Kto kogo aresztuje?

Stanisław Michalkiewicz: Kto kogo aresztuje? magnapolonia

Wprawdzie na pozór wszystko się Donaldu Tusku i jego Volksdeutsche Partei w Polsce udaje, ale to niestety – a może właśnie “stety” – tylko pozór. Weźmy moment, w którym nasza niezwyciężona armia okryła się nieśmiertelną chwałą, sporządzając protokół z obserwacji ruskiej rakiety, która znienacka wtargnęła w przestrzeń powietrzną naszego nieszczęśliwego kraju, by po 3 minutach przestrzeń tę opuścić w nieznanym kierunku.

Stało się to akurat w momencie triumfu Donalda Tuska, który wygłosił do naszego mniej wartościowego narodu tubylczego orędzie,  nie tylko uprzedzając o jeden dzień pana prezydenta Andrzeja Dudę, ale w dodatku go przyćmiewając – bo orędzie Donalda Tuska było popisem samochwalstwa, do którego pan prezydent na razie nie ma jeszcze powodów. Toteż w swoim orędziu wezwał tylko do obrony konstytucji – ale też nie bardzo wiadomo – kogo właściwie – bo to przecież pan prezydent i to nawet dwukrotnie przysięgał, że konstytucji będzie bronił.

Co prawda przed nim przysięgali na to samo również inni prezydentowie, nawet Kukuniek, ale chyba żaden z nich nie traktował tego serio. Ale mówi się: trudno; nie wymagajmy zbyt wiele od pana prezydenta, bo na jego usprawiedliwienie można podnieść, że tak naprawdę, to wielkiej władzy on nie ma.

Nawiasem mówiąc, pan Aleksander Kwaśniewski, którego uważam za prawdziwe nieszczęście dla Polski, a jego dwukrotny wybór na prezydenta – za dowód całkowitego zaniku w narodzie polskim instynktu politycznego – więc pan Aleksander Kwaśniewski, który teraz, niczym żaba, podsuwa nogę do kutych koni – że to niby on jest też ojcem naszej demokracji – tak spartolił tę całą konstytucję, że dając prezydentowi bardzo silną legitymację demokratyczną, odebrał mu prawie całą władzę, którą włożył w ręce premiera.

Takiej demokratycznej legitymacji nie posiadającego – najwyraźniej tego nie rozumie, bo jest z siebie zadowolony, co prawda może nie w tym samym stopniu, co Kukuniek, ale prawie. Inna rzecz, że odpowiedzialność za spartolenie konstytucji trzeba sprawiedliwie rozłożyć również na innych ojców-zalożycieli: Waldemara Pawlaka, Ryszarda Bugaja i Tadeusza Mazowieckiego – ale myślę, że Aleksander Kwaśniewski jest tu winien najbardziej.

Wróćmy jednak do naszej niezwyciężonej armii, która w związku z tym rakietowym incydentem spisała mężny protokół, co stworzyło ministru-ministrowiczu Władysławu Kosiniaku-Kamyszu okazję do zabłyśnięcia  – że niby, jako minister obrony, sytuację ma pod kontrolą. Najwyraźniej z tej okazji zapragnął skorzystać rówież pan Władysław Teofil Bartoszewski z MSZ i wezwał na dywanik ruskiego charge d’affairers, żeby pokazać rodakom, jak mu zmywa głowę.

Tym razem jednak trafiła kosa na kamień, bo ruski dyplomata obsztorcował pana Teofila, żądając dostarczenia dowodów, że rakieta była ruska – a tych dowodów pan Teofil akurat nie miał, bo i skąd, skoro rakieta jak wleciała, to i wyleciała? Zapanowała szalenie kłopotliwa sytuacja i żeby jakoś z tego wybrnąć, zaangażowano batalion żołnierzyków z niezwyciężonych wojsk obrony terytorialnej, żeby szukali szczątków.

Oczywiście nic nie znaleźli – ale wyobrażam sobie, jak musieli błogosławić pana Teofila, że skazał ich na uganianie się po manowcach akurat w Sylwestra, kiedy każdy porządny człowiek oddaje się ucztowaniu, to znaczy – popija i zakąsza.

Ale to jeszcze nic w porównaniu z “wygaszeniem mandatów” panów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, w związku z wyrokiem niezawisłego sądu, który rozumiejąc powinność swojej służby, w podskokach skazał ich na dwa lata więzienia za “aferę gruntową”, jeszcze z roku 2007. Skazańcy odwołali się do Sądu Najwyższego, do którego sezonowy marszałek Sejmu, pan Szymon Hołownia, wprawdzie posłał ich sprawę – ale skierował ją nie wiedzieć czemu do Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych.

Zagadka wkrótce się wyjaśniła w ten sposób, że prezes tej Izby Sądu Najwyższego jest zaangażowanym aktywistą partii “Iniuria”, do której, za krwawego reżymu Jarosława Kaczyńskiego należeli sędziowie nierządni, rekomendowani jeszcze przez “starą” Krajową Radę Sądownictwa, w której zasiadali sędziowie, co to samego jeszcze znali Stalina. Teraz oczywiście role się zmieniły i partia “Iniuria”, która podobno oficjalnie nazywa się “Iustitia” jest oddana rządowi, a nie nierządowi.

Wyobrażam sobie tedy, że do sezonowego marszałka Hołowni przyszedł ktoś starszy i mądrzejszy i powiedział jemu tak: “wiecie, rozumiecie, Hołownia, wy te odwołania skierujcie do Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, gdzie prezesem jest nasz zaufany – bo inaczej będzie z wami brzydka sprawa”.

Ale brzydka sprawa i tak się zrobiła, bo będący “neo-sędzią” prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego, akurat zastępujący panią Pierwszą Prezes SN Małgorzatę Manowską, przekierował to odwołanie do Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN, w której podobno zasiadają sami “neo-sędziowie”.

I tak się stało – a ta Izba, jeszcze tego samego dnia uchyliła decyzję sezonowego marszałka Hołowni. Na razie nie wiadomo, co to znaczy – czy to oznacza, że mandaty poselskie obydwu skazańcom wcale nie wygasły, czy poza tym stało się coś jeszcze innego – bo na tym tle na pewno rozwinie się bogata doktryna i orzecznictwo. Ale to sprawa późniejsza, a tymczasem już tylko kilka dni dzieli nas od 11 stycznia, kiedy to Sąd Najwyższy – a konkretnie – właśnie Izba Kontroli Nadzwyczajnej ma oznajmić, czy wybory 15 października ub. roku były ważne, czy nie.

Uchylenie decyzji sezonowego pana marszałka Hołowni wróży, że decyzja Sądu Najwyższego w tej sprawie może być niekorzystna dla Donalda Tuska,  jego Volksdeutsche Partei i jej satelitów. Coś takiego musiała dopuszczać również niemiecka BND, bo jeszcze przed Bożym Narodzeniem  zmłotowała przebierańców z Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, żeby orzekli, iż Izba Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego w Warszawie w ogóle nie jest żadnym sądem.

W tej sytuacji na pewno wiemy tylko jedno – z jakiego mianowicie klucza będzie 11 stycznia ćwierkał Donald Tusk i jego zgraja – natomiast dalszy los jego rządu już tak dobrze znany nie jest.

Ta sytuacja pokazuje, że nasza młoda demokracja już wkrótce może znaleźć się w punkcie zwrotnym – bo chociaż utytułowani krętacze będą okładać się po głowach ekspertyzami – to rozstrzygnięcie może nastąpić w całkiem innych kategoriach, nie wykluczając nawet przemówienia “towarzysza Mauzera”.

Nie jest bowiem wykluczone, że Reichsfuhrerin Urszula von der Layen każe uderzyć w czynów stal, jako, że z zakończeniem budowy IV Rzeszy trzeba zdążyć przed listopadowymi wyborami prezydenckimi w USA – a wtedy będzie się liczyło już tylko to, kto kogo pierwszy aresztuje: czy pan prezydent Duda Donalda Tuska, czy Donald Tusk pana prezydenta Dudę.

Warmińsko-mazurskie. Zima się zaostrza. Szkoły odwołują zajęcia […aż minus 2-5 stopni, Panie!! horror…]

Warmińsko-mazurskie. Zima się zaostrza. Szkoły odwołują zajęcia [aż minus 2-5 stopni, Panie!!]

5.01.2024 nczas!!?

Termometr. Temperatura. Zima. Mróz.
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay

Szkoły podstawowe w Wielbarku, Janowcu Kościelnym, Waśniewie-Grabowie i zespół szkół w Jedwabnie zawiesiły w piątek zajęcia ze względu na trudne warunki meteorologiczne – poinformowała PAP rzeczniczka warmińsko-mazurskiego kuratorium oświaty Małgorzata Hochleitner.

Jak wyjaśniła, z informacji przesłanych w piątek do kuratorium wynika, że zajęcia w tych czterech szkołach zostały zawieszone tylko 5 stycznia.

Wcześniej decyzję o odwołaniu czwartkowych i piątkowych zajęć w szkołach, dla których organem prowadzącym jest powiat nidzicki, podjęło tamtejsze starostwo, ze względu na bardzo złe warunki pogodowe i w trosce o bezpieczeństwo uczniów.

Starostwo wskazało w komunikacie, że chodzi o szkoły ponadpodstawowe oraz Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy im. ks. Jana Twardowskiego w Nidzicy. W tej placówce – zgodnie z zarządzeniem dyrektora – w piątek odbywają się zajęcia opiekuńczo-wychowawcze dla dzieci dowożonych z terenu miasta, natomiast odwołano transport uczniów z terenów wiejskich. Zajęcia dydaktyczne odwołano m.in. w Zespole Szkół Ogólnokształcących w Nidzicy i Zespole Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących w Nidzicy.

Starosta nidzicki Marcin Paliński zapewnił w piątek mieszkańców, że z uwagi na trudne warunki atmosferyczne podległe mu służby dokładają wszelkich starań, aby drogi w powiecie były przejezdne. Wskazał, że do pracy zaangażowany jest cały sprzęt, jakim dysponuje powiatowy zarząd dróg.

„W pierwszej kolejności odśnieżane są główne drogi. Niestety, mimo podejmowanych działań, warunki drogowe wciąż są trudne. Apeluję do kierowców i pieszych o zachowanie szczególnej ostrożności” – napisał w mediach społecznościowych.

Dlaczego należy odrzucić personalizm chrześcijański?

Dlaczego należy odrzucić personalizm chrześcijański?

wprawo.pl/p-krzeminski-dlaczego-nalezy-odrzucic-personalizm-chrzescijansk

Papież z przedstawicielami różnych wyznań i religii przed Porcjunkulą w Katedrze Matki Boskiej Anielskiej w Asyżu

=============================

Personalizm chrześcijański to filozofia, która obecnie dominuje na katolickich uniwersytetach, a także została uznana przez papieży Jana Pawła II czy Benedykta XVI za ich własną. Dlaczego należy ją odrzucić? Ponieważ cała jej nowość polega na przyjęciu do chrześcijaństwa elementów niechrześcijańskich związanych z subiektywną filozofią Immanuela Kanta, a co gorsze z żydowską interpretacją teologii Martina Bubera czy Emmanuela Levinasa. Kabaliści jak dobrze wiemy uznają, że lud żydowski sam w sobie jest Mesjaszem, Mesjasz nie jest dla nich konkretną osobą fizyczną, ale każdy żyd z osobna, który tworzy wspólnotę, sam jest Mesjaszem.

Ta mentalność przeniknęła do myśli katolickiej za sprawą ks. Józefa Tischnera, który rozpowszechniał taką koncepcję, oczywiście pozbawioną rasistowskich naleciałości. W takim ujęciu wiara to nic innego, jak wspólne przeżywanie własnej wyjątkowości, która to objawia się przez dialog z drugim.

Jak doskonale zauważył biskup Bernard Tissier de Mallerais w „Portrecie filozoficznym Josepha Ratzingera” ( Warszawa 2018, przeł. Marcin Beściak):

„Jeśli idąc za filozofiami wywodzącymi się od Kanta przyjmiemy, że podmiot stanowi część przedmiotu. Wówczas okaże się, że wierzący stanowi część wiary. Jednocześnie formalny motyw wiary (autorytet objawiającego Boga) musi ustąpić miejsca ludzkiemu doświadczeniu, pozbawionemu autorytetu i rodzącemu złudzenia.”

Wiara przestaje być rozumowym przylgnięciem do prawd wiary, a staje się jakąś bliżej nieokreśloną relacją, dialogiem między Ja i Ty, synodalnością…

Tylko, że to w ogóle nie jest myśl, która zrodziła się w obrębie Kościoła, bliżej jej do kabały. Każdy kto zna elementarne podstawy mistyki katolickiej, wie że jej praktykowanie wiąże się z całkowitym ogołoceniem się z samego siebie i otworzeniem się na kontemplację wlaną, która nie podchodzi od nas i jest nam dana darmo od Ducha Świętego, który wieje tam gdzie chce. Mistyka katolicka opiera się na przyjęciu darów całkowicie zewnętrznych wobec nas samych. W personalizmie jest dokładnie na odwrót, to my sami mamy otworzyć się na siebie samych. Tak to brzmi idiotycznie, ale właśnie taki jest sens tej filozofii. A ponieważ człowiek jest stworzony na obraz Boga, taki ktoś, kto zamiast naśladować Boga, chce żeby to raczej Bóg naśladował jego uczucia religijne, całkowicie mija się z celem i powraca do herezji Picco della Mirandoli, który był pionierem takiego rozumienia człowieka.

O całej bezsensowności personalizmu boleśnie przekonałem się w Kościele podczas święta Św. Szczepana. Zamiast usłyszeć o męczeństwie tego świętego odczytano wiernym list rektora KUL ks. prof. Mirosława Kalinowskiego, który wprost powołując się na dialog z judaizmem i jakiegoś rabina próbował dokonać pojednania Ewangelii z kabałą.

Efekt był doprawdy śmieszny, a jednak także tragiczny. Ewangelia miała w tym liście ustąpić miejsca dialogowi między Ja-Ty, odkrywaniem samych siebie, a ojcem tego dialogu rzekomo był sam Jezus Chrystus. W takim ujęciu Jezus Chrystus to nie Bóg wcielony, to raczej nauczyciel, który niczym swoim przesłaniem nie różnił się od masońskich mistrzów głoszących dialog wielokulturowy. Biada tym, którzy nie głoszą i nie znają Ewangelii! Nie ma dla nich miejsca w owczarni Chrystusa.

CZAS PATRIOTÓW

CZAS PATRIOTÓW

2024-01-12 Sławomir M. Kozak

https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/czas-patriotow,p1419986285

Tom Clancy, światowej sławy autor powieści sensacyjnych, napisał kilka doskonałych pozycji,  znanych również w Polsce. W roku 1984 ukazała się pierwsza z nich, zatytułowana „Polowanie na Czerwony Październik”. Przyniosła mu międzynarodowy rozgłos. Clancy powołał w niej do życia postać Jacka Ryan’a, historyka i analityka CIA. Pojawia się on później w innych pozycjach tego autora, jak „Czas patriotów”„Stan zagrożenia” i „Suma wszystkich strachów”. W r. 1994 powraca na karty książki „Dług honorowy”, w której zostaje doradcą prezydenta USA do spraw bezpieczeństwa narodowego. W książce tej, pilot linii Japan Air Lines, kieruje samolot Boeing 747 na Kapitol. Ginie prezydent, jego doradcy, większość członków Kongresu, Kolegium Szefów Połączonych Sztabów i wszyscy sędziowie Sądu Najwyższego. Jack Ryan, krótko przed atakiem zaprzysiężony na wiceprezydenta, unika śmierci i zostaje prezydentem. Dalsze jego losy można śledzić w kolejnej książce, z r. 1997, pod tytułem „Dekret”. Losy Ryan’a doczekały się kilku ekranizacji, a w jego rolę wcielał się zarówno Alec Baldwin, Harrison Ford, jak i Ben Affleck.

Na ogromną popularność książek Clancy’ego składa się wiele elementów. W każdej z nich znajdujemy trzymającą w napięciu akcję i wyraziście zarysowane postaci bohaterów. O  sukcesach powieści decyduje jednak przede wszystkim świetne rozeznanie autora w zawiłych niuansach polityki amerykańskiej i ogólnoświatowej oraz mechanizmach działania wywiadu USA. Człowiek, który z powodów zdrowotnych nigdy nie służył w wojsku, miał o nim wiedzę nieprzeciętną. Pochwalony oficjalnie przez byłego prezydenta Ronalda Reagana za swą debiutancką powieść, stał się dzięki temu niezwykle popularny w kręgach dowódczych amerykańskiej armii. Był wielokrotnie zapraszany na pokłady wojskowych samolotów, okrętów podwodnych i niszczycieli. Admirałowie nadal polecają jego książki słuchaczom szkół wojskowych, a generałowie zapraszali go wielokrotnie do Pentagonu. Tom Clancy był  człowiekiem, który z pewnością wiedział dużo na temat politycznych intryg kreowanych w zaciszu wojskowych gabinetów i znał możliwości przemysłu zbrojeniowego w okresie, w którym przyszło mu żyć. 

Z polskiej Wikipedii zbyt wiele się o tym człowieku nie dowiemy. Urodził się, ukończył anglistykę i z dnia na dzień stał się światowej sławy pisarzem powieści sensacyjnych. Nie ma tam nawet wzmianki o tym, że zanim usiadł przed maszyną do pisania, pracował w charakterze agenta ubezpieczeniowego. Skąd zatem u niego tak szczegółowa wiedza o sprawach, o których pisał?

Otóż, jego bliskim przyjacielem był człowiek o nazwisku Steve Pieczenik. W polskiej wersji Wikipedii próżno szukać o nim wzmianki. Odrobinę lepiej jest w jej siostrzanej odsłonie – abcdef.wiki. Nie polecam jej jednak, ponieważ zakłamuje rzeczywistość. W zasadzie jest tłumaczeniem Wikipedii angielskiej, ale natknąć się tam można na istotne i chyba nieprzypadkowe różnice, jak choćby w urywku, w którym oryginalna encyklopedia podaje, że „Pieczenik has appeared multiple times on InfoWars, the flagship radio program of Alex Jones, where he has made numerous statements, including that the Sandy Hook Elementary School shooting was a false flag operation. He has also claimed that the September 11 attacks were conducted by CIA agents”. Właściwe tłumaczenie powinno brzmieć mniej więcej tak, że „Pieczenik wielokrotnie pojawiał się w InfoWars, flagowym programie radiowym Alexa Jonesa, gdzie wygłaszał liczne oświadczenia, w tym to, że strzelanina w szkole podstawowej Sandy Hook była operacją fałszywej flagi. Twierdził również, że ataki z 11 września zostały przeprowadzone przez agentów CIA”.

Przywołane przeze mnie wyżej polskojęzyczne źródło tłumaczy to w podobnym tonie, ale jednak w zupełnie innym świetle: „Pieczenik kilkakrotnie wystąpił w InfoWars, flagowym programie radiowym Alexa Jonesa, gdzie złożył kilka fałszywych oświadczeń; wielokrotnie twierdził, że strzelanina w Szkole Podstawowej w Sandy Hook była operacją ‘fałszywej flagi‘  i że ataki z 11 września zostały przeprowadzone przez agentów CIA”. Wytłuszczenia moje, aby nie było wątpliwości, o które różnice, zmieniające interpretację zapisu oryginalnego, rzecz się rozbija.

Dlaczego sugeruje się, że Pieczenik jest wyznawcą tzw. teorii spiskowych? To on bowiem, jako pierwszy, już w kwietniu 2002 r., kiedy Amerykanie i ich alianci równali z ziemią Afganistan,  oznajmił, że Osama Bin Laden nie żyje od miesięcy. Jak mówił, „nie dlatego, że Siły Specjalne go zabiły, ale dlatego, że jako lekarz wiedziałem, iż leczyła go CIA, a informacje wywiadu wskazywały, że chorował na zespół Marfana. (…) Zmarł na zespół Marfana, Bush junior o tym wiedział i społeczność wywiadowcza o tym wiedziała”. Opowiedział też, że to właśnie lekarze CIA odwiedzili Bin Ladena w lipcu 2001 r. w amerykańskim szpitalu w Dubaju. Opisywałem to w kilku swoich książkach. Kiedy Amerykanie chełpili się zastrzeleniem Bin Ladena w r. 2011, Pieczenik ośmieszył tę kolejną, spiskową teorię rządu USA, przypominając swe słowa sprzed lat. Mówił, że Bin Laden zmarł wkrótce po 11 września, bo „był bardzo chory na zespół Marfana i już umierał, więc nikt nie musiał go zabijać”. Ze swej strony dodam, że Bin Laden miał też poważne problemy nerkowe i wymagał dializ. Podało tę informację CBS News, a CIA przyznała to nieopatrznie w r. 2008. Przypomnę, że w kompleksie pakistańskim, w którym miał się rzekomo ukrywać, nie znaleziono urządzeń do dializ.

O Pieczeniku wspominam z tego powodu, że to on był rzeczywistym bohaterem książek Toma Clancy’ego. Człowiek to niezwykły, który w wieku 16 lat rozpoczął naukę na Uniwersytecie Cornell, w 1964 r. ukończył studia licencjackie w dziedzinie medycyny i psychologii, a następnie uzyskał tytuł doktora medycyny, po czym podjął studia w prestiżowej szkole medycznej Uniwersytetu Harvard, gdzie otrzymał nagrodę Harry’ego E. Solomona za pracę „Hierarchia mechanizmów obrony ego w podejmowaniu decyzji w polityce zagranicznej”. W tym samym czasie zrobił doktorat na wydziale stosunków międzynarodowych w słynnym MIT. Biegle posługuje się kilkoma językami, w tym rosyjskim, hiszpańskim i francuskim. Być może zna także język polski, bo jego ojciec pochodził z Dąbrowicy na historycznym Polesiu, miasta leżącego na trasie Równe-Baranowicze-Wilno. Matka, Rosjanka o żydowskim pochodzeniu, urodziła się i wychowała w Białymstoku.

Część przygód, które opisywał Clancy, przeżył Pieczenik podczas służby w marynarce wojennej USA, gdzie dorobił się rangi kapitana. Jego kariera cywilna była nie mniej błyskotliwa, bo w r.1974 został konsultantem Departamentu Stanu w Biurze ds. Zapobiegania Terroryzmowi. Od r. 1976 był już Zastępcą Asystenta Sekretarza Stanu i pracował dla takich ludzi, jak Henry KissingerCyrus Vance i James Baker. Zapewne, również w trakcie tej działalności przyszło mu mierzyć się z wyzwaniami swego powieściowego alter ego, ponieważ zadaniami asystentów Sekretarza Stanu, podlegających podsekretarzowi ds. politycznych, było zarządzanie misjami dyplomatycznymi w różnych regionach świata, współpraca z organizacjami międzynarodowymi i szeroko pojęta koordynacja w kwestii zwalczania terroryzmu. O jego doświadczeniach można napisać tomy, co w dużej mierze zrealizował Clancy, choć pewnie nie wszystko mógł, a części nie zdążył spisać. Tom Clancy zmarł 1.10.2013 r. w szpitalu Johns Hopkins, w Baltimore, a Wikipedia łączy jego śmierć z wcześniejszymi o kilka lat problemami sercowymi i przebytym wówczas zabiegiem wszczepienia by-passów. Wszystko to wielce prawdopodobne, choć zastanawia, że autopsję wykonano dopiero po 5 dniach, a nie w ciągu najdalej 3, jak powinno to mieć miejsce. Nie zmarł przecież na jakimś odległym polu walki, a w szpitalnym łóżku. 

Warto jeszcze przypomnieć, że ten doskonale poinformowany pisarz, już 11.09.2001 r., wkrótce po atakach na Amerykę, kiedy media oskarżały o zamach muzułmańskich ekstremistów, powiedział w wywiadzie dla Judy Woodruf z CNN, że „ortodoksyjny islam nie zezwala na samobójstwo”. Pytany trochę później o zdanie na temat oficjalnej, rządowej wersji wypadków z tego dnia odrzekł: „Cztery samoloty? Tak wiele osób chcących zginąć w tym samym czasie dla tej samej sprawy? Gdyby jakikolwiek autor napisał taką powieść, wydawca oddałby mu ją ze słowami: ‘Nie ma mowy. To niewiarygodne’.”[1]

Sławomir M. Kozak


[1] Artykuł „Clear And Present Danger”, Warren Berger, wyd. BOOK, styczeń/luty 2002.

GLOBCIO paraliżuje Norwegię i część Finlandii

Śnieżna burza paraliżuje Norwegię i część Finlandii

autor: admin (2024-01-05 zmianynaziemi

[na obrazku to realne zaspy, nie AI. md]

Od początku nowego roku, tysiące mieszkańców południowej Norwegii zostały uwięzione w zaspach śnieżnych. Ekstremalne warunki pogodowe, opisane jako „niezwykłe” przez urzędników, spowodowały szeroko zakrojone zakłócenia w transporcie i masowe awarie zasilania. Meteorolodzy państwowi ostrzegali przed ciągłymi intensywnymi opadami śniegu i silnymi wiatrami, co zmusiło władze lokalne do szybkiego zarządzania kryzysowego, w tym zamknięcia szkół i rozmieszczenia służb ratunkowych.

W hrabstwie Agder, na południowym zachodzie kraju, sytuacja gwałtownie się pogorszyła w Sylwestra, kiedy poważna burza śnieżna pokryła obszar, zakłócając transport i powodując rozległe przerwy w dostawie prądu. Gęstość opadów śnieżnych spowodowała, że meteorolodzy państwowi wydali ostrzeżenia, na które szybko zareagowano, tworząc zespoły zarządzania kryzysowego w południowych miastach Kristiansand i Arendal oraz mniejszej przybrzeżnej społeczności Risør. Zadaniem tych zespołów było zarządzanie nagłym napływem śniegu, który do poniedziałkowego popołudnia, 1 stycznia 2024 roku, osiągnął niemal 70 cm.

Szkoły w gminach nadbrzeżnych, w tym Kristiansand, Lillesand, Tvedestrand, Risør i Arendal, ogłosiły zamknięcie co najmniej do środy, 3 stycznia, powołując się na warunki pogodowe. Czerwony Krzyż wzmocnił zdolności odpowiedzi na sytuacje kryzysowe, udostępniając dodatkowe karetki pogotowia i rozmieszczając ponad tuzin skuterów śnieżnych, aby zapewnić, że zespoły medyczne mogły dotrzeć do potrzebujących. Utrzymujące się opady śniegu doprowadziły do zamknięcia lokalnych linii kolejowych, w tym Arendalsbanen, części Sørlandsbanen i Vestfoldbanen. Ciężki śnieg również sparaliżował drogi, prowadząc do zalecenia dla mieszkańców Tønsberg, aby pracowali z domu, jeśli to możliwe.

Nawet stolica, Oslo, nie została oszczędzona. Usługi autobusowe napotkały trudności, a autostrada E6 została zamknięta po poważnym wypadku samochodowym. Urzędnicy wezwali kierowców do zaopatrzenia się w ciepłe ubrania, jedzenie i łopaty, podkreślając nieprzewidywalność burzy śnieżnej. W Oslo ogłoszono opóźnienia w odbiorze śmieci z powodu poważnych problemów z dostępem dla śmieciarek. Utrzymujący się śnieg zamknął również autostradę E18 w pobliżu Grimstad, pogarszając problemy z ruchem, gdy kilka pojazdów utknęło. Meteorolodzy przewidzieli dodatkowe 40 cm śniegu do czwartku, 4 stycznia.

W Grimstad, zazwyczaj znanym jako letni cel wakacyjny, sytuacja wyraźnie kontrastowała z jego zwykłą atmosferą, gdy śnieg osiągnął wysokość znacznie powyżej poziomu kolan. Na całym południu Norwegii władze odradzały wszelkie podróże, z wyjątkiem tych niezbędnych, wzywając mieszkańców do pozostania w domach. Transport publiczny w okolicy Oslo stanął przed własnym zestawem wyzwań, z Ruter, publiczną agencją, rozważającą całkowite zamknięcie ruchu autobusowego z powodu niekontrolowanego nagromadzenia śniegu.

===========================

mail:

Ciekawe jak tam się sprawują ich elektryczne auta i autobusy, czy pługi śnieżne?

Die Welt: „dr Oetker” karmi Polaków przeterminowaną czekoladą? I marcepanem…

Niemieckie media: Znany niemiecki koncern karmi Polaków przeterminowaną czekoladą?

03.01.2024 tysol-niemiecki-koncern-karmi-polakow-przeterminowana-czekolada

– Recykling przeterminowanej czekolady? Zarzuty wobec dr. Oetkera w Polsce – czytamy w internetowej wersji Die Welt

Fabryka dr Oetker Niemieckie media: Znany niemiecki koncern karmi Polaków przeterminowaną czekoladą?

Fabryka dr Oetker / Screen YT Magazyn Śledczy Anity Gargas

– Niemiecka Grupa Oetker część swojego asortymentu produkuje w Polsce. Śledztwo prowadzi teraz prokuratura: przeterminowane produkty mają być poddawane ponownemu przetworzeniu. Pracownicy obciążają firmę i zgłaszają, że w pracy panuje atmosfera strachu. – pisze na łamach internetowej wersji Die Welt Aleksandra Fedorska.

Śledztwo Magazynu Śledczego Anity Gargas

W Polsce śledztwem dziennikarskim ws. sytuacji w zakładach niemieckiego koncerny Dr Oetker, zajmował się Magazyn Śledczy Anity Gargas TVP – „Przepakowywanie produktów w nowe opakowania z nową datą, ścieranie znakowań z nakrętek butelek i nadrukowywanie nowych” – twórcy „Magazynu śledczego Anity Gargas” twierdzili, że dotarli do dowodów na niedopuszczalne praktyki znanego niemieckiego koncernu.

– Przepakowywanie orzechów i masy marcepanowej w opakowania z nową datą. W tle niebezpieczne odpady, woda, w której stężenie manganu wielokrotnie przekracza urzędową normę i kontrole sanepidu, które miały być niezapowiedziane, a o których wiedzieli pracownicy. Idziemy tropem kolejnych afer w płockiej fabryce należącej do niemieckiego koncernu spożywczego Dr. Oetker. Ujawniamy bulwersujące filmy, które na przestrzeni ostatnich kliku lat zostały zarejestrowane przez pracowników zakładu. W jaki sposób i w jakim celu „odświeżano” produkty takie jak marcepan oraz orzechy? Jaka była reakcja zarządzających fabryką na sygnały od pracowników, że w wodzie, która trafia na linie produkcyjne jest legionella, a stężenie manganu wielokrotnie przekracza urzędową normę? Na czyje polecenie, na terenie fabryki, jak twierdzą świadkowie, zakopywano odpady, w tym także i te zaliczane do kategorii niebezpiecznych? – informowali twórcy Magazynu

Unijny rozbiór Europy

Marzenie niewolników i głupców – przyszła Unia zadecyduje o wszystkim

Autor: CzarnaLimuzyna , 3 stycznia 2024

Grafika: Armia Brukseli… PCh24.pl

Unijny rozbiór Europy

Przyszła Unia nie będzie państwem federacyjnym. Kompetencje Brukseli i Berlina mają być w praktyce nieograniczone, większe niż władza Waszyngtonu nad poszczególnymi stanami USA.

Nie od razu, lecz stopniowo, zgodnie z socjotechniką przekształcającą świadomość u opinii publicznej, znaną pod pojęciem Okno Overtona.

Po przyjęciu Ukrainy w skład UE oraz zalaniu Polski w ramach globalnej relokacji przez masową, migrację ze wschodu i południa destrukcja społecznej i narodowej struktury okaże się tak głęboka jak nigdy dotąd w historii. Umożliwi to całkowite przejęcie na własność „najlepszej działki na globusie”. Kwestia polska ma szansę zostać ostatecznie rozwiązaną. Stanie się to o czym marzyli nasi odwieczni wrogowie. Polski region zostanie „zeuropeizowany”, ale nie na modłę europejską, bo sama Europa będzie już tylko post-europejską, a-kulturową mieszanką nienawidzących się wzajemnie niewolników.

Rąbka tajemnicy, a chodzi o „tajemnicę Poliszynela”, uchylił odrobinę adw. Jerzy Kwaśniewski z Ordo Iuris. Już sama nazwa Ordo Iuris potrafi wywołać falę mdłości u wtórnych analfabetów, ale uspokajamy. Jest to zaledwie mała część z tego co nas może czekać – również tych, którzy należą do grupy wynarodowionych, nienawidzących polskości, prounijnych separatystów.

Czy mamy szansę ocalić Polskę?

Jak widać redaktorzy EWTN Polska nazwali rozbiór Polski “europejskim”, co jest nazwą wielce mylącą. Rozbiór szykuje ponadnarodowa organizacja, która opiera swoje prawodawstwo na założeniach ideologii likwidującej europejską cywilizację w stopniu dogłębnym, na poziomie fundamentów. Taki właśnie ma być unijny rozbiór Polski i unijny rozbiór Europy.

===========================

A Europie przez wieki panowała Cywilizacja Łacińska, wg. definicji Feliksa Konecznego. Obecni „władcy much’ planują, budują – cywilizację synkretyczną, „planetarną”. A to MUSI się zawalić, bo nie ma syntez cywilizacji. Mogą powstać różne „stany a-cywilizacyjne” – latrimonium maqgnum.

Por.:

Czy cywilizacja globalistów jest naturalnym rozwojem, czy sztucznym piekielnym planem.

Mirosław Dakowski

Trzech Króli – Łomża – Publiczny Różaniec wynagradzający

06.01.2024 Łomża – Publiczny Różaniec wynagradzający

antyk2013Sty 5 Krucjata Różańcowa za Ojczyznę prosi:
Z Maryją Królową Polski módlmy się o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu
Jako przedstawiciele Kościoła walczącego wychodzimy na Publiczny Różaniec św. WYNAGRADZAJĄCY Niepokalanemu Sercu Matki i Królowej 
6 stycznia 2024 r. o godz.17:00 w Łomży na Starym Rynku
Tak toczymy duchową bitwę o Polskę wolną od publicznego obrażania Boga i Matki i POKÓJ BOŻY w sercach Polaków i na świecie.
Zaczynamy o 16:45 Koronką do Miłosierdzia Bożego za braci błądzących i dusze w czyśćcu cierpiące
Nawrócenie i pokuta lekarstwem na błądzenie!
Króluj nam Chryste, w Polsce i wszędzie!
Jerzy Kondrat 609 734 298
Krucjata Różańcowa za Ojczyznę
DOŁĄCZ: http://krucjatarozancowazaojczyzne.pl/

Ponad naszymi głowami

Ponad naszymi głowami

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    4 stycznia 2024 micha

Po wizycie w Warszawie przedstawiciela CIA, który spotkał się tutaj z szefem Mosadu, rzekomo żeby złapać Katar, Szef Volksdeutsche Partei i zarazem premier rządu naszego bantustsanu Donald Tusk, nakazał swoim pretorianom rozpocząć przywracanie praworządności. Ponieważ ani Donald Tusk, ani żaden z pretorianów, na przykład poseł Pupka, czy poseł Łajza, chyba nie wie dokładnie, na czym praworządność polega, a jeśli nawet przypadkowo wie, to starannie tę wiedzę ukrywa, żeby nie padło na niego podejrzenie o myślozbrodnię, co zakończyłoby okres dobrego fartu na rządowej synekurze – poszli po linii najmniejszego oporu – że praworządność jest wtedy, kiedy instytucje publiczne obsiadają swoimi zadami „nasi”. Tak nawija Judenrat „Gazety Wyborczej” i tak uważa towarzycho kulturalniaków, które zawsze myślało zgodnie z linią partii – a linię partii dzisiaj formułuje już nie Biuro Polityczne KC PZPR, tylko właśnie Judenrat. Warto zwrócić uwagę, że tak samo uważało znienawidzone PiS, co pokazuje, że prócz obszarów chanukowych, covidowych i klimatycznych, również i na tym odcinku panuje między rzekomymi antagonistami jedność poglądów. Rewolucyjną teorię do tej rewolucyjnej praktyki dorobił mój faworyt, ozdoba światowej jurysprudencji pan prof. Wojciech Sadurski, który w krótkich, żołnierskich słowach nie tylko zdiagnozował sytuację, ale obmyślił remedium. Musimy – powiada – łamać konstytucję, żeby przywrócić praworządność. Czegóż chcieć więcej?

No dobrze – ale dlaczego właściwie „musimy” przywracać praworządność? Tajemnica to wielka, ale spróbujmy rozedrzeć zasłonę tej tajemnicy przy pomocy teorii spiskowej. Jak wiadomo, prezydent Zełeński, wysłuchawszy zachęty rządu amerykańskiego, zerwał porozumienia mińskie, co skłoniło zimnego ruskiego czekistę Putina, by pokazał mu ruski miesiąc – i tak zaczęła się wojna Ameryki z Rosją do ostatniego Ukraińca. Jak słychać, zostało ich coraz mniej, ale tym razem nie o to chodzi. Militaryści powiadają, by korzystać z wojny, bo pokój będzie straszny.

Najwyraźniej w Ameryce militarystów nie brakuje, bo zaraz skorzystali z wojny, by wysadzić w powietrze bałtyckie gazociągi: NordStream 1 i NordStream 2. W niepojętym przypływie szczerości gratulacje z tego powodu złożył im Książę-Małżonek, najwyraźniej nie zdając sobie sprawy z gafy, podobnej do puszczenia głośnego bąka w wytwornym towarzystwie. Tak czy owak, gazociągi zostały wysadzone, co zmusiło Niemcy do zaopatrywania się w gaz amerykański i inny – gdziekolwiek uda się go kupić. „A tymczasem na Newie cumował już krążownik „Aurora” ” – śpiewał Maciej Zembaty w niezapomnianej piosence o Aleksandrze Pietrownie („Anastazja Pietrowna Anastazja, kto ty jesteś – Europa, czy Azja…” – i tak dalej). Więc kiedy na twarz Anastazji Pietrowny padały płatki śniegu wielkości złotych pięciorublówek – krążownik „Aurora” wystrzelił – i od tego czasu śpiewamy inne piosenki. Na przykład: „gdy pani ci pozwoli, wyliżesz grzecznie ją…” – i tak dalej.

Więc kiedy tak Niemcy łapały gaz, gdzie popadnie, stało się, że na Morzu Śródziemnym, tuż przy wybrzeżu bezcennego Izraela, odkryto złoża ropy i gazu. Zwłaszcza cenne okazało się złoże Karisz, którego eksploatację bezcenny Izrael rozpoczął jesienią 2022 roku, kiedy wojna na Ukrainie zaczęła przechodzić w stan przewlekły. Okazało się, że te zasoby umożliwiają bezcennemu Izraelowi rozpoczęcie eksportowania gazu do Unii Europejskiej, przede wszystkim – do Niemiec. Jest to przykład, że historia – owszem – powtarza się, ale niedokładnie. Żyją jeszcze ludzie pamiętający, jak to Niemcy nie żałowali Żydom gazu, no a teraz Żydzi podsyłają gaz Niemcom. Co Niemcy z tym gazem zrobią – tego jeszcze nie wiemy, ale na pewno im się przyda – jak nie do jednego, to do drugiego.

Wtedy Amerykanie zaczęli przekonywać Niemców, żeby tego całego Putina i w ogóle – to całe strategiczne partnerstwo z Rosją, puścili w trąbę – bo żadnego gazu z tego nie będzie. Na razie nikt gazociągów nie naprawia, a nawet gdyby komuś się to udało, to znowu zostaną wysadzone – i po krzyku. Na takie dictum Niemcy zaczęły się zastanawiać. Skoro – pomyślały sobie – Amerykanom tak na tym zależy, to spróbujmy postawić im jakieś warunki. Bo tylko nasi mężykowie stanu nikomu żadnych warunków nie stawiają, tylko – jak to w podsłuchanej u „Sowy i Przyjaciół” rozmowie zauważył Książę-Małżonek – „robią laskę za darmo”. Nawiasem mówiąc, Książę-Małżonek był niedawno w Kijowie, ale nie słychać, by parafowana przez złowrogiego Antoniego Macierewicza umowa z 2 grudnia 2016 roku o nieodpłatnym udostępnianiu Ukrainie zasobów państwa polskiego, została wypowiedziana, czy choćby uzupełniona jakimiś warunkami. Słowem – czy to Antoni Macierewicz, czy Wielce Czcigodny Władysław Kosiniak-Kamysz – nadal robimy laskę.

Wróćmy jednak do bezcennego Izraela. Dwa z tych złóż gazowych: „Noa” i „Mari”, leżą tuż przy Strefie Gazy w której dokazywał złowrogi Hamas. Tedy nie było rady; trzeba było zorganizować prowokację gliwicką, by stworzyć pretekst do uderzenia na Strefę Gazy, co rozpoczęło operację ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej. Jak pamiętamy, prezydent Józio Biden, w porywie serca gorejącego, natychmiast pogalopował do Tel Awivu, by paść do nóg premierowi Netanjahu, który stanął na czele rządu jedności narodowej. Teraz, gwoli pokazania, że USA miłują pokój, trochę kręci nosem, czy izraelskie bomby mają aby prawidłowe kalibery – ale przykładnie stoi na świecy, pilnując, by bezcennemu Izraelowi nikt w dokończeniu tej operacji nie przeszkadzał.

Skoro tedy Izrael będzie mógł zaopatrywać Niemcy w gaz, to po co im jeszcze jakieś strategiczne partnerstwo z Rosją, od której żadnego gazu tak czy owak nie dostaną? Zatem w marcu 2023 roku kanclerz Scholz w Białym Domu zadeklarował zerwanie z Putinem i amikoszonerię z Izraelem, w zamian za co zachwycony Józio Biden w nagrodę pozwolił Niemcom organizować Europę po swojemu. Toteż Niemcy już nie zważają na żadne pozory, tylko próbują proklamować IV Rzeszę jeszcze przed listopadem przyszłego roku, kiedy to w USA odbędą się wybory prezydenckie, których Józio może nie wygrać.

Jednym z elementów budowy IV Rzeszy jest podmianka na scenie politycznej naszego bantustanu, tym razem zorganizowana po stalinowsku: po jednej stronie niemiecki agent i po drugiej też. Alternatywa prawidłowa – a że żarłacze wymieniają się przy korytkach, to w tej sytuacji rzecz zwyczajna – podobnie jak i to, że spuszczony przez Amerykanów z wodą Naczelnik Państwa drapuje się właśnie w kostium męczennika świętej sprawy niepodległości – no bo co jeszcze może w tej sytuacji zrobić? Słowem – Amerykanie jak zwykle nas sprzedali, tylko tym razem nie Stalinowi, a Niemcom, więc teraz zamiast PRL będziemy mieli Generalne Gubernatorstwo.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Głuche lesbijki zamówiły głuche dziecko z „in vitro”. No to wyprodukowano…

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Para głuchych lesbijek chciała dziecko. Poszły więc do kliniki in vitro i zamówiły głuche dzieckoChłopczyk urodził się niesłyszący i do końca życia będzie niepełnosprawny. Lesbijki ucieszyły się, bo jest taki jak one.

Sharon Duchesneau i Candy McCullough sprowadziły na świat synka Sharon, którego ojcem biologicznym jest dawca nasienia – mężczyzna z głuchotą w rodzinie od pięciu pokoleń. W klinice Sharon poddała się standardowej procedurze sztucznego zapłodnienia z gametami dawcy oraz wszczepienia zarodka. 

Po 9 miesiącach udało się. Maleńki Gauvin urodził się niesłyszący.

Rodzinny dramat? Trudna okoliczność życiowa? 

Nic z tych rzeczy.

Towar” jest zgodny z zamówieniem.

Przyznam, że sam byłem w szoku. To czysty sadyzm, gdy matka (matki???) funduje dziecku nieodwracalną ułomność do końca życia. Niczemu niewinny maluszek zostaje obarczony decyzją okrutnych dorosłych, bo taki mają kaprys. Zaś klinika idzie na rękę patologicznym kobietom, bo przecież nie można sprzeciwić się lesbijkom – czyż nie byłaby to homofobia?

I jeszcze istotny szczegół. Cała sprawa miała miejsce w 2002 roku w Stanach Zjednoczonych. Ile razy słyszał Pan o niej od tamtego czasu…? 

Szanowny Panie!

To właśnie takie historie nie mieszczą się w paradygmacie politycznej poprawności i są ukrywane przed opinią publiczną. Choć zostało skrzywdzone bezbronne dziecko, nie podnosi się larum – po to, aby działacze LGBT i promotorzy sztucznego rozrodu nie poczuli się winni.

Nie respektujemy politycznej poprawności, dlatego na stronie ŻiR-u www.RatujZycie.pl opisaliśmy historię niesłyszących lesbijek. Pokazujemy, jakie są skutki ulegania żądaniom radykalnej lewicy, choćby oficjalnie twierdzili, że chodzi im o czyjeś dobro.

W tym tygodniu lokalny oddział Fundacji stawił się pod sądem, w którym odbywał się proces jednej z naszych koordynatorek. Małgorzata została podana do sądu ze zgłoszenia dokonanego przez aktywistę LGBT, który poczuł się urażony zdjęciami zabitych dzieci. W czasie rozprawy dostała wsparcie, a sam proces został odroczony do kolejnego terminu.

Działalność ŻiR-u jest szczególnie ważna teraz – gdy weszła w życie ustawa o finansowaniu in vitro, a Minister ds. Równości Katarzyna Kotula zapowiada aborcję na życzenie i – w pierwszej kolejności – ustawę o związkach homoseksualnych. Znamy dobrze kolejne odcinki tej historii – lewicowi politycy już przebąkują o homoadopcjach.

Polskie dzieci są w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Bardzo Pana proszę o wsparcie działań Fundacji w bieżącym miesiącu. Chcemy wydrukować plakaty z niesłyszącymi lesbijkami i iść z nimi na ulice – niech ludzie się dowiedzą. Oprócz tego czeka nas organizacja kolejnych pikiet w/s zespołu ds. aborcji w Ministerstwie Zdrowia – zespół ma zakończyć prace jeszcze w bieżącym miesiącu, sprawa jest pilna. Pojawiają się koszty organizacyjne związane z Publicznymi Różańcami w różnych częściach Polski – a od Różańców nie odstąpimy, bo modlitwa to podstawa. Na wszystko potrzeba około 11 tysięcy złotych.

Czy może Pan pomóc?

Czy może Pan wpłacić kwotę, o której wysokości sam Pan zdecyduje, aby pomóc bronić życia i rodziny?

Wpłat można dokonać na numer konta: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230. Kod SWIFT: BIGBPLPW lub Blikiem/kartą/systemem przelewowym na www.RatujZycie.pl.

Lewicowi politycy testują Polaków. Zapowiadają rewoltę i sprawdzają reakcję, by wiedzieć, czy już mogą uchwalać swoje ustawy. Pokażmy, że nie ma zgody na ich chore pomysły!

Serdecznie Pana pozdrawiam!

Krzysztof KasprzakKrzysztof KasprzakKrzysztof KasprzakFundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Szczególnie w tym czasie, gdy cywilizacja śmierci naciera, nasza praca jest niezwykle potrzebna. Będziemy mogli ją wykonywać, jeśli będzie Pan nas wspierał modlitewnie i finansowo.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Jak inżynierowie i architekci ubogacają Europę. MEMy.

Nareszcie spotkałem tych słynnych inżynierów, widać po nakryciach głów, że po dyplomach, co to mają ubogacać niemiecką gospodarkę

Multikulti – jak wpływa na wzrost IQ w zachodniej Europie [ale to głównie żarty. Rzeczywistość jest znacznie gorsza]

======================

Feministra do spraw równości Katarzyna Kotula.

=====================================

————————

============================

WOŚP: Co najmniej 600 milionów na koncie. – Panie Owsiak ???

Piotr Stanisław Wielgucki

@PiotrWiel

Na koniec roku 2022 na koncie @fundacjawosp zalegało 325 milionów, w 2023 roku zebrali 260 milionów, do tego dochodzi 1% i inne wpłaty, co razem daje co najmniej 600 milionów na koncie. Dlaczego kasa ze zbiórek jest rozliczana latami, to już domyślcie się sami. Do każdej innej fundacji, tak funkcjonującej i finansowanej ze środków publicznych wparowałby co najmniej US, jak nie @PK_GOV_PL

, a do WOŚP nawet @tvn24 nie zagląda, bo od publicznej kasy jest Rydzyk do kopania.

Ostatnia zmiana:

·

Z urzędu wiceprezydenta Gdańska odszedł Piotr Kowalczuk. – Gdzież On teraz? – pytają zaniepokojone dzieci.

Z urzędu wiceprezydenta Gdańska odszedł Piotr Kowalczuk. Gdzież On teraz? – pytają zaniepokojone dzieci.

Ewelina Oleksy 9 listopada 2020 trojmiasto

Po sześciu latach na stanowisku wiceprezydenta Gdańska z tą funkcją żegna się Piotr Kowalczuk. Zdecydować miały „powody osobiste”. Zastąpi go Monika Chabior. Zmiany kadrowe wśród swoich najbliższych współpracowników ogłosiła prezydent Aleksandra Dulkiewicz.

Piotr Kowalczuk był wiceprezydentem ds. edukacji i usług społecznych od 2014 r., gdy na to stanowisko powołał go Paweł Adamowicz. W zakresie jego obowiązków były też sprawy związane ze zdrowiem.

Piotr Kowalczuk obejmował funkcję wiceprezydenta Gdańska razem z Piotrem Grzelakiem (po lewej stronie). fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl

=========================

Z Urzędem Miejskim w Gdańsku Kowalczuk związany był już od 2010 r., gdy został kierownikiem Referatu Komunikacji Społecznej. W 2013 r. objął stanowisko zastępcy dyrektora Wydziału Edukacji.

Piotr Kowalczuk był wiceprezydentem Gdańska odpowiadającym za edukację, zdrowie i sprawy społeczne od 2014 roku. fot. Mateusz Słodkowski/trojmiasto.pl

===============================

Był pełnomocnikiem prezydenta ds. inicjatyw i konsultacji społecznych, co sprawiło, że prowadził konsultacje społeczne pilotażowego Budżetu Obywatelskiego w Gdańsku. Zanim został wiceprezydentem, kierował też Wydziałem Rozwoju Społecznego.

========================================

Były wiceprezydent Gdańska oskarżony o pedofilię

wiadomosci.dziennik.pl/byly-wiceprezydent-gdanska-oskarzony-o-pedofilie

30 stycznia rusza przed sądem proces byłego wiceprezydenta Gdańska Piotra K. Prokuratura oskarża go o seksualne wykorzystanie zależności wobec małoletniego.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez K. złożył do prokuratury zastępca prezydenta Gdańska w 2021 r.

Horror globalistycznej zbrodni ludobójstwa

Horror globalistycznej zbrodni ludobójstwa dr/nowopolski

Żyjemy w najstraszniejszej epoce w historii ludzkości: w czasach króla Heroda rodzice wiedzieli, że muszą ukryć swoje dzieci lub uciec (bo oczywiście – król chciał je zabić). W czasie Wielkiego Głodu Ukraińcy wiedzieli, że sowiecki komuniści ich głodzą, a ci, którzy mogli, uciekli lub walczyli. https://tobyrogers.substack.com/p/the-horrordumbor

Teraz ludzie po prostu oglądają telewizję, pochłaniają niekończącą się propagandę 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku i doprowadzają siebie i swoje rodziny do akceptacji ludobójstwa i innych globalistycznych zbrodni. Czują się wspaniale z powodu ludzi, którzy ich trują, w miarę jak stają się coraz bardziej chorzy, całe bogactwo ich dalszej rodziny spływa do kieszeni ich dręczycieli, ich ciała i umysły niszczeją, a oni ostatecznie giną .

Samozachowawczość jest najbardziej podstawowym instynktem. Chęć ochrony dzieci przed krzywdą jest jeszcze większym impulsem, dającym rodzicom, a zwłaszcza matkom, nadludzką moc pozwalającą stawić czoła agresorom.

Ale dla dużego odsetka ludzi Zachodu to wszystko już minęło. Żyjemy w kraju zombie, które idą od oglądania telewizji na kanapie  do lekarza po więcej trucizny, a następnie powtarzają ten cykl od nowa. 

Chcę tylko zwrócić uwagę na to, jak niesamowicie dziwne i bezprecedensowe jest to wszystko.

Przewodniczący (Richard Trumka) i główny ekonomista (William Spriggs) AFL-CIO zostali zabici przez szczepionkę. Mimo to poparcie związku zawodowego AFL-CIO dla szczepionek pozostaje tak duże jak zawsze. Prezydent Biden nazywa siebie „najbardziej pro-związkowym prezydentem wszechczasów” – nawet po zamordowaniu ich przywódców.

Najbardziej ukochany na świecie specjalista ds. zdrowia publicznego, Paul Farmer (bohater książki „Góry poza górami”), zginął w wyniku zastrzyku powodującego skrzep. Z całego świata napływały łzawe pochwały, ale nie było sekcji zwłok, nie było ciekawości i nie szukano twardych odpowiedzi na temat związku jego  śmierci ze szprycą Covid-19.

Zastrzyki w skrzepy zabiły wiele czarnych gwiazd, w tym Hanka Aarona, DMX, Michaela Kennetha Williamsa, Marvina Haglera, Midwina Charlesa, Coolio i André Braughera. Jednak organizacje murzyńskie milczą w tym temacie.

Sportowcy w kwiecie wieku miewają zawały serca i padają się na boisku. Żadne duże stowarzyszenie sportowe nie zadało pytań ani nie wyraziło obaw w związku z tymi bezprecedensowymi katastrofami zdrowotnymi. LeBron James jest miliarderem, a firma Pfizer spowodowała zatrzymanie akcji serca u jego 18-letniego syna. LeBron nie kwestionował publicznie roli firmy Pfizer.

Płodność w tym kraju spadła, ponieważ zastrzyki C-19 wpływają na płodność, zmieniają cykl menstruacyjny i powodują poronienia.

Podczas epidemii AIDS Anthony Fauci zabił 30 534 homoseksualistów, blokując dostęp do antybiotyku Bactrim (który skutecznie leczył pneumocystyczne zapalenie płuc) i zabił setki tysięcy kolejnych gejów, zatwierdzając wysoce toksyczny lek AZT. Nie wyciągnięto żadnych wniosków. Kampania na rzecz Praw Człowieka, największa grupa LGBT w kraju, jest dosłownie sponsorowana przez firmę Pfizer. Rick Bright, być może najwybitniejszy gej w administracji Trumpa (był szefem BARDA na początku Covida), odmówił uwolnienia hydroksychlorochiny z krajowych zapasów, powodując śmierć tysięcy Amerykanów w celu stworzenia rynku dla szczepionek Covid, które zabiły setki tysięcy Amerykanów, miliony ludzi na planecie i zabiją miliardy. 

Nakaz szczepień jest rażącym naruszeniem ludzkiego organizmu i jest sprzeczny z najbardziej podstawowymi normami cywilizowanego społeczeństwa. Jednak Amerykańska Unia Wolności Obywatelskich, która stara się „obronić i zachować indywidualne prawa i wolności gwarantowane każdemu człowiekowi w tym kraju przez Konstytucję i prawo Stanów Zjednoczonych”, nie tylko nie wprowadziła w życie mandatów do walki, ale aktywnie wspierała zbrodniarzy .

Komentarz edytora [Nowop.] :  powyższą wyliczankę można by kontynuować i nie dotyczącą tylko USA, ale również III RP i dosłownie całego świata.  Byłoby to zupełnie bezowocne, gdyż głupota i deprawacja większość członków światowego społeczeństwa nie stwarza nadziei na naprawę tego katastrofalnego trendu.  BRAMY PIEKIEŁ SĄ SZEROKO OTWARTE NIE TYLKO DLA GLOBALISTÓW, ALE I DLA MAS!

Coraz ciekawsi prezenterzy, coraz ciekawsze tematy. Przejęcia anteny przez ludzi „Koalicji 13 grudnia”.

Coraz ciekawsi prezenterzy, coraz ciekawsze tematy. Nowe TVP Info w akcji

4.01.2024 nczas.info

Karolina Opolska.
Karolina Opolska. / foto: screen TVP Info

Pisaliśmy już o Marku Czyżu zapowiadającym w „19.30” swoją… córkę, czy sięganiu po korespondencję dziennikarzy zatrudnionych w „Deutsche Welle”. Na początku przejęcia anteny przez ludzi „Koalicji 13 grudnia” można było pewne wpadki tłumaczyć względami trwającej „reformy” TVP, ale czym dalej w las, tym niemiłych ciekawostek i propagandy więcej.

W programach TVP Info dużo gadania o „niczym”, jeśli już o polityce, to mamy np. „ekspertów” z OKO.press i Der Onetu prawiących o niemoralności „poprzedniej propagandy PiS”. Zdaje się też, że „Koalicja 13 grudnia” mocno wspiera subkulturę tatuaży. Pomijając pewnego posła-poganina-nauczyciela, który też pojawia się tu na wizji, można zobaczyć „napakowaną” tatuażami dziennikarkę Karolinę Opolską.

Do nowej redakcji TVP Info dołączyły Karolina Opolska i Małgorzata Walczak i debiutowały w czwartek. Opolska przez trzynaście lat pracowała jako wydawca w TOK FM, związana była także z Onetem oraz youtube’owym kanałem braci Sekielskich. O Walczak było głośno w kontekście jej związku z Filipem Chajzerem. Od czerwca 2023 prowadziła program „Newsroom” w „Wirtualnej Polsce”. Poprzednio związana była z „News24”.

Zostawiając na boku tatuaże i „nowe twarze”, warto też skupić się na na tematach nowej TVP INFO. W czwartkowy poranek zaproszono bowiem do studia ekspertów, którzy opowiadali, jak należy się zachować w przypadku spotkania na ulicy… nożownika. To już ani chybi, wstęp do oswajania nas z nową rzeczywistością, którą wprowadzi relokacja do Polski migrantów. Rzeczywiście „publiczna” TV odzyskuje wymiar „edukacyjny”.

Sen o wieżowcu Dyrektoriatu i jego urojonej windzie.[popr.]

Sen o wieżowcu Dyrektoriatu i jego urojonej windzie.

Mirosław Dakowski 30 grudzień 2023

Dziś w nocy miałem wstrząsający, może proroczy sen o Dyrektoriacie.

Przytoczę go możliwie dokładnie.

——————————–

Wyszedłem zadowolony z ważnego Urzędu Dyrektoriatu na 20-którymś piętrze. Miałem jedynie pojechać do Urzędu w innej dzielnicy Warszawy, bo potrzebne są dodatkowe podkładki.

Podszedłem więc do windy i nacisnąłem guzik „zero”. W cichobieżnej windzie okazało się jednak, że po dojechaniu na parter natychmiast winda pojechała w górę, i tak powtarzało się kilka razy.

Ponieważ byłem doradcą technicznym projektantów wieżowca, zamknięty w windzie zorientowałem się jaka jest tego przyczyna.

Precyzyjnym wyliczeniem piętra, na które winda ma zawieźć pasażera zarządza wielki komputer z najnowszym wariantem sztucznej inteligencji, który mieści się w aneksie do naszego wieżowca. Zorientowałem się, że we wzorze, który pozwala z dokładnością ośmiu miejsc po przecinku określić, na jakie piętro ma być zawieziony pasażer, znajduje się masa pasażera pod pierwiastkiem. Otóż przez pożałowania godną pomyłkę ta masa zostaje podawana z minusem. A jak wiadomo pierwiastek z liczby ujemnej ma wartość urojoną. W związku z tym winda dojeżdżając na parter, w czasie mikrosekund orientuje się, że to nie jest właściwe piętro i odjeżdża na górę szukając tego urojonego piętra.

Po chwili paniki znalazłem jednak rozwiązanie. Mianowicie w kieszeni miałem 9-calowy gwóźdź, który pozostał mi po budowie domu w latach 80-tych w Aninie. Ponieważ winda dojeżdżała na parter delikatnie, powoli, a dopiero po ostatecznym dojechaniu w czasie tych mikrosekund decydowała się na poszukiwanie właściwego piętra, więc w ułamku sekundy przed jej dojechaniem wsadziłem ten gwóźdź w szparę i tym sposobem zatrzymałem windę i z niej wysiadłem.

====================

Teraz nastąpi krótka historia realna, a nie senna, o dziewięciocalowych gwoździach.

W drugiej połowie lat 80, za pieniądze zarobione za granicą, budowałem dom w Aninie. Oczywiście wtedy były ogromne trudności z różnymi materiałami budowlanymi. Dwaj cieśle spod Siedlec powiedzieli, że potrzebują do wiązań dachowych gwoździ, najlepiej ośmiu lub dziewięciocalowych. Brakowało nam również cementu. Mój kolega szkolny Wiesio Ch., członek partii od wielu lat, sekretarz POP-u, polecił nas swojemu koledze, dyrektorowi cementowni w Wierzbicy za Radomiem i żona pojechała do tej Wierzbicy, gdzie natychmiast dostała zlecenie na odbiór, zdaje się trzech ton cementu luzem w magazynie w Warszawie, na Żeraniu [oczywiście tam za małą łapówkę dostaliśmy w workach..] . Uradowana wsiadając do samochodu wspomniała jednak o kłopotach z dużymi gwoździami. Obecny przy rozmowie inspektor budowlany powiedział jej, by na chwilę się wstrzymała i zaraz przyniósł z sąsiedniej budowy skrzynkę, chyba 20-kilową potrzebnych dziewięcio-calowych gwoździ.

Cieśle użyli z dziesięć tych gwoździ, a skrzynka prawie pełna jest u nas w piwnicy. Stąd ten gwóźdź którego użyłem w moim śnie.

==================================

Wracam więc do realistycznego snu:

Otwarte drzwi mojej windy zablokowałem przyciągniętym nogą fotelem.

Cały Wieżowiec Dyrektoriatu Urzędu Porządku Absolutnego jest sterowany przez najnowocześniejszą sztuczną inteligencję z sąsiedniego mniejszego budynku. Ponieważ najnowszy komputer z Unii Europejskiej działa kilkanaście razy szybciej od dostępnych w tym kraju, zbudowano specjalny budynek kriogeniczny, bo komputer ten działa na elementach nadprzewodzących, które wymagają temperatury ciekłego helu [-270 st C]

.

Dzwonię na górę do znajomego sekretarza Dyrektoriatu z ostrzeżeniem o problemie. Bo sąsiednie 14 wind jest również sterowne przez ten sam algorytm z Centralnego Kriogenicznego Komputera, którym zarządza jedynie Dyrektoriat.

On, zaaferowany, mówi mi jednak że Dyrektoriat Urzędu Porządku Absolutnego in corpore jest na ważnej naradzie, która może skończy się dopiero za osiem godzin. Nie może ich jednak alarmować, bo również tam wystąpił pierwiastek z liczby ujemnej, czyli to posiedzenie jest urojone. [ściślej – zespolone].

Ze względów bezpieczeństwa oraz konieczności ochrony klimatu jedyny dostęp do komputera mają członkowie Dyrektoriatu.

Ścisłe Biura Dyrektoriatu Urzędu Porządku Absolutnego mieszczą się na najwyższych pięciu czy sześciu piętrach tego wieżowca. Na najwyższym piętrze jest penthouse, czyli szklarnia, oranżeria, w której dach odlany został na Śląsku z jednego kawałka szkła kwarcowego, przepuszczającego ultrafiolet. Były kłopoty z dostarczeniem tej kopuły na dach wieżowca. Specjalnie zmontowane żurawie wysokościowe okazały się zbyt niskie i zbyt słabe. Zastosowano więc cztery automatyczne drony towarowe. Niestety, przy poprzedniej próbie umieszczenia, zerwał się niespodziany podmuch wiatru i kwarcowa kopuła zwaliła się na najwyższe piętra tego pięknego wieżowca. Po trwającej parę miesięcy naprawie i renowacji najwyższych pięter, udało się jednak kolejną kopułę ze szkła kwarcowego zwycięsko umieścić. Często więc członkowie dyrektoriatu spędzają tam czas swoich twórczych wysiłków i stąd taka piękna, optymistyczna złotobrązowa karnacja ich skóry. Ale na razie – ich posiedzenie jest urojone…

W tym momencie, zlany potem i zupełnie przerażony – obudziłem się. I natychmiast rano spisuję tę relację.

=========================

Mail:

Przecież to reminiscencje z Lema, o Dobrowolnym Upowszechniaczu Porządku Absolutnego!

Ja:

Ależ oczywiście, tylko że ja te przygody Ijona Tichego czytałem ostatnio chyba przed 15-tu laty. I dopiero teraz, jakieś schowane pokłady w umyśle wypłynęły na tyle na powierzchnię, że zrealizowały się w postaci tego – jakżeż realistycznego – snu.

Za twarz i do krainy uśmiechu Tuska. Oto „szczęśliwa Polska”. Jest to również rytualny gwałt na Hołowni, Kosiniaku-Kamyszu oraz Czarzastym.

Za twarz i do krainy uśmiechu Tuska. Oto „szczęśliwa Polska”.

pch/za-twarz-i-do-krainy-usmiechu-tuska

(Oprac. GS/PCh24.pl)

„Szczęśliwa Polska”, której czas rzekomo nastaje wraz z premierostwem Donalda Tuska, zostanie oktrojowana podobnie, jak Polska liberalna po 1989 roku. Polacy zostaną wzięci za pysk i wepchnięci do „krainy uśmiechu”. Pierwsze dni sprawowania władzy przez szefa Koalicji Obywatelskiej pokazują nam bowiem jedno: to będzie okres bardzo brutalnych rządów, w którym uśmiech i szczęście zostaną nam narzucone siłą.

2023 rok to w polskiej polityce przede wszystkim czas radykalnej zmiany politycznej. Oto rządy Zjednoczonej Prawicy odeszły do historii, a w ich miejsce przyszło nowe – totalne przeciwieństwo, czyli władza Donalda Tuska i jego konfratrów.

Żeby było ciekawiej, nie mówimy wcale o jakiejś istotnej korekcie merytorycznej w aspekcie kierunków polityki państwowej. Owszem, wydaje się, że główne różnice pomiędzy obydwoma ugrupowaniami pojawią się na płaszczyźnie zapowiadanej przez Tuska rewolucji obyczajowej, choć tu – przyznajmy – kierownictwo PiS raczej niechętnie definiuje swoją tożsamość postrzegając kwestię in vitro, aborcji czy związków partnerskich jako problematyczną w walce o centrowego wyborcę.

Jednak wobec najważniejszych wyzwań politycznych stojących dzisiaj przed Polską, Tusk ma taki sam plan, jak z grubsza Mateusz Morawiecki z Jarosławem Kaczyńskim: płynąć głównym nurtem polityki europejskiej, nie wychylając się zbytnio, bo kto się wychyla, ten być może wypije szampana, ale może też oberwać cios. A to drugie nie jest miłym doświadczeniem. Tuskowa zmiana, skoro nie może zostać wypełniona żadną merytoryczną treścią, niesie ze sobą coś, co powinno wzbudzać przerażenie każdego trzeźwo myślącego obserwatora polityki: nagą siłę, która w myśl liberalnej logiki przymusi nas do tego, byśmy podporządkowali się państwowemu lewiatanowi. A jeśli komuś się to nie podoba to, proszę bardzo, niech sobie przypomni rządy „strasznego Kaczora”.

Badajoz Tuska

Jeśli wrócimy do expose nowego-starego premiera, to nie sposób pominąć okrągłych słów o „potrzebie odbudowania wspólnoty”. Tusk chętnie szafuje tym pojęciem i – jakby na dowód czystości swoich intencji – wkleja sobie w klapę biało-czerwone serduszko. Nie jest jednak przypadkiem, że za tą deklaracją nie poszły żadne konkrety poza propagandowymi zachwytami „dziennikarzy” TVN czy „Wyborczej”.

A w kilka dni później zobaczyliśmy już brutalny spektakl w budynkach TVP, Polskiego Radia i PAP. To właśnie była, w sporej pigule, zapowiedź kolejnych miesięcy (a może lat?) rządów Donalda Tuska.

Akcja z przejęciem TVP – abstrahując już od tego, że mało komu chyba jest żal Adamczyków, Rachoniów czy Holeckich – została obliczona rzecz jasna na zapewnienie igrzysk wyborcom „Koalicji 15 października”, ale też, czego nie wolno bagatelizować, ostrzeżenie dla politycznych przeciwników „uśmiechniętej Polski”. Wiemy już bowiem, że ze stu konkretów zostanie nam sto bzdur, wie to także sam Tusk, który zaczął premierowanie od wycofywania się z podniesienia kwoty wolnej od podatku, rezygnacji z tzw. podatku zdrowotnego czy kasowego PiT-a.

W zamian zostaje zatem użycie nagiej siły, by nakarmić lud pracujący miast i wsi nawalanką w budynku znienawidzonej przez wielu TVP, wyłączyć sygnał, wprowadzić na telewizyjne korytarze „ludzi z miasta” i pokazać, jak się rozlicza „autorytarną władzę”. I jak rozliczeni mogą być ci, którzy przestaną szczerzyć zęby w uśmiechu przypomniawszy sobie wynik ostatnich wyborów.

Za tym pokazem siły kryje się zapewne jeszcze coś: szef KO pokpiwając literę prawa, dokonuje dość spektakularnego gwałtu na swoich poplecznikach demonstrując, że nie ma zamiaru spełniać ich estetycznych oczekiwań. To on jest panem sytuacji i doskonale wie, że chociażby dzisiaj zdecydował o zawieszeniu konstytucji i rządzeniu dekretami, TVN położy po sobie uszy, a dziennikarze „Wyborczej” nazwą to bolesnym co prawda, ale koniecznym „wyrywaniem zęba”.

Wreszcie, jest to również rytualny gwałt na Hołowni, Kosiniaku-Kamyszu oraz Czarzastym.

To akt brutalności, który można odnieść do niepisanej reguły obowiązującej w XVIII i XIX-wiecznej Europie, gdy wojsko zdobywszy twierdzę, której załoga nie zgodziła się zawczasu poddać, plądrowało wszystko, dopuszczając się wyjątkowo odrażających aktów swawoli. Przykładem może być zdobycie Jaffy przez wojska Napoleona czy twierdzy Badajoz przez armię brytyjską. W tym ostatnim przypadku admirał Wellington musiał stawiać szubienice, by ostudzić rozbuchane nienawiścią i żądzą dzikiej zemsty żołnierskie głowy. Koalicjanci Tuska padają ofiarą podobnego gwałtu, zmuszeni przystawać na grubiańskie i bezwzględne metody szefa rządu. Skoro nie zgodzili się poddać jego dominacji przed wyborami, lider KO zrobi teraz wiele, by odpowiednio poniżyć partnerów. Walka o TVP i planowane „odbijanie” z rąk PiS innych instytucji państwowych będzie zatem odbywało się w logice nieustannego lekceważenia i pogardy dla autorytetu państwa, by urządzać Hołowni i spółce wspomniane Badajoz, tak długo aż ich wyborca zapomni, że coś takiego jak Trzecia Droga (i trzecia droga) w ogóle istnieje.

Logika tej „rozwałki” wydaje się jasna: skoro Trzecia Droga doszła do władzy z hasłem podnoszenia demokratycznych standardów, to standardy te muszą zostać spektakularnie zniszczone przy aprobacie koalicjantów. I to właśnie się dzieje. Nie wiem, w jaki sposób Hołownia wyobrażał sobie robienie polityki między Tuskiem a Kaczyńskim, ale ze swoją wesołkowatą miną, zapatrzony w prezydenturę jak kot w spyrkę, trafił w strefę zgniotu tak silną, że jedyne co mu pozostało to odrobina błazenady w „Dzień dobry TVN”. Obraz wyłania się z tego dość oczywisty: kiedy twardziele bawią się w politykę, mięczaki uciekają w kabaret i śmiesznostki.

Innym symbolicznym aktem wasalizowania zaplecza politycznego przez Tuska było wreszcie przeczytanie listu samobójcy, Piotra Szczęsnego, który odebrał sobie życie – jak twierdził – w proteście przeciwko polityce PiS. Tamto tragiczne zdarzenie z pewnością było wynikiem problemów psychicznych człowieka, który targnął się na swoje życie, co wręcz domaga się odpowiedniej dozy empatii a na pewno stronienia od tromtadracji. Zwłaszcza współcześnie, gdy problem samobójstw jest coraz większą społeczną bolączką szczególnie wśród młodych. I choć lewicowy komentariat zwykł słowo „empatia” odmieniać przez wszystkie przypadki, Tusk postanowił spektakularnie zlekceważyć jakiekolwiek zasady zalecane w takich przypadkach przez psychiatrów, stawiając Piotra Szczęsnego na piedestale niczym narodowego bohatera.

Gdyby podobną rzecz zrobił Kaczyński, najpewniej zostałby zmieszany z błotem, ale Tusk… no cóż, tez zebrał pochwały za godny akt upamiętnienia „ofiary” pisowskich rządów. W ten sposób lider KO powiedział swojemu zapleczu społecznemu „dzień dobry”, masakrując w najlepsze obietnicę „wrażliwej polityki” i „szczęśliwej Polski”.  A to przecież dopiero początek.

Test na katolickość

Oczywiście dług zaciągnięty u rozmaitych koterii trzeba będzie w swoim czasie spłacić, ale Tusk nie jest specjalnie chętny by robić to na warunkach dyktowanych mu przez zaplecze. Częściowo zatem spłacać będą musieli też Hołownia z Czarzastym, wprowadzając obyczajowe nowinki czy implementując w najlepsze kolejne reguły ekologicznej agendy.

Wszyscy znamy Tuska z tego, że nie lubi kiedy polityka psuje mu psychiczny komfort. Po co zatem miałby się babrać w lepkiej cieczy społecznego konfliktu? Dla siebie zarezerwował rolę PiS-owskiego pogromcy, liberalnego terrorysty, który ku uciesze unijnej socjety wyzwala Polskę spod dominacji „populistycznych” autokratów. In vitro, związki partnerskie czy aborcja to wdzięczny temat, by trochę potrząsnąć PiS-owskim truchłem i przypomnieć, że nadal sypie się z niego kurz, ale już mniej wygodny w konfrontacji z nastrojami społecznymi. To dlatego oddał lewicy Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, edukację czy tekę de facto fikcyjnego na razie resortu ds. równości. W przypadku bowiem gdy temat obyczajowej rewolucji zostanie przez rząd „przegrzany”, „król Europy” może umyć ręce i pokazać palcem na koalicjanta. 

Zmiany obyczajowe – jeśli faktycznie ruszą z kopyta – będą zresztą testem tego, jak zmieniła się Polska przez ostatnich osiem lat. Czy faktycznie katolicka tkanka jest w nas nadal silna, czy też „europeizacja” ruszyła już pełną parą i do głosu doszły nowe pokolenia libertynów. Co na to polski Kościół? I czy katolicy faktycznie są na tyle zmobilizowani, by stanąć w obronie podstawowych wartości? We współczesnej demokracji daleko ważniejsza od liczb jest sprawność i zdolność do organizowania debaty. Dlatego jeśli Tusk da lewicy zielone światło, katolików czeka swoisty stres test na ile tym razem będą zdolni zabezpieczyć Polskę przed postępującą demoralizacją. Czy uda się to tak skutecznie, jak w czas rządów koalicji PO-PSL? Oby, choć możemy też boleśnie przekonać się, jak wiele na poziomie społecznym zmienili się Polacy w ostatnich kilku latach i jak wiele zjawisk przegapił polski Kościół zajęty albo blatowaniem się z władzą, albo samym sobą.

Kto jest wrogiem?

Nadciągająca rewolucja obyczajowa to jeden z wielu istotnych tematów, które często są bagatelizowane w ogniu konfrontacji pomiędzy Tuskiem a Kaczyńskim. To kwestia naszej duchowej suwerenności, wcale nie mniej istotnej niż ta materialna. Gra toczy się bowiem o dusze nie tylko każdego z nas, ale także naszych bliskich.

Innymi ważnymi tematami, które dzisiaj często wydają się mniej istotne niż rozliczanie PiS, pozostają kwestia wojny na Ukrainie oraz przyszłość Unii Europejskiej. W obydwu tych tematach przedstawiciele koalicyjnego rządu nabierają wody w usta, choć – uczciwie to trzeba przyznać – mało kto stawia im o to trudne pytania.

W tej chwili Tusk zdaje się korzystać trwającej medialnej nawalanki pomiędzy tefałenami a broniącymi „wolności słowa” niektórymi pracownikami TVP, nie odnosząc się właściwie w ogóle do kwestii relokacji uchodźców, którą usiłuje narzucić nam Bruksela. W tle pobrzmiewa pytanie o politykę migracyjną, czego PiS nie potrafił rozstrzygnąć miotając się między presją ze strony Brukseli a prywatnego biznesu, skarżącego się na brak rąk do pracy. Skutek tej szamotaniny był opłakany.

Z kolei w przypadku Ukrainy, sprawa ma znaczenie kluczowe dla naszej suwerenności i to na wielu poziomach. Pierwszym jest oczywiście ten związany z obroną polskich granic. W jaki sposób pomagać Ukrainie w wojnie z agresywną Rosją, by z jednej strony zachować zasoby konieczne do obrony kraju, a z drugiej – oddalić niebezpieczeństwo od Polski tragedię wojny? Wydaje się, że skończył się już etap, w którym mogliśmy oddawać Kijowowi sprzęt wojskowy, tłumacząc, że to jedynie stare, postsowieckie uzbrojenie. Obecnie – tu wierzę w wypowiedziane kilka miesięcy temu mimochodem słowa Morawieckiego – nie możemy już wysyłać sprzętu naszym sąsiadom. Podobnie w kwestii gospodarki – nie sposób dzisiaj wspierać Ukrainę, która dycha jedynie dzięki przelewom z Zachodu, bez przekonania Polaków do ponoszenia konkretnych i bardzo wymiernych kosztów. A wydaje się, że społeczna mobilizacja w tej sprawie mocno osłabła, co zresztą było jedną z przyczyn porażki PiS. Nie przekonują mnie w tym przypadku zaklęcia powtarzane przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz z Polski 2050, która uważa, że musimy nadal wspierać Ukrainę, nawet za cenę bolesnych kosztów społecznych. Kłopot w tym, że to zetlałe hasło, pozbawione konkretów.

Innymi wymiarem „kwestii ukraińskiej” jest perspektywa poszerzenia Unii Europejskiej i związane z tym radykalne ograniczenie możliwości sprzeciwu Warszawy w Radzie Europejskiej. Tu znów stajemy przed ważnym pytaniem: czy przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej faktycznie jest w naszym interesie? Czy nie powinniśmy wreszcie odbyć rzetelnej debaty na ten temat? I jak stosunki polsko-ukraińskie w obecnej dekadzie postrzega szef resortu spraw zagranicznych, Radosław Sikorski?

Bądźmy wreszcie poważni: suwerenność Polski jest dzisiaj poważnie zagrożona w jej wymiarze duchowym i politycznym. Rząd Tuska w pierwszym wymiarze planuje ją faktycznie pogrążyć, zaś w drugim – zdaje się kompletnie ów problem lekceważyć. Piekło, które niedługo po objęciu władzy, lider KO rozpętał w siedzibach TVP, to z pewnością próba przykrycia kluczowych problemów z punktu widzenia dalszego istnienia naszego państwa i jego kondycji duchowej. Ale nie lekceważyłbym także i tych spraw. Bo przecież zamordystyczny styl sprawowania władzy wcale nie jest jakąś marginalną kwestią czy jedynie mierną przykrywką. Dzisiaj bowiem chodzi o zepsutą już wcześniej przez PiS instytucję, ale jutro władza może przyjść po każdego z nas. Taka jest bowiem logika współczesnych liberalnych rządów: nie ma tolerancji dla wrogów rewolucji. A kto jest wrogiem rewolucji, zdecyduje rząd. Czołem uśmiechniętej Polsce!

Tomasz Figura

Naczelny chirurg stanu Floryda żąda zaprzestania stosowania szczepionek mRNA „przeciwko Covid”.

Naczelny chirurg stanu Floryda wzywa do zaprzestania stosowania szczepionek mRNA przeciwko Covid.

3 stycznia 2024 r  https://www.floridahealth.gov/newsroom/2024/01/20240103-halt-use-covid19-mrna-vaccines.pr.html

Kontakt:  Biuro Komunikacji  NewsMedia @ flhealth. Gov  850-245-4111

Tallahassee na Florydzie — 6 grudnia 2023 r. naczelny chirurg stanowy dr Joseph A. Ladapo wysłał list do komisarza amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA), dr Roberta M. Califfa, oraz do Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) ) Dyrektor dr Mandy Cohen w sprawie pytań dotyczących oceny bezpieczeństwa odkrycia miliardów fragmentów DNA na dawkę szczepionki mRNA Covid-19 firm Pfizer i Moderna.

Naczelny chirurg przedstawił obawy dotyczące zanieczyszczeń kwasami nukleinowymi w zatwierdzonych szczepionkach mRNA Covid firm Pfizer i Moderna, szczególnie w obecności kompleksów nanocząstek lipidowych oraz DNA promotora/wzmacniacza wirusa Simian 40 (SV40). Nanocząstki lipidowe są skutecznym nośnikiem dostarczania mRNA zawartego w szczepionkach przeciwko Covid do komórek ludzkich i dlatego mogą być równie skutecznym nośnikiem dostarczania zanieczyszczającego DNA do komórek ludzkich. Obecność DNA promotora/wzmacniacza SV40 może również stwarzać wyjątkowe i zwiększone ryzyko integracji DNA z komórkami ludzkimi.

W 2007 r. FDA opublikowała wytyczne dotyczące regulacyjnych limitów dla szczepionek DNA w Wytycznych dla przemysłu : Rozważania dotyczące szczepionek plazmidowych DNA w leczeniu chorób zakaźnych ( Wytyczne dla przemysłu). W niniejszych „Wytycznych dla przemysłu” FDA przedstawia ważne uwagi dotyczące szczepionek wykorzystujących nowatorskie metody podawania w odniesieniu do integracji DNA, w szczególności:

  • Integracja DNA mogłaby teoretycznie wpłynąć na onkogeny człowieka – geny, które mogą przekształcić zdrową komórkę w komórkę nowotworową.
  • Integracja DNA może skutkować niestabilnością chromosomów.
  • W „Poradniku dla przemysłu” omówiono biodystrybucję szczepionek DNA oraz wpływ, jaki taka integracja może wpłynąć na niezamierzone części ciała, w tym krew, serce, mózg, wątrobę, nerki, szpik kostny, jajniki/jądra, płuca, drenujące węzły chłonne, śledzionę, miejsce podania i podskórne w miejscu wstrzyknięcia.

W dniu 14 grudnia 2023 r. FDA przedstawiła pisemną odpowiedź, nie zawierającą dowodów na to, że przeprowadzono oceny integracji DNA w celu uwzględnienia zagrożeń określonych przez samą FDA w 2007 r. W oparciu o uznanie przez FDA wyjątkowych zagrożeń stwarzanych przez integrację DNA, skuteczność ze względu na system dostarczania nanocząstek lipidowych szczepionki mRNA przeciwko COVID-19 oraz obecność fragmentów DNA w tych szczepionkach, dla zdrowia ludzkiego, istotna jest ocena ryzyka integracji zanieczyszczenia DNA z ludzkim DNA. FDA nie przedstawiła żadnych dowodów na to, że ryzyko to zostało ocenione w celu zapewnienia bezpieczeństwa. 

W związku z tym naczelny chirurg stanu Floryda, dr Joseph A. Ladapo, wydał następujące oświadczenie:

Odpowiedź FDA nie dostarcza danych ani dowodów na to, że przeprowadzono zaleconą przez nią ocenę integracji DNA. Zamiast tego wskazali na badania genotoksyczności – które są niewystarczającą oceną ryzyka integracji DNA. Ponadto zaciemnili różnicę między promotorem/wzmacniaczem SV40 a białkami SV40, czyli dwoma odrębnymi elementami.

Integracja DNA stwarza wyjątkowe i podwyższone ryzyko dla zdrowia ludzkiego i integralności ludzkiego genomu, w tym ryzyko, że DNA zintegrowany z plemnikami lub gametami komórek jajowych może zostać przekazany potomstwu osób zaszczepionych szczepionką mRNA przeciwko Covid-19. Jeżeli ryzyko integracji DNA nie zostało ocenione dla szczepionek mRNA przeciwko Covid-19, szczepionki te nie nadają się do stosowania u ludzi.

Dostawcy zaniepokojeni ryzykiem dla zdrowia pacjentów związanym z Covid-19 powinni priorytetowo traktować dostęp pacjentów do szczepionek i leczenia Covid-19 niezawierających mRNA. Mam nadzieję, że w odniesieniu do Covid-19 FDA pewnego dnia poważnie rozważy swoją odpowiedzialność regulacyjną za ochronę zdrowia ludzkiego, w tym integralności ludzkiego genomu”.

W duchu przejrzystości i uczciwości naukowej naczelny chirurg stanowy dr Joseph A. Ladapo będzie w dalszym ciągu oceniać badania dotyczące tych zagrożeń i dostarczać mieszkańcom Florydy aktualne informacje.

 O Departamencie Zdrowia Florydy

Departament, akredytowany na szczeblu krajowym przez Radę Akredytacji Zdrowia Publicznego , działa na rzecz ochrony, promowania i poprawy zdrowia wszystkich ludzi na Florydzie poprzez zintegrowane wysiłki stanu, hrabstwa i społeczności.

Raport wojewody dolnośląskiego: Ukraińcy się nie asymilują, nadużywają alkoholu, niszczą mienie publiczne. Według NFZ w r. 2022 wydano ponad pół miliarda złotych na leczenie pacjentów z Ukrainy i zrealizowano milion świadczeń zdrowotnych.

Raport wojewody dolnośląskiego: Ukraińcy się nie asymilują, nadużywają alkoholu, niszczą mienie publiczne

26.02.2022 r. – manifestacja proukraińska w Poznaniu / Jakub Kaczmarczyk – PAP

Oprócz przykładów dobrego współistnienia i pomocy wzajemnej można usłyszeć przykłady problematycznych zachowań, powielających się w różnych gminach i powiatach Dolnego Śląska – czytamy o przybyłych na Dolny Śląsk Ukraińcach w niemal 80-stronicowym raporcie opublikowanym przed kilkoma dniami przez wojewodę dolnośląskiego. Z raportu wynika, że migracja Ukraińców na Dolny Śląsk wiąże się z licznymi trudnościami dla Polaków.

Województwo dolnośląskie jest drugim pod względem liczby przebywających na jego terenie uchodźców (migrantów przybyłych w dobie wojny) z Ukrainy. W raporcie wskazano, że mowa o około 150 tysiącach Ukraińców, z czego około 66 tysięcy przebywa we Wrocławiu. Przed wojną w samym Wrocławiu mieszkało przynajmniej 100 tysięcy Ukraińców.
W opinii znakomitej większości Ukraińców, najlepiej jest znaleźć się w dużym mieście, ponieważ mniejsze miejscowości lub wsie oznaczają wykluczenie społeczne, transportowe, zapóźnienie cywilizacyjne oraz słabe perspektywy życia i rozwoju.

Ten sposób myślenia utrudniał relokację, a nadmiar ludności zaczął
przytłaczać duże ośrodki miejskie (Wrocław)
– czytamy w raporcie. Miało się zdarzać, że uchodźcy przyjeżdżający na Dolny Śląsk nie chcieli wysiadać z autobusów, gdy proponowano im schronienie w małych miejscowościach, a nie np. we Wrocławiu.
Brak woli zamieszkania w mniejszych ośrodkach, postawy roszczeniowe prezentowane wobec organizatorów miejsc instytucjonalnych i rzadkie, ale zapadające w pamięć demonstracyjne niezadowolenie, mogą negatywnie wpłynąć na klimat udzielania pomocy w przyszłości. Bardziej absorpcyjne miejsca nadal nie są w pełni wykorzystane – czytamy o Ukraińcach w raporcie opublikowanym przez wojewodę dolnośląskiego.

Wśród najbardziej niepokojących zachowań Ukraińców zgłaszanych w wywiadach wymieniono: 1. pozostawianie dzieci bez opieki; 2. nadużywanie alkoholu; 3. impulsywne odreagowywanie trudnych przeżyć na najbliższym otoczeniu; 4. brak szacunku dla dóbr materialnych stanowiących wyposażenie miejsc instytucjonalnych; 5. stosowanie kar cielesnych wobec dzieci 6. niechęć do konfrontacji z rzeczywistością(np.odmowa mówienia w języku polskim).

W raporcie wskazano także na powszechne niezrozumienie ucieczki z Ukrainy młodych mężczyzn. Zdarzało się, że na Dolny Śląsk przyjeżdżali Ukraińcy w tzw. wieku poborowym.
Przepisy ukraińskie wskazują, że z Ukrainy może wyjechać mężczyzna, jeśli samotnie wychowuje potomstwo, jest ojcem dziecka niepełnosprawnego, emerytem lub nie osiągnął 18. roku życia. Pojawiały się negatywne reakcje wobec pomocy świadczonej mężczyznom. Pomoc świadczona kobietom, dzieciom, osobom starszym, chorym lub niepełnosprawnych nie budziła takich emocji jak udzielanie schronienia mężczyznom – czytamy.

W opublikowanym raporcie poruszono także sprawę rynku nieruchomości. Z analizy wynika, że przybycie tak dużej liczby Ukraińców na Dolny Śląsk znacząco zmieniło sytuację na rynku mieszkaniowym. Obecnie sytuacja we Wrocławiu wygląda następująco: Średnia cena za metr kwadratowy mieszkania: 10 612 zł/m2; zmiana cen mieszkań w ciągu ostatnich 12 miesięcy: +9 proc.; przeciętna wartość mieszkania: 564 000 zł; Wrocław stał się drugim najdroższym miastem w kraju pod względem najmu.

Liczba pracujących i w konsekwencji ubezpieczonych w ZUS Ukraińców stale rośnie. Na Dolnym Śląsku zarejestrowanych jest 103 612 obcokrajowców, z czego 82 957 to Ukraińcy. Bezpośrednio pod wrocławski ZUS podlega nieco ponad 57 tys. Ukraińców (w 2021 r. – 45 tys.). W Wałbrzychu to 15 tys. (w 2021 r. – 12 tys.) i w Legnicy 10 tys. (2021 r. – 8 tys.). Na Dolnym Śląsku Ukraińcy prowadzą w sumie 1 319 firm (w 2021 r. – 968), a najwięcej we Wrocławiu: 2 383. W skali całego kraju ZUS podaje 28 291 działalności.

Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia, w roku 2022 wydano ponad pół miliarda złotych na leczenie pacjentów z Ukrainy i zrealizowano dla nich blisko milion świadczeń zdrowotnych.
Porównując ogólne wydatki na publiczną i prywatną ochronę zdrowia skala wydatków publicznych na opiekę zdrowotną dla pacjentów z Ukrainy nie stanowi dużego odsetka – czytamy w raporcie.

CAŁY RAPORT – TUTAJ