Pożar w Los Angeles. / Fot. media społecznościowe/screeny
Ofiary śmiertelne, ewakuacje w Hollywood, „sceny batalistyczne”, „apokaliptyczna sytuacja” w Kalifornii – tak media opisują pożary, które nawiedziły Los Angeles. W środę donoszono o pojawieniu się kilku nowych źródeł ognia. Miasto dawno upadłych „Aniołów” doświadcza katastrofy, a ofiarami są w dużej mierze m.in. domy znanych celebrytów.
Ponad 100 000 osób trzeba było ewakuować. Według bardzo prowizorycznych danych co najmniej pięć osób zginęło w pożarach szalejących wokół Los Angeles, które obecnie zagrażały też dzielnicy Hollywood. Jej mieszkańcom nakazano ewakuację.
Nowy pożar wybuchł kilkaset metrów od Hollywood Boulevard. Mieszkańcy mówią o „niewyobrażalnych” scenach, informują, że „wszystko jest zwęglone i zniszczone”. Straż pożarna Los Angeles zarządziła przymusową ewakuację. Zniszczeniu uległo dotąd około 1500 budynków.
Jak się okazuje, socjalistyczna Kalifornia nie ma wystarczającej liczby strażaków, o czym informowała burmistrz Los Angeles, Karen Bass na konferencji prasowej w środę wieczorem. Pożary przenoszone są i podsycane przez huraganowe wiatry, a dodatkowo panuje w Kalifornii ekstremalna susza.
Podmuchy wiatru, które w środę osiągały prędkość 160 km/h, przenosiły niekiedy żar na odległość wielu kilometrów. Pierwszy pożar wybuchł we wtorek rano na wzgórzach ekskluzywnej dzielnicy Pacific Palisades, w której mieszkają „gwiazdy” i w której znajduje się wiele domów wartych miliony dolarów.
Po pożarze w San Fernando Valley i Altadenie, w środę wieczorem wybuchł nowy pożar w Hollywood Hills, kilkaset metrów od słynnego bulwaru. Znana arteria szybko zapełniła się „zestresowanymi kierowcami” używającymi klaksonów, którzy utknęli w korkach podczas prób ewakuacji.
Biały Dom poinformował, że prezydent USA Joe Biden odwołał w czwartek swoją podróż do Włoch, właśnie z powodu pożarów w Kalifornii. Na swoim portalu społecznościowym X, Elon Musk udostępnił trwający minutę i dziewięć sekund film nagrany w Mieście Aniołów przez „jednego ze swoich przyjaciół”. W tym filmie nie padają żadne słowa, słychać tylko szum wiatru. Sam krajobraz jest jednak rzeczywiście apokaliptyczny.
Szanowny Panie! Co się stanie, jeśli nie powstrzymamy w Polsce postępujących planów systemowej deprawacji dzieci oraz całego społeczeństwa? Czeka nas to samo, co spotkało już „wyedukowane seksualnie” społeczeństwa Europy Zachodniej – ogromna fala pedofilii oraz innych przestępstw seksualnych. Statystyki dotyczące liczby przypadków pedofilii w krajach takich jak Francja, Niemcy czy Anglia budzą przerażenie. Dla przykładu – we Francji średnio co 3 minuty (!) dziecko pada ofiarą przemocy seksualnej. W Wielkiej Brytanii szacuje się, że co roku 500 000 dzieci to ofiary przemocy seksualnej. Agencje policyjne takie jak Europol i Interpol bez przerwy rekwirują miliony kolejnych filmów i zdjęć pedofilskich. Dlatego trzeba mobilizować Polaków, w szczególności wszystkich rodziców, do walki o bezpieczeństwo swoich dzieci.Rząd Tuska planuje objąć wszystkie dzieci w szkołach przymusową „edukacją seksualną” już od 1 września tego roku. Jednym z propagandowych argumentów podawanych za obowiązkiem takiej „edukacji” jest konieczność przeciwdziałania ryzykownym zachowaniom seksualnym, przemocy seksualnej itp. „Wyedukowane seksualnie” dzieci mają rzekomo być świadome rozmaitych zagrożeń i mają potrafić właściwie na nie reagować.
Tymczasem jest odwrotnie. „Edukacja seksualna” to oswajanie dzieci i młodzieży z patologiami seksualnymi i rozwiązłością seksualną. Przerażające efekty tej „edukacji”, prowadzonej od dziesięcioleci zarówno w szkołach jak i za pomocą masowych mediów głównego nurtu, obserwujemy na Zachodzie. Oto kilka przykładów.
Francja:
Co roku we Francji 160 000 dzieci pada ofiarą przemocy seksualnej. Średnio jedno dziecko co 3 minuty – powiedziała Gabrielle Hazan, szefowa komórki francuskiej policji zajmującej się zwalczaniem przemocy wobec nieletnich. Francuska policja otrzymuje 700 zgłoszeń dziennie na temat treści o charakterze przestępczym dotyczącym dzieci wymienianych w internecie. Każdego dnia prawie 440 dzieci staje się ofiarami przemocy seksualnej, ale policja podejmuje faktyczne interwencje tylko w małej części przypadków – przyznaje Gabrielle Hazan.
Niemcy:
Wedle oficjalnych statystyk niemieckiej policji, w 2022 roku ofiarą pedofilów padło w Niemczech ponad 17 000 dzieci poniżej czternastego roku życia. To 46 ofiar pedofilów dziennie. W 2022 roku niemiecka policja odnotowała ponad 42 000 przypadków związanych z pornografią dziecięcą. Jak oficjalnie przyznał Johannes-Wilhelm Roerig, Pełnomocnik rządu Niemiec do spraw seksualnego wykorzystywania dzieci, publikowane dane dotyczą jedynie przypadków zgłoszonych na policję bądź przez nią wykrytych. „W rzeczywistości liczby są znacznie wyższe. Myślę, że należy je pomnożyć przez 10” – powiedział Roerig (liczby pomnożone przez 10 dają szacunkowo podobną skalę zjawiska pedofilii co we Francji).
Anglia:
W okresie 2022/2023 policja w Anglii i Walii oficjalnie zarejestrowała ponad 105 000 przypadków przemocy seksualnej wobec dzieci, w tym gwałtów, napaści seksualnych i nakłaniania do dziecięcej prostytucji. Są to oczywiście dane oficjalne dotyczące zaraportowanych przypadków. Wedle opublikowanego na stronach brytyjskiego rządu raportu, szacuje się, że każdego roku 500 000 dzieci pada ofiarą jakiejś formy przemocy seksualnej.
W całej Europie lawinowo rośnie również zjawisko dziecięcej pornografii. Kilka lat temu w Hiszpanii aresztowano członków największej w tym kraju grupy pedofilskiej. Pedofilom skonfiskowano komputery, telefony i twarde dyski z 16 terabajtami pedofilskich materiałów zawierającymi 2 400 000 (!) zdjęć i filmów dokumentujących gwałty na dzieciach w wieku 0-8 lat. Tego typu akcje regularnie organizowane są przez służby takie jak Interpol i Europol, a w trakcie kolejnych zatrzymań konfiskuje się setki tysięcy pedofilskich materiałów. Wedle danych brytyjskiej organizacji IWF, w ciągu dwóch lat od 2020 do 2022 r. liczba nielegalnych zdjęć i filmów przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci wzrosła dziesięciokrotnie.
Tak właśnie wygląda „wyedukowana seksualnie” Europa.
Wedle stworzonych w Niemczech „Standardów Edukacji Seksualnej w Europie”, zgodnie z którymi ma przebiegać także przymusowa „edukacja seksualna” polskich dzieci w szkołach, każde dziecko już od urodzenia jest istotą seksualną i ma prawa seksualne. Dlatego dzieci już od wieku 0-4 lat należy oswajać z masturbacją, homoseksualizmem oraz „różnymi rodzajami związków”. Nieco starsze dzieci mają wiedzieć o pierwszych doświadczeniach seksualnych, przyjemności seksualnej i antykoncepcji oraz posiąść umiejętność wyrażania zgody na seks. W trakcie „edukacji seksualnej” oswaja się także uczniów z oglądaniem pornografii przekazując im, że jest to coś moralnie właściwego i dobrego, należy tylko „rozsądnie” z pornografii korzystać. „Edukacja seksualna” oswaja także uczniów z patologicznymi, wulgarnymi i pełnymi przemocy praktykami seksualnymi takimi jak sadomasochizm.
Tak „wyedukowany seksualnie” człowiek staje się niewolnikiem własnych popędów i namiętności, nie odróżnia dobra od zła oraz ma zdestabilizowaną psychikę. Jakie społeczeństwo mogą tworzyć tak „wyedukowane” osoby? Wedle danych Europolu, średnio co 2 minuty w Unii Europejskiej na policję zgłaszane jest przestępstwo o charakterze seksualnym, takie jak gwałt, napaść lub molestowanie. W tym wszystkim zwraca uwagę niezwykle wysoki odsetek pedofilów wśród dzieci i nastolatków oraz dzieci uwikłanych w oglądanie i dystrybucję dziecięcej pornografii. Zdaniem szefa niemieckiego Federalnego Urzędu Kryminalnego blisko 41% osób, które wymieniają treści pornograficzne i pedofilskie w internecie, to osoby niepełnoletnie. Z kolei brytyjskie statystyki mówią o tym, że nawet 52% przypadków przestępców seksualnych to nieletni w wieku 10-17 lat.
„Wyedukowane seksualnie” dzieci gwałcą i krzywdzą inne dzieci.
Nie możemy dopuścić do tego, aby Polska wyglądała tak samo, jak zdeprawowana moralnie Europa Zachodnia. Jeśli nic nie zrobimy, również w Polsce będą setki tysięcy ofiar pedofilów. Tymi ofiarami będą dzieci, dlatego w sposób szczególny musimy mobilizować do działania rodziców. Rewolucja anty-moralna i deprawacja została wprowadzona na Zachodzie przy bierności społeczeństwa, o czym przekonały się najbardziej katolickie kraje takie jak Irlandia, których obywatele byli całkowicie uśpieni i nie reagowali wobec promocji rozwiązłości, homoseksualizmu, „edukacji seksualnej” i aborcji. Opowiadali nam o tym ze szczegółami nieliczni irlandzcy wolontariusze, których szkoliliśmy w trakcie kampanii referendalnych w tym kraju – większość społeczeństwa Irlandii była całkowicie nieświadoma zagrożeń, a ludzie, którzy byli ich świadomi, nie reagowali. Szczególnie bierne były elity i osoby posiadające wpływ na innych. Dlatego w całej Polsce nasza Fundacja organizuje niezależne kampanie społeczne, których celem jest głoszenie prawdy i zmobilizowanie społeczeństwa do walki z deprawacją. Rząd Tuska planuje już od 1 września objąć wszystkie dzieci obowiązkową „edukacją seksualną” w szkołach, prowadzoną wedle stworzonych w Niemczech „Standardów Edukacji Seksualnej w Europie.” To, czy deprawatorom uda się zrealizować ten plan, zależy od oporu Polaków, w szczególności od oporu rodziców. Proszę Pana, aby pomógł Pan nam organizować kolejne niezależne kampanie w całym kraju – akcje uliczne, publiczne modlitwy różańcowe (w 2024 r. przeprowadziliśmy ich ok. 1 000), kampanie billboardowe, przejazdy furgonetek. Chcemy być też aktywni w internecie oraz pomagać wszystkim tym, którzy zgłaszają się do nas i chcą działać, poprzez organizację kursów i szkoleń dla wolontariuszy. Bierność doprowadziła Zachód do upadku, dlatego my musimy walczyć i mobilizować kolejne osoby do działania. Może Pan przekazać 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolną inną kwotę, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, aby umożliwić nam w ten sposób podjęcie kolejnych działań na rzecz budowania w Polsce oporu wobec systemowej deprawacji, ratowania dzieci oraz walki o przyszłość naszego narodu. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667 Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Z wyrazami szacunku
Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków stronazycia.pl
Benjamin Netanjahu oraz Tomasz Sommer, Krzysztof Stanowski i Rafał Ziemkiewicz. / foto: Wikimedia, IDF Spokesperson’s Unit, CC BY-SA 3.0 / NCzas / screen YouTube (kolaż)
Dlaczego oni się ich tak bardzo boją? Przecież wszyscy ludzie to widzą – pyta w swoich mediach społecznościowych redaktor naczelny „Najwyższego Czas-u!” Tomasz Sommer. Sprawę skomentowali także m.in. dziennikarze Krzysztof Stanowski, Radosław Piwowarczyk i Rafał Ziemkiewicz.
Przypomnijmy, że w czwartek rząd warszawski przyjął uchwałę, w której zadeklarował, że zapewni wolny i bezpieczny udział najwyższym przedstawicielom Izraela w obchodach 80. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Wcześniej prezydent Andrzej Duda wysłał pismo do premiera Donalda Tuska, prosząc o zapewnienie ochrony przed aresztowaniem premierowi Izraela, który podlega nakazowi aresztowania wydanemu przez Międzynarodowy Trybunał Karny.
„W związku z planowanymi w dniu 27 stycznia 2025 r. uroczystościami 80. rocznicy wyzwolenia Byłego Niemieckiego Nazistowskiego Obozu Koncentracyjnego i Zagłady Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, wraz z obchodzonym także w tym dniu na świecie Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu, Rząd Rzeczypospolitej Polskiej oświadcza, iż zapewni wolny i bezpieczny dostęp i udział w tych obchodach najwyższym przedstawicielom Państwa Izrael” – czytamy w uchwale.
Okazuje się jednak, iż Netanjahu ma – w poważaniu – możliwość przyjazdu do nadwiślańskiego kraju . Izraelskie media, powołując się na doradcę tamtejszego premiera, poinformowały, że Netanjahu nie planuje obecnie udziału w obchodach 80. rocznicy wyzwolenia Auschwitz.
– Rozważymy [przyjazd], jeśli otrzymamy zaproszenie. Na razie nie ma tego w programie – powiedział urzędnik pod warunkiem zachowania anonimowości.
Decyzja warszawskiego rządu spotkała się w sieci z lawiną komentarzy. „Tusk i Duda pięknie współpracują przy sprowadzaniu zbrodniarza na uroczystość do Polski. POPiS na pełnej kurtyzanie” – napisał redaktor naczelny „Najwyższego Czas-u!” Tomasz Sommer.
W kolejnym wpisie dodał: „Trzeba przyznać, że Polska klasa polityczna pokazała swoje prawdziwe oblicze. I teraz pytanie: dlaczego oni się ich tak bardzo boją? Przecież wszyscy ludzie to widzą. Ale oni bardziej boją się ich niż ludzi. Zaraz, zaraz, przecież podobno mamy demokrację, a nie rządy lobby”.
„Polin, czyli tu odpocznij. Netanjahu przyjedzie i bez obaw o aresztowanie opowie w Auschwitz, że takie ludobójstwo nie może się powtórzyć. Ludobójstwo żydów. Później wróci do siebie dokończyć ludobójstwo nie-żydów. Jak żyję, takiego upodlenia i upokorzenia Polski nie pamiętam” – napisał natomiast wydawca portalu nczas.info Radosław Piwowarczyk.
Odnosząc się do komentarza, że „(Władimira) Putina też powinni zaprosić, w końcu to ZSRR wyzwolił ten obóz”, publicysta Rafał Ziemkiewicz napisał: „Tak, w takim razie tak. Niechby się dwóch ludobójców spotkało w miejscu pomnikowym dla ich mistrza i nauczyciela”.
„Jest to jednak obrzydliwe, że dwa zwaśnione obozy polityczne znalazły porozumienie dopiero w jednej sprawie: udzielenia ochrony człowiekowi oskarżonemu o ludobójstwo. Jest także obrzydliwym to, że ów zbrodniarz miałby być ochroniony podczas ewentualnego przyjazdu do Auschwitz, gdzie obchody miały przypominać o tym, by do ludobójstwa nigdy więcej nie dochodziło. Izrael systematycznie, bezwzględnie, z użyciem całej swojej siły militarnej morduje ludzi ściśniętych na kawałku ziemi, ostatniej im jeszcze nieodebranej. To postępujące »ostateczne rozwiązanie« kwestii palestyńskiej” – zauważył natomiast założyciel Kanału Zero Krzysztof Stanowski.
„Nie wiem, jak my teraz mamy w Polsce rozmawiać o tym, co jest dobre, a co złe, co moralne, a co nie, ścigać kogokolwiek za cokolwiek (…) utraciliśmy zdolność honorową do uganiania się za przestępcami, skoro padamy do stóp ludobójcom” – dodał.
„Auschwitz wyzwoliła Armia Czerwona, więc może na 80 rocznicę zaprosicie też Putina? Skoro zapraszamy już jednego zbrodniarza wojennego z wydanym przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze nakazem aresztowania, to drugi będzie nawet pasował” – napisał w swoich mediach społecznościowych jeden z liderów Konfederacji i kandydat na prezydenta Sławomir Mentzen.
Kiedy na początku 2024 roku Andrzej Duda udzielił schronienia w Pałacu Prezydenckim przestępcom skazanym prawomocnym wyrokiem, sporo osób w Polsce zachodziło w głowę jakie haki na prezydenta RP mają byli funkcjonariusze bezpieki Kamiński z Wąsikiem. Tymczasem 2025 rok zaczął się jeszcze większą kompromitacją. Głowa państwa polskiego (?) wstawiła się za największym zbrodniarzem XXI wieku.
Portal „Times of Israel” poinformował, że prezydent Andrzej Duda zwrócił się do rządu Donalda Tuska o zapewnienie ochrony przed aresztowaniem premierowi Izraela Beniaminowi Netanjahu, jeśli weźmie on udział w obchodach 80. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz. Informacja została potwierdzona przez Kancelarię Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Przypominam, nakaz aresztowania Netanjahu został wydany przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze 21 listopada 2024 roku, w związku ze zbrodniami wojennymi w Strefie Gazy. Polska jest zobowiązana do respektowania powyższego nakazu. Tymczasem Andrzej Duda – z wykształcenia doktor nauk prawnych – po raz kolejny kombinuje jak złamać czy obejść prawo i jeszcze namawia do tego innych.
Według niezdementowanych doniesień medialnych, prezydent Duda zasugerował premierowi Tuskowi, by potencjalny pobyt Netanjahu był „nieskrępowany” ze względu na „absolutnie wyjątkowe okoliczności”. Wezwał polski rząd do „opracowania odpowiedniej formuły”, która zapewni, że Netanjahu nie zostanie zatrzymany, jednocześnie gwarantując przestrzeganie [że co?] przez Polskę prawa międzynarodowego.
Zajrzałam do notki Polskiej Agencji Prasowej na ten temat, która najwyraźniej również trzyma stronę syjonistycznych zbrodniarzy. Wystarczy poddać analizie niniejsze zdanie opublikowane przez PAP: «Trybunał w listopadzie wydał nakaz na wniosek głównego prokuratora MTK w kontekście kampanii wojskowej Izraela przeciw terrorystycznej organizacji Hamas.»
Otóż jest to typowa nowomowa, która ma na celu odwracanie uwagi od faktycznych zbrodniarzy wojennych, bądź wybielanie czy usprawiedliwianie ich zbrodniczych działań. Fakty wyglądają bowiem zgoła inaczej, niż sugerują funkcjonariusze medialni PAP.
„Tłumaczenia”, że chodzi o „kampanię wojskową” w kontekście rzekomej walki z Hamasem, stanowią perfidne kłamstwo. Wystarczy wspomnieć, że izraelska armia bombarduje szpitale, szkoły, świątynie, osiedla mieszkalne, bestialsko przy tym mordując niewinną ludność. Izrael nie przerwał masakry, nawet po zlikwidowaniu dowódców Hamasu.
Premier Izraela jest więc bezpośrednio odpowiedzialny za ludobójstwo na Palestyńczykach, które trwa nieprzerwanie od 7 października 2023 roku. Liczba ofiar izraelskiej agresji wynosi obecnie 46 006 zabitych i 109 378 rannych.
Agresor nie oszczędza nikogo. Pod izraelskimi bombami giną przede wszystkim cywile, w tym dzieci, kobiety, starcy, personel medyczny, wolontariusze niosący pomoc (nie zapominajmy o Polaku Damianie Sobolu), a nawet dziennikarze, którzy to wszystko relacjonowali.
Andrzej Duda, chcąc dać parasol ochronny głównemu odpowiedzialnemu za to ludobójstwo, stał się wspólnikiem zbrodniarzy i właśnie tak zapisze się w historii.
A mnie osobiście pozostaje jedynie rozpaczać, kiedy widzę postawę większości Polaków, którzy nie chcą przejrzeć na oczy. Wszyscy za tę bierność zapłacimy.
Większego szyderstwa z Ofiar obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, nie można było sobie wyobrazić. Na trupach bestialsko zamordowanych w czasie II wojny światowej, będą lansować się najwięksi zbrodniarze wojenni XXI wieku. Premier Donald Tusk potwierdził oficjalnie, że delegacja ludobójców z Izraela może czuć się w Polsce bezkarnie i bezpiecznie.
Co prawda powiedział to innymi słowami, ale kontekst jest jednoznaczny. Centrum Informacyjne Rządu poinformowało: «W związku z planowanymi 27 stycznia 2025 roku uroczystościami 80. rocznicy wyzwolenia Byłego Niemieckiego Nazistowskiego Obozu Koncentracyjnego i Zagłady Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, polski rząd deklaruje, że zapewni wolny i bezpieczny udział w tych obchodach najwyższym przedstawicielom Izraela».
Tusk zapewnił przy tym, że premier Izraela Binjamin Netanjahu nie zostanie zatrzymany w Polsce, mimo wniosku Międzynarodowego Trybunału Karnego. Chodzi o nakaz aresztowania wydany w Hadze, który Polska jest zobowiązana respektować. Jednak dla zbrodniarzy wojennych z Izraela, władze III RP robią wyjątek, zapewniając im parasol ochronny.
Czy można bardziej zbezcześcić pamięć o Ofiarach nazistowskich zbrodni?
Przypominam, że obóz koncentracyjny w okupowanym Oświęcimiu, Niemcy założyli po pierwsze dla Polaków. W KL Auschwitz zamordowali między innymi dowódców mojego dziadka, w tym Edwarda Zajączka, działacza Obozu Wielkiej Polski i Stronnictwa Narodowego na Podbeskidziu.
Dopiero z czasem do Auschwitz-Birkenau zaczęto sprowadzać żydów, Cyganów i innych. Po II wojnie światowej syjoniści niemal całkowicie zagarnęli to miejsce dla siebie, robiąc na tragedii Shoah biznes.
Tymczasem ja również mam prawo do upamiętniania rocznicy wyzwolenia tego miejsca, ponieważ mój dziadek Józef Karol Nowak także tam przebywał (podobnie jak w innych obozach tego typu), gdzie prowadził działalność konspiracyjną. Dzięki temu, że szczęśliwie udało mu się przeżyć, przetrwała gromadzona przez niego dokumentacja dotycząca niemieckich obozów – tak zwanych obozów pracy dla Polaków (Zwangsarbeitslager für Polen).
Ugoszczenie na terenie Auschwitz-Birkenau delegacji izraelskiego rządu z Netanjahu na czele, to jak splunięcie na Ofiary i ich rodziny. Oto bowiem, w miejscu masowej zagłady z czasów II wojny światowej, będzie przyjmowany z honorami przywódca odpowiedzialny za współczesną masową zagładę mieszkańców Strefy Gazy.
Premier Izraela jest bezpośrednio odpowiedzialny za ludobójstwo na Palestyńczykach, które trwa nieprzerwanie od 7 października 2023 roku. Liczba ofiar izraelskiej agresji wynosi obecnie 46 006 zabitych i 109 378 rannych.
W obliczu trwającej eksterminacji narodu palestyńskiego, podejmowanie przez władze Polski delegacji ludobójców, jest czynem na wskroś haniebnym i niedopuszczalnym. Brak stanowczej reakcji Polaków na to działanie rządzących, będzie jednoznacznym potwierdzeniem, że nie potrafimy być w Prawdzie.
Obecnie warto przyglądać się Wielkiej Brytanii, którą wstrząsa największy skandal związany z molestowaniem małoletnich w jej historii: Przez dziesięciolecia rozległa sieć głównie pakistańskich muzułmanów odurzała, gwałciła, wykorzystywała seksualnie lub sprzedawała setki, jeśli nie tysiące, nieletnich dziewcząt w co najmniej 50 angielskich gminach.
W większości przypadków jednak nigdy nie doszło do żadnych dochodzeń policyjnych ani wyroków skazujących, ponieważ część systemu politycznego i sądowego ukrywała okrutne machinacje gangów porywaczy. Obecny premier, Keir Starmer (Partia Pracy) również musi być świadomy tych przypadków, ponieważ Starmer był szefem brytyjskiej prokuratury w latach 2008-2013. Nota bene, jego poprzednik, Hindus Rishi Sunak, szybciutko zniknął z pola widzenia, czując najwidoczniej pismo nosem.
Zarzuca się również, że wielu policjantów, pracowników socjalnych i pracowników władz publicznych nie traktowało ofiar poważnie, celowo ukrywało pochodzenie sprawców, między innymi w celu uniknięcia oskarżenia o rasizm, a nawet brało łapówki.
W ubiegłym tygodniu rada miejska jednego z dotkniętych przestępczością miasteczek po raz kolejny wezwała do przeprowadzenia ogólnokrajowego śledztwa w celu powiązania ze sobą różnych miejsc zbrodni. Jednak Jess Phillips, sekretarz stanu odpowiedzialna za ochronę i przemoc wobec kobiet i dziewcząt oraz partyjna koleżanka Starmera, odrzuciła to, wywołując ogromny skandal.
Elon Musk nagle zainterweniował na swojej platformie X: potępił trwające tuszowanie skandalu związanego z molestowaniem i wezwał do dymisji premiera Starmera i nowych wyborów! W tym celu Musk rozpowszechnił film dokumentalny aktywisty Tommy’ego Robinsona, który od lat donosi o sieciach nadużyć i był już kilkakrotnie więziony w tym kontekście, w tym za naruszenie nakazów kneblujących usta, i wezwał do jego uwolnienia.
Po tym, jak media zwróciły uwagę na tę kwestię dzięki Elonowi Muskowi, Partia Konserwatywna również zmieniła taktykę i przyłączyła się do wezwania do przeprowadzenia dochodzenia państwowego, chociaż odrzuciła takie dochodzenie, gdy sama była w rządzie. Jednak większość parlamentu odrzuciła dochodzenie we wczorajszym głosowaniu.
Teraz jednak piłka toczy się dalej: Rząd chce teraz zorganizować okrągły stół z ofiarami nadużyć, a jeśli ofiary zażądają śledztwa państwowego, rząd jest również na to otwarty. Ogromna presja opinii publicznej wyraźnie przynosi efekty, nie tylko dlatego, że notowania Starmera w sondażach od miesięcy gwałtownie spadają.
W Wielkiej Brytanii wysiłki dziennikarzy śledczych i informatorów, którzy przez lata próbowali obudzić opinię publiczną na temat ogólnokrajowego zasięgu gangów porywaczy, mogą się teraz opłacić. Miejmy nadzieję, że ofiary w końcu doczekają się odrobiny sprawiedliwości, a okrutne działania zostaną zakończone!
Самый разрушительный пожар в истории Лос-Анджелиса – лесные пожары почти полностью уничтожили прибрежный город Малибу. Повсюду столбы пламени и дыма, смог, пыль и копоть. Люди, проживающие неподалёку, боятся выйти из дома. Самое звёздное место Запада теперь похоже на линию фронта. Голливуд узнал, каково быть Донбассом.
Жуткие пожары в Лос-Анджелесе практически полностью уничтожили Малибу и район Санта-Моника. Блогеры публикуют кадры полностью выгоревшего элитного района Пасифик-Палисейдс, на месте которого сейчас лишь руины.
В этом районе жили многие голливудские звёзды – Том Хэнкс, Адам Сэндлер, Бен Аффлек, Рианна, Стивен Спилберг и другие. Каждый дом в среднем стоил $6 млн, или 613 млн рублей. По городу будто плотнейшим огнём работала несколько месяцев артиллерия – самое звёздное место Запада теперь похоже на линию фронта.
Первоначально площадь возгорания составляла три квадратных километра, но к 8 января она увеличилась до 13,44 квадратного километра. По данным runews24.ru, американский телеведущий и политический активист Чарли Кирк выразил недовольство решением администрации Джо Байдена отправить Украине новый пакет помощи в размере 500 миллионов долларов, несмотря на текущие катастрофические лесные пожары в Калифорнии.
ФОТО:Freepik.com
Пусть это послужит символом вопиющей некомпетентности и бесхозяйственности [Байдена], приводит слова Трампа издание fedpress.ru.
Специалисты компании AccuWeather оценили ущерб от лесных пожаров в Лос-Анджелесе примерно в 57 миллиардов долларов. Президент США Джо Байден объявил режим масштабного бедствия на всей территории штата Калифорния.
Голливуд буквально узнал, каково быть Донбассом.
ФОТО:Freepik.com
В то же время издание Readovka публикует кадры из освобождённого недавно Курахово в ДНР, за который велись бои с сентября 2024 года. На кадрах с высоты птичьего полёта видно множество разрушений, однако часть многоэтажных домов осталась целой, равно как и частная застройка в окрестностях.
Тем не менее Курахово выглядит даже более целым, нежели выгоревшие дотла районы Лос-Анджелеса.
30 grudnia zmarł najstarszy kapłan w Chinach, ojciec Joseph Guo Fude SVD, w czcigodnym wieku 104 lat, dwa miesiące przed swoimi 105 urodzinami.
Był on jednym z kapłanów w Chinach wyświęconych przed ustanowieniem rządów komunistycznych.
Według AsiaNews, spędził w sumie 25 lat w więzieniu pod rządami komunistów.
„Patrząc wstecz na moje życie” – napisał Guo w dniu swoich 100. urodzin – „więzienie stało się miejscem, w którym mogłem się zastanawiać, modlić i rozwijać duchowo”.
Więzienie dało mu „siłę, by stawić czoła życiowym wyzwaniom i nadal służyć Bogu, wiedząc, że każda próba jest częścią Jego Boskiego planu”, dodał: „Moje doświadczenie w więzieniu nauczyło mnie, że ziemskie bogactwa są tymczasowe, podczas gdy wiara w Boga jest jedynym prawdziwym bogactwem”, napisał.
Urodzony w lutym 1920 roku, ks. Guo został wyświęcony na kapłana w 1947 roku. Po raz pierwszy został uwięziony w 1959 r. za „działalność wywrotową przeciwko państwu”. Po raz drugi został uwięziony w latach 1967-1979 za „szpiegostwo” i ponownie w 1982 r. za szerzenie wiary.
W czasie ostatniej nocy sylwestrowej w wielu miastach Europy dochodziło do brutalnych ekscesów z udziałem imigrantów. Dotyczyło to również stolicy Niemiec, Berlina. Teraz problemy mają policjanci, którzy ujawnili, że sprawcami aktów przemocy byli muzułmanie.
Policja w Berlinie rozpoczęła dochodzenie przeciwko funkcjonariuszom, którzy ujawnili listę imion sprawców przestępstw z ostatniej nocy sylwestrowej. Lista obejmuje w sumie 265 imion. Najczęściej pojawiają się takie imiona jak „Ali”, „Mohammed”, „Yussuf” czy „Hassan”. Nie brakuje też „Kerima”, „Abdulhamida”, „Abdulkadira”, „Abdullaha” i tym podobnych.
Sprawa jest o tyle skandaliczna, że media podały początkowo, iż wśród sprawców dominowali „dorośli Niemcy”. Problem w tym, że choć znaczna część rzeczywiście była „z Niemiec” – to chodzi właśnie o „nowych Niemców”, takich, jak „Nour”, „Kemal” czy „Özgür”.
Po ujawnieniu tożsamości etnicznej sprawców przemocy rzecznik berlińskiej policji Florian Nath mówił w mediach o „nieakceptowalnym” zachowaniu policjantów, którzy pozwolili na ujawnienie „nielegalnej listy” imion imigrantów. Miałoby to być działaniem naruszającym nie tylko zasady ochrony danych osobowych, ale także przejawem „dyskryminacji”. Zdaniem rzecznika nie ma przecież fachowych podstaw do tego, by sugerować, że przestępczość jest związana z pochodzeniem etnicznym, kulturą czy konkretną religią.
W sumie w noc sylwestrową popełniono w Berlinie conajmniej 1453 czynów karalnych. W większości chodziło o niszczenie budynków i przedmiotów petardami i fajerwerkami.
– Weszliśmy w epokę kompletnego rozpadu Bestii i to jest pytanie tylko jak długo taka epoka potrwa. Wydaje mi się, że powinniśmy widzieć mniej więcej dynamikę w ciągu najbliższych od trzech miesięcy do sześciu. Będzie mniej więcej widoczna dynamika rozpadania się Bestii. Prawdopodobnie doszło tam do wojny wewnętrznej, czyli doszło do różnicy zdań na temat dalszej strategii prowadzenia tej wojny przeciwko całemu światu, przeciwko cywilizacji.
(…)
– Tego typu operacje, zwłaszcza na taką skalę jaka w tej chwili jest planowana, to nie są operacje, które można prowadzić bezpiecznie i które odbywają się bez skutków, więc wszystko zależy od tego jak zachowają się społeczności całego świata. I nie ukrywam, że z mojego punktu widzenia najciekawszą społecznością na świecie jest społeczność polska. Bardzo dużo zależy od tego co my zrobimy, co pokażemy, w jaki sposób zareagujemy na obecną sytuację. Ta sytuacja to jest po prostu okazja.
−∗−
[Rozpadająca się Bestia. Rok decydujących zmian. Rola myślących Polaków – może być decydująca. md]
Chroń nas Panie Boże przed Trzaskowskim! Czy “Bestia” przegrywa? M. Chodorowski
−∗−
Warto porównać:
W jakim momencie jesteśmy? – Marek T. Chodorowski Politycy III RP (…) zostali w ten sposób wytresowani i prawdopodobnie w tej tresurze, również umysłowej, pozostają do dzisiaj. Teraz, dlaczego wierzy im jakaś tam część elektoratu, czy jakaś część […]
Można odnieść wrażenie, że „ptasia grypa” przegapiła swoje okno. Uważają, że mogli zniweczyć cały rozpęd H5N1 do tego stopnia, że najlepszą opcją będzie pozwolić jej umrzeć.
Oznacza to zmianę w architekturze narracji. Wymagane jest przekierowanie. Zamiast ptasiej grypy jako „następnej pandemii”, może stać się ona „pandemią potencjalnie niebezpieczną”, być może taką, której umiejętnie unika się dzięki postępom w technologii szczepionek lub dokładnym badaniom przesiewowym. Dobra robota.
−∗−
Prognozy na rok 2025: Ptasia grypa zrujnowana
Ptasia grypa miała stać się „następną pandemią”, ale czy nie przegapiono okazji?
Nasza trzecia prognoza na 2025r. nie jest wcale szalonym wyborem z jakiejś odjechanej dziedziny: ptasia grypa. To się wydarzy. Pytanie brzmi kiedy i jak bardzo.
Czy to oznacza, że czeka nas „następna pandemia”, o której mówi się od dawna?
Może tak, może nie. Warto zauważyć, że pomimo doniesień o zgonie, histeria nadal wydaje się być niskiej rangi.
Nie widać prawdziwego zaangażowania w tę historię. WHO nadal opisuje H5N1 jako „bardzo, bardzo niskie ryzyko” dla ludzi. To oczywiście prawda, ale w komunikatach prasowych WHO prawda pojawia się tylko przez przypadek.
Można odnieść wrażenie, że „ptasia grypa” przegapiła swoje okno. Uważają, że mogli zniweczyć cały rozpęd H5N1 do tego stopnia, że najlepszą opcją będzie pozwolić jej umrzeć.
Oznacza to zmianę w architekturze narracji. Wymagane jest przekierowanie. Zamiast ptasiej grypy jako „następnej pandemii”, może stać się ona „pandemią potencjalnie niebezpieczną”, być może taką, której umiejętnie unika się dzięki postępom w technologii szczepionek lub dokładnym badaniom przesiewowym. Dobra robota.
Być może dwa lata szumu medialnego stłumiły markę ptasiej grypy w zarodku (gnieździe?), więc „następna pandemia” będzie w rzeczywistości jakąś zaskakującą nowością – czymś w rodzaju wymyślonych bzdur, które rzekomo uderzają teraz w Chiny.
A może się mylę i jest to cisza przed burzą, a fale ptasiej grypy lada moment zaczną uderzać w brzegi roku 2025.
Niezależnie od tego, w jakim kierunku to pójdzie, rok 2025 będzie punktem kulminacyjnym narracji o ptasiej grypie. Jeśli do marca nie stanie się ona pełnoprawną sprawą, prawdopodobnie już nigdy nie będzie.
Luźne przewidywanie: Ptasia grypa czy nie, w 2025r. pojawi się pierwsza „100-dniowa szczepionka”, prawdopodobnie szczepionka kombinowana w sprayu do nosa na grypę i coś tam jeszcze. Jej ogłoszony sukces będzie mógł być przypisany „uniknięciu drugiego covid” lub „uratowaniu nas przed kolejnym lockdownem”.
Prognozy na rok 2025: Trump jako budowniczy pokoju Jaką formę ostatecznie przybierze umowa – i jak bardzo jest realna – tego jeszcze nie wiemy, ale stanowisko wydaje się jasne. Albo zawieszenie broni, albo „wycofanie” lub coś równoważnego. Wiemy, […]
___________
Prognozy na rok 2025: Żegnaj, Bibi? Zasugerowałem, że Bibi, jeden z największych politycznych ocalałych ery nowożytnej, może mieć kłopoty. Jeśli rzeczywiście odejdzie, to będzie to długo wyczekiwane. W latach 2018-2022 Izrael znajdował się w ciągłym „kryzysie […]
♦
Warto porównać:
Ścierwomedia polskie o “kolejnej pandemii z Chin” Plemię żmijowe w polińskich mediach znów syczy. „Chińskie władze medyczne alarmują! (Polsat News) Odnotowano gwałtowny wzrost zakażeń metapneumowirusem (hMPV), który jest szczególnie widoczny wśród dzieci poniżej 14. roku życia […]
Aerożel antypandemiczny czyli kolejny etap „szczepionek” mRNA „Szczepionki nie działają tak dobrze, jak myśleliśmy. Nie przewidzieliśmy przerażających wariantów. Przypadkowo sfałszowaliśmy dane, przypadkowo pominęliśmy badania i przypadkowo zarobiliśmy na tym fortunę” […]
Jerzy Owsiak, Paweł Lisicki i drag queeny / fot. ilustracyjne / fot. Bret Kavanaugh/Unsplash / screen X / Rumble / Tomasz Sommer (kolaż)
Choć WOŚP i Jerzy Owsiak chcą uchodzić za organizację tylko zakupującą sprzęt dla nieefektywnego i drogiego państwowego dostawcę słabej jakości usług medycznych, nazywanego „służbą zdrowia”, to nie sposób nie zauważyć, że jednocześnie wyraźnie ustawia się po jednej, lewicowej stronie światopoglądowej. W tym roku podczas finału WOŚP ma odbyć się m.in. rewia drag queen.
Kontrowersje wokół WOŚP
WOŚP to kontrowersyjna inicjatywa. Coraz więcej środowisk zarzuca Owsiakowi upolitycznienie i ustawianie się po jednej stronie ideologicznego sporu.
Podczas ostatnich wyborów pojawiła się kampania billboardowa „wygramy z sepsą”. „Polacy! Pokonajmy to ZŁO!!! WYGRAMY” – napisano na billboardzie. Drobnym drukiem dopisano „z sepsą”. Obok znajdowało się logo WOŚP.
W 2021 roku z kolei Owsiak ogłosił, że tzw. strajk kobiet – wulgarna i chuligańska akcja na rzecz prawa do mordowania nienarodzonych dzieci – będzie grać z WOŚP.
Rewia drag queen na finale WOŚP
Podobnych, choć może nie tak jaskrawo lewicowych akcji w historii Owsiaka i WOŚP było sporo. Teraz dochodzi nowa – rewia drag queen.
Tomasz D. Kolanek z pch24.pl rozmawiał z redaktorem naczelnym „DoRzeczy” Pawłem Lisickim. Dziennikarz zwrócił uwagę, że w tym roku podczas finału WOŚP odbędzie się m.in. „rewia krakowskich Drag Queen”.
– W kategoriach moralnych jest rzeczą obrzydliwą, kiedy wykorzystuje się przedsięwzięcie, którego celem jest cel charytatywny, tym wypadku pomoc chorym dzieciom, do tego, żeby promować nieludzką, barbarzyńską ideologię, która rozkwitła obecnie na całym Zachodzie. Tak należy prezentować wywołaną rewię Drag Queen w Krakowie. To jest oswajanie z perwersją – odpowiedział Paweł Lisicki.
– Ale zwolennicy tego wydarzenia odpowiedzą, że przecież to wszystko jest dla chorych dzieci i w związku z tym jest to jak najbardziej na miejscu, bo przecież uda się im pomóc np. poprzez licytację przedmiotów wystawionych przez Drag Queen – kontynuował Kolanek.
– Mamy tu do czynienia z kategorią, że „cel uświęca środki”, ponieważ cel – pomoc chorym dzieciom – jest zbożny, więc można posłużyć się środkiem moralnie niegodziwym. Całe nasze doświadczenie wskazuje na to, że ten sposób rozumowania prowadzi na manowce. Rodzi się bowiem pytanie: jakie jeszcze środki można by było zaakceptować dla tego poniekąd szczytnego celu? – powiedział Lisicki.
– Ja nie wiem, ile dzieci się uda się uratować tą akcją. Ale wiem, że dopuszczenie w przestrzeni publicznej do oswojenia perwersji pociąga za sobą bardzo negatywne skutki. Pokazuje to ludziom: dzieciom i ich rodzicom, że to, co powinno być czymś nienaruszalnym […], że to wszystko można zanegować i że można, tworzyć cywilizację i kulturę opartą na negacji, na zaprzeczeniu, na zniszczeniu, na arbitralnym wymyśleniu sobie tego, kim jest człowiek – ocenił.
„Skrajnie obrzydliwe barbarzyństwo”
– I to jest skrajnie szkodliwe! To jest barbarzyństwo! To nas prowadzi do rozpadu! Zatem opowieści o tym, że to ma służyć jakiemuś dobremu celowi, to jest mydlenie oczu, to jest zasłona dymna i to jest tym bardziej obrzydliwe – podkreślił Lisicki.
– Zawsze jest tak, że każdy, kto próbował wprowadzić do ludzkiego obiegu czy do ludzkiej cywilizacji, rewolucyjne pojęcia, przedstawiał to jako wspaniałą zdobycz, a potem widzieliśmy, jakie są tego efekty w historii – podsumował Paweł Lisicki.
Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu
BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!
WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.
Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).
Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie: Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).
Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był j e d y n ą Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści
Zapraszamy w piątek do różańcowego szturmu modlitewnego za Kościół, naszą Ojczyznę i nasze rodziny – Msza Święta za Ojczyznę godz.17-tej w parafii p.w. św. Stanisława Biskupa i Męczennika (Głównego Patrona Polski).
Tylko modląc się na Różańcu Świętym i poprzez POKUTĘ możemy wybłagać tryumf Niepokalanego Serca Maryi Panny w Kościele, w Polsce, w naszych rodzinach i na całym świecie.
Homoseksualny aktywista Domenico Battaglia, którego Franciszek mianował w grudniu „kardynałem Neapolu”, propagował homoseksualne grzechy podczas ceremonii Te Deum w swojej katedrze 31 grudnia, na zakończenie roku.
Podczas wydarzenia wystąpił Cristiano Cimmino, przedstawiciel „i Ken”, stowarzyszenia promującego „pełne korzystanie” z homoseksualności.
He presented the association to the bewildered faithful as a „lay pastoral community” founded by a group of homosexual and transvestite activists, admitting that they extend their propaganda even to schools.
Cimmino przypomniał również o zaangażowaniu na rzecz homoseksualistów, którzy nielegalnie imigrują do Włoch.
Kanał TV, który zajmuje się propagandą homoseksualną, nazwał to wydarzenie „epokowym krokiem” w „uroczystym kontekście”.
Aktywista homoseksualny Domenico Battaglia przyjął już kilku propagandystów „i Ken” od czasu jego inauguracji jako „arcybiskupa Neapolu”.
Kiedy Battaglia został mianowany kardynałem przez reżim Bergoglio, stowarzyszenie wydało komunikat wyrażający „wielką radość”.
W swojej „homilii” na Te Deum, Battaglia poprosił Boga, aby „przełamał w nas strach przed zmianą [na lepsze?]” i zwrócił się do Boga jako „przyjaciela, towarzysza, oblubieńca Kościoła i ludzkości”, powierzając Bogu „nowy czas, który nam dajesz”.
Rzeczywistość wielokrotnie pokazuje, że Kościół, który wpada w pułapkę homoseksualności, nie ma przyszłości.
[To nie Kościół nie ma przyszłości, lecz sataniści, którzy do Kościoła się wdarli. M. Dakowski]
„To jest oswajanie z perwersją”. Lisicki mocno o rewii Drag Queen na finale WOŚP
(Fot. Mikolaj Kamienski / Forum)
Rodzice, którzy z dziećmi uczestniczą w takich akcjach jak „rewia Drag Queen”, albo którym to nie przeszkadza, to są ludzie w wieku 30-40 lat. Są to osoby wychowane w wolnej Polsce po 1989 roku, a zatem są „produktem” cywilizacji, gdzie zaniknęło myślenie o Polsce jako pewnej ciągłości pokoleń, pewnej ciągłości tradycji – mówi w rozmowie z PCh24.pl Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”.
Kraków przygotowuje się do „33. finału” Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W tym roku jednym z wydarzeń będzie… rewia krakowskich Drag Queen. Czy jeżeli chodzi o pomoc dzieciom, to wszystkie chwyty są dozwolone?
To pokazuje, że Polska podąża drogą „Wielkiego Zachodniego Postępu”. W kategoriach moralnych jest rzeczą obrzydliwą, kiedy wykorzystuje się przedsięwzięcie, którego celem jest cel charytatywny, tym wypadku pomoc chorym dzieciom, do tego, żeby promować nieludzką, barbarzyńską ideologię, która rozkwitła obecnie na całym Zachodzie. Tak należy prezentować wywołaną rewię Drag Queen w Krakowie. To jest oswajanie z perwersją.
Ale zwolennicy tego wydarzenia odpowiedzą, że przecież to wszystko jest dla chorych dzieci i w związku z tym jest to jak najbardziej na miejscu, bo przecież uda się im pomóc np. poprzez licytację przedmiotów wystawionych przez Drag Queen…
Mamy tu do czynienia z kategorią, że „cel uświęca środki”, ponieważ cel – pomoc chorym dzieciom – jest zbożny, więc można posłużyć się środkiem moralnie niegodziwym.
Całe nasze doświadczenie wskazuje na to, że ten sposób rozumowania prowadzi na manowce. Rodzi się bowiem pytanie: jakie jeszcze środki można by było zaakceptować dla tego poniekąd szczytnego celu?
Ja nie wiem, ile dzieci się uda się uratować tą akcją. [Nigdy tego nie podano.. md] Ale wiem, że dopuszczenie w przestrzeni publicznej do oswojenia perwersji pociąga za sobą bardzo negatywne skutki. Pokazuje to ludziom: dzieciom i ich rodzicom, że to, co powinno być czymś nienaruszalnym – na czym buduje się w ogóle tożsamość człowieka czy przekonanie o tym, że istnieje coś takiego jak ludzka tożsamość w związku z tym, że człowiek ma pewną osobową, nienaruszalną godność, że ta godność oparta jest na tym, że ma wolną wolę, ma rozum, a to wszystko jest zakorzenione w jego osobie, a to z kolei jest zakorzenione również w pewnych materialnych czy biologicznych podstawach i w podziale na mężczyznę i na kobietę, z których to każdy ma swoje osobne cechy i swoje osobne przeznaczenie – że to wszystko można zanegować i że można, tworzyć cywilizację i kulturę opartą na negacji, na zaprzeczeniu, na zniszczeniu, na arbitralnym wymyśleniu sobie tego, kim jest człowiek.
I to jest skrajnie szkodliwe! To jest barbarzyństwo! To nas prowadzi do rozpadu!
Zatem opowieści o tym, że to ma służyć jakiemuś dobremu celowi, to jest mydlenie oczu, to jest zasłona dymna i to jest tym bardziej obrzydliwe.
Zawsze jest tak, że każdy, kto próbował wprowadzić do ludzkiego obiegu czy do ludzkiej cywilizacji, rewolucyjne pojęcia, przedstawiał to jako wspaniałą zdobycz, a potem widzieliśmy, jakie są tego efekty w historii.
W poprzednich latach na finale WOŚP były do wylicytowania na przykład pokazy tańca na rurze. W mediach społecznościowych pojawiały się szokujące nagrania, jak rodzice zabierają dzieci na taki pokaz. W tym roku mamy przesunięcie granicy? Organizowane jest wydarzenie z drag queen, żeby zobaczyć, co się stanie, jaka będzie reakcja społeczna?
Im bardziej Polska chce się upodobnić do obecnego Zachodu, czy do obecnej Unii Europejskiej, tym bardziej perwersyjne praktyki są tolerowane i wprowadzane do Polski. Pod tym względem mamy oczywiście przesunięcie.
Można oczywiście się zastanowić, co będzie za rok. Promowanie aborcji jako „zabiegu ratującego życie”? Promowanie tranzycji? Promowanie eutanazji? Albo, bo to jest najnowszy krzyk mody, jakieś akty, które mają na celu pokazywanie negacji istnienia różnicy gatunkowej między człowiekiem a zwierzętami? Można sobie różne rzeczy wymyślać, ale moim zdaniem trzeba być ślepym, żeby nie dostrzegać ścisłego związku między europeizacją, Polski, a promocją perwersji.
A czy może być tak, że za kilka lat WOŚP zacznie zbierać pieniądze na przykład na sprzęt pomagający w tzw. zmianie płci?
Jeśli się uzna w Polsce, że to jest prawo człowieka, jak w niektórych państwach się to stało, to dlaczego nie? Przecież w Europie zaczyna dominować pogląd, że „zmiana płci” jest formą „ludzkiej godności”, i że człowiek zdobywa godność przez fakt wolnego wyboru, a takim właśnie wolnym wyborem jest wybór własnej płci. A skoro Polska chce iść drogą Zachodu, to dlaczego nie ogłosić i prawnie wprowadzić czegoś podobnego?
Ta sama argumentacja była używana w przypadku kobiet, jeśli chodzi o aborcję, czy w przypadku ludzi starszych, jeśli chodzi o eutanazję. W tych dwóch przypadkach uznano, że godność nie polega na tym, że się coś ma, że coś się otrzymało i trzeba tego pilnować, tylko godność polega na tym, że się coś kreuje, a kreuje się zawsze w opozycji do istniejącego powszechnie prawa naturalnego. No więc… dlaczego nie? Myślę, że równie dobrze można sobie wyobrazić zbiórkę na jakieś małe machiny eutanazyjne, żeby „pomóc chorym”. Na pewno znaleźliby się eksperci głoszący, że przecież jest to „wspaniała zdobycz cywilizacji”, że przecież Zachód w tę stronę zmierza, że coraz więcej krajów to przyjmuje itd.
Najsmutniejszą rzeczą w tym wszystkim jest to, że jest tak wielu rodziców, którzy w tego typu historię wchodzą, ale to tylko pokazuje, że w Polsce został w bardzo silnym stopniu zakłócony przekaz międzypokoleniowy. Krótko mówiąc: ci rodzice, którzy z dziećmi uczestniczą w takich akcjach jak „rewia Drag Queen”, albo którym to nie przeszkadza, to są ludzie w wieku 30-40 lat. Są to osoby wychowane w wolnej Polsce po 1989 roku, a zatem są „produktem” cywilizacji, gdzie zaniknęło myślenie o Polsce jako pewnej ciągłości pokoleń, pewnej ciągłości tradycji. To jest pokolenie wychowane na kulcie zachodu, na tym, żeby Polska się upodobniła we wszystkim do najgłupszych i najbardziej absurdalnych rzeczy, które wymyślono na Zachodzie. To jest pokolenie kompleksu niższości. No i nic dziwnego, że swoim dzieciom ma ono do przekazania to samo, tylko jeszcze bardziej.
Czy nie boi się Pan redaktor, że w przyszłym roku nie będzie mógł krytykować tego typu wydarzeń, o którym rozmawiamy? Rząd pracuje przecież nad ustawą o tzw. mowie nienawiści…
Mam nadzieję, że nawet niezależnie od tego, co sobie rząd wprowadzi, to i tak będziemy krytykowali takie obrzydliwości…
Nawet pod groźbą więzienia?
Tak! Jeśli trzeba będzie pójść do więzienia za to, co się uważa, to tak się po prostu stanie. Są rzeczy tak niegodne i tak niewłaściwe, że milczenie wobec nich jest ściągnięciem na sobie czegoś znacznie gorszego niż więzienie we współczesnym państwie. Takie jest moje zdanie i go nie zmienię!
Dlatego też trzeba jasno mówić, że w sytuacji, gdyby takie przepisy o tzw. mowie nienawiści przeszły potrzebne jest tzw. obywatelskie nieposłuszeństwo i przyjęcie na siebie konsekwencji sytuacji, w której w sposób publiczny głosi się rzeczy niegodne, niewłaściwe z punktu widzenia „mowy nienawiści”.
Oczywiście wolałbym, żeby te przepisy nigdy nie weszły i żeby ci, którzy je przygotowują, zniknęli z przestrzeni publicznej, ale gdyby tak się nie stało, to trzeba pamiętać, że są pewne warunki Non possumus, czyli sytuacji, w której nie wolno się poddać.
Stanisław Michalkiewicz oraz Jean-Marie Le Pen. / foto: PAP/EPA (kolaż)
7 stycznia w wieku 96 lat zmarł Jan Maria Le Pen, założyciel Frontu Narodowego i jego długoletni przywódca, potem – prezes honorowy – aż do czasu, kiedy z inicjatywy własnej córki, Maryny Le Pen, został tego tytułu pozbawiony i usunięty z partii, między innymi pod pretekstem „bagatelizowania” tak zwanego holokaustu, czyli masakry europejskich Żydów przez Niemcy podczas II wojny światowej. Okazuje się, że „bagatelizowanie” holokaustu to bardzo ciężka myślozbrodnia – bo zgodnie z dogmatem „religii holokaustu”, był on nie tylko najważniejszym wydarzeniem II wojny światowej, ale w ogóle najważniejszym wydarzeniem w dziejach świata.
Narzucenie tego przekonania narodom nieżydowskim, czyli tak zwanym głupim gojom, jest konieczne, by „religia holokaustu” zastąpiła dotychczasowe żydowskie wierzenia. Rzecz w tym, że pod wpływem sekularyzacji wielu Żydów nie ma pewności, że powinni wierzyć, iż Morze Czerwone się rozstąpiło, a kiedy już Żydowie przeszli po jego dnie, mając „mur z wód” po obydwu stronach suchego pasa dna, wody powróciły na swoje miejsce, zatapiając ścigające Żydów egipskie wojsko. A właśnie takie traumatyczne wydarzenia leżą u fundamentów żydowskiej religii, która poza tym głosi, iż Stwórca Wszechświata dlaczegoś upodobał sobie w pewnym koczowniku z Mezopotamii i zawarł z nim umowę, że jak koczownik będzie Stwórcę Wszechświata chwalił i go słuchał, to ten w nagrodę uczyni go ojcem „wielkiego narodu”, któremu da w posiadanie obszar „od wielkiej rzeki egipskiej do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat”.
Ta obietnica jest z kolei podstawą politycznej doktryny „wielkiego Izraela”, którą władze tego państwa, umiejętnie wykorzystując w tym celu potęgę Stanów Zjednoczonych, właśnie realizują, najpierw destabilizując politycznie leżące na tym obszarze państwa, a potem – prawdopodobnie je podbijając. Sekularyzm działa nie tylko na Żydów, ale również na głupich gojów. Jednak w przypadku głupich gojów nie jest aż tak groźny, jak w przypadku Żydów, którzy, przynajmniej do 1948 roku, żyli wyłącznie w diasporze, w której jedynym czynnikiem ich spajającym była właśnie religia. Sekularyzm zatem groził Żydom, że rozpłyną się bez śladu wśród innych narodów. Żeby temu zapobiec, powstała „religia holokaustu”, w której nie trzeba wierzyć w żadne Morza Czerwone, tylko pamiętać o wspomnianej masakrze, a poza tym narzucić głupim gojom przekonanie, że była ona najważniejszym wydarzeniem w dziejach świata. Nic więc dziwnego, że „bagatelizowanie” holokaustu stało się jedną z najcięższych myślozbrodni, a surowa ręka sprawiedliwości ludowej dosięgła w końcu Jana Marię Le Pena.
Front Narodowy był uważany przez środowiska reżyserujące francuską scenę polityczną za „skrajną prawicę”, która zgodnie z obowiązującymi w demokracji kierowanej zasadami, nigdy nie powinna dojść do władzy, podobnie, jak inne formacje „populistyczne”. W demokracji kierowanej władzę sprawować mogą tylko formacje polityczne zatwierdzone. Przez kogo? Ano – to jest właśnie największa tajemnica demokracji kierowanej, w której wprawdzie panuje pełnym spontan i odlot, niczym w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy „Jurka” Owsiaka, ale każdy doświadczony człowiek wie, że nic tak nie wymaga drobiazgowych przygotowań, jak właśnie stworzenie wrażenia pełnego spontanu.
Żeby zablokować Frontowi Narodowemu dostęp do francuskiego parlamentu, przygotowana została specjalna ordynacja wyborcza. Okręgi są jednomandatowe, ale żeby zdobyć mandat „z marszu”, kandydat musi uzyskać przynajmniej bezwzględną większość głosów w okręgu – co zdarza się rzadko, a nawet – bardzo rzadko. Toteż po turze pierwszej następuje druga tura, w której kandydaci słabsi zachęcają swoich wyborów, do poparcia któregoś z kandydatów silniejszych. Nie ma w tym nic złego, przeciwnie – na oczach wyborców tworzą się przyszłe koalicje parlamentarne, więc lepiej oni wiedzą, na co właściwie głosują. U nas tego nie ma, bo najpierw suwerenowie głosują, dajmy na to, na PSL, czy Konfederację, albo na Volksdeutsche Partei, a każdy politycznych gang zachwala własny program i nie zostawia suchej nitki na programach innych gangów. Ale po wyborach PSL z Lewicą i z Volksdeutsche Partei tworzy koalicję, która konstruuje całkiem nowy program, o którym wcześniej nikt nie słyszał. Więc model francuski wydaje się pod tym względem lepszy – ale jest jedno „ale”. Otóż między pierwszą a drugą turą ZAWSZE tworzyła się koalicja: „wszyscy przeciwko FN” i w rezultacie Front Narodowy, zdobywając 20, a nawet więcej procent głosów, nie wprowadzał do Zgromadzenia Narodowego ani jednego deputowanego, a jeśli nawet – to zaledwie kilku, którzy żadnego politycznego ciężaru gatunkowego tam nie mieli.
Tak właśnie działa niewidzialna ręka tajemniczego reżysera francuskiej sceny politycznej – co polecam uwadze Wielce Czcigodnego Pawła Kukiza, który z jednomandatowymi okręgami wiąże rozmaite nadzieje, których one spełnić zwyczajnie nie mogą.
[Ordynacja Jednomandatowych Okręgów Wyborczych w jednej turze uniemożliwia takie intrygi i oszustwa. To dlatego masoni we Francji wykoncypowali „dwie tury”, by w drugiej, zmową wszystkich lóż zapełniających różne partie – wykluczać „niewłaściwych”. A ich poplecznicy ze „zmowy okrągłego stołu” – (z kantami oczywiście) po to właśnie wcisnęli Kukiza do Ruchu JOW, by to zepsuć. Mirosław Dakowski]
Dlatego w roku 1992, kiedy jeszcze naiwnie myślałem, że opowieści o „dekomunizacji” są prawdziwe, opracowałem ordynację wyborczą podobną do francuskiej w przekonaniu, że przyniesie ona efekt dekomunizacyjny bez użycia tego słowa, blokując dostęp do Sejmu Sojuszowi Lewicy Demokratycznej. Ale głosowanie w komisji nadzwyczajnej przekonało mnie ostatecznie, że o żadnej dekomunizacji nie ma co marzyć, bo ten mój projekt został odrzucony właśnie głosami posłów „solidarnościowych”, którzy nie byli pewni, czy sami by się na tych warunkach do Sejmu dostali.
Czy jednak Front Narodowy rzeczywiście był „skrajną prawicą”. Kiedy pod koniec lat 70-tych byłem w Paryżu, poszedłem do siedziby FN i poprosiłem o program partii. Dano mi go, a jego lektura przekonała mnie, że FN żadną „prawicą”, a już zwłaszcza „skrajną”, nie jest – że jest to partia narodowo-socjalistyczna. Nie jest to żaden epitet, zwłaszcza że FN nikogo nie zamierzał eksterminować – tylko najkrótsza charakterystyka tego programu. Socjal – tak – ale tylko dla Francuzów.
Prawicy we Francji tak dobrze, jak nie ma – co zresztą mieści się znakomicie w tamtejszej tradycji politycznej, w której zawsze dominował etatyzm. Nawiasem mówiąc, do paryskiej siedziby FN wchodziło się, jak do jakiejś twierdzy – czemu przestałem się dziwić, kiedy zobaczyłem, jak policja brutalnie pacyfikuje pokojową manifestację FN w Paryżu, gdzie ze sztandarami przybyli członkowie tej partii ze wszystkich zakątków Francji. Komunistów nigdy tak nie poskramiano, toteż komunizm we Francji ma się znakomicie.
Przedstawiamy autorską analizę edukacji seksualnej, jaka grozi polskim dzieciom i młodzieży. Oto, z czego składa się zbawcza jakoby wiedzą, którą rząd warszawski, działając pod dyktando kamaryl unijno – globalnych chce obowiązkowo uszczęśliwić Polaków.
−∗−
Edukacja seksualna odkryta – całość do pobrania
Przedstawiamy autorską analizę edukacji seksualnej, jaka grozi polskim dzieciom i młodzieży. Oto, z czego składa się zbawcza jakoby wiedzą, którą rząd warszawski, działając pod dyktando kamaryl unijno – globalnych chce obowiązkowo uszczęśliwić Polaków.
Mało jest zniszczenia umysłów i spustoszenia relacji międzyludzkich, jakie już dokonało się na skutek antykultury, podawanej przez media i Internet. Teraz demoralizacja ma znaleźć się w szkole jako obowiązkowy przedmiot nauczania. Docelowo mają zniknąć tradycyjne przedmioty, a w zakresie kształcenia ogólnego mają pojawić się trzy nowe: edukacja seksualna, ukryta dla niepoznaki pod nazwą edukacji zdrowotnej, edukacja obywatelska i edukacja psychospołeczna. Łącznie mają stanowić główny trzon systemowego modułu powszechnej debilizacji.
Podajemy Państwo jak na tacy edukację seksualną, rozebraną na części, przeanalizowaną i podsumowaną. Teraz Państwo będziecie wiedzieć, czego unikać i z jakiego powodu. Cały tekst dostępny jest jako dokument pdf pod poniższym linkiem. Jest to zarazem fragment i zapowiedź większej publikacji, przygotowywanej do druku, pt. Poradnik świadomego narodu. Przypominamy też wcześniejszy Poradnik świadomych rodziców. Najlepiej czytać obydwie publikacje razem.
Niemieckie media informują o uruchomieniu wszystkich dostępnych elektrowni węglowych w kraju. Decyzja została podjęta w związku z gwałtownym spadkiem produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Pochmurna pogoda i gęsta mgła spowodowały znaczące ograniczenie mocy instalacji wiatrowych i słonecznych. [A oczywiście – nie zbudowali magazynów energii, co jest technicznie opanowane i dość tanie . Mirosław Dakowski]
Według doniesień niemieckiej prasy „niesprzyjające warunki atmosferyczne doprowadziły do poważnego deficytu w produkcji energii ze źródeł odnawialnych”. Sytuacja ta wymusiła natychmiastową reakcję ze strony operatorów systemów energetycznych.
Niemcy wszczynają działania ratunkowe
Niemiecka spółka energetyczna Lausitz Energie Mining AG (Leag) poinformowała, że „w celu zapewnienia bezpieczeństwa dostaw uruchomiliśmy wszystkie dostępne jednostki węglowe”. Elektrownie zostały przywrócone do pełnej wydajności operacyjnej, co ma zagwarantować stabilne dostawy energii w okresie zwiększonego zapotrzebowania.
Media zwracają uwagę, że decyzja o reaktywacji elektrowni węglowych stoi w kontrze do długoterminowej polityki energetycznej Niemiec. „Sytuacja na rynku energii elektrycznej stała się napięta do tego stopnia, że konieczne było sięgnięcie po rezerwowe moce wytwórcze” – podają niemieckie źródła.
Kontrowersje wokół decyzji
Uruchomienie wszystkich bloków węglowych wywołało dyskusję o stabilności niemieckiego systemu energetycznego. Eksperci branżowi wskazują na potrzebę utrzymywania konwencjonalnych źródeł energii jako zabezpieczenia w sytuacjach kryzysowych.
Lausitzer Rundschau w swojej publikacji podkreśla, że „elektrownie działają obecnie z pełną wydajnością”. Media cytują komunikat spółki Leag, w którym czytamy, że „wszystkie dostępne moce wytwórcze zostały aktywowane, aby zapewnić bezpieczeństwo energetyczne kraju”.
Gwałtowny wzrost cen energii w Niemczech podczas kryzysu
Niedobór energii ze źródeł odnawialnych w Niemczech doprowadził nie tylko do uruchomienia elektrowni węglowych, ale także do znaczących podwyżek cen prądu. Sytuacja ta negatywnie wpływa zarówno na gospodarstwa domowe, jak i przemysł.
Według niemieckich mediów „ceny energii na giełdzie wzrosły nawet dziesięciokrotnie, osiągając rekordowy poziom tysiąca euro za megawatogodzinę„. Eksperci wskazują, że tak drastyczny wzrost jest bezpośrednim skutkiem niedostępności energii ze źródeł odnawialnych.
Problemy systemowe
Analitycy rynku energetycznego podkreślają, że obecna sytuacja nie jest zjawiskiem jednorazowym. Media informują, że „okresy znaczącego spadku produkcji z fotowoltaiki i wiatru stają się coraz częstszym problemem dla niemieckiej sieci energetycznej”. Szczególnie dotkliwe są przestoje w produkcji energii podczas krótkich, zimowych dni.
Thomas Lehmann, rzecznik spółki Leag, wskazuje w swojej wypowiedzi, że „uruchomienie wszystkich dostępnych mocy węglowych było konieczne dla utrzymania stabilności sieci energetycznej”. Ekspert podkreśla, że elektrownie pracują obecnie z maksymalną mocą, by pokryć zapotrzebowanie powstałe w wyniku przestoju źródeł odnawialnych.
Wyzwania dla transformacji energetycznej
Obecny kryzys wywołał ożywioną debatę na temat niemieckich celów klimatycznych. Organizacje ekologiczne krytykują uzależnienie od paliw kopalnych i nawołują do szybszej rozbudowy systemów magazynowania energii oraz elastycznych jednostek rezerwowych.
Niemieckie media zwracają uwagę, że „bieżąca sytuacja uwypukla konieczność posiadania rozwiązań zapasowych na wypadek przestojów w produkcji energii odnawialnej”. Eksperci wskazują na potrzebę rozwoju nowych technologii i lepszego planowania sieci, które pozwolą uniknąć podobnych kryzysów w przyszłości. [Bla-bla. md]
Przymusowa „edukacja seksualna”, którą rząd Tuska planuje objąć wszystkie dzieci w szkołach, ma być oparta na wynikach „badań naukowych”. Jakie to „badania”? Zbigniew Izdebski, koordynator podstawy programowej do nowego przedmiotu, jest od lat powiązany z Instytutem Kinseya. Założyciel tego Instytutu Alfred Kinsey współpracował z hitlerowskim zbrodniarzem Friedrichem von Balluseckiem, komendantem okupowanych przez Niemców w trakcie II wojny światowej miast Tomaszów Mazowiecki i Jędrzejów. Balluseck odpowiada za liczne zbrodnie na Polakach, w szczególności za seryjne gwałty na polskich dzieciach, opisane ze szczegółami w dziennikach przekazanych następnie do „badań” Kinseyowi. Balluseck wybierał sobie schwytane polskie dzieci do gwałtów dając im wcześniej „wybór” – seks albo komora gazowa. Wspomnienia zbrodniarzy takich jak Balluseck Alfred Kinsey przekształcił następnie w „dane naukowe” na temat seksualności dzieci. Właśnie tego typu „badania” stoją za współczesną „edukacją seksualną”. Seksuolog prof. Zbigniew Izdebski, którego rząd Tuska mianował koordynatorem zespołu tworzącego podstawę programową do obowiązkowej „edukacji seksualnej” w szkołach, jest nazywany „polskim Kinseyem”. Sam Izdebski to długoletni współpracownik Instytutu Kinseya – seksuologicznej instytucji „naukowej”. W 2010 roku Gazeta Wyborcza opublikowała artykuł pod tytułem „Nasz człowiek w Instytucie Kinseya”, w którym napisano:
„Wyróżnienie to zostało przyznane Profesorowi jako wyraz uznania dla jego pracy badawczej oraz wkładu w rozwój naukowy Instytutu Kinsey’a. Prof. Izdebski jest jedynym Polakiem, którego zaproszono do tego grona badaczy.”
Co to za Instytut i kim był Alfred Kinsey?
Kinsey to amerykański biolog, który prowadził badania nad owadami, a następnie zajął się „badaniami seksuologicznymi”. Kinsey znany był z licznych homoseksualnych relacji ze swoimi studentami i współpracownikami. W trakcie wyjazdów ze studentami organizował m.in. „sesje grupowego onanizmu”. Kinsey ożenił się z kobietą, z którą pozostawał w „otwartym związku” – zarówno on jak i ona wchodzili w seksualne relacje z innymi osobami.
Jego najbardziej znanymi publikacjami są tzw. Raporty Kinseyaopublikowane w latach 1948 i 1953. Wedle „badań” Kinseya, ponad połowa Amerykanów zdradza swoje żony, a 26% Amerykanek mężów. Kinsey twierdził też, że 10% Amerykanów to homoseksualiści, a 37% miało w swoim życiu przynajmniej jedno doświadczenie homoseksualne. Z „badań” wynikało też, że wielu młodych Amerykanów utrzymuje stosunki seksualne ze zwierzętami.
Skąd Kinsey wziął te liczby, które nawet dzisiaj są radykalnie zawyżone, a co dopiero gdy odnieść je do społeczeństwa lat 30-40 XX wieku?
Alfred Kinsey na swoją grupę „badawczą” wybrał przede wszystkim… przestępców seksualnych, do których miał łatwy dostęp w więzieniach, homoseksualistów, prostytutki płci obojga i ochotników, którzy chętnie opowiadali o swoim życiu seksualnym. Nic dziwnego, że przy tak dobranych respondentach, raporty stworzyły obraz zakłamanej i rozwiązłej Ameryki. Wyniki „badań” przeprowadzone na takiej właśnie grupie przełożono następnie na całe społeczeństwo amerykańskie. Na tej podstawie ogłoszono konieczność dalszego „wyzwolenia seksualnego”, a Raport Kinseya dostarczył paliwa rozpętanej wkrótce obyczajowej rewolucji seksualnej.
Alfred Kinsey uważał też, że maleńkie dzieci, już noworodki, są zdolne do „pełnych przeżyć seksualnych”. Na jakiej podstawie doszedł do takich wniosków? Skąd uzyskał dane mówiące o tym, że dzieci już od pierwszych dni swojego życia są „gotowe na seksualną aktywność”? Współpracował z pedofilami, którzy gwałcili dzieci i opisali mu wszystko ze szczegółami.
Jednym ze współpracowników Alfreda Kinseya był Friedrich von Balluseck. To niemiecki prawnik i nazista, od 1930 roku członek Oddziałów Szturmowych NSDAP. W trakcie wojny Balluseck był komendantem okupowanego przez Niemców Tomaszowa Mazowieckiego, a następnie komendantem Jędrzejowa. Korzystając ze swojej funkcji dopuścił się licznych zbrodni na Polakach, w szczególności seksualnego wykorzystywania polskich dzieci. Friedrich von Balluseck z pedantyczną dokładnością prowadził dziennik, w którym szczegółowo opisał dokonane przez siebie gwałty na polskich dzieciach. Zgodnie z powojennymi doniesieniami prasowymi, Balluseck dawał schwytanym dzieciom „wybór” – „albo komora gazowa, albo ja”.
Po wojnie Friedricha von Ballusecka okrzyknięto „najważniejszym pedofilem w kryminalnej historii Berlina”, odpowiedzialnym za „seksualne wykorzystywanie dzieci przez ponad trzy ostatnie dziesięciolecia”. Balluseck nawiązał kontakt z Alfredem Kinseyem, któremu przekazał swój dziennik. Kinsey prosił hitlerowca o dokumentacje pedofilskich zbrodni i sugerował mu, aby „był ostrożny” i „pilnował się”, pomagając tuszować przestępstwa Ballusecka.
Kinsey współpracował także z innymi pedofilami. Zebrane od nich informacje przekształcił następnie w „dane naukowe” dotyczące seksualności dzieci. Jego współpracownicy i kontynuatorzy przyznali, że Kinsey zachęcał pedofilów do molestowania dzieci i przesyłania do Instytutu Kinseya informacji o pedofilskich zbrodniach. Właśnie to, razem z ankietami przeprowadzanymi wśród gwałcicieli, prostytutek i przestępców seksualnych, dało fundamenty dla współczesnej seksuologii i „edukacji seksualnej”.
Stworzone w Niemczech Standardy Edukacji Seksualnej, wedle których ma być prowadzona „edukacja seksualna” w polskich szkołach, zakładają, że dziecko jest „istotą seksualną” od początku swojego życia, dlatego „edukację seksualną” trzeba prowadzić już od urodzenia, oswajając dzieci z masturbacją i homoseksualizmem. Standardy Edukacji Seksualnej zakładają również, że w dzieciach w wieku 6-9 lat należy rozwijać umiejętność wyrażania zgody na seks. Warto w tym momencie przypomnieć, że Zbigniew Izdebski to uczeń prof. Andrzeja Jaczewskiego, który opowiadał się za legalizacją seksu dorosłych z dziećmi. Zdaniem Jaczewskiego, dobrowolne i świadome kontakty seksualne dorosłych z dziećmi od 9 roku życia nie powinny być karalne, a pedofile są rzekomo często dobrymi wychowawcami. Pogląd ten zbiega się z niemieckimi wytycznymi mówiącymi, że 9-letnie dzieci powinny uczyć się o pierwszych doświadczeniach seksualnych i wyrażaniu zgody na seks. W tym kontekście istotna jest także informacja, że Zbigniew Izdebski jako pierwszy Polak w historii został uhonorowany medalem przez Niemieckie Towarzystwo Społeczno-Naukowych Badań nad Seksualnością (DGSS) za „szczególne zasługi w dziedzinie badań nad seksualnością człowieka i edukację seksualną”. Prezesem DGSS był homoseksualista Helmut Kentler, który w ramach „eksperymentu seksuologicznego” przez 30 lat przekazywał bezdomne dzieci do adopcji pedofilom.
Andrzej Jaczewski nazwał Zbigniewa Izdebskiego, swojego ucznia i współpracownika, „polskim Kinseyem”. Teraz, ten „polski Kinsey” odpowiada za stworzenie podstawy programowej do przymusowej „edukacji seksualnej”, którą rząd Tuska chce objąć wszystkie dzieci w szkołach już od 1 września.
Wedle ujawnionej przez MEN podstawy programowej, powstałej pod kierunkiem Zbigniewa Izdebskiego, dzieci już od 4 klasy szkoły podstawowej mają uczyć się m.in. o masturbacji, LGBT, różnych „orientacjach seksualnych” i „tożsamościach” płciowych, rodzajach związków nieformalnych i homoseksualnych, rozwodach, aborcji, antykoncepcji, bezdzietności, popędzie seksualnym, wyrażaniu zgody na seks oraz różnych formach aktywności seksualnej.
Taka „edukacja” już po wakacjach ma być przedmiotem obowiązkowym. To, czy plany deprawatorów wejdą w życie, zależy od oporu społecznego i stopnia świadomości Polaków, przede wszystkim rodziców. Dlatego nasza Fundacja w całym kraju organizuje niezależne akcje i kampanie informacyjne, w trakcie których docieramy do społeczeństwa z prawdą na temat ogromnego zagrożenia, jakim jest systemowa „edukacja seksualna” polskich dzieci. W najbliższym czasie zamierzamy uruchomić m.in. nową kampanię billboardową, w ramach której pokażemy kto stoi za „edukacją seksualną” i planami deprawacji uczniów. Nowy rok chcemy także rozpocząć kolejnymi akcjami ulicznymi, w tym publicznymi różańcami połączonymi z działaniami informacyjnymi. W 2024 roku takich akcji udało nam się przeprowadzić blisko tysiąc w całej Polsce, teraz chcemy, aby było ich jeszcze więcej. Wciąż trwa także dystrybucja tysięcy naszych broszur ostrzegawczych na temat nowego przedmiotu wchodzącego do szkół. Planujemy też nowe akcje z użyciem furgonetek na ulicach, a także cykl ostrzegawczych materiałów informacyjnych w mediach społecznościowych. W najbliższym czasie potrzebujemy na te działania ok. 19 000 zł. Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, i umożliwienie nam dalszej walki o powstrzymanie planów deprawacji polskich dzieci. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667 Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW Z wyrazami szacunkuFundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków stronazycia.pl