Saryusz-Wolski: Migranci w ramach „paktu migracyjnego” mogą mieć wyższy poziom życiowy ze świadczeń niż polska średnia. To dochód ok. 10 tys. zł

Saryusz-Wolski: Migranci mogą mieć wyższy poziom życiowy ze świadczeń niż polska średnia. To dochód ok. 10 tys. zł wpolityce/ile-dla-relokowanych-migrantow

Ile Polska będzie płacić migrantom w ramach paktu migracyjnego? „Kiedy dodamy do tego wyżywienie, mieszkanie i możliwość połączenia rodzin, to wychodzi, że u nas taka rodzina 2+2, będzie miała dochód ok. 10 tys. zł” mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Jacek Saryusz-Wolski. Były europoseł PiS analizuje regulacje, jakie do naszego prawa wprowadza unijna dyrektywa dotycząca równych świadczeń migrantów w całej UE. „Migranci za te same pieniądze, będą mieli w Polsce wyższy poziom życia” – dodaje polityk i podkreśla, że to ma ich zachęcić do przenoszenia się z Niemiec do Polski.

CZYTAJ WIĘCEJ: Polska będzie wypłacać imigrantom taki „socjal” jak Niemcy? Zatrważające wyliczenia. 2455 zł na osobę, a to tylko początek

Zgodnie z przyjętą w maju dyrektywą unijną, dotyczącą norm przyjmowania imigrantów, państwa członkowskie UE mają zapewniać imigrantom porównywalne warunki życia.

Dyrektywa musi zostać przetransponowana do naszego prawa i tym samym stanie się prawem w Polsce obowiązującym — mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Jacek Saryusz-Wolski, który opublikował treść dyrektywy w sieci.

Migranci sami będą chcieli przenosić się do Polski

Pieniądze, które migranci mają otrzymywać w Polsce będą duże jak nasze warunki.

Zgodnie z intencją, która jest zawarta w tej dyrektywie, świadczenie na rzecz migranta ma być podobne we wszystkich krajach UE. W Niemczech wynosi ono ok. 500-600 euro. Kiedy dodamy do tego wyżywienie, mieszkanie i możliwość połączenia rodzin to wychodzi, że u nas taka rodzina 2+2 będzie miała dochód ok. 10 tys. zł — stwierdza były europoseł PiS, który w PE pracował przez 4 kadencje. Co to oznacza i kto za to zapłaci?

To będzie wyższy poziom życiowy i mieszkaniowy niż polska średnia płaca. To wszystko odbędzie się na nasz koszt, bo unijnych środków na to nie ma. To Polska będzie musiała to wszystko zafundowaćdodaje polityk Prawa i Sprawiedliwości, dla którego skutki takich regulacji są oczywiste.

W sytuacji, kiedy we wszystkich krajach będą te same świadczenia – np. w Polsce i Niemczech – u nas będą one miały znacznie wyższą siłę nabywczą. Ich świadczenia będą miały wyższą siłę nabywczą w kraju relatywnie biedniejszym niż Niemcy. Migranci za te same pieniądze, będą mieli w Polsce wyższy poziom życia. Oznacza to tak naprawdę dodatkową motywację dla nich do tego, aby przepływali z Niemiec do Polski. Tu chodzi o to, aby pozostali w kraju do którego zostali skierowani — nie kryje były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

CZYTAJ TAKŻE: Czy Polacy będą musieli wypłacać świadczenie socjalne nielegalnym imigrantom?! Szokująca analiza dokumentu! „Wielu nie wierzyło”

Wolna amerykanka prosto z Berlina

Jacek Saryusz-Wolski skomentował także zachowanie niemieckich służb, które już teraz łamiąc prawo przerzucają do Polski migrantów bez zgody polskich władz.

To jest wolna amerykanka. Według informacji, które widziałem, migranci wysyłani do nas z Niemiec wcale nie przybyli tam z Polski, tylko np. z Holandii i Austrii. Niemcy chcą się z Polakami podzielić migrantami i to nie tylko tymi, którzy przeszli przez nasze terytorium, ale także tymi, którzy przeszli przez terytoria innych krajów — podsumowuje jeden z głównych negocjatorów przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Zapytany dlaczego rząd Tuska nie reaguje na tak bezczelne zachowanie przypomina, że politycy tworzący dziś ten obóz zawsze byli promigracyjni, chcieli iść w głównym unijnym nurcie.

Wszelkie wcześniejsze działania formacji obecnie rządzącej dowodziły, że oni są za relokacją migrantów. Tusk mówił w Radzie Europejskiej, że trzeba przyjmować migrantów, bo inaczej będą konsekwencje. We wszystkich wcześniejszych głosowaniach w PE jego europosłowie poparli pakt migracyjny. Ci politycy osłabiali ochronę granicy wschodniej, byli przeciwko budowie zapory i namawiali do wpuszczania atakujących tę granicę. Pamiętamy przecież słowa, że Polska przyjmie tyle migrantów, ile trzeba. Ich stanowisko było i jest realnie promigracyjne, a sprzeciwy pojawiły się u nich dopiero wtedy, kiedy wszystko było już przesądzone i były pozorem — wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Dla nas lepszy Frexit niż Polexit

Wielomski : Frexit i Polexit konserwatyzm/rexit-i-polexit

Frexit oznaczałby rozpad Unii Europejskiej od środka, od jej samego centrum.

——————————————-

Wiele osób pyta mnie, jako osobę od lat zajmującą się Francją, o sytuację w tym kraju i decyzję Emmanuela Macrona o rozwiązaniu parlamentu i przyśpieszonych wyborach, o możliwe wyjście Francji z Unii Europejskiej („Frexit”), etc. Nie mając siły każdemu odpowiadać oddzielnie, wykorzystam te łamy do odpowiedzi wszystkim pytającym en bloque.

Francuski system polityczny jest systemem fachowo zwanym mianem „półprezydenckiego”, czyli takiego, gdzie wybierany w wyborach powszechnych prezydent posiada liczne kompetencje własne, szczególnie dotyczące polityki zagranicznej, bezpieczeństwa, prawa weta, rozpisywania referendów i rozwiązywania parlamentu. To, czego najbardziej boi się globalistyczna ekipa rządząca dziś Francją, a której twarzą jest Macron, to zwycięstwo Marine Le Pen w 2027 roku w wyborach prezydenckich. Macron nie będzie już mógł kandydować na trzecią kadencję, zresztą wątpliwe czy mógłby ponownie wygrać. Póki co francuski establiszment nie znalazł jeszcze Macrona-bis, czyli kolejnej marionetki, którą można byłoby wypromować na „ojca narodu”. Zresztą demoliberalna elita władzy we Francji chwieje się i z miesiąca na miesiąc traci resztki zaufania społecznego. W tej sytuacji Macron postanowił nie czekać na katastrofę i zrobić wcześniej wybory parlamentarne. Ma dwa warianty wydarzeń:

1/ Przykryć kocem bunt społeczny. W wariancie pierwszym Marine Le Pen wygrywa wybory w pierwszej turze, lecz w dogrywce – we francuskim systemie wyborczym parlamentarzysta musi dostać 50% głosów plus 1 – zjednoczony „front republikański”, wykorzystując mechanizm ordynacji wyborczej, zapewni sobie zwycięstwo. [W drugiej turze „wszyscy” podlegli masonerii , bez względu na swe programy, hasła,obietnice – walczą, by pokonać „wroga” MD]

W ten sposób system kupi sobie legitymowalność na trzy lata, aż do 2027 roku, czyli do wyborów prezydenckich.

2/ Wykrwawić lepenistów. Jest jednak możliwe, że wchodząc w sojusz z tzw. Republikanami (resztki po gaullistach, kiedyś mocno narodowych) i korzystając w drugiej turze z elektoratu Reconquête Erica Zemmoura lepeniści zbiorą ok. połowę głosów, co może im dać większość parlamentarną. W tej sytuacji Macron będzie wetował wszystko co się da, uniemożliwiając rządowi Rassemblement National (dalej: RN) przeprowadzenie jakichkolwiek reform. Macron liczy, że doprowadzi to do spadku notowań RN i wygranej w wyborach prezydenckich w 2027 roku kandydata systemu, który rozwiąże parlament i doprowadzi do „uporządkowania sceny politycznej” po myśli globalistów. Marine Le Pen to wie i dlatego nie chce być premierem, wyznaczając na kandydata Jordana Bardellę, nominalnego przewodniczącego RN.

Wiem, że na polskiej prawicy Marine Le Pen nie ma dobrej prasy, ponieważ zarzuca się jej – zresztą słusznie – demagogię socjalną, poparcie dla aborcji, akceptację LGBT, etc. Pamiętajmy jednak, że głównym postulatem RN jest wyprowadzenie Francji z Unii Europejskiej („Frexit”) za pomocą poddania tej inicjatywy referendum ogólnonarodowemu. Podstawowy cel FN to odzyskanie przez Francję absolutnej i nielimitowanej suwerenności w stosunkach międzynarodowych. I to jest istota problemu i punkt widzenia z którego powinniśmy my, jako Polacy, oceniać RN. Prawda jest bowiem taka, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE wcale tej struktury nie osłabiło. Przeciwnie, Komisja Europejska pozbyła się głównego „hamulcowego”. Unii Europejskiej nie zniszczyło wyjście z niej Wielkiej Brytanii. Nie zniszczy jej także wyjście z niej Estonii, Bułgarii, Słowacji, a nawet Włoch czy Hiszpanii. Unia Europejska opiera się na dwóch państwach-filarach: Niemcach i Francji. Nie ma UE po wyjściu z niej przez Niemcy lub Francję. Po prostu nie ma.

Innymi słowy, stawką konfliktu Le Pen – Macron jest rozpisanie we Francji referendum na temat Frexitu. Jest to referendum, którego establiszment boi się jak ognia!

Nie ukrywam, że uważam Frexit za rozwiązanie lepsze niż postulowany w naszym środowisku Polexit i już śpieszę się wyjaśnić dlaczego. Podjęcie przez Polskę decyzji o Polexicie jest proste z punktu widzenia prawnego. Można to zrobić albo drogą decyzji Sejmu, albo w wyniku referendum, oczywiście o ile ma się do tego większość, której jeszcze nie mamy.

Gdybyśmy jednak nawet taką większość posiedli i byśmy przegłosowali w Sejmie lub w referendum Polexit, to opuszczenie przez Polskę UE wcale nie byłoby takie proste. Polska gospodarka jest przecież podwykonawcą dla gospodarki niemieckiej, a wielu Polaków, szczególnie z Ziem Odzyskanych, pracuje w Niemczech. Biorąc pod uwagę różnicę potencjałów i naszą zależność ekonomiczną od Zachodu, Polexit byłby trudny i moglibyśmy być łatwo szantażowani zamknięciem granic UE dla polskich produktów, pracowników, etc. Spodziewam się dodatkowo histerycznych ataków prounijnej opozycji, zamieszek, a nie wykluczałbym nawet prób secesji województw zachodnich, najsilniej powiązanych ekonomicznie z Niemcami, uaktywnienia się rozmaitych „autonomistów”, powołujących się na jakiś lokalny dialekt, którym włada 20 osób, etc.

Frexit jest w tej chwili znacznie bardziej prawdopodobny niż Polexit, a w dodatku rozwiązałby wszystkie problemy dotyczące naszej słabej pozycji negocjacyjnej wobec Niemiec i UE. Frexit oznaczałby rozpad Unii Europejskiej od środka, od jej samego centrum. W jego wyniku nie mielibyśmy sytuacji w której z jednej strony mamy suwerenną ponownie Polskę, stojącą samotnie przeciwko 26 państwom, które w dodatku otaczają nas od północy, zachodu i południa, lecz rozpad imperium europejskiego na 27 suwerennych państw, pośród których Polska byłaby jednym z wielu. Siły proeuropejskie w Polsce, znajdujące się na garnuszku zagranicznych (niemieckich) fundacji nie miałyby możliwości przeciwdziałać procesowi, który byłby zupełnie niezależny od decyzji podejmowanych przez polską klasę polityczną. Czego można więcej chcieć? Idealne rozwiązanie dla eurosceptyków żyjących pośród narodu o niezwykle silnym euroentuzjazmie!

I jeszcze jedno skojarzenie, na zakończenie. Czy pamiętacie Państwo pomysł prezydenta Andrzeja Dudy, aby członkostwo w Unii Europejskiej wpisać do polskiej konstytucji?

Adam Wielomski

Uwaga – harcerstwo spedalone!! ZHP promuje tęczową ideologię. Obchodził „Miesiąc PYCHY”

ZHP promuje tęczową ideologię. Związek obchodził „Miesiąc Dumy” [raczej PYCHY md] pch24/zhp-promuje-pedalstwo

(Fot. Pixabay)

Związek Harcerstwa Polskiego oraz jego naczelnik otwarcie promuje antyrodzinną ideologię LGBT, zasłaniając się sloganami o szacunku, braterstwie, akceptacji czy inkluzywności.

Na społecznościowych profilach organizacji wciąż uznawanej przez wielu katolickich rodziców za bezpiecznego sojusznika w wychowaniu dzieci, pojawiły się w ostatnich dniach teksty będące promocją homoseksualizmu.

Zarówno ZHP, jak i jego naczelnik Martyna Kowacka pod koniec czerwca postanowili nawiązać do stręczonego przez „postępową” propagandę na całym świecie tzw. miesiąca dumy (pychy – pride).

„Od jakiegoś czasu noszę na chuście przypinkę all human, all equal („wszyscy ludźmi, wszyscy równi”). Wczoraj mój znajomy wziął ślub, za granicą, zamiast w Polsce, bo małżeństwo było z chłopakiem. To spowodowało, że kolejny raz zaczęłam się zastanawiać nad równością, tak ogólnie, w świecie. Dziś ostatni dzień Miesiąca Dumy, a ja jestem dumna, że w ZHP jest miejsce dla wszystkich i wszyscy są równi. Wszyscy mają te same możliwości, te same szanse” – stwierdziła Kowacka.

Z kolei samo ZHP we wpisie opatrzonym tęczową symboliką podkreślało między innymi: „to organizacja otwarta na każdego, w której choć jesteśmy różni, to przede wszystkim jesteśmy równi!”.

Swego rodzaju coming outu dokonał na profilu organizacji harcmistrz Wojciech Kubica, komendant Hufca ZHP Oświęcim. Został przedstawiony jako osoba „wspierająca firmy i organizacje wiedzą z obszaru m.in. inkluzywności i różnorodności”.

„W ZHP wielokrotnie miałem okazję zaobserwować postawy cechujące się akceptacją różnorodności. Działo się to zarówno w pracy z młodzieżą, jak i podczas realizacji projektów z  instruktorami/-kami. Jestem publicznie wyoutowany i nie zdarzyło się, żebym został z tego powodu w ZHP zdyskryminowany [co za nowotwory językowe.. md] – niezrozumiany, owszem. Harcerstwo jest jednak pewnym przekrojem społeczeństwa – spotkamy tu więc równie odmienne spojrzenia na świat, jak i różnorodne są osoby w szeregach organizacji harcerskich i skautowych – w tym również ZHP” – podkreślił wychowawca młodzieży w ZHP.

„W pracy z młodzieżą i kadrą zawsze stawiałem na otwartość – w obie strony. Chcąc zbudować miejsce, w którym ludzie czują się jak wyżej, jako przełożony sam się otwierałem. I nie tyczy się to tylko mojej orientacji psychoseksualnej. Otwierając się, odsłaniamy się na ciosy, pokazujemy tym jednak, że różnorodność istnieje. Bo bez mówienia o niej, każde z nas buduje sobie własny – niekoniecznie realny obraz świata. A najnowsze badania pokazują, że osób LGBT+ może być w społeczeństwie nawet 10%” – przekonywał Kubica.

[Kłamie bezczelnie! Od paru dziesięcioleci wiadomo, że zboczeńców genetycznych jest ok 0.5 – 1%, a reszta- to normalni, ale spedaleni. MD]

Źródło: Facebook RoM

McChurch – taki „kościół” stanął w Warszawie… jaki Kościół. Może „LEGO”?

„Kościół” stanął w Warszawie. Nie ma dzwonnicy, ale ma garaż. Porównują go do McDonalda

3.07.2024 nczas/taki-kosciol…

Kościół, Warszawa
Wizualizacja kościoła Matki Boskiej Pompejańskiej na warszawskiej Białołęce. Foto: Projekt PBPA/MES Projekt

Kościół należący do parafii Matki Bożej Pompejańskiej w Warszawie budzi ogromne kontrowersje [sądzę, że pojęcia „przerażenie”, czy „obrzydzenie ” są właściwsze md]. Budynek jest ekstremalnie minimalistyczny i niespecjalnie przypomina miejsce kultu.

Kontrowersyjny kościół wzniesiono na zamówienie Diecezji Warszawsko-Praskiej. Zaprojektowali go architekci z warszawskiej Polsko-Belgijskiej Pracowni Architektury (PBPA).

To samo studiu projektowało m.in. warszawskie biurowce Warsaw Spire, Warsaw Unit, Skysawa i The Bridge. Zbudowana na Białołęce budowla – „świątynia” również bardziej przypomina biurowiec niż kościół.

Kościół pw. Matki Bożej Pompejańskiej nie ma nawet dzwonnicy. Budynek ma za to… podziemny parking. Do środka wchodzi się przez przeszklone drzwi – jak do marketu lub urzędu.

W zasadzie jedyne, co wskazuje na to, że jest to kościół, to wycięte w ścianie przeszklenie w kształcie krzyża. [Oczywiście symboliczne: „Macie czcić Pustkę zamiast Chrystusa” md]

Świątynia 29. czerwca została poświęcona i od tej pory służy parafianom. [Czyżby nie protestowali?? md]

W mediach społecznościowych można zobaczyć kilka zdjęć wnętrza, które jest dosyć ubogie. Za prostym drewnianym ołtarzem [to stół, nie ołtarz md] wisi niewielki obraz Maryi i to w zasadzie tyle.

W sieci pojawiło się już kilka przezwisk dla nowej warszawskiej świątyni. Najczęściej nazywa się ją McChurch, co ma sugerować, że przypomina ona budynek restauracji McDonald’s.

=====================================

Oto, jak zachwala „Wybiórcza”:

Michał Wojtczuk @MichaWojtcz

Dziś biskup warszawski-praski Romuald Kamiński poświęcił kościół Matki Boskiej Pompejańskiej przy ul. Myśliborskiej. Budynek zaprojektowany przez PBPA Projekt i MES Projekt. Całkiem ciekawa architektura, osiągnięta prostymi środkami.

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

 

O pomniku ofiar Rzezi Wołyńskiej. Skandaliczne słowa prezesa Związku Ukraińców w Polsce niejakiego Skórki..

Skandaliczne słowa prezesa Związku Ukraińców w Polsce. „Ten pomnik to przykład polskiej głupoty”

2.07.2024 nczas/skandaliczne-slowa-prezesa-zwiazku-ukraincow-to przykład-hajdamackiej-bezczelności

Pomnik Ofiar Ludobójstwa na Kresach Wschodnich w Domostawie. Foto: PAP
Pomnik Ofiar Ludobójstwa na Kresach Wschodnich w Domostawie. Foto: PAP

Rzeszowski oddział „Gazety Wyborczej” opublikował na swoich łamach wywiad z Mirosławem Skórką, prezesem Związku Ukraińców w Polsce. Prezes Skórka ostro zaatakował polskich działaczy, którzy doprowadzili do planowanego odsłonięcia we wsi Domostawa pomnika polskich ofiar Rzezi Wołyńskiej.

Przypomnijmy, że bardzo długo trwały poszukiwania lokalizacji pomnika. Władze wielu miast nie odważyły się na umieszczenie go na swoim terytorium. Ostatecznie zostanie on odsłonięty 14 lipca w miejscowości Domostawa na pograniczu województw podkarpackiego i lubelskiego.

Ta inicjatywa bardzo nie podoba się prezesowi Skórce, w brutalnych słowach zaatakował on polskich działaczy, którzy doprowadzili do urzeczywistnienia projektu. Jego zdaniem Polacy nie powinni teraz zajmować historią stosunków polsko-ukraińskich.

O ile w Ukrainie to teraz nie ma czasu na spory o historie, bo są kwestie o wiele ważniejsze (…) to ten pomnik zostanie uznany tam, jako jeszcze jeden przykład polskiej głupoty – mówił w wypowiedzi dla „GW”.

https://twitter.com/Malgosiazych/status/1807377752107999650?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1807377752107999650%7Ctwgr%5Eb81d0c8dcd12c831d46ba160f175c09501b9809d%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fnczas.info%2F2024%2F07%2F02%2Fskandaliczne-slowa-prezesa-zwiazku-ukraincow-w-polsce-ten-pomnik-to-przyklad-polskiej-glupoty%2F

Dla niego pamięć i prawda historyczna, która wyraża się w poruszającym pomniku #RzeźWołyńska Pityńskiego, o setkach tysięcy pomordowanych Polakach, za co Ukraina nie przeprasza a na domiar złego bezczelnie gwarantuje ustawą z 2015, kult ludobojców z UPA , to „jeszcze jeden przykład polskiej głupoty” Związek Ukraińców w Polsce jak pisał Wiktor Poliszczuk Ukrainiec i Polak to jądro najbardziej zajadłego banderyzmu i powinien być zlikwidowany a nie dotowany przez polskie władzePo raz kolejny przedstawiciel tej instytucji swoją wypowiedzią dostarcza dowodów na powyższą rację. Te bezczelne słowa powinny spotkać się z reakcją władz.

Dokąd będziemy pozwalać na obrażanie Polaków ? https://rzeszow.wyborcza.pl/rzeszow/7,34962,31077056,drastyczny-pomnik-ktorego-nie-chcialy-miasta-stanal-we-wsi.html?do_w=166&do_v=779&do_st=RS&do_sid=1117&do_a=1117#S.popular-K.C-B.1-L.2.zw

Zdjęcie

Zdjęcie

Ostatnia zmiana:

Parafrazując słowa posła Grzegorza Brauna trzeba powiedzieć: nie będą nas Ukraińcy uczyć historii! Polacy powinni się licznie stawić na odsłonięciu pomnika żeby pokazać jak ważna jest dla nas pamięć o przodkach i szacunek dla pomordowanych, i wciąż niepochowanych Polaków. Ich szczątki leżące w bezimiennych dołach to hańba dla Ukraińców.

Uroczyste odsłonięcie pomnika zaplanowane jest na 14 lipca na godzinę 11-tą. Poniżej mapka lokalizacyjna.

Pomnik autorstwa wybitnego, nieżyjącego rzeźbiarza Andrzeja Pityńskiego, znajduje przy drodze ekspresowej S 19 w Domostawie. Z cokołem liczy 20 metrów wysokości. Oficjalna nazwa tego miejsca brzmi: Memoriał Ofiar Ludobójstwa na Kresach Wschodnich.

Monument przedstawia polskiego orła z wyciętym w piersi krzyżem, w którego pustej przestrzeni znajduje się ciało dziecka przebite ukraińskim tryzubem. W przyszłości w otoczeniu pomnika zostanie wzniesiona Ściana Pamięci z tabliczkami wszystkich miejscowości na Kresach, w których doszło do masowych zbrodni na Polakach.

======================================

mail:

A poza tym trzeba panu Skórce wyraźnie i wprost powiedzieć, że jeśli ktoś chce ten pomnik uznać za pomnik czyjejś głupoty, to tylko Ukraińców. W dodatku będzie pomnikiem nie tylko ukraińskiej głupoty, ale i wyjątkowego zbrodniczego prymitywizmu, jakby sprzed 2000 lat. 

Afera wizowa w Niemczech! „Fałszywy paszport? Nie szkodzi”. Wpuścili tysiące Afgańczyków, Irakijczyków i Pakistańczyków

Afera wizowa w Niemczech! „Fałszywy paszport? Nie szkodzi”

 https://wpolityce.pl/polityka/697400-afera-wizowa-w-niemczech-falszywy-paszport-nie-szkodzi


W niemieckim rządzie wybuchła afera wizowa. Pracownicy Ministerstwa Spraw Zagranicznych mieli poinstruować niemieckie ambasady, aby wpuściły tysiące Afgańczyków, Irakijczyków i Pakistańczyków do kraju, mimo iż ci albo w ogóle nie mieli dokumentów, albo były one sfałszowane – donosi niemiecki tygodnik „Focus”.

W ciągu ostatnich pięciu lat kilka tysięcy osób wjechało do Niemiec z niekompletnymi lub w sposób oczywisty sfałszowanymi dokumentami — czytamy na łamach tygodnika. Sprawa trafiła do prokuratury w Berlinie i Cottbusie. Śledztwem objętych jest kilku pracowników Ministerstwa Spraw Zagranicznych, którym kieruje polityk Zielonych Annalena Baerbock.

Wjazd bez dokumentów

Ministerstwo twierdzi, że chodzi „zaledwie o dwa tuziny przypadków”. Jak wynika z dziennikarskiego śledztwa magazynu „Focus” było ich jednak znacznie więcej. Nawet kilka tysięcy.

Do kraju wjechali nie tylko Afgańczycy, ale także Syryjczycy, Turcy, Pakistańczycy i obywatele różnych krajów afrykańskich, i to z najwyraźniej zmanipulowanymi dokumentami. W instrukcji MSZ dla ambasad było jasno zaznaczone, że „jeśli nie mają dokumentów, to nie szkodzi” — czytamy na łamach pisma. 

Jak wynika z e-maila, do którego dotarli dziennikarze, przedstawiciel Ministerstwa Spraw Zagranicznych nalegał, aby pracownik ambasady republiki federalnej w Islamabadzie wydał wizę mężczyźnie, który rzekomo uciekł z Afganistanu. Mimo, że ambasada w Pakistanie jednoznacznie uznała, że paszport Mahammada G. został sfałszowany, otrzymał on wizę na podróż do Niemiec.

Fałszywy paszport, co to robi za różnicę? — miał napisać w e-mailu pracownik MSZ. Jak donosi „Focus”, dochodzenie prokuratury dotyczy kilku pracowników MSZ. Ministerstwo potwierdziło tę informację.

Trzy śledztwa są prowadzone przez prokuratury w Berlinie i Cottbusie. Dotyczą one indywidualnych przypadków, w których pojawiają się pytania dotyczące dokumentów używanych przy wjeździe do kraju — podał resort w oficjalnym komunikacie. Nie jest jasne, ile wiz wydano osobom ze sfałszowanymi dokumentami i ilu z nich przebywa już w Niemczech. Focus pisze o „kilku tysiącach osób”, które przybyły do Niemiec w ciągu ostatnich pięciu lat.

Większość złożyła wniosek o azyl. Byli to przede wszystkim Syryjczycy, Afgańczycy i Turcy — twierdzi „Focus”. Dla Annaleny Baerbock afera wizowa staje się coraz większym problemem. Fakt, że śledztwo zostało rozszerzone, potwierdza to, o czym donoszą media: brak kontroli tożsamości Afgańczyków chcących wjechać do Niemiec było działaniem systematycznym. Motywowanym najwyraźniej ideologicznie.

Hipokryzja

Może warto przy tej okazji przypomnieć jak Berlin zareagował na domniemaną aferę wizową w ubiegłym roku w Polsce. Niemieckie władze zażądały od Polski „szybkiego i pełnego wyjaśnienia” ich zdaniem „poważnych” zarzutów. Wezwały polskiego ambasadora, i domagały się „pilnych wyjaśnień dotyczących liczby wydanych wiz i narodowości osób, którym je przyznano”. A kanclerz Olaf Scholz obwinił Polskę za większą migrację do Niemiec.

Nie chcę, żeby [ludzie] byli przepuszczani z Polski, a potem my mamy dyskusję o naszej polityce azylowej — powiedział. Niemcy naprawdę są bezczelni i zuchwali. Bo jak się okazuje, tych migrantów sami wpuszczali. Przez swoje własne ambasady. A biznes się najwyraźniej kręcił w najlepsze.

Spotkanie WEF w Dalian w Chinach. Nie ukrywają już swoich planów … I chwalą się wynikami zniewolenia.

Edward7 https://gloria.tv/post/Y3nE4udS7eq92c2nDFhHNTsdC

Spotkanie WEF w Chinach; Nie ukrywają już swoich planów …

LO HOHMANN

Założyciel i dyrektor Światowego Forum Ekonomicznego Klaus Schwab, przemawiając na niedawno zakończonym letnim spotkaniu WEF w Chinach, poinformował swoich elitarnych zwolenników, że wprowadzenie programu globalistycznego będzie wymagało „zmuszenia” ludzkości do „współpracy” z niewybieraną organizacją. Nadszedł czas na przymusową współpracę .Schwab złożył tę deklarację podczas swoich przemówień otwierających na Dorocznym Spotkaniu Nowych Mistrzów WEF, znanym również jako „Letnie Davos” w Dalian w Chinach.

[Wydarzenie pod hasłem „Next Frontiers for Growth” trwało od 25 do 27 czerwca i gromadziło około 1600 czołowych osobistości z sektora publicznego i prywatnego z prawie 80 krajów i regionów.]

—————————–

Pochwalił Chiny za ich politykę gospodarczą, która jest postrzegana przez globalistów jako model odgórnego, scentralizowanego planowania w państwie wyposażonym w zaawansowany technologicznie nadzór, obejmujący inteligentne miasta, inteligentne pojazdy elektryczne, inteligentne domy, inteligentne urządzenia, inteligentne liczniki i sztuczną inteligencję, cyfrowe identyfikatory i CBDC, które mają jedną wspólną cechę — są wyposażone w wyłączniki, nad którymi użytkownik końcowy, czyli my, ludzie, nie ma kontroli. W ich idealnym świecie żyjemy jak niewolnicy korzystający z przywilejów naszych panów. Jeśli wypadniemy z szeregu, mogą odciąć nam prąd, wyłączyć nasz elektryczny samochód, nasze elektroniczne cyfrowe pieniądze, wszystko.

Schwab powiedział elitarnym uczestnikom zgromadzonym w Chinach, że muszą „zmusić” ludzkość do „współpracy” z niewybieralnym WEF. Właśnie dlatego Schwab na poprzednim spotkaniu ponad dwa lata temu powiedział swoim globalistycznym towarzyszom, aby spodziewali się „bardziej wściekłego świata”. Kiedy zmuszasz ludzi do życia w sposób sprzeczny z ich najlepszym interesem, zwykle ich to denerwuje! Wiedzą, że ich polityka związana z zieloną gospodarką, ciągłymi wojnami i poważnymi ograniczeniami w produkcji żywności będzie wyjątkowo niepopularna i spowoduje wojny domowe, oprócz wojny światowej, którą już zaplanowali.

Schwab stwierdził: „Aby napędzać przyszły wzrost gospodarczy, musimy wdrożyć innowacje i wymusić współpracę między sektorami, regionami, narodami i kulturami, aby stworzyć bardziej pokojową, włączającą, zrównoważoną i odporną przyszłość. W tym krytycznym momencie aktywne uczestnictwo wszystkich zainteresowanych stron jest niezbędne, aby zapewnić ścieżkę zrównoważonego rozwoju.

Oczywiście najwięksi interesariusze ze wszystkich, płacący podatki w celu finansowania rządów, nie mają miejsca przy stole podczas elitarnych spotkań Schwaba. I to zgodnie z projektem. Globalistyczni drapieżnicy postrzegają nas jako bezużytecznych zjadaczy, część stada, które należy wybić, aby zachować dla siebie globalne zasoby. Przemawiając jak prawdziwy maltuzjanin, Schwab powiedział „ musimy zmusić ludzkość do współpracy ” z programami WEF mającymi na celu wyludnienie planety pod pozorem zmian klimatycznych.

Klip wideo , w którym Schwab wychwala tak zwane technologie „czwartej rewolucji przemysłowej”, takie jak sztuczna inteligencja. Dlatego właśnie nie potrzebują nas na planecie tak wielu, jak w przeszłości. AI wykona większość zadań dla elit. Nie potrzebują tylu ludzkich niewolników.W dalszej części swojego przemówienia Schab powrócił do tematu czwartej rewolucji przemysłowej, jednocześnie rozwijając temat tegorocznego spotkania, stwierdzając, że istnieją „ ograniczenia wzrostu ” . W języku globalistów „ograniczenia wzrostu” to kod oznaczający „aktywację programu wyludnienia”.

Limits to Growth to tytuł kluczowego tomu globalistycznego opublikowanego przez Klub Rzymski w 1972 roku. Jeden ze współautorów, Dennis Meadows, powiedział sześć lat temu w wywiadzie, że należy zmniejszyć populację świata z obecnych 8 miliardów. do 1 lub 2 miliardów. Meadows wyraził nadzieję, że to masowe wyludnienie można przeprowadzić „w pokojowy sposób”.

Zauważcie, że Meadows mówi, że chciałby zobaczyć „inteligentną dyktaturę” sprowadzoną na ziemię. Jest to globalna technokracja, w której życiem ludzi rządzą naukowcy, inżynierowie i inni „eksperci”. Politycy, jeśli w ogóle istnieją w ramach tej wizji, będą jedynie figurantami. Już to widzimy. Czy ktoś myśli, że Joe Biden faktycznie za cokolwiek odpowiada?

A jednak powiedziano nam, że to właśnie tego człowieka wybraliśmy na naszego reprezentanta w 2020 r. Każdy, kto wierzy, że Biden podejmuje własne decyzje lub od samego początku podejmował jakieś ważne decyzje, jest z gruntu łatwowierny i oszukany. Jest kandydatem „mandżurskim” i był nim od pierwszego dnia, a ponieważ stał się starczy do tego stopnia, że jego globalistyczni opiekunowie nie są już w stanie tego ukryć, są gotowi zastąpić go nową marionetką. Nowa marionetka będzie wyglądać ładniej i mówić płynniej, ale jako prezydent nie będzie bardziej odpowiadać za swoje działania niż Biden.
 Leo Hohmann | Substack

Globaliści dążący do „pokojowego” wyludnienia sześciu miliardów ludzi poprzez masową eutanazję

Ethan Huff

Obecnym mocarstwom zależy na ostatecznym osiągnięciu długo oczekiwanego nowego porządku świata, który dla nich oznacza znacznie mniej ludzi przemierzających planetę . Przez lata prawdziwy wątek został pogrzebany w różnego rodzaju zwodniczych narracjach, począwszy od „zmian klimatycznych” i dziur w warstwie ozonowej, a skończywszy na prostych komunikatach, że ludzie rodzą „zbyt wiele” dzieci, aby planeta mogła sobie z nimi poradzić. We wszystkich narracjach prawdziwy cel był zawsze ten sam: masowe wyludnienie . Jedno z ostatnich, bardziej wyraźnych wezwań do ludobójstwa wyszło od Dennisa Meadowsa z Klubu Rzymskiego kierowanego przez globalistów, który bez wątpienia stwierdził, co pociąga za sobą globalistyczny plan dla świata: „Chcemy mieć wolność i wysokie standardy, więc będziemy mieli miliard ludzi. Jest już siódma, więc musimy zejść na dół. Mam nadzieję, że może to być powolne – stosunkowo powolne – i można to zrobić w stosunkowo równy sposób”.

Innymi słowy „my”, czyli górne 0,1 procent górnej skorupy świata, chcemy żyć w świecie bez całej reszty „bezużytecznych zjadaczy”. W takim świecie obowiązywałyby bardzo „wysokie standardy”, w przeciwieństwie do dzisiejszych niskich standardów, w których występuje tak wiele dodatkowych osób, więc zdaniem Meadowsa coś musi się zmienić. Meadows nie tylko nie owijał w bawełnę w sprawie swoich zamiarów powyższym stwierdzeniem, ale także rzucił kilka dokładnych liczb ilustrujących, ile osób musi przejść, aby on i reszta globalistów mogli osiągnąć swój długo oczekiwany raj na świecie ziemia. „Chce, aby liczba ludności na świecie wzrosła z 7 miliardów do 1 miliarda!” – pisze Daniel Bobinski na swoim podstacku „Keep the Republic”. „Chce, aby 6 miliardów ludzi zniknęło – po równo. Powiedział także, że chce, aby stało się to „pokojowo”, czyli „bez przemocy”. Jak to mogłoby się stać?”

(Powiązane: Kanada, która ma jedne z najbardziej liberalnych przepisów dotyczących eutanazji na świecie, pozwala obecnie na zabijanie niemowląt i małych dzieci w ramach swojego programu eutanazji.)

W 2010 roku Mark Notaras i Darek Gondor z Uniwersytetu Narodów Zjednoczonych (UNU) napisali artykuł o Meadowsie, wyjaśniając jego plany ograniczenia wzrostu populacji w celu „uratowania świata”. Meadows, profesor i współautor książki „The Limits to Growth”, „Jeśli obecne trendy w zakresie światowej populacji, industrializacji, zanieczyszczenia, produkcji żywności i wyczerpywania się zasobów pozostaną niezmienione, granice wzrostu na tej planecie zostaną osiągnięte w ciągu najbliższych 100 lat” – powiedział wówczas Meadows. „Dziś jesteśmy w takim momencie historii ludzkości, że nawyki, które kiedyś działały dobrze, już nie działają”. W 2010 roku znaczna część Zachodu została już zindoktrynowana w kierunku kultu klimatycznego jako „ostatecznego rozwiązania” problemu ludzkiej działalności przemysłowej, która rzekomo polega na „topieniu” planety – lub, mówiąc dzisiejszym językiem, gotowaniu oceanów . Jego rozwiązanie? Zabić miliardy ludzi, choć powoli i pokojowo, tj. poprzez eutanazję . Masowe wyludnienie to sposób, w jaki globaliści zamierzają dokończyć swoją grę końcową, pozwalając im odziedziczyć świat poprzez morderstwo i siłę. DanielBobinski.substack.comNaturalNews.com UNU.edu Globalists aiming to “peacefully” depopulate six billion people with mass euthanasia

Bill Gates, nie ukrywa że szczepionki służą do zabijania – po raz kolejny narzuca najbiedniejszym krajom świata śmiercionośne szczepionki na malarię

Ethan Huff
W 2024 r. eugenik-miliarder Bill Gates planuje wydać więcej pieniędzy niż kiedykolwiek wcześniej na nowe „innowacje” zdrowotne dla najbiedniejszych krajów świata. Do niektórych z nich już docierają dostawy jego najnowszych „szczepionek na malarię”. Podczas niedawnego spotkania Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) w Davos reporterzy zapytali Gatesa o swoje plany na nadchodzący rok, które obejmują wprowadzenie nie tylko nowych zastrzyków na malarię, ale także szczepionek przeciwko gruźlicy (TB), HIV, a nawet koronawirusowi z Wuhan (C 19). Mniej więcej w tym samym czasie Kamerun uruchomił pierwszy na świecie program szczepień przeciwko malarii z wykorzystaniem zastrzyków firmy Gates. Raporty wskazują, że skuteczność zastrzyków wynosi jedynie około 13 procent, ale przypuszcza się, że w połączeniu z moskitierami i tabletkami na malarię może osiągnąć 90 procent skuteczności. Mówiąc dokładniej, same szpryce są bezużyteczne , a całą pracę wykonują siatki i tabletki. Wykazano to w testach, w których same profilaktyczne dawki leków na malarię są już w 90% skuteczne w zapobieganiu malarii. Mimo to w nadchodzących miesiącach prawie 30 milionów dawek szczepionki przeciwko malarii firmy Gates zostanie wysłanych do Afryki, aby mogły zostać wstrzyknięte w ramiona najbiedniejszych i najbardziej pozbawionych praw wyborczych ludzi na świecie oraz ich rodzin. (Powiązane: Na początku ubiegłego roku Gates ujawnił plany „szczepienia” całego zapasu żywności, zmuszając nawet niezaszczepionych do przyjmowania jego trucizn.)

Gates twierdzi, że sztuczna inteligencja odgrywa kluczową rolę w uwalnianiu jego najnowszych trucizn
Gates powiedział reporterom, że Światowy Sojusz na rzecz Szczepionek, znany również jako GAVI, kupuje wiele jego zastrzyków za pieniądze z „bogatych hrabstw”, a także za pieniądze z Fundacji Billa i Melindy Gatesów. „Staramy się też upewnić, że po powrocie do funduszu uda nam się zebrać tyle samo, co w przeszłości” – stwierdził Gates. Według Gatesa jego priorytetem numer jeden na świecie jest „zdrowie” i „uratowanie milionów istnień ludzkich”. Wspomniał o Indiach i rzekomym „postępie”, jaki nastąpił tam dzięki programowi pilotażowemu, który uruchomił, aby pomóc w stworzeniu nowych pomysłów, „a następnie rozszerzeniu ich na cały świat”. „Sztuczna inteligencja będzie korzystna z dwóch powodów: przyspieszy wynalezienie nowych narzędzi, nowych szczepionek i nowych leków” – Gates dodał o roli, jaką sztuczna inteligencja odgrywa w rozpowszechnianiu jego programu. „Tempo innowacji będzie znacznie szybsze”.

W Indiach Fundacja Gatesów koncentruje się na „zdrowiu” matek i noworodków, a także żywieniu, planowaniu rodziny (tj. aborcji) i chorobach zakaźnych, takich jak gruźlica, filarioza limfatyczna i leiszmanioza trzewna. „Wierzymy, że pobudzanie innowacji jest kluczem do rozwiązania tych i innych utrzymujących się problemów zdrowotnych” – czytamy na stronie internetowej Fundacji Gatesów.W rozmowie z CNBC-TV18 Gates ujawnił, że Indie, ogólnie rzecz biorąc, są światowym liderem pod względem przyjmowania największej liczby zastrzyków szczepionek, co określił jako „fantastyczne”. Pochwalił także Indie za wypuszczenie wielu nowych szczepionek zgodnie z jego pragnieniami. „Będziemy mieli nowe szczepionki” – powiedział Gates. „Będziemy mieli szczepionkę na gruźlicę, szczepionkę na malarię, szczepionkę na HIV, a nawet takie produkty, jak szczepionki przeciwko C-19, których potrzebujemy, aby miały dłuższy czas działania i większy zasięg. Zamierzamy też zmienić szczepionkę zamiast używać igły do przyklejania małego plastra. ” „Pandemia naprawdę uwypukliła, że nie-doinwestowaliśmy w te innowacje i jak wiadomo, nasi partnerzy w Indiach uczestniczą w procesie tworzenia tych przełomowych produktów”. Gates w wygodny sposób unikał mówienia o swojej szczepionce przeciw HPV, która jest obecnie rozpatrywana przez Szanowny Sąd Najwyższy Indii pod kątem naruszeń etycznych i prawnych związanych ze sposobem, w jaki on i jego partnerzy zajmujący się szczepionkami oszukańczo prowadzili badania kliniczne „leku”. 

Expose-News.com NaturalNews.com DEPOP OP: Bill Gates once again pushing deadly malaria vaccines on world’s poorest countries

Jak trójka prominentnych Żydów przyczyniła się w USA do zbrodni ludobójstwa na amerykańskich dzieciach – wyznania skruszonego…

"Prawda jest jak lew. Nie trzeba jej bronić. Uwolnij ją, a obroni się sama" - Św. Augustyn

Za: https://www.lifesitenews.com/news/former-trump-adviser-we-broke-the-social-contract-by-harming-children-during-covid/?utm_source=editions_menu&utm_campaign=pl&changed=537732997

Wyznania byłego doradcy prezydenta Donalda Trumpa: „Złamaliśmy umowę społeczną, krzywdząc dzieci podczas COVID”.

Dr Scott Atlas ujawnił, w jaki sposób grupa zadaniowa Białego Domu ds. koronawirusa stłumiła głosy sprzeciwu bez ustosunkowania się do rzeczywistych danych naukowych, kładąc tym samym podwaliny pod irracjonalną i szkodliwą 
(de facto morderczą w skutkach – JW)politykę COVID w USA.

Emily Mangiaracina 28 czerwca 2024 r. 

(LifeSiteNews) – Były doradca i „dysydent” w grupie zadaniowej Białego Domu ds. koronawirusa, dr Scott Atlas, potępił reakcję polityczną USA na COVID za zignorowanie danych naukowych i „zerwanie umowy społecznej” poprzez „krzywdzenie naszych dzieci jako społeczności”.

W wywiadzie dla CEO PragerUM pani Marissy Streit, dr Scott Atlas udzielił surowej nagany niemal każdemu aspektowi amerykańskiej reakcji politycznej na COVID, której formułowania był świadkiem z bliska, jako doradca byłego prezydenta Donalda Trumpa w 2020 roku wraz z wysokimi rangą urzędnikami służby zdrowia, w tym z dr Anthony’m Fauci’im. Atlas opowiedział pani Streit, jak był oszołomiony widząc, że podczas spotkań COVID kluczowi urzędnicy wydawali się być zupełnie obojętni na dane dotyczące zdrowia, które według Atlasa powinny kierować ich polityką.

„Nigdy nie było ani jednego spotkania – i jest to w pewnym sensie szokujące, że nawet nie pamiętam ani jednego razu, kiedy Deborah Birx, Anthony Fauci lub Robert Redfield* przynieśli artykuły naukowe na spotkanie” – mówi Atlas w wywiadzie z p. Streit o potężnym trio, które ukształtowało kierunek spotkań grupy zadaniowej COVID.

Birx pełnił funkcję koordynatora Białego Domu ds. reagowania na koronawirusa; Fauci był dyrektorem Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID); a Redfield był dyrektorem Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC).*

*Cała ta trójka to „naukowcy” żydowskiego pochodzenia, odpowiedzialni swego czasu za politykę amerykańską wobec HIV/AIDS, która w rezultacie, pod pozorem walki z tą zarazą, przyczyniła się do masowego umierania osób zainfekowanych i rozprzestrzeniania się choroby w środowisku homoseksualistów, uważanej przez nich jako „kara Boża”.

Atlas powiedział, że trio to było krytyczne wobec jego własnych poglądów, ale ani razu nie odniosło się do przedstawionych przez niego danych ani do ważności jakiegokolwiek badania projektowego. Zamiast tego przeprowadzili ataki „ad hominem” – (personalne), oskarżając go o bycie „odstającym”.

„Co gorsza, ani razu nie zaprzeczali sobie, co oczywiście jest niespotykane – i sugeruje, że po prostu działało tam myślenie grupowe, a nie krytyczne myślenie” – powiedział Atlas.

Warto zauważyć, że, jak zauważył Atlas, trio zawarło ze sobą pakt, aby zrezygnować z bycia w grupie zadaniowej, jeśli którykolwiek z nich zostanie zwolniony przez Trumpa, co Birx ujawniła w 2022 roku. „Uderzało mnie to, że ludzie ci nie dbali o to, czy ludzie umierają – ale dbali wyłącznie o własną pozycję” – powiedział Atlas.

Atlas uważa, że zespół celowo wykluczał odmienne głosy naukowe, gdy było to możliwe, powołując się na co najmniej dwa przypadki, które wydawały się być motywowane chęcią utrzymania grupowego myślenia.

Pierwszy raz miało to miejsce, gdy Fauci zadzwonił do Atlasa z prośbą o zaproszenie epidemiologów badających COVID. „Powiedziałem: 'To świetnie. Zamierzam zaprosić kilku najlepszych na świecie epidemiologów, ekspertów od chorób zakaźnych i wirusologów… i omówimy dane”. Jednak Fauci ostatecznie porzucił ten plan. „Nigdy więcej o tym nie wspomniano, ponieważ zamiast tego chcieli tylko Fauciego, Birxa, Redfielda i mnie, bez świadków tego, co się dzieje” – powiedział Atlas. 

Drugi, „bardziej rażący” przykład tłumienia głosów sprzeciwu miał miejsce, gdy Atlas zorganizował rozmowę pięciu ekspertów ds. zdrowia z prezydentem Trumpem w Gabinecie Owalnym, w tym z dr Martinem Kulldorff’em, ówczesnym profesorem Harvard Medical School; Jay’em Bhattychary’em, profesorem w Stanford Medical School; dr Cody’m Meissner’em, profesorem chorób zakaźnych; i z Joe Ladapo, profesorem polityki zdrowotnej na UCLA, a obecnie chirurgiem generalnym Florydy.

Atlas opowiedział, jak został wezwany do biura Jareda Kushnera na mniej niż 24 godziny przed spotkaniem, gdy niektórzy eksperci ds. zdrowia już przylecieli do Waszyngtonu, aby usłyszeć, że spotkanie zostało odwołane. Powiedziano mu, że Birx wysłała wiadomość e-mail do zespołu, mówiąc, że „czuje się niekomfortowo” na spotkaniu i że nie zamierza w nim uczestniczyć. 

„Powiedziałem więc, że to jest niedopuszczalne. Powiedziałem, że po pierwsze, spotkanie zostało zaplanowane tak, aby ona mogła być. Po drugie, jeśli nie ma ona wystarczającej wiedzy lub jest tak niepewna swojej wiedzy, że nie może przyjść, to dobrze” – wspomina Atlas. 

„W rzeczywistości jest to jedyny raz, kiedy naprawdę myślałem, że odejdę”, powiedział Atlas, dodając, że myśl o odwołaniu spotkania była „tak oburzająca”, ponieważ ludzie „umierali” w tym czasie. 

Następnie Kusher zaproponował spotkanie z Trumpem, ale tylko na „pięć minut”. Prezydent przystąpił jednak do zadawania zespołowi ekspertów Atlasa pytań dotyczących istotnych kwestii, takich jak zamykanie szkół, ryzyko wirusa dla dzieci, hydroksychlorochina itp. W międzyczasie Atlas „wciąż był klepany po ramieniu”, gdyż kazano mu kończyć spotkanie.

Atlas odmówił przerwania, wyjaśniając: „Nie zamierzam przerywać prezydentowi Stanów Zjednoczonych, to oczywiste. Po drugie, to było ważne. Po trzecie, zadawał świetne pytania. I w rzeczywistości… [Trump] powiedział, że jest bardzo szczęśliwy, że ma tu coś, co nazwał „pięcioma geniuszami””.

„Dlaczego bali się, że pojawią się eksperci naukowi?” – pyta Atlas, zauważając, że zachowanie całej trójki było „oznaką ludzi, którzy byli bardzo niepewni” i „mieli inne motywacje” niż ratowanie ludzi. 

„Moja motywacja była bardzo prosta. Ludzie umierali. To mój kraj. Zamierzam pomóc. Byłem naprawdę zbulwersowany przewrotnymi motywacjami, które widziałem” – kontynuował.

Spośród wszystkich niepowodzeń w reakcji na COVID, Atlas jest najbardziej zasmucony krzywdą wyrządzoną dzieciom. Zapytany, czy przywódcy związków zawodowych nauczycieli byli świadomi, że dzieci „nie były dużymi roznosicielami” wirusa COVID, Atlas odpowiedział:

„To, co my jako społeczeństwo zrobiliśmy dzieciom, to moim zdaniem jeden z największych i niewybaczalnych grzechów… Nie chcę tego w sobie więcej dusić… to takie straszne. Złamaliśmy umowę społeczną, którą zawarliśmy jako ludzie dorośli, krzywdząc nasze dzieci… i wstrzykując im eksperymentalne leki, z których wiele jest niesprawdzonych i które mają skutki uboczne, na chorobę, na którą te zdrowe dzieci nie były narażone, wykorzystując te dzieci jako tarczę. To prawie niewyobrażalne.”

(A tymczasem nasi domorośli zbrodniarze pokroju Szumowski, Niedzielski, Dworczyk, Cieszyński, Morawiecki, Fisiak, Grzesiowski, Simon et consortes z piekła rodem świętują rozbawieni i ukontentowani rozmiarami wyrządzonej przez siebie zbrodni na Narodzie na salonach sejmowych, unijnych, na rządowych ciepłych posadkach…)

Biorąc pod uwagę, że badania przeprowadzone na początku 2020 r. wykazały, że otwarte szkoły nie zwiększają wskaźnika zakażeń w społeczności, a około tuzina badań w tym czasie wykazało, że dzieci ponosiły niewielkie ryzyko związane z wirusem i „nie były znaczącymi rozprzestrzeniaczami”, Atlas stwierdził, że polityka zamykania szkół była całkowicie „irracjonalna”. 

Wyjaśnił także ogromne szkody wyrządzone dzieciom przez te zamknięcia: 

Po pierwsze, w sierpniu 2020 r. CDC podzieliło się już dowodami na to, że zamknięcie dzieci w domach dla nauki osobistej jest dla nich „niezwykle szkodliwe”, czyniąc „znacznie gorsze” straty wśród mniejszości i biednych dzieci.

„Po drugie, nastąpiła eksplozja chorób psychicznych u nastolatków i dzieci w wieku szkolnym z powodu izolacji” – kontynuuje Atlas, wyjaśniając, że nastąpiła „eksplozja” wizyt u lekarzy z powodu samookaleczeń – nastolatków gaszących papierosy na skórze i podcinających sobie nadgarstki” z powodu bólu psychicznego związanego z izolacją po zamknięciu szkół – a także „ogromna eksplozja nadużywania narkotyków wśród nastolatków”. 

Ponadto odnotowano „ogromny wzrost” myśli samobójczych u nastoletnich dziewcząt, a co czwarte dziecko w wieku szkolnym w USA myślało o samobójstwie podczas blokad, podało CDC w lipcu 2020 roku.

Wskazując, że nauczyciele sprzeciwiali się nawet możliwości zdalnego nauczania swoich uczniów, Atlas zganił ich za złamanie „wszelkiej etycznej i moralnej odpowiedzialności, jaką mieli wobec dzieci”. Dodał, że według badań nauczyciele generalnie bardzo bali się zarażenia COVID w pracy, znacznie bardziej niż osoby wykonujące inne zawody.

„Czy ci ludzie w ogóle myślą? To są ludzie, którym powierzyliśmy nauczanie naszych dzieci. Zdyskwalifikowali się, będąc irracjonalnymi i poświęcając dzieci dla własnej korzyści” – podsumował Atlas.

Obwinił również lekarzy za to, że nie kwestionują tego, co mówi im establishment medyczny. 

„Społeczność medyczna zawiodła, a zawiodła, ponieważ zachowywała się jak owce. Nie kwestionowali tego, co im mówiono. Nie czytali badań. Nie byli biegli w danych. To bardzo smutne, zawstydzające i słusznie stracili zaufanie” – powiedział Atlas.

Wyjaśnił dalej, że oprócz tego, że „lekarze są owcami bez kręgosłupa i nie myślą krytycznie”, istnieje jeszcze jeden główny powód, dla którego zawód lekarza skapitulował przed oficjalną narracją na temat COVID. Według Atlasa nauka i badania medyczne są finansowane i kontrolowane przez „kartel ludzi na szczycie”. 

„National Institutes of Health (NIH) jest głównym fundatorem nauki w USA, a tym samym na świecie”, powiedział Atlas, i „pośrednio jest kontrolowany przez kabałę bardzo potężnych politycznie powiązanych, współzależnych ludzi, którzy są również przewodniczącymi wydziałów i szkół medycznych”.

„Okazuje się, że każdy naukowiec akademicki, każdy naukowiec uniwersytecki, aby awansować, potrzebuje grantu NIH… Nie sądzę, by opinia publiczna rozumiała, że są oni zależni od NIH. Nie znajdziesz więc wielu adiunktów, którzy byliby skłonni poświęcić swoją karierę, wypowiadając się przeciwko NIH”, w tym szefom wydziałów, takich jak Fauci.

Wskazał również, że ponad 15 uniwersyteckich ośrodków medycznych w USA otrzymuje co roku ponad 500 milionów dolarów od samego NIH, co w naturalny sposób narusza ich niezależność.

„Nie usprawiedliwiam ich, wyjaśniam ich zachowanie… Jedną z rzeczy, których nauczyłem się w tym wszystkim, jest to, że w naszym rządzie jest tak wielu ludzi na stanowiskach kierowniczych, którzy nie mają niezbędnej uczciwości, aby być liderami, ponieważ uczciwość to przynajmniej mówienie prawdy” – powiedział Atlas.

…Co, jak widzimy w Polsce, dotyczy nie tylko rządu w USA. Aczkolwiek nasi rodzimi popaprańcy okłamują Naród nie za granty (na to są po prostu za głupi), tylko za możliwość brania udziału w grabieży majątku narodowego i naszych wspólnych pieniędzy…Kłamią biorąc udział w zbrodni w zamian za koncesję na kradzież, co czyni ich absolutnie szantażowalnymi i zależnymi od swych mocodawców w tych samych małych czapeczkach na głowach, co w USA… 

Plan szatana realizowany: WEF promotes ‘food, water, & oxygen’ as ‘forms of natural capital’

‘Water’ will ‘deliver’ where ‘Covid’ & ‘climate change’ both ‘failed’ – WEF promotes ‘food, water, & oxygen as ‘forms of natural capital’ that global elites must put ‘on the balance sheet’

https://emilytvproducer.substack.com/p/water-will-deliver-where-covid-and

By Frank Bergman June 28, 20

World Economic Forum (WEF) members have begun discussing plans to seize control of all elements of nature that humans rely on for survival such as food, water, and even the oxygen supply.

During the WEF Annual Meeting of the New Champions, also known as “Summer Davos,” in Dalian, China, globalists declared that natural systems are finite and must be corporatized.

During a Summer Davos panel discussion, WEF speaker Lindsay Hooper blasted members of the general public for expecting water and oxygen to be “unlimited” and “free.”

Hooper, the University of Cambridge Institute for Sustainability Leadership CEO, argued that food, water, and oxygen are “forms of natural capital” that global elites must put “on the balance sheet.”

“We can’t do business on a dead planet,” she warned fellow WEF members gathered for the annual event.

Hooper pushed the plan during the panel titled “Understanding Nature’s Ledger.”

During the panel, globalists argued that every part of the economy depends on nature.

They concluded that in order to “protect” natural systems, unelected corporate elites must “bring nature onto the balance sheet.”

“If we’re going to protect natural systems, one of the solutions is to bring nature onto the balance sheet; bring nature into the ways that decisions are made within business to allocate a value to it — to bring it into accounting and financial mechanisms,” Hooper explained.

WATCH:

Hooper warned WEF members that efforts to further expand wealth and power are “not sustainable on a finite planet.”

According to Hooper, “The ways in which we have grown our economies, our models of economic development, have been incredibly successful for global prosperity.

“The unintended consequences of current models of growth are simply not sustainable on a finite planet.”

Hooper’s words echo those of WEF founder Klaus Schwab.

At the Summer Davos opening plenary on Tuesday, Schwab said that there were “limits to growth.”

Schwab told global elites that ushering in the globalist agenda will require humanity to be forced into a “collaboration” with the unelected organization, as Slay News reported.

He argues that “economic growth,” and a more “peaceful” future will come from reducing population numbers and embracing innovation such as artificial intelligence (AI) while using the green agenda to advance policy change.

At the end of his address, Schwab returned to the topic of the fourth industrial revolution while revisiting this year’s theme, saying that there were “limits to growth.”

WATCH:

As Slay News reported, “Limits to Growth” is a nod to the Club of Rome book of the same name published in 1972.

The book is a manifesto for reducing the global population of humans.

The book’s author, Dennis Meadows, is a WEF member and is considered an architect of the organization’s anti-human agenda.

As Slay News has previously reported, Meadows advocated for global elites to orchestrate a mass depopulation event to wipe out 86% of the human race.

He argues that the “elites” left behind would have a better life with fewer humans on Earth.

After making a subtle nod to this agenda, Schwab says that these limits can be overcome by using technologies of the fourth industrial revolution wisely.

He asserted that the green agenda must be promoted as a “great opportunity for humankind.”

During the WEF panel on “Understanding Nature’s Ledger,” Hooper warned that nature should never be treated within the economy as though it were free and unlimited.

“At the moment, the way that decisions are made on an everyday level within businesses and financial institutions is because we’re looking at financial data metrics that are not factoring-in nature,” Hooper said.

“Nature is treated within the economy as though it’s unlimited, and predominantly as though it’s free,” she lamented.

WATCH:

According to Hooper, it’s because “every part of the economy is fundamentally dependent on nature.”

As a result, globalists must seize control of “the air that we breathe, the water we drink, the soil, the oceans that we need for the food that we need to consume, the minerals that we need as inputs to technology and into infrastructure,” Hooper declared.

“Without these forms of value, these forms of natural capital, we won’t have economies.

“They are the fundamental building blocks of our economies.”

In addition to putting “nature on the balance sheet,” another proposal coming at the end of the panel discussion suggested putting a tax on natural systems like water in the same vein as carbon taxes.

In her presentation, WEF managing director for nature and climate Gim Huay Neo said that “integrating natural capital to our accounting framework” should happen soon.

“We need to keep pushing while continuing to refine and enhance, and the best example I can give is carbon pricing,” Neo told WEF members.

“Today, carbon pricing, ETS [Emissions Trading Systems], carbon taxes really cover about 25 percent of global emissions.

“We should actually look at scaling this to cover all 100 percent of carbon emissions.

“And beyond carbon let’s think about other aspects of nature that are easier to quantify.

“We will probably not be able to quantify everything on day one, but what about water?

“That’s quite possible for us to start integrating systematically into current trading carbon pricing mechanisms.”

WATCH:

Global elites have been increasingly pushing similar plans in recent years, however.

At COP27 in November 2022, former Bank of England advisor and G20 co-chairman Michael Sheren said that carbon was “moving very quickly into a system where it’s going to be close to a currency.”

He asserted that next on the agenda was the tokenization of nature and biodiversity, where places like Indonesia, Brazil, and Africa would be “absolutely critical.”

“Carbon, we already figured out, and carbon is moving very quickly into a system where it’s going to be very close to a currency, basically being able to take a ton of absorbed or sequestered carbon and being able to create a forward-pricing curve, with financial service architecture, documentation,” said Sheren.

And with carbon being close to a currency, “There are going to be derivatives.”

He then declared that next on the agenda is the tokenization of water, trees, oxygen, and just about everything else in nature.

“We start thinking about putting prices on water, on trees, on biodiversity, we find where does that sit?” Sheren pondered.

“How do we start tokenizing?

“How do we start building systems that actually create not only the value but transfer that value around the world?”

WATCH:

During this year’s WEF Annual Meeting in Davos, Switzerland in January, a similar panel was held called, “Putting a Price on Nature.”

Amid the discussion, Amazonian community leader Uyunkar Domingo Peas Nampichkai said that it was impossible to put a price on a sacred, living ecosystem.

“When we speak about Mother Earth and our ecosystem, when larger companies speak about its value, for us this ecosystem is a sacred ecosystem; there’s no value to it; it’s invaluable,” he said.

Nevertheless, during the annual Davos event in 2022, one WEF member pitched plans to trigger a global water crisis as a means to usher in control over the masses.

As Slay News reported, WEF spokesperson Professor Mariana Mazzucato argues that a crisis centered around “water” will “deliver” where “Covid” and “climate change” both “failed.”

“You need water,” Mazzucato asserted during a panel discussion before an audience of salivating globalists.

26-ty miesiąc z rzędu spadku koniunktury. To rekordowo długi okres spowolnienia. Gospodraka.

Są najnowsze dane z polskiej gospodarki. 26. miesiąc spadku money/z-polskiej-gospodarki-26-miesiac-spadku

Najnowsze dane S&P Global wskazują na utrzymujący się kryzys w polskim sektorze produkcyjnym. Wskaźnik PMI w czerwcu 2024 roku pozostał na poziomie 45,0, co oznacza 26. miesiąc z rzędu spadku koniunktury. To rekordowo długi okres spowolnienia.

Sytuacja w polskim sektorze produkcyjnym nie ulega poprawie, co potwierdzają najnowsze dane opublikowane przez S&P Global. Indeks PMI (Purchasing Managers’ Index) dla polskiego przemysłu utrzymał się w czerwcu 2024 roku na poziomie 45,0, identycznym jak w maju. Wynik ten jest znacznie poniżej granicy 50,0 punktów, która oddziela wzrost od spadku aktywności gospodarczej.

Czerwcowy odczyt PMI oznacza, że polski sektor produkcyjny kurczy się nieprzerwanie od 26 miesięcy. Jest to najdłuższy okres spadku koniunktury od początku prowadzenia badań w 1998 roku.

Analitycy zwracają uwagę, że obecny wynik jest również niższy od średniej z całego okresu trwania kryzysu, która wynosi 45,5 punktu.

PMI dla Polski. Są nowe dane

Szczegółowa analiza składowych indeksu PMI pokazuje, że w czerwcu nastąpiło dalsze pogorszenie w obszarze produkcji. Tempo spadku było najszybsze od ośmiu miesięcy. Jednocześnie zaobserwowano nieco wolniejsze spadki w zakresie nowych zamówień, zatrudnienia i zapasów materiałów. Poprawa w obszarze czasu dostaw była mniej wyraźna niż w poprzednim miesiącu.

Popyt na polskie towary przemysłowe nadal słabnie. Nowe zamówienia spadają już 28. miesiąc z rzędu, co stanowi najdłuższy okres spadku w historii badania. Eksport również notuje spadki od rekordowych 28 miesięcy, przy czym szczególnie podkreślana jest słabość popytu z Niemiec – czytamy w raporcie S&P.

Utrzymujący się spadek popytu na polskie wyroby przemysłowe przekłada się na dalsze ograniczanie produkcji. Czerwiec był 26. z rzędu miesiącem spadku produkcji, co również stanowi rekord w historii badania. Co więcej, tempo spadku produkcji było najszybsze od ośmiu miesięcy.

„Kolejne znaczące pogorszenie warunków biznesowych”

Trevor Balchin, Dyrektor Ekonomiczny w S&P Global Market Intelligence, komentując wyniki badania, podkreśla, że polski wskaźnik PMI nie zmienił się w stosunku do siedmiomiesięcznego minimum odnotowanego w maju, wskazując na kolejne znaczące pogorszenie warunków biznesowych. „Choć nowe zamówienia i zatrudnienie spadały nieco wolniej, zostało to zrównoważone przez głębszy spadek produkcji. Pomijając niewielki wzrost w maju, ceny produkcji spadają od kwietnia 2023 roku” – stwierdził.

Eksperci podkreślają, że utrzymujący się kryzys w polskim sektorze produkcyjnym może mieć poważne konsekwencje dla całej gospodarki. Długotrwałe spowolnienie w przemyśle może przełożyć się na ogólne tempo wzrostu gospodarczego, sytuację na rynku pracy oraz poziom inwestycji. Kluczowe będą działania rządu i banku centralnego mające na celu stymulowanie popytu i wspieranie przedsiębiorców w tym trudnym okresie.

Ubóstwo w Polsce wzrosło. Jest najwyższe od 8 lat

Ubóstwo w Polsce wróciło do poziomu z 2007 roku! Co się stało?

Ubóstwo w Polsce wzrosło. Jest najwyższe od 8 lat i na takim samym poziomie co w 2007 roku. Jaki jest obraz ubóstwa w Polsce?

Dawid Błaszkiewicz obserwatorgospodarczy/ubostwo-w-polsce-najwyzsze-od-8-lat

Ubóstwo w Polsce

Ubóstwo w Polsce wzrosło. Skrajne wróciło do poziomu z 2007 roku. Ubóstwo relatywne także odnotowało wzrost. Co interesujące ubóstwo ustawowe jest na najniższym poziomie w historii. Subiektywne odczucia także w ubiegłym roku uległy poprawie.

  • Skrajne ubóstwo w Polsce wzrosło z 4,6% w roku ubiegłym do 6,6% w 2023 roku. Urosło również ubóstwo relatywne z 11,7% do 12,2%.
  • Ubóstwo skrajne w 2023 roku było najwyższe od 8 lat i poziomem dorównało poziomowi ubóstwa z 2007 roku.
  • W 2023 roku spadł poziom złych lub raczej złych ocen subiektywnych sytuacji materialnej wśród gospodarstw domowych z 6% do 5%.
  • Najniższy poziom ubóstwa skrajnego odnotowano w roku 2019 (4,2%) oraz 2017 (4,3%). Najdłuższym okresem z niskim ubóstwem skrajnym były lata 2016-2022 kiedy to ubóstwo skrajne znajdowało się w 5 latach poniżej 5%, natomiast w 2, lekko przekroczyło ten pułap.
  • Najwyższy wskaźnik skrajnego ubóstwa po 2007 roku odnotowaliśmy w latach 2011-2015 gdzie nie schodził on poniżej poziomu 6,5% oraz dwukrotnie osiągnął poziom 7,4%.
  • W 2023 roku pierwszy raz poziom ubóstwa skrajnego (6,6%) był wyższy od ubóstwa ustawowego (4,1%).
  • Dla rodzin 2+2 w 2016 roku pomoc z 500+ stanowiła około 1/3 progu ubóstwa skrajnego. W 2019 roku 500+ dla rodziny 2+2 stanowił około 60% progu ubóstwa skrajnego. W 2023 roku było to już około 40%. W 2024 świadczenie 800+ będzie stanowiło około 60% progu ubóstwa skrajnego.
  • W 2016 roku 500+ stanowiło 12% przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. W 2019 roku było to około 10%. W 2024 roku relacja ta będzie prawdopodobnie wynosiła niecałe 11%.
  • W 2015 rok 500+ stanowiło około 27% płacy minimalnej. W 2019 roku stanowiło około 22%. Obecne 800+ stanowi około 14%.
  • Najbardziej zagrożone ubóstwem są osoby niepełnoletnie lub w małżeństwie z trójką dzieci lub więcej, utrzymujące się z innych niezarobkowych źródeł mieszkające w poza-aglomeracyjnym obszarze wiejskim lub na wsi z wykształceniem najwyżej gimnazjalnym lub zasadniczo zawodowym.
  • Najmniej zagrożeni ubóstwem są emeryci lub osoby mieszkające w miastach powyżej 500 tys. populacji, pracujące na własny rachunek w gospodarstwie jednoosobowym z wykształceniem wyższym.

Ubóstwo w Polsce — definicje

Jak co roku Główny Urząd Statystyczny opublikował raport przedstawiający ubóstwo w Polsce. Tym razem za 2023 rok. Badanie opiera się na wynikach budżetów gospodarstw domowych. Wskaźniki są danymi średniorocznymi. Zostały przyjęte trzy różne progi ubóstwa różniące się od siebie wysokością oraz definicją. Są to:

  • Ubóstwo skrajne — wyznacza bardzo niski poziom zaspokojenia potrzeb. Konsumpcja poniżej tego poziomu utrudnia przeżycie i stanowi zagrożenie dla psychofizycznego rozwoju człowieka. W 2023 roku stopa ubóstwa skrajnego wyniosła 6,6,.
  • Ubóstwo ustawowe — odpowiada wartościom kwot, które zgodnie z obowiązującymi przepisami uprawniają do ubiegania się o świadczenie pieniężne z pomocy społecznej. W 2023 roku zasięg ubóstwa ustawowego wyniósł 4,1%, czyli o ok. 2 p.p. mniej niż w 2022 roku. GUS jednak zastrzega, że granica tego progu w przeciwieństwie do pozostałych, nie był aktualizowany w 2023 roku.
  • Ubóstwo relatywne — jest określone jako 50% kwoty, którą średnio w miesiącu wydają gospodarstwa domowe w Polsce. Wyodrębnienia to gospodarstwa i osoby, których poziom konsumpcji znacząco odbiega od poziomu przeciętnego. W 2023 i w 2022 roku stopa ubóstwa relatywnego kształtowała się na podobnym poziomie około 12%.

Zobacz także: Gigantyczny zwrot Polaków przeciwko euro. Przodujemy w UE

Jak widzimy sytuacja najbiedniejszych zauważalnie się pogorszyła. GUS zauważa, że pogorszenie się wskaźnika ubóstwa skrajnego nastał wraz z polepszeniem się ogólnej sytuacji finansowej gospodarstw domowych zarówno w kontekście nominalnym, jak i realnym. Warto wspomnieć, że w badanym okresie zauważono także mniejszy stopień wydatków realnych.

Mimo liczbowego pogorszenia się sytuacji subiektywne odczucia społeczne uległy poprawie. W 2023 roku spadł poziom złych lub raczej złych ocen subiektywnych sytuacji materialnej wśród gospodarstw domowych. Spadek nie był duży, ponieważ w 2022 roku poziom ten wynosił 6%, a w 2023 roku 5%. Jednak zgodnie z twardymi danymi powinien wzrosnąć względem 2022 roku. Przyczyną takich zmian jest najpewniej ustabilizowanie się ekonomicznej sytuacji międzynarodowej oraz zauważalny proces dezinflacyjny.

Warto zaznaczyć, że subiektywne odczucia wynikają także osobistych potrzeb, a także relatywizmu jednostki. Jak czytamy w badaniu GUS:

Z przeprowadzonej analizy wynika, że bardzo złą lub raczej złą sytuację materialną gospodarstwa domowego deklarowały w badaniu, choć nieco rzadziej, także osoby znajdujące się powyżej progu ubóstwa, a na dobrą lub raczej dobrą sytuację – również osoby znajdujące się poniżej progu ubóstwa.  Warto dodać, że podobne okoliczności (z wyjątkiem wysokiej inflacji jaka miała miejsce w 2023 r., jak i w okresie poprzedzającym) towarzyszące wzrostowi rok do roku zasięgu ubóstwa skrajnego wystąpiły też w 2018 r.

Ubóstwo w Polsce na przestrzeni lat

Od 2007 roku ubóstwo skrajne znajdowało się w przedziale od 7,5 do 4%. Swój najwyższy wynik osiągnęło w latach 2013 oraz 2014 gdzie sięgało poziomów 7,4%. Z kolei najniższy poziom ubóstwa skrajnego odnotowano w roku 2019 oraz 2017 gdzie kolejno wynosił 4,2% i 4,3%. Najdłuższym okresem z utrzymującym się niskim ubóstwem skrajnym były lata 2016-2022 kiedy to ubóstwo skrajne znajdowało się w 5 latach poniżej 5%, natomiast w 2, lekko przekroczyło ten pułap. Natomiast najwyższy wskaźnik skrajnego ubóstwa odnotowaliśmy w latach 2011-2015 gdzie nie schodził poniżej poziomu 6,5% oraz czasami przekraczał 7%.

Zasięg ubóstwa ustawowego dynamicznie się zmieniał. W 2007 roku spadł z poziomu 14,6% do 6,8% w 2011 roku, aby niedługo później dynamicznie wzrosnąć do prawie 13%. Dopiero w 2019 roku udało się ograniczyć zasięg ubóstwa ustawowego do 9%. W 2021 roku było to już 6,7%, a w 2023 roku pierwszy raz ubóstwo ustawowe było niższe niż ubóstwo skrajne i wyniosło 4,1%. Wynika to głównie z tego, że w 2023 roku nie podniesiono tego progu w przeciwieństwie do pozostałych.

Zobacz także: Wielka, zacofana i biedna. Taka właśnie była Polska w XVI-XVIII w. [RAPORT OG]

Ubóstwo w Polsce

Ubóstwo relatywne utrzymywało się zawsze na zauważalnie wyższym poziomie niż pozostałe wskaźniki ubóstwa. W latach 2007-2014 był to poziom w okolicach 17% który, jednak systematycznie spadał. Od 2015 roku możemy zauważyć znaczące ograniczenie tego wskaźnika najpierw do 15,5%, a następnie do okolic 13%, aż do 2019 roku. Co interesujące w kryzysie pandemicznym wskaźnik ponownie ulegał zmniejszeniu do okolic 12%. Najmniejszy wynik odnotowano w 2022 roku równy 11,7%. W 2023 roku niestety ponownie zaobserwowaliśmy wzrost.

Progi ubóstwa w Polsce

Jak możemy zauważyć poniżej, progi ubóstwa nie są stałe. Najrzadziej waloryzowane jest ubóstwo ustawowe. Ubóstwo relatywne z kolei jest oparte o konsumpcje gospodarstw domowych, czyli w latach ograniczonej konsumpcji jego próg spada. Z kolei próg ubóstwa skrajnego praktycznie ciągle rośnie, ponieważ jest związany z kosztami życia. Największy wzrost progu ubóstwa skrajnego zaobserwowaliśmy w 2022 oraz 2023 roku. Wynikało to z kryzysu inflacyjnego. Chociaż mimo jego występowania w 2022 roku udało nam się ograniczyć występowanie ubóstwa skrajnego po wzroście w 2020 roku.

progi ubóstwa
Źródło: GUS

Progi gospodarstw domowych 2+2 różnią się nieco od progów dla jednej osoby. Warto zwrócić uwagę, że są tutaj brane pod uwagę dzieci do 14 roku życia. W 2016 roku rodziny z trudną sytuacją finansową poza różnego rodzaju ulgami, zwrotami i innymi zapomogami mogły liczyć na wprowadzenie świadczenia 500+ na pierwsze dziecko. Od 2019 roku program zaczął obejmować także pierwsze dziecko.

W 2016 roku dodatkowa pomoc z 500+ stanowiła około 1/3 progu ubóstwa skrajnego, co jak widzieliśmy na poprzednich wykresach, pomogło w ograniczeniu ubóstwa. W 2019 roku program rozszerzono. Wpłynęło to na sytuacje rodzin również z jednym dzieckiem oraz poprawiło potencjał konsumpcyjny i nabywczy rodzin 2+2, a także wielodzietnych. Wtedy 500+ dla rodziny 2+2 stanowił około 60% progu ubóstwa skrajnego. Przypomnijmy, że wtedy odnotowaliśmy najniższy poziom ubóstwa skrajnego w historii. Prawdopodobnie także zwiększenie tego programu pozwoliło utrzymać w ryzach ubóstwo w czasie pandemii. W 2023 roku było to już około 40%.

ubóstwo rodzin
Źródło: GUS

Odsetek progu ubóstwa skrajnego, płacy minimalnej i przeciętnej

Najpewniej próg ubóstwa skrajnego w 2024 roku ponownie się zwiększy. Załóżmy, że do okolic 2550 zł z racji ograniczenia kryzysu inflacyjnego. Sprawi to, że rodziny 2+2 zamiast 1000 zł wsparcia otrzymają 1600 zł miesięcznie. Oznacza to, że świadczenie ponownie będzie stanowiło okolice 60% progu ubóstwa skrajnego, co ponownie pozytywnie przełoży się na sytuację finansową rodzin.

Warto również spojrzeć na wymiar świadczenia względem przeciętnego wynagrodzenia. W 2016 roku przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej wynosiło 4 047,21 zł, co oznacza, że 500+ odpowiadało za około 12% tej stawki. W 2019 roku wynagrodzenie osiągnęło poziom 4918,17 zł, a więc 500+ odpowiadało za około 10%. Prawdopodobnie przeciętne wynagrodzenie w 2024 roku będzie wynosiło mniej więcej 7 500-7 600 zł. 800+ odpowiadałoby w takim razie za niecałe 11%.

W przypadku minimalnej pensji kreowałoby się to następująco. 2015 rok to 1850 zł, z którego 500+ stanowiło około 27%. W 2019 roku płaca minimalna wynosiła 2250 zł, czyli 500+ stanowiło około 22% tej kwoty. Obecna płaca minimalna wynosi 4300 zł, z której 800+ stanowi około 14%.

Kogo dotyka ubóstwo w Polsce

W 2023 roku co piętnasta osoba w gospodarstwach domowych w Polsce żyła poniżej progu ubóstwa skrajnego. Jak komunikuje GUS:

Od lat możemy wskazać na te same grupy, które najczęściej bądź najrzadziej doświadczają ubóstwa skrajnego. W 2023 roku mapa ubóstwa skrajnego nadal pozostawała bez istotnych zmian. Jednak w poszczególnych latach zmieniały się wartości odsetek ubóstwa skrajnego wśród tych grup.

W 2023 roku najbardziej zagrożone ubóstwem skrajnym były osoby z gospodarstw domowych utrzymujących się głównie z innych, niż emerytura i renta, niezarobkowych źródeł dochodu, a także gospodarstwa domowe rolników. Najmniej zagrożone ubóstwem skrajnym były osoby z gospodarstw domowych, których głównym źródłem dochodu była praca na własny rachunek. Niższe od przeciętnej w kraju stopy ubóstwa skrajnego zaobserwowano wśród emerytów.

Zobacz także: Stawianie na mikroprzedsiębiorstwa to patologia, a rząd chce żeby było ich więcej [RAPORT OG]

zasięg ubóstwa ze względu na prace
Źródło: GUS

Dzieci również mają wpływ na poziom ubóstwa skrajnego w gospodarstwie domowym. W gospodarstwach domowych, w których odnotowano małżeństwo z co najmniej trójką dzieci, wskaźnik ubóstwa skrajnego wynosił w 2023 roku 6,9%. Jest on powyżej przeciętnej, jednak można pocieszyć się faktem, że jest to jeden z najniższych wyników w Europie. Wśród małżeństw z jednym dzieckiem na utrzymaniu poziom skrajnego ubóstwa wynosił w 2023 roku 2,1%, z kolei z 2 dzieci już 3,4%. Jest to bardzo duży wzrost względem roku poprzedniego, gdzie ten wskaźnik wynosił 1,8%. Warto wspomnieć, że odsetek tego wskaźnika w małżeństwach bez dzieci wynosi 1,7%. W gospodarstwach jednoosobowych 1,6%.

ubóstwo rodzin z dziećmi
Źródło: GUS

Najczęściej ubóstwa skrajnego doświadczały osoby najmłodsze przed ukończonym 18 rokiem życia (7,6%). Lepszą sytuację moją osoby w wieku lat 18-64 (6,6%), z kolei najlepszą emeryci po 65 roku życia gdzie poziom ubóstwa skrajnego wyniósł 5,7%. Najwięcej osób w skrajnym ubóstwie mieszka w poza aglomeracyjnymi obszarami wiejskimi (12,4%) oraz na wsiach (11,5%). Najmniej osób w skrajnym ubóstwie mieszka w miasta o populacji powyżej 500 tys. (1,6%).

Lewica nienawidzi demokracji. We Francji protestuje z powodu wyborów

Lewica we Francji protestuje z powodu demokratycznych wyborów

zmianynaziemi/lewica-we-francji-protestuje

W pierwszej turze wyborów parlamentarnych we Francji, która odbyła się 30 czerwca 2024 roku, najwięcej głosów zdobyła „prawicowa” partia Zjednoczenie Narodowe (RN), uzyskując 33,15% głosów. Drugi wynik osiągnął blok lewicowy Nowy Front Ludowy (NFP) z 28,14% głosów, a trzeci – centrowa koalicja En Marche Emmanuela Macrona z 21,27%. Te wyniki doprowadziły do gwałtownych protestów lewicowych grup w całym kraju, w tym w Paryżu, gdzie tysiące osób wyszło na ulice, wyrażając swoje niezadowolenie z wyniku wyborów i rosnącej popularności „skrajnej prawicy”.

[M. Dakowski: RN to nie prawica, lecz rodzaj socjalizmu, ale dla dobra Francji. Wszędzie więc dodaje cudzysłowy, bo pokazać fałsz w meRdiach]

Druga tura wyborów odbędzie się 7 lipca 2024 roku i będzie kluczowa dla ostatecznego rozstrzygnięcia, kto zdobędzie większość w Zgromadzeniu Narodowym. W tej turze zmierzą się trzej główni rywale: Zjednoczenie Narodowe, Nowy Front Ludowy oraz koalicja En Marche. Wstępne analizy sugerują, że może dojść do trójstronnych starć w wielu okręgach wyborczych, co dodatkowo komplikuje przewidywanie ostatecznego wyniku.

[To skutek złośliwej ordynacji, gdzie w II turze „wszyscy” – tj. będący pod wspólną komendą „wielkich mistrzów” masońskich – będą głosować wbrew swym poglądom]

W samej stolicy, Paryżu, wybory przyniosły zróżnicowane wyniki. Tradycyjnie liberalne i lewicowe miasto, Paryż w pierwszej turze mocno wsparł kandydatów Nowego Frontu Ludowego i En Marche, choć Zjednoczenie Narodowe również zyskało znaczne poparcie w niektórych dzielnicach. Jednak widać, że na tle całego kraju Paryżanie wybierają lewicę a nie prawicę. Mieszkańcy Marsylii zamieszkałej przez licznych imigrantów, poprali Front Narodowy.

Po ogłoszeniu wyników pierwszej tury, w wielu miastach Francji wybuchły protesty. W Paryżu na ulice wyszło około 75 tysięcy osób, demonstrując przeciwko wynikom wyborów i wyrażając obawy przed potencjalnym wzrostem wpływów „skrajnej prawicy” [U nich logika szwankuje. Jak może być „skrajne” coś, co ma najwięcej zwolenników?? MD]. Manifestacje były odpowiedzią na wyniki wyborów oraz wcześniejsze wydarzenia polityczne, takie jak wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego, które również przyniosły znaczące zwycięstwo Zjednoczeniu Narodowemu.

Te wybory mogą znacząco zmienić krajobraz polityczny Francji. Jeśli Zjednoczenie Narodowe zdobędzie większość w parlamencie, może to prowadzić do poważnych zmian w polityce krajowej, w tym w polityce imigracyjnej, europejskiej i społecznej. W obliczu tych zmian, lewica i centrowe partie będą musiały zjednoczyć siły, aby przeciwdziałać rosnącym wpływom „skrajnej prawicy”.

Wyniki pierwszej tury wyborów parlamentarnych we Francji pokazały znaczący wzrost poparcia dla „skrajnej prawicy”, co wywołało protesty i polityczne zamieszanie w kraju. Druga tura wyborów będzie kluczowa dla ostatecznego kształtu francuskiego parlamentu i przyszłości politycznej Francji. Wyniki w Paryżu odzwierciedlają głębokie podziały polityczne i mobilizację przeciwników „skrajnej prawicy”, co może wpłynąć na przyszłe decyzje polityczne w kraju

Protest przed aresztem śledczym w Warszawie! „Uwolnić księdza Michała”; „Solidarni z księdzem Olszewskim”. ZOBACZ ZDJĘCIA

wpolityce/uwolnic-ksiedza-michala

NASZA FOTORELACJA

Protest przed aresztem śledczym w Warszawie! „Uwolnić księdza Michała”; „Solidarni z księdzem Olszewskim”. ZOBACZ ZDJĘCIA

Przed Aresztem Śledczym w Warszawie-Służewcu przy ul. Kłobuckiej trwa protest w obronie ks. Michała Olszewskiego! Tygodnik „Sieci” ujawnił wstrząsającą relację duchownego, którego podczas i po zatrzymaniu potraktowano jak najgorszego bandytę i terrorystę.

Wojciech Biedroń w artykule „60 godzin piekła” na łamach tygodnika „Sieci” przytacza fragmenty relacji sercanina, które unaoczniają brutalność funkcjonariuszy ABW i prokuratorów i są świadectwem publicznego upokarzania, nieludzkiego traktowania ks. Olszewskiego. Kolejne części tej wstrząsajacej historii opisaliśmy również na łamach portalu wPolityce.pl:

CZYTAJ WIĘCEJ: Groźby, szyderstwa, bluzgi współwięźniów. UJAWNIAMY cały list ks. Olszewskiego! „Dziś nie wróci pan do domu”

Demonstracja przed aresztem

Przed Aresztem Śledczym w Warszawie-Służewcu przy ul. Kłobuckiej trwa właśnie protest w obronie ks. Michała Olszewskiego.

Demonstranci mają ze sobą biało-czerwone flagi i transparenty z takimi hasłami jak: „Uwolnić księdza Michała” oraz „Solidarni z księdzem Olszewskim”. Są także tablice z wizerunkiem bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Wśród uczestników protestu widzimy wiceprezesa PiS Antoniego Macierewicza.

Przed aresztem śledczym na Służewcu zebrało się grubo ponad kilkadziesiąt osób, może nawet ponad sto. Osoby z różnych części Polski zebrały się tutaj, aby zaprotestować przeciwko temu, jak został potraktowany ks. Olszewski, po tym jak tygodnik „Sieci” opublikował informacje o tym, jak wyglądały szczegóły zatrzymania ks. Olszewskiego — zrelacjonował sprzed aresztu reporter Telewizji wPolsce Stanisław Pyrzanowski.

Była we mnie wielka niezgoda i smutek. W życiu nie spodziewałem się, że doczekam takich czasów (…). Myślałem, że żyjemy w wolnym kraju — opowiedział jeden z uczestników protestu.

Wielu uczestników – jak zrelacjonował reporter Telewizji wPolsce – przyszło spontanicznie, również po to, aby wspólnie pomodlić się za ks. Michała Olszewskiego, by wiedział, że nie jest w tej sytuacji sam.

ZOBACZ FOTORELACJĘ REPORTERA WPOLITYCE.PL:

Protest przed aresztem / autor: wPolityce.pl
Protest przed aresztem / autor: wPolityce.pl
Protest przed aresztem / autor: wPolityce.pl

Będzie protest przed Sejmem

Również we wtorek, 9 lipca, o godzinie 17.40 przed Sejmem RP odbędzie się protest w obronie księdza Michała Olszewskiego. „Dołącz, jeśli nie zgadzasz się na stosowanie metod ubeckich przez ekipę Tuska i Bodnara. Nie może być zgody na powrót aresztów wydobywczych z najmroczniejszych czasów PRL!” – napisano na profilu Suwerennej Polski. Ponadto na stronie uwolnicksiedzamichala.pl można podpisać specjalną petycję.

CZYTAJ TAKŻE:

— NASZ NEWS. Jest postępowanie RPO ws. listu ks. Olszewskiego! Prof. Marcin Wiącek: „Najpierw chcemy z nim porozmawiać”

— TYLKO U NAS. Prok. Ostrowski wytyka Bodnarowi hipokryzję w sprawie ks. Olszewskiego: „Jak można było obejść się z człowiekiem tak nieludzko?”

— NASZ WYWIAD. Kamiński: Dzieją się takie rzeczy, jak za komuny. Trzeba głośno protestować i krzyczeć. Nie możemy dać się zastraszyć

— CZYTAJ WSZYSTKO o sprawie ks. Michała Olszewskiego

Petycja w sprawie uwolnienia księdza Michała Olszewskiego

Petycja w sprawie uwolnienia księdza Michała Olszewskiego

Petycja

Założyciel Fundacji Profeto ks. Michał Olszewski SCJ został aresztowany na trzy miesiące. Taką formę działania uważamy za dotkliwie niesprawiedliwą. Pomieszczenia Fundacji zostały przeszukane, mimo że Ministerstwo Sprawiedliwości i Prokuratura posiadają wszystkie dokumenty związane z finansowaniem projektu „Archipelag – wyspy wolne od przemocy” ze środków Funduszu Sprawiedliwości i – z tego, co nam wiadomo – przeprowadziły w tej sprawie audyt, który nie wykazał żadnych nieprawidłowości.

Zdecydowaliśmy o założeniu petycji online, mającej wesprzeć sprawę uwolnienia Księdza Michała Olszewskiego.

Patryk Jaki    Skontaktuj się z autorem petycji

Po wyborach [I tura..] we Francji… Pilna potrzeba zmiany definicji demokracji

Po wyborach we Francji… pilna potrzeba zmiany definicji demokracji

Autor: CzarnaLimuzyna , 1 lipca 2024

Po wyborach we Francji. Protesty w obronie demokracji

Demokracja całkowita często nazywana liberalną: stan społecznej anomii-totalnego ogłupienia i moralnej degeneracji obywateli wybierających status quo: demokrację, wartości unijne, transatlantyckie, nazywany zielonym-czerwony ład, czarny ląd w Europie, przykry swąd palonych opon i samochodów, stabilny wzrost liczby gwałtów i zabójstw, słuszne i nieuniknione uszczuplenie majątków, cykliczne i przewidywalne pandemie.

Demokracja zagrożona: wszelkie wahania nastrojów i preferencji wyborczych grożących likwidacją dotychczasowego stanu. Wzrastają zagrożenia antysemityzmem, rasizmem, patriotyzmem, islamofobią, ksenofobią, qrwofobią i nacjonalizmem. Pojawia się postulat reemigracji.

Koniec demokracji: Zwycięstwo wyborcze nie posiadających ważnej koncesji politycznej, ugrupowań. Nie zawsze jest to równoznaczne ze zwycięstwem prawicy.

Co się stało we Francji?

Na początek trzeba uspokoić nastroje. „Sznurki Rotszyldów” (nazwa gatunku oprzyrządowania) nie zostały przecięte. Wszystkie marionetki reagują prawidłowo udzielając poprawnych odpowiedzi. W Polsce, w której jak wiemy demokracja została dopiero co przywrócona wypowiedział się doświadczony demokrata, Tusk

„Lubią Putina, pieniądze i władzę bez kontroli. Rządzą lub właśnie sięgają po władzę na wschodzie i na zachodzie Europy. Łączą swoje siły w Parlamencie Europejskim” — W Polsce w ostatniej chwili odwróciliśmy ten fatalny bieg rzeczy. Nie zmarnujmy tego”

Demokracja w Polsce oznacza, że będziemy beneficjentem paktu migracyjnego i być może czeka nas szybsza ścieżka przyjęcia Euro, zwiększy się rola Ukraińców i innych przesiedleńców w życiu społecznym, utrzyma się trend wzrostu przestępczości w wymienionych grupach, związki partnerskie uzyskają należny im status, a z powodu nowej definicji gwałtu wzrośnie ich liczba do prawdziwego, ukrywanego przez skrajną prawicę, europejskiego poziomu.

Odezwali się też doświadczeni współpracownicy komunistycznych służb:

Ewentualne zwycięstwo Le Pen we Francji, a później ewentualne zwycięstwo Trumpa w USA da niesłychany power innym populistom – prognozował w @faktypofaktach Andrzej Olechowski, były szef MSZ i były agent komunistycznych służb o pseudonimie Must. /TVN/

Jak głosowali katolicy?

Decydujące o ostatecznym wyniku wyborów okażą się wyniki drugiej tury.

W pierwszej turze wyborów do parlamentu mandaty otrzymują tylko ci kandydaci, którzy uzyskają większość bezwzględną przy minimalnej frekwencji wynoszącej 25 proc. Lewica już zapowiedziała sojusz łącznie z wycofywaniem się poszczególnych kandydatów.

Na jakie miano zasługuje Zjednoczenie Narodowe? Narodowych socjalistów, skrajnej prawicy czy może swoistego Centrum popierającego częściowo w osobach niektórych swoich członków i sympatyków aborcję i lgbt?

Na to pytanie odpowiedział mi Adam Gwiazda @delestoile

Postgaullistowska socjalna centroprawica o zabarwieniu patriotycznym

Po wyborach we Francji. Protesty w obronie demokracji

https://youtube.com/watch?v=PJUa3D1O-8U%3Ffeature%3Doembed

Unia Europejska aferzystów: Troje kandydatów na najwyższe stanowiska uwikłanych jest w skandale

1 lipca 2024

Unia Europejska: troje kandydatów na najwyższe stanowiska uwikłanych jest w skandale

(Eurokraci licytują się na „grubość” afer, w które są zamieszani? Od lewej: Ursula Von der Leyen, Kaja Kallas, Antonio Costa. Fot. OLIVIER HOSLET / Reuters / Forum)

W ubiegłym tygodniu Rada Europejska uzgodniła, że Ursula von der Leyen będzie kandydatką na przewodniczącą Komisji Europejskiej, António Costa zastąpi Charlesa Michela na stanowisku szefa Rady, a premier Estonii Kaja Kallas zajmie się polityką zagraniczną UE. Wszystkie te osoby uwikłane są jednak w skandale.

Von der Leyen ma swój udział w tak zwanej Pfizergate. Szefowa Komisji Europejskiej, która doprowadziła do podpisania w imieniu wszystkich państw UE kosztownej i niekorzystnej umowy z gigantem farmaceutycznym Pfizer na zakup szczepionek przeciwko Covid-19, wcześniej prywatnie wielokrotnie kontaktowała się z dyrektorem generalnym tego koncernu. Europosłowie zaczęli domagać się udostępnienia niejawnej umowy w związku z niemożnością wycofania się z niej. Pod wpływem nacisków KE udostępniła porozumienie po wcześniejszym jego bardzo mocnym ocenzurowaniu.

W maju tego roku, tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, belgijski sąd prowadzący sprawę Pfizera podjął decyzję o odroczeniu rozprawy na późniejszy termin, aby nie zakłócać procesu wyborczego.

Socjalista António Costa uwikłany jest w skandal korupcyjny w swojej ojczystej Portugalii, gdzie 7 listopada 2023 r. musiał zrezygnować ze stanowiska szefa rządu. Costa, który ma być przewodniczącym Rady na kolejne dwa i pół roku, związany jest ze sprawą „Operacja Influencer”. Chodzi o prawdopodobną korupcję i handel wpływami w związku z krajowymi projektami dotyczącymi przemysłu wodorowego i litowego oraz centrum danych, co doprowadziło do przeszukań w kilku ministerstwach i ustąpienia Costy. Portugalskie władze wydały kilka nakazów aresztowania, w tym właśnie wobec premiera, u którego znaleziono 75 800 euro w gotówce, niewiadomego pochodzenia.

W przypadku tej afery oficjalne zarzuty otrzymali niektórzy ze współpracowników byłego szefa rządu. Śledztwo jest kontynuowane.

Jeśli chodzi o Kallas, córkę byłego premiera Estonii Siima Kallasa, to jest ona jednym z najaktywniejszych europejskich orędowników Ukrainy i zaciekłym krytykiem Rosji w całej UE oraz NATO.

W sierpniu 2023 roku estońskie media podawały, że mąż Kallas, Arvo Hallik był zaangażowany w działalność firmy Stark Logistics, która operowała w Rosji po pełnoskalowym ataku Moskwy na Kijów. Halik zapowiedział sprzedaż 25 procent udziałów oraz rezygnację z funkcji dyrektora finansowego spółki i ustąpienie z zarządu. Po kampanii estońskiej opozycji przeciwko Kallas wraz z żądaniami dymisji premier stała się zagorzałą przeciwniczką Kremla. Typowano ją nawet jako następczynię Jensa Stoltenberga na stanowisku sekretarza generalnego NATO.

Negatywnie na kandydatury do objęcia najwyższych stanowisk w UE trzech osób uwikłanych w skandale zareagował między innymi prof. Alberto Alemanno, wykładowca Kolegium Europejskiego. Jego zdaniem, wybór Rady Europejskiej „jest bardziej wynikiem instytucjonalnej inercji i wygody politycznej niż dobrze przemyślanym wyborem przywódców UE głównego nurtu”. Prawnik przewiduje, że dojdzie do „zjednoczenia skrajnie prawicowych sił antysystemowych” w celu głosowania przeciwko von der Leyen.

Nominację von der Leyen na drugą kadencję musi jeszcze zatwierdzić Parlament Europejski. Valerie Hayer, francuska legislatorka przewodząca grupie Renew Europe wskazuje, że nie jest to przesądzone. Niebawem rozpoczną się przesłuchania kandydatki przez europosłów w sprawach dotyczących wielu kluczowych kwestii, od obronności i konkurencyjności po praworządność.

Decyzja w sprawie obsady najważniejszych stanowisk w UE zapadła po obradach Europejskiej Partii Ludowej z socjalistami i liberałami za zamkniętymi drzwiami w zeszłym tygodniu. Premier Włoch Giorgia Meloni wyraziła frustrację z powodu tego, że wybór kandydatur nie odzwierciedla siły „skrajnej prawicy”. Meloni zagłosowała przeciwko Kallas i Coście. Wstrzymała się w sprawie wyboru Ursuli von der Leyen. Premier Orban zaś zagłosował przeciwko szefowej KE. Ostatecznie Parlament Europejski zagłosuje nad kandydaturą Niemki w połowie lipca.

Źródła: brusselssignal.eu, luxtimes.lu

AS

„The Economist”: Ukraina za miesiąc zbankrutuje? Moratorium wygasa 1 sierpnia

Ukraina za miesiąc zbankrutuje? Moratorium wygasa 1 sierpnia

2.07.2024 nczas/ukraina-za-miesiac-zbankrutuje

Ukraina ma miesiąc na uniknięcie bankructwa – pisze w najnowszym numerze brytyjski tygodnik „The Economist”, wyjaśniając, że przez ostatnie dwa lata wierzyciele zgodzili się na zawieszenie przez nią spłaty zadłużenia, ale moratorium od prywatnych zagranicznych posiadaczy obligacji wygasa 1 sierpnia.

Zauważa, że to zawieszenie – zarówno ze strony rządów, jak i prywatnych pożyczkodawców – jest rocznie warte 15 proc. ukraińskiego PKB, a gdyby płatności były wymagane, byłyby drugim co do wielkości wydatkiem państwa, po obronie.

„The Economist” pisze, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy chce, by ukraiński minister finansów Serhij Marczenko wynegocjował umorzenie części długu, ale zawarcie porozumienia w tak krótkim czasie wydaje się mało prawdopodobne. W czerwcu zaproponował on wierzycielom układ, który zmniejszałby obecną wartość długów o 60 proc., jednak ci odpowiedzieli, że uważają 22 proc. za bardziej rozsądne. [I to się tym „wierzycielom ” już opłacilo, tak, jak było w neo-PRL w roku 90-tym. md]

Tygodnik ocenia, że jeśli Ukraina nie wywiąże się ze swoich zobowiązań, będzie to świadczyć o niepokojącym braku wiary inwestorów prywatnych w zaangażowanie Zachodu, a dłuższej perspektywie może to oznaczać katastrofę dla odbudowy kraju.

„Ukraina desperacko potrzebuje przestrzeni fiskalnej. Pod koniec roku jej stosunek zadłużenia do PKB zbliży się do 94 proc. – bardzo dużo jak na gospodarkę o tak burzliwej historii finansowej i wielkości. Kwoty dostarczane przez sojuszników są imponujące, ale mają formę artylerii, czołgów i funduszy celowych, a nie gotówki. Tylko 8 mld dolarów z ostatniego amerykańskiego pakietu trafi bezpośrednio do ukraińskiego rządu, co stanowi równowartość nieco ponad jednej czwartej rocznych wydatków Ukrainy na świadczenia socjalne, a nawet to jest w formie pożyczki. UE planuje zaoferować nieco więcej, ale nadal tylko 38 mld USD w ciągu trzech lat” – pisze „The Economist”.

Dodaje, że choć sugerowane przez Ukrainę umorzenie jest skromne – 12 mld USD w latach 2024-2027 – nie ma ona ma wolnych środków pieniężnych, które mogłaby wyłożyć w przypadku jej nieprzyznania. Według MFW, w ramach tak drastycznej umowy restrukturyzacyjnej, jak ta zaproponowana przez Ukrainę i odrzucona przez posiadaczy obligacji, kraj ten byłby w stanie ledwie związać koniec z końcem.

„The Economist” wyjaśnia, że w razie braku porozumienia, Ukraina ma dwie opcje. Jedną z nich jest wynegocjowanie przedłużenia zamrożenia obsługi zadłużenia, tak jak to już zrobiono z innymi niż prywatnymi wierzycielami, którzy zrezygnują z płatności do 2027 roku. Drugą jest niewypłacalność. „Może to brzmieć drastycznie, ale w rzeczywistości różnica między tymi scenariuszami jest niewielka. Tak czy inaczej, ukraińskie płatności nie zostaną wznowione” – pisze.

Jak zauważa, powściągliwość inwestorów z sektora prywatnego nie odzwierciedla jedynie perspektyw finansowych Ukrainy. W normalnej restrukturyzacji wierzyciele stawiają na perspektywy gospodarcze kraju. Pożyczanie krajowi w stanie wojny wiąże się również z drugim ryzykiem: czy wygra.

„Posiadacze obligacji są również sceptyczni co do planów długoterminowej odbudowy Ukrainy w przypadku zwycięstwa. Chociaż sojusznicy i MFW argumentowali, że restrukturyzacja umożliwi Ukrainie ponowne wejście na rynki finansowe, gdy tylko wojna się zakończy, a jej sojusznicy umorzą długi, inwestorzy nie są przekonani, że taki dzień kiedykolwiek się zmaterializuje. Uważają oni raczej, że restrukturyzacja byłaby pierwszą z wielu prób podjętych przez sojuszników Ukrainy w celu przeniesienia ciężaru finansowego wojny i kosztów odbudowy z rządów na sektor prywatny” – pisze tygodnik.

Sunday Strip: Brain Dead. Memy

Sunday Strip: Brain Dead

Don’t believe your lying eyes. Truth and Reality are what we say they are.

Robert W Malone MD, MS Jun 30, 2024



We be heavy on the Biden memes today, cause that sh*t is everywhere!

They pretty much sum up the mood of the nation.









The House Judiciary Committee voted to hold Merrick Garland in contempt earlier this month over his refusal to comply with a subpoena “related to the investigation into President Biden’s handling of classified documents”, but the Justice Department declined to prosecute him.

The subpoena was for the transcript of audio tapes that the House Judiciary Committee received regarding Biden’s answers. Some believe that the transcript was adulterated to make Biden appear to not be “sundowning.”

Given what we all witnessed in the presidential debate, it is even more important that Congress be able to listen to these tapes. They have a duty to the country to do so.


The Department of Justice (DOJ) is not directly part of the court system, Supreme Court or otherwise. The DOJ is a federal executive department responsible for enforcing federal laws and providing legal advice to the President and other government agencies.

House Republicans must insist that Merrick be arrested by the Sargent of Arms and that these tapes be turned over immediately. No attorney general should be above Congress.













Fact check:

Chickens don’t lay eggs. Don’t believe everything you see on the internet!



Yum. Peaches are ripening. Finally!




Have a great day folks!