„Bracia w wierze” czy „talmudyczni nacjonaliści”? Sprawa „Starszego Brata” [Część 1]

„Bracia w wierze” czy „talmudyczni nacjonaliści”? Sprawa „Starszego Brata” [Część 1] 

https://pch24.pl/bracia-w-wierze-czy-talmudyczni-nacjonalisci-sprawa-starszego-brata-czesc-1/


W związku z nadchodzącym Dniem Judaizmu w Kościele Katolickim, proponuję refleksję zgodną z pierwotną intencją ustanowienia tego wydarzenia – zagłębmy się w tajemnicę naszej katolickiej wiary i zastanówmy nad jej więziami z judaizmem. Czy faktycznie Żydzi to nasi „bracia w wierze”?

Dwa najsilniejsze filary żydowskiej obecności w dzisiejszym świecie, to judaizm talmudyczny oraz Holocaust, zastępujący niejako religię objawioną w roli spoiwa narodowego dla Żydów „świeckich”. Obie te kwestie nierozerwalnie wiążą się z niezwykle silnym poczuciem żydowskiego nacjonalizmu. Jak pisze ks. Marian Morawski, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, a także dziekan Wydziału Teologicznego tej uczelni pod koniec XIX w.:

Taka natura ludu izraelskiego przejawia się już w starożytnej jego historii. Ona sama już stanowiła niemałe uzdolnienie do przechowywania i bronienia skarbu Boskiego objawienia. Ale Bóg jeszcze umocnił ten jakoby piedestał nadprzyrodzonej religii, opierając tę religię na najsilniejszym z uczuć przyrodzonych: na nacjonalizmie; dał poznać temu ludowi, że jego wyjątkowo między wszystkimi ludami wybrał, że uczynił go swoim ludem, a sam, będąc Stwórcą nieba i ziemi, stał się jego, Izraela, Bogiem. W ten sposób nacjonalizm tego ludu, w zetknięciu z Bożym wybraniem i objawieniem, spotęgował się niesłychanie. Inne ludy miały też swe narodowe religie, ale jak liche i bezsilne! Izrael miał Boga wszechświata za Boga narodowego, i to nie iluzorycznie, ale prawdziwie; przekonywały go o tym raz po raz cudowne objawy Boskiej dobroci i sprawiedliwości. W ten sposób miłość własnego narodu potęgowała u Żydów miłość religii, która była chlubą i skarbem własnym ich narodu; i odwrotnie, wiara i przywiązanie do religii potęgowały w nich cześć narodu, poświęcenie się dla niego, solidarność najściślejszą z wszystkimi, co mieli szczęście do tego ludu wybranego należeć. I w ten sposób nacjonalizm tak głębokie na duszy Żyda wycisnął piętno, że po czterech czy pięciu wiekach bytu państwowego, można już było lud ten rozproszyć między wszystkimi narodami, dla rozniesienia wszędzie wyższego pojęcia o Bogu i nadziei odkupienia; już nie było obawy, żeby Żyd przestał być Żydem, żeby zatracił pojęcia religijne, których był piastunem i rozsadnikiem.

Niestety często podjęcie dyskusji o którymś z tych wątków – judaizmie lub Shoah – wiąże się z ryzykiem oskarżenia o antysemityzm. Uniemożliwia to konstruktywny dialog prowadzący do wyjaśnienia, czy narzucane nam od lat przekonanie o judaizmie jako „starszym bracie” chrześcijaństwa ma w ogóle zrozumiałe dla „zwykłego katolika” podstawy teologiczne. Judaizm posiada wiele odłamów, nurtów, które z jednej strony wydają się wewnętrznie sprzeczne, z drugiej wzajemnie się przenikają i uzupełniają jako podpora narodowej tożsamości Żydów. Najważniejsze pojęcia, które moim zdaniem nierozerwalnie wiążą się ze znanym nam obliczem tej religii to judaizm talmudyczny, kabała i chasydyzm.

Kontynuacja czy Pełnia Objawienia?

Termin judaizm używany jest przez religioznawców na określenie wiary narodowej wyznawanej przez Żydów, pojęciem tym określa się także ich wartości, obyczaje i tradycje. Powszechnie przyjmuje się, że judaizm pielęgnuje prastarą tradycję lewitów – jednego z plemion ludu Izraela, które jako jedyne zostało wyznaczone przez Boga do pełnienia kultu świątynnego. Kapłani ci składali ofiary i sprawowali przeróżne inne czynności liturgiczne według nakazów zawartych w Torze, m.in. w Księdze Liczb. Bogu podobała się ta służba, Pan przyjmował ofiary i błogosławił swemu ludowi, towarzyszył mu w drodze przez pustynię i obdarzył go Ziemią Obiecaną. Jednak, jak wyznajemy po katolicku, po zstąpieniu Chrystusa na ziemię i wypełnieniu przez Niego wszystkich mesjańskich starotestamentowych proroctw, czas “lewitów” minął.

Męka Pana Jezusa stanowi najdoskonalszą Ofiarę przebłagalną za grzechy świata, która przewyższa wartością wszystkie dawniejsze żydowskie ofiary razem wzięte. Z tego powodu człowiek pragnący podążać za Bogiem, obiektywnie rzecz biorąc, nie może zatrzymać się na poziomie dawnego kultu, który właściwy jest staremu przymierzu. Jako chrześcijanie ufamy temu, co podaje Nowy Testament, a głosi on tak: „[znam] obelgę wyrządzoną przez tych, co samych siebie zowią Żydami, a nie są nimi, lecz synagogą szatana. (Ap 2, 9) Dodatkowo Pan Jezus w Ewangelii Mateuszowej nazywa faryzeuszy, którzy później rozszerzyli, przeformułowali i skodyfikowali prawo ustne w Misznie, a potem w Talmudzie, i których „spadkobiercami” są dzisiejsi wyznawcy judaizmu, „plemieniem żmijowym”. (Mt 12, 34)

Wielu myślicieli uważa, że chrześcijaństwo jest swego rodzaju „kontynuacją” judaizmu i dlatego traktuje się te religie jako połączone szczególną więzią, z akcentem na pierwotny charakter judaizmu względem chrześcijaństwa. Nie jest to jednak pogląd uprawniony ani historycznie, ani teologicznie: przede wszystkim judaizm rabiniczny, bo z takim mamy dzisiaj do czynienia, pojawił się po zburzeniu Świątyni Jerozolimskiej, a więc już po narodzinach chrześcijaństwa.

Chrześcijaństwo nie tyle jest kontynuacją, co wypełnieniem judaizmu, ale judaizmu świątynnego, tego o którym czytamy na kartach Starego Testamentu – Jezus przypomina o tym w Kazaniu na Górze mówiąc „Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić” (Mt 5,17). Powszechne jest przekonanie, że chrześcijanie i Żydzi otrzymali to samo dziedzictwo wiary, wyrażające się w Starym Przymierzu, zaś ten sam Bóg po prostu objawia się inaczej w każdej z tych religii.

Kiedy przyjrzymy się bliżej kwestii Boga żydowskiego i Boga chrześcijańskiego możemy dostrzec dość znaczącą różnicę w owych objawieniach: my wierzymy w Boga w Trójcy Świętej Jedynego, zaś judaizm otacza kultem Boga jednoosobowego, dlatego nie można uważać żydów za „braci w wierze” – taką tezę wyrażał m.in. ksiądz Michał Poradowski, profesor Katolickiego Uniwersytetu w Santiago de Chile, znany z poglądów antykomunistycznych, potępiający wpływ marksizmu i masonerii na losy społeczeństw i Kościoła. (Krytycy jego poglądów uważali je za „natrętnie antyjudaistyczne” i tendencyjne.)

Biskup Jean-Marie Le Vert w książce „CREDO taka jest moja wiara” opisuje historyczne aspekty objawienia danego Żydom. Judaizm objawiony Abrahamowi dopuszczał jeszcze istnienie innych „bogów” dla innych narodów. Z nastaniem Mojżesza, Bóg Abrahama stał się Bogiem całego ludu i jedynym prawdziwym Bogiem, którego czcić należało w ziemi Kanaan – lud żydowski pokonał mieszkające tam narody, a Bóg (symbolizowany niejako przez Arkę Przymierza) pokonał innych „bogów” (symbolizowanych przez m.in. złotego cielca). Aby przypominać o zawartym Przymierzu Bóg przysyłał proroków i sędziów. Mieli oni także przypominać o „uprzywilejowanym przeznaczeniu Izraela, który został ustanowiony światłem narodów – ludem, przez który Bóg objawia się człowiekowi”.

Za czasów Dawida i Salomona Namiot Spotkania zastąpiono Świątynią Jerozolimską, co wzmocniło tendencję do budowania publicznego kultu. Po zburzeniu Świątyni i niewoli babilońskiej utrwalił się zwyczaj wspólnego zbierania się żydów na modlitwę oraz przekonanie, że Bóg nie jest związany z ziemią i można modlić się także „na obcej ziemi”, a Bóg jest Bogiem całego świata. Po odbudowaniu Świątyni nastąpiła reorganizacja żydowskiego życia religijnego, w którym na pierwszym planie znalazły się modlitwa prywatna i modlitwa w synagodze. Gdy skończył się czas proroków, lud zajął się studiowaniem Biblii i pojawiły się znane z „klasycznego judaizmu” stronnictwa religijne, takie jak faryzeusze, saduceusze, zeloci czy esseńczycy.

Jednak Ziemia Święta została zajęta przez obce mocarstwa, reprezentujące politeistyczne wierzenia i zmuszające Żydów prześladowaniami do ich przyjęcia w celu stworzenia z nimi spójnego narodu. Żydzi zdecydowanie opierali się tym praktykom i ponownie walczyli o zachowanie „czystości swej wiary”, wiary monoteistycznej. Biskup Le Vert z tych historycznych doświadczeń i zakorzenionego konfliktu między monoteistyczną wiarą Żydów a religiami politeistycznymi wywodzi podstawową trudność w zrozumieniu chrześcijaństwa przez Żydów. Jezus przedstawiał im bowiem objawienie Boga-Trójcy, w czym upatrywali oni od dawna zwalczane zagrożenie. (Z tego też względu poganie łatwiej nawracali się na chrześcijaństwo). „Wiara w boskość Ojca, Syna i Ducha Świętego będzie więc elementem, który już na samym początku zadecydował o rozłamie judaizmu i chrześcijaństwa” – pisze biskup Le Vert.

Niektórzy teologowie wskazują, że naród żydowski nie był po prostu gotowy na objawienie się Boga w Trójcy dlatego Bóg najpierw objawił się mu jako jedność i stopniowo przygotowywał Pełnię Objawienia. Z kolei dla chrześcijan Tajemnica Trójcy Świętej, choć trudna do pojęcia, stoi w centrum wiary, ponieważ w trzech Osobach Boskich objawił nam się Jedyny Bóg (i mamy na to dowody zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie). Okazujemy to w najważniejszym i podstawowym chrześcijańskim geście – znaku krzyża oraz słowach „w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Chrześcijaństwo w oczach Żydów było więc zupełnie inną niż wiara Hebrajczyków, różniącą się w zasadniczej kwestii religią.

Z naszej perspektywy judaizm świątynny i chrześcijaństwo łączy wiara w jedynego Boga Jahwe, który stworzył niebo i ziemię, przestrzeganie przykazań Dekalogu i wiara w nadejście Mesjasza. Kiedy jednak Zbawiciel przybył na Ziemię, tylko część Żydów uwierzyła w Niego, a część Go odrzuciła. Ci Żydzi, którzy poszli za Chrystusem utworzyli wraz z nawróconymi poganami Kościół, który miał za zadanie pielęgnować Dziedzictwo Jezusa i głosić Ewangelię wszystkim narodom. Ci, którzy nie uwierzyli, doprowadzili do Jego śmierci, a wkrótce utracili swoją Świątynię i swoją religię. Po zburzeniu Drugiej Świątyni zakończyła się linia kapłanów wywodząca się od Aarona, naród żydowski uległ rozproszeniu, a praktykowany przez niego kult miał formę wyłącznie synagogalną. Na gruzach Świątyni, w opozycji do chrześcijaństwa, narodził się judaizm rabiniczny oparty na Torze i Talmudzie, pielęgnujący urazy, niechęć do innych narodów i kultywujący przekonanie o „niezerwanym” przymierzu z Bogiem oraz wybraniu narodu Izraela.

„Nowa tradycja”

Szczególnie istotnym aspektem niniejszych rozważań jest fakt, iż od czasów Aarona i Mojżesza w tradycji żydowskiej zaszło wiele zmian, m.in. za sprawą rabinów – talmudystów, którzy na bazie pradawnych zwyczajów utkali tak naprawdę “nową tradycję”, której ostateczną odsłonę możemy dziś obserwować. We współczesnym judaizmie wyróżnić możemy wiele odłamów, różniących się nie tylko praktyką liturgiczną, ale także, a może nawet przede wszystkim interpretacją zasad zaczerpniętych z Biblii. Prof. Witold Tyloch w „Zarysie dziejów religii” wyróżnił judaizm ortodoksyjny (który podzielił na talmudyczno-rabiniczny i chasydzki) i judaizm konserwatywny, które kontynuują tradycję religii narodowej, judaizm reformowany dopuszczający zmiany w kulcie (np. równouprawnienie kobiet), a także judaizm liberalny (w Wielkiej Brytanii), który w ogóle nie zajmował się religią uważając judaizm za „zbiór tradycji narodowych”. Wszystkie te nurty łączy założenie o istnieniu jedynego, wiecznego Boga, dzieli zaś podejście do tradycji, narodu, państwa Izrael czy wiary w nadejście Mesjasza. Obecnie można także spotkać określenie judaizm rekonstrukcjonistyczny (odrzucający transcendencję) oraz judaizm humanistyczny, będący w istocie „religią bez wiary”, w której obchodzi się święta religijne ze względu na szacunek dla historii, której ta religia jest częścią. (Warto wspomnieć, że judaizm oparty na nauce Mojżesza kultywują Karaimi, którzy odrzucili Talmud i nauczanie rabinów. Dawniej tę powstałą w VIII w. religię zaliczano do judaizmu, obecnie nazywa się ją karaimizmem. Z kolei judaizm rabiniczny wyznawali od VIII w. Chazarowie).

Dla katolicyzmu największe znaczenie ma nurt ortodoksyjny, który z jednej strony opiera się na antychrześcijańskiej tradycji talmudycznej, z drugiej na kierunku chasydzkim, który cechuje panteizm w wyznaniu i duża aktywność misyjna w działaniu. Chasydyzm powstał w XVII w. na ziemiach dawnej Polski. W jego powstaniu, według prof. Tylocha, rolę odegrały czynniki emocjonalne, wiara w duchy i demony, siłę amuletów i sny. Chasydzi twierdzili, że Bóg jest wszędzie, zaś modlitwa odmawiana ze zrozumieniem jej przeznaczenia jest ważniejsza od Talmudu. Był to nurt mistyczny, a charakteryzowały go radość, ekstaza, śpiewy i tańce oraz rozwinięcie kultu cadyków, a także uświęcenie czynności życia codziennego (pracy, zabawy) przez pobożne ich wykonywanie. Co zrozumiałe, chasydyzm spotkał się początkowo z potępieniem ze strony talmudystów i rabinów, jednak oba nurty, w obliczu zagrożenia pro-asymilacyjnymi założeniami żydowskiego oświecenia – haskali, zbliżyły się do siebie pod koniec XIX w. Chasydzi również zaczęli doceniać konieczność kształcenia religijnego i rolę studiów talmudycznych.

Ponad sto lat temu różnicę między zapisami Starego Testamentu a Talmudu, (a tym samym poniekąd między judaizmem świątynnym a talmudycznym) barwnie przedstawił wspomniany wcześniej wybitny teolog, neoscholastyk ks. Marian Morawski. W jego pracy „Podstawy etyki i prawa” czytamy:

Odtąd się właściwie zaczyna druga część historii tego ludu – już nie Bożego. Jak pierwsza część tej historii znalazła swój najwyższy wyraz w Biblii, tak druga najdosadniej wyraziła się w Talmudzie, a później i aż po dziś dzień pod wpływem tej szczególnej księgi została. Ażeby możliwość takiej księgi, czy raczej takiej literatury jak Talmud zrozumieć, trzeba wiedzieć, że Talmud pisał się w najfatalniejszej chwili historii Izraela.(…) Rozpaczliwa obrona Jerozolimy i wreszcie zdobycie jej przez Tytusa, przechodziły w okropności wszystko, co starożytność znała. Żydzi stracili naraz wszystko, nawet miasto święte i kapłaństwo i jedyną świątynię. A po tym pogromie, jeszcze przez długi czas, Żyd był w państwie rzymskim jakby wyjęty spod prawa; po różnych miastach ludność, wprzódy gnębiona lichwą, korzystała z tego stanu rzeczy, aby grabić i mordować Żydów. Filon, Żyd, opowiada, że w Syrii nie było jednego miasta wolnego od tych rzezi. (…) Ten stan rzeczy trwał parę wieków, a właśnie w tym czasie, od II do V wieku pisał się Talmud. To nam tłumaczy dziwny i straszny charakter tego księgozbioru, który bez tego byłby niezrozumiałą zagadką. Podczas gdy Biblia Starego Zakonu nie tylko zawiera prawdy objawione, ale nawet pod względem literackim tchnie świeżością, wdziękiem, siłą i wielkością ducha, o Bogu zwłaszcza kreśli pojęcie nieporównanie wielkie i piękne – to Talmud przejawia samą karłowatość, złamanie ducha narodu, obniżenie go aż do dziecinnych a złośliwych bredni przeciw Rzymowi, który Żydów zgniótł, przeciw Bogu, który ich nie bronił, przeciw chrześcijaństwu, przeciw całemu światu. Tchnie z tych kart bezsilna złość karła, przygniecionego nogą olbrzyma. Sam Bóg izraelski, tak wielki w Biblii, w Talmudzie dziwnie maleje; rabini Go łają za to, że ludu swego nie ocalił i najwyraźniej stawiają siebie ponad Nim i swój Talmud ponad Pismem świętym. (…) nieszczęście czy Nemezis dziejowa zrządziła, że właśnie ów najsmutniejszy wytwór najgorszej dziejowej epoki Izraela, został na wieki jego księgą narodową i świętą, jego prawem, etyką i religią.

Czy współczesny judaizm to „prawowierny” Boży kult?

Ośmielę się postawić tezę, iż ceremonie judaizmu talmudycznego są bluźniercze i ranią Jedynego Boga, dlatego też katolicy nie powinni brać w nich, choćby biernego, udziału. Dlaczego tak uważam? Pismo Święte (np. w listach św. Jana) nazywa każdego, kto nie wyznaje Chrystusa, antychrystem, czyli kimś, kto, świadomie lub nie, jest na usługach złego. Taka osoba zostanie wydana na potępienie, jeśli przed śmiercią nie zechce włączyć się we wspólnotę Kościoła Chrystusowego i nie porzuci błędnych przekonań. Żydzi, świadomie odrzuciwszy Mesjasza, wzgardzili przecież samym Bogiem – jak więc to możliwe, by ich dzisiejsze rytuały i ceremonie religijne mogły oddawać Mu chwałę?

Zarówno judaizm świątynny, którego niektórzy wyznawcy prześladowali Jezusa, jak i judaizm rabiniczny, który przyczyniał się do prześladowania chrześcijan charakteryzują się odrzuceniem Boga w Trójcy Jedynego i negowaniem boskości Jezusa oraz kultywowaniem przekonania o wybraniu narodu Izraela. Stoi to w sprzeczności z wiarą chrześcijańską, w której Bóg okazał Pełnię Objawienia i która jest otwarta dla ludzi wszystkich ras i narodów.

Pan Jezus – „judaista”

W kontekście niedawnej, niekonwencjonalnej „akcji gaśniczej” posła Grzegorza Brauna, pojawiły się głosy, że przecież sam Pan Jezus obchodził Chanukę, o czym możemy przeczytać w Ewangelii św. Jana – faktycznie znajdziemy tam taki opis: „Obchodzono wtedy w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia świątyni. Było to w zimie. Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona. Otoczyli Go Żydzi…” Dochodzi do wymiany zdań, Jezus ponownie przedstawia im Prawdę: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”, mówi też „Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec”.

Obrońcy świętowania Chanuki przez katolików zapominają dodać, że w efekcie tej rozmowy prowadzonej podczas Uroczystości Poświęcenia Świątyni, która rzekomo jest „radosnym świętem tolerancji, pokoju i wolności”, dochodzi do następującej sytuacji: „I znowu Żydzi porwali kamienie, aby Go ukamienować.” (…) „znów starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk”. 

Ks. dr hab. Marcin Kowalski, prof. KUL w rozmowie, którą opublikowano 13.12.2023 r. na portalu stacja7.pl  twierdzi: „Nie ma nic złego w chrześcijańskim świętowaniu Chanuki (…) Symbolika zmagania światła z ciemnością, światła wiary z mroczną tyraniczną siłą, która chce ją zniszczyć, jest także wyraźnie obecna w Ewangelii św. Jana i w chrześcijaństwie. Jest to perspektywa uniwersalna, ona łączy nasze religie. W Nowym Testamencie w tę arenę walki dobra ze złem, światłości z ciemnością, wkracza Mesjasz, Światłość Świata.”

Trudno mi zgodzić się z tą tezą – w moim rozumieniu dla chrześcijan światłem jest bowiem Jezus Chrystus, podczas gdy Żydzi, zarówno we wspomnianym fragmencie Ewangelii, jak i w całej swojej postawie zwieńczonej ukrzyżowaniem, są do Niego wrogo nastawieni. On nie jest dla nich Światłem Świata, przeciwnie  – On jest dla Żydów zagrożeniem kwestionującym „wyjątkowość narodu wybranego”.

Wspomniane święto kultywuje wątek nacjonalistyczny, ponieważ Chanuka (Hanukka) upamiętnia triumf krwawej, żydowskiej rebelii przeciwko pogańskim Seleucydom (dynastii hellenistycznej). Symbolicznym i kulminacyjnym punktem powstania Machabeuszy, bo to o nim mowa, było odzyskanie i ponowne poświęcenie w 164 r. p.n.e. zbezczeszczonej i ograbionej przez okupanta Świątyni Jerozolimskiej. Pozostający w euforii Żydzi świętowali wiktorię przez osiem dni. Składali wówczas Bogu ofiary dziękczynne, jedli, pili i bawili się. (Inna nazwa święta – Święto Świateł / Ognia nawiązuje do cudu związanego z odnalezieniem w świątyni koszernej oliwy, która paliła się 8 dni.)

Prof. Witold Tyloch w “Zarysie dziejów religii”, wskazał, że wojny machabejskie przyniosły Żydom pełną niezależność polityczną, zaś jeden z najważniejszych twórców znanego nam dziś judaizmu, średniowieczny komentator Talmudu i szanowany rabin Majmonides pisał w swych dziełach, że to, co jest w Chanuce najistotniejsze, to fakt wygranej kultury żydowskiej w walce z greckim dorobkiem cywilizacyjnym. Ujęcie czysto religijne przedstawia tutaj znacznie niższą wartość – “Boży palec” w sukcesie odbicia Świątyni Jerozolimskiej stał się tylko dodatkiem do całej historii. Charakter narodowo-niepodległościowy tego święta przewyższa więc aspekt duchowy.

Polską paralelą do żydowskiej Chanuki może być np. wspomnienie obrony Częstochowy przed Szwedami w czasie potopu, albo obchody Cudu nad Wisłą, gdzie na pierwszym planie jest sukces militarny. Specyfika judaizmu, który, jak pisze prof. Witold Tyloch, jest po prostu „religią na wskroś narodową, ograniczoną do jednego narodu i wyznawaną przez jeden naród”, sprawia, że elementy nacjonalistyczne splatają się z religijnymi, dlatego program obchodów Chanuki zakłada obecność wielu tradycyjnych, żydowskich rytuałów. Święto Świateł, choć nie należy do najważniejszych świąt żydowskich, stało się stałym elementem składowym judaizmu właśnie dlatego, że umacniało poczucie wspólnoty narodowej. Uroczyście obchodzono je w późnym judaizmie, a więc w judaizmie talmudycznym, który kultywuje niechęć i pogardę do wyznawców innych religii, szczególnie chrześcijan. Warto w tym miejscu zadać sobie pytanie: kim są katolicy dla świętujących Chanukę Żydów? Czy przypadkiem nie są owymi poganami, których kultura została spektakularnie zwyciężona? Przecież dzisiaj nadal judaizm nie uznaje Jezusa za Mesjasza, a chrześcijan ma za heretyków.

W kontekście Chanuki warto także zwrócić uwagę, że najważniejsze święta żydowskie uwzględnione są w Torze, m.in. w Księdze Liczb. Znajdziemy tam oczywiście Szabat, Paschę,  Święto Tygodni, Dzień Przebłagania, a także Święto Trąbek, Święto Namiotów i Święto Nowiu Księżyca.

Nie widziałam tam wzmianki o Chanuce, być może dlatego, że do Biblii Hebrajskiej  rabini zaliczyli teksty powstałe do ok. 400 r p.n.e. Święto Świateł jest za to wspomniane w Księgach Machabejskich, które przyjęte są do kanonu Biblii… przez katolików, Żydzi nie uznają Ksiąg Machabejskich za wchodzące w skład kanonu Biblii Hebrajskiej. Świętowanie przez nich Chanuki musi więc wywodzić się z innej tradycji – tradycji narodowej, lub nakazów talmudycznych, które przesiąknięte są silnym nacjonalistycznym, a zarazem antychrześcijańskim przekazem.

Pan Jezus pobożnie przestrzegał przepisów wyznaczonych przez judaizm świątynny, w którym się wychował. Należy jednak pamiętać, że ten „etap” judaizmu już nie istnieje. Funkcjonujący dziś judaizm talmudyczny zgoła inaczej rozkłada akcenty i interpretacje Bożych praw. Ks. prof. Mirosław Wróbel, w swojej przełomowej książce „Jezus i Jego wyznawcy w Talmudzie”, opierając się na tekstach źródłowych w języku hebrajskim i aramejskim, ukazał sposób, w jaki Żydzi judaizmu rabinicznego postrzegali Jezusa:

Przez wieki rabini utrwalali fałszywy obraz Jezusa i Jego wyznawców. Chrześcijan określali mianem sekciarzy i bałwochwalców. Jezusa na kartach Talmudu przedstawiali jako magika i bękarta, człowieka wartego pogardy i przekleństwa” (…) „Rabini utrzymywali, że Jezus był bękartem zrodzonym z nierządu, że Jego matka była kobietą lekkich obyczajów, że był wyłącznie człowiekiem i oszustem, który używał magicznych sztuczek, by zwodzić i oszukiwać tłum. Według Talmudu miał zostać ukamienowany i zawieszony na drewnianym palu na pośmiewisko i dla pogardy. Rabini zaprzeczali przy tym, jakoby pogłoski o Jego zmartwychwstaniu były prawdziwe. Chrześcijanie jako bałwochwalcy mieli niszczyć tożsamość narodu i przyczyniać się do zerwania Przymierza, jakie Bóg zawarł z Mojżeszem, dlatego podkreślano słuszność wydawanych na chrześcijan wyroków śmierci – czytamy w opublikowanym na portalu gosc.pl artykule ks. Rafała Pastwy „Antychrześcijaństwo rabinów” opisującym prezentację książki ks. prof. Wróbla.

Czy zatem katolik powinien brać udział w żydowskich świętach narodowych i rytuałach judaizmu talmudycznego?

Zofia Michałowicz

Arcybiskup Viganò: Obecna totalna wojna przeciwko ludzkości nie jest motywowana jedynie żądzą bogactwa i władzy, ale nienawiścią do Boga i nienawiścią do człowieka Jest to nienawiść szatana.

Arcybiskup Viganò: Obecna totalna wojna przeciwko ludzkości nie jest motywowana jedynie żądzą bogactwa i władzy, ale nienawiścią do Boga i nienawiścią do człowieka Jest to nienawiść szatana.
https://gloria.tv/post/ADqFgJUoxcaY6qfL86xLX1q8M

Fałszywa pandemia i narzucenie fałszywej szczepionki

Abp Carlo Maria Viganò


Arcybiskup Vigano: Dziękuję za umożliwienie mi zwrócenia się do was. Podzielę się z wami kilkoma sprawami dotyczącymi obecnej sytuacji na świecie i w Kościele. Przez ostatnie cztery lata byliśmy świadkami wdrażania przestępczego planu depopulacji świata, osiągniętego poprzez stworzenie fałszywej pandemii i narzucenie jej fałszywej szczepionki, o której teraz wiecie, że jest biologiczną bronią masowego rażenia, zaprojektowaną w celu zniszczenia układu odpornościowego całej populacji, powodując bezpłodność i początek śmiertelnych chorób.

Wielu naszych przyjaciół i znajomych zmarło lub zostało poważnie chorych przez niekorzystne skutki tych eksperymentalnych serum genowych. Wielu z nich zbyt późno odkryło, że padli ofiarą globalnego planu z jednym scenariuszem i jednym kierunkiem. Jeszcze poważniejsze jest to, że ten nowy maltuzjański projekt masowej eksterminacji, do którego dodano chęć kontrolowania każdego z nas za pomocą nanostruktur tlenku grafenu, został nam ogłoszony przez tych ze Światowej Organizacji Zdrowia i Światowego Forum Ekonomicznego, którzy go wymyślili i wdrożyli.

Władcy państw zachodnich, zakładnicy Billa Gatesa i Klausa Schwaba, stali się wspólnikami tej zbrodni, demonstrując swoją złośliwość i premedytację poprzez zachowanie polegające na fałszowaniu danych dotyczących rzekomej infekcji, fałszowaniu danych statystycznych w celu przypisania śmierci i negatywnych skutków COVID-19, ale nie surowicom genowym, zakazując skutecznych metod leczenia i narzucając szkodliwe protokoły, które nie mają podstaw naukowych, zakazując autopsji i uniemożliwiając dokładne raporty władzom.

W tym ataku, bezprecedensowym w historii rasy ludzkiej, byliśmy świadkami współudziału wszystkich instytucji krajowych i międzynarodowych, całej profesji medycznej i mediów. Przeprowadzono operację inżynierii społecznej w celu zmanipulowania konsensusu poprzez groźby terroru, szantaż i naruszenie najświętszych praw podstawowych obywateli.

Sądownictwo milczało.
Siły zbrojne odwracały wzrok.
Nauczyciele i księża gorliwie współpracowali.
Doskonale znamy sprawców tej zbrodni przeciwko Bogu i ludzkości.


Oczywiście międzynarodowe korporacje farmaceutyczne czerpią nieproporcjonalne zyski z masowych szczepień, a teraz są gotowe zgromadzić jeszcze więcej miliardów dolarów na potrzebie leczenia turbo nowotworów, które są wywołane przez ich surowice. Ci, którzy sprzedają szczepionkę i czerpią zyski z podawania tej trucizny kobietom w ciąży, dzieciom i osobom starszym, finansowali samozwańczych ekspertów, płacąc im za propagandę fałszywej skuteczności i bezpieczeństwa za pośrednictwem mediów głównego nurtu.

Międzynarodowe korporacje czerpały zyski, a z powodu blokad zajęły miejsce małych firm, restauracji i lokalnych sklepów. Dostawcy energii czerpali i nadal czerpią zyski z kryzysu wywołanego przez system. Osiągnęli ogromne zyski dzięki kosztom energii elektrycznej i gazu, które zmuszają firmy do podnoszenia cen i zamykania działalności. Ci, którzy wykorzystali ograniczenia do pracy w domu, ci, którzy sprzedawali maski, które były nie tylko bezużyteczne, ale wręcz szkodliwe, ci, którzy zapewniali bariery z pleksiglasu i środki do dezynfekcji rąk, a także ci, którzy zarządzali pomiarami gorączki w miejscach publicznych, również czerpali zyski.

Wielu z nich, którzy doskonale rozumieli, co się dzieje, wolało milczeć, aby nie przegapić okazji do zarobienia pieniędzy na życiu i zdrowiu reszty z nas.

Ale nie tylko pieniądze są motywem tego przestępstwa. Za motywacją wielu stoi chęć władzy wywrotowej elity Davos, której celem jest ustanowienie Nowego Porządku Świata.

Psycho-pandemia była przygotowaniem ataku, który obecnie przeprowadzają przeciwko gospodarce, tkance społecznej, a nawet samemu życiu ludzkości. 15-minutowe miasta, cyfrowa tożsamość, zabranie pieniędzy oraz zniszczenie rolnictwa i hodowli służą temu samemu celowi, o którym mowa w Agendzie 2030 i projekcie Wielkiego Resetu fundacji Rockefellera.
Wojny na Ukrainie i w Palestynie mają również ten sam cel – destabilizację porządku międzynarodowego, wywołanie trwałego kryzysu i podsycanie konfliktu, który zuboży poszczególne narody i nakarmi globalistycznego Lewiatana.

Pola naftowe Gazy są kuszącym celem dla tych, którzy chcą je przywłaszczyć, aby szantażować Europę i Stany Zjednoczone, zwłaszcza gdy ci sami ludzie narzucają szaloną politykę energetyczną w imię fałszywego zagrożenia klimatycznego.


Dziś sprawcy tych przestępstw mają nazwisko i twarz, a ich wspólnicy w instytucjach rządowych są winni zdrady stanu i bardzo poważnych przestępstw. Wszyscy pochodzą ze Światowego Forum Ekonomicznego i byli studentami jego programu o nazwie „Young Global Leaders for Tomorrow”.

Inni, tacy jak George Soros, wspierali ich za pośrednictwem „fundacji filantropijnych”, które podsycają konflikty społeczne, wojny domowe i kolorowe rewolucje na całym świecie.


Ten globalny zamach stanu musi zostać potępiony, a osoby za niego odpowiedzialne muszą zostać osądzone przez międzynarodowy trybunał. Ale przede wszystkim konieczne jest, abyśmy wszyscy zrozumieli, że ta totalna wojna przeciwko ludzkości nie jest motywowana jedynie żądzą bogactwa i władzy, ale głównie motywem religijnym, powodem teologicznym.

Tym powodem jest nienawiść szatana: nienawiść do Boga, nienawiść do Bożego stworzenia i nienawiść do człowieka, który został stworzony na obraz i podobieństwo Boga.


Bill Gates, Klaus Schwab, George Soros i ich setki sług, których szantażują w rządach, nienawidzą Boga i nienawidzą życia, które tylko Bóg może dać. Nienawidzą miłości, która pochodzi tylko od Boga. Nienawidzą pokoju, który może zapanować tylko tam, gdzie króluje Chrystus. Jak powiedział kilka dni temu Tucker Carlson, mamy do czynienia z ludźmi, którzy służą szatanowi i demonom piekła, tak jak normalni ludzie czczą i służą Bogu.

Jest to bitwa, w której ciało i dusza, materia i duch są obiektami śmiertelnych ataków ze strony ludzi i duchowych mocy. Ale nie zapominajmy, że jeśli nasz wróg skorzysta z pomocy piekielnych duchów, mamy po swojej stronie Pana Boga wszystkich armii, Dominus Deus i wszystkie zastępy aniołów i świętych nieskończenie potężniejsze. Bóg jest Wszechmogący.
Nigdy o tym nie zapominajmy. On jest Ojcem.
Nie opuszcza swoich dzieci w czasie przestępstwa, którego doświadczają.

Dlatego zachęcam was, drodzy przyjaciele, do stoczenia tej bitwy za pomocą duchowej broni, którą Bóg oddaje do waszej dyspozycji: modlitwy, zaufania Panu i świadomości, że wróg nie zostanie pokonany tam, gdzie jest najbardziej zorganizowany i przerażający, ale uderzając go tam, gdzie jest słaby. Ta słabość wynika z jego zepsucia, z jego uległości wobec zła, z (ciężaru) wszystkich grzechów, które popełnił i nadal popełnia: grzechów przeciwko małym dzieciom Bożym.

Ponieważ ludzie, którzy w ciągu tych czterech lat poddali się blokadom, łamaniu ich praw, pozbawieniu pracy i segregacji społecznej, nie chcą tolerować przestępstw, które ta przeklęta sieć zboczeńców i pedofilów popełnia wobec dzieci. Dlatego należy ujawnić i odważnie potępić sieć współudziału i zbrodni polityków, bankierów, aktorów, dziennikarzy, duchownych i sławnych ludzi, których łączy pakt krwi.

A cała forteca kłamstw i oszustw, którą wykluli, upadnie, pociągając za sobą cały plan globalistów, ideologię woke, teorię gender, fałszywy kryzys klimatyczny i oszustwo oraz cyfrową walutę. „Simul staben, simul caden” mówi łacińska maksyma: „tak jak stoją razem, tak też razem upadną”.

Trzymajcie się więc mocno pod sztandarem Chrystusa i w armii Boga, który jest Wszechmogący i który zwyciężył przez krzyż, i już zwyciężył świat, który teraz wkracza w swoje ostatnie etapy. Gromadźcie się wokół Pana, wzywajcie Jego świętego imienia, a to da impuls do waszej bitwy.


Św. Paweł: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”.
Niech Bóg błogosławi was wszystkich.

——————————————–
Charles Kovess:
 Dziękuję. Dziękuję. To jest najważniejsze i bardzo dziękuję za podzielenie się tym.
Stephen Frost: Arcybiskupie Vigano, jestem Ci bardzo wdzięczny za to, że zobaczyłeś mojego maila. Myślałem, że go nie widziałeś. Ale widziałeś i dziękuję, że przyszedłeś, stanąłeś z nami i przemówiłeś do nas dzisiaj. To bardzo miłe z twojej strony.
Arcybiskup Vigano: Dziękuję. Wspomniałem o tym kilka razy w moim wystąpieniu, że również Kościół, a w szczególności Stolica Apostolska, zostały zinfiltrowane w tej bitwie ze strony szatana. To jest sytuacja, w której musimy teraz zrobić to dla siebie i użyć tej duchowej broni, o której wspomniałem w moim przemówieniu. Niech Bóg was błogosławi.
Stephen Frost: Dziękuję.
A False Pandemic and the Imposition of a False Vaccine – LewRockwell     (By Archbishop Carlo Maria Viganò  , January 13, 2024)

Czego chcą sodomici? Jaka jest ich cel ostateczny? Odpowiedź znajduje się w Księdze Rodzaju.

Czego chcą sodomici? Jaka jest ich cel ostateczny? Odpowiedź znajduje się w Księdze Rodzaju.

Nie chcą niczego innego, jak tylko całego świata, aby oświadczyć, że BÓG się myli, a oni mają rację.

Odpowiedź przez pytanie.

Pytania i odpowiedzi: Ann, czego chcą sodomici? Jaka jest ich cel ostateczny? Odpowiedź znajduje się w Księdze Rodzaju 19 – żądają, aby ich nędzne grzechy zostały uznane za słuszne, uprawomocnione i „BŁOGOSŁAWIONE”. 

Dostaję dość dużo wariantów tego pytania.

Pytanie: Czego chcą sodomici? Jaka jest cel ich gry? Mają już swoje „fałszywe małżeństwo”, są de facto chronioną „klasą ofiar”. Działają otwarcie, nie tylko bez sprzeciwu i protestów, ale są też aktywnie chwaleni za swoją deprawację. Jaki więc jest ich cel ostateczny? 

Odpowiedź: Nie chcą niczego innego, jak tylko całego świata, aby oświadczyć, że BÓG się myli, a oni mają rację. A jeśli Bóg „nie ma racji”, to Bóg nie jest Bogiem, a sodomici są w rzeczywistości lepsi od Boga i przez cały czas byli ofiarami gorszej istoty.

Chciałbym zwrócić uwagę na fascynujący fragment egzegezy dotyczący wydarzeń z 19 rozdziału Księgi Rodzaju – Sodoma i Gomora. Kiedy dwaj aniołowie weszli do domu Lota i „mężowie z miasta otoczyli dom, młodzi i starzy, wszyscy razem” (werset 4), celem zgromadzenia nie był przede wszystkim gwałt zbiorowy.

Pomyśl o tym. Sodoma była miastem o nietrywialnych rozmiarach. Tłum ten nie pojawił się w oczekiwaniu, że każdy mężczyzna w mieście będzie mógł zgwałcić dwóch mężczyzn przebywających w domu Lota. Prawdopodobnie liczyli na wyprowadzenie dwóch lokatorów i być może wywołanie między nimi orgii.

Aby zobaczyć, jaki był ich główny motyw, spójrz na werset 9: Ale oni powiedzieli: Zabierz się tam z powrotem. I znowu: Przyszedłeś, powiedzieli, jako obcy, czyś to miał być sędzia? dlatego my cię uciśniemy bardziej niż oni.

Tłum Sodomy przybył do domu Lota, aby zażądać, aby zarówno Lot, jak i jego dwaj goście RATYFIKOWALI perwersję seksualną Sodomitów. 

Byli tam, aby żądać ideologicznego konformizmu, najlepiej poprzez UCZESTNICTWO w perwersyjnych aktach genitalnych. 

Pamiętaj o 4-stopniowym postępie tego, czego wymaga zło: Tolerancja, Akceptacja, Ratyfikacja, Uczestnictwo. Spójrz na słowa, których używają… CZY TO BYŁ SĘDZIA?

Plus ça change, plus c’est la même chose.

 —————————————–

Tłumaczenie cytowanego fragmentu Biblii wg ks. J. Wujka

4 – Ale pierwej nim poszli spać, ludzie z miasta obstąpili dom, od chłopięcia do starca, wszystek lud razem.

5 I zawołali Lota, i rzekli mu: Gdzie są mężowie, którzy weszli do ciebie w nocy? Wywiedź ich tu, abyśmy ich poznali.

6 Wyszedłszy do nich Lot i zamknąwszy drzwi za sobą rzekł:

7 Nie czyńcie, proszę, bracia moi, nie czyńcie tej złości.

8 Mam dwie córki, które jeszcze nie poznały męża; wywiodę je do was i czyńcie z nimi, jak się wam podoba, byleście jeno mężom tym nic złego nie czynili, bo weszli pod cień dachu mego.

9 A oni rzekli: Pójdź precz!  i znowu rzekli: Przyszedłeś tu jako przychodzień; czy po to, abyś sądził? Ciebie tedy samego bardziej niźli ich udręczymy.  I napierali na Lota gwałtownie, i już blisko było, żeby drzwi wyłamali.

Powstrzymajmy „Policję myśli” ONZ

<petycje@citizengo.org>

Spisek ONZ ujawniony:

Podczas gdy wszyscy składaliśmy sobie nawzajem życzenia noworoczne, globaliści z ONZ knują potajemnie, jak zepsuć ten rok zwykłym ludziom, takim jak Państwo i ja.  

Myśleli Państwo, że oni zrobili sobie przerwę świąteczną?

Cóż, CitizenGO właśnie odkryło ich zaskakujący spisek.

Kiedy wszyscy cieszyliśmy się świętami Bożego Narodzenia, UNESCO, będąca jednym z głównych organów ONZ, wdrożyła swój niepokojący plan — taki, który bezpośrednio zagraża istocie naszych wolności.

Plan o nazwie „Wytyczne dotyczące zarządzania platformami cyfrowymi” przedstawia kompleksowy zestaw obowiązków, odpowiedzialności i ról dla Państw, platform cyfrowych, organizacji międzynarodowych, mediów itp. Celem tego projektu jest skuteczne radzenie sobie z wyzwaniami związanymi z dezinformacją, mową nienawiści oraz teoriami spiskowymi, co ma przyczynić się do rzekomego zwiększenia bezpieczeństwa i rzetelności informacji w przestrzeni cyfrowej.

Starają się Państwa przekonać za pomocą wyrafinowanych argumentów, że ich działania służą jedynie Państwa bezpieczeństwu. Jednak proszę mi wierzyć, oni kłamią prosto w oczy!

To bezpośrednie zagrożenie dla wolności słowa wymierzone w tych z nas, którzy kwestionują poglądy globalistów na temat płci, aborcji, szczepień, wartości rodzinnych i chrześcijaństwa.

Za tym pomysłem stoi ta sama organizacja, która dąży do globalnego porozumienia pandemicznego, by kontrolować decyzje dotyczące Państwa zdrowia i równocześnie podkreśla, że wolność religijna jest mniej istotna niż promowanie ideologii LGBT. Teraz planują decydować o tym, co Państwo mogą czytać, publikować i udostępniać!

Czy zechcą Państwo podpisać petycję, w której apelujemy do Premiera RP o wyrażenie sprzeciwu wobec planów globalnej cenzury proponowanych przez UNESCO?

W CitizenGO jesteśmy gotowi przeciwstawić się tej globalistycznej i skrajnie lewicowej koncepcji, tak jak walczymy z Traktatem Pandemicznym i innymi zagrożeniami dla Państwa i naszej wolności.

Pierwszy krok w naszym planie – Wspólne działanie w celu zebrania ponad 500 000 podpisów w Polsce i w 20 innych państwach, w których prowadzimy naszą działalność do 31 stycznia. Naszym celem jest wyrażenie zdecydowanego sprzeciwu w możliwie najkrótszym czasie. Chcemy upewnić się, że decydenci nie będą w stanie zignorować tak silnego oporu wobec ich ukrytych planów.

Możliwość swobodnej wymiany zdań i informacji jest fundamentem społeczeństwa demokratycznego.

Jednak celem tego projektu ONZ jest ograniczenie swobody otwartej debaty zarówno na platformach społecznościowych, jak i poza nimi, pod pretekstem kontroli tzw. mowy nienawiści oraz „fałszywych informacji”.

Zarówno Państwo, jak i ja doskonale zdają sobie sprawę z prawdziwego celu tych działań: dla globalistów, terminy „mowa nienawiści” i „fałszywe wiadomości” to po prostu synonimy dla wszystkiego, co stoi w sprzeczności z ich agendą. I właśnie dlatego chcą posłużyć się tak zwaną Policją myśli. 

Ich intencje są jasne:

  • Jeśli informacje dotyczące wyborów znajdują się pod ich kontrolą, to mamy świadomość, jak łatwo mogą oni wpływać na wyniki polityczne i kształtować je według własnych preferencji.
  • Drugi aspekt nie powinien Państwa zaskoczyć — to środki zdrowia publicznego. Po roku prób przepchnięcia Traktatu Pandemicznego WHO, ONZ dostaje kolejne narzędzie, aby narzucać Państwu decyzje dotyczące Państwa zdrowia.
  • I na sam koniec „podżeganie do dyskryminacji”, znane również jako „mowa nienawiści”. Według nich jest to wszystko to, co jest sprzeczne z ich agendą dotyczącą kwestii takich jak ideologia gender, aborcja i chrześcijańskie poglądy na temat fundamentalnych spraw!

Pamiętają Państwo jak wielu spośród działaczy CitizenGO, takich jak Caroline Farrow w Anglii, Ann Kioko w Nigerii czy teraz Eduard Prols w Niemczech, było ściganych i oskarżanych za publiczne wyrażanie swoich opinii na tematy takie jak ideologia gender. Nie wspominając o skandalicznym oskarżeniu Paivi Räsänen w Finlandii, która przez długi, trzyletni proces, ryzykowała karę więzienia za wyrażanie swoich chrześcijańskich poglądów w sieci. Nie zapominajmy, że wszyscy wymienieni byli ścigani i oskarżeni z powodu „mowy nienawiści”.

Celem tego nowego raportu jest przedstawienie środków służących identyfikacji i ograniczaniu tego, co uznane jest za „dezinformację” i „mowę nienawiści”.

Wyobraźcie sobie Państwo, jak łatwe będzie prześladowanie chrześcijan za ich poglądy, jeśli propozycje zawarte w tym raporcie zostaną zrealizowane.

Po raz kolejny to my musimy powstrzymać ten projekt i zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby ujawnić to, czym on naprawdę jest — totalitarną i nachalną próbą globalnej cenzury, która nie tylko narusza, ale wręcz ogranicza nasze podstawowe prawa do wyrażania własnych przekonań.

Pomóżcie nam Państwo zebrać 500 000 podpisów przed 31 stycznia! Razem zatrzymajmy ten spisek ONZ.

Podpiszcie Państwo naszą petycję teraz i powstrzymajcie plan UNESCO, które zamierza dyktować nam to, co możemy, a czego nie powinniśmy mówić!

Państwa podpis pozwoli nam wysłać wyraźną wiadomość do ONZ, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby powstrzymać zagrożenia płynące z tego raportu. 

Raport UNESCO dotyczący zarządzania platformami cyfrowymi wskazuje na rosnącą tendencję do zwiększania cenzury i kontroli nad komunikacją w sieci.

Oznacza to tłumienie poglądów i informacji, które są sprzeczne z narracjami zatwierdzonymi przez UNESCO lub współpracujące z nią rządy i korporacje.

Zasadniczo to oni będą decydować o wymianie informacji, dyktując, co możemy lub czego nie powinniśmy mówić w Internecie. To nie tylko formowanie opinii publicznej — to niebezpieczny ruch, mający na celu narzucenie jednej ideologii i zdławienie w zarodku różnorodnych myśli i przekonań.

Wbrew Konstytucji RP, która stanowczo zabrania ingerencji rządu w wolność słowa i prasy, UNESCO odwołuje się międzynarodowych praw człowieka, próbując określić, które wypowiedzi należy ograniczać.

Nie ma wątpliwości, że tego rodzaju raporty wydawane przez agencje ONZ są niezwykle istotne.

Są one wykorzystywane jako normy, które później mają być narzucane rządom narodowym. Mieliśmy już okazję przekonać się, jak niebezpieczne może być prawo międzynarodowe ONZ.

Najbardziej niepokojące jest to, że UNESCO nie działa samotnie, gdyż planuje podjąć współpracę z rządami i korporacjami na całym świecie, aby wprowadzić globalną cenzurę — niczym „Policja naszych myśli”.

Sam raport określa formę współpracy z rządami, aby skierować swoje działania na różnego rodzaju formy wypowiedzi. 

Rozpoczynając ten rok, gdy wracamy do codziennych obowiązków, ONZ intensyfikuje wysiłki, aby wdrożyć ten kontrowersyjny pomysł. 

Dlatego właśnie musimy ponownie stanąć w obronie naszych wartości. Po raz kolejny walczymy o zachowanie niezbywalnego prawa do swobodnego wypowiadania się na temat kluczowych kwestii, również tych dotyczących naszej wiary. 

Nie możemy pozwolić sobie na porażkę: prosimy o Państwa pomoc w zebraniu 500 000 podpisów przed końcem stycznia, aby skutecznie udaremnić działania „Policji naszych myśli” ONZ.

Dołączcie Państwo do nas i razem wyślijmy zdecydowane przesłanie. Podpiszcie Państwo naszą petycję, w której wzywamy premiera RP, aby sprzeciwił się próbom UNESCO kontrolowania i cenzurowania naszych wypowiedzi w Internecie.

Dziękuję za Państwa uwagę i działania podjęte w tej ważnej sprawie,

Ignacio Arsuaga z całym zespołem CitizenGO

Więcej informacji w języku angielskim:

Guidelines for the governance of digital platforms (UNESCO)

https://unesdoc.unesco.org/ark:/48223/pf0000387339

Inside the UN Plan to Control Speech Online (The Epoch Times)

https://www.theepochtimes.com/article/inside-the-un-plan-to-control-speech-online-5534524

Inside The UN Plan To Control Speech Online (AMAC)

https://amac.us/newsline/society/inside-the-un-plan-to-control-speech-online/

Kodeks prawicy. Konserwatywny realizm.

Wawel ekspedyt

WSTĘP

image

Wobec inwazji lewicowej mentalności (czyli przeciętności i bezmyślności sterowanych z tylnych siedzeń przez oligarchów okrzykiem “pust wsiegda budiet postęp“) konieczne jest odświeżanie znaczenia pojęcia PRAWICA (czyli prawicowej postawy, mentalności, myśli państwowotwórczej). Dawniej preferowano na rzecz opisu rzeczonej, prawicowej postawy termin “konserwatyzm”. Jednak niewidzialna ręka kreatorów tego, co ma myśleć społeczeństwo (vide: Bernays) wymusiła termin “prawica” kojarząc w tępych odbiorcach mediów konserwatyzm z zacofaniem. Tymczasem źródłowo konserwatyzm = mądrość. Poniższy tekst wraca do pierwotnych sensów podziałów na scenie politycznej.

KODEKS PRAWICY

   „Sprawiedliwośc jest czymś zupełnie innym niż równość i oznacza według słów Ulpiana „Suum cuique” (Każdemu co jego).”

1. Realizm kontra relatywizm. Konserwatyzm – bo takiego będę używać pojęcia w dalszej części artykułu zamiast niejasnego terminu “prawica” – utrzymuje, że istnieje  obiektywny porządek rzeczywistości, niezależny od naszych subiektywnych interpretacji. Jak pisze Jeffrey Burton Russell (1986) w swej analizie współczesnych koncepcji zła, zanik religijnej wersji realizmu przyczynił się do powstania pustki w tym stuleciu:

„Próżnia ta została do pewnego stopnia wypełniona przez marksizm (który sam jest odmianą religii) i liberalny progresywizm, wyznające wiarę, że ludzkość ma przed sobą postęp.(…) faustowska ufność w zdolność ludzkości do rozwiązywania swych problemów wraz z niczym nie uzasadnioną wiarą w dobroć ludzkiej natury, sprowadziła intuicje dobra i zła do wymiaru zjawisk psychologicznych, nie zakorzenionych w żadnej transcendentnej rzeczywistości i wytłumaczalnych w kategoriach fizycznych, mechanistycznych. Rezultatem jest mętny, lecz wszechogarniający relatywizm moralny. Żadne wartości nie są transcendentne; wszystkie są całkowicie względne i zależą od preferencji jednostek lub społeczeństw. Prawda również jest kwestią preferencji”.

Konserwatywny realizm, w przeciwieństwie do relatywizmu, stanowi współczesne ucieleśnienie tradycyjnej teorii prawa naturalnego. Jeżeli nie wierzy się w prawo naturalne, to nie może być zgody co do dobra i zła (albo prawdy i fałszu, rzeczywistości i fikcji). Prawo naturalne jest zespołem pewników (moralnych absolutów), bez których nie potrafilibyśmy uzgodnić między sobą, co jest dobre, a co jest złe. W polityce, prawo naturalne jest „luźnym zestawem reguł działania, narzuconych przez autorytet wyższy od państwa” (R.Kirk). Jeżeli, jak sądził Hobbes (i jak sądzi wielu liberałów), tego rodzaju autorytet nie istnieje, to państwo musi być omnipotentne.

„(…)Demokracja może się stać równie ciemiężycielska jak tyrania, jeżeli zaneguje prawo naturalne. (…) „lud może być równie niebezpieczny jak dyktator, kiedy popadnie w bałwochwalstwo, zapomina­jąc, że obowiązuje go prawo nie ustanowione przez człowieka.” “. H. Agar, A Declaration of Faith (1952)

2. Kapitalizm kontra kolektywizm. Wolność jest ścisle związana z własnością prywatną. Wolności politycznej muszą towarzyszyć indywidualne decyzje ekonomiczne oraz indywidualna własność. Własność prywatna jest jednym z nielicznych rzeczywistych naturalnych uprawnień. Ludzie mają fundamentalne prawo do zatrzymywania korzyści ze swej inteligencji, pracy i roztropności. Wolny rynek jest w równym stopniu imponującym motorem kreatywności co jarmarkiem prostactwa i tandety, ale mimo wszystko, pozostaje rynek najlepszym gwarantem wolności, gdyż ruchliwy pieniądz powoduje rozproszenie władzy. A zatem władza kapitalizmu, tak samo jak federalizmu [prawdziwego, nie “europejskiego”], powściąga władzę państwa. Im więcej człowiek bierze na siebie, tym jego życie jest pełniejsze.

3. Dobro wspólne kontra etatyzm i nepotyzm. Istnienie państwa i władzy jest po części skutkiem ludzkich słabości i niedoskonałości. Jego zadaniem jest obrona ludzi przed zbyt potężnym społeczeństwem, przed złymi jednostkami lub przed wrogiem zewnętrznym. Państwo jest kośćcem narodu. Prawomocność państwa spoczywa w pierwszym rzędzie na autorytecie ale także, wskutek niedoskonałej natury człowieka na sile. W sferze działania państwa winno być tak wiele wolności, jak to jest możliwe i tak wiele siły, ile jest konieczne. Wszystkie wolne narody są „autorytarne” w swojej polityce, a także w zyciu społecznym i rodzinnym. Państwo ma charakter „aneksjonistyczny”. Grozi mu ciągle niebezpieczeństwo chorobliwego rozrostu jego organów i uzurpowania sobie funkcji, które z natury rzeczy należą do jednostki, rodziny lub społeczeństwa. Cokolwiek może uczynić jednostka, winna to czynić; następnym krokiem jest zwrócenie się do rodziny, dalszym do wspólnoty lokalnej, a dopiero na samym końcu do państwa. Dlatego idealne państwo winno być państwem federalnym, złożonym z jednostek politycznych o szerokiej autonomii (states, Laender, regions, provinces, ziemie). Oczywiście nie ma tu żadnych analogii do pseudofederalnego projektu Unii Europejskiej. Regiony podobnie jak osoby mają swoją niepowtarzalną wartość, są wytworem organicznego wzrostu i maja o wiele bardziej wyraziste oblicze niż wielkie państwo. Rządzący powinni z powagą i rzetelnie przysłuchiwać się temu, czego pragną rządzeni. Przed biurokracją i technokracją jednak nie ma ucieczki. W epoce w której nauka i technika są tak silnie obecne, nieodzowna jest wysoko wykwalifikowana administracja, która cieszy się poważaniem obywateli i ma dochody zmniejszające do minimum pokusę korupcji.

 Dzieci są wychowywane przede wszystkim przez rodzinę. Jest rzeczą wielce szkodliwą przyjmowanie przez szkołę zadań i obowiązków, które spoczywają na rodzinie. W szkołach powinny panować: dyscyplina, pilność, pracowitość, cierpliwośc i wytrwałość. Państwo i społeczeństwo muszą unikać każdej polityki, która zagraża integralności i niezależności rodziny.

Mężczyzna i kobieta są duchowo równowartościowi, lecz mają różne powołania, zadania i role. Tradycyjna rola kobiety w naszej cywilizacji to: miłość, sympatia, dawanie życia, wychowanie dzieci. Są to rzeczy niesłychanie ważne, wprost bezcenne. Nikt nie potrafi zastąpić kobiety w tej roli. Nie oznacza to, że kobietom należy ustawowo zabraniać swobodnego wyboru zawodu, kariery i roli innej niż ta, dana jej przez naturę.

4. Sceptycyzm kontra progresywizm. Konserwatyzm różni się od liberalizmu w jednej absolutnie fundamentalnej sprawie:  w poglądzie na naturę ludzką. Mówiąc prościej: konserwatyści uważają, że człowieka trzeba hamować, liberałowie, że trzeba go wyzwolić. Konserwatyści muszą walczyć o utrzymanie tradycyjnych hamulców, którymi są rodzina, społeczność i religia, podczas gdy liberałowie często widzą w tych instytucjach „opresje”, które należy usunąć. Problem w tym, że kiedy znikną te „opresje”, rządzić będzie tylko tyrania. Wolność nie jest więc stanem natury, lecz owocem ewolucji politycznej. Wymaga prawa oraz możliwości do sprzeciwiania się panującej władzy czy opinii.

5. Ewolucjonizm kontra konstruktywizm. Konserwatyzm utrzymuje, że ewolucyjnie wykształcony porządek, ewolucyjnie wykształcone wskazania tradycji, czyli mądrość odziedziczoną, należy stawiać wyżej od porządku skonstruowanego. Konserwatyzm wykazuje nieufność do sofistów, obliczaczy i ekonomistów, którzy chcieliby zrekonstruować społeczeństwo na podstawie abstrakcyjnych projektów.

6. Teizm kontra sekularyzm. Konserwatywne pojęcie wiary pokrywa się ze zwykłym znaczeniem określenia „wiara religijna” i oznacza akceptację transcendentnych źródeł jednostkowego życia i społeczeństwa. Człowiek jest czymś więcej niż „tylko człowiekiem”. Jego egzystencja nie kończy się wraz ze śmiercią ciała. Życie człowieka jest w niezrozerwalny sposób związane z Bogiem, zwykle przez spajającą moc religii. Rozum, intuicja i łaska są drogami do niewidzialnego, ale niewątpliwie istotnego, wszechwiedzącego i wszechmocnego Boga.

    Wiara religijna jest ważna z dwóch powodów: 1) religia jest prawdziwa, a jej prawdziwość nadaje znaczenie po prostu wszystkiemu (również sensu nicości nie można naprawdę poznać bez odniesienia do Boga); 2) religia daje (niektórzy uznają to za paradoks) jedyną pewną ochronę przed absolutyzmem – lewicowym czy prawicowym.

Rozdzielenie Kościoła i państwa w żadnej mierze nie oznacza, ze nie powinny one ze sobą współpracować. Taka współpraca istnieje w wielu krajach od pokoleń i była z pożytkiem dla obu stron.

Religia jest jedną z charakterystycznych cech człowieka odróżniających go od zwierząt. Etyka opiera się na pojęciach religijnych, dlatego pełne rozpoznanie „prawa naturalnego” jest możliwe tylko w swietle religii. Nie zaprzecza temu fakt, że istnieją ludzie niewierzący, którzy przestrzegają zasad moralnych lepiej niż niejeden wierzący. Ale dzieje się tak dlatego, że nieświadomie podążają oni za wskazaniami moralnymi zawartymi w religii. Statystycznie rzecz biorąc wyraźnie widać, że wzrost przestępczości i rozpad rodziny są wynikiem osłabienia wiary. Rozmaite wyznania powinny ze soba współpracować akceptując to, co je łączy: wspólny duchowy i estetyczny fundament, na którym powinno opierać się państwo i społeczeństwo.

7. Elity autentyczne kontra uzurpatorskie koterie. Talent, rzeczywiste osiągnięcia, ofiarność, moralna dyscyplina, charakter muszą być szanowane i nagradzane. Zawiść, grupowa arogancja, mściwość, nienawiść, brak miłości bliźniego są nowotworem zżerającym społeczny organizm. Społeczeństwo bez elit, przywództwa i bez wzorów, które można naśladować, jest społeczeństwem chorym. Kiedy ich nie ma, lub są złe, narody popadają w dekadencję i upadają. Formowanie się elit przebiega w długim procesie krystalizacji i selekcji.

8. Patriotyzm kontra kosmopolityzm i wynaradawianie. Patriotyzm nie ma nic wspólnego z nacjonalizmem (w jego wersjach anglosaskiej, germańskiej, rosyjskiej i żydowskiej) i rasizmem (pojęcie “nacjonalizm” trzeba jednak próbować zrehabilitować opierając się na dokonaniach polskiej myśli narodowej). Patriota przyjmuje „ponadnaturalny”, refleksyjny i etyczny a nie etniczny, punkt widzenia. Jest wierny i lojalny wobec kraju, w którym się urodził, kraju jego przodków lub też kraju, który wybrał jako swoją ojczyznę. Patriota dumny jest z różnorodności kultur, języków, instytucji, stanów, klas, warstw, tradycji i poglądów. Narodowość, obywatelstwo są istotnymi czynnikami i nie powinny być ignorowane. Narodowość wyodrębniana w pierwszym rzędzie, ale nie wyłącznie przez język posiada również swój wymiar kulturalny. Ale w pojęciu narodowości mieści się nie tylko język, ale również obyczaje, sposoby, zachowania, tradycje kulturalne. Narodowość zawiera w sobie wartości racjonalne i duchowe. Jest integralną częścią osobowości człowieka i z reguły może zostać zmieniona jedynie w dzieciństwie. Sztuczne „wynaradawianie” jest złem i sprzeczne jest z tradycją naszej cywilizacji.

Skutkiem niwelatorskiej działaności rządu ogólnoeuropejskiego byłaby cywilizacyjna martwota.

[Narodowość należy odróżnić od obywatelstwa, które jest stanem polityczno-prawnym i dlatego może zostać zmienione właściwie w każdej chwili. Jednakże również obywatelstwo wymaga lojalności i nie należy zmieniać go jak rękawiczek (stąd w niektórych krajach nowi obywatele składają przysięgę na wiernośc państwu, którego obywatelstwo otrzymują)].

Tradycje neutralne i „nieracjonalne” są też ważne i potrzebne, gdyż dają ludziom poczucie ładu i bezpieczeństwa. Tradycje należą do regulatorów społecznych. Zmiany są niekiedy konieczne, a więc także rewizje pewnych tradycji. Trzeba jednak przeciwstawić się zmianom dla samych zmian, gdyż wprowadzają do zycia chaos i niepewność. Nagłe zmiany mogą być dokonywane jedynie w sprawach mało istotnych, tam jednak gdzie chodzi o sprawy fundamentalne, tam obrona tradycji równoznacznej z trwałością warta jest poświęceń i ofiar.

9. Prawdziwa tolerancja kontra bezideowość i nihilizm. „Prawdziwą tolerancję mogą okazywać jedynie osoby posiadające ugruntowane przekonania. Dla takich ludzi tolerancja polega na tym, że potrafią „ścierpieć” (łac.tolerare) przekonania innych ludzi i uznaja ich prawo do wyznawania tych poglądów. Kto nie ma stałych i mocnych przekonań, kto grzeczne wątpienie, agnostycyzm, sceptycyzm lub nihilizm podnosi do rangi zasady, ten może być jedynie obojętnym, a nie tolerancyjnym.

10. Wyjątkowość kontra równość. Każdy jest niezbędny, każdy jest niezastąpiony. Choćby był nie wiadomo jak mały i cichy. Skutkiem tej wyjątkowości i niepowtarzalności jest różnorodność i nierówność. Jesteśmy różni pod każdym względem – fizycznym, moralnym i intelektualnym. Różnymi czynią nas nasze talenty, zdolności i wysiłki, nasza płeć i nasz wiek, nasza mądrość i nasze doświadczenie. U wszystkich ludzi występują te same cechy, ale nie w jednakowym stopniu. Konserwatyzm cechuje przychylny stosunek do różnorodności i tajem­nicy ludzkiego istnienia, w przeciwieństwie do ciasnej jednorod­ności, egalitaryzmu i utylitarnych celów większości radykalnych systemów.

Poniżające człowieka dążenie do równości i nienawiść do tego co odmienne charakteryzuje wszystkie formy lewicowości. Ponieważ jednak natura tworzy różnice, lewica może osiągnąć swe cele jedynie przy użyciu przemocy, poprzez urawniłowkę, przymusową asymilację, emigrację lub ludobójstwo. Wszystkie odmiany lewicy, które swą kulminację osiągnęły w rewolucjach: francuskiej, bolszewickiej i narodowo-socjalistycznej, poszły tą drogą.

[opracowano na podstawie:

Deklaracja Portlandzka (red.Erik von Kuehnelt-Leddihn)

Brad Miner – Zwięzła encyklopedia konserwatyzmu

Erik von Kuehnelt-Leddihn – Demokracja – opium dla ludu?]

RŻNĄ GŁUPA a NACHODŹCÓW KUPA

RŻNĄ GŁUPA a NACHODŹCÓW KUPA

Krzysztof Baliński 29 września 2023

Kto w orędziu do narodu mówi o „największej aferze, z jaką mierzyliśmy się w XXI wieku”? – żydowski marszałek polskiego Senatu. Kto najbardziej aferę podgrzewa? – żydowska gazeta dla Polaków. Kto twierdzi, że niechęć wobec imigrantów prowadzi do holocaustu? – Agnieszka Holland. Kto żąda „Wpuśćcie tych ludzi do Polski! Kim są, ustali się później!” – Iwona Hartwich. Dlaczego Jaś Hartman, członek żydowskiej loży Synów Przymierza cieszy się, że „w Polsce za 20 lat może być więcej meczetów niż kościołów”? Dlaczego organ prasowy imigrantów przybyłych w taborach Armii Czerwonej pisze: „Polska za 25 lat będzie normalnym europejskim krajem, z kosmopolityczną, stolicą, pełnym cudzoziemców, a przez centra dużych miast przepływać będzie każdego dnia kolorowy, wielojęzyczny tłum”? Dlaczego redaktor naczelny „Krytyki Politycznej” żąda: „Polska powinna przyjąć nie 3,3, lecz 16 milionów Żydów, ponieważ to Polacy powinni znaleźć się w mniejszości?

To nie tylko skutek niefrasobliwości Angeli Merkel. To perfidny instrument wrogów naszej cywilizacji. Wędrówka ludów, likwidacja granic, mieszanie ras znakomicie przyspieszają upadek państw narodowych. Paul Johnson wyodrębnił cel, jaki judaizm stawia sobie wobec kultury chrześcijańskiej: Podważać spoistość społeczeństwa chrześcijańskiego przez propagowanie wielokulturowości i masową imigrację. Czy to przypadek, że otwarcia granic i wpuszczenia milionów imigrantów żądają ludzie o imigrancki pochodzeniu i o uchodźczych nazwiskach? Czy to przypadek, że za przyjęciem imigrantów są Michnik i Gross? Czy związku z tym nie ma to, że Joe Biden troszczy się o „integralność terytorialną” Ukrainy, a nie troszczy się o integralność terytorialną południowej granicy USA, przez którą przewalają się imigranci z całego świata, w tempie 250 tysięcy na miesiąc? Czy nie dlatego, że wraz z nim doszli do władzy marksiści pochodzenia żydowskiego, wcielający w życie tezę „granice są rasistowskie”? Czy nie profetyczne było ostrzeżenie Barbary Spectre: „Europa wchodzi w tryb wielokulturowości, a Żydzi będą znienawidzeni, ponieważ zawiadują tym procesem”? No i mamy, co mamy – społeczeństwa wielorasowe w Europie, wzorowane na USA, gdzie Żydzi rządzą, a biali użerają się z kolorowymi.

12 września premier powołał, w miejsce Piotra Wawrzyka, Jarosława Lindenberga, byłego redaktora „Gazety Wyborczej”, brata założyciela tej gazety, wysokiego funkcjonariusza MSZ od 1990 roku. Lindenberg karierę robił za urzędowania wszystkich ministrów. Po „odzyskaniu MSZ” przez PiS został dyrektorem gabinetu Anny Fotygi. Protegowanemu Geremka aura sprzyjała także w czasie „pontyfikatu” A. Kwaśniewskiego. Minister Dariusz Rosati nie tylko zagwarantował Geremkowi, będącemu wówczas formalnie w opozycji, stan posiadania, ale w sprawach kadrowych „jadł mu z ręki”. Przed komisją sejmową przesłuchującą kandydatów na ambasadorów stawali regularnie: jeden kandydat z partii Geremka i jeden z partii Rosatiego, a Geremek mówił: „To piękny dowód istnienia rozumnego układu politycznego”. Premier Oleksy, gdy jego niektórzy, mniej wtajemniczeni i mniej wyrobieni politycznie partyjni koledzy dawali wyraz zdziwieniu takim roszadom, kpił: „Pamiętajcie durnie o okrągłym stole!”.

Tu przypomnijmy: gdy Geremek kompletował swój zespół w MSZ, decydowało obce pochodzenie, bezpieczniackie przeszkolenie i rekomendacja Michnika. Przypomnijmy też, kogo bracia Kaczyńscy zrobili ministrem, gdy w 2005 roku „odzyskali MSZ”. Stefana Mellera, syn agenta Kominternu (a ministrem odpowiedzialnym za sprawy zagraniczne w Kancelarii Premiera Ryszarda Schnepfa, syna funkcjonariusza Informacji Wojskowej). To z tych samych powodów „Gazeta Wyborcza” mogła pozwolić sobie na szczerość, gdy w 2007 władze w MSZ objął Radek Sikorski, że „MSZ tak naprawdę kieruje ekipa skompletowana jeszcze przez Geremka”. Zapytajmy zatem: Czy w przypadku Lindenberga nie chodzi o uspokajający sygnał, że po 2015 nic się nie zmieniło, że MSZ tak naprawdę kieruje ekipa skompletowana jeszcze przez Geremka? Czy uchodźcze pochodzenie wielu ministrów w rządzie Morawieckiego nie jest „pięknym dowodem istnienia rozumnego układu politycznego”? I czy to przypadek, że w polskim MSZ polskiego chłopa z Kielc podmienili na Żyda, i że na kozła ofiarnego wyznaczyli figuranta ubeckich i geremkowskich złogów w MSZ, któremu wydawało, że jest wiceministrem? To wszystko to nie przypadek. To żelazna precyzja i logika postępowania w obsadzie kluczowych stanowisk.

Czego można spodziewać się po tej zmianie? Po pierwsze – nie zmianie, bo Lindenberg to stary i sprawdzony funkcjonariusz. Po drugie – jest z nacji handlowej i wizy też sprzeda, tylko więcej i drożej. Po trzecie – jest związany z Klubem Inteligencji Katolickiej, środowiskiem narkotyzującym się oparami chanukowych świec. W jednym z pierwszych numerów „Wyborczej” opublikował bluźnierczą i głupkowatą parodię Mszy Świętej. Ostentacyjne kpiny z katolików zgorszyły nawet „Tygodnik Powszechny”, który zrugał „pana Jarka”. Wkrótce po tym zniknął z gazety brata. Z uwagi na umiarkowany talent publicystyczny? Z potrzeby rzucenia na front dyplomatyczny? W MSZ jego kariera nabrała tempa, a szczególnego rozpędu nadało jej katolickie PiS. Tu inna uwaga: nowy podsekretarza stanu będzie odpowiedzialny nie tylko za wizy, ale także za dyplomację publiczną, czyli obronę dobrego imienia Polski w świecie. Przed oskarżeniami redaktora Michnika?

Podczas kampanii wyborczej mówi się o wszystkim, tylko nie o narodowości polityków. Tymczasem wszyscy zaangażowani w akcję podmiany ludności Polski to imigranci o uchodźczych nazwiskach. Oczywiście z poprzednich fal, kiedy to w ramach powrotu Polaków ze Związku Sowieckiego, wśród „repatriantów” było 65 procent Żydów, niemówiących po polsku, z miejsc tak egzotycznych jak Armenia. A czy przypadkiem jest to, że imigrantów z takim zapałem wpuszcza do Polski „żoliborska grupa rekonstrukcji historycznej sanacji”? Przypomnijmy, że Piłsudski przyznał polskie obywatelstwo 600 tysiącom Żydów, którzy wyemigrowali po I wojnie światowej z Rosji. Tak więc, po 80 latach, wracamy do realiów sanacyjnej II RP, i to bynajmniej nie pod względem terytorium.

Przeraża nie tylko zaplanowany, konsekwentny i skuteczny proces podmiany ludności. Przeraża także proces wyganianie Polaków z Polski. Zapoczątkował go Berman, kontynuował Kiszczak, przyspieszył Mazowiecki i Tusk, a finalizuje Morawiecki, ubogacając „ten kraj” milionami obcych, w dodatku często Polski nienawidzących. Pamiętajmy o systemowej ekspatriacji Polaków w stanie wojennym, o wyrzuceniu z Polski przez „ludzi honoru”, przy przyzwoleniu, a nawet za namową „demokratycznej opozycji”, 2 milionów młodych Polaków. Pamiętajmy, że to za namową Geremka i Michnika, Kiszczak skazał na banicję tysiące działaczy „S”, strasząc śmiercią, wręczając paszporty ze stemplem jednokrotnego przekroczenia granicy. I to, a nie internowanie Macierewicza, było największą zbrodnią.

Do drugiego wielkiego narodowego exodusu doszło po ’89. Liczby porażają – z Polski, uciekając przed „Zieloną Wyspą” Tuska, a potem „Dobrą Zmianą” Morawieckiego, wyemigrowało 4 miliony Polaków. To wielka narodowa katastrofa. Ci wszyscy, których Polska utraciła, mówią to samo: wyjechali,  bo w Polsce nie dało się żyć, bo nie mogli założyć rodziny, bo kredyty mieszkaniowe zżerały  większość dochodów. I tak cofnęliśmy się do epoki pierwszych Piastów, gdy podstawowym towarem eksportowym byli niewolnicy wywożeni z Polski przez żydowskich kupców. W sumie z Polski wygnali 8 milionów Polaków, 20 procent całej populacji. W ciągu 40 lat Polska straciła więcej ludności, niż podczas II wojny światowej.

Katastrofa demograficzna nie pojawiła się z dnia na dzień. Zasadniczą jej przyczyną jest brak mieszkań. Bo to liczba mieszkań wybudowanych w danym roku wyznacza z precyzją liczbę dzieci, jakie urodzą się 5 lat później. Tymczasem po ‘89 zlikwidowano budownictwo społeczne i instytucje wspierające budownictwo mieszkaniowe. Dla młodych Polaków stworzono ścieżkę „dostępu do mieszkania” poprzez kredyt bankowy we frankach, a najwięcej takich kredytów udzielił Bank Zachodni WBK, którym w latach 2007-2015 kierował Mateusz Jakub Morawiecki. W Krajowym Funduszu Odbudowy jest „Zielona energia”, jest „Zielona inteligentna mobilność”, a nie ma nic o mieszkaniach! Innymi słowy – Morawiecki przyszłość Polski przekazał w ręce żydowskich deweloperów i banksterów. Innymi słowy mamy patriotyczno-chrześcijańsko-narodowo-konserwatywny rząd, a politykę demograficzną Sorosa.

To nie jest afera MSZ. To nie jest afera Wawrzyka, to jest afera Mariusza Kamińskiego z wąsikiem. Przy czym chodzi o wiceministra Wąsika Jana, bo gdyby chodziło o kalambur językowy, to napisalibyśmy, z uwagi na chorobę alkoholową inkryminowanego, „afera Mariusza Flaszki Kamińskiego”. Rządy się zmieniają, a w MSW spraw wiz „pilnuje” ciągle ta sama ekipa. Nie ma znaczenia, kto jest u władzy, bo Jakub Berman pozostawił po sobie godnych następców, których nikt nie kontroluje i nikt nie rozlicza. To oni wydają rocznie kilkanaście wiz dla Polaków z Kazachstanu i kilkaset tysięcy dla Azjatów. To oni wpuścili do Polski bez żadnej kontroli 10 milionów Ukraińców i, przy okazji, 150 tysięcy Azjatów przebywających na Ukrainie.

W sierpniu 2012 r. MSW przepchnęło w Sejmie ustawę o obywatelstwie. Jej przepisy dają możliwość nabywania polskiego paszportu przez osoby, które mają przodka z polskim obywatelstwem. A więc także potomkom Ukraińców służących w SS Galizien i wnukom Romana Szuchewycza. Zgodnie z ustawą, przyznanie obywatelstwa nie jest przywilejem, ale prawem, którego można dochodzić przed sądem. Tak więc, praktycznie każdy, komu przyznano status uchodźcy, po 2 latach spełnia warunki i ma do obywatelstwa ustawowo zagwarantowane prawo. W rezultacie, łatwiej jest dziś zdobyć polski paszport, niż prawo jazdy, a polskim obywatelem łatwiej jest dziś zostać Ukraińcowi, niż etnicznemu Polakowi z Ukrainy.

W 2007 r. Sejm uchwalił Ustawę o Karcie Polaka, z myślą o tych, którzy po wojnie zostali za wschodnią granicą lub w miejscach, dokąd trafili w wyniku sowieckich wywózek. Miała poświadczać ich narodowość, przywiązanie do polskiej tradycji i języka, ułatwiać kontakty z ojczyzną. Stanowi jasno i wyraźnie: „Jest to dokument potwierdzający przynależność do Narodu Polskiego”. Tymczasem Kartę przyznają głównie Ukraińcom, których związek z polskością polega na tym, że ich przodkowie mieli obywatelstwo RP. Karta umożliwia jej posiadaczowi od razu złożyć wniosek o stały pobyt, a rok pobytu wystarcza, by mieć polskie obywatelstwo. „Służby konsularne pracują nad milionem nowych wniosków o wydanie Karty, a zalecania MSZ są jasne: żadnych utrudnień, żadnych sprawdzeń, brać wszystkich jak leci. Możliwość uzyskania Karty ma każdy, kto pochodzi z kraju wchodzącego kiedyś w skład Związku Radzieckiego i mówi trochę po polsku. Polskie korzenie nie zawsze są nieodzowne” – zdradza „Die Welt”.

Powiązany z banderowską partią „Swoboda” portal opisał korupcyjny mechanizm pozyskania Karty. W rezultacie, wśród posiadaczy Karty znalazło się kilkanaście procent takich, którzy oficjalnie deklarują nie polską narodowość i odwołują się do ideologii UPA. Media ukraińskie otwarcie mówią, że za geszeftem kryją się funkcjonariusze polskich konsulatów, czyli – dodajmy od siebie – funkcjonariusze służb specjalnych, bo to one faktycznie i od dekad nadzorują i obsadzają swoimi konsulaty i Departament Konsularny MSZ. W całym procederze macza też palce Michał Dworczyk, herszt lobby ukraińskiego w rządzie, który nie tylko zmonopolizował tematykę współpracy z Ukrainą, ale i rozdaje karty w sprawach personalnych na polskich placówkach na wschodzie. A tak w ogóle – gdy przyjrzymy się ludziom rozdającym na prawo i lewo Kartę Polaka, to nie sposób nie zauważyć, że Polaków tam nie ma.

Co do zausznika premiera – swego czasu nieopatrznie wygadał się, że Rząd pracuje nad rozwiązaniami, które pozwolą na uproszczenie procedur związanych z osiedleniem się w Polsce wszystkich potomków mieszkańców I i II Rzeczypospolitej, którzy deklarują związek z Polską, co jednoznacznie oznacza, że zamierzają masowo osiedlać w Polsce niepolskie nacje. Gdy w lipcu 2022 Grzegorz Braun zwrócił uwagę, że przybysze z Ukrainy będą mogli ubiegać się o prawo stałego pobytu, a wkrótce po tym o obywatelstwo, został oskarżony o antyukraińską fobię i putinizm. Tymczasem Paweł Szefernaker – inny wiceminister pochodzenia uchodźczego poinformował, że Ukraińcy, którzy po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji przybyli do Polski, mogą od 1 kwietnia występować o pobyt stały w Polsce. Od tego dnia prawo takie wydawane jest taśmowo. Równie szybko przesiedleńcom przyznają obywatelstwo. A to już prawdziwy milowy krok ku przekształceniu Polski w państwo wieloetniczne.

Dla Tuska – to największy aferzysta XXI wieku. A nic nie mówi o aferach z czasów Radka Sikorskiego, kiedy korupcja i przekręty wizowe były normą, i w których sam brał udział. Dlaczego nie drąży tematu zatrzymania na lotnisku w podkrakowskich Balicach przewodniczącego gminy żydowskiej z ryzą pełnomocnictw in blanco zalegalizowanych przez polski konsulat w Tel Awiwie, które posłużyły do „odzyskania” wielu kamienic, bo sąd nakazał pełnomocnictwa oddać i przeprosić? Dlaczego Tusk i Kaczyński milczą na temat afery z handlem wizami z 2016 r. na placówce w Ankarze, w którą byli zaangażowani oficerowie Agencji Wywiadu? Wszyscy zostali awansowani. Jeden z nich został nawet szefem Agencji Wywiadu, a wszyscy, którzy chcieli sprawę wyjaśnić, zostali usunięci ze służby. 

Dlaczego o sprawach ważnych i istotnych mówi się bardzo mało albo nie mówi się wcale? Dlaczego w kampanii wyborczej pomijają temat imigrantów? Dlaczego nie spierają się na temat wojny w którą możemy być wciągnięci, kosztów pomocy dla Ukrainy, finansów państwa, kontroli nad służbami? Dlaczego Polacy raz po raz dostają po pysku i tylko się oblizują? Co robić, aby nie oszukali nas po raz kolejny, abyśmy nie obudzili się w kraju, który nie jest nasz? Zadajmy pytania: W którym programie wyborczym jest zapowiedź otwarcia granic? Co zrobią, by zachęcić do powrotu Polaków ze Wschodu i powstrzymać eksodus Polaków na Zachód? Żądać odpowiedzi przed wyborami, żeby nie powtórzyła się sytuacja z 2015, kiedy to po kilku tygodniach odkryliśmy, że to nie ci, na których głosowaliśmy.

Słuchajmy też rady abp. Józefa Michalika: „Katolik ma obowiązek głosować na katolika, mason na masona, a żyd na żyda”. No i przywróćmy słowo „ZDRADA”.

Krzysztof Baliński

==========================

JEST JUŻ PÓŹNIEJ, NIŻ MYŚLISZ

JEST JUŻ PÓŹNIEJ, NIŻ MYŚLISZ

Krzysztof Baliński 5 kwiecień 2023

To musi komuś służyć! Dlaczego za przyjęciem imigrantów są Michnik i Gross? Dlaczego Hartman, wnuk rabina Izaaka Kramsztyka, członek żydowskiej loży Synów Przymierza cieszy się, że w Polsce za 20 lat może być więcej meczetów niż kościołów”? Dlaczego „Polityka”, organ prasowy uchodźców przybyłych w taborach Armii Czerwonej, pisze: „Polska za 25 lat będzie normalnym europejskim krajem, z kosmopolityczną, zamożną stolicą, pełnym cudzoziemców, a przez centra dużych miast przepływać będzie każdego dnia kolorowy, wielojęzyczny tłum”?

Gigantyczna katastrofa, kryzys z uchodźcami to nie tylko skutek niefrasobliwości Angeli Merkel. To perfidny instrument wrogów naszej cywilizacji. Wędrówka ludów, likwidacja granic, mieszanie ras znakomicie przyspieszają upadek państw narodowych. Paul Johnson w „Historii Żydów” wyodrębnił cel, jaki judaizm stawia sobie wobec kultury chrześcijańskiej: Podważać spoistość społeczeństwa chrześcijańskiego przez propagowanie wielokulturowości i masową imigrację.

Ameryka przeżywa największy kryzys w swej historii, inwazję imigrantów, w tempie 250 tysięcy na miesiąc. Dlaczego Biden troszczy się o „integralność terytorialną” Ukrainy, a nie troszczy się o integralność terytorialną południowej granicy USA? Czy nie dlatego, że wraz z nim doszli do władzy marksiści, którzy wcielają w życie tezę „granice są rasistowskie”, i bez zgody Amerykanów zmieniają oblicze etniczne kraju? Gdy 10 mln Ukraińców (oraz 150 tysięcy Azjatów i Afrykańczyków) przedarło się przez granicę Polski, dyrektor Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego triumfalnie oznajmił:  „Polska stała się największym importerem cudzoziemskiej siły roboczej na świecie”. „Ach, wyobrazić sobie Polskę różnorodną, kolorową, tolerancyjną, wzmocnioną genetycznie i kulturowo ludźmi spoza mdławej słowiańszczyzny. Polskę jak Francję, Holandię czy Belgię (…) ileż nowych wartości, perspektyw, talentów mogłoby wzmocnić naszą kulturę, współpracę, społeczeństwo obywatelskie – sekundowała mu „profesor” Magdalena Środa.

Dlaczego profesorskie cadyki dwoją się i troją, by przekonać, że monolityczność kulturowa czyni z Polski kraj ubogi i zaściankowy i że polskie społeczeństwo stanie się normalne, gdy będzie wymieszane etnicznie i religijnie? Dlaczego posługują się metodami przypominającymi Israela Singera, z jego „Polska będzie publicznie atakowana i upokarzana na arenie międzynarodowej”? „Ohydne oblicze Polaków pochodzi jeszcze z czasów nazistowskich, czy Polacy nie mają w ogóle wstydu?” – oskarża na łamach „Die Welt” Jan T. Gross. Przypomnijmy też złoty postulat redaktora naczelnego „Krytyki Politycznej”: Polskie obywatelstwo dla wszystkich imigrantów; Podatek reintegracyjny pokrywający koszty sprowadzenia trzech milionów Żydów do Polski; Hebrajski, jako drugi oficjalny język w Polsce. Gdy w czerwcu 2012 r. zwołał w Berlinie kongres Ruchu Odrodzenia Żydowskiego, żądał: Polska powinna przyjąć nie 3,3, lecz 16 milionów Żydów, ponieważ to Polacy powinni znaleźć się w mniejszości.

„To tych ‘obcych’ boją się narodowcy i sprzyjający im dziennikarze?” – napisał Samuel Pereira, szef portalu TVP.info, wklejając swoje zdjęcie z dwiema imigrantkami o egzotycznych rysach. Tu, za komentarz, niech służą słowa blogera: Sam tego nie wymyślił. Coś tu zaczyna śmierdzieć?”. W kwestii imigrantów narracja TVP i „Krytyki Politycznej” stała się identyczna, a w rządowej telewizji zaroiło się od pro-imigracyjnych mętów pochodzenia uchodźczego. Kaczyński doszedł do władzy obiecując, że imigranci do naszego kraju nie trafią. Zaklinał się, że „takie decyzje nie mogą być podejmowane bez konsultacji z narodem”. Testu jednak nie przeszedł. Skapitulował drugiego dnia po objęciu władzy. Informacja rozpętała w internecie burzę: Szydło zdradziła wyborców; wymieniliśmy marionetki, sznurki zostały te same; Jesteście tyle samo warci, co banda PO; Wielki oszustwo rządu PiS; wczoraj media podały, że mamy 32 tysiące bezdomnych, 500 tysięcy szuka pracy, a PiS rozdaje dowody osobiste islamistom wydrukowane przez PO; założę się, że te tysiące to tylko początek,  bo ci zdrajcy zgodzą się na wszystko, co im rozkażą w Berlinie, Tel-Awiwie czy Waszyngtonie!

Francuska „Les Echos” potwierdziła, że pogłoski o antyimigracyjnym nastawieniu nowego polskiego rządu są mocno przesadzone: „Polska polityka migracyjna jest zakłamana, bowiem rząd deklaruje, że nie będzie przyjmował imigrantów, a jednak ściąga do Polski muzułmańskich pracowników. Rząd Polski odmówił przyjęcia 6162 osób w ramach systemu relokacji, ale udzielił prawa pobytu: 7200 Turkom, 3000 Pakistańczykom, 2000 osobom z Bangladeszu, 2000 osobom z Egiptu. Przyjmowane są również osoby z Iraku, Afganistanu i Azerbejdżanu”.

Potem posypało się, jak z dziurawego wora. 2 maja 2018 r. Polska podpisała w tajemnicy deklarację z Marrakeszu. Czym jest, dowiedzieliśmy się od szefa węgierskiego MSZ, który zarzucił, że deklaracja jest „skrajnie pro-migracyjna”, że ma jedynie na celu „dalsze inspirowanie imigracji i tworzenia nowych tras imigracji”, że planuje „zmiany kompozycji populacji na kontynencie”. Odnosząc się do postępowania polityków, którzy torpedowali projekty integracji Węgrów mieszkających za granicą, Victor Orbán powiedział: „Ci ludzie, ci politycy, po prostu nie lubią Węgrów. Wystarczy wyobrazić sobie, co by było, gdyby lewica utworzyła rząd. Po roku lub dwóch latach nie rozpoznalibyśmy naszej ojczyzny. Nasz kraj byłby jednym gigantycznym obozem dla uchodźców, Marsylią Europy Środkowej”. A co zrobił prezes PiS? Utworzył lewicowy rząd i doprowadził do tego, że nie rozpoznajemy naszego kraju, który stał się jednym gigantycznym obozem dla uchodźców, Marsylią Europy Środkowej.

„Die Welt” pisał: „Wielu Ukraińców marzy o lepszym życiu w UE. Polska toruje im do tego drogę za pomocą Karty Polaka. Dla setek tysięcy osób może być szybką kartą wstępu do całej UE, bo to, na co inni muszą czekać latami, posiadacze Karty otrzymują w przyspieszonym trybie. Mogą od razu złożyć wniosek o stały pobyt, a rok pobytu wystarcza, by mieć polskie obywatelstwo. Możliwość uzyskania Karty ma każdy, kto pochodzi z kraju wchodzącego kiedyś w skład Związku Radzieckiego i mówi trochę po polsku. Polskie korzenie nie zawsze są nieodzowne. A zatem kwalifikować może się niemal każdy i później sprowadzić swoją rodzinę”. Dziennik ujawnia, że polski MSZ wystawił już ponad 200 tysięcy takich dokumentów. Od siebie dodajmy, że służby konsularne pracują nad ponad milionem nowych wniosków o wydanie Karty, a zalecania MSZ są jasne: żadnych utrudnień, żadnych sprawdzeń, brać wszystkich jak leci.

Do tej pory to Ukraińcy, podszywając się pod Polaków, kupowali Kartę Polaka. Dziś często dochodzi do tego, że to Polacy, podszywając się pod Ukraińców, kupują dokumenty, żeby skorzystać ze specustawy pomocowej i nabyć przywileje Ukraińców. Wszystko to przypomina sytuację z pierwszych latach okupacji niemieckiej – gdy najbardziej prześladowani byli Polacy, gdy Żydzi delektowali się autonomią w gettach i dla odróżnienia się od tubylców nosili żółte opaski, a Polacy, dla uchronienia się przed łapankami i egzekucjami, podszywali się pod Żydów, zakładając żółte opaski.

W sierpniu 2012 r. weszła w życie ustawa o obywatelstwie. Jej przepisy dają możliwość nabywania obywatelstwa przez osoby, które mają przodka z polskim obywatelstwem. A więc także dezerterom z Korpusu Andersa w Palestynie, Ukraińcom służącym w SS Galizien i wnukowi Romana Szuchewycza. Dają też możliwość przywrócenia obywatelstwa tym, którzy dopuścili się zdrady państwa, gdyż anuluje ustawę z 1920 r., która odbierała obywatelstwo tym, którzy podczas wojny polsko-bolszewickiej przeszli na stronę wroga. Prawo do polskiego paszportu nabywają automatycznie ich dzieci i wnukowie. Zgodnie z ustawą, prawo takie nabywają wszyscy mogący udowodnić związek z przedwojenną Polską, czyli każdy Żyd, który oświadczy, że jego przodek był przejazdem w Polsce, jak ów handlarz niewolnikami z Muzeum Polin. Polskim obywatelem łatwiej jest, więc dziś zostać Ukraińcowi lub Czeczenowi, niż etnicznemu Polakowi z Kazachstanu.

Zgodnie z ustawą, przyznanie obywatelstwa polskiego nie jest przywilejem, ale prawem, którego można dochodzić przed sądem. Wcześniej o obywatelstwie dla cudzoziemca decydował prezydent. Teraz obywatelstwo osoby, która spełni określone warunki, „uznaje” wojewoda. Jeśli odmówi – delikwent może odwołać się do sądu administracyjnego. Zmiana jest rewolucyjna: obywatelstwo z czegoś w rodzaju aktu łaski staje się prawem, którego można dochodzić przed sądem. Zgodnie z ustawą, praktycznie każdy, komu przyznano status uchodźcy, po 2 latach spełnia warunki i ma do obywatelstwa ustawowo zagwarantowane prawo. W rezultacie, w Polsce łatwiej jest dziś zdobyć polski paszport, niż prawo jazdy.

Portal kresy.pl pisze o „niekontrolowanym procesie zmiany struktury narodowościowej Polski”. Ależ kontrolowanym jak najbardziej! Przez Morawieckiego i Sorosa. „Rzeczpospolita” pisze, że nie mamy polityki imigracyjnej. Ależ mamy. I to ściśle zdefiniowaną i litera w literę realizowaną. Masowe przyjmowanie imigrantów zapowiada „Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”. O tym samym bez ogródek mówi rządowy raport „Priorytety społeczno-gospodarcze polityki migracyjnej”. Oba dokumenty zakładają: kilkukrotny wzrost liczby cudzoziemców pracujących w Polsce, system zachęt i ścieżki integracji dla cudzoziemców oraz ich rodzin. Zawierają deklarację o „rozwijaniu sektora organizacji pozarządowych działających na rzecz cudzoziemców, w tym organizacji imigranckich” oraz przewidują na to fundusze. Mówią też o „prowadzeniu działań edukacyjnych skierowanych do polskiego społeczeństwa, w celu przeciwdziałania dyskryminacji, promocji postawy otwartości, przełamywania stereotypów i uprzedzeń”. Czyli, wypisz wymaluj, piękny język poprawności politycznej, którym raczył nas Michnik.

Rząd nie tylko aktywnie zabiega o imigrantów, ale rywalizuje o nich z innymi państwami. Do każdej ustawy dopisuje uchodźców, traktując ich jak obywateli Polski. Przykład z ostatnich dni: W marcu przyjął projekt ustawy, który przewiduje, że z rządowego programu „Bezpieczny kredyt 2 proc”, na zakup pierwszego mieszkania, będą mogli skorzystać cudzoziemcy. Z wyjaśnień Ministerstwa Rozwoju i Technologii wynika, że z programu skorzystają obywatele Ukrainy, którzy przebywają na terenie Polski na mocy tzw. ustawy pomocowej, a także cudzoziemcy, którzy przebywają w Polsce na mocy pozwolenia na pobyt stały. Mało tego – „Jeżeli obcokrajowiec prowadzi gospodarstwo domowe poza terytorium RP wspólnie z osobą posiadającą polskie obywatelstwo, to razem mogą ubiegać się o udzielenie kredytu”.

W czasie wojny zginęli prości Żydzi i wybitni Polacy. Uratowali się wybitni Żydzi i prości Polacy. Dzisiejsze społeczeństwo w Polsce to żydowska głowa nałożona na polski tułów. Żydzi stanowią inteligencję, a Polacy masy pracujące” – tak diagnozował Artur Sandauer. Metoda przeszczepu głowy całym narodom wymyślona została na ziemiach Polski. Do miasta Bar na Kresach przybył z Turcji „nowy mesjasz” Jakob Frank, skąd rozwlókł na cały świat zarazę znaną pod nazwą „Frankizm”. Dla Rzeczpospolitej eksperyment zakończył się tak, jak Frank zapowiedział – upadkiem. Trwający do dnia dzisiejszego proces wymiany elit metodą przeszczepu głowy, w drodze przechrzczenia, wżeniania w rody polskie, udawaną asymilację, sojusz parobka z arendarzem, przerwała na krótko II wojna. Zrekompensowany został dopiero po wojnie, i to z nawiązką. Odbierając Polsce Kresy żydokomuna głosiła: będziecie państwem narodowościowo jednolitym. Tyle, że poza granicami pozostawiła miliony Polaków, a w obecne granice przesiedliła z Kresów setki tysięcy Żydów. I wszystko byłoby git i cymes, gdyby nie demografia, odrastanie polskiej etnicznej konkurencji, która przybierała zastraszające rozmiary. Przystąpili więc do usuwania Polaków z Polski.

Wg Eurostatu, poza granicami Polski przebywa na stałe 3 mln Polaków. To wielka narodowa katastrofa. Ci wszyscy młodzi, których Polska utraciła, mówią to samo: wyjechali,  bo w Polsce nie dało się żyć, bo nie mogli założyć rodziny, bo nie było ich stać na podstawowe potrzeby,  bo kredyty zżerały  większość dochodów. To już drugi tak wielki narodowy exodus – po wprowadzeniu stanu wojennego Polskę opuściło 2 mln Polaków. To za namową Geremka i Michnika, Kiszczak skazał na banicję tysiące działaczy „S”, strasząc śmiercią, wręczając paszporty ze stemplem jednokrotnego przekroczenia granicy, a cała czołówka działaczy KK Solidarność została zlikwidowana według klucza rasowego – jeśli ktoś nie wypadł przez okno, to zmuszenie do emigracji dokonało reszty. To, a nie internowanie Macierewicza, była największa zbrodnia Jaruzelskiego.

Z Polski wygnali po 1980 roku, w ciągu zaledwie jednego pokolenia, 8 milionów Polaków, 20 procent całej populacji. Straciliśmy więcej ludności, niż podczas II wojny światowej. Gdyby nie Kiszczak, Tusk, Morawiecki,  to dziś w Polsce żyłoby 60 mln Polaków. O tym i o takiej liczbie mówił prymas Wyszyński: Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich. Chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć im i tutaj przede wszystkim wypełniać swoje zadanie – aby nie ulec pokusie ‘zbawiania świata’ kosztem własnej ojczyzny.

Tusk zapowiadał „wielki powrót z emigracji”. To samo Morawiecki. I jeden i drugi nie byli szczerzy. Proces przeszczepiania Polakom wielomilionowej, jednolitej, zwartej grupy etnicznej trwa. Niegdyś zajmował się tym triumwirat Berman-Minc-Bierut, dziś, pod hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna”, triumwirat Kaczyński-Duda-Morawiecki, który żyje fanaberią Polski Jagiellońskiej, a ponieważ nikt nie chce słyszeć o tak cudacznym tworze, to serwują nam w zamian projekt wielonarodowego tworu pomiędzy Odrą a Bugiem. U zarania III RP zostaliśmy sługami narodu żydowskiego. 24 lutego 2022 jeszcze sługami narodu ukraińskiego. U zarania III RP wzięliśmy na utrzymaniu naród żydowski. Dziś jeszcze naród ukraiński.

Nic, dosłownie nic im nie wychodzi, ale w budowie Rzeczpospolitej Trojga Narodów są niezwykle sprawni. Polska jest już krajem imigrantów. We Wrocławiu można się poczuć jak w Kijowie, w Rzeszowie jak w przedwojennym Berdyczowie, na niektórych ulicach Warszawy jak w Marsylii. Z tym że to, na co Francuzi potrzebowali 40 lat, nadrobiliśmy i nadgonili w ciągu kilku miesięcy. Co to jednak premiera obchodzi. Już wkrótce obejmie inną intratną posadę. Może komisarza ONZ ds. uchodźców?

Jest źle. Będzie jeszcze gorzej. Za kilka lat Polska będzie nie do poznania. Nie będzie też nasza. Najwyższy czas na samoobronę, bo jeśli istnieje powód do wyjścia na ulice, to jest nim osiedlanie w Polsce milionów Ukraińców i setek tysięcy Azjatów. Są i tacy, najbardziej zdesperowani, którzy ratunek widzą w puszczeni z dymem Kancelarii Premiera. Inni zbawienia wypatrują w garnizonie rosyjskich sołdatów w Przemyślu. Jeszcze inni w rosyjskiej Dumie, gdzie ktoś powie: „Niech giną, niech zdychają, niech przyjdą i proszą nas o pomoc”. „Jest już później, niż myślisz” – głosi napis umieszczany na tarczach dawnych zegarów słonecznych. Ale jest też „Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy”.

Krzysztof Baliński

UKROPOLIN czyli PIĄTY ROZBIÓR POLSKI

UKROPOLIN czyli PIĄTY ROZBIÓR POLSKI

Krzysztof Baliński

3 listopada 2023 roku Żydowska Agencja Telegraficzna (JTA), a w ślad za nią żydowskie gazety w USA i w Izraelu doniosły: Stuart Eizenstat, specjalny doradca Departamentu Stanu do spraw Holokaustu, na „specjalnym” spotkaniu z dziennikarzami prasy żydowskiej oświadczył: Starania na rzecz restytucji mienia potomków tych, którzy przeżyli Holokaust i których mienie zostało skradzione,po masakrach Hamasu z 7 października, nabrały wiatru w żagle […] Tym, którzy mówili, że ‘to już przeszłość’, wydarzenia ubiegłych tygodni uświadomiły, że tak nie jest”.

Obok Eizenstata, na konferencji pojawiła się Ellen Germain, specjalny wysłannik Departamentu Stanu ds. Holokaustu oraz Mark Weitzman, dyrektor operacyjny Światowej Organizacji Restytucji Mienia Żydowskiego (WJRO).

Dnia następnego tenże Departament Stanu wraz z WJRO zwołał spotkanie, które nazwał „restitution meeting (poświęcone restytucji mienia), z przedstawicielami 14 państw, „które dokonują restytucji mienia żydowskiego”. Spotkaniu przewodniczył Stuart Eizenstat, a JTA napisała: Naziści, ich kolaboranci i sojusznicy obrabowali i skonfiskowali setki tysięcy majątków należącego do Żydów podczas i po II wojnie światowej. Starania restytucyjne, które prowadzą USA, a którym początek dał Stuart Eisenstata, doprowadziły do odzyskania tysięcy z nich, w tym wielu cennych dzieł sztuki. Kilka krajów, w tym szczególnie Polska ograniczyła możliwości restytucji mienia żydowskiego. Innymi słowy Eizenstat, ustami JTA, wystawił Polskę na ostrzał tych, którzy z obowiązku spłaty roszczeń żydowskich wywiązują się wzorowo. Na szczególną uwagę zasługuje wystąpienie Stuarta Eizenstata: „Wszyscy dyplomaci biorący udział w tym restitution meeting umieścili swą misję w kontekście 7 Października, i głównie ta data była przedmiotem ich zainteresowania. Najbardziej znaczące było podkreślanie przez wszystkich, że nienawiść wobec Żydów i wobec Izraela nie przeminęła”.

Według obecnej na „restytucyjnym” spotkaniu, Ellen Germain: Zbrodnie Hamasu popełnione 7 października oraz egzekwowanie restytucji, kilkadziesiąt lat po tym, kiedy rabunek mienia miał miejsce, będą rozliczane, nieważne ile to zajmie czasu. […] Podtrzymywanie wartości naszych liberalnych demokracji, tak spostponowanych wydarzeniami ostatnich tygodni, będzie powiązane z oddaniem sprawiedliwości tym, którzy przeżyli Holokaust. Nawet po upływie 80 latach. Nie będzie przedawnienia w rozliczaniu sprawców tych niegodziwych czynów. […] Mimo iż niektóre europejskie narody próbują poddawać rewizji historię Holokaustu, przez podkreślanie, że same były ofiarami, to USA muszą nieprzerwanie przypominać ciemne strony w ich przeszłości”. Ellen Germain zaznaczyła przy tym, że ostatnio odbyła szereg spotkań z liderami państw oddających hołd bohaterom, którzy stawiali opór sowieckim represjom. „Problem jednak w tym, że wielu z nich współpracowało także z nazistami w prześladowaniu Żydów – zaznaczyła na koniec. 

Ellen Germain swój urząd sprawuje od lipca 2021 roku, a jej biuro powołano w 1999 roku, po naciskach Stuarta Eizenstata na administrację Billa Clintona. Biuro sporządza raporty na temat tego, jak państwa sygnatariusze wywiązują się z postanowień Deklaracji Terezińskiej, wzywającej do wypłaty odszkodowań ofiarom Holokaustu i ich spadkobiercom. Biuro współpracuje ściśle z WJRO w wymuszaniu ustaw ułatwiających restytucję. Sama Ellen Germain swoją rolę w tym opisuje tak: Zachęcanie państw do wypłaty odszkodowań rodzinom Żydów pomordowanych i wygnanych podczas Holokaustu. Większość państw wypracowała już zaawansowane mechanizmy restytucji mienia i zmniejszają tym samym potrzebę nacisków ze strony USA. Ale niektóre, w tym Polska, dopiero będą musiały uchwalić stosowne ustawy.

Stuart Eizenstat to nie byle kto. Dziś to tylko specjalny doradca Departamentu Stanu do spraw Holokaustu, ale w przeszłości zastępca sekretarza skarbu, wysoki urzędnik Białego Domu i reprezentant prezydenta ds. restytucji mienia żydowskiego (w takim charakterze, dorabiając na boku, negocjował z Polską zwrot mienia pożydowskiego z ramienia WJRO i Claims Conference). To on stał na czele delegacji USA na konferencję praską, na której 47 państw przyjęło tzw. Deklarację Terezińską, która z biegiem czasu stała się wiążącym aktem prawa w kwestiach restytucji mienia pożydowskiego, w tym pomysłem na ustawę 447 i podstawą nacisków na Polskę. Dziś Eizenstat jest właścicielem prominentnej waszyngtońskiej kancelarii prawnej oraz członkiem wpływowej organizacji lobbingowej. I wkrótce okazać się może, że to jego kancelaria zajmie się sprawami roszczeń żydowskich wobec Polski.

Holokaustowi roszczeniowcy żądania reparacyjne przekazują najczęściej światu ustami Stuarta Eisenstata. To on jest autorem słów: „Jest rzeczą wysoce niemoralną, że rząd USA nie poparł żydowskich roszczeń wtedy, kiedy Polska przystępowała do NATO i do Unii Europejskiej. To Freedom House, amerykańska organizacja obrony praw człowieka, której wiceprezesem jest Eizenstat, w swoim raporcie uznała, że „rząd Polski osłabia głosy przeciwstawiające się narracji historycznej, która w dużym stopniu pomija udział Polaków w zbrodniach okresu II wojny światowej”. I wreszcie to on wywarł skuteczny nacisk na Szwajcarów, gdy Światowy Kongres Żydów oskarżył banki szwajcarskie o zawłaszczenie miliardów dolarów zdeponowanych jakoby przed lub w czasie wojny na kontach w szwajcarskich bankach przez Żydów, którzy zginęli później w obozach śmierci. Krótko mówiąc, wypowiedź Stuarta Eisenstata nie pojawiła się przypadkowo i, w kontekście ogólnego zamieszania wokół Polski związanego z wojną na Ukrainie i z przewrotem politycznym w Warszawie, źle wróżu Polsce. Zwłaszcza, że metody holokaustowych gangsterów stają się coraz bardziej wymyślne i wyrafinowane.

Dlaczego Eizenstat zabiegł, żeby przyjąć ustawę 447, i dlaczego ta ustawa jest tak niebezpieczna? Bo jest początkiem pewnego przemyślanego planu. Bo stanowi krok ku wszczęciu konkretnych działań przeciwko Polsce. Bo przewiduje coroczny raport sekretarza stanu dla Kongresu o stanie realizacji postanowień Deklaracji Terezińskiej. Bo gdy taki raport trafi do komisji finansów Senatu USA, to będziemy mieli powtórkę z casusu szwajcarskiego, rząd amerykański stanie się stroną w sprawie, odbędą się wysłuchania świadków, dojdzie do nacisków na Polskę, gróźb bojkotem, sankcjami oraz szantażu, że nie sprzedadzą Patriotów w najnowszej wersji.

Przy słowach Eizenstata stygmatyzujących Polskę, JTA dodała link do publikacji z 15 sierpnia 2021 roku, w której czytamy: „Kiedy Andrzej Duda podpisał ustawę ograniczającą roszczenia do holokaustowego mienia, Antony Blinken wyraził duże zaniepokojenie uchwaleniem tego prawa, podobnie jak żydowskie organizacje zajmujące się restytucją mienia, a izraelscy politycy nazwali ustawę antysemicką”. Publikacja cytuje ministra w rządzie izraelskim: „Polska zatwierdziła dzisiaj niemoralne, antysemickie prawo”. Przytacza także słowa izraelskiego premiera: „To ustawa zawstydzająca i haniebna, pogardzająca pamięcią o Holokauście”. Dalej w tekście mamy: W 2018 roku Polska wywołała podobne oburzenie ustawą penalizującą oskarżanie Polaków o zbrodnie z czasów Holokaustu, mimo iż wielu Polaków kolaborowało z Nazistami. Przy czym słowo „Naziści” pisze z dużej litery, czyli tak, jak narodowość. Co do Antony’ego Blinkena to przypomnijmy, że w liście do WJRO, zapewniając że „priorytetem jego działalności będą niezałatwione kwestie restytucji mienia z czasów Holokaustu”, oświadczył: „Jest rzeczą niepokojącą i nie do przyjęcia, że wiele krajów ciągle nie zakończyło prac nad restytucją lub odszkodowaniami za mienie bezprawnie skonfiskowane podczas Holokaustu […] My i nasi oddani szefowie misji zagranicznych będziemy działać, aby pomóc tym państwom w wywiązaniu się ze zobowiązań podjętych w ramach Deklaracji Terezińskiej”.

Dziennikarze Wirtualnej Polski opisali aferą z nielegalnym, masowym zwracaniem majątków Ukraińcom, Łemkom i Rusinom karpackim, w postaci połaci lasów zarządzanych przez Lasy Państwowe (i że 600 hektarów nieruchomości leśnych zwrócone także obywatelom Ukrainy). Państwo Polskie traci wielomilionowy majątek. Zgłaszane roszczenia sięgają miliardów złotych. W dodatku mamy do czynienia z patologicznym mechanizmem, kiedy za jedno wywłaszczenie przyznawane są trzy rekompensaty. Pierwsza – mienie zamienne na Ziemiach Odzyskanych lub kwoty wypłacone w ramach rozliczeń z ZSRR; Druga – zwrot gospodarstw dla tych, którzy powrócili na ojcowiznę po 1956 roku; Trzecia – rekompensata w wyniku decyzji wojewody. W tym miejscu przypomnijmy – na rzecz Ukraińców z terenów Karpat, po dokonaniu tuż po wojnie korekty granic Polski, w ramach wymiany ludności wypłacono Związkowi Sowieckiemu ustaloną sumę tytułem rozliczenia za pozostawione w Polsce mienie. Z kolei wysiedleni w ramach akcji Wisła otrzymywali, w zamian, nieruchomości na Ziemiach Odzyskanych, których wartość zawsze była wyższa od tych z Karpat. Sprawa jest bulwersująca także dlatego, że od września 2021 r. (po aferach związanych z „prywatyzacją warszawską”) obowiązuje nowelizacja Kodeksu postępowania administracyjnego, która uniemożliwia stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej wydanej kilkadziesiąt lat temu.

Co w tym najbardziej bulwersuje? Złodziejskie praktyki były tolerowano a nawet wspomagane przez polskie urzędy i polskie sądy, a w całą aferę zaangażowani są politycy wszystkich opcji politycznych. W tym Piotr Ćwik, były wojewoda małopolski, obecnie zastępca szefa Kancelarii Prezydenta RP, czyli urzędu polskiego lub raczej urzędu w Polsce najbardziej zukrainizowanego i zbanderyzowanego. Czy to wszystko nie przypomina zwrotu majątku przedwojennych gmin wyznaniowych żydowskich, gdzie skala roszczeń była równie gigantyczna, a przekręty równie chamskie? Czy i tu i tam nie działała V kolumna? Czy racji nie mają leśnicy z Przedsiębiorstwa Lasy Państwowe, którzy aferę nazwali „PIĄTY ROZBIÓR POLSKI”? Czy racji nie ma poseł Grzegorz Braun, z hasłem „Stop banderyzacji polskich lasów!”? I jeszcze jedno – termin „rozbiór Polski” używali Żydzi z Polski i Żydzi z organizacji roszczeniowych z Nowego Jorku, gdy odzyskiwali mienie przedwojennych gmin wyznaniowych żydowskich, czyli gdy wspólnie rabowali majątek Polaków. Przypomnijmy: W 1996 r. zawarta została potajemnie umowa między przedstawicielami polskich gmin żydowskich oraz WJRO i Światowym Kongresem Żydów dotycząca podziału wyszabrowanego majątku, w stenogramachz negocjacji widnieje zapis: „To teraz dokonamy rozbioru Polski i podzielimy się majątkiem żydowskim. My bierzemy Zachód, a wy Wschód. My Południe, a wy Północ”.

Także środowiska ukraińskie w Polsce, tj. zrzeszeni w Związku Ukraińców lobbyści, konsekwentnie drążą temat odszkodowań za mienie wysiedlonych podczas Akcji „Wisła”. Kilka lat temu Światowy Kongres Ukraińców wystąpił do Polski z żądaniem zwrotu tego mienia, a roszczenia poparła „Gazeta Wyborcza”. Przy czym ukraińskie żądania różnią się od żądań WJRO jedynie skalą nagłośnienia i kwotą roszczeń. I jeszcze jedno – Ukraińcy zobaczyli, jak słabi jesteśmy wobec nacisków żydowskich. Odnotowali też, że Żydzi oskarżają nas o różne niegodziwości, a my dla ich udobruchania, płacimy. I dlatego, dla wyszlamowania z Polski pieniędzy, zaczynają stosować te same metody – tak, jak Eizenstat oskarża Polaków o udział w Holokauście, tak ambasador Ukrainy w Berlinie zrównuje Polskę z hitlerowskimi Niemcami, mówi o „masakrach dokonywanych na Ukraińcach”, i głosi: „Ukraińcy byli uciskani przez Polaków w tak okrutny sposób, że trudno to sobie wyobrazić”.

A propos polskich lasów – przypomnijmy, że manipulował przy nich także Donald Tusk. W marcu 2008 r., na spotkaniu z przedstawicielami organizacji żydowskich w Nowym Jorku, obiecał rozwiązanie problemu restytucji mienia żydowskiego poprzez sprzedaż lasów państwowych. 23 stycznia następnego roku, w ujawnionym przez WikiLeaks szyfrogramie, ambasador USA w Warszawie raportował o uzyskanym od premiera (i od marszałka Sejmu) zapewnieniu, że pieniądze na pokrycie kosztów restytucji majątków pożydowskich rząd zamierza zdobyć sprzedając lasy. To także Tusk próbował w Sejmie, w nocy, tuż przed świętami Bożego Narodzenia 2014 r., dokonać zmiany Konstytucji RP otwierającej drogę do prywatyzacji lasów państwowych. Koalicji PO-PSL zabrakło pięciu głosów. Polskie lasy (i Konstytucję) uratowała tylko determinacja posłów opozycji. Ale niebezpieczeństwa nie zażegnali, bo złodzieje znowu sięgają po nasze lasy – Komisja Europejska podejmuje próby przejęcia kontroli nad polskimi lasami poprzez przeniesienie leśnictwa z kompetencji krajowych do kompetencji Brukseli. A gdy do tego dojdzie, to niemal jedna trzecia terytorium Polski będzie miała charakter eksterytorialny, Niemcy odzyskają przedwojenne ziemie, Żydzi odzyskają majątki i jeszcze utworzą sobie Ukropolin.

Filosemityzm i ukrainofilstwo PiS jest bez zarzutu. Z powodzeniem licytuje się na tym polu z PO. Problem w tym, że ociągało się ze sprzedażą lasów państwowych, podczas gdy wobec tych z PO, z PSL i Hołowni żadnych pozorów utrzymywać nie trzeba. Wystarczy dać im od czasu do czasu pudło z euro, lub stanowisko w spółce skarbu państwa, a zrobią wszystko, co trzeba. Wystarczy też popatrzyć, kto i z czyjej poręki dostał w Warszawie stanowisko premiera, i kto szczególnie był zainteresowany powrotem Tuska do Polski (przypominającym „powrót Lenina do Rosji” zorganizowany przez rząd Bismarcka). I pytanie, jak zachowa się Tusk przy zwrocie mienia żydowskiego i ukraińskiego oraz gdy pojawi się temat restytucji mienia niemieckiego, chociażby w mieście Zopott, jest pytaniem czysto retorycznym. Czy rządzące nami kosmopolityczne ekipy nie konspirują przed Polakami? Odpowiedź brzmi: Tak, zdecydowanie tak.Decyzja już zapadła. Polska zwróci potomkom rezunów lasy w Bieszczadach, a oni, w zamian, gdy Żydzi będą odbierać swe majątki, popilnują Polaków, jak ci strażnicy obozowi w Sobiborze i Auschwitz.

Krzysztof Baliński

============================

=========================

…A tatarzyn za łeb trzyma… Ładowarka elektryków… spalająca drewno

Ta ładowarka elektryków działa… ekologicznie spalając drewno. Volvo i Rolls-Royce mają nowy pomysł

Paweł Czajkowski| 14-01-2024, ladowarka_elektrykow_spala_drewno

Ta ładowarka elektryków działa... ekologicznie spalając drewno. Volvo i Rolls-Royce mają nowy pomysł

W niektórych branżach, gdzie prace są często wykonywane w odległych lokalizacjach poza siecią energetyczną, ładowanie elektrycznego sprzętu budowlanego staje się wyzwaniem. Nowe rozwiązanie BioCharger firmy Air Burners obiecuje znaczną ułatwienie tych prac.

Współpraca między firmami Volvo CE, Rolls-Royce i Air Burners zaowocowała stworzeniem pierwszego w swoim rodzaju BioChargera. To innowacyjne urządzenie wykorzystuje „technologię kurtyny powietrznej” do spalania drewna i odpadów w zamkniętym systemie. Ciepło wydzielane podczas tego procesu jest przekształcane w energię elektryczną, a następnie magazynowane w podłączonym module magazynowania baterii (BSM). Zgromadzoną energię można wykorzystać do ładowania pojazdów elektrycznych, sprzętu budowlanego i przenośnych elektronarzędzi na całym terenie budowy.

Volvo i Rolls-Royce mają rozwiązanie dla elektryków budowlanych pracujących z dala od sieci elektrycznych. To ładowarka, która produkuje energię z „ekologicznego i ekonomicznego” spalania… drewna. 

Dzięki BioCharger prace w branży budowlanej zyskują mobilność i elastyczność, eliminując konieczność podłączania sprzętu do tradycyjnych źródeł energii. To kolejny krok w kierunku zrównoważonych i efektywnych praktyk budowlanych w dzisiejszym środowisku, gdzie mobilność i dostęp do energii elektrycznej są kluczowe dla efektywnej realizacji projektów w trudno dostępnych miejscach.

„Chociaż maszyny elektryczne stają się coraz bardziej popularne w walce ze zmianami klimatycznymi, jeśli chodzi o gospodarkę leśną, musimy dysponować praktycznymi rozwiązaniami umożliwiającymi ładowanie maszyn elektrycznych z dala od tradycyjnych źródeł zasilania” – wyjaśnia Brian O’Connor, prezes Air Burners. „Air Burners BioCharger zapewnia takie rozwiązanie… w sposób ekonomiczny i przyjazny dla środowiska.”

Firma Air Burners przedstawia nową perspektywę w gospodarowaniu odpadami drzewnymi, zaznaczając, że rocznie w samych Stanach Zjednoczonych gromadzi się około siedemdziesięciu milionów ton takich odpadów. Niestety, ponad 50% tych materiałów podlega obecnie spalaniu lub rozkładowi, co skutkuje emisją szkodliwych cząstek stałych i gazów cieplarnianych do atmosfery.

[Idiota. Przecież CO2 ze spalania drewna daje zerową emisję NETTO, bo fotosynteza to CO2 zjada.. MD]

Firma Air Burners prezentuje swoje rozwiązanie w postaci BioCharger, który wykorzystuje „system obiegu zamkniętego”. Twierdzi, że ten system znacznie redukuje emisję szkodliwych cząstek stałych i gazów cieplarnianych w porównaniu z tradycyjnymi otwartymi spalarniami.

Eksport zboża „agro-oligarchów” z Ukrainy idzie sprawnie

Eksport zboża „agro-oligarchów” z Ukrainy idzie sprawnie mimo „polskiej zdrady”

obserwatorgospodarczy

Eksport zboża z Ukrainy mimo wojny wydaje się niezagrożony. Miliony ton towarów rolnych płyną przez Morze Czarne do odbiorców

Eksport zboża z Ukrainy był jednym z głównych punktów zapalnych między Ukrainą a państwami sąsiadującymi. Agresja Rosji na Ukrainę zablokowała szlak morski przez Morze Czarne, co zmusiło Ukrainę do szukania nowych tras dostaw, co wynegocjowała z Unią Europejską. Okazuje się jednak, że zboże przez Morze Czarne płynęło i to nie w małych ilościach.

  • Od sierpnia 2023 roku wyeksportowano tamtędy 10 mln ton artykułów rolnych.
  • W grudniu wyeksportowano najwięcej produktów rolnych od rozpoczęcia wojny w 2022 roku.
  • 2019 roku rolnicy indywidualni eksploatowali zaledwie 27% gruntów rolnych.
  • Portal Wiadomości Rolnicze Polska szacuje się, że podmioty spoza Ukrainy posiadają około 10% ziemi rolnej.

Eksport zboża z Ukrainy przez Morze Czarne

Mimo trwającej obecnie wojny i zerwanego porozumienia zbożowego w połowie 2023 roku Ukraina przywróciła szlaki eksportowe przez swoje Morze Czarne. Niedawno wicepremier ds. odbudowy Ukrainy ogłosił, że od sierpnia 2023 roku wyeksportowano tamtędy aż 15 mln ton różnego rodzaju towarów, w tym 10 mln ton artykułów rolnych. Wtedy uruchomiono korytarz zbożowy. W ciągu pięciu miesięcy 469 statków zawinęło do trzech portów Ukrainy, które funkcjonują w ramach tego korytarza.

Niedługo zakontraktowane kolejne 83 statki mają przewieźć kolejne 2,4 mln ton towarów. W ostatnim miesiącu ubiegłego roku drogą morską wyeksportowano 6 mln ton produktów rolnych. Był to najwyższy wynik od rozpoczęcia wojny w 2022 roku. Specjaliści Polskiego Instytutu Ekonomicznego przypominają, że wielkość eksportu drogą morską obejmuje również handel odbywający się szlakiem dunajskim przez porty Izmaił, Reni, Ust-Dunaj, który został rozbudowany w pierwszych miesiącach po inwazji rosyjskiej.

Obecnie wielkość eksportu towarów rolnych drogą morską jest porównywalna do poziomu z okresu między lipcem 2022 roku a lipcem 2023 roku. Wtedy funkcjonowało porozumienie między ONZ, Turcją i Rosją, umożliwiające eksport zbóż bezpiecznym korytarzem morskim przez. Jednak obecnie całkowity eksport Ukrainy drogą morską jest nadal znacząco niższy niż przed 2022 roku. Przed inwazją rosyjską około 2/3 ukraińskiego eksportu odbywało się przez Morze Czarne. Odbudowa tego szlaku morskiego jest szczególnie istotna ze względu na ograniczoną przepustowość granic lądowych.

Ankara blokuje przepłynięcie niszczycieli min przez Bosfor, które zostały podarowane Ukrainie przez Wielką Brytanię. Ankara argumentuje, że jest zobowiązana do zapobiegania przepływowi okrętów wojennych w czasie wojny, zgodnie z postanowieniami Konwencji z Montreux z 1936 roku.

Warto zauważyć, że mimo ukraińskiej retoryki o polskiej zdradzie i sprzyjanie Putinowi eksport zboża z Ukrainy płyną sprawnie różnymi szlakami. Dodatkowo wykorzystywanie preferencyjnych zasad zapewnionych przez Unię Europejską nie podobało się unijnym rolnikom z państwa granicznych, które destabilizowało w znaczny sposób lokalne rynki. Ukraińskie zboże, które wypływały na lokalne rynki poszkodowanych państw, podczas transportów do portów wyraźnie uderzało w interesy państwowych rolników. Wyrazem tego były strajki na granicy. [Skąd ten czas przeszły, kotek?? md]

Do kogo należy zboże z Ukrainy

Ukraina wyróżnia się wysokim odsetkiem ziemi uprawianej przez duże spółki rolne. W 2019 roku rolnicy indywidualni eksploatowali zaledwie 27% gruntów rolnych. Gospodarstwa rolne są bardzo rozdrobnione, zdecydowana większość dzierżawi grunty o powierzchni poniżej 100 ha.

Najwięksi producenci, którzy posiadają każdy powyżej 3 000 ha, stanowią 1% wszystkich przedsiębiorców rolnych, natomiast produkują ponad 20% zbóż i roślin oleistych. Czyli najpopularniejszych roślin uprawianych na Ukrainie. Najważniejszą pozycję zajmują średnie spółki, z areałem 200–2000 ha. Jest ich około 6 tysięcy. W zależności od uprawianego gatunku odpowiadają za uprawę 50–75% ziemi obrabianej przez przedsiębiorstwa. Rozwój oparty na systemie dzierżawy gruntów sektora rolnego doprowadził do powstania nowej klasy wielkich biznesmenów, których często nazywa się agro-oligarchami.

Ukraińskie agroholdingi wyróżnia spory udział kapitału zagranicznego. Największym z nich to kapitał z USA i Arabii Saudyjskiej, ale obecne są również pieniądze z państw Europy Zachodniej. Ogólnie według portalu Wiadomości Rolnicze Polska szacuje się, że podmioty spoza Ukrainy posiadają około 10% ziemi rolnej.

Pijana Ukrainka dźgała nożem swego kopulanta [Ебакá]. Tak trzymać!

Zadała partnerowi cios nożem. Ukrainka z Ustki wyszła na wolność

Bogumiła Rzeczkowska 14 stycznia 2024,zadala-partnerowi-cios-nozem-ukrainka

Dozór policji, zakaz opuszczania Polski [to chyba LITERÓWKA ?? Powinien być NAKAZ md] i nakaz wyprowadzenia się od pokrzywdzonego partnera – to środki zapobiegawcze, które zastosowała Prokuratura Rejonowa w Słupsku wobec 39-letniej Ukrainki, podejrzanej o zranienie nożem swojego konkubenta. Rana okazała się niegroźna.

Przypomnijmy, że w środę 10 stycznia wieczorem w Ustce w czasie awantury domowej 39-letnia Ukrainka dźgnęła nożem w lewy bok klatki piersiowej swojego 39-partnera. Pokrzywdzony trafił do szpitala. Kobieta została zatrzymana. Okazało się, że obrażenia są lekkie i nie zagrażają życiu mężczyzny. Zatrzymana 39-letnia kobieta usłyszała w Prokuraturze Rejonowej w Słupsku zarzuty i wyszła na wolność.

Awantura domowa

Do zdarzenia doszło w wynajmowanym przez obcokrajowców mieszkaniu przy ulicy Pogodnej w Ustce. Według ustaleń podczas wspólnego picia alkoholu żyjący w konflikcie partnerzy pokłócili się i kobieta chwyciła za nóż. W związku z tym, że nie było dostępnej karetki pogotowia do rannego mężczyzny pojechał zastęp strażaków z jednostki w Ustce. Strażacy udzielili pokrzywdzonemu kwalifikowanej pierwszej pomocy i przekazali go zespołowi ratownictwa medycznego.

Mężczyzna trafił do szpitala z rana kłutą klatki piersiowej na oddział chirurgii. Kobieta została zatrzymana przez policję. Była pijana i nie od razu można było ją przesłuchać. W piątek doprowadzono ją do Prokuratury Rejonowej w Słupsku.

– Według ustaleń w trakcie awantury kobieta zadała swojemu partnerowi jeden cios. Podejrzana przyznała się i złożyła krótkie wyjaśnienia. Został też przesłuchany pokrzywdzony – mówi Lech Budnik, szef Prokuratury Rejonowej w Słupsku. – Biegła z zakresu medycyny sądowej wstępnie określiła obrażenia jako lekkie. W związku z tym, że pokrzywdzony poniósł lekki uszczerbek na zdrowiu, sprawa została zakwalifikowana z artykułu dotyczącego spowodowania naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia trwającego nie dłużej niż siedem dni.

Za to grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.

Wyprowadzka

Prokurator dodaje, że ściganie takiego przestępstwa – odbywa się z oskarżenia prywatnego.
– Jednak jeśli pokrzywdzonym jest osoba najbliższa zamieszkująca wspólnie ze sprawcą, takie czyny ścigane są z urzędu przez prokuraturę. Taki zapis w Kodeksie karnym ma na celu przeciwdziałanie przemocy domowej – wyjaśnia Lech Budnik. – W przypadku podejrzanej 39-latki nie było potrzeby składania wniosku w sądzie o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Zastosowaliśmy środki wolnościowe – dozór policji, zakaz opuszczania Polski, ale również nakaz opuszczenia wspólnie zajmowanego z pokrzywdzonym lokalu.

Kobieta musi więc wyprowadzić się od partnera.

Kard. Ryś: „Antysemityzm jest grzechem i basta”. – A ten Ryś jest szkodliwym idiotą – i BASTA.

Kard. Ryś: Antysemityzm jest grzechem i basta. „Izrael jest narodem wybranym”

15.01.2024 –

Autor:SG

Kard. Grzegorz Ryś
Kard. Grzegorz Ryś Fot. PAP/Marian Zubrzycki

W przededniu Dnia Judaizmu, który w Kościele jest obchodzony 17 stycznia, kard. Grzegorz Ryś stwierdza, że antysemityzm jest grzechem „i basta”.

Tegoroczny Dzień Judaizmu w Kościele Katolickim obchodzony jest pod hasłem: „Schalom/Pokój – Dar Boga”. Same obchody budzą ogromne kontrowersje, choćby z tego względu, że w judaizmie żadnego „Dnia Katolicyzmu” się nie obchodzi.

Obchodów broni jednak kard. Grzegorz Ryś. Kościelny hierarcha twierdzi, że „nie zrozumiemy chrześcijaństwa bez judaizmu”.

– Nie wystarczy wiedza, że chrześcijaństwo pojawiło się na gruncie judaizmu, ale chodzi o świadomość, że są to moje korzenie i faktycznie mogę z nich czerpać. Ten związek jest tak silny, że pozwolił biskupom niemieckim w 1980 r. opracowaną przez nich „Deklarację o stosunku Kościoła do judaizmu” zacząć od stwierdzenia: „Kto spotyka Jezusa Chrystusa, spotyka judaizm!”. Jan Paweł II w przemówieniu do przedstawicieli wspólnoty żydowskiej podczas pielgrzymki do RFN w 1980 r. nawiązał do tego zdania i powiedział, że czyni je swoim. Później wielokrotnie je przytaczał – mówi kardynał w wywiadzie dla Katolickiej Agencji Informacyjnej (KAI).

„Izrael wciąż jest narodem wybranym”

Kard. Ryś stwierdza, że Izrael wciąż jest narodem wybranym. Kapłan mówi w wywiadzie, że „Izrael jest ludem wybranym i Bóg nigdy tego wybrania nie odwołał, ponieważ nie odwołuje On swojej łaski i wezwania”.

Odnosząc się do tego, iż to chrześcijanie wyciągają dłoń w kierunku judaizmu, a żydzi tego nie czynią, kardynał odpowiada: – Żyd, aby zrozumieć siebie w perspektywie swej wiary, nie potrzebuje rozmowy z chrześcijaninem.

Duchowny powiedział, że „nie można obwiniać Żydów o śmierć Pana Jezusa”. Powołując się na deklarację „Nostra aetate” z Soboru Watykańskiego kard. Ryś powiedział, że „antysemityzm jest grzechem”.

– Zło trzeba nazwać złem, a grzech trzeba nazwać grzechem. Antysemityzm, jest grzechem i basta. Nie dyskutuje się z grzechem! – stwierdza w wywiadzie kościelny hierarcha.

Źródło:KAI

Wpis

Adam Wojtasiewicz

@wojtasiewiczpl

A za filosemityzm idzie się prosto do Nieba. A za syjonizm to od razu po prawej ręce Chrystusa się zasiada.

Cytuj

Gość Niedzielny @Gosc_Niedzielny

Antysemityzm jest grzechem i basta. Nie dyskutuje się z grzechem! https://gosc.pl/doc/8642098.Abp-Rys-Antysemityzm-jest-grzechem-i-basta

·

Blokery dojrzewania podawane dzieciom znacznie zwiększają ryzyko obniżenia ich IQ

Blokery dojrzewania podawane dzieciom, które twierdzą, że urodziły się w niewłaściwym ciele i chcą „zmienić płeć”, mogą obniżyć ich IQ

  • W zeszłym roku NHS England zaprzestała rutynowego przepisywania tych leków

Silne leki blokujące dojrzewanie płciowe podawane setkom młodych ludzi, którzy nie mają pewności co do swojej płci , znacznie zwiększają ryzyko obniżenia ich ilorazu inteligencji, ostrzega czołowy ekspert naukowy.

W alarmującym badaniu Sallie Baxendale, profesor neuropsychologii klinicznej w University College London , wezwała do „pilnych” badań nad wpływem narkotyków na funkcje mózgu dzieci.

NHS England zaprzestała rutynowego przepisywania leków hamujących zmiany w organizmie występujące w okresie dojrzewania w zeszłym roku po tym, jak potępiająca recenzja wykazała, że leczenie może zakłócić proces dojrzewania mózgu. 

Jednak prywatne kliniki równości płci w Wielkiej Brytanii nadal podają środki hamujące dojrzewanie osobom poniżej 16 roku życia, a aktywiści transpłciowi twierdzą, że leki te są bezpieczne.

Teraz profesor Baxendale przedstawił dowody na „szkodliwy wpływ” kontrowersyjnych narkotyków na poziom IQ młodych ludzi. 

https://i.dailymail.co.uk/1s/2024/01/14/01/79982297-12960869-image-a-67_1705196929978.jpg

Sallie Baxendale, profesor neuropsychologii klinicznej na University College London, wezwała do „pilnych” badań nad wpływem narkotyków na funkcje mózgu dzieci

https://i.dailymail.co.uk/1s/2024/01/14/01/79982317-12960869-Powerful_puberty_blocker_drugs_given_to_hundreds_of_young_people-a-190_1705197238331.jpg

Silne leki blokujące dojrzewanie podawane setkom młodych ludzi, którzy nie są zdezorientowani co do swojej płci, znacząco mogą obniżyć ich iloraz inteligencji 

Badanie, w którym wzięło udział 25 dziewcząt leczonych lekami blokującymi dojrzewanie, wykazało, że ich IQ spadło średnio o siedem punktów. 

Profesor Baxendale powiedział, że jeden pacjent doświadczył „znaczącej utraty” 15 lub więcej punktów. Wszystkie dziewczęta cierpiały na „przedwczesne dojrzewanie”, które spowodowało wczesny początek dorosłości.

„Młodzi ludzie i ich rodziny nie są w stanie wyrazić prawdziwie świadomej zgody na takie leczenie, ponieważ lekarze nie mogą im powiedzieć, jaki będzie długoterminowy wpływ na ich rozwój poznawczy” – stwierdził profesor Baxendale.

Stephanie Davies-Arai z Transgender Trend, która prowadziła kampanię przeciwko przepisywaniu młodym ludziom leków blokujących dojrzewanie, powiedziała: „Nigdy nie przeprowadzono odpowiednich, długoterminowych badań potwierdzających ich bezpieczeństwo. 

To mit, że leki blokujące działają „odwracalnie”, jeśli zostaną podane w okresie naturalnego dojrzewania. Zapobiegają krytycznemu okresowi wzrostu i rozwoju poznawczego.

pon., 15 sty 2024 o 12:22 md <dakowy@o2.pl> napisał(a):

To poproszę po polsku..

https://www.dailymail.co.uk/news/article-12960869/Puberty-blockers-given-children-say-born-wrong-body-want-change-gender-lower-IQs.html

Kraken kracze: Co czeka zaszczepionych?!? …Poronienie, zgon – itp. Dane brytyjskie.

Co czeka zaszczepionych?

Marek Skalski 14.01.2024 nczas/co-czeka-zaszczepionych

Minęło kilkanaście miesięcy od czasu faktycznego zakończenia masowych akcji szczepień ludności przeciwko skutkom działania wirusa SARS COV-2. Nic dziwnego, że aktualne wydarzenia sprawiły, ze większość Polaków traktuje te doświadczenia jako ponury epizod z naszego życia. Rozdział, który został definitywnie zamknięty. Jednak dla osób zaszczepionych – a zwłaszcza tych kilkukrotnie zaszczepionych – to nie jest zamknięty epizod. W przestrzeni publicznej pojawia się coraz więcej niepokojących sygnałów dotyczących niepożądanych skutków ubocznych szczepień przeciw COVID-19.

W ostatnich tygodniach rozpoczęła się dość niemrawa kampanii szczepień przeciwko kolejnemu wariantowi COVID-19. Według oficjalnych danych opublikowanych przez Ministerstwo Zdrowia nową szczepionkę przyjęło około 250 tysięcy osób. Prawo do tego preparatu mają wszyscy, którzy skończyli 12 lat. Szczepionka, która jest dedykowana przeciwko wariantowi wirusa o nazwie „Kraken”, jest dostępna w Polsce od 6.12. ub. r. Te ćwierć miliona to nie jest oszałamiający wynik, bo pamiętajmy, że w szczycie kampanii informacyjnej szczepiło się nawet kilkanaście milionów ludzi. Można podejrzewać, że tak wyraźna rezerwa to częściowo efekt osłabienia odgórnej presji społecznej – szczególnie silnej w latach 2021-22 – oraz coraz większej liczby doniesień o niepożądanych skutkach ubocznych działania preparatu i jego negatywnym wpływie na zdrowie, a nawet życie obywateli. To wszystko sprawia, że znaczny odsetek Polaków omija punkty szczepień bardzo szerokim łukiem.

W ciągu ostatnich kilku tygodni na łamach specjalistycznych pism naukowych pojawiło się co najmniej kilka publikacji, które przynoszą z pewnością niepokojące wnioski.

I tak na łamach specjalistycznego miesięcznika medycznego poświęconemu położnictwu i ginekologii „International Journal of Gynecology & Obstetrics” opublikowano bardzo obszerne omówienie wyników badań przeprowadzonych na amerykańskich kobietach w wieku 15-50 lat. Tematem badań był potencjalny wpływ szczepień na ich płodność. Próba była bardzo szeroka, gdyż badaniom poddano łącznie 246 259 osób. Wyniki opublikowane w amerykańskim periodyku wykazały, że dla kobiet, które poddały się szczepieniu, ryzyko poronienia jest blisko dwukrotnie wyższe.

W badaniu wzięło udział 246 259 kobiet w ciąży, z których 34 proc. otrzymało pierwszą szczepionkę przeciwko SARS-CoV-2. Poronienia występowały z częstością 3,6 na 10 000 osób i wśród kobiet zaszczepionych w przeszłości i 3,2 na 10 000 wśród kobiet zaszczepionych w krótkim czasie, w porównaniu z częstością 1,9 na 10 000 wśród nieszczepionych kobiet, z odpowiadającym aHR wynoszący 0,98 (95 proc. przedział ufności [CI] 0,91–1,07) i 1,00 (95 proc. CI 0,93–1,08).

Z kolei na początku grudnia ub.r. na łamach https://www.medrxiv.org/ opublikowano wyniki badań wpływu szczepionek na dzieci. Duńscy badacze stwierdzili na podstawie metaanalizy badań RCT, że szczepionki z grupy m-RNA mogą zwiększać liczbę poważnych, ciężkich NOP (niepożądanych odczynów poszczepiennych) dla dzieci w wieku 5-17 lat. Warto przy tym pamiętać, że ryzyko zachorowań na COVID i dodatkowo jego ciężkiego przebiegu dla dzieci jest minimalne. Choroba ta jest zdecydowanie bardziej niebezpieczna dla osób starszych i tych z obniżoną odpornością. Tymczasem duńscy specjaliści argumentują, że szczepienie owszem może chronić przed łagodnymi infekcjami COVID, ale za to niepomiernie zwiększają ryzyko zachorowania na inne choroby układu oddechowego. Zdaniem naukowców konieczne jest prowadzenie szeroko zakrojonych badań nad wpływem szczepień preparatów mRNA na zdrowie dzieci:

Szczepionki mRNA nie zwiększały ryzyka SAE, ale wiązały się ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia ciężkich AE u starszych dzieci i zwiększonym ryzykiem LRTI u młodych. Uzasadnione są dalsze badania nad ogólnym i nieswoistym wpływem szczepionek mRNA na zdrowie.

Już choćby te analizy publikowane przez naukowców o niekwestionowanym dorobku i na łamach specjalistycznych periodyków powinny wywołać dreszcz niepokoju u wszystkich myślących zdroworozsądkowo obywateli. Nie jest to jednak koniec, gdyż dodatkowo na łamach renomowanego miesięcznika „Nature” w ostatnim czasie pojawiła się kolejna analiza długoterminowego działania szczepionek opartych na bazie zmodyfikowanego RNA. Podstawowa konkluzja jest taka, że szczepionki pobudzają organizm ludzki do produkowania tak zwanego białka kolca (spike protein), ale także zupełnie innego białka, którego działanie do tej pory nie jest w zasadzie rozpoznane i wyjaśnione. Badacze odkryli również zjawisko tzw. „przesunięcia odczytu ramki rybosomów” (ribosomal frameshifting).

Według naszej wiedzy jest to pierwszy raport mówiący, że modyfikacja mRNA wpływa na przesunięcie ramki odczytu rybosomów. Oprócz wpływu na odporność komórek T gospodarza, niepożądane skutki przesunięcia ramki odczytu rybosomów mogą obejmować zwiększone wytwarzanie nowych antygenów komórek B. Inne strategie modyfikacji rybonukleotydów, takie jak inkorporacja 5-metoksyU, znacząco zmniejszają wydajność translacji mRNA IVT, co może ograniczać translację kliniczną.

Niemal równocześnie w brytyjskim czasopiśmie „The Lancet” pojawił się artykuł, w którym mowa jest o tym, że liczba ponad normatywnych zgonów w Wielkiej Brytanii nadal jest bardzo wysoka i nie spadła w 2023 roku, mimo że istotnie wpływ pandemii COVID był już w ubiegłym roku ograniczony. Autorzy artykułu nie wskazują przyczyn takiego stanu rzeczy, ale wykazują duże zaniepokojenie samym obiektywnym faktem utrzymywania się go w tak długim czasie. Osoby domyślne z łatwością mogą wiązać z tym faktem długoterminowe, utrzymujące się skutki podania preparatów mRNA.

W wielu krajach, w tym w Wielkiej Brytanii, w dalszym ciągu obserwuje się wyraźny nadmiar zgonów długo po szczytowych poziomach związanych z pandemią Covid-19 w latach 2020 i 2021. Szacowana liczba nadmiernych zgonów w tym okresie jest znaczna. Brytyjski Urząd Statystyczny (ONS) obliczył, że w 2022 r. w Wielkiej Brytanii zarejestrowano o 7,2 proc., czyli o 44 255 zgonów więcej, na podstawie porównania ze średnią z pięciu lat (z wyłączeniem roku 2020). Ten stan utrzymał się w 2023 r. i wyniósł 8,6 proc., czyli 28 024. więcej zgonów zarejestrowanych w pierwszych sześciu miesiącach roku niż oczekiwano. Ciągłe badanie śmiertelności (CMI) wykazało podobną nadwyżkę (28 500 zgonów) w tym samym okresie przy użyciu różnych metod. Do oszacowania nadmiernej liczby zgonów można zastosować kilka metod, każda z ograniczeniami, które należy wziąć pod uwagę przy interpretacji, jednak ogólne tendencje wydają się być spójne w przypadku różnych metod.

Wszystkie wyżej wskazane publikacje pojawiły się na łamach czasopism naukowych tylko w grudniu ub.r. Praktycznie każdy dzień przynosi kolejne doniesienia ze świata nauki dotyczące niepożądanych działań szczepionek o profilu mRNA. Trzeba przy tym jednak pamiętać, że działanie tych preparatów jest praktycznie nieodwracalne, a negatywne dla zdrowia skutki mogą się ujawnić w bardzo długiej perspektywie nawet kilku czy kilkunastu lat.

Why Barbie hasn’t a PENIS? – She is a Republican. MEMy z USA.

Sunday Strip: The Tax Man

Cometh…

ROBERT W MALONE MD, MS JAN 14
 
READ IN APP
 

Today’s search on “inflation” on the Googleweb News (see below) reveals that Bidenomics isn’t done with us yet. Looks like the 2024 economy is going to be another rocky year on the 99% of us who aren’t independently wealthy. 

Bidenomics – which the President is still, pushing has clearly failed. 

Just as his open border policies have failed. Just as his placating the defund the police movement has failed. Just as his endorsement of sanctuary cities has failed. Just as his support of gender ideology has failed. 

It is time for change.



















Podwójne życie Hitlera. Nigdy nie odważył się oficjalnie potępić homoseksualizmu, choć miał na sumieniu śmierć tysięcy homoseksualistów.

Podwójne życie Hitlera

uni.wroc.pl/podw-ziycie-hitlera

by kocur / Wednesday, 02 January 2008 / Published in Polskie Radio Wrocław

Adolf Hitler był gejem, czyli homoseksualistą! Tak przynajmniej twierdzi Lothar Machtan w swojej najnowszej książce: „Tajemnica Hitlera: Podwójne życie dyktatora”. Autor jest wybitnym i powszechnie szanowanym niemieckim historykiem, profesorem szacownego uniwersytetu w Bremen. Trudno się oprzeć sile jego dowodów. Machtan przytacza relacje byłych kochanków Hitlera i wiele dokumentów, dowodząc, że krążące od pół wieku plotki miały realne podstawy. Jak jednak pogodzić rzekomy homoseksualizm Hitlera z masową zagładą homoseksualistów, autorstwa tegoż samego dyktatora? Odpowiedź Machtana i główna teza książki brzmi: Hitler mordował gejów, żeby ukryć przed światem własne skłonności. Ernst Reohm, szef hitlerowskich oddziałów szturmowych (czyli tzw. „brązowych koszul”) musiał zginąć, bo próbował szantażować Hitlera. Roehm zresztą sam był gejem i pewnie za dużo wiedział. Zachowały się świadectwa z pierwszej wojny światowej o okopowym romansie młodego Hitlera z niejakim Ernstem Schmidtem. Inny żołnierz, Hans Mend, zanotował w pamiętniku: „w nocy Hitler śpi ze Schmidtem, swoją męską dziwką”. Homoseksualna afera trwała aż 5 lat i – jak wynika z wojskowych kartotek – uniemożliwiła Hitlerowi awans na oficera, mimo, iż ponoć w walce z nieprzyjacielem wykazał odpowiednie męstwo.

Po pierwszej wojnie nazwisko Hitlera często pojawiało się w aktach monachijskiej policji w związku z jego seksualnymi inklinacjami. Wielu młodych i bezrobotnych chłopców zeznało, że płacił im za seks. Wabił ich też w szeregi faszystów używając nie tylko politycznych argumentów. Policyjne raporty zbierał przez lata Otto von Lossow, niemiecki generał, który wziął udział w udaremnieniu hitlerowskiego putschu w roku 1923. Dokumenty miały stanowić dla niego coś w rodzaju – jak sam wyznał – „osobistej polisy ubezpieczeniowej na życie”. Gdyby Hitler próbował go odsunąć od władzy, mógłby zagrozić ujawnieniem kartotek. Wszystkie te raporty opublikował niedawno w Rzymie Eugen Dollman, bliski przyjaciel Heinricha Himmlera i tłumacz Hitlera na język włoski. W Niemczech mało kto o tych dokumentach słyszał, nie korzystali z nich nawet wybitni historycy, i dopiero książka Machtana ujawniła po raz pierwszy istnienie policyjnych kartotek Hitlera.

W czasach drugiej wojny światowej szczególnie bliskie związki łączyły Hitlera z Rudolfem Hessem, jego zastępcą, który w partyjnych kręgach był znany jako „czarna Emma”. Znali się od dawna. Po nieudanym putschu w roku 1923 spędzili razem wiele miesięcy w więzieniu w Landsbergu, gdzie Hitler dyktował Hessowi dzieło swego życia, czyli „Mein Kampf”. Potem Hess przez długie lata pełnił funkcję jego osobistego sekretarza führera.

W książce „Tajemnica Hitlera” Lothar Machtan dowodzi, że Hitler nigdy nie odważył się oficjalnie potępić homoseksualizmu, choć miał na sumieniu śmierć tysięcy homoseksualistów.

Davos: „DISEASE X” TO PROJEKT, W KTÓRYM WIELE RZECZY JEST ZAWSTYDZAJĄCYCH I PRZERAŻAJĄCYCH. KLAUS SCHWAB NIE PRZESTAJE…

„DISEASE X” TO PROJEKT, W KTÓRYM WIELE RZECZY JEST ZAWSTYDZAJĄCYCH I PRZERAŻAJĄCYCH. KLAUS SCHWAB NIE PRZESTANIE

Schwab: „wykonamy możliwie najwięcej pracy z wyprzedzeniem

https://tsargrad.tv/news/bolezn-h-proekt-gde-mnogoe-stydno-i-strashno-klaus-shvab-ne-ostanovitsja_945709

W Davos, na marginesie Światowego Forum Ekonomicznego, zamierzają dyskutować o „chorobie X”, ale my będziemy raczej mówić o komercyjnym komponencie tego projektu. Taka interpretacja jest jednocześnie wstydliwa i przerażająca. 

Rozwój tematu z tzw. „chorobą X” trwa już od kilku miesięcy. Latem pisaliśmy, że w rządowym kompleksie laboratoryjnym o zaostrzonym rygorze Porton Down w Wiltshire w Anglii trwają prace, gdzie naukowcy sporządzili listę niebezpiecznych wirusów zwierzęcych, które mogą zakażać ludzi i które mogą szybko rozprzestrzenić się na cały świat w przyszłości. Należą do nich choroby takie jak ptasia grypa, ospa małpia i hantawirus przenoszone przez gryzonie. Nie wiadomo jednak, który z nich spowoduje kolejną pandemię, dlatego nową chorobę nazywa się „chorobą X”:

Próbujemy tutaj upewnić się, że jesteśmy przygotowani, abyśmy w przypadku nowej choroby X lub nowego patogenu wykonali możliwie najwięcej pracy z wyprzedzeniem. Mam nadzieję, że uda nam się zapobiec pandemii. Ale jeśli nie możemy i musimy zareagować, to zaczęliśmy już opracowywać szczepionki i leki, aby sobie z tym poradzić” – powiedziała szefowa brytyjskiej Agencji Bezpieczeństwa Zdrowia (UKHSA), profesor Jenny Harris.

Zauważono, że naukowcom rzekomo udało się osiągnąć pierwszy sukces – udało im się opracować pierwszą na świecie szczepionkę przeciwko krymsko-kongijskiej gorączce krwotocznej, przenoszonej przez kleszcze. Pamiętajmy, że w 30% przypadków kończy się to śmiercią.

WSZYSTKO TUTAJ JEST JAK STARA, DOBRA PRAWDA. KOMU JEST WOJNA I KOMU DROGA MATKA… FOTO: © NIKOLAY GYNGAZOV/GLOBALLOOKPRESS.

Harris wyjaśnił, że choroba przenosi się ze zwierząt na ludzi z powodu czynników takich jak urbanizacja i zmiany klimatyczne. Agencja uczestniczy w światowych wysiłkach mających na celu opracowanie szczepionki w ciągu stu dni od ustalenia, że nowy patogen ma potencjał pandemiczny. „Historycznie byłoby to niespotykane. Zwykle zajmuje to pięć lub 10 lat. W przypadku Covid-19 było to około 360 dni. Są to więc naprawdę duże ambicje. Ale w przypadku niektórych wirusów jest to z pewnością możliwe” – podsumował naukowiec.

Oznacza to, że Zachód od dłuższego czasu systematycznie przygotowywał i przygotowywał świat na nową pandemię. I już oficjalnie rozpoczął badania w tym kierunku pod przykrywką badań antywirusowych.

CO NAJWAŻNIEJSZE, KUPUJ NOWE MIKSTURY I DROPY. I NIE ZADAWAJ ZBĘDNYCH PYTAŃ. ZDJĘCIE: © BULKIN SERGEY NEWS.RU/GLOBALLOOKPRESS.

Teraz kopmy jeszcze głębiej

Pamiętać. Styczeń 2021. Wtedy niemal po raz pierwszy zaczęto nam przedstawiać „chorobę X” jako coś strasznego – bardziej niebezpiecznego niż Ebola i Covid razem wzięte. Eksperci oparli się na słowach osoby, która odkryła wirusa Ebola – ten naukowiec nazywa się Jean-Jacques Muembe-Tamfum. 

Tamfum powiedziała wówczas dziennikarzom : świat może stanąć w obliczu nowej pandemii, gorszej niż Ebola i Covid-19. Według naukowca w Kongo u kobiety wykryto nieznaną chorobę – pacjentka ma objawy gorączki, ale badania na wszystkie istniejące patogeny nie dały wyników.

„Choroba X”, jak ją nazwał Muembe-Tamfum, prawdopodobnie będzie bardziej zaraźliwa niż koronawirus, a śmiertelność wyniesie 50–60% śmiertelności w przypadku wirusa Ebola. Biolog wyjaśnił, że ludzkość powinna uważać także na nowe choroby odzwierzęce – infekcje przenoszone ze zwierząt na ludzi. To tu zaczęła się rozwijać histeria. Ale nawet wtedy nasz naukowiec, doktor nauk biologicznych Aleksiej Agranowski, stwierdził, że nie ma powodu do paniki:

Nigdy nie wiesz, co kryje się w Kongo. Nie oznacza to, że ludzkość jest w niebezpieczeństwie. Na razie nie ma powodów, aby się tego poważnie obawiać. Trzeba to przestudiować i mieć na uwadze, przeznaczyć środki na takie prace, ale nie widzę żadnego zagrożenia. 

NAWIASEM MÓWIĄC, ROSYJSCY EKSPERCI WIEDZĄ WSZYSTKO O EBOLI. WSPÓŁPRACOWALIŚMY I WIEMY, JAK WALCZYĆ Z TĄ INFEKCJĄ. FOTO: MSZ ROSJA/GLOBALLOOKPRESS.

Jeśli chodzi o choroby odzwierzęce, również w tym przypadku, zdaniem doktora nauk, obawy są przesadzone. Według niego zawsze istniało niebezpieczeństwo przeniesienia wirusów ze zwierząt na ludzi, jednak do tego potrzebne jest pierwotne źródło – czyli chore zwierzę.

„Nie ma epidemii wścieklizny ani dżumy, bo przenoszą je lisy, susły i inne gryzonie. To ogranicza chorobę. Oczywiście trzeba to zrobić, ale wydaje mi się, że jest to próba zrobienia sensację nie wiadomo skąd” – dodał rosyjski naukowiec.

Teraz „chorobę X” reklamuje zespół Klausa Schwaba

Między innymi tak zwana choroba X jest pomysłem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Wcześniej to urzędnicy WHO aktywnie ostrzegali przed rozprzestrzenianiem się choroby, podkreślając, że jest to prognoza hipotetyczna. Prognoza dla Covida była dokładnie taka sama hipotetyczna w pewnym momencie, kiedy WHO nie mogła nawet zdecydować, czy należy nosić maski, czy nie. A teraz platforma globalistów, Światowe Forum Ekonomiczne (WEF), nalega, aby w Davos przeanalizować „chorobę X”, która prawdopodobnie jest 20 razy bardziej zabójcza niż Covid. 

Jakie nowe wysiłki są potrzebne w obliczu nowych ostrzeżeń Światowej Organizacji Zdrowia, że nieznana „choroba X” może spowodować 20 razy więcej zgonów niż pandemia koronawirusa? Jakie nowe wysiłki są potrzebne, aby przygotować systemy opieki zdrowotnej na wiele nadchodzących wyzwań? – pytanie wskazuje komunikat WEF, w szczególności cytuje  je  kp.ru.

CZY CHCĄ PONOWNIE UWIĘZIĆ CAŁY ŚWIAT W RAMACH KOLEJNEJ BLOKADY? 

Dyskusja na platformie WEF, gdzie większość uczestników nie tylko poniosła porażkę w walce z Covidem, ale także zamieniła ją w korupcyjny plan wprowadzenia szczepionek, które z większym prawdopodobieństwem wyrządzą krzywdę ludności krajów na całym świecie, wygląda po prostu śmiesznie . Na szczęście ani Rosja, ani Chiny nie  były obecne na ostatnim forum WEF  i nie uczestniczyły w tym targowisku próżności. Mamy nadzieję, że w tym roku nastąpi większa minimalizacja kontaktów.

Rospotrebnadzor przeciwko WHO? 

Gdy okazało się, że w Davos będzie omawiana „choroba X”, Rospotnebnadzor przedstawił komentarz. I to jest całkiem interesujące.

Faktem jest, że nasi lekarze sanitarni wskazują na komercyjny aspekt tego, co się dzieje. 

Kwestie gotowości na wypadek pandemii są regularnie omawiane w różnych miejscach. Światowe Forum Ekonomiczne, które odbędzie się 17 stycznia w Davos, nie będzie wyjątkiem. Jedna z sesji poświęcona jest omówieniu „choroby X” – zauważył departament, dodając: „Jednocześnie nie przewiduje się udziału w dyskusji światowych ekspertów i naukowych epidemiologów. Włączenie „Choroby X” do porządku obrad w Davos oraz motywowany finansowo skład obejmujący główne firmy farmaceutyczne wskazuje, że dialog podczas sesji będzie dotyczył zwiększonych inwestycji. Rosja ma cały niezbędny potencjał, aby przeciwdziałać wszelkim zagrożeniom biologicznym, w tym „chorobie X”.

Innymi słowy, Rosja nie będzie brała udziału w tych tańcach firm farmaceutycznych, odbywających się za zgodą Klausa Schwaba. Bo mamy już wszystko, co potrzebne do walki…

JEST MAŁO PRAWDOPODOBNE, ŻEBYŚMY PODDALI SIĘ STRUKTUROM SCHWABA I GLOBALISTÓW. ZDJĘCIE: © ZHENG HUANSONG XINHUA/GLOBALLOOKPRESS.

Dlaczego powinniśmy uważać na pomysły Klausa Schwaba?

=======================================

NEXTA

@nexta_tv

The World Economic Forum in Davos has put on its agenda a discussion of „disease X,” which could allegedly cause 20 times more deaths than a coronavirus pandemic. 'Disease X’ is an abstract disease that has the potential to cause an epidemic of international proportions. It is believed that such an epidemic is most likely to be caused by a pathogen unknown to mankind.

Zdjęcie

113,9 tys. Wyświetlenia

Postępy Zielonej Rewolucji w Kanadzie.

Alberta Clean Air Alliance

@albertacleanair

Wind is at 0% and it’s -37C here in Edmonton.

Reliable AB Energy @ReliableAB

At this moment 94.8% of Alberta’s electricity is being produced by fossil fuels. Wind is at 0.0% of capacity and producing 0.0% of total generation, while solar is at 0.0% of capacity and producing 0.00% of total generation. At the same time we are exporting 328 MW

Zdjęcie

Rolnik szuka… „męża”? „Postęp” w TVPO…

14 stycznia 2024 pch24/rolnik-szuka-meza

Rolnik szuka… „męża”? Do popularnego programu TVP będą zapraszane pary LGBT+

Oczywistym było, że Telewizja Polska pod zarządem władzy koalicyjnej będzie promować związki jednopłciowe. Ale chyba nikt się nie spodziewał, że posłuży do tego program o poszukiwaniu drugiej połówki przez mieszkańców polskiej wsi.

Szykuje się wizerunkowa i finansowa katastrofa?

Tak zwana „neo-TVP” nastawiona jest na zapowiadaną przez liderów koalicji rewolucją światopoglądową. Prawdziwy popis ideologicznego koniunkturalizmu dali chociażby prowadzący „Pytanie na śniadanie”, Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski, pytając o receptę na długi związek…dwóch gejów i dwie lesbijki. Dodatkowo bulwersuje fakt, że do rozmowy doszło w 6 stycznia w Święto trzech Króli.

Ale chyba nikt nie spodziewał się, że do promocji związków jednopłciowych posłuży program o poszukiwaniu drugiej połówki przez mieszkańców polskiej wsi. W grudniu ruszyły zgłoszenia uczestników do kolejnej już, 11 edycji programu „Rolnik szuka żony”

12 stycznia na instagramowym profilu programu zorganizowano sesję pytań i odpowiedzi. W jednym z nich pytano o możliwość udziału osób LGBT. Produkcja odpowiedziała twierdząco, dodając frazę znaną z homoparad: „Zapraszamy, miłość nie wyklucza”.

No cóż, nic nie wchodzi w krew tak mocno jak przejadanie pieniędzy w spółkach publicznych.

Oglądalność TVP pod wątpliwym z prawnego punktu widzenia zarządem lecie na łeb na szyję. Ale udział par jednopłciowych w programie, skierowanym do konserwatywnego, w większości przywiązanego do katolicyzmu i polskich tradycji odbiorcy to już gotowa recepta na porażkę.

Wszak nachalna homo-propaganda nie sprzedaje się nad Wisłą nawet w tak liberalnych stacjach jak TVN. Ze względu na słabe wyniki oglądalności, stacja musiała wycofać się z drugiej edycji „Prince Charming”, reality-show, w którym tytułowy homoseksualista wybiera spośród uczestników drugą połówkę. Program, który miał „przełamywać tabu” i „zrewolucjonizować” polską telewizję, zanim na dobre wystartował, już został zdjęty z anteny.  

Pytanie, do kogo planiści TVP kierują swój nowy program?

Źródło: wpolityce.pl / własne PCh24.pl

PR