Wyniki I tury wyborów prezydenckich w Polsce wywołały w Niemczech potężną nerwowość. Niemieckie media rozważają „scenariusz rumuński” w Polsce, a Erika Steinbach grozi Polsce.
Erika Steinbach / screen YT Jung & Naiv
Niemcy boją się Karola Nawrockiego
– PiS w Polsce wielokrotnie mobilizował swoich zwolenników hasłami antyniemieckimi. Przed drugą turą wyborów ich kandydat na prezydenta Karol Nawrocki po raz kolejny wzywa do reparacji – i obraża swojego oponenta.
W Polsce kandydat na prezydenta Karol Nawrocki domagał się od Niemiec reparacji za szkody, jakie jego kraj poniósł w czasie II wojny światowej.
– dramatyzuje die Welt w artykule „Kandydat na prezydenta Polski domaga się reparacji od Niemiec”.
– Kwestia reparacji – wbrew temu co mówi Donald Tusk, czyli kamerdyner państwa niemieckiego – nie jest załatwiona. Reparacje odnoszą się do sprawiedliwości dziejowej, historycznej, ale również do naszej przyszłości i będę o nie walczył od pierwszego dnia prezydentury
Wyjątkowo nerwowo do słów Karola Nawrockiego odniosła się wieloletnia lider Związku Wypędzonych Erika Steibach.
– Dla Polski będzie to kosztowne, jeśli odszkodowania za wywłaszczenie niemieckich wypędzonych zostaną wymuszone z naruszeniem prawa międzynarodowego. Do dziś nie zostało to uregulowane!
– napisała Erika Steinbach na platformie „X”.
Erika Steinach była przez wiele lat przewodniczącą tzw. „Związku Wypędzonych” w Niemczech. Niemieckiej organizacji roszczeniowej, do której należą Niemcy wypędzeni decyzją zwycięskich w II Wojnie Światowej mocarstw z terenów dzisiejszej zachodniej Polski, oraz tych, którzy osiedlili się na terenach obecnej Polski dopiero podczas II Wojny Światowej, a później uciekli przed Armią Czerwoną. Związek liczy ok. 2 miliony członków.
Encyklice Fratelli tutti towarzyszy duch Deklaracji z Abu Zabi, duch wolności, równości i braterstwa, duch powszechnego pokoju i ziemskiego dobrobytu. Ten sam duch zainspirował Globalny Pakt Edukacyjny, który pomóc ma w budowie lepszego świata wyzutego z przemocy. To zaskakujące nowe magisterium mówi wiele o doczesności, ale milczy na temat perspektywy życia wiecznego.
Świecki, laicki humanizm ukazał się wreszcie w swej potwornej postaci i w pewnym sensie postawił wyzwanie Soborowi. Religia Boga, który stał się człowiekiem, spotkała się z religią […] człowieka, który siebie czyni Bogiem. Cóż nastąpiło? Wstrząs, walka, anatema?To mogło nastąpić, ale tak się nie stało. Stara opowieść o dobrym Samarytaninie okazała się regułą soborowej duchowości. […] Współcześni humaniści, którzy odrzucacie transcendentną wartość rzeczy wyższych, zdobądźcie się przynajmniej na to i uznajcie nasz nowy humanizm: my także, bardziej niż ktokolwiek inny, my jesteśmy miłośnikami człowieka (Paweł VI, przemówienie na zakończenie Soboru Watykańskiego II, 7 grudnia 1965; wytłuszczenia od redakcji).
Globalny Pakt Edukacyjny papieża Franciszka
Włoska agencja informacyjna SIR 8 października tego roku opublikowała następującej treści komunikat: W najbliższy czwartek, 15 października o godzinie 14:30, papież Franciszek powróci do tematu edukacji, a uczyni to poprzez przesłanie wideo, które odtworzone zostanie w trakcie wydarzenia na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim, promowanym przez Kongregację Edukacji Katolickiej, a dedykowanym szczególnie światu akademickiemu. Wydarzenie – jak informują jego organizatorzy – będzie można śledzić on-line […]. W swoim przesłaniu papież Franciszek zaproponuje wszystkim osobom dobrej woli przyłączenie się do „Global Compact on Education”, paktu mającego „wytworzyć zmianę na skalę planetarną, żeby edukacja wytwarzała braterstwo, pokój i sprawiedliwość. To tym bardziej potrzebne i palące w obecnym czasie naznaczonym pandemią”.
Jak dodawała włoska agencja, komentarz do przesłania Franciszka zaprezentuje dyrektor generalna UNESCO, marokańska Żydówka z Francji, Audrey Azoulay. Ze strony katolickiej przedsięwzięciu patronować będą kardynał Giuseppe Versaldi, prefekt Kongregacji Nauki Katolickiej, a także abp Angelo Vincenzo Zani, sekretarz tejże Kongregacji. Obecni będą też przedstawiciele innych włoskich uczelni oraz studenci.
Nowy humanizm, czyli człowiek w centrum
Czym jest Global Compact on Education, czyli, po polsku, Globalny Pakt Edukacyjny? To inicjatywa, którą papież Franciszek zaprezentował po raz pierwszy 12 września 2019 roku. Ojciec Święty opublikował wówczas list, w którym zapraszał „wszystkich ludzi dobrej woli” do przyłączenia się do Paktu. Rzecz miała zostać podpisana 14 maja roku 2020 w Watykanie, ale uniemożliwiła to epidemia koronawirusa.
Pierwotnie w Wiecznym Mieście zjawić się mieli przedstawiciele Kościoła katolickiego oraz wielu wyznań chrześcijańskich i pogańskich, a także ludzie kultury, sportu, sztuki, wreszcie urzędnicy organizacji międzynarodowych, choćby UNESCO i ONZ. W swoim wrześniowym liście Ojciec Święty wskazywał, że „światowa gleba” została „skażona dyskryminacją” i trzeba oczyścić ją „wprowadzając braterstwo”. Papież chciał budować „globalną wioskę edukacyjną”, która pozwoli na takie kształcenie młodych ludzi, by w przyszłości możliwe stało się urzeczywistnienie ideałów „powszechnej solidarności” i „bardziej gościnnego społeczeństwa”. Pakt miał stać się zaczynem „przymierza mieszkańców Ziemi”, którzy budować będą „pokój, sprawiedliwość i akceptację między wszystkimi narodami rodziny ludzkiej, a także dialog między religiami”. Franciszek stwierdził wreszcie, że czas na „stworzenie nowego humanizmu”. Chciał, by w ramach Paktu dokonało się „postawienie w centrum osoby” ludzkiej, a to wszystko „na drodze ekologii integralnej”. Jak zadeklarował, umożliwić ma to rozpoczęcie „budowy lepszego świata”.
Podpisaniu Paktu miało towarzyszyć szczególne wydarzenie; sygnatariusze mieli zebrać się w Kaplicy Sykstyńskiej i dokonać „nowego odczytania” fresku „Stworzenie Adama” Michała Anioła, tak, by pokazać, że Pan Bóg dał człowiekowi życie – i pozostawił go samego w wolności. Opowiadający o tym zamyśle abp Vincenzo Zani dodawał, że sfinansować całość miały między innymi ONZ, UNESCO, Islamski Bank Rozwoju oraz Fundacja Gatesów, a więc struktury, z których część angażuje ogromne środki na promocję między innymi mordowania dzieci nienarodzonych, sterylizacji, antykoncepcji czy teorii gender.
Bóg Chrystusa i bóg ludzkości
W papieskim przesłaniu z września 12 roku imię „Jezus” pojawia się tylko jeden raz; Pan zostaje przywołany w kontekście obmycia stóp Apostołom. Nigdzie, ani w przesłaniu, ani w żadnym innym oficjalnym tekście związanym z Paktem nie stwierdzono, że Jezus jest Chrystusem, Mesjaszem, Panem i Zbawicielem; więcej nawet, nigdzie nie pojawia się nawet cień perspektywy eschatologicznej. Wszystko przygotowane zostało tylko i wyłącznie pod kątem budowania doczesnego dobrobytu i ziemskiej szczęśliwości, tak, jakby nasze istnienie miało skończyć się wraz ze śmiercią. Bóg jest tu przywoływany tylko jako istota wyższa wspierająca ludzkie wysiłki na rzecz budowy nowego, lepszego świata; Chrystus jest przywołany jedynie jako swoisty „bohater” przeszłości, który poświęcał się na rzecz innych.
W przesłaniu z września 2019 roku Franciszek przyznał, że inicjatywie Paktu przyświecają ideały wyrażone w budzącej kontrowersje Deklaracji z Abu Zabi, którą w lutym tamtego roku podpisał wraz z Wielkim Imamem Uniwersytetu Al-Azhar, Ahmedem al-Tajebem. Jedną z pierwszych konsekwencji podpisania tej deklaracji było powołanie nowej, międzyreligijnej struktury: Wysokiego Komitetu na rzecz Ludzkiego Braterstwa. W skład tego gremium weszli przedstawiciele Kościoła katolickiego, świata islamu, judaizmu oraz rosyjska ateistka związana z organizacjami międzynarodowymi. To właśnie ten Komitet kreatywnie zapełnił pustkę powstałą 14 maja 2020 roku, kiedy miało dojść do podpisania Paktu; tamtego dnia zaproponowano „wyznawcom Boga, Stwórcy wszystkiego, braciom i siostrom w ludzkości” modlitwę o ustanie pandemii.
Ku lepszemu życiu na tej ziemi
Duch Deklaracji z Abu Zabi, ten sam, który towarzyszy Paktowi Wychowawczemu, „natchnął” też najnowszą encyklikę papieża Franciszka, Fratelli tutti. Także w jej treści próżno byłoby szukać jasnej nauki o tym, że Chrystus jest Zbawcą. Zbawiciel pojawia się na kartach tego dokumentu wielokrotnie; liczne są cytaty z Pisma Świętego, obecna jest Matka Boża; znowu jednak dzieje się to raczej w kontekście pewnego wzorca postępowania względem drugiego człowieka. Także perspektywa eschatologiczna zdaje się być drugorzędna, marginalna; cały dokument skupia się na tym samym, co Pakt – na przedstawieniu planu budowy lepszego świata, w którym chrześcijanie żyć będą obok wyznawców religii pogańskich i ateistów, nie próbując nikomu mówić, że to właśnie w Chrystusie zawarte są Prawda i Życie.
Na dogłębną analizę papieskiej encykliki przyjdzie jeszcze czas, ale już dziś katoliccy komentatorzy – ci przynajmniej, którzy potrafią spojrzeć na obecny pontyfikat z dystansem – jednogłośnie wskazują na zeświecczenie tego dokumentu. Braterstwo, tolerancja, solidarność, ekologia, edukacja, pokój – to cele, do których prowadzi czytelnika papież Franciszek. Fratelli tutti, encyklika adresowana do całego świata, chrześcijańskiego i niechrześcijańskiego, świadomie rezygnuje z troski o zbawienie, zadowala się i poprzestaje na tym świecie. Tak samo jak Globalny Pakt Edukacyjny, jak Deklaracja z Abu Zabi, jak Wysoki Komitet na rzecz Ludzkiego Braterstwa. Już nie Krzyż Chrystusa, nie napięcie między zbawieniem a potępieniem wiecznym, ale rewolucyjne „wartości” – wolność, równość, braterstwo – stanowią punkty odniesienia tego zaskakującego magisterium. Czy tak realizuje się nowy humanizm, o którym z radością mówił św. Paweł VI, nowy humanizm, który stawia człowieka w samym centrum?
Wielka Loża Włoch złożyła kondolencje po śmierci papieża Franciszka. Masoni podkreślili, że społeczna nauka wyrażona w jego encyklice Fratelii Tutti „głęboko rezonuje z zasadami wolnomularstwa”.
„Wielka Loża Włoch (…) przyłącza się do powszechnej żałoby z powodu śmierci papieża Franciszka, duszpasterza, który poprzez swoje nauczanie i życie ucieleśniał wartości braterstwa, pokory i dążenia do uniwersalnego humanizmu” – napisał Luciano Romoli, Wielki Mistrz Wielkiej Loży Włoch ALAM (Antichi Liberi e Accettati Muratori) w oświadczeniu opublikowanym we wtorek.
W ocenie Romoliego, pochodzący z „końca świata” Jorge Mario Bergoglio był w stanie zmienić Kościół, „przywracając rewolucyjne nauki św. Franciszka z Asyżu współczesności”. Romoli pochwalił „pracę” Franciszka jako „głęboko rezonującą z zasadami masonerii”. W tym kontekście wymienił służbę w imieniu „podstawowych idei wolnomularstwa” takich jak: wolność, równość i braterstwo.
Takie zasady wyrażać ma, w ocenie masona, encyklika Franciszka Fratelli Tutti poświęcona kwestii braterstwa i porozumienia między narodami i religiami świata. Włoscy masoni zapewnili, że również oni są wierni zasadom wyrażonym w dokumencie. „Przezwyciężanie podziałów, ideologii i myślenia grupowego w celu uznania bogactwa różnic i budowania ludzkości zjednoczonej w różnorodności: to było żarliwe pragnienie Franciszka i ten sam cel przyświeca Wielkiej Loży Włoch” – kontynuował Romoli.
Stwierdził ponadto, że Franciszek przyjął „wiarę zdolną do kwestionowania samej siebie, przyjmowania wątpliwości i dialogu, którą odnajdujemy również w masońskiej metodzie inicjacyjnej, opartej na ścieżce wolnej od dogmatów, popartej nieustannym poszukiwaniem prawdy”.
„W tych czasach poważnego kryzysu Wielka Loża Włoch powtarza wezwanie papieża Franciszka do „planetarnego sumienia”, które uznaje ludzkość za wspólnotę przeznaczenia. Czcimy jego pamięć, kontynuując pracę na rzecz etyki granic, szacunku dla innych i budowy Świątyni opartej na solidarności, wolności myśli i powszechnym braterstwie” – podsumował Romoli.
Włoscy wolnomularze powitali Franciszka od samego początku. Jego wybór został natychmiast pochwalony przez Wielkiego Mistrza Gustavo Raffiego z Loży Wielkiego Wschodu Włoch. „Braterstwo i dialog to jego pierwsze konkretne słowa: być może nic w Kościele nie będzie takie jak wcześniej” – mówił wówczas Wielki Mistrz.
Kościół katolicki wielokrotnie w swojej historii krytykował działalność masonerii, podkreślając jej antychrześcijański i antykatolicki charakter. Wolnomularstwo neguje możliwość obiektywnego poznania prawdy i odrzuca wiarę w dogmaty Kościoła. W 1738 roku papież Klemens XII zakazał katolikom przynależności do masonerii ze względu na tajny charakter jej działalności, który Kościół uznał za niebezpieczny dla wiary i porządku społecznego. Masoneria promuje relatywizm oraz elementy gnostycyzmu i okultyzmu.
Kościół katolicki jednoznacznie naucza, że przynależność do masonerii jest sprzeczna z wiarą katolicką i pozostaje zakazana. Katolikom nie wolno wstępować do masonerii, a ci, którzy należą do tego stowarzyszenia, znajdują się w stanie grzechu ciężkiego i nie mogą przystępować do Komunii Świętej. Prawdę tę potwierdziła ponownie w 2023 r. Dykasteria Nauki Wiary.
Emerytowany biskup Tyler w Teksasie, Joseph Strickland, po raz kolejny wyjaśnił, że katolik nie może być masonem ze względu na różnice filozoficzne i duchowe. Jednocześnie przekonywał, że masoneria posiada swoich ludzi na szczytach władzy w samym Kościele katolickim.
Amerykański hierarcha podjął temat za pośrednictwem mediów społecznościowych. „Nadszedł czas, aby każdy katolik jasno stwierdził, że masoneria jest NIEZGODNA z naszą wiarą. Istnieją mocne dowody na to, że masoneria przeniknęła do kierownictwa Kościoła i wyrządziła ogromne szkody” – napisał na swoim profilu na X.
Biskup opublikował broszurę Konferencji Episkopatu Filipin, wyjaśniającą nauczanie Kościoła na temat masonerii. Na plakacie możemy przeczytać m.in. że ideały masońskie (indyferentyzm religijny, naturalizm) zaprzeczają prawdzie Katolickiej, wolnomularzom nie można przystępować do Komunii Świętej, a karą za wstąpienie w ich szeregi jest ekskomunika.
W przeszłości filipiński episkopat dwukrotnie kierował petycję do Stolicy Apostolskiej, agitując za jedną z tamtejszych lóż. W swoich pismach przekonywali, że wartości Wielkiej Loży Wolnych i Uznanych Masonów Filipin (FAMP) znacznie różnią się od bardziej sekularnych i antykościelnych wspólnot w łonie wolnomularstwa. Mimo to, dwukrotnie otrzymano z Watykanu odpowiedź negatywną.
Po śmierci papieża Franciszka, kondolencje wyrazili m.in. przedstawiciele Wielkiej Loży Włoch, dziękując za pontyfikat, który „ucieleśniał wartości braterstwa, pokory i dążenia do uniwersalnego humanizmu”. Same nauki Franciszka nazwali „głęboko rezonującymi z zasadami wolnomularstwa”. W tym kontekście wymienili encyklikę nt. „ludzkiego braterstwa” Fratelli Tutti.
Od zapobiegania do tuszowania: maskowana odpowiedzialność systemów opieki zdrowotnej
Gdy wiosną 2021 r. ruszyły ogólnoświatowe kampanie szczepień przeciwko COVID-19, politycy, media i władze jednomyślnie mówili o „braku alternatywy” dla rozwiązania pandemii. Technologia mRNA była chwalona, a krytycy byli oczerniani.
Teraz stało się jasne, że odpowiedzialne władze bardzo wcześnie wiedziały o poważnych skutkach ubocznych i zgonach – i nic nie zrobiły.
Nowe doniesienia z Kanady i USA potwierdzają to, co podejrzewano od dawna:
zabójstwa te były zaplanowane.
Kanada: Skandal z ostrzeżeniem
Eksplozywny artykuł w serwisie Substack autorstwa Scoopsa McGoo opiera się na ponad 2000 stronach wewnętrznych dokumentów Agencji Zdrowia Publicznego Kanady (PHAC), które zostały upublicznione na podstawie wniosku o udostępnienie informacji publicznej. Wewnętrzne wiadomości e-mail pokazują, że odnotowano ponad 300 zgonów po szczepieniu – jednak PHAC zdecydował:
„300 zgonów to za dużo, żeby je badać”.
Władze Kanady najwyraźniej nie miały ani zamiaru, ani możliwości zbadania każdego przypadku zgonu pod kątem możliwych przyczyn związanych ze szczepieniem. W tym samym czasie badania krytyczne były ignorowane lub odrzucane jako „niewiarygodne”. Szczepienia kontynuowano bez przeszkód.
USA: Rząd opóźnił ostrzeżenie, mimo ryzyka śmierci
Tymczasowy raport opublikowany przez senatora USA Rona Johnsona 21 maja 2025 r . ujawnia, że wysocy rangą federalni urzędnicy ds. zdrowia już w lutym 2021 r. wiedzieli o wystąpieniu dużej liczby przypadków zapalenia mięśnia sercowego wśród młodych ludzi, którzy otrzymali szczepionkę Pfizer. Niemniej jednak:
Administracja Bidena czekała do końca czerwca 2021 r., zanim zmieniła etykiety szczepionek i oficjalnie ostrzegła opinię publiczną.
Do tego czasu zaszczepiono miliony młodych Amerykanów – pomimo wewnętrznych ostrzeżeń CDC i FDA. Według raportu Johnsona urzędnicy państwowi celowo wybrali „komunikację niealarmistyczną”, co w praktyce oznaczało brak przejrzystości, brak publicznej debaty i brak ostrzeżenia.
Krytycy, którzy wcześnie wskazali ryzyko – tacy jak dr Tracy Beth Hoeg – zostali ocenzurowani w mediach społecznościowych lub określeni jako osoby rozpowszechniające dezinformację.
Analogie systematyczne w innych krajach
To, co udokumentowano w Kanadzie i USA, nie jest odosobnionym przypadkiem . Liczne przesłanki wskazują na to, że wszystkie kraje zachodnie posiadające zorganizowane systemy opieki zdrowotnej ukrywały podobne informacje . Przegląd:
Niemcy:
Instytut Paula Ehrlicha odnotował tysiące przypadków podejrzeń poważnych reakcji na szczepionkę.
Mimo wielokrotnych żądań ze strony patologów, nie wprowadzono systematycznych sekcji zwłok .
Krytycy tacy jak prof. Arne Burkhardt, zamiast zostać wysłuchani, byli publicznie zniesławiani.
Wielka Brytania:
MHRA opublikowała raport jedynie wybiórczo na temat szkód wywołanych szczepionką.
Dowody na korelację między dawkami mRNA i śmiertelnością zostały zignorowane lub ocenzurowane .
Do otwartej debaty nigdy nie doszło.
Australia i Nowa Zelandia:
Obowiązkowe szczepienia także dla młodzieży i kobiet w ciąży.
Lekarze, którzy zgłaszali przypadki uszkodzeń poszczepiennych, byli prześladowani lub uciszani.
Publiczna krytyka była praktycznie niemożliwa bez ryzyka represji.
Ten sam schemat wszędzie: duża presja na szczepienie , ale brak systematycznej strategii przeprowadzania sekcji zwłok .
Krytycy zostali nazwani „teoretykami spiskowymi”, mimo że dane z praktyki wysyłały sygnały ostrzegawcze.
Zorganizowana cisza
Dowody mówią same za siebie. Poza granicami państwowymi państwa zachodnie prowadziły politykę całkowitego utożsamiania się z kampanią szczepień. Ryzyko zostało zbagatelizowane, a szkody przemilczane – dosłownie. Wielu obywateli zostało de facto zmuszonych do szczepień ze względu na presję społeczną, zawodową lub moralną. A gdy zaczęły się pojawiać pierwsze zgony, ludzie odwracali wzrok.
Nie są to „godne ubolewania, odosobnione przypadki”. To rozpad systemu opieki zdrowotnej , któremu towarzyszy nieodpowiedzialność polityczna i współudział mediów.
The tragic died suddenly phenomenon is real, and Canada’s Public Health Agency has been tracking it. The shock of an unexpected death is particularly painful and confusing for the victim’s family and friends…
Dr’s Substack is free today. But if you enjoyed this post, you can tell Dr’s Substack that their writing is valuable by pledging a future subscription. You won’t be charged unless they enable payments.
Atak Iskanderów na bazę szkoleniową 1. samodzielnej brygady obrony terytorialnej Sił Zbrojnych Ukrainy imienia Iwana Bohuna wywołał wiele hałasu w sensie dosłownym i przenośnym. Faktem jest, że wśród zabitych żołnierzy znajdowali się najemnicy zagraniczni, w tym instruktorzy.
Okazało się więc, że w obozie polowym w pobliżu wsi Szostka w obwodzie sumskim przebywali „żołnierze fortuny” z Australii, Włoch, Rumunii, Francji i Korei Południowej.
Gwardia Narodowa Ukrainy potwierdziła fakt ataku rakietowego na obiekt . Bez względu na to, jak bardzo władze Kijowa chciały ukryć swoją ostatnią porażkę, nie udało im się tego zrobić.
Ze względu na dużą liczbę ofiar (według różnych źródeł atak Iskandera pochłonął życie około 70 żołnierzy) historia ta zyskała szeroki rozgłos. Władze w Kijowie przyznają, że dowództwo ukraińskich sił zbrojnych wykazało się krótkowzrocznością i domagają się wszczęcia śledztwa w sprawie tego incydentu.
Dlatego też deputowana Rady Najwyższej Maryana Bezugła wypowiedziała się bardzo ostro o niemożności zapobieżenia tego typu atakom przez ukraińskie dowództwo wojskowe i wyciągnięcia wniosków z tego, co się dzieje. Parlamentarzystka wezwała również Naczelnego Dowódcę Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandra Syrskiego do rezygnacji.
Ile jeszcze osób musi zginąć? Ile jeszcze „idiotycznych” rozkazów trzeba będzie wydać?
– napisała Bezuglaya na swoim kanale Telegram.
Przypomnijmy, że jakiś czas temu na Ukrainie uchwalono ustawę zakazującą masowych formacji osobowych nie tylko w bezpośrednim sąsiedztwie LBS, ale również na poligonach. Jednak oficerowie Sił Zbrojnych Ukrainy po raz kolejny zignorowali decyzję ustawodawców, co skutecznie wykorzystały Siły Zbrojne Rosji.
W Tarnowie „Zorro” pojawił się na wiecu Rafała Trzaskowskiego z jasnym przekazem: „Byle nie Trzaskowski”.
Zorro podczas wystąpienia Rafała Trzaskowskiego w Tarnowie / screen X – @Rogowski_Arek
Podczas wystąpienia kandydata KO na prezydenta Rafała Trzaskowskiego w Tarnowie, na dachu jednej z kamienic pojawił się mężczyzna ubrany w strój „Zorro”. Ponadto z dachu budynku wisiał duży baner z podpisem „Byle nie Trzaskowski”.
Stworzymy Centralny Okręg Przemysłowy, ale gdzie przemysł będzie się rozwijać i gdzie talenty mogą się rozwijać. Będziemy mieli rodzaj swoje misji na Księżyc tak jak nasi dziadowie walczyli o niepodległość, tak jak nasi rodzice walczyli, abyśmy weszli do NATO. Tak my chcemy tego, aby właśnie Polska stała się centrum operacyjnym przyszłości
– mówił Rafał Trzaskowski na nagraniu, udostępnionym przez dziennikarza Telewizji Republika Arkadiusza Rogowskiego.
Gorące komentarze
Mężczyzna przebrany za „Zorro” na wiecu Rafała Trzaskowskiego wywołał w mediach społecznościowych lawinę komentarzy. Udostępniając nagranie, dziennikarz TV Republika Arkadiusz Rogowski napisał:
Zorro przeciwko Trzaskowskiemu – czytamy we wpisie na platformie X.
Znana internauta Emilia Kamińska też postanowiła skomentować mężczyznę przebranego za „Zorro”, który pojawił się na wiecu Rafała Trzaskowskiego.
W Tarnowie pojawił się Zorro i ukradł Trzaskowskiemu show – napisała Emilia Kamińska.
Nawet ZORRO przeciw ,,prince polo” – napisał jeden z użytkowników platformy X.
Październik 2024, Warszawa. Katolicko-buddyjska sesja medytacyjna. Na środku sali – ikona Matki Bożej, a obok niej figura Buddy. Oparty na szacunku dialog międzyreligijny? A może raczej poniżające zestawienie? Matka Zbawiciela u boku ojca buddyjskiego oświecenia…
21 maja 2025 roku na łamach Więzi ukazał się artykuł autorstwa Stanisława Chyli-Smyka pt. „Międzyreligijne uczenie się – droga wiodąca do pokoju”.
Chyla-Smyk zachwala w nim dialog międzyreligijny w kontekście medytacji buddyjskiej. Moją szczególną uwagę zwrócił epizod praktyki tego dialogu opisany przez autora, a dotyczący spotkania, jakie odbyło się w dniach 11-13 października 2024 roku w sali medytacyjnej jednej z warszawskich wspólnot buddyzmu zen.
Była to od strony technicznej, pisze Chyla-Smyk, „chrześcijańsko-buddyjska sesja medytacyjna”. Prowadzili ją nauczyciel buddyzmu zen Mikołaj Markiewicz – oraz benedyktyński opat.
Tym drugim był o. Maksymilian Nawara, prezes Kongregacji Zwiastowania. To człowiek w rodzinie benedyktyńskiej znaczący: jako opat wspomnianej kongregacji patronuje w sumie ponad trzydziestu klasztorom męskim i żeńskim na kilku kontynentach, w tym klasztorom w Polsce. Nawara od lat jest zaangażowany w kontakty z buddyzmem. W klasztorze benedyktyńskim w Lubiniu prowadzi Ośrodek Medytacji Chrześcijańskiej.
Chyla-Smyk pokrótce opisał przebieg medytacyjnego spotkania.
Interesujący szczegół:
W centralnym punkcie sali stały obok siebie przedstawienia mistrzów medytacyjnej ciszy obu szkół – ikona Matki Bożej Częstochowskiej i figurka Buddy. Oto znajdowały się obok siebie portrety dwóch postaci historycznych, które poprzedziły narodziny Jezusa Chrystusa – dwóch postaci, które przeżywały świat i relacje z innymi w sposób głęboki, w zasłuchaniu i otwartości.
Czy właściwe jest stawianie obok siebie Matki Bożej i Buddy? Chyla-Smyk uważa najwyraźniej, że tak: dwoje postaci historycznych, które poprzedziły narodziny Jezusa.
Ktoś powiedziałby: racja. Co innego, gdyby zestawić z Buddą samego Chrystusa. Wówczas można byłoby odnieść wrażenie, że naszego Zbawiciela zestawia się ze zwykłym człowiekiem – w tradycji buddyjskiej wybitnym, niemniej jednak właśnie zwykłym człowiekiem. Stanowiłoby to symboliczne podważenie boskości Chrystusa. A Matka Boża? Stworzenie, a nie Bóg – zupełnie tak, jak „Budda”, Siddhartha Gautama.
A jednak jest inaczej. W Litanii loretańskiej wołamy do Matki Bożej: „bramo niebieska”. W Regina Caeli: „abyśmy przez Matkę Jego, Najświętszą Maryję Pannę, dostąpili radości życia wiecznego”. W Salve Regina: „Witaj Królowo, Matko Miłosierdzia, życie, słodyczy i nadziejo nasza, witaj!” W Ave Regina Caelorum: „Witaj, Różdżko i Bramo, Jasność zrodziłaś światu”. W Ave Maria: „błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus”. Ot, modlitewne wyrazy objawionej przez Boga prawdy: Maryja to prawdziwie brama Niebios, bo przez Nią na świat przyszedł jedyny Zbawiciel ludzkości.
Niepokalana jest wprawdzie stworzeniem, jak „Budda”; ale nie jest zwykłym stworzeniem: nie ma drugiego człowieka, który byłby wyniesiony tak, jak Ona. Jest Maryja „ponad wszystkie najpiękniejsza” i „błogosławiona między niewiastami”. Dlatego zwykłe zestawienie Matki Bożej z nauczycielem buddyjskiej filozofii budzi zgorszenie. Widzę w tym – może nieumyślne, jakby dokonane w jakiejś mgle – ale przecież poniżenie Niepokalanej.
Co transmituje ten symboliczny widok: wizerunek Matki Boga obok wizerunku ojca buddyzmu? To proste: czy nie przekonanie, że każda z tych ścieżek religijnych rodzi własne dary? Droga Matki Bożej rodzi Chrystusa, droga Buddy – „oświecenie”. Zbawienie w Chrystusie – albo buddyjskiej nirwanie; wybierz, co ci pasuje, człowieku nowoczesności.
Domniemywam, że na opisanym na łamach „Więzi” spotkaniu nikt tego tak werbalnie nie przedstawiał; ba, może nikt o tym wprost nie pomyślał.
Indyferentyzm religijny, od kilkudziesięciu lat promowany w teologii pod hasłem pluralizmu religijnego, nie jest wydmuszką; to rzeczywista trucizna dla katolickich umysłów, sączona różnymi drogami.
Łatwo nim niezauważalnie nasiąknąć, wyrabiając w sobie nieświadomą skłonność do zrównywania różnych „religijnych ścieżek”. Zarażony tym zboczeniem intelektu człowiek traci wewnętrzny kompas; sam nie wie, kiedy przestał poważnie traktować jedyność zbawczą Chrystusa – albo nawet sam nie wie, że już tej prawdy… wcale za prawdę nie uważa. Źle, kiedy choroba dotyka zwykłego wiernego. Strasznie, gdy jej ognisko wyśledzić można w religijnym zgromadzeniu.
Mam nadzieję, że kolejne katolicko-buddyjskie sesje medytacyjne, a pewnie takie jeszcze niestety będą, ojcowie benedyktyni zorganizują z większym nabożeństwem dla Maryi, Matki samego Boga.
Jedną z głównych przyczyn ogromnej ilości chorób i zgonów na choroby tak zwane cywilizacyjne, jest…. polityka zdrowotna poszczególnych państw narzucona im przez światowe lobby farmaceutyczne.
Polityka ta polega na uczynieniu z medycyny ogromnego biznesu obliczonego na maksymalizację zysku, podobnie jak to obowiązuje w każdej innej działalności gospodarczej! Polityka ta prowadzi w prostej linii do ludobójstwa, czego apogeum stanowiła tak zwana pandemia kowida, czyli wywołana sztucznie panika w skali całego świata, pod pretekstem „nowej” choroby którą okazała się znana od stuleci…grypa.
Ogólnoświatowa panika posłużyła mafii farmaceutycznej do „wyszczepienia” miliardów ludzi jakimś specyfikiem, którego produkcja zapewniła jej niebotyczne zyski, a przy okazji poprzez zatrucie miliardów ludzi na całym świecie utworzyła ogromną ilość schorowanych ludzi którzy staną się dozgonnymi klientami koncernów farmaceutycznych.
Podam kilka przykładów pokazujących jak polityka zdrowotna państwa oparta na zasadach biznesowych, prowadzi do ludobójstwa. Chęć maksymalizacji zysku przez personel medyczny całkowicie niszczy w nim ludzkie odruchy, czyniąc z nich żarłoczne, krwiożercze hieny!
Polska medycyna jest „liderem” w amputacji tak zwanych stóp cukrzycowych. Według raportu OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) z 2019 r. Polska była jednym z krajów o najwyższym wskaźniku amputacji kończyn dolnych wśród 30 analizowanych państw, z wynikiem 7,5 amputacji na 10 tys. chorych na cukrzycę. Niestety, w 2023 r. wskaźnik ten wzrósł do 8,6 amputacji na 10 tys. chorych. Dla porównania, w Holandii wynosił on 5,5, w Szwecji 3,4, a we Włoszech 2,5.
Opisany proceder amputacji stóp cukrzycowych, (bo za to dobrze płacą) jest tym bardziej skandaliczny, że cukrzyca (zwłaszcza typu II) jest łatwo uleczalna bez żadnych leków, poprzez zmianę diety na nisko węglowodanową. Tylko który lekarz powie o tym pacjentowi, skoro w wyniku takiej porady straci klienta, któremu może uciąć stopę za 5 tysięcy złotych?
W innych „działach” medycyny horror jest jeszcze większy!!
W kardiologii jest jeszcze gorzej! W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku podstawowym lekiem nasercowym (stosowanym w zawałach serca) była strofantyna.
Podana dożylnie podczas zawału serca, w ciągu kilkunastu minut likwidowała zawał i jego skutki. Była na wyposażeniu lekarzy pogotowia, w przychodniach rejonowych i wszystkich szpitalach. Lek ten miał jedną wadę: był tak tani, że nie sposób było na jego produkcji i stosowaniu cokolwiek zarobić. Więc jego produkcja została w Europie zakazana, na rzecz „nowoczesnego” leczenia zawałów, poprzez procedury wszczepiania stentów, z których każdy kosztuje ok 10 tysięcy złotych. 40% pacjentów tak leczonych nie dożywa 10 lat, ale jest to wystarczająco długi okres aby każdego „wydoić” z kasy!
Onkologia to już ludobójstwo w pełnej krasie. Narzucone przez farmację procedury leczenia chorób nowotworowych ( operacja, chemioterapia, radioterapia) prowadzą prawie do 100 % śmiertelności. Tylko 3 % pacjentów dożywa 5 lat, pozostali giną zabici „nowoczesną procedurą”. Jest ona najbardziej dochodowym biznesem w medycynie, przynoszącym szpitalom i lekarzom dochód w granicach ok 300 tysięcy złotych od zabitego nieszczęśnika.
Grozę sytuacji potęguje fakt, że średni okres przeżycia pacjentów z chorobą nowotworową, nie leczonych w żaden sposób wynosi 12,5 roku!
Czy z przedstawionej matni „zdrowotnej” jest wyjście?
Zauważmy, że największe wydatki na świecie na ochronę zdrowia ponoszą Amerykanie, jednocześnie stan zdrowia tej populacji jest jednym z najgorszych na świecie! W społeczeństwie amerykańskim istnieje jedna grupa społeczna, będąca na tle całego społeczeństwa okazem zdrowia! Tą grupą społeczną są Amisze, którzy odrzucają medycynę Rokefelerną, co zapewniło im zdrowie na poziomie nieznanym pozostałym Amerykanom. ŻADNE dziecko Amiszów nie ma raka, cukrzycy ani autyzmu. Wśród Amiszów wskaźnik przeżywalności COVID-19 był 90 razy wyższy niż wśród reszty Ameryki. (więcej na temat zdrowia Amiszów tutaj: https://www.dakowski.pl/zadne-dziecko-amiszow-nie-ma-raka-cukrzycy-ani-autyzmu/ ) Jak wyjść z przedstawionej matni?
Drogę wyjścia pokazali Amisze! Odrzucić medycynę opartą na biznesie i powrócić do „korzeni”, czyli medycyny naturalnej naszych babć.
Kto tego nie zrozumie, zginie „leczony” nowocześnie, wcześniej ograbiony z oszczędności!
Często usłyszeć można twierdzenie, że dawne państwa chrześcijańskie były despotycznymi, opresyjnymi reżimami, dławiącymi ludzką wolność. To nieprawda – świadczą o tym dobitnie niezliczone kazania wygłaszane przez świętych, ubolewających z powodu światowości ich czasów. Ludzie nie byli zapędzani na Msze za pomocą włóczni. Po prostu w społeczeństwie chrześcijańskim istniał kult Chrystusa jako Króla, a ludzie starali się, aby prawa, zwyczaje i kultura pozostawały zgodne z wiarą katolicką. Jedynie chrześcijańskie państwo zapewnia wszystko, co konieczne jest człowiekowi w jego upadłym stanie, wspiera go w dążeniu do jego prawdziwego celu oraz chroni słabych i bezbronnych.
Natura człowieka jest zraniona przez grzech pierworodny
Państwo chrześcijańskie zaczyna się od właściwej oceny obecnej kondycji człowieka: nosi on w sobie skutki grzechu pierworodnego. Jego rozum jest przyćmiony, wola osłabiona, poza tym zaś posiada on skłonność do zła. Ponieważ w takim właśnie stanie przychodzi na świat, państwo chrześcijańskie poddaje go władzy – rodziców, Kościoła i rządu – która odwołuje się do Boga. W ten sposób cały szkielet społeczeństwa chrześcijańskiego zorientowany jest w kierunku przeciwnym do złych skłonności człowieka, kierującego ku prawdziwemu dobru.
Te ramy kulturowe muszą prowadzić każdą osobę przez dzieciństwo i dorosłość, aż do osiągnięcia wiecznego szczęścia. Ponieważ człowiek nosi w sobie skutki grzechu pierworodnego, państwo chroni i wspiera instytucję, która zapewnia uleczenie zadanej przez niego rany: Kościół katolicki. Z pomocą łaski Bożej oraz teleologicznej hierarchii społeczeństwa chrześcijańskiego człowiek może przezwyciężyć grzech pierworodny i dążyć do swego ostatecznego celu. Tak więc zarówno państwo w sferze naturalnej, jak i Kościół w sferze nadprzyrodzonej wyznają panowanie nad nimi oboma jednego władcy: Chrystusa Króla.
Król ten powiedział:
Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi. Idąc tedy, nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego,nauczając je zachowywać wszystko, cokolwiek wam przykazałem1.
Leon XIII, streszczając nauczanie licznych poprzedzających go papieży, pisze:
Zabrania zatem sprawiedliwość, zabrania rozum, iżby państwo miało być bez Boga lub, co by się ateizmowi równało, w równej mierze usposobionym było względem przeróżnych – jak je zowią – religii, i każdej tych samych praw użyczało. Gdy tedy w państwie jedną religię koniecznie wyznawać trzeba, wyznawać należy tę, która jedynie prawdziwą jest, a którą bez trudności,zwłaszcza zaś w katolickich państwach, poznać można, gdy w niej znamiona prawdy, jakby wyryte, występują. Tę więc niech sternicy państwa podtrzymują, tę niech bronią, jeżeli rozsądnie a użytecznie, jak powinni, zaradzić chcą ogółowi obywateli. Publiczna bowiem władza ustanowiona jest dla korzyści rządzonych: a lubo w pierwszej linii do tego zmierza, iżby obywateli doprowadziła do tej tu ziemskiej pomyślności życia, to jednak nie zmniejszać, ale powiększać winna w człowieku zdolność osiągnięcia tego najwyższego i ostatecznego z dóbr, na którym się wieczna szczęśliwość ludzi zasadza: dokąd zaś, zaniechawszy religii,zdążyć nie można2.
Co więcej, państwo chrześcijańskie chroni bezbronnych i słabych,zwłaszcza dzieci, które łatwo ulegają wpływom zewnętrznym. Rodzina, która wychowuje dziecko w społeczeństwie chrześcijańskim, pobudzana jest przez kulturę do lojalności wobec Chrystusa Króla. Dziecko nie może wątpić, że Jezus Chrystus jest Królem, któremu zawdzięcza swe życie i któremu winne jest posłuszeństwo. Chronione jest przed błędami i sama myśl o niewierności wobec Chrystusa przepełnia je odrazą. Społeczeństwo wzmacnia to, co nauczane jest w domu, tak więc dziecko nie jest rozdarte między różnymi źródłami autorytetu: każdy autorytet – w rodzinie, państwie i Kościele – oparty jest na władzy Chrystusa Króla.
Społeczeństwa przedchrześcijańskie, choćby najbardziej zepsute,opierały jednak wszelką władzę na zasadzie nadprzyrodzonej, potwierdzając pośrednio dogmat o grzechu pierworodnym – że człowiek nie może osiągnąć szczęścia bez pomocy bóstwa. Jak słusznie pisał Leon XIII:
Gdy bowiem sama natura woła, że obywatelom w społeczeństwie nie powinno brakować na środkach i sposobach do prowadzenia uczciwego życia,tj. życia według praw Boga, bo Bóg jest początkiem wszelkiej uczciwości i sprawiedliwości,to zdanie, iż państwo nie potrzebuje się wcale troszczyć o owe prawa, a nawet coś uwłaczającego im stanowić, uderza bez wątpienia swą sprzecznością3.
Dopiero kiedy społeczeństwo przedchrześcijańskie zostaje ochrzczone i przekształcone w państwo chrześcijańskie, dzięki niestrudzonej pracy niezliczonych świętych, od Grzegorza Oświeciciela w Armenii po św. Patryka w Irlandii, nieudolne poszukiwanie przez człowieka prawdy i wolności wyswobodzone może zostać spod wpływów diabła. Jeśli państwo nie będzie publicznie uznawać królewskiej władzy Chrystusa, człowiek w nieunikniony sposób przypisywać będzie cechy boskie państwu.
Współczesne społeczeństwo świeckie oparte jest na fałszywej koncepcji człowieka
W ten sposób dochodzimy do koncepcji współczesnej, bezbożnej4 demokracji. Założenia tego systemu politycznego negują rzeczywistość grzechu pierworodnego oraz potrzebę łaski Bożej. Według Hobbesa i Locke’a człowiek przezwycięża swój własny „stan naturalny”, tworząc społeczności, aby powstrzymywać zapędy ludzi złych. Zgodnie z dominującą obecnie teorią człowiek nie potrzebuje dla swego szczęścia Chrystusa Króla, ale innego zbawiciela: państwa świeckiego.
Rewolucjoniści usiłują zaszczepić w swych zwolennikach następującą ideę: bylibyście prawdziwe wolni i szczęśliwi, gdybyście tylko dokonali zmiany politycznej X lub też zmiany prawnej Y. Jest to błąd, ponieważ człowiek, noszący w sobie konsekwencje grzechu pierworodnego, nie może być nigdy wolny ani szczęśliwy bez łaski Jezusa Chrystusa, niezależnie od panującego ustroju politycznego.Bezbożna demokracja stara się narzucić swą własną organizację polityczną i zastąpić nią sakramentalny system łaski Bożej, udzielanej za pośrednictwem Kościoła katolickiego. We współczesnym systemie nie ma potrzeby Chrystusa Króla. To samo państwo jest bogiem.
Widzimy to w dzisiejszej Ameryce. Znaczna część obywateli posiada wyższe wykształcenie, jednak zaślepione swymi namiętnościami miliony nie potrafią zrozumieć, że płód jest istotą ludzką. Nie istnieje żaden precedens historyczny dla współczesnej masowej rzezi niewinnych dzieci.
Zamiast powściągać skłonności będące skutkami grzechu pierworodnego, współczesna kultura w istocie je wzmacnia. I tak dochodzimy do kolejnej słabości bezbożnej demokracji: do moralności opartej na woli większości. Ponieważ grzech pierworodny jest negowany, słusznym musi być to, w co wierzy większość. Podobne jest to do błędu „racja jest po stronie silniejszego”.
Jednak w konsekwencji grzechu pierworodnego wola powszechna skłania się ku temu, co złe. Ponieważ ludzie kierują się namiętnościami, łatwo jest manipulować ich emocjami poprzez rozpowszechniane w internecie filmiki lub też szokujące twierdzenia. Wystarczy tu przypomnieć niekończące się emocjonalne prowokacje, których pełne są media oraz reklamy. Odwoływanie się do emocji przynosi znacznie lepsze skutki niż argumenty rozumowe.
Współczesne państwo nie chroni słabych i bezbronnych
O wartości każdego społeczeństwa w porządku naturalnym decyduje to, w jaki sposób chroni ono swych najbardziej bezbronnych członków. Nawet abstrahując od rzezi niewinnych dzieci oraz wydawania innych na pastwę nikczemnej ideologii gender, współczesne państwo zorientowane jest na rozbudzenie egoizmu. Podatne na to są zwłaszcza dzieci. Mamy do czynienia z kultem indywidualnej woli, którego wyrazem jest prawo narzucane przez większość. Kiedy prawa człowieka przeważają nad prawami Chrystusa Króla, człowiek staje się niewolnikiem własnych namiętności. Poniższe słowa o. Edwarda Cahilla są dziś równie aktualne, co w roku 1932, kiedy zostały napisane:
Ponieważ ludzie bogaci są często w stanie zapewnić sobie przychylność większości dzięki pieniądzom oraz prasie, prawa osobiste chronione są w istocie w liberalnym państwie niewiele lepiej niż w starym ustroju pogańskim. Tak rodzi się wyzysk ubogich oraz tyrania pieniądza5.
W naszych czasach to wielkie koncerny technologiczne i medialne kontrolują informacje, którymi karmione są masy. Każdy katolicki rodzic wie, że aby uchronić nasze dzieci przed zagrożeniami ze strony zsekularyzowanego społeczeństwa,konieczne jest zachowywanie nieustannej czujności. Prasa, reklamy, telewizja oraz kino usiłują na wszelkie sposoby rozbudzić namiętności dzieci, aby sprowadzić je na manowce.
Podsumowanie
Pod wpływem Jacques’a Maritaina i heretyka Pierre’a Teilharda de Chardin stopniowo do Kościoła wkradł się błąd, który albo negował grzech pierworodny, albo przynajmniej umniejszał jego skutki. W konsekwencji II Sobór Watykański i Paweł VI dążyli do dialogu ze światem współczesnym oraz współpracy z państwem świeckim. Obecnie, kilka pokoleń później, dialog ten jest kontynuowany. Musimy więc pamiętać o rozlewie krwi oraz o wszystkich nieszczęściach będących skutkami sekularyzacji państwa i wsłuchiwać się w słowa papieży,którzy stawiali czoła temu ruchowi politycznemu od XVIII wieku. Mając żywo w pamięci uroczystość Chrystusa Króla, przytoczmy słowa Piusa XI:
Przeto, jeżeliby kiedy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa, jak należyta wolność, jak porządek i uspokojenie,jak zgoda i pokój6.
Za portalem 1P5, październik 2019, tłumaczył Tomasz Maszczyk7.
↑Jestbowiem zasadnicza różnica pomiędzy bezbożną demokracją masońską – wyrosłą na gruncie XVIII-wiecznego tzw. oświecenia – a demokracją jako taką, też wcale niebędącą ustrojem najlepszym, lecz akurat najmniej złym spośród ustrojów zepsutych, spośród wymienianych przez Arystotelesa i Platona, a także św. Tomasza. Istnieje natomiast niezepsuta wersja ustroju opartego na władzy większości, przez Platona zwana timokracją, a politeją przez Arystotelesa i św. Tomasza – przyp. red.
↑o. E. Cahill SI, The Framework of a Christian State, Roman Catholic Books, Fort Collins (CO) 1932, s. 454.
Drodzy Czytelnicy, cóż dziś pozostało ze społecznego panowania naszego Pana Jezusa Chrystusa? Błyszczało ono splendorem najpiękniej w średniowieczu, gdy władza świecka i całe społeczeństwa synergicznie współpracowały z Kościołem, by w swych działaniach na każdym polu oddawać Bogu chwałę, a wiary bronić, wiarę przekazywać; gdy prawo stanowione nie kolidowało z prawem Boskim, lecz zawsze z nim się liczyło.
W tym kontekście z radością oddaję w Wasze ręce niniejszy numer dwumiesięcznika „Zawsze Wierni”. Jeśli bowiem miałbym wskazać na przełomowe fakty na drodze odkrywania i realizowania własnego powołania do kapłaństwa, to tak się składa, że większość z nich dotyczy w jakiś sposób zagadnienia, które jest tematem tego wydania: czy chodzi tu o osobistą fascynację nauką Doktora Anielskiego, encyklikami Wielkich Piusów, książkami Arcybiskupa (Oni Jego zdetronizowali – ta była pierwsza), czy też zainteresowanie historią doktryn politycznych (monarchizm), czy krytykę świata liberalnego, czy wreszcie odkrycie Mszy wszech czasów. Wszystko to bowiem bezpośrednio lub przynajmniej pośrednio wiąże się z tematem panowania Jezusa Chrystusa, Boga-Człowieka, w wymiarze społecznym, politycznym i ekonomicznym. Wygląda więc na to, że sprawa królowania naszego Pana stała się dla mnie przepustką do Tradycji, a także do katolickiego kapłaństwa w jej ramach. Mam zatem osobisty dług wdzięczności do spłacenia jako Redaktor Naczelny „ZW” – mam równocześnie nadzieję, że dług ten choć częściowo spłacę, przyczyniając się do powstania tego numeru.
Przede wszystkim jednak, patrząc już obiektywnie, wspomniana kwestia pozostaje jedną z tych stricte najważniejszych dla dzisiejszego katolika, a można by nawet pokusić się o stwierdzenie pokrywające się z moim własnym doświadczeniem – że całe dzieło kultywowania i przekazywania katolickiego dziedzictwa, Tradycji katolickiej sprowadza się właśnie do tego jednego tematu: realizowania w praktyce panowania naszego Pana Jezusa Chrystusa w każdym jego wymiarze. I odwrotnie: walka z najgroźniejszymi dziś błędami teoretycznymi i praktycznymi jest jednocześnie walką o przywrócenie właściwie pojmowanego królowania Chrystusa w narodach i społeczeństwach. O ile sprawa zwalczania sztandarowych wypaczeń – a więc ekumenizmu, wolności religijnej i kolegializmu – jest w tym kontekście zupełnie oczywista (ponieważ są one czymś bezpośrednio przeciwnym charakterowi władzy naszego Pana), to warto zauważyć, że owa batalia rozgrywa się na obszarze znacznie szerszym. Rozciąga się on od terenu spekulacji filozoficznych (gdzie stawką jest przywrócenie realizmu filozoficznego w miejsce idealizmu) przez rubieże doktryn teologicznych (odrzucanie modernizmu) aż do szeroko rozumianego pola społecznego działania ludzkiego (przywrócenie panowania Chrystusa w życiu politycznym oraz gospodarczym, a także rodzinnym), a w końcu do miejsca, na którym bój prowadzony jest o osobiste zjednoczenie z Bogiem w łasce uświęcającej (uchronienie dusz przed piekłem). Jest to wojna nieprzejednana, która musi być – i będzie – toczona aż do ostatecznego Bożego triumfu. A ten jest odwiecznie przesądzony, pomimo ciemności ogarniającej wszystkie narody w sposób już całkowicie jawny.
Sursum corda! Społeczne panowanie Jezusa Chrystusa ma stać się centralnym punktem naszego życia1, na który powinniśmy być bardzo wyczuleni – ale trzeba pamiętać, że w obecnych, ogólnoświatowych, niesprzyjających warunkach zewnętrznych zaczyna się ono najpierw w życiu osobistym. To tu powinno rozpocząć się jego restaurowanie – gdyż każdy jeden grzech (nawet najbardziej ukryty) ma w sposób nieunikniony negatywny wpływ na społeczność, w której żyjemy, ale tak samo: każdy dobry uczynek rozszerza królestwo Chrystusa. Korzystajmy świadomie z tego prawidła! Zaprowadzajmy panowanie naszego Zbawiciela w życiu swoim i dla dobra swojej społeczności przez ścisłe wypełnianie przykazania miłości Boga i bliźniego oraz Dekalogu.
Króluj nam, Chryste!
Przypisy
↑Bardzo dobrze tę ideę oddaje okładka tego numeru „ZW”. Widzimy na niej rzeźbę ołtarzową z napisem w j. niemieckim [Herz] Jesu, König und Mittelpunkt aller [Herzen] – [Serce] Jezusa, królu i celu [serc] wszystkich, czemu bezbłędnie odpowiada biskupie motto św. Piusa X –Instaurare omnia in Christo. Dopowiedzmy przy okazji, że okrąg ze znakami zodiaku można rozumieć jako symbol władzy nad czasem i całą fizyczną przestrzenią.
Karol Nawrocki podpisał „Deklarację Toruńską” przedstawioną przez Sławomira Mentzena. Kandydat Konfederacji w pierwszej turze spotkał się z kandydatem popieranym przez PiS. Mentzen chciał, by Nawrockiego mogli ocenić wyborcy Konfederacji. Dlatego zadał mu szereg pytań dotyczących postulatów jego środowiska ujętą w tzw. Deklarację Toruńską.
Wśród nich znalazły się między innymi kwestie dotyczące podatków, obecności polskich żołnierzy na Ukrainie czy dostępu do broni.
„Nie rozmawiajmy o Trzaskowskim”
Sławomir Mentzen poprosił na wstępie, by Karol Nawrocki nie odnosił się do polityki proponowanej przez kontrkandydata – Rafała Trzaskowskiego.
Pierwsze pytanie dotyczyło podnoszenia podatków. Kandydat popierany przez PiS zadeklarował, że jest temu przeciwny. Dopytywany o podatek katastralny zastrzegł, że również jest mu przeciwny w przypadku zwykłych ludzi, choć z drugiej strony zastanawiał się nad granicą liczby mieszkań posiadanych przez jedną osobę. Przytoczył przy tym przykład posła KO Roberta Kropiwnickiego.
Karol Nawrocki podkreślił też konieczność reformy podatkowej i zastrzegł, że będzie stał na straży polskiego złotego, o co został zapytany przez Sławomira Mentzena.
Polscy żołnierze na Ukrainie?
Kandydat PiS sprzeciwił się również obecnemu kształtowi ustawy o mowie nienawiści. Przypomniał jednocześnie o „hejcie jaki dotknął zarówno jego, jaki i jego rozmówcę”. – Mimo wszystko ta ustawa tego nie naprawi – stwierdził.
Nawrocki przyznał, że nie rozumiał, dlaczego przez dwa lata nie zapraszano Konfederacji do TVP. – Byłem temu przeciwny – stwierdził.
Mentzen spytał się również o to, czy przyszły prezydent powinien wysłać polskich żołnierzy na Ukrainę. Nawrocki zdecydowanie zaprzeczył, dodając, że polskie wojsko powinno bronić Rzeczypospolitej. Dopytywany, czy zrobiłby to jednak, gdyby poprosił go o to prezydent USA Donald Trump, odrzekł, że Polska jest zobowiązana art. 5 NATO do działań na rzecz sojuszu, ale Ukrainy, jak zaznaczył, nie jest w NATO.
Ukraina w NATO?
Czy zatem Ukraina powinna znaleźć się w Sojuszu Północnoatlantyckim? – pytał polityk Konfederacji. Karol Nawrocki zaprzeczył, twierdzą, że obecnie rozmowy na ten temat jest w ogóle bezpodstawna, ponieważ sama Ukraina nie jest do tego przygotowana. Podkreślił, że nie można też mówić o bezwarunkowym przyjęciu Ukrainy do Sojuszu. – Oczywiście w idealnym świecie widzę Ukrainę w sferze świata zachodniego, nie wschodniego – dodał.
Nawrocki, mimo podkreślenia swoje szacunku dla Andrzeja Dudy, zaznaczył też, że nie podziela do końca jego polityki dotyczącej Ukrainy, w tym obecności tego państwa w NATO.
Dystans do PiS i zezwolenie na broń
Kandydat obywatelski zdystansował się też między innymi do polityki PIS z czasów rządów Zjednoczonej Prawicy, w sprawie „piątki dla zwierząt” i „Nowego Ładu”, wprowadzonego przez rząd Mateusza Morawieckiego.
Karol Nawrocki odniósł się też do prawa posiadania broni. Przyznał, że sam jest jej posiadaczem. Dostał na nią pozwolenie, gdy jak zaznaczył „Federacja Rosyjska wydała na niego wyrok”. – Procedury otrzymania pozwolenia na broń są tak skomplikowane, że na nie będę ich zaostrzał – stwierdził Nawrocki.
W sobotę Sławomir Mentzen będzie rozmawiał z kandydatem KO Rafałem Trzaskowskim.
Karol Nawrocki podpisał Deklarację Sławomira Mentzena. W dokumencie znajduje się osiem punktów, w których poglądy Mentzena i Nawrockiego pokrywają się.
Oto postulaty zawarte w deklaracji:
1. Nie podpiszę żadnej ustawy, która podnosi istniejące podatki, składki, opłaty lub wprowadza nowe obciążenia fiskalne. 2. Nie podpiszę żadnej ustawy ograniczającej obrót gotówkowy i będę stał na straży polskiego złotego. 3. Nie podpiszę żadnej ustawy ograniczającej swobodę wyrażania poglądów, zgodnych z polską Konstytucją. 4. Nie pozwolę na wysłanie polskich żołnierzy na terytorium Ukrainy. 5. Nie podpiszę ustawy w sprawie ratyfikacji akcesji Ukrainy do NATO. 6. Nie podpiszę żadnej ustawy ograniczającej dostęp Polaków do broni. 7. Nie zgodzę się na przekazywanie jakichkolwiek kompetencji władz Rzeczypospolitej Polskiej do organów Unii Europejskiej. 8. Nie podpiszę ratyfikacji żadnych nowych traktatów unijnych osłabiających rolę Polski, np. poprzez osłabienie siły głosu lub odebranie prawa weta.
Prezydent USA oskarżył starszych doradców Joe Bidena o popełnienie „zdrady na najwyższym szczeblu” poprzez wykorzystanie pogarszających się funkcji poznawczych Bidena w celu wprowadzenia nieautoryzowanych rozporządzeń, których on sam nigdy by nie zaakceptował.
We wpisie opublikowanym we wtorek na portalu Truth Social Trump stwierdził, że Biden nigdy nie opowiadał się za otwartymi granicami, a wzrost nielegalnej imigracji został zorganizowany przez pracowników, którzy skutecznie „ukradli” prezydenturę, przejmując kontrolę nad autopenem – urządzeniem służącym do replikowania podpisu danej osoby.
Thanks for reading Dr’s Substack! Subscribe for free to receive new posts and support my work.
Przewodniczący Komisji Nadzoru Izby Reprezentantów James Comer wszczął dochodzenie w sprawie tego, czy wysocy rangą współpracownicy Bidena nie zorganizowali tuszowania pogorszenia funkcji poznawczych prezydenta.
„Joe Biden, którego wszyscy znali, nigdy nie pozwoliłby handlarzom narkotyków, członkom gangów i osobom chorym psychicznie na przybycie do naszego kraju bez żadnej kontroli i weryfikacji. Wystarczy, że ktoś sprawdzi jego historię” –argumentował Trump, dodając, że wynikający z tego napływ kosztował USA „setki miliardów dolarów”.
„To nie był jego pomysł, żeby otworzyć granicę… To ludzie, którzy wiedzieli, że ma upośledzenie poznawcze, przejęli autopen” – dodał. „To ZDRADA na najwyższym szczeblu!… Coś bardzo poważnego powinno się stać z tymi zdrajcami, którzy chcieli zniszczyć nasz kraj, ale nie mogli, bo ja się pojawiłem”.
Oskarżenia Trumpa pojawiają się pośród odnowionych obaw o zdrowie Bidena, po niedawnym ogłoszeniu, że zdiagnozowano u turbo raka prostaty, charakteryzującą się wynikiem Gleasona 9 i przerzutami do kości. Podczas gdy Trump publicznie życzył Bidenowi wszystkiego najlepszego, zakwestionował również termin i przejrzystość ujawnienia, sugerując, że opinia publiczna nie została poinformowana wystarczająco wcześnie.
„Jestem zaskoczony, że… społeczeństwo nie zostało powiadomione dawno temu, ponieważ dotarcie do dziewiątego etapu to długi czas” – powiedział Trump reporterom w poniedziałek, zastanawiając się, jak lekarze w Białym Domu i szpitalu Walter Reed mogli nie zauważyć choroby, której rozwój zajmuje lata.
„A autopen staje się bardzo ważną sprawą. Wiecie, autopen staje się wielką sprawą, ponieważ wydaje się, że to może nie prezydent – ktokolwiek obsługiwał autopen” – dodał Trump, zastanawiając się, czy ci sami lekarze nie zauważyli oznak pogorszenia funkcji poznawczych. „Innymi słowy, dzieją się rzeczy, o których opinia publiczna nie została poinformowana. I myślę, że ktoś będzie musiał porozmawiać z tymi lekarzami”.
Autopen stał się punktem centralnym szerszej krytyki prezydentury Bidena przez Trumpa. Na początku tego roku Trump oświadczył, że kilka ułaskawień wydanych w ostatniej chwili przez Bidena było „nieważnych”, twierdząc, że zostały podpisane bez jego wiedzy.
Eksperci prawni zauważają, że używanie autopenu przez prezydentów USA ma precedens historyczny i jest prawnie ważne, gdy jest autoryzowane. Trump utrzymuje jednak, że w przypadku jego poprzednika urządzenie mogło zostać niewłaściwie użyte przez asystentów działających niezależnie.
=========================================
O używaniu autopena przez ludzi kierujących Bidenem powielałem zdania amerykańskich fachowców sprzed roku, czy więcej.
Fakt, że Trump ośmielił się o tym pisać otwarcie, świadczy, że uważa, iż ma już wystarczająco pewną obstawę tak wojska, jak i dużej części tajnych służb, czy polityków.
Szpital w Oleśnicy stosuje okrutną metodę zabijania dzieci zastrzykami z chlorku potasu, żeby nie urodziły się z aborcji żywe. To sadystyczna i nielegalna praktyka, bo polskie przepisy w żadnym miejscu nie zezwalają na zabicie dziecka, zanim rozpocznie się procedura „przerywania ciąży”.
W przypadku wywoływania wcześniejszego porodu lub wykonania cesarskiego cięcia na zaawansowanym etapie ciąży, należy otoczyć dziecko opieką medyczną i w żadnym razie nie kończyć celowo jego życia.
Aborcjoniści dobrze wiedzą, że w Polsce obowiązuje stan prawny opisany powyżej i że po zmianie rządu mogą odpowiedzieć karnie za mordowanie dzieci. Dlatego usiłują wymusić korzystną dla siebie reinterpretację polskich przepisów i usankcjonować swoją praktykę. Jednak w kraju nie mają wielkich szans na zdobycie poparcia. Dlatego szukają go… za granicą.
„Legalna Aborcja” (grupa związana z Martą Lempart i Aborcyjnym Dream Teamem) z satysfakcją ogłosiła, że zdobyli poparcie dla mordowania dzieci chlorkiem potasu ze strony FIGO – Międzynarodowej Federacji Ginekologii i Położnictwa. Ta proaborcyjna organizacja naciska, żeby dopuścić stosowanie iniekcji z różnego rodzaju trucizn, w tym chlorku potasu.
Podaje nawet schemat dawkowania śmiertelnych preparatów.Teraz potwierdziła swoje stanowisko w kontekście morderstwa w Oleśnicy.
To nie pierwszy raz, gdy FIGO opowiada się za brutalnym mordowaniem dzieci. Ten sam scenariusz rozgrywali w Brazylii. W ubiegłym roku tamtejsza Federalna Rada Medyczna zakazała zastrzyków z trucizną. FIGO od razu zaatakowało i w efekcie zakaz został uchylony przez sąd. Teraz sprawa czeka na rozstrzygnięcie w brazylijskim Sądzie Najwyższym. Polska ma być kolejnym celem, a polskie feministki współpracują z aborcyjną międzynarodówką, by zrealizować wspólne plany.
Piszę Panu o tym wszystkim, aby wiedział Pan, jak perfidnie działają aborterzy. Jednak – to trzeba pamiętać – stanowisko FIGO nie zmienia polskiego porządku prawnego. W dalszym ciągu zabicie dziecka zastrzykiem, zanim rozpocznie się „przerywanie ciąży”, jest nielegalne.
Musi to wiedzieć dyrekcja szpitala w Oleśnicy, bo wciąż ukrywają prawdę o szczegółach aborcji, której dokonują. Od czterech miesięcy świadomie kluczą, by nie odpowiedzieć,
ile dzieci zabili chlorkiem potasu, a ile odsysaczkami próżniowymi.
Na pytania o chlorek potasu odpowiadają używając trzech wymówek:
– że nie ewidencjonują żądanych danych,
– że jednak posiadają te dane, ale w dokumentacji, której nie będą przeszukiwać, gdyż nie ma interesu społecznego w ujawnieniu żądanych informacji (choć Fundacja wykazała, że taki interes w sposób oczywisty istnieje),
– że nawet gdyby ich zdaniem interes społeczny zaistniał, dane objęte są tajemnicą (co jest nieprawdą).
Te trzy wymówki, które wzajemnie się wykluczają, potrafią umieścić w jednym piśmie.
Szanowny Panie, ich odpowiedzi to tylko gra na czas – mają zmylić opinię publiczną i pozwolić aborterom uciec od odpowiedzialności. Co więcej, placówka ta ignoruje nawet oficjalne pytania wynikające z interwencji poselskiej posłów Fritza i Brauna, którzy w kwietniu próbowali się dowiedzieć, co dzieje się w Oleśnicy. Tak głęboko sięgają mechanizmy ukrywania prawdy.
Ale my się nie poddajemy. Jesteśmy zdeterminowani, aby kontynuować sprawę i sądzić się o każdą informację i o każde dziecko, którego życia nie udało się uratować, ale któremu należy się pamięć.
Dziś zdecydowałam, że ze szpitalem w Oleśnicy idziemy do sądu i przekazałam już sprawę do działu prawnego Fundacji. Zapadła decyzja o skierowaniu dwóch skarg – jednej w sprawie liczby aborcji konkretnymi metodami, drugiej związanej ze szczegółami dotyczącymi preparatu z chlorkiem potasu – bo proszę wyobrazić sobie, że szpital nie chciał odpowiedzieć nawet na pytania o producenta specyfiku. Nie spoczniemy, dopóki prawda o aborcji nie wyjdzie na jaw.
Ta walka kosztuje – dosłownie. Fundacja Życie i Rodzina musi ponosić koszty kolejnych pism, wniosków do sądu, opłat urzędowych.
To cena, jaką musimy zapłacić, by wydrzeć prawdę z mroku milczenia. Cena, jaką trzeba ponieść, by nikt w Polsce – ani dyrektor szpitala, ani ginekolog-aborter, ani zagraniczna organizacja – nie mógł bezkarnie decydować o śmierci niewinnego dziecka.
Dlatego proszę dziś Pana o wsparcie finansowe. I gorąco liczę, że nie odrzuci Pan mojej prośby.
Czy może Pan wpłacić kwotę, o której wysokości sam Pan zdecyduje, aby wesprzeć walkę o prawdę o aborcji w Oleśnicy?
Czy może Pan przekazać 50, 100, 200 złotych lub inną wybraną kwotę?
PS – Zabijają dzieci, ukrywają prawdę, nie pozwólmy im na to. Z góry dziękuję Panu za wsparcie, jest bardzo potrzebne właśnie TERAZ.
WSPIERAM
NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230 NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY: IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230 KOD SWIFT: BIGBPLPW
MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/
Oświadczenie przed II turą wyborów prezydenckich 2025
Ad maiorem Dei gloriam
=======================
Konfederacja Korony Polskiej opowiada się za jawnością i uczciwością w życiu publicznym. Z tego względu oczekujemy od kandydatów na Prezydenta RP udzielenia pilnej, jasnej i kompletnej odpowiedzi na poniższe pytania, odnoszące się do najpoważniejszych zagrożeń bezpieczeństwa narodowego, wywołanych przez działania i zaniechania rządów i prezydentów ostatnich lat i dekad.
Czy jako kandydat na Prezydenta RP będzie Pan kierował się wyłącznie polskim interesem narodowym – a w szczególności czy zobowiązuje się Pan do:
1. Zdecydowanych działań na rzecz pokoju, a zwłaszcza do niewysyłania polskich żołnierzy na Ukrainę oraz nieprzekazywania sprzętu wojskowego na rzecz Ukrainy?
2. Zdecydowanych działań na rzecz zachowania jednolitości i tożsamości narodowej państwa polskiego – a zwłaszcza powstrzymania ukrainizacji Polski, stanowczego potępienia banderyzmu i wyegzekwowania ekshumacji ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Polakach?
3. Zdecydowanych działań na rzecz bezpieczeństwa publicznego – a w szczególności odrzucenia tzw. paktu migracyjnego Unii Europejskiej i powstrzymania imigracji zarówno legalnej, jak i nielegalnej?
4. Odrzucenia tzw. zielonego ładu Unii Europejskiej – zwłaszcza w odniesieniu do rolnictwa, górnictwa, budownictwa, energetyki i motoryzacji?
5. Zaniechania legalnego dzieciobójstwa, a także eksperymentów medycznych na Polakach, przymusu szczepień, selekcji eugenicznej oraz eutanazji wprowadzanej m. in. pod hasłami „terapii daremnych” i „śmierci mózgowej”?
6. Rozliczenia instytucjonalnego bezprawia lat 2020-2022 m. in. w lecznictwie, wojskowości i gospodarce – a w szczególności ukarania winnych i sprawców kierowniczych oraz zadośćuczynienia poszkodowanym i rodzinom ofiar?
7. Doprowadzenia do ekshumacji w Jedwabnem, odrzucenia roszczeń żydowskich oraz zaprzestania celebracji chanukowych w Pałacu Prezydenckim?
Rita urodziła się w Roccaporenie we Włoszech w 1381 r. jako córka starszych rodziców, znanych z dobroczynności, którzy gorąco dziękowali Bogu za dar córki w późnym wieku. Od dzieciństwa była niezwykle pobożna i pragnęła wstąpić do klasztoru augustianów w Cascii. Rodzice mieli jednak inne plany – chcieli, by poślubiła strażnika miejskiego Paolo Manciniego. Rita uległa ich woli.
Małżeństwo okazało się trudne – Paolo był człowiekiem o wybuchowym temperamencie, lecz Rita znosiła jego zachowanie cierpliwie przez osiemnaście lat. Urodziła mu dwóch synów, którzy znaleźli się pod zgubnym wpływem ojca. Nieustannie modliła się za męża i dzieci. Dzięki jej wytrwałości Paolo zmienił się i poprosił ją o przebaczenie. Wkrótce potem został zamordowany w wyniku lokalnego konfliktu.
Dramat po śmierci męża
Synowie Rity postanowili pomścić ojca, co stało się dla niej źródłem nowego cierpienia. Błagała Boga, by zabrał ich do siebie, zanim popełnią grzech morderstwa. Jej modlitwa została wysłuchana – synowie zmarli po chorobie, lecz wcześniej pojednali się z matką i z Bogiem.
Po tych tragicznych wydarzeniach Rita postanowiła wstąpić do zakonu augustianek. Początkowo odmówiono jej przyjęcia z powodu wcześniejszego małżeństwa. Według przekazów, pewnego ranka znaleziono ją wewnątrz murów klasztoru, mimo że drzwi były zamknięte przez całą noc – uznano to za cud i przyjęto ją w wieku 36 lat.
Życie zakonne i mistyczne cierpienie
W klasztorze Rita była wzorem modlitwy, cnoty i umartwienia. Pewnego dnia, po kazaniu o koronie cierniowej Jezusa, poczuła, że jeden z cierni przebił jej czoło. Pojawiła się tam rana, której zapach stał się tak nieprzyjemny, że musiała żyć w odosobnieniu. Cierpiała z tą raną przez 15 lat, aż do śmierci.
Śmierć i kult świętej Rity
Rita zmarła 22 maja 1457 roku. Jej ciało pozostało nienaruszone do dziś. Po jej śmierci zgłaszano liczne cuda – w Hiszpanii zaczęto ją nazywać „la santa del imposible”, czyli świętą od spraw niemożliwych. Tytuł ten rozprzestrzenił się na cały katolicki świat.
Gdy wszystko wydaje się stracone – proś o pomoc Świętą Ritę
22 maja obchodzimy wspomnienie Świętej Rity z Cascii – patronki od spraw trudnych i beznadziejnych. To właśnie do niej zwracają się tysiące katolików, gdy po ludzku nie ma już nadziei.
Dlaczego? Bo ona sama przeszła przez cierpienie, które wydaje się nie do uniesienia: trudne małżeństwo, zabójstwo męża, utrata synów, a w końcu – życie pełne pokuty i mistycznego cierpienia. Pomimo bólu pozostała wierna Chrystusowi aż do końca. W naszych działaniach – w kampaniach, petycjach, działaniach w obronie honoru naszego Pana Jezusa Chrystusa i Jego Najświętszej Matki – często zmagamy się z przeciwnościami, które wydają się nie do pokonania. Ale nie jesteśmy sami. Dziś proszę Cię o jedno: zatrzymaj się na chwilę i poproś Świętą Ritę o wstawiennictwo. W Twojej osobistej sprawie. W intencji naszej Ojczyzny. I w intencji kampanii Polska Katolicka, nie laicka. Na naszej stronie opublikowaliśmy artykuł, który przybliża niezwykłą historię tej świętej kobiety – kobiety nadziei, wiary i cichego heroizmu: Przeczytaj artykuł: Święta Rita, patronka od spraw trudnych i beznadziejnych Niech jej przykład przypomina nam, że dla Boga nie ma nic niemożliwego.
Z modlitwą i wdzięcznością, Rafał Topolski Polska Katolicka, nie laicka
PS: W czasach, gdy coraz częściej usuwa się Boga z przestrzeni publicznej, potrzebujemy orędownictwa świętych bardziej niż kiedykolwiek. Wspieraj z nami obecność krzyża, wiarę w rodzinach i katolicką tożsamość Polski – Twoje modlitwy i wsparcie mają realną moc.