Męka Pańska a aborcja – krótkie rozważania

Mariusz Dzierżawski <pomagam@stopaborcji.pl>

Szanowny Panie,

już za chwilę Wielki Tydzień i Święta Wielkanocne. Aby lepiej przeżyć ten czas, przygotowaliśmy szereg krótkich, osadzonych we współczesnym kontekście rozważań, które przypomną nam o wydarzeniach, które wkrótce będziemy wspominać.

Rozpoczynamy dzisiaj, a kolejne części będziemy publikować przez cztery kolejne dni. Zachęcam Pana do lektury i spojrzenia na dzisiejsze problemy, z którymi się zmagamy, przez pryzmat męki, śmierci i zmartwychwstania naszego Zbawiciela.

Przesłuchanie

Po modlitwie w ogrodzie oliwnym Pan Jezus został schwytany i zaprowadzony na przesłuchanie przed oblicze Annasza i Kajfasza. Arcykapłani i Sanhedryn próbowali znaleźć powód, aby wydać Chrystusa na śmierć. Manipulowano, grano na emocjach, wymyślano zarzuty, mnożono fałszywe świadectwa, rzucano kłamstwa. Nie znaleziono jednak wiarygodnego argumentu, aby skazać Niewinnego. Nie znalazł go również Piłat, który mógł uratować Zbawiciela, ale wolał umyć ręce i mieć święty spokój. Postawiono więc akt oskarżenia sądząc, że śmierć Pana Jezusa rozwiąże wszystkie problemy, które stwarzał On dla tych, którzy nie chcieli w Niego wierzyć lub stanąć w jego obronie. Łatwiej i wygodniej było skazać Go na krzyż albo być obojętnym, niż przyjąć Jego naukę i narazić się na trudy i nieprzyjemności.

Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!” 
Mt 7, 13-14

Dzisiaj każdego roku dziesiątki tysięcy Polek i dziesiątki milionów kobiet na całym świecie dokonują aborcji. Częstym powodem morderstwa jest strach i nieświadomość istoty tego procederu. To efekt emocjonalnych manipulacji, kłamstw i fałszywych argumentów powielanych na masową skalę przez aborcyjne lobby. To środowisko podpowiada kobietom rozmaite powody na rzecz tego, aby za pomocą aborcji zabić niewinne, nienarodzone dziecko.

„Każdy powód do aborcji jest dobry” – głoszą zwolennicy tego procederu, którzy masowo rozprowadzają w naszym kraju pigułki poronne i zachęcają do ich połykania. Za małe mieszkanie, chęć skończenia studiów, potrzeba robienia kariery, zaplanowane od dawna wakacje – pretekst do aborcji zawsze się znajdzie. Aborcjoniści twierdzą, że wygodniej jest zamordować maleńkiego człowieka, który pojawił się w łonie matki, niż przyjąć go z miłością i zaopiekować się nim, co będzie wiązało się z wyrzeczeniami. Podobnie jak dwa tysiące lat temu wygodniej było zabić Niewinnego, niż stać się nieprzyjacielem Cezara. Wiele kobiet, szczególnie tych w trudniej sytuacji życiowej, pod ogromną presją przyjmuje tę propagandę cywilizacji śmierci i zostaje morderczyniami swoich dzieci. Z kolei wielu polityków, urzędników, funkcjonariuszy i letnich katolików nie robi nic, aby powstrzymać aborcję, mimo że mają takie możliwości i odpowiednie środki. Umywają ręce podobnie jak Piłat.

„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.” 
Mt 25, 40

W nadchodzącym czasie Wielkanocy prośmy o łaskę miłości dla wszystkich matek i ojców, aby z pokorą i szacunkiem przyjmowali swoje dzieci, dziękując za ich życie oraz wszelkie łaski, które Bóg chce zesłać na nich za pomocą potomstwa. Prośmy także o łaskę męstwa dla wszystkich, w szczególności decydentów, aby odważnie przeciwstawiać się aborcji.

Zachęcamy też do przekazania wielkopostnej jałmużny na potrzeby ratowania dzieci zagrożonych aborcją:

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Jutro kolejna część rozważań – po fałszywych oskarżeniach przyszedł czas na sąd nad Chrystusem. Kto dzisiaj krzyczy „ukrzyżuj Go”?


Serdecznie Pana pozdrawiam,

Mariusz Dzierżawski

Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

stronazycia.pl

Pajace, Azow, Żydzi, Korpus Narodowy, wojna dez-informacyjna, Kołomojski, C14.

Jak prezydent Ukrainy Zełenski zawarł pokój z neonazistowskimi grupami.

2 kwietnia 2022 https://ripsonar.wordpress.com/2022/04/02/jak-zydowski-prezydent-ukrainy-zelenski-zawarl-pokoj-z-neonazistowskimi-grupami-paramilitarnymi-na-frontach-wojny-z-rosja/#more-17580

[Nie wiem, czy wszystko tu przedstawione to prawda. Sam blog – np. relacje o „kosmitach” – wątpliwy. Ale w dobie wojny dez-informacyjnej – uznałem za konieczne opublikowanie. Filmiki – w oryginale. Nie chcę obciążać mego serwera, który i taki ledwo zipie pod atakami… MDakowski]

=========================

Podczas gdy zachodnie media wykorzystują żydowskie dziedzictwo Wołodymyra Zełenskiego, by odeprzeć oskarżenia o wpływy nazistowskie na Ukrainie, prezydent oddał się siłom neonazistowskim i teraz polega na nich jako na siłach frontowych.

W październiku 2019 r. gdy wojna na wschodzie Ukrainy przeciągała się, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski udał się do Zołote, miasta położonego mocno w „szarej strefie” Donbasu, gdzie zginęło ponad 14 000 osób, głównie po stronie prorosyjskiej.

Tam prezydent natknął się na zatwardziałych weteranów skrajnie prawicowych [to głupawa definicja, jak i wzięte od rewolucjonistów – morderców francuskich pojęcie „prawica”, czy „lewica” md] oddziałów paramilitarnych, które toczyły walkę z separatystami zaledwie kilka kilometrów dalej.

Wybrany na platformie deeskalacji działań wojennych z Rosją, Zełenski był zdeterminowany do egzekwowania tzw. Formuły Steinmeiera, opracowanej przez ówczesnego niemieckiego ministra spraw zagranicznych Waltera Steinmeiera, która wzywała do wyborów w rosyjskojęzycznych regionach Doniecka i Ługańska.

W konfrontacji twarzą w twarz z bojownikami neonazistowskiego batalionu Azow, którzy rozpoczęli kampanię sabotowania inicjatywy pokojowej pod nazwą „Nie dla kapitulacji”, Zełenski natknął się na mur oporu.

Po zdecydowanym odrzuceniu apeli o wycofanie się z linii frontu Zełenski załamał się przed kamerą. „Jestem prezydentem tego kraju. Mam 41 lat. Nie jestem frajerem. Przyszedłem do was i mówię: usuńcie broń” – błagał bojowników Zełenski.

Gdy wideo z burzliwej konfrontacji rozprzestrzeniło się w ukraińskich mediach społecznościowych, Zełenski stał się celem gniewnej reakcji .

Andrij Biletsky, dumny faszystowski przywódca batalionu Azow, który kiedyś obiecał „poprowadzić białe rasy świata w ostatecznej krucjacie… przeciwko dowodzonemu przez Semitów Untermenschen”, obiecał sprowadzić tysiące bojowników do Zołote, jeśli Zełenski będzie naciskał dalej. Tymczasem parlamentarzysta z partii byłego prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki otwarcie fantazjował o tym, że granat rozerwał Zełenskiego na kawałki.

Chociaż Zełenski osiągnął niewielkie wycofanie się, neonazistowskie paramilitarne eskalowały swoją kampanię „bez kapitulacji”. W ciągu kilku miesięcy walki w Zołocie znów się zaogniły, rozpoczynając nowy cykl naruszeń porozumienia mińskiego .

W tym momencie Azov został formalnie włączony do ukraińskiego wojska, a jego uliczne skrzydło straży, znane jako Korpus Narodowy, zostało rozmieszczone w całym kraju pod nadzorem ukraińskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i razem z Policją Narodową . W grudniu 2021 r. Zełenski wręczył nagrodę „Bohatera Ukrainy” przywódcy faszystowskiego Prawego Sektora podczas ceremonii w parlamencie Ukrainy.

Zbliżał się konflikt z Rosją na pełną skalę, a dystans między Zełenskim a paramilitarnymi ekstremistami szybko się zmniejszał.

24 lutego, kiedy rosyjski prezydent Władimir Putin wysłał wojska na terytorium Ukrainy z określoną misją „demilitaryzacji i denazyfikacji” tego kraju, amerykańskie media rozpoczęły własną misję: zaprzeczyć władzy neonazistowskich oddziałów paramilitarnych nad wojskiem kraju i sfera polityczna. Jak nalegało finansowane przez rząd amerykańskie Narodowe Radio Publiczne , „język Putina [o denazyfikacji] jest obraźliwy i nie jest zgodny z faktami”.

W dążeniu do odwrócenia się od wpływów nazizmu we współczesnej Ukrainie, amerykańskie media znalazły swoje najskuteczniejsze narzędzie PR w postaci Zełenskiego, byłej gwiazdy telewizji i komika z żydowskiego pochodzenia. Jest to rola, którą z chęcią przyjął aktor, który stał się politykiem.

Ale jak zobaczymy, Zełenski nie tylko oddał ziemię neonazistom pośród siebie, ale powierzył im rolę na pierwszej linii frontu w wojnie swojego kraju przeciwko siłom prorosyjskim i rosyjskim.

Żydowskość prezydenta jako narzędzie PR mediów zachodnich 

Na kilka godzin przed przemówieniem prezydenta Putina z 24 lutego ogłaszającym denazyfikację jako cel rosyjskich operacji, ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski „zapytał, w jaki sposób ludzie, którzy stracili osiem milionów swoich obywateli w walce z nazistami, mogą wspierać nazizm”, według BBC .

Wychowany w niereligijnej rodzinie żydowskiej w Związku Radzieckim w latach 80. Zełenski w przeszłości bagatelizował swoje dziedzictwo. „Fakt, że jestem Żydem, ledwie stanowi 20 na mojej długiej liście błędów” – żartował podczas wywiadu w 2019 r ., w którym odmówił wchodzenia w szczegóły dotyczące jego pochodzenia religijnego.

Dziś, gdy wojska rosyjskie atakują miasta takie jak Mariupol, który faktycznie znajduje się pod kontrolą batalionu Azow, Zełenski nie wstydzi się już nadawać swojej żydowskości. „Jak mogłem być nazistą?” zastanawiał się głośno podczas publicznego przemówienia. Dla amerykańskich mediów zaangażowanych w totalną wojnę informacyjną przeciwko Rosji żydowskie pochodzenie prezydenta stało się podstawowym narzędziem public relations.

Kilka przykładów rozmieszczenia Zełenskiego przez amerykańskie media jako tarczy przeciwko zarzutom szalejącego nazizmu na Ukrainie znajduje się poniżej (zobacz wideo powyżej):

  • PBS NewsHour odnotował komentarze Putina na temat denazyfikacji z kwalifikatorem: „mimo że prezydent Wołodymyr Zełenski jest Żydem, a jego stryjeczni wujkowie zginęli w Holokauście”.
  • W Fox & Friends były oficer CIA Dan Hoffman oświadczył, że „szczytem hipokryzji jest wzywanie narodu ukraińskiego do denazowania – w końcu ich prezydent jest Żydem”.
  • W MSNBC demokratyczny senator z Wirginii Mark Warner powiedział, że „terminologia Putina jest skandaliczna i wstrętna, jak to jest – „denazify” tam, gdzie, szczerze mówiąc, masz żydowskiego prezydenta w osobie pana Zełenskiego. Ten facet [Putin] jest na własnym rodzaju osobistego dżihadu, aby przywrócić większą Rosję”.
  • Republikańska senator Marsha Blackburn powiedziała w Fox Business, że „jest pod wrażeniem prezydenta Zełenskiego i jego postawy. I żeby Putin poszedł tam i powiedział „zamierzamy denazować”, a Zełenski jest Żydem”.
  • W wywiadzie dla Wolfa Blitzera z CNN gen. John Allen potępił użycie przez Putina terminu „de-nazify”, podczas gdy dziennikarz i były lobbysta Izraela potrząsali głową z obrzydzeniem. W osobnym wywiadzie dla Blitzera, tak zwany „ukraiński demaskator” i urodzony na Ukrainie Alexander Vindman narzekali, że twierdzenie jest „patentownie absurdalne, naprawdę nie ma żadnej zasługi… wskazałeś, że Wołodymyr Zełenski jest Żydem… społeczność żydowska [jest] objął. To jest centralne miejsce w kraju i nie ma nic w tej nazistowskiej narracji, tej faszystowskiej narracji. Jest sfabrykowany jako pretekst”.

Za spinem korporacyjnych mediów kryją się złożone i coraz bliższe relacje administracji Zełenskiego z siłami neonazistowskimi, którym państwo ukraińskie powierzyło kluczowe stanowiska wojskowe i polityczne, oraz władza, jaką cieszą się ci otwarci faszyści od czasu zainstalowania przez Waszyngton reżimu sprzymierzonego z Zachodem poprzez zamach stanu w 2014 roku.

W rzeczywistości główny sponsor finansowy Zełenskiego, ukraiński żydowski oligarcha Igor Kołomojski, był kluczowym dobroczyńcą neonazistowskiego batalionu Azow i innych ekstremistycznych milicji.

Batalion Azowski maszeruje z inspirowanymi nazistami flagami Wolfsangel w Mariupolu, sierpień 2020 r.

Wspierani przez czołowego finansistę Zełenskiego, neonazistowscy bojownicy wywołują falę zastraszania

Włączony do Ukraińskiej Gwardii Narodowej Batalion Azowski jest uważany za najbardziej ideologicznie gorliwą i zmotywowaną militarnie jednostkę walczącą z prorosyjskimi separatystami we wschodnim Donbasie.

Z inspirowanymi nazistami insygniami Wolfsangel na mundurach bojowników, którzy zostali sfotografowani z nazistowskimi symbolami SS na hełmach, Azov „jest znany z powiązania z ideologią neonazistowską… [i] uważa się, że brał udział w szkoleniach i radykalizacji Amerykańskie organizacje białej supremacji”, zgodnie z aktem oskarżenia FBI skierowanym do kilku amerykańskich białych nacjonalistów, którzy przyjechali do Kijowa, by trenować z Azowem.

Igor Kołomojski, ukraiński baron energetyczny pochodzenia żydowskiego, był głównym sponsorem Azowa od czasu jego powstania w 2014 roku. Dofinansował także prywatne milicje, takie jak bataliony Dnipro i Aidar, i rozmieścił je jako osobisty oddział bandytów, aby chronić swoją interesy finansowe.

W 2019 r. Kołomojski wyłonił się jako główny zwolennik kandydatury Zełenskiego na prezydenta. Chociaż Zełenski uczynił z walki z korupcją sztandarową kwestię w swojej kampanii, „Pandora Papers” ujawniły , że on i członkowie jego wewnętrznego kręgu przechowują duże płatności od Kołomojskiego w mrocznej sieci zagranicznych kont.

Prezydent Zełenski (C) spotyka się z miliarderem oligarchą i wspólnikiem biznesowym Ihorem Kołomojskim 10 września 2019 r.

Kiedy Zełenski objął urząd w maju 2019 r., Batalion Azowski utrzymał de facto kontrolę nad strategicznym południowo-wschodnim miastem portowym Mariupolem i okolicznymi wioskami. Jak zauważyła Otwarta Demokracja : „Azow z pewnością ustanowił polityczną kontrolę nad ulicami Mariupola. Aby utrzymać tę kontrolę, muszą reagować gwałtownie, nawet jeśli nie oficjalnie, na każde wydarzenie publiczne, które wystarczająco odbiega od ich programu politycznego”.

Ataki Azowa w Mariupolu obejmowały między innymi ataki na „feministki i liberałów” maszerujących w Międzynarodowy Dzień Kobiet.

W marcu 2019 r. członkowie Korpusu Narodowego Batalionu Azowskiego zaatakowali dom Wiktora Medwedczuka, czołowego działacza opozycji na Ukrainie, oskarżając go o zdradę stanu za przyjazne stosunki z Władimirem Putinem, ojcem chrzestnym córki Medwedczuka.

Administracja Zełenskiego eskalowała atak na Medwedczuka, zamykając kilka kontrolowanych przez niego mediów w lutym 2021 r. za otwartą aprobatą Departamentu Stanu USA, a trzy miesiące później skazując lidera opozycji za zdradę . Zełenski uzasadniał swoje działania tym, że musiał „walczyć z niebezpieczeństwem rosyjskiej agresji na arenie informacyjnej”.

Następnie, w sierpniu 2020 r., Korpus Narodowy Azowa otworzył ogień do autobusu z członkami partii Medwedczuka Patriots for Life, raniąc kilku pokrytymi gumą stalowymi kulami.

Zełenskiemu nie udało się powstrzymać neonazistów, skończył z nimi współpracę

Po nieudanej próbie zdemobilizowania neonazistowskich bojowników w mieście Zołote w październiku 2019 r. Zełenski wezwał bojowników do stołu, mówiąc dziennikarzom: „Wczoraj spotkałem się z weteranami. Wszyscy tam byli – Korpus Narodowy, Azow i wszyscy inni”.

Kilka miejsc dalej od żydowskiego prezydenta był Yehven Karas, przywódca neonazistowskiego gangu C14.

Zełenski spotyka się z „weteranami”, w tym z Jehvenem Karasem (z prawej) i Dmytro Szatrowskim, dowódcą batalionu Azowskiego (na dole po lewej).

Podczas Majdanu „Rewolucji Godności”, która obaliła wybranego prezydenta Ukrainy w 2014 roku, aktywiści C14 przejęli kijowski ratusz i otynkowali jego ściany neonazistowskimi insygniami, zanim schronili się w kanadyjskiej ambasadzie .

Jako byłe skrzydło młodzieżowe ultranacjonalistycznej partii Svoboda, C14 wydaje się czerpać swoją nazwę od niesławnych 14 słów amerykańskiego przywódcy neonazistów Davida Lane’a: ​​„Musimy zabezpieczyć istnienie naszego narodu i przyszłość dla białych dzieci”.

Oferując dokonanie spektakularnych aktów przemocy w imieniu każdego, kto jest gotów zapłacić, chuligani nawiązali przytulne relacje z różnymi organami rządzącymi i potężnymi elitami w całej Ukrainie .

W raporcie Reutersa z marca 2018 r . stwierdzono, że „C14 i władze miasta Kijowa podpisały niedawno porozumienie umożliwiające C14 ustanowienie „straży miejskiej” do patrolowania ulic”, skutecznie dając im sankcję państwa na przeprowadzanie pogromów.

Jak donosił The Grayzone , C14 we współpracy z kijowską policją przeprowadził nalot w celu „wyczyszczenia” Romów z dworca kolejowego w Kijowie .

Ta działalność została nie tylko usankcjonowana przez rząd miasta Kijowa, ale sam rząd USA nie widział z tym problemu, goszcząc Bondara w oficjalnej instytucji rządowej USA w Kijowie, gdzie chwalił się pogromami. C14 przez cały 2018 r. nadal otrzymywał fundusze państwowe na „edukację narodowo-patriotyczną”.

Karas twierdził , że ukraińskie służby bezpieczeństwa „przekażą” informacje o wiecach proseparatystycznych „nie tylko nam, ale także Azowowi, Prawemu Sektorowi i tak dalej”.

„Ogólnie rzecz biorąc, pracują dla nas deputowani wszystkich frakcji, Gwardii Narodowej, Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Możesz tak żartować – powiedział Karas.

Przez cały 2019 r. Zełenski i jego administracja pogłębili swoje więzi z elementami ultranacjonalistycznymi w całej Ukrainie.

Ówczesny premier Oleksiy Honcharuk na scenie na koncercie neonazistowskim „Weterani Silni”

Po udziale premiera w koncercie neonazistów Zełenski uhonorował lidera Prawego Sektora

Zaledwie kilka dni po spotkaniu Zełenskiego z Karasem i innymi neonazistowskimi przywódcami w listopadzie 2019 r. na scenie na neonazistowskim koncercie zorganizowanym przez postać C14 wystąpił Ołeksij Honczaruk – ówczesny premier i wiceszef gabinetu Zełenskiego – na neonazistowskim koncercie zorganizowanym przez postać C14 i oskarżony o mordercę Andrija Medwedkę .

Minister ds. Weteranów Zełenskiego nie tylko wzięła udział w koncercie, na którym wystąpiło kilka antysemickich zespołów metalowych, ale także promowała koncert na Facebooku.

Również w 2019 roku Zełenski bronił ukraińskiego piłkarza Romana Zolzulyi przed hiszpańskimi kibicami, którzy szydzili z niego jako „nazistę”. Zolzulya pozował obok zdjęć nazistowskiego kolaboranta Stepana Bandery z czasów II wojny światowej i otwarcie wspierał Batalion Azowski. Zełenski odpowiedział na kontrowersje, ogłaszając, że cała Ukraina poparła Zolzulyę, opisując go jako „nie tylko fajnego piłkarza, ale prawdziwego patriotę”.

W listopadzie 2021 r. jeden z najwybitniejszych ultranacjonalistycznych ukraińskich milicjantów Dmytro Jarosz ogłosił , że został mianowany doradcą Naczelnego Wodza Sił Zbrojnych Ukrainy. Yarosh jest zdeklarowanym zwolennikiem nazistowskiego kolaboranta Bandery, który kierował Prawym Sektorem w latach 2013-2015, przysięgając , że poprowadzi „derusyfikację” Ukrainy.

Dmytro Yarosh pozuje z dowódcą sił zbrojnych Ukrainy

Miesiąc później, gdy zbliżała się wojna z Rosją, Zełenski przyznał dowódcy Prawego Sektora Dmytro Kotsubajło odznaczenie „Bohater Ukrainy”. Znany jako „Da Vinci”, Kosyubaylo trzyma w swojej pierwszej bazie wilka i lubi żartować odwiedzającym reporterom, że jego bojownicy „karmią go kośćmi rosyjskojęzycznych dzieci”.

Zełenski wręcza dowódcy Prawego Sektora Dmytro Kotsubajło nagrodę „Bohatera Ukrainy”

Ukraiński wspierany przez państwo neonazistowski przywódca afiszuje się z wpływami w przededniu wojny z Rosją 

5 lutego 2022 r., zaledwie kilka dni przed wybuchem wojny na pełną skalę z Rosją, Jewhen Karas z neonazistowskiego C14 wygłosił w Kijowie straszne przemówienie publiczne, którego celem było podkreślenie wpływu, jaki jego organizacja i inne jej podmioty cieszyły się na politykę ukraińską.

„LGBT i zagraniczne ambasady mówią, że na Majdanie nie było wielu nazistów, może około 10 procent prawdziwych ideologicznych” – zauważył Karas. „Gdyby nie te osiem procent [neonazistów], skuteczność [przewrotu na Majdanie] spadłaby o 90 procent”.

Głosił, że Majdan „Rewolucja Godności” z 2014 roku byłaby „paradą gejów”, gdyby nie instrumentalna rola neonazistów.

Karas kontynuował opinię, że Zachód uzbroił ukraińskich ultranacjonalistów, ponieważ „zabijanie sprawia nam przyjemność”. Fantazjował też o bałkanizacji Rosji, deklarując, że należy ją podzielić na „pięć różnych” krajów.

Jewhen Karas wygłasza nazistowski salut.

„Jeśli zginiemy… zginiemy w świętej wojnie”

Kiedy 24 lutego siły rosyjskie wkroczyły na Ukrainę, okrążając ukraińskie wojsko na wschodzie i zmierzając w kierunku Kijowa, prezydent Zełenski ogłosił narodową mobilizację, która obejmowała uwolnienie przestępców z więzienia, w tym oskarżonych morderców poszukiwanych w Rosji. Pobłogosławił także dystrybucję broni wśród przeciętnych obywateli i ich szkolenie przez zaprawione w bojach oddziały paramilitarne, takie jak Batalion Azowski.

W związku z toczącymi się walkami Narodowy Korpus Azowa zgromadził setki zwykłych cywilów, w tym babć i dzieci, do trenowania na placach i magazynach od Charkowa przez Kijów do Lwowa.

27 lutego na oficjalnym koncie Gwardii Narodowej Ukrainy na Twitterze pojawił się film, na którym „Bojownicy Azowa” smarują swoje kule słoniną, aby upokorzyć rosyjskich bojowników muzułmańskich z Czeczenii.

Dzień później Korpus Narodowy Batalionu Azowskiego ogłosił , że policja Obwodowa Batalionu Azowskiego zacznie wykorzystywać miejski budynek Obwodowej Administracji Państwowej jako kwaterę główną obrony. Nagranie opublikowane następnego dnia w Telegramie pokazuje, że budynek okupowany przez Azowa został trafiony przez rosyjskie naloty.

Oprócz zezwolenia na uwolnienie zatwardziałych przestępców do przyłączenia się do walki z Rosją, Zełenski nakazał wszystkim mężczyznom w wieku bojowym pozostać w kraju. Bojownicy Azowa przystąpili do egzekwowania tej polityki, brutalizując ludność cywilną próbującą uciec przed walkami wokół Mariupola.

Według greckiego mieszkańca Mariupola, z którym niedawno rozmawiała grecka stacja informacyjna: „Kiedy próbujesz odejść, ryzykujesz wpadnięciem na patrol ukraińskich faszystów, Batalion Azowski”, powiedział, dodając „zabiliby mnie i są odpowiedzialni za wszystko.”

Nagranie opublikowane online wydaje się pokazywać umundurowanych członków faszystowskiej ukraińskiej milicji w Mariupolu, którzy brutalnie wyciągają uciekających mieszkańców ze swoich pojazdów na muszce.

Inne wideo nagrane w punktach kontrolnych wokół Mariupola przedstawiało bojowników Azowa strzelających i zabijających cywilów próbujących uciec.

1 marca Zełenski zastąpił regionalnego administratora Odessy Maksymem Marczenko, byłym dowódcą skrajnie prawicowego batalionu Ajdar, oskarżanego o szereg zbrodni wojennych w Donbasie.

W międzyczasie, gdy ogromny konwój rosyjskich pojazdów opancerzonych uderzył w Kijów, Yehven Karas z neonazistowskiego C14 umieścił na YouTube  wideo z wnętrza pojazdu prawdopodobnie przewożącego myśliwce.

„Jeśli zginiemy, to cholernie wspaniale, bo to oznacza, że ​​zginęliśmy w świętej wojnie” – wykrzyknął Karas. „Jeśli przeżyjemy, będzie jeszcze lepiej! Dlatego nie widzę w tym wad, tylko zalety!”

ZA: How Ukraine’s Jewish president Zelensky made peace with neo-Nazi paramilitaries on front lines of war with Russia, [The GrayZone], autorzy: ALEXANDER RUBINSTEIN AND MAX BLUMENTHAL z dn. 4.03.2022

Nowy zarobek dla oszustów. Ukrainiec+.

Mirosław Dakowski 4 kwiecień 2022

Ostatnio dochodziły do mnie sygnały, że policja sprawdza domy, w których mieli być zakwaterowani Ukraińcy. Policja pyta, czy przyjmę dobrowolnie Ukraińców do domu. Dane „Spisu Powszechnego” działają?

Pokazuje się że związane to jest z nowym sposobem wyciągania pieniędzy z budżetu przez – przypuszczalnie urzędników samorządowców.

Znajoma zaproponowała przed paru tygodniami swój dom jako możliwość przyjęcia sześciorga Ukraińców. Z nich się do niej na razie nikt nie zgłosił. Natomiast wczoraj przyszli policjanci z pytaniami, jak obsługuje swoich sześcioro Ukraińców. Chcieli wejść do domu by to sprawdzić.

Odpowiedziała im przy furtce, że żadnych Ukraińców nie ma, a do ich wejścia do domu konieczny jest nakaz prokuratorski. Widocznie zauważyli z jej reakcji że mówi prawdę.

Po paru godzinach zawiadomili ją, że sprawdzili w gminie i okazało się że ktoś te „należne jej” 7400 na miesiąc wziął i podpisał, że ci Ukraińcy są właśnie u niej.

Ponieważ ten proceder bardzo się ostatnio rozszerzył, cieszymy się, że policja ma nowe, niespodziewane zajęcie.

Rubel gazowy.

Rubel gazowy. Nowa światowa waluta rezerwowa – Pepe Escobar

Rosyjski rubel ma się obecnie dobrze, odzyskał wartość sprzed sankcji i ma szansę stać się jedną z głównych walut wymiany towarowej.

https://www.bibula.com/?p=132787

=====================

Saddam, Kaddafi, Iran, Wenezuela – wszyscy oni próbowali, ale im się to nie udało. Rosja, to jednak zupełnie inny poziom. Piękno tego geopolityczno-ekonomicznego jujitsu, zastosowanego przez Moskwę polega na jego niezwykłej prostocie.

Co było do przewidzenia, dekret prezydenta Rosji Władimira Putina o nowych warunkach płatności za produkty energetyczne, został źle zrozumiany przez Zachód. Rząd rosyjski nie żąda bezpośredniej zapłaty za gaz w rublach. Moskwa chce, aby zapłata była dokonywana w wybranej walucie w rosyjskim Gazprombanku, a nie na koncie Gazpromu w jakiejkolwiek instytucji bankowej w zachodnich stolicach.

To kwintesencja wyrafinowania w stylu, „mniej znaczy więcej”. Gazprombank będzie sprzedawał walutę obcą – dolary lub euro – zdeponowaną przez klientów na moskiewskiej giełdzie i przekazywał ją na różne rachunki w rublach w ramach Gazprombanku.

W praktyce oznacza to, że waluta obca powinna być wysyłana bezpośrednio do Rosji, a nie gromadzona w zagranicznym banku, gdzie łatwo może stać się zakładnikiem lub zostać zamrożona.

Wszystkie te transakcje powinny być odtąd przekazywane pod jurysdykcję rosyjską – co eliminuje ryzyko przerwania lub całkowitego zablokowania płatności.

Nic więc dziwnego, że ubezwłasnowolniony aparat Unii Europejskiej (UE) – aktywnie zaangażowany w niszczenie własnych gospodarek narodowych w imię interesów Waszyngtonu – nie jest intelektualnie zdolny do zrozumienia złożonej kwestii wymiany euro na ruble.

Gazprom ułatwił zrozumienie sytuacji w piątek, wysyłając oficjalne zawiadomienia do swoich partnerów na Zachodzie i w Japonii.

Putin osobiście został zmuszony do pisemnego wyjaśnienia kanclerzowi Niemiec Olafowi Scholzowi, jak to wszystko działa.

To bardzo proste. Klienci otwierają konto w Gazprombanku w Rosji. Płatności dokonywane są w walucie obcej – dolarach lub euro – przeliczane na ruble zgodnie z aktualnym kursem wymiany i przekazywane na różne konta Gazpromu.

To 100 procentowa gwarancja, że Gazprom otrzyma zapłatę.

Stanowi to wyraźny kontrast wobec tego, do czego Stany Zjednoczone zmuszały Europejczyków: płacenia za rosyjski gaz na konta Gazpromu w Europie, które następnie byłyby natychmiast zamrażane. Konta te zostałyby odblokowane dopiero po zakończeniu operacji „Z”, czyli rosyjskich operacji wojskowych na Ukrainie.

Amerykanie chcą, by wojna trwała w nieskończoność, by Moskwa „ugrzęzła”, jakby to był Afganistan w latach 80. Surowo zabronili więc ukraińskiemu komikowi, na tle zielonego ekranu – na pewno nie w Kijowie – zaakceptowania jakiegokolwiek zawieszenia broni czy porozumienia pokojowego.

Konta Gazpromu w Europie byłyby więc nadal zamrożone.

Gdy Scholz wciąż próbował ogarnąć to, co oczywiste, jego ekonomiczne pachołki wpadły w szał, przedstawiając pomysł nacjonalizacji spółek zależnych Gazpromu – Gazprom Germania i Wingas – na wypadek, gdyby Rosja postanowiła wstrzymać przesyły gazu.

To oczywiście niedorzeczność. Wygląda na to, jakby funkcjonariusze w Berlinie wierzyli, że spółki zależne Gazpromu produkują gaz ziemny w swoich centralnie ogrzewanych biurach w całych Niemczech.

Nowy mechanizm „rubel za gaz” w żaden sposób nie narusza istniejących kontraktów. Jednak, jak ostrzegł Putin, istniejące kontrakty mogą rzeczywiście zostać wstrzymane: „Jeśli takie [rublowe] płatności nie zostaną dokonane, uznamy to za niewykonanie zobowiązań przez nabywców ze wszystkimi tego konsekwencjami”.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stanowczo stwierdził, że w obecnych, tragicznych okolicznościach mechanizm ten nie zostanie cofnięty. Nie oznacza to jednak, że przepływ gazu zostanie natychmiast odcięty. Płatności w rublach od „państw wrogich”, czyli głównie USA, Kanady, Japonii i UE – będą oczekiwane w drugiej połowie kwietnia i na początku maja.

Dla przytłaczającej większości krajów Globalnego Południa sytuacja jest krystalicznie czysta. Oligarchia atlantycka odmawia zakupu rosyjskiego gazu niezbędnego dla funkcjonowania mieszkańców Europy, jednocześnie sprowadzając na nich toksyczną inflację.

Co jeszcze kryje się za rublem gazowym?

Mechanizm „gaz za ruble” – nazwijmy go Rubel gazowy – to tylko pierwszy konkretny element budowy alternatywnego systemu finansowo-monetarnego, powiązany z wieloma innymi mechanizmami: wymianą rubel – rupia, saudyjskim petrojunem, irańsko-rosyjskim mechanizmem obejścia SWIFT oraz najważniejszym z nich – projektem kompleksowego systemu finansowo-monetarnego, opracowanym przez Chińsko-Eurazjatycką Unię Gospodarczą (EAEU), której pierwszy projekt zostanie przedstawiony w najbliższych dniach.

Wszystko to jest bezpośrednio związane z nagłym pojawieniem się rubla, jako nowej waluty rezerwowej, opartej na zasobach naturalnych.

Po przewidywalnej, początkowej fazie wyparcia, UE – a właściwie Niemcy – muszą stawić czoła rzeczywistości. Unia Europejska jest uzależniona od stałych dostaw rosyjskiego gazu (40 procent) i ropy (25 procent). Histeria związana z sankcjami wywołała już pierwsze  konsekwencje.

Gaz ziemny zaspokaja 50 procent zapotrzebowania niemieckiego przemysłu chemicznego i farmaceutycznego. Nie ma realnego substytutu, czy to z Algierii, Norwegii, Kataru czy Turkmenistanu.

Niemcy są potęgą przemysłową UE. Tylko rosyjski gaz jest w stanie zapewnić niemieckiej – i europejskiej – bazie przemysłowej nieprzerwane funkcjonowanie, i to po bardzo przystępnych cenach w przypadku kontraktów długoterminowych.

Zakłócenie tego układu prowadzi do przerażających turbulencji w całej UE i poza nią.

Nieoceniony Andrzej Martjanow podsumował to w ten sposób: „Tylko dwie rzeczy określają świat: realna gospodarka i siła militarna, która jest pochodną tej pierwszej. Wszystko inne to pochodne, ale nie można żyć z pochodnych”.

Amerykańskie kasyno turbo-kapitalistyczne wierzy we własną pochodną czyli „narrację”, która nie ma nic wspólnego z realną gospodarką. UE zostanie w końcu zmuszona przez rzeczywistość do przejścia od wyparcia do akceptacji. Jednocześnie Globalne Południe będzie szybko przystosowywać się do nowego paradygmatu: Wielki Reset z Davos został zdruzgotany przez Reset Rosyjski.

Pepe Escobar Tłum. Sławomir Soja

Żródło: The Saker (April 02, 2022) – „‘Rublegas:’ the world’s new resource-based reserve currency”

Wesprzyj naszą działalność

USA kontrolują 336 laboratoriów biologicznych w 30 krajach.

Chiński MSZ: Dowody Rosji w sprawie amerykańskich laboratoriów na Ukrainie powinna zbadać ONZ

https://www.bibula.com/?p=132843#

—————-

Podczas piątkowej konferencji prasowej, rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Zhao Liijan, odpowiedział na pytanie dotyczące laboratoriów biologicznych na Ukrainie, wskazujące, że działania te naruszają zakaz broni biologicznej (BWC), i że coraz więcej dowodów wskazuje na to, że USA prowadziły na Ukrainie badania do celów wojskowych z wykorzystaniem biologii syntetycznej.

„Z zadowoleniem przyjmujemy uczciwą, obiektywną i profesjonalną ocenę przez społeczność międzynarodową dokumentów ujawnionych przez stronę rosyjską w ramach BWC i Organizacji Narodów Zjednoczonych, podczas której zostaną również uwzględnione i rozważone wyjaśnienia USA. Dzięki takiemu procesowi społeczność międzynarodowa będzie mogła wydać sprawiedliwy osąd na temat przestrzegania przez USA konwencji. Mamy nadzieję, że USA udzielą konstruktywnych odpowiedzi, aby przywrócić zaufanie społeczności międzynarodowej do przestrzegania przez nich konwencji.” – odpowiedział Zhao Lijian.

„Zwróciłem uwagę na odpowiednie raporty oraz na fakt, że USA nie udzieliły jeszcze żadnej konstruktywnej odpowiedzi na zarzuty Rosji.” – stanowczo powiedział Lijian.

„Chcę podkreślić” – dodał Lijian – „że Stany Zjednoczone miały skłonność do wytykania innych palcami. Bez solidnych dowodów oskarżały inne kraje o nieprzestrzeganie konwencji i żądały od nich zgody na weryfikację, wykorzystując to jako pretekst do nakładania nielegalnych jednostronnych sankcji, a nawet prowadzenia wojen z pominięciem Rady Bezpieczeństwa ONZ. Jednak jeśli chodzi o przestrzeganie konwencji przez Stany Zjednoczone, to próbowały wprowadzić zamęt, co jest niedopuszczalne. Kwestia, czy dany kraj przestrzega BWC, czy nie, ma znaczenie dla pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego, a zatem nie może być rozstrzygana wyłącznie przez USA, które stosują podwójne standardy.

Tymczasem społeczność międzynarodowa jest zgodna co do tego, że należy zapewnić przestrzeganie postanowień poprzez weryfikację. Ustanowienie mechanizmu weryfikacji jest najlepszym sposobem zapewnienia autorytetu i skuteczności wszystkich traktatów w dziedzinie kontroli zbrojeń i rozbrojenia, a bezpieczeństwo biologiczne nie powinno być wyjątkiem. Nie należy hamować tych wysiłków z powodu sprzeciwu USA, jedynego kraju, który podejmuje takie działania. Stany Zjednoczone powinny przestać samotnie blokować wznowienie negocjacji w sprawie protokołu weryfikacyjnego w ramach BWC.” 

…To zaledwie wierzchołek góry lodowej … USA kontrolują 336 laboratoriów biologicznych w 30 krajach. 336, dobrze słyszeliście…

Coraz ostrzejsze słowa rzecznika chińskiego MSZ pokazują, że Chiny poważnie przyglądają się sytuacji na Ukrainie i bezczynności Stanów Zjednoczonych w sprawie wyjaśnienia spornej kwestii działalności swoich biolaboratoriów na Ukrainie.

Kilka tygodni temu, podczas konferencji prasowej rzecznik Zhao Liijan powiedział:

„Według danych opublikowanych przez USA, na Ukrainie znajduje się 26 laboratoriów biologicznych i innych powiązanych obiektów, nad którymi Departament Obrony USA sprawuje absolutną kontrolę. Wszystkie niebezpieczne patogeny na Ukrainie muszą być przechowywane w tych laboratoriach, a wszelka działalność badawcza jest prowadzona przez stronę amerykańską. Bez zgody USA żadne informacje nie mogą być podawane do publicznej wiadomości.

W obecnych okolicznościach, w trosce o zdrowie i bezpieczeństwo ludzi na Ukrainie, w sąsiednich regionach i poza nimi, wzywamy odpowiednie strony do zapewnienia bezpieczeństwa tych laboratoriów. W szczególności Stany Zjednoczone, jako strona najlepiej znająca laboratoria, powinny jak najszybciej ujawnić konkretne informacje, w tym jakie wirusy są przechowywane i jakie badania były prowadzone.

Chciałbym również podkreślić, że biologiczna działalność wojskowa USA na Ukrainie to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

Używając takich pretekstów, jak współpraca w celu zmniejszenia zagrożenia bezpieczeństwa biologicznego i wzmocnienia zdrowia publicznego na świecie, USA kontrolują 336 laboratoriów biologicznych w 30 krajach. 336, dobrze słyszeliście. W bazie Fort Detrick na terenie kraju USA prowadziły także wiele biologicznych działań wojskowych.

Jakie są prawdziwe intencje USA? Co konkretnie zrobiły? Społeczność międzynarodowa od dawna ma wątpliwości. Jednak Stany Zjednoczone nie ustępują, a nawet odrzucają wątpliwości społeczności międzynarodowej jako przejaw dezinformacji. Ponadto przez ostatnie dwadzieścia lat USA samotnie utrudniały ustanowienie mechanizmu weryfikacji konwencji o zakazie broni biologicznej (BWC) i odmawiały weryfikacji swoich obiektów biologicznych w kraju i za granicą. Doprowadziło to do pogłębienia niepokoju społeczności międzynarodowej. Ponownie wzywamy USA do złożenia pełnych wyjaśnień na temat ich biologicznej działalności wojskowej w kraju i za granicą oraz do poddania się wielostronnej weryfikacji.” – powiedział Zhao Lijian na konferencji w dniu 8 marca br.

Pomimo upływu niemal miesiąca od tych słów, Stany Zjednoczone nie dążą do wyjaśnienia zakresu działalności de facto swoich laboratoriów na terenie Ukrainy, nie przedstawiły planu wyjaśnienia, nie pragną międzynarodowej komisji pod patronatem ONZ, a jedynie prowadzą intensywną kampanię propagandową przekręcającą fakty.

Oprac. www.bibula.com 2022-04-03 Wesprzyj naszą działalność

W życiu nie wszystko jest czarne, albo białe.

Kilkanaście dni temu w przestrzeni publicznej Poznania pojawiły się „spontaniczne” wyrazy poparcia dla Ukrainy. Część z nich faktycznie miała charakter oddolny, inne zaś za spontanicznością miały tyle wspólnego co spontaniczne wiece w zakładach pracy w zeszłym, słusznie minionym ustroju. Jednym, z przejawów „spontaniczności” tego drugiego rodzaju był mural, który włodarze grodu Przemysła ufundowali ku uciesze swych wyborców. Dość przaśny w formie, jednak donośny w przekazie. Wiadomo – Poznań murem za Ukrainą.

Mural w Poznaniu został spontanicznie ulepszony

Tymczasem minęło kilka dni a nieznani sprawcy postanowili ulepszyć inkryminowane dzieło. Dopisali więc napis „W życiu nie wszystko jest czarne, albo białe” i dodali kilka nieobyczajnych słów na temat „batalionu Azow”. To ostatnie zresztą władzom Poznania powinno się raczej spodobać. Nie dość, że same używają wulgaryzmów jako środka zwiększającego ekspresję wypowiedzi, to na okrągło walczą z urojonym faszyzmem.

Tymczasem faszyzmu całkiem realnego, a nawet nazizmu, w „Azowie” jest pod dostatkiem.

Pomimo tego napisy zostały zamalowane. Widać spontaniczne ulepszenie spontanicznej formy poparcia dla Ukrainy przekroczyło dopuszczalny przez poznański magistrat poziom spontaniczności.

W batalionie Azow kult solarny jest silnie zakorzeniony

Pomimo oczywistego komizmu cała sytuacja jest jednak symptomatyczna. Jak twierdzą uczeni adepci socjometrii i mądrzy spece od PR, fala społecznego entuzjazmu trwa zazwyczaj 4 do 6 tygodni, osiągając apogeum w tygodniu drugim lub trzecim.

Zatem wszystko wskazuje na to, że czas masowego amoku powoli mija. To dobra wiadomość. Może za klika tygodni będziemy jako społeczeństwo zdolni do nieco bardziej racjonalnego postrzegania rzeczywistości. Nieco. W końcu rozum, nigdy nie był naszą przesadnie mocną stroną.

Przemysław Piasta

Za: Mysl Polska – myslpolska.info (4-03-2022) | https://myslpolska.info/2022/04/03/w-zyciu-nie-wszystko-jest-czarne-albo-biale/

Duda o zdjęciach z Buczy: obalają przekonanie, że…

https://nczas.com/2022/04/04/duda-o-zdjeciach-z-buczy-obalaja-przekonanie-ze/
Po wycofaniu się Rosjan z obwodu kijowskiego pojawia się coraz więcej dowodów na dokonane przez nich zbrodnie wojenne.
Szokujące zdjęcia i nagrania z Buczy skomentował prezydent Andrzej Duda.

W niedzielę ukraińskie władze i dziennikarze opublikowali wstrząsające zdjęcia i nagrania z przedmieść Kijowa, z których wyparto rosyjskie wojska. Na filmach widać olbrzymie zniszczenia i liczne ciała ofiar, leżące na ulicach bez broni i w cywilnych ubraniach.

Ukraińskie ministerstwo obrony podało, że miejscowi cywile byli poddawani arbitralnym egzekucjom, niektórzy z rękami związanymi na plecach, a ich ciała rozrzucone są na ulicach miasta.

„Przestępcy muszą być nazywani przestępcami, stawiani przed sądem i skazywani. Zdjęcia z Buczy obalają przekonanie, że za wszelką cenę trzeba szukać kompromisu. W rzeczywistości Obrońcy Ukrainy potrzebują przede wszystkim trzech rzeczy: broni, broni i jeszcze więcej broni” – napisał prezydent w mediach społecznościowych.

=============================

Może ktoś pokaże to prezydentowi Dudzie?

Bucza: Zabici wstają – i machają rączkami! Crisis Actor Waves at Camera While Playing ‘Road Dead’

Bucza: Zabici wstają – i machają rączkami! Crisis Actor Waves at Camera While Playing ‘Road Dead’

Zabici wstają – i machają rączkami !

Busted Bucha: Ukie Crisis Actor Waves at Camera While Playing ‘Road Dead’ for NATO/Nazis

https://www.veteranstoday.com/2022/04/03/busted-buchka-ukie-crisis-actor-waves-at-camera-while-playing-road-dead-for-nato-nazis/

KP.ru special correspondent Alexander Kots, who has spent the last weeks moving with the advanced units of the Russian Army towards Kiev, explains why Kiev and Europe will not be able to blame our military for human casualties among the civilian population of Bucha, and what is wrong with the story about ” Ukrainian Srebrenica.

Ukraine is dispersing a new “crime against humanity”. Entering the cities of the Kiev region, which the Russian troops left as part of the regrouping, the nationalists from the terbats suddenly found the streets littered with the corpses of civilians. Traces of torture, bound hands, scarlet blood – footage from the city of Bucha chills the soul.

Ukrainian propaganda paints a terrible picture of the “Russian occupation”, under which real sadists bullied the locals. Here it is, Ukrainian Srebrenica.

By analogy with the “massacre” of Bosnian Muslims in Yugoslavia, in which the Serbs were accused. Although their version, which was significantly inferior in scale to the official one, no one took into account.

Now I will explain why Srebrenica in Bucha is a lie. I will not analyze the position of bodies relative to the road and look for similarities of corpses in different locations. Many have already done this for me. There, the hands of the “corpses” move, and in the rear-view mirror, the “killed” are resurrected.

The tactics of video dramatizations ceased to amaze me even in Syria, where, based on the productions of the White Helmets, a decision was made to launch massive missile strikes. And here the teachers of information and psychological operations are the same – with brightly protruding British ears.

===========================

https://twitter.com/i/status/1510608236134735872

There is no doubt in my mind. This is a forged atrocity propaganda scene. Those people on the ground are alive and were placed there. I have gone through the original posts with this video and the same bodies are moving.

[całość – w oryginale. Może ktoś pokaże to prezydentowi Dudzie? Mirosław Dakowski]

Zaszufladkowano do kategorii Wojna

Wybory na Węgrzech. Zdecydowane zwycięstwo Orbana. „Tak wielkie, że widać je z Brukseli”

Orban Victor !!!

https://nczas.com/2022/04/04/wybory-na-wegrzech-zdecydowane-zwyciestwo-orbana-tak-wielkie-ze-widac-je-z-brukseli/
——————————
Media głównego nurtu w całej Europie od kilku tygodni trąbiły, że wybory na Węgrzech są wielką niewiadomą i możliwa jest porażka Fideszu Victora Orbana. Nic takiego nie nastąpiło. Co więcej, Orban odniósł zdecydowane zwycięstwo, dające Fideszowi być może nawet większość konstytucyjną.

Węgierskie Narodowe Biuro Wyborcze (NVI) podało, że po przeliczeniu ok. 85 proc. głosów, na Fidesz swój głos oddało 54 proc. wyborców, na tzw. zjednoczoną opozycję 34 proc., a na Naszą Ojczyznę 6,3 proc.

Przy takim układzie, w 199-osobowym parlamencie partia Orbana uzyskuje 135 mandatów, co daje większość konstytucyjną (2/3 głosów). Zjednoczonej opozycji przypada 56 mandatów, a Naszej Ojczyźnie – 7.

Frekwencja o godz. 19, czyli w momencie zamknięcia lokali wyborczych, wyniosła 68,69 proc.

Orban: odnieśliśmy wielkie zwycięstwo

Odnieśliśmy wielkie zwycięstwo. Tak wielkie, że widać je nawet z księżyca, a już na pewno z Brukseli – powiedział Orban po opublikowaniu wstępnych wyników wyborów parlamentarnych na Węgrzech.

Orban ocenił, że właśnie podczas tych wyborów koalicja rządząca musiała walczyć z najsilniejszymi wiatrami przeciwnymi: „lewicą w kraju, międzynarodową lewicą dookoła, brukselskimi biurokratami, wszystkimi pieniędzmi i organizacjami (finansisty) Gyoergya Sorosa, międzynarodowymi mediami głównego nurtu, i wreszcie z prezydentem Ukrainy. Nigdy dotąd nie mieliśmy tylu przeciwników na raz”.

Nie pozwoliliśmy na powrót haniebnej przeszłości, obroniliśmy niezależność i wolność Węgier, obroniliśmy ich pokój i bezpieczeństwo – ocenił.

Podkreślił przy tym, że Węgry mają nie tylko przeciwników, ale też przyjaciół.

Oni też uczynili wszystko, byśmy zwyciężyli. Z życzliwością myślimy o amerykańskich przyjaciołach, o Polakach, Włochach, Hiszpanach, Serbach, Słowakach i Austriakach, którzy byli z nami i nam pomagali w minionych miesiącach– powiedział.

ARCHIWUM OSKARA

ARCHIWUM OSKARA http://kresywekrwi.blogspot.com/2022/04/archiwum-oskara.html

Pragnę z całego serca podziękować tą drogą Panu Jarosławowi Wróblewskiemu z Zamościa za przekazany przezeń dar na działalność bloga Kresy we krwi. Pozwoli on zdigitalizować teraz tzw. Archiwum Oskara, czyli kopię archiwum meldunków wywiadu Armii Krajowej z lat 1943 – 1945, dotyczących działalności i zbrodni ludobójstwa dokonanych przez OUN – UPA na polskiej ludności Kresów Południowo – Wschodnich II RP. Kopię tego archiwum, z tego co wiem jedyne istniejące, przekazała mi Pani profesor Lucyna Kulińska z Krakowa. Dzięki Pańskiej hojności umożliwi to zdigitalizowanie tych dokumentów i opublikowanie na moim blogu, aby każdy, kto jest zainteresowany tym tematem, miał możliwość zapoznania się z tymi bezcennymi dokumentami. Świadectwami bestialskich zbrodni ludobójstwa dokonanych na naszych rodakach zamieszkujących Wołyń i Małopolskę Wschodnią przez ukraińskie formacje zagłady w służbie Adolfa Hitlera i III Rzeszy. 

Ani jeden grosz z tej sumy, nie zostanie wykorzystany na żadne osobiste sprawy. Całość, zostanie użyta wyłącznie do celów związanych z naszą działalnością kresową, mającą na celu godne upamiętnienie naszych rodaków, bestialsko zamordowanych przez ukraińskich szowinistów z OUN – UPA i SS Galizien. 

Dzisiaj dokumenty zostały przekazane do digitalizacji i pierwsze części całego archiwum, liczącego kilkaset meldunków, zostaną opublikowane najpóźniej za około dwa tygodnie

Jeszcze raz dziękuję za Pana dar, zapraszając do stałej lektury naszego bloga.

Z wyrazami szacunku

Jacek Boki

Co wojna na Ukrainie mówi nam o polskiej „klasie politycznej”

Co wojna na Ukrainie mówi nam o polskiej „klasie politycznej”… „Robienia laski” ciąg dalszy?

Od ponad 2 lat możni tego świata serwują nam nieustanne igrzyska – od fazy sanitarnej do fazy militarnej. Gdy chłopcy są mali bawią się w piaskownicy. Gdy trochę dorosną, biorą do ręki poważniejsze narzędzia, zaś piaskownice zastępują im linie frontu.

======================================

Wojna na Ukrainie trwa. Czas na pewne podsumowania… Co najważniejsze – Ukraińcy do spółki z Władimirem Putinem wyleczyli nas z „pandemii” covid-19 dosłownie w kilka dni. I choć różne Pyrcie, Grzesiowskie, Fiołki i Guty wiją się jak mogą w covidowych mękach, żeby jeszcze ludzi za ryje potrzymać, to „polityka zadecydowała”, że to KONIEC. Nie przesądzamy czy to chwilowa pieriedyszka, czy już tak „na zawsze”. W każdym razie na tę chwilę „agenda militarna” wyparła „agendę sanitarną”. Niech wstydzą się ci politycy, którzy opowiadali się za segregowaniem ludzi, a także ci, którzy np. w swoich restauracjach, w swoich sklepach czy gdziekolwiek indziej, za wejście wymagali poświadczeń szczepionkowych czy „negatywnych” testów. Wstydźcie się małe hitlerki, wstydźcie… Wstydźcie się Piechy, Niedzielskie, Gowiny, Kosiniaki, Kaczyńskie, Kaźmierczaki, Balcerowicze, Szydły, Macierewicze i inne staliniątka-hitlerątka… A dla naiwnych i tępych tzw. zwykłych ludzi warto zadedykować gomrowiczowskie: „Koniec bomba, kto uwierzył ten trąba”…

A wojna tymczasem trwa i końca nie widać. Proponuję, aby do każdej informacji podawanej przez mainstreamowe media podchodzić z dystansem, a nawet traktować je jako propagandowe kłamstwa. „Sukcesy armii ukraińskiej” należy traktować na równi z „sukcesami armii rosyjskiej” – najlepiej się tym nie podniecać. My jesteśmy praktycznie skazani na ukraiński punkt widzenia, Rosja tymczasem, o ile jej głos gdziekolwiek w mediach zdoła się przebić, ma swoją wersję wydarzeń. Gdyby poważnie traktować „sprzedawane” nam newsy to Putin powinien już ze sto razy mieć kosę pod łopatką, albo co najmniej wylądować w psychiatryku, Żeleński natomiast ze sto razy powinien zginąć w zamachu na siebie.

Pozostaje nam jedynie ocena postawy polskich, a przynajmniej podających się za polskich, polityków. Kaczyńskiemu zamarzyła się szarża na Kijów, który ponoć odwiedził wraz z Morawieckim. Obaj spotkali się z Żeleńskim. Z Kijowa Kaczyński miał wrócić w glorii „męża stanu” ze swoim cudownym planem „misji pokojowej”. Szybko jednak sprowadzony został do parteru przez swoich „ukraińskich przyjaciół”. Sam Żeleński stwierdził, że nie rozumie pomysłu Kaczyńskiego, że nie chce „zamrożenia konfliktu na Ukrainie pod nazwą misji pokojowej”, a poza tym – czego już media polskie nie przytaczały – to on jest prezydentem Ukrainy i to on będzie decydował jakie wojska mogą przebywać na terytorium jego kraju. Mówiąc wprost, wyraźnie zasugerował naszemu Naczelnikowi, by nie wtrącał się w sprawy Ukrainy bardziej niż potrzeba.

Chyba lepiej od Kaczyńskiego przesłanie Żeleńskiego zrozumiał rzecznik MSZ, niejaki Jasina, który ogłosił się „sługą Ukrainy”, gotowym spełniać wszystkie jej prośby i życzenia. Kiedyś ponoć „robiliśmy laskę” Amerykanom, teraz wychodzi na to, że robimy ją jeszcze Ukraińcom. I chyba słusznie zrobił, bo zaraz w jego ślady poszedł nasz (?) nieoceniony premier Mateusz Morawiecki, ogłaszając to czego Żeleński domagał się od dawna – wstrzymania dostaw węgla, gazu i ropy z Rosji. Ponadto zapowiedziano zakaz jakiegokolwiek handlu polskich firm z Rosją, a pani europosłanka Zalewska – sanitarystyczne staliniątko-hitlerątko, zaproponowała by ukarać polską firmę Cersanit za to, że sprzedaje do Rosji swoje produkty.

Zatem, mimo że Ukraińcy w Polsce nie zdążyli jeszcze zorganizować się jako mniejszość (?) narodowa, mogą śmiało powiedzieć, że mają już w Polsce swój rząd.

Mateusz Morawiecki nie proponuje niczego w zamian – owszem dostawy gazu i ropy z USA, a węgla z Australii (nawet się ten cwaniaczek nie zająknął o możliwościach zwiększenia wydobycia węgla w Polsce), ale zaraz zaktywizowały się paniusie od ekologii, powracając ze swoimi cudownymi pomysłami o „energii odnawialnej” i o wiatrakach. Paniusie od ekologii, które o życiu wiedzą tyle, co zdołały wyczytać w „Wysokich obcasach”, chciałyby całkowitego przejścia na fotowoltaikę i wiatraki, zyskały znienacka sojusznika w postaci prezydenta Ukrainy, który też opowiedział się za „zieloną energią”. Można tylko się zastanowić skąd gość, który ukrywa się gdzieś po bunkrach w Kijowie i co rusz unika zamachu na swoje życie, czerpie energię do gadania bzdur o wiatrakach…

Wracając do Naczelnika… Obwieścił on właśnie, że przejrzał strategię Putina. Chyba dopiero teraz jego wierne otoczenie pokazało mu mapkę Ukrainy, na której widać tereny zajęte przez Rosjan. „Strategia podkowy” – to już jest wiadome od przynajmniej 3 tygodni, czyli wielki łuk, od Charkowa do Odessy, z odcięciem Ukrainy od dostępu do morza. Te tereny Rosja realnie może zaanektować i kto wie, czy nie to właśnie jest jej głównym celem. Tam też, według krążących od jakiegoś czasu informacji (według niektórych – dezinformacji), znajdują się tajemnicze laboratoria, które – według Ukraińców – były zwykłymi instytutami badawczymi zajmującymi się zdrowiem obywateli, a według Rosjan – sponsorowanymi przez Pentagon ośrodkami produkcji broni biologicznej. Czy dowiemy się kiedykolwiek prawdy? Amerykanie straszą, że Rosja, mówiąc o „amerykańskich laboratoriach” na Ukrainie przygotowuje grunt pod atak biologiczny, tymczasem kto wie, czy ten atak już nie nastąpił.

Tylko gdzie ta broń biologiczna? No, chyba że jest świetnie zakamuflowana i poszła już na Zachód… Kilka milionów uchodźców, z czego prawie 2,5 miliona w Polsce to nie w kij dmuchał. Oficjalnie mówi się, że Ukraińcy nie są chętni do przyjmowania jakichkolwiek szczepień, a HIV czy gruźlica wcale nie były tam rzadkością. Lokalne epidemie różnych odmian grypy w powiązaniu z tajemniczymi laboratoriami rodzą wiele znaków zapytania. Ukraińców, którzy trafili do Polski podzielić można na kilka grup. Są wśród nich ludzi, którzy pochodzą np. z Charkowa, Sumy, czy z Doniecka i tych traktować można w kategorii uchodźców.

Są również tacy, których do Polski ściągnęli ich rodacy, mieszkający tu od lat i pracujący. Oni często pochodzą z terenów oddalonych o setki kilometrów od działań militarnych. Ci wykorzystali sytuację łatwego wjazdu do Polski, bez wiz i z możliwością uzyskania pełni praw obywatelskich.

Są wreszcie tacy, którzy przyjechali z Ukrainy zachodniej i prawdopodobnie zasiedlają mieszkania, które wcześniej nabyli. Ci też wojny nie doświadczyli. Najgorzej, niestety, mają ci ze wschodniej Ukrainy, często nie mający dokąd powrócić. W Polsce gnieżdżą się oni przeważnie w wielkich halach, po kilkaset, a nawet po kilka tysięcy osób ulokowanych na niewielkiej powierzchni. To w tych skupiskach istnieje ryzyko szerzenia się różnych chorób, jednocześnie występują deficyty lekowe. Co się z tego urodzi – nie wiadomo. Wiadomo tylko, że co sprytniejsi biznesmeni stoją przed szansą obłowienia się przy okazji. W ich interesie wojna mogłaby trwać jak najdłużej, a uchodźców mogłoby być jak najwięcej… Od każdego z nich będą inkasować niemałe pieniądze od rządu.

Rząd Morawieckiego, który podaje się za polski, w swym pro-ukraińskim entuzjazmie zdaje się nie patrzeć w przyszłość, nie brać pod uwagę konsekwencji jakie dla przyszłości Polski i Polaków mogą mieć dziś podejmowane decyzje. Rozbuchane obietnice socjalne, jak dotąd bez pokrycia, zmiana struktury społecznej i pojawienie się licznej mniejszości ukraińskiej, czy wreszcie obudzenie się, już w granicach naszego terytorium, demonów banderyzmu…

Czy rząd Morawieckiego w ogóle zastanawia się nad tymi kwestiami? Wrzucenie wszystkich Ukraińców, którzy w ciągu ostatniego miesiąca przyjechali do Polski, do jednego wora pod nazwą „uchodźcy” pokazuje, że raczej nie.

Od ponad 2 lat możni tego świata serwują nam nieustanne igrzyska – od fazy sanitarnej do fazy militarnej. Gdy chłopcy są mali bawią się w piaskownicy. Gdy trochę dorosną, biorą do ręki poważniejsze narzędzia, zaś piaskownice zastępują im linie frontu. Ci, co podejmują zbrodnicze decyzje, przeważnie siedzą w bezpiecznych miejscach, z dala od pola walki. Cierpią natomiast najmniej winni – zwykli ludzie, którzy chcieliby pracować, dorabiać się, zakładać rodziny, kochać się, rodzić dzieci, kształcić… Im trzeba pomóc, ale pomoc głupia jest gorsza niż żadna.

Morawiecki uważa, że jeśli Polacy, z powodu rezygnacji z surowców z Rosji, zapłacą wyższe rachunki za energię, Ukraińcom zrobi się lepiej. Człowiek, który dorobił się milionów na banksterce rzeczywiście nie musi się martwić o rachunki. Jednak cechą prawdziwego sługi WŁASNEGO narodu powinny być nie własne cztery litery, a troska o naród. W przeciwnym razie ktoś taki zasługuje, w najlepszym wypadku, na kąpiel w smole, wytarzanie w pierzu i wygnanie. Na nic więcej…

Jest tak dobrze, że Morawiecki nie nadąża z produkcją tarcz i ładów

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/jest-tak-dobrze-ze-morawiecki-nie-nadaza-z-produkcja-tarcz-i-ladow/

Trzeba być uczciwym publicystą i felietonistą, a przynajmniej się starać, żeby tak było. W ramach tego postanowienia uczciwie przyznaję, że bałagan jaki wywołał Morawiecki ze swoimi ludźmi to jeszcze nie jest największa tragedia ekonomiczna i fiskalna w dziejach III RP. Ciągle na pierwszym miejscu znajduje się Balcerowicz z jego „prywatyzacją” i późniejszym „schładzaniem gospodarki”. Dalej mamy Lewandowskiego, AWS i kolejne złodziejskie pomysły jak powszechne świadectwo udziałowe, czy NFI, bardziej kojarzone przez Polaków jako filar emerytalny i wczasy pod palmami. Swoje zasługi ma też Tusk, który podniósł VAT i zlikwidował NFI, czytaj okradł Polaków, ale to już jest ta granica, przy której pojawia się Morawiecki i wygrywa.

Nie ma mądrego i zdolnego nadążyć nad zmianami wprowadzanymi przez kreatywnego księgowego, ojca tarcz i ładów, Mateusza. Ostatnimi czasy na topie jest „polski ład” lub raczej to, co z niego zostało, ale przypomnę, że istnieje cały pakiet pomysłów Morawieckiego wspartych przez Kaczyńskiego i nikt nie wie co się z nimi dzieje. Głupotami typu „milion elektrycznych samochodów” nie ma sensu się zajmować, natomiast kampanijne pomysły odnoszące się do dobrostanu zwierząt albo reanimacji lokalnych przystanków autobusowych, to były kiedyś głośne i przełomowe projekty. Nic z nich nie zostało, żadnej krowie nie żyje się w Polsce lepiej, w mojej okolicy nie powstał też ani jeden przystanek autobusowy, za to zlikwidowano w gminie PKS. Nigdy się nie śmiałem z idei, która zakładała równość polskiego rolnika z rolnikiem niemieckim, co się przekłada na dobrostan zwierząt, śmiali się „nauczyciele”, w tym biologii, w swoich żenujących inscenizacjach w ramach strajku. Za to dziś się śmieję, ale nie z krów i polskich rolników, którzy nadal nie doczekali się dopłat i przystanków autobusowych, tylko z propagandy Morawieckiego, bo to rzecz jasna Morawiecki nie Kaczyński wymyślał te wszystkie „piątki”.

Puste obietnice zostały zastąpione programem pomorowym, czyli wywaleniem na kredyt jakichś 250 do 300 miliardów. Wszystkie te środki miały być wypłacone lub raczej zdefraudowane w ramach „tarczy pomorowej”. Rzecz polegała głównie na tym, że państwo płaciło „za nic nierobienie” i wyjątkowo nie były to pieniądze podatników, tylko zaciągnięte długi. Proceder trwał przez blisko dwa lata i musiał skończyć się inflacją. Gdy inflacja nadeszła początkowo rząd się tym nie przejmował, wszystkie problemy miał rozwiązać jeden „polski ład”. Największy w dziejach PiS projekt firmował sam Jarosław Kaczyński i dawał pełne gwarancje sukcesu, potem się okazało, że to jedna wielka porażka, ale nie Kaczyński, tylko nikomu nieznany minister finansów i jego zastępca polecieli ze stołków. Nastąpił jeden wielki chaos, Polacy nie widzieli jakie maja płacić podatki i składki, ludzie przecierali oczy przy odbiorze „pasków” z wypłatą, a księgowi wyrywali włosy z głowy przy najprostszych deklaracjach podatkowych, które teraz zamieniły się w serię zagadek. PO drodze ruszyły inne magiczne sztuczki księgowe Morawieckiego i tak powstała „tarcza antyinflacyjna”, ale jej krótki żywot przerwała „największa wojna od czasów II Wojny Światowej”.

Upadły dotychczasowe: piątki, łady i tarcze, a przyszła jedna gigantyczna „tracza antyputinowska”, która wchłonęła pozostałe projekty.

W ramach „tarczy antyputinowskiej” mamy teraz: elektryczne samochody, dobrostan dla zwierząt, przystanki PKS, zniesienie VAT-u na żywność i paliwa, ulgę dla klasy średniej, bezpłatne leczenie, wikt, opierunek i przejazdy komunikacją publiczną dla 2,5 miliona uchodźców z Ukrainy. Dalej obniżka PIT z 19 na 12%, wzrost nakładów na obronność do 3% PKB. I wprawdzie Bóg jedyny wie skąd na to wszystko weźmiemy kasę i nadal żaden księgowy nie ma pojęcia, czy podatnik będzie mógł skorzystać z ulgi dla klasy średniej, czy z obniżonego PIT, ale za to Morawiecki i Kaczyński wiedza, że wszystko idzie dobrze, tylko totalna opozycja sypie piach w tryby rozpędzonego rozwoju Polski.

Jeśli ktoś zna chociaż trochę współczesną historię i politykę Polski, ten wie jak się to skończy, ale żeby nie psuć nikomu niedzieli podaruję sobie publikację oczywistej puenty.

Ojcowie, jakich potrzebujemy

[Temat numeru: „Bitwa o ojców”]

Zawsze Wierni nr 2/2022 (219) ks. Hervé de la Tour FSSPX https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/3041

Potrzebujemy dziś mężczyzn z charakterem, którzy będą prawdziwymi duchowymi przywódcami swych rodzin. Niestety, liberalizm zainfekował nasze umysły do tego stopnia, że dzisiaj trudno znaleźć prawdziwych mężczyzn nawet w środowiskach tradycjonalistycznych. Naszym celem będzie więc przedstawienie pewnych rad i sugestii odnoszących się do jednego z najpoważniejszych problemów współczesnego świata – braku prawdziwych ojców – na podstawie doktryny św. Tomasza z Akwinu zawartej w jego Sumie teologicznej. Mamy nadzieję, że dzięki zaprezentowaniu w sposób przystępny klarownych zasad Doktora Anielskiego – wszyscy czytelnicy będą mogli obficie czerpać z jego mądrości.

Większość interesujących nas elementów znajdujemy w rozważaniach św. Tomasza na temat cnoty męstwa, który to termin postrzegany jest współcześnie często jako synonim odwagi. Jednym z łacińskich słów oznaczających męstwo jest virtus (które oznacza także cnotę). Korzeniem tego słowa jest vir, czyli mężczyzna. Widzimy więc, że męskość wiązana była tradycyjnie z odwagą. Aby mieć prawdziwych ojców, musimy mieć prawdziwych mężczyzn, a prawdziwi mężczyźni to silni mężczyźni. Czym jednak dokładnie jest siła?

Święty Tomasz wyjaśnia, że męstwo jest cnotą moralną związaną z niebezpieczeństwem. Podczas swego życia człowiek staje w obliczu wielu zagrożeń, tak więc musi stawiać im czoła w sposób rozumny, kontrolując strach. Odwaga umożliwia człowiekowi przezwyciężanie trudności oraz przeszkód. Owocem tej cnoty są dwa rodzaje działania: atak i obrona. Męstwo składa się więc z dwóch elementów: wielkoduszności (magnanimitas) oraz wytrwałości. Wielkoduszność umożliwia nam pokrzepienie serca i podejmowanie z ufnością trudnych zadań; wytrwałość zaś pozwala nam opierać się złu przez długi czas, odrzucając pokusę kapitulacji.

Problem polega na tym, że grzech pierworodny w poważny sposób okaleczył naszą ludzką naturę, prowadząc do częściowej utraty wcześniejszej inklinacji do dobra. Jednym z będących jego skutkiem nieuporządkowań jest osłabiająca męstwo rana słabości (vulnus infirmitatis). Od upadku Adama odwaga nie jest rzeczą łatwą – mamy skłonność do popadania w grzechy przeciwne cnocie męstwa.

Grzech bojaźliwości (tchórzostwa duszy) sprawia, że nie doceniamy własnych sił, co prowadzi do paraliżu woli. Przykład takiej godnej ubolewania postawy znajdujemy w biblijnej przypowieści o słudze, który zakopał talent otrzymany od swego pana z obawy przed jego surowością, zamiast pokrzepić duszę nadzieją na pomnożenie depozytu. Posiadał dary niezbędne do osiągnięcia tego celu, bojaźliwość powstrzymywała go jednak od działania. Uważał, że przerasta to jego możliwości.

Jak pisał o. Humbert Clérissac OP, jedną z cech liberalnego umysłu jest to, że „nie pokłada on wystarczającej ufności w prawdzie”. Mówiąc ściślej, człowiek współczesny uważa, że prawda jest czymś należącym wyłącznie do sfery teorii, nie dającym się zastosować w praktyce. Louis kard. Billot SI słusznie zwracał uwagę, że ponieważ mamy do czynienia z prawdami moralnymi, tj. zasadami, które ze swej natury są również normami postępowania, absurdem byłoby odrzucanie ich w konkretnych sytuacjach życiowych. Możemy niestety zauważyć, że jedną z cech współczesnego życia jest brak wiary w praktyczną skuteczność naszych katolickich zasad. Twierdzimy, że w nie wierzymy, jednak postępujemy wbrew nim. Rozdźwięk pomiędzy doktryną a życiem jest dziś niestety zjawiskiem bardzo powszechnym.

Weźmy przykład ojca, który jest świadom, że jego nastoletni syn słucha muzyki szkodliwej dla swego rozwoju duchowego oraz moralnego. Sumienie ojca mówi mu, że powinien nadzorować rozrywki swego syna i chronić go przed tym, co nie jest miłe Bogu, obawia się jednak zastosować swe zasady w praktyce. Zamiast ufać swoim przekonaniom i na tej podstawie podjąć odważną decyzję, niezależnie od tego jak niemiłe mogłoby to mieć konsekwencje, pozwala lękom sparaliżować wolę. Wmawia sobie, że kontrolowanie muzycznych preferencji syna nie jest ani możliwe, ani pożądane, sugerując tym samym niemożliwość zastosowania w praktycznym życiu katolickiego ideału. Wolałby raczej zyskać (fałszywy) spokój, udając „przyjaciela” swego syna i nie naruszać status quo, niż wypełnić swój ojcowski obowiązek, kierując się troską o duszę dziecka.

Silniejszy ojciec prosiłby Boga o odwagę w podjęciu kroków koniecznych do odciągnięcia syna od szkodliwej muzyki i innych złych wpływów. Zamiast zamartwiać się, co jego syn o nim pomyśli, jeśli zakaże mu pewnych rozrywek, pokładałby nadzieję w sile prawdy oraz własnego autorytetu. Wiemy, że nie jest to łatwe, jednak życie jest walką i nie wolno nam uciekać przed trudnościami. Na tym, między innymi, polega bycie prawdziwym ojcem.

Autorytet jest niestety jednym z pojęć najzacieklej atakowanych przez współczesny liberalizm, będący fałszywą koncepcją wolności wykluczającą wszelki autorytet. Jest więc sprzeczny z podkreślaną przez św. Tomasza zasadą hierarchii w stworzonym przez Boga świecie. Porządek istnieje wszędzie – wśród aniołów, ludzi, zwierząt, roślin i minerałów. Ojciec posiada w rodzinie daną mu przez samego Boga władzę, z której nie może zrezygnować bez pogrążenia domu w chaosie. Cnota męstwa (odwagi) daje mu siłę do wypełniania swych obowiązków, a cnota wielkoduszności niezbędną ufność we własny autorytet.

Z pokusą tchórzostwa ojciec będzie musiał oczywiście walczyć zawsze. Vulnus infirmitatis nigdy nie zagoi się całkowicie, a ideologia liberalizmu zachęca do unikania konfliktu z dziećmi. Jednak prawdziwy ojciec pozostanie wierny swym przekonaniom. Nie będzie zachowywał prawdy dla siebie, pod pretekstem pragnienia zgodnego współżycia z innymi, włączając w to swą żonę oraz dzieci. Będzie miał odwagę oświecać prawdą dusze bliźnich, poczynając od swej własnej rodziny.

Widzimy dziś często, że współczesnemu katolickiemu ojcu brakuje heroicznej odwagi niezbędnej do przetrwania długiego oblężenia [prowadzonego] przez wrogów rodziny. Jego dzieci wystawione są na wszelkiego rodzaju złe wpływy i stają się coraz trudniejsze do zdyscyplinowania. Współczesny świat wydaje miliardy dolarów na reklamę, której celem jest uczynienie ich [tj. dzieci – przyp. red.] chciwymi, rozpustnymi i pysznymi. Dysproporcja sił jest ogromna: z jednej strony szatan oraz jego potężne kohorty, pożądający naszego wiecznego potępienia i mający do swej dyspozycji gigantyczne środki, a z drugiej biedny mężczyzna, zraniony przez grzech pierworodny i słaby.

Jak w takiej sytuacji ojciec ów może nie popaść w zniechęcenie? Jedynie pamiętając, że nie jest w tej walce sam! Jest z nim Jezus Chrystus, nasz zwycięski Król, który przypomina: „Ufajcie, jam zwyciężył świat” (J 16, 33). Jednak ojciec, któremu brakuje cnoty męstwa, wyczerpany długotrwałą walką, może ulec pokusie kompromisu, paść ofiarą innej cechy mentalności liberalnej, a mianowicie skłonności do samooszukiwania. Dobry skądinąd katolicki ojciec będzie odczuwać pokusę, aby skapitulować i zadowolić się iluzorycznym spokojem; może nawet przekonywać samego siebie, że jego kompromis ze światem jest czymś rozumnym i miłym Bogu.

Taki oszukujący samego siebie, słaby katolicki ojciec w końcu zacznie postrzegać liberalną tolerancję wobec błędu i grzechu jako cnotę. Z tego właśnie powodu wielki francuski teolog o. Réginald Garrigou-Lagrange OP nazywał liberalizm rzeczą najgorszą, ponieważ jest on zepsuciem rzeczy najlepszej – miłosierdzia względem bliźnich. Taka tolerancja nie jest prawdziwą cnotą chrześcijańską; stanowi odrażającą parodię autentycznego miłosierdzia, które wymaga zdecydowanego trwania przy prawdzie i prostowania błędu, gdziekolwiek może się on pojawić. Dla katolickiego ojca zadanie to rozpoczyna się od własnego domu – i rozciąga na wszystkie aspekty jego codziennego życia.

Kończąc ten artykuł, pragnęlibyśmy przytoczyć fragment pięknego poematu Gilberta Keitha Chestertona Ballada o białym koniu. Król Alfred walczy z Duńczykami od wielu lat. Pewnego dnia ukazuje się mu Najświętsza Maryja Panna, on zaś pyta Ją, czy wojna wreszcie się zakończy. Matka Boża odpowiada walecznemu królowi:

Nie powiem nic, co mogłoby cię pocieszyć,

Nic, za czym tęskni twa dusza,

Prócz tego, że niebo wciąż ciemnieje,

A morze piętrzy swe fale.

Trzykrotnie ołowiany całun

Okryje cię i niebo całe.

Czyż może być radość bez przyczyny

Lub bez nadziei wiara?

Alfred nie stracił odwagi.

Król zwołał chrześcijańskich wojów.

Jak długo istnieć będą wojownicy,

toczyć się będzie wielki bój.

Teraz jest wojna mężów.

Alfred, dzięki wstawiennictwu Matki Bożej, ostatecznie odniósł zwycięstwo. Dlatego właśnie potrzebujemy prawdziwych ojców. Diabeł jest bardzo potężny, a otaczające nas zło przytłaczające. Jednak nasz Pan Jezus Chrystus i Najświętsza Maryja Panna mogą uczynić z was prawdziwych mężczyzn – prawdziwych ojców. A dzięki Ich pomocy będziecie mieli dość męstwa, aby wygrać ostateczną bitwę o dusze wasze i waszych rodzin.

Za „The Angelus”, wrzesień 2016 [dostęp 25.01.2022], tłumaczył Tomasz Maszczyk.

Zapomniany Prymas August kard. Hlond

Zawsze Wierni nr 2/2022 (219) https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/3045

Ewa Wielgat

26 października 1948 r. orszak żałobny kroczący wśród ruin zburzonej stolicy zamyka ostatecznie erę kontrrewolucji w Kościele Katolickim w Polsce. Wraz z Augustem kard. Hlondem odchodzi w przeszłość cała epoka, o której wiedzę tajemną posiadają dziś zaledwie archeolodzy idei. Również dorobek prymasa w ciągu 70 lat, jakie minęły od jego śmieci aż do dziś, został już znacznie poturbowany przez stronniczych interpretatorów – zgodnie z owym nieszczęsnym zwyczajem, w imię którego historię piszą zwycięzcy.

Kim był ten spiżowy kardynał, po którym tak doniośle rozbrzmiewa wielka cisza?

Prymas August Hlond SDB to figura niepospolita, zapadająca głęboko w serce. Trudno o lepszy przykład kogoś, kto w tym czasie – niczym w soczewce – skupiał w sobie wszystkie refleksy i dramaty swojej epoki: zaćmienie chrześcijaństwa, Europę czasów „gwałtownych wstrząśnień” wojennych i przemian ustrojowych, odrodzoną Polskę utkaną z wielkich nadziei i masońskich knowań, dostojny ultramontanizm wiecznego Rzymu na tle rozpolitykowanego duchowieństwa polskiego lat dwudziestych i trzydziestych, katolicyzm naprzeciw socjalizmu, boleśnie nabrzmiałe pytania o przeznaczenie państwa i cel historii – i może jeszcze boleśniejsze rozwiązania zaaplikowane w samo serce łacińskiego świata.

Włoska prasa wskazywała kardynała jako idealnego kandydata na papieża po Piusie XI. Emigracyjny rząd namawiał go po wojnie, aby został prezydentem Polski na uchodźstwie, którą to propozycję stanowczo odrzucił.

Wiele da się znaleźć godnych uwagi wątków Hlondowskiej biografii: można widzieć w prymasie wiernego syna św. Jana Bosco, skromnego zakonnika przepełnionego duchem salezjańskim, pasterza zatroskanego o losy polskiej emigracji, na której „giną dusze”, watykańskiego dyplomatę bezgranicznie oddanego papieżowi, człowieka odważnie posługującego się nowoczesnymi narzędziami w służbie Kościoła świętego, potrafiącego pielęgnować piękne przyjaźnie, o niedoścignionym talencie oratorskim, którego dzieła wydane w dwudziestoleciu międzywojennym natychmiast stały się bestsellerem literatury religijnej, mecenasa sztuki, autora wielu zamaszystych inicjatyw społecznych i religijnych, obrońcę rodziny, Ślązaka i żarliwego patriotę.

Gdyby mniej pobieżnie przyjrzeć się tylko samej działalności prymasa Hlonda, trudno wprost uwierzyć, że tego wszystkiego mógł dokonać jeden człowiek. Na każdym kroku zaznacza się ta jego pracowitość i żelazna dyscyplina oraz głęboka pobożność – owoc wychowania, jakie odebrał w domu rodzinnym, który „był przesycony atmosferą religijną. […] Prymas w swych gorących przemówieniach ciągle ten szczegół podkreślał. Opowiadał, jak to jego ojciec, umywszy się i zjadłszy skromny posiłek wieczorny, klękał przed obrazem Matki Boskiej, a za nim żona, gromadka dzieci, i wspólnie odmawiali Różaniec”1. Sam również aż do końca pozostał wielkim promotorem Różańca.

Epicentrum prymasowskiego nauczania stanowi idea Kościoła walczącego o królewskie panowanie Chrystusa w życiu jednostek i narodu – ta sama, która rozpalała wówczas głowy wszystkich katolickich przywódców i serca szeregowych chrześcijan. Wypowiadał ją ów książę Kościoła językiem majestatycznym, pełnym militarnych odniesień i prorockich intuicji, który i dziś pozostawia czytelnika w oniemieniu. Na gruncie polskim może się prymas Hlond równać pod tym względem chyba tylko z ks. Piotrem Skargą SI, którego sam nazywa „natchnionym obrońcą etyki katolickiej i jej genialnym szermierzem w życiu polskim”2. W tym porównaniu nie ma przypadkowości. Obaj duszpasterzowali w czasach wielkich nieszczęść i herezji, jakie spadły na kraj oraz Kościół, i rozprzestrzeniały się się niczym zaraza.

Tak kard. Hlond pisze o swoich czasach: „To, co się w Europie rozgrywa, jest gwałtownym zmierzchem epoki, której ducha zatruto. Tę niemoc powoduje bezwładność duchowa. To przesilenie jest następstwem kryzysu moralnego. Ten wstrząs ogólny jest zapadaniem się wszystkiego, co zawisło w próżni, gdy z życia ludów usunięto Boga i Jego prawo. Ten ostry załom rozwoju ludzkości to dowód, że bez pierwiastka Bożego narody nie wytrzymują brzemienia własnych dziejów”3. Oto przed oczyma staje nam obraz świata, na którym „utrwala się apokaliptyczny film św. Jana”: pogrążonego w rewolucyjnym zamęcie, w zaciętej walce pomiędzy Kościołem Chrystusa a smokiem, wężem starodawnym, usiłującym wciągnąć synów ludzkich „pod swe czarne sztandary”. Walka jest śmiertelna i ma charakter totalny, powszechna dewastacja rozciąga się od sfery pojęć aż do rzeczywistości oglądanej przez okno.

Aby zmylić tropy, za każdym razem wróg przybiera sobie inne wezwanie, które papieże układają później w kontr-litanie zwane „sylabusami błędów”. Do najplugawszych należą aż do dziś socjalizm, laicyzm i liberalizm. Każdy z przejawów rewolucji stroi się w pozór nowości i świeżości, ale w swej istocie nie jest i nie może być niczym więcej niż tylko karykaturą odwiecznego porządku. Domeną szatana nie jest bowiem kreacja, lecz zaprzeczenie i anihilacja, a bunt i bezbożność są jego synonimami. Dlatego pisze prymas w swoim liście pasterskim: „Niejednokrotnie przestrzegałem was przed bezbożnictwem, które stanowi najpotworniejsze szaleństwo naszych czasów”4, a polskie próby podążania za „modnymi bzdurami” z zewnątrz, ucina stanowczo: „Mówią, że to powiew Europy, a w rzeczywistości wieje tu woń przykra moralnego rozkładu tej Europy, która już cuchnie [por. J 11, 39], wieje trupi zaduch bolszewickiego Wschodu”5. Używając całego swego autorytetu, piętnuje działania masonerii, która złączona z bolszewizmem „wyzwala” coraz to nowe warstwy starego świata, obierając go z łacińskości jak cebulę: „Masoneria! To brzmi niemal jak bajka. To wygląda prawie na jakieś nieuchwytne straszydło ze starej legendy, a jednak tak nie jest. Masoneria to coś konkretnego, coś fizycznego, żywego”6, co nęci człowieka hasłami o jego szczególnych prawach – prawie do błędu i grzechu. Nieprzyjaciel zdaje się być coraz pewniejszy swego zwycięstwa w tej walce o dusze.

Straszny jest bilans rewolucji, który kard. Hlond rysuje w liście pasterskim O katolickie zasady moralne:

Anarchia moralna pustoszy świat. Jakieś nieprzestrzenne siły łamią sumienia. Bolszewizacja umysłowości podważa wszelkie zasady etyczne. Dusze dziczeją. Zwierzęcieje człowiek. Pod pozorem kultury i postępu rozprzestrzenia się satanizacja życia. […] Jakby jakieś burzycielskie demony gnały przez kraj, dławiąc poczucie etyczne i siły moralne narodu. Mamżeż to wyliczać? Mamżeż te krzywdy ludzkie wykazywać? Znacie to, jak się ludzie okłamują. Głośne są te sprzeniewierzenia w bankach, gminach, urzędach, przedsiębiorstwach. Kto pożyczył, nie oddaje, choć może. Dzierżawca dzierżawy nie płaci, choć ma z czego. Nie pokrywa się rachunków w sklepie i u rzemieślnika. Co gorsza, zawiera się umowy z myślą niedotrzymania ich. Świadomie wprowadza się w błąd i krzywdzi. Pracodawca nie chce opłacać pracobiorcy. Robotnik nie pracuje mimo zapłaty. Fałszuje się testamenty. Kupuje się fałszywych świadków w sądzie. Bandytyzm pojawia się po wsiach i miastach. Ścicha szerzy się pomruk grabieży. Na co to wszystko wskazuje? W sumieniach załamuje się poczucie prawości, uczciwości, sprawiedliwości. Zjawisko groźne w ludzkim współżyciu! Ono prowadzi do społecznego rozstroju7.

Ta „satanizacja” nie kończy się tylko na umiłowaniu złodziejstwa i braku poszanowania dla własności. Destrukcja sięga dalej po rodzinę – promuje się rozwiązłość i rozwody, aborcję i pornografię (prymas „stornował” projekt sejmowej ustawy o rozwodach).

Tym ambitnym celom służą nowoczesne środki. Ksiądz August Hlond jeszcze na długo przed objęciem stolicy prymasowskiej tak pisał do „Wiadomości Salezjańskich”: „Terror, skrytobójstwo, sztylet. Tą bronią wojowała w ubiegłym stuleciu masoneria, obalając trony katolickie, paraliżując wpływy Kościoła” – obecnie zaś „zrozumiała masoneria, że przede wszystkim musi prasę opanować. Sztylet odłożono na inne czasy, rzucono się natomiast do pióra. Po okresie mordów i postrachu nastała era kalumnii i gwałtów dziennikarskich”8.

Co w takiej sytuacji robi prymas Polski? Otóż wcale nie próbuje jej łagodzić ani nie szuka przyjaźni z tymi, którzy chcą „ugłaskania zwierzęcia w człowieku”. Za Piusem XI potępia stanowczo wszelkie dążności rewolucyjne. Przypomina, że nie można być zarazem socjalistą, jak i katolikiem, podkreśla, że tylko katolicyzm ma moc, by oprzeć się wrogim człowiekowi prądom w owej „wielkiej rozprawie o ducha świata”. Przede wszystkim jednak sprzeciwia się idei państwa laickiego:

Trzeba skończyć ze zgubną formułą, że państwo jako takie musi być areligijne. Tę herezję zastąpić należy zasadą, że państwo chrześcijańskie ma obowiązek uznawać suwerenną władzę Stwórcy, czcić Boga aktami publicznego kultu, kierować się jego wiecznym zakonem i szanować posłannictwo Kościoła. […] Chrystus Król jest włodarzem łaski; najchwalebniejszym tryumfem jego władania jest świętość poddanych dzieci9.

Wszelka władza pochodzi od Boga i musi ugiąć się pod Bożym prawem: „Nadstawcie uszu, wy, którzy rządzicie narodami […], albowiem od Boga dana jest wam potęga, a od Najwyższego władza wasza” (Mdr 6, 3–4). Prawo to dotyczy w tej samej mierze jednostek co i państw. Nieporozumieniem jest traktować państwo niczym osobny twór niezwiązany z ludzkimi celami albo tym bardziej człowieka jako prawodawcę, by zastępować Boże prawa prawami człowieka. Państwo nie może być bezbożne, ponieważ istnieje ze względu na człowieka – ten zaś ze względu na Bożą chwałę.

Prawdziwa jednak walka dziejowa, choć przybiera materialne oznaki, toczy się na poziomie duchowym. Dlatego prymas podkreśla, że zadaniem Kościoła nie jest angażowanie się w prace gabinetów rządowych ani narzucanie państwom konkretnych form ustrojowych (choć wiadomo skądinąd, że sam sympatyzował z monarchią), ale rozwijanie szeroko nad światem „niepokalanego a zwycięskiego sztandaru” Chrystusa Króla:

Aureola pokoju otacza królewską postać Chrystusa. Jakkolwiek się Jego panowanie w świecie dopełnia, nie zasadza się ona na czołgach, twierdzach uskrzydlonych i podbojach. Jego zdobycze nie kąpią się we krwi, nie szerzą spustoszenia, nie łamią narodów, nie burzą państw, lecz są triumfami prawdy i miłości, łaski i życia. Berło Chrystusowe nie niszczy człowieczej natury, lecz uskrzydla ją ku wzlotom na wyżyny ducha. Do zgody, pokoju i szczęścia idą społeczności, które na Jego prawie budują swojeustroje i zasady zbiorowego bytu10.

Nie można się jednak łudzić – zanim nastanie Chrystusowy pokój, zanim domkną się dzieje i dopełni mesjańska obietnica, ludzkość musi stać się jeszcze widowiskiem Bożej sprawiedliwości. Z pewnością „ Bóg upomni się o swe nieprzedawnione prawa”11. Nie da się „cofać do pogaństwa w epoce odkupienia” bez narażenia się na karę, jak mówi kardynał w słynnym przemówieniu wygłoszonym tuż po wojnie w Warszawie w kościele Matki Boskiej Zwycięskiej. Ludom i państwom, które odważą się na taką woltę „księgi święte wróżą czasze pełne gniewu”12.

Polska również będzie musiała zdać sprawę ze swego „rachunku win”. Na tę okoliczność prymas zapisuje swojemu narodowi niezawodne lekarstwo: pokutę („Pokutujmyż! Strzępmy z dusz resztki pyłu niewoli! Rugujmy grzech z życia polskiego!”13) i ucieczkę do Niepokalanego Serca Królowej Polski, któremu poświęcił kraj natychmiast po swoim powrocie z wojennej tułaczki – dzięki temu Polska jako druga po Portugalii została poświęcona Niepokalanemu Sercu. To wydarzenie zapoczątkowało praktykowanie Apelu Jasnogórskiego, który aż do dziś służyć ma za codzienny rachunek składany przed Matką Boską ze spełnionych ślubów.

Maryjność to bardzo charakterystyczny rys Hlondowskiej apokaliptyki. Wyraża się w często powtarzanym przez kardynała przekonaniu, że naprzeciw działającej „tajemnicy bezbożności”, która swym nihilistycznym płomieniem wypala chrześcijańskie dusze, wyjdzie „ta Zwycięska Pani, która także za dni naszych ściera swą dziewiczą stopą głowę węża kusiciela”14. Prymas głęboko wierzył w „promienne jutro świata”, którego jutrzenką jest Najświętsza Maryja Panna.

Taki też testament pozostawił po sobie na łożu śmierci:

Nie traćcie nadziei. Lecz zwycięstwo – jeśli przyjdzie – będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny. W tej walce, która się toczy między gromadą szatanów a Chrystusem, tych, którzy wierzą, że są wezwani, Bóg odwoła do nieba i będzie, jak chce sam Bóg. Walczcie z ufnością. Pod opieką Błogosławionej Maryi Dziewicy pracujcie… Zwycięstwo wasze jest pewne. Niepokalana dopomoże wam do zwycięstwa.

Pewnym jest też, że odkąd świat począł postępować w porewolucyjnej agonii, nie było w Polsce drugiego człowieka bardziej oddanego wielkiej sprawie kontrrewolucji, który chciałby najmniejszy nawet skrawek Chrystusowego królestwa wyrwać „z łap szatana”, niż ks. August kard. Hlond. Miał on to wpisane nawet w swoje zawołanie biskupie: „Daj mi dusze, resztę zabierz” (za św. Janem Bosco).

22 stycznia 2022 r. Ulice Warszawy błyszczą bilbordami, rosną szklane domy. Galerie handlowe ledwie dyszą od poświątecznych promocji, złota polska młodzież biegnie do Costy w przykrótkich skarpetkach, ludzie jak opętani gonią za każdym zabobonem i trąbią na siebie w samochodach. Marne są szanse, aby ktokolwiek przypadkowo zapytany skojarzył z czymś nazwisko Augusta kard. Hlonda, przedwojennego prymasa Polski. Nic w tym dziwnego.

Przypisy

  1. I. Posadzy, Sylwetka duchowa ks. Kardynała Augusta Hlonda, [w:] Nasza Przeszłość. Studia z dziejów Kościoła i kultury katolickiej w Polsce, red., A. Schletz, Instytut Wydawniczy Nasza Przeszłość, Kraków 1974. s. 285.
  2. Kard. A. Hlond, list pasterski O Katolickie zasady moralne, [w:] idem, Dzieła, t. 1, red. J. Konieczny TCh, Oficyna Wydawnicza Kucharski, Toruń 2014, s. 536.
  3. Idem, list pasterski O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem, [w:] Dzieła, op. cit., s. 321.
  4. Idem, list pasterski O Katolickie zasady…, op. cit., s. 527.
  5. Idem, list pasterski O zadaniach katolicyzmu…, op. cit., s. 327.
  6. Idem, Przemówienie o masonerii podczas III Śląskiego Zjazdu Katolickiego, [w:] Dzieła, op. cit., s. 122.
  7. Idem, list pasterski O Katolickie zasady…, op. cit., s. 523 i 531.
  8. Idem, Kiedyż?, [w:] Dzieła, op. cit., s. 41. Jest to fragment listu do „Wiadomości Salezjańskich” z 1907 r. Dla ciekawostki przytaczam dalszy ciąg: „Co się od tego czasu dzieje we Włoszech, to przechodzi wszelką miarę. Skojarzonymi siłami rozbudzili antykatoliccy pismacy chorobliwą ciekawość, żądzę zgorszenia, naprężenie zmysłowe, które podtrzymują nieprzerwanym szeregiem skandalów i skandalików, pojawiających się na szpaltach z dekoracją nęcących nagłówków o tłustym druku, z ilustracją obrzydłą, z bogatym opisem szczegółów osób, miejsc, z kompletną inscenizacją zmyślonych faktów. Aby zbydlęconym tłumom idiotów i libertynów dostarczyć zgniłej strawy, reporterzy uganiają się za interwiewami z panienkami, ze starymi babami i medykami, wzbogacają pisma drobiazgowymi opisami rozkoszy i malują czyny niebyłe z takim luksusem barw i podniecającym bogactwem sensacji, że doprowadzili czytelników do manii skandalów” (ibidem, s. 42).
  9. Idem, Homilia podczas VI Międzynarodowego Kongresu Chrystusa Króla, [w:] Dzieła, op. cit., s. 666–667. Najpełniejszą wykładnią katolickiej nauki o państwie, jaka wyszła spod pióra kard. Hlonda, jest list pasterski O chrześcijańskie zasady życia państwowego, który ukazał się w 1932 r., w reakcji na procesy brzeskie i represje sanacji.
  10. Idem, Zarządzenie w sprawie obchodów święta Chrystusa Króla, [w:] Dzieła, op. cit., s. 502.
  11. Idem, Na stulecie objawień w La Salette, [w:] Dzieła, op. cit., s. 861.
  12. Idem, Zadanie kobiety katolickiej w Polsce dzisiejszej, [w:] Dzieła, op. cit., s. 832.
  13. Idem, list pasterski O katolickie zasady…, op. cit., s. 536.
  14. Idem, Zadanie kobiety…, op. cit., s. 833.

Great Reset – czyli prawdziwym wrogiem jest sama ludzkość

AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/04/02/great-reset-czyli-prawdziwym-wrogiem-jest-sama-ludzkosc/

Globaliści od wielu lat próbują zmienić nazwę i przepakować swój program Nowego Porządku Świata, a Wielki Reset był tym, co wymyślili. Zamiast brzmieć nieszkodliwie, termin ten grozi systemowymi wstrząsami i wymazaniem przeszłości. Kiedy coś „zresetujesz”, zwykle wraca to do zera – pustej planszy, której inżynierowie mogą użyć do przepisania kodu i funkcji. Ale co to tak naprawdę oznacza?

−∗−

W menu na dziś danie ostrzegawcze. Tekst dotyczący prawdziwych planów globalistów spod znaku Wielkiego Resetu. Czy to, co zamierzają zrobić ma być jeszcze gorszą wersją komunizmu jaki znamy z historii? Czy system panujący w dawnym Związku Radzieckim to tylko łagodniejsza odmiana tego, co ma nadejść? Czy możliwa jest totalna dystopia? Analiza Brandona Smitha.

Zapraszam do lektury.

____________***____________ 

Czym jest „Wielki Reset” i czego tak naprawdę chcą globaliści?

Po raz pierwszy usłyszałem frazę „Wielki reset” w 2014 roku. Christine Lagarde, która była wówczas szefową MFW, nagle zaczęła głośno mówić o globalnej centralizacji. Był to program, o którym na ogół ledwie wspominano w ciemnych zakamarkach instytucjonalnych białych ksiąg i na tajnych spotkaniach elit bankowych. Ale teraz ci ludzie zaczęli o tym mówić głośno.

Lagarde wzięła udział w sesji Pytań i Odpowiedzi w ramach Światowego Forum Ekonomicznego, a pojęcie „resetu” było z rozmysłem podnoszone. Projekt był niejasny, ale jego podstawowym źródłem było radykalne odejście od obecnych ekonomicznych, społecznych i politycznych modeli świata na rzecz globalnie scentralizowanego i zintegrowanego systemu lub „Nowego Porządku Świata”, że się tak wyrażę…

Należy pamiętać, że dopiero co przeskoczyliśmy przez pożary międzynarodowego załamania kredytowego, które rozpoczęło się w 2008 roku i przez lata powodowało niepewność na rynkach. Banki centralne wrzuciły do ​​systemu pakiety stymulacyjne o wartości dziesiątek bilionów dolarów tylko po to, by podtrzymać przetrwanie. Niektórzy z nas w mediach alternatywnych wierzyli, że te działania nie miały na celu ratowania gospodarki, a jedynie zamianę jej w zombie poprzez dewaluację waluty i inflację. I że już wkrótce ten twór zombie zwróci się przeciwko nam i spróbuje pożreć nas żywcem, a tylko bankierzy centralni będą wiedzieć, kiedy dokładnie to nastąpi.

Pomyślcie o krachu z 2008 roku jako o Pierwszym Etapie programu Resetu. Globaliści stawali się coraz bardziej zarozumiali i byli gotowi ujawnić swoje plany opinii publicznej.

Dyskusja Lagarde w ramach WEF odbyła się również w czasie, gdy Klaus Schwab przedstawiał swoją koncepcję Czwartej Rewolucji Przemysłowej, która jest nieco bardziej postępowa w stosunku do tego, czego naprawdę chcą globaliści. Podekscytowany mówił o prawdziwym „globalnym społeczeństwie” i świecie, w którym ludzie zwracają się do sztucznej inteligencji (AI) jako lepszego środka zarządzania. Sugerował nawet, że prawa będą ostatecznie dyktowane przez sztuczną inteligencję, a sądy będą zarządzane przez roboty.

Oczywiście przyznał, że nie może się to wydarzyć bez okresu ekonomicznej dekonstrukcji, w której ludzie i rządy będą musieli wybierać między poświęceniem w imię stabilności, a ciągłym bólem w imię trzymania się „starych sposobów”. Spójrzcie na to w ten sposób: Wielki Reset to działanie lub chaos, a Czwarta Rewolucja Przemysłowa to zamierzony rezultat lub planowany „porządek”. To znaczy, że jest to nowy porządek stworzony z zaaranżowanego chaosu.

Tak, brzmi to jak złowieszcze science fiction, ale pamiętajcie, że są to ludzie, którzy cieszą się pełną uwagą wielu naszych przywódców politycznych i obracają się w towarzystwie centralnych bankierów z Rezerwy Federalnej [FED]. Powiem to jeszcze raz: zwolennicy Wielkiego Resetu i IV Rewolucji Przemysłowej, którzy chcą najpierw całkowicie podkopać, a następnie odtworzyć nasze społeczeństwo i sposób życia, to bliscy partnerzy naszych narodowych przywódców i tych samych bankierów, którzy mogliby taki reset wymusić przez umyślne załamanie.

Globaliści od wielu lat próbują zmienić nazwę i przepakować swój program Nowego Porządku Świata, a Wielki Reset był tym, co wymyślili. Zamiast brzmieć nieszkodliwie, termin ten grozi systemowymi wstrząsami i wymazaniem przeszłości. Kiedy coś „zresetujesz”, zwykle wraca to do zera – pustej planszy, której inżynierowie mogą użyć do przepisania kodu i funkcji. Ale co to tak naprawdę oznacza?

Czego NAPRAWDĘ CHCĄ globaliści? Oto szczegóły, na ile mogę to wykazać lub poprzeć dowodami, czym właściwie jest „Wielki Reset” i jakie programy mają nadzieję wprowadzić:

Całkowita globalna centralizacja gospodarcza

Niektórzy mogą twierdzić, że przecież już mamy globalną centralizację gospodarczą, ale nie rozumieją, co to tak naprawdę oznacza. Podczas gdy wszystkie krajowe banki centralne są członkami MFW i Banku Rozrachunków Międzynarodowych [BIS] i przyjmują polecenia od tych instytucji, globaliści chcą otwartego globalnego zarządzania finansami, prawdopodobnie za pośrednictwem MFW.

Innymi słowy, nie wystarczy, że potajemnie manipulują gospodarkami, używając krajowych banków centralnych jako pełnomocników. Chcą przestać się ukrywać i wyjść na jaw jako wspaniałomyślni władcy, za których się uważają.

Ostatecznym celem pełnej centralizacji jest wymazanie samej idei wolnego rynku i umożliwienie garstce ludzi mikrozarządzania każdym aspektem handlu i biznesu. Nie chodzi tylko o wpływy, chodzi o imperium gospodarcze. Ale aby stworzyć globalny bank centralny, muszą najpierw wdrożyć plan jednej światowej waluty.

Światowy system jednej cyfrowej waluty

MFW od lat (przynajmniej od 2000r.) mówi o wykorzystaniu koszyka specjalnych praw ciągnienia [Special Drawing Rights] jako podstawy globalnej waluty. Około dziesięć lat temu Chiny zaczęły zaciągać biliony dolarów długu tylko po to, by zakwalifikować się jako członek systemu SDR, a MFW zasugerował, że w ostatecznym rozrachunku, system stanie się cyfrowy. Wszystko, co jest potrzebne, to odpowiedni rodzaj kryzysu, aby zaszokować opinię publiczną i nakłonić do posłuszeństwa.

Było to widoczne w szczytowym momencie lockdownów w pandemii covid i groźby katastrofy gospodarczej, kiedy globalistyczne instytucje zaczęły sugerować, że SDR z MFW mogą być używany jako siatka bezpieczeństwa dla narodów, oczywiście zawierająca też zobowiązania. Ale poza napięciem związanym z pandemią, istnieje znacznie większy kryzys. Mianowicie kryzys stagflacyjny, który już stoi w progu. W obliczu spadku liczby walut narodowych i coraz większego kwestionowania statusu światowych rezerw dolara, nie mam wątpliwości, że globaliści skorzystają z okazji, aby zaoferować społeczeństwom swoją cyfrową walutę jako rozwiązanie.

Nowy system byłby przez jakiś czas bardziej walutą fantomową. SDR byłby spoiwem lub wsparciem, podczas gdy waluty krajowe pozostałyby w obiegu, dopóki ramy cyfrowe nie staną się wszechobecne. MFW i stojący za nim ludzie staliby się de facto światowym bankiem centralnym, z mocą kierowania kursami wszystkich gospodarek narodowych poprzez mechanizm jednej waluty.

Od strony mikroekonomicznej każda osoba byłaby teraz zależna od cyfrowej waluty lub kryptowaluty, która usuwa wszelką prywatność w handlu. Wszystkie transakcje byłyby śledzone i byłoby to wymagane ze względu na samą naturę technologii blockchain i cyfrowych zapisów. Elity finansowe nie musiałyby wyjaśniać tego śledzenia. Wszystko, co musiałyby powiedzieć, to „Tak działa technologia. Bez zapisu to nie działa”.

Globalny System Kredytu Społecznego

Zło tkwiące w globalizmie było łatwo widoczne podczas niedawnych lockdownów i gwałtownego parcia na tyranię medyczną. Pomimo faktu, że według dziesiątek oficjalnych badań mediana śmiertelności z powodu covid wynosiła tylko 0,27%, cały kontyngent polityków i światowych przywódców WEF dostawał piany na ustach, głosząc, że istnienie covid daje im prawo do całkowitej kontroli życia ludzi.

Klaus Schwab i WEF z radością ogłosili, że pandemia była początkiem „Wielkiego Resetu” i Czwartej Rewolucji Przemysłowej, stwierdzając, że kryzys covidowy stanowi doskonałą „szansę” na zmiany.

Paszporty szczepionkowe zostały na szczęście pokonane przez wiele konserwatywnych czerwonych stanów w USA, co doprowadziło do całkowitego odejścia od takiej polityki w większości zachodniego świata. Byliśmy wolni przez lata, podczas gdy wiele niebieskich stanów i innych krajów stanęło w obliczu autorytaryzmu, co spowodowało wiele problemów dla globalistów. Trudno jest wprowadzić globalną medyczną dystopię, kiedy ludzie na całym świecie mogą spojrzeć na konserwatystów w USA i zobaczyć, że żyjemy całkiem dobrze bez kontroli.

Paszporty szczepionkowe należy rozumieć jako pierwszy krok w kierunku czegoś innego – początku masowego systemu kredytu społecznego, podobnego do tego, który jest obecnie używany w Chinach. Jeśli uważasz, że ‘kultura unieważniania’ [cancel culture] jest dzisiaj koszmarem, pomyśl tylko, co by się stało, gdyby kolektywistyczny motłoch miał moc zarzucenia ocenami [review bomb] twojego konta kredytu społecznego i ogłoszenia, że jesteś wyrzutkiem? Wyobraź sobie, że mają moc, by po prostu odciąć ci możliwość zdobycia pracy, robienia zakupów w sklepach spożywczych, a nawet zablokowania ci dostępu do twoich pieniędzy? Bez twojej uległości wobec kolektywu dostęp do normalnych artykułów pierwszej potrzeby byłby niemożliwy.

Tego właśnie chcą globaliści, jak otwarcie przyznali na początku pandemii, a paszporty szczepionkowe miały byc wstępem do tego technokratycznego horroru, gdybyśmy my, konserwatyści, nie trwali przy swoim.

Nie będziesz mieć nic i będziesz szczęśliwy do 2030r.

„Gospodarka dzielenia się” [Sharing Economy] (czasami również określana równolegle jako „kapitalizm interesariuszy”) to koncepcja, która od kilku lat krąży w WEF. Media na każdym kroku próbowały szerzyć kłamstwa i dezinformację, twierdząc, że taki plan nie istnieje. Ale znów otwarcie to przyznają.

Gospodarka współdzielenia jest zasadniczo gospodarką komunistyczną, ale sprowadzoną do dziwacznego minimalizmu, którego nawet ludzie żyjący w Związku Radzieckim nie musieli doświadczać. Struktura jest opisywana jako rodzaj społeczeństwa opartego na komunach, w których ludzie zamieszkują lokale [typu Section 8 Housing -tłum.] ze wspólnymi kuchniami, wspólnymi łazienkami i prawie żadną prywatnością. Cała nieruchomość jest wynajmowana lub wypożyczona [borrowed]. Wszystkie samochody są wypożyczane i współdzielone [shared], większość środków transportu to środki transportu zbiorowego, podstawowe przedmioty osobiste, takie jak komputery, telefony, a nawet przybory kuchenne mogą być udostępniane lub wypożyczane. Jak mówi WEF, nic nie będziesz posiadać.

Bycie szczęśliwym z tego powodu to już inna sprawa.

Argumentem przemawiającym za tego rodzaju społeczeństwem jest oczywiście to, że „zmiany klimatyczne” i słabości ekonomii konsumenckiej wymagają, abyśmy obniżyli nasz standard życia prawie do zera i dla dobra planety porzucili świętą ideę posiadania własności.

Pomińmy już fakt, że globalne ocieplenie spowodowane węglem jest farsą. Według NOAA temperatury na świecie wzrosły tylko o 1 STOPIEŃ CELSJUSZA w ciągu stulecia. Były to dane, które klimatolodzy próbowali ukryć lub zatuszować przez lata, ale teraz są one dostępne dla wszystkich. Nie ma dowodów na globalne ocieplenie wywołane przez człowieka. Żadnych dowodów.

Globaliści planują wykorzystać ekologię jako wymówkę dla centralizacji co najmniej od 1972 roku, kiedy to Klub Rzymski opublikował traktat zatytułowany ‘The Limits To Growth’ [„Granice wzrostu”]. Dwadzieścia lat później opublikowali książkę zatytułowaną ‘The First Global Revolution’ [„Pierwsza globalna rewolucja”]. W dokumencie tym szczególnie zalecają wykorzystanie globalnego ocieplenia jako narzędzia:

„Poszukując wspólnego wroga, przeciwko któremu moglibyśmy się zjednoczyć, wpadliśmy na pomysł, że zanieczyszczenie, groźba globalnego ocieplenia, niedobory wody, głód itp. spełniają te wymagania. Zjawiska te w swej całości i wzajemnych oddziaływaniach stanowią wspólne zagrożenie, z którym wszyscy muszą się zmierzyć. Ale określając te niebezpieczeństwa jako wroga, wpadamy w pułapkę, przed którą ostrzegaliśmy już czytelników, a mianowicie mylenie symptomów z przyczynami. Wszystkie te zagrożenia są spowodowane ingerencją człowieka w procesy naturalne i tylko poprzez zmianę postaw i zachowań można je przezwyciężyć. Prawdziwym wrogiem jest więc sama ludzkość”.

Powyższy fragment pochodzi z rozdziału 5 – The Vacuum, który obejmuje ich stanowisko w sprawie potrzeby globalnego rządu. Cytat jest stosunkowo jasny: trzeba wyczarować wspólnego wroga, aby skłonić ludzkość do zjednoczenia się pod jednym sztandarem, a elity postrzegają katastrofę ekologiczną, spowodowaną przez samą ludzkość, jako najlepszą możliwą motywację.

Przedstawiają rozwiązanie koncepcji gospodarki współdzielonej [shared economy] tak, jakby to był nowy i odważny pomysł. Jednak tym, czego globaliści ostatecznie chcą dla swojego Wielkiego Resetu, jest fala społecznego odwrotu od wolności i indywidualnego dobrobytu i powrotu do bardzo dawnego sposobu zachowań, podobnego do starożytnego feudalizmu. Stajesz się chłopem pracującym na ziemi należącej do elit lub państwa i nigdy nie będziesz mógł tej ziemi posiadać.

Jedyna różnica polegałaby na tym, że w dawnym imperium feudalnym chłopi nie mogli posiadać ziemi z powodu systemu klasowego. Tym razem nie będziesz mógł posiadać niczego, w tym ziemi, ponieważ chęć posiadania czegokolwiek jest „samolubna” i destrukcyjna dla planety.

Całkowita kontrola informacji

Prawda jest w dzisiejszych czasach towarem rzadkim, ale wcale nie tak rzadkim, jakim będzie, jeśli te elity dostaną to, czego chcą. Globaliści są dziś o wiele bardziej szczerzy w swoich programach niż kiedykolwiek wcześniej i podejrzewam, że dzieje się tak, ponieważ wierzą, że będą w stanie bezkarnie na nowo napisać historię dzisiejszych wydarzeń po tym, jak nastąpi Reset. Myślą, że przejmą świat informacji i będą w stanie redagować naszą pamięć kulturową na bieżąco.

Media głównego nurtu nazywają to wszystko „teorią spiskową”. Ja nazywam to rzeczywistością spiskową. Trudno zaprzeczać otwarcie artykułowanym oświadczeniom samych globalistów. Jedyne co te media mogą zrobić, to próbować maksymalnie przekręcać informacje, aby utrzymać opinię publiczną z dala od tego, co należałoby zrobić, czyli oczyścić z globalistów nasz kraj i być może cały świat.

Jeśli tego nie zrobimy, nadejdzie czas, kiedy nic, z tego co tu napisałem, nie zostanie zapamiętane i nie będzie żadnych dowodów na istnienie planu Resetu. Establishment wyeliminuje z pisanej historii wszystkie wzmianki o nim, pozostawiając jedynie bajkową opowieść o tym, jak to świat się zawalił, a mała organizacja „wizjonerskich” globalistów ocaliła go od zapomnienia poprzez nową religię centralizacji.
_______________

What Is The “Great Reset” And What Do The Globalists Actually Want?, Brandon Smith, April 1, 2022

Uzupełnienia:

Dystopia czyli nowe szaty komuny
(…)społeczeństwo nie powinno już opierać się na narracji politycznej, ale na faktach i liczbach naukowych, w ten sposób rozwijając czerwony dywan dla rządów technokracji. Ich idealny obraz jest tym, co […]

_______________

“Ludzie zdają się być ślepi na to, co nadchodzi”
Nikt nie chce płacić wyższych podatków, aby ci, którzy nie chcą pracować, mogli marnować zasiłki socjalne. Ale odruchowe reakcje, które wspierają takie programy, ostatecznie doprowadzą do systemu kredytu społecznego, UBI […]

‘Build Back Better’ czyli ‘Ordo ex Chao’ na nowo?
Ta „fundamentalna transformacja gospodarcza” zostanie dokonana bez zgody suwerennych państw narodowych, dziejąc się „nawet poza rządami światowych przywódców”. (…) ta transformacja będzie kosztować „biliony, a nie miliardy dolarów” i będzie […]

_______________

Great Reset – wygramy teraz albo przegramy na zawsze
Oszustwo z Covid przerażało, demoralizowało i szkoliło naiwniaków i ignorantów oraz zapoczątkowało masę chorób i zgonów wywołanych zastrzykiem. Oszustwa związane ze zmianą klimatu stworzyły populację przepełnioną fałszywym niepokojem. A teraz […]

_______________

Kontrola cen, ograniczenia podróży. Co jeszcze?
Szok cen energii w połowie lat 70. doprowadził do redukcji maksymalnej dozwolonej prędkości na terenie kraju z 70 mil na godzinę do 55 mil na godzinę. Redukcja prędkości o 21% […]

Zelenski – bohater spółek off shore

Date: 2 aprile 2022Author: https://babylonianempire.wordpress.com/2022/04/02/zelenski-bohater-off-shore/

Obecnie, zachodnie mass-media oraz pozbawione prawa głosu parlamenty krajów Zachodu padają przed nim na kolana: przed Zelenskim – podejrzanym kuglarzem chronionym przez Igora Kołomojskiego, ultrasyjonistycznego oligarchę [ChabadLubawicz. MD], a zarazem jednego z największych sponsorów gangów nazistowskich, co jest sprzecznością niespotykaną w historii minionego stulecia.

Jeszcze do niedawna ów tragiczny komediant był uważany za niekompetentnego i wyjątkowo skorumpowanego – wręcz za nieudacznika, o czym świadczą setki artykułów, ale teraz wszystko to zostało zamiecione pod dywan.

Nagle, przestało się mówić o “Pandora Papers”, które ujawniają, że Zelenski posiada szereg spółek offshore, do których przelał 40 milionów dolarów – po raz kolejny przy pomocy swojego protektora Kołomojskiego – ani o informacjach twierdzących, że posiada 3 prywatne samoloty, 5 luksusowych jachtów i ponad 15 domów.

Dziś, postać ta – uważana za jedną z najbardziej skorumpowanych na świecie – w jednej chwili, dzięki magii zintegrowanej propagandy, stała się “świetlistym bohaterem” i nie ma znaczenia, że odmówiła przestrzegania porozumień mińskich, że uchyliła się od jakichkolwiek rozmów pokojowych i że pozwoliła, by dziesiątki tysięcy ofiar ginęły za interesy USA – które uczyniły z Ukrainy mięso armatnie – pakując ją w wojnę zastępczą, której nie może wygrać i którą przegrała już w momencie jej rozpoczęcia.

Serwis informacyjny CAKnowledge, który opiera się na informacjach z Forbes, przypisuje mu majątek w wysokości 596 mln USD i roczny dochód w wysokości 113 mln USD, chociaż jego pensja brutto wynosi 780 000 USD. Co więcej, jasne jest, że jego zarobki wzrosły wraz z jego wejściem do polityki i rosły nieprzerwanie aż do zeszłego roku. Ale najciekawszą rzeczą, o której donosi portal, jest jego portfel akcji wart około 60 milionów dolarów, który zawiera, co za przypadek, papiery wartościowe jego największych światowych fanów.  Oprócz akcji Saudi Aramco i Tesla – Zelenski posiada miliony akcji Big Tech: Apple, Microsoft, Meta (Facebook) Alphabet (Google) oraz Amazon.

Ów globalistyczny system – który obejmuje cały świat – na końcu jawi się jako mała wioska, w której bohaterowie są zawsze tacy sami, połączeni ze sobą labiryntami akcji oraz korporacyjnymi chińskimi układankami pudełek, tak że prawie niemożliwe jest, aby nie wpaść w jakiś dziwny zlepek finansów, Big Pharma, Big Tech, przemysłu zbrojeniowego i mass mediów. 

Na stronie CAKnowledge można też znaleźć ciekawostki typu jakie samochody posiada prezydent Ukrainy i jakie luksusowe zegarki nosi na nadgarstku – gdy nie musi odgrywać roli dowódcy, którą w rzeczywistości pełni NATO – a najmniej kosztowny z nich, Clophard, to równowartość 30-letniej pensji przeciętnego Ukraińca. Ale ma też pięć razy droższe: te ohydne złote patery, tak drogie tandetnemu gustowi Amerykanów i najgorszych kamorrystów.https://caknowledge.com/zelenskyy-net-worth/

Ludzie umierają, a Zelenski patrzy na zegarek – mając nadzieję, że to jeszcze nie jego czas. Jednakże ów czas w końcu nadejdzie. Jego opiekun z trzema różnymi paszportami – mieszka obecnie w Izraelu – po tym gdy jako gubernator obwodu dniepropietrowskiego był jednym z bohaterów codziennego bombardowania Donbasu. Tak wyglądają bohaterowie Zachodu. https://ilsimplicissimus2.com/2022/04/02/zelensky-leroe-off-shore/

&&&

US veteran who volunteered to fight for Ukraine describes ‘suicide mission’ https://thegrayzone.com/2022/03/30/us-veteran-fight-ukraine-suicide-mission/