Czarownica katolickiej królowej. WIESZCZBA KRWAWEJ GŁOWY (32).

Andrzej Juliusz Sarwa

WIESZCZBA KRWAWEJ GŁOWY (32)

Czarownica katolickiej królowej

Królowa-matka, jeszcze do niedawna regentka, siedziała na prostym, solidnym drewnianym krześle z czarnego dębu, którego oparcie i siedzisko, wypchane trawą morską, obite było również czarnym niczym heban jaszczurem1, przymocowanym do drewnianej konstrukcji mosiężnymi, grubo posrebrzanymi gwoździami tapicerskimi o okrągłych łebkach bez zdobień, o średnicy co najmniej półcalowej.

Była to kobieta otyła, o – pozornie – pospolitej, nalanej twarzy z podwójnym podbródkiem, policzkach grubo pokrytych różem i obfitych wargach, powiększonych jeszcze żywą czerwienią pokrywającej je barwiczki. Fryzurę miała nieskomplikowaną. Ondulowane, niegdyś jasnokasztanowe, a teraz dość już gęsto przetykane siwizną włosy zaczesane były do tyłu i skryte pod czarną mantylką, tak udrapowaną, iż skrywała ledwie czubek głowy, a większa jej część opadała na kołnierz i plecy.

Biżuterię też miała skromną – złotą obrączkę nałożoną na kciuk prawej dłoni, kolczyki w kształcie łez z osadzonymi w nich okazałymi perłami, zwieszające się z uszu i naszyjnik – również z pereł – okalający jej bawolą nieomal szyję.

Za to suknia prezentowała się wspaniale. Czarna, dość udatnie maskująca bardziej niż obfite piersi i wielgachny brzuch królowej, ozdobiona była ogromnym białym kołnierzem z tiulu i koronki, bardziej przypominającej zwiewną mgiełkę niż tkaninę, wycinanym w zaokrąglone zęby. Takież same, tegoż kroju i barwy, miała i mankiety, sięgające wyżej niż do połowy przedramienia. Wcięcie skromniuchnego dekoltu maskowała czarna atłasowa róża.

Ta pospolitość twarzy, o której wspomnieliśmy wyżej, była jednak myląca. Oczy Marii, ciemnoorzechowej barwy, błyszczały inteligencją, a uśmiech zawierał w sobie mieszaninę uprzejmości i chytrości zarazem. Obserwator jednakowoż nie był w stanie ocenić, co w nim przeważało.

Ci, którzy pamiętali ją z czasów młodości, twierdzili, że była prześliczną, szczupłą i zgrabną dziewczyną, tyle że obecnie królowa nie zachowała nawet śladu dawnej urody.

Kto się Medyceuszce baczniej przyjrzał, musiał dojść do wniosku, iż ma do czynienia z kobietą nie tylko nad wyraz inteligentną, ale i jednocześnie niebezpieczną. Taką, której lepiej schodzić z drogi, albo – jeśli byłoby to niemożliwe – przynajmniej nisko się kłaniać. Możliwie jak najniżej.

W bliskości władczyni, na równie skromnym krześle, siedziała druga kobieta, stanowiąca całkowite – przynajmniej z wyglądu, bo co tam miała w duszy, któż mógł wiedzieć – przeciwieństwo Marii.

Była to niewiasta szczupła, żeby nie powiedzieć chuda. Tak na oko mogąca się zbliżać do pięćdziesiątki. Włosy czarne, smagła cera, ogromne, również czarne oczy bardziej upodabniały ją do Cyganki niż do Włoszki, którą była.

Ubrana była również na czarno, a jedyny jasny akcent tworzył ogromny kołnierz z białej, najdelikatniejszej koronki okalający jej szyję.

Była to wdowa po dopiero co zamordowanym Concinim. Od czasu do czasu nerwowy tik wykrzywiał jej usta. Nie umiała ukryć tego, że się boi, że się bardzo boi. Doskonale bowiem rozumiała, że skoro syn się uratował, to przyszedł czas, by zająć się żoną… czyli właśnie nią, Leonorą Dori, markizą Concini…

Ktoś ostro załomotał do drzwi i, nie czekając na zaproszenie, pchnął je z całej siły, aż rozwarły się na oścież. Stanął w nich, z dłonią na rękojeści szpady, wytwornie ubrany, ale zabezpieczony półpancerzem, faworyt Ludwika XIII, Charles d’Albert, diuk de Luynes, a za nim, w korytarzu, stało jeszcze kilku uzbrojonych żołnierzy.

– Z rozkazu króla – powiedział do Leonory, jednocześnie sztywno skłaniając głowę przed Medyceuszką. – Pani, powstań. Udasz się ze mną.

– Dokąd, panie? Dokąd? – drżącym głosem zapytała Leonora.

– Tam, gdzie twoje miejsce. Do więzienia.

Królowa nie mogła się powstrzymać:

– A cóż ona takiego zrobiła? Zabieracie ją za to, że zawsze mnie kochała, że zawsze była mi wierna?

– Najjaśniejsza Pani – diuk ponownie sztywno, mechanicznie, skłonił głowę – nie moja to sprawa, nie mnie oskarżać, nie mnie decydować.

– Och! Łajdaku! To ty, wężu, szczujesz króla przeciwko mnie, przeciwko wszystkim, którzy mnie szanują i są mi wierni! Teraz zaś się wypierasz, jakoby nie było w tej tragedii twojej sprężyny! O nikczemniku!

Drzwi za wychodzącymi zatrzasnęły się z hukiem…

* * *

Urzędnik królewski o pomarszczonej twarzy i złych, wyłupiastych, oczach barwy wyblakłego cynamonu, wpatrywał się w głębokie, czarne, niczym smolista bezksiężycowa noc, oczy Leonory Dori, którą z Blois sprowadzono na powrót do Luwru. Świdrował ją wzrokiem, jakby próbował wwiercić się w jej mózg i wyssać stamtąd wszystkie jej myśli i uczucia. Ale oczy kobiety były puste.

– Wiesz, pani, o co się ciebie oskarża?

– Nie, panie. Nie mam pojęcia.

– O crimen laesae maiestatis

– A cóż to takiego?

Lèse-majesté. A w twoim ojczystym języku lesa maestà.

– O zbrodnię obrazy majestatu? Ależ to jakaś bzdura! Wszak sama Najjaśniejsza Pani zaświadczyć może, że osoby bardziej oddanej Koronie niż ja nie było i nie ma na dworze.

– Hm… to ty, pani tak uważasz… Wszelako nie jest to zarzut jedyny…

– Więc cóż jeszcze mi się zarzuca?

Blasphème. Bluźnierstwo.

Leonora skuliła się w sobie, zrozumiawszy, że to już nie przelewki, że król naprawdę zawziął się na jej głowę.

– No i jest jeszcze jeden zarzut. Najpoważniejszy. Mniej czy bardziej łączący się z dwoma poprzednimi.

– Jakiż to? – zapytała drżącym z przerażenia szeptem ulubiona dama dworu królowej.

– Jesteś pani judaizantką, na dobitkę oddającą się przeklętej żydowskiej kabale i parającą czarami. I to wespół z żydem, który najpierw się ochrzcił, a potem popadł w apostazję, do wiary żydowskiej jawnie wracając, z Elijahem Montalto2.

– Przecie on był oficjalnym lekarzem królowej! – zakrzyknęła Leonora, po czym raptownie zamilkła…

Przesłuchujący ją, który do tej pory notował wszystko, co mówiła, teraz spojrzał na nią bacznie i z przerażeniem patrzył na nienormalne zachowanie oskarżonej.

Mięśnie jej rąk, nóg, szyi i wreszcie całego tułowia jęły się dziwnie, nierytmicznie, dość chaotycznie kurczyć, skurcze zaś owe po jakimś czasie przeistoczyły się w drgawki. Gdy te ustały całe ciało Leonory jeden potężny ścisnął spazm, wraz z którym z jej krtani wydobył się głośny, nieartykułowany, chrapliwy głos, który przeszedł w krótki krzyk, trwający dwie-trzy sekundy. Po czym kobieta przestała oddychać, równocześnie siniejąc na twarzy. Jej usta nabrały barwy leśnych jagód, a policzki stały się szarofiołkowe. Spomiędzy zaciśniętych szczęk pociekł jej strumyczek śliny i spływał po brodzie aż na piersi. Rychło jednak ów strumyczek przemienił się w nader obfity ślinotok podbarwiony krwawo, a spod sukni przesłuchiwanej, na kamienną posadzkę więziennej izby wypłynęła struga moczu, zbierając się w kałużę.

Kiedy zdawało się, iż kobieta zaczyna się uspokajać, powróciły straszliwe konwulsje mięśni i drgawki całego ciała, którym rzuciły o ziemię i trzęsły czas jakiś. Z gardła Leonory jęło się wydobywać chrapliwe rzężenie, a ona sama zapadła jakby w sen somnambuliczny, nienaturalny, dziwny, przerażający…

Przesłuchujący, co sił w nogach, wybiegł na korytarz, głośno przyzywając księży, albowiem uznał, iż w oskarżoną wstąpił demon, a to, co widział, to były objawy opętania przez złego ducha…

* * *

Dwóch duchownych pochylonych nad leżącym na posadzce wysztywnionym ciałem Leonory, markizy d’Ancre, żarliwie się modliło, odmawiając egzorcyzmy przepisane kościelnym rytuałem i obficie skrapiało kobietę wodą święconą.

Minęła jednak dobra godzina, nim wreszcie otworzyła oczy. Nie wiedziała wszakże, gdzie jest ani co się z nią działo. Owa niepamięć utwierdziła księży w przekonaniu, iż mają tu do czynienia ze zdemonizowaniem i to typu possessio, a nie tylko zwykłym nękaniem przez moce nieczyste, z którymi zapewne była w kontakcie na bieżąco. To bowiem, iż doznała napadu podczas przesłuchania, uznano za formę pomocy, jakiej udzielił jej diabeł, iżby nie mogła, czy też nie musiała, odpowiadać na niewygodne i pogrążające ją pytania…

* * *

Leonora popadła w niełaskę, a co gorsza, wstępne badanie zdawało się potwierdzać wcześniejsze przypuszczenia, dotyczące jej występków. Dlatego też, by nie mogła kontaktować się z nikim i ewentualnie mataczyć w śledztwie, 4 maja przeniesiono ją do Bastylii, a 11 tegoż miesiąca translokowano do Conciergerie.

Co prawda król jej nienawidził, lecz jednocześnie zażyczył sobie, iżby proces markizy przeprowadzony był, jak należy, absolutnie uczciwie. Dochodzenie powierzono tedy dwom rzetelnym urzędnikom sądowym o nieposzlakowanej opinii, panom Jeanowi Courtin i Guilhemowi Deslandes.

Śledztwo, badanie oskarżonej, przepytywanie świadków, ciągnęło się od trzeciej dekady maja aż do pierwszych dni lipca 1617 roku. Sam proces zaś odbył się w siedzibie paryskiego Parlamentu. Przewodniczył mu Nicolas Verdun w asyście czterech innych sędziów i czternastu ławników.

Tak więc, ostatecznie, małżonkę markiza Conciniego jednak oskarżono o czary. To, iż rzeczywiście parała się magią, potwierdziły zeznania świadków, które nie do końca musiały być rzetelne, ale mogły mijać się z prawdą, choćby z czystej zawiści i nienawiści, bo wszak była kimś, od kogo zależał los i kariera niejednej osoby, a nawet i osobistości we Francji. A jak nie od markizy, to od jej męża. Chociaż wcale nie musiało tak być. Bynajmniej.

A nie były to oskarżenia błahe, albowiem Leonorze zarzucano uprawianie obrzydliwych i okrutnych satanistycznych obrzędów, jak choćby składania krwawych ofiar ze zwierząt. I byli świadkowie o nieposzlakowanej opinii, którzy zeznali, że markiza pewnej nocy zarżnęła w kościele koguta na ofiarę diabłu.

Niejasności, brak pewności do końca… sąd chciał być rzetelny. Nie oparto się zatem wyłącznie na zeznaniach świadków, lecz zarządzono jeszcze szczegółową rewizję w mieszkaniu markizy. I odkryto liczne diaboliczne amulety, księgi, w tym i żydowskie, i wonczas było już pewne i wiadome, iż zeznania świadków były jak najprawdziwsze. Owa rewizja przypieczętowała zły los, jaki miał unicestwić Leonorę…

Sąd nie mógł tedy postąpić inaczej i dlatego 7 lipca wydał wyrok śmierci. Może gdyby była młodsza, gdyby nie cierpiała na dziwną przypadłość, objawiającą się drgawkami, krwawą pianą toczącą się z ust i snem somnambulicznym, może gdyby nie była aż tak blisko z królową, to nawet małżeństwo ze znienawidzonym przez wszystkich Concinim, nie przesądziłoby o wymierzeniu jej kary ostatecznej. Niestety… było inaczej… I te diabelskie amulety i te żydowskie księgi

Dlatego orzeczono, że ponad wszelką wątpliwość wyrzekła się wiary, parała czarami i oddawała cześć diabłu, a za to szło się na stos… Lecz mając na względzie jej pozycję, Leonora nie została skazana na spalenie żywcem, jak każda inna, pospolita czarownica. 8 lipca ścięto ją na Placu de Greve, a dopiero później martwe ciało przywiązano do słupa, wokół którego ułożono stos drew i chrustu i podłożono ogień…

Nim ją ścięto, jeden z sędziów zadał jej pytanie, jak to było możliwe, że udało się jej zdobyć tak ogromny wpływ na królową-regentkę. Czy dokonała tego przy pomocy magii? A jeśli tak, to jakiej?

Jej odpowiedź była zwięzła:

– Cóż, mogłam przy użyciu swojej inteligencji skutecznie oddziaływać tylko na ludzi o słabych umysłach… Niemniej zgrzeszyłam. Sromotnie zgrzeszyłam. Przyznaję, dopuściłam się ohydnych przestępstw, lecz spójrzcie, dobrzy ludzie, paryżanie – tu zakreśliła dłonią krąg, wskazując na pień i topór katowski i przygotowany w pobliżu stos drew i chrustu, czekający na jej trupa – jak straszną zgotowano mi pokutę…

Zamilkła na chwilę, a potem łamiącym się głosem dodała jeszcze te kilka słów:

– Zgrzeszyłam, żałuję i kajam się, błagając Zbawiciela, aby po mojej śmierci okazał mi miłosierdzie… To, co ze mną zamierza się tutaj uczynić, jest po stokroć słuszne, albowiem ani ludzka, ani Boska sprawiedliwość nie może dozwolić na to, by występki, a szczególnie takie jak moje, pozostały nieukarane… Zatem kacie… czyń swoją powinność…

Towarzyszący jej ksiądz rozpoczął recytację Psalmu 130 De profundis clamavi ad te, Domine… Z głębokości wołam do Ciebie, Panie...

Ale w tym samym momencie gdzieś pośród tłumu, który był zamilkł, jakiś męski głos zagłuszył go błazeńską piosenką, którą chciał na koniec obrazić i dotknąć tę, która za chwil parę miała stanąć przed Sędzią Sprawiedliwym:

A jak umrę, a jak umrę,

Nic nie wezmę, tylko trumnę.

Tylko trumnę wezmę sobie.

I będę w niej leżeć w grobie.

Na cmentarzu będę w trumnie,

Wyprężona leżeć dumnie.

Idiotyzm słów, a zarazem ich niestosowność względem całej tej sytuacji, była taka, że na markizę po spopieleniu nie czekała żadna trumna, ponieważ jej prochy miał roznieść wiatr…

* * *

Pan Jerzy Białecki, obejrzawszy krwawy spektakl na Placu de Greve, boleśnie przeżywszy owo widowisko, pokręcił głową i, zwróciwszy się do studenta, rzekł:

– Odechciało mi się już oglądania tego twojego Paryża. Wracamy na kwaterę, a skoro jutrzejszy dzień zaświta, ruszamy w podróż i wracamy do Polski. A ty, chłopcze, jeśli chcesz, możesz jechać ze mną. Wyedukowany jesteś na tyle, iż mógłbym cię zatrudnić jako preceptora mojego syna. Biedy mieć nie będziesz. Dach nad głową, przyodziewek, utrzymanie i jeszcze tyle grosza, że będziesz miał z czego zaoszczędzić, a jeśli kiedyś pomyślisz, by powrócić w swoje rodzinne strony, to nie jako nędzarz, jakim teraz jesteś, ale człek dość zamożny. U nas jest normalnie. Czarami to się najwyżej babki jakieś po wsiach, po lasach i uroczyskach zajmują, zamawiaczki-szeptuchy, ale nikt poważny, a tutaj? Tu się co drugi diuk czy hrabia do diabła modli, król jest jakoby ich papieżem, a królowa – papieżycą.

– Panie, wszak i na waszym dworze bywało, a może i bywa podobnie!

– To znaczy?

– A doktor Tvardovius u nieboszczyka króla Zygmunta Augusta? A panowie Olbracht Łaski, John Dee i Edward Kelley, których na dworze swym nieboszczyk król Stefan mile gościł?

– Wyjątki. W Polsce wyjątki. Tutaj zaś, niestety, reguła…

Student przeciw temu, co usłyszał, nie miał już żadnego argumentu, więc zamilkł.

* * *

Noc była jakaś dziwna, gorąca i duszna, przesycona zapachem parującej ziemi, nieczystości wylewanych wprost z okien na ulicę, końskich odchodów, potu i moczu.

Tu i tam poszczekiwał pies. Okna kamienic były ciemne, czasem tylko było słychać szybkie kroki jakiegoś zapóźnionego przechodnia.

Chociaż Jur spał w samej cieniuchnej płóciennej koszuli, na dodatek rozpiętej na piersiach i famurałach, zwanych też pludrami, i tak dusił się od gorąca i przewracał z boku na bok, nie mogąc usnąć.

Wreszcie nad ranem, gdy niebo poczęło zmieniać barwę z ciemnogranatowej na szarą, zapadł w sen gorączkowy, pełen jakichś krwawych majaków. Rzucał się na łożu i pojękiwał. Niby spał, a jednocześnie miał świadomość tego, że śpi. Próbował się tedy ocknąć, oprzytomnieć, lecz bezskutecznie. W półsennym majaku owładnęło nim na dodatek paraliżujące poczucie zagrożenia. Lęk przydusił mu piersi. Straszliwy lęk.

Nie wiedział, czy dźwięk, który dobiegł jego uszu, to majak, czy jawa. Zaskrzypiały drzwi. A potem kroki… stawiane ostrożnie… powolutku… od czasu do czasu delikatne trzeszczenie podłogi. Ktoś zbliżył się do łoża… zatrzymał… pochylił i nasłuchiwał.

Panu Jerzemu Białeckiemu wreszcie udało otworzyć się oczy. Tyle że zrobił to – niestety – za późno. Jean-Baptiste Lefevre lewym przedramieniem z całych sił przydusił go, wgniatając mu krtań w szyję, a prawą jął na oślep zadawać ciosy sztyletem w korpus leżącego. Dźgał i dźgał bez opamiętania, aż pan Jerzy zwiotczał, zacharczał ostatni raz i zamilkł.

Teraz student rzucił się w stronę podróżnego kufra należącego do szlachcica. Kufer nie był zamknięty, więc jednym szarpnięciem podniósł wieko. Macał po wierzchu, po omacku, szukając czegoś. Z piersi mu się wyrwało westchnienie ulgi. Znalazł to, czego szukał… znalazł pieniądze…

– Ej, a czego tu buszujesz po nocy?

Uszu studenta dobiegł głos sługi zadźganego szlachcica. Nie spanikował. Szedł powoli w jego stronę, a gdy zbliżył się na wyciągnięcie ramienia, gwałtownie pochylił się do przodu i, wbijając mu sztylet prosto w serce, charczącym szeptem powiedział:

– Ciebie…

Sługa osunął się na podłogę i gwałtownie rzucając nogami, darł palcami jej surowe deski. Po dłuższej chwili i on znieruchomiał.

Student starannie wytarł sztylet w ubranie trupa i nie spiesząc się, ruszył w kierunku wyjścia…

* * *

– Asfiksja przez zagardlenie, chyba, bo ślad na szyi niewyraźny, a kość gnykowa nienaruszona – powiedział jeden z lekarzy oglądających zwłoki pana Jerzego Białeckiego. – No, a później nóż… Ale że aż tyle ciosów? I to gdzie popadnie? Najwięcej w przedramiona. Albo się strasznie bał, dopuszczając się zbrodni, albo jakiś wariat…

– Ten drugi zaś tylko nóż. Celnie, prosto w serce… I tylko raz…

Książkę w wersji papierowej można kupić tu:

Wydawnictwo Armoryka

wydawnictwo.armoryka@armoryka.pl

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierza

e-book tu:

https://virtualo.pl/ebook/wieszczba-krwawej-glowy-i235158/

audiobook tu:

https://virtualo.pl/audiobook/wieszczba-krwawej-glowy-i246215/

1Jaszczur – miękka, ale solidna i trwała skóra cielęca lub owcza.

2Eliasz Montalto (1567-1616).

Obóz jeniecki na świeżym powietrzu czyli „przyjazna dla klimatu” strefa nadzorowana. „15 min. miasta”.

Obóz jeniecki na świeżym powietrzu czyli „przyjazna dla klimatu” strefa nadzorowana

https://ekspedyt.org/2023/01/02/oboz-jeniecki-na-swiezym-powietrzu-czyli-przyjazna-dla-klimatu-strefa-nadzorowana/ AlterCabrio

A jeśli zużyjesz wszystkie swoje 100 przepustek, którymi ktoś określa, czy możesz wchodzić do różnych stref, zostaniesz ukarany grzywną. Twoja tablica rejestracyjna zostanie rozpoznana, system zauważy, że dostałeś się we własnym mieście w miejsce, do którego nie masz wstępu. I nałoży na ciebie 100 funtów, 80 funtów lub jakąkolwiek inną grzywnę.

−∗−

Tłumaczenie artykułu z serwisu RAIR Foundation USA na temat tzw. 15-minutowych miast, które już zdążyły zdobyć przydomek obozów jenieckich na świeżym powietrzu. W materiale pojawiają się twierdzenia, że przyniesie to jeszcze gorsze skutki niż niedawne lockdowny. /AlterCabrio – ekspedyt.org/

__________***__________ 

Uwaga na Agendę 2030 ONZ: „15-minutowe miasta” to kolejny globalistyczny plan by cię kontrolować, karać, inwigilować i więzić (wideo)

Podobnie jak w przypadku covid, ci, którzy kwestionują program globalistów i ich nową, nadzorowaną strefę „przyjazną dla klimatu”, zostaną nazwani „ekstremistami i teoretykami spisku”.

Nowe plany kontrolowanej przez lewicę rady hrabstwa Oxfordshire dotyczą podziału brytyjskiego miasta Oksford na sześć „15-minutowych miast” [15-minute cities]. Mówi się, że w tych nowych „inteligentnych” dzielnicach załatwienie większości spraw niezbędnych do życia będzie możliwe w ramach piętnastominutowego spaceru lub przejażdżki rowerem, więc mieszkańcy nie będą potrzebowali samochodu.

Aby przejąć dalszą kontrolę nad życiem ludzi, globaliści forsują fałszywą ideę, że te miasta „uratują planetę” i pomogą całej ludzkości. Zamiast tego są dla nich niczym więcej niż sposobem ograniczania, przymusu, kar pieniężnych, karania, inwigilacji i ograniczania podstawowego prawa do swobodnego przemieszczania się mieszkańców.

Ludzie nie zdają sobie sprawy, że mieszkańcom będzie wolno przebywać tylko w strefie do 15 minut drogi od ich miejsca zamieszkania, a osoby naruszające te przepisy będą karane grzywną. Na przykład, zgodnie z nowymi propozycjami, jeśli którykolwiek ze 150 000 mieszkańców Oksfordu opuszcza wyznaczoną dzielnicę na okres ponad 100 dni w roku, może zostać ukarany grzywną w wysokości 70 funtów. Ponadto rząd będzie śledził i kontrolował każdy twój ruch za pomocą smartfonów i technologii rozpoznawania twarzy, wyjaśnia brytyjska dziennikarka Katie Hopkins:

Więc jeśli twoja matka, na przykład, jest tutaj, nie byłbyś w stanie tak po prostu pójść i zobaczyć się z nią. Wszystko to odbywałoby się za pośrednictwem tzw. E-Gates [bramki elektroniczne wykorzystujące technologię rozpoznawania twarzy do sprawdzania tożsamości] oraz rozpoznawania tablic rejestracyjnych. W twojej okolicy będziesz mógł przebywać tylko w tej 15-minutowej strefie, do której zostałeś przydzielony. System rozpoznawania tablic rejestracyjnych będzie wiedział, czy opuszczasz swoją strefę. I będziesz mógł wystąpić o pozwolenie, zezwolenie na opuszczenie swojej strefy i wyjazd do innej strefy. Ale będziesz mógł to zrobić tylko około 100 razy w roku.

A jeśli zużyjesz wszystkie swoje 100 przepustek, którymi ktoś określa, czy możesz wchodzić do różnych stref, zostaniesz ukarany grzywną. Twoja tablica rejestracyjna zostanie rozpoznana, system zauważy, że dostałeś się we własnym mieście w miejsce, do którego nie masz wstępu. I nałoży na ciebie 100 funtów, 80 funtów lub jakąkolwiek inną grzywnę.

Globaliści lubią przedstawiać swoje 15-minutowe miasta jako stworzone dla „ludzi, środowiska i większego dobra”. Hopkins ostrzega jednak, że te twierdzenia to nic innego jak sposób na kontrolowanie ludzi. Co więcej, ograniczenia te pochodzą od wysoko postawionych polityków i bogatych instytucji, które nie przestrzegają własnych zasad. I dopiero po lockdownach covidowych, pomysł wcześniej nie do wyobrażenia, zamknięcia ludzi w ich lokalnych obszarach dla większego dobra, mógł zyskać popularność” – jak donosi Spiked.

#Oxford2040 przedstawia ideę 15-minutowego miasta, w którym codzienne potrzeby znajdują się w odległości 15-minutowego spaceru od domu.

Daje to możliwość budowania silnych społeczności lokalnych.

Czy zgadzasz się z tym? Wyraź swoją opinię już dziś: https://t.co/ShHTuf1SMepic.twitter.com/7lg5KKspfV — Rada Miasta Oksfordu (@OxfordCity) 18 października 2022r.

Jak zwykle, to przeciętni ludzie poniosą koszty 15-minutowego miasta. „Będą pozwolenia, kary i prawie na pewno wszechobecny nadzór. Ale jeśli ktoś sądził, że lockdowny covidowe pozbawiły ludzi swobód, podzieliły rodziny i przyjaciół oraz nałożyły na nich nudne, nienaukowe zasady, to nowe 15-minutowe miasta będą mieć jeszcze gorszy efekt, wyjaśnia Hopkins.

Agenda 2030 Organizacji Narodów Zjednoczonych

Koncepcja „15-minutowego miasta” ma kluczowe znaczenie w Agendzie 2030 Organizacji Narodów Zjednoczonych i ich zielonej agendzie Net Zero [zeroemisyjność -tłum.]. Światowe Forum Ekonomiczne również forsuje tę nową koncepcję. Oksford, który ogłosił „kryzys klimatyczny”, ma nadzieję, że ich 15-minutowe miasta pomogą osiągnąć wizję rady „Oxford z zerową emisją dwutlenku węgla” do 2040r.

Jednak, jak już wcześniej informowała RAIR Foundation USA, „socjalistom forsującym te skandaliczne propozycje zależy znacznie mniej na środowisku niż na kontrolowaniu ciebie”. Agenda 2030 ONZ to nic innego jak globalna tyrania rządu, która zniewala całą ludzkość, nazywając ten program „zrównoważonym rozwojem” i „równością”.

W lutym 2022r. węgierski premier Viktor Orbán próbował ostrzec obywateli przed Wielkim Resetem WEF i równoległą Agendą 2030 ONZ (wcześniej Agendą 21). Planują zmienić świat – gdzie własność jest przestarzała, prywatność nie istnieje, a ich globalistyczne organizacje przejmą pełną kontrolę. Orbán podkreślił znaczenie przygotowania swojego kraju na nadchodzący „poważny test w warunkach skrajnych, znacznie większy niż ta pandemia”:

…[A] około roku 2030, kiedy na świecie nastąpią różnego rodzaju duże zmiany, o których nie mam teraz czasu mówić, ale od Ameryki po Unię Europejską wiele się wydarzy.

Ten [okres] około 2030 roku będzie próbą dla wszystkich narodów i wystawi je na poważną próbę w warunkach skrajnych, znacznie większą niż ta pandemia.

Do tego czasu w 2030r. nasz naród, nasza wspólnota narodowa, w tym jej gospodarka, musi być w stanie [pozwalającym nam] stawić czoła tym wyzwaniom natychmiast, a nawet wykorzystać je do pomyślnego rozwoju! To wszystko przed nami…

Agenda 2030

W tamtym czasie większość mediów zignorowała część przemówienia premiera Orbána, która nawiązywała do oenzetowskiej „Agendy 2030”, faszystowskiego planu korporacyjno-rządowego. W latach 90. Organizacja Narodów Zjednoczonych opracowała „Agendę 21”, swój tak zwany plan pokonania „zmian klimatycznych”. W 2015 został przemianowany przez socjalistów na „Agendę 2030”. Nie miał nic wspólnego ani z „globalnym ociepleniem”, ani z przekształcaniem naszego świata zgodnie z ich socjalistyczną wizją. A zeszłoroczne forsowanie Agendy 2030 nie dotyczyło tylko zmian klimatu, ale strategii tak zwanego „zrównoważonego rozwoju” na całym świecie.

Ten dokument opisuje nic innego jak przejęcie przez globalny rząd każdego kraju na całej planecie. Ustalone 17 „celów” Agendy 2030 to hasła faszystowskiego programu korporacyjno-rządowego, który uwięzi ludzkość w niszczycielskim cyklu ubóstwa, jednocześnie wzbogacając najpotężniejsze globalistyczne korporacje i jednostki.

Dysydenci zostaną zmiażdżeni

Hopkins ostrzega, że ​​wszelki sprzeciw wobec planów globalistów zderzy się z pełną mocą lewicowej sitwy. Podobnie jak w przypadku Covid, ci, którzy kwestionują program globalistów i ich nową, nadzorowaną strefę „przyjazną dla klimatu”, zostaną nazwani „ekstremistami i teoretykami spisku”. Co więcej, wyjaśnia, robią to tak, że każdy, kto wypowiada się przeciwko programowi, „jest wrogiem”, który „może wyrządzić krzywdę i powinien być nadzorowany” i uciszony.

=====================

[Te filmiki w oryginale. MD]

Zobacz, jak Katie Hopkins omawia najnowszy program globalistów, 15-minutowe miasta Oxfordshire:

 Również Alex Jones szczegółowo opisuje 15-minutowe inteligentne miasta:

Alex omawia artykuły napisane przez TruthTalk: „Narzędzia technokracji: inteligentne miasta” autorstwa Gabriala z sieci Libre Solutions.

[Niektórzy] Ukraińcy twierdzą, że założyli Polskę.

[Niektórzy] Ukraińcy twierdzą, że założyli Polskę.

Według kontrowersyjnego przewodnika Kraków to staro-ukraińskie miasto, a Mikołaj Rej i Jan III Sobieski to Ukraińcy [por na samym dole]

7.05.2010 https://www.rp.pl/historia/art7214631-ukraincy-twierdza-ze-zalozyli-polske

Autorzy „Ukraińskich miejsc w Polsce” piszą, że w 999 r. Kraków „dostał się pod polską okupację”

Nazwa „Polska” pochodzi od ukraińskiego plemienia Polan – czytamy w przewodniku „Ukraińskie miejsca w Polsce” wydanym właśnie przez prężną lwowską fundację Ukraina-Ruś związaną ze środowiskiem ukraińskich nacjonalistów. Wśród znanych Ukraińców publikacja wymienia m.in. poetę Juliusza Słowackiego i królów Zygmunta Augusta oraz Stanisława Augusta Poniatowskiego.

– Zrobiliśmy swoisty przekrój Polski, zaznaczywszy miejsca, gdzie odbywały się ważne wydarzenia w życiu ukraińskiego narodu – wyjaśniał lwowskiemu portalowi Zaxid.net Rostysław Nowożeniec, prezydent fundacji Ukraina-Ruś i deputowany obwodu lwowskiego wybrany z listy Bloku Julii Tymoszenko.

Jak czytamy w portalu Kresy.pl, Nowożeniec tłumaczył, że idea przewodnika narodziła się po podróżach na „nasze etniczne ziemie do Polski”. – Trzeba brać przykład z Polaków, którzy przyjeżdżając do Lwowa, zawsze wiedzą, gdzie pokłonić się swoim przodkom, zostawiając tam biało-czerwoną wstążkę – mówił.

– Ten przewodnik jest potrzebny po to, aby Ukraińcy wiedzieli, gdzie w Polsce trzeba przyczepić wstążkę niebiesko-żółtą.

Przewodnik powstał na podstawie publikacji Swiatosława Semeniuka, historyka Towarzystwa Naukowego im. Tarasa Szewczenki. Twierdzi on, że od V do X w. niemal pół Europy zamieszkiwały plemiona ukraińskie. Miały zajmować terytoria 14 dzisiejszych państw, m.in. 90 proc. Rumunii, niewiele mniej Czech i Węgier, połowę Austrii, Niemiec i Litwy oraz całe południe i wschód Polski.

Podczas promocji przewodnika, która odbyła się w siedzibie Lwowskiej Rady Obwodowej, Semeniuk przekonywał, że Ukraińcy mieszkają na terytorium Polski od ponad półtora tysiąca lat. Zgodnie z jego teorią historyczną w przewodniku można przeczytać, że: „Kraków to staro-ukraiński gród, który w 999 roku pod naciskiem Niemców dostał się pod polską okupację. Pierwszymi biskupami krakowskimi byli Prohor i Prokop, pierwszą zaś chrześcijańską świątynią – bizantyjska świątynia św. Jerzego”.

– Tego nie można komentować, to można tylko wykpić – ocenia dr Stanisław Stępień, historyk i dyrektor Południowo-Wschodniego Instytutu Naukowego w Przemyślu. Dodaje, że jak się ma pieniądze, to można dziś wydawać różne bzdury. Jako przykład podaje książkę sprzed kilku lat, której autor udowadniał, że Ukraińcy to najstarszy naród świata, a swoją nazwę wzięli od biblijnego miasta Ur w starożytnej Mezopotamii. – Polemizowanie z czymś takim jest dla historyka uwłaczające – uważa Stępień.

Tak samo jak z twierdzeniem, że skoro pod Kijowem żyło plemię Polan, to są to ci sami Polanie, którzy byli założycielami Polski. Historyk wyjaśnia, że od rozległych pól brało wówczas nazwę wiele plemion.

– Matka Jana III Sobieskiego była wojewodzianką ruską z rodu Daniłowiczów, ale pisanie, że król Polski to znany Ukrainiec, przekracza granice absurdu – komentuje dyrektor Południowo-Wschodniego Instytutu Naukowego w Przemyślu. Dodaje, że młode demokracje często idealizują swoją przeszłość.

===========================

mail: EK:

„Dodaje, że młode demokracje często idealizują swoją przeszłość”

TO nie tak prosto 

To długofalowe zamierzenie co najmniej od lat 90-tych. Gdy tylko Polska „otwarła‘ się na Wschód. 

W 2007r byłam tam i poznałam m.in. człowieka z mieszanej rodziny. Z racji tego,  ze mówił po polsku przyjechał tu na BEZPŁATNE STUDIA (wikt i opierunek też) a potem zajął się „stosunkami polsko ukraińskimi.”

Polegało to na tym, ze wyszukiwał nazwiska wielkich Polaków urodzonych na Kresach, dorabiał im „odpowiednie” pochodzenie i publikował w tamtejszej prasie lub czasopismach naukowych. Posuwał się nawet do tego, ze angażował mego naiwnego znajomego, który mu wyszukiwał w polskich bibliotekach mało znane teksty o takich Polakach –on to tłumaczył, dorabiał odpowiednie pochodzenie i publikował jako własne (już dawno zauważyłam ze tam –w Rosji oczywiście tez- nie istnieje pojęcie własności intelektualnej (czy jakiejkolwiek innej).

O święta naiwności!

=====================================

Pod Batohem, w czasie (wykonanej w dniach 3–4 czerwca 1652 na rozkaz Chmielnickiego)  rzezi polskich jeńców zginął Marek Sobieski, brat Jana, późniejszego króla Polski.
Tyle to wspólnego  miał Jan III z ówczesnymi i dzisiejszymi hajdamakami.

UE: Plany zielonych komunistów w akcji: Czeka nas węglowa masakra i obowiązkowe remonty budynków

UE: Plany zielonych komunistów w akcji: Czeka nas węglowa masakra i obowiązkowe remonty budynków

https://zmianynaziemi.pl/comment/666019#comment-666019

Źródło:

Najbliższe lata przyniosą dla nas wszystkich znaczące i niekorzystne zmiany.  Czeka nas szalona dekarbonizacja i obowiązkowa renowacja energetyczna budynków na ogromną skalę. Do tego rozważa się limity CO2 dla każdego, które mają być liczone przez banki na podstawie naszych transakcji. Rysuje się przed nami świat, który wygląda jak fabuła dystopijnego serialu Black Mirror.

Unia Europejska nie odpuszcza ze swoim szalonym planem popełnienia ekonomicznego samobójstwa. Zachowujemy się niczym wyznawcy jakiegoś kultu, którzy mają tak wyprane mózgi, że celowo się zabijają dla wyznawanej ideologii głoszonej przez charyzmatycznego guru. Z czymś takim mamy właśnie do czynienia w Europie, która postanowiła zniszczyć swój przemysł i dobrobyt mieszkańców. Obłędne działania dotkną kolejnych dziedzin życia co może uczynić życie w zielonym komunizmie UE równie nieznośnym jak kiedyś życie w czerwonej komunie ZSRR.

 Dekarbonizacja stała się obsesją unijnych decydentów. Ich zdaniem 75% zasobów budowlanych w UE jest nieefektywnych energetycznie i będzie musiała być dostosowana do nowych norm. Długoterminowy cel jest taki, że każdy istniejący budynek w UE do 2050 r. będzie bezemisyjny.

Każdy kraj członkowski ustanowi wkrótce „Krajowy Plan Renowacji Budynków”. Co 2 lata będą wymagane sprawozdania z postępów prac. Wejdą w życie „paszporty renowacji”, które będą udostępniane właścicielom budynków. Przed nami renowacje budynków na ogromną skalę. Każdy budynek będzie posiadał świadectwo charakterystyki energetycznej wg. unijnego wzoru. Każde ogłoszenie sprzedaży lub wynajmu mieszkania musi mieć w treści zawartą klasę energetyczną. Świadectwo energetyczne będzie musiało wisieć w widocznym miejscu w każdym budynku publicznym!

 Nowe budynki będą musiały posiadać stacje ładowania samochodów elektrycznych oraz miejsca dla rowerów. Będzie promowane przejście na „miękką mobilność” czyli przesiadkę na rower. Mamy być biedni jak Chińczycy 30 lat temu i pedałować wszędzie siłą własnych mięśni. 

 Od 2030 każdy nowy budynek, również mieszkalny, będzie musiał być bezemisyjny, zgodnie z wytycznymi UE. Co rozumiane jest jako bezemisyjność? Ma to być dom niegenerujący emisji gazów cieplarnianych, ogrzewany ze źródeł odnawialnych wytwarzanych na miejscu lub w pobliżu (wiatr, słońce, energia geotermalna, biomasa). Powstaną też tak zwane „normy portfela hipotecznego” czyli mechanizmy motywujące wierzycieli hipotecznych do ulepszania energetycznego budynków objętych hipotekami oraz do zachęcania potencjalnych klientów do zwiększenia efektywności energetycznej ich nieruchomości.

 Każdy nowy budynek będzie miał obowiązek przedstawienia „śladu węglowego”. Wielki plan renowacji budynków obejmie przegląd krajowych zasobów budowlanych. Każde państwo członkowskie będzie przedkładać swój plan renowacji budynków. Zapowiadane są konsultacje społeczne na szeroką skalę. Jedynymi budynkami wyłączonymi z programu renowacji będą budynki obronne, sil zbrojnych, miejsca religijne, obiekty tymczasowe oraz budynki wolnostojące do 50m2.

 Nowe budynki będą musiały posiadać panele fotowoltaiczne. Każdy nowy budynek mieszkalny deweloperski będzie musiał posiadać instalację wbudowanego okablowania dla co najmniej 50% miejsc parkingowych, aby umożliwić zamontowanie stacji ładowania w każdym momencie. Obowiązkowe będą również parkingi dla rowerów.

Każdy budynek w UE będzie miał swoje oznaczenie energetyczne od A do G jak sprzęt AGD. Najwyżej będzie klasa A0 oraz A+ – budynek bezemisyjny wnoszący pozytywny wkład netto do sieci energetycznej. Od 2025r. każdy nowy budynek mieszkalny będzie musiał posiadać system inteligentnego ciągłego monitorowania i sterowania dystrybucją, magazynowaniem i wykorzystaniem energii. Państwa UE ustanowią kary za naruszanie dyrektywy. Przewidziane kary mają być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające.

 Zakazane będzie opalanie domów węglem czy drewnem. Zdelegalizowane zostaną kominki a z czasem również piece gazowe. Jedyną preferowaną metodą ogrzewania będzie prąd elektryczny. Nad naszymi domami będą latały drony, które będą sprawdzały czy ktoś nie ośmiela się ogrzewać spalaniem czegokolwiek, a po wykryciu dymu posesję nawiedzą smutni panowie z policji lub straży miejskiej. 

 Doprowadzi to do tego, że ludzi nie będzie stać na posiadanie domów i będę się ich pozbywać przenosząc się do blokowisk. Taki jest zresztą długoterminowy cel klimatystów, którzy chcą stworzyć „15 minutowe miasta”, czyli getta dla nas z których nie będzie wolno wyjechać. Klimatyczne lockdowny są częścią planu tych niebezpiecznych ludzi.

 Chcą nas pozbawić samochodów, domów, każdemu z nas przydzielić limit CO2 a niepokornym wyłączać cyfrową walutę CBDC, która zostanie wdrożona w najbliższym czasie po likwidacji gotówki. Jesteśmy na kursie i ścieżce do ziszczenia się scenariusza, który uczyni życie w UE prawdziwym koszmarem.

Jeśli nic nie zrobimy, a nic na to nie wskazuje, że coś z tym zrobimy, to po prostu zostaniemy zniszczeni, albo zmuszą nas do ucieczki z Europy…

HAPPY NEW FEAR 2023. Komentarz strachliwego.

HAPPY NEW FEAR 2023. Komentarz strachliwego.

https://zmianynaziemi.pl/comment/666019#comment-666019

” zmuszą nas do ucieczki z Europy… „

– problem w tym, że to jest plan globalny i nie będzie dokąd uciekać, bo to samo zrobią z całym światem. Najgorsze w tym jest to, że to już nie są plany na niedaleką przyszłość, tylko fakty. Odpowiednie ustawy JUŻ weszły w życie i zostały przyjęte i podpisane przez zdrajców w rządach.

Jak myślicie, co podpisał niedawno Pinokio „Young Global Leader WEF”, w takiej tajemnicy, że nawet PISiory nie do końca wiedziały co, nie mówiąc o innych partiach i obywatelach? No cóż, jak na mnie, to podpisał konkretne daty wprowadzenia w życie komunizmu.

Nie wiem, czy pamiętacie, ale handel emisjami ETS podpisało jeszcze PO tuż przed przegraną, z zapisem, że ustawa wejdzie w życie w 2022. Już coś świta? Wtedy też przekonywano, że „to nic takiego i nie kopnie nas po kieszeni” i faktycznie tak było, bo ustawa miała wejść w życie dopiero za kilka lat (o czym Pełowcy nie wspominali).

Obecne szaleństwo z cenami energii to nie Putin (jak wierzą debile), tylko głównie efekt wejścia w życie unijnego podatku od emisji, podpisanego 8 lat temu. Myślicie, że „jakoś to będzie, że się teraz wymigamy” ? Ustawa ETS II jak poprzednio jest już podpisana. To już jest fakt, nie czarna wizja przyszłości. Teraz, tak jak poprzednio, przez trochę będzie jeszcze spokój, żeby „foliarze” sobie odpuścili, a za kilka lat ETS II po prostu zacznie obowiązywać jako prawo (tak jak ETS w tym roku).

A jak się wtedy idioci obudzą i zaczną krzyczeć, to usłyszą: „było się nie zgadzać kilka lat temu jak ustawa była głosowana, a teraz to zamknąć mordy”. Wszystko jest już gotowe do zaorania.

CBDC Central bank digital currency Pieniądz cyfrowy banku centralnego

Już to używa 11 krajów, a ponad 100 kolejnych testuje technologię (Polanda też) i ma być gotowych do przyjęcia już w tym roku. Banki i rynki finansowe już upadły i są teraz sztucznie podtrzymywane, żeby robić złudzenie, że wszystko gra (boją się, że wszyscy na raz rzucą się wypłacać pieniądze). Bo gdy nadejdzie czas, ludzie nie mogą mieć zapasów gotówki i muszą być zdani na łaskę rządów.

Czy wiecie co się dzieje jak bank bankrutuje? Zamykają nagle wszystkie konta i zabierają z nich pieniądze na „ratowanie tego banku”. Tak stało się w Wenezueli czy Grecji, przypomnijcie sobie. A teraz zaplanowany jest upadek wszystkich banków równocześnie (tego samego dnia). I co zrobicie, jak obudzicie się rano okradzeni do zera? To nie żarty, nagle tracicie wszystkie pieniądze, bez możliwości ich odzyskania. Co robicie? No wiadomo już, co zrobi „kochany, dbający o nas rząd”: zaproponuje nam takie „tymczasowe” bony CBDC w zamian za utracone konto, żebyśmy mogli chociaż żarcie kupić (i żeby tłumy nie zajebały włodarzy gołymi rękoma). Te bony są oczywiście dla każdego po równo, bo „przy chaosie z bankami, nie da się doliczyć kto ile stracił”. I co robisz po 3-4 dniach głodowania? Zgadzasz się.

Tylko, że konta bankowe już nigdy nie wrócą, CBDC pozostanie dla wszystkich po równo (tak znikną bogatsi i biedniejsi) i będzie coraz bardziej ograniczane i uzależnione od rozkazów władzy. I tak oto sami grzecznie zamykamy się w karcerze i wyrzucamy klucz. Pamiętajcie ustawy JUŻ SĄ podpisane i mają konkretne daty wejścia w życie, do końca roku wszystkie kraje świata obiecały uruchomić block-chain CBDC.

I wtedy Game Over.

HAPPY NEW FEAR 2023″

Ambasady Opiekuńcze i Stypendyści Cioci Stasi

Ambasady Opiekuńcze i Stypendyści Cioci Stasi

Ewaryst Fedorowicz https://ekspedyt.org/2023/01/01/ambasady-opiekuncze-i-stypendysci-cioci-stasi/

Gdyby ktoś mnie zapytał, co jest fundamentem rozwoju społeczeństwa (obywatelskiego w szczególności), odpowiadałbym, że system stypendialny.

Bo to on pozwala zwalczyć wykluczenie, dzięki zastąpieniu powszechnie używanych kluczy wytrychami, którymi otwiera przed stypendystami wszystkie drzwi, furtki (i sejfy).

Stypendia Cioci Stasi może nie miały prestiżu (czytaj – pijaru ) stypendiów Fulbrighta, które dostawały nadzieje komunistycznej wierchuszki i takichż służb, ale ich wartość (użyjmy terminologii  biznesowej) rynkowa, była nie mniejsza, zaś zaletą – dyskrecja, co pozwalało uniknąć niepotrzebnego uczucia zażenowania, że w pięciu się po szczeblach kariery, korzystało się z jakiejkolwiek, choćby tylko stypendialnej, pomocy.

Poziom kształcenia stypendystów Cioci Stasi był tak wysoki, że nawet Babuszka Łubianka kiwała siwą głową z uznaniem.

I czasem nawet wyrywało się jej spod wąsa (bo ta Babuszka wąsata była)  – wot, maładiec!

A kadra Cioci Stasi potrafiła zrobić wszystko:
nawet z baby chłopa!

Doskonale to było widać na pływaczkach i innych kulomiotkach, że o takich drobiazgach, jak przerobienie byle historyka na specjalistę od… (a, nie wchodźmy w szczegóły, bo może się okazać, że wchodzi się w szczegóły – a wychodzi bokiem), ledwo wspomnę.

Rzecz jasna, stypendyści Cioci Stasi mieli gwarancje uznawania ich certyfikatów w szeregu krajów, bo od takich tuzów, nikt rozsądny nie śmiałby żądać nostryfikacji.

U Cioci Stasi jej stypendyści mieli, można by rzec, jak u mamy, a nawet babci:

– bo ciocina czuła opieka  rozciągała się na pokolenia, co pomagało w przystosowywaniu do zmieniających się wymagań i okoliczności, spowodowanych przez różne transformacje, konwergencje czy inne teatrzyki dla Ciemnego Ludu.
Nic zatem dziwnego, że bez względu na przydzieloną im ścisłą specjalizację, stypendystów Cioci Stasi cechował charakterystyczny dla wyznawców, religijny wręcz zapał, a bez względu na to, czy obowiązywał aktualnie porządek stary – czy już nowy, ich motto było jedno:

Wojna motorem postępu!

Co przy rozwiązywaniu najbardziej skomplikowanych case studies wyrażało się w recepcie:

najlepszym rozwiązaniem zawsze była wojna!

To i jest.

***

Ja  już wiele razy (i wciąż bezskutecznie) tłumaczyłem, że tak strategicznie położony i (wciąż) bogaty kraj jak ten Nad Wisłą, nie może pozostać niezaopiekowany.
No nie może i basta,  bo nawet nie ma przeproś, a tym bardziej zmiłuj.
Nie może!

Toteż opiekę nad nim sprawują Ambasady (opiekuńcze).

Jak to było w „Psach”?

Czasy się zmieniają,  ale ambasador zawsze jest w komisjach!
No, może niedokładnie zacytowałem, ale żem w wieku senioralnym, to mi wolno.

To znaczy – jeszcze wolno.

***

Żyjemy (jeszcze przez parę miesięcy) w świecie wartości, wśród których (oprócz jumanej na lewo – i na lewo, bo nie na prawo, kasy), mocno reklamowane są te tradycyjne.

A w Kraju nad Wisłą, wielowiekową tradycją jest system stypendialny, który liczy sobie dobrych (czyżby?) parę setek lat!

Najprecyzyjniej rolę stypendiów w I Rzeczpospolitej można wyjaśnić na przykładzie rozbiorów Polski, nad którymi kolejne pokolenia  propagandystów leją gadzie (bo krokodyl gadem jest) łzy, ledwie muskając rolę Ambasad Opiekuńczych w sprawnym przeprowadzeniu zagłady Rzeczpospolitej  przez polski system prawny (a jak!)

Ale po kolei:

Rozbiór nr 1:

Na żądanie ambasadora rosyjskiego  von Stackelberga, posła pruskiego Gédéona Benoît i posła austriackiego Karla Reviczky`ego, został zwołany przez Stanisława Augusta, na dzień 19 kwietnia 1773 roku Sejm Rzeczypospolitej, na którym zamierzano przeprowadzić legalizację rozbiorów.

Jednocześnie mocarstwa utworzyły wspólny fundusz korupcyjny, z kasy którego miano opłacać przychylność posłów i senatorów.
Z funduszu tego przekupiono 60 posłów i 9 senatorów,

którzy zawiązali konfederację, by nie dopuścić do zerwania sejmu i łatwiejszego przeforsowania akceptacji traktatów podziałowych.

Marszałkiem konfederacji koronnej został Adam Poniński, całkowicie oddany Rosji. Jako marszałka konfederacji Wielkiego Księstwa Litewskiego wyznaczono Michała Hieronima Radziwiłła.

Obradom sejmu przewodniczył Poniński, który otrzymywał z ambasady rosyjskiej stałą roczną pensję w wysokości 24 000 dukatów tj  prawie 15 mln obecnych złotych.

***

To dopiero rozgrzewka, bo dochodzimy do pozycji
Rozbiór nr 2:

a/Wstęp, czyli sejmiki

Na sejmikach, tłumy biednej szlachty,
przekupione za cenę 10, 20 lub 30 złp na głowę
,
wybierały bez jakiejkolwiek dyskusji posłów desygnowanych uprzed­nio przez rosyjskich agentów i śpiesznie uchwalały instrukcje zaaprobowane przez ambasadora rosyjskiego Sieversa,

aby jak najszybciej znaleźć się przy suto zastawionych stołach, gdzie przy akompaniamencie wystrzałów z armat rosyjskich pito i wi­watowano na cześć króla i imperatorowej.

b/Rozwinięcie, czyli rozbiorowy Sejm Grodzieński

Przywódcy tego zgromadzenia:

hetman Kossakowski, jego brat, biskup inflancki Józef Kossakowski; dwóch marszałków konfederacji targowickiej Pułaski i Zabiełło, marszałek sejmu Bieliński, hetman Ożarowski, szambelan królewski Karol Boscamp i pozostali — to ludzie, którzy zajmowali się uprzednio reżyserią sejmików i
którzy przez cały czas trwania obrad sejmowych brali ogromne sumy ze wspólnej wówczas rosyjsko-pruskiej kasy.

Przynajmniej 17  posłów korzystało z tego samego źródła dochodów,

podczas gdy
większa liczba niepozornych i biednych deputowa­nych sprzedała swe głosy za sumy nieco skromniejsze już w czasie wyborów albo otrzymywała sporadyczne „zasiłki” w późniejszym okresie.

Ambasador Rosji Sievers chciał załatwić sprawę jak najoszczędniej, tak aby
wybór jednego posła nie kosztował więcej niż 500 dukatów.

Dla wielu z nich Sievers przygotował
bezpłatne wyżywienie, mieszkanie i pojazdy, a przy jego stole nieustannie kłębił się tłum głodnych najemników.

Krótko mówiąc, nie popełniamy omyłki stwierdzając, że
od połowy – do dwóch trzecich posłów
miało finansowe zobowiązania wobec mocarstw, których żądaniom powinni się przeciwstawiać.

***

Puenta, czyli główny stypendysta:

Nie radzę zapinać pasów, bo wszyscy jesteśmy po świątecznym ucztowaniu, ale proponuję skupić się jeszcze przez chwilę, bo warto:
Stanisław August Poniatowski(przydział służbowy władca Rzeczypospolitej – ostatni)

Według dokumentów znalezionych w ambasadzie rosyjskiej, zdobytej podczas insurekcji kościuszkowskiej,

za swoje wierne usługi  dostał on w latach 1764-1771   154 000 dukatów.

W czasie przeprowadzania I rozbioru Stanisław August
wziął ponadto z kasy wspólnej dworów Rosji, Austrii i Prus, utworzonej na przekupienie posłów sejmu delegacyjnego sumę 6000 dukatów co razem daje 160 000 dukatów.

Jest to obecnie
równowartość 560 kg złota lub prawie 100 mln dzisiejszych złotych. (160 000 x 3,5g x 177,30 zł) [sprawdzam: 1 kg Au= 260 tys, 560 kg = prawie 150 milionów. Drobiazg. Nie warto się sprzeczać. MD]

Ale nie samą gotowizną był król wynagradzany:

Po I rozbiorze Polski, jako nagrodę za zatwierdzenie traktatu rozbiorowego,
król uzyskał spłatę swoich długów, których wysokość w znacznej mierze podał fikcyjną. Pieniądze te zostały wypłacone podstawionym przez niego fikcyjnym wierzycielom, którzy byli jego zausznikami.

Dostał  także

wysokie honorarium za potajemne wyrzeczenie się, na rzecz carycy Katarzyny II, prawa do nadawania urzędów państwowych i dystrybucji starostw.

Delegacja sejmowa w ramach rekompensaty za dobra królewskie zagarnięte przez państwa zaborcze
przyznała jemu i jego dziedzicom starostwa białocerkiewskie, bohusławskie, kaniowskie i chmielnickie.

Podczas II rozbioru

w czasie obrad sejmowych
Stanisław August otrzymał z rąk ambasadora rosyjskiego nie mniej niż 35 000 dukatów
 (Robert Howard Lord)

Posłowie z partii królewskiej brali pieniądze za pośrednictwem Stanisława Augusta, który na odjezdnym z Grodna
wyliczył każdemu z nich po kilkaset złotych

a gdy w kasie królewskiej były pustki petent otrzymywał czysty blankiet na królewski order św. Stanisława (nazywany orderem zdrajców), za który można było dostać 300 dukatów.

Choć T. Korzon  wycenia króla Stasia wyżej  i twierdzi, że za drugi rozbiór Polski Stanisław August
otrzymał 58 000 dukatów – tj 35 mln dzisiejszych złotych

Na koniec formalność, czyli zabezpieczenie Stypendysty w trakcie i po III rozbiorze:

Po ostatecznym wyjeździe z Warszawy i przybyciu 1 stycznia 1795 do Grodna,
na utrzymanie króla przeznaczył Repnin  11.000 dukatów. miesięcznie, co potwierdziła Katarzyna.

A później dodała jeszcze
na utrzymanie pań, które towarzyszyły królowi  2000 dukatów,
tak że
miesięcznie od 1 stycznia 1795 pobierał 13.000 dukatów.

Na drogę do Petersburga otrzymał
50.000 dukatów
.

W Petersburgu przeznaczono mu rocznie
po 200.000 dukatów.

Skąd wiem?

No z pewnością nie z żadnego Instytutu Gaucka, a stąd (wszystko zapisane kursywą, to cytaty)

DZIEJE  ZDRADY  W  POLSCE

Konferencja  naukowa, Tarnów 25.11.2012r.

https://ak.diecezja.tarnow.pl › Referat_zdrada_OK

***
I dlatego prosiłbym  nie dać zawracać sobie w karnawałowym czasie głów, jakimś Studentem.

Tagi: Ambasady Opiekuńcze, DZIEJE  ZDRADY  W  POLSCE, Jurgielt, Stypendyści Cioci Stasi

O autorze: Ewaryst Fedorowicz

Gwiazda wieczoru z opaską na ramieniu

Gwiazda wieczoru z opaską na ramieniu

Marcin B. Brixen 2-01-2023 https://naszeblogi.pl/65027-gwiazda-wieczoru-z-opaska-na-ramieniu

Wszyscy szykowali się na sylwestrowy koncert w państwowej telewizji. Tuż przed samym koncertem wynikło zamieszanie z główną zagraniczną gwiazdą wieczoru – uparła się aby wystąpić z opaską na ramieniu przypominającą o prawach osób niewidomych.
Telewizji się to nie spodobało.
– Przecież to absurd – dowodził któryś z dyrektorów. – Prawa osób niewidomych nie są w żaden sposób łamane.
– O przepraszam – uniosła się gwiazda. – Nie ma w tym kraju kin dla osób niewidomych. Wasze władze odmawiają wydawania praw jazdy osobom niewidomym. A poza tym za założenie opaski na ramię podczas koncertu grozi kara w tej reżimowej telewizji!
– Nie grozi – odparł drugi dyrektor. – Zresztą to o czym pani mówi to przekracza poziom absurdu…
– Prawa człowieka to nie jest poziom absurdu! – obraziła się gwiazda. Wycofała się z koncertu w Polsce i pojechała do innego kraju grać koncert dla głuchoniemych.
Państwowa telewizja szybko zorganizowała gwiazdę zastępczą, która miała wystąpić bez opasek promujących prawa osób niewidomych. Kiedy wyszli na scenę cały zespół miał na ramionach czarne opaski.
– Wygrali! – ucieszyła się mama Łukaszka. – Zagrali na nosie telewizji reżimowej, nie tak jak ta pierwsza gwiazda, która wyszła na tchórza!
– Telewizja wygrała! – ucieszył się tata Łukaszka. – Pokazał, że nie jest reżimową, można w niej promować różne poziomy absurdu i nie ma kary, a pierwsza gwiazda wyszła na głupka!
– Przynajmniej wiemy, że pierwsza gwiazda jest największą przegraną – westchnął dziadek Łukaszka.
Babcia Łukaszka zmieniła kanał. Jakiś reporter rozmawiał na ulicy z panem niewidomym.
– Właśnie zagraniczny zespół wystąpił w opaskach promujących prawa osób niewidomych – piał ze szczęścia reporter. – Widział pan ten występ?
– Nie.
– Nie szkodzi – reporter nie przestawał się uśmiechać. – W Nowy Rok będzie powtórka!

To już pandemia Kataru w UE ! !

To już pandemia Kataru w UE !! Dalszy ciąg „afery katarskiej”. Szefowa PE: Uruchamiam procedurę odebrania immunitetu dwóm europosłom

https://niezalezna.pl/470173-dalszy-ciag-afery-katarskiej-szefowa-pe-uruchamiam-procedure-odebrania-immunitetu-dwom-europoslom

„Wypełniając prośbę belgijskich organów wymiaru sprawiedliwości, uruchomiłam pilną procedurę uchylenia immunitetu dwóm członkom Parlamentu Europejskiego. Tu nie będzie bezkarności” – napisała Roberta Metsola, przewodnicząca Parlamentu Europejskiego.

Procedura uchylenia immunitetów rozpocznie się… ogłoszeniem wniosku [sic!! md] na posiedzeniu plenarnym 16 stycznia 2023 r., który zostanie następnie skierowany do Komisji Prawnej.

– Od samego początku Parlament Europejski robił wszystko, co w jego mocy, by pomóc w śledztwach i nadal będziemy dbać o to, by nie było bezkarności. Korupcja nie popłaca i zrobimy wszystko, by z nią walczyć – powiedziała Metsola, cytowana w komunikacie PE. 

Przewodnicząca europarlamentu ma również zapowiedzieć konkretne rozwiązania prawno-regulaminowe.

Metsola poprosiła organy PE, by procedura uchylenia immunitetów była priorytetowa i mogła być zakończona do 13 lutego 2023 r.

Belgijski dziennik Le Soir poinformował, że chodzi o dwóch europosłów – Włocha Andreę Cozzolino i Belga Marka Tarabellę. Doniesienia belgijskiej prasy mają potwierdzać źródła w UE.

Obaj europosłowie pojawiają się w śledztwie dotyczącym lobbyingu oraz korupcji ze strony Kataru oraz Maroka. 

„Już w 2019 roku marokańska służba wywiadowcza DGED utrzymywała kontakty z byłym włoskim eurodeputowanym Antonio Panzerim, jego asystentem Francesco Giorgim i innym włoskim eurodeputowanym Andreą Cozzolino w celu wywarcia wpływu na Grupę Socjalistów w Parlamencie Europejskim. Trzej Włosi byli również w bezpośrednim kontakcie z dyrektorem generalnym DGED” – podała agencja Belga.

Dom Marka Tarabelli został przeszukany w związku ze śledztwem dotyczącym otrzymywania przez europosłów pieniędzy z Kataru. Sam Tarabella zaprzeczył, by miał związek ze sprawą, jednak obciążają go zeznania Francesco Giorgiego.

Walka o prawdę przybiera nową formę. Organizujcie się, nas nie jest wcale mało!!

Walka o prawdę przybiera nową formę – Prof. DDr. Martin Haditsch mówi jak – wg niego – jest.

Zalecenie dla społeczeństwa: Organizujcie się, nas nie jest wcale mało!!

https://gloria.tv/post/GguJwYdVWTiZ12rE8k4XQYp4G

Austriackie prawdziwe elity uświadamiają społeczeństwo i przygotowują je do walki z barbarzyńcami i z rządem, który wykonuje polecenia barbarzyńców.
Jeden z najwybitniejszych austriackich specjalistów, który obleciał cały świat odwiedzając wszystkie ważne kliniki i rozmawiając w wszystkimi najwybitniejszymi naukowcami z dziedziny wirusologii, infekcji, epidemiologii, immunologii i mikrobiologii, który jest sam specjalistą z dziedziny mającym swoją klinikę w Austrii i również będący szefem kliniki w Niemczech.
Opublikował cykl w czterech częściach w Servus TV pod tytułem „Auf der Suche nach der Warheit”. (W Poszukiwaniu Prawdy)
Mowa jest tu o prof. ddr. Martinie Haditschu, który stawia na jedną kartę i z okazji świąt i nowego roku zdecydował się na wydanie otwartego podsumowującego oświadczenia w trzech częściach.

=========================
„Serdecznie witam w części trzeciej podsumowania trzyletnich wydarzeń w temacie Sars-cov-2 i covid-19.W tej części chcę omówić terapię, np. stosowanie prostych środków jak witamina C, D i medykamenty przeciwko zakrzepowi krwi, które wspierały zdrowie w przypadku infekcji covid-19. Również stosowanie antybiotyków jest znaną metodą w przypadkach infekcji. Do tego dochodzą jeszcze sprawy ewidencji świadczące o skuteczności starych, znanych i tanich środków medycznych. I tak np. medykament znany i wypróbowany jak Ivermectin, którego działanie na wirusy było dawno udowodnione. I pomimo tego, że covid-19 był uznany za chorobę zagrażającą życie, zastosowanie tego efektywnego medykamentu było zabronione i wypróbowanie tej terapii do ratowania życia niedozwolone. Do czego doprowadziło by zastosowanie tej efektywnej terapii medykamentem Ivermectin? Przede wszystkim do zredukowania lęków społecznych, do zażegnania ciężkich przebiegów choroby, do zredukowania licznych zgonów na covid-19, do odciążenia systemu zdrowia społecznego, do ogromnej oszczędności pieniędzy publicznych, jak również do tego, że warunkowe zastosowanie eksperymentalnej „szczepionki” było by bezpodmiotowe i musiałoby być natychmiast cofnięte. Sars-cov-2 według danych ewidencyjnych nie należy do patogenów wysoko niebezpiecznych.

Wirus w międzyczasie zmutował i wychodzące od wirusa niebezpieczeństwo utraty życia wynosi poniżej 0,01%. Zagrożenie zdrowia społeczeństwa początkową odmianą wirusa nie wystąpiło, jeśli nie weźmiemy pod uwagę ludzi starszych i schorowanych, którzy byli zostawieni bez odpowiedniej opieki i niechronieni przed wirusem. Zagrożenie społeczeństwa wystąpiło dopiero wtedy, kiedy zaczęto społeczeństwo immunizować „szczepionką” przeciwko sara-cov-2 i to nastąpiło ironicznie wtedy, kiedy wirus już zmutował i nie było od niego niebezpieczeństwa.

Skutki uboczne politycznych działań była tak duże, że wirus nie byłby w stanie takich wyrządzić szkód społecznych jak uczyniły środki zastosowane przez polityków do rzekomej ochrony społeczeństwa. Niezwracanie uwagi na tego wirusa nie byłoby w stanie wyrządzić tak drastycznych szkód społecznych jak to się de facto stało. Kto dalej wspiera polityczną narrację jest albo głupcem, albo kłamcą. Bez wyjątku wszystkie prognozy tzw. rządowych ekspertów okazały się błędne. Natomiast prawie wszystkie prognozy niezależnych od rządu naukowców okazały się prawdziwe.
Bez odpowiedniego osądzenia tych wydarzeń niemożliwe jest pogodzenie się między wieloma grupami społecznymi. Pandemia ta podzieliła społeczeństwo w mojej ocenia na pięć grup społecznych.
1 Grupa, która decyzję podejmowała lub wpływała na tą decyzję.
2 Grupa, to aparat egzekucyjny tych podjętych decyzji, pod presją wykonywania swoich obowiązków.
3 Grupa, to grupa, która podporządkowała się tym decyzj
om.
4 Grupa, to grupa, która sprzeciwiła się tym podjętym decyzj
om.
5 Grupa, to grupa, która denuncjowała innych i tym samym ta grupa należy do grupy po stronie sprawców.

===================
Grupa 1 i 5 powinna zostać osądzona procesem sądowym.
Grupa 3 i 4 powinna być objęta odszkodowaniem.
Grupa 2 powinna być indywidualnie oceniona w zależności od osobistego zachowania się i nadużywania władzy i czynów.
Wszystkie te działania powinny być dla dobra społecznego ocenione, aby w ten sposób odebrać społeczeństwu potencjał do wykonywania samosądów i eskalacji przemocy. Szczególnie poszkodowane zostały dzieci i młodzież. Do nad gorliwych wykonawców i decydentów tych okropnych wydarzeń należą ludzie, którzy sami nie mają dzieci i tym samym oni nie są w stanie dokonać oceny, jakie szkody zostały wyrządzone tej generacji.


Moja prośba, zalecenie dla społeczeństwa.
Organizujcie się, nas nie jest wcale mało i rozpoznajcie, że przypadek korona wirusa jest jednym z wielu celowych działań, elementem globalnych struktur dążących do zmian struktur społecznych i narzuceniu społeczeństwom swojej woli. Dlatego błądzicie czujni i krytyczni, nie wierzcie strukturą utworzonym do manipulacji społeczeństwem. To są w większości struktury sponsorowane przez przemysł farmaceutyczny. Stawiajcie czynny opór faszyzmowi zdrowotnemu i nie dajcie sobie wmówić, że wszystko co jest robione jest robione dla waszego zdrowia. Do tego należy również perfidny plan WHO, którego zadaniem jest odebranie praw do decyzji dotyczącej zdrowia w państwach narodowych, pod pretekstem rzekomego niebezpieczeństwa zdrowia społecznego.

Walczmy o zachowanie pieniądza gotówkowego, który jest gwarantem wolności i swobód obywatelskich i nie dajcie sobie wmówić, że likwidacja pieniądza gotówkowego jest robiona z powodu prania pieniędzy i czarnego rynku.
Nie dajcie się zwieść ECO FASZYZMOWI, która oszukuje i służy innym celą jak nam starają się wmówić. Postarajcie się działać dla dobra globalnego pokoju na świecie.

Nie zapominajcie, że jeszcze nikt nie uratował ludzkiego życia wysyłając broń w miejsce konfliktów zbrojnych.
Nie kierujcie się wypowiedziami ludzi skorumpowanych do których należą również niektórzy medycy, nauczyciele i rzekome autorytety nauki będące na usługach grup wrogich dla społeczeństwa i szerzących wrogość i nienawiść do ludzi potrafiących krytycznie myśleć i zadawać niewygodne pytania, i w oczekiwaniu na odpowiedź napotykają na falę nienawiści. Również mamy zdrajców naszego systemu prawnego w postaci sędziów, prokuratorów i innych prawników, którym niewolno wierzyć i zawierzać swoje zdrowie i życie. Również prasa, radio i TV są na usługach zła, dlatego należy być ostrożnym. Interes obywateli powinien być naj ważniejszy a nie rządzących i ich popleczników. W żadnym wypadku nie może dojść do amnestii ludzi, którzy dokonali niesamowitych krzywd społecznych. Tylko przez funkcjonujące struktury Państwa i procesy sądowe uwzględniające prawa człowieka, są w stanie doprowadzić do naprawy zniszczonego zaufania do państwa prawa i demokratycznych praw podstawowych obywateli. Nie zapominajcie, my jesteśmy większością, my nie ponosimy winy za to co się wydarzyło, ale jesteśmy ofiarami tego rozwoju i naszym obowiązkiem jest domagać się sprawiedliwości. My powinniśmy zostać przeproszeni i powinniśmy włożyć nasz wkład w rozwiązaniu tego obecnego problemu. My mamy się domagać sprawiedliwej oceny w procesach sądowych. My możemy wybaczyć, ale my nigdy nie zapomnimy jakie krzywdy zostały nam uczynione. To wszystko należy
uczynić dla naszej lepszej przyszłości w roku 2023.

Bądźcie optymistami.”

Prof. DDr. Martin Haditsch.  [DDr. (Dr. theol. bzw. D. et Dr.) Person mit einem theologischen und einem weiteren Doktorgrad Osoba z tytułem teologicznym i innym stopniem doktora]

Niedzielski: O przysiędze Hipokratesa nie słyszał. Potrzebna „Ustawa o jakości”.

Niedzielski: O przysiędze Hipokratesa nie słyszał. Potrzebna „Ustawa o jakości”.

… priorytetem w pierwszym kwartale 2023. Następnie Krajowa Sieć Onkologiczna.

[Czyli takie sprawy trzeba regulować ustawą,  nie wystarczy przysięga Hipokratesa]

2 stycznia 2023 https://www.rynekzdrowia.pl/Polityka-zdrowotna/Niedzielski-ustawa-o-jakosci-priorytetem-w-pierwszym-kwartale-2023-Nastepnie-Krajowa-Siec-Onkologiczna,240897,14.html

Absolutnym priorytetem jest ustawa o jakości i bezpieczeństwie pacjenta. Jest to krok milowy dla reformy systemu opieki zdrowotnej, która daje gwarancję wzrostu nakładów finansowych i wynagrodzeń – podkreśla w rozmowie z „Rzeczpospolitą” minister zdrowia Adam Niedzielski.

  • Ustawa o jakości i bezpieczeństwie pacjenta priorytetem legislacyjnym Ministerstwa Zdrowia na pierwszy kwartał 2023 roku. Wśród najważniejszych działań jest również Krajowa Sieć Onkologiczna
  • – Po wdrożeniu KSO chcemy wprowadzić analogiczne rozwiązanie w przypadku kardiologii. Planujemy także wprowadzić opiekę koordynowaną na poziomie POZ-u – mówi Adam Niedzielski w rozmowie z „Rzeczpospolitą” 
  • Szef resortu zdrowia wyliczył pomysły zdrowotne znajdujące się w programie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości

Ustawa o jakości priorytetem działań Ministerstwa Zdrowia

Absolutnym priorytetem jest ustawa o jakości i bezpieczeństwie pacjenta – podkreśla Adam Niedzielski, wyliczając plany legislacyjne Ministerstwa Zdrowia na pierwszy kwartał 2023 roku.

– Jest to krok milowy dla reformy systemu opieki zdrowotnej, która daje gwarancję wzrostu nakładów finansowych i wynagrodzeń. Wreszcie zwiększone nakłady mają także dać poczucie komfortu dla pacjenta. Zgodnie z tą ustawą będziemy monitorować nie tylko kliniczne wskaźniki jakości leczenia, ale również jakość obsługi pacjenta – tłumaczy szef resortu.

Pytany o zmiany w programach onkologicznych i opóźnienie wdrożenia Krajowej Sieci Onkologicznej tłumaczy, że „program onkologiczny jest realizowany systematycznie”, a KSO jest „związana z drugim priorytetem legislacyjnym”. Jak podkreśla, ustawa ta „stanie na najbliższym posiedzeniu rządu”.

[—-] dalej teki soc-bełkot, że klawiatura się mi zbuntowała. MD

„Kolejny, dobrze wydany milion dolarów” przez TVP. Życzenia noworoczne dla narodu wybranego i komunistycznej awangardy.

Życzenia noworoczne dla narodu wybranego i komunistycznej awangardy

CzarnaLimuzyna https://ekspedyt.org/2023/01/01/zyczenia-noworoczne-dla-narodu-wybranego-i-komunistycznej-awangardy/

Wszystko już dopięte na ostatni guzik, łącznie z gotowymi  opaskami LGBTQ – donosili obserwatorzy tuż przed rozpoczęciem “Sylwestra Marzeń” w TVP. Prowadzący imprezę, Tomasz Kamel potwierdził, że wszystko było umówione łącznie z każdym elementem stroju, a całość suto opłacona publicznymi pieniędzmi.

Dedykujemy tę kolejną piosenkę wszystkim tym, którzy doświadczyli hejtu w tym roku.

Społeczności żydowskiej – kochamy was,

ludziom pochodzenia afrykańskiego na całym świecie – kochamy was,

społeczności LGBTQ – kochamy was!”

– powiedział lider grupy muzycznej sprowadzonej za publiczne pieniądze.

Jak widać wszyscy zostali godnie uhonorowani: naród obrany na przewodni oraz aktualna awangarda komunistycznej rewolucji.

Podobno „występ Black Eyed Peas na “Sylwestrze Marzeń” TVP wywołał szok na skrajnej prawicy”

Skrajnej prawicy? Określenie tak samo adekwatne jak „skrajnej dziewicy” – Dody w konkurencyjnej telewizji.

Co na to podwładni Samuela P.?

Po nakarmieniu gawiedzi nadszedł czas na podsumowanie minionego roku. Tu zapewne będą dominować dyszkanty o naszych braciach nazistach walczących na wojnie proxy i nasze słuszne samobójcze zaangażowanie.

Zajrzyjmy jeszcze, na chwilę, za kulisy

Okazuje się, że murzyński grajek to ważna persona w gronie akolitów NWO. Na stronie WEF czytamy: “Kreatywny innowator, futurysta i artysta estradowy oraz inwestor technologiczny. Członek: Komitet Doradczy ds. Czwartej Rewolucji Przemysłowej Światowego Forum Ekonomicznego oraz Global Artificial Intelligence Action Alliance. Doradca ds. stronniczości i etyki w firmie Stradigi AI. Honorowy Fellow, Instytucje Inżynierii i Technologii.(…) Zainteresowania: promowanie zdrowotnych i planetarnych korzyści diety roślinnej (wegańskiej); samochody napędzane energią alternatywną”/ /link/

Amerykański muzyk William Adams znany również jako Will.i.am z grupy muzycznej The Black Eyed Peas wygłasza przemówienie obok założyciela WEF i żony prezesa wykonawczego Klausa Schwaba, Hilde, po tym, jak został nagrodzony podczas 22. dorocznej ceremonii wręczenia Kryształowych Nagród podczas otwarcia Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) w Davos, 19 stycznia 2016…

 Czy ten „kolejny, dobrze wydany milion dolarów” przez TVP zamknie usta krytykom PiS? Zobaczymy.

Na nowy rok, na barani skok [nowe MEM-y, baranie]

Zdjęcie

===================================

==============================

Mamy się czym pochwalić i nie jest to nasze ostatnie słowo:

================================

=============================

=================

[przeczytaj, lebiego… „między nami chemia..”]

==================================

=========================

======================

W Tarnopolu, partnerskim mieście Elbląga uczczono 114 ROCZNICĘ urodzin Stepana Bandery

W Tarnopolu, partnerskim mieście Elbląga uczczono 114 ROCZNICĘ urodzin Stepana Bandery

http://kresywekrwi.blogspot.com/2023/01/w-tarnopolu-partnerskim-miescie-elblaga.html?m=0

1 stycznia mija 114. rocznica urodzin wybitnego ukraińskiego polityka, budowniczego ukraińskiej państwowości, przywódcy OUN Stepana Bandery. Z tej okazji w Tarnopolu zaplanowano szereg imprez – informuje Tarnopolska Rada Miejska. 1 stycznia 2023 o godz. 14 w parku im. Tarasa Szewczenki (w pobliżu pomnika Stepana Bandery) odbędzie się uroczysta Akademia, upamiętnienie i złożenie kwiatów z udziałem publiczności z całego regionu z okazji 114. rocznicy urodzin wybitnego ukraińskiego polityka, budowniczego Ukrainy, przywódcy OUN Stepan Bandery. A we wszystkich bibliotekach podlegających Centralnej Bibliotece Miejskiej w Tarnopolu 1 stycznia przez cały dzień będzie odbywał się Przegląd Historyczny „Człowiek, który stał się symbolem wolności”.

 

 

Dziś w Tarnopolu obchodzono 114. rocznicę urodzin Stepana Bandery. Ludzie zgromadzili się pod pomnikiem przywódcy OUN, oddając hołd największemu budowniczemu niepodległej Ukrainy. Opowiedział o tym wojskowy, kandydat nauk historycznych Wołodymyr Tkacz.

 


Według niego księża omówili modlitwę za przywódcę OUN, a następnie złożyli kwiaty pod pomnikiem Stepana Bandery. Iryna Szewczenko, pochodząca z Tarnopola, w swoim krótkim przemówieniu stwierdziła, że: od kilku lat upamiętnia Banderę w każdy pierwszy dzień nowego roku.

 

 

 

„Dopóki Ukraińcy będą mieli ludzi, którzy będą kontynuować ideę zachowania naszych tradycji kulturowych, zachowania nas jako jednej grupy etnicznej, jako jednego narodu – będziemy żyć do tego czasu” – mówi Iryna Szewczenko. Kandydat nauk historycznych, starszy sierżant Sił Zbrojnych Wołodymyr Tkacz mówił, że studiował dzieła Stepana Bandery. „Bandera, jako teoretyk ukraińskiego nacjonalizmu, widział wiele spraw na wiele lat do przodu, a jemu współcześni nie zawsze go rozumieli. Teraz, kiedy czytamy i widzimy pewne kroki, które miały miejsce już wtedy, widzimy, jakim był wizjonerem. Teraz wszystko dojdzie do tego, że państwo rosyjskie zostanie zniszczone i w końcu nasze pokolenie rozwiąże problem rosyjskiej agresji, której niestety doświadczamy od ponad 300 lat”.

 

Można powiedzieć bez żadnej przesady. że Stepan Bandera jest najjaśniejszym symbolem walki Ukraińców o własną państwowość. Uosobieniem niezłomności, bezkompromisowości i woli zwycięstwa! Życzę nam wszystkim takiej miłości do naszego narodu, takiego patriotyzmu, determinacji i mądrości, jaką miał Prowydnyk. Ukraina przyszłości będzie wynikiem naszej wspólnej pracy i walki” – pisze burmistrz Tarnopola Serhij Nadal.

 

Dedykuję to tym wszystkim polskim pożytecznym idiotom, a w szczególności tym z mojego miasta, którzy przekonują, że banderyzm na Ukrainie to wymysł „rosyjskiej propagandy”. I to „nowe pokolenie” wyrosłe z Bandery… Nie miejmy jednak żadnych złudzeń, że zrobi to jakiekolwiek wrażenie w Polsce, jak również w Elblągu, w gdzie Serhij Nadał, mer Tarnopola był, jest i będzie zawsze mile widziany przez elbląskie „sługi narodu ukraińskiego”. Co do tego, nie ma żadnych wątpliwości.

 

 

Zebrał i opracował Jacek Boki

1 Styczeń 2023 r.

Źródła:

 У Тернополі вшанували пам’ять Степана Бандери

 https://suspilne.media/350430-na-ternopilsini-poprosalisa-z-vijskovim-ruslanom-volosinim/

 У Тернополі вшанують пам’ять Степана Бандери

 https://te.20minut.ua/Podii/u-ternopoli-vshanuyut-pamyat-stepana-banderi-11754017.html 

 https://terminovo.te.ua/news/77752/

Szokująca decyzja! WHO zdecydowało, że transseksualizm od tej pory nie będzie uważany za chorobę.

Szokująca decyzja! WHO zdecydowało, że transseksualizm od tej pory nie będzie uważany za chorobę.

Jeszcze w 2016 r. w środowisku medycznym zwracano uwagę na biologiczną płeć transeksualistów. Dominująca obecnie nowomowa nakazuje mówić o „płci przypisanej przy urodzeniu”, co jest kompletnym absurdem.

Chris Klinsky 30.12.2022 https://prawy.pl/123482-szokujaca-decyzja-ta-organizacja-naprawde-to-zrobila/

W 2019 r. WHO zdecydowało, że transseksualizm od tej pory nie będzie uważany za chorobę. Zmiana ta uderza przede wszystkim w osoby dotknięte tę przypadłością. Od tej pory nie mogą bowiem liczyć na pomoc lekarską. Jest jednak na rękę korporacjom medycznym i ideologom, którzy zarabianą na operacjach zmiany płci i promują rewolucję kulturową.

Transpłciowość nie będzie już klasyfikowana jako zaburzenie psychiczne i behawioralne w globalnym podręczniku diagnoz Światowej Organizacji Zdrowia. Nowo zatwierdzona wersja zamiast tego umieszcza kwestie niespójności płci w rozdziale dotyczącym zdrowia seksualnego.

Ekspert Światowej Organizacji Zdrowia powiedział, że teraz rozumie, że transpłciowość „nie jest w rzeczywistości stanem zdrowia psychicznego”. W najnowszym podręczniku, zwanym ICD-11, niezgodność płci jest zdefiniowana jako wyraźna i uporczywa niezgodność między płcią doświadczaną przez osobę a płcią przypisaną. W poprzedniej wersji – ICD-10 – w rozdziale zatytułowanym „Zaburzenia psychiczne i behawioralne” uznano to za zaburzenie tożsamości płciowej.

Dr Lale Say, ekspert ds. zdrowia reprodukcyjnego ze Światowej Organizacji Zdrowia, powiedział, że transpłciowość „została wyjęta z zaburzeń zdrowia psychicznego, ponieważ lepiej zrozumieliśmy, że tak naprawdę nie był to stan zdrowia psychicznego, a pozostawienie go tam powodowało piętno. Więc aby zmniejszyć piętno, a jednocześnie zapewnić dostęp do niezbędnych interwencji zdrowotnych, umieszczono to w innym rozdziale”.

Komentując zmiany, Graeme Reid, dyrektor ds. praw lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych w grupie kampanii Human Rights Watch, powiedział, że zmiany będą miały „wyzwalający wpływ na osoby transpłciowe na całym świecie”. Dodał: „Rządy powinny szybko zreformować krajowe systemy medyczne i przepisy, które zawierają tę przestarzałą diagnozę”.

Tymczasem dziewięć organizacji zajmujących się tożsamością płciową stwierdziło we wspólnym oświadczeniu: „Dużo czasu zajęło nam dojście do tego momentu. Jeszcze kilka lat temu usuwanie patologizujących kategorii dotykających osoby transpłciowe i zróżnicowane pod względem płci z listy zaburzeń psychicznych ICD-10 wydawało się niemożliwe. Dzisiaj wiemy, że pełna depatologizacja jest możliwa i zostanie osiągnięta jeszcze za naszego życia”. W oświadczeniu dodano: „Chociaż umieszczenie w tym rozdziale jest ulepszeniem, w żadnym wypadku nie jest doskonałe. Na przykład definiowanie zdrowia osób trans jako odnoszących się wyłącznie do zdrowia seksualnego jest nieco redukujące”.

===============

Transseksualizm został oficjalnie uznany za chorobę w 1980 roku w Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders (DSM) Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Można by więc powiedzieć, że choroba ma ta niedługą historię, ale jednak z jakichś powodów się tam znalazła. Ideolodzy gender powiedzą, że stały za tym uprzedzenia. Jeśli jednak zerkniemy na literaturę sprzed 2019 r. widzimy cały szereg merytorycznych argumentów.

W Internecie, w bazie artykułów naukowych (pubmed.ncbi.nlm.nih.gov), można znaleźć naukowy artykuł dwóch hiszpańskich badaczy, Natalii López Moratalla i Amparo Calleja Canela z 2016 r., o znamiennym tytule: „Transseksualizm: zaburzenie mózgu, które zaczyna być znane”.

Zwracają oni w nim uwagę, że transseksualizm opisuje stan, w którym płeć psychologiczna osoby różni się od płci biologicznej. Podkreślają, że osoby z zaburzeniami tożsamości płciowej uporczywie cierpią z powodu tej niezgodności i poszukują hormonalnego i chirurgicznego dostosowania płci do pożądanej płci anatomicznej.

Artykuł stanowi przegląd, z perspektywy etycznej, „strukturalnych i funkcjonalnych neurobiologicznych korelacji transseksualizmu i ich przebiegu pod wpływem podawania hormonów płciowych”. Autorzy piszą o „psychospołecznym niepokoju” związanym z „niezgodnością płci psychologiczno-biologicznej”. Zauważają: „Taki stres można przypisać dysharmonicznemu obrazowi ciała z powodu zmian w funkcjonalnej łączności kluczowych elementów sieci reprezentacji ciała. Te zmiany w mózgu wydają się implikować strategiczny mechanizm oddzielający emocje cielesne od obrazów cielesnych. W przypadku wielu struktur lub procesów mózgu wykazujących dymorfizm płciowy, u osób transseksualnych można zaobserwować oznaki feminizacji lub maskulinizacji, które podczas podawania hormonów wydają się częściowo dodatkowo dostosowywać do cech pożądanej płci. Zmiany te pozwalają na zmniejszenie dystresu psychospołecznego”.

Hiszpańscy naukowcy w podsumowaniu ostrzegają jednak przed tym, by nie godzić się zbyt łatwo na zmianę płci: „Jednak model prowadzący do „afirmacji płci” nie rozwiązuje problemu, ponieważ powodujące ją zaburzenia mózgu nie są korygowane. To poważny problem z etyką lekarską. Uprzedzenia należy odłożyć na bok. Wiedza o tym, co dzieje się w mózgu transseksualistów, jest ważna zarówno w celu określenia, co jest prawdą, a co nie jest, a więc w celu wybrania odpowiedniego leczenia, oraz decydowania i kierowania działaniami prawnymi”.

Tekst ten pokazuje, że jeszcze w 2016 r. w środowisku medycznym zwracano uwagę na biologiczną płeć transeksualistów. Dominująca obecnie nowomowa nakazuje mówić o „płci przypisanej przy urodzeniu”, co jest kompletnym absurdem. Sugeruje bowiem, że lekarze i rodzice w jakiś sposób arbitralny decydują o uznaniu, czy urodzone dziecko jest chłopcem czy dziewczynką. Parę lat temu zauważano jeszcze, że transseksualizm to zaburzenie mózgu, które należy dokładnie zbadać. Wiadomo, że wielu nastolatków przeżywa problemy z tożsamością płciową, ale są one przejściowe i wynikają jeszcze z niedojrzałej tożsamości. Z kolei w późniejszym wieku pojawia się u niektórych ludzi przekonanie, że identyfikują się z płcią przeciwną, ale już dziś wiadomo, że wielu z nich po zmianie płci żałuje, że to zrobili. Ich głosy są jednak wyciszane, bo transpłciowość stała się sposobem na wielki biznes. Wielkie pieniądze idą na chirurgiczną zmianę płci i hormony, które trzeba przyjmować na całe życie. Stała się też narzędziem lewicowych rewolucjonistów do dalszego niszczenia tego, co naturalne.

Jak żydowscy alfonsi dostarczali dzieci do burdeli Argentyny, Brazylii i USA. Cwi Migdal.

Jak żydowscy alfonsi dostarczali dzieci do burdeli Argentyny, Brazylii i USA. Cwi Migdal.

1.01.2023, https://www.fronda.pl/a/Jak-zydowscy-alfonsi-dostarczali-dzieci-do-burdeli-Argentyny,209497.html

Polski nie było wówczas na mapie Europy, ale większość żydowskich kobiet i dziewczynek (czasem 12-letnich), które trafiły do burdeli Ameryki Południowej, pochodziła z terenów zamieszkiwanych przez Polaków.

Stąd hiszpańskie określenie na kobiety z Polski: polacas.

W portowej dzielnicy Buenos Aires La Bocca uprawiały nierząd – jak donosiła prasa – 'na każdym wolnym skrawku ziemi’.

Isabel Vincent opisuje ich losy w książce 'Ciała i dusze’ (wydanie polskie – 2006 r.). Jak to się stało, że zainteresowała się prostytutkami z żydowskich miasteczek w Polsce?

– Przeczytałam w brytyjskiej gazecie żydowskiej informację o cmentarzu w Inhaumie – opowiada. – Postanowiłam tam pojechać. Wcześniej pracowałam w Brazylii jako korespondentka 'The Globe and Mail’, więc dobrze znałam kraj.

Nie zdawałam sobie sprawy, że to będzie aż tak trudne. Z tymi kobietami wciąż wiąże się wstyd. Kiedy wreszcie udało mi się trafić na ślad jednej z prostytutek i dotarłam do jej krewnych, nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Dostawałam sygnały z gminy żydowskiej, żebym nie pokazywała tej hańby. Kiedy jednak książka w listopadzie 2005 roku wyszła w Kanadzie, Kanadyjska Gmina Żydowska dała mi prestiżową nagrodę w dziedzinie historii.

Organizacją, która zajmowała się handlem kobietami z nędznych miasteczek Europy Wschodniej, było założone w 1890 roku Warszawskie Towarzystwo Wzajemnej Pomocy, które oficjalnie miało charakter filantropijny, skupiało jednak wielu ludzi zaangażowanych w handel żywym towarem. Macki rajfurów sięgały od Europy Wschodniej po Szanghaj.

Dopiero w 1928 roku polskiemu konsulowi w Argentynie udało się zmusić towarzystwo do usunięcia z nazwy słowa 'warszawskie’. Wtedy zaczęło funkcjonować jako Cwi Migdal – od nazwiska jednego z fundatorów.

Vincent podkreśla, że nie tylko Żydzi zajmowali się prostytucją i białym niewolnictwem. 'W tym czasie również inne gangi handlowały kobietami z całej Europy i Azji. Historycy twierdzą, że w procederze największą rolę odgrywały Japonki i Chinki. Ale cechą wyróżniającą Cwi Migdal, która zapewniała sukces, jest to, iż wabili ubogie Żydówki, kusząc je wizją ślubu w synagodze’.

Żydowscy sutenerzy zakładali własne synagogi i cmentarze. Oficjalnie odrzuceni przez żydowską społeczność tworzyli własne organizacje charytatywno -religijne. Tak było w Nowym Jorku czy Sao Paulo.

Polacas nie miały szans na rehabilitację wśród społeczności żydowskiej ani za życia, ani po śmierci. 'Jest napisane, że jeżeli córa Izraela zejdzie z dobrej drogi, cała ziemia wokół niej płonie’ – powiedział Isabel Vincent żydowski dziennikarz Zevi Ghivelder.

W Rio de Janeiro same prostytutki założyły towarzystwo dobroczynno-pogrzebowe. Biedne kobiety, ofiary przemocy, analfabetki potrafiły zorganizować się tak, by na starość mieć wsparcie, a w chwili śmierci godny pochówek. Powstało w 1906 roku i nazwało się Towarzystwem Prawdy. Działało nieprzerwanie do lat 70. XX wieku.

Prostytutki kupiły kawałek ziemi w Inhaumie i założyły ten cmentarz. Same przygotowywały ciała swoich sióstr do pogrzebu. Same odprawiały ceremonię symbolicznego oczyszczenia przez powtórzenie słów: ’Jesteś czysta, czysta, czysta’.

(…)Izaak Buroski pochodzi z Rosji, ale kiedy z Ameryki Południowej wraca w rodzinne strony, może grać rolę argentyńskiego farmera, złotnika z Brazylii, przedsiębiorcy z Łodzi czy Berlina. Elegancki pan z Ameryki, doskonałe oko. Nawet w skromnej, ubogo ubranej dziewczynie potrafi dostrzec materiał, który pomnoży jego majątek.

13-letnią Zofię Chamys wypatruje w Warszawie. Jest rok 1890.

– Szukam pomocy kuchennej dla matki – taką wersję przedstawia jej ojcu. Proponuje jako zaliczkę za pierwsze pół roku służby równowartość rocznych dochodów całej rodziny i nie nalega. Ojciec stanowczo odmawia, ale po chwili zmienia zdanie. Dziewczynka idzie z obcym mężczyzną, ma nadzieję, że teraz czeka ją lepsze życie. Buroski, 'najpiękniejszy mężczyzna, jakiego widziała w życiu’, zabiera ją do Łodzi. Kiedy po nocy spędzonej z Izaakiem budzi się w pościeli poplamionej krwią, wierzy w jego słowa: 'Teraz jesteś moją żoną’. Jest dzieckiem i myśli, że tak się zostaje żoną.

Trafia do burdelu, jednego, drugiego. Potem 'mąż’ wywozi ją do Buenos Aires do lupanaru prowadzonego przez Madame Natalia. Ta każe jej przechadzać się po uliczkach i wypatrywać klientów. Kiedy Zofia buntuje się po raz pierwszy, idzie na komisariat. Ale policjant, najpewniej przekupiony przez rajfurów, każe jej słuchać męża.

Dziewczynka tak długo płacze, że w końcu ma obiecany powrót do domu. Ale Buroski nie wypuszcza jej z rąk. Oszukuje ją, że płynie do Europy, a dopływają do Brazylii. Każe jej obsługiwać najgorszych klientów. Katuje ją. Zofia znowu idzie na policję i składa skargę na męża (jej zeznania przetrwały; opublikował je brazylijski dziennikarz Francisco Ferreira da Rosa, a później Isabel Vincent).

(…)Według dostępnych danych (Jayme Brener 'Jerusalem Report’, 1966) do Brazylii pierwszy statek z młodymi Żydówkami dotarł w 1867 roku.

Przypłynęło na nim 69 wschodnioeuropejskich prostytutek.

Do 1913 roku w centrum Rio de Janeiro działało 431 burdeli. Właścicielami połowy byli „Rosjanie, Austriacy, Niemcy, Polacy, a nawet Rumuni”. Prawie wszyscy pochodzenia żydowskiego.

(…)W maju 1905 roku w Warszawie doszło do wydarzenia zwanego pogromem alfonsów. Zaczęło się od awantury na żydowskim ślubie, w którym uczestniczył znany sutener Saul Żytnicki. Weselna kłótnia przerodziła się w miejską awanturę. Żydowscy robotnicy uzbrojeni w kije, noże, a nawet rewolwery napadli na kawiarnię na rogu Siennej i Zielnej. Grupy mężczyzn od 200 do 400 osób przez trzy dni przeczesywały kamienice od Marszałkowskiej do Przyokopowej. Robotnicy wdzierali się do domów publicznych, mieszkań prostytutek i stręczycieli. Rozbito 150 mieszkań, ucierpiało 176 osób, 31 trafiło do szpitala, a pięć zmarło. Podobne napady miały miejsce w Lublinie i Łodzi.

Amerykański badacz zajmujący się tą problematyką uważa, że inicjatorką rozprawienia się z sutenerstwem była żydowska partia socjalistyczna Bund, która chciała w ten sposób położyć kres powszechnemu mniemaniu, że to głównie Żydzi są odpowiedzialni za handel żywym towarem.

(…)Najczęściej jednak środowiska żydowskie próbowały wyciszyć temat handlu własnymi kobietami. Samuel Cohen, który reprezentował żydowskie interesy w Lidze Narodów, podczas spotkania w czerwcu 1922 roku przekonał Ligę, aby nie publikować nazwisk znanych handlarzy. Taki raport jednak powstał. W tym samym czasie Europę obiegły „antysemickie paszkwile” wykorzystujące zawarte w nim fakty [cóż to za paszkwil, jeśli publikuje straszną PRAWDĘ?]. Spowodowało to jeszcze większe okopanie się Żydów na stanowisku, że tematu należy unikać.

Jedynie Bertha Pappenheim umiała nazwać problem po imieniu. Kilkakrotnie na początku XX wieku objechała Galicję. Twierdziła, że źródłem potężnej fali handlu żydowskimi kobietami są nie tylko warunki społeczne, ale także niska pozycja kobiety w judaizmie.

(…)wielki proces żydowskich stręczycieli w październiku 1892 roku we Lwowie przyciągnął uwagę polskich dziennikarzy. 'Akt oskarżenia dotyczy 27 Żydów i Żydówek, których wyśledzić i ująć władza zdołała – relacjonował »Kraj «. – Wraz z nimi jawi się kilkadziesiąt ofiar ich handlu, kilkadziesiąt dziewcząt i mężatek w wieku od lat 15 do 23.

(…)Prasa ujawniła tajny język używany przez handlarzy. Dziewczęta ładne i młode to 'sztuki jedwabiu’ albo 'dywany smyrneńskie’. Uderzające piękności – 'krzyże brylantowe’ albo 'szkatułki z perłowej macicy’. Brzydkie i niezgrabne nazywa się 'workami kartofli’.

(…)informacje o konkretnych sprawach, aresztowaniach i rozprawach sądowych nadal z trudem przebijały się do gazet i świadomości społecznej. W dokumentach z kancelarii gubernatora piotrkowskiego z lat 1899-1900 można natknąć się na materiały dotyczące 'żydowskiej szajki handlującej kobietami i wywożącej je za granicę’, ale nic z tego nie przedostało się do dzienników.

Dopiero dwa lata później warszawski adwokat Stanisław Posner (późniejszy senator i polski delegat do Ligi Narodów) dotarł do akt sądowych i na łamach 'Gazety Sądowej Warszawskiej’ opublikował relację z tego procesu.

(…)Posner opisał też inny proces odbywający się w Bytomiu. Oskarżonym o ciężkie rajfurstwo był Izrael alias John Meyerowicz. Na granicy prusko-rosyjskiej utrzymywał on szereg agentów dostarczających 'towar wywozowy’. Oficjalnie zajmował się handlem w branży cygar, bielizny i ubiorów damskich. Wielokrotnie podróżował po Europie. Znał osiem języków. W 1888 roku został aresztowany na dworcu we Wrocławiu.

Obie te sprawy posłużyły Posnerowi do napisania cyklu 11 artykułów pod wspólną nazwą ’Nad otchłanią’, w których najpełniej ze wszystkich dotychczasowych polskich publicystów przeanalizował różne aspekty handlu żywym towarem. W końcu doszedł do przekonania, że 'cały ten diabelski proceder, wszystkie jego ogniwa są żydowskie’.

(…)Edgardo Cozarinsky (…)jest autorem wydanej dwa lata temu w Argentynie książki o prostytutkach z początku ubiegłego wieku ’El rufián moldavo’ (’Rajfur z Mołdawii’). (…)Pytamy Edgardo, czy w Argentynie nadal uważa się ludzi, którzy podnoszą temat żydowskiego handlu żywym towarem, za antysemitów?

– Jeśli taki temat pojawia się publicznie, staje się niebezpieczny. Wzbudza podejrzenie, że kryje się za tym coś innego. Że znowu niektórzy chcą podkreślić, że zepsucie jest związane z Żydami.

Po opublikowaniu książki Cozarinskiego pojawił się reżyser, który chciał ją sfilmować. – Jego producenci, Żydzi, powiedzieli, że nigdy nie dadzą pieniędzy na taki film.

(…)w roku 1931 władze polskie ogłosiły (raport przygotowany dla Ligi Narodów) listę 590 handlarzy kobiet, zaangażowanych w dostarczanie „świeżego towaru” do wciąż funkcjonujących – ale już nie pełną parą – domów publicznych Argentyny i Brazylii. Większość osób z tej listy była pochodzenia żydowskiego. Jedna z bardziej spektakularnych afer, miała miejsce pod koniec lat 20-tych. Niejaki Morris Baskin z Brooklynu, urodzony w Polsce, zainicjował w roku 1927 lukratywny proceder przestępczy. Otóż w Nowym Jorku przebywało sporo mężczyzn, których narzeczone znajdowały się wciąż w Polsce. Plan Baskina polegał na zawieraniu przez niego (i jego ludzi) małżeństw per procura w imieniu narzeczonych z USA, na podstawie udzielonych pełnomocnictw. Z aktem ślubu w ręku – poświadczającym obecność męża w USA – świeżo poślubiona małżonka nie miała kłopotów z uzyskaniem w konsulacie amerykańskim upragnionej wizy. Po przyjeździe do USA nie trafiała ona jednakże w objęcia męża, lecz – pod wpływem groźby, a niekiedy przemocy fizycznej i zgwałcenia – do jednego z domów publicznych, których właściciele współpracowali z gangiem. Baskin zdołał pozyskać do przestępczej działalności rabina z podwarszawskiego Wawra, który za 50 USD udzielał małżeństwa per procura, jak również zastępcę konsula amerykańskiej ambasady, nazwiskiem Harry Hall, który zaopatrywał gang we wszelkie niezbędne dokumenty i zapewniał bezproblemowe udzielanie wiz. Po rozbiciu gangu Baskina, okazało się, iż w samym tylko roku 1929, w wawerskim kahale zarejestrowano 15 małżeństw per procura, z osobami przebywającymi w USA.

Mkarwan Źródło http://www.regafa.fora.pl/poza-milonga,9/ciala-i-dusze-isabelle-vincent,356.html

Dom publiczny: Skandal! TVP – „nowy rok, nowa ja”. Propaganda LGBT w telewizji '”publicznej” ! „Żydzi, murzyni i pedały – łączcie się..”[A łączcie się – ale nie na naszych oczach i nie – za nasze pieniądze. To już nie „serdel”. To poważna agresja.]

Dom publiczny!! Skandal! TVP – „nowy rok, nowa ja”. Propaganda LGBT w telewizji „publicznej” ! „Żydzi, murzyni i pedały – łączcie się..”

[A łączcie się – ale nie na naszych oczach i nie – za nasze pieniądze. To już nie „serdel”. To poważna agresja. MD]

1.01.2023, https://www.fronda.pl/a/Manifest-LGBT-na-Sylwestrze-Marzen-z-Dwojka-To-bylo-zaplanowane,209491.html

Organizowany przez Telewizję Polską „Sylwester Marzeń” wywołał wiele emocji z uwagi na występ zespołu „Black Eyed Peas”. Muzycy zaprezentowali się w symbolizujących ruch LGBT opaskach, a lider zespołu wygłosił kontrowersyjny manifest. „Aby ukrócić wszelki spekulacje – wszystko było przemyślane” – zapewniał ze sceny Tomasz Kammel.

Przypomnijmy, że kilka dni temu ogromne emocje wzbudziła decyzja Melanie C., która miała być gwiazdą wieczoru na sylwestrze telewizyjnej Dwójki. Brytyjska wokalistka zrezygnowała jednak z uwagi na swoje poparcie dla postulatów ruchu LGBT, które w jej ocenie kłóciłoby się z występem w Telewizji Polskiej. Po jej rezygnacji zdecydowano, że główną gwiazdą zostanie zespół hip-hopowy „Black Eyed Peas”. Członkowie zespołu zdecydowali się [??? tak sami?? MD] wczoraj wyraźnie zamanifestować swoje poglądy. Wszyscy wystąpili w opaskach LGBT, a lider zespołu wygłosił przemówienie, w którym mówił o wojnie na Ukrainie, ale również „społeczności LGBT”.

– „Dziękujemy wam, że macie otwarte serca i głowy” – zwrócił się William James Adams do publiczności.

Muzyk zadedykował piosenkę „Where is the love” wszystkim, którzy w minionym roku zetknęli się z nienawiścią.

„Żydowska społeczność – kochamy was, ludzie afrykańskiego pochodzenia na całym świecie — kochamy was, społeczność LGBT – kochamy was” – wymieniał.

Współprowadzący wydarzenie Tomasz Kammel natychmiast zapewnił, że manifest gwiazd nie był „samowolką”. – „Aby ukrócić wszelki spekulacje – wszystko było przemyślane. Łącznie z każdym elementem stroju” – oświadczył.

Zaskoczył też wpis w mediach społecznościowych opublikowany po występie „Black Eyed Peas” przez szefa portalu TVP Info Samuela Pereirę.

– „Cała akcja zaplanowana, a będzie jeszcze coś, cierpliwości” – napisał dziennikarz.

Manifestacja poparcia dla środowisk LGBT w Telewizji Polskiej wywołała spore poruszenie w mediach społecznościowych. Głos zabrał m.in. minister sprawiedliwości i lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro.

– „Wpadki się zdarzają. Ale jeśli promocja LGBT na sylwestrowym koncercie TVP była zaplanowana przez stację, to ci, którzy uznali to za skandal, mają rację” – napisał polityk.

Doszło też do mocnej wymiany zdań pomiędzy Samuelem Pereirą a wiceministrem rolnictwa Januszem Kowalskim.

– „Panu się najwyraźniej pomyliło. Rządzi prawica, która ma bronić wartości, a nie lewacto czy Tusk. Nie finansujemy telewizji publicznej dla homopropagandy. Skoro Pan to zaplanował – DYMISJA!!!Skandal. Wstyd” – skomentował wpis dziennikarza TVP Info polityk solidarnej Polski.

– „Papież Benedykt XVI:Pojęcie małżeństwa homoseksualnego jest sprzeczne z wszystkimi kulturami, jakie do dziś istniały, i stanowi zatem rewolucję kulturalną, która sprzeciwia się całej tradycji ludzkości. Jak mogliście?” – dodał.

– „Jeśli ktoś w sylwestra miesza słowa zmarłego dziś papieża, wybitnego naukowca teologa z występem zespołu muzycznego, to ja nie jestem w stanie mu pomóc” – odpowiedział mu Pereira.

– „Bawimy się dalej, cała Polska z #SylwesterMarzeń” – dodał.[Ty łobuzie , Pereira !! Won, prop-pedale!!! Mirosław Dakowski]

W innym wpisie wiceminister Kowalski stwierdził, że telewizja publiczna wydała milion dolarów na „homopropagandę”.

kak/TVP, DoRzeczy.pl, Dziennik.pl

=====================================

Pan Michał Jabłoński [

Michał Jabłoński <michal.jablonski.1953@gmail.com> ]

przysłał mi wiązkę takich wiadomości, więc, jako ukrywane, ją publikuję:

Polityczna demonstracja LGBT za pieniądze Telewizji Polskiej 
Skandal! TVP – „nowy rok, nowa ja”. Propaganda LGBT w telewizji publicznej

Black Eyed Peas wystąpił na “Sylwestrze Marzeń” w tęczowych opaskach. Politycy nie kryją oburzenia promocją LGBT

Szokująca decyzja! Ta organizacja naprawdę to zrobiła

30.12.2022 19:30 © prawy.pl W 2019 r. WHO zdecydowało, że transseksualizm od tej pory nie będzie uważany za chorobę. Zmiana ta uderza przede wszystkim w osoby dotknięte tę przypadłością. Od tej pory nie mogą bowiem liczyć na pomoc lekarską.

„Grabarz człowieczeństwa”. Brudna PRAWDA o człowieku, z którym spotkał się Morawiecki.

30 paź 2022Brudna PRAWDA o człowieku, z którym spotkał się Morawiecki. Nowa książka prof. Adama Wielomskiego pt. „Yuval Noah Harari. Grabarz człowieczeństwa” jest dostępna w Bibliotece Wolności. Wieloletni publicysta „Najwyższego CZAS!”-u demaskuje w niej poglądy jednego zkluczowych ideologów nowego porządku świata po Wielkim Resecie.

Yuval Noah Harari. Prorok świata po „wielkim resecie” – Do Rzeczy

10 lip 2022Po Impact 22 kancelaria premiera chwaliła się w mediach społecznościowych wspólnymi zdjęciami Mateusza Morawieckiego z izraelskim ideologiem. O czym panowie rozmawiali – nie wiemy. Najwyraźniej jednak Harari przestał być autorytetem wyłącznie lewej strony sceny politycznej i coraz większy wpływ wywiera również na prawicę.

UE steruje w sztorm. … Idzie katastrofa. Fit for 55. [I to w „Dzienniku”!!]

UE przed sztormem, czyli prawie jak chińskie „zero COVID”… Idzie katastrofa. Fit for 55.

Andrzej Krajewski https://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/8622193,chiny-ue-unia-europejska-zero-covid-usa-polityka-klimatyczna-fit-for-55.html

Przez trzy lata komunistyczne Chiny twardo trzymały się strategii ani kroku wstecz, jeśli idzie o obostrzenia sanitarne. Totalitarne państwo zbudowało imponującą machinę pozwalającą: testować, kontrolować i izolować obywateli, gdy tylko pojawiło się choć najmniejsze ognisko epidemii. Kiedy reszta świata, z bardzo nielicznymi wyjątkami utraciła zupełnie kontrolę nad szerzeniem się kolejnych mutacji koronawirusa, Pekin mógł się szczycić, iż panuje nad sytuacją.

Chiny i Unia Europejska

„Zero COVID”

Jeszcze w połowie października prezydent Xi Jinping podczas przemówienia inaugurującego XX Zjazd Komunistycznej Partii Chin, potwierdził utrzymanie strategii „zero COVID”. Niedługo potem w kraju pojawiły się symptomy buntu. Dotąd wzorowo zdyscyplinowani Chińczycy mieli dość lockdownów. Na dodatek za sprawą obostrzeń sanitarnych coraz większe perturbacje groziły gospodarce Państw Środka. Miesiąc po XX Zjeździe prezydent Xi uznał swą porażkę w zmaganiach z epidemią i de facto zgodził się na cichą kapitulację. Restrykcje sanitarne zaczęto zawieszać, masowe testowanie obywateli dobiegło końca i epidemia rozlała się po cały kraju. Jaka jest obecnie liczba chorych i zmarłych nie wiadomo, bo komunistyczne władze wręcz otwarcie fałszują statystyki. Szczątkową wiedzę można czerpać z nielicznych filmów przenikających do Internetu, ukazujących przepełnione szpitale oraz domy pogrzebowe. Tak oto chińskie społeczeństwo będzie musiało przejść wszystko to, czego ludzie w Europie i na innych kontynentach doświadczyli wcześniej. A na dokładkę wymęczono je restrykcjami niespotykanymi nigdzie indziej. Jednocześnie chińską gospodarkę, po wstrząsach związanych z lockdownami czekają teraz zawirowania, jakie niesie ze sobą kumulacja zachorowań.

Ta opowieść byłaby jeszcze ciekawsza, gdyby pojawiły się wiarygodne dane, co do wskaźnika śmiertelności w Chinach na milion mieszkańców. Wówczas łatwiej byłoby ocenić, na ile Pekinowi opłacił się olbrzymi wysiłek włożony w trzy lata zmagań ze epidemią. Niestety, rzetelne oszacowanie kosztów: społecznych, ekonomicznych i politycznych „zero COVID” nie jest możliwe. Acz można mieć uzasadnione podejrzenia, iż cała strategia przyniosła o wiele więcej strat niż zysków, o czym najlepiej świadczy jej nagłe porzucenie.

Chiny same na siebie zastawiły pułapkę

Pułapka, jaką same na siebie zastawiły Chiny, nosiła wszelkie znamiona racjonalności. Ich władze w sposób wzorcowy wcielały w życie to, jak walczyć z epidemią chcieli wirusolodzy i epidemiolodzy. Dysponując zaś aparatem totalitarnego państwa zrobiły to perfekcyjnie, zmuszając całe społeczeństwo do ślepego wypełniania naukowych zaleceń. Nie utrudniało tego istnienie jakichkolwiek „bezpieczników”, takich jak: wybierany w demokratycznych wyborach parlament, niezależne sądy, media wolne od cenzury, wreszcie zróżnicowana opinia publiczna. W Europie dzięki owym „bezpiecznikom” rządzący wcześniej lub później musieli zacząć brać pod uwagę rosnące z powodu obostrzeń niezadowolenie społeczne oraz wsłuchiwać się w głosy przedstawicieli innych dziedzin wiedzy naukowej.

Na przebieg epidemii wpływ miał bowiem nie tylko sam koronawirus oraz dekretowane przez rządy zakazy, ale też zachowywanie się zbiorowości. Już po kilku miesiącach mocniej niż strach przez chorobą poczynaniami ludzi rządziły czynniki: socjologiczne, psychologiczne i ekonomiczne. W końcu rządy musiały łagodzić restrykcje, żeby unikać otwartego buntu. Nota bene w momentach, gdy frustracja społeczna sięgała zenitu i tłumy wychodziły na ulice, koronawirus mógł się szerzyć o wiele swobodniej, niż gdyby nie wprowadzano generującego bunt lockdownu.

Dzięki wspominanym „bezpiecznikom” i różnorodnym dziedzinom wiedzy udawało się jakoś korygować najbardziej szkodliwe poczynania rządów, zafiksowanych przede wszystkim na tym, by za wszelką cenę ograniczać rozprzestrzenianie się patogenu. Tak oto po przechorowaniu i masowych szczepieniach od roku w Europie mamy już za sobą wszystko to, co najgorsze w związku z epidemią. Natomiast Chińczycy będą musieli ją dopiero przejść.

Niestety w naszych czasach królują bardzo wąskie specjalizacje. Przyjęto bowiem za pewnik, że łączenie w jedno jak największej liczby dziedzin naukowych było możliwe w czasach renesansu. Leonardo da Vinci potrafił ogarniać całość, bo zasób ówczesnej wiedzy nie przytłaczał swym ogromem. Dziś żaden człowiek nie ma szansy na osiągnięcie podobnej uniwersalność. Rządzący idą zatem na łatwiznę i podejmując decyzje, biorą pod uwagę wąskie wycinki wiedzy. Najlepiej te, które z różnych politycznych względów najbardziej im pasują.

Polityka klimatyczna UE

Tak działa polityka unijna w odniesieniu do globalnego ocieplenia. Statystyki i badania klimatologów pokazują, iż nabrało ono tempa. Wiedza na czym polega efekt cieplarniany jasno wskazuje, iż odpowiada za nie rosnące w atmosferze ziemskiej stężenie dwutlenku węgla oraz metanu. Najprostszą odpowiedzią na zagrożenie jest gwałtowana redukcja emisji obu gazów cieplarnianych, za sprawą przebudowania funkcjonowania całego społeczeństwa. Takie rozwiązanie prezentuje się równie prosto i przekonująco jak chińskie „zero COVID”. Czyli wszyscy spędzą w zamknięciu tyle, ile będzie trzeba, każdy dostatnie konieczną liczbę szczepień, a gdy koronawirus znajdzie się wreszcie pod kontrolą rządu i wirusologów, wyjdą na wolność, by żyć długo, zdrowo oraz szczęśliwie. Przy okazji świadcząc o potędze Państwa Środka. Jak się ma realne życie do teorii opartej na wąskiej dziedzinie wiedzy właśnie widzimy.

Teoria transformacji społeczno-energetycznej Unii Europejskiej wygląda jeszcze piękniej. Społeczeństwa krajów członkowskich będą musiały ograniczyć swe potrzeby, ponosić koszty drogiej energii, zredukować liczbę podróży, jeść mięso od święta lub w ogóle, a przede wszystkim zacisnąć pasa. Dzięki temu w dwie dekady zniknie wszystko, co emituje dwutlenek węgla (oraz metan, jeśli szczęście dopisz), a Stary Kontynent będą mógł się cieszyć energią z OZE, ekologicznego wodoru i ewentualnie reaktorów jądrowych (jeśli uda się okiełznać niemieckie fobie na ich tle).

To uniezależnienie się od paliw kopalnych wzmocni pozycję Unii w świecie. Zaś „cła węglowe” nakładane na te towary spoza UE, przy których wytworzeniu nastąpiła emisja CO2, nakłonią producentów z: USA, Chiny i Indii do naśladowania polityki klimatycznej Unii. Inaczej zostaną odcięci od europejskiego rynku zbytu. Po czym w połowie stulecie globalne ocieplenie się zatrzyma, a mieszkańcy Europy za sprawą przebudowania społeczeństw, żyć będą długo, zdrowo oraz szczęśliwie.

Tyle teorii powstałej w Brukseli z połączenia zaleceń klimatologów z mocarstwowymi ambicjami i tamtejszych urzędników. Bo to oni opracowywali plany kolejnych kroków w stronę redukowania emisji gazów cieplarnianych i przebudowy energetycznej Starego Kontynentu aż po Fit For 55. Po czym akceptowała je Rada Europejska. Owe plany stworzono bez baczenia na ogromne zagrożenia, widoczne jeśli spojrzy się na całą rzecz przez pryzmat: ekonomii, socjologii, psychologii i wielu innych dziedzin wiedzy, aż po realne możliwości technologiczne. Takie spojrzenia generuje bowiem mnóstwo pytań. Każe z nich można zacząć od słów – „a co jeśli”. Przejdźmy zatem do małej wyliczanki.

=================================================

A co, jeśli…

A co, jeśli droga energia sprawi, że cały przemysł masowo wyniesie się poza granice UE i pauperyzacja społeczeństw gwałtownie przyśpieszy, przynosząc wybuch wielkich buntów i niepokojów (płonące samochody i galerie handlowe emitują sporo CO2). A co jeśli na cła węglowe USA i Chiny odpowiedzą czymś, co kiedyś nazywano „cłami bojowymi” i będą nimi tak długo tłuc w kluczowe produkty z Europy, aż Stary Kontynent stanie przed wyborem – głęboki kryzys ekonomiczny lub kapitulacja.

A co, jeśli nie uda się zbudować wielkich magazynów energii i ta uzyskana z OZE nie będzie wstanie pokrywać zapotrzebowania na prąd Starego Kontynentu. A co jeśli ekologiczny wodór nie spełni pokładanych w nim nadziei, bo jest to wyjątkowo trudny w magazynowaniu i przesyłaniu pierwiastek. A co, jeśli pozbawieni możliwości kupna nowych aut (te elektryczne są dziś przeciętnie dwa razy droższe niż z silnikiem spalinowym), podróżowania, pespektywy na tanie mieszkanie, lepsze życie, masowo biedniejący mieszkańcy krajów UE zaczną zmieniać preferencja wyborcze. Aż postanowią głosować na tych, którzy – jak niegdyś Mussolini czy Hitler – obiecają im obalenie starych porządków.

Takie pytania można mnożyć w nieskończoność. Jednak niewiele obchodzą one członków Komisji Europejskiej czy brukselskich urzędników, bo przecież to nie wyborcy decydują o ich karierach i dochodach. Również przywódcy kluczowych krajów UE (a zwłaszcza Niemiec) zdają się na nie impregnowani i są wciąż gotowi trzymać się obecnej strategii na przekór zdrowemu rozsądkowi.

Na szczęście w krajach UE nadal jest dość lokalnych „bezpieczników”, które podobnie jak w czasach pandemii zaczną wymuszać korekty. Zapewne znów doświadczymy schematu sprowadzającego się do próby wymuszania zmian na siłę, wielkiej nagonki na ostrzegających przed popełnianymi błędami, następnie tężenia oporu niezależnych instytucji i społeczeństw. Aż po moment, gdy rządzący zgodzą się korygować plany tak, by choć trochę przystawały do skomplikowanej rzeczywistości. Tyle tylko, że z „zero COVID” można się wycofać po cichu, po czym uodpornione na wirus społeczeństwo wraca do normalnego życia. Natomiast w przypadku polityki klimatycznej taki luksus może okazać się niemożliwy.

Przed takim niebezpieczeństwem ostrzegają łatwe do dostrzeżenia zależności. Wedle danych Eurostatu w 2019 r. kraje UE odpowiadały za 9 proc. światowej emisji CO2, China za 27 proc., Rosja 12 proc., USA 8 proc.

Pomimo olbrzymich wysiłków Unii rok temu w skali świata wyemitowano o 6 proc. więcej dwutlenku węgla. Jednocześnie klimatolodzy właściwie nie dają już żadnych nadziei na zahamowanie globalnego ocieplenia. Cudu nie będzie. Ono trwa i przyniesie ogromne zmiany, włącznie z wojnami, wielkimi migracjami mieszkańców biednych krajów i pogodowymi anomaliami. Po zburzeniu stanu równowagi (a to już nastąpiło) gigantyczne przemiany są nieuniknione. [To ostatnie jest NIEPRAWDĄ MD]

Unia niczym żaglowiec wpływający w sztorm

Tymczasem za sprawą swej polityki klimatycznej kraje Unii wejdą w nie niczym żaglowiec wpływający w sztorm, na którym kapitan się upił, żagli nie zabezpieczono, a załodze kazano zająć się szorowaniem pokładu. Żegnająca się z własnym przemysłem Europa, wstrząsana konfliktami społecznymi i politycznymi, nasilającymi się z powodu ubożenia jej obywateli, będzie coraz mniej zdolna do stawienia czoła niebezpieczeństwom.

Zupełnie odwrotnie niż USA, czy Chiny, gdzie już wyraźnie na pierwszy miejscu stawia się przygotowania do sztormu, a dopiero potem redukowanie emisji gazów cieplarnianych. I raczej nie będzie pocieszeniem dla mieszkańców Starego Kontynentu, iż idą na dno w imię dobra całej ludzkości.

Siedemnastoletni król, Ludwik XIII, za poduszczeniem swojego kochanka Charlesa d’Alberta, diuka de Luynes, w końcu się zbuntował. WIESZCZBA KRWAWEJ GŁOWY (31)

Andrzej Juliusz Sarwa

WIESZCZBA KRWAWEJ GŁOWY (31)

Sprzątanie w Luwrze

Rok ów, 1617, to był dla Francji ważny rok. Siedemnastoletni król, Ludwik XIII1, za poduszczeniem swojego kochanka Charlesa d’Alberta2, diuka de Luynes, w końcu się zbuntował przeciwko rządom matki, Marii Medycejskiej i jej złego ducha, a być może również faworyta, choć tam różni różnie na ten temat gadali, Concino Conciniego3, markiza d’Ancre, zachłannego i nienasyconego niczym smok z pradawnych opowieści, któremu ciągle było mało złota i władzy, iżby się do końca wreszcie zasycił i zaspokoił.

Chytry Italczyk, który, nie wiadomo – z miłości, dla pozoru, czy też w zmowie z obiema – poślubił ulubienicę królowej-regentki Leonorę Dori Galigai, markizę Concini d’Ancre, dzięki czemu zyskał już absolutny, nieograniczony wpływ na Medyceuszkę, a przez nią na stan państwa, przez co poczuł się nieomal bogiem!

W efekcie to on rządził Francją, to on Francję okradał, to on był panem życia i śmierci każdego, kto mu się choćby próbował przeciwstawić, a że miał swoją prywatną, kilkutysięczną armię to i król nie czuł się bezpieczny, póki Concini z wszystkich dostojników królestwa najjaśniej błyszczał na świeczniku.

Świat jednak jest okrutny i nic nie trwa na nim wiecznie. Nadszedł więc i taki dzień, kiedy w końcu szczęście opuściło Italczyka.

Ludwik XIII wydał rozkaz jego aresztowania, a na pytanie, co czynić, gdyby wszechwładny gach królowej stawiał opór, dał przyzwolenie, aby go zabić.

A może taka jest tylko oficjalna wersja? Może w rzeczywistości król po prostu wydał rozkaz, by pozbyć się Włocha ostatecznie, nie ograniczając się do uwięzienia go, czyli tak naprawdę półśrodków? Zdarza się przecie, iż z wież i lochów czasem się wychodzi, a to i Conciniemu mogło się zdarzyć. Tak czy inaczej, w dniu 24 kwietnia 1617 roku, po upublicznieniu wszystkich jego łajdactw, zaufani Ludwika XIII, panowie du Hallier i Perray, pod wodzą markiza Nicolasa de L’Hôpital de Vitry4, po nieudanej – rzekomo – próbie aresztowania Conciniego na moście w pobliżu Luwru, zakończyli jego żywot strzałem prosto w pierś.

Król odetchnął z ulgą, królowa zaś, nie zwlekając, udała się na wygnanie do Blois. Wolała zejść synowi i jego kochankowi z oczu. Tak było i polityczniej i bezpieczniej.

Tymczasem trupa czym prędzej pogrzebano w St-Germain-l’Auxer-rois, ale szalejący z radości, w równych proporcjach wymieszanej z nienawiścią i żądzą zemsty, lud, wonczas nazywany pospólstwem, albo i dosadniej – motłochem, nie czuł się usatysfakcjonowany i już nazajutrz otyłe ciało królewskiej ofiary wykopano, powleczono ulicami Paryża i ostatecznie obwieszono na Pont Neuf. Lecz i to nie zasyciło rozsierdzenia gawiedzi względem owego łotra. Ściągnięto go tedy z postronka i dosłownie rozerwano na strzępy. Kęs, po kęsie, jeśli można takiego dość obrzydliwego określenia użyć. A w tej profanacji chciało brać udział jak najwięcej osób, tyle że – niestety – ścierwa Italczyka, mimo iż było obfite w kształtach i dosyć tłuste, nie starczyło dla wszystkich. Wielu musiało się obejść smakiem i odeszło zawiedzionych, klnąc pod nosem i ze złością spluwając.

W dalszej kolejności próbowano odłowić również dwunastoletniego syna ofiary, Henryka, ale jemu akurat udało się zbiec. Znaleźli się bowiem tacy, którzy chłopakowi pomogli. Czy z dobroci serca, czy z wyrachowania, nie jest to istotne. Ważne, iż chłopczyna uniknął wówczas losu ojca i dane mu było pożyć jeszcze kilka lat, bo królewscy siepacze zaszlachtowali go dopiero w 1631 roku we Florencji. Ale, jak widać, sędziwego wieku nie dożył.

Książkę w wersji papierowej można kupić tu:

Wydawnictwo Armoryka

wydawnictwo.armoryka@armoryka.pl

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierza

e-book tu:

https://virtualo.pl/ebook/wieszczba-krwawej-glowy-i235158/

audiobook tu:

https://virtualo.pl/audiobook/wieszczba-krwawej-glowy-i246215/

1Ludwik XIII, zw. Sprawiedliwym (1601-1643) – król Francji i Nawarry od 1610, syn Henryka IV z dynastii Burbonów.

2Charles d’Albert (1578-1621).

3Concino Concini (1575-1617) – włoski arystokrata i polityk, faworyt królowej Francji Marii Medycejskiej.

4Postaci historyczne.

W Tarnopolu ma stanąć pomnik Szuchewycza – kata Polaków.

W Tarnopolu ma stanąć pomnik Szuchewycza – kata Polaków.

Marek Trojan https://kresy.pl/wydarzenia/w-tarnopolu-stanie-pomnik-szuchewycza/

Ukraińskie władze w Tarnopolu, już wcześniej znane z gloryfikowania głównodowodzącego UPA i „kata Polaków”, Romana Szuchewycza, postanowiły dodatkowo postawić mu w mieście pomnik.

Decyzję w tej sprawie podjęła tydzień temu rada obwodu tarnopolskiego. Inicjatorem budowy pomnika Romana Szuchewycza był przewodniczący rady, Mychajło Hołowka.

Według treści dokumentu, przyjętego podczas sesji rady, pomnik głównodowodzącego tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii stanie na terenie przyległym do budynku administracyjnego Tarnopolskiej Rady Obwodowej. Samego Szuchewycza określono w dokumencie mianem „wybitnego ukraińskiego działacza politycznego i wojskowego, niezłomnego bojownika za niepodległość Ukrainy”.

Zgodnie z decyzją rady obwodowej, powstać ma specjalna grupa robocza, która w ciągu trzech miesięcy ma wypracować propozycje dotyczące budowy samego pomnika i określenia miejsca, w którym stanie. Propozycje te mają zostać następnie przedstawione do zatwierdzenia radzie obwodowej.

Czytaj także: Ukraińscy żołnierze chcą, aby ich jednostka nosiła imię Szuchewycza [+VIDEO]

Przypomnijmy, że 5 marca 2021 r. Rada Miejska Tarnopola postanowiła nazwać Stadion Miejski w tym mieście imieniem Romana Szuchewycza. Decyzję podjęto w 71. rocznicę śmierci Szuchewycza, który zginął w walce z NKWD. W czasie II wojny światowej Szuchewycz kolaborował z III Rzeszą – w 1941 roku był oficerem podporządkowanego Abwehrze batalionu Nachtigall (który dokonał co najmniej jednego pogromu Żydów), a w 1942 roku w szeregach podległej SS policji pacyfikował wioski na Białorusi. Od 1943 roku był głównodowodzącym tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii, która dokonała ludobójstwa Polaków na Kresach Południowo-Wschodnich.

W sprawie nazwania stadionu w Tarnopolu na Ukrainie imieniem Romana Szuchewycza interwencję poselską wystosował poseł Krystian Kamiński (Konfederacja/Ruch Narodowy). Ambasador Izraela na Ukrainie Joel Lion zdecydowanie potępił decyzję tarnopolskich radnych. a ambasador RP w Kijowie Bartosz Cichocki odwołał wizytę w tym mieście. Wystosował także list do miast partnerskich Tarnopola w Polsce. Reakcję polskiego dyplomaty nagłośniono dopiero po wystąpieniu ambasadora Izraela. Protest przeciwko nazwaniu stadionu w Tarnopolu imieniem Romana Szuchewycza wystosował także polski IPN. Mer Tarnopola Serhij Nadał stwierdził jednak, że władze miasta nie cofną swojej decyzji. W reakcji na to szereg polskich miast partnerskich Tarnopola zawiesiła, jak Zamość, lub zerwała, jak Nysa, stosunki z tym ukraińskim miastem.

Roman Szuchewycz był głównodowodzącym Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnym za ludobójstwo Polaków na Kresach Wschodnich. Zarzuca mu się także kolaborację z Niemcami (był oficerem batalionu Nachtigall, a w szeregach niemieckiej policji pacyfikował wioski na Białorusi). Zginął w 1950 roku pod Lwowem zastrzelony przez żołnierzy sowieckich.

Wcześniej pisaliśmy, że w Iziumie (obwód charkowski) jedna z ulic zostanie nazwana imieniem Romana Szuchewycza, naczelnego dowódcy UPA, odpowiedzialnego za ludobójstwo Polaków. W mieście jest już ulica Stepana Bandery, przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Ostatnio także władze miasta Krzemieńczuk w obwodzie połtawskim władze zmieniły nazwę jednej z uliczek, nadając jej imię Romana Szuchewycza.

Działania te są elementem szerszego zjawiska, gdzie przy okazji usuwania nazw kojarzonych z Rosją i ZSRR, na Ukrainie coraz częściej wprowadza się nazwy ulic i innych toponimów, mających honorować działaczy ukraińskiego nacjonalizmu, szczególnie OUN i UPA.

Ukrinform / Kresy.pl

==================================

mail:

Zdjęcie