Ukraina: Przygotowywanie awaryjnego scenariusza polegającego na obarczeniu za przegraną wojnę – Lachów. Casus Ludendorffa.

Ukraina: Przygotowywanie awaryjnego scenariusza polegającego na obarczeniu za przegraną wojnę – Lachów. Casus Ludendorffa.

Paweł Milczarek nczas

Jeśli zastosować narzędzie intelektualne zwane „brzytwą Ockhama” do analizy wydarzeń 80-lecia naszego kresowego genocydu, to trzeba przyjąć, iż kijowskie kierownictwo Ukrainy, którego reprezentantem jest prezydent Zełeński, manifestacyjnie okazuje niechęć do poprawienia relacji politycznych z rządem warszawskim. Owszem, bierze od strony polskiej wszelkie możliwe materialne, militarne i dyplomatyczne alimenty, żąda więcej, ze swej strony jednak utrzymuje ostentacyjny dystans. No i upokarza Warszawę jak tylko może.

Dlaczego? Bo musi. Bo złe relacje z Rzeczpospolitą mogą w nieodległej przyszłości uratować naddnieprzański ośrodek władzy przed gniewem i zemstą obywateli Ukrainy.

========================

W 1918 roku rządy w Rzeszy Niemieckiej niepodzielnie sprawował generał Erich Ludendorff. Nominalnie był tylko Generalnym Kwatermistrzem, ale zarówno cesarz Wilhelm, wódz naczelny Hindenburg, kanclerz Hertling, jak i rząd oraz pozostałe struktury państwa bezdyskusyjnie uznawały autorytet Ludendorffa zbudowany w 1914 roku na polach walk w Belgii i w Prusach Wschodnich.

Miał władzę, która siłę czerpała nie z formalnego stanowiska, ale z powszechnego consensusu w tej sprawie. Ludendorff był dumnym pruskim oficerem i monarchistą wiernym dynastii Hohenzollernów. Pogardzał demokracją, parlamentem, a już socjaldemokratami w szczególności. W 1918 r. po faktycznym rozpadzie Rosji wzmocnił wojska siłami ściągniętymi ze Wschodu i latem nakazał kolejną ofensywę. Poniosła ona klęskę – frontu nie udało się przełamać.

Wojska niemieckie dalej tkwiły głęboko na terytorium Francji, można nawet powiedzieć: „nieopodal Paryża”, prasa niemiecka wciąż pisała o nadchodzącym nieuchronnie zwycięstwie, ale Ludendorff wiedział: wojna wkrótce będzie przegrana. Rzesza nie miała już żadnych rezerw, a przeciwnika zaczęły masowo wspierać posiłki amerykańskie. Trzeba było prosić o pokój, nim alianci przełamią front i wyprą Niemców z terytorium Francji. Gdyby z oficjalną propozycją pokoju wystąpił cesarz, kanclerz lub dowództwo armii – byłby to koniec prestiżu tych instytucji. Społeczeństwo nieuchronnie zadałoby pytania: Po co było to wszystko? Miliony trupów na froncie, miliony kalek, głód i związane z nim choroby, ogólne zubożenie, a właściwie nędza. Dlaczego byliśmy oszukiwani? Kto za to odpowiada? Ludendorff zdecydował o skanalizowaniu tych emocji. Postanowił zdjąć winę z cesarza i dowództwa, a znaleźć zastępczego winowajcę.

Przewrót październikowy

29 września 1918 roku potajemnie rozpoczął operację przekazania władzy znienawidzonym socjaldemokratom. Oczywiście musieli się na to zgodzić i Wilhelm, i Hindenburg, i Hertling. Chodziło wszak o przebudowę całej wypracowanej jeszcze przez Bismarcka struktury zarządzania państwem. Między końcem września a 5 października, w głębokiej tajemnicy, transformacja ta została wykonana. 5 października z porannych gazet zdumieni Niemcy dowiedzieli się, że są państwem demokracji parlamentarnej, że nowym kanclerzem jest liberalny książę Maksymilian Badeński, a nowy rząd tworzą socjaldemokraci.

W tych samych gazetach, które jeszcze wczoraj donosiły o sukcesach armii, mogli przeczytać, iż nowe władze zwróciły się do prezydenta USA o rozpoczęcie rozmów o zawieszeniu broni i przyszłym pokoju.

Szok. Niewyobrażalny szok. Westchnienie ulgi, że z frontu wrócą ci, którzy jeszcze nie zginęli, że wreszcie może koniec głodu, ale i powszechne oskarżenia socjaldemokratów o zdradę armii, która przecież nie została pobita. Do dowództwa i do monarchy pretensje się nie pojawiły – ich honor i pozycja zostały ocalone.

Plan Ludendorffa się udał. Na krótko, bo pojawił się czynnik, którego Generalny Kwatermistrz nie przewidział: gdy rozmowy o zawieszeniu broni jeszcze się toczyły, przeciw rządowi, potajemnie, wystąpili wysocy oficerowie marynarki. Nie informując rządu, wydali rozkazy o koncentracji floty wojenne i jej wyjściu w morze. To mogło oznaczać tylko jedno – samobójczą w istocie walkę, ale i zerwanie rozmów z aliantami. Jednak marynarze wiedzieli, że wojna może się skończyć w każdej chwili, nie chcieli ginąć bez sensu i 30 października się zbuntowali. Do buntu stopniowo przyłączyli się robotnicy, a także żołnierze jednostek tyłowych. I rozpoczęła się rewolucja, a potem w istocie wojna domowa. Cesarz zbiegł do Holandii, a Ludendorff do Szwecji. Jednak trzeba pamiętać, że plan Ludendorffa między 5 a 30 października działał i spełniał swoją rolę. Zniweczył go dopiero spisek admirałów.

Zełeński à la Ludendorff?

Nie można wykluczyć, że kijowski ośrodek władzy zostanie zmuszony do zawarcia pokoju z Moskwą bez odzyskania terenów, które Rosja zajęła – Zachód jest już zniecierpliwiony kosztami tej pozycyjnej wojny, a w USA zbliża się kampania wyborcza. Społeczeństwo Ukrainy – a co gorsza – wracający z frontu żołnierze zadadzą wówczas Zełeńskiemu dramatyczne pytanie: Po co było to wszystko? Polegli żołnierze i cywile, tysiące kalek, ruina kraju, depopulacja przez masową emigrację – po co? To nie lepiej byłoby trzymać się zawartych już przecież porozumień mińskich? Czy Zełeński i jego otoczenie mogą nie myśleć o scenariuszach na pierwszy dzień pokoju?

Propagandowo można to próbować rozgrywać na bardzo różne sposoby w kraju i poza nim. Realnie jednak pozostają jedynie dwie drogi: oddanie władzy konkurencyjnej grupie oligarchów i ucieczka z kraju albo, jak niegdyś Ludendorff, poszukanie zastępczego winowajcy.

I tu kolejny problem wymagający podjęcia decyzji. Obarczanie winą Ameryki odpada – Waszyngton dalej pozostanie jakimś tam zabezpieczeniem przed zakusami Moskwy. Z kolei zachowanie przychylności bogatych państw Unii Europejskiej jest niezbędne w przyszłej powojennej odbudowie. Natomiast wyjaśnieniem niezrozumiałych zachowań Kijowa wobec Warszawy jest przygotowywanie awaryjnego scenariusza polegającego na obarczeniu za przegraną wojnę Lachów. By jednak było to jako tako nośne propagandowo, stosunki polityczne Ukrainy z Polską muszą być co najmniej odległe od ideału, a najlepiej napięte.

Co by kosztowała prosta zgoda Kijowa na pochówki pomordowanych niegdyś Polaków albo zdawkowe nawet, ale oficjalne przeprosiny za ludobójstwo? Ano, rezultatem tego byłaby skokowa, a nie chciana przez kijowski ośrodek, poprawa stosunków z Rzeczpospolitą. Dokonane ostatnio (piszę 23 lipca) ostrożne (ale jednak) porównanie przez premiera Denysa Szmyhala Polski z Rosją odnośnie wywozu ukraińskiego zboża też jest przesłaniem obraźliwie jasnym. Polski, przez którą płynie nad Dniepr większość wojennego zaopatrzenia, z wrogiem. W dodatku wymieniony jest tylko nasz kraj. Słowacja, Węgry i Rumunia nie zostały nawet wspomniane.

Jak meteor przemknęła informacja, być może plotka, iż rząd Ukrainy zablokował pomysł przedstawienia społeczeństwa polskiego do Pokojowej Nagrody Nobla. Może to plotka, iż rzekomo inicjatywę tę początkowo poparli ambasadorowie USA, poprzedni i obecny. Powtarzam: może to tylko plotki, ale niezaprzeczalnym faktem jest stwierdzenie, że gdyby taki wniosek do Komitetu Noblowskiego skierował prezydent Zełeński, to bez względu na ostateczny werdykt tegoż Komitetu miałby ów wniosek wagę ogromną w światowej opinii. Nic takiego nie nastąpiło, a co by to Zełenskiego kosztowało? Ano kosztowałoby poprawą relacji z Warszawą. A tej poprawy prezydent Ukrainy najwyraźniej nie chce, co próbujemy tu wyjaśnić w najprostszy „Ockhamowski” sposób.

Jak może wyglądać propagandowa prowokacja, w której Polska zostanie oskarżona o współwinę za przegraną wojnę Ukrainy z Rosją?

Szanowni Czytelnicy, to dokładnie obojętne. Skuteczność uzasadnienia medialnego operacji Allied Force, skierowanej przeciw Serbii w 1999 roku, dowiodła, że da się to zrobić bez problemu. Środki masowego przekazu na Ukrainie są całkowicie podporządkowane władzy, co normalne w czasie wojny. Zaś propaganda Waszyngtonu i Berlina je wesprze, żeby zminimalizować swoją winę. A i Moskwa zrobi wiele w materii podważenia wiarygodności Lachów. Te wszystkie czynniki zupełnie wystarczą.

Czy powyższe rozumowanie jest prawidłowe? Nie wiem. Obym się mylił. Powtarzam: obym się mylił! Oby się to wszystko nie skończyło jak z Ludendorffem w 1918 roku. Nie mam bowiem nadziei, by w kręgach polskich władz ktokolwiek brał pod uwagę taki wariant. I oby po raz kolejny nie znalazła ilustracji stara maksyma: „Nie narzekajcie na wojnę, bo dopiero pierwszy dzień pokoju będzie straszny”.

OFE: Blisko dziesięć lat temu dokonano „grabieży stulecia”. Można i trzeba z tego wyjść !! Odzyskać swoje pieniądze.

OFE: Blisko dziesięć lat temu dokonano „grabieży stulecia”. Można z tego wyjść !!

Marek Skalski nczas

Blisko dziesięć lat temu doszło do jednej z najbardziej zuchwałych grabieży oszczędności polskich obywateli.

Jednak ze względu na skalę zjawiska nie powinno być w tym przypadku żadnego przebaczenia, ani tym bardziej przedawnienia. Czy kolejny polski rząd powinien zwrócić zagrabione składki i wywiązać się z umowy społecznej? Czy też pozwolić, aby to co pozostało ze zgromadzonych pieniędzy, znowu załatało jakąś kolejną dziurę budżetową ?

W ostatnich dniach eks-premier i eks-władca Europy Donald Tusk dość niespodziewanie „odkurzył” zapomnianą sprawę tak zwanych „Otwartych Funduszy Emerytalnych”. Zgodnie z logiką międzyplemiennej walki politycznej określił się jako człowiek, który „uratował OFE przed Jarosławem Kaczyńskim. Jako że upłynęła już blisko dekada, dziś niewiele osób pamięta szczegóły. Może w tym miejscu warto przypomnieć, jak się sprawy miały i dalej mają?

Kilkadziesiąt lat temu, w latach 2000-01 przez nasz kraj przetoczyła się jedna z największych kampanii promocyjno-reklamowych związanych z tym mechanizmem finansowym. Dziś już mało kto pamięta, co to właściwie było to OFE i czemu miało służyć? Dla przypomnienia więc, tak zwane otwarte fundusze emerytalne w zamierzeniu ich twórców miały stać się elementem tak zwanego „II filaru systemu emerytalnego”.

Dla osób, które urodziły się przed 1968 rokiem, reforma OFE była w sumie neutralna. Jak chciałeś, to się zapisałeś do OFE, jak nie chciałeś, to wszystkie Twoje składki pozostawały w ZUS i nic się nie zmieniało. Inaczej to wyglądało u osób młodszych – te osoby musiały się zapisać do OFE i nikt ich nie pytał o zgodę (za wyjątkiem przedstawicieli kilku uprzywilejowanych zawodów, np. rolników, sędziów itp.) – krótko mówiąc, pojawił się ustawowy przymus. Jeżeli nie zapisałeś się do OFE dobrowolnie, to i tak zostałeś zapisany poprzez losowanie, czyli zostałeś bez swojej woli przyporządkowany do któregoś z funduszy. Już to było moralnie wątpliwe i w zasadzie kwalifikowało się do wyrzucenia projektu do kosza historii.

Co działo się dalej?

OFE otrzymywały składki z ZUS, inwestowały i nadal to robią. W założeniu środki z OFE – na 10 lat przed osiągnięciem przez osoby ubezpieczonej wieku emerytalnego – miały być stopniowo przenoszone do ZUS, który wypłaciłby emeryturę składającą się ze środków zgromadzonych w ramach pierwszego i drugiego filaru oraz innych programów mających wpływ na wysokość emerytury.

OFE były jednym ze sztandarowych projektów centro-prawicowego (przynajmniej z nazwy) rządu AWS-UW. Właśnie reforma systemu emerytalnego, obok reformy publicznej służby zdrowia (zresztą kompletnie nieudanej), miała być znakiem firmowym rządu Jerzego Buzka. I choć oba ugrupowania dziś już nie istnieją, to jednak OFE – choć zapomniane – działają i są aktywne do dziś. Oczywiście w innym kształcie niż to pierwotnie zakładano. Mimo wszystko OFE nadal inwestują miliardy złotych pochodzących z wpłat Polaków.

Wielu młodych Polaków w ogóle nie słyszało o OFE i nie bardzo wie, o co toczy się batalia. Ale jeszcze gorsze jest to, że również wielu Polaków, a zwłaszcza wyborców PO/KO i PSL nie bardzo chce pamiętać, jak wielu Polaków ich rząd zrobił w przysłowiowe jajo.

Potężne kwoty

Według szacunków ZUS kilkanaście milionów obywateli ma odłożone w OFE łącznie prawie 168 mld zł.

Ta kwota musi robić wrażenie, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że jest ona blisko dziesięciokrotnie większa niż ta, która stanowi sumę zdeponowaną w tak zwanych Pracowniczych Planach Kapitałowych. I choć PPK jest wiodącym projektem obecnej ekipy rządzącej, to przy starym, dobrym OFE, wygląda jak karzełek przy olbrzymie. Wielkość zgromadzonych funduszy w OFE to przecież więcej niż mityczne KPO przeliczone z EURO na Złote.

Przypomnijmy, że projekt OFE został wyhamowany w 2014 roku przez rząd Donalda Tuska, tuż przed jego rejteradą do Brukseli. Jak czytamy na oficjalnej stronie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w dniu 3 lutego 2014 r. otwarte fundusze emerytalne (OFE), wykonując przepisy art. 23 ustawy z dnia 6 grudnia 2013 r. o zmianie niektórych ustaw w związku z określeniem zasad wypłaty emerytur ze środków zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych, zwanej dalej „ustawą”, przekazały do ZUS, według wyceny dokonanej przez OFE na dzień 31.01.2014 r., 51,5 proc. posiadanych aktywów o łącznej wartości 153 151 mln zł, w skład których wchodziły:

  • obligacje emitowane przez Skarb Państwa (134 084 mln zł),
  • obligacje emitowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego na zasadach określonych w ustawie z dnia 27 października 1994 r. o autostradach płatnych oraz o Krajowym Funduszu Drogowym (Dz. U. z 2012 r. poz. 931, z późn. zm.), gwarantowane przez Skarb Państwa (16 944 mln zł),
  • inne papiery wartościowe opiewające na świadczenia pieniężne gwarantowane lub poręczane przez Skarb Państwa (261 mln zł),
  • środki pieniężne denominowane w walucie polskiej (1 862 mln zł).

Okrucieństwa rządu

Przyczyna takiego ruchu oczywiście była banalnie prosta. Jak wiemy i jak mawiał śp. Aleksy de Tocqueville: „nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy”.

Łagodny i liberalny rząd Donalda Tuska (choć on sam któregoś dnia doszedł do wniosku, że jest jednak socjaldemokratą, a nie liberałem) po prostu postanowił wdrożyć w czyn myśli francuskiego dziewiętnastowiecznego myśliciela. A jak wiemy, jeśli chodzi o ZUS, to pieniędzy brakuje zawsze. Tym prostym ruchem ekipa Tuska pozyskała dla budżetu Państwa około 150 miliardów złotych zgromadzonych na rachunkach OFE w ciągu kilkunastu lat na początku XXI wieku.

Prosty rachunek wskazuje jednak, że w myśl ustawy pozostało na kontach OFE 48,5 proc. wartości aktywów. Dodatkowo każdy oszczędzający w otwartych funduszach emerytalnych dostał czas na decyzję – dokładnie trzy miesiące – kiedy to miał zadecydować, czy chciałby nadal, by do OFE wpływała równowartość około 3 proc. jego miesięcznej pensji brutto. Oczywiście pomyślano chytrze i stworzono mechanizm, który przewidywał, że w przypadku braku pisemnego sprzeciwu cała jego składka automatycznie wędrowała do ZUS. No ale część obywateli być może bardziej z sentymentu do prawideł wolnego rynku postanowiła nie oddać wszystkich zgromadzonych środków państwowemu molochowi na pożarcie.

Co na to „dobra zmiana”?

Rząd PiS zapowiadał „całkowitą likwidację OFE” i wiosną 2020 roku uchwalił nawet w tej sprawie specjalną ustawę, ale jej postanowienia nie do końca weszły w życie i wygląda na to, że w najbliższym czasie nie wejdą. W tej sytuacji mamy dość dziwną sytuację, kiedy to wielomilionowa rzesza ludzi (dokładnie według stanu na koniec maja br. jest to 14 762 980 osób) nadal ma „zamrożone” swoje pieniądze (choć pewnie niektórzy wyrywni socjaliści powiedzą, że nie swoje tylko – no właśnie jakie? – „społeczne”?).

Przykładowo w OFE Nationale Nederlanden zgromadzone są środki blisko 2,8 miliona Polaków o wartości blisko 45 miliardów. Jednak trzeba pamiętać, że większość Polaków wypisało się z OFE. Z blisko 15 mln oszczędzających w OFE, ZUS w tym roku przekazał do funduszy tylko 2,5 mln składek. Reszta zrezygnowała, mając – zapewne płonną – nadzieję, że ZUS lepiej zadba o ich przyszłe emerytury. Ostatecznie ponad dwa miliony Polaków nadal milcząco prosi swoich pracodawców o przekazywanie składek do OFE. Oczywiście nie jest tak, że mogą nimi dysponować, w praktyce i tak tych pieniędzy nie zobaczą przed emeryturą.

Mało kto wie jednak, że pieniądze nadal są inwestowane przez fundusze zarządzające i po kilkunastu latach średni wzrost aktywów wynosi kilka procent rocznie. Nie są to wyniki oszałamiające, ale bardzo przyzwoite (OFE szybko nadrabiają straty wynikłe z tzw. „Epidemii Strachu”, takim jakim był Covid 19) i nominalnie wartość aktywów rośnie. Informacje o zgromadzonych funduszach można uzyskać rokrocznie na podstawie obowiązkowych sprawozdań przekazywanych członkom funduszu. Urzędnicy pracują nad wdrożeniem systemu tzw. Centralnej Informacji Emerytalnej, gdzie teoretycznie w jednym miejscu będzie możliwy dostęp do informacji o stanie oszczędności emerytalnych i wysokości przyszłych świadczeń. Mają być tam gromadzone dane dotyczące aktywów zgromadzonych w ZUS, KRUS OFE, PPK czy IKE. Dziś oczywiście nikt nie wie, kiedy i w jakim kształcie ten system miałby być wdrożony.

Co powinien zrobić przyszły rząd w kwestii OFE?

Obecnie wszyscy ludzie, dla których hasło „Wolność – Własność – Sprawiedliwość” nie jest tylko pustym frazesem, powinni wywierać nacisk na rządzących, by sprawa funduszy powierzonych OFE przez obywateli nie została zamieciona pod dywan. Może w końcu uda się przełamać zmowę milczenia w tej sprawie i dać ludziom wybór, co mogą zrobić z własnymi składkami?

Może teraz spróbujemy uratować zebrane składki przed kolejnym grabieżcą, który za pomocą okrągłych słów wmówi wszystkim, którzy posiadają jeszcze OFE, że dla ich dobra po prostu po raz kolejny ich okradnie z resztek własności.

Najprostszym i najbardziej sprawiedliwym rozwiązaniem byłoby po prostu rozwiązanie OFE, bo utrzymywanie ich w formie protezy nie ma przecież sensu. Środki zgromadzone na kontach funduszu powinny zostać po prostu wypłacone członkom.

Osoby te nie zgodziły się na mechaniczne przekazanie ich oszczędności do ZUS i każdy uczciwy rząd powinien tę wolę obywateli uszanować. W roku 2014 i później doszło do drastycznego złamania umowy społecznej i de facto upaństwowienia oszczędności kilkunastu milionów Polaków.

Można to zrobić tak, aby z jednej strony nie zwiększać inflacji, nie spowodować załamania giełdy i tak wpompować pieniądze z OFE w gospodarkę, aby pomóc gospodarce i powiększyć polskie PKB. W praktyce można na przykład pozwolić na wpłatę na indywidualne konto bankowe (nie emerytalne) każdego roku kwoty do wysokości 30 000 zł (to obowiązująca w 2023 roku górna granica kwoty wolnej od podatku ). Oznaczałoby to, że wszystkie inne dochody podatnika będą już opodatkowane (co oczywiście powinno zwiększyć z drugiej strony wpływy do budżetu). Miałoby to dodatni wpływ na poziom na konsumpcji i prywatnych inwestycji.

Dodatkowo należałoby pozwolić na redystrybucje tych składek (bez dodatkowych podatków, obciążeń) do innych form oszczędzania na emerytury, ale również można przekazać na lokaty, depozyty, obligacje skarbowe itp. Jeśli ktoś wierzy jeszcze w to, że Zakład Utylizacji Składek (pospolicie zwany ZUS-em, z pewnością nie są to Czytelnicy NCz!) nie zbankrutuje i kiedyś wypłaci mu emeryturę, to niech dobrowolnie wszystko przekaże do ZUS, KRUS.

Oczywiście można sobie wyobrazić emisje przez rząd specjalnych instrumentów finansowych po to, aby chociażby zamienić składki z OFE na akcje konkretnych przedsiębiorstw, spółek itp. (ale takich, jaki chce członek OFE, a nie takich, jakie narzuci mu regulator). Last but not least uczestnik OFE powinien mieć możność przekazania swoich składek dzieciom lub innym bliskim osobom, na przykład w formie wymaganego wkładu na mieszkanie lub dom do kredytu hipotecznego.

Oczywiście mogą być również dziesiątki innych propozycji. W jakiś sprawiedliwy sposób należy zakończyć ten spektakl niemożności i uczciwie wywiązać się z raz danej obietnicy ponad połowie Polaków. Pozwoliłoby to choć w minimalnym stopniu odbudować zaufanie do rządzących elit w naszym kraju.


Brazylijskie CBDC pozwoli władzom zamrażać lub konfiskować środki obywateli?

Brazylijskie CBDC pozwoli władzom zamrażać środki obywateli?

independenttrader.pl

rząd wbudował możliwość zamrażania kont użytkowników, zmniejszania sald, konfiskowania środków obywateli, transferowania ich na inny adres oraz dowolnego wytwarzania nowych jednostek cyfrowej waluty.

===============================

Świat finansów zawrzał ostatnio po szokującym odkryciu pewnej funkcji zainstalowanej w cyfrowej walucie banku centralnego (CBDC) Brazylii. Jednak dla osób, które dłużej interesują się tym tematem, nie powinno to być żadnym zaskoczeniem.

Jak wielokrotnie bowiem ostrzegał Rafał Ganowski w swojej książce pt. „Gotówka to wolność” – projekty dotyczące CBDC stanowią zagrożenie dla demokracji oraz praw i wolności człowieka, w tym także i dla prawa własności.

Nie potrzeba nawet do tego rozbudowanej wyobraźni, lecz wystarczy obserwować, co dzieje się w państwach, w których oficjalnie rozpoczęto już wprowadzanie takiej cyfrowej waluty.

Oczywistym dowodem tego, że CBDC to bardzo niebezpieczne narzędzie, które pozwala rządzącym na całkowitą kontrolę nad finansami społeczeństwa, jest sprawa brazylijskiej waluty cyfrowej oraz ostatnio ujawnionych informacji na jej temat.

Brazylijska odmiana CBDC nazywa się DREX. Aktualnie jest ona jeszcze na etapie tzw. Proof of Concept (PoC), czyli przeprowadzania projektu, który ma udowodnić, że rozwiązanie to jest technicznie możliwe do zrealizowania.

Nazwa DREX jest akronimem, w którym każda litera oznacza pewną właściwość tej waluty:

– litera „D” – czyli cyfrowa (digital),
– litera „R” – oznacza reala, czyli tradycyjną fizyczną walutę w Brazylii,
– litera „E” – czyli elektroniczna,
– litera „X” – ma symbolizować nowoczesność.

Dzięki temu, że na początku lipca 2023 roku Bank Centralny Brazylii umożliwił publiczny audyt kodu systemu, wyszły na jaw szczegóły dotyczące brazylijskiej CBDC, które powinny budzić nasz niepokój. Mianowicie, została ujawniona dotychczas ukrywana przed obywatelami funkcja, którą celowo zainstalowano w cyfrowej walucie DREX. Odkrył ją deweloper sieci Blockchain – Pedro Magalhaes, który upowszechnił informację na ten temat.

Odtworzył on bowiem kod kryjący się za cyfrową walutą brazylijskiego CBDC. Magalhaes, jako wybitny specjalista w swojej dziedzinie, bez problemu przejrzał interfejs programowania aplikacji, opublikowany przez władze na portalu Github.

Ku swojemu zdziwieniu, zauważył w nim funkcję polegającą na tym, że rząd wbudował możliwość zamrażania kont użytkowników, zmniejszania sald, konfiskowania środków obywateli, transferowania ich na inny adres oraz dowolnego wytwarzania nowych jednostek cyfrowej waluty. Dodać trzeba, że udostępniony kod nie zawiera żadnych informacji odnośnie tego, kto konkretnie miałby prawo dokonać takich działań ingerujących w prawo własności.       

W Brazylii zawrzało. Obywatele tego państwa pamiętają bowiem, że w latach 90-tych XX wieku prezydent już raz zamroził ich finanse na 18 miesięcy.

Co istotne, na odkrycie Magalhaesa władze odpowiedziały znamiennym milczeniem. Jednak dziennikarz Vini Barbosa, który zajmuje się zawodowo kryptowalutami, potwierdził te szokujące informacje. Jako osoba współpracująca z brazylijskimi władzami w tym zakresie przyznał on, że rewelacje Magalhaesa są prawdziwe.

Najgorsze jest jednak to, że możliwość manipulowania środkami obywateli jest w pełni zgodna z przepisami prawnymi w Brazylii, zaś bank centralny może korzystać z tej funkcji, jeśli uzna to za stosowne. Została więc ona „zalegalizowana” przez polityków, mimo nieświadomości społeczeństwa na ten temat, kiedy „po cichu” przegłosowali to w parlamencie.

A co to oznacza dla nas wszystkich?

Otóż rewelacje Magalhaesa to bardzo znamienna dla nas informacja na temat tego, w którym kierunku zmierzają cyfrowe waluty banku centralnego. Jest rzeczą pewną, iż inne państwa również „po cichu” zainstalują podobne funkcję w swoich cyfrowych walutach, o ile już tego nie zrobiły.

Trzeba bowiem otwarcie powiedzieć, że możliwość dowolnego manipulowania przez władze jest tak naprawdę właściwością CBDC. Cechą każdej takiej waluty cyfrowej jest bowiem tzw. programowalność. Oznacza ona to, że CBDC mogą być zaprogramowane w sposób określony przez rządzących za pomocą tzw. smart contracts (z ang. inteligentne kontrakty). Jest to rozwiązanie technologiczne, które może narzucać ludziom stosunki prawne zgodnie z zaprogramowanymi w nim przez władze warunkami. To tłumaczy, dlaczego tak bardzo zależy im na jego wprowadzeniu.

Jeżeli zatem gotówka zostanie zlikwidowana, do czego dążą państwa i banki centralne, a w jej miejsce zostanie narzucone CBDC, to wówczas cała nasza wolność i własność będą bezpośrednio zagrożone. Należy bowiem pamiętać, że waluty cyfrowe zaprogramowane za pomocą tzw. smart contracts to niezwykła broń do sterowania zachowaniami ludzi przez władze, wielokrotnie bardziej niebezpieczna niż wszystkie narzędzia, które ona już dzisiaj posiada. To sterowanie jest możliwe dzięki wprowadzeniu możliwości elektronicznego egzekwowania określonych zakazów lub nakazów w dziedzinie obrotu gospodarczego i zachowań konsumenckich. Co istotne, dziś jeszcze możemy posiadać gotówkę, a więc władza nie może nas jeszcze tak łatwo pozbawić środków do życia.

Ujawnienie ukrywanego przez władze brazylijskie kodu projektu to zatem wyraźne ostrzeżenie nie tylko dla obywateli tych państw, gdzie wprowadza się CBDC. Tak naprawdę jest to sygnał ostrzegawczy dla nas wszystkich, abyśmy pod żadnym pozorem nie dopuścili do ustanowienia walut cyfrowych, a przede wszystkim – nie dali odebrać sobie gotówki.
 

Źródło: www.centralbanking.com
 

Powyższy tekst to fragment pierwszego z trzech raportów specjalnych poświęconych walce z gotówką oraz przejściu do nowego systemu opartego na CBDC (cyfrowych walutach banków centralnych). Wspomniany raport specjalny trafi w tym tygodniu do wszystkich osób, które zakupiły książkę „Gotówka to wolność” w pakiecie ze wspomnianymi raportami. 

Gotówka to wolność” wciąż jest dostępna w sprzedaży (zarówno pojedynczo, jak i w pakiecie z raportami). Aby przeczytać więcej na jej temat bądź też dokonać zakupu, wystarczy kliknąć w poniższy baner.

Uwaga: osoby, które nabyły samą książkę, a chciałyby dodać do zamówienia także raporty specjalne, prosimy o kontakt pod adresem ksiazka@gotowkatowolnosc.pl
 

W tym miejscu chcielibyśmy serdecznie podziękować wszystkim, którzy dokonali zakupu książki „Gotówka to wolność”. Wysoka ocena na portalu Lubimy Czytać sugeruje, że publikacja przypadła Wam do gustu.

Naszym zdaniem temat walki z gotówką wciąż jest jednym z najwazniejszych, jeśli troszczymy się o nasze finanse oraz prywatność. W przypadku Polski politycy tuż przed wyborami postanowili nie drażnić wyborców i wycofali się z niektórych szkodliwych pomysłów, zakładających m.in. obniżanie limitów płatności gotówkowych. Nie ma jednak wątpliwości, że temat powróci już niebawem. Z kolei na świecie coraz bardziej przyspieszają pracę nad wdrażaniem CBDC. Jak możecie przekonać się na podstawie powyższego tekstu, cyfrowe waluty mają dać bardzo szerokie możliwości politykom i bankierom. W przypadku ich wprowadzenia, to gotówka będzie jednym z niewielu elementów zapewniających nam wolność, własność i anonimowość. Dlatego tak ważna jest jej obrona. 

Independent Trader Team

W Grecji ciągu tygodnia 517 pożarów. „Rząd” się budzi – po czasie, oczywiście.

W Grecji ciągu tygodnia 517 pożarów. „Rząd” się budzi – po czasie.

grecja-zatrzymani-w-zwiazku-z-wywolywaniem-pozarow

W Grecji w związku z pożarami zatrzymano dotąd 140 osób; 79 z nich „miało związek z podpaleniami” – poinformował rzecznik rządu w Atenach Pawlos Marinakis – podał w piątek portal BBC. W ciągu tygodnia od ubiegłego piątku w kraju wybuchło 517 pożarów. Pomiary satelitarne wskazują, że w największym pożarze na północnym wschodzie Grecji spłonęły 772 kilometry kwadratowe lasów.

Informując o podejrzanych przypadkach podpaleń, minister ds. kryzysu klimatycznego Wassilis Kikilias nazwał winnych podkładania ognia „kanaliami” i zapowiedział ściganie i karanie sprawców.

Wśród zatrzymanych znajduje się między innymi mężczyzna, który miał podłożyć ogień w lesie w pobliżu Aten, i drugi, podejrzany o podpalenie na wyspie Eubea. Zatrzymano również mężczyznę, który „niefrasobliwie” wyrzucił niedopałek do porośniętego wysuszoną trawą gaju oliwnego – podał portal ekathimerini.

Rzecznik rządu przypomniał, że winnym podpaleń grozi dożywocie. Zapytany o karanie sprawców dodał, że „jesteśmy to winni ludziom, którzy zginęli pomimo ewakuacji, jesteśmy to winni wszystkim ludziom, którzy stracili swoje nieruchomości, i wszystkim tym, którzy robią wszystko co w ich mocy, w nocy i w dzień, w najtrudniejszym lecie, jakie miała Grecja” – stwierdził Marinakis.

Wielka Brytania: 95% zgonów covidowych to osoby zaszczepione.

Fundacja Ordo Medicus

@OrdoMedicus

ONS czyli brytyjski odpowiednik naszego GUS-u publikuje wyjątkowo precyzyjne dane za okres 01.04.2021 – 31.05.2023 nt. śmiertelności z powodu covida i z wszystkich przyczyn w rozbiciu na wiek, płeć i liczbę przyjętych szpryc..

Aktualnie ok. 95% zgonów covidowych to osoby zaszczepione. Zaszczepieni dominują także w grupie zgonów z wszystkich przyczyn.

Politycy, dziennikarze, naukowcy i pracownicy instytucji zdrowia publicznego powinni rozkładać te dane na czynniki pierwsze i domagać się wycofania szczepień na covid z rynku oraz ukarania osób odpowiedzialnych za ich autoryzację i promocję .

Jednak tego nie robią. PiS po wyborach pewnie będzie znowu zaganiać do szczepień.

@MZ_GOV_PL , @NIZP_PZH czy @GUS_STAT nie publikują dla „ciemnego ludu” nawet skrawka danych nt. śmiertelności osób zaszczepionych i niezaszczepionych. „Skuteczne i bezpieczne”?

==========================

Tu dane z Wielkiej Brytanii:

https://ons.gov.uk/releases/death

Polska nie radzi sobie z imigrantami z Ukrainy. Brużdżą szczególnie młodzi Ukraińcy i bandyci – Gruzini.

Polska nie radzi sobie z imigrantami z Ukrainy

Autor: Redakcja , 25 sierpnia 2023 ekspedyt

W mediach kontrolowanych przez PiS często pojawiają się informacje o kłopotach z nielegalną imigracją na zachodzie. Propaganda wyborcza eksponuje ten wątek, wiążąc go z jednym z pytań w referendum związanym z tzw. nielegalną imigracją. Fakt, że kłopoty są związane również z legalną imigracją, a ostatnio w Polsce z legalną imigracją z Ukrainy jest zatajany przed opinią publiczną.

Rzeczpospolita już dwukrotnie pisała o składzie narodowościowym przestępców w Polsce. (Spośród cudzoziemców najwięcej przestępstw popełniają w Polsce Ukraińcy). W ostatnim artykule sprzed 3 dni, czytamy:

Z 4695 przestępstw popełnionych przez cudzoziemców w tym roku (do maja) Gruzini dokonali 901 – co piątego (połowę Ukraińcy – przy 1,5 mln osób ze zgodą na pobyt, a 277 – Białorusini, których jest 88 tys.). Ważne zezwolenia na pobyt ma 23 tys. Gruzinów.

Na polskich kontach w mediach społecznościowych pojawiają się filmy i zdjęcia dokumentujące zachowania Ukraińców w Polsce – eksponowanie symboliki banderowskiej oraz, co bulwersuje najbardziej, agresywne zachowania w formie ataków słownych i fizycznej napaści ukraińskich osiłków. Według niektórych komentarzy policja pomimo próśb polskich obywateli traktuje Ukraińców pobłażliwe lub w ogóle nie reaguje.

https://twitter.com/Krengiel69/status/1695032155821212150?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1695032155821212150%7Ctwgr%5E04c7d8046c91747678aa37bea2fe1302c948162f%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fekspedyt.org%2F2023%2F08%2F25%2Fpolska-nie-radzi-sobie-z-imigrantami-z-ukrainy%2F

Pojawiają się opinie, że jeszcze nigdy w historii atrapa polskiej państwowości – III RP nie była aż tak bezradna lub według innych opinii, jeszcze nigdy nie lekceważyła w tak ostentacyjny sposób bezpieczeństwa i godności Polaków faworyzując obcych Polsce – przedstawicieli innych cywilizacji i kultur.

Jedną z metod pacyfikacji lub urobienia polskiej opinii publicznej jest narracja o rzekomej „wspólnocie na gruncie wartości” i rzekomo „strategicznych interesów” pomiędzy Polakami a Żydami, Polakami a Ukraińcami. Część targowicy próbuje również postawić znak równości pomiędzy Polską a Niemcami lub Polską a UE imputując jednocześnie środowiskom patriotycznym podobny grzech zdrady w stosunku do Rosji.

====================

gnoje z filmiku ewidentnie nadają się do służby wojskowej. Pytanie, dlaczego walczą z Polakami w Polsce, a nie – Rosjanami na Ukrainie?
Czy nie są dezerterami i tchórzami?

Aj waj !! Francja zadrżała w posadach… Minister spraw wewnętrznych „głęboko zszokowany”. Tymczasem autorem antysemickich napisów okazał się… Żyd, „syn ocalałych z Holokaustu”

Francja zadrżała w posadach… Minister spraw wewnętrznych „głęboko zszokowany”. Autorem „antysemickich” napisów okazał się… Żyd, „syn ocalałych z Holokaustu”.

24 sierpnia 2023 francja-zadrzala-w-posadach

#Francja #Paryż #tzw. antysemityzm #Żydzi

(Levallois. Les dégradations se concentrent sur un seul commerce : Mr Shnitz, enseigne de restaurant cacher. LP/D.L.)

„Żyd złodziejem” – takie napisy na lokalu z koszernym fast-foodem poruszyły całą Francję i wywołały nawet komentarz ministra spraw wewnętrznych.

Do incydentu doszło w podparyskiej miejscowości Levallois-Perret, w której zamieszkuje spora mniejszość żydowska. W nocy na fasadzie koszernej restauracji pojawiły się napisy sprayem „Żyd złodziejem”. Zanim wyjaśniło się, o co chodzi, minister spraw wewnętrznych Gérald Darmanin pospieszył zapewnić opinię publiczną, iż jest „głęboko zszokowany”.

Na końcu okazało się jednak, że autorem tych „antysemickich” inskrypcji był… inny Żyd, który wszedł w zatarg z właścicielem.

Już dwa dni później policja zatrzymała 74-letniego mężczyznę, który przyznał się do tych napisów, a jednocześnie okazało się, że sam jest Żydem.

Dziennik „Le Parisien”, pisząc o nim jako o „synu ocalałych z Holokaustu”, podaje, iż sprawca nie przyznał się do antysemickich motywacji, lecz stwierdził jedynie, iż wszedł w osobisty zatarg z właścicielem lokalu. Wedle relacji sprawcy chodziło o niezapłacony przez ofiarę czynsz, z tym że w innym lokalu niż ten, który został opisany sprayem.

Sytuację tłumaczył również adwokat sprawcy. – Mój klient nie jest antysemitą, którego poszukiwało ministerstwo spraw wewnętrznych, ale człowiekiem biorącym udział w sporze biznesowym, który wybuchł – mówił.

Źródło: leparisien.fr

Friday Funnies: To Resist Takes Courage. MEMy.

Friday Funnies: To Resist Takes Courage 

The strength and power of despotism consists wholly in the fear of resistance.

ROBERT W MALONE MD, MSAUG 25
 
READ IN APP
 

The strength and power of despotism consists wholly in the fear of resistance.

Thomas Paine
















Exclusive Clip From Disney’s Woke 'Snow White’ Reboot (on Rumble).








Niedziela Wałbrzych – Pielgrzymka, modlitwa różańcowa za Ojczyznę i uroczystości odpustowe

27.08.23 Wałbrzych – Pielgrzymka, modlitwa różańcowa za Ojczyznę i uroczystości odpustowe

25/08/2023przez antyk2013

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, Nadzieja chwały, i Maryja Częstochowska, Królowa Polski wniebowzięta!

Jutro w Polsce obchodzić będziemy uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej i kolejną rocznicę złożenia u tronu naszej Matki i Królowej Jasnogórskich Ślubów Narodu.

W parafii p.w. Matki Bożej Częstochowskiej w Wałbrzychu Konradowie uroczystości odpustowe tradycyjnie przenoszone są na najbliższą niedzielę, a zatem tego roku odbywać się będą pojutrze, 27 sierpnia. Suma odpustowa sprawowana będzie o godz. 12. Zgodnie z wieloletnią tradycją wyruszy na nią piesza pielgrzymka, tym razem z sanktuarium Matki Bożej Bolesnej, Patronki Wałbrzycha, pod hasłem: „Od boleści do królowania”, po Koronce do Miłosierdzia Bożego o godz. 9:30.

W drodze modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, oraz Jasnogórskim Ślubom Narodu, nadto będziemy wynagradzać Bogu i Matce Najświętszej za ich niewypełnienie, a także zanosić wiele innych intencji, by Polska stała się Królestwem Różańca św. i narzędziem tryumfu Niepokalanego Serca Królowej Polski wniebowziętej.

            Z darem modlitwy ofiarujmy Ojczyźnie naszej trud pielgrzymi!

            Sursum corda!

MP

USA: Opętana przez demona Lilith prowadzi czary w muzeum. Otrzymuje państwowe dofinansowanie. Zachęca rodziny z dziećmi do wywoływania demonów.

USA: Opętana przez demona Lilith prowadzi czary w muzeum. Otrzymuje państwowe dofinansowanie.

Muzeum zachęca rodziny z dziećmi do wywoływania demonów. „Prowadzić” ma ich Lilith

muzeum-zacheca-do-demonow-prowadzi-ich-lilith

#demoniczność #demony #ezoteryka #Lilith #okultyzm

Muzeum w Minnesocie w USA zorganizowało pogański rytuał skierowany do rodzin z dziećmi. Jednym z punktów programu było wywoływanie „Lilith, empatycznego demona”. „Demony mają złą reputację, ale może po prostu słabo je znamy” – pisało muzeum.

Rzecz odbyła się w Minneapolis Sculpture Garden; w „imprezie” brała udział niejaka Tamar Ettun, która podaje się za artystkę wykonującą… pułapki na demony. „Zachęcamy rodziny do stworzenia naczynia, w które schwytają demona, takiego, jakiego znają najlepiej – może demona od nadmiernego myślenia – a następnie do uczestnictwa w pełnej zabawy ceremonii przywołania i zaprzyjaźnienia się z ich demonem” – zachęcali organizatorzy.

„Po zaprojektowaniu pułapki z ciemnej strony księżyca przyjdzie Lilith Empatyczny Demon, żeby za sprawą babilońskich technik poprowadzić wasze uczucia. Ta kolektywna i pełna zabawy sesja przywoływania demona zakończy się somatyczną medytacją ruchową, zaprojektowaną tak, żeby pomóc wam zaprzyjaźnić się z waszymi cieniami” – dodano.

Tamar Ettun zajmuje się promocją ezoteryki związanej z Lilith; sprzedaje różne gadżety czy karty z rzekomym przesłaniem od Lilith. „Artystka” powiada, że swego czasu demon sam przyszedł do Ettun, żeby się z nią komunikować.

Podmiot organizujący „imprezę” z wywoływaniem demonów otrzymuje państwowe dofinansowanie.

Źródło: LifeSiteNews.com

Piękne z pożytecznym

Stanisław Michalkiewicz: Piękne z pożytecznym michalkiewicz-piekne-z-pozytecznym

Wygląda na to, że będziemy mieli do czynienia z kolejną śmiercią, której przyczyn nigdy nie poznamy. Mam oczywiście na myśli katastrofę samolotu z Jewgienijem Prigożynem na pokładzie, który runął na ziemię w okolicach Tweru. Jeszcze światło nie zostało oddzielone od ciemności, a już angielskie stare kiejkuty podały wiadomość, że Prigożyna zestrzeliła ruska FSB. Ciekawe, skąd wiedzą takie rzeczy i to natychmiast, podczas gdy takiej na przykład katastrofy w Gibraltarze z roku 1943 do dzisiaj nie tylko nie potrafią wyjaśnić, ale w dodatku nie potrafią nawet odtajnić dokumentów na ten temat.

Inna rzecz, że dzisiaj wywiady nie tyle zdobywają informacje, co je wymyślają. Na przykład wywiad ukraiński co i rusz powiadamia świat nie tylko o tym, co robi, ale nawet – co myśli Putin – a tymczasem prezydent Zełeński musiał niedawno zdymisjonować wszystkich szefów komend uzupełnień ukraińskiej armii, bo podobno za pieniądze zwalniali poborowych ze służby. Mógł się o tym przekonać każdy przechodzień w Polsce – a tymczasem – patrzcie Państwo! – ukraiński wywiad, co to wie, kiedy Putin chodzi za potrzebą – nic o tym nie wiedział.

Podobnie jest i w Ameryce. Kiedy byłem w Dallas w Teksasie, na miejscu gdzie zastrzelony został w listopadzie 1963 roku prezydent Kennedy, zauważyłem na ścianie budynku w którym wtedy była składnica książek, metalową tablicę pamiątkową, z takim oto napisem: “Z okna tego budynku Harvey Lee Oswald prawdopodobnie strzelał do prezydenta Kennedy`ego…” Słowo: “prawdopodobnie”, jakiś zirytowany obywatel podkreślił metalowym rylcem.

Musiał użyć przy tym sporo siły, bo tablica też jest metalowa, więc musiał być wyjątkowo zirytowany. Wcale mu się nie dziwię, bo Komisja Warrena przesłuchała tysiące świadków, obejrzała mnóstwo nagrań, bo wtedy ręczne kamery telewizyjne były już w Ameryce w powszechnym użytku – i patrzcie Państwo! – nie wiemy do tej pory, czy Oswald naprawdę strzelał do prezydenta Kennedy`ego, czy może jednak wcale nie strzelał.

A w przypadku Prigożina Angielczykowie wszystko wiedzą i to na pewno.

Tymczasem rzeczywistość może być całkiem inna. Samolot składa się z kilku milionów części, z czego co najmniej kilkadziesiąt tysięcy stanowią części ważne, to znaczy takie, których awaria może spowodować katastrofę. Byłoby dziwne, gdyby samolot, którym leciał Prigożin był zupełnie, ale to zupełnie niepodatny na żadne katastrofy.  Tymczasem katastrofy się zdarzają i to nawet samolotom wiozącym pasażerów ważniejszych od Prigożina.

Na przykład w Afryce rozbił się samolot wiozący Sekretarza Generalnego ONZ Daga Hammerskjoelda i do dzisiaj nie bardzo wiadomo – dlaczego. Mówiło się, że w tamtej okolicy operował jedyny odrzutowy samolot katangijskich rebeliantów, francuski odpowiednik polskiej “Iskry”, marki Fouga Magister. Czy jednak miał on coś współnego ze śmiercią Hammersjoelda? Tego nie wiadomo, podobnie jak w przypadku katastrofy samolotu wiozącego prezydenta  Kaczyńskiego w Smoleńsku, prezentowane są tylko “hipotezy” – chociaż Wielce Czcigodny Antoni Macierewicz utrzymuje, że to “fakty”.

Inna rzecz, że co ma mówić, skoro kierowana przez niego komisja wydała miliony złotych nie bardzo wiadomo na co, bo – o ile wiem – niektórym zagranicznym współpracownikom nie płacono za przeloty, ani za zakwaterowanie, kiedy przylatywali do Warszawy.

Tymczasem prokuratura, chociaż od 2015 roku ma do dyspozycji zasoby całego państwa, jak gdyby nigdy nic “prowadzi śledztwo” i na razie “hipotezy” prezentowanej przez W.Cz. nie potwierdziła. Dzięki temu, co prawda podtrzymywane są warunki dla krzewienia kultu prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który musiałby być znacznie skromniejszy, a może nawet całkiem by zaniknął, gdyby się okazało, że w Smoleńsku żadnego zamachu nie było, tylko nieszczęśliwy splot okoliczności, których skutkiem była katastrofa.

Więc bardzo możliwe, że Angielczykowie też jeszcze nic nie wiedzą, a w dymach bijących z rozbitego samolotu chcą tylko uwędzić jakieś swoje półgęski ideowe. Mamy zatem kilka możliwości. Pierwsza to ta, że Prigożina nikt nie zabił, tylko zginął on w katastrofie, której przyczyny będą wyjaśniali tamtejsi specjaliści, być może nawet sama generalina Anodina. Druga – że zamordował go zimny ruski czekista Putin, mszcząc się za upokorzenie, jakiego podobno doświadczył wskutek “buntu” wagnerowców.

Ale jest bardzo wiele poszlak świadczących, że żadnego buntu nie było, że to była “maskirowka” przygotowana we współpracy z Kremlem. Tak w każdym razie od samego początku twierdził pan generał Leon Komornicki, który od pozostałych specjalistów, co to w tej sprawie się wypowiadali, skończył “Woroszyłowkę”, więc coś tam jednak o Rosji i tamtejszych stosunkach musi naprawdę wiedzieć. Co więcej – sugerował, że celem “maskirowki” był przerzut wagnerowców na Białoruś, a dzięki zaabsorbowaniu zachodnich wywiadów dociekaniami, czy bunt był, z czyjego poduszczenia – i tak dalej – żaden z demokratycznych przywódców nie zdążył przeciwko temu przerzutowi zaprotestować.

Bywało tak i wcześniej, kiedy to marszałek Sokołowski z dnia na dzień pozamykał wszystkie drogi do Berlina Zachodniego. Amerykanie uruchomili imponujący most powietrzny, który jednak wymagał użycia bardzo wielu samolotów. Tymczasem właśnie wtedy komuniści przypuścili atak na wojska Czang-Kai-Szeka, które pozbawione osłony lotniczej musiały wycofać się na Tajwan – a wtedy marszałek Sokołowski z dnia na dzień odblokował drogi do Berlina Zachodniego.

Ale hipotezy o zamordowaniu Prigożina na zlecenie Putina z góry wykluczyć nie można. Jakimś jej potwierdzeniem byłoby oskarżenie Putina o antysemityzm, a nawet – o kontynuowanie tzw. “holokaustu” – bo Prigożin – jak wiadomo – miał pierwszorzędne “korzenie”. Ale jeśli tak, to równie dobrze można podejrzewać angielski wywiad, że celowo skonfabulował swoje oskarżenia, żeby doprowadzić do skonfliktowania Putina z Izraelem, który w obliczu wojny na Ukrainie zachowuje się wyjątkowo powściągliwie – oczywiście – jak na garbatego.

Wreszcie trzecia możliwość, której z zagadkowych przyczyn nikt jakoś nie bierze pod uwagę, że samolot z Prigożinem na pokładzie został zestrzelony, ale nie na zlecenie Putina, tylko przez jakichś miłujących pokój i demokrację terrorystów, którzy w jakiś sposób weszli w posiadanie rozmaitych wynalazków, których Ameryka i NATO nie skąpi niezwyciężonej ukraińskiej armii. Skoro prezydent Zełeński musiał powyrzucać za korupcję szefów komend uzupełnień, to dlaczego miłujący pokój terroryści nie mieliby wejść w posiadanie np. dronów kamikaze, którymi niezwyciężona ukraińska armia skutecznie niszczy cele na terytorium Rosji?

W końcu rekordowa ukraińska nadwyżka rezerw walutowych, o której z niemałym zdumieniem ostatnio się dowiedzieliśmy, musiała się z czegoś wziąć, a poza tym Prigożin ze swoimi wagnerowcami sporo na Ukrainie nadokazywał, więc w tym przypadku połączone zostałoby piękne z pożytecznym.

Postępy komunizmu: Schizofrenia bez-objawowa przeszła z Sowietów do Norwegii. I robi tam postępy: Publicystę zamknięto na oddziale psychiatrycznym za kwestionowanie zastrzyków mRNA

Postępy komunizmu: Schizofrenia bez-objawowa przeszła z Sowietów do Norwegii.

Norwegia: Publicystę zamknięto na oddziale psychiatrycznym za kwestionowanie zastrzyków mRNA
https://petersweden.substack.com/p/norway-locked-man-in-psychiatric 

Najpierw słowo ostrzeżenia. Ta historia, którą za chwilę przeczytasz, jest gorsza, niż myślisz.

Nie wierzyłem, że coś takiego może się zdarzyć w demokracji. Coś takiego nie powinno nigdy mieć miejsca w demokracji. Ale z drugiej strony zaczynam zadawać sobie pytanie, czy rzeczywiście nadal żyjemy w demokracji.
Zacznijmy od początku...
Chodzi o Norwega nazwiskiem Trond Harald Haaland. Od dawna otwarcie wypowiadał się na temat Światowego Forum Ekonomicznego, zmian klimatycznych i paszportów szczepionkowych. Opublikował wiele postów na temat nadmiernej liczby zgonów, którą zaobserwowaliśmy po wprowadzeniu szczepionek mRNA.
Inaczej mówiąc, jest to człowiek, który nie wierzy mainstreamowej narracji medialnej. Myśli samodzielnie. Aktywnie krytykuje norweski system opieki zdrowotnej za to, co wydarzyło się podczas pandemii.
Między innymi na początku tego roku wysłał list do bardzo znanego lekarza w swoim regionie, żądając zaprzestania szczepień dzieci w wieku od 5 do 11 lat na Covid.

Teraz ktoś anonimowo zgłosił go policji jako „niestabilnego psychicznie”. Nie mamy pojęcia, kto to był. Może to być ktokolwiek. Z tego, co wiemy, mógł to być jakiś ekstremista z Antify, który złożył na niego doniesienie.
Następnie policja skontaktowała się z systemem opieki zdrowotnej w oparciu o tę anonimową informację.
Tylko tyle wystarczyło, aby dwóch „pracowników służby zdrowia” wraz z dwoma umundurowanymi policjantami podeszło do jego drzwi, siłą wywlokło mężczyznę i zamknęło w oddziale psychiatrycznym.
Jakie było uzasadnienie podjęcia tak drastycznych środków?
Ponieważ publikował na Facebooku „teorie spiskowe”. Teorie spiskowe, takie jak mówienie o szczepionkach mRNA i nadmiernej liczbie zgonów Klausa Schwaba oraz to, że nie wierzy on w zmiany klimatyczne spowodowane przez człowieka.

Starszy lekarz [a very senior doctor] tak wypowiedział się na ten temat:
„Kiedy jest zdrowy i stabilny, nie publikuje postów i nie interesuje się tymi tematami [między innymi sceptycyzmem klimatycznym, sceptycyzmem dotyczącym szczepionek przeciwko Covidowi]. To nie jest normalne zachowanie, które teraz okazuje, biorąc pod uwagę to, jak się czuje, kiedy jest zdrowy. jest nadal tajemniczy i podejrzany.”
Innymi słowy, zdaniem lekarza, mężczyzna nie jest „zdrowy”, gdy zamieszcza posty na temat takich rzeczy, jak powstrzymywanie dzieci przed przyjęciem szczepionki mRNA i brak wiary w oficjalną narrację na temat zmian klimatycznych.
Och, więc czy ten lekarz czytał jego posty na Facebooku? Nie, lekarz nie miał nawet konta na Facebooku!
====================
Dalej nie tłumaczę, każdy zainteresowany może przeczytać – lub przetłumaczyć. MD

IT GETS WORSE

So the police showed up at his door on the 19th of July to drag him away. I had a look at his facebook profile to see what he had posted. And to my shock, he had shared one of my posts on the very same day that he was locked up for being „mentally unstable”!

I had posted about France passing a new law so that authorities can remotely activate the camera, microphone and GPS on suspects phones.

Trond Harald Haaland shared my post with his own comment:

„Have probably done it a long time. Snowden knew about it. What if they hack your phone…stalk you and you could never prove it to anyone and be declared insane, they can do a few crazy things…nobody would believe you. They can do it all day…Maybe someone has experienced it?”

The very same day that he posted this, police showed up on his door and he was forcibly locked up.

During the time he was locked up, there was some very concerning things that happened to him. Something that shouldn’t be happening in a democracy.

He was not allowed to go outside and get some fresh air, because he „did not want to be here”. His lawyer had also requested to be there when the senior doctor had a meeting with her client, but she (the lawyer) was denied.

So to summarize what happened.

  1. The man posts things critical of the mainstream narrative on social media.
  2. Someone anonymous reports him to the police.
  3. The police reports him to the health system.
  4. Two „health care workers” and two police officers arrive at his door the same day he shares one of my posts about government surveillance.
  5. They drag him away and forcibly lock him up.
  6. He is not allowed fresh air.
  7. He is not allowed to have his lawyer present at a meeting.

Finally, after being held for 9 days, the man was let go after a jury at the Control Commission for Phsyciatric healthcare ruled that there was no justification for forcibly locking him up.

So it was ruled illegal to lock him up. Obviously.

But the fact that this could happen to begin with, and that he was locked up for 9 days is extremely worrying.

If they can do it to him, they can do it to more people as well.

And this is nothing new. In fact, in the Soviet Union they actively persecuted political dissidents and locked them up in pshyicatric hospitals after „health experts” had deemed that their political opinions meant they were „mentally unstable”.

It was just a way for the Communists to lock up dissidents and people who opposed their tyrannical regime.

And it seem to be happening again. This man was locked in a pshyicatric ward for the crime of posting political opinions that goes against the mainstream narrative.

You can read more in detail about the political persecution of dissidents in the Soviet Union in my in-depth article here: [w orig. md]

Zwycięska ofensywa: Zełenski kupuje luksusową willę w Egipcie.

Zełenski kupuje luksusową willę w Egipcie, podczas gdy jego żołnierze giną na linii frontu

Date: 25 agosto 2023Author: Uczta Baltazara zelenski-kupuje-luksusowa-wille-w-egipcie

Prezydent Ukrainy kupił luksusową willę w Egipcie, w regionie El Gouna, zwanym także „miastem milionerów”. Co więcej, dowody wskazują, że Zełenski za zakupy posłużył się zachodnimi pieniędzmi, wydając na osobiste luksusy znaczną część kwot otrzymywanych od krajów NATO.

Dane opublikował egipski dziennikarz śledczy Mohammed-Al-Alawi . Po dogłębnych badaniach z udziałem źródeł zaznajomionych z tematem Mohammed odkrył, że rodzina Zełenskich nabyła w Egipcie luksusową nieruchomość o wartości około pięciu milionów dolarów. Miejsce położone jest w strefie przybrzeżnej Egiptu, nad Morzem Czerwonym, w rejonie słynącym z wielu bogatych posiadłości. Nie przez przypadek El Gouna jest domem dla wielu milionerów zainteresowanych wygodnym miejscem do wypoczynku w czasie wolnym od pracy. Mówi się na przykład, że obok willi Zełenskiego znajduje się „posiadłość należąca do światowej sławy hollywoodzkiej aktorki i osoby publicznej Angeliny Jolie”.

Egipski dziennikarz opublikował dokumenty potwierdzające zakup willi, jej cenę oraz strony umowy. Zełenski kupił nieruchomość za pośrednictwem swojej teściowej Olgi Kijaszki, która 16 maja 2023 r. podpisała umowę ze sprzedającymi z Egiptu. Analitycy komentujący sprawę twierdzą, że źródłem pieniędzy wydaje się być nikt inny jak zachodnie pakiety pomocy finansowej, które docierają do Kijowa, biorąc pod uwagę wysoką cenę willi.

Egipski politolog Abdulrahman Alabbassy skomentował sytuację, stwierdzając, że „zaskakujące” jest to, że Zełenski i jego krewni wydają fortuny na osobiste luksusy, zamiast wykorzystywać bogactwa Ukrainy do celów wojskowych i humanitarnych, biorąc pod uwagę czas wojny. Alabbassy za taką postawę obwinia ukraińską korupcję i przypomina, że ​​system polityczny w Kijowie jest kontrolowany przez urzędników, którzy przedkładają korzyści osobiste nad troskę o własny naród.

„Jestem zaskoczony, że krewni czołowych ukraińskich urzędników zaczęli kupować luksusowe nieruchomości po rozpoczęciu wojny na Ukrainie. Nie pamiętam wcześniej czegoś takiego (…) Zaskakujące jest, że Ukraina toczy krwawą wojnę z Rosją, a krewni ukraińskich urzędników zamiast przekazywać swój majątek na potrzeby kraju, wykupują nieruchomości w Egipcie. Rodzi się podejrzenie, że ukraińscy biurokraci przy pomocy swoich bliskich kradną z Zachodu pomoc finansową dla Ukrainy. Jestem pewien, że zakup przez teściową Zełenskiego willi na El Gounie jest efektem korupcji i kradzieży pomocy humanitarnej dla Ukrainy. Szczerze współczuję narodowi ukraińskiemu” – powiedział.

W rzeczywistości ta wiadomość tylko potwierdza to, co od dawna piętnowano na temat hipokryzji Zełenskiego i jego nieustannej pogoni za luksusem i korzyściami osobistymi. Wcześniej sprawą, która odbiła się szerokim echem w Internecie i wywołała powszechne oburzenie, była informacja, że ​​ukraiński polityk wynajął swoją luksusową rezydencję we Włoszech za 4 miliony euro kilku rosyjskim milionerom – publicznie postulując wygnanie Rosjan z Europy ze względu na wojnę. 

PLANSZE POGODOWE PĄSOWIEJĄ ZE WSTYDU

https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/plansze-pogodowe-pasowieja-ze-wstydu,p1930565980

PLANSZE POGODOWE PĄSOWIEJĄ ZE WSTYDU

2023-08-25 Sławomir M. Kozak

Media całego świata krzyczą o upałach. Mapy państw czerwienią się na ekranach telewizorów od naniesionych na nie wartości temperatur przekraczających 30 stopni Celsjusza. Być może pąsowieją ze wstydu, bo jeszcze kilka sezonów wcześniej te same liczby cieszyły oczy spragnionych słońca urlopowiczów, pyszniąc się na pięknie zielonym tle. Prezenterzy programów pogodowych, podniesionym głosem zapowiadający kolejne fale gorąca, są pewnie w stanie przerazić nimi młodych ludzi. Na mnie, pamiętającego zimowe mrozy z zaspami śniegu po pas oraz letnie spiekoty lat 60. i 70. ubiegłego już wieku, dramaturgia w ich głosach nie robi żadnego wrażenia. Poza podziwem dla aktorskich zdolności.

Z podobnym zaangażowaniem dziennikarze głównego nurtu epatowali nas jakże niedawno ciągłym wzrostem zachorowań na przypadłość zbierającą śmiertelne żniwo na świecie. Później nadszedł czas korespondentów wojennych łamiącymi głosami nawołujących do pomocy bliźnim. Dziś, bez cienia zakłopotania straszą rychłym końcem błękitnej planety wyniszczanej przez nas nadmiarem dwutlenku węgla. Uzależnieni od telewizyjnych przekazów rozglądają się trwożliwie dokoła, szukając wyjścia z pewnej drogi ku zagładzie.

Młodzi, wykształceni (w szkołach liderów) tłumaczą, że jedynym wyjściem jest całkowita zmiana stylu życia przewidzianego dla nas przez Stwórcę i zawierzenie religii Zielonego Ładu. Tymczasem, wystarczy sięgnąć do opracowań ludzi doświadczonych, twardo stąpających po, polskiej zresztą, ziemi. Cytuję poniżej urywki opracowania inż. Adama Bednarczyka, który opisuje rzecz całą spokojnie i rzeczowo. Jest inż. mechanikiem precyzyjnym, ze specjalnością przyrządy pokładowo-lotnicze i urządzenia automatyczne, akademickim wykładowcą fizyki oraz autorem kilku zgłoszeń patentowych. Był jedynym cywilnym pracownikiem Instytutu Fizyki Plazmy i Laserowej Mikrosyntezy, w którym pracowano nad polską metodą syntezy termojądrowej do celów energetycznych. 

„W aktualnych publikacjach uważa się, że wzrost ilości dwutlenku węgla w atmosferze ziemskiej jest głównym czynnikiem powodującym globalne ocieplenie Ziemi. Jednak fakty, które możemy zaobserwować w przyrodzie, jak również badania teoretyczne przeczą temu stwierdzeniu. W bardzo uproszczony sposób zjawisko nagrzewania się atmosfery ziemskiej można opisać efektem cieplarnianym. Aby efekt cieplarniany mógł dobrze funkcjonować, konieczne jest istnienie zamkniętej przestrzeni z częścią powierzchni wykonanej z materiału o dużej transmisji dla promieniowania widzialnego i o niskiej transmisji dla promieniowania podczerwonego. (…) Gazy cieplarniane to para wodna, para wodna z chmurami, dwutlenek węgla, metan, podtlenek azotu, ozon i związki freonu. (…) W przypadku atmosfery ziemskiej składającej się tylko z pary wodnej i chmur, absorpcja promieniowania podczerwonego w takiej atmosferze wynosi 85%.

Drugim interesującym nas przypadkiem jest hipotetyczna atmosfera, która nie zawiera dwutlenku węgla. Taka atmosfera pochłania 91% promieniowania podczerwonego. Wynik ten pokazuje, że sam dwutlenek węgla pochłania tylko 9% promieniowania podczerwonego. (…) Niewielki wzrost ilości dwutlenku węgla może spowodować bardzo mały, pomijalny wzrost absorpcji promieniowania podczerwonego przez dwutlenek węgla. Ten niewielki wzrost absorpcji promieniowania podczerwonego nie może zdominować efektu cieplarnianego.

Kolejnym dowodem na to, że gazy cieplarniane z wyłączeniem pary wodnej i pary wodnej z chmurami mają niewielki wpływ na temperaturę atmosfery ziemskiej, jest zachowanie się atmosfery ziemskiej na pustyniach. Kto był na pustyni, ten wie, że po zachodzie słońca temperatura powietrza szybko spada. W klimacie środkowoeuropejskim obserwujemy około dziesięciostopniowy spadek temperatury po zachodzie słońca przy średniej wilgotności względnej powietrza 78%. (…) Sam fakt, że na pustyniach mamy do czynienia z gwałtownym spadkiem temperatury atmosfery ziemskiej po zachodzie słońca świadczy o tym, że występujące tam gazy cieplarniane z niewielką ilością pary wodnej do 25% nie wywołują znaczącego efektu cieplarnianego, który zatrzymuje ucieczkę promieniowania podczerwonego z atmosfery ziemskiej. (…).

Kolejnym dowodem na to, że wszystkie gazy cieplarniane bez pary wodnej nie mają prawie żadnego wpływu na globalne ocieplenie są odmienne procesy zmian temperatury atmosfery ziemskiej na biegunie północnym i południowym. Na biegunie północnym, który charakteryzuje się szybkim zmniejszaniem się pokrywy lodowcowej i wzrostem ilości pary wodnej, następuje wzrost temperatury. W niektórych publikacjach podaje się, że w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat nastąpił wzrost średniej temperatury na biegunie północnym o dwa stopnie Celsjusza. Na biegunie południowym zawartość pary wodnej jest znikoma i wynosi 0,03% wilgotności względnej. Okazuje się, że na biegunie południowym nie ma wzrostu temperatury przy wzroście ilości gazów cieplarnianych. (…)

Brak wpływu wzrostu ilości gazów cieplarnianych na temperaturę atmosfery ziemskiej zarówno na pustyniach, na biegunie południowym jak i na dużej powierzchni Euroazji świadczy o tym, że wzrost ilości gazów cieplarnianych w atmosferze nie zawierających pary wodnej nie ma wpływu na wzrost temperatury atmosfery ziemskiej. Para wodna i chmury w atmosferze ziemskiej są najlepszymi czynnikami sprzyjającymi powstawaniu efektu cieplarnianego. Mamy więc do czynienia ze wzrostem efektu cieplarnianego spowodowanym głównie przez wzrost ilości pary wodnej lub pary wodnej z chmurami w atmosferze, a nie przez dwutlenek węgla. (…) Zdumiewa fakt dlaczego mało się mówi o parze wodnej, która ma największy wpływ na efekt cieplarniany.”.

Praca inż. Bednarczyka liczy 62 strony, zatem z konieczności ograniczam się tu do wskazania na niektóre tylko elementy. Zainteresowanych całością odsyłam do listu wystosowanego w tej sprawie przez Autora do Premiera RP, Min. Klimatu i Środowiska oraz Trybunału Konstytucyjnego.

Wiele wskazuje na to, że zjawiska meteorologiczne, spowodowane rzekomym „globalnym ociepleniem”, czy „zmianami klimatu”, to efekt operacji psychologicznej wykorzystującej manipulacje pogodą. Niezależne media, powołując się na byłego oficera wywiadu USA, poinformowały niedawno, że jednym z tego typu działań było wdrożenie w życie na początku  2022 r. operacji o nazwie „Fala Ciepła” (Heat Wave). W jej efekcie miało dojść do erupcji wulkanu na wyspie Hunga Tonga leżącej na Oceanie Spokojnym. W Wikipedii czytamy, że „15 stycznia 2022 na wyspie doszło do erupcji, w wyniku której powstał słup pyłu wysoki na 55 kilometrów (dolne warstwy mezosfery). Jednocześnie erupcja wyrzuciła do stratosfery ok. 150 mln ton pary wodnej. Na zdjęciach satelitarnych zarejestrowano pojawienie się w pyle i zachmurzeniu kręgów świadczących o rozchodzeniu się fal grawitacyjnych. Fale związane z erupcją obiegły cały glob – związane z nimi zaburzenia ciśnienia zarejestrowano na wielu stacjach meteorologicznych, także w Polsce w Warszawie i na Kasprowym Wierchu. (…) Erupcja wywołała także fale tsunami sięgające 2 metrów. Fale tsunami odnotowano między innymi na wyspach Tonga, Fidżi, Samoa Amerykańskim oraz w Japonii”.

Należy dodać, że ilość pary wodnej, która znalazła się w stratosferze, odpowiada 10% wody już obecnej w tej warstwie atmosfery. To prawie czterokrotnie więcej niż ilość pary wodnej, którą według szacunków naukowców wyniosła do stratosfery erupcja góry Pinatubo na Filipinach w 1991 r. Naukowcy z NASA twierdzą, że ta para wodna pozostanie w stratosferze przez kilka lat. Erupcje takich wulkanów, jak Krakatau, czy właśnie Pinatubo, zazwyczaj ochładzają powierzchnię Ziemi poprzez wyrzucanie gazów, pyłu i popiołu, które odbijają światło słoneczne z powrotem w przestrzeń kosmiczną. W tym przypadku wulkan Tonga nie wyrzucił dużych ich ilości do stratosfery, natomiast ogromne ilości pary wodnej z wybuchu  mogą powodować czasowy efekt ocieplenia. Niezależnie jednak od tego, czy erupcja ta miała charakter naturalny, czy była spowodowana przez człowieka, nie pozostaje ona bez wpływu na kolor plansz pogodowych tego lata. 

Sławomir M. Kozak

Św. Pius X ocenia współczesny kryzys Kościoła.

Św. Pius X ocenia współczesny kryzys Kościoła. O potępieniu Sillonu i jego bolesnej aktualności.

«Omnia instaurare in Christo»” –

pch24.pl/sw-pius-x-ocenia-wspolczesny-kryzys

List Notre charge apostolique św. Piusa X sprzed 123 lat jest jakby idealnie uszyty na miarę naszych czasów. Papież Sarto potępił w nim błędy francuskiego Sillonu, ale…

dokładnie te same idee, które wówczas skrytykował, dziś obecne są w Procesie Synodalnyn, na Światowych Dniach Młodzieży, w encyklice Fratelli tutti papieża Franciszka czy wreszcie w rewolucyjnych interpretacjach II Soboru Watykańskiego.

Potępienie Sillonu

Francuski ruch Le Sillon Marca Sangniera był jedną z pierwszych pozornie katolickich wielkich prób dania innej niż czysto kontrrewolucyjna odpowiedzi na nową sytuację polityczną, jaka zaistniała po zamordowaniu przez Francuzów swojego króla i ustanowieniu republikanizmu i demokracji. Początkowo wspierany przez papieży upatrujących w wysiłkach sillonistów zbożnych intencji, szybko całkowicie się wykoleił, głosząc de facto ideę podporządkowania Kościoła systemowi demokratycznemu.

Sillon zwrócił się w ten sposób w pewnym sensie przeciwko pierwszemu przykazaniu, próbując to, co święte, wykorzystać do służby temu, co ziemskie – a nawet ubóstwiając to, co ziemskie i w sekularyzacji chrześcijaństwa na służbie republikanizmowi i demokracji widząc jego właściwy i ostateczny cel.

Duch Sillonu powstaje dziś jak upiór w wysiłkach części synodalistów, którzy razem z niemieckim rewolucjonistą bp. Franzem-Josefem Overbeckiem głoszą, że Kościół winien poświęcać swoje siły na rzecz liberalnej demokracji. Nie dość jednak na tym; błędy Sillonu zdają się dziś uchodzić za prawdę – i to nawet w poważnych i doniosłych dokumentach papieskich.

Herezję Sillonu rozpoznał św. Pius X, który przez pewien czas próbował powstrzymać ruch przed degeneracją, bezskutecznie. W efekcie 25 sierpnia 1910 roku papież w liście apostolskim Notre charge apostolique potępił Sillon. Pius X wskazał w nim jednoznacznie, że chociaż Sillon wykonał w przeszłości wiele dobrej pracy, jego założyciele nie potrafili uchronić siebie samych i przez to własnego ruchu „przed protestanckimi i liberalnymi wpływami”.

Aktualność myśli św. Piusa X

W zasadzie cały list Notre charge apostolique należy polecić lekturze, można powiedzieć – więcej niż polecić, bo pod wieloma względami wydaje się, jakby św. Pius X gromił błędy bynajmniej nie Sillonu, ale… rewolucyjnych interpretacji II Soboru Watykańskiego, encykliki Fratelli tutti papieża Franciszka, relatywizmu religijnego Światowych Dni Młodzieży czy egalitaryzmu Procesu Synodalnego. Poniżej, jakby na zachętę, przedstawię tylko kilka cytatów z Notre charge apostolique.

Przeciwko apoteozie demokracji i republikanizmu

Papież w początkowych partiach swojego listu wskazał na egalitaryzm i skrajny demokratyzm sillonistów. To bardzo ważne upomnienie dla naszej epoki, która wydaje się upatrywać w liberalnej demokracji zwieńczenia historii oraz idealnego ucieleśnienia porządku chrześcijańskiego., „Nasz świętej pamięci poprzednik” – pisał Pius X – „napiętnował «pewną demokrację, posuwającą się aż do takiej przewrotności, że w społeczeństwie przypisuje najwyższą władzę ludowi i dąży do zniesienia i zrównania klas społecznych» […] silloniści nie aprobują przypomnianej przez Leona XIII doktryny o podstawowych zasadach społeczeństwa. Umiejscawiają władzę w ludzie lub niemal znoszą ją, a jako ideał do osiągnięcia obierają zrównanie klas. Zatem wbrew doktrynie katolickiej dążą ku ideałowi, który został potępiony”. Władza nie pochodzi od ludu – pochodzi od Boga. Dzisiaj, nawet w Kościele, mało kto o tym pamięta.

Sobór Watykański II to nie jest początek nowej „lepszej” epoki!

Św. Pius X potępił też avant la lettre błędy rewolucyjnych odczytań II Soboru Watykańskiego, które są szczególnie rozpowszechnione właśnie dzisiaj, także w Polsce. Co chwilę jacyś kardynałowie, biskupi, księża albo świeccy publicyści ogłaszają, że wraz z Soborem, a jeszcze bardziej z Synodem o Synodalności, nadszedł kres pełnej błędów i patologii epoki Konstantyńskiej, w której Kościół wzorując się na feudalizmie był narzędziem zła i przemocy; dopiero dzisiaj, głoszą ci prorocy nowego systemu społeczno-eklezjalnego, Kościół pod przewodnictwem Franciszka, najwyższego interpretatora Vaticanum II, miałby wchodzić w erę prawdziwej wolności; dopiero teraz Kościół miałby umożliwić i z całych sił wesprzeć dzieło budowy „autentycznie chrześcijańskiej” cywilizacji.

„[W] tych czasach duchowej i społecznej anarchii, kiedy każdy uważa się za nauczyciela i prawodawcę, musimy stanowczo przypomnieć, iż nie jest możliwe zbudowanie społeczeństwa w inny sposób, niż zbudował je Bóg. Nie jest możliwe zbudowanie społeczeństwa, jeśli Kościół nie położy jego fundamentów i nie będzie kierował jego budową. Cywilizacji nie trzeba już odkrywać, ani budować nowego społeczeństwa w obłokach. Ona była i jest – to cywilizacja chrześcijańska i katolickie społeczeństwo. Chodzi jedynie o ich ustanowienie i nieustanne odnawianie na naturalnych i nadprzyrodzonych podwalinach, przeciwko ciągle odradzającym się atakom szkodliwych utopii, buntów i bezbożności: «Omnia instaurare in Christo»” – napisał święty papież. I dodawał dalej: „Uczy się [młodzież], że Kościół w ciągu dziewiętnastu wieków nie zdołał jeszcze na świecie oprzeć społeczeństwa na jego właściwych podstawach, że nie zrozumiał społecznych pojęć władzy, wolności, równości, braterstwa oraz ludzkiej godności; że wielcy monarchowie i biskupi, którzy stworzyli Francję i tak chlubnie nią rządzili, nie potrafili dać swojemu narodowi ani prawdziwej sprawiedliwości, ani rzeczywistej szczęśliwości, ponieważ nie wyznawali ideałów Silonu!”.

Braterstwo wszystkich? Tak, ale w Chrystusie

Jeżeli ktoś z Czytelników zastanawiał się kiedyś, jak Kościół sprzed soborowej rewolucji oceniłby encyklikę Fratelli tutti papieża Franciszka o powszechnym braterstwie, cóż… wystarczy sięgnąć po omawiany list św. Piusa X. Papież Sarto wprost zwalcza tam błędne pojęcie braterstwa, wyzutego z odniesień chrześcijańskich:

„Tak samo rzecz ma się z pojęciem braterstwa” – pisał w Notre chargé apostolique – „którego fundament silloniści umiejscawiają w umiłowaniu wspólnych interesów. […] Nie, Czcigodni Bracia, nie ma braterstwa poza chrześcijańską miłością bliźniego! To ona z miłości do Boga i do Jego Syna Jezusa Chrystusa, naszego Zbawiciela, obejmuje wszystkich ludzi, aby ich wspomagać i wszystkich doprowadzić do tej samej wiary i do tej samej szczęśliwości w Niebie. Oddzieliwszy braterstwo od tak rozumianej miłości chrześcijańskiej, demokracja zamiast postępu stałaby się smutnym regresem cywilizacji. […] . Jedność ta daje się zrealizować jedynie poprzez katolicką miłość bliźniego, która jedynie może poprowadzić narody w ich przybliżaniu się do ideału cywilizacji”.

Ciekawy jestem, jak autor Fratelli tutti odpowiedziałby św. Piusowi X na takie pytania, postawione w Notre charge apostolique:

„Zastanówmy się nad tym, ile trzeba było siły, wiedzy i nadprzyrodzonych cnót, aby stworzyć chrześcijańskie społeczeństwo. Pomyślmy o cierpieniach milionów męczenników, o zdolnościach Ojców i Doktorów Kościoła, o poświęceniu wszystkich bohaterów chrześcijańskiego miłosierdzia, o potężnej hierarchii, biorącej początek w Niebie, o strumieniach Bożych łask – a wszystko to razem ustanowione, spojone i przeniknięte życiem i duchem Jezusa Chrystusa oraz mądrością Boga-Słowa, które stało się Człowiekiem. Kiedy wspomnimy na to wszystko, jesteśmy przerażeni, widząc nowych apostołów dokładających wszelkich starań, aby poprzez wspólne promowanie mglistego idealizmu i cnót obywatelskich, zbudować coś lepszego. Co oni pragną osiągnąć? Co będzie rezultatem tej współpracy? Budowla czysto werbalna i utopijna, w której ujrzymy bezładnie połyskujące w kuszącym pomieszaniu słowa o wolności, sprawiedliwości, braterstwie, miłości, równości, wywyższeniu człowieka. A wszystko oparte na źle pojętej godności ludzkiej”.

Proces synodalny? To aberracja!…

List wymierzony w błędy sillonistów piętnuje też synodalny egalitaryzm. Franciszkowy proces synodalny polega przecież na tym, że wszyscy mają „słuchać” – księża idą nie tyle przed ludem, prowadząc go ku Ewangelii, ale raczej „razem” z nim lub nawet postępują za ludem.

Tak było i w Sillonie; gdy kapłani przystępowali do ruchu niejako ściągali sutanny, zrównując się w pełni ze świeckimi.

Pius X pisał: „Nauka odbywa się w niej bez nauczyciela, a co najwyżej z doradcą. Wszystkie koła naukowo-badawcze są prawdziwymi wspólnotami intelektualnymi, w których każdy jest zarazem nauczycielem i uczniem. Wśród członków panuje całkowita koleżeńskość, która jednoczy ich dusze. Stąd wynika wspólnotowy duch Sillonu, który nazywa się „przyjaźnią”. Nawet ksiądz, wstępując do Sillonu, uniża dostojną godność swego kapłaństwa. Przez najzupełniej osobliwe odwrócenie ról staje się uczniem, dostosowuje się do poziomu swoich młodych przyjaciół i nie jest już nikim więcej, jak tylko towarzyszem”.

Relatywizm ŚDM wyraźnie potępiony

Listu Notre charge apostolique ze spokojnym sumieniem nie mogliby też przeczytać, jak sądzę, organizatorzy tegorocznych Światowych Dni Młodzieży. Odpowiadający za nie biskup pomocniczy Lizbony, Americo Aguiar, zachęcał do udziału w ŚDM muzułmanów, żydów, ateistów i buddystów, ale nie po to, by ich nawracać – ale by umacniali się we własnych przekonaniach i czerpali z nich siłę do pracy na rzecz powszechnego dobra.

Św. Pius X dokładnie to potępił w poglądach Sillonu…

„Mamy oto założone przez katolików międzywyznaniowe stowarzyszenie na rzecz reformy cywilizacji. Dzieło w pierwszym rzędzie religijne, albowiem nie ma prawdziwej cywilizacji bez cywilizacji moralnej, a prawdziwej cywilizacji moralnej bez prawdziwej religii. […] [C]o należy sądzić o trudnym do zniesienia sąsiedztwie, w jakie uwikłani zostaną młodzi katolicy razem z różnowiercami i wszelkiej maści niewierzącymi w tego rodzaju dziele? Czyż nie jest ono dla nich tysiąc razy bardziej niebezpieczne niż stowarzyszenie neutralne? A o respekcie dla wszelkich błędów i o dziwnej zachęcie skierowanej przez katolika do wszystkich dysydentów, aby poprzez studia umacniali swoje przekonania i uczynili z nich coraz to bogatsze źródła nowych sił? Co należy sądzić o zrzeszeniu, w którym mogą się swobodnie prezentować wszystkie religie, a nawet wolnomyślicielstwo?” – pisał.

Czekając na nowego św. Piusa X

Jak zauważy wielu czytelników, wielkie dzieło św. Piusa X okazuje się być dziś nader aktualne. W istocie to samo dotyczy innych dokumentów jego wspaniałego pontyfikatu. Taką samą aktualność ma zwłaszcza encyklikaPascendi Dominici gregis, taką samą aktualność ma Przysięga Antymodernistyczna…

Dlaczego? Dlatego przecież, że toczymy dziś bitwę dokładnie z tym samym koronnym błędem, który popełnił Sillon: z próbą całkowitego pogodzenia Kościoła z Rewolucją, więcej, z próbą poddania Kościoła rewolucyjnym ideałom. Ponad 100 lat temu Kościół wyszedł z tej bitwy zwycięsko, właśnie ze względu na odwagę i nieprzejednanie świętego papieża. Módlmy się do Pana o to, by obdarzył Kościół równie mężnymi obrońcami wiary na tronie Piotrowym.

Paweł Chmielewski

Amerykańscy rabini: Zmiany w Polsce są inspirujące. Teraz znów możemy mieć dostęp do naszego dziedzictwa…

Teraz znów możemy mieć dostęp do naszego dziedzictwa. tvp.info

Amerykańscy rabini: Zmiany w ciągu 30 lat w Polsce są inspirujące.

Szczególnie zmiana narracji o historii… Teraz znów możemy mieć dostęp do naszego dziedzictwa.

25.08.2023, https://www.tvp.info/72240510/amerykanscy-rabini-zmiany-ktore-zaszly-przez-30-lat-w-polsce-sa-inspirujace

Przez ostatnie 30 lat Polska bardzo się rozwinęła w wielu obszarach; to inspirujące obserwować ten postęp, widoczny nie tylko w rozwoju gospodarczym, ale także w zmianie narracji o historii, która nie jest już opowiadana z sowieckiej, lecz z polskiej perspektywy, która uwzględnia także historię Żydów – mówi rabin Art Vernon z Long Island w USA, jeden z przedstawicieli Północnoamerykańskiej Rady Rabinów (NABOR), którzy składają wizytę w Polsce.

– Byłem w Polsce na Marszu Żywych w 1992 r., Polska była wówczas na początku swojego odrodzenia i historię Żydów i Holokaustu wciąż opowiadano z rosyjskiej, sowieckiej perspektywy, dzisiaj opowiadana jest z polskiej perspektywy, to wielka różnica, inna historia, to narracja, która uwzględnia Żydów, opowiada żydowską historię jako część polskiej historii, bo tak właśnie było – opowiada Vernon, który przybył do Warszawy w ramach wizyty studyjnej organizowanej przez polski MSZ.

To podnoszące na duchu obserwować, jak wielki postęp zrobiła Polska przez te 30 lat na tak wielu poziomach – rozwój miast, gospodarki, duch przedsiębiorczości, związanie przyszłości z Zachodem i wolnym światem, to inspirujące i opowiadam o tym młodym ludziom w USA – dodaje rabin, który służy w konserwatywnej synagodze w West Hempstead na przedmieściach Nowego Jorku.

Rabin Lance Sussman podkreśla, że wizyta w Warszawie jest dla niego ważna nie tylko ze względu na przeszłość, ale i teraźniejszość i rolę Polski w pomocy dla broniącej się przed Rosją Ukrainy.

„Przez setki lat w Polsce mieszkało najwięcej Żydów”

Polska była domem jednej z najwspanialszych żydowskich społeczności na przestrzeni całych naszych dziejów, przez setki lat w Polsce mieszkało najwięcej Żydów, mieściło się najwięcej żydowskich instytucji, rozwijała się żydowska nauka i kultura; to kluczowe, byśmy znali tę historię. Niestety to zostało zniszczone przez nazistów, a pamięć wymazana przez Sowietów. [Jak to? W rządzącym Polską NKWD i potem w KGB byli prawie sami Żydzi.. MD]

Teraz znów możemy mieć dostęp do naszego dziedzictwa – zaznacza Sussman, emerytowany rabin reformowanej kongregacji na przedmieściach Filadelfii.

Drugim powodem, dla którego przyjechałem do Polski jest to, że jest państwem frontowym, pomaga Ukrainie w jej walce o wolność; to nowy rozdział w relacjach Polski ze światem, również ze społecznością żydowską, której wielu przedstawicieli wspiera Ukrainę i polską pomoc dla tego kraju; to bardzo ważne, by tu teraz być – dodaje rabin z Pensylwanii.

– Z Polski wywodzą się korzenie wielu amerykańskich Żydów, w tym moje: moi przodkowie mieszkali w Buczaczu na terenie obecnej Ukrainy, polski był ich pierwszym językiem – opowiada rabin Steven Graber z konserwatywnej wspólnoty w Valley Stream na Long Island.

Pytany o zbliżającą się 84. rocznicę wybuchu II wojny światowej odpowiada, że dla niego 1 września to dzień żałoby i czas, by przypomnieć o tym, co się stało, co do tego doprowadziło, by nie pozwolić na to, by to się powtórzyło.

Rabin: Musimy się wspólnie sprzeciwić tyranii

– Pamiętamy o przeszłości z kilku powodów; jednym z nich jest wzgląd na to, co utraciliśmy, ale pamiętamy o przeszłości również dlatego, że ona powinna kształtować naszą teraźniejszość i przyszłość – dodaje rabin Vernon.

– Tak nakazuje nam żydowska tradycja, wspominamy ważne, tragiczne wydarzenia z żydowskiej historii, ale zawsze towarzyszy nam nadzieja na lepszą przyszłość – podkreśla.

– Niegdyś w Polsce kwitło żydowskie życie, Polacy żyli wspólnie z dużą społecznością żydowską. Nadszedł czas, by odnowić tę tradycję, koncentrując się na tym okresie historii, nie zapominając o całym złu, które się wydarzyło, ale wspólnie mając na uwadze teraźniejszość, bo to jest moment, w którym wspólnie musimy sprzeciwić się tyranii – podsumowuje rabin Sussman.

Wyznawanie prawd wiary może skutkować oskarżeniem o przestępstwo! Protestuj, póki możesz!


„Sylwia Mleczko, CitizenGO” <petycje@citizengo.org>
Wyrażanie naszych poglądów opartych na wierze chrześcijańskiej w kwestiach związanych z ludzką seksualnością i małżeństwem może potencjalnie skutkować oskarżeniem o przestępstwo.
Päivi Räsänen, oddana chrześcijanka oraz członkini fińskiego parlamentu stanie przed sądem karnym 31 sierpnia z powodu publicznego wyrażania swojej wiary, która stoi w sprzeczności z dyktatem ideologii gender oraz wpływami grupy lobbingowej LGBT w kwestii tego, co jest akceptowalnym przekazem, a co nie.
Proszę podpiszcie Państwo petycję skierowaną do Prokuratora Generalnego Finlandii Raiji Toiviainen, wzywając ją do natychmiastowego umorzenia zarzutów wobec Päivi.
PODPISZ PETYCJĘ TERAZ

Przygotujcie się Państwo na dawkę szokujących informacji.
Współczesna milicja, która grasuje w krajach zachodnich, także w Polsce, dąży do pozbawienia Państwa własnych, chrześcijańskich przekonań. Zapewne znana jest Państwu historia Päivi Räsänen, fińskiej posłanki, przeciwko której już od czterech lat toczą się sprawy sądowe. To wszystko z powodu domniemanego „przestępstwa” polegającego na głoszeniu publicznie chrześcijańskich prawd.
Półtora roku temu Sąd Okręgowy w Helsinkach umorzył wszystkie zarzuty przeciwko Päivi. Jednak teraz prokurator zaskarżył tę decyzję, otwarcie atakując doktrynę chrześcijańską, uważając ją za „zniesławiającą”.
Proces rozpoczyna się 31 sierpnia, za jedynie parę dni! Najwyższy czas, aby zabrać głos w obronie Päivi i chronić wolność wyznawania wiary bez obawy przed prześladowaniem.Nasze masowe wsparcie dla Päivi w 2021 roku miało ogromne znaczenie, ponieważ wspieraliśmy ją na każdym etapie przesłuchania przed Sądem Okręgowym.Päivi była niezmiernie wdzięczna za pomoc, którą otrzymała od każdego z Państwa i zawsze podkreślała potrzebę podziękowania CitizenGO za działania podjęte w jej obronie.
Teraz znów potrzebuje naszego wsparcia, ponieważ stanie przed sądem apelacyjnym.
Nasze znaczące poparcie dla Päivi Räsänen może wywrócić sytuację do dołu nogami. Dołączając do naszej petycji, mogą Państwo wywrzeć ogromną presję na Prokuratorze Generalnym Raiji Toiviainen i przekonać ją do wycofania zarzutów przeciwko Päivi.
Proszę, działajcie Państwo już teraz!
Podpiszcie Państwo petycję skierowaną do Prokuratora Generalnego Finlandii i zaapelujcie o natychmiastowe umorzenie zarzutów przeciwko Päivi.
Päivi Räsänen to gorliwa chrześcijanka, która publicznie wyraziła swoje poglądy na temat małżeństwa i seksualności, zgodnie ze swoimi religijnymi przekonaniami. Zamiast otwartego dialogu i pełnej szacunku dyskusji, została postawiona przed sądem.
Brzmi znajomo, prawda? 
W 2021 roku CitizenGO stanęło na wysokości zadania, wspierając Päivi Räsänen w jej walce. Domagaliśmy się natychmiastowego wycofania trzech zarzutów karnych związanych z „mową nienawiści” i byliśmy obecni w Helsinkach podczas jej procesu.Ponad 350 000 osób z całego świata złożyło swoje podpisy pod petycją w poparciu dla Päivi, które następnie przekazano jej osobiście. Petycja została również bezpośrednio dostarczona na biurko Prokuratora Generalnego Finlandii.Państwo oraz my już raz skutecznie doprowadziliśmy do uniewinnienia Päivi od wszystkich zarzutów i możemy to zrobić ponownie, gdyż staje przed kolejnym procesem 31 sierpnia, oskarżona o „podżeganie przeciwko mniejszości”.Niestety CitizenGO nie jest w stanie wygrać tej walki samodzielnie…
Potrzebujemy Państwa pomocy, aby bronić naszych chrześcijańskich wartości przed narastającym prześladowaniem w krajach zachodnich, w tym również w Polsce.Lobby LGBT dąży do narzucenia obowiązkowej ideologii, nie pozostawiając miejsca na odmienne zdanie. Jeśli ktoś ośmieli się myśleć inaczej, staje w obliczu osobistego i zawodowego upadku.
Pamiętają Państwo, jak niedawno CitizenGO angażowało się w walkę przeciwko raportowi ONZ, który sugeruje, że religia chrześcijańska narusza prawa osób LGBT?
To zagrożenie jest realne i nieuchronne, stawiając naszą wiarę chrześcijańską wprost na linii ognia. Kapłani, pastorzy, zakonnicy i zakonnice, grupy chrześcijańskie oraz wszyscy wierni mogą stawić czoła surowym konsekwencjom za wyznawanie swojej wiary.
Nawet nasze dzieci są narażone na ryzyko izolacji lub wydalenia ze szkół i uniwersytetów, jeśli ośmielą się wyrazić publicznie swoje przekonania!Nie trzeba daleko szukać, aby znaleźć kolejny przykład. Spójrzcie Państwie na naszą drogą koleżankę Caroline Farrow. Nadal tkwi w prawnym koszmarze, stawiając czoła surowym konsekwencjom, które wpływają na całą jej rodzinę. Wszystko to za wyrażenie prostej prawdy: mężczyźni są mężczyznami, a kobiety są kobietami.Pamiętajcie Państwo, sprawa Päivi pozostaje fundamentalna dla wolności słowa i prawa do swobodnego wyrażania naszych chrześcijańskich przekonań.Jej ostateczny wynik niewątpliwie posłuży jako precedens dla przyszłych sytuacji tego typu na poziomie Unii Europejskiej, a także poza nią. Dlatego ta sprawa jest tak istotna!
Pracując razem, Państwo i ja musimy stawić opór temu atakowi na naszą wiarę!A teraz, ponownie prosimy Państwa o podjęcie wysiłku w obronie wolności słowa, naszej wiary chrześcijańskiej i swobody jej praktykowania.
Do rozprawy pozostał zaledwie tydzień. Czy podpiszą Państwo tę petycję, aby wesprzeć Päivi i wywrzeć presję na Prokuratorze Generalnym Raiji Toiviainen?

Pomyślcie Państwo o konsekwencjach. Jeśli Päivi przegra swój proces, stworzy to niebezpieczny precedens, który może mieć dalekosiężne skutki na całym świecie.
Jeśli jednak nam się uda, jeśli staniemy w obronie Päivi i jej świętego prawa do wyznawania wiary, zabezpieczymy to cenne prawo dla wszystkich wierzących.Broniąc wolności Päivi do wyrażania swoich przekonań, wysyłamy w świat zdecydowany przekaz, że głos chrześcijan nie zostanie uciszony.
Państwo i ja możemy zapewnić, że chrześcijanie z całego świata będą mogli śmiało wyznawać swoją wiarę, nie martwiąc się o prześladowania czy cenzurę.
Nadal jest nadzieja, a Päivi nie jest sama. Sprawa może zostać umorzona, zanim trafi do Sądu Najwyższego. Jednak to od nas zależy, czy razem podniesiemy nasze głosy i przyczynimy się do zmiany.Czas ma kluczowe znaczenie. Pozwólmy, aby petycje z tysiącami podpisów zalały biurko Prokuratora Generalnego Finlandii, zmuszając go do ponownego rozważenia tej sprawy i zmiany swojej decyzji.
Dziękuję za wszystko, co Państwo robią,
Sylwia Mleczko z całym zespołem CitizenGO
=============================
PS Dziękujemy za podjęcie działania w obronie wolności słowa. Państwa podpis może ochronić podstawowe prawa Päivi Räsänen oraz pomóc wysłać w świat wiadomość, że cenzura i brak tolerancji nie będą akceptowane. Podzielcie się Państwo tą petycją ze swoją rodziną i znajomymi, aby wzmocnić nasz przekaz. Razem możemy zmienić wiele.
Więcej informacji:
Finlandia: Parlamentarzystka sądzona za cytowanie Biblii – uniewinniona
https://dorzeczy.pl/swiat/283213/finlandia-zapadl-wyrok-w-sprawie-paeivi-raesaenen.html
Proces za cytowanie Pisma Świętego i prawd chrześcijaństwa
https://www.vaticannews.va/pl/swiat/news/2022-01/proces-za-cytowanie-pisma-swietego-i-prawd-chrzescijanstwa.html
Więcej informacji w języku angielskim: Päivi Räsänen Court of Appeal proceedings to be delayed one year https://evangelicalfocus.com/europe/18334/paivi-rasanen-court-of-appeal-proceedings-to-be-delayed-one-year
MP Päivi Räsänen facing second trial over Biblical beliefs
https://www.christianpost.com/news/mp-pivi-rsnen-facing-second-trial-over-biblical-beliefs.html
Religion is still on trial in Finland
https://www.nationalreview.com/2023/03/religion-is-still-on-trial-in-finland

CitizenGO to społeczność aktywnych obywateli, która stara się, aby ludzkie życie, rodzina i wolność były darzone szacunkiem na całym świecie. Członkowie CitizenGO zamieszkują wszystkie kraje świata. Nasz zespół pracuje w 16 państwach na 5 kontynentach i działa w 12 językach. Więcej o CitizenGO dowiedzą się Państwo tutaj. Mogą nas Państwo także śledzić na Facebooku i Twitterze.

Niemiecka eurodeputowana: Pandemia była gigantycznym balonem testowym.

Niemiecka eurodeputowana w Brukseli: Pandemia była gigantycznym balonem testowym.

Przerwijcie milczenie. Zacznijcie zabierać głos. Na litość boską, przestańmy się podporządkowywać. Zacznijmy się buntować. Jeśli nie stawimy oporu, dopadną nas”

18 sierpnia 2023 pandemia-gigantycznym-balonem-testowym

Pandemia była gigantycznym balonem testowym, wypuszczonym aby zobaczyli jak daleko mogą się posunąć i co dokładnie muszą zrobić, by zmusić nas do współpracy. Zaufajcie mi, rozgryźli to i dzisiaj są już znacznie mądrzejsi – przekonywała niemiecka eurodeputowana, Christine Anderson. 

Słowa niemieckiej polityk padły podczas posiedzenia Komisji Specjalnej ds. Pandemii COVID-19, zorganizowanego przez grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR). Anderson nie szczędziła słów krytyki globalistycznym elitom, wykorzystującym kolejne kryzysy to roztaczania coraz większej władzy nad liberalnymi demokracjami. Jednym z nich, w jej ocenie była pandemia COVID-19.

Tak zwana „pandemia” była gigantycznym balonem testowym. Spytacie, w jakim celu wypuszczonym? Aby zobaczyli w jak daleko mogą się posunąć, co dokładnie muszą zrobić, by zmusić wolnych obywateli i suwerenne demokracje do zgody na przymus współpracy. Właśnie to chcieli osiągnąć! Chcieli znaleźć sposób jak to zrobić. I, zaufajcie mi, już to rozgryźli i są dzisiaj znacznie mądrzejsi” – podkreśliła.

W jej opinii ostatecznym celem jest „przekształcenie naszych wolnych i demokratycznych społeczeństw w społeczeństwa totalitarne”.

„Ich celem jest pozbawienie każdego z nas naszych podstawowych praw, wolności, demokracji, rządów prawa. Chcą się tego wszystkiego pozbyć. W całym zamieszaniu z COVID-em nigdy nie chodziło o powstrzymanie fal. Chodziło o złamanie ludzi, by przekształcić nas w bezmyślną masę, którą można całkowicie kontrolować, poprzez całkowite uzależnienie od globalitarnej elity” – przekonywała.

Anderson zaapelowała o zaprzestanie udzielania kredytu zaufania „elitom”. „Przestańmy racjonalizować sobie wszystko, co robią nasze rządy. Przestańcie przypisywać im dobre intencje. Oni nigdy ich nie mieli. Jak mówiłam wcześniej, w całej historii ludzkości nigdy nie było elity politycznej troszczącej się o dobrobyt zwykłych ludzi i nie inaczej jest teraz (…) Przestańcie udzielać im kredytu zaufania, bo nie można uciec przed tyranią na zasadzie porozumienia. To niemożliwe. Postępując w ten sposób, jedynie poświęcacie innych, karmiąc gigantycznego aligatora w nadziei, że zostaniecie zjedzeni jako ostatni. Ale w końcu przyjdzie czas i na was” – zauważyła.

„Zawsze apeluję do ludzi: przerwijcie milczenie. Zacznijcie zabierać głos. Na litość boską, przestańmy się podporządkowywać. Zacznijmy się buntować. Jeśli nie stawimy oporu, dopadną nas” – konkludowała.

Christine Anderson jest członkiem Alternatywy dla Niemiec (AfD). W Parlamencie Europejskim Anderson jest członkiem Komisji Kultury i Edukacji, Komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia oraz Komisji Specjalnej ds. Sztucznej Inteligencji w Erze Cyfrowej, a także zastępcą członka Komisji Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów.

Ostatnio Anderson została powołana do Komisji Specjalnej ds. Pandemii COVID-19, a podczas sesji w lipcu 2022 r. zgłosiła skargę, że zbyt duży nacisk położono na wprowadzenie eksperymentalnych terapii genowych u zdrowych ludzi. Anderson ma troje dzieci i mieszka w Fuldzie.

Źródło: lifesitenews.com / Twitter.com