Gigantyczny skandal w środowisku psychologicznym ! Zaświadczenia potrzebne do t.zw. zmiany płci w ciągu jednej wizyty – bez żadnej diagnostyki…

Totylkoteoria.pl sSndoetproua43tat0f7gdhzl64t67io19ghchu331m5.h0igcu6 5ti83l1  ·

Gigantyczny skandal w środowisku psychologicznym!

W „Instytucie Splot”, czyli warszawskiej firmie zajmującej się psychoterapią i psychologią, wystawiane są zaświadczenia potrzebne do t.zw. zmiany płci w ciągu jednej wizyty – bez żadnej diagnostyki, szeregu sesji w ramach wywiadu klinicznego itp. Co więcej, zaświadczenia mogą być wydawane online, czyli człowiek je wystawiający nie widzi nawet pacjenta na własne oczy, a jedynie na ekranie. Zaświadczenia wystawia Anna Wiatrowska, aktywistka i psycholożka znana jako profil „queerowy feminizm”, i robi to za przyzwoleniem właścicieli „Instytutu Splot” – który sam się reklamuje tym, że daje diagnozy na 1 wizycie, online.

Co więcej, swoje usługi reklamuje na grupach indoktrynujących osoby cierpiące na dysforię płciową. Według informacji na portalu Tranzycjapl, który zajmuje się promowaniem t.zw. „zmiany płci”, także u dzieci, Anna Wiatrowska przyjmuje osoby „od 12 roku życia”.

Anna Wiatrowska z Instytutu Splot posługuje się skompromitowanym modelem „świadomej zgody”, w którym zakłada się, że każdy sam wie „kim się czuje”, więc nie ma sensu i potrzeby robić badań. Model ten wypracowała organizacja WPATH (ang. World Professional Association for Transgender Health), zrzeszająca aktywistów trans oraz współpracujących z nimi lekarzy, psychologów i prawników. Z wycieku wewnętrznych danych WPATH (marzec 2024) roku wynika, że specjaliści WPATH wiedzą, że „model świadomej zgody” nie ma nic wspólnego z świadomą zgodą. Jeden z seksuologów WPATH przyznał nawet w ujawnionej rozmowie, że mówiąc pacjentom o efektach ubocznych zmiany płci czuje się, jakby „mówił jak do ściany”. Model ten został już zakazany lub ograniczony m.in. w Wielkiej Brytanii, Finlandii, Szwecji, Danii, Norwegii i Francji, a dosłownie tydzień temu 128. Niemieckie Zgromadzenie Medyczne również wezwało do zakazania tego procederu.

Co ciekawe, Anna Wiatrowska została ostatnio nagrodzona tytułem „Bizneswoman roku” na gali Sukces Pisany Szminką (jest to konferencja dla „elit najwyższego szczebla„, obecna była tam m.in. Małgorzata Rozenek, Beata Tadla i wiele innych celebrytów, gwiazd i person showbiznesu). Nie jest to zatem niszowe wydarzenie, lecz mainstreamowa legitymizacja nieetycznego procederu, który zakazywany jest lub ograniczany w coraz większej liczbie krajów Europy.

Gdy byłem dzieckiem sam padłem ofiarą dokładnie tego rodzaju szarlataństwa, a badania pokazują, że takich osób, zmanipulowanych do identyfikowania się jako transseksualiści, a potem kierowanych na zmianę płci po 1. wizycie, przybywa w błyskawicznym tempie.

===========================

W Warszawie duża manifestacja solidarności z narodem palestyńskim. Zatrzymać ludobójstwo w Strefie Gazy !!

W niedzielę (12.05.2024 r.) w Warszawie odbyła się manifestacja solidarności z narodem palestyńskim. Manifestujący przeszli z placu Zamkowego pod ambasadę Stanów Zjednoczonych. Manifestacja odbywała się pod hasłem „76 lat katastrofy, zatrzymać ludobójstwo w Strefie Gazy”.

– Dziękujemy Polsko. Warszawa dzisiaj z okazji 76. rocznicy Nakby marsz solidarności z narodem palestyńskim.
Potępiając izraelskie zbrodnie i ludobójstwa na ludności cywilnej palestyńskiej – czytam na X na profilu dr. Mahmouda Khalifa, ambasadora Palestyny w Polsce.

Mahmoud Khalifa @MKhalefa14

Dziękujemy Polsko Warszawa dzisiaj z okazji 76. rocznicy Nakby marsz solidarności z narodem palestyńskim Potępiając izraelskie zbrodnie i ludobójstwa na ludności cywilnej palestyńskiej

0:07 / 1:07

Zgromadzenie Ogólne ONZ uchwaliło w piątek (10.05.2024 r.) rezolucję popierającą przyznanie statusu stałego członka Palestynie. Wśród 143 państw głosujących za rezolucją była Polska.

Gdy manifestacja dotarła pod Ambasadę Stanów Zjednoczonych zwracano uwagę na liczbę zabitych w Strefie Gazy. Wskazano, że masakra w Gazie jest możliwa dzięki wsparciu Stanów Zjednoczonych. Krzyczano: „Izrael zabija, USA płaci”.

W sobotę 18 maja w Lublinie odbędą się Targi Książki Patriotycznej.

Targi Książki Patriotycznej w Lublinie

W sobotę 18 maja w godzinach 10-20 e hotelu Mercure Centrum Lublin Aleje Racławickie 13 odbędą się Targi Książki Patriotycznej organizowane przez dziennikarza śledczego Leszka Szymowskiego. 

Wśród gości: Stanisław Michalkiewicz, Marcin Rola, Piotr Szlachtowicz, Leszek Sykulski, dr Lucyna Kulińska,  prof Adam Wielomski,  dr Magdalena Ziętek Wielomska, Tomasz Sommer i wielu innych.

Będzie okazja do spotkania się z każdym z Autorów, zakupu książki i uzyskania dedykacji

Zapraszamy

Parę prostych pytań na temat pożarów w Polsce – oraz realnej władzy.

Parę prostych pytań na temat pożarów w Polsce – oraz realnej władzy.

Mirosław Dakowski.

Ostatnio paliła się wielka hala handlowa na Marywilskiej 44.

Narzuca się w związku z tym parę pytań, których jakoś nikt nie zadał.

Tym bardziej – nikt na nie nie odpowiedział…

Oto niektóre z nich:

Straż przyjechała po 11 minutach od otrzymania zawiadomienia. Pożar ogarnął już wtedy ogromną część hali.

Oczywiste jest, że zaczął się o wiele godzin wcześniej, że zostały wyłączone tak czujniki alarmowe, automatyczne hydranty jak i blokady anty-pożarowe pomiędzy częściami hali.

Mam informacje od ludzi, którzy z daleka widzieli w tamtej stronie ogromne kłęby dymu wiele godzin wcześniej.

Nikt z okolicy, ani strażnik obiektu nie był na tyle czujny, by zadzwonić na policję, czy do straży???

Władca Warszawy, zwany popularnie Szambelan Don Fekalio, szydzi sobie z ofiar tego pożaru, podając w ramach „pomocy” adres na ul. Marszałkowskiej, gdzie mogą się zgłosić do zarejestrowania jako bezrobotni.

— 0 —

Zwykle pierwszym pytaniem śledczych jest: Kto na tym skorzystał?

Nie słychać, by zadano je sobie, a także kupcom, przedsiębiorcom strasznie przecież poszkodowanym z powodu tego pożaru. Oni wiedzą!!

Co dziwniejsze, nie widzę jednak, by „niezależni” dziennikarze, których jest kupa, rzucili się na tą sprawę i próbowali odpowiedzieć na takie i podobne pytania. Co ich od tego wstrzymuje ???

Należy tę sprawę trochę uogólnić:

Od dziesięcioleci do Polski wpływają ogromne ilości trujących substancji, głównie z Niemiec i Holandii. Są one składowane, potem palone na „składowiskach odpadów” – i w ten sposób bezkarnie niszczone. Z naprawdę ogromnymi szkodami dla powietrza.

Żadne grupy ekolo, „ostatnie pokolenia” nie protestują, tego nawet nie obserwują, wyników nie publikują. Można przecież przykleić się do płonącego wysypiska.

Nie znalazłem w internecie informacji ani o skutecznych śledztwach, które by wyjaśniły, kto te setki składowisk odpadów podpalał, ani – czy właściciele tych składowisk zostali przekładnie surowo ukarani. Kim oni są?

Nie widać również żadnych śledztw w tej sprawie właściwych urzędów, szczególnie policji, która więc takie, łatwe przecież do znalezienia przyczyny podpaleń i ich sprawców, tuszuje i kryje.

Rządy się zmieniają, ludziki „dają głos”…

Logika wskazuje, że najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tych i podobnych faktów jest to, że rządzą Polską silne gangi i bezkarne mafie. A oficjalne władze, rząd, policja itp są od dziesięcioleci tylko przykrywką.

Czy jest inne wyjaśnienie widocznych gołym okiem faktów?

=========================

mail:

Szanowni użytkownicy,

Z powodu dużego pożaru centrum handlowego Marywilska 44 w sąsiedztwie
serwerowni ICM UW, nastąpiło wyłączenie zasilania w bezpośredniej
okolicy trwającej akcji gaśniczej. Po wyczerpaniu możliwości
podtrzymywania pracy repozytoriów danych i publikacji na bazie zasilania
awaryjnego, zmuszeni byliśmy do ich tymczasowego wyłączenia.

Publikacje oraz dane zdeponowane w repozytoriach pozostają bezpieczne.

Podejmujemy działania mające na celu zminimalizowanie czasu
niedostępności serwisów. Po przywróceniu zasilania w głównej serwerowni
ICM UW wszystkie serwisy powrócą do pełnej sprawności.

Uprzejmie przepraszamy za powstałe niedogodności.

Z pozdrowieniami
Zespół repozytoriów ICM UW

[English version]

Dear users, [----]

[itd, itp…]

===================

mail:

Mieszkam na osiedlu niedaleko Marywilskiej 44.

Po 24.00, czyli ok 2 godzin przed lub już w trakcie pożaru wyłączono wszelkie latarnie, znaczna część obszaru była tak ciemna, jakby wyłączono zasilanie w całej dzielnicy, jednocześnie w domach wszystko działało, to zdarza się w tych rejonach rzadko.

Pozdrowienia EŁ

====================

Niedziela: Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę

19.05.2024 Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę

15/05/2024 przez antyk2013

Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

BIAŁYSTOK – O godz. 13.30 wyruszymy sprzed Katedry (ul. Kościelna 2), przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej p. w. św. Rocha.

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

ZAMOŚĆ –  o godz. 15.00 Koronka do Miłosierdzia Bożego, po modlitwie wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.

Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17.00

Kościół św. Katarzyny, pl. Jaroszewicza Jana, Zamość - zdjęcia

Dziś, środa: Opole – Msza święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

15.05.2024 Opole – Msza święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

15/05/2024 przez antyk2013

W każdą trzecią środę miesiąca

Pokutny Marsz Różańcowy w każdą trzecią środę miesiąca. Zaczyna się Mszą Św. o 18.00 w intencji Ojczyzny w kościele Matki Bożej Bolesnej i św. Wojciecha. Marsz wiedzie wokół Uniwersytetu Opolskiego, dalej do Ratusza i na pl. Wolności, kończy się przy katedrze pod figurą bł. Księdza Popiełuszki. Często prowadzi Ojciec Ryszard (Jezuita). Pokutny Marsz Różańcowy w każdą trzecią środę miesiąca. Zaczyna się Mszą Św. o 18.00 w intencji Ojczyzny w kościele Matki Bożej Bolesnej i św. Wojciecha. Marsz wiedzie wokół Uniwersytetu Opolskiego, dalej do Ratusza i na pl. Wolności, kończy się przy katedrze pod figurą bł. Księdza Popiełuszki. Często prowadzi Ojciec Ryszard (Jezuita)

Share

Watykan jeszcze w tym roku przedłuży nieistniejące porozumienie z Chinami?

Watykan jeszcze w tym roku przedłuży nieistniejące porozumienie z Chinami?

watykan-przedluzy-nieistniejace-porozumienie-z-chinami

(Oprac. GS/PCh24.pl)

Jeszcze w tym roku Watykan zamierza odnowić tajne „porozumienie” z Chinami – sugeruje Steven W. Mosher, prezes Instytutu Badań Populacyjnych, powołując się na zapowiedź watykańskiego sekretarza stanu kardynała Pietro Parolina.

Parolin ma być autorem kontrowersyjnego „porozumienia”, które przygotowano w 2018 r., a później odnowiono w 2020 i 2022 r. Mosher zauważa, że „problemem jest jednak brak porozumienia, przynajmniej takiego w powszechnie rozumianym tego słowa znaczeniu”. O co chodzi?

Otóż strona watykańska opracowała warunki umowy, które zobowiązała się przestrzegać, a których nigdy nie zaakceptowała strona chińska.

Mosher wskazuje na godzinne spotkanie szefa watykańskiej dyplomacji z chińskimi przedstawicielami w 2018 r., podczas którego miało dojść do „wynegocjowania warunków umowy”, jak sugerowano w oficjalnym komunikacie Sekretariatu Stanu. Jednak podczas tego spotkania sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej praktycznie milczał, słuchając strony chińskiej, po czym na koniec stwierdzono: „Czekamy tylko na podpis strony chińskiej”. Watykan cierpliwie czeka już sześć lat i wciąż ma nadzieję, że w końcu Pekin złoży podpis pod porozumieniem.

4 kwietnia 2023 r. Komunistyczna Partia Chin mianowała nowego biskupa Szanghaju Shen Bin, ignorując jakiekolwiek konsultacje ze Stolicą Apostolską, mimo że w Szanghaju był już mianowany przez Watykan biskup Thaddeus Ma Deqin. Od kilku lat chińscy komuniści stosują wobec niego areszt domowy.

Watykan początkowo wstrzymywał się z reakcją przez trzy miesiące, aż wreszcie – mimo oczywistego afrontu KPCH – 15 lipca 2023 r. papież Franciszek ugiął się przed faktem dokonanym, aprobując nowego biskupa Szanghaju.

Szef watykańskiej dyplomacji dopytywany, czy nie było to rażące naruszenie warunków porozumienia chińsko-watykańskiego, odparł, że KPCh „wydaje się lekceważyć ducha dialogu i współpracy ustanowionego przed laty między Watykanem a stroną chińską, a który znalazł punkt odniesienia w porozumieniu”. Kard. Parolin nie zdecydował się jednak nigdy upublicznić domniemanych warunków umowy. Tłumaczył, że „Tekst [umowy] jest poufny, ponieważ nie został jeszcze ostatecznie zatwierdzony”.

Istnieje więc wyłącznie „dokument roboczy” z warunkami i prośbą Watykanu o konsultację w sprawie mianowania biskupów, ewentualnie w sprawie „konsensusu” odnośnie konsultacji dotyczących mianowania nowych biskupów.

I to właśnie taki dokument funkcjonuje od 2018 r., jednostronnie odnawiany przez Stolicę Apostolską.

Mosher komentuje, że nawet, gdyby doszło do aprobaty umowy ze strony Pekinu, to  i tak nie miałoby to znaczenia, ponieważ „KPCH naruszyłaby je, zanim atrament wysechłby na papierze”.

Przywołał słowa sekretarza KPCH Mao Zedonga z traktatu o wojnie partyzanckiej: „Rewolucje rzadko idą na kompromis… Negocjacje zatem podejmowane są w podwójnym celu: zyskania czasu na wzmocnienie stanowiska (wojskowego, politycznego, społecznego, gospodarczego) oraz zmęczenia, sfrustrowania i nękania przeciwnika. Niewielkich, jeśli w ogóle, zasadniczych ustępstw należy się spodziewać ze strony rewolucyjnej, której celem jest jedynie stworzenie warunków umożliwiających zachowanie jedności linii strategicznej i gwarantujących rozwój sytuacji zwycięskiej”.

Mosher dodaje: „Innymi słowy, KPCh nigdy nie negocjuje w dobrej wierze, by osiągnąć rozsądny kompromis. Jej celem jest wszędzie i zawsze pokonanie swoich wrogów, którym w tym przypadku jest Kościół katolicki”.

Źródło: pop.org AS

25 lat temu Jan Paweł II pocałował Koran. Kiedy uwolnimy się od błędu, który to spowodował? [Kiedy nastanie katolicki Papież?]

25 lat temu Jan Paweł II pocałował Koran. Kiedy uwolnimy się od błędu, który to spowodował?

Paweł Chmielewski 25-lat-temu-jan-pawel-ii-pocalowal-koran-kiedy-uwolnimy-sie-od-bledu

Centralna prawda o jedyności zbawczej Chrystusa ma swoje konsekwencje, a wśród nich jest przyjęcie pryncypialnej postawy wobec innych religii: można i często należy je tolerować, ale nigdy nie wolno ich afirmować. Ewangelizację zaczynajmy zawsze od początku, to znaczy: od pierwszego przykazania. Ono nie znosi żadnych relatywistycznych kompromisów.

14 maja 1999 roku papież Jan Paweł II złożył pocałunek na Koranie. Ojciec Święty przyjmował wówczas w Watykanie delegację muzułmanów szyickich i sunnickich oraz reprezentanta ministerstwa religii Iranu. Jako prezent wręczono mu właśnie „świętą księgę” islamu, a papież go ucałował. Zdjęcie z tego wydarzenia obiegły cały świat wywołując ogrom dyskusji, trwających zresztą do dziś. [Raczej – przerażenia wiernych. MD] Nic dziwnego, bo chyba żadne inne wydarzenie nie obrazuje tak wyraziście największych patologii ekumenizmu epoki posoborowej.

Papieże, owszem, są nieomylni, ale bynajmniej nie w każdym swoim słowie ani geście. Pocałunku złożonego na Koranie przez Karola Wojtyłę trudno bronić, niezależnie od tego, jakie intencje przyświecały papieżowi. Mówi się, że chciał po prostu okazać swoim gościom szacunek. Może; trudno jednak nie widzieć w tym czegoś więcej.

Pocałowanie Koranu można chyba uznać za – świadomą lub nie – próbę usankcjonowania liberalnego dogmatu wolności religijnej: twierdzenia, które przyjęto w dokumentach II Soboru Watykańskiego, pod dyktando relatywistycznych Stanów Zjednoczonych. O błędzie tego nauczania pisaliśmy w PCh24.pl wielokrotnie; na ten temat powstały zresztą obszerne książki. Z okazji tej trochę dziwacznej „rocznicy” ucałowania Koranu dość powiedzieć, że możemy wskazać na wyraźną nić łączącą wiele wydarzeń okołosoborowych i posoborowych: wyraźna niechęć św. Pawła VI wobec Hiszpanii pod katolickimi rządami generała Francisco Franco; relatywistyczne dokumenty soborowe; podpisanie laickiego z ducha konkordatu między Republiką Italii a Stolicą Apostolską w 1984 roku; Światowy Dzień Modlitwy o Pokój w Asyżu w 1986 roku; wprowadzenie Dnia Judaizmu oraz Dnia Islamu w Kościele katolickim w Polsce; obnoszenie figurki Pachamamy ulicami Rzymu w 2018 roku; podpisanie Deklaracji z Abu Zabi przez Franciszka i wielkiego imama Ahmada Al-Tayeeba…

Wszystkie te zdarzenia łączy zasadnicze przekonanie, że nawet jeżeli nauczanie Kościoła katolickiego o jedyności zbawczej Jezusa Chrystusa jest prawdziwe, to w przestrzeni publicznej należy działać tak, jakby jednak nie było. Teoretyczny ekskluzywizm soteryczny [zbawczy] zostaje tu połączony z praktycznym indyferentyzmem religijnym.

Ludzie Kościoła przyjęli z całym dobrodziejstwem inwentarza paradygmatyczny pogląd Oświecenia: religia to sprawa raczej prywatna, a na forum zewnętrznym trzeba zachowywać się tak, jakby wszyscy mieli rację albo tak, jakby każdy miał przynajmniej prawo do swojej racji. Całując Koran to właśnie wyraził św. Jan Paweł II: ukazał namacalnie swoją najwyższą aprobatę do rzekomego prawa do trwania w błędzie.

Nie dziwi mnie ani nie przeraża, że w Kościele katolickim rozpowszechnione są takie poglądy. Kościół jest w swoim ludzkim wymiarze dzieckiem swoich czasów i nasiąka dominującymi poglądami, zwłaszcza w takich epokach, jak dzisiaj – gdy jego przeciwnicy rezygnują z otwartych prześladowań i starają się pozyskać względy Kościoła łagodnym obliczem.

Jednak 25 lat po ucałowaniu Koranu, a prawie 60 lat po zakończeniu II Soboru Watykańskiego z jego relatywizującymi dokumentami (Lumen gentium, Nostra aetate etc.) najwyższy już czas, by zdać sobie wyraźnie sprawę: liberalny relatywizm jest całkowicie nie do pogodzenia z katolicyzmem, zarówno: konserwatywnym, tradycjonalistycznym, charyzmatycznym czy progresywnym.

Centralna prawda o jedyności zbawczej Chrystusa ma swoje konsekwencje, a wśród nich jest przyjęcie pryncypialnej postawy wobec innych religii: można i często należy je tolerować, ale nigdy nie wolno ich afirmować: dla dobra ich wyznawców, gwoli naszego zbawienia, a nade wszystko – z umiłowania jedynego Boga w Trójcy Świętej. Wraz z całym Zachodem Polska staje się w coraz większej mierze krajem misyjnym, w którym większość ludzi nie chodzi do kościoła i ma coraz bledsze pojęcie o zbawczej Ofierze Pana Jezusa. Ewangelizację zaczynajmy w tej sytuacji od początku, to znaczy: od pierwszego przykazania. Ono nie znosi żadnych relatywistycznych kompromisów.

Paweł Chmielewski

===========

Mail:

Odcinanie kuponów. Życie na linie 17.

Życie na linie 17

Odcinanie kuponów.

Jak już było powiedziane spółdzielnia robót wysokościowych „Okienko” skupiła całą młodą opozycję słynnej uzdrowiskowej miejscowości i jej szeroko rozumianych okolic. Wszyscy się znali, wszyscy byli oczywiście na ty i jak muszkieterowie z powieści Aleksandra Dumas głosili zasadę: „ jeden za wszystkich – wszyscy za jednego”. Po zmianie systemu obsadzili większość stanowisk w regionie, więc ich Solidarność – oczywiście przez duże S – miała całkiem praktyczny wymiar. Kto na przykład zabroni prezydentowi miasta wydania zgody na rewitalizację zabytkowej kamienicy nie posiadającej dawnego właściciela, który mógłby mieć jakieś roszczenia? Kto zabroni przydzielić w tej kamienicy mieszkań wybranym osobom czy ich rodzinom z przeznaczeniem do wykupu, a dawnych kwaterunkowych lokatorów wyprowadzić pod pretekstem remontu na peryferie? Słynna była wpadka jednego z prominentów tego uzdrowiska, który podczas telewizyjnego wywiadu pomylił liczbę posiadanych mieszkań. Nie ma się o co czepiać, było ich kilkanaście więc miał prawo się chłopak pomylić. Kto zabroni miastu zakupić u wybranego artysty projektu publicznych szaletów? Takie, prawdziwie artystyczne projekty bywają bardzo drogie. A, że teoretycznie rzecz biorąc potrzebny jest jakiś przetarg? Drobiazg. Wystarczy tak sformułować warunki aby wygrać mógł tylko jeden, najwspanialszy oczywiście, artysta. Kto zabroni zakupić za bajońską sumę od wybranego kontrahenta działki z przeznaczeniem na schronisko dla psów? Żadna inna działka nie spełniała przecież wymogów ochrony środowiska. Kto zabroni przydzielić pewnej damie atrakcyjnej działki w centrum miasta w charakterze rekompensaty za sławojkę pozostawioną gdzieś na Kresach, której własność została potwierdzona uchwałą rady rodzinnego miasta chłopców z „Okienka”, choć nie potwierdzały jej żadne dawne dokumenty?

Można powiedzieć, że elita „ Okienka” zabrała się po zmianie systemu tak energicznie do odcinania kuponów od knucia (w łazience, przy szumie spuszczanej co chwila dla niepoznaki wody), że aż furczały i rozgrzewały się do czerwoności nożyczki. Solidarność współczesnych muszkieterów okazała się jednak ograniczona przez pewien warunek, nazwijmy go warunkiem koniecznym. Było nim rozumienie i wcielanie w życie zasad omerty. Z klubu współczesnych muszkieterów byli bezwzględnie wykluczani ci, którzy mieli zbyt długi język. Nie znaczy to oczywiście, że ktoś mierzył im języki centymetrem. Wiele lat wspólnego przepuszczania łatwo zarobionych pieniędzy pozwoliło rozpoznać gadatliwych, a także tych którzy mieli jakiekolwiek, choćby szczątkowe zasady i wykluczyć ich raz na zawsze ze wspólnoty beneficjentów „Okienka”. Jak pamiętamy credo okienkowych muszkieterów brzmiało: „Cnota – to korzystanie okazji”. Ironiczna definicja: „Cnota to permanentny brak okazji” dotyczyła – jak ich nazywano- łosi, lamusów, mutantów popromiennych, czyli w mniemaniu chłopców z „ Okienka” niezaradnych idiotów, którzy swoje niezgulstwo i brak sukcesów usiłują usprawiedliwić jakimiś zasadami. A oni sami żadnych zasad nie mieli i okazji im przecież nie brakowało.

C D N

Zbieżność nazwisk i sytuacji jest przypadkowa. W kolejnych odcinkach mojej opowieści poznają państwo losy innych osób pracujących w spółdzielni „Okienko”

Abp Viganò: „Kryminalistyczne” podejście do przestępstw psycho-pandemicznych.

Abp Viganò: Patrząc dalej w przyszłość

„Kryminalistyczne” podejście do przestępstw psycho-pandemicznych.

https://gloria.tv/post/mXizENL8FWFX2HWU8qXvBNqJu

Za ojca macie diabła,
i chcesz wykonywać jego polecenia.
Od początku był zabójcą,
i nigdy nie wytrwał w prawdzie,
ponieważ nie ma w nim prawdy.
Kiedy mówi fałszywie, mówi od siebie,
bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa.
 Jana 8:44

Transkrypcja
Jednym z najbardziej bezpośrednich skutków piekielnej psychopandemicznej operacji manipulacyjnej jest odmowa mas przyznania, że zostały poddane kolosalnemu oszustwu. Pod pretekstem zapobiegania rozprzestrzenianiu się wirusa, przedstawianego jako śmiertelny i nieuleczalny – a który, jak obecnie wiemy, nigdy nie został wyizolowany zgodnie z postulatami Kocha – miliardy ludzi zostały zmuszone do poddania się szczepieniu eksperymentalnym środkiem, o którym wiadomo było, że jest nieskuteczny w swoim deklarowanym celu. W tym celu odpowiedzialne władze nie zawahały się zdyskredytować istniejących metod leczenia, co uniemożliwiłoby zezwolenie na sprzedaż tej genetycznej surowicy.

Przyczyna tej instynktownej odmowy mas uznania się za ofiary prawdziwej zbrodni przeciwko ludzkości nie usuwa jednak dowodów intencji sprawców tej zbrodni. Intencje te, deklarowane od dziesięcioleci na podstawie groteskowego fałszowania rzeczywistości, materializują się w systematycznym działaniu mającym na celu promowanie wyludnienia planety poprzez pandemie, głód, wojny i starcia między różnymi sektorami populacji, zubożenie słabszych klas i drastyczne ograniczenie tych usług publicznych – w tym opieki zdrowotnej i zabezpieczenia społecznego – które państwo powinno zagwarantować swoim obywatelom. „Bill and Melinda Gates Institute for Population and Reproductive Health” (aquí y aquí) jest jednym z głównych architektów planu redukcji populacji opartego na neomaltuzjańskim założeniu, że populacja Ziemi musi zostać drastycznie zmniejszona, a jej zasoby żywności i energii muszą być przedmiotem interwencji sprzyjających tej redukcji.

Oświadczenia potwierdzające ten plan eksterminacji nie są już nawet ukrywane, ale wręcz przeciwnie, wyraźnie powtarzane na konferencjach i badaniach opracowanych przez sieć agencji i instytutów finansowanych przez samozwańczych filantropów.

Ale jeśli lobby bardzo bogatych ludzi deklaruje, że chce zmniejszyć populację świata poprzez masowe szczepienia, które powodują bezpłodność, choroby i śmierć; i jeśli te szczepionki naprawdę powodują bezpłodność, choroby i śmierć milionów zaszczepionych, myślę, że wszyscy – i apeluję do wybitnych prawników i intelektualistów, a także lekarzy i naukowców – powinniśmy spojrzeć w górę i nie ograniczać się do badań, których jedynym celem są niekorzystne i śmiertelne skutki eksperymentalnej surowicy.

Jeśli nie ujmiemy psychopandemii w szerszym kontekście zbrodniczego planu, który ją zaprojektował, wykluczymy się z możliwości nie tylko zrozumienia premedytacji zbrodni, ale także zobaczenia, na jakich innych frontach jesteśmy lub będziemy celem kolejnych ataków, które jednak mają wspólny z tym ostateczny cel, tj. fizyczną eliminację miliardów ludzi.

Wady wszechobecnego systemu cenzury wprowadzanego w prawie wszystkich państwach zachodnich – a raczej: tych, które podlegają dyktatowi WHO i wywrotowemu kierownictwu Światowego Forum Ekonomicznego – pozwoliły wielu z nas dostrzec niepodważalny fakt: te surowice, produkowane przez agencje rządowe przy użyciu genetycznie zmodyfikowanych wirusów z zyskiem funkcji i podlegające tajemnicy wojskowej, nie tylko nie leczą urojonej choroby Covid-19, ale wywołują poważne działania niepożądane, a nawet śmierć; a wynika to nie tylko z nowej technologii mRNA, za pomocą której są produkowane, ale także z obecności substancji, które nie mają żadnego znaczenia dla deklarowanego celu zwalczania wirusa. Substancje – w tym tlenek grafenu – które są przedmiotem co najmniej niepokojących patentów, złożonych na długo przed rozpoczęciem operacji pandemicznej.

Dlatego też, biorąc pod uwagę, że surowice te nie robią tego, co stwierdzono w zatwierdzeniu przez agencje zdrowia, ale wręcz przeciwnie, są bardzo skuteczne w wywoływaniu nawet bardzo poważnych patologii, w powodowaniu śmierci i w determinowaniu sterylizacji osób zaszczepionych, konieczne jest podjęcie kolejnego kroku – którego najbardziej obawia się system, który je narzucił – a zatem potępienie złośliwości i premedytacji – mens rea – tych, którzy celowo wykorzystali fałszywą pandemię do eksterminacji populacji, zgodnie z szaloną i antyludzką wizją, która uważa ludzkość za raka planety.

Eksperci prawni powiedzieliby – tych, którzy celowo wykorzystali fałszywą pandemię do eksterminacji populacji, zgodnie z szaloną i antyludzką wizją, która uważa ludzkość za raka planety.

Dlatego zachęcam was do podjęcia kolejnego kroku w tej chwalebnej operacji prawdy i potępienia, w którą jesteście odważnie zaangażowani.

Nie zadawaj złych pytań, bo otrzymasz błędne odpowiedzi. Jeśli założymy, że organy służby zdrowia działały zgodnie z prawem, a popełnione błędy wynikają z braku doświadczenia lub presji sytuacji kryzysowej; jeśli założymy, że producenci surowicy genetycznej dążą do leczenia chorób, a nie do najbardziej cynicznego zysku i tworzenia przewlekle chorych ludzi, w końcu zafałszujemy rzeczywistość, a wnioski, do których dojdziemy, będą z konieczności mylące. Należy raczej przyjąć, że tak powiem, podejście kryminalistyczne, tak aby było oczywiste, że istnieje doskonała spójność między przyjętymi narzędziami a uzyskanymi wynikami, niezależnie od deklarowanych celów; wiedząc, że prawdziwe motywacje, właśnie z powodu ich wewnętrznej chęci wyrządzenia krzywdy, mogą być jedynie ukryte i zaprzeczone. Kto przyznałby, przed oszukańczym narzuceniem masowej terapii genowej, że celem, który stara się osiągnąć, jest zachorowanie, zabicie lub uczynienie bezpłodnym bardzo dużej części światowej populacji?

Ale jeśli to właśnie próbuje osiągnąć ideologia neomaltuzjańska; jeśli istnieją dowody na to, że negatywne skutki serum zostały złośliwie ukryte; jeśli w różnych partiach znajdują się substancje, które nie mają żadnego uzasadnienia profilaktycznego, ale wręcz przeciwnie, wywołują patologie i pozwalają na manipulację ludzkim DNA, logiczne wnioski nie mogą nie podkreślać przestępczej woli, a zatem winnego współudziału instytucji publicznych, podmiotów prywatnych, nawet przywódców hierarchii katolickiej, mediów, sędziów, policji i sił zbrojnych oraz całego establishmentu medycznego – z bardzo rzadkimi wyjątkami – w operacji masowej eksterminacji.

Pytanie, które musimy sobie teraz zadać – i tym, którzy twierdzą, że nami rządzą i narzucają zasady i zachowania, które bezpośrednio wpływają na nasze codzienne życie i nasze zdrowie – nie brzmi: dlaczego serum zostało nałożone, mimo że jest ewidentnie szkodliwe i śmiertelne, ale dlaczego żaden organ państwowy – którego ostatecznym celem jest dobro wspólne, zdrowie i dobrobyt obywateli – nie położył kresu tej zbrodni, a nawet stał się jej współwinny, posuwając się do naruszania praw podstawowych i deptania Konstytucji. Zrozumiawszy współudział sądownictwa, parlamentu, rządu i głowy państwa, musimy zadać sobie pytanie, jaka może i powinna być reakcja obywateli – których art. 1 Konstytucji uznaje za jedynych posiadaczy suwerenności narodowej – na akt wywrotowy i zdradę tych, którzy sprawują władzę.
Quis custodiet ipsos custodes? pyta Juvenal (Satyry, VI, 48-49). Jeśli system rządów staje się zorganizowany w taki sposób, że osoby sprawujące władzę mogą szkodzić tym, którzy muszą być im posłuszni; jeśli siły nie legitymizowane żadnym mandatem politycznym lub społecznym zdołają manewrować całymi rządami i instytucjami ponadnarodowymi z zamiarem przejęcia władzy i skoncentrowania w swoich rękach wszystkich instrumentów kontroli i wszystkich zasobów: Finanse, zdrowie, sprawiedliwość, transport, handel, żywność, edukacja, informacja; Jeśli wywrotowe przywództwo może publicznie chwalić się posiadaniem premierów, ministrów i urzędników państwowych na swoich usługach, musimy otworzyć oczy i potępić niepowodzenie tego paktu społecznego, który jest podstawą współistnienia obywatelskiego i który legitymizuje delegowanie władzy od ludzi do ich przedstawicieli.

A z tego musi nieuchronnie wynikać świadomość, że pandemia – podobnie jak kryzys klimatyczny i wszystkie inne pseudo-katastrofy zaplanowane w celach zastraszania przez to samo lobby – stanowi fundamentalny element w ramach szerszego globalnego zamachu stanu, któremu należy się przeciwstawić, który należy potępić i którego sprawcy – zarówno na czele tych wywrotowych organizacji, jak i w rządach, instytucjach publicznych i Kościele katolickim – zostaną nieuchronnie osądzeni i potępieni za zdradę stanu i zbrodnie przeciwko ludzkości.
Ale aby to zrobić – trzeba to przyznać po czterech latach – konieczne jest zrozumienie, że to przestępcze lobby działa na rzecz Zła, służy Złu, dąży do śmierci nie tylko ciała, ale także duszy każdego z nas; że jego emisariusze są sługami szatana, oddanymi niszczeniu wszystkiego, co choć trochę przypomina doskonałe dzieło Stworzenia, które odnosi się do hojnego i bezinteresownego aktu, którym Stwórca napełnia życie. Szatan jest mordercą od samego początku (J 8:44), a ci, którzy mu służą, mogą jedynie pragnąć śmierci, niezależnie od środków, za pomocą których jest ona zadawana.

Udawanie, że mamy do czynienia z nikczemnymi handlarzami zainteresowanymi wyłącznie pieniędzmi i niedostrzeganie satanistycznej matrycy globalistycznego planu jest niewybaczalnym błędem, którego nikt z nas nie może popełnić, jeśli naprawdę chcemy powstrzymać zagrożenie, które czai się nad całą ludzkością. Dlatego zapewniam was o moich modlitwach i błagam o Boże błogosławieństwo i patronat Najświętszej Dziewicy „Salus Infirmorum”.
+ Carlo Maria Viganò, arcybiskup; Monseñor Viganò: Mirando más allá

Ze Światłem po łódzkich drogach – Ekumeniczna Droga Światła przeszła przez Łódź!

Ze Światłem po łódzkich drogach – Ekumeniczna Droga Światła przeszła przez Łódź!

Autor: ks. Paweł Kłys 11 maja 2024 Archidiecezja.lodz.pl/ze-swiatlem-po-lodzkich-drogach-ekumeniczna-droga-swiatla-przeszla-przez-lodz

Wyświetleń: 1578

Ze Światłem po łódzkich drogach – Ekumeniczna Droga Światła przeszła przez Łódź!

Jest już tradycją, że w okresie wielkanocnym na ulicach Łodzi odbywa się Ekumeniczna Droga Światła. W tym paschalnym nabożeństwie biorą udział duchowni i wierni Kościoła Rzymskokatolickiego oraz Kościołów zrzeszonych w łódzkim oddziale Polskiej Rady Ekumenicznej.

Ta wyjątkowa procesja z Biblią i Paschałem – symbolem Chrystusa Zmartwychwstałego – przeszła dziś wieczorem z Kościoła Ewangelicko – Reformowanego przy ul. Radwańskiej 37 do Kościoła Ewangelicko – Augsburskiego św. Mateusza przy ul Piotrkowskiej 279/283 w Łodzi.

https://youtube.com/watch?v=bLj-rbo7cD0%3Fautoplay%3D0%26origin%3Dhttps%3A

Jak podkreśla metropolita łódzki – Droga Światła jest medytacją nad spotkaniami Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego z Jego uczniami. Jeśli podejmujemy te medytacje to nie po to, żeby wspominać co się kiedyś wydarzyło, kiedy Jezus wyszedł z grobu, ale żeby odkrywać,  żeby doświadczyć tego samego w swoim własnym życiu tu i teraz. Tak jak Jezus spotyka Piotra, Marię Magdalenę, Tomasza, wszystkich jedenastu, czy jak gromadzi uczniów w Wieczerniku, by zesłać na nich Ducha Świętego tak samo może to czynić z nami jeśli tylko mamy ochotę wyjść naprzeciw i otwierać się na tę rzeczywistość. – tłumaczy metropolita łódzki.

W czasie drogi, uczestnicy zatrzymali się 14 razy i po wysłuchaniu fragmentów biblii opowiadających o Chrystusie Zmartwychwstałym, komentarz do perykop ewangelicznych wygłosili duchowni różnych wyznań chrześcijańskich oraz Kościoła Katolickiego.

  • Stacja I – Jezus powstaje z martwych – bp Marek Izdebski – Kościół Ewangelicko-Reformowany
  • Stacja II – Apostołowie przybywają do pustego grobu – ks. Jacek Zdrojewski – Kościół Polskokatolicki
  • Stacja III – Zmartwychwstały Pan objawia się Marii Magdalenie – ks. Stanisław Bankiewicz – Starokatolicki Kościół Mariawitów
  • Stacja IV – Zmartwychwstały Pan ukazuje się uczniom na drodze do Emaus – ks. Fryderyk Domaradzki – Społeczności Ewangelicznej Kościoła Chrystusowego w Polsce
  • Stacja V – Zmartwychwstały Pan objawia się uczniom przy łamaniu chleba – ks. Monika Borkowska – Kościół Ewangelicko-Reformowany
  • Stacja VI – Zmartwychwstały Pan ukazuje się apostołom – ks. Bogdan Wawrzeczko – Kościół Ewangelicko-Augsburski
  • Stacja VII – Zmartwychwstały Pan przekazuje uczniom władzę odpuszczania grzechów – kard. Grzegorz Ryś – Kościół Rzymskokatolicki
  • Stacja VIII – Zmartwychwstały Pan umacnia wiarę Tomasza – ks. Leszek Wakuła – Kościół Chrześcijan Baptystów
  • Stacja IX – Zmartwychwstały Pan spotyka uczniów nad Jeziorem Galilejskim – s. Leonarda Kuniszewska – Kościół Rzymskokatolicki
  • Stacja X – Zmartwychwstały Pan przekazuje władzę pasterską Piotrowi – Wspólnota Chemn Neuf – Kościół Rzymskokatolicki
  • Stacja XI – Zmartwychwstały Pan daje uczniom nakaz misyjny – ks. Krzysztof Kłusek – Kościół Ewangelicko – Metodystyczny
  • Stacja XII – Zmartwychwstały Pan wstępuje do Ojca – bp Jan Cieślar – Kościół Ewangelicko-Augsburski
  • Stacja XIII – Uczniowie z Maryją oczekują w wieczerniku na Zesłanie Ducha Świętego – bp Marek Marczak – Kościół Rzymskokatolicki
  • Stacja XIV – Zmartwychwstały Pan posyła uczniom obiecanego Ducha – ks. Michał Makula- Kościół Ewangelicko-Augsburski

– Droga światła jest zbudowana w całości na Nowym Testamencie – wszystkie wydarzenia, które omawia są albo Ewangeliczne, albo są zapisane w Dziejach Apostolskich. To sprawia, że w sposób łatwy staje się ona modlitwą ekumeniczną. Wiadomo, że są Kościoły Chrześcijańskie, które są skoncentrowane wyłącznie na Piśmie Świętym mają pewien kłopot, z wydarzeniami które są bardziej zakodowane w tradycji chrześcijańskiej niż w Biblii, dlatego też Droga Światła nie niesie ze sobą takich prawd, gdyż wszystkie stacje są głęboko biblijne. To dla nas wielka radość, że w naszej Łodzi już od 7 lat przeżywamy Drogę Światła w sposób ekumeniczny! – zauważa kardynał Ryś.

https://youtube.com/watch?v=Tc6uAVzx6-A%3Fautoplay%3D0%26origin%3Dhttps%3A

Droga Światła to jedna z wielu ekumenicznych inicjatyw, jakie odbywają się w centrum Polski. Należy wspomnieć tutaj: tydzień ekumeniczny, który w regionie łódzkim trwa niespełna miesiąc, Ekumeniczną Szkołę Biblijną – która w tym roku ma swoją IV edycję (zajęcia odbywają się raz w miesiącu od października do czerwca), Ekumeniczną Drogę Krzyżową, Ekumeniczną Pielgrzymkę do Ziemi Świętej (2018), Ekumeniczne rekolekcje dla małżeństw i rodzin mieszanych wyznaniowo (2021), coroczne zapalenie świec Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom – Diakonii – Eleos, czy Jubileuszową Pielgrzymkę do Rzymu, w której brali udział duchowni bratnich Kościołów Chrześcijańskich.

___________________________________________________

zobacz także:

Frajer pilnie poszukiwany

Frajer pilnie poszukiwany

michalkiewicz

Stanisław Michalkiewicz  tygodnik „Najwyższy Czas!”  •  14 maja 2024

Izba Reprezentantów Kongresu przyznała Ukrainie 61 mld dolarów na kontynuowanie wojny, której celem – jak to ujawnił w swoim czasie sekretarz obrony USA Lloyd Austnin – jest „osłabienie Rosji”. Do tej pory, to znaczy od lutego 2022 roku, kiedy to – po wysłuchaniu zachęty amerykańskiego prezydenta Józia Bidena – ukraiński prezydent Włodzimierz Zełeński podjął decyzję o odrzuceniu porozumień mińskich, co stało się pretekstem do rosyjskiego uderzenia na Ukrainę, Stany Zjednoczone przekazały Ukrainie pomoc wartości co najmniej 45 mld dolarów. Oznacza to, że każdego dnia Stany Zjednoczone wydawały w tym okresie na wojnę na Ukrainie około 57 mln dolarów. To oczywiście sporo – ale w porównaniu do 300 mln dolarów dziennie, jakie Stany Zjednoczone wydawały na operację pokojową i misję stabilizacyjną w Iraku i Afganistanie, w których uczestniczyli amerykańscy żołnierze, używający amerykańskiej broni, amerykańskiego sprzętu i amerykańskiej amunicji, za którą przecież żadne inne państwo Stanom Zjednoczonym nie płaciło, wojna na Ukrainie wygląda na niemal sześciokrotnie tańszą, nawet jeśli nie uwzględnić zysków rządu USA z tytułu podatków płaconych przez amerykański przemysł zbrojeniowy, który broń, sprzęt i amunicję dla Ukrainy musi przecież wyprodukować, a od uzyskanych w ten sposób dochodów musi przecież zapłacić rządowi podatki.

Do tego dochodzą korzyści polityczne, wynikające stąd, że amerykańscy żołnierze nie walczą, ani nie giną, ani nie odnoszą na Ukrainie ran, co też przekłada się na dodatkowe oszczędności, które w tym rachunku nie są uwzględnione, bo trudno je oszacować – ale niewątpliwie istnieją.

W sumie z punktu widzenia amerykańskiego prowadzenie wojny z Rosją za pośrednictwem jakiegoś innego państwa, które w dodatku ponosi straty w ludziach, sprzęcie i w postaci dewastacji terytorium państwowego, jakie stały się udziałem Ukrainy, jest wyjątkowo korzystne, zwłaszcza w porównaniu z kosztami ewentualnego zaangażowania bezpośredniego. Pomijam przy tym kwestię skuteczności tamtych operacji, które ani w Iraku nie przyniosły zapowiadanych rezultatów, ani zwłaszcza – w Afganistanie – gdzie amerykańskie zaangażowanie zakończyło się fiaskiem, również w postaci pozostawienia całego użytego tam amerykańskiego uzbrojenia i wyposażenia znienawidzonym talibom, którzy teraz są panami sytuacji nie tylko w samym Afganistanie, ale także stanowią liczącą się siłę w regionie. Inna sprawa, że jeśli chodzi o Irak, to cele deklarowane w operacji „Iracka Wolność” nie pokrywały się, jak się wydaje, z celami rzeczywistymi.

Wśród rzeczywistych celów tamtej operacji, podobnie jak tak zwanych „jaśminowych rewolucji” w państwach Afryki Północnej, chodziło raczej o wyeliminowanie potencjalnego zagrożenia z ich strony dla bezcennego Izraela, któremu każdorazowy prezydent USA, bez względu na to, jaka partia wysuwa go do władzy, na samym początku urzędowania składa coś w rodzaju hołdu lennego, w postaci deklaracji, że obrona Izraela pozostaje dla USA priorytetowym celem polityki i to bez względu na to, co bezcenny Izrael będzie robił. Znakomitą ilustracją tej sytuacji było przemówienie izraelskiego premiera Beniamina Netanjahu w Kongresie USA zaraz po rozciągnięciu przez Izrael swojej suwerenności nad obszarem Jerozolimy. Chociaż było to sprzeczne z amerykańską polityką, która wtedy popierała międzynarodowy status Jerozolimy, premier Netanjahu z naciskiem podkreśli w swoim przemówieniu, że „Jerozolima nie będzie już podzielona nigdy. Nigdy!” Kiedy po raz drugi z naciskiem powtórzył słowo „nigdy” – część kongresmanów wstała i zaczęła izraelskiego premiera owacyjnie oklaskiwać. Inni początkowo siedzieli na swoich miejscach, ale widząc tę owację, też zaczęli z ociąganiem wstawać, aż wreszcie owacja objęła całą Izbę. Niechby który ośmielił się nie wstać! W tej sytuacji trudno tak całkiem zlekceważyć opinię Patryka Buchanana, który pół żartem, ale zarazem pół serio, określił Waszyngton, jako „terytorium okupowane przez Izrael”.

Wracając na Ukrainę, to jej przykład pokazuje, iż zresetowanie swojego poprzedniego resetu w stosunkach amerykańsko-rosyjskich przez prezydenta Obamę w roku 2013, kiedy to USA wyłożyły 5 mld dolarów na zorganizowanie na Ukrainie drugiego „majdanu”, którego nieukrywanym już celem było wyłuskanie tego państwa z rosyjskiej strefy wpływów, jaka została ustanowiona na szczycie N ATO w Lizbonie 20 listopada 2010 roku, razem z ustanowieniem strategicznego partnerstwa NATO-Rosja, które było najważniejszym punktem politycznego „porządku lizbońskiego”, jaki po 25 latach od rozpoczęcia prac nad jego ustanowieniem miał zastąpić nieaktualny już porządek jałtański, było tylko początkiem nowej amerykańskiej polityki prowadzenia wojen per procura. Ta polityka, bardzo podobna do postępowania Wielkiej Brytanii w okresie świetności Imperium Brytyjskiego, polegała na zachęcaniu państw słabszych i głupszych, by zaufały rozmaitym enigmatycznym gwarancjom i przyjmowały na siebie pierwsze uderzenia nieprzyjaciół Wielkiej Brytanii, która potem miała tym większe możliwości nie tylko frymarczenia ich interesami, a nawet nimi samymi – jak to miało miejsce w przypadku Polski, sprzedanej Stalinowi w 1945 roku w Jałcie.

Nic tedy dziwnego, że Wielka Brytania, która po kryzysie sueskim w 1956 roku, zaprzęgła się na dobre do amerykańskiego rydwanu wojennego, obecnie znowu kusi Polskę swoimi obietnicami. Kiedy tylko Izba Reprezentantów Kongresu USA przyznała Ukrainie wspomniane 61 mld dolarów, zaraz brytyjski premier nie tylko zadeklarował pomoc dla Ukrainy w wysokości 500 mln funtów, ale w dodatku wygłosił deklarację, która u każdego normalnego Polaka powinna wzbudzić podejrzenia – że mianowicie jesteśmy sojusznikami „na zawsze”. A po co Wielkiej Brytanii potrzebni są tacy sojusznicy? A po to, by w razie potrzeby można ich było komuś korzystnie sprzedać. W tym celu przyśle nam nie tylko myśliwce „Tajfun”, które będą „strzegły polskiego nieba”, ale i 16 tysięcy żołnierzy. Żołnierze ci – podobnie jak członkowie kontyngentu amerykańskiego w Polsce – nie będą słuchali rozkazów rządu polskiego, tylko własnego rządu, który – co wydaje się oczywiste – bardziej będzie miał na oku własne interesy państwowe, a nie interesy państwowe polskie.

No dobrze – ale skąd taka nagła czułość Wielkiej Brytanii wobec naszego nieszczęśliwego kraju, skąd taka troska, by z jasnego nieba nie spadła nam na głowę żadna cegła? Myślę, że przyczyna tkwi w tym, iż po niemal 800 dniach wojny na Ukrainie, tamtejsze mięsko armatnie zaczyna powoli się wyczerpywać. Przyznanie 61 mld dolarów pomocy dla Ukrainy przez Izbę Reprezentantów Kongresu USA oznacza, że wojna może tam potrwać jeszcze około 1050 dni, oczywiście jeśli dzienne wydatki na jej prowadzenie utrzymałyby się na dotychczasowym poziomie. Jednak jest to możliwość czysto teoretyczna, bo 23 mld dolarów z tej puli mają zostać przeznaczone na uzupełnienie ubytków w amerykańskim arsenale po sprzęcie przekazanym Ukrainie, 11,3 mld na utrzymanie amerykańskich sił „w regionie”, a więc – w Europie Środkowej, a na zakup sprzętu tzn. broni i amunicji dla Ukrainy – niecałe 14 mld dolarów. Oznacza to, że za te pieniądze można będzie kontynuować wojnę na Ukrainie przez około 250 dni, czyli dokładnie tyle, ile upłynie od dnia dzisiejszego do momentu objęcia urzędu przez prezydenta USA wybranego w listopadzie. A co potem? A potem się zobaczy – bo w tej chwili, według ekspertów – Ukraina leci już „na oparach”.

Ale – jak wspomniałem – podstawowym problemem jest widoczny brak tamtejszego mięsa armatniego. Sprzeczne interesy tamtejszych oligarchów – a Ukraina jest oligarchią oligarchów – sprawiają, że tamtejsze władze sprawiają wrażenie skrępowanych w tej kwestii jakąś tajemniczą siłą wyższą i podejmują działania o charakterze pozornym – bo trudno inaczej potraktować buńczuczne deklaracje, że ukraińskie konsulaty np. w Polsce nie będą obsługiwały młodych Ukraińców. Cóż; bez pomocy konsulatów ci młodzi Ukraińcy pewnie jakoś sobie poradzą, a wreszcie – czy aby na pewno konsulaty nie będą ich obsługiwały? „Jak się da, to się zrobi” – mawiało się w Polsce za pierwszej komuny, a myślę, że na Ukrainie ta sentencja nadal jest podstawową mądrością życiową.

W tej sytuacji uważam, że zarówno oferty brytyjskiej pomocy, jakimi obsypał nas ostatnio brytyjski premier i rojenia pana prezydenta Andrzeja Dudy o rozmieszczeniu broni jądrowej na terenie Polski należy traktować jako potencjalne próby wepchnięcia naszego nieszczęśliwego kraju, jako następnego frajera, który w imieniu Naszych Odwiecznych Sojuszników, został wytypowany do prowadzenia wojny per procura. Timeo Danaos et dona ferentes – co się wykłada, że boję się Greków, nawet gdy przychodzą z darami – jak miał w „Eneidzie” Wergiliusza przestrzegać swoich rodaków Laokoon, kapłan Apollina w Troi, kiedy ci wśród okrzyków radości wciągali do miasta konia trojańskiego.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Wizerunkowa porażka Zielonego Ładu. 72 proc. Polaków jest przekonanych o jego szkodliwości.

13 maja 2024 porazka-zielonego-ladu

Wizerunkowa porażka Zielonego Ładu. 72 proc. Polaków jest przekonanych o jego szkodliwości.

Aż 72 proc. Polaków uważa, że wdrażanie polityk Europejskiego Zielonego Ładu przyniesie dla naszego kraju więcej szkód niż korzyści. Niemal 40 proc. pragnie całkowitego odrzucenia programu, a 67 proc. sądzi, że jego wprowadzania będzie skutkować dalszymi wzrostami cen energii.

 „Polacy bardzo krytycznie oceniają Europejski Zielony Ład, a Unia Europejska nie jest dla nich wiarygodna ze swoją polityką klimatyczną” – wynika z najnowszego badania think tanku More in Common „Polityka klimatyczna z ludzką twarzą. Oczekiwania Polek i Polaków wobec zielonej transformacji”.

Jak wynika z badania, aż 72 proc. Polaków jest przekonanych, że Europejski Zielony Ład przyniesie naszemu krajowi więcej szkód niż pożytku. Tylko nieco więcej niż co czwarty badany (28 proc.) deklaruje wiarę w pozytywny wpływ sztandarowego unijnego programu na sytuację Polski.

Konsekwentnie, 38 proc. naszego społeczeństwa jest przekonane, że unijny program należy odrzucić w całości. 47 proc. chce jego wdrożenia, ale dopiero po wprowadzeniu stosownych zmian. Z kolei tylko jeden na dwudziestu badanych jest gotowy zaakceptować Europejski Zielony Ład nawet w obecnej formie (11 proc.).

Polacy zaczynają powoli łączyć zależność między polityką klimatyczną Brukseli, a obniżaniem standardu ich życia. Aż 67 proc. naszego społeczeństwa uważa, że polityka klimatyczna UE długofalowo doprowadzi do wzrostu cen energii. To skok o 10 pkt proc. w porównaniu do wyników z kwietnia poprzedniego roku.

Społeczeństwo nie wierzy również w zapewnienia o sprawiedliwej transformacji. Aż 50 proc. Polaków twierdzi, że skorzystają na tym wyłącznie najbogatsi. Niemal tyle samo Polaków ma za złe, że ochrona klimatu odbywa się głównie na zasadzie odgórnych zakazów, a nie zachęt (48 proc.).

Źródło: interia.pl PR

„Ordo Iuris podstępem wzięło Nowacką” – Newsweek o sukcesie Ordo Iuris


„Ordo Iuris podstępem wzięło Nowacką” – Newsweek o sukcesie Ordo Iuris
Ordo Iuris
 


Szanowny Panie,
już w grudniu nowy rząd zapowiedział rewolucyjne zmiany w polskim systemie edukacji i podstawie programowej nauczania. Dzięki współpracy z licznymi ekspertami organizacji zrzeszających polskich nauczycieli, rodziców i pedagogów,  zainterweniowaliśmy, zalewając ministerstwo i autorów reformy krytycznymi uwagami, których łącznie ministerstwo otrzymało… ponad 50 tysięcy.
Dziś mogę z satysfakcją poinformować Pana, że szeroka presja miała sens!

Silny głos społecznego sprzeciwu zmusił minister Barbarę Nowacką do wycofania się z niektórych szkodliwych pomysłów. Do podstawy programowej wróciły utwory Norwida, Sienkiewicza, czy „Reduta Ordona” Adama Mickiewicza. W szkole podstawowej przywrócono pieśni patriotyczne. W liceach wśród lektur uzupełniających pozostały fragmenty „Pamięci i tożsamości” Jana Pawła II.
Wciąż cenzorski zapis obejmuje jednak nauczanie o konfederacji barskiej, wykreślono wzmianki o św. Maksymilianie Marii Kolbe, o zachodniej kolaboracji z niemiecką III Rzeszą, o stalinowskim prześladowaniu Kościoła. Wobec ideologicznego fanatyzmu resortu edukacji nie dziwi także upór w wykreśleniu z podstawy programowej historii „żołnierzy niezłomnych”.
Jak widać, na razie nasz sukces jest tylko częściowy. To już jednak wystarczyło, by przeprowadzono na Ordo Iuris frontalny atak lewicowych mediów. Tygodnik Newsweek pisał, że „Ordo Iuris podstępem wzięło Nowacką”, alarmując, że „uwagi Ordo Iuris zdecydowały o kształcie podstawy programowej z języka polskiego”. 
Z kolei Gazeta Wyborcza ze złością konstatowała, że „Ordo Iuris umeblowało nam szkołę”.
Lewicowe media, zaskoczone masowością protestu rodziców i nauczycieli, przekonywały swoich czytelników, że spór o polską szkołę toczy się pomiędzy rządem a… Ordo Iuris. Ani słowa o powszechności oburzenia wobec skandalicznych zmian, ani słowa o rosnącej w siłę „Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły”, którą wspierają nasi prawnicy. Co więcej, politycy promują (rzekomo oddolną) petycję do samych siebie, w której wzywają do odrzucenia naszych poprawek i radykalizacji zmian programowych.
My natomiast kontynuujemy to, w czym jesteśmy najlepsi. Nasi eksperci przygotowali dodatkowe uwagi dotyczące projektów rozporządzeń w sprawie zmian w podstawach programowych oraz wspierają szeroką Koalicję na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły. To już niemal 70 organizacji oświatowych, nauczycielskich, rodzicielskich, prorodzinnych a nawet kombatanckich i polonijnych!
W ubiegły czwartek uczestniczyliśmy w konferencji prasowej, podczas której Koalicja apelowała do Prezydenta RP Andrzeja Dudy o pilne zaangażowanie głowy państwa w obronę polskiej szkoły. W tym o wystąpienie do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o zbadanie czy przymusowa likwidacja obowiązkowych prac domowych jest zgodna z ustawą zasadniczą. Wcześniej, w analizie opublikowanej na stronie Ordo Iuris, wskazaliśmy argumenty świadczące o naruszeniu konstytucji.

Powstanie Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, zrzeszającej ekspertów doświadczonych w zarządzaniu edukacją oraz rodziców, nauczycieli i prawników ma dzisiaj jeszcze jeden, niezwykle ważny cel. Musimy powstrzymać nadchodzącą falę wulgarnej edukacji seksualnej.
Minister Barbara Nowacka chce bowiem od września 2025 r. podstępem wprowadzić do szkół obowiązkową edukację seksualną w ramach przedmiotu o nazwie „edukacja zdrowotna”. Jej inicjatywa spotkała się z aplauzem lewicowych mediów. Newsweek pisał wprost, że „Nowacka sprytnie połączyła edukację seksualną z tematami, o których trudno powiedzieć, że mogą podlegać jakiejś ideologii (…). Łatwiej będzie Nowackiej odpierać ataki ze strony kościoła i konserwatywnej części społeczeństwa, gdy na swojej tarczy wypisała przede wszystkim walkę o poprawę zdrowia psychicznego oraz kondycję fizyczną dzieci”. 
My oczywiście nie ulegniemy temu szantażowi i będziemy głośno mówić o tym, że wprowadzany przedmiot może wprowadzić do polskich szkół wulgarną edukację seksualną, która od lat przynosi na zachodzie Europy opłakane skutki. Pisaliśmy o tym szerzej w cyklu esejów „O czym nie powiedzą edukatorzy seksualni”, w którym ujawniliśmy prawdziwe cele i efekty zajęć z edukacji seksualnej.
Cały czas wspieramy rodziców i nauczycieli, którzy bronią dzieci przed demoralizacją, udzielając porad prawnych oraz przeprowadzając szkolenia. To w odpowiedzi na ich prośby opublikowaliśmy niedawno komentarz, w którym radzimy jak zachować się w sytuacji, gdy w publicznych szkołach eksponowane są symbole i treści propagujące agendę ruchu LGBT.Drugim – obok wulgarnej edukacji seksualnej – zagrożeniem dla naszych dzieci jest nieograniczony dostęp do pornografii w internecie. Psychologowie dziecięcy nieustannie przestrzegają, że uzależnienie od pornografii dotyka już… siedmiolatków!
W niektórych szkołach większość przesyłu danych na łączach Wi-Fi to… pornograficzne filmy oglądane na przerwach i pokazywane sobie przez uczniów.
W trosce o bezpieczną przyszłość polskich dzieci stworzyliśmy portal „Narkotyk XXI wieku”, poświęcony informowaniu o skutkach pornografii dla psychiki dzieci i młodzieży. Na zachodzie świadomość związanych z tym zagrożeń jest coraz większa. Kolejne stany USA wprowadzają rozwiązania prawne, które zmuszają strony pornograficzne do wprowadzania skutecznego mechanizmu weryfikacji wieku ich użytkowników. Takie same prace legislacyjne prowadzone są także we Francji. Najwyższy czas, by także w Polsce rozpoczęła się wreszcie poważna debata na temat ograniczenia dostępu do pornografii dla nieletnich. Wkrótce będziemy informować Pana o naszych kolejnych krokach, zmierzających do obrony dzieci przed katastrofalną epidemią pornografii.

Usuwanie z programu szkolnego kanonu literatury patriotycznej i pięknych przykładów heroizmu, przymusowa edukacja seksualna od podstawówki oraz tolerancja dla narastającej fali uzależnienia od pornografii wśród nastolatków ­– to trzy czynniki, z których każdy samodzielnie stanowiłby zagrożenie dla prawidłowego wychowania naszych dzieci. W rzeczywistości 2024 roku musimy stawić czoła im wszystkim. I Musimy zwyciężyć! W przeciwnym razie planowa demoralizacja zagrażać będzie setkom tysięcy młodych Polaków – całemu pokoleniu, od którego zależy przyszłość naszej Ojczyzny.
Tylko wspólna mobilizacja naszych ekspertów, licznych sojuszników oraz naszych Przyjaciół i Darczyńców, może powstrzymać ogromną determinację rządu, który resort edukacji oddał w ręce radykalnej lewicy, promotorów zgorszenia i aborcji.Dlatego proszę o Pana wsparcie w tej walce. Wierzę, że z pomocą ludzi takich jak Pan wygramy tę długą i trudną batalię o dobro naszych dzieci.

Pornografia narkotykiem XXI wieku
Nasi eksperci od lat pomagają rodzicom w walce z seksualizacją ich dzieci w szkołach. Ale ostatnie lata przynoszą też ogrom nowych wyzwań, wykraczających daleko poza walkę z genderowymi aktywistami, którzy chcą wprowadzać wulgarną edukacje seksualną do polskich szkół.W Polsce z każdym rokiem rośnie liczba nastolatków uzależnionych od pornografii. Badania naukowe przeprowadzone w 2022 roku przez Państwowy Instytut Badawczy NASK wskazują, że pierwszy kontakt dziecka z pornografią w Polsce następuje średnio już w wieku 11 lat. Z kolei aż 21,5% dzieci w wieku 12-14 lat deklaruje regularne oglądanie treści pornograficznych.Chcąc aby rodzice zyskali szeroką świadomość zagrożeń związanych z tym, jak szkodliwy wpływ na psychikę ich dzieci mogą mieć wszechobecne treści seksualne oraz twarda pornografia, dostępna dziś na jedno kliknięcie, uruchomiliśmy portal „Narkotyk21wieku” poświęcony tej ważnej tematyce. Na stronie znajdują się zarówno newsy i artykuły, jak i krótkie, treściwe informacje podawane w formie „szybkich faktów”, prezentujących najistotniejsze informacje i badania naukowe na temat zagrożeń związanych z pornografią. Na portalu można znaleźć również nagrania z konferencji naukowych oraz linki do raportów poświęconych skutkom oglądania pornografii wraz z ich krótkimi opisami.Czytelnicy naszego portalu dowiedzą się między innymi, że mechanizm oddziaływania treści nacechowanych seksualnie na mózg młodego człowieka jest bardzo podobny do wpływu środków psychoaktywnych. Z czasem użytkownicy pornografii potrzebują dostarczania coraz silniejszych bodźców, by utrzymać stały dopływ dopaminy do mózgu. W efekcie, u młodych ludzi istnieje spore ryzyko szybkiego uzależnienia się od treści pornograficznych. Oglądanie pornografii ma bardzo negatywny wpływ na życie codzienne i wyniki w nauce nastolatków oraz na ich… dorosłe życie – zwłaszcza na przyszłe relacje ze współmałżonkiem i życie rodzinne. Pornografia wytwarza bowiem fałszywy obraz ludzkiej seksualności i relacji międzyludzkich, co utrudnia młodym mężczyznom i kobietom tworzenie stabilnych związków.Na naszym portalu przywołujemy wyniki badań naukowych przeprowadzonych przez brytyjską Komisarz ds. Dzieci w latach 2021-22, które pokazują, że oglądanie treści pornograficznych w dzieciństwie ma wpływ na agresywne zachowania – w tym agresywne zachowania seksualne – w przyszłości. Biorący w nim udział młodzi ludzie przyznali, że brutalna pornografia, którą oglądali w dzieciństwie, odbiła się na ich niedopuszczalnych postawach i zachowaniach w późniejszym życiu.Więcej informacji, newsów, badań naukowych i konkretnych danych na temat wpływu pornografii na młodych ludzi, można znaleźć na stronie Narkotyk21Wieku, którą będziemy w najbliższym czasie sukcesywnie rozwijać. Już wkrótce będziemy Pana informować o naszych dalszych planach i kolejnych działaniach, które zamierzamy podjąć w ramach szerokiej kampanii walki z nieograniczonym dostępem do treści pornograficznych w internecie.
Promotor wulgarnej edukacji seksualnej skazany za… pedofilię
Prawnicy Ordo Iuris skutecznie interweniują, pomagając rodzicom, którzy sprzeciwiają się wdrażaniu do szkół wulgarnej edukacji seksualnej. Kilka lat temu – wspierając Stowarzyszenie Odpowiedzialny Gdańsk – przyczyniliśmy się do klęski gdańskiego programu „Zdrovve Love”, w ramach którego udostępniono uczniom genderową broszurę, z której mieli się oni dowiedzieć między innymi czym jest „heteronormatywność”, „płeć społeczno-kulturowa” oraz „prawa seksualne”. 
Jedna z miejskich radnych wprost mówiła o tym, że klęska programu była wynikiem działań Ordo Iuris.Promotorem tego programu był ówczesny wiceprezydent Gdańska, który właśnie został skazany w pierwszej instancji za… molestowanie seksualne małoletniego. Jeśli wyrok się uprawomocni, będzie to potwierdzony, ale niestety nie pierwszy przypadek, w którym promotorzy wulgarnej edukacji seksualnej okazują się być osobami z poważnymi zaburzeniami w sferze seksualności lub… po prostu zwykłymi pedofilami.O podobnych przypadkach pisaliśmy w naszym cyklu esejów „Prawda o edukacji seksualnej. O czym nie powiedzą edukatorzy seksualni?”, w którym obnażyliśmy zatrute korzenie wulgarnej edukacji seksualnej. Przypomnieliśmy między innymi o „ojcach” współczesnej edukacji seksualnej – Albercie Kinseyu i Helmucie Kentlerze, którzy twierdzili, że człowiek jest istotą seksualną od urodzenia i dlatego nie należy zabraniać dzieciom prowadzić życia seksualnego. Obaj swoje szkodliwe twierdzenia wcielali w czyn.
Kinsey przeprowadził w USA eksperyment, w którym dzieci (w tym niemowlaki!) padały ofiarą seksualnych nadużyć. Z kolei Kentler przez ok. 30 lat (przy wsparciu władz RFN) prowadził „eksperyment naukowy”, w ramach którego dzieci z domów dziecka były oddawane pod opiekę osobom podejrzewanym lub skazanym za przestępstwa pedofilskie.
Po latach ujawniono, że nieletni uczestnicy eksperymentu byli maltretowani i wykorzystywani seksualnie przez swoich opiekunów, a nawet samego Kentlera. T
o właśnie na tego rodzaju „dorobku naukowym” tego typu postaci opierają się zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia z 2010 roku, w myśl których małe dzieci już w wieku 0-4 lat powinny być uczone na temat masturbacji.W naszej publikacji prezentujemy też konkretne przykłady wulgarnej i szkodliwej edukacji seksualnej oraz materiałów – filmów, gier czy podręczników – wykorzystywanych przez edukatorów w swoich kampaniach. Piszemy między innymi o opracowanym dla austriackiego Ministerstwa Edukacji, Sztuki i Kultury filmie instruktażowym dla młodzieży w wieku 12-18 lat, z którego młodzi ludzie mogą usłyszeć między innymi: „od czternastych urodzin życie seksualne prowadzisz na własną odpowiedzialność. Od tej pory uważana jesteś za dojrzałą seksualnie. Rodzicom nic do tego i możesz sypiać z kim chcesz”. Piszemy też o niemieckim poradniku, który zachęca do zabawy, w ramach której małe dzieci poruszają się na czworaka jak psy i wąchają swoje części ciała – w tym miejsca intymne.
W esejach sporo uwagi poświęcamy treściom, które polscy radykalni aktywiści chcą przekazywać dzieciom. Przykładowo na stronie założonej przez modelkę Anję Rubik Fundacji SEXEDPL młodzi ludzie mogą znaleźć materiały informujące o tym, że decydując się na kolczyk w łechtaczce, można „zapewnić sobie dodatkowe bodźce nie tylko w trakcie pieszczot i stosunku, ale także podczas samego chodzenia”.
 Młodzież może tam również natrafić na instrukcje dotyczące tego jak przygotować się do seksu analnego i jak dbać o higienę gadżetów erotycznych.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskCzy prace domowe wrócą do szkół?Występując w obronie wysokiego poziomu nauczania w polskich szkołach, sprzeciwiliśmy się także wydanemu przez minister Nowacką rozporządzeniu ograniczającemu możliwość zadawania prac domowych uczniom szkół podstawowych. Przygotowaliśmy w tej sprawie analizę, którą przedstawiliśmy ministerstwu w ramach konsultacji nad projektem. Niezależnie od tego opracowaliśmy przystępny dokument w formie pytań i odpowiedzi na temat tego co w praktyce będą oznaczać wprowadzane przez ministerstwo zmiany. W publikacjach wskazaliśmy, że prace domowe od wielu lat pełnią ważną funkcję wychowawczą. Wyrabiają bowiem w uczniach nawyki i umiejętność samodzielnej nauki i organizacji pracy oraz kształtują systematyczność i obowiązkowość. Jest to niezwykle ważne nie tylko w edukacji, ale także w ich przyszłym, dorosłym życiu.Ponadto zwróciliśmy uwagę na to, że ograniczenie możliwości zadawania prac domowych uderza w prawo do nauki, prowadząc do pogłębienia różnic w nauce pomiędzy uczniami, którzy sami z siebie mają większą motywację do nauki i tymi, którzy potrzebują dodatkowej motywacji w postaci prac domowych do powtórzenia przerobionego podczas lekcji materiału. Podkreśliliśmy, że efektem zmian będzie także pogłębienie różnic pomiędzy szkołami państwowymi i prywatnymi. Wprowadzone ograniczenia nie dotyczą bowiem szkół niepublicznych, w których nauczyciele będą mogli zadawać uczniom prace domowe na dotychczasowych zasadach. W analizie dowiedliśmy, że forma i zakres zmian wprowadzonych w rozporządzeniu narusza szereg regulacji prawnych – w tym przepisy Konstytucji RP.Niestety rozporządzenie weszło w życie, choć dopuszczono w klasach I-III szkoły podstawowej możliwość zadawania pisemnych ćwiczeń usprawniających motorykę małą, czyli np. umiejętność pisania. Niemniej, w ramach szerokiej Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły skierowaliśmy do Prezydenta RP apel o złożenie do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie czy rozporządzenie jest zgodne z Konstytucją RP. Zwróciliśmy przy tym uwagę głowie państwa, że obowiązywanie rozporządzenia minister Nowackiej negatywnie odbija się na poziomie edukacji w naszym kraju.
Pomagamy rodzicom i nauczycielom
Wspierając rodziców, którzy chcą korzystać ze swojego konstytucyjnego prawa do wychowania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami, prowadzimy szkolenia dla środowisk rodziców i nauczycieli, podczas których nasi eksperci mówią między innymi o tym, jak bronić dzieci przed ideologiczną propagandą lobby LGBT. Na bieżąco udzielamy również zgłaszającym się do nas rodzicom odpowiedzi i porad prawnych, analizując ich konkretne sytuacje i wskazując, co mogą w danej sytuacji zrobić.W odpowiedzi na napływające prośby o pomoc od nauczycieli, którzy są przymuszani – niekiedy również przez dyrekcje szkół – do zwracania się do uczniów, nieakceptujących własnej płci, za pomocą zaimków i imion właściwych dla płci przeciwnej, kończymy prace nad poradnikiem, w którym chcemy przekazać praktyczne informacje i argumenty prawne, pomagające przeciwstawić się tego rodzaju presji.W poradniku wskazujemy na publikacje, z których wynika, że większość przypadków braku akceptacji własnej płci jest przemijająca. Uleganie zaś presji i zwracanie się do uczniów za pomocą zaimków płci przeciwnej, może z jednej strony utrwalać nieprawidłowość w postrzeganiu własnej płci u konkretnej osoby, a drugiej – przyczyniać się do wystąpienia podobnych problemów u innych dzieci, w których głowach mogą pojawić się pytania typu „jeśli Ania nie jest dziewczynką, to może ja też nie jestem?”

Wspólnie obronimy polską szkołę
Widmo degradacji i ideologizacji programów nauczania oraz perspektywa ocenzurowania patriotycznych i narodowych treści wisi nad polską szkołą. Od lat stoimy na straży szkoły, ale skala wyzwań w tym roku przerasta wszystko, czego dotychczas doświadczaliśmy.Prowadzenie stałego monitoringu prac rządu i parlamentu w sferze edukacji wymaga nieustannego zaangażowania naszych analityków. Miesięcznie na ten cel musimy rezerwować 6 000 zł.
Z kolei przygotowanie każdej analizy konkretnego aktu prawnego wymaga – w zależności od jego stopnia skomplikowania oraz rozległości zapowiadanych zmian – zgromadzenia od 10 000 do nawet 15 000 zł. Jednak, jak pokazuje rzeczywistość, nasze merytoryczne argumenty są w stanie zatrzymać dewastację systemu edukacji.
Podjęcie jednostkowej kompleksowej interwencji w obronie praw rodziców do wychowania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami, to koszt rzędu nawet 12 000 zł. Za każdym jednak razem musimy szczegółowego zbadać sprawę, analizując indywidualną sytuację pod względem prawnym. Często musimy podróżować po kraju, aby na miejscu udzielić pomocy prawnej naszym beneficjentem. Bez wsparcia prawników Ordo Iuris wielu rodziców nie będzie w stanie skutecznie zawalczyć o swoje konstytucyjne prawa.Poradnik dla nauczycieli, nad którym właśnie pracujemy, będzie nieocenioną pomocą dla nauczycieli zmuszanych przez władze szkół do nazywania uczniów za pomocą imion i zaimków niezgodnych z ich płcią biologiczną. Dokończenie publikacji to wydatek rzędu 8 000 zł.
Dlatego bardzo Pana proszę o wsparcie Instytutu kwotą 80 zł, 130 zł, 200 zł lub dowolną inną, dzięki czemu prawnicy Ordo Iuris będą skutecznie bronić polskich dzieci przed demoralizacją.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w powyższy przycisk
Z wyrazami szacunku


Jerzy Kwaśniewski Ordo Iuris <kontakt@ordoiuris.pl>



P.S. Efekty naszych działań w kwestii zablokowania reformy podstawy programowej wywołały prawdziwą wściekłość lewicy. Radykałowie zapewne teraz ze zdwojoną siłą przystąpią do działań, podejmując kolejną próbę uderzenia w polską edukację. Nie możemy spocząć na laurach. Musimy ich powstrzymać. Wierzę, że z Pana pomocą będziemy mogli tego dokonać.
P.P.S. O tym, że obrona polskiej szkoły jest kluczowa a kształcenia dzieci w duchu patriotyzmu i poszanowania wartości nie można oddać w niepowołane ręce, świadczy także coraz większa popularność wśród młodych ludzi „ekowandalizmu” w imię tzw. ochrony klimatu. Dewastują oni pomniki, niszczą dzieła sztuki, przerywają wydarzenia kulturalne i sportowe oraz blokują drogi w godzinach szczytu. 
Odpowiadając na liczne prośby, w najbliższy piątek 17 maja o godzinie 20:00 organizujemy zdalne szkolenie poświęcone tej tematyce. Jego uczestnicy dowiedzą się, jak reagować na powyższe przypadki zgodnie z prawem. Serdecznie zapraszam Pana do udziału w tym wydarzeniu. 
W celu zgłoszenia proszę wypełnić formularz. Liczba miejsc ograniczona. Decyduje kolejność zgłoszeń.
Działalność Instytutu Ordo Iuris możliwa jest szczególnie dzięki hojności Darczyńców, którzy rozumieją, że nasze zaangażowanie wymaga regularnego wsparcia.Ustaw stałe zlecenie i dołącz do naszej misji.
Dołączam do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris
Szanowny Panie,
już w grudniu nowy rząd zapowiedział rewolucyjne zmiany w polskim systemie edukacji i podstawie programowej nauczania. Dzięki współpracy z licznymi ekspertami organizacji zrzeszających polskich nauczycieli, rodziców i pedagogów,  zainterweniowaliśmy, zalewając ministerstwo i autorów reformy krytycznymi uwagami, których łącznie ministerstwo otrzymało… ponad 50 tysięcy.
Dziś mogę z satysfakcją poinformować Pana, że szeroka presja miała sens!
Silny głos społecznego sprzeciwu zmusił minister Barbarę Nowacką do wycofania się z niektórych szkodliwych pomysłów. Do podstawy programowej wróciły utwory Norwida, Sienkiewicza, czy „Reduta Ordona” Adama Mickiewicza. W szkole podstawowej przywrócono pieśni patriotyczne. W liceach wśród lektur uzupełniających pozostały fragmenty „Pamięci i tożsamości” Jana Pawła II.
Wciąż cenzorski zapis obejmuje jednak nauczanie o konfederacji barskiej, wykreślono wzmianki o św. Maksymilianie Marii Kolbe, o zachodniej kolaboracji z niemiecką III Rzeszą, o stalinowskim prześladowaniu Kościoła. Wobec ideologicznego fanatyzmu resortu edukacji nie dziwi także upór w wykreśleniu z podstawy programowej historii „żołnierzy niezłomnych”.Jak widać, na razie nasz sukces jest tylko częściowy. To już jednak wystarczyło, by przeprowadzono na Ordo Iuris frontalny atak lewicowych mediów. Tygodnik Newsweek pisał, że „Ordo Iuris podstępem wzięło Nowacką”, alarmując, że „uwagi Ordo Iuris zdecydowały o kształcie podstawy programowej z języka polskiego”. 
Z kolei Gazeta Wyborcza ze złością konstatowała, że „Ordo Iuris umeblowało nam szkołę”.
Lewicowe media, zaskoczone masowością protestu rodziców i nauczycieli, przekonywały swoich czytelników, że spór o polską szkołę toczy się pomiędzy rządem a… Ordo Iuris. Ani słowa o powszechności oburzenia wobec skandalicznych zmian, ani słowa o rosnącej w siłę „Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły”, którą wspierają nasi prawnicy. Co więcej, politycy promują (rzekomo oddolną) petycję do samych siebie, w której wzywają do odrzucenia naszych poprawek i radykalizacji zmian programowych.My natomiast kontynuujemy to, w czym jesteśmy najlepsi. Nasi eksperci przygotowali dodatkowe uwagi dotyczące projektów rozporządzeń w sprawie zmian w podstawach programowych oraz wspierają szeroką Koalicję na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły. To już niemal 70 organizacji oświatowych, nauczycielskich, rodzicielskich, prorodzinnych a nawet kombatanckich i polonijnych!W ubiegły czwartek uczestniczyliśmy w konferencji prasowej, podczas której Koalicja apelowała do Prezydenta RP Andrzeja Dudy o pilne zaangażowanie głowy państwa w obronę polskiej szkoły. W tym o wystąpienie do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o zbadanie czy przymusowa likwidacja obowiązkowych prac domowych jest zgodna z ustawą zasadniczą. Wcześniej, w analizie opublikowanej na stronie Ordo Iuris, wskazaliśmy argumenty świadczące o naruszeniu konstytucji.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskPowstanie Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, zrzeszającej ekspertów doświadczonych w zarządzaniu edukacją oraz rodziców, nauczycieli i prawników ma dzisiaj jeszcze jeden, niezwykle ważny cel. Musimy powstrzymać nadchodzącą falę wulgarnej edukacji seksualnej.Minister Barbara Nowacka chce bowiem od września 2025 r. podstępem wprowadzić do szkół obowiązkową edukację seksualną w ramach przedmiotu o nazwie edukacja zdrowotna. Jej inicjatywa spotkała się z aplauzem lewicowych mediów. Newsweek pisał wprost, że „Nowacka sprytnie połączyła edukację seksualną z tematami, o których trudno powiedzieć, że mogą podlegać jakiejś ideologii (…). Łatwiej będzie Nowackiej odpierać ataki ze strony kościoła i konserwatywnej części społeczeństwa, gdy na swojej tarczy wypisała przede wszystkim walkę o poprawę zdrowia psychicznego oraz kondycję fizyczną dzieci”. My oczywiście nie ulegniemy temu szantażowi i będziemy głośno mówić o tym, że wprowadzany przedmiot może wprowadzić do polskich szkół wulgarną edukację seksualną, która od lat przynosi na zachodzie Europy opłakane skutki. Pisaliśmy o tym szerzej w cyklu esejów „O czym nie powiedzą edukatorzy seksualni”, w którym ujawniliśmy prawdziwe cele i efekty zajęć z edukacji seksualnej.Cały czas wspieramy rodziców i nauczycieli, którzy bronią dzieci przed demoralizacją, udzielając porad prawnych oraz przeprowadzając szkolenia. To w odpowiedzi na ich prośby opublikowaliśmy niedawno komentarz, w którym radzimy jak zachować się w sytuacji, gdy w publicznych szkołach eksponowane są symbole i treści propagujące agendę ruchu LGBT.Drugim – obok wulgarnej edukacji seksualnej – zagrożeniem dla naszych dzieci jest nieograniczony dostęp do pornografii w internecie. Psychologowie dziecięcy nieustannie przestrzegają, że uzależnienie od pornografii dotyka już… siedmiolatków!W niektórych szkołach większość przesyłu danych na łączach Wi-Fi to… pornograficzne filmy oglądane na przerwach i pokazywane sobie przez uczniów.W trosce o bezpieczną przyszłość polskich dzieci stworzyliśmy portal „Narkotyk XXI wieku”, poświęcony informowaniu o skutkach pornografii dla psychiki dzieci i młodzieży. Na zachodzie świadomość związanych z tym zagrożeń jest coraz większa. Kolejne stany USA wprowadzają rozwiązania prawne, które zmuszają strony pornograficzne do wprowadzania skutecznego mechanizmu weryfikacji wieku ich użytkowników. Takie same prace legislacyjne prowadzone są także we Francji. Najwyższy czas, by także w Polsce rozpoczęła się wreszcie poważna debata na temat ograniczenia dostępu do pornografii dla nieletnich. Wkrótce będziemy informować Pana o naszych kolejnych krokach, zmierzających do obrony dzieci przed katastrofalną epidemią pornografii.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskUsuwanie z programu szkolnego kanonu literatury patriotycznej i pięknych przykładów heroizmu, przymusowa edukacja seksualna od podstawówki oraz tolerancja dla narastającej fali uzależnienia od pornografii wśród nastolatków ­– to trzy czynniki, z których każdy samodzielnie stanowiłby zagrożenie dla prawidłowego wychowania naszych dzieci. W rzeczywistości 2024 roku musimy stawić czoła im wszystkim. I Musimy zwyciężyć! W przeciwnym razie planowa demoralizacja zagrażać będzie setkom tysięcy młodych Polaków – całemu pokoleniu, od którego zależy przyszłość naszej Ojczyzny.Tylko wspólna mobilizacja naszych ekspertów, licznych sojuszników oraz naszych Przyjaciół i Darczyńców, może powstrzymać ogromną determinację rządu, który resort edukacji oddał w ręce radykalnej lewicy, promotorów zgorszenia i aborcji.Dlatego proszę o Pana wsparcie w tej walce. Wierzę, że z pomocą ludzi takich jak Pan wygramy tę długą i trudną batalię o dobro naszych dzieci.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskPornografia narkotykiem XXI wiekuNasi eksperci od lat pomagają rodzicom w walce z seksualizacją ich dzieci w szkołach. Ale ostatnie lata przynoszą też ogrom nowych wyzwań, wykraczających daleko poza walkę z genderowymi aktywistami, którzy chcą wprowadzać wulgarną edukacje seksualną do polskich szkół.W Polsce z każdym rokiem rośnie liczba nastolatków uzależnionych od pornografii. Badania naukowe przeprowadzone w 2022 roku przez Państwowy Instytut Badawczy NASK wskazują, że pierwszy kontakt dziecka z pornografią w Polsce następuje średnio już w wieku 11 lat. Z kolei aż 21,5% dzieci w wieku 12-14 lat deklaruje regularne oglądanie treści pornograficznych.Chcąc aby rodzice zyskali szeroką świadomość zagrożeń związanych z tym, jak szkodliwy wpływ na psychikę ich dzieci mogą mieć wszechobecne treści seksualne oraz twarda pornografia, dostępna dziś na jedno kliknięcie, uruchomiliśmy portal „Narkotyk21wieku” poświęcony tej ważnej tematyce. Na stronie znajdują się zarówno newsy i artykuły, jak i krótkie, treściwe informacje podawane w formie „szybkich faktów”, prezentujących najistotniejsze informacje i badania naukowe na temat zagrożeń związanych z pornografią. Na portalu można znaleźć również nagrania z konferencji naukowych oraz linki do raportów poświęconych skutkom oglądania pornografii wraz z ich krótkimi opisami.Czytelnicy naszego portalu dowiedzą się między innymi, że mechanizm oddziaływania treści nacechowanych seksualnie na mózg młodego człowieka jest bardzo podobny do wpływu środków psychoaktywnych. Z czasem użytkownicy pornografii potrzebują dostarczania coraz silniejszych bodźców, by utrzymać stały dopływ dopaminy do mózgu. W efekcie, u młodych ludzi istnieje spore ryzyko szybkiego uzależnienia się od treści pornograficznych. Oglądanie pornografii ma bardzo negatywny wpływ na życie codzienne i wyniki w nauce nastolatków oraz na ich… dorosłe życie – zwłaszcza na przyszłe relacje ze współmałżonkiem i życie rodzinne. Pornografia wytwarza bowiem fałszywy obraz ludzkiej seksualności i relacji międzyludzkich, co utrudnia młodym mężczyznom i kobietom tworzenie stabilnych związków.Na naszym portalu przywołujemy wyniki badań naukowych przeprowadzonych przez brytyjską Komisarz ds. Dzieci w latach 2021-22, które pokazują, że oglądanie treści pornograficznych w dzieciństwie ma wpływ na agresywne zachowania – w tym agresywne zachowania seksualne – w przyszłości. Biorący w nim udział młodzi ludzie przyznali, że brutalna pornografia, którą oglądali w dzieciństwie, odbiła się na ich niedopuszczalnych postawach i zachowaniach w późniejszym życiu.Więcej informacji, newsów, badań naukowych i konkretnych danych na temat wpływu pornografii na młodych ludzi, można znaleźć na stronie Narkotyk21Wieku, którą będziemy w najbliższym czasie sukcesywnie rozwijać. Już wkrótce będziemy Pana informować o naszych dalszych planach i kolejnych działaniach, które zamierzamy podjąć w ramach szerokiej kampanii walki z nieograniczonym dostępem do treści pornograficznych w internecie.
Promotor wulgarnej edukacji seksualnej skazany za… pedofilię
Prawnicy Ordo Iuris skutecznie interweniują, pomagając rodzicom, którzy sprzeciwiają się wdrażaniu do szkół wulgarnej edukacji seksualnej. Kilka lat temu – wspierając Stowarzyszenie Odpowiedzialny Gdańsk – przyczyniliśmy się do klęski gdańskiego programu „Zdrovve Love”, w ramach którego udostępniono uczniom genderową broszurę, z której mieli się oni dowiedzieć między innymi czym jest „heteronormatywność”, „płeć społeczno-kulturowa” oraz „prawa seksualne”. Jedna z miejskich radnych wprost mówiła o tym, że klęska programu była wynikiem działań Ordo Iuris.Promotorem tego programu był ówczesny wiceprezydent Gdańska, który właśnie został skazany w pierwszej instancji za… molestowanie seksualne małoletniego. Jeśli wyrok się uprawomocni, będzie to potwierdzony, ale niestety nie pierwszy przypadek, w którym promotorzy wulgarnej edukacji seksualnej okazują się być osobami z poważnymi zaburzeniami w sferze seksualności lub… po prostu zwykłymi pedofilami.O podobnych przypadkach pisaliśmy w naszym cyklu esejów „Prawda o edukacji seksualnej. O czym nie powiedzą edukatorzy seksualni?”, w którym obnażyliśmy zatrute korzenie wulgarnej edukacji seksualnej. Przypomnieliśmy między innymi o „ojcach” współczesnej edukacji seksualnej – Albercie Kinseyu i Helmucie Kentlerze, którzy twierdzili, że człowiek jest istotą seksualną od urodzenia i dlatego nie należy zabraniać dzieciom prowadzić życia seksualnego. Obaj swoje szkodliwe twierdzenia wcielali w czyn.
Kinsey przeprowadził w USA eksperyment, w którym dzieci (w tym niemowlaki!) padały ofiarą seksualnych nadużyć. Z kolei Kentler przez ok. 30 lat (przy wsparciu władz RFN) prowadził „eksperyment naukowy”, w ramach którego dzieci z domów dziecka były oddawane pod opiekę osobom podejrzewanym lub skazanym za przestępstwa pedofilskie.
Po latach ujawniono, że nieletni uczestnicy eksperymentu byli maltretowani i wykorzystywani seksualnie przez swoich opiekunów, a nawet samego Kentlera. T
o właśnie na tego rodzaju „dorobku naukowym” tego typu postaci opierają się zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia z 2010 roku, w myśl których małe dzieci już w wieku 0-4 lat powinny być uczone na temat masturbacji.W naszej publikacji prezentujemy też konkretne przykłady wulgarnej i szkodliwej edukacji seksualnej oraz materiałów – filmów, gier czy podręczników – wykorzystywanych przez edukatorów w swoich kampaniach. Piszemy między innymi o opracowanym dla austriackiego Ministerstwa Edukacji, Sztuki i Kultury filmie instruktażowym dla młodzieży w wieku 12-18 lat, z którego młodzi ludzie mogą usłyszeć między innymi: „od czternastych urodzin życie seksualne prowadzisz na własną odpowiedzialność. Od tej pory uważana jesteś za dojrzałą seksualnie. Rodzicom nic do tego i możesz sypiać z kim chcesz”. Piszemy też o niemieckim poradniku, który zachęca do zabawy, w ramach której małe dzieci poruszają się na czworaka jak psy i wąchają swoje części ciała – w tym miejsca intymne.
W esejach sporo uwagi poświęcamy treściom, które polscy radykalni aktywiści chcą przekazywać dzieciom. Przykładowo na stronie założonej przez modelkę Anję Rubik Fundacji SEXEDPL młodzi ludzie mogą znaleźć materiały informujące o tym, że decydując się na kolczyk w łechtaczce, można „zapewnić sobie dodatkowe bodźce nie tylko w trakcie pieszczot i stosunku, ale także podczas samego chodzenia”.
 Młodzież może tam również natrafić na instrukcje dotyczące tego jak przygotować się do seksu analnego i jak dbać o higienę gadżetów erotycznych.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskCzy prace domowe wrócą do szkół?Występując w obronie wysokiego poziomu nauczania w polskich szkołach, sprzeciwiliśmy się także wydanemu przez minister Nowacką rozporządzeniu ograniczającemu możliwość zadawania prac domowych uczniom szkół podstawowych. Przygotowaliśmy w tej sprawie analizę, którą przedstawiliśmy ministerstwu w ramach konsultacji nad projektem. Niezależnie od tego opracowaliśmy przystępny dokument w formie pytań i odpowiedzi na temat tego co w praktyce będą oznaczać wprowadzane przez ministerstwo zmiany. W publikacjach wskazaliśmy, że prace domowe od wielu lat pełnią ważną funkcję wychowawczą. Wyrabiają bowiem w uczniach nawyki i umiejętność samodzielnej nauki i organizacji pracy oraz kształtują systematyczność i obowiązkowość. Jest to niezwykle ważne nie tylko w edukacji, ale także w ich przyszłym, dorosłym życiu.Ponadto zwróciliśmy uwagę na to, że ograniczenie możliwości zadawania prac domowych uderza w prawo do nauki, prowadząc do pogłębienia różnic w nauce pomiędzy uczniami, którzy sami z siebie mają większą motywację do nauki i tymi, którzy potrzebują dodatkowej motywacji w postaci prac domowych do powtórzenia przerobionego podczas lekcji materiału. Podkreśliliśmy, że efektem zmian będzie także pogłębienie różnic pomiędzy szkołami państwowymi i prywatnymi. Wprowadzone ograniczenia nie dotyczą bowiem szkół niepublicznych, w których nauczyciele będą mogli zadawać uczniom prace domowe na dotychczasowych zasadach. W analizie dowiedliśmy, że forma i zakres zmian wprowadzonych w rozporządzeniu narusza szereg regulacji prawnych – w tym przepisy Konstytucji RP.Niestety rozporządzenie weszło w życie, choć dopuszczono w klasach I-III szkoły podstawowej możliwość zadawania pisemnych ćwiczeń usprawniających motorykę małą, czyli np. umiejętność pisania. Niemniej, w ramach szerokiej Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły skierowaliśmy do Prezydenta RP apel o złożenie do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie czy rozporządzenie jest zgodne z Konstytucją RP. Zwróciliśmy przy tym uwagę głowie państwa, że obowiązywanie rozporządzenia minister Nowackiej negatywnie odbija się na poziomie edukacji w naszym kraju.
Pomagamy rodzicom i nauczycielom
Wspierając rodziców, którzy chcą korzystać ze swojego konstytucyjnego prawa do wychowania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami, prowadzimy szkolenia dla środowisk rodziców i nauczycieli, podczas których nasi eksperci mówią między innymi o tym, jak bronić dzieci przed ideologiczną propagandą lobby LGBT. Na bieżąco udzielamy również zgłaszającym się do nas rodzicom odpowiedzi i porad prawnych, analizując ich konkretne sytuacje i wskazując, co mogą w danej sytuacji zrobić.W odpowiedzi na napływające prośby o pomoc od nauczycieli, którzy są przymuszani – niekiedy również przez dyrekcje szkół – do zwracania się do uczniów, nieakceptujących własnej płci, za pomocą zaimków i imion właściwych dla płci przeciwnej, kończymy prace nad poradnikiem, w którym chcemy przekazać praktyczne informacje i argumenty prawne, pomagające przeciwstawić się tego rodzaju presji.W poradniku wskazujemy na publikacje, z których wynika, że większość przypadków braku akceptacji własnej płci jest przemijająca. Uleganie zaś presji i zwracanie się do uczniów za pomocą zaimków płci przeciwnej, może z jednej strony utrwalać nieprawidłowość w postrzeganiu własnej płci u konkretnej osoby, a drugiej – przyczyniać się do wystąpienia podobnych problemów u innych dzieci, w których głowach mogą pojawić się pytania typu „jeśli Ania nie jest dziewczynką, to może ja też nie jestem?”

Wspólnie obronimy polską szkołę
Widmo degradacji i ideologizacji programów nauczania oraz perspektywa ocenzurowania patriotycznych i narodowych treści wisi nad polską szkołą. Od lat stoimy na straży szkoły, ale skala wyzwań w tym roku przerasta wszystko, czego dotychczas doświadczaliśmy.Prowadzenie stałego monitoringu prac rządu i parlamentu w sferze edukacji wymaga nieustannego zaangażowania naszych analityków. Miesięcznie na ten cel musimy rezerwować 6 000 zł.
Z kolei przygotowanie każdej analizy konkretnego aktu prawnego wymaga – w zależności od jego stopnia skomplikowania oraz rozległości zapowiadanych zmian – zgromadzenia od 10 000 do nawet 15 000 zł. Jednak, jak pokazuje rzeczywistość, nasze merytoryczne argumenty są w stanie zatrzymać dewastację systemu edukacji.
Podjęcie jednostkowej kompleksowej interwencji w obronie praw rodziców do wychowania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami, to koszt rzędu nawet 12 000 zł. Za każdym jednak razem musimy szczegółowego zbadać sprawę, analizując indywidualną sytuację pod względem prawnym. Często musimy podróżować po kraju, aby na miejscu udzielić pomocy prawnej naszym beneficjentem. Bez wsparcia prawników Ordo Iuris wielu rodziców nie będzie w stanie skutecznie zawalczyć o swoje konstytucyjne prawa.Poradnik dla nauczycieli, nad którym właśnie pracujemy, będzie nieocenioną pomocą dla nauczycieli zmuszanych przez władze szkół do nazywania uczniów za pomocą imion i zaimków niezgodnych z ich płcią biologiczną. Dokończenie publikacji to wydatek rzędu 8 000 zł.
Dlatego bardzo Pana proszę o wsparcie Instytutu kwotą 80 zł, 130 zł, 200 zł lub dowolną inną, dzięki czemu prawnicy Ordo Iuris będą skutecznie bronić polskich dzieci przed demoralizacją.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w powyższy przycisk
Z wyrazami szacunku

P.S. Efekty naszych działań w kwestii zablokowania reformy podstawy programowej wywołały prawdziwą wściekłość lewicy. Radykałowie zapewne teraz ze zdwojoną siłą przystąpią do działań, podejmując kolejną próbę uderzenia w polską edukację. Nie możemy spocząć na laurach. Musimy ich powstrzymać. Wierzę, że z Pana pomocą będziemy mogli tego dokonać.
P.P.S. O tym, że obrona polskiej szkoły jest kluczowa a kształcenia dzieci w duchu patriotyzmu i poszanowania wartości nie można oddać w niepowołane ręce, świadczy także coraz większa popularność wśród młodych ludzi „ekowandalizmu” w imię tzw. ochrony klimatu. Dewastują oni pomniki, niszczą dzieła sztuki, przerywają wydarzenia kulturalne i sportowe oraz blokują drogi w godzinach szczytu. 

Odpowiadając na liczne prośby, w najbliższy piątek 17 maja o godzinie 20:00 organizujemy zdalne szkolenie poświęcone tej tematyce. Jego uczestnicy dowiedzą się, jak reagować na powyższe przypadki zgodnie z prawem. Serdecznie zapraszam Pana do udziału w tym wydarzeniu. 
W celu zgłoszenia proszę wypełnić formularz. Liczba miejsc ograniczona. Decyduje kolejność zgłoszeń.
Działalność Instytutu Ordo Iuris możliwa jest szczególnie dzięki hojności Darczyńców, którzy rozumieją, że nasze zaangażowanie wymaga regularnego wsparcia.Ustaw stałe zlecenie i dołącz do naszej misji.
Dołączam do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris
 Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris
ul. Zielna 39, 00-108 Warszawa +48 793 569 815 www.ordoiuris.pl

POKEMONY KOALICJI RZĄDZĄCEJ. 10 min.

9 maj 2024 POKEMONY KOALICJI RZĄDZĄCEJ Mój sklep: https://memowy.pl/

Ten film jest zbiorem autorskich memów z kanału, stworzone w całość, oryginalne memy.

Legit no scam!

0:00 Leszczyna różdżka

0:25 Cmentarzysko Słoni

1:10 Tusk XD 2:10

Trzaskowski i jego ziemia

2:54 Gomoła Hołownia2050

3:36 Hołownia2050

4:20 Pokemon Koalicji

5:08 Tusk i jego Paliwo po 5 zł

5:51 Lewak nic nie wie, nie rozumie.

7:20 Dobrowolny ZUS xd

8:17 Kołodziejczak…

9:20 Ekspertyzy Tuska CPK…

„Sukces” ONZ i WHO: Dzietność na całym świecie spada szybciej niż w prognozach ONZ

Dzietność na całym świecie spada szybciej niż w prognozach ONZ

13.05.2024 dzietnosc-na-calym-swiecie-spada-szybciej-niz

Normalna rodzina. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay
Normalna rodzina. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay

Dzietność na całym świecie spada szybciej niż w prognozach ONZ, a według niektórych szacunków spadła już poniżej poziomu zastępowalności pokoleń – pisze w poniedziałek „Wall Street Journal”. Podkreśla, że polityka mająca zachęcać do posiadania większej liczby dzieci zwykle nie przynosi pożądanych efektów.

Dziennik powołuje się na badanie ekonomisty z Uniwersytetu Pensylwanii, Jesusa Fernandeza-Villaverde, specjalizującego się w demografii. Według danych zbieranych przez naukowca w wielu krajach – takich jak Chiny, Egipt czy Kenia – liczba urodzeń jest o kilkanaście procent niższa niż prognozowana przez ONZ. W efekcie globalny współczynnik dzietności wynosi obecnie między 2,1-2,2. W krajach rozwiniętych przyjmuje się, że współczynnik wymagany do zastępowalności pokoleń to 2,1, podczas gdy w krajach rozwijających się – ze względu na wyższą śmiertelność kobiet i niższą liczbę rodzących się dziewczynek – 2,2.

Ostatnie dane opublikowane przez ONZ z 2021 r. szacowały ten współczynnik na 2,3, podczas gdy jeszcze w 2017 r. wynosił 2,5. Choć nie wszyscy naukowcy zgadzają się co do tego, że globalna dzietność spadła poniżej poziomu zastępowalności pokoleń, liczba urodzeń spada szybciej, niż oczekiwano, co przekłada się też na prognozy dotyczące tego, kiedy liczba ludności na Ziemi zacznie spadać. Jeszcze w 2017 r. ONZ zakładała, że będzie ona rosnąć aż do końca XXI w. i osiągnie 11,2 mld w 2100 r. Teraz naukowcy z Uniwersytetu Waszyngtońskiego szacują, że światowa populacja osiągnie szczyt już w 2061 r. na poziomie 9,5 mld (obecna szacowana liczba ludności to ok. 8 mld).

„WSJ” zauważa, że spadek dzietności notuje się już nie tylko w państwach bogatych, ale też w tych rozwijających się. W Indiach, które prześcignęły w ostatnich latach Chiny jako najludniejsze państwo świata, współczynnik dzietności spadł poniżej poziomu gwarantującego zastępowalność pokoleń. Liczba rodzących się dzieci spada też w Afryce (choć tam liczba ludności wciąż rośnie najszybciej), m.in. dzięki zwiększeniu stosowania środków antykoncepcyjnej. „WSJ” pisze, że jest to związane również z globalizacją kultury i dostępem do internetu, dzięki czemu np. kobiety w indyjskich wioskach stykają się z kulturami, gdzie normą jest mniejsza liczba dzieci. W USA, które do niedawna były wyjątkiem, jeśli chodzi o dzietność w państwach rozwiniętych, współczynnik dzietności spadł podczas kryzysu finansowego 2008 r. poniżej 2, lecz wbrew oczekiwaniom demografów nie powrócił do tego poziomu i obecnie wynosi 1,79.

Dziennik przytacza przykłady, gdy rządy państw zmagających się z kryzysem demograficznych starały się walczyć ze starzeniem się społeczeństw poprzez politykę zachęcającą obywateli do posiadania większej liczby dzieci. Gdy Japonia wprowadziła kilka zachęt – w tym urlop rodzicielski, subsydiowaną opiekę nad dziećmi czy „becikowe” – współczynnik dzietności wzrósł w latach 2005-2015 z 1,26 do 1,45, lecz w 2022 r. wrócił do poziomu początkowego. Podobnie nieznaczne efekty przynosiły ambitne programy pronatalistyczne na Węgrzech.

Jak zauważa „WSJ”, spadek liczby ludności może mieć znaczące konsekwencje dla gospodarki i jakości życia. Mniejsza liczba dzieci i starzejące się społeczeństwo oznacza większe obciążenie dla służby zdrowia i trudności w znalezieniu pracowników. To również problem dla funduszy emerytalnych. W Korei Południowej, gdzie współczynnik dzietności jest najniższy na świecie (0,72), funduszowi emerytalnemu mogą skończyć się środki już w 2055 r. Mimo to problem nie przyciąga dużej uwagi wyborców, bo – jak twierdzi cytowany przez gazetę ekonomista Sok Chul Hong – „starzy nie są zbyt zainteresowani reformą emerytalną, a młodzi mają apatyczny stosunek do polityki”.

Po Fatimie – Akita. Gorszący kryzys w Kościele i straszliwa kara

11 października 2017 Krystian Kratiuk pch24/po-fatimie-akita-gorszacy-kryzys-w-kosciele-i-straszliwa-kara

Po Fatimie – Akita. Gorszący kryzys w Kościele i straszliwa kara

Kończy się rok, w którym wspominaliśmy niezwykle doniosłe wydarzenie w najnowszej historii zbawienia – orędzie Matki Bożej przekazane w Fatimie. Wraz z przeminięciem setnej rocznicy ostatniego portugalskiego objawienia nie ustała jednak prorocka rola Maryi. Warto pamiętać, że ponad pół wieku po rozmowie z dziećmi w Cova da Iria Matka Boża przewidziała również olbrzymi kryzys wśród duchowieństwa. I jeszcze straszliwsze kary.

Prorocza rola Matki Bożej nie zaczęła się rzecz jasna przed stu laty w Fatimie. Zaczęła się ona wraz z jej niepokalanym poczęciem i trwała przez kolejne dekady, w których poczęła z Ducha Świętego, porodziła Syna Bożego, towarzyszyła najpierw Jemu, a potem Jego apostołom.

Po Wniebowzięciu Maryja również nie przestała wspierać wyznawców Chrystusa na ziemi. Chrześcijanie zrozumieli to bardzo szybko, czcząc Ją i prosząc o Jej wstawiennictwo w każdej sprawie. Najlepszym tego dowodem jest modlitwa „Pod Twoją Obronę”, którą odmawiamy od dwóch tysięcy lat – najstarszy znany współcześnie papirus zawierający jej słowa datuje się na początek trzeciego stulecia po Chrystusie.

Wraz z rozwojem Swojego Kościoła Chrystus wysłuchiwał próśb niesionych za pośrednictwem Jego Matki, ale po rozpoczęciu wielkiego kryzysu stworzonej przez swych wyznawców cywilizacji chrześcijańskiej wybrał dla Maryi nową rolę. O ile do tej pory pozostawała Ona pośredniczką między nami a Nim, miała stać się także pośredniczką między Nim a nami. Ostrzega nas bowiem przed  Jego gniewem i podpowiada co zrobić, by uzyskać Jego przebaczenie.

Matka Boża ukazała się w Guadelupe, czym zupełnie przemieniła Meksyk, a potem w Quito – jakby chcąc nieść swe błogosławieństwo nowo chrzczonym ludom, podkreślając zarazem doniosłość odkrycia nowych lądów i rozszerzenia na nie potęgi Kościoła.  

Później we francuskim Laus prosiła o modlitwę o nawrócenie grzeszników, wiedząc już wówczas z pewnością co czeka Francję, jeśli nastroje zezwalające na promocję grzechu nie przeminą.

Na paryskiej Rue du Bac oferowała Francuzom (a w konsekwencji i całemu światu) szansę na zachowanie Wiary w dobie zabijania katolików wiernych naturalnemu porządkowi. Dała nam wówczas Cudowny Medalik, do dziś noszony na piersiach przez Jej licznych czcicieli. Wtedy też po raz pierwszy powiedziała stanowczo, że jeśli ludzkość nie odprawi pokuty i nie nawróci się, nadejdą straszliwe kary. Nie posłuchaliśmy.

Widząc niesłabnący sprzeciw ludzi wobec Bożych Praw, Matka przyszła do nas znów – tym razem do La Salette. Jej słów nie sposób nie odczytywać jako jeszcze bardziej dosadnych niż poprzednio: mówiła o wielkiej apostazji, przewidziała zepsucie pośród duchowieństwa i po raz kolejny zapowiedziała przerażające kary, które miały spaść na świat, jeśli ten odmówi nawrócenia. Już wówczas jednak obiecała swoje ostateczne zwycięstwo oraz nadejście czasów, w których Kościół zapanuje nad oczyszczonym światem. To od ludzi jednak miało zależeć, czy nastąpi to zamiast rzeczonych kar, czy dopiero długo po ich zesłaniu. Ale znów nie posłuchaliśmy.

Matka Boża nie mogła nie dostrzec nieposłuszeństwa swych dzieci. Może jej proroctwa wydawały nam się zbyt mało wiarygodne? Postanowiła więc dać ostateczny dowód, że za Jej pośrednictwem dzieją się cuda i każdy może doświadczyć niebywałych łask. Objawiła się więc w Lourdes i – jak przystało na kochającą Matkę – dała nam konkret! Miejsce, w którym można dostąpić nawrócenia już nie tylko poprzez wolę i otwarcie się na łaskę, ale także przez spektakularne cuda! Wielu z nas tych cudów zakosztowało. Ale świat znów Jej nie posłuchał.

Więc wróciła po raz kolejny. Objawiła się w Fatimie i – znów próbując przekonać nas do wyboru Dobra – pokazała dzieciom piekło, by powiedziały światu co czeka dusze, które nie chcą uznać Jej Syna za Boga. Dodała, że znikną całe narody, a rozprzestrzenione przez Rosję błędy sprowadzą na manowce wiele osób. Poprosiła więc – poświęćcie memu Niepokalanemu Sercu Rosję! Dała nam jasną instrukcję! A my… potraktowaliśmy ją po swojemu, zinterpretowaliśmy jak chcieliśmy (choć wskazówki były niezwykle jasne i precyzyjne) i w konsekwencji… nie posłuchaliśmy lub posłuchaliśmy tylko trochę.

Ostatni raz (przynajmniej do tej pory) Maryja pojawiła się w Akita. Postanowiła dzielić się wizją ratunku dla świata poza granicami nieposłusznej Europy – zwróćmy bowiem uwagę, że wcześniej objawiła się we Francji, w Portugalii oraz w… Gietrzwałdzie, gdzie również prosiła o codzienny różaniec wynagradzający za grzechy.

Tym razem Matka Boża wybiera  daleką od Starego Kontynentu Japonię i prostą zakonnicę Agnieszkę, której przekazała przerażające słowa: Powiedziałam ci już, że jeżeli ludzie nie zaczną pokutować i nie poprawią się, Ojciec ześle na ludzkość straszliwą karę. Będzie to kara większa niż potop, nieporównywalna z niczym, co widział świat. Ogień spadnie z nieba i unicestwi większą część ludzkości, dobrych na równi ze złymi, nie oszczędzając ani kapłanów, ani wiernych. Ci, co ocaleją, będą czuć się tak samotni, że będą zazdrościć umarłym. Jedyną bronią, jaka wam pozostanie, to Różaniec i Znak pozostawiony przez Mego Syna. Codziennie odmawiajcie różańcowe modlitwy.

Objawienia te miały miejsce w latach siedemdziesiątych – wielu spośród czytelników tego tekstu było już na świecie. Wiele lat wcześniej skończyła się II wojna światowa, a więc Maryja mówiąca o „straszliwej karze większej niż potop”, o „ogniu spadającym z nieba i unicestwiającej większą część ludzkości” nie miała  na myśli ani hitlerowskiej hekatomby, ani bolszewickiej zarazy, ani nawet pustoszących już wcześniej Japonię amerykańskich bomb atomowych. To wszystko ma się dopiero wydarzyć! I wydarzy się, jeśli się nie nawrócimy! Maryja mówi jasno – zagłada nie ominie wiernych, a nawet duchownych. A moment, w którym nadejdzie, przypominać ma dla naszej cywilizacji to, czym dla Żydów było zniszczenie Jerozolimy. Narodowi niegdyś wybranemu przepowiadał taki los sam Zbawiciel, mówiąc do córek Jerozolimskich: Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: „Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły”. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym? (Łk, 23, 27-31). Słowa Jego Matki wypowiedziane w Akita – Ci, co ocaleją, będą czuć się tak samotni, że będą zazdrościć umarłym – brzmią przecież bliźniaczo podobnie do tych wypowiedzianych przez Jej Syna przed dwoma tysiącami lat.

Maryja mówiła dalej do japońskiej zakonnicy: Na różańcu módlcie się za papieża, biskupów i kapłanów. Działanie szatana przeniknie nawet Kościół, do tego stopnia, że będzie można zobaczyć kardynałów sprzeciwiających się innym kardynałom i biskupów występujących przeciwko innym biskupom. Kapłani, którzy Mnie czczą, będą wyszydzani i prześladowani przez swych współbraci… świątynie i ołtarze będą plądrowane; Kościół będzie pełen tych, którzy pójdą na kompromis, a szatan będzie kusił wielu kapłanów i osoby konsekrowane, by opuścili służbę Panu.

Czy istnieje jakiekolwiek przesłanie, które lepiej oddaje sytuację wewnętrzną dzisiejszego Kościoła? Owszem, Matka Boża we wcześniejszych orędziach opisywała sytuację na świecie i sytuację prześladowanych katolików, ale dopiero w Japonii powiedziała o tym, jak brak naszego nawrócenia dramatycznie odmienił Kościół!

Bo czyż nie widzimy dziś kardynałów sprzeciwiających się innym kardynałom?

Czyż każdego dnia nie słyszymy o biskupach występujących przeciwko innym biskupom i nauce Kościoła?

Czy na naszych oczach kapłani nie wyszydzają swych współbraci czczących Matkę Bożą i przywiązanych do Tradycji? Czyż wierni Maryi księża nie są dziś w Kościele wręcz prześladowani?

Czy nie doświadczyliśmy splądrowania Kościołów? Zarówno przez decyzję biskupów i proboszczów po Soborze Watykańskim II, jak i w konsekwencji tych decyzji wiele lat później? Czyż nie są one plądrowane także przez jawnych wrogów Kościoła – jak choćby na Bliskim Wschodzie?

I wreszcie – czy Kościół nie jest dziś pełen tych, którzy poszli na kompromis?

Pytania te stają się w naszych czasach nad wyraz retoryczne.

Figura, za której pośrednictwem  objawiała się Matka Boża w Japonii, płakała ponad sto razy. Maryja wprost powiedziała dlaczego: Diabeł będzie występował szczególnie przeciwko duszom poświęconym Bogu. Powodem Mego smutku jest myśl o zatraceniu tak wielu dusz. Jeśli grzechy będą coraz liczniejsze i poważniejsze, nie będzie już dla nich przebaczenia.

Pan Bóg w swym niewyobrażalnym miłosierdziu zakomunikował nam w Akita poprzez Maryję: macie jeszcze szansę!

Kto wie, może już ostatnią?

Krystian Kratiuk

Neo-Sodoma w akcji: Trans-ideolo zniosła parytet płci. Meksykańscy politycy… zmieniają płeć, by móc startować w wyborach

Transideologia zniosła parytet płci. Meksykańscy politycy… zmieniają płeć, by móc startować w wyborach

https://www.fronda.pl/a/Transideologia-zniosla-parytet-plci-Meksykanscy-politycy-zmieniaja-plec-by-moc-startowac-w-wyborach,229997.html


To nie jest skecz z kabaretowego występu: lewicowi meksykańscy politycy zmienili płeć, by móc startować w wyborach do władz samorządowych jako kobiety. Ekologiczna Partia Zielonych Meksyku i Partia Rewolucyjno-Demokratyczna spotkała się z krytyką ze strony pozostałych partii lewicowych za to, że wystawiły jako swoje „kandydatki” w wyborach miejskich w stanie San Luis de Potosí… mężczyzn. Obie partie nominowały w sumie czterech mężczyzn twierdzących, że są kobietami.

Jeden z tych panów (pań?) – Saulo Morales Guerrero – z początku zarejestrował się jako mężczyzna, ale następnie zmienił płeć. Oznacza to w Meksyku po prostu wypełnienie dokumentów w ramach tzw. „autoidentyfikacji” transpłciowej. Jak podaje feministyczny portal „Reduxx”, postępowanie obu partii „wydaje się być sposobem wykorzystania luki w Prawie o równości płci w meksykańskiej Konstytucji, które wymaga, by 50 proc. wszystkich wybranych stanowisk były zajmowane przez kobiety w dążeniu do zwalczania szerzącej się w tym kraju przemocy seksualnej”.

Jak pisze Nuria Muíña García z „Reduxx”, „każda partia polityczna musi nominować co najmniej pięć kobiet, by uczestniczyć w wyborach”. Albo zatem wspomniane partie nie miały wystarczającej liczby kandydatek, albo postanowiły podbić swoje szanse wygrania wyborów, gdyż jeśli zasada równości płci nie zostaje spełniona, to panie „przeskakują” w finale męskich przeciwników.

Tymczasem, jak podaje portal „Pulso”, Partia Rewolucyjno-Demokratyczna tłumaczy swój ruch następująco: „Proces w tym roku otwiera drzwi dla historycznej sposobności konstruowania równości i inkluzji, gdzie wszystkie grupy społeczne – kobiety, rdzenna ludność, społeczność LGBTQ+ i osoby z niesprawnościami – mogą mieć gwarancje uczestnictwa i że ich głos będzie słyszany w każdej przestrzeni”.

Rzut oka na zdjęcia czterech „kandydatek” obu partii pokazuje, że żaden (żadna?) z panów nie starał się w jakikolwiek sposób upodobnić do kobiety. Żaden z nich również nie zmienił imienia, a na zdjęciach można zobaczyć tych lewicowych polityków z żonami i dziećmi. „Reduxx” twierdzi, że kobiety rzekomo boją się wypowiadać krytycznie o „transpłciowych kandydatkach”, gdyż są zastraszane.

Jak skomentował całą sprawę Jonathon Van Maren z „Life Site News”: „To chyba najlepszy przykład progresywizmu duszącego samego siebie, węża dławiącego się swoim własnym ogonem”.

Przyczyną takich absurdów jest działalność aktywistów transpłciowych, którzy domagają się możliwości „autoidentyfikacji” polegającej po prostu na stwierdzeniu, że jest się np. kobietą lub mężczyzną bez potrzeby przechodzenia jakiejkolwiek procedury czy badań. Wśród feministek sprzeciw wobec ideologii transpłciowej w ostatnim czasie głośno wyraża J.K. Rowling, autorka powieści o Harrym Potterze. Rowling dostrzega w tej ideologii różne zagrożenia dla kobiet, w tym ich bezpieczeństwa, gdy np. do więzień żeńskich trafiają mężczyźni identyfikujący się jako kobiety.