Iran, w odpowiedzi na izraelskie bombardowania pól gazowych Pars, zaatakował w czwartek dwie rafinerie należące do Kuwejckiej Narodowej Spółki Naftowej (KNPC), a także zakład przetwórstwa ropy naftowej w Janbu w Arabii Saudyjskiej – poinformowała agencja AFP, powołując się na doniesienia służb informacyjnych rządów obu państw.
„Jeden z oddziałów operacyjnych w rafinerii należącej do KNPC Mina Abdullah został zaatakowany przez bezzałogowce. Wybuchł pożar” – powiadomił rząd Kuwejtu w serwisie X.
Druga rafineria spółki, Mina Al-Ahmadi, również została wcześniej zaatakowana przez drona. Nikt nie doznał obrażeń – przekazał emigracyjny opozycyjny portal Iran International. Państwowa agencja KUNA poinformowała, że oba pożary ugaszono.
Iran ostrzelał także w czwartek rafinerię SAMERF w porcie Janbu na wybrzeżu Morza Czerwonego w Arabii Saudyjskiej. Resort obrony w Rijadzie powiadomił, że trwa ocena szkód, nie podając jednak szczegółów – przekazała agencja Reutera. Wcześniej ministerstwo poinformowało, że został przechwycony pocisk balistyczny wymierzony w port.
Zaatakowana rafineria należy do saudyjskiego giganta naftowego Saudi Aramco i Mobil Yanbu Refining Company Inc., spółki zależnej ExxonMobil. Zakład znajduje się około 200 km na zachód od Medyny.
Czwartek jest 20. dniem wojny na Bliskim Wschodzie. Konflikt rozpoczął się 28 lutego nalotami Izraela i USA na Iran, który odpowiedział atakami na Izrael i państwa Bliskiego Wschodu, uderzając zarówno w położone tam amerykańskie bazy, jak i w obiekty cywilne, zwłaszcza lotniska i infrastrukturę petrochemiczną. Nocne irańskie ataki spowodowały gwałtowny wzrost cen paliw.
NCZAS.INFO | Miesięczny wykres notowań ropy BRENT na 19 marca 2026 r. Źródło: stooq.pl
NCZAS.INFO | Tankowiec transportujący gaz skroplony LNG / fot. ilustracyjne / foto: YT / DW Planet A
Ceny gazu w Europie bardzo mocno wzrosły w czwartek w reakcji na ataki Iranu na infrastrukturę energetyczną w Zatoce Perskiej – informują maklerzy.
Benchmarkowe kontrakty na gaz w Amsterdamie (ICE Entawex Dutch TTF) są na poziomie 71,47 euro za MWh, wyżej o 30,76 proc., po wzroście wcześniej o 35 proc.
NCZAS.INFO | Notowania gazu ICE Dutch TTF Natural Gas około godziny 9.00 w dniu 19 marca 2026 roku. Źródło: investing.com
Iran nie odpuszcza z atakami na infrastrukturę energetyczną w Zatoce Perskiej.
W środę w wyniku irańskiego ataku na najważniejszą instalację gazową Kataru – Ras Laffan – wybuchł pożar.
Władze katarskie powiadomiły, że pożar spowodował „znaczne” szkody.
Obiekt, należący do QatarEnergy, dostarcza około jednej piątej globalnego zaopatrzenia w skroplony gaz ziemny (LNG).
„W zasadzie dostawy LNG z Kataru mogłyby być niedostępne przez miesiące, a w najgorszym wypadku nawet przez lata” – powiedział Arne Lohmann Rasmussen, główny analityk AS Global Risk Management Ltd. „Dla rynku gazu kryzys nie skończy się tylko dlatego, że skończy się wojna i Cieśnina Ormuz zostanie ponownie otwarta” – podkreślił.
Prezydent USA Donald Trump poinformował w mediach społecznościowych, że USA odpowiedzą Iranowi odwetem, jeśli katarskie instalacje LNG zostaną ponownie zaatakowane.
Obiekty gazowe Habshan w Abu Zabi również zostały zamknięte po tym, jak spadły na nie odłamki z przechwyconego pocisku.
Zapraszamy w czwartek do różańcowego szturmu modlitewnego za Kościół, naszą Ojczyznę i nasze rodziny – Msza Święta za Ojczyznę godz.17-tej parafii p.w. św. Stanisława Biskupa i Męczennika (Głównego Patrona Polski). Po Mszy Świętej adoracja Najświętszego Sakramentu i Różaniec święty za Ojczyznę.
Tylko modląc się na Różańcu Świętym i poprzez POKUTĘ możemy wybłagać tryumf Niepokalanego Serca Maryi Panny w Kościele, w Polsce, w naszych rodzinach i na całym świecie.
Choć szczegółowa biografia z życia świętego Józefa nie jest nam znana, to jednak z Pisma Świętego i tradycji dowiadujemy się o jego niezachwianej wierze, wytrwałości, godnej podziwu czystości i wyjątkowej pokorze. Kościół w swej mądrości pozostawił wiernym spuściznę w postaci szeregu pięknych wezwań ku jego czci, zwanych Litanią do św. Józefa. Zawarte w nich żywe wezwania zbliżają nas do świętego i przypominają o jego licznych cnotach. Szczególnie intrygująca i tajemnicza jest inwokacja „Postrachu duchów piekielnych”. Skąd ten tytuł?
Szlachetne powołanie
Będąc Opiekunem Najświętszej Maryi Panny oraz Żywicielem Świętej Rodziny, Józef otrzymał od Boga łaskę do wypełnienia tak odpowiedzialnego zadania-powołania z pewnością możemy go sobie wyobrazić jako wzniosłą ikonę męskości i filar siły, który siałby straszliwy strach wśród sił ciemności, mając pod swoją opieką szlachetne zadanie.
W pismach Sługi Bożej Marii z Agredy, opisanych szczegółowo w „Mistyczne Miasto Boże”, czytamy, że św. Józef pochodził z Nazaretu. Miał skromny, a zarazem dystyngowany wygląd, co czyniło go bardzo urodziwym młodzieńcem. Z Maryją Panną łączył go trzeci stopień pokrewieństwa. W wieku dwunastu lat złożył ślub czystości, który – ku radości Maryi również ślubującej Bogu czystość – odnowił w małżeństwie. Józef miał trzydzieści trzy lata, gdy pojął Dziewicę za żonę.
Warto dodać, że wcześniej kapłan Symeon zgromadzić miał w świątyni wszystkich młodych mężczyzn z domu Dawida, aby spośród nich wybrać małżonka dla Maryi. Rozdał im suche patyki, modląc się o Boży znak i wtedy piękne białe lilie, symbol czystości, wyrosły z gałązki Józefa. Nad jego głową zaś pojawił się biały gołąb. Oba niezwykle wydarzenia były dla Symeona dowodem na to, że Józefa na opiekuna Maryi wybrał sam Bóg.
Św. Józef jest przykładem czystego mężczyzny: nieskalanego w myślach, duszy i ciele. Został przeznaczony na męża Świętej Dziewicy poczętej bez grzechu pierworodnego. Nie wydaje się już zatem dziwne, że duchy piekielne kulą się ze strachu i przerażenia w obecności tak czystego i świętego męża.
Powodzenie misji Chrystusa zależało od św. Józefa
To właśnie on otrzymał wzniosłe zadanie ochrony małego Jezusa. Bóg stał się człowiekiem, aby odkupić ludzkość i obdarzyć ją życiem wiecznym przez Ciało i Krew Chrystusa. Aby wypełnić tę misję, Bóg raczył powierzyć swojego Syna św. Józefowi, aby ten otoczył Go ojcowską opieką. Jakże świętym człowiekiem musiał być mąż Maryi, by otrzymać taką misję!
Obrońca Kościoła
Ochrona Maryi i Jezusa dowiodła jego waleczności i hartu ducha, dlatego w litanii wzywamy św. Józefa także jako opiekuna Kościoła Świętego. Kościół ten, narodzony z Wody wypływającej z przebitego boku Chrystusa i pielęgnowany z matczyną miłością przez Maryję, właśnie w św. Józefie – zaiste pogromcy duchów piekielnych – znalazł obronę przed złośliwymi zasadzkami szatana. Oddajemy więc dziś św. Józefowi szczególną cześć zwaną protodulią, wywyższając go spośród wszystkich innych świętych i aniołów. Wyżej od niego w Boskiej hierarchii świętych stoi jedynie Matka Boża.
Patron dobrej śmierci
Bezgrzeszne ciało Maryi pozostało bez skazy nawet w wieku siedemdziesięciu lat; św. Józef zmagał się jednak ze starością, bólem i przemijaniem. W końcu nie miał już sił by pracować i pogodził się ze swoim losem, oddając się kontemplacji tajemnic, których był depozytariuszem oraz praktykowaniu cnót. Oblubieniec Matki Bożej zmarł ostatecznie w wieku sześćdziesięciu lat.
Jak podaje tradycja, w ostatnich chwilach życia, św. Józefowi towarzyszyła Maryja i Jezus. Czy można wyobrazić sobie lepszą śmierć? Naturalne jest więc, że Kościół Katolicki ogłosił św. Józefa także patronem umierających. Od wieków katolicy modlą się do niego prosząc o dobrą śmierć.
Wiedząc zatem o tylu wspaniałych darach, które możemy otrzymać od Boga za wstawiennictwem św. Józefa, nie wahajmy się pokornie prosić go o pomoc i ochronę.
Znaki łask uzyskanych za wstawiennictwem św. Józefa
Po pierwsze, ci, którzy go wzywają, otrzymają od Boga, za jego wstawiennictwem, dar czystości i nie dadzą się zwyciężyć pokusom zmysłów;
Po drugie, otrzymają szczególne łaski, które uwolnią ich od grzechu;
Po trzecie, zdobędą prawdziwe nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy;
Po czwarte, czeka ich dobra i szczęśliwa śmierć, a w tej decydującej chwili będą obronieni przed atakami szatana.
Po piąte, będą uwolnieni od cierpień cielesnych, gdy będzie to dla nich stosowne i znajdą pomoc w utrapieniach.
Po szóste, jeśli się ożenią, zostaną pobłogosławieni potomstwem;
Po siódme, demony będą się bardzo bały chwalebnego imienia Świętego Józefa.
Wiedząc zatem o tylu wspaniałych darach, które możemy otrzymać od Boga za wstawiennictwem św. Józefa, nie wahajmy się pokornie prosić go o pomoc i ochronę.
Prezydent USA Donald Trump zapewnił w środę wieczorem, że USA nie wiedziały o izraelskim ataku na irańskie złoże gazowe South Pars, co jest niemożliwe. Zapowiedział jednocześnie, że jeśli Iran jeszcze raz uderzy w katarskie obiekty LNG, to USA wysadzą w powietrze całe złoże South Pars.
„Izrael, rozzłoszczony tym, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, agresywnie uderzył w duży obiekt znany jako złoże gazowe South Pars w Iranie. Została zaatakowana stosunkowo niewielka część całości. Stany Zjednoczone nie wiedziały nic o tym konkretnym ataku i Katar w żaden sposób ani w żadnej formie nie był w to zaangażowany, ani nie miał pojęcia, że do tego dojdzie” – napisał Trump w serwisie Truth Social.
„Niestety Iran nie wiedział ani o tym, ani o żadnych innych istotnych faktach dotyczących ataku na South Pars i w sposób nieuzasadniony i niesprawiedliwy zaatakował część obiektu gazowego LNG Kataru. IZRAEL NIE PRZEPROWADZI WIĘCEJ ATAKÓW na to niezwykle ważne i cenne złoże South Pars, chyba że Iran nierozsądnie zdecyduje, by zaatakować bardzo niewinny w tym przypadku Katar. W takim przypadku USA, za pomocą i zgodą Izraela albo bez, wysadzą w powietrze całość South Pars z taką siłą i mocą, jakich Iran nigdy wcześniej nie widział” – dodał.
„Nie chcę autoryzować tego poziomu przemocy i zniszczenia ze względu na długoterminowe skutki dla przyszłości Iranu, ale jeśli LNG Kataru zostanie ponownie zaatakowane, nie zawaham się. Dziękuję za uwagę. Prezydent DONALD J. TRUMP” – zakończył wpis.
Wcześniej tego dnia przedstawiciele władz amerykańskich, cytowani przez dziennik „Wall Street Journal”, powiedzieli, że Trump wydał zgodę na środowy izraelski atak na South Pars, ale nie chce więcej uderzeń na obiekty energetyczne w Iranie.
Trump wiedział zawczasu o planowanym izraelskim ataku i poparł uderzenie, chcąc w ten sposób wysłać sygnał Teheranowi w związku z blokowaniem przez Iran cieśniny Ormuz – czytamy. Prezydent uważa, że Iran odebrał ten sygnał i obecnie jest przeciwny atakom na irańską infrastrukturę energetyczną – przekazały źródła.
There’s no chance that the US administration wasn’t aware of the Israeli attacks against the South Pars Gas Field today [something US and Israeli officials have confirmed] Trump is trying to mitigate the fall-out from a possible uncontrolled escalation in attacks on oil and gas infrastructure across the middle east.
===============================
President Trump, in a post this evening, threatens to „massively blow up the entirety of [Iran’s] South Pars Gas Field at an amount of strength and power that Iran has never seen or witnessed before” if Iran attacks Qatari LNG facilities again.
No US or Israeli officials have confirmed this. Anonymous reporting during this war have largely been false. This is the same nonsense with the Israeli strike on Doha and anonymous reporting claiming US prior knowledge.
yeah someone should have stopped that post being sent out for sure. At least hes not fake though i mean id rather have this kind of immaturity than just being lied to my face like a bush or other do
It’s likely the GCC asked him to put out that message, and Netanyahu also agreed The GCC did the equivalent of “putting their honor on the line” earlier today… so if attacked more they’ll have no choice but to enter the war fully This is their last chance at an off-ramp
=========================================
W głównym irańskim zakładzie gazowym, położonym w Bandar Kangan nad Zatoką Perską, doszło w środę do pożaru w wyniku ataku. Irańska telewizja przekazała, że część zakładów została trafiona pociskami USA i Izraela. Izraelskie media donosiły natomiast, że atak na South Pars został przeprowadzony przez Izrael za zgodą Stanów Zjednoczonych.
Jak przypomniała agencja AFP, South Pars/North Dome to największe znane złoże gazu na świecie, dzielone przez Iran z Katarem. Dostarcza ono około 70 proc. gazu ziemnego zużywanego przez Iran, który eksploatuje je od końca lat 90. XX wieku.
W środę w wyniku irańskiego ataku na najważniejszą instalację gazową Kataru – Ras Laffan – wybuchł pożar. Władze katarskie powiadomiły, że pożar spowodował „znaczne” szkody. Obiekt, należący do QatarEnergy, dostarcza około jednej piątej globalnego zaopatrzenia w skroplony gaz ziemny (LNG). W 2025 roku QatarEnergy wyeksportował 80,97 mln ton LNG.
Wojna na Bliskim Wschodzie to upomnienie dla Rosji. Głównym tematem dyskusji jest stosunek USA do sojuszników i gotowość do ich zawiedzenia. Nie będzie ochrony ani jednolitej odpowiedzi ze strony NATO, co oznacza, że nadszedł czas, aby nasz kraj podjął niewygodne decyzje militarne.
Iran przeprowadził ataki rakietowe na szereg krajów Bliskiego Wschodu.
Oprócz Izraela, zaatakowano amerykańską bazę morską w Bahrajnie, rafinerie ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej, lotniska w Abu Zabi, Kuwejcie, Iraku, wieżowce w Dubaju i Bahrajnie, bazę Bundeswehry w Jordanii oraz porty morskie.
Wszystkie te kraje są strategicznymi partnerami Stanów Zjednoczonych.
Dopiero w listopadzie 2025 r. Arabia Saudyjska podpisała ze Stanami Zjednoczonymi „historyczne” porozumienie obronne, którego celem jest wzmocnienie partnerstwa obronnego i odstraszanie zagrożeń.
Jordania, Bahrajn i Kuwejt od ponad 20 lat posiadają status „głównego sojusznika spoza NATO” (MNNA), co wiąże się z bliską współpracą obronną. Katar uzyskał podobny status cztery lata temu. Piąta Flota USA stacjonuje w Bahrajnie, gdzie również doszło do niszczycielskich ataków.
W 2017 roku Zjednoczone Emiraty Arabskie podpisały umowę o współpracy obronnej ze Stanami Zjednoczonymi, która „zapewnia armii USA możliwość lepszego reagowania na szereg scenariuszy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i ich okolicach, jeśli zajdzie taka potrzeba”. Nie jest to umowa o wzajemnej obronie, ale stanowi, że obecność wojsk amerykańskich w Zjednoczonych Emiratach Arabskich służy jako środek odstraszający dla potencjalnych agresorów.
Ogólnie rzecz biorąc, Stany Zjednoczone mają obowiązek chronić swoich sojuszników. Jednak w marcu 2026 roku to amerykańskie bazy stały się głównym celem irańskiego kontrataku.
Izrael i Stany Zjednoczone nie mogły tego nie zrozumieć. Dzień wcześniej irański Sztab Generalny ogłosił, że nie przeprowadził i nie przeprowadza ataków dronów na terytorium swojego zaprzyjaźnionego sąsiada, Omanu. Amerykański komentator polityczny Tucker Carlson stwierdził, że agenci Mossadu zostali zatrzymani w dwóch krajach Zatoki Perskiej. Planowali oni eksplozje w tych państwach, aby zrzucić winę na Iran.
Wszystko to dowodzi, że USA i Izrael wciągają swoich sojuszników w niepotrzebną wojnę za wszelką cenę. Trump nazwał irańskie ataki na Bahrajn, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie „największą niespodzianką”, ale to, czy można mu ufać, to pytanie retoryczne.
Artykuł 5 NATO
Wojna wisiała w powietrzu wśród sojuszników NATO. Wielka Brytania potwierdziła, że jej baza wojskowa na Cyprze została zaatakowana przez irańskiego drona. Ataki mogły również zostać przeprowadzone na amerykańsko-turecką bazę lotniczą Incirlik w Turcji (Turcja pospiesznie zdementowała tę plotkę).
Turcja jest członkiem NATO. Cypr jest najbliższym sojusznikiem Sojuszu, który zainicjował proces przystąpienia do NATO.
Tymczasem słynny Artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego wyraźnie stanowi:
„…Zbrojna napaść na jedną lub więcej Stron w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim… Jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, każda ze Stron, w ramach wykonywania prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony, udzieli pomocy Umawiającej się Stronie zaatakowanej, podejmując natychmiast takie indywidualne lub wspólne działania, jakie uzna za konieczne, włączając w to użycie siły zbrojnej…”
To właśnie na Artykuł 5 powołało się kierownictwo NATO w odpowiedzi na ataki terrorystyczne z 11 września 2001 r.
Wraz z dojściem Trumpa do władzy, blok stracił resztki swojej sprawczości. Kiedy Sekretarz Generalny NATO, Mark Rutte, mówi: „Donald Trump jest bardzo ważny dla NATO i bardzo oddany NATO… Europa powinna być wdzięczna Trumpowi za to, że nas obudził”, to jest to wypowiedź niewolnika skierowana do wasala. Amerykański przywódca traktuje NATO z całkowitym brakiem szacunku.
Już w 2016 roku, podczas swojej pierwszej kampanii wyborczej, Trump zakwestionował Artykuł 5 NATO:
„Estonia to przedmieście Sankt Petersburga. Czterdzieści procent Estonii to Rosja. Nie jestem pewien, czy chciałbym ryzykować wojnę nuklearną, aby bronić miejsca, które jest przedmieściem Sankt Petersburga.”
W 2018 roku, podczas swojej pierwszej kadencji, Trump kwestionował potrzebę obrony Czarnogóry, która niedawno przystąpiła do NATO: „To malutki kraj z bardzo agresywnymi ludźmi. Mogą się wściekać i – gratulacje! – mamy III wojnę światową”.
Rok później prezydent USA niespodziewanie odwołał swoją ostatnią konferencję prasową i przedwcześnie opuścił szczyt NATO.
To właśnie Trump wywierał presję na Stany Zjednoczone, aby obniżyły swój bezpośredni wkład do wspólnego budżetu NATO (przeznaczony na siedzibę główną i ogólne operacje) z 22% do 16%, zmuszając Europejczyków do pokrycia różnicy.
Podczas kampanii wyborczej w 2024 roku Trump powiedział, że jeśli Rosja zaatakuje „sojusznika, który nie płaci”, to nie tylko nie będzie go chronił, ale wręcz „będzie zachęcał Rosję, żeby robiła, co jej się żywnie podoba”.
Czy Trump będzie bronił któregokolwiek członka NATO? Pytanie jest retoryczne.
Uzasadnione cele
Stany Zjednoczone potrzebują silnej Europy jeszcze mniej niż swoich sojuszników w krajach Zatoki Perskiej.
Zjednoczona Unia Europejska bez poważnych wewnętrznych sprzeczności jest potężnym blokiem handlowym i produkcyjnym, który mógłby przejąć sporą część amerykańskiego tortu.
Silna Europa dyktuje własne zasady (podatki cyfrowe, normy środowiskowe, kary antymonopolowe dla Apple i Google), które uderzają bezpośrednio w USA. Silna Europa mogłaby nawet przyjąć protekcjonizm, broniąc się przed amerykańskimi towarami i usługami.
Silna Europa może na przykład powiedzieć „nie” amerykańskim sankcjom wobec Chin lub prowadzić własną politykę na Bliskim Wschodzie.
Silne euro stanowi potencjalne zagrożenie dla dominacji dolara.
Zatem, zdaniem Trumpa, Europa musi być wystarczająco silna, aby kupować amerykańskie towary, w tym broń i LNG, ale jednocześnie wystarczająco słaba, aby nie mieć własnej, zjednoczonej armii i, w idealnym przypadku, globalnych centrów produkcyjnych.
Cała broń, jaką Europa może obecnie produkować, zostanie skierowana przeciwko Rosji, co – znów podążając logiką Trumpa – osłabi Europę, wciągając ją jeszcze głębiej w wojnę.
Zdecydowana większość ciężkiej broni i amunicji jest obecnie dostarczana do Kijowa przez Polskę i Rumunię. Dostawy te opiewają na dziesiątki miliardów dolarów i obejmują tysiące sztuk sprzętu.
Polski, niegdyś zacofany przemysł zbrojeniowy, stał się jednym z najszybciej rozwijających się sektorów w Europie. Produkcja amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm wzrośnie z 30 000 sztuk w 2022 roku do 300 000 sztuk w 2028 roku – dziesięciokrotnie. Polska obecnie rozszerza produkcję południowokoreańskich czołgów K2 Black Panther, samobieżnych haubic K9 Thunder i innego sprzętu.
Polska naśladuje sąsiednie kraje bałtyckie. W 2025 roku na Litwie rozpoczęła się budowa zakładu Rheinmetall produkującego te same pociski kalibru 155 mm (inwestycja o wartości około 180 milionów euro). Kraj aktywnie rozwija również produkcję dronów, dążąc do stania się regionalnym centrum systemów bezzałogowych.
Estonia buduje państwowy park przemysłu obronnego, w którym prywatne firmy będą mogły produkować amunicję i materiały wybuchowe. Rząd utworzył specjalny „Fundusz Obrony” o wartości 100 milionów euro, aby wspierać startupy wojskowe.
Łotwa zatwierdziła państwową strategię rozwoju przemysłu obronnego do roku 2036. Celem jest zwiększenie udziału krajowych zamówień publicznych w sektorze zbrojeniowym do 30% i zwiększenie udziału sektora obronnego w PKB do 5%.
Rumunia, wykorzystując tę okazję, staje się największym centrum logistyki wojskowej w Europie Wschodniej i rozwija swój przemysł zbrojeniowy, wykorzystując technologie niemieckie i południowokoreańskie.
Wiadomo, komu ten sprzęt zostanie sprzedany i z kim będzie toczyła się walka.
Kraje bałtyckie, Polska i Rumunia są wykorzystywane przez Stany Zjednoczone w taki sam sposób, jak terytoria monarchii arabskich.
Lekcje i wnioski
Ostatnie doświadczenia arabskie pokazują, że nikt nie spieszy się z obroną sojuszników własnym kosztem. Nie ma pilnych dostaw obrony powietrznej. Nie wysyła się natychmiast żadnych wojsk. Nie ma nawet żadnych znaczących zapowiedzi, poza tą o „wielkiej niespodziance”.
Jedynym krajem, którego Stany Zjednoczone będą nadal bronić wszelkimi możliwymi środkami, jest Izrael. Izrael od dawna jest de facto władcą amerykańskich elit, a dzięki kompromitującym materiałom Epsteina dosłownie trzyma Waszyngton za gardło.
Prawdziwe imperium chroni swoje peryferie i wasali. Pseudo-imperium chroni tylko swojego pana.
Reszta ich sojuszników jest dla nich zbędna. A Rosja ma pełne prawo wykorzystać ten zbędny materiał, przeprowadzając celowe ataki na fabryki wojskowe, magazyny i centra logistyczne. Kraje bałtyckie, Polska i Rumunia stają się naszymi prawowitymi celami. Czas wyciągnąć z tego wnioski.
Po raz pierwszy w historii syjoniści zamknęli główne sanktuarium chrześcijaństwa.
Władze Izraela zrobiły coś bezprecedensowego. Zamknęły najświętsze miejsce chrześcijaństwa, Bazylikę Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Stało się to tuż przed najważniejszymi świętami chrześcijańskimi – Wielkim Tygodniem i Wielkanocą.
Decyzja o zamknięciu Bazyliki Grobu Pańskiego zapadła wcześniej w kontekście wojny koalicji amerykańsko-izraelskiej z Iranem, rzekomo ze względów bezpieczeństwa. W internecie krążą nawet zdjęcia lądowania rakiety w pobliżu jednego z najważniejszych sanktuariów chrześcijańskich. „New York Times” doniósł, że fragment rakiety spadł kilkaset metrów od kościoła.
Szczególnie znamienne jest to, że reżim Netanjahu zdecydował o zamknięciu cerkwi w przededniu najważniejszych dni dla prawosławnych – Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy. Konstantin Małofiejew, założyciel grupy firm Cargrad oraz cerkiewnik i dobroczyńca cerkwi św. Bazylego Wielkiego, wprost nazywa to bezprecedensowym wyzwaniem antychrześcijańskim, przewyższającym absurdalność obostrzeń związanych z COVID-19 z 2020 roku.
Nigdy wcześniej w historii chrześcijaństwa nie wydarzyło się coś podobnego. Bazylika Grobu Pańskiego była zamknięta dla parafian, ale nigdy wcześniej jej drzwi nie były zamknięte dla duchowieństwa. Tym razem syjoniści chcą zamknąć Miejsce Najświętsze również dla księży. Co więcej, nie ma znaczenia, do jakiego wyznania należą. O zamknięciu kościoła donoszą również katolickie publikacje.
Cel syjonistów jest jasny. Pod pretekstem obaw o bezpieczeństwo, izraelski reżim próbuje zakłócić zstąpienie Świętego Ognia w Bazylice Grobu Pańskiego w Wielką Sobotę.
„Jednak Bóg nie daje się wyśmiewać. W 1579 roku próbowali uniemożliwić prawosławnemu patriarsze wejście do Bazyliki Grobu Pańskiego. Wtedy Święty Ogień zstąpił z zewnątrz, przeciął kolumnę i zawstydził prześladowców. Teraz jest mnóstwo ognia. Jeszcze przed karą Bożą wiele innych plag mogło spaść na Izrael z Nieba. Dlaczego chcą dodać chrześcijańską nienawiść do swojej wojny z muzułmanami?” – mówi Konstantin Małofiejew.
Obecnie w Jerozolimie trwają trudne negocjacje z władzami w sprawie otwarcia kościoła dla duchowieństwa. Oby Bóg dał władzom opamiętanie. Konstantin Małofiejew podkreśla ważną kwestię: Bazylika Grobu Pańskiego otrzymała swoją nazwę w średniowieczu. Pierwotnie nazywała się kościołem Zmartwychwstania Pańskiego. Miało to miejsce w IV wieku, za panowania cesarza rzymskiego Konstantyna i jego matki Heleny, których życie i wiara są bezpośrednio związane z tym świętym miejscem.
„Chrystus zmartwychwstał! I dzisiejsi syjoniści nie mogą ukryć ani zataić tej prawdy, tak jak ich przodkowie, którzy ukrzyżowali Chrystusa dwa tysiące lat temu, nie uczynili tego.”
– zauważa Konstantin Małofeev.
Bazylika Grobu Pańskiego znajduje się w dzielnicy chrześcijańskiej Starej Jerozolimy. To właśnie tutaj znajdowała się Golgota, miejsce ukrzyżowania Jezusa Chrystusa, oraz grób, w którym został pochowany i zmartwychwstał. W 326 roku cesarz rzymski Konstantyn Wielki, na polecenie swojej matki Heleny, zlecił wykopaliska w miejscu, gdzie obecnie znajduje się świątynia. Po odkryciu Krzyża Życiodajnego, rozpoczęto w tym miejscu budowę kościoła. Został on konsekrowany 13 września 335 roku.
W swojej długiej historii Bazylika Grobu Pańskiego przeszła wiele ucisków. Przetrwała również liczne prześladowania chrześcijan. W obecnej formie istnieje od 1149 roku.
Eskalacja konfliktu w Iranie stwarza zagrożenie dla światowych rynków nawozów sztucznych. Eksperci ostrzegają, że zakłócenia w transporcie przez Cieśninę Ormuz mogą spowodować gwałtowny wzrost cen żywności i zagrożić bezpieczeństwu żywnościowemu krajów rozwijających się. Problem dotyczy nie tylko bieżących dostaw, ale również fundamentalnych słabości globalnego systemu produkcji rolnej.
Około jedna czwarta światowej produkcji nawozów przechodzi przez Cieśninę Ormuz, strategiczny szlak wodny łączący Zatokę Perską z Oceanem Indyjskim. Każde zaburzenie w tym rejonie natychmiast przekłada się na światowe rynki. Już w pierwszych dniach konfliktu ceny urei – jednego z najważniejszych nawozów azotowych – wzrosły o 19 procent. To tylko początek potencjalnych perturbacji, które mogą dotknąć rolników na całym świecie.
Zależność rolnictwa od nawozów sztucznych jest ogromna. W ostatnich latach nawóz stanowił od 33 do 44 procent kosztów produkcji kukurydzy oraz od 34 do 45 procent kosztów uprawy pszenicy. Dla rolników każdy wzrost cen nawozów bezpośrednio uderza w rentowność gospodarstwa. Skok cen nawozów to nie tylko kwestia logistyki – to zagrożenie dla stabilności finansowej milionów gospodarstw rodzinnych na całym świecie.
Sytuacja jest szczególnie poważna dla krajów Afryki subsaharyjskiej, gdzie użycie nawozów jest już i tak niskie. Wzrost cen będzie zmuszać rolników do ograniczenia stosowania nawozów, co doprowadzi do spadku plonów i pogorszenia bezpieczeństwa żywnościowego. Kraje, które już borykają się z niedostatkiem żywności, mogą stanąć przed dramatyczną sytuacją. Dla najbiedniejszych społeczności wzrost cen żywności oznacza bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i przetrwania.
Problem sięga jednak głębiej niż sama dostępność nawozów. Siarka, będąca kluczowym składnikiem do wzrostu roślin, jest głównie produktem ubocznym przetwarzania ropy naftowej i gazu. Jeśli przepływy energii przez Cieśninę Ormuz zostaną zakłócone, produkcja siarki spadnie razem z eksportem paliw. Oznacza to, że kryzys nawozowy uderzy nie tylko w dostęp do gotowych nawozów, ale również w możliwość ich produkcji w innych regionach świata. Światowy system rolniczy okazuje się bardziej kruchy, niż mogłoby się wydawać.
Ekonomiści zwracają uwagę na dodatkowy problem. Wzrost cen żywności historycznie koreluje z niepokojami społecznymi i destabilizacją polityczną. Banki centralne, skupiające się przede wszystkim na inflacji paliwowej, mogą niedoceniać wpływu niedoboru nawozów na ogólny wzrost cen. Co istotne, kryzys nawozowy nie ujawnia się z taką natychmiastowością jak szoki paliwowe. Jego skutki będą narastać stopniowo, ale systematycznie, co może utrudnić szybką reakcję na kryzys.
„Konflikt w Iranie” ujawnia fundamentalną słabość współczesnego rolnictwa – jego uzależnienie od nawozów sztucznych i od kilku krytycznych szlaków handlowych. Dla wielu krajów rozwijających się oznacza to brak alternatywy i podatność na zewnętrzne wstrząsy. Rolnicy na całym świecie są uzależnieni od stabilnych dostaw i cen nawozów, a każde zaburzenie w tym łańcuchu dostaw odbija się na portfelach konsumentów.
Obecna sytuacja pokazuje, że świat potrzebuje bardziej odpornych systemów rolnych. Zmniejszenie zależności od nawozów sztucznych, inwestycje w zrównoważone praktyki rolnicze i dywersyfikacja źródeł nawozów to nie tylko kwestie środowiskowe – to imperatywy bezpieczeństwa żywnościowego. Bez zmian w podejściu do rolnictwa kolejne kryzys będzie tylko kwestią czasu, a jego cena będzie płacona przez najuboższych.
Podsumowanie i analiza transkrypcji wywiadu Scotta Rittera z sędzią Andrew Napolitano w programie Judging Freedom z 17 marca 2026 r. Skupiono się na głównych zarzutach: ataku USA na szkołę dla dziewcząt w Minab (Iran), możliwych zbrodniach wojennych i szerszym kontekście wojny z Iranem prowadzonej przez USA.
W ramach trwającego amerykańsko-izraelskiego ataku wojskowego na Iran, który rozpoczął się pod koniec lutego 2026 r., 28 lutego 2026 r. doszło do jednego z najtragiczniejszych wydarzeń: w wyniku ataku rakietowego zniszczona została szkoła podstawowa dla dziewcząt Shajarah Tayyebeh (lub podobnie nazwana) w nadmorskim mieście Minab nad Zatoką Perską, niedaleko Cieśniny Ormuz.
Według irańskich źródeł i niezależnych raportów zginęło ponad 160–175 osób, w tym co najmniej 160–170 dziewcząt w wieku od 6 do 12 lat i nauczycielek.
Budynek był kiedyś częścią opuszczonej bazy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), ale został opuszczony około 2016 roku, odbudowany, oddzielony murami, przekształcony w szkołę i wyposażony w place zabaw i murale.
Na mapach Departamentu Obrony USA wyraźnie oznaczono to miejsce jako szkołę i szpital (część kompleksu).
Scott Ritter, były inspektor ONZ ds. broni i oficer wywiadu marynarki wojennej USA, opisuje atak jako celową zbrodnię wojenną i obarcza bezpośrednią odpowiedzialnością sekretarza obrony Pete’a Hegsetha.
Przebieg ataku według relacji Rittera
Była baza IRGC (Brygady Rakietowej Arif) była od lat znana i intensywnie monitorowana przez Marynarkę Wojenną USA (5. Flota w Bahrajnie) – za pomocą dronów, satelitów, przechwytywania sygnałów i HUMINT (np. wywiadów z rybakami).
Wszystkie istotne dane zebrano w „Target Deck” (katalogu celów), który był regularnie aktualizowany.
Od 2016 r. teren ten był wykorzystywany do celów cywilnych: w części północnej mieściła się szkoła z osobnym wejściem, w części centralnej szpital – obie miejscowości znajdowały się na „listach osób nieobjętych strajkiem”.
Mimo to kompleks został zaatakowany już pierwszego dnia wojny czterema pociskami manewrującymi Tomahawk (z okrętów i łodzi podwodnych Aegis):
Trzy cele: zawaliły się dwa magazyny i były budynek głównej siedziby (obecnie budynek szkoły).
Czwarty pocisk manewrujący (z kamerą na pokładzie) wystrzelił, przesłał obraz i został przeprogramowany zgodnie z BDA (Battle Damage Assessment), ponieważ ruchy (ewakuacja dzieci i nauczycieli) zostały zinterpretowane jako „personel IRGC”.
Po pierwszym uderzeniu uczniowie uciekli do wzmocnionego pokoju modlitewnego („Bezpiecznego Pokoju”).
W ostatnim uderzeniu użyto amunicji przeciwpancernej o podwójnym działaniu (350 funtów tytanowej łuski, 450 funtów materiału wybuchowego), która roztrzaskała się na tysiące ostrych odłamków, odparowując/kalecząc ludzi. Dodatkowo, użyto resztkowego materiału pędnego (JP-10) do uzyskania efektu wybuchu paliwa i powietrza → burzy pożarowej; 69 dzieci uległo spaleniu.
Ritter: Nie było to niedopatrzenie, lecz wynik przemyślanej polityki.
Odpowiedzialność i droga do zbrodni wojennych
Ritter oskarża Pete’a Hegsetha o rozwiązanie Jednostki ds. Łagodzenia Szkód Cywilnych (jednostki Departamentu Obrony powołanej w 2023 r. w celu zapobiegania ofiarom wśród ludności cywilnej) w marcu 2025 r. (wkrótce po inauguracji Trumpa) – pod pretekstem, że chcieli być „śmiercionośni”, nie chcieli „głupich zasad użycia siły” ani „oświeconych” przeglądów JAG.
Zamiast tego: „Zabijamy rzeczy. Niszczymy rzeczy”.
Celem było „Szok i przerażenie”: więcej celów psychologicznych, które miałyby zmusić Irańczyków do zmiany reżimu (w tym zabicie Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego).
W tym celu wykorzystano sztuczną inteligencję (Claude), która przeszukała stare dane i zasugerowała nieaktualne cele, takie jak kompleks Minab – bez ingerencji człowieka, ponieważ jednostka redukująca ryzyko nie działała.
Ritter nazywa Hegsetha „chodzącym, gadającym zbrodniarzem wojennym”, który łamie amerykańską ustawę o zbrodniach wojennych z 1996 r., konwencje genewskie (protokół dodatkowy z 1977 r.), podręcznik prawa wojennego Departamentu Obrony oraz zasadę rozróżnienia (wojskowe i cywilne).
Zamiar był jasny: „Brak szacunku do zasad”, „zwiększona śmiertelność”, komendy w rodzaju „bez litości”.
Szerszy kontekst wojny
Trump został poddany presji ze strony Netanjahu 11 lutego 2026 r.; Szefowie Połączonych Sztabów i Dyrektor Wywiadu Narodowego Tulsi Gabbard ostrzegali: Nie ma bezpośredniego zagrożenia, nie ma programu nuklearnego, Iran zaatakuje bazy, Cieśnina Ormuz zostanie zamknięta, zmiana reżimu się nie powiedzie.
Zignorowany na rzecz „pochlebców” takich jak Hegseth, Rubio, Bessent; JD Vance tchórzliwie milczał.
Irańskie kontrataki: Precyzyjne uderzenia w izraelską infrastrukturę (rafinerie, elektrownie, bazy), panika w Izraelu, możliwa masowa emigracja (do 20% populacji), długotrwały koniec państwa żydowskiego jako takiego → Palestyna jako większość.
Brak obaw przed użyciem broni jądrowej przez Izrael: Zmusiłoby to Iran i Pakistan do eskalacji; zamiast tego konieczna byłaby kontrola ze strony Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej i rozbrojenie, jak w RPA.
Joe Kent (dyrektor NCTC, weteran MAGA) zrezygnował: „Iran nie stanowił bezpośredniego zagrożenia” – wojna służy Izraelowi, a nie USA.
Wnioski i perspektywy
Ritter żąda: postawienia Hegsetha przed sądem amerykańskim (ustawa o zbrodniach wojennych), postawienia Trumpa w stan oskarżenia (blokada ułaskawień), sądów międzynarodowych (brak przedawnienia).
Wojna ta jest nielegalną wojną agresywną („najwyższą zbrodnią międzynarodową” zgodnie z Norymbergą).
Trump zaprzecza, że USA ponoszą odpowiedzialność („Iran zbombardował własną szkołę”), ale Departament Obrony potwierdza, że to USA dokonały ataku.
Ritter uważa to za strategiczną porażkę USA, upokorzenie i moralny upadek.
Niniejszy artykuł opiera się na wypowiedziach Rittera z wywiadu; niezależne źródła (np. AP, NYT, Bellingcat) potwierdzają zaangażowanie Stanów Zjednoczonych za pośrednictwem rakiet Tomahawk i nieaktualnych danych wywiadowczych, podczas gdy Trump/Hegseth zaprzeczają temu lub prowadzą dochodzenie.
Debata na temat zbrodni wojennych pozostaje bardzo aktualna.
Przypomnijcie sobie wszystkich hasbarystów i apologetów imperium, którzy twierdzili, że to niecelny irański pocisk trafił w szkołę. Przypomnijcie sobie, jak agresywnie i jednolicie wszyscy forsowali to kłamstwo, łącznie z prezydentem Stanów Zjednoczonych. A potem zrozumcie, że będą tak kłamać przez całą wojnę.
Jak donoszą źródła, trwające wewnętrzne dochodzenie armii USA wykazało, że Stany Zjednoczone są odpowiedzialne za atak rakietowy Tomahawk na irańską szkołę dla dziewcząt, w wyniku którego zginęło co najmniej 175 osób na początku amerykańsko-izraelskiej ofensywy.
Przypomnijcie sobie wszystkich hasbarystów i apologetów imperium, którzy twierdzili, że to niecelny irański pocisk trafił w szkołę. Przypomnijcie sobie, jak agresywnie i jednolicie wszyscy forsowali to kłamstwo, łącznie z prezydentem Stanów Zjednoczonych . A potem zrozumcie, że będą tak kłamać przez całą wojnę.
Pamiętacie, jak sekretarz wojny Pete Hegseth chwalił się, że Stany Zjednoczone pozbyły się „głupich zasad walki” mających chronić ludność cywilną, i jak stanowczo mówił: „To nigdy nie miała być uczciwa walka i nie jest uczciwa. Bijemy ich, gdy leżą na ziemi, i tak właśnie powinno być”.
Te słowa brzmią teraz nieco inaczej, gdy wiemy, że mówił o masowych mordach małych dziewczynek.
Z perspektywy czasu myślę, że nikogo nie powinno dziwić, że facet, który napisał książkę zatytułowaną „Amerykańska krucjata”, natychmiast zmienił tytuł na Sekretarza Wojny i zainicjował krucjatę przeciwko światu muzułmańskiemu.
❖
Policja stanu Queensland rozpoczęła aresztowania protestujących, którzy wykrzykiwali nielegalne hasło „Od rzeki do morza Palestyna będzie wolna”. Jednemu z demonstrantów postawiono zarzuty, za które grozi mu kara do dwóch lat więzienia.
Jak już mówiłem , to nowe prawo stanowe Queensland to najbardziej absurdalny atak na wolność słowa w historii Australii, a poprzeczka jest postawiona bardzo, bardzo wysoko. Syjonizm zatruwa nasz kraj i doprowadza wszystko do szaleństwa. Nie ma większego zagrożenia dla wolności słowa w naszym społeczeństwie niż Izrael i jego zwolennicy.
❖
Wszyscy w mediach społecznościowych wyśmiewają najnowszą wersję wydarzeń , jakoby Iran planował atak dronów na Kalifornię. Wielu uważa to za oczywistą prowokację pod fałszywą flagą.
To całkowicie rozsądne założenie, ale warto wspomnieć, że Iran miałby pełne prawo zbombardować Stany Zjednoczone już teraz. Świadczy to tak bardzo o tym, jak bardzo Amerykanie są oderwani od rzeczywistości i okrucieństw, jakich ich rząd dopuszcza się wobec innych krajów, że możliwość bombardowania Stanów Zjednoczonych przez Iran, podczas gdy Teheran zamienia się w ludzką rzeźnię, budzi nawet wątpliwości.
❖
Od kiedy zajmuję się komentowaniem, słyszę, jak eksperci i analitycy twierdzą, że Iran zamknie Cieśninę Ormuz, jeśli zostanie zaatakowany przez Stany Zjednoczone. Nikogo to nie zaskoczyło. Wiedzieli, że tak się stanie, i mimo wszystko postanowili rozpocząć tę wojnę.
❖
To szaleństwo, jak ogromna część religii chrześcijańskiej została zrewidowana i zrestrukturyzowana tak, że teraz koncentruje się wyłącznie na udzielaniu wsparcia militarnego narodowi młodszemu od Dolly Parton.
„Chrześcijański syjonizm” stał się główną siłą polityczną dopiero w latach 70. XX wieku. Przez dwa tysiąclecia chrześcijaństwo funkcjonowało bez żadnego współczesnego państwa o nazwie „Izrael”, na które można by zwrócić uwagę, a nawet po całkowitym powstaniu tego państwa w 1948 roku większość chrześcijan przez dekady nie zwracała na nie większej uwagi. Dopiero gdy dziwacy tacy jak Jerry Falwell i Billy Graham zaczęli wmawiać chrześcijanom, że Bóg nakazuje im głosować na polityków, którzy wyślą helikoptery Apache do Tel Awiwu, ten psychotyczny światopogląd zyskał znaczącą akceptację w świadomości społecznej.
I w tym momencie faktycznie przekształciło się w zupełnie inną religię. Dla tych odłamów chrześcijaństwa centralną postacią nie był już Jezus, Biblia ani Kościół, ale to zupełnie nowe państwo etniczne, rządzone przez zachodnich imigrantów, które nie może istnieć bez nieustannej przemocy militarnej. Spalili dwa tysiące lat teologii i tradycji, spalili wszystko doszczętnie, a na ich miejscu zbudowali religię końca XX wieku, której sednem jest wysyłanie amerykańskiej machiny wojennej do Azji Zachodniej.
Nie twierdzę, że chrześcijaństwo było wspaniałą religią, która nie robiła nic złego przed pojawieniem się chrześcijańskiego syjonizmu, ale niewątpliwie było to zupełnie inna wiara od tej, która uznaje militarne wsparcie dla współczesnego państwa Izrael za swoją centralną i naczelną wartość. I to po prostu dziwne, jak rzadko ludzie to zauważają i o tym mówią.
❖
Doszło do kolejnego ataku na synagogę , tym razem w Michigan. Według doniesień dokonał go mężczyzna, którego członkowie rodziny zostali zabici przez izraelskie siły w Libanie.
Ryan Grim z Drop Site donosi : „Mężczyzna, który dziś wjechał ciężarówką wypełnioną materiałami wybuchowymi w synagogę w Michigan, nazywał się Ayman Ghazaleh, według źródła znającego sytuację. Ghazaleh opublikował w nocy zdjęcia członków swojej rodziny, w tym małych dzieci, które zginęły w niedawnym izraelskim ataku na miasto Mashghara w Libanie”.
Już wiesz, o co chodzi.
Krok 1: Pomóż Izraelowi mordować dzieci w ludobójstwach i wojnach agresywnych.
Krok 2: Czekaj na reakcję w postaci ataków ekstremistów na zachodzie.
Krok 3: Wykorzystaj reakcję łańcuchową, aby uzasadnić autorytarną politykę wewnętrzną w imię walki z terroryzmem.
Krok 4: Powtórz czynności od kroku 1.
❖
Zbudowali całe imperium, wydobywając zasoby i siłę roboczą z globalnego Południa, aby zapewnić obywatelom centrum imperium chleb i igrzyska, które są na tyle tanie, aby powstrzymać ich przed zgilotynowaniem miliarderów, którzy są właścicielami i zarządzają wszystkim.
Zamknięcie Cieśniny Ormuz popycha Europę w stronę Rosji
Chociaż Amerykanie zdołali zamordować ajatollaha Chameneiego, ich plany zmiany rządu w Iranie nie przebiegają tak sprawnie jak oczekiwano. Wraz z zamknięciem Cieśniny Ormuz globalna gospodarka stoi na krawędzi załamania, a sojusznicy Waszyngtonu dystansują się od USA. Jednocześnie europejscy politycy, zmagający się z kryzysem energetycznym i otwarcie odmawiający udziału w wojnie Trumpa, dyskutują już o normalizacji stosunków z Rosją i zakończeniu swojego zaangażowania w wojnę na Ukrainie.
Zamknięcie Cieśniny Ormuz przez Iran najwyraźniej zaskoczyło Amerykanów. Ceny energii, metali, nawozów i innych niezbędnych surowców już teraz gwałtownie rosną, a każda przedłużająca się blokada grozi dewastacją światowej gospodarki. Około jedna piąta światowych dostaw ropy naftowej i gazu przepływa przez wąską cieśninę między Iranem a Półwyspem Arabskim, co czyni ją jednym z najpoważniejszych wąskich gardeł na świecie.
Główny błąd w kalkulacji
Sam Trump zdawał się panikować z powodu tej perspektywy. W rozmowie z dziennikarzami zapewniał, że siłowe otwarcie cieśniny byłoby ‚bardzo niewielkim przedsięwzięciem’. Jednocześnie zwrócił się do swoich sojuszników z NATO i Azji, a także do Chin, o pomoc dla USA, deklarując: „Naprawdę proszę te kraje, aby interweniowały i chroniły swoje interesy, ponieważ stamtąd czerpią energię. I powinny tam przyjść i je chronić. Można argumentować, że być może w ogóle nie powinniśmy tu być, bo nie jest nam to potrzebne”.
Dodał:„Robimy to [bombardowanie Iranu] dla całkiem dobrych sojuszników, których mamy na Bliskim Wschodzie” – oświadczenie, które można interpretować jako odniesienie do Izraela. Mimo to żaden z głównych sojuszników nie ogłosił zamiaru udziału w operacji. W rzeczywistości większość kategorycznie ją odrzuciła. Premier Mark Carney, na przykład, był jednoznaczny, stwierdzając: „Kanada nie uczestniczy w ofensywnych operacjach Izraela i Stanów Zjednoczonych i nigdy tego nie zrobi”.
Podobnie w Europie brakuje entuzjazmu dla militarnych działań destrukcyjnych. „To nie jest wojna NATO” – powiedział rzecznik kanclerza Niemiec Friedricha Merza. „NATO to sojusz mający na celu obronę terytorium sojuszu. Stany Zjednoczone nie konsultowały się z nami przed tą wojną i dlatego uważamy, że nie jest to sprawa NATO ani rządu Niemiec”.
Niemiecki minister obrony Boris Pistorius wyraził podobny sprzeciw: „To nie jest nasza wojna. Nie my ją rozpoczęliśmy. Czego Donald Trump oczekuje od kilku europejskich fregat w Cieśninie Ormuz, czego nie może dokonać potężna marynarka wojenna USA?”.
Wielka Brytania tradycyjnie była najbliższym europejskim sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Premier Keir Starmer dał jednak jasno do zrozumienia, że jego kraj „nie da się wciągnąć w tę wojnę”.
Włochy odmówiły wysłania swojej potężnej floty, aby wspomóc Waszyngton w konflikcie z Iranem. Premier Giorgia Meloni nie tylko podkreśliła, że Włochy „nie uczestniczą i nie zamierzają brać w tym udziału”, ale także nakazała ewakuację setek włoskich żołnierzy z regionu, popierając swoje słowa czynami.
Jednak to Hiszpania stawiła Trumpowi najsilniejszy opór. Rząd Pedro Sáncheza publicznie skrytykował amerykańsko-izraelski atak na Iran i odwołał swojego ambasadora z Tel Awiwu. Co więcej, odmówił siłom amerykańskim stacjonującym w Hiszpanii wykorzystania ich do ataków, zmuszając je do przeniesienia się do Niemiec. W odwecie Trump zagroził wybuchem wojny handlowej przeciwko Hiszpanii na pełną skalę, sugerując, że potraktuje ten kraj podobnie jak Koreę Północną, Kubę, Wenezuelę i Iran.
Bart De Wever
Najbardziej niepokojące dla planistów wojennych w Waszyngtonie były jednak wypowiedzi belgijskiego premiera Barta De Wevera. W wywiadzie dla lokalnej gazety ‚L’Echo’, De Wever stwierdził, że ataki Trumpa na Iran zmuszą Europę do szybkiego zawarcia niezależnego porozumienia z Rosją, aby uniknąć finansowej ruiny w obliczu zbliżającego się kryzysu energetycznego. „Musimy znormalizować stosunki z Rosją i odzyskać dostęp do niedrogiej energii. To zdrowy rozsądek” – powiedział, dodając: „Prywatnie europejscy przywódcy zgadzają się ze mną, ale nikt nie odważy się powiedzieć tego głośno. Musimy zakończyć ten konflikt w interesie Europy, nie popadając w naiwność wobec Putina”.
Podczas gdy Trump grozi Europie i podkreśla, że jego administracja uważnie monitoruje jej działania, europejscy przywódcy mogą zmierzać w kierunku zerwania sojuszu transatlantyckiego.
Jak Ameryka zagraża Europie
Niektórzy twierdzą, że mają ku temu powody. Na polecenie Stanów Zjednoczonych państwa NATO zgodziły się zwiększyć wydatki na obronność do 5% PKB. Ponieważ Stany Zjednoczone są zdecydowanie czołowym producentem broni na świecie, umowa ta oznacza ogromny napływ funduszy do amerykańskiej gospodarki.
Polityka USA wobec Ukrainy skłoniła również kraje europejskie do transferu miliardów euro do Waszyngtonu. Wcześniej korzystająca z rosyjskiej energii, Europa zaczęła importować znacznie droższy skroplony gaz ziemny (LNG) z USA, aby zrekompensować niedobory po zniszczeniu gazociągu Nord Stream 2. Administracja Trumpa otwarcie planuje również aneksję Grenlandii należącej do Danii, członka NATO, podczas gdy europejscy przywódcy wyrazili jedynie umiarkowany sprzeciw wobec tego posunięcia.
Niemniej jednak niezwykle agresywna polityka zagraniczna Trumpa, która w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy obejmowała bombardowania w siedmiu krajach, porwanie głowy państwa obcego i wspieranie ludobójstwa w Palestynie, jest coraz częściej postrzegana jako zagrożenie dla bezpieczeństwa i dobrobytu Europy. A ponieważ Trump zasugerował już, że ponownie zbombarduje Iran ‚dla zabawy’ i rozważa dalsze operacje zmiany reżimu, perspektywy stabilności na świecie wydają się coraz bardziej ponure.
„W trakcie briefingu prasowego sekretarz wojny USA Pete Hegseth przekazał, że amerykańscy żołnierze będą prowadzić ofensywę w Iranie w sposób „maksymalnie zdecydowany”. Wspomniał również o stosowaniu zasady „no quarter”, która w praktyce oznacza nie oszczędzanie jeńców i żołnierzy przeciwnika, którzy chcą się poddać (…). Będziemy naciskać. Będziemy dalej przeć naprzód, posuwać się do przodu. Nie brać jeńców, bez litości dla naszych wrogów (…). Wojna z Iranem nigdy nie miała być „uczciwą walką” i taka faktycznie nie jest. – Uderzamy w nich, kiedy leżą, tak właśnie powinno być „
„Naszą siłą jest szybkość i brutalność. Czyngis-chan posłał na śmierć miliony kobiet i dzieci, świadomie i w radosnym nastroju. Historia widzi w nim jedynie wielkiego twórcę państwa. Jest mi obojętne, co twierdzi o mnie słaba zachodnioeuropejska cywilizacja” (…) Wydałem rozkaz – i każę rozstrzelać każdego, kto pozwoli sobie na chociażby jedno słowo krytyki – że celem wojny nie jest osiągnięcie określonych linii, lecz fizyczne unicestwienie przeciwnika. Dlatego wystawiłem, na razie tylko na Wschodzie, moje oddziały trupiej czaszki (SS) z rozkazem, by bez miłosierdzia i litości wysyłali na śmierć mężczyzn, kobiety i dzieci polskiego pochodzenia i języka”
Przemówienie wygłoszone 22 sierpnia 1939 roku do dowódców Wehrmachtu i Kriegsmarine w swojej górskiej rezydencji na Obersalzbergu przez Adolfa Hitlera.
Historia sześcioletniego chłopca, którego sowiecki urzędnik wpisał na listę śmierci. Matka zmarła mu na rękach. Ojca rozstrzelano. Został sam. Przeżył — i przez 50 lat szukał człowieka z piórem.
Lwów, luty 1940. Minus trzydzieści stopni. Stanisław Korczyński — sześć lat. Szczęśliwe dziecko. Jeszcze.
HISTORIA DZIECKA, KTÓRE STRACIŁO WSZYSTKO — I ODNALAZŁO KATA PO 50 LATACH
Polska, 1940. Ulica Zielona 14. Czwarta nad ranem. NKWD w drzwiach. Piętnaście minut na spakowanie życia. Lejtnant Siergiej Czernow — trzydzieści jeden lat, zimne oczy, zero pytań — wpisał ich na listę. Odłożył pióro. Popił herbatę. Następna rodzina. „Element społecznie niebezpieczny. Do deportacji w pierwszej kolejności.” Bydlęcy wagon. Trzy tygodnie. Kazachstan. Matka zmarła w styczniu 1941. Ojca zabrali miesiąc później. Rozstrzelany w łagrze. Stanisław — siedem lat, sam w stepie.
CO ZROBIŁ, GDY DORÓSŁ?
Przeżył. Armia Andersa. Prokurator w Warszawie. A w zamkniętej szufladzie — teczka. Trzydzieści lat zbierania dowodów. Jedno nazwisko: Czernow. Moskwa. Obskurny blok. Trzecie piętro. Drzwi się otwierają. Staruszek. Osiemdziesiąt trzy lata. Rak. Miesiące życia. „Nazywam się Korczyński. Lwów. Zielona 14. Pańska lista.”
Wykonywałem rozkazy. Byłem narzędziem.” Stanisław zostawił dokumenty. Wyszedł.
Tej nocy Czernow umarł. Zostawił list: „Nie proszę o przebaczenie. Niech pan nie pozwoli, żeby nienawiść pana pożarła.” Powązki. Nagrobek. Napis, który sam wybrał: „Wróciłem do domu.” „Obiecałem mamie. Dotrzymałem.”
UWAGA: Historia oparta na dokumentach archiwalnych dotyczących masowych deportacji Polaków w 1940 roku. Szczegóły zrekonstruowane na potrzeby narracji dokumentalnej.
Koalicja Epsteina zamordowała Ali Larijani’ego – sekretarza ds. bezpieczeństwa narodowego Iranu. Żadna niespodzianka. Przyzwyczajamy się już do tego, że zabójstwa polityczne stają się normą.
Ale kiedy patrzę na zdjęcia Larijani’ego i porównuję je ze zdjęciem jego amerykańskiego odpowiednika – Heigseth’a – dochodzę do wniosku, że fizjonomika jest nauką niesprawiedliwie lekceważoną.
Co więcej, jeśli chodzi o wykształcenie, Ali Larijani posiadał tytuł licencjata w dziedzinie informatyki i matematyki uzyskany na Uniwersytecie Technologicznym Aryamehr, a także tytuł doktora filozofii zachodniej uzyskany na Uniwersytecie w Teheranie. Opublikował książki o Immanuelu Kancie (a także przetłumaczył dzieła Kanta na język farsi), o Saulu Kripke i Davidzie Lewisie.
Larijanibył członkiem kadry naukowej Wydziału Literatury i Nauk Humanistycznych Uniwersytetu w Teheranie.
Pete Hegseth z trudem ukończył trzyletnie studia z zakresu nauk politycznych na Uniwersytecie Princeton, dzięki temu, że grał w drużynie koszykarskiej. Matka Hegsetha powiedziała o nim w roku 2018, że maltretował kobiety, poniżał je, okłamywał i zdradzał. Został oskarżony o molestowanie seksualne, a następnie udało mu się doprowadzić do wycofania zarzutów, w zamian za wypłatę ofierze 50 000 dolarów. Poza tym zachęcam do zapoznania się z niektórymi jego wypowiedziami w Internecie.
Cóż mam powiedzieć… Za każdym razem, gdy ktoś próbuje mi wmówić, że my – to cywilizacja, a Iran – to barbarzyństwo, zbiera mi się na płacz.
“Cywilizatorzy” z koalicji Epsteina przypominają mi orki Sarumana, które narzekają na ludzi, bo ludzkie mięso nie smakuje im.
Najpierw kalif Al–Hakim bi–Amr Allah w roku 1009 wydał polecenie, zrównania z ziemią Bazyliki Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Później zaś rozkazał, by Hamza ibn Ali ibn Ahmad, perski ismailita, w maju roku 1017 ogłosił rozpoczęcie nowej ery, w której wyznawać się będzie nową religię, al–Muwahhidun – Monoteizm i że Al–Hakim jest Bogiem wcielonym, co zostało potwierdzone stosownym dekretem. Jej wyznawców nazwano druzami. Była to i jest wyznawana nadalreligia tajna. Do czasów kalifa Al–Hakima chrześcijanie mogli bez najmniejszych przeszkód pielgrzymować do Grobu Pańskiego, ale ten czas się skończył. Nie dość, że muzułmańscy władcy już nie patrzyli przychylnym okiem na chrześcijańskich pątników z Europy, to na dodatek i tak nie było dokąd i po co wędrować, bo bazylika Grobu Pańskiego została zburzona… Nie było zatem innego wyjścia i trzeba było złu zaradzić. Nadchodziła epoka wojen krzyżowych, a wraz z nimi przeszczepianie kabalistyczno–ezoterycznych idei (w tym i druzyjskich) z Bilskiego Wschodu do Europy, idei które powoli wytyczały szlaki nowym prądom duchowym i kulturowym, podkopując powoli, bo powoli, ale jednak fundamenty cywilizacji łacińskiej, której całkowity upadek możemy właśnie dziś obserwować.
* * *
W tym czasie, gdy chrześcijanie byli zajęci obliczaniem coraz to nowych dat dnia Sądu Ostatecznego, w Egipcie kalif Al–Hakim bi–Amr Allah zajmował się zgoła czym innym. Początkowo jako pobożny muzułmanin wybudował w Kairze wspaniały meczet noszący po dziś dzień jego imię, później jednak – nie wiadomo czy ogarnięty religijnym obłędem, czy może raczej owładnięty przez demoniczne dżiny, choć początkowo dość wyrozumiały i łagodny dla chrześcijaństwa zaczął je w sposób gwałtowny i bezwzględny zwalczać, choć matkę miał chrześcijankę. Prześladował duchowieństwo i wiernych oraz na ogromną skalę burzył kościoły.
W ciągu dziesięciu lat najdzikszego religijnego terroru, trwającego od roku 1004 do 1014 rozkazał obrabować i spalić ponad trzydzieści tysięcy chrześcijańskich świątyń i monasterów! Szczytowym zaś dokonaniem tegoż kalifa było, w roku 1009, w Jerozolimie, zrównanie z ziemią Bazyliki Grobu Pańskiego, po której nie został kamień na kamieniu.
Szaleństwo Al–Hakima po roku 1014 przybrało jeszcze inną formę. Oto zaczął się skłaniać ku naukom ismailitów, głosicieli i wyznawców ezoterycznych doktryn zawierających pierwiastki filozofii platońskiej wymieszane z gnostyckim mistycyzmem, które były zarezerwowane tylko dla wtajemniczonych. Kalif ostatecznie przystał do tegoż ruchu, z którego wyemanowała nowa grupa religijna – druzowie.
Była to kulminacja działalności władcy, który już na początku swoich rządów zapowiedział nadejście nowej ery – ery prawdziwego monoteizmu. A sam ogłosił się inkarnacją Boga, który objawił się w ludzkim ciele, po to, aby naprawić wszystko, co zostało wypaczone przez islam, chrześcijaństwo, judaizm i inne religie.
Ostatecznie kalif rozkazał, by Hamza ibn Ali ibn Ahmad, perski ismailita, który w roku 1014 przybył do Egiptu i zaczął tu nauczać, w maju roku 1017 ogłosił rozpoczęcie tejże ery, w której wyznawać się będzie nową religię, al–Muwahhidun – Monoteizm i że Al–Hakim jest Bogiem wcielonym, co zostało potwierdzone stosownym dekretem.
Doktryna, której wyznawcy ostatecznie zostali nazwani druzami, przypisująca sobie pochodzenie od Abrahama, w rzeczywistości jest systemem synkretycznym zawierającym w sobie elementy najrozmaitszych filozofii i religii – gnostycyzmu, neoplatonizmu, pitagoreizmu, ismailizmu, judaizmu rabinicznego, heterodoksyjnego chrześcijaństwa, hinduizmu, buddyzmu, monoteizmu egipskiego sięgającego – być może – czasów Echnatona, zaratusztrianizmu, manicheizmu i oryginalnej myśli samego Hamzy, a może i kalifa al–Hakima także. Na ich bazie powstała odrębna i częściowo tajna teologia, interpretująca święte księgi – Koran, Pismo Święte Nowego Testamentu i własne dzieło Kitab al–Hikma – na sposób i egzo– i ezoteryczny, podkreślająca znaczenie roli umysłu i wiedzy, a nie wiary, dzięki czemu człowiek może ostatecznie osiągnąć stan przebóstwienia. Ponieważ nie jesteśmy jednak doskonali, to aby owo osiągnąć, musimy przejść przez cykl licznych narodzin i śmierci, odradzając się w coraz to nowych ciałach. Dopiero po zakończeniu tej wędrówki dusza dotrze do końca cyklu narodzin i zjednoczy się z Al–aqal al kulli – Umysłem Kosmicznym.
To jest wiedza egzoteryczna, jawna, dostępna dla wszystkich. Jest jednak jeszcze inna wiedza, znana wyłącznie wtajemniczonym, bo druzowie podzielili się na dwie klasy – nieświadomych profanów dżuhhal i wtajemniczonych oświeconych – ukkal. Tyle że na jej temat nic nie wiadomo. Owszem są różne domysły, przypuszczenia, hipotezy, ale… od XI wieku aż po dziś dzień nie znalazł się nikt, kto zdradziłby tajemnicę… Aż trudno w to uwierzyć, niemniej takie są fakty.
Hamza ibn Ali ibn Ahmad, początkowo popierany przez kalifa, w końcu stracił jego zaufanie. Przyczyną tego była chęć wprowadzenia zbyt radykalnych reform – bezwzględnej walki z dawną tradycją, postulowanie wprowadzenia zakazu wielożeństwa, rozwodów, powtórnych małżeństw i innych zwyczajów, do których ludzie byli przywiązani.
Hamza był też atakowany przez innych teologów, w tym również swojego bliskiego współpracownika, któremu na imię było Ad–Darazi. Ostatecznie został przepędzony i nie tylko ślad po nim zaginął, ale został praktycznie zapomniany.
Nie minęło wiele czasu, a podobny los spotkał kalifa.
Al–Hakim uwielbiał samotne nocne wędrówki i z jednej z nich, na którą się wybrał w środę, 13 lutego, 1021 roku, już nie wrócił. Poszukiwania nic nie dały. Bóg i zarazem kalif, czyli władca wiernych, przepadł bez wieści… Co się z nim stało? Czy spotkał go jakiś wypadek? A może został porwany i uwięziony? Być może stracił pamięć? A może został zamordowany? Cóż, wszystkie te przyczyny są prawdopodobne, druzowie jednak wierzą, iż wstąpił do nieba…
Po zniknięciu Hamzy i Al–Hakima przywództwo nad druzami objął Baha’uddin Ali ibn Ahmad ibn ad Dayf (979–1043), który przed śmiercią, w roku 1043 zakazał głoszenia nowej wiary, a przyjmowanie nowych członków do społeczności druzów zostało zabronione, w oczekiwaniu na powrót Al–Hakima, na Dzień Sądu Ostatecznego, na złoty wiek, i na Nowy Porządek Świata, który ma nastać.
Na Dzień Sądu i Nową Ziemię czekali także i chrześcijanie. Lecz to trzeba było odłożyć na później, najpierw bowiem należało odzyskać Jerozolimę i Grób Pański.
Zachód ruszył tedy na wojenną wyprawę przeciw Saracenom… Co też się i udało. Grób Pański odzyskano, a Bazylikę wnoszącą się nad nim odbudowano… Teraz trzeba było już tylko strzec zdobyczy. Stróżami Grobu zostali król jerozolimski oraz świeccy i zakonni rycerze… Do czasu…
Lecz i to odeszło w mroki przeszłości… królowie… kalifowie… rycerze… mnisi… wojny… zwycięstwa… klęski… łupy… krew… łzy… kary zsyłane przez niebiosa… głód… swary i waśnie… i śmierć czarna… i upadek dawnych autorytetów… a potem – Stary Świat uległ transformacji, ale za to Świat Nowy otworzył swe bramy dla tego, co w Starym Świecie zaczęło przemijać… i odtąd nic już nie było tak jak wcześniej… bo odwieczny ład kruszał i butwiał, świat zaś i ludzkość dryfowały w stronę ładu nowego… czy lepszego, jak ludziom wmawiano?…
A jakiż to był jego początek? Nader prozaiczny… Bunt i sprzeciw wobec zastanego porządku… Bo po co naprawiać? Lepiej zniszczyć i… zastąpić swoim porządkiem, według własnych prywatnych wyobrażeń… A może… a może podszeptów diabelskich?…
=======================
mail:
To przy okazji niech się lud dowiaduje, że krucjaty to nie była żadna zbrodnia na biednych muślimach, ale odzyskiwanie tego co przez wieki należało do świata chrześcijańskiego
(fot. CarlosA.Barrio, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons)
Jak donoszą boliwijskie media, w kraju wciąż praktykuje się mordercze ofiary z ludzi. To nie publicystyczna przesada. W tym południowo- amerykańskim państwie czciciele Pachamamy, w 2019 roku fetowanej w Watykanie jako rzekomo „figura” Maryi, porywają niewinnych ludzi i uśmiercają ich na cześć pogańskiego bożka. Realność problemu potwierdzają sądowe wyroki w tej sprawie.
Ludzkimi ofiarami, jakie wyznawcy „Matki Ziemi” wciąż składają w bałwochwalczym kulcie, boliwijski wymiar sprawiedliwości zajmował się w ostatnich latach. Wyrok w sprawie związanej z tym procederem opisuje wstrząsającą zbrodnię.
W 2024 roku sąd w stołecznym La Paz skazał dwóch mężczyzn za porwanie 25- letniej matki dwojga w 2021 roku. Jak wyjaśnia sądowe orzeczenie, kobieta została uprowadzona, odurzona i zakopana żywcem w kopalni jako ofiara złożona Pachamamie.
Podobna praktyka zgodnie z pogańskimi wierzeniami ma zapewnić opiekę duszy zmarłego nad danym miejscem, przynosząc mu m.in. dobrobyt, tłumaczył portal infovaticana.com.
O podobnej sprawie informowaliśmy również w 2022 roku. Młody mężczyzna Victor Hugo Mica Alvarez w rozmowie z mediami opowiadał wtedy, jak będąc odurzonym został zakopany w ziemi w szklanej trumnie. Miał być ofiarą dla Pachamamy. Łutem szczęścia udało mu się jednak wydostać na wolność. Policja nie uwierzyła jego relacji i nie podjęła żadnych czynności.
O nawracającym charakterze podobnych zdarzeń pisała m.in. na łamach dziennika La Prensa Carmen Challapa. Dziennikarka w reportażu zaznaczała, że praktyka pogańskich ofiar z ludzi wciąż żyje w kraju i praktykowana jest przede wszystkim w kopalniach i miejscach budowy.
Sprawę morderczych „ofiar” z ludzi prowadziła również w 2023 roku prokuratura w Potosi. Tym razem ich odbiorcą była nie „Matka Ziemia”, a bożek „El Tio” (hiszp. wujek) – wedle bałwochwalczych wierzeń opiekun podziemi. Idol ten przedstawiany jest jako demoniczna figura, a wypadki górnicze przypisywane bywają jego „głodowi”. W kopalni w regionie Potosi w poprzednich latach znaleziono ciała ofiarowanych mu ludzi.
Jak zaznaczył portal infovaticana.com, przykłady tego rodzaju ofiar w pogańskich ceremoniach przypominają, wbrew modnym trendom, że przesądy nie są szlachetną duchowością rdzennych mieszkańców, ale fałszem religijnym o również fatalnych społecznych konsekwencjach.
Podmorskie kable światłowodowe to infrastruktura, o której świat zwykle nie myśli. Miliardy ludzi codziennie korzysta z internetu, przesyła dane, ogląda filmy, nie zdając sobie sprawy, że ich połączenia przebiegają przez grube jak ołówek przewody leżące na dnie oceanów. Te kable stanowią szkielet globalnej komunikacji. Aż 17 procent światowego ruchu internetowego przepływa przez Cieśninę Ormuz i Morze Czerwone. To właśnie tam, w strefie zaostrzającego się konfliktu między Stanami Zjednoczonymi, Izraelem a Iranem, znajduje się jedno z najbardziej wrażliwych miejsc na Ziemi.
W marcu 2026 roku Iran zagroził przecięciem tych kabli. Warunkiem było wycofanie amerykańskich baz wojskowych z krajów Zatoki Perskiej. To nie była pusta pogróżka. Iran dysponuje specjalistycznymi jednostkami zdolnymi do operacji podwodnych: nurkami, mini-łodziami podwodnymi i dronami. Uszkodzenie światłowodu leżącego na dnie oceanu to dla nich zadanie technicznie wykonalne i tanie. Wystarczy kilka ładunków wybuchowych lub przycięcie kotwicą. Konsekwencje byłyby katastrofalne w skali globalnej.
Historia już pokazała, jak niebezpieczne mogą być takie zdarzenia. W 2008 roku w Egipcie doszło do uszkodzenia kabla. Pojedyncze cięcie sparaliżowało 70 procent ruchu internetowego na dwa miesiące. Dziś sieć jest gęstsza, ale równocześnie bardziej skoncentrowana. Kraje Zatoki Perskiej zainwestowały setki miliardów dolarów w centra danych sztucznej inteligencji. Microsoft, Google, OpenAI i inne giganci technologiczne budowały tu swoje infrastrukturę. Przecięcie kabli oznaczałoby odcięcie tych instalacji od reszty świata.
Problem nie ogranicza się do Zatoki Perskiej. Siedemnaście kabli przebiegających przez Morze Czerwone przenosi większość danych między Europą, Azją i Afryką. W lutym 2024 roku pocisk hucjów uszkodził trzy kable naraz, zakłócając 25 procent ruchu między tymi kontynentami. Tym razem zagrożenie jest jeszcze poważniejsze, bo Iran otwarcie grozi działaniami, a jego zdolności do tego są udokumentowane.
Dla krajów takich jak Indie zagrożenie jest szczególnie realne. Międzynarodowe szlaki danych łączące ten kraj z Europą biegną przez korytarze kablowe przebiegające przez Zatokę. Jeśli statki naprawcze nie będą mogły zbliżyć się do uszkodzonego kabla z powodu działań wojennych, czas naprawy wydłuży się z tygodni na miesiące. Ruch internetowy zostanie przekierowany na alternatywne trasy, co spowoduje wzrost opóźnień i przeciążenie sieci w innych regionach.
Eksperci wskazują na fundamentalny brak przygotowania. Bezpieczeństwo infrastruktury AI w Zatoce Perskiej skupiało się na kontroli łańcucha dostaw i wyrównaniu geopolitycznym, a nie na ochronie fizycznej podczas intensywnego konfliktu zbrojnego. Nikt nie planował scenariusza, w którym ta infrastruktura stanie się celem w otwartej wojnie.
Stany Zjednoczone powinny traktować cyfrową infrastrukturę Zatoki Perskiej z takim samym priorytetem co dostawy ropy naftowej. Wymaga to integracji w ramach regionalnych planów bezpieczeństwa i koordynacji z sojusznikami. Bez tego każdy atak na kable może sparaliżować nie tylko lokalną gospodarkę, ale wpłynąć na finanse, komunikację i usługi cyfrowe na całym świecie.
Konflikt w Zatoce Perskiej pokazuje, że nowoczesna война nie ogranicza się do czołgów i rakiet. Cyfrowe arterie naszego świata są równie ważne co fizyczne szlaki handlowe. A Iran doskonale o tym wie.
If Tehran is now threatening to cut undersea internet cables to Gulf countries because they host U.S. forces, it clearly reveals the nature of its thinking: a state that does not see its neighbors as partners, but as hostages.
Izrael zamknął Bazylikę Grobu Pańskiego na czas nieokreślony – po raz pierwszy w historii chrześcijaństwa.
Nabożeństwa Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy zostaną zakazane. Niedzielne Msze i liturgie zostały odwołane. Świątynia, która w nadchodzących tygodniach powinna być wypełniona setkami tysięcy wiernych, jest przymusowo zamykana i uciszana.
Izrael powołuje się na „względy bezpieczeństwa”, podczas gdy izraelscy Żydzi mają prawo do świętowania w masowych zgromadzeniach. Obok wymuszonego zamknięcia meczetu Al-Aksa, pojawiają się doniesienia o agresywnym odprawianiu księży, którzy chcą sprawować codzienne nabożeństwa.
Na przestrzeni dziejów wojny, napięcia, a nawet pandemia ograniczały dostęp do sanktuarium, ale nigdy nie uniemożliwiły celebracji liturgicznych w tym centralnym miejscu wiary chrześcijańskiej na czas nieokreślony.
HAWANA — Władze Kuby poinformowały, że w poniedziałek [16 III] doszło do przerwy w dostawie prądu na całej wyspie, w kraju liczącym około 11 milionów mieszkańców. Kryzys energetyczny i gospodarczy pogłębia się, a sieć energetyczna nadal się rozpada.
Ministerstwo Energii i Górnictwa w komunikacie X odnotowało „całkowite odłączenie” krajowego systemu elektroenergetycznego i poinformowało, że prowadzi dochodzenie. Zaznaczyło, że nie było żadnych usterek w jednostkach, które działały w momencie awarii sieci.
Lázaro Guerra, dyrektor ds. energii elektrycznej, powiedział w poniedziałek wieczorem mediom państwowym, że ekipy starają się ponownie uruchomić kilka elektrowni cieplnych, które odgrywają kluczową rolę w przywróceniu dostaw prądu.
„Musimy to robić stopniowo, aby uniknąć niepowodzeń” – powiedział. „Ponieważ systemy, gdy są bardzo słabe, są bardziej podatne na awarie”.
To już trzecia poważna awaria zasilania na Kubie w ciągu ostatnich czterech miesięcy.
Tomás David Velázquez Felipe, 61-letni mieszkaniec Hawany, powiedział, że nieustanne przerwy w dostawie prądu skłaniają go do myślenia, że Kubańczycy, którzy mogą sobie na to pozwolić, powinni po prostu spakować się i opuścić wyspę. „To niewiele, co mamy do jedzenia, psuje się” – powiedział. „Nasz naród jest za stary, żeby dalej cierpieć”.
Do poniedziałku wieczorem państwowe media poinformowały, że ekipy przywróciły zasilanie 5% mieszkańców Hawany, co stanowi około 42 000 odbiorców, a także kilku szpitali na całej wyspie. Urzędnicy zapowiedzieli, że priorytetowo potraktują sektor łączności, ostrzegając jednocześnie, że przywrócone dotychczas niewielkie obwody mogą ponownie ulec awarii.
W ostatnich latach starzejąca się sieć energetyczna Kuby uległa drastycznej erozji, co doprowadziło do wzrostu liczby codziennych przerw w dostawach prądu na całej wyspie. Rząd zrzucił jednak winę za swoje problemy na blokadę energetyczną USA po tym, jak prezydent Trump w styczniu ostrzegł przed cłami nałożonymi na każdy kraj sprzedający lub dostarczający ropę naftową Kubie. Administracja Trumpa domaga się uwolnienia więźniów politycznych na Kubie i liberalizacji politycznej i gospodarczej w zamian za zniesienie sankcji. Trump podniósł również kwestię „przyjaznego przejęcia Kuby”. W poniedziałek powiedział, że wierzy, iż będzie miał „zaszczyt zdobycia Kuby”.
„Chodzi mi o to, że jeśli ją uwolnię, to ją wezmę. Myślę, że mógłbym z nią zrobić, co zechcę” – powiedział Trump o Kubie, nazywając ją „bardzo osłabionym państwem”.
Według amerykańskiego urzędnika oraz źródła mającego wiedzę na temat rozmów między Waszyngtonem a Hawaną, administracja Trumpa dąży do odsunięcia prezydenta Kuby Miguela Díaz-Canela od władzy, podczas gdy Stany Zjednoczone kontynuują negocjacje z rządem kubańskim na temat przyszłości tego wyspiarskiego państwa. Obaj zeznawali pod warunkiem zachowania anonimowości, opisując trudne rozmowy. Nie podali żadnych szczegółów na temat tego, kogo administracja chciałaby zobaczyć u władzy.
Potwierdzili oni, że administracja Trumpa chce, aby Díaz-Canel odszedł od władzy, kilka dni po tym, jak prezydent Kuby po raz pierwszy publicznie potwierdził, że jego rząd prowadził rozmowy z administracją Trumpa. O naciskach administracji na odsunięcie Díaz-Canela od władzy po raz pierwszy poinformował „The New York Times”.
Łatanie przerw w dostawie prądu
William LeoGrande, profesor American University, który od lat śledzi losy Kuby, powiedział, że sieć energetyczna kraju nie jest odpowiednio konserwowana, a jej infrastruktura „już dawno przekroczyła swój normalny okres użytkowania”. „Technicy pracujący przy sieci to prawdziwi magicy, którzy potrafią utrzymać ją w działaniu, biorąc pod uwagę jej obecny stan” – powiedział LeoGrande.
LeoGrande powiedział, że jeśli wyspa drastycznie ograniczy konsumpcję i rozszerzy działalność na odnawialne źródła energii, może przez jakiś czas borykać się z brakiem dostaw ropy. „Ale oznaczałoby to nieustanną nędzę dla ogółu społeczeństwa, a w końcu gospodarka mogłaby się całkowicie załamać, a wtedy nastąpiłby chaos społeczny i prawdopodobnie masowe migracje” – dodał.
Według LeoGrande’a, aby jeszcze szybciej zwiększyć wykorzystanie energii słonecznej, niż zrobiła to Kuba w ubiegłym roku, inne kraje, przede wszystkim Chiny, musiałyby wyrazić chęć podwojenia lub zwiększenia dostaw takiego sprzętu.
Díaz-Canel poinformował w piątek, że wyspa od trzech miesięcy nie otrzymała dostaw ropy naftowej, a funkcjonuje dzięki energii słonecznej, gazowi ziemnemu i elektrowniom cieplnym. Dodał również, że [szpitale] musiały przełożyć operacje dziesiątek tysięcy osób.
Yaimisel Sánchez Peña, 48 lat, powiedziała, że jest zdenerwowana tym, że jedzenie, które kupuje za pieniądze przysyłane jej przez syna z USA, ciągle się psuje. Dodała, że przerwy w dostawie dotykają również jej 72-letnią matkę: „Ona cierpi każdego dnia”.
Mercedes Velázquez, 71-letnia mieszkanka Kuby, ubolewała nad kolejnym zanikiem prądu. „Czekamy, co się stanie” – powiedziała, dodając, że niedawno oddała część zupy, którą ugotowała, gdy była jeszcze świeża, a zjadła, żeby jej nie wyrzucać. „Wszystko się psuje”.
„Idealna burza załamania”
Ponad tydzień temu ogromna awaria dotknęła zachodnią część wyspy, pozbawiając prądu miliony ludzi. Poprzednia poważna awaria dotknęła zachodnią Kubę na początku grudnia.
Dostawy kluczowej ropy naftowej z Wenezueli zostały wstrzymane po ataku Stanów Zjednoczonych na ten południowoamerykański kraj na początku stycznia i aresztowaniu ówczesnego prezydenta Wenezueli, Nicolása Maduro.
Mimo że Kuba produkuje 40% [swego zapotrzebowania] ropy naftowej i sama wytwarza energię elektryczną, nie wystarcza to, aby pokryć zapotrzebowanie na energię elektryczną, gdyż jej sieć energetyczna ulega ciągłemu rozpadowi.
„A na dodatek rząd kubański nie ma twardej waluty, żeby importować części zamienne czy modernizować elektrownię czy samą sieć. To po prostu burza, prowadząca do załamania” – powiedział LeoGrande.
Zauważył, że elektrownie cieplne wykorzystują także ciężki olej, którego zawartość siarki powoduje korozję urządzeń.
Wicepremier Ministerstwa Handlu Zagranicznego i Inwestycji Zagranicznych Óscar Pérez-Oliva Fraga powiedział reporterom, że Kuba jest otwarta na handel z firmami amerykańskimi, zwracając jednak uwagę na ograniczenia wynikające z embarga.
Dodał, że wdraża również nowe środki mające na celu pobudzenie gospodarki wyspy. Wśród nich jest umożliwieniek Kubańczykom mieszkającym za granicą bycia partnerami lub właścicielami prywatnych firm w kraju oraz udziału w dużych projektach, w tym związanych z infrastrukturą. Dodał, że Kubańczycy będą mogli współpracować z kubańskimi firmami prywatnymi i nawiązywać kontakty zarówno z państwowymi, jak i prywatnymi podmiotami na Kubie.
Pérez-Oliva dodał, że rząd będzie również przyznawał grunty w użytkowanie wieczyste pod realizację określonych projektów. Dodał, że Kubańczycy mieszkający za granicą będą mogli również otwierać konta bankowe w obcej walucie w kubańskich bankach, co ułatwi przeprowadzanie transakcji.
Od kiedy zostały uchylone, ciągle nader skromnie, kulisy unijnego programu SAFE, uczciwi ekonomiści – nie propagandziści rządowi ale niezależni ekonomiści – nie mają wątpliwości, że ten program ma zmusić Polskę do rezygnacji z polskiego złotego i przyjęcia waluty euro.
To nie niewinna pułapka, ale tak zwany „wilczy dół” jak mawiają myśliwi, z którego już nie będzie wyjścia. Wilczy dół dla suwerenności Państwa Polskiego i złoty deszcz dla Niemiec.
Bo głównie Berlin skorzysta na niewolniczym uzależnieniu i polskiej gospodarki i polskiej polityki zagranicznej i wreszcie na powolnej ale jednak nieuniknionej likwidacji polskiej tożsamości. Pacyfikacja kraju montowni, która od jakiegoś czasu znacznie przyśpieszyła, zostanie z sukcesem dokończona.
Ciekawostką jest to, że nawet profesor Marek Belka, bynajmniej z prawicą nie mający nic wspólnego, człowiek od zawsze mocno związany z nurtem postkomunistycznym, powiedział 6 marca 2026 roku na antenie TVN24 w programie „Bez Kitu”, że konsekwencją SAFE będzie przyjęcie przez Polskę euro. Albo się pomylił, bo nie posądzam profesora o sprzyjanie opozycji, albo uznał sprawę za tak oczywistą, że nie mógł powiedzieć nic innego.
W polityce, gdy chodzi o sprawy poważne jak ów „wilczy dół”, nic nie pozostawia się przypadkowi. Wszystko jest przygotowane wcześniej i zaklepane. I nie przypadkiem był też na sejmowej galerii ambasador Niemiec akurat tego dnia, gdy sprawa SAFE była w Sejmie głosowana. Patrzył „by nikt piasku w tryby nie rzucał”.
Cała nadzieja w tym, że znajdzie się tego piasku dostatecznie dużo by wilczy dół zakopać. Jeżeli nie, to euro mamy w perspektywie najbliższych pięciu lat. A drugi 11 listopada 1918 roku może się nie powtórzyć za następne 123 lata, albo już nigdy.