Rolnik – zbrodniarz ukarany! „Za przemieszczanie się wraz z tłumem”. A inny za rzucenie jajkiem w stopę. Policaj za rzucanie w ludzi kostką granitową – do nagrody.

Protest rolników w Warszawie. Kuriozalne zarzuty dla uczestników. „Za przemieszczanie się wraz z tłumem” – i rzucenie jajkiem w stopę.

9.03.2024 nczas/a-przemieszczanie-sie-wraz-z-tlumem

Policja na proteście rolników w Warszawie. Uśmiechnięta Polska.
Policja na proteście rolników w Warszawie.

Dziennikarz Radia WNET Łukasz Jankowski opublikował na portalu X postanowienia o przedstawieniu zarzutów rolnikom po proteście, który odbył się 6 marca w Warszawie. Dokumenty są kuriozalne.

Jankowski opublikował dwa postanowienia o przedstawieniu zarzutów uczestnikom protestu. Jak czytamy, w pierwszym przypadku dotyczą one „czynnego udziału w dniu 6 marca 2024 roku o godz. 15:45 w Warszawie przy ul. Wiejskiej 9, w zbiegowisku, w ten sposób, że przemieszczając się wraz z tłumem wiedząc, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na osobę lub mienie, działając publicznie i bez powodu okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego”. Powołano się przy tym na przestępstwo z art. 254 par. 1 kk w zw. z art. 57a par. 1 kk.

W drugim zaś przypadku zarzuty mają być przedstawione „w sprawie mającego miejsce w dniu 6 marca 2024 r. w Warszawie, na ul. Wiejskiej 1 czynnego udziału w zbiegowisku, którego uczestnicy rzucali ciężkie niebezpieczne przedmioty, takie jak kostka brukowa, szklane butelki oraz jajkami i krzyczeli używając słów o charakterze wulgarnym, wiedząc, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na f-szy Policji biorących udział w zabezpieczeniu protestu rolników, przy czym działał publicznie i bez powodu okazując lekceważenie dla porządku publicznego”.

„W dniu 6 marca 2024 roku w Warszawie na ul. Wiejskiej 1 brał czynny udział w zbiegowisku wiedząc, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na funkcjonariuszy Policji, podczas którego naruszył nietykalność cielesną kom. (…) w ten sposób, że rzucił w jego kierunku jajkiem trafiając go w lewą nogę w okolicy stawu skokowego oraz st. post. (…) w ten sposób, że rzucił w jego kierunku jajkami trafiając go w obydwie nogi, podczas i w związku z pełnieniem przez nich obowiązków służbowych, przy czym działał publicznie i bez powodu okazując rażące lekceważenie dla porządku publicznego” – czytamy dalej. Chodzi o czyn z art. 254 par. 1 kk w zb. z art. 222 par. 1 w zw. z art. 11 par. 2 kk w zw. z art. 57a par. 1 kk.

„Pan @MKierwinski i @Policja_KSP postawili zarzuty za rzut jajkiem w nogę i UWAGA za przemieszczanie się wraz z tłumemTo dopiero chuligani” – skwitował Jankowski.

Łukasz A. Jankowski

@LAJankowski

Uwaga mam postanowienie o postawienie zarzutów wobec Rolników. Pan

@MKierwinski i @Policja_KSP

postawili zarzuty za rzut jajkiem w nogę i UWAGA za przemieszczanie się wraz z tłumem To dopiero chuligani

Zdjęcie

Zdjęcie

49,7 tys. Wyświetlenia

Ma „nie być” polskiego cukru. Zielony Ład „nie pozwoli na dalszą uprawę buraka cukrowego”.

Producenci cukru biją na ALARM. Zielony Ład „nie pozwoli na dalszą uprawę buraka cukrowego”

9.03.2024

Cukier

Producenci cukru liczą na weryfikację założeń Zielonego Ładu. Drastyczne ograniczanie środków ochrony roślin czy też nawozów nie pozwoli na dalszą uprawę buraka cukrowego – podkreśla Michał Gawryszczak, dyrektor biura Związku Producentów Cukru w Polsce. 

– Zielony Ład stawia przed producentami cukru wyzwania, takie jak dla innych branż rolniczych, czyli Europa musi się stać do 2050 roku neutralna klimatycznie. Przy czym w przypadku naszym, jak i innych rolników, innych branż spożywczych w grę wchodzi też strategia „Od pola do stołu”, która zakłada, że do 2050 roku będziemy musieli zredukować wszystkie środki ochrony roślin o 50 proc., nawozy o 20 proc., a co najmniej połowa upraw będzie musiała być ekologiczna – mówi reporterowi agencji Newseria Biznes Michał Gawryszczak.

Założenia Zielonego Ładu po raz pierwszy przedstawiono w komunikacie „Europejski Zielony Ład” pod koniec 2019 roku. KE opisała w nim 10 priorytetów. Przewidują one przegląd wszystkich przepisów, który uwzględni ich możliwy wpływ na klimat. W komunikacie znalazły się zapisy dotyczące m.in. rolnictwa, różnorodności biologicznej, rolnictwa czy stworzenia gospodarki o obiegu zamkniętym (circular economy).

Obecnie przez Unię Europejską, w tym Polskę, przetacza się fala protestów rolników zorganizowanych przeciwko Zielonemu Ładowi. – Nie wiem, czy działania rolników w Unii Europejskiej wpłyną jakkolwiek na Komisję Europejską. Mam nadzieję, że w jakikolwiek sposób środki dojścia do celu zostaną zweryfikowane, może to nie będzie 50 proc. redukcji środków ochrony roślin, ale może na przykład 25 proc. – mówi dyrektor biura Związku Producentów Cukru.

Michał Gawryszczak podkreśla, że każdy środek ochrony roślin przekłada się bezpośrednio na plony, czyli przy tych samych nakładach finansowych, przy tych samych nakładach pracy plony rolników są coraz mniejsze, więc w pewnym momencie ta uprawa roślin przestaje być opłacalna. Z tego powodu rolnik albo przechodzi na inne uprawy, albo rezygnuje w ogóle z uprawy jakichkolwiek roślin.

– Wszyscy producenci cukru, zarówno polscy, jak i europejscy, dążą cały czas do osiągnięcia neutralności klimatycznej, czyli nieemitowania gazów CO2 w taki sposób, aby to pochłanianie było równe emisji gazom CO2. W ciągu ostatnich 30 lat europejscy producenci cukru zredukowali już prawie 60 proc. emisji CO2, nietrudno sobie wyobrazić, że te ostatnie 40 proc. redukcji będzie bardzo trudne, ale nie niemożliwe – uważa ekspert.

Według deklaracji poszczególnych koncernów cukrowych w UE oraz w Polsce do końca tej dekady będą się starały ograniczyć emisję wymienionych gazów cieplarnianych o około 30 proc.

W ocenie Związku Producentów Cukru w Polsce branża potrzebuje głównie ułatwień administracyjnych lub odpowiedniej legislacji. Chodzi o to, by pozwoliła ona na łatwe i niezakłócone inwestowanie w rozwiązania, chociażby biogazowe.

[Może lepiej -obalić tę diabelską UE, a jej przywódców – na dożywocie. I w pierdlu karmić robalami. MD.]

W kampanii 2023/2024 w naszym kraju wyprodukowano 2 341 375 t cukru – podaje Związek Producentów Cukru w Polsce. To bardzo dobry wynik, ponieważ przewyższa o 30 proc. produkcję z rekordowego roku 2017/2018. Plony w ostatniej kampanii sięgnęły 63,86 t z hektara, co jest najlepszym wynikiem w ostatnim sześcioleciu. W tym przypadku producenci cukru podpisali umowy z ponad 26 tys. rolnikami na uprawę oraz dostawę buraków cukrowych. Łącznie zakupili od nich 16 966 213 t buraków, co jest niespotykanym wcześniej wynikiem.

Wyciekły e-maile aktywistów LGBT. Wiedzieli, że krzywdzą dzieci, m.inn. „trans-gender”.

Wyciekły e-maile aktywistów LGBT. Wiedzieli że krzywdzą dzieci
Fundacja Pro-Prawo do życia
 W środowisku aktywistów LGBT wybuchła właśnie ogromna afera. Wyciekła korespondencja, z której wynika, że najbardziej wpływowi członkowie tęczowego lobby doskonale wiedzą o tym, że faszerowanie dzieci tzw. „blokerami hormonalnymi” może powodować raka, samobójstwa, ciężkie powikłania, choroby i śmierć. Pomimo tego, dalej promują te preparaty wśród dzieci i młodzieży zachęcając do tzw. „tranzycji”. To jednak nie wszystko. Aktywiści LGBT i powiązane z nimi środowiska tzw. „medycyny genderowej” wiedzieli, że dzieci nie potrafią wyrazić świadomej zgody na „tranzycję” i w imię ideologii celowo okaleczali najmłodszych poprzez amputacje różnych części ciała. Korespondencja ujawnia również, że aktywiści LGBT fascynowali się kastrowaniem dzieci (!) oraz wiedzieli, że trauma jest powszechnym zjawiskiem wśród osób poddanych „zmianie płci”.
Sprawa jest wstrząsająca. Proszę przeczytać o szczegółach.Kto świadomie krzywdzi dzieci? [foto]Jako pierwszy w polskich mediach poinformował o sprawie Łukasz Sakowski pisząc, iż do internetu trafiły wewnętrzne dokumenty i rozmowy członków organizacji World Professional Association for Transgender Health (WPATH). Temat szerzej w języku polskim opracował Waldemar Krysiak na łamach portalu Tysol, którego publikację streszczę poniżej. 

WPATH to jedna z najbardziej wpływowych organizacji aktywistów LGBT i gender na świecie. Skupia znanych lekarzy, chirurgów i psychologów promujących „afirmację płciową”, czyli faszerowanie ludzi hormonami i okaleczanie, co ma upodobnić mężczyzn do kobiet, kobiety do mężczyzn, a w niektórych przypadkach kompletnie skasować płeć. WPATH jest również autorem tzw. „Standardów opieki”, czyli wytycznych dotyczących transseksualistów, które mają wpływ na szpitale, lekarzy i polityków na całym świecie.  

Co takiego zawierają dokumenty, które wyciekły do sieci?

Najbardziej szokujące informacje dotyczą dzieci. Ideolodzy i aktywiści LGBT na całym świecie twierdzą, że dzieci są w stanie wyrażać świadomą zgodę na „tranzycję”, czyli przyjmowanie blokerów hormonalnych oraz nieodwracalne operacje chirurgiczne takie jak amputacja piersi czy organów rozrodczych. WPATH oficjalnie twierdzi to w swoich zaleceniach mówiąc, że jest to rzekomo udowodnione naukowo. Ostatecznie, dziecko zawsze może zostać „doinformowane” przez specjalistów, czyli aktywistów LGBT. 

Tymczasem sami aktywiści i ideolodzy LGBT między sobą mówią coś zupełnie przeciwnego: dzieci nie rozumieją, na czym polega „tranzycja” i jakie są jej długofalowe skutki, w związku z czym nie mogą wyrazić świadomej zgody. 

Jeden z aktywistów, będący współautorem „Standardów opieki” dla transseksualistów przyznaje wprost, że dzieci nie są w stanie pojąć skutków „tranzycji”, ponieważ „poza zakresem ich rozwoju jest, by zrozumieć, w jakim stopniu niektóre z tych interwencji medycznych na nich wpłyną”.

Szokująca jest różnica między oficjalnymi wytycznymi co do skutków tranzycji na płodność, a tym co członkowie WPATH przyznają między sobą. Oficjalne wytyczne organizacji mówią, że dzieci są w stanie zrozumieć, że „zmiana płci” oznacza często chemiczną i mechaniczną sterylizację. W swoim własnym gronie eksperci mówią jednak: dziecko nie jest w stanie pojąć, czym płodność w ogóle jest. Jeden z najczęściej pojawiających się w dokumentach ekspertów, dr Daniel Metzger (endokrynolog), podkreśla, że „dobrym pomysłem jest rozmowa z 14-latkami na temat zachowania płodności”, ale jednocześnie wie, iż informacje o negatywnych konsekwencjach „tranzycji” do młodych nie docierają. „Wiem, że mówię do ściany”, potwierdza doktor. Na zewnątrz jednak ta sama osoba udaje, że nieletni są w stanie zrozumieć, co stanie się z nimi po tranzycji. Dr Metzger przyznaje w upublicznionych dokumentach: „większość dzieci nie jest w ogóle w stanie rozmawiać o tym w poważny sposób”. 

Panie MirosĹ‚awie, jak dziecko może mieć jakąkolwiek świadomość na temat działania preparatów takich jak blokery hormonalne hamujące proces dojrzewania? Takiej świadomości nie ma nawet nastolatek, który dopiero co zaczyna lekcje biologii w szkole. Ujawniona korespondencja potwierdza, że aktywiści LGBT doskonale o tym wiedzą i wykorzystują to, aby krzywdzić kolejne dzieci. To jednak nie wszystko.

„Eksperci” od „medycyny LGBT” opowiadają o dzieciach, którym zaczęto zmieniać płeć w wieku 4 lat, o podawaniu blokerów hormonów 10-latkom, o tym, że NIE powinno się czekać z tymi eksperymentami do dorosłości, o tym, że znaczna część transseksualistów żałuje swojej bezpłodności, oraz o tym, że wczesna „tranzycja” może w organizmie doprowadzić do tworzenia się guzów w mózgu i do nekrozy, czyli obumierania i gnicia części ciała. Pojawiają się też wątki prawdziwie tragiczne: „eksperci” LGBT przyznają, że część osób, którymi się zajmowali i które przeszły „tranzycję” w młodym wieku, jako osoby dorosłe przechodzą przez tortury komplikacji i umierają. 

Jeszcze bardziej wstrząsające są rozmowy „ekspertów” WPATH na temat prób zmiany mężczyzn w kobiety, a kobiet w mężczyzn. Ten proces to głównie amputacja zdrowych piersi oraz ucinanie męskich jąder. Jedna z „lekarek gender” chwali się w rozmowach, że przeprowadziła 20 takich zabiegów kastracji na nieletnich chłopcach! „Eksperci” LGBT przyznają między sobą, że to wszystko może mieć fatalne skutki zdrowotne dla „pacjentów”, lecz pomimo to polecają takie okaleczanie ciała nagrywając o tym materiały na TikToka, które trafiają do dzieci. Co więcej, aktywiści LGBT z WPATH promują wśród dzieci bycie… eunuchem. 

W „Standardach opieki” eunuchom poświęcony jest specjalny podrozdział. Eunuchy opisywane są jako osoby „którym przypisano męskie cechy przy narodzeniu”, które jednak uważają, że „ich prawdziwe ja najlepiej wyraża się terminem eunuch. Osoby identyfikujące się jako eunuchy zazwyczaj pragną poddać się zabiegowi chirurgicznego usunięcia narządów rozrodczych lub uczynienia ich niefunkcjonalnymi.” Rozdział poświęcony eunuchom zawiera nie tylko twierdzenie, że dzieci mogą identyfikować się jako eunuchy i że jest to poprawna dla nich tożsamość, ale także hiperłącze do strony internetowej, gdzie anonimowi fetyszyści zbierają się i dzielą swoimi fantazjami o kastrowaniu dzieci! 

Wątek na wewnętrznym forum komunikacyjnym WPATH dostarcza również dowodów na to, że „zmiany płci” dokonuje się nawet na dzieciach opóźnionych rozwojowo oraz upośledzonych umysłowo dorosłych, którzy mają problemy z najbardziej podstawowym zrozumieniem samych siebie i otoczenia. Aktywiści LGBT wymieniają w swoich wewnętrznych materiałach m.in. przypadek mężczyzny z poważnymi zaburzeniami, który w dzieciństwie został zdiagnozowany z autyzmem, a teraz twierdzi, że ma 85 różnych osobowości, z których głównym „dowódcą” jest osobowość żeńska. I temu choremu psychicznie mężczyźnie zaczęto podawać kobiece hormony i usunięto narządy płciowe! Tego człowieka leczył „ekspert” od „medycyny LGBT”, którego WPATH uznał za odpowiedniego do napisania rozdziału poświęconego zdrowiu psychicznemu w międzynarodowych wytycznych.
Inne przypadki wymieniane wewnątrz organizacji LGBT to sprawa pacjenta, który miał siedem różnych osobowości, spośród których dwie były „bezpłciowe”, a jedna „żeńska”. Głosy w głowie pacjenta uznały, że wszystkie chcą żyć w transseksualnym ciele, w związku z czym wykastrowano go! 

Z ujawnionych dokumentów wynika również, że aktywiści LGBT i „eksperci” z WPATH są świadomi tego, że jest coraz więcej osób, które tęczowa ideologia skrzywdziła i które chciałyby powrócić do swojej pierwotnej płci, mimo tego, że jest to często niemożliwe. Osoby takie nazywane są detranzycjonerami i najnowsze badania demonstrują, iż liczba ich rośnie z roku na rok. Samo ich istnienie jest też dla środowiska transseksualnych aktywistów problemem. Członkowie WPATH o tym wiedzą i sugerują, że takie osoby same są sobie winne. Nawet, jeżeli zostali oszukani jako dzieci, to jest to zwyczajnie ich problem! 

Prezes WPATH, dr Marci Bowers stwierdziła w ramach wewnętrznej korespondencji, że: „pacjenci muszą posiadać i ponosić aktywną odpowiedzialność za decyzje medyczne, zwłaszcza te, które mają potencjalnie trwałe skutki”.
Jak komentuje to Waldemar Krysiak: „Zostałeś wykastrowany jako dziecko? Byłaś dorastającą dziewczynką, kiedy dorośli amputowali twoje piersi? Twój problem, twoja wina, teraz musisz z tym żyć.” 
I to wszystko w sytuacji, gdzie ci sami aktywiści LGBT przyznają, że dzieci nie mogą podejmować świadomej decyzji na temat „tranzycji”!Musimy walczyć dalej [foto]Panie MirosĹ‚awie, ujawnione fragmenty wewnętrznych korespondencji aktywistów LGBT to zaledwie wierzchołek góry lodowej prawdy na temat tęczowej ideologii i jej promotorów. To wszystko potwierdza jednak doniesienia medialne, statystyki oraz niezależne badania, które od dłuższego czasu przebijają się do opinii społecznej – „tranzycja” to okrutna zbrodnia.
Ideologia LGBT w niezwykle szybkim tempie przedostaje się do Polski. Wielokrotnie już informowaliśmy o przypadkach skrzywdzonych dzieci i nastolatków, które zostały okaleczone w ramach „tranzycji”.
Zdjęcia kolejnych polskich nastolatek, które obcięły sobie piersi, budzą przerażenie. Grupy dyskusyjne dla dzieci i młodzieży zalewane są pytaniami o to, gdzie można dostać „blokery hormonalne” i który lekarz przepisuje tego typu truciznę już na pierwszej wizycie. 
Większość Polaków jest całkowicie nieświadoma tych zagrożeń i procesów, jakie szybko zachodzą w sprawie „tranzycji” i „zmiany płci”. Większość rodziców nie wie, jakimi treściami karmią się ich dzieci w mediach społecznościowych. Dlatego musimy działać. Nasza Fundacja organizuje w całej Polsce niezależne kampanie informacyjne, w ramach których ostrzegamy przed skutkami ideologii LGBT i „tranzycji”. Nasze akcje mobilizują rodziców do działania i zachowania czujności.
„Tranzycja” to świadoma i celowa krzywda wyrządzona dziecku. Sprawcy tego procederu powinni być ścigani, a są promowani i reklamowani przez media oraz wspierani przez rząd. 

Dlatego proszę Pana o wsparcie naszych działań i umożliwienie nam organizacji kolejnych kampanii, w ramach których dotrzemy do społeczeństwa z ostrzeżeniem przed konsekwencjami „tranzycji” i ideologii LGBT.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Musimy przebijać się z prawdą do Polaków. Możemy to robić tylko za pomocą niezależnych akcji, których powodzenie zależy od aktywności naszych wolontariuszy i pomocy Darczyńców. 
Z wyrazami szacunkuMariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Arki Noego? Bo czasy są niebezpieczne.

Arki Noego? Bo czasy są niebezpieczne.

Izabela Brodacka 8 marca 2023

Jeffrey Epstein znany jest w Polsce ze skandalu obyczajowego, który wywołało ujawnienie informacji o procederze wykorzystywania seksualnego przez niego dzieci, oraz o osobistościach światowych uczestniczących na jego zaproszenie w tych orgiach. Przez dłuższy czas było to tak zwaną ściśle strzeżoną, publiczną tajemnicą.

Umykał fakt udziału Epsteina w planowaniu różnych wydarzeń światowych. Przede wszystkim umknął fakt zbudowania przez Epsteina i innych możnych tego świata specjalnych schronów, w których mogliby przeczekać wojnę jądrową.

To nic nowego. Przez całe lata zimnej wojny Polska przygotowywała się na atak jądrowy. Schrony przeciwjądrowe posiadały różne instytucje państwowe, w tym szkoły. W podziemiach Liceum imienia Narcyzy Żmichowskiej w Warszawie, za pancernymi drzwiami, był też ogromny schron, który na szczęście służył tylko jako palarnia dla niesfornej młodzieży. Były też schrony prywatne. Komunistyczny aparatczyk, niejaki Ignacy Loga- Sowiński mieszkający w Warszawie przy ulicy Szarotki przechwalał się sąsiadom, a nawet przypadkowym przechodniom schronem, który wybudował sobie w ogródku z zapasami wody i żywności – jeżeli dobrze pamiętam- na dwa lata.

Natomiast w Szwajcarii przepisy nakazywały swego czasu budowanie schronów przeciwatomowych przy każdym domu. Można zauważyć, że możni i zbrodniarze tego świata wyjątkowo troszczą się o swoje bezpieczeństwo i jednostkowe przetrwanie. Do tych zbrodniarzy należał Adolf Hitler. Führerbunker czyli bunkier wodza to nazwa dwóch potężnych schronów umieszczonych pod Kancelarią Starej Rzeszy w Berlinie. Znany i wielokrotnie opisywany jest również kompleks bunkrów, schronów i baraków w mazurskim lesie koło Kętrzyna zwany Wilczym Szańcem (Wolfsschanze).Zwiedzający go widzą jak bardzo dbał o swoje bezpieczeństwo człowiek, który bez najmniejszych skrupułów nakazywał mordować kobiety i dzieci. Wbrew rewizjonistyczny tendencjom współczesnej niemieckiej polityki historycznej, w oficjalnym niemieckim podręczniku „ Historia i wydarzenia” (Geschichte und Geschehen ) przeznaczonym dla dzieci i młodzieży, w rozdziale opisującym prowadzoną przez Hitlera wojnę eksterminacyjną (Vernichtungskrieg) przytoczone jest expressis verbis jego przemówienie: „ dałem moim szwadronom śmierci rozkaz bezlitosnego wysyłania na śmierć mężczyzn, kobiet i dzieci polskiego pochodzenia i języka”.

Obecnie świat jest w stanie pełzającej wojny. Obok wojny na Ukrainie oraz konfliktu Izraela z Hamasem od lat trwa światowa wojna hybrydowa. I pomyśleć, że w tej sytuacji Koalicja 13 grudnia chce redukować liczebność polskiej armii. Nie jest do końca jasne jak obecnie wygląda w Polsce zabezpieczenie ludności cywilnej. Wprawdzie komendant główny Państwowej Straży Pożarnej generał brygady Andrzej Bartkowiak oraz wiceminister MSWiA Maciej Wąsik przedstawili w kwietniu „raport o stanie schronów” budzi on jednak sporo wątpliwości. Zgodnie z raportem zinwentaryzowano 234 735 obiektów budowlanych podzielonych na trzy kategorie: schrony, ukrycia i miejsca doraźnego schronienia. Według raportu w przypadku zagrożenia może się w nich schronić ponad 49 mln osób czyli więcej niż liczy populacja Polski Jednak schronów doliczono się ledwie 1903 (dla 300 tys. osób), a ukryć (też zaliczanych do budowli ochronnych) – 8719.

Wynika stąd, że w tych miejscach mogłoby się ukryć tylko około 1,5 mln osób. Strażacy dodali bowiem do schronów i ukryć 224 113 tak zwanych „miejsc doraźnego schronienia”. Do tej kategorii wliczyli piwnice i garaże w budynkach spółdzielczych, urzędach, obiektach samorządowych i budynkach należących do różnych podmiotów gospodarczych oraz szkoły i kościoły. MSWiA operuje wyliczeniami z 2021 roku, poza tym nie jest zbadany i określony stan tych budynków. Przeważająca ich część jest niestety w bardzo złym stanie technicznym. Nie ma w nich działających agregatów filtrowentylacyjnych, zbiorników na wodę oraz sanitariatów.

W kwestii zapewnienia schronień dla ludności na wypadek wojny państwa Europy można podzielić na cztery kategorie. Do pierwszej należą Dania i Szwecja, które zapewniają – przynajmniej teoretycznie – schronienie całej ludności. Do drugiej Słowacja która realizuje takie inwestycje w sposób ograniczony. Do trzeciej Czechy i Węgry gdzie takie budownictwo jest realizowane głównie przez prywatnych właścicieli. Do czwartej kategorii zalicza się w raporcie MSWiA Polskę i Niemcy jako kraje, które zrezygnowały z programu budownictwa ochronnego i co najwyżej konserwują istniejące zasoby. Jednak samorządy od wielu lat nie dostają na utrzymanie takich obiektów pieniędzy z budżetu państwa.

W naszej kulturze mocno zakorzeniony jest archetyp Arki Noego. Budujący schrony dla siebie i dla tych, których uważają za elitę kraju czy nawet elitę całego świata nie kierują się wyłącznie zrozumiałym przecież instynktem samozachowawczym. Ich groźne dla nas wszystkich myślenie ma jako istotny składnik rojenia o wychowaniu nowej rasy człowieka, którego gatunkowe przetrwanie chcą w ten sposób zapewnić. W pozornej sprzeczności z tymi rojeniami o Arce Noego jest sprowokowanie współczesnej wędrówki ludów i przywileje socjalne dla współczesnych Hunów.

Nikt nie jest chyba tak głupi, żeby nie rozumieć, że przywileje socjalne dla nielegalnych imigrantów zwiększają ich liczbę w europejskich krajach i prowokują przestępcze struktury czerpiące zyski z przywożenia tych ludzi. Niemcy osiągnęły już stan nasycenia przybyszami uniemożliwiający zapewnienie im locum. Dlatego przeforsowano pakt o relokacji nielegalnych imigrantów. Francja zawiesza przywileje socjalne dla imigrantów takie jak zasiłki i bezpłatne leczenie. Brakuje dla przybyszy nawet tymczasowego schronienia.

Nie jest jasne jak wygląda w Polsce zabezpieczenie mieszkań dla masowej imigracji na którą przystał rząd. W pierwszym zrywie szlachetnej dobroczynności uciekinierom z Ukrainy ofiarowywały mieszkania prywatne osoby. To się już skończyło. A czasy są niebezpieczne. Należy liczyć się z koniecznością zapewnienia schronienia milionom ludzi.

France Invites Disaster by Becoming the World’s First Country to Enshrine Abortion into Constitution

France Invites Disaster by Becoming the World’s First Country to Enshrine Abortion into Constitution

Why the French Abortion Amendment Matters 

by John Horvat IIMarch 8, 2024 tfp.org/france-invites-disaster

France Invites Disaster by Becoming the World’s First Country to Enshrine Abortion into Constitution
France Invites Disaster by Becoming the World’s First Country to Enshrine Abortion into Constitution

Some events mark history by the violence of their passion and the intensity of their hatred. Their activists make use of every artifice and symbolism to sear into the minds of the public the fact that a great betrayal has been perpetrated, resulting in a day that will live on in infamy.

March 4 was one such day. The world looked on in horror as French lawmakers approved a bill that enshrined abortion in the French Constitution, the world’s first country to make it specifically the supreme law of the land.

Three considerations come to mind while reflecting on the event.

An Act Designed to Cause an Impression

The first consideration is that the government wanted to do everything possible to make this a historical act. It was not an ordinary vote but a dramatic statement of intent.

To fit the 925 MPs and senators, the government called a special joint session of parliament at the Palace of Versailles. The measure had already overwhelmingly passed in both legislative chambers. A joint session was held at this most prestigious place because a three-fifths majority of all legislators must approve any constitutional amendments.

The Republican Guard, in full regalia and with sabers drawn, formed a guard of honor (where only dishonor reigned) and solemnly drummed in the National Assembly’s first female president, Yaël Braun-Pivet, who entered in total silence.

After speeches emphasizing the importance of the issue, a vote was taken. Around 7 p.m., the Assembly president announced the results: “780 votes in favor, 72 votes against.” The legislators applauded the vote with a wild and prolonged standing ovation that recalled raucous scenes from the French Revolution.

In addition, the vote was broadcast live on every French news channel while hundreds gathered around a giant screen at the Paris Trocadéro opposite the Eiffel Tower. Thus, scenes of a jubilant crowd provided the street theater to give the impression of the support of “the People.”

The French legislators knew what they were doing and supplied all the ceremonial trappings to highlight the importance of this grave offense. They were also aware of how France has a unique capacity to hold symbolic events and, therefore, enjoys worldwide influence.

Mathilde Panot, a Member of Parliament from the far-left party France Unbowed, understood this impact when she proposed the amendment. She told the chamber that the move was “a promise…for all women fighting [for abortion] everywhere in the world.”

An Act that Offended God

The most important consideration is how this first enshrining of abortion into a national constitution is an offense against God. What made this act more tragic was that it was France.

France is the first-born daughter of the Church. For centuries, she has given the Church saints, crusaders, Catholic kings and statesmen. France lies at the heart of Christendom and is the model of a Christian civilization.

Thus, enshrining abortion was more than a legislative act. It was a monumental rejection of God’s law, a denial of France’s Christian past, and the celebration and exaltation of a moral evil. This historic rupture cannot fail to weigh heavily upon the nation.

The constitutional amendment is a sin that will have consequences. Sin is not only something personal. Nations can collectively sin when they accept things against God’s law.

Indeed, Saint Augustine teaches that since nations per se have no existence in eternity (only individuals do), they are rewarded or punished here on earth for their collective good or evil actions. Those directing nations who want peace for their peoples should lead them toward virtue and away from sin.

The Wages of Collective Sin

Indeed, secular France has long officially abandoned the Faith. Today, she is enmeshed in misfortune and violence, which has shattered her unity. The country has the largest number of “no-go zones” in Europe, with some 751 designated Zones Urbaines Sensibles (called “sensitive urban zones”), where Muslim youth gangs and radical imams rule, and the police dare not uphold law and order. In addition, more than 120 knife stabbings take place in France every day. There is also the unchecked immigration crisis, crime and civil strife. All these things are destroying France and represent a chastisement upon the nation for veering from its virtuous past.

This latest dramatic act of defying God’s law can only make matters much worse.

A Purposeful Attack

The final consideration concerns how this move to enshrine abortion into the French Constitution was purposeful and deliberate.

However, it was seemingly done without purpose.

Many observers rightly note that from the point of view of existing abortion law, the dramatic measure was not needed. France already provided one of Europe’s most secure and protective umbrellas for the slaughter of the unborn.

Tragically, well over eighty percent of the population supports abortion. All of France’s major political parties represented in Parliament support procured abortion, including Marine Le Pen’s “far-right” National Rally party and other misnamed conservatives. Madame Le Pen, who voted in favor of the constitutional amendment, seemed to give the issue little importance by commenting that “there is no need to make this a historic day.”

Despite this massive support, the debate about the abortion amendment revolved around the threats of those who would ban the killing of the unborn in Europe.

The pro-life movement in Europe is growing. Even in France, tens of thousands march for life yearly. The left realizes how the defense of the unborn can spread. The speakers in Versailles spoke from a position of weakness and insecurity. They felt the need to throw the most difficult legal obstacle conceivable across the path of those fighting abortion.

However, as history has proven, such legal roadblocks can be overturned against all odds and even after decades of procured abortion being “settled law” on the books. Fearful French liberals felt they needed to take some action.

The shameful March 4 amendment targeted not only France but especially the United States. Indeed, the promoters of the amendment openly admitted that America’s reversal of Roe v. Wade was the reason for their action.

American pro-lifers dared to challenge the revolutionary myth that procured abortion was irreversible. The Dobbs decision struck terror in the cold and cruel hearts of feminists and liberals everywhere. They believe that if abortion could be overturned in America, then abortion worldwide is vulnerable. The French constitutional amendment was their fiendish answer.

Ordo Iuris: Rolnicy to chuligani? Byliśmy w samym centrum zdarzeń.

t:Rolnicy to chuligani? Byliśmy w samym centrum wydarzeń
Ordo Iuris
 
Szanowny Panie,
ta wiadomość miała być na zupełnie inny temat, jednak ostatnie godziny były dla nas tak intensywne, że musieliśmy zmienić plany. Gdy okazało się, że protestujący nieopodal naszego biura rolnicy są bici, pałowani, gazowani, maltretowani i bezprawnie zatrzymywani, trzeba było rzucić inne sprawy i ruszyć z pomocą prawną. Tym bardziej, że przy okazji tej manifestacji wsparcia dla ofiar nie ogłosiły samorządy prawnicze…
W związku z obchodzonym 8 marca Dniem Kobiet, planowałam dziś napisać do Pana kilka osobistych słów o tym, dlaczego – jako kobieta – pracuję w Instytucie Ordo Iuris i dlaczego uważam, że to właśnie w Instytucie Ordo Iuris mogę najlepiej stawać w obronie prawdziwych praw kobiet. Miałam pisać o tym, w jaki sposób prawnicy Ordo Iuris pomagają kobietom ciężarnym i kobietom, padającym ofiarą przemocy domowej; o naszej walce z prostytucją, pornografią i surogacją; o dobrej polityce prorodzinnej, afirmującej i doceniającej macierzyństwo. I o fałszywej wizji praw kobiet, promowanej przez radykalne feministki i genderowych ideologów, dla których prawa kobiet to tylko aborcja, wulgarna edukacja seksualna i… „zmiana płci”.
Jednak napisanie tej specjalnej wiadomości na Dzień Kobiet nie było możliwe, a wobec skali przemocy i krzywdy na ulicach Warszawy, może byłoby nawet niewłaściwe. Od kilkudziesięciu godzin zajmuję się przede wszystkim kolejnymi wizytami na komisariatach i rozmowami z polskimi rolnikami i ich rodzinami.
Jak naprawdę wyglądał protest rolników?Od samego początku byliśmy w samym centrum wydarzeń, którymi od kilkudziesięciu godzin żyją wszystkie polskie media. Osobiście dołączyłam do protestu rolników już w środę rano, by wyrazić swoje poparcie dla postulatów polskiej wsi. Dlaczego? Bo polscy rolnicy wyszli na ulice w naszym imieniu!
Szkodliwa polityka „klimatyczna” Unii Europejskiej uderza nie tylko w rolników, ale w każdego z nas, bo jej efektem będzie upadek rolnictwa, a długoterminowo – radykalne podwyżki cen żywności i energii, które dotkną wszystkich Polaków, zwłaszcza tych najuboższych.Byłam na miejscu. I nie mogłam pozostać obojętna, gdy rozpoczęła się brutalna pacyfikacja pokojowego protestu. Na własne oczy widziałam, jak bardzo fałszywe są słowa Donalda Tuska o tym, że Policja atakowała… tylko chuliganów. Tymczasem wśród manifestujących i zrozpaczonych rolników widziałam kobiety, starszych mężczyzn, obawiających się o swoją przyszłość oraz młodych rolników, którzy na protest zabrali… kilkuletnich synów.Nie byłam oczywiście wszędzie i nie widziałam wszystkiego. Ale na dziesiątkach dokładnie analizowanych przez nasz zespół nagrań, widać wyraźnie, że policja zaatakowała bez żadnego ostrzeżenia wiele osób, które były całkowicie bierne. W trakcie brutalnych pacyfikacji protestów rolniczych doszło do ewidentnych naruszeń przepisów ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, która w art. 34 stanowi, że „środków przymusu bezpośredniego można użyć po uprzednim bezskutecznym wezwaniu osoby do zachowania się zgodnego z prawem oraz po uprzedzeniu jej o zamiarze użycia tych środków”.
W przypadku protestów rolników mieliśmy do czynienia z licznymi atakami policji bez jakiegokolwiek ostrzeżenia. Zaatakowany gazem pieprzowym został nawet rozmawiający z rolnikami poseł Sławomir Mentzen z Konfederacji.65-latek uznany za chuligana.
W końcu policjanci zaczęli agresywnie wchodzić w tłum i wyłapywać konkretne osoby – także zupełnie przypadkowe. Chociaż premier Donald Tusk oraz szef MSWiA Marcin Kierwiński wmawiają Polakom, że policja aresztowała tylko chuliganów, to prawda jest zupełnie inna.
Jednym z aresztowanych był między innymi 65-letni Pan Andrzej z Dolnego Śląska, którego objęliśmy bezpłatnym wsparciem prawnym. Już w środę – na prośbę rolniczej Solidarności – pojechałam na komisariat policji na ulicy Żytniej, gdzie miał być zatrzymany Pan Andrzej. Jednak na miejscu dowiedziałam się, że mężczyzna nie jest na komisariacie, ponieważ… został przewieziony na pilne badania lekarskie.
Jak się okazało, Pan Andrzej ma poważne problemy kardiologiczne. Proszę sobie wyobrazić niepokój jego najbliższych, gdy zobaczyli w telewizji, że rząd Tuska brutalnie pacyfikuje protest rolników, używając gazu pieprzowego i pałek teleskopowych. Co gorsza, niedługo później dowiedzieli się, że Pan Andrzej został aresztowany.
Niestety nie mogliśmy przekazać więcej informacji rodzinie, bo funkcjonariusze policji umożliwili jedynie krótką rozmowę z Panem Andrzejem dopiero bezpośrednio przed czynnościami procesowymi z jego udziałem…Za co aresztowano rolników?
Prosto z komisariatu na Żytniej, udaliśmy się z mec. Robertem Czarnowiczem na komendę przy ulicy Żeromskiego, gdzie przebywał kolejny z zatrzymanych – 22-letni rolnik z Wielkopolski.
Następnego dnia – już od samego rana – kontaktowaliśmy się z policją, która wreszcie pozwoliła nam się spotkać z zatrzymanymi. Dopiero wtedy dowiedzieliśmy się, jakie zarzuty są stawiane obu rolnikom. Słuchając deklaracji Donalda Tuska i Marcina Kierwińskiego o tym, że policja zatrzymała jedynie największych chuliganów, spodziewaliśmy się, że za chwilę zapoznamy się z treścią mocnych zarzutów i że czeka nas ogrom pracy związany z ich rzetelną weryfikacją.
Proszę sobie wyobrazić nasze zdziwienie, gdy okazało się, że tym wielkim „przestępstwem”, za które 65-letni – chory na serce – rolnik spędził całą noc w areszcie, było rzucenie w nogi dwóch policjantów… jajkami.
Jeszcze większym absurdem były zarzuty postawione młodszemu z rolników, który został aresztowany tylko za to, że… był na proteście. Nie zarzucano mu przy tym żadnego osobiście dokonanego bezprawia czy aktu przemocy! W postanowieniu o przedstawieniu zarzutów organy ścigania wskazały, że podejrzewają chłopaka o to, że „brał czynny udział w zbiegowisku, w ten sposób, że przemieszczał się wraz z tłumem wiedząc, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na osobę lub mienie”.
Mówiąc krótko – jeden z rolników, których otoczyliśmy bezpłatną pomocą prawną, został aresztowany za rzucenie jajkiem, a drugi za to, że po prostu… uczestniczył w legalnej manifestacji.
Nikt więc nawet nie próbuje udawać, że słowa Donalda Tuska o aresztowaniu „agresywnych chuliganów” są prawdziwe.
Dzięki naszej interwencji udało się zapobiec procesowi w trybie przyspieszonym i wydaniu wyroku w 24 godziny, a obaj nasi beneficjenci będą mieli szansę na uczciwy proces, w którym przedstawimy dowody nadużyć ze strony Policji.

Ręce spękane od pracy na roli
Przed wypuszczeniem z aresztu okazało się, że urządzenie służące do odczytu linii papilarnych nie było w stanie odebrać odcisków od Pana Andrzeja – pomimo długich starań techników i wielokrotnemu przykładaniu rąk do czytnika.
Ostatecznie odciski pobrano tradycyjnie – przez odciśnięcie na kartce palców zamoczonych w tuszu. Policjanci odbierający odciski palców stwierdzili, że ręce rolnika są tak spracowane, że linie papilarne są na nich po prostu zatarte od ciężkiej pracy.
Obaj rolnicy wrócili już szczęśliwie do domów. Panu Andrzejowi pomogliśmy w dotarciu na pociąg i kupiliśmy bilet powrotny do domu, gdzie czekała na niego w ogromnym stresie stęskniona rodzina. Drugi z uwolnionych odjechał w rodzinne strony razem z oczekującymi na niego znajomymi, którzy wcześniej towarzyszyli mu na proteście.
Podobnie jak im – 
będziemy pomagać wszystkim innym rolnikom, zatrzymanym i poszkodowanym podczas manifestacji. Całe nasze zaangażowanie możliwe jest właśnie dzięki ludziom takim jak Pan.
Historie tych rolników przeczą opowieściom rządzących polityków, którzy przekonują, że protestującymi byli agresywni chuligani rzucający w policjantów kamieniami i kostką brukową. Nasz materiał dowodowy staje się z godziny na godzinę mocniejszy – wraz z tym, jak w mediach publikowane są kolejne nagrania świadczące o ewidentnym przekroczeniu uprawnień przez funkcjonariuszy Policji, których zadaniem było przecież czuwanie nad bezpiecznym przebiegiem legalnego zgromadzenia.
Na jednym z nagrań widzimy policjanta rzucającego w tłum kostką brukową czy innego, który prowadząc wraz z drugim funkcjonariuszem skutego już rolnika uderza go bez powodu w głowę. Widzimy też jak kilku funkcjonariuszy powala na ziemię młodego chłopaka, który jedynie stał na ulicy z polską flagą.
W sprawie zaobserwowanych nadużyć siły ze strony Policji składamy oczywiście zawiadomienia o przekroczeniu uprawnień przez konkretnych funkcjonariuszy. Nie pozwolimy, by uniknęli odpowiedzialności.
Działamy na wielu frontach! Także dzięki Panu
Ostatnie dni pokazują jak bardzo potrzebna jest na co dzień praca prawników i ekspertów Instytutu Ordo Iuris. Tylko nasi prawnicy byli gotowi, by udzielić bezpłatnej pomocy prawnej w pilnej sytuacji ataków na manifestacje rolników.Pomimo pilnego zaangażowania w tę sprawę, nadal mogliśmy kontynuować naszą bieżącą pracę na wielu innych polach.Gdy ja uczestniczyłam w protestach rolników, odwiedzałam kolejne warszawskie komisariaty policji i spotykałam się z przedstawicielami rolniczej solidarności i samymi poszkodowanymi rolnikami, Prezes Instytutu mec. Jerzy Kwaśniewski spotykał się z mieszkańcami Nowego Targu, a dzień później Rzeszowa, dyskutując o zagrożeniach związanych z rewolucją w unijnych traktatach, będącą bezprecedensowym atakiem na polską suwerenność (szerzej o tym kolejnym przedsięwzięciu, które mogliśmy rozpocząć tylko dzięki wsparciu naszych Darczyńców i Przyjaciół napisze do Pana za kilka dni mec. Jerzy Kwaśniewski), a mec. Rafał Dorosiński występował w TVP Info podczas debaty na temat aborcji.
To właśnie dzięki naszym Darczyńcom i Przyjaciołom, z którymi budujemy Społeczność Ordo Iuris możemy prowadzić tak kompleksową i wszechstronną działalność, która jest szczególnie niezbędna zwłaszcza obecnie, gdy rząd Donalda Tuska celowo wzbudza chaos i niepokoje społeczne – po to, by móc w tym samym czasie dokonywać kilku radykalnych ruchów jednocześnie.
Bo w tym samym dniu – gdy policja rozprawiała się na ulicach Warszawy z Polakami, protestującymi przeciwko Zielonemu Ładowi – w sejmie rozpoczęto kolejny atak na ochronę życia w Polsce.
Tylko szeroki, profesjonalny i zaangażowany zespół ekspertów i prawników Ordo Iuris może odpowiadać na wszystkie te zagrożenia jednocześnie.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk [jest w oryg. MD]
Absurdalna debata o aborcji w TVP
Nasza obecność wprowadza często w dynamiczną, pełną emocji i kłamstw debatę publiczną spokój i merytoryczna analizę zamiast zapalczywej nienawiści. Doskonale było to widać właśnie w trakcie wspomnianej powyżej debaty na antenie TVP INFO.Proszę sobie wyobrazić, że do debaty na temat aborcji, będącej od lat tematem gorącego sporu w Polsce, zaproszono aż 10 osób z czego po stronie aborcji było… 8 z nich!
 Co więcej – wśród zaproszonych zwolenniczek aborcji była między innymi Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu, która od lat kpi z polskiego prawa, chwaląc się nielegalnym pomocnictwem w aborcji oraz dyrektor Powiatowego Szpitala w Oleśnicy Gizela Jagielska, która otwarcie mówi o tym, że w jej szpitalu dokonano w ubiegłym roku de facto 139 aborcji „na życzenie” (bo właśnie tym jest w praktyce aborcja wykonana z powodu rzekomego zagrożenia dla „zdrowia psychicznego” kobiety, którym to zagrożeniem są w szpitalu w Oleśnicy „zaburzenia adaptacyjne” ciężarnych kobiet).
W radykalnie nierównej, nierzetelnej i pełnej kłamstw debacie, to właśnie przedstawiciel Ordo Iuris był głosem rozsądku i rzetelnej informacji, podczas gdy pozostałe uczestniczki debaty w zasadzie spierały się tylko w jednej sprawie – czy ustawy legalizujące dzieciobójstwo prenatalne powinny być procedowane już teraz czy „dopiero” za miesiąc…
W trakcie tej absurdalnej debaty, Natalia Broniarczyk wyciągnęła z kieszeni mordercze pigułki aborcyjne i zapowiedziała, że jeśli będzie chciała to będzie mogła dokonać aborcji w studiu TVP, a prof. Monika Płatek mówiła o tym, że osobiście opowiada swoim 4-letnim wnuczkom o tym, gdzie i jak powinny się masturbować…

Gdyby nie Instytut Ordo Iuris, widzowie TVP mogliby nie usłyszeć prawdy o tym, że w wiążącym Polskę prawie międzynarodowym nie ma „prawa do aborcji”; że polska Konstytucja i trzydziestoletnie orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego stoi jednoznacznie po stronie życia nienarodzonych a proponowana przez Lewicę „edukacja seksualna” jest tak naprawdę całkowitą deprawacją i indoktrynacją dzieci.

Jesteśmy niezbędni jak nigdy dotąd
Praca prawników i ekspertów Instytutu Ordo Iuris jest dziś potrzebna jak nigdy dotąd. Mijający tydzień jest najlepszym dowodem na to, że rząd Donalda Tuska będzie atakował fundamentalne wartości na wielu różnych frontach równolegle.Będziemy na to gotowi. Odpowiemy na każde bezprawie i obronimy ataki na życie, wolność i rodzinę.
Uruchomiliśmy już internetowy kwestionariusz „Przeciw Bezprawiu – Archiwum im. Władysława Siły-Nowickiego”, w ramach którego gromadzimy wszystkie dowody bezprawnego, nielegalnego, siłowego przejmowania konstytucyjnych organów państwa i coraz liczniejszych naruszeń prawa, których dopuszcza się rząd Donalda Tuska. Przy jego powstaniu współpracujemy z organizacjami sędziów, prokuratorów, a także ze znanym i cenionym sędzią Trybunału Stanu prof. Janem Majchrowskim.
Wszystkie ofiary tych naruszeń będą mogły liczyć na nasza pomoc. Żeby to było nadal możliwe – także my będziemy potrzebować pomocy z Pana strony.
Nasza nieodpłatna pomoc prawna udzielana ofiarom bezprawia i przemocy jest możliwa tylko dzięki temu, że możemy pokrywać koszty interwencji procesowej dzięki datkom ludzi dobrej woli, którzy swoim wsparciem finansowym uczestniczą w naszej misji.To naszym Darczyńcom przekazujemy serdeczne słowa Pana Andrzeja i jego młodszego kolegi, którzy dzięki nam wrócili do domów: „Dziękujemy!”

Dlatego bardzo Pana proszę o wsparcie Instytutu kwotą 80 zł, 130 zł, 200 zł lub dowolną inną, dzięki czemu będziemy mogli nadal kontynuować naszą pracę na rzecz życia, rodziny, wolności i Ojczyzny.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w powyższy przycisk
Z wyrazami szacunkuAdw. Magdalena Majkowska - Członek Zarządu Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo IurisP.S. Gdy w 2020 roku Polskę zalała fala wulgarnych i agresywnych protestów proaborcyjnych, w ramach których atakowano Kościoły i wiernych – samorządy prawnicze oferowały bezpłatną pomoc prawną dla wszystkich uczestników proaborcyjnych manifestacji. Dziś – gdy walczący o swoje utrzymanie rolnicy są traktowani jak pospolici przestępcy – organizacje prawników milczą. Gdyby nie Instytut Ordo Iuris, rolnicy byliby pozostawieni sami sobie – tak jak Pan Andrzej, którego potraktowano jak poważnego kryminalistę, a aresztujący go policjanci byli wobec niego wyjątkowo wulgarni. Jego zatrzymanie zaskakiwało nawet policjantów z miejscowej komendy, z którymi miałam okazje w międzyczasie rozmawiać.
Dzięki naszej pracy, Pan Andrzej wrócił już do swojej rodziny. Ale nasza pomoc nie byłaby możliwa bez wsparcia ludzi takich jak Pan za co serdecznie Panu dziękuję – przede wszystkim w imieniu naszych beneficjentów.Działalność Instytutu Ordo Iuris możliwa jest szczególnie dzięki hojności Darczyńców, którzy rozumieją, że nasze zaangażowanie wymaga regularnego wsparcia.Ustaw stałe zlecenie i dołącz do naszej misji.
Dołączam do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris

Żywe robale [szkodniki] w prosie z Ukrainy. [UE:to wkładka mięsna !]

Żywe szkodniki w ziarnach prosa z Ukrainy. 24 tony zatrzymane na granicy

06 marca 2024 radio.lublin/zywe-szkodniki-w-ziarnach-prosa

panicum miliaceum llanera ib 003 mill 2024 03 06 212632

Prawie 24 tony ziaren prosa importowanego z Ukrainy zatrzymano na granicy ze względu na obecność żywych szkodników – poinformowała w środę Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS).

Inspekcja przekazała na platformie X, że IJHARS w Lublinie wydała decyzję o zakazie wprowadzenia do obrotu na teren Polski 23 tys. 970 kg ziarna prosa importowanego z Ukrainy ze względu na obecność żywych szkodników. Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności.

Do tej pory na granicy zatrzymano również m.in. 19 ton koncentratu pomidorowego ze względu na zaniżoną kwasowość, czy 20 ton maliny mrożonej z powodu stwierdzenia obecności plastiku.

Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Rozwoju i Technologii z 15 września 2023 r. w sprawie zakazu przywozu z Ukrainy produktów rolnych, Polska wprowadziła bezterminowy zakaz przywozu do naszego kraju m.in. niektórych rodzajów zbóż, nasion oleistych, śrut czy makuch.

PAP / RL / opr. LisA

Koniec Trevignano Romano. Biskup ogłosił: „Objawienia” były fałszywe. Constat de non supernaturalitate.

Koniec Trevignano Romano. Biskup ogłosił: „objawienia” były fałszywe

Kontrowersyjne wydarzenia w Trevignano Romano znalazły swój koniec – przynajmniej gdy idzie o ocenę Kościoła katolickiego. Biskup diecezji Civita Castellana, na terenie której dochodziło do rzekomych objawień Matki Bożej, wydał kategoryczną decyzję. Nie ma mowy o nadprzyrodzoności, dlatego należy: zakazać sprawowania sakramentów i modlitw publicznych w miejscach fałszywych objawień; nie wolno organizować żadnych pielgrzymek.

Constat de non supernaturalitate – orzeka się o braku nadprzyrodzoności, brzmi decyzja biskupa Marco Salviego.

Biskup wezwał też do posłuszeństwa Gisellę Cardię, która od lat przypisywała Matce Bożej różne wypowiedzi, w ocenie biskupa – całkowicie bezzasadnie. Zakazane jest też stosowanie określenia Madonna z Trevignano, jako że według rozpoznania Kościoła w Trevignano Matka Boża bynajmniej się nie objawiała.

Decyzja zapadła po wnikliwym zbadaniu sprawy przez komisję ekspercką, w skład której wchodzili mariolog, teolog, kanonista i psycholog. Skorzystano także z ekspertyz zewnętrznych.

Trevignano Romano zyskało sobie sławę w 2016 roku, kiedy Gisella Cardia zaczęła twierdzić, jakoby przemawiała do niej Matka Boża. Jej działalność od początku budziła bardzo poważne wątpliwości. Cardia zainteresowała się tematem objawieniowym w 2014 roku, kiedy przywiozła do Trevignano Romano figurkę Maryi z Medjugorje, gdzie od lat dochodzi do rzekomych objawień (dla których wciąż nie ma potwierdzenia Kościoła). Cardia miała usłyszeć głos Matki Bożej oglądając telewizję z mężem w łóżku, 21 kwietnia 2016 roku. Początkowo rzekoma wizjonerka publikowała słowa przypisywane Matce Bożej kilka razy w tygodniu; w późniejszych latach zaczęła to robić raz w miesiącu,

Cardia powoływała się na rzekomy cud – krwawe łzy na figurze Maryi. Według prywatnego śledztwa przeprowadzonego przez włoskiego detektywa krew miałaby być pochodzenia zwierzęcego.

Zapowiedzi Cardii przypisywane Maryi były często skrajnie katastroficzne. Przykładowo w 2016 roku Cardia zapowiedziała zarazę, nędzę i ospę spadające na Rzym, co miało przynieść śmierć i desperację. Kto chciałby widzieć w tym zapowiedź Covid-19, wziąć pod uwagę, że Cardia zapowiadała też… zniszczenie Rzymu trzęsieniem ziemi oraz szybkie (sic) zakończenie pontyfikatu Franciszka. Cardia mówiła też o nadchodzących rychło rzekomych trzech dniach ciemności, sugerując nawet, że trzeba koniecznie zaopatrzyć się w specjalne świece na ten czas. Do wydarzeń nie doszło.

Gróźb było więcej; w listopadzie 2022 roku Cardia zapowiadała głód i wzywała do robienia zapasów; w grudniu tamtego roku odgrażała się Stanom Zjednoczonym; groziła też Europie wojną, atakiem na jedną z głów państw, ogniem z nieba oraz licznymi katastrofami naturalnymi.

W treści objawień bardzo wyraźna była brutalna psychomanipulacja. Według Cardii ci, którzy nie słuchają jej twierdzeń, mają sobie gotować fatalny los. Groziła nawet piekłem: w styczniu 2023 Cardia podała, że ci, którzy nie są posłuszni rzekomym objawieniom, zostaną skazani na wieczne potępienie.

Cardia przekonywała też, że Franciszek nie rządzi Kościołem.

Już w 2021 roku bardzo krytycznie o działalności Giselli Cardii wypowiedziała się Konferencja Episkopatu Polski, wskazując właśnie na nieuzasadniony katastrofizm treści publikowanych prze Cardii „komunikatów z nieba”.

Do tego dochodzą skandale finansowe. Cardia otrzymywała niemałe wpłaty na konto organizacji związanej z fałszywymi objawieniami. Włoska prasa pisała na przykład o przekazaniu jej 128 tysięcy euro, z czego część środków miała trafić na… remont łazienki w jej domu.

Gisella Cardia została zresztą skazana na dwa lata więzienia w zawieszeniu za przekręty finansowe, jakich dopuściła się w 2013 roku. Co ciekawe… działał wówczas pod innym nazwiskiem – Maria Giuseppina Scarpulla. Miała doprowadzić do bankructwa firmy, z którą współpracowała. Włoscy dziennikarze zauważali, że objawieniowa działalność Cardii zaczęła się właśnie wtedy, kiedy pojawiły się poważne kłopoty finansowe i prawnokarne.

Niestety, pomimo oczywistości fałszu objawień, również w Polsce znalazło się wielu głośnych promotorów działalności Cardii; są wśród nich również księża. Można mieć nadzieję, że okażą posłuszeństwo Kościołowi i przestaną promować wydarzenia z Trevignano Romano.

Poniżej publikujemy komunikat biskupa diecezji Civita Castellana, Marco Salviego. 

Paweł Chmielewski

Prof. Grzegorz Raczak: Przymus „szczepień” na uczelniach: kompromitacja rektorów.

Prof. Grzegorz Raczak: Przymus „szczepień” na uczelniach: kompromitacja rektorów.

/prof-raczak-przymus-szczepien-na-uczelniach-kompromitacja-rektorow

(Fot. K. Białoskórski)

12 sierpnia 2021 roku Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych – teoretycznie złożona z najwybitniejszych ekspertów w kraju – przegłosowała uchwałę, w której wezwała do wprowadzenia obowiązku szczepień na Covid-19. Nigdy jednak autorzy tej radykalnej decyzji nie potrafili w odpowiedni sposób jej uzasadnić. Wykazał to „Zatroskany obywatel”, który wysyłał do KRAUM pytania w ramach dostępu do informacji publicznej. Odpowiedzi okazały się szokujące. O sprawie napisał w jednym z niedawnych numerów tygodnika „Do Rzeczy” redaktor Jerzy Karwelis. Na temat kompromitacji rektorów uczelni medycznych z profesorem Grzegorzem Raczakiem, kardiologiem i wykładowcą akademickim, rozmawia Paweł Zdziarski.

Jerzy Karwelis pisze, że podczas pandemii rektorzy uniwersytetów medycznych, nie mając do tego żadnych naukowych podstaw naciskali, aby obowiązkowo szczepić na Covid-19 pracowników związanych z ochroną zdrowia oraz studentów medycyny. Czy podziela Pan tę opinię?

Myślę, że pytanie o opinię jest nieprecyzyjne, bo nie obracamy się w świecie opinii, ale faktów. Mamy powszechnie dostępne informacje z Ministerstwa Zdrowia, z Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) i z innych oficjalnych instytucji. Opierając się na własnej analizie dostępnych faktów mogę powiedzieć, że całkowicie zgadzam się ze stanowiskiem redaktora Karwelisa.

Powiedzmy kilka słów o genezie jego artykułu. „Zatroskany obywatel” zadał poszczególnym rektorom pytania o uzasadnienie uchwały rekomendującej wprowadzenie obowiązkowych szczepień. Odpowiedzi mogą zdumiewać… Skąd te pytania?

Skoro ktoś podjął ważną uchwałę, brzemienną w poważne skutki i poparł ją takim kategorycznym, szokującym uzasadnieniem, to naturalnym odruchem było zadawanie pytań. Dlaczego tak się stało? Przecież tak poważne ciało jak KRAUM nie mogło podjąć tego rodzaju uchwały, z takim uzasadnieniem, ot tak sobie. W głowie mi się nie mieści, że prof. Gruchała podpisał uchwałę argumentując, że skuteczność i bezpieczeństwo tej „szczepionki” nie budzą wątpliwości, a dziś nie potrafi przedstawić źródeł tych twierdzeń!

Wydaje się, że KRAUM (Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych) składa się z najwybitniejszych specjalistów w kraju. Dlaczego nie potrafią podać źródeł swojego uzasadnienia?

Oczywiście mogę się tylko domyślać. Może przyczyną był strach; strach przed opinią publiczną, nakręcaną przez media i celebrytów. Strach przed politykami, którzy nie chcieli ponosić odpowiedzialności za ryzykowne decyzje, strach przed firmami farmaceutycznymi, od których poszczególni pracownicy uczelni są czasem bardzo uzależnieni. To się nazywa konflikt interesów. Chociaż on występuje bardzo często, to jednak jest zgłaszany sporadycznie, i to pomimo istnienia takiego obowiązku.

Dlaczego zatem rektorzy tak bardzo upierali się przy uchwale?

O to już proszę pytać poszczególnych rektorów. Ja boję się snuć tu domysły.

Szczególną rolę w korespondencji „Zatroskanego obywatela” z przedstawicielami KRAUM odgrywa przewodniczący tej Konferencji, profesor Marcin Gruchała, rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Co wiemy o tej postaci?

Był moim podwładnym przez wiele lat. Otrzymałem go w spadku po wcześniejszym kierowniku macierzystej Pierwszej Kliniki Kardiologii, ostatnim I sekretarzu PZPR w naszym szpitalu.

Jako zawodowy pracownik naukowy uczestniczący w wielu poważnych działaniach badawczych, przyzwyczajony jestem do weryfikowania hipotez naukowych, przy użyciu odpowiednich środków do tego przeznaczonych. Są to między innymi wieloośrodkowe, randomizowane badania kliniczne, wykonywane dokładnie według opisanych i kontrolowanych procedur, udzielających odpowiedzi na konkretne pytania.

Wydawało mi się, że prof. Gruchała też posiada taką wiedzę, ale po zapoznaniu się z jego wypowiedziami nabrałem wątpliwości. Jak to możliwe, że pisał takie uchwały jak ta KRAUM-u, podając uzasadnienia, które okazują się całkowicie nienaukowe? I jeszcze te uwagi, że jeśli ktoś postępuje inaczej niż on chce, to jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa. I co, trzeba taką osobę może aresztować i wsadzić do więzienia? To mówi korona naszego panteonu naukowego medycyny w Polsce! Niewiarygodne.

Jakie wnioski można wyciągnąć z tej historii?

Cały system piramidy autorytetów nie działa. Dobrze to opisał w swoich tekstach redaktor Karwelis. Opieranie się na ludziach ze szczytu piramidy medycznej okazało się zawodne, opieranie się na takich szczytach w naszym uniwersytecie, okazało dramatycznie zawodne. Jedyną znaną mi osobą zachwyconą działaniem władz była moja następczyni, ale jej się to po prostu opłacało.

Za tezę, że współwinni 200 tysięcy nadmiarowych zgonów są decydenci blokujący chorym dostęp do specjalistycznej opieki medycznej, zapłacił Pan stanowiskiem kierownika Kliniki Kardiologii i Elektroterapii Serca GUMed, którą prowadził Pan przez 18 lat. Jak patrzy Pan na tę decyzję dzisiaj?

Patrzę z dużą satysfakcją i zadowoleniem. Nie stchórzyłem. W interesie pacjentów moim obowiązkiem było interesować się problemem i reagować. Reagować adekwatnie, a nie patrzeć na wiatry polityczne i im się podporządkowywać. A to, że w konsekwencji straciłem stanowisko kierownika Kliniki, kierownika katedry, ordynatora, jest oczywiście przykre.

Po czasie i przeczytaniu treści uchwały przygotowanej przez JM Rektora Marcina Gruchałę dla KRAUM-u, a zwłaszcza uzasadnienia podjętej uchwały, nie dziwi już mnie jego agresja wobec mnie, daleko wykraczająca poza standardy akademickie. On taki się zrobił, władza zmienia człowieka.

Pański przypadek nie jest odosobniony. Wielu lekarzy, którzy ośmielili się mieć własne zdanie na temat metod walki z pandemią, było wzywanych przed sądy lekarskie, a część z nich – jak na przykład dr Zbigniew Martyka – utracili prawo do wykonywania zawodu. O czym świadczyła ta sytuacja?

Po pierwsze, mogę powiedzieć, że ja miałem szczęście, bo mnie wyrzucili z pracy na uniwersytecie, ale prawa wykonywania zawodu nie straciłem. Trochę to wynika z faktu, iż ja zadawałem pytania, kto ma krew na rękach w związku z nadmiarowymi zgonami, ale o „szczepionkach” nie mówiłem, że są złe, tylko że lepiej je najpierw zbadać, zanim się ich będzie używać, do tego na masową skalę. Niby niewielka różnica, ale jak się okazuje, istotna. Bardzo współczuję tym dzielnym ludziom, którzy próbowali stanąć w obronie prawdy. Jak uważam, działania zastosowane wobec nich są niesprawiedliwe i krzywdzące.

Dzisiaj pandemiczne obostrzenia wydają nam się historią. Czy jednak na pewno? Czy Pańskim zdaniem taka sytuacja może się powtórzyć w najbliższej przyszłości?

Jeśli się z zaistniałych faktów nie wyciągnie wniosków – a na to się zanosi – to takie ryzyko istnieje. W czasach pandemii prowadzono szereg działań, takich jak blokowanie dostępu do szpitali chorych kardiologicznych i onkologicznych, po to, by zwolnić łóżka dla chorych covidowych. Przygotowane miejsca stały puste, a chorzy umierali w domach. Powstawały błędne statystyki, tworzono niepotrzebne oddziały, odsuwano od pracy personel medyczny tylko dlatego że nie był zaszczepiony, ograniczono dostęp chorym do POZ, etc. Przecież nie można mówić, że miały miejsce czyjeś celowe działania o charakterze ludobójczym. To były zwykłe błędy, a na błędach trzeba się uczyć. Jednak żeby się uczyć, trzeba te pomyłki analizować, a nie słyszałem zbytnio o rzeczowych dyskusjach naukowych, które by się toczyły na tak ważny temat.

Jedną z największych obaw wielu osób jest forsowany przez WHO traktat pandemiczny. Czy rzeczywiście wkrótce restrykcje sanitarne mogą być ustalane na forum tej organizacji, z pominięciem rządów poszczególnych państw, a co za tym idzie – demokratycznego mandatu?

Dużo się słyszy na ten temat. Rozumiem, że – jak to się mówi – piłka jest w grze. Z mojego punktu widzenia należy z tym twardo walczyć. Trzeba też liczyć na to, iż obywatelom innych państw taka częściowa utrata suwerenności również nie musi się podobać. W czasie „pandemii” Covid-19 WHO kompletnie się skompromitowało. Bądźmy walczącymi optymistami, ale walczmy…

Rozmawiał Paweł Zdziarski

=============================

Doktor med.:

A należało tym skorumpowanym [—] rektorom, przytoczyć Rezolucję Rady Europy;

   Rezolucja  Rady  Europy ( obowiązująca 47 krajów w tym Polske!)

W dniu 27 stycznia 2021 r. została przyjęta Rezolucja Rady Europy nr: 2361 (2021),  która zabrania państwom wprowadzania obowiązku (i przymusu)  szczepień przeciwko koronawirusowi,   lub wykorzystywania ich do dyskryminacji pracowników, lub kogokolwiek, kto się nie zaszczepi.

Rada Europy jest organem zarządzającym Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.  Przedmiotowa kwestia została ujęta w punktach: 

               7.3    w odniesieniu do zapewnienia wysokiej akceptacji szczepionek

               7.3,1 zagwarantowanie, ze obywatele zostaną poinformowani, że szczepienia nie są obowiązkowe i że na nikogo nie będą wywierane naciski polityczne,  społeczne ani inne, by się zaszczepił, jeśli sam nie chce tego zrobić.

               7.3.2  zagwarantowanie, że nikt nie będzie dyskryminowany za to, że nie poddał się szczepieniu ze względu na ewentualne zagrożenia dla zdrowia, lub dlatego, że nie chce się poddać szczepieniu.

https://pace.coe.int/en/files/29004/html?fbclid=IwAR1LV0q1Rj2mL8VE4ZHXGx0OUASedmpq2YzAhyleAPzzJzi9SapeHwOtQww

——————————————-
Na koniec warto również nadmienić, iż ewentualne naruszenia stoją w sprzeczności z;

                      art. 39 Konstytucji RP,

                      Punktu 1 Kodeksu Norymberskiego,

                      art. 39 Konwencji Genewskiej,

                      art. 7 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, oraz

                      art. 5 oraz art. 15 Konwencji o prawach człowieka i biomedycynie.

Skutek wprowadzania Zielonego Ładu w UE. Najbardziej korzystają Chiny.

Nieoczekiwany skutek wprowadzania Zielonego Ładu. Najbardziej korzystają Chiny

oprac. Agnieszka Maj

Teraz w rankingu 10 największych korporacji produkujących turbiny wiatrowe siedem miejsc zajmują koncerny z Chin.
Teraz w rankingu 10 największych korporacji produkujących turbiny wiatrowe siedem miejsc zajmują koncerny z Chin. / Shutterstock

Wprowadzanie zasad Zielonego Ładu w Europie przybrało „nieoczekiwany” obrót. Okazało się, że na ekologicznych technologiach najbardziej zarabiają chińskie firmy, doprowadzając unijny przemysł do bankructwa.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”,Christian Bruch, prezes Siemens Energy AG zaprotestował przeciwko sprowadzaniu do Europy taniego chińskiego sprzętu do produkcji energii wiatrowej. Wezwał Komisję Europejską podjęcia kroków, które mogłyby ograniczyć podbój unijnego rynku przez Chiny i promować europejskie firmy. Według niego, przyniosłoby to skutek, gdyby UE wprowadziła wymogi dotyczące jakości.

Teraz w rankingu 10 największych korporacji produkujących turbiny wiatrowe siedem miejsc zajmują koncerny z Chin. W efekcie spółki takie jak Siemens Energy AG są na granicy bankructwa i przed całkowitym upadkiem ratują je tylko rządowe fundusze.

Zielony Ład. Plany były inne

Plany i oczekiwania co do Zielonego Ładu były inne. Jeszcze dekadę temu kraje Unii były liderami w technologiach oraz produkcji urządzeń niezbędnych do planowanej wielkiej transformacji energetycznej.

To europejskie firmy miały bogacić się na turbinach wiatrowych, panelach fotowoltaicznych, bateriach litowo-jonowych, a w następnym, kolejnym etapie – na samochodach elektrycznych w powszechnym użytku.

Do wykorzystania są olbrzymie fundusze: z raportu firmy McKinsey & Company wynika, że osiągnięcie neutralności klimatycznej do połowy stulecia wymaga zainwestowania w transformację aż 28 bln euro. Problem w tym, że największy kawałek tego tortu mogą dostać Chiny. J

uż teraz na rynku europejskich dominują panele fotowoltaiczne, turbiny wiatrowe i pompy ciepła, made in China. Czy azjatycki gigant zniszczy całkowicie tę część europejskiego rynku?

Więcej na temat Zielonego Ładu i dominacji Chin przeczytasz w artykule pod tytułem „Niezdolni do obrony” autorstwa Andrzeja Krajewskiego w Dzienniku Gazecie Prawnej >>>

Niedziela: Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

10.03.2024 Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

06/03/2024przez antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

=====================================

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

https://youtube.com/watch?v=zL3tg863fSE%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl-PL%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent
https://youtube.com/watch?v=FA-B8j-Tgbk%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl-PL%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.

Taśmy posła Adama Gomoły. Lewa kasa na wybory. Mechanizm finansowania kampanii Polski 2050.Barbara Łabędzka niedrogo bierze…

Taśmy posła Adama Gomoły. Lewa kasa na wybory. Ujawniamy mechanizm finansowania kampanii Polski 2050

Mateusz Majnusz 8 marca 2024, asmy-posla-adama-gomoly-lewa-kasa

Adam Gomoła.
Adam Gomoła. Polska 2050

Redakcja nto dotarła do nagrania, w którym poseł Polski 2050 Adam Gomoła nakłania jednego z polityków do wpłaty 20 tysięcy złotych na konto prywatnej firmy szefowej swojego sztabu wyborczego.

Polityk zabiegał o pierwsze miejsce na liście wyborczej. Koalicjanci Trzeciej Drogi mówią o niedopuszczalnym „handlu”. I przekonują, że po ujawnieniu takiego skandalu parlamentarzysta powinien zniknąć z życia publicznego.

Pieniądze na konto firmy 22-latki

Rozmowa miała miejsce w połowie lutego, jeszcze przed zamknięciem list do wyborów samorządowych. Na nagraniu słychać głos posła Adama Gomoły, najmłodszego polskiego parlamentarzysty, lidera opolskich struktur Polski 2050. Gomoła tłumaczy kandydatowi jak ominąć limit finansowania kampanii wyborczej i zaleca wpłatę pieniędzy na konto prywatnej firmy.

Chodziło o kwotę 20 tysięcy złotych. Suma ta miała być przekazana bezpośrednio na konto firmy „Carrington Media&Event” prowadzonej przez 22-letnią Barbarę Łabędzką, szefową sztabu partii Szymona Hołowni na Opolszczyźnie, bliskiej współpracownicy posła.

Aby uzasadnić wpłatę, przygotowano umowę, która zakładała świadczenie usług konsultingowych w zakresie wizerunku, w tym „przygotowanie raportów na temat efektów przeprowadzonych działań”.

Taki dokument, obejmujący okres świadczeń usług konsultingowych od lutego do maja, otrzymał do podpisania mężczyzna, którego Gomoła rozważał jako lidera listy do samorządu. W rzeczywistości wpłacone 20 tys. zł miały iść nie tyle na same usługi konsultingowe co na promocję komitetu w regionie.

Co istotne, w treści umowy nie wspomniano ani słowem o kampanii wyborczej ani wyborach samorządowych. Mimo że na nagraniu słychać, jak poseł Adam Gomoła sugeruje kandydatowi, by to właśnie w taki sposób rozwiązać kwestię finansowania działań kampanijnych.

Poseł Polski 2050: „To u nas powszechne”

Na wątpliwości kandydata, czy to odpowiedni sposób na wsparcie kampanii, Gomoła odpowiada krótko: „W wyborach parlamentarnych też takie umowy podpisywaliśmy”.

W dalszej części rozmowy kandydat coraz wyraźniej zaznacza swoje opory przed uczestnictwem w proponowanej przez posła Gomołę konstrukcji finansowej. Wyznaje, że po głębszym zastanowieniu boi się w tym uczestniczyć z uwagi na odpowiedzialność prawną.

– Mam rodzinę do stracenia – mówi do Gomoły.

Młody poseł próbuje jednak uspokoić kandydata, argumentując, że podpisywanie umów konsultingowych jest powszechną praktyką w jego otoczeniu politycznych.

– Na kluczowych miejscach często się tak dzieje – twierdzi poseł Polski 2050.

Jak wynika z treści nagrań, 20 tysięcy złotych wpłacone na konto szefowej sztabu miało posłużyć do sfinansowania kampanii partii. Jak chciano tego dokonać? Dlaczego ominięto przy tym obowiązujące procedury?

Wiemy jedynie, że kandydat, któremu to zaproponowano, ostatecznie nie wpłacił żadnych pieniędzy na konto Barbary Łabędzkiej. I ostatecznie „jedynki” na liście Polski 2050 nie otrzymał.

Poniżej stenogram nagrania z udziałem posła Adama Gomoły:

Kandydat: Wiesz co, ja to tak przemyślałem trochę szerzej niż wczoraj. Bo wczoraj tak jakby, wiesz, nie zareagowałem szybko. Jakby nie zdążyłem tego przemyśleć, ale ja mam od wczoraj taki niepokój. Ta umowa jest nie do obrony, to jest 20.000 zł w okresie kampanii na jakieś usługi wizerunkowe. No, ale jakie usługi? To jest nie do obrony, w razie czego to są totalne kłopoty.

Adam Gomoła: Wiesz co, bo ten konsulting, no to zawsze masz, wiesz, możliwość dodzwonienia i tak dalej. To, to nie jest nic dziwnego. Myśmy jako kandydaci w wyborach parlamentarnych też takich dużo umów podpisywali. Jak sobie porównujesz z wyborami parlamentarnymi, to w tych kluczowych miejscach no to, to często takie rzeczy się dzieją obok kampanii jeszcze, czy przed kampanią, czy w trakcie, jakieś dłuższe okresy.

Kandydat: Ja bym wolał normalnie to, wiesz, no, normalnym trybem działać. No, bo firmy nie znam. Barbara Łabędzka, ja nie wiem, kto to jest, więc, no, jakby to wszystko jest poukładane w czasie, są zatwierdzone listy, jest konto komitetu, wpłaca się na komitet.

Adam Gomoła: Tak, tylko masz limity, wiesz o tym.

Kandydat: No, ale to to chyba większe są, nie? Gdzieś z 60.000 tys. zł, tak mi się coś obiło o uszy.

Adam Gomoła: No nie, właśnie, na kandydatów do sejmiku są trochę mniejsze. Wiesz, ja myślę, że mamy to do przeliczenia, yy, ale ten, yy, ale no, jakby ja się boję, że wiesz, że tu z tym limitem będzie, będzie problem. Po prostu.

Kandydat: No, wiesz, ja bym wolał płacić jakby za siebie. Nie chcę sponsorować kogoś czy czegoś. Nie wiem tak w zasadzie na co takie pieniądze idą, Adam.

Adam Gomoła: To jest osoba, która szefuje naszemu sztabowi, więc i tak te pieniądze są koniec końców wydawane na promocję komitetu w regionie, no.

Kandydat: Ja bym chciał, Adam, żeby to było wszystko, jakby zgodnie z prawem, tak, jak to w kampanii się, wiesz, odbywa. Ja mam rodzinę. Ja nigdy takich rzeczy nie robiłem, nie wpadałem na taki pomysł. Chcę żeby to było wszystko po prostu, no, przejrzyste i czyste, nie. Inaczej jakby nie wezmę w tym udziału. Mam za dużo do stracenia, ja nie będę ryzykował jakichś działań takich, powiedzmy, kontrowersyjnych.

Adam Gomoła: Yyyyy…

Kandydat: Jak będzie zatwierdzona lista, chcesz, żebym był na jedynce, będzie zatwierdzona lista, będę na tej liście, wpłacę na komitet, no i robimy kampanię.

Adam Gomoła:Dobra, zobaczę, jak z tymi limitami. Dobra, jeżeli limity będą okej, to możemy tak to zrobić. No, tylko mnie tutaj trzymają limity, limity finansowania.

Szefowa sztabu wyborczego wstydzi się funkcji?

Kluczową rolę w tym procederze miała odegrać 22-letnia Barbara Łabędzka, która jest szefową sztabu wyborczego Polski 2050 na Opolszczyźnie. Wcześniej była przewodniczącą samorządu uczniowskiego III LO w Opolu – czyli tego samego liceum, do którego uczęszczał Gomoła.

Po raz pierwszy rozmawialiśmy z nią podczas zbierania informacji do poprzedniego artykułu o kryzysie w lokalnych strukturach Polski 2050. Łabędzka kategorycznie zaprzeczyła, żeby szefowała kampanii. Nerwowo pytała dziennikarza, skąd posiada takie informacje.

W dalszej części rozmowy Łabędzka sama przyznała jednak, że zajmuje się „sprawami kadrowymi” i polityką informacyjną kampanii wyborczej. Gdy próbowaliśmy się dowiedzieć szczegółów tej współpracy, usłyszeliśmy od niej, że jest to „zamówienie zewnętrzne”, a „pytania mamy sformułować na piśmie”. Gdy to zrobiliśmy, żadnej odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

Po wcześniejszych publikacjach dotyczących zarządzania partią przez Gomołę, skontaktowali się z naszą redakcją działacze partyjni, którzy potwierdzili nam, że Łabędzka rzeczywiście jest szefową sztabu.

– Naprawdę nie rozumiem, dlaczego wstydziła się o tym powiedzieć. Przecież to żadna tajemnica. Może chodziło o to, że Adam (Gomoła – przyp. red.) nie wiedział, że Basia wcześniej angażowała się w młodzieżówkę PiS-u? Lub wiedział i czuł, że obciąży to całą partię – wyjaśnia jeden z działaczy.

Polityk potwierdził nam, że Łabędzka przedstawia się w e-mailach słanych kandydatom na radnych jako szefowa sztabu, tak też na nagraniu tytułuje ją sam Gomoła. Nie wiemy jednak na jakiej zasadzie jest zatrudniona w partii, czy pobiera za to wynagrodzenie (a jeśli tak, to jakiej wysokości) ani czy nadal jest członkiem Forum Młodych PiS?

Tajemniczy inwestor miał sfinansować działania sztabu

Łabędzka pojawiła się w partii krótko przed wyborami parlamentarnymi. Po zdobyciu przez Gomołę mandatu posła, została przez niego namaszczona na „architekta” tego politycznego sukcesu. Ku zdziwieniu osób, które w kampanii pracowały od początku.

– O pani Łabędzkiej dowiedzieliśmy się po wyborach. Adam Gomoła poinformował jedynie zarząd partii, że ta pani teraz z nim współpracuje, a dla nas korzystnie będzie, jak ją zatrudnimy do koordynacji wyborów samorządowych – mówi Piotr Sitnik, były szef wojewódzkich struktur partii Szymona Hołowni na Opolszczyźnie.

Naciski na zatrudnienie Łabędzkiej – jak się okazało – były jednym z powodów, dla których trzech z pięciu członków zarządu wojewódzkiego zdecydowało się w lutym br. opuścić szeregi partii. Oprócz Sitnika odeszła także sekretarz Aleksandra Pawlik oraz skarbnik Karolina Sabok.

– Nasze pierwsze pytanie do posła Gomoły dotyczyło tego, w jaki sposób sfinansujemy pracę pani Łabędzkiej. Usłyszeliśmy od niego, że będzie jakiś sponsor, który wpłaci na kampanię. Wiedziałem już wówczas, że nie chcę w tym projekcie dłużej uczestniczyć, bo robi się nieprzyjemnie. Jakieś umowy, tajemniczy sponsorzy, brak kontroli nad tym, co dzieje się w partii. Zostając, ryzykowalibyśmy, że ta sprawa nas pogrąży. Gdyby finansowanie szefowej sztabu było w pełni przejrzyste, byłoby wszystko w porządku. Gdyby jednak wyszły jakieś nieprawidłowości, jako zarząd partii ponieślibyśmy za to odpowiedzialność – wyjaśnia Piotr Sitnik.

Były szef struktur podkreśla, że w takiej sytuacji rezygnacja z partii była jedynym rozwiązaniem.

W rozmowie z nto Sitnik wraz byłą sekretarz Aleksandrą Pawlik oraz skarbnik Karoliną Sabok potwierdzają, że dotychczasowy zarząd dokładnie wyartykułował posłowi Gomole swoje zastrzeżenia. A uwagi dotyczące umowy z firmą Łabędzkiej przechyliły szalę oraz zdecydowały o odejściu części zarządu z partii. Jak przyznają zgodnie byli członkowie – nie akceptowali tego typu postępowania.

– Ostatecznie nie wiem, czy udało się znaleźć tego tajnego sponsora, ani czy coś wpłacił. Nie mam pojęcia, jak się ta sprawa zakończyła, ponieważ nie należałem już wtedy do Polski 2050 – przyznaje Sitnik.

Na co miało być wydane 20 tysięcy złotych?

Kwestie finansowania kampanii wyborczej oraz limitów wpłat i wydatkowania przewijają się w nagraniu kilkukrotnie.

Dlaczego poseł Gomoła sugerował, aby pieniądze na kampanię wpłacić z pominięciem komitetu wyborczego? W rozmowie z kandydatem argumentował to rzekomymi limitami. Nie dał się nawet przekonać, gdy usłyszał, że limit wpłat wynosi 60 tys., przy czym kandydat miał przekazać zaledwie 20 tys.

W rzeczywistości limit wpłat na rzecz komitetu wyborczego wynosi 63 tys. 630 zł. I nie ma znaczenia, czy wpłatę dokonuje osoba wchodząca w skład komitetu wyborczego, sympatyk partii czy kandydat w wyborach.

Drugim zagadnieniem, o które mogło chodzić Gomole, jest limit wydatkowania. Komitety wyborcze mogą bowiem wydawać na kampanię wyborczą wyłącznie kwoty ograniczone limitem wydatków. Te limity ustala się oddzielnie dla każdego komitetu wyborczego. W przypadku listy Trzeciej Drogi, która zarejestrowała listy w całym województwie, limit ten – jak słyszymy od osób zajmujących się wydatkowaniem kampanii – byłby praktycznie nie do przekroczenia.

Gomoła nie przyznaje się do składania niemoralnych propozycji

Nasze ustalenia postawiliśmy skonfrontować z posłem Gomołą. Poinformowaliśmy go, że posiadamy informacje o składaniu przez niego propozycji kandydatowi, którego namawiał do wpłacenia pieniędzy na kampanię poza oficjalnym komitetem.

Poseł Gomoła stwierdził, że „nic takiego nigdy nie miało miejsca”. A kwestie dotyczące zawierania umów z kandydatami są mu obce. Kategorycznie zaprzeczył, aby posiadał wiedzę w tym zakresie.

Gdy zadaliśmy pytanie, czy Łabędzka jest faktycznym szefem sztabu, usłyszeliśmy od Gomoły, że… nie wie. Później doprecyzował jednak, że… nie wie na jakich zasadach.

Wobec tego przedstawiliśmy posłowi fragmenty nagrania. W rozmowie stwierdził jednak, że „nie przypomina sobie żadnej takiej rozmowy”.

Co dalej z koalicją Trzeciej Drogi na Opolszczyźnie?

Dalszej współpracy z Adamem Gomołą nie wyobrażają sobie jego koalicjanci z PSL, z którymi tworzą koalicję Trzeciej Drogi. Marcin Oszańca, prezes PSL na Opolszczyźnie nie pozostawia w tej kwestii złudzeń.

– Ciężko mi uwierzyć, jeśli to wszystko okaże się prawdą, że dyskusja o starcie w wyborach może być przedmiotem handlu. Takiej sytuacji, od kiedy jestem w polityce, ani nie widziałem, ani o niej nie słyszałem, ani do głowy by mi nie przyszło, żeby posunąć się do takich rozwiązań. To jest skandal, po którym każdy polityk powinien zniknąć z życia publicznego – mówi prezes Oszańca.

Szef ludowców w regionie nie zamyka jednak drzwi przed współpracą z „Polską 2050” jako całością.

– Nie wyobrażam sobie możliwości współpracy z kimś, kto dopuszcza się takich czynów. Natomiast w Polsce 2050 jest wielu wartościowych ludzi. Cała idea projektu koalicji i współpracy z nimi jest słuszna, co pokazały wybory 15 października, jak i dotychczasowa współpraca w tej kampanii – przyznaje.

Oszańca podkreśla, że pomimo kontrowersji wokół posła Adama Gomoły, nie można zapominać o wartościach i celach, które przyświecają całemu projektowi Trzeciej Drogi.

– W każdej rodzinie znajdzie się jakaś czarna owca, ale nie można oceniać całej rodziny przez perspektywę tej jednej osoby – dodaje prezes PSL na Opolszczyźnie.

=========================

Feminizacja Kościoła: Szkodliwe perspektywy i konsekwencje.

BKP: Pseudopapież Jorge Bergoglio teolog kobiety – tej apokaliptycznej (Ap 17:3n) 

wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=21144  https://bcp-video.org/pl/teolog-kobiety/

https://coracao-de-maria.wistia.com/medias/4djszmjy5h  https://youtu.be/OVRISB1GLV4

https://rumble.com/v46k3il-teolog-kobiety.html  ugetube.com/watch/YIVGBUIcbewQ5q7

W czwartek 30 listopada pseudo-papież przyjął członków Międzynarodowej Komisji Teologicznej. Celowo podkreślił, że nie podoba mu się, że jest wśród nich tylko pięć kobiet, dodając: „Kobiety mają inną zdolność do refleksji teologicznej…”.

Bergoglio celowo promuje zgubną feminizację na kluczowych stanowiskach w Kościele, mimo że na świecie przyniosło to już niszczycielskie konsekwencje dla społeczeństwa, kobiet i rodzin.

Cytat Bergoglio: „Kościół jest kobietą. A jeśli nie zrozumiemy, kim jest kobieta lub czym jest teologia kobiety, nigdy nie zrozumiemy, czym jest Kościół”.

Bergoglio jako fałszywy prorok (Ap 16) przedstawia nowy paradygmat dotyczący Kościoła. Rzekomo „nigdy nie zrozumiemy, czym jest Kościół, jeśli nie zrozumiemy, czym jest kobieta”. Ale wtedy ani apostołowie, ani prorocy, ani nauczyciele Kościoła w ogóle nie rozumieli, czym jest Kościół. Dopiero teraz Bergoglio zrozumiał teologię kobiety – tej, która siedzi na bestii (Ap 17), a tym samym zrozumiał antykościół, synagogę szatana. Wskazuje do niej nową, synodalną drogę, poprzez precedensowe poświęcenie się szatanowi w Kanadzie w 2022r, promowanie sodomskiej antyewangelii i intronizację kobiety – bałwana Pachamamy w bazylice św. Piotra. Teologia tej kobiety, którą Bergoglio zrozumiał, jest całkowitym i oczywistym odstępstwem od Chrystusa a drogą do antychrysta. Bergoglio powinien wiedzieć, że Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa, a nie kobietą.

Bergoglio ma jasny cel – przemienić Kościół w synagogę szatana. Na tym właśnie polega esencja fałszywego mistycyzmu Bergoglio i jego pseudoobjawienia teologii kobiet. Biblia pisze o niej: Niewiasta była odziana w purpurę… Miała w swej ręce złoty puchar pełen obrzydliwości i brudów swego nierządu.… ujrzałem niewiastę pijaną krwią świętych i krwią świadków Jezusa (Ap 17:3-6).

Cytat Bergoglio: Jeden z naszych wielkich grzechów to męska dominacja w Kościele . I nie rozwiąże się tego drogą służbową; to jest coś innego. Rozwiązuje się to w sposób mistyczny, królewski”.

Fałszywy prorok Bergoglio wymyśla nowe wielkie grzechy, do których zalicza dominację mężczyzn w Kościele. Z drugiej strony do nieba wołającego grzechu sodomii za grzech nie uważa a nawet opowiada się za błogosławieniem grzesznych związków sodomitów. Twierdzi, że tzw. grzech męskiej dominacji w Kościele można rozwiązać w sposób mistyczny. W rzeczywistości ta mistyczna droga synodalna LGBTQ jest utratą rozsądku i zaprzeczeniem Bożych praw i przykazań. Bergogliowa tak zwana królewska droga prowadzi do wiecznego potępienia. Ewangelia przed nią ostrzega (Mt 7:13).

Cytat Bergoglio: „Bardzo mnie oświeciła myśl Baltazara: zasada Piotrowa i zasada Maryjna”.

Co oznacza zasada Piotrowa i zasada Maryjna w heretyckim myśleniu Bergoglio? Czy ma już wizję, że w przyszłości nawet Stolicę Piotrową będzie reprezentować kobieta? Prawdziwa zasada maryjna jest diametralnie sprzeczna z Bergogliową feminizacją i propagowaniem LGBTQ. Matka Jezusa nazywa siebie służebnicą Pańską (hé dúlé Kyriú) i jest wzorem do naśladowania dla każdej chrześcijanki a to w pokorze, przestrzeganiu przykazań Bożych i prawdziwej pobożności. Współczesne feministki, lesbijki i transseksualiści, które Bergoglio promuje i uprzywilejowuje, nie mają nic wspólnego z maryjną zasadą posłuszeństwa Bogu i Jego przykazaniom.

Apostoł mówi: Kobieta niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem, lecz chcę, by trwała w cichości. Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem Ewa. I nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popadła w przestępstwo (1 Tm 2:11-14). Obawiam się jednak, ażeby nie były odwiedzione umysły wasze w taki sposób, jak w swojej chytrości wąż uwiódł Ewę (2 Kor 11:3).

Cytat Bergoglio: „Istnieją dwie zasady. Maryjność jest ważniejsza niż Piotrowość, ponieważ jest tam Kościół jako oblubienica, Kościół jako kobieta, bez męskości”.

Prorok Izajasz oceniłby pseudo-mistyczne wypowiedzi Bergoglio słowami: „Przykazanie za przykazaniem, przepis za przepisem, trochę tu, trochę tam” (Iz 28:10). Bergoglio lubi wprowadzać taki chaos. Używa w nim manipulacji psychologicznej, aby promować to, czego chce – teraz wyświęcanie kobiet. Jego celem jest osiągnięcie wewnętrznej destrukcji w Kościele.

Bergoglio wypowiada te głupie stwierdzenia już po wydaniu motu proprio „Ad theologiam promovendam”, w którym jasno stwierdził, że chodzi mu głównie o zmianę paradygmatu.

Na końcu motu proprio Bergoglio napisał: „Nakazuję, aby wszystko, co zarządziłem w niniejszym Liście Apostolskim motu proprio, miało wartość stałą i trwałą, niezależnie od wszelkich przeciwnych okoliczności”.

Tym stwierdzeniem praktycznie niszczy całą dotychczasową naukę Kościoła opartą na Ewangelii i Tradycji.

Na koniec pseudopapież zakończył swoje spontaniczne przemówienie słowami:

„Pytacie mnie: dokąd prowadzi ta dyskusja? Do wyeliminowania męskiej dominacji w Kościele!”

Bergoglio sam odpowiedział na pytanie. Chodzi mu o promowanie feministek, lesbijek i transseksualistów na kluczowe stanowiska w Kościele.

Jezus powierzył urząd pasterski swoim dwunastu apostołom, a nie kobietom. W ten sam sposób ustanowił głową Kościoła Piotra, czyli mężczyznę, a nie kobietę.

Bergoglio chce ustanowić w swoim antykościele władzę apokaliptycznej nierządnicy (Ap 17). Aby przemienić Kościół katolicki w synagogę szatana z duchem antychrysta, mają mu posłużyć trzy główne środki:

Pierwszym jest zniesienie hierarchicznej struktury Kościoła.

Bergoglio dąży do zniesienia władzy biskupiej, wprowadzając tzw. rady synodalne (duszpasterskie), którym przyznano najwyższe kompetencje, co widać już w Niemczech. Władzę w Kościele przejmują głównie sodomici, lesbijki, transseksualiści i tym podobni. Będą operować pojęciami i zwrotami religijnymi i zmuszać każdego kapłana i ostatniego wierzącego do przekształcenia Chrystusowej nauki o zbawieniu w tzw. drogę synodalną z antyprawami i duchem antychrysta. To jest droga do wiecznej zagłady.

Ale największą tragedią nie jest Bergoglio z programem kościelnego samobójstwa, ale biskupi i księża, którzy nie potrafią oddzielić się od tego arcyheretyka i przestać wspominać go w Liturgii! Ślepo powtarzają: nie możemy rozbić jedności, bo będziemy wyglądać jak schizmatycy i rozłamowcy. Jest to zdrada Chrystusa i Kościoła, prowadząca do samozagłady urzędu Piotra. Tak naprawdę dzisiaj Kościół nie ma papieża, jest stan sede vacante, bo osoba, która wykluczyła się z Kościoła, nie może być jego głową. Tak naucza św. Bellarmin oraz inni nauczyciele i Ojcowie Kościoła.

Drugim środkiem jest legalizacja sodomii, powiązana z błogosławieństwem związków sodomitów. To jest odstępstwo i publiczny bunt przeciwko Bogu!

Trzecim środkiem jest święcenie kobiet. Ale to już koniec sakramentu kapłaństwa i świętej Liturgii.

Bergoglio nie ustępuje, bezczelnie i stopniowo wprowadza swoje herezje do całego Kościoła. Stosuje trik, o którym mówi kardynał Müller. Wprowadza w życie herezje i obłudnie odwołuje się do duszpasterstwa. Na poważne zastrzeżenia nie reaguje. Kiedy herezje ucieleśniają się i nic nie można zrobić, wydaje wiążący dokument heretycki dla całego Kościoła. Wtedy ten zbrodniczy bunt przeciwko Bogu każdy musi zaakceptować pod fałszywym posłuszeństwem. Bergoglio może dokonywać tych oszustw, bo biskupi nie wypełniają swojego głównego obowiązku, jakim jest ponoszenie współodpowiedzialności za cały Kościół. Zaniedbują obronę nauk Chrystusa przed heretykiem. Dziś właściwą reakcją jest oddzielenie się wraz ze swoją diecezją od heretyckiej LGBTQ drogi synodalnej.

Instrukcje odrodzenia Kościoła katolickiego są proste:

1) Biskup i jego diecezja odłączą się od arcy-heretyka Bergoglio i jego sekty. To jest jego święty obowiązek.

2) Niech kapłani ustanowią system uczniowstwa. Niech w każdym tygodniu znajdą półtora dnia na modlitwę, Słowo Boże i braterską wspólnotę w grupach liczących od czterech do siedmiu księży. Po pewnym czasie wybiorą w swojej parafii 4-7 mężczyzn, z którymi będą się modlić po dwie godziny raz w tygodniu. Przez około godzinę będą się z nimi dzielić aktualnymi doświadczeniami z walki duchowej. Ci ich uczniowie będą filarami parafii i pozyskają innych uczniów.

To jest droga do wewnętrznego i zewnętrznego odrodzenia Kościoła.

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metodiusz OSBMr                   + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

18. 12. 2023

Feminizacja Kościoła: szkodliwe perspektywy i konsekwencje

bcp-video.org/theologian-of-the-woman/  /english/

bcp-video.org/it/teologo-della-donna/  /italiano/

bcp-video.org/fr/theologien-de-la-femme/  /français/

bcp-video.org/de/theologe-der-frau/  /deutsche/

Lubicie chloropiryfos? Pyszne jabłka.


Pyszne jabłka Sadyogrody.pl/agrotechnika/przekroczenie_chloropiryfosu

Rumunia zgłosiła przekroczenie najwyższych dopuszczalnych poziomów (NDP) pozostałości substancji czynnej – chloropiryfosu, w jabłkach pochodzących z Ukrainy.

Do unijnej bazy RASFF po raz kolejny trafiło powiadomienie w związku z ukraińskimi jabłkami. 

7 marca na granicy w Rumunii w trakcie kontroli jabłek z Ukrainy stwierdzono w nich znaczne przekroczenie NDP pozostałości pestycydu – chloropiryfosu.

Badania analityczne wykazały pozostałości pestycydu na poziomie 0,057±0,029 mg/kg – ppm. Nie wiadomo co stanie się z partią owoców, czy towar zostanie zwrócony, czy może zutylizowany.

Faktem jest, że jest to kolejna sytuacja w której jabłka z Ukrainy mają w sobie przekroczenia pozostałości. W lutym Rumunia zgłosiła w partii jabłek z Ukrainy przekroczenia maksymalnej ilość pozostałości propargitu. Również w lutym w kontrolowanej partii suszonych jabłek z Ukrainy wykryto przekroczenie chloropiryfosu.

Czytaj więcej

Przekroczenie pozostałości w jabłkach z Ukrainy

Skandal korupcyjny. Politycy „zarabiali” krocie na COVID. Prawda wyszła na jaw – ale w Hiszpanii. Kiedy wreszcie ujawnią – i skażą – w Polsce?

Skandal korupcyjny. Politycy „zarabiali” krocie na COVID. Prawda wyszła na jaw – ale w Hiszpanii. Kiecy ujawnią w Polsce?

[A w Polsce aż się gotuje. Sprawa respiratorów od „narciarza”, czy ogromnych zakupów szpryc od konkretnych FIRM. Łukasz Sz., trzymaj się !! Pegasus cię widzi. Nie zapomnij szczoteczki do zębów! md]

nczas/politycy-zarabiali-krocie-na-covid

Po wielu miesiącach od ogłoszonej pandemii koronawirusa w Hiszpanii wybuchł skandal korupcyjny związany z zakupami maseczek. Na covidzie dorabiali się politycy ze środowiska socjalistycznego premiera Pedro Sancheza.

Afera wyszła na światło dzienne w związku z użyciem szpiegowskiego oprogramowania.

Kongres Deputowanych, niższa izba parlamentu Hiszpanii, zatwierdził utworzenie komisji śledczej służącej zbadaniu afery, która potocznie nazywana jest „Sprawą Koldo”.

W aferę korupcyjną wplątanych jest co najmniej kilkanaście osób, w tym m.in. Jose Luis Abalos, który w pierwszym rządzie szefa socjalistów (PSOE) pełnił w latach 2018-2020 funkcję ministra rozwoju, a w jego drugim gabinecie był w latach 2020-2021 szefem resortu ds. transportu, mobilności i spraw miejskich.

Według śledczych, na których powołuje się dziennik „El Independiente”, skandal związany z pobieraniem łapówek za zamawiane przez państwo maseczki koncentruje się na byłym doradcy rządu Sancheza Koldo Garcii. Uzyskane dzięki schematowi korupcyjnemu wielomilionowe środki miał on inwestować w nieruchomości.

Proceder został potwierdzony m.in. za pośrednictwem nagrań wykonanych za zgodą Krajowego Sądu Karnego i Administracyjnego dzięki oprogramowaniu szpiegowskiemu. Hiszpańskie służby podsłuchiwały nim Garcię, Abalosa, a także kilka innych osób z szeregów partii premiera Sancheza.

Według hiszpańskiej prokuratury Koldo Garcia oraz sześć innych osób „utworzyło grupę przestępczą” czerpiącą w sposób nielegalny korzyści finansowe z obrotu maseczkami ochronnymi podczas Covid.

Dziennik „El Pais” ustalił z kolei, były doradca rządu Sancheza wpadł głównie dzięki dużym wpływom na swoje konta bankowe, których nie potrafił uzasadnić.

Wykryta afera komplikuje niełatwą sytuację trzeciego rządu Sancheza, który w parlamencie utrzymuje większościowe poparcie tylko dzięki separatystycznej partii Razem dla Katalonii (Junts), kierowanej przez ściganego przez hiszpański wymiar sprawiedliwości Carlesa Puigdemonta.

============================

Por.:

Wielka Gnida ukoronowaniem polityki zdrowotnej rządu

CZWARTA WŁADZA MA SIĘ DOBRZE

https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/czwarta-wladza-ma-sie-dobrze,p47044734

CZWARTA WŁADZA MA SIĘ DOBRZE

2024-03-08 Sławomir M. Kozak

Nie można rozprawiać o propagandzie i dezinformacji lat 70. bez przywołania kultowego dziś obrazu traktującego o aferze Watergate, którą oczywiście zgodnie z ówcześnie obowiązującą narracją, przedstawił film „Wszyscy ludzie prezydenta”. Jest to dzieło z kanonu thrillerów politycznych. Reżyserii podjął się Alan J. Pakula, a w role pary dziennikarzy  Washington Post, odkrywających zawiłości afery, wcielili się doskonali aktorzy – Robert Redford i Dustin Hoffman, ugruntowując tym samym swoje zawodowe pozycje na lata. 

Zwróćmy w tym miejscu uwagę na pewną, zaskakującą zbieżność, gdy przypomnimy sobie wcześniej omawiany film „Czwarta władza”, również traktujący o działalności tej gazety. Do obu tych filmów zaangażowano ludzi o ogromnym dorobku zawodowym, gwarantujących  nie tylko sukces kasowy, ale przede wszystkim pewność, że żaden nie wyrwie się z ustalonych ram scenariusza, a nazwiska odtwórców głównych ról uwiarygodnią przedstawiane na ekranie wydarzenia.

Tak to już działa, a przekonać się o tym mogą kolejne pokolenia polskiej młodzieży (i nie tylko) oglądającej z wypiekami na twarzach powtórki przygód czterech, dzielnych pancerniaków wyzwalających nasze ziemie spod jarzma okupanta, czy niesamowite przeżycia polskiego oficera, pracującego dla bratniego wywiadu w mundurze kapitana Abwehry. Oba te seriale niewiele mają wspólnego z rzeczywistością historyczną, ale zdobywają sobie serca kilku już generacji widzów, bo zostały zrealizowane perfekcyjnie, a grający w nich aktorzy zyskali niespotykaną w polskim kinie popularność, którą zresztą profesjonalnie podkręcano robiąc z ich udziałem nie tylko szereg spotkań, ale wręcz masówek. Te, z kolei, nakręcały zainteresowanie tych, którzy jeszcze nie zdołali ich obejrzeć. Widzowie utożsamiają aktorów z odtwarzanymi przez nich postaciami i jeśli ich wizerunek jest pozytywny, to akceptują bez namysłu przedstawiane przez nich wersje wydarzeń, przyjmując je za oczywiste i jedynie słuszne. Pamiętamy słynne już powiedzenie Lenina, że film jest najważniejszą ze sztuk. Spadkobiercy jego idei, niezależnie od miejsca pracy, udowodnili to tysiące razy.

W filmie „Czwarta władza”, wyreżyserowanym przez Stevena Spielberga, zagrały ikony kina,   Meryl Streep i Tom Hanks. Film otrzymał nominacje do Oscara i Złotego Globu, obwołano go najlepszym filmem 2017 r. Kosztował 50 mln dolarów. Z kolei film „Wszyscy ludzie prezydenta” zdobył 4 Oscary oraz 15 innych nagród, w tym oczywiście tytuł filmu roku. Jego budżet wyniósł 1,5 mln dolarów, ale było to 40 lat wcześniej. 

Miał premierę w r. 1976, choć powstał na kanwie książki (The Worst and the Dumbest), która w rękopisie była gotowa już na przełomie lat 1972/73. Napisali  ją obaj dziennikarze tropiący aferę dla Washington Post, Bob Woodward i Carl Bernstein. Początkowo miało to być studium psychologiczne dwóch najbliższych współpracowników Nixona, którymi byli John Mitchell i Gordon Liddy. Pierwszy był prokuratorem generalnym USA podczas obu kadencji Nixona i szefem jego kampanii prezydenckich. Drugi, pracownikiem FBI, zaangażowanym w kierowanie operacją włamania do kwatery głównej Demokratów w biurowcu Watergate, któremu udowodniono wypłacanie pieniędzy dla bezpośrednich wykonawców akcji. Autorzy podpisali umowę na wydanie książki z wydawnictwem Simon and Schuster, wówczas jednym z pięciu największych, anglojęzycznych domów wydawniczych. Dziś zajmuje ono już trzecie miejsce na rynku.

Zanim trafiła do wydawcy, krążyła w maszynopisie wśród członków waszyngtońskiej elity. Zrządzeniem losu, trafiła w tej formie w ręce Roberta Redforda, który zainteresowany jej ekranizacją zaproponował Woodwardowi telefonicznie (nigdy się wcześniej nie spotkali) wykupienie do niej praw. Zaznaczył jednak, że chciałby, żeby głównymi bohaterami powieści zostali nie współpracownicy prezydenta, a dziennikarze, którzy wpadli na trop afery, a później konsekwentnie dążyli do jej wyjaśnienia. Woodward zwlekał przez miesiąc z przekazaniem tej wizji swemu wspólnikowi, ale w końcu, kiedy już do tego doszło, obaj szybko zgodzili się z pomysłem, tym łatwiej, że Redford zaoferował im za prawa autorskie 500 tys. dolarów i w ciągu kolejnych kilku miesięcy dziennikarze pracowali już nad zmianą osi scenariusza. O pierwotnej koncepcji autorów dziś świadczy już tylko jego tytuł. Redford dość szybko zachęcił do współpracy Hoffmana, który także rozmyślał nad przeniesieniem tej historii na ekran.

Już wiosną 1974 r. omawiali szczegóły produkcji podczas śniadania, na które do swej posiadłości zaprosiła aktorów i dwójkę swoich dziennikarzy właścicielka Washington Post, Katharine Graham. W spotkaniu brał również udział syn gospodyni, Donald Graham, nieodległy spadkobierca rodzinnej fortuny. Zapewne uczestnikom narady, głównie tym z Hollywood, zapadło ono w pamięci na długo, ponieważ śniadanie miało miejsce o 7 rano. Niemniej jednak, mimo tak wczesnej pory, ustalono wówczas najdrobniejsze szczegóły, a Redford zauroczony panią Graham zaproponował, że na ekranie odtworzy jej postać słynna aktorka Lauren Bacall, której przodkowie nawiasem mówiąc, pochodzili z polskiego Wołożyna (obecnie Białoruś). Wszystko zatem toczyło się pomyślnie i wkrótce Redford wynajął nawet dla siebie i swojej żony apartament w kompleksie Watergate w Waszyngtonie, bo zdjęcia zewnętrzne, obrazujące Kapitol, kwaterę główną FBI, bibliotekę Kongresu, czy hotel, od którego afera wzięła nazwę, kręcono oczywiście w oryginalnej scenerii. Film był realizowany do tego stopnia wiernie z realiami, że specjalnie zbudowane dla jego potrzeb studio w Burbank, ukazujące biura Washington Post, było ich dokładną repliką. Ponoć Ben Bradlee opowiadał o tym, że nawet książki stojące na półkach jego biura skrupulatnie odtworzono w filmie. Zresztą, aktorzy spędzili w oryginalnych pomieszczeniach redakcji wiele godzin, by zapoznać się ze specyfiką pracy ludzi, których mieli widzom w filmie przedstawić.

Nagle, gdy prace nad filmem były już poważnie zaawansowane, Katharine Graham postanowiła nie dopuścić do jego ukończenia. Miała świadomość, że trudno będzie zablokować jego emisję, tym bardziej, że w produkcję zaangażowało się Warner Brothers, gigant mający tabuny najlepszych prawników, niemniej jednak starała się utrudnić jego realizację i premierę. W efekcie, jej postać w filmie w ogóle pominięto. Moim zdaniem, na ten zwrot w całej sprawie i dążenie do wyciszenia udziału jej gazety (i CIA) w obaleniu Richarda Nixona, wpłynęło powołanie do życia, w r. 1975, tak zwanej Komisji Churcha, która badała nieprawidłowości w działaniu IRSNSAFBI i przede wszystkim CIA. Jej wyniki okazały się dla CIA druzgocące. Ujawniono przestępczą działalność Agencji na wielu polach, przedstawiając opinii publicznej tak głośne sprawy, jak operację MKULTRACOINTELPRO, projekt SHAMROCK, o których pisałem w swoich książkach, przez niezorientowanych w historii ignorantów będąc przez lata sprowadzanym do roli autora opisującego teorie spiskowe. Tych samych dodam, którzy byli i są, docelowymi obiektami kolejnych odsłon operacji „Mockingbird”.

Sławomir M. Kozak

Jutro [ósmego] aktywistki-feministki „skrzyżują ręce”. Może by tak – i nogi?

Jutro aktywistki „skrzyżują ręce”…

7.03.2024 aktywistki-skrzyzuja-rece

8 marca został już przemianowany na Dzień Praw Kobiet, co zamiast goździka dla pań, sugeruje już jego rewolucyjny charakter. Z tej okazji na całym świecie rozmaite aktywistki będą się ścigać w akcentowaniu walki o owe „prawa kobiet”.

W Brukseli spodziewane są poważne zakłócenia i manifestacja, która według organizatorek ma liczyć nawet 15 tysięcy osób. O co działaczki będą „walczyć” w Belgii, gdzie mają już aborcję, a nawet dodatkowo… eutanazję?

Tutaj jest podobnie jak z prokuratorem sowieckim Wyszyńskim, któremu przypisuje się powiedzenie, „dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”… W tym przypadku dajcie im dzień, a jakąś „walkę o równość” się wymyśli.

Manifestację i strajk w Brukseli organizuje po raz szósty Kolektyw 8 Marca w „obronie praw kobiet”. Hasłem jest „potępienie nierówność płci” i pokazanie, że „kiedy kobiety się zatrzymują, zatrzymuje się świat”. Kolektyw zrzesza związkowców, działaczki feministyczne i „zaangażowane obywatelki”.

„Strajk” ma polegać na skrzyżowaniu przez kobiety rąk, zarówno te przebywające akurat w domu, jak w pracy. Dodatkowo Kolektyw zaprasza do demonstracji. Ciekawostką jest, że ów pochód otworzy koncert w… katedrze św. Michała i św. Gduli. Później marsz ruszy Place de l’Albertine, w pobliżu głównego dworca kolejowego w Brukseli pod Pałac Sprawiedliwości przy Place Poelaert. Manifa zakończy się na Rondzie Europy.