Paryż : Koszmar sugestii – sugestia Koszmaru.

Paryż : Koszmar sugestii -sugestia Koszmaru.

Na okrągło agresja, agresja, agresja, deprawacja, deprawacja i jeszcze raz deprawacja.

Z sieci:

Tak jak w 2012 w Londynie jednoznacznie pokazano nam co nas czeka, czyli „plandemię”, tak i tutaj niepokojących znaków było wiele. Np. w oknach słynnego paryskiego więzienia (już od końca XIV w., ale szczególnie „zasłużonego” w dobie rewolucji) Conciergerie ukazały się Marie Antoniny po dekapitacji – zmultiplikowane, bo to tę historyczną postać przywołano, z głową trzymaną oburącz przez samą ściętą na wysokości własnego łona.

Horror, szok – ale cóż: chyba po prostu przygotowuje się społeczeństwo na to co je czeka, wg woli „zarządców”. Tam było jeszcze więcej znaków przemocy, np. sugerujące cieknącą w dużych ilościach strugami krew czerwone wstążki (umownie to nazywając) wyrzucone w dużej ilości w górę – zamierzony efekt osiągnięto: koszmar!

Płynąca „tratwa” z grupą, nazwijmy ich, tancerzy na wysokości kładki Debilly zaczęła najpierw wirtualnie tonąć, potem pokazano na pokładzie ekstremalną suszę, następnie pożogę, by wreszcie tancerze padali jeden po drugim jak muchy (czyżby od kolejnego przygotowywanego przez specjalistów z sektora, jak to się dawniej mówiło, „służby zdrowia” specjału?).
A poza tym na okrągło agresja, agresja, agresja, deprawacja, deprawacja i jeszcze raz deprawacja.
Jest jeszcze jeden ciekawy wątek: Wyspy Cité: tajemnicza postać z pochodnią zręcznie przeskakująca kolejne połacie dachów trafia do, już teraz, luksusowego Samaritaine’a (co w niemal rosyjskiej dłużyźnie pokazane zostało kadrami i najazdami na charakterystyczny motyw zdobniczy). Któż wie, jaki promil francuskiego społeczeństwa, o dalekosiężnych planach w odniesieniu do Wyspy Cité – o przekształceniu jej w strefę super luksusową? Jeden jedyny element nie przystawał do tej koncepcji: jakaś tam staromodna budowla. Nie będę przypominał co się stało. Z motywem ze słynnego cyklu płócien Moneta z Rouen, nomen omen, w tym samym miejscu i jakby tak samo…
Pomijając już te szokujące elementy (przywołane wybiórczo) – całość „rozeszła się” po Sekwanie: w stosunku do filmu można byłoby powiedzieć, że nie było odpowiedniego rytmu montażowego.

Sceneria – no cóż: Paryż, ale za jaką cenę? Kto wie jak utrudniono już niemal od miesiąca życie paryżanom, a ma to trwać… do połowy września. Nie ma jak dojechać do wielu miejsc, a tam przecież mieszkają ludzie: mówię o takich problemach jak wywóz śmieci, dowóz zaopatrzenia, nie wspominając o indywidualnym poruszaniu się. Ile stacji metra zostało zamkniętych, ba jeszcze lepiej: jedziesz sobie metrem i nagle każą ci wysiąść, bo dla bezpieczeństwa odcinek pomiędzy 5 czy 6 stacjami metra pociąg jedzie bez pasażerów. I wychodzisz na powierzchnię, i jeśli masz siły to drałujesz ten dystans pieszo; o sorry – zapomniałbym, bo to byłoby zbyt proste: na kolejnych bramkach, wszak poodgradzali niemal „wszystko i wszystkich” jak nie masz odpowiedniego glejtu to koniec drogi. 

I to wszystko tylko dlatego, że niektórzy dygnitarze wpadli na „genialny pomysł”, żeby zamiast na stadionach i innych obiektach sportowych zorganizować Igrzyska Ol. po prostu w samym mieście, w centrum aglomeracji. W tym samym mieście, gdzie wcześniej utrudnili ludziom życie wyłączając z normalnego ruchu newralgiczne arterie. Ktoś kto zna Paryż sprzed 5-10 lat i obecnie wie o czym mówię – w imię fałszywych idei, niezatruwania powietrza mieszkańcom spalinami itd. Tylko, że cudów nie ma: inne odcinki dróg są tak przeciążone, że to niemal jeden permanentny korek, a przy tym tam to się dopiero zatruwa powietrze, skoro przejechać można tylko tamtędy, a wiadomo, że w przeciwieństwie do słynnej radioaktywnej chmury znad Czarnobyla, która była w stanie zatrzymać się na granicy niemiecko-francuskiej, jak donosiły wówczas francuskie media, spaliny swobodnie mogą się przemieszczać – ale co ja mówię: jeśli w telewizji powiedzą, że…

Rewolucyjna pieśń na otwarcie Igrzysk Olimpijskich w Paryżu. Ah! ça ira, ça ira, ça ira! Les aristocrates, on les pendra!

Rewolucyjna pieśń na otwarcie Igrzysk Olimpijskich w Paryżu. Śpiewano o „wieszaniu arystokratów na latarniach”

Ah! ça ira, ça ira, ça ira
Les aristocrates a la lanterne
Ah! ça ira, ça ira, ça ira
Les aristocrates, on les pendra!

(Rozpoczęcie Igrzysk Olimpijskich w Paryżu,

Na otwarciu letnich Igrzysk Olimpijskich w Paryżu wystąpił heavymetalowy zespół Gojira. Grupa zagrała swoją interpretację słynnej pieśni rewolucjonistów francuskich. Jej słowa mówią o „wieszaniu arystokratów na latarniach”. Występowi towarzyszyły „kobiety bez głów” ubrane w czerwone suknie.

Podczas otwarcia letnich Igrzysk Olimpijskich – zgodnie z zapowiedziami – wystąpiła francuska grupa heavymetalowa Gojira. Podczas swojego występu zagrała piosenkę napisaną w 1790 roku przez jednego z francuskich żołnierzy. Utwór był najpopularniejszym utworem francuskich rewolucjonistów. Swego czasu uznawano go również za nieoficjalny hymn rewolucjonistów – aż do momentu powstania Marsylianki.

Utwór zaprezentowany przez Gojirę zawiera w sobie słowa nawołujące do skrajnej przemocy fizycznej. Jego treść mówi o uciemiężeniu przez arystokratów, których należy „wieszać na latarniach”.

„Przez trzysta lat pluli na nas. Dość kłamstw i frazesów! Nie chcemy więcej głodować!” – brzmi jedna ze zwrotek utworu. „Ach! to pójdzie! to pójdzie! to pójdzie! Arystokraci na latarnie! Ach! to pójdzie! to pójdzie! to pójdzie! Arystokraci, powiesimy ich!” – brzmią słowa śpiewane przez grupę heavymetalową z Francji.

„Kara dla was nadchodzi. Bo ludzie odzyskują swoje prawa. Dobrze nam zapłaciliście. To koniec, królowie!” – to kolejny fragment rewolucyjnej pieśni.

Sam skandaliczny tekst pieśni jest oburzający. Podobnie sympatii słuchacza nie przysparza sposób jego przedstawienia pod względem muzycznym. Jednak szokujące było również przedstawienie wizualne, a zatem ten „spektakl”, który towarzyszył wykonaniu. Utwór zaczęła bowiem śpiewać „kobieta bez głowy”. Podobne postaci były rozmieszczone w kilku oknach służących za scenę zespołu, który wykonywał rewolucyjną pieśń.

Źródło: X.com WMa

Drag queens bluźnią i wyśmiewają Ostatnią Wieczerzę. Obrzydliwe kadry z otwarcia Igrzysk Olimpijskich

Drag queens bluźnią i wyśmiewają Ostatnią Wieczerzę. Obrzydliwe kadry z Igrzysk Olimpijskich pch24/wysmiewaja-ostatnia-wieczerze-obrzydliwe-kadry-z-igrzysk-olimpijskich

(Ceremonia otwarcia Igrzysk Olimpijskich, fot. printscreen X.com)

Podczas inauguracji Igrzysk Olimpijskich w Paryżu doszło do wielu szokujących „performansów” z udziałem lewicowych „artystów”. W jednym z nich wprost drwiono z chrześcijan i wiary w Jezusa Chrystusa. Drag queens wyśmiewały Ostatnią Wieczerzę.

W Paryżu rozpoczęły się letnie Igrzyska Olimpijskie. W piątkowy wieczór odbyła się oficjalna ceremonia otwarcia, której towarzyszyły występy i „performansy” lewicowych „artystów”. Niezwykle szokująca była scena nawiązująca do Ostatniej Wieczerzy, którą zaaranżowali drag queens. Co więcej, w ich gronie było dziecko, a kadry z transmisji zobaczyły prawdopodobnie miliony ludzi na całym świecie.

W trakcie ceremonii otwarcia operator pokazywał różne sceny i kadry z realizowanego przedstawienia. W pewnym momencie kamera najechała na grupę osób przebranych za drag queens. Postaci te stały za długim stołem. Realizator rozpoczął kadrowanie od tęgiej kobiety znajdującej się pośrodku stołu. Kobieta miała na głowie „instalację” nawiązującej do korony lub aureoli.

Niestety rozpoczynając kadrowanie od kobiety w środku, operator oddalał kadr, z którego wyłaniały się kolejne postaci przypominające drag queens. Po maksymalnym oddaleniu widzowie dostrzegli kadr obrzydliwie nawiązujący do Ostatniej Wieczerzy autorstwa Leonarda da Vinci. Nie ulega wątpliwości, że była to celowa gra scenarzystów i operatorów, którzy mieli zaszokować i zadrwić z chrześcijaństwa. Co więcej, wśród wyuzdanych postaci znalazło się również dziecko (sic!).

To jednak nie jedyne lewicowe „wybryki” podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich. W ramach „performansów” wystąpiła również kobieta z brodą oraz grupa aktywistów drag queen w różnych „odsłonach”. Jedna ze scen przedstawia również roznegliżowanego mężczyznę z żółtą brodą, którego całe ciało przemalowano na niebiesko.

Ceremonię otwarcia Igrzysk Olimpijskich skomentował ks. Daniel Wachowiak. W swojej wypowiedzi wskazał, że pojawiają się w transmisji „ideologia drag queen to pustka i ucieczka od prawdy”.

„Życzą sobie odpowiednich zaimków, ale do księdza tylko per pan. Śmiejąc się z sutann, kłaniają się arabskim szejkom w galabijach. Ale to ostatecznie nic. Szydzą z Chrystusa, naszej wiary, wszędzie wpychają się ze swoją egoistyczną, niepoukładaną ideologią. Dość” – napisał ks. Wachowiak.

„Dno, kretynizm, chrystianofobia, głupota, brak tolerancji, szacunku, w końcu wyrzuty sumienia i zagłuszanie prawdy, że promowana ideologia drag queen to pustka i ucieczka od prawdy. Krótkowzroczność – za rogiem idzie islam” – dodał kapłan Archidiecezji Poznańskiej, komentując ceremonie otwarcia Igrzysk.

Działalność lewicowych „artystów” skomentował również europoseł Patryk Jaki. „Na otwarciu Igrzysk Olimpijskich, genderowi cyrkowcy udają Ostatnią Wieczerzę. To zdeprawowani do szpiku kości, źli ludzie. Świadomie obrażają uczucia tylu wierzących na całym świecie. Na co dzień jednak odmieniają przez wszystkie przypadki „tolerancję”. Jednak to tylko hasło dla naiwnych. Oni nie tolerują niczego poza własną agendą. A katolików chcą upokarzać. Oczywiście w imię „tolerancji” – napisał Jaki.

=============================

Obrazki można zobaczyć w oryginale. md

============================

W tym obrzydliwym spektaklu z okien Conciergerie, gdzie była więziona i torturowana królowa Maria Antonina przed ścięciem na gilotynie – pokazano Jej postać – trzymającą swoją głowę w rękach !!

Tak obecni rządcy olimpiady, jak i rządzący nieszczęsną Francją od przeszło dwóch wieków masoni, filozofowie czyli sataniści musieli pokazać swą perwersyjną wiarę oraz władzę – w postaci wielu bluźnierstw przeciw Panu Bogu oraz obrzydliwych szyderstw z pomordowanych przez nich monarchów.

Na wszystko to spłynęła z nieba ogromna ulewa, czyniąc ze zwiewnych szat aktorów i statystów – zmięte, zwisające gałgany.

Była to może jakaś łagodna sugestia: Otrzeźwiejcie, możecie jeszcze z siebie ten brud zmyć… Czy kiedyś do nich dotrze?

==============

mail:

Wygląda na to, że masoneria zaostrzy wojnę z Kościołem.
Występy na otwarcie poprzednich igrzysk zapowiadały pandemię.

Socjalizm w akcji. Kryminogenne ustawy.

Socjalizm w akcji

Izabela BRODACKA

Stefan Kisielewski mawiał, że socjalizm z najwyższym trudem usiłuje rozwiązać problemy, które sam stwarza.

Sejm w zeszłym tygodniu szczęśliwie odrzucił w pierwszym czytaniu poselski projekt tzw. ustawy anty-flipperskiej, który miał wprowadzić zmiany w podatku od zakupu i sprzedaży mieszkań. Za przyjęciem tej ustawy była lewica (to jej posłowie byli autorami projektu) i prawie całe PiS. Zmiany miały na celu utrudnienie szybkiego obrotu nieruchomościami i przeciwdziałanie flippingowi traktowanemu jako spekulacja mieszkaniami.

Lewica ma naturalną skłonność do uważania za spekulację każdej działalności podejmowanej w celu uzyskania korzyści materialnej. W szczególności za spekulację uważa się kupowanie czegoś tanio po to żeby to sprzedać drogo.

Flipping polega właśnie na kupowaniu możliwie najtaniej mieszkań i sprzedawaniu ich możliwie najdrożej. Oczywiście za powodzeniem takiego interesu kryje się prawie zawsze czyjaś krzywda. Osoba sprzedając tanio obraz, którego wartości nie zna, czuje się poszkodowana przez nabywcę. Ma prawo uważać takiego nabywcę za oszusta, ale to tylko kategorie moralne, a nie prawne. Jak to mówią – za głupotę się płaci.

Zauważmy jednak, że aby takie interesy były w ogóle możliwe muszą zaistnieć jakieś warunki wstępne, musi istnieć jakiś błąd w systemie prawnym. Obrazów i antyków pozbywali się po wojnie spauperyzowani czy wręcz obrabowani przedstawiciele ziemiańskich i arystokratycznych rodzin albo ich potomkowie. Prześladowani jako czarna reakcja, nie mając dostępu do swoich dworów czy nawet mieszkań nie mieli możliwości skorzystania z profesjonalnej wyceny uratowanych obrazów czy przedmiotów. Szczególnie, że zatrzymanie tych przedmiotów przez prawowitego właściciela było traktowane jako przestępstwo. Wszystkie dzieła sztuki, dwory i pałace należały przecież do ludu pracującego miast i wsi, który z tych dóbr korzystał poprzez swoich przedstawicieli, na przykład przez autorów socrealistycznych gniotów, bawiących się w arystokrację w tak zwanych „domach pracy twórczej” urządzanych w tych dworach i pałacach.

Flipping czyli tanie kupowanie mieszkań nie byłby możliwy gdyby nie fakt, że w państwie polskim nie są chronione prawa własności. Najemca mieszkania, który nie tylko nie płaci właścicielowi umówionej sumy, lecz zadłuża mieszkanie nie regulując czynszu, a nawet je dewastuje, jest nie do usunięcia, nawet gdy minął termin umowy najmu. Jego eksmisję można załatwić tylko drogą sądową, sprawy o eksmisję ciągną się latami, nieuczciwy lokator zasłania się bezrobociem, niepełnosprawnością czy chorobą, a prawowity właściciel jest w sytuacji bez wyjścia. Jeżeli nie chce stracić mieszkania przez licytację komorniczą musi płacić za dzikiego lokatora czynsz, światło i gaz.

Takie mieszkania kupują dużo poniżej ceny rynkowej flipperzy, a mają oni na ogół całkowicie pozaprawne sposoby pozbywania się dzikich lokatorów. Zupełnie marginalne jest w biznesie flipperskim czerpanie zysków z taniego zakupu mieszkań zrujnowanych, których właściciele nie mają czasu ani ochoty zajmować się ich remontowaniem i korzystnym sprzedawaniem. Złe funkcjonowanie prawa jest więc podstawą dobrych interesów flipperów. Jest poza tym kryminogenne. Zmusza zdesperowanych właścicieli do podejmowania pozaprawnych metod pozbywania się dzikich lokatorów albo krzywdzącego ich taniego sprzedania tych mieszkań w pełnej świadomości, że pozaprawnymi metodami posłuży się flipper.

„ Spekulację” mieszkaniami można ukrócić wyłącznie poprzez honorowanie praw właścicieli. Po upłynięciu terminu umowy najmu albo w przypadku dewastowania mieszkania przez najemcę powinien być on usuwany przez komornika bez sprawy sądowej.

Skandalem jest przy tym, że nawet zwykłego włamywacza do mieszkania prawo chroni przed natychmiastowym wyrzuceniem. Przysługuje mu tak zwana ochrona posesoryjna. Jeżeli jest wyjątkowo bezczelny to przy próbie siłowego wyrzucenia oskarża przed wezwaną policją właściciela mieszkania o naruszenie tak zwanego „miru domowego”.

Honorowanie prawa własności uruchomiłoby poza tym całkowicie zablokowany rynek wynajmu mieszkań, ceny wynajmu przy zwiększonej podaży spadłyby i byłoby to korzystne dla osób niezamożnych, których nie stać na zakup mieszkania, a także dla studentów. Zwiększenie podatków dla ludzi zajmujących się obrotem mieszkaniami mogłoby oczywiście popsuć im interesy lecz nie załatwi żadnych problemów społecznych w tym mieszkaniowych.

Podobnie zakaz handlu walutami za czasów komuny nie rozwiązywał problemów ekonomicznych kraju ani problemów dewizowych. Było to typowe leczenie dżumy cholerą.

Podobnych inicjatyw jest obecnie sporo. Świadczy to o tym jak głęboko zakorzenione jest socjalistyczne podejście do rzeczywistości. Zarówno w naszym kraju jak i na poziomie europejskim. Otóż 9 kwietnia Parlament Europejski zaakceptował pakiet migracyjny, który określa zasady postępowania z osobami próbującymi wjechać do UE bez zezwolenia.

Nowe przepisy mają uregulować problemy migracyjne w krajach Unii Europejskiej. Przewidują one rozlokowanie w tych krajach co najmniej 30 tysięcy osób rocznie. Konsekwencje nielegalnej migracji mają ponosić wszystkie kraje członkowskie. Ma temu służyć mechanizm obowiązkowej solidarności. Państwa unijne, które chcą uniknąć przyjmowania migrantów będą mogły zapłacić 20 tysięcy euro za każdą nieprzyjętą osobę.

Musimy sobie uświadomić jak dalece kryminogenny jest pakt migracyjny. Dla kryminalistów zajmujących się przemycaniem ludzi do Europy jest to sygnał, że mogą praktycznie bezkarnie intensyfikować swoje działania.

Twórcy i sygnatariusze paktu migracyjnego będą odpowiadać moralnie za śmierć ludzi tonących przy przeprawie przez Morze Śródziemne, za destabilizację życia w krajach przyjmujących nielegalnych imigrantów oraz za związane z tym napięcia społeczne. Będą również odpowiedzialni za eskalację przestępczych działań związanych z przemytem ludzi i handlem ludźmi, który jest z tym procederem związany. Niektórzy imigranci nigdy nie mają szansy ujrzeć „nowej ojczyzny”.

Why Electric Vehicles Are Losing Their Spark with Millennials

Why Electric Vehicles Are Losing Their Spark with Millennials

by Gary IsbellJuly 25, 2024 why-electric-vehicles-are-losing-their-spark

Why Electric Vehicles Are Losing Their Spark with Millennials
Why Electric Vehicles Are Losing Their Spark with Millennials

Consulting firm McKinsey & Co. conducted a poll that revealed a surprising trend among American millennial electric vehicle (EV) owners. It found that a significant 57 percent are considering reverting to gasoline-powered cars.

The primary reasons cited for the change include range anxiety, home charging challenges, difficulties while on the road and the overall high cost of ownership.

Buyer remorse over EV purchases seems more pronounced among those with children than older EV owners. Such considerations raise questions about the thoroughness of young people’s evaluations regarding EV ownership in the first place.

For instance, the average annual insurance premium for an EV is $528 higher than that for a gas-powered car. This difference is due in part to increased repair costs. Surprisingly, escalating electric rates in recent years have raised operation costs significantly. Depending on the region, fueling most gas-powered cars can now be more cost-effective than recharging EVs.

If the Biden Administration had not waged war on oil by canceling the Keystone XL Pipeline, suspending oil and gas leasing on federal lands, delaying permits for energy infrastructure and draining the strategic petroleum reserves, fuel prices would be even lower.

Moreover, installing a home EV charger entails a substantial investment of several thousand dollars. For the many millennials who do not own homes, reliance on commercial charging stations becomes indispensable despite the higher rates and constant challenges in finding stations that have not been vandalized.

The time-consuming nature of full battery charging, often exceeding 10 hours, poses an intolerable inconvenience, especially for young families juggling work demands and everyday responsibilities.

In addition, overcharging above 80 percent capacity accelerates battery degradation. Repeatedly driving an EV battery close to zero range and routinely charging it from low to full can also significantly degrade its lifespan. Continuous charging at Level 3, also known as DC Fast Charging (DCFC), can decrease the battery’s longevity. This is a constant temptation when faced with the option of waiting ten hours.

EVs lose their resale value faster than gas-powered cars due to vulnerable batteries, which are costly to replace. The market surplus caused partly by the war on petroleum has slashed prices by 30 to 39 percent for used EVs, far exceeding the average depreciation of gas-powered cars. Hence, electric powertrains are now seen as drawbacks, reducing EVs’ appeal and worth.

The millennials’ EV problem is compounded by their precarious financial situation. The majority of young Americans struggle to purchase homes and secure employment. The employment rate for 20 to 24-year-olds has significantly dropped post-pandemic, and unemployment among college graduates aged 22 to 27 mirrors the levels seen during the 2008 financial crisis. This unusual trend in youth unemployment, coupled with rising auto and credit card delinquencies among those under 40, resembles the recession of 2008-2009.

Though EVs have appeal in certain applications, younger generations resent spending money they do not have on expensive EVs. They also resent the government’s pressure to force out gas-powered vehicles from the market. Some also question the supposed climate benefits of EVs, which consume massive amounts of carbon-heavy electricity and mining practices.

Much of the low-hanging fruit of the EV market has already been picked. Now, some people don’t like what they received. The immediate future of EV sales among the younger generation does not bode well.

Related Articles:

Will American Motorists Spend Their Hard…Why is the European Union Trying to Bull…Learning from Texas: Going Green Can Lea…Ivanpah — Not so Squeaky Green

https://disqus.com/embed/comments/?base=default&f=tfp-new&t_i=83805%20https%3A%2F%2Fwww.tfp.org%2F%3Fp%3D83805&t_u=https%3A%2F%2Fwww.tfp.org%2Fwhy-electric-vehicles-are-losing-their-spark-with-millennials%2F&t_e=Why%20Electric%20Vehicles%20Are%20Losing%20Their%20Spark%20with%20Millennials&t_d=Why%20Electric%20Vehicles%20Are%20Losing%20Their%20Spark%20with%20Millennials&t_t=Why%20Electric%20Vehicles%20Are%20Losing%20Their%20Spark%20with%20Millennials&s_o=default#version=e621ec0efa439e4ab046fb8b5c626affThe Traditional Family Property TFP lion banner

Subscribe

https://www.facebook.com/plugins/page.php?href=Tradition.Family.Property.TFP/&width=340&height=130&hide_cover=1&show_facepile=false&&hide_cta=false&small_header=true&adapt_container_width=true&locale=en_US

Analiza wypowiedzi arcybiskupa C. M. Vigano na temat sytuacji w Kościele. Część 1: Sobór Watykański II

BKP: Analiza wypowiedzi arcybiskupa C. M. Vigano na temat sytuacji w Kościele

Część 1: Sobór Watykański II

wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=22223  https://vlag-van-christus.wistia.com/medias/70utl76aof

https://bcp-video.org/pl/analiza-wypowiedzi-1/  https://youtu.be/P4GnEm2eAWk

https://rumble.com/v58ipnt-analiza-wypowiedzi-1.html  cos.tv/videos/play/54380394572976128  

Cytat z wypowiedzi arcybiskupa Carlo Marii Vigano: „Nikczemna i zbrodnicza kapitulacja rozpoczęła się wraz ze zwołaniem Soboru Watykańskiego II oraz utajoną i zorganizowaną działalnością duchownych i świeckich związanych z lożami masońskimi, zmierzającą do powolnego, ale nieubłaganego obalenia struktury zarządu i nauczania Kościoła, prowadząc do zniszczenia go od środka”.

O tej bolesnej prawdzie o ukrytym planie zniszczenia Kościoła od wewnątrz nie można było wcześniej mówić, ponieważ Sobór Watykański II stał się dosłownie idolem. Na wydziałach teologicznych, w niemal każdej dyscyplinie teologicznej i niemal na każdym wykładzie mantrą było: „Secundum Vaticanum”, „Nostra aetate”. Zgodnie z duchem Soboru Watykańskiego II zostało na nowo zinterpretowane Pismo Święte i cała tradycja. Odważyć się zgodnie z prawdą demaskować herezje Soboru Watykańskiego II oznaczałoby całkowitą dyskwalifikację. W przeszłości abp Vigano również nie potrafił jasno wyrazić tej prawdy. Dopiero teraz nadszedł czas, aby zdemaskował to publicznie, jasno i odpowiedzialnie jako długoletni pracownik Watykanu wysokiej rangi.

Niemniej jednak nawet dzisiaj, kiedy są już wyraźnie widoczne katastrofalne owoce tego Soboru, nadal uważa się za zbrodnię wskazywanie na zgubne herezje i program samobójczy oraz ducha Soboru Watykańskiego II. Za to odkrycie Bergoglio i jego sekta tzw. wykluczają arcybiskupa Vigano z Kościoła przez fałszywą ekskomunikę. Jednocześnie zarzucają mu, że zgodnie z nauką Kościoła nie uznaje jawnego heretyka za papieża. Niezaprzeczalną rzeczywistością pozostaje to, że Bergoglio podlega wielokrotnej ekskomunice i anatemie latae sententiae za fałszywą ewangelię zgodnie z Ga 1,8-9 i że znajduje się poza Kościołem Chrystusowym. Z drugiej strony, jeśli chodzi o arcybiskupa Vigano, pseudo-ekskomunika tylko potwierdza, że on nie ma nic wspólnego z sektą Bergoglio i że był i jest w Kościele Chrystusowym.

Były nuncjusz amerykański ujawnia, że Sobór Watykański II był powiązany z utajoną i zorganizowaną działalnością liberalnych i heretyckich prałatów, księży i świeckich związanych z sektami masońskimi. Więc Sobór Watykański II miał dwie strony, a mianowicie oficjalną, czyli spotkanie prałatów kościelnych, i nieoficjalną, czyli działanie heretyków i liberałów, którzy realizowali plan zmiany ducha i nauczania Kościoła zgodnie z planami masońskimi. Do dziś wielu nie jest w stanie zaakceptować tej surowej prawdy i pozostają w sztucznie stworzonej odurzającej aurze Soboru Watykańskiego II.

Cytat arcybiskupa Carla Marii Vigano: „…dokumenty tajnych sekt dowodzą istnienia planu infiltracji, opracowanego w XIX wieku i zrealizowanego sto lat później, dokładnie wykonując jego założenia”.

Arcybiskup pokazuje, że plany rozbicia Kościoła wewnętrznie są wpisane także w dokumenty tajnych sekt z XIX wieku. Nie traktuje jednak tego faktu jako główny argument. Głównym argumentem są herezje Soboru Watykańskiego II i jego heretycki duch, a dziś i widzialne owoce tego zatrutego korzenia. Dlatego w tej atmosferze pseudo-papież może sobie pozwolić na publiczne poświęcenie się szatanowi i publiczne błogosławienie grzechu sodomii, za który Bóg grozi ogniem z nieba. Kolejnym owocem Soboru Watykańskiego II jest to, że wierni, upici duchem aggiornamento, tych zbrodni najwyższego kalibru już nie postrzegają. Ta duchowa ślepota jest oznaką przekleństwa, które spadło na Kościół według Ga 1,8-9. Dzisiejsi katolicy mają oczy i nie widzą, uszy i nie słyszą. Jedynym rozwiązaniem dla każdego katolika, świeckiego, księdza i biskupa jest pokuta w tym obszarze i nazwanie herezji herezją, zarówno herezji Bergoglio, jak i Soboru Watykańskiego II. Bez tego odrodzenie Kościoła nie może nastąpić.

Cytat arcybiskupa Carla Marii Vigano: „Analogiczne procesy dezintegracyjne miały wcześniej miejsce w sferze społecznej. Nie bez powodu papieże dostrzegali w powstaniach i wojnach, które wykrwawiały narody Europy, niszczycielską działalność międzynarodowej masonerii”.

Masoni i heretycki modernizm, który potępił św. Pius X, są winni demoralizacji narodów chrześcijańskich w sferze świeckiej. Przedsoborowi papieże kierowali się zasadami myślenia i moralności opartymi na Piśmie Świętym i tradycji Kościoła. Byli zatem w stanie rozpoznać niszczycielski wpływ masonów stojących za powstaniami i wojnami w Europie.

Zasada masońska: umieszczania w ukryty sposób na stanowiskach kierowniczych w państwie własnych ludzi, który wówczas nie służy narodowi, lecz masońskim celom, została po Soborze Watykańskim II z sukcesem przeszczepiona do Kościoła. Tak jak świeckie rządy sami niszczą swoje własne narody, tak hierarchowie kościelni dokonują samozniszczenia Kościoła.

Celowo stworzono atmosferę, w której nie można było nawet powiedzieć na głos, że masoni w ogóle istnieją, bo taki człowiek od razu zostałby napiętnowani jako spiskowiec. Podobnie nie wolno było wskazać na herezji Soboru, gdyż ktokolwiek by to zrobił, zostałby uznany za wroga Kościoła. Zaplecze masońskie powoduje, że własny rząd toczy wojnę przeciwko własnemu narodowi i taka jest zasada Głębokiego Państwa.

Wojnę z Kościołem, mającą na celu jego samozagładę, prowadzi hierarchia kościelna i to jest zasada Głębokiego Kościoła.

Cytat arcybiskupa Carlo Marii Vigano: „Od czasu Soboru Watykańskiego II, Kościół stał się nosicielem idei Rewolucji Francuskiej z 1789 roku. Potwierdzają to nie tylko zwolennicy Soboru, ale i pozytywny odbiór papieży z okresu Soboru i po nim ze strony lóż masońskich. To właśnie te zmiany masoni od dawna postulowali”.

Wielka Rewolucja Francuska (1789) jest nierozerwalnie powiązana z masonami, którzy ją rozpoczęli i kierowali nią. Dziś już chyba nikt w to nie wątpi. Arcybiskup Vigano otwarcie mówi, że nawet zwolennicy Soboru Watykańskiego II nie wahali się przyznać, że Kościół stał się nosicielem masońskich zasad rewolucyjnych. Twierdzenie to potwierdza także „pozytywny odbiór papieży z okresu Soboru i po nim ze strony lóż masońskich. To właśnie te zmiany masoni od dawna postulowali”.

Cytat arcybiskupa Carlo Marii Vigano: „Zmiana, a raczej udzisiejszenie (aggiornamento), było na tyle istotnym elementem narracji Soboru, że stało się jego symbolem, kreując Sobór na punkt zwrotny, który wyznacza koniec dawnego porządku – „starej religii”, „Starej Mszy”, „przedsoborowego okresu” – i początek „Kościoła Posoborowego” z jego „Nową Mszą” i znaczną relatywizacją dogmatów”.

Arcybiskup podkreśla, że mottem Soboru była zmiana, czyli aggiornamento, która dotknęła korzeni wiary i moralności, w tym Pisma Świętego i Tradycji. Pod sztandarem tej zmiany wszystko, co przedsoborowe, nagle stało się przestarzałe. Kościół przedsoborowy nie dostosowywał się do świata, ale był filarem prawdy, zaczynem i solą świata. Kościół posoborowy ze swoim aggiornamento złączył się z duchem tego świata. Zmiana ta była tak radykalna, że pogardzano nawet wszystkim, co było przedsoborowe. Ogłosiła i zatwierdziła koniec „ancien régime” – tak zwanej starej religii przedsoborowej. A co przyniósł nowy „soborowy kościół”? Relatywizacją wszystkich dogmatów!

Cytat arcybiskupa Carlo Marii Vigano: „Rewolucję tą wsparli ci, którzy aż do pontyfikatu Jana XXIII byli potępiani i odsuwani od nauczania ze względu na swoją heterodoksję. Lista nazwisk jest długa, lecz jest na niej również Ernest Buonaiuti, ekskomunikowany vitandus (tj. osoba, której należy unikać), przyjaciel Roncallego, który zmarł zatwardziały w herezji”.

Warto wiedzieć, że Angelo Roncalli, czyli Jan XXIII, był także w czasach św. Piusa X na liście modernistów. Z tego powodu Pius XI ukarał go wysłaniem jako legata do Bułgarii, a następnie do Turcji, gdzie Kościół katolicki praktycznie nie istnieje. Ale potem, pod wpływem masonów, został mianowany nuncjuszem we Francji. W tym czasie burmistrzem Lyonu był mason Édouard Herriot, który był także przewodniczącym Zgromadzenia Narodowego. Nie szczędził entuzjastycznych pochwał dla nuncjusza Roncallego. Wkrótce potem, ponownie dzięki masonom, Roncalli został patriarchą Wenecji i także w ich zamierzeniach udało mu się objąć urząd papieski. Jego dzieło „Pacem in terris” jest w pełni zgodne z projektem masońskim.

Cytat arcybiskupa Carlo Marii Vigano: „Uważam za powód do dumy bycie „oskarżonym” o odrzucenie błędów i odstępstw tzw. Soboru Watykańskiego II, który uważam za całkowicie pozbawiony autorytetu nauczycielskiego ze względu na jego niezgodność ze wszystkimi prawdziwymi soborami Kościoła, które w pełni uznaję i przyjmuję, podobnie jak wszystkie akty nauczycielskie papieży rzymskich”.

Arcybiskup uważa za powód do dumy bycie „oskarżonym” o odrzucenie błędów i odstępstw tzw. Soboru Watykańskiego II. Otwarcie oświadcza, że Sobór jest całkowicie pozbawiony autorytetu Magisterium ze względu na jego niezgodność ze wszystkimi prawdziwymi Soborami Kościoła. Z drugiej strony arcybiskup publicznie wyznaje, że w pełni akceptuje i uznaje wszystkie prawdziwe Sobory Kościoła i wszystkie akty nauczycielskie papieży rzymskich. Natomiast Bergoglio w swoim motu proprio „Ad theologiam promovendam” z 1 listopada 2023 r. oświadczył, że ustanawia zasadę zmiany paradygmatów i stwierdził, że wszystko, co jest sprzeczne z jego postanowieniem, jest nieważne.

Bergoglio jest największym aktorem we wdrażaniu zmian Soboru Watykańskiego II i tak konsekwentnie, że grzechu nie można już nazywać grzechem, a wręcz przeciwnie, grzech jest publicznie błogosławiony, jak ustanowił w „Fiducia supplicans”. Zamienił Ewangelię Chrystusową w sodomską, klimatyczną i kowidową anty-ewangelię, moralność zmienił w anty-moralność, a nawet udało mu się tak zmylić uczestników Synodu o synodalności, że nabrali przekonania, że dopiero teraz dowiedzą się, w jakim kierunku pójdzie Kościół w XXI wieku.

Cytat arcybiskupa Carla Marii Vigano: „Zdecydowanie odrzucam heterodoksyjne doktryny zawarte w dokumentach Soboru Watykańskiego II, które zostały potępione przez papieży aż do Piusa XII, lub które w jakikolwiek sposób sprzeciwiają się Magisterium Katolickiemu”.

Arcybiskup Vigano wyznaje, że pozostaje w pełnej jedności ze wszystkimi papieżami aż do Piusa XII i dlatego odrzuca wszelkie heterodoksyjne doktryny potępione przez tych papieży, ale zawarte w dokumentach Soboru Watykańskiego II. O co dokładnie chodziło? Pod pozytywnie brzmiącym określeniem „szacunek dla innych religii”, czyli kultów pogańskich, propagowano herezję synkretyzmu z pogaństwem. W sposób dorozumiany obejmuje to także kult demonów czczonych przez pogan i wszelkie formy okultyzmu. Biada każdemu, kto zgodnie z prawdą oświadczy, że jest to grzech przeciw pierwszemu przykazaniu!

Deklaracja „Nostra aetate” stała się więc jednocześnie narzędziem likwidacji prawdziwej misji i konieczne było przejście na tzw. dialog, który przeciwnie, oznaczał anty-misję wewnątrz Kościoła. Tę herezję Jan Paweł II wcielił w Asyżu w 1986 r., a Franciszek realizował poprzez intronizację demona Pachamamy w Watykanie, a także poprzez heretyckie dokumenty dotyczące Amazonii, które według kardynała Brandmüllera są nie tylko apostazją, ale także głupotą. Szczyt wszystkiego jest to, że sam Bergoglio publicznie poświęcił się szatanowi pod przewodnictwem czarownika w Kanadzie. Czyniąc to, wprowadził radykalne zmiany, które wyrastają z korzenia Soboru Watykańskiego II.

Sobór milcząco zatwierdził herezję modernizmu potępioną przez św. Piusa X i tym samym zaraz po Soborze otworzył jej drzwi do wszystkich szkół teologicznych. Stała się oficjalną doktryną, choć kwestionuje nie tylko boskie natchnienie Pisma Świętego, ale także samą boskość Chrystusa, Jego odkupieńczą śmierć za nasze grzechy na krzyżu, rzeczywiste i historyczne zmartwychwstanie oraz wszystkie cuda zawarte w Biblii, w tym w Ewangelii. Wszystko należy rozumieć jedynie symbolicznie, eschatologicznie lub ponadhistorycznie. O prawdach Bożych mówi się jedynie poprzez kwestionowanie ich i zaprzeczanie im.

Jeśli chodzi o dwuznaczne słownictwo Soboru, dziś jest ono używane energicznie przez Bergoglio i używane przez mainstream; do niego się odnosi, że kłamie, kłamie i kłamie.

Cytat arcybiskupa Carlo Marii Vigano: „Uważam za co najmniej szokujące, że osądzają mnie za schizmę ci, którzy przyjmują heterodoksyjną doktrynę, według której istnieje więź jedności „z tymi, którzy będąc ochrzczeni, noszą zaszczytne imię chrześcijan, ale nie wyznają pełnej wiary lub nie zachowują jedności wspólnoty pod zwierzchnictwem następcy Piotra” (Lumen Gentium,15).

Arcybiskup zwraca uwagę, że ci, którzy osądzają go za tzw. zbrodnię schizmy, jednocześnie doktrynalnie wyznają jedność wspólnoty z tymi, którzy nie uznają żadnego papieża. Arcybiskup Vigano uznaje wszystkich prawowiernych papieży, ale jawnego heretyka, który uzurpował urząd papieski, nie uznaje za papieża, zgodnie z nauczaniem Kościoła. Obowiązkiem każdego biskupa, kapłana i wierzącego jest oddzielenie się od jawnego heretyka. Stanowisko to zajmowali ojcowie i nauczyciele Kościoła, a krótko wyraził to św. Bellarmin: „Papież, który jest jawnym heretykiem, automatycznie przestaje być papieżem i głową, tak jak automatycznie przestaje być chrześcijaninem i członkiem Kościoła”. 

To tragikomedia, że ten, który tzw. ekskomunikuje arcybiskupa z Kościoła, sam jest ekskomunikowany za swoje herezje. Natomiast abp Vigano jest wierny nauce katolickiej i nie zaprzecza instytucji papiestwa, którą Bergoglio rażąco nadużywa i de facto likwiduje. Nie ulega wątpliwości, że takie „wykluczenie” arcybiskupa jest farsą.

Cytat arcybiskupa Carlo Marii Vigano: „Uważam za wielką bezczelność zarzucanie biskupowi braku komunii, a jednocześnie potwierdzanie jej istnienia z heretykami i schizmatykami”.

Ten proces pokazowy jest absurdalny i śmieszny. Arcybiskupowi – jak sam pisze – zarzuca się brak komunii z papieżem, natomiast oskarżający go wyznają herezję, że tę komunię mają heretycy i schizmatycy, którzy w ogóle nie uznają papiestwa. Ci, którzy go osądzali, w rzeczywistości sami ekskomunikowali się, przyjmując herezje nieważnego papieża. Spoczywa na nich anatema – przekleństwo. W przypadku nagłej śmierci, jeśli nie oddzielą się od tego przekleństwa poprzez pokutę, będą potępieni na wieki. Są już na zewnątrz Kościoła. Arcybiskup natomiast był i jest w Kościele Chrystusowym. Publicznie oddzielił się od sekty Bergoglio, która okupuje Kościół. Bergoglio, aby przekształcić Kościół katolicki w antykościół New Age, zbrodniczo i podstępnie nadużył najwyższego urzędu kościelnego.

Cytat arcybiskupa Carlo Marii Vigano: „Potępiam, odrzucam i nie uznaję heterodoksyjnych doktryn wyrażonych w tak zwanym „magisterium posoborowym”, wywodzącym się z Soboru Watykańskiego II, jak również niedawnych herezji dotyczących „kościoła synodalnego”, przeformułowania papiestwa w duchu ekumenicznym, dopuszczenia osób żyjących w konkubinacie do sakramentów oraz promowania homoseksualizmu i ideologii gender”. 

Arcybiskup Vigano, po podaniu konkretnych powodów, dla których publiczne potępienie Soboru Watykańskiego II było absolutnie konieczne, potępia także jego owoce. Obecny katastrofalny stan Kościoła ma swoje korzenie w Soborze Watykańskim II. Bez niego ta sytuacja nie mogłaby mieć miejsca. Arcybiskup jako owoc heretyckiego Soboru szczególnie wymienia: 1) heterodoksyjne doktryny, wyrażone w tak zwanym „magisterium posoborowym”,  2) herezje dotyczące „kościoła synodalnego”, których skutkiem jest błogosławieństwo grzechu sodomii, 3)przeformułowanie papiestwa w duchu ekumenicznym, 4) dopuszczenie osób żyjących w konkubinacie do sakramentów oraz promowania homoseksualizmu i ideologii gender. 

Wszyscy szczerzy katolicy wyrażają swoją wdzięczność arcybiskupowi Carlo Marii Vigano. Dziękujemy mu za odważny przykład wierności Chrystusowi, Jego ewangelii i Duchowi Prawdy. Po 60 latach świat katolicki mógł usłyszeć prawdę o Soborze Watykańskim II. Sobór ten był heretycki i jest przyczyną obecnego katastrofalnego kryzysu. Wewnętrzna odnowa Kościoła bez wyznania tej prawdy nigdy nie nastąpi! Dlatego każdy katolik musi pokutować – nazwać herezję herezją, apostazję apostazją, fałszywego papieża fałszywym papieżem, a sodomię – grzechem wołającym o pomstę do nieba!

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metody OSBMr                  + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

15.07.2024

Analiza wypowiedzi arcybiskupa C. M. Vigano na temat sytuacji w Kościele

bcp-video.org/analysis-of-the-statement/  /english/

bcp-video.org/it/analisi-della-dichiarazione-1/  /italiano/

Zapisz się do naszego newsletter’a:

lb.benchmarkemail.com//listbuilder/signupnew?5hjt8JVutE5bZ8guod7%252Fpf5pwVnAjsSIi5iGuoPZdjDtO5iNRn8gS049TyW7spdJ

W 2023 roku  zamordowano w Polsce poprzez aborcję aż 425 dzieci. Ale głównie w dwóch województwach.

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Minister Zdrowia Izabela Leszczyna musi się bardzo cieszyć. W ubiegłym roku  zamordowano w Polsce poprzez aborcję aż 425 dzieci. Dwoje z przesłanki o czynie zabronionym, a 423 pod pretekstem ratowania życia lub zdrowia matki. Choć aborcja nigdy nie ratuje ani życia, ani zdrowia ciężarnej kobiety.

Czy Pana także przerażają powyższe liczby? Ja jestem głęboko przejęta, choć, mówiąc szczerze, nie do końca zaskoczona.

Ostrzegaliśmy już w ubiegłym roku, że bierność władzy wobec działań aborterów przyniesie opłakane skutki. Naszą wspólną ustawą „Aborcja to zabójstwo” żądaliśmy ukrócenia działań morderców dzieci.

Już w czerwcu 2023 roku w Ministerstwie Zdrowia rozpoczął swoje pracę niechlubny zespół ds. aborcji – powołany przez aborcjonistę i covidianina Adama Niedzielskiego, a prowadzony przez prof. Krzysztofa Czajkowskiego.

Potem zespół ochraniany był przez kolejnych ministrów zdrowia, a za kadencji Katarzyny Sójki zostaliśmy wyprowadzeni siłą przez Policję, gdy interweniowaliśmy w sprawie jego prac w gmachu przy ul. Miodowej 15.

Od początku zespół miał za zadanie narzucić wszystkim szpitalom stosowanie poszerzonej wersji przesłanki o zagrożeniu zdrowia matki. Chodziło o to, by każdy lekarz musiał zabić dziecko, jeśli jego matka odczuwa dyskomfort psychiczny. A przecież większość kobiet w ciąży odczuwa jakąś niepewność, to norma, a nie patologia…

Gdyby wytyczne opracowane w MZ weszły w życie, w ubiegłym roku zabito by z pewnością jeszcze więcej dzieci. Dlatego dziękuję Panu z całego serca za wsparcie akcji w Ministerstwie Zdrowia. Po niej dostałam e-maile, telefony, sygnały, że jest poparcie dla podobnych interwencji i że dobrze, że tam poszliśmy.

Za tę właśnie akcję ja i 3 kolejne dziewczyny z Fundacji mamy postawione zarzuty, choć nie zrobiłyśmy nic nielegalnego. Jednak jesteśmy bardzo szczęśliwe, bo gdyby wytyczne zostały ubrane w rozporządzenie ministerialne, zabitych dzieci mogłoby być nawet dwa razy tyle.

Jest mi bardzo smutno, gdy pomyślę, jak wiele ofiar zostało zamordowane zastrzykiem z chlorku potasu prosto w ich maleńkie serduszka. Jak wiele dzieci zaduszono prowokując przedwczesny poród lub po aborcji zostawiono je bez pomocy, aż przestaną mieć siłę, by wziąć kolejny oddech. Jestem też zaniepokojona, że oddziały ginekologiczne i położnicze zamieniają się w rzeźnie – coraz trudniej teraz o leczenie, prowadzenie ciąży i rodzenie dzieci w bezpiecznym miejscu, gdzie nikogo celowo się nie zabija. Opieka okołoporodowa znacząco się przez to pogarsza.

Co więcej, aborcjoniści narzekają, że wciąż w niektórych województwach (podkarpackie, lubelskie, świętokrzyskie) za mało się zabija… Im ciągle nie dość krwi. Chcą dalej obchodzić oba wyroki Trybunału Konstytucyjnego o aborcji – z 1997 roku (przyczyny społeczne) oraz z 2020 roku (eugenika) i mordować dzieci matek, które zdobędą naciągane zaświadczenie od psychiatry.

Szanowny Panie,

Wiele razy słyszeliśmy już, że w Polsce działalność pro-life nie jest aż tak potrzebna. Nie zgadzam się z podobną opinią. Bo stoimy na barykadzie, a przeciwnicy życia nieustannie ją oblegają.

W minionym tygodniu w Warszawie daliśmy odpór Marcie Lempart i jej aborcyjnemu spędowi. Stając pomiędzy aborcjonistami doprowadziliśmy do sytuacji, w której nie mogli udawać, że są dominującym głosem.

Byliśmy także w innych miastach i widzieliśmy klapę frekwencyjną proaborcyjnych strajków. Informację o tym, że środowisko Lempart nie ma zwolenników, podaliśmy szeroko do mediów. Wolontariusze ŻiR-u posprzątali też okolice manifestacji – pozaklejali wlepki z numerem aborcyjnego telefonu wlepkami prolife.

Kontynuujemy trasę filmu dokumentalnego Miało nie żyć. W kolejnych miejscach w Polsce film otwiera ludziom oczy i zmienia spojrzenie na zbrodnię aborcji.

Nie zwalniamy tempa w sprawie parad LGBT, które – tu żadnego zaskoczenia – mobilizują nie tylko środowisko dewiantów seksualnych, ale także grupy proaborcyjne. Kontrujemy w kolejnych miastach i przestrzegamy przed tęczową zarazą. W najbliższą sobotę nasza lokalna komórka da odpór ideologii LGBT na Rynku Krosna.

Modlimy się o zatrzymanie aborcji w Polsce – w ten weekend w kilkudziesięciu miejscach w Polsce odbywają się Publiczne Różańce o zatrzymanie aborcji. Bo Panu Bogu nie można stawiać barier, a intensywnej pracy prolife towarzyszy modlitwa (ora et labora).

To wszystko jest możliwe dzięki Pańskiemu wsparciu – w ten sposób ma Pan wkład w wielkie dzieło obrony życia.

Dziękuję!

Serdecznie Pana pozdrawiam,

Kaja GodekKaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

Mamy aż siedem bezpieczniackich watah: ABW, CBA, CBŚ, Agencję Wywiadu, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, Służbę Wywiadu Wojskowego i Policję Fiskalną.

Stanisław Michalkiewicz: Sygnaliści i zubatowszczyna  sygnalisci-i-zubatowszczyna

W naszym nieszczęśliwym kraju mamy aż siedem bezpieczniackich watah: ABW, CBA, CBŚ, Agencję Wywiadu, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, Służbę Wywiadu Wojskowego i Policję Fiskalną. O WSI, których “nie ma”, nawet już nie wspominam.  Warto zwrócić uwagę, że w Sowietach, w czasach stalinowskich były tylko NKWD i RAZWIEDUPR, czyli wywiad wojskowy, a przejściowo również SMIERSZ (Specjalnyje Mietody Razobłaczanija Szpionow). W III Rzeszy była Abwehra, Gestapo, Sicherheistdienst, a poza tym swoją bezpiekę miały SS.

Jak z tego wynika, nasz nieszczęśliwy kraj również pod tym względem upodabnia się raczej do III Rzeszy, niż do Sowietów. Nie ma w tym nic osobliwego, bo – jak wielokrotnie zwracałem uwagę – IV Rzesza, którą obecnie pod przewodnictwem Reichsfuhrerin Urszuli von der Leyen budujemy, nie może zasadniczo różnić się od Rzeszy III. I nie będzie.

Mówiąc o bezpieczniackich watahach mam na myśli te formacje, które mają prawo prowadzenia działalności operacyjnej, to znaczy – prawo werbowania agentury. Działalności operacyjnej, oprócz inwigilacji, towarzyszy również prowokacja. O ile inwigilacja w zasadzie polega na śledzeniu poczynań podejrzanych osób w nadziei, że zrobią wreszcie coś, za co można będzie ich zneutralizować, a przynajmniej – szantażować, o tyle prowokacja polega na podżeganiu wytypowanych osób, by zrobiły coś niedozwolonego po to, by na tej podstawie ich aresztować i ewentualnie – stracić.

Granica między agenturą i prowokatorami jest płynna, bo agenci, czyli tajni współpracownicy, mogą być również zadaniowani prowokatorsko. W rezultacie działalność bezpieki coraz bardziej przypomina działalność kół łowieckich. Koła łowieckie  skupiają myśliwych, którzy chcą odbywać polowania.

Jednak, żeby polowania były udane, albo w ogóle możliwe,  koła łowieckie muszą sobie hodować zwierzynę. Tak właśnie robią bezpieczniackie watahy. Przy pomocy prowokacji hodują sobie rozmaitych wywrotowców, a nawet szpiegów, by móc następnie chwalić się sukcesami i wyłudzać coraz to nowe publiczne pieniądze na swoje utrzymanie.

Tak było już w carskiej Rosji i innych państwach europejskich – o czym interesująco pisze Adam Zamoyski w opasłej książce “Urojone widmo rewolucji”. Za patrona wszystkich prowokatorów – o ile można sobie coś takiego wyobrazić – może uchodzić inżynier Jewno Azef. Ten ubogi, młody Żyd najpierw pracował u kupca zbożowego w Rosji. Kiedy ukradł mu 800 rubli, uciekł do Niemiec, zapisał się na politechnikę w Karlsruhe i stamtąd napisał do Ochrany do Petersburga, że jest tu kółko socjalistyczne, o którym on może dostarczać informacji – naturalnie za wynagrodzeniem.

Takiego kółka nie było, ale Azef je założył i stanął na jego czele. Z czasem kółko rozrosło się w wielką partię socjalno-rewolucyjną, która urządzała zamachy na rosyjskich dygnitarzy. Azef te zamachy organizował, a następnie wydawał Ochranie ich uczestników – ale nie wszystkich, a tylko takich, którzy objawiali ambicje polityczne.

Jego upadek rozpoczął się, gdy jeden z żandarmów, niejaki Bakaj, przeszedł na jasną stronę Mocy i zaczął rewolucjoniście Burcewowi opowiadać o wszystkim co wiedział – między innymi o wszechmogącym agencie, którego znał tylko pseudonim: “Raskin”.

Zdarzyło się tedy, że ów Burcew podróżował koleją przez Niemcy w towarzystwie byłego szefa Departamentu Policji, Łopuchina. Molestował go o tego “Raskina”, ale Łopuchin nie puszczał farby. Wreszcie, gdy już wysiadał, powiedział Burcewowi: “żadnego Raskina nie znam, a inżyniera Jewno Azefa widziałem wszystkiego kilka razy”.

Zaniepokojona partia  zaczęła węszyć i wreszcie najgorsze podejrzenia się potwierdziły. Gwiazda Azefa zgasła, ale za to zapłonęła inna, w osobie Włodzimierza Eliaszewicza Ulianowa “Lenina”, przy pomocy którego niemiecki Sztab Generalny, wywołując w Rosji rewolucję, wyeliminował ją z udziału w Wielkiej Wojnie.

 Przypomniało mi sie to wszystko na wieść, że Wielce Czcigodny pan mecenas Roman Giertych znalazł jakiegoś nowego sygnalistę. Nowego – bo dotychczas pan mecenas eksploatuje sygnalistę w osobie pana Mraza, byłego dyrektora Funduszu Sprawiedliwości. Kiedy zmienił się rząd, pan Mraz zdecydował się “sygnalizować” tak zwane “nieprawidłowości” związane ze wspomnianym “Funduszem”, a nawet ujawnić sporządzone wcześniej nagrania.

Nagrywał zaś już wtedy, gdy jeszcze był jego dyrektorem, sporządzając 50 godzin nagrań. Kto mu te nagrania zlecił i za jaką cenę – tego oczywiście nie wiem, bo okoliczności werbunku agentury są opatrzone klauzulą “tajne, specjalnego znaczenia”. Czy oprócz nagrań otrzymywał jakieś inne zlecenia, na przykład – sugerowania innym urzędnikom dokonywania jakichś ryzykownych operacji – tego też nie wiem, ale wykluczyć tego nie można. Gdyby tak było, to pan Mraz byłby prowokatorem, który teraz, jako koronny świadek prokuratury, korzysta z gwarancji bezkarności.

W swoich znakomitych pamiętnikach “Na skraju imperium” Mieczysław Jałowiecki wspomina, jak to w Liceum Cesarskim w Petersburgu kolega z klasy, Rosjanin, zaczął mu – jako jedynemu Polakowi- wymyślać od “buntowników”. Dyrektor Liceum, generał Szylder, zwrócił temu Rosjaninowi uwagę w następujących słowach: “widzę, że nie rozumiesz, gdzie się znajdujesz. To jest Liceum Cesarskie – szkoła dla dobrze wychowanych i przyzwoitych ludzi, a nie chamów. (…) Zakład nasz ma na celu wychowanie młodzieży na gentlemenów, a nie donosicieli i prowokatorów.”

O tym, jak daleko odeszliśmy od tamtych zasad świadczy niedawno uchwalona ustawa o  ochronie sygnalistów, czyli właśnie donosicieli i prowokatorów. Okazuje się, że nie chodzi tylko o ochronę, ale przede wszystkim – o ich kształcenie. Właśnie na moją pocztę elektroniczną, co prawda do spamu, niemniej jednak, trafiła oferta zarejestrowanej w Warszawie przy ul. Stryjeńskich 19  Fundacji Cyberbezpieczeństwa AIMS, podpisana przez panią Elżbietę Sobków z Sekcji Prawnej Fundacji, dotyczące wszechstronnego szkolenia “sygnalistów”.

Okazuje się, że jedna faszystowska regulacja pociąga za sobą następne,  a świadczy o tym powiązanie szkolenia sygnalistów również z procedurami wynikającymi z ustawy o ochronie danych osobowych, której uchwalenie w swoim czasie nakazał  polskim władzom ówczesny Reichsfuhrer IV Rzeszy. Czy pani Elżbieta Sobków, podpisana pod ofertą, to Elżbieta Anna Sobków z Międzyzakładowego Związku Zawodowego Inspektorów Ochrony Danych oraz Funkcjonariuszy Bezpieczeństwa Informacji z Porąbki?

Gdyby tak było, nasuwałoby to podejrzenia, że odradza się u nas tzw. “zubatowszczyna”. Niejaki Zubatow zakładał w Rosji prorządowe związki zawodowe. Czy rekrutowały one wyłącznie konfidentów Ochrany – pewności nie mam, ale prawdopodobieństwo jest bardzo wysokie. Wszystko zatem by się zgadzało.

Friday Funnies: The Logical Fallacy. Ichnie MEMY, nasza logika.

Friday Funnies: The Logical Fallacy

Stop the steal

Robert W Malone MD, MS Jul 26, 2024














The deep state wants us all to forget about this assassination attempt as quickly as possible.

Do not comply.

We, the people, must demand that the investigations continue, but even more importantly, the DHS and the Secret Service must be overhauled.

It’s imperative that our elected representatives hear from all of us on this issue. Our engagement and advocacy can significantly impact the push for change.



Logical fallacy: errors in reasoning that undermine the logic of an argument.

For instance:

“If only we had enough data, we could save the world”




Characteristics of Logical Fallacies

  • They are errors in reasoning that undermine the logic of an argument.
  • They can be either illegitimate arguments or irrelevant points.
  • They often lack evidence to support their claim.
  • They can be used intentionally to deceive or manipulate, or unintentionally due to flawed thinking.



The Race to the White House Polling site, which analyzes the 2024 election cycle in real-time, is intriguing.

Their rigorous analysis is useful, and their purported track record seems sound. Although the founders are on the left side of the fence, the site doesn’t seem biased in one war or another.

Race to the White House Polling

RacetotheWH – About Us

Our goal at RacetotheWH is to help our viewers understand the current political landscape. Using our election forecast and polling, they can determine which races are in play and which candidates stand the best chance of winning. We project the outcome of every single House, Senate, Presidential, and Governor race in the nation, and we’ve designed our graphics to make it as easy to use as possible.

Simply put, we’ve meticulously analyzed each race using our battle-tested election forecast, and we’re offering you straightforward insights free of charge. They are updated daily with the latest information and polling.



And now for something completely different:

Honestly, how did I now know this?…




PsyWar:

Enforcing the new world order by Propaganda and censorship


I took the red-eye to Rome last night and didn’t get much sleep on the plane. Although I did get the now edited book by the publisher – re-edited by me and sent back to the publisher.

The book, PsyWar is getting close to being really, truly finished.


Awaria Południowoukraińskiej Elektrowni Jądrowej nie jest groźna z jądrowego punktu widzenia.

Awaria Południowoukraińskiej Elektrowni Jądrowej nie jest groźna z jądrowego punktu widzenia. Ani dla Ukrainy, ani tym bardziej dla Polski.

MDakowski

Elektrownia leży w obwodzie mikołajowskim, na północny wschód od Odessy nad rzeką Boh czyli Bug południowy i wykorzystuje do chłodzenia jego wody.

Z powodu przegrzania, na skutek może upałów czy niechlujstwa, spłonęły dwa transformatory mocy. Wyłączono, zdaje się na dobę, reaktory tej elektrowni, ale żadnego zagrożenia radiologicznego nie było i nie ma.

Piszę to, ponieważ moi czytelnicy się niepokoją jak zwykle – i słusznie uważają, że media oficjalne kłamią.

W elektrowni tej ciągle pracują staruteńkie, bo z lat 80 zeszłego wieku czyli sprzed 40-tu lat reaktory, WWER-1000. Czwarty, którego budowa została przerwana też jakieś 40 parę lat temu, nie zawiera paliwa jądrowego.

Wyłączenie reaktora czy reaktorów w tej elektrowni pogłębi jednak i tak ogromną katastrofę energetyczną Ukrainy.

Polska przesyła energię elektryczną na Ukrainę, nie potrafiłem się jednak dowiedzieć, czy za darmo czy jednak za opłatą.

===========================

mail: Syrenkę z roku 1984 sprzedam. Stan idealny.

Wojskowe wsparcie Polski dla Ukrainy to 44 pakiety warte miliardy dolarów. Stać nas, a co??

Wojskowe wsparcie Polski dla Ukrainy to 44 pakiety warte miliardy dolarów [LICZBY]

Piotr Celej gazetaprawna/dla-ukrainy-to-44-pakiety-warte-miliardy-dolarow

Polska dostarczyła Ukrainie już 44 pakiety pomocy wojskowej o łącznej wartości przekraczającej 4 miliardy dolarów, jak poinformował w rozmowie z Ukinform były ambasador Ukrainy w Polsce, Wasyl Zwarycz. Obecnie – jak podaje portal branżowy defence24.pl realizowany jest kolejny, 45. pakiet, którego wartość szacuje się na około 100 milionów euro, a który skupia się głównie na dostawach amunicji.

Polska od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę jest jednym z najwierniejszych sojuszników tego kraju. Intensywne wsparcie militarne (15.8 mld złotych – ponad 4 mld dolarów) oraz pomoc humanitarna świadczą o strategicznym zaangażowaniu Polski w pomoc Ukrainie w obronie swojej suwerenności i integralności terytorialnej.

Przekazaliśmy myśliwce MIG-29

Najcenniejszym darem, który Polska przekazała Ukrainie to 10 samolotów MiG-29 i nadal rozważa się możliwość dalszego wsparcia ukraińskich sił powietrznych. Innymi cennymi darami były m.in. transportery BWP-1, karabinki GROT, czołgi PT-91, T-72 oraz Leopard-2, a także zestawy przeciw-powietrzne Piorun, poradziecką amunicję czy śmigłowce Mi-24.

Ambasador Zwarycz zwrócił uwagę na strategiczną wagę zestrzeliwania rosyjskich rakiet nad terytorium Ukrainy. Jego zdaniem, takie działanie nie tylko wzmocniłoby obronę powietrzną Ukrainy, ale również zwiększyłoby bezpieczeństwo Polski, ponieważ zestrzelenie rakiety nad własnym terytorium w czasie pokoju jest znacznie bardziej skomplikowane.

Polsko-ukraińskie porozumienie o współpracy wojskowej

Wasyl Zwarycz podkreślił wyjątkowość porozumienia wojskowego zawartego między Polską a Ukrainą. Umowa ta, według ambasadora, jest jedną z najbardziej ambitnych w swoim rodzaju i zawiera unikalne elementy, takie jak utworzenie Legionu Ukraińskiego na terenie Polski.

Jak zauważył ukraiński dyplomata, po uzgodnieniu przez stronę ukraińską z polskim porozumieniem technicznym w tej sprawie, w Polsce i na Ukrainie zostanie uruchomiona kampania informacyjna mająca na celu szczegółowe wyjaśnienie algorytmu naboru do Legionu Ukraińskiego ochotników mieszkających w Polsce.

-Koncentrujemy się na tym, aby to wszystko zadziałało już na początku sierpnia. – mówił dla agencji Ukinform dyplomata.

Wsparcie humanitarne

Oprócz wsparcia militarnego, Polska aktywnie angażuje się w pomoc humanitarną dla Ukrainy. Tysiące ukraińskich uchodźców znalazło schronienie w Polsce, gdzie otrzymują kompleksową pomoc. [Łobuzie, nie pieprz ! to są miliony ludzi, w tym młodzi uciekający od wojska, od wojny. M. Dakowski]

Zaangażowanie polskiego rządu, obywateli i organizacji pozarządowych liczone jest w kwocie ponad 10 mld euro.

Chcesz obciąć sobie cycki?

Fundacja Pro-Prawo do życia 
Aktywiści LGBT i „edukatorzy seksualni” uruchomili okrutną kampanię reklamową skierowaną do młodych dziewcząt. W przestrzeni publicznej pojawiły się nalepki i plakaty z napisem: „Chcesz uciąć sobie cycki? Dowiedz się jak”, odsyłające do strony internetowej z poradami na temat okaleczania się w celu rzekomej „zmiany płci” i „zostania chłopcem”.
Tego typu materiały są również rozdawane młodzieży w trakcie tzw. „parad równości”, które odbywają się aktualnie na ulicach polskich miast.
Skutkuje to tym, że do mediów społecznościowych regularnie trafiają kolejne zdjęcia i materiały dokumentujące, jak polskie nastolatki okaleczają się i oszpecają z powodu zaburzeń tożsamości płciowej wywołanych kontaktem z ideologią LGBT. Amputacje piersi i faszerowanie się preparatami hormonalnymi wstrzymującymi proces dojrzewania to działania podejmowane w procesie tzw. „tranzycji”, intensywnie reklamowanej przez aktywistów LGBT wśród polskich dzieci i młodzieży. Politycy i służby od lat nie interesują się tym makabrycznym procederem.

Zamiast tego prześladują wolontariuszy naszej Fundacji, którzy ostrzegają przed tym zjawiskiem. A na Zachodzie prześladują już rodziców, którzy nie wyrażają zgody na „tranzycję” swoich dzieci i odbierają im prawa rodzicielskie.
Trzeba stanąć do walki i powstrzymać zbrodniarzy.Okrutna akcja w przestrzeni publicznej [foto]„Chcesz uciąć sobie cycki? Dowiedz się jak.” Nalepki i plakaty z takim hasłem są rozlepiane w miejscach publicznych takich jak słupy ogłoszeniowe, latarnie czy przystanki autobusowe. Ulotki z tym hasłem są także rozdawane młodzieży w trakcie tegorocznych „parad równości” LGBT organizowanych na ulicach polskich miast. Materiały zawierają adres strony internetowej, która zachęca dzieci i młodzież do tzw. „tranzycji” czyli rzekomej „zmiany płci” poprzez okaleczanie się za pomocą amputacji „niepotrzebnych” części ciała takich jak piersi czy narządy płciowe oraz do zażywania preparatów zwanych blokerami hormonalnymi, które hamują biologiczny proces dojrzewania płciowego. 

Zawarta na tych plakatach zachęta do „obcięcia sobie cycków” brzmi tak absurdalnie, że wiele osób pomyśli, iż jest to jakiś niesmaczny żart. Wszystko jednak dzieje się naprawdę. Media przepełnione są propagandą LGBT, której istotnym składnikiem jest zachęcanie zdezorientowanej młodzieży do „zmiany płci”, mającej być receptą na osobiste problemy. Wielu nastolatków pod wpływem kontaktu z ideologią LGBT czuje się zagubionych. Coraz więcej młodych Polaków wykazuje poważne zaburzenia tożsamości płciowej. Załamania nerwowe, depresje, próby samobójcze – to tylko niektóre ze skutków zainfekowania umysłów tęczową ideologią. „Tranzycja” idzie o wiele dalej, gdyż po zniszczeniu umysłów chce niszczyć i okaleczać także ciała. 

Za reklamowaną na nalepkach i plakatach stroną internetową zachęcającą do okaleczania się stoi m.in. jedna z największych w Polsce grup „edukatorów seksualnych”, która od niedawna posiada własny program w TVP (!). Tego typu środowiska za pomocą mediów, portali społecznościowych i „edukacji seksualnej” prowadzonej w szkołach przeprowadzają polskiej młodzieży „pranie mózgów” na gigantyczną skalę. Objawia się to postępującymi zaburzeniami tożsamości płciowej u tysięcy dzieci i nastolatków, które pod wpływem propagandy nie czują się dobrze w swojej płci. Następnie, zmanipulowanym ofiarom podsuwa się rozwiązanie ich problemów (wywołanych specjalnie przez aktywistów LGBT): dokonajcie „tranzycji”.  

Na prowadzonym przez aktywistów portalu można znaleźć informację na temat zażywania preparatów hormonalnych hamujących proces dojrzewania, a także kontakty do psychologów i lekarzy psychiatrów, którzy wypisują recepty na tego typu środki. Portal prowadzi nawet mapę pokazującą adresy „ekspertów” od „tranzycji”. W samej tylko Warszawie jest już prawie 70 takich psychologów i psychiatrów! Z internetu możemy dowiedzieć się, że faszerują oni hormonami już bardzo młode, ledwie nastoletnie dzieci. Reklamowana strona zawiera także kontakty do klinik w Polsce, które oferują procedury takie jak amputacja piersi. Niektóre takie miejsca podają wprost, że okaleczają za pieniądze osoby poniżej 18 roku życia i przeprowadzają „operacje” już na 15 letnich, dorastających dziewczętach.  

Tzw. „tranzycja” to okrutna zbrodnia dokonywana na perfidnie oszukanych i zmanipulowanych dzieciach i nastolatkach. W polskojęzycznych mediach społecznościowych możemy znaleźć coraz więcej zdjęć dokumentujących okaleczenia, jakich młodzi Polacy dokonują pod wpływem ideologii LGBT. Liczne fotografie nastoletnich dziewcząt z dumą pokazujących krwawe blizny po amputowanych piersiach budzą przerażenie. Na tym jednak „tranzycja” się nie kończy. 

Następnym celem aktywistów LGBT i „edukatorów seksualnych” jest prawne uniemożliwienie rodzicom ratowania swoich dzieci przed koszmarem tranzycji.

Kilka dni temu media w Szwajcarii informowały o tym, że urzędnicy siłą odebrali rodzicom 13-letnią córkę. Nastolatka pod wpływem ideologii LGBT oznajmiła, że ma „męską tożsamość płciową” i chce rozpocząć „kurację” hormonami, które spowodują zatrzymanie dojrzewania jako dziewczynki. Stało się to w wyniku wielogodzinnej obecności nastolatki na portalach społecznościowych. Rodzice poszli z córką na konsultację lekarską do szpitala. Po 30 minutowej (!) rozmowie postawiono diagnozę, że 13-latka jest osobą „transpłciową”, a lekarz przepisał dziewczynce blokery hormonalne.
 Wszystko po trwającym pół godziny „badaniu”. Rodzice nie wyrazili zgody na „tranzycję”. Potem szkoła oficjalnie zaczęła traktować dziewczynkę jako chłopca pomimo wyraźnego sprzeciwu rodziców. Następnie rodzice zostali postawieni przed sądem, który pozbawił ich praw rodzicielskich i nakazał umieszczenie ich córki w państwowym ośrodku „opieki”, w którym nastolatka jest zachęcana do faszerowania się hormonami i przeprowadzenia okaleczających operacji „zmiany płci”. Jak powiedział ojciec dziewczynki: 

„Jako rodzice mamy do czynienia z wrogim nam sojuszem szkoły, urzędników opieki społecznej oraz szpitala i czujemy się w związku z tym bezsilni.”

Zrozpaczona mama nastolatki mówi, że:

„Chcemy, żeby nasza córka wróciła do domu. Kochamy ją i tęsknimy. Nie mogę uwierzyć, że można odebrać ci dziecko tylko dlatego, że próbujesz je chronić.”

W Kalifornii w USA, wedle niedawno przyjętego nowego prawa, brak zgody rodziców na tzw. „tranzycję” przez dziecko będzie traktowany jako „przemoc wobec dziecka”, mogąca skutkować odebraniem praw rodzicielskich. Niedługo później została wprowadzona nowa ustawa, która zakazuje nauczycielom i innym pracownikom szkolnym ujawniania „tożsamości płciowej” lub „orientacji seksualnej” ucznia jakiejkolwiek osobie, w tym również rodzicom dziecka. Innymi słowy – szkoły chcą w tajemnicy przed rodzicami deprawować dzieci i powodować u uczniów zaburzenia tożsamości płciowej. 

Tego typu przypadki można długo mnożyć. Ostatnio informowaliśmy także o 14-letniej dziewczynce z Kanady, której ojciec trafił do więzienia za to, że nie zgodził się na „tranzycję” dziecka. To jest właśnie cel aktywistów LGBT i „edukatorów seksualnych” – prawne pozbawienie rodziców władzy nad dziećmi aby móc deprawować je seksualnie i okaleczać.

W krajach Zachodu to już się dokonało. Rodzice są wtrącani do więzień i pozbawiani praw rodzicielskich za brak zgody na okaleczenie własnego dziecka. W Polsce tęczowi aktywiści i „edukatorzy” chcą zrobić to samo, krok po kroku, tak jak stało się to w krajach Europy, USA i Kanadzie. Na obecnym etapie trwa intensywna propaganda powielania w mediach głównego nurtu, mediach społecznościowych oraz przestrzeni publicznej za pomocą nalepek, plakatów i „parad równości”. Celem tych działań jest destabilizacja psychiki młodych Polaków i doprowadzenie u dzieci i nastolatków do zaburzeń tożsamości płciowej. Ofiary są następnie zachęcane do „tranzycji”. Jeśli będziemy bierni, tak jak na Zachodzie odebrane zostaną rodzicom prawa rodzicielskie za obronę dzieci.Akcja uliczna [foto]W tej chwili wolontariusze naszej Fundacji są prześladowani za ostrzeganie Polaków przed „tranzycją”, ideologią LGBT i „edukacją seksualną”. Kilka miesięcy temu zostałem skazany na rok ograniczenia wolności i 15 000 zł kary. Kierowca naszej furgonetki Jan został skazany na 30 000 zł kary. Przeciwko nam toczy się obecnie ponad 80 procesów sądowych jednocześnie.

Dzisiaj prześladują naszą Fundację za mówienie prawdy o ideologii LGBT i ostrzeganie przed skutkami „tranzycji”. Jeśli Polacy nie staną do walki, wkrótce prześladowani będą polscy rodzice.
Musimy działać i mobilizować kolejne osoby do zaangażowania się w obronę dzieci, głoszenie prawdy w przestrzeni publicznej oraz organizację publicznych modlitw różańcowych. Jest to ważne szczególnie teraz, gdy trwa sezon na organizację „parad równości” LGBT na ulicach polskich miast. Proszę, aby wsparł Pan nasze działania i pomógł nam dotrzeć z ostrzeżeniem do kolejnych osób.
Proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby umożliwić nam organizację kampanii społecznych, za pomocą których ostrzeżemy Polaków przed zagrożeniem tzw. „tranzycją” ich dzieci. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Promowana wśród dzieci i młodzieży „tranzycja” to okrutna krzywda wyrządzona młodemu, zmanipulowanemu przez propagandę człowiekowi.
Musimy ratować polską młodzież oraz polskie rodziny przed tym koszmarem. 
Proszę Pana o wsparcie naszych działań.
 Z wyrazami szacunkuMariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Przeludnienie było mitem. A wyludnienie planety – celem.

https://gloria.tv/post/6aZvqKftaJTP1XxnGo3UQ1Azipl.news

Przeludnienie było mitem

Ponad połowa krajów na świecie ma współczynnik dzietności poniżej poziomu zastępowalności pokoleń.

Prognozy ONZ szacują, że światowa populacja osiągnie szczyt wcześniej i na niższym poziomie niż wcześniej sądzono: 10,2 miliarda, czyli o 6% mniej niż przewidywano dekadę temu.

Obecnie ponad połowa krajów na świecie ma współczynniki dzietności poniżej poziomu zastępowalności pokoleń, w szczególności Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Australia.

Prawie jedna piąta krajów ma „bardzo niski” współczynnik dzietności wynoszący mniej niż 1,4 urodzeń na kobietę.

Demografowie przewidują załamanie populacji po 2100 r., co będzie miało katastrofalne skutki dla gospodarek i jakości życia.

Dean Spears, ekonomista z University of Texas Population Research Center, jest współautorem dokumentu szacującego prognozy światowej populacji po 2100 roku.

Jeden z trzech scenariuszy przedstawionych w dokumencie pokazuje, że jeśli światowa populacja pozostanie poniżej stopy zastąpienia, liczba ludzi na planecie gwałtownie spadnie do „bardzo niskiej” liczby.

Darrel Bricker i John Ibbitson, autorzy książki Empty Planet: The Shock of Global Population Decline, twierdzą, że gdy rozpocznie się globalny spadek populacji, który ich zdaniem nastąpi w ciągu trzech dekad, „nigdy się nie zatrzyma”.

Spadek liczby ludności doprowadzi do pogorszenia podstawowych usług i infrastruktury, bezrobocia, spadku innowacyjności, nieodpowiedniej opieki nad osobami starszymi i pogorszenia zdrowia psychicznego.

Dlaczego we Wrocławiu nie stanął pomnik „Rzeź wołyńska”?

Dlaczego we Wrocławiu nie stanął pomnik „Rzeź wołyńska”? My mamy problem nawet z Neptunem

Kiedyś nie można było o tym mówić, bo godziło to w sojusz ze Związkiem Radzieckim, teraz w sojusz z Ukrainą… A co z sojuszem z własnym narodem?

2024-07-19, Arkadiusz Franas dlaczego-we-wroclawiu-nie-stanal-pomnik-rzez-wolynska

Dolny Śląsk to region naznaczony. Tu od 1945 roku cały czas uciekano przed historią. Dosłownie i w przenośni. Tu szukali schronienia ci, których ścigano za walkę z niemieckim i sowieckim okupantem. Ale i w tym regionie często ukrywali się ich oprawcy. Przez lata nie mogliśmy mówić głośno o Armii Krajowej, Katyniu, inwazji Związku Radzieckiego na Polskę. Bo to godziło w sojusze. Nie mogliśmy też pamiętać, że Wrocław nazywał się Breslau. Teraz pojawiają się sugestie, by za głośno nie mówić o rzezi wołyńskiej. Bo też godzi w sojusz. Prawda jest taka, że dobry sojusz przetrzyma wszystko, a niegodziwym jest wmawianie naszym dziadkom i sąsiadom, że to co przeżyli oni i ich bliscy w 1943 roku to była fatamorgana.

Mija już tydzień od tej rocznicy, ale wolałem odczekać kilka dni aż skończy się ta kakofonia wokół upamiętniania tragicznych wydarzeń lipcowych na Wołyniu w 1943 roku. A także wokół odsłonięcia pomnika „Rzeź wołyńska”, autorstwa Andrzeja Pityńskiego, odlanego już w 2018 roku, którego nikt nie chciał i dopiero władze gminy Jarocin na Podkarpaciu zgodziły się postawić go na swoim terenie. Wszyscy, którzy odmawiali postawienia go swojej miejscowości, także na Dolnym Śląsku, tłumaczyli, że jego wygląd jest zbyt kontrowersyjny. W środku monumentu bowiem znajduje się wycięty krzyż, a w nim trójzębne widły, symbolizujące tryzub, na które nabite jest ciało dziecka. Jakby było to pierwsze w historii dzieło budzące emocje.

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdziło:  „Obawiamy się, że nie przysłuży się on upamiętnieniu ofiar, lecz instrumentalizacji ich tragedii przez osoby niechętne poszukiwaniu porozumienia pomiędzy oboma narodami w trudnych kwestiach historycznych”.

– Ten pomnik oddaje estetykę twórcy, dobrze że powstają pomniki ludobójstwa (…). Nie wygląda estetycznie, bo ludobójstwo wołyńskie było tak przerażające – powiedział o monumencie podczas odsłaniania Karol Nawrocki, prezes Instytutu Pamięci Narodowej, odpowiadając wszystkim „krytykom sztuki”.

A najlepszą odpowiedź naszym specom od polityki zagranicznej udzielił marszałek województwa Paweł Gancarz, który wziął udział w uroczystościach upamiętniających tę tragedię we Wrocławiu, gdy inni politycy woleli się na nich nie pokazywać.

 – 11 lipca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Kresach dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów. Dzień, który przez długie lata nie mógł doczekać się swojego miejsca w kalendarzu państwowych uroczystości. Dzisiaj z odwagą i podniesionym czołem mówimy o tych wydarzeniach, o których przez lata było cicho – stwierdził marszałek. – Tu na Dolnym Śląsku na nas spoczywa szczególna odpowiedzialność, bo jesteśmy w dużej mierze potomkami Kresowian, którzy w ostatnim stuleciu, a szczególnie w okresie wojennym, byli doświadczani tak boleśnie i wielokrotnie. Dzisiaj, pomimo tej trudnej historii, całym sercem i z pełną odpowiedzialnością oraz wszystkimi możliwościami, pomagamy narodowi ukraińskiemu. To trudne elementy, żeby pogodzić te rany w naszej wspólnej historii z odpowiedzialnością za dalsze losy państwa polskiego i ukraińskiego, dwóch sąsiedzkich nacji, narodowości, ale to natura ludzka, żeby wybaczać, przebaczać, ale także pamiętać. W naszym przypadku nie o zemstę, a o pamięć wołają ofiary.

Przytaczam całą wypowiedź, bo ona pokazuje, że bez problemu da się pogodzić te skomplikowane wątki. Jak się tylko chce. Bo jak dobrze dojrzałem na uroczystości obecny był także konsul Ukrainy, który zapalił znicz pod Pomnikiem Pomordowanych na Kresach.

I tylko środowiska lewacko-lewicowe mogą wyszydzać ludzi, którzy wyruszyli z naszego regionu na odsłonięcie wspomnianego pomnika na Podkarpaciu. Albo w kontekście zbrodni wołyńskiej głosić teorie w stylu „trzeba skończyć z tą traumą”. Problem w tym, że oni od dawna jakoś nie mogą sobie poradzić ze swoimi.

I może czas najwyższy zrozumieć, że ludzie, którzy przyjechali tu z Kresów od kilkudziesięciu lat czekają na rzetelne mówienie o tamtej tragedii, w której wielu potraciło całe rodziny. A także poważne zajęcie się tematem, ponieważ z powodu ciągłego przemilczania Rzezi wołyńskiej nawet dokładnie nie wiadomo, ilu ludzi wtedy straciło tam życie. Może nawet 200 tysięcy.

Kiedyś nie można było o tym mówić, bo godziło to w sojusz ze Związkiem Radzieckim, teraz w sojusz z Ukrainą… A co z sojuszem z własnym narodem?

Poza tym, Dolnoślązacy nie powinni jechać na Podkarpacie na odsłonięcie pomnika „Rzeź wołyńska” na drugi koniec Polski, ponieważ choćby w kontekście tego, co mówił marszałek, ten pomnik powinien stanąć w naszym regionie. I to może we Wrocławiu, nawet jak w mieście mamy inny poświęcony tym tragicznym wydarzeniom.

Tylko Wrocław ma od zawsze problem ze swoimi pomnikami czego najlepszym przykładem jest kilkunastoletnia batalia o Pomnik Żołnierzy Niezłomnych. Dość skutecznie jego budowę blokowały środowiska polityczne związane ze spadkobiercami esbeckiej tradycji. Ostatecznie udało się. Ów odsłonięty niedawno na Hubach wygrał nawet międzynarodowy konkurs architektoniczny. A ciekawostką jest fakt, że w zajezdni przy ulicy Legnickiej stoi wcześniejsza wersja Pomnika Żołnierzy Wyklętych. I już rozpoczęto starania, by także on znalazł miejsce w przestrzeni miejskiej.

Ktoś jeszcze pamięta walkę z Chrobrym na przełomie wieków? Inicjatorzy uczczenia pierwszego polskiego król kilka lat musieli się starać, by wreszcie stanął jego pomnik tam, gdzie przed wojną prężył się monument Wilhelma I. Niemcom w Breslau jakoś nie przeszkadzał pomnik ich pierwszego nowożytnego cesarza, a Polakom we Wrocławiu Bolesław Chrobry jakoś nie pasował. Przeciwnicy, podobnie jak przy „Rzezi wołyńskiej”, odwoływali się do estetyki, ale jakoś niewielu im uwierzyło.

Może chodziło o to, co o ojcu Chrobrego w swoim jedynym słyszalnym przez trzy kadencje senatorowania wystąpieniu wypowiedziała Barbara Zdrojewska? Podczas debaty o ustanowieniu 2016 roku Rokiem Jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski wyraziła wątpliwość, czy należy także uhonorować twórcę państwa polskiego Mieszka I.

– To wszystko jest dziś spowite mgłą historii i możemy się zaledwie domyślać, jak się zachowywał i kim był Mieszko I, na podstawie tego, jak się zachowywali inni władcy tego typu w tym czasie i na terenie tej części Europy – orzekła. – I możemy sobie powiedzieć, można domniemywać, że był to zabijaka i zapewne palił, gwałcił.

A jak wiadomo, palenie szkodzi.

Tylko co my tu będziemy rozważać o pomnikach postaci historycznych. We Wrocławiu nawet Neptun ma słabą opinię. Fontanna z jego wizerunkiem do 1945 roku przez 200 lat stała na placu Nowy Targ. Podczas wojny uległa zniszczeniu. Od lat pojawiały się propozycje, by ją postawić na nowo. Tylko powstał problem. Jak ma wyglądać? Nawet ogłoszono konkurs na projekt. I co z tego… Dla jednych za nowoczesny, innym przeszkadza wersja, by odtworzyć wygląd historyczny. Nie pomogło, gdy po latach fragmenty wrocławskiego Neptuna pod Sycowem odnalazł dr Tomasz Sielicki. Odnalazł to niech się cieszy i już. W tej chwili nie ma mowy, by powrócił na swoje miejsce. Brzmi niedorzecznie, ale słyszałem i takie argumenty, że Neptun to Gdańsk. Czyli boimy się o sojusz z miastem zarządzanym przez prezydent Aleksandrę Dulkiewicz?!

Zostawmy ten wątek, bo w tekście o naprawdę poważnych sprawach robi się śmiesznie.

Nasze podejście do przeszłości można by pewnie skomentować wieloma słynnymi słowami począwszy od „Ten kto nie szanuje i nie ceni swej przeszłości nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani prawa do przyszłości” marszałka Józefa Piłsudskiego, po przytaczane już motto obchodów rocznicy Rzezi wołyńskiej „Nie o zemstę, ale o pamięć wołają ofiary”. 

Jednak wracając do pomnika „Rzeź wołyńska” nie sposób nie przywołać słów księdza Isakowicza-Zaleskiego, jednego z członków komitetu honorowego jego budowy, który niestety nie doczekał odsłonięcia monumentu. Słów, które pokazują, że pomnik ten wcale nie musi dzielić, a ma łączyć:

„Pomnik, który nosi nazwę „Rzeź wołyńska” ma upamiętnić Polaków, ale też obywateli polskich innej narodowości, którzy zginęli z rąk nacjonalistów ukraińskich, to są Żydzi, Ormianie – moi przodkowie, Czesi na Wołyniu i przedstawiciele wielu innych narodowości, ale także sprawiedliwych Ukraińców. To chcę podkreślić, ten pomnik będzie też upamiętniał tych, szlachetnych Ukraińców – polskich obywateli, którzy ratowali Polaków i Żydów, a którzy często płacili za to straszliwą cenę, ginęli z rąk banderowców”.

Ideologia zrównoważonego rozboju. Masowy strach przed klimatem.

Ideologia zrównoważonego rozwoju. Masowy strach ociepleniem klimatu

26.07.2024 Adam Wielomski nczas/zrownowazonego-rozwoju-masowy-strach

Prof. Adam Wielomski
Prof. Adam Wielomski. / Foto: PAP

Badacze podkreślają, że globalistyczna „super-klasa” jest zupełnie wykorzeniona ze swoich narodów, kosmopolityczna, dysponująca gigantycznym kapitałem, który nie posiada narodowego zakorzenienia. Ludzie ci coraz częściej żenią się we własnym kręgu, chodzą do własnych szkół, porozumiewają się po angielsku jako lingua franca. Tworzą własne samoizolujące się society, z pogardą patrzące na ludzi uboższych. Ich marzenie wyraził Harari w wizji osiągnięcia a-śmiertelności za pomocą inżynierii genetycznej i wszczepiania zapasowych organów – metod dostępnych wyłącznie dla miliarderów. Mamy tutaj do czynienia z jakąś wizją społeczeństwa pseudo-kastowego „nowych braminów”, zaczerpniętą z Indii.

Elitom tym towarzyszy panteistyczna wizja świata podana jako ekologizm, czyli wizja świata nieruchomego, w którym nic się nie rozwija, z tzw. gospodarką obiegu zamkniętego, w której nowi ludzie nie mają wstępu do elity społeczno-politycznej, a wszelkie inne idee od obowiązujących będą banowane jako „dezinformacja”. Narzędziem tego panowania ma być telewizja, mass media, zarządzanie strachem sztucznie wywoływanym w masach, przetestowane w czasie covida, i wojny na Ukrainie. Schwab i Harari nie ukrywają, że gdyby nie nawinął się Putin i wojna na Ukrainie, to media miały wywoływać masowy strach ociepleniem klimatu. Już jesteśmy urabiani w tym kierunku. Pojawia się pojęcie „uchodźców klimatycznych”, a przy prognozach pogody 23 stopnie są na tle czerwonym. Pod wpływem „małej Grety” nastolatki przylepiają się do asfaltu na drogach.

Przyznam, że jako historyk myśli politycznej postrzegam ten projekt jako najbardziej ambitny w dziejach pomysł stworzenia uniwersalnego panowania o charakterze ponadczasowym, mającego ambicję stworzyć system rządów nie na kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, lecz na stulecia.

Zamknięty, antyrozwojowy i statyczny charakter tego projektu w wielu aspektach przypomina model indyjski, którego istotą była – jak to określał sto lat temu w swojej pracy o hinduizmie René Guénon – „metafizyka”. Pod pojęciem tym ten francuski orientalista rozumiał wizję świata wiecznego, w którym porządek społeczny, polityczny i finansowy, nie ulegał modyfikacjom przez setki lat, a każde kolejne pokolenie powtarzało model poprzedniego, gdyż ani żadna prowincja, ani grupa społeczna, ani jednostka, nie mogły awansować w hierarchii społecznej.

Jednakże statyczny charakter Indii możliwy był jedynie dzięki znikomej komunikacji ze światem zewnętrznym. Subkontynent indyjski stanowił zamknięty i samowystarczalny świat przez dwa tysiące lat rządzony i utrzymywany przez braminów, którzy rządzili nim dla własnej korzyści, utrzymując wielomilionowe masy w biedzie i ciemnocie. I porządek ten zaczął się rozpadać w wyniku kontaktów ze światem zewnętrznym, mimo że brytyjska administracja kolonialna próbowała go utrzymywać, aby wraz z braminami ciągnąć zyski. System ten rozpadł się i musiał się rozpaść po odzyskaniu przez Indie niepodległości, gdy zostały zmuszone do samodzielnego konfrontowania się ze światem, gdy musiały zbudować przemysł i armię. W industrii i w wojsku nie ma kast, gdyż logika systemu wymaga, aby przewodnictwo obejmowali ludzie zdolni, ambitni i przedsiębiorczy, bez względu na swoje kastowe pochodzenie.

Globalny system „neohinduski”, którego ideologię stanowi zrównoważony rozwój, stoi przed podobnym problemem. Gdy Ursula von der Leyen i inni politycy związani z tą ideologią mówią o „de-wzroście” czy o „wzroście zerowym”, to mają na myśli system skrajnie statyczny, zetatyzowany i oparty na współdziałaniu zarządu światowego, zredukowanych w swoich kompetencjach państw i międzynarodowych korporacji, którego narzędziem ma być ekologizm i cały skomplikowany system „limitów” ograniczających wydzielanie CO2. Ma na myśli system, gdzie zanikną państwa narodowe i klasa średnia, a całe bogactwo skupi się w rękach nowych „braminów” zjeżdżających co roku do Davos.

Cały pomysł opancerzenia istniejącego porządku i podziału własności globalistycznych elit ma jednak jeden niezwykle słaby punkt, a mianowicie taki, że może istnieć wyłącznie w warunkach jednego globalnego superpaństwa, ewentualnie mniej lub bardziej formalnego zarządu nad całym światem. Inaczej nie będzie możliwe wymuszenie sztucznego zduszenia rozwoju za pomocą ekologizmu, zielonych rewolucji, wydzielanych limitów na CO2 etc.

Pojedyncze małe i średnie państwa można do tego systemu zmusić za pomocą sankcji politycznych i ekonomicznych, a w razie czego, w wyniku „operacji pokojowych” mających na celu „przywrócenie w nich demokracji i praw człowieka”, a ostatnio także „praworządności”. Operacja taka jest jednak trudna, w sytuacji gdy zarządowi światowemu nie podporządkuje się jedno z supermocarstw lub grupa mocarstw regionalnych.

Rewolucja zrównoważonego rozwoju musi objąć cały świat, gdyż oznacza „dewzrost”, czyli wzrost zerowy lub ujemny. Te części świata, które nie byłby nią objęte, rozwijając się na poziomie 2, 3, 5 czy 8 proc. PKB rocznie, po pewnym czasie dopędziłyby świat poddany reżimowi zrównoważonego rozwoju, a następnie wyprzedziłyby go. Za potęgą ekonomiczną podążałaby potęga militarna i polityczna. Po pół wieku eksperymentu część globu objęta „dewzrostem” stałaby się peryferiami świata i w końcu padłaby łupem nowego hegemona, a nowi „bramini” przeistoczyliby się w pomocników nowej i dynamicznej elity pochodzącej z jednej części świata.

W tej chwili takie zagrożenie stało się realne, gdyż doszło do, jak to określam często, „pęknięcia geopolitycznego”, w wyniku którego Rosja i Chiny wypowiedziały posłuszeństwo zachodniemu projektowi. Państwa te tworzą całą sieć państw zbuntowanych wobec tego projektu pod nazwą BRICS. Wiele je dzieli, lecz łączy wspólny sprzeciw wobec wizji obrony status quo pod przykrywką zrównoważonego rozwoju. Paradoksalnie, w projekcie tym uczestniczą też Indie, które przerabiały własny zrównoważony rozwój przez ostatnie 2 tys. lat i wyciągnęły z tego doświadczenia racjonalne wnioski.

Adam Wielomski

Z pierwszą częścią felietonu prof. Adama Wielomskiego o ideologii zrównoważonego rozwoju można zapoznać się poniżej.

Ideologia “zrównoważonego rozboju”. Jej celem jest władza totalna.

Franciszek OSZALAŁ?! Może coming-out? Uczcił pamięć o komunistycznym dyktatorze

Papież Franciszek OSZALAŁ?! Ojciec Święty uczcił pamięć o komunistycznym dyktatorze

26.07.2024

Papież Franciszek, Kościół, Watykan
Papież Franciszek Fot. EPA/ETTORE FERRARI Dostawca: PAP/EPA.

Sekretarz Generalny Wietnamskiej Partii Komunistycznej, Nguyễn Phú Trọng, nie żyje. Z niezrozumiałych powodów papież Franciszek postanowił uczcić jego pamięć.

Nguyễn Phú Trọng, zagorzały leninista i przywódca komunistycznego reżimu w Wietnamie, umarł. W Polsce nie trzeba raczej nikomu wyjaśniać, że komunizm jest ideologią ściśle antyreligijną.

Dlatego zdumienie budzi fakt, że Ojciec Święty Franciszek z sobie tylko wiadomych powodów postanowił uczcić pamięć o dyktatorze.

Kard. Pietro Parolin w imieniu papieża złożył kondolencje na ręce gen. Tô Lâma. „Jego Świątobliwość papież Franciszek przesyła swoje kondolencję wszystkim, którzy opłakują (…) stratę, szczególnie rodzinie, wraz z zapewnieniem o jego modlitwie o pocieszenie i pokój” – czytamy w nocie, którą Stolica Apostolska wysłała komunistom z Wietnamu.

Przywódca katolików wyraził „szczególne uznanie” dla zaangażowania zmarłego leninisty „we wspieranie i promowanie pozytywnego rozwoju stosunków między Wietnamem a Stolicą Apostolską”.

Papież Franciszek zapewnia także obecnego prezydenta Wietnamu i wszystkich zasmuconych w tej chwili „cierpienia narodu”, że jest z nimi blisko.

Cała ta informacja brzmi straszliwie niewiarygodnie, ale nie jest to fejk nius. Przywódca Kościoła Katolickiego naprawdę brata się z reżimem komunistycznym. Jeszcze kilka lat temu byłoby to nie do pomyślenia.

==============================

mail:

Czyżby?

Jan Paweł II po śmierci komunisty Czernienki napisał: 
„Otrzymawszy wiadomość o śmierci Przewodniczącego Najwyższego Sowietu, 
pana Konstantyna Czernienki, który wykonywał najwyższe obowiązki w 
Związku Soc. Republik Radzieckich proszę Waszą Ekscelencje. i Jego 
współziomków o przyjęcie wyrazów współczucia wraz z zapewnieniem pamięci 
o tym wybitnym zmarłym.”
Jan Paweł II, 11.03.1985 r.

Niedziela 28-go Siedlce – Msza święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

28.07.24 Siedlce – Msza święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

24/07/2024przez antyk2013

Zapraszamy 28 lipca, niedziela, na 93 Pokutny Marsz Różańcowy ulicami Siedlec w intencji naszej kochanej Ojczyzny – Polski. Tym razem zaczynamy o 18,00, pod Pomnikiem Św. Jana Pawła II. Msza Święta w intencji Ojczyzny zostanie odprawiona w katedrze siedleckiej. Uwielbiając Boga w Trójcy Świętej Jedynego, modlimy się razem z Maryją Królową Polski, o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.Szczegóły na plakacie.

Aaale dupa [pokazuje]… Nowa asystentka premiera Tuska. Uzupełnienia.

Nowa asystentka premiera Tuska. Atrakcyjna Kristina prosto z Ukrainy [FOTO]

24.07.2024

Kristina Voronovska
Kristina Voronovska fot. IG

Internet się zagotował na temat asystentki społecznej posła/premiera Donalda Tuska. 35-letnia Kristina Voronovska pochodzi z Ukrainy, ma podobno znakomite kwalifikacje i wyjątkowo lubi odwiedzać Sopot.

– Wiedzieliście, że D.Tusk zgłosił w Sejmie, że ma 2 asystentki? Jedną z nich jest Kristina Voronovska określająca się na IG jako #ukrainiangirl. Panie Premierze, czy częste wizyty Kristiny w Sopocie uwieczniane na IG pomogły w skutecznym aplikowaniu na to stanowisko? – pyta jeden z ciekawskich internautów.

Nie uwierzylibyśmy w tę historię, gdyby nie fakt zatrudnienia Kristiny potwierdzony przez oficjalną stronę sejmu RP:

[obrazki w oryginale. Nie chce mi się kopiować. MD]

======================

mail:

W ostatnich godzinach w mediach społecznościowych rozgorzała dyskusja na temat „kapłanki miłości” Kristiny Voronovskiej, jednej z asystentek społecznych premiera Donalda Tuska. Ukrainka, dotychczas związana z branżą beauty, publikowała w mediach społecznościowych wiele zdjęć obrazujących jej codzienne życie. Jednak jej historia jest dość niejasna, co wywołało liczne pytania i spekulacje.

POLECAMY: „Kapłanka miłości” Kristina prosto z Ukrainy to nowa asystentka Tuska

Pochodzenie i powiązania rodzinne

Kristina Voronovska urodziła się w 1989 roku w Międzyrzeczu, niedaleko ówczesnej bazy wojskowej Armii Radzieckiej w Kęszycy Leśnej. To wzbudziło zainteresowanie dziennikarzy, którzy próbują ustalić, czym zajmowali się jej rodzice w tamtym okresie i czy ma to jakiekolwiek znaczenie dla jej obecnej pozycji. Media społecznościowe zalały spekulacje dotyczące jej pochodzenia i powiązań rodzinnych, co dodatkowo podsyciło zainteresowanie opinii publicznej.

Weryfikacja przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego

Jednym z najczęściej zadawanych pytań jest to, czy Kristina Voronovska przeszła weryfikację przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW). Tego rodzaju weryfikacja jest standardową procedurą w przypadku osób mających dostęp do istotnych informacji rządowych. Brak potwierdzenia tej informacji budzi obawy i spekulacje na temat potencjalnych zagrożeń związanych z jej działalnością na stanowisku asystentki premiera.

Zmiana nazwiska

Kolejnym elementem, który budzi zainteresowanie, jest fakt, że Kristina Voronovska wcześniej posługiwała się nazwiskiem Potopalska. Taka zmiana nazwiska jest rzadko spotykana bez istotnego powodu i może być związana z próbą zatarcia pewnych elementów przeszłości. Niektóre media i komentatorzy spekulują, że może to mieć związek z jej działalnością zawodową lub osobistą, choć brakuje na to jednoznacznych dowodów.

Powiązania z decyzjami politycznymi

Nie mniej istotne są sugestie dotyczące możliwego wpływu Voronovskiej na decyzje polityczne. Szczególne zainteresowanie wzbudziła niedawna decyzja o obniżeniu stawki VAT dla branży beauty. Część komentatorów sugeruje, że Voronovska mogła mieć w tej sprawie wpływ, biorąc pod uwagę jej wcześniejszą działalność w tej branży. 

Szereg trudnych pytań w mediach społecznościowych zadaje także Szczepan Janus, który podkreśla, że Ukrainka, jako asystentka Tuska, otrzymuje legitymację sejmową, upoważniającą do wchodzenia do Sejmu.

1. Jaką ścieżką ukraińska kosmetyczka zostaje asystentką premiera? Jak się poznali? Kto ją wprowadził? Jaka była motywacja jej i jaka premiera?
2. Asystentka to praca organizacyjna, jakie kompetencje ma do tego kosmetyczka, ze specjalizacją depilacja brwi?
3. Pani Asystentka, oceniając po instagramie, prowadzi dosyć kosztowne życie. Jaki interes ma w tym, aby pełnić nieodpłatną pracę społecznej asystentki? Z czego się utrzymuje?
4. Pani Asystentka nie istnieje w internecie poza obecnością w salonie kosmetycznym oraz profilami na instagramie i rosyjskim odpowiedniku. Mając 35 lat to spore osiągnięcie.
5. Czy społeczni asystenci posłów są weryfikowani przez ABW?
6. Czy premier powinien mieć asystentkę który jest obywatelem obcego kraju?
7. Czy premier powinien mieć asystentkę legitymującą się paszportem kraju z którego pochodzi 80% zatrzymanych w Polsce rosyjskich szpiegów?
8. Jak wiąże się dziwaczne priorytetyzowanie ulgi dla branży beauty z tym, że asystentką premiera zostaje członkini tej grupy/fundacji?

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano