Dynamika rośnie! Rekordowa liczba firm przestających działać.

Rekordowa liczba firm przestających działać

11.03.2024

Polska Tak źle jeszcze nie było.nczas/tak-zle-jeszcze-nie-bylo

W 2023 r. na zawieszenie działalności firmy zdecydowały się aż 224,6 tys. razy – wynika z danych wywiadowni Dun & Bradstreet Poland, które podaje „Rzeczpospolita”. W porównaniu z 2022 r. liczba zawieszeń działalności gospodarczej wzrosła o 61 procent.

Jak podaje dziennik „Rzeczpospolita”, w porównaniu z latami przed pandemią – liczba zawieszeń działalności gospodarczej wzrosła aż o prawie 250 proc. „W zestawieniu zawieszanych firm «prowadzą» branże: budownictwo, handel, badania i nauka, przemysł, HoReCa [to gastronomia… md] oraz transport” – zaznacza „Rzeczpospolita”.

– W 2023 roku najwięcej, blisko 53 tys., zawieszono firm budowlanych, co w porównaniu z 2022 rokiem stanowi wzrost o 65 proc. 37 tys. firm w ostatnim roku zawieszono w handlu. Zarówno tego hurtowego, jak i detalicznego, co stanowi wzrost o połowę w zestawieniu do analogicznego okresu roku ubiegłego – mówi „Rz” Tomasz Starzyk, rzecznik Dun & Bradstreet Poland.

– Pewnym zaskoczeniem i bardzo złą wiadomością dla polskiego społeczeństwa jest pojawienie się na wysokiej pozycji branży naukowo-badawczej. Ogółem w 2023 roku zawieszono działalność nieco ponad 24 tys. takich firm, co świadczy o poważnych problemach finansowych firm badawczych i przekłada się na wyhamowanie innowacyjności polskich firm – dodaje Starzyk, cytowany przez „Rzeczpospolitą”.

„Najbardziej dynamicznie rosła liczba zawieszonych działalności w sektorze HoReCa. W 2023 roku zawieszono tu blisko 17 tys. firm, co w porównaniu z 2022 rokiem stanowi wzrost o blisko 260 proc. W tym miejscu warto zaznaczyć, że przed pandemią w branży HoReCa notowano 5-proc. spadek liczby zawieszanych hoteli i restauracji” – odnotowuje dziennik.

Francja. Koszmar i diabelstwo. 780 do 72!! – 780 członków obu izb parlamentu zagłosowało za zabijaniem dzieci.

Cejrowski: Dwóch pijaków spod budki z piwem ma dwa razy więcej głosów od jednego profesora, czy patrioty. Korwin-Mikke ujął to kiedyś syntetycznie

koszmar i diabelstwo

W programie „Antysystem” DoRzeczy.pl Wojciech Cejrowski i dziennikarz Paweł Lisicki rozmawiali o aborcji, którą Francja wpisała do konstytucji.

– Myślałem, że w sposób bardziej radosny rozpoczniemy naszą rozmowę, ale przeczytałem informację, której należało się spodziewać, a mianowicie, że Francja jest pierwszym państwem na świecie, które wpisało tzw. prawo do aborcji, czyli zabijania nienarodzonych dzieci do konstytucji. Nie pojawia się tam słowo „prawo”, ale „gwarantowana wolność” i dotyczy ona dzieci do 14 tygodnia życia – powiedział Paweł Lisicki.

– Sama ta informacja jest dramatyczna, ale i wszystko, co działo się wokół tego. Nie wiem, czy gorszy jest sam fakt, czy wynik głosowania (780 do 72). 780 członków obu izb parlamentu zagłosowało za zabijaniem dzieci. Do tego towarzyszy temu entuzjazm w mediach. Koszmar – dodał redaktor naczelny „Do Rzeczy”.

Wojciech Cejrowski stwierdził, że jest to „koszmar i diabelstwo”. Dodał jednak, że można się było tego spodziewać.

– Czego się pan spodziewał po demokracji? Jeżeli przyjmujemy taki system, że większość decyduje w głosowaniu i ta większość przegłosuje jakiś absurd, to jest to słabość demokracji. Korwin-Mikke ujął to kiedyś syntetycznie, że dwóch pijaków spod budki z piwem ma dwa razy więcej głosów od jednego profesora, czy patrioty. Kwaśne owoce demokracji są takie, że głosuje każdy, a we Francji 80 proc. popiera aborcję. Do tego stopnia wyprali sobie mózgi w kierunku wygodnictwa. Nie chcą żadnej odpowiedzialności za nic. W przypadku rozpasania moralnego nie chcą być za nic odpowiedzialni. Mieliśmy to też w starożytnym Rzymie i Grecji. Zboczenia, które wcześniej były obrzydliwe, w najwyższych warstwach podniesiono do rangi cnoty. I Rzym padł i Grecja padła i my też jesteśmy w upadku. Pierwsza córa Kościoła, czyli Francja, też upada w ten sposób tłumaczył podróżnik z Kociewia.

– To zakończenie pewnego etapu upadku. Sama sprawa zaczęła się w latach 70. i też się zaczęła bardzo niewinnie na zasadzie wyjątku od reguły, bo przecież takie rzeczy się zdarzają, więc trzeba to zmienić. Od tego wyjątku i tej troski doprowadzono do sytuacji, w której nie ma żadnego mniejszego zła, tylko mamy już „gwarancję wolności” – odpowiedział Paweł Lisicki.

———————

MD. Ależ skądże! Zaczęło się – jawnie – od Wielkiej Rewolucji Anty-francuskie, 1789. A loże kwitły wcześniej.

Francja. Koszmar i diabelstwo. 780 do 72!! 780 członków obu izb parlamentu zagłosowało za zabijaniem dzieci.

Cejrowski: Dwóch pijaków spod budki z piwem ma dwa razy więcej głosów od jednego profesora, czy patrioty.

Korwin-Mikke ujął to kiedyś syntetycznie

koszmar i diabelstwo

W programie „Antysystem” DoRzeczy.pl Wojciech Cejrowski i dziennikarz Paweł Lisicki rozmawiali o aborcji, którą Francja wpisała do konstytucji.

– Myślałem, że w sposób bardziej radosny rozpoczniemy naszą rozmowę, ale przeczytałem informację, której należało się spodziewać, a mianowicie, że Francja jest pierwszym państwem na świecie, które wpisało tzw. prawo do aborcji, czyli zabijania nienarodzonych dzieci do konstytucji. Nie pojawia się tam słowo „prawo”, ale „gwarantowana wolność” i dotyczy ona dzieci do 14 tygodnia życia – powiedział Paweł Lisicki.

– Sama ta informacja jest dramatyczna, ale i wszystko, co działo się wokół tego. Nie wiem, czy gorszy jest sam fakt, czy wynik głosowania (780 do 72). 780 członków obu izb parlamentu zagłosowało za zabijaniem dzieci. Do tego towarzyszy temu entuzjazm w mediach. Koszmar – dodał redaktor naczelny „Do Rzeczy”.

Wojciech Cejrowski stwierdził, że jest to „koszmar i diabelstwo”. Dodał jednak, że można się było tego spodziewać.

– Czego się pan spodziewał po demokracji? Jeżeli przyjmujemy taki system, że większość decyduje w głosowaniu i ta większość przegłosuje jakiś absurd, to jest to słabość demokracji. Korwin-Mikke ujął to kiedyś syntetycznie, że dwóch pijaków spod budki z piwem ma dwa razy więcej głosów od jednego profesora, czy patrioty. Kwaśne owoce demokracji są takie, że głosuje każdy, a we Francji 80 proc. popiera aborcję. Do tego stopnia wyprali sobie mózgi w kierunku wygodnictwa. Nie chcą żadnej odpowiedzialności za nic. W przypadku rozpasania moralnego nie chcą być za nic odpowiedzialni. Mieliśmy to też w starożytnym Rzymie i Grecji. Zboczenia, które wcześniej były obrzydliwe, w najwyższych warstwach podniesiono do rangi cnoty. I Rzym padł i Grecja padła i my też jesteśmy w upadku. Pierwsza córa Kościoła, czyli Francja, też upada w ten sposób tłumaczył podróżnik z Kociewia.

– To zakończenie pewnego etapu upadku. Sama sprawa zaczęła się w latach 70. i też się zaczęła bardzo niewinnie na zasadzie wyjątku od reguły, bo przecież takie rzeczy się zdarzają, więc trzeba to zmienić. Od tego wyjątku i tej troski doprowadzono do sytuacji, w której nie ma żadnego mniejszego zła, tylko mamy już „gwarancję wolności” – odpowiedział Paweł Lisicki.

———————

MD. Ależ skądże! Zaczęło się – jawnie – od Wielkiej Rewolucji Anty-francuskie, 1789. A loże kwitły wcześniej.

Rektorzy uczelni medycznych, czyli bęcwał na bęcwale i bęcwałem pogania. – A zła wola??

Rektorzy uczelni medycznych, czyli bęcwał na bęcwale i bęcwałem pogania

Posted by Marucha w dniu 2024-03-10 marucha/rektorzy-uczelni-medycznych

Ci ludzie są odpowiedzialni za zatrucie szczepionkami ponad 90% pracowników naukowych i studentów!!


12 sierpnia 2021 roku Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych – teoretycznie złożona z najwybitniejszych ekspertów w kraju – przegłosowała uchwałę, w której wezwała do wprowadzenia obowiązku szczepień na Covid-19.

Nigdy jednak autorzy tej radykalnej decyzji nie potrafili w odpowiedni sposób jej uzasadnić. Wykazał to „Zatroskany obywatel”, który wysyłał do Konferencji Rektorów pytania w ramach dostępu do informacji publicznej. Odpowiedzi okazały się szokujące.

Jerzy Karwelis pisze, że podczas pandemii rektorzy uniwersytetów medycznych, nie mając do tego żadnych naukowych podstaw naciskali, aby obowiązkowo szczepić na Covid-19 pracowników związanych z ochroną zdrowia oraz studentów uczelni medycznym. (więcej tutaj: /prof-raczak-przymus-szczepien-na-uczelniach-kompromitacja-rektorow )

Efekt uchwały Rektorów okazał się zdumiewający! Zarówno pracownicy naukowi uczelni medycznych jak i studenci wyszczepili się „pod korek”, podobnie jak i pracownicy i studenci innych wyższych uczelni!

Poniżej statystyka „wyszczepień” na wyższych uczelniach.

STUDENCI

Gdański Uniwersytet Medyczny – 95,5% (5062 w pełni zaszczepionych/5299 ogółem)
Akademia Teatralna im. A. Zelwerowicza w Warszawie – 95,4% (353/370)
Uniwersytet Medyczny im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu – 95,3% (6024/6319)
Warszawski Uniwersytet Medyczny – 94,2% (8605/9133)
Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu – 93,8% (4996/5327)
Uniwersytet Medyczny w Łodzi – 91,8% (7904/8610)
Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach – 91,4% (8950/9790)
Uniwersytet Medyczny w Lublinie – 89,3% (5115/5730)
Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. L. Schillera w Łodzi – 89,2% (672/753)
Szkoła Główna Handlowa w Warszawie – 86,6% (7810/9022)

Czołówka uniwersytetów klasycznych:

Uniwersytet Warszawski – 85,5% (28 312/33 130)
Uniwersytet Jagielloński – 83,6% (25 565 / 30 577)
Uniwersytet Gdański – 81,2% (16 637/20 480)
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu – 80,9% (22 439/27 750)
Uniwersytet Wrocławski – 79,9% (16 746/20 952)

DOKTORANCI

Uniwersytet Medyczny im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu – 97,3% (180/185)
Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu – 96,8% (275/284)
Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego w Warszawie – 95,6% (43/45)
Gdański Uniwersytet Medyczny – 94,6% (296/313)
Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach – 94,3% (484/513)
Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie – 94% (203/216)
Akademia Wychowania Fizycznego im. J. Piłsudskiego w Warszawie – 93,8% (15/16)
Uniwersytet Medyczny w Łodzi – 93,8% (486/518)
Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie – 93,3% (28/30)
Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. L. Schillera w Łodzi – 93,1% (95/102)

Czołówka uniwersytetów klasycznych:

Uniwersytet Jagielloński – 90% (1617/1797)
Uniwersytet Wrocławski – 90% (761/846)
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu – 89,4% (1156/1293)
Uniwersytet Warszawski – 89% (1627/1829)
Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu – 87,4% (567/649)

PRACOWNICY

Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego w Warszawie – 97% (425/438)
Akademia Teatralna im. A. Zelwerowicza w Warszawie – 96,6% (225/234)
Akademia Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte w Gdyni – 96,3% (285/296)
Gdański Uniwersytet Medyczny – 95,7% (1614/1686)
Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach – 95,5% (1757/1840)
Państwowa Uczelnia Angelusa Silesiusa w Wałbrzychu – 94,9% (296/312)
Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. L. Schillera w Łodzi – 94,9% (296/312)
Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu – 94,9% (1630/1717)
Uniwersytet Medyczny im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu – 94,7% (1670/1763)
Warszawski Uniwersytet Medyczny – 94,6% (2086/2204)

Czołówka uniwersytetów klasycznych:

Uniwersytet Warszawski – 93% (5437/5849)
Uniwersytet Zielonogórski – 92,3% (1152/1248)
Uniwersytet Jagielloński – 91,8% (5561/6058)
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu – 91,8% (3574/3892)
Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu – 91,8% (2914/3174)
W zestawieniu politechnik najlepiej wypada Politechnika Poznańska, na której zaszczepionych jest 82,9% studentów oraz 90,9% doktorantów. Najwięcej pracowników zaszczepiło się na Politechnice Gdańskiej (90,6%).
(źrodło: https://forumakademickie.pl/zycie-akademickie/najlepiej-zaszczepione-uczelnie/

Przedstawione dane pokazują, że na polskich uczelniach jest nie więcej niż 10 % ludzi myślących i odważnych którzy nie dali się zastraszyć i szczepienia olali!
To jest katastrofalny wynik, który podważa sens istnienia tych „uczelni”

O tym jak szmatławe mamy elity polityczne, wiedzieliśmy od dawna. Jednak dopiero tak zwana pandemia covid-19, pokazała w pełnej kasie dno intelektualne i moralne środowisk medycznych, oraz kadr naukowo dydaktycznych polskich wyższych uczelni!

Ponad 90 % polskich naukowców i co gorsze studentów „wyszczepiło” się jakąś cieczą o nieznanym składzie chemicznym i nieznanym działaniu ani w krótkim ani w długim okresie.

Ciecz wyprodukowała firma kilkanaście razy karana sądownie za działanie na szkodę pacjentów, zmuszona wyrokami sądów do wypłacenia miliardów dolarów odszkodowań ofiarom swoich przestępczych działań.

Również dużej części lekarzy i innego personelu medycznego nie przeszkadzał fakt iż tak zwaną „szczepionkę” wyprodukowała firma którą prokuratura w USA określiła jako notorycznego przestępcę i zaszprycowała siebie i najbliższych nie wiadomo czym i nie wiadomo po co!

Załóżmy, że intelektualny kwiat narodu nie miał czasu i ochoty szukać w internecie informacji dotyczących szczepionek i zaufał zapewnieniom różnych Grzesiowskich i Simonów, że są one w 100 % bezpieczne i skuteczne.

Ale gdyby w przerwie pomiędzy jednym sympozjum „naukowym” a drugim, ludzie ci sprawdzili sobie w oficjalnych danych statystycznych (co by trwało 15 minut!) jaki jest średni wiek osób które zmarły na kowida (84 lata i osoby te zmarły nie na kowida tylko z powodu chorób starczych!), oraz jaka jest śmiertelność na tą chorobę (0,21%, czyli tyle samo co w przypadku grypy, bo w istocie kowid i grypa to ta sama choroba tylko inaczej nazwana) – to być może połapali by się, że ktoś ich chce zrobić w konia, gdyż kovid nie stanowi żadnego zagrożenia dla zdrowia i życia, więc po co się szprycować jakimś zajzajerem o którym nic nie wiadomo?!

Nawet takiego działania nie podjęli, co już świadczy o ich krańcowym debilizmie!!

Ci ludzie obecnie koncertowo „kopią w kalendarz” czego dobrym przykładem jest uniwersytet w Poznaniu, którego kadra naukowa wykrusza się w szybkim tempie w wyniku zgonów „nagłych i niespodziewanych”.

Wymienione wyżej środowiska skompromitowały się w żałosny sposób. Mając do dyspozycji świetnie wyposażone laboratoria analiz chemicznych, żaden z naukowych bęcwałów nie zadał sobie trudu aby sprawdzić co zawierają tak zwane szczepionki. Albo im się nie chciało albo nie potrafili takich analiz przeprowadzić, co jest bardziej prawdopodobne.

Gdyby wykonali taki minimalny ruch, to by się dowiedzieli, że tak zwana szczepionka, to broń biologiczna będąca mieszaniną przeróżnych trucizn, za pomocą której globalna chazarska mafia finansowa chce wytruć większość ludzi na ziemi, z czym przedstawiciele owej mafii nawet się nie kryją!

Ale nawet gdyby było tak, że polscy naukowcy nie potrafią wykonać prostych analiz chemicznych, to chyba wszyscy z nich potrafią obsługiwać komputer i bez trudu wyszukują informacji w internecie. Dlaczego więc nie zadali sobie trudu aby zapoznać się z wynikami badań szczepionek, przeprowadzonych przez prawdziwych naukowców z całego świata?

To niezrozumiałe zaniechanie dotyczyło przecież ich zdrowia i życia, oraz zdrowia i życia ich rodzin, gdyż regułą było, że zaszczepiony naukowy bęcwał, szczepił też swoją rodzinę.

Znany mi lekarz kardiolog „wyszczepił” siebie i rodzinę i w tej chwili jest już po dwóch zawałach i ledwie „zipie”, zaś jego dziesięcioletni syn „wysechł” na wiór i przebywa bezustannie w szpitalach z nie zdiagnozowaną chorobą.

I takie to mamy „elity” medyczno – naukowe: żałosnych durni którzy stanowią zagrożenie nie tylko dla pacjentów i studentów ale i dla samych siebie. Koncertowo popełnili samobójstwo szczepionkowe, przymuszając do tego samego swoje rodziny, swoich pacjentów i studentów, czego efekty obserwujemy codziennie czytając nekrologi o zgonach „nagłych i niespodziewanych.”

Przez całe lata nie było sposobu pozbycia się z medycyny, nauki i edukacji ludzi głupich i ograniczonych umysłowo, którzy swój awans do grona „elit” zawdzięczali różnym zabiegom politycznym.

Tak zwane „szczepionki” już przetrzebiły grono tych pasożytów i nadal dewastują to środowisko, co dobrze rokuje na przyszłość!

Dlaczego z uporem maniaka wracam do sprawa „kowidowych”?

Gdyż za kilka miesięcy nastąpi powtorka z rozrywki! WHO ogłosi pandemię choroby X , zaś rząd warszawski i wysługujące się mu środowiska mediów i medyków będą zaganiać na nowych szczepień.

Jeśli pomimo tragicznych doświadczeń szczepień na kowida, ludzie powtórnie pozwolą się oszukać i zaszczepić, to skończy się to masakrą Polaków, co już widać na cmentarzach i nekrologach osób zmarłych „nagle i niespodziewanie”!

Anthony Ivanowitz
http://www.pospoliteruszenie.org
https://anthony.neon24.net

================================

mail:

Oto, w co wierzą – i każą wierzyć:

Papież i Antychryst: Przepowiedziana wielka apostazja – Kard. Manning

Papież i Antychryst: Przepowiedziana wielka apostazja – Kard. Manning wykazał to wszystko…

Kard. Manning wykazał to wszystko…

bibulaPapież i Antychryst: Przepowiedziana wielka apostazja

Kiedy wszyscy cierpimy w tych najbardziej niepokojących czasach, kiedy panuje chaos i zamęt wśród wszystkich, którzy starają się być prawdziwymi katolikami, członkami jedynej prawdziwej religii ustanowionej przez Boga, pomocne jest i ważne by zastanowić się nad tym, że sytuacja w jakiej się znajdujemy dzisiaj – żadnego (znanego) ważnego papieża od 1958 i żadnego biskupa katolickiego ze zwykłą jurysdykcją, podczas gdy podrobiona instytucja udaje Kościół Katolicki, szerzy herezję, niemoralność i bezbożność* – została przepowiedziana w Piśmie Świętym. Tak jak Męka naszego najświętszego Pana, Śmierć i Zmartwychwstanie całkowicie zaskoczyły (prawie) wszystkich, jakby nie były przepowiedziane wcześniej, to wydaje się, że własna męka Kościoła i pozorna śmierć zaskoczyły każdego, mimo że Pismo Święte, Święta Tradycja, Ojcowie Kościoła i różni teolodzy poświadczają, że przed końcem świata Mistyczne Ciało Chrystusa będzie musiało przejść przez najcięższe próby.

We wcześniejszych postach i artykułach, już pokazaliśmy kilka takich fragmentów z Pisma Świętego, w których przepowiedziane jest odstępstwo od wiary, a bardziej konkretnie, w którym jest przepowiedziane, że papiestwo będzie atakowane i prześladowane w najbardziej przerażający sposób. Linki dla szybkiego przeglądu tych ważnych (a teraz bardzo znaczących) proroctw:

Chociaż jasne jest, że w całej historii Kościoła papież zawsze był celem wrogów Kościoła, bo jest on prawdziwym wikariuszem Jezusa Chrystusa na ziemi i widzialną głową Kościoła, nie jest zaskakujące to, że w ostatnich dniach szatan zbierze wszystkie swoje siły żeby dokonać jednej finałowej, niezwykle potężnej próby podbicia papieża i Kościoła. Taka ostateczna szatańska bitwa z Królestwem Bożym na ziemi będzie niemal bezprecedensowa pod względem swojego charakteru, zakresu, wściekłości, siły, grozy i sprytu.

Ostrzeżono nas: wielkie oszustwo w celu zniszczenia Kościoła

W dekadach poprzedzających powstanie modernistycznej sekty II Soboru, papieże pilnie i mocno ostrzegali przed spiskami opracowywanymi przez tajne stowarzyszenia, które miały na celu infiltrację i ostateczne zniszczenie Kościoła Katolickiego i katolickiej nauki. Poniżej link do bloga dającego różnego typu fragmenty dokumentów papieskich sprzed II SW zwracające uwagę na prześladowania organizowane i dokonywane przeciwko Kościołowi przez jego najbardziej zgubnych wrogów:

Niektórzy niemądrzy ludzie chcą odrzucić takie dowody szybką i samolubną ripostą, że „Kościół nie może zostać zniszczony i bramy piekielne go nie przemogą” i, choć to trudna prawda, nie rozumie realiów sytuacji: sami papieże, oczywiście, też wiedzieli, że KK nie może zostać zniszczony, będąc dziełem Boga i mając obietnicę Chrystusa, że przetrwa do końca czasów bez żadnej istotnej zmiany. Skąd więc wielokrotne ostrzeżenia papieskie? Skąd ich poczucie pilności i alarmu w odniesieniu do tego co wrogowie Kościoła próbowali zrobić?

Odpowiedź jest prosta: mimo, że Kościół nigdy nie upadnie, i przetrwa do końca czasów, to jednak prześladowanie przez wrogów powoduje ogromną szkodę dla dusz i dusze naprawdę idą do piekła, jeśli staną się jego ofiarą, mimo że Kościół przetrwa. Kiedy atakuje się wiarę, kiedy dusze są w niebezpieczenstwie ognia piekielnego, kiedy herezja grozi uduszeniem niewinnej i czystej wiary jego dzieci, nie wystarczy tylko wykazać, że Kościół nie może upaść. Rzeczywiście on nie może upaść, ale liczba jego członków może się skurczyć, czyli jego dzieci mogą odejść, porzucić wiarę, stać się apatycznymi, popełniać śmiertelne grzechy, przeżywać głód duchowy, nawet en masse, jest to wielki powód do troski i niepokoju, jest to przeciwne do tego co Kościół miał osiągnąć! Kościół został założony by prowadził dusze do nieba, a nie widział je skazane na piekło. To z tego powodu kąśliwa riposta, że „bramy piekielne go nie przemogą” w obliczu prześladowania Kościoła jest całkowicie błędna.

Nasz Najświętszy Pan, Jezus Chrystus, Dobry Pasterz naszych dusz (Jan 10:14), ostrzegł nas, że przed Jego chwalebnym drugim przyjściem, nastąpi odchodzenie od wiary dzięki wielkiemu oszustwu, oszustwu tak przekonującemu, że nawet sami wybrani dadzą się na nie nabrać, gdyby nie zapobiegł temu Bóg:

A gdy siedział na Górze Oliwnej, podeszli do Niego uczniowie i pytali na osobności: „Powiedz nam, kiedy to nastąpi i jaki będzie znak Twego przyjścia i końca świata?” Na to Jezus im odpowiedział: „Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą. Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać, ale to jeszcze nie koniec! Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi. Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści.

Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia. Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić. Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą; a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec.

Gdy więc ujrzycie „ohydę spustoszenia”, o której mówi prorok Daniel, zalegającą miejsce święte – kto czyta, niech rozumie – wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry! Kto będzie na dachu, niech nie schodzi, by zabrać rzeczy z domu. A kto będzie na polu, niech nie wraca, żeby wziąć swój płaszcz. Biada zaś brzemiennym i karmiącym w owe dni! A módlcie się, żeby ucieczka wasza nie wypadła w zimie albo w szabat. Będzie bowiem wówczas wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie. Gdyby ów czas nie został skrócony, nikt by nie ocalał. Lecz z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony.

Wtedy jeśliby wam kto powiedział: „Oto tu jest Mesjasz” albo: „Tam”, nie wierzcie! Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych. Oto wam przepowiedziałem. (Mateusz 24:3-25, podkreślenia autora)

Oszustwo które jest tak wielkie, że – prawie – oszuka nawet wybrańca, będzie musiało być rzeczywiście sprytne. Na pewno będzie musiało oszukać masy katolickie, będzie to musiało być oszustwo mające siłę odebrania dużej liczby katolickich wiernych i uczynić ich niewierzącymi.

Jaki jest lepszy sposób zrobienia tego niż ustanowienie fałszywego kościoła na miejscu KK, od środka, sekty która zachowa zewnętrzny wygląd KK, gdy zmieni naukę wiary, sakramenty i katolicką pobożność? Jeśli jest jeden człowiek na ziemi którego słuchają katolicy, to jest nim papież, dlatego apostazja będzie musiała być narzucona od góry. Dlatego celem będzie papież – papiestwo musi być zawłaszczone, w ten czy inny sposób, żeby wrogowie Kościoła mogli zrealizować swoje niecne marzenie wypaczenia wiary katolickiej milionów, ostatecznym pożądanym końcem – ustanowieniem panowania człowieka w miejsce panowania Chrystusa.

W XIX wieku przedstawiono plan masońskiej loży Alta Vendita w tajnej „Stałej instrukcji”, dokument który, dzięki Opatrzności Bożej, odkryto za panowania papieża Grzegorza XVI (1831-1846) i zakazali opublikować papieże Pius IX i Leon XIII:

Nie zamierzamy pozyskiwać papieży dla naszej sprawy, uczynić ich wyznawcami naszych zasad, propagatorami naszych idei. To byłoby absurdalne marzenie; i gdyby nawet tak się stało w jakimś stopniu, gdyby np. kardynałowie lub prałaci, z własnej woli lub niespodziewanie, poznali część naszych sekretów, nie może to być zachętą do pragnienia wyniesienia ich na stolicę piotrową. To by nas zrujnowało. Sama ambicja doprowadziłaby ich do apostazji; żądza władzy zmusiłaby ich do poświęcenia nas. Tym o co musimy zabiegać, czego powinniśmy szukać i oczekiwać, tak jak żydzi oczekują Mesjasza, to papież odpowiadający naszym potrzebom…

A zatem, żeby zapewnić sobie papieża o odpowiednich cechach, należy go najpierw ukształtować na papieża, bo ten papież będzie zasługiwał na panowanie przez pokolenie, panowanie o jakim marzymy…

… Szukajcie papieża, którego portret właśnie naszkicowaliśmy. Chcecie ustanowić panowanie wybranego na tronie nierządnicy Babilonu? Niech księża maszerują pod waszym sztandarem, cały czas wierząc, że maszerują pod sztandarem stolicy apostolskiej. Chcecie by zniknęły ostatnie ślady tyranów i ciemiężycieli? Zastawcie swoje pułapki, jak Simon Barjone. Wyłóżcie je raczej w zakrystiach, seminariach i zakonach, a nie na dnie morza: a jeśli nie będziecie się spieszyć, obiecujemy wam połów bardziej cudowny, niż jego. Rybak łowiący ryby stanie się rybakiem ludzi. Wokół tronu apostolskiego zgromadzicie się jako przyjaciele. Złowicie rewolucję tiary i kapy, maszerującą z krzyżem i sztandarem – rewolucję, którą trzeba będzie tylko lekko wzniecić, by wywołała pożar we wszystkich czterech krańcach świata.

[więcej: http://wolna-polska.pl/wiadomosci/alta-vendita-masoneria-przewrot-kosciele-katolickim-2014-04]

Choć wydaje się, że faktyczne wydarzenia były nieco inne od zaplanowanych w tym dokumencie – to są dowody na to, że Angello Roncalli, który został pierwszym antypapieżem fałszywego posoborowego kościoła* w 1958, w rzeczywistości był różokrzyżowym masonem – kluczowy element oszustwa jest taki sam: „katolik-na-zewnątrz-a-heretyk-wewnątrz”: „Niech księża maszerują pod waszym sztandarem, cały czas wierząc, że maszerują pod sztandarem stolicy apostolskiej… Wokół tronu apostolskiego zgromadzicie się jako przyjaciele. Złowicie rewolucję tiary i kapy, maszerującą z krzyżem i sztandarem…”
[Angelo Roncalli, was actually a Rosicrucian Freemason]

Na pewno wszyscy fałszywi „papieże” od 1958* głosili doktrynę modernistyczno-masońską, którą po raz pierwszy przedstawiono w „encyklice” Jana XXIII w 1963 Pacem in Terris i na II Soborze Watykańskim: masońskie idee wolności, równości i braterstwa stały się doktrynami II SW – wolności religijnej, kolegialności i ekumenizmu, które tworzą fundament religii Novus Ordo. Niemniej jednak, spośród 6 oszustów do tej pory, jednym który najbardziej jawnie głosi i naucza masońskich herezji jest obecny, Jorge Bergoglio, lepiej znany jako „papież Franciszek”, co można zobaczyć pod następującymi linkami:

Tym co sprawia, że straszliwe prześladowania Kościoła przez masońskich infiltratorów i ich duchowe potomstwo jest silniejsze i dość tragiczne, jest to, że często ludzie, którzy złapali się na te fałszywe nauki i je promują mają jednak dobrą wolę, są pobożni, i szczerze pragną służyć Bogu – innymi słowy, wielu z tych, którzy napędzają postęp apostazji nie są rozmyślnymi oszustami, a raczej sami są ofiarami oszustwa. W kazaniu wygłoszonym w Niedzielę Zesłania Ducha Świętego w 1861, słynny ks. Frederick Faber ostrzegł, że jest to dokładnie tym co sprawiłoby iż tak wiele osób nabierze się na oszustwo:

Musimy pamiętać, że gdyby wszyscy jawnie dobrzy ludzie byli po jednej stronie, a wszyscy jawnie źli po drugiej, to nie byłoby żadnego niebezpieczeństwa dla nikogo, a najmniej dla wszystkich wybranych, oszukiwanych przez kłamliwe cuda. To dobrzy ludzie, wcześniej dobrzy, miejmy nadzieję nadal dobrzy, wykonują dzieło antychrysta, i tak, niestety, od nowa krzyżują Pana… Pamiętajmy tę cechę ostatnich dni, że to oszukaństwo powstaje kiedy dobrzy ludzie stają po złej stronie. (Ks. Frederick Faber, kazanie na Niedzielę Zesłania Ducha Świętego, 1861, cyt. przez ks. Denisa Faheya w Mistyczne Ciało Chrystusa w nowoczesnym świecie [The Mystical Body of Christ in the Modern World, podkreślenia dodane].

Znaczenia tego punktu nie można przecenić, ponieważ wiele osób kieruje się wyglądem zewnętrznym i szczerością innych (prawdziwą lub pozorną). Czego ks. Faber tutaj uczy nas jest to, że nawet ci, którzy są dobrzy i szczerzy nadal mogą nieświadomie wykonywać dzieło antychrysta – ich szczerość nie oznacza, że nie są oni de facto agentami diabła, ich dobra wola nie przeszkadza im w tym by byli wykorzystywani jako narzędzia do realizacji dzieła szatana. Niech to zapadnie w nas na minutę!

Kard. Manning widzi tego nadejście

W Wielkanoc 1861, znany konwertyta z anglikanizmu kard. Henry Edward Manning (1808-92) opublikował broszurę zawierajacą 4 wykłady wyjaśniające wydarzenia przed i wokół pojawienia się antychrysta, koncentrując się na słowach św. Pawła w Tes 2:3-11, które także ostrzegają o wielkim oszustwie jak również o buncie, „człowieku grzechu” i sile która chwilowo go ogranicza:

Niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo [dzień ten nie nadejdzie], dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem. Czy nie pamiętacie, jak mówiłem wam o tym, gdy wśród was przebywałem? Wiecie, co go teraz powstrzymuje, aby objawił się w swoim czasie. Albowiem już działa tajemnica bezbożności. Niech tylko ten, co teraz powstrzymuje, ustąpi miejsca, wówczas ukaże się Niegodziwiec, którego Pan Jezus zgładzi tchnieniem swoich ust i wniwecz obróci [samym] objawieniem swego przyjścia. Pojawieniu się jego towarzyszyć będzie działanie szatana, z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów, [działanie] z wszelkim zwodzeniem ku nieprawości tych, którzy giną, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia. Dlatego Bóg dopuszcza działanie na nich oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu, aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie nieprawość„. (2 Tes 2:3-12)

Broszura kard. Manninga miała tytuł Obecny kryzys w Stolicy Apostolskiej sprawdzony proroctwem [The Present Crisis of the Holy See Tested by Prophecy], a od tego czasu została wznowiona pod bardziej chwytliwym tytułem Papież i antychryst [The Pope & the Antichrist] (Tradibooks, 2007). Większość zawartości tej monografii zamieszczono w późniejszej, obszerniejszej pracy zatytułowanej Doczesna władza namiestnika Jezusa Chrystusa [The Temporal Power of the Vicar of Jesus Christ].

Choć trzeba zawsze zachować ostrożność w nadmiernym skupianiu się na sprawach odnoszących się do „końca czasów”, jak niestety wielu jest w zwyczaju robić, a tym samym nierozsądne jest, by po prostu ignorować wszelkie objawienia dotyczące tych kwestii, bo oczywiście Bóg Wszechmogący nie ujawnił nam prawd tak, żebyśmy je ignorowali.

W Papież i antychryst, kard. Manning przedstawia i wyjaśnia szczegółowo 4 główne punkty wspomniane przez św. Pawła w zacytowanym fragmencie. Są to:

  1. „Bunt” przeciwko prawdziwemu Kościołowi
  2. Ujawnienie się „złego” – antychrysta
  3. Siła ograniczająca która chwilowo „wstrzymuje”
  4. Okres władzy kiedy antychryst prześladuje wiernych.

Kardynał jest szybki by podkreślić, że proponowane przez niego wyjaśnienia nie są wynikiem jego własnych przypuszczeń, lecz opierają się na zatwierdzonych katolickich autorytetach teologicznych: „Zajmując się tym tematem, nie zaryzykuję własnych przemyśleń, ale pokażę tylko to co znajduję albo u Ojców Kościoła, albo u takich teologów jakich Kościół uznał, a mianowicie [św. Robert] Bellarmin, Lessius, Malvenda, Viegas, Suarez, Ribera i inni” (s. 9).

Całość najlepszej monografii kard. Manninga tutaj:


Poniżej fragmenty z Papieża i antychrysta (inna czcionka) podzielone są na sekcje odpowiadające 4 oddzielnym wykładom kard. Manninga tworzącym treść książki. Pamiętajmy, że kardynał pisał je w 1861, ponad 50 lat przed naszym czasem, przed dwu strasznymi wojnami światowymi, przed powstaniem państwa Izrael, i wkrótce po siłowej aneksacji państw papieskich, którymi rządził papież, do królestwa Włoch.

Wykład 1: Wielka apostazja

Mamy tu proroctwo o czterech wielkich faktach: pierwszy – bunt, który poprzedzi drugie przyjście naszego Pana, drugi – pojawienie się „złego”, trzeci – przeszkoda hamująca jego pojawienie się, i wreszcie czwarty – okres rządów i prześladowań, których będzie autorem…

Najpierw – czym jest bunt? W oryginale nazywa się apostazją, w Wulgacie discessio lub odjazd. Bunt zakłada wywrotowe oddzielenie od jakiejś władzy, i w konsekwencji sprzeciw wobec niej… Na świecie istnieją tylko dwie najwyższe władze, świecka i duchowa, i ten bunt musi być albo działaniem wywrotowym albo schizmą… Wydaje się, że trzeba mieć dowód, że ten bunt lub apostazja jest separacją, nie od ładu świeckiego, lecz od duchowego i władzy, bo święci pisarze wielokrotnie mówią o takiej duchowej separacji, i w jednym miejscu św. Paweł wydaje się wyraźnie deklarować znaczenie tego słowa. On ostrzega św Tymoteusza, że w późniejszych czasach „niektórzy odstąpią od wiary lub będą apostatami”, i wydaje się oczywiste, że to samo odejście duchowe jest zamierzone przez apostazję [o której mowa] w tym miejscu.

Tak więc władza z której powstanie bunt będzie w królestwie Boga na ziemi… inaczej mówiąc, jedynym i powszechnym Kościele, ustanowionym przez naszego Boskiego Pana, i szerzonym przez Jego apostołów na całym świecie. W tym jedynym nadprzyrodzonym królestwie zostały złożone prawda i czysty teizm, albo wiedza o Bogu, i prawdziwa i jedyna wiara w Boga wcielonego, z naukami i prawami łaski. To jest władza z której ma pochodzić bunt.

Skoro taka jest władza przeciwko której powstaje bunt, to nie może być trudno ustalić jej charakteru. Natchnieni pisarze wyraźnie opisują te notatki. Pierwszy to schizma, jak u św. Jana: „Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina.
Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami”. (1 Jan 2:18-19) Druga notatka to odrzucenie urzędu i obecności Ducha Świętego. Św. Juda mówi: „Oni to powodują podziały, [a sami] są cieleśni [i] Ducha nie mają”. (Juda 19)

To koniecznie wymaga heretyckiej zasady ludzkiej opinii w przeciwieństwie do boskiej wiary, prywatnego ducha w przeciwieństwie do nieomylnego głosu Ducha Świętego, mówiącego przez boży Kościół. Trzecia notatka to zaprzeczanie Wcieleniu. Św. Jan pisze: „Każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga. Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch Antychrysta, który – jak słyszeliście – nadchodzi i już teraz przebywa na świecie”. (1 Jan 4:2-3) I jeszcze raz mówi: „Wielu bowiem pojawiło się na świecie zwodzicieli, którzy nie uznają, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele ludzkim. Taki jest zwodzicielem i Antychrystem”. (2 Jan 7) Więc to są oznaki którymi jak Kościół ma być znany przez swoje notatki, może rozróżnić anty chrześcijański bunt albo apostazję.

… Wszystkie herezje od początku są tylko stałym rozwojem i ekspansją „tajemnicy nieprawości”, która już działała…

Jest oczywiste, że ten ruch [apostazji] zbierał rezultaty z wieku na wiek, i że w tym czasie jest bardziej dojrzały i ma wyższą rangę i większą siłę i bardziej formalną wrogość do Kościoła i wiary niż kiedykolwiek wcześniej…

Wydaje się nieuniknione, że wrogość wszystkich narodów, które są oddzielone od jedności katolickiej… powinna się skupiać na osobie, która jest namiestnikiem i przedstawicielem Jezusa, i na Ciele, które poświadcza Wcielenie, i wszystkie jego tajemnice prawdy i łaski. Taki jest jeden, święty, Katolicki i Rzymski Kościół, i taki jest papież, jego widzialna głowa. Takie, słowami Pisma Świętego, są dwie tajemnice pobożności i nieprawości. Wszystkie rzeczy rzucają się w światło i znaczenie dwóch najwyższych sił, które dzielą losy ludzi. Konflikt ten to prosty antagonizm Chrystusa i antychrysta, i dwa porządki są ustawione w kolejności, i ludzie wybierają swoje zasady, albo zdarzenia decydują za nich, i dryfują nieświadomie do prądów których nie są świadomi….

Wykład 2: Antychryst

To prawda, rzeczywiście, że antychryst miał, i może jeszcze ma wielu prekursorów, jak miał również sam Chrystus: jak Izaak, Mojżesz, Jozue, Dawid, Jeremiasz byli typami pierwszego, tak Antiochiusz, Julian, Ariusz, Mahomet i wielu innych, są typami drugiego; bo osoby reprezentują osoby. Więc znowu, jak Chrystus jest głową i przedstawicielem w którym została zsumowana i podsumowana cała tajemnica pobożności, tak też cała tajemnica bezbożności znajdzie swój wyraz i szefa w osobie antychrysta. On może rzeczywiście ucieleśniać ducha i reprezentować system, ale jest nie mniej, w związku z tym, osobą….

Dalej, Ojcowie Kościoła uważali, że antychryst będzie z narodu żydowskiego… I to będzie wydawać się prawdopodobne, jeśli weźmiemy pod uwagę to, że antychryst przyjdzie by oszukać Żydow, podkreślając proroctwo naszego Pana: „Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli”… (Jan 5:43) Prawdopodobieństwo to również pojawi się, jeśli weźmiemy pod uwagę to, że fałszywy Chrystus nie spełni pierwszego warunku sukcesu, gdyby nie był z rodu Dawida; że Żydzi nadal wypatrują jego przyjścia; że oni przygotowali się do złudzenia przez ukrzyżowanie prawdziwego Mesjasza; i dlatego Ojcowie interpretują prawdziwego Mesjasza i fałszywego słowami św. Pawła do Tesaloniczan: „…ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia. Dlatego Bóg dopuszcza działanie na nich oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu” [2 Tes 2:10-11]….

Z tego widzimy trzecią postać antychrysta, a mianowicie, że nie będzie on tylko antagonistą, ale substytutem prawdziwego Mesjasza: i to staje się jeszcze bardziej prawdopodobne przez fakt, że oczekiwany przez Żydów Mesjasz zawsze był doczesnym wyzwolicielem, przywróci ich porządek doczesny, albo innymi słowy, księciem politycznym i wojskowym. Oczywiste jest również to, że każdy kto może dalej ich oszukiwać pozorowanym charakterem ich Mesjasza, musi tym samym zaprzeczać Wcieleniu, bez względu na wszelkie roszczenia do nadprzyrodzonego charakteru jakie może przedstawiać. We własnej osobie będzie on kompletnym zaprzeczeniem całej wiary chrześcijańskiej i Kościoła, bo jeśli on jest prawdziwym Mesjaszem, to Chrystus chrześcijan musi być fałszywy ….

Ale proroctwa przypisują antychrystowi bardziej nieziemski charakter. Opisany jest jako twórca fałszywych cudów. Jego przyjście ma być zgodne z „działaniem szatana, z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów, [działaniem] z wszelkim zwodzeniem ku nieprawości tych, którzy giną” [2 Tes 2:9-10]… Wiek dojrzał do przyjęcia złudzenia. Nie uwierzy w cuda świętych, ale będzie obficie pił ze zjawiska spirytyzmu…

Ostatnia cecha o której powiem jest być może trudniejsza do pojęcia. Sw. Paweł mówi o „człowieku grzechu, synu zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem”. [2 Tes 2:4] Słowa te Ojcowie interpretują tak by oznaczały, że będzie rościł sobie boskie zaszczyty, i że w świątyni jerozolimskiej… [Ale: Jak Chrystus w czasie swojego przyjścia był uważany za cieślę, tak antychryst może być postrzegany jako tylko odnoszacy sukcesy awanturnik… Nawet jego nieziemski charakter, prawdziwy lub fałszywy, może przejść albo jako scyntylacje obłędu, albo jako absurdy jego partyzantów, albo złudzenia jego pochlebców. Dlatego świat oślepia sobie oczy oparami własnej pychy intelektualnej.

Wykład 3: Kto albo co powstrzymuje ujawnienie się antychrysta

Skoro jest wieczne działanie tej tajemnicy nieprawości, więc jest wieczna przeszkoda czy bariera dla pełnego ujawnienia się, która będzie nadal, dopóki nie zostanie usunięta, i tam jest określony czas, kiedy zostanie usunięta z drogi… Teraz, skoro ten zły będzie osobą nie uznającą prawa, która wprowadzi zamieszanie, bunt, zgiełk i rewolucję, zarówno w ziemskim jak i duchowym porządku świata, więc tym co może utrudniać jego rozwój, i będzie jego bezpośrednim antagonistą po pojawieniu się, musi koniecznie być zasadą porządku, prawem uległości, władzą prawdy i prawa…

Teraz niemal doszliśmy do rozwiązania tego co oświadczyłem na początku, a mianowicie, jak to jest, że siłą, która utrudnia pojawienie się bezprawnego jest nie tylko osoba, ale system, i nie tylko system, ale osoba. Jednym słowem, jest to chrześcijaństwo i jego głowa, a zatem, w osobie Namiestnika Jezusa Chrystusa, i w tej podwójnej władzy, ktorą, dzięki Opatrzności Bożej otrzymał, widzimy bezpośredniego oponenta wobec zasady nieporządku…

Od czasu założenia chrześcijańskiej Europy, porządek polityczny świata polegał na Wcieleniu Pana naszego Jezusa Chrystusa, z tego powodu wszystkie publiczne akty władzy, a nawet kalendarz którym możemy datować dni, liczony jest od roku zbawienia, albo od „Roku Pańskiego”… W dniu, w którym tym którzy zaprzeczają Wcielenie przyzna się równość przywilejów, usuwa się życie społeczne i porządku, w którym się żyje od Wcielenia do podstawy zwykłej natury: i to jest właśnie to co zostało przepowiedziane o okresie antychrześcijańskim…

Jeśli barierą, która utrudniała rozwój zasady nieporządku antychrześcijańskiego była Boska moc Jezusa Chrystusa, Pana naszego, mieszcząca się w Kościele i kierowana przez Jego Namiestnika, to żadna ręka nie jest na tyle potężna, i żadna suwerenna wola nie wystarczy by usunąć ją z drogi, a tylko ręka i wola wcielonego Syna samego Boga…

Historia Kościoła i historia naszego Pana na ziemi przebiegają tak jakby były równoległe. Przez 33 lata Syn Boga Wcielonego żył na świecie, i nikt nie mógł położyć na Nim ręki. Źaden człowiek nie mógł Go schwytać, bo Jego „godzina jeszcze nie nadeszła”. Była godzina postanowiona, kiedy Syn Boży będzie wydany w ręce grzeszników. On to wiedział wcześniej; On to przepowiedział. Trzymał to dla siebie, bo otoczył swoją osobę kręgiem swojej własnej Boskiej mocy. Źaden człowiek nie mógł przebić się przez ten krąg wszechmocy, aż nadeszła godzina, kiedy Jego własna wola otworzyła drogę siłom zła…

Podobnie jest z Jego Kościołem. Dopóki nie nadejdzie godzina kiedy bariera, Bożą wolą będzie mogła być usunięta z drogi, to nikt nie ma siły by położyć na nim rękę. Bramy piekielne mogą z nim prowadzić wojnę, mogą starać się i walczyć, jak walczą teraz z Wikariuszem naszego Pana, ale nikt nie ma siły przenieść Go o jeden krok, aż nie nadejdzie godzina kiedy pozwoli na to Syn Boży, przez pewien czas, siły zła będą przeważać. To że On pozwoli na to przez jakiś czas jest w księdze proroctwa…

A zatem musimy być ostrożni. To stanie się jeszcze raz, jak stalo się kiedy Syn Boży przeżywal Mękę – oni widzieli Go zdradzonego, związanego, porwanego, bitego, z zawiązanymi oczyma i chłostanego, widzieli Go niosącego Krzyż na Golgotę, potem doń przybijanego, i podnoszonego by gardzil Nim świat, i powiedzieli: „[Jeśli] Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego”. [Mat 27:42] A zatem podobnie mówią teraz: „Patrzcie na ten Kościół Katolicki, ten Kościół Boży, anemiczny i słaby, odrzucony nawet przez narody nazywające się katolickimi. Jest katolicka Francja, i są katolickie Nemcy, i katolicka Sycylia, i katolicka Italia, które porzucają ten rozpadający się wytwór doczesnej władzy Namiestnika Jezusa Chrystusa”. A zatem, skoro Kościół wydaje się słaby, a Namiestnik Syna Bożego odnawia Mękę swojego Mistrza na ziemi, to jesteśmy zgorszeni, i odwracamy się od niego. Więc kiedy jest nasza wiara? Ale Syn Boży przepowiedział te rzeczy kiedy powiedział: „A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie”. [Jan 14:29]

Wystawione ciało papieża Piusa XII (październik 1958)

Wykład 4: Męka i „śmierć” Kościoła

To przeciwko tej osobie [papieża] wybitnie i dobitnie, jak powiedziałem wcześniej, duch zła i fałszu prowadzi swój atak, bo jeśli uderzy się w głowę ciała, to musi umrzeć samo ciało. „… Uderzę pasterza, a rozproszą się owce stada” [Mat 26:31], było starą sztuczką złego, który uderzył w Syna Bożego żeby mógł rozproszyć stado. Ale tę sztuczkę już raz wypróbowano, i pokonano na wieki, bo przez śmierć która uderzyła w Pasterza, stado zostało odkupione, a dzięki pasterzowi, który jest ustanowiony w miejscu Syna, stado nie może być już rozproszone. Przez 300 lat świat starał się odciąć linię papieży, ale nigdy stado się nie rozproszyło, i tak będzie do końca. Niemniej jednak, to przeciwko Kościołowi Bożemu, i przede wszystkim przeciwko jego Głowie, wszystkie duchy zła w każdym wieku, a przede wszystkim teraz, kierują ostrza swojej wrogości…

Kościół musiał przejść już dwa prześladowania, jedno ze strony Żydów i jedno także ze strony pogan, więc pisarze pierwszych wieków, Ojcowie zarówno ze wschodu jak i zachodu, przepowiedzieli, że w ostatnim wieku świata, Kościół będzie musiał przejść przez trzecie prześladowanie, bardziej gorzkie, bardziej krwawe, dokładniejsze i bardziej ogniste niż te których doznał, i to z rąk niewiernego świata zbuntowanego przeciwko Słowu Wcielonemu…

Skoro bezbożni nie przemogli Go [Pana naszego Jezusa Chrystusa], nawet gdy związali Go sznurami, ciągnęli przed sąd, z zawiązanymi oczami, szydzili z Niego jako fałszywego króla, bili Go po głowie jako fałszywego proroka, odprowadzili Go, ukrzyżowali, i mocą ich siły wydawali się mieć nad Nim absolutną władzę, tak aby leżał w ziemi i prawie unicestwiony pod ich stopami, i skoro, jak wtedy gdy był martwy i pochowany by Go nie widzieli, pokonał wszystkich, i zmartwychwstał trzeciego dnia, wstąpił do nieba, i został koronowany, uwielbiony, i obdarowany królewskością, i ma najwyższą władzę, Król królów i Pan panów – tak samo będzie z Jego Kościołem, choć w czasie prześladowań, i w oczach człowieka, obalony i zdeptany, zdetronizowany, okradziony, wyśmiewany i zmiażdżony, to jeszcze w tym najwyższym czasie triumfu bramy piekielne go nie przemogą.

W przyszłości Kościół Boży czeka jeszcze zmartwychwstanie i wniebowstąpienie, królewskość i panowanie, wynagrodzenie chwały za wszystko przez co przetrwał. Podobnie jak Jezus, musi cierpieć na drodze do swojej korony, ale ukoronowany zostanie z Nim na zawsze. Więc niech nikogo nie gorszy to, że proroctwo mówi o nadchodzących cierpieniach. Lubimy wyobrażać sobie triumfy i chwały dla Kościoła na ziemi, że Ewangelia ma być głoszona wszystkim narodom, i świat ma być nawrócony, a wszyscy wrogowie pokonani, i nie wiem co jeszcze, do czasu kiedy niektóre uszy stracą cierpliwość słysząc, że w przyszłości Kościół przejdzie straszliwą próbę: więc postępujemy tak jak dawni Żydzi, którzy oczekiwali zwycięzcy, króla i dobrobytu; a kiedy ich Mesjasz przyszedł w pokorze i z pasją, nie uznali Go. Dlatego, obawiam się, wielu z nas zatruwa swoje umysły wizjami sukcesu i zwycięstwa, i nie może znieść myśli, że nadejdzie jeszcze czas prześladowań Kościoła Bożego…

Pierwszym znakiem lub oznaką nadchodzących prześladowań jest obojętność wobec prawdy. Tak jak jest martwa cisza przed burzą, i jak woda spada z wysoka jak szkło, tak przed wybuchem niepokoju jest czas spokoju. Pierwszą oznaką jest obojętność. Znak który zwiastuje pewniej niż inne wybuch przyszłych prześladowań jest rodzajem pogardliwej obojętności wobec prawdy lub fałszu. Starożytny Rzym w swej potędze i władzy przyjmował każdą fałszywą religię od wszystkich podbitych narodów, i dał każdemu z nich świątynię w swoich murach. Był suwerennie i pogardliwie obojętny na wszystkie przesądy ziemi. To ich zachęcało, bo każdy naród miał swój właściwy przesąd, i ten przesąd był sposobem na usypianie, rządzenie i utrzymywanie w poddaństwie, ludzi którzy oddawali się budowaniu świątyni w jego bramach. W podobny sposób widzimy narody chrześcijańskiego świata w tej chwili stopniowo przyjmujące każdą formę sprzeczności religijnej, czyli dając mu pełny zakres, i, jak to się nazywa, doskonałą tolerancję; nie uznając żadnych rozróżnień prawdy lub fałszu pomiędzy tą czy inną religią, ale zostawiając wszystkie formy religii by działały na swój sposób…

Ma miejsce wzrost intensywnej nienawiści do tego co nazywa się dogmatyzmem, czyli każdej pozytywnej prawdy, wszystkiego określonego, wszystkiego ostatecznego, wszystkiego co ma swoje dokładne granice, każdej formy wiary wyrażanej szczególnymi definicjami, wszystko to jest calkowicie niesmaczne dla ludzi którzy z zasady zachęcają do wszelkich form religijnej opinii…

Następnym krokiem jest więc prześladowanie prawdy …. [W starożytnym Rzymie] były wszelkiego rodzaju święte bractwa, zakony i wspólnoty itd., ale była jedna wspólnota której nie pozwolono istnieć, i to był Kościół Boga żywego. W środku tej powszechnej tolerancji, był jeden wyjątek egzekwowany z najbardziej stanowczą dokładnością, żeby wykluczyć ze świata prawdę i Kościół Boży. Teraz to jest to, co nieuchronnie musi znów przeminąć, bo Kościół Boży jest nieelastyczny w wyznaczonej mu misji. Kościół katolicki nigdy nie pójdzie na kompromis nauki, nigdy nie pozwoli by w jego obrębie nauczano dwu doktryn, nigdy nie będzie słuchać świeckiego gubernatora wygłaszającego wyrok w sprawach, które są duchowe. Kościół Katolicki jest związany prawem Boskim by raczej cierpieć męczeństwo niż godzić się na naukę, albo przestrzegać prawa świeckiego gubernatora niezgodnego z sumieniem; i więcej niż to, on jest nie tylko zobowiązany do zaproponowania biernego nieposłuszeństwa, co można zrobić w kącie, a zatem nie wykrycie, a ponieważ nie wykryte to nie karane; ale Kościół Katolicki nie może milczeć; nie może być spokojny, nie może przestać głosić doktryn o Objawieniu, nie tylko o Trójcy Świętej i Wcieleniu, ale również o 7 Sakramentach, i o nieomylności Kościoła Bożego, o konieczności jedności i suwerenności obu, duchowej i doczesnej, o Stolicy Apostolskiej; a skoro nie będzie milczeć, i nie może zawierać kompromisu, i nie będzie posłuszny w sprawach, które są Boską prerogatywą, i dlatego stoi sam na świecie; bo nie ma innego tak nazwanego Kościoła, ani żadnej społeczności uważającej się za Kościół, który nie ulega czy słucha, zachowuje swój spokój, kiedy rządzą świeccy gubernatorzy…

Swięci Ojcowie którzy pisali o antychryście, i o proroctwach Daniela, bez żadnego wyjątku, z tego co wiem, i oni sa zarówno ze wschodu jak i zachodu, z Kościoła Greckiego i Łacińskiego – wszyscy jednogłośnie – mówią, że w ostatnich czasach świata, za rządów antychrysta, przestanie być składana ofiara ołtarza. W pracy o końcu świata przypisanej św. Hipolitowi, ++++++po długim opisie nieszczęść ostatnich dni, czytamy co następuje: Kościoły będą lamentować z wielką rozpaczą, bo nie będzie już oblacji, ani kadzidła, ani kultu przyjemnego Bogu. Święte budynki kościołów będą jak rudery, i cenne ciało i krew Chrystusa nie będą w tych dniach pokazywane, liturgia będzie wymarła, ustanie śpiewanie psalmów, nie będzie się słyszeć czytania Pisma Świętego. Ale będzie nad ludźmi ciemność, i żałoba po żałobie, i nieszczęście po nieszczęściu”. Wtedy Kościół będzie rozproszony, wypędzony na pustynię, i przez jakiś czas będzie, jak było na początku, niewidoczny, ukryty w katakumbach, w jaskiniach, w górach, w tajnych miejscach, przez pewien czas będzie jakby usunięty z powierzchni ziemi. Takie jest powszechne świadectwo Ojców pierwszych wieków…

Tajne stowarzyszenia już dawno podważyły i podziurawiły chrześcijańskie społeczeństwo Europy, i w tej chwili walczą dalej, w kierunku Rzymu, centrum całego chrześcijańskiego porządku świata. Spełnienie proroctwa jest jeszcze przed nami, a to co widzieliśmy w dwóch skrzydłach, zobaczymy również w środku, i ta wielka armia Kościoła Bożego będzie przez jakiś czas rozproszona. Przez chwilę będzie wydawać się pokonany, i przez jakiś czas zapanują wrogowie wiary. Stała ofiara będzie odebrana, i świątynia zostanie zrzucona… Jeśli chcesz zrozumieć to proroctwo spustoszenia, wejdź do kościoła: kiedyś był katolicki, zaś teraz nie ma w nim oznak życia, stoi pusty, bez wiernych, bez ołtarza, bez tabernakulum, bez obecności Jezusa…

I w ten sposób dochodzimy do trzeciego znaku, zrzucenia „Księcia Siły” czyli boskiego autorytetu Kościoła, a zwłaszcza tego którego osobę ucieleśnia, Namiestnika Jezusa Chrystusa… Detronizacja Namiestnika Chrystusa to detronizacja hierarchii Kościoła powszechnego, i publiczne odrzucenie Obecności i Panowania Jezusa…

Bezpośrednia tendencja wszystkich wydarzeń, które widzimy w tej chwili jest wyraźnie taka, by obalić kult katolicki na całym świecie. Już widzimy, że każdy rząd w Europie usuwa religię z aktów publicznych. Władze świeckie się bezczeszczą: rząd jest bez religii, a jeśli rząd jest bez religii, to edukacja musi być bez religii. To już widzimy w Niemczech i we Francji. Cały czas próbuje się tego w Anglii. Wynikiem tego nie może być nic innego jak przywrócenie zwykłego społeczeństwa naturalnego, to znaczy rządów i władz świata, które przez jakiś czas były tonowane przez Kościół Boga do wiary w chrześcijaństwo, do posłuszeństwa wobec prawa Bożego, i do jedności Kościoła, po zbuntowaniu się od niego i zbezczeszczeniu się, wróciły do swojego naturalnego stanu…

[Wielu] odpadnie od wierności Bogu. A jak do tego dojdzie? Po pierwsze przez strach, częściowo przez oszustwo, częściowo przez tchórzostwo, częściowo dlatego, że nie mogą stanąć za niepopularną prawdą w obliczu popularnego fałszu, częściowo z powodu unieważnienia pogardliwej opinii publicznej, jak w takim kraju jak ten, i we Francji, tak przytłumia i przeraża katolików, że nie odważą się wyznawać swoich zasad, i, wreszcie, nie odważą się ich trzymać…

Słowo Boże mówi, że pod koniec czasu władza tego świata stanie się tak nieodparta i tak triumfalna, że Kościół Boży zatonie pod jej ręką, że Kościół Boży nie otrzyma więcej pomocy od cesarzy, królów czy książąt, ustawodawców, krajów czy narodów, żeby sprzeciwić się władzy i potędze antagonisty. Będzie pozbawiony ochrony. Będzie osłabiony, zaskoczony i wyniszczony, będzie krwawił leżąc u stóp władz tego świata. To wydaje się niewiarygodne? Co zatem widzimy w tej chwili? Spójrz na Rzymski Kościół Katolicki na świecie. Kiedy było to bardziej jak kiedy jego Boska Głowa w czasie gdy miał związane ręce i nogi przez tych, którzy Go zdradzili? Spójrz na Kościół Katolicki, jeszcze niezależny, wierny swej Boskiej misji, a jeszcze odrzucony przez narody świata, na Ojca Świętego, Wikariusza naszego Boskiego Pana, w tej chwili wyśmiewanego, lekceważonego, pogardzanego, zdradzonego, opuszczonego, okradzionego ze swoich, a nawet tych, którzy broniliby go zamordowanego. Kiedy, pytam, w ogóle Kościół Boży był w słabszej sytuacji, bardziej wyniszczony w oczach ludzi, i w tym naturalnym porządku, niż jest teraz? I skąd, pytam, przyjdzie ratunek? Czy jest na ziemi jakaś siła by zaingerować? Czy jest jakiś król, książę czy potentat, który ma siłę albo narzucenia swojej woli, albo użyc8ia miecza w obronie Kościoła? Nikogo, i przepowiedzane jest, ze tak będzie. Ani nie musimy tego pragnąć, bo wola Boża wydaje się być inna.

Ale jest Jedna Siła która zniszczy wszystkich przeciwników, jest Jedna Osoba która złamie i zamieni jak proch letniego młócenia wszystkich wrogów Kościoła, gdyż to On zniszczy swoich wrogów „Duchem ust swoich” i zniszczy ich „jasnością swojego przyjścia”. Wydaje się jakby Syn Boży był zazdrosny, żeby nikt nie bronił Jego autorytetu. On przyjął walkę na samego siebie, On podniósł rzuconą Mu rękawicę, i proroctwo jest jasne i wyraźne, że ostateczne obalenie zła będzie Jego, że tego nie dokona żaden człowiek, a Syn Boży, żeby wszystkie narody świata mogły się dowiedzieć, że On, i tylko On jest Królem, i że On i tylko On jest Bogiem…

Pisarze Kościoła mówią, że w ostatnich dniach Rzym prawdopodobnie stanie się odstępcą od Kościoła i Namiestnika Jezusa Chrystusa, i że Rzym zostanie ponownie ukarany, bo odejdzie od niego, i sąd Boży spadnie na miejsce, z którego kiedyś panował nad narodami świata… Rzym odejdzie od wiary i odejdzie od Namiestnika Chrystusa, i wróci do dawnego pogaństwa…

[Podsumowując], Antychryst i ruch anty chrześcijański ma te znaki: pierwszy, schizma od Kościoła Bożego, drugi, zaprzeczenie jego Boskiego i nieomylnego głosu, i trzeci, zaprzeczanie Wcielenia. Dlatego jest bezpośrednim i śmiertelnym wrogiem Jednego Swiętego Katolickiego i Rzymskiego Kościoła – jedności z której pochodzą wszystkie schizmy, jedynego organu Bożego głosu Ducha Bożego, świątyni i sanktuarium Wcielenia i ciągłej ofiary…

[KONIEC CYTATU]

Komentarz podsumowujący

Bez wątpienia zgodzisz się, że wyjaśnienia kard. Manninga o proroctwach biblijnych, które wtedy się pojawiały i od tego czasu się pokazały, są wspaniałe i fascynujące, zwłaszcza dlatego, że w nich możemy rozpoznać tak wiele tego co działo się w ostatnich czasach, i rzeczywiście dzieje się dzisiaj. To czego jesteśmy świadkami jest coraz bliższym przygotowaniem do przyjścia antychrysta.

Zauważ, jak za każdym razem kard. Manning mówi o papieżu jako Namiestniku Chrystusa i widzialnej głowie Kościoła, jako bezpośrednim ziemskim antagoniście antychrysta – Jego Eminencja nigdy nawet nie wskazuje na niedorzeczny pomysł jaki ma większość tych, którzy nazywają się „tradycyjnymi katolikami” dzisiaj, że sam papież będzie częścią problemu, czymś w rodzaju „pomocnika” antychrysta, jakim wyraźnie jest Franciszek. Widzimy więc, po raz kolejny, że powszechne choć wadliwe i heretyckie stanowisko „oporu”, które uznaje Franciszka za prawdziwego papieża, ale potem odmawia mu posłuszeństwa i odrzuca jego nauki i prawa, jest całkowicie obce myśli katolickiej, nauce katolickiej, i proroctwu katolickiemu*. To kolejny dowód na to, że „papieże” II Soboru Watykańskiego są szarlatanami, nie prawdziwymi Namiestnikami Chrystusa w ogóle, a raczej narzędziami szatana do zdetronizowania prawdziwego Namiestnika Chrystusa i uniemożliwiania lub utrudniania jego władzy.

Kiedy kard. Manning pisał tę monografię w 1861, ruch apostazji był jeszcze we wczesnym stadium rozwoju, relatywnie rzecz biorąc. Od tego czasu, wielka apostazja nie miała większej siły napędowej niż II Sobór Watykański (1962-1965) modernistycznego Kościoła. Nic nie rozprzestrzeniło naturalizmu, herezji w jądrze całej doktryny masońskiej, szybciej lub bardziej skutecznie, niż żądanie Soboru o wolności religijnej, która położyła kres narodów katolickich (jak Hiszpania i Kolumbia) i skutecznie żądanej separacji Kościoła i państwa, i odrzucenie katolickich konstytucji tych krajów, coś co antypapież Paweł VI był tylko zbyt chętny wyegzekwować. Chrystus Król, prawowity władca jednostek, społeczeństw i narodów, został zdetronizowany przez II SW – czyn który dowodzi, że Paweł VI nie był Piotrem a Judaszem*, a kościół któremu szefował nie był Kościołem Katolickim Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale, jak był, Synagogą Annasza i Kajfasza.

Prześladowania prawdziwej wiary i prawdziwego Kościoła przez modernistów II Soboru odniosły wielki sukces, bo przyspieszyli go nie tylko złośliwi oszuści, ale także wielu ludzi dobrej woli w jego szeregach, którzy sami są ofiarami oszustwa. Ale jak powiedzieliśmy na początku, cytując ks. Fabera, to tylko zwiększa tragedię i nie zmienia charakteru lub nie zmniejsza wagi problemu.

We wstępie do Papieża i antychrysta, który składa się z listu jaki napisał do dr Johna Henry’ego Newmana, kard. Manning przyznał: „Niech Bóg zachowa nas od udziału nawet w milczeniu o prześladowaniu Jego Kościoła!” (s. 6). Niestety, niezależnie od tego czy chcą dobrze czy nie, wszyscy ci, którzy uznają sektę Novus Ordo za Kościół Katolicki i jego fałszywych duchownych za legalne włade katolickie, i ci którzy znają prawdę a milczą w tej sprawie, mają udział w prześladowaniach prawdziwego Kościoła! Źebyś Ty, drogi Czytelniku, nie był jednym z nich.

Ten obszerny wpis zakończymy pozytywnym akcentem.

To co przeczytaliśmy, mimo że jest rzeczywiście straszne, to powinno dać nam wielki komfort i nadzieję, i wzmocnić naszą wiarę. Wyjaśnienia kard. Manninga o wielkiej apostazji, prześladowaniu, Męce i pozornej „śmierci” Kościoła – to wszystko potwierdza to, czego świadkami jesteśmy dzisiaj. Oznacza to, że to co działo się po śmierci papieża Piusa XII, i co widzimy teraz, nie jest zaprzeczeniem Boskiego Planu, nie bardziej niż Ukrzyżowanie naszego Pana było klęską Jego misji. Wręcz przeciwnie: to wszystko jest częścią Bożej Woli, niezbędnym wstępem do ostatecznego i całkowitego spełnienia. Co cierpimy teraz w tym bezprecedensowym czasie przewrotu kościelnego i zamieszania, nie jest znakiem tego, że Boże obietnice się nie udały, a raczej, że Boże obietnice są realizowane. Boska przepowiednia spełnia się w tej chwili.

Więc pamietaj: Wszystko, że tak powiem, idzie zgodnie z planem – ale ten plan jest Drogą Krzyżową, jak w przypadku naszego Pana było dokładnie, to teraz w Jego Kościele mistycznie. To nie jest piękny widok, i to jest wypełnione wielkim smutkiem i upokorzeniem, ale to jest droga – jedyna droga – która doprowadzi nas do wiecznej chwały.

Tłum. Ola Gordon

Źródło:  Novus Ordo Watch (Apr 23, 2015) – [„Cardinal Manning laid it all out… The Pope and the Antichrist: The Great Apostasy Foretold”]

KOMENTARZ BIBUŁY: * – gwiazdką zaznaczamy niektóre fragmenty, które – jak widać z powyższego, skądinąd interesującego i dlatego wartego przytoczenia tekstu – pisane są z pozycji sedewakantystycznych, stąd takie a nie inne (buńczuczne, zuchwałe) stwierdzenia np. co do kontynuacji i ważności posoborowych pontyfikatów.

Opracowanie: WWW.BIBULA.COM na podstawie: materiałów Tłumacza

Nowa Msza: Zastąpienia Offertorium przez rabiniczną modlitewkę z Talmudu.

Nowa Msza: Zastąpienia Offertorium przez rabiniczną modlitewkę z Talmudu.

Akcent talmudyczny – prawdziwa historia zastąpienia Offertorium

Craig Heimbichner Zawsze Wierni nr 1/2023 (224)

Istnieje bardzo wiele artykułów poświęconych kontrowersyjnym zmianom w liturgii Mszy, niewiele też można dodać do przenikliwej Krótkiej analizy krytycznej podpisanej przez kard. Ottavianiego [i kard. Bacciego] oraz obszernego studium z trzeciego tomu Rewolucji liturgicznej Michaela Daviesa. Nawet kard. Ratzinger przyznaje otwarcie, że reforma liturgiczna okazała się katastrofą. Dla prawdziwych katolików oczywiste jest, że w okresie posoborowym wierni znaleźli się w bagnie nacechowanym porzucaniem praktyk religijnych, powszechnym niedowiarstwem, niemoralnością, zanikiem szacunku dla sacrum, indyferentyzmem oraz przeniewierstwem. Widzieli, jak ich niegdyś ortodoksyjni przywódcy miotają się w ruchomych piaskach dwuznaczności.

Choć ten powszechny kryzys nie może być przypisywany wyłącznie zmianom w liturgii Mszy, istnieje pomiędzy nimi ważny związek, wciąż pozostaje bowiem aktualna ważna zasada lex orandi lex credendi. Często przeoczana była natomiast jedna z najbardziej subtelnych i zarazem bluźnierczych zmian. Mówiono nam, że offertorium zostało zastąpione „żydowskim błogosławieństwem stołu” – co już samo w sobie uznane zostać powinno za niestosowne.

Prawda wygląda jednak znacznie gorzej, gdyż offertorium zastąpione zostało modlitwą nie mającą związku z praktykami starotestamentowych Żydów, ale ułożoną przez odrzucających Chrystusa rabinów, którzy w pełni utożsamiali się z żądającym śmierci Zbawiciela Sanhedrynem. Szokująca prawda wygląda tak, że w nowej Mszy offertorium zastąpione zostało modlitwą pochodzącą ze stanowiącego klasyczny przykład „literatury nienawiści” Talmudu, atakującą Chrystusa Pana z bezprecedensową i niezrównaną gwałtownością oraz przewrotnością1.

Świętokradztwo to pozostało przez wiernych niezauważone i zasługuje na ujawnienie, jako jeszcze jeden powód, aby głośno domagać się przywrócenia liturgii, która uwielbia, a nie znieważa Tego, który ustanowił Mszę i odprawił ją jako pierwszy.

Offertorium było od dawna obiektem ataków wrogów Chrystusa i Jego Kościoła, jako że jednoznacznie wyraża ono przebłagalny aspekt Ofiary Zbawiciela, która odnawiana jest w sposób bezkrwawy na ołtarzach. Jak ostrzegał w swej encyklice Mediator Dei Pius XII, niektóre z prób przywrócenia dawnych tradycji były w istocie bezczelnymi oszustwami. Najjaskrawszym tego przykładem jest rzekome wskrzeszenie „żydowskiego błogosławieństwa stołu” z okresu pierwszych żydowskich konwertytów na chrześcijaństwo i zastąpienie nim tradycyjnego offertorium. Każe się nam wierzyć, że owo usunięcie offertorium oznacza powrót do wiary i liturgii Kościoła wczesnochrześcijańskiego, poza tym zaś przypomina nam o naszych żydowskich korzeniach.

Wszystkie te argumenty i wyjaśnienia są jedynie kłamstwami, a ich przewrotnej natury dowodzi fakt, iż przy ich pomocy udało się dokonać tego, co nie powiodło się Lutrowi – usunięcia z liturgii Mszy znienawidzonego przez niego offertorium. Po pierwsze, offertorium nie zostało zastąpione żydowskim błogosławieństwem stołu, ale – jak pokażemy dalej – rabinicznym błogosławieństwem zaczerpniętym z Talmudu.

Po drugie, Talmud nie został napisany za życia Chrystusa ani Jego apostołów – tak więc zawarte w nim modlitwy odzwierciedlać mogą jedynie tradycje pierwszych wrogów Kościoła.

W istocie Talmud powstał w Babilonie po odrzuceniu Mesjasza przez rabinów – i napisany został przez ludzi całkowicie zgadzających się z Jego odrzuceniem. Po trzecie, błogosławieństwo talmudyczne stanowi część obszerniejszego zbioru „błogosławieństw”, obejmujących również złorzeczenia pod adresem chrześcijan. Po czwarte, to, co obecnie znamy jako judaizm – skodyfikowana w Talmudzie rabiniczna mieszanina bluźnierstw i pogaństwa – nie ma żadnego związku z wiarą Starego Testamentu, jako że unieważnia jego nakazy (Mt 15, 1–9). Po piąte, zapożyczanie jakiejkolwiek modlitwy z Talmudu traktować należy jako zdradę Chrystusa, gdyż Talmud – palony z nakazu szeregu przenikliwych papieży – zawiera najpotworniejsze bluźnierstwa przeciwko Chrystusowi oraz Jego Matce, z których kilka przytoczymy w dalszej części.

Przed uzasadnieniem tych twierdzeń warto przypomnieć, że ojcowie II Soboru Watykańskiego zostali ostrzeżeni, iż ukryte siły judaizmu i masonerii zamierzają przeprowadzić podczas Soboru „zamach stanu” pod pretekstem „braterskiego pojednania” i „budowania mostów”.

Mam tu na myśli obszerną i dobrze udokumentowaną książkę The Plot Against the Church, opublikowaną pod pseudonimem Maurice Pinay. Jednym z jej autorów był ks. Saenz y Arriaga, obłożony później ekskomuniką za ujawnienie noszenia przez Pawła VI tzw. efodu Kajfasza – emblematu zawierającego liczne symbole masońskie i rabiniczne.

Powinno się również przypomnieć, że wolnomularzem był główny architekt nowej Mszy, abp Annibale Bugnini. Rewizja przeprowadzona w siedzibie włoskiej loży w roku 1976 doprowadziła do ujawnienia listy wysoko postawionych prałatów watykańskich, ich dat przyjęcia do masonerii, a nawet pseudonimów. Bugnini został przyjęty do masonerii 23 kwietnia 1963 r. i występował pod pseudonimem Buan2.

Począwszy od Klemensa XII (1738) liczni papieże potępiali oficjalnie wolnomularstwo – i nie bez powodu. Na jego wywrotowe cele wskazywały nie tylko makabryczne przysięgi ślepego posłuszeństwa przełożonym, za których złamanie groziła śmierć – czego przykładem może być znana sprawa Williama Morgana3 – ale również obrzędy przyjęcia do wyższych stopni, jak np. Rycerza Kadosh4, w trakcie którego kandydat przebija głowy zwieńczone koroną oraz tiarą papieską, co stanowi symboliczny atak na państwo i Kościół (obecnie w obrządku szkockim jest to stopień 30.)5. Ponadto przysięga stopnia mistrza Rytu Królewskiego Sklepienia zawiera słowa „dla dobra masonerii w ogólności, w szczególności jednak narodu żydowskiego6.

Tak więc masoneria – jako instytucja – jest wyraźnie zobowiązana do walki z Kościołem i państwem chrześcijańskim oraz do służby interesom judaizmu wyrażonym w Talmudzie. Z powodów tych papieże dostrzegali zagrożenie, jakie stanowi owe wywrotowe tajne stowarzyszenie – i potępiali je w najsurowszych słowach7.

Niemniej jednak masoneria usiłowała zniszczyć Kościół od wewnątrz, zgodnie z planami ujawnionymi w roku 1884 przez msgr. Dillona i opublikowanymi rok później własnym kosztem przez Leona XIII – po tym jak ogłosił on encyklikę Humanum genus, najobszerniejsze papieskie potępienie wolnomularstwa8. Jednym z późniejszych zwycięstw masonerii w walce z Kościołem było zniszczenie liturgii, przeprowadzone – jak widzieliśmy – przez jednego z jej członków. Znamiona tej zdrady widoczne są dla wszystkich, którzy mają oczy oraz zachowali sensus catholicus – i nie ma potrzeby wymieniać ich tutaj. Należy jednak przypomnieć tło owego antychrześcijańskiego spisku, aby Czytelnik mógł zrozumieć w pełni znaczenie bluźnierczego zastąpienia offertorium niemal dosłownym cytatem z pism ludzi, którym – jak to wyrażają cytowane wcześniej słowa przysięgi mistrza Rytu Królewskiego Sklepienia – masoneria zobowiązana jest służyć.

Zgodnie ze współczesnym mitem „żydowskie błogosławieństwo stołu” ma swe źródło w kulcie z czasów Ezdrasza. Na kartach Pisma św. go jednak nie znajdujemy. Jakie jest więc jego pochodzenie? Wydana w latach 1901–1906 dwunastotomowa The Jewish Encyclopedia9 mówi nam, w artykule poświęconym błogosławieństwom, iż pochodzenie żydowskich „błogosławieństw” jest „tradycją rabiniczną” opartą na Talmudzie – księga Berakoth 33a. Talmud powinien jednak zostać odrzucony jako źródło historyczne – podobnie jak powinno się odrzucić zawarte w nim twierdzenia, iż Najświętsza Maryja Panna była „nierządnicą” (Sanhedrin 106a), że Adam utrzymywał stosunki seksualne ze wszystkimi zwierzętami w Edenie (Yebamoth 63a), że Jezus „nauczył się sztuk czarnoksięskich w Egipcie” (Shabbos 104b) czy też, że znajduje się On obecnie w piekle w jeziorze „wrzących ekskrementów” (Gittin 57a).

Trzeba zaznaczyć, że wspomniane wyżej ustępy oraz wiele innych, których autentyczność rabini przez długi czas negowali, pojawiły się w najnowszym i najbardziej autorytatywnym przekładzie Talmudu autorstwa Adina Steinsaltza. On sam w następujący sposób komentuje wcześniejsze okrojone i ocenzurowane wersje:

We wszystkich miejscach, w których Talmud czynił uwłaczające uwagi pod adresem Jezusa lub chrześcijaństwa w ogólności, komentarze były całkowicie wykreślane, a imię Chrystusa starannie usuwane […]10.

W swym dziele The Essential Talmud Steinsaltz poświadcza autorytet, jakim cieszy się Talmud Babiloński:

Do nowego ośrodka [Babilonu – przyp. tłum.] ściągnęli niebawem uczeni z całego kraju, przyciągając tysiące żądnych wiedzy uczniów11.

To, co Chrystus potępiał jako „tradycje starszych” (Mk 7, 1–13), rabbi Steinsaltz nazywa „prawem ustnym”, stwierdzając, że:

praca nad gromadzeniem i kodyfikowaniem niezwykle obszernego prawa ustnego trwała przez kilka pokoleń […]12.

Owo prawo ustne zostało ostatecznie spisane jako Talmud, którego najważniejszą i najbardziej autorytatywną wersję stanowi Talmud Babiloński. Relacjonując jego stopniowy rozwój, Steinsaltz zauważa, że:

ludźmi w oczywisty sposób najlepiej przygotowanymi do wyjaśniania rozmaitych zawiłości byli przełożeni wielkich akademii babilońskich z Sury i Pumbedity13.

Cieszyli się oni wielkim autorytetem – i konsekwentnie znaczenia nabrał także Talmud, stając się – na miejsce Starego Testamentu – główną księga judaizmu. „Historycznie rzecz biorąc – pisze Steinsaltz – Talmud jest głównym filarem kultury żydowskiej”14 – zwróćmy uwagę: Talmud, a nie Stary Testament. Ze spisanych talmudycznych tradycji ustnych, które Chrystus potępiał jako szczególne znamię faryzeuszy i uczonych w Piśmie, narodziło się to, co znamy obecnie pod nazwą judaizmu. I to właśnie z tej fałszywej religii, opartej na odrzuceniu Mesjasza, zaczerpnięto modlitwę, która zastąpiła tradycyjne offertorium.

Ktoś mógłby na to odpowiedzieć, że judaizm nie jest odrębną religią, ale jedynie wcześniejszą „fazą” przymierza nazywanego obecnie chrześcijaństwem15, a jego modlitwy skierowane są ostatecznie do tego samego Boga. Odpowiadając na tę całkowicie fałszywą charakterystykę – mylącą wiarę starożytnych Izraelitów z wymysłami faryzeuszy, silnie zakorzenionymi już w czasach Chrystusa – zacytuję powszechnie lekceważonego dziś doktora Kościoła. Święty Jan Chryzostom odpowiada rzeczowo:

Oczywiście, oni stanowczo stwierdzą, że wielbią Boga. Daleko im do tego, by tak mówić! Żaden żyd nie wielbi Boga. Kto tak mówi? Syn Boży. Gdybyście bowiem znali Ojca mego – powiada On – znalibyście także mnie. Jednak nie znacie mnie i Ojca mego. Jakież bardziej godne wiary świadectwo miałbym przytoczyć?16

Prawdziwym źródłem tzw. żydowskiego błogosławieństwa stołu jest wedle wszelkich dostępnych dowodów sam Talmud, ponieważ wobec braku jakiegokolwiek innego świadectwa nie można przypisywać pochodzenia starotestamentowego praktykom tych, którzy arbitralnie wymyślili tak wiele kontrowersyjnych tradycji, że zostali z tego powodu przy kilku okazjach surowo skarceni przez Chrystusa (Mk 7, 1–13; Mt 15, 1–9; Mt 23, 25–26). W wyjaśnieniu historii „błogosławieństw” przez The Jewish Encyclopedia czytamy, że:

z biegiem czasu wszystkie te błogosławieństwa przybrały ustaloną formę, i wedle r. Raba powinny być traktowane jako oficjalne (Ber. 40b); każde błogosławieństwo powinno zawierać imię Boże, a wedle rabbiego Johanna zawierać musi też odniesienie do Jego władzy królewskiej17.

Innymi słowy, to Talmud oraz jego rabiniczni autorzy narzucili formę błogosławieństwa, która została później bezczelnie wstawiona przez komisję Bugniniego do nowej Mszy.

W trakcie II Soboru Watykańskiego pojawiły się liczne głosy postulujące „pojednanie z judaizmem”. Stopniowo dokonywał się proces jego „dowartościowywania”, czego ukoronowaniem było przyjęcie deklaracji Nostra aetate, uwalniającej żydów od winy za śmierć Chrystusa18. Smagany biczem Holokaustu Kościół starał się na wszelkie sposoby dowieść swej sympatii dla Synagogi.

Niestety Paweł VI nie usłuchał napomnienia św. Jana Chryzostoma:

Skoro są tacy, którzy uważają synagogę za miejsce czcigodne, trzeba, abym im powiedział kilka słów. Dlaczego szanujecie miejsce, którym powinno się pogardzać, nienawidzić i od którego należy się trzymać z daleka? «Złożone jest tam Prawo i księgi proroctw» – odpowiadają. No i co z tego? Czyżby miejsce, w którym znajdują się takie księgi, stawało się miejscem świętym? Absolutnie nie! Z tego powodu tym bardziej nienawidzę synagogi i odwracam się od niej, ponieważ [żydzi], mając proroków, nie wierzą w nich, komentują Pismo, ale nie przyjmują jego świadectwa19.

Jednak owo napomnienie doktora Kościoła jest nie tylko ignorowane, można wręcz powiedzieć, że stało się powodem papieskich przeprosin wygłoszonych w synagodze rzymskiej 13 kwietnia 198620.

O genezie modlitw zastępujących obecnie offertorium dowiedzieć się możemy z The Jewish Encyclopedia, która wymienia listę

błogosławieństw przepisanych przez Talmud i przyjętych w liturgii, a z których każde rozpoczyna się od formuły: «Błogosławiony jesteś, o Panie, nasz Boże, Królu wszechświata!»21.

Choć słowa te odnoszą się do liturgii judaizmu, jak na ironię talmudyczne błogosławieństwo powtarzane jest obecnie niemal dosłownie w nowej Mszy. Jednak jeszcze większym paradoksem jest fakt, że wersja łacińska bliższa jest Talmudowi niż tłumaczenie dokonane przez ICEL, brzmi bowiem: „Benedictus es, Domine, Deus universi”, co w dosłownym tłumaczeniu znaczy „Błogosławiony jesteś, Panie, Boże wszechświata”, podczas gdy powszechnie spotykane tłumaczenie na angielski ma postać: „Blessed are You, Lord, God of all creation” (Błogosławiony jesteś, Panie, Boże wszelkiego stworzenia). Różnica jest niewielka, jednak wersja łacińska dokładniej odpowiada tekstowi talmudycznemu. Tak więc ci, którzy pragnęliby „oczyścić” nową Mszę poprzez rygorystyczne trzymanie się wersji łacińskiej, domagaliby się w istocie ściślejszego podobieństwa modlitwy do błogosławieństwa talmudycznego.

Czytając Talmud oraz The Jewish Encyclopedia, staje się oczywiste, że formuła ta rozciąga się na wszystkie błogosławieństwa, a nie jedynie na błogosławieństwo stołu. Jak stwierdza wspomniana encyklopedia:

W II wieku forma i liczba ich były już ustalone, gdyż r. Meir pisze, iż każdy ma obowiązek odmawiania codziennie stu błogosławieństw22.

Należało do nich m.in. „błogosławieństwo” po wypróżnieniu się23, czy też podziękowanie, iż Bóg nie stworzył odmawiającego gojem.

Zasadnicza struktura zachowana została ostatecznie w osiemnastu błogosławieństwach. Rabbi Steinsaltz pisze:

Wielka Rada […] postanowiła ułożyć standardową modlitwę wyrażającą pragnienia i życzenia całego ludu. Stworzono osiemnaście błogosławieństw, z których każde odnosiło się pokrótce do jednej rzeczy. Modlitwa ta, która w zasadniczej części przetrwała do czasów obecnych i stanowi podstawę liturgii synagogi, zawiera trzy błogosławieństwa wstępne, trzy końcowe oraz dwanaście zawierających różne prośby i błagania24.

Na szczególną uwagę zasługuje jednak fakt, że odmawiane codziennie przez wyznawców judaizmu „błogosławieństwa” zawierają złorzeczenie pod adresem chrześcijan. Jak pisze prof. Izrael Shahak z Uniwersytetu Hebrajskiego:

W najważniejszej części modlitwy na dni powszednie – czyli w «osiemnastu błogosławieństwach» – znajduje się specjalne przekleństwo, wymierzone początkowo przeciwko chrześcijanom, żydom, którzy się przechrzcili, i innym heretykom żydowskim: «I odbierz odszczepieńcom nadzieję, a wszystkich chrześcijan zgładź natychmiast»25.

Steinsaltz komentuje to następująco:

Jedna ze zmian wprowadzonych do kultu wkrótce po zburzeniu [Drugiej Świątyni] nie była jednak związana z samą Świątynią, ale z problemem sekt heretyckich, gnostyckich i chrześcijańskich. […] Sprawy przybrały taki obrót, że mędrcy Sanhedrynu w Yavneh postanowili dodać do Shemoneh Esreh dodatkowe błogosławieństwo (będące w istocie przekleństwem) w odniesieniu do heretyków26.

Jak widzimy, formuła z nowej Mszy używana była nie tylko przy posiłkach i w wychodkach, ale również – co przyznaje niechętnie Steinsaltz – do złorzeczenia chrześcijanom.

Taka jest właśnie budząca słuszną odrazę geneza modlitwy, która w nowej Mszy zastąpiła offertorium. Trzeba to powiedzieć otwarcie: geneza ta jest bluźniercza oraz świętokradcza, gdyż – o czym świadczy dobitnie opublikowane tłumaczenie Steinsaltza – autorzy Talmudu przepełnieni byli nienawiścią do Chrystusa oraz chrześcijan27.

Fakt, że wersja modlitwy z nowej Mszy nie jest jawnie bluźniercza, nie usprawiedliwia bynajmniej jej użycia w liturgii katolickiej, podobnie jak nie usprawiedliwiałoby wstawienie do niej jakiegoś niewinnie brzmiącego ustępu z Księgi prawa28 satanisty Aleistera Crowleya w imię dotarcia do „błądzących” czy też „połączenia się z tymi, którzy posiadają pewne okruchy prawdy”. Odrzućmy całą tę ekwilibrystykę słowną i nazywajmy łopatę łopatą, a bluźnierstwo bluźnierstwem – głośno oraz stanowczo domagając się od Rzymu pełnego przywrócenia tego, co jest naszym prawem: Mszy niezrodzonej ze zdrady i nienaznaczonej świętokradztwem.

Ojcowie soborowi zostali bowiem należycie ostrzeżeni – podobnie jak sam Paweł VI. Przytoczmy ustęp z książki przesłanej każdemu biskupowi biorącemu udział w Vaticanum II

Stoimy w obliczu najhaniebniejszego spisku przeciwko Kościołowi. Jego wrogowie pracują nad zniszczeniem najświętszych tradycji poprzez wprowadzenie niebezpiecznych oraz służących ich celom reform. […] Odnoszą się obłudnie z pragnieniem unowocześnienia Kościoła i dostosowania go do obecnych warunków, w rzeczywistości chodzi im jednak o wyważenie jego bram, […] przygotowanie warunków do zniszczenia chrześcijaństwa. Wszystko to dokonać się ma na zbliżającym się Soborze Watykańskim. Mamy dowody na istnienie tajnego porozumienia, w ramach którego wszystko to zostało zaplanowane29.

Obecnie nie potrzebujemy już dowodów na istnienie zdradzieckiego spisku, widzimy bowiem na własne oczy skutki wprowadzenia posoborowych reform – w tym także reformy liturgii. A ręka nieprzyjaciela widoczna najwyraźniej właśnie w zastąpieniu offertorium słowami stanowiącymi znak rozpoznawczy innej religii, zaczerpniętymi z pierwszego antychrześcijańskiego tekstu w długiej historii opierania się przez rodzaj ludzki łasce Bożej.

Za „The Catholic Family News”, marzec 2004, tłumaczył Tomasz Maszczyk30.

Przypisy

  1. Z powodu tego bulla Innocentego IV Impia iudeorum perfidia oraz rozporządzenia późniejszych papieży nakazywały palenie Talmudu.
  2. Patrz: La gran loggia vaticana, „Osservatore Politico”, 12 września 1978 r. Autor tekstu zmarł nieoczekiwanie w krótkim czasie po opublikowaniu listy prałatów należących do masonerii.
  3. William Morgan, należący do Rytu Dawnych i Przyjętych Wolnomularzy Królewskiego Sklepienia (Royal Arch), opublikował w roku 1827 masońskie rytuały oraz teksty tajnych przysiąg. W rezultacie został porwany i zamordowany przez swych „współbraci”, co doprowadziło do powstania w USA Anti-Mason Party.
  4. Hebrajskie słowo oznaczające „święty” lub „konsekrowany”.
  5. Patrz: E.A. Cook, Secret Societies Illustrated, Legare Street Press, b.m. 2021, s. 123.
  6. M.C. Duncan, Duncan’s Masonic Ritual and Monitor, Crown, New York 2013, s. 249.
  7. Ekskomunika dotycząca przynależności do masonerii nie pojawia się już w Kodeksie prawa kanonicznego z roku 1983, choć 26 listopada 1983 kard. Ratzinger wyjaśniał że członkostwo w niej jest „grzechem ciężkim”, pozbawiającym prawa do przyjmowania Komunii. Można się jednak zastanawiać nad powodem usunięcia jednoznacznego kanonicznego zakazu wstępowania do lóż masońskich. Nie ulega wątpliwości, że wielu katolików dowiedziało się o tej zmianie i konsekwentnie nie czuło przed tym oporów.
  8. Patrz: John Vennari, The Permanent Instruction of the Alta Vendita: A Masonic Blueprint for the Subversion of the Catholic Church, TAN Books and Publishers.
  9. Patrz: www.jewishencyclopedia.com
  10. A. Steinsaltz, The Essential Talmud, MTM, Johanneshov 2013, s. 84.
  11. Tamże, s. 43.
  12. Tamże, s. 41.
  13. Tamże.
  14. Tamże, s. 266.
  15. Patrz: J. kard. Ratzinger, Many Religions – One Covenant: Israel, the Church and the World, red. G. Harrison, S. Hahn, Ignatius Press, San Francisco 1999, ss. 120.
  16. Św. Jan Chryzostom, Mowy przeciwko judaizantom i Żydom, WAM, Kraków 2007, s. 65.
  17. The Jewish Encyclopedia.
  18. W dniu ogłoszenia owej deklaracji z kalendarza liturgicznego usunięte zostało wspomnienie św. Szymona z Trydentu, dziecka zamęczonego przez Żydów w Wielki Piątek z nienawiści do Chrystusa.
  19. Św. Jan Chryzostom, dz. cyt., s. 71.
  20. Przy okazji tej Janowi Pawłowi II przypomniano o wydawanym przez jego poprzedników poleceniu palenia Talmudu. W odpowiedzi przeprosił za „popełniane przez kogokolwiek […] akty dyskryminacji, nieusprawiedliwione ograniczanie wolności religijnej […] Żydów”, dodając: „Powtarzam, przez kogokolwiek”. Patrz: L. Accattoli, Man of the Millennium: John Paul II, Pauline Books & Media, Boston 2000, s. 139–140. Jeśli Jan Paweł II miał tu na myśli swych poprzedników, logicznie rzecz biorąc, przeprosił także za słynnego z demaskowania trucizny talmudycznej św. Jana Chryzostoma.
  21. The Jewish Encyclopedia.
  22. Tamże.
  23. „Bądź pochwalony […], któryś mądrze stworzył człowieka, stwarzając go z dziurami i otworami”.
  24. A. Steinsaltz, dz. cyt, s. 101–102.
  25. I. Shahak, Żydowskie dzieje i religia, Fijorr Publishing, Warszawa–Chicago 1997, s. 65.
  26. A. Steinsaltz, dz. cyt., s. 105.
    • Patrz: M. Hoffman, Judaism’s Starnge Gods, Independent History and Research Book, 1999.
  27. Czy jakiś neo-katolik zaoponowałby np. wobec twierdzenia: „Jedynie miłość jest więzią zdolną zjednoczyć podzielonych”? Słowa te, brzmiące niewinnie, pochodzą jednak z masońskiej Księgi prawa Alisteira Crowleya, która – podobnie jak Talmud – zawiera bluźnierstwa przeciwko Chrystusowi oraz Jego Matce. Jeśli uważa się, że cytowanie Crowleya jest niedopuszczalne, powinno się to odnosić również do rabinów którzy żyli bliżej czasów Chrystusa, a jednak obrzucali go w Talmudzie gorszymi jeszcze bluźnierstwami.
  28. M. Pinay, The Plot Against the Church, St. Anthony Press, Los Angeles 1982, s. 15.
  29. http://www.catholictradition.org/Eucharist/roman-mass4.htm [dostęp: 15.12.2022].

Koptowie zawieszają „dialog ekumeniczny” z Watykanem. Powodem zgoda Franciszka na błogosławienie par LGBT

9 marca 2024 pch24/egipscy-chrzescijanie-zawieszaja

Egipscy chrześcijanie zawieszają dialog ekumeniczny z Watykanem. Powodem zgoda Franciszka na błogosławienie par LGBT

„Koptyjski Kościół Ortodoksyjny, liczący około 20 milionów chrześcijan zamieszkujących Egipt, postanowił zawiesić dialog ekumeniczny z Kościołem katolickim.

Oficjalnej przyczyny nie podano, jednak z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że powodem takiego kroku było ogłoszenie przez Watykan deklaracji Fiducia supplicans zezwalającej na błogosławienie par jednopłciowych”, pisze na łamach serwisu wPolityce.pl Grzegorz Górny.

Publicysta cytuje komunikat zebrania generalnego Synodu Koptyjskiego Kościoła Ortodoksyjnego: „Po konsultacjach z siostrzanymi Kościołami rodziny prawosławnej postanowiono zawiesić dialog teologiczny z Kościołem katolickim, dokonać ponownej oceny rezultatów dialogu rozpoczętego dwadzieścia lat temu oraz ustalić nowe standardy i mechanizmy jego kontynuacji w przyszłości”.

Wspomniane w oświadczeniu Kościoły siostrzane to Kościół Koptyjski w Etiopii, skupiający około 50 milionów wiernych, oraz Kościół Koptyjski w Erytrei, liczący około 3 milionów członków.

Górny zwraca uwagę, że znacznie więcej miejsca w końcowym dokumencie Synodu poświęcono zagadnieniu homoseksualizmu. „Biskupi obradujący pod przewodnictwem papieża Aleksandrii Tawardosa II potwierdzili tradycyjne nauczanie Kościoła w tej kwestii. Ich stanowisko zawarte we wspomnianym dokumencie można odczytywać nie tylko jako odpowiedź na wyzwania kulturowe współczesności, lecz także jako polemikę z Fiducia supplicans – tym bardziej, że zawiera on wątki nieobecne w watykańskiej deklaracji”, czytamy w serwisie wPolityce.pl.

Źródło:

„Franciszek” Bergoglio – apostoł globalnego ocieplenia 

BKP: Franciszek Bergoglio  apostoł globalnego ocieplenia 

wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=21217  https://uppstandelse.wistia.com/medias/1rac25m8ct

https://bcp-video.org/pl/apostol-ocieplenia/  https://rumble.com/v49i5kz-aposto-ocieplenia.html

ugetube.com/watch/bTANhmgAYK5j7an  cos.tv/videos/play/50271671330574336

Bergoglio od czasu [nieważnego] objęcia urzędu w 2013 r., poza promowaniem sodomii, głównymi elementami swojego nieważnego pontyfikatu uczynił i histerię klimatyczną i ekstremizm ekologiczny. W 2015 roku napisał encyklikę „Laudato si”, będącą manifestem ekologii integralnej. 4 października 2023 roku opublikował nowy tekst klimatyczny zatytułowany „Laudate Deum”, w którym m.in. wzywa wielkie mocarstwa do rezygnacji z paliw kopalnych. 2 grudnia 2023 r. na szczycie klimatycznym COP28 wezwał światowych przywódców do osiągnięcia przełomu w walce z globalnym ociepleniem:

„Bracia i siostry, niezbędny jest przełom, nie częściowa zmiana kursu, ale nowy sposób wspólnego podążania naprzód”.

Do jakiego przełomu dąży Bergoglio? Rzeczywistość jest taka, że globalne ocieplenie to antynaukowe oszustwo. Dr John Clauser, amerykański fizyk kwantowy i laureat Nagrody Nobla w 2022 r., oskarżył Międzyrządowy Panel Narodów Zjednoczonych ds. Zmian Klimatu (IPCC) o dezinformację. Stwierdził, że nie ma poważnego kryzysu klimatycznego, a kluczowe zjawiska poruszone w raporcie ONZ „są przesadzone w około 200 razy i niedostatecznie wyjaśnione”.

Bergoglio już raz zapoczątkował podobny przełom, kiedy wywołał pseudopandemię, zamykając kościoły, a następnie fanatycznie promował śmiertelnie niebezpieczną eksperymentalną szczepionkę mRNA. Promował hasło: „szczepionki dla wszystkich”, „trzeba to zrobić”. Także sugestywnie i fałszywie twierdził, że kto nie zaszczepi się, rzekomo popełnia grzech.

Te szczepionki promowane przez Bergoglio krótko skomentował czołowy specjalista, profesor Jaroslav Turánek: „Plazmidy w szczepionkach mogą kontaminować nasze DNA. Szczepienie można porównać do eutanazji!”.

Niemniej jednak Bergoglio wielokrotnie i precedensowo kazał zaszczepić cały Watykan. Chciał skłonić rządy każdego stanu do użycia terroru w celu zmuszenia ludności do samobójstwa, tak jak to zrobił on. Za swoją zbrodnię przeciwko społeczeństwu do dziś nie przeprosił, mimo że znane są już negatywne skutki tej pseudo-szczepionki, w tym liczba zgonów.

Kłamstwo Bergoglio i jego moralny terroryzm to nie tylko jego osobisty grzech ciężki, ale to zbrodnia przeciwko ludzkości! Należy mu się za to publiczna i surowa kara.

Cytat Bergoglio: „Niech ten szczyCOP będzie punktem zwrotnym: niech ukaże wyraźną i namacalną wolę polityczną, prowadzącą do zdecydowanego przyspieszenia transformacji ekologicznej”.

Co kryje się za tymi słowami? Bergoglio chce zmiażdżyć fakty czołowych naukowców, którzy zaprzeczają kryzysowi klimatycznemu, i pod pretekstem tego wymyślonego kryzysu chce ustanowić ogólnoświatową dyktaturę NWO w celu redukcji ludzkości.

Profesor Franco Prodi, włoski fizyk i znawca zjawisk fizycznych w atmosferze, radykalnie sprzeciwił się wprowadzeniu histerii klimatycznej do życia kościelnego. Został zwolniony z Instytutu Nauk o Atmosferze Włoskiej Krajowej Rady ds. Badań Naukowych (CNR) właśnie z powodu odrzucenia katastrofizmu klimatycznego i teorii, że przyczyną ocieplenia jest działalność człowieka. Profesor Prodi wraz z kolegami naukowymi z całego świata napisał apel do polityków zatytułowany „Nie ma zagrożenia klimatycznego” (https://www.riotimesonline.com/wp-content/uploads/2022/08/WCD-version-06272215121.pdf).

Profesor Prodi mówi: „Nawet nie uznali nas za godnych odpowiedzi. Próbowaliśmy tylko powtórzyć, że w środowisku naukowym nie ma jednomyślności opinii. Teraz stwierdzenie: „Nauka tak mówi” stało się dźwignią, za pomocą której Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) uzasadnia wszelkie działania”. „Szósty raport IPCC stwierdza, że 97% globalnego ocieplenia jest spowodowane przez człowieka i tak zwane przyczyny antropogeniczne, w związku z czym musimy osiągnąć zerową emisję. To szaleństwo, a ponadto tego nie da się udowodnić”.

Twierdzenie IPCC o 97% wpływie człowieka profesor Prodi skomentował tak: „Nonsens, nonsens. Tego nie da się udowodnić, to mistyfikacja”.

Pseudo-papież natomiast twierdzi, że globalne ocieplenie, jako zjawisko spowodowane przez człowieka, jest niezaprzeczalnym faktem. Lecz niezaprzeczalnym faktem jest to, że arcy-heretyk, czyli nieważny papież, jest masowym przestępcą i oszustem. Za Bergoglio kryje się duch kłamstw i śmierci.

Cytat Bergoglio: „Jeśli wierzymy w zdolność ludzi do przezwyciężania swoich błahych interesów i myślenia na szeroką skalę, nie możemy porzucić marzenia, że COP28 doprowadzi do zdecydowanego przyspieszenia transformacji energetycznej ze skutecznymi zobowiązaniami, które można stale monitorować”.

O czym marzy Bergoglio? Faktycznie, do ustanowienia totalnej dyktatury i stałego monitorowania realizacji programu samobójczego.

Bergoglio pośrednio wspierał działalność ekstremistycznych grup ekologicznych.

Cytat Bergoglio: „Często przy okazji konferencji klimatycznych zwraca się uwagę na działalność tzw. grup «zradykalizowanych»… W takich prowokacjach należy odczytywać potrzebę zdrowej presji całego społeczeństwa”.

Bergoglio obłudnie mówi o prowokacjach zradykalizowanych grup, ale tak naprawdę sam wspiera tego ducha i cel tych prowokatorów, nazywając to zdrową presją całego społeczeństwa. Ale do czego Bergoglio zmusza społeczeństwo i dlaczego? Naukowcy jasno dali do zrozumienia, że mówienie o kryzysie klimatycznym to mit celowo prezentowany przez dziennikarzy i media. Włoski naukowiec Prodi nazwał promowanie propagandy klimatycznej „dyktaturą gazet” i „dziennikarstwem”. Skomentował także, że społeczność akademicka i jej współpraca z propagandą klimatyczną kręci się wokół strachu przed utratą środków finansowych. Dosłownie powiedział: „Interakcja między polityką a nauką jest niebezpieczna. Istnieją przestraszeni i uciszeni badacze, którzy podpisują się pod tezami IPCC, ponieważ obawiają się utraty funduszy lub stanowisk uniwersyteckich. Do mojej osoby zastosowano metodę Mao Zedonga: uderz jednego, a zastrasz stu”.

Uczciwy naukowiec jest za prawdę prześladowany. Bergoglio odnosi się jednak do tych, którzy dali się przekupić lub zastraszyć, aby wywrzeć presję na społeczeństwo. Co motywuje Bergoglio? Również pieniądze jako skorumpowanych naukowców? A może jest już tak zepsuty wewnętrznie, że z zimną krwią i cynizmem popełnia masową zbrodnię przeciwko ludzkości? Wewnętrzne zepsucie jest oznaką satanizmu. Bergoglio poświęcił się szatanowi w Kanadzie i intronizował demona Pachamamę w Watykanie.

Jakie jest stanowisko uczciwego włoskiego naukowca w sprawie nowej encykliki pseudopapieża „Laudate Deum”? Profesor Prodi stwierdził:

„To samobójstwo Kościoła, mówię to jako osoba religijna i z wielkim bólem. Istnieje ryzyko nowej sprawy dotyczącej Galileo. Encyklika jest napisana w pełnej zgodzie z tezami IPCC, jednak gdy się okaże, że tezy te były jednym z największych oszustw popełnianych na ludzkości, Kościół nie będzie dobrze wyglądał”. „Kiedy przeczytałem encyklikę, spadłem z krzesła … Wyzwanie jest w pełni skupione na (fikcyjnej) katastrofie klimatycznej”.

Ale Bergoglio nie jest teoretykiem. Systematycznie ucieleśnia ducha kłamstw i śmierci, którego posiada. Inicjuje tworzenie „organizacji globalnych posiadających uprawnienia do zabezpieczania globalnego dobra wspólnego…”.

Jakie jest globalne dobro wspólne, które promuje Bergoglio? Jest to Agenda 2030, której celem jest redukcja ludzkości.

Bergoglio precyzuje, dlaczego należy im nadać realną władzę, czyli władzę polityczną. Rzekomo „dla zapewnienia realizacji pewnych niezbywalnych celów… Multilateralizm, który nie byłby zależny od zmieniających się okoliczności politycznych, miałby stabilną skuteczność”.

Tutaj Bergoglio ujawnił, że realizuje starożytny plan tajnych architektów, mający na celu ustanowienie ogólnoświatowej dyktatury, której muszą się podporządkować wszystkie rządy i wszystkie narody. Innymi słowy, fałszywy prorok Bergoglio przygotowuje panowanie apokaliptycznej bestii.

Profesor Prodi, przeciwnik Bergoglio, nie jest osamotniony w walce z oszustwami związanymi z histerią klimatyczną. Łącznie 1609 naukowców i ekspertów z całego świata podpisało we wrześniu 2023 r. oświadczenie odrzucające koncepcję globalnego kryzysu klimatycznego. Ta grupa ekspertów, nazywająca się CLINTEL, deklaruje: „Nie ma kryzysu klimatycznego. Dlatego nie ma powodu do paniki i zmartwień”.

Odbierając Nagrodę Nobla, amerykański naukowiec zajmujący się kwantami dr John Clauser powiedział, że obecna narracja o zmianach klimatycznych psuje naukę. Od 2023 roku on aktywnie uczestniczy w radzie programowej Koalicji na Rzecz CO2. Ta organizacja edukacyjna odwrotnie broni wkładu dwutlenku węgla w ekosystemy, a naukowcy stwierdzają: „CO2 nie jest substancją zanieczyszczającą. Jest nieuchronnie potrzebne całemu życiu na Ziemi. Więcej CO2 jest korzystne dla przyrody i zazieleniania naszej planety. Dodatkowy CO2 w atmosferze sprzyja wzrostowi globalnej biomasy roślinnej. Jest to również korzystne dla rolnictwa, zwiększając plony na całym świecie”.

To absurd, że każde państwo członkowskie Unii Europejskiej znajduje się pod presją zbliżenia się do zerowej emisji. Komedia została wystawiona przez Bergoglio na październikowym Synodzie LGBTQ, kiedy precedensowo kompensował emisję z miesięcznego spotkania około 500 uczestników w Watykanie. Czy to czarny humor, czy całkowita utrata rozsądku? Jest prawdopodobne, że ten czyn Bergoglio zmotywował irlandzkich polityków do tego, że obecnie realistycznie rozważają ubój 200 000 krów w celu zrekompensowania rzekomo złych warunków klimatycznych. Rozsądna osoba może zadać logiczne pytanie: czym to się różni od rytualnego zabijania byków przez pogan w desperackiej próbie zadowolenia bogów pogody? W rzeczywistości proponowany ubój krów w Irlandii jest jeszcze gorszy niż pogańskie rytuały. Tam składali w ofierze tylko jedno lub dwa zwierzęta, podczas gdy neopoganie składają w ofierze całe stada, aż do ostatniej krowy, aby rzekomo przebłagać Matkę Ziemię (Gaję lub Pachamamę). Istnieje jednak groźba tragicznych konsekwencji, a mianowicie sztucznego głodu.

Odnosząc się do szerzenia histerii klimatycznej, amerykański naukowiec Clauser oświadczył w maju tego roku: „Popularna narracja o zmianach klimatycznych odzwierciedla niebezpieczną korupcję nauki, co zagraża światowej gospodarce”. Histeria klimatyczna i ekstremizm środowiskowy Wielkiego Resetu zagrażają potrzebom życiowym. Alarm klimatyczny służy jako mile widziana wymówka dla inżynierii społecznej. W rezultacie kraje na całym świecie przyjmują ekstremalne przepisy promowane przez Światowe Forum Ekonomiczne.

Gregory Wrightstone, dyrektor wykonawczy Koalicji CO2, zwrócił uwagę, że rzekomy „konsensus” naukowców w sprawie kryzysu klimatycznego jest „sfabrykowany” i że media głównego nurtu nie będą publikować żadnych faktów naukowych, zaprzeczających mistyfikacji klimatycznej.

Jest absolutnie jasne, że Bergoglio, który popełnia najpoważniejsze, czyli oczywiste herezje, wykluczył się z Kościoła, więc nie może być jego głową i nie jest ważnym papieżem. Jest oszustem i kłamcą.

Co więcej, swoimi kłamstwami nie tylko niszczy prawa duchowe i moralne, ale także dąży do zniszczenia praw naturalnych w celu samozagłady ludzkości i wiecznego potępienia dusz. Każdy katolik, ksiądz i biskup musi się od tego Judasza okupującego papiestwo oddzielić. 

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metodiusz OSBMr                    + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

Ekologiczne manipulacje pseudopapieża Bergoglia

vkpatriarhat.org/en/?p=23928  /english/

vkpatriarhat.org/it/?p=10473  /italiano/

vkpatriarhat.org/de/bergoglio-erwarmung/  /deutsche/

Aborcja, dintojra i dopalacze

Aborcja, dintojra i dopalacze

michalkiewicz Stanisław Michalkiewicz  tygodnik „Goniec” (Toronto)    10 marca 2024

Jak co roku nieubłaganie zbliża się Dzień Kobiet, w związku z tym kobiety, które w vaginecie Donalda Tuska zajmują stanowiska feministerek, a to od klimatu, a to od równości, a to od edukacji, stały się niebywale pobudzone z powodu aborcji, która wydaje się tuż w zasięgu ręki. Jak pisał Adam Mickiewicz, „co Francuz wymyśli, to Polak polubi”, a cóż dopiero – Polka, zwłaszcza opętana przez postępactwo? Toteż kiedy gruchnęła wieść, że Francja zamierza wpisać aborcję do konstytucji, jako podstawowe prawo człowieka, tubylcze postępactwo nie może już wytrzymać, żeby zrobić to samo, a jeśli nawet nie to samo, to żeby chociaż wprowadzić aborcję na życzenie, a może nawet na koszt państwa – jak zapłodnienie w szklance. W awangardzie oczywiście jest Lewica, której działaczki sprawiają wrażenie osobiście zainteresowanych skrobankami. Volksdeutsche Partei nie ma nic przeciwko temu, żeby Polki się skrobały, nawiązując w ten sposób do tradycji Generalnego Gubernatorstwa, którego fundamenty właśnie w mozole wznosimy.

Warto przypomnieć, że sam Adolf Hitler twierdził, iż osobiście zastrzeli „każdego idiotę”, który chciałby wprowadzić przepisy zabraniające aborcji na terenach okupowanych. Toteż piasek w szprychy rozpędzonego parowozu dziejów sypie tylko Trzecia Droga. Najwyraźniej minister-ministrowicz Władysław Kosiniak-Kamysz, przeżywający potężne dysonanse poznawcze w związku z protestami rolników, których rzekomo reprezentuje, nie chce brać na siebie tego odium. Nie chce jednak wyjść na wstecznika i ciemnogrodzianina, więc staje na nieubłaganym gruncie demokracji i wraz z sezonowym panem marszałkiem Hołownią forsują przeprowadzenie w tej sprawie referendum. Obawiam się jednak, że czujna w sprawie skrobanek niczym żuraw pani Marta Lempart, przejrzała go na wylot, podobnie jak Donalda Tuska. Twierdzi bowiem, że Trzecia Droga, podobnie jak Volksdeutsche Partei, wyłudziła kobiece głosy, a teraz się miga ze spełnieniem obietnic. Jeśli teraz jakaś kobieta umrze w szpitalu z powodu ciąży, to będzie to wina Donalda Tuska – powiedziała. Może i będzie – ale skoro tak łatwo od kobiet te głosy wyłudzić, to po co im one w ogóle potrzebne?

Podobno stosowna ustawa jest już gotowa, podobnie jak umieszczenie w kodeksie karnym penalizacji „mowy nienawiści”, co zapowiadała już dawno pani Katarzyna Kotula, piastująca w vaginecie Donalda Tuska fuchę feministry do spraw równości, zaraz po przeprowadzeniu konsultacji wśród sodomczyków i gomorytek. Nie powinniśmy jednak ulegać wrażeniu, jakoby tubylcza polityka została zdominowana przez zagadnienia płciowo-maciczne. To jest tylko powierzchnia zjawiska, bo kiedy pluniemy na plugawą skorupę i – jak zalecał Wieszcz – zstąpimy do głębi, to przekonamy się, że dominującym zjawiskiem jest dintojra. Temu służą parlamentarne komisje śledcze, w których delikwenci stawiani są w krzyżowym ogniu pytań, jakich nie szczędzi im ani pani Sroka w komisji do spraw złowrogiego „Pegasusa”, ani pan Joński, dokazujący w komisji do spraw wyborów z zabójczymi kopertami – ale najcięższą robotę odwala pan minister Adam Bodnar. To na jego barkach spoczywa zadanie „przywrócenia praworządności”, to znaczy – powyrzucania z wymiaru sprawiedliwości mianowańców Naczelnika Państwa, by na opróżnione w ten sposób miejsca mianować fagasów wskazanych nieubłaganym palcem przez stare kiejkuty, którzy już powinność swej służby zrozumieją.

Wtedy nadejdzie czas na nowy etap, to znaczy – ostatecznego rozwiązania kwestii III Rzeczypospolitej, która ma być zastąpiona Generalnym Gubernatorstwem. Jak wiadomo, niepisaną zasadą konstytuującą III RP było: my nie ruszamy waszych – wy nie ruszacie naszych. Wyroki na panów Kamińskiego i Wąsika pokazały, że ta fundamentalna zasada już nie obowiązuje, więc tylko czekamy, aż pan minister Bodnar, któremu pani Vera Jurova i ten drugi komisarz, Didier Reynders, udzielili błogosławieństwa na przeprowadzenie operacji pod kryptonimem „Przywracanie praworządności”, wprowadzi wspomnianych fagasów na stanowiska niezawisłych sędziów i prokuratorów. Wtedy skończy się charakterystyczne dla III RP polskie safandulstwo i zapanuje dyscyplina – jak to w Generalnym Gubernatorstwie.

Są atoli pewne trudności, bo pan prezydent Duda już wcześniej zapowiedział, że każdą ustawę uchwaloną bez udziału panów Kamińskiego i Wąsika będzie przesyłał do Trybunału Konstytucyjnego. No i przesyła – ale oczywiście nie każdą – co to, to nie – bo np. ustawę przedłużającą socjal dla obywateli Ukrainy w Polsce podpisał w podskokach, chociaż ani pan Kamiński, ani pan Wąsik nad nią nie głosowali. To pokazuje, że mimo zmiany rządu nic się nie zmieniło; Polska nadal jest sługą narodu ukraińskiego – jak to w niepojętym przypływie szczerości ujawnił w swoim czasie pan Łukasz Jasina. Toteż pan minister Bodnar kombinuje, jak by tu rozsadzić ten cały Trybunał przy pomocy uchwał Sejmu, stwierdzających iż tak zwani „sędziowie-dublerzy” nie są żadnymi sędziami, tylko zwyczajnymi przebierańcami. W tej sytuacji tylko patrzeć, jak Sejm podejmie uchwałę, że sezonowy pan marszałek Hołownia jest mądry, że w nocy jest jasno, a w dzień – ciemno – i tak dalej. Rząd kombinuje nawet, żeby zmienić w tym celu konstytucję, chociaż nie ma większości wystarczajacej nawet na odrzucenie weta prezydenta. Ale od czegóż uchwały? Jak Pan Bóg dopuści, to i z kija wypuści. Gdzie jest napisane, że uchwałą Sejmu nie można zmienić konstytucji? A nawet gdyby gdzieś i było, to cóż z tego? Kiedy w grę wchodzi przywrócenie praworządności, to nie można zwracać uwagi na drobiazgi. Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą, a „dzieło zniszczenia w dobrej sprawie jest święte, jak dzieło tworzenia” – pisał Adam Mickiewicz. A jakaż sprawa może być lepsza od przywracania praworządności, zatwierdzonej przez panią Verę Jurovą i komisarza Didiera Reyndersa? Takiej sprawy nie ma, a jak ktoś w to nie wierzy, to niech zapyta Reichsfuhrerin Urszuli von der Leyen.

Poza tym uchwała, która by stwierdzała, iż sezonowy pan marszałek Hołownia jest mądry, wydaje się pilną koniecznością po jego deklaracji, że „wgniecie Putina w ziemię”. Doktorzy alarmują, że w Polsce, a w Warszawie w szczególności, z szybkością płomienia szerzy się plaga używania mefedronu, narkotyku o działaniu pobudzającym, po którym pacjent nabiera wielkiej pewności siebie. W związku z tym pojawiły się podejrzenia, że pan marszałek zwyczajnie przedawkował. Nie tylko zresztą on – bo grecki premier Kiriakos Miksotakis rozpuszcza fałszywe pogłoski, jakoby na niedawnym szczycie UE w Paryżu to nie prezydent Macron, tylko delegacje Polski, Litwy, Łotwy I Estonii, wysłuchawszy zachęty rządu brytyjskiego, wystąpiły z pomysłem, by wysłać swoje niezwyciężone armie na Ukrainę. Ale projekt ten – jak ujawnił z kwaśnym uśmiechem pan prezydent Andrzej Duda – „nie spotkał się z entuzjazmem” państw poważnych, z czego wynika, że przedstawiciele tych państw muszą zażywać coś zupełnie innego, niż pan marszałek Szymon Holownia.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Jutro w eurokołchozie

9 marca  2024 r. | Nr 10/2024 (662)
Jutro w eurokołchozie   mtodd
   
Szanowni Państwo!
       Zbliżają się wybory samorządowe, co daje niepewne szanse  na niepewne zmiany. Tam, gdzie samorząd nierządem stoi, zrobi się wszystko, żeby do żadnych zmian nie dopuścić. Prezydent Warszawy już naobiecywał nam(jak zwykle) co niemiara. Wymyślił nawet most! Tak, zauważył bowiem, że przepływanie z Pragi na drugi brzeg rzeki jest uciążliwe. W następnej kadencji może nawet dowie się, jak ta rzeka się nazywa. Jest przecież taki śliczny i na pewno za młody, żeby pamiętać słowa niegdysiejszej piosenki chóru Czejanda: „Na lewo most, na prawo most, a dołem Wisła płynie”.
       Obiecał również, że nie dopuści do budowania lotniska w szczerym polu. Po co bowiem komu lotnisko w polu? Wystarczy to, które ma powstać w przyszłości w Berlinie. Pas startowy można zrobić przecież w Alejach Jerozolimskich! A co? Wszyscy mieliby blisko. Nikt oczywiście nie odważy się zadawać dociekliwych pytań, ani w sprawie mostu, ani lotniska w centrum Warszawy.
Czyż nie po to były ostatnie wybory, żeby nie zadawano niewygodnych, głupich pytań?
       Koalicja 13 grudnia może wszystko. Zgodziła się już na przyjmowanie nieograniczonej liczby nielegalnych imigrantów. W miasteczku Wilanów miejsca raczej nie znajdą. Zakwaterowani zapewne zostaną w hotelach, ale tylko tych polskich. Zagraniczni właściciele mogą spać spokojnie. 
Obawiać się mogą natomiast wszyscy, którzy nie wykażą dość miłości dla „unijnych zasad”. Gdyby nie wystarczyło hoteli na odpowiednim poziomie, których właścicielami są Polacy, to zakwateruje się ich w prywatnych mieszkaniach „wrogów ludu”. I ty możesz takim wrogiem zostać, jeśli podważasz którąkolwiek z unijnych doktryn, albo nie wiesz na przykład, ile jest aktualnie płci.
       Głosując na „anty PiS”, wybierasz jutro, w którym nie ma już miejsca dla suwerennej Polski, a twoje miejsce będzie w zielonym chlewiku, po wymordowaniu nierogacizny i rogacizny wszelakiej.
Z pozdrowieniami
Małgorzata Todd

„Jakob” i „Student” – z cyklu „Prawy prosty”

„Jakob” i „Student” – z cyklu „Prawy prosty”

23 grudnia 2022 Maciej Remiszewski kurierostrowski/jakob-i-student-z-cyklu-prawy-prosty

Nie przegapiłem w moich felietonach antypolskich postaw Mateusza Morawieckiego. A szczególny wyraz mojego przekonania, że premier „rządu warszawskiego” został nasłany na pohybel „naszego nieszczęśliwego kraju” (licentia poetica Stanisław Michalkiewicz) przez mroczne moce „wielkiego resetu”, dałem wyraz w styczniu 2021 r. w felietonie pt. „MM” (zob. na portalu „Kuriera Ostrowskiego”). Rządy Morawieckiego zapisały się już najczarniejszymi zgłoskami w historii Polski. Bo te rządy cechuje systemowy demontaż państwa polskiego, realizowany pod dyktando UE i Davos. Plandemiczny lockdown przyniósł ponad 200 tys. nadmiarowych zgonów i początek wielkiego upadku polskich przedsiębiorstw. Kropkę nad „i” stawia tzw. Polski Ład, który tylko w 2022 r. wyrugował z gospodarki ok. 250 tys. firm a długi państwa już dawno przekroczyły bilion złotych. Można elaborat napisać o poparciu premiera dla obłędu polityki klimatycznej, zaordynowanej nam przez UE. Upadek górnictwa węglowego stał się faktem. Czarę goryczy przepełnia prowojenna polityka Zjednoczonej łże-Prawicy (licentia poetica Grzegorz Braun). Oto ad hoc przywołane „kamienie milowe”, „patrioty” z „Solidarności Walczącej”, Mateusza Morawieckiego.

Już raz, w felietonie pt. „MM”, zadałem pytanie kim jest człowiek, który tak bezwzględnie rozprawia się państwem i społeczeństwem III RP? Zaraz potem wskazałem kilka tropów, ale pojawiają się nowe. Oto dziennikarz śledczy Leszek Szymowski ujawnił 7 grudnia na łamach tygodnika „Najwyższy Czas” i na konferencji prasowej w Sejmie, że podczas przeglądania dokumentów STASI (Państwowej Służby Bezpieczeństwa Niemieckiej Republiki Demokratycznej) o grupie operacyjnej „Warszawa” (jej siedziba mieściła się w ambasadzie NRD przy ulicy Szucha w Warszawie) natknął się „na wzmianki o rejestracji Morawieckiego przez STASI (…) jako „Inofizielle Mitarbeiter”, co oznacza „nieoficjalny współpracownik”, o pseudonimach „Jakob” i „Student”. Dziennikarz Leszek Szymowski podał także, że przy obu pseudonimach, tj. „Jakob” i „Student”, podane są personalia, „w tym nazwisko i imię (Morawiecki Mateusz) [i] data urodzenia (20 czerwca 1968 r.)”. Akta STASI zostały przejęte po zjednoczeniu Niemiec przez BND, czyli niemiecki cywilny wywiad zagraniczny. Co zawierają teczki STASI o „Inofizielle Mitarbeiter” o pseud. „Jakob” i „Student” na razie nie wiadomo.

Wiadomo natomiast, że dziennikarz Leszek Szymowski dwukrotnie zwracał się do władz niemieckich o odtajnienie akt „Jakoba” i „Studenta”, ale BND odpowiadało tylko jednym słowem: „Absage”, czyli odmowa. To oczywiście znacząca odmowa. Podczas konferencji prasowej w sejmie szokujące wiadomości ujawnione przez Szymowskiego skomentowali posłowie Janusz Korwin-Mikke i Grzegorz Braun. I nie mieli wątpliwości, że premier Morawiecki powinien osobiście wystąpić do BND o ujawnienie teczek „Jakoba” i „Studenta”, żeby (ewentualnie) zdjąć z siebie odium oskarżenia, że jest niemieckim agentem.

Posłowie dodali, że polskie „służby trzyliterowe”, tj. ABW, SKW czy SWW skupione pod skrzydłami MON i MSW także nie powinny zwlekać z wszczęciem procedury odtajnienia akt STASI przypisanych do niejakiego Mateusza Morawieckiego. Niespodziewanie pojawił się „drobny” problem. I „służby trzyliterowe”, i Mateusz Morawiecki…, w odzewie na rewelacje Szymowskiego, nabrali wody w usta! I to jest dobra wiadomość, bo jak powiedział TW „Bolek”, tj. Lech Wałęsa: „Stłucz pan termometr, a nie będziesz miał gorączki”!

Maciej Remiszewski

Demon aborcji wygrał we Francji. Porażka Francji jest przestrogą dla Polski.

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Francuzi wpisali sobie aborcję do konstytucji. Za włączeniem mordowania dzieci do „gwarantowanych praw” było 780 przedstawicieli obu izb francuskiego parlamentu, a przeciw zaledwie 72. Prezydent Emmanuel Macron wyraził zadowolenie, deputowani przyjęli wynik wiwatami i owacjami na stojąco. 

Nikt nie pyta, co na to poczęte dzieci. Słabsi nie mają głosu…

Wydarzenia we Francji to nie przypadek. Od 1971 roku zwolennicy zabijania urabiali tamtejszą opinię publiczną, używając do swojej propagandy mediów, aborcyjnych aktywistów udających oddolny ruch społeczny, pisali ustawy poszerzające prawo do mordowania. Od 1975 roku zmienili prawo 9 razy, za każdym razem w stronę większej dopuszczalności mordowania dzieci. 17 stycznia 1975 uchwalili ustawę Veil (od nazwiska ówczesnej minister zdrowia Simone Veil). Powstały wówczas ramy prawne dla legalizacji aborcji. Francuska Rada Konstytucyjna w 2001 roku orzekła, że aborcja nawiązuje do pojęcia wolności z Deklaracji Praw Człowieka z 1789. Deklaracja jest do dziś częścią francuskiej ustawy zasadniczej.

Choć mordowanie poczętych dzieci już od dawna ma miejsce we Francji, to wpisanie tego prawa do konstytucji odbyło się w sposób wyjątkowy. Członkowie Zgromadzenia Narodowego i Senatu zebrali się razem w sali pałacu w Wersalu. Były oklaski, łzy wzruszenia i poczucie, że dzieje się historia. W wystąpieniach parlamentarzystów pobrzmiewało, że Francja ma stać się wzorem dla innych państw. Na galerii przebywały aktywistki z międzynarodowego ruchu aborcyjnego ubrane w charakterystyczne zielone chusty – znak, że wydarzenia w Wersalu to część globalnej zmiany.

Proszę obejrzeć poniższy materiał. Czy nie ma Pan wrażenia, że zarejestrowane sceny przypominają diaboliczny rytuał?

Szanowny Panie!

Porażka Francji jest przestrogą dla Polski, bo lobby aborcyjne otwarcie mówi, że chcą zmian w konstytucjach kolejnych państw. Robert Biedroń uważa, że także polska konstytucja powinna zawierać prawo do aborcji. Dlatego musimy działać dokładnie odwrotnie od tego, co robili Francuzi, by nie podzielić ich losu. Przede wszystkim tworzyć silny i niepoddający się lewicowej władzy ruch społeczny, który nie odstąpi od obrony życia.

Odkąd powstała Fundacja Życie i Rodzina, budujemy ją właśnie w taki sposób – jesteśmy od skutecznej obrony dzieci przed aborcją. Szczególnie teraz, gdy aborcyjna hydra podnosi łeb i realnie grozi nienarodzonym. Jesteśmy na ulicach, bronimy życia w sądach, mediach i w Internecie. Głos bezbronnych musi być słyszany. Organizujemy Publiczne Różańce o zatrzymanie aborcji, pokazujemy zdjęcia zabitych dzieci, aby obudzić sumienia.

W mijającym tygodniu byliśmy tam, gdzie aborcjoniści organizowali swoje manify żądając „praw kobiet”, czyli mordowania maleńkich ludzi. Właśnie tam wystawialiśmy banery z ofiarami aborcji – bo tam były najbardziej potrzebne. Puszczaliśmy z megafonów płacz dziecka, aby dotarł do uszu aborterów.

Kiedy pokazuje się prawdę o aborcji, nawet feministki zaczynają rozumieć, że jest to okrutne morderstwo. Wciąż bronią zabijania, ale robią ten pierwszy krok – nazywają zabójstwo zabójstwem. Tak jak kobieta, z którą rozmawiała jedna z warszawskich wolontariuszek ŻiR-u. Było to pod Pałacem Prezydenckim, gdzie kontrowaliśmy aborcyjną manifę.

Przed nami gorący czas. Nie chcemy, by w Polsce stało się to, co we Francji, a równo za miesiąc pod obrady Sejmu mają wejść projekty legalizujące aborcję. Jednocześnie następuje próba obalenia wyroków Trybunału Konstytucyjnego, które nie podobają się obecnej koalicji, w tym wyroku o aborcji eugenicznej z 2020 r.

Nie odpuścimy. 

Z nieoficjalnych źródeł wiem, że właśnie teraz aborterzy planują zwiększyć presję na najważniejszych polityków. Na razie nie chcą się tym chwalić, ale otrzymałam wiarygodne informacje o ich kolejnych akcjach. Zespół ŻiR-u regularnie przeszukuje grupy aborcyjne w Internecie i stamtąd docierają do mnie niepokojące wiadomości o intensyfikacji działań przeciw życiu. Dlatego my też musimy zewrzeć szyki.

Moim ogromnym zmartwieniem jest to, że przez inflację i liczne ataki na Fundację mamy trudności finansowe. Potrzebujemy pomocy Dobrych Ludzi, aby zamknąć luty – wciąż zostały nieopłacone faktury na kwotę prawie 5800 złotych.

Do tego wydatki na najbliższe kontry do aborcyjnych działań – szacuję je na co najmniej 9 000 złotych. W tych kosztach jest m.in. szkolenie prawne z zachowania na ulicy po tym, co robiła Policja w trakcie protestu rolników. Nie mogę zostawić wolontariuszy bez osłony, chcę, by byli bezpieczni.

Czy może Pan nam pomóc?

Czy może Pan wpłacić 50, 100, 150 złotych, a może inną wybraną kwotę? Byśmy mogli skutecznie bronić dzieci przed aborcją.

Mam do zebrania 14 800 złotych i muszę zdobyć te pieniądze szybko

Bardzo Pana proszę o pomoc.

Bardzo proszę o wpłatę bezpośrednio na konto Fundacji Życie i Rodzina: 

47 1160 2202 0000 0004 7838 2230. Kod SWIFT: BIGBPLPW. 

Wpłaty Blikiem/kartą/przelewem online można zrealizować pod linkiem:

 https://ratujzycie.pl/wesprzyj/.

Aborterzy tylko czekają, aby odtańczyć swój demoniczny taniec w Polsce – tak jak we Francji. Nie pozwólmy im na to. Ratujmy życie dzieci…

Merkel ma akta Oscara vel D.Tuska. Ba! Ale MY ciągle jeszcze nie mamy. A „Jakob” i „Student”? Czas, by poznać!

Merkel ma akta Oscara vel D.Tuska

by Maciejewski Kazimierz wzzw/merkel-ma-akta-oscara-vel-d-tuska

Bardzo wiele czasu i materiałów poświecili dziennikarze na temat osławionego agenta STASI , wschodnioniemieckiej odmiany SB. Agenta o pseudonimie OSCAR który największe szkody uczynił w Gdańskiej Solidarności i porównywać go można tylko do znanego agenta SB Olechowskiego , Myszka oraz bolka .

Nazwisko jakie pada w związku z agentem STASI i SB to oczywiście Donald Tusk, nikt nie jest w stanie przedstawić jakichkolwiek dowodów na piśmie, ale każdy pytany aparatczyk STASI z byłej NRD czy wysocy oficerowie SB z czasów PRL mówią wprost OSCAR to D.Tusk.

Czy to sprawa ostrego konfliktu na linii socjalistów francuskich z obecnym rządem Niemiec , czy raczej zmiana kursu polityki uni europejskiej , nie jest to do końca jasne , ale zaczyna się demontaż układu Angeli Merkel.

Ukazanie się w bardzo szybkim tempie książki Ralfa Georga Reutha i Günthera Lachmanna wywołało burze w Niemczech.

Książka ta dotyczy życia i działalności Angeli Merkel w NRD i odsłania nieznane , a raczej utajnione dotychczas czarne strony życiorysu obecnej kanclerz Niemiec.
… Wir können belegen, dass Angela Merkel dem DDR-System näher war als bislang bekannt. Während ihrer Tätigkeit an der Akademie der Wissenschaften der DDR war sie an ihrem ­Institut Funktionärin, beispielsweise von 1981 an als FDJ-Sekretärin für Agitation und Propaganda, was sie bis heute bestreitet. Außerdem saß sie in der Betriebsgewerkschafts-Leitung.“ …

tłumaczenie:
Jesteśmy w stanie udowodnić ze Angela Merkel systemowi NRD była znacznie bliższa aniżeli dotychczas jest nam to znane.
Podczas swych zajęć na akademii nauk w dawnej NRD była funkcjonariuszka partii i tak w roku 1981 dla przykładu była szefem wydziału agitacji i propagandy FDJ oraz członkiem władz komisji zakładowej tejże uczelni.

Wolfgang Schnur oraz Lothar de Maizière, wysoko postawieni działacze byłej NRD byli nie tylko opiekunami ale także osobami prowadzącymi Angele Merkel. Pod koniec bytu NRD byli tymi którzy tworzyli we wschodnich Niemczech oddziały zachodnioniemieckiej partii CDU.

Autorzy książki zapewniają ze są w posiadaniu licznej dokumentacji potwierdzającej wcześniejsze życie pani kanclerz i są gotowi skonfrontować fakty z Angelą Merkel.

Co na to pani kanclerz ?

…Was sagt die Kanzlerin?
„Das wollten wir natürlich von ihr wissen. Aber Angela Merkel ließ uns durch ihren Regierungssprecher mitteilen, Sie habe keine Zeit zur Beantwortung unserer Fragen.“

Tłumaczenie:
…to także chcielibyśmy wiedzieć. Niestety pani kanclerz powiadomiła nas przez swego rzecznika prasowego ze nie ma czasu na odpowiedzi….

Wygląda na to ze model zwany okrągły stół nie był przygotowany tylko dla Polski lecz dla całego układu warszawskiego a wszelkie akta wszelkich służb służą obecnie do sterowania polityka nie tylko w Polsce.

Spektakularna akcja z wdzieraniem się obywateli byłej NRD do budynków STASI i niszczenie akt, była równie dobrze wyreżyserowana jak egzekucja rumuńskiego dyktatora Causescu.

Chwilowo OSCAR jest bezpieczny, ale musi pamiętać ze w polityce nie ma żartów i spadają nie tylko samoloty, ale także łby zdrajców.

Miroslaw Mrozewski • salon24.pl

=====================

mail: A „Jakob” i „Student”? Czas, by poznać! Por. np.:

kurierostrowski/jakob-i-student-z-cyklu-prawy-prosty

„Aktywiszcza” Ostatniego Pokolenia, zniszczona figura Syrenki, wandalizm w Filharmonii – i prawie darmowy lokal w centrum Warszawy, Krucza 17.

„Aktywiszcza” Ostatniego Pokolenia, zniszczony pomnik Syrenki, wandalizm w Filharmonii – i prawie darmowy lokal w centrum Warszawy, Krucza 17.

pch/aktywiszcza-ostatniego-pokolenia-my-dotujemy

„Panie Trzaskowski, proszę wyjaśnić wyborcom jakim cudem osoby aktywistyczne, które niszczą Syrenkę i zakłócają koncerty w filharmonii mogą korzystać z ogromnego 160-metrowego miejskiego lokalu w samym centrum Warszawy za… 4000 zł m/c (25 zł/mkw)?”, pyta mec. Bartosz Lewandowski.

Współpracujący z Instytutem Ordo Iuris mec. Lewandowski zwrócił uwagę, że chodzi o „ul. Kruczą 17, gdzie ceny najmu lokali użytkowych wynoszą od ok. 120 zł za metr w górę (cena rynkowa najmu min. 19 200 zł), a wartość lokalu to ponad 3,5 miliona zł (cena za mkw to 22161 zł)”.

„Jestem pewien, że tak znakomity włodarz naszej stolicy, mający czas na czytanie książek w metrze, oczywiście wie, że pod tym adresem działa Gniazdo – Centrum Aktywizmu Klimatycznego. Jak na łamach @gazeta_wyborcza mówił jeden z przedstawicieli Gniazda Michał Żyłowski:Gniazdo tworzy Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, Extinction Rebellion i Rodzice dla Klimatu”, czytamy we wpisie.

„Ostatnie Pokolenie, o którym ostatnio głośno wskutek skandalicznych aktów wandalizmu, zbiera pieniądze jako Fundacja Aktywizmu Klimatycznego, która ma właśnie siedzibę na ul. Kruczej 17. Podobnie strona internetowa odsyła do Fundacji jako beneficjenta zbiórek”, dodaje prawnik.

„Czyli podsumowując: dzięki uprzejmości urzędników pana Prezydenta Trzaskowskiego ludzie, którzy demolują Warszawę krzycząc coś o płonącej planecie (dokładnie jak Pan Prezydent!), korzystają z wielkiego lokalu w centrum miasta za śmiesznie małe pieniądze, zarabiają przy tym na podnajmowaniu go i – żeby tego było mało – domagają się biletu miesięcznego na transport regionalny za 50 zł… Żyć nie umierać”, puentuje mec. Bartosz Lewandowski.

Chyży Tusk:„Powiedział, że nic nie może”. Rolnicy zaostrzają protesty.

„Powiedział, że nic nie może”. Rolnicy po spotkaniu z Tuskiem zaostrzają protesty

Powiedzial-ze-nic-nie-moze 9 marca

„Wyszliśmy z niczym” – powiedział po dzisiejszym spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem Tomasz Obszański z NSZZ RI „Solidarność”. Z uwagi na brak satysfakcjonujących propozycji ze strony szefa rządu, rolnicy zapowiadają kontynuację protestów.

W Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” w Warszawie premier Donald Tusk spotkał się dziś z przedstawicielami organizacji rolniczych, które od 9 lutego protestują przeciwko napływowi produktów rolnych z Ukrainy i unijnemu Zielonemu Ładowi. Było to już drugie spotkanie z szefem rządu. Podobnie jednak jak poprzednie, nie przyniosło żadnego porozumienia.

– „Rozmawialiśmy o rekompensatach, ale na razie nic konkretnego nie zostało powiedziane” – powiedział po spotkaniu Tomasz Obszański.

Premier miał stwierdzić, że „nic nie może”.

– „Wyszliśmy z niczym. Nie ma żadnych konkretów. Premier powiedział, że ma związane ręce i nic nie może zrobić” – relacjonował reprezentant NSZZ RI.

Nie ma też żadnej deklaracji w kwestii zamknięcia granicy.

– „W stosunku do granicy, powiedział, że nie zamknie granicy. Bardziej będzie zdejmował nadwyżkę zboża z Polski i to z krajowych środków. [?? To straszne!! MD]

Ale musi to policzyć i daje jakiś czas resortowi rolnictwa, żeby określił się, jaka to kwota. Wiadomo ile jest tej nadwyżki, (ale) muszą to policzyć i zobaczyć, jak to wygląda” – powiedział jeden z liderów strajków Andrzej Sobociński.

Na 20 marca rolnicy zapowiedzieli blokowanie miast wojewódzkich i powiatowych oraz dróg. Rolnicy podkreślają, że z uwagi na postawę rządu, protesty będą miały bardziej zdecydowany charakter.

Francuzom zardzewiały elektrownie jądrowe. Tak te sprzed 40-tu lat, jak i parę „najnowszych”, sprzed 20-tu. Jak w syrence: „Stan idealny”.

Francuzom zardzewiała elektrownia atomowa

9.03.2024 nczas/francuzom-zardzewiala-atomowa

Media francuskie podają, że w reaktorze elektrowni jądrowej Blayais w Żyrondzie, wykryto korozję. Elektrownia znajduje się w Braud-et-Saint-Louis. Operator państwowy, firma EDF pociesza jednak konsumentów, że korozja, która już ubiegłej zimy unieruchomiła część potencjału elektrowni atomowych, nie wpłynie znacząco na prognozy produkcji energii na 2024 rok.

[To reaktory PWR, oddane do użytku przed czterdziestu paru laty, to-to jeszcze się turla?

Wszystkie reaktory we Francji pochodzą sprzed 40 paru lat, cztery wyjątki -„nowe” – sprzed 24 lat. Szczegóły umieszczam na dole, pod tą notką. Mirosław Dakowski]

Korozję wykryto na spoinach czterech reaktorów. Od czasu kryzysu w latach 2022–2023 zaplanowano „program szczególnych kontroli” podczas przestojów reaktorów, w celu ich konserwacji. Spoiny zostaną zabezpieczone.

Według rzecznika EDF, „jedno wyłączenie na trzy reaktory prawdopodobnie będzie trwało średnio około 30 dni” celem usunięcia problemu korozji.Zakłóceń dostaw prądu nie będzie.

Uszkodzone części zostaną wkrótce wymienione. „Kryzys korozyjny” miał już miejsce wcześniej. Dotyczył jednak awaryjnych rur wodociągów przeznaczonych do chłodzenia reaktora. Do początku 2022 roku spowodował wyłączenie „wielu” reaktorów z 56, które są zainstalowane we Francji.

Za najbardziej „wrażliwe” na problem uznano 16 najnowszych i najpotężniejszych reaktorów (po 1300 i 1450 MW). Według EDF piętnaście z nich zostało naprawionych, a szesnasty – Cattenom 4, jest obecnie sprawdzany w ramach dziesięcioletniego przeglądu.

========================

Skąd ta liczba 16 najnowszych i najpotężniejszych i najpotężniejszych??

Na poniższej liście oficjalnej jest tych 16 najnowszych i najpotężniejszych -sprzed dwudziestu lat ledwie cztery…

MDakowski

=================================

Pozostałe, starsze o mocy 900 MW i starsze, do których zalicza się Blayais, są uważane za mniej narażone na ten problem. W 2022 r. produkcja energii jądrowej EDF spadła do 279 TWh, najniższego poziomu od 30 lat, co zmusiło Francję do importu energii elektrycznej, po raz pierwszy od 42 lat. W 2023 r. przywrócono częściowo moce i produkcja wzrosła o 15% w porównaniu z 2022 r., osiągając 320,4 TWh.

=================================

MD: W wiki jakoś nie zauważono „nowego” reaktora we Flamanville, projektowanego przed dwudziestu laty, zmienianego wielokrotnie, którego cena wzrosła w czasie budowy czterokrotnie – a oddano [chyba??] do użytku w… Nie, jeszcze się kłębią!! Piszę wg. danych francuskich 9 marca 2024

Z wiki: wikipedia/Lista_reaktorow-jadrowych

 Francja

Reaktory energetyczne

W eksploatacji

  • Elektrownia jądrowa Belleville
    • Belleville-1, o mocy 1310 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 1 czerwca 1988,
    • Belleville-2, o mocy 1310 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 1 stycznia 1989.
  • Elektrownia jądrowa Blayais
    • Blayais-1, o mocy 910 MWe, typu PWR, model CP1, uruchomiony 1 grudnia 1981,
    • Blayais-2, o mocy 910 MWe, typu PWR, model CP1, uruchomiony 1 lutego 1983,
    • Blayais-3, o mocy 910 MWe, typu PWR, model CP1, uruchomiony 14 listopada 1983,
    • Blayais-4, o mocy 910 MWe, typu PWR, model CP1, uruchomiony 1 października 1983.
  • Elektrownia jądrowa Bugey
    • (Wyłączony) Bugey-1, o mocy 540 MWe, typu GCR, model UNGG, uruchomiony 1 lipca 1972, wyłączony 27 maja 1994,
    • Bugey-2, o mocy 910 MWe, typu PWR, model CP0, uruchomiony 1 marca 1979,
    • Bugey-3, o mocy 910 MWe, typu PWR, model CP0, uruchomiony 1 marca 1979,
    • Bugey-4, o mocy 910 MWe, typu PWR, model CP0, uruchomiony 1 lipca 1979,
    • Bugey-5, o mocy 910 MWe, typu PWR, model CP0, uruchomiony 3 stycznia 1980.
  • Elektrownia jądrowa Cattenom
    • Cattenom-1, o mocy 1300 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 1 kwietnia 1987,
    • Cattenom-2, o mocy 1300 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 1 lutego 1988,
    • Cattenom-3, o mocy 1300 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 1 lutego 1991,
    • Cattenom-4, o mocy 1300 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 1 stycznia 1992.
  • Elektrownia jądrowa Chinon
    • (Wyłączony) Chinon-A-1, o mocy 70 MWe, typu GCR, model UNGG, uruchomiony 1 lutego 1964, wyłączony 16 kwietnia 1973,
    • (Wyłączony) Chinon-A-2, o mocy 180 MWe, typu GCR, model UNGG, uruchomiony 24 lutego 1964, wyłączony 14 czerwca 1985,
    • (Wyłączony) Chinon-A-3, o mocy 360 MWe, typu GCR, model UNGG, uruchomiony 4 sierpnia 1966, wyłączony 15 czerwca 1990,
    • Chinon-B-1, o mocy 905 MWe, typu PWR, model CP0, uruchomiony 1 lutego 1984,
    • Chinon-B-2, o mocy 905 MWe, typu PWR, model CP0, uruchomiony 1 sierpnia 1984,
    • Chinon-B-3, o mocy 905 MWe, typu PWR, model CP0, uruchomiony 4 marca 1987,
    • Chinon-B-4, o mocy 905 MWe, typu PWR, model CP0, uruchomiony 1 kwietnia 1988.
  • Elektrownia jądrowa Chooz
    • (Wyłączony) Chooz-A-1, o mocy 305 MWe, typu PWR, model CHOOZ-A, uruchomiony 15 kwietnia 1967, wyłączony 30 października 1991,
    • Chooz-B-1, o mocy 1500 MWe, typu PWR, model N4 REP 1450, uruchomiony 15 maja 2000,
    • Chooz-B-2, o mocy 1500 MWe, typu PWR, model N4 REP 1450, uruchomiony 15 maja 2000.
  • Elektrownia jądrowa Civaux
    • Civaux-1, o mocy 1495 MWe, typu PWR, model N4 REP 1450, uruchomiony 29 stycznia 2000,
    • Civaux-2, o mocy 1495 MWe, typu PWR, model N4 REP 1450, uruchomiony 23 kwietnia 2002.
  • Elektrownia jądrowa Cruas
    • Cruas-1, o mocy 915 MWe, typu PWR, model CP2, uruchomiony 2 kwietnia 1984,
    • Cruas-2, o mocy 915 MWe, typu PWR, model CP2, uruchomiony 1 kwietnia 1985,
    • Cruas-3, o mocy 915 MWe, typu PWR, model CP2, uruchomiony 10 września 1984,
    • Cruas-4, o mocy 915 MWe, typu PWR, model CP2, uruchomiony 11 lutego 1985.
  • Elektrownia jądrowa Dampierre
    • Dampierre-1, o mocy 890 MWe, typu PWR, model CP1, uruchomiony 10 września 1980,
    • Dampierre-2, o mocy 890 MWe, typu PWR, model CP1, uruchomiony 16 lutego 1981,
    • Dampierre-3, o mocy 890 MWe, typu PWR, model CP1, uruchomiony 27 maja 1981,
    • Dampierre-4, o mocy 890 MWe, typu PWR, model CP1, uruchomiony 20 listopada 1981.
  • Elektrownia jądrowa Flamanville
    • Flamanville-1, o mocy 1330 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 1 grudnia 1986,
    • Flamanville-2, o mocy 1330 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 9 marca 1987
    • (W budowie) Flamanville-3, o mocy 1600 MWe, typu PWR, model EPR, którego budowę rozpoczęto 3 grudnia 2007, a uruchomienie jest planowane na 2023.
  • Elektrownia jądrowa Golfech
    • Golfech-1, o mocy 1310 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 1 lutego 1991,
    • Golfech-2, o mocy 1310 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 4 marca 1994.
  • Elektrownia jądrowa Gravelines
    • Gravelines-1, o mocy 910 MWe, typu PWR, model CP1, uruchomiony 25 listopada 1980,
    • Gravelines-2, o mocy 910 MWe, typu PWR, model CP1, uruchomiony 1 grudnia 1980,
    • Gravelines-3, o mocy 910 MWe, typu PWR, model CP1, uruchomiony 1 lipca 1981,
    • Gravelines-4, o mocy 910 MWe, typu PWR, model CP1, uruchomiony 1 października 1981,
    • Gravelines-5, o mocy 910 MWe, typu PWR, model CP1, uruchomiony 15 stycznia 1985,
    • Gravelines-6, o mocy 910 MWe, typu PWR, model CP1, uruchomiony 25 października 1985.
  • Elektrownia jądrowa Nogent
    • Nogent-1, o mocy 1310 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 24 lutego 1988,
    • Nogent-2, o mocy 1310 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 1 maja 1989.
  • Elektrownia jądrowa Paluel
    • Paluel-1, o mocy 1330 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 1 grudnia 1985,
    • Paluel-2, o mocy 1330 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 1 grudnia 1985,
    • Paluel-3, o mocy 1330 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 1 lutego 1986,
    • Paluel-4, o mocy 1330 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 1 lipca 1986.
  • Elektrownia jądrowa Penly
    • Penly-1, o mocy 1330 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 1 grudnia 1990,
    • Penly-2, o mocy 1330 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 1 listopada 1992.
  • Elektrownia jądrowa Saint-Alban
    • Saint-Alban-1, o mocy 1335 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 1 maja 1986,
    • Saint-Alban-2, o mocy 1330 MWe, typu PWR, model P4 REP 1300, uruchomiony 1 marca 1987.
  • Elektrownia jądrowa Saint Laurent
    • (Wyłączony) Saint Laurent-A-1, o mocy 390 MWe, typu GCR, model UNGG, uruchomiony 1 czerwca 1969, wyłączony 18 kwietnia 1990,
    • (Wyłączony) Saint Laurent-A-2, o mocy 465 MWe, typu GCR, model UNGG, uruchomiony 1 listopada 1971, wyłączony 27 maja 1992,
    • Saint Laurent-B-1, o mocy 915 MWe, typu PWR, model CP2, uruchomiony 1 sierpnia 1983,
    • Saint Laurent-B-2, o mocy 915 MWe, typu PWR, model CP2, uruchomiony 1 sierpnia 1983.
  • Elektrownia jądrowa Tricastin
    • Tricastin-1, o mocy 915 MWe, typu PWR, model CP1, uruchomiony 1 grudnia 1980,
    • Tricastin-2, o mocy 915 MWe, typu PWR, model CP1, uruchomiony 1 grudnia 1980,
    • Tricastin-3, o mocy 915 MWe, typu PWR, model CP1, uruchomiony 11 maja 1981,
    • Tricastin-4, o mocy 915 MWe, typu PWR, model CP1, uruchomiony 1 listopada 1981.

Zamknięte / Wyłączone

  • Elektrownia jądrowa Brennilis / Monts d’Arrée
    • Brennilis-1, o mocy 70 MWe, typu HWGCR, model EL-4, uruchomiony 1 czerwca 1968, wyłączony 31 lipca 1985.
  • Elektrownia jądrowa Creys-Malville
    • Creys-Malville-1, o mocy 1200 MWe, typu SFR, model NA 1200 Superphénix, uruchomiony 1 grudnia 1986, wyłączony 31 grudnia 1998.
  • Elektrownia jądrowa Fessenheim
    • Fessenheim-1, o mocy 880 MWe, typu PWR, model CP0, uruchomiony 1 stycznia 1978, wyłączony 22 lutego 2020,
    • Fessenheim-2, o mocy 880 MWe, typu PWR, model CP0, uruchomiony 1 kwietnia 1978, wyłączony 30 czerwca 2020.
  • Marcoule
    • G1, o mocy 46 MWe, typu GCR (chłodzony powietrzem pod ciśnieniem atmosferycznym), model uruchomiony 7 stycznia 1956, wyłączony 15 października 1968,
    • G2, o mocy 36 MWe, typu GCR, model UNGG (chłodzony dwutlenkiem węgla), uruchomiony 21 lipca 1958, wyłączony w 1980,
    • G3, o mocy 36 MWe, typu GCR, model EL2 UNGG, uruchomiony 8 czerwca 1959, wyłączony w 1984.
  • Elektrownia jądrowa Phénix
    • Phénix-1, o mocy 130 MWe, typu SFR, model PH-250, uruchomiony 14 lipca 1974, wyłączony 1 lutego 2010.

Anulowane

  • Elektrownia jądrowa Le Carnet
  • Elektrownia jądrowa Plogoff
  • ==============================================
  • Mail od jądrowca:
  • Od czasu „Raportu Tanguy” , czyli 40 lat, Francuzi wiedzą, że prawdopodobieństwo wybuchu któregoś z ich reaktorów mocy jest spore. Raport ten był długo zatajniony.
  • A zbiorników ciśnieniowych nie można naprawić np. dwuskładnikowym klejem epoksydowym. Wymiany kosztują kosmicznie. Z napromieniowanym starym zbiornikiem czy rurą zaś nie ma co zrobić, nie ma gdzie umieścić.

DZIADEK W WEHRMACHCIE, DZIADEK W UPA, a z Polski kamieni kupa. Krzysztof Baliński.

DZIADEK W WEHRMACHCIE, DZIADEK W UPA, a z Polski kamieni kupa

Krzysztof Baliński

Niby odszedł, a jest – tak pisali osłupiali komentatorzy. Chodziło o Michała Dworczyka – który 13 października 2022 stracił stanowisko szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a w rządzie pozostał. Gdy Morawiecki w specjalnym rozporządzeniu określił obowiązki nowego ministra bez teki na: „Realizacja zadań w ramach projektów dotyczących udzielenia wsparcia państwom sąsiednim”, stało się jasne, że Dworczyk stanął na czele utworzonego specjalnie dla niego resortu do spraw ukrainizacji Polski. Na zwołanej z tej okazji konferencji, chełpił się: „Czas, w którym pełniłem obowiązki szefa kancelarii obfitował w wiele ważnych zdarzeń i procesów, które do dziś wpływają na naszą rzeczywistość”. I tu nie łgał, bo (oprócz przewodzenia pandemicznej histerii rządu, która kosztowała 200 miliardów oraz zakontraktowania tylu szczepionek, że wystarczały na wyszczepienie stu milionów) to on kierował akcją przesiedlenia kilku milionów Ukraińców i w ciągu pół roku rozdał na ten cel 40 miliardów oraz dwa razy tyle na pomoc dla Ukrainy.

Jeszcze inne wyczyny Mychajło Dworczuka (bo tak się pierwotne, czyli właściwie nazywał) na polu ukrainizacji Polski: W 2022 r. złowieszczo zapowiedział „rząd rozpoczyna pracę nad rozwiązaniami, które pozwolą na uproszczenie procedur i możliwości związanych z osiedleniem się w Polsce wszystkich potomków mieszkańców I i II Rzeczypospolitej, którzy deklarują związek z Polską”. Wyraźnie mówił o „potomkach mieszkańców”, a nie potomkach Polaków, co jednoznacznie oznacza, że miał zamiar osiedlić w Polsce Ukraińców.

Tak więc, gdy Orbán nadawał obywatelstwo wszystkim Węgrom żyjącym na Ukrainie, Mychajło nadawał obywatelstwo ściąganym do Polski Ukraińcom. Po sprawach kresowych poruszał się jak po prywatnymfolwarku. Zmonopolizował politykę wschodnią, rozdawał kadrowe karty na polskich placówkach konsularnych na Wschodzie. Zasiadał we wszystkich możliwych gremiach zajmujących się Polakami za Granicą. I jeszcze jedno – w Wałbrzychu osiągnął bardzo dobry wynik w ostatnich wyborach do Sejmu.

„Nie mogę już dłużej milczeć. Z miłości do własnej Ojczyzny. Nie mogę udawać, że nie widzę tych hańbiących Polskę działań na granicy polsko-ukraińskiej. Przepraszam Was, drodzy ukraińscy Przyjaciele. To, co się dzieje, nie może być dziełem moich rodaków. Hańba i wstyd. przepraszam walczącą Ukrainę, przepraszam” – takimi szokującymi, pogardliwymi słowami obsobaczyła rolników, którzy przybyli Polsce na odsiecz, Eliza Dzwonkiewicz, konsul generalna RP we Lwowie. Ale to nie wszystko – przywołała wspomnienia ze swojej młodości, gdy dowiedziała się, że podczas powstania warszawskiego Rosjanie nie zgodzili się na lądowanie alianckich samolotów, przewożących pomoc dla Warszawy: Myślałam, że tak haniebnie mogą się zachować tylko ruscy. Byłam wówczas, jako nastolatka, przekonana, że tylko ruscy mogą spokojnie patrzeć, jak inny naród się wykrwawia. Że my, Polacy, nigdy byśmy czegoś podobnego nie zrobili. Podsumujmy zatem: porównała polskich rolników do Sowietów, oskarżyła o zadawanie ciosu w plecy Ukrainie i stwierdził, że nie są prawdziwymi Polakami. Tu przypomnienie – gdy 3 lata temu Ukraina zablokowała tranzyt pociągów towarowych jadących do Polski z Chin, Dzwonkiewicz milczała.

Kim jestkonsul, która „nie może bez obrzydzenia patrzeć na polskich rolników i choć przez jeden dzień być lojalnym funkcjonariuszem państwa polskiego? To bliska współpracowniczka Michała Dworczyka. To absolwentka ukrainistyki i (tak, jak Dworczyk) podyplomowego Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. I tak, jak Dworczyk, wywodzi się z grupy tzw. harcerzy, którzy porobili kariery w strukturach państwa (podharcmistrz , członek Wydziału Wschodniego Naczelnictwa ZHR, kierownik Wydziału Polaków Poza Granicami Kraju). Od 2006 r., wraz z Dworczykiem członek zarządu Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie. W latach 2010-2016 stała na czele zarządu fundacji Banku Zachodniego WBK, tego samego, którego prezesem był Mateusz Morawiecki. A potem poszło jak z płatka – po objęciu władzy przez PiS została dyrektorem w Narodowym Centrum Kultury, potem tworzyła Fundację Polskiej Grupy Zbrojeniowej, aby w roku 2019 pojawić się w MSZ i (z rekomendacji Dworczyka) wyjechać do Lwowa. I jeszcze jedno – w latach 2002–2005 pracowała w Fundacji Ośrodka KARTA, wówczas gdy przeniknęli do niej Ukraińcy i zniszczyli archiwa dokumentujące zbrodnie UPA na Polakach.

Dlaczego na placówkę, wymagającą najwyższych kompetencji dyplomatycznych, wysłano dyletantkę? Bo posiadła podstawową kwalifikację – była znajomą Dworczyka. Humorystyczne było jej przesłuchanie w sejmowej Komisji ds. Łączności z Polakami za Granicą. Gdy okazało się, że jest absolwentem filologii ukraińskiej i zapytano, dlaczego wybrała takie studia, beztrosko odpowiedziała: aplikowałam na inny kierunek, ale zabrakło mi dwóch punktów. A o Lwowie miała do powiedzenia tylko to, że przed wojną był wielokulturowy, z ludźmi o poczuciu humoru. O innych sprawach i zadaniach konsula musieli przypominać posłowie. A i tak wszyscy zachwycali się, jaką to Rzeczpospolita będzie miała konsul.

Bulwersowała informacja – apologeta banderowców został dyrektorem Instytutu Kultury Polskiej w Kijowie. Robert Czyżewski, chwalący się ukraińskimi korzeniami, to wnuk Hryhorija Czyżewskiego, ministra spraw wewnętrznych Ukraińskiej Republiki Ludowej. Wikipedia pisze: doradca prezydenta RP, członek NZS i Federacji Młodzieży Walczącej, jeden z założycieli Ligi Republikańskiej. Co (poza chwaleniem się ukraińskimi korzeniami) głosił? „Może my, Polacy, powinniśmy zgrzytnąć zębami, niech im ten Bandera stoi, skoro się uparli. Bandera, człowiek, który walczył o wolną Ukrainę, zabijał polskich polityków. Przykro nam, Polakom? No przykro, ale w ostateczności nie on bezpośrednio mordował, ale wydawał rozkazy tak jak Hitler […] Jak się Ukraińcy uparli stawić mu pomniki, to może my powinniśmy odpuścić. Może niech przez polskie gardło przejdzie, że ten cel ukraiński jednak był słuszny. Strona polska również nie jest bez winy, bo reakcja polska w latach 1944/45 była brutalna i również naznaczona akcjami o charakterze zbrodni wojennych”.

Odnosząc się do narastającego sceptycyzmu ws. bezwarunkowego wspierania Ukrainy i postawy „sojusznika za darmo”, przywołał słowa Piotra Skwiecińskiego, dyrektora Instytutu Polskiego w Moskwie: Dla Polski lepiej jest, żeby w Kijowie rządzili nie tylko banderowcy, ale nawet sam Bandera, niż odbudowa imperium. I tak, jakoś dziwnie się składa, że Instytutem w Kijowie kierują wyłącznie Ukraińcy. Przykładem Jerzy Onuch, który wcześniej, w latach 1997-2005 był dyrektorem Centrum George’a Sorosa na rzecz Sztuki Współczesnej w Kijowie. W tym miejscu przypomnijmy, że instytuty są misją dyplomatyczną ministerstwa spraw zagranicznych, a ich zadaniem jest promocja Polski i jej kultury.

Robert Czyżewski to były prezes Fundacji Wolność i Demokracja (z poręczenia Dworczyka, który fundację założył i gra w niej pierwsze skrzypce). Fundacja ma możnych mecenasów: Orlen, KGHM, MSZ. Jak sama się reklamuje, jest organizacją pozarządową działającą w obszarze „pomoc Polakom na Wschodzie”. Jej partnerem jest Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie, też zasilana pieniędzmi rządowymi i też mająca statutowy zapis: Niesienie pomocy i wspieranie Polaków zamieszkałych w krajach byłego ZSRR. Okazuje się jednak, że obie zajmują się wyłącznie pomocą dla Ukraińców, że środki finansowe przeznaczane dla Polaków dziwnym trafem trafiają tylko do Ukraińców. Fundacja powołała Wschodni Fundusz Dobroczynności,  w ramach którego prowadzi zbiórkę pieniędzy „na rzecz ofiar wojny w Ukrainie, dla potrzebujących zarówno po polskiej jak i ukraińskiej stronie granicy uchodźców oraz osób w potrzebie, które przebywają w Ukrainie”. Na swojej internetowej witrynie epatuje: wyekspediowaniem 100 TIR-ów z pomocą humanitarną dla Ukrainy; ewakuacją 7,2 tys. ukraińskich rodzin z kompleksowym wsparciem rzeczowym i finansowym; pomocą dla kilkunastu ukraińskich szpitali wojskowych.

Ale to nie wszystko – Fundacja szczyci się: „Przy dystrybucji pomocy korzystamy z rozgałęzionej sieci kontaktów z organizacjami polskiej mniejszości narodowej, polskimi szkółkami i parafiami rzymskokatolickimi”. Tak więc, zamiast służyć Polakom na Wschodzie, przerabiają tamtejszych Polaków na sługi narodu ukraińskiego. A zamiast Polakom, pomagają ciemiężycielom Polaków. Nic też dziwnego, że żyjący na Ukrainie Polacy pytają, czy nie powinna nosić nazwę „Fundacja Nękania Polaków na Wschodzie”. Prezesem jej zarządu jest Mikołaj Falkowski (też pupilek Dworczyka, też absolwent Studium Europy Wschodniej), członkiem zarządu Robert Czyżewski i… Eliza Dzwonkiewicz.

Kiedy pojawiła się informacja, że nasz „strategiczny partner” wykonał wiekopomny gest – zezwolił na ekshumację mogił Polaków wymordowanych na Wołyniu, szybko okazało się, że zgoda dotyczy tylko jednej wsi i otrzymał ją nie IPN, czyli instytucja do tego powołana, ale Fundacja Wolność i Demokracja, i że jak nie było, tak nie ma zgody na ekshumację szczątków dzieci, kobiet i starców, leżących w tysiącach dołów śmierci. Okazało się też, że nie chodzi o ekshumację, ale jedynie o propagandowy gest mający na celu wypromowanie związanej z Dworczykiem inkryminowanej Fundacji, umocnienie lobby ukraińskiego w rządzie oraz o przyzwolenie Ukraińcom na wysuwanie kolejnych żądań, „w zamian za Puźniki”.

Do fundacji płynie rzeka rządowych pieniędzy. Tylko w latach 2017-2021 z różnych ministerstw i z Senatu otrzymała 64 mln zł dotacji, w tym tylko w 2021 r. 11 mln z kancelarii premiera, którą kierował… Michał Dworczyk. Jej prezes oficjalnie opisuje się jako „ekspert ds. oświaty na Ukrainie”. Członkiem rady programowej jest Rafał Dzięciołowski (b. działacz NZS i Federacji Młodzieży Walczącej), który jednocześnie pełni funkcję prezesa innej fundacji o identycznym profilu (Solidarności Międzynarodowej). To równocześnie wiceprezes Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”. W radzie fundacji zasiada Tadeusz Płużański, który milczy, że fundusze fundacji, zamiast na pomordowanych na Wschodzie, idą na potomków tych, którzy mordowali Polaków na Wschodzie.

RafałDzięciołowski, członek sitwy wyznającej tezę, że przeszkodą w budowaniu dobrych relacji z sąsiadami są Polacy, wraz z Marią Przełomiec brał udział w bitwie z polskością na Litwie. Nie protestowali, gdy mer Wilna nie zgodził się na odprawianie w wileńskiej katedrze mszy w j. polskim. Tolerowali politykę historyczną Litwy o „zbrodniach polskich okupantów”. Uznali reprezentację Polaków na Litwie za „ruską agenturę”. Sekundowała im ambasador Urszula Doroszewska, współpracowniczka Kuronia (tego od deklaracji: „Ja Polak ze Lwowa dumny jestem z tego, że Lwów jest miastem ukraińskim”). Nawiasem mówiąc, Radek Sikorski nadał Przełomiec odznakę Bene Merito („za działalność wzmacniającą znaczenie Polski na arenie międzynarodowej”). Takie samo odznaczenie wręczył prezesowi ukraińskiego IPN, gdy placówka ta właśnie zainicjowała program ustanawiania świętami narodowymi rocznic „zwycięstw zbrojnej formacji OUN-UPA nad okupantem polskim”.

W skład Rady Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie wchodzi Ukrainka Bogumiła Berdychowska, niegdyś wodząca rej w Kancelarii Lecha Kaczyńskiego, od którego zaczęło się to całe nieszczęście. W skład jaczejki sympatyków Bandery w Belwederze wchodził także Paweł Kowal, później zastępca Anny Fotygi w MSZ i eurodeputowany z ramienia PiS (głosował przeciw rezolucji potępiającej uhonorowanie Bandery tytułem „Bohatera Ukrainy”). Dziś jest posłem KO, dla którego liczy się tylko interes Ukrainy, który ostentacyjnie i bezczelnie reprezentuje ukraiński punkt widzenia. Ta zakała Sejmu na pierwszy rzut oka wydaje się kimś na kształt wioskowego głupka. Tu coś ugotuje, tam wspomni ciotkę z „Gazety Wyborczej” (Helenę Łuczywo). Ale kiedy przyjrzeć mu się bliżej, widzimy obrzydliwą proukraińskość, konsekwencję w antypolskiej podłości i nazwisko, które pojawia się wszędzie tam, gdzie pojawia się interes Ukrainy i naruszany interes Polski.

Najbardziej przeraża to, że Kowal został przewodniczącym sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Kreuje więc polską politykę, a konkretnie politykę proukraiński. I nie ważne z ramienia jakiej partii zasiada dziś w Sejmie. Bo zarówno PiS jak i PO, w sprawach Ukrainy przemawiają jednym głosem, manifestując jednomyślność nieznaną od czasów Okrągłego Stołu. Drobne animozje wynikają jedynie z licytowania się, kto jest bardziej proukraiński i prześcigania w deklaracjach o wielkości pomocy, jaką Polska powinna udzielić.

Najmocniej atakowały media pisowskie. „Bulwersujące! Konsul RP we Lwowie gani polskich rolników!” – grzmiał portal wPolityce.pl., ten sam, który Polaków ganiących pomoc dla Ukrainy wyzywał od „ruskich onuc”. Dla ludu pisowskiego Dzwonkiewicz to „platformerski urzędnik i dyplomata”. Rzecz w tym, że z PO ma mało wspólnego, bo konsulem została w październiku 2019. W MSZ spekulują: Zostanie dyscyplinarnie odwołana, bo Radek Sikorski przymierza się do mocnego kadrowego zamieszania na ukraińskich placówkach. Tymczasem to jedna wielka bzdura – Sikorski jej nie odwoła, bo boi się mera Lwowa, bo Dzwonkiewicz dla ukraińskich mediów to bohaterka i „sprawiedliwa Polka”. Ale najtragiczniejsza w tym wszystkim jest świadomość, że nawet jeśli odejdzie ze Lwowa to żadnej pozytywnej zmiany nie będzie. Po prostu, miejsce protegowanej Dworczyka zajmie protegowana Kowala, i będzie Ukraińcom służyła i wchodziła w tyłek tak samo głęboko. Albo jeszcze głębiej.

Miała być „dobra zmiana”. A były dziwne roszady kadrowe. Wydawało się, że rząd PiS wypełni swe wzniosłe deklaracje. Rzeczywistość okazała się inna – los Polaków na Wschodzie złożyli na ołtarzu (lub raczej na stosie) relacji z Ukrainą. Ministrem został Jacek Czaputowicz, a wiceministrem Andrzej Papierz, obaj z anarchistycznej organizacji „Wolność i Pokój”, którzy wraz z Mychajło Dworczukiem dokonywali „finezyjnej” selekcji kadr w placówkach na Wschodzie i wcielali w życie doktrynę – walka o prawa dla mniejszości polskiej to przejaw konfliktowego i archaicznego nacjonalizmu. Zgotowali Polakom piekło, bo w Kijowie ambasadorem zrobili Jana Piekło, który bajdurzył o „epizodzie bratobójczej walki między Ukraińcami a Polakami”. A co do ministra, który Piekło wynalazł, to od ukraińskiego Czaputiwycz, dzieli go ledwie jedna literka. I nic dziwnego, że dziś wtóruje Dzwonkiewicz: „Rolnicy pomagają Rosji. Blokada granicy stawia Polskę po stronie Rosji”.

Po ’89, w MSZ sprawy wzięły w łapy dzieci i wnuki działaczy Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, polskie placówki dyplomatyczne na Wschodzie zamieniły się w etniczne enklawy, a ich obsada zajmowała się wszystkim tylko nie sprawami Polski.Geremka, co prawda, już nie ma, ale jego duch ciągle unosi się lub (jak, kto woli) straszy w ponurym gmaszysku MSZ. Kaczyński w ciągu ośmiu lat rządów niczego nie zmienił, nie tylko nie oczyścił MSZ ze złogów po synu rabina, ale dołożył własne w postaci Elizy Dzwonkiewicz. I Radek Sikorski może być mu wdzięczny za to, że przekazał mu MSZ w nienaruszonym stanie, takim, w jakim zostawił je w 2015 roku i że nic nie musi zmieniać.

Czy jest rzeczą normalną, że duża część konsulów na Wschodzie jest – jak mówił kresowy poeta – „nie z Ojczyzny mojej”?

Uderza, że nikt z wypowiadających się na ten temat, czy to ze strony szczeropolskiej (licencja ks. Cz. Bartnika), czy to z obozu kominternowców nie wymienia czynnika etnicznego. Mówi się o wszystkim, nawet o kolorze włosów i o preferencjach seksualnych, a nic o narodowości delikwenta. Równocześnie sitwa, która swymi mackami opanowała państwo wmawia nam, że jednorodność etniczna to anachronizm, a wszelkie rozważania o etnicznych korzeniach to „ohydne grzebanie w życiorysach”. A wszystko po to, aby nie wyszła na jaw porażająca prawda, kto rozdaje karty w dyplomacji. Temat można też drążyć refleksją: Dwa najwyższe stanowiska w Polsce obsadzają: wnuk żołnierza Wehrmachcie i wnuk bojca UPA. Nie mówiąc o innej, niespotykanej sytuacji – i prezydent i premier rekrutują się z jednej partii, której przewodził niegdyś Bronisław Geremek.

Relacje między Polską i Ukrainą są zafałszowane, bo po stronie polskiej określają je Ukraińcy. Gdy weźmiemy do ręki listę uczestników „dialogu”, to nie sposób doszukać się tam strony polskiej. Dialogują sami z sobą. Z Ukraińcami „ścierają się” krajowi adwokaci ukraińskiego nacjonalizmu. I jasnym stało się, że stosunki polsko-ukraińskie ktoś podmienił na stosunki ukraińsko-ukraińskie. Doszło do tego, że każda ukraińska łajza i uchodźczy żebrak czuje się uprawniony do wtrącania w polskie sprawy, napominania, pouczania, szantażowania, domagania się kolejnych przywilejów. Bronią przy tym zawzięcie monopolu na wszelkie kontakty z Kijowem. Są przy tym niezwykle elastyczni – przedwczoraj byli za partią Geremka, wczoraj za PiS, dziś są frakcją kaszubską. Nie chcą przy tym działać z otwartą przyłbicą. Bo tylko w atmosferze konspiracji możliwa jest sytuacja, że polski konsul we Lwowie podaje się za Ukraińca, a w Warszawie za Polaka.

W co grają polskie rządy? Dlaczego poświęcają polskie interesy na rzecz interesów ukraińskich i popierają żywioły nieprzyjazne Polakom? Dlaczego polskim obywatelem jest dziś łatwiej zostać potomkowi rezuna, niż Polakowi? Czy jest prawdą, że Polacy na Wschodzie są bardziej Polakami niż ci, co rządzą Polską? Dlaczego są dla rządzących kulą u nogi? Czy nie dlatego, że wadzą w „pojednaniu” z potomkami rezunów i przeszkadzają w podejrzanej kombinacji geopolitycznej z Ukropolin? Dla Polaka, po 17 września 1939, ostatnią osobą widzianą przed wywózką w bydlęcym wagonie był ukraiński sąsiad i żydowski funkcjonariusz NKWD. Dziś jest nią „przyjazna” twarz polskiego konsula nakazującego pogodzenie się z pomnikiem Bandery.

Krzysztof Baliński

Rzeczpospolita “alumnów”.

magnapolonia

Stanisław Michalkiewicz: Rzeczpospolita “alumnów”

   Jak mówił partyjny buc, grany przez Janusza Gajosa w filmie Krzysztofa Zanussiego “Kontrakt”  – demokracja – demokracją, ale ktoś przecież musi tym kierować. I rzeczywiście – o czym mozemy przekonać się choćby ze spiżowych  sentencji na temat demokracji wypowiadanych przez klasyka demokracji Józefa Stalina – że na przykład w demokracji ważniejsze od tego, kto głosuje, jest to, kto liczy głosy – albo że jeszcze ważniejsze od tego, kto liczy głosy, jest przedstawienie zapędzonym do głosowania suwerenom  prawidłowej alternatywy.

Za komuny nikt na takie głupstwa nie marnował czasu; nie było alternatywy, tylko jedna lista wystawiana przez Front Jedności Narodu, na której kandydatów umieszczało Biuro Polityczne KC PZPR, dzięki czemu każdy z nich cieszył się niemal 90-procentowym, a niekiedy nawet większym poparciem.

Większe poparcie uzyskiwał wspomniany Józef Stalin, na którego w I Stalinowskim Okręgu Wyborczym miasta Moskwy głosowało bodajże 120 procent obywateli – ale wyjaśniono ten fenomen w ten sposób, że wielu obywateli już nie mogło wytrzymać, by oddać głos na Ojca Narodów, przybywali więc do Moskwy z innych okręgów i głosowali jeden przez drugiego. Dlatego właśnie Józef Stalin nie bez słuszności mówił, że “nigdy i nigdzie nie było takiej demokracji, jak nasza”.

Ale demokracja niejedno ma imię, toteż w niektórych rodzajach demokracji, a zwłaszcza – w demokracji “prawdziwej”, musi panować pluralizm, więc bez przedstawienia prawidłowej alternatywy się nie obejdzie. A kiedy alternatywa jest prawidłowa? Wtedy, gdy bez względu na to, kto wybory wygra, będą one wygrane. Tedy koryfeusze demokracji próbują jakoś zapanować nad tym całym pluralizmem i żeby świat sie nie zawalił, godzą jedno z drugim rozmaitymi metodami.

W wywiadzie-rzece, jaki przeprowadziła pani Krystyna Okrent, prywatnie naturalna przyjaciółka byłego ministra spraw zagranicznych Republiki Francuskiej Bernarda Kouschnera, z szefem francuskiego wywiadu, hrabią Alexandrem de Marenches, na pytanie, z jakich srodowisk rekrutują się konfidenci wywiadu,  zauważył on, że konfidenci, to są w policji, a we  francuskim wywiadzie żadnych konfidentów nie ma, tylko – Honorable Correspondants – ktorzy rekrutują sie z rozmaitych środowisk.

-Może to być kierowca taksówki, może to być duchowny, a nawet – minister stanu – powiedział hrabia, jako o rzeczy zwyczajnej. Skoro tak się dzieje w demokracjach zaawansowanych, to cóż dopiero musi wyprawiać się w naszej młodej demokracji? W odróżnieniu od takiej np. Francji, nie ma u nas szkół kształcących Umiłowanych Przywódców. We Francji taką rolę spełnia ENA (Ecole Nationale d`Administration).

Jak wiadomo, do wyborów stają tam kandydaci na Umiłowanych Przywódców, zgrupowani w różnych partiach politycznych – ale tak się jakoś składa, że kiedy już wybory się zakończą, to okazuje się, że w rządzie, jak nie jednym, to drugim, zasiadają prawie wyłącznie absolwenci ENA. W ten sposób pogodzony jest  pluralizm polityczny z koniecznością zaprezentowania suwerenom prawidłowej alternatywy – zgodnie ze spiżową wskazówką klasyka demokracji Józefa Stalina – z czego wynika nieomylny znak, że ktoś musi tym kierować.

W naszym bantustanie – jak już wspomniałem – szkół kształcących Umiłowanych Przywódców jeszcze nie ma, chociaż pewną rolę w naszej raczkującej demokracji może odgrywać szkoła w Starych Kiejkutach. Formalnie kształci ona całkiem innych fachowców, ale ci fachowcy zajmują się potem  m.in. aranżowaniem, żeby nie powiedzieć – reżyserowaniem tubylczej sceny politycznej, zgodnie ze spiżowymi wskazówkami Józefa Stalina.

Żeby nie być gołosłownym – podam przykład. Oto 18 czerwca 2015 roku odbyła sie w Warszawie Międzynarodowa Konferencja Naukowa “Most”, dla której pretekstem była 25 rocznica uruchomienia pierwszego transportu rosyjskich Żydów do Izraela przez Warszawę. Wzięli w niej udział nie tylko przedstawiciele najważniejszych ubeckich dynastii z Polski, ale też wysocy rangą ubekowie z Izraela.

Chodziło o to, by w związku ze zresetowaniem przez prezydenta Obamę swego poprzedniego resetu w stosunkach amerykańsko-rosyjskich i ponownym przejściem Polski spod kurateli niemieckiej pod kuratelę amerykańską, przekonać Amerykanów, by naszych ubeków wciągnęli na swoją listę tzw. “naszych sukinsynów”. Podobno Amerykanie mieli wątpliwości, czy to warto, więc ubekowie pokazali co potrafią; w dwa tygodnie  z niczego zorganizowali partię polityczną Nowoczesna z panem Petru na fasadzie.

Jeszcze pan Ryszard nie zdążył otworzyć ust, żeby powiedzieć naszemu narodowi, jak zamierza przychylać mu nieba, a już wdzięczny naród obdarzył go 11 procentami zaufania – podobnie jak wszystkie podobne partie jednorazowego użytku. W tej sytuacji Amerykanie uznali, że lepiej mieć ich na oku, to znaczy – na liście “naszych sukinsynów”, niż pozwolić, żeby gdzieś hulali samopas. Zgodnie ze swoją ulubioną teorią spiskową tłumaczę ten fenomen tak, że konfidenci starych kiejkutów dostali rozkaz: w prawo zwrot! Do pana Ryszarda marsz! – i od razu jest partia i 11 procent zaufania.

   Ale to, że w naszym bantustanie nie ma szkoły kształcącej Umiłowanych Przywódców, to nie znaczy, że nie ma jej nigdzie. Nasz bantustan, podobnie jak inne zwasalizowane bantustany, obsługiwany jest przez Szkołę Liderów przy Departamencie Stanu USA.

Nie można tam przyjść sobie z ulicy i się zapisać; nabór do tej szkoły prowadzą ambasady USA w poszczególnych bantustanach, wyławiając kandydatów według sobie tylko znanych kryteriów. A czego uczą się tam ci “liderzy”? Ano tego – kiedy już zostaną w swoich bantustanach dygnitarzami – jak uwzględniać interesy Stanów Zjednoczonych, nawet kosztem własnych bantustanów.

   Warto podkreślić, że Amerykanie przy rekrutacji nie kierują się żadnymi politycznymi przesądami, dzięki czemu demokracje w tych bantustanach funkcjonują zgodnie z cytowaną spiżową wskazówką Józefa Stalina odnośnie prawidłowej alternatywy.  Wskazuje na to poczet liderów pochodzących z naszego bantustanu. Biały orszak “alumnów” otwiera Mieczysław F. Rakowski, który został premierem u generała Jaruzelskiego już po jego nowojorskim spotkaniu z Dawidem Rockefellerem we wrześniu 1985 roku.

A potem widzimy tam i Aleksandra Kwaśniewskiego i Donalda Tuska i Hannę Suchocką i Bronisława Komorowskiego i Kazimierza Marcinkiewicza i Beatę Szydło, a  krążą też fałszywe pogłoski, jakoby “alumnami” tej szkoły były  najnowsze nabytki w vaginecie Donalda Tuska: Adam Bodnar, Katarzyna Kotula, a nawet moja faworyta, Wielce Czcigodna Joanna Scheuring-Wielgus.

Ładny interes!

Nienawiść do “nienawiści”

Nienawiść do “nienawiści”

Autor: CzarnaLimuzyna , 4 marca 2024 ekspedyt/a-na-drzewach-zamiast-lisci-beda-wisiec-globalisci

Szkolenia z nienawiści

W Polsce, w ostatnim czasie, ruszył nowy cykl szkoleń z nienawiści do prawdy.

Każdy kto jest w miarę bystry i zna historię wie, że rzeczą którą najbardziej nienawidzi lewica jest prawda. Chodzi również o prawdę o Żydach, Niemcach, Ukraińcach ze szczególnym uwzględnieniem paliwa komunistycznej rewolucji – środowiska Lgbt.

Wzbudzanie nieustannej nienawiści do prawdy u reszty normalnego społeczeństwa, wbrew pozorom i antysemickim potworom, nie jest łatwe. Nie jest łatwe, bo musi być połączone z nieustanną czujnością. Osiągnięcie stanu czujności ułatwia samodyscyplinę i uważną obserwację wydarzeń. W Polsce odpowiednie szkolenia odbywają się od wielu lat. Po stronie osób szkolących są biegli w nienawiści specjaliści, po stronie szkolonej zwykły urzędnik, dziennikarz, policjant, których trzeba uczyć odpowiednich reakcji.

Ochrona niegodziwości

Wierzchnia ochrona niegodziwości jest zawarta w otulinie czyli w fałszywych – niezgodnych z desygnatem słowach, które mają zasłonić intencję sprawców. Stary chwyt opisany przez Orwella. Najnowszym przykładem jest propaganda Wielkiego Resetu, którą posługują się globaliści (ziemska bestia) nazywając “zielonym ładem” ideologię i plan odebrania wolności i własności, skutkujący m.in. zniszczeniem rolnictwa.

Na tym poziomie prawda jest nazywana dezinformacją. Gdyby ktoś powiązał te knowania oraz pokrewne niegodziwości na przykład neomarksizm z narodowością pomysłodawców, prawda zostanie określona mianem antysemityzmu i mowy nienawiści.

Stan czujności o którym wspomniałem na początku umożliwia po pierwszym zapłonie (odruch Pawłowa- Michnika), na zasadzie mechanizmu projekcji, wzbudzenie w sobie nienawiści do osoby mówiącej prawdę. Potem jest już łatwo…

Czujący nienawiść do prawdy rozpoznają mowę nienawiści, nie u siebie, lecz w znienawidzonym obiekcie, w osobie lub grupie osób. Mogą to być osoby historyczne na przykład nieustannie wyklęci Żołnierze Niezłomni, wykreśleni ostatnio z podstawy programowej: Rotmistrz Witold Pilecki oraz kapłani katoliccy m.in. „antysemita”  św. Maksymilian Kolbe.

Nie ma nic bohaterskiego w okradaniu, terroryzowaniu i mordowaniu zwykłych ludzi. To żaden patriotyzm siedzieć w lesie, zamiast odbudowywać ojczyznę z powojennych zniszczeń. 1 marca nie jest dniem dumy dla Polski. NieMoiBohaterzy ŻołnierzeWyklęci – napisał jeden z lewicowych posłów o nazwisku Trela.

Obiekty mowy nienawiści (podsumowanie)

Obiektami nienawiści są:

  • na poziomie ogólnym- Prawda, wartości cywilizacji łacińskiej, idea niepodległości, Polska, Polacy
  • na poziomie konkretnym – postacie historyczne, poszczególni polscy patrioci, Marsz Niepodległości, poszczególne środowiska i grupy

Z nienawiści do “nienawiści”

Doskonałym przykładem „antysemityzmu” jest antysyjonistyczna i antyrasistowska interwencja poselska przedstawiciela polskiej mniejszości w Sejmie, Grzegorza Brauna u którego zdiagnozowano na zasadzie opisanej projekcji: „mowę nienawiści” i „faszyzm”.

“Nienawiść” trzeba napiętnować. Uczynił to m.in. nie kto inny, ale sam Mosze Turbowicz „narodowości nieznanej”, aktualnie Marian Turski, który ma już podobne doświadczenia z okresu stalinizmu, kiedy to występował w charakterze cenzora i aktywnego działacza komunistycznego. Turski  (z pochodzenia Mosze) stwierdził:

Grzegorz Braun ukazał swoje prawdziwe oblicze – polskiego faszysty.

[tak, to „profesor” Marian Turski… MD]

Na pierwszym planie występował również inny mistrz ceremonii określający w jednym z wywiadów armię izraelską mianem najbardziej humanitarnej na świecie.

sreenshot programu “czarno na białym” TVN

Obraźliwe napisy na murach, wybijanie szyb w lokalach, w których znajdowali się Niemcy, strzelanie z ukrycia- tak właśnie zachowywało się na terenie Warszawy antyniemieckie podziemie. Czy chcemy powrotu czasów nienawiści?

Mowa nienawiści jest dziś kierowana nie tylko do Żydów, ale również do Niemców. Wielu lajkuje, a nawet podaje dalej informacje o tym, że pieniądze z KPO trafiają z powrotem do Niemiec. A gdzie mają trafiać, do Putina?

Anonimowi wykryci sprawcy

9.03. Anonimowi wykryci sprawcy

9 marca, wpis nr 1253  Jerzy Karwelis
Już sobie kiedyś zrobiłem zakładkę w głowie na temat imigracyjnej poprawności politycznej. Na tzw. Zachodzie zrobiła się taka świecka tradycja, że jak w jakimś przestępstwie uczestniczył imigrant, co to na jego pochodzenie mogło wskazywać jego imię, media, łącznie z policją, nabierały wody w usta właśnie co do jego imienia i inicjału. Chodziło o to, że wskazanie na obcą narodowość mogłoby wzbudzić niechęć wśród ludności tubylczej, co mogłoby prowadzić do zniweczenia deklarowanych dobrodziejstw polityki „welcome”. Zrobił się z tego automatyzm, polegający na tym, że tamtejsza publiczność od razu, właśnie w przypadku braku inicjałów sprawcy, wiedziała kto zacz.Na podstawie dwóch wypadków, do których doszło w Polsce można zobaczyć, że nowe przyszło i do nas. Dwóch przypadków, gdyż ich zestawienie czasowe i medialne doprowadza do podobnych wniosków, jakie były i są udziałem tubylczych społeczeństw zachodnich, a dziś zaczynają dotyczyć i nas. Pierwszy przypadek zdarzył się w Szczecinie, gdy kierowca forda, z rozmysłem, nie że wpadł w poślizg, wjechał w przystanek pełen ludzi i uszkodził kilkanaście osób, w tym szóstkę dzieci, w tym co najmniej dwie – ciężko. Od razu zaczął się problem, kiedy policja, a potem prokuratura zaczęły kręcić co do ukrywania jego szczątkowej tożsamości na poziomie imienia i pierwszej literki nazwiska. Ludność, pozbawiona misyjnej roli mediów zaczęła zbierać info na własna rękę. Jak się rozniosło, że to Ukrainiec, to usłyszeliśmy w mediach, że „to polski obywatel”.
Tak, jakby media i służby niwelowały plotki, ale kłamiąc. Okazało się, że mamy do czynienie z obywatelem o rocznym stażu w polskości, zaś oficjele zaczęli to tłumaczyć zabawnie wkopując się udając, że nikt nie wie jaka jest różnica pomiędzy obywatelstwem a narodowością. Pojawiły się plotki, że po zatrzymaniu gagatka (przez obywateli, nie jak utrzymuje policja, że przez nią samą) trzeba było czekać pół godziny na przyjazd tłumacza, który miałby przekładać z polskiego na nasze, a właściwie z ukraińskiego na tubylcze. Poszło w świat, że kolo ma na imię Andrij i podanie jego imienia i inicjałów od razu identyfikowałoby pochodzenie sprawcy. A to niedobra by było.
Poszedłem śladem i podzwoniłem tam do nich, do Szczecina. Na komendzie dowiedziałem się, że „sprawę przejęła” prokuratura i policja nie może podać niczego ponad to, co mówiła przed tym przejęciem sprawy. Na moje pytanie – dlaczego do tego przejęcia nie można było poznać inicjałów sprawcy od policji dowiedziałem się, że policja nie może nawet komentować własnych oświadczeń sprzed przejęcia sprawy przez prokuraturę, gdyż ta zabroniła im WSZELKICH czynności związanych z informowaniem o zdarzeniu. (Ale przez pierwszych kilka chwil, kiedy nie było wiadomo, że to sprawa politycznie wyjątkowa i kiedy jeszcze nie było wytycznych anonimizujących – w komunikatach służb stało jak byk, że sprawcą jest Ukrainiec.)
Kiedy dodzwoniłem się do prokuratury – rzecz jasna do ichniego rzecznika – dowiedziałem się, że to… wymarzona posada, gdyż polega ona na odmawianiu udzielania informacji w ogóle. Wystarczyłoby to nagrać na taśmę automatycznej sekretarki w telefonie, ale tu mamy pełny etat odmawiacza. Na pytanie – czemu we wszystkich innych przypadkach – prokuratura podaje inicjały a tu nie, usłyszałem, że taka jest decyzja prokuratury. Na pytanie czym została spowodowana – otrzymałem odpowiedź, że dla dobra śledztwa. Na pytanie w jaki sposób niepodanie inicjałów ma wpływ na śledztwo dowiedziałem się, że chodzi o nieutrudnianie linii obrony obrońcy oskarżonego.
Szczerze zwątpiłem w tę odpowiedź, bo sugerowałaby ona, że jest już jakiś obrońca i że ma linię obrony, która nie wiedzieć czemu miałaby polegać na ukryciu inicjałów sprawcy. Tu rozmowa się skończyła, choć obie strony wiedziały, że brnięcie w nią dalej utwierdzało wszystkich w konstatacji – Ukrainiec.
Druga sprawa jest rewersem pierwszej, który – jak to w Polsce – wywinął z orła na reszkę i wystrychną strony ujadania na dudków. Otóż zdarzył się dramat polegający na gwałcie i morderstwie imigrantki z Białorusi, którego dokonał, tu akurat nie wiedzieć czemu, znany z inicjałów Dorian S. Obok zdjęcia ofiary udostępniono zdjęcie z wyblurowaną twarzą sprawcy. I – i tu jest numer – na zdjęciu tym na piersi sprawcy widniał krzyżyk na łańcuszku.
Z tego – głównie świat lewacki – wyciągnął wnioski, że mordercą jest zapyziały katol, który pewnie tylko dybał na niewinną imigrantkę. Czegóż tu nie mieliśmy – poprzez imaginacje dotyczące pociągnięcia tematu, że tam pewnie i JPII w domu nad zboczonym łóżkiem, że kibole tak mają i że tego uczą po kościołach pedofilscy księża.
No, wszystko – nawet był apel by nas (nas?) imigrantek nie zabijali, coś w stylu „wszystkich nas nie spalicie” pisały jak najbardziej polskie aktywiszcza. Jak by toto chciał w ogóle ktoś kijem od szczotki ruszyć, nie mówiąc już o tym, że te ich zaśpiewy o dybaniu ze spaleniem odnoszą się do prawdziwych ofiar wcale nie prawicowych zapędów.
Zaczęło się porównywanie obu przypadków. Oczywiście stronniczo – tych, co oskarżali śmiertelnego kierowcę o ukraińskość gaszono argumentem o polskim dowodzie osobistym takowego, zaś wskazywano, że ten od krzyżyka to dopiero na bank polski patol. Wychodziło na to, że i jeden, i drugi patol to… Polacy. Zwłaszcza ten drugi – katofaszol.
Aż tu nagle gruchnęło, że zboczeniec od gwałtu to gościu trans, co wykopał z jego profilu na DateZone bloger Waldemar Krysiak. Na dowód, że to może być prawda mam tylko dwie poszlaki – argumenty antykatolickie sprawy nagle zniknęły jak gromnica zdmuchnięta w ciemnym kościele oraz drugi – wszystkie wpisy o rzeczywistych preferencjach gwałciciela sczezły ze stron internetowych, pozostały tylko te o wynikach rewizji w jego mieszkaniu, gdzie pobywał ze swoją… partnerką.

No i skrzyżowały się te dwa wątki: ukrywana tożsamość jednego sprawcy i promowana drugiego, z tym, że do czasu, aż się ta druga, „poprawna politycznie”, nie wydała. Jak się wydała, to się zapadła. Widać, że nowe idzie z Zachodu. I tak jak nasi zachodni byli bracia w kapitalizmie będziemy się musieli domyślać imigranckiej lub transowej tożsamości sprawców na podstawie braku informacji o nich. O wszystkich innych katolach usłyszymy od razu, wręcz z imienia i nazwiska, a na pewno z narodowości, będziemy mieli przecieki z rewizji takowych, zaś o tych pierwszych spoza kręgu „niepoprawności politycznej” nie dowiemy się nic.
Problem w tym, że na takiej podstawie będziemy sobie konfabulować deficyty w informacji i sam system poda nam oczywiste tropy. Jakby coś było nadzwyczajnego, że Ukrainiec może wjechać specjalnie w przystanek pełen ludzi, zaś trans zgwałcić i zamordować. To może zrobić każdy debil, bez względu na tożsamość, zaś zaciemnianie tej sprawy właśnie zwraca uwagę publiczności akurat na ten aspekt, który – tym razem polska wersja poprawności politycznej – będzie chciała ukryć.
Tak jest i było z imigrantami w Europie, jak i z Murzynami w Stanach. U nas tę rolę, ukrywanego brojenia mniejszości, grają Ukraińcy. Czy czeka nas nie BLM, a ruch ULM (Ukrainian Lives Matter) i pobłażanie im nie tylko przy łapaniu, ale i w sądach? Wszak oni tam (akurat właśnie nie oni) walczą na Ukrainie za naszą wolność. A więc będziemy przymykać oko na ich grzeszki, bo inaczej popadniemy w niechęć i automatycznie putinowskie bomby będą spadać na nasze głowy, może i przystanki? A tego byśmy przecież nie chcieli, c’nie?
W końcu coraz częściej mówi się, że bronić Ukrainy pojadą nasi biało-czerwoni chłopcy, bo ich ukraińscy rówieśnicy dekują się w Polsce świecąc nam w oczy nie swoim przecież poświęceniem. No, czasem wjadą w przystanek pełen ludzi, ale niedobra o tym pisać. 
 Napisał  Jerzy Karwelis
Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.
=======================

mail; „33-letni kierowca, który spowodował wypadek w Szczecinie, działał świadomie i celowo” – wjeżdżając w grupę ludzi, jeszcze przyspieszył.

Ale to – ’makabryczny wypadek„…

Czytałem relację prostytutki, która zna „Andrija”. Nie zapisałem – ale już nie mogę znaleźć w internecie.