O polityce – jeszcze inaczej

O polityce – jeszcze inaczej

Posted on

Polityka w poglądach Feliksa Konecznego

Problem polityki jest niezwykle skomplikowany i wielorako uwikłany w szeroko pojęte sprawy cywilizacyjne. Ludzkie działania społeczne, potocznie nazywane polityką, wiążą się i bazują na całokształcie spraw ludzkich, tj. bazują na cywilizacji, która posiada sobie właściwą wizję człowieka, hierarchię dobra, prawa i urządzeń społecznych. Stąd też wypływa wniosek, że cywilizacja w istotny sposób determinuje politykę.

Bronił tej tezy i ją uzasadnił przed laty polski historyk, badacz kultur i cywilizacji Feliks Koneczny. Jest on twórcą oryginalnej koncepcji wielości cywilizacji. Według Konecznego istnieje tyle modeli i sposobów faktycznego funkcjonowania polityki, ile jest rodzajów cywilizacji. To, co zdaniem Konecznego jest istotne nie tylko dla rozumienia polityki, ale i dla jej praktycznego działania, to związek polityki z cywilizacją. Według Konecznego polityka jest częścią cywilizacji i jako część większej całości sama nigdzie nie występuje. Innymi słowy, cywilizacja w sposób istotny determinuje ludzkie działania społeczne zwane potocznie polityką.

Feliks Karol Koneczny (1862-1949) urodził się w Krakowie, gdzie ukończył gimnazjum i Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalizując się w historii. Pracował w Akademii Umiejętności oraz w Bibliotece Jagiellońskiej, a po zakończeniu I wojny światowej – aż do przejścia na emeryturę w 1929 roku – kierował Katedrą Europy Wschodniej na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. W 1929 r. decyzją Ministerstwa Wyznań i Oświaty Publicznej został przeniesiony w stan spoczynku. Decyzja ta miała prawdopodobnie charakter polityczny, gdyż Koneczny zarzucał ówczesnemu sanacyjnemu obozowi rządzącemu oraz jego przywódcy Józefowi Piłsudskiemu turanizm. [On nie „zarzucał”, on spokojnie INFORMOWAŁ. MD]

W cywilizacji turańskiej zbiorowość organizowana jest na wzór jednej wielkiej formacji militarnej kierowanej przez despotycznego jedynowładcę, a prawa jednostki nie mają żadnego znaczenia. Uważał również, że z powodów osobistych Piłsudski dopuścił się profanacji i porzucenia cywilizacji łacińskiej. Zatem niegodnie sprawował urząd państwowy.

Wróciwszy do rodzinnego Krakowa, Feliks Koneczny przeżył jeszcze dwadzieścia lat.

Specyficzne oddanie sprawom religii katolickiej oraz narodu polskiego, który widział przez pryzmat zagadnienia cywilizacyjnego, czyni go przedstawicielem elity katolickiej.

Głównym zainteresowaniem badawczym Feliksa Konecznego było zagadnienie praw historycznych określanych przez niego mianem praw dziejowych. Uczony stworzył oryginalną koncepcję teorii cywilizacji. Cywilizację określał jako najogólniejszy i najszerszy rodzaj zrzeszenia ludzkiego, gdzie wiele społeczeństw jest połączonych wspólnymi zasadami życia społecznego.

Pojęcie „cywilizacja” zdefiniował w sposób oryginalny i nowoczesny zarazem jakometodę ustroju życia zbiorowego”. Jedną z cywilizacji wyodrębnionych przez Konecznego stanowi cywilizacja łacińska – jedno z siedmiu wielkich zrzeszeń ludzkich, jakie dostrzegał w ówczesnym świecie. Dokonując jej charakterystyki, określił fundamenty systemu politycznego w tejże wspólnocie.

Warto w tym momencie wspomnieć o niewłaściwym, z punktu widzenia Konecznego, sposobie posługiwania się pojęciem cywilizacji chrześcijańskiej. Nie ma bowiem i nie było nigdy jednej cywilizacji chrześcijańskiej, podobnie zresztą jak i jednej cywilizacji europejskiej. Elementy chrześcijańskie posiada zarówno cywilizacja łacińska, jak i bizantyńska.

Cywilizacja łacińska zbudowana jest bowiem na trzech filarach: etyce chrześcijańskiej, prawie rzymskim i greckiej filozofii.

Autor uważa, że za sprawą adaptacji prawa rzymskiego w cywilizacji łacińskiej zostały wyodrębnione sfery życia prywatnego i publicznego. Dzięki dualizmowi prawnemu, jak to określa Koneczny, społeczeństwo może harmonijnie się rozwijać.

Cywilizacja łacińska jako jedyna położyła nacisk na wszechstronny rozwój kategorii prawdy. Kategoria prawdy jest nieodłącznie związana z kategorią dobra, dzięki której życie społeczne opiera się na zasadach etycznych, wyznawanych dobrowolnie przez społeczeństwo. „To właśnie dobro, rozumiane jako cel, stało się w cywilizacji łacińskiej czynnikiem charakteryzującym tę cywilizację […]. Oczywiście, musimy mieć świadomość, że Prawda i Dobro najwyższe są Bogiem, ku któremu prowadzi wiara odsłaniająca perspektywy życia osobowego człowieka i łacińskiej cywilizacji.” (M.A. Krąpiec, Państwo jako rozumny ład dobra, [w:] Człowiek w kulturze, red. P. Jaroszyński, KUL, Lublin 1998, s. 12.)

Etyka posiada w cywilizacji łacińskiej pozycję uprzywilejowaną. Wszystkie inne kategorie winny być podporządkowane zasadom etycznym.

Zastanawiając się, jak ma wyglądać polityka w cywilizacji łacińskiej, uczony dochodzi do wniosku, że do sfery życia publicznego należy wprowadzić etykę katolicką. Prawa Dekalogu Koneczny rozciąga na płaszczyznę polityczną. ,,Stawiam wymagania jak najskromniejsze. Upraszam o niewiele, bo tylko o przestrzeganie dziesięciorga przykazań”.¹ Etyka katolicka, dzięki stawianiu najwyższych wymagań, umożliwia wszechstronny rozwój jednostki, społeczeństwa, narodu, a w konsekwencji państwa.

Dla Konecznego katolicyzm był jednym z filarów cywilizacji łacińskiej. Roman Dmowski, stwierdził: „Katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, ale tkwi w jej istocie, w znacznej mierze stanowi jej istotę. Usiłowanie oddzielenia u nas katolicyzmu od polskości, oderwanie od religii i od Kościoła jest niszczeniem samej istoty narodu”. Podobnie myślał Feliks Koneczny. Dlatego poszukując podstaw dla trwałego „ładu w historii”, za jedną z nich uznał moralność katolicką.

Etyka katolicka, na której oparte jest życie społeczne cywilizacji łacińskiej, niesie ze sobą cztery postulaty: ,,[…] małżeństwo monogamiczne dożywotnie, dążenie do zniesienia niewolnictwa, zniesienie zemsty i przekazanie jej sądownictwu publicznemu, wreszcie niezawisłość Kościoła od władzy państwowej”.² Etyka w tym typie cywilizacyjnym jest wyprowadzana bezpośrednio z nakazów Ewangelii.

Teoretyk cywilizacji twierdził, że w życiu moralnym każdej jednostki ludzkiej istotne jest powiązanie rozumu z systemem etycznym. Rozum bowiem kieruje postępowaniem człowieka, analizuje, co jest dobre a co złe, sądy intelektualne determinują dobrą bądź złą działalność ludzką.

Uczony uważał, że zasady etyczne cywilizacji łacińskiej obejmują zarówno sferę prywatną, jak i publiczną. Dla katolika nie ma dwóch etyk, nie ma dwóch katechizmów. „Wszyscy rozwodnicy, zmieniający wyznanie dla zmiany kobiety, porzucają tym samym cywilizację łacińską, ponieważ w tej cywilizacji nie można w żaden sposób mieć drugiej żony za życia pierwszej. Polsce zaś nie można być pożytecznym poza cywilizacją łacińską; nie powinno się przeto osobom takim powierzać funkcji publicznych.”³ Stosowanie zasad etyki katolickiej jest gwarantem rozwoju cywilizacyjnego. Odstępstwo od wiary katolickiej grozi upadkiem cywilizacyjnym.

Konecznego myślenie o polityce wywodzi się z tomizmu, co jest widoczne w odniesieniu do narodu, państwa, prawa czy władzy. Osią tego stanowiska jest sprzężenie etyki z polityką, nakazujące widzieć państwo jako wspólnotę moralno-polityczną. Chodzi o to, by sprawujący władzę kierowali się normami moralnymi, które obowiązują w życiu prywatnym i publicznym. Powyższa kwestia ma dodatkowo wymiar cywilizacyjny, ponieważ cywilizacja łacińska ufundowana jest na chrześcijaństwie, a więc w państwach tego kręgu cywilizacyjnego zarówno rządzących, jak i rządzonych powinny obowiązywać zasady tej etyki. Wszak w organizmach państwowych przynależnych do cywilizacji innych niż łacińska obowiązują inne zasady etyczne.

II RP była państwem, na którego terytorium istniały równocześnie cywilizacje: łacińska, bizantyńska, turańska i żydowska. We współczesnej Polsce ścierają się ze sobą elementy wszystkich tych cywilizacji, a uwidacznia to postępująca na wielu różnych płaszczyznach polaryzacja społeczeństwa – szczególnie w kwestiach światopoglądowych.

Dla przeciętnego czytelnika Koneczny wydaje się być konserwatystą i autorem anachronicznych prac. Na poglądy Feliksa Konecznego należałoby jednak spojrzeć przez pryzmat zachowań wielkich skupisk ludzkich, takich jak narody i cywilizacje, a nie przez pryzmat ich oceny ze stanowiska politycznej poprawności. Żyjemy w czasach notorycznych konfliktów plemiennych, rasowych i etnicznych. W tzw. cywilizowanych krajach europejskich, mniejszości narodowe i wyznaniowe domagają się własnego sądownictwa religijnego i wyłączenia ich spod reguł powszechnie obowiązującego prawa. W tym kontekście należałoby zdobyć się na refleksję nad słowami Feliksa Konecznego: „Dobrą może być taka tylko polityka, która jest zawsze i we wszystkiem państwowo-społeczną równocześnie. Traktowanie państwa w oderwaniu od społeczeństwa nie tylko jest błędem, ale niebezpiecznem.”⁴

Przypisy
1. F. Koneczny, Państwo i prawo, s. 101
2. F. Koneczny, O wielości cywilizacyj, WAM, Kraków 1997, s. 269
3. Koneczny uważał, że naczelnik kraju niegodnie sprawował urząd, ponieważ rozbił swoje małżeństwo przez związek z inną kobietą. Chodzi o głośny romans ,,[…] Józefa Piłsudskiego z «piękną Marią», Marią z Koplewskich Juszkiewiczową, rozwódką i w dodatku ewangeliczką, dla której Piłsudski zmienił wyznanie rzymskokatolickie na ewangelicko–augsburskie i wziął cichy ślub w protestanckim zborze pod Łomżą”. M. Bębenek., Paradygmat polityki w cywilizacji łacińskiej, [w:] Feliks Koneczny dzisiaj, red. J. Skoczyński, Kraków 2000, s. 88.
4. F. Koneczny, Polskie Logos a Ethos. Roztrząsanie o znaczeniu i celu Polski, t. I, Warszawa 1996, s. 280

Bibliografia
Bębenek Marian, Paradygmat polityki w cywilizacji łacińskiej, [w:] Feliks Koneczny dzisiaj, red. J. Skoczyński, Kraków 2000
Dmowski Roman, Kościół, Naród i Państwo, Warszawa 1927, s. 13, Obóz Wielkiej Polski. Wskazania programowe, 5
Gawor Leszek, O wielości cywilizacji. Filozofia społeczna Feliksa Konecznego, Lublin 2002
Koneczny Feliks, Czy polityka należy do cywilizacji, w: Tenże, O cywilizacją łacińską, Lublin 1996
Koneczny Feliks, O ład w historii. Z dodatkami o twórczości i wpływie Konecznego, Londyn 1977
Koneczny Feliks, O wielości cywilizacyj, Kraków 1997
Koneczny Feliks, Państwo i prawo, Kraków 1997

Korzenie Dnia Judaizmu, “Nostra Aetate” i wyłączenia Żydów z misji ewangelizacyjnej. Wolnomularstwo było tą ścieżką, którą dotarł do papieża Jules Isaac

Korzenie Dnia Judaizmu, “Nostra Aetate” i wyłączenia Żydów z misji ewangelizacyjnej

Autor: wawel , 6 stycznia 2024

WSTĘP

“Pod hasłem “SZALOM. Pokój – Dar Boga” 17 stycznia w Kościele w Polsce będzie obchodzony 27. Dzień Judaizmu”. Zanim zorientujemy się CO to jest i SKĄD się wzięło trzeba powiedzieć, że obchodzenie Dnia Judaizmu przez katolików (i to pod hasłem “Pokój – Dar Boga”)  w czasie, gdy liczba ofiar ludobójstwa izraelskiego na Palestyńczykach przekracza już 20 000 zakrawa na krwawą drwinę z ofiar. Może czas zmienić R.I.P. na R.I.S (rest in SHALOM)?

Netanjahu już czterokrotnie na konferencjach prasowych wymachiwał Biblią hebrajską cytując z niej fragmenty mające uzasadniać ludobójstwo. Prawie nikogo to nie bulwersuje, prawie nikt tego nie komentuje… Aż tak zgłupieliśmy, zobojętnieliśmy, wyprano nam mózgi (niepotrzebne skreślić)…

Taki to “dialog” z judaizmem wmusili nam, że boimy się nawet szepnąć słowa prawdy.

Nawracać ludobójców nie możemy, bo zabroniła nam tego “Nostra Aetate”. Ba, nawet obawiamy się wyrazić ludzką, chrześcijańską opinię o tych zbrodniach, by nie zostać zdzielonymi przez łeb pałką antysemityzmu. Takiego stopnia schizofrenii skrzyżowanej z syndromem sztokholmskim sięgnęła relacja Chrześcijan do Żydów. A zaczęło się od “Nostra Aetate” i obchodzenia Dnia Judaizmu pod znakiem “dialogu”. A jeszcze wcześniej był wielki wysiłek murarski Francuzów i Niemców…

DIALOG Z JUDAIZMEM

„Wyobraź sobie, że nie ma Niebios

To proste, gdy spróbujesz

Nie ma Piekła pod nami

Nad nami tylko niebo

Wyobraź sobie wszystkich ludzi

Żyjących z dnia na dzień

Aha-ah”

[John Lennon – Imagine]

—————–

Dzień Judaizmu w Kościele Katolickim – to tajemnicze i kuriozalne zjawisko od samych początków, które zrodziło się w pewnym filosemickim kręgu niemieckich luteran a szczególnie w głowie Holgera Banse, członka międzyreligijnej grupy Teshuva (Skrucha). Ewangelicki pastor Banse fascynował się od młodości dziejami syjonizmu, wolnomularstwa judaizmu reformowanego, sytuacją państwa Izrael i takimi organizacjami, jak przykładowo Światowa Unia dla Judaizmu Postępowego.

Frankmasońska (najprawdopodobniej) misja Holgera Banse spełnić się miała w Nostra aetate, ogłoszonej 28 października 1965 r. Deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich

Jak wiadomo, Kościół na Vaticanum II w kontrowersyjnym dokumencie Nostra Aetate zbliżył się do zanegowania pewnych najważniejszych elementów swej doktryny. Stało się to poprzez wyłączenie Żydów z misji ewangelizacyjnej i uznanie, że… jest im ona niepotrzebna z powodu nieodwołalnego wybraństwa bożego (emerytowany profesor St. Mary’s College w Notre Dame, Indiana – E. Michael Jones nazywa to odstępstwo herezją). Stworzyło to precedens: w istocie rzeczy ustanowiło religię judaistyczną równorzędną względem chrześcijaństwa, czego bez wypaczenia przesłania ewangelii i spuścizny pawłowej nie da się zrobić.

hb

Jak widać, Holger Banse był to bardzo postępowy i nowoczesny sługa boży. Stworzony w sam raz na inicjatora erodującej katolicyzm, powstałej w niemieckim protestantyzmie,  „ideowej wkładki” pod nazwą Dzień Judaizmu. Oczywiście kwestią najważniejszą nie jest tu ów „dzień” jako taki, lecz to, iż stał się on otwarciem bramy do wielu późniejszych zjawisk i wydarzeń. Jak wiadomo: nawet najdłuższa droga zaczyna się od jednego, pierwszego kroku…

Kuriozalna jest informacja o Dniu Judaizmu w polskiej Wiki: „Dzień Judaizmu – święto w polskim Kościele katolickim”.

Otóż, drodzy parafianie – nie jest to żadne święto. Gdyby tak każdy arcybiskup mógł z podszeptu swoich niemieckich i włoskich kolegów (lobbowanych przez ortodoksyjnych rabinów) wymyślać wg kaprysu nowe święta – ładny byśmy mieli męt i zamęt w Kościele. Na szczęście jednak tak nie jest. Jest to pewna nieokreślona i „niesformalizowana forma” propagandy jednego z lobby, bardzo silnego.

W Niemczech nazywają ten „dzień”: dzień refleksji. Jest to wymuszona refleksja narzucana odgórnie, nie zakorzeniona ani w roku liturgicznym, ani w Piśmie Św. i nie mająca prawa być nazywaną „świętem w kościele katolickim”.

Tylko polski Kościół ma ów dzień, owo “święto”! We Włoszech, Austrii i Holandii niektórzy rabini i biskupi w niektórych ośrodkach organizują tego dnia jakieś wspólne imprezy religijno-kultowo-kulturowe.

Takiego zadęcia i czasowego rozciągnięcia dnia do… 7-10 dni jak w Polsce – nie ma nigdzie… A i te 10 dni, to tylko fragment całego ciągu świąt, które za pomocą dziesiątek powstałych później fundacji pokryły przeróżnymi „inicjatywami” wszystkie miesiące roku w wielu polskich miastach.

Ta inwazja, to w dużej mierze „wkład” abpa Gądeckiego.

Ale cofnijmy się do początków. Nazwa „grupy inicjatywnej”: Teshuva” („Skrucha”) daje naiwnym (a tych nigdy nie brak) nadzieję, że może chodzi tu o wzajemne wyznanie win. Jednak zapoznanie się z tłem i tekstami propagandowymi („programowymi”) stawia sprawy we właściwym świetle. To chrześcijaństwo ma… „skruszeć”. Aby je lepiej… zjeść.

W pewnym uproszczeniu, na rzecz tego eseju, można powiedzieć, iż uchwytny początek filozofii dialogu Chrystusa z Judaszem, ups, chrześcijaństwa z judaizmem ma swoje korzenie w dziedzictwie II Międzynarodówki i jej żydowskiego, ostro antyklerykalnego ( i antychrześcijańskiego, ściślej: antykatolickiego, gdyż na rzecz luteranizmu były robione różne ustępstwa ideowe, vide: Jean Jaures) kierownictwa.

Pierwszym jawnym bojownikiem o wkład rabinacki do tradycji Kościoła był francuski Żyd,  Jules Isaak, z wykształcenia historyk. Zwany bywał czasem „profesorem” ;), z tego powodu, iż… nauczał historii w liceum w Lyonie (praktyka hiper-nominacji, albo nominacji życzeniowej, znana z naszego życia medialnego i paranaukowego). Autor dwóch książek, w obu udowodniono mu mnóstwo manipulacji („Jezus i Izrael”, „Nauka pogardy: chrześcijańskie korzenie antysemityzmu”). Manipulacje nie manipulacje – zapotrzebowanie na takie „dzieła” było w kręgach judaizmu progresywnego i wśród diaspory, jak zawsze – ogromne.

jiv

Ilustracja 1. Jules Isaac

Gdy tylko skończyła się wojna nasz „profesor” (w wielu punktach podobny do naszego „profesora”, „historyka” W.Bartoszewskiego) – owładnięty przez zamysł wciągnięcia chrześcijan w „wymianę ideową” przystąpił do dzieła. Postawił sobie za cel pouczenie Kościoła i Synagogi (oczywiście, synagoga miała być tu pouczana tylko deklaratywnie, gdyż jak wszyscy wiedzą ten byt duchowy jest doskonały, wyjęty spod korekt wszelakich).

Hasło owego gwałtu na doktrynie zwanego dla niepoznaki „dialogiem” brzmiało tak: Synagoga musi uznać „the reality of Christ” („and the glory of the Church”, co, oczywiście było słownym odpowiednikiem zwykłego wciągnięcia do gry w 3 kubki, przez podstawionego kusiciela) a Kościół musi uznać  „the glory of the Synagogue,”. Przekładając to na ludzki język (język cywilizacji łacińskiej a nie na bełkot tzw. filozofii dialogu) otrzymujemy coś w tym rodzaju: Chrystus był fajnym człowiekiem („reality”), ale musicie zatwierdzić i ogłosić, że istnieje tylko jedna, prawdziwa wiara, którą na zawsze (nieodwracalnie) posiada Synagoga, a gdy to uznacie, to powiemy, że jesteście fajni, młodsi bracia („the glory of the Church”).

„Profesora” nie zadowalały półśrodki, uznanie lokalne jego herezji. Mierzył aż po sam szczyt. Potrzebne było przybicie swego świstka papieru z 18 punktami żądań (sfabrykował bowiem taką listę… postulatów) wobec… doktryny chrześcijańskiej do jakichś drzwi, najlepiej papieskich. Oczywiście, żaden wielki przywódca duchowy chrześcijaństwa takich herezji by nie potraktował poważnie. Mówiąc „wielki” mam na myśli np. papieża Leona XIII, pamiętanego z niezapomnianych, genialnych słów zawartych w encyklice Humanum genus (20 kwietnia 1884): „Jeśli nie kochacie prawdy, to choćbyście twierdzili, że ją kochacie i stwarzalibyście takie pozory, wiedzcie, że w danym momencie zabraknie wam odrazy wobec tego, co jest fałszywe, i po tym da się rozpoznać, że w rzeczy samej prawdy nie kochacie”.

Bez zagłębiania się w niuanse kombinatoryki „nepotyzmu mesjanistycznego i lobbystycznego” realizowanej przez „profesora” Julka w latach powojennych powiedzieć możemy, iż drążył tunele i drążył, aż się dokopał do audiencji u papieża Jan XXIII. Ale zanim to się stało, 18 żądań wobec chrześcijaństwa skondensowalo się w 10 punktów (ach, ta rozwlekłość Lutra, potrzebował aż 95 tez…). Dzieła „ekstrakcji” dokonała zwołana tuż po wojnie najprawdopodobniej przez niemieckich rabinów Rada Chrześcijan i Żydów na drugim posiedzeniu, w swojej siedzibie, którą był dom, w którym – notabene niegdyś mieszkał twórca nieortodoksyjnego syjonizmu (nie po drodze mu było z Theodorem Herzlem) – Martin Buber.

„Profesor” Jules Isaac przechował troskliwie przez 13 lat owe 10 żądań. W roku 1960 były  socjalistyczny prezydent Francji, Vincent Auriol „załatwił” Isaacowi dłuższą, „merytoryczną” audiencję u papieża Jana XXIII (Jules Isaak, emisariusz rabinów znany już był na dworze papieskim. W 1949 udało mu się dopchać do Piusa XII z żądaniami ocenzurowania liturgii chrześcijańskiej). Oficjalna historiografia zastanawia się nad przyczynami zaangażowania się b.prezydenta Francji w 1960 r. w tę dziwną misję judaistyczną (dokładniej: judaizującą).

vincentauriol_cropped

Ilustracja 2. Vincent Auriol

Sprawa, po bliższym przyjrzeniu się, nie wydaje się jednak zbyt złożona. Vincent Auriol złączony był jeszcze z lat 30 więzami dość ścisłej przyjaźni z  Leonem Blumem, socjalistą, pierwszym żydowskim premierem Francji,  w rządzie którego był ministrem. Licznie rozgałęziona alzacka, żydowska rodzina Blumów miała dwie pasje: wolnomularstwo i komunizm 2).

lb

Ilustracja 3. Leon Blum na wiecu socjalistycznym

Wolnomularstwo było tą ścieżką, którą dotarł do papieża Jules Isaac dzięki prezydentowi Vincentowi Auriol (miłośnikowi Izraela, vide: rocznicowa wizyta w Izraelu, w 1958 r.). Kto był pośrednikiem ze strony bractwa kielni i cyrkla? Ten sam chyba, kto późniejszym egzekutorem postulatów magistra historii z Lyonu, czyli kardynał Augustyn Bea, niemiecki jezuita mający jeszcze sprzed wojny przyjaźnie z kręgu najstarszej loży żydowskiej B’nai B’rith. W każdym razie, gdy papież wyraził wstępne zainteresowanie „pomysłami” magistra Isaaca z Lyonu – kardynał Bea był tym, któremu zlecono „dalsze prace”.

Potem już było z górki. Przed Vaticanum II zapoczątkował „dialog” Światowy Kongres Żydów 1) ustami swego prezydenta, Nahuma Goldmanna, próbując wmusić swojego „obserwatora” na sobór, Chaima Wardiego z Ministerstwa Religii Izraela. Tak podały izraelskie gazety. Goldmann zaprzeczył mówiąc, że nie zrobiłby tego, bo przecież wiedział, że gośćmi i obserwatorami soboru mogli być wyłącznie chrześcijanie i to mający specjalne zaproszenie watykańskiego Sekretariatu Stanu.

W sposób oczywisty było to testowanie nieprzyjaciela i jego zmiękczanie. Kula śniegowa herezji toczyła się, czasem zatrzymując się, czasem przyspieszając. Na końcu pierwszego etapu jej drogi był czwarty punkt Deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich (Nostra aetate) – dotyczący stosunku chrześcijaństwa do Żydów i judaizmu. W opinii wielu katolików było to wdarcie się zgorszenia w obręb Tradycji.

Był rok 1965, dwa lata po śmierci żydowskiego nauczyciela gimnazjalnego jego misja dobiegła końca, dzięki dawnym, niemieckim rodom rabinackim, „ekumenicznym” luteranom, braciom kielni i cyrkla oraz powojennej międzynarodówce socjalistycznej. I tak oto nawa Kościoła zaczęła nabierać wody. Jak Costa Concordia.

===================

Przypisy:

1) WJC (World Jewish Congress) to ta sama organizacja, która w już bardziej zaawansowanej fazie „dialogu żydowsko-chrześcijańskiego”przez swojego sekretarza, Izraela Singera, zagroziła Polsce, że jeśli nie zastosuje się do żądań Kongresu i nie przekaże co najmniej 60 miliardów dolarów za mienie pozostawione przez Żydów zabitych w czasie wojny przez Niemców, to „będzie upokarzana na arenie międzynarodowej”. No cóż, jeżeli ktoś myślał, że bilet na to coroczne świętowanie przy dźwiękach klezmerskich kapel będzie tani, albo, że wstęp będzie wolny – grubo się mylił.

A byli tacy, co ostrzegali, i to nawet podczas Vaticanum II (88 głosów przeciw Nostra Aetate) – mówiąc, że to nie chodzi o żaden dialog, lecz o zwykły monolog, za wysłuchanie którego trzeba będzie w dodatku słono zapłacić – gotówką i erozją depozytu wiary.

2)  Inna odnoga rodu alzackiego rodu Blumów wydała takie bezcenne perełki, jak wieloletni europarlamentarzysta, żydowski intelektualista, socjalista i wolnomularz Vincent Peillon, minister edukacji Francji 2012-2014, (uczeń wolnomyśliciela Ferdynanda Buissona), owładnięty, jak niektórzy piszą „antykatolickim delirium” i autor projektu nowej, świeckiej religii dla Francji: „ w celu dokończenia rewolucji socjalizm francuski powinien dążyć do ustanowienia nowej religii w miejsce katolicyzmu (…). Rola nowej religii powinna przypaść socjalizmowi, który ma uosabiać rewolucję religijną, będącą jednocześnie rewolucją moralną i materialistyczną. Laickość powinna być właściwą religią francuskiej Republiki demokratycznej i socjalnej”.

vp

Ilustracja 4. Vincent Peillon

Szatan działa według planu, ale już rozpaczliwie.

Szatan działa według planu, ale już rozpaczliwie.

catholicexorcism/satan-has-a-plan

[„ Dziewica jako kobieta apokalipsy ”, Peter Paul Rubens, 1624-1625]

============================

Krótko mówiąc, plan szatana polega na przekształceniu tej ziemi w piekło

——————————-

Szatan i jego słudzy nie działają „przypadkowo”. Zły ma plan, taki jaki miałby każdy dowódca wojskowy. Patrząc na otaczający nas świat, nietrudno dostrzec niektóre z głównych elementów jego planu:

1. Zniszcz rodzinę . Ataki na integralność rodziny nigdy nie były silniejsze. Rodzina jest „Kościołem domowym” zgodnie z nauczaniem Kościoła i podstawą zdrowego i świętego społeczeństwa. Podziwiam dzisiejsze odważne rodziny, które żyją Ewangelią pomimo ciągłych ataków. Niech Święta Rodzina wstawia się za naszymi rodzinami i umacnia je!

2.  Atakuj Kościół . Podobnie Kościół jest zwiastunem orędzia Chrystusa i narzędziem uświęcenia świata. Trzeba przyznać, że wiele ataków na Kościół jest możliwych dzięki rzeczywistym grzechom duchowieństwa, za które należy żałować i prosić o przebaczenie. Jednak od maja 2020 r. miało miejsce około 300 incydentów przeciwko Kościołom katolickim  , obejmujących niszczenie posągów religijnych, palenie kościołów, niszczenie nagrobków i inne formy wandalizmu. Nie znam podobnego precedensu we współczesnych czasach.

3.  Zniszcz wiarę . Ostatecznie to wiara w Boga i Jezusa podtrzymuje ludzi i ten świat. Obecność wiary pozwala Jezusowi dokonywać cudów w naszym życiu, a brak wiary to blokuje (Mt 13,58). Nie jest tajemnicą, że w naszym społeczeństwie następuje duża i stała erozja wiary. Katoliccy rodzice często mówią mi, że są zrozpaczeni faktem, że ich dzieci, wychowane w środowisku katolickim, odwracają się od wiary. A wielu innych w ogóle nie uczy się wiary.  Badania ankietowe pokazują stały, silny spadek liczby członków kościołów w Stanach Zjednoczonych, obecnie po raz pierwszy poniżej 50%. Pokazuje także szybki wzrost liczby osób, które nie wyznają żadnej przynależności religijnej, „żadnej” – obecnie to 30%.

4. Zgromadź armię wyznawców. Gwałtowny wzrost liczby osób praktykujących czary, wicca, okultyzm, pogaństwo i satanizm jest oszałamiający. Na przykład do października 2022 r. WitchTok miał ponad 18,7 miliarda wyświetleń. Szatan gromadzi armię wyznawców. Niektórzy z nich świadomie podążają za Złym, lecz większość nieświadomie przyłącza się do służby Szatanowi, rzucając zaklęcia, angażując się w okultyzm i oddając cześć pogańskim bogom.

5.  Zastąp życie/wartości chrześcijańskie planem śmierci . Coraz popularniejsza jest eutanazja. Mnoży się legalizacja i przedawkowanie narkotyków. Aborcja jest nadal dostępna i obecnie jest otwarcie wspierana przez satanistów. Panuje zamieszanie seksualne. Modlitwa szkolna jest „wyłączona”, a grupy satanistyczne po szkole są „włączone”. Niszczone są posągi religijne, a w miejscach publicznych pojawiają się posągi Bafometa.  Liczba samobójstw w Stanach Zjednoczonych stale rośnie.

   6.  Szerzyć konflikty, zamieszanie i przemoc . Racjonalny, pełen szacunku dyskurs publiczny zniknął. W naszych miastach szerzy się przemoc, a podział w naszym narodzie i na świecie. Na przykład wydarzenia terrorystyczne w Stanach Zjednoczonych przyprawiają o zawrót głowy. Pięćdziesiąt lat temu nikt nie wchodził do miejsca publicznego i przypadkowo nie zabijał niewinnych ludzi. Dziś jest to codzienność. Jest to symptom tego, że społeczeństwo poszło w strasznym złym kierunku. 

Krótko mówiąc, plan szatana polega na przekształceniu tej ziemi w piekło.

 Warto zauważyć, że Zły jest zaangażowany w intensywne ataki na wszystkich sześciu frontach jednocześnie. Niektórzy spekulują, że czasy ostateczne są bliskie. Nie wiem. Wierzę jednak, że jego „100 lat”* minęło i jak mówi Pismo Święte: „czasu jest mało” (1 Kor 7,29). Z pewnością toczymy decydującą walkę z Szatanem, który już widzi koniec swego władztwa. To tak, jakby całe piekło zostało opróżnione na czas wielkiej bitwy. [*Refleksje na temat 100 lat Szatana można znaleźć na blogu 266 : https://www.catholicexorcism.org/post/exorcist-diary-266-are-satan-s-100-years-over ]

Rozumiem tych, którzy są pesymistami. Z zewnątrz wszystko wygląda źle i staje się coraz gorsze. Bez wątpienia Szatan myśli, że zwycięża. Podejrzewam, że Szatan i jego słudzy myśleli, że zwyciężają, gdy Jezus umierał na krzyżu. 

Słowa Obrzędu Egzorcyzmu mówią Szatanowi Prawdę: „Dlaczego więc stoisz i stawiasz opór, wiedząc jak trzeba, że Chrystus Pan obróci wniwecz twoje plany?”

A my, zainspirowani objawieniami maryjnymi w Fatimie, przypominamy sobie często cytowany werset: „Na końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje”.

Co czeka te fujary w „zwycięskim roku”

Modzelewski: Niepoprawna opowieść noworoczna

konserwatyzm.pl/modzelewski

Końcówka poprzedniego roku, a zwłaszcza osiągnięcia byłej „demokratycznej opozycji” (już w roli rządzących) potwierdzają całkowicie nieuzasadnione (i tendencyjne) przewidywania. AntyPiS jest lustrzanym odbiciem PiSu i już nie zamierza udawać kogoś innego. Charakteryzuje go w dodatku jeszcze większa niż przed ponad ośmiu laty nieporadność wręcz nieudolność: do czego się wezmą, muszą to obowiązkowo spartolić, nawet gdy wydaje się im, że robią coś, czego nie da się zepsuć. „Deficyt przywództwa” (krajowego) jest oczywisty: aby przeprowadzić jakąkolwiek operację (nawet wycieczka nocą po piwo) trzeba mieć plan działania, czyli WIZJĘ, a przecież dobrze wiemy, że są formacje, w których wizjonerzy są odsyłani do lekarzy (pierwszego kontaktu): to ważne zasady, które są również PRAWDĄ NADRZĘDNĄ.

W nowym roku kolejne sukcesy charakteryzować będzie „pierwsze (i następne) sto dni”, które zakończą się prawdopodobnie zwycięstwami wyborczymi (i do samorządu terytorialnego i do Parlamentu Europejskiego) nowej opozycji: powtórka triumfu z dnia 15 października 2023 r. jest tu raczej niemożliwa; przecież w tychże wyborach lider obecnej większości wraz ze swoją partią PRZEGRAŁ po raz tam nie wiem który z PiSem na korzyść tzw. Trzeciej Drogi, która już niedługo pójdzie swoją drogą: dla niej spuścizna „gdańskich liberałów” (kto pamięta to pojęcie?) szybko stanie się zbędnym ciężarem. Zapewne liderzy tego ugrupowania zrozumieją, że wejście do orszaku idącego pod obecnym przywództwem oznacza rezygnację z „Trzeciej Drogi”, czyli klęską programu, który dał im sukces (pierwszy i ostatni). Poza tym jedyną wspólną specjalizacją całego POPiSu jest wchłanianie lub wyniszczanie tzw. przystawek: PiS wchłonął ostatnio partyjkę Jarosława Gowina, a Platforma partię założoną przez Ryszarda Petru.

Powoli acz nieuchronnie wszyscy przywódcy POPiSu schodzą ze sceny politycznej, choć byłej Zjednoczonej Prawicy zapewne bardzo pomoże pasmo wpadek obecnej większości, która ma kłopoty nawet z napisaniem przepisów, które będą w jej interesie.

Szybko przyjdzie rozczarowanie a później złość zwycięskiego elektoratu, że wygłodniały przez osiem chudych lat AntyPiS nawet nie umie się skutecznie zemścić na swoich wrogach, a przecież ich zdaniem PiSowi należy się solidny łomot: część wyborców tego oczekuje.

A tu nic, ani chleba ani igrzysk. Poparcie młodego pokolenia dla obecnej większości nie jest ani stabilne ani tym bardziej przemyślane. Większość tej grupy miała już dość pro ukraińskiej propagandy, zubożenia i serwilizmu wobec „światowego przywództwa” oraz … Zełeńskiego: na to, abyśmy zostali „sługami narodu ukraińskiego” raczej się nie umawialiśmy, zwłaszcza że już nas zdążyli skutecznie „zdradzić”. Zachód może nas zdradzać – to jego historyczne prawo, a my i tak pozostaniemy mu wierni (do końca). Ale żeby wykiwali nas Ukraińcy, których tak czule i szczerze przytulaliśmy do naszych piersi? To już obciach i AntyPiS nic tu nie zmieni: nowy minister spraw zagranicznych pojechał zameldować się w Kijowie i zamiast bronić interesów polskich transportowców i rolników, deklarował poparcie dla władz w Kijowie.

Czy faktyczna likwidacja mediów publicznych odebranych co prawda PiSowi, ale faktycznie obróconych w niwecz, które po odrodzeniu powtarzać będą tylko propagandę „tefałenu” i „gazwybu”, usatysfakcjonuje wyborców, którzy w związku z tym ochoczo poprą AntyPiS w wyborach roku 2024? Śmiem wątpić. Gdy nie ma już rządzącego PiSu, traci więc rację bytu również AntyPiS. Nieudolność, a przede wszystkim brak wiarygodności politycznej (zemścić też się trzeba umieć), zakończy powyborczy karnawał.

Nokautujący cios w cały POPiS przyjdzie wraz z wynikami wyborów za oceanem, bo „światowe przywództwo” może nie tylko unieważnić „zagrożenie rosyjskie”, lecz również rozpocząć demontaż postzimnowojennego skansenu. Wtedy będziemy skazani na „niemieckie przywództwo”, czyli perspektywę likwidacji resztek naszej suwerenności. Aby przekonać do tego biedniejące społeczeństwo, nie wystarczy siły „wolnych mediów”, bo one też szybko zmienią zdanie, zgodnie zresztą z wynikami wyborów w USA.

Jedyna szansa w nowej pandemii i powszechnym „lockdownie”, ale na to się po raz drugi nie damy nabrać.

A co powyższe opowiastki mają wspólnego z relacjami polsko-rosyjskimi? Ano tyle, że AntyPiS nie wyciągnął wniosków z porażki swojego historycznego wroga. Jego historyczne błędy w postaci absurdalnych ograniczeń pandemicznych (lat 2020-2021) oraz bezwarunkowe poparcie dla „walczącej Ukrainy” (lata 2022-2023) dały szanse AntyPiSowi. Jeśli ma on dłużej porządzić, musi odrzucić pisowskie dziedzictwo, zwłaszcza że wcześniej czy później zadecyduje o tym „światowe przywództwo”.

Co robić w trudnej sytuacji? Po pierwsze nie robić rzeczy niepotrzebnych.

Roman Dmowski. On nie tracił czasu

Autor: AlterCabrio , 7 stycznia 2024

‘Te wiekopomne słowa, to zawsze pada, w każdym pokoleniu: «Co robić w trudnej sytuacji?» A on im tłumaczył: «Po pierwsze nie robić rzeczy niepotrzebnych». A ile my robimy rzeczy niepotrzebnych? Ile się przez to dzieje zła? I po drugie uczył: «Nie bądźcie talmudystami. Nie wolno się rozdrabniać na rzeczy nieistotne, poboczne, bo to też jest strata czasu».’

‘Roman Dmowski te wiekopomne zasługi ma w tym znaczeniu, że doszedł do przekonania, coś co miało być zapomniane, bo drogi Polaków się rozchodziły, do idei Wszechpolski, że Polacy są wszędzie, w trzech zaborach i na emigracji. I wszędzie są ci sami, tacy sami i chcą tego samego. Ale co mógłby zrobić sam, czy z niewielkim otoczeniem? Potrzebne było zaplecze. Takiego zaplecza nie było.’

‘Kapitan Jerzy Pilasiński ps. «Lech», w organie prasowym Komendy Głównej NZW napisał bardzo ważną rzecz:

«Nasze zadanie to zupełne zniszczenie wpływów obcych w Narodzie, to sprzeciw służenia obcym interesom, obojętnie czy angielskim, czy niemieckim czy sowieckim. My nie chcemy być narzędziem obcych polityk kosztem naszej Ojczyzny i naszej krwi.»

−∗−

Leszek Żebrowski. Po pierwsze nie robić rzeczy niepotrzebnych

Wystąpienie podczas obchodów 85. rocznicy śmierci Romana Dmowskiego. Drozdowo, 2 stycznia 2024 r.

−∗−

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!

Pompy ciepła w Finlandii wywindowały ceny prądu […decyzje UE] tak, że Finów nie stać na ogrzewanie. Jądra słabują.

Pompy ciepła w Finlandii wywindowały ceny prądu tak, że Finów nie stać na ogrzewanie

2024-01-07 pompy-ciepla-w-finlandii

Na skutek ataku zimy w Skandynawii prąd w Finlandi podrożał tak bardzo, że Finów nie stać na ogrzewanie domów. Wielu z nich decyduje się na ucieczkę do rodziny na wieś gdzie wolno jeszcze ogrzewać się kominkami.

Finlandia doświadcza obecnie poważnych mrozów, które znacząco wpływają na zapotrzebowanie na energię elektryczną. Fingrid, państwowy operator sieci przesyłowej, wezwał mieszkańców do ograniczenia korzystania z urządzeń elektrycznych w godzinach szczytu. Społeczeństwo reaguje, starając się dostosować do potrzeb ogólnych i zabezpieczyć swój osobisty budżet. Mieszkańcy ograniczają korzystanie z takich urządzeń jak ekspresy do kawy, a nawet rezygnują z ogrzewania, wyjeżdżając na weekendy do rodziny, by ogrzać się przy kominku.

W obliczu niskich temperatur, Finlandia przeżywa wzrost zapotrzebowania na energię, osiągając w ostatnich dniach blisko 15 gigawatów (GW) w godzinach szczytu, podczas gdy w grudniu zapotrzebowanie wynosiło średnio około 12 GW. Fingrid apeluje o szczególną uwagę do końca tygodnia, prognozując, że sytuacja powinna się poprawić wraz z nadejściem lekkiego ocieplenia.

W piątek wieczorem, koszt energii elektrycznej wzrośnie do 2,35 euro za kilowatogodzinę. Finowie, starając się oszczędzać, odłączają małe urządzenia, ograniczają ogrzewanie elektryczne i pompy ciepła, a nawet wyłączają ogrzewanie podłogowe i bojlery. Niektórzy planują spędzić czas u rodziny, ogrzewając się przy kominku, aby uniknąć wysokich kosztów. Inni wyjeżdżają do rodziców, wyłączając ogrzewanie w swoich mieszkaniach na czas największych mrozów. [nie wiedzą, że rury im popękają. Jak się dowiedzą, to „rura im zmięknie”. md]

Te działania są odpowiedzią na sytuację, w której ceny energii elektrycznej wydają się wymykać spod kontroli, stając się coraz droższe. Obywatele Finlandii muszą stawić czoła wyzwaniom związanym z zarządzaniem domowym budżetem, jednocześnie dbając o oszczędne zużycie energii. Jest to też dowód na to co dzieje się z cenami prądu przy przestawieniu całego ogrzewania na pompy ciepła, co wymusza obecnie UE. Oznacza to bankructwo zwykłych ludzi, które jest starannie planowane przez decydentów.

Ten kryzys energetyczny w Finlandii jest odzwierciedleniem szerszych problemów, z jakimi borykają się obecnie kraje europejskie w obliczu rosnących cen energii, które są wynikiem szalonej polityki klimatycznej w Unii Europejskiej opanowanej przez sektę klimatystów. Sytuacja w Finlandii jest przykładem na to, że szaleństwa decydentów unijnych są przeciwko ludziom i prędzej czy później wariacka ideologia zawsze doprowadzi do nędzy, śmierci i zniszczenia.

======================

MD:

Po 14-tu latach budowy uruchomili reaktor jądrowy w Olkiluoto. Projekt sprzed 20-tu lat, ale „za to” trzykrotnie droższy od projektowanego. Moc nie starcza na „niespodziewane” mrozy.

W Finlandii ruszają reaktor EPR zaprojektowany przed dwoma dziesięcioleciami. Koszty w stosunku do planowanych wzrosły czterokrotnie. Dinozaur.

Nirwana znowu przerywana

Nirwana znowu przerywana

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)    7 stycznia 2024 michalkiewicz

Jak pisałem w poprzedniej korespondencji, w okresie Świąt Bożego Narodzenia Polska pogrąża się w nirwanie. Tak było i tym razem, że – podobnie jak w roku poprzednim – była to nirwana przerywana. Czy to nie jest aby szkodliwe dla zdrowia – tego oczywiście nie wiemy, bo jeśli chodzi o tak zwany coitus interruptus, który – jak sama nazwa wskazuje – też jest przerywany, to opinie uczonych seksuologów są podzielone. Jedni uważają, że nie ma w tym nic złego, ale inni twierdzą, że powoduje on rozmaite nerwice i inne katiusze i należy go unikać. Osobiście przywiązuję wagę do opinii pani Anji Rubik, co to „miłowała wiele” i w związku z tym pewnie zostanie zaangażowana przez feministrę od edukacji seksualnej, Wielce Czcigodną Barbarę Nowacką, do edukowania po szkołach cudzych dzieci z sodomii, gomorii i innych szlachetnych „orientacji”. Na razie jednak pani Anja milczy, więc pozostajemy w głębokiej rozterce, zwłaszcza, że z przerywaną nirwaną może być podobnie, a kto wie, czy nie jeszcze gorzej.

Nawiasem mówiąc, wicefeministra od edukacji seksualnej, Wielce Czcigodna i Pulchniutka Katarzyna Lubnauer właśnie zapowiedziała, że uczniowie nie będą przemęczani żadnymi pracami domowymi i w ogóle – nauką. Upatruję w tym pewną ciągłość z Generalnym Gubernatorstwem, gdzie – według wskazówek wybitnego przywódcy socjalistycznego Adolfa Hitlera – tamtejszym tubylcom miała wystarczyć umiejętność narysowania swego imienia i nazwiska, rozpoznawania znaków drogowych i liczenia do 500. Wszystko inne od Złego miało pochodzić.

Ale do rzeczy.

Otóż nirwana została przerwana najpierw przez orędzie, jakie premier Donald Tusk skierował do naszego mniej wartościowego narodu tubylczego. Z przenikliwym spojrzeniem bazyliszka pan premier Tusk dał popis samochwalstwa – czego on to nie dokonał. Najwyraźniej musiał zapatrzyć się w Kukuńka, który jednak nie miał takiego przeszywającego wzroku, przypominającego spojrzenie wybitnego przywódcy socjalistycznego. Więc pan premier Tusk przechwalał się swymi dotychczasowymi dokonaniami, dyskretnie przemilczając udział, jaki musiała w nich mieć niemiecka BND, nie mówiąc już o Naszej Złotej Pani i Naszej Pani Złociutkiej, które z zagadkowych przyczyn dlaczegoś sobie w Donaldu Tusku upodobały. Ale oprócz gejzeru samochwalstwa, pan premier Tusk przedstawił też zarys swojego politycznego programu, bardzo podobnego do politycznego programu premiera-generała Wojciecha Jaruzelskiego, który jeszcze w 1981 roku zaprezentował „program porozumienia I walki”. Jak pamiętamy, porozumienie miało obejmować konfidentów, a walka – wszystkich pozostałych. Podobnie wygląda to u Donalda Tuska, z tą różnicą, że w ramach „porozumienia” teraz chodzi o obsadzenie konfidentami wszystkich synekur, z których, w ramach „walki”, zostaną usunięci konfidenci znienawidzonego PiS. Nazywa się to „przywracaniem praworządności”, do którego – jak słychać – obok ministra-pułkownika, który niweluje pod Generalne Gubernatorstwo teren na odcinku kultury, próbują podłączyć się adwokaci skoszarowani w gangu zwanym „Wolnymi Sądami”. Ich zdaniem przywrócenie praworządności ma doprowadzić do sytuacji, żeby niezawiśli sędziowie sami siebie mianowali, sami sobie orzekali i sami siebie oceniali, a państwo żeby im płaciło. Adwokaci – tak samo.

W praktyce jednak mogą pojawić się postulaty dodatkowe. Skoro już zahaczyliśmy o Wojciecha Jaruzelskiego, to wypada wspomnieć, że w ramach nirwany przerywanej, na linii strzału znalazła się pani red. Monika Jaruzelska, na którą donos do prokuratury złożył Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych im. Pawła Morozowa – żeby ta zaciągnęła ją przed niezawisły sąd, który wymierzy jej surowy wyrok za szerzenie „mowy nienawiści”. Chodzi o zaproszenie na rozmowę Wielce Czcigodnego posła Grzegorza Brauna i to w dodatku już po zgaszeniu przezeń świeczek chanukowych w Sejmie, za co, ponad podziałami, potępiła go unisono cała chanukowa zgraja z Judenratem „Gazety Wyborczej” na czele. Na razie pani Monika, w ramach przywracania wolności słowa, została wyrzucona z „Super Expressu”, a to przecież dopiero początek drogi krzyżowej.

W podobnej sytuacji znalazł się Jan Pietrzak za uwagę, że Niemcy pewnie dlatego chcą kierować do Polski migrantów, że pamiętają, iż w naszym nieszczęśliwym kraju zachowało się wiele baraków nie tylko w Auschwitz, ale i na Majdanku oraz w innych miejscach. Gniewem zawrzał na to nie tylko wspomniany Judenrat, ale i Komendantura Auschwitz, a nawet pan prezydent Andrzej Duda. Teraz wszyscy kombinują, co panu Pietrzakowi za wygłoszenie takiej opinii można zrobić. Sytuacja trochę przypomina Murzynów, co to na pustyni złapali grubasa. Oni też nie wiedzieli co mu zrobić, więc ucięli… – no mniejsza z tym. W przypadku Jana Pietrrzaka poszukiwania idą w tym kierunku, że pan prezydent Duda powinien zerwać mu z piersi ordery, którymi wcześniej został on udekorowany – a potem się zobaczy.

Bo pan prezydent Duda też wygłosił do naszego mniej wartościowego narodu tubylczego swoje orędzie, w którym zaapelował o obronę konstytucji. Nie bardzo wiadomo, do kogo, bo to właśnie pan prezydent przysięgał, że będzie konstytucji bronił, a wygląda na to, że chciałby, by w tym obowiązku ktoś go wyręczył. Kto? Tajemnica to wielka, bo przecież pan minister Bodnar nie pozwoli ani niezależnej prokuraturze, ani niezawisłym sądom na bronienie konstytucji w momencie, gdy Volksdeutsche Partei właśnie przywraca w naszym bantustanie praworządność. Na usprawiedliwienie pana prezydenta powiem, że najwyraźniej nie jest on do końca pewien, czy gdyby do obrony konstytucji poderwał siły zbrojne, to ktokolwiek by jego rozkazów posłuchał.

Ale i bez tego nasza niezwyciężona armia właśnie w tych dniach ostatnich okryła się nieśmiertelną chwałą. Pan minister-ministrowicz, Wielce Czcigodny Władysław Kosiniak-Kamysz, wprawdzie orędzia nie wygłosił, ale wykombinował sobie inny liść do wieńca sławy. Oto okazało się, że do przestrzeni powietrznej naszego nieszczęśliwego kraju wleciała ruska rakieta, która po 3 minutach naszą przestrzeń powietrzną opuściła. Cały czas była pilnie obserwowana, a kiedy już obserwację zakończono, nasza niezwyciężona armia spisała protokół z całego incydentu, dzięki czemu pan minister-ministrowicz Władysław Kosiniak-Kamysz mógł triumfalnie ogłosić, że „państwo działa” – czego dowodem jest wspomniany protokół.

Ministru- ministrowiczu najwyraźniej pozazdrościł inny minister-ministrowicz, mianowicie wiceminister spraw zagranicznych, pan Władysław Teofil Bartoszewski, rodzony syn „profesora” Władysława Bartoszewskiego. Jak widzimy, mechanizm dziedziczenia pozycji społecznej zatacza u nas coraz szersze kręgi. Już nie tylko dzieci aktorów zostają aktorami, dzieci piosenkarzy – piosenkarzami, dzieci konfidentów – konfidentami, ale dzieci ministrów zostają ministrami. Więc minister Bartoszewski wezwał do MSZ na dywanik ruskiego charge d’affaires w Warszawie, żeby zmyć mu głowę z powodu tej rakiety. Ale trafił na jakiegoś zatwardziałego zbrodniarza, bo na propozycję zmycia głowy oświadczył on, że żadnych impertynencji wysłuchiwał tu nie będzie, dopóki Polska nie przedstawi „twardych dowodów”, że rakieta była ruska. A to ci dopiero siurpryza, a to nieprzewidziany wypadek! Czy protokół, jaki nasza niezwyciężona armia, okrywając się nieśmiertelną chwałę chwalebnie spisała, może być „twardym dowodem”? Rada w radę uradzono, że nie, toteż zaraz wysłano batalion żołnierzyków z Wojsk Obrony Terytorialnej, żeby w Sylwestra przeczesali głębokie lasy w rejonie Zamojszczyzny. Oczywiście nic nie znaleźli, co wprawdzie potwierdziło trafność protokołu, ale na ruskiego zatwardzialca to jednak nie wystarczyło.

Stanisław Michalkiewicz

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Goryle z cywilizacji dżungli – bienvenue! Afrykańscy migranci uważają, iż mają prawo gwałcić kobiety…

„Może krzyknąć” czyli goście się anonsują

Autor: AlterCabrio , 6 stycznia 2024

Nowe statystyki opublikowane w Niemczech, gdzie od 2015 roku przyjęto znacznie ponad milion „uchodźców”, pokazują, że zgłoszono tam ponad 8590 przypadków gwałtu dokonanego przez imigrantów, a zdecydowaną większość ofiar stanowiły kobiety posiadające obywatelstwo niemieckie.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Potencjalni afrykańscy migranci przyznają, że uważają, iż mają prawo gwałcić kobiety

Niezdolni nawet do tego by zrozumieć traumę ofiary.

Dwa osobne klipy przedstawiające afrykańskich mężczyzn, którzy są potencjalnymi emigrantami na Zachód, przyznającymi się, że uważają, iż mają prawo do gwałtu na kobietach, stały się popularne na X [TT].

Na pierwszym klipie, który wydaje się pochodzić z brytyjskiego programu telewizyjnego „Ross Kemp on Gangs”, dwóch Afrykanów nie jest w stanie nawet zrozumieć pojęcia traumy spowodowanej gwałtem.

„Widzisz, to jest tak jakby one chciały zostać zgwałcone” – mówi Kempowi jeden z mężczyzn.

„Wygląda na to, że sprawia jej to przyjemność, chociaż tak nie jest, ale wygląda to tak, jakby sprawiało jej to przyjemność” – mówi inny mężczyzna.

OBEJRZYJ: Ten szokujący film zyskał wielką popularność [gone viral] i ma już 5 milionów wyświetleń, podczas gdy konserwatyści w Europie i Ameryce Północnej ostrzegają przed importowaniem afrykańskiej kultury gwałtu do krajów zachodnich.

WATCH: This shocking video has gone viral with 5 million views as conservatives across Europe and North America warn against importing Africa’s rape culture to Western nations.

Przetłumacz wpis

0:13 / 1:02 Od

i-land watch


Następnie mężczyzna przyznaje, że zgwałcenie kobiety jest „złe”, ale zapytany o „konsekwencje, jakie to ma dla zgwałconej osoby”, potrafi jedynie rozważać konsekwencje dla siebie.

„Może krzyknąć, ludzie mogą się obudzić” – mówi.

Kiedy Kemp próbuje nakłonić ich, aby zwrócili uwagę na emocjonalną i fizyczną traumę ofiary gwałtu, mężczyzna może jedynie odpowiedzieć: „Czasami wiemy, że możemy ją zgwałcić, a jutro obudzić się z wirusami takimi jak HIV”.

Kemp pyta ich, czy mogliby żałować tego, co zrobili ofierze, ale drugi mężczyzna wydaje się przejmować jedynie tym, że dziewczyna zajdzie w ciążę i że będzie musiał zostać ojcem.

„Ale co z jej osobistymi uczuciami?” – pyta Kemp, ale pytanie to spotyka się z ciszą.

Na innym klipie jeszcze bardziej bezczelny Afrykanin przyznaje się, że zgwałcił kobietę.

Kolejny świetny przykład tego, co nasze „elity” importują na Zachód.

Keith Woods

@KeithWoodsYT

Another shining example of what our elites are importing into the West.

0:03 / 0:44 Od Massimo

204 tys. Wyświetlen

Zapytany, co się dzieje w jego głowie, mężczyzna odpowiedział: „Po prostu daj mi seks, a będę zadowolony. A (jeśli) tego nie zrobisz, obmyślę plan, jak cię zabić”.

Następnie zostaje zapytany, co czuje w związku z zarażeniem ofiary gwałtu wirusem HIV, na co odpowiada: „Jestem potężnym, potężnym facetem”.

„Wiem, że jestem nosicielem wirusa HIV, więc chcę go rozprzestrzeniać” – dodaje, zaznaczając, że „ułoży plan, jak ją dorwać”, jeśli kobieta będzie miała krągłości.

Wielu respondentów wskazywało, że właśnie takich mężczyzn Zachód importuje dzięki programom masowej migracji i przesiedleń „uchodźczych”.

Nowe statystyki opublikowane w Niemczech, gdzie od 2015 roku przyjęto znacznie ponad milion „uchodźców”, pokazują, że zgłoszono tam ponad 8590 przypadków gwałtu dokonanego przez imigrantów, a zdecydowaną większość ofiar stanowiły kobiety posiadające obywatelstwo niemieckie.

W zeszłym miesiącu ujawniono, że wszyscy oprócz jednego z ośmiu migrantów, którzy zbiorowo zgwałcili 15-letnią dziewczynkę w Hamburgu, uniknęli kary więzienia.

A tymczasem ten facet może chcieć ponownie rozważyć wybór ubrania.

Drodzy rasiści,

Oto kolejna cudowna koszulka, na punkcie której zwariujecie.

Gary Daly

@gazmogazmo23

Dear racists Here’s another lovely tshirt for you to lose your marbles over. #Refugeeswelcome #racistsnotwelcome

Zdjęcie

302,2 tys. Wyświetlenia

2 135 Polubień

________________

Would-Be African Migrants Admit They Think They’re Entitled to Rape Women, Paul Joseph Watson, 3rd January 2024

W Poznaniu. Tak marnują publiczne pieniądze. Pół miliona na „milsze” dzwonki w szkole

Tak wydają publiczne pieniądze. Pół miliona na „milsze” dzwonki w szkole

6.01.2024 nczas-by-ich-powiesic/tak-marnuja-pieniadze

Szkoła. Klasa.
Szkoła. Zdjęcie ilustracyjne. / Foto: Pixabay

Urzędnicy najwyraźniej mają za dużo publicznych pieniędzy do wydania. W Poznaniu uznali, że przeznaczą pół miliona złotych na „cichsze i milsze” dzwonki oznajmiające przerwę i jej zakończenie w szkołach.

Celem przedsięwzięcia jest zastąpienie tradycyjnych dzwonków mechanicznych, opartych na jednolitym, zwykle dość głośnym dźwięku, innym rodzajem sygnału – bardziej przyjemnym, lepiej odbieranym, zazwyczaj cichszym. Takie jest oficjalne tłumaczenia wydania 500 tys. zł.

„Potrzebę wprowadzenia takiego rozwiązania zgłaszały nam rady rodziców i dyrektorzy szkół, głównie podstawowych. Postanowiliśmy zabezpieczyć pieniądze na ten cel. Zmiany wpłyną m.in. na ograniczenie hałasu w szkole” – poinformował w czwartek dyrektor wydziału oświaty poznańskiego magistratu Przemysław Foligowski.

Jak dodał przy podejmowaniu decyzji uwzględniono również potrzeby dzieci z nadwrażliwością słuchową lub w spektrum autyzmu. Głośność dzwonka oraz jego intensywność sprawia, że ich pobyt w szkole wiąże się z dodatkowym stresem oraz dyskomfortem.

Zainteresowane placówki mogą występować do urzędu miasta o środki na wymianę dzwonków.

„Pieniądze będą przekazywane na wniosek dyrektorów szkół. Zobaczymy, jakie będzie zainteresowanie. Od tego zależy, czy o podobną rezerwę finansową będziemy wnioskować również w przyszłym roku” – podał dyrektor Foligowski.

Niemcy: Podatnicy płaca 8000 euro miesięcznie na utrzymanie czteroosobowej rodziny azylantów, a więc równowartość ponad 30 tysięcy złotych…To samo czeka Polskę?

4 stycznia 2024 pch24./ile-kosztuje-utrzymanie-azylantow

Ile kosztuje utrzymanie azylantów? Zatrważające dane z Niemiec. To samo czeka Polskę?

(fot. Wikipedia)

Ile będzie kosztować Polskę utrzymanie imigrantów, których narzuci nam Unia Europejska? Jeżeli razem z przymusową relokacją przyjmiemy zachodnie wzorce, rachunek może być naprawdę słony. W niemieckich mediach krążą właśnie oficjalne wyliczenia dotyczące utrzymania migrantów w landzie Saksonia-Anhalt. Okazuje się, że podatnicy płaca prawie 8000 euro miesięcznie na utrzymanie czteroosobowej rodziny azylantów, a więc równowartość ponad 30 tysięcy złotych…

Pytanie o koszty utrzymania imigrantów zostało zadane przez deputowanego do parlamentu Saksonii-Anhaltu Daniela Walda z AfD. Odpowiedziała na nie minister spraw wewnętrznych Tamara Zieschang z CDU.

Okazało się, że jeden azylant kosztuje podatników 1953 euro miesięcznie. Para – 3906 euro, a czteroosobowa rodzina – 7812 euro. W sumie za utrzymanie zaledwie 10-osobowej grupy migrantów kosztuje podatników 78 tysięcy euro miesięcznie, co daje równowartość ponad 330 tysięcy złotych.

Wysokie koszty wynikają między innymi z utrzymywania migrantów w hotelu zamienionym na tymczasowy ośrodek dla uchodźców – z takimi udogodnieniami jak cotygodniowa zmiana pościeli, sprzątaczka oraz posiłki trzy razy dziennie.

Wysokie koszty utrzymania migrantów nie są specyfiką Saksonii-Anhaltu. Przykładowo Berlin wydaje na azylantów 2,76 miliony euro… dziennie.

Źródło: jungefreiheit.de Pach

=================

mail:

Realnie imigrant dostaje około 420 Euro, reszta trafia do całego biznesu opieki nad imigrantami. Taką role pasożyta zapewne będzie chciał pełnić owsik albo [—-]

Roberto de Mattei: Takiego oporu wobec papieża nie było jeszcze nigdy w historii Kościoła

Roberto de Mattei: Takiego oporu wobec papieża nie było jeszcze nigdy w historii Kościoła

https://pch24.pl/roberto-de-mattei-takiego-oporu-wobec-papieza-nie-bylo-jeszcze-nigdy-w-historii-kosciola/

(il. A. Bednarski)

Protest wobec Fiducia supplicans jest czymś zupełnie nowym w historii Kościoła. Jeszcze nigdy tylu biskupów nie sprzeciwiło się dokumentowi papieża, uważając go za sprzeczny z Tradycją. Mówił o tym w wywiadzie włoski profesor historii, Roberto de Mattei.

Roberto de Mattei udzielił wywiadu włoskiej dziennikarce Martinie Pastorelli. Tekst ukazał się w skróconej formie na łamach dziennika „La Verità”. Wywiad w pełnej długości opublikował niemiecki portal konserwatywny „Katholisches.info”. Za tym źródłem cytujemy poniższe słowa.

Protest wobec deklaracji Fiducia supplicans jest czymś zupełnie nowym w historii Kościoła. Rebelia niektórych środkowoeuropejskich biskupów przeciwko encyklice Humanae vitae Pawła VI z 1968 roku, w której potępiona została antykoncepcja, miała mniejszy wymiar i była skierowana przeciwko papieżowi, który potwierdził nauczanie Kościoła. W obecnym przypadku jest odwrotnie, bo to papież jest oskarżany wprost albo pośrednio przez potężną liczbę biskupów i episkopatów z całego świata o odejście od ortodoksji wiary katolickiej. Jeżeli ktoś myślał do tej pory, że opór względem papieża Franciszka to jakiś «spisek» wśród amerykańskich biskupów, zobaczy teraz dzięki faktom, że jest inaczej – powiedział profesor Roberto de Mattei.

Historyk dodał, że najostrzejszy i najszerszy sprzeciw wobec Fiducia supplicans wyszedł z peryferii Kościoła, przede wszystkim z Afryki, które to peryferia papież Franciszek przedstawia często jako nosiciela autentycznych wartości ludzkich i religijnych. Filozofię dokumentu aprobują za to biskupi z najbardziej zeświecczonych krajów, jak Belgia, Niemcy i Szwajcaria.

Po raz pierwszy ujawnił się szeroki front antybergogliański, do którego należą również kardynałowie mianowani przez samego papieża Franciszka, jak arcybiskup Kinszasy Fridoin Ambongo, przewodniczący wspólnoty episkopatów Afryki, czy też arcybiskup Daniel Fernando Sturla z Montevideo. Obaj będą wybierać papieża na kolejnym konklawe – wskazał. Jak wyjaśnił historyk, milcząca większość zostanie postawiona przed koniecznością wyboru człowieka, który jest wierny nauce Kościoła albo człowieka, który jest wierny wobec «nowego paradygmatu».

Uczony podkreślił też nieuporządkowany sposób, w jaki została przygotowana deklaracja Fiducia supplicans. Choć nadano jej bardzo wysoką rangę deklaracji doktrynalnej, nie została bynajmniej dobrze przedyskutowana w Kurii Rzymskiej.

To nie jest pierwszy raz, kiedy pominięte zostały komisje teologów oraz kardynałowie, którzy powinni sprawdzić najważniejsze dokumenty. To część autokratycznego stylu rządów papieża Franciszka. W historii Kościoła nie brakowało papieży-autokratów, jednak decyzje podejmowano zawsze z szacunkiem dla nauczania i tradycji Kościoła. Nie jestem dziś zaniepokojony nadużyciami autorytetu przez papieża-«dyktatora», jak niektórzy go nazywają, ale przez błędy, dwuznaczności oraz zaniedbania, które ten papież promuje lub aprobuje, z wielką szkodą dla Kościoła powszechnego – dodał historyk.

Źródło: Katholisches.info Pach

Hawking brał udział w orgii z nieletnimi [z letnimi też – foto]. „Clinton lubi młode”. Wyczyny księcia Andrzeja. Sąd ujawnił część dokumentów związanych z Epsteinem

„Clinton lubi młode”. „Hawking brał udział w orgii z nieletnimi”. Sąd ujawnił dokumenty związane z Epsteinem

4.01.2024 nczas/clinton-lubi-mlode-hawking-bral-udzial-w-orgii

Bill Clinton, Jeffrey Epstein, Stephen Hawking.
Bill Clinton, Jeffrey Epstein, Stephen Hawking. / foto: domena publiczna (kolaż)

Sąd federalny opublikował w środę setki stron dokumentów z pozwu byłej ofiary oskarżanego o wykorzystywanie seksualne nieletnich dziewcząt miliardera Jeffreya Epsteina, przeciwko jego partnerce Ghislaine Maxwell. Dokumenty nie ujawniają przełomowych informacji w głośnej sprawie Epsteina, jednak zawierają zeznania świadków mówiące o jego bliskich relacjach z przedstawicielami elit, w tym byłymi prezydentami Billem Clintonem i Donaldem Trumpem, czy naukowcem Stephenem Hawkingiem.

Dokumenty, które wcześniej były mocno okrojone i ukrywały personalia osób związanych z Epsteinem, zostały niemal w pełni ujawnione na wniosek gazety „Miami Herald”. Jednak mimo podgrzewanych przez tabloidy i polityków prawicy oczekiwań związanych z decyzją sądu, zdają się nie zawierać wielu informacji poza tymi, które wielokrotnie były podawane w mediach.

W wielu dokumentach przewija się m.in. nazwisko byłego prezydenta Billa Clintona, który już wcześniej był wymieniany jako znajomy miliardera oskarżanego o masowe wykorzystywanie nieletnich dziewczyn. Johanna Sjoberg, jedna z kobiet, które oskarżały Epsteina, powiedziała, że choć nie była świadkiem kontaktów Epsteina z Clintonem, to Epstein powiedział jej, że „Clinton lubi młode”.

Virginia Giuffre, która złożyła pozew przeciwko Maxwell (ostatecznie zakończył się ugodą), wskazała Clintona jako potencjalnego kluczowego świadka, który posiadałby informacje na temat procederu. Jednocześnie podczas zeznań wycofała się z niektórych twierdzeń z wywiadów dla tabloidu „Daily Mail” na temat byłego prezydenta, w tym o tym, że Ghislaine Maxwell zawiozła Clintona śmigłowcem na wyspę Epsteina. Przedstawiciele Clintona ponownie w środę zaprzeczyli, by były prezydent miał wiedzę na temat „okropnych zbrodni” Epsteina i podkreślili, że zerwał z nim znajomość 20 lat temu.

Giuffre zeznała też, że Maxwell rozkazała jej uprawiać seks z byłym gubernatorem Nowego Meksyku (i b. sekretarzem energii w gabinecie Clintona) Billem Richardsonem, czy brytyjskim księciem Andrzejem, a także ze znanym prawnikiem Alanem Dershowitzem, który reprezentował zarówno Epsteina, jak i m.in. Donalda Trumpa.

W dokumentach pojawia się też nazwisko samego Trumpa, który sam przed laty chwalił się prasie wieloletnią znajomością z Epsteinem, mówiąc, że jest „świetnym gościem”, który „lubi piękne kobiety tak jak ja i wiele z nich to te młodsze”. Jeden z pracowników Epsteina również zeznał, że obaj się znali i rozmawiali przez telefon. Giuffre mówiła w wywiadach, że nie uprawiała seksu z Trumpem, lecz on flirtował z nią. Sjoberg zeznała, że kiedy podczas jednego z lotów z Epsteinem musieli lądować w Atlantic City, gdzie Trump prowadził wówczas kasyno, Epstein zasugerował, by zadzwonić do Trumpa i pójść do kasyna.

Jako potencjalni znajomi zdyskredytowanego bogacza wymieniani są też w dokumentach m.in. modelka Naomi Campbell, iluzjonista David Copperfield, były wiceprezydent Al Gore, a także słynny fizyk Stephen Hawking. Ten ostatni był gościem na wyspie Epsteina w 2006 r. podczas zorganizowanej przez miliardera konferencji. W jednym z opublikowanych emaili Epstein sugeruje Maxwell, by zaoferowała bliskim ofiar „nagrodę” aby „udowodnić, że jej zarzuty są fałszywe”.

„Najsilniejszy [dowód] to kolacja z Clintonem i nowa wersja [historii] na Wyspach Dziewiczych, że Stephen Hawking brał udział w orgii z nieletnimi” – napisał Epstein.

Jeffrey Epstein został skazany przez sąd stanowy na Florydzie za wykorzystywanie seksualne nieletnich kobiet w 2008 r. i odsiedział 13 miesięcy w więzieniu. W 2019 r. prokuratura federalna postawiła mu zarzuty handlu nieletnimi w celu wykorzystywania seksualnego. Miesiąc po tym zmarł w areszcie. Według przeprowadzających autopsję „popełnił samobójstwo”. [Leżąc na łóżku, w celi 24 godz na dobę obserwowanej. md]

Jego partnerka Ghislaine Maxwell odsiaduje 20-letni wyrok za współudział w procederze.

==========================

Więcej o osiągnięciach księcia Andrzeja w jego biografii w Viki;

https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_(ksi%C4%85%C5%BC%C4%99_Yorku)

Nie chcę się w tym babrać. MD

Prince Andrew is pictured with Virginia Roberts one of Epstein’s victims. The lady in the back is Epstein’s ex-girlfriend, Ghislaine Maxwell. Maxwell was said to be the one that procured the girls.

Bicz Boży, czy diabelski ?

Bicz Boży, czy diabelski ?

5 stycznia 2024 Stanisław Michalkiewicz Bicz-Bozy-czy-diabelski

Ogłoszenie przez Stolicę Apostolską dokumentu w sprawie “błogosławienia” związków sodomczyków i gomorytek, wzbudziło – najdelikatniej mówiąc – wiele wątpliwości przede wszystkim wśród zwyczajnych parafian, dla których krętactwa teologów wydają się niezrozumiałe.

Zresztą nie chodzi tu tylko o krętactwa teologiczne. Podobnie zwykli parafianie, czy w ogóle – obywatele – nie bardzo potrafią zrozumieć inne krętactwa. Mamy nawet znakomite literackie świadectwo konsekwencji takiego braku zrozumienia. Na zakończenie nieśmiertelnego poematu Janusza Szpotańskiego “Caryca i zwierciadło” czytamy:

“Bo nie zrozumie prosty lud

nigdy potężnej duszy władcy.

Dlatego musi świszczeć knut

i muszą dręczyć go oprawcy.

Gdy car prorocze ma widzenia,

zawsze je spłyci cham i łyk.

Dlatego muszą być więzienia,

zsyłka i łagier, kat i stryk.”

————————-

W przypadku wspomnianego dokumentu Stolicy Apostolskiej, noszacego pretensjonalną nazwę “Fiducia supplicans” – co się wykłada, jako “błagająca ufność”, “prosty lud”, nie wgłębiając się w to arcydzieło krętactwa, rozumie jedno – że oto Centrala Kościoła Katolickiego, pozwala na “błogosławienie” sodomczyków i gomorytek -i że to dopiero początek – bo jak już się parafianie do takich szamańskich gestów przyzwyczają, to tylko patrzeć, jak sodomickie i gomoryckie umowy o wzajemne świadczenie sobie usług seksualnych, zostaną zrównane z małżeństwami, bo jużci – jak można kogokolwiek wykluczać, albo – co gorsza – “stygmatyzować”, skoro przecież Pan Bóg kocha wszystkich, jak leci, bez względu na to, jak tam sobie dokazują?

I to właśnie ich niepokoi, a nawet – jak to ma miejsce w przypadku katolików-Murzynów w Afryce – nawet “wścieka” – co niedawno ujawnił jeden z afrykańskich biskupów. Przy okazji ujawniło się, że przewielebni ojczykowie Dominikanie, przynajmniej we Wrocławiu, “błogosławią” już sodomczyków i gomorytki co najmniej 20 lat – i dziury w Niebie, jak dotychczas nie zaobserwowano.

Ale wiadomo, że z Panem Bogiem łatwiej, niż z ludźmi, chociaż może się to tylko tak wydawać ze względu na pewną opieszałość reakcji Nieba. Zwracał na to uwagę jeszcze w XVIII wieku biskupowi wileńskiemu Massalskiemu, jurgieltnikowi i łajdakowi, wileński bazylianin, ojciec Atanazy Nowochacki: “Dzisiaj – powiadał – duchowieństwo sprzedaje dary Ducha Świętego za pieniądze, ale skończy się to tak, że ani darów Ducha Świętego, ani pieniędzy mieć nie będzie, bo Pan Bóg swoje, a diabeł swoje odbierze.” Ciekawe tedy, czy zakon przewielebnych Ojców Dominikanów zdoła się utrzymać z ofiar sodomczyków i gomorytek, czy też, dla wyrównania niedoborów, trzeba będzie zacząć wynajmować klasztorne cele na godziny, a kto wie – może nawet pędzić bimber?

Coś może być na rzeczy, skoro szef nowego vaginetu Donald Tusk zapowiada rewolucję w mechanizmie finansowania Kościoła. Ale nie to wydaje się najpoważniejszym zagrożeniem, tylko coś innego, co zresztą też płynie z vaginetu premiera Donalda Tuska. Nie jest to jego osobisty pomysł, tylko – jak się wydaje – osobisty pomysł feministry od równości (małych naciągamy, dużych obcinamy, grubych uciskamy, a chudych nadymamy), Wielce Czcigodnej Katarzyny Kotuli. Forsuje ona ustawę o rejestrowaniu par sodomczyków i gomorytek w urzędach stanu cywilnego, a nawet zapowiada, że zarejstruje własną parę, jako pierwsza.

Skoro pan prezydent Duda taką ustawę by podpisał, to urzędnicy stanu cywilnego nie tylko by sodomczyków I gomorytki rejestrowali, ale nawet nie doświadczali z tego powodu żadnego dysonansu poznawczego. Skoro bowiem nawet Stolica Apostolska dopuszcza 'błogosławienie” takich związków, to – zgodnie z argumentum a maiori ad minus (komu wolno czynić więcej, temu wolno czynić mniej) zwyczajna rejestracja sodomickiej czy gomorymckiej pary w urzędzie stanu cywilnego nie rodzi chyba żadnych następstw natury teologicznej, podczas gdy “błogosławieństwo” nawet “małe” (bo – jak się okazuje – błogosławieństwo błogosławieństwu nierówne; są “duże” i “małe”, a skoro tak, to muszą być i średnie – tak w każdym razie wynika z “krzywej Gaussa”- chyba jakieś rodzi?. Okazuje się, że konsekwencją “błagającej ufności” jest pojawienie się straszliwej wiedzy, niczym przy studiach genderowych, albo zwyczajnej filozofii (“powstała wnet straszliwa wiedza, że Byt się zgęszcza i rozrzedza” – czytamy w innym nieśmiertelnym poemacie wspomnianego Janusza Szpotańskiego pod tytułem “Bania w Paryżu”).

Żeby tylko nie spowodowała ona jakichś dysonansów poznawczych w Królestwie Niebieskim, jakiegoś przedwczesnego poruszenia tamtejszych Mocy – bo kto wie, jak by się to skończyło? Wprawdzie już Franciszek ks. de La Rochefoucauld w XVII wieku twierdził, że tylko dlatego Pan Bóg nie zesłał na ziemię drugiego potopu, bo przekonał się o bezskuteczności pierwszego, ale czy możemy w takich sprawach wiedzieć cokolwiek na pewno?

Tedy jak tam będzie tak tam będzie; zawsze jakoś będzie, bo jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było – twierdził dobry wojak Szwejk. Wróćmy zatem do feministry z vaginetu Donalda Tuska, Wielce Czcigodnej Katarzyny Kotuli. Pochwaliła się ona, że namówiła się z sodomczykami i gomorytkami nie tylko w sprawie rejestracji związków sodomczyków i gomorytek w urzędach stanu cywilnego – bo by nie było jeszcze tak brzemienne w konsekwencje – ale również co do nowelizacji kodeksu karnego, do którego planują wpisać penalizację “mowy nienawiści”.

To już wygląda poważnie, bo co to jest “mowa nienawiści”? To rzecz prosta, jak budowa cepa; to każda opinia sprzeczna z aktualną linią partii. W rezultacie takiej nowelizacji kodeksu karnego nikt już nie będzie pewny dnia ani godziny, bo – po pierwsze – linia partii obfituje w meandry, a po drugie – obejmuje tyle zagadnień, taką problematykę, że zmieści się w niej dosłownie wszystko, niczym w ogólnej teorii wszystkiego modnego żydowskiego filozofa Harariego. I tutaj tkwi niebezpieczeństwo, do którego w sposób istotny może przyczynić się wspomniany dokument “Fiducia supplicans”, która – co prawda według ostatniej instrukcji obsługi – uzależnia “błogosławienie” od uprzedniego “rozeznania” – ale chociaż uzależnia, to zasadniczo dopuszcza, a nawet w pewnym sensie pochwala. Jeśli tedy jakiś uparty biskup, czy – dajmy na to – zwyczajny ksiądz – odmówi sodomczykom lub gomorytkom “błogosławieństwa” – czy będzie mógł z tego powodu zostać zaciągnięty przed niezawisły sąd z powodu “mowy nienawiści” i wtrącony do lochu? Gdyby tak było, to by się okazało, że sama Stolica Apostolska ukręciła bicz na Kościół Chrystusowy.

==============

U znajomego był właśnie „po kolędzie” ksiądz, z tych po-soborowych. Narzekał co prawda na Franciszka, ale mówił, że te zalecane „błogosławieństwa” różnych zboczeńców, to przecież nie śluby. … Można tolerować.

Odpowiedź: A to przecież normalni ludzie sobie w Kościele ślubują, te cztery przysięgi składają. Ksiądz ich decyzje jedynie błogosławi, prawda?

„No niby tak…” odrzekł przekonany ksiądz- postępowiec.

Polityka i mały picciotto, czyli pogłębiający się chaos

Polityka i mały picciotto, czyli pogłębiający się chaos

Autor: wawel , 6 stycznia 2024 ekspedyt/polityka-i-maly-picciotto

MOTTO 

“Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą wileńskim powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy. “ [Henryk Sienkiewicz]

1.

Odkreślmy te wybory grubą kreską. Człowiek wybiera a Pan Bóg kule nosi. My chcemy być bliżej ludzi! Co nie znaczy, że nie jesteśmy ludźmi, albo że byliśmy daleko. Wszystko powinno być bliżej ludzi. Ludzie bliżej ludzi. Ludzie bliżej urn. Urna przy każdym domu. Kidawa-Błońska w każdej głowie. Tusk w każdym sercu. Prezes we wszystkich marzeniach. Piramida w każdej gminie. Piramidy bliżej piramid.

 Co wy z tymi wyborami? Wybory, wybory, serwery, bajery. Wybór to symbol. Rytuał. Czy nas wybierzecie, czy nie – od nas się nie uwolnicie. My jesteśmy waszym przeznaczeniem. Przeznaczeniem idioty jest cwaniak. Nie zmienią tego nawet amerykańskie czy ruskie serwery.

Gorszy od idioty jest idiota do kwadratu. Idiota zwykły po prostu wierzy cwaniakom. Idiota do kwadratu rozpoznaje cwaniaka nieomylnie i właśnie dlatego go popiera i pozwala mu rządzić, gdyż wierzy, że cwaniaka oszwabi i sam się pożywi tym, co skapnie ze stołu cwaniaka większego.

Tu już nikt nikomu nie wierzy – a jednak wszystko trwa. Jak to możliwe? Czasem to jedna rzecz, to inna – sypie się. Wtedy przynosimy łopaty i podsypujemy. Do urn.

Do urn ludu! Do urn!

Państwo to system. Analogiczny z komputerowym programem.

 Państwo musi być też dobrze napisane. Do państwa jest klucz, jest hasło. Klucz można wygenerować metodą losową („wybierzmy przyszłość”, „budujmy mosty”, „bądźmy bliżej ludzi”, “dobra zmiana”). Polskie państwo jako całość jest…skrakowane *). Zaczęło się od Kraka a skończyło na skrakowaniu… Rządzą nami hakerzy ideowi… Program skrakowany przynosi zdecydowanie pomniejszone dochody jego twórcom a państwo skrakowane przynosi swoim obywatelom drastycznie pomniejszone korzyści, możliwości i prawa.

Onegdaj ktoś się włamał. Przyszła ekipa remontowa, wstawiła zamek z pięknymi, nowymi kluczami, po czym rozdała kopie kluczy rodzinom, znajomym, cwaniakom i typom spod ciemnej gwiazdy oraz heroldom ościennych możnowładców.

 Z mieszkania zaczęły znikać meble, kwiaty, kosztowności… oraz co bardziej rezolutni lokatorzy, ale za to poczęły się mnożyć ścianki działowe. Blok wymalowano w słoneczka, kwiatki i nagie nimfy (jedne z brodą, inne bez) a także  ocieplono, by wygłuszyć spodziewane lamenty mieszkańców. Każdy mógł się poczuć jak u Goga i Magoga za piecem.

 Ale jedno nie dawało spokoju: p u s t k a . Pustka fizyczna i pustka psychiczna. Powstawały różne hipotezy na temat przyczyn zauważonego ogołacania mieszkania. Pokoje i salony świeciły pustymi ścianami. Z zewnątrz wyglądało to, jakby wśród lokatorów był jeden – dotąd nierozpoznany – narkoman, który spieniężał co wartościowsze artefakty. Narkoman albo zastraszony przez pasera publiczną demaskacją niegdysiejszy przestępca.

Władza też może być narkotykiem.

 Rządzić mogą i przestępcy. Ba, tam gdzie faktycznie rządzący nie chcą być ujawnieni – wysuwają właśnie przestępców albo narkomanów władzy do sprawowania funkcji reprezentacyjnej. (Moc wysuwania jest też mocą chowania, jest to tzw. prawo dwusuwu siłowików.)

 Głosujemy na malunki na ścianie…

 Dlatego wszędzie czujemy się jakbyśmy bili głową o mur…

 Oddajemy swój głos na prokurentów spółek tajnych, widnych i  dwu-płciowych. Oddajemy swój głos i dlatego… jesteśmy niemi. Bez głosu.

Administracja bloku – zwana Rządem – miała w oczach wypisane: Promocja i Przedłużony Termin Ważności. I szorowali swoje zzieleniałe tusze kurczaków wymuszonych idei i pustych koncepcji – szarym pumeksem retoryki obficie lejąc wodę i nastrzykując botoksem PR-u  by punktualnie wyłożyć je w gablotach wyborów jako towar pierwszej świeżości.

 A lud się kłębił przy urnach, przy rumach z Jamajki, bormaszynach z Landu, LED-ach z USA, winach z Mołdawii i czekoladach z Allegro:

 Mai a hee
 Mai a hoo
Mai a ha
Mai a ha ha

 numa, numa, numa jej

 numa jej, numa jej

Leciały lata i latka.

Przeleciało 8 latek plastusia a potem 8 latek prezesia spojonych pontifexem mateuszkiem jakobem.

Coraz częściej w ostatnich tygodniach robi karierę słowo “chaos” jako “diagnoza” polskiej rzeczywistości. W ostatnich dniach odmieniają je przez wszystkie przypadki obie strony, lecz z zerową refleksją. W znakomitym dziele Bułhakowa “Psie serce” ważną rolę gra rosyjski odpowiednik terminu “chaos”, czyli разруха (rozprzężenie · ruina · upadek). 

Ilustracja. Prof. Preobrażeński (fotografia z b.dobrej ekranizacji “Psiego serca”) i jedna z jego diagnoz bolszewizmu pasująca też do naszego neobolszewizmu.

W  tymże “Psim sercu” jest niezwykle nośny metaforycznie wątek o tym, jak bolszewicy wprowadzają się do domu profesora Preobrażeńskiego nie respektując tradycyjnego rozkładu pomieszczeń i ich przeznaczenia. W kuchni załatwiają potrzeby, w salonie gotują. Doskonały to opis dzisiejszej RP: kuchnia, czyli TV i media, miejsca, gdzie powinien być przyrządzany zdrowy i pożywny pokarm, czyli obiektywna relacja z życia politycznego plus troska o świadomość społeczną kierowana dobrem wspólnym – ta potencjalna kuchnia staje się partyjną kloaką. Salon, czyli parlament, miejsce, gdzie przychodzi się z projektami sensownych, długofalowych projektów urządzania państwa podług woli narodu, zamiast salonu staje się kuchnią, gdzie każdy pichci swoją ledwo jadalną „zupę nic”, by na koniec wylać ją na głowę adwersarzowi. Profesor Preobrażeński był w szoku obserwując obyczaje bolszewików, my – przywykliśmy już. Wypowiadamy słowo “chaos” i godzimy się na status quo. Ledwo się powstrzymujemy, by za podszeptem chytrego telewizyjnego kaznodziei Hołowni nie kupić popcornu i nie zamienić się w kibica jednego z gangów  szarpiących się o postaw płótna Rzeczpospolitej.

2.

Jakie są więc perspektywy w tym lokalu, w tym bloku, na tym osiedlu?

 Kiedyś, kiedy nie było żadnych perspektyw – wychodziło kolorowe czasopismo „Perspektywy”. Teraz, w kraju, w którym nie ma żadnych…faktów, połowa populacji ogląda Fakty, w których jest sama fikcja.

 Faktów nie ma, bo fakty tworzy Ktoś. Gdy rządzi osobowościowy Nikt, jedynymi faktami są budowy dróg. Dróg  niezbędnych do wywożenia „materiałów kolonialnych” (die Kolonialwaren) i wwożenia paciorków dwurdzeniowych. Ale nawet budowy dróg są rozkradane… Bo dziełem idioty jest i zawsze będzie – pogłębiający się chaos. A gdy idiota do tego wszystkiego jest jeszcze pazerny, to – to Boże ulituj się nad jego poddanymi…

 [Nikt nie ma nic wspólnego oczywiście ani z Odysem (ego sum nemo), ani z Kapitanem Nemo.]

A kapitał? Cóż, jakby to powiedzieć… Kapitał płynie światłowodami

 Do kochasia, który odszedł w siną dal.

 W siną dal, w siną dal.

 To dla kochasia, który odszedł w siną dal.

Co więc z tymi perspektywami?

 Idiota zwykły może – w sprzyjających okolicznościach i pod warunkiem podjęcia pewnego wysiłku – stać się kimś, kto „kuma bazę” („Bazę ludzi umarłych”).

 Idiota do potęgi, czyli cwaniak mniejszy, nie stoczy się do poziomu idioty zwykłego. Kimś uczciwym natomiast statystyki odmawiają mu zostać. Będzie próbował więc dosięgnąć poziomu cwaniaka właściwego (cwaniaka większego, polityka). Czy idiota do potęgi może wrócić do rozumu? Kroniki notują takowe przypadki, aczkolwiek rzadko…

 Cwaniak właściwy (ten, który musi ciągle – żeby nie zapomnieć –  powtarzać sam sobie: „być bliżej ludzi”, „być bliżej ludzi”, „być bliżej ludzi”) może przedłużać w nieskończoność odgrywanie swojej roli lub podejmować próby różnych odmian ewakuacji. Jako jednostki pasożytujące na nieujawnionych mocodawcach, cwaniacy właściwi mają bardziej niepewny los, niż pasożytujący na nich cwaniacy mniejsi (tzw. łańcuch pokarmowy). Los niepewny, ale co użyją i inkorporują w rodzinny majątek, to…ich.

 Mocodawcy skryci są we mgle domysłów, anonimowych kont i w lesie słupów…

Spinelli ma twarz milczącego Kaczyńskiego, kupującego działki i obligacje Morawieckiego oraz chętnego do “zjednoczeniowego” tanga Tuska [chętny on ci jest bardzo, choć zgodnie z regułami tanga z Brukselą (Criminal tango) udaje chłodną obojętność].

 A poczciwi i uczciwi, spytałby kto. Uczciwi i zarazem naiwni (czyli tzw. poczciwi) zawsze sobie wszystko jakoś tam wytłumaczą i zawsze znajdą jakieś usprawiedliwienie dla tych którzy z nich zrywają ostatni płaszcz.

 Uczciwych i do tego rozumnych – na to wszystko szlag trafia…

 Na szczęście jednak nie mają zbyt wiele czasu, by spożywać owoce swego dyskomfortu i rozsmakowywać się w nich, bo dzień i noc powstają plany nowych piramid, których spoiwem może być tylko ich codzienny pot.

 I nadzieja.

nie ma, nie ma jej

 nie ma, nie ma, nie ma jej

 ANEKS

 Tradycyjna terminologia

  1. capo di tutti capi – “szef wszystkich szefów”
  2. capo di capi re – godność przysługująca seniorom lub emerytowanym członkom, równorzędna ze statusem członka-emeryta, “król szef wszystkich szefów”
  3. capo crimine – “szef przestępców”, określany również tytułem don – głowa rodziny przestępczej
  4. capo bastone – “młot”, nazywany również “podszefem” – druga osoba w łańcuchu po capo crimine
  5. consigliere – doradca
  6. caporegime – dowódca mający pod sobą regiment, tj. drużynę, składającą się z około dziesięciu sgarriste
  7. sgarrista lub soldati – żołnierz, członek mafii zajmujący się wykonywaniem zleceń
  8. picciotto – mały człowiek, niska rangą osoba wspierająca działania, niżej od żołnierza
  9. giovane d’onore – członek “stowarzyszony”, honorowy, pomocnik

PRZYPISY

*) Crack (z ang. pęknięcieszczelina) – sposób na przełamanie technicznych zabezpieczeń głównie oprogramowania i gier komputerowych.

Tagi:„Głos”, crack, cwaniak, idiota, malunki, narkomani, Nikt, picciotto, piramidy, pontifex, pustka, struktury

O autorze: wawel

Ponad 300 tysięcy ludzkich zarodków [tj. ludzi] trzyma się w Polsce w ciekłym azocie. Potem się ich zabije.

Ponad 300 tysięcy ludzkich zarodków trzyma się w Polsce w ciekłym azocie

#Andrzej Duda #in vitro #ustawa o in vitro #zarodki

Ponad 300 tysięcy – tyle było w Polsce na koniec roku 2022 zamrożonych zarodków. To efekt praktykowania metody in vitro, którą zalegalizowała Platforma Obywatelska w 2015 roku.

Wprawdzie Prawo i Sprawiedliwość zniosło finansowane in vitro z budżetu państwowego, ale pieniądze przekazywały liczne miasta; niektórzy korzystali też z in vitro całkowicie prywatnie.

W efekcie ogromna rzesza ludzi na najwcześniejszych etapie rozwoju spoczywa dziś w ciekłym azocie. Wkrótce będzie ich znacznie więcej, bo nowa większość parlamentarna – niestety, również głosami części posłów PiS – uchwaliła finansowanie in vitro z budżetu państwa.

O liczbie zamrożonych zarodków poinformowała redakcja Informacji Dnia Telewizji Trwam.

Jak powiedział w rozmowie z redakcją Wojciech Zięba z Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia człowieka, 92 proc. zarodków powoływanych do życia za sprawą in vitro nigdy się nie rodzi.

Na czas niekreślony zostają w Polsce zamrożone, ale ostatecznie będą musiały zostać zniszczone. To oznacza de facto masową aborcję odłożoną w czasie.

Niestety, ustawę o finansowaniu in vitro z budżetu państwa podpisał również prezydent Andrzej Duda.

Jak uczy Kościół katolicki, polityczne wsparcie dla in vitro oznacza wyłączenie z możliwości przyjmowania Komunii świętej. W przypadku polityków konieczna jest publiczna ekspiacja, jako że grzech miał charakter publiczny.

Źródło: radiomaryja.pl

Pach

W Przechlewie doszło do międzynarodowego mordobicia. Pobili się Gruzini, Wenezuelczycy i Kolumbijczycy. „Zakaz opuszczania kraju”. Powinno chodzić o NAKAZ, po zapłaceniu stosownych kar.

Multikulti w rozkwicie. W Przechlewie doszło do międzynarodowego mordobicia. Pobili się Gruzini, Wenezuelczycy i Kolumbijczycy.

https://nczas.info/2024/01/06/multikulti-w-rozkwicie-na-kaszubach-pobili-sie-gruzini-wenezuelczycy-i-kolumbijczycy/

W nowy rok w Przechlewie na Kaszubach doszło do międzynarodowego mordobicia. Starli się ze sobą obywatele Gruzji, Wenezueli i Kolumbii.

Kilku obcokrajowców, którzy przebywali w Przechlewie na Kaszubach (woj. pomorskie, pow. człuchowski), postanowiło przywitać 2024 rok bójką.

Mężczyźni w wieku od 23 do 49 lat pochodzący z Gruzji, Wenezueli i Kolumbii, pokłócili się, a następnie zaczęli się bić.

W bójce miały zostać wykorzystane „niebezpieczne narzędzia”. Uczestnicy bójki nie byli turystami, którzy spędzali sylwestra w Polsce, ale imigrantami, którzy pracowali na Pomorzu.

– W nowym roku, 1 stycznia około godziny 4:00 rano policjanci z Człuchowa otrzymali informację o bójce grupki mężczyzn w, Przechlewie. Gdy przyjechali na miejsce okazało się, że grupa obcokrajowców: Gruzinów, Wenezuelczyków i Kolumbijczyków pobiła się między sobą. Trzy osoby trafiły do szpitala, a pięciu mężczyzn zostało zatrzymanych w komendzie w Człuchowie do wyjaśnienia –
informuje Sławomir Gradek z Komendy Powiatowej Policji w Człuchowie.

„W środę, 3 stycznia, siedmiu uczestników tej bójki usłyszało zarzuty udziału w bójce z użyciem niebezpiecznego narzędzia” – informuje portal „Zawsze Pomorze”. Jak czytamy dalej, „zastosowano wobec nich dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju”. Uczestnikom bijatyki grozi do 8 lat pozbawienia wolności.

===========================

Mail: To chyba literówka!! „Zakaz opuszczania kraju”. Raczej chodzi o NAKAZ, po zapłaceniu stosownych kar.

!3 grudnia. Déjà vu – czyli powtórka z rozrywki.

!3 grudnia. Déjà vu – czyli powtórka z rozrywki.

Izabela Brodacka

!3 grudnia 2023 roku powrócił do Polski komunizm. Pomimo wygranej PiS w demokratycznych wyborach władzę przejęła koalicja zła. Sprzysięgły się siły ciemności, które bez żenady stosują przemoc oraz techniki zarządzania społeczeństwem wypraktykowane w komunistycznych czasach. Dokładnie jak 13 grudnia 1981 roku. W taki sam jak Jaruzelski sposób Tusk przejmuje media i usiłuje sterroryzować społeczeństwo. Jedyna różnica, że z przyczyn lokalnego a nie globalnego ocieplenia na ulicach Warszawy nie stoją obecnie koksowniki no i jak dotąd nie jeżdżą czołgi. Oraz fakt, że w czasach zamachu stanu z 1981 roku zadanie terroryzowania społeczeństwa powierzono wojsku i milicji a obecnie Tusk powierzył je zwykłym bandziorom.

Trudno mi uwierzyć, że istnieją ludzie, którzy obserwując w akcji tych wszystkich szubrawców, kłamców i błaznów ponownie na nich zagłosowali. Dopuścili żeby władzę przejęli ludzie nienawidzący Polski, nie ukrywający swej agresji, atakujący kościoły, plujący na policjantów, posługujący się wyjątkowo wulgarnym językiem. Kiedy Tusk zapowiadał, że pana Glapińskiego wyprowadzą z miejsca pracy jacyś „silni panowie” niektórzy sądzili, że to – jak się kiedyś mówiło- „austriackie gadanie” czyli chwyt retoryczny. Posługiwanie się silnymi panami i bandyckimi metodami nie mieści się w standardach jakiegokolwiek wolnego i cywilizowanego państwa. Jest wiele innych zdumiewających wydarzeń. W najśmielszych rojeniach trudno było przypuścić, że ministrem kultury może zostać człowiek który o państwie polskim mówił „…i kamieni kupa”. Chyba się nie mylę, że to właśnie on tak mówił.

Ci wszyscy troglodyci są dla mnie słabo rozpoznawalni. Rewolucja kulturalna Tuska odbywa się dokładnie według standardów sowieckich. Niszczone są dokumentalne cenne nagrania. Barbarzyńcy chcą aby społeczeństwo straciło część swojej historii, żeby nie miało przeszłości. A przecież jak powiedział marszałek Piłsudski : „Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”.

Najistotniejsze jest jednak co innego. Nowy rząd będzie realizował wszelkie aberracje i idiotyzmy Unii Europejskiej posługując się terrorem i sprawdzonymi komunistycznymi metodami. Komuniści wprowadzali masę uregulowań i przepisów, które były uruchamiane wtedy gdy chcieli w kogoś uderzyć. Niewolili społeczeństwo metodą zatruwania mu życia. Na przykład maksymalna powierzchnia mieszkania i domu budowanego za własne pieniądze i własnymi siłami nie mogła przekraczać 110 m2. Znam przypadek rodziny, która zorientowawszy się, że powierzchnia budowanego przez nich domu wynosi 115 metrów kwadratowych zburzyła jedną ze ścian i otrzymała w ten sposób owalny pokój. Ze strony władz była to zwykła szykana, bez cienia racjonalności. Ludzie budujący we własnym zakresie domy odciążali przecież państwo od obowiązku zapewnienia im lokum.

Nie warto nawet przypominać, że żadne normy nie obowiązywały komunistycznych aparatczyków. Generał Krzemień opisywany przez Kisielewskiego w powieści „ Widziane z góry” jako generał Granit zajmował w kamienicy przy Szucha 16 zrabowanej przez komunę przedwojennym właścicielom mieszkanie o powierzchni bodajże 150 metrów kwadratowych. Mieszkanie to odkupiła od jego spadkobierców Monika Jaruzelska jakby nie wystarczała jej willa przy ulicy Ikara zrabowana przez komunę państwu Przedpełskim. Sam Kisiel z rodziną mieszkał też przy Szucha 16 czego się podobno wstydził nawet przed taksówkarzami. Przykro mi to wypominać ale amicus Kisiel sed magis amica veritas.

Analogiczną szykaną jaką było ograniczanie przez komunistów powierzchni budowanego własnym sumptem mieszkania jest obecnie zakaz ogrzewania domu tak zwanym „kopciuchem”. Terminy wymiany ogrzewania zależą od województwa, za ich nie dotrzymanie grożą bardzo wysokie grzywny. W województwach: kujawsko-pomorskim, lubelskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim, wymianę należy ( należało) zrobić do 1 stycznia 2024 roku. Mieszkańcy województwa dolnośląskiego mają czas na wymianę ogrzewania do 1 lipca 2024 roku, a pomorskiego do 1 września 2024 roku. Natomiast w województwie lubuskim ostateczny termin wymiany starego ogrzewania wyznaczono na 1 stycznia 2027 roku.

To klasyczny przykład neokomunistycznego nonsensu. Nikt nie zmusi niezamożnych mieszkańców choćby mazurskich wsi do przejścia na bardzo drogie ogrzewanie gazowe czy elektryczne. Jeżeli będą do tego zmuszani zainstalują dla potrzeb kontroli piec gazowy a swojski kopciuch zejdzie do podziemia, do którego dostępu gospodarze będą bronić widłami i siekierą. Uruchomi to oczywiście w ludziach najgorsze instynkty i obyczaje. Prywatne porachunki będą załatwiane metodą donosu usprawiedliwianego „obywatelską postawą”. Poza tym została już uruchomiona typowa dla komunizmu fikcja prawna. Świadectwo energetyczne niezbędne przy sprzedaży a nawet wynajęciu mieszkania można otrzymać z zajmujących się tym procederem firm za niewielką opłatą w ciągu 24 godzin. Łatwo to sprawdzić zamawiając podobne świadectwo przez Internet. Oczywiście rzetelność tych świadectw ma być wyrywkowo sprawdzana lecz da to tylko zajęcie i zarobek firmom wystawiającym takie świadectwa oraz całej armii biurokratów i kontrolerów nie przynosząc żadnych realnych korzyści ani klimatowi ani społeczeństwu.

Zaczęło się „opiłowywanie katolików” zapowiadane przez Nitrasa, który w nowym rządzie pełni akurat funkcję ministra sportu i turystyki. Jego pałeczkę podjęła Barbara Nowacka, której w podziale łupów przypadło ministerstwo edukacji. Widać dobrze, że resorty są rozdzielane zupełnie przypadkowo, że są tylko nagrodą dla akolitów Tuska. Minister edukacji nie zna się na edukacji, minister obrony narodowej nie zna się na wojsku, minister zdrowia nie zna się na medycynie. Taki skład rady ministrów nawet bez „ministrów członków” to po prostu farsa,.

Historia lubi się powtarzać. Pierwszy raz jako tragedia drugi raz podobno jako farsa. Przetrzymamy i tę farsę. Przeżyliśmy ruska przetrzymamy i Tuska.

Will the Rich be the Only Ones Able to Reproduce in the Future?

Will the Rich Be the Only Ones Able to Reproduce in the Future?

Analysis by Dr. Joseph Mercola

  • January 05, 2024

Serum Ferritin and GGT — Two Potent Health Indicators You Need to Know

Serum Ferritin and GGT — Two Potent Health Indicators You Need to Know

Bidding Farewell to Another Year of “COVID”: Vigilance and Hope

Bidding Farewell to Another Year of “COVID”: Vigilance and Hope

https://articles.mercola.com/themes/blogs/mercola/VideoPanel.aspx?PostID=1358994&v=20240105&CacheVideo=1

Story at-a-glance

  • Infertility is skyrocketing and if the trend continues, most couples may require reproductive services to conceive by 2045
  • Potential reasons for this trend include vaccines that impair fertility, endocrine-disrupting chemicals and electromagnetic field (EMF) exposures
  • The number of children born worldwide dropped 50% between 1960 and 2018. Many countries also saw shocking birth rate decreases following the rollout of the COVID shots
  • Infertility affects 1 in 6 people globally. In the U.S., fertility problems affect 9% of men and 11% of women
  • A single in vitro fertilization cycle can cost between $15,000 and $30,000, and since your chances of conceiving is only 29% after the first cycle and 43% after six cycles, it can get very expensive. As a result, we may be moving into a future where only the rich will have the means to reproduce

While the propaganda machine insists the world will face dire consequences due to overpopulation, the data actually point us in the opposite direction, as infertility among both sexes is skyrocketing.

There are many potential reasons for that, from vaccines that impair fertility and endocrine-disrupting chemicals, to electromagnetic field (EMF) exposure. The the promotion of transgender ideology doesn’t help either, as children and young adults are literally having their reproductive organs surgically removed and/or made permanently dysfunctional with hormone therapies.

Soon enough population growth will plateau and begin to slide backward. Already, global birth rates are at a record low. According to World Bank data, the number of children born dropped 50% between 1960 and 2018.1 Many countries also saw shocking birth rate decreases following the rollout of the COVID shots.

The Global Fertility Crisis No One Is Talking About

According to an April 2023 report2 by the World Health Organization, infertility now affects 1 in 6 people globally. In the U.S., fertility problems affect 9% of men and 11% of women. Even among healthy couples under the age of 30, 40% to 60% fail to conceive in the first three months of having unprotected sex.3

A single in vitro fertilization cycle can cost between $15,000 and $30,000, and since your chances of conceiving is only 29% after the first cycle and 43% after six cycles, it can get very expensive. As a result, we may be moving into a future where only the rich will have the means to reproduce.

It’s not surprising, then, that one-third of American adults say they’ve used fertility treatments, or know someone who has.4 The problem, of course, is that infertility treatments are expensive. A single in vitro fertilization cycle can cost between $15,000 and $30,000.5

However, since your chances of conceiving is only 29% after the first cycle and 43% after six cycles,6,7 the cost can rack up. As noted by Salon staff writer Matthew Rozsa,8 “I believe our species faces a future in which only the rich will be able to reproduce.”

Sperm Counts Are Plummeting Around the World

Sperm counts in men have trended downward for several decades already. According to environmental and reproductive epidemiologist Shanna Swan, Ph.D., author of the 2021 book „Count Down: How Our Modern World Is Threatening Sperm Counts, Altering Male and Female Reproductive Development, and Imperiling the Future of the Human Race,” average sperm counts among Western men in 2011 were less than half of what they were in 1973 (47 million per milliliter, down from 99 million/mL).9

According to Swan, if the curve of declining sperm counts continues, by 2045 the median sperm count will be zero,10 and couples desiring children will have no choice but to seek reproductive help.

Similarly, research11 by Hagai Levine, professor of epidemiology at the Hebrew University of Jerusalem, shows sperm counts declined an average of 1.2% annually between 1973 to 2018, and the pace of decline is speeding up.

As of 2000, the annual rate of decline is 2.64%.12 “We are facing a public health crisis and we don’t know if it’s reversible,” Levine told BBC news in a March 2023 interview.13 And to quote Rozsa again:14

“… once our average sperm count reaches less than 15 million per milliliter, the only people able to reproduce will be those who can afford expensive medical technology like in vitro fertilization (IVF) … (Levine places the threshold sperm count number at 40 million per milliliter.)”

Indeed, the emergence of a new class difference, where only the wealthy can afford to bear the cost of reproductive technologies, seems unavoidable at this point. As such, this trend will eventually have massive social justice implications.

Download this Article Before it Disappears

Download PDF

Endocrine Disrupting Chemicals Impair Fertility

Swan believes endocrine disrupting chemicals (EDCs) are among the key culprits behind the infertility trend, as they directly interfere with the functioning of our steroid hormones, which are crucial for pregnancy and fetal development. Top offenders include phthalates and bisphenols found in plastics, personal care products, cosmetics, and processed and packaged food.

Many EDCs mimic hormones, effectively taking their place. But, of course, the chemical doesn’t function the way the natural hormone does, so whatever that hormone controls won’t function well either. As explained in the 2019 report, “Male Infertility and Environmental Factors”:15

“Classically the EDCs bind to the androgen or estrogen receptor triggering an agonist or antagonist action. These in turn lead to increased or decreased gene expression of sex-specific genes.

In addition, EDCs act on steroidogenic enzymes and the metabolism of hormones, for example, inhibit the activity of 5-α reductase, which is the most important enzyme in the production of dihydrotestosterone and hence the regulation of the masculinization of the external genitalia and the prostate. Furthermore, P450 enzymes in the liver that metabolize steroid hormones may be affected.”

As Swan told Salon magazine in April 2021,16 if there’s insufficient testosterone during the development of a male fetus, several problems may arise. For starters, his genitals may not develop properly. As he grows older, he may also not have sufficient sperm counts to be fertile. He’s also at increased risk for testicular cancer. Evidence of these ill effects are all around us. As noted by Swan:17

“We also see declines in testosterone in several studies around the world. We see increases in erectile dysfunction. We see increases in rates of genital abnormalities … We see increases in testicular cancer rates.”

EDCs can also fragment the DNA in sperm, which is a factor that can contribute to early-term miscarriages.18 Of course, women are also being adversely affected. Importantly, rates of diminished ovarian reserve are on the rise, which means a woman may not have enough eggs left to conceive when she gets older.19

‘Forever Chemicals’ Impair Reproductive Health

Another class of chemicals linked to lower sperm counts are per- and polyfluoroalkyl substances (PFAS), colloquially known as “forever chemicals,” found in grease- and stain-resistant products, including food packaging, clothing, personal care products and household items.

A 2022 study in the journal Environmental Health Perspectives found “a statistically significant association between exposure to a mixture of PFAS in early pregnancy and lower sperm concentration and total sperm count and higher proportion of non-progressive and immotile sperm” in male offspring.20

PFAS have also been shown to disrupt reproductive hormones, delay the onset of puberty, and increase the risk of endometriosis and polycystic ovary syndrome in women.21

Pesticides Take a Toll on Fertility

Pesticides are another contributor. According to a November 2023 scientific review22,23 in the journal Environmental Health Perspectives, organophosphates and N-methyl carbamates — two common classes of insecticides — lower sperm counts. As reported in this paper:24

“Across 20 studies, 21 study populations, 42 effect sizes, and 1,774 adult men, the pooled bias-adjusted standardized mean difference in sperm concentration between adult men more- and less-exposed to OP and NMC insecticides was -0.30 …

Although the pooled effect estimate was modified by risk of bias, insecticide class, exposure setting, and recruitment setting, it remained negative in direction across all meta-analyses. The body of evidence was rated to be of moderate quality, with sufficient evidence of an association between higher adult OP and NMC insecticide exposure and lower sperm concentration.”

Pesticides have also been linked to decreased fertility in women, as well as ovarian disorders, stillbirths, premature births and developmental abnormalities.25

Are Vaccines Being Used to Reduce Fertility?

Vaccines may also be contributing to the infertility trend. As detailed in “Infertility: A Diabolical Agenda,” which features a documentary by the same name, the World Health Organization has been working on anti-fertility vaccines since the 1970s, and a UNICEF tetanus program was in the mid-1990s found to have used a tetanus vaccine laced with hCG.

HCG is the first signal that tells the woman’s body she’s pregnant. In response to this signal, her ovaries then produce progesterone, which maintains the pregnancy to term. By combining hCG with tetanus toxoid, it causes this crucial pregnancy hormone to be attacked and destroyed by the woman’s own immune system.

There’s reason to suspect the COVID shots can impair infertility as well. Doctors and scientists have warned the shots may cross-react with syncytin and reproductive genes in sperm, ova and placenta in ways that might impair reproduction.

At least one study26,27 has confirmed that Pfizer’s mRNA shot impairs semen concentration and motile count in men for about three months. Women of all ages have also reported menstrual changes after getting the jab, which could have an effect on fertility.

Shocking declines in birth rates around the world after the rollout of the COVID shots seem to confirm there’s a problem. For example, German data showed a 10% decline in birth rate during the first quarter of 2022.28 Between January and April 2022, Switzerland’s birth rate was 15% lower than expected; the U.K.’s was down by 10%; and Taiwan’s was down 23%.29,30,31

In a July 5, 2022, Counter Signal article, Mike Campbell reported that in the five countries with the highest COVID jab uptake, fertility dropped by an average of 15.2%, whereas the five countries with the lowest COVID jab uptake saw an average reduction of just 4.66%.

U.S. data have also revealed a drop in live births. For example, provisional data from North Dakota showed a 10% decline in February 2022, 13% reduction in March and an 11% reduction in April, compared to the corresponding months in 2021.32

EMFs May Also Be Involved

I believe EMF exposures are another significant factor for the observed decrease in male sperm count. Martin Pall, Ph.D., discovered a previously unknown mechanism of biological harm from microwaves emitted by cellphones and other wireless technologies via voltage gated calcium channels (VGCCs) embedded in your cell membranes.33

VGCCs are activated by microwaves, and when that happens, about 1 million calcium ions per second are released. This massive excess of intracellular calcium then stimulates the release of nitric oxide (NO) inside your cell and mitochondria, which combines with superoxide to form peroxynitrite.

Not only do peroxynitrites cause oxidative damage, but they also create hydroxyl free radicals — the most destructive free radicals known. Hydroxyl free radicals decimate mitochondrial and nuclear DNA, their membranes and proteins, resulting in mitochondrial dysfunction.

During a 2013 children’s health expert panel on cellphone and Wi-Fi exposures, it was noted that “The testicular barrier, that protects sperm, is the most sensitive of tissues in the body … Besides sperm count and function, the mitochondrial DNA of sperm are damaged three times more if exposed to cellphone radiation.”34

Writing in Clinical and Experimental Reproductive Medicine, researchers also noted that many in vivo and in vitro studies have revealed the EMF exposure can alter reproductive function, including sperm motility, with effects varying according to the frequency, duration of exposure and strength of EMFs.35

How to Protect Your Reproductive Health

While many of the key culprits may seem near-impossible to avoid, it would behoove you to give it your best shot if you want to have children, or want your children to be able to bear children:

• Avoid chemical exposures of all kinds, but EDCs and PFAS in particular. Examples of items that can contain these chemicals include canned goods, dental sealants, nonstick food wrappers, hard plastic cups and bottles, grease- and stain-resistant products and clothing, personal care products, shampoos, lotions and cosmetics.

Ideally, eat whole unprocessed foods that you cook yourself as much as possible, and use all-natural unscented personal care and household products.

• Avoid pesticides by buying organic foods whenever possible.

• Avoid COVID shots, and for safe measure, any other gene-based “vaccines” as well.

• Limit your EMF exposure by connecting your desktop computer to the internet via a wired connection (remember to put it in airplane mode once hardwired), shutting off your home’s Wi-Fi when not in use (especially at night when you are sleeping), and minimizing your cellphone use. Ideally, work toward hardwiring your house so you can turn off the Wi-Fi at all times.