Najwyższy Czas na Polexit!

Najwyższy Czas na Polexit!

5.05.2024 Tomasz Sommer najwyzszy-czas-na-polexit

Polexit Polska Unia Europejska
Polexit. Zdjęcie ilustracyjne. / foto: domena publiczna

Ponad dwadzieścia lat temu, gdy wraz z Włodzimierzem Bukowskim i Januszem Korwin-Mikkem prowadziłem kampanię przeciwko wejściu Polski do UE, moje argumenty, które zgromadziłem w książce „Poza Unią jest życie”, były jasne i proste: Europa powinna być kontynentem wolności gospodarczej, bez granic i bez barier celnych, ale przede wszystkim bez Związku Sowieckiego.

Dlatego Polska nie powinna wchodzić do UE, tylko powinna wejść do strefy bezwizowej Schengen, Europejskiego Obszaru Gospodarczego i robić wszystko, by unieważnić obowiązujący wtedy Traktat z Nicei, by z obiegu znikło określenie „Unia Europejska”, i by wróciły stare i dobre Wspólnoty Europejskie.

Tymczasem nasi przeciwnicy, sprzedajni uniofile, krzyczeli: „Unia da”, „manna z nieba spadnie”, „a ty, Polaku głośno wołaj: dej, dej, dej”. Referendum przegraliśmy, choć nasze argumenty były racjonalne. Cóż – dysproporcja sił była ogromna. Zostaliśmy dosłownie zalani propagandą uniofanatyczną niczym biblijnym potopem.

Jednak nawet wtedy, rysując apokaliptyczne w moim przekonaniu wizje rozwoju UE, nie spodziewałem się, że wariactwo w tej organizacji zajdzie aż tak daleko. Oczywiście już rozwijało się ekoszaleństwo, ale prognozowanie podówczas, że stanie się ono oficjalną ideologią UE, którą wtedy, jak przekonywali polscy biskupi, da się znów ochrzcić, zakrawałoby na umysłową aberrację.

Tymczasem przejście z poziomu z pozoru niewinnego „myślenia ekologicznego” na poziom nowej komunistycznej utopii, w myśl której zbawienie człowieka zostanie osiągnięte… z chwilą zaprzestania emisji dwutlenku węgla, zajęło zaledwie dwie dekady. Teraz wchodzimy właśnie w etap „gospodarki komunistycznej”, w ramach której klimatyści nie zatrzymają się już przed żadnym krokiem, by osiągnąć swoją wyśnioną „zerową emisję”, podobnie jak komuniści w Związku Sowieckim nie cofnęli się przed żadną zbrodnią, by osiągnąć nieosiągalny komunistyczny raj.

Trzeba więc jak najszybciej opuścić ten tonący statek, by nie pociągnął nas wraz z sobą w odmęty. Bo nie wolno mieć złudzeń, że jakimś cudem zatrzymamy proces tonięcia Titanica przy pomocy wylewajki.

I trzeba od nowa budować Europę opartą o zasady wolności i poszanowania wspólnej tradycji i historii. Kto prędzej ucieknie z tonącego statku, ten szybciej będzie mógł się skupić na budowaniu nowej, lepszej jednostki, którą popłyniemy w europejską, ale już nie unijną przyszłość. Przyszłość wolności. Najwyższy czas na Polexit! Dwadzieścia lat i starczy.

PS. Już niebawem w przedsprzedaży pojawi się gorący wywiad-rzeka z Grzegorzem Braunem. Będzie i o choince, i o głośniku, i o gaśnicy. Proszę się szykować na książkowy wstrząs!

Zablokujmy ostatnią próbę przepchnięcia Traktatu Pandemicznego przez ONZ!

Zablokujmy ostatnią próbę przepchnięcia Traktatu Pandemicznego przez ONZ!

Zablokujmy ostatnią próbę przepchnięcia Traktatu Pandemicznego przez ONZ!

petition author image

CitizenGO rozpoczął tę petycję do Stałego Przedstawiciela RP przy Biurze Narodów Zjednoczonych w Genewie –

Walka przeciwko Traktatowi Pandemicznemu WHO wkroczyła w ostatnią, decydującą fazę.

Właśnie teraz odbywa się spotkanie Międzyrządowego Ciała Negocjacyjnego (INB) w ramach nadzwyczajnej sesji w Genewie, zwołanej w celu przeforsowania Traktatu Pandemicznego ONZ przed tegorocznym Światowym Zgromadzeniem Zdrowia.

Decyzje podjęte na tym spotkaniu mogą wpłynąć na światową równowagę sił, dając globalnym elitom bezprecedensową kontrolę nad Państwa osobistymi wyborami zdrowotnymi.

Od niemal dwóch lat wspólnie walczymy przeciwko temu wielkiemu zagrożeniu. Ten traktat jest popierany przez globalistów z WHO i dąży do ograniczenia Państwa podstawowych praw pod pretekstem zachowania bezpieczeństwa zdrowotnego.

Pandemia już dawno się skończyła, jednak nacisk na Traktat Pandemiczny nie ustaje.

Dlaczego? Ponieważ nie ma nic wspólnego ze zdrowiem. Chodzi o globalną kontrolę.

Celem tego traktatu jest pełne uzależnienie Państwa od globalnej władzy, która wpływa na Państwa codzienne życie poprzez lockdowny, paraliż gospodarczy i odebranie podstawowych praw i wolności.

Język traktatu zmienił się drastycznie, przechodząc od sugestywnych wytycznych do obowiązkowych nakazów.

Następuje znacząca eskalacja w kierunku prawnie wiążących przepisów, na mocy których zniknęłaby suwerenność narodowa i prawa indywidualne. Władza znalazłaby się w rękach nielicznych osób, dysponujących niewyobrażalnymi sumami pieniędzy podatników.

Podpiszcie Państwo teraz petycję, w której żądamy, aby Stały Przedstawiciel RP przy Biurze Narodów Zjednoczonych w Genewie odrzucił Traktat Pandemiczny WHO. Dołączcie Państwo do nas i razem wyślijmy jasny komunikat, że nie zgadzamy się na przyjęcie tego porozumienia.

Przyłączcie się Państwo do milionów osób domagających się przerwania tego zamachu na władzę. Państwa udział w tej kampanii jest niezbędny, aby pokazać, że nie zgadzamy się na negocjowanie naszych praw za zamkniętymi drzwiami.

Stańce Państwo w tej walce razem z nami. Pomóżcie nam podjąć zdecydowane działania przeciwko Traktatowi Pandemicznemu i chronić indywidualne wolności obywateli na całym świecie.

To może być nasza ostatnia szansa, aby zmienić wynik trwających negocjacji. Nie zmarnujmy tej okazji, państwa dzisiejszy podpis może zmienić bieg historii.

12,241 osób podpisało.

Podpisz petycje

Osiągnijmy 20,000

===========================================================

Stały Przedstawiciel RP przy Biurze Narodów Zjednoczonych w Genewie Zbigniew Czech i delegaci reprezentujący Polskę na 10 sesji Międzyrządowego Ciała Negocjacyjnego

Szanowni Państwo,

Z wielkim niepokojem obserwuję wydarzenia związane z Traktatem Pandemicznym WHO, który jest obecnie negocjowany podczas nadzwyczajnej sesji Międzyrządowego Ciała Negocjacyjnego (INB) w Genewie.

Jeśli ten dokument zostanie ratyfikowany, będzie miał ogromny wpływ na suwerenność naszego kraju oraz prawa obywateli, takich jak ja. Może skutkować kolejnymi lockdownami, zakazami podróżowania, przymusowymi szczepieniami oraz ograniczeniem podstawowych wolności.

WHO intensyfikuje swoje działania, aby sfinalizować traktat przed nadchodzącym Światowym Zgromadzeniem Zdrowia, które odbędzie się 27 maja.

Stało się jasne, że postanowienia traktatu nie są już jedynie zaleceniami, lecz mają charakter nakazów. Proponowane poprawki do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych wskazują na istotne przekroczenie kompetencji w kwestiach osobistych decyzji zdrowotnych, które słusznie powinny pozostawać w jurysdykcji poszczególnych krajów i ich obywateli.

W tym krytycznym momencie zwracam się do Państwa z apelem o obronę wolności i praw naszych obywateli poprzez odrzucenie Traktatu Pandemicznego w jego obecnej lub jakiejkolwiek zmienionej formie podczas nadchodzących negocjacji

Proszę o zapewnienie, że nasz kraj nie zrzeknie się swoich praw i nie podporządkuje się organizacji realizującej globalne interesy, które nie są zgodne z interesami naszych obywateli.

Dziękuję za rozpatrzenie mojej pilnej prośby.

Z poważaniem,

Czy Ostatnia Ofiara Katynia?

Ostatnia Ofiara Katynia

Posted by Marucha w dniu 2024-05-05 (Niedziela) marucha

Autorem jest, zdaje się, Andrzej Matłowski, który prowadzi blog historyczny. Mam trochę obiekcji odnośnie stylistyki, ale nie chciałem ingerować w „koloryt autorskiej wersji”.

Był zimny grudzień 1989 roku, gdy brudnymi, zabłoconymi ulicami Smoleńska szedł oficer KGB. Omijał kałuże w dziurawym chodniku, starając się nie zmoczyć płaszcza. Gdy wreszcie stanął u celu swojej marszruty, zadarł głowę, oglądając stary drewniany dom.

Otworzył odrapane, brudne drzwi wejściowe. Zaczął wspinać się po lichych, drewnianych schodach na pierwsze piętro, skrzypiąc każdym krokiem i płosząc bezpańskie koty. Zastukał do równie marnych drzwi. Te otworzył mu zarośnięty starzec, o wodnistych i zimnych oczach i zniszczonej chorobami twarzy. Z dolnej części brzucha wystawała mu gumowa rurka, przez którą mocz spływał do trzymanego poniżej pasa słoika po majonezie. Z wnętrza jego mieszkania buchnął taki odór, że oficer KGB aż się cofnął. Po chwili dopiero wyciągnął legitymację służbową i przedstawił się:

– Major Oleg Zakirowicz Zakirow. Smoleńskie KGB. Wpuścicie mnie?

*                    *                    *

Bohater dzisiejszego wpisu miałby dzisiaj 71 lat. Byłby tylko odrobinę starszy od mojego Taty. W tym momencie powinien korzystać z życia i wdzięczności narodu polskiego za to, co zrobił. Niestety, nie może, bowiem zmarł w zapomnieniu dokładnie siedem lat temu.

*                    *                    *

Trudno połączyć sowiecką bezpiekę z jakimiś pozytywnymi cechami. Jednak w Związku Radzieckim o oficerach KGB mówiło się, że mają gorące serca, umysły chłodne, a ręce czyste. Mieli być sowieckimi odpowiednikami kapitalistycznych superbohaterów: zwalczać korupcję, bezprawie, pijaństwo, kradzieże, przemyt. Stać na straży socjalistycznego porządku i bezpieczeństwa. Być mieczem z emblematu, jaki nosili na mundurach.

Jak było w rzeczywistości? Każdy zdaje sobie sprawę, że nie działało to tak, jak w sloganach propagandowych. Sieć korupcji, rozpasania i chciwości głęboko wnikała nawet w struktury bezpieki. Jednak znalazł się tam człowiek-ilustracja partyjnych sloganów – Oleg Zakirowicz Zakirow.

Urodził się 29 października 1952 r. w Andiżanie we wschodniej części egzotycznego Uzbekistanu. Studiował prawo w Taszkiencie, a od 1975 r. był funkcjonariuszem KGB. Jego ojciec Zakir Chałchodżajew leżąc na łożu śmierci w 1981 r., zdążył wyjawić synowi wreszcie prawdę o swoim pochodzeniu. Ten ostatni bowiem, przez całe życie utrzymywał, że dorastał w domu dziecka i nie wiedział, kim byli jego rodzice. Dziadka Olega, potomka starego uzbeckiego klanu, zamordowano w 1931 r. za kilka kąśliwych słów pod adresem sowieckiej władzy.
Wreszcie uciążliwego oficera KGB przeniesiono do Smoleńska – tysiące kilometrów od Uzbekistanu. Stamtąd wysłano na dwa lata do Afganistanu. Głównie po to, by się go pozbyć i uniemożliwić mu zwalczanie przestępczości.

Czysty przypadek, a może kaprys przełożonych, sprawił, że major Zakirow dostał największą szansę swojego życia. Szansę, a jednocześnie przekleństwo.

*                    *                    *

W Smoleńsku nie był lubiany. Uważano go za ”wiecznie niezadowolonego”.

Po powrocie z Afganistanu kupił niewielką działkę w Kozich Górach. Gdy ją odbierał, powiedziano mu, że na tych terenach panuje zakaz kopania w ziemi głębiej, jak 30 centymetrów, a kwiaty w ogródkach uprawiać można tylko w wyznaczonych miejscach.

Przypomniał sobie wówczas historie o wypłukiwanych przez wiosenne roztopy dziwnych guzikach z orłem w koronie. O przegniłych, kwadratowych czapkach, wyciąganych z ziemi. O kolejnych ciężarówkach pełnych piasku, który wysypywano na osiadającym gruncie każdego roku. O kościach, które nierzadko wydobywano całymi łopatami. I rozmowę z wiekowym weteranem KGB Tabaczkowem, który w 1983 r. ”wygadał się”, że w Katyniu radziecka bezpieka zamordowała polskich oficerów.

Wiosną 1989 roku, gdy następowała już gorbaczowowska pieriestrojka, oddelegowano go do niewielkiej grupy funkcjonariuszy smoleńskiego KGB, zajmującego badaniem zbrodni okresu stalinowskiego: okresu ”błędów i wypaczeń”. Zakurzone kartonowe teczki, pożółkłe dokumenty i wyblakłe zdjęcia z archiwów smoleńskiego KGB skrywały w sobie ocean cierpienia i krzywd.

Mógł udać, że tego nie widzi. Zająć się swoją pracą, zrobić ją byle jak i zamknąć. Zamiast tego – na swoje nieszczęście – zaczął szperać. Nie dawały mu spokoju te kwadratowe czapki i guziki z orzełkami. Nie był Polakiem. W Polsce nigdy nie był. Ale tajemnica, pragnienie jej poznania i poczucie sprawiedliwości wzięły górę nad konformizmem. Przekraczał zakres wyznaczanej pracy. Otwierał kolejne teczki i skoroszyty. Robił obszerne notatki. Zrobił notatki ze 130 teczek.

W końcu jego przełożeni zauważyli jego nadgorliwość i odsunęli go od śledztwa. Szef smoleńskiego KGB, gen. Anatolij Szywierskich, osobiście mu groził wyrzuceniem z pracy i utrudniał mu pracę. Jednak dzielny oficer nie dawał za wygraną. Na własną rękę odnalazł kilku żywych świadków – starych kierowców i konwojentów z NKWD. Iwana Titkowa, Fiodora Gurkowa, Kiryła Borodenkowa, Piotra Klimowa. Ci, starzy, chorzy i zapomniani, opowiadali mu straszne historie o setkach zamordowanych ”wrogów ludu”. Polskich oficerów. Wywożonych do katyńskiego lasu, z obwiązanymi płaszczami głowami, ze skrępowanymi za plecami rękoma. O zindywidualizowanym w swej seryjności ludobójstwie.

Ogromna część z tego, co wiemy o Katyniu, pochodzi z pracy majora Zakirowa. Dzięki niemu wiadomo m.in. o historii polskiego oficera, który zabarykadował się w zbrojowni NKWD w Katyniu i stawiał tam opór przez trzy dni, nim otruto go nabojem gazowym. Polski oficer zranił nawet komendanta więzienia NKWD w Smoleńsku, Iwana Stelmacha, kierującego egzekucjami w Katyniu.

Wiemy o tych, którzy próbowali w Katyniu uciekać. Znamy modus operandi katów z NKWD i wiemy, jaki był ich upiorny ”rozkład dnia”. Ci, ufni w legitymację KGB, stopniowo zwierzali się Zakirowowi: opisywali rozstrzeliwania z pistoletów w kark, dobijanie bagnetami, wypłacanie pieniędzy z tajnego konta, hojne rozdawanie wódki i zakąsek po ”pracy”, obwiązywanie głów polskich oficerów płaszczami i szmatami, by nie krwawiły. Mówili o pociągach na stacji Gniezdowo i cziornych woronach, wywożących oficerów w las.

Jeden z katów żył nawet w upiornej piwnicy, w której dokonywano rozstrzeliwań. Wierzył, że jeśli poinformuje Moskwę, sprawiedliwość zatryumfuje. Pierwsze materiały opublikował za pośrednictwem smoleńskiego radio i tygodnika ”Moskowskije Nowosti”. Jednak stolica nie chciała nawet słyszeć o przyznaniu się do katyńskiej zbrodni. Sprawa rozbiła się o najwyższe władze ZSRR. Michaił Gorbaczow wpadł w furię, słysząc o tym, że jakiś oficer KGB prowadzi śledztwo na własną rękę. Sam szef KGB, generał Władimir Kriuczkow, osobiście rozkazał mediom wyciszenie sprawy. Szywierskich nasyłał swoich ludzi, by ci zastraszali świadków. Materiały zostały zablokowane, przełożeni zakazali mu dalszego śledztwa, gdy ogłosił, że dacze KGB stoją na grobach pomordowanych Polaków. ”Bolało mnie to, że Polacy nawet po śmierci są w gorszej sytuacji”, mówił on sam.

Wtedy Zakirow przekazał zebrane materiały stronie polskiej. Dzięki jego determinacji i odwadze Polacy otrzymali materiały ze 130 teczek, zawierające m.in. zeznania żyjących jeszcze katyńskich morderców. Dostali do rąk potężny argument, przed którym umierający Związek Radziecki uciekać już nie mógł. Sprawa nabrała rozgłosu międzynarodowego. Zainteresowali się nią dziennikarze zagraniczni. W kwietniu 1990 r. władze sowieckie przyznały się wreszcie, że mord katyński był dziełem nie Niemców, a Związku Radzieckiego. Machina ruszyła.

*                    *                    *

W 1993 r. prezydent Rosji, Borys Jelcyn, przybył do Polski i przeprosił Polaków za nikczemną zbrodnię dokonaną pół wieku wcześniej. W 1999 roku w Katyniu rozpoczęto budowę mauzoleum, upamiętniającego polskich oficerów.

Wydawało się, że historia ta zakończy się iście filmowym happy endem. Że bohaterski oficer KGB będzie opływać w zaszczyty. Obejmie renomowane stanowisko, jego nazwisko stanie się znanym na całym świecie synonimem walki o prawdę, a sprawiedliwość zatryumfuje.

Jednak życzenia spełniają się tylko w baśniach. Zakirowa odsunięto od pracy, założono mu podsłuch, na spotkaniach partyjnych spotykał go potok obelg. Nikt go nie bronił. W 1991 r. został usunięty z KGB pod pretekstem ”schizofrenii o opóźnionym działaniu”. Dla wyrzutka z bezpieki nie było miejsca w ZSRR, a potem post-sowieckiej Rosji. Nie mógł znaleźć pracy, nawet fizycznej. Żonie Galinie obniżono rentę, a córce Larisie uniemożliwiono dostanie się na studia. Dostawał telefoniczne i listowne pogróżki.

Był ”wrogiem ludu”, niczym jego dziadek.

Polski ambasador, Stanisław Ciosek, i konsul generalny RP, Michał Żórawski umożliwili wyjazd z Rosji żonie Olega i córce. Sam Oleg wyjechał – z pomocą polskiego Urzędu Ochrony Państwa – dopiero w 1998 r. , gdy dwukrotnie ”nieznani sprawcy” potrącili go motocyklem. Od zemsty niegdysiejszych kolegów z KGB i zatrzymaniem na granicy uratował go dokument podpisany przez wysokiego urzędnika Rzeczypospolitej. Oleg i jego rodzina osiedli w Łodzi.

*                    *                    *

Tu dochodzimy do największej hańby w całej tej historii, czyli jak Polska potraktowała majora Olega Zakirowa.
Na podpisanym dokumencie się skończyło. Urzędnik, który złożył na nim podpis, nie odbierał później telefonów, udawał, że go nie ma w pracy, a gdy Zakirow się do niego pofatygował, ten nie wpuścił go za próg gabinetu. Na jego apele nie odpowiedział ani prezydent Aleksander Kwaśniewski, ani polskie MSZ, ani wojewoda łódzki, ani profesor Bartoszewski, czy jakakolwiek inna znana postać w III RP. Dziennikarze, reżyserzy, publicyści, którzy jeszcze kilka lat wcześniej żerowali na jego historii – milczeli. Rodziny katyńskie patrzyły nieufnie. Łódzki oddział Rodzin Katyńskich w skandalicznej formie odmówił mu jakiejkolwiek pomocy. Żaden włodarz Łodzi – ani Tadeusz Matusiak, ani Jerzy Kropiwnicki – go nigdy nie przyjął i nie porozmawiał, nie mówiąc o przeprosinach.

Przez cztery lata nie mógł dostać obywatelstwa polskiego. Nie mógł oficjalnie pracować, więc rodzina żyła z niewielkich oszczędności ze sprzedaży mieszkania w Rosji. Przeprowadzali się do coraz mniejszych klitek w Łodzi. Oleg pracował na czarno jako dekarz i murarz. Pracował u jakiegoś ”janusza biznesu”, który wypłacał mu niepełne pensje i ze spóźnieniem. Żona była sprzątaczką, córka nosiła skrzynki w markecie. Ciągle słyszeli obelgi o ”ruskich co tu najechali”. Zdarzyło się pewnego razu, że jakiś pijany tynkarz na budowie, gdzie pracował Oleg, rzucił się na niego z pięściami, rycząc: ”Za mało was Piłsudski bił!”. Gdy w 2005 roku zmarła w Rosji mama Zakirowa, nie miał za co jej pochować.

By nakarmić rodzinę często wieczorami chodził na bazary i zbierał zepsute warzywa oraz owoce wyrzucane przez handlarzy. Wreszcie, gdy nie starczyło nawet na żyletki, to zarośnięty Zakirow usiadł i żebrał na znanej ulicy Piotrkowskiej w Łodzi.

Oficer KGB, który naraził karierę, zdrowie i życie swoje i swoich bliskich, który powinien żyć w pałacu i opływać w niesłychane luksusy od wdzięcznych władz i narodu polskiego – żebrał na ulicy. W tym samym czasie jego były przełożony, generał Szywierskich w rosyjskich mediach opowiadał dyrdymały jak to ”zdrajca Zakirow” zaprzedał się Polakom i opływa u nich w dostatki. Nie wiem, czy jest coś bardziej budzącego mój wstręt w historii ostatnich lat.

Dopiero w 2002 r., dzięki staraniom dziennikarki Krystyny Kurczab-Redlich – niezmordowanej wojowniczki o prawdę – otrzymał polskie obywatelstwo i rentę. Otrzymał ordery: Krzyż Kawalerski i Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Ale to tyle. Żadna polska instytucja nie chciała go zatrudnić. Ani na niwie wywiadowczej, ani historycznej, ani publicystycznej. Nikt go nie chciał. Traktowano go jak zbędny, kłopotliwy bagaż. Jak ubogiego krewnego, którego najchętniej by się pozbyto.

Gdy w 2010 r. publikował swoją książkę ”Obcy element” (wydaną przez Dom Wydawniczy REBIS) był już zgorzkniały i schorowany, choć książka – obecnie niesłychanie trudna do zakupu – Polaków przedstawiała pozytywnie. Nawet po tylu latach krzywd podnosił, że to Polacy byli najbardziej prześladowani w ZSRR od 1917 r..

I chociaż w 2015 r. na wniosek premier Beaty Szydło wreszcie go odrobinę doceniono (jego rodzina otrzymała większe mieszkanie i wyższą rentę), to kilkanaście trudnych lat życia w goryczy i depresji wreszcie zebrały żniwo.
Zmarł 18 kwietnia 2017 r. w wieku 64 lat.

Dziś mija siódma rocznica jego śmierci. Spoczął na cmentarzu ewangelicko-augsburskim w Łodzi. Pieniądze na jego nagrobek zebrano z publicznych zbiórek. Pomnik przedstawia oficera KGB, zapatrzonego w las, z inskrypcją po polsku i rosyjsku: ”Wybaczcie mi wszyscy kogo zraniłem niesłusznie i nawet, ci kogo słusznie”.

”Oleg Zakirow bardzo ciężko odpokutował swoją wiarę w Polaków i pomoc polską”, napisała o nim Krystyna Kurczab-Redlich.

Tak zakończyła się tragiczna historia Olega Zakirowa. Uzbeka po ojcu, Rosjanina po matce, prawnika z wykształcenia, oficera KGB z zawodu. I Polaka z wyboru.

https://general-ivanoff.livejournal.com/849223.html
https://sniper.neon24.net

Niemcy całkowicie niezdolne do produkcji paneli słonecznych – wykorzystującej energię słoneczną. Niemiecki przemysł solarny upada.

Niemcy całkowicie niezdolne do produkcji paneli słonecznych – wykorzystującej energię słoneczną

Data: 5 Maggio 2024 Author: Uczta Baltazara babylonianempire

Niemiecki przemysł solarny upada

Około 90% paneli słonecznych zainstalowanych w Niemczech pochodzi z Chin, a na początku tego roku jeden z ostatnich niemieckich producentów paneli słonecznych został zamknięty. W zeszłym tygodniu, to, co pozostało z branży, błagało o litość (i dotacje), których nie otrzymało. Teraz kolejny niemiecki producent paneli słonecznych został zamknięty.

Z jakiegoś okrutnego powodu niemieckie fabryki, które są blisko swoich klientów, nie są w stanie konkurować z odległymi zagranicznymi fabrykami, które mają dostęp do niewolniczej pracy, transportu napędzanego paliwami kopalnymi i taniej energii elektrycznej wytwarzanej z węgla.

Wydaje się, że ważniejszym pytaniem jest to, w jaki sposób, kraj, który wynalazł prasę drukarską, silniki wysokoprężne i teorię względności, dał się nabrać na tak głupią sztuczkę? – Ktoś powiedział im, że mogą uratować świat za pomocą niepewnej energii, więc zmienili swoje prądnice na niepewne, tylko po to, by odkryć, że nie stać ich na używanie niepewnych prądnic do produkcji niepewnych prądnic, których potrzebują, by ratować świat?

Jedynym rządem głupszym od Niemiec jest ten, który już widział, jak źle to zadziałało i ogłasza, że zamierza zrobić to samo. Australia nie tylko spóźniła się o dziesięć lat, ale Chiny zalały rynek do tego stopnia, że ludzie używają paneli słonecznych jako płotów ogrodowych, a my mamy nadwyżkę energii słonecznej w południe. https://joannenova.com.au/2024/04/global-glut-in-solar-panels-so-bad-people-are-using-them-for-garden-fences/ https://joannenova.com.au/2024/04/alinta-chief-admits-the-transition-has-soaring-costs-and-has-stalled-because-of-the-rooftop-solar-glut/

Ostatnią nadzieją niemieckiego przemysłu słonecznego był rządowy “bonus” dla osób, które kupiły niemieckie panele fotowoltaiczne.

23 kwietnia:

Niemiecki przemysł solarny ostrzega, że “ostatnia szansa” na renesans sektora może zostać zaprzepaszczona https://www.cleanenergywire.org/news/german-solar-industry-warns-last-chance-sectors-renaissance-could-be-missed

Benjamin Wehrmann CleanEnergyWire

Carsten Körnig, szef grupy lobbującej na rzecz energii słonecznej BSW, …dodał, że branża solarna jest rozczarowana decyzją o pominięciu “premii za odporność” dla instalacji wykonanych w Europie. Biorąc pod uwagę ostrą konkurencję między producentami w USA i Azji o udział w rynku produkcji paneli słonecznych, Körnig powiedział, że włączenie premii do pakietu pozwoliłoby Niemcom osiągnąć większe bezpieczeństwo dostaw dla ważnej przyszłej technologii, dodając, że jest to “być może ostatnia szansa na renesans niemieckiego przemysłu fotowoltaicznego”.

30 kwietnia:

Solarwatt staje się drugim producentem fotowoltaiki, który wstrzymuje produkcję w Niemczech w 2024 roku https://www.cleanenergywire.org/news/solarwatt-becomes-second-solar-pv-producer-halt-production-germany-2024

Carolina Kyllmann CleanEnergyWire

Producent paneli słonecznych Solarwatt zamierza wstrzymać produkcję modułów fotowoltaicznych (PV) w swojej fabryce w Dreźnie, podał dziennik gospodarczy Handelsblatt. “W obecnych okolicznościach prowadzenie zakładu produkcyjnego w Niemczech jest niezwykle trudne ekonomicznie i nie przesłanek na to.” – powiedział gazecie szef Solarwatt Detlef Neuhaus. Zakład o rocznej mocy produkcyjnej 300 megawatów (MW) zostanie zamknięty “na razie” pod koniec sierpnia, a zamknięcie bezpośrednio wpłynie na 190 miejsc pracy.

Chiny wytwarzają 60% energii elektrycznej z węgla, podczas gdy Niemcy wykorzystują 32% węgla i 30% energii słonecznej i wiatrowej. Co powinny zrobić Niemcy, przywrócić węgiel czy zatrudnić niewolników? https://ourworldindata.org/grapher/electricity-prod-source-stacked

Panele słoneczne znajdują się obecnie w “pierwszej piątce” najgorszych branż wykorzystujących niewolników na świecie, a mimo to prawie nikt z policji moralnej się tym nie przejmuje. https://joannenova.com.au/2023/05/solar-panels-now-in-top-five-worst-slave-industries/ Najwyraźniej są zbyt zajęci pokutowaniem za niewolnictwo, którego nie spowodowali – a które już nie istnieje – aby martwić się o niewolników, którzy żyją dzisiaj.

INFO: https://joannenova.com.au/2024/05/german-solar-industry-collapsing-unable-to-make-solar-panels-from-solar-power/ (automat.)

AstraZeneca musi zapłacić 320 milionów dolarów w ramach masowego pozwu zbiorowego za „wadliwą” szczepionkę na Covid

m.rekinek

AstraZeneca musi zapłacić 320 milionów dolarów w ramach masowego pozwu zbiorowego za „wadliwą” szczepionkę na Covid

Gigant Big Pharma, AstraZeneca, stoi przed rachunkiem w wysokości 320 milionów dolarów po tym, jak 51 rodzin wszczęło pozew zbiorowy przeciwko producentowi szczepionki po tym, jak członkowie rodziny odnieśli obrażenia lub zabili w wyniku „wadliwego” szczepionki Covid.

Prawnicy rodzin biorących udział w pozwu zbiorowym uważają, że niektóre ofiary mogą kwalifikować się do wypłaty odszkodowania o wartości do 8 milionów dolarów po tym, jak ich życie zostało zniszczone przez szczepionkę.

Wiadomość o masowym pozwu zbiorowym pojawia się po tym, jak AstraZeneca przyznała – po raz pierwszy – że jej szczepionka na Covid powoduje zespół krzepnięcia krwi, który zranił lub zabił wiele osób powiązanych z pozwem.

Raport Daily Mail : AstraZeneca z siedzibą w Cambridge, która kwestionuje tę batalię prawną, przyznała w dokumencie prawnym przedłożonym Wysokiemu Trybunałowi w lutym, że jej szczepionka „może w bardzo rzadkich przypadkach powodować TTS”.

TTS to skrót od zakrzepicy z zespołem małopłytkowości – stanu chorobowego, w którym u pacjenta występują zakrzepy krwi i niska liczba płytek krwi. Płytki krwi zazwyczaj pomagają w krzepnięciu krwi.

Przyjęcie AstraZeneca może skutkować wypłatami w indywidualnych przypadkach.

Jedną z osób ubiegających się o odszkodowanie za obrażenia spowodowane szczepionką AstraZeneca jest ojciec dwójki dzieci i inżynier informatyk Jamie Scott.

Po zaszczepieniu w kwietniu 2021 r. doznał trwałego uszkodzenia mózgu w wyniku zakrzepu krwi i krwawienia do mózgu. Od tego czasu nie jest w stanie pracować.

Jedną z osób ubiegających się o odszkodowanie za obrażenia związane ze szczepionką AstraZeneca Covid jest ojciec dwójki dzieci i inżynier informatyk Jamie Scott (po prawej). Jego żona Kate (po lewej) wyraziła nadzieję, że nowe zgłoszenie AstraZeneca jest oznaką, że sprawa prawna może zostać wkrótce rozstrzygnięta

Jego żona Kate powiedziała The Telegraph : „Świat medyczny od dawna przyznaje, że VITT jest spowodowane szczepionką.

„Tylko AstraZeneca ma wątpliwości, czy stan Jamiego był spowodowany szczepionką.
Mam nadzieję, że ich przyznanie się oznacza, że będziemy w stanie rozwiązać tę sytuację raczej wcześniej niż później.
„Potrzebujemy przeprosin i godziwego odszkodowania dla naszej rodziny i innych rodzin, które ucierpiały.
„Mamy prawdę po naszej stronie i nie zamierzamy się poddawać”.

Uważa się, że TTS, czyli immunologiczna małopłytkowość zakrzepowa (VITT), wywołana szczepionką, jest przyczyną co najmniej 81 zgonów w Wielkiej Brytanii.

Nie wszystkie jednak zostały udowodnione. I nie każda rodzina dochodzi do kroków prawnych.

Powikłanie to jest niezwykle rzadkie, biorąc pod uwagę miliony dawek podanych podczas wdrażania.

Podatnicy zapłacą rachunki za wszelkie potencjalne ugody w związku z umową odszkodowawczą, którą AstraZeneca zawarła z rządem w najmroczniejszych dniach Covida, aby jak najszybciej wyprodukować szczepionki, podczas gdy kraj był sparaliżowany blokadami.

1 maj

Już wiecie dlaczego firmom farmaceutycznym opłaca się ludzi kłuć tak zwanymi szczepionkami od poczęcia dziecka przez kobietę właśnie w Polsce. W Polsce odszkodowania nie są prawie wypłacane nawet jak nastąpiły z powodu tak zwanych szczepień a jak już wypłacają to kwotą są typu 100 tysięcy złotych. Kwoty odszkodowań nawet się nie zbliżą do połowy zysków jakie te tak zwane szczepionki są w stanie zapewnić firmie farmaceutycznej.

Wolność wyzwolona i zniewolenie

Wolność wyzwolona i zniewolenie Autor: AlterCabrio , 5 maja 2024

Toteż młodzieńcy płci obojga chętnie odrzucają to, co było pewnikiem jeszcze niedawno i rzucają się w wir nowego życia. A tam – niewyczerpane źródło, wręcz gejzer przyjemności i wrażeń, uwolniony od jakiegoś tam Boga, księdza, ojca, nauczyciela, autorytetu, Ojczyzny, obowiązków stanu, norm i zasad. Tam każdy może być, kim chce i robić to, czego pragnie.

−∗−

Wolność wyzwolona i zniewolenie

Nie zamierzam wdawać się w dywagacje nad rodzajami wolności, bo trudno tu będzie o zgodną definicję, a i format publicystyczny do tego niezbyt się nadaje. Przyjmuję upraszczając rozumienie zwykłego człowieka, który nie namyślając się wiele odpowie: „abym mógł robić to, co chcę”. W czym ten młody dziś człowiek zagrożenie upatrzy, z łatwością możemy zgadnąć. Państwo, system (nienazwany i nierozumiany, utożsamiany z państwem), Kościół Katolicki, religia katolicka, społeczeństwo patriarchalne, nacjonalizm, szkoła, rodzina, konwenanse, zasady. Innymi słowy, to, co nakłada na naszą młodą osobę jakieś ograniczenia moralne, obyczajowe i prawne.

Pytanie, skąd młode osoby o tym wiedzą, ma łatwą odpowiedź. Wymienione instytucje społeczne są widzialne, łatwe do wskazania i dotyczą każdego, w mniejszym lub większym zakresie. Młodzi ludzie od wieków trochę się buntowali, ale jak podrośli wchodzili w określone przez te porządki role, kontynuując pracę pokoleń. Jednak od pewnego czasu jest inaczej. Naturalna ciągłość zostaje osłabiona lub przerwana, a pomiędzy młodymi a instytucjami społecznymi pojawiło się jakieś pęknięcie, poszerzające się do rozmiarów przepaści. Jeśli chcemy cokolwiek przepowiadać o przyszłych losach naszych społeczności, musimy wiedzieć, skąd się to wzięło i dlaczego.

Pęknięcie pojawiło się wraz z rozwojem kultury masowej. Wcześniejsze dynamiczne zmiany, towarzyszące rewolucji przemysłowej i produkcji masowej, powstanie nowych klas społecznych, rozwój zdolności wytwórczych, rozwój komunikacji, postęp jakości życia, nowe możliwości techniczne – to wszystko dało się jeszcze uporządkować według tradycyjnego systemu wartości, zreformowanego w duchu katolickiej nauki społecznej. Teraz natomiast kolejny stopień postępu naukowo-technologicznego ludzkości wydaje się usuwać wszystkie wcześniejsze normy, zwyczaje i zasady. Młodzi ludzie są bombardowani informacją, że wszystko zmienia się tak głęboko i szybko, że już nic nie będzie takie, jak było, dlatego nie należy się przywiązywać do dawnych sposobów myślenia, tylko kreatywnie tworzyć nowe, a dawne normy, zwyczaje i zasady są tylko przeszkodą na drodze postępu, stereotypami dawnych czasów, konstruktami starców z przeszłości, którzy wciąż chcą drżącą, zimną ręką trzymać młodych w kościstym uścisku, byle tylko zachować resztkę dawnej władzy. Cóż ma więc czynić młody człowiek? Rozerwać niewolne okowy, zrzucić panowanie dawnych autorytetów, które nic nie wiedzą o współczesności i nie są w stanie pojąć przyszłości, która już puka do naszych drzwi.

Według globalnych ustawiaczy przyszłości tzw. „globalna społeczność” zmaga się z problemami, których nie umieli rozwiązać ludzie, dysponujący wcześniejszą wiedzą i poprzednimi sposobami myślenia.

Dlatego aby rozwiązać problemy nierówności społecznych, praw kobiet, praw mniejszości, praw wszelkich grup dyskryminowanych i defaworyzowanych, praw zwierząt, usunąć wszelkie cierpienie na świecie, usunąć populizm, faszyzm i dezinformację i odeprzeć nadciągającą katastrofę klimatyczną, trzeba pozbyć się dawnych sposobów myślenia, dawnych instytucji i systemów wartości, które one wyrażają. Należy więc odrzucić państwo narodowe, Kościół Katolicki, etykę chrześcijańską, normalne społeczeństwo, normalną rodzinę, wiedzę w głowie i logiczne myślenie. To są bowiem stereotypy, sztuczne konstrukty, które trzymają dziś młodego człowieka w niewoli, przez które taki nie może być tym, kim chce, i kreatywnie w kooperacji ze wszystkimi rozwiązywać problemów przyszłości.

Toteż młodzieńcy płci obojga chętnie odrzucają to, co było pewnikiem jeszcze niedawno i rzucają się w wir nowego życia. A tam – niewyczerpane źródło, wręcz gejzer przyjemności i wrażeń, uwolniony od jakiegoś tam Boga, księdza, ojca, nauczyciela, autorytetu, Ojczyzny, obowiązków stanu, norm i zasad. Tam każdy może być, kim chce i robić to, czego pragnie. Młody człowiek dowiaduje się o ograniczeniach starego świata i możliwościach nowego poprzez kulturę masową, która dociera doń przez wszelkie możliwe media, z których najważniejszym jest osobisty smartfon, mały, płaski przedmiocik z ekranikiem. Taka niepozorna rzecz, która zmieniła świat bardziej niż bomba atomowa.

Kultura masowa od swych początków była wykorzystywana do szerzenia idei, przekonań, informacji i wiedzy, pożądanych przez tego, kto miał na nią wpływ. Początkowo wpływ ten miała głównie władza państwowa, jako jedyna potęga tak wielka. Jednak myśl ludzka pracowała. Marksiści ze Szkoły Frankfurckiej opracowali metody rozbicia społeczeństwa od wewnątrz i przejęcia nad nim władzy. Szkoła z Birmingham rozpracowała sposoby, jak do tego używać kultury masowej. Postmodernizm stworzył zaawansowane narzędzia rozbioru sposobów opisu rzeczywistości i komunikacji międzyludzkiej, a następnie sformułował nowe cele ideologiczne w postaci tzw. sprawiedliwości społecznej, nakazującej normalnemu społeczeństwu poddać się każdej nienormalności. Zabiegi te wytworzyły narzędzia do podboju narodów, pojmowanych jako społeczności. Skoro są narzędzia, pojawi się też ręka dzierżąca. I taka ręka jest, i działa.

Jeszcze zanim powstał dorobek myśli, tworzący narzędzia podboju, ręce były już gotowe. Od XIX w. rosły zyski, majątki i wpływy korporacji. Uzyskały one wpływ na państwa, naukę, system edukacji, kulturę masową, organizacje ponadnarodowe. Potencjał Wall Street wsparty został przez możliwości Doliny Krzemowej, co dało synergię kapitału i technologii, prowadzącą do niespotykanej dotąd kapitalizacji rynkowej. Oligopole finansowo-technologiczne zyskały tak wielkie wpływy światowe, że ich potęga przerosła już większość państw. Można dziś powiedzieć, że to państwa stały się sługami korporacji, a ich wpływ na rzeczywistość jest tak ogromny, że trudny do wyobrażenia przez ludzi, którzy nie podejmą specjalnych trudów, aby go prześledzić. Korporacje te mają pod swą władzą rządy, organizacje ponadpaństwowe, banki, fundusze inwestycyjne, wielkie firmy, naukę, kulturę masową, środki komunikacji, media, Internet. Mają więc władzę ogromną, ale nie absolutną. Brakuje jeszcze, aby nowi władcy świata uzyskali władzę nad ludzkimi umysłami, przekonaniami, zamierzeniami, pragnieniami, potrzebami, zachowaniami. Na przeszkodzie stają wyznawane wciąż wartości, posiadane przekonania, istniejąca wiedza, umiejętność logicznego myślenia, wiedza ogólna i szczegółowa, rozeznanie dobra i zła, odporność psychiczna, umiejętność samodzielnej pracy. Dlatego właśnie młodych ludzi nakłania się, a wręcz zmusza do całkowitego zerwania z przeszłością, co jest mu przedstawiane jako wyzwolenie z więzów, uwolnienie potencjału, pełną wolność wyboru różnorodnych możliwości, słowem, wolność wyzwoloną.

Praca nad wmówieniem młodym ludziom określonej wizji wolności trwa od lat 50-tych XX w. i miała kilka faz i obszarów, które uruchamiano w zależności od dostępnej technologii, stanu przerobienia umysłów i postępu zawłaszczania kolejnych dziedzin życia. Wpierw oddziaływano przez kino, potem przez radio, następnie telewizję, kolorową prasę, komputery, a obecnie najsilniejszym narzędziem, formatującym umysły i zmieniającym zachowania miliardów ludzi na świecie jest mały, niepozorny przedmiocik z ekranikiem, zwany smartfonem. W nim młodzi użytkownicy i użytkowniczki, pożądający natychmiastowej, niewymagającej myślenia rozrywki, pragnący kontaktów międzyludzkich bez ludzi, zdeterminowani przez neurony, domagające się ruchomych obrazków, dostarczających strzałów dopaminy poznają świat, a raczej taką jego wizję, jakiej chcą właściciele ogromnych kapitałów, do których należą też media i ich aplikacje. Stąd właśnie płyną wskazania dla młodych, jak mają zbawiać świat i dbać o swój dobrostan. Wydaje się powszechnie, że tam wszystko dzieje się samo, a dobór treści na ekranikach jest przypadkowy. Taką narrację utrzymują globalni kapitaliści, nie chcąc, by niewolnicy ekraników zrozumieli, jak bardzo są manipulowani migającymi, kolorowymi treściami. O ich doborze decydują bowiem algorytmy, a te są dokładnie programowane przez konkretnych ludzi, zatrudnianych przez globalnych kapitalistów.

Problemem młodych ludzi i w ogóle całej ludzkości jest to, że cała wizja świata na ekranikach wraz z problemami, wskazanymi tam jako rzeczywiste jest kreacją, narracją, ułudą, fikcją. To, co jest w głowach większości młodych ludzi to albo jazgotliwa sieczka, albo system globalnych oszustw. Rzucani na front walki o przyszłość planety i sprawiedliwość globalną, mają zniszczyć państwo narodowe, religię chrześcijańską i właściwy jej system wartości wraz z całym Kościołem, normalne społeczeństwo, normalną rodzinę, normalne nauczanie, własność prywatną, przyrodzoną tożsamość. W zamian jest im obiecywana wolność wyboru wszystkiego. Nieszczęśni nie widzą, że niszczą właśnie to, co może im zapewnić i obronić wolność realną.

Im więcej wolno w sferze obyczajowej, tym na więcej ludzie sobie pozwalają. Gdy usunięte zostają hamulce moralne i obyczajowe, wolno wszystko. Następuje wyzwolenie, i odtąd już nikt niczego nie musi, ale każdy wszystko może. Dawniej różnym ludziom różnych rzeczy robić nie wypadało, na przykład nie wypadało kobietom upijać się w sztok i ruszać w miasto, nie wypadało zmieniać partnerów seksualnych jak prezerwatyw, nie wypadało dojrzałej kobiecie zachowywać się jak podfruwajka. Nie wypadało mężczyźnie zachowywać się jak sztubak, nie wypadało postępować po chamsku i agresywnie, szczególnie wobec kobiet. Nie wypadało łajdaczyć się i tracić honor. Nie wypadało robić z gęby cholewy, roztkliwiać się nad sobą i być mamisynkiem. Nie wypadało też kraść i gwałcić.

Dziś wypada wszystko każdemu i każdej. Obyczaj ani norma religijna nie strzegą już ludzi przed ludźmi. Nastała wolność wyzwolona, więc ludzie, którzy się uwolnili uważają, że wolno im wszystko, chyba że jest jakaś bariera fizyczna. Taką barierą jest chociażby nieuchronność kary za czyn zabroniony. Wymaga to jednak sprawnego aparatu służb, które tych zakazów będą strzec i egzekwować konsekwencje. Takie podejście wymaga więc aparatu inwigilacji i represji, który będzie sprawny, czyli nie tylko, że ukarze po fakcie, ale zabezpieczy przed faktem. Dawniej nie było to możliwe, więc na straży ludzi musiały stać normy religijne i obyczajowe. Po ich zniesieniu na straży bezpieczeństwa muszą więc stanąć służby państwowe, wyposażone w aparat przymusu, śledzące, inwigilujące, podsłuchujące, obserwujące, tak, aby w każdej chwili móc wkroczyć w czasie rzeczywistym i uniemożliwić czyn zabroniony przez prawo. Wymaga to więc również ciągłego poszerzania katalogu czynów niedozwolonych, podlegających ściganiu.

Stąd właśnie bierze się lewicowa koncepcja gwałtu, według której każde zachowanie mężczyzny wobec kobiety jest molestowaniem i może zostać odczytane jako przemoc seksualna. Dlatego też głosicielki tego konceptu chcą całą sferę kontaktów damsko-męskich objąć skrupulatną kontrolą państwa, szczególnie w sferze seksualnej. Nawet pożycie małżeńskie ma zostać objęte ścisłym monitoringiem, ponieważ może tam dochodzić do przypadków gwałtu małżeńskiego. Służby muszą mieć taką wiedzę i taką sprawczość, aby móc w każdej chwili wkroczyć między mężczyznę i kobietę, by uniemożliwić gwałt lub nawet zwykłe molestowanie. I wyzwoleni od religii i obyczaju swobodni ludzie akceptują coraz większą ingerencję lewicowych mechanizmów w swoje życie prywatne, sięgającą stref najbardziej intymnych, jednocześnie oburzając się na Kościół, że mówi im, co mają robić.

Inny ciekawy przykład wyzwolonej wolności obraca się wokół dobrostanu. Jest to temat na osobny artykuł, nadmienię tylko, że dla wyzwolonych ludzi celem życia nie są żadne dobra wyższe, żadne zbawienie duszy, nic z tych rzeczy. Dla nich najważniejszy jest ich własny dobrostan, czyli poczucie psychofizyczne stanu, który uważają za optymalny, do czego jest niezbędna wyzwolona wolność. Ale żeby korzystać z wolności do dobrostanu, trzeba dobrze czuć się fizycznie, trzeba mieć zdrówko, więc trzeba być bezpiecznym od morowego powietrza. I właśnie w imię swojego bezpieczeństwa i dobrostanu ci najbardziej wyzwoleni ludzie dobrowolnie zamknęli się do więzień domowych na rok cały lub dłużej. Bo mieli do tego wolność, której też domagali się dla innych, a to w imię bezpieczeństwa, aby nie mogli chodzić ci, co powietrze morem zatruwają. Ci najbardziej wyzwoleni, którzy odrzucili naród i wiarę, bo im wolność uskuteczniać przeszkadzały, w imię swej wolności sami zamknęli się do więzień, płacąc jeszcze za to. I dotąd jeszcze wolności swej głośno bronią, pod celą siedząc.

Każde takie wkroczenie w obszar wolności realnej wymaga licznych służb inwigilacji, kontroli i przymusu, a także specjalistycznej aparatury. Im więcej pilnowania, tym więcej ludzi potrzeba. Im więcej ludzi zatrudniają, tym więcej pilnować można, kolejne wyspy wolności są więc pochłaniane przez wiecznie głodnych kolejnej porcji władzy urzędników i innych pilnowaczy. Już C. Northcote Parkinson o tym pisał w słynnym „Prawie Parkinsona”. Ci wszyscy pilnowacze są skuteczni, bo mają kogo, co i czym pilnować, bo narzędzia nowe wciąż dostają, od tych, co potrafią je tworzyć i z nich korzystać, czyli od właścicieli ogromnych kapitałów. Od tych samych, którzy smartfoniki z aplikacjami wcisnęli w rękę każdemu młodemu i młodej. „Teraz się wyzwalajcie, a my wam tak śrubę przykręcimy, że ani piśniecie, ale w końcu sami chcieliście, a jeszcze nam płacicie za to” – mówią już coraz bardziej bez ogródek ustami Hararich i Schwabów.

Mamy więc wyzwalanych, którzy są pewni swej samodzielności i sprawczości w samowyzwalaniu. Nie dostrzegają jednak tego, że w istocie ich wyzwolenie nie jest spontaniczne, lecz dyktowane, kierowane, bodźcowane, wpisane w globalną strategię przejmowania władzy absolutnej. Uwadze wyzwalanych umyka też zakres wyzwolenia. Wydaje im się bowiem, iż jest ono pełne, do wszystkich różnorodnych możliwości. Tymczasem wolno robić wszystko, pod warunkiem, że jest to wpisane w globalne strategie zrównoważonego rozwoju. Jak w fabryce Forda – każdy, pod warunkiem, że czarny (w sensie dosłownym – według krytycznej teorii rasy dobry może być tylko ten, kto jest mentalnie czarny). W szczególności wyzwolonym do wolności globalnej nie wolno wybrać ani drogi katolickiej, ani narodowej, ani broń Boże patriarchalnych wzorców postępowania. Wyzwolony człowiek nie może robić tego, co chce, ale to, czego chcą zamaskowani wyzwalacze.

Ta ich wyzwolona wolność w miejsce usuniętych: tradycji, obyczaju, religii, tego, co wypada, co nie wypada wprowadza nowe życie, które oficjalnie w pełni wolne jest, ale w istocie podlega stopniowo coraz bardziej drobiazgowym regulacjom, ogarniającym kolejne obszary życia, w stopniu tak głębokim, jak w najbardziej totalitarnych ustrojach, a nawet bardziej, bo tamci takiej technologii nie mieli. Bo też ten ustrój, który ma powstać w rozwinięciu wyzwolonej wolności jest totalitaryzmem, jakiego świat nie widział – totalitaryzmem pełnej kontroli całego życia we wszystkich przejawach – totalitaryzmem pełnego przepływu danych, pełnej wiedzy systemu o ludziach, pełnej kontroli systemu nad ludźmi. Przyszłością świata wyzwolonej wolności będzie wolność robienia tylko tego, tylko wtedy, tylko w taki sposób, tylko w takim zakresie, który zostanie zaakceptowany przez system. Jest to w istocie chiński model kontroli społecznej, tyle, że na Zachodzie jest wprowadzany w inny sposób. W Chinach ludzie akceptują jawną kontrolę ruchu ciał, bo przywykli przez wieki. Na Zachodzie to samo globalny kapitał chce osiągnąć przez kontrolę umysłów.

Jakże skromnie przy tym wyglądają ograniczenia normalnego społeczeństwa, narodu i państwa, rodziny i Kościoła, odrzucone przez wyzwolonych ludzi. Tu daje się tylko ogólne instrukcje, nie chcąc wcale wtrącać się w szczegóły ani ludziom życia kontrolować. Tu ludzie pilnują się sami, ponieważ Boga się boją, a innych szanują, bo bliźniego swego jak siebie samego. Pracę także cudzą cenią, wartość swojej własnej znając, przykazane mając, że z pracy rąk swoich żyć mają, kraść więc im nie wolno.

Także samo ani zabierać, ani pożądać cudzego, ani gwałcić, ani molestować, ani żony ni męża zdradzać. Przemocy unikają, lecz gdy groza, wtedy do obrony dzielnie stanąć mają. Człowiek ma wolność robienia tego, co chce, ale powstrzymuje go opinia innych ludzi i lęk przed karą po śmierci. Porównajcie sobie teraz obydwa zakresy wolności i mechanizmy kontroli społecznej.

Trzeba, aby wreszcie tym ludziom zachłyśniętym nowościami ktoś powiedział, co tu jest nowe, co stare, co dobre, co złe, i co prawdziwą wolnością jest, a co zniewoleniem.

_____________

Wolność wyzwolona i zniewolenie, Bartosz Kopczyński, 21 czerwca 2023

Polski rząd sfinansował Ukraińcom kredyty na zakup ponad 5 tysięcy mieszkań

Mieszkania na Wilanowie, źr. pixabay

Polski rząd sfinansował Ukraińcom kredyty na zakup ponad 5 tysięcy mieszkań

5 May 2024

W ubiegłym roku ponad 5 tys. zakupionych przez obywateli Ukrainy mieszkań zostało sfinansowanych z rządowego kredytu. Dodatkowo banki nie były zobowiązane do weryfikacji faktu posiadania przez nich nieruchomości mieszkalnej poza granicami Polski.

Chodzi o Program Bezpieczny Kredyt 2 proc. wprowadzony przez rząd Zjednoczonej Prawicy. Z programu mogli korzystać obcokrajowcy, podobnie jak jest to możliwe w przypadku rodzinnego kredytu mieszkaniowego w ramach programu “Mieszkanie bez wkładu własnego”. Zwracaliśmy uwagę, że banki nie były zobowiązane do weryfikacji faktu posiadania przez nich nieruchomości mieszkalnej poza granicami Polski.

Cudzoziemcy, głównie Ukraińcy, otrzymali łącznie ponad miliard złotych kredytów w ramach programu.

W środę portal Money.pl przytoczył dane dotyczące ilości kupionych przez nich mieszkań:

W ubiegłym roku cudzoziemcy kupili w Polsce 14 346 mieszkań. Z tej liczby Ukraińcy nabyli nad Wisłą ponad 7,7 tys. nieruchomości bez obowiązku uzyskiwania specjalnego zezwolenia, o łącznej powierzchni prawie 390 tys. m kw. Na kolejnych miejscach znaleźli się m.in. Białorusini i Hindusi

Okazuje się, że ponad 5 tys. z blisko 7,7 tys. zakupionych przez obywateli Ukrainy mieszkań zostało sfinansowanych z rządowego kredytu.

Kupione przez obcokrajowców mieszkania stanowiły w ubiegłym roku około 5 proc. wszystkich kupionych nieruchomości.

Niemiecki generał ostrzega NATO: Kończyć wojnę na Ukrainie !!

Niemiecki generał ostrzega przed „fatalnym błędem”, jaki popełni NATO, jeśli wojna zastępcza na Ukrainie będzie kontynuowana 

Jednak celem tego konfliktu nie jest dobro Ludzkości, a jedynie wzmocnienie potęgi globalistów 

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 5
Dr Ignacy Nowopolski from Dr’s Substack <drignacynowopolski@substack.com>
READ IN APP
 

Siły w krajach zachodnich stojące za przedłużeniem wojny na Ukrainie „fatalnie” mylą się, zakładając, że Kijów mógłby w jakiś sposób zyskać na jej dłuższym przeciąganiu, ostrzega niemiecki generał Harald Kujat, były przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO. Jest jednak oczywiste, że Waszyngton i Kijów planują przedłużającą się kampanię nacisków na Moskwę.

„Byłoby fatalnym błędem sądzić, że perspektywy Ukrainy będą się poprawiać w miarę trwania wojny. Wręcz przeciwnie, katastrofalnych konsekwencji tego błędu można uniknąć tylko wówczas, gdy uda się zapobiec porażce militarnej poprzez wcześniejsze zaprzestanie działań wojennych i [rozpoczęcie] negocjacji pokojowych między obydwoma walczącymi krajami” – stwierdził Kujat w  rozmowie  z niemieckim dziennikiem magazyn Overton Magazin.

„Sytuacja militarna stała się dla Ukrainy bardzo krytyczna po niepowodzeniu ofensywy w zeszłym roku i z każdym dniem staje się coraz trudniejsza. Ukraińskie Siły Zbrojne utraciły zdolność do prowadzenia działań ofensywnych i za radą Amerykanów starają się ograniczyć wysokie straty kadrowe poprzez obronę strategiczną i utrzymanie nadal kontrolowanego przez siebie terytorium” – dodał Kujat.

Jednocześnie niemiecki generał zauważył, że Kijów znajduje się obecnie w „wyjątkowo bezbronnej” pozycji w obszarach kluczowych dla skutecznej obrony strategicznej – brakuje mu wystarczającej obrony przeciwlotniczej i amunicji artyleryjskiej oraz cierpi na „ogromny deficyt wyszkolonych żołnierzy”. Braki te „wzajemnie wzmacniają swoje negatywne skutki”.

„Choć trudno to przyznać, pomimo szerokiego wsparcia finansowego i materialnego, jakie otrzymała od Stanów Zjednoczonych i Europy, Ukraina nie była w stanie zmienić sytuacji strategicznej na swoją korzyść. Wręcz przeciwnie, w zeszłym roku 12 ukraińskich brygad zostało przeszkolonych przez państwa NATO i wyposażonych w nowoczesną broń, aby przebić się przez rosyjską obronę w dużej ofensywie, która rozpoczęła się od wysokich oczekiwań. Ofensywa zakończyła się niepowodzeniem i dużymi stratami” – wspomina.

Kryzysu ukraińskiego można było całkowicie uniknąć, gdyby USA i NATO były skłonne „poważnie negocjować” projekt rosyjskich traktatów bezpieczeństwa zaproponowany przez Moskwę pod koniec 2021 roku, przypomniał Kujat, dodając, że była też kolejna szansa na zakończenie konfliktu – poprzez negocjacje na Białorusi i Turcja w marcu 2022 r., która  została storpedowana przez Zachód poprzez polecenie wydane Zełenskiemu przez ówczesnego premiera Brytanii Borisa Johnsona.

Zamiast jednak dążyć do stopniowej deeskalacji w stosunkach z Moskwą, Waszyngton próbuje utrzymać presję, stale podjudzając Ukrainę.

28 kwietnia prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył w przemówieniu wideo, że prowadzi negocjacje, w których Stany Zjednoczone będą mogły zapewnić Kijowowi wsparcie militarne i finansowe w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Prezydent Ukrainy stwierdził, że negocjacje toczą się w ramach dwustronnej umowy o współpracy w sferze bezpieczeństwa. Celem Kijowa, powiedział, jest uczynienie tego porozumienia „najsilniejszym” ze wszystkich porozumień w sprawie bezpieczeństwa z innymi krajami.

„Pracujemy już nad konkretnym tekstem” – powiedział Zełenski. „Naszym celem jest uczynienie tej umowy najsilniejszą ze wszystkich. Rozmawiamy o konkretnych podstawach naszego bezpieczeństwa i współpracy. Pracujemy również nad ustaleniem konkretnych poziomów wsparcia na ten rok i kolejne 10 lat.”

Jest oczywiste, że Waszyngton wycofuje się z wojny, przerzucając całą odpowiedzialność na Europę, a zamiast tego priorytetowo traktuje zdobycie kontraktów dla amerykańskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego, wokół czego będzie skupiać się większość 10-letniego planu z Kijowem – uzbrojenia Ukrainy i wzbogacania amerykańskich firm. Choć Stany Zjednoczone powoli wychodzą z wojny, nie oznacza to, że Waszyngton poważnie podchodzi do negocjacji, do czego – jak podkreśla Kujat – Moskwa nalegała już od 2021 roku.

NATO nigdy nie traktowało poważnie negocjacji pokojowych, ponieważ ich zdaniem konflikt stanowił szansę na osłabienie Rosji kosztem Ukraińców. Przypomina się, że sekretarz stanu USA Antony Blinken podczas swojej wizyty w Kijowie w kwietniu 2022 r. powiedział, że strategia Waszyngtonu dotycząca poradzenia sobie z konfliktem na Ukrainie nie obejmuje rozmów pokojowych, ale raczej „masowe wsparcie dla Ukrainy, masową presję na Rosję, solidarnie przez ponad 30 krajów.”

Ponad dwa lata później zaobserwowano, że choć Zachód może zapewnić „solidarność” 30 krajów, nie jest już w stanie zapewnić Ukrainie „masowego wsparcia” w celu wywarcia „totalnej presji na Rosję”. Chociaż Stany Zjednoczone przekazują Ukrainie dziesiątki miliardów dolarów, co na pierwszy rzut oka wydaje się gigantyczne i stanowi ogromną sumę pieniędzy, jeśli zostanie wykorzystana na złagodzenie problemów wewnętrznych, ale w rzeczywistości jest to niewielka kwota w porównaniu z kwotą potrzebną do pokonania sił rosyjskich.

Jak powiedział Kujat, fatalnym błędem byłoby ze strony NATO przekonanie, że Kijów mógłby w jakiś sposób skorzystać na przeciąganiu się kryzysu, gdyż w tym scenariuszu cierpi tylko Ukraina, podczas gdy rosyjska gospodarka nadal rośnie, a jej granice terytorialne się poszerzają.

https://kolozeg.org/german-general-warns-of-fatal-error-nato-will-make-if-proxy-war-in-ukraine-continues-ahmed-adel

Deo gratias !?!

Deo gratias

Stanisław Michalkiewicz  „Forum Polskiej Gospodarki” (fpg24.pl)    5 maja 2024 micha

Towarzyszu z Kanady, który zbożem palisz, To nieprawda, że mąki nikomu nie trzeba. Łopatą ziarna ty mnie od głodu ocalisz. Daj chleba!” – Pisał dawno temu Antoni Słonimski w wierszu: „Palenie zboża” . Chodziło o to, że zdarzyło się wtedy, iż gwoli podtrzymania cen na pszenicę, podobnie jak na kawę i bawełnę, w Kanadzie palono zboże, w Brazylii topiono w morzu kawę, a w południowych stanach Ameryki palono bawełnę.

W tamtych czasach zdarzało się to wyjątkowo, podczas gdy teraz jest to rutynowa praktyka, która nazywa się „kwotowaniem produkcji”. Kiedy jeszcze w latach 80-tych byłem we Francji na winobraniu, niszczyliśmy część zbiorów, bo w przeciwnym razie wydajność winnicy przekroczyłaby 50 hl wina z hektara, a wtedy właścicielowi groziły drakońskie kary. Tymczasem taka maksymalna wydajność była podyktowana przez Brukselę, bo produkcja wina już wtedy była w UE „kwotowana”. Była to realizacja ideału gospodarczego Hilarego Minca – jednego z trójki wszechmogących Żydów, których Stalin przysłał do Polski, żeby tresowali nas do komunizmu. Ten Hilary Minc miał ideał gospodarczy w postaci „planu doprowadzonego do każdego stanowiska pracy”. W Polsce to nigdy w stu procentach się nie udało, podczas gdy na Zachodzie, gdzie przez całe dziesięciolecia rządziły partie socjaldemokratyczne, często do spółki z komunistami, udało się ten ideał osiągnąć.

Kwotowanie” jest biurokratyczną reakcją na prawo podaży i popytu. Wielu ludzi reaguje na nie w sposób nieoczekiwany. Adam Grzymała-Siedlecki w swoich wspomnieniach pisze o niejakim panu Zapalskim, ziemianinie gdzieś w Świętokrzyskiem, który nawet skończył uniwersytet. Gospodarował w swoim majątku całkiem sprawnie, aż do momentu, kiedy zimą, wywrócił się z saniami, uderzając głową w węgieł stodoły. Od tego czasu jego umysł zaczął pracować jakimś ilorazem teorii naukowych i bzika. Akurat Europa została zalana tańszym amerykańskim zbożem, co spowodowało kryzys w tutejszym rolnictwie. Pan Zapalski zareagował nań właśnie takim ilorazem: nie mogę zwiększyć popytu na pszenicę, ale mogę zmniejszyć jej podaż na rynek – i ku desperacji oficjalistów i rodziny, zabronił obsiewać pola w swoim majątku.

Ponieważ w Unii Europejskiej, w odróżnieniu od takiej Ukrainy, która do Unii nie należy, rolnictwo, podobnie jak wszystkie inne gałęzie gospodarki – może z wyjątkiem przemysłu molestowania – podlega biurokratycznej dyktaturze, to wskutek tego tutejsze koszty produkcji rolniczej są wyższe, niż gdziekolwiek indziej – również dlatego, że biurokraci w ostatnich dziesięcioleciach popadli w zależność od wariatów, którzy w ten sposób narzucili całemu kontynentowi rozmaite absurdalne pomysły, w rodzaju walki z klimatem, co jeszcze bardziej te koszty podnosi. Dodatkowo w tej sytuacji Unia Europejska jest zasypywana ukraińskim zbożem i innymi produktami rolniczymi, które nie podlegają żadnym standardom, jakie są egzekwowane od tutejszych rolników.

Ci przeciwko temu protestują, ale te protesty są daremne w sytuacji, gdy oligarchowie, którzy zdominowali ukraińskie rolnictwo, musieli przekupić brukselskich biurokratów, by otworzyli unijny rynek rolny przed ukraińskimi produktami. Toteż jakiekolwiek interwencje u tubylczych ministrów, czy nawet premiera Tuska, nie przynoszą żadnych rezultatów, ponieważ ani oligarchowie z Ukrainy, ani brukselscy biurokraci nie chcą rozmawiać z żadnymi tubylczymi kacykami, od których nic już nie zależy, bo suwerenność polityczną swoich bantustanów już dawno przefrymarczyli za tak zwane „subwencje”. Teraz, gdy chodzi o umieszczenie w brukselskim przytułku dla „byłych ludzi” swoich faworytów, którzy przy okazji będą firmowali kolejne kroki na drodze „pogłębiania integracji”, czyli budowania IV Rzeszy, na użytek naiwniaków, któtrzy w czerwcu mają wziąć udział w głosowaniu, demonstrują asertywność – jak na przykład Książę-Małżonek, czy nawet sam Gauleiter Donald Tusk, albo nawet sprzeciw („jestem za, a nawet przeciw” – mówił Kukuniek) – jak Jarosław Kaczyński, czy Mateusz Morawiecki, który jeszcze niedawno w podskokach podpisywał wszystkie „Zielone łady” i inne biurokratyczne wynalazki – teraz się odgraża, że będzie odbudowywał „Europę Ojczyzn” – jakby nie wiedział, że została ona pogrzebana wraz z wejściem w życie traktatu z Maastricht już w roku 1993. Co ciekawe – i jednym i drugim to uwodzenie swoich wyznawców może się udać, bo – jak zauważył Franciszek ks. de La Rochefoucauld – „tylko dlatego Pan Bóg nie zesłał na ziemię drugiego potopu, bo przekonał się o bezskuteczności pierwszego”.

I chyba nieprzypadkowo (nieżyjący już ksiądz Bronisław Bozowski mawiał, że „nie ma przypadków, są tylko znaki”) doszliśmy do Pana Boga, jako że w Nim ostatnia nadzieja. I rzeczywiście. Kiedy już wyglądało na to, iż na ten kryzys w rolnictwie, spowodowany z jednej strony unijną biurokracją, a z drugiej – ukraińskimi oligarchami – nie ma rady – kiedy Gauleiter Donald Tusk zaczął grozić, że będzie „wypalał żelazem” zatajonych putinowców, do których oczywiście zalicza wszystkich przeciwników Volksdeutsche Partei z rolnikami na czele, kiedy pan wiceminister Kołodziejczak z wyżyn swojej wieży z kości słoniowej zaczął z sejmowej trybuny pomstować na „głupców” – nie było rady – musiał interweniować Pan Bóg. Na szczęście nie w taki sposób, jak to zrobił Putin, który z dnia na dzień zlikwidował pandemię zbrodniczego koronawirusa, tylko po swojemu, to znaczy – dyskretnie.

Zesłał mianowicie na Europę nagłą falę przymrozków, które wymroziły nie tylko znaczną część sadów i zbóż ozimych. Mogłoby się wydawać, że to dla rolnictwa niekorzystne, ale tak nie jest, bo te przymrozki doprowadzą do obniżenia plonów zarówno zbóż, jak owoców, a także miodu – a więc tych produktów rolniczych, z którymi są największe problemy. Dzięki temu jest szansa, że ceny nie tylko nie spadną do jakiegoś katastrofalnego poziomu, ale nawet – że nieznacznie wzrosną. Tak to Pan Bóg sprytnie wykorzystał prawo podaży i popytu, być może nawet wychodząc naprzeciw prośbom zdesperowanych rolników, którzy uznali, że tylko On może jakoś zaradzić złu. „Stąd dla żuka jest nauka”, by nie lekceważyć mechanizmów rynkowych, skoro posługuje się nimi sam Stwórca Wszechświata, który – mówiąc nawiasem – musiał te mechanizmy rynkowe też ustanowić już podczas aktu stworzenia. Dotyczy to nie tylko Lewicy, która ostentacyjnie nie wierzy w Pana Boga, ale również socjalistów pobożnych, którzy wprawdzie w Pana Boga wierzą, ale nie wierzą w istnienie mechanizmów rynkowych – bo bardziej wierzą w Jarosława Kaczyńskiego. Jednak w sprawie kryzysu rolnego Jarosław Kaczyński – podobnie jak Gauleiter Donald Tusk – okazał się całkowicie bezradny, podczas gdy Pan Bóg – przeciwnie – i to w dodatku – przy pomocy mechanizmów rynkowych.

Stanisław Michalkiewicz

Pan rabin jest na pewno w talmudzie bardzo wykształcony, ale w chemii może nie tak bardzo.

Ziemkiewicz po „ataku na synagogę” w Warszawie. „Łączymy kropki, Tomasz Piątek dorysuje strzałki”

5.05.2024 ziemkiewicz-po-ataku-na-synagoge

W „Politycznym podsumowaniu tygodnia” Rafał Ziemkiewicz i Emilia Wierzbicki odnieśli się m.in. do incydentu w warszawskiej synagodze.

– Pan prezydent przeprasza, premier przeprasza. Ludzie, gdyby facet rzucił butelką – nie wiem, wariat, pijak, narkoman, nie wiem, co było w tej butelce. Pan rabin Schudrich twierdzi, że to był koktajl mołotowa, ale jakby był koktajl mołotowa, to by się zapalił – się nie zapalił. Jest jakaś taka plama. Koktajl mołotowa to jest benzyna, to ścieka. Jeżeli by się zapalił, to by się zapalił na dole, a tam jest na ścianie taka plama. Wygląda jakby ktoś rzucił czarną farbą albo jakimś oleistym płynem – wskazał Ziemkiewicz.


CZYTAJ WIĘCEJ:


Pan rabin jest na pewno w talmudzie bardzo wykształcony, ale w chemii może nie tak bardzo. Wolałbym dowiedzieć się od policji, co było w tej butelce, czy to naprawdę było zapalające. Bo jeżeli ktoś chciał podpalić synagogę, rzucając koktajlem mołotowa w ścianę, to jest jak ten gość z kawału, co chciał zrobić WTC w Polsce, ten zamach skopiować i walnął w Pałac Kultury na lotni. To mniej więcej tego typu zamach – skwitował dziennikarz.

Jakaś śmierdząca sprawa, jakaś dziwna. A tu już wszyscy latają, przepraszają, potępiają – skwitował.

– Ale zwłaszcza, że to przecież nastolatek – zauważyła Wierzbicki.

– Na cały świat leci ambasador Brzeziński. Wiesz, co się dzieje w Ameryce w tej chwili? Wiecie Państwo, guzik Państwo wiecie, bo polskie media tego w ogóle nie coverują – mówił dalej Ziemkiewicz.

Na kampusach od czasów wojny wietnamskiej się tak nie gotowało w Stanach. Studenci napier*****ą, przepraszam, swoich żydowskich kolegów. Policja tych studentów propalestyńskich ładuje. Ta sama policja, co tych samych aktywistów lewicowych, to miziała się z nimi, jak było BLM, to teraz oni nie są BLM, teraz oni są Palestyna od morza do rzeki i teraz oni są drugi Holokaust, nazistami, więc tam się dzieje. Generalnie to jest taka rzecz, że tu nie ma z kim sympatyzować, jak mówię, ale generalnie takie rzeczy się dzieją, a Pan Mark Brzeziński lata i się fotografuje pod plamą na ścianie na polskiej synagodze i na cały świat leci straszliwy polski antysemityzm. Kur… – dodał.

– Jakby za takie rzeczy trzeba było przepraszać, to Scholz z Macronem muszą 4-5 razy dziennie przepraszać – stwierdził.

– No nie, oni nie muszą, bo o tym się nie mówi tam w mediach – wskazała Wierzbicki.

Musieliby – odparł Ziemkiewicz.

– Musieliby, o właśnie – podkreśliła dziennikarka.

– Bo tam, zobaczcie Państwo, tam są statystyki, 1500-2000 incydentów rocznie, pobicia, podpalenia, spod synagogi policja nie odchodzi po prostu – mówił Ziemkiewicz.

– Ale to jest akurat fakt, tam w ogóle… – wtrąciła Wierzbicki.

– Wszystko, co mówię, to jest fakt. Ale chcesz powiedzieć, że to widziałaś na własne oczy – zaznaczył Ziemkiewicz.

– Tak, widziałam to na własne oczy rzeczywiście… w niemieckich miastach, no policja stoi tak 24 godziny na dobę – wskazała dziennikarka.

– No i tutaj leci po całym świecie. Nie o tym, że biją Żydów i krzyczą zabijać Żydów na amerykańskich kampusach studenci, i brytyjskich też i w paru innych miejscach, i nie o tym, co się dzieje, jak ktoś w tej kipie wyjdzie na ulicę w Berlinie, jaka jest przeżywalność, mniej więcej taka jak oficera piechoty zmechanizowanej na współczesnym polu walki, to na berlińskiej ulicy – stwierdził Ziemkiewicz.

– O tym wszystkim nie ma słowa, tylko leci: O, w Polsce próbowali podpalić synagogę. Po prostu nie ma szczegółów, że to próbowali, nie próbowali – dodał.

– A były prezes Orlenu miał powiązania z Hezbollachem – wtrąciła Wierzbicki.

– A były prezes Orlenu miał powiązania z Hezbollachem, czyli na pewno on sfinansował, prawda, z przyczynek antysemickich, ten cały atak Hezbollachu – skwitował publicysta.

– I tę butelkę (śmiech) – dodała dziennikarka.

– Łączymy kropki, Tomasz Piątek dorysuje strzałki, prawda, wszystko się zgadza, w butelce było. Powiem, się okaże, że to jakiś facet, co się pomylił i zamiast piwa się napił… soku porzeczkowego i wkurzony rzucił ten, że wziął w całodobowym nie tę butelkę w pijanym widzie albo coś takiego – stwierdził Ziemkiewicz.

No pamiętasz sprawę pogrzebu szyby sławnej, jak w Gdańsku wybił wariat szybę? Potem się okazało, że był meszugenem, no jak to mówią chasydzi. I po prostu wcześniej wybijał szyby po kościołach. Jak wybijał szyby po kościołach, to się nic nie działo. Potem mu się pomyliło i wybił szybę w synagodze i przecież się działo, ale… – dodał.

– I afera – wtrąciła Wierzbicki.

Nie będę przypominał o sławnej mezuzie z Krakowa, którą potem… kamera monitoringu, się okazało, że to sam szef żydowskiej fundacji, której narobił cyrku, że mu mezuzę ukradli, to sam ją ukradł, schował, żeby robić całą histerię – powiedział Ziemkiewicz.

Więc naprawdę apeluję, ludzie, o rozsądek. Już nie dziwię się Tuskowi, ale pan, Panie prezydencie się włącza w takie głupoty? To już naprawdę… – skwitował.

https://youtube.com/watch Źródło:TV Republika

Totalitaryzm wiecznie żywy. Zielona mutacja.

Izabela Brodacka

Francja wpisała prawo do aborcji do konstytucji. Realnie grozi nam wpisanie „prawa do aborcji” do karty praw podstawowych. Znaczenie tych faktów jest ogromne i chyba nie doceniane. Jak świat światem kobiety dokonywały aborcji podobnie jak świat światem ludzie mordowali się nawzajem, okradali, oszukiwali i prześladowali. Zawsze było to zło, banalne zło. Wydawało by się zatem, że nic nie różni mordowania Żydów przez Niemców ( hitlerowców, faszystów, czy jak kto chce – nazistów) od niezliczonych morderstw w historii ludzkości. A jednak różni! Mordowanie Żydów było ludobójstwem.

Z ludobójstwem mamy do czynienia gdy na podstawie pewnej cechy wyklucza się jakąś grupę ludzi ze wspólnoty ludzkiej, wyjmuje się ich spod prawa. W przypadku Żydów tą wykluczającą cechą było pochodzenie etniczne. W przypadku nienarodzonych dzieci jest nią wyłącznie fakt przebywania w łonie matki. Nie jest nią nawet niezdolność dziecka do samodzielnego życia bo w USA dozwolona była w niektórych Stanach tak zwana „późna aborcja” podczas której zdolne do samodzielnego życia dziecko zabijało się wstrzykując trującą substancję do macicy matki. Zabijanie Żydów w hitlerowskich Niemczech nie było morderstwem, przestępstwem, usprawiedliwionym zabójstwem czy tragiczną konsekwencją wojny. Zabijanie Żydów było na mocy ustaw norymberskich obywatelskim obowiązkiem, a ścigani przez hitlerowskie prawo byli ci, którzy się z mordowaniem Żydów nie godzili. Wpisanie prawa do aborcji do konstytucji czyni z zabijania nienarodzonych dzieci niezbywalne prawo człowieka takie jak – paradoksalnie – prawo człowieka do życia. Ścigani przez sądy będą i już są ci, którzy się temu holokaustowi nienarodzonych przeciwstawiają. Nie bez przyczyny po II Wojnie Światowej proces niemieckich morderców odbywał się właśnie w Norymberdze, a niektórzy z nich zawiśli pokazowo na szubienicy.

Holokaust nienarodzonych też doczeka się – mam nadzieję – swojej Norymbergi. Stalinizm nie miał swojej Norymbergi i dlatego odradza się w konwulsjach jak odrastają obcięte głowy nie dobitego smoka. Nie chodzi tu wbrew pozorom o samych komunistów, ani o ich progeniturę roszczącą sobie prawa do dziedzicznych przywilejów. Stalinizmem nazywam tu każdą formę narzucania ludziom przemocą jakiejś utopii – wszystko jedno czy będzie to sprawiedliwość społeczna czy zielony ład. Utopia to koncepcja wydumana, z pozorami słuszności czy nawet szlachetności, lecz nie do zrealizowania bez terroru i ludobójstwa.

Zupełnie drugorzędną sprawą jest fakt, że twórcy i realizatorzy tych utopii nie stosują się sami do wyznawanych zasad. Komuniści, w tym polscy, lubowali się w niedostępnych dla społeczeństwa luksusach, w brylowaniu w domach wczasowych (domach pracy tfurczej, ortografia celowa ) utworzonych w zrabowanych dworach i pałacach oraz kawiorze kupowanym w sklepach za żółtymi firankami. Jak mówiono : „ naród pijał koniak ustami swoich przedstawicieli”.

Te wszystkie, ludzkie przecież, słabości można by im darować gdyby nie fakt, że ich następcy, ich mutanci znowu chcą terroryzować ludzi, ograniczać ich wolność przekonań, swobodę wychowywania według tych przekonań dzieci, ograniczać wolność ekonomiczną i swobodę poruszania się. Postulatorzy „ zielonego ładu”, który jest przecież współczesną formą marksizmu planują zamkniecie ludzi w „piętnastominutowych gettach”, zakazanie im poruszania się samochodami na które tych ludzi stać, oraz drastyczne ograniczenie liczby dozwolonych podróży samolotem, podczas gdy sami latają tam i z powrotem odrzutowcami na nikomu nie potrzebne spotkania i konferencje. Chcą zrujnować obywateli cenami energii, pozbawić przez zbrodnicze regulacje prawne własności mieszkań i domów.

Z marksizmem łączy ich zarówno dogmatyzm propagowanych bredni jak i zapał w niszczeniu wszelkich form swobodnej działalności ludzkiej, niszczeniu życia człowieka. Komunizm zawalił się pod ciężarem własnej nieudolności. Pochłonął jednak miliony niewinnych ofiar. Zielony ład też się zawali lecz nieuchronnie kosztem ofiar, których przypuszczalną liczbę trudno obecnie oszacować. Redukcja CO2 – równie fikcyjny i bezsensowny cel jak światowe rządy proletariatu może doprowadzić do „Wielkiego Głodu” nie tylko w Europie lecz na całym świecie. CO2 jest gazem życia, jest podstawowym surowcem asymilacji, a asymilacja roślin pierwszym etapem łańcucha pokarmowego. Powinien to rozumieć najgłupszy uczeń szkoły podstawowej ale nie rozumieją sprzedajni jak za czasów komunizmu uczeni. Do asymilacji potrzebne są wyłącznie chlorofil, światło słoneczne oraz CO2. I pomyśleć, że istnieją idioci, którzy chcieli zasłaniać słońce aby przeciwdziałać rzekomemu globalnemu ociepleniu.

Młodzi aktywiści ekologiczni, nazywający sami siebie „ostatnim pokoleniem” rzekomo płonącej planety przyklejają się w Warszawie do asfaltu aby zablokować ruch samochodowy. To następna cecha wspólna ekologizmu z komunizmem. Komunistyczni młodociani aktywiści, hunwejbini z czerwonego harcerstwa Kuronia jeździli rozkułaczać polskich chłopów rabując im ziarno siewne i zapasy żywności. Opisuje to Anna Bojarska w powieści z kluczem pod tytułem „ Czego nauczył mnie August”. Bez tych pożytecznych idiotów, (a może były to zwykłe młodociane szuje), sowietyzm byłby w Polsce trudniejszy do zainstalowania.

Wracając do CO2 – jak stwierdzono wzrost poziomu dwutlenku węgla w atmosferze przyczynił się do znacznego ożywienia roślinności na dużych obszarach świata, w tym w regionie Sahelu. Jak pokazują badania, w ciągu ostatnich 20 lat odnotowano tam o 14% większy wzrost roślinności, co przyniosło wymierne korzyści dla lokalnej bioróżnorodności i produkcji żywności. Ale cóż to obchodzi ideologów zielonego ładu, którzy chcą nas zagłodzić i karmić owadami. Zakaz stosowania paliw kopalnych może doprowadzić również do „Wielkiego Chłodu”. Ludzie będą umierać z wychłodzenia.

Przymiotem wykluczającym, wyjmującym spod prawa takim jak żydowskie pochodzenie w hitlerowskich Niemczech czy delikatne ręce w Kambodży Pol Pota jest jak widać samo człowieczeństwo.

=====================================

mail:

Pani Izabela Brodacka jest widocznie za młoda, i nie wie, że

w stalinowskim ZSRR obowiązywał zakaz aborcji (1936-54), czyli praktycznie do śmierci J. Stalina 

======================

IB:

P.S . Związek Radziecki jako pierwszy kraj na świecie zalegalizował w 1920 roku aborcję za sprawą komisarz ludowej do spraw społecznych Aleksandry Kołłontaj. Uważała ona, że w ten sposób wyeliminuje w Kraju Rad burżuazyjną obyczajowość . Wprawdzie Stalin uchylił na wiele lat to prawo w 1936 roku ale tylko dlatego, że potrzebne mu było mięso armatnie do czynnej walki o pokój, którą miał zamiar prowadzić czy kontynuować, a nie dlatego przecież, że troszczył się o prawo do życia nienarodzonych.  

Dym Szatana już wszedł do Kościoła. Teraz On sam idzie w procesji.

Dym szatana już wszedł. Teraz on idzie w procesji

https://lanuovabq.it/it/il-fumo-di-satana-era-gia-entrato-ora-va-in-processione

[Umieszczam artukuł Riccardo Barile sprzed pięciu lat (sic!!) . Polsce watykaniśąci nie śmieli o tym wtedy pisać Dowiedziałem się z książki A. Socci „Kościół czasu Apokalipsy”. Warto ją przeczytać w całości, ja umieszczam na mym portalu jedyni małe kawałki. MD]

=========================

W miarę zbliżania się Synodu zamieszanie wokół amazońskich obrzędów plemiennych w ogrodach watykańskich i Bazylice św. Piotra nie słabnie. Kiedy przenosicie obrzędy i symbole spoza chrześcijaństwa, kiedy klękacie przed ziemią, kiedy niesiecie w procesji posąg nagiej kobiety w ciąży, igracie z ogniem. Inny kult i inne znaki kultu są dziełem i zwycięstwem diabła. Prawdziwa inkulturacja to katolickie ziarno zaszczepione w tradycji pogańskiej, a nie odwrotnie. 

Zetknąłem się z dokumentacją fotograficzną obrzędu „panamazońskiego” z 4 października [2019] w ogrodach watykańskich, w którym uczestniczyli nie tylko tubylcy, ale także biskupi wraz z Biskupem Rzymu. Na pierwszy rzut oka szok, wstręt, przerażenie i ból były ogromne. Przede wszystkim nieskończony smutek napełnił moje serce, gdy patrzyłem na umieszczone na prześcieradle przedmioty, które, przynajmniej w bezpośrednim odbiorze, nie miały w sobie nic chrześcijańskiego, a zwłaszcza drewnianą statuetkę nagiej kobiety w ciąży, o której można było powiedzieć: jeśli ktoś ma upodobanie do tych symboli, „nie mamy takiego zwyczaju ani Kościoły Boże” (1 Kor 11,16) (statuetka została użyta do otwarcia synodu). Milczę o osobach klęczących lub prawie zwróconych do ziemi oraz o milczeniu liturgistów, którzy w pozostałych przypadkach ograniczają klęczenie. Zanim jednak dojdzie do ekscytacji lub oburzenia, należy ustalić kryteria oceny wydarzenia i dopiero wtedy wyciągnąć wnioski.

Inkulturacja liturgiczna: od czego zacząć?
Była to próba inkulturacji elementów amazońskich w modlitwie. Jest to procedura, którą Kościół zawsze stosował i dlatego nie ma w niej nic dziwnego. W istocie „modlitwa zaczyna się przede wszystkim od rzeczywistości stworzenia, którą żyje (…) doświadczana przez rzesze sprawiedliwych we wszystkich religiach”, choć „przede wszystkim zaczyna się od naszego ojca Abrahama, któremu (.. .) zostaje objawione» (KKK 2569), a nawet jeśli «w swoim postępowaniu religijnym ludzie wykazują ograniczenia i błędy, które zniekształcają w nich obraz Boga. Bardzo często ludzie zwiedzeni przez złego ducha popadli w urojenia w swoim rozumowaniu pomyliliśmy prawdę Bożą z kłamstwem” (KKK 844). Podobnie jak inne wielkie religie, liturgia Kościoła „zakłada, scala i uświęca elementy stworzenia i kultury ludzkiej, nadając im godność znaków łaski” (KKK 1149), „zawiera znaki i symbole odnoszące się do stworzenia (światło , woda, ogień), życiu ludzkiemu (obmycie, namaszczenie, łamanie chleba) i historii zbawienia (obrzędy wielkanocne)” (KKK 1189), a Eucharystia składa dzięki nie tylko za odkupienie i uświęcenie, ale także za „ stworzenie” (KKK 1328).

Jednakże, jak uczy Kongregacja ds. Kultu Bożego w Instrukcji Liturgia i Inkulturacja Rzymska (25.1.1994), „przed wszelkimi poszukiwaniami inkulturacji należy pamiętać o samej naturze liturgii” i musimy zadbać o to, aby każda forma inkulturacji „nie jawi się wiernym jako powrót do stanu sprzed ewangelizacji” (32), nie wspominając już o tym, że potrzeby kultury zakładają „uwzględnienie także ludności naznaczonej kulturą miejską i przemysłową” (32). 30) i „może się zdarzyć, że pewne zwyczaje i zwyczaje będą miały obecnie jedynie znaczenie folklorystyczne” (49).

Cóż, wydaje się, że obrzęd ogrodów watykańskich nie uwzględniał powyższego w sposób wystarczający. W szczególności – i to jest kluczowa kwestia – metodologicznie ryzykowne, jeśli nie błędne, jest rozpoczynanie od obrzędów niechrześcijańskich, aby uczynić je chrześcijańskimi. Prawdziwy ruch jest dokładnie odwrotny: obrządek chrześcijański (inkultowany w kulturze nosicieli) zostaje wszczepiony niczym ziarno w inną kulturę i stopniowo nabierze typowych konotacji kultury, w którą został wszczepiony, nie bez oczyszczenie i odrzucenie niektórych rdzennych zastosowań rytualnych. Ponadto należy dodać, że nie żyjemy już w II lub IV wieku, zatem Kościół już kilkakrotnie dokonywał rozeznania „między tym, co jest niezgodne z chrześcijaństwem, a tym, co można założyć” (16) i należy to wziąć pod uwagę .

.

Co prawda często przytacza się list św. Grzegorza Wielkiego († 604) o ewangelizacji Anglików (XI,56 z 18.7.601), który pozwala na kontynuację świątecznego zwyczaju budowania szałasów z gałęzi i spożywania uczt w miejscach świętych natomiast papież Grzegorz: a) jeśli nie zaleca burzenia świątyń, zaleca burzenie bożków; b) wyraża obawę, aby wszystkie zwyczaje kultowe zostały wyraźnie schrystianizowane; c) co najmniej trzykrotnie stwierdza, że tym, co było wcześniej praktykowane przez tę ludność, był kult demonów.

NIEOGRANICZONA KATEGORIA OBECNOŚCI DIABŁA


W poprzednich tekstach – por. św. Grzegorz Wielki i KKK 844 – dwukrotnie pojawił się kamienny gość: diabeł! Uświadomiło mi to także następnego dnia, w sobotę, gdy w czytaniach Mszy św. znalazłem słowa: «Obraziłeś swego Stwórcę, składając ofiary demonom, a nie Bogu» (Bar 4,7), zob. także Izraelici, którzy « składane w ofierze demonom niebędącym Bogiem” (Pwt 32,17). Czy w Nowym Testamencie bożek i ofiarowane mu ciało są coś warte? «Nie, ale mówię, że te ofiary są składane demonom, a nie Bogu. Nie chcę, żebyście wchodzili w komunię z demonami. nie możecie pić kielicha Pańskiego i kielicha demonów; nie będziecie mogli uczestniczyć w stole Pana i stole demonów” (1 Kor 10,20-21).

[proszę zwrócić uwagę na tego bałwana z kutasem. to w Watykanie. MD]

====================================

Dlatego inny kult i inne znaki kultu są dziełem i zwycięstwem diabła. Starożytność chrześcijańska czasami mówiła w tym samym sensie: demony wspierały ludzi, przebóstwiając ich (bogowie grecko-rzymscy, ale dlaczego nie przodkowie ludzi pierwotnych?), używali słów Pisma Świętego i Jezusa Chrystusa, aby zwieść, małpowali chrześcijan sakramenty: św. Justyn († 165) w Apologii I 26,1; 54; 62.1. Syryjczyk Tacjan († 180) wyznaje: «Zbadałem wszelkiego rodzaju obrzędy religijne ustanowione przez ludzi zniewieściałych i androgynicznych, znalazłem (…) gdzie indziej inne demony, które wzniecają wybuchy niegodziwości» ( Oracja 29) i Orygenes († 253) pisze, że demony posługują się imionami Bożymi, „aby oddawać im cześć jako najwyższemu Bogu” ( Adhortacja do męczeństwa 46).

Spójrzmy prawdzie w oczy: Szatan chce być czczony – być jak Bóg: i czy nie była to pokusa, którą zasugerował swoim pierwszym rodzicom w Rdz 3.5 i która jeszcze wcześniej ujawniła jego głębokie pragnienie? – i wie bardzo dobrze, że czarne msze nigdy nie mogą wyjść poza ekscentryczną i niszową praktykę. Dlatego „przybiera postać anioła światłości” (2 Kor 11,14) i próbuje zwieść ludzi poprzez fałszywe obrazy Boga, które prowadzą do próżnego kultu. W tym sensie pokusy szatana są zawsze wysokie i wykraczają poza grzechy ciała: szatan kusił Dawida, aby przeprowadził spis ludności Izraela i Judy w celu zdradzenia Jezusa (por. 1Kr 21,1; J 13,2), a także Jezusa Chrystusa pokusy dotyczyły jego posługi zbawczej aż do prośby o adorację (por. Mt 4,1 i n.).

Adoracja, o której doskonale wie św. Augustyn († 430): „Fałszywe demony z dumą przywłaszczają sobie zaszczyty kultu tylko dlatego, że wiedzą, że należą się one prawdziwemu Bogu (…), blokując drogę człowieka do prawdziwego Boga, tak aby że człowiek nie jest ofiarą Bożą właśnie w tym samym akcie, w którym składa ofiarę czemuś innemu niż Bóg” ( Miasto Boże 10,19), „demony (…) przywłaszczają sobie boską naturę i pragną uważani byćza bogów, żądają ofiar i cieszą się takimi zaszczytami tylko dlatego, że wiedzą, że prawdziwa ofiara należy się prawdziwemu Bogu” (Ivi, 15,16).

To powiedziawszy, nie powiedziałem, że wszystko w  religiach niechrześcijańskich jest złe i że nie powinniśmy inkulturować, a tym bardziej nie powiedziałem, że Biskup Rzymu… jest opętany! Boże spójrz na mnie!

Mówię tylko, że gdy wyprowadzacie obrzędy i symbole poza chrześcijaństwo, gdy klękacie lub prawie klękacie przed ziemią, gdy niesiecie w procesji posąg kobiety w ciąży i nagiej, żartujecie… z ogniem. Nie ma co temu zaprzeczać: pierwsza reakcja, jaka przyszła mi do głowy, była taka: tu tkwi diabeł w postaci kultury i inkulturacji. Następna reakcja była następująca: tak, ale jest Biskup Rzymu i Duch Święty nie mógł pozwolić na tak wiele; Biskup Rzymu dokona rozeznania, które mi umknie, dlatego módlmy się za niego i razem z nim.

Pragnę podkreślić , że prawda jest jedyna i niezależnie od tego, co wydarzyło się w ogrodach watykańskich i w Bazylice, nie da się wyeliminować diabelskiego wpływu na kulty niechrześcijańskie, a ewangelizacja uwalnia się od tego: «Nawróciliście się przez bożki Bogu” (1 Tes 1,9).

DODATKOWE Drobne niedogodności


Przystąpienie do katechumenatu wiąże się z egzorcyzmem i wyrzeczeniem się kultów pogańskich, których celem jest „oddawanie czci siłom duchów lub przywoływanie cieni zmarłych lub uzyskiwanie korzyści poprzez sztuki magiczne” (RICA 78). Wdychanie przewidziano wzorem (RICA 79), który jest taki sam jak w Rytuale Egzorcyzmów (59). Ale po użyciu tych wszystkich innych znaków w ogrodach watykańskich, z czego poganin będzie musiał zrezygnować?

A w takim razie dlaczego każdy nie mógłby spróbować analogii ze swoją własną kulturą? Dlaczego – Ryszard Wagner († 1883), błogosławiony i odrodzony – czy Niemcy nie mogli liturgicznie powrócić do swojej mitologii? Dlaczego nie zastosować tych procedur, zaczynając od islamu itp.?

Czy prawosławni byliby zwolennikami wejścia w pełną komunię z Kościołem praktykującym podobne obrządki? Czy tolerowaliby statuetkę nagiej kobiety w ciąży? Milczę na temat Lefebrystów.

I znowu: z jaką odwagą będziemy odtąd karcić tych, którzy dopuszczają się nadużyć liturgicznych?

DWIE KOŃCOWE UWAGI


Cierpiąc na „udar wiedźmy” i nie mogąc brać środków przeciwzapalnych, pomyślałam, że idąc nowym kursem uda mi się zwrócić do jakiejś wiedźmy. Ale odłożyłem ten pomysł na bok, bo będąc księdzem i ostrzegając wiernych przed zwracaniem się do czarowników, nawet gdybym pojawił się w przebraniu, czarownik prawdopodobnie nie byłby już w stanie kontynuować swych zaklęć. Ale pomyślałem też, że zamiast tego, gdyby przyszedł do niego jakiś prałat z ogrodów watykańskich, czarownik przywitałby go słowami: „Ach… witaj. Cieszę się, że jesteś jednym z nas”! A gdyby powtórzył mu to pozdrowienie na łożu śmierci… Żartuję.

Następnie, podobnie jak Martin Luther King († 1968) i kard. Carlo Maria Martini († 2012) Miałem sen: dlaczego Stolica Apostolska nie mogłaby zamiast zwoływać (drogiego) synodu wysłać do Amazonii tradycjonalistycznych komisarzy religijnych i innych? Będą ewangelizować, inkulturować i oswajać Bolsonaro. Jest to jednak marzenie niemożliwe, ponieważ w przeciwieństwie do Luthera Kinga i Martiniego jest to marzenie tradycjonalistów, a te sny nie są dozwolone. Nie żartuję.

Walka o pokój dla świata

Walka o pokój dla świata

Stanisław Michalkiewicz 5.05.2024 walka-o-pokoj

„Z wielkich idei rodzą się wielkie nieszczęścia” – twierdził Aldous Huxley. Trudno mi powiedzieć, co konkretnie miał na myśli, bo w świecie krążą rozmaite idee, które przez ich wyznawców uznawane są za wielkie, ale przez pozostałych – już niekoniecznie. Jednak zamiast gubić się w domysłach, spróbujmy sprawdzić trafność spostrzeżenia Huxleya na konkretnym przykładzie.

Oto w biblijnej Księdze Rodzaju czytamy, jak to Stwórca Wszechświata, który dlaczegoś upodobał sobie pewnego mezopotamskiego koczownika, pewnego dnia obiecał mu solennie, że „jego potomstwu” oddaje obszar „od Rzeki Egipskiej”, czyli Nilu, aż do „rzeki wielkiej, rzeki Eufrat”. Obecnie, słusznie czy niesłusznie, za potomków Abrahama uważają się Żydzi i z tego tytułu snują marzenia o „wielkim Izraelu”, który miałby rozciągać się właśnie na obszarze ujętym w ramy tych dwóch rzek. Snują marzenia – bo Stwórca Wszechświata przez kilka tysięcy ostatnich lat z zagadkowych przyczyn swojej obietnicy nie spełniał – ale ostatnio jakby coś w tej sprawie drgnęło.

Czy stało się to za sprawą wybitnego przywódcy socjalistycznego Adolfa Hitlera, który – podobnie jak rzymski cesarz Klaudiusz – uważał, że Żydzi są przyczyną „powszechnej choroby świata cywilizowanego”, czy też Marcina Lutra, który dał początek Reformacji, dzięki której w Ameryce pojawił się odłam wyznania protestanckiego, według którego nie będzie na świecie pokoju, dopóki nad światem nie zapanują Żydzi – tego pewnie się nie dowiemy, bo – w odróżnieniu od czasów dawniejszych, kiedy to Stwórca Wszechświata co i rusz rozmawiał z wieloma osobami – teraz jakby przestał się komukolwiek zwierzać, a jeśli w ogóle komunikuje się z ludzkością, to raczej przez czynności konkludentne – ale to nieistotne, bo zamiast dociekać przyczyn, skupmy się na skutkach, które są widoczne.

Oto po II wojnie światowej, której towarzyszyła masakra europejskich Żydów zainicjowana przez wspomnianego wybitnego przywódcę socjalistycznego, w 1948 roku proklamowana została niepodległość Izraela, który – jak to potwierdza niedawna uchwała tamtejszego parlamentu, czyli Knesetu – jest „państwem żydowskim”, czyli ex definitione przeznaczonym dla Żydów.

Warto zwrócić na to uwagę, bo ten pogląd uważany jest przez opinię światową za oczywistą oczywistość, podczas gdy opinie, że takie na przykład Niemcy powinny należeć do Niemców, czy taka na przykład Polska powinna należeć do Polaków, uchodzą nie tylko za „kontrowersyjne”, ale nawet za rodzaj orwellowskiej myślozbrodni, i bywają ścigane przez niezawisłe sądy.

Wynika z tego, że Żydzi, w odróżnieniu od innych mniej wartościowych narodów, cieszą się specjalnym statusem, na straży którego stoi jedno z najsilniejszych współczesnych państw, czyli Stany Zjednoczone. Składa się na to szereg zagadkowych przyczyn, wśród których jedna uważana jest przez nowojorską Ligę Antydefamacyjną za opinię „antysemicką” – że mianowicie Żydzi w Ameryce mają duże wpływy w sektorze finansowym, w mediach i przemyśle rozrywkowym, co sprawia, że tamtejsi twardziele, z obawy, by Żydzi nie zrobili z nich marmolady, skaczą przed nimi z gałęzi na gałąź. Wyraża się to m.in. w tym, że każdy twardziel, który zostaje prezydentem USA, składa bezcennemu Izraelowi coś w rodzaju hołdu lennego – że mianowicie będzie bronić jego interesów przy użyciu całej potęgi Stanów Zjednoczonych i to bez względu na to, co bezcenny Izrael zrobi.

Ponieważ po proklamowaniu niepodległości bezcennego Izraela na Bliskim Wschodzie w ciągu 76 lat wybuchły cztery duże wojny i co najmniej tyle samo mniejszych, wielu ludzi uważa bezcenny Izrael za coś w rodzaju krosty, która na ciele świata wywołuje nieustanne stany zapalne, i nawet twierdzi, że zgoda społeczności międzynarodowej na utworzenie tego państwa była błędem.

Ale takie opinie są energicznie zwalczane właśnie przez amerykańskich twardzieli, spośród których wielu naprawdę wierzy, że nie będzie na świecie pokoju, dopóki nad światem nie zapanuje bezcenny Izrael. Nie tylko wierzy – ale podejmuje w tym kierunku dość skuteczne starania, które dotychczas przyniosły rozmaite rezultaty. Rozmaite, bo wprawdzie dla bezcennego Izraela okazały się korzystne, ale dla sąsiadujących z nim narodów uważanych za mniej wartościowe – już niekoniecznie.

Na przykład w 1991 roku, w następstwie operacji „Pustynna Burza”, pod pretekstem skarcenia złowrogiego Saddama Husajna za samowolne zajęcie Kuwejtu nieżyczliwy bezcennemu Izraelowi Irak został skotłowany. Ale to był dopiero pierwszy krok, bo w 2003 roku, w ramach operacji pokojowej „Iracka Wolność”, iracki potencjał został zniszczony całkowicie, a złowrogi Saddam Husajn, po zawleczeniu go przed niezawisły sąd, został powieszony – i w ten sposób Irak przestał być dla bezcennego Izraela jakimkolwiek problemem. Ot i teraz słyszymy, że irańskie drony i rakiety były przez amerykańskie myśliwce strącane nad Irakiem, z czego wynika, że to państwo jest wasalem USA, podobnie jak Jordania, dzięki czemu zarówno tam, jak i w Arabii Saudyjskiej amerykańscy twardziele nie forsują demokracji, pozwalając tamtejszym królom na samowładne, żeby nie powiedzieć – tyrańskie panowanie. W zamian za to jordańska wielka księżniczka musiała wsiąść do myśliwca i strącać irańskie drony, żeby nie doleciały do bezcennego Izraela. Warto na koniec dodać, że „rzeka wielka, rzeka Eufrat”, która miała stanowić wschodnią granicę obszaru podarowanego przez Stwórcę Wszechświata potomstwu mezopotamskiego koczownika, przepływa akurat przez terytorium Iraku.

Wreszcie w październiku 2010 roku, na szczycie w Deauville, Nasza Złota Pani z Berlina pozwoliła Francji na budowanie sobie kieszonkowego imperium w basenie Morza Śródziemnego. W następstwie tych ustaleń w Tunezji, Egipcie i Libii wybuchły wkrótce „jaśminowe rewolucje”, które doprowadziły do obalenia tamtejszych tyranów, a nowi tyrani ani myślą podskakiwać bezcennemu Izraelowi. Prezydent Obama chciał, by demokracja zwyciężyła też w Syrii, ale tamtejszy tyran, dufny w protekcję Putina, nie chciał ustąpić, za co Syria została ukarana operacją pokojową, która trwa do dzisiaj i po której z Syrii wkrótce nie zostanie kamień na kamieniu, więc i ona przestanie być problemem dla bezcennego Izraela.

Pozostał jednak złowrogi Iran, na który, jak się wydaje, właśnie przyszła kryska. Jeśli „siły obronne” bezcennego Izraela zdecydują się skarcić go za zuchwalstwo, to może to rozpalić kolejną dużą wojnę w regionie, a może nawet w skali światowej, zwłaszcza gdyby się okazało, że złowrogi Iran, podobnie jak bezcenny Izrael, też ma broń jądrową. Wtedy na świecie może rzeczywiście zapanować pokój – jak to sobie wyobrażają niektórzy amerykańscy protestanci.

Kierwiński nie był w trzy dupy pijany. To problemy z mikrofonem.

Na pl. Piłsudskiego w Warszawie odbyły się Centralne Obchody Dnia Strażaka oraz promocja na pierwszy stopień oficerski w Państwowej Straży Pożarnej. W uroczystości wziął udział m.in. prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą, marszałek Sejmu Szymon Hołownia, oraz szef MSWiA Marcin Kierwiński. Przemówienie tego ostatniego wzbudziło wiele pytań…

Internet huczy od plotek i podejrzeń dotyczących ministra Marcina Kierwińskiego. Jego wystąpienie, choć w treści w miarę spójne i logiczne, wywołało wielkie zainteresowanie. Wszystko przez artykulację pana Kierwińskiego.

Niektórzy życzliwi podejrzewają jedynie udar, inni mocno zakrapianą noc z 3 na 4 maja.

====================================

Marcin Kierwa Kierwiński, minister MSWiA. Posłuchajcie przemówienia Kierwy, jakiś dziwny taki.

583,3 tys. Wyświetlenia

A może pan minister po prostu poparzył sobie język i policzki poranną kawą?

Minister Kierwiński po przemówieniu wytłumaczył, co było jego zdaniem przyczyną takiego odbioru: problemy z mikrofonem. Podobno nagłośnienie było źle przygotowane i był straszny pogłos.

– Akurat był straszny pogłos na tych uroczystościach i coś zdarzyło się z mikrofonem – oświadczył minister i dodał, że „Wszystko jest w najlepszym porządku”. Dopytywany przez reporterkę Polsat News o to, czy nie ma zamiaru zrobić sobie prewencyjnych badań odpowiedział, że nie, ponieważ czuje się bardzo dobrze.

Był straszny pogłos na tych uroczystościach i coś zdarzyło się z mikrofonem –

@MKierwinski

29,2 tys. Wyświetlenia

Nagranie przemówienia ministra Marcina Kierwińśkiego powyżej. Jak widać prezydent Andrzej Duda uważnie się przyglądał przemawiającemu ministrowi.

=====================================

mail:

Uważam, że to jednak „problemy z mikrofonem”. Nie mógł się na nim utrzymać. I mównicę słabowatą mu, szuje, zbudowali. Ale się utrzymał.

=================================

„pourazowy zespół przeciążenia goleni prawej”.

============================

„Podsumowując: Kierwiński wczoraj był napruty, jak Messerschmidt. Gadanie o problemach technicznych, to ściema dla maluczkich, jak niegdyś o słynnym dziadku” – dodał Protasiewicz.

Walka z wiatrakami. Czy walka z „kowidem”?

4 maja 2024 r. | Nr 18/2024 (670)
mtodd


Walka z wiatrakami
       Szanowni Państwo!
        Czy walka z „kowidem” była może tą przysłowiową walką z wiatrakami? Zgodnie z decyzją Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych szczepionki na Covid-19 NIE SĄ SZCZEPIONKAMI.
Czym zatem są? Wielkim przekrętem koncernów farmaceutycznych, na skalę światową.
           Nowym globalnym przekrętem jest „klimatyzm” (przypominający komunizm), dla którego wiatraki stały się symbolem, taki wirujący sierp z młotem. „Ostatnie pokolenie” wygląda jakby urwało się z takiego wirującego wiatraka i w zamroczeniu przykleja się do asfaltu.
Miejmy nadzieję, że jest to naprawdę ostatnie pokolenie głupków. Wraz z nim odejdzie może „ministra klimatu” mianowana na to stanowisko przez niemieckich producentów wiatrakowego złoma, którzy upatrzyli sobie Polskę na składowisko niewygodnych gabarytowo, wiatrakowych śmieci. Wystarczyło mianować odpowiednią osobę na ministe­rialne stanowisko, żeby odpady uznała za przedmioty produkujące darmowy, ekologiczny prąd i to z niczego! Brawo kompetencja!
           Walka z draństwem i głupotą jest wyczerpująca, może więc w ramach odpoczynku poczytajmy o przygodach Don Kichota, albo chociaż obejrzyjmy rysunek Don Kichota jako Błędnego Centaura z La Manchy?
Z pozdrowieniami
Małgorzata Todd
---
---

Francja: Złe wieści dla uniofilów

Złe wieści dla uniofilów

4.05.2024 Autor: Bogdan Dobosz nczas/zle-wiesci-dla-uniofilow

Budynek Parlamentu Europejskiego w Brukseli.
Budynek Parlamentu Europejskiego w Brukseli. / foto: Wikimedia, Jorge Franganillo,

Na dwa miesiące przed wyborami sondaże dotyczące wyborów do Parlamentu Europejskiego stają się coraz bardziej ciekawe. Badanie Ifop-Fiducial dla „Le Figaro”, LCI i Sud Radio daje prawicowego Zjednoczenia Narodowego (RN) Jordana Bardelli dużą przewagę nad innymi partiami. Sondaże przyznają tej partii 32-33 proc.

Lista RN pilotowana jest przez Jordana Bardellę i ma 32 proc. głosów poparcia oraz dynamikę wzrostową. To najwyższy poziom sondażowy. 89 proc. deklarujących obecnie poparcie narodowców twierdzi, że swoich preferencji nie zmieni. W przypadku partii prezydenckiej „Renesans” taki odsetek „zdecydowanych” wynosi tylko 72 proc. To właśnie lista Renesansu jest na drugim miejscu, ale powodów do zadowolenia Emmanuel Macron raczej nie ma. Listę „macronistów” pilotuje Valérie Hayer i może ona liczyć na 19 proc. głosów. Trzecie miejsce na podium zajmuje podnosząca się z gruzów Partia Socjalistyczna (PS – Place Publique) kierowana przez Raphaëla Glucksmanna. 11 proc. Francuzów twierdzi, że jest gotowa do jej poparcia.

Nieoczekiwanie PS stała się liderem lewicowego peletonu, bo reszta nie przekracza wyniku dwucyfrowego.

Zbuntowana Francja (LFI) otrzymuje zaledwie 7,5 proc., ekolodzy (EELV) – 6,5 proc., lista komunistyczna kierowana przez Léona Deffontainesa ma zaledwie 3 proc. głosów poparcia i może swoich europosłów nie wprowadzić. Słabo prezentuje się też centroprawica i niegdyś silni Republikanie (LR). Ich lista, którą pilotuje François-Xavier Bellamy może liczyć na 7,5 proc., czyli poniżej wyniku z 2019 r. Liderką listy prawicowej „Reconquête!” Zemmoura jest Marion Maréchal Le Pen (siostrzenica Marie). W przypadku jej listy notowania wynoszą 6 proc., co oznacza przekroczenie progu wyborczego.

Niezbyt pomyślne dla uniofilów sondaże uzupełnia też spadek popularności Emmanuela Macrona i jego premiera Gabriela Attala. W sondażu YouGov dla HuffPost z kwietnia, Francuzi dość surowo ocenili politykę obu panów. 74 proc. respondentów uważa, że zwłaszcza źle zarządzają gospodarką. Liczba pozytywnych opinii na temat Macrona wynosiła na początku marca jeszcze 27 proc., w kwietniu jest to 25 proc. Wychodzi na to, że tylko co czwarty Francuz ma pozytywny stosunek do głowy państwa.

Francuzi bardzo krytycznie oceniają też sytuację gospodarczą kraju i sposób zarządzania gospodarką przez rząd. Notowania premiera Attala także spadły o 2 punkty procentowe w porównaniu z sondażem z marca. Obecnie ma 31 proc. pozytywnych ocen, ale od czasu objęcia urzędu szefa rządu stracił 6 punktów procentowych. Sondaż kwietniowy pokazuje, że spada odsetek Francuzów „bez swojego zdania na ten temat”, a rośnie ilość osób z opiniami niepochlebnymi o premierze i rządzie. Odsetek opinii negatywnych przekroczył ważną granicę 50 proc. Większość Francuzów pozostaje zwłaszcza bardzo krytyczna wobec zdolności Gabriela Attala do uporządkowania finansów publicznych. Tylko 23 proc. ankietowanych uważa, że Attal będzie w stanie przeprowadzić taką reformę. 74 proc. uważa, że władza wykonawcza źle radzi sobie z zarządzaniem gospodarką. Nawet w szeregach zwolenników prezydenckiej partii Renesans, odsetek zaufania dla rządu wynosi tylko 67 proc.

Vaccinated people were at higher risk of contracting COVID-19, researchers find.

People With More COVID-19 Vaccine Doses More Likely to Contract COVID-19: Study

Vaccinated people were at higher risk of contracting COVID-19, researchers find. the/epoch/times

People With More COVID-19 Vaccine Doses More Likely to Contract COVID-19: Study
A health care worker fills a syringe with Pfizer’s COVID-19 vaccine in an undated file image. (Robyn Beck/AFP via Getty Images)
Zachary Stieber

By Zachary Stieber, Senior Reporter 5/3/2024

People who received more than one dose of a COVID-19 vaccine were more likely to contract COVID-19, according to a new study.

An analysis of data from Cleveland Clinic employees found that people who received two or more doses were at higher risk of COVID-19, Dr. Nabin Shrestha and his co-authors reported.

The risk of contracting COVID-19 was 1.5 times higher for those who received two doses, 1.95 times higher for those who received three doses, and 2.5 times higher for those who received more than three doses, the researchers found. The higher risk was compared to people who received zero or one dose of a vaccine.

Even after adjusting for variables, the elevated risk remained.

“The exact reason for this finding is not clear. It is possible that this may be related to the fact that vaccine-induced immunity is weaker and less durable than natural immunity. So, although somewhat protective in the short term, vaccination may increase risk of future infection,” the researchers said in the paper, which was released as a preprint.

Related Stories EXCLUSIVE: CDC Found Evidence COVID-19 Vaccines Caused Deaths

5/1/2024

EXCLUSIVE: CDC Found Evidence COVID-19 Vaccines Caused Deaths

5/3/2024

Court Upholds COVID-19 Vaccine Mandate for WA Police, Disciplinary Action to Follow

Dr. Robert Malone, a vaccine researcher who was not involved in the paper, told The Epoch Times that the paper served as “another acknowledgment that the products are not effective or are at very low effectiveness and are contributing to negative effectiveness [down the line].”

He noted that the researchers did not study vaccine safety among the employee population. The COVID-19 vaccines can cause a number of side effects, including fatal heart inflammation, according to the literature and death records.

Earlier studies and data have also suggested that people with more vaccine doses are more susceptible to COVID-19 infection, including previouspapers from the Cleveland Clinic scientists and a study from Iceland.

The U.S. Centers for Disease Control and Prevention (CDC), which has repeatedly declined requests to comment on outside research, recommends virtually all people aged 6 months and older receive one of the currently available COVID-19 vaccines, regardless of how many shots they’ve received, although a meeting later in May is set to discuss whether to update the vaccine formulations to improve protection.

CDC scientists said in a paper published in February in the agency’s weekly report that the latest version of the vaccines, a monovalent targeting the XBB.1.5 subvariant, provided 49 percent effectiveness between 60 and 119 days later when the JN.1 virus strain was dominant. Supplementary data, however, showed that people aged 50 and older who received the previous bivalent version were more susceptible to symptomatic infection.

Authors disclosed no conflicts of interest and acknowledged at least five limitations, including how they used a proxy for infection with JN.1.

Another study, released ahead of peer review in April, estimated the effectiveness of Pfizer’s updated vaccine as 32 percent against hospitalization from late 2023 through early 2024. The research was conducted by scientists from multiple institutions, including the U.S. Department of Veterans Affairs and Pfizer, many authors reported conflicts of interest, and some of the funding came from Pfizer.

https://www.ganjingworld.com/embed/1g34rj9tkri3oZBbLsw0Ewd2U14g1c

People’s immune systems being trained to react to older virus strains at the expense of protection against newer variants is one theory for why the vaccinated might be more prone to infection.

“Multiple vaccine doses may have the effect of antibody-dependent enhancement or ‘original antigenic sin,’ which increase the infection response disproportionally to antibodies generated from the first vaccine dose, rather than from the current vaccine or the current infection, making the antibody response less effective,” Dr. Harvey Risch, professor emeritus of epidemiology at the Yale School of Public Health, told The Epoch Times in an email after reviewing the paper.

Dr. Shrestha, who did not respond to a request for comment, and the Cleveland Clinic researchers aimed to analyze the effectiveness of the XBB.1.5 shots against JN.1, which displaced XBB.1.5 before the end of 2023.

To do so, they analyzed the incidence of COVID-19 among Cleveland Clinic employees from Dec. 31, 2023, to April 22, 2024.

Among approximately 47,500 employees included in the study, 838 tested positive for COVID-19 during that period.

Unadjusted data showed no difference between people who received one of the updated shots and people who didn’t, but after adjusting for age and other factors, the researchers estimated the shots provided 23 percent effectiveness against infection.

Federal and global guidelines consider vaccines ineffective if they provide under 50 percent shielding.

The number of severe illnesses among the study population was too small to estimate effectiveness against severe illness, the researchers said.

Listed limitations included the inability to separate symptomatic and asymptomatic infections. No conflicts of interest were reported and authors said they received no funding.

Homo-drag-queen weźmie udział w olimpijskiej sztafecie z pochodnią w Paryżu

Homo-drag-queen weźmie udział w olimpijskiej sztafecie z pochodnią w Paryżu

Data: 3 Maggio 2024 Author: Uczta Baltazara

babylonianempire

Arthur Raynaud, francuski homoseksualista-drag queen został wyznaczony przez burmistrza Paryża do wzięcia udziału w sztafecie z pochodnią podczas Igrzysk Olimpijskich. https://www.france24.com/en/live-news/20240503-paris-drag-queen-targeted-over-olympic-torch-relay-role https://fr.wikipedia.org/wiki/Minima_Gest%C3%A9

Perchée sur des talons de 25 cm, pour des performances de plus de 2 heures, la drag queen

@minima_geste

est prête pour son relais de la Flamme olympique RDV cet été, les 14 & 15 juillet prochains, pour le passage de la Flamme dans la capitale !

·

1,1 mln Wyświetlenia

Marion Maréchal (należąca do klanu Le Pen) w #BonjourLaMatinaleTF1 na temat niesienie ognia olimpijskiego przez drag queen Minimę Gesté: “Po raz kolejny musimy udawać, że to reprezentuje Francję (…) Nie sądzę, że to dobry sposób na reprezentowanie Francji w oczach świata”. https://en.wikipedia.org/wiki/Marion_Mar%C3%A9chal

Condividi:

Dwudziestu katolickich uczonych ujawnia zbrodnie Franciszka

Dwudziestu katolickich uczonych ujawnia zbrodnie Franciszka

Franciszek

Prawie dwudziestu naukowców napisało 2 maja oświadczenie podsumowujące „zbrodnie i herezje” Franciszka.

Wśród sygnatariuszy jest duchowny, ks. Linus Clovis. Wzywają oni Franciszka do „rezygnacji z urzędu papieskiego”.

W długim, 18-stronicowym t ekście wymieniono „zbrodnie” Franciszka, w tym długą listę przypadków, w których Franciszek chronił homoseksualnych oprawców, a następnie kłamał na ten temat („sabotowanie wymiaru sprawiedliwości”). Wymienia również herezje Franciszka i analizuje jego korzenie oraz ich konsekwencje w odniesieniu do kadencji Franciszka.

Promowanie sprawców nadużyć homoseksualnych

Kiedy był arcybiskupem Buenos Aires, Bergoglio chronił swojego przyjaciela, ks. Julio Grassiego, który został później skazany za molestowanie chłopców w domach dla dzieci ulicy, które założył. Franciszek zlecił sporządzenie 2600-stronicowego raportu dla argentyńskiego Sądu Najwyższego, który uniewinnił Grassiego i zaatakował jego ofiary. Próba Bergoglio nie powiodła się. Zapytany o raport, skłamał i powiedział, że nie miał z nim nic wspólnego.

Przyjaciel Franciszka, były biskup Gustavo Óscar Zanchetta z Orán w Argentynie, był jednym z pierwszych biskupów mianowanych przez Franciszka w 2013 roku. Został on skazany za molestowanie homoseksualne seminarzystów. Stolica Apostolska została poinformowana o nagich selfie na telefonie Zanchetty w 2015 roku. Zanchetta zrezygnował dopiero w 2017 roku, a Franciszek natychmiast utworzył dla niego specjalne stanowisko w Watykanie.

Kiedy był wikariuszem generalnym, arcybiskup Mario Delpini z Mediolanu przeniósł księdza Mauro Galli do innej parafii po tym, jak Galli rzekomo molestował młodego mężczyznę. Delpini przyznał się do tego w zeznaniach sądowych w 2014 roku, a Stolica Apostolska o tym wiedziała. Franciszek mianował Delpiniego arcybiskupem Mediolanu w 2017 roku, ale od tego czasu nigdy nie darzył go zbytnią sympatią [sprawa Gallego nie powinna być uwzględniona na liście, ponieważ wyrok przeciwko niemu został uchylony przez włoski Sąd Najwyższy. Sprawa została rozwiązana dopiero 12 lat później w drodze ugody, która zaowocowała trzema latami aresztu domowego, podczas gdy Galli został uniewinniony przez sąd kościelny].

W grudniu 2013 r. i ponownie w maju 2014 r. grupa głuchoniemych dzieci i nastolatków ze Szkoły dla Głuchoniemych Provolo w Lujan de Cuyo w Argentynie poinformowała Franciszka, że ojciec Nicola Corradi, który pracował w szkole, znęcał się nad nimi. Corradi wcześniej molestował nieletnich we Włoszech, a następnie został przeniesiony do Argentyny. Franciszek skierował sprawę do włoskiej konferencji biskupów, która jednak nic nie zrobiła. W Argentynie Corradi kontynuował swoje nadużycia. W 2016 r. Corradi został aresztowany wraz z innymi sprawcami, a instytut został zamknięty. W 2019 r. został skazany na 42 lata więzienia za wykorzystywanie seksualne dzieci w latach 2004-2016, a wkrótce potem zmarł.

Franciszek chroni ojca Marko Rupnika, którego świętokradcze cudzołóstwo z dwoma tuzinami zakonnic zostało uznane za wiarygodne przez Kongregację Nauki Wiary i jezuitów. Rupnik został nawet ekskomunikowany w 2020 roku. Franciszek niemal natychmiast zniósł ekskomunikę i zaprosił ojca Rupnika kilka tygodni później do wygłoszenia rekolekcji wielkopostnych w Watykanie. Rupnik kontynuuje swoją karierę pod ochroną Bergoglio.

Franciszek wspierał również kardynałów, którzy nie podjęli odpowiednich działań przeciwko nadużyciom seksualnym. Wszyscy oni należą do jego partii: Danneels, De Kesel, Marx, Murphy-O’Connor, Rodriguez Maradiaga, Errazuriz Ossa, McCarrick i jego współpracownicy Cupich, Tobin, Gregory, McElroy, Wuerl.

Inne przestępstwa Bergoglio

Franciszek zaangażował się w bałwochwalstwo, gdy Pachamama, południowoamerykański demon, został umieszczony przed głównym ołtarzem Świętego Piotra podczas Synodu Amazońskiego w 2019 roku. [Jan Paweł II umożliwił podobne rzeczy podczas spotkań w Asyżu].

Nakazał rozgrzeszać niepokutujących cudzołożników i udzielać im Komunii, jeśli świadomie i dobrowolnie pozostają w cudzołóstwie. Wprowadził [pseudo] błogosławieństwa dla cudzołożnych i homoseksualnych par.

Franciszek usunął biskupów bez podstawy moralnej lub prawnej (bp Strickland, bp Daniel Fernández). Próbował zlikwidować obrządek rzymski. Poświęcił też Kościół w Chinach na rzecz państwa.

Lista herezji Franciszka

Amoris Laetitia, 2016: „Nie można już po prostu powiedzieć, że wszyscy w sytuacji 'nieregularnej’ [= cudzołóstwo] żyją w stanie grzechu śmiertelnego i są pozbawieni łaski uświęcającej”.

Amoris Laetitia: Franciszek twierdzi, że w niektórych okolicznościach cudzołożnicy nie grzeszą, popełniając cudzołóstwo, a cudzołóstwo może być moralnie dobre.

Deklaracja z Abu-Dhabi, 2019: Bóg nie tylko zezwala, ale pozytywnie chce pluralizmu i różnorodności [fałszywych] religii, zarówno chrześcijańskich, jak i niechrześcijańskich.

Fiducia supplicans, 2023: Katoliccy księża mogą błogosławić konkubentów, nawet jeśli podstawą ich konkubinatu jest cudzołóstwo, cudzołóstwo lub stosunki homoseksualne.

Kara śmierci jest „zawsze” i „wszędzie” moralnie zła.

W swojej odpowiedzi na Dubia z 2023 r. Franciszek zasugerował, że dogmaty lub fragmenty Pisma Świętego można odrzucić jako „fałszywe”.

Skutki przestępstw Franciszka

Deklaracja zauważa również, że Franciszek jest produktem modernistycznego kryzysu z początku XX wieku, który znacząco wpłynął na Sobór Watykański II. Wyznaje on neomodernistyczny pogląd na objawienie, wiarę i teologię.

„Franciszek stosuje tradycyjną technikę mianowania podwładnych, którzy są osobiście skompromitowani, aby mieć pewność ich absolutnego posłuszeństwa i lojalności”.

Podstawowym celem Franciszka jest „zabezpieczenie przewagi, jaką neomodernizm osiągnął nad Kościołem po połowie XX wieku, i przekształcenie tej przewagi w trwałe zwycięstwo, które doprowadzi do wykorzenienia katolickiej wiary, moralności i kultu raz na zawsze”.

Franciszek rzekomo rozumie swoich przeciwników, „którzy zazwyczaj nie rozumieją jego i jego strategii” i polega głównie na ich strachu.

Deklaracja wie, że rezygnacja lub deklaracja utraty urzędu przez Franciszka nie rozwiąże problemów: „Kiedy Franciszek odejdzie, korupcja klerykalna, która go wyprodukowała i którą promował, pozostanie”.