Szczepienie dzieci mRNA powoduje upośledzenie układu odpornościowego, zaszczepione przeciwko Covid są podatne na szereg śmiertelnych chorób, w tym raka.

============================

Szczepienie dzieci mRNA powoduje upośledzenie układu odpornościowego

22 sierpnia 2024 przez dr. Petera F. Mayera https://tkp.at/2024/08/22/kinder-impfung-mrna-verursacht-gestoertes-immunsystem/

Nowe, duże badanie wykazało, że u wszystkich dzieci zaszczepionych preparatami mRNA występuje znacznie zwiększone ryzyko śmiertelnych chorób, takich jak nowotwór. Zastrzyki mRNA powodują również „zmieniony układ odpornościowy” u dzieci. Jak wcześniej wykazano w badaniach na dorosłych, już dwie dawki mRNA powodują rozwój przeciwciał IgG4, które trwale zakłócają działanie układu odpornościowego.

Zespół niemieckich badaczy przeprowadził długoterminowe badanie na grupie zdrowych dzieci przed i po szczepieniu mRNA na Covid. W badaniu wzięło udział 14 dzieci w wieku od 5 do 11 lat. Naukowcy pobrali próbki krwi i zbadali dzieci w dniu, w którym otrzymały pierwszą dawkę zastrzyków mRNA firmy Pfizer, miesiąc później, gdy otrzymały drugą dawkę, i ponownie rok po drugiej dawce.

Odkryli, że każde dziecko w grupie miało podwyższony poziom przeciwciał IgG podtypu 4 rok po „szczepieniu”. Ten zwiększony poziom przeciwciał wskazuje, że u dzieci występuje zmieniona odpowiedź układu odpornościowego. IgG4 spowalniają odpowiedź immunologiczną i same są odpowiedzialne za wiele chorób, w tym choroby autoimmunologiczne.

Zespołem badawczym kierował dr hab. Robin Kobbe z Instytutu Badań nad Zakażeniami i Rozwoju Szczepionek Szpitala Uniwersyteckiego Hamburg-Eppendorf w Niemczech.  Badanie zatytułowane „ Opóźniona indukcja niezapalnych przeciwciał IgG4 specyficznych dla SARS-CoV-2 wykrytych 1 rok po szczepieniu BNT162b2 u dzieci” ukazało się w czasopiśmie The Pediatric Infections Disease Journal .

W badaniu naukowcy wyjaśniają, że stwierdzili podwyższony poziom przeciwciał IgG4 we krwi dzieci:

„ Humoralna odpowiedź immunologiczna po szczepieniu BNT162b2 składa się głównie z przeciwciał z podklas immunoglobulin (Ig) G1 i IgG3. Jak opisano wcześniej u dorosłych, poziomy IgG4 specyficzne dla S1 i domeny wiążącej receptor znacząco wzrastają 1 rok po drugim szczepieniu BNT162b2 u dzieci w wieku 5-11 lat. Zrozumienie odpowiedzi IgG4 specyficznych dla szczepionki mRNA we wszystkich grupach wiekowych ma kluczowe znaczenie, ponieważ w nadchodzących latach zostanie zatwierdzonych więcej szczepionek mRNA”.

Naukowcy zauważają, że pokazuje to, że układ odpornościowy dzieci zmienił sposób, w jaki reaguje. Jak wcześniej informowaliśmy, IgG4 jest jedną z czterech podklas immunoglobin , czyli przeciwciał wytwarzanych przez komórki plazmatyczne we krwi. Poprzednie badania wykazały podwyższony poziom IgG4 po wielokrotnym podaniu zastrzyków mRNA Covid u dorosłych.

Grafika przedstawia dominujący rozwój IgG4 (ciemnobrązowy) w czasie:

Podłużny skład podklas IgG przeciwciał swoistych dla kolców po szczepieniu BNT162b2 u dzieci. A i B: Skład podklas podklas IgG specyficznych dla (A) S1 i (B) RBD na początku badania (V1D0), 4 tygodnie (V2D35) i 1 rok (V2M12) po drugim szczepieniu. Wykresy pudełkowe pokazują medianę, IQR i zakres min-max. Punkty reprezentują poszczególnych uczestników badania.

Nigdy nie sprawdzano tego w badaniach zatwierdzających szczepionki, chociaż określenie podtypów jest wymogiem przy każdym zatwierdzaniu leków immunoglobulinowych. Ale IgG4 są również szkodliwe, ponieważ, niezależnie od tego, skąd pochodzą, mogą powodować choroby autoimmunologiczne i nowotwory turbo. W sierpniu 2022 roku po raz pierwszy opublikowano badanie, w którym wykazano wytwarzanie tych szkodliwych przeciwciał już od drugiego wstrzyknięcia. Chociaż szkody są oczywiste i ponad wszelką wątpliwość udowodniono w innych badaniach, władze, odpowiedzialni medycy nadal zalecali jak najwięcej boosterów i „odświeżaczy”. Na przykład w swojej ówczesnej publikacji WHO, jak donoszono, określiła pogrubionym drukiem „ urzeczywistnienie  szczepień przez całe życie ” jako swój cel. 

Zatem wymuszanie szczepień przez całe życie była i jest jasno określonym celem WHO i oczywiście także przywódców UE i eurokratów.

Jednakże badanie przeprowadzone przez Kobbe i jego zespół jako pierwsze wykazało, że dzieje się tak również u dzieci, czego należało się spodziewać . „Reakcjom IgG4 należy poświęcić więcej uwagi w przypadku zdrowia i choroby, szczególnie w kontekście szczepień mRNA” – piszą naukowcy w swoim badaniu.

„ Zrozumienie niezwykłego mechanizmu wyzwalającego produkcję IgG4 ma kluczowe znaczenie, ponieważ obecnie opracowywane są dodatkowe szczepionki mRNA, które mogą wkrótce wejść na rynek światowy” – ostrzegają.

Ta zmiana w układzie odpornościowym organizmu sprawia, że dzieci zaszczepione przeciwko Covid-19 są podatne na szereg śmiertelnych chorób, w tym raka. Kiedy układ odpornościowy jest zdominowany przez przeciwciała IgG4, organizm może być mniej zdolny do walki z rakiem.

Prezydent Duda z wizytą w Kijowie. U aktora Zełenskiego.

25.08.2024. – Prezydent Duda z wizytą w Kijowie

Zygmunt Białas zygmuntbialas.wordpress

W Kijowie trwają obchody 33. rocznicy niepodległości Ukrainy. Z tej okazji prezydent III RP złożył wiernopoddańczy hołd quasi prezydentowi Ukrainy, faktycznie od 21 maja br. aktorowi Wołodymyrowi Zełenskiemu. Tego właśnie dnia wygasł mu mandat prezydencki; nie został przedłużony w wyniku wyborów lub nawet przez Wierchowną Radę, której zresztą w najbliższych dniach też kończy się kadencja.

Tak więc Zełenski oraz prezydent Polski i premier Litwy (niewielu gości przybyło!) wystąpili na wspólnej konferencji prasowej w Kijowie. Andrzej Duda zapewnił, że „Polska wspiera i będzie wspierać Ukrainę. Militarnie – przesyłając wsparcie, szkoląc ukraińskich żołnierzy i funkcjonariuszy. Politycznie – w jej drodze do członkostwa w Sojuszu Północnoatlantyckim, w największym sojuszu obronnym świata, jak i na jej drodze do Unii Europejskiej, która mam nadzieję wkrótce zakończy się pełnym członkostwem”.

Duda ‚nie odpuścił’ oczywiście Rosji, mówiąc że „24 lutego 2022 roku, tj. w momencie rozpoczęcia rosyjskiej agresji, Rosja pokazała imperialne ambicje, pokazała, że w istocie jest żarłoczną bestią, która chce zniszczyć państwa i narody”.

Oczywiście prezydent III RP potrafi dyć wspaniałomyślnym i wybaczyć ‚złoczyńcom’. Mówi m.in.: „Jeżeli będzie tak, że wojska ukraińskie będą atakowały wycofujące się wojska rosyjskie, to pierwszy wezmę za telefon i zadzwonię do pana prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i powiem: Nie bombardujcie ich, kiedy się wycofują, zostawcie ich, niech wracają do domu”.

Nie tylko dziwić, ale szokować może postawa Andrzeja Dudy. Kto każe mu bronić interesów upadającej Ukrainy, która zresztą nigdy nie była przyjaźnie nastawiona do Polski i Polaków? I czy prezydent nie ma rzeczywistych danych o aktualnej sytuacji sąsiada ze wchodu?

Przytoczę tu zdanie, które wypowiedział płk Douglas MacGregor: „To, co pozostaje Rosji, to zakończyć istnienie Ukrainy jako samodzielnego państwa”. I zapewne tak Rosja uczyni. Przypomnę, że płk MacGregor był współpracownikiem D. Trumpa. W czasie jego kadencji pełnił (krótko) funkcję starszego doradcy sekretarza obrony USA.

Napisał: Zygmunt Białas

Dodatnie i ujemne plusy profesji służebnej

Dodatnie i ujemne plusy profesji służebnej

Stanisław Michalkiewicz  tygodnik „Goniec” (Toronto)    25 sierpnia 2024 micha

Kanikuła ma swoje plusy ujemne, ale ma też i plusy dodatnie. W tym okresie, kiedy kto żyw wyjeżdża ad aquas, w mediach panuje chudość tematyczna, a przecież zarówno czas nadawania, jak i łamy dzienników, trzeba czymś wypełnić. W związku z tym do publikacji trafiają nawet takie teksty, które w innym czasie nie miałyby najmniejszych szans na ujrzenie światła dziennego. Tymczasem ze względu na chudość tematyczną przed kilkoma dniami przeczytałem na niemieckim, polskojęzycznym portalu „Onet”, jak to rekruci, złapani podczas ulicznych łapanek na Ukrainie przez tamtejszych wojskowych i wcieleni do armii, muszą sobie sami kupić wyposażenie; obejmujące nie tylko obuwie i portki, ale również – kamizelki kuloodporne, a nawet hełmy. Rozumiem, że ktoś im te wszystkie rzeczy sprzedaje i inkasuje forsę. Dlatego bez zdziwienia dowiedziałem się właśnie, że w tej części Toskanii, w której akurat jestem, ukraiński prezydent Zełeński ma posiadłość. Nie wiem, czy dużą, czy małą, ale przypuszczam, że nie jest to jego jedyna posiadłość, więc przynajmniej jemu sprawdza się hasło militarystów: „korzystajcie z wojny, bo pokój będzie straszny”. Toteż kiedy przeczytałem, że wiceminister energetyki w ukraińskim rządzie został przed tygodniem zatrzymany pod zarzutem przyjęcia łapówki w wysokości 500 tys. dolarów, to od razu się domyśliłem, że to dlatego, że nie podzielił się, z kim trzeba. Apetyt wzrasta w miarę jedzenia, toteż nic dziwnego, że apele o dostarczanie Ukrainie pieniędzy mnożą się jak króliki. Kto wie, jak długo potrwa wojna, w związku z czym trzeba już teraz pomyśleć o zabezpieczeniu się na czas pokoju, który może być „straszny”.

Tymczasem ukraińska ofensywa na Kursk brnie od sukcesu do sukcesu. Wyzwalane są coraz to nowe 2 -3 kilometry kwadratowe, a przynajmniej w takim tonie informuje o tych sukcesach rozradowanego prezydenta Zełeńskiego naczelny dowódca niezwyciężonej ukraińskiej amii, rosyjskiego pochodzenia generał Aleksander Syrski. Tymczasem Putin, który wije się z upokorzenia, jak-gdyby-nigdy-nic naciera na Pokrowskoje w obwodzie donieckim, skąd ewakuuje się, kto tylko może, bo gdyby ruskim szachistom udało się opanować tę miejscowość, to odcięliby w ten sposób ukraińskiej niezwyciężonej armii drogi zaopatrzenia. Do listopadowych amerykańskich wyborów jeszcze ponad dwa miesiące, więc trzeba je nie tylko jakoś przetrwać, ale zgromadzić tyle forsy, ile się tylko da, odpowiednio ją schować i zawczasu załatwić sobie jakieś miejsce do lądowania na wypadek, gdyby zagniewany ukraiński lud chciał powystawiać swoim Umiłowanym Przywódcom rachunki za wojnę.

Tymczasem nasza niezwyciężona armia, to znaczy – nie tyle może armia, co rząd Volksdeutsche Partei, kupił od Amerykanów ponad 80 śmigłowców „Apacz”, które zaczną sukcesywnie trafiać do naszego nieszczęśliwego kraju, Czy zostaną zaraz przekazane za darmo Ukrainie na podstawie cały czas obowiązującej umowy z 2 grudnia 2016 roku, czy trochę w Polsce pobędą, żebyśmy i my się nimi też nacieszyli – tego nikt nie wie, bo decyzja w tej sprawie należy do Naszego Najważniejszego Sojusznika, a nie do rządu tubylczego, który ma tylko za to wszystko zapłacić. „Wygrał pan sprawę; trzeba tylko zapłacić i odsiedzieć” – zakomunikował swojemu klientowi pewien adwokat. W przemówieniach, jakie tuż przed defiladą wojskową z okazji 15 sierpnia wygłosili trzej dygnitarze: minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, premier Donald Tusk i pan prezydent Andrzej Duda, każdy z nich podkreślał, że w sprawach bezpieczeństwa przemawiają ”jednym głosem”, a to chyba znaczy tyle – że ostatnie słowo należy do Waszyngtonu.

Natomiast w innych sprawach zarówno vaginet Donalda Tuska, jak i opozycja, dysponuje już większym marginesem samodzielności, chociaż i tu musi trzymać się ramowych dyrektyw Naszego Złotego Pana z Berlina. Jak wiadomo, przykazał on przyspieszyć dintojrę, czyli tak zwane „rozliczenia”, a premier Tusk tak się tym przejął, że z rozpędu zapragnął porozliczać bezpieczniaków, którzy jeszcze w czasach pierwszej komuny urządzili sobie nisze ekologiczne w związkach sportowych. Narwany pan minister Nitras, ten sam, co został kiedyś przyłapany, jak na sali plenarnej Sejmu przeglądał zawartość damskich torebek pozostawionych na fotelach przez posłanki, zażądał od przewodniczącego Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza, żeby wydał mu wszystkie dokumenty i w ogóle – wyspowiadał się z obrotów finansowych, a tamten, najwyraźniej nie spłoszony, nie tylko pokazał mu gest Kozakiewicza, ale w dodatku wyraził zainteresowanie, od kiedy pan minister ma te objawy. W tej sytuacji może powtórzyć się sytuacja z roku 2008, kiedy to Donald Tusk też nastąpił bezpieczniakom na odciski, a ci w odwecie sprokurowali mu aferę hazardową. Teraz też mogą przypomnieć mu, skąd wyrastają mu nogi, bo wiadomo przecież, że „nikt nie jest bez grzechu wobec Boga, ani bez winy wobec cara”.

Podobnie upały musiały jakoś wpłynąć na pana – oczywiście Wielce Czcigodnego – Romana Giertycha, który rzucił się na przewielebnego ojca Tadeusza Rydzyka – żeby odebrać mu koncesję dla Radia Maryja i w ogóle – puścić go z torbami, jako „beneficjenta” rządu „dobrej zmiany”. Konkretnie chodzi mu o to, że ojciec Rydzyk „łamie konkordat”, bo „wtrąca się w sprawy polityczne”. Pan mecenas – oczywiście Wielce Czcigodny” – ma wprawdzie dobrą pamięć, ale krótką. Zapomniał bowiem, jak to przewielebny ojciec Tadeusz Rydzyk również z niego zrobił człowieka, organizując mu Ligę Polskich Rodzin, z ramienia której został wystrugany z banana od razu na wicepremiera. Złośliwi dziennikarze „Onetu” przypomnieli mu to w postaci fotografii, na której Roman Giertych, wtedy jeszcze nie „Wielce Czcigodny”, końskim obyczajem składa łeb na ramieniu przewielebnego ojca Rydzyka w geście pokory. Kto by pomyślał, że również pan – oczywiście Wielce Czcigodny – Roman Giertych okaże się aż takim niewdzięcznikiem? Ja rozumiem, że próbuje przeczołgać się na jasną stronę Mocy i zasłużyć u pana red. Michnika na awans na autorytet moralny, ale nawet i takie rzczy powinno się robić w granicach przyzwoitości. Z drugiej strony nie wiadomo, do jakich wniosków dojdzie prokuratura w Lublinie, która jak-gdyby-nigdy-nic prowadzi śledztwo w sprawie PolNord, z której – według fałszywych pogłosek – pan mecenas miał sobie sprywatyzować około 100 mln złotych.

Tymczasem zbliża się początek roku szkolnego i zgodnie z rozkazem pani Barbary Nowackiej od edukacji, ukraińscy uczniowie w polskich szkołach będą uczyć się różnych przedmiotów, m.in. historii, w wersji przygotowanej przez stronę ukraińską. W związku z tym pan marszałek Zgorzelski z PSL demonstruje wzruszające obawy, że w polskich szkołach, za pieniądze polskiego podatnika, będzie krzewiony kult Stefana Bandery i innych banderowców. No naturalnie, jakże by inaczej! Przecież na Ukrainie, podobnie jak w ukraińskiej diasporze, banderyzm jest, jeśli nie jedyną ideologią, to z pewnością ideologią dominującą – oczywiście poza kultem Złotego Cielca, który jednak jest zastrzeżony dla wybranych. Skoro jednak Polsce wyznaczona została rola „sługi narodu ukraińskiego”, to pan marszałek Zgorzelski, który nie tylko jest dużym chłopczykiem, a nawet – można powiedzieć – chłopczykiem wyrośniętym – nie powinien udawać dziewica.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Reformacja Franciszka, cz. I

Reformacja Papieża Franciszka, cz. I

Autor: AlterCabrio, 23 sierpnia 2024 https://ekspedyt.org/2024/08/23/reformacja-papieza-franciszka-cz-i/

Publikujemy omówienie słynnej deklaracji Fiducia Supplicans. Poruszamy w niej wszystkie znaczenia i skutki, jakie zdołaliśmy dostrzec. Następstwa stosowania tego dokumentu mogą być bardzo poważne, nie tylko dla Kościoła, ale w ogóle dla życia społecznego. To jednak będziemy mogli obserwować w dłuższym okresie czasu. Już teraz próbujemy Państwu dowieść, czego tak naprawdę dokonał Papież Franciszek wraz z arcybiskupem Fernandezem.

−∗−

Obraz tytułowy: reformator postmodernistyczny zapatrzony w reformatora renesansowego LINK, LINK

Reformacja papieża Franciszka, cz. I

Publikujemy omówienie słynnej deklaracji Fiducia Supplicans. Poruszamy w niej wszystkie znaczenia i skutki, jakie zdołaliśmy dostrzec. Następstwa stosowania tego dokumentu mogą być bardzo poważne, nie tylko dla Kościoła, ale w ogóle dla życia społecznego. To jednak będziemy mogli obserwować w dłuższym okresie czasu. Już teraz próbujemy Państwu dowieść, czego tak naprawdę dokonał Papież Franciszek wraz z arcybiskupem Fernandezem.

Tekst niniejszy jest fragmentem dłuższej pracy, opisującej proces synodalny, dociekającej, czym ma stać się Kościół katolicki po Synodzie o synodalności.

Autorzy Deklaracji dogmatycznej Fiducia supplicans twierdzą, że „Deklaracja ta pozostaje niezachwiana w tradycyjnej doktrynie Kościoła dotyczącej małżeństwa, nie dopuszczając żadnego rodzaju obrzędu liturgicznego lub błogosławieństw podobnych do obrzędu liturgicznego, które mogłyby powodować zamieszanie.

Jednocześnie ustanawia nowy rodzaj duszpasterskich błogosławieństw, mających znaczenie liturgiczne. Dokument ten ma postać „deklaracji”, a nie jakiejś wiążącej formuły. Jednak nowe podejście oparte jest na duszpasterskiej wizji Papieża Franciszka, która twierdzi, że jest rzeczywistym rozwojem koncepcji błogosławieństw, zawartej w Magisterium i oficjalnych tekstach Kościoła.

Oznacza to, że Franciszek używa dokumentów, regulujących kwestie duszpasterskie w celu zmiany Magisterium. Możliwość błogosławienia par w sytuacjach nieregularnych i par tej samej płci, wedle tekstu Deklaracji co prawda nie jest ich oficjalnym potwierdzeniem ani zmianą odwiecznego nauczania w kwestii małżeństwa, jednakże tą możliwość należy rozumieć w kontekście nieoficjalnej zmiany Magisterium, dokonywanej przez Franciszka.

Deklaracja została wydana, aby rozwiać wątpliwości tych, którzy je dotąd mieli, czy należy błogosławić pary tej samej płci. Zaproponowano wizję, która łączy aspekty doktrynalne z duszpasterskimi. Stwierdzono, iż „Niedopuszczalne są zatem obrzędy i modlitwy, które mogłyby powodować zamieszanie między tym, co jest konstytutywne dla małżeństwa jako ‘wyłącznego, trwałego i nierozerwalnego związku między mężczyzną i kobietą, naturalnie otwartego na rodzenie dzieci’, a tym, co temu zaprzecza”, więc „Kościół nie ma uprawnień do udzielania błogosławieństw związkom osób tej samej płci”. Potwierdzono też, że błogosławieństwo małżeństwa jest zastrzeżone dla wyświęconego szafarza, więc błogosławieństwo udzielane jakiemuś innemu związkowi, niż małżeństwo mogłoby powoduje ryzyko mylenia tych innych związków z małżeństwem.

Jednakże Franciszek zachęca do poszerzania i wzbogacenia znaczenia błogosławieństw. Związki nieregularne nie mogą być błogosławione błogosławieństwem liturgicznym, gdyż, jak słusznie przyznaje Deklaracja byłoby to niezgodne z wolą Bożą wyrażoną w nauczaniu Kościoła. Tak więc Kościół może udzielać błogosławieństwa liturgicznego jedynie małżeństwom.

Jednakże te ograniczenia nie dotyczą błogosławieństw duszpasterskich. „Błogosławieństwo, udzielone przez Boga ludziom i przekazane przez nich bliźnim, przekształca się w inkluzywność, solidarność i budowanie pokoju. Jest to pozytywne przesłanie pocieszenia, troski i zachęty”.

Deklaracja twierdzi dalej, że poza liturgią znajdujemy się w obszarze większej spontaniczności i wolności nabożeństw ludowych. Pobożność ludowa jest wielka, a błogosławieństwa stają się bogactwem duszpasterskim do wykorzystania. Nabożeństwa pobożności ludowej nie mają charakteru celebracji liturgicznej. Kościół nie może opierać swojej praktyki duszpasterskiej na pewnej doktrynie i sztywnej dyscyplinie, bo to prowadzi do „narcystycznego i autorytarnego elitaryzmu”.

Ludzie, którzy spontanicznie przychodzą prosić o błogosławieństwo, okazują przez tę prośbę swoją szczerą otwartość na transcendencję, ufność ich serca, które nie polega wyłącznie na własnych siłach, ich potrzebę Boga i pragnienie wyjścia z ciasnych ram tego świata zamkniętego w swych ograniczeniach”. Gdy więc zwracają się o błogosławieństwo, kapłan nie powinien wyczerpująco analizować ich sytuacji moralnej, lecz wydać wstępną zgodę. Nie należy traktować „jako «grzeszników» innych ludzi, których wina lub odpowiedzialność może być złagodzona przez różne czynniki, które wpływają na subiektywną obciążalność”.

Papież Franciszek zaproponował więc takie błogosławieństwa, których można udzielać wszystkim, nie pytając o nic. „Nikogo nie można pozbawić tego dziękczynienia, a każdy, nawet jeśli żyje w sytuacjach niezgodnych z planem Stwórcy, posiada dobre cechy, za które można chwalić Pana”.

Tak więc kapłan może przyłączyć się do „modlitwy tych osób, które, chociaż są w związku, którego w żaden sposób nie można porównać do małżeństwa, pragną powierzyć się Panu i Jego miłosierdziu, wzywać Jego pomocy, być prowadzonym do lepszego zrozumienia Jego planu miłości i prawdy”.

Taki jest więc horyzont możliwości błogosławienia par tej samej płci i w sytuacjach nieregularnych. Dotyczy to takich związków, których uczestnicy „uznając się za niegodnych i potrzebujących Jego pomocy, nie domagają się uprawomocnienia własnego statusu, ale błagają, aby wszystko, co jest prawdziwe, dobre i po ludzku ważne w ich życiu i relacjach, zostało przeniknięte, uzdrowione i wzmocnione obecnością Ducha Świętego”. Udzielone przez kapłana błogosławieństwo nie powinno mieć żadnej formy liturgicznej czy obrzędowej, ale ma służyć temu, „aby ludzkie relacje mogły dojrzewać i wzrastać w wierności przesłaniu Ewangelii, uwalniać się od swoich niedoskonałości i słabości oraz wyrażać się w coraz większym wymiarze Bożej miłości”. Bóg nigdy nie oddala nikogo, kto się pokornie zbliża do niego z prośbą o błogosławieństwo. Taka prośba wyraża otwartość na transcendencję, pobożność i bliskość Boga.

Kapłani mają więc udzielać spontanicznych błogosławieństw, których nie ma w Księdze Błogosławieństw, każdemu, kto przyjdzie, bez sprawdzania, kto zacz i do czego mu to potrzebne. Mają to być proste gesty pobożności ludowej. Kapłan ma tylko zadbać, aby te spontaniczne błogosławieństwa nie stały się aktem liturgicznym lub paraliturgicznym, podobnym do sakramentu. Papież Franciszek zachęca do tworzenia nowych formuł, nieznanych prawu kanonicznemu i nieautoryzowanych przez żadne struktury kościelne. Formuły te mają być efektem rozeznania praktycznego, a ponieważ nie będą normami, pozostaną więc poza jakąkolwiek kontrolą. Jednocześnie wszelkie struktury kościelne powinny powstrzymać się od kontroli swobodnej działalności błogosławczej kapłanów, gdyż byłaby to „nieznośna kazuistyka”.

W Deklaracji stoi wyraźnie, że nie przewiduje się rytuału błogosławieństwa par w sytuacji nieregularnej. Jednocześnie Deklaracja taki rytuał określa: przed udzieleniem „spontanicznego” błogosławieństwa kapłan ma odmówić krótką modlitwę, w której poprosi o „pokój, zdrowie, ducha cierpliwości, dialog i wzajemną pomoc, a także o Boże światło i siłę, aby mogli w pełni wypełniać Jego wolę”.

Jest zastrzeżenie – „spontaniczne” błogosławieństwo nie może być udzielane związkom nieregularnym oraz jednopłciowym w kontekście cywilnych obrzędów zawarcia związku, ani w okolicznościach słów, gestów i strojów, właściwych dla małżeństwa. Jednocześnie Deklaracja wylicza sytuacje, w których jest możliwe błogosławieństwo związków nieregularnych i jednopłciowych: nawiedzenie sanktuarium, spotkanie z kapłanem, modlitwa odmawiana w grupie lub podczas pielgrzymki. Nie będzie to jednak legitymizacją tego związku.

Deklaracja Fiducia supplicans jest dokumentem bardzo zwodniczym i bałamutnym. Wielokrotnie zaprzecza sama sobie. Koniec kłóci się z początkiem. Dzięki takim zabiegom autorzy dokumentu mogą zwodzić czytelników i udawać, że nie twierdzą tego, co twierdzą, i nie robią tego, co robią. Tak, jak wszystkie wypowiedzi Franciszka i jego grupy jest to tekst gnostycki. Zawiera bowiem ukryte treści, maskowane różnymi technikami. Żeby zrozumieć teksty gnostyckie, trzeba znać klucze do ich odczytania. Są one następujące: autorzy mają złe intencje w stosunku do Kościoła; efekt finalny jest zsynchronizowany z globalnym wielkim resetem, którego celem jest powstanie nowego globalnego porządku; Deklaracja jest częścią rewolucji komunistycznej w Kościele, znanej jako Droga Synodalna.

Franciszek nie wydaje konkretnych dokumentów doktrynalnych, ale szereg wypowiedzi i dokumentów niższej rangi, a także wspiera i toleruje liczne naruszenia doktryny katolickiej, dokonywane przez samych członków Kościoła, i w ten sposób zmienia doktrynę katolicką. W ten sposób może powoływać się na swoje własne dokumenty, przedstawiając to jako Magisterium Kościoła.

W tekście Fiducia supplicans zostało zawartych kilka doniosłych zmian doktrynalnych i prawnych:

  • Został unieważniony grzech jako taki, w rozumieniu Dekalogu.
  • Zrezygnowano z oceniania sytuacji moralnych.
  • Przyjęto luterańskie rozumienie usprawiedliwienia przez wiarę.
  • Przyjęto anarchiczną definicję wolności.
  • Uznano, że Kościół jest sakramentem nieskończonej miłości Boga.
  • Zmianie uległa katolicka moralność seksualna. Dotychczasowe grzechy – sodomia i cudzołóstwo otrzymały przywileje i stały się nowymi cnotami.
  • Złamana została jedność doktrynalna Kościoła.
  • Ustanowiony został antysakrament – antymałżeństwo sodomickie / cudzołożne.
  • Zalegalizowano lokalny zwyczaj jako prawo precedensowe, konkurencyjne wobec prawa kanonicznego.

Rytuał:

Według Deklaracji kapłan może i powinien błogosławić związki sodomickie i cudzołożne pod kilkoma warunkami. Błogosławieństwo sodomicko – cudzołożne ma posiadać następujące cechy:

  • nie będzie częścią obecnie znanej liturgii. Oficjalnie nie będzie błogosławieństwem liturgicznym, tylko duszpasterskim, traktowanym jako akt pobożności ludowej.
  • Błogosławieństwo ma być spontaniczne, nieprzewidziane przez istniejące przepisy i zasady, tworzone ad hoc do konkretnej sytuacji, pozostające poza kontrolą struktur Kościoła.
  • Nie ma mieć oficjalnego rytuału, ale ma określoną formułę. Najpierw prośba o błogosławieństwo od zainteresowanych, rytualnie motywowana pragnieniem pobożności i bycia bliżej Boga. Warunkami udzielenia błogosławieństwa jest obecność zainteresowanej pary i subiektywny brak przekonania o własnym stanie grzechu.
  • Stająca przed kapłanem para ma prawo do jednoczesnych: życia w stanie grzechu ciężkiego, braku zamiaru przerwania tego stanu, subiektywnego przekonania o braku własnego grzechu. Nosi to znamiona herezji: luterańskiego samousprawiedliwienia przez wiarę oraz semipelagianizmu.
  • Następnie kapłan odmawia krótką modlitwę, w której prosi o o pokój, zdrowie, ducha cierpliwości, dialog i wzajemną pomoc, a także o Boże światło i siłę, aby ludzie, których ma błogosławić mogli w pełni wypełniać Jego wolę. Następnie udziela błogosławieństwa, zawierającego niezbędną treść.
  • Treść powinien zawierać wezwanie: „aby wszystko, co jest prawdziwe, dobre i po ludzku ważne w ich życiu i relacjach, zostało przeniknięte, uzdrowione i wzmocnione obecnością Ducha Świętego. Te formy błogosławieństwa wyrażają błaganie do Boga, aby udzielał tych pomocy, które pochodzą z impulsów Jego Ducha – które klasyczna teologia nazywa „łaskami aktualnymi” – aby ludzkie relacje mogły dojrzewać i wzrastać w wierności przesłaniu Ewangelii, uwalniać się od swoich niedoskonałości i słabości oraz wyrażać się w coraz większym wymiarze Bożej miłości”.
  • Ma być udzielane w następujących okolicznościach: nawiedzenie sanktuarium, spotkanie z kapłanem, modlitwa odmawiana w grupie lub podczas pielgrzymki. Dzięki temu będzie możliwe urządzanie grupowych pielgrzymek sodomitów i cudzołożników do takich sanktuariów, w których postępowi kapłani będą błogosławić nieregularne związki,

Antymałżeństwo:

Związek jednopłciowy lub cudzołożny nie ma być traktowany jak małżeństwo ani stać się małżeństwem. Powstaje zupełnie nowa kategoria związku ludzi, nie występująca dotąd w praktyce Kościoła. Nowe błogosławieństwo wykracza nawet poza konkubinat, obejmując dowolny związek dowolnej pary ludzi z dowolna intencją dotyczącą trwałości tego związku. Nie musi im przyświecać nawet zamiar wspólnego życia, wystarczy fakt bytowania razem, przy czym możliwe są nawet sytuacje krótkotrwałe, spontaniczne, wielokrotne i zmienne co do osób partnerów. Na mocy Fiducia Supplicans błogosławiona przez Kościół staje się sytuacja, będąca zaprzeczeniem małżeństwa, a jednocześnie na tyle do niego podobna, że można ją traktować jako antymałżeństwo sodomalne / cudzołożne. Jest to forma konkurencyjna wobec małżeństwa i zasadniczo mu wroga, szczególne w wersji sodomalnej. Ma wiele cech małżeństwa: związek dwojga ludzi, połączonych współżyciem, błogosławiony przez kapłana, z zastosowaniem formuły rytualnej. Zawiera ona cele antymałżeństwa: pokój, zdrowie, duch cierpliwości, dialog i wzajemna pomoc. Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 r. (kan. 1013 § 1) wymienia następujące cele małżeństwa: cel pierwszorzędny: zrodzenie i wychowanie potomstwa, cel drugorzędny: wzajemną pomoc małżonków i uśmierzenie pożądliwości. Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r. (kan. 1055 § 1) odwraca porządek celów, ale zasadniczo nadal je zachowuje. Celami są: dobro małżonków oraz zrodzenie i wychowanie potomstwa.

Cele antymałżeństwa są spójne z drugim celem KPK z 1917 r. i z pierwszym celem KPK z 1983 r. Jednak antymałżeństwo nie zawiera pozostałego celu: zrodzenia i wychowania potomstwa. Nie ma również cechy trwałości. Jako, że nie jest małżeństwem, nie jest też sakramentem. Skoro nie jest formalne i nie będzie legitymizowane, nie jest nierozerwalne, nie wyłącza też dalszych związków tych samych osób. Jednak antymałżeństwo zostało uznane i pobłogosławione przez Kościół. Główną cechą odróżniającą go od małżeństwa jest całkowity brak zobowiązań. Antymałżonkowie nie mają żadnych obowiązków zarówno wobec Kościoła, jak i wobec siebie nawzajem. Dopóki trwa związek, trwa błogosławieństwo.

Określanie błogosławieństw sodomalno – cudzołożnych pobożnością ludową musi budzić wesołość. Trudno bowiem wyobrazić sobie jakąkolwiek ludową obyczajowość, która akceptuje zarówno homoseksualizm, jak i błogosławienie tego rodzaju ansambli. Zrobiono jednak rzecz znacznie gorszą. Podparto antymałżeństwo autorytetem Boga, twierdząc wprost, że jest ono wypełnieniem woli Bożej. To już zakrawa na bluźnierstwo.

Omawiana deklaracja jest częścią większego programu Kościoła synodalnego, który z kolei jest częścią jeszcze większego projektu państwa globalnego. Cele synodalistów i globalistów są zbieżne, a działania skoordynowane. Na drugiej Sesji Synodu o synodalności mają zapaść kwestie stanowcze. Trwają pracę nad zniesieniem wszystkich obecnych sakramentów i zastąpienia ich jednym – Kościołem synodalnym, który będzie celem samym dla siebie, W rzeczywistości Kościół synodalny będzie strukturą władzy i kontroli w ręku globalistów. A dla nich najgroźniejszym wrogiem jest funkcjonalna, sakramentalna rodzina. Dlatego Sprawozdanie Podsumowujące włącza do wspólnot kościelnych wszystkich, także mniejszości seksualne. Ten sam dokument przyznaje „potrzebującym” bardzo szerokie uprawnienia, a na wiernych nakłada liczne obowiązki. Wspólnoty kościelne mają monitorować rodziny sakramentalne, zachowujące tradycyjną etykę seksualną. A teraz Fiducia supplicans, która awansuje związki sodomalne i cudzołożne, stawia je ponad prawem i obyczajem. Mało tego, wyróżnia te grupy i zwalnia z wszelkich obowiązków.

Tekst Deklaracji i okoliczności towarzyszące wskazują, że w przyszłości tradycyjna rodzina będzie atakowana nie tylko przez świat i globalistów, ale również ze środka Kościoła. Będzie się to odbywać pod hasłami: wsparcie rodzin, wsparcie dzieci i młodzieży w kryzysie psychicznym, wsparcie uchodźców, walka z przemocą. Związki sodomalne i cudzołożne charakteryzują się większą płynnością i podatnością na dysfunkcje psychiczne i społeczne. Im więcej dysfunkcji, tym silniejsza jest presja globalistów, aby wprowadzić system wsparcia, czyli kontroli i nadzoru. Do tego celu ma służyć Edukacja Włączająca, taki też będzie cel Kościoła synodalnego. – globalne, kolektywne państwo komunistyczne.

Tak mocne twierdzenia wymagają uzasadnień. Należy sobie więc uświadomić, o jakim charakterze związku tu mowa. Zarówno małżeństwa, jak i związki nieregularne i homoseksualne mają cechę wspólną, a jest nią współżycie. Zawiera ono przynajmniej tymczasowy stan wspólnego funkcjonowania oraz relację seksualną. Te pary, o których mowa w Deklaracji przychodzą do Kościoła po błogosławieństwo, znajdując się w takich właśnie relacjach.

Obrońcy Fiducia supplicans przedstawiają określone w dokumencie stany faktyczne następująco: są osoby, żyjące w nieregularnych związkach, o których wiedzą, że są grzeszne. Te osoby pragną jednak transcendencji, być blisko z Bogiem i Kościołem. Proszą więc o błogosławieństwo dla siebie, aby Kościół życzył im natchnienia Ducha Świętego w celu doprowadzenia ich do tej bliskości. Według obrońców tej tezy błogosławieństwo takiej pary nie jest błogosławieństwem ich związku i ich grzesznej relacji, tylko ich osób. Kapłan natomiast nie powinien odmawiać im możliwości nawrócenia, duchowego rozwoju i zbliżenia z Bogiem i Kościołem. Tłumaczenie to jest jednak fałszywe.

Każdy człowiek o przeciętnej inteligencji zdaje sobie sprawę, że kto żyje w związku niesakramentalnym, a tym bardziej homoseksualnym znajduje się w stanie grzechu ciężkiego. Sam siebie odłącza od Kościoła, Boga i Jego łaski. Jedyną drogą zbliżenia się do nich jest nawrócenie, czyli zaprzestanie grzesznej praktyki życiowej, spowiedź i pokuta, i służy temu stosowny sakrament. Obrońcy Deklaracji twierdzą, że pary, o których mowa przychodzą właśnie po to, aby być bliżej Boga i Kościoła, co może wyprostować ich ścieżki życiowe i doprowadzić ich do nawrócenia. Kapłan powinien więc im błogosławieństwa udzielić. To atrakcyjne wytłumaczenie, jednak pozostające w sferze marzeń i fantazji. Ludzie, żyjący w takich związkach chcą, aby się im dobrze w nich żyło, i dopóki się im razem układa, nie będą życzyć sobie zakończenia tej relacji. Błogosławieństwo nie ma co prawda ścisłej formuły, ale ma wyraźnie określoną treść. Kapłan ma im życzyć m.in. aby wszystko, co jest po ludzku ważne w ich relacjach, zostało wzmocnione obecnością Ducha Świętego. Mają też otrzymać łaskę aktualną, aby ich ludzka relacja mogła dojrzewać i wzrastać w wierności przesłaniu Ewangelii. Dla Franciszka to przesłanie znaczy, by ludzie zobaczyli Chrystusa, który przychodzi do każdego, i każdego bezwarunkowo słucha. To wszystko, co po ludzku jest ważne w ich relacji jest tym, co ich łączy, więc emocje, uczucia i pożycie seksualne, i to ma się dzięki nowemu błogosławieństwu wzmocnić. Łaski aktualne są udzielane w danej sytuacji, w celu nawrócenia lub uświęcenia. Jeśli dzięki tej łasce ma się wzmocnić ich ludzka relacja seksualna, a nie dążenie do jej przerwania, oznacza to, że łaska, wypływająca z błogosławieństwa ma tą parę uświęcić. Nie można więc mówić, że Fiducia supplicans oferuje środki, służące naprawie życia i nawróceniu, jest bowiem odwrotnie. Błogosławieństwo ma wzmocnić ich aktualne życie, utwierdzić grzeszne praktyki seksualne i uświęcić ludzi, żyjących w grzechu ciężkim. I tego ma dokonać Duch Święty. Jest to więc bluźnierstwo i antysakrament.

Warto przypomnieć sobie, z jakiego powodu relacje seksualne, o jakich mowa są grzeszne. Nauka Kościoła Katolickiego głosi, że właściwe są stosunki seksualne w sakramentalnym związku małżeńskim pomiędzy kobietą i mężczyzną. Przyczyną jest rola, jaką Bóg wyznaczył ludziom, aby rozmnażali się i czynili Ziemię sobie poddaną. Dlatego Bóg stworzył ludzi obdarzonych dwupłciowością, płodnością i seksualnością. Zrodzenie i wychowanie potomstwa jest wysiłkiem długotrwałym i potrzebuje zgodnego współdziałania obojga rodziców. Potrzebni są swoim dzieciom i sobie nawzajem. Jest bardzo niedobrze zarówno dla samych małżonków, jak i ich dzieci, jeśli małżeństwo się rozpada, zawsze bowiem dzieje się szkoda nie tylko dla życia społecznego i materialnego, ale także dla życia duchowego. Kościół nie może popierać rozpadu małżeństw, dlatego domaga się, aby małżeństwo było wierne i wyłączne, czyli trwało jedno aż do śmierci jednego z małżonków. Błogosławienie ponownych związków osób, które już znajdują się w innych małżeństwach sakramentalnych, albo osób, które pomimo możliwości nie chcą małżeństwa, poprzestając tylko na współżyciu seksualnym byłoby popieraniem cudzołóstwa i grzechu przeciwko szóstemu przykazaniu. Z kolei związek homoseksualny poza cudzołóstwem posiada jeszcze jedną wadę. Stosunki tego typu są przeciwne naturze, stworzonej przez Boga. Po to ludzie otrzymali płciowość i seksualność, aby wypełniać zamysł Boży, którym jest prokreacja. Przyjemność zmysłowa jest nagrodą i zachętą, mającą prowadzić ludzi do aktów seksualnych, które ze swej natury mogą doprowadzić do prokreacji. Akty homoseksualne to wykluczają, są więc Bogu obmierzłe. Ludzie, którzy wybierają tą drogę uzyskania przyjemności zmysłowej sprzeciwiają się więc prawu naturalnemu, nadanemu przez Boga, i stwarzają swoje własne prawo naturalne, czysto ludzkie. Ich relacja seksualna jest więc wykroczenie przeciw pierwszemu przykazaniu, i do wzmocnienia tej właśnie relacji wzywa Ducha Świętego błogosławieństwo, będące treścią Fiducia supplicans. Jest więc ono nie tylko namawianiem do grzechu, popieraniem grzechu i zezwalaniem na grzech, ale jest grzechem samym w sobie, bluźni bowiem Trójcy Świętej, stawiając Ducha Świętego przeciwko Bogu Ojcu.

Poważnych zarzutów jest jednak więcej. Nauka katolicka wyraźnie rozróżnia dobro i zło. Dobrem jest to, co Bóg ustanowił jako dobre, a złem jest to, co Bóg ustanowił jako złe. Dlatego to, co jest dobre służy człowiekowi i cieszy Boga, a to, co złe szkodzi człowiekowi i obraża Boga. Najwyższym dobrem człowieka jest zbawienie jego duszy, i wszelkie inne dobra, także materialne, zmysłowe i cielesne powinny być temu dobru podporządkowane. Trzeba teraz sposobu, aby rozeznać dobro i zło, postępować dobrze, a unikać zła. Temu służą wyższe władze duszy – rozum i wola. Rozum rozeznaje, wola nakazuje człowiekowi działać lub zaniechać. Tym wyższym władzom powinny być podporządkowane niższe – afekty, popędy, instynkty. Niższe władze są jednak człowiekowi potrzebne jako organizmowi żywemu do zaspokajania swoich żywotnych potrzeb. Jedną z nich jest rozmnażanie. Potrzebie tej towarzyszą bardzo silne uczucia i doznania zmysłowe. To wszystko jest naturalnym wyposażeniem człowieka, nadanym przez Boga. Człowiek powinien więc czynić ze swojej natury właściwy użytek. Musi jednak wiedzieć, co jest użytkiem właściwym, co niewłaściwym. Sama natura częściowo podpowiada, wzbudzając w człowieku pożądanie tych rzeczy, które przynoszą mu korzyść. Ponieważ jednak człowiek jest bytem złożonym z ciała i duszy nieśmiertelnej, musi więc wciąż podejmować wybory. Musi więc mieć zdolność i umiejętność odróżniania dobra od zła. Tam, gdzie natura sama nie wystarczy w tym rozeznaniu, tam musi działać rozum, a ten potrzebuje norm i reguł. Służy temu prawo moralne, nadane przez Boga i przekazane w Objawieniu. Prawo to zostało ujęte w przystępnej formie w katolickiej nauce moralnej. Została ona dana ludziom nie po to, aby utrudnić im życie, lecz odwrotnie – by ułatwiać wybory, dzięki czemu mogą pewniej dążyć do realizacji prawdziwego i słusznego dobra. Wybory to podejmowanie decyzji, a te wymagają oceny. Każdy człowiek musi więc wciąż oceniać – zjawiska, sytuacje, zachowania – zarówno swoje własne, jak również innych ludzi.

Tymczasem Fiducia supplicans nakazuje, aby nie dokonywać ocen moralnych. Kapłan nie powinien analizować sytuacji osób, których zachowanie ma błogosławić pod kątem moralnym. Nikt w ogóle nie powinien nikogo oceniać, ale doceniać to, co jest w innym dobre. Tak samo kapłana, który błogosławi grzech nie powinny oceniać żadne instancje kościelne. Dzięki Fiducia supplicans mamy więc pełną wolność seksualną w Kościele. To istna rewolucja seksualna, od teraz wolno robić wszystko, Kościół ani nikt inny nie powinien tego oceniać, ale doceniać i błogosławić. Ludzie, przychodzący do Kościoła po błogosławieństwo mogą sami wyłączyć swoją odpowiedzialność za grzech, uznając, że jakieś czynniki wpływają na ich subiektywną obciążalność, co prowadzi do luterańskiego samousprawiedliwienia przez wiarę. Skoro się nie wierzy w swoją winę, to winy nie ma. Nie są już więc potrzebne takie artefakty przeszłości, jak wyznanie win, pokuta, przebaczenie, pojednanie. Można więc już nie trudzić się rozumowym rozeznaniem dobra i zła, nie trzeba już uzdalniać woli, aby przeciwstawiała się pokusom. Dzięki Franciszkowi i abp. Fernandezowi można teraz podążać za pragnieniem, puścić wodze fantazji i w pełni oddać się instynktom i popędom. Synodalny Kościół prowadzony przez takich sterników nie będzie tego oceniał, tylko inkluzywnie pobłogosławi i przyjmie do komunii.

Niestety, ofiar tego procederu nie informuje się, jakie będą konsekwencje. Jeśli Kościół nie ocenia moralności, wówczas człowiek, mający nieuporządkowane przywiązania nie ma skali porównawczej i może nie wiedzieć, że żyje w grzechu ciężkim. Nie będzie więc dążył do nawrócenia i stanu łaski uświęcającej. Jeśli tak umrze, zagrożone są jego szanse na zbawienie duszy. Stanie bowiem przed sądem swoich czynów. Co prawda współcześni modni księża głoszą, że nie będzie sądu, wszyscy ludzie zostali już zbawieni raz na zawsze, można więc grzeszyć bezkarnie. Oni jednak są w błędzie lub kłamią. Zwiedziony człowiek nie będzie mógł zasłaniać się okolicznością, że nie wiedział o grzechu, ponieważ miał możliwość się o nim dowiedzieć, natomiast z niej nie skorzystał. Argument, że Kościół Franciszka nie mówił mu o grzechu, będzie okolicznością zaledwie łagodzącą, ale nie wyłączającą odpowiedzialność. Na gruncie Deklaracji mamy jednak sytuacje dalej idącą. Kościół nie tylko nie naucza o grzechu, nie tylko nie ocenia grzechu, ale wręcz namawia do grzechu, błogosławiąc sodomię i cudzołóstwo, wmawiając jeszcze, że będzie za to łaska, wspierająca uświęcenie. Dla błogosławiących kapłanów i wszystkich, którzy są w to zamieszani czynnie lub biernie rodzi to odpowiedzialność za grzechy cudze. Dla samych grzeszników to zachęta, by siedli na zjeżdżalni wprost do samego piekła.

To jednak nie koniec. Mamy oto ustanowiony antysakrament antymałżeństwa sodomalno – cudzołożnego. Nadal jednak pozostaje w mocy katolickie małżeństwo sakramentalne. Przed narzeczonymi, udzielającymi sobie nawzajem sakramentu małżeństwa będzie stał kapłan, który udzieli im błogosławieństwa. Może być tak, że ten sam kapłan chwilę wcześniej udzielał błogosławieństwa parze gejów, lesbijek, rozwodników, konkubentów, wiarołomnych małżonków w trakcie adulterium lub nawet przygodnych kochanków, którzy rozstaną się po upojnej nocy. Wszystkie ustawienia pseudomałżeńskie będą możliwe i dopuszczone do błogosławieństwa. Sakramentalne małżeństwo stanie się więc jedną z wielu form współżycia, błogosławionych przez Kościół. Za pewien czas zwolennicy drogi synodalnej będą zapewne z dumą wykazywać owoce tych błogosławieństw. Będą chwalić się bogactwem różnorodności pożycia w Kościele synodalnym, gdzie każdy może pobłogosławić i uświęcić swój związek. Przecież miłość jest najważniejsza, a gdzie jest miłość, tam jest Chrystus. Takie jest życie Ludu Bożego, a ponieważ Lud Boży ma sensus fidei, w ten sposób odczytuje, czego Duch Święty chce od Kościoła. Tak zapewne będą mówić synodaliści. Po cóż tedy komu będzie sakramentalne małżeństwo, które jest jedno na całe życie. Ludzie żyjący w małżeństwie nie mogą uprawiać poliamorii, nie mogą wiązać się z różnymi nowymi partnerami, nie mogą uprawiać swobodnego seksu. To są daleko idące ograniczenia.

Współczesny człowiek, kuszony różnorodnym światem pornografii, portali randkowych, mediów społecznościowych, celebryckich historyjek miłosnych ma silną pokusę, aby zamiast wymagającego ślubu rzymskokatolickiego zawrzeć lada jaki związek, byle zmienny, byle nie na zawsze, ale w kościele i z księdzem. Ci, którzy z jakiegoś powodu jednak zdecydują się na klasyczne małżeństwo, będą mieli pokusę zerwania związku, skoro z nowym wybrankiem czy wybranką znów będą mogli pójść do tego samego kościoła i tego samego księdza i dostać prawie to samo. Watykan pozwolił. Z pewnością nie wzrośnie dzięki temu ilość ślubów, trwałych małżeństw i dzieci.

Zmieniła się również koncepcja wolności człowieka, co ma znaczenie dla antropologii, a w konsekwencji dla całej doktryny katolickiej. Wolność katolicka polega na tym, aby móc wybierać dobro, czyli to, co Bóg określił jako dobre, oraz móc unikać zła, czyli tego, co Bóg określił jako złe. Człowiek nie może więc czynić wszystkiego, na co ma tylko ochotę, bo to jest swawolą, prowadzącą do anarchii i grzechu. Od teraz jednak panuje tu pełna wolność, nie tylko w sferze seksualnej. Kapłan ma udzielać błogosławieństwa, nie badając sytuacji moralnej pary, oczekującej na błogosławieństwo. Mogą więc być to oszuści, wprowadzający siebie nawzajem w błąd, mogą być socjopaci, planujący coś złego dla drugiej osoby, mogą być przestępcy, obciążeni grzechami. Nie ma to jednak znaczenia, bo z jednej strony wystarczy, aby oni w swoim uznaniu nie obciążali się swoimi grzechami, a kapłan i tak nie ma tego badać. Jest to wykroczenie nawet poza wolność liberalną, ta ma bowiem przynajmniej ograniczenie, aby nie czynić innemu tego, czego nie chciało by doznać od innych. W nowym błogosławieństwie nie ma żadnego limitu, błogosławiona jest wolność absolutna, czyli anarchia.

Ciąg dalszy w części drugiej.

_______________

Reformacja Papieża Franciszka, cz. I z II, Bartosz Kopczyński, 23 sierpnia 2024

−∗−

Warto porównać:

Fiducia supplicans – to nie jest bluźnierstwo, to już apostazja
Został unieważniony grzech jako taki w rozumieniu Dekalogu. Co to znaczy? Nie ma już grzechu? Nie. Są ludzkie zachowania. Ale nie można już ich nazywać grzesznymi, ponieważ zrezygnowano z oceniania […]

_______________

Błogosławić grzechy wołające o pomstę do nieba? To nie przejdzie! [20 grudnia 2023]
U nas w Polsce wśród kapłanów będzie opór i księża na to nie pójdą. Tam jest to tak ustawione, że wolno błogosławić człowieka. No, dobrze. A jak przyjdzie dwóch? Żeby […]

Hipokratesową kulturę naturalnej odporności i obywatelską kulturą prawną opartą na logice można bronić przed praktykami kowidowych globalistów 

Szef GIS i tysiące polskich lekarzy na liście płac Pfizera? Ujawniono porażające dane 

Właśnie gruchnęła wieść, że biurokratyczny gang, noszący pretensjonalną nazwę “Światowej Organizacji Zdrowia” przygotował kolejną epidemię

Lekarze i naukowcy domagają się dymisji dr. Grzesiowskiego. „Brak racjonalizmu i konflikt interesów”.

Polska pospiesznie doszlusowała do “krajów ochotników” wprowadzenia “szczepionkowych paszportów”

Covid-19, największy skandal sanitarny w historii – dlaczego (najprawdopodobniej) nigdy nie poznamy prawdy?

Przygotowania propagandowe pod nową falę szczepień.

Grzesiowski szerzy propagandę covidowa nie mając szczegółowych danych

Szpital w Gnieźnie wprowadza niezgodne z prawem restrykcje covidowe na podstawie zaleceń skorumpowanego Grzesiowskiego

Grzesiowski korzystał z transferów pieniędzy od Pfizera. A minister Leszczyna milczy

Pfizer opłaca lobbbystów pandemicznych

Arbitraż uznał prawa zwolnionych pracowników szpitala William Osler Health System

Preparaty przeciw Covid`19 to broń biologiczna – twierdzi syn założyciela

Ordo Medicus » Ordo Medicus

NEWSY PSNLiN | Polskie Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy Naukowc

MAFIA IZB LEKARSKICH – Prof. dr hab. n. med. Andrzej Frydrychowski

Zabawa w „dobrego i złego policjanta”? Prof. Horban uspokaja ws. pandemii

Tylko bez „coming outu”. Geje i lesbijki w narodzie. Wywiad z profesorem Ireneuszem Krzemińskim.

Wywiady Repliki: Ireneusz Krzemiński archive.is/V9E0#selection

„Tylko bez coming outu” Geje i lesbijki w narodzie.
Wywiad z profesorem Ireneuszem Krzemińskim

Panie Profesorze, coming out już był. „New York Times” cytując Pana w lipcowym artykule o EuroPride w Warszawie, dodał, że jest Pan gejem. Wiedział Pan o tym?
Oczywiście, że wiedziałem.

W „Naznaczonych” – raporcie z badania polskich mniejszości seksualnych w 2008 r. pisze Pan, że ujawnianie homoseksualnej orientacji przez osoby publiczne ma wpływ na zmianę negatywnych stereotypów dotyczących osób LGBT.
Tak. Tak było na Zachodzie, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, i chyba to się dzieje również u nas. Gdy pytaliśmy o coming out naszych respondentów – młodych bywalców gejowskich, wielkomiejskich klubów, bardzo zaskoczyły mnie odpowiedzi. Okazało się, że komunikowanie swej orientacji przyjaciołom, rówieśnikom i przynajmniej części rodziny jest właściwie na porządku dziennym w tej grupie. Mówienie o tym bez ogródek staje się coraz bardziej powszechne. To jest chyba największa różnica pomiędzy młodym a starszym pokoleniem osób homoseksualnych. Ja jestem właśnie z tego starszego pokolenia, więc proponuję, byśmy w tym miejscu postawili kropkę, jeśli chodzi o mnie samego.

Opierając się na badaniach CBOS stwierdza Pan też, że akceptacja postulatów gejowsko-lesbijskich jest dużo większa wśród tych osób hetero, które znają jakiegoś geja czy lesbijkę.
Tak. A z drugiej strony siła uprzedzeń, szczególnie w małych społecznościach, jest na tyle duża, że ujawnienie się zakrawa na akt właściwie samonapiętnowania. Dlatego namawiałbym organizacje LGBT do pracy nad poszerzaniem bazy tak, by stanowić znaczącą polityczną siłę. Ale tu z kolei wchodzi inny problem: ogólna niechęć Polaków i Polek do zrzeszania się, do obywatelskiej postawy. Geje i lesbijki są pod tym względem tacy sami, jak reszta społeczeństwa.

Niedawno podpisał Pan list otwarty do premiera Tuska wzywający do dymisji minister Radziszewskiej. Ostatecznie Pani minister pozostała jednak na stanowisku.
Jestem rozczarowany decyzją premiera tym bardziej, że pamiętamy decyzję premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego, w pewnym sensie mistrza politycznego obecnego szefa rządu, który wywalił swego wiceministra zdrowia Kazimierza Kaperę natychmiast po jego homofobicznych wypowiedziach. A było to …   ( Pozostało znaków: 10112 )

Kasa Misiu, kasa !! Odżyła Pędząca Glizda.  Życie na linie 22

Życie na linie 22

Odżyła Pędząca Glizda. 

Kasa Misiu, kasa !!

Głównym tematem rozmów pracowników spółdzielni robót wysokościowych „ Okienko” była kasa. We wspomnieniach publikowanych w prasie, a także w poświęconej im książce wszyscy „ Okienni” ( jak ich nazywano) oczywiście twierdzą, że rozmawiali wyłącznie o tym jak naprawić nasz nieszczęsny kraj. Podobnie wspomina „ Okienko” znany polski socjolog nazywany złośliwie Ciotką Irenką. Podpierając się w swoich dywagacjach rozważaniami Hannah Arendt na temat szlachetnej solidarności młodych mężczyzn połączonych jakimś trudnym zadaniem oraz doszukując się w „ Okiennych” niezwykłego uczucia „ szczęścia publicznego” związanego z knuciem przeciw władzy ludowej, wprowadzał do relacji z ich rozmów całkowicie nierealistyczny, tromtadracki ton.

To wszystko bujda – łatwo się domyślić o czym mogą rozmawiać młodzi, dość prymitywni mężczyźni należący do hermetycznej grupy. Wbrew pozorom nad rozmowami o dupie Maryni ( jest to w sensie logiki forma zdaniowa – zamiast przysłowiowej Maryni można podstawiać różne imiona) przeważały rozmowy o kasie. Ile dostaną za konkretne zlecenie, ile przepili w ostatnim tygodniu, z kim przepili i co z tego mieli.

Chłopcy zarabiali bardzo dużo, przepijali równie wiele w lokalnych knajpach szastając napiwkami, ale pozostał w nich plebejski obyczaj ciągłego rozmawiania o pieniądzach. Z całą pewnością nie byli dżentelmenami. Dla ich obserwatorów i wielbicieli pewne tematy finansowe też były ciekawe i pozostały do dziś niewyjaśnione.

Jak już wcześniej wspominałam, jeden z nich zwany Drogą miał w bankach kilka milionów niespłacanych kredytów. Jak te kredyty uzyskiwał, dlaczego nie znalazł się w rejestrze niesolidnych kredytobiorców, skąd dyrekcje konkretnych banków wiedziały, że nie należy od niego tych spłat się domagać pozostaje zagadką. Gdyby Ciotka Irenka nie był tak zafiksowany na ich uroku osobistym, może sformułowałby jakąś adekwatną hipotezę. Zamiast tego wolał ich podziwiać ze szkodą dla swojej socjologicznej rzetelności.

Łatwa kasa na starcie, zagraniczna kasa w wieku dojrzałym i sposoby spłacania tej kasy – to tematy do wzięcia dla historyków i dziennikarzy śledzących niezwykłą karierę Chyżego. Jakoś jednak nie mają na to ochoty.

C D N

Zbieżność nazwisk i sytuacji jest przypadkowa. W kolejnych odcinkach mojej opowieści poznają państwo losy innych osób pracujących w spółdzielni „Okienko”

Rzecz o narodobójstwie. Jak zabija się naród i tworzy na jego miejsce atrapę.

Rzecz o narodobójstwie. Jak zabija się naród i tworzy na jego miejsce – nowy

[chyba spisane z wypowiedzi. Stąd mówiony styl. MD]

Autor: CzarnaLimuzyna , 24 sierpnia 2024

Proces zabijania narodu polskiego Magdalena Wielomska nazwała niedawno „Narodobójstwem w białych rękawiczkach”.

Na czym to polega?

Inżynieria społeczna na naszych oczach usiłuje zgrać ze sobą dwa dokonujące się równolegle procesy:

  • tworzenia nowego – sztucznego narodu unijnego
  • niszczenia dotychczasowych narodowych tożsamości

„Nowi Europejczycy” już na etapie tworzenia (programowania) są podżegani do wojny z normalnością, kulturą i religią, podszczuwani do ataków na ludzi normalnych czujących narodową przynależność. Środowiska antypolskie co chwila organizują dywersję przeciw patriotyzmowi i ksenofobii (rzecz pożyteczna występująca w normalnych wspólnotach) łącząc to z kampaniami przeciw antysemityzmowi, faszyzmowi i homofobii.

Bombą z opóźnionym zapłonem jest również przemyt nachodźców połączony z oficjalną polityką zalewania Polski przesiedleńcami z Ukrainy.

Narodobójstwo w białych rękawiczkach

Magdalena Wielomska: Niedawno w rozmowie z kolegami użyłam takiego określenia, że mamy do czynienia z narodobójstwem, autentycznie z narodobójstwem, ale dokonywanym w białych rękawiczkach, autentycznie w białych rękawiczkach, w sposób całkowicie zamaskowany i niewidoczny. I prawdę powiedziawszy, ja nie wiem, czy jeszcze w ogóle jest coś porównywalnego w historii. Oczywiście ten walec przez Europę się toczy i to z czym mamy do czynienia w Polsce, to też oczywiście jest już na zachodzie od lat, ale tak galopującego i tak perfidnego procesu chyba jeszcze nigdzie nie było…

To można by sobie tak to wyobrazić, że mamy komputer i do tego komputera gdzieś tam się nam zakradł jakiś wirus, ale ten wirus działa tak, że go właściwie nie widać, ale tak po cichu, po cichu,  czy tak wykasowuje nam pamięć, wykasowuje nam jakieś oprogramowanie, wykasowuje nam różne umiejętności. I tak po cichu, po cichu czyści. My nawet tego nie widzimy i nagle się okazuje, że zostaje nam tylko i wyłącznie  jakaś taka wydmuszka, maszyna do pisania, która już nie jest w stanie przeprowadzić bardziej skomplikowanych operacji.

… ideą, której hołdują elity rzeczywiście rządzące światem zachodnim to jest tak zwana idea konstruktywizmu, czyli idea, że tożsamości można za pomocą inżynierii społecznej konstruować i dekonstruować.

Evgenij Kungur “They Are Among Us”

Jak popatrzymy na też tożsamości narodowe w naszym regionie, czy właśnie ukraińską, czy litewską, łotewska, estońska, nawet gdzieś tam trochę chyba na Białorusi też trochę, to się okaże, że te tożsamości one były tworzone w XIX wieku w sposób celowy i zamierzony i głównie przez Niemców. (…) nawet niedawno jeden z czytelników przesłał mi doktorat napisany na Litwie po litewsku, ale w czasach translatora to już nie jest problem, właśnie na temat tego –

Jak masoneria tworzyła narody

Jak niemiecka, pruska masoneria tworzyła w XIX wieku właśnie cały naród litewski, ale ten nowoczesny naród litewski i to tworzyła go masoneria.

To podkreślam właśnie, że masoneria, która nam się kojarzy tylko i wyłącznie z kosmopolityzmem to tak nie jest. Masoneria jedną ręką konstruowała, a konstruowała w szczególności po to, żeby te nowo skonstruowane narody były w jakiś sposób związane z Niemcami i z niemiecką kulturą, a jednocześnie żeby były antyrosyjskie i antypolskie. Więc jedna ręka tutaj właśnie tworzyła różne nowoczesne narody, jednocześnie wpisując tam kod bardzo silnej antypolskości i antyrosyjskości i jednocześnie właśnie takiej proniemieckości i to dotyczyło i Litwinów i Ukraińców, Łotyszy, Estonii, to widać dość wyraźnie.

Natomiast w tej chwili mamy do czynienia jakby z inną mądrością etapu i w przypadku właśnie Europy w tej chwili mamy do czynienia z dekonstrukcją tożsamości narodowych i skonstruowaniem nowej tożsamości europejskiej. Właśnie nasza książka, którą tutaj prezentujemy dotyczy planów utworzenia narodu europejskiego.

No i jak popatrzymy teraz właśnie na Polskę, to widać tą galopującą dekonstrukcję tożsamości narodowej po to, żeby Polska mogła stać się taką prowincją tego nowego imperium Unii Europejskiej, prawda? Czyli żeby mogła, żeby Unia Europejska mogła zostać przekształcona w imperium, musi zostać podmieniona, zamieniona tożsamość Europejczyków, tak by tym pierwszym punktem lojalności nie była Polska, Francja, Niemcy, tylko żeby była to Europa, prawda? A żeby ta tożsamość polska to była tylko i wyłącznie taka tożsamość regionalna, taka tożsamość wtórna, prawda? Że jestem Polakiem w sensie, że mówię po polsku, ale czuję się obywatelem imperium, prawda? Imperium jest tutaj dla mnie tym punktem odniesienia.

Resetowanie polskiej tożsamości

Więc tutaj właśnie to jest to, że to resetowanie tej polskiej tożsamości zaczęło się wraz z resetowaniem polskiej gospodarki, zalewaniem nas przez obcy kapitał, obce produkty i de facto ustawieniem nas przy taśmach w obcych fabrykach, w obcych zakładach po to, żebyśmy produkowali obce marki, gdzie chociażby te niemieckie samochody, one w dużej mierze produkowane są w Polsce rękami Polaków, ale one potem wyjeżdżają do Niemiec jako made in Germany, jako niemiecka marka i to jest właśnie to, co się w literaturze określa jako naród proletariacki, że my już nie wytwarzamy tej własnej kultury, my już nie mamy tych własnych produktów, własnych rzeczywiście artystów, artyści, którzy słuchamy jakieś piosenki, jak Czesław Niemen, kiedy my go słuchamy to czujemy, że to jest Polak, że to jest polskość, gdzieś tam od razu się ta łezka zakręci, to jest gra na naszej duszy. Ale, a teraz gdzie mamy takich artystów? Mamy po prostu jakiś, jakiś produkt, który niedługo zostanie zastąpiony przez sztuczną inteligencję i pewnie ta sztuczna inteligencja będzie nawet robić to lepiej niż teraz robią się ci pseudo artyści, prawda? I to jest właśnie reset tożsamości narodowej, bo to jest tożsamość, za tożsamością idzie kultura właśnie, idzie i kultura ta duchowa i artystyczna i materialna i pamięć i jakaś taka można powiedzieć właśnie codzienność.

I za pomocą europeizacji właśnie resetuje się tożsamość narodową.

Czyli tutaj ta europeizacja jest narzędziem wynaradawiania i tworzenia nowej właśnie takiej kosmo-europejskiej tożsamości. I z punktu widzenia Polski i z punktu widzenia tego, kto się w największym stopniu przyczynia i co się, jakie procesy w największym stopniu przyczyniają właśnie do niszczenia tej tożsamości narodowej, no po prostu ewidentnie ten niemiecki kod i ten niemiecki program, który wynika z ich historii jest absolutnie kluczowy. I jakby tutaj właśnie też odwołujemy się do myśli Romana Dmowskiego, który mówił to samo, co jakby my tutaj się wpisujemy w to jego diagnozę, że Rosja jest dużo mniejszym zagrożeniem dla Polski w tym znaczeniu, że Polacy czują jakąś swoją wyższość cywilizacyjną i kulturową w stosunku do Rosjan i rusyfikacja nam nie grozi, albo w dużo mniejszym stopniu nam grozi.

***

… przyszedł Donald Tusk i powiedział, no to wyciągamy korek z szamba. I szambo wybuchło. Ale szambo było tam już zgromadzone wcześniej i korek już był, tak bym powiedział, dokręcany na siłę.






Google i Microsoft zużywają więcej energii niż np. Azerbejdżan.

Google i Microsoft zużywają więcej energii niż ponad 100 krajów

Data: 3 agosto 2024 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/google-i-microsoft-zuzywaja-wiecej-energii-niz

W roku 2023, giganci technologiczni Google i Microsoft zużyli więcej energii niż każde z ponad 100 krajów, w tym Islandia, Ghana i Tunezja.

Ogólnie rzecz biorąc, według analizy przeprowadzonej przez stronę internetową Tom’s Hardware, potrzeby dwóch amerykańskich firm można porównać do Azerbejdżanu, który ma ponad 10 milionów mieszkańców, czyli 24 terawatogodzin (TWh). Pozycjonując międzynarodowe koncerny w rankingu zużycia energii elektrycznej, znalazłyby się one tuż za Słowacją i Libią. Aby zmniejszyć swój wpływ na środowisko, obaj giganci technologiczni planowali zmniejszyć zużycie energii do roku 2030, ale nie liczyli się z pojawieniem się generatywnej sztucznej inteligencji (AI), która jest bardzo energochłonna, zwłaszcza w fazach uczenia się.

Sztuczna inteligencja szybko przekształca się w bardzo dochodowy biznes, do tego stopnia, że sukces ekonomiczny i finansowy Microsoftu analitycy przypisują jego wczesnym inwestycjom w tym sektorze, które pozwoliły firmie stać się jednym z najwyżej cenionych gigantów na świecie z wyceną rynkową przekraczającą trzy biliony dolarów. Dyrektor generalny Microsoft, Satya Nadella, przypisał wzrost przychodów, dochodu operacyjnego i dochodu netto “nowej erze transformacji AI”.

Nowa technologia nie jest jednak pozbawiona poważnych reperkusji energetycznych i środowiskowych: Elon Musk stwierdził, że jesteśmy u progu największego przełomu technologicznego związanego ze sztuczną inteligencją, ale jednocześnie do roku 2025 nie będzie wystarczającej ilości energii, aby go utrzymać. Dlatego giganci technologiczni szukają alternatywnych źródeł energii, aby kontynuować rozwój i pracę nad sztuczną inteligencją.

OpenAI, na przykład, chciałoby wykorzystać fuzję jądrową do zaspokojenia potrzeb energetycznych swoich serwerów danych. Microsoft również poszukuje mniej energochłonnych i szkodliwych alternatyw i w tym celu zawarł umowę z Helionem w celu produkcji energii jądrowej poprzez fuzję jądrową do roku 2028.

[ To jakiś propagandowy bełkot – fuzję jądrowa, tak, jak i 60 lat temu, nie daje energii, czystej czy brudnej, ale pożarła już setki tysięcy miliardów dolarów. M. Dakowski]

Big Tech dąży zatem do zminimalizowania swojego wpływu na środowisko, ale dopóki nie osiągnie tego celu, ich działalność pozostanie jedną z najbardziej szkodliwych dla środowiska. Paradoks, jeśli weźmiemy pod uwagę, że to właśnie niektórzy z założycieli tych firm są głównymi orędownikami transformacji energetycznej i mistrzami walki o klimat, takimi jak Bill Gates.

Mimo to, nie mają oni żadnych skrupułów w stosowaniu technologii, która jest wysoce szkodliwa dla środowiska, nie tylko ze względu na wykorzystanie energii elektrycznej wytwarzanej z nieodnawialnych źródeł, ale także ze względu na zużycie milionów litrów słodkiej wody potrzebnej do chłodzenia komponentów elektronicznych w centrach danych. Niektóre z tych ostatnich znajdują się ponadto na obszarach dotkniętych suszą, gdzie woda używana do chłodzenia jest tą samą wodą, której ludność potrzebuje do zaspokojenia pragnienia i nie tylko. [Przecież chłodzenie można zapewnić tą samą wodą – w recyklingu. Jest jedynie nośnikiem.. M. Dakowski]

Tak więc, podczas gdy filantro-kapitalizm naciska na transformację energetyczną i żywnościową oraz zrównoważony rozwój w celu ograniczenia skutków zmian klimatycznych, jednocześnie nie waha się czerpać zysków z jednej z najbardziej rozrzutnych i negatywnie oddziałujących na środowisko technologii.

Według Międzynarodowej Agencji Energii, w roku 2022, globalne zużycie energii elektrycznej przez centra danych wyniosło około 460 TWh, a liczba ta ma wzrosnąć ponad dwukrotnie do 1000 TWh do roku 2026. Jednocześnie raport ONZ wykazał, że szacowane zużycie energii elektrycznej przez 13 największych operatorów centrów danych – w tym Amazon, Alphabet, Microsoft oraz Meta – w latach 2018-2022 wzrosło ponad dwukrotnie.

INFO: https://www.lindipendente.online/2024/07/18/google-e-microsoft-nel-2023-hanno-consumato-piu-energia-di-oltre-100-nazioni/ https://www.corriere.it/tecnologia/24_luglio_21/intelligenza-artificiale-ed-elettricita-ora-google-e-microsoft-consumano-piu-di-100-paesi-nel-mondo-1237b2cc-130e-46b0-9256-4032f08d5xlk.shtml

Stan zdrowotny i umysłowy USA wg. Roberta Francisa Kennedy Jr.

RFK Jr. NISZCZY globalne korporacje w epickim przemówieniu popierającym Trumpa

Tylko całkowite oczyszczenie świata z globalnych oligarchów i ich politycznych sługusów może uratować nas przed całkowitą zagładą!

[MD: Robert Francis Kennedy Jr. – ciekawa postać, por. : https://pl.wikipedia.org/wiki/Robert_F._Kennedy_Jr.]

—————————————————–

DR IGNACY NOWOPOLSKI AUG 24
 
READ IN APP
 

Jeśli interesują Cię jakiekolwiek kwestie, które regularnie poruszamy w Armageddon Prose — przekupstwo farmaceutyczne, cenzura, nieustająca wojna, technokratyczna psychopatia — posłuchaj tego przemówienia RFK Jr. z otwartym umysłem. Wtedy możesz ocenić, jak szczery i skuteczny byłby na prawdziwej pozycji władzy w administracji Trumpa. 

Obecnie rozważana jest możliwość wspólnego frontu republikanina Trumpa i demokraty Kennedy’ego, wymierzona w zaplanowane fałszerstwo wyborcze demokratów i ich oligarchicznych sponsorów.

W przypadku “wyboru” demokratki Harris, trudnym będzie unikniecie globalnego komunizmu na chińską modłę i/lub światowego konfliktu nuklearnego. 

Tak więc stawka jest wysoka, a autentyczny obraz Ameryki zawarty jest pomiędzy wierszami opisywanej analizy! 

To był absolutny majstersztyk w szczegółowej analizie statystycznej pokazującej, jak fatalna jest nasza sytuacja w kontekście zdrowia publicznego — prawdziwego zdrowia publicznego.

===================================

Robert Francis Kennedy Jr. :

https://www.youtube.com/live/n15oCfLdmXI?si=fvXJpytu0RynlA4T

„ Jesteśmy na 79. miejscu pod względem wyników zdrowotnych za Kostaryką, Nikaraguą, Mongolią i innymi krajami . Nikt nie ma takiego obciążenia chorobami przewlekłymi jak my. A podczas epidemii COVID mieliśmy najwyższą liczbę ofiar śmiertelnych spośród wszystkich krajów na świecie. Mieliśmy 16% zgonów z powodu COVID i mamy tylko 4,2% światowej populacji.

A CDC twierdzi, że to dlatego, że jesteśmy najbardziej chorymi ludźmi na Ziemi. Mamy najwyższy wskaźnik chorób przewlekłych na Ziemi, a przeciętny Amerykanin, który zmarł na COVID, miał 3,8 chorób przewlekłych . Więc to byli ludzie, którzy mieli załamanie układu odpornościowego, którzy mieli dysfunkcję mitochondriów, a żaden inny kraj nie ma czegoś takiego.

Dwie trzecie dorosłych i dzieci w Ameryce cierpi na przewlekłe problemy zdrowotne. Pięćdziesiąt lat temu liczba ta wynosiła mniej niż 1%. Och, przeszliśmy z 1% do 66%. W Ameryce 74% Amerykanów ma teraz nadwagę lub jest otyłych, a 50% naszych dzieci. Sto dwadzieścia lat temu, gdy ktoś był otyły, jak oni, wysyłano go do cyrku .

Były dosłownie raporty przypadków na ich temat . Otyłość była prawie nieznana. W Japonii wskaźnik otyłości wśród dzieci wynosi 3%, w porównaniu do 50% tutaj. Połowa Amerykanów ma stan przedcukrzycowy lub cukrzycę typu 2. Kiedy mój wujek był prezydentem, a ja byłem chłopcem, cukrzyca młodzieńcza praktycznie nie istniała.

Typowy pediatra widziałby jeden przypadek cukrzycy w ciągu całej swojej 40- lub 50-letniej kariery. Obecnie jedno na troje dzieci, które przekracza próg jego gabinetu, jest cukrzykiem lub ma stan przedcukrzycowy , a zaburzenia mitochondrialne spowodowały cukrzycę i powodują również chorobę Alzheimera, która jest obecnie klasyfikowana jako cukrzyca i kosztuje ten kraj więcej niż nasz budżet wojskowy każdego roku .

Nastąpił wybuch chorób neurologicznych, których nigdy nie widziałem jako dziecko: ADD, ADHD, opóźnienie mowy, opóźnienie języka, zespół Tourette’a, narkolepsja, ASD, zespół Aspergera, autyzm. W roku 2000 wskaźnik autyzmu wynosił 1 na 1500. Obecnie wskaźniki autyzmu u dzieci wynoszą 1 na 36, ​​według CDC, w skali kraju.

Nikt o tym nie mówi. Jedno na 22 dzieci w Kalifornii ma autyzm , a to jest kryzys: 77% naszych dzieci nie może lub jest zbyt niepełnosprawnych, aby służyć w armii Stanów Zjednoczonych . Co dzieje się z naszym krajem i dlaczego nie jest to na pierwszych stronach gazet każdego dnia?”

Czy RFK Jr. jest podstawiony przez CIA, jak niektórzy sądzą? Wszystko jest możliwe, ale od dawna badam manekiny brzuchomówców Deep State i on nie mówi ani nie zachowuje się jak żaden, jakiego kiedykolwiek widziałem.

(Nie każdy jest kontrolowaną opozycją. Nie wszystko jest operacją psychologiczną. Zbyt łatwo wpaść w tę nihilistyczną pułapkę drogi donikąd, gdy jesteśmy nieustannie bombardowani kłamstwami korporacyjnego państwa; ten rodzaj cynizmu przenika alternatywne media i, szczerze mówiąc, przytrafia się to również mnie.)

W przeszłości miałem pewne zastrzeżenia do RFK Jr. — na pewno nie jest idealny, a na pewno dziwny (patrz: historia o niedźwiedziu w Central Parku) — ale to przemówienie odebrałem jako wypowiedź człowieka, który widział, jak te same siły, które zabiły jego ojca i wujka, niweczą jego kampanię od początku do końca.

Wydawał mi się człowiekiem, który za wszelką cenę chce wymierzyć sprawiedliwość na tym świecie poprzez oczyszczenie go ze skorumpowanych agencji regulacyjnych, które współpracują z prywatnym przemysłem, żeby ogłupiać i wpędzać ludzi w chorobę dla zysku i kontrolę społeczeństwa.

Zanim jednak zaczniemy się tym zbyt entuzjastycznie pasjonować, musimy zobaczyć konkretne obietnice złożone przez ekipę Trumpa — konkretne stanowisko w gabinecie. Nie ma znaczenia, czy będzie to prokurator generalny, szef NIH czy szef FDA.

Armageddon Prose

RFK Jr. DESTROYS Big Pharma, Big Ag in Epic Trump Endorsement Speech

If you care about any of the issues we cover here regularly at Armageddon Prose — pharmaceutical graft, censorship, relentless warmongering, technocratic psychopathy — I implore you to give this RFK Jr. speech a listen with an open mind. Then you can make it up regarding how sincere and effective you think he would be in a real position of power in a Tr…

Read more

7 hours ago · 14 likes · 4 comments · Ben Bartee

Załóżmy PIF PAF. Film

Film mtodd Małgorzata Todd

       Szanowni Państwo!
    Czy ktoś widział dobry film wyprodukowany w ostatnim dziesięcioleciu? Nie? Może warto by sobie zadać pytanie – dlaczego? Hollywood nadal wydaje miliony na produkcje, mimo iż ich koszty spadają za sprawą coraz sprawniejszej techniki. Żeby nadal wydawać miliony trzeba coraz więcej niszczyć. Niekończące się pościgi, strzelaniny i eksplozje przyprawiają już o mdłości. Hitchcock zalecał, żeby film zaczynać od trzęsienia ziemi, a później napięcie powinno rosnąć. Teraz, gdy kultura jest już na etapie nie rozwoju, a zwijania się, scenariusz w ogóle przestał być potrzebny. Genderowo-klimateryczna mafia opanowała kulturę Zachodu, co wyklucza mówienie prawdy o czymkolwiek. Bzdury są śmiertelnie nudne i nic się tam na to nie poradzi.
           A jak to jest na naszym podwórku? Teoretycznie mieliśmy szanse przez ostatnie osiem lat, ale z niej nie skorzystaliśmy. Część pieniędzy odebranych mafii vatowskiej podarowana została mafii „artystów” opluwających Polskę. Te miliony „sr…e” na głowę Jandy, czy innej Holland posłużyły plugastwu, jedynie. Teraz, po powrocie do łask mafii vatowskiej, mafia opluwaczy będzie musiała zacisnąć pasa. Nie żal mi tych „artystek”, ale co z tego?
           Nie dało się za czasów „dobrej zmiany”, to spróbujmy teraz, gdy wszystko zmierza ku upadkowi. Nie mamy już nic do stracenia. Załóżmy jakiś PIF, czyli Polską Inicjatywę Filmową, albo PAF, a najlepiej PIF PAF. Coś nowego mogą zrobić tylko ludzie, którzy nie wiedzą, że jest to niemożliwe.

Z pozdrowieniami

Małgorzata Todd

Właśnie gruchnęła wieść, że biurokratyczny gang, noszący pretensjonalną nazwę “Światowej Organizacji Zdrowia” przygotował kolejną epidemię

Stanisław Michalkiewicz: Czekając na wirusa https://www.magnapolonia.org/stanislaw-michalkiewicz-czekajac-na-wirusa/

W związku z rozwojem sponsoringu,  po mieście krąży taka oto historyjka:

Coca Cola Company zapragnęła rozszerzyć reklamę swojego sztandarowego napoju w ten sposób, by do Modlitwy Pańskiej, zamiast słów: “chleba naszego powszedniego” wstawić słowa: “Coca Coli naszej powszedniej”. W związku z tym do Watykanu wybrała się delegacja najtęższych głów firmy, by przekonać do tego Stolicę Apostolską. Delegacja, pamiętająca, że już starożytni Rzymianie wiedzieli, że nie ma takiej bramy, której nie przeszedłby osioł obładowany złotem, przygotowali odpowiednią rezerwę finansową  i rozpoczęli negocjacje. Niestety ku ich zdumieniu, nawet najbardziej brzęczące argumenty rozbijały się o niechęć strony watykańskiej, niczym o skałę. Bezskuteczność wysiłków doprowadziła wreszcie amerykańskich negocjatorów do desperacji. Po kolejnej nieudanej rundzie przewodniczący amerykańskiej delegacji zawołał z wściekłością: to ile dali ci cholerni piekarze?!

Właśnie gruchnęła wieść, że biurokratyczny gang, noszący pretensjonalną nazwę “Światowej Organizacji Zdrowia” przygotował kolejną epidemię, jako, że poprzednia -ta spowodowana przez zbrodniczego koronawirusa- została z dnia na dzień zlikwidowana przez rosyjskiego prezydenta Włodzimierza Putina. Jak pamiętamy, w lutym 2022 roku rozpoczął on “specjalną operację wojskową” przeciwko Ukrainie.

Wskutek tego setki tysięcy, a może nawet miliony Ukraińców rzuciły się do ucieczki i każde przejście graniczne z Polską każdej doby przekraczało co najmniej 100 tysięcy ludzi. Większość z nich nie miała nie tylko żadnych testów na zbrodniczego koronawirusa, ale nawet maseczek. Nikt nie był bowiem w stanie skontrolować takiej masy ludzi bez spowodowania katastrofy humanitarnej i wybuchu prawdziwej epidemii, toteż rząd z dnia na dzień przestał egzekwować rzekomo konieczne procedury nie tylko wobec ukraińskich uciekinierów, ale w ogóle na terenie całego kraju – a nawet najbardziej zaangażowane w propagandę rozmaitych obostrzeń sanitarne jastrzębie, schowały mordy w kubeł.

Na dobrą sprawę prezydent Putin powinien otrzymać Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny, no i zostać uznany za Dobroczyńcę Ludzkości, ale nic z tego, bo amerykański Senat w podskokach uznał go za “zbrodniarza”. Czy przypadkiem nie z irytacji spowodowanej nagłym zlikwidowaniem epidemii?  Taka to ci sprawiedliwość jest dziś na świecie.

To oczywiście sam Senat, który razem z Izbą Reprezentantów urządził izraelskiemu premierowi Beniaminowi Netanjahu owację na stojąco, chociaż Międzynarodowy Trybunał Karny wysłał za nim nakaz aresztowania za ludobójstwo w Strefie Gazy. Ci wszyscy amerykańscy “twardziele” przed Żydami chowają dudy w miech, więc nie ma się co przejmować ferowanymi przez nich certyfikatami moralności.

Wracając tedy do wspomnianego biurokratycznego gangu, to jeszcze nie zdecydował się on, który zbrodniczy wirus tym razem zaatakuje znękaną ludzkość. Podobno nie ustalono jeszcze jakie będą objawy zakażenia i jakie w związku z tym procedury będą musiały być uruchomione przez rządy poszczególnych bantustanów. Jedno już jest chyba pewne – znowu trzeba będzie wszędzie zakładać maseczki, a jedyny wyjątek gdy można będzie je zdjąć, to podczas jedzenia.

Każdy bowiem wirus wymyślony przez Światową Organizację Zdrowia jest politycznie znakomicie wyrobiony i wie, kiedy ma się srożyć, a kiedy nie. Ale maseczki – jak to maseczki – są tylko wstępem do poważniejszych, bardziej inwazyjnych przedsięwzięć – chociaż zarówno w przypadku maseczek, jak i tych bardziej inwazyjnych przedsięwzięć “zwyczaj on być ten sam”. Takimi właśnie słowami zapytywał angielskiego kapitana statku szmuglującego opium z Indii do Chin, chiński gubernator.

Kiedy angielski kapitan takimi samymi słowami mu odpowiedział, obydwaj przechodzili na rufę, gdzie następowało wręczenie łapówki. Następnie dygnitarz wracał na pokład i na odchodnym upominał kapitana, by niezwłocznie odpłynął, po czym po jednej burcie wsiadał do łodzi, która miała zawieźć go na brzeg, podczas gdy z drugiej burty rozpoczynał się wyładunek drewnianych skrzynek pełnych “zamorskiego błota”, czyli opium.

Kiedy wyładunek się kończył, Anglik podnosił kotwicę, stawiał żagle, a gdy już odpłynął na bezpieczną odległość, nadbrzeżna artyleria rozpoczynała wściekłą kanonadę, dzięki czemu również prosty lud miał okazję przekonać się, jak niezwyciężona chińska armia przepędza “zamorskich diabłów”.

———————————————–

Zwróćmy uwagę, że chociaż premier Donald Tusk w sprawie “rozliczeń” wykazuje zapamiętałość taką samą, jaką nieboszczyk Jacek Kuroń miał do wódki, to – o ile mi wiadomo – maseczki nie zostały objęte specjalnym nadzorem, w odróżnieniu od wyborów tak zwanych “kopertowych”, w których – zdaniem pana Tomasza Grodzkiego – mieliśmy paść ofiarą “zabójczych kopert”. Pan Grodzki w kwestii kopert podobno posiadł specjalistyczną wiedzę, pozwalającą na rozróżnienie, które koperty są “zabójcze”, a które przeciwnie – pożyteczne.

Skoro tedy o maseczkach cyt! – to mamy dwie możliwości. Pierwsza – że  w tej dziedzinie obydwa gangi ściśle ze sobą współpracowały ponad podziałami, a drugą – że gang, który obecnie dorwał się do żerowiska, już ostrzy sobie zęby na spodziewane profity z maseczek, więc ani słowem o nich nie wspomina, zgodnie z zasadą, że nie rozprawia się o sznurze w domu wisielca. Zresztą jedna możliwość wcale nie wyklucza drugiej, co jest dodatkowym potwierdzeniem, że obydwa gangi mogą spierać się wyłącznie o różnicę łajdactwa.

Jak jednak wspomniałem, maseczki są zaledwie wstępem do prawdziwych żniw, w postaci łapówek od szczepionek na zatwierdzonego wirusa, które rządy poszczególnych bantustanów będą musiały kupić albo bezpośrednio w produkujących je farmaceutycznych koncernach, albo – jak to miało miejsce w Unii Europejskiej – za pośrednictwem Komisji Europejskiej. Jak pamiętamy, Reichsfuhrerin Urszula von der Leyen podobno bardzo się przy tych szczepionkach i przy tym pośrednictwie kręciła.

Wprawdzie podniosły się jakieś hałasy, ale później ktoś – chyba sam Fuhrer, czyli “sam główny Srul” – nałożył na nie surdynę i wszystko zakończyło się wesołym oberkiem. Tak wesołym, że Reichsfuhrerin została nawet wybrana na kolejną kadencję – bo któż lepiej załatwi sprawę kolejnej epidemii, niż osoba, która konieczne, wszechstronne doświadczenia, nabyła podczas tej poprzedniej, mającej charakter programu pilotażowego?

Kozak w zwarciu z Tatarzynami

Kozak w zwarciu z Tatarzynami

Stanisław Michalkiewicz    24 sierpnia 2024 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5668

Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma” – tak w dawnej Polsce, to znaczy – w koszmarnych czasach I Rzeczypospolitej – komentowano militarne i wszelkie inne przechwałki. Najwyraźniej anonimowego autora tego powiedzonka musiały wspierać proroctwa [ściślej – musiał być jakimś prorokiem mniejszym.. md] , bo czyż nie pasuje ono idealnie do obecnej fazy wojny, jaka Stany Zjednoczone i ich wasale, prowadzą z Rosją na Ukrainie do ostatniego Ukraińca?

Już wspominałem, że po spektakularnych porażce Ameryki w Afganistanie, Amerykanie skapowali, że lepiej, a przede wszystkim taniej, jest prowadzić wojny per procura. Kiedy sami prowadzili operację pokojową i misję stabilizacyjną w Iraku i Afganistanie, wydawali na to 300 mln dolarów dziennie, a poza tym musieli chować zabitych, opatrywać im rany i tak dalej – podczas gdy na Ukrainie wydają pięciokrotnie mniej, a żaden Amerykanin nie ginie, ani pociski nie urywają mu rąk czy nóg, więc czegóż chcieć więcej? Trzeba tylko znaleźć jakiegoś samobójcę albo łajdaka, wsadzić go na najwyższe stanowisko w państwie, a potem namówić, żeby wkręcił swój kraj w maszynkę do mięsa – i sprawa załatwiona. Tak właśnie stało się na Ukrainie, która – chociaż walczy o demokrację i „wartości” – tak naprawdę jest oligarchią oligarchów, z których jeden, z pierwszorzędnymi korzeniami, nazwiskiem Igor Kołomojski – wystrugał z banana na tamtejszego prezydenta żydowskiego komika, co to grywał fujarą na pianinie i robił różne inne śmieszne rzeczy.

Właśnie kogoś takiego Amerykanie tam potrzebowali i w ten sposób Wołodymir Zełeński – bo o nim przecież mówimy – został najukochańszą duszeńką świata i natchnieniem narodów – ale nie od razu, tylko dopiero wtedy, gdy po zerwaniu przezeń porozumień mińskich, zimny ruski czekista Putin zdenerwował się i uderzył – jak się okazało- nadziewając się na minę, którą Amerykanie w tak zwanym międzyczasie tam sprokurowali nie tylko w postaci 12 tajnych baz CIA, ale również – w uzbrojeniu Ukrainy po zęby i wyszkoleniu tamtejszego wojska. Toteż już po paru miesiącach okazało się, że żadnego „Blitzkriegu” nie będzie, a konflikt zaczął przechodzić w stan chroniczny, co stopniowo znużyło wszystkich obserwatorów, z USA włącznie. Dzisiejszy świat bowiem, wytresowany przez telewizję, nie jest w stanie skupić na niczym uwagi dłużej, niż przez tydzień, a najwyżej miesiąc. Jeśli coś się przeciąga poza tę granicę, przestaje być interesujące, bo telewizja i politycy muszą zabawiać gawiedź coraz to nowymi sztuczkami.

I kiedy wydawało się, że wojna na Ukrainie zakończy się – podobnie jak inne chroniczne konflikty – z powodu braku zainteresowania – prezydent Zełeński, któremu na dodatek w maju skończyła się kadencja i nie bardzo wiadomo, na jakiej zasadzie nadal zajmuje stanowisko prezydenta, zaczął się obawiać, że jakaś Schwein w końcu postawi pytanie, kto wkręcił Ukrainę w maszynkę do mięsa i po co – a nieubłagany palec wskaże na niego.

W odróżnieniu bowiem od Polski, gdzie nasze safandulstwo jest najlepszą tarczą dla rozmaitych łajdaków, na Ukrainie może być inaczej i tamtejsze rezuny mogą takiego winowajcę zwyczajnie zariezać. Toteż wykombinował sobie, że do wojny wprowadzi urozmaicenie i zamiast uporczywej obrony przejdzie do ataku na Łuku Kurskim i w ten sposób przywróci zainteresowanie świata dla Świętej Sprawy. Owszem, wywołał radość w pewnych niemieckich środowiskach, które dały wyraz ukontentowaniu, że niemieckie czołgi znowu idą na Kursk – ale „New York Times” twierdzi, że ukraińskie uderzenie na terytorium Rosji z rejonie Kurska było z jego strony samowolką i Amerykańscy generałowie nic o tym nie wiedzieli. Nie bardzo w to wierzę, bo wiele wskazuje na to, iż operacja kurska była możliwa dzięki Aleksandrowi Łukaszence, który cofnął białoruskie wojska znad granicy z Ukrainą, co umożliwiło Ukraińcom przerzucenie tamtejszych szturmowych jednostek na granicę z Rosją, bronioną przez wojska ostatniego rzutu. Co Pentagon albo Departament Stanu za to Łukaszence obiecał – tego na razie nie wiemy – ale nie można wykluczyć, że pani Swietłana Cichanouska mogła zostać po cichu skreślona z listy jasnych idoli.

Tedy od ponad tygodnia Ukraińcy podbijają Rosję i udało im się zająć obszar 1000 km kwadratowych, a więc mniej więcej dwa razy tyle, ile liczy sobie obszar Warszawy. Co dalej – tego nikt nie wie – a tymczasem ruscy szachiści, jak-gdyby-nigdy-nic, nacierają w rejonie Pokrowska, bo w razie opanowania tej miejscowości mogą zmusić Ukraińców do wycofania się i w ten sposób opanują cały obwód doniecki. Tymczasem słychać, że lawirant-Łukaszenka, znowu przysuwa swoje wojska nad granicę z Ukrainą. Co będzie, gdy zimny ruski czekista Putin przekona go, by Rosjanie uderzyli z Białorusi na Kijów? Na razie nikt o tym nie myśli, bo w niezależnych mediach głównego nurtu wszyscy się ukraińską ofensywą masturbują, tak samo zresztą, jak tą poprzednią, która spaliła na panewce. Niezależni dziennikarze mało nie zniosą jaja z radości, że „Putin został ośmieszony” – ale to nic, bo dziennikarze, to tylko dziennikarze.

Gorzej, że te opinie powtarzają generałowie naszej niezwyciężonej armii, a to nieomylny znak, że powinno ich wszystkich jak najszybciej przebadać konsylium weterynaryjne. Dlaczego weterynaryjne? Dlatego, że wścieklizna jest chorobą odzwierzęcą, podobnie jak gorączka Zachodniego Nilu, dziesiątkująca warszawskie wrony, gawrony, kawki i sroki, które też potrafią urządzić niezły klangor.

Ale nie tylko na Ukrainie może nabrać aktualności porzekadło o Kozaku i Tatarzynie. Jak już sygnalizowałem, Donald Tusk tak się zagalopował w tak zwanych „rozliczeniach”, że ostatnio podniósł rękę na bezpieczniaków, którzy w rozmaitych związkach sportowych urządzili sobie żerowisko jeszcze za pierwszej komuny i trzymają je do dzisiaj. Co prawda, tym razem nie wystąpił osobiście, tylko wypuścił pana ministra Nitrasa, tego samego, co to kiedyś na opustoszałej sali plenarnej Sejmu przeglądał pozostawione tam przez posłanki damskie torebki. Pan Niftras, jak to narwaniec, zażądał o szefa PKOl, pana Radosława Piesiewicza, wyspowiadania się przed nim z noclegów w paryskich hotelach i w ogóle – ujawnienia, ile dostali szmalu i gdzie go schowali. W odpowiedzi pan Piesiewicz pokazał mu „gest Kozakiewicza” i wprawdzie nie zapytał, od kiedy ma te objawy, ale wyjaśnił, że żadnych wyjaśnień mu nie udzieli.

W tej sytuacji może powtórzyć się sytuacja z roku 2008, kiedy to Donald Tusk też nastąpił bezpieczniakom na odciski, a ci w rewanżu rozpętali mu aferę hazardową, w której poległ świetnie zapowiadający się mąż stanu pan Zbigniew Chlebowski („walczę Rysiu!”) i inni, a piorun mało nie trafił samego premiera Tuska. Najwyraźniej musiał o tym doświadczeniu zapomnieć, ale bezpieczniacy mogą mu pamięć odświeżyć, przypominając, skąd wyrastają mu nogi.

Stanisław Michalkiewicz

Braun nokautuje filmem„Gietrzwałd 1877. Wojna światów”, mistyka wkracza do geopolityki

Recenzja

Braun nokautuje filmem, mistyka wkracza do geopolityki

PrzezAgnieszka Piwar 2024-08-24

Najnowszy film dokumentalny Grzegorza Brauna wyprodukowany przez Włodzimierza Skalika, to swoiste antidotum na prowojenną propagandę trawiącą ludzkie umysły. Z tego też powodu, media głównego nurtu mają za zadanie przemilczeć powstanie filmowego dzieła pt. „Gietrzwałd 1877. Wojna światów”.

Punktem wyjścia są objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie, które miały miejsce latem 1877 roku. Równolegle w gabinetach wielkich tego świata rozgrywała się geopolityczna gra mocarstw. Twórcy filmu przeprowadzili biały wywiad, zapoznali się z dostępnymi publikacjami i zapytali o opinię zagranicznych historyków specjalizujących się w tym okresie. Efekt śledztwa jest piorunujący. Były to dwa krytyczne miesiące w dziejach świata, Europy i Polski.

Wiele wskazuje bowiem na to, że pierwsza wojna światowa miała wybuchnąć już wtedy. Grzegorz Braun – zainspirowany rozmową z ks. prof. Krzysztofem Bielawnym, badaczem objawień gietrzwałdzkich – założył śmiałą hipotezę, że do zatrzymania globalnej katastrofy przyczyniły się mistyczne wydarzenia w warmińskiej wiosce Gietrzwałd, ówczesnym Dietrichswalde pod zaborem pruskim.

Za pomocą faktów i dedukcji reżyser postanowił dowieść czy faktycznie tak właśnie było. W jaki sposób obronił w filmie swoje założenia? By nie psuć niespodzianki, nie będę zanadto spoilerować. Po seansie (pokazy będą organizowane w Polsce za darmo) przekonają się Państwo sami. Na zachętę dodam, że niektóre dowody – jak chociażby sięgnięcie do statystyk – mogą przekonać także osoby niereligijne, o ile nie są zacietrzewione.

ROZGRYWKI IMPERIÓW

Film ukazujący zakulisowe intrygi popychające do „wojny wszystkich ze wszystkimi”, to przede wszystkim zaległa lekcja historii, o której nie uczono nas w szkołach. Zresztą, żaden historyk wypowiadający się w filmie nie jest Polakiem, bo – jak zauważył sam reżyser – okres ten postrzega się u nas za wyjątkowo nudny. Tymczasem film odkrywa i pokazuje zgoła coś innego.

Braun skojarzył fakty z dziedziny militariów, dyplomacji i geopolityki. Co z tego wyszło? Thriller polityczny z sensacyjną historią, gdzie dodatkowe napięcie buduje świetna muzyka Szymona Kusiora i widowiskowe ujęcia kamery, która dotarła do wielu zakątków świata. Obraz dopełniają archiwalne fotografie i starannie wykonana animacja map autorstwa Leszka Nowickiego, która pobudza wyobraźnię i przenosi widza do tamtej epoki.

Ciarki zapewniają m.in. nawiązanie do Apokalipsy św. Jana czy mocne cytaty znanych postaci. Dla przykładu, rosyjski pisarz Fiodor Dostojewski odgrażał się Turkom słowami: „Konstantynopol wcześniej czy później będzie nasz!”.

Występujący w filmie historycy stopniowo budują napięcie. «W XIX wieku dochodzi do konfrontacji globalnej, której walka toczy się o dominację w świecie. Było to starcie między lądem a morzem, czyli obszar euroazjatycki a państwa morskie.»

I dalej: «Wielka gra toczyła się na ogromnych terytoriach od Morza Czarnego, od Kaukazu do Dalekiego Wschodu. Konkurencja o rynki zbytu i źródła surowców, o uzyskanie preferencji w krajach wschodu. Gra szła o Iran – wtedy zwany Persją, Chiny czy Afganistan.»

Nosicielami tej globalnej konfrontacji były Rosja (wyróżniająca się potężną armią lądową) i Wielka Brytania (wyróżniająca się ogromną flotą). Prowokatorem była muzułmańska Turcja, która brutalnie pastwiła się nad chrześcijanami z Bałkanów. Prawosławne Imperium musiało stanowczo zareagować, wszak «Rosja w imię sprawy Słowiańszczyzny winna stanąć w obronie Serbii, Czarnogóry i Bułgarów».

Z odtajnionych dokumentów wynika, że wielcy gracze prowadzili dwulicową dyplomację. «Z jednej strony, oficjalnie zakładano zachowanie politycznego status quo, deklarowano sprzeciw wobec interwencji wojskowej, poszukiwanie pokojowych środków rozwiązania pogłębiającego się kryzysu wschodniego. A z drugiej strony, mamy do czynienia z zakulisowymi działaniami zmierzającymi do rozwiązania militarnego.»

24 kwietnia 1877 roku na Bałkanach w Bułgarii wybucha wojna rosyjsko-turecka. W interesie Brytyjczyków jest przegrana Rosji. Aby dopiąć swego ruszają z nowoczesną kampanią propagandową i szeregiem rozmaitych intryg, mających wzmocnić Imperium Sułtanów przeciwko Imperium Carów.

Na pionki w grze po raz kolejny zostają wytypowani Polacy. W tym momencie do gry wkracza Piękna Pani, która w Gietrzwałdzie dokonuje cudu.

ZASTANAWIAJĄCE ANALOGIE

Zanim jednak Matka Boża zdoła przekonać polskich katolików, że zamiast miecza winni wziąć do ręki Różaniec, prześledźmy z grubsza co kombinowali zewnętrzni podżegacze i międzynarodowi intryganci.

Szczególnie zaskakującym dla mnie odkryciem z dokumentu Brauna jest to, że już wtedy pojawiła się kwestia budowy państwa żydowskiego w Palestynie. «Część anglosaskiego establishmentu jest żywo zainteresowana eskalacją, by poprzez wojnę przyspieszyć realizację tego projektu.» Syjoniści z Londynu dogadują z Turkami wstępne ustalenia w tej sprawie. W interesie syjonistów było więc, aby wojna na Bałkanach nie skończyła się zbyt prędko.

Do gry wkroczyły także Stany Zjednoczone. W interesie przyszłego imperium zza Oceanu było to, aby wykrwawiała się Eurazja. Amerykanie zaangażowali się więc niebezpośrednio – sprzedawali broń zarówno Rosjanom jak i Turkom.

Wśród graczy kontynentalnych uruchamiają się głównie Austro-Węgry i Niemcy, a także Francja (pragnąca skorzystać z okazji, by odegrać się na Niemcach). W gabinetach Paryża, Wiednia, Berlina i Sankt Petersburga odbywają się pilne narady.

Ewentualna wygrana Rosji – i budząca się idea panslawizmu – nie leży w interesie Germanów, stąd militarna mobilizacja i wojskowe manewry przy granicach. W planach pojawia się uderzenie w Rosję na ziemiach polskich.

«Według Bismarcka kwestia wschodnia powinna być jak krwawiąca rana, jak wrzód, który powinien krwawić, ale nigdy się nie goić.»

Zewnętrzni podżegacze – którym przewodził Brytyjczyk Munro Butler-Johnstone – uruchomiają „polskich konspiratorów, patriotów, powstańców i zawodowych rewolucjonistów, wśród których nie brak zresztą płatnych agentów i prowokatorów”. Celem intrygi jest rozpętanie kolejnego powstania w Polsce.

Tymczasem wskutek mistycznej ingerencji, plan rozszerzania wojny i prowokacji powstańczej nie wypala. Wojna rosyjsko-turecka nie przeradza się w globalny konflikt. Wybuch Wielkiej Wojny zostaje odroczony na blisko cztery dekady, aż do 1914 roku.

Zdaniem twórców filmu nie tylko ocaliło to wówczas Polaków, ale realnie przybliżyło nas do odzyskania niepodległości.

TOŻSAMOŚĆ POLAKÓW

Włodzimierz Skalik przyznał wprost: «Ks. Krzysztof Bielawny, który zainspirował nas do wyprodukowania tego filmu, powiedział, że „bez Gietrzwałdu Polska nie odzyskała by niepodległości”. My podzielamy tę tezę. Po pierwsze, dlatego że poprzez objawienia gietrzwałdzkie Polacy uniknęli kolejnej jatki, kolejnego powstania do którego byliśmy wpychani. Po drugie, nastąpiła powszechna odnowa moralna Polaków, którzy poruszeni przesłaniem gietrzwałdzkim zmieniali swoje życie. Zmieniali je na tyle efektywnie, że stawaliśmy się zupełnie innym narodem, takim który stawał się coraz bardziej liczny i gotowy do przyjęcia niepodległości.»

Na pokazie prasowym, Grzegorz Braun – nawiązując do wydarzeń, o których opowiedział w najnowszym filmie – przyznał, że to temat jego życia. Zwracając się do dziennikarzy powiedział, że w jego prywatnym rankingu rok 1877, kiedy „Polska została ocalona”, jest tak samo ważną datą jak rok 966, kiedy „Polska uzyskała dostęp franczyzy łacińskiej, katolickiej”.

O ile film uważam za świetny i niezwykle potrzebny w dzisiejszych czasach, o tyle z tym drugim zagadnieniem pozwolę sobie na polemikę.

Jakiś czas temu poznałam rozszerzoną wersję historii chrystianizacji Polski. Dowiedziałam się, że początkiem chrześcijaństwa wcale nie było wydarzenie z udziałem Mieszka I, który zawarł sojusz z łacinnikami z Rzymu, co traktujemy umownie jako chrzest Polski w 966 roku.

Chrześcijaństwo dotarło do nas z Bałkanów już 150 wcześniej, za sprawą misji chrystianizacyjnej Cyryla i Metodego wśród Słowian.

[mail RW: Chrześcijaństwo dotarło do nas jeszcze wcześniej. „Po przybyciu do Konstantynopola dwaj bracia zostali wysłani na Morawy przez cesarza Michała III, do którego książę morawski Rościsław zwrócił się z wyraźną prośbą: «Odkąd nasz lud — powiedział — odrzucił pogaństwo, przestrzega prawa chrześcijańskiego; ale nie mamy nauczyciela, który potrafiłby wyjaśnić prawdziwą wiarę w naszym języku».]

A zatem, nasi przodkowie przez blisko 1,5 wieku uczestniczyli w Liturgii w obrządku wschodnim. Oznacza to, że pierwsi chrześcijanie na polskich ziemiach modlili się w języku staro-cerkiewno-słowiańskim. Ma to ogromne znaczenie w odkrywaniu korzeni naszej tożsamości. [Był to obrządek w języku słowiańskim, ale akceptowany i popierany przez Papieża. md]

Wracając do nadprzyrodzonych wydarzeń z udziałem Matki Bożej w kontekście Polaków. Jakże to wymowne, że Piękna Pani nie chciała, abyśmy w 1877 roku poszli do powstania przeciwko Prawosławnej Rosji, która wówczas stanęła w obronie chrześcijan na Bałkanach. Natomiast już w 1920 roku wyraźnie nam dopomogła, abyśmy przegnali bolszewików.

Braun przyznał zresztą, że nie było by Cudu nad Wisłą, gdyby nie eksplozja demograficzna, która nastała po objawieniach w Gietrzwałdzie.

Film dokumentalny „Gietrzwałd 1877. Wojna światów” został wyprodukowany przez Fundację Osuchowa i sfinansowany z dobrowolnych datków Polaków. Lista bezpłatnych projekcji filmu znajduje się na stronie: gietrzwald1877.pl/pokazy i jest aktualizowa.

Agnieszka Piwar

Friday Funnies: Lipstick on a Pig. Świetne !

Friday Funnies: Lipstick on a Pig

The Enthronement of Queen Kamala

Robert W Malone MD, MS Aug 23, 2024









“Et tu, Brute?”





No matter where you stand, this is a glimpse into our future. Things are about to get very weird…





(Stay Tuned for my essay on Bobby later today)


PsyWar (click on the title for pre-purchase)







A warning for us all.

Kamala may be flip-flopping now, but…

Take for example, Prime Minister Keir Starmer. He became Prime Minister of the UK on July 5, 2024. Less than two months ago.
Once in power, his true nature and agenda have become apparent.


On the other hand, you can just enjoy the song – Dominc Frisby – is darn funny.

https://www.youtube-nocookie.com/embed/CvP0Turzy7g?rel=0&autoplay=0&showinfo=0&enablejsapi=0

===================================================

Windows : Please enter your new password.

User : cabbage

Windows : Sorry, the password must be more than 8 characters.

User : boiled cabbage

Windows : Sorry, the password must contain at least 1 numerical character.

User : 1 boiled cabbage

Windows : Sorry, the password must not have blank spaces.

User : 50bloodyboiledcabbages

Windows : Sorry, the password must contain at least one upper case character.

User : 50BLOODYboiledcabbages

Windows : Sorry, the password must not have cosecutive capital letters.

User : 50BloodyBoiledCabbagesYouStupidIdiotGiveMeAccessNow!

Windows : Sorry, the password cannot contain a special character.

User : IWillHuntYouDown50BloodyBoiledCabbagesYouStupidIdiotGiveMeAccessNow

Windows : Sorry, this password is already in use.

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Gwałcenie języka

Gwałcenie języka

Izabela BRODACKA

Jak twierdził Orwell wszelka przemoc zaczyna się od zgwałcenia języka, od zmiany sensu słów. Jednym ze znanych sposobów zmiany znaczenia słowa było na przykład dodanie do niego przymiotnika socjalistyczny. I tak demokracja socjalistyczna była, jak pamiętamy, zaprzeczeniem jakkolwiek rozumianej demokracji, a sprawiedliwość socjalistyczna oznaczała morderstwa sądowe.

Język żyje, rozwija się, znaczenie słów się zmienia. Ważne jest żeby te zmiany zachodziły spontanicznie. Formy uważne za nieprawidłowe po pewnym czasie językoznawcy dopuszczają do łask jako formy oboczne. Reformy ortografii są też powszechną praktyką i wypada się z nimi pogodzić. Tak naprawdę to mało istotne czy piszemy jakiś wyraz z dużej czy z małej litery.

Zło zaczyna się moim zdaniem wtedy gdy dekretuje się zmiany językowe z przyczyn politycznych. Przykładem tego jest narzucanie określenia „ w Ukrainie” zamiast przyjętego od wieków w języku polskim „ na Ukrainie”. Określenie „ na Ukrainie” rzekomo obraża Ukraińców, narusza ich dumę narodową sugerując że Ukraina jest jakimś obszarem podległym. Nasi rządzący zadekretowali przecież ukrainofilię, jesteśmy podobno sługami narodu ukraińskiego i w świetle tego to historycznie uzasadnione określenie wydaje się niestosowne.

Tymczasem – twierdzę – nie jesteśmy zobowiązani do zaspakajania mocarstwowych ambicji obcych nacji. Jeżeli sąsiad w kamienicy każe się nazywać „jego wysokość pan Kowalski” nie koniecznie musimy się temu podporządkować. Kraj ościenny nie ma prawa wtrącać się w obyczaje językowe sąsiedniego kraju nawet jeżeli pewne sformułowania jego obywatelom nie odpowiadają.

Jak pamiętamy Alfred  Jarry powiedział podczas premiery sztuki Ubu Król: „Rzecz dzieje się w Polsce, czyli nigdzie”.  Czy żądaliśmy aby zrezygnował z tego dość kiepskiego przecież dowcipu?

Dobrym przykładem ingerencji polityki w język jest przyjęcie przez Sejm RP ustawy o „języku śląskim”. Język śląski ma być drugim po gwarze kaszubskiej językiem regionalnym w Polsce. Umożliwi to używanie oraz pisownię imion i nazwisk w języku śląskim w aktach stanu cywilnego i dokumentach tożsamości (np. dowodach osobistych). W gminach, gdzie co najmniej 20 proc. mieszkańców zadeklarowało w ostatnim spisie powszechnym (rok 2021), że posługuje się językiem śląskim w kontaktach domowych, będzie można go używać jako języka pomocniczego w urzędach, a pracownicy, którzy poświadczą jego znajomość, otrzymają dodatek do pensji.

Pojawi się możliwość nauki tego języka lub w tym języku w szkołach.Zostanie on wprowadzony na maturze w formie ustnej oraz pisemnej. Absolwenci szkół lub oddziałów z nauczaniem języka regionalnego nie będą mogli go jednak wybrać zamiast języka obcego nowożytnego (np. angielskiego lub niemieckiego) jako przedmiotu obowiązkowego.

Język śląski traktowany był dotąd jako pełna uroku gwara. Wiele terminów wywodzących się wprost z tej gwary weszło do języka potocznego. Na przykład u mnie w domu mówi się na makaron – nudle.

Taki sposób przenikania się gwar i języków to proces nie tylko naturalny lecz sprzyjający integracji i wzajemnemu zrozumieniu, którymi to hasłami wycierają sobie stale usta publicyści i politycy. Tymczasem dekretowanie języka śląskiego jako języka regionalnego, a nawet urzędowego bynajmniej nie sprzyja integracji. Długoletnia walka o odrębny język śląski związana była zawsze z separatystycznymi tendencjami tego regionu kraju. Te tendencje na pozór wydają się całkowicie sprzeczne z integracją europejską. Ale to tylko pozory.

Od samego początku wcielania w życie założeń UE postulowana była Europa regionów. W zamyśle miało to obniżać znaczenie państw narodowych przez podsycanie regionalnych antagonizmów i sprzyjać połączeniu tych państw w jeden większy, zarządzany centralnie, organizm. Jak widać dalekosiężne polityczne plany są jak zawsze realizowane czy inicjowane przez manipulacje językiem. Nie wdając się w polityczne dywagacje chciałabym przypomnieć, że Związek Radziecki zawalił się pod ciężarem centralnego zarządzania. Był to proces długi i bolesny. Ten sam los, to znaczy długi i bolesny rozwód, czeka nieuchronnie państwa Unii Europejskiej.

Przy okazji – apeluję aby nie używać tak zwanych feminatywów nawet żartobliwie, co stało się obyczajem w prześmiewczych programach niezależnych stacji takich jak „wPolsce”. Wielokrotnie powtarzane staną się normą językową i będą zaśmiecać nie tylko naszą mowę lecz co gorsza nasze myślenie. Zauważmy, że feminatywy były już dawno przyjęte w polskim języku lecz wyłącznie w odniesieniu do niektórych zawodów. Bez wahania użyjemy formy „kontrolerka” czy „traktorzystka”. Nie będziemy natomiast używać „ślusarka” bo jest to mylące. „Ślusarka” może oznaczać zespół pewnych czynności, a nie koniecznie osobę płci żeńskiej uprawiającą ślusarstwo.

Od dawna przyjęło się używać terminu „lekarka” w odniesieniu do kobiety lekarza czy „profesorka” w odniesieniu do nauczyciela akademickiego. Zauważmy jednak, że powiemy: „ pani X jest profesorem matematyki” a nie „ profesorką matematyki”. To drugie sformułowanie jest śmieszne i naruszające powagę funkcji. Podobnie dość śmieszne są terminy takie jak psycholożka czy socjolożka i skrajnie śmieszne takie jak „ministra”. Forsowanie używania feminatywów ma za cel ostateczne równouprawnienie kobiet i mężczyzn. Podobny cel miało kiedyś sadzanie kobiet na traktorach rujnujące ich zdrowie i nie uwzględniające oczywistych różnic płciowych. Cóż kiedy socjolog, pani profesor Magdalena Środa – jak oświadczyła publicznie – nie widzi żadnych różnic pomiędzy płciami.

Wiele lat temu o drugiej w nocy, w sali zbiorowej schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej usłyszeliśmy dramatyczne pytanie: „ to jak się właściwie mówi karimat czy karimata?” Miałam właśnie zamiar obrugać młodego człowieka za obudzenie całej sali gdy z innego kąta usłyszałam: „ karimata to żeńska forma od karimat. To tak jak pająk i pajęczyna” . Słuchacze ryknęli śmiechem i chłopakowi się upiekło. Tę prawdziwą anegdotę przytaczam dla refleksji nad prawami języka.

Dżihad zwycięża w Anglii

z sieci:

Burmistrz Londynu – muzulmanin.
Burmistrz Birmingham – muzulmanin.
Burmistrz Leeds – muzulmanin.
Burmistrz Blackburn – muzulmanin.
Burmistrz Sheffield – muzulmanin.
Burmistrz Oksfordu – muzulmanin.
Burmistrz Luton – muzulmanin.
Burmistrz Oldham – muzulmanin.
Burmistrz Rockdale – muzulmanin
Wszystko to udalo sie osiagnac zaledwie 4 milionom muzulmanow z 66 milionow ludzi w Anglii:_
Obecnie w Anglii znajduje sie ponad 3000 muzulmanskich meczetow.
Istnieje ponad 130 muzulmanskich sadow szariatu.
Istnieje ponad 50 muzulmanskich rad szariatu.
78 procent muzulmanek nie pracuje, wsparcie panstwa + bezplatne mieszkania.
63 procent muzulmanow nie pracuje, wsparcie panstwa + bezplatne mieszkania.
Rodziny muzulmanskie posiadajace srednio od 6 do 8 dzieci, wspierane przez panstwo, otrzymuja bezplatne zakwaterowanie.  Teraz kazda szkola w Wielkiej Brytanii ma obowiazek prowadzic lekcje o islamie!

===============================
A my (Hiszpania) nie mozemy decydowac o polityce imigracyjnej?
Jednym ze sposobow walki z tym zjawiskiem jest dalsze rozpowszechnianie tej informacji w USA, Europie i na swiecie, informowanie niewyksztalconych obywateli, ktorzy glownie sluchaja radia i ogladaja telewizje, a nie zawsze czytaja gazete, gdzie nikt nie odkrywa te najniebezpieczniejsza prawde!_
Do dzis nie widzialem tej informacji w hiszpanskich mediach.
Czy widzieliscie kiedys takie informacje w mediach w swoim kraju!!!!

Feministra „Zdrowia” Leszczyna: Dziecko w łonie matki to „zagrożenie” dla „dobrostanu” kobiety !

Fundacja Pro-Prawo do życia
Mariusz Dzierżawski <pomagam@stopaborcji.pl>
Wedle rozporządzenia Minister Zdrowia Izabeli Leszczyny dziecko w łonie matki to „zagrożenie” dla „dobrostanu” kobiety, które należy usunąć za pomocą „produktu leczniczego” jakim jest pigułka o możliwym działaniu wczesnoporonnym lub aborcji.
Jest to ta sama perspektywa, za pomocą której na dzieci patrzą radykalni aktywiści aborcyjni. Wedle ich propagandy, dziecko w łonie matki to „pasożyt”, którego należy pozbyć się z organizmu kobiety poprzez aborcję lub pigułkę poronną. W ten sam sposób patrzy na dzieci poczęte rząd Donalda Tuska – jako na „pasożyty” do eliminacji. Ministerstwo planuje działania w celu masowej eksterminacji dzieci. Konieczny jest opór społeczny, jak również uświadamianie Polaków, gdyż skala sprzedaży „pigułek po” jest w naszym kraju ogromna.Do czego prowadzi mentalność aborcyjna? [foto]Chodzi o obowiązujące od niedawna rozporządzenie Minister Zdrowia dotyczące programu tzw. „pigułki po” wprowadzonego przez NFZ na polecenie rządu Donalda Tuska. Wprowadza ono możliwość sprzedaży tych środków w aptekach na receptę wystawioną przez farmaceutę zamiast lekarza. Zgodnie z rozporządzeniem taką receptę farmaceuta może wystawić także nastolatce od 15 roku życia. Tzw. „pigułki po” mogą mieć działanie wczesnoporonne. 

Jaka jest argumentacja rządu Tuska za wprowadzeniem takiej możliwości? Możemy o tym przeczytać w uzasadnieniu do rozporządzenia. Jak napisano:

„Zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, nieplanowana ciąża stanowi szczególnego rodzaju zagrożenie dla zdrowia matek i ich potomstwa.”

Innymi słowy – „nieplanowane” dziecko stanowi „szczególnego rodzaju zagrożenie” zarówno dla samego siebie jak i dla własnej matki. Jakie to zagrożenie? Chodzi o „zagrożenie zdrowia reprodukcyjnego” kobiety. Tzw. „zdrowie reprodukcyjne” jest to, wedle definicji przytoczonej przez Ministerstwo Zdrowia:

„Stan całkowitego fizycznego, psychicznego i społecznego dobrego samopoczucia.”

Jak należy to rozumieć?

Niemal każda kobieta odczuwa różne dolegliwości w trakcie ciąży. Jest to całkowicie normalnym, biologicznym objawem, związanym z pojawieniem się dziecka w jej łonie. Powinno to przypominać całemu społeczeństwu o szczególnej opiece, jaką należy otaczać kobiety w ciąży. Każda mama może odczuwać również różnego rodzaju niepokoje związane z wizją porodu oraz późniejszej opieki nad noworodkiem, zwłaszcza wtedy, kiedy jest to jej pierwsze dziecko. To również jest całkowicie normalne. 

Jednak aborcyjna propaganda odwraca logikę do góry nogami. Wedle aborcyjnej narracji, którą powiela rząd Donalda Tuska, ciąża to choroba, gdyż jej objawy zagrażają dobremu samopoczuciu kobiety. W sytuacji ciąży należy więc podjąć „działania lecznicze” i przepisać kobiecie „pigułkę po” lub dokonać aborcji w szpitalu.

Należy przy tym zauważyć, że skoro „nieplanowana” ciąża jest zagrożeniem dla „dobrostanu” kobiety, to „planowana” ciąża również jest takim „zagrożeniem”, bo przecież jej przebieg od strony biologicznej niczym się nie różni od ciąży „nieplanowanej”.

Właśnie w ten sposób należy rozumieć istotę aborcyjnej ideologii – KAŻDE dziecko w łonie matki jest zagrożeniem, gdyż każde poczęte dziecko narusza psychiczny i fizyczny „dobrostan” kobiety w ciąży.

To dlatego aktywizm aborcyjny i aborcyjna propaganda to bardzo niebezpieczne zjawiska dla całego społeczeństwa. Aborcjonistom chodzi o to, aby każdej kobiecie wmówić, że dziecko jest dla niej zagrożeniem, gdyż jego pojawienie się w łonie mamy oznacza dyskomfort, złe samopoczucie oraz konieczność zmiany życiowych planów i podjęcia osobistych wyrzeczeń. Promocja aborcji jest ściśle powiązana z medialną propagandą, która na masową skalę zniechęca Polaków do rodzicielstwa. Na łamach mediów głównego nurtu nieustannie publikowane są artykuły, teksty i nagrania video przedstawiające dzieci niemal wyłącznie jako przeszkody w robieniu kariery, podróżowaniu po świecie i oddawaniu się kolejnym hobby. Istota tego przekazu jest taka sama, jak istota propagandy aborcyjnej – dziecko jest „zagrożeniem” dla „dobrostanu” rodziców, nie tylko dla matek, ale również dla ojców. 

Konsekwencje tych działań widzimy wyraźnie w naszym społeczeństwie. W roku 2023 odnotowano w Polsce dzietność na poziomie 1,1 – najniższą w historii pomiarów sięgającej XIX wieku. Przyczyn tak niskiej dzietności należy upatrywać przede wszystkim w zjawiskach kulturowych – Polacy podążają za trendami wyznaczanymi przez media i tzw. „kulturę masową”. Świadczy o tym również ogromne zainteresowanie tzw. „pigułkami po” wśród Polek. 

W ramach wprowadzonego przez rząd Tuska specjalnego programu NFZ w czerwcu 2024 sprzedano w aptekach 1618 „pigułek po”. Program Tuska stanowi jednak tylko ułamek całej sprzedaży „pigułek po” w Polsce. Sprzedaż wszystkich dostępnych na receptę tabletek stosowanych jako tzw. „antykoncepcja awaryjna” (mogących mieć działanie poronne) wyniosła w maju br. 30 763, a w czerwcu br. – 30 880. Oznacza to sprzedaż wydawanych na receptę pigułek na poziomie ok. 300 000 rocznie. Z kolei pod względem liczby wystawionych recept rekordowy był m.in. rok 2022, gdzie w całej Polsce wystawiono blisko 900 000 recept (!) na „pigułki po”. 

Prawie 900 000 recept na „pigułkę po” wystawionych w Polsce w ciągu tylko jednego roku. To właśnie efekt upowszechniania się aborcyjnej mentalności w Polsce. Aktywiści aborcyjni i pro-aborcyjne media nie tylko zniechęcają Polaków do rodzicielstwa i przedstawiają dzieci jako „zagrożenie”, ale również programują swoich odbiorców, zwłaszcza nastolatki i młode dziewczęta, do automatycznych zachowań: Jesteś w ciąży? Weź pigułkę. Automatyczną, bezrefleksyjną, wdrukowaną w świadomość odpowiedzią na zajście w ciążę ma być aborcja – dokonana w szpitalu (coraz rzadsza metoda) lub samodzielnie w domu (bardzo popularna metoda) za pomocą pigułki poronnej lub tabletki „awaryjnej”, która może mieć działanie wczesnoporonne.Akcja uliczna [foto]Ciąża -> pigułka. Taka jest reakcja setek tysięcy Polek na wieść o tym, że zostały lub mogą zostać matkami. 900 000 recept na „antykoncepcję awaryjną” rocznie, dziesiątki tysięcy pigułek sprzedawanych miesięcznie na receptę, dziesiątki tysięcy nielegalnych aborcji rocznie, rosnąca liczba aborcji szpitalnych – to pokazuje do jak wielkiej grupy osób trzeba nieustannie docierać z prawdą o aborcji i jej skutkach. Docierać w sposób niezależny, gdyż media głównego nurtu i korporacje zarządzające mediami społecznościowymi blokują i cenzurują prawdę, wspierając propagandę, kłamstwa i manipulacje. Dlatego nasza Fundacja każdego dnia na ulicach polskich miast organizuje kampanie informacyjne i publiczne modlitwy różańcowe. Docieramy bezpośrednio do Polaków kształtując świadomość i sumienia naszego społeczeństwa.
Chcemy zorganizować kolejne akcje uliczne. W ostatnim czasie takie kampanie odbyły się m.in. w: Krośnie, Piekarach Śląskich, Warszawie, Katowicach, Jeleniej Górze, Krakowie, Oleśnicy, Gliwicach, Rzeszowie, Łodzi, Dębicy, Elblągu, Gdańsku, Olsztynie, Ełku, Siedlcach oraz innych miejscowościach. Ciągle dołączają do nas nowe osoby, które chcą organizować działania w swoim miejscu zamieszkania. Pomagają im nasi koordynatorzy, organizując jednocześnie akcje billboardowe i furgonetkowe.
 Na dalsze działania potrzebujemy ok. 15 000 zł.
Proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, aby umożliwić nam walkę o życie i docieranie z prawdą do kolejnych Polaków, którzy nieustannie infekowani są aborcyjną propagandą i zachęcani do aborcji. 
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Aktywistki aborcyjne i media programują Polki do automatycznych zachowań: „Jesteś w ciąży? Weź pigułkę.” Do podobnej postawy namawiani są także ojcowie, którym wmawia się, że bycie „odpowiedzialnym” mężczyzną oznacza współudział w aborcyjnym zamordowaniu własnego dziecka. Rząd Tuska wprowadza kolejne ułatwienia w kupowaniu śmiercionośnych pigułek.

Musimy organizować kolejne akcje, aby dotrzeć z prawdą do milionów kolejnych osób i zmieniać świadomość Polaków. 
Proszę Pana o wsparcie tych działań. 
Z wyrazami szacunku

Mariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Jaka piękna demokracja…

Różnica między Polską i Włochami: Dziennikarz włoskiego mainstreamu podsumowuje Zelenskiego i UE…

Data: 22 agosto 2024 Author: Uczta Baltazara babylonianempire

Jaka piękna demokracja…

Marco Travaglio (urodzony w Turynie 13 października 1964 r.) jest włoskim dziennikarzem, eseistą i pisarzem, od 3 lutego 2015 r. redaktorem wersji drukowanej gazety il Fatto Quotidiano[1]. https://it.wikipedia.org/wiki/Marco_Travaglio

Ukraiński parlament zakazuje działalności Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej i nakazuje duchownym przyłączenie się do Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej w ciągu dziewięciu miesięcy: tej, która w roku 1992 (po uzyskaniu niepodległości od ZSRR) ogłosiła schizmę od Patriarchatu Moskiewskiego, któremu podlegała od XVII wieku. Zelensky cieszy się z „naszej duchowej niezależności”, nie przejmując się tym, że spośród 71% ukraińskich prawosławnych jedna trzecia wyznaje kult rosyjski. Ich sprawa? – Nie, nasza sprawa: Ukraina jest kandydatem do uzyskania członkostwa w UE w rekordowym czasie i jest sztucznie utrzymywana przy życiu przez zachodnie miliardy. Ale europejskie władze zapomniały ozora w gębie. Jak zawsze w tego rodzaju przypadkach.

Kiedy w roku 2014 legalny prezydent Janukowycz został obalony, odbyło się ponowne głosowanie i wygrał oligarcha Poroszenko, który mianował ministrami czterech neonazistów i włączył neonazistowski batalion Azow do Gwardii Narodowej, wszyscy siedzieli cicho, ponieważ nowo wybrany był naszym przyjacielem, a więc szczerym demokratą.

Kiedy Poroszenko zaczął bombardować ludność rosyjskojęzyczną w Donbasie (14 400 zabitych w wojnie domowej w latach 2014-22) i zniósł rosyjski jako drugi język urzędowy w kraju, w którym jedna trzecia jest rosyjskojęzyczna, a wszyscy znają rosyjski, wszyscy milczeli, ponieważ rosyjskojęzyczni są bronieni przez Putina.

Kiedy wojska kijowskie w Donbasie zabiły 40 niemile widzianych dziennikarzy, w tym Włocha Andreę Rocchellego, wszyscy siedzieli cicho, ponieważ dziennikarzy zabija wyłącznie Putin. https://en.wikipedia.org/wiki/Andrea_Rocchelli https://it.wikipedia.org/wiki/Andrea_Rocchelli

Kiedy po rosyjskiej inwazji Zełenski zdelegalizował 11 partii opozycyjnych, aresztował szefa najpopularniejszej z nich i zablokował stacje telewizyjne, które odmówiły przyłączenia się do jednej platformy rządowej, wszyscy milczeli, ponieważ Kijów to nie Moskwa.

Kiedy ukraińscy komandosi wysadzili rosyjsko-niemieckie gazociągi NordStream, wszyscy oskarżyli Moskwę o ich zbombardowanie, podobnie jak wtedy, gdy kijowscy 007 zabili w pobliżu Moskwy Darię Duginę, córkę putinowskiego filozofa, ponieważ jedynym terrorystą jest Putin.

Kiedy Zełenski zakazał dekretem negocjacji z Moskwą, wszyscy siedzieli cicho, ponieważ NATO uzbraja Ukrainę, po to, by lepiej negocjowała z Moskwą.

Kiedy Kijów aresztuje tysiące młodych Ukraińców uciekających przed poborem, wszyscy milczą, ponieważ młodzi Ukraińcy z utęsknieniem wyczekują śmierci w przegranej wojnie.

Kiedy Zełenski przełożył wybory, pozostając u władzy, wszyscy zamilkli, ponieważ Ukraina jest demokracją.

Kiedy Ukraińcy najechali rosyjski region Kurska, wszyscy mówili o „samoobronie” i „impulsie do negocjacji”, po czym okazało się, że wysadzili w powietrze nowe negocjacje w Doha i rozbroili obronę w Donbasie, gdzie Rosjanie obecnie szaleją.

Dziś, gdy Zełenski znosi również wolność wyznania, wszyscy milczą, ponieważ jedyną osobą wykorzystującą Kościół do celów politycznych jest Putin.

Moja skromna ciekawość: Owe sławne „wartości zachodniej demokracji”, których Ukraina broni naszymi pieniędzmi i naszym uzbrojeniem, to niby czym one są?

INFO: https://www.ilfattoquotidiano.it/in-edicola/articoli/2024/08/21/che-bella-democrazia/7664327/ https://www.leggimarcotravaglio.it/2024/08/21/che-bella-democrazia/

Dlaczego katolicy muszą protestować przeciw bluźnierstwu?

Dlaczego katolicy muszą protestować przeciw bluźnierstwu?

Jędrzej Stępkowski <kontakt@polskakatolicka.org>

Dlaczego katolicy muszą protestować przeciw bluźnierstwu?

Bluźnierstwo to grzech ciężki!

Bluźnierstwo to wyraz pogardy, nienawiści, przekleństwa, wyśmiewania się lub arogancji w myślach, mowie i uczynkach wymierzony przeciwko Bogu, Jezusowi Chrystusowi, Matce Bożej, aniołom, świętym lub rzeczom świętym. Jest to najcięższy z grzechów przeciwko cnocie wiary.

Zło rozwija się, kiedy dobrzy są słabi

„Brak sprzeciwu wobec błędu, kiedy posiadamy środki ku temu może być tchórzostwem; nie bronienie prawdy, kiedy jest to stosowne może być obojętnością. W rzeczy samej, zaniedbanie w wykazaniu nieprawości złym ludziom – kiedy możemy to zrobić – nie jest mniejszym grzechem niż zachęcanie ich do zła”. (Papież św. Feliks III)

„Cały wigor rządów Szatana jest spowodowany słabością katolików. Jeśli mógłbym tylko zwrócić się do Boskiego Odkupiciela: Cóż to za rany masz na Twoim ciele? wówczas odpowie: Tak mnie pobito w domu moich najmilszych. Zostałem zraniony przez moich przyjaciół, którzy nie zrobili niczego, aby mnie obronić, przy każdej okazji czynili siebie współtowarzyszami moich ciemiężycieli. To można przypisać wszystkim słabym i bojaźliwym katolikom w ciągu wieków”.  (Papież św. Pius X)

„Musicie walczyć energicznie, ponieważ bardzo dobrze wiecie, z powodu jak wielkich ran cierpi nieskalana Oblubienica Jezusa Chrystusa [Kościół] i jak ostry jest niszczycielski atak Jej wrogów”. (Papież bł. Pius IX)

„Największym grzechem XX wieku jest utrata poczucia grzechu”. (Papież Pius XII)

Święci nie zgadzali się na bluźnierstwo!

Św. Jan Chryzostom: „Nie ma nic gorszego od bluźnierstwa”.

Św. Bernard: „Inne grzechy popełniane są przez słabość, podczas gdy ten grzech [bluźnierstwo] popełniany jest z premedytacją”.

Św. Bernardyn ze Sieny: „[Bluźnierca] jest gorszy niż ci, którzy ukrzyżowali Jezusa Chrystusa, ponieważ oni nie znali Go jako Boga; ten, kto bluźni zna Go jako Boga i znieważa Go twarzą w twarz”.

Św. Augustyn: „Jaka kara będzie wystarczająca, aby ukarać tak obrzydliwą zbrodnię?”.

Co mówi Katechizm?

 Bluźnierstwo, którego zabrania drugie przykazanie Boże, jest grzechem ciężkim, polegającym na wypowiadaniu przeciwko Bogu – wewnętrznie lub zewnętrznie – słów nienawiści, wyrzutów, wyzwań; polega na mówieniu źle o Bogu, na braku szacunku względem Niego w słowach, na nadużywaniu imienia Bożego (Katechizm Kościoła Katolickiego 2148). Pamiętajmy zawsze, że pierwszym bluźniercą jest szatan.

„Kościół Wojujący” musi czuwać, działać i modlić się

Będąc na ziemi jako katolicy jesteśmy członkami Kościoła Wojującego, co oznacza walkę o wieczne zbawienie dzięki łasce Bożej. Naszym obowiązkiem jest stanowczo reagować, kiedy stajemy w obliczu zła, a zwłaszcza publicznego grzechu, jakim jest grzech bluźnierstwa.

Brak sprzeciwu wobec bluźnierstwa może być grzechem

Jeśli posiadamy środki i możliwość działania, a nie reagujemy na bluźnierstwo, możemy być winni grzechu zaniedbania.

Nasze milczenie może przygotować drogę dla innych niegodziwości, co sprawi, że później może nam być trudniej zmobilizować ludzi, by stawić opór następnym bluźnierstwom.

Protesty są częścią katolickiej rzeczywistości

Katolicy konsekwentnie i stanowczo zwalczali bluźnierstwo.

Legion Przyzwoitości (Legion of Decency): założony przez Kościół katolicki w USA w 1933 roku, z wieloma sukcesami zwalczał i bojkotował niemoralne i antykatolickie filmy.

Zdrowaś Maryjo: Papież Jan Paweł II skrytykował francuski, bluźnierczy film Je vous salue, Marie, a katolicy protestowali na całym świecie. Film otrzymał zakaz wyświetlania w Argentynie i Brazylii.

Ostatnie kuszenie Chrystusa: Katolicy z całego świata protestowali przeciwko temu filmowi. Kilka miast wydało zakaz jego emisji. Przez szereg lat w krajach takich jak Grecja, Turcja, Meksyk, Filipiny, Singapur, Chile i Argentyna film był zakazany lub ocenzurowany.

Kod da Vinci: Kardynał Angelo Amato, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, wezwał katolików do protestu i bojkotu przeciwko temu filmowi.

Anioły i demony: Watykan nazwał ten film „obrazą Bożą”. Filmowcy otrzymali zakaz nagrywania na terenie wszystkich kościołów w Rzymie.

Golgota Picnic: Po protestach odwołano przedstawienie na Malta Festival Poznań; po apelu Kurii Lubelskiej lokalne Centrum Kultury wycofało się z projekcji bluźnierczego spektaklu. Z pokazów zrezygnowały teatry w Chorzowie, Jaworznie i Szczecinie. W innych miastach oprotestowywano lub zakłócano przebieg wydarzenia.

>>> Przeczytaj również: Moc Egzorcyzmu podczas Mystic Festival

 Czego oczekuje od nas „druga strona”

·       Akceptacji bluźnierstwa jako części naszej kultury.

·       Przekonania nas, że nasze wierzenia są staroświeckie i przestarzałe.

·       Skłonienia nas do rezygnacji z protestów, przekonując, że są one darmową reklamą dla bluźnierczych wydarzeń.

·       Uśpienia naszej czujności tak, abyśmy byli bierni.

·       Przekonania nas, że ludzie, którzy normalnie nie chodzą na bluźniercze wydarzenia, pójdą na nie TYLKO z powodu naszych protestów.

·       Uznania bluźnierczych wytworów za „sztukę”, która powinna być dozwolona bez dyskusji.

Protesty powstrzymują bluźniercze wydarzenia

Protesty doprowadzały do zamknięcia bluźnierczych produkcji, powodowały ich wcześniejsze anulowanie lub wiodły do finansowej klapy produkcji.

W pewnych krajach protesty prowadziły do państwowych zakazów różnych bluźnierczych produkcji.

Bóg jest świadom tego, że nie jesteśmy w stanie powstrzymać wszystkich bluźnierstw, ale oczekuje od nas energicznych protestów oraz ofiarowania naszych wysiłków jako zadośćuczynienie. Bóg zajmie się resztą.

W imię Boże, niech rycerze walczą, a Bóg da zwycięstwo.

Św. Joanna d’Arc

Dlaczego musimy bronić naszej wiary?

Nasza katolicka wiara jest najcenniejszym darem, jaki kiedykolwiek otrzymaliśmy od Boga.

Jesteśmy zobowiązani do obrony naszej wiary – w przeciwnym razie stracimy zapał i staniemy się letni.

„Co musisz czynić, aby całkowicie należeć do Pana Jezusa i doskonalić się w Jego służbie? Musisz dla Niego walczyć z miłości do Niego i z mocą tej miłości, zwalczać wszystko, co sprzeciwia się Jego rządom i Jego życiu w Tobie”. (Św. Piotr Julian Eymard)

Matka Boża u stóp Krzyża

U stóp Krzyża Maryja pokazała nam, jak się zachować, kiedy Pan Jezus jest prześladowany, atakowany i obrażany. Była Ona wiernym świadkiem w obliczu najgorszego grzechu – ukrzyżowania Syna Bożego. Jej milcząca, lecz pełna boleści obecność była wówczas wielkim aktem odwagi i zadośćuczynienia.

Staraj się – używając środków zgodnych z prawem – zapobiec bluźnierstwu, a jeśli to się nie uda – dąż do ukarania jego sprawców. Choć polskie prawo nie przewiduje kar za bluźnierstwa, wykorzystaj przepis o „obrażaniu uczuć religijnych” (art. 196 Kodeksu karnego). Pamiętaj przy tym, że nie chodzi tu o Twoją cześć, lecz o chwałę Bożą.

>>> Zobacz: Czy bluźnierstwo to sztuka? Zapytaliśmy warszawiaków

 Jak zachować się w obliczu bluźnierstwa?

Bądź kulturalny, ale stanowczy.

Gdy bluźni osoba prywatna, zwróć się do niej bezpośrednio.

Gdy bluźnierstwo jest publiczne, stosowny jest protest publiczny: artykuły w mediach, listy, e-maile, telefony do organizatorów i sponsorów bluźnierczych wydarzeń są wyjątkowo skuteczne.

Poinformuj o proteście swoich bliskich i znajomych. Skontaktuj się ze wszystkimi, którzy są mocni w wierze.

Protest publiczny wymaga planu działania: wybierz właściwe miejsce i czas zgromadzenia, zaproś znajomych, zgłoś zgromadzenie w lokalnym biurze zarządzania kryzysowego.

Stań i módl się przed miejscem, gdzie ma dojść do bluźnierstwa; przekaż jasne instrukcje współprotestującym, żeby wiedzieli, co robić w trakcie czuwania wynagradzającego.

Miej świadomość, że prawdopodobnie napotkasz opozycję, dezaprobatę, a może nawet opór wobec Twojego wezwania do obrony Boga. Jeśli nawet tak się stanie, pozwoli Ci to lepiej zrozumieć niektóre z ciężarów i ofiar, jakie poniósł dla nas Pan Jezus Chrystus.

Wykorzystaj swoją bazę e-mailową i społeczności internetowe (Facebook itp.), aby skutecznie skomunikować ze sobą potencjalnych uczestników protestu – jest to szybkie i tanie rozwiązanie.

Pamiętaj o słowach Chrystusa: „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10, 32-33).

Faryzeusze i saduceusze wyśmiewali Pana Jezusa; żołnierze bili Go; kaci opluwali Go; Jego przyjaciele i apostołowie opuścili Go; Tylko Matka Boża, Św. Jan, Św. Maria Magdalena i święte kobiety jerozolimskie pozostały przy Nim, modląc się na zadośćuczynienie za niesprawiedliwości, jakie na Niego spadły. Czy będziesz naśladować Matkę Bożą? Kościół katolicki kiedyś już zmienił świat; może udać się nam to ponownie, ponieważ w Fatimie Matka Boża obiecała: „W końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje”.

Podsumowując, jeśli nie uda Ci się zapobiec publicznemu bluźnierstwu, to przynajmniej postaraj się o Różaniec publiczny w intencji zadośćuczynienia za ten grzech przed miejscem, do którego ma do niego dojść.

Wesprzyj naszą petycję „PRECZ Z SATANIZMEM! Odwołać bluźnierczy spęd!” darowizną.

Twoja darowizna zostanie wykorzystana w sposób odpowiedzialny:

• Na organizację kampanii ulicznej w Aleksandrowie Łódzkim w dniu festiwalu.

• Dzięki płatnym reklamom w mediach społecznościowych docieramy do bardzo szerokiego grona i zdobywamy nowe podpisy pod petycją.

• W wielu miastach w Polsce organizujemy Różańce publiczne, podczas których rozdajemy ulotki z informacjami o petycji.