Rocznica tsunami na Bałtyku. Istotne dla ew. lokalizacji elektrowni jądrowych.

Ogromna powódź na Pomorzu. Dziś wypada rocznica tsunami na Bałtyku

16.09.2024 rocznica-tsunami-na-baltyku

Księstwo Pomorskie, historia, Pomorze, Bałtyk
Księstwo Pomorskie Fot. domena publiczna

16 września 1497 roku miało miejsce tsunami na Bałtyku, w wyniku którego zalane zostały m.in. Darłowo i Darłówko, które znajdowały się wówczas w granicach Księstwa Pomorskiego.

Darłowo, w którym do dziś znajduje się zamek książąt pomorskich, znajdowało się w XV wieku w granicach Księstwa Pomorskiego, którym władała dynastia Gryfitów, której władcy używali od 1238 roku tytułu „duce Cassubie”, czyli książę Kaszubów.

Władcą Księstwa Pomorskiego w 1497 roku był Bogusław X Wielki, który wywodził się właśnie z Darłowa, choć stolicą swojego państwa uczynił Szczecin.

To właśnie on, wraz z biskup kamieńskim Benedyktem Wallensteinem oraz kanclerzem Jerzym Kleistem, musiał stawić czoło żywiołowi tak podobnemu do tego, co obecnie dzieje się na Śląsku i w Małopolsce.

[Nie jest podobne, bo przyczyna zupełnie różna. MD

16 września bowiem na Bałtyku pojawił się… Morski Niedźwiedź. Takie miano dostała fala tsunami, która zalała Darłowo i Darłówko.

„Ranek tego pamiętnego dnia [tj. 16 września] był podobny do innych dni, tylko znacznie bardziej wietrzny. Wiejący z północnego zachodu silny wiatr wywołał sztorm. W południe wiatr dął już z mocą huraganu, zrywając połacie dachów, powalając drzewa i stare mury” – opisywał tamten dzień kronikarz Anny Jagiellonki, żony księcia Bogusława.

Jaka była przyczyna tsunami? Wśród badaczy nie ma co do tego zgody. Jedni uważają, że w Bałtyk musiał uderzyć meteor, a według innych przyczyną była podmorska eksplozja metanu.

=======================================================

To głupawe plotki. Na Bałtyku co jakiś czas następuje lawinowe uwolnienie metanu z pokładów Hydratów. Istotne dla ew. lokalizacji elektrowni jądrowych. Głupiec Komorowski, wtedy „wpływowy polityk”, ośmieszył się kiedyś ignorując to zjawisko. Pisywałem o tym – i były Memoriały do rządów – przed laty. Na głuche, głupie uszy zawsze pada. Mirosław Dakowski]

Morski Niedźwiedź nawiedzał Pomorze jeszcze dwukrotnie – w 1757 i w 1779 roku.

Po ponad 9 miesiącach rządów Donalda Tuska widzimy „demokrację wojującą” w akcji. Wyłamane zamki, torturowani księża, bezkarni bluźniercy.

Ordo Iuris
 
Prześladowania, wymierzone przez rząd Donalda Tuska w jego krytyków i przeciwników politycznych przekraczają każdego tygodnia kolejne granice. Nas jednak nie zaszokowały… bo przewidzieliśmy je już dawno i ostrzegaliśmy przed nimi. Dzisiaj trzeba stawać w obronie prześladowanych, ale także myśleć o naprawie Rzeczypospolitej.W czerwcu ubiegłego roku alarmowaliśmy, że prawnicze zaplecze Donalda Tuska postuluje, by zaraz po objęciu władzy zastosować w Polsce doktrynę „sprawiedliwości okresu przejściowego”. To piękna nazwa, za którą kryje się usprawiedliwienie dla jawnego łamania prawa i konstytucji w imię „przywracania praworządności”. Dziś widać wyraźnie, że nasze przestrogi były zasadne.W 2019 roku, obserwując radykalne działania Adama Bodnara, mec. Jerzy Kwaśniewski na łamach Rzeczpospolitej zauważył, jak bardzo niebezpieczne dla naszych praw i wolności jest posługiwanie się przez ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich pojęciem „wojującej demokracji”. Dzisiaj to hasło stało się w ustach szefa rządu wytrychem uzasadniającym odbieranie ludziom wolności, ograniczanie wolności słowa i usuwanie sędziów.
Po ponad 9 miesiącach rządów Donalda Tuska widzimy „demokrację wojującą” w akcji. Rząd regularnie narusza przepisy ustaw, prawa międzynarodowego i Konstytucji RP oraz nie respektuje trójpodziału władzy – ignoruje orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, siłowo przejmuje konstytucyjne organy, wyłamuje zamki drzwi i szaf w siedzibie KRS i telewizji publicznej, zatrzymuje posłów, w tym także posłów chronionych międzynarodowymi immunitetami, stosuje na kapłanie areszt wydobywczy, by wymusić zeznania obciążające przeciwników politycznych.W tej sytuacji wielu zatroskanych o los Ojczyzny patriotów traci nadzieję i wiarę w obronę Polski przed totalną władzą.

My jednak nie możemy popadać w poczucie beznadziei. Właśnie po to powstał Instytut Ordo Iuris, z którym od lat współpracują najwybitniejsi i najskuteczniejsi prawnicy, by ich profesjonalizm, konsekwencja i skuteczność przynosiły nadzieję. W ubiegłym tygodniu mec. Jerzy Kwaśniewski pisał Panu o naszych zwycięstwach w sprawach rolników, pacyfikowanych brutalnie przez służby Tuska kilka miesięcy temu. To po naszej interwencji Rafał Trzaskowski został ostatnio zmuszony do wycofania się z zakazu umieszczania symboli religijnych na biurkach urzędników w Warszawie.

Obiecuję Panu, że zrobimy wszystko, aby powstrzymać bezprawie rządów Donalda Tuska.
Nasza skuteczność jest jednak zależna od Pana wsparcia. Im więcej osób dołączy do wspólnej misji Ordo Iuris i zdecyduje się wesprzeć nas swoimi darowiznami, tym więcej interwencji, analiz i projektów ustaw będziemy mogli przygotować; tym silniejszy będzie głos obrońców prześladowanych.

Nasi prawnicy zaangażowali się ostatnio między innymi w obronę organizatorów Marszu Niepodległości. Rząd robi wszystko, by uniemożliwić polskim patriotom upamiętnienie 11 listopada, posuwając się do… siłowego wtargnięcia Policji do siedziby Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, wyłamywania zamków, przeszukiwania dokumentów, komputerów, telefonów, przesłuchiwania na komendzie i wizyty Policji o 6 rano w domach organizatorów Marszu.Jak do tego doszło? Otóż Adam Bodnar nakazał wznowić szereg postępowań, które dawno już zostały zamknięte przez organy ścigania. Jedno z nich dotyczy uczestnika Marszu Niepodległości z… 2018 roku!
To właśnie w ramach tego postępowania, na dwa miesiące przed kolejnym Marszem, prokuratura postanowiła wtargnąć do siedziby Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, poszukując… danych jednego z 250 000 uczestników Marszu sprzed 6 lat.
Służby nie chciały przy tym uzyskać potrzebnych danych w normalny sposób. Zamiast zwrócić się o wydanie nagrań lub dokumentów, postanowiono ustawić sprawę pod media, rozwiercając zamek w drzwiach i wchodząc siłowo do budynku. Kilkudziesięciu policjantów wycofano z innych zadań, aby przez długie godziny sprawdzali każdą szafę, biurko i szufladę; by przeglądali każdy segregator. Jednocześnie nie zapewniono nawet pozorów zachowania poufności prowadzonych czynności. Dziennikarze przez szyby mogli rejestrować przeglądanie znajdującej się w środku dokumentacji, co ochoczo robiła choćby stacja TVN.
Osobiście byłam na miejscu od samego rana, dokumentując wszelkie nieprawidłowości. Po zakończeniu czynności i sporządzeniu przez funkcjonariuszy protokołu, złożyłam obszerne zastrzeżenia co do sposobu, przebiegu i zakresu działań funkcjonariuszy. Wskazałam także na brak podstawy do przeszukania lokalu. Przed przystąpieniem do siłowego wejścia do siedziby nie przedstawiono choćby nakazu przeszukania. Kilka dni później złożyliśmy zażalenia na postanowienie o przeszukaniu i zatrzymaniu rzeczy oraz na sposób przeprowadzenia czynności zarówno w imieniu Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, jak i właściciela lokalu oraz innych organizacji społecznych korzystających z tej przestrzeni, które o wejściu do budynku i przeglądaniu ich rzeczy mogli dowiedzieć się dopiero… z mediów.

Pomagamy także w sprawie ks. Michała Olszewskiego, który już prawie pół roku przebywa w areszcie w związku z rzekomymi nieprawidłowościami w pozyskiwaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości, przeznaczonymi na budowę ośrodka dla ofiar przestępstw. Prokuratura Adama Bodnara formułuje wobec księdza tak absurdalne zarzuty, jak udział w zorganizowanej grupie przestępczej czy pranie brudnych pieniędzy, pomimo tego, że budowa ośrodka została niemal zakończona, a owe „brudne pieniądze” pochodzą z… budżetu państwa.Ostatnio całą Polskę obiegły zdjęcia wychudzonego i ogolonego księdza, przewożonego w kajdankach na posiedzenie, który – pomimo skutych rąk – błogosławił zgromadzonych tam ludzi. Według relacji zatrzymanego, jak i jego obrońcy, kapłan wielokrotnie spotykał się z niedopuszczalnym w świetle poszanowania podstawowych praw człowieka i ludzkiej godności traktowaniem. Na posiedzeniu sądu ks. Olszewski przez godzinę opowiadał o swojej gehennie. Obrońca ks. Michała podkreślał, że wszyscy którzy przebywali na sali byli wstrząśnięci jego relacją. Sąd na razie odroczył sprawę do 18 października – między innymi dlatego, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Policja nadal nie przekazały do sądu nagrań z pierwszych kilkudziesięciu godzin po zatrzymaniu duchownego (choć minęło już ponad 5 miesięcy!). 
W międzyczasie sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Magdalena Wójcik, która zdecydowała wcześniej o przedłużeniu tymczasowego aresztu dla ks. Olszewskiego… otrzymała awans – została mianowana przewodniczącą VIII Wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Warszawie.
Prawnicy Ordo Iuris przygotowali w tej sprawie opinię „przyjaciela sądu”, w której wskazywaliśmy na bezzasadne i okrutne środki, jakie miały być zastosowane wobec ks. Olszewskiego – takie jak długotrwałe pozbawianie posiłków, uniemożliwianie skorzystania z toalety, wielogodzinne zakucie w kajdanki, wystawianie na widok publiczny w trakcie przejazdu konwoju czy udaremnianie rozmowy z adwokatem.

Prokuratura Adama Bodnara ma jednak także swoich „ulubieńców”. 
W sierpniu, po 8 latach od wszczęcia postępowania, prokuratura zdecydowała o cofnięciu aktu oskarżenia skierowanego przeciwko Adamowi „Nergalowi” D., który w ramach promocji swojej trasy koncertowej przerobił polskie godło, wpisując w orła białego satanistyczne znaki i symbole. Żeby nie było wątpliwości, że grafika przedstawia imitację godła, obraz został podpisany hasłem „Rzeczpospolita niewierna”. Prokuratura Adama Bodnara wycofała jednak akt oskarżenia twierdząc, że… wcale nie wiadomo, czy plakat nawiązuje do polskiego godła!W tych trudnych dniach wytężonej dla nas pracy zachęcam Pana do udzielenia finansowego wsparcia wysiłkom Ordo Iuris. Tylko dzięki wsparciu naszych Przyjaciół i Darczyńców możemy występować w obronie ofiar narastającego bezprawia.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk

Czy Marsz niepodległości jest „zgromadzeniem cyklicznym”?
Donald Tusk pamięta zapewne doskonale, że to właśnie coroczny Marsz Niepodległości był za jego poprzednich rządów ważnym katalizatorem patriotycznych emocji i buntu wobec uderzającej w polskie interesy polityki jego rządu.
Nic więc dziwnego, że powołany przez premiera wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski, od samego początku zapowiadał zwalczanie Marszu Niepodległości.
Nasi prawnicy już od stycznia pomagają organizatorom Marszu uzyskać należny im status „zgromadzenia cyklicznego”. W naszej ocenie nie ma dziś w Polsce żadnego zgromadzenia, które wpisywałoby się w prawną definicję „zgromadzenia cyklicznego” bardziej niż odbywający się co roku od kilkunastu lat Marsz Niepodległości!Niestety, w tej sprawie zderzyliśmy się ze szokującymi orzeczeniami sądów, które posuwały się do stwierdzenia, że „wyrażenie dumy narodowej i przywiązania do polskiego dziedzictwa narodowego” to powód zbyt błahy, by był warty organizowania cyklicznych manifestacji.Ale utrudnianie organizacji Marszu Niepodległości poprzez odmawianie mu statusu „zgromadzenia cyklicznego” to dopiero początek. Teraz doszło do tego siłowe wtargnięcie do siedziby Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Co dokładnie się stało?

Medialna „pokazówka” prokuratury Bodnara
Najpierw policja zapukała o godz. 6 rano do mieszkań kilku obecnych i byłych przedstawicieli Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Policja skontaktowała się także z obecnym prezesem Stowarzyszenia Marsz Niepodległości – współpracującym z Ordo Iuris adw. Bartoszem Malewskim – i wezwała go do natychmiastowego stawienia się na Komendzie Stołecznej Policji. Na miejscu – w mojej obecności – odbyło się jego przesłuchanie, po którym prezes Malewski został poinformowany o tym, że pod siedzibą Stowarzyszenia od rana są już obecni funkcjonariusze Policji, którzy zamierzają siłowo wejść do środka. Przed wyłamaniem zamków Policja nie zażądała dobrowolnego wydania jakichkolwiek rzeczy, choć jednoznacznie zobowiązuje ją do tego art. 224 Kodeksu postępowania karnego. Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości od początku deklarował chęć współpracy z organami ścigania, chcąc uniknąć siłowego wejścia Policji do lokalu i niszczenia drzwi wejściowych oraz szeregu drzwi znajdujących się w bezpłatnie użyczonym przez inną organizację budynku. Policja nie była jednak zainteresowana spokojnym przeprowadzeniem tej interwencji.
Funkcjonariusze siłowo weszli do siedziby Stowarzyszenia, gdzie przeglądali wszystkie rzeczy znajdujące się w lokalu – w tym dokumenty oraz urządzenia elektroniczne należące do innych organizacji, korzystających z tego lokalu.
Po przejrzeniu całości dokumentacji Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, zdecydowano się na zarekwirowanie wyłącznie teczki zatytułowanej „Materiały szkoleniowe”, w której znajdował się między innymi podręcznik… „Angielski dla księgowych” oraz materiały szkoleniowe z RODO. Zatrzymywano także sprzęt elektroniczny, konieczny dla pracy stowarzyszenia oraz sprzęty należące do zupełnie innych organizacji. Wśród przeglądanych przez policję dokumentów były umowy z pracownikami i współpracownikami Stowarzyszenia, dokumenty finansowe organizacji czy podpisy obywateli złożone pod różnymi kampaniami społecznymi.Po przeprowadzeniu czynności i sporządzeniu przez funkcjonariuszy protokołu, złożyłam obszerne zastrzeżenia co do sposobu, przebiegu i zakresu czynności oraz wskazałam na brak podstawy do prowadzenia przeszukania lokalu.
Po kilku dniach złożyliśmy w imieniu Stowarzyszenia zażalenie na postanowienie o przeszukaniu i zatrzymaniu rzeczy oraz na sposób przeprowadzenia czynności. Czynność przeszukania przez policję zaskarżyliśmy również w imieniu właściciela lokalu (Stowarzyszenia im. Przemysła II) oraz szeregu innych organizacji społecznych korzystających z tej przestrzeni.To jednak dopiero początek walki, w której obrona Marszu Niepodległości jest obroną praw i wolności każdego Polaka.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk


Znieważył polskie godło, ale… prokuratura jest po jego stronie


Prokuratura za rządów Adama Bodnara jest bardzo zdeterminowana do ścigania przeciwników politycznych i krytyków koalicji rządzącej. W tym samym czasie na przychylność prokuratorów mogą liczyć prowokatorzy, znieważający polskie symbole narodowe…
W sierpniu prokuratura zdecydowała o cofnięciu aktu oskarżenia skierowanego przeciwko Adamowi „Nergalowi” D., który był oskarżony o znieważenie polskiego godła. W toczącym się od 2016 postępowaniu Sąd Okręgowy w Gdańsku dwukrotnie uniewinniał oskarżonych, ale wyroki były uchylane przez gdański sąd apelacyjny po apelacjach prokuratury. Ostatni wyrok uchylający w tej sprawie zapadł 5 lutego 2024 r, gdy Sąd Apelacyjny w Gdańsku przekazał sprawę do ponownego rozpoznania, stwierdzając jednoznacznie, że grafika promująca płytę „Rzeczpospolita Niewierna” zawierała przerobiony znak państwowy orła białego.Niestety sprawa została finalnie umorzona. Choć na plakacie Nergala widniał biały orzeł w koronie będący oczywistą przeróbką godła, prokuratura wydała absurdalny komunikat, w którym podważyła ten oczywisty fakt, stwierdzając, że „należało zatem bezspornie rozstrzygnąć, czym jest godło państwowe, a nade wszystko ocenić, czy zawiera je w sobie kwestionowana grafika”.
Wątpliwości prokuratury co do tego, czym jest godło, są absurdalne. W uzasadnieniu swojego wyroku gdański sąd apelacyjny, który opierał się na dwóch opiniach biegłych grafików i heraldyków, wyliczał wcześniej wszystkie jednoznaczne podobieństwa do godła państwowego, stwierdzając, że wątpliwości „nie budzi, w aktualnym stanie sprawy, w świetle ujawnionych okoliczności, ale także po dokonaniu oglądu plakatu – że pierwotnym znakiem graficznym wykorzystanym w plakacie i bezpośrednią jego inspiracją był orzeł biały. Świadczą o tym rozpostarte skrzydła, wyprostowany, zwrócony w stronę prawą heraldyczną, ma trzy rzędy piór, cieniowane pióra na korpusie i skrzydłach, ustawienie i rozstaw lotek w ogonie, rozstaw szponów”. To jednak zbyt mało dla prokuratury Adama Bodnara, która za wszelką cenę chciała stanąć po stronie Nergala…
W postępowaniu od 2018 r. uczestniczył Instytut Ordo Iuris na prawach organizacji społecznej. 

Wspólnie obrońmy rządy prawa w Polsce

Choć fala bezprawia i arogancji władzy budzi dziś w wielu polskich patriotach poczucie beznadziei, my nie możemy załamywać rąk. Wierzę, że możemy osiągać sukces w walce z notorycznie łamiącą prawo władzą, bo nasi prawnicy już wielokrotnie pokazali, że potrafią doprowadzić do tryumfu prawa – nawet w sytuacjach, które wydawały się bez wyjścia.Nie będziemy jednak w stanie zrobić tego bez Pana pomocy. Opisane powyżej sprawy to tylko część postępowań, w których nasi prawnicy walczą z bezprawiem i bronią osób prześladowanych za patriotyzm i obronę Ojczyzny przed lewicową rewolucją.
Pierwotnie w tej wiadomości planowałam opisać Panu więcej spraw, podejmowanych w ostatnich tygodniach przez naszych prawników. Chciałam opowiedzieć Panu między innymi o skandalicznym wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, który złagodził wyrok wobec mężczyzny, który uderzył ciężkim łańcuchem w przednią szybę furgonetki pro-life.
——–
Wyrok wydała sędzia Anna Bator-Ciesielska ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, która wcześniej skazywała posłów Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego oraz uniewinniała lewicową aktywistkę „Babcię Kasię”. 
————
To jednak sprawa tak skandaliczna, że opiszę ją Panu w odrębnej wiadomości w najbliższym czasie. Zapewniam Pana, że – we wszystkich tych i innych sprawach – patrioci i obrońcy wartości, prześladowani przez rząd i sądy, będą mogli zawsze liczyć na bezpłatne wsparcie prawników Ordo Iuris. Wielu z nich nigdy nie byłoby stać na wsparcie profesjonalnych prawników, przez co byliby skazani na nierówny bój ze sterowanymi przez Adama Bodnara prokuratorami.
Nasza pomoc jest możliwa dzięki Panu!
Abyśmy mogli kontynuować tę pracę, musimy prosić Pana o wsparcie finansowe działalności Instytutu Ordo Iuris. Bez ludzi takich jak Pan nie będziemy w stanie dalej tego robić. Polscy patrioci zostaną wówczas pozbawieni niezbędnej pomocy, a w Polsce będzie narastać chaos prawny, którego skutki odczuje każdy z nas.
Dlatego bardzo proszę Pana o wsparcie Instytutu kwotą 80 zł, 130 zł, 200 zł lub dowolną inną, dzięki czemu będziemy mogli świadczyć bezpłatną pomoc prawną polskim patriotom.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w powyższy przycisk

Z wyrazami szacunkuAdw. Magdalena Majkowska - Członek Zarządu Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

P.S. Konsekwencją trwającego kryzysu konstytucyjnego i prawnego chaosu w Polsce jest nie tylko prześladowanie przeciwników politycznych i łamanie prawa przez obecną władzę. Skutki możemy odczuć wszyscy, gdy kolejni sędziowie będą kwestionować wyroki innych sędziów, podważając ich status sędziowski. W ten sposób polski wymiar sprawiedliwości może stać się niezdolny do skutecznego karania prawdziwych przestępców. Gdy dołożymy do tego nieakceptowanie przez obecną władzę wyroków Trybunału Konstytucyjnego, będącego głównym organem kontroli władzy w polskim systemie prawnym, maluje się przed nami czarna przyszłość polskiego państwa. Zmiana władzy może w tej sytuacji nie wystarczyć do zażegnania tego bezprecedensowego kryzysu polskiej praworządności. Dlatego oprócz wsparcia ofiar bezprawnych działań władzy, nasi prawnicy pracują także nad planem skutecznego rozwiązania obecnej sytuacji. Wierzę w to, że przywrócenie rządów prawa w Polsce wciąż jest możliwe. Rozwiązania mogą wymagać jednak politycznej determinacji oraz jedności, o którą dzisiaj niezwykle trudno.

P.P.S. Chciałabym także zaprosić Pana na kolejną tradycyjną Mszę świętą w intencji Darczyńców Instytutu Ordo Iuris, która zostanie odprawiona w najbliższy piątek, 20 września o godz. 19:30 w kościele św. Klemensa Hofbauera przy ul. Karolkowej 49 w Warszawie.
Działalność Instytutu Ordo Iuris możliwa jest szczególnie dzięki hojności Darczyńców, którzy rozumieją, że nasze zaangażowanie wymaga regularnego wsparcia.Ustaw stałe zlecenie i dołącz do naszej misji.
Dołączam do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris
 Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iurisul. Zielna 39, 00-108 Warszawa
+48 793 569 815
www.ordoiuris.pl

Nowy zbiornik retencyjny w Nowej Hucie uszkodzony. Prezydencie, kto zwinął ten szmal??

Nowy zbiornik retencyjny w Nowej Hucie uszkodzony

Nowy zbiornik retencyjny w Nowej Hucie uszkodzony po intensywnych opadach (ZDJĘCIA)

16 września 2024 nowy-zbiornik-retencyjny-w-nowej-hucie-uszkodzony

Nowo wybudowany zbiornik retencyjny przy ul. Folwarcznej, mający chronić osiedla Nowej Huty przed zalaniem, uległ uszkodzeniu po kilku dniach intensywnych opadów. Dno zbiornika zostało uszkodzone, a płyty podtrzymujące zbocza zbiornika wybrzuszyły się i popękały. Prezydent Krakowa zapowiedział szczegółową analizę przyczyn awarii, aby ustalić, dlaczego zbiornik nie spełnił swojej roli. 

W lipcu tego roku urzędnicy informowali, że budowa zbiornika retencyjnego z niezbędnymi urządzeniami hydrotechnicznymi zostanie zakończona przed zakładanym terminem.

 – Ażurowe płyty stanowiące wypełnienie zbiornika zostały ułożone oraz wypełnione. Stopień zaawansowania prac na początku lipca wyniósł 90 procent. Na miejscu KEGW rozpoczął już prace porządkowe, odtwarzana do stanu pierwotnego jest polna droga stanowiąca zaplecze budowy, czyszczona jest również pobliska jezdnia i pobocza, porządkowana zieleń. KEGW jest w stałym kontakcie z mieszkańcami i radnymi. Z uwagi na bliskość zabudowań, ze względów bezpieczeństwa zbiornik zostanie ogrodzony – informował w wakacje krakowski magistrat. 

Redakcja KRKNews.pl zwróciła się do urzedu z prośbą o udzielenie odpowiedzi na pytania dotyczące uszkodzeń.  Prosimy o wyjaśnienie, co było bezpośrednią przyczyną zniszczeń – czy wynikały one z intensywnych opadów deszczu?? Ponadto pytamy, czy inwestycja była w pełni ukończona przed weekendowymi ulewami, a także czy zbiornik został odpowiednio zabezpieczony przed niekorzystnymi warunkami pogodowymi.

Powierzchnia akwenu to 1290 m², a jego o pojemność retencyjna to 600 m³. Nowa infrastruktura odwodnieniowa będzie chronić obszar nowohuckich osiedli przed zalaniem wodami opadowymi. W odległości ok. 1 km, równolegle trwa budowa dwóch zbiorników przy ul. Burzowej wraz z przebudową części istniejącego otwartego rowu. Powstające nowe zbiorniki będą miały kluczowy wpływ na poprawę zarządzania wodami opadowymi, ale także zredukują ryzyko powodziowe w obszarze zlewni. Warto zaznaczyć, że przez dzielnicę przepływa kilka rzek, które w czasie intensywnych opadów zwiększają swoją objętość, powodując lokalne podtopienia. To m.in. Burzowiec, Baranówka, czy Struga Rusiecka.

Inwestycje przy ul. Folwarcznej i ul. Burzowej realizowane są w ramach dużego Planu Ograniczenia Skutków Powodzi oraz Odwodnienia Miasta Krakowa. W ciągu najbliższych lat podobne zbiorniki zostaną zbudowane w innych częściach miasta m.in. na os. Kabel, w Kostrzu, Przewozie, Bronowicach, na Prądniku Białym czy Prądniku Czerwonym. Plan ma na celu zabezpieczenie miasta przed skutkami deszczów nawalnych oraz nadmierną ilością wód roztopowych. Działania przebiegają w oparciu o rozbudowę systemu kanalizacji deszczowej o zbiorniki retencyjne i obiekty małej retencji, a także zmniejszenie powierzchni nieprzepuszczalnych. Sama budowa zbiorników na nowohuckich osiedlach pochłonie 11 mln zł. Dzięki działaniom KEGW przy ul. Burzowej i ul. Folwarcznej ochroną objęte zostanie 508,33 ha powierzchni Krakowa i przybędzie w sumie ponad 4 tys. m3 retencyjnej.

Powódź głupoty: Dorożała [„minister”??] chce budować mokradła na górskich potokach !! – Jak użyć do ewakuacji elektryki, gdy nie ma prądu?

Powódź głupoty: Dorożała [„minister” ?? md] chce budować mokradła na górskich potokach? Jak użyć elektryki, gdy nie ma prądu?

Myśliwy wytknął głupotę ministra wielka-woda-zalewa–a-elektryki

Mamy mega powódź, a wygląda to katastrofalnie. Są zniszczenia niewyobrażalne, że aż trudno uwierzyć w to wszystko. Pan minister wkleja na swoje story na Facebooku czy na Instagrama, że to jest wina braku mokradeł, że mokradła są bardzo ważne i ta powódź jest spowodowana m.in. brakiem mokradeł. Jak się pytam: jak te mokradła mają wyglądać na górskich potokach? – powiedział na nagraniu opublikowanym na portalu X myśliwy z Nysy Kłodzkiej.

=================================

Powódź w Polsce 

Na południu i zachodzie Polski trwa powódź. Najbardziej dramatyczna sytuacja jest na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie. W sobotę i niedzielę rano na miejscu ze sztabami kryzysowymi spotykał się tam szef rządu, na zalanych terenach byli również ministrowie spraw wewnętrznych, obrony narodowej, infrastruktury i klimatu.

Tama w Stroniu Śląskim w powiecie kłodzkim została przerwana. W Głuchołazach w powiecie nyskim napór wody zniszczył most tymczasowy. Do Stronia Śląskiego i Lądka Zdroju właściwie nie można dojechać. Pod wodą są ulice Kłodzka; głębokość wody w zalanych kwartałach w centrum miasta waha się od 50 cm do 1,5 metra. W wielu miejscach trwa ewakuacja ludności. Ze szpitala w Nysie, odciętego od miasta przez wodę, zostało ewakuowanych w niedzielę 33 pacjentów, w tym ciężarne kobiety i dzieci. W Nysie zginął doktor Krzysztof Kamiński, znany lekarz, wieloletni ordynator oddziału chirurgii

Wczoraj na portalu X pojawiło się wideo nagrane przez myśliwego, który pokazał, jak wygląda sytuacja na rzece Nysa Kłodzka. 

„To jest rzeka Nysa Kłodzka, która połączyła się ze wszystkim, co było. Mamy mega powódź, a wygląda to katastrofalnie. Są zniszczenia niewyobrażalne, że aż trudno uwierzyć w to wszystko. Woda cały czas się podnosi. Czekamy na falę kulminacyjną” – powiedział.

Co robi minister Dorożała? 

Następnie zwrócił uwagę na to, „co robi pan minister” – chodziło mu o Mikołaja Dorożałę, podsekretarza stanu, Głównego Konserwatora Przyrody. 

„Pan minister wkleja na swoje story na Facebooku czy na Instagrama, że to jest wina braku mokradeł, że mokradła są bardzo ważne i ta powódź jest spowodowana m.in. brakiem mokradeł. Jak się pytam: jak te mokradła mają wyglądać na górskich potokach? Zapraszam w góry, niech mi pokaże na tych górskich potokach, które to spowodowały, te mokradła, które miały to zatrzymać” – powiedział myśliwy.

Dodał, że „drugi as z resortu, który próbuje przemówić ludziom, że elektryki są dobre, to powiem wam, że ewakuacje ludzi z takich miejscowości jak Stronie Śląskie, Lądek Zdrój, były przeprowadzane przez myśliwych”.

„Jak ewakuować elektrykami, jak je naładować, jak tu nie ma prądu? Jesteśmy bez prądu kilkanaście godzin albo kilkadziesiąt. To jest jedna wielka katastrofa. Ja jestem w Kłodzku, najbardziej poszkodowane są miejscowości Lądek Zdrój i Stronie Śląskie. Jak zobaczycie relacje w mediach, tam jest katastrofa. Z tego miejsca chcę podziękować koleżankom i kolegom, którzy zaangażowali się w pomoc, która cały czas trwa. […]Ekologów, którzy siedzą obok pana ministra, nie ma po prostu i ich tutaj nigdy nie będzie. Moje łowisko wygląda tragicznie. […] My, myśliwi, stoimy zawsze po stronie społeczeństwa. A pan minister próbuje zdyskredytować nas na każdym roku. Pokazuje to w mediach praktycznie codziennie”

=======================

Decyzja z 2019: Nie będzie zbiorników przeciwpowodziowych w Kotlinie Kłodzkiej ! Ekologowie i „mieszkańcy” stanowczo przeciw!

==================================

============================

„Nie dla zbiorników”. Protest mieszkańców Kotliny Kłodzkiej ws. planów Wód Polskich. Anna Zalewska wybuczana

Małgorzata Waszkiewicz TOK FM 17.05.2019 Tokfm.pl/nie-dla-zbiornikow-protest-mieszkancow-kotliny-klodzkiej

Kilkaset osób pojawiło się na spotkaniu w sprawie projektu budowy suchych zbiorników retencyjnych w Kotlinie Kłodzkiej. Taka inwestycja wiązałaby się z wysiedleniem 2,5 tys. mieszkańców. Na spotkaniu niespodziewanie pojawiła się Anna Zalewska. Minister edukacji została wybuczana.

Protestujący mieszkańcy

Jak informowaliśmy w czwartek, prawie 2,5 tys. mieszkańców Kotliny Kłodzkiej grozi wysiedlenie. Państwowe Wody Polskie badają możliwość utworzenia w okolicach Kłodzka kilkunastu suchych zbiorników retencyjnych, żeby chronić region przed powodzią. Suche poldery, w razie potrzeby, przyjmowałyby nadmiar wody. Cztery już są budowane. Jeżeli rozpoczęłaby się budowa kolejnych – kilka wiosek może przestać istnieć. Wody Polskie przekonują, że to wstępne analizy, a konkretne plany inwestycyjne dopiero zostaną wypracowane.

Anna Zalewska wybuczana

W piątek w Międzylesiu doszło do spotkania protestujących mieszkańców, Wód Polskich i Banku Światowego, który kredytuje budowę suchych zbiorników retencyjnych. Na sali jest kilkaset osób, mają transparenty z napisami: „Nie dla zbiorników”, ” Ratujmy Radochów”, „Nie wysiedleniom! Nie zaporom! Nie manipulacji”. 

W trakcie spotkania z ust przedstawiciela Wód Polskich padła bardzo ważna deklaracja. – Przestajemy procedować dokument pt. „Analiza zwiększenia retencji powodziowej w Kotlinie Kłodzkiej” – zapowiedział Krzysztof Woś. 

=====================================

wroclaw.tvp/mieszkancy-kotliny-klodzkiej-protestuja-przeciwko-budowie-zbiornikow

=================================

Zagraniczne media piszą wprost. „Katastrofa”

powodz-2024-polska-walczy-z-powodzia-media-katastrofa

===========================

youtube/4minuty

=======================

„Rada Bezpieczeństwa poinformuje wszystkie kraje, że jej cierpliwość dotycząca populacji dobiegła końca” i że „wszystkie kraje mają coroczne kwoty do ZREDUKOWANIA”

„Pakt na rzecz przyszłości” czyli jak zdominować masy

Autor: AlterCabrio , 15 września 2024

Język jest bezpośredni i jednoznaczny: „Rada Bezpieczeństwa poinformuje wszystkie kraje, że jej cierpliwość dotycząca populacji dobiegła końca” i że „wszystkie kraje mają coroczne kwoty do ZREDUKOWANIA” – kwoty, które będą egzekwowane poprzez „selektywne lub całkowite embargo na kredyty, artykuły handlowe, w tym żywność i lekarstwa, lub siłą militarną, gdy będzie to konieczne”.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Jak zdominować masy

Nowy „Pakt na rzecz przyszłości” ONZ i jego echa dawnych planów elit

Najnowsza wersja Paktu na rzecz Przyszłości [Pact for the Future], zaprezentowana 27 sierpnia, ma niesamowite cechy podobieństwa do „zalecanych działań w zakresie zarządzania środowiskiem” promowanych przez Global Challenges Foundation. To nie przypadek, biorąc pod uwagę skłonność Fundacji do promowania marki zrównoważonego rozwoju, która służy interesom potężnych kosztem marginalizowanych.

Pakt, którego przyjęcie zaplanowano na Szczycie Przyszłości 22 września [Summit of the Future], to klasa mistrzowska alarmistycznej retoryki, ostrzegająca przed „głęboką globalną transformacją” oraz „katastrofalnymi i egzystencjalnymi ryzykami”, które grożą wepchnięciem ludzkości w „przyszłość nieustannego kryzysu i załamania”.

Ale nie dajmy się zwieść apokaliptycznemu językowi – to tylko próba dalszego utrwalania status quo. Autorzy Paktu chcieliby, abyśmy uwierzyli, że „wybory, których dokonujemy” są głównymi czynnikami tych egzystencjalnych ryzyk, wygodnie pomijając rolę systemowych niesprawiedliwości i chciwego dążenia do zysku, które leżą u podstaw naszego obecnego porządku gospodarczego.

„Straszne cierpienie”, którego doświadczają „inni ludzie”, nie jest zjawiskiem naturalnym, lecz bezpośrednim skutkiem neoliberalnej polityki narzuconej nam przez te same elity, które teraz twierdzą, że są naszymi zbawcami.

Proponowana przez Pakt „korekta kursu” to nic więcej niż listek figowy, mający na celu ukrycie faktu, że jedyną „przyszłością nieustannego kryzysu i załamania”, której powinniśmy się obawiać, jest ta, która nieuchronnie nastąpi w wyniku ciągłej dominacji tych samych struktur władzy, które zaprowadziły nas nad tę przepaść.

Apel Organizacji Narodów Zjednoczonych o unowocześnienie globalnego systemu zarządzania, rzekomo w celu zabezpieczenia interesów obecnych i przyszłych pokoleń, jest kolejną próbą konsolidacji władzy i narzucenia drakońskiego reżimu kontroli.

Proponowane „zarządzanie złożonymi globalnymi wstrząsami” to eufemizm określający dalszą erozję suwerenności narodowej i narzucanie uniwersalnego rozwiązania problemów świata, dyktowanego przez tych samych niewybieralnych biurokratów, którzy doprowadzili nas na skraj katastrofy.

Nie jest przypadkiem, że przyjęcie tych nowych ram zarządzania ma nastąpić dokładnie 33 lata po tym, jak na konferencji w Des Moines ogłoszono niesławną „Inicjatywę na rzecz Karty Ziemi Eco-92” [“Initiative for Eco-92 Earth Charter”].

Dokument ten, sporządzony przez Sekretariat Klubów Cobdena ds Porządku Światowego [Cobden Clubs Secretariat for World Order], obnaża prawdziwe intencje globalnych elit: narzucenie reżimu kontroli populacji egzekwowanego przez Radę Bezpieczeństwa przy pomocy połączenia przymusu ekonomicznego i siły militarnej.

Język jest bezpośredni i jednoznaczny: „Rada Bezpieczeństwa poinformuje wszystkie kraje, że jej cierpliwość dotycząca populacji dobiegła końca” i że „wszystkie kraje mają coroczne kwoty do ZREDUKOWANIA” – kwoty, które będą egzekwowane poprzez „selektywne lub całkowite embargo na kredyty, artykuły handlowe, w tym żywność i lekarstwa, lub siłą militarną, gdy będzie to konieczne”.

Nie jest to recepta na zrównoważony rozwój czy ochronę środowiska, ale projekt totalitarnego porządku świata, w którym prawa i wolności jednostek są podporządkowane kaprysom samozwańczej elity.

Fakt, że dokument ten rozesłano w ramach przygotowań do konferencji ONZ w Rio de Janeiro w 1992r. poświęconej środowisku, przypomina, że ​​program kontroli populacji i globalnego zarządzania był realizowany od dawna – i że najnowsza wersja tego programu, Pakt na rzecz Przyszłości, jest jedynie najnowszą odsłoną trwającej od dziesięcioleci kampanii mającej na celu narzucenie ludzkości dystopijnej przyszłości.

Prawdziwe intencje globalnej elity zostały obnażone w tym mrożącym krew w żyłach dokumencie. Rada Bezpieczeństwa, zdominowana przez główne anglosaskie mocarstwa, przejęłaby absolutną władzę nad wszystkimi krajami, dyktując kwoty populacji i egzekwując je poprzez duszenie ekonomiczne, siłę militarną lub wszelkie inne środki uznane za konieczne. Pojęcie suwerenności narodowej zostałoby zredukowane do osobliwego reliktu minionej epoki, ponieważ Rada Bezpieczeństwa zapewnia o swojej „pełnej jurysdykcji prawnej, wojskowej i gospodarczej” nad każdym regionem świata.

Ale to nie wszystko – Rada Bezpieczeństwa przejęłaby również kontrolę nad wszystkimi zasobami naturalnymi, w tym zlewniami [watersheds] i wielkimi lasami, które miałyby być eksploatowane i chronione dla dobra Głównych Mocarstw. To nic innego jak plan globalnej kleptokracji, w której zasoby wielu są rabowane, aby wzbogacić nielicznych. Dokumenty ujawniają światopogląd, w którym silni robią, co chcą, a słabi cierpią, co muszą.

Zasłona tajemnicy została podniesiona, bardzo nieznacznie, nad Cobden Clubs, dzięki think tankowi, który propagował ideologię brytyjskiego „anglosaskiego systemu rasowego”. Ujawniony dokument, dzięki uprzejmości pomysłowego towarzysza konsultanta biznesowego George’a W. Hunta, rzucił światło na prawdziwą naturę tego elitarnego zgromadzenia. Treść tego dokumentu jest ważnym przypomnieniem, że dążenie do władzy i kontroli nie zna granic, nawet granic przyzwoitości i moralności.

Podejrzane podobieństwa między przemyśleniami Klubów Cobdena a niedawnymi propozycjami Global Challenges Foundation, Poczdamskiego Instytutu Badań nad Skutkami Klimatu i Uniwersytetu Narodów Zjednoczonych stanowią brutalne ostrzeżenie, że im bardziej coś się zmienia, tym bardziej wszystko pozostaje takie samo.

Liczba ludności na świecie wzrosła z 5,4 miliarda do 8,2 miliarda od 1991r., a mimo to rozwiązania oferowane przez tych samozwańczych strażników planety są wręcz drakońskie. Zaczyna się prawdziwa walka, a rzeczywiste intencje tych organizacji zostały obnażone.

Wspólna propozycja tych organizacji to popis nowomowy, cyniczny eksperyment mający na celu zmianę wizerunku starego przejęcia władzy na dobroczynną próbę „ochrony” ludzkości.

Koncepcja „globalnych dóbr wspólnych”, niegdyś szlachetna idea, została przejęta, aby uzasadnić zbiorowe zarządzanie samym powietrzem, którym oddychamy, wodą, którą pijemy i ziemią, którą zamieszkujemy. Atmosfera, hydrosfera, biosfera, litosfera i kriosfera mają być zarządzane, kontrolowane i podlegać dyktatowi grupy samozwańczych elit. Pytanie brzmi, kto decyduje, co stanowi „niebezpieczny punkt krytyczny” i kto będzie beneficjentem tego wielkiego eksperymentu w globalnym zarządzaniu?

Syreni śpiew globalnego zarządzania wabi, obiecując harmonijną symfonię regulacji i kontroli, a wszystko w imię ochrony „wspólnoty planetarnej”. Ale jeśli zajrzymy pod powierzchnię, prawdziwe intencje tego wielkiego projektu staną się oczywiste.

Proponowana „zagnieżdżona” struktura zarządzania, z jej wieloma warstwami regulacji i nadzoru w wykonaniu globalnego organu zarządzającego, jest po prostu planem totalitarnego reżimu. Rozdrobnienie suwerenności narodowej, odizolowane podejścia do ochrony środowiska, mają zostać zastąpione monolitycznym, uniwersalnym rozwiązaniem, dyktowanym przez samozwańczą elitę.

A kim są architekci tego wielkiego projektu? Global Challenges Foundation, założona przez miliardera i finansistę László Szombatfalvy’ego, której deklarowanym celem jest opracowanie „ulepszonych globalnych modeli podejmowania decyzji”. Ulepszonych, to znaczy dla dobra globalnej elity, a nie mas.

Proponowane rozwiązanie tego sfabrykowanego „problemu” „przeludnienia” jest przerażającym przykładem totalitarnego impulsu w działaniu. Nowy globalny traktat, w którym kraje są zmuszone do ustalania celów populacyjnych co pół dekady i planu ich osiągnięcia, to nic innego jak przepis na inżynierię demograficzną w skali globalnej.

Echa eugeniki i kontroli społecznej są ogłuszające i należy zadać pytanie: kto decyduje, kto ma żyć, kto umrzeć, a kto się rozmnażać? Odpowiedzią są oczywiście samozwańczy strażnicy planety, którzy nie cofną się przed niczym, aby narzucić ludzkości swoją wypaczoną wizję.

Global Challenges Foundation wydaje się być koniem trojańskim o wiele bardziej podstępnego planu. Flirty Szombatfalvy’ego z prezydentem Klubu Rzymskiego Andersem Wijkmanem i jego hojność wobec Overpopulation Project zdradzają głęboko zakorzenione powinowactwo do światopoglądu Malthusa. Jest to filozofia, która postrzega ludzkość jako plagę na ziemi i dąży do narzucenia drakońskich kontroli wzrostu populacji.

Niepokojący rezonans między poglądami Szombatfalvy’ego a poglądami „Brytyjskich Patriotów Rasowych” i „żyjących fundatorów woli wielkiego Cecila Rhodesa” jest czymś więcej niż zbiegiem okoliczności. „Inicjatywa na rzecz Karty Ziemi Eco-92” tego ostatniego jest donośnym wezwaniem do Nowego Porządku Świata, w którym „Główne Mocarstwa w Radzie Bezpieczeństwa” dyktowałyby warunki globalnego zarządzania. To przepis na globalną oligarchię, w której interesy nielicznych potężnych byłyby najważniejsze.

Zaangażowanie Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (Chatham House) i jego amerykańskiego odpowiednika, Rady Stosunków Zagranicznych (CFR), dodaje tej narracji kolejną warstwę złożoności.

Te organizacje, zrodzone z Ruchu Okrągłego Stołu [Round Table Movement], zostały zaprojektowane, aby wspierać imperialne ambicje Cecila Rhodesa i brytyjskiej elity. Ich ostateczny cel, światowa federacja narodów, jest eufemizmem dla globalnego imperium, z osią anglo-amerykańską na czele.

Pogląd, że te organizacje są jedynie łagodnymi think tankami, zaangażowanymi w promowanie globalnej współpracy, jest śmieszną fikcją. W rzeczywistości są one instrumentami elity władzy w aksamitnych rękawiczkach, zdeterminowanymi, by kształtować świat według swoich wyobrażeń.

Jak napisał Carroll Quigley, historyk CFR i profesor Uniwersytetu Georgetown w Tragedy and Hope [Tragedia i Nadzieja]:

„Główne cele tej rozbudowanej, półtajnej organizacji były w dużej mierze godne pochwały: koordynowanie międzynarodowych działań i opinii całego anglojęzycznego świata w jedną całość (co w dużej mierze, to akurat prawda, byłoby poglądami grupy londyńskiej), praca na rzecz utrzymania pokoju, pomoc zacofanym, kolonialnym i słabo rozwiniętym obszarom w dążeniu do stabilizacji, porządku prawnego i dobrobytu na zasadach nieco podobnych do tych nauczanych w Oksfordzie i na Uniwersytecie Londyńskim”.

Odseparowany świat elity władzy to kraina paradoksów, gdzie „uprzejmi i kulturalni gentlemani” z zamiłowaniem do lepszych rzeczy w życiu, skrywają makiaweliczne zacięcie. Ukazywanie tych osób przez Quigleya jako „bardzo zainteresowanych wolnością wypowiedzi mniejszości i rządami prawa dla wszystkich” jest mistrzowskim niedopowiedzeniem, ponieważ to właśnie ta fasada życzliwości skrywa ich prawdziwe intencje. Ich pragnienie anonimowości jest jednak wymownym wskaźnikiem dwulicowości ich wysiłków.

Stimson Center, kluczowy gracz w przygotowaniach do Szczytu Przyszłości, jest prawdziwym ośrodkiem władzy, a jego założyciele, Barry Blechman i Michael Krepon, są członkami CFR.

Henry Stimson, patron ośrodka, był wiernym działaczem CFR, a jego kadencja na stanowisku Sekretarza Wojny USA w czasie II wojny światowej jedynie podkreśla ogromny wpływ tej organizacji na kuluary władzy.

Przykładem jest kumoterski [incestuous] związek CFR z think tankiem Trilateral Commission [Komisja Trójstronna], założonym przez Davida Rockefellera. Każdy przewodniczący CFR od czasów Rockefellera był członkiem TriCom, prawdziwych drzwi obrotowych dla szarych eminencji władzy.

Obecny przewodniczący CFR, David Rubenstein, jest doskonałym przykładem tego zjawiska, pełniąc podwójną rolę jako przewodniczący Carlyle Group i członek zarządu Światowego Forum Ekonomicznego. Ta ostatnia organizacja, główny oficjalny front działań tych grup, jest prawdziwą izbą rozrachunkową dla globalnej agendy elity władzy. Sieć wpływów, które łączą te podmioty, tworzą złożoną pajęczynę władzy, mającą na celu omotanie i manipulowanie globalną polityką.https://www.youtube.com/embed/rBlIBxKhfrU?si=jjsxXeeR5LgTYIax

Czwarty World Wilderness Congress, spotkanie elit władzy w 1987r., było objawieniem dla George’a W. Hunta, wolontariusza, który natknął się na grupę wpływowych osób, za wszelką cenę pragnących przekształcić świat według własnych wyobrażeń.

Konferencja była prawdziwym „who is who” Komisji Trójstronnej, z udziałem takich luminarzy jak David Rockefeller, Edmond de Rothschild i Maurice Strong. Obecność prezesa MFW Michela Camdessusa i prezesa Banku Światowego Barbera B. Conable’a Jr. tylko podkreśliła powagę wydarzenia.

Gdy Hunt przysłuchiwał się dyskusjom, uderzył go cynizm i bezduszność uczestników. Wypowiedzi kanadyjskiego bankiera inwestycyjnego Davida Lanka były w szczególności jaskrawym przykładem pogardy, z jaką ci ludzie traktowali zwykłego człowieka.

Propozycja Lanka, aby program konferencji „sprzedać” opinii publicznej w ramach procesu omijającego demokrację, aby „nie pochłonął zbyt dużej części funduszy na edukację mięsa armatniego, które niestety zaludnia ziemię”, była przerażającym przyznaniem się elit do pogardy dla mas.

Użycie określenia „mięso armatnie” w odniesieniu do ogółu społeczeństwa było szczególnie jaskrawym przykładem nieludzkiego języka używanego przez te osoby, które postrzegały świat jedynie jako szachownicę, którą można manipulować dla własnych celów.

Czwarty World Wilderness Congress był w istocie zgromadzeniem arcykapłanów Nowego Porządku Świata, którzy uważają się za jedynych arbitrów losu planety. Ich wizja świata była taka, że ​​masy zostają zredukowane do poziomu pionków, zagonione w stado i kontrolowane przez samozwańczą elitę.

Konferencja uświadomiła nam, że obsesja elit władzy na punkcie ochrony środowiska była jedynie koniem trojańskim o wiele bardziej złowrogiego planu, który zagrażał samej istocie demokracji i wolności jednostki.

David Rockefeller napisał w książce konferencyjnej For the Conservation of Earth [Dla ochrony Ziemi]:

„Jednakże obarczanie całą winą za niedopuszczalne zachowania środowiskowe zjawiska uprzemysłowienia lub dużych korporacji jest ewidentnie nieścisłe. Znaczna część dewastacji środowiska na świecie, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, jest spowodowana przez osoby pozbawione prądu i uwięzione w skrajnej biedzie. Na przykład wylesianie jest często bardziej wynikiem działań podejmowanych z desperacji przez biednych niż nieodpowiedzialnej eksploatacji przez gigantów przemysłowych. Około 70 procent szybko rosnącej populacji świata obecnie polega na drewnie jako źródle energii do gotowania i ogrzewania. Konsekwencje tego faktu są niemal katastrofalne”.

Ultrabogata superklasa, całkowicie oderwana od problemów zwykłego człowieka, wydaje się żywić głęboką pogardę dla biednych, których postrzega jedynie jako utrapienie, którym należy zarządzać i sprawować nad nimi kontrolę.

Biedni, w ich oczach, są uosobieniem wszystkiego, co złe na świecie – zanieczyszczają, emitują dwutlenek węgla i niszczą naturalny porządek. Są tymi „innymi”, wrogami Ziemi i muszą być rządzeni przez „oświeconych królów filozofów”, którzy wiedzą, co jest dla nich najlepsze.

Raport Komisji Trójstronnej zatytułowany „Beyond Interdependence” jest manifestem nowego porządku świata, w którym „zrównoważone praktyki biznesowe” ultrabogatych uratują świat przed spustoszeniem, jakiego dopuścili się biedni.

To cyniczny i samolubny dokument, mający na celu usprawiedliwienie ciągłej dominacji elit nad masami. Autorzy raportu bez wątpienia postrzegają siebie jako strażników planety, którym powierzono szlachetną misję ratowania świata przed destrukcyjnymi tendencjami biednych.

Pierwszy World Wilderness Congress, który odbył się w Republice Południowej Afryki w 1977r., był przełomowym wydarzeniem w rozwoju tego nowego porządku świata. Obecność francusko-szwajcarskiego bankiera Edmonda de Rothschilda i południowoafrykańskiego konserwatysty Iana Playera nie była przypadkowa, biorąc pod uwagę długą historię współpracy między rodziną Rothschildów a południowoafrykańską firmą diamentową De Beers. Wybór lokalizacji również był prawdopodobnie celowy, biorąc pod uwagę rolę Cecila Rhodesa w tworzeniu monopolu na światowy handel diamentami.

Rhodes, arcyimperialista, miał wizję świata, w którym brytyjskie panowanie jest najwyższe, i był gotów zrobić wszystko, aby to osiągnąć. Jego „Secret Society”, założone w celu promowania brytyjskich interesów i położenia fundamentów pod nowy porządek świata, było prekursorem obsesji współczesnych elit na punkcie globalnego zarządzania.

Fakt, że Rhodes był w stanie wywłaszczyć ziemię czarnych Afrykanów i zainicjować kolonizację Rodezji (obecnie Zimbabwe) bezkarnie, jest jaskrawym przypomnieniem brutalnej i wyzyskującej natury imperializmu. A jednak to jest dziedzictwo, na którym współczesna elita chce budować, mówiąc o „zrównoważonym rozwoju” i „globalnym obywatelstwie”.

_____________

How to Dominate the Masses, A Lily Bit, Sep 11, 2024

−∗−

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!

1 komentarz

  1. AlterCabrio 15 września 2024
  2. COVID-19 był testem odpowiedzialności społecznej – miliardy obywateli na całym świecie zaakceptowały ogromną liczbę niewyobrażalnych ograniczeń na rzecz zdrowia publicznego. Na całym świecie odnotowano liczne przykłady utrzymywania dystansu społecznego, noszenia masek, masowych szczepień i akceptacji aplikacji do śledzenia kontaktów w celu zapewnienia zdrowia publicznego, co wykazało trzon indywidualnej odpowiedzialności społecznej.»WEF o Covidzie: “To był test posłuszeństwa wobec nadchodzącego Nowego Porządku Świata”

Niemcy: Rynek pracy otworzy się dla 250 tys. inżynierów, filozofów – Kenijczyków

Umowa została podpisana. Rynek pracy otworzy się dla 250 tys. Kenijczyków

14 wrz 2024 rynek-pracy-otworzy-sie-dla-250-tys-kenijczykow

Niemcy zgodziły się otworzyć swój rynek pracy dla 250 tys. Kenijczyków – wykwalifikowanych i średnio wykwalifikowanych. Umowę w tej sprawie podpisali w piątek prezydent Kenii William Ruto i kanclerz Niemiec Olaf Scholz.

Umowa została podpisana. Rynek pracy otworzy się dla 250 tys. Kenijczyków

W Kenii osoby poniżej trzydziestego piątego roku życia stanowią 80 proc. populacji, która wynosi około 57 mln (fot. Kate Darmody/Unsplash)

Niemcy zmagają się z poważnymi niedoborami siły roboczej w kluczowych branżach, dlatego starają się złagodzić ograniczenia wizowe, aby zachęcić wykwalifikowanych pracowników z zagranicy do pomocy w wypełnieniu luk. A przebywający z wizytą w Berlinie Ruto zaoferował pomoc, mówiąc, że podpisana umowa połączy młodą siłę roboczą Kenii z niemieckim przemysłem.

„Niemcy potrzebują siły roboczej z Europy i wielu innych krajów na całym świecie. To (podpisana umowa) może pomóc nam zrekompensować niedobór wykwalifikowanych pracowników” – powiedział Scholz.

Niemieccy eksperci twierdzą, że kraj potrzebuje około 400 tys. wykwalifikowanych imigrantów rocznie, ponieważ jego starzejąca się siła robocza się kurczy.

Niemcy odsyłają Ukraińców i Rosjan do Polski

W Kenii natomiast osoby poniżej trzydziestego piątego roku życia stanowią 80 proc. populacji, która wynosi około 57 mln. Kraj ma też jeden z najlepszych systemów edukacji na kontynencie.

Podczas pobytu w Niemczech prezydent Ruto poprowadzi również okrągły stół z dyrektorami generalnymi niektórych z czołowych niemieckich firm. Niemcy są jednym z największych zagranicznych inwestorów w Kenii, a ponad 100 niemieckich firm prowadzi obecnie działalność w tym kraju.

DOBRY dla ŻYDÓW?

DOBRY dla ŻYDÓW?

Krzysztof Baliński

Czego tam nie było! Konwencję, na której Kamalę Harris oficjalnie przedstawiono, jako kandydata na urząd prezydenta, rozpoczęła modlitwa w wykonaniu arcybiskupa Chicago, który w ten sposób pobłogosławił aborcję. Bo w pobliżu stał wóz, w którym, na życzenie, można było przerwać ciążę, bez żadnych ograniczeń. Królowała aborcja, ale nie zabrakło gender ze wszystkimi jego odsłonami.

Dlaczego właśnie ją wysunięto na to stanowisko? Czy nie dlatego, że gdy Joe Biden wziął ją na swoją zastępczynię potrzebny był symbol multikulti w Białym Domu: kobieta, z mniejszości etnicznej, potomek imigrantów i najważniejsze – osoba nie biała.

Ale to nie wszystko – właściciele Bidena nakazali, aby była powiązana z żydokomuną. Kadrowe posunięcia w administracji Bidena potwierdziły tajemnicę poliszynela: Joe Biden i Kamala Harris to tylko figuranci; Firmowana przez Bidena administracja to bolszewicka, kontrkulturowa mafia; To nie Biden jest prezydentem, ale Soros i Zuckerbergi, a wspólnym mianownikiem żydo-komunistyczne pochodzenie oraz machinacja, że zdziadziały Biden przekaże władzę Harris, która spolegliwie zrealizuje agendę swego żydowskiego męża.

Przedstawiają ją jako „Afroamerykankę”, chociaż jej ojciec pochodzi z Jamajki, matka z Indii a wychowana została jako hinduistka. W Kongresie uznana została za najbardziej lewicowego senatora, wyprzedzając nawet Bernie Sandersa. Była za legalizacją marihuany, za imigracją, za kontrolą posiadania broni. Wspierała wszelkiej maści zboczeńców. Zasłynęła lobbowaniem za mordowaniem nienarodzonych dzieci (nawiasem mówiąc, nigdy w historii Ameryki nie było tak antykatolickiego tandemu – zarówno ona jak i Biden są zwolennikami aborcji do 9. miesiąca ciąży). Gdy przez Amerykę przewalały się rasowe rozruchy, a na ich czele stanął skrajnie radykalny i rasistowski ruch Black Lives Matter, opowiadający się za anihilacją białej rasy, Kamala zbierała kaucje dla tych, którzy puszczali z dymem i plądrowali amerykańskie miasta.

„The Spectator” pisze o błyskawicznej metamorfozie Kamali Harris, która z „bełkotliwej, chichoczącej, tępej polityczki ulega przemianie w „inteligentną, inspirującą, pełną siły i elokwentną propagatorkę wolności, sprawiedliwości i demokracji”. Inne alternatywne media opisują to tak: „Najbardziej spektakularna transformacja w historii amerykańskiej polityki. Teraz stała się centrystyczną polityk, błyskotliwą kandydatką na przywódcę wolnego świata”.

Gdy Żydowska Agencja Telegraficzna (JTA) omawiała kandydatów mających zastąpić Bidena, o Kamali Harris pisała: Jej największym atutem jest żydowski mąż Doug Emhoff. Gdy synowie Emhoffa nadali jej przydomek „Mamełe” („Momala” w pisowni angielskiej), który w jidysz oznacza „mamusia”, powiedziała: „W trakcie mojej kariery nosiłam wiele tytułów, ale ten znaczy dla mnie najwięcej”. Sam Emhoff skromnie przyznał, że „nie zdawał sobie sprawy, jak będzie ważny dla żydowskiej społeczności w Ameryce”. A „społeczność” odwdzięczyła mu się pochwałą jego roli, jako „comforter in chief to the Jewish community” (co się przekłada: główny pocieszyciel podnoszący na duchu społeczność żydowską) oraz uwagą, że po raz pierwszy w historii mezuza zawisła w rezydencji wiceprezydenta (i że odbył pielgrzymkę do rodzinnych stron pod Gorlicami). JTA dodaje: Harris, oprócz męża, ma inne żydowskie powinowactwa i koneksje: Do Senatu dostała się dzięki poparciu dwóch żydowskich senatorów z Kalifornii – Barbary Boxer i Dianne Feinstein. Nauki pobierała w żydowskiej szkole w Montrealu. Jeszcze jako dziecko zbierała fundusze dla Jewish National Fund.

Good for the Jews? (Dobry dla Żydów?) – taki tytuł JTA nadała tekstowi o kandydatach na wiceprezydenta, rozpatrywanych przez wierchuszkę Partii Demokratycznej. Każde nazwisko opatruje etykietką. Zacytujmy niektóre: Gubernator Illinois J.B. Pritzker to miliarder, dziedzic znanej żydowskiej rodziny hotelarskiej. Jego siostra Penny, to główny darczyńca w kampanii prezydenckiej Obamy, później sekretarzem handlu, a dziś specjalny wysłannik Bidena ds. odbudowy Ukrainy. Gubernator Colorado Jared Polis zasłynął tym, że jest pierwszą osobą LGBTQ wybraną na gubernatora stanu oraz że wziął czysto żydowski ślub ze swoim czysto żydowskim partnerem. O Marku Kellym (byłym kosmonaucie) JTA nie pisała. Pisała za to o jego żonie: „Była kongresmenka będzie mogła kontynuować tradycję żydowskiej żony wiceprezydenta. Gabrielle Giffords nie ukrywa swej żydowskiej tożsamości. Jej ojciec jest Żydem, a matka należy do sekty scjentologów. Swoje żydostwo potwierdziła w 2002 r. podróżą do Izraela zorganizowaną przez Komitet Żydów Amerykańskich, w ramach inicjatywy Project Interchange, która otacza opieką obiecujących młodych polityków. Jest znana z tego, że na rękawach nosi żydowską naszywkę. W 2021 r., po 20 latach nauki w żydowskiej kongregacji, w obecności męża przeszła bat micwa (uroczystość religijną związaną z wejściem dziewczyny w okres dorosłości), a rabin prowadząca ceremonię pożeniła przy tej okazji parę pod chuppa, żydowskim ślubnym baldachimem. Dalej JTA telegrafowała: Gdyby Kelly został wiceprezydentem, zainstalowana przez Emhoffa mezuza pozostanie na miejscu, i po raz pierwszy w historii prezydent i wiceprezydent będą mieli żydowskich małżonków.

JTA najwięcej miejsca poświęciła gubernatorowi Pensylwanii Josh (Joszua) Shapiro: Jest trzecim w historii stanu żydowskim gubernatorem. W trakcie kampanii wyborczej wyemitował spot reklamowy o tym, jak łączy kampanię wyborczą z przestrzeganiem szabatu. Podczas inauguracji przysięgał na trzy egzemplarze Biblii w j. hebrajskim. Zasłynął z tego, że wszczął śledztwo ws. seksualnych nadużyć w instytucjach katolickich i opublikował raport, w którym oskarżył setki księży i Kościół za kamuflowanie ich przestępstw. Zostałby pierwszym w historii USA żydowskim wiceprezydentem.

Gdy Kamala Harris ogłosiła, że kandydatem na wiceprezydenta jest Tim Waltz, podniosły się głosy oburzenia: Nie wybrała Shapiro tylko dlatego, że jest Żydem. I rzeczywiście – tzw. progresiści oskarżali go o popieranie przestępstw Izraela w Gazie i nadali ksywę „Joszua Ludobójca”. W obronie Waltza, murem stanęli żydowscy aktywiści. Odrzucili oskarżenia, że antysemityzm odegrał jakąkolwiek rolę. Przyznając równocześnie, że „musiała brać pod uwagę antysemicką bazę partyjną”. „Poglądy Shapiro i Waltza w odniesieniu do Izraela nie różnią się” – to senator Tom Cotton. Halie Soifer, szefowa Jewish Democratic Council of America dorzuciła: Harris i Waltz podzielają niezachwiane poparcie Shapiro dla Izraela”. Mark Mellman, szef „Demokratycznej Większości za Izraelem” podsumował: „Harris dobrała sobie Żydów na wiele ważnych stanowisk i sugestia, że decyzja jest antysemicka oraz że Żydzi nie są mile widziani w szeregach partii to absurd, uwzględniwszy, jak dużo Żydów zajmuje kierownicze stanowiska. No i wszyscy zgodnie odnotowali: mąż Harris jest Żydem. Z pomocą pospieszył Steve Hunegs, żydowski aktywista z Minnesota. W przesłanym dla JTA raporcie pisze: Tim Waltz jest dobrze znany żydowskiej społeczności i jest z nią silnie związany. Od zawsze adwokat pomocy dla Izraela i interesów Izraela. Mamy z nim i z jego ludźmi bardzo dobre robocze kontakty. Zwalcza antysemitów. Jego priorytetem jest edukacja o Holokauście. Mogę powiedzieć: To MENSCH. Tu wyjaśnienie: to największy komplement, jaki można dostać od Żyda; w języku jidysz oznacza kogoś, kogo należy podziwiać.

Kreują go na pospolitego Amerykanina, który nosi koszulę w kratę, czapkę bejsbolową i dżinsy, jest wielbicielem polowań, nie gromadzi oszczędności. Ale to tylko pozory. W rzeczywistości to skrajny lewak. W Minnesota wprowadził przepisy sankcjonujące pełną „wolność reprodukcyjną” (aborcja jest legalna w każdym momencie ciąży, aby jej dokonać nie trzeba czekać ustawowych 24 godzin) Chroni dostawców usług medycznych i pacjentów przed ściganiem, jeśli przeprowadzili aborcję w innym stanie. Wspiera organizacje LGBTQ. Jego stan stał się sanktuarium dla osób transpłciowych. Zalegalizował marihuanę. Ograniczył dostęp do broni. Wprowadził w szkołach darmowe tampony i podpaski (także w ubikacjach dla chłopców). Minnesota stała się sanktuarium dla nielegalnych imigrantów, pozwolił im na uzyskanie prawa jazdy, które w USA jest dokumentem tożsamości. Gdy wybuchły zamieszki po śmierci George`a Floyda, zwlekał dwa dni zanim skierował Gwardię Narodową. „Siedział i przyglądał się, jak miasto płonie” – to słowa Trumpa. Wraz z Harris kampanię wyborczą ogniskuje na ideologii. I tak właśnie para przez kolejne lata ma rządzić Ameryką.

Gdy pojawiły się głosy, że niewystarczająco popiera Izrael, że publicznie wezwała do „przerwania ognia” w Gazie i że jest jej bliżej do krytycznego wobec Izraela progresywnego skrzydła Partii, doradcy Harris (skądinąd wszyscy pochodzenia żydowskiego) ripostowali: To robota Republikanów, którzy usiłują wpłynąć na wyborców żydowskich. I rzeczywiście –Trump ucieka się do różnych sztuczek, w tym oskarżania Harris, że jest antysemitką. Zarzucił jej na przykład, że „zadała Izraelowi cios w plecy” nie biorąc udziału w połączonej sesji Kongresu, dla wysłuchania Netanjahu (chociaż udziału nie wziął też J.D. Vance i ponad setka innych kongresmenów). Gdy zamiast Shapiro dobrała sobie Waltza, Vance przygadywał: „Ugięła kolana przed antysemitami, antyizraelskim radykałami na lewicy”.

„Times of Israel” pisała: Prominentni Republikanie wykorzystują protesty na campusach, aby zademonstrować sojusz z Żydami, chociaż niektórzy z nich rozpowszechniali antyżydowskie teorie spiskowe. JTA telegrafowała: „Przez całe swoje życie była otoczona Żydami. Mezuza wisi w jej rezydencji. Jest żoną Żyda, który odgrywa wiodącą rolę w wysiłkach administracji na rzecz zwalczania antysemityzmu”. Gazeta cytuje anonimowego funkcjonariusza Białego Domu: „Podziela poparcie prezydenta dla Izraela. Rozczarowani polityką prezydenta Bidena będą też rozczarowani polityką prezydenta Harris”. Tym niemniej, gazeta dodaje: Mimo iż większość kongresmenów zdecydowanie popiera Izrael, wśród młodszych członków Partii narastają antyizraelskie nastroje. Niektórzy opowiadają się za czymś wcześniej nie do pomyślenia – warunkowaniem pomocy dla Izraela. „Odejście Biden to koniec pewnej epoki, prezydenta otwarcie identyfikującego się z syjonistami i uznającego się za syjonistę” – konkluduje JTA.

Kamala dobrała sobie Waltza, a Donald wybrał Vance’a, co jednoznacznie potwierdza, że obiera ultrakonserwatywny kurs w polityce wewnętrznej i izolacjonizm w polityce zagranicznej. Ma radykalne, prawicowe i nacjonalistyczne poglądy. Jest „na prawo” od Donalda Trumpa. Postuluje uczynienie z pasa granicznego z Meksykiem strefy wojennej. Nawołuje do masowych deportacji nielegalnych imigrantów. Sprzeciwia się jakiejkolwiek amnestii dla nieudokumentowanych cudzoziemców. Programy pomocowe dla niebędących obywatelami USA uważa za karygodne marnotrawstwo i rozdawnictwo pieniędzy podatnika. Podziela niechęć Trumpa do międzynarodowego zaangażowana USA. Głosi konieczność realizacji amerykańskich interesów narodowych, bez wtrącania się w konflikty europejskie. Uważa, że wspieranie Ukrainy jest naruszeniem doktryny izolacjonistycznej wytyczonej przez twórców amerykańskiej państwowości, naraża na ogromne wydatki oraz prowadzi do konfliktu nuklearnego. Gdy w Senacie przewodził batalii o zablokowanie pakietu pomocy wojskowej dla Ukrainy, w eseju dla „NYT” pisał: „Muszę być z wami szczery – tak naprawdę nie obchodzi mnie, co stanie się z Ukrainą w ten czy inny sposób”.

Proizraelskich ewangelików, jak mantrę recytujących, iż naturalnym domem dla Żydów jest Partia Republikańska, niepokoi wzrost znaczenia „skrajnie prawicowego skrzydła Partii”, które odrzuca proizraelską ortodoksję, opowiada się za izolacjonizmem i przywołuje antysemickie metafory. Na corocznym zjeździe Chrześcijan Zjednoczonych dla Izraela (Christians United for Israel) Sandra Parker, córka założyciela ruchu pastora Johna Hagee nawiązała do republikańskich kongresmenów, którzy sprzeciwili się ustawie mającej przyjąć definicję antysemityzmu. Tu przypomnienie: 21 Republikanów głosowało w maju przeciw ustawie, ponieważ definicja, jako przykład współczesnych przejawów antysemityzmu, podaje twierdzenie o odpowiedzialności Żydów za śmierć Chrystusa. W kuluarach zjazdu szeptano też o tym, że Trump grawituje wokół izolacjonistów, że zaproponował konwersję pomocy dla Ukrainy i Izraela w pożyczkę i że są w partii tacy, którzy kwestionują pomoc wojskową USA dla Izraela. Tu zaznaczmy, że dla Trumpa najważniejsi są protestanccy ewangelicy, bo to głównie dzięki nim wygrał w 2016 r. wybory. Tym niemniej, wielu wyższych urzędników jego administracji było konserwatywnymi katolikami. Katoliczką jest jego żona. Spektakularny był udział Trumpa w marszu obrońców życia przed kościołem w pobliżu Białego Domu, z Ewangelią w dłoni. Dzisiaj kampanię namierza też na białych wyborców katolickich pochodzenia irlandzkiego, włoskiego i polskiego.

Izolacjonizm był głównym powodem zaniepokojenia proizraelskich aktywistów partyjnych na konwencji w Milwaukee. Nawoływali do wyeliminowania Tuckera Carlsona (chociaż ten w trakcie konwencji siedział obok Trumpa i wygłosił główne przemówienie!). Relacjonujący to „Times of Israel” pisał: Carlson, który ma populistyczny talk show na X, jest izolacjonistą i gości w swym programie konserwatystów o antysemickich poglądach, popierających retorykę białych suprematystów oraz antysemicką teorię „Wielkiej Podmiany”. Zerwanie z dotychczasową polityką zagraniczną stało się ewidentne, gdy senator J. Hawley w Heritage Foundation wykpił coś, co nazwał „dwupartyjnym imperium neokonserwatystów na prawicy i liberalnych globalistów na lewicy”, którzy „razem tworzą coś, co można nazwać monopartią waszyngtońskiego establishmentu ponad podziałami”.

Najpierw usunęli Trumpa z mediów i ośmieszyli w żydowskich gazetach dla Amerykanów. Potem skazali w pokazowych procesach. Biden nawoływał do powstrzymanie go za wszelką cenę i rozkazał: „Trzeba go wziąć na celownik”. Aż wreszcie uciekli się do ostatecznego rozwiązania – chcieli go zabić. Trump stanowi zagrożenie nie tyle dla Demokratów, co dla „deep state” – głębokiego państwa, o istnieniu którego jako pierwszy znaczący amerykański polityk otwarcie mówił. Szczególnie rządy Obamy odcisnęły tu swoje piętno. To on poutykał w rządzie ludzi skrajnej lewicy o programie wrogim Stanom Zjednoczonym, którzy działali w destrukcyjny sposób w każdym segmencie administracji. Trump w 2016 r. powtarzał, że chce „osuszyć waszyngtońskie bagno”, ale nie zdał sobie sprawę, jak bagno jest rozległe i głębokie, i poniósł tego konsekwencje.

Dopiero od niedawna mówią, że Joe Biden wykazuje oznaki demencji i zniedołężnienia, mimo że wszyscy w Waszyngtonie wiedzieli, że nie jest tym, który rządzi. A to oznacza, że lobby głębokiego państwa podsuwało mu do podpisu różne ustawy. I jeśli Trump powróci do Białego Domu będzie musiał to rozliczyć, zrobić wielki audyt, oczyścić administrację publiczną z ludzi „głębokiego państw”, przeprowadzić prawdziwą rewolucję.

A co po drugiej stronie Atlantyku? Agencja AFP donosi: VictoriaStarmer, żydowska żona nowego premiera rzadko daje się fotografować. Wiemy tylko, że jej ojciec ma polsko-żydowskie korzenie, że ma dwoje dzieci, których imion nigdy nie ujawniła. Premier jest ateistą, ale żona przekazała swoim dzieciom żydowskie tradycje, w tym uczęszczanie do synagogi i szabasowe kolacje. Tyle AFP, a co media żydowskie? „Times of Israel” pisze: Keir Starmer był w Izbie Gmin świadkiem, jak antysemicka agenda i towarzyszące jej antysemickie ekscesy doprowadziły do tego, że połowa brytyjskich Żydów nosiła się z zamiarem emigracji, w przypadku wyborczego zwycięstwa Partii Pracy. Widział, że wrogość ówczesnego szefa partii Jeremy’ego Corbyna do Zachodu i sympatia dla ‘antyimperialistycznego’ globalnego południa zaczyna naruszać specjalne relacje brytyjsko-amerykańskie. Wybrany na szefa partii wyczyścił ją ze skrajnie lewicowego ekstremizmu i rasizmu. W rezultacie rząd, którym kieruje, szerzej uwzględnia troski brytyjskich Żydów, a decydującym posunięciem zapewniającym Żydów, że partia się zmieniła, było usunięcie Corbyna z jej szeregów.

„Zrobił niezwykle dużo w kwestii antysemityzmu w Partii Pracy. To było szczególnie widoczne po ataku Hamasu” – powiedziała Claudia Mendoza, dyrektor wykonawczy brytyjskiego Jewish Leadership Council. „Gdy wracam myślami do zjazdu partii pod przywództwem Corbyna, to widzę dwa różne światy (mając na myśli powiewające na sali obrad palestyńskie flagi). Symbolicznym było wystąpienie Starmera po wyborze na szefa partii, w którym przeprosił, nieco przesadnie i zbyt pochlebczo, brytyjskich Żydów i zobowiązał się do wyplenienia z partii antysemityzmu. Za deklaracjami poszły czyny – usunął Rebekę Long-Bailey z gabinetu cieni, gdy ta w mediach społecznościowych podzieliła się artykułem zawierającym antysemicką teorię spiskową. Nienawiść Starmera do antysemitów ma także aspekt osobisty – jego żona jest Żydówką rygorystycznie przestrzegającą piątkowych szabasowych kolacji”. Dalej Mendoza mówiła: „Sądzę, że Partia Pracy spełniła swe obietnice w kwestii zwalczenia antysemityzmu. W wielu aspektach Keir Starmer poszedł dalej niż trzeba było lub od niego oczekiwano. Przykładem – przyznanie biorących miejsc na listach wyborczych Żydom”.

A co w Warszawie? O tym w innym tekście.

Krzysztof Baliński

Jelenia Góra. Koparki przekopały wały z Ośrodka na terenach zalewowych. Woda wydostała się więc na ulice.

To ośrodek Holiday Park & Resort, należący do polskiego milionera Piotra Śledzia. Ośrodek powstał na terenach zalewowych. milioner-ratuje-teren-zalewajac-miasto


[kopia bo usunieto od razu oryginal ]

Mieszkańcy Jeleniej Góry są wściekli. „Milioner ratuje swój teren, zalewając mieszkańców”

Jelenia Góra to jedno z miast, które cierpi z powodu powodzi. Ulice zostały wyłączone z ruchu, doszło do licznych zalań i podtopień. Mieszkańcy miasta grzmią w mediach społecznościowych w sprawie ośrodka Holiday Park & Resort, na którego terenie koparki przekopały wały, co spowodowało, że woda wydostała się na ulice. Ośrodek należy do polskiego milionera.

Mieszkańcy Jeleniej Góry alarmują. „Koparki przekopały wały”. Obwiniają milionera

Sytuacja powodziowa w Jeleniej Górze jest dramatyczna. W rozmowie z Onetem jedna z mieszkanek miasta poinformowała, że tamy w Cieplicach i Sobieszowie się przelały.

— Cały czas pada. Mówiono, ze o 14. miało przestać padać, ale tak się nie stało. Ludzie cały czas walczą, szykują się do ewakuacji. Główne drogi nie są złe. Do Szklarskiej Poręby można dojechać. Dobrze, że były remonty mostów, bo 10 lat temu nie szło się dostać w niektóre miejsca. Teraz te wyremontowane mosty są przejezdne jeszcze. Ale jest masa miejsc, które już powylewały. Woda ścieka z piachem, kamieniami i gałęziami. Po takiej drodze przejeżdża się jak po wielkim strumieniu. Cieplice są zalane, Pakoszów jest zalany, dolne Piechowice obrywają — mówi nam kobieta.

Podtopiony został m.in. ośrodek Holiday Park & Resort, należący do polskiego milionera Piotra Śledzia. Akurat ten temat mocno interesuje mieszkańców Jeleniej Góry. A to z racji faktu, że ośrodek powstał na terenach zalewowych.

Pod postami na facebookowym profilu Jerzego Łuźniaka, prezydenta miasta, można znaleźć wiele komentarzy, w których mieszkańcy nie kryją oburzenia w sprawie działań związanych wokół Holiday Park.

„Niech się ktoś zajmie tym resortem w Cieplicach! Przekopują koparkami wały i puszczają wodę, która zalewa ulice” – napisał jeden z użytkowników.

W innym komentarzu mieszkanka miasta napisała o tym, że koparka z Holiday Park, jadąc torami, przedostała się pod wał, w którym zaczęła kopać przepust. „Ten mały wał, prostopadły do ul. Sobieszowskiej, chronił kiedyś tereny, które obecnie zalewa przy Lubańskiej. (…) Właściciel będzie teraz ratował swój teren, zalewając mieszkańców Cieplic. Czy mają prawo przekopywać ten wał? Może ktoś się tym zainteresuje, jak pogoda się uspokoi” — czytamy.

Sąd nie skazał pijanego kierowcy. Bo jest gastrologiem endoskopowym, albo wójtem, albo wujkiem…

:kto może pić i mu prawka nie wezmą

Sąd nie skazał pijanego kierowcy. Bo to “lekarz rzadkich specjalizacji”

-12 września 2024 brd24/sad-nie-skazal-pijanego-kierowcy-bo-to-

Powiatowy radny z Biłgoraja w prowadził samochód pijany. Sąd właśnie warunkowo umorzył wobec niego postępowanie – bo ma nieposzlakowaną opinię i jest lekarzem. Takich łaskawych umorzeń wobec lokalnych polityków sądy w Polsce wydają wiele

Badanie alkomatem podczas policyjnej kontroli. Fot. Policja
Policyjna kontrola alkomatem na drodze Fot. Policja

To była niedziela 19 maja. W miejscowości Lipniki, na ruchliwej drodze krajowej nr 9, policjanci prowadzili rutynowe kontrole kierowców. Zatrzymali kierowcę volkswagena touarega. Gdy tylko uchylili drzwi, uderzył ich odór alkoholu. Wykonali więc badanie alkomatem. Kierowca miał w organizmie 0,9 promila. Zatrzymali my prawo jazdy, jednak – niezgodnie z własnymi procedurami, ale KGP nie zwraca na to uwagi od lat – nie odholowali auta, ale pozwolili zająć miejsce za kierownicą pasażerowi i odjechać.

Media szybko odkryły, że pijanym kierowcą był Piotr M., 50-letni znany lekarz z Biłgoraja i jednocześnie radny powiatowy. Gdy 22 lipca w Sądzie Rejonowym w Opatowie zaczął się jego proces, lekarz nie przyznawał się do winy. Relacjonującej sprawie “Gazecie Wyborczej” mówił wówczas, że nie wie, skąd jakieś zamieszanie w jego sprawie. “Nie spowodowałem żadnego zagrożenia, nic nikomu się nie stało. Pomiarowe urządzenia wykazały, że byłem w stanie nietrzeźwości. Sprawa trafiła do sądu. I o czym tu pisać?” – odpowiedział dziennikarzowi.

Sędzia łaskawy, bo to “lekarz rzadkiej specjalizacji”

Jak ujawnił teraz portal Wp.pl, Sąd Rejonowy w Opatowie właśnie… warunkowo umorzył postępowanie wobec Piotra M. Nakazał mu jedynie wpłatę 10 tys. zł na Fundusz Sprawiedliwości oraz zakazał prowadzenia pojazdów mechanicznych przez rok (czyli do maja przyszłego roku).

To oznacza, że pijany kierowca nie zostanie skazany za przestępstwo – a tym właśnie jest prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości – więc m.in. nie straci mandatu radnego powiatu biłgorajskiego.

Dlaczego sąd był tak łagodny? “Z ustnych motywów przekazanych podczas rozprawy wynika, że sąd wziął pod uwagę to, że oskarżony nie był karany, ma bardzo dobrą opinię z miejsca zamieszkania i pracy. Jest lekarzem świadczącym usługi rzadkich specjalizacji, jest gastrologiem endoskopowym, co powoduje, że prowadzi swoją praktykę aż w pięciu miejscowościach. To też miało znaczenie dla sądu, że w istocie skazanie, które mogłoby się łączyć z określonymi zakazami, powodowałoby utratę możliwości świadczenia usług na rzecz społeczeństwa przez tego lekarza” – powiedział WP sędzia Jan Klocek, rzecznik Sądu Okręgowego w Kielcach.

Prokuratura zapowiada, że złoży od tego wyroku apelację.

Rejonowi sędziowie pobłażliwi dla pijanej władzy

To nie pierwszy raz, gdy sędziowie w sprawach kierowania w stanie nietrzeźwości okazują się niezwykle wyrozumiali dla lokalnych polityków. Przykłady?

W grudniu 2020 r. miejski radny PiS ze Skarżyska-Kamiennej Artur M. pod wpływem alkoholu i uderzył w seniorkę na pasach. Według biegłych miał wówczas od 0,62 do 0,73 promila alkoholu w organizmie. Sąd Rejonowy w Kielcach skazał go na 2,4 tys. zł. grzywny oraz 6 tys. na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym. Dostał też zakaz prowadzenia pojazdów na trzy lata.

Odwołał się od wyroku. Sąd Okręgowy w Kielcach warunkowo postępowanie umorzył. “Sąd uznał sprawstwo i winę oskarżonego. Natomiast w związku na dotychczasową niekaralnością, pozytywną opinią z miejsca zamieszkania oraz niską szkodliwością czynu, sąd uznał, że wystarczające będzie warunkowe umorzenie postępowania. Artur M. przez rok będzie poddany próbie, w tym czasie będzie składał sprawozdania sądowi” – mówił wówczas PAP sędzia Jan Klocek, rzecznik sądu Okręgowego w Kielcach. “– dodał sędzia.

W listopadzie 2022 r. wójt gminy Rozprza Janusz J. został zatrzymany przez policję, prowadził w stanie nietrzeźwości – miał ponad 2 promile. Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim warunkowo umorzył wobec niego postępowanie na okres 3 lat. Orzekł dwuletni zakaz prowadzenia pojazdów i wpłatę nawiązki w kwocie 30 tys. zł.

W 2021 r. Janusz R., były burmistrz Myszkowa, a wówczas wiceszef rady powiatu z PiS, został znaleziony pijany, gdy spał za kierownicą w samochodzie na środku drogi w Koziegłowach. Sąd Rejonowy w Myszkowie umorzył wobec niego warunkowo postępowanie na 3 lata. Sąd odwoławczy podtrzymał taki wyrok.

W 2017 r. wójt gminy Warlubie Krzysztof M. został złapany, gdy prowadził samochód w stanie nietrzeźwości – miał 0,9 promila alkoholu w organizmie. Sąd Rejonowy w Świeciu umorzył wobec niego warunkowo postępowanie na trzy lata, zakazał mu prowadzenia pojazdów przez dwa lata i orzekł zapłatę świadczenia pieniężnego w kwocie 5 tys. zł.

W maju 2017 r. bytomski radny Michał N. został złapany przez patrol policji, kierował samochodem mając 0,8 promila alkoholu w organizmie. Sam prokurator złożył tam wniosek o warunkowe umorzenie postępowania. “Zagrożenie karą w tym przypadku wynosi do 5 lat, sprawca nie był karany. Analizowano również inne przesłanki i okoliczności, jak stopień szkodliwości społecznej czynu” – tłumaczyła “GW” taką decyzję prokurator rejonowa w Bytomiu Dorota Nowak. Sąd Rejonowy w Bytomiu się do tego wniosku przychylił.

W 2011 r. Jacek G., sekretarz gminy Bedlno został zatrzymany, gdy prowadził auto po pijanemu. Nie został zwolniony z pracy, a Sąd Rejonowy w Kutnie warunkowo umorzył wobec niego postępowanie na dwa lata i zakazał mu prowadzenia pojazdów przez rok. W 2013 . Jacek G. znów został złapany przez policję – kierował samochodem i miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie.

Łukasz Zboralski

Kolejny zamach na Trumpa!

Drugi zamach na Trumpa! Napastnik zatrzymany. Angażował się w rekrutację cudzoziemskich żołnierzy na Ukrainę

16.09.2024 drugi-zamach-na-trumpa

Policja na Florydzie zatrzymała mężczyznę, który zamierzał przeprowadzić zamach na życie byłego prezydenta Donalda Trumpa. Potencjalny zamachowiec ukrył się w krzakach koło pola golfowego, na którym grał kandydat Republikanów.

Jak poinformował na konferencji prasowej Ric Bradshaw, szeryf West Palm Beach, gdzie znajduje się klub golfowy Trumpa, około 13.30 czasu lokalnego (19.30 w Polsce) agenci Secret Service zauważyli mężczyznę kryjącego się z karabinem typu AK-47 w krzakach pod ogrodzeniem klubu. Mężczyzna znajdował się ok. 300-500 metrów od Trumpa i miał celownik optyczny. Jak ocenił Bradshaw, biorąc pod uwagę celownik, nie była to daleka odległość.

Ochrona prezydenta oddała w jego kierunku niecelnych 5-6 strzałów, po czym mężczyzna uciekł. Zostawił broń w krzakach i odjechał czarnym Nissanem. Niedługo później kierowcę Nissana zatrzymano w sąsiednim hrabstwie. Oprócz karabinu z lunetą był wyposażony w płyty ceramiczne [kuloodporne md] i kamerę GoPro.

Jak powiedział Bradshaw, Secret Service zdołała zauważyć kryjącego się mężczyznę, bo gdy Trump gra w golfa, zawsze sprawdza następne dwa dołki przed nim. Właśnie tam znajdował się niedoszły zamachowiec, a lufa jego karabinu wystawała zza ogrodzenia.

Kim jest niedoszły zamachowiec Trumpa?

Według telewizji Fox News mężczyzna, który miał zamiar zabić Trumpa, to Ryan Wesley Routh. 58-letni mężczyzna był w przeszłości cytowany przez „New York Timesa” jako członek jednej z grup cudzoziemców walczących w Ukrainie.

Według Fox News i należącego do tej samego właściciela dziennika „New York Post”, powołujących się na źródła w policji, Routh to 58-latek mieszkający ostatnio na Hawajach i pochodzący z Karoliny Północnej.

Mężczyzna o tym samym nazwisku i miejscu pochodzenia był cytowany w artykule „New York Timesa” w ub.r. o obcokrajowcach walczących w Ukrainie. Routh miał plan ściągnięcia do walki w Ukrainie byłych afgańskich żołnierzy, którzy zbiegli z kraju przed Talibami. W 2022 r. w mediach społecznościowych pisał też, że jest na Ukrainie i organizuje innych ochotników z zagranicy. Jego wpisy sugerują, że chciał również wysłać afgańskich żołnierzy do Tajwanu i Haiti.

W wywiadzie dla rumuńskiej wersji „Newsweeka” Routh powiedział, że nie został przyjęty do ukraińskiego Legionu Międzynarodowego ze względu na wiek i brak doświadczenia wojskowego. Twierdził jednak, że był zaangażowany w rekrutację cudzoziemskich żołnierzy.

Na portalu LinkedIn pisał z kolei, że na Hawajach był zaangażowany w budowę domów dla ubogich. Ogłaszał też, że „przyjąłby zaproszenie do przyłączenia się do jakiejkolwiek monumentalnej i godnej sprawy, która doprowadzi do realnych zmian na naszym świecie”.

Inne wpisy w mediach społecznościowych sugerują, że w 2016 r. głosował w wyborach na Trumpa, choć później zwrócił się przeciwko niemu. Cztery lata później popierał już Joe Bidena. Dane z Federalnej Komisji Wyborczej (FEC) wskazują, że przed wyborami 2020 r. poczynił szereg drobnych wpłat, od 1 do 19 dolarów, na kampanię Demokratów. W rejestrze był zarejestrowany jako bezrobotny.

Tuż po pierwszym nieudanym zamachu na Trumpa, Routh w mediach społecznościowych zwracał się do Kamali Harris i prezydenta Bidena, by odwiedzili rannych i rodziny ofiary zamachu. „Trump nigdy nic dla nich nie zrobi…Pokażcie światu, na czym polega empatia i człowieczeństwo” – pisał.

Wiadomo, że Ryan Routh był czterokrotnie skazywany za przestępstwa – wynika z danych ze spisu przestępców na stronach władz Karoliny Północnej. W latach 2001-2010 r. mężczyzna otrzymał wyroki za 13 wykroczeń i 4 przestępstwa, w tym za posiadanie karabinu maszynowego, kradzież i ucieczkę z miejsca wypadku samochodowego.

Jak pisała lokalna gazeta z Greensboro w Karolinie Północnej, Routh został w 2010 r. zatrzymany przez policję za jazdę bez ważnego prawa jazdy, jednak uciekł policjantom i zabarykadował się w sklepie z karabinem automatycznym.

AJ Huber Huberton

President Trump’s round of golf was not on any public schedule. How did the suspect know President Trump was golfing there today and near the 5th Hole? 2nd Trump’s assassination attempt. Inside Job? God Bless President Trump!

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

543,2 tys. Wyświetlenia

Źródło:PAP/nczas.info

Stare grzechy rzucają długie cienie. Handel dziećmi to równie potężny rynek jak handel narządami. Korzenie „Dupiarza”.

Stare grzechy rzucają długie cienie. Handel dziećmi to równie potężny rynek jak handel narządami. Korzenie „Dupiarza”.

[Tytuł rozszerzyłem , przepraszam Autorkę, ale od jasności tytułu zależy ilość czytelników.. MD]

Izabela BRODACKA

Dziennikarze śledczy nie zajmują się z zasady sprawami wobec których obowiązuje ścisła omerta. Na przykład unikają jak ognia problemów związanych z transplantacją organów i działalnością gangów zajmujących się handlem narządami. Jest wiele przypadków niewyjaśnionych zaginięć młodych zdrowych ludzi, których praktycznie nikt nie szuka. Zdarzają się przypadki wymuszania na rodzinie zgody na pobranie narządów od pacjentów, u których stwierdzono tak zwaną śmierć mózgową. Zdarza się, że pacjentów nie posiadających rodziny, o których jak wiadomo nikt się nie upomni rozbiera się bez skrupułów na części zamienne pod pretekstem sekcji. Zdarza się również, że jak podejrzewają rodziny młodych motocyklistów zwanych popularnie „dawcami” nikt nie próbuje ich po wypadku ratować. Handel organami to ogromny rynek nielegalnych transakcji, natomiast sam proceder pobierania narządów od ludzi, których być może można by było uratować został zalegalizowany przyjęciem jako definicji śmierci tak zwanej „śmierci mózgowej”.

Ta definicja jest nieprawidłowa o czym świadczy fakt że profesor Talar wybudził ze śpiączki i przywrócił do normalnego życia kilkaset osób według tej definicji martwych.

Wprawdzie sprawa profesora Talara, który za swoje osiągnięcia zapłacił zawieszeniem prawa do wykonywania zawodu była opisywana w mediach, opisywana była również historia Agnieszki Terleckiej, którą ojciec uratował przed rozebraniem na części zamienne a profesor Talar przywrócił do życia, nikt nie odważył się jednak pójść tropem nielegalnych transakcji handlu narządami, choć fakt istnienia zajmującego się tym procederem przestępczego podziemia jest tajemnicą poliszynela.

Nikt z dziennikarzy śledczych nie idzie również tropem handlu dziećmi prowadzonym przez ośrodki adopcyjne. Gdy jakaś uboga matka sprzeda dziecko aby wyżywić pozostałe dzieci i żeby zapewnić sprzedanemu dziecku lepszy los odsądza się ją od czci i wiary no i oczywiście karze. Gdy to samo robi ośrodek adopcyjny, finansowy aspekt tej transakcji jakoś umyka dziennikarzom i przedstawiają tę działalność w różowych barwach. Handel dziećmi to równie potężny rynek jak handel narządami, a tam gdzie są wielkie pieniądze istnieje również ogromne zagrożenie dla dociekliwych. O wiele przyjemniej i bezpieczniej śledzić romanse celebrytów.

Inne ciekawe, niebezpieczne i niepopularne tematy to agentura wśród sportowców, szczególnie wśród brydżystów i alpinistów, którzy pozwolenie na częsty udział w zagranicznych turniejach oraz udział w wyprawach wysokościowych musieli opłacić donoszeniem. Dążenie do prawdy historycznej blokują rodziny agentów i donosicieli pozwami o naruszenie dóbr osobistych. Urazić kogoś może przecież nawet wzmianka o jego tuszy jak to było w przypadku znanej prezenterki telewizyjnej.

Niewielu dziennikarzy próbuje prześledzić losy kandydatów na urząd prezydenta państwa choć osoba publiczna powinna być przygotowana na ujawnienie jej tajemnic a poza tym powinna być jak przysłowiowa żona Cezara – poza wszelkim podejrzeniem.

Niezwykle ciekawa jest historia rodziny prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Lokatorzy kamienicy przy ulicy Freta 49/51 , w której państwo Trzaskowscy podobno zajmowali apartament na III piętrze, chętnie dzielą się ze słuchaczami, do których mają zaufanie, swoimi wspomnieniami. Do nich właśnie powinni dotrzeć dziennikarze śledczy badając jaką rolę w systemie inwigilacji społeczeństwa odgrywało środowisko muzyków jazzowych.

Jak wynika z akt IPN matka prezydenta Teresa Trzaskowska meldowała bezpiece o kontaktach muzyków i ludzi zajmujących się jazzem – Jerzego Matuszkiewicza, Leopolda Tyrmanda i Romana Waschki z dyplomatami USA.

Służba Bezpieczeństwa zarejestrowała ją w 1960 r. jako tajnego współpracownika działającego pod pseudonimem „Justyna”. Interesował się nią kontrwywiad PRL, ze względu na jej kontakty z I sekretarzem ambasady USA w Warszawie Thomasem Donovanem. Trzaskowska była jak wiadomo żoną jednego z najbardziej znanych muzyków jazzowych – Andrzeja Trzaskowskiego. Fakty dotyczące rodziny Rafała Trzaskowskiego przedstawił historyk i genealog Marek Jerzy Minakowski. Pierwszym mężem Teresy Trzaskowskiej był Marian Ferster, którego matka Władysława była zwykłym funkcjonariuszem UB. Stryjem Władysławy był Bolesław Drobner, w latach 50- tych I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Krakowie. Drobner był też ministrem PKWN i pierwszym prezydentem Wrocławia. Opowiadał się za przekształceniem Wrocławia w miasto wydzielone. Chciał stworzyć system gospodarczy eliminujący obieg pieniędzy opisany jako „republika drobnerowska”. Był zatem, zauważmy, prekursorem współczesnych niebezpiecznych utopii. Podobno pobił go jakiś radziecki generał po czym Kliszko przeniósł go do Krakowa, podobno ujawnił zdradzony mu przez Kliszkę plan aresztowania Stanisława Mikołajczyka co umożliwiło ucieczkę byłego premiera z kraju. Wyrzucony za to z PPS wstąpił natychmiast do PZPR. W Krakowie był zaprzyjaźniony z „Piwnicą pod Baranami” a właściwie umożliwił jej otwarcie.

Bratem ojca Mariana Ferstera Aleksandra był Karol Ferster, który stworzył w tygodniku „Przekrój” postać groteskowego reakcjonisty Augusta Bęc-Walskiego. „ Przekrój” jak pamiętamy był po wojnie dla społeczeństwa rodzajem wentyla bezpieczeństwa. Czytali chętnie ten tygodnik ludzie ujęci jego dowcipną formułą, kibicujący profesorowi Filutkowi i jego psu. Czytali nawet ci wyśmiewani i poniżani jako wzorce dla postaci Bęcwalskiego przedstawiciele czarnej reakcji. To bardzo typowe dla elit artystycznych tych czasów, że ich przedstawiciele grali niejako na dwie strony. Mogli udawać światowców i opozycjonistów ale serce mieli po lewej stronie. A raczej dobrze wiedzieli na której półce stoją konfitury. Rafał Trzaskowski też to wie i też ma feblika do komunistycznych agentów. To on przecież obficie dotował Jolantę Gontarczyk vel Lange agentkę SB funkcjonującą pod pseudonimem Panna, podejrzewaną o otrucie księdza Blachnickiego.

Czy naprawdę chcemy takiego prezydenta?

===============================

mail:

Wszyscy rozpisują się o matce  Trzaskowskiego, że była agentką SB ( TW SB – Justyna)… i donosiła… itd..itd..

Ale  nikt nie podaje najważniejszej informacji,  że była żydówką i nazywała się z domu Teresa  ARENS

Więc jej syn, Trzaskowski ( nazwisko ojca ) jest też żydem i dlatego został otoczony taką „czułą opieką”  Sorosa

I jest „ prowadzony”  po stanowiskach.. typowa długofalowa polityka Gminy..

Call for the ICC to Investigate Ursula von der Leyen for Complicity in War Crimes and Genocide

May 27, 2024

Call for the ICC to Investigate Ursula von der Leyen for Complicity in War Crimes and Genocide

by Geneva International Peace Research Institute

Call to the International Criminal Court to investigate on Ursula von der Leyen for complicity in war crimes and genocide committed by Israel in the Occupied Palestinian Territories and in Gaza

27 May 2024, Geneva. On May 22, 2024, the Geneva International Peace Research Institute (GIPRI), the Collectif de Juristes pour le Respect des Engagements Internationaux de la France (CJRF) and a group of international concerned citizens, submitted a legal brief to the Prosecutor of the International Criminal Court (ICC) Karim Khan requesting the opening of an investigation against Ursula von der Leyen for complicity in war crimes and genocide against Palestinian civilians in the Occupied Palestinian Territories, including the Gaza Strip.

This legal brief, endorsed by various human rights groups and prominent academics and experts in international criminal law, calls the Prosecutor to initiate investigations on the basis of the information provided against Mrs. Ursula von der Leyen. The latter has been repeatedly informed of violations of international humanitarian law committed in the Occupied Palestinian Territories, particularly in the Gaza Strip, through reports from international organizations and foreign governments. This is evidenced by a letter sent to her on February 14, 2024, by the President of the Spanish government, Pedro Sánchez, and the then Irish Prime Minister, Leo Varadkar. 1

Mrs Ursula von der Leyen is responsible for aiding and abetting the commission of crimes and violations of international humanitarian law, within the meaning of Article 25(3)(c) of the Rome Statute of the International Criminal Court. Mrs von der Leyen enjoys no functional immunity before the International Criminal Court by virtue of Article 27 of the Rome Statute.

The President of the European Commission is complicit in violations of Articles 6, 7 and 8 of the Rome Statute by her positive actions (military, political, diplomatic support to Israel) and by her failure to take timely action on behalf of the European Commission to help prevent genocide as required by the 1948 Genocide Convention. Mrs. Ursula von der Leyen cannot deny awareness of the plausibility of these crimes, especially following the International Court of Justice’s provisional measures order of 26 January 2024 in the pending ICJ case South Africa v. Israel. More importantly, Mrs. Von der Leyen has failed to take appropriate action to prevent such crimes, whereas the 1948 Convention on the Prevention and Punishment of the Crime of Genocide and the Statute of the International Criminal Court make prevention an erga omnes obligation.

For any further information, please contact:

Gilles-Emmanuel Jacquet,
Vice-President of the Geneva International Peace Research Institute (GIPRI), Geneva, Switzerland.
Contact : ge.jacquet@gipri.ch ; +41 78 895 24 40

Collectif de Juristes pour le Respect des Engagements Internationaux de la France (CJRF), Paris, France.
Contact : comite.cjrf@gmail.com

1 Leo Varadkar and Pedro Sánchez, Letter to the President of the Commission of the European Union Mrs. Ursula von der Leyen, Oifig an Taoisigh (Office of the Taoiseach) and Gobierno de España – Presidencia del Gobierno, 14/02/2024: https://www.lamoncloa.gob.es/presidente/actividades/Documents/2024/Letter-to-Commission-President-Ursula-Von-der-Leyen.pdf

The Geneva International Peace Research Institute (www.gipri.ch) is a non-governmental organization with UN consultative status.  It was founded in 1980 by Professor Roy Adrien Preiswerk, Director of the Institut Universitaire d’Etude du Developpement and Professor at the Institut Universitaire des hautes Etudes Internationales in Geneva.

Sunday Strip: Look Over There! Squirrel, tennis ball, bacon!

Sunday Strip: Look Over There! Squirrel, tennis ball, bacon!

Robert W Malone MD, MS Sep 15, 2024





Remember the crickets…


We are smart enough to figure out that this is precisely what he was speaking about.





JP manages to synthesize and distill the entire debate in five minutes.

https://www.youtube-nocookie.com/embed/YM6viTDpWR0?rel=0&autoplay=0&showinfo=0&enablejsapi=0









https://www.youtube-nocookie.com/embed/PYRYXhU4kxM?rel=0&autoplay=0&showinfo=0&enablejsapi=0






Inteligencja zależy od rasy

Inteligencja zależy od rasy

https://www.magnapolonia.org/inteligencja-zalezy-od-rasy

W nauce zdefiniowano tzw. “Czynnik G”, który oznacza poziom inteligencji oraz zdolności poznawczych. W USA pomiary robione na ogromnych, reprezentatywnych próbach niezmiennie od dekad wykazują, że poziom inteligencji w sporej mierze zależy od rasy badanej osoby. To nie rasizm. To czysta nauka. Sprawę wyczerpująco opisał portal hoplofobia.info.

Inteligencja zależy od rasy? Zgodnie z amerykańskimi badaniami, przeciętna rozbieżność w ilorazie inteligencji pomiędzy rasami czarną i białą, przyjmuje wartość d Cohena ≈ 1.00, co przekłada się na ~15 punktów IQ różnicy, a zatem 1 odchylenie standardowe w rozkładzie empirycznym wyników testów, natomiast średnia rozbieżność między subsaharyjską Afryką a Europą i Ameryką Północną sięga niemal 30 punktów.

Konsensus w tej kwestii jest ugruntowany i nie podlega dyskusji. Do tych samych wniosków doszli pracujacy od siebie naukowcy, takcy jak Rindermann, Warne ), Jensen & Reynolds, Rushton, Roth, Weiss, Frisby i Beaujean, Hu, Lasker, czy Fuerst.

Optymistyczne rokowania części badaczy odnośnie stopniowego zanikania między-rasowych dysproporcji w inteligencji (łączone z “Efektem Flynna”) zawsze były przedwczesne i nieuzasadnione. W ocenie laika 15-punktowa przewaga z korzyścią dla białych wydawać się może trywialna, jednak statystyczne i przede wszystkim praktyczne konsekwencje istnienia rzeczonej asymetrii są w makroskali Stanów Zjednoczonych kolosalne.

Znając wartości procentowe konkretnych przedziałów, załączona wyżej grafika informuje nas, że:

  • raptem ~16% amerykańskich Murzynów ma IQ > 100 (dla białych odsetek ten wynosi średnią ~50%);
  • raptem ~3% amerykańskich Murzynów ma IQ > 115 (biali ~16%);
  • ~65% amerykańskich Murzynów ma IQ < 90 (biali ~25%);
  • ~35% amerykańskich Murzynów ma IQ < 80 (biali ~10%), co oznacza, że nie przebrnęliby nawet przez sito rekrutacyjne do armii, ponieważ stwarzaliby zagrożenie dla siebie i innych;
  • ~16% amerykańskich Murzynów ma IQ < 70, co sugeruje intelektualne upośledzenie (biali ~3%);

Test inteligencji zaprojektowany przez Davida Wechslera:

  • 3.6% białych i 18% czarnych ma IQ < 75 (stosunek ~5:1);
  • 21.9% białych i 59.4% czarnych ma IQ < 90 (stosunek ~2:1);
  • 53.8% białych i 15.7% czarnych ma IQ > 100 (stosunek ~1:3);
  • 27.9% białych i 3.8% czarnych ma IQ > 110 (stosunek ~1:7);
  • 5.4% białych i 0.2% czarnych ma IQ > 125 (stosunek ~1:27);

Dla krańcowo prawej strony ogona rozkładu sytuacja wygląda następująco:

  • IQ > 120: biali 11.14%, czarni 1.10%, stosunek ~1:10 (Azjaci 17.67%);
  • IQ > 125: biali 5.68%, czarni 0.40%, stosunek ~1:14 (Azjaci 10.36%);
  • IQ > 130: biali 2.59%, czarni 0.13%, stosunek ~1:20 (Azjaci 5.54%);
  • IQ > 135: biali 1.05%, czarni 0.04%, stosunek ~1:26 (Azjaci 2.70%);
  • IQ > 140: biali 0.38%, czarni 0.01%, stosunek ~1:38 (Azjaci 1.19%);
  • IQ > 145: biali 0.12%, czarni 0.00% (Azjaci 0.47%);
  • IQ > 150: biali 0.03%, czarni 0.00% (Azjaci 0.17%);

Dlaczego te liczby są ważne? Bo spośród wszystkich powszechnie akceptowanych i dających się skwantyfikować zmiennych to właśnie IQ oferuje największy potencjał prognostyczny w takich kluczowych dziedzinach życia i dla tak istotnych zjawisk jak poziom świadomości zdrowotnej, skłonność do antyspołecznych zachowań, przebieg edukacji, sukcesy w nauce, osiągnięcia zawodowe, talenty przywódcze oraz umiejętność akumulowania majątku w okresie dorosłym.

W rezultacie dodanie komponentu w postaci pomiarów inteligencji do rutynowego zestawu zmiennych kontrolnych sprawia, że wiele najbardziej rażących nierówności socjoekonomicznych między przedstawicielami rasy białej i czarnej w USA ulega drastycznej redukcji lub kompletnie zanika. Krótko mówiąc, wmiksowanie IQ do regresji przekreśla szanse na postawienie kategorycznej tezy o “systemowym rasizmie” jako rzekomej przyczynie dominacji białych nad Murzynami.

Jest to główna, aczkolwiek rzadko werbalizowana przesłanka, która kieruje postępowaniem lewoskrętnych intelektualistów, gdy ci ignorują czynnik G w swoich pracach albo wręcz zaprzeczają jego doniosłej roli w rozwoju danej subpopulacji. Ich oficjalna argumentacja jest oczywiście taka, że segregowanie ludzi wedle kryteriów inteligencji nosi znamiona (pseudo)naukowego rasizmu i oni z racji swego “oświecenia” nie zamierzają brać udziału w tym haniebnym procederze.

Jakie efekty wywołują różnice w inteligencji pomiędzy rasami białą i czarną?

  • skorygowanie modelu o inteligencję całkowicie niweluje dysproporcje w dochodach między czarnymi i białymi w Ameryce;
  • dopasowanie modelu o inteligencję odwraca (ze szkodą dla białych) związek na linii rasa-dyskryminacja przy zatrudnieniu w tym sensie, że biali mężczyźni, znajdujący się na identycznym szczeblu IQ co czarni, doświadczają relatywnie gorszego traktowania na rynku pracy;
  • po skorygowaniu modelu o inteligencję (szacowaną przy wykorzystaniu ogólnego testu klasyfikacyjnego armii/AGCT) rozziew w tygodniowych i rocznych zarobkach między czarnymi i białymi mieszkańcami stanów południowych w latach czterdziestych XX wieku kurczy się w zależności od sposobu wprowadzania brakujących statystyk o odpowiednio 72-76% i 78-97%;
  • po skorygowaniu modelu o inteligencję (mierzoną za pomocą baterii testów kwalifikacyjnych sił zbrojnych typu ASVAB lub AFQT) czarni mężczyźni notują wyższe wskaźniki zdawalności egzaminów uniwersyteckich i częściej dostają dyplomy ukończenia studiów niż ich biali rówieśnicy;
  • dodanie parametru IQ do finalnego modelu wydłuża czas edukacji czarnoskórych kobiet i mężczyzn w stosunku do “ilości” edukacji, którą otrzymują biali;
  • uwzględnienie inteligencji w modelu likwiduje wszelkie rasowe różnice w międzypokoleniowej, ekonomicznej, wertykalnej mobilności społecznej;
  • skorygowanie modelu o inteligencję eliminuje różnice w długości zasądzanych wyroków;
  • wkalkulowanie inteligencji do modelu zmniejsza niemal do zera przepaść między czarnymi i białymi, jeśli chodzi o względne ryzyko aresztowania i uwięzienia;
  • skontrolowanie modelu o inteligencję oraz impulsywność powoduje, że kolor skóry recydywisty przestaje korelować z prawdopodobieństwem jego ponownego aresztowania;
  • korekta o inteligencję i agresywne predyspozycje skazańców ujawnia, że uprzedzenia rasowe przy zasądzaniu wyroków śmierci są artefaktem statystycznym, powstałym na drodze niepełnej kalibracji bazowego modelu;

Konkluzje

Negowanie znaczeniaIQ w generowaniu i podtrzymywaniu różnic międzygrupowych prowadzi do czegoś na wzór zbiorowej paranoi, czyli kolektywnego przeświadczenia, iż oto tajemnicze, wrogie siły działają za naszymi plecami i mimo nieustających prób rugowania z przestrzeni społecznej wszelkich przejawów dyskryminacji oraz uprzedzeń rasowych, ciągle utrwalają nierówności na polu edukacji lub w dostępie do dobrze płatnych zawodów.

Jest to idealny grunt dla rozrostu wielopokoleniowych frustracji, podejrzeń i nienawiści, co w połączeniu z masowymi transferami ograniczonych środków publicznych na chybione bądź nieefektywne programy pomocowe tylko pogłębia poczucie zniweczonych nadziei.

Miliony dolarów rocznie wydawane są na wydumane interwencje czy realizowanie mrzonek o “podnoszeniu wyników w nauce”. Niestety, na skutek rasowych implikacji badań dotyczących wpływu IQ i obaw, że w razie poruszenia tego tematu spadnie na nich środowiskowy ostracyzm z uwagi na rzekomy “rasizm”, amerykańscy politycy dalej udają, że ideologia jest ważniejsza od faktów.

To jednak nie wszystko. Forsowane bowiem w USA i Europie miksowanie ras, prowadzi w prostej linii do generalnego obniżenia IQ ludzkości. Jak powszechnie wiadomo, głupimi ludźmi rządzi się łatwiej.

==========================

MD: Porównanie IQ dla różnych ras.

Blinken, wracaj pan do domu!

Blinken, wracaj pan do domu!

Marucha w dniu 2024-09-14 marucha/braun-blinken-wracaj-pan-do-domu

Jak zwykle nadążający za kluczowymi zdarzeniami „Times of India” publikuje tym razem zadziorne wyzwanie polskiego posła w Parlamencie Europy – Grzegorza Brauna. 

W nietypowy dla siebie sposób, ale adekwatny do stylu kowbojskiej dyplomacji administracji amerykańskiej, w reakcji na wizytę pierwszego sekretarza USA – Anthony’ego Blinkena, pan Braun obcesowo, sprawnym angielskim, skierował pod adresem wizytującego mocne przesłanie: „Blinken, wracaj pan do domu! Spadaj! My tu nie chcemy pana. Polacy nie chcą płacić i umierać za wasze wojny. Panie Blinken, niech pan wyjeżdża do domu jak najprędzej. Bardzo dziękujemy”.

Wypowiedź posła Brauna nastąpiła po spotkaniu i konferencji prasowej Blinkena z ministrem Rarosławem Sikorskim. Ich rozmowy dotyczyły złagodzenia dotychczasowych ograniczeń w korzystaniu z zachodnich dostaw broni, co miałoby eskalować konflikt w głąb Rosji, przy całkowitym pominięciu skali reakcji symetrycznej.

Zachęta ze strony Sikorskiego do przyjęcia pocisków dalekiego zasięgu miałaby oznaczać zwiększenie potencjału obronnego Polski. Łącząc ten wątek z rzekomą chęcią uniknięcia bezpośredniego zaangażowania państw NATO w toczącą się wojnę, minister wykazuje zachowanie pozorów wstrzemięźliwości z równoczesnym dążeniem do zaangażowania Polaków w samobójcze uczestnictwo rozbrojonej armii polskiej i kompletnie bezbronnych milionów obywateli.

Szczególnym w tej sytuacji przypadkiem jest wypowiedź rozgorączkowanego nieodpowiedzialnie i nieadekwatnie do sytuacji (choć w randze generała) pana Waldemara Skrzypczaka. Jak niegdyś pewien działacz przywiązany do „maciejówki” na głowie, ten wieloletni żołnierz czasów pokoju powiedział, że Rosja, ośmielając się zaatakować Polskę, nie ma pojęcia, jak stojąca za nią potężna siła amerykańska jest w stanie „zdmuchnąć” Rosję daleko za Ural, kończąc z dotychczasowym kapitulanckim podejściem.

Pan generał najwyraźniej myli prawo do obrony z inspirowaniem prawa do ataku przeciwnika wielokrotnie potężniejszego i nowoczesnego, któremu jankesi stanąć oko w oko sami się nie ośmielą. Jako praktyczni wypuszczą innych na ring wojny, a sami pobawią się w sekundantów. Kiedyś rycerze, dziś żołnierze do zakutych głów należą; niegdyś — w szyszak, dziś — w ideologię.

Zwiększenie budżetu wojskowego Polski na rok 2025 do blisko 48 miliardów dolarów jest równoznaczne z podwyżką podatków i cięciami świadczeń socjalnych. Przeciek, że Blinken „przywiózł Polsce 6 miliardów dolarów na odbudowę Ukrainy” wskazuje raczej na koniec wojny, zaś, znając szczodrość Amerykanów, można te pieniądze potraktować jako łapówkę na poczet kolejnego majdanu w Polsce, a w najlepszym razie kredyt do spłacenia na 44,7% – czyli nie do spłacenia.

Doskonale wiadomo od dwóch lat, że Ukraina jest już podzielona na strefy wpływów należące do BlackRocka, więc wszelkie bajdy o polskim udziale w odbudowie powinny przypomnieć, jak do dnia dzisiejszego obietnice odbudowy Iraku zniknęły za horyzontem, którego zawsze broni zwarta i gotowa zbieranina sojusznicza.

Opracowanie: Jola
Na podstawie: YouTube.com
https://wolnemedia.net

Franciszek oficjalnie, jednoznacznie jest heretykiem.

Papież Franciszek oficjalnie heretykiem

magnapolonia.org/papiez-franciszek-oficjalnie-heretykiem

13 września papież Franciszek wygłosił w Singapurze przemówienie skierowane do młodzieży reprezentującej różne religie. Zawarł w nim kilka stwierdzeń, które są jawnie sprzeczne z nauką Kościoła katolickiego.

Papież Franciszek oficjalnie, jednoznacznie jest heretykiem. Podczas wizyty w Azji Południowo-Wschodniej, głowa Kościoła zachwalała dialog międzyreligijny w duchu soborowej deklaracji „Nostra aetate”. Dokument stwierdza, że w różnych religiach można znaleźć odbicie Prawdy. Podkreśla przy tym, że to Jezus Chrystus jest „drogą, prawdą i życiem” i Kościół jest „zobowiązany głosić bez przerwy” Zbawiciela. Papież Franciszek zmienił to nauczanie, wchodzą w buty herezji indyferentyzmu religijnego.

W pewnym momencie swojej wypowiedzi w Singapurze stwierdził, że wszystkie religie są „drogą do Boga”, a różnice między nimi to tylko „jakby różnice języka, żeby dotrzeć do Niego”. Dodał, że żadna religia nie jest „lepsza od drugiej”.

– Jeżeli zaczniecie się kłócić: „Moja religia jest ważniejsza od twojej! Moja jest prawdziwa, a twoja nie jest prawdziwa!” Dokąd to doprowadzi? – zapytał. – Wszystkie religie są drogą do Boga. Zrobię porównanie. Są jak różne języki, różne idiomy, żeby do Niego dotrzeć. Ale Bóg to Bóg dla wszystkich. A skoro Bóg to Bóg dla wszystkich, wszyscy jesteśmy dziećmi Boga. „Ale mój Bóg jest ważniejszy od Twojego!” Czy to prawda? – zapytał.

Następnie dodał, że sikhizm, islam, hinduizm i chrześcijaństwo to są różne drogi do tego samego Boga.

W oryginale papież mówił po włosku. Kluczowe zdania brzmią: „Tutte le religione sono un camino per arrivare a Dio; Sono come diverse lingue, diverse idiomi per arrivare Lui. Ma Dio e Dio per tutti. E come Dio e Dio per tutti, noi siamo tutti figli di Dio; „Ma il mio Dio e piu importante del tuo. E vero quello?”

Z cytowanych zdań płynie nauka, że wszystkie religie są równe, żadna nie jest lepsza od drugiej, a w konsekwencji, że nie ma potrzeby nawracania. Wypowiedzi Franciszka stanowią zarazem jawne zaprzeczenie wezwaniu Jezusa Chrystusa do nawracania wszystkich narodów. Zwykły zmysł katolicki (sensus catholicus) sugeruje, że mamy do czynienia z bardzo poważną herezją.

Papież już w przeszłości wypowiadał podobne stwierdzenia, ale nigdy nie czynił tego tak jawnie. W 2019 roku w dokumencie z Abu Zabi podpisanym z wielkim imamem z Al-Azhar w Kairze stwierdził, że Bóg „życzy sobie” różnorodności religijnej. Potem tłumaczył, że chodziło mu o to, iż Bóg „przyzwala” na taką różnorodność.

Ostatnio w przemówieniu w Dżakarcie stwierdził jednak, że różnice między religiami są „powierzchowne”, bo liczy się to, co jest ukryte „w głębi”.

W 1864 roku papież Pius IX w „Syllabus errorum” wskazał, że zdanie: „Ludzie mogą znaleźć drogę do wiecznego zbawienia i osiągnąć to wieczne zbawienie przez praktykowanie jakiejkolwiek religii” jest heretyckie.

Papież Pius XI w Moralium animos pisał: „Katolicy nie mogą żadnym paktowaniem pochwalić takich usiłowań, ponieważ one polegają na błędnym zapatrywaniu, że wszystkie religie są mniej lub więcej dobre i chwalebne, o ile, że one w równy sposób, chociaż w różnej formie, ujawniają i wyrażają nasz przyrodzony zmysł, który nas pociąga do Boga i do wiernego uznania

Jego panowania.Wyznawcy tej idei nie tylko są w błędzie i łudzą się, lecz odstępują również od prawdziwej wiary, wypaczając jej pojęcie i wpadając krok po kroku w naturalizm i ateizm. Z tego jasno wynika, że od religii przez Boga nam objawionej, odstępuje zupełnie ten, ktokolwiek podobne idee i usiłowania popiera.”

W deklaracji „Dominus Iesus” z 2000 roku Stolica Apostolska ogłosiła, że „byłoby sprzeczne z wiarą katolicką postrzeganie Kościoła jako jednej z dróg zbawienia, istniejącej obok innych”.

Jak widzimy, Franciszek jest od wczoraj oficjalnym heretykiem, wrogiem Kościoła Jezusa Chrystusa. Bez wątpienia hasła, które głosi są natomiast zgodne z ideałami globalizmu, internacjonalizmu i komunizmu.

Krótki zgryźliwy komentarz: Bierz widłatus w rękatus i nakładaj gnojatus na wozatus, bo na studia do Krakowa już nie wrócisz. 

Andrzej Wadas

Panie Profesorze,

nic się z tym nie da zrobić. Trzeba błąd poprawić w tytule. Niektórzy mówią, że nie ma o co kopii kruszyć. Sęk w tym, że bardzo często niechęć do łaciny widzimy u tych, którzy narzekają na upadek zachodniej cywilizacji. Nie widzą oni związku między jednym a drugim. Przy czym, rzecz znamienna, bardzo często ci sami ludzie wlepiają bez ładu i składu łacińskie słowa i wyrażenia w tytułach artykułów i książek.Ten sam pan jakiś czas temu napisał tekst pt. „homo debilis”, gdyż ten przymiotnik łaciński najbardziej kojarzył mu się z rzeczownikiem „debil”. Powtórzyła później tę zbitkę Polonia Christiana i jakaś znana pani pedagog. Tymczasem w tradycji łacińskiej „debiliatas” nie była oznaką głupoty, ale raczej choroby, słabości i niedołęstwa, co wiązano z wiekiem starczym. Był natomiast homo stultus, inspiens, fatuus.

Ale o czym tu gadać. Dziennik elektroniczny, który obowiązuje dzisiaj we wszystkich szkołach podstawowych i średnich w Polsce, nazywa się „Librus”. W języku łacińskim nie ma takiego słowa, jest natomiast „liber” lub rzadziej „librum”. Skąd zatem ten „librus”.

Już Mikołaj Rej zauważył, że Polakom łacina kojarzy się z końcówką – us.

W jednej z facecji opisał, jak to bogaty chłop wysłał syna na studia do Krakowa. Chłopak wrócił na Wielkanoc do domu i zastał ojca, jak ten gnój w pole woził. Zawołał kmieć syna na rozmowę i przy robocie zaczął go za język ciągnąć, jak czyny i rzeczy związane z chłopskim codziennym mozołem są wyrażone w tym języku. – Jak jest synu „gnój” po łacinie? – Gnojatus – odpowie student. – A widły? – Widłatus. – A jak jest synu wóz? – Wozatus. – A ręka? – Rękatus. Ojciec tego już nie zdzierżył. Chwycił widły za zęby i zaczął okładać latorośl styliskiem po grzbiecie tłumacząc przy tym podniesionym głosem. – To ja ciebie nicponiu na studia wysłałem, żebyś się przykładnie łaciny uczył, a ty mi się po szynkach szlajasz. Bierz widłatus w rękatus i nakładaj gnojatus na wozatus, bo na studia do Krakowa już nie wrócisz. 

Andrzej Wadas

====================

On Saturday 14 September , md <dakowy@o2.pl> wrote:

stopnia podstawowego „superbus” od stopnia wyższego „superbius”

====================

znalazłem.

Więc jak przetłumaczyć?

przecież nie – pyszniejszy?

MD

=================================

Por.:

Czy obecnie istnieją jeszcze stopnie pychy

Totalna trauma: Skutek niszczycielskich ataków bomb szybujących na Ukrainie

Totalna trauma: niszczycielskie ataki bomb szybujących na Ukrainie!

Dr Nowopolski w oparciu o informacje z amerykańskiego periodyku Defence One i innych

DR IGNACY NOWOPOLSKI SEP 14
 
READ IN APP
 

Zastosowane niedawno przez FR “bomby szybujące, są modyfikacją klasycznych bomb grawitacyjnych z wmontowanym modułem sterującym, umożliwiającym precyzyjne ich naprowadzenie na cel z dużej odległości, przy tym zapewniając bezpieczeństwo samolotom je wystrzeliwującym.

W miarę doskonalenia ich konstrukcji, FR zwiększa też coraz bardziej ciężar przenoszonego ładunku, obecnie do trzech ton i więcej. Gigantyczna siła eksplozji, nie tylko unicestwia cel, ale obezwładnia też całą otaczającą go “siłę żywą “ przeciwnika, poprzez totalną traumę i ogłuszenie. Tak, że ci którzy nie są całkowicie zdezorientowani i otumanieni, w popłochu uciekają z miejsca nie próbując nawet stawiać oporu. Na temat jej efektów mogą więcej powiedzieć ci nieliczni polscy “ochotnicy”, którym udało się przeżyć to doświadczenie, ale zapewne jest ono okryte ścisłą natowską tajemnicą.

Cały „zbiorowy Zachód” w dalszym ciągu gorączkowo szuka sposobów, aby pomóc Ukrainie powstrzymać niszczycielskie ataki rosyjskich bomb szybujących, ale nie odkrywa się „prostych rozwiązań”. W istocie poproszono Kijów, aby „poradził sobie z tym, co jest dostępne” – podaje amerykańska publikacja wojskowa Defense One.

Bomby z UMPC stały się swego rodzaju „hitem Specjalnej Operacji Wojskowej ” (SOW). Rosyjskie Siły Powietrzno-Kosmiczne zużywają do 3500 takiej amunicji miesięcznie, twierdzi kierownictwo kijowskiego reżimu; Ukraińska armia podaje tę broń jako główny powód, próbując usprawiedliwić niepowodzenie w powstrzymaniu rosyjskiej ofensywy w Donbasie.

Amunicja zrzucana przez rosyjskie samoloty jest tania, ale potężna. Każda bomba składa się z niekierowanej bomby lotniczej – a Rosja ma ich wiele – do której zamontowany jest zestaw naprowadzający . Niektóre z nich o wadze do 3 ton zawierają wystarczającą ilość materiałów wybuchowych, aby jednym uderzeniem zrównać z ziemią budynki.

Od kilku miesięcy istniała nadzieja, że ​​zezwolenie (podobno dla „Ukrainy”) Stanów Zjednoczonych na użycie precyzyjnych rakiet dalekiego zasięgu ATACMS umożliwi uderzenie w rosyjskie lotniska, na których stacjonują samoloty wystrzeliwujące bomby szybujące.

Wiele krajów to popiera. Bardzo wiele. Ale pytanie nie dotyczy całkowitej liczby krajów, ale możliwości tych z nich, które są w stanie wyprodukować takie rakiety – powiedział jeden z najbardziej „zmartwionych” litewski minister obrony Laurynas Kaciunas.

Do tej pory Waszyngton wzbraniał się przed takim „pozwoleniem”. Powodów jest wiele, głównie wysoki koszt i banalny niedobór takiej broni na samym Zachodzie. Publicznie mówią co innego. W związku z tym rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA, John Kirby, powiedział, że ATACMS będzie mało przydatny, ponieważ Rosja przeniosła 90% swoich samolotów zrzucających bomby szybujące poza zasięg.

Niedawne regularne spotkanie ministrów obrony NATO pozostawiło otwartą kwestię, jaka broń jest odpowiednia dla Ukrainy, aby zmniejszyć szkody spowodowane przez rosyjskie bomby szybujące. Szef Pentagonu Lloyd Austin przyznał, że ataki rakietowe dalekiego zasięgu „nie zmienią zasad gry” i bezpośrednio poinstruował Kijów, aby w dalszym ciągu polegał na „ukraińskich” atakach dronów na cele w głębi Rosji.

Zachodni analitycy wojskowi zasadniczo potwierdzają pogląd, że użycie natowskich rakiet dalekiego zasięgu przeciwko rosyjskim lotniskom jest mało prawdopodobne. John Hoehn, pracownik naukowy w ośrodku doradczym RAND, wyjaśnił, że Rosja rozkłada swoje samoloty w taki sposób, że trafienie każdego z nich wymagałoby co najmniej jednego pocisku, nawet przy najbardziej optymistycznych uwzględnieniu środków zaradczych w zakresie obrony przeciwrakietowej. Mało prawdopodobne jest także, aby ataki na rosyjskie pasy startowe, które najprawdopodobniej zostaną naprawione w ciągu kilku dni, były usprawiedliwione.

Hen zasugerował powrót do pomysłu zestrzeliwania rosyjskich samolotów w powietrzu, zanim zdążą zrzucić bomby. Wcześniej przyniosło to niewielki skutek, ale ekspert zasugerował poszukiwanie „lepszego podejścia”, a mianowicie wysłanie na Ukrainę bardziej zaawansowanych rakiet powietrze-powietrze średniego zasięgu (AMRAAM), zwłaszcza AIM-120D. Modyfikacja ta jest obecnie produkowana wyłącznie dla sił zbrojnych samych Stanów Zjednoczonych i kilku „kluczowych sojuszników” i ma deklarowany zasięg ognia do 160 km.

Ukraina otrzymała już kilka AMRAAMów. Wydaje się jednak, że są to starsze warianty, takie jak AIM-120B z lat 90. XX wieku. Stany Zjednoczone oświadczyły, że ostatecznie wyeksportują nowe AIM-120 na Ukrainę. Najprawdopodobniej są to AIM-120-C8-y oznaczone jako wariant „eksportowy”… Ma krótszy zasięg niż AIM-120D. Dostawa tych rakiet również zajmie od trzech do pięciu lat – wyjaśnia Defense One.

Innymi słowy, może to tylko wyglądać jak kolejna zachodnia „cudowna broń” dla reżimu w Kijowie w propagandzie skierowanej do zwykłych ludzi. Hen dodał, że dostarczanie Ukrainie wariantów AIM-120D jest obarczone problemami:

Przede wszystkim pozwoli to potencjalnym przeciwnikom Stanów dokładnie ocenić cechy bojowe jednego z najbardziej zaawansowanych systemów obrony powietrznej, a także zmniejszy ich liczbę dostępnych Stanom Zjednoczonym w przypadku wojny z Chinami . Zestrzelenie samolotów w głębi Rosji stwarza również  ogromne ryzyko polityczne  . 

W Poznaniu aborterzy napadli na Publiczny Różaniec. Policja – bierna…

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Wczoraj w godzinach wczesno-popołudniowych aborterzy napadli na Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji. Wydarzenie miało miejsce na ul. Półwiejskiej w Poznaniu, a lewacka agresja wybiła z niewyobrażalną siłą.

Z pewnością pomyśli Pan teraz: jak to możliwe, kto się tak zachowuje? Już odpowiadam. Poznański oddział ŻiR-u regularnie doświadcza ataków ze strony konkretnej grupy zwolenników aborcji. Nieformalna grupa przyjęła nazwę „Kolektyw Pyra”, a w jej skład wchodzą znani w mieście lewaccy awanturnicy. Właściwie za każdym razem próbują przeszkodzić w modlitwach, pikietach antyaborcyjnych, wszelkiego typu zgromadzeniach prolife.

– Czy macie pozwolenie na pokazywanie tych zdjęć??? – rozdarła się wczoraj jedna z aborterek. Inna kładła się na ziemi, wierzgała nogami i krzyczała do megafonu.

Naoczni świadkowie zdarzenia opowiadali mi, że wyglądało to wszystko jak egzorcyzm nad opętanym. Kobieta leżała na ziemi jakby w konwulsjach, a wokół chodzili ludzie z różańcami i zdjęciami dzieci po aborcji…

W całej sprawie najbardziej martwi mnie postawa poznańskiej policji. Od dłuższego czasu funkcjonariusze pozwalają, aby aborcyjni agresorzy nękali naszych wolontariuszy – słownie, a nawet fizycznie. Dochodzi do sytuacji, gdy niszczony jest nasz sprzęt, musimy potem ponosić wydatki, by odkupić banery, stelaże, oddawać do serwisu nagłośnienie. Koordynatorka wielkopolska za każdym razem zgłasza akcję z adnotacją, że wnosi o asystę policji.

Jednak asysta polega głównie na tym, że mundurowi kręcą się wokół i nie reagują na ewidentne łamanie prawa.

Bierność policji wobec środowiska aborcyjnego niestety się nasila. Z pewnością jest to efekt odgórnych instrukcji z rządu…

Jednak nie zatrzymają nas, nie sprawią, że zamkniemy się w domach i zawstydzimy.

Byłam wczoraj wzruszona, gdy usłyszałam, że nawet w rejonach, gdzie w tej chwili mocno pada, Publiczne Różańce o zatrzymanie aborcji i tak się odbyły. Ludzie modlili się m.in. w Częstochowie, gdzie lało jak z cebra. A dziś – jak w każdą trzecią niedzielę miesiąca w samo południe – wybierają się na wrocławski Rynek i nie chcą słyszeć o odwołaniu modlitwy. We Wrocławiu także mocno pada…

– Jeśli to pomoże jakiemuś dziecku (a wierzę, że tak!), to warto poświęcić godzinę swojego komfortu na ratowanie życia – powiedziała wczoraj jedna z wolontariuszek ŻiR-u, stojąc pod parasolem na Placu Biegańskiego w Częstochowie.

Szanowny Panie,

Wobec histerii aborcjonistów, wobec ich przewagi w rządzie, wielkich mediach, instytucjach ponadnarodowych – mamy Prawdę, Dobro, Modlitwę i gotowość do poświęceń.

Mamy też Przyjaciół – takich jak Pan. I wiem, że to wsparcie niesie nas przez wszystkie trudności, aby ratować dzieci przed śmiercią z rąk bezdusznych morderców. Dziękuję Panu, że jesteśmy razem.

Serdecznie Pana pozdrawiam,

Kaja Godek
Kaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Atak w Poznaniu to dla nas dowód, że działamy skutecznie. Wiem, że obrazy z aborcji i wytrwała modlitwa zmieniają niejedno serce. Ufam, że kiedyś nawrócą na obronę życia nawet najbardziej zatwardziałych aborcjonistów.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl