Autobusy wodorowe Solaris nie wyjadą na ulice? Miasta nie stać na wodór.

Przyszłość wodorowych autobusów w mieście stanęła pod znakiem zapytania

Kamila Kukawska https://obserwatorlogistyczny.pl/2025/02/25/autobusy-wodorowe-solaris-nie-wyjada-na-ulice-miasta-nie-stac-na-wodor-z-orlenu/

Ambitne plany Wałbrzycha dotyczące ekologicznego transportu napotkały poważną przeszkodę. Miasto unieważniło przetarg na dostawę wodoru, który miały zasilać autobusy wodorowe Solaris. Jedyna złożona oferta – od Orlenu – okazała się zbyt kosztowna. W efekcie pojazdy, które miały być symbolem zielonej rewolucji, mogą pozostać bez paliwa.

Autobusy wodorowe Solaris nie wyjadą na ulice Wałbrzycha?

Wałbrzych był jednym z pierwszych polskich miast, które postanowiło postawić na wodór jako przyszłość transportu miejskiego. Już w 2021 roku podjęto pierwsze kroki w tym kierunku, a pod koniec 2023 roku podpisano umowę z firmą Solaris na dostawę 20 autobusów Urbino 12 hydrogen. Cały kontrakt opiewał na 80 milionów złotych i dawał możliwość rozszerzenia zamówienia o kolejne 25 pojazdów. Pierwsze autobusy wodorowe Solaris już trafiły do miasta i rozpoczęły eksploatację. Pozostałe miały dotrzeć na przełomie lutego i marca tego roku. Aby mogły funkcjonować, Wałbrzych musiał jednak zabezpieczyć dostawy wodoru.

I tu zaczynają się schody. W ogłoszonym przez miasto przetargu na dostawę wodoru, obejmującym okres 35 miesięcy i ilość 317 050 kg paliwa, pojawił się tylko jeden oferent – Orlen. Cena zaproponowana przez koncern wynosiła niemal 25 milionów złotych, co oznaczało koszt około 77 zł za kilogram wodoru. Dla miejskiego budżetu okazało się to kwotą nie do udźwignięcia. W efekcie, a przyszłość wodorowych autobusów w mieście stanęła pod znakiem zapytania.

Wysokie ceny wodoru w Polsce nie są zaskoczeniem – już w 2023 roku było jasne, że koszty tego paliwa są wysokie i że rynek dostawców jest ograniczony. Dlaczego więc Wałbrzych zdecydował się na taką technologię? Władze miasta liczyły na to, że ceny wodoru naturalnie spadną lub że pojawi się rządowe wsparcie dla rozwoju tego segmentu transportu. Jednak ani konkurencja na rynku, ani interwencja państwa nie nadeszły, a koszty pozostały na poziomie, który uniemożliwił realizację założeń.

Wodór kontra prąd – co bardziej się opłaca?

Decyzja o unieważnieniu przetargu stawia przyszłość wodorowych autobusów w mieście pod znakiem zapytania. Jeśli nie znajdzie się tańszy dostawca paliwa lub nie pojawi się rządowe wsparcie dla tej technologii, miasto może stanąć przed koniecznością zmiany strategii i szukania alternatywnych rozwiązań, takich jak elektryczne autobusy.

Dylemat Wałbrzycha pokazuje szerszy problem związany z rozwojem transportu wodorowego w Polsce – są one po prostu drogie w eksploatacji. Widać to na przykładzie danych z Konina, gdzie MZK obliczyło, że przejechanie 100 km autobusem wodorowym kosztuje 418 zł netto, podczas gdy w przypadku autobusu elektrycznego to zaledwie 102 zł.

[Biedna cipcio, a porównać z ropą to ci już nie wolno? MD]

Ekologiczne aspekty technologii wodorowej nie podlegają dyskusji – pojazdy te nie emitują spalin, a jedynie wodę. Pod tym względem autobusy wodorowe Solaris mogły okazać się dla Wałbrzycha strzałem w dziesiątkę. Mogły, bo przy tak dużej różnicy w kosztach eksploatacji trudno uzasadnić ich wybór, gdy na rynku dostępne są znacznie tańsze i równie ekologiczne autobusy elektryczne.

[Biedna cipcio, a porównać z ropą to ci już nie wolno? Powtarzam, bo oni uważają, że powtarzanie wdrukowuje do mózgu… Tu chyba mają rację. MD]

Jakub Szymański – Demony i magia buddyzmu

https://3dom.pro/11392-jakub-szymanski-demony-i-magia-buddyzmu.html

24,00 zł

Celem książki jest wskazanie, jakie jest podejście buddyzmu do zagadnień demonicznych, kryjących się za ową religią „współczucia”.

Buddyzm jako religia jest ukrytym ateizmem, czy wręcz nihilizmem. Zaś „stróżami” tego stanu rzeczy oraz całego buddyjskiego wyznania są tam „nawrócone” demony. W istocie piekielna mieszanka. I taką jest właśnie buddyzm.

Aby wykazać to bardzo wyraźnie, w książce został przedstawiony kalejdoskop wierzeń i tradycji buddyjskich z kilku najważniejszych dla tej religii państw: Indii, Tybetu, Butanu, Chin, Japonii czy Tajlandii. Historie dotyczą również najsłynniejszych buddyjskich filozofów i nauczycieli, aby wykazać, iż to oswojenie ze złymi duchami, to nie żaden margines, ale standard w owej religii. Co więcej, poprzez porównanie niektórych zjawisk dziejących się buddystom z często niezwykle podobnymi sytuacjami, jakich doświadczali chrześcijańscy święci, wykazano całkowitą różnicę w interpretacji takich zdarzeń na zachodzie, dobitnie świadczącą o duchowym zagubieniu buddyzmu.

W książce przedstawiona została także geneza, jak to wszystko się zaczęło, i że już sam Budda podlegał różnym mrocznym wpływom, które doprowadziły do jego popadnięcia w wiele błędów, następnie ewoluujących i wzmacniających się wraz z kolejnymi pokoleniami buddystów.

Warto zapoznać się z zawartymi informacjami, aby zrozumieć dlaczego azjatycka część świata zachowuje się w określony sposób, oraz że przyjęcie form buddyjskich przez człowieka zachodu jest całkiem niedorzeczne.

Jakub Szymański

Archidiecezja Colombo: Wspólna modlitwa do Buddy[???] za Franciszka

Archidiecezja Colombo: „Modlitwa” do Buddy za Franciszka

[Przecież buddyści nie wierzą w Boga, nawet w bogów.. md]

W buddyjskiej świątyni Mahabodhi w Kolombo na Sri Lance odbyła się międzyreligijna „modlitwa” w intencji Franciszka.

Ołtarz został udekorowany świecami i kwiatami. Nad ołtarzem znajdował się duży posąg Buddy i zdjęcia Franciszka podczas międzywyznaniowych spotkań z buddystami.

Katolickim księdzem był ks. Jude Chryshantha, dziennikarz z archidiecezji Colombo (krajowy dyrektor ds. komunikacji społecznej).

Archidiecezją Kolombo kieruje kardynał Malcolm Ranjith, który „jest uważany za katolika” w zróżnicowanym Kolegium Kardynalskim

Węgry: „Tylko rosyjsko-amerykańskie porozumienie może przywrócić pokój w sercu Europy”

„Tylko rosyjsko-amerykańskie porozumienie może przywrócić pokój w sercu Europy”

25.02.2025 nczas/tylko-rosyjsko-amerykanskie-porozumienie-moze-przywrocic-pokoj

Szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto. Foto: PAP/EPA
Szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto. Foto: PAP/EPA

Szef dyplomacji Węgier Peter Szijjarto wyraził przekonanie, że tylko amerykańsko-rosyjskie porozumienie może przywrócić pokój w Europie i być filarem światowego bezpieczeństwa. Z obawami wypowiedział się o broni, którą zachodni sojusznicy wysyłają na Ukrainę.

Przemawiając we wtorek na konferencji rozbrojeniowej ONZ w Genewie, Szijjarto oświadczył, że drogą do zakończenia rosyjsko-ukraińskiego konfliktu może być jedynie porozumienie Moskwy i Waszyngtonu. „Tylko rosyjsko-amerykańskie porozumienie może przywrócić pokój w sercu Europy” – oświadczył szef węgierskiej dyplomacji, przekonując, że jego kraj od pierwszego dnia rosyjskiej agresji na Ukrainę „walczył o pokój”.

Jego zdaniem rozmowy, jakie Biały Dom rozpoczął z Kremlem po objęciu urzędu przez Donalda Trumpa, są bardzo obiecujące.

„Dla nas w Europie Środkowej jest absolutnie oczywiste, że dobre stosunki amerykańsko-rosyjskie mogą być podstawą globalnego pokoju. Dlatego mamy nadzieję, że nadchodzące porozumienie amerykańsko-rosyjskie nie będzie ograniczone do tego, jak przywrócić pokój w sercu Europy, ale będzie rodzajem bardziej wszechstronnego porozumienia, które może służyć jako kamień węgielny pod budowę przyszłego globalnego bezpieczeństwa” – powiedział.

Szef węgierskiej dyplomacji zaapelował też do Organizacji Narodów Zjednoczonych, by ta opracowała mechanizm kontroli nad bronią, jaka została przekazana do Kijowa.

„W ciągu ostatnich trzech lat na Ukrainę wysłano broń o wartości setek miliardów euro, a jej los można określić jako co najmniej niepewny. Nie chcemy żyć z ryzykiem niekontrolowanego gromadzenia ogromnych zapasów broni w naszym bezpośrednim sąsiedztwie” – stwierdził Szijjarto.

Szijjarto po raz kolejny skrytykował ukraiński opór wobec rosyjskiej agresji, a także postawę zachodnich sojuszników Kijowa, którzy – jak zauważył – ani dostawami broni, ani sankcje na Rosję nie przybliżyli pokoju.

Minister tłumaczył też, że dlatego Budapeszt nadal utrzymuje bliskie relacje z Moskwą. „Utrzymywaliśmy otwarte kanały komunikacji z Rosją, ponieważ wierzymy, że zamykając je, stracilibyśmy również nadzieję na pokój” – wyjaśnił.

Działania rządu ws. religii w szkole mogą go kosztować utratę władzy

Działania rządu ws. religii w szkole mogą go kosztować utratę władzy

dorzeczy/religia-w-szkole-dzialania-rzadu-moga-go-kosztowac-utrate-wladzy

Posiedzenie rządu Donalda Tuska
Posiedzenie rządu Donalda Tuska Źródło: KPRM

Działania rządu ws. religii w szkole są niekonstytucyjne, a nauczyciele traktowani jak „nawóz historii”. To działanie politycznie samobójcze, które może kosztować obecny obóz kampanię prezydencką i utratę władzy na długie lata – uważa prof. UW dr hab. Paweł Borecki.

Minister edukacji narodowej Barbara Nowacka podpisała rozporządzenie ws. lekcji religii w szkołach i przedszkolach. Liczba katechez w tygodniu zmniejszy się z dwóch do jednej. Zmiany wejdą w życie 1 września 2025 r.

Katechezy będą musiały być organizowane na początku lub na końcu rozkładu zajęć. Zasada nie będzie obowiązywać w tych oddziałach szkoły podstawowej, w których (na dzień 15 września) wszyscy uczniowie będą uczęszczać na lekcję religii lub etyki.

Resort edukacji ograniczył możliwość łączenia uczniów klas 1-3 szkoły podstawowej w grupy międzyklasowe podczas zajęć religii i etyki. Taka sytuacja będzie możliwa jedynie wtedy, gdy uczestnictwo w takich lekcjach zadeklaruje mniej niż siedmioro uczniów w klasie.

Rozporządzenie MEN jest aktem bezprawnym, gdyż nie osiągnięto co do jego treści wymaganego ustawowo porozumienia z Kościołem katolickim i innymi zainteresowanymi związkami wyznaniowymi – wskazało prezydium Konferencji Episkopatu Polski.

„Kościoły, zwłaszcza Kościół katolicki, nie mają już wyjścia”

Prof. UW dr hab. Paweł Borecki z Zakładu Prawa Wyznaniowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego spodziewa się szerokiej fali zaskarżania decyzji MEN przez Kościoły m.in. w Europejskim Trybunale Praw Człowieka oraz przez katechetów w sądach pracy.

Poniżej tekst wywiadu, który ukazał się w KAI:

Łukasz Kasper, KAI: Po publikacji przez Ministerstwo Edukacji Narodowej rozporządzenia, które redukuje liczbę godzin religii w szkole z 2 do 1 i nakazuje organizację tych lekcji tylko na początku lub na koniec zajęć, Kościołom zostaje już tylko odwołanie się do instancji międzynarodowych?

Prof. UW dr hab. Paweł Borecki: Kościoły chrześcijańskie, a przede wszystkim Kościół katolicki w Polsce i jego liderzy, ponieważ na ich barki spadł ten ciężar, ten „krzyż”, nie mają już w zasadzie innego wyjścia. Szef Rządu i podległe mu jednostki nie publikują bowiem w sposób systemowy i arbitralny wyroków Trybunału Konstytucyjnego TK). Nie opublikowano w Monitorze Polskim aktu powołania przez Prezydenta RP nowego Prezesa TK, w związku z tym ten akt nie może wejść w życie. Wyroki TK są niepublikowane a w konsekwencji tracą na tym zwykli obywatele, którzy wygrali przed Trybunałem sprawy w trybie skarg konstytucyjnych.

Panuje także chaos prawny w zakresie zasad organizowania nauki lekcji religii i etyki w szkolnictwie publicznym. Uchwała 162 Rady Ministrów z 18 grudnia 2024 r. w sprawie przeciwdziałania negatywnym skutkom kryzysu konstytucyjnego w obszarze sądownictwa de facto „wyłącza” około dwóch i pół konstytucyjnych organów państwa: Trybunał Konstytucyjny oraz Krajowa Radę Sądownictwa w ogóle, a Sąd Najwyższy częściowo. W styczniu Rząd w drodze kolejnej uchwały wyraża gotowość, w odniesieniu do Beniamina Netanjahu, naruszenia wiążącego Polskę prawa międzynarodowego dotyczącego zasad działania Międzynarodowego Trybunału Karnego. Czyli tym samym Rada Ministrów za nic ma art. 9 Konstytucji RP.

W dniu 17 stycznia br. zostało podpisane a 20 stycznia opublikowane kolejne nieuzgodnione z Kościołami rozporządzenie MEN, które w sposób zasadniczy – o 50 proc. – redukuje wymiar nauki religii w szkole. Zostało ono wydane w sposób nielegalny, jest niekonstytucyjne. Logicznym ciągiem tego rodzaju działań będzie – nie zdziwiłbym się – podjęcie za chwilę przez Rząd uchwały, analogicznie jak 12 września 1945 r., że Konkordat z 1993 r. przestał obowiązywać.

Kościoły nie mogą się doprosić przestrzegania w Polsce elementarnych zasad państwa prawnego, szczególnie zasady legalizmu, czyli praworządności, stanowiącej „kamień węgielny” zasady demokratycznego państwa prawnego. Naruszana jest w odniesieniu do katechetów i ich rodzin zasada sprawiedliwości społecznej oraz zaufania obywateli do państwa. Nie daje się tym ludziom odpowiedniego czasu na przekwalifikowanie się. Nauczyciele religii i ich bliscy znajdują się pod presją, wobec całkowicie realnej perspektywy utraty źródeł utrzymania. Traktuje się kilkanaście tysięcy nauczycieli religii, którzy stracą pracę, jak swego rodzaju „nawóz historii”. W takiej sytuacji Kościoły, zwłaszcza Kościół katolicki, nie mają już wyjścia. Jeżeli bowiem liderzy Episkopatu Polski zaniechają działań, będą za to odpowiadać wobec Boga i Historii. Bóg zapewne liderom Kościoła wybaczy, gdyż Jego miłosierdzie jest bezgraniczne. Ale Historia przywódcom Kościoła w Polsce tego nie wybaczy. W sumie Kościół katolicki w Polsce nie ma wyjścia.

Do jakich organów międzynarodowych Kościoły powinny wystąpić, aby bronić praw obywateli w sprawie lekcji religii?

Liderzy Konferencji Episkopatu Polski mogliby wystąpić do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Mają na to czas do 27 marca tego roku.

Skąd taka data?

Dlatego, że skargę można wnieść do czterech miesięcy od ostatniej czynności w sprawie, a ostatnią taką czynnością jest wyrok Trybunału Konstytucyjnego [wydany 27 listopada 2024 r. – KAI]. Polska Rada Ekumeniczna mogłaby zwrócić się Komitetu Praw Człowieka ONZ. Tu nie ma ściśle określonych terminów wniesienia skargi, ale nie można zwlekać latami.

Co można jeszcze zrobić przed sądami w Polsce?

Uważam, że Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego powinna zwrócić się do Komisji Weneckiej o ocenę nielegalnej, w ogóle sprzecznej z europejskimi standardami państwa prawa, praktyki rządu polegającej na niepublikowaniu en bloc wszystkich orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, zapadłych zarówno z udziałem tzw. sędziów-dublerów, jak i sędziów powołanych w pełni prawidłowo. Komisja Wenecka zajmowała już wcześniej negatywne stanowisko w odniesieniu do tego typu działań, które sporadycznie podejmowała premier Beata Szydło. Dziś natomiast mamy do czynienia z metodyczną, systemową praktyką, która stanowi pogwałcenie zasad europejskiej kultury prawnej. Chyba, że mówimy o standardach „kultury prawnej” ludów Wielkiego Stepu – Ariów, Hunów, czy Mongołów Dżyngis chana. Nie może władza wykonawcza arbitralnie blokować wejścia w życie orzeczenia sądu czy trybunału. Jest to sprzeczne z monteskiuszowską zasadą trójpodziału władz, sformułowaną jeszcze w połowie XVIII w.

Należy także pójść drogą postępowania przed sądami krajowymi. Zwalniani z pracy katecheci powinni wystąpić do sądów pracy, natomiast rodzice, katecheci, proboszczowie itp., wówczas gdy liderzy gmin, miast, czy powiatów – jeśli będą łączyć w grupy uczniów na podstawie nielegalnego i niekonstytucyjnego rozporządzenia MEN z 26 lipca 2024 r. – powinni wnieść skargi do sądów administracyjnych. Jest to całkiem prawdopodobne, że sądy administracyjne i sądy pracy wypowiedzą się w sprawie nielegalnych i niekonstytucyjnych działań resortu oświaty i poczynań Rządu RP. Będzie to w istocie rzeczy swoista „rozproszona kontrola konstytucyjności prawa”.

Wspomniał Pan Profesor o groźbie wypowiedzenia Konkordatu. Jest ona realna?

To byłoby zgodne z logiką postępowania obecnych władz, byłaby to naturalna kropka nad „i”.

Z czego może wynikać taka nieprzejednana postawa MEN i minister Barbary Nowackiej?

Szczerze mówiąc, nie wiem. Jest to moim zdaniem działanie samobójcze z politycznego punktu widzenia. Jeśli zostanie wniesiona skarga do Trybunału strasburskiego, liderzy Episkopatu Polski oczywiście poinformują o tym w stosownym czasie, na publicznej, otwartej konferencji prasowej. Tym razem – mam nadzieję – nie będzie to jednak wystąpienie rzecznika Konferencji Episkopatu Polski przysłowiowej „na ściance”, tylko oficjalna konferencja prasowa Prezydium Episkopatu Polski z przekazem do opinii publicznej o tym, że zbliżają się wybory prezydenckie i obywatele polscy „zarówno wierzący w Boga, jak i niepodzielający tej wiary, a uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł” powinni zastanowić się, kogo zamierzają poprzeć w tych wyborach: kandydata z tego samego obozu politycznego, z którego wywodzi się min. Barbara Nowacka czy innego?

Byłaby to zawoalowana sugestia, aby rząd nie szedł tą drogą?

Z politycznego punktu widzenia w obecnych okolicznościach poczynania Rządu mają znamiona działań autodestrukcyjnych…

… gdyż może się to odbić rykoszetem na kandydacie Koalicji Obywatelskiej na prezydenta?

Oczywiście! Zwracam uwagę na ton i argumenty, jakie padły w oficjalnym stanowisku Prezydium KEP z niedzieli 19 stycznia. Powołano się w nim nie na subiektywne, ale na obiektywne, niezależne od przekonań światopoglądowych wartości – praworządność i legalność. Nie na chęć propagowania wiary. Teraz dojdzie jeszcze jeden argument, też obiektywny, kwestia poszanowania sprawiedliwości społecznej wobec nauczycieli religii. Jeśli kilkanaście tysięcy ludzi, często mających rodziny, straci pracę, gdyż im się nie da szansy na przekwalifikowanie. Z powyższymi argumentami jest bardzo trudno polemizować. Można polemizować z argumentami światopoglądowymi, wyznaniowymi itd., ale z argumentami obiektywnymi już nie. Jeśli zwykłych ludzi i ich rodziny traktuje się – powtórzę – jak „nawóz historii” w imię założeń politycznych i ideologicznych, to jest to przejaw mentalności bolszewickiej.

Pamiętajmy, że rozporządzenie opublikowane 20 stycznia ma wejść w życie 1 września 2025 r. Liderzy Episkopatu wystąpią ponownie znowu z petycją do kompetentnego naczelnego organu państwa o zaskarżenie rozporządzenia z 17 stycznia 2025 r. do Trybunału Konstytucyjnego. Zostanie to oficjalnie podane do wiadomości publicznej tuż przed wyborami prezydenckimi i przed ciszą wyborczą. Naprawdę, ktoś w obecnym Rządzie RP przestał myśleć perspektywicznie. Opinia publiczna musi mieć świadomość, jakie będą konsekwencje jej wyboru przy urnie. To może w ostateczności kosztować cały aktualny obóz rządzący utratę władzy, utratę na długie lata…

Jak powinien zachować się zatem rząd?

Rząd ma możliwość wyjścia z tej sytuacji. Mam nadzieję, że prawnicy rządowi mają tego świadomość. Jeżeli Rada Ministrów, w trybie art. 149 ust. 2 Konstytucji RP, działając na wniosek premiera uchyli owe dwa nielegalne rozporządzenia MEN, to oczywiście będzie to kompromitujące dla pani minister Barbary Nowackiej i ma ona wtedy jedno wyjście: podać się do dymisji. Premier może tej dymisji nie przyjąć. Tu jednak chodzi o coś więcej. Jeśli Kościół katolicki teraz ustąpi, to będzie można z nim zrobić wszystko. Nastąpi wtedy całkowita zmiana modelu relacji między państwem a Kościołami i innymi związkami wyznaniowymi. Relacji, które do tej pory były, w myśl art. 25 Konstytucji RP, względnie równorzędne. Oczywiście, zawsze państwo ma w istocie przewagę nad konfesjami, Konstytucja RP z 1997 r. zakłada jednak model pewnego partnerstwa. Obecnie władze rządowe w drodze faktów dokonanych kształtują się nową koncepcję – koncepcję „góra-dół”. Czyli to my, a priori, decydujemy, a wy, wspólnoty wyznaniowe, choć czasami istniejecie dłużej niż samo Państwo Polskie, macie się podporządkować.

Taka postawa ze strony MEN wynikała zatem z przekonania, że Kościół, wobec spadku religijności i autorytetu społecznego, nie może być dla rządu już równorzędnym partnerem do rozmów, nie może więc stawiać wymagań?

Rzeczywiście, poparcie dla Kościoła katolickiego w Polsce tąpnęło po wyroku TK z listopada 2020 r. [w sprawie tzw. aborcji eugenicznej – KAI]. Ale ci, którzy mieli odejść, już odeszli. I jeszcze jeden fakt społeczny należy odnotować. Polska pod względem religijnym jest zróżnicowana. Rząd RP powinien to dostrzec. Chyba, że wyrażona w art. 1 Konstytucji RP koncepcja Polski jako dobra wspólnego wszystkich obywateli, jest kompletną fikcją. Są regiony tradycyjnie religijne i regiony zlaicyzowane. Obywateli trzeba jednak traktować w sposób równoprawny. Władze w sprawach wyznaniowych powinny zachować neutralność. Natomiast w rozporządzeniach MEN nowelizujących kwestie lekcji religii czytelna jest jedna rzecz: niechęć do religii. Celem tych rozporządzeń jest możliwie szybkie, nawet bardzo szybkie, wyrugowanie religii ze szkół.

Ale nauczanie religii w szkołach publicznych jest przecież europejskim standardem…

Kraje, w których nauczania religii, w takim czy innym trybie, nie ma w szkołach, jest wyraźna mniejszość. To bodaj tylko: Francja, Słowenia, czy Holandia. W większości lekcje religii są prowadzone. Często jest to przedmiot fakultatywny, niejednokrotnie jest to nauka o religiach, ale jest.

„Posyłam dziecko na religię”. Akcja rodziców wobec działań MEN

„Posyłam dziecko na religię”. Akcja rodziców wobec działań MEN

https://dorzeczy.pl/religia/693043/posylam-dziecko-na-religie-akcja-rodzicow-wobec-dzialan-men.html

"Posyłam dzieci na religię"
„Posyłam dzieci na religię” Źródło: new-pdnr.my.canva.site

Rodzice zorganizowali oddolną akcję jako odpowiedź na działania Barbary Nowackiej. Najpierw tylko w Poznaniu, teraz już w całej Polsce.

Na początku tego roku minister edukacji narodowej Barbara Nowacka podpisała rozporządzenie ws. lekcji religii w szkołach i przedszkolach, które będzie obowiązywać od przyszłego roku szkolnego, czyli od września 2025. Liczba katechez w tygodniu zmniejszy się z dwóch do jednej. Co więcej, lekcje religii będą musiały być organizowane na początku lub na końcu rozkładu zajęć.

Kto ucierpi na działaniach MEN ws. lekcji religii?

Sprawa odbiła się szerokim echem w przestrzeni publicznej. Katecheci, którzy stracą pracę, protestują. Rodzice i nauczyciele protestują. Z kolei Episkopat przekazał tę sprawę prawnikom. Abp Stanisław Gądecki w mocnych słowach ocenił działania MEN.

– Postawa minister edukacji, Barbary Nowackiej, w tym zakresie wpisuje się w okres stalinizmu. Dąży do tego, żeby wyeliminować religię ze szkoły, a w tamtym czasie, w czasach stalinowskich też zmierzano do tego, by wprowadzić taki rygor, że dopiero po 18 roku życia można wejść do kościoła, czyli tym, którzy są jeszcze niepełnoletni, nie wolno było uczestniczyć w życiu Kościoła – tłumaczył metropolita poznański ks. abp Stanisław Gądecki w rozmowie z Telewizją Trwam.

Podobnie myślą również wierni Archidiecezji poznańskiej. To właśnie w Poznaniu początek miała akcja rodziców „Posyłam dziecko na religię”, która aktualnie rozszerzyła się już na całą Polskę.

„Posyłam dziecko na religię”

– Na co dzień mam kontakt z katechetami, dyrektorami wydziałów katechetycznych. Wiele osób ze środowiska powtarzało, że źle się dzieje wokół religii, ale nie słyszymy głosu rodziców w tej sprawie. Nie wypowiadają się na ten temat, nie biorą udziału w publicznej dyskusji (…) Pomyślałam, że potrzebna jest akcja, która wyjdzie od rodziców – przyznała Agnieszka Kozłowska ze Strefie Katechety w Wydawnictwie Świętego Wojciecha w Poznaniu.

Tak powstała akcja „Posyłam dziecko na religię”. „Wspólnie pokażmy, że katecheza to coś więcej niż lekcja – to droga budowania wartości i wiary w przyszłość” – zachęcają inicjatorzy akcji, której celem jest pokazanie, że rodzice w Polsce wspierają nauczanie religii w szkołach.

Co może zrobić Rodzic?

– pobrać gotowe grafiki w różnych formatach – idealne na Facebooka, Instagrama czy Twittera;
– skopiować gotowy tekst lub napisz swój, dodając #PosyłamDzieckoNaReligię;
– podzielić się swoim doświadczeniem w mediach społecznościowych;
– oznaczyć w komentarzu znajomych katechetów, rodziców;
– zgłosić się do roli ambasadora akcji.

Materiały do pobrania oraz szczegółowe informacje znajdują się na stronie:

www.posylamdzieckonareligie.pl

Dane ubezpieczeniowe ujawniają wzrost śmiertelności w USA. Prawdopodobnie winne są masowe „szczepienia” przeciwko COVID-19

https://www.thefocalpoints.com/p/breaking-insurance-data-reveals-us

Dane ubezpieczeniowe ujawniają, że kryzys śmiertelności w USA trwa — prawdopodobnie winne są masowe „szczepienia” przeciwko COVID-19

Gwałtowny wzrost liczby zgonów młodych osób z powodu chorób serca, neurologicznych i nowotworów utrzymuje się w następstwie masowej kampanii wstrzykiwania mRNA „przeciwko COVID-19”.

by Nicolas Hulscher, MPH

Według niedawnego artykułu opublikowanego w InsuranceNewsNet:

Działania Sun Life Financial w USA odnotowały wzrost liczby niezwykle kosztownych roszczeń, co spowodowało wzrost kosztów świadczeń ubezpieczeniowych typu stop-loss w czwartym kwartale.

Insurance Collaboration to Save Lives, organizacja non-profit, która analizuje roszczenia z tytułu ubezpieczeń na życie i zachęca ubezpieczycieli do przesiewania, testowania i segregowania członków w celu zmniejszenia nadmiernej śmiertelności i zachorowalności, zidentyfikowała pięć niepokojących trendów wpływających na zdrowie kraju.

„Oczekiwana długość życia naprawdę się zatrzymała i jest teraz gorsza niż dekadę temu” — powiedział Josh Stirling, założyciel Collaboration. „Zmierzaliśmy w złym kierunku… Jest wiele czynników, które się do tego przyczyniają”.

Biorąc pod uwagę, że >80% populacji USA otrzymało co najmniej jedną dawkę „szczepionki” przeciwko COVID-19, takie trendy nie są nieoczekiwane:

Alessandria i in. odkryli, że „szczepienie” przeciwko COVID-19 skróciło oczekiwaną długość życia o 37% i zwiększyło ryzyko zgonu z wszystkich przyczyn w ciągu 2-letniego okresu obserwacji:

Rodrigues i Andrade odkryli, że „szczepienie” przeciwko COVID-19 ostatecznie podwaja ryzyko śmierci po COVID-19 w dłuższej perspektywie:

„Można by rzec, że powinniśmy wrócić do czegoś zbliżonego do normy” — powiedział Stirling. „Ale jeśli spojrzysz na to według grupy wiekowej, to zobaczysz, że jest to naprawdę znacznie podwyższone w młodszym wieku. To właśnie rzuciło mi się w oczy”.

Według Stirlinga, niektóre kluczowe czynniki przyczyniające się do skrócenia oczekiwanej długości życia obejmują:

(Uwaga: Stirling nie powiązał wprost tych czynników ze szczepieniem przeciwko COVID-19; moje poniższe wyjaśnienia sugerują, dlaczego prawdopodobnie jest to wina):

Kardiologia i układ krążenia. Wskaźniki wielu przyczyn związanych z sercem i układem krążenia wzrosły o 8-36%.

Niestety, jest to przewidywane zgodnie z największym badaniem bezpieczeństwa „szczepionki” przeciwko COVID-19, jakie kiedykolwiek przeprowadzono, obejmującym 99 milionów „zaszczepionych” osób, w którym stwierdzono wzrost ryzyka zapalenia mięśnia sercowego o 610% po wstrzyknięciu platformy mRNA.

Jak wykazano w naszym badaniu, Stratyfikacja ryzyka dla przyszłego zatrzymania akcji serca po szczepieniu przeciwko COVID-19, subkliniczne zapalenie mięśnia sercowego wywołane szczepionką może wywołać nawrotową tachykardię komorową lub spontaniczne migotanie komór, często wywoływane przez wzrost katecholamin podczas intensywnego wysiłku lub krótko po przebudzeniu, co prowadzi do nagłej śmierci sercowej. Wyjaśnia to ustalenia naszego innego badania, Nadmierne zatrzymanie akcji serca i śmiertelność po szczepieniu przeciwko COVID-19 w hrabstwie King w stanie Waszyngton, w którym stwierdzono ponad dwunastokrotny [1236%] wzrost liczby zgonów z powodu zatrzymania akcji serca po kampanii szczepień przeciwko COVID-19 w próbie liczącej ponad 2 miliony osób.

Ponadto analiza danych CDC przeprowadzona przez Ethical Skeptic ujawnia, że liczba nagłych zgonów z powodu zatrzymania akcji serca gwałtownie wzrosła po wprowadzeniu zastrzyków mRNA przeciwko COVID-19:


KE dopuszcza larwy w pieczywie, serach i dżemach. „Nie przeczytasz etykiety, nawet nie poczujesz”.

„Nie przeczytasz etykiety, nawet nie poczujesz”. KE dopuszcza larwy w pieczywie, serach i dżemach

https://pch24.pl/nie-przeczytasz-etykiety-nawet-nie-poczujesz-ke-dopuszcza-larwy-w-pieczywie-serach-i-dzemach

(GS/PCh24.pl)

Sproszkowane robactwo już wkrótce zagości w naszych sklepach jako składnik żywności. Zgodnie z nowym rozporządzeniem Komisji Europejskiej, producenci pieczywa, serów i dżemów mogą dodawać do swoich produktów larwy m.in. mącznika młynarka.

KE wydała rozporządzenie zezwalające na dodawanie sproszkowanych larw mącznika młynarka do szeregu produktów spożywczych. Mowa o pieczywie, ciastach, serach czy dżemach. 

Unijne przepisy określają dozwoloną ilość takiego dodatku, wymagają również uwidocznienia informacji o takim dodatku na opakowaniu lub etykiecie produktu. Ale, jak przekonuje RMF FM, jeżeli klient nie przeczyta informacji o składzie produktu, „może nawet nie wiedzieć, że jadł żywność z dodatkiem białka owadów”.

Entuzjaści pomysłu wskazują na celowy charakter takiej strategii. Wprowadzenie do obrotu całych larw uniemożliwia bowiem „uprzedzenie społeczne”. – Na pewno owady jadalne nie będą wprowadzone do obrotu od razu jako całe owady do jedzenia, bo faktycznie może być uprzedzenie społeczne. Raczej będzie to w formie mąki, dodatków do żywności, gdzie tak naprawdę nie wyczujemy „obecności” tych owadów w produktach spożywczych – tłumaczy Adam Grdeń, dietetyk z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie

Białko owadzie jest reklamowane jako „zdrowsze od białka odzwierzęcego”. Zdaniem popularyzatorów rozwiązania, produkcja białka z larw nie stanowi również takiego obciążenia dla środowiska jak przemysłowa hodowla np. wołowiny. Entuzjaści owadziego białka nie wspominają jednak o kaloryce produktu oraz ilości larw jakie należy spożyć, by zastąpić składniki obecne w tradycyjnych potrawach mięsnych.

Źródło: rmf24.pl PR

=============

A tu -pomalowane?

Dlaczego rośliny NGT – nowe GMO – stanowią olbrzymie zagrożenie. UE promuje.

Dlaczego rośliny NGT – nowe GMO – stanowią olbrzymie zagrożenie

„Mieliśmy rozumieć DNA i czynić wartościowe modyfikacje, ale faktem było, że wiedzieliśmy tak mało o DNA, jak wie przeciętny Amerykanin o sanskryckiej wersji Bhagawad Gity

Dr Jacek Nowak, 22 lutego 2025 https://doprawdy.info/2025/02/dlaczego-rosliny-ngt-nowe-gmo-stanowia-olbrzymie-zagrozenie

W opinii autora niniejszego tekstu nie było jeszcze takiego zagrożenia rodzinnego rolnictwa, dobrej dla zdrowia żywności, środowiska oraz bezpieczeństwa i suwerenności żywnościowej krajów członkowskich UE, jak obecnie

Zagrożenie to wynika z samych własności tzw. roślin NGT – zwanych popularnie nowymi GMO – i z planowanego (z pomocą właśnie procedowanego nowego rozporządzenia UE) uwolnienia ich do środowiska rolniczego i naszej żywności.

Skrót NGT oznacza New Genomic Techniques – nowe techniki genomowe, zaś rośliny NGT to rośliny, których materiał genetyczny (genom) został genetycznie zmodyfikowany nowymi technikami genomowymi (bliżej o NGT i nowych GMO, zob. np. w referacie Fakty o nowych technologiach genomowych (NGT) i nowych GMO, https://doprawdy.info/2023/12/konferencja-nowe-gmo-koniem-trojanskim-data-27-01-2024/).

  1. Nowe GMO – rośliny NGT – to podstępne i najpotężniejsze narzędzie Nowego Ładu.
  1. Dlaczego podstępne i najpotężniejsze:
  1. bo przygotowuje się – poza świadomością publiczną – Rozporządzenie unijne o nowych technikach genomowych1 (Regulation on new genomic techniques (NGT), https://data.consilium.europa.eu/doc/document/ST-5076-2025-INIT/en/pdf ) traktujące tzw. rośliny NGT kategorii 1 nie jak GMO (mimo że są nimi według wyroku z 18 lipca 2018 Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie C-528/16)2, ale jak rośliny równoważne odmianom roślin konwencjonalnych na podstawie spełnienia arbitralnie przyjętego ilościowego kryterium równoważności (skrytykowanego przez odpowiedzialnych naukowców jako niemającego podstaw naukowych3). Omawiane rozporządzenie unijne legalizuje to nienaukowe kryterium4, aby dopuścić spełniające je rośliny NGT – nowe GMO – do upraw w rolnictwie i obrotu bez analiz ryzyka, bez identyfikacji, bez monitorowania i bez etykietowania, czyli bez tego, czego wymaga unijne prawo o GMO,
  2. bo lobbyści NGT określają wytwory NGT jako rośliny NGT – niewinna, specjalistyczna nazwa, nie powodująca „zapalenia się czerwonej lampki” u decydentów i pozostałych ludzi… oraz twierdzą, że wiele z nich nie jest GMO 5… (zob. np. https://www.gov.pl/web/rolnictwo/nowe-techniki-genomowe-to-nie-gmo),
  3. bo, co więcej, lobbyści NGT mamią polityków (m. in. Komisję Europejską), ludzi biznesu i rolników deklaracjami o bezpieczeństwie i wspaniałych możliwościach roślin NGT – a według odpowiedzialnych naukowców te deklaracje to mity (lista tych mitów wraz z uzasadnieniami jest na https://doprawdy.info/2023/09/fakty-mity/ ),
  4. bo rośliny NGT – nowe GMO – raz wpuszczone do rolnictwa przekrzyżują się z naszymi odmianami roślin nie-GMO, a ponieważ są z reguły opatentowane, to obce korporacje przejmą nasze bogactwo narodowe, prawa do nasion i odmian roślin, i do końca uzależnią rolników i łańcuch żywnościowy od siebie, a to będzie proces nieodwracalny…,
  5. bo genetyczne modyfikacje organizmu, a więc dotyczy to też roślin NGT – nowych GMO – często generują niezamierzone mutacje w genomie tej rośliny, prowadzące do zmienionej biochemii rośliny, co może skutkować produkcją toksyn lub alergenów lub niepożądanymi zmianami zestawu składników odżywczych (Prof. Michael Antoniou, genetyk i toksykolog, https://gmwatch.org/en/main-menu/news-menu-title/archive/111-2024/20479-crispr-gene-editing-cause-large-scale-genetic-damage-while-correcting-mutant-genes),
  6. bo rozpowszechniane deklaracje o bezpieczeństwie roślin NGT – nowych GMO – nie mają podstaw, bo dotąd nie przeprowadzono żadnych testów ich bezpieczeństwa (Prof. Michael Antoniou, https://gmwatch.org/video/Dangers_of_Gene_Edited_Foods.mp4)
  7. bo żywność, zawierająca nowe GMO – rośliny NGT – ma nie być etykietowana, jak np. w USA i Kanadzie, czyli my, konsumenci, zostaniemy pozbawieni prawa wyboru,
  8. bo korporacje już patentują konwencjonalne i tradycyjne, europejskie odmiany roślin (pomidory, marchew, ogórki, sałatę, brokuły, paprykę, szpinak, kukurydzę, pszenicę, jęczmień i soję), często pod oszukańczą deklaracją, że zmodyfikowali je metodami mutagenezy losowej (nieukierunkowanej) (https://www.no-patents-on-seeds.org/en/report-2024 )
  9. bo wyjęcie nowych GMO spod prawa o GMO i uwolnienie ich do środowiska grozi nieodwracalnymi szkodami, przed czym przestrzega wielu naukowców i towarzystw naukowych (zob. np. https://gmwatch.org/en/news-mobile/mobile-archive/2023-articles2/20351-scientific-society-on-ecology-gfoe-and-100-researchers-warn-against-genetic-engineering-without-risk-assessment,
  10. bo przygotowywane rozporządzenie tworzy pułapkę na niezależność rolników i suwerenność żywnościową, polegającą na tym, że gdy potencjalni, a potężni właściciele patentów na nowe GMO – rośliny NGT kategorii 1 – nie złożą wniosku o patent lub zgodzą się odstąpić od swoich praw patentowych (zrzec się patentu), to będzie to pułapka lub świadomy podstęp. Po paru latach bowiem, gdy już wiele roślin NGT kat. 1, których stosowania nie będzie można zakazać na mocy przygotowywanego Rozporządzenia (art. 7 ter ust. 1), przekrzyżuje się z odmianami nie-GMO, będą oni mogli wystąpić i wystąpią zapewne o nabycie lub przywrócenie im praw patentowych, o co nie będzie trudno na bazie współczesnego prawa patentowego… A odmiany skrzyżowane z nowymi GMO będą też uważane za nowe GMO, czyli podlegać będą właścicielom patentu na dane nowe GMO! Wzmocnieniu tej pułapki służy rozpowszechnianie poglądu, że nie istnieją techniki wykrywania i identyfikowania roślin NGT oraz odróżniania ich od roślin konwencjonalnych i tradycyjnych lub są one bardzo trudne do zastosowania. Takie poglądy są fałszywe, bowiem takie techniki istnieją i są rozwijane (zob. np. https://gmwatch.org/en/main-menu/news-menu-title/archive/111-2024/20457-successful-detection-methods-for-new-genomic-techniques). Czyli, jeśli dziś już możliwe jest wykrywanie i identyfikacja roślin NGT, to co dopiero w przyszłości…
  1. Niedawno, 11 lutego 2025, Greenpeace, Via Campesina i ponad 200 innych organizacji (w tym wiele organizacji rolników) ogłosiło Wspólne oświadczenie w sprawie (przeciw – przyp. JN) deregulacji nowych GMO, w którym m. in. czytamy:

Kraje europejskie dyskutują nad nową, daleko idącą propozycją prawną dotyczącą organizmów zmodyfikowanych genetycznie (GMO) (dotyczy projektu rozporządzenia o nowych technikach genomowych (NGT) – przyp. red.).

Obejmuje ona genetycznie zmodyfikowane (GM) uprawy i dzikie rośliny wyprodukowane przy użyciu nowych technik edycji genów (NGT). Te rośliny GMO są również znane jako jako „nowe GMO” lub „NGT-GMO” i będą w większości objęte patentami, podobnie jak „stare GMO”.

Propozycja ta zwiększy kontrolę, jaką garstka firm sprawuje nad rolnikami i ograniczy swobodę obrotu materiałem genetycznym dla hodowców i rolników. (…)

Proponowana ustawa wyłącza nowe GMO z istniejącego prawodawstwa UE w zakresie GMO. W szczególności wyłącza większość z nich z kontroli bezpieczeństwa, zezwalając na ich zamierzone uwalnianie do do środowiska naturalnego i ich obecność w łańcuchu żywnościowym bez jakiejkolwiek oceny ryzyka dla przyrody lub zdrowia ludzkiego. Propozycja wyklucza również większość nowych GMO z monitorowania po uwolnieniu, co jest konieczne w przypadku pojawienia się problemów dla konsumentów lub przyrody, które nie zostały wychwycone podczas oceny ryzyka.

Niezależni naukowcy i krajowe agencje z Francji, Niemiec i Austrii ostrzegają, że nowe GMO mogą stwarzać zagrożenia dla przyrody (tj. zmodyfikowane interakcje z zapylaczami) i zdrowia ludzkiego (np. alergenność lub toksyczność).

Propozycja usunie również wolność wyboru dla producentów i obywateli, ponieważ większość nowych GMO nie będzie już identyfikowalna (śledzona) i etykietowana w produktach spożywczych.

Deregulacja nowych GMO będzie miała znaczący wpływ społeczno-gospodarczy na rolników, hodowców i inne podmioty w łańcuchu żywnościowym, ale nie zostaną one uwzględnione w ocenie ryzyka.

Deregulacja nowych GMO spowoduje problemy dla rolników i hodowców, jak wyjaśniono w załączniku poniżej.

Problemy te obejmują:

– piractwo biologiczne wraz z prywatyzacją nasion (życia),

– zwiększone ryzyko pozwów sądowych przeciwko rolnikom i hodowcom przez przemysł patentowy z powodu roszczeń o naruszenie patentu,

– obciążenia administracyjne wynikające z niepewności prawnej (ciągła czujność prawna),

– zwiększone koszty produkcji,

– ryzyko utraty działalności,

– zmniejszona różnorodność nasion (agro-dywersyfikacja) – która jest potrzebna rolnikom do przystosowania się do skutków zmian klimatu – oraz

– zwiększona podatność na szkodniki i choroby.

Propozycja ta stanowi również zagrożenie dla istniejących praw rolników do zachowywania, wykorzystywania, ponownego wykorzystywania i wymiany nasion (prawa rolników do nasion) oraz dla małych i średnich hodowców, a także może naruszać prawa rolników ekologicznych i wolnych od GMO. (…)”

(Źródło tłumaczenia i całe Wspólne oświadczenie: https://www.greenpeace.org/static/planet4-eu-unit-stateless/2025/02/7609dcca-joint-statement-new-gmos.pdf).

Aby nie było wątpliwości – cytowane Wspólne oświadczenie… ponad 200. organizacji wyraża stanowisko sprzeciwu wobec deregulacji nowych GMO.

  1. A polski rząd, który początkowo chronił polskich rolników i konsumentów przed nowymi GMO, w czasie prezydencji UE nagle przyspiesza prace nad tym Rozporządzeniem, czyli przyspiesza deregulację nowych GMO (zob. aktualną propozycję projektu rozporządzenia o nowych technikach genomowych (NGT) z propozycjami polskiego rządu – Regulation on new genomic techniques (NGT), https://data.consilium.europa.eu/doc/document/ST-5076-2025-INIT/en/pdf).
  2. Zwolennicy GMO i NGT rozpowszechniają deklaracje o profesjonalności, wystarczającej wiedzy i odpowiedzialności tych, co stosują metody inżynierii genetycznej, także nowe techniki genomowe.

Oddajmy więc głos samym specjalistom inżynierii genetycznej:

Jennifer Doudna, współwynalazczyni metody CRISPR/Cas9 (najefektywniejszej metody tworzenia nowych GMO), 4 miesiące przed przyznaniem jej nagrody Nobla w 2020 r.:

CRISPR has really pointed out how little we understand about our genome and the genomes of other organisms.”

CRISPR zwrócił nam w rzeczywistości uwagę na to, jak mało rozumiemy nasz genom i genomy innych organizmów” 6.

Caius Rommens, inżynier genetyczny, b. kierownik zespołu badawczego Monsanto, b. dyrektor J. R. Simplot Company:

  • „Mieliśmy rozumieć DNA i czynić wartościowe modyfikacje, ale faktem było, że wiedzieliśmy tak mało o DNA, jak wie przeciętny Amerykanin o sanskryckiej wersji Bhagawad Gity.
  • Wiedzieliśmy jednak wystarczająco dużo, aby być niebezpiecznymi, zwłaszcza w połączeniu z naszą ignorancją i z naszymi uprzedzeniami oraz wąskimi horyzontami myślowymi. Skupiliśmy się jedynie na krótkoterminowych korzyściach (w laboratorium), nie biorąc pod uwagę długoterminowych deficytów (na polach).
  • To był ten sam rodzaj myślenia, który doprowadził do powstania DDT, PCB, czynnika Agent Orange, rekombinowanego bydlęcego hormonu wzrostu, itd.
  • Uważam, że ważnym jest, aby ludzie rozumieli, jak mało wiedzą inżynierowie genetyczni, jacy są stronniczy i jak bardzo mogą się mylić.” 7

Warto też wiedzieć, co sądzą o żywności genetycznie modyfikowanej sami pracownicy Monsanto, cytuję:

Ogłoszenie na stołówce Monsanto w Wielkiej Brytanii, w High Wycombe:

  • „W odpowiedzi na niepokoje naszych klientów (…) postanowiliśmy usunąć ze wszystkich naszych dań kukurydzę i soję genetycznie modyfikowaną.
  • Będziemy współpracowali z naszymi dostawcami nad wymianą tych produktów na ich odpowiedniki wolne od GMO. (…)
  • Podjęliśmy już środki mające na celu zapewnienie Państwa zaufania wobec naszych produktów.” 8

Więcej wypowiedzi specjalistów inżynierii genetycznej jest na stronie: https://doprawdy.info/2023/09/specjalisci-inzynierii-genetycznej-o-sobie-i-o-gmo/.

Reasumując, jeśli rozporządzenie unijne o nowych technikach genomowych (NGT) wejdzie w życie, oznaczać to będzie ZAGŁADĘ rodzinnych, indywidualnych gospodarstw rolnych, suwerenności żywnościowej, dobrej dla zdrowia żywności oraz zagrożenie środowiska…

Co można zrobić?

Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC) i Koalicja TAK dla Żywności od Polskich Rolników zainicjowały właśnie akcję pisania listów do Marszałków województw i Przewodniczących Sejmików wojewódzkich, by te sprzeciwiły się deregulacji nowych GMO i wywarły w tej materii nacisk na rząd i posłów – tak jak zrobiły to w kwestii upraw GMO w latach 2004-2006.

Około 20 lat temu bowiem wszystkie 16 sejmików województw  – popierając ponad 70% dorosłego społeczeństwa, wyborców, którzy nie chcą GMO –  podjęły uchwały ustanawiające terytoria tych województw wolnymi od upraw GMO.

Szczegóły na portalu Do Prawdy (www.doprawdy.info – zakładka Akcje/Anty nowe GMO).

Warto więc wysłać listy w tej sprawie do marszałków województw i do przewodniczących sejmików wojewódzkich.

UWAGA! Można napisać własny tekst albo można skorzystać z wzorców listów: do marszałków, które są tutaj, do przewodniczących tutaj, potrzebne adresy są tutaj, a uwagi do wysyłania listów są tutaj.

Jeśli bowiem nie sprzeciwimy się deregulacji nowych GMO, czyli wpuszczeniu nowego GMO na pola i do żywności, to stracimy podstawę naszej niezależności, bezpieczeństwa i suwerenności żywnościowej, a zdrowie naszych dzieci, wnuków i nas samych zostanie  uzależnione od żywności z przemysłowego, schemizowanego i monokulturowego rolnictwa z GMO/NGT

———————–

Dr Jacek Nowak, emerytowany profesor Szkoły Wyższej im. Bogdana Jańskiego w Warszawie,

doradca Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC),

redaktor portalu Do Prawdy

1 Dokładny tytuł projektu tego Rozporządzenia to: REGULATION OF THE EUROPEAN PARLIAMENT AND OF THE COUNCIL on plants obtained by certain new genomic techniques and their products food and feed, and amending Regulation (EU) 2017/625.

2 https://curia.europa.eu/juris/document/document.jsf?text=&docid=204387&pageIndex=0&doclang=PL&mode=lst&dir=&occ=first&part=1&cid=11879428

3 Zob. np. raport Francuskiej Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Sanitarnego Żywności, Środowiska i Pracy (ANSES), https://www.anses.fr/fr/content/avis-2023-auto-0189).

4 Podobne nienaukowe kryterium – nazwane kryterium „równoważności składnikowej” (ang. substantial equivalence criterion) sugerujące, że genetycznie zmodyfikowane odmiany roślin i żywność są równoważne ich niezmodyfikowanym genetycznie odpowiednikom pod względem składników odżywczych – zostało w niejasny sposób przyjęte przez amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków (FDA – odpowiedzialną za sprawdzanie bezpieczeństwa i innych warunków przed dopuszczeniem GMO do upraw i do obrotu na terenie USA) po to, aby uniknąć pełnego badania toksykologicznego żywności GMO i ułatwiać jej wprowadzanie na rynek. Faktem jest, że specjaliści „są w stanie rozróżnić bez wyjątku fasolki soji genetycznie modyfikowanej, konwencjonalnej i ekologicznej, tylko na podstawie zawartości witamin, tłuszczu i białka. Co więcej, są też w stanie odróżnić GM soję od konwencjonalnej i ekologicznej na podstawie pozostałości glifosatu i AMPA (produktu przemiany glifosatu)…” (zob. np. Journal of Organic Systems, 9(2), 2014, www.organic-systems.org/journal/92/JOS_Volume-9_Number-2_Nov_2014-Swanson-et-al.pdf). Ten fakt dowodzi nienaukowości i fałszywości kryterium „równoważności składnikowej”.

5 Tę i niektóre inne fałszywe deklaracje o roślinach NGT, które pojawiły się na stronie Ministerstwa Rolnictwa wypunktowano w petycjach Stowarzyszenia Polska Wolna od GMO i Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC) do Ministra Rolnictwa i ministrów innych resortów oraz do Prezydenta RP (https://doprawdy.info/2024/12/petycja-prezydent-sprzeciw-przeciwko-deregulacji-przepisow-o-ngt/ )

6 Źródło: www.mckinsey.com/industries/life-sciences/our-insights/programming-life-an-interview-with-jennifer-doudna

7 Źródłotłumaczenia: The Creator of GMO Potatoes Reveals The Dangerous Truth – Exclusive Interview – Sustainable Pulse, https://sustainablepulse.com/2018/10/09/the-creator-of-gmo-potatoes-reveals-the-dangerous-truth-exclusive-interview/#.Y3_Iq5rMLzA.

8 Cyt. za J.M. Smith, Nasiona kłamstwa, czyli o łgarstwach przemysłu i rządów na temat żywności modyfikowanej genetycznie, Oficyna Wydawnicza 3.49, Poznań 2007, s. 247

Widmo bankructwa krąży nad Greenpeace.

Widmo bankructwa krąży nad Greenpeace. Wpłynął pozew.

24.02.2025 tysol/widmo-bankructwa-krazy-nad-greenpeace-wplynal-pozew

Pozew złożony w konserwatywnej Dakocie Północnej może oznaczać dla Greenpeace bankructwo. Firma Energy Transfer oskarża organizację o bezprawne i gwałtowne działania przy protestach przeciwko Dakota Access Pipeline i żąda 300 mln dolarów – informuje BBC.

Greenpeace Widmo bankructwa krąży nad Greenpeace. Wpłynął pozew

Greenpeace / fot. Bogusz Bilewski / Flickr / zdjęcie ilustracyjne

Greenpeace stoi w obliczu bankructwa

Jak informuje BBC, organizacja Greenpeace stoi w obliczu bankructwa. Firma Energy Transfer twierdzi, że protesty przeciwko Dakota Access Pipeline opóźniły budowę rurociągu, co doprowadziło do znacznych strat finansowych.

Zarzucono organizacji Greenpeace prowadzenie bezprawnej i gwałtownej kampanii, której celem miało być powstrzymanie prac nad ropociągiem oraz wyrządzenie szkód jego pracownikom i infrastrukturze. Kwota żądanych odszkodowań może wynieść 300 milionów dolarów, co – według przedstawicieli Greenpeace – potencjalnie doprowadziłoby do bankructwa.

Proces w Północnej Dakocie potrwa pięć tygodni, począwszy od wyboru ławy przysięgłych w poniedziałek (…). Organizacja Greenpeace twierdzi, że może zostać zmuszona do ogłoszenia bankructwa, jeśli otrzyma nakaz zapłaty około 300 milionów dolarów odszkodowania.

Konserwatywna Dakota Północna problemem dla Greenpeace?

BBC zwraca uwagę, że proces toczy się w konserwatywnej Dakocie Północnej, gdzie – zdaniem Greenpeace – „trudno liczyć na bezstronność ze względu na silne powiązania stanu z przemysłem naftowym”.

Organizacja twierdzi również, że były gubernator tego stanu, Doug Burgum, który pełni obecnie ważną funkcję w administracji Trumpa jako sekretarz Departamentu Zasobów Wewnętrznych, może wpłynąć na klimat polityczny towarzyszący procesowi.

[To „klimat polityczny” jest decydujący, a nie – fakty, dowody i sprawiedliwość?

M. Dakowski]

How Biden Administration tried to suffocate Alaska

The New Administration Does Not Think Alaska Should be a Natural History Museum

by Edwin Benson February 24, 2025 tfp/the-new-administration-does-not-think-

The New Administration Does Not Think Alaska Should be a Natural History Museum
The New Administration Does Not Think Alaska Should be a Natural History Museum

For many, environmentalists chief among them, Alaska has a peculiar “hands-off” quality. For them, it is more a natural history museum than one of the Union’s fifty co-equal states. Most of it is governed, as it were, by remote control. Two-thirds of its 365.4 million acres are managed in Washington, D.C. Those who administer it see the people who live there almost as an afterthought.

Domestic, Yet Somehow Foreign

On March 30, 1867, Secretary of State William Seward negotiated a $7.2 million price to purchase Alaska from Russia. The Senate ratified the treaty on May 30. The official transfer came on October 18. Some argued about the price; most howled with laughter. References to “Russia’s Frozen Asset,” “Seward’s Folly” and “Seward’s Polar Bear Garden” dominated newspaper coverage.

The derision quieted in 1896 when gold was discovered. After Pearl Harbor, the Army built the Alcan (Alaska-Canada) Highway to truck supplies to the region for the fight against Japan. During the Cold War, Americans breathed easier knowing there was a frigid buffer between the lower forty-eight states and the U.S.S.R. The Alaska Territory became the forty-ninth state on January 3, 1959.

Even now, Alaska’s status is unique. It is in the United States, but yet, not entirely of it. Americans cruise there each summer to experience the midnight sun.

In January 2025, the Alaskan “tug of war” entered a new phase.

The Biden Policy

Four years earlier, President Biden had signed Executive Order #13990. The priorities were evident in the first paragraph.

“Our Nation has an abiding commitment to empower our workers and communities; promote and protect our public health and the environment; and conserve our national treasures and monuments, places that secure our national memory. Where the Federal Government has failed to meet that commitment in the past, it must advance environmental justice.”

EO #13990 was only the beginning. At the close of Mr. Biden’s term, The Wall Street Journal summarized those executive actions in withering terms.

“Mr. Biden treated America’s largest state worse than he did Iran…. [H]e suspended and stymied Congressionally mandated lease sales in the Arctic National Wildlife Refuge, blocked oil and gas development in nearly half the National Petroleum Reserve, banned drilling in the northern Bering Sea, canceled lease sales in the Cook Inlet, slapped a roadless rule on millions of acres of forest, choked off mining projects, and denied Alaska Native veterans promised land allotments.”

Alaskans’ Discontent

The effects on Alaska’s economy have been catastrophic. The left-leaning Associated Press (AP) pointed out that “oil production…is a fraction of what it once was,…and for more than a decade, more people have left Alaska than have moved here.”

Over the four years of his administration, President Biden took—according to a list assembled by Alaska Senator Dan Sullivan’s office—”Seventy Executive Orders and Actions Targeting Alaska.” The Senator’s office refers to the cumulative effect as the “Last Frontier Lock-Up.”

President Trump’s priorities differ greatly from those of President Biden. Many of Mr. Trump’s economic policies hinge on increasing energy production and, in the process, lowering gasoline, heating oil, natural gas and coal prices to consumers.

A Liquid Gold Mine

In the new president’s inaugural address, he emphasized the importance of his policies.

“[W]e have something that no other manufacturing nation will ever have—the largest amount of oil and gas of any country on earth—and we are going to use it. We’ll use it. We will bring prices down, fill our strategic reserves up again right to the top, and export American energy all over the world. We will be a rich nation again, and it is that liquid gold under our feet that will help to do it.”

Alaska Governor Mike Dunleavy is delighted. Two weeks after Mr. Trump was elected, the governor sent the president-elect a twenty-seven-page document detailing his proposals. The attached cover letter conveyed Mr. Dunleavy’s sentiments.

“Your election will hail in a new era of optimism and opportunity, and Alaska stands ready to and is eager to work with you to repair this damage wrought by the previous administration and to set both Alaska and America on a course to prosperity.”

Wildly Varying Opinions

Senator Sullivan echoed the cadences of the Reagan Administration. “It is morning again in Alaska.”

Voice of America attempted to present a Native American Indian viewpoint. It found a surprising divergence. Aaron Payment, former chairperson of the Sault Ste. Marie Tribe of Chippewa in Northern Michigan, sees various bands pursuing their economic interests. “There are some tribes, I think energy [producing] tribes, that are probably going to be pleased with the outcome because they didn’t quite jump on board on the clean energy [agenda].”

Of course, the environmental lobby—used to calling the shots vis-à-vis Alaska—howled in dismay.

Shrieks of Horror

CNN characterized the pronouncement as “Trump’s under-the-radar Alaska order.” A gaggle of four New York Times writers fear global dictatorship. “[T]he declarations underscore how Mr. Trump views the world: oil and gas are symbols of strength and power, and plentiful fossil fuels will ensure that the United States is able to dominate allies and rivals alike.”

The lawyers at Earthjustice (which dubs itself as “the premier nonprofit public interest environmental law organization”) foresee limitless disaster. “The Trump administration’s agenda for Alaska would destroy valuable habitats and subsistence hunting and fishing grounds while furthering the climate crisis…. Trump once again forces a harmful industry-driven agenda on our state for political gain and the benefit of a wealthy few.”

Backcountry Hunters and Anglers apparently opposes any development of Alaska. Its Director of Policy and Government Relations told Field and Stream, “America’s Arctic is our largest expanse of intact public lands, and wilderness quality landscapes such as the coastal plain of the Arctic National Wildlife Refuge represent the most treasured of these…. [I]t is abundantly clear that further attempts to develop this crown jewel of the national wildlife refuge system should be abandoned, not doubled down on.”

Allowing God Into the Conversation

However, constructing a giant regulatory dome over Alaska to preserve every pebble serves no one’s best interests. This generation inherits a commission given by God, as stated in Genesis 1:28-30.

“And God blessed them, saying: Increase and multiply, and fill the earth, and subdue it, and rule over the fishes of the sea, and the fowls of the air, and all living creatures that move upon the earth. And God said: Behold I have given you every herb bearing seed upon the earth, and all trees that have in themselves seed of their own kind, to be your meat: And to all beasts of the earth, and to every fowl of the air, and to all that move upon the earth, and wherein there is life, that they may have to feed upon. And it was so done.”

God did not set aside large areas that were never to be occupied or used. Nor should mankind wantonly consume His gifts. God intended the earth’s resources to support humanity as the pinnacle of His creation. At the same time, this bounty is to be used wisely and passed down to future generations. That task involves wisdom, not adherence to the blind rantings of a self-selected few.

Trump zapowiada wielkie relacje gospodarcze z Rosją. „Prowadzę poważne rozmowy z Putinem”

Trump zapowiada wielkie relacje gospodarcze z Rosją. „Prowadzę poważne rozmowy z Putinem”


2025-02-24 bankier/Trump-zapowiada-wielkie-relacje-gospodarcze-z-Rosja

Prowadzę poważne rozmowy z Władimirem Putinem o końcu wojny rosyjsko-ukraińskiej i wielkim rozwoju w relacjach gospodarczych USA z Rosją, w tym o transakcjach, które nastąpią – powiadomił w poniedziałek na platformie Truth Social prezydent USA Donald Trump po telekonferencji przywódców państw grupy G7.

Trump łączył się z Waszyngtonu wraz z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, który w poniedziałek rozpoczął swoją wizytę w USA. Telekonferencja państw grupy G7 została zorganizowana z okazji trzeciej rocznicy rosyjskiej pełnowymiarowej agresji na Ukrainę.

Zdaniem Trumpa wszyscy uczestnicy spotkania wyrazili chęć zakończenia tej wojny.

Prezydent USA oznajmił, że podkreślał podczas poniedziałkowych rozmów, jak istotna jest umowa z Ukrainą o surowcach mineralnych. Określił ją mianem partnerstwa gospodarczego, które pozwoli Amerykanom odzyskać pieniądze przeznaczone na dostawy uzbrojenia i sprzętu wojskowego dla Kijowa. Dodał, że na umowie skorzysta też Ukraina, która po zakończeniu tej „brutalnej i bestialskiej wojny” zyska na tym gospodarczo.

Szef Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich (RFPI) Kiriłł Dmitrijew zapewnił po wypowiedzi Trumpa, że Rosja jest otwarta na współpracę z USA, która – jak podkreślił – ma kluczowe znaczenie dla dobra globalnej gospodarki.

Wcześniej prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że przeprowadził „dobrą rozmowę” z prezydentem USA i wyraził nadzieję, że Stany Zjednoczone będą kontynuować wsparcie dla Kijowa. Ponadto Zełenski ocenił, że prawdziwy pokój możliwy będzie jedynie wtedy, jeśli za jednym stołem usiądą, naprzeciw Rosji, „Ameryka, Europa i Ukraina”. (PAP)

awm/ szm/

Warzecha po trzech latach wojny na Ukrainie. „Obłędna, obowiązkowa pro-ukraińskość i niedbanie o własny interes”

Warzecha OSTRO po trzech latach wojny na Ukrainie. „Obłędna, obowiązkowa proukraińskość i niedbanie o własny interes”

24.02.2025

Łukasz Warzecha.
Łukasz Warzecha. / fot. screen YouTube: Łukasz Warzecha

24 lutego mijają trzy lata od rozpoczęcia przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. W krótkim acz dosadnym wpisie Łukasz Warzecha podsumował to, co do tej pory się wydarzyło.

„Trzy lata wojny, setki tysięcy ofiar, większość oczywiście po stronie ukraińskiej, zniszczony kraj całkowicie zależny od zagranicznej pomocy, setki miliardów euro pomocy także w polskich kieszeni, tysiące całkowicie błędnych prognoz (Rosjanie za moment się zbuntują, Rosji kończy się amunicja, Putin umiera, Ukraińcy za tydzień odbiją Krym, Rosjanie wsadzają do rakiet czipy z pralek, Rosja finansowo robi bokami itd., itd.), dziesiątki sankcji bez wpływu, których skuteczności nikt nie weryfikuje, a które uderzają w nas bardziej niż w Rosję” – wskazał publicysta na portalu X.

„Na Ukrainie korupcja, brak demokratycznych wyborów, ludzie kryjący się przed poborem i kult UPA, Bandery i Szuchewycza. W Rosji niezachwiana pozycja Putina” – dodał.

„Na świecie konsolidacja nowego, odrębnego wobec Zachodu układu politycznego” – wskazał.

„W Polsce obłędna, obowiązkowa pro-ukraińskość i niedbanie o własny interes.
Dość i wystarczy” – skwitował.

Zbiór mocnych i uczciwych artykułów.

Michał Jabłoński


Europę czeka era niestabilności, jeśli USA opuści NATO – donoszą media

„To bezpośredni atak”: UE uznaje USA za wroga

Ukraina kupuje dwa rosyjskie reaktory jądrowe. Wojna nie jest przeszkodą

Z ostatniej chwili: dług Polski rośnie, bo finansujemy Ukrainę, np. 5000 terminali sieci Starlink.

Biało-czerwone flagi we Wrocławiu. Nie chcieli brygady Azow

Antybanderowski protest we Wrocławiu

AI pomaga Muskowi upraszczać zarządzanie i szukać oszczędności w administracji USA

Bułgarzy przeciwko wprowadzeniu euro. Tłum usiłował wtargnąć do przedstawicielstwa Unii Europejskiej

Mentzen: „Jesteśmy nieprzygotowani do wojny”

Powstał film „Sąsiedzi”. Poruszające świadectwo ukraińskiego ludobójstwa na Polakach!

Musk: Zełenski nie powinien był zabić dziennikarza Liry

Tuskowi słudzy Ukrainy odrzucili projekt ustawy penalizujący banderyzm i „kłamstwo wołyńskie”

Braun ostro o Ukraińcach. Nazwał ich dzikusami i zaapelował o …

Banderowski protest przed ambasadą Izraela w Kijowie

Cyniczna gra ofiarami Wołynia? Ekshumacje w Puźnikach ruszą w kwietniu, jest jedno ale…

Andrzej Duda nie postawił Ukrainie ultimatum w sprawie upamiętniania pomordowanych Polaków. „Biorę odpowiedzialność”

Polskie organizacje wyrażają sprzeciw wobec odbudowy pomników OUN-UPA w Polsce. List trafił do Tuska i Sikorskiego

Polityk koalicji szokuje! Tak mówił o Ukraińcach

Niemiecki eurodeputowany AfD o ekshumacji ofiar Rzezi Wołyńskiej

Ukraina kupuje dwa rosyjskie reaktory jądrowe. Wojna nie jest przeszkodą. Ani anty-rosyjskie sankcje „przyjaciół”

Ukraina kupuje dwa rosyjskie reaktory jądrowe. Wojna nie jest przeszkodą. Ani sankcje „przyjaciół”

magnapolonia/ukraina-kupuje-od-rosji-reaktory-jadrowe

11 lutego br. parlament Ukrainy przyjął ustawę dającą operatorowi elektrowni atomowych Energoatom prawo zakupu dwóch reaktorów wyprodukowanych przez Atomstrojeksport – spółkę zależną rosyjskiego Rosatomu. Mają one zostać wykorzystane w powstającym właśnie, trzecim i czwartym bloku Chmielnickiej Elektrowni Atomowej.

Ukraina kupuje dwa rosyjskie reaktory jądrowe. „Decyzja o zezwoleniu na zakup wywołała bardzo duży rezonans w ukraińskich środowiskach eksperckich i wśród części deputowanych opozycji (…) Krytyka dotyczyła przede wszystkim zasadności wydania co najmniej 600mln euro w obecnej trudnej sytuacji, szczególnie na rosyjskie reaktory. Biorąc jednak pod uwagę, że inicjatywę jednoznacznie poparł prezydent Wołodymyr Zełenski, najprawdopodobniej w ciągu kilku miesięcy należy się spodziewać zawarcia transakcji”czytamy na stronie Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW).

W swoim komentarzu, OSW stwierdził, że „decyzja ta stała w sprzeczności z dotychczasowymi zapowiedziami władz o budowie rozproszonej generacji energii elektrycznej, odpornej na rosyjskie uderzenia rakietowe”. Zakwestionował też wydanie tak dużej sumy pieniędzy, jak również podniósł szereg poważnych zastrzeżeń prawnych.

Przede wszystkim, decyzja podważa ukraińskie starania o objęcie zachodnimi restrykcjami rosyjskiego sektora atomowego. Warto też przypomnieć, że jeszcze w lutym 2023 roku, ukraińska Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony nałożyła sankcje, zarówno na Atomstrojeksport, jak i Rosatom.

NASZ KOMENTARZ [magnapolonia] : Jak widzimy, Ukraina z jednej strony domaga się pomocy Zachodu i nakładania na Rosję sankcji gospodarczych. Z drugiej sama omija nawet własne sankcje i kupuje różne produkty i urządzenia, wymagające rosyjskich komponentów i części zamiennych.

Biorąc to wszystko pod uwagę, niewykluczone jest finalne odwrócenie sojuszy i stanięcie przez Ukrainę po stronie Rosji, zwłaszcza, jeśli Zachód (głównie USA) nałoży na ten kraj obowiązek spłaty dostarczonego sprzętu wojskowego oraz innej pomocy.

Prezydent Stanów Zjednoczonych zażądał od Ukrainy dokładnego rozliczenia się z przekazanych jej środków finansowych. Mowa jest nawet o 500 mld dolarów.

Na Ukrainie co jakiś czas wybuchają afery korupcyjne. Dotyczą one nie tylko kradzieży pomocy humanitarnej, ale i środków, które przeznaczone były na zakup uzbrojenia i wyposażenia.

Polska przekazała Ukrainie pomoc w wysokości co najmniej trzech miliardów dolarów, głównie w sprzęcie wojskowym, ale i wsparciu finansowym. Niestety,  rząd warszawski nie przedstawił szczegółowych kwot. Co więcej, nie ma też woli politycznej, by zażądać od Kijowa rozliczenia ofiarowanych środków.

====================

Por.:

Polska najhojniej wsparła Kijów. 90 miliardów złotych.

Trump: Odzyskamy nasze pieniądze z Ukrainy. – A my ???

Trump: Odzyskamy nasze pieniądze z Ukrainy

23.02.2025 https://nczas.info/2025/02/23/trump-odzyskamy-nasze-pieniadze-z-ukrainy/

Donald Trump. Foto: PAP/EPA
Donald Trump. Foto: PAP/EPA

Chcemy, by Ukraina dała nam coś za wszystkie pieniądze, które na nią wyłożyliśmy – powiedział w sobotę prezydent USA Donald Trump podczas wystąpienia na konferencji CPAC. Ocenił, że działania jego poprzednika Joe Bidena były „głupie”.

„Odzyskamy nasze pieniądze (…) Chcę, żeby oni dali nam coś za wszystkie pieniądze, które włożyliśmy, spróbuję zakończyć wojnę i położyć kres całej tej śmierci. Pytamy się o metale ziem rzadkich i ropę naftową, wszystko, co możemy dostać. Ale czujemy się tak głupio. To dotyczy Europy. To tak naprawdę nie dotyczy nas” – mówił prezydent podczas wystąpienia zamykającego konferencję Conservative Political Action Conference w National Harbor pod Waszyngtonem.

Trump stwierdził, że działania jego poprzednika w tej sprawie były głupie, bo Joe Biden powinien był zażądać wyrównania wydatków na wsparcie Ukrainy ze strony Europy do poziomu USA, a także zwrotu pieniędzy od Ukrainy, tak jak rzekomo robi to Europa. Prezydent wyraził nadzieję, że Ukraina wkrótce podpisze umowę dającą USA udziały w przychodach z jej zasobów naturalnych. Według „New York Timesa”, USA domagają się od Ukrainy 500 mld dolarów przychodów z eksploatacji wszelkich zasobów.

Odnosząc się do dokonań swojego poprzednika, Trump stwierdził, że „wszystko, czego się dotykał, obracał w g…”.

Podczas swojego godzinnego przemówienia, które objęło szeroki zakres tematów, Trump przywitał również zagranicznych przywódców, w tym premiera Słowacji Roberta Fico, prezydenta Argentyny Javiera Milei oraz prezydenta RP Andrzeja Dudę, z którym spotkał się na kilkuminutowej rozmowie tuż przed wystąpieniem.

Trump przedstawiał polskiego prezydenta jako „fantastycznego człowieka” i swojego przyjaciela. Twierdził też, że głos na niego [Trumpa md] w wyborach oddało 84 proc. wyborców polskiego pochodzenia.

„On musi więc robić coś dobrze” – powiedział Trump. [autoreklama? md]

Przemówienie Trumpa było często przerywane burzą aplauzu ze strony ułaskawionych przez niego uczestników szturmu na Kapitol. Prominentnymi gośćmi na zakończonej w sobotę konferencji byli dwaj szefowie prawicowych bojówek, którzy organizowali przemoc na Kapitolu, lider Proud Boys Enrique Tarrio i lider Oath Keepers Stewart Rhodes, skazani na odpowiednio 22 i 18 lat więzienia. Donald Trump ułaskawił ich w pierwszym dniu urzędowania.

Trump ponowił też swoje zapowiedzi nałożenia ceł wzajemnych na kraje naliczające podatki na produkty z USA, a także na zagraniczne auta, leki i półprzewodniki.

Przemówienie prezydenta zakończyło trzydniową konferencję, największą polityczną imprezę konserwatystów w USA. W poprzednich dniach ze sceny w National Harbor w stanie Maryland przemawiali m.in. wiceprezydent JD Vance i doradca prezydenta Elon Musk, a także m.in. były premier Mateusz Morawiecki, premier Słowacji Robert Fico. Na konferencji zaprezentowano również irańsko-rosyjskiego drona typu Shahed zestrzelonego nad Ukrainą, którego sprowadzenie do USA umożliwił szef MSZ Radosław Sikorski.

Źródło:PAP

Dobra wiadomość dla normalnego świata. Agencja USAID zwalnia pracowników

Dobra wiadomość dla normalnego świata. Agencja USAID zwalnia pracowników

24.02.2025 https://nczas.info/2025/02/24/agencja-usaid-zwalnia-pracownikow/

Marco Rubio oraz logo USAID
Marco Rubio oraz logo USAID. Zdjęcie ilustracyjne. / foto: domena publiczna (kolaż)

Amerykańska agencja pomocy zagranicznej dała się poznać jako forpoczta światowego „progresywizmu”. Poza pomocą humanitarną, USAID serwował wsparcie lobby LGBTQ, feminizmu, aborcjonistom, organizacjom lewicy, akcjom „różnorodności” itp. USAID zarządza budżetem w wysokości 42,8 miliardów dolarów, co stanowi 42% „pomocy humanitarnej” udzielanej na całym świecie.

Zamrożenie owej pomocy i zapowiedź przeglądu jej adresatów wywołało na lewicy prawdziwy szok, bo duża liczba tzw. organizacji pozarządowych była zależna od funduszy amerykańskich. Decyzje prezydenta Trumpa zasiały strach wśród aktywistów, którzy przyzwyczaili się do życia z amerykańskich pieniędzy.

Agencja rozwoju USAID ogłosiła w niedzielę 23 lutego na swoich stronach internetowych, że zwalnia około 1600 pracowników w Stanach Zjednoczonych, a wszyscy pozostali pracownicy zatrudnieni bezpośrednio przez USAID na całym świecie zostaną wysłani na urlop administracyjny. W sumie USAID zatrudniała ponad 10 tysięcy osób.

Wyjątkiem są osoby odpowiedzialne za „podstawowe funkcje utrzymania misji, zarządzanie centralne lub biorące udział specjalnie wyznaczonych programach”. Bezrobocie tego typu „urzędników” to jednak w gruncie rzeczy dobra wiadomość dla normalnego świata.

Wszystko zaczęło się 20 stycznia, kiedy to prezydent USA Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze nakazujące 90-dniowe zamrożenie amerykańskiej pomocy zagranicznej do czasu przeprowadzenia pełnego przeglądu wydatków. Nie udało się zablokować tej decyzji przez mianowanych przez poprzednich prezydentów-Demokratów sędziów. Ostatni z nich wydał decyzję o zablokowaniu rozporządzenia w ostatni piątek.

Trump i jego administracja robią jednak swoje. Amerykańskie media twierdziły nawet, że ​​liczba pracowników USAID zostanie zredukowana niemal do zera. Na razie USAID poinformowała, że wkrótce powiadomi o „wyznaczonym niezbędnym personelu”, który powinien pozostać na służbie, nie podając jednak dokładnej liczby takich osób. Agencja pokryje natomiast koszty repatriacji personelu wysłanego za granicę, a do momentu powrotu do Stanów Zjednoczonych mają się nimi zaopiekować placówki dyplomatyczne.

======================

Pracownicy USAID opuszczają miejsca pracy. Administracja Trumpa traktuje ich wyjątkowo łagodnie.

https://twitter.com/modliszka30/status/1893775716098970041

USA: Radykalne cięcia dla „detektywów chorób”

Radykalne cięcia dla „detektywów chorób”

Marek Wójcik .Wysłane przez: Marucha w dniu 2025-02-23

Nowo potwierdzony przez prezydenta Donalda Trumpa Sekretarz Zdrowia i Opieki Społecznej w pierwszym dniu swojej pracy zwolnił prawie połowę wysoko cenionego zespołu „detektywów chorób” przygotowując grunt pod usprawnienie departamentu w przyszłości.

Po pierwsze, nie szkodzić!

-============

Cała nowa klasa Epidemic Intelligence Service (EIS) została poinformowana, że nie jest już potrzebna w ramach 1300 zwolnień w CDC – opublikowała we wtorek austriacka platforma tkp.at w artykule: RFK pierwszego dnia na stanowisku ministra zdrowia – radykalna redukcja „detektywów chorób”.
Źródło: https://tkp.at/2025/02/18/rfk-am-ersten-tag-als-gesundheitsminister-radikaler-schnitt-bei-krankheitsdetektiven/

CDC to amerykańska organizacja federalna, mająca służyć ochronie zdrowia, której szefem był Anthony Fauci i która walnie przyczyniła się do szerzenia plandemicznego strachu i wymyślała nieoparte na badaniach naukowych sposoby zapobiegania tej plandemii w stylu dystans społeczny i lockdown.

Florence Nightingale
Nie potrafimy leczyć głupców – możemy ich jedynie zaszczepić.

——————

Podczas przesłuchania w Senacie, przewodniczący komisji Bernie Sanders zadał Kennedy’emu pytanie:
Czy zagwarantujesz wszystkim Amerykanom dostęp do opieki medycznej?

Kennedy odpowiedział między innymi:
Bernie, wiesz, że problem korupcji nie dotyczy wyłącznie agencji federalnych, jest obecny także w Kongresie. Wszyscy członkowie tego gremium przyjmują miliony dolarów od przemysłu farmaceutycznego, włączając w to ciebie! W 2020 r. byłeś największym beneficjentem pieniędzy od koncernów farmaceutycznych.

Można w to wierzyć lub nie – w Stanach Zjednoczonych przeżywamy rewolucję, jakiej świat do tej pory nie widział. [NIE. To jest kontr-rewolucja, czyli odwrotność rewolucji, nie zaś rewolta w przeciwną stronę. MD] Nie jest to wcale kwestia wiary, niezależnie od tego, co sądzą o tym malkontenci, walec przemian ruszył i nie będzie łatwo go zatrzymać.

Gdyby na wzór francuskiej rewolucji Trump postawił u stóp Kapitolu potężną gilotynę, na której pierwsza odcięta głowa była głową Fauciego, to i tak usłyszelibyśmy, że to tylko teatrzyk dla łatwowiernych i że Deep State poświęcił niepotrzebnego już emeryta, by nas przekonać, że Trump z nim walczy.

Każdy kolejny krok nowej administracji Białego Domu będzie interpretowany jako współpraca z globalistami. Dlaczego? Ponieważ ci ludzie wymyślają najbardziej głupie teorie tylko po to, by nie przyznać się do błędu.

Jest jeszcze drugi powód: terapia zajęciowa. Trzeba odwrócić naszą uwagę od ważniejszych spraw jak na przykład wisząca nad USA groźba bankructwa. Aktualnie, rząd Stanów Zjednoczonych, aby mieć pieniądze na bieżące wydatki, pożycza je sobie z funduszu emerytalnego pracowników poczty.

 Nowy typ samolotu: deportacyjny airbus, zaproponowany przez DOGE dla zwiększenia wydajności.

Autor artykułu Marek Wójcik|
Mail: worldscam3@gmail.com
https://www.world-scam.com/

Wielki Brat patrzy. W Wielkiej Brytanii rusza monitoring AI z rozpoznawaniem twarzy

Wielki Brat patrzy. W Wielkiej Brytanii rusza monitoring AI z rozpoznawaniem twarzy

Paweł Czajkowski| 23-02-2025, https://ithardware.pl/aktualnosci/monitoring_ai_wielka_brytania-39230.html

Wielki Brat patrzy. W Wielkiej Brytanii rusza monitoring AI z rozpoznawaniem twarzy

Władze Walii postanowiły uczynić Cardiff poligonem doświadczalnym dla technologii, która budzi mieszane uczucia zarówno wśród ekspertów ds. bezpieczeństwa, jak i obrońców prywatności. W stolicy Walii zainstalowano sieć kamer CCTV wyposażonych w system rozpoznawania twarzy na żywo – oparty na sztucznej inteligencji.

Inicjatywa ta, prowadzona przez Policję Południowej Walii, zyskała oficjalny pretekst – zapewnienie bezpieczeństwa podczas międzynarodowego Pucharu Sześciu Narodów w rugby. Jednak przeciwnicy projektu ostrzegają przed wprowadzeniem na stałe tej kontrowersyjnej technologii na terenie całego kraju.

Krok w stronę „orwellowskiej strefy nadzoru”?

Decyzja o zastosowaniu systemu biometrycznego na ulicach Cardiff spotkała się z ostrą krytyką ze strony organizacji Big Brother Watch, która określiła działania władz jako „szokujące” i prowadzące do stworzenia „orwellowskiej strefy nadzoru biometrycznego”. Madeleine Stone, starsza rzeczniczka Big Brother Watch, przestrzegła, że technologia ta sprawi, iż mieszkańcy i turyści będą traktowani jak „chodzące kody kreskowe”. „To zamienia nas w naród podejrzanych”, stwierdziła, podkreślając, że wprowadzenie tego systemu w przestrzeni publicznej uniemożliwia obywatelom unikanie biometrycznej kontroli tożsamości.

Nowy poziom nadzoru: od furgonetek po sieć kamer w mieście

Dotychczas brytyjska policja korzystała z rozpoznawania twarzy na żywo za pomocą pojedynczych kamer umieszczonych w furgonetkach.

Teraz Cardiff stanie się pierwszym miastem w Wielkiej Brytanii, gdzie technologia biometryczna będzie działać w sposób „półstały” dzięki rozbudowanej sieci kamer monitoringu miejskiego. Policja przekonuje, że nowe rozwiązanie „znacząco zwiększy” możliwości służb w zapewnianiu bezpieczeństwa.

Jednak przeciwnicy przypominają, że od momentu wprowadzenia tej technologii na obiektach sportowych – nie odnotowano żadnych aresztowań.

Jak działa technologia rozpoznawania twarzy?

System działa w czasie rzeczywistym, przechwytując obrazy twarzy osób przechodzących przez monitorowany obszar. Algorytmy sztucznej inteligencji natychmiast porównują te obrazy z bazą danych osób określonych jako „poszukiwani przestępcy”. Jednakże lista osób monitorowanych przez Policję Południowej Walii nie ogranicza się wyłącznie do przestępców. Znajdują się na niej również osoby „zakazane w tym obszarze” oraz te, które zdaniem służb „stanowią zagrożenie dla społeczeństwa”.

Big Brother Watch podkreśla, że mimo wielkich kosztów wdrożenia tej technologii, jej efektywność w zwalczaniu przestępczości pozostaje wątpliwa. „W ciągu trzech lat funkcjonowania systemu na obiektach sportowych nie dokonano ani jednego aresztowania”, zauważa Stone. Dodatkowo, aktywiści zwracają uwagę na ryzyko nadużyć oraz możliwość, że system będzie używany do masowego gromadzenia danych biometrycznych niewinnych osób.

Czy Wielka Brytania przoduje w nadzorze biometrycznym?

Wprowadzenie rozpoznawania twarzy na żywo w Cardiff wpisuje się w szerszy trend coraz większej inwigilacji w przestrzeni publicznej. Jednak, jak zauważa Stone, „żadna inna demokracja na świecie nie stosuje tej technologii w tak „lekceważący i przerażający sposób”. Porównując działania Wielkiej Brytanii z innymi krajami, organizacje broniące praw obywatelskich wskazują, że nawet państwa z bardziej autorytarnymi reżimami często stosują bardziej rygorystyczne zasady dotyczące prywatności obywateli.

Co dalej? Apel o przerwanie „dystopijnego procesu”

[dystopia – czarna wizja przyszłości md]

Big Brother Watch oraz inne organizacje apelują do władz o natychmiastowe zaprzestanie testów w Cardiff. „Policja Południowej Walii musi przerwać ten dystopijny proces” – mówi Stone. Decyzja w tej sprawie może mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości nadzoru biometrycznego w Wielkiej Brytanii. Jeżeli system z Cardiff okaże się skuteczny (według kryteriów policji), istnieje ryzyko, że technologia ta zostanie wdrożona w innych miastach, co na zawsze zmieni sposób, w jaki obywatele poruszają się po przestrzeni publicznej.

Minister Bodnar „wsypał” Mariana Turskiego [Mosze Turbowicza] w muzeum Polin

(Viki: ur. jako Mosze Turbowicz)

Minister Bodnar „wsypał” Mariana Turskiego w muzeum Polin

24.02.2025

„Marian Turski był naszym nauczycielem, mentorem, przewodnikiem. Pomagał rozwiązywać najtrudniejsze problemy” – powiedział w niedzielę 23 lutego, podczas spotkania wspomnieniowego w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, minister sprawiedliwości Adam Bodnar.

Teraz wiadomo kto stał za „walczącą demokracją” i działaniami ministra sprawiedliwości? Bodnar inspiruje się postacią cenzora i komunistycznego propagandzisty…

Adam Bodnar powiedział, że Marian Turski „był także nauczycielem takiego uśmiechniętego i serdecznego życia”, więc wiadomo także skąd się wziął ów słynny „uśmiech Platformy”. Podobno „Zawstydzało, jak wsłuchiwał się w drugiego człowieka. Jak ofiarował mu, to co najcenniejsze, swoją uwagę, swój czas, serdeczność” – mówił Bodnar, ale można było mieć skojarzenia z działalnością Turskiego w czasach jego przynależności do PZPR.

O zmarłych nie należy źle mówić, ale przedstawianie postaci PRL-owskiego propagandzisty jako niemal „świętego” budzi moralny sprzeciw, nawet jeśli Marian Turski jako więzień niemieckiego obozu koncentracyjnego mógł „więcej”.

Minister Bodnar tymczasem mocno w muzeum Polin przesadzał, a zachwytom nad jednak dwuznaczną postacią partyjnego agitatora nie było końca: „Myślę, że Marian wiedział, że to przetrwa w naszych sercach – właśnie pamięć o nim, inwestycja w nasze serca – i to chciał nam przekazać”.

„My wszyscy jesteśmy dłużnikami Mariana Turskiego. Musimy spłacać dług, który u niego zaciągnęliśmy. A to dzisiejsze pożegnanie to jest, jak podpisanie aktu notarialnego ustanawiającego taką długoterminową hipotekę” – powiedział Adam Bodnar, co w kontekście PRL-owskiej przeszłości tego nowego „świętego” i „mentora” ministra sprawiedliwości brzmi raczej groźnie.

Przypomnijmy, za Wikipedią [więc już życiorys wyszminkowany. md] , że w sierpniu 1945 roku Turski (ur. jako Mosze Turbowicz)przybył na Dolny Śląsk, gdzie objął funkcję przewodniczącego Zarządu Gminnego Związku Walki Młodych w Mieroszowie, a następnie, od stycznia 1946, kierował Zarządem Powiatowym tej organizacji w Wałbrzychu. Jeszcze w 1945 wstąpił do PPR i zmienił nazwisko na nie-żydowskie.

Od 1948 był Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Był członkiem egzekutywy Komitetu Powiatowego PPR w Wałbrzychu, był agitatorem Wydziału Propagandy Komitetu Wojewódzkiego PPR we Wrocławiu, a następnie członkiem egzekutywy Komitetu Międzyuczelnianego PZPR. Został wreszcie cenzorem w Wojewódzkim Urzędzie Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk we Wrocławiu, a równocześnie był pełnomocnikiem PPR ds. sfałszowanych wyborów parlamentarnych. Być może te aspekty aktywności Zmarłego tak inspirują naszego ministra?

Turski był wysoko postawionym aparatczykiem PZPR, był w składzie trzydziestoosobowej polskiej delegacji na tzw. Światowy Kongres w Obronie Pokoju, prowadził dział Kolumna Młodych „Budujemy” w „Gazecie Robotniczej”, absolwentem Szkoły Partyjnej przy KC PZPR, instruktorem w Wydziale Prasy i Wydawnictw Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Później działał w mediach PRL-u. W 1957 został publicystą tygodnika „Polityka”, zaś w następnym roku objął kierownictwo działu historycznego tego tygodnika. W III RP wrócił do swojego żydowskiego dziedzictwa i został wybrany przewodniczącym Rady Muzeum Historii Żydów Polskich Polin. Był także członkiem Komitetu Honorowego Stowarzyszenia Żydowskie Motywy. Stał się też nagle „moralizatorem” życia politycznego w Polsce.

Wystąpienie Bodnara i jego „laurka” są dość wstrętne. Czasami lepiej być nad niektórymi trumnami cicho…

Źródło: PAP