Minister obrony Izraela grozi depopulacją Gazy

Minister obrony Izraela grozi depopulacją Gazy

Israel Katz uważa, że ​​radykalny ruch palestyński Hamas ponownie planuje porwanie Izraelczyków.Redaktorzy strony internetowej TASS

22 września, tass-ru/mezhdunarodnaya-panorama

© Hasan Alzaanin/TASS

TEL AWIW, 22 września. /TASS/.

Minister obrony Izraela Israel Katz twierdzi, że radykalny ruch palestyński Hamas planuje kolejne porwania Izraelczyków.

W odpowiedzi minister ostrzegł, że jeśli choć jeden obywatel Izraela zostanie wzięty jako zakładnik, Izrael wypędzi milion mieszkańców Gazy i zniszczy samo miasto.

„Biorąc pod uwagę różne zamiary i doniesienia wywiadowcze, ostrzegam organizację terrorystyczną (Hamas – TASS) i jej zwolenników, od Iranu po [prezydenta Turcji Recepa Tayyipa] Erdogana: jeśli choć jeden izraelski żołnierz lub cywil zostanie porwany, całe miasto Gaza, milion jego mieszkańców, zostanie ewakuowane na południe” – powiedział Katz podczas uroczystości upamiętniającej żołnierzy poległych w wojnie Jom Kipur w 1973 roku, donosi The Times of Israel.

Minister zagroził ponadto zniszczeniem „domów i wież terrorystów” w Gazie, sugerując, że miasto podzieli los innych miast Strefy Gazy, niemal doszczętnie zniszczonych przez izraelską armię podczas walk trwających od 2023 roku. „Zostanie to zrobione tak samo, jak w przypadku Rafah, Beit Hanun i 70% Strefy Gazy, dopóki [potencjalni zakładnicy – ​​TASS] nie zostaną zwróceni” – dodał. „To jest język, którym posługują się terrorystyczne organizacje dżihadystyczne w Gazie i Libanie, i to jest język, którym my mówimy: ewakuacja ludności, zniszczenie infrastruktury i zajęcie terytorium” – zapewnił Katz.

Polska państwem z dykty

Polska państwem z dykty

Izabela BRODACKA

Każdy z krajów z dykty, a jeszcze lepiej z papier mâché, charakteryzuje laksacja legislacyjna. Wydaje się bardzo wiele ustaw i zarządzeń, często sprzecznych ze sobą albo nawet, co gorsza, sprzecznych z Konstytucją. Wśród nich są ustawy głupie, martwe oraz kryminogenne. Ustaw głupich jest najwięcej. Ustawy martwe są to ustawy, których nikt w praktyce nie stosuje, lecz działają jako przysłowiowy kij na psa. Uruchamia się je, gdy chce się kogoś uderzyć, komuś wyrządzić krzywdę posługując się prawem.

Taką martwą ustawą jest przepis nakazujący płacić podatek od uzyskanej korzyści. Jeżeli pozwolisz kuzynce mieszkać w twoim mieszkaniu, powinna ona odprowadzać podatek od sumy, którą musiałaby płacić za wynajem podobnego mieszkania. Jeżeli sąsiad położy ci kafelki w łazience w zamian za dobre obiady, ty powinnaś zapłacić podatek od honorarium za kafelki, a on za cenę obiadów.

Pamiętna jest sprawa piekarza z Legnicy Waldemara Gronowskiego, który rozdawał niesprzedane pieczywo, zamiast wyrzucać je na śmietnik. Odbiorcy tego pieczywa, osoby ubogie, miały według Urzędu Skarbowego odprowadzać podatek od uzyskanej korzyści. Gdyby Urzędy Skarbowe konsekwentnie pilnowały przestrzegania tej ustawy, niemożliwe stałyby się wszelkie umowy barterowe, a nawet przysługi sąsiedzkie czy pomoc humanitarna. Jeżeli na przykład pomagałabym bezinteresownie w matematyce dzieciom niezamożnej sąsiadki, z takim nauczaniem musiałybyśmy się ukrywać jak za okupacji niemieckiej.Istnieją również ustawy i rozwiązania prawne, które są po prostu kryminogenne. Prowokują do popełniania przestępstwa.

Takim rozwiązaniem prawnym jest dopuszczenie do posiadania tak zwanego kolekcjonerskiego dowodu osobistego. Taki dowód można sobie swobodnie zamówić na dowolne nazwisko i jest on praktycznie nieodróżnialny od zwykłego dowodu osobistego. Firma, która wytwarza takie dowody, w swojej reklamie pojawiającej się natychmiast w Internecie po wpisaniu jako hasło terminu „dowód kolekcjonerski” twierdzi, że przeznaczeniem kolekcjonerskich dokumentów są żarty. Ładne żarty, jeżeli, jak to kiedyś sprawdzili dziennikarze śledczy, można na taki dowód wynająć samochód, wziąć kredyt obciążający osobę, której skradziono personalia, a nawet sprzedać cudze mieszkanie. Nabywca w dobrej wierze nie musi mieszkania oddawać. Prawo nie chroni zatem obywatela przed kradzieżą jego tożsamości, wręcz przeciwnie, do takiej kradzieży prowokuje.

Trudno ustalić, po co i dlaczego toleruje się takie praktyki i oferujące kolekcjonerskie dokumenty firmy. Można zamówić sobie również fałszywe prawo jazdy, a jakie niebezpieczeństwo pociąga za sobą obecność na szosach kierowców bez prawa jazdy i odpowiednich kwalifikacji, nie trzeba chyba tłumaczyć.Kolejną cechą charakterystyczną polskiego państwa bezprawia jest brak ochrony właścicieli nieruchomości przed dzikimi lokatorami. Wręcz przeciwnie, to dzicy lokatorzy są chronieni, a właściciel, który chciałby wejść siłą do swego własnego mieszkania, jest ścigany za naruszenie miru domowego. Powoduje to – jak wielokrotnie pisałam – zastój na rynku wynajmu mieszkań i skrajnie wysokie ceny tego wynajmu. Ludzie wolą nie zarabiać na wynajmie, a za to mieć pewność, że nie stracą mieszkania na rzecz bezczelnego złodzieja chronionego przez system.Kolejną cechą charakterystyczną państw z dykty i tektury jest bierność organów ścigania wobec zgłaszanych przez obywateli przestępstw. Prokuratorzy najczęściej odmawiają zajęcia się zgłaszanymi sprawami albo umarzają postępowanie.

Wyjątkowo obraźliwy dla obywatela jest fakt, że uzasadnienia odmowy wszczęcia postępowania lub jego umorzenia są na ogół zupełnie bez sensu, są powielaniem jakiegoś szablonu dotyczącego zupełnie innych spraw. Mogłabym podać setki przykładów, ale z braku miejsca ograniczę się do kilku. Znajoma otrzymała na WhatsApp następującą informację: „Mamo, utopiłem swój telefon w ubikacji i muszę kupić nowy. Stoję w sklepie, ale nie mam dostępu do swego konta. Przekaż proszę 3997 złotych na konto sklepu, które podaję”. Znajoma, przekonana, że pisze jej syn, dokonała przelewu. Okazało się, że padła ofiarą oszustwa. Prokuratura ustaliła, że właścicielką rachunku bankowego, na który przelano pieniądze, jest niejaka Sylwia S., która jednak zaprzeczyła, że zakładała podany rachunek.

Jak stwierdził prokurator, postępowanie nie dało podstaw do wniesienia aktu oskarżenia, wobec czego zostało umorzone. Przecież to są kpiny z obywatela. Niech spróbuje nie zapłacić mandatu, to wejdą mu na konto i ten mandat pobiorą. Jeżeli Sylwia S. zaprzecza, że jest to jej konto, trzeba ustalić właściciela i doprowadzić do zwrotu pieniędzy. Inna znajoma pożyczyła komuś dużą sumę pieniędzy. Oficjalnie, z umową i opłaceniem podatku. Dysponuje dowodem przelewu. Dłużniczka twierdzi, że pieniądze oddała, nie ma jednak na to żadnego dowodu. Gdybym oddawała dużą sumę z ręki do ręki, żądałabym przecież potwierdzenia spłaty długu przez wierzyciela. Prokuratura odmówiła ścigania nierzetelnej dłużniczki, dając wiarę jej oświadczeniom.

Ja osobiście zeznawałam w sądzie w sprawie osoby oszukanej przez właściciela ogiera arabskiego. Na licytacji sprzedano jakiegoś siwego ogiera, na co istnieje dowód w postaci protokołu komornika, natomiast paszport wystawiono na skradzionego ogiera karego. Pomiędzy licytacją a datą wystawienia paszportu upłynęło kilka miesięcy. Otóż koń siwy nigdy nie stanie się kary, choć przeciwna zmiana maści jest możliwa. Dokumenty były więc dowodem oszustwa. Poza tym komornik zaniedbał sprawdzenia czipa konia. Sędzia nie rozumiała zupełnie wagi tego dowodu, odmówiła powołania biegłego zootechnika i ostatecznie sprawa została umorzona.

Otrzymałam kuriozalne pismo z sądu, w którym potraktowano mnie jako osobę poszkodowaną, podczas gdy byłam tylko świadkiem. Niezawisłość sędziowska sprowadza się zatem do orzekania według przekonań sędzi nie znającej przedmiotu sprawy; może ona dowody dowolnie dopuszczać lub nie oraz powoływać lub nie biegłych, co czyni z systemu sprawiedliwości farsę i prowokuje do oszustw.

Ekumenizm a geopolityka

Ekumenizm a geopolityka

17/09/2026 Konrad Rękas aniemowilem


Współczesny ekumenizm znakomicie wpisuje się w agendę globalizmu, organizując dialog międzywyznaniowy na gruncie relatywizmu, indyferentyzmu, a także uznania hegemonicznie zorganizowanego ładu międzynarodowego. Właśnie o geopolitycznych implikacjach procesów ekumenicznych dyskutowali uczestnicy konferencji zorganizowanej przez Międzynarodową Radę Obrony Kanonicznego Ładu Prawosławnego przy Centrum Studiów Geopolitycznych w Belgradzie, przy współpracy z włoskim wydawnictwem Theosis Editrice oraz greckim tygodnikiem „Orthodoxos Typos”.

Pozorna romanizacja

Zaangażowani w dyskusję eksperci z zakresu teologii, prawa kanonicznego, geopolityki, ekonomii i prawa międzynarodowego zgodnie dostrzegli w praktykach ekumenicznych stałą tendencję do powtórzenia w Kościołach prawosławnych tej samej operacji przejęcia i odśrodkowego rozkładu, którą z powodzeniem zrealizowano w Kościele katolickim. Jak zwrócił uwagę grecki teolog Georgios Tramboulis akcja ta może przybierać postać pozornego wzmacniania Kościoła przez sprzeczne z tradycją kanoniczną eksponowanie konstantynopolitańskiego Patriarchy Ekumenicznego już nie jako „pierwszego wśród równych”, ale raczej „pierwszego i nie mającego równych sobie”. – Centralizacji Unii Europejskiej towarzyszą próby unifikacji i centralizacji prawosławia, Fanar [siedziba patriarchy] jest przerabiany na neo-Watykan, a patriarcha uzurpuje sobie pozycję papieża Wschodu – podkreślał Tramboulis wskazując, że działania takie mają na celu przyspieszenie i ułatwienie wprowadzenia do prawosławia progresywizmu i innych trendów zdecydowanie antychrześcijańskich, jak również służą bezpośredniej destrukcji Kościołów kanonicznych, jak ma to miejsce przede wszystkim na Ukrainie. – W tej sytuacji to wierni muszą strzec depozytu wiary, zagrożonego przez hierarchię – zaakcentował Tramboulis.  Z kolei John Romanides wskazał na nie tylko praktyczne, ale także teologiczne następstwa ekumenizmu, który nie ograniczył się jedynie do organizacji, konferencji i dialogu międzykościelnego, lecz – w jego ocenie – stopniowo doprowadził do powstania „nowej teologii, nowej eklezjologii oraz nowego rozumienia jedności, osoby, komunii i prymatu”. 

Starszeństwo judaizmu i równość-w-Prawdzie islamu?

W swoim wystąpieniu podkreślałem, że mimo stuleci rywalizacji i konkurencji między Kościołami Zachodu i Wschodu – dziś łączy je wspólnota doświadczeń i zwłaszcza lekcja, jaką powinna być destrukcja będąca udziałem rzymskiego katolicyzmu. – Z dawnego, pełnego błędów, ale i wiary zachodniego chrześcijaństwa zostały obecnie formalne resztki, stanowiące estetyczny dodatek do obecnie dominujących ideologii liberalizmu i progresywizmu, dla których używa się modnych etykietek woke, transgender etc. Kościół rzymski (dla którego przez wiele stuleci pokonanie prawosławia było jednym z głównych celów) dziś jest raczej narzędziem dla innych sił. Użycza im swoich sprawdzonych metod, jednak nie jest już niczym więcej niż kolejną globalną korporacją notowaną na Wall Street i w City of London – mówiłem. – Ekumenizm miał zarazić prawosławie chorobami, które od dekad toczą Kościół rzymski. Kościół ekumeniczny, odrzucający własną ekskluzywność jest tylko pustą skorupą, pozbawioną Wiary. Ekumenizm równa się odrzuceniu Prawdy przez samo upieranie się, że nie może być tylko tą jedyną i wyjątkową. Zachód tej wiary nie ma już dawno, zastępuje ją sobie mitami, New Age, scjentologią, zboczeniami, dekadencją. (…) Fałsz ekumenizmu jest tym głębszy, że nie ogranicza się przecież tylko do chrześcijan i nie zmierza do wskazania tym z nich, którzy popadli w schizmę i herezję drogi do jedności. Ekumenizm to pakiet, w którym kluczową rolę odgrywa przecież uznanie starszeństwa judaizmu i równości-w-Prawdzie islamu. Stąd właśnie słuszne było i jest odrzucenie tego kłamstwa przez wiernych. 

Skoro prawosławie nie dało się pokonać przemocą, nie udało się uprowadzić jego wiernych w szeregi unii, ani nie upodobniono Cerkwi do pustej skorupy Kościołów Zachodu – pozostało wrogie przejęcie. Zarówno to symboliczne, gdy już od lat 1960-tych anglosaskie agencje wywiadowcze przejęły bezpośrednią kontrolę nad Fanarem, jak i praktyczne, przez tworzenie fałszywych-Cerkwi, fake-owego prawosławia jak na Ukrainie i w państwach bałtyckich. Fałszywe Cerkwie łączy coś więcej niż niekanoniczność. Ta mogłaby wynikać z niecierpliwości, oportunizmu, nacjonalizmu, wszystkie te błędy można by naprawić odbudowując łączność ze wspólnotą wiernych. Tymczasem fake-Cerkwie to hybrydy uniatyzmu i ekumenizmu, ucharakteryzowane na ortodoksję. Ich zadaniem jest nie tylko rozepchanie się na terytorium prawosławnym, to także broń zaczepna, której przykładem użycia jest inwazja ukraińskich sekciarzy-dumenkowców na Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny. Wobec tylu podobnych doświadczeń i właśnie na przekór fałszywej jedności ekumenicznego kłamstwa naturalną i konieczną wydaje się współpraca zagrożonego dziś szczególnie prawosławia z wiernymi tradycji katolickiej, Tradycjonalistyczną Wspólnotą Anglikańską czy nawet konserwatywno ewangelikalnymi denominacjami prezbiterianizmu – konkludowałem.

Wyznanie anglosaskiej dominacji

Dragana Trifković, dyrektor Centrum Studiów Geopolitycznych podkreśliła, że dominacyjne uroszczenia Fanaru nie są bynajmniej skutkiem odmiennych tendencji teologicznych czy równoprawnych interpretacji przepisów kanonicznych i tradycji. – Mamy do czynienia z realizacją w obrębie religii celów stricte politycznych, w dodatku narzucanych przez ośrodki zewnętrzne, anglosaskie. Dmitrij Bieliakow z Białorusi trafnie zidentyfikował te ośrodki wpływy z polityką brytyjską. – UK prowadzi na Ukrainie i w całej Euopie Wschodniej działania z zakresu wpływu i dominacji na różnych płaszczyznach: instytucjonalnej, dyplomatycznej, parlamentarno-legislacyjnej, informacyjnej i wojskowej, a także religijnej, uważanej za istotny czynnik kulturowy i ideologiczny. Poparcie dla przewrotu eklezjalnego na Ukrainie było wyrażane m.in. w Izbie Gmin, jak i było przedmiotem teoretycznych opracowań tak istotnych dla geopolityki brytyjskiej ośrodków jak Chatham House. Brytyjczycy byli zaangażowani nawet  na poziomie kadrowym i organizacyjnym, szkoląc około 200 kapelanów wojskowych dla Sił Zbrojnych Ukrainy. Ich prawdziwą religią nie są już zatem formalnie wyznawany uniatyzm czy fake-prawosławie, ale ideologia angielskiej dominacji geopolitycznej.

Konrad Rękas

Tylko aplauz i zaakceptowanie

Tylko aplauz i zaakceptowanie

22.09.2026 wolnemedia/tylko-aplauz-i-zaakceptowanie

Staram się być zdyscyplinowanym, porządnym obywatelem. Zgodnie z zaleceniami najwyższych dostojników, aby nie dać się zwieść na pokuszenie dezinformacji, słucham wyłącznie oficjalnych komunikatów rządowych i mediów pierwszego obiegu. Egzemplarz „Konstytucji”, który trzymałem na szafce nocnej i czytałem codziennie, ocierając łzy wzruszenia, po zmianie władzy schowałem nieco głębiej do szuflady, a po bezprawnym, omijającym ścieżkę legislacyjną uchwaleniu kredytu wojennego SAFE, wyniosłem do pawlacza.

https://youtube.com/watch?v=1IHLQJ8bvik%3Frel%3D0

Moją jedyną wieczorną lekturą, poza „Ewangelią”, stał się odtąd „Poradnik bezpieczeństwa”. Oglądam publiczną telewizję w permanentnej likwidacji, więc uspokajam i melduję posłusznie, iż doskonale zdaję sobie sprawę, że duch praworządności taki, jakim my go rozumiemy, zwłaszcza w obliczu historycznych wyzwań, z którymi mamy się zmierzyć, wymaga kroków zdecydowanych i stoi powyżej najwyższego aktu prawnego i ani mi przez myśl nie przejdzie jątrzyć i kwestionować zasadność zaciągania kredytów wojennych zadłużających pokolenia Polaków, które jeszcze nawet nie są w planach swoich rodziców.

Obok „Poradnika” trzymam długopis i kajecik, w którym notuję różne przestrogi miłościwie nam panującej władzy, a także własne uwagi i spostrzeżenia, by stać się lepszym obywatelem i moc kognitywnych & hybrydowych ataków złego Mzimu ze Wschodu móc zmóc. Bo ja Państwu powiem, że ja się cały czas czegoś uczę, bez przerwy, nieustannie.

W minionym tygodniu nauczyłem się na przykład od Wielce Czcigodnego Posła Treli z Lewicy, iż nad Łodzią przelatywały z prędkością światła nasze orły białe w samolotach F35, a hurkot był tak donośny, że ludność nie wiedziała, co się dzieje. Jestem głęboko przekonany, że skoro popisy podniebnej husarii zrobiły wrażenie nawet na mieszkańcach centralnej Polski, bądź co bądź przedstawicielach cywilizowanego Zachodu, to orki i mużycy nieznający toalet pierzchać będą w popłochu, nie podejmując nawet walki.

Zamiast liczyć barany, przed snem policzyłem, że nasza Wunderwaffe w dwie sekundy jest w stanie piętnastokrotnie okrążyć całą kulę ziemską i to wokół równika. Czuwaj!

Ktoś nieżyczliwy i czepialski mógłby mi wytknąć, że określenie Wunderwaffe nie przystoi do opisu naszej niepokonanej floty napowietrznej, bo kojarzy się z nazistami, ale dla mnie to słowo jak słowo, wszak hitleryzm to historia, a dzisiejsze Niemcy są naszymi sojusznikami w najsilniejszym obronnym pakcie militarnym świata sformowanym przeciw naszemu odwiecznemu wrogowi.

Świadomych naszej ogromnej siły i gotowości nie może dziwić oburzenie Wielce Czcigodnego Posła Kropiwnickiego z Koalicji Obywatelskiej na pewnego łajdaka-parlamentarzystę, którego niestety nie wymienił z nazwiska, a który opowiadał bzdury, jakoby pokój był najważniejszy i że on nie chce żadnej wojny. I co jeszcze, może żeby rakiety nie spadały na polskie miasta? Może nie jest dla niego piękną rzeczą, gdy w pierwszym szeregu ginie człowiek odważny? Może – aż boję się pomyśleć – jego zmysłu estetycznego nie nasyca widok spadającego z konia ułana? To jest nie tylko ruska narracja, ale i zdrada, jak słusznie zauważa niekwestionowany tytan intelektu, Poseł Kropiwnicki.

Defetystów traktowałbym bardzo surowo, a takich wypowiedzi zakazał. To za komuny nam wpajano, że nigdy więcej wojny i takie tam bzdury dla ludzi bojaźliwych, przepełnionych sowieckością konformistów obawiających się szczęku oręża. Ja osobiście pokładam ufność we władzy i głęboko wierzę, że gdy wojna nareszcie wybuchnie, będzie krótka i zwycięska. Bez kozery powiem, że gdy przez Bramę Smoleńską ruszymy na Ruskich, na podbicie Pandemonium wystarczą nam 4 tygodnie. A jeśli któremu z naszych kanonierów wraża kula oberwie obydwa ramiona, to on nadal będzie stał niewzruszony przy armacie, nabijał ją i raził ogniem nieprzyjaciela. Nawet głowicę termojądrową weźmiemy na klatę, tym bardziej, iż nie mamy schronów, ale spieszę posłusznie zameldować, że to nic, bo ten trudny czas to nie jest odpowiedni moment na krytykę zaniedbań sterników naszej ojczyzny, zwłaszcza że prawie nie padało. Niech no tylko zdejmiemy rękawiczki.

Innym razem, po obejrzeniu audycji prowadzonej przez Panią Redaktor Gozdyrę, nauczyłem się, jakich pytań nie wolno zadawać i zanotowałem skrzętnie w moim trzymanym na szafce nocnej notesiku, że absolutnie nie wolno pytać, dlaczego Putin miałby do nas wejść. Czy wiecie, o zacni braciszkowie, krajanie współcierpiący w ucisku, po co jest ten czyhający na Polskę Putler? No właśnie. Nikt nie wie, więc jak dotąd nikt nie ważył się zapytać. To jest Putler odpowiadający żywotnym potrzebom naszej miłościwie panującej nam władzy, która na fundamencie tegoż Putlera zbudowała misternie ogromną, obowiązującą ideologiczną konstrukcję. Jeśli go spod niej wyciągniemy, cała runie z łoskotem.

Ja też nie wiem, do czego Putinowi miałaby się przydać Polska. Nie pamiętam dokładnie, kto to powiedział, ale zdaje się, że albo Jego Ekscelencja Minister Sikorski, albo dzielny wojak Szwejk: gdyby wszyscy byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby od tego. Dlatego nie wstydzę się, że nie wiem. Wiem już za to, że pytać nie wolno, bo w demokratycznym kraju samo pytanie jest porażające i przerażające, hańbiące, ocierające się o zdradę i pisane cyrylicą.

U Andersena, kiedy dziecko krzyknęło, że król jest nagi, zgromadzeni poszli po rozum do głowy, ale życie w Polsce to nie baśń. To coś znacznie lepszego.

To, że nikt z oburzonych na Panią Wiadrowską, mdlejących i rwących włosy z głów nie potrafi odpowiedzieć na jej pytanie, tylko dobrze świadczy o miłościwie nam panujących. Bo oznacza, że tajemnica państwowa zostaje zachowana.

Autorstwo: Michał Węgrzynek
Źródło: Strajk.eu

„Doktorat” Jakuba Wiecha. Balon samo-uwielbienia i hucpy pękł. Smród się rozszedł.

Sześć godzin bronił doktorat.

Coś poszło nie tak.

Jakub Wiech ogłosił swoją „decyzję„

niezalezna/goraco-podczas-publicznej-obrony-rozprawy-doktorskiej-jakub-wiech-w-krzyzowym-ogrniu-pytan

Aż sześć godzin trwała obrona rozprawy doktorskiej samozwańczego „eksperta ds. energetyki” Jakuba Wiecha. Wiech bronił się wobec licznej publiki w atmosferze kontrowersji, które pojawiły się po dogłębnej analizie jego dysertacji. Choć pojawiły się wątpliwości, niedoszły doktor uznał, że najlepiej wybroni się podczas publicznej obrony. Coś poszło jednak raczej nie po jego myśli… „Mógłbym wobec tego apelować do Rady Dyscypliny, do której należy teraz decyzja w sprawie nadania stopnia doktora czy też odwoływać się do Rady Doskonałości Naukowej. Ale w takiej sytuacji – nie mam zamiaru” – oświadczył Wiech na X po obronie.

Autor: Joanna Grabarczyk Kopiuj link

Obrona publiczna rozprawy doktorskiej Jakuba Wiechax.com/@anna_ak2023 – x.com Obrona publiczna rozprawy doktorskiej Jakuba Wiecha

Równo w południe 21 września znany w mediach orędownik odnawialnych źródeł energii i samozwańczy ekspert ds. energetyki, Jakub Wiech, przystąpił do obrony rozprawy doktorskiej. Wydarzeniu towarzyszyło rzadko spotykane w takich przypadkach zainteresowanie opinii publicznej. Jakub Wiech przygotował opracowanie nt. wpływu instytucji i prawa Unii Europejskiej na bezpieczeństwo rynku gazu ziemnego w Polsce w latach 2004-2019.

Dysertacja aspirującego doktora najwyraźniej jednak nie przypadła komisji do gustu. Wynik głosowania dał 3 głosy za, 3 głosy przeciw, 4 głosy wstrzymujące się.

Wiech nazwał później „niezrozumiałym”. 

Końcowe głosowanie komisji przebiegło tak: 3 głosy za, 3 głosy przeciw, 4 głosy wstrzymujące się. Mógłbym wobec tego apelować do Rady Dyscypliny, do której należy teraz decyzja w sprawie nadania stopnia doktora czy też odwoływać się do Rady Doskonałości Naukowej. Ale w takiej sytuacji – nie mam zamiaru. Dlaczego? Głównie dlatego, że taki rezultat głosowania komisji uznaję za niezrozumiały.(…) W tym układzie, kiedy największa grupa członków komisji po prostu wstrzymała się od głosu, sprawa jest dla mnie po prostu niezrozumiała. Jeśli 3 recenzje, 6 godzin obrony i 50 pytań nie wystarczą do zajęcia stanowiska „za” lub „przeciw”, to ja nie wiem, co jest w stanie

– ocenił decyzję komisji Jakub Wiech na X.

=============================

Szczątkowe relacje z przebiegu obrony – skrajnie niekorzystne dla Wiecha – pojawiały się w serwisie społecznościowym X na bieżąco. Ponieważ pochodziły z anonimowego konta i nierzadko były dość obelżywe, nie zdecydowaliśmy się ich przytoczyć. Do momentu oddania do publikacji niniejszego tekstu nie uzyskaliśmy również komentarza samego Jakuba Wiecha ani prof. Tomasza Grosse, który zadał mu podczas obrony pytanie o obiecywany w abstrakcie pracy model. Autora rozprawy zapytaliśmy m.in. o obecność plagiatów w jego dysertacji oraz na ile prawdziwa jest relacja, jakoby recenzenci ocenili jego rozprawę jako niechlujną, z ogromną ilością błędów, niestaranną i polityczną. Usiłowaliśmy również zweryfikować, czy to prawda, że obecni na widowni profesorowie jednoznacznie negatywnie komentowali zarówno samą rozprawę, jak i przyjętą linię obrony.

Zamiast komentarza Jakub Wiech wystosował przytoczone wyżej oświadczenie na X. [filmiki z jego „argumentami” i tp można znaleźć w oryginalnym artykule. Ja nie zaśmiecam. MD]

Co dalej w sprawie nadania stopnia doktora? Prof. Ziemowit Miłosz Malecha, badacz w dyscyplinie inżynierii środowiska, górnictwa i energetyki z Politechniki Wrocławskiej, pocieszył Wiecha i zasugerował mu publikację najlepszych fragmentów rozprawy w recenzowanych czasopismach.

Kontrowersje wokół jakości rozprawy doktorskiej

Blisko tydzień przed zaplanowaną na poniedziałek 21 września obroną dysertacji znanego orędownika OZE i samozwańczego eksperta ds. energetyki, Jakuba Wiecha, w portalu społecznościowym X zaczęły pojawiać się głosy krytyczne wobec jego rozprawy. Dysertacja Wiecha, licząca 222 strony, zgodnie z prawem została opublikowana przez Uniwersytet Warszawski do wglądu dla wszystkich zainteresowanych.

Na początku dokładnie przyjrzał się jej Tomasz Swaczyna, prezes Instytutu Analiz i Ekspertyz Gospodarczych. Swaczyna wpisany jest na listę biegłych sądowych w dziedzinach takich jak ekonomia, finanse, wycena i kryptowaluty. 

Przemysław Czarnek

ZOBACZ PODOBNE

Zaiskrzyło na linii Czarnek-Wiech. „W imię czyich interesów wprowadza pan Polaków w błąd?”

==============================

W rezultacie jego analizy powstał liczący sobie kilkanaście stron raport. Ekspert wytknął Wiechowi m. in. plagiat, brak obiecywanego w abstrakcie pracy doktorskiej modelu, oparcie się na nieistniejących źródłach, autoplagiat, wewnętrzne sprzeczności czy stawianie hipotezy, której nie da się obalić.

=====================

Im bliżej obrony, tym więcej komentarzy krytycznych wobec autora pojawiało się w mediach. Jakubowi Wiechowi zarzucano m. in. absolutny brak znajomości procesu wydobycia ropy naftowej czy gazu ziemnego, brak dorobku naukowego pozwalającego o ubieganie się o stopień doktora czy niedostateczny research.

[Opuszczam dużo filmików – komentarzy. MD]

Wisienką na torcie było odkrycie, że Jakub Wiech w portalu społecznościowym LinkedIn, służącym stricte budowaniu i promowaniu swojego wizerunku zawodowego, jeszcze przed publiczną obroną swojej rozprawy przyznał sobie stopień doktora.

=========================

#Jakub Wiech #obrona doktoratu #Uniwersytet Warszawski

Autor: Joanna Grabarczyk

Wizje pani von der Leyen

Łukasz Warzecha: Wizje pani von der Leyen

21 września 2026 pch24/lukasz-warzecha-wizje-pani-von-der-leyen

Warzecha-von-der-Leyen-wizje.jpg

„Europa ociepla się dwa razy szybciej niż reszta świata!” – oznajmiła pani Ursula von der Leyen podczas tegorocznego SOTEU, czyli State of the European Union – dorocznego wrześniowego wystąpienia przewodniczącego Komisji Europejskiej, wygłaszanego na sesji plenarnej w Strasburgu. Dalej zaś oznajmiła, że w związku z tym nie ma mowy o zejściu z klimatystycznego kursu. Twierdzenie, że Europa ociepla się dwa razy szybciej niż reszta świata, jest o tyle interesujące, że w sieci krążą zestawienia nagłówków prasowych z ostatnich lat, pokazujących, że to samo pisano w zasadzie o każdej możliwej innej części globu.

Znajdziemy więc teksty o tym, że Australia, Antarktyka, Afryka, Ameryka czy Azja ocieplają się dwa razy szybciej (albo generalnie szybciej) niż reszta świata. Trzeba by zatem uznać, że każda część świata ociepla się szybciej niż każda inna. Czy jakoś tak.

Czy zatem przewodnicząca KE opiera swoje twierdzenie na jakichkolwiek danych czy też po prostu powtarza bezmyślnie klisze z wystąpień klimatystów? Odpowiedź jest chyba oczywista. 

Podczas swojego mniej więcej godzinnego wystąpienia szefowa Komisji Europejskiej nie zajęła się w ogóle rewizją systemu ETS, a więc jednym z najgorętszych tematów w Unii obecnie. Nie wspomniała również o ETS 2, który ma wejść w życie w 2028 r., a który oznacza gigantyczne podwyższenie kosztów życia, a więc również potężny impuls inflacyjny – nie tylko w Polsce, lecz również w całej UE, w tym w strefie euro. Już dzisiaj polityka klimatyczna drenuje UE z jej potencjału gospodarczego, czemu trzeba zapobiegać regulacjami, sztucznie obciążając import surowców do Unii za pomocą cła węglowego CBAM.

CBAM to szczególnie wyrazisty symbol absurdu unijnej polityki klimatycznej. Ceny energii w UE i co za tym idzie unijnych wyrobów na przykład ze stali są dzisiaj horrendalne. W ubiegłorocznym raporcie Międzynarodowa Agencja Energetyczna szacowała, że ceny prądu w UE są o 100 proc. wyższe niż w USA i o 50 proc. wyższe niż w Chinach. Z kolei niedawno wiceprezes Polskiej Grupy Energetycznej wskazywał, że w Polsce koszt ETS to około 50 proc. kosztów cen energii dla przedsiębiorstw, podczas gdy średnia unijna to około 11 proc. Wszystko to powoduje, że logicznie rynkowo byłoby sprowadzać spoza UE te wyroby i półprodukty, które powstają z materiałów najbardziej obciążonych kosztami polityki klimatycznej. Tak byłoby znacznie bardziej opłacalnie. Komisja Europejska to doskonale wie, dlatego postanowiła zamknąć tę drogę właśnie cłem węglowym. Każdy produkt z listy (są na niej stal, aluminium, cement, nawozy, ale także wodór – ze szczegółowymi parametrami) jest obciążony opłatą odpowiadającą emisjom, jakie wiązały się z jego wyprodukowaniem. Chcesz uciec od kosztów polityki klimatycznej, sprowadzając towar z Indii czy Chin? Niedoczekanie twoje. Zapłacisz dodatkowo, tak żeby ci się to nie opłacało.

W przypadku cen energii i ich wpływu na przemysł skutek polityki klimatycznej jest całkowicie oczywisty. Nie inaczej jest, gdy idzie o europejski przemysł samochodowy. Pchanie na siłę samochodów elektrycznych przysłużyło się wyłącznie producentom chińskim i to do tego stopnia, że hipoteza o potężnym lobbingowym wpływie Pekinu nie wydaje się irracjonalna. Europejski przemysł samochodowy leży i kwiczy, co w ostatnim czasie widać najwyraźniej w przypadku problemów Volkswagena, który w sumie zapowiada zwolnienie nieprawdopodobnej liczby 100 tys. pracowników.

Media przez jakieś czas powtarzały błędne twierdzenie o rezygnacji UE z planu zakazu rejestracji nowych aut spalinowych od 2035 r. Otóż nic takiego nie zostało postanowione mimo apeli sektora motoryzacyjnego. Pojawiła się jedynie propozycja KE, która w symbolicznym stopniu zakaz łagodzi: zamiast redukcji emisji o 100 proc. ma być redukcja o 90 proc., którą w dodatku producenci musieliby kompensować poprzez stosowanie „zielonej” stali wytwarzanej w Unii Europejskiej. Czyli tej horrendalnie drogiej, bo produkowanej bez-węglowo. Zagadka: jaki będzie to miało wpływ na ceny w ten sposób wytwarzanych pojazdów?

To prowadzi do pytania, które słyszę na różnych spotkaniach wielokrotnie: dlaczego oni – politycy i przede wszystkim urzędnicy KE – to robią? Jaka jest ich motywacja? Nie wiem, czy kiedykolwiek poznamy całą prawdę. Kilkakrotnie już słyszałem jednak od europosłów – i to wcale niekoniecznie z grup politycznych opozycyjnych wobec obecnej Komisji – że pani von der Leyen działa jak fanatyczka. Być może to jednak zbyt prosta odpowiedź.

Odstawmy na chwilę na bok kwestie zewnętrzne – lobbing, międzynarodowe interesy i podobne – i zastanówmy się tylko nad samą panią von der Leyen. W tej chwili jest na półmetku swojej drugiej kadencji. Jako przewodnicząca KE nie ma żadnej legitymacji demokratycznej. Mimo wprowadzenia teatralnej instytucji Spitzenkandidaten, wybór, a właściwie wyznaczenie szefa Komisji nie stało się ani trochę bardziej demokratyczne. Nadal jest to osoba wybierana w kuluarach Rady Europejskiej (zgromadzenia szefów rządów i państw) w ramach skomplikowanego układu politycznych interesów przeplatających się z kwestiami poprawności politycznej (płeć) czy narodowościowymi. Niewiele zmienia tutaj konieczność zatwierdzenia danej osoby przez PE.

Tu przypomnieć trzeba, że gdy pani von der Leyen była po raz pierwszy wybierana na szefową KE w 2019 r., w Parlamencie za jej kandydaturą opowiedzieli się posłowie PiS, a partia pana Kaczyńskiego uznała zatwierdzenie pani von der Leyen za swój wielki sukces (do dzisiaj można znaleźć okładkę „Gazety Polskiej” z takim dokładnie sformułowaniem). Niemka pozostała na stanowisku na kolejną kadencję nie dlatego, że tak znakomicie kieruje Komisją, ale dlatego, że nikt nie był gotowy na naruszenie istniejącego układu i negocjowanie od nowa ułożenia wszystkich stanowisk. W KE pani von der Leyen miała i ma nadal fatalną renomę jako osoba apodyktyczna, zgarniająca pod siebie wszystkie kompetencje, niekonsultująca niemal niczego z komisarzami odpowiadającymi za daną dziedzinę. Symbolem jej dominacji jest sytuacja Kai Kallas, byłej premier Estonii, w tej kadencji wysokiej przedstawicielki UE do spraw zagranicznych i bezpieczeństwa, z urzędu wiceprzewodniczącej KE. Kallas została sprowadzona do roli paprotki – nie może kompletnie nic poza wygłaszaniem nic nieznaczących oświadczeń.

Dochodząc do władzy w KE pani von der Leyen potrzebowała jakiegoś politycznego wehikułu. To problem samej konstrukcji instytucjonalnej UE – rozdęte kompetencje Komisji Europejskiej powodują, że zamiast zajmować się wyłącznie zarządzaniem strukturą, działa ona faktycznie jak rząd, choć nie ma demokratycznej legitymacji, jaką mają rządy w państwach członkowskich. Komisja potrzebuje jakiejś wizji, choć w ogóle nie powinna jej mieć. Nie od tego jest. Niemka postawiła na politykę klimatyczną. Dlaczego tak się stało i czemu to akurat był jej wybór – trudno powiedzieć. Może kiedyś jakiś dziennikarz śledczy będzie potrafił sprawdzić, jakie były przyczyny. Mógł to być splot przypadków, wpływu lobbystów i osobistych przekonań.

Zaś instytucjonalne usytuowanie Komisji Europejskiej oraz pozycja jej przewodniczącego powodują, że w praktyce jest to ciało niemal niekontrolowane. Jeśli polityk znajdując się w takich okolicznościach zainwestuje ogromnie wiele w jedną, całkowicie błędną politykę, lecz nie ma środków czy czynników, które przymusiłyby go do rezygnacji z tego błędnego kierunku – dlaczego miałby to zrobić? Szczególnie jeśli sam w żaden sposób nie odczuwa jej skutków. Wymowna jest historia z samochodami służbowymi dla członków Komisji. W ramach jej przymusowego „zazieleniania” pani von der Leyen przesadziła ich do elektrycznych limuzyn.

Ponieważ jednak są to ciężkie BMW, pojazdy te nie są w stanie bez ładowania pokonać niespełna 450-kilometrowej trasy Bruksela-Strasburg (w tym ostatnim mieście odbywa się raz w miesiącu sesja PE) i muszą robić postój na ładowanie w połowie, w Luksemburgu. Powoduje to, że komisarze tracą czas, a bywa i tak, że na stacji ładowania tworzą się kolejki służbowych pojazdów Komisji. Ta uciążliwość nie dotyczy jednak samej pani von der Leyen, ona bowiem podróżuje opancerzonym samochodem z ochroną, a ten jest już napędzany tradycyjnym silnikiem spalinowym.

Nie jest zatem tak, że wystarczy pozbyć się pani von der Leyen, a sytuacja radykalnie się zmieni. Fiksacja na punkcie zielonego ładu może wynikać z jakichś osobistych uprzedzeń czy fanatyzmu obecnej przewodniczącej KE, ale stoi też za nią cały system. Bez jego zmiany oraz bez przełamania tradycyjnej koalicji w Parlamencie, złożonej z Europejskiej Partii Ludowej i Socjaldemokratów, wiele się nie zmieni.

Łukasz Warzecha

ŁUKASZ WARZECHA: VON DER LEYEN, TUSK I WOJNA. KOMU TO SŁUŻY?

Tajne spotkanie CENTCOM w Niemczech. Szefowie Izraela, Arabii Saud., Zjedn. Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Kuwejtu, Kataru, Jordanii i Egiptu.

Tajne spotkanie CENTCOM w Niemczech

Autor: Claudia Töpper apolut/geheimes-centcom-treffen-in-deutschland

Portal informacyjny Axios poinformował 15 września 2026 r. o tajnym spotkaniu, które niedawno odbyło się w Niemczech między amerykańskim centrum dowodzenia, Izraelem, a kilkoma państwami arabskimi. Dokładna data spotkania nie została ujawniona publicznie.(1) Według Der Spiegel, niemieckie Federalne Ministerstwo Obrony nie wiedziało o tym spotkaniu.(2)

Komentarz  Claudii Töpper.

Spotkanie CENTCOM

W zeszłym tygodniu w Niemczech odbyło się spotkanie CENTCOM-u w sprawie wojny z Iranem. Dowódca Centralnego Dowództwa USA, admirał Brad Cooper, zorganizował spotkanie, w którym uczestniczyli szefowie państw i rządów Izraela, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Kuwejtu, Kataru, Jordanii i Egiptu.

Podobno omawiano między innymi kwestię utrzymania baz amerykańskich na Bliskim Wschodzie oraz dalsze działania w sprawie Cieśniny Ormuz.(3) Cooper jasno dał do zrozumienia, że ​​Stany Zjednoczone nie opuszczą swoich baz na Bliskim Wschodzie, pomimo że są one celem ataków irańskich. Oświadczył również, że USA planują zwiększyć ruch morski w Cieśninie Ormuz. Dalsze szczegóły dotyczące spotkania nie są obecnie znane. Dokładna lokalizacja spotkania również nie została ujawniona. „The Times of Israel” wspomniał jedynie o ośrodku narciarskim w Niemczech.(4)

Spotkanie odbyło się pomimo braku stosunków dyplomatycznych Izraela z uczestniczącymi państwami arabskimi, zwłaszcza Arabią Saudyjską i Katarem. Oba państwa zostały również określone przez izraelskich polityków jako wrogie.(5) Żadne z uczestniczących państw Zatoki Perskiej nie potwierdziło publicznie ani nie zaprzeczyło swojemu udziałowi.(6)

Czym jest CENTCOM?

United States Central Command (CENTCOM ) jest jednym z 11 amerykańskich dowództw bojowych. Jest to amerykańskie centrum dowodzenia wojskowego odpowiedzialne za Bliski Wschód, Afrykę Wschodnią i Azję Środkową. Jego wojska stacjonują w Kuwejcie, Bahrajnie, Katarze, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Omanie, Pakistanie i kilku krajach Azji Środkowej, między innymi. W przeszłości wojska działały również w Jordanii, Izraelu i Arabii Saudyjskiej. CENTCOM planuje i przygotowuje odpowiedzi wojskowe na kryzysy i potencjalne scenariusze kryzysowe. Jego siedziba znajduje się w bazie sił powietrznych MacDill w Tampie na Florydzie. CENTCOM został założony w 1983 roku. Podlega obecnemu Sekretarzowi Obrony USA, Pete’owi Hegsethowi, który jest odpowiedzialny za ogólne dowództwo wojskowe i kierownictwo polityczne Departamentu Obrony. (7) Od sierpnia 2025 roku CENTCOM jest dowodzony przez admirała Charlesa Bradforda Coopera II.

Dlaczego warto zorganizować spotkanie w Niemczech?

Ponieważ Niemcy nie należą do obszaru odpowiedzialności CENTCOM, pojawia się pytanie, dlaczego odbyło się tam spotkanie z wysokimi rangą oficerami wojskowymi z ośmiu krajów. Chociaż brak oficjalnych informacji na temat dokładnego miejsca spotkania, znane informacje pozwalają na pewne spekulacje. Jeśli miejscem spotkania rzeczywiście był niemiecki ośrodek narciarski, to nie wydaje się, aby był to Ramstein, Spangdahlem ani Stuttgart, jak sugeruje Der Spiegel. Mogło to być Garmisch-Partenkirchen, a dokładniej Edelweiss Lodge and Resort. Jest to obiekt Departamentu Obrony USA w ramach Garnizonu Armii USA w Bawarii. Znajduje się tam również Europejskie Centrum Studiów nad Bezpieczeństwem im. George’a C. Marshalla oraz Szkoła NATO w Oberammergau. Armia USA jednoznacznie określa Centrum Marshalla i Szkołę NATO jako miejsca międzynarodowej dyplomacji wojskowej, szkoleń i współpracy. (8)

Rozmowy z Iranem, zaplanowane w tym samym czasie, zostały przełożone.

Iran pierwotnie zaprosił państwa Zatoki Perskiej na spotkanie w Omanie 14 września 2026 r. w celu omówienia bezpiecznego szlaku żeglugowego przez Cieśninę Ormuz i kontroli nad cieśniną. Spotkanie to zostało jednak przełożone na prośbę Arabii Saudyjskiej. (9)

Reakcja Iranu

Irański urzędnik ds. bezpieczeństwa Mohsen Rezaei skomentował te wydarzenia. Powiedział dosłownie:

„Zaprosiliśmy ich na spotkanie w Salahah, a oni odwzajemnili się tajnym spotkaniem w Niemczech z Centralnym Dowództwem USA i Izraelem”.(10)

20 września 2026 roku irańska państwowa agencja informacyjna IRNA opublikowała oficjalne oświadczenie Kwatery Głównej Chatam al-Anbija (centralnego dowództwa operacyjnego irańskich sił zbrojnych). Brzmi ono dosłownie:

„Ostrzegamy, że jeśli Stany Zjednoczone popełnią błąd w sprawie islamskiego Iranu, wszystkie centra stabilności i interesy tego kraju [USA] w regionie staną się celem bez żadnych ograniczeń ani zastrzeżeń ciągłych, skutecznych i bolesnych ataków. […]”(11)

Tego samego dnia prezydent USA Donald J. Trump udzielił wywiadu telefonicznego reporterowi FOX News Treyowi Yingstowi. Podczas wywiadu Trump miał powiedzieć: „Prezydent określił obecne decyzje jako »unicestwienie Iranu, dopuszczenie do jego gospodarczego rozkładu lub zawarcie układu «”. Dodał:

„Moje pytanie brzmi: czy i kiedy wysadzę cały naród w powietrze? Lepiej, żeby się dobrze zachowywali”.(12)

komentarz

Sytuacja między USA, Izraelem a Iranem grozi dalszą eskalacją. Jaką rolę w tym konflikcie odgrywają państwa sąsiednie Iranu? Rzecznik irańskiego MSZ, Esmaeil Baghaei, stwierdził w wywiadzie, że planowane spotkanie w Omanie, zanim zostało przełożone, jest następujące:

„[Spotkanie jest] oznaką dobrych intencji Iranu, ponieważ zawsze mówiliśmy, że bezpieczeństwo regionu musi być gwarantowane przez kraje regionu bez interwencji mocarstw zagranicznych. […] To znak, że będziemy rozmawiać z naszymi sąsiadami, pomimo faktu, że ich terytoria, ich bazy wojskowe lub bazy wojskowe Stanów Zjednoczonych zostały wykorzystane do ataku na Iran”. (13)

Zamiast rozmawiać z Iranem, prowadzą rozmowy z krajami, które rozpoczęły wojnę. Dla Iranu wygląda to jak zasadzka, a sytuacja nadal się zaostrza. Czy nie byłoby mądrzej, gdyby sąsiednie państwa podjęły rozmowy z oboma krajami? Dyplomacja najwyraźniej całkowicie się załamała.

Ponadto pojawiają się inne pytania.

Wygląda na to, że sytuacja w Niemczech jest taka, że ​​kilka państw może spotkać się na rozmowach kryzysowych lub rozmowach dotyczących eskalacji, a rząd federalny nie ma o tym najmniejszego pojęcia, jeśli wierzyć oficjalnym oświadczeniom.

Czy naprawdę należy wierzyć tym oświadczeniom? Na Federalnej Konferencji Prasowej 16 września 2026 roku zapytano o to sekretarza stanu Stefana Korneliusa. Jego odpowiedź brzmiała dosłownie:

„Rząd federalny nie może tego skomentować”.(14)

To nie jest jednoznaczne „nie”. Raczej nie komentujemy tej kwestii.

Tego samego dnia, w którym Axios poinformował o tajnym spotkaniu CENTCOM w Niemczech, niemiecki minister obrony Boris Pistorius spotkał się w Waszyngtonie z sekretarzem obrony USA Pete’em Hegsethem.(15)

Podpisali oni umowę o pogłębieniu niemiecko-amerykańskiej współpracy obronnej, co oznacza, że ​​współpraca między producentami broni obu krajów zostanie zintensyfikowana, a wśród nich znalazł się zakup przez Niemcy pocisków manewrujących Tomahawk od USA.(16)

Gdziekolwiek spojrzeć w dzisiejszych czasach, czy to w Niemczech podczas wyborów, czy na całym świecie, w trakcie poważnych konfliktów i wojen, sytuacja eskaluje, staje się coraz bardziej podzielona i coraz bardziej przypomina to przedszkole. Jest to jednak niesprawiedliwe wobec dzieci, ponieważ zachowują się one stosownie do swojego wieku, czego nie można powiedzieć o politykach na arenie międzynarodowej. Dyplomacja i dialog nie mogą stać się przeżytkiem; muszą być obowiązkowe. Każdy, kto odmawia, powinien stracić swoją pozycję polityczną. Ci, którzy wybierają broń zamiast dialogu, nie ponoszą takiej odpowiedzialności.

Źródła i notatki

(1) https://www.axios.com/2026/09/15/military-commanders-us-israel-arab-countries-iran-meeting-germany

(2) https://www.spiegel.de/ausland/usa-luden-offenbar-israel-und-arabische-staaten-zu-treffen-in-deutschland-ein-a-c5ebfc0a-2784-42ae-bce4-50330e949bde

(3) https://www.timesofisrael.com/idf-chief-met-army-heads-of-qatar-saudi-arabia-other-arab-states-to-discuss-iran-report/amp/; https://www.axios.com/2026/09/15/military-commanders-us-israel-arab-countries-iran-meeting-germany

(4) https://www.timesofisrael.com/idf-chief-met-army-heads-of-qatar-saudi-arabia-other-arab-states-to-discuss-iran-report/amp/

(5) https://www.timesofisrael.com/idf-chief-met-army-heads-of-qatar-saudi-arabia-other-arab-states-to-discuss-iran-report/amp/

(6) https://www.tasnimnews.ir/en/news/2026/09/20/3701535/irańskie-militarne-centrum-przychyla-się-do-tajnego-spotkania-izraelsko-arabskiego-w-niemczech/amp

(7) https://www.centcom.mil/ABOUT-US/ ; https://www.centcom.mil/ABOUT-US/POSTURE-STATEMENT/POSTURE-STATEMENT-CONTINUED/

(8) https://home.army.mil/bavaria/9017/8040/0348/02_USAG_Bv_Fact_Sheet_Public_20260202.pdf

(9) https://www.reuters.com/business/energy/diplomacy-stumbles-with-postponement-meeting-strait-hormuz-proposal-2026-09-13/

(10) https://www.theguardian.com/world/2026/sep/20/middle-east-braces-for-more-violence-as-iran-claims-us-is-planning-to-renew-bombing-campaign

(11) tasnimnews.ir/fa/news/1405/06/29/3701392/هشدار-ایران-به-کشورهای-منطقه-خطا-کنید-هدف-حملات-دردناک-قرار-می-گیرید/amp

(12) https://www.mediaite.com/media/news/trump-warns-foxs-yingst-very-big-things-are-happening-on-iran-my-question-is-if-and-when-do-i-blow-the-entire-nation-up/

(13) https://www.aljazeera.com/amp/news/2026/9/12/bahrain-says-it-will-not-participate-in-irans-proposed-hormuz-meeting

(14) https://ebs.publicnow.com/view\

(15) https://www.reuters.com/business/aerospace-defense/germany-us-sign-agreement-deepen-defense-cooperation-between-industries

(16) https://www.reuters.com/business/aerospace-defense/germany-us-sign-agreement-deepen-defense-cooperation-between-industries

+++

Niedziela. Siedlce – Msza Święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

Krucjata Różańcowa za Ojczyznę site iconKrucjata Różańcowa za Ojczyznę
27.09.26 Siedlce – Msza Święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę
By antyk2013 on 22/09/2026 Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica.
      Zapraszamy do Siedlec 27 września, niedziela, na 119 Pokutny Marsz Różańcowy w intencji naszej kochanej Ojczyzny – Polski. Zaczynamy o godzinie 14:00, pod Pomnikiem Św. Jana Pawła II. Kończymy Mszą Świętą w katedrze siedleckiej, która rozpocznie się o godzinie 16:00.
Uwielbiając Boga w Trójcy Świętej Jedynego, modlimy się razem z Maryją Królową Polski, o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.
Z Panem Bogiem,
Andrzej Woroszyło

Świat się zmienia, ustroje upadają, a w Polsce jedna rzecz pozostaje niezmienna jak dług publiczny: sprytnie podpięty pod koryto cwaniak

Czar6wnica com/p/Czar6wnica

Świat się zmienia, ustroje upadają, a w Polsce jedna rzecz pozostaje niezmienna jak dług publiczny: sprytnie podpięty pod koryto cwaniak zawsze znajdzie sposób, by za pieniądze podatnika zafundować sobie bąbelki w jacuzzi. Zmienia się tylko narracja – kiedyś kradło się na chwałę ojczyzny i krzewienie cnót niewieścich, dziś ściga się to przed kamerami w imię praworządności, dbając przede wszystkim o odpowiednie oświetlenie na konferencji prasowej.
Poprzednicy z PiS doprowadzili sztukę dojenia państwa do poziomu niemal metafizycznego. Przepis był genialny w swojej prostocie: rejestrujesz fundację z nazwą brzmiącą jak połączenie encykliki z podręcznikiem do historii oręża polskiego, w zarząd wpisujesz losowe fantomy w stylu „JanKowalski1”, a na stronie wklejasz bełkot o etyce. Następnie idziesz do zaprzyjaźnionego instytutu, bierzesz 405 tysięcy złotych na „rozwój instytucjonalny”, „popularyzację nauki” oraz absolutny hit sezonu – „estetykę”.


W praktyce ta narodowa estetyka zmaterializowała się pod postacią apartamentu w centrum Krakowa z wanną z hydromasażem i skrzyneczką na kod przy drzwiach, żeby turyści z zagranicy mogli za 350 złotych za dobę krzewić polską myśl patriotyczną między jednym a drugim piwem.
A państwowa tablica pamiątkowa? Skitrana na szafie pod starym kartonem. Bo przecież prezes z rozbrajającą szczerością wyjaśnił, że „być może zdjęto ją do czyszczenia”. Wiadomo – tablica miała kryzys tożsamości, potrzebowała urlopu na szafie, a w apartamencie i tak zasłaniała widok na minibar.
I wtedy na białym koniu wjeżdża Koalicja Obywatelska ze swoim wielkim, bezlitosnym, hollywoodzkim spektaklem pod tytułem „Rozliczamy!”.
Nowa władza rzuca się do mikrofonów. Nowy dyrektor instytutu z groźną miną pręży pierś, pompuje muskuły i zapowiada prokuratora, ogłaszając zdemaskowanie potwornego układu. Jest tylko jeden drobny, przezabawny szczegół,
o którym zapomniano wspomnieć na slajdach: ten sam nowy, uśmiechnięty zarząd chwilę wcześniej bez mrugnięcia okiem podpisał i klepnął sprawozdanie finansowe rzeczonej fundacji. Dopiero gdy smród wybił w mediach, w trybie natychmiastowym odkurzono szable sprawiedliwości. Mechanizm jest wieczny – dziś robimy pokazówkę na poprzednikach, a za cztery lata kolejna zmiana warty będzie dokładnie tak samo ścigać fundacje zakładane przy kawie przez naszych znajomych.
W tym całym narodowym teatrze zemsty i audytów najpiękniejszy jest jednak casting na kluczowych świadków i „ofiary”. Szczytem operacyjnej niemocy i politycznej farsy staje się dramat poszkodowanego Dawida.
Zamiast konkretnych zarzutów, twardych przesłuchań i odzyskiwania publicznej kasy, mamy telenowelę, w której nikt nie kwapi się, by faceta wreszcie konkretnie przetrzepać. Zresztą sam Dawid cierpi na najcięższą chorobę polskiej elity: jedyny ból egzystencjalny, jaki rozrywa jego serce, to fakt, że nie może w tym sezonie polansować się swoim Porsche. Całą resztę – prawo, państwo, podatników, etykę i tę całą hecę z rozliczeniami – ma dokładnie tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę.
Mamy więc państwo z kartonu w pełnej krasie:
Prawicowy wizjoner z dotacji funduje sobie apartament na Airbnb, tłumacząc, że wanna z bąbelkami realizuje cele statutowe.
Liberalni szeryfowie urządzają igrzyska z rozliczania, choć sami najpierw przybili pieczątkę, a teraz boją się wezwać na dywanik gościa, bo jeszcze popsują narrację.


A w centrum tego wszystkiego stoi pomnik współczesnej Rzeczypospolitej: zablokowane Porsche, którego właściciel patrzy na ten cały polityczny cyrk z absolutnym politowaniem.
Rządzący zmieniają się co parę lat, wymieniają tabliczki na gabinetach, zmieniają logotypy na rządowych stronach i obrzucają się błotem w programach publicystycznych. Ale bilans pozostaje ten sam: podatnik dalej sponsoruje czyjś wypoczynek w bąbelkach, a jedyną realną karą w tym kraju jest chwilowy brak możliwości wyjechania luksusową furą na miasto.


Czar6wnica

Audi pozywa AUDI o audi. Koncern straszy importera własnych aut z Chin

Audi pozywa AUDI o audi. Koncern straszy importera własnych aut z Chin


2026-09-21 bankier/Audi-pozywa-AUDI-o-audi-Koncern-straszy-importera-wlasnych-aut-z-Chin

Audi stworzyło markę specjalnie przeznaczoną na chiński rynek o nazwie nomen omen AUDI. Teraz jak się okazuje, koncern musi biec do sądu, by zapobiec ich importowi do Niemiec. Jak się bowiem okazało, modele przeznaczone dla azjatyckiej klienteli trafiły także w gusta europejskich kierowców.

Audi pozywa AUDI o audi. Koncern straszy importera własnych aut z Chin
fot. Robert Way / / Shutterstock

Marka należąca do koncernu Volkswagen opracowała samochody elektryczne Audi E5 Sportback (kombi) oraz E7X (SUV). Jednak próżno na nich szukać tradycyjnej stylistyki kojarzącej się z marką czy chociażby charakterystycznych czterech kółek na masce. AUDI miało bowiem trafić w gusta młodych, „zaawansowanych technologicznie” kupujących z Chin – podaje „Automobilwoche”. 

Teraz zaczynają się także pojawiać w Niemczech. Niemiecka firma Auto China sprowadziła dwa modele: Audi E5 Sportback oraz E7X, przeprowadziła ich homologację i zaoferował kupującym. Ku rozpaczy koncernu.

Tak chiński projekt Audi obrócił się przeciwko niemu w Europie

Po pierwsze po sprowadzeniu z Państwa Środka kanibalizują sprzedaż modeli e-tron Audi. Po drugie, import może się wiązać z licznymi problemami, w tym np.kto ma odpowiadać za obsługę serwisową? Jest to o tyle ważne przy samochodach elektrycznych, gdyż są wręcz nafaszerowane elektroniką od czujników przez kamery poprzez systemy wspomagania.

Europejska sieć dilerska Audi nie wydaje się właściwa, skoro z „chińskimi” modelami nie ma nic wspólnego. 

– Pojazdy te nie są eksportowane do poszczególnych krajów poza Chinami za pośrednictwem oficjalnego kanału dystrybucji autoryzowanego przez Audi AG, a następnie są rejestrowane na nieznanych nam warunkach – napisano w oświadczeniu Audi AG. 

Czy Ukraina zamierza przy pomocy Izraela przeprowadzić ataki pod fałszywą flagą na jeden lub kilka krajów NATO

…dał wczoraj w komentarzach następujący wpis:


INFO: maurizioblondet.it/israele-aiuta-zelenski-a-scatenare-lart-5/„

„Uczta Baltazara
21 settembre 2026 alle 19:02


Izrael pomoże Zełenskiemu w uruchomieniu art. 5 NATO?

W mediach społecznościowych krążą pogłoski, że Ukraina zamierza przy pomocy Izraela przeprowadzić ataki pod fałszywą flagą na jeden lub kilka krajów NATO. Do tego celu mógłby zostać wykorzystany sprzęt, który niedawno załadowano na ukraiński samolot An-124 na lotnisku Ben Guriona (Tel Awiw/Izrael).

Niemożliwe jest rozpoznanie rodzaju sprzętu wojskowego załadowanego na ciężarówki, ale mogą to być repliki lub skradziona broń rosyjska.

Wyjaśniałoby to w każdym razie słowa dziennikarza bliskiego Zełenskiemu, który w tajemniczy sposób mówi o jakimś militarnym wypadku, który wkrótce „da skrzydła” Ukrainie. (patrz poniżej)

***
«Bądźcie gotowi! Wygląda na to, że coś może się wydarzyć z godziny na godzinę». „Mówiąc dosłownie, w ciągu kilku dni wydarzy się coś, co da Ukrainie wielką nadzieję” — powiedział w ukraińskiej telewizji Dmytro Gordon, dziennikarz blisko związany z Zełenskim.

„Nie mogę powiedzieć, o co chodzi — to tajemnica wojskowa. Wiem jednak, że w najbliższych dniach wydarzy się coś, co doda skrzydeł narodowi”

Nikt nie wie, co to dokładnie oznacza, istnieje bowiem wiele możliwości. Od operacji pod fałszywą flagą, która uruchomi artykuł 5 traktatu NATO, przez specjalne dostawy broni, aż po otwarte wypowiedzenie wojny przez NATO. «Bądź gotowy!»

https://x.com/Your_Tweety/status


INFO: maurizioblondet.it/israele-aiuta-zelenski-a-scatenare-lart-5/„

Minister Tuska podważa historię Polski. Chce się przypodobać Ukrainie

Minister Tuska podważa historię Polski. Chce się przypodobać Ukrainie

magnapolonia/minister-tuska-podwaza-historie-polski-chce-sie-przypodobac-ukrainie

Ukrainiec Andrij Szeptycki, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego w rządzie warszawskim napisał, że państwo Mieszka I miało tyle wspólnego z dzisiejszą Polską, co Ruś Kijowska z Ukrainą. Tego typu hasła, wypowiadane przez wysokiego rangą przedstawiciela teoretycznie polskiego rządu, siłą rzeczy dotykają kwestii znacznie szerszej niż tylko terminologia używana przez historyków. To faktyczne działania V kolumny, niszczącej naszą historię i tradycję państwową od środka. Skorzystają na tym Niemcy, Ukraińcy i Rosjanie.

Minister Tuska podważa historię Polski. To oczywiste, że współczesna III Rzeczpospolita nie jest organizacyjnie tym samym państwem, którym było państwo pierwszych Piastów. Polska przechodziła przez okres demokracji szlacheckiej, rozbiory, okupacje, wojny, zmiany ustrojowe i katastrofy polityczne, a jej granice wielokrotnie przesuwano. Czy jednak tylko z tego faktu wynika, że polska wspólnota polityczna nie ma prawa mówić o swojej historycznej ciągłości? Czy może powinniśmy przyjąć niezwykle wygodną zasadę, zgodnie z którą każde państwo po zmianie granic albo ustroju traci swoją historię i zaczyna wszystko od nowa?

Jeżeli tak, byłaby to rzeczywiście niezwykle interesująca wiadomość dla całej Europy, bo można by wówczas z powodzeniem uznać, że większość współczesnych państw jest historycznie zupełnie nowymi tworami, a ich mieszkańcy powinni czym prędzej zapomnieć o swoich poprzednikach. Przykładowo dzisiejsza Francja nie miałaby nic wspólnego ze swoim przedrewolucyjnym odpowiednikiem, podobnie jak Rosja z okresem carskim.

Na szczęście normalne rozumienie historii nie wygląda tak, jak roją sobie w główkach polskojęzyczni Ukraińcy. Narody i wspólnoty polityczne mogą przechodzić przez katastrofy, zmiany granic i ustrojów, a mimo to zachowywać pamięć o własnym państwie, kulturze i poprzednich pokoleniach. Owszem – ciekawie wygląda to w kontekście średniowiecza, gdzie ciągłość państwa wiązała się stricte z ciągłością dynastii panującej. Tak było zresztą na całym świecie i to nie tylko w tej epoce.

W przypadku wypowiedzi Szeptyckiego szczególnie zastanawiające jest usadowienie jej w szerszym kontekście jego działalności publicznej. Nie jest on przypadkowym komentatorem historii, czy głupawym, internetowym influencerem lecz członkiem polskiego (?) rządu. Tym bardziej trudno nie zadać pytania, czy przedstawiciel polskich (?) władz powinien z taką swobodą formułować wypowiedzi, które mogą być odczytywane jako podważanie oczywistego dla Polaków związku między współczesną Polską a jej wielowiekową historią.

Jeszcze większe zdziwienie budzą wcześniejsze wypowiedzi Szeptyckiego dotyczące UPA, zwłaszcza jego porównywanie ukraińskiej formacji z polskimi Żołnierzami Wyklętymi. Można oczywiście tłumaczyć, że chodziło o podobieństwo polegające na walce o niepodległość, ale problem polega na tym, że UPA nie jest wyłącznie symbolem ukraińskich aspiracji niepodległościowych, lecz również organizacją, której działalność wiąże się z masowymi mordami na ludności cywilnej.

Próba przedstawiania obu zjawisk za pomocą jednego schematu „walczących o niepodległość partyzantów” pomija więc fundamentalną różnicę doświadczeń obu narodów. Co więcej, idąc logiką Andrija Szeptyckiego, za podobny ruch walczący o niepodległość należałoby uznać hitlerowski Werwolf [„wilkołak”] , walczący z Polakami na „Ziemiach Odzyskanych” po II Wojnie Światowej. Doszłoby nie tylko do rehabilitacji tej konkretnej organizacji ale uznania, że naziści w zasadzie niczym nie różnią się od antynazistów.

Niestety, od 2022 roku, dzięki ogarniętej ukro-amokiem klice POPiS w Polsce zaczyna działać zasada, według której nasza historia ma być opowiadana zgodnie z prawdą, dopóki nie koliduje z aktualnymi potrzebami relacji z kijowskimi banderowcami Zełenskiego. Jeśli polska historia nie zgadza się z ich linią, wtedy okazuje się, że Mieszko I to właściwie ktoś trochę odległy, polska ciągłość państwowa jest kwestią dyskusyjną, a UPA można analizować przede wszystkim jako ruch niepodległościowy. Cóż za zbieg okoliczności!

Żeby było jasne: rzucającym w oczy problemem jest ukraińskie pochodzenie Andrija Szeptyckiego. III RP jest niestety nadgniłym państwem dyzmokratycznym, w którym ludzie o różnym pochodzeniu mogą pełnić najwyższe funkcje publiczne, kpić i opluwać polską historię i tradycję.

Sojusz polityczny III RP z Ukrainą nie może oznaczać obowiązku przepisywania własnej historii pod oczekiwania wątpliwego partnera. Polska ma prawo do własnej narracji o Mieszku I, Rzeczypospolitej, rozbiorach, II Rzeczypospolitej i zbrodniach dokonanych na Polakach przez ukraińskich szowinistów. Zwłaszcza, że ta narracja jest zasadniczo zbieżna z faktami historycznymi, przekazami kronikarskimi oraz wykopaliskami.

Wypowiedź Szeptyckiego zasługuje na krytykę dlatego, że jest Ukraińcem i przedstawicielem teoretycznie polskiego państwa i właśnie z tego powodu powinien szczególnie uważać, aby w imię bieżącej polityki nie relatywizować fundamentów naszej pamięci historycznej. Z niewiadomych względów usilnie chce doprowadzić do tego, aby ponownie wzrosła niechęć Polaków do Ukraińców, zwłaszcza tych, którzy w nieodpowiedzialny sposób otrzymali dostęp do najwyższych stołków w krajowej polityce i administracji.

Można być zwolennikiem bliskiej współpracy z Ukrainą, można wspierać ją politycznie i militarnie, można nawet cierpliwie znosić rozmaite dyplomatyczne zawirowania, ale trudno wymagać od Polaków, żeby w pakiecie z pomocą dla Ukrainy kupowali również fałszowanie naszej własnej historii.

Bo jeśli okaże się, że państwo Mieszka I ma z dzisiejszą Polską mniej więcej tyle wspólnego, co Ruś Kijowska z Ukrainą, to być może najwyższy czas zapytać, czy następna korekta historii nie obejmie przypadkiem również samego Mieszka. W końcu skoro można zakwestionować ciągłość, to czemu zatrzymywać się w połowie drogi i nie stwierdzić np. że był Ukraińcem albo Żydem?

Polecamy również: Ukraińcy twierdzą, że uratowali Polskę w 1920 roku

Wybuchowy weekend wyborczy nadchodzi z hukiem, kończy się z jękiem (dla globalistów)!

Podwójny seans: Wybuchowy weekend wyborczy nadchodzi z hukiem, kończy się z jękiem (dla globalistów)!

===============

The phrase „not with a bang but a whimper” comes from the final lines of the 1925 poem „The Hollow Men” by T.S. Eliot. [md]

======================

Symplicjusz 21 września 2026 r simplicius/double-feature-explosive-election

Wybuchowy dzień wyborów na całym świecie.

Zanim zdążył opaść „szok” wywołany wyborami w landzie Saksonia-Anhalt, które miały miejsce kilka tygodni temu, runda wyborcza w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim zadała podwójny cios powiązanym z Brukselą establishmentowi.

AfD ponownie zdominowała Meklemburgię-Pomorze Przednie i choć można było się tego spodziewać, partia ta wywołała kolejną falę wstrząsów w zaniepokojonym państwie niemieckim:

Rządząca partia CDU straciła około 8% poparcia w porównaniu z ~13%, którymi cieszyła się ostatnio. Co więcej, CDU spadła poniżej 5% progu, aby w ogóle dostać się do parlamentu krajowego, co oznacza, że ​​nie zdobędzie nawet jednego mandatu. Nigdy wcześniej nie przydarzyło się to partii w żadnych wyborach krajowych; to historyczny upadek.

Tymczasem w Berlinie lewicowa partia Die Linke odniosła zwycięstwo, miażdżąc CDU, która zdominowała poprzednie wybory. Upadły kanclerz Rzeszy Friedrich Merz stał z bladą twarzą i przygnębiony, żałośnie ogłaszając dzień katastrofy:

Could not load video.

To właśnie oferuje ci faustowska umowa BlackRock, panie kanclerzu Rzeszy.

Zatrzymajmy się na chwilę, by pośmiać się i wyśmiać najbardziej zhańbionego przywódcę w historii Niemiec. Skieruj wzrok na ekran i śmiej się do rozpuku z tego nędznego, przypominającego suszoną śliwkę, wyglądu tego nędznego głupka.

Były bankier BlackRock i pachołek Komisji Trójstronnej cieszy się najniższym poparciem wśród przywódców w historii Niemiec. Ten znienawidzony ohydztwo, które doprowadziło jego kraj na skraj ruiny, ogłosił, że odmawia honorowego zachowania i rezygnacji, zamiast tego kontynuując swoją żałosną, oschłą robotę, wyciskając z niemieckich podatników pieniądze dla swoich globalistycznych mocodawców jeszcze przez chwilę.

Wiadomości BBC (świat)@ BBCWorldKanclerz

Niemiec Merz obiecuje pozostać na stanowisku pomimo „katastrofalnych” wyników sondaży exit poll po wyborach stanowychbbc.in

Kanclerz Niemiec Merz obiecuje pozostać na stanowisku pomimo „katastrofalnych” wyników sondaży exit poll po wyborach stanowych

To jeden z głównych powodów, dla których globaliści tak mocno koncentrują się na roku 2027 jako roku przełomowym. To właśnie wtedy musi rozpocząć się wojna z Rosją, aby uratować te zgniłe, okupowane europejskie reżimy przed całkowitym upadkiem i skierować wrzący gniew społeczeństwa w stronę fałszywego wroga, a nie prawdziwego wroga wewnętrznego.

Sieć Faytuks@ FaytuksNetwork

Francuski wywiad ostrzega obecnie, że Rosja może rozpocząć zakrojone na szeroką skalę hybrydowe ataki na krytyczną infrastrukturę Francji (sieci energetyczne, koleje, telekomunikację, sieci wodociągowe) już jesienią 2027 r., wcześniej niż przewidywano w poprzednim szacunku na rok 2030 – France Télévisions

20 września 2026 · 58,9 tys. wyświetleń


Rok 2027 jest rokiem kolejnych ważnych wyborów federalnych w Europie – we Francji. Choć w Niemczech wybory oficjalnie zaplanowano na 2029 rok, istnieje spore prawdopodobieństwo, że odbędą się one znacznie wcześniej, po tym jak rządy Merza rozpadną się niczym sterta drewna zjedzonego przez termity.

W tym samym czasie Rosja przeprowadziła własne wybory parlamentarne do Dumy Państwowej. Nigdy nie marnując okazji, wiecznie przebiegła Bankowa, narkogoblinka, zgromadziła na tę okazję całą matkę wszystkich rojów dronów, aby:

[—-]

=======

dalej typ chce pieniędzy, mam go w …. md

Zmarł ks. Stanisław Małkowski. Trochę ukrywanej prawdy.

Zmarł ks. Stanisław Małkowski 

8 września 2026

W nocy 7 września 2026 roku w wieku 82 lat zmarł ks. Stanisław Małkowski, działacz opozycji demokratycznej i kapelan “Solidarności”. Szczegóły pogrzebu zostaną podane w późniejszym terminie

Ks. Stanisław Małkowski był działaczem opozycji demokratycznej, kapelanem “Solidarności”, ale też socjologiem i publicystą. Urodził się 29 lipca 1944 roku w Woli Korytnickiej koło Węgrowa. Był absolwentem Wydziału Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Do Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie wstąpił w 1970 roku, a święcenia kapłańskie otrzymał cztery lata później, 22 grudnia 1974 roku, z rąk biskupa pomocniczego warszawskiego Zbigniewa Kraszewskiego. 

Jako wikariusz i rezydent posługiwał w parafiach warszawskich i pozawarszawskich m.in. w parafii Bożego Ciała na Kamionku, w Skierniewicach, Ząbkach, w parafii św. Jozafata w Warszawie i parafii Matki Bożej Królowej Świata w Warszawie. W połowie lat siedemdziesiątych wstąpił do nowicjatu w Zakonie Kaznodziejskim (Dominikanie), ale po roku powrócił do posługi kapłana diecezjalnego. 

Od lat 60. XX wieku był zaangażowany w działalność opozycyjną, za którą Służba Bezpieczeństwa wielokrotnie go zatrzymywała i przesłuchiwała. 

W seminarium poznał ks. Jerzego Popiełuszkę, z którym się zaprzyjaźnił, a później został jego współpracownikiem. Od 1982 roku wraz z ks. Popiełuszką odprawiał słynne Msze Święte w intencji Ojczyzny w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu.  

11 listopada 2021 roku ks. Stanisław Małkowski został uhonorowany przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę Orderem Orła Białego. Najwyższe odznaczenie państwowe duchowny otrzymał „w uznaniu znamienitych zasług w pracy duszpasterskiej, za bohaterską postawę kapelana „Solidarności” wspierającego słowem i czynem walkę o Polskę niepodległą i sprawiedliwą, stojącego po stronie dobra i prawdy w obronie niezbywalnych praw człowieka”.  

Od lipca 2022 roku jako emeryt zamieszkał w domu rodzinnym na terenie Diecezji Warszawsko-Praskiej.  [Nie, od „zawsze” mieszkał w swoim domu na Saskiej Kępie… MD]

=============================

To dane Archidiecezji Warszawskiej.

Muszę więc dodać ukryte przez nich:

Na liście SB „do odstrzału” w latach 80-tych był pierwszy, przed ks. Jerzym Popiełuszką. Ale jakoś im „nie wyszło”. Szybko i daleko odszedł od „michniko-kuroni”. Był bardzo źle widziany przez urzędników kurii za swe odważne, bardzo pobożne, patriotyczne kazania, tak przed, jak i po 1989-tym. . No i bardzo nie lubił, unikał „novusa„. Nie dawali Mu parafii. Usunięto go z pracy w parafii św. Patryka na Gocławiu, gdzie był księdzem wspomagającym. W diecezji warszawsko-praskiej, na terenie której mieszka, decyzją kurii odebrano mu prawo głoszenia kazań, prawo spowiadania oraz przyzwolono mu jedynie na odprawianie mszy świętych koncelebrowanych w parafii na Saskiej Kępie.

M. inn. był „zesłany” jako pomocnik księży na cmentarz „Wólka Węglowa”, gdzie przez tamtejszych był brutalnie pomiatany. Żartował: „poznaję tyle nowych twarzy”… Czasem był zmuszany do dodatkowej, wielogodzinnej pracy, gdy szefowie mieli, nie kryjąc się, wielogodzinny bibki pederastyczne.

Wręczałem Kanclerzowi Metropolii Warszawskiej pokorne [bardzo] pismo wiernych, by przewrócić Księdza do którejś z parafii Starego Miasta, czy Śródmieścia. Gdy usłyszał, o kogo chodzi, zobaczyłem „stalowy” błysk w oczach dostojnika – i usłyszeliśmy natychmiastową odmowę.

=============================================

W tym czasie świeccy pracownicy tego cmentarza donosili z przerażeniem o pederastycznych orgiach tam się zdarzających. Relacje te zostały przekazane do Kurii Metropolitalnej, bez SKUTKU.

========================================

Był kapelanem Gaudium Vitae, organizacji opiekującej się samotnymi, porzuconymi i bezradnymi matkami.

Był kapelanem Ruchu Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.

Ofiarnym kapelanem więźniów, wysyłał im mnóstwo czasopism [widziałem u Niego w domu, jak godzinami pakował]. Wysyłał złodziejom, mordercom, gwałcicielom. „Ale tylko tym, którzy mnie o to proszą” – wyjaśniał. – Łapownikom, defraudantom też? – pytałem żartobliwie. Pomyślał: – a tak, dyrektorom też..,” MD

Współzałożyciel i kapłan Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę.

==========================

Od 1982 roku wraz z ks. Popiełuszką odprawiał słynne Msze Święte w intencji Ojczyzny w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu.

Złożenie wieńca przy włocławskiej tamie, gdzie 30 października 1984 roku wyłowiono z zalewu na Wiśle ciało ks. Jerzego Popiełuszki, fot. PAP/Jerzy Kośnik

=====================================

W 2006 roku prezydent Lech Kaczyński uhonorował go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

11 listopada 2021 roku ks. Stanisław Małkowski został uhonorowany przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę Orderem Orła Białego. Najwyższe odznaczenie państwowe duchowny otrzymał „w uznaniu znamienitych zasług w pracy duszpasterskiej, za bohaterską postawę kapelana „Solidarności” wspierającego słowem i czynem walkę o Polskę niepodległą i sprawiedliwą, stojącego po stronie dobra i prawdy w obronie niezbywalnych praw człowieka”.

Tyranozaur był stałocieplny

Tyranozaur miał

temperaturę ciała 36 stopni Celsjusza.

Dowody chemiczne z zębów

admin3 pon., 21/09/2026 zmianynaziemi/tyranozaur-mial-temperature-ciala-36-stopni-celsjusza-dowody-chemiczne-z-zebow

Źródło – kadr z YouTube

Tyranozaur rex posiadał wewnętrzną temperaturę ciała wynoszącą około 36 stopni Celsjusza, co zbliża go do ludzi i potwierdza jego ciepłokrwistość. Wyniki tych badań, opublikowane w czasopiśmie Science Advances, dostarczyły pierwszego chemicznego dowodu na to, że ten drapieżnik nie był zależny od temperatury otoczenia. Badania przeprowadził zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles pod kierownictwem geobiologa Roberta Igle.

Analiza skupiła się na szkliwie zębów, które ze względu na gęstą strukturę krystaliczną jest znacznie bardziej odporne na zniszczenia w procesie fosylizacji niż kości. W szkliwie zachowują się rzadkie wiązania węgiel-tlen, które formują się w organizmie żywego zwierzęcia i pozwalają na precyzyjne odtworzenie temperatury krwi po milionach lat. Robert Igle wykorzystał tę samą metodę, która pozwoliła mu wcześniej potwierdzić ciepłokrwistość megalodona.

Kluczem do sukcesu była modyfikacja technologii pobierania próbek. Wcześniejsze wersje metody wymagały dużych fragmentów skamielin, co wiązało się z ryzykiem nieodwracalnego uszkodzenia cennych eksponatów. Nowy proces pozwolił zredukować wymaganą ilość materiału o 90 procent. Dzięki temu kuratorzy Muzeum Historii Naturalnej w Los Angeles zgodzili się udostępnić fragmenty dwóch zębów tyranozaura o imieniu Thomas.

Zespół badawczy użył wiertła stomatologicznego do wydobycia skamieniałego szkliwa, które następnie rozpuszczono w kwasie fosforowym. Proces ten uwolnił dwutlenek węgla zawierający izotopy niezbędne do analizy. Następnie wykorzystano spektrometr masowy, aby określić stosunki chemiczne w skompresowanym gazie. Wynik wskazał na temperaturę wewnętrzną oscylującą wokół 36 stopni Celsjusza.

Wartość ta plasuje tyranozaura znacznie powyżej współczesnych gadów oraz leniwców, ale poniżej jego ewolucyjnych potomków – ptaków. Temperatura ciała współczesnych ptaków waha się zazwyczaj między 40 a 43 stopniami Celsjusza. Różnica ta wskazuje na to, że T. rex znajdował się na etapie ewolucyjnego przejścia w stronę pełnej homeotermii, czyli zdolności do utrzymywania stałej temperatury ciała niezależnie od warunków zewnętrznych.

Video URL

https://zmianynaziemi.pl/media/oembed?url=https%3A//www.youtube.com/watch%3Fv%3DObZYBWogRW8&max_width=800&max_height=600&hash=j-JBUxSHTtGUaq3wvGtToGMH8DClgzak8XV8jZKwMQA

Ciepłokrwistość wyjaśnia aktywny tryb życia tyranozaura jako szczytowego drapieżnika. Szybki metabolizm umożliwiał mu sprawne polowanie i przemieszczanie się na ogromnych obszarach, co byłoby niemożliwe dla zwierzęcia zimnokrwistego, wymagającego zewnętrznego źródła ciepła do pobudzenia mięśni. Aradna Tripati, geochemik z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles i współautorka badania, wskazała, że ta cecha biologiczna pozwalała dinozaurowi na zasiedlanie terenów o dużych amplitudach temperatur.

Wpływa to na interpretację znalezisk paleontologicznych z obszarów dzisiejszej Alaski. W miejscach tych odnaleziono skamieniałości tyranozaurów, podczas gdy brakuje tam śladów innych, zimnokrwistych gadów z tamtego okresu. Zdolność do generowania ciepła wewnętrznego sprawiała, że T. rex mógł przetrwać w klimacie zbliżonym do arktycznego i swobodnie wędrować przez niemal cały kontynent.

Przez dekady w paleontologii dominował obraz dinozaurów jako powolnych i ociężałych zwierząt. Dane chemiczne z zębów Thomasa dowodzą, że przodkowie ptaków nie tylko utrzymywali stały rytm metaboliczny, ale wielu z nich osiągało duże prędkości dzięki efektywnemu systemowi krążenia i produkcji ciepła.

Badanie potwierdziło, że temperatura krwi tyranozaura była wyższa niż temperatura otoczenia, w którym żył. Wykorzystanie spektrometrii masowej i minimalnych próbek szkliwa pozwoliło na precyzyjne określenie 36 stopni Celsjusza jako stałej wartości wewnętrznej tego gatunku. Metoda ta, wymagająca zaledwie kilku miligramów materiału, pozwala na analizę rzadkich okazów muzealnych bez ich niszczenia.

Video URL

https://zmianynaziemi.pl/media/oembed?url=https%3A//www.youtube.com/watch%3Fv%3DMxZlqMq7XRw&max_width=800&max_height=600&hash=-Kz7P5w1iu1qYtkMioad6eklmhGB0eG5uILqBSU68mg

Źródła:

https://wooordhunt.ru/%D0%BF%D0%B5%D1%80%D0%B5%D0%B2%D0%B…

https://ru.wiktionary.org/wiki/%D0%BA%D0%B0%D0%BB%D0%B8%D…

https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9A%D0%B0%D0%BB%D0%B8%D1…

https://ru.csustan.edu

https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9A%D0%B0%D0%BB%D0%B8%D1…

https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9A%D0%B0%D0%BB%D0%B8%D1…

Granice nieomylności papieskiej

Granice nieomylności papieskiej

W opublikowanym 11 sierpnia 2026 r. przez Dystrykt Włoch Bractwa św. Piusa X wywiadzie, ks. Daniel Di Sorco FSSPX wyjaśnia granice nieomylności papieskiej oraz różnice między rozmaitymi rodzajami nauczania biskupa Rzymu.

Jakie są granice nieomylności papieskiej? Mówiąc ściślej: jaka jest różnica między prywatnym nauczaniem papieża lub nieposiadającym charakteru nieomylnego nauczaniem publicznym a uroczystymi orzeczeniami ex cathedra? I jak powinno się postąpić, gdyby papież nauczał czegoś sprzecznego z prawdą zdefiniowaną już wcześniej przez Magisterium?

===================

Ks. Daniel Di Sorco: Doktrynę katolicką dotyczącą nieomylności papieskiej znaleźć można przede wszystkim w nauczaniu I Soboru Watykańskiego ‒ w uroczystym akcie Magisterium, który tę prawdę zdefiniował; po drugie zaś w nauczaniu teologów katolickich – piszących przed, podczas i po tym soborze ‒ którzy pod kierownictwem Magisterium wyjaśniali rzeczywisty sens tego orzeczenia.

Przede wszystkim należy rozróżnić między nauczaniem prywatnym papieża a jego nauczaniem publicznym.

Z nauczaniem prywatnym mamy do czynienia wówczas, gdy głowa Kościoła nie angażuje w żaden sposób swojego autorytetu.

Może na przykład napisać książkę, jak uczynił Benedykt XVI, który publikując Jezusa z Nazaretu wyraźnie zaznaczył, że nie zamierza angażować autorytetu papieskiego. Wszyscy się zgadzają, że tego rodzaju nauczanie nie jest nieomylne. Papież występuje tu jedynie jako prywatny nauczyciel, a jego nauczanie ma taką samą wartość, co nauczanie jakiejkolwiek innej osoby.

Rozważmy teraz przypadek publicznego nauczania papieża, czyli sytuację, w której korzysta on ze swego autorytetu apostolskiego.

Istnieją dwa rodzaje nauczania publicznego.

Po pierwsze, nauczanie, w którym papież zamierza zaangażować swój autorytet w stopniu najwyższym. W takim przypadku korzysta z przywileju nieomylności.

Jednak i tutaj trzeba dokonać pewnego bardzo ważnego rozróżnienia. I Sobór Watykański stwierdza, że papież cieszy się nieomylnością wtedy, kiedy definiuje prawdę wiary. Co oznacza zdefiniowanie prawdy dotyczącej wiary lub moralności? Oznacza, że w Kościele istnieje doktryna, która albo jest jeszcze przedmiotem dyskusji, albo jest już wyznawana i uważana za pewną, nie posiada jednak pewności właściwej prawdzie wiary. W tym momencie papież interweniuje, kładzie kres dyskusji i na mocy swej władzy oświadcza, że owa doktryna należy do depositum fidei.

Oczywiste jest, że do takiego orzeczenia papież potrzebuje pomocy: szczególnej asystencji Ducha Świętego, który chroni go przed wszelkim błędem. Dlaczego? Ponieważ w takim przypadku nie istnieje żadne inne kryterium pozwalające ustalić, jaka jest prawdziwa doktryna. Dlatego właśnie ta szczególna asystencja Ducha Świętego jest konieczna.

Doktryna, która była dotąd przedmiotem dyskusji, a w każdym razie nie stanowiła jeszcze prawdy wiary, zostaje zdefiniowana przez papieża. Przy tym akcie korzysta on ze szczególnej asystencji, która czyni jego definicję nieomylną. Konieczne jest jednak, aby papież rzeczywiście sformułował definicję, to znaczy, aby chodziło o doktrynę, która wcześniej nie została jeszcze zdefiniowana, a on w sposób ostateczny ją wyjaśnił i rozstrzygnął.

Jak wyjaśnia franciszkański teolog Umberto Betti (późniejszy kardynał), autor słynnej książki o I Soborze Watykańskim (1961), jeśli chodzi prawdę, która została już zdefiniowana, papież nie należy do Kościoła nauczającego, lecz do Kościoła nauczanego ‒ w tym sensie, że również on jest związany istniejącą definicją.

Betti twierdzi, że w odniesieniu do prawd już zdefiniowanych papież nie korzysta z przywileju nieomylności. Jak to należy rozumieć?

Załóżmy, że pewnego dnia papież stwierdziłby, iż Najświętsza Maryja Panna nie została poczęta bez grzechu pierworodnego, zaprzeczając w ten sposób dogmatowi ogłoszonemu przez Piusa IX. W takim przypadku nie mógłby on angażować swej nieomylności. Dlaczego? Ponieważ ‒ można by powiedzieć ‒ nieomylność jest mu zagwarantowana jedynie w przypadku definiowania prawd wiary. W przypadku prawd już zdefiniowanych posiadamy pewne kryterium, które pozwala nam uniknąć błędu; jest nim definicja ogłoszona wcześniej przez Magisterium.

Weźmy konkretny przykład. Kiedy Pius IX zdefiniował niepokalane poczęcie N.M.P jako prawdę wiary, cieszył się asystencją Ducha Świętego i jego akt był nieomylny; chodziło bowiem o prawdę, która nie została jeszcze zdefiniowana. Gdyby jednak jutro papież wypowiedział się na temat niepokalanego poczęcia w sposób sprzeczny lub niezgodny z definicją Piusa IX, nie korzystałby z gwarancji nieomylności. Dlaczego? Właśnie dlatego, że wierni mieliby absolutnie pewne kryterium pozwalające im zrozumieć, że papież się myli: prawda ta została już zdefiniowana przez jego poprzednika.

Papież może również korzystać ze swojej władzy i nauczać publicznie na mocy swego autorytetu, ale bez angażowania go w stopniu najwyższym.

Ma to miejsce na przykład wtedy, gdy przedstawia on jakąś doktrynę, zaznaczając jednocześnie, że nie definiuje prawdy wiary, albo gdy nie używa sformułowań takich jak: „Definiuję”, „Pragnę narzucić to wszystkim wiernym jako prawdę wiary” czy też „Wszyscy muszą w to wierzyć”.

Nauczanie takie nazywa się czasami „nauczaniem zwyczajnym”, choć w istocie należałoby mówić o „nauczaniu nieangażującym nieomylności”. Nie oznacza to jednak, że indywidualny wierny może je traktować jako niezobowiązujące, jak gdyby mógł zdecydować, czy je przyjąć, czy też nie. Jest to nauczanie, które każdy katolik powinien przyjąć nie tylko poprzez zewnętrzną zgodę, ale również przez wewnętrzne przylgnięcie.

Należy jednak poczynić pewne zastrzeżenie: w takim przypadku – zgodnie z powszechną opinią teologów ‒ papież nie jest nieomylny, a więc przyjęcie takiego nauczania ma charakter warunkowy i opiera się na następującym warunku: przyjmuję to nauczanie, chyba że Kościół, w swym Magisterium o równej lub wyższej randze, naucza czegoś innego.

Z tego właśnie powodu Bractwo św. Piusa X odrzuca niektóre elementy nauczania Vaticanum II i okresu posoborowego, ponieważ są one sprzeczne z tym, co Kościół zdefiniował już wcześniej w sposób ostateczny.

Źródło

Jeśli POPiSowcy odpalą stan wojenny, będą musieli UCIEKAĆ – Bartosz Kopczyński

Jeśli POPiSowcy odpalą stan wojenny, będą musieli UCIEKAĆ – Bartosz Kopczyński

Autor: AlterCabrio , 21 września 2026

Piotr Ślusarski w rozmowie z Bartoszem Kopczyńskim. Tematem programu jest najnowsza książka Bartosza Kopczyńskiego i dra Stanisława Krajskiego pt. “Potęga świadomej Polski”.

Czym jest świadomość? Czy Polacy – i szerzej – Europejczycy się budzą? Jakie są zagrożenia dla Polski w Europie? Czy AfD to dla Polski zagrożenie czy szansa? Czy jedność na polskiej prawicy jest możliwa? Szokującą prawdę poznacie oglądając dzisiejszy odcinek programu Bastion Prawdy. Zapraszamy do oglądania!

◊

Jeśli POPiSowcy ODPALĄ STAN WOJENNY, będą musieli UCIEKAĆ – Bartosz Kopczyński

00:06 Początek
00:27 Kopczyński na YT
01:43 Potęga świadomej Polski
15:51 Czym jest świadomość?
18:12 Przebudzenie Europejczyków?
30:48 Polska vs. Niemcy
34:26 Kaczyński, PiS i Rozwój+
38:56 Jedność prawicy?
42:06 Stan wojenny?
47:37 Delegalizacja Korony?

Niniejszy program ma charakter publicystyczny. Wypowiedzi gościa odzwierciedlają jego osobiste poglądy i nie muszą być tożsame ze stanowiskiem redakcji. Zachęcamy do krytycznej analizy i wyciągania własnych wniosków.

Szokujące fakty ws. “Diety Planetarnej”?! – dr Piotr Witczak

Szokujące fakty ws. “Diety Planetarnej”?! – dr Piotr Witczak

podał: AlterCabrio, 21 września 2026

Dr Witczak komentuje ograniczanie produktów odzwierzęcych, edukację zdrowotną, wpływ wielkich organizacji i korporacji na politykę zdrowotną oraz kontrowersje wokół zaleceń WHO.

◊

Słynny Naukowiec ujawnia szokujące fakty ws. “Diety Planetarnej”?! Dr Witczak u Roli!

Gościem Marcina Roli jest dr Piotr Witczak, biolog medyczny i naukowiec.

W programie także:
– dieta planetarna i żywienie dzieci
– edukacja zdrowotna w polskich szkołach
– kulisy polityki pandemicznej i działania Anthony’ego Fauciego
– lockdowny i społeczne skutki pandemii
– Grzegorz Braun i jego działania w czasie pandemii
– dlaczego część Polaków coraz mocniej sprzeciwia się polityce państwa?

– Czy po doświadczeniach ostatnich lat Polacy inaczej patrzą dziś na politykę zdrowotną?