Legnica: Pijany Ukrainiec zabił 21-letnią kobietę. Ma już dwa aktywne zakazy prowadzenia. Będzie jeździł po trzecim?

Legnica: Pijany Ukrainiec zabił 21-letnią kobietę. Ma już dwa aktywne zakazy prowadzenia…

pijany-kierowca-zabil

Pijany kierowca zabił 21-letnią kobietę. To Ukrainiec. Ukraińcami są również dwaj ranni jego pasażerowie. 

Pijany kierowca uciekający przed policją na ul. Fiołkowej w Legnicy stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w idącą jezdnią młodą kobietę. Funkcjonariusze natychmiast przystąpili do reanimacji 21-latki, ale nie udało się już jej uratować. Kierowca i dwóch pasażerów forda zostało zatrzymanych. Wszyscy są Ukraińcami.

Zdarzenia relacjonuje kom. Jagoda Ekiert, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Legnicy. – Dzisiaj około godziny 7.30 dostaliśmy sygnał, że ul. Wielogórską porusza się ford focus prowadzony prawdopodobnie przez nietrzeźwego mężczyznę.  Policjanci włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe, nakazując kierowcy zatrzymać się do kontroli. Mężczyzna w fordzie nie zwracał na to uwagi i rozpoczął ucieczkę. Pędząc przez Legnicę zachowywał się brawurowo, wielokrotnie łamiąc przepisy i stwarzając zagrożenie dla innych użytkowników drogi.

– Po wjechaniu w osiedle Sienkiewicza, kierowca forda na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem, potrącił kobietę i uderzył w samochody zaparkowane przy ul. Fiołkowej.

Trzej mężczyźni znajdujący się w roztrzaskanym fordzie zostali zatrzymani. 24-letni kierowca miał w wydychanym powietrzu ponad 2 promile alkoholu. Jego towarzysze nie zostali na razie przebadani pod kątem trzeźwości. Leżą w szpitalu.

Po sprawdzeniu 24-latka w policyjnych systemach informatycznych okazało się, że ma dwa aktywne zakazy prowadzenia pojazdów mechanicznych. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku w stanie nietrzeźwości polski kodeks przewiduje do 12 lat pozbawienia wolności. 

==================

Mail:

TVP i TVN,ani policja, nie podają narodowości mordercy, który zabił Polkę. Był to młody, zdrowy Ukrainiec, który uciekł z kraju przed branką na front.

UZDROWIENIE PIOTRA RUDDERA

UZDROWIENIE PIOTRA RUDDERA

 [artyuł z mego Archiwum, to przygotowanie do nowego tekstu. MD]

[ks. St. Bartynowski – Apologetyka podręczna

Należy ono do cudów najbardziej głośnych, albowiem stwierdzone zostało prawdziwie klasycznie, tak ze strony świadków naocznych, jak i powag lekarskich:

Kiedy w 1867 r. Piotr Rudder, robotnik, przechodził przez las, ścięte drzewo padając nań zgruchotało mu nogę poniżej kolana, tak że końce złamanych kości sterczały przez otwartą ranę. Wezwany do nieszczęśli­wego kaleki dr Affenaer tak opisuje stan pacjenta: „Rudder miał nogę złamanq. Kości w miejscu złamania były potrzaskane na tak liczne kawałki, że poruszając chorą nogą, słyszeć można było chrzęst, jak gdyby ktoś potrząsał wor­kiem orzechów. Część dolna nogi wisiała i obracała się na wszystkie strony”.

Po 5 tygodniach otworzyła się na złamanej nodze ropiejąca rana i kość się zaczęła psuć. Dr. Affenaer widząc swoją niemoc wezwał in­nych lekarzy, ale i ci nic nie pomogli. Biedny robotnik leżał rok znosząc męczarnie, poczym przez lat 8 nie mógł ani kroku o własnej sile zrobić – wlókł się tylko na kulach. Rana w nodze była ciągle otwarta i usta­wicznie sączyła się z niej ropa.

P. Rudder miał od dziecka wielkie nabożeństwo do Matki Boskiej. Wi­dząc tedy, że mu lekarze nic pomóc nie mogą, postanowił w intencji swe­go wyzdrowienia odbyć pielgrzymkę do Ooslackel~ miejsca łaskami słyną­cego, w którym urządzono grotę Matki Boskiej na wzór groty w Lourdes.

W dzień przed uzdrowieniem, 6 kwietnia 1875 r., odwiedził go są­siad, J. v. HOOl’en, z synem i sąsiadką, i – jak w pisemnym świadectwie zeznali – byli obecni przy tym, kiedy chory odkrył nogę do bandażowa­nia. Przy tej sposobności widzieli dwa końce złamanych kości; były one rozdzielone raną na 3 cm wielką, a dolna część nogi była ruchoma tak, że można nią było obracać.

Nazajutrz zawlókł się Rudder na kulach do stacji kolejowej, o pół godziny drogi od mieszkania – idąc przeszło dwie godziny! – Konduk­tor szydził sobie z jego pielgrzymki; ponieważ zaś rana wydawała woń nieznośną, a sącząca się z niej materia zanieczyściła wagon – robił jesz­cze choremu wyrzuty. Woźnica, który go wiózł z Gandawy do Oostac­ker, widząc jego nogę, wiszącą tylko na skórze, wykrzyknął: „Ten zgubi jeszcze nogę po drodze!”.

Wyczerpany cierpieniem, znużony dotarł wreszcie Rudder do groty, usiadł na ławce naprzeciw statuy Matki Najświętszej i zaczął się mo­dlić, błagając o uleczenie, aby móc zarabiać i własną pracą wyżywić żonę i dzieci.

– Nagle odczuł wstrząs i uczuł, że traci przytomność, a po chwili wstał o własnych siłach bez kul, przebiegł wzdłuż ławek i rzucił się na kolana przed statuą Matki Najświętszej.

Po kilku minutach modlitwy przyszedłszy do siebie, ze zdziwieniem zapytał: „Gdzie ja jestem?”. Spostrzegłszy, że klęczy o własnej mocy i że kule, bez których przedtem nie mógł się ruszyć, leżą opodal – wstał, wziął je i oparł o grotę, wołając: „Dzięki Ci, Maryjo!”.

Żona, która tuż przy nim klęczała i była naocznym świadkiem na­głego uleczenia, była bliska zemdlenia na widok tego, co się stało… Tłum obecnych otoczył uzdrowionego, chcąc obejrzeć cudownie uleczoną nogę; on sam – jakby nic nie wiedząc i nie słysząc, trzykrotnie obszedł grotę, potem odsłonił nogę i przekonał się, a z nim świadkowie cudu, że obie kości w nodze były zupełnie zrośnięte, a noga nie była skrócona, mimo że dr Affenaer zaraz przy pierwszych opatrunkach wyjął z niej duży kawałek odłamanej kości. Rana ropiejąca, która bezpośrednio przed cudem rozdzielała przełamane kości na 3 cm, znikła, zostawiwszy bli­znę. Noga spuchnięta, przybrała od razu zwykłą objętość.

Kiedy Rudder wrócił do domu, mały syn jego August nie poznał ojca, albowiem nigdy nie widział go bez kul. Cudownie uleczony zrobił nazajutrz pieszo kilka mil drogi, ciesząc się, że mógł użyć przechadzki, której przeszło osiem lat był pozbawiony.

Dr Affenaer, badając nogę Ruddera i przesuwając powoli palcem wzdłuż kości od góry do dołu, znalazł pewną nierówność w miejscu zrośnięcia (tak jak ją późniejsza fotografia wykazała) oraz małą bliznę na skórze. Widząc to, rozpłakał się i zawołał: ,.Jesteś zupełnie uzdrowiony. a twoja noga jest tak zdrową, jak u nowonarodzonego dziecka. Wszystkie środki były wobec twojej choroby bezsilne lecz czego nie potrafili dokonać lekarze, uczyniła Maryja!”.

Dr von Hoestenberghe, który przedtem badał nogi Ruddera, dowie­dziawszy się o nagłym jego wyzdrowieniu nie chciał temu dać wiary. Uwierzył dopiero, kiedy ujrzał dawnego pacjenta, podskakującego we­soło na uzdrowionej nodze, aby tak przekonać lekarza, że uleczenie było zupełne.

Dr Royer z Lens-St.Remy nie wahał się porzucić swojej praktyki lekarskiej, aby przenieść się do miejscowości, w której mieszkał Peter Rud­der i tu zbierać świadectwa lekarzy, oraz świadków naocznych cudu

i wszystkich, którzy bliżej znali uzdrowionego. Temu lekarzowi wła­śnie zawdzięczać należy, że dużo pisemnych dokumentów, poświad­czających prawdziwość całego zdarzenia, zachowało się do dnia dzi­siejszego.

Rudder po swym uzdrowieniu żył jeszcze i pracował jako ogrodnik lat 24. Umarł na zapalenie płuc w 1899 r. W 14 miesięcy po jego śmierci wspomniany dr von Hoestenberghe wyjął z grobu kości obu nóg zmar­łego, aby je obfotografować i podać osteologicznemu zbadaniu.

Trzej doktorzy, którzy Ruddera przez 8 lat nie mogli uleczyć, opisali cały przebieg tej choroby oraz nagłe i zupełne jego uzdrowienie w ob­szernym sprawozdaniu lekarskim, w którym dochodzą do następują­cego wyniku.

l. Nagłego zrośnięcia dwóch kości w nodze Ruddera, które przez 8 lat zróść się nie mogły i w miejscu złamania psuć się zaczynały, nie można w sposób naturalny wytłumaczyć. Chodzi tu bowiem o wytworzenie się nowej tkanki, zamiast zniszczonej, na co potrzeba kilka tygodni czasu.

2. Również jest niemożliwe, aby rana, przez 8 lat ropiejąca, według zwykłych praw natury zabliźniła się całkowicie w jednej chwili; tu tak­że musi się wytworzyć nowa tkanka, na co w niniejszym wypadku medycyna wymaga bezwarunkowo dłuższego czasu.

Biolog ks. E. Wasmann SI, objaśniając w obszernym artykule wy­nik badania lekarskiego, oświadcza, iż przy każdym zrastaniu się kości czy zabliźnianiu rany, dzielą się dawne komórki dla wytworzenia są­siednich nowych. Otóż nauka wykazuje, że do powstania jednej ko­mórki potrzeba pokaźnej chwili; zatem według tej samej nauki musi być stanowczo wykluczone, aby w krótkiej chwili mogły się wytworzyć w naturalny sposób całe miliony komórek, potrzebnych do uzupełnie­nia wyjętego kawałka kości oraz wypełnienia miejsca, objętego przez zaropiałą ranę wielkości kurzego jaja.

Że sugestia nie mogła nagłego uleczenia sprawić, jest także nauko­wo stwierdzone, bo nie może być zastosowana tam, gdzie idzie o wy­tworzenie tkanek nowych zamiast zniszczonych.

Wobec naukowo stwierdzonego cudu rozgłos nagłego uleczenia Ruddera był wielki, a lekarze z różnych stron przybywali, aby się na­ocznie przekonać o wypadku.

Nie dziw też, że we wsi rodzinnej Ruddera, Jabeke, jego cudowne wyzdrowienie wywarło wstrząsające wrażenie. Kiedy dawniej miejscowość znana była z niedowiarstwa i rozpusty – od czasu cudu zmieniła się zupełnie; współziomkowie Ruddera stali się wzorowymi katolikami.

Proszę uważać na te szpitale. Zagrożenie dla pacjentów !


Proszę uważać na te szpitale! Zagrożenie dla pacjentów

Proszę uważać na te szpitale! Zagrożenie dla pacjentów
Fundacja Pro-Prawo do życia
Dyrektorzy 6 warszawskich szpitali miejskich podpisali wspólne oświadczenie, w którym oznajmiają, że ich placówki „nie odmówią pomocy” żadnej pacjentce. O jaką „pomoc” chodzi? Mowa o aborcji. Oświadczono, że szpitale nie będą utrudniać kobietom dostępu do aborcji. Kontekst wypowiedzi wskazuje, że chodzi o aborcję na życzenie dla każdej chętnej kobiety, która się zgłosi. Jeżeli tego nie powstrzymamy, już wkrótce w stolicy może powstać wielkie zagłębie aborcyjne. Proszę przeczytać, o które szpitale chodzi i jak wielkie zagrożenie oznacza ta deklaracja dla WSZYSTKICH pacjentek, w tym naszych córek, sióstr, wnuczek i przyjaciółek, niezależnie od ich osobistego stosunku do aborcji. 
W ostatnich miesiącach głośno jest w Polsce o temacie legalnej aborcji ze względu na „zagrożenie zdrowia matki”. Pod tym terminem kryje się również „zdrowie psychiczne” kobiety, co zapewniali w ostatnim czasie m.in. minister zdrowia Adam Niedzielski, premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Jarosław Kaczyński. Jako że każda ciąża może teoretycznie zagrażać szeroko pojętemu i bliżej niesprecyzowanemu „zdrowiu psychicznemu” matki, w praktyce legalna jest w naszym kraju szpitalna aborcja na życzenie. Wystarczy jedynie zgłosić się do placówki z odpowiednim dokumentem od proaborcyjnego lekarza-psychiatry, do którego kontakt z łatwością można znaleźć w internecie. Właśnie w tym kontekście należy patrzeć na inicjatywę dyrektorów 6 warszawskich szpitali miejskich, którzy opublikowali niedawno wspólne oświadczenie na temat dostępu do aborcji w ich placówkach. Władze szpitali zapewniły, że żadnej kobiecie „nie odmówią pomocy”. Chodzi m.in. o pomoc w przeprowadzeniu aborcji „ze wskazań medycznych”, czyli również z formalnej przesłanki „zagrożenia zdrowia psychicznego”.
Oświadczenie poparli dyrektorzy: 
Szpitala Specjalistycznego im. Św. Rodziny przy ul. Madalińskiego, [sic!! md]
– Centrum Medycznego Żelazna i Szpitala Św. Zofii,
– Szpitala Praskiego,
– Warszawskiego Szpitala Południowego,
– Szpitala Bielańskiego,

– Warszawskiego Instytutu Zdrowia Kobiet (dawny Szpital Inflancka). Inicjatywie patronuje znany z radykalnie proaborcyjnych poglądów prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, dla którego była to okazja do prowadzenia kampanii wyborczej. Panie MirosĹ‚awie, wie Pan co deklaracja dyrektorów warszawskich szpitali oznacza w praktyce? Aby znaleźć odpowiedź, trzeba spojrzeć na to, co dzieje się w innym miejscu Polski – w szpitalu w Oleśnicy. W 2022 roku padł tam rekord liczby aborcji – zabito 75 dzieci. 19 z nich było podejrzewanych o zespół Downa. Wszystkie te aborcje wykonano z formalnej przesłanki „zagrożenia zdrowia psychicznego” matki. Proceder ten wspierają władze szpitala. Gizela Jagielska, wicedyrektor szpitala w Oleśnicy publicznie powiedziała niedawno, że jej zdaniem: „Aborcja to jest podstawowe świadczenie medyczne.” Jagielska publicznie zachęca również swoje pacjentki do kontaktowania się z organizacjami aborcyjnymi, które ułatwiają przeprowadzenie aborcji, m.in. poprzez udzielenie kontaktu do proaborcyjnych psychiatrów. Wiele wskazuje na to, że podobne zagłębie aborcyjne może wkrótce powstać w Warszawie, i to z udziałem nie jednego, ale co najmniej 6 szpitali, których dyrektorzy oświadczyli, że nie będą utrudniali dostępu do aborcji i „pomogą” każdej kobiecie. Aktualnie mają pełną swobodę do tego, aby przeprowadzać wszystkim kobietom legalne aborcje na życzenie, gdyż zielone światło dla tego procederu wydali przedstawiciele rządu PiS, a całość aktywnie wspiera i dotuje prezydent Trzaskowski. To jednak nie wszystko. 
Postawa tych szpitali będzie mieć bardzo poważne konsekwencje dla wszystkich pacjentek, nie tylko dla tych kobiet, które będą chciały przeprowadzić aborcję. Zagrożone będą wszystkie matki, które zgłoszą się do tych szpitali. Dlaczego? W artykule opublikowanym na naszym portalu wyjaśnia to Aleksandra – wolontariuszka naszej Fundacji: „Co to oznacza dla nas, zwykłych kobiet? Dla nas matek, które nie mają w zwyczaju zastanawiać się nad zabijaniem własnych dzieci? Nie dobijamy ich gdy są chore i leżą w łóżkach, nie dobijamy ich, gdy same jesteśmy chore, a one potrzebują by im zmienić pieluchę czy dać jeść. Skąd więc myśl, że chciałybyśmy zabijać je, gdy są najbardziej bezbronne? Kochającej matce do głowy nie przyjdzie, by nawet zastanawiać się nad zabiciem dziecka bez względu na cokolwiek. Ponieważ jednak według prawa stanowionego, polityków i mediów mamy prawo własne dzieci zabijać, to w szpitalach i gabinetach ginekologicznych tak jesteśmy traktowane. Jak potencjalne zabójczynie. Jak matki, które prawdopodobnie chcą zabijać własne dzieci.” W związku z tym: „To prawdopodobieństwo w głowach lekarzy zamienia się niemal w pewność jeśli tylko pojawiają się takie czynniki jak potencjalna choroba dziecka czy choroba matki. Po wielokroć słyszy się również sygnały od kobiet z całej Polski, że lekarz uznał aborcję za formę leczenia. Matki czasami nie wiedziały nawet, że na zabicie dziecka mogą się nie zgodzić… Dziś, by ochronić swoje dziecko przed zabiciem trzeba więc nie tylko posiąść pewną wiedzę medyczną, ale również modlić się o to, by być przytomną, jeśli kiedyś trafi się z komplikacjami do szpitala. Jest bowiem wysokie prawdopodobieństwo, że nikt z personelu medycznego nie założy nawet, że dziecko jest pacjentem.” 
Od początku działalności naszej Fundacji zgłaszają się do nas kobiety z całego kraju, które były przymuszane do aborcji przez personel szpitali. Ich świadectwa opublikowaliśmy m.in.  w naszym przewodniku „Jak rozmawiać o aborcji?”. Najmniejsze podejrzenie choroby u dziecka lub matki dla wielu lekarzy jest pretekstem do aborcji i rezygnacji z odpowiedzialności za leczenie swoich pacjentów. Przekonała się o tym m.in. pani Małgorzata, która oczekiwała bliźniaków i dowiedziała się o „komplikacjach” w trakcie ciąży: „Kiedy lekarz mnie zobaczył, powiedział tylko, że to jest „masakra” i trzeba jak najszybciej usunąć ciążę. Stwierdził, że jeśli bliźnięta cudem się urodzą, to będą obciążone wszystkimi możliwymi wadami genetycznymi. Wizyty u lekarza były bardzo trudne, niosły ogromną dawkę bólu (…) za każdym razem zaczynała się ta sama historia: usilne namawianie lekarza, abyśmy dokonali aborcji, że to jest jedyne słuszne rozwiązanie, że nie ma innego wyjścia.” 
Na szczęście pani Małgorzata nie ugięła się pod tą presją. Jak powiedziała: „Kiedy chłopcy wyszli na świat, lekarz nie mógł uwierzyć, że są w tak dobrym stanie. Wiele jego diagnoz w ogóle się nie sprawdziło.” Chłopcy przeszli operacje i spędzili jakiś czas w szpitalu, po czym zostali wypisani do domu.
Tymczasem dla lekarza przesiąkniętego aborcyjną i eugeniczną mentalnością lepiej było zabić małych pacjentów niż podjąć się ich leczenia. Tak jest taniej, szybciej i łatwiej. Po co obejmować dzieci opieką i walczyć o ich życie, skoro można je legalnie i bezkarnie zabić? Panie MirosĹ‚awie, nasza Fundacja walczy nieustannie o całkowity i dający się skutecznie egzekwować zakaz zabijania dzieci oraz zmianę świadomości Polaków na temat aborcji. Za pomocą naszych akcji kształtujemy społeczeństwo, żeby wiedziało czym jest aborcja i mogło właściwie reagować. 
Wiele osób uważa, że skoro oni sami są przeciwko aborcji, to ich ta sprawa nie dotyczy. To błędne przekonanie. Lekarze-aborcjoniści potrafią skutecznie przymuszać i namawiać do aborcji, wykorzystując emocje i swój autorytet medyczny. Nasze kampanie ostrzegają przed tym zagrożeniem. Zarówno zwolennicy aborcji jak i lekarze wykonujący ten barbarzyński proceder wiedzą, że nasze akcje są skuteczne.
Jedna z liderek aborcyjnego lobby udzieliła ostatnio wywiadu Gazecie Wyborczej, w którym powiedziała, że wiele szpitali ukrywa fakt dokonywania aborcji ponieważ boi się konsekwencji w postaci akcji naszej Fundacji pod ich placówkami oraz fałszuje dokumentacje medyczne: Nie upubliczniamy listy szpitali, by nie narażać ich na protesty antyaborcjonistów (…) Lekarze się boją. Nawet jeśli wykonują takie procedury, to raportują je do NFZ w taki sposób, by nie narażać się na problemy, np. wpisują to jako inne świadczenie.” Z rozmaitych wypowiedzi medialnych wynika, że nasze kampanie społeczne, w szczególności te odbywające się przed wejściami do szpitali, powstrzymują wiele placówek od dokonywania aborcji. Jednak coraz więcej szpitali robi to otwarcie, taki jak miejskie szpitale w Warszawie czy szpital w Oleśnicy, wręcz reklamując ofertę aborcji w mediach.Akcja informacyjna pod szpitalem [foto]To wszystko jest możliwe, gdyż polskie prawo jest bardzo wadliwe, a aborcja na życzenie dokonywana z formalnej przesłanki „zagrożenia zdrowia psychicznego” matki ma pełne przyzwolenie rządu PiS i aktywne poparcie lokalnych polityków takich jak Rafał Trzaskowski. Musimy działać aby to powstrzymać. W najbliższym czasie planujemy intensyfikację akcji informacyjnych pod szpitalami, skierowanych do sumień i świadomości pacjentów oraz personelu szpitali. Zamierzamy także przeprowadzić kolejne mobilne akcje furgonetkowe i kampanie billboardowe. Potrzebujemy na ten cel ok. 12 000 zł. Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o przekazanie 35 zł, 70 zł, 140 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby umożliwić organizację niezależnych kampanii informacyjnych i ostrzec Polaków przed konsekwencjami aborcji, zanim dojdzie do kolejnych morderstw na niewinnych dzieciach.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPWLekarze zarażeni mentalnością aborcyjną często przymuszają swoje pacjentki do aborcji. Straszą kobiety, że tzw. „przerwanie ciąży” to jedyne wyjście w ich sytuacji, gdyż nie chcą ponosić odpowiedzialności za leczenie swoich pacjentów. Z kolei aktywiści aborcyjni oswajają z aborcją miliony Polaków i wmawiają naszemu społeczeństwu, że aborcja na żądanie jest OK. Jakiś czas temu w Hiszpanii było podobne prawo jak u nas obecnie. Każdego roku mordowano tam poprzez aborcję 100 000 dzieci z formalnego powodu „zagrożenia zdrowia psychicznego” matek! Przy aktualnym stanie prawnym i ogromnym wsparciu, jakim cieszy się lobby aborcyjne, ludobójstwo na podobną skalę możliwe jest również w Polsce. Jeśli tego nie powstrzymamy, liczba ofiar będzie rosnąć. Musimy dotrzeć do sumień i świadomości naszych rodaków, dlatego raz jeszcze proszę Pana o wsparcie naszych niezależnych akcji informacyjnych. Serdecznie Pana pozdrawiam,Kinga Małecka-Prybyło
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków stronazycia.pl

POLSKA DRUGIM IZRAELEM

POLSKA DRUGIM IZRAELEM

Krzysztof Baliński 190 lipca 2023

W grudniu 2010 r., podczas spotkania z Obamą, który dziękował za wsparcie w Afganistanie, ze strony Bronisława Komorowskiego padły słowa: Jeśli mamy razem iść na wielkie polowanie, to najpierw musimy mieć pewność, że nasz dom, nasze kobiety, nasze dzieci są bezpieczne. Wtedy też lepiej się poluje. Media w Polsce uznały wypowiedź za infantylną, a feministki z „Wyborczej” za seksistowską. Nikt natomiast nie oburzył się na to, że przyszłą wojnę z Iranem potraktował jak polowanie na tubylców.

24 lutego 2011 r., podczas wizyty w Jerozolimie, po wysłuchaniu mowy wojennej Benjamina Netanjahu wymierzonej w Iran, Donald Tusk oświadczył: „Izrael może liczyć na Polskę […] Mało kto was rozumie obecnie tak dobrze, jak my”. Tusk przyznał też honorowe obywatelstwo Polski Meirowi Daganowi, który, gdy był szefem Mosadu, zajmował się głównie wojną cybernetyczną i innymi tajnymi operacjami wymierzonymi w Iran.

17 września 2017 r., podczas ceremonii wręczenia nagrody im. Żabińskich, Jarosław Kaczyński wygłosił pean: „Izrael jest państwem na swój sposób wielkim i tą wielkość musimy traktować, jako dowód siły ducha, ale także, jako dowód tego, że gdzieś tam nad nami jest siła, ta najwyższa, boska, która o wszystkim decyduje, bo bez niej Izrael nie mógłby istnieć. To swego rodzaju cud naszych czasów”. Po raz kolejny swoim dziwacznym i ignoranckim wyobrażeniom co do wielkiej potęgi Izraela, dał wyraz w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”: „Berlin potrzebowałby co najmniej dwa razy silniejszej gospodarki i przynajmniej osiem razy silniejszej armii, by zaoferować komukolwiek realną ochronę. Z całym szacunkiem dla potencjału naszego zachodniego sąsiada, ale w zderzeniu z siłą Izraela nie sądzę, by był zdolny stawiać mu czoło więcej niż jeden dzień”.

Przy okazji udziału 120 umundurowanych policjantów izraelskich w obchodach rocznicy „pogromu” w Kielcach, aktywista żydowski wyraził nadzieję, że „ci żydowscy policjanci będą wszędzie tam, gdzie dzieje się Żydom krzywda”. Kiedy oddział komandosów izraelskich wziął udział w natowskich manewrach na terenie Polski, niezalezna.pl w entuzjastycznym tonie pisała: „Na Kremlu nie będą spali spokojnie! Polska z sojusznikami zademonstrują solidarność. Do grona dołączy Izrael”. Podobnym sygnałem była obecność „wierchuszki” armii i służb specjalnych Izraela na tzw. Marszu Żywych w Oświęcimiu w kwietniu 2018 r., chociaż zgromadzenie całego dowództwa służb specjalnych w jednym czasie, w jednym miejscu i w świetle kamer, jawnie kłóci się z zasadami bezpieczeństwa. Musiało to mieć jakieś uzasadnienie – byli u siebie. Dorzućmy do tego występy premiera i prezydenta RP w rocznice wyzwolenia Obozu Auschwitz na tle izraelskich barw narodowych, gwiazdy Dawida i napisów po hebrajsku, czyli robienie za tło Izraelowi.

Po przyjęciu przez Sejm podyktowanej w siedzibie Mosadu nowelizacji ustawy o IPN, głos zabrał przedstawiciel polskiej bezpieki Maciej Wąsik: Izrael jest głównym sojusznikiem USA, które są naszym głównym sojusznikiem. Izrael jest też ostoją cywilizacji zachodniej na Bliskim Wschodzie. Trzeba sobie to jasno powiedzieć. Ten kraj ma strategicznie ogromne znaczenie dla Europy i Stanów Zjednoczonych.

Jakub Maciejewski, żydowski publicysta, żydobanderowskiego portalu „wPolityce” napisał: „Izrael jest enklawą cywilizowanego Zachodu, jego przyczółkiem na Bliskim Wschodzie, wyspą w morzu Arabów. Nie leżymy na morzu Arabów, ale leżymy pod falą rosyjską, od arabskiej dużo groźniejszą, przesyconą nienawiścią, dzikością, ale posiadającą wielką armię i broń nuklearną. Rosja współfinansuje terrorystów na polsko-białoruskiej granicy, a niektóre środowiska arabskie finansuję swoich terrorystów – świat bliskowschodniego islamu i świat rosyjski to laboratoria terroryzmu. Izrael to ostatni kraj Zachodu na wschodzie, a Polska jest państwem frontowym (…) Polskie Siły Zbrojne, tak jak izraelskie, muszą pozostać szkieletem kraju. Polska musi przyzwyczaić się do życia w stanie ciągłego zagrożenia, tak jak Izrael, a to oznacza konieczność posiadania takiej armii, że jej siła odstraszanie odwiedzie od planów ponowienia ataku nawet „najbardziej obłąkanych rosyjskich szowinistów”.

Andrzej Zybertowicz, doradca Dudy od wszystkiego: „Izrael, zewsząd otoczonych wrogimi państwami arabskimi i w zasięgu rakiet nienawidzącego go Iranu, słynie z doskonałego przygotowania do wojskowej obrony. Tajne służby Izraela uchodzą za jedne z najlepszych na świecie, a dyplomacja za jedną z najbardziej stanowczych i nonszalanckich. Żydzi mogą sobie na to pozwolić, dzięki swojemu wyjątkowemu położeniu; jako enklawa cywilizowanego Zachodu, jego przyczółek na Bliskim Wschodzie”. O tajnych służbach Izraela rzucił taką myśl: „Izraelski Mosad dlatego jest jedną z najlepszych tajnych służb, gdyż w swoich międzynarodowych akcjach może liczyć na współpracę osób pochodzenia żydowskiego na całym świecie”. Na uwagę zasługują też jego słowa: „Prawda bardzo często w polityce przegrywa. Aby polityk mógł zabiegać o prawdę, musi zachować władzę, ażeby zachować władzę, często musi ulegać siłom zewnętrznym, które na to pozwolą i w tym pomagają”.

1 grudnia 2021 r. w Belwederze odbyła się uroczystość chanukowa z udziałem rabinów. „Rola społeczności żydowskiej na przestrzeni tysiąca lat była dla Polski bardzo ważna, chcę to z całą mocą podkreślić. To jest Polin, to jest miejsce dla nas wszystkich, ukształtowane historycznie, umocowane kulturowo, w którym chcemy nadal razem żyć” – obwieścił Andrzej Duda.

George Friedman, założyciel powiązanej z CIA prywatnej agencji wywiadu Stratfort postawił tezę: „W sytuacji, kiedy za 30 lat Niemcy nie będą już potęgą gospodarczą, a Rosja znajdzie się w rozsypce, Polska, urośnie do roli regionalnej potęgi”. „Regionalnej potędze” radził iść śladem Izraela: „Polska ma dziś taką wizję bezpieczeństwa, jakby się wzorowała na maleńkiej Danii. Tymczasem powinna się wzorować na Izraelu. Izrael wydaje na obronę narodową dominującą część budżetu”.

Friedman nie przypomniał się ze swą tezą: „USA potrzebują w Europie kordonu sanitarnego”. Nie wspomniał, że Izraela ma potężne lobby w Białym Domu, którego sam jest częścią; że otrzymuje od Waszyngtonu 3 miliardy dolarów pomocy wojskowej rocznie; że to państwo, które (przy 8 mln mieszkańców) jest w stanie wystawić 170 tysięczną armię i dysponuje siłą ponad 400 tysięcy rezerwistów; że ma budżet obrony taki jak Polska, ale przeznacza go na swoją obronę, a nie na obronę Ukrainy; że inwestuje w rozwój własnego przemysłu obronnego, a nie w rozwój przemysłów obronnych innych państw, bo Polska wszystko kupuje za granicą; że ma skuteczne służby specjalne a Polska ma Kamińskiego z wąsikiem (tj. Wąsikiem Janem). Pominął też, że to państwo sprawnie zarządzane, prowadzące podmiotową politykę zagraniczną, potrafiące wykorzystać swą diasporę. Innymi słowy, Friedman kazał nam być Izraelem – państwem otoczonym przez wrogów państwem wojującym ze wszystkimi, wspieranym przez zamorskiego hegemona.

Polsce urósł konkurent. A na dwa Izraele w Europie miejsca nie ma. Zełenski ogłosił: „Jak zakończymy wojnę, to cała Ukraina będzie wyglądała jak wielki Izrael”. Anders Fogh Rasmussen, doradca Zełenskiego i b. sekretarz generalny NATO wygadał się: Ukrainę trzeba przekształcić „we wschodnioeuropejski Izrael”. W rozmowie z „FT” przyznał: „Projektując gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy, głęboko inspiruję się stosunkami USA-Izrael”. Przyznał też, że część programu „słowo w słowo” skopiował z deklaracji podpisanej w Jerozolimie przez Joe Bidena. Krótko mówiąc, to Ukraina będzie „wschodnioeuropejskim Izraelem”, któremu inne państwa, tak jak Izraelowi, zagwarantują bezpieczeństwo. W tym samym czasie w Waszyngtonie ujawniono, że USA chciałyby przekształcić Ukrainę w swój nietonący lotniskowiec, „taki sam, jak Izrael na Bliskim Wschodzie”.

W takiej sytuacji przed Polską otwierają się przygnębiające perspektywy ubogiego krewnego Ukrainy. Jesteśmy już „sługami narodu ukraińskiego”. Kiedy przerobią Ukrainę na Izrael, Kijów, już w roli „starszego brata”, od czasu do czasu sługom złoi skórę. A „Nasi” (tu przypomnę: narodowość pisze się z dużej litery) na czele z „genialnym strategiem”, dla przypodobania się „najważniejszemu sojusznikowi” w Waszyngtonie i „strategicznemu partnerowi” w Tel Awiwie – wmanewrują nas w rolę państwa służebnego, łożące na potęgę drugiego Izraela coroczny trybut i kontrybucję (tak, jak USA na Izrael).

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – na otarcie łez, pozwolą regionalnemu mocarstwu wziąć udział w wojnie Izraela z Iranem. No, bo co robił w Izraelu, który nie jest członkiem NATO, generał Rajmund Andrzejczak, szef sztabu generalnego Wojska Polskiego zaangażowanego w wojnę na śmierć i życie z Rosją i broniącego płotu na granicy z Białorusią? Dlaczego pozwolono szefowi sztabu generalnego Sił Obronnych Izraela, generałowi Awiwowi Kochawi na miotanie groźbami wobec Iranu, i to z terenu obozu Auschwitz? O czym rozmawiał w Polsce? Prasa izraelska podał, że o „obronności i bezpieczeństwie”. Ale nie podała, jakiego kraju, Izraela czy Polski?

W zawartym 2.12. 2016 r., tajnym porozumieniu, Polska zobowiązała się do udostępnienia Ukrainie wszystkich swoich zasobów. Czy podobnej umowy nie zawarto z Izraelem? Czy schemat z Ukrainą nie jest przygotowaniem do zaangażowania Polski w bliskowschodnią awanturę? W stosunkach polsko-żydowskich jest wiele tajemnic. Nie wiemy, na przykład, co miał na myśli prezydent Izraela, gdy przed wizytą w Warszawie stwierdził: „Oczywiście pamiętam o złożonych obietnicach i podpisanych umowach”.

Gdy Duda odbył telefoniczną rozmowę z prezydentem Iranu, posypały się na niego gromy. Najpierw zaatakował mąż Anny Applebaum. Potem „Wyborcza” napisała o „ciągotach Dudy do dyktatorów i autoryzowaniu przez niego krwawych reżimów”. Wkrótce okazało się, że to Zełenski nakazał Dudzie przekonać Persa, aby Teheran nie sprzedawał broni Rosjanom. Pomijając już to, że rozmowa stworzyła okazję do antyirańskich tyrad i dała asumpt do napuszczania Polaków na Irańczyków, zapytać należy: Jakim trzeba być dyplomatycznym matołem i Kałmukiem myśląc, że Irańczycy posłuchają Dudę prezydenta kraju, który nie ma żadnej pozycji na Bliskim Wschodzie, a gościł za to konferencję antyirańską? A tak w ogóle – czy prezydent RP musi spełniać każde polecenie jakiegoś Zełenskiego?

Ukraina, dając publicznie wyraz swemu niezadowoleniu z podejścia Tel Awiwu do dostaw izraelskiej broni, używa argumentu: izraelscy bracia mają tego samego wroga – Iran i Rosję, która pomaga Teheranowi w rozwoju broni nuklearnej w zamian za dostawy dronów. I rzeczywiście, Izrael konsekwentnie dba o dobre stosunki z Moskwą, która kontrolując przestrzeń powietrzną nad Syrią, pozwala na izraelskie naloty na cele związane z Iranem, w tym pozycje Hezbollahu na północnej granicy Izraela.

Jest też inny powód. Dał temu wyraz Netanyahu: „Mamy obawy, że każdy system, jaki damy Ukrainie, zostanie użyty przeciw nam, ponieważ może wpaść w irańskie ręce (…) Nie jest to tylko teoretycznie możliwe. To naprawdę ma miejsce z zachodnią bronią przeciwpancerną, którą mamy na naszych granicach. A więc w tym temacie musimy być bardzo ostrożni”. I jeszcze jedno – czy zachodnia broń przeciwpancerna, którą przepuścili na granice Izraela skorumpowani ukraińscy generałowie, to nie dostarczone armii ukraińskiej systemy przeciwlotnicze „Piorun”, produkowane w Skarżysku – Kamiennej?

12 września 2022 r. „Zman Yisrael” ujawnił, że dla obejścia odmowy sprzedaży Kijowowi zaawansowanej broni, izraelska firma dostarcza Ukrainie system zwalczania dronów za pośrednictwem Polski. Gazeta dodaje, że rząd izraelski, który zawsze zatwierdza dostawy takiej broni, przy pełnej świadomości, że Warszawa jest w tym procederze pośrednikiem, nie wykazał zainteresowania w storpedowaniu zakupu.

27 czerwca 2023 r. senator Lindsay Graham ujawnił, że Izrael blokuje transfer na Ukrainę dwóch posiadanych przez armię amerykańską baterii obrony antyrakietowej Iron Dome (Stalowa Kopuła lub Stalowa Mycka), którego budowę sfinansował Waszyngton (sic!). Powód – obawy, że wrażliwa technologia wpadnie w ręce wroga. Senator podpowiedział pomoc Ukrainie poprzez „przeniesienie baterii do jakiegoś innego sojusznika USA, pod kontrolą i nadzorem wojska amerykańskiego”. Jeszcze inne rozwiązanie podpowiada lobby izraelskie w Waszyngtonie: w zamian za dyplomatyczne i gospodarcze naciski Rosji na Iran, Izrael powinien po cichu zezwolić Azerbejdżanowi dostarczyć Rosji drony izraelskiej produkcji.

Kto będzie drugim Izraelem w Europie, już wiemy. W takiej sytuacji zapytajmy: Kto zostanie drugą Palestyną? Czy aby nie Polska? Czy aby w całej miłości „Naszych” do Ukrainy nie chodzi o oligarchów, z których tylko jeden na 130 ma nieżydowskie pochodzenie? Warszawska ulica o „pierwszym niekomunistycznym rządzie wolnej Polski” mówiła: „Sami Żydzi tylko jeden Syryjczyk” (chodziło o ministra przemysłu Tadeusza Syryjczyka). Dziś o rządzących Ukrainą ulica kijowska mówi: „Sami Żydzi tylko jeden Tatar” (chodzi o magnata przemysłu stalowego Rinata Achmatowa). Co więcej – ci żydowscy oligarchowie mają powiązania z elitami w Polsce, i stają się powoli polskimi oligarchami. Jeśli dodamy, że w Warszawie rządzi żydokomuna, a w Kijowie żydobanderowcy, to obraz staje się pełniejszy. À propos – autorką terminu „żydobanderwoszczyzna” jest matka oligarchy i b. premiera Wołodymyra Hrojsmana.

W styczniu 2023 r. przez Kijów przetoczyła się fala aresztowań wysokich rangą urzędników oskarżonych o korupcję. Odszedł wiceminister obrony i z-ca prokuratora generalnego. Do dymisji podał się z-ca szefa kancelarii prezydenta. Wszystko po naciskach władz amerykańskich, do których docierają sygnały, że pomoc wysyłana Ukrainie jest rozkradana i że kontrola nad nią kończy się na polskiej granicy. I właśnie dlatego pora na pytanie: Czy, po zakończeniu wojny, ukraińscy oligarchowie i ukraińscy generałowie (którzy obłowili się na amerykańskiej i polskiej pomocy) nie przeniosą swych biznesów nad Wisłę? Tu kilka wiadomości z ostatniej chwili: Najbogatszy z nich, Dmytro Firtasz przejmuje biznes po Gudzowatym i kupił jego kamienicę przy Alei Szucha w Warszawie, tuż pod oknami premiera; Ruch #ToNieNaszWojna obliczył, że wartość pomocy Polski dla Ukrainy wyniosła już 54 mld euro; Narodowy Bank Ukrainy poinformował, że na dzień 1 lipca rezerwy dewizowe Ukrainy wzrosły do rekordowej historycznie wielkości 39 mld dolarów; w Senacie USA zapytano, skąd Zełenski wziął 700 mln dolarów, bo na tyle wycenił jego majątek „Forbes”.

Do sytuacji, gdy między Polską a Ukrainą była granica, powrotu nie ma. Problemy sąsiada stają się naszymi problemami, a ukraińscy oligarchowie polskimi oligarchami. O ile w Rosji finansują partie, o tyle na Ukrainie zakładają własne. Przy czym wszystkie centrowe czyli bezideowe, co stawia je w wygodnej pozycji do robienia geszeftów. Finansują ukraińskich nacjonalistów, którzy dzięki temu nabyli dziwnie nie etniczną cechę: są „wrogami Rosji”, a nie zwolennikami „Ukrainy dla Ukraińców”, i którzy Żydom nie zagrażają, ale są wystarczająco zapalczywi, by doprowadzić do wojny domowej w Polsce.

Wiedzą, że jest wojna, ale nie wiedzą, kto strzela. Ukraina godzi się z utratą Krymu i na otarcie łez zostaje drugim Izraelem. Polska, też na otarcie łez, zostaje UkroPolin – wasalnym, służebnym wobec Ukrainy państwem, otoczonym (jak Izrael) przez wrogów, aktywowanym „na gwizdek” do różnych wojen, jak nie z Rosją, to z Persją, u boku Izraela. Po Okrągłym Stole staliśmy się Rzeczpospolitą Obojga Narodów i sługami narodu żydowskiego. Po 24 lutego 2022 r. stajemy się Rzeczpospolitą Trojga Narodów i sługami narodu ukraińskiego. Ale na tym nie koniec. Taka Rzeczpospolita, składającą się z żydowskiej elity i z kilkunastu milionów niemających nic do powiedzenia Polaków, obejmie miliony przesiedleńców z Dzikich Pól, którzy (jak Hajdamacy) złupią Polskę, a Dobra Zmiana skończy w ramionach żydowskich oligarchów z Ukrainy. Tak, jak ekipa Okrągłego Stołu skończyła w ramionach Starszych Braci w Izraelu.

Krzysztof Baliński

================

Dialog między-religijny w Izraelu: – Plucie, kamienie, wyzwiska i bluźnierstwa. „Zemsta”, „śmierć chrześcijanom”. Władze warszawskie – „dziękują”…

Dialog między-religijny w Izraelu: – Plucie, wyzwiska i bluźnierstwa. Władze warszawskie – „dziękują”…

Zemsta”, „śmierć chrześcijanom”, „śmierć Arabom i gojom” oraz „śmierć Ormianom”.

„Chowanie głowy w piasek, sprawcy czują się bezkarni”

Podsekretarz stanu w MSZ Paweł Jabłoński „podziękował na Twitterze władzom Izraela za szybką reakcję na zbezczeszczenie polskiego kościoła w Jerozolimie”

=============================

Zakonnica z Nowego Domu Polskiego: Plucie i wyzwiska są codziennością

19.07.2023, tvp.info-obrazanie-imienia-jezusa

W ubiegły weekend po raz kolejny klasztor polskich elżbietanek w Jerozolimie został zaatakowany przez ortodoksyjnych Żydów. Trudną sytuację chrześcijan w tym mieście opisała s. Róża. – Plucie, wyzwiska i obrażanie imienia Pana Jezusa są ostatnio codziennością – powiedziała przełożona Domu Polskiego, posługująca od 28 lat w Ziemi Świętej.

S. Róża wskazała, że ostatnie miesiące to czas szczególnej eskalacji agresji. Przyznaje, że za każdym razem zakonnicom wychodzącym z klasztoru na ulice towarzyszą plucie, wyzwiska i urąganie imieniu Pana Jezusa.

Z innych posesji na teren klasztoru wyrzucane są śmieci: przez płot, bramę, z balkonów. Na mieszkańców polskiej placówki i przebywających tam pielgrzymów rzucane są wypełnione wodą worki. Sąsiedzi rzucają także kamieniami, szklanymi butelkami czy zepsutymi produktami spożywczymi w siedzibę polskich elżbietanek.

Eskalacja przemocy

W ostatnich tygodniach – jak podkreśla zakonnica – doszło do eskalacji przemocy. W nocy z 16 na 17 czerwca mężczyzna rzucił dużym głazem w drzwi posesji. Następnej nocy miał miejsce podobny incydent, a kilka dni później kilku młodych Żydów zrobiło sobie z polskiego klasztoru „tarczę do rzucania kamieniami” – opisuje siostra.

Potem nastąpiło kilka dni spokoju, opowiada, aż do feralnego ostatniego weekendu. W nocy z czwartku na piątek i kolejnej napastnicy wtargnęli na dziedziniec klasztoru i zdewastowali m.in. masywne drzwi antywłamaniowe. 

S. Róża na pytanie o reakcje lokalnej policji rozkłada ręce i przyznaje, że „współpraca nie jest łatwa”. W czerwcu, gdy udała się na policję, poinformowano ją, że trzeba czekać około czterech godzin i spytano, czy na pewno chce złożyć doniesienie.

Patrol dotarł na miejsce dopiero po kilku dniach; nie dokonał oględzin zniszczeń. Dzielnicowy nie wykazał zainteresowania sprawą, mimo że s. Róża przekazała mu nagranie wideo dokumentujące atak. 

Siostra przyznaje, że w tej zdominowanej przez ortodoksów dzielnicy policja jest bardzo „ostrożna” i jeśli zdarzają się incydenty, to funkcjonariusze nie ingerują, trzymając się „najlepiej z daleka”. 

Elżbietanka podkreśla, że w tej trudnej sytuacji pomogli również Żydzi z Fundacji „The Religious Freedom Data Center”. Umożliwili oni kontakt z funkcjonariuszem policji, który ma bezpośredni kontakt z elżbietankami. W ostatni weekend w wyniku jego interwencji policja była już błyskawicznie na miejscu zdarzenia.

„Chowanie głowy w piasek, sprawcy czują się bezkarni”

Na zakończenie rozmowy s. Róża pokazała ułożone w stertę kamienie, którymi napastnicy obrzucili w weekend klasztor i którymi uszkodzili jego masywne drzwi. Oceniła, że aby nastąpiła poprawa, musi zmienić się mentalność organów ścigania, gdyż „chowanie głowy w piasek sprawia, że sprawcy czują się bezkarni”.

Nowy Dom Polski został wzniesiony w 1942 r. i znajduje się w dzielnicy Me’a Sze’arim w Jerozolimie. To jedna z najstarszych dzielnic żydowskich w tym mieście, zamieszkana głównie przez ortodoksyjnych Żydów. Sam klasztor jest otoczony przez domy zamieszkane przez ortodoksów. 

W reakcji na atak na klasztor polska ambasada w tym kraju przekazała w zeszłą sobotę, że: „Polska jest głęboko zaniepokojona powtarzającymi się fizycznymi atakami na pielgrzymów i członków Klasztoru Polskich Sióstr Elżbietanek”.

Podsekretarz stanu w MSZ Paweł Jabłoński „podziękował na Twitterze władzom Izraela za szybką reakcję na zbezczeszczenie polskiego kościoła w Jerozolimie” po tym, jak dwóch sprawców ataku zostało aresztowanych. Wyraził nadzieję, iż sprawa zostanie załatwiona we właściwy sposób i podobne ataki nie powtórzą się w przyszłości, „a działania izraelskiej policji i innych izraelskich służb zapewnią bezpieczeństwo siostrom elżbietankom i innym chrześcijanom w Jerozolimie”. 

Jak piszą gazety w Izraelu, w ciągu ostatnich miesięcy nastąpił wzrost liczby antychrześcijańskich incydentów. Członkowie wspólnot chrześcijańskich mówią, że są nękani i zastraszani przez agresywnych żydowskich nacjonalistów. 

W maju podczas demonstracji ortodoksyjnych Żydów przeciwko wydarzeniu z udziałem chrześcijan na Starym Mieście sfilmowany został wiceburmistrz Jerozolimy Arieh King, jak wraz z innymi osobami krzyczał: „Misjonarze, wracajcie do domu!”. 

Times of Israel opisywał też ataki na budynki społeczności ormiańskiej w Jerozolimie. W Dzielnicy Ormiańskiej wymalowano hasła m.in. „zemsta”, „śmierć chrześcijanom”, „śmierć Arabom i gojom” oraz „śmierć Ormianom”.

Z kolei franciszkanie na Starym Mieście zamykają na noc drzwi do swojego kompleksu św. Zbawiciela od czasu zbezczeszczenia figury Jezusa. Nigdy w przeszłości nie podjęli takiego środka – co podkreśłił sekretarz Kustodii o. Alberto Pari.

 [md . A tu – szyderstwo: ]

Ataki potępił prezydent Izraela Izaak Herzog, nazywając je „prawdziwą hańbą”. Antychrześcijańskie protesty potępiło wcześniej także izraelski MSZ.

Dialog dziada z obrazem

Dialog dziada z obrazem

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    18 lipca 2023 dialog

Z okazji 80 rocznicy rzezi wołyńskiej, podczas której Ukraińcy z niespotykanym okrucieństwem, któremu dziwowali się nawet Niemcy, wymordowali co najmmniej 100, a być może 150, lub nawet 200 tysięcy Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej – bo nie było przy tym księgowego, który by te ofiary policzył – odbyły się przedstawienia z udziałem JE abpa Stanisława Gądeckiego oraz pana premiera Mateusza Morawieckiego. Przedstawienie z udziałem Ekscelencji odbywało się według formuły „przemawiał dziad do obrazu – a obraz do niego ani razu”. Ekscelencja zaprezentował bowiem swemu rozmówcy grekokatolickiemu arcybiskupowi Światosławowi Szewczukowi listę polskich oczekiwań w ramach „dążenia do prawdy” i „pojednania”.

Tamten spokojnie wysłuchał tej tyrady, po czym udzielił przewielebnemu arcybiskupowi Gądeckiemu odpowiedzi wymijającej. Wspomniał tam o „obustronnych ranach”, mając pewnie na myśli podobno autentyczny przypadek, kiedy to ukraiński rezun, zarzynając kolejnego Polaka, skaleczył się w rękę – a poza tym nietrudno sobie wyobrazić, jakie katiusze musieli przeżywać biedni Ukraińcy, wyrzynając całe polskie wsie? „Ulitujcie się nad nami, biednymi zbirami” – czytamy u Dostojewskiego. Jednym słowem – pełna symetria, w całkowitej zgodności z podstawową tezą ukraińskiej polityki historycznej, według której, w 1943 roku na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej trwała „wojna domowa”. Jest to teza oczywiście fałszywa, bo żeby można było mówić o „wojnie”, wszystko jedno – domowej, czy nie – muszą być przynajmniej dwie strony wojujące.

Tymczasem tam niczego takiego nie było. Była jedna strona mordująca i druga – mordowana, a celem tego przedsięwzięcia było stworzenie narodowi ukraińskiemu odpowiedniej przestrzeni życiowej, z której, mówiąc nawiasem – korzysta do dnia dzisiejszego, zaświadczając przed światem, że zbrodnia jednak popłaca. Krótko mówiąc, Ukrainiec nie cofnął się nawet o krok – bo jak inaczej ocenić sformułowanie, że pojednanie „wymaga wzniesienia się ponad zwykłą miarę sprawiedliwości, zwłaszcza ze strony tego, który w większym stopniu – często w sposób uzasadniony – czuje się ofiarą.” Najwyraźniej ukraiński hierarcha oczekuje, że Polacy, którzy „czują się ofiarami”, łaskawie dodając, że „często w sposób uzasadniony”, „wzniosą się ponad zwykłą miarę sprawiedliwości” – a skoro tak, to kto wie, czy nie będą musieli przyzwyczaić się do kultu Stefana Bandery? Jak pisze Stanisław Lem w „Głosie Pana” – „nawet konklawe można doprowadzić do ludożerstwa, byle postępować cierpliwie i metodycznie”.

Pewne światło na tę sprawę rzuca spostrzeżenie abpa Światosława Szewczuka, który wspominał o „balsamie Ducha Świętego”, który ma być „dialog i przebaczenie”. Tym razem wygląda na to, że dysponentem wspomnianego „balsamu” jest amerykański prezydent Józio Biden – bo nietrudno się domyślić, że przedstawienie w warszawskiej katedrze w ogólnych zarysach wyreżyserowali pierwszorzędni fachowcy z Departamentu Stanu – o czym świadczy deklaracja we wspólnym „orędziu”, że Ukraińcy tym razem walczą za wolność „naszą i waszą”. Ta podawana do wierzenia teza ukraińskiego Sztabu Generalnego stanowi znakomity pozór moralnego uzasadnienia dla prezentowanej przez Ukraińców wobec całego świata postawy roszczeniowej, a wobec Polski – nawet mocarstwowej – o czym przekonaliśmy się z wystąpień ambasadora Zwarycza i szefa ukraińskiego IPN pana Drobowycza.

Inna sprawa, że przecież nie można głośno mówić, iż Stany Zjednoczone w roku 2014 kupiły sobie Ukrainę za 5 miliardów dolarów, żeby wkręcić ją w maszynkę do mięsa i w ten sposób „osłabiać Rosję” – jak w niepojętym przypływie szczerości zeznał amerykański sekretarz obrony Lloyd Austin. No a teraz pojawiły się skrzydlate wieści, że Amerykanie prowadzą dyskretne rozmowy z Rosją – prawdopodobnie, jakby tu tę całą kłopotliwą Ukrainę jakoś korzystnie sprzedać. I co będzie, co Ekscelencje napiszą w kolejnym pojednawczym orędziu, jak już sprzedadzą?

Z kolei pan premier Morawiecki, jak przystało na polityka szykującego się do wyborów, pojechał na Ukrainę, gdzie odwiedził miejsca po dwóch wsiach wymordowanych i zrównanych z ziemią przez UPA: Ostrówki i Puźniki, gdzie zaćwierkał zgodnie z potrzebą chwili: „Nie możemy na to (to znaczy – na wbijanie przez Putina klina między Ukraińców i Polaków – SM) pozwolić szczególnie w tym czasie kiedy ukraińscy żołnierze walczą o swoją wolność i niepodległość, ale także o nasze bezpieczeństwo i naszą przyszłość”. Brzmi to niepokojąco, bo skoro Ukraińcy tak się poświęcają dla naszego bezpieczeństwa i przyszłości, to jak już kurz opadnie, pewnie przedstawią nam rachunek. A jeśli kurz nie będzie chciał opaść, to pewnie będziemy musieli dotrzymać im towarzystwa – zwłaszcza gdy na szczycie NATO w Wilnie nie dojdzie do wypracowania „jednolitej strategii wobec Ukrainy” – o czym wspominał wcześniej były sekretarz generalny NATO, a obecnie – doradca prezydenta Zełeńskiego, pan Anders Rasmussen. Pan premier Morawiecki oświadczył też, że „nie spocznie”, dopóki „ostatnia ofiara zbrodni wołyńskiej nie zostanie odszukana”.

Gdybyśmy przywiązywali wagę do tego, co mówi pan premier Morawiecki, musielibyśmy obawiać się o jego zdrowie, a nawet życie – bo trudno sobie wyobrazić, żeby pan premier wytrzymał bez odpoczynku następne 80 lat. Na szczęście nie musimy do takich deklaracji przywiązywać wagi, bo po wyborach wszystkie te zaklęcia zostaną zapomniane, podobnie jak została zapomniana deklaracja o pojednaniu między narodami polskim i rosyjskim, podpisana w sierpniu 2012 roku w Warszawie, z jednej strony przez JE abpa Józefa Michalika, a z drugiej – przez patriarchę Moskwy i Wszechrusi Cyryla. Nawiasem mówiąc, również tamta deklaracja była rezultatem słynnego „resetu”, jakiego 17 września 2009 dokonał amerykański prezydent Barack Obama, który już wtedy musiał dysponować „balsamem Ducha Świętego” i posmarował nim gdzie i kogo było trzeba. Ale potem zmienił zdanie, posmarował pięcioma miliardami dolarów Ukrainę, dzięki czemu dzisiaj „balsam Ducha Świętego” smaruje Ukraińców, a kto wie, czy również nie JE abpa Stanisława Gądeckiego?

Coś może być na rzeczy, bo kiedy ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski – jak piszą niezależne media głównego nurtu – „wtargnął” do Domu Arcybiskupów Warszawskich, gdzie JE abp Stanisław Gądecki i JE abp Światosław Szewczuk, po trudach przedstawienia w katedrze pili sobie z dzióbków, podpisując deklarację o pojednaniu, by następnie zaprezentować ją wspomnianym niezależnym mediom głównego nurtu, wezwano policję, która księdza Isakowicza-Zaleskiego i towarzyszące mu grono osób wylegitymowała. Spiritus flat ubi vult – powiadali starożytni Rzymianie, co się wykłada, że „Duch tchnie, kędy chce” – więc dlaczego miałby nie chcieć „natychać” prezydenta Józia Bidena, który z kolei inspiruje Ekscelencje, a za ich pośrednictwem – również policjantów?

Cudowne pomysły aktywistów „Ostatniego pokolenia”. Oby oni wszyscy skorzystali !!

Cudowne pomysły aktywistów „Ostatniego pokolenia”. Oby oni wszyscy skorzystali !!

Na podst. TVPinfo: 18 lipca

Koszmarne skutki protestu aktywistów klimatycznych z grupy „Ostatnie pokolenie”. Po tym, jak w ubiegłym tygodniu wtargnęli na lotniska w Hamburgu i Düsseldorfie, a następnie przykleili się do płyt lotniskowych, części z nich grozi… amputacja rąk. Wszystko przez mieszankę, której użyli.

„The Telegraph”: Wykorzystali mieszankę betonu i żywicy epoksydowej, która powszechnie stosowana jest do celów budowlanych. Ponieważ materiał z czasem twardnieje, może powodować trwałe zablokowanie rąk i prowadzić do… amputacji kończyny.

Tak może być właśnie w przypadku aktywistów „Ostatniego pokolenia”

=-=============

mail:
Podpowiadam uprzejmie, że można też przykleić głowę, i tak nie jest zbytnio w użyciu
.

Można jeszcze się przykleić do szyn kolejowych, każdą rączkę do innej szyny – i przykryć dla nie poznaki szarą narzutą. Najlepiej wieczorkiem.

Parę kwaśnych uwag o jakości broni „dla Ukrainy” – i skutkach.

Parę kwaśnych uwag o jakości broni „dla Ukrainy”

[Koszt przejazdu 100 km czołgiem Leopard – ok 10 milionów zł]

Z większego tekstu, czy analizy: July 18, 2023 dmitry-orlov/the-incredible-shrinking-nato [To po spotkaniu 11 lipca w Wilnie md]

[—-] Czy chodziło o to, że NATO skończyła się broń i amunicja do przekazania Ukraińcom? Ponownie, nie – wciąż jest sporo na wpół przestarzałego złomu, który mógłby zostać przekazany Ukraińcom.

Co więc takiego zrobili Ukraińcy, że tak nagle wzbudzili gniew Pentagonu i w bezpośredniej konsekwencji popadli w niełaskę NATO?

Krótko mówiąc, Ukraińcy zademonstrowali, że broń NATO to badziewie. Dowody na to narastały powoli wraz z upływem czasu. Po pierwsze, okazało się, że różne elementy amerykańskiej broni odpalanej z ramienia – przeciwlotnicze Stingery, przeciwpancerne Javeliny itp. – są raczej gorsze niż bezużyteczne, w nowoczesnej walce. Następnie okazało się, że haubica M777 i kompleks rakietowy HIMARS są raczej kruche i nie nadają się do utrzymania w terenie.

Kolejną „cudowną bronią” rzuconą na ukraiński front była bateria rakiet Patriot. Została ona rozmieszczona w pobliżu Kijowa, a Rosjanie szybko sobie z niej zażartowali. Zaatakowali ją swoimi super tanimi „latającymi motorowerami” Geranium 2, powodując włączenie aktywnego radaru, tym samym demaskując jego pozycję, a następnie wystrzeliwując [ Patriot] cały ładunek rakiet – wart milion dolarów! – po czym po prostu usiadł tam, zdemaskowany i bezbronny [ Patriot], i został zlikwidowany pojedynczym rosyjskim precyzyjnym uderzeniem rakietowym.

To z pewnością poważnie wkurzyło sekretarza obrony USA Lloyda Austina, którego główną osobistą dojną krową gotówkową jest Raytheon, producent Patriota.

Tak, Patriot okazał się bezużyteczny podczas pierwszej wojny w Zatoce Perskiej, gdzie nie zdołał ochronić Izraela przed starożytnymi irackimi pociskami Scud; i okazał się bezużyteczny później, gdy nie zdołał ochronić saudyjskich instalacji naftowych przed starożytnymi jemeńskimi pociskami Scud… ale nie powinieneś reklamować tego faktu. A teraz to!

Na domiar złego, niemieckie czołgi Leopard 2 i amerykańskie bojowe wozy piechoty Bradley, nie wspominając o głupich francuskich czołgach kołowych, spisały się absolutnie żałośnie podczas ostatnich ukraińskich prób zbliżenia się do pierwszej linii obrony Rosji, nie mówiąc już o jej penetracji.

Żeby jeszcze bardziej dopiec, Putin zauważył, że zachodnie pancerze palą się łatwiej niż te stare, radzieckie.

Najnowszym desperackim posunięciem byłoby przekazanie ukraińskim siłom powietrznym (które, nawiasem mówiąc, już nie istnieją) niektórych starszych myśliwców F-16. Mogą one mieć nawet 50 lat i charakteryzują się wlotem powietrza, który znajduje się bardzo blisko ziemi, co czyni je bardzo skutecznymi odkurzaczami pasów startowych podczas startu. Nie mogą operować z brudnych i dziurawych pasów startowych, które są typowe na Ukrainie, ponieważ gruz zostałby wessany do silnika i zniszczyłby go.

Gdyby Ukraińcy próbowali utworzyć dla nich nowe pasy startowe, Rosjanie natychmiast zauważyliby to z satelity geosynchronicznego, który jest stale skierowany na terytorium Ukrainy. Zamiast umieszczać kilka świeżych kraterów po bombach na tych nowych pasach startowych, mogliby zrobić coś bardziej subtelnego: użyć jednego ze swoich super-tanich Geranium 2 do rozrzucenia metalowych goleni, które silniki F-16 mogłyby odkurzyć… wciągnąć – i spalić w locie. A ponieważ są to samoloty jednosilnikowe, nie ma możliwości powrotu do domu na pozostałym silniku: pilot musiałby się katapultować i samolot by się rozbił.

Ale jest jeszcze ważniejszy powód, dla którego pomysł przekazania F-16 Ukrainie jest niewykonalny: samoloty te są zdolne do przenoszenia bomb jądrowych, a Rosja już ogłosiła, że uzna ten krok za eskalację nuklearną. Ale prowokowanie konfliktu nuklearnego z Rosją jest zabronione, więc F-16 nie wchodzą w grę.

Dlaczego porażka bezlitośnie propagowanej zachodniej broni jest ważniejsza niż cokolwiek innego, w tym coraz większe ryzyko dla Rosji?

Dlaczego porażka nieustannie propagowanej zachodniej broni jest ważniejsza niż cokolwiek innego, w tym coraz bardziej fatalny stan zachodnich finansów, absurdalna porażka antyrosyjskich sankcji, nieprzyzwoicie ogromna liczba ukraińskich ofiar lub ogólne zmęczenie Zachodu wszystkim, co ukraińskie, a zwłaszcza zalewem ukraińskich uchodźców, z którymi Zachód nie może sobie już poradzić?

Powód jest prosty: NATO nie jest organizacją obronną (pamiętajmy, że ZSRR nie ma już od ponad 30 lat); nie jest też organizacją ofensywną (cóż, zbombardowało Serbię i kilka innych stosunkowo bezbronnych krajów, ale nie może myśleć o stawieniu czoła Rosji lub jakiemukolwiek innemu dobrze uzbrojonemu narodowi).

NATO jest raczej zniewolonym klubem nabywców broni wyprodukowanej w USA. O to właśnie chodzi w osławionych „standardach NATO”, których Ukraina musi przestrzegać, zanim zostanie uznana za godną zaproszenia do NATO: aby spełnić te standardy, twoja broń musi być w większości wyprodukowana w USA.

Taki jest też powód wszystkich wojen z wyboru, od Serbii przez Irak po Afganistan, Libię i Syrię: były to projekty demonstracyjne dla amerykańskiej broni, których dodatkowym celem było zużycie broni i amunicji, tak aby Pentagon i reszta NATO musiały je ponownie zamówić. Geopolityczne uzasadnienia tych konfliktów zbrojnych to zwykłe racjonalizacje.

Na przykład w latach 1964-1973 Stany Zjednoczone zrzuciły na Laos ponad 2,5 miliona ton bomb podczas 580 000 lotów bombowych – co równa się zrzutowi bomb co osiem minut, 24 godziny na dobę, przez dziewięć lat. Jakie było geopolityczne uzasadnienie? Nikt nawet nie pamięta, czy kiedykolwiek istniało. Ale te bomby miały wkrótce wygasnąć [tj musiały być wcześniej użyte] i musiały zostać zrzucone i ponownie zamówione, aby utrzymać przepływ pieniędzy.

W odpowiedzi na takie dziwne zachęty, broń produkowana w USA jest zwykle nadmiernie złożona (aby jej twórcy mogli pobierać więcej opłat za bezużyteczne dodatkowe funkcje) i raczej krucha (nigdy nie testowana przeciwko równorzędnemu przeciwnikowi, takiemu jak Rosja czy Chiny, a nawet przeciwko Iranowi), opracowywana powoli (aby oczyścić fundusze na badania i rozwój), budowana powoli (bo po co się spieszyć?) i bardzo wymagająca w utrzymaniu (aby amerykańscy kontrahenci obronni mogli się jeszcze bardziej wzbogacić, dostarczając części zamienne i usługi).

Broń ta miała być testowana co jakiś czas, dając piekło zacofanym plemionom uzbrojonym w stare kałasznikowy i RPG.

Ukraina to zupełnie inna historia. Tam Ukraińcy, ze swoją niedopasowaną zachodnią bronią, zostali poproszeni o spenetrowanie trzech linii zahartowanej rosyjskiej obrony. Po około miesiącu wysiłków i oszałamiających stratach w ludziach i sprzęcie, nie udało im się jeszcze dotrzeć do pierwszej linii obrony.

Widok płonącego zachodniego uzbrojenia nie jest dobrą reklamą.

W związku z tym amerykańscy kontrahenci z branży obronnej muszą być bardzo chętni do zatrzymania tego stałego strumienia negatywnej reklamy swoich produktów w tej chwili – zanim ich reputacja zostanie całkowicie zrujnowana; stąd też niestosowny pośpiech, z jakim cały ukraiński projekt jest osierocony.

Alternatywą dla aktywnych działań wojennych jest to, co na Zachodzie zwykle nazywa się „negocjacjami”, ale w rzeczywistości wiązałoby się z przystaniem na rosyjskie żądania z listopada 2021 r. (które obejmują wycofanie broni NATO do poziomu z 1997 r.), a także nowsze wymagania, takie jak denazyfikacja, demilitaryzacja i neutralność tego, co pozostało z Ukrainy, uznanie nowych granic Rosji (które obejmują Krym, Chersoń, Zaporoże, Donieck i Ługańsk) oraz ściganie wszystkich ukraińskich zbrodniarzy wojennych, w tym wszystkich tych, którzy torturowali jeńców wojennych i ostrzeliwali cywilów od 2014 roku.

Aha, i zniesienie wszystkich mdłych sankcji byłoby również wymagane.

===================

mail:

Ruski punkt widzenia – ale chyba i gorzka prawda.

Jakiś czas temu oceniałem bardzo prosty co do zasady działania czujnik poziomu płynu hydraulicznego w zbiorniku tegoż płynu samolotu Dash 400.  (Niedawno LOT się ich pozbył). Źle zaprojektowany, żle testowany, niedziałający. Renomowana firma odmówiła korekcji (na moim niskim poziomie władzy) posługując się argumentem, że tenże zawór sprawdza sie w jakiejś wyrzutni rakietowej. Tak s\obie pomyślałem (i nadal myślę), czy aby te amerykańskie śmiercionośne zabawki sa wiele warte. (wide ocena F16, Patriot).

Płk. D. Macgregor (d-ca wojsk pancernych podczas inwazji na Irak) wspomniał w jednym z wywiadów, że uwagi wojskowych dotyczące wysokiej temperatury pracy silników czołgu Abrams zostały zignorowane. Wojacy chcieli  silników Diesla ale wpływy i interesy polityków zaważyły… 

==================

mail od oficera: Teraz Abrams ma turbinę, która zżera ok. 350 litrów paliwa na 100 km. Czołg PT 91 Twardy zużywa nawet 500 litrów oleju napędowego na 100 km. W przypadku Leoparda 2 wynik jest bliższy 800 litrom na 100 km. Zużycie paliwa to jednak nic, w porównaniu do tego jak kształtuje się całkowity koszt pokonania jednego kilometra czołgiem : czołg Leopard 2A4 – 82 550 951 zł

Oczywiście przytoczone kwoty były aktualne na rok 2008,. Nikt o zdrowych zmysłach nie ma jednak wątpliwości, że potem sytuacja mogła ulec zmianie tylko w jedną stronę…

W obronie szykanowanego lekarza

W obronie szykanowanego lekarza

To dr. Agata Osiniak, świetny, odważny lekarz. Takich teraz tępią..

Zbiórka W obronie szykanowanego lekarza - zdjęcie główne

W obronie szykanowanego lekarza

 Szanowni Państwo!

Jestem lekarzem pediatrą i specjalistą medycyny rodzinnej z ponad 30 letnim stażem pracy.

W mojej pracy z chorymi ludźmi zawsze przyświecają mi dwie zasady:po pierwsze nie szkodzić i ,że zdrowie chorego jest najwyższym dobrem.

Kiedy w 2020 roku ogłoszono tzw.pandemię covid-19 szybko zorientowałam się,że szeroko rozpowszechniane zalecenia i nakazy noszenia maseczek,izolacji,lockdownów,zamykania przychodni przed pacjentami itp.są kłamliwe i nie poparte żadnymi badaniami naukowymi.Po raz pierwszy w historii ludzkości lekarze zamknęli się przed chorymi ludźmi!Wiedząc to wszystko nie mogłam zachować tej wiedzy tylko dla siebie-chciałam podzielić się nią ze społeczeństwem.Takich lekarzy myślących podobnie jak ja było w Polsce kilkuset.

Jesienią 2020 roku grupa 114 profesorów,lekarzy i naukowców( w których gronie znalazłam się również ja)wystosowała list otwarty i trzy apele do rządzących,pisząc w nich między innymi,że nie ma  naukowego i medycznego  uzasadnienia dla kontynuacji stosowanych obostrzeń,noszenia maseczek ochronnych,izolacji społecznej oraz masowego stosowania niediagnostycznych testów RT-PCR,które dają wiele fałszywie dodatnich wyników.Te trzy apele wzywały do natychmiastowego zakończenia tych działań oraz przywrócenia normalnych,demokratycznych zasad funkcjonowania państwa,struktur prawnych,swobód obywatelskich oraz przestrzegania praw człowieka.Grupa ta poparła swoje zamieszczone w liście i apelach tezy,cytując liczne doniesienia naukowe oraz dane epidemiologiczne i statystyczne,oczekując jednocześnie otwartej debaty,w której wezmą udział eksperci bez jakiejkolwiek formy cenzury.

W swoich apelach środowisko naukowców i lekarzy,jakie reprezentowały osoby podpisane pod nimi,wyraziło również swoje zaniepokojenie faktem planowanych szczepień preparatami inżynierii genetycznej zawierającymi mRNA,nie będącymi tradycyjnymi szczepionkami i nigdy dotychczas nie stosowanymi u ludzi.Nie zostały one dostatecznie zbadane  więc są potencjalnie niebezpieczne,a ich skuteczność nie jest w pełni udowodniona.Noszą znamiona eksperymentu medycznego prowadzonego na masową skalę.

Apele te nie doczekały się żadnego odzewu od prezydenta,premiera,rządu czy parlamentu,ani też nie zorganizowano publicznej debaty niezależnych ekspertów.

Jedyną natomiast odpowiedzią jakiej się doczekało kilkudziesięciu profesorów i lekarzy-sygnatariuszy tych apeli,było wszczęcie postępowania wyjaśniającego przez Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej lekarza Grzegorza Wronę już w styczniu 2021 roku.Obecnie toczą się sprawy o ukaranie 114 profesorów i lekarzy w Okręgowych Sądach Lekarskich we Wrocławiu,Poznaniu i Gdańsku, a zarzutem wobec nas jest publiczne rozpowszechnianie  informacji niezgodnych z aktualna wiedzą medyczną i propagowanie postawy antyzdrowotnej  oraz działań na szkodę pacjentów i całego społeczeństwa.

Kiedy latem 2021 roku rozpętała się nachalna propaganda w mediach i placówkach oświatowych zachęcająca rodziców do szczepienia swoich dzieci bezpiecznymi,skutecznymi i dobrze przebadanymi „szczepionkami” przeciwko covid-19 znów,znając badania naukowe i oficjalne dane statystyczne i epidemiologiczne,nie potrafiłam milczeć,wiedząc,że te preparaty mRNA nie są wcale bezpieczne, nieznana jest ich skuteczność i wcale nie są dobrze przebadane( o czym oficjalnie producenci  sami piszą w ulotkach tych preparatów,zaznaczając,że ich genotoksyczność,wpływ na płodność i rakotwórczość oraz interakcje z jakimikolwiek lekami są nieznane).

Wówczas,w lipcu 2021 roku,udzieliłam wywiadu na prośbę zaniepokojonych rodziców,którzy byli zdezorientowani napływającymi do nich informacjami i przedstawiłam w nim między innymi apel Polskiego Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowców do dyrektorów placówek oświatowych,nauczycieli i pedagogów o wstrzymanie promowania tzw.szczepionek przeciwko covid-19,poparty wieloma badaniami naukowymi oraz oficjalnymi danymi statystycznymi i epidemiologicznymi,potwierdzającymi nieskuteczność,brak bezpieczeństwa i brak ukończenia badań klinicznych tych preparatów mRNA-covid-19,które nigdy wcześniej nie były podawane tak szerokiej populacji.

Moje poczucie etyki zawodowej nakazuje mi informowanie pacjenta przed podjęciem jakiejkolwiek interwencji medycznej o wszystkich za i przeciw i uzyskanie jego  świadomej zgody na  taki zabieg,a zwłaszcza taki ,który wiąże się z ryzykiem i wieloma niewiadomymi.Pacjent musi mieć wybór,o tym też mówiłam w tym wywiadzie.

Już we wrześniu 2021 roku Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej  w Rzeszowie,lekarz Grzegorz Siteń,wszczął wobec mnie postępowanie wyjaśniające i skierował sprawę do Okręgowego Sądu Lekarskiego w Rzeszowie o ukaranie mnie,zarzucając mi,podobnie jak w poprzedniej sprawie,publiczne rozpowszechnianie informacji niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną i propagowanie postawy antyzdrowotnej oraz działań na szkodę pacjentów i całego społeczeństwa.

Dnia 29 listopada 2022 roku zostałam ukarana przez Okręgowy Sąd Lekarski pod przewodnictwem dr n.med Zenona Piechoty karą nagany i kosztami postępowania sądowego w wysokości 1500 zł.W żadnym wypadku nie czuję się winna ponieważ stoją za mną dziesiątki badań naukowych i oficjalnych rządowych  danych statystycznych z całego świata,które przedstawiłam sądowi na obronę moich tez,w przeciwieństwie do sądu,który na poparcie swojego aktu oskarżenia wobec mnie nie przedstawił ani jednego badania naukowego ani tez opinii biegłego dotyczącej tego przewinienia zawodowego!Wobec tego złożyłam odwołanie do Naczelnego Sądu Lekarskiego w Warszawie-sprawa ta obecnie również jest w toku.

Wszystkie działania jakie podejmowałam i za które jestem szykanowana przez izby lekarskie i grozi mi utrata prawa wykonywania zawodu lekarza,robiłam dla dobra pacjentów,chcąc ustrzec ich przed podejmowaniem pochopnych i nie do końca przemyślanych decyzji w sprawie „szczepień” przeciwko covid-19,które jak już wiadomo obecnie nie chroniły przed śmiercią ani hospitalizacją z powodu covid-19,nie przerywały transmisji wirusa i spowodowały wiele śmierci i wiele działań niepożądanych u tych,którzy przyjęli te preparaty.Wiedzę naukową ,którą posiadłam na ten temat nie zostawiłam dla siebie, tylko podzieliłam się z Wami.

Dlatego zwracam się do Was z prośbą-jeżeli komukolwiek moja wiedza pomogła w podjęciu świadomej decyzji w sprawie” niezaszczepienia się” lub swojego dziecka przeciwko covid-19 o wsparcie finansowe,które jest potrzebne na pomoc prawników w mojej walce o prawdę.

Wierzę z całego serca,że prawda zwycięży!


Tutaj link do zrzutki:

https://pomagam.pl/am9trm

APEL do Polaków w sprawie groźnych i szkodliwych zmian w: „prawo geologiczne i górnicze”.

APEL do Polaków w sprawie projektu ustawy 3238

Date: 17 luglio 2023Author: Uczta Baltazara 7 Commenti

Projekt ustawy nr 3238 (prawo geologiczne i górnicze oraz inne ustawy) po przegłosowaniu przez Sejm w czerwcu, 13 lipca został odrzucony przez Senat. A to oznacza, że wraca do Sejmu i tym razem może zostać przyjęty na posiedzeniu 28.07. Ten po cichu wprowadzany projekt stanowi zagrożenie dla Polski, dla naszego życia i zdrowia.

Zagrożenia:

Zniszczenie Polski

Protestujmy – wysyłajmy do posłów maile i listy pocztą!

Ta ustawa to początek lawiny – wiąże się z wieloma innymi aktami prawnymi, o czym się głośno nie mówi m.in. z Dyrektywą CCS PE wdrażania technologii zatłaczania pod ziemię CO2 (czyli spalin) – istnieje już mapa z wydzielonymi VIII obszarami, gdzie można to w Polsce robić!!! Te obszary to 75% kraju! Na tych terenach znajdują się zasoby wody pitnej!

Utrata zdrowia

Nie będzie naszej zielonej Polski – będzie tu śmietnik Europy, spalarnie śmieci, sprężone spaliny do zatłaczania, będzie pustka – na takiej ziemi nic nie urośnie. Zatłaczanie CO2 (czyli spalin) pod ziemię wyklucza możliwość, poszukiwania i eksploatacji gazu ziemnego i ropy oraz wykorzystanie geotermii jako źródła energii. Ludzie – jaka to ekologia? – potencjalny wyciek spalin to katastrofa dla środowiska. W Polsce ponoć już buduje się 70 spalarni śmieci. Będą limity wody pitnej: to będzie dramat, a likwidacja solanek i wód termalnych pozbawi nas możliwości leczenia i regeneracji.

Utrata własności prywatnej

Na terenach, o których mowa (czyli prawie wszędzie) będą nas wywłaszczać bez odszkodowania i bez możliwości odwołania się; będzie zakaz budowy domów i remontów. Wszystkie pozostałe zagrożenia przedstawione są w piśmie-proteście do posłów.

Inne prawa i ich łamanie

Ustawa łamie również nasze konstytucyjne prawa – do życia, bezpieczeństwa, ochrony zdrowia oraz prawa i wolności określone w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (o ile mi wiadomo – jeszcze nikt jej nie zlikwidował): zakaz tortur, zakaz niewolnictwa (gdy nam zabiorą własność, staniemy się niewolnikami), prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego, poszanowanie życia prywatnego.

Demokracja

I jeszcze jedno – słowem „demokracja” szafuje się w mediach na okrągło – kiedyś naliczyłam w ciągu 5 minut 10 razy. I nie jest w tej chwili ważne, co o tym sądzę. Ale nawet szczątkowej demokracji nie ma bez aktywności obywateli. O swoje prawa musimy się upominać, bo każda władza ma zwyczaj chodzić z prawem na skróty, gdy nie czuje się kontrolowana.

Od nas dużo zależy

Wysyłajmy pisma do posłów! To działa! Podobno senatorzy byli zaskoczeni ilością maili. Może i posłowie się opamiętają – ich obowiązek to stać po stronie Polski i Polaków. Nie wolno im głosować przeciwko interesom narodu! Pisma z protestem można pobrać na stronie mecenas K. Tarnawy-Gwóźdź: jest tam apel, żeby wysyłać je wraz z mapką obszarów do zatłaczania upiornych spalin. Podając informacje, korzystałam z tych materiałów, w tym z diagnozy inż. Teresy Adamskiej prezesa Stowarzyszenia Centrum Rozwoju im. Eugeniusza Kwiatkowskiego.

Jagna, czytelniczka “Uczty Baltazara”

3 pismo-protest do posłów pod linkiem poniżej:

https://kasiatarnawa.pl/pisma-do-pobrania/embed/#?secret=bpbqIRRt4j#?secret=4rPnFWbSa8

[można skopiować – lub wziąć z oryginału. md]

***
Mapka zagrożeń na stronie 15 rządowego PDF: «ROZPOZNANIE FORMACJI I STRUKTUR DO BEZPIECZNEGO GEOLOGICZNEGO SKŁADOWANIA CO2 WRAZ Z ICH PROGRAMEM MONITOROWANIA (STRESZCZENIE)»:
https://skladowanie.pgi.gov.pl/twiki/pub/CO2/WebHome/sekw-pods.pdf

***

VIDEO – Relacja mec. Tarnawy-Gwóźdź pod linkiem: https://pl1.tv/title/druk-3238-zostal-w-nocy-odrzucony-przez-senat/

500 +, 800+ pobiera ponad 200 tysięcy Ukraińców

500 +, 800+ pobiera ponad 200 tysięcy Ukraińców

500+-pobiera-ponad-200-tysiecy-ukrainy

500 plus pobiera 211,8 tysięcy obywateli Ukrainy przebywających w Polsce, a świadczenie “Dobry start” przekazano do 150 tysięcy osób – poinformowało Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej.

Warunkiem przyznawania świadczeń jest legalny pobyt obywatela Ukrainy na terytorium Polski. Według danych na dzień 28 czerwca 2023 roku zawartych w Centralnej Bazie Beneficjenta wynika, iż 1 256 898 obywateli Ukrainy otrzymało jednorazowe świadczenie 300 zł.

Do otrzymania pomocy są uprawnione osoby, które wjechały legalnie na terytorium Polski w okresie od dnia 24 lutego 2022 roku oraz zostały wpisany do rejestru PESEL. Jak wskazywano w ustawie, to świadczenie “na utrzymanie, w szczególności na pokrycie wydatków na żywność, odzież, obuwie, środki higieny osobistej oraz opłaty mieszkaniowe”.

Według stanu na koniec maja br., świadczenie 500 plus pobierało 211,8 tys. osób, rodzinny kapitał opiekuńczy – 29,1 tys. osób, dofinansowanie do pobytu dziecka w instytucji opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 w wysokości 400 zł miesięcznie – 1,3 tys. osób. Według stanu na 31 grudnia 2022 roku świadczenie “Dobry start” pobrało 150 tys. osób.

1 stycznia 2024 r. świadczenie 500 plus zostanie zastąpione kwotą 800 zł.

oprac. (kk) 17.07.2023

Bp Strickland: Nadeszły czasy prześladowań wewnątrz Kościoła. Musimy być gotowi na męczeństwo

Bp Strickland: Nadeszły czasy prześladowań wewnątrz Kościoła. Musimy być gotowi na męczeństwo

nadeszly-czasy-przesladowan-wewnatrz-kosciola

„Ignacemu, Ireneuszowi oraz wielu innym męczennikom mówiono: bądź cicho lub zmień swoje nauczanie albo stracisz życie. Nie mogli zmienić swojego nauczania, podobnie jak ty i ja” – podkreśla biskup Joseph Strickand z Tyler w Teksasie, przekonując, że podobne nastawienie – choć nie wyrażone tak drastycznie – panuje dzisiaj wewnątrz Kościoła.

Amerykański hierarcha w rozmowie z serwisem LifeSiteNews odniósł się do pozytywnego nastawienia wielu katolików do trwającej „reformy” doktrynalnej i duszpasterskiej w Kościele. Jak zauważył, z afirmacją przewrotnej nauki idzie w parze pogarda wobec osób, które sprzeciwiają się zmianom zgodnym z „duchem tego świata”. Jako najdobitniejszy przykład omawianego procesu biskup wymienił Drogę Synodalną, a więc heretycki plan niemieckiego episkopatu, polegający m.in. na zmianie podejścia do ludzkiej seksualności i sposobu zarządzania Kościołem czy też pozorach udostępnienia posług kapłańskich kobietom.  

Często ludzie zarzucają mi bycie radykalnym tradycjonalistą, podczas gdy ja tylko czytam im na głos Katechizm – wyjaśnił bp Strickland. – Ci sami ludzie z reguły przekonują, że trzeba ponownie zinterpretować Pismo Święte, że Katechizm w wielu miejscach się myli, że tego wymaga rozwój – zauważył, podkreślając jednocześnie, że prawda „się nie zmienia”.

Prawda nie przekształca się w jakiś nowy podmiot. Prawdą jest Jezus Chrystus. W tym co głoszę tylko to mnie obchodzi: mówić Kim jest i czym jest światło, które przynosi na ten świat – podkreślił. Wyjaśniając dzisiejsze zamieszanie doktrynalne wewnątrz Kościoła, a co za tym idzie, głębokie podziały wewnątrz samych katolików, bp Strickland przywołał przykład św. Ireneusza z Lyonu, Ojca i Doktora Kościoła z II wieku, który napisał dzieło Przeciw herezjom.

Nic się w zasadzie od tamtych czasów nie zmieniło – przekonywał hierarcha, porównując walkę Kościoła starożytnego z herezją gnostycką z obecnymi kryzysami w Kościele. – Zmieniają się etykiety, zmienia się taktyka. Ale prawda się nie zmienia. Nie zmieniają się również błędne nauki, choć przedstawia się je dzisiaj jako coś zupełnie nowego – dodał.

Św. Ireneusz wierność Chrystusowi przypłacił życiem. Podobnie amerykański biskup podkreślił gotowość poniesienia męczeństwa również w dzisiejszych czasach. Hierarcha zaznaczył, że choć nie spodziewa się konieczności dosłownego oddania życia za Chrystusa, to jego zdaniem „wszystko może się zdarzyć w tym szalonym świecie”.

Jeśli będę musiał, umrę jak Ireneusz za głoszenie [prawdy o Jezusie Chrystusie] (…) Ignacemu, Ireneuszowi oraz wielu innym męczennikom mówiono: bądź cicho lub zmień swoje nauczanie, albo stracisz życie. Nie mogli zmienić swojego nauczania, podobnie jak ty i ja – podkreślił. – Wszyscy musimy być gotowi na odrobinę białego męczeństwa – dodał.

Biskup Strickland słynie z piętnowania błędnej nauki wewnątrz Kościoła. Otwarcie sprzeciwiał się m.in. homoagendzie o. Jamesa Martina SJ, wytykał herezje Drogi Synodalnej, bronił świętości życia i nierozerwalności sakramentu małżeństwa, a także przestrzegał Watykan przed współpracą z globalistycznymi agendami, w tym agendą „szczepionkową”. Ostatnio prowadził szturm modlitewny i protest przeciwko bluźnierczej organizacji LGBT+ „Sisters of Perpetual Indulgence”, której członkowie szydzą z katolickich wartości (szczególnie cnoty czystości) oraz przebierają się w stroje przypominające habity.

Niedługo po tym wydarzeniu, Watykan ogłosił przeprowadzenie „wizytacji apostolskiej” w diecezji zarządzanej przez bp Stricklanda.

Źródło: lifesitenews.com

Czy „Toronto Blessing” przynosi owoce Ducha Świętego? A może odchody innego ducha?

Czy Toronto Blessing przynosi owoce Ducha Świętego?

Czy Toronto Blessing przynosi owoce Ducha Świętego?

Od kilku lat narasta w Polsce problem wpływu amerykańskich wspólnot charyzmatycznych na wiernych Kościoła katolickiego. Chodzi tu szczególnie o grupy biorące swój początek w przebudzeniu zwanym Toronto Blessing, które podobno nieprzerwanie trwa do dzisiaj w tym samym miejscu. Na czym to przebudzenie polega?

Od kilku lat narasta w Polsce problem wpływu amerykańskich wspólnot charyzmatycznych na wiernych Kościoła katolickiego. Chodzi tu szczególnie o grupy biorące swój początek w przebudzeniu zwanym Toronto Blessing, które podobno nieprzerwanie trwa do dzisiaj w tym samym miejscu. Na czym to przebudzenie polega?

Toronto Blessing to domniemane wylanie Ducha Świętego na ludzi ze wspólnoty Toronto Airport Christian Fellowship (TACF), wcześniej nazywanej Toronto Airport Vineyard. 20 stycznia 1994 r. podczas kazania pastor Kościoła Zielonoświątkowego, Randy Clark, dał świadectwo o tym, jak „upijał się” Duchem Świętym i miał niekontrolowane napady śmiechu. W odpowiedzi na jego świadectwo zgromadzeni zaczęli się śmiać, warczeć, tańczyć, trząść się, szczekać jak psy, a nawet przewracali się na podłogę niczym sparaliżowani. Doświadczenia te przypisywano Duchowi Świętemu. Pastor John Arnott nazwał to „wielką ucztą Ducha Świętego”. Zjawisku nadano nazwę Toronto Blessing, a TACF przyciągnęła uwagę całego świata.

Wspólnota TACF znana jest z emocjonalnych wybuchów i dziwnych pod kątem psychologicznym zachowań swoich członków. Pastor Arnott zaczął skupiać się niemal wyłącznie na „uczcie Ducha Świętego”. Doświadczenia odgrywały większą rolę niż Pismo Święte. Tego było zbyt wiele nawet dla niezwykle charyzmatycznego Vineyard Movement, który w 1995 r. odciął się od grupy TACF.

Wielu liderów Toronto Blessing twierdzi, że przebudzenie związane z wylaniem Ducha Świętego odbywa się tam nieustannie. Organizują oni nawet wycieczki z całego świata na konferencję Catch The Fire (Złap ogień) za kwotę ok. 100 USD.

Zjawiska nadnaturalne występujące w TACF trudno przypisać działaniu Ducha Świętego. Jak można wytłumaczyć zachowania ludzi udających małpę, kurę, masowe upadki kilkudziesięciu osób w jednym momencie po tym, jak jeden z pastorów macha swoją marynarką, silne konwulsje, przykurcze karku, drżenia całego ciała? Kiedy na to „błogosławieństwo” (ang. blessing) spojrzy się przez pryzmat Pisma Świętego, łatwo stwierdzić, że Biblia nigdzie nie opisuje wydarzeń podobnych do tych z lotniska w Toronto.

Pełny tekst dostępny w miesięczniku Egzorcysta nr 62. [2017]

Komunikat Kurii Łowickiej w sprawie Marcina Zielińskiego

Komunikat Kurii Łowickiej w sprawie Marcina Zielińskiego [2019 rok]

Komunikat Kurii Łowickiej w sprawie Marcina Zielińskiego

Kuria Diecezjalna w Łowicz wydała komunikat informujący, że Marcin Zieliński nigdy nie otrzymał kanonicznej misji do nauczania.

Ordynariusz miejsca zajął oficjalne stanowisko w sprawie działalności fałszywego charyzmatyka Marcina Zielińskiego. Z komunikatu Kurii Łowickiej jednoznacznie wynika, że Marcin Zieliński nie ma poparcia władz Kościelnych dla swojej działalności. Stanowisko Biskupa miejsca w odniesieniu do tej sprawy jest stanowiskiem Kościoła.

Marcin Zieliński

===================================

mail: A tymczasem podniecone gadanie tego młodego człowieka ma wsparcie:

Zrealizowano przy użyciu środków zakupionych dzięki dofinansowaniu Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030.

Marcin Zieliński – Fałszywy charyzmatyk. Langusta na palmie…

Marcin Zieliński – Fałszywy charyzmatyk zdemaskowany!

https://zwiedzeni.pl/marcin-zielinski-falszywy-charyzmatyk-zdemaskowany/

Marcin Zieliński – Fałszywy charyzmatyk zdemaskowany!

Film pokazujący prawdę na temat posługi Marcina Zielińskiego – część 1

Spis tematów

00:00:38 Jakie upomnienia ewangeliczne wykonaliśmy

00:01:20 #1 Korzenie

  • 00:05:33 Początek demonicznego nurtu Toronto Blessing
  • 00:09:26 Przyjęcie namaszczenia od liderów nurtu Toronto Blessing
  • 00:11:06 Jak Ksiądz odniesie się do nakładania rąk na głowę przez osoby świeckie? (ks. Marian Rajchel)
  • 00:12:20 Pogoń za znakami i cudami
  • 00:14:40 Jak Ksiądz odniesie się do pragnienia daru wskrzeszania zmarłych? (ks. Marian Rajchel)

00:17:25 #2 Wspólnota

  • 00:20:38 Manifestacje występujące u uczestników spotkań
  • 00:28:07 Czy można modlić się wstawienniczo nie będąc w stanie łaski uświęcającej? (ks. Marian Rajchel)
  • 00:29:27 Czy dobre jest dopuszczanie do modlitwy wstawienniczej protestantów? (ks. Marian Rajchel)
  • 00:30:23 Techniki okultystyczne: metoda Secret i podświadomości Murphy’ego
  • 00:33:06 Wykorzystywanie wizerunku ks. Piotra Glasa, ks. Dominika Chmielewskiego i o. Józefa Witko
  • 00:37:08 Wyniki ankiety „Czy grupa w której jestem jest sektą?”
  • 00:38:28 Tożsamość wspólnoty „Głos Pana”

00:39:10 #3 Matka Boża

  • 00:42:00 o. Remigiusz Recław na temat mówienie o Matce Bożej
  • 00:44:16 Jak Ksiądz ustosunkuje się do lekceważącego traktowania Maryi? (ks. Marian Rajchel)
  • 00:46:46 Fałszywa maryjność na pokaz
  • 00:48:26 Analiza serii „Maryja oczami faceta” opublikowanej na kanale o. Adama Szustaka „Langusta na palmie”

00:49:52 #4 Postawa

  • 00:52:16 Czy Duch Święty działa we wspólnocie gdzie panuje dominacja lidera? (ks. Marian Rajchel)
  • 00:55:20 Promocja w mediach

00:56:27 #5 Nauczania

  • 00:56:30 Głoszenie Ewangelii Sukcesu
  • 00:57:20 Przykładowe nauczania o chorobie i uzdrowieniu
  • 00:57:57 Przykładowe nauczania o zstąpieniu Ducha Świętego
  • 00:58:13 Przykładowe nauczania o darze języków

00:59:42 #6 Posługa

  • 01:03:43 Fałszywe uzdrowienia, nawroty choroby
  • 01:05:58 Czy uzdrowienie, po którym nastąpił nawrót choroby pochodzi od Boga? (ks. Marian Rajchel)
  • 01:09:33 Czy można na Panu Bogu wymuszać uzdrowienie modląc się do skutku? (ks. Marian Rajchel)
  • 01:09:33 Czy można na Panu Bogu wymuszać uzdrowienie modląc się do skutku? (ks. Marian Rajchel)

Manifestacje demoniczneMarcin Zieliński

Nasze miliony na oazę Henryka Kowalczyka. Bogaty przelew dla „Centrum Krucjaty Wyzwolenia Człowieka”.

Nasze miliony na oazę Henryka Kowalczyka. Bogaty przelew dla „Centrum Krucjaty Wyzwolenia Człowieka”. Od nas!!

miliony-na-oaze-henryka-kowalczyka-centrum-krucjaty-wyzwolenia-czlowieka

————————–

Obok otwartego w czerwcu budynku powstały ogród z biblijnymi roślinami oraz ścieżka dydaktyczna, która ma prowadzić do „nawrócenia ekologicznego”

————————————————

…aby przeciwstawiać się „wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa”.

==================================

Mateusz Morawiecki kolejny rok z rzędu przyznał potężną dotację z rezerwy budżetowej na „Centrum Krucjaty Wyzwolenia Człowieka”. To baza konferencyjno-noclegowa w Krościenku nad Dunajcem. Zbudowana przez oazowy ruch Światło-Życie, działa w nim minister Henryk Kowalczyk. W ciągu trzech lat z rządu popłynęło tam niemal 29 mln zł.

Mateusz Morawiecki kolejny raz przyznał potężną dotację na ”Centrum Krucjaty Wyzwolenia Człowieka”, w którą angażuje się minister Henryk KowalczykŹródło: EPA, PAP, oaza.pl, fot: Oprac. WP

Premier decyzją z 26 maja 2023 r. zdecydował o przekazaniu 8 995 300 zł z rezerwy budżetowej dla Stowarzyszenia Diakonia Ruchu Światło-Życie na „Etap III budowy: Centrum Krucjaty Wyzwolenia Człowieka” – wynika z informacji Wirtualnej Polski.

Ruch oazowy nie musiał długo czekać na decyzję. Wniosek o wsparcie wpłynął do szefa rządu w połowie marca. Został rozpatrzony w mniej niż dwa miesiące.

Niemal 9 mln zł tegorocznego wsparcia, to nie jedyne środki z rezerwy budżetowej, które popłynęły do oazy. Premier sięgnął do środków zarezerwowanych na nieprzewidziane wydatki również w 2021 i 2022 roku, przelewając kolejno 9 950 000 zł i 9 979 000 zł.

Jak wynika z szacunków Wirtualnej Polski, łącznie od 2021 r. „Centrum Krucjaty Wyzwolenia Człowieka” otrzymało 29 mln zł z publicznej kasy. Ruch Światło-Życie na stronie internetowej prowadzi cały czas zbiórkę na budowę centrum. Dotychczas darczyńcy wpłacili nieco ponad 35 tys. zł. To 830 razy mniej niż wydał premier Mateusz Morawiecki.

Czym będzie centrum, na które premier przeznaczył tak gigantyczną kwotę?

„Na szczycie Kopiej Górki powstanie budynek o charakterze konferencyjno-szkoleniowym, posiadającym pokoje i miejsca noclegowe dla 120 osób. Budynek będzie posiadał sale spotkań (jedna dla 120 osób, dwie sale każda dla 50 osób) oraz zaplecze gastronomiczne w postaci kuchni i jadalni. (…) Obiekt Centrum Krucjaty Wyzwolenia Człowieka będzie służył całemu Ruchowi Światło-Życie i zapewni tak brakujące zaplecze noclegowe w tym miejscu” – czytamy na stronie internetowej oazy.

Oaza ministra Kowalczyka

O pieniądze na budowę centrum zabiegał Henryk Kowalczyk. Były wicepremier i szef resortu rolnictwa, obecnie minister bez teki, od lat działa w katolickim Ruchu Światło-Życie.

Portal oko.press – który informował o poprzednich transzach dofinansowania – podkreślał, że polityk PiS angażował się również w Krucjatę Wyzwolenia Człowieka. Ta ma wspierać walkę z uzależnieniami, m.in. alkoholizm. W myśl słów Jana Pawła II, aby przeciwstawiać się „wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa”.

oaza.pl

Projekt budynku Centrum Krucjaty Wyzwolenia CzłowiekaŹródło: oaza.pl

– Ważne jest, aby to dzieło się rozszerzało, bo w ten sposób buduje się kulturę i atmosferę trzeźwości (…) powinno być jak najwięcej osób należących do Krucjaty Wolności Człowieka, czyli takich, które w sposób dobrowolny ofiarują swoją abstynencję, dając świadectwo, i w sposób nadprzyrodzony pomagają tym, którzy są uzależnieni – to jedna z wypowiedzi Kowalczyka z czerwca 2021 roku cytowana przez portal.

Były wicepremier na placu budowy sam przyznał, że zabiegał o środki u szefa rządu.

– Bardzo się cieszę, że udało się namówić pana premiera Mateusza Morawieckiego do wsparcia tej budowli. To jest niezwykle ważne (…) Powiem szczerze, że nie trzeba było długo namawiać – mówił.

Oko.press ujawniło też, że sam Kowalczyk jeszcze jako minister środowiska dał zielone światło dla projektu Centrum Ekologii Integralnej.

Ruch otrzymał 13 mln złotych dotacji z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na centrum edukacyjno-szkoleniowe.

Obok otwartego w czerwcu budynku powstały ogród z biblijnymi roślinami oraz ścieżka dydaktyczna, która ma prowadzić do „nawrócenia ekologicznego” – informował portal.

„Bankomat Morawieckiego”

Wnioski o dotacje i wydatki z rezerwy budżetowej prześwietlili politycy Platformy Obywatelskiej w poselskiej kontroli.

– Rezerwa ogólna budżetu państwa ma służyć pomocy ludziom. Z założenia to pieniądze dedykowane przez rząd do sytuacji nadzwyczajnych, nieprzewidywalnych, które pojawiają się nagle. Mają służyć rozwiązywaniu tych problemów – mówi Marcin Kierwiński.

Biskupi apelują do polityków i mediów przed wyborami

– Okazuje się, że w Polsce rządzonej przez PiS te pieniądze służą wyłącznie wybranym ludziom związanym z PiS. Na palcach jednej ręki można znaleźć projekty, które niwelują skutki nadzwyczajnych okoliczności – dodaje sekretarz generalny PO.

Ruch Światło-Życie jest katolicką organizacją, popularnie nazywaną Oazą lub ruchem oazowym. Jej korzenie sięgają lat 50.

Władze ruchu są wybierane przez biskupów, z kolei majątek organizacji jest majątkiem Kościoła. Ruch działa na dwóch poziomach – centralnym i diecezjalnym. Osoba odpowiedzialna za szczebel centralny powoływana jest przez Konferencję Episkopatu Polski.

Patryk Michalski, dziennikarz Wirtualnej Polski

Wieść się niesie po Azji, inżynierowie i eseiści się już pakują… PR & Citizenship in Poland | Poland Visa For Pakistani & Indian | Poland Work Permit….

Wieść sie niesie po Azji, inżynierowie i eseiści się już pakują….

PR & Citizenship in Poland | Poland Visa For Pakistani & Indian | Poland Work Permit | Student Visa

Data premiery: 15 lip 2023 #StudyInPoland #PolandVisa #WorkPermit

To obtain PR and citizenship in Poland, you will need to follow specific procedures and meet certain requirements.

Permanent Residency Permit (Czasowa Karta Rezydencji): After living legally in Poland for 5 years, you can apply for a permanent residency permit.

Citizenship: After holding a permanent residency permit for a certain period (typically three years), you may be eligible to apply for Polish citizenship.

Call us if you are interested to study or work in Poland.

🇪🇺 Twelve Consultants – Europe Office

Kamala Harris: Jeżeli zredukujemy populację, będziemy oddychać czystym powietrzem

Kamala Harris: Jeżeli zredukujemy populację, będziemy oddychać czystym powietrzem

zredukujemy-populacje-bedziemy-oddychac-czystym-powietrzem

„Inwestując w elektryczne pojazdy, czystą energię i redukując populację spowodujemy, że więcej naszych dzieci będzie oddychać czystym powietrzem” – powiedziała wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, Kamala Harris. Rządowe media ruszyły prostować rzekomą gafę, tłumacząc, że demokratycznej polityk chodziło o „redukcję zanieczyszczeń” (ang. pollution).
W piątek Harris wygłosiła przemówienie na Coppin State University w Baltimore w stanie Maryland, w którym opisała plany Demokratów dotyczące ograniczenia emisji gazów cieplarnianych o połowę do 2030 r. i osiągnięcia zerowej emisji netto do 2050 r.

W pewnym momencie polityk stwierdziła, że celem zeroemisyjnych strategii jest również…redukcja populacji. „Inwestując w elektryczne pojazdy, czystą energię i redukując populację spowodujemy, że więcej naszych dzieci będzie oddychać czystym powietrzem” – powiedziała.
W oficjalnym transkrypcji przemówienia Białego Domu słowo „populacja” (ang. population) zostało przekreślone i zastąpione słowem „zanieczyszczenie” (ang. pollution), które chciała powiedzieć Harris. Waszyngton konsekwentnie odmawia komentarza w sprawie.

Nagranie zrobiło furorę w sieci. „Czy należysz do populacji, którą [Harris – red.] chce zredukować?” – pytał kongresmen Thomas Massie, republikanin z Kentucky. Z kolei niedoszła gubernator Georgii, Marjorie Taylor Greene, zapytała: „Co rozumiesz przez zmniejszenie populacji? Aborcję? Wspomagane samobójstwo? Lub jakie inne środki sugerujesz, aby pomóc zdrowiu publicznemu?”.

Republikański senator z Missouri, Eric Schmitt, dodał: „Wiceprzewodnicząca Kamala Harris mówi na głos to o czym szepczą podobni jej alarmiści klimatyczni, promotorzy antyludzkich ideologii”.

Nie rozsądzając kwestii ew. pomyłki wiceprezydent USA, należy jednakowoż zauważyć, że administracja Joe Bidena jest jednym z największych promotorów radykalnej polityki aborcyjnej w historii. Obecna administracja daje zielone światło aborcjom do 9 miesiąca, pozwala pracownikom poczty dostarczać pigułek poronnych, staje w obronie precedensu aborcyjnego Roe vs. Wade, grozi odebraniem funduszy placówkom medycznym odmawiającym przeprowadzania dzieciobójstwa, używa narzędzi administracyjnych do prześladowania środowisk pro-life, a także uzależnia zagraniczną pomoc humanitarną od zawarcia w jej programach zapisów pro-aborcyjnych.

Źródło: neewsweek.com / dailymail.co.uk / Twitter.com

Ruch charyzmatyczny jako odrodzenie średniowiecznej herezji Joachima z Fiore

Ruch charyzmatyczny jako odrodzenie średniowiecznej herezji Joachima z Fiore

Michał Krajski 4.07.2018. [z mojego Archiwum MD]

Jacek Schmidt, uczestnik i późniejszy historyk i krytyk „odnowy charyzmatycznej” w Polsce, zauważa, że prowadzi ona do tworzenia Kościoła Ducha, nowego uniwersalnego „kościoła” ponad wyznaniami i denominacjami, który będąc traktowany jako duchowy ekumenizm, jest tak naprawdę nawiązaniem do herezji Joachima z Fiore[1].

Jest to niezwykle interesująca uwaga, tym bardziej, że pochodzi od osoby, która była wcześniej zaangażowana w ten ruch. Joachim z Fiore był cysterskim mnichem, który żył w XII w. Jego nauki zostały potępione i przyczyniły się do powstania gnostyckich sekt XIII w. do których nawiązywali protestanccy reformatorzy.

Najsłynniejszą ideą Joachima był trójpodział dziejów na okres Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego. W ramach tej historiozofii wyjaśniał, że w okresie Boga Ojca, który trwał od Abrahama do Odkupienia, obowiązywało prawo, Stary Testament, służba i wiedza, a lud wybrany skupiony był na synagodze. Następnie nastał okres Syna Bożego, który był czasem Ewangelii, Nowego Testamentu, łaski, wiary i mądrości. Miał trwać 42 pokolenia (tyle samo, co od Abraham do Chrystusa), a lud wybrany zgromadził się w Kościele.

Następnie miał przyjść okres Ducha Świętego, który miał się rozpocząć jeszcze za czasów Joachima. Czas ten miał się charakteryzować pełną wolnością, kiedy wybrani będą żyć tylko potrzebami ducha, zniknie obecny Kościół wraz z klerykalnymi instytucjami i sakramentalnymi formami i zapanuje kościół duchowy, złożony z ludzi duchowych, świętych, którzy zastąpią biskupów, obecne obrzędy nie będą już potrzebne, nastanie swoboda kultu, a człowiekowi zostanie objawiona Ewangelia Wieczna, niespisana, która ma charakter duchowy i zostanie wyryta w ludzkich sercach.

Znamienne, że w XX w. studia nad myślą Joachima niezwykle się rozwinęły. W 1982 r. powstało Międzynarodowe Centrum Studiów nad Joachimem z Fiore (Centro Intemazionale di Studi Gioachimiti) z siedzibę w San Giovanni in Fiore (Kalabria). Co pięć lat organizowane są Międzynarodowe Kongresy poświęcone jego myśli. Instytuty badawcze z całej Europy organizują w różnych krajach specjalistyczne seminaria (w 1990 w Berlinie, w 1991 w Bad Homburg, w 1992 w San Giovanni in Fiore, w 1993 w Pradze, w 1996 po raz drugi w San Giovanni in Fiore i w 1998 w Paryżu).

Słusznie Jan Grzeszczak zauważa: „Wydaje się, że właściwym kluczem do zrozumienia zjawiska wzrostu zainteresowania opatem z Fiore, jest uświadomienie sobie przez środowiska naukowe istotnego wpływu Joachima na europejską kulturę. Ten proces, zainicjowany na początku XX wieku przez autorów takich jak H. Grundmann, doprowadził dzisiaj do powstania swego rodzaju wspólnoty kompetentnych badaczy i miłośników Joachima z Fiore, którzy poprzez prowadzone badania, często o charakterze interdyscyplinarnym, i uczestnictwo w zakrojonych na szeroką skalę projektach, przyczyniają się do prowadzonej w fachowy sposób popularyzacji duchowego dziedzictwa tego odległego czasowo, ale bliskiego nam kulturowo autora”[2].

Jan Grzeszczak zwrócił także uwagę na to, że Johann Valentin Andrea, a więc postać kojarzona z powstaniem Różokrzyża, powoływał się na Joahima z Fiore[3].

Badania na ten temat podjęli zarówno katoliccy jak i protestanccy teolodzy. Przykładowo po stronie katolickiej byli to Henry de Lubac i Hans Urs von Balthasar, a po stronie protestanckiej Jürgen Moltmann, który tę myśl przejął i rozwijał. Lubac napisał na temat tego średniowiecznego autora opracowanie złożone z dwóch tomów. Chociaż krytykował go, to jednak był pod jego wielkim wrażeniem, skoro napisał: „Stopniowo odkrywałem jednak wielkość jego wpływu i dziwiłem się tym bardziej temu, że historycy teologii przywiązywali do niego tak niewiele uwagi”[4].

Lubac ma rację, kiedy twierdzi, że myśl Joachima legła u podstaw wielkiego procesu sekularyzacji chrześcijaństwa, gdzie punktem kulminacyjnym był Hegel, niemiecki romantyzm oraz utopijne i rewolucyjne mesjanizmy. Trzeba tylko dodać, że chodzi tu więc o protestanckie, a tak naprawdę różokrzyżowe i masońskie poglądy[5].

Warto wiedzieć, że podobne poglądy do Joachima z Fiore głosiło wielu innych fałszywych mistyków w XIII i XIV w. Na początku XIII w. działali choćby Amalryk z Bène i Ortlieb ze Strasburga, którzy wprost opowiadali się za panteizmem. W tym czasie powstało bądź rozwinęło się także wiele gnostyckich sekt takich, jak sekta katarów, albigensów, waldensów, begardów i beginek (choć ci ostatni tylko częściowo ulegli herezji i jako ruch zostali później zrehabilitowani). Sobór w Vienne w dekrecie Ad nostrum z 1312 r. potępił je wszystkie pod wspólną nazwą „herezji wolnego Ducha”. Pojawiły się w nim wręcz słowa, że istnieje coś takiego, jak „Bractwo Wolnego Ducha”, groźna sekta walcząca z Kościołem katolickim.

Historycy mają wątpliwości, czy działała taka zorganizowana grupa. Nie ma to jednak znaczenia, bo ważniejsze jest to, że w tym czasie pojawili się w chrześcijańskiej Europie panteiści, a więc poganie, działający w pojedynkę lub w małych kręgach, którzy twierdzili, że są prawdziwymi chrześcijanami. To ich postulaty podjął Jan Wiklef a następnie Jan Hus, Luter, Kalwin i inni.

Analizując fenomen pentekostalizmu widać, że w jego ramach głosi się to samo, czego nauczał Joachim i mu podobni. Pentekostalizm, a później „katolicki ruch charyzmatyczny” wiązał się z przebudzeniem mistycznym, które miało miejsce w Kościele także w XIII i XIV w. (jak wiemy skończyło się to tragicznie – reformacją i utratą wiary katolickiej przez całe narody). Początek tego ruchu datuje się na 31 grudnia 1901 r., kiedy to pastor metodystyczny Charles F. Parham modlił się z grupą ludzi w prowadzonej przez siebie szkole biblijnej Bethel Bible w Topeka. Wówczas Agnes Ozman, jedna z uczennic, po modlitwie z włożeniem rąk zaczęła mówić innymi językami. Ważną datą jest także 6 kwietnia 1906 r., kiedy to przy Azusa Street 312, w Los Angeles, miało dojść do Nowej Pięćdziesiątnicy, kiedy to uczestnicy przeżyli „chrzest w Duchu”. Tam z kolei działał Wiliam Joseph Seymour, uczeń Parhama, założyciel wspólnoty charyzmatycznej, która stała się tak sławna, że Seymour zyskał przydomek „ojca ruchu zielonoświątkowego”.

John L. Sherrill, słynny pisarz amerykański, którego opracowania są zaliczane do klasyki ruchu charyzmatycznego, w sposób niezwykle znamienny opisał ten ruch. Przywołał bowiem słowa dr. Henrego Pitneya van Dusena, ówczesnego prezydenta Union Theological Seminary w Nowym Yorku, który powiedział: „Czuję, że ruch zielonoświątkowy z tym wielkim naciskiem na Ducha Świętego nie jest zaledwie kolejnym ożywieniem religijnym. Jest to rewolucja, którą można porównać do powstania pierwotnego Kościoła apostolskiego i do reformacji protestanckiej[6].

Następnie Sherril podkreślił, że Dusen sądził nawet, że nie można porównywać tego ruchu do głównych wyznań protestanckich, jak prezbiterianizm czy metodyzm. Jest to bowiem coś więcej, co zestawić można najwyżej z katolicyzmem i prawosławiem[7].

Nie są to wcale uwagi „na wyrost”, głoszone przez entuzjastę nowych idei. Żeby się o tym przekonać wystarczy spojrzeć na historię protestantyzmu. Od czasów reformacji przybierał on przeróżne formy. Od początku podzielił się na dwie wielkie gałęzie luteranizmu i kalwinizmu, z których następnie wykluwało się wiele odłamów i sekt. Liczba protestanckich zborów rosła w tempie niespotykanym. Liczyć je należy w dziesiątkach tysięcy, choć oczywiście wśród nich wymienia się kilka głównych gałęzi. Oceniając pentekostalizm trudno jednak widzieć w nim tylko jeszcze jedną z wielu sekt czy denominacji.

Ze względu na problem zaklasyfikowania go do jakiejkolwiek istniejącej gałęzi, mówi się o nim jako o nowym ruchu protestanckim, który sam skupia tysiące zborów. Do pewnego czasu można go było zresztą tak postrzegać. Przez lata zielonoświątkowcy byli bowiem nieakceptowani przez innych protestantów i traktowani jako przedstawiciele nowej sekty. Nie chciano z nimi rozmawiać, ani tym bardziej się nimi inspirować. Kiedy tylko pojawiał się ktoś, w łonie jakiegoś zboru, kto mówił o charyzmatach, wyrzucano go. Zielonoświątkowcy w reakcji na to, zakładali własne zbory i stanowili faktycznie kolejną, wyizolowaną gałąź, jak luteranie i kalwini (nawet wtedy jednak traktowali swoje wspólnoty raczej jako „parafie” światowego kościoła, niż odrębne „kościoły”).

Kiedy zauważono jednak, że tradycyjne denominacje w bardzo szybkim tempie tracą wyznawców, a pentekostalizm przeciwnie, zyskuje błyskawicznie zwolenników, doszło do zjawiska, które Sherrill nazwał „padaniem murów”. Polegało ono na tym, że coraz więcej klasycznych zborów protestanckich otwierało się na duchowość właściwą zielonoświątkowcom. W ten sposób następowała pentekostalizacja większości odłamów protestanckich. Zaczęło się to w latach 50-tych i było związane z tzw. II falą pentekostalizmu, którą wyróżniało jeszcze większe kładzenie nacisku na nadprzyrodzone dary i modlitwy o uzdrowienie[8].

Nie sposób dojrzeć podobnego zjawiska „luteranizacji”, czy „kalwinizacji”. Wynika to zaś z tego, że od początku zielonoświątkowcy nie traktowali siebie jako oddzielnej denominacji, ale jako ruch ponad denominacyjny. Na ich spotkaniach nie tylko mile widziani byli przedstawiciele wszystkich historycznych zborów protestanckich, ale co więcej nie starano się ich nawet nawracać. Chodziło bowiem jedynie o wspólne doświadczenie Ducha Świętego[9].

Uwaga Dusena, że pentekostalizm można zestawić najwyżej z katolicyzmem czy prawosławiem może wprowadzać w błąd, bo sugeruje, że jest to jedno z kilku wyznań chrześcijańskich, w jakiś sposób opozycyjne wobec nich. Tymczasem na spotkaniach Ruchu pojawiali się już na początku XX w. katolicy i prawosławni, których również nie namawiano na zmianę wyznania[10].

Z opowieści Sherrilla wynika, że już pierwsi zielonoświątkowcy traktowali swój ruch nawet jako ponad chrześcijański, który może przyjąć się w innych religiach. Widać to na przykładzie przywołanego przez niego Żyda, który przekonując się do pentekostalizmu, stwierdził: „Bóg przemówił do mnie jako do Żyda i jako do chrześcijanina. Nie ma różnicy. W Jezusie Chrystusie znikają wszelkie podziały”[11]. Dowodzi tego także przenikanie charyzmatyzmu do islamu, w którym powstaje coraz więcej grup podobnych do zielonoświątkowych.

Charakter ruchu zielonoświątkowego świadczy o tym, że ma on na celu przede wszystkim dokonanie rewolucji duchowej w chrześcijaństwie, we wszystkich denominacjach i wyznaniach. Jego rozwój prowadzi do ich upadku bądź całkowitej transformacji. Jest przy tym niezwykle skuteczny. Najliczniejszą grupą protestantów na świecie już dzisiaj są bowiem zielonoświątkowcy, chociaż istnieją zaledwie sto lat. Jest ich bowiem ok. 584 milionów[12], kiedy luteranów jest zaledwie ok. 70 milionów[13].

Jednocześnie postępuje proces „pentekostalizacji” Kościoła katolickiego, który najszybciej dokonuje się w Ameryce Południowej i w Afryce. Już teraz 71% katolików w Panamie deklaruje się jako „charyzmatyczni chrześcijanie”. W Brazylii jest to 58%, a w Hondurasie 55%[14].

Określenie „zielonoświątkowy” odnosi się do Pięćdziesiątnicy, do Zesłania Ducha Świętego. Zielonoświątkowcy uważają wprost, że tworzą Kościół Ducha. W ich pismach można znaleźć uwagi, że przez wieki chrześcijanie ignorowali obecność Ducha Świętego i dopiero oni odkryli Go na nowo. Po epoce Ojca i Syna nastał teraz czas Ducha Świętego.

Nie sposób nie widzieć tutaj koncepcji Joachima z Fiore. Trudno byłoby jednak przypuszczać, że amerykańscy kaznodzieje z XX w. znali myśl cysterskiego mnicha z XII w. Musieli ją od kogoś zapośredniczyć. Dokonać to się mogło dzięki różokrzyżowcom (masonom), którzy czerpiąc z gnozy Joachima, inspirowali protestantyzm, a następnie robili wszystko by stał się on jedynie etapem do stworzenia ezoterycznego chrześcijaństwa przyszłości.

W książce „Luter i różokrzyżowcy” w oparciu o wiele faktów pokazałem, że tak faktycznie było. Ruch Zielonoświątkowy jest właśnie realizacją ich zamierzeń, jest Kościołem Ducha, ezoterycznym chrześcijaństwem przyszłości.

[1] J. Schmidt poświęcił temu tematowi nawet cykl tekstów na blogu „Kościół Ducha – wprowadzenie, cechy odnowy charyzmatycznej”, źródło: http://www.fronda.pl/blogi/tylko-prawda-jest-ciekawa/kosciol-ducha-wprowadzenie-cechy-odnowy-charyzmatycznej,41299.html

[2] J. Grzeszczak, Współczesne badania nad Joachimem z Fiore, Poznańskie Studia Teologiczne, t. IX, 288.

[3] Tamże, 284.

[4] H. de Lubac, Mémoire sur l’occasion de mes écrits, Paris 1992, s. 159n.

[5] Ks. C. Naumowicz, Powab joachimizmu. Interpretacja myśli Joachima z Fiore we współczesnej teologii, Teologia w Polsce 3,2 (2009), 295-296.

[6] J. L. Sherrill, Oni mówią innymi językami, tł. B. Olechnowicz, Gorzów Wielkopolski 2015, 33.

[7] Tamże.

[8] Tamże, 55.

[9] Tamże, 33.

[10] Tamże.

[11] Tamże, 99.

[12] 279 milionów „tradycyjnych” zielonoświątkowców i 305 milionów członków charyzmatycznych „kościołów”. Dane na 2011 r. wynikające z raportu PewResearchCenter, The Pew Forum On Religion & Public Life, Global Christianity, A Report on the Size and Distribution of the World’s Christian Population, źródło: http://www.pewforum.org/files/2011/12/Christianity-fullreport-web.pdf.

[13] Dane na 2005 r., źródło:

http://www.luteranie.pl/o_kosciele/informacje_o_kosciele/statystyka_luteranie_na_swiecie.html.

[14] Raport PewResearchCenter z 2014 r., źródło: http://www.pewforum.org/2014/11/13/chapter-4-pentecostalism/.

Źródła charyzmatyzmu i jego sukces. Pentekostalizm.

Źródła charyzmatyzmu i jego sukces. Pentekostalizm.

Z książki ks. Karola Stehlina Ruch charyzmatyczny. Czy to jest katolickie?  
[Z mego Archiwum:]
Wyd. TE DEUM, Warszawa [warto kupić całą – bardzo aktualna. md] Rozdział II, str. 20  
  Źródła charyzmatyzmu i jego sukces
Gdy w 1984 roku spotkało się 650 przywódców różnych wspólnot [katolickich md] , określili oni Ruch Charyzmatyczny jako katolicką gałąź protestanckiego ruchu Pentekostalizmu (Zielonoświątkowców) .
Pentekostalizm
Pentekostalizm narodził się w Ameryce na początku XX wieku. Protestantyzm w owym czasie znajdował się w wielkim kryzysie: brak gorliwości, duch materialistyczny, wrogość między różnymi wyznaniami protestanckimi (wyznawcy Zwingliego oskarżali wyznawców Lutra o sprzeczności w jego nauce; kalwiniści wypędzali luteranów z krajów misyjnych…), brak jedności wiary: nawet w samej sekcie istniało wiele różnych zdań, w jaki sposób interpretować ten czy drugi tekst Pisma Świętego. Pewien pasterz metodysta, Charles Parham, sądził, że w Nowym Testamencie znalazł odpowiedź na ten kryzys odkrywając, że gorliwość i entuzjazm pierwszych chrześcijan pochodzi przede wszystkim od charyzmatów danych uczniom przez Ducha Świętego. On był dany wiernym przez nałożenie rąk, i to było jakby chrztem w Duchu Świętym, a zewnętrzny znak otrzymania rzeczywiście tego chrztu to charyzmat „mówienia językami”. Dlatego modlił się długo razem ze swoimi uczniami prosząc Pana Boga o łaskę takiego chrztu w Duchu Św. Wreszcie 31 grudnia 1899 roku po raz pierwszy ludzie z jego grupy mówili w nieznanych językach. W ciągu kilku dni, kilkanaście osób poprosiło o chrzest w Duchu Świętym. W momencie, gdy Charles Parham nałożył im ręce na głowy, przeżyli – jak mówią – doświadczenie podobne do doświadczeń apostołów w dniu zesłania Ducha Świętego. Tak narodziła się nowa sekta protestancka: Kościół Ducha Świętego, Kościół Zielonoświątkowy (Pentecostal Church, Pfingstlertum). Różne Kościoły protestanckie ostro występowały przeciw Parhamowi i jego uczniom. Takie nowe nauczanie było w sprzeczności z systemami protestanckimi. Z drugiej strony wielu protestantów opuściło swoje stare wyznania i wstąpili do nowych wspólnot, które początkowo wszystkie nazywały się Ruchem Zielonoświątkowym (Pentecostal Movement). Ale z biegiem czasu przełożeni różnych wspólnot mieli różne i sprzeczne ze sobą zdania co do ważnych punktów nauki religijnej. W ten sposób zakładano coraz więcej wspólnot, sekt neo-protestanckich, z których obecnie jest ok. 2000, z tego w samej Afryce około 1000.
Te sekty mają ten sam fundament, a mianowicie „Chrzest w Duchu Świętym”, charyzmaty, bezpośredni kontakt z Bogiem, który osobiście objawia im znaczenie Pisma Świętego. Zdaje się, że Pan Bóg nie ma zawsze i dla wszystkich tych samych objawień, ponieważ przyczyna takiej ilości sekt leży właśnie w różnorodności i sprzeczności objawień. Charyzmatyk pierwszej sekty charyzmatyckiej otrzymał inne objawienie niż przywódca i dlatego oddzielił się od sekty by założyć swoją. Jeszcze inny chce pogodzić pierwsze i drugie wyznanie tworząc kolejny odłam – i w ten to sposób powstają trzy wyznania: np. Bethania, Nova Bethania, Wielka Bethania. Od 1950 roku, niewiele starych wyznań protestanckich otworzyło się na ruch zielonoświątkowy. Było to kolejną przyczyną tworzenia się coraz to nowych odłamów.
Niezależnie od Parhama w Stanach Zjednoczonych, Evan Roberts w Anglii założył ruch zielonoświątkowy charakteryzujący się tymi samymi fenomenami. W ten sposób można mówić o dwóch źródłach tego ruchu: . USA i rozwój ruchu na terenie Ameryki Północnej, Anglia i rozwój w koloniach brytyjskich (przede wszystkim Australia i Afryka). Wspomnieć należy również o Douglasie Scott’cie, który w 1930 roku przeniósł protestancki charyzmatyzm do Francji i kolonii francuskich, następnie przeniósł się do Belgii, skąd promieniował na Holandię i Niemcy. Aktualnie 80% praktykujących protestantów należy do jednej z sekt związanych z zielonoświątkowcami.
Początek „katolickiego” charyzmatyzmu w USA – rok 1967
Prawdę mówiąc, także ze strony katolickiej droga powrotu do Ducha była przygotowana. Dokonało się przez wylanie Ducha na parę osób oraz poprzez Sobór Watykański II. Podczas sesji w dniu 22 października… kardynał Suenens, moderator Soboru, sprzeciwił się swemu współbratu, utrzymując, że jeśli Duch Święty nie podsyci życia Kościoła, to pojęcia Ludu Bożego i Ciała Chrystusowego, którym Sobór przywrócił pierwotne znaczenie, pozostaną martwą literą. Zaprzeczenie aktualności charyzmatów utrudniłoby samą możliwość istotnego przebudzenia religijnego całości Ludu Bożego . Ruch ekumeniczny w latach 60-tych i Sobór Watykański II wprowadziły do Kościoła nowy rodzaj kontaktu z innymi wyznaniami. Dwa dekrety dotyczą naszego tematu: Unitatis Redintegratio (O zjednoczeniu chrześcijan) oraz deklaracja Nostra Aetate (O stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich). W pierwszym dekrecie mówi się jasno, że szczególną sprawą Soboru musi być przywrócenie jedności chrześcijan. Dekret chwali ruch ekumeniczny, jako dzieło Ducha Świętego i domaga się, żeby wszyscy katolicy uczestniczyli w staraniach zjednoczenia wszystkich Kościołów, czyli Kościoła Katolickiego, Kościołów protestanckich i prawosławnych. Każdy katolik musi poznać i szanować ducha i wiarę braci odłączonych, i co jest bardzo ważne, praktykować dialog, tzn. rozmawiać z każdym na równym poziome (par cum pari agat). Dekret kontynuuje mówiąc, że sposób formułowania wiary katolickiej nie powinien być przeszkodą w dialogu z braćmi. Katolik ma wiedzieć, że Kościoły odłączone mają wielką role w tajemnicy zbawienia. Bowiem duch Chrystusa raczył je wykorzystać jako środek zbawienia. W dekretach Soboru słowo dialog występuje więcej niż 200 razy, lecz nie ma ani jednego słowa, że bracia odłączeni muszą nawrócić się do prawdziwego Kościoła. Nie ma też słowa, które jasno wyrażałoby, że to Kościół Katolicki jest tym jedynym i prawdziwym i dlatego wszystkie inne są fałszywe.
Drugi dekret stwierdza, że przyczyną ekumenizmu w Kościele jest pragnienie całej ludzkości do zjednoczenia. Jak i cały świat, tak i Kościół musi starać się pomóc zjednoczyć wszystkich ludzi. Prezentowano religie niechrześcijańskie, które mniej lub więcej są wychwalane w związku z ich głębokim nauczaniem i ich wkładem w pokój i wolność na ziemi. Wobec Żydów, którzy zarówno dzisiaj jak i dawniej byli nieprzyjaciółmi Chrystusa, katolicy muszą propagować wzajemne poznanie i szacunek przez braterski dialog. Więc to naturalne, że katolicy wierni nauczaniu Soboru Watykańskiego II kierowali się między innymi do zielonoświątkowców, zwłaszcza, że te sekty reprezentują „wielkie bogactwo duchowe„. Widząc takie nadzwyczajne rzeczy, jak mówienie językami, entuzjazm tych wspólnot, intensywną działalność misyjną, atmosferę modlitwy, katolicy byli zaskoczeni, może nawet zachwyceni. Wspólnoty katolickie najbardziej ekumeniczne i zaangażowane w działalność charytatywną jako pierwsze rozpoczęły dialog z ,,kolegami„. Z tego dialogu narodziła się współpraca, a później i wspólna modlitwa. Właśnie w tym okresie te wspólnoty i zgromadzenia redagowały swoje nowe statuty dostosowane do ducha soboru, a więc między innymi tak ekumeniczne, jak to tylko było możliwe. Neokatechumenat otwiera nową kartę w swojej historii: pochwała Soboru oraz charyzmatycznego ruchu w łonie protestantyzmu. W ,,Katechezie” czytamy: Aby się zbawić nie jest koniecznie, aby wszyscy należeli do Kościoła lub przygotowywali się do wstąpienia do niego jako do jedynej Owczarni Chrystusa. I dalej o Kościele przedsoborowym: Zamknęli w pudełku Ducha Świętego, umieścili Go w butelce i zamknęli w rozprawie, nad którą moglibyśmy zapanować, w której mieliśmy wszystkie najczystsze klejnoty poznania Boga… Szczególnie żałosna była prawie całkowita zachowawczość ustalona przez Sobór Trydencki, pokonana dopiero przez Sobór Watykański II. Mogłoby się wydawać, że cała struktura Kościoła, praktyka i liturgia, upadły po edykcie Konstantyna, kiedy to nastąpił napływ mas do Kościoła. Stając się formalizmem czystych obrzędów, tracąc jednocześnie autentyczną żywotność wiary Kościoła pierwotnego, który nareszcie po Vaticanum II odkrywa się na nowo, odzyskując siebie, a czyni to właśnie dzięki ruchowi neokatechumenatu… Z pewnością przywódcy neokatechumenatu otrzymali chrzest w Duchu Sw., może od przyjaciół protestanckich, może od katolików, którzy już otrzymali ten chrzest.
Pewne jest natomiast to, że pierwsi katolicy przyjęli chrzest w Duchu Świętym w 1967 roku w USA w Pittsburgu (Pensylwania).
Zgromadzenie 30 katolickich studentów, bardzo aktywnych, szukających możliwości pogłębienia wiary i życia duchowego: „czegoś brakuje w naszym życiu. Czujemy się jak wysterylizowani”. Spotkali się więc w imię dialogu ze wspólnotą prezbiterian, i w czasie wspólnej modlitwy, widząc atmosferę entuzjazmu i cudownych zdarzeń, zapragnęli uczestniczyć w pełni w doświadczeniu braci, poprosili więc o chrzest w Duchu Świętym. Protestanccy charyzmatycy nałożyli ręce i natychmiast grupie katolików udzielił się dar mówienia językami, otrzymali również dar proroctwa i mądrości oraz nieznane uczucie obecności Kogoś w ich sercu: „Czuliśmy Boga!”. Rozprzestrzenianie się ruchu charyzmatycznego Katolicy, którzy otrzymali chrzest w Pittsburgu, propagowali „to nowe zesłanie Ducha Św.”, kładąc ręce innym katolikom, udzielając tego chrztu w Duchu Sw. Już w tym samym roku pierwsi księża i zakonnicy otrzymują od charyzmatyków ów chrzest. .
1967 USA, 1968 Kanada, 1969 Anglia, 1970 Francja,   1971 Hiszpania.
„Ruch rozprzestrzenia się jak wiatr”. .
1971 we Francji przywódcy Ruchu redagują pierwszą „charyzmatyczną umowę międzyreligijną”, gdzie obiecują współpracę między charyzmatykami wszystkich wyznań chrześcijańskich. . 1972 „druga umowa charyzmatyczna„, mówiąc o współpracy, dążeniu do jedności wyznań i religii w Duchu Św. . 1971-73 założenie najliczniejszych i najważniejszych wspólnot charyzmatycznych, albo zmiana konstytucji już istniejących wspólnot katolickich (charytatywnych, duchowych…) integrując elementy charyzmatyzmu (np. neokatechumenat, Foyer de Charite, Legion Maryi…). Kardynał Suenens staje się oficjalnie pierwszym kardynałem charyzmatykiem. Będzie on obrońcą charyzmatyków we wszystkich problemach z Rzymem, w konfliktach z hierarchią. . 1974-1980 rozprzestrzenienie się Ruchu na wszystkie kraje świata. Intensywna działalność ICCRO, Międzynarodowego Biura Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej. Zjazdy międzynarodowe i międzyreligijne w różnych miastach. . 1980-84 księża, zakonnicy, biskupi charyzmatycy mają coraz więcej wpływu w najważniejszych urzędach Kościoła.
Podsumowując, trzeba stwierdzić, że istota Ruchu Charyzmatycznego polega tylko i wyłącznie na zależności materialnej i formalnej od protestantyzmu, a w szczególności od zielonoświątkowców. Łączy ich przede wszystkim: .
chrzest w Duchu Świętym, . założyciele Odnowy utrzymują intensywne kontakty z przywódcami z ruchu zielonoświątkowego,
. „umowy charyzmatyczne” na początku rozwoju ruchu (1971) sprawiają, że w centrum charyzmatyzmu pracują aktywnie charyzmatycy protestanccy, . takie same modlitwy, taka sama aktywność religijna (nie ma widocznych różnic między spotkaniem modlitewnym charyzmatyków katolickich i protestanckich), . ten sam cel: jedność wyznań w Duchu Świętym, jedność w religii, w której panuje wolność wyznań i jedność uczucia żywej obecności ,,Kogoś” . [kogo? Tym się już nie przejmują… md]