W sejmie: Zwolennicy zabijania nienarodzonych de facto realizują postulaty władzy okupacyjnej za które zbrodniarze hitlerowscy byli sądzeni w Norymberdze.

Aborcjoniści porównani do hitlerowców. Awantura na sejmowej komisji

aborcjonisci-porownani-do-hitlerowcow-awantura-w-sejmie

Do awantury doszło podczas obrad tzw. „Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw dotyczących prawa do przerywania ciąży”. Aborcjoniści zareagowali dzikim szałem, gdy Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro-Prawo do Życia przytoczył fakty świadczące o tym, że współcześni zwolennicy zabijania nienarodzonych de facto realizują postulaty władzy okupacyjnej z czasów II wojny światowej, za którą zbrodniarze hitlerowscy byli sądzeni w Norymberdze.

Złożono cztery projekty o masowym ludobójstwie na Polakach, a wy rozmawiacie o tych projektach jak o każdej innej ustawie

============================

Trwająca komisja jest sporym wydarzeniem społecznym, ponieważ swój udział zgłosiło aż 367 osób reprezentujących środowiska i organizacje zarówno obrońców życia, jak i zwolenników bezkarnego zabijania dzieci.

Jako pierwsza głos zabrała Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina. Rozpoczęła od słów „precz z aborcją” i stwierdziła, że „aborcjonizm przechodzi na śmietnik historii”. – Szanowni posłowie komisji, nad czym się w ogóle zastanawiacie? W parlamencie doszło do skandalu. Złożono cztery projekty o masowym ludobójstwie na Polakach, a wy rozmawiacie o tych projektach jak o każdej innej ustawie – zwróciła się w kierunku prezydium komisji.

Chwilę później przemawiała Aleksandra Gajek z Centrum Życia i Rodziny, która wytknęła aborcjonistom ich kłamstwa, począwszy od fałszowania języka, to jest nazywania dziecka „płodem” itd. Wskazała również na mit, wedle którego rzekome „prawo” do zabijania dzieci nienarodzonych miałoby być „postępem”. – Nie, to jest regres. Postępem społecznym będzie uznanie podmiotowości dziecka. Postępem będzie uznanie, że każde życie posiada wartość, że każdy człowiek posiada przyrodzoną godność i jako takiemu należy mu się ochrona – podkreśliła, wskazując, że jej organizacja sprzeciwia się wszystkim projektom, ponieważ „życie drugiego człowieka nie jest przedmiotem czyjegoś wyboru”.

Merytoryczny i mocny głos zabrała Katarzyna Gęsiak z Instytutu Ordo Iuris, przytaczając dokumenty prawne i orzeczenia, z których jednoznacznie wynika, że nie ma czegoś takiego, jak „prawo” do zabijania. – Wszystkie cztery projekty są totalnie niezgodne z Konstytucją i międzynarodowym standardem ochrony praw człowieka – podkreśliła prawniczka, przytaczając opinię prof. Adama Strzembosza, byłego prezesa Sądu Najwyższego, który nie ma wątpliwości, że projekt tzw. Ustawy o świadomym rodzicielstwie jest „wysoce niemoralny, sprzeczny z wiedzą naukową oraz z prawami człowieka”.

Po analizie Ordo Iuris opinię tę można odnieść do wszystkich forsowanych przez rząd projektów. Z polskiej Konstytucji i Europejskiej Konwencji Praw Dziecka wynika, że życie człowieka jest chronione również w okresie prenatalnym. Takie stanowisko potwierdza wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 1997 (K26/96) oraz stanowisko Naczelnej Rady Lekarskiej z 2004 roku, która podkreśliła, że „zabiegi usunięcia ciąży nie są świadczeniami zdrowotnymi”.

– W projekcie „O świadomym rodzicielstwie” podjęto bezprawną walkę z przysługującym każdemu – a więc i osobom wykonującym zawody medyczne – wolnością sumienia i przewidziano dyskryminację osób, dla których aborcja jest czynem moralnie nagannym – mówiła Katarzyna Gęsiak, zauważając, że projekty uderzają także w prawo do klauzuli sumienia potwierdzone przez Trybunał Konstytucyjny w 2015 roku.

Ważny aspekt działalności pro-life poruszyła z kolei Magdalena Jarosz ze Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. – Oferowanie kobiecie w ciąży tzw. aborcji to nie jest pomoc, prawdziwa pomoc to przyjęcie tej kobiety razem z dzieckiem, które życie w jej ciele, niezależnie od sytuacji, w której ta kobieta się znajduje. I tylko takie działanie powinno być wspiera społecznie i politycznie. Takiej odpowiedzialnej postawy – czyli postawy przyjęcia życia – powinniśmy od społeczeństwa wymagać – podkreśliła, wskazując na skrajnie egoistyczną postawę osób, które traktują dzieci jako przeszkodę i uważają, że z jakiegokolwiek powodu można te dzieci zabijać, co ma następnie swoje konsekwencje w kształtowaniu postaw społecznych.

Następnie głos zabrał Mariusz Dzierżawski, reprezentujący Fundację Pro-Prawo do Życia. Zaczął od cytatu z dokumentu hitlerowskiego urzędnika z 1939, zredagowanego językiem, którego nie powstydziliby się dzisiejsi aborcjoniści, a który stanowił, że [dla pod-ludzi] środki poronne i aborcja chirurgiczna powinny być dostępne, a ich użycie – niekarane.  

– Projekty, które trafiły do komisji aborcyjnej, realizują te postulaty urzędnika III Rzeszy. Trudno się dziwić, że rasistowski reżim niemiecki dążył do biologicznej zagłady Polaków. Można też zrozumieć, że kryminalistki, które zawodowo trudnią się sprzedażą środków aborcyjnych i zarabiają na tym miliony euro, te projekty i te postulaty doktora Wetzela popierają – powiedział prezes Fundacji Pro.

Uczynił następnie uwagę na temat zaangażowania rządu w Warszawie w te skandaliczne projekty i wykazał, że hitlerowcy, sądzeni w Norymberdze, byli karani również za dokonywanie mordów aborcyjnych.

– Zdumienie jednak musi budzić fakt, że projekty prowadzący do zagłady naszego narodu są popierane przez koalicję, która od kilku miesięcy rządzi Polską. Politykom popierającym aborcję chciałbym przypomnieć, że w Norymberdze zbrodniarze wojenni – Herman Goering i Ulrich Greifeld – byli sądzeni także ze aborcję. Jak czytaliśmy w akcie oskarżenia w Norymberdze, Niemcy miały obowiązek zapewnić ochronę prawną dzieciom poczętym również na ziemiach okupowanych, a celowe zaniedbanie tego obowiązku przez urzędników wysokiego szczebla stanowiło zbrodnię przeciwko ludzkości i ludobójstwo przez zaniedbanie – skwitował Dzierżawski.

W odpowiedzi na te fakty aborcjonistki wyległy na środek sali z kartkami i dzikim wrzaskiem, skandując następnie hasło poparcia dla zabijania dzieci „hej, hej, hej – aborcja jest okej”; po czym męski głos zaczął krzyczeć w kierunku obrońców życia… „mordercy”, w czym wtórowały mu kobiety optujące za bezkarnością zabijania.

Przewodnicząca komisji zarządziła trzy minuty przerwy. Po zagonieniu aborcjonistów z powrotem na krzesła, wznowiono obrady.

Źródło: sejm.gov.pl

Poprzez redukcję emisji, edukację na rzecz zrównoważonego stylu życia, innowacyjne finansowanie… Prezes Franciszek marzy o światowym zielonym socjalizmie. I dąży doń.

Papież Franciszek marzy o światowym zielonym socjalizmie. „Potrzebna jest nowa struktura finansowa”

16.05.2024 prezes-watykanu-marzy-o-swiatowym-zielonym-socjalizmie

Papież Franciszek, Kościół, Watykan
Papież Franciszek Fot. EPA/ETTORE FERRARI Dostawca: PAP/EPA.

Franciszek chciałby, aby w odpowiedzi na kryzys klimatyczny i biedę na świecie powstała światowa gospodarka, która byłaby „symfoniczna”, czyli „harmonijna i z poczuciem wspólnoty”.

– Poprzez redukcję emisji, edukację na rzecz zrównoważonego stylu życia, innowacyjne finansowanie i wykorzystanie sprawdzonych rozwiązań opartych na naturze, wzmacniamy odporność, zwłaszcza odporność na susze – powiedział papież Franciszek do uczestników konferencji zorganizowanej przez Papieskie Akademie Nauk i Nauk Społecznych na temat „Od kryzysu klimatycznego do odporności klimatycznej”.

Ojciec Święty uważa, że „należy opracować nową architekturę finansową, która zaspokoi potrzeby globalnego Południa i państw wyspiarskich poważnie dotkniętych katastrofami klimatycznymi”.

– Restrukturyzacja zadłużenia i umorzenie długów, wraz z opracowaniem nowej globalnej karty finansowej do 2025 r., która uznaje rodzaj długu ekologicznego – musimy pracować nad tym słowem – może być cenną pomocą w łagodzeniu zmian klimatycznych – powiedział papież.

Franciszek wzywa do „dalszej pracy nad przejściem od obecnego kryzysu klimatycznego do odporności klimatycznej z równością i sprawiedliwością społeczną”.

– Musimy działać z pilnością, współczuciem i determinacją, ponieważ stawka nie może być wyższa – dodał.

– Ponad trzy i pół miliarda ludzi żyje w regionach, które są bardzo narażone na konsekwencje zmian klimatycznych, co prowadzi do przymusowej migracji – powiedział .

– Widzimy w tych latach, jak wielu braci i sióstr traci życie w desperackich podróżach, a prognozy są niepokojące”, powiedział Franciszek, dla którego „obrona godności i praw migrantów klimatycznych oznacza potwierdzenie świętości każdego ludzkiego życia i uhonorowanie boskiego mandatu do strzeżenia i ochrony wspólnego domu – dodał.

Papież proponuje trzy rozwiązania: „uniwersalne podejście oraz szybkie i zdecydowane działania zdolne do wprowadzenia zmian i decyzji politycznych; odwrócenie krzywej ocieplenia poprzez dążenie do zmniejszenia tempa ocieplenia o połowę w ciągu ćwierć wieku; cel globalnej dekarbonizacji, który wyeliminuje zależność od paliw kopalnych”.

Chciałby, aby powstał plan zarządzania środowiskiem wybiegający na kilka pokoleń do przodu.

– To długie, ale dalekowzroczne zadanie, któremu musimy wspólnie sprostać – stwierdził papież, odchodząc w tym miejscu od przygotowanego tekstu przemówienia.

– Pomyślmy o dorzeczach Amazonki i Konga, torfowiskach i lasach namorzynowych, oceanach, rafach koralowych, polach uprawnych i czapach lodowych, ponieważ przyczyniają się one do zmniejszenia globalnej emisji dwutlenku węgla. To holistyczne podejście nie tylko przeciwdziała zmianom klimatu, ale także podwójnemu kryzysowi utraty różnorodności biologicznej i nierówności poprzez pielęgnowanie ekosystemów, które podtrzymują życie – stwierdził.

Papież: Kobiety mają gorzej

– Kobiety często nie mają takiego samego dostępu do zasobów jak mężczyźni; co więcej, opieka nad domem i dziećmi może utrudniać im migrację w przypadku katastrofy – uważa Franciszek.

Według Franciszka „kobiety są nie tylko ofiarami zmian klimatu: Są również potężnymi czynnikami odporności i adaptacji”. Kolejnymi ofiarami są dzieci, z których „prawie miliard żyje w krajach narażonych na wyjątkowo wysokie ryzyko dewastacji związanej z klimatem”.

– Wiek rozwojowy czyni je bardziej podatnymi na skutki zmian klimatu, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Odmowa podjęcia szybkich działań w celu ochrony najsłabszych, którzy są narażeni na zmiany klimatu spowodowane przez człowieka, jest poważnym błędem – powiedział.

– Uporządkowany postęp jest następnie hamowany przez nienasyconą pogoń za krótkoterminowymi zyskami przez zanieczyszczające gałęzie przemysłu oraz przez dezinformację, która wprowadza zamieszanie i utrudnia zbiorowe wysiłki na rzecz zmiany kursu – uważa papież i dodaje: – Droga jest trudna i pełna niebezpieczeństw. Dane pokazują, że widmo zmian klimatycznych zagraża wszystkim obszarom życia, wodzie, powietrzu, żywności i systemom energetycznym. Równie alarmujące są zagrożenia dla zdrowia publicznego i dobrobytu.

– Jesteśmy świadkami rozpadu społeczności i przymusowych wysiedleń rodzin. Zanieczyszczenie powietrza kosztuje miliony ludzi przedwczesne życie każdego roku – powiedział Franciszek.

Arcybiskup Viganò: Globalistyczny „plan eksterminacji” służy celowi szatana, jakim jest zabicie zarówno ciała, jak i duszy

Arcybiskup Viganò: Globalistyczny „plan eksterminacji” służy celowi szatana, jakim jest zabicie zarówno ciała, jak i duszy

Poniżej znajduje się pełny polski tekst przemówienia wygłoszonego 10 maja przez abpa Carla Marię Viganò w Auditorium Gavirate w Varese we Włoszech, oraz odnośnie video https://youtu.be/rukN6c178wI

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 16
 
READ IN APP
 

Jednym z najbardziej bezpośrednich skutków piekielnej i manipulacyjnej operacji psycho-pandemicznej jest odmowa mas przyznania, że ​​stały się obiektem kolosalnego oszustwa. Pod pretekstem zapobiegania rozprzestrzenianiu się wirusa, przedstawianego jako śmiercionośny i nieuleczalny – a który, jak wiemy – zgodnie z postulatami Kocha nigdy nie został wyizolowany – miliardy ludzi zmuszono do zaszczepienia się eksperymentalnym niby-lekiem, o którym wiadomo było, że jest nieskuteczny w tym celu.

Aby to osiągnąć, odpowiedzialne władze nie zawahały się zdyskredytować istniejących terapii, które uniemożliwiałyby dopuszczenie do sprzedaży tej surowicy genetycznej. 

Powód tej instynktownej odmowy mas uznania się za ofiary prawdziwej zbrodni przeciw ludzkości nie podważa  jednak dowodów na autentyczne intencje sprawców jej sprawców. Zamierzenia te, deklarowane od dziesięcioleci na podstawie groteskowego fałszowania rzeczywistości, ucieleśniają systematyczne działania mające na celu zachęcanie do wyludniania się planety poprzez pandemie, głód, wojny, starcia między różnymi grupami ludności, zubożenie słabszych klas społecznych oraz drastyczne ograniczenie usług publicznych – w tym opieki zdrowotnej i zabezpieczenia społecznego – które państwo powinno gwarantować swoim obywatelom. Instytut Billa i Melindy Gatesów ds. Ludności i Zdrowia Reprodukcyjnego ( tutaj i tutaj ) jest jednym z głównych architektów planu redukcji populacji, który wychodzi z neomaltuzjańskiego założenia, że ​​populacja Ziemi musi zostać drastycznie zmniejszona oraz że jej żywność i energia zasoby muszą być przedmiotem interwencji sprzyjających tej redukcji.

Deklaracje potwierdzające ten plan zagłady nie są już nawet ukrywane; wręcz przeciwnie, są one wyraźnie powtarzane na konferencjach i opracowaniach prowadzonych przez sieć organizacji i instytutów finansowanych przez samozwańczych filantropów.

Ale jeśli lobby bardzo bogatych ludzi zadeklaruje, że chce zmniejszyć populację świata poprzez masowe szczepienia, które powodują bezpłodność, choroby i śmierć; i jeśli te szczepienia rzeczywiście spowodują bezpłodność, choroby i śmierć milionów zaszczepionych osób, uważam, że wszyscy powinniśmy poszerzać nasze horyzonty – i kieruję swój apel do wybitnych prawników i intelektualistów, a także do lekarzy i naukowców – a nie ograniczajmy się do badań, których jedynym celem są niekorzystne i śmiertelne skutki eksperymentalnego serum. Jeżeli nie usytuujemy organizacji psychopandemii w szerszym kontekście przestępczego planu, tych którzy ją wymyślił i zaprojektowali, wykluczymy się z możliwości nie tylko zrozumienia, że ​​była to zbrodnia z premedytacją, ale także zobaczenia, na jakich innych frontach jesteśmy lub będziemy obiektem nowych ataków – a wszystkie one mają ten sam ostateczny cel, a mianowicie fizyczną eliminację miliardów ludzi.

Wady w powszechnym systemie cenzury , który ustanawia się w prawie wszystkich państwach zachodnich – a raczej w tych, które podlegają   dyktatowi WHO i wywrotowemu parasolowi Światowego Forum Ekonomicznego – pozwoliły wielu z nas dostrzec wykazanie bezspornego faktu: te surowice – produkowane przez agencje rządowe przy użyciu wirusów, które zostały genetycznie zmodyfikowane w drodze badań nad uzyskaniem funkcji i które są objęte tajemnicą wojskową – nie tylko nie służą do leczenia fantomowej choroby Covid-19, ale również powodują poważne niekorzystne skutki, a nawet śmierć; i to nie tylko ze względu na nową technologię mRNA, za pomocą której są produkowane, ale także na obecność substancji, które nie mają związku z deklarowanym celem walki z wirusem. Substancje – w tym tlenek grafenu – które przypadkowo zostały opatentowane na długo przed rozpoczęciem operacji związanej z pandemią – to co najmniej niepokojący szczegół.

Dlatego też, biorąc pod uwagę, że surowice te nie robią tego, do czego zostały zadeklarowane w chwili zatwierdzenia ich przez różne agencje ds. zdrowia, lecz zamiast tego okazują się bardzo skuteczne w wywoływaniu nawet bardzo poważnych patologii, powodowaniu śmierci i przeprowadzaniu sterylizacji zaszczepionych , należy wykonać kolejny krok – którego najbardziej obawia się system, który je narzucił – i potępić złośliwość i premedytację – mens rea , jak powiedzieliby eksperci prawni – tych, którzy celowo wykorzystali fałszywą pandemię do eksterminacji populacji, co jest zgodne z szaloną, antyludzką wizją, która uważa ludzkość za raka planety. 

Dlatego wzywam Was do wykonania kolejnego kroku w tej chwalebnej akcji prawdy i potępienia, w którą odważnie się angażujecie. 

Nie zadawaj złych pytań, bo dostaniesz złe odpowiedzi.

Jeśli założysz, że władze odpowiedzialne za służbę zdrowia działały w celach zgodnych z prawem, a popełnione błędy wynikały z braku doświadczenia lub presji związanej z sytuacją nadzwyczajną; jeśli przyjmiesz za pewnik, że celem producentów surowicy genowej jest leczenie chorób, a nie najbardziej cyniczny zysk i tworzenie osób przewlekle chorych, skończysz na fałszowaniu rzeczywistości, a wnioski, do których dojdziesz, będą z konieczności zwodnicze. Zamiast tego należy przyjąć podejście kryminalistyczne, że tak powiem, aby było oczywiste, że istnieje doskonała spójność pomiędzy przyjętymi narzędziami a uzyskanymi wynikami, niezależnie od ich celów; wiedząc, że ich prawdziwe motywacje, właśnie ze względu na ich wewnętrzną chęć wyrządzenia krzywdy, muszą zostać ukryte i zaprzeczone. Kto by kiedykolwiek przyznał, przed oszukańczym narzuceniem masowego leczenia genetycznego, że jego zamierzonym celem było spowodowanie choroby, bezpłodności lub śmierci bardzo dużej części światowej populacji? 

Ale jeśli to właśnie ma na celu ideologia neomaltuzjańska; jeżeli istnieją dowody na to, że niekorzystne działanie serum zostało złośliwie zatajone; jeżeli w różnych partiach znajdują się substancje, które nie mają żadnego uzasadnienia profilaktycznego, a wręcz przeciwnie, wywołują patologie i pozwalają na ingerencję w ludzkie DNA, logiczne wnioski nie mogą nie uwypuklić przestępczej woli stojącej za tą operacją, a tym samym zawinionego współudziału społeczeństwa instytucji, podmiotów prywatnych, a nawet przywódcy hierarchii katolickiej, mediów, sądownictwa, policji, sił zbrojnych i całej klasy medycznej – z bardzo nielicznymi wyjątkami – w operacji masowej eksterminacji.

Pytanie, które musimy teraz sobie zadać – i które musimy zadać tym, którzy twierdzą, że nami rządzą i narzucają nam zasady i zachowania, które bezpośrednio wpływają na nasze codzienne życie i nasze zdrowie – nie brzmi, dlaczego narzucono serum, mimo że jest ono w oczywisty sposób szkodliwe i śmiercionośne , ale raczej dlaczego żaden organ państwa – którego ostatecznym celem powinno być dobro wspólne oraz zdrowie i dobrobyt obywateli – nie położył kresu tej zbrodni, a wręcz stał się jej wspólnikiem, posuwając się aż do naruszenia praw podstawowych i podeptania Konstytucji. A kiedy zrozumiemy współudział wymiaru sprawiedliwości, parlamentu, rządu i głowy państwa, musimy zadać sobie pytanie, jaka reakcja obywateli – których art. 1 Konstytucji uznaje za jedynych posiadaczy suwerenności narodowej – może i powinna stawić czoła wywrotowemu aktowi i zdradzie władzy. 

Quis custodiet ipsos custodes? – pyta Juvenal ( Satyry , VI, 48-49). Jeśli system rządów zostanie skonstruowany w taki sposób, że ci, którzy mają władzę, mogą skrzywdzić tych, którzy muszą być im posłuszni; jeśli siłom nieumocnionym żadnym mandatem politycznym lub społecznym uda się manewrować całymi rządami i instytucjami ponadnarodowymi w celu przejęcia władzy i skupienia w swoich rękach wszelkich instrumentów kontroli i wszelkich zasobów – finansów, zdrowia, wymiaru sprawiedliwości, transportu, handlu, żywności, edukacji , Informacji; jeśli podmiot wywrotowy może publicznie przechwalać się, że ma do swojej dyspozycji premierów, ministrów i urzędników, musimy otworzyć oczy i potępić fiasko tego paktu społecznego, który jest podstawą obywatelskiego współistnienia i który legitymizuje delegowanie władzy przez naród jego przedstawicielom.

I stąd nieuchronnie musi powstać świadomość, że pandemia – a także kryzys klimatyczny i wszystkie inne pseudo-katastrofy planowane przez to samo lobby w celu zastraszenia – stanowi zasadniczy element w ramach szerszego światowego zamachu stanu, któremu należy się przeciwstawić, który należy koniecznie potępić i którego sprawcy – zarówno na szczycie tych wywrotowych organizacji, jak i w rządach, instytucjach publicznych i na najwyższych szczeblach Kościoła katolickiego – zostaną nieubłaganie osądzeni i skazani za zdradę stanu i zbrodnie przeciw ludzkości. 

Ale aby to zrobić – będziecie musieli to przyznać po czterech latach – konieczne jest zrozumienie, że to przestępcze lobby działa na rzecz zła, służy złu i dąży do śmierci nie tylko ciała, ale także duszy każdego człowieka, że jego wysłannicy są sługami szatana, oddanymi niszczeniu wszystkiego, co choćby w najmniejszym stopniu przypomina doskonałe dzieło Stworzenia, wszystkiego, co nawiązuje do hojnego i bezinteresownego czynu, którym Stwórca obdarza Życiem. Szatan jest zabójcą od początku (J 8,44), a ci, którzy mu służą, nie mogą robić nic innego, jak tylko pragnąć śmierci, bez względu na sposób, w jaki jest ona spowodowana. 

Udawanie, że mamy do czynienia z podłymi handlarzami zainteresowanymi jedynie pieniędzmi i odmawianie dostrzeżenia szatańskiej matrycy globalistycznego planu, jest niewybaczalnym błędem, którego nikt z nas nie może popełnić, jeśli naprawdę chce powstrzymać zagrożenie wiszące nad całą ludzkością.

W tym celu zapewniam Was o modlitwie i proszę o błogosławieństwo Boże i opiekę Najświętszej Maryi Panny Salus Infirmorum .

+ Carlo Maria Viganò, arcybiskup

Neo-islamista planował mordowanie „niewiernych” w Polsce. Został skazany na… dwa lata więzienia…

Chciał zabijać „niewiernych” w Polsce. Został skazany na… dwa lata więzienia

16.05.2024 zabijac-niewiernych-w-polsce

Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał Rafała K. na dwa lata więzienia za udział w grupie terrorystycznej i planowanie zamachu z wykorzystaniem materiałów wybuchowych. Chciał zostać męczennikiem i przeprowadzić akcję odwetową na „niewiernych” w Polsce – poinformował w czwartek rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.

Rafał K. został zatrzymany przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w połowie czerwca ubiegłego roku. Służby ustaliły, że pod koniec 2022 r. mężczyzna zmienił wyznanie na islamskie. Jego wzorami do naśladowania mieli być Osama Bin Laden, Ibrahim Awwad oraz Anwar Al-Awlaki.

30 kwietnia wyrokiem Sądu Okręgowego w Świdnicy mężczyzna został skazany na dwa lata więzienia.

Jak przekazał rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński, Rafał K. inspirował się działalnością organizacji terrorystycznej, tzw. Państwa Islamskiego oraz organizacji i osób ją wspierających.

„Rafał K. chciał zostać męczennikiem i przeprowadzić akcję odwetową na 'niewiernych’ w Polsce. W tym celu zebrał informacje i półprodukty do wykonania pasa szahida, przy pomocy którego planował przeprowadzenie zamachu bombowego. Mężczyzna utrzymywał także, za pośrednictwem komunikatorów, szereg kontaktów z osobami wspierającymi działalność terrorystyczną, która przejawiała się m.in. propagowaniem w intrenecie treści i symboli pochwalających postulaty i działanie ISIS” – poinformował Dobrzyński.

Dodał, że osoby te czynnie uczestniczyły w agitacji i indoktrynacji tego polskiego obywatela. „Polak otrzymał od nich również instrukcje dotyczące wykonania ładunków wybuchowych w warunkach domowych” – zaznaczył Dobrzyński.

Śledztwo w tej sprawie prowadzone było przez Wydział Zamiejscowy we Wrocławiu Delegatury ABW w Poznaniu pod nadzorem Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.

Prokurator po zapoznaniu się z uzasadnieniem wyroku rozważa zasadność i celowość wniesienia apelacji od wydanego przez Sąd Okręgowy w Świdnicy wyroku.

Brutalny napad rabunkowy w powiecie łęczyckim. Ukraińcy z wyższym wykształceniem zamordowali biznesmena, skatowali żonę.

Brutalny napad na willę w powiecie łęczyckim. Ukraińcy brutalnie zamordowali biznesmena. Koniec procesu

Wiesław Pierzchała 14 maja 2024, dziennik-lodzki/brutalny-napad-brutalnie-zamordowali

Proces w sprawie brutalnego napadu na willę w powiecie łęczyckim, w wyniku którego 53-letni łódzki biznesmen Marcin S. został zamordowany, zaś jego 51-letnia żona Ewa S. doznała poważnych obrażeń, zakończył się we wtorek 14 maja w Sądzie Okręgowym w Łodzi.

Proces w Łodzi: zabójcy jak kościotrupy

Ta pamiętna zbrodnia 4 czerwca 2021 w gminie Piątek wstrząsnęła mieszkańcami woj. łódzkiego. Według prokuratury, bandyci mający na sobie upiorne maski kościotrupów skatowali trzonkami od siekier Marcina S. i Ewę S., która po pierwszych ciosach udała nieprzytomną i być może dzięki temu przeżyła. Napastnicy zrabowali gotówkę, cenną biżuterię oraz złote zegarki i monety za prawie 400 tys. zł. Zostali spłoszeni przez patrol policji wezwany przez dwie idące drogą kobiety.

Zobacz więcej zdjęć

Proces w Łodzi: sprawcami dwaj Ukraińcy

Sprawcami byli dwaj Ukraińcy, z których jeden został zatrzymany. Jest to 41-letni Mykoła L. z Krzywego Rogu. Ma wyższe wykształcenie – jest inżynierem mechanikiem. Przed napadem mieszkał w Łodzi i pracował w Głownie. Przyznał się do winy. Jego wspólnikiem był Jarosław D., który uciekł za granicę i przepadł. Jego sprawę wyłączono do osobnego postępowania.

Pomagała im 39-letnia Tamara B. z Melitpolu na Ukrainie. Ona też ma wyższe wykształcenie – jest księgową. Przed napadem mieszkała i pracowała w Łodzi. Jej rola polegała na tym, że przywiozła bandytów i odwiozła z miejsca napadu. Nie przyznała się do winy. W sprawie tej Ewa S. oraz jej córka Julia S. są oskarżycielkami posiłkowymi. Ich pełnomocnikami został adwokat Bartosz Tiutiunik.

Proces w Łodzi: 25 lat czy dożywocie?

I właśnie Mykoła L. oraz Tamara B. zasiadali na ławie oskarżonych na procesie, który od początku toczył się za zamkniętymi drzwiami. Podczas głosów stron prokurator zażądał dla Mykoły L. 25 lat więzienia, natomiast oskarżyciel posiłkowy domagał się kary dożywocia. Wyrok w tej sprawie zapadnie 27 maja.

Ten bandyta na Słowacji to aktywista lewicowego Ruchu Przeciwko Przemocy. Kowid i Ukraina w tle.

15.05.2024 nczas

Były dowódca grupy szturmowej GROM-u, ppłk. Krzysztof Przepiórka ocenia, że ochrona premiera Słowacji Roberto Fico, który został ranny w zamachu, popełniła błędy. – Nie było pierścienia zewnętrznego, który by weryfikował ludzi, chodzi o zabezpieczenie policyjne, o bramki pirotechniczne itd. – wskazał.

Celowe działanie czy kompletna amatorszczyzna słowackich służb?

=========================================

Premier Słowacji Robert Fico walczy o życie po tym, gdy został postrzelony w brzuch i klatkę piersiową. Do zamachu doszło w momencie, gdy Fico wyszedł z Domu Kultury w Handlovej, gdzie odbywało się wyjazdowe posiedzenie rządu, i chciał przywitać się z czekającymi na niego osobami. Wówczas padło kilka strzałów.

Premier trafił do szpitala w położonej nieopodal Bańskiej Bystrzycy. Stan zdrowia nie pozwalał na transport do szpitala w Bratysławie. Lekarze długo walczyli o zatamowanie krwawienia. Operacja wciąż trwa (stan na godz. 20:51). Najnowsze, jeszcze nieoficjalne informacje są takie, że najgorsze już za Fico, ale jego stan wciąż jest bardzo poważny.

Napastnik został od razu zatrzymany. Do sieci wyciekł kilkunastosekundowy film z jego przesłuchania. 71-letni Juraj Cintula mówi na nim, że strzelał do premiera, bo nie zgadza się z polityką rządu. Zamachowiec jest poetą i aktywistą. Należy do lewicowego Ruchu Przeciwko Przemocy. Walczący z nienawiścią i przemocą – w głowie ma przede wszystkim nienawiść i przemoc, cóż za zaskoczenie. [ten filmik opuszczam; jest w oryginale, ale nie wysłuchałem do końca.. brrr. MD]

Krótko dla słowackich mediów wypowiedział się syn zamachowca. Na pytanie, czy ojciec nienawidził premiera Fico, odpowiedział: – Ujmę to w ten sposób: nie głosował na niego. To wszystko, co mogę powiedzieć na ten temat. Zaprzeczył, jakoby jego ojciec leczył się psychiatrycznie i jednocześnie potwierdził, że miał pozwolenie na broń. – Nie mam pojęcia, co ojciec miał na myśli, co zaplanował i dlaczego do tego doszło. Być może nastąpiło jakieś zwarcie, nie wiem. Sam jestem zszokowany – powiedział serwisowi aktuality.sk syn zamachowca.

Znawcy służb zwracają natomiast uwagę, że wyciek filmu z przesłuchania jest wysoce nieprofesjonalny. Pytanie, czy służby są na tyle nieprofesjonalne czy zrobiono to mimo wszystko celowo.

====================

mail:

Fico zaczął sprawdzać jak to było z „pandemią” covid i kto brał jakie pieniądze za podejmowanie ogólnokrajowych decyzji dotyczących obostrzeń. Kto wie, czy to nie jest prawdziwy powód zamachu na niego. A poza tym ujawnił plany wysłania żołnierzy z państw UE na Ukrainę!

====================

BBC od wczoraj nie podaje jak nazywa się sprawca, sądzę że celowo, bo inaczej można wyszukać aktywność tego gościa i poglądy polityczne. Tyle obiektywne media

Polska płonie! Nasilaną się wysiłki utrzymania Nowego Porządku Świata.

Polska płonie!

Nasilaną się wysiłki utrzymania Nowego Porządku Świata

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 16
 

Wysiłki globalistów skierowane na utrzymanie za wszelką cenę władzy nad Światem stają się coraz brutalniejsze.

Wczoraj, słowacki premier Robert Fico został postrzelony pięć razy, po czym przewieziony do szpitala w stanie krytycznym.

„Zbrodnią” Premiera było to, że zgodnie z wolą swych wyborców, wykluczył wysłanie Słowaków na rzeź ukraińską.

Teraz na placu boju pozostał tylko węgierski premier Victor Orban, który również ma opory w wysyłaniu węgierskiego „mięsa armatniego” do rosyjskiej „maszynki do mielenia” na Ukrainie.

Na szczęście, my w prawdziwie „europejskiej” III RP, takim „przesądom” nie hołdujemy.    Wybraliśmy sobie najbardziej „europejskich” nadzorców, ze wszystkich możliwych, a zwłaszcza „premier” Tusk, daje pełną gwarancję tego, że terytorium pomiędzy Odrą a Bugiem, zniknie ostatecznie z mapy politycznej świata.

Zanim to nastąpi, trzeba jednak jeszcze się potrudzić!

Same nagłówki propagandowych mediów głównego rynsztoku, o zbliżającej się agresji Putina i/lub Łukaszenki na nasz kraj już nie wystarczą.  Trzeba jakiejś kinetycznej akcji, by wysłać Polaków na wojnę z Rosją.  Nasi nadzorcy wybrali wygodna opcję pt.  „Polska płonie!”.

Trudno jest dociec, czy „nagłe masowe pożary” są po prostu statystyczną normą na tak dużym obszarze, tak jak „szalona pandemia”, była statystyczną normą grypy w III RP, czy też „służby specjalne”, jak eufemistyczne zwie się zorganizowane grupy przestępcze, działające pod parasolem okupanta, zajęły się piromanią!?

Czas pokaże, jak dalej potoczy się sprawa „rosyjskiej agresji na III RP”.  Jedno nie ulega wątpliwości!  Globaliści nie odpuszczą, nawet gdyby to oznaczało koniec świata!

Szambelan don Fekalio walczy z Bogiem. Zakaz symboli religijnych w warszawskich urzędach. Zakaz krzyży, język „włączający”.

Zakaz symboli religijnych w warszawskich urzędach. Trzaskowski podpisał rozporządzenie

Prezydent stolicy Rafał Trzaskowski
Prezydent stolicy Rafał Trzaskowski Źródło:PAP / Albert Zawada

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podpisał rozporządzenie dotyczące przeciwdziałania dyskryminacji. W jego ramach zakazano eksponowania symboli religijnych w przestrzeni stołecznych urzędów.

Warszawski ratusz podjął działania w celu ograniczenia dyskryminacji ze względu na wiek, płeć, pochodzenie narodowe, wyznanie, światopogląd, orientację psychoseksualną, tożsamość płciową i stopień sprawności. Urzędnicy otrzymali już nowe wytyczne, które są efektem podpisanego przez Rafała Trzaskowskiego rozporządzenia.

Zakaz krzyży, język włączający

Dokument zawiera szereg przepisów, do których warszawscy urzędnicy będą musieli się teraz stosować. Chodzi zarówno o kontakt z petentami, jak i sposób funkcjonowania samych urzędów.

Odtąd pracownicy miejskich instytucji mają szanować prawa związków jednopłciowych. W praktyce oznacza to, jak pisze „Gazeta Wyborcza”, udzielanie informacji na temat dziecka partnera lub partnerki przez kierownictwo szkoły czy możliwość odebrania dokumentów w magistracie.

Urzędnicy mają również obowiązek stosowania takich formuł językowych czy zaimków, które preferuje dana osoba. Zalecono również, aby nie używać zwrotów wskazujących na płeć (np. mieszkaniec, mieszkanka). W zamian należy używać zwrotów neutralnych płciowo np. osoby zamieszkujące Warszawę.

Zgodnie z decyzją Trzaskowskiego, w budynkach urzędu zakazane będzie eksponowanie symboli religijnych. Oznacza to, że  krzyż nie będzie mógł znajdować się na ścianie czy biurku. Dozwolone będzie noszenie symboli w sposób indywidualny (medalik, opaska). Wszystkie wydarzenia będą miały odtąd charakter świecki. Znikną zatem obrzędy modlitw czy święcenia.

– Data jest przypadkowa. Jest to kolejny krok w budowaniu miasta, które troszczy się o wszystkich swoich mieszkańców i mieszkanki. Warszawa jest pierwszym miastem w Polsce, które przyjęło taki dokument – powiedziała Monika Beuth, rzeczniczka ratusza.

====================

mail:

Ciekawe jak z Chanuką…!???

Jesteśmy w mocy wariatów. Ta idiotka naprawdę nic nie rozumie.

Sommer OSTRO o minister klimatu. „Jesteśmy w mocy wariatów. Ona albo nie rozumie, albo…” [VIDEO możecie sobie w oryginale. MD]]

16.05.2024 o-feminister-klimatu-jestesmy-w-mocy-wariatow

Zielony Ład i inne działania podejmowane w „imię walki ze zmianami klimatu” sprawiają, że jest coraz drożej, a biznes ucieka od regulacji i rosnących kosztów. Minister klimatu Paulina Hennig-Kloska nie zamierza z obranego kursu rezygnować i na dodatek twierdzi, że kolejny nowy podatek nam pomoże. Jej postawę w ostrych słowach skomentował Tomasz Sommer.

Hennig-Kloska gościła w Radiu ZET. W serii pytań od widzów padło następujące: Czy Pani wie, że przez opłaty klimatyczne firmy uciekają ze swoją produkcją poza Europę? A jeśli uciekają poza Europę, to transport towarów do Europy wytworzy jeszcze większy ślad węglowy. Gdzie tutaj logika? Czy ktoś z Was czasami myśli?

Minister klimatu nie podziela tego zdania. Twierdzi, że z Polski „firmy uciekają dzisiaj głównie przez to, że mamy najbardziej emisyjną gospodarkę w Europie”.

Co więcej, jest przekonana, że „firmy chcą już przechodzić nad czystą energię”. – I tak inwestorzy, takie kraje (jak Polska) będą coraz bardziej omijać – dodała.

– Dlatego mówię zawsze, że zmiana w energetyce jest potrzebna, by nasza gospodarka była konkurencyjna. Byśmy mieli tu wysokopłatne miejsca pracy, bo inwestorzy będą szukać bezemisyjnych systemów energetycznych – mówiła zgodnie z narracją klimatyczną.

– I to jest jakby punkt pierwszy. Punkt drugi – Unia Europejska wprowadza tzw. podatek graniczny, który będzie właśnie chronił nasz przemysł, eliminując właśnie produkty, czy też podrażając produkty, które niosą ze sobą ślad węglowy – dodała Hennig-Kloska.

Sposób rozumowania minister klimatu skrytykował redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” Tomasz Sommer.

„Jesteśmy w mocy wariatów. Ta pani przekonuje, że przedsiębiorcom zależy na 'niskoemisyjnej gospodarce’ i wysokich płacach. I jeszcze ma im w tym pomóc podatek graniczny. Ona albo nie rozumie, że idiotyczne regulacje, wysokie płace i podatki mogą tylko i wyłącznie niszczyć przedsiębiorstwa, albo, śladem Tuska i w myśl zaleceń Geobbelsa, kłamie jak z nut” – skomentował w mediach społecznościowych Sommer.

Pan Biedroń – „mąż czy żona”? Minister Śmiszek urażony. A jego mąż, czy żona głosował [-a?] za „paktem migracyjnym”

Pan Biedroń – „mąż czy żona”? Minister Śmiszek urażony uwagą posła PiS

pch24.pl/pan-biedron-maz-czy-zona-ministerki-smiszek

(Adam Chelstowski / Forum)

Emocje „Debaty Dnia” na antenie Polsatu rozgrzewać miał temat paktu migracyjnego. Publiczność jednak najbardziej zapamięta potyczkę pomiędzy ministrem Krzysztofem Śmiszkiem a Waldemarem Budą.

O pakcie migracyjnym rozmawiali z Agnieszką Gozdyrą rozmawiali Marek Sawicki, Krzysztof Śmiszek, Krystian Kamiński i Waldemar Buda. Panowie spierali się o pakt migracyjny i politykę migracyjną. Wiceminister sprawiedliwości wskazywał, że wie o czym mówi, bo prowadzi w imieniu resortu prace nad dyrektywą o zintensyfikowaniu karania przemytników ludzi.

„Pan wie, o czym mówi…” – zaczął Waldemar Buda. – Ja potwierdzam, że pan Śmiszek wie, co mówi, bo jego mąż, czy żona, pan Biedroń głosował za paktem migracyjnym – dodał poseł

Słowa te oburzyły wiceministra. – Wie pan co, jest pan po prostu kretynem, homofobem i nie powinien pan występować w przestrzeni publiczne – powiedział.

Cała sprawa zakończyła się pouczeniem prowadzącej program, oburzonej sytuacją i wymuszonymi przeprosinami. Buda uznał, że nie ma żadnego problemu z przeprosinami, skoro poseł się „tego wstydzi”. Śmiszek odparł, że się „nie wstydzi”. Wzburzenie zaś miało być spowodowane mieszaniem spraw prywatnych do debaty na poważne problemy.

Warto przypomnieć, że Krzysztof Śmiszek i Robert Biedroń we wrześniu ubiegłego roku, podczas wydarzenia organizowanego w ramach Kieleckiego Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego, wzięli udział w swoim symbolicznym ślubie – wydarzenie było publicznie komentowane, a panowie chwalili się nim w mediach społecznościowych. 

Źródło: polsatnews.pl

Nepalczyk kierowca zatrzymany w Garwolinie. Z dokumentów wynika, że jeszcze się nie urodził

Nepalczyk zatrzymany w Garwolinie. Z dokumentów wynikało, że jeszcze się nie urodził

oprac. Anna Lewicka nepalczyk-zatrzymany-jeszcze-nie-urodzony

Kontrola drogowa, policja, policjant
Kontrola drogowa, policja, policjant / Policja / Policja

Policjanci na Mazowszu zatrzymali kierowcę z Nepalu do rutynowej kontroli drogowej. Wszystko poszłoby dobrze, gdyby nie to, że z dokumentów kierowcy wynikało, że ma urodzić się dopiero za 35 lat. W sprawie 21-latka zostało wszczęte postępowanie.

We wtorek przed godz. 23 policjanci z garwolińskiej drogówki w Starym Pilczynie zatrzymali skodę – powiedziała podkom. Małgorzata Pychner rzeczniczka KPP w Garwolinie. – Autem kierował obywatel Nepalu – dodała.

W trakcie kontroli funkcjonariusze nabrali podejrzeń, że dokument wręczony przez 21-letniego mężczyznę, może być podrobiony – przekazała rzeczniczka. [Co za przenikliwe umysły !! Poza nagrodą – może im Nobla !?! md]

Data urodzenia zaskoczyła policjantów

Szczególnie data urodzenia posiadacza zaskoczyła policjantów. Według dokumentu mężczyzna miał się urodzić w 2059 roku – stwierdziła oficer prasowa. Zaznaczyła, że uwagę przykuły także niedoskonałości w grafice prawa jazdy. Dokument nie miał żadnych zabezpieczeń, ani znaków wodnych.

Funkcjonariusze zatrzymali dokument. Pojazd odebrała osoba uprawniona do kierowania. W sprawie 21-latka zostało wszczęte postępowanie. Za posługiwanie się podrobionym dokumentem grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

Narkotyki łatwiej dostępne w Warszawie niż alkohol. Koka, hera, hasz, LSD. Dowóz 24/7. A władze – w Brukseli – czy w piekle?

Narkotyki łatwiej dostępne w Warszawie niż alkohol. Dowóz 24/7

Piotr Celej na/narkotyki-latwiej-dostepne-w-warszawie-niz-alkohol

Narkotyki w sieci kupisz szybciej niż pizzę. Policjant: "Porażająca skala"
Narkotyki w sieci kupisz szybciej niż pizzę. Policjant: „Porażająca skala” / Policja

Problem sprzedaży narkotyków, leków oraz innych zabronionych rzeczy jest znany od lat. Zaskakuje jednak jego otwartość i skala. W całej Polsce powstają regionalne grupy łączące dilerów oraz przestępców z ich klientami. W Warszawie można liczyć na narkotyki z dowozem w 30 minut. To szybciej niż pizza na dowóz z osiedlowej pizzerii. Na jednej grupie znajdują się setki dilerów, ale policja od lat nie jest w stanie ukrócić procederu. Przez 3 dni opublikowano ponad 4000 postów, z czego większość była cennikami narkotyków i innych nielegalnych substancji.

Ludzkość od zarania dziejów szukała sposobów na odurzenie się i poszerzenie świadomości swego największego daru – jaźni. Przez wieki szamani, piwowarzy i winiarze przygotowywali mikstury, które umożliwiały to lub po prostu oddziaływały na szlak dopaminowy. Każdy mógł spróbować tego owocu i sam dokonać oceny przydatności substancji w swoim życiu.

Antynarkotykowa fikcja

Dopiero industrialny świat przyniósł politykę narkotykową oraz podział substancji, w zależności od kultury. Wśród społeczeństw zachodnich ukuto określenie narkotyki, które oznaczało niedozwolone przez prawo substancje oddziaływujące na ośrodkowy układ nerwowy. Odrzucało one niektóre tradycyjne substancje, takie jak np. marihuana jednocześnie dopuszczając inne jak nikotyna czy alkohol etylowy. Z kolei w kulturze islamu sekowany jest bardziej alkohol niż haszysz. Wypowiedziana w 1971 roku przez prezydenta USA Richarda Nixona „wojna narkotykowa” działała według zasady całkowitej prohibicji. Karane są zarówno posiadanie narkotyków, jak i ich posiadanie. Poprzez swoje wpływy Stany Zjednoczone rozpowszechniły ten model na cały świat.

Fiasko tej polityki podkreśliła w swoim raporcie z 2011 roku Światowa Komisja ds. Polityki Narkotykowej, w której zasiadał m.in. Kofi Annan, były sekretarz generalny ONZ. Na świecie było więcej pól uprawianych pod produkcję narkotyków, a także z roku na rok zwiększa się odsetek osób, które przebywają w więzieniach z tego powodu. Prohibicja stała się całkowitą fikcją, a nielegalny rynek przynosi miliardowe zyski grupom przestępczym. Dlatego wiele krajów uznało, że lepsza jest częściowa depenalizacja posiadania substancji narkotycznych.

Grupy internetowe oferujące narkotyki.ikona lupy

Według European Drug Report 2012 przeprowadzonego przez Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii 9.8% (ponad 2.5 miliona) Polaków w wieku 15-34 lat używało marihuany. Szacunki na lata 2021-2022 mówią nawet o pięciu milionach Polaków, którzy sięgają po „trawkę”. Według Onetu w jeden tylko weekend w aglomeracji warszawskiej spala się 1,5 do 2 ton marihuany. Jeśli założymy, że 10 procent warszawiaków popala „ziółko”, daje nam to 1,5 do 2 gram na osobę na tylko te dwa dni. Do tego należałoby doliczyć inne narkotyki, jak chociażby mefedron o niezwykle mocnym potencjale uzależniającym, którego fabryki w Polsce produkują tonami. Taką ilość trzeba wwieźć do miasta i rozdystrybuować.

Warszawa tonie w narkotykach

W stolicy znajdują się 24 komendy policji oraz 1600 km głównych dróg – tyle bowiem podlega zimą odśnieżaniu – średnio jedna komenda na 66 kilometrów. Nawet licząc na wyrost, że transporty odbywają się średnio w 5-kilogramowych paczkach oznacza to, że w ciągu roku odbywa się 20 800 przejazdów hurtowych z marihuaną tylko dla zaspokojenia weekendowego popytu. Zakładając prędkość 50 kilometrów na godzinę daje to co godzinę dwa przejazdy pod samą komendą. To jednak szacunki dotyczące tylko konopi indyjskiej spożywanej tylko w weekendy oraz tylko hurtowego transportu. Detaliści mają przy sobie od 10 do 100 gramów specyfiku, zaś na ulicach Warszawy pracuje ponad 1000 policjantów dysponujących samochodami, końmi oraz skuterami. Prawdopodobnie nie ma momentu, kiedy kilkadziesiąt metrów od stróżów prawa przenoszone są narkotyki, również w chwili gdy szanowny czytelniku czytasz te słowa.

Według danych Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii, w 2015 roku policja przechwyciła 1830 kilogramów marihuany i 843 kilogramów haszyszu, czyli niewiele więcej, niż mieszkańcy Warszawy i okolic spalają każdego weekendu.

Prohibicja w Polsce jest więc kompletną fikcją. We wzmiankowanym roku policja zatrzymała za „gandzię” 30 638 osób, z czego 89% dotyczy posiadania lub używania marihuany, zaś zaledwie 11% dotyczy handlu marihuaną. Licząc średnią z zatrzymania użytkownika i dilera daje nam to „imponujące” 5,97 grama marihuany na zatrzymanego. Jest to mniejsza ilość od zdepenalizowanej w prawie Republiki Czeskiej.

Grupy internetowe oferujące narkotyki.

W ten sposób policja z pewnością nie walczy z podziemiem narkotykowym. Są to więc głównie przypadkowe zatrzymania, wynikające z natknięcia się patrolu na transakcję lub zażywanie. Okazuje się, że w internecie może być miejsce z setkami dilerów i… nikt nie będzie im przeszkadzał w dystrybucji swojego towaru. Bez problemu można kupić silnie uzależniający lek dla koni – Ketaminę. Już pierwsza dawka może okazać się uzależniająca, zaś złe dobranie porcji może zakończyć się zgonem. Na grupach bowiem nie brak oczywiście marihuany, ale większą część oferty stanowią twarde i silnie uzależniające substancje o bardzo negatywnym wpływie na zdrowie oraz zdolności kognitywne.

Koka, hera, hasz, LSD – z dowozem pod drzwi

Grupy na serwisie Telegram kojarzące przestępców z nabywcami są dostępne dla każdego większego miasta. Największe z nich mają po kilka tysięcy użytkowników. Wśród ofert sprzedających znajdują się nie tylko narkotyki, ale także leki na receptę jak np. Xanax, a także skradzione oraz podrabiane dowody osobiste, zarejestrowane „na słupa” karty sim do telefonu czy krople GBL – zwane często „pigułką gwałtu”. Mogą działać silnie uspokajająco, prowadząc do głębokiej senności lub nawet śpiączki. Wszystkie oferowane przedmioty mają swoją cenę jak w sklepie internetowym. By zapobiegać oszustom, użytkownicy nadają sobie tzw. LC – jest to rodzaj uwierzytelnienia, na który składają się screeny opinii o użytkowniku od innych osób.

Grupy internetowe oferujące narkotyki.

-Grupy te znalazłem, gdy mój osiedlowy diler wyjechał do pracy w Belgii. – opowiada Adrian, jeden z użytkowników – Kupisz tu tak naprawdę wszystko, a i chyba jest bezpiecznie, bo niektóre grupy śledzę od dwóch lat. Na pewno te zaletą jest ekspresowość dostaw. Zamówienie zazwyczaj jest realizowane w pół godziny – do godziny. Szybciej dostanę więc „trawę” niż pizzę z lokalnej pizzerii.

Policja nie nadąża za przestępcami

Policja zna problem, ale nie jest w stanie infiltrować wszystkich grup. W korespondencji mundurowi podesłali link z udaną akcją z Trójmiasta marca tego roku. Aresztowano wówczas trzy osoby, które za pomocą szyfrowanych komunikatorów sprzedawały środki odurzające. W przypadku opisywanych grup mamy do czynienia nie z trzema, a co najmniej kilkudziesięcioma lub kilkuset detalistami sprzedającymi narkotyki w internecie. Zdjęcia oraz filmiki z prezentacji „towaru” codziennie pojawiają się na kanale. Takich postów na grupie warszawskiej jest ponad 1000 dziennie. Policja nie zadeklarowała jednak zajęcia się sprawą.

Grupy internetowe oferujące narkotyki.ikona lupy

Grupy internetowe oferujące narkotyki. / Inne / Telegram

-Kwestia handlu narkotykami w sieci lub na różnego rodzaju komunikatorach, jest oczywiście znana Policji i działania w tym zakresie prowadzą piony kryminalne wszystkich jednostek Policji w całym kraju.

Mimo, iż handel środkami odurzającymi w Internecie nie jest głównym zadaniem policjantów Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, to także i my podejmujemy działania zmierzające do zwalczania tego rodzaju przestępczości. – mówi podkomisarz Marcin Zagórski z Zespołu Prasowego Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.

Spytaliśmy również anonimowo o sprawę oficera policji z mokotowskiego komisariatu.

-Skala tego procederu jest porażająca. Rzeczywiście mamy tu do czynienia z narkotykową giełdą. Niestety nie mamy możliwości, by zapanować nad wszystkimi tego typu grupami. To jak z dilerami z ulicy – złapiesz jednego, przyjdzie kolejny. – wyjaśnia mundurowy. – Chciałbym, żebyśmy mieli ludzi i środki sprzętowe, by ścigać osoby handlujące narkotykami w sieci, ale to jest na razie niemożliwe. – dodaje.

W Sejmie we czwartek wysłuchanie publiczne w/s mordowania dzieci nienarodzonych. Otoczmy je płaszczem modlitwy.

W Sejmie we czwartek wysłuchanie publiczne w/s mordowania dzieci nienarodzonych. Otoczmy je płaszczem modlitwy.

W dniu 16 maja w Sejmie będzie miało miejsce wysłuchanie publiczne w/s czterech projektów ustaw liberalizujących  przepisy dot. mordowania dzieci nienarodzonych. 
Jedną z osób zaakceptowanych przez Marszałka Sejmu do wystąpienia podczas słuchania jest Pani Liliana Wickowska-Maciąg. Pedagog, propagatorka i korepetytorka w Edukacji Domowej, moja współpracownica w rzeszowskim oddziale Fundacji Pro – Prawo do życia. 
Zwracam się do Was, Boży Wojownicy, o otoczenie jej płaszczem modlitwy.

Tego dnia stawi czoło legionom ukrytym pod postaciami  feministek biorących udział w dyskusji. 
Wojna trwa. Walczymy o życie tych, którym chcą je odebrać  i uśmiercić na cmentarzyskach łon ich matek. 

Niech Wam Pan Bóg obficie wynagrodzi za każde westchnienie!

Marta Kobiec

Zespół śmierci w Ministerstwie Zdrowia. Leszczyna w akcji.


Zespół śmierci w Ministerstwie Zdrowia
Fundacja Pro-Prawo do życia 
Minister zdrowia Izabela Leszczyna powołała właśnie specjalny zespół „do spraw poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet”. W jego skład weszła grupa radykalnych aktywistek aborcyjnych oraz lekarzy-aborcjonistów. O jakim „bezpieczeństwie kobiet” może być mowa, gdy w skład zespołu wchodzą aktywistki odpowiedzialne za namawianie Polek do wywoływania w domu poronienia tabletkami, w trakcie którego kobieta może wykrwawić się na śmierć? Tu nie chodzi o niczyje zdrowie. Chodzi o upowszechnienie aborcji na masową skalę i zdewastowanie sumień milionów Polaków. To tylko fragment wielkiej aborcyjnej ofensywy na Polskę.
Oprócz powołania zespołu śmierci w Ministerstwie Zdrowia, już jutro ma odbyć się w Sejmie publiczne wysłuchanie dotyczące pro-aborcyjnych projektów ustaw. Co w tej sytuacji robić? Nie możemy być bierni. Z inicjatywy naszej Fundacji w kolejnych miastach organizowane są uliczne akcje informacyjne i publiczne modlitwy różańcowe. Do walki o życie dołączają kolejne osoby. Konieczny jest dalszy opór i kształtowanie świadomości społeczeństwa.Nie możemy być bierni [foto]Przedstawicielki radykalnych organizacji aborcyjnych weszły w skład nowego zespołu powołanego przez Minister Zdrowia. Będą pracować nad rzekomą poprawą bezpieczeństwa kobiet. Środowiska te od lat intensywnie promują wśród Polek nielegalną aborcję za pomocą tabletek aborcyjnych, w handlu którymi pośredniczą powiązane z nimi aborcyjne grupy przestępcze. Aborcjoniści namawiają Polki do kupowania pigułek poronnych przez internet, a następnie do samodzielnego dokonywania za ich pomocą aborcji w domu poprzez wywołanie porodu. 

Jak kończą się takie domowe aborcje? Przerażających świadectw dostarczają grupy dyskusyjne prowadzone przez samych aborcjonistów. Piszą na nich kobiety, które uwierzyły w aborcyjną propagandę, zamówiły pigułki i próbowały za ich pomocą samodzielnie dokonać aborcji. Jak relacjonuje jedna z Polek, po połknięciu pigułek:

„Zalała mnie fala krwi, dosłownie wszystko było we krwi, łóżko, podłoga, moje ciuchy, skarpetki, kapcie, wszystko. Biegiem do toalety, tam kolejna fala bólu, kolejne dwa silniejsze niż kiedykolwiek. Do szpitala trafiłam z krwotokiem i regularnymi skurczami. Dziecko było żywe. Była próba powstrzymania, nie zadziałała. Dziecko urodziło się i zmarło mi na rękach w szpitalu. Po prostu masakra.”

Inna kobieta po połknięciu tabletek napisała:

„Koszmar. Ostatnie pół godziny zwijałam się z bólu, nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Pojawiła się krew i skrzepy. Leciało razem z biegunką, ale nie wiem do końca co, bo byłam w stanie bliskim omdlenia. Mrowiły mi dłonie i nogi. Dreszcze. Myślałam, że nie wytrzymam, wyłam z bólu.(…)”


Aborcja to zamordowanie dziecka i ogromne zagrożenie dla zdrowia i życia jego matki. Ryzyko wykrwawienia się na śmierć oraz ogromne powikłania zdrowotne to tylko niektóre z możliwych konsekwencji samodzielnych aborcji wykonywanych za pomocą pigułek poronnych kupionych od aborcjonistów. Gdzie w tym wszystkim rzekome „bezpieczeństwo kobiet?”

Aby kobiety w Polsce mogły być bardziej bezpieczne należy natychmiast zakazać aborcyjnej propagandy zachęcającej do aborcji oraz postawić przed sądem aborcyjne aktywistki pośredniczące w handlu morderczymi tabletkami. Jednak tym raczej nie będzie zajmował się ministerialny zespół, w skład którego wchodzą aborcjoniści… Mamiąc o „bezpieczeństwie” będą dalej okłamywać Polki i oswajać z aborcyjną propagandą, co teraz będzie o tyle bardziej groźne i niebezpieczne, że będzie odbywać się pod autorytetem Ministerstwa Zdrowia. 

Celem tych działań jest zmanipulowanie naszego społeczeństwa i wmówienie Polakom, w szczególności kobietom, że aborcja to działanie pro-zdrowotne! Wedle planów rządu Tuska, aborcja ma stać się domyślną, standardową opcją sugerowaną w trakcie wizyty kobiety w ciąży u ginekologa, a tabletki poronne, już teraz swobodnie dostępne do kupienia przez internet, mają być jeszcze bardziej rozpowszechnione. Są to ataki wymierzone w biologiczne fundamenty istnienia naszego narodu. 

Powołanie tego zespołu w MZ to jedno z wielu działań, jakie w ostatnim czasie rząd Donalda Tuska wytoczył w celu upowszechnienia w Polsce dzieciobójstwa. 

Już jutro, w czwartek 16 maja, w Sejmie odbędzie się publiczne wysłuchanie pro-aborcyjnych projektów ustaw, które miesiąc temu uzyskały poparcie większości parlamentarnej. Mordercze projekty zakładają m.in. ułatwienia w mordowaniu dzieci poczętych w szpitalach, formalną legalizację aborcji na żądanie oraz dekryminalizację aborcji, co umożliwi legalną działalność grupom przestępczym reklamującym i sprzedającym pigułki poronne. 

Będziemy jutro w Sejmie, aby zabrać głos w obronie życia dzieci, zdrowia ich matek i przeciwko morderczym planom aborcyjnej koalicji. Jednak kluczową sprawą dla odparcia aborcyjnej ofensywy jest mobilizacja Polaków w kolejnych miastach i miejscowościach i podjęcie działań na rzecz zmiany świadomości społecznej.

Międzynarodowe lobby aborcyjne rozgrywa obecnie w Polsce ten sam scenariusz co niegdyś w innych krajach Zachodu, takich jak np. Irlandia. Społeczeństwo Irlandii było przez wieki katolickie, mimo brutalnych prześladowań ze strony protestantów, i w swojej większości przeciwne aborcji. Było jednak jednocześnie uśpione i bierne w sprawach najbardziej fundamentalnych. Wykorzystali to aborcjoniści. Uruchomiono ogromną machinę propagandową, która za pomocą mediów, celebrytów i finansowanych z zagranicy aktywistów zaczęła oswajać Irlandczyków z aborcją i deprawować moralnie naród irlandzki. W 2003 roku wprowadzono w Irlandii obowiązkową „edukację seksualną” do szkół (to samo dzisiaj w Polsce robi rząd Tuska).
15 lat później, w 2018 roku, w referendum zalegalizowano w Irlandii aborcję. Wśród młodych Irlandczyków w wieku 18-24 lat poparcie dla aborcji w głosowaniu wynosiło blisko 90%. Oto owoce kilkunastu lat odgórnych działań, propagandy i demoralizacji społeczeństwa. 

To samo dzieje się teraz w Polsce. Aborcja ma zostać naszemu społeczeństwu siłowo narzucona z góry za pomocą zmiany prawa, terroru w szpitalach, zmuszania lekarzy do mordowania dzieci oraz propagandy, którą nieustannie bombardowani są Polacy w największych mediach i mediach społecznościowych. Narzędziem do promocji aborcji będzie również „edukacja seksualna”, którą rząd Tuska już wkrótce planuje wprowadzić do polskich szkół.  

Aby powstrzymać aborcjonistów i deprawatorów musimy obudzić sumienia Polaków i zmobilizować nasz naród do działania.

Niedawno w Piekarach Śląskich odbyła się uliczna akcja informacyjna połączona z publiczną modlitwą różańcową. 70 osób zgromadziło się w centrum Piekar Śląskich, aby modlić się o powstrzymanie aborcji i dotrzeć do mieszkańców miasta z prawdą o mordowaniu dzieci w łonach matek. Akcja została zainicjowana przez pana Roberta i panią Beatę, którzy wcześniej zgłosili się do naszej Fundacji i przeszli nasz kurs dla obrońców życia. Dzięki pomocy udzielonej im przez naszych wolontariuszy mogli podjąć działania, dzięki którym ostrzeżenie przed aborcją dotarło do kolejnych osób, a modlitwa wybrzmiała publicznie na ulicach ich miasta.  

Podobne akcje odbyły się także ostatnio m.in. w Rzeszowie i Katowicach. Jak relacjonują organizatorzy akcji na katowickim rynku:

„Po różańcu spotkaliśmy się z wieloma ciepłymi słowami i pytaniami o kolejne modlitwy i akcje. Rozdaliśmy mnóstwo broszur i ulotek. Podczas pikiety z głośników płynęły nagrania na takie tematy jak początek życia ludzkiego, zagrożenia pigułkami aborcyjnymi oraz edukacja seksualna – wcale nie zapobiegająca aborcjom, a wręcz przeciwnie. Wiele ludzi miało możliwość zobaczenia naszych banerów i usłyszenia naszych nagrań. Przez rynek przechodziło wiele osób, często przejeżdżały tramwaje.” 

Takie akcje muszą odbywać się w kolejnych miejscowościach. 
Zgłaszają się do nas nowe osoby chcące działać i organizować akcje u siebie. Musimy takie osoby przeszkolić i dać im odpowiednie materiały. Konieczny jest także wydruk nowych ulotek, broszur i materiałów, które nasi wolontariusze rozdają na ulicach. Potrzebujemy również nowych plakatów i megafonów. Potrzeba ok. 12 000 zł. Akcja uliczna [foto]Poprzez tego typu niezależne akcje przebijamy się z prawdą do Polaków i kształtujemy świadomość naszego społeczeństwa. Wszystkie media głównego nurtu bombardują Polaków aborcyjną propagandą, oswajając z aborcją szczególnie młode dziewczęta i kobiety.
W Irlandii po kilkunastu latach takiej propagandy i dewastacji umysłów młode pokolenie Irlandczyków stało się w zdecydowanej większości pro-aborcyjne. 
Jeżeli będziemy bierni, tacy sami wkrótce staną się Polacy. Irlandczycy nic w tej sprawie nie robili i teraz mają aborcję na żądanie, homoseksualne „małżeństwa” itp. My możemy jeszcze pójść inną drogą. Wszystko zależy od naszej postawy i naszych osobistych decyzji.

Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, żeby wesprzeć organizację kolejnych działań za pomocą których dotrzemy do Polaków z prawdą o aborcji oraz pomożemy kolejnym osobom działać w swoim miejscu zamieszkania.

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Aby powstrzymać aborcję musimy sprawić, aby mordowanie dzieci w łonach matek stało się dla Polaków czymś nie do pomyślenia.
 Właśnie w tym celu organizujemy nasze akcje – wpływamy na świadomość społeczną i budzimy sumienia. Proszę Pana o wsparcie tych akcji i umożliwienie nam dotarcia do kolejnych osób. 
Z wyrazami szacunkuMariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Są jeszcze wolne miejsca na planowanych rekolekcjach ignacjańskich w czerwcu.

Laudetur Iesus Christus!
Drodzy Wierni,
Są jeszcze wolne miejsca na planowanych rekolekcjach ignacjańskich w 
czerwcu – dla kobiet od 10.06. w Bajerzu, a dla mężczyzn od 17.06. w 
Warszawie.

Zapisać można się przez formularz na stronie internetowej 
Bractwa w zakładce „Rekolekcje ignacjańskie”. 
https://www.piusx.org.pl/rekolekcje-ignacjanskie
In Christo
ks. Konstantyn Najmowicz+

Tysiące niesprzedanych elektryków stoi na byłym lotnisku wojskowym. Widać z kosmosu. Z Ziemi – nie, bo „tajne”.

Tysiące niesprzedanych tesli stoi na byłym lotnisku wojskowym

Zdjęcie lotniska Neuhardenberg, na którym stoją tysiące aut marki Tesla

Zdjęcie lotniska Neuhardenberg, na którym stoją tysiące aut marki TeslaŹródło zdjęć: © Google Maps

13.05.2024 e.autokult.pl/tajny-magazyn-tesli-tysiace-niesprzedanych

Tesla produkuje w swojej niemieckiej fabryce w Grünheide około 6 tys. samochodów tygodniowo, na które aktualnie nie ma wystarczająco dużo chętnych. Pojazdy zamiast do klientów trafiają więc do prowizorycznego magazynu na byłym lotnisku wojsk NRD. Transport tysięcy tesli bardzo uprzykrza życie lokalnej społeczności

Jak donoszą niemieckie media Bild.de i Spiegel TV, Tesla ma najwyraźniej aktualnie problemy ze sprzedażą swoich aut. Ponieważ na terenie zakładów w Grünheide brakuje miejsca na składowanie aut zjeżdżających z taśm, amerykańska firma wynajęła przestrzeń na terenie lotniska Neuhardenberg.

Kiedyś stacjonowało tu wojsko NRD, a obecnie na ogrodzonym i strzeżonym terenie znajduje się m.in. ogromna farma fotowoltaiczna oraz czynne lądowisko zdolne przyjmować nawet duże samoloty. Natomiast wolne przestrzenie obecnie wypełniają Tesle Modele 3 i Y, których najwyraźniej nikt nie chce. Kuriozalny magazyn widać wyraźnie nawet na zdjęciach na Mapach Google. To tajny magazyn Tesli, którym firma pewnie wolałaby się nie chwalić. Wstęp jest tu oczywiście wzbroniony.

[1/3] Tesle zaparkowane na lotnisku NeuhardenbergŹródło zdjęć: © Google | Google Maps

Skład kilku tysięcy elektryków może by nikomu nie przeszkadzał, gdyby nie uciążliwość transportów między Gigafactory Tesli w Grünheide a oddalonym o ok. 50 km terenem byłego lotniska Neuhardenberg. Trasa wiedzie drogą krajową B1, która przebiega przez liczna wsie i miasteczka. Domy stoją tu dość blisko jezdni. Mieszkańcy donoszą o setkach ciężarówek kursujących na tej trasie – w każdy dzień roboczy, od rana do wieczora. Cytowany przez Bild.de mieszkaniec miejscowości Gusow-Platkow doliczył się nawet 40 ciężarówek mijających jego dom w ciągu jednej godziny.

Ogromne auto-lawety jadą załadowane w jedną stronę i wracają na pusto w drugą, po kolejną partię aut. Droga miejscami jest wąska i stanowi wyzwanie dla kierowców – dochodzi do sytuacji, w których ciężarówki nie mogą się minąć, ruch się blokuje. Mieszkańcy narzekają też, że nietypowe natężenia ruchu ciężarowego pękają im uszy i… ściany w domach. Według relacji dziennikarzy Bild.de nawierzchnia drogi B1, krawężniki i chodniki na trasie też już ucierpiały.

Wskutek tych uciążliwości zawiązały się lokalne inicjatywy obywatelskie, a liderzy samorządów zwrócili się bezpośrednio do Tesli – na razie jednak nic nie udało im się wywalczyć. Tesla twierdzi, że sprawdzała inne możliwe lokalizacje dla swojego magazynu i na razie nie ma gdzie indziej składować aut. Możliwość rozbudowy terenu Gigafactory została na razie skutecznie oprotestowana przez lokalną społeczność.

Musk boi się aktywistów. Zamknie fabrykę przed planowanym protestem

Tymczasem fabryka szykuje się na kolejne demonstracje radykalnego ugrupowania „Tesla den Hahn abdrehen” – „zakręćmy kurek Tesli”. Od lutego około 100 przeciwników Elona Muska i jego przedsiębiorstwa stacjonuje w lesie niedaleko fabryki i protestuje przeciwko wycince drzew pod rozbudowę fabryki. W marcu nieznani sprawcy doprowadzili w tej okolicy do pożaru masztu wysokiego napięcia, co odcięło fabrykę od prądu na kilka dni. W Berlinie w ostatnim czasie dochodzi też do celowych podpaleń aut marki Tesla.

Will Polen wie 1939 wieder einen Weltkrieg auslösen !?!

Will Polen wie 1939 wieder einen Weltkrieg auslösen, da Polens Außenminister Sikorski die Unterstützung Macrons Bodentruppenvorstoß in der Ukraine zugesagt hat?

Profilfoto für Dr. Gunther Kümel

Dr. Gunther Kümel

Früher 35 J. lang in der nat.-wiss. Virusforschung (1975–2005) Autor hat 1.291 Antworten und 1,9 Mio. Antwortaufrufe4. Apr.

1939 hatte Polen eine „Garantie” von GB und F. Ausgearbeitet wurde das Werk in den USA, überbracht von Bullitt. Da stand in etwa drin, wenn Polen aus „irgendeinem ” direkten oder indirekten Anlaß es für geraten hielte, Krieg gegen Deutschland zu führen, dann würden die beiden Weltmächte Brit. Empire und F allsogleich mit allen verfügbaren Mitteln auf seiten Polens in den Krieg eintreten. Es wurden Aufmarschpläne und ein Zeitplan vereinbart.

Polen war der aggressivste Staat Europas und hatte fast allen seinen Nachbarn den Krieg erklärt und riesige Gebiete vom Deutschen Reich, von der UdSSR und von Litauen annektiert, was nur zu einem Teil nachträglich von „Versailles” abgesegnet wurde. Noch 1938 hatte es das Industriegebiet um Oderberg durch Ultimatum von der CSR erzwungen und auch Litauen ein Ultimatum gestellt, es müsse frühre Abtrennungen gutheißen. Durch diese imperialistisch-chauvinistische Politik waren die ethbischen Polen in ihrem Staat schon nahezu zur Minderheit geworden.

Polen hatte schon im März 1939 mobilgemacht und seine Truppen vor Danzig aufmarschieren lassen. Polen teilte D. mit, es fasse es als KRIEGSGRUND auf, wenn das Thema Danzig in diplomatischen Gesprächen auch nur erwähnt würde!

Schon möglich, daß Polen heute wieder ähnlich reagiert.

Als infolge der brutalen Behandlung der Volksdeutschen im polnischen Machtbereich und auf Grund von Kriegsdrohungen Polens Deutschland schließlich einmarschierte, trennte Deutschland einige der von Polen annektierten Gebiete wieder an Deutschland an; und die UdSSR holte sich die ukrainischen und weißrussischen Gebiete zurück, die Polen 1920 durch Krieg erobert und annektiert hatte.

14.438 Aufrufe

Positive Bewertungen anzeigen

4 geteilte Beiträge anzeigen1 von 26 Antworten