UE nakłada kary i ściga za „brak praworządności”, czyli PiS zbiera owoce „polskiej gościnności”

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/ue-naklada-kary-i-sciga-za-praworzadnosc-czyli-pis-zbiera-owoce-polskiej-goscinnosci/

Przepraszam bardzo, ale nie zamierzam się na wstępie wysilać, bo rzecz jest zbyt oczywista, aby bawić się w poszukiwanie oryginalności. Każdy, ale to dosłownie każdy, kto ma w głowie zatankowane trochę oleju, jeszcze po starych cenach, wiedział czym to się skończy.

Przeświadczenie rządu, że okazanie serca i gościnności blisko dwóm milionom Ukraińców skruszy serca brukselskich biurokratów, zderzyło się boleśnie z twardą rzeczywistością. Komisja Europejska nadal ściga Polskę i żeby było śmieszniej, między innymi za politykę migracyjną, a Parlament Europejski prowadzi debaty na temat polskich problemów z praworządnością. W efekcie mamy zapłacić 69 milionów euro za wszystkie nasze „niepraworządne grzechy”.

Dziś dodatkowo, w trybie błyskawicznym, Parlament Europejski przegłosował tak zwany mechanizm warunkowości. W nowomowie unijnej można się pogubić, dlatego wyjaśniam, że kryją się za tym Orwellowskie drzwi od stodoły, na których będzie można dopisać i skreślić, co tylko Bruksela będzie chciała. Bez metafor po prostu chodzi o to, że Polska nie dostanie jednego euro, jeśli Unia Europejska stwierdzi brak przestrzegania zasad praworządności. Zrobią z Polską co będą chcieli i raczej nie jest niespodzianką, jak przebiegało głosowanie w tej sprawie. Wprawdzie posłowie PO się wstrzymali, co nic dla Polski nie znaczy, ale „Lewica” już zagłosowała za sankcjami, bo inaczej się tego nazwać nie da. Przypomnę, że wszystko się odbywa w warunkach „wojennych”, w których Mariunpol porównuje się do Leningradu, gdzie zginęło półtora miliona ludzi. Unia nie bawi się w żądne sentymenty, nie poszukuje właściwego momentu, ale realizuje twardą politykę wobec Polski i nic się w tym zakresie nie zmieni. PiS tyle razy „wstawał z kolan” przed UE, że im się nakolanniki przetarły, a ponieważ nadal stosuje tę samą taktykę głośnych patriotycznych wrzasków i pokornego wykonywania orzeczeń, to efekty będą niezmienne.

Morawiecki przekonał Kaczyńskiego do wielu fantastycznych projektów i pomysłów, które miały uczynić z Polski potęgę europejską. Jako młody, ładnie ubrany i mówiący po angielsku miał brylować w Brukseli i przekonać do Polski całą Unię. Co z tego wyszło wszyscy widzimy, ale pomimo druzgocącej porażki polityki „poklepywania po ramieniu”, żadnej refleksji na Nowogrodzkiej nie ma i Morawiecki nadal przekonuje Kaczyńskiego.

Najnowszy sukces dawnego doradcy Tuska, to przyjęcie ukraińskich uchodźców, co ma być szansą na rozwój gospodarczy i likwidację problemów demograficznych Polski. Zapomniał tylko wyjaśnić jakim cudem ma nastąpić postęp demograficzny w ramach populacji, która w 90% składa się z dzieci, matek i dziadków. Nic też nie wiadomo, aby w tej grupie znajdowali się wysoko wykwalifikowani pracownicy, raczej jest to potencjał ukierunkowany na pracę w DPS-ach, dyskontach i fabrykach konserw rybnych. Nasza drogocenna wspaniałomyślność, wychodząca poza granice zastaw, a postaw się, to też tajna broń Morawieckiego w negocjacjach z Unią Europejską i Amerykanami.

Nie chcę się nad sobą i Polakami znęcać roztaczaniem czarnych wizji i opłakanych skutków, ale jedno musze powiedzieć. Nikt nie będzie o polskim poświęceniu za parę tygodni pamiętał, zostaniemy ze wszystkim sami, grosza na tym nie zarobimy, bo przy pierwszej okazji padnie: „Jesteśmy bardzo wdzięczni Polsce za okazaną solidarność z Ukrainą, ale prawo i wartości europejskie są dla nas najważniejsze, Polska musi przestrzegać zasad”. Wdzięczność USA też już widzieliśmy, mało zabrakło i wcisnęliby nas w konflikt zbrojny z Rosją, jeśli nie formalne wypowiedzenie wojny i to przez Polskę nie przez Putina. Jednego używanego silnika od F16 nie dostaniemy za darmo, nie wspominając o czołgach i całych samolotach. PiS prowadzi taką politykę międzynarodową, w której Polska nie ma cienia szansy na jakiekolwiek zyski, za to jest pewność, że zapłacimy za swoje i nie cudze błędy.

Skandaliczne pismo przew. Komitetu Nauk Historycznych Polskiej Akademii Nauk ws. przerwania konkursu szkolnego „Wołyń – pamięć pokoleń”!

9 marzec 2022 https://wprawo.pl/skandaliczne-pismo-polskiej-akademii-nauk-ws-przerwania-konkursu-szkolnego-wolyn-pamiec-pokolen/

Do Polski przyjeżdżają kolejne setki tysięcy ukraińskich uchodźców uciekających przed wywołaną przez Federację Rosyjską wojną na Ukrainie. W związku z tym do polskich szkół przybywa coraz więcej ukraińskich dzieci i młodzieży, które ciepło są przyjmowane przez rówieśników i całe polskie społeczeństwo. Zdaniem przewodniczącego Komitetu Nauk Historycznych Polskiej Akademii Nauk prof. dr. hab. Tomasza Schramma, ukraińska migracja to powód, aby przerwać szkolny konkurs o ukraińskim ludobójstwie na Polakach, powszechnie zwanym Rzezią Wołyńską.

Pismo

W świetle agresji rosyjskiej na Ukrainę wnioskuję w imieniu Komitetu Nauk Historycznych Polskiej Akademii Nauk, by organizatorzy przerwali konkurs, korzystając z p. 12 regulaminu. Priorytetem polskich uczniów, nauczycieli, rodziców i całego społeczeństwa stało się obecnie udzielenie moralnego i materialnego wsparcia Ukraińcom walczącym z najeźdźcą, a także uchodźcom, szukającym schronienia w naszym kraju. Są wśród nich uczniowie, dołączający – często po traumatycznych przeżyciach – do zespołów klasowych w polskich szkołach. Wracanie w tym momencie do pamięci o krzywdach z przeszłości nie ułatwi ani ukraińskim, ani polskim uczniom zmierzenia się z nowymi wyzwaniami – napisał prof. Schramm, adresując pismo do organizatorów i patronów konkursu szkolnego „Wołyń – pamięć pokoleń”.

Fałszowanie historii

Jeśli zestawimy stanowisko przewodniczącego komitetu konkursowego z ramienia PAN z wypowiedzią prezydenta Wołodymira Zełenskiego o tym, że Ukraińcy „nigdy nie mordowali innych ludzi” to śmiało możemy już mówić o szeroko pojętej próbie fałszowania historii i deptania po pamięci nawet 200 tysięcy Polaków pomordowanych w latach 1939-1947 na Wołyniu, Zamojszczyźnie, Podkarpaciu i w Małopolsce Wschodniej m.in. przez bandytów z OUN i gloryfikowanej na Ukrainie UPA.

Rozumiemy okoliczności wojny, ale tak jak niegdyś nasz naród walczył o możliwość publicznego mówienia o sowieckim ludobójstwie w Katyniu, tak dziś nie możemy pozwolić, by zabroniono głosić prawdę o ludobójstwie, które przeprowadzono pod hasłem: „Smert Lachom” oraz „Sława Ukraini, herojam sława”.

Dokonania banderowców

Tak zbrodnie UPA wspomina ppłk. Stanisław Jastrzębski, który jako 14-letni chłopiec, w tamtym czasie został powołany do Armii Krajowej.
Osobiście, własnymi rękami, zdejmowałem z płotów niemowlaka, który był nasadzony na parkan płotu. (…) Większość kobiet młodszych przed śmiercią były gwałcone i ja osobiście z tym się spotkałem, gwałcił, a później, mało że zastrzelił… Zasypywali solą w miejscach intymnych, a później rozstrzeliwali. (…)Najczęściej to męczyli przed rozstrzelaniem, to byłą tragedia. I najczęściej korzystali z własnych narzędzi, siekiery i topora, a tylko do uciekających strzelali. Tylko zbrodniarze tak mogli postąpić. Tego nie było nawet w starożytności. Spotykało się bardzo często wiele osób, mężczyzn czy kobiet z obciętymi głowami, obcięte nieraz nogi. Ukraińcy mieli w zwyczaju przed zamordowaniem jeszcze gnębić Polaków – ppłk Stanisław Jastrzębski, który cudem uniknął śmierci.

[Wiele wywiadów, świadectw – w oryginale. MD]

Naród bez pamięci…

Rzez Wołyńska nie była polsko-ukraińskim konfliktem. Nie była także sprokurowana przez Polaków, jak w lipcu 2020 sugerował ambasador Ukrainy w Polsce (PRZECZYTAJ). To było ludobójstwo, którego nie mogą przykryć żadne inne zbrodnie, wojna, zwłaszcza w okolicznościach, w których Polacy stają na głowie, by pomóc uchodźcom wojennym.

Dziś za przywoływanie prawdy o ukraińskim ludobójstwie na Polakach jest się deprecjonowanym i atakowanym podobnie jak niegdyś za upublicznienie prawdy o sowieckich zbrodniach w Katyniu, Charkowie i Miednoje czy wywózkach na Sybir. A pamiętajmy, że „naród bez pamięci jest narodem bez przyszłości”, z czego kremlowski agresor doskonale zdaje sobie sprawę. Dlatego Polacy o dobrych sercach i trzeźwych rozumach pamiętają i pamiętać będą o pomordowanych rodakach, a także o tym, że za naszą wschodnią granicą uprawia się kult Bandery, a ludobójcom z UPA stawia się pomniki.

To wszystko nie wyklucza ewangelicznej pomocy potrzebującym, o czym piszę na Twitterze: TAK dla pomocy NA CZAS niebezpieczeństwa! TAK dla ekshumacji polskich ofiar Rzez Wołyńskiej po konflikcie rosyjsko-ukraińskim! TAK dla zdecydowanego potępienia Putina! NIE dla faworyzacji uchodźców kosztem Narodu Polskiego! NIE dla kłamstw historycznych!

Swoją drogą, pamiętacie gdy rozgorzała dyskusja o rzekomej kolaboracji Polaków z III Rzeszą, rabin został zapytany o kolaborację Żydów z Niemcami. „Mądrzejsze jest nie wspomnieć o tym” – odpowiedział. Polacy go wyśmiali!

Dziś członkowie Polskiej Akademii Nauk powtarzają jego słowa odpowiadając na wspomnienie o Rzezi Wołyńskiej. Wstyd!

Macice do wynajęcia: Ukraińskie «wylęgarnie dzieci» w bunkrach anty-atomowych. Ten zboczony przemysł przoduje.

Ukraina jest stolicą biznesu macierzyństwa zastępczego w Europie

Na kilka dni przed rozpoczęciem przez Putina “misji specjalnej” na Ukrainie, Biotexcom, międzynarodowy lider w dziedzinie wspomaganego rozrodu, opublikował dość niepokojące nagranie wideo, przetłumaczone na wiele języków.

—————————–

Video firmy wielonarodowej

“Drodzy przyjaciele, klinika Biotexcom jest gotowa chronić matki zastępcze, nasze pacjentki i ich noworodki, nawet w przypadku agresji ze strony Rosji” – tak zaczyna się filmik, w którym nagrywany jest przyjazd autobusów Biotexcomu. Pielęgniarki i kobiety z żółtymi i niebieskimi nosidełkami schodzą po schodach, by po chwili znaleźć się pod ziemią: to antyatomowy bunkier, który wiodąca klinika wspomaganego rozrodu zbudowała, by zapewnić bezpieczeństwo swojemu najcenniejszemu towarowi na Ukrainie. Doradca prawny kliniki, o wyglądzie robota, wyjaśnia, dlaczego nagrywają film.

W tym momencie dziewczyna zwraca się do kamery i rozpoczyna zwiedzanie, wskazując na łazienkę, apteczki, śpiwory, konserwy, pełne i schludne półki, naczynia, serwetki, pieluchy, maski gazowe i instrukcje ich zakładania. “Schronisko może pomieścić 200 osób z wszelkimi wygodami” – zapewnia, pokazując strefę wyścieloną wojskowymi śpiworami, łóżka z materacami, “tu jest wszystko, co jest potrzebne do wygodnego pobytu”: “kocyki, ubranka dla noworodków, żeby każdy miał niezbędny komfort”; w tle widać łóżeczka dla noworodków i łóżeczka “dla trochę starszych dzieci”. Kamery pokazują dzieci pijące z butelek, spokojnie, w ramionach pielęgniarek, a dziewczyna pokazuje małą kuchenkę do gotowania “gorącego jedzenia, czego tylko chcesz”.

W magazynie przepełnionym rzeczami niezbędnymi do przeżycia widać wyłącznie wyjście awaryjne. “Nie możemy zapewnić wam obsługi VIP w bunkrze, kuchni z szefem i miękkich łóżek, ale możemy zagwarantować wam bezpieczeństwo w każdej sytuacji”. Widać pary, które filmują schronisko i robią sobie kilka zdjęć. Osoby nabywające są zapewniane, że spółka ma doświadczenie w radzeniu sobie z podobnym kryzysem (tym z roku 2014), że należy zachować spokój; “prosimy o zachowanie spokoju i pewność, że Biotexcom jest gotowy zagwarantować Państwu bezpieczeństwo”. Chodzi oczywiście bezpieczeństwo kupowanych dzieci.

Ukraina jest stolicą biznesu macierzyństwa zastępczego w Europie, a wojna zagroziła nie tylko temu biznesowi, ale także wielu innym. Jest to drugi po Stanach Zjednoczonych najpopularniejszy kierunek podróży (Michigan i Luizjana pozostają jedynymi stanami w Ameryce, które zakazały płatnego macierzyństwa zastępczego): szacuje się, że co roku dzięki macierzyństwu zastępczemu na Ukrainie rodzi się od 2 000 do 2 500 dzieci, a co najmniej 1 500 par mieszkających w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Australii i Francji przechowuje zarodki w ukraińskich klinikach.

Na Ukrainie działają ponad trzydzieści trzy kliniki prywatne i pięć państwowych. W ostatnich dniach firma Biotexcom została zmuszona do udzielenia odpowiedzi tym, którzy twierdzili, że są gotowi wyjechać na Ukrainę, aby ratować cenne embriony i płody rosnące w brzuchach zakontraktowanych kobiet: “Wielu z Was wyraża chęć pilnego przewiezienia matek zastępczych na granicę i urodzenia ich dzieci za granicą. Ale ostrzegamy! Urodzenie dziecka poza Ukrainą jest przestępstwem i będzie miało konsekwencje prawne: surogatka zostanie uznana za matkę, a próba urodzenia dziecka zostanie uznana za handel dziećmi; nigdy nie staniecie się rodzicami waszego dziecka”.

========================

[kilka video – w oryginale. Nie chce mi się pokonywać dużych kłopotów z ich kopiowaniem. MDakowski]

Ukraina posiada biologiczne placówki badawcze. Podsekretarz stanu Nuland przyznaje, że USA obawia się przejęcia ich przez Rosjan.

9.03.2022 https://prawy.pl/118743-szok-ukraina-posiada-biologiczne-placowki-badawcze-na-swoim-terenie-podsekretarz-stanu-przyznaje-ze-usa-obawia-sie-przejecia-ich-przez-rosjan/

Amerykańska podsekretarz stanu do spraw politycznych Victoria Nuland przyznała, że na Ukrainie rzeczywiście znajdują się biologiczne placówki badawcze. Wcześniej na ten temat wypowiadał się jedynie rosyjski oficer Igor Kiriłłow i tego typu komunikaty podawały rosyjskie media. Teraz jednak okazuje się, że od początku była to prawda.

W poniedziałek rosyjska agencja TASS pojawił się tekst na podstawie kremlowskiego ministerstwa obrony. Podano, że na Ukrainie znajdują się laboratoria biologiczne, które pracują nad dżumą i czerwonką. Cytowany w tekście Igor Kiriłłow, szef Sił Obrony Radiacyjnej, Chemicznej i Biologicznej Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej twierdził, że „Ukraina pod pretekstem walki z COVID-19 wysłała do Stanów Zjednoczonych tysiące próbek surowicy pacjentów, przede wszystkim należących do 'słowiańskiej grupy etnicznej’”. Z kolei we Lwowie, Charkowie oraz w Połtawie mają działać laboratoria, w których pracowano z patogenami dżumy, wąglika, brucelozy, błonicy, salmonellozy i czerwonki”.

Według Kiriłłowa, Ukraińcy mają teraz masowo niszczyć patogeny w obawie przed przejęciem ich przez Rosjan. W przeciwnym razie miałoby wyjść na jaw, że Ukraina i USA łamią konwencję o zakazie broni biologicznej.

Nazwy i duża ilość biopatogenów świadczą o pracy prowadzonej w ramach wojskowych programów biologicznych – przekonywał rosyjski wojskowy. – To prace nad wzmocnieniem patogennych właściwości drobnoustrojów metodami biologii syntetycznej. Tylko to może wyjaśnić pośpiech, z jakim przeprowadzono likwidację – podkreślił.

W informacji TASS nie przedstawiono żadnych dowodów na istnienie takich ośrodków ani na prowadzenie wspomnianych badań czy też „niszczenie dowodów”. Jednak coś zdaje się jest na rzeczy. Chyba, że amerykańska administracja jest solidnie zinfiltrowana przez Rosję. Istnienie bowiem biologicznych placówek badawczych na Ukrainie potwierdziła wczoraj Victoria Nuland, podsekretarz stanu do spraw politycznych z Departamentu Stanu.

Sprawa wyszła na jaw podczas wczorajszej Senackiej Komisji Spraw Zagranicznych, gdy republikański senator Marco Rubio z Florydy zapytał ją, „czy Ukraina posiada broń chemiczną lub biologiczną”. Nuland odpowiedziała, że „Ukraina ma biologiczne placówki badawcze”. USA „są teraz dość zaniepokojone rosyjskimi wojskami próbującymi przejąć kontrolę nad obiektami”. –Więc pracujemy z Ukraińcami nad tym, w jaki sposób mogą zapobiec wpadnięciu któregokolwiek z tych materiałów badawczych w ręce sił rosyjskich, jeśli się zbliżą– podkreśliła Nuland.

Następnie podsekretarz oceniła, że gdyby atak biologiczny na Ukrainie miał miejsce, to winna byłaby Rosja, która wykonałaby taki ruch i jednocześnie oskarżyłaby o to Ukrainę.

Ukraina ma „biologiczne placówki badawcze”, mówi podsekretarz stanu Victoria Nuland, zapytana przez senatora Rubio, czy Ukraina ma broń biologiczną lub chemiczną i obawia się, że Rosja może ją zdobyć. Ale mówi, że jest na 100 proc. pewna, że w razie ataku biologicznego będzie to Rosja– komentuje amerykański dziennikarz Glenn Greenwald.

Ukraińcy NIE CHCĄ się szczepić?! Waldemar Kraska jest BARDZO ZMARTWIONY!

9.03.2022 https://prawy.pl/118745-ukraincy-nie-chca-sie-szczepic-waldemar-kraska-jest-bardzo-zmartwiony/

Niepokojące jest to, że Polacy dość niechętnie się szczepili, ale jak w tej chwili rozmawiam z ratownikami czy pielęgniarkami, którzy pracują w punktach szczepień dla Ukraińców, to tam też nie ma entuzjazmu dla tego szczepienia – powiedział wiceminister zdrowia Waldemar Kraska.

Wiceminister zdrowia, pytany w Programie I Polskiego Radia o zakażenia koronawirusem, odpowiedział, że choć teraz obserwuje się stabilizację, to resort liczy się z tym, że liczba przypadków w najbliższym czasie wzrośnie – pisze nczas.com. 

Jako powód wskazał fakt, że na Ukrainie w momencie wybuchu wojny piąta fala pandemii była w epicentrum. Dodał, że poziom wyszczepienia wynosił tam około 35 proc.

Przekazał, że „niepokojące jest to”, że wśród Ukraińców nie ma entuzjazmu dla szczepienia przeciw COVID-19. – Stworzyliśmy te warunki, ale myślę, że te ruchy antyszczepionkowe, które były w Polsce, także miały duży wpływ na świadomość obywateli Ukrainy  stwierdził.

Wiceminister przypomniał, że prowadzona jest duża akcja szczepień i w każdym punkcie przyjmującym uchodźców jest także punkt szczepień lub dojeżdża tam szczepionkobus.

Wskazywał także na szczepienia dzieci przyjeżdżających z Ukrainy. – Wiemy, że te szczepienia na choroby zakaźne wieku dziecięcego też nie były na wysokim poziomie, dlatego udostępniamy bezpłatnie szczepienie jeśli chodzi o polio, odrę, różyczkę – przekazał. Wyjaśnił także, że dzięki zapisom procedowanej specustawy uchodźcy będą mieli zagwarantowaną opiekę zdrowotną.

Rolowanie Polski MIG-iem. Rafał Ziemkiewicz o dwóch ośrodkach w USA.

https://www.fronda.pl/a/rolowanie-polski-mig-iem-rafal-ziemkiewicz-o-dwoch-osrodkach-w-usa,174713.html

„14 dni wystarczyło, by UE nie tylko pogodziła się z nowym, bandyckim image swego wschodniego partnera, ale także zobaczyła w jego agresji szansę.

Szansę na tym szybsze zagłodzenie i rzucenie na kolana Polski, obciążonej kosztami masowego napływu uchodźców. Rodzima Targowica przebiera na myśl o tym nóżkami, kibicuje i zachęca” – przekonuje publicysta tygodnika „Do Rzeczy”, publikując w serwisie Youtube swój wideo-komentarz dot. reakcji Zachodu na rosyjską agresję.

Dziennikarz odnosi się do dyplomatycznych intryg i zamieszania związanego z przekazaniem Ukrainie polskich myśliwców MIG-29.

– „Podjęta przez sekretarza Blinkena próba wypuszczenia Polaków przed szereg i rzucenia na stos pomocy dla Ukrainy dowodzi, że w USA konkurują dwa ośrodki i dwie strategie. Jedna dla nas korzystna, druga cynicznie wroga.

Na szczęście tym razem Polska nie okazała się bezmózgową hołotą, którą łatwo podpuścić by walczyła o cudze interesy niechając własne” – podkreśla Ziemkiewicz.

Covidowe restrykcje w Polsce i wojna na Ukrainie… Na dwóch frontach nie damy rady

O. Jacek Gniadek SVD https://www.prokapitalizm.pl/covidowe-restrykcje-w-polsce-i-wojna-na-ukrainie-na-dwoch-frontach-nie-damy-rady/

Śledzimy z uwagą wszystko to, co się dzieje na wojnie Rosji z Ukrainą. Polska zadeklarowała gotowość przekazania myśliwców MiG-29 Ukrainie poprzez skierowanie ich do bazy w Ramstein i oddanie ich do dyspozycji władz USA. Wszyscy komentatorzy mówią, że to dobre posunięcie, ale byłoby chyba jeszcze lepsze, gdyby w ich miejsce Polska dostała „z rączki do rączki” tyle samo F-16. Na razie polska propozycja „budzi poważne obawy dla całego NATO” i nie ma dla niej „rzeczowego uzasadnienia”.

———————–

Zróbmy sobie małą przerwę i rzućmy okiem na to, co się dzieje na zapleczu…

Katolicki biskup w Portoryko mówi, że jego usunięcie przez papieża Franciszka jest całkowicie niesprawiedliwe. Dlaczego bp D. F. Torres został usunięty? Biskup m. in. odmówił podpisania w ubiegłym roku wspólnego oświadczenia przez biskupów portorykańskich, w którym stwierdzono, że „istnieje obowiązek zaszczepienia się i że nie widzimy, jak z moralności katolickiej można powołać się na sprzeciw sumienia”.

Niszczyciel pocisków kierowanych ze Wschodniego Wybrzeża USA jest „wyłączony” z użytku po tym, jak sędzia federalny na Florydzie uniemożliwił marynarce usunięcie dowódcy z powodu jego odmowy zaszczepienia się przeciwko COVID-19.

Wołodymyr Zełenski w brytyjskim parlamencie przemawiał online. Warto zobaczyć zdjęcie z tego wydarzenia. Na Wyspach powrócono do dawnej przedcovidowej tradycji i wszyscy posłowie siedzą ściśnięci obok siebie bez masek, a u nas marszałek sejmu znów wykluczyła jednego posła z obrad za brak maski.

Wojna w Ukrainie. Wołodymyr Zełenski w brytyjskim parlamencie: wszyscy walczymy za nasz kraj"

Na dwóch frontach nie damy rady…

Potwornie radioaktywne zwały w Czarnobylu odcięte od prądu. Kiedy przestanie działać chłodzenie? REALNE, WIELKIE NIEBEZPIECZEŃSTWO.

9.03.2022, https://www.tvp.info/58944964/elektrownia-w-czarnobylu-bez-pradu-nie-dziala-chlodzenie-wentylacja-i-system-gasniczy-sluzby-duze-ryzyko-skazenia

„Elektrownia” w Czarnobylu i wszystkie obiekty jądrowe w strefie wykluczenia są pozbawione energii elektrycznej – poinformowała Państwowa Służba Łączności Specjalnej i Ochrony Informacji Ukrainy. Elektrownia została zajęta przez siły rosyjskie w pierwszych dniach wojny. Minister spraw zagranicznych Ukrainy przekazał, że rezerwowe generatory są w stanie zasilać elektrownię przez 48 godzin.

W składowisku wypalonego paliwa jądrowego nr 1 przechowuje się około 20 tys. zespołów wypalonego paliwa. [A sama „noga słonia” pod ruinami?? MD]
„Wymagają one stałego chłodzenia. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy jest energia elektryczna.

————————

TO JEST REALNE, WIELKIE NIEBEZPIECZEŃSTWO. Mirosław Dakowski

32. rocznica wybuchu w Czarnobylu – Radio Doxa FM – Opole, Kędzierzyn,  Nysa, Racibórz

Może dowiozą olej napędowy dla diesli?? Bo bez tego stare paliwo jądrowe musi się „zagotować”…[md]

PO CO PUTINOWI WOJNA? Kto z kim, dlaczego i za ile?Były AMBASADOR RP w Syrii Krzysztof Baliński ujawnia.

Były AMBASADOR RP w Syrii Krzysztof Baliński ujawnia.

Kard. Stefan Wyszyński: Każdy naród pracuje przede wszystkim dla siebie. A nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej ojczyzny.

Jeśli tu „Nieznany sprawca” blokuje, można zobaczyć wRealu. Warto!!

43 minuty… ważne i bolesne.

https://youtu.be/tlSs0e6wTDY

Bardzo potrzebny głos rozsądku.

Kierujmy się rozumem a nie sercem. Kierujmy się większą miłością do Polski niźli nienawiścią do Rosji.

Książka Krzysztofa Balińskiego „ Ministerstwo Spraw Przegranych”.

Czy grozi nam „Rząd Jedności Narodowej” i min. spraw zagranicznych Ryszard Schnepf ?

=====================

To jest wojna o żywność. Czekają nas straszne konsekwencje.

To jest wojna o żywność. Ukraina i Rosja karmią cały świat. Czekają nas straszne konsekwencje

Ukraina do końca roku wprowadza zakaz eksportu żyta, jęczmienia, gryki, prosa, cukru, soli i mięsa – poinformował w środę ukraiński rząd.

Przypomnijmy, że Rosja jest największym światowym eksporterem pszenicy, a Ukraina zajmuje czwarte miejsce. 75 proc. jej produkcji trafia za granicę.

https://nczas.com/2022/03/09/to-jest-wojna-o-zywnosc-ukraina-i-rosja-karmia-caly-swiat-czekaja-nas-straszne-konsekwencje/

——————

Inwazja Rosji na Ukrainę wywołała skokowy wzrost cen zbóż na giełdach światowych, znacznie podrożało też ziarno w Polsce – informuje Izba Zbożowo-Paszowa.

W związku z zakłóceniami w eksporcie ze strony tych państw, importerzy szukają alternatywnych źródeł dostaw – dodaje.

Izba zwróciła uwagę, że duże międzynarodowe firmy handlowe zawiesiły działalność na Ukrainie. W związku z wojną, eksport z Ukrainy został wstrzymany począwszy od 25 lutego br., ponieważ operowanie w portach stało się zbyt niebezpieczne. Ocenia się, że wszystkie porty na Ukrainie pozostaną zamknięte do końca rosyjskiej inwazji.

Rośnie również ryzyko długoterminowych zakłóceń w dostawach z Ukrainy i Rosji, gdyż wojna niszczy ukraińską infrastrukturę i pola uprawne [nie, objętych wojna jest 15-20 % pól md] , a zachodnie sankcje uderzają w handel z Rosją.

Eksport z Rosji jest kontynuowany, ale napotyka na poważne problemy w postaci międzynarodowych sankcji ograniczających dostępność kredytów oraz zakłóceń na szlakach żeglugowych. Ponadto, rosyjskie banki zostały wykluczone z systemu SWIFT, co utrudnia dokonywanie płatności międzynarodowych – zauważyła Izba.

Jak wskazuje, według amerykańskich prognoz (USDA), Ukraina ma do wyeksportowania przed końcem sezonu, czyli do 30 czerwca br., znaczne ilości pszenicy (5,5 mln ton), kukurydzy (13,7 mln ton) i oleju słonecznikowego (4,0 mln ton). Ponieważ porty na Ukrainie są zamknięte, narastają obawy co do wpływu tej sytuacji na światową podaż ziarna w dalszej części sezonu 2021/22.

Informacje o wstrzymaniu eksportu ziarna z regionu Morza Czarnego kierują popyt w kierunku alternatywnych źródeł dostaw, w tym m.in. z krajów UE. W ostatnich dniach odnotowano bardzo dużą sprzedaż eksportową pszenicy z Rumunii, Bułgarii, Francji, Niemiec, Polski i innych krajów UE – informuje Izba.

Na giełdzie Matif w poniedziałek (7 bm.) pszenica kosztowała 422,5 euro/t w kontrakcie marcowym i 396,5 euro/t z dostawą w maju. Tuż przed inwazją (23 lutego) tona pszenicy notowana była na poziomie 287 euro/t, a w dniu rosyjskiej agresji podskoczyły one do 316,5 euro/t. Znacznie podrożała także kukurydza, 7 bm. jej cena wynosiła 371 euro/t (kontrakt na marzec), przed rozpoczęciem wojny – 267 euro/t.

Drogi jest rzepak – we wtorek jego cena na giełdzie Matif wynosi 845 euro/t (na maj), a dwa tygodnie temu (23 bm.) kosztował 740 euro/t. Analitycy Izby wskazują, że powodem wzrostów cen są obawy o zakłócenia dostaw oleju słonecznikowego, które przekładają się na wzrost popytu na konkurencyjny olej palmowy i sojowy, mocno wspierając ceny olejów roślinnych słonecznikowego. Na region Morza Czarnego przypada 60 proc. światowej produkcji oleju słonecznikowego i 76 proc. eksportu.

W ubiegłym tygodniu ceny pszenicy na giełdzie w Chicago zanotowały bezprecedensowy wzrost, zwyżkując do najwyższego poziomu od 14 lat. W piątek po raz kolejny został przekroczony dzienny limit obrotów na giełdzie w Chicago. W piątek 4 marca cena pszenicy w kontrakcie marcowym 2022 r. na giełdzie w Chicago wyniosła 495,30 USD/t i była o 60 proc. wyższa niż przed tygodniem, a w kontrakcie majowym 2022 wzrosła o 40,7 proc. i wyniosła 444,23 USD/t.

Sytuacja na krajowym rynku zbożowym jest dynamiczna, ceny ziarna na eksport zmieniają się nawet kilkakrotnie w ciągu dnia . Skokowy wzrost cen zbóż i oleistych na giełdach światowych przełożył się na wyraźny wzrost cen oferowanych za ziarno z dostawą do portów. Dodatkowo, ceny ziarna w portach podbiło głębokie osłabienie kursu złotego do głównych walut. W końcu tygodnia ceny pszenicy konsumpcyjnej z dostawą do portów dobiły bowiem do rekordowych 1900 zł/t, a kukurydzy do 1600 zł/t. – informuje Izba.

W opinii ekspertów Izby, po bardzo słabym lutym, w marcu br. eksport pszenicy drogą morską będzie większy i powinien wynieść około 150 tys. ton. Dużego eksportu należy się spodziewać w przypadku kukurydzy, której zakupy przez importerów wzrosły w ostatnich dniach. Wzmożonego eksportu ziarna z kraju należy spodziewać się w ostatnim kwartale bieżącego sezonu (kwiecień-czerwiec).

W ślad za zwyżką cen na giełdach światowych, zboże drożeje także w polskich skupach. W końcu ubiegłego tygodnia cena pszenicy konsumpcyjnej na rynku krajowym osiągnęła już poziom 1750-1800 zł/t; pszenicy paszowej – 1700-1750 zł/t; żyta konsumpcyjnego – 1100-1300 zł/t; żyto paszowego – 1100-1200 zł/t. Kukurydza kosztowała 1440-1500 zł/t, a rzepak 3700-4000 zł/t. Średnia cena pszenicy w skupie (według GUS) w styczniu tego roku wynosiła 1 279 zł/t i już była o 46 proc. wyższa niż przed rokiem. Żyto kosztowało średnio w styczniu 1105 zł/t, o 66 proc. więcej niż rok wcześniej, a kukurydza 1 003 zł/t, czyli o 34 proc. więcej niż w styczniu 2021 r.

Jak wynika z danych KOWR, zboża na krajowym rynku w III tygodniu lutego (14-29 II), czyli przed rozpoczęciem działań wojennych, za pszenicę konsumpcyjną ceny ziarna były na zbliżonym poziomie jak w styczniu br., za pszenicę płacono średnio 1 260 zł/t, a kukurydzę – przeciętnie 1 097 zł/t.

Źródło: PAP, NCzas

„Bredzenie ruskiego agenta”. Utworzenie emigracyjnego rządu ukraińskiego?

Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5137 9 marca 2022

Według oficjalnych przekazów, które po prostu powtarzają informacje podawane przez władze ukraińskie, sytuacja wydaje się trochę osobliwa. Wynika z nich bowiem, że rosyjska armia jest zdemoralizowana, a jej moralne spada jeśli nie z godziny na godzinę, to z dnia na dzień, w związku z czym ponosi jedną klęskę za drugą i właściwie w popłochu się cofa, okrążając, albo nawet zajmując przy okazji rozmaite ukraińskie miasta.

Domyślam się w związku z tym, że autorzy tych informacji chcą jak najlepiej, ale chyba trochę przesadzają w gorliwości, w związku z czym niekiedy wychodzi to, jak zawsze, to znaczy – że tragedia zaczyna nabierać akcentów komicznych. Inna sprawa, że ta gorliwość, to właściwie najważniejsza forma pomocy, jaką Polska może Ukrainie zaoferować, ponieważ właśnie pan sekretarz Stoltenberg, odpowiadając na ukraińskie żądania zamknięcia przez NATO przestrzeni powietrznej nad Ukrainą odparł, że to wykluczone, bo NATO nie jest, ani nie zamierza być uczestnikiem tej wojny.

Poza tym pojawiają się fałszywe pogłoski, jakoby Pentagon uruchomił „gorącą linię” z Rosją, co skłania do podejrzeń, że sytuacja jest pod kontrolą i że jeśli nawet kopiemy się po kostkach, to nie wyżej. Wygląda zatem na to, że próby umiędzynarodowienia tego konfliktu militarnego jak dotąd się nie powiodły.

Wojna trwa dopiero 9 dni, co z kolei pokazuje, że od 2014 roku armia ukraińska znacznie podniosła swój potencjał, a w tej sytuacji wyciąganie wniosku, że Rosjanie ponieśli na Ukrainie klęskę – wydaje się trochę pochopne i podyktowane przekonaniem, że Rosjanie przeprowadzą tam Blitzkrieg. W 1939 roku Wehrmacht miał wielką przewagę, zwłaszcza w broniach technicznych, nad polską armią, ale nawet i jemu potrzeba było 2 tygodni, żeby rozbić polski potencjał, a może nawet potrzebowałby więcej, gdyby nie „wkroczenie” Armii Czerwonej od wschodu.

Ja oczywiście wiem, że takie opinie mogą zostać uznane, zwłaszcza przez bohaterskich prezenterów zarówno telewizji rządowej, jak telewizji nierządnych, za bredzenie ruskiego agenta, ale sytuacja jest trochę podobna do poglądu prof. Łagowskiego, który jeszcze za komuny twierdził, że komunizm nie może zwyciężyć na całym świecie, bo przynajmniej jedno państwo musi pozostać normalne, byśmy wiedzieli, ile co naprawdę kosztuje.

Warto jednak zwrócić uwagę, że chociaż rosyjska armia, której bohaterska pani red. Danuta Holecka nie szczędzi epitetów, dopuszcza się rozlicznych zbrodni wojennych, chociaż jednocześnie widzimy sceny, jak nieuzbrojona grupa wyrostków skutecznie zatrzymuje rosyjską kolumnę pancerną, jak jakaś starsza pani beszta rosyjskiego żołnierza, a ten nie tylko nie strzela do niej, ale próbuje jej wyperswadować, by przestała – i tak dalej.

Za Hitlera by tak nie było, więc nawet święte oburzenie, udawane, czy autentyczne, warto trochę kontrolować. Wreszcie warto zwrócić uwagę, że chociaż wojna rzeczywiście trwa na całego, to pociągi kursują, jak gdyby nigdy nic, więc chyba linie kolejowe nie są niszczone, a przez rurociągi płynie z Rosji przez Ukrainę do Europy ropa i gaz i ani Rosjanie ich nie bombardują, ani Ukraińcy nie wysadzają ich w powietrze. Tymi kolejami przewożone są do Europy Zachodniej chińskie towary, podobnie jak ropa i gaz, więc widzimy, że wojna wojną, a bussines – jak mówią Anglicy – as usual.

Istotnym elementem tej wojny jest również ogromna masa uchodźców, którzy od samego początku przedostają się nie tylko do Polski, ale także na Słowację, do Rumunii i na Węgry. Do Polski, według ostrożnych szacunków, napłynęło ich już co najmniej 700 tys. [9 marca: milion 330 tysięcy, redaktorze… md] i chociaż część spośród nich korzysta z okazji, by przedostać się do Niemiec, to reszta w Polsce prawdopodobnie zostanie, zwłaszcza gdyby zimny ruski czekista osiągnął na Ukrainie swoje cele. Liczba takich uchodźców może nawet grubo przekroczyć milion, co może mieć dla Polski konsekwencje, o których dzisiaj jeszcze nie wypada myśleć, ale które mogą się objawić już w ciągu najbliższych 2 lat.

Przed kilkoma dniami Parlament Europejski przyjął rezolucję, zalecającą uznanie Ukrainy jako kandydata do Unii Europejskiej. Ma to praktyczne znaczenie o tyle, o ile Rosja będzie musiała wycofać się stamtąd z podwiniętym ogonem, ale jak dotąd, na to się raczej nie zanosi. Równie, a może nawet bardziej prawdopodobne jest to, że Ukraina powróci do „rosyjskiej” części Europy, jak to było ustanowione, razem ze strategicznym partnerstwem NATO-Rosja, podczas dwudniowego szczytu NATO w Lizbonie, 19 i 20 listopada 2010 roku. Jak znaczenie miałby wtedy status Ukrainy, jako państwa kandydującego do UE?

Myślę, że tylko takie, że w Brukseli zostałby zainstalowany ukraiński rząd na uchodźstwie, oczywiście uznany przez wszystkie państwa członkowskie UE, a więc i Polskę, nie mówiąc już o USA, dla których byłby to znakomity środek nacisku na zimnego ruskiego czekistę. Na Ukrainę rząd ten nie miałby ani wielkiego, a może nawet żadnego wpływu, natomiast, za aprobatą Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, mógłby „rządzić” ukraińską diasporą, Oczywiście nie wszędzie, co to, to nie, bo nie bardzo sobie wyobrażam, by z Brukseli taki rząd mógł dyrygować Ukraińcami w USA, czy Kanadzie. Natomiast w Polsce, gdzie ukraińska diaspora może liczyć nawet do trzech, lub czterech milionów, a kto wie – może nawet 5 milionów – jak najbardziej.

Obecnie pan dr Adam Bodnar, z panem red. Jackiem Żakowskim, próbuje forsować pomysł by uchodźcom w Ukrainy już teraz przyznać w Polsce „równe prawa”, na razie w sferze socjalnej – ale jeśli zostaną oni w Polsce na dłużej, a może nawet na zawsze – to tylko patrzeć, jak na prawach socjalnych się nie skończy, tylko – nawet przy braku entuzjazmu władz polskich – Unia Europejska nakaże nam przyznać członkom ukraińskiej diaspory w Polsce prawa polityczne, bo przecież nie mogą pod tym względem pozostać „wykluczeni”.

Nie byłoby to może specjalnie niebezpieczne, gdyby nie okoliczność, że nawet jako obywatele polscy, pozostawaliby oni pod wpływem ukraińskiego rządu na uchodźstwie. Jak to by się przełożyło na sytuację w naszym nieszczęśliwym kraju, to w znacznym stopniu zależałoby od ideologii politycznej, jaka byłaby w łonie tego rządu dominująca. Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że idee banderowskie mogłyby mieć znaczny, a może nawet dominujący wpływ na sposób myślenia i na politykę, niechby nawet informacyjną tego rządu, a co za tym idzie – tej części obywateli polskich, która by się z ty rządem identyfikowała. Mogłoby to doprowadzić do nader kłopotliwej sytuacji, z którą władze polskie mogłyby sobie zwyczajnie nie poradzić, zwłaszcza pozostając po psychologicznym wpływem szantażu moralnego, do którego właśnie jesteśmy dzisiaj tresowani.

Ja oczywiście zdaję sobie sprawę, że taki punkt widzenia stanowi straszliwy dysonans, zwłaszcza na tle wojennej gorączki, jaka ogarnia wielu Polaków za sprawą Umiłowanych Przywódców, dla których wojna na Ukrainie stanowi prawdziwy dar Niebios – ale państwa i narody przewidujące, powinny oceniać takie sprawy chłodno, pamiętając o tym, co powtarzał kardynał Stefan Wyszyński – że głowa jest wyżej, niż serce.

PS. Felieton pisany był 4 marca, więc w ciągu następnych dni zaszły kolejne wydarzenia, m.in. liczba uchodźców, którzy przedostali się do Polski przekroczyła 1200 tysięcy, a cały czas przy bywają nowi w liczbie ok. 100 tys. na dobę. A gdyby Ukraina jednak nie doprowadziła do ostatecznego zwycięstwa – co oczywiście jest absolutnie niemożliwe – to prawdopodobnie do Polski dotrą także zmobilizowani obecnie mężczyźni, w ramach łączenia rodzin. A w sobotę, 5 marca, „The Washington Post” napisał, że w razie gdyby na Ukrainie jednak coś poszło nie tak, to utworzenie emigracyjnego rządu ukraińskiego jest bardzo prawdopodobne, tylko jeszcze nie wiadomo gdzie – w Brukseli, czy w Warszawie.

Już 1,33 miliona uchodźców przekroczyło polską granicę. Są wśród nich obywatele prawie 100 różnych państw [80 tysięcy !!!]

https://nczas.com/2022/03/09/juz-133-miliona-uchodzcow-przekroczylo-polska-granice-sa-wsrod-nich-obywatele-prawie-100-roznych-panstw/
Od 24 lutego, gdy rozpoczęła się rosyjska agresja w Ukrainie, do Polski przybyło łącznie 1,33 mln uchodźców z Ukrainy, wśród nich 93 proc. to Ukraińcy – podała w środę rano na Twitterze straż graniczna. W środę do godz. 7 granicę przekroczyło 33,5 tys. osób.

Oprócz obywateli Ukrainy granicę przekraczali obywatele Polski (1 proc.) oraz obywatele prawie 100 różnych państw (6 proc. – to jest 80 tysięcy) – podała SG.

We wtorek do Polski funkcjonariusze odprawili 125,8 tys. podróżnych z Ukrainy. W niedzielę 6 marca było ich najwięcej od początku rosyjskiej agresji – wtedy odprawiono 142,4 tys. osób, a w poniedziałek 7 marca 141,5 tys. uchodźców.

Obraz

Izrael nie zawiesił połączeń z Rosji. Specjalne względy dla żydowskich „oligarchów”.

Krzysztof Kobylarz https://obserwatorlogistyczny.pl/2022/03/08/izrael-nie-zawiesil-polaczen-z-rosji-specjalne-wzgledy-dla-oligarchow/

Podczas gdy wojna na Ukrainie nieprzerwanie zbiera swoje żniwo, a gospodarka Rosji coraz bardziej kuleje, coraz więcej krajów dołącza do sankcji na Federację Rosyjską. Nie dotyczy to jednak Izraela, który od lat ma doskonałe stosunki dyplomatyczne z Moskwą.

I choć Jerozolima obecnie stawia się w roli mediatora, to wciąż nie wprowadził zakazu lotów dla rosyjskich linii. Co więcej, choć zabrzmi to na wskroś kontrowersyjne — kraj próbuje zyskać profity w obecnej sytuacji geopolitycznej.

Wszystko ze względu na sieć powiązań rosyjskich oligarchów mających izraelski paszport.

Rosyjscy oligarchowie znaleźli w Izraelu swoją bezpieczną przystań

Jak informuje serwis Euractiv Izrael wciąż nie zdecydował się na zamknięcie przestrzeni powietrznej dla samolotów rosyjskich. Ponadto w obliczu coraz większej agresji Putina na Kijów, Izrael zamierza przedłużyć gwarancję finansową dla swoich linii lotniczych, w tym narodowego przewoźnika El Al Israel Airlines. Linia lotnicza z Tel Awiw akceptowała do 28 lutego rosyjski system płatności MIR, który zezwala na ominięcie sankcji finansowych.

[—-] …bo dalej bełkot propagandowy…

Czemu Ukrainki z dziećmi nie wyjeżdżają do południowo-zachodniej części państwa, zupełnie poza strefą działań wojennych?

Czemu Ukrainki z dziećmi nie wyjeżdżają do południowo-zachodniej części państwa, zupełnie poza strefą działań wojennych?

Są to tereny zrabowane Polsce przez Stalina, za aprobatą Roosevelta i Churchilla, przed 80-ciu laty.

Okolice Stanisławowa, Bieszczady maja ogromną bazę sanatoryjno wypoczynkową, w większości spadek po Polsce. Spokój, cisza, można pracować oraz wypoczywać. Drohobycz, Truskawiec, Kołomyja, Jaremcze, Śniatyń… Okolice…

W sferze wojenno-spokojnej jest co najmniej 70 % Ukrainy

Obraz

Humanitarna partyzantka, czyli „serdecznie wszystkich witamy w Polsce”

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/humanitarna-partyzantka-czyli-serdecznie-wszystkich-witamy-w-polsce/

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson zrugał jednego z brytyjskich polityków, który chciał przyjąć ukraińskich emigrantów bez wiz. Premier Johnson oświadczył publicznie, że Wielka Brytania jest „bardzo hojnym krajem”, ale dla bezpieczeństwa państwo musi kontrolować granice i weryfikować osoby, które chcą wjechać na terytorium Zjednoczonego Królestwa.

Od tego zdrowego i rozsądnego podejścia Polska jest tak daleko, jak daleko jest Anglia od Polski. I chociaż rację ma posłanka Siarkowska, że brytyjskie przepisy odnoszą się do emigracji, natomiast w przypadku Polski graniczącej z Ukrainą działa międzynarodowe prawo dotyczące uchodźców, to zachowanie polskich władz nie mieści się w żadnym porządku logicznym.

W Polsce dwutorowo prowadzi się bezmyślne działania, pierwszym torem idzie histeria wojenna nie przystająca do tej tragedii, jaka rzeczywiście na Ukrainie ma miejsce. Drugim torem jadą nie tylko zachęcające komunikaty i gwarancje bez pokrycia, że przyjmiemy każdą liczbę uchodźców, ale uchodźcy są wręcz kuszeni specjalnymi programami socjalnymi.

Polska oferuje Ukraińcom więcej niż Polakom i co więcej dzieje się to kosztem Polaków. Przywileje dla uchodźców wymieniałem i omawiałem wielokrotnie, dlatego nie będę się powtarzał, natomiast ich skala realnie zaczyna zagrażać bezpieczeństwu państwa polskiego.

Na całym świecie proces przyjmowania uchodźców zawsze odbywa się w ten sam sposób. Przede wszystkim powstają obozy dla uchodźców i bez względu na to jak to się źle w Polsce kojarzy, sama procedura jest faktem i pierwszym krokiem. Obozy poza brzydką nazwą mają tę zaletę, że pozwalają na kontrolę przepływu uchodźców, na miejscu pojawiają się międzynarodowe organizacje humanitarne, jak ONZ, czy „Czerwony Krzyż”. W 99% przypadków kraje przyjmujące uchodźców proszą o wsparcie inne kraje i niemal normą jest strasznie katastrofą humanitarną na wypadek odmowy pomocy. W Polsce nic takiego się nie dzieje, cały czas udowadniamy światu, że jesteśmy najbardziej empatycznym krajem, który odda ostatnią koszulę, gdy zajadzie taka potrzeba, a cena paliwa, prądu i rata kredytu to już w ogóle nie maja znaczenia.

Teoretycznie to państwo polskie ma kontrolować niespotykaną w dziejach Polski falę uchodźców, w praktyce to sami Polacy przyjmują pod swój dach Ukraińców i nie tylko Ukraińców. Uprawiamy humanitarną partyzantkę opartą na spontanicznym odruchu serca, po prostu jakiś celebryta dla poklasku albo promocji nowej płyty przyjmuje ukraińską rodzinę, a zanim idzie fala odruchów serca ze strony „zwykłych ludzi”.

Biorąc pod uwagę fakt, że trwałość „związków partnerskich” wśród celebrytów to średnio trzy miesiące, łatwo sobie wyobrazić jak szybko pojawi się dyskomfort i nieporozumienia z udziałem całkiem obcych ludzi w domach i mieszkaniach. Każda przedłużająca się wizyta, nawet najbardziej lubianych gości, w końcu zamienia się w koszmar i nie inaczej będzie w tym przypadków. Pytanie co dalej? Rząd wymyślił, że przez trzy miesiące będzie płacił po 1200 zł za utrzymanie jednego uchodźcy, który w ramach tej kwoty ma mieć zapewniony wikt i opierunek za darmo. Ponownie warto zapytać, ale co dalej? Gdzie rządzący zamierzają rozlokować 1 200 000 uchodźców, bo przecież oni nie staną się członkami polskich rodzin i nie zamieszkają z nimi na stałe.

Nikt tych oczywistości nie bierze pod uwagę, wszystko się odbywa na zasadzie „jakoś to będzie” albo pojawiają się brawurowe wizje rozwoju gospodarczego i demograficznego Polski, nie poparte niczym z wyjątkiem topornej propagandy.

Nie ma żadnego przypadku w tym, że do Polski dotarło i nadal dociera ponad 70% uchodźców niekoniecznie zainteresowanych dalszą podróżą na Zachód. Polska robi wszystko, aby uchodźców do siebie ściągnąć i ich zatrzymać. Takie postępowanie da się wytłumaczyć nieprawdopodobnym brakiem wyobrazi, ale istnieje jeszcze gorsza interpretacja. Polski rząd świadomie prowadzi tę szaleńczą „politykę”, mając nadzieję, że w zamian UE wypłaci nam 770 miliardów i wycofa wszystkie skargi, a USA sprzedadzą Abramsy i Patrioty po kosztach.

Za tę partyzantkę nie dostaniemy nic albo dostaniemy jakieś grosze, które nie pokryją nawet kosztów „drukowania” PESEL.

Pół miliona ukraińskich dzieci w Polsce. Czarnek przedstawił „plan” na ich edukację. Warzecha zadał rozsądne pytania:

„Czy wiemy, ile to jest dzieci? Jaki jest koszt? Czy są nauczyciele polskiego? Jak sprawić, żeby w związku z koniecznością nadganiania przez dzieci z Ukrainy nie obniżył się poziom nauczania polskich dzieci? Jest jakiś plan? Kalkulacja? Cokolwiek?”

W programie „O co chodzi?” gościem Magdaleny Ogórek był szef MEiN Przemysław Czarnek. Minister przedstawił swoją wizję tego, jak ma w Polsce wyglądać edukacja ukraińskich dzieci, które uciekły przed wojną.

– Pójdą do polskich szkół i oczywiście przyjmiemy wszystkie te dzieci, które chcą przyjść do polskich szkół. Przypominam, że dzieci uchodźców ukraińskich, którzy są na terenie Polski, znajdują się tu legalnie. A skoro znajdują się legalnie, podlegają również obowiązkowi edukacyjnemu. A skoro podlegają obowiązkowi edukacyjnemu, więc mogą być też, muszą być, powinny być przyjmowane do polskich szkół przez dyrektorów szkół bezpłatnie – powiedział Czarnek.

Jak stwierdził, „w tym sensie ten system już ich wszystkich obejmuje”. – W tym systemie już mamy kilka tysięcy, ponad 3 tys. dzieci, zapisanych – spośród tych, które przekroczyły granicę po 24 lutego – do polskich szkół. Są to najpierw głównie dzieci, które mówią w języku polskim, mogą z łatwością być zapisane do już funkcjonujących klas polskich w polskich szkołach – dodał.

Minister powiedział, że większość z ponad miliona ukraińskich uchodźców to kobiety z dziećmi. Samych ukraińskich dzieci w wieku szkolnym jest w tej grupie około pół miliona.

Szef MEiN odniósł się też do pytania o ukraińskie dzieci, które nie mówią po polsku. – Jeśli mówimy o dzieciach, które nie mówią w języku polskim, to mówimy o niemal wszystkich dzieciach, które przekroczyły granicę, bo tylko niektóre mówią w języku polskim – te, które miały kontakt z Polską, które miały rodzinę w Polsce. Przytłaczająca większość po polsku nie mówi – przyznał.

– I dlatego najlepszym rozwiązaniem dla tych dzieci jest utworzenie dla nich oddziałów przygotowawczych w ramach szkoły. Oddział przygotowawczy to jest klasa złożona z dzieci ukraińskich, w której to klasie odbywają się zajęcia adekwatne do poziomu rozwoju tych dzieci, edukacyjnego rozwoju na Ukrainie i z językiem polskim dla tych dzieci, bo te dzieci najpierw trzeba przygotować do systemu polskiego. To daje podwójne możliwości, a nawet potrójne możliwości bardzo korzystne dla tych dzieci, dla systemu oświaty – twierdził Czarnek.

W dalszej części programu minister Czarnek stwierdził, że w większości przypadków edukacja ukraińskich dzieci będzie odbywała się właśnie w oddziałach przygotowawczych, w grupie do 25 osób. Jak podkreślał, naznaczone traumą wojenną dzieci „w swoim gronie mniej się stresują niż w zupełnie obcym i obcojęzycznym gronie”.

Jak dodał, zajęcia mogą odbywać się „niekoniecznie w infrastrukturze szkolnej dzisiaj zajmowanej przez polski system oświaty, ale w innych obiektach”. Ma to też ochronić polskie dzieci przed „zakłóceniami” w systemie oświaty.

Do wypowiedzi ministra odniósł się Łukasz Warzecha. Dziennikarz zadał kilka „niewygodnych” pytań.

Czy wiemy, ile to jest dzieci? Jaki jest koszt? Czy są nauczyciele polskiego? Jak sprawić, żeby w związku z koniecznością nadganiania przez dzieci z Ukrainy nie obniżył się poziom nauczania polskich dzieci? Jest jakiś plan? Kalkulacja? Cokolwiek?” – pytał publicysta.

Embargo z samobójczym i ludobójczym finałem? Braki zboża = głód na świecie. Depopulacja, wynik czy cel?

Po sprowokowanej przez Stany Zjednoczone akcji militarnej Rosji, konglomerat polityczno-korporacyjny tzw. Zachodu nałożył na Rosję oraz na jej obywateli różnego rodzaju sankcje.

https://www.bibula.com/?p=131951

——————–

W zamyśle organizatorów tych sankcji jest utrudnienie funkcjonowania przemysłu rosyjskiego, sektora gospodarczego i finansowego oraz chęć zubożenia społeczeństwa, co miałoby „ukarać” je za wspieranie polityki rządu. Takie antyhumanitarne traktowanie społeczeństw w rozgrywkach militarno-gospodarczych, w przeszłości zawsze było normą Stanów Zjednoczonych i jej sojuszników.

Tym razem sankcje i restrykcje posuwają się dużo dalej i są bardziej zorganizowne, gdyż kongromerat korporacyjny ma już za sobą skuteczne ćwiczenia podczas tzw. pandemii (przy prowadzeniu kampanii szczepionkowych i narzucaniu obowiązków szczepionkowych) oraz w czasie antytrumpowych kampanii (anarchistyczne i rasistowskie ruchy Black Lives Matter czy Defund Police). Wszystko wskazuje również na to, że decyzje podejmowne są na wyższych szczeblach niż korporacyjne kierownictwa czy nawet polityczne przywództwa.

O ścisłej kooperacji globalnych korporacji z przedstawicielstwami władz politycznych oraz wspólnym wykonywaniu przez nich napływających poleceń z jeszcze wyższego szczebla, świadczy choćby przykład ostatnich decyzji ponadnarodowych korporacji finansowych MasterCard i Visa.

Obie te korporacje nałożyły 4 marca br. sankcje przeciwko obywatelom Rosji, bez nacisku ze strony amerykańskiej władzy ustawodawczej, gdyż sprawa miała być rozpatrzona później. Na wniosek żydowskiego komika Wołodymyra Zełenskiego, kongresmen Brad Sherman odpowiedział, że „Komitet Finansów Kongresu przyjrzy się temu w przyszłym tygodniu”. Korporacje jednak, kierując się dyrektywami ideologicznymi i naciskami z jakiegoś tajemniczego centrum dowodzenia antyludzką kampanią, podjęły te samobójcze dla nich decyzje, w zaledwie kilka godzin po apelu Zełenskiego.

Decyzje te niewątpliwie wpłyną negatywnie na funkcjonowanie tych korporacji, naruszając ich plany biznesowe i zyski, nie mówiąc o spadku zaufania. Jak widać, we współczesnym świecie powiązania korporacyjne – z których większość należy do kilkunastu globalnych zarządców i właścicieli – wpisują się w globalne strategie, znane nam choćby z szalonych pomysłów obłąkanych przywódców jak Klaus Schwab. W sumie, nie liczą się już teoretyczne podstawy pieniądza (bo można go wykreować z powietrza), nie liczą się nawet zyski (podstawowa istota kapitalizmu), bowiem żyjemy w świecie post-kapitalistycznym, w którym dotychczasowe definicje finansowo-gospodarcze przestają funkcjonować. W każdej chwili można z zysków – dotychczasowych, bieżących i spodziewanych – zrezygnować, odrzucić i zapomnieć, bowiem górę biorą projekty przebudowy społeczeństw świata z finałem w postaci całkowicie cyfrowego pieniądza (również dowolnie kreowanego) i masy totalnie kontrolowanych wyrobników (których będzie można przywoływać do karności oraz dowolnie pozbawiać własności).

Wykreowanie w ciągu kilku dni wielomiliardowych start (analitycy obliczają, że 150 miliardów dolarów) i rezygnowanie z zysków może być tylko wytłumaczone wizjami przewyższającymi doraźne korzyści. Czy wizje handałesów stawiających na rozgrabienie mającej upaść Rosji, jej majątku, zasobów naturalnych, spełnią się, czy też górę wezmę bardziej trzeźwi bukmacherzy? Gra trwa dalej, lecz wszystko wskazuje na przewagę trzeźwości nad pijaństwem.

Motywując decyzję o ograniczeniu sieci kart płatniczych w Rosji, Al Kelly, prezes i dyrektor generalny Visa powiedział: „Jesteśmy zmuszeni do podjęcia działań w związku z niesprowokowaną inwazją Rosji na Ukrainę i niedopuszczalnymi wydarzeniami, których byliśmy świadkami. … Ta wojna oraz ciągłe zagrożenie dla pokoju i stabilności wymagają od nas reakcji zgodnej z naszymi wartościami”.

Oczywiście w tym zdaniu mamy kilka przekłamań i kłamstw, jak: „jesteśmy zmuszeni” (przez kogo? na pewno nie przez ciała ustawodawcze); „niesprowokowaną inwazją Rosji na Ukrainę” (ta kłamliwa mantra powtarzana jest w niemal we wszystkich korporacyjnych oświadczeniach, jakby pisana była przez kalkę – o prowokacji amerykańskiej tutaj); „ciągłe zagrożenie dla pokoju i stabilności” (o tym szerzej za chwilę), oraz „reakcji zgodnej z naszymi wartościami” (jakimi to wartościami nagle kierują się korporacje, które znane były dotychczas jedynie z jednej: pogonią za pieniądzem i zyskami? Nagle przemieniły się w anielskie instytucje charytatywne?)

W jakimś szemranym kolektywie największe korporacje, które tak bardzo zabiegały o klienta rosyjskiego budując biurowce, wieżowce, pokazowe sklepy i salony (Prada, Dior, Gucci, Fendi, Zara, Vuitton…), nagle ogarnięte zostały cnotami prawości, sprawiedliwości, uczciwości i moralności. (Jak na razie jedynie Coca-Cola wyłamała się z wzięcia udziału w tym szaleństwie.) Te same korporacje, które uprzykrzały życie w czasie tzw. pandemii, wykorzystane zostają teraz do realizacji kolejnego celu w procesie przebudowy świata i wszystkie zmówiły się gremialnie na jeden sygnał wycofując się z rynku rosyjskiego – Visa, Mastercard, Apple, Microsoft, PayPal, system SWIFT (choć nie w całości, pozostawiono kanały w postaci banków Sbierbanku i Gazprombanku, bo przecież Zachód musi jakoś płacić za surowce), producenci samochodów, niemal wszystkie linie lotnicze, itd itp.

Można jeszcze zrozumieć decyzję szefostwa takich firm jak Netflix – nic nie wytwarzającego poza propagandą – wycofania się z Rosji, ale nie sposób pojąć rozumowanie np. Nissana, który ogłosił że nie będzie już sprzedawał swoich samochodów na rynku rosyjskim (w zeszłym roku sprzedano ponad 50 tys.) inaczej, niż samobójczym kierowaniem się ideologicznymi zapędami i koniecznością przystosowania się do obowiązującego w danej chwili zlecenia mocodawców, ulokowanych wyżej niż zarząd firmy.

Tutaj warto zaznaczyć, że wśród linii lotniczych Serbian Airlines jest chlubnym wyjątkiem i dbając o klientów i normalizację stosunków międzynarodowych dalej przewozi pasażerów do/z Rosji. Jak informuje WorldAirlinesNews, Serbian Airlines „notuje duże zyski”, co świadczy o mądrości zarządu firmy. Co ciekawe, loty odbywają się regularnie w polskiej przestrzeni powietrznej, co można w czasie rzeczywistym zobaczyć na mapkach lotnicznych. Drugim wyjątkiem są tureckie Turkish Airlines, które również przelatują nad polską przestrzenią powietrzną, obsługując pasażerów na trasie Moskwa-Istambuł czy St. Petersburg-Istambuł. Kolejnymi wyjątkami są hinduskie linie Air India, które przelatują swobodnie nad terenem Rosji, Białorusi, Polski i Europy Zachodniej, np. obsługując trasę Delhi-Paryż. Koreańskie linie lecą również tą samą trasą, jak i linie Royal Air Maroco…

Obosieczny miecz

W walce finansowej z Rosją spekulanci walutowi doprowadzili do spadku wartości rubla w stosunku do dolara, który zresztą w coraz słabszym wymiarze uchodzi za walutę światową. Chyba tylko naiwni analitycy wierzą, że takie wskaźniki jak „ocena wiarygodności” (ratings) przedsiębiorstw czy państw, czy właśnie kursy walut, są jakimiś naturalnymi mechanizmami świata finansowego, na które manipulatorzy nie mają wpływu. Tak oczywiście nie jest i w walce z Rosją sięgnięto również i po takie narzędzie. Kurs rubla spadł do rekordowo niskiego poziomu i choć odbił się nieco, to cały czas w transakcjach międzynarodowych miałby niewielką wartość. Tylko, że obecnie tych transakcji jest niewiele, a Rosja skutecznie izoluje się konsolidując swój system finanansowy z innymi sieciami. Wbrew nałożonym sankcjom obywatele rosyjscy na co dzień na razie w niewielkim stopniu doświadczają ograniczeń. Na przykład wspomniane restrykcje sieci kart płatniczych Visa/Mastercard objęły tylko karty wydane w instytucjach poza granicami Rosji (czyli chodzi o garstkę obywateli rosyjskich mających karty wydane przez zagraniczne instytucje poza granicami), zaś sieć wewnętrzna dalej funkcjonuje i każdy posiadacz kart Visa/Mastercard (wydanych nawet przez zagraniczne instytucje, lecz w siedzibach ulokowanych w kraju) może korzystać z nich jak dotychczas.

Natomiast jeśli chodzi o manipulacje kursem rubla, to Rosja przygotowała swoją odpowiedź. Zachodni bankierzy, którzy udzielili Rosji pożyczek mogą w związku z tym obudzić się z ręką w nocniku. Bankierzy zdają sobie doskonale sprawę, że w ciągu najbliższych dni przychodzi pora spłat kolejnych rat. I tak, 9 marca ma nastąpić spłata rządowych obligacji OFZ, na sumę 6 miliardów rubli, dzień później papierów GSO na 1,2 miliarda rubli, 16 marca – dwa Eurobond na 44 milionów dolarów i 73 miliony dolarów, za kilka dni kolejny Eurobond na 65 milionów dolarów, 28 marca Euroobond na 102 miliony dolarów, w międzyczasie kilka OFZ-tów na 40 miliardów rubli, itd, itp.

Po dniach niepewności zachodnich inwestorów i zadawania sobie pytań czy Rosja w ogóle będzie kontynuowała spłatę długów, odetchnęli oni najpierw z ulgą, że owszem będzie, lecz później dowiedzieli się, że oto prezydent Putin w odpowiedzi na sankcje zachodnich manipulatorów podpisał w sobotę, 5 marca br, dekret pozwalający firmom rosyjskim spłatę długów zachodnim wierzycielom w rublach. Dekret ma charakter tymczasowy i dotyczy tych krajów, które „angażują się w działalność wymierzoną przeciwko Rosji, jej firmom i obywatelom”. Można spodziewać się zatem, że zachodni bankierzy przemyślą różne pochopne decyzje i wpłyną – dla swojego dobra – na różnych polityczno-korporacyjnych partnerów aby rozważyli dotychczasowe sankcje. Wszak spłata długów w mniej wartościowych rublach oznacza dla nich konkretną stratę, a ci naprawdę trzymający sakiewkę liczyć potrafią.

Jak widać, w dzisiejszych czasach wszystko jest ze sobą powiązane i przy naruszeniu jednego elementu, sypie się cały łańcuszek, często z największym skutkiem dosięgając tych, którzy zainicjowali burzę.

Bankierzy jedynie dla zachowania twarzy uczestniczą w medialno-propagandowej nagonce na Rosję, jednak sami nie są w ciemię bici i znają wartość pieniądza. W piątek, stratedzy JPMorgan opublikowali artykuł, w którym oznajmiają o podniesieniu ocen rynkowych (rating) dla trzech firm rosyjskich: Lukoil, Novolipetsk Steel (NLMK) oraz Magnitogorsk Iron & Steel (MMK), co oznacza, że nie wierzą w zapowiadane bankructwo Rosji z jej przemysłem i systemem finansowym i zachowują nadzieję na rychłe odbicie się rynku.

W międzyczasie, Rosja zmuszona została do wykonania niemal koniecznego manewru nawiązania trwałej współpracy z Chinami. W przypadku systemu kart płatniczych Rosja integruje się z chińskim systmem UnionPay i wzmacnia swój własny system kart płatniczych Mir. Chiński Unionpay obecnie przeprowadzający około 30% światowych transakcji, jest najszybciej rozwijającym się systeme płatnicznym i wciągnięcie Rosji jedynie wzmocni pozycję Chin. Kto ucierpi na tym? Na pewno inicjatorzy tej całej burzy.

Nie wiadomo czy na taki obrót sprawy godzą się zachodni bankierzy, którzy nie patrząc na polityczne zawirowania – a dla publiki jedynie przytakują obowiązującym narracjom – dbają o wartość swoich kas i uważnie liczą przyszłe wpływy. Bloomberg pisze ostrzegawczo:

Wyrzucanie Rosji z krytycznego systemu globalnego – który obsługuje 42 miliony transakcji dziennie i służy jako koło ratunkowe dla niektórych z największych instytucji finansowych na świecie – może przynieść odwrotny skutek, powodując wzrost inflacji, zbliżając Rosję do Chin i chroniąc transakcje finansowe przed kontrolą przez zachód. Może to również zachęcić do opracowania alternatywy SWIFT, która może ostatecznie zaszkodzić dominacji dolara amerykańskiego”.

Warto przypomnieć, że każda transakcja SWIFT to nie jest przerzucenie Twojej płatności w sklepie, lecz średnio wynosi około pół miliona euro, a w przypadku transakcji międzynarodowych dużo więcej (np. dla amerykańskiego Fedu, transakcja FIN to około półtora miliona dolarów). Pomnóżmy to przez dziesiątki milionów transakcji dziennie i zobaczymy wtedy z jaką globalną siecią powiązań finansowych mamy do czyniennia. Przerwanie tej sieci grozi nieobliczalnymi wprost skutkami, nie tylko dla uczestników jakiegoś lokalnego konfliktu, lecz dla całej globalnej gospodarki.

Braki zboża = głód na świecie

Kolejnym elementem tego – zainicjowanego nieodpowiedzialnie przez Zachód – domina są ceny i sama dostępność wielu surowców, podstawowych dla gospodarek produktów i żywności.

Dla przykładu, Rosja jest nawiększym na świecie producentem pszenicy i znaczącym jej eksporterem. Pszenica z Rosji (18%) razem z Ukrainą (7%) stanowią 25% całego światowego eksportu, a główni odbiorcy to Egipt, Turcja, Bangladesz, Nigeria, Jemen, Azerbejdżan, Sudan, Wietnam, Senegal… Ceny pszenicy osiągnęły najwyższe od 14 lat ceny, co niewątpliwie odbije się na poziomie życia wielu krajów Afryki i Azji. Warto dodać, że gdy w 1985 roku dużo większy terytorialnie Związek Radziecki importował 55 milionów ton pszenicy rocznie, to dzisiejsza Rosja jest największym jej producentem i eksporterem, co świadczy o dokonanych przeobrażeniach i długofalowej strategicznej wizji.

Kraje uważnie obserwujące rozwój sytuacji podjęły już decyzje mające na celu ochronę swoich rynków i społeczeństw. Do takich należą Węgry, Argentyna, Turcja, Mołdawia – wszystkie one wstrzymały eksport swojego ziarna. Embargo nałożone na Rosję oraz możliwy brak upraw w tym roku na Ukrainie (migracja ludności, działania wojenne) spowodują ogromne perturbacje, braki i astronomiczne ceny żywności na świecie.

Czy władze w Warszawie również zadbały o polskie społeczeństwo podejmując podobne ochronne decyzje (zakaz eksportu, magazynowanie), czy uważają, że jak zwykle nic nam nie grozi, bo jesteśmy w „dobrych relacjach” z tzw. sojusznikami?…

Oprócz zbóż – pszenicy, kukurydzy, ale i oleju słonecznikowego (z Rosji pochodzi 80% światowej produkcji!) – na horyzocie pojawiają się braki, nieznane od kilkudzisięciu lat. Prezydent Banku Światowego, David Malpass ostrzega, że czeka nas „ogromny szok z [brakiem] zaopatrzenia” w paliwa i żywność. (W jakim stopniu sam Bank Światowy przyczynia się do takich kryzysów, to temat na inną dyskusję.)

Wiele krajów przygotowuje się na najgorsze. Chroniąc swój rynek, Rosja i Chiny ograniczyły eksport nawozów sztucznych (Rosja należy do czołowych eksporterów nawozów azotowych, fosforowych i potasowych), a teraz rozważają całkowity zakaz, co może spowodować wręcz nieobliczalne światowe skutki. Rosja, posiadając całą tablicę Mendelejewa może w jednym momencie wstrzymać eksport kluczowych surowców (jako pierwszy przykład z brzegu – palladu, używanego do katalizatorów samochodowych, który pochodzi w połowie z Rosji; bajkowe wizje Grety o „ochronie środowiska” nie ziszczą się…). Chiny ogłosiły również zakaz eksportu nawozów fosfatowych, na razie do czerwca 2022 roku.

Temat można rozwijać dodając rynek paliw czy innych produktów – ale wszędzie dojdziemy do tego samego wniosku, że próby zdestabilizowania relacji gospodarczych pomiędzy znaczącymi podmiotami zawsze nieprzyjemnie odbijają się na całym świecie. A im bardziej znaczące, tym większe turbulencje prowadzące do katastrofy.

Jak wiemy, strategiczni parterzy BRICS (Brazylia, Rosja, India, Chiny i Afryka Południowa) nie poparli rezolucji ONZ potępiającej Rosję, a zamiast tego przygotowują swe kraje na tryb nadzwyczajny, chroniąc gospodarkę, hamując eksport, zwiększając import, magazynując kluczowe komponenty

Depopulacja, efekt czy cel?

Na świecie, efekt domina przełoży się na katastrofalny brak żywności, z głodem w Afryce i w konsekwencji ze spadkiem demograficznym. Analitycy wskazują, że właśnie powszechne zastosowanie nawozów sztucznych spowodował w XX wieku boom demograficzny na świecie. Eksplozja może szybko przemienić się w implozję, czyli depopulację. Czy niektórym z globalistów nie jest to po ich myśli? Czy szef sieci Visa uzasadniając wycofanie się firmy z Rosji i mówiąc o „zagrożeniu dla pokoju i stabilności” nie miał freudowsko na myśli zagrożenia, które strona zachodnia sama stwarza, z destabilizacją i możliwą depopulacją?

Europa, rządzona przez wyobcowanych ze świata biurokratów i/lub zideologizowanych bezrozumnych fanatyków (polskie władze są tego najlepszym przykładem), kładzie więc swą głowę pod topór. Jeśli operacja militarna na Ukrainie zakończy się szybko – z jedynym pragmatycznym rozwiązaniem w postaci utworzenia Ukrainy jako neutralnego państwa – obawy o światowe jestestwo znikną. Stosunki międzynarodowe znów ułożą się – oby po myśli współpracy i kooperacji, a nie bezustannej konfrontacji i podżegania – gospodarka znów będzie mogła funkcjonować. Ludzie, tak jak szybko medialnie zostali przekierowani z tzw. zagrożenia koronawirusem na zainteresowanie Ukrainą, tak szybko o niej zapomną, przygnieceni swoim troskami oraz nowymi wynalazkami globalistycznych manipulatorów (nowa plandemia? nowa wojna?)

Lokalnie rzecz ujmując, Ukraina będzie mogła liczyć na międzynarodowe wsparcie rozwoju gospodarczego, zaś Polska….

…Polska pozostanie największą ofiarą tej wojny. Do tej pory przyjęła bezwarunkowo ponad milion nachodźców, którzy logicznie rzecz biorąc mogliby być rozlokowani w zachodniej, nie objętej walkami, Ukrainie. Szacuje się, że przyjmie kilka kolejnych milionów, niektórzy wskazują na liczbę 5 milionów, inni na 7 milionów, a nawet 10 milionów osób opuszczających „swój kraj”, z których większość trafi do Polski, bo inne kraje albo nie przyjmują nikogo (Szwecja), a Niemcy nakładają limity („30 tysięcy”). Czemu się jednak dziwić tej ucieczce, jeśli rządy tego marionetkowego kraju nie potrafiły przez tyle lat zapewnić godnych warunków życia („winny Putin!”), nie poskromiły korupcji („winny Putin!”), a zamiast tego skupiały się na generowaniu konfliktów z sąsiadami. Nie dziwimy się, że ludność ucieka z takiego kraju, wszak już przed ostatnimi wydarzeniami nawet 70% ukraińskich respondentów miało zamiar opuścić swój kraj.

Po uspokojeniu się sytuacji międzynarodowej, Polska pozostanie z milionami obcych przybyszów. Skonsolidują się oni politycznie, mając swój „rząd na uchodźtwie” ulokowany w Warszawie, z jakimś komikiem, kabareciarzem czy grandziarzem na czele. Już wkrótce można spodziewać się nacisków na wprowadzenie w Polsce ukraińskiego jako drugiego obowiązującego języka.

Nie będziemy snuli wizji możliwego rozwoju wydarzeń w takiej Polsce – przyszłości pełnej nieuchronnych konfliktów, dyskryminacji rdzennych Polaków, pogarszających się warunków bytowych i jeszcze większej ohydniejszej propagandy rządowej oraz nieodzownego zamordyzmu. Mogliśmy odpowiedzialnie i zgodnie z polską racją stanu zachować ostrożność, wstrzemięźliwość, neutralność w światowych rozgrywkach wielkich mocarstw. Za zgodę na użycie dobrego imienia Ojczyzny jako pionka w rozróbie międzynarodowej, wszyscy poniesiemy konsekwencje.

Rząd PiS-u jednak „wyżywi się”.

Oprac. www.bibula.com 2022-03-07

Oficjalnie: Koszt utrzymania uchodźców w Polsce to 10 mld zł. „UE zadeklarowała 0,5 mld euro”.

Wstępne szacunki mówią, że koszt utrzymania miliona ukraińskich uchodźców to kilka miliardów złotych, a może nawet 10 mld zł, jeśli weźmiemy pod uwagę system edukacji, opieki zdrowotnej, zabezpieczenia społecznego – powiedział wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński.

8.03.2022 https://www.tvp.info/58922960/koszt-utrzymania-ukrainskich-uchodzcow-to-nawet-10-mld-zl-ile-zadeklarowala-ue-pol-miliarda-euro

Jabłoński powiedział w Polsat News, że wstępne koszty utrzymania miliona uchodźców szacuje się na co najmniej kilka, a może nawet 10 mld zł.

– A są to szacunki przy milionie osób, a będziemy mieć ich znacznie więcej. Nie wiadomo, jak długo to potrwa, kiedy ta wojna się skończy, nikt nie wie – tłumaczył Jabłoński.
Wskazał, że Unia Europejska zadeklarowała pół miliarda euro. – Ta kwota z całą pewnością nie wystarczy, zwłaszcza że ma być dzielona na wszystkie państwa i na projekty skierowane bezpośrednio do Ukrainy – mówił wiceminister.
W jego ocenie konieczne jest, by Unia dużo bardziej zdecydowanie wspierała państwa członkowskie, które przyjmują uchodźców. – Konieczne jest nie tylko wsparcie humanitarne, ale także wsparcie dla państw członkowskich – zaznaczył.
Jabłoński powiedział, że polska dyplomacja pracuje nad wzmocnieniem sankcji wobec Rosji, apelując zwłaszcza do Niemiec. – Nie blokujcie tych sankcji, koszt ich niewprowadzenia jest dużo większy niż chwilowe koszty ich wprowadzenia – powtórzył Jabłoński.
Jego zdaniem mitem jest, że Europa nie poradzi sobie bez surowców z Rosji. Zaprotestował też przeciwko porównywaniu węgierskiego sceptycyzmu wobec sankcji z niemieckim, bo – jak powiedział – „to Niemcy pompowali miliardy euro w Putina” i odpowiedzialność za dzisiejszą sytuację w Europie ponoszą przede wszystkim oni.
Wiceminister odniósł się też do kwestii przekazania samolotów Ukrainie, o czym mówił m.in. sekretarz stanu USA Antony Blinken. – Wszystkie decyzje w sprawach wojskowych to są decyzje NATO. Muszą być podejmowane w ramach NATO z uwzględnieniem bezpieczeństwa wszystkich członków sojuszu – powiedział. [tłumacząc na polski: Nie chcemy dać się bezpośrednio wrobić w wojnę. MD]

Prezydent Ukrainy jest powiązany z Klausem Schwabem, Justinem Trudeau i innymi „światowymi elitami”

Podobnie jak Trudeau, Zełenskij jest zwolennikiem Światowego Forum Ekonomicznego. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenskij stwierdził, że premier Kanady Justin Trudeau był jednym z powodów, dla których wszedł do polityki.

Po zakończeniu kariery komika i artysty oraz objęciu funkcji prezydenta Ukrainy w kwietniu 2019 roku Zełenski nazwał Trudeau „jednym z przywódców, którzy zainspirowali go” do „wchodzenia w politykę”.

https://legaartis.pl/blog/2022/03/07/prezydent-ukrainy-jest-powiazany-z-klausem-schwabem-justinem-trudeau-i-innymi-swiatowymi-elitami/

————————————-

Podczas gdy Zełenski wyrósł ze względnego zapomnienia do sławy – z perspektywy Zachodu, odkąd konflikt rosyjsko-ukraiński stał się w zeszłym tygodniu wiadomością międzynarodową, jego podziw dla Trudeau jest mniej zaskakujący, biorąc pod uwagę jego pochodzenie.

Podobnie jak Trudeau, Zełenskij jest zwolennikiem Światowego Forum Ekonomicznego Klausa Schwaba, globalistycznej organizacji stojącej za niesławnym programem „Wielkiego Resetu”, który mówi światu, że do 2030 r. „nie będzie miał nic i będzie szczęśliwy”.

Wszechobecne poparcie elity dla Zełenskiego, w tym poparcie lewicowego mega-sponsora George’a Sorosa, Trudeau, amerykańskiego prezydenta Joe Bidena i wszystkich stron głównego nurtu mediów, skłoniło wielu do kwestionowania prawdziwej motywacji stojącej za potępieniem Rosji przez rząd USA do kwestionowania Zachód i obawa, że ​​planowana jest kolejna zagraniczna wojna z udziałem Zachodu.

Ukraińska dziennikarka Daria Kaleniuk wystosowała we wtorek emocjonalny apel do brytyjskiego premiera Borisa Johnsona, wzywając go do nakazania NATO interwencji w wojnie na Ukrainie. Po tym, jak wydarzenie zostało pochwalone w zachodnich mediach, pojawiły się doniesienia, że ​​Kaleniuk jest nie tylko dziennikarzem, ale także członkiem WEF i prowadzi inicjatywy wspierane przez Sorosa w całej Europie Wschodniej.

Podczas gdy wiele osób jest sceptycznie nastawionych do rosyjskiego prezydenta Władimira Putina i jego wcześniejszych powiązań z KGB, wydaje się, że media głównego nurtu nie poświęcają drugiej stronie konfliktu uwagi, co niepokoi wielu, biorąc pod uwagę radykalny charakter WEF i jego cele Wielkiego Resetu .

Wielki Reset to radykalny socjalistyczny plan opracowany przez globalne elity, aby „zresetować” gospodarkę światową i zainstalować scentralizowany i ściśle regulowany totalitarny system międzynarodowy, podobny do chińskiego systemu kredytów społecznych.

Rzeczywiście, założyciel i przewodniczący WEF, Klaus Schwab, konsekwentnie chwalił chińskiego komunistycznego prezydenta Xi Jinpinga, w tym w tym roku w oświadczeniu, w którym powiedział chińskiemu przywódcy, że jego dyktatorski reżim jest pod jego „inkluzywnym” przywództwem, osiągnął „znaczące osiągnięcia społeczne i gospodarcze”.

Schwab chwali Chiny jako „inkluzywne” pomimo dowodów na to, że Chiny popełniają ludobójstwo na swojej muzułmańskiej populacji Ujgurów, prowadzą masowy program grabieży narządów i to, co krytycy nazywają „koszmarem pierwszego na świecie prawdziwie totalitarnego państwa”.

Z czysto strategicznego punktu widzenia, gdzie główną troską jest minimalizacja liczby zabitych i rannych, niektórzy odrzucają również pomysł ingerencji Zachodu w wojnę, ponieważ prowadziłoby to do eskalacji konfliktu, zamiast kończąc to.

Według doradcy do spraw publicznych USA J. Roberta Smitha, Zachód powinien w tym momencie sprzeciwić się wojskowemu zaangażowaniu USA-NATO na Ukrainie, twierdząc, że tylko pogorszy i tak już burzliwą i śmiertelną sytuację.

„Makabryczne skutki wielkich wojen są często niedoceniane, gdy się zaczynają. Weźmy wojnę domową. Niewielu ludzi, czy to na południu, czy na północy, mogło sobie wyobrazić, że wojna pochłonie od 600 000 do 850 000 istnień ludzkich, w zależności od szacunków. Na początku I wojny światowej żadna ze stron nie przewidziała oszałamiających 40 milionów ofiar wojskowych i cywilnych tego bezsensownego konfliktu” – napisał Smith.

„Kto naprawdę myśli, że wojna między USA a NATO i Rosją może ograniczać się do Ukrainy? Wojny są z natury nieprzewidywalne; mają swoją własną dynamikę. Rozprzestrzenianie się na kraje NATO wydaje się być sprytnym wyborem, czy to celowo, czy przez przypadek. Dlaczego Putin nie miałby atakować wrogich celów poza granicami Ukrainy? Dlaczego USA i NATO nie miałyby podjąć działań odwetowych, jeśli nie rozpocząć?”

W tak trudnych czasach coraz trudniej jest gwarantować informacje przeciwko systemowi i demaskować chytre elity. Mówienie o sprawach związanych z COVID oraz sytuacji agresji Rosji na Ukrainę z innej perspektywy jest ryzykowne. Wspieraj ciężką pracę, którą wykonujemy każdego dnia, opierając się na logice, zgodnie z którą informacje przechodzą oswojone tylko w kanałach głównego nurtu.

Prezydent Ukrainy: „Na naszej fladze nie ma krwi. Nigdy nie mordowaliśmy innych ludzi”. A kto dokonał Rzezi Wołyńskiej?

7 marzec 2022 https://wprawo.pl/prezydent-ukrainy-na-naszej-fladze-nie-ma-krwi-nigdy-nie-mordowalismy-innych-ludzi-a-kto-dokonal-rzezi-wolynskiej/

W poniedziałek (7.03.2022) prezydent Ukrainy Wołodymir Zełenski po raz kolejny wezwał NATO do zamknięcia nieba nad Ukrainą w celu powstrzymania rosyjskich bombardowań. Na naszej fladze nie ma krwi. Nie ma i nigdy nie będzie czarnych plam, nie ma swastyk. To, czego nigdy nie robiliśmy pod naszą flagą, to nie atakowaliśmy innych państw, nie zajmowaliśmy cudzej ziemi, nie mordowaliśmy innych ludzi – podkreślił Zełenski.

– Nigdy nie pragnęliśmy tej wojny, ale przyniesiono ją do nas. Nigdy nie chcieliśmy zabijać, ale musimy wyganiać wroga z naszej ziemi. Musimy znosić to, czego żaden inny naród Europy nie widział od 80 lat. Na naszej ziemi decyduje się czy ktoś inny w Europie może paść ofiarą podobnej agresji – stwierdził prezydent Ukrainy. – Ile jeszcze śmierci i zniszczenia potrzeba, by zabezpieczyć niebo nad Ukrainą? Czym ludzie w Charkowie czy Mikołajowie różnią się od ludzi w Hamburgu czy Wiedniu? – pytał.

Zełenski wezwał do zwiększenia presji na Rosję. – Potrzebny jest bojkot rosyjskiego eksportu. Bojkot importu do Rosji. Niech wojna przyjdzie też do nich. Wspólnota międzynarodowa powinna działać jeszcze bardziej zdecydowanie – zaapelował.

I tak oto w 12 dniu rosyjskiej agresji na Ukrainę dowiedzieliśmy się, że Ukraińcy nigdy nikogo nie mordowali. A kto dokonał ludobójstwa na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej? I kto stawia pomniki zbrodniarzom, którzy zaplanowali i przeprowadzili to ludobójstwo?

Gdyby prezydent Zełenski zapomniał, to przypominamy, że zrobili to Ukraińcy. I nie tylko nie poczuwają się do winy, ale gloryfikują ludobójców czyniąc z nich bohaterów Ukrainy. A Polacy mają to znosić w milczeniu, bo każde słowo protestu jest obecnie klasyfikowane jako działalność „ruskich onuc”.

Rosyjska agresja zasługuje na największe potępienie. Ale na takie potępienie zasługuje każda agresja. Ukraińskie ludobójstwo na Polakach też zasługuje na potępienie. Jeśli Ukraina nie zdobyła się na to do tej pory, to musi liczyć się z tym, że będzie jej to wypominane bez względu na okoliczności.

Dziś Rosja zrzuca bomby na ukraińskie domy i to jest barbarzyństwo. Ale barbarzyństwem było też okrutne wymordowanie ponad 100 tysięcy Polaków na Kresach w imię Ukrainy „czystej jak szklanka”.

I dlatego prezydent Zełenski nie ma prawa opowiadać o Ukraińcach jako o tych, którzy nigdy nikogo nie mordowali. Bo mordowali i to z wyjątkowym okrucieństwem. Do dziś żyją jeszcze świadkowie ich zbrodni, a to, co opowiadają, jeży włosy na głowie.

Zbigniew Troper / Fot. Jacek Międlar

„Zorganizowali pochód i ogłosili Samostijną Ukrainę. Potem chcieli nas zgładzić jak Rosjanie i Niemcy!” – świadek ukraińskiego ludobójstwa na Polakach [WIDEO]

Pan Zbigniew urodził się w 1929 roku w Przemyślanach, miejscowości oddalonej nieco ponad 40 km od Lwowa – bastionu polskiej kultury, inteligencji i dziedzictwa narodowego. W rozmowie, którą przeprowadziłem w ramach autorskiego projektu „Spotkanie ze świadkiem ukraińskiego ludobójstwa na Polakach”, Świadek ujawnia jak Ukraińcy w roku 1942 proklamowali powstanie Samostijnej Ukrainy, a następnie poczęli bestialsko … Czytaj dalej