Szykują zakaz sprzedaży i wynajmu mieszkań oraz domów, które nie będą spełniać „odpowiednich norm”.

Szykują zakaz sprzedaży i wynajmu mieszkań oraz domów, które nie będą spełniać „odpowiednich norm”.

13.06.2023 Edyta Wara-Wąsowska

Już od jakiegoś czasu wiadomo, że wkrótce może czekać nas masowa modernizacja budynków – i mowa nie tylko o Polsce, ale całej Unii Europejskiej. Chodzi o nowe unijne regulacje i dążenie do zeroemisyjności.

Okazuje się, że jednym ze skutków może być również zakaz sprzedaży i wynajmu mieszkań oraz domów, które nie będą spełniać wymogów w zakresie generowania śladu węglowego.

Zakaz sprzedaży i wynajmu mieszkań oraz domów, które nie spełnią określonych wymogów

Od 2030 r. wszystkie nowe budynki mają być zeroemisyjne; do 2050 r. – wszystkie istniejące.

To z kolei będzie wiązać się z koniecznością masowej modernizacji wielu budynków, zarówno tych mieszkalnych, jak i należących do firm czy instytucji publicznych. Jak jednak UE chce wymóc na państwach (i ich obywatelach) dokonanie inwestycji termomodernizacyjnych? Okazuje się, że w grę wchodzi nawet zakaz sprzedaży i wynajmu mieszkań, które nie spełnią wymogów w zakresie generowania śladu węglowego.

Warto zaznaczyć, że już wcześniej UE podjęła działania, które mają „zachęcić” właścicieli budynków mieszkalnych do podnoszenia efektywności energetycznej budynków. Pierwszym krokiem było zobowiązanie właścicieli nieruchomości do posiadania świadectwa energetycznego; w Polsce nie można obecnie sprzedać lub wynająć mieszkania czy domu bez posiadania takiego dokumentu (wcześniej świadectwo musiało zostać przedstawione, jeśli wymagał tego kupujący lub najemca).

Kolejnym krokiem ma być właśnie zakaz sprzedaży i wynajmu mieszkań, które nie spełniają określonych wymogów. Chodzi o osiągnięcie odpowiedniej klasy energetycznej budynku, zgodnie z „harmonogramem” narzuconym przez UE. Do 2030 r. nieruchomości zaklasyfikowane do najniższej klasy (G) powinny już być przeniesione klasę wyżej – czyli do klasy F. Później konieczne będzie podniesienie ich efektywności energetycznej przynajmniej do poziomu klasy E. Szacuje się, że do najniższej klasy w Polsce zostanie zakwalifikowanych ok. 15 proc. wszystkich budynków (w naszym kraju klasy energetyczne dla budynków zostaną wprowadzone dopiero w przyszłym roku – obecnie taki podział jeszcze nie funkcjonuje). Zakaz sprzedaży i wynajmu mieszkań niespełniających określonych norm ma zostać wprowadzony już w 2030 r.

Kto sfinansuje termomodernizację budynków?

Zakaz sprzedaży i wynajmu mieszkań, które nie mają odpowiedniej klasy energetycznej, może być szczególnie uciążliwe dla najbiedniejszych osób, które nie dysponują odpowiednimi środkami na termomodernizację. Teoretycznie już teraz można korzystać z szeregu dotacji i ulg na termomodernizację (choćby z ulgi termomodernizacyjnej czy z programu Czyste Powietrze), jednak dla wielu osób termomodernizacja wciąż pozostaje poza zasięgiem. Można się jednak spodziewać, że wprowadzone zostaną dodatkowe dofinansowania, zwłaszcza dla najbiedniejszych osób; pieniądze mają być przyznawane m.in. z unijnego Społecznego Funduszu Klimatycznego, który ma zacząć działać już od 2026 r. Warto jednak dodać, że pieniądze na termomodernizację zostały też zarezerwowane w Krajowym Planie Odbudowy – z którego Polska nadal nie otrzymała pieniędzy.

Minister Niedzielski chce wprowadzić w Polsce aborcję na życzenie. W Hiszpanii pod pretekstem przesłanek psychiatrycznych zabijano 100 000 dzieci rocznie.

Minister Niedzielski chce wprowadzić w Polsce aborcję na życzenie

Mariusz Dzierżawski: 13 czerwca 2023 minister-niedzielski

W Hiszpanii pod pretekstem przesłanek psychiatrycznych zabijano 100 000 dzieci rocznie

———————————–

Lider fundacji Pro – Prawo do Życia skomentował otwarcie przez ministra Niedzielskiego „furtki aborcyjnej” w postaci „zagrożenia dla zdrowia psychicznego” matek dzieci poczętych.

Rzekoma ‘troska o kobiety’ doprowadzi do wprowadzenia w Polsce aborcji na życzenie” – napisał Mariusz Dzierżawski.

„Minister Niedzielski oświadczył, rozpoczynając konferencję prasową 12 czerwca, że każda kobieta w Polsce, w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia, ma prawa do przerwania ciąży czyli aborcji. Dodał, że chodzi również o zdrowie psychiczne. Podkreślił, że zasadnicze znaczenie w tej sprawie ma decyzja kobiety” – przypomniał obrońca życia.

Mariusz Dzierżawski wskazał na przykład rządzonej przez lewicę Hiszpanii, gdzie podobnie sformułowana interpretacja wyjątku aborcyjnego dotyczącego zdrowia matek doprowadziła do śmiercionośnej fali legalnych zabójstw prenatalnych.

„Rzekoma troska o kobiety doprowadzi do wprowadzenia w Polsce aborcji na życzenie, podobnie jak stało się to w Hiszpanii, gdzie pod pretekstem przesłanek psychiatrycznych zabijano 100 000 dzieci rocznie” – ocenił lider Pro – Prawo do Życia.

Rząd PiS od lat toleruje aborcję nielegalną, która zabija dziesiątki tysięcy dzieci każdego roku. Obecnie zamierza faktycznie wprowadzić w Polsce aborcję na życzenie. Jest to działanie haniebne, które prowadzi do zniszczenia Polski” – podsumował jeden z liderów środowisk pro-life w Polsce.

Źródło: StronaZycia.pl

Czy Minister Zdrowia też o tym nie wiedział?

Czy Minister Zdrowia nie wiedział?

Znane są okoliczności na skutek których tak bardzo zliberalizowano kryteria zatwierdzenia szczepionki. Rebeliantka oczywiście-minister-zdrowia-nie-wiedzial

Agencje rejestracji leków ponoszą odpowiedzialność za wadliwe szczepionki i nieskuteczne leczenie Covid-19.

W sierpniu 2021 r. napisałam w internecie tekst: „Cynizm agencji FDA w ocenie bezpieczeństwa szczepień przeciwko Covid-19”. FDA jest amerykańską agencją rządową  odpowiadającą m.in. za rejestrację nowych leków i szczepionek. W komunikacie prasowym z 23 sierpnia FDA poinformowała o zatwierdzeniu szczepionki Pfizer-BioNTech przeciwko COVID-19.

Szczepionka, która wcześniej (11 grudnia 2020 r.)  uzyskała zezwolenie  na użycie w sytuacjach awaryjnych (EUA), mogła być odtąd sprzedawana w normalnym trybie pod nazwą Comirnaty w celu zapobiegania chorobie COVID-19 u osób w wieku 16 lat i starszych. Dr n. med. Peter Marks. D., dyrektor Centrum Oceny i Badań Biologicznych FDA zapewniał:

Nasi eksperci naukowi i medyczni przeprowadzili niezwykle dokładną i przemyślaną ocenę tej szczepionki. Przeanalizowaliśmy dane naukowe i informacje zawarte na setkach tysięcy stron, przeprowadziliśmy własne analizy bezpieczeństwa i skuteczności Comirnaty oraz przeprowadziliśmy szczegółową ocenę procesów produkcyjnych, w tym inspekcje zakładów produkcyjnych”.

„Nie straciliśmy z oczu, że kryzys zdrowia publicznego związany z COVID-19 trwa w Stanach Zjednoczonych i że społeczeństwo liczy na bezpieczne i skuteczne szczepionki. Społeczność publiczna i medyczna może być pewna, że chociaż szybko zatwierdziliśmy tę szczepionkę, była ona w pełni zgodna z naszymi istniejącymi wysokimi standardami szczepionek w USA”.

Pełniąca obowiązki komisarza FDA lekarz Janet Woodcock, poinformowała:

“Chociaż miliony ludzi już bezpiecznie otrzymały szczepionki przeciw COVID-19, zdajemy sobie sprawę, że dla niektórych osób zatwierdzenie szczepionki przez FDA może wzbudzić dodatkowe zaufanie do szczepionki. Jest to kamień milowy, który przybliża nas do zmiany przebiegu pandemii w USA”.

Te propagandowe stwierdzenia nie miały pokrycia w realiach, co zresztą wynikało z dalszej części komunikatu. Wbrew początkowym eufemizmom o skuteczności i bezpieczeństwie szczepionki Comirnaty  i wysokich standardach badania, FDA dysponowała tylko wynikami „przeglądu przyspieszonego” i bagatelizowała niepożądane odczyny poszczepienne. FDA przyznała, że: 1/ szczepionka stwarza poważne ryzyko zapalenia mięśnia sercowego i zapalenia osierdzia, szczególnie wśród mężczyzn w wieku 12-17 lat 2/ nie są znane skutki długofalowe szczepionki, 3/ brak jest wyników badań dotyczących kobiet ciężarnych i ich potomstwa.

Poinformowano, że: FDA i CDC (Centers for Disease Control and Prevention – agencja ds.  zapobiegania i zwalczania chorób) posiadają systemy monitorowania NOP-ów i „wszelkie obawy dotyczące bezpieczeństwa szczepionki  będą nadal identyfikowane i oceniane w odpowiednim czasie”, a Pfizer będzie musiał prowadzić badań postmarketingowe w celu dalszej oceny ryzyka zapalenia mięśnia sercowego i osierdzia po szczepieniu. Ponadto Pfizer został zobowiązany do przeprowadzenia dodatkowych badań bezpieczeństwa po wprowadzeniu do obrotu, w tym badania rejestru ciąż w celu oceny wyników ciąży i noworodków po otrzymaniu szczepionki w czasie ciąży. FDA przyznała  w tym zakresie Pfizerowi Priority Review, czyli prawo do tzw. przeglądu priorytetowego, który umożliwia zatwierdzenie leku w przyspieszonym trybie mimo, że producent nie spełnia wszystkich wymagań, ale „lek jest przeznaczony do leczenia poważnego stanu i zapewnia znaczną poprawę bezpieczeństwa lub skuteczności w porównaniu z obecnie dostępnymi metodami leczenia”.

Obecnie znane są okoliczności na skutek których tak bardzo zliberalizowano kryteria zatwierdzenia szczepionki. Jak pisze Mariusz Jagóra na Substacku , w wyniku ujawnionych wewnętrznych e-maili FDA, wydaje się zasadne twierdzenie, że tempo procesu udzielenia pełnej licencji szczepionce na Covid firmy Pfizer/BioNTech było ściśle związane z politycznymi naciskami administracji Bidena, która chciała wprowadzić obowiązek szczepień.

Oczekiwanie, aby zwiększyć tempo procesu zatwierdzania szczepionki (o około 60%, tj. 5 miesięcy) spowodowało tarcia wśród najwyższych urzędników FDA i ostatecznie doprowadziło do dwóch głośnych dymisji. Nie chcąc zaakceptować, aby agencja wycofała się  z wysokich standardów badań bezpieczeństwa i skuteczności szczepionek, zrezygnowali z pracy: Marion Gruber, ówczesna szefowa biura badań i przeglądu szczepionek (OVRR) i jej zastępca Philip Krause.

Jakie to przyniosło rezultaty, już dzisiaj wiadomo. Szczepionka nie jest ani skuteczna ani bezpieczna.

Robert Kennedy junior, prawnik, bratanek byłego prezydenta Johna F. Kennedy’ego i syn zamordowanego w 1968 roku senatora Roberta F. Kennedy’ego, złożył właśnie dokumenty wymagane do ubiegania się o urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych. Podczas kampanii zamierza eksponować problem korupcji w agencjach rządowych. O programach szczepień wypowiedział się następująco:

„Cała dziedzina wirusologii zasadniczo działa jako przedsięwzięcie przestępcze. Urzędnicy nigdy nie muszą niczego udowadniać i nigdy nie ponoszą odpowiedzialności. Na przykład nie muszą udowadniać, że szczepionki faktycznie działają ani że przyjmowanie wielu szczepionek jednocześnie jest bezpieczne. Siedemdziesiąt dwie dawki z 16 szczepionek są obecnie zalecane dla amerykańskich dzieci przez Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom. Stany mają prawo narzucać je według własnego uznania, ale w Kalifornii i Nowym Jorku wszystkie 16 szczepionek jest obowiązkowych”.

Powiedział też dobitnie o nowych szczepieniach: „Polega to na tym, że bierzesz zdrowych ludzi z funkcjonującym układem odpornościowym i zmuszasz ich do brania czegoś, o czym nie wiesz, jakie są tego skutki. To przestępstwo”.

Polski rząd – jak się zdaje – bezkrytycznie zaufał europejskiej agencji EMA (Europejskiej Agencji Leków) i jej rekomendacjom. M.in. EMA wydała warunkowe zezwolenie na dopuszczenie szczepionki Pfizera do obrotu już 21 grudnia 2020 roku i odnowiła je 31 listopada 2021 r. Ale już w kwietniu 2021 r. posiadała wiadomości o zapaleniach mięśnia sercowego i zapaleniach osierdzia (błony otaczającej serce) u pewnej liczby osób po szczepieniu przeciw COVID-19. Mimo to wydano 10 grudnia 2022 r. standardowe pozwolenie na dopuszczenie szczepionki do obrotu (od tej chwili nie były już potrzebne coroczne odnowienia zezwoleń). Co ważne, były już wówczas  znane wyniki z badań przyspieszonych w USA wykonanych przez FDA, potwierdzające poważne ryzyka zapalenia mięśnia sercowego i zapalenia osierdzia, szczególnie wśród mężczyzn w wieku 12-17 lat. Bagatelizowanie tego faktu  jest całkowicie niezrozumiałe.

Czy polski Minister Zdrowia o tym wiedział?

Kolejny zakręt śledztwa w wyciszaniu afery „Izdebski – Szumowski – respiratory”. Panika w służbach..

Kolejny zakręt śledztwa w wyciszaniu afery „ Izdebski – Szumowski – respiratory” .

Handlarz respiratorami i bronią „na pewno nie żyje”. Odbytnica…

[Oj, tam, oj tam.. To ledwo: Handlarz bronią zainkasował od państwa 154 mln zł i dostarczył nic niewarte respiratory. Md]

Panika w służbach. W KGP pisemnie wydano zakaz udzielania informacji przez telefon oraz interesowania się sprawą Izdebskiego, jeśli nie wynika to z 'czynności służbowych’” –

koniec-sledztwa-handlarz-respiratorai-i-bronia-na-pewno-nie-zyje

Prokuratura w Lublinie zamyka śledztwo w sprawie śmierci Andrzeja Izdebskiego. Pomimo początkowych wątpliwości stwierdzono, że handlarz bronią i respiratorami na pewno nie żyje.

Choć handlarz bronią od respiratorów oficjalnie nie żyje, to pojawiło się mnóstwo teorii, że jego śmierć to tylko mistyfikacja. Nie zakończyły ich nawet badania DNA, które – zdaniem biegłych – potwierdzają, że sprowadzone z Albanii zwłoki rzeczywiście były Andrzeja Izdebskiego. Wątpliwości miała nawet prokuratura.

Skąd ten brak zaufania do wyników badań? Przypomnijmy, że Andrzej Izdebski miał umrzeć akurat w czasie, kiedy jego personalia nie figurowały ani w bazie poszukiwawczej Schengen, ani na stronie Interpolu.

Były handlarz bronią zainkasował od państwa polskiego 154 mln zł i dostarczył nic niewarte respiratory. Lubelska Prokuratura Regionalna chciała postawić mu za to zarzuty, ale nie mogła, bo w październiku 2021 r. przepadł. Finalnie prokuratura chciała wszczęcia wobec Izdebskiego, w celu ekstradycji do Polski, poszukiwań międzynarodowych w Europie. Wniosek skierowano jednak dopiero 25 maja 2022 roku, czyli wiele miesięcy po jego zniknięciu.

Ale dwa dni później KGP odmówiła, twierdząc, że w SIS II (System Informacyjny Schengen) już figuruje zastrzeżenie zrobione przez ABW. „Wpis Agencji faktycznie zablokował ściganie Izdebskiego, choć był tylko tzw. zastrzeżeniem granicznym, które sprowadzało się do przekazania służbom informacji o nim, gdyby się pojawił na granicy. Poszukiwania handlarza policja zaczęła dopiero miesiąc później, co potwierdza nam Prokuratura Krajowa” – podkreśla gazeta.

Ostatecznie poszukiwania wszczęto, gdy handlarz respiratorami już oficjalnie nie żył

Rzecznik PK Łukasz Łapczyński wskazywał w rozmowie z „Rz”, że 27 czerwca 2022 r. prokuratura otrzymała z Biura Międzynarodowej Współpracy Komendy Głównej Policji informację o wszczęciu poszukiwań.

„Tyle tylko, że Izdebski od tygodnia już nie żył. Jak to w ogóle możliwe? Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, zapewnia, że ABW nie blokowała pościgu, a w czerwcu, kiedy tylko otrzymała informację o wniosku prokuratury, natychmiast wycofała swój” – pisze „Rzepa”.

Kiedy dokładnie wycofała wpis? Żaryn odmawia podania konkretnych dat. „Wpis Agencji został wycofany z Systemu SIS II, gdy Andrzej I. żył” – na taką lakoniczną odpowiedź zdobył się Żaryn.

„Rzeczpospolita” zaznacza, iż „aktem jest, że policja poszukiwania handlarza uruchomiła dopiero 27 czerwca tego roku, a to oznacza, że co najmniej przez kilka dni danych Izdebskiego nie było w żadnych bazach osób poszukiwanych – ani w SIS II, ani na stronie Interpolu. W tym czasie ciało mężczyzny uznanego za Izdebskiego zostało znalezione w mieszkaniu w Tiranie, stolicy Albanii – miał umrzeć na zawał serca. To wersja albańskich służb, które zaledwie po czterech dniach umorzyły śledztwo dotyczące tej śmierci”.

Ekspresowa kremacja

„Na ile rzetelnie strona albańska zidentyfikowała zmarłego i jakie czynności wykonała?” – pytała niedawno „Rz”. Jak podkreślono w dzienniku, polska prokuratura skierowała serię pytań do strony albańskiej i teraz czeka na odpowiedź.

„W całej sprawie zastanawiający jest pośpiech, z jakim sprowadzono ciało Izdebskiego i je skremowano – stało się to 4 lipca o czym wieczorem tego dnia jako pierwszy poinformował na TT Cezary Gmyz, dziennikarz TVP. Przed kremacją ciała nie identyfikował nikt z polskich służb: policja i prokuratura otrzymały informację o śmierci handlarza już po spopieleniu zwłok” – przypominała gazeta.

Dodawano, że „SIS II dostarcza służbom informacje na temat osób, które nie mają prawa wjazdu do strefy Schengen lub pobytu w niej oraz poszukiwanych w związku z działalnością przestępczą, zawiera też informacje o zaginionych”.

Brak danych handlarza w bazie poszukiwawczej oznacza, że w ciągu co najmniej kilku dni mógł – o ile wtedy żył – swobodnie się przemieszczać po całym świecie” – podkreślała „Rz”.

Nawet w służbach powątpiewali w śmierć Izdebskiego

„Coraz częściej wśród naszych rozmówców ze służb mówi się o tym, że śmierć Izdebskiego mogła być mistyfikacją” – pisała „Rzeczpospolita” w sierpniu ub.r.

„Jeśli przyjmiemy, że Izdebski był albo na tzw. kontakcie z wywiadem, albo ich funkcjonariuszem 'pod przykryciem’, to na całą tę sprawę z jego poszukiwaniami, a potem rzekomą śmiercią musimy popatrzeć jako na 'operację mającą mu zapewnić ochronę po tym, jak wyszło to, co wyszło z respiratorami, a media i opozycja zaczęły rozgrzebywać tę sprawę. Po prostu musieli formalnie go usunąć’” – mówił jeden z rozmówców „Rz”.

„Nasze teksty wywołały panikę w służbach. W KGP pisemnie wydano zakaz udzielania informacji przez telefon oraz interesowania się sprawą Izdebskiego, jeśli nie wynika to z 'czynności służbowych’” – podkreśla gazeta.

„Niektórzy są odpytywani na wariografie” – zaznacza w „Rz” jeden z funkcjonariuszy. Kolejny rozmówca mówi, że ta nieprawdopodobna „operacja zniknięcia” przypomina historię Rudolfa Skowrońskiego, biznesmena, w latach 90. jednego z najbogatszych Polaków, który był wcześniej także agentem PRL-owskiego wywiadu. W 2005 roku „rozpłynął się” na ulicy, wychodząc z auta. Od tamtej pory jego los pozostaje nieznany. Do dziś jest poszukiwany międzynarodowym listem gończym.

Badania DNA i wątpliwości prokuratury

Pod koniec stycznia poinformowano, że są wyniki badań sekcji zwłok Andrzeja Izdebskiego.

„Z opinii biegłych z zakresu DNA wynika, iż profil DNA wyizolowany z materiału biologicznego zabezpieczonego w toku sekcji zwłok Andrzeja I. przeprowadzonej 21 czerwca 2022 r. w Zakładzie Medycyny Sądowej w Tiranie, jest zgodny z profilem DNA wyizolowanym z materiału biologicznego (materiału porównawczego) pobranego od matki Andrzeja I.” – taki komunikat „Rzeczypospolitej” przesłała Prokuratura Krajowa.

Jednak biegli wciąż wątpili w to, że wyniki rzeczywiście potwierdzają śmierć Izdebskiego.

Handlarz bronią i respiratorami „na pewno nie żyje”. Śledztwo zamknięte?

Aby mieść stuprocentową pewność, biegli sprawdzili, skąd pobrano DNA do badania.

– Chcieliśmy uzyskać pewność, że materiał biologiczny, który posłużył do badań genetycznych, został pobrany z takiego narządu, bez którego nie można żyć – wyjawił w rozmowie z „Rzecząpospolitą” prok. Andrzej Jeżyński, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie.

Okazało się, że pobrana tkanka stanowi „fragment przewodu pokarmowego, pobrany z okolic jelita grubego”. Opinię wydała placówka naukowo-badawcza z Lublina.

„Początkowo sądzono, że tkanki użyte do badania DNA miały pochodzić m.in. z mózgu, wątroby i serca, a najlepiej zachowane był fragment z serca. Teraz się okazuje, że DNA potwierdzono w oparciu o próbkę z jelita grubego. Lubelska prokuratura dopiero jutro ma odnieść się do sprawy” – informuje portal rp.pl.

Postępowy „kościół” [luterski] w Niemczech: Kneipe-Kirche, piwo, wino, pedalska tęcza. Trzy i pół minuty. Tylko dla osób o silnych nerwach.…

Postępowy „kościół” w Niemczech: Kneipe-Kirche, piwo, wino, pedalska tęcza…

Trzy i pół minuty. Tylko dla osób o silnych nerwach.

============================

2 cze 2023 LANDRINGHAUSEN Mehr Videos unter https://www.sat1regional.de/

In Landringhausen bei Barsinghausen wird ab sofort in einem evangelischen Gotteshaus angestoßen. Dreimal die Woche trifft man sich dort jetzt auf ein Bierchen oder einen Wein. Auf dem Dorf geht man neue Wege, um die Menschen wieder in die Kirche zu bekommen und auch, um die Dorfgemeinschaft zu festigen, denn die einzige Kneipe im Ort wurde 2020 dichtgemacht. Es spielen Bands, bald soll auch Karaoke gesungen werden und es gibt Figurentheater – und ganz nebenbei wird eben kräftig eingeschenkt.

========================

Mail, wymiana pytań:

Jeszcze lepiej by było, jakby raz w tygodniu można było w kościele podupczyć. Tłumy by waliły!

=====================

hi, hi… Nie wiem, czy dodać?

===============================

 hi, hi…

u mariawitów dupczyli, ale tylko duchowieństwo 🙂 

18.06.23 – Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i Pokutne Marsze Różańcowe

18.06.23 – Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i Pokutne Marsze Różańcowe

14/06/2023przez antyk2013

Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

BIAŁYSTOK – O godz. 13.30 wyruszymy sprzed Katedry (ul. Kościelna 2), przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej p. w. św. Rocha.

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

ZAMOŚĆ –  o godz. 15.00 Koronka do Miłosierdzia Bożego, po modlitwie wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.

Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17.00

Kościół św. Katarzyny, pl. Jaroszewicza Jana, Zamość - zdjęcia

(zdjęcie: Internet)

Share

Kategorie Białystok, Msze św. za Ojczyznę, Pokutne Marsze Różańcowe, Poznań, Zamość Tagi Białystok, Jasnogórskie Śluby Narodu, Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, modlitwa za Ojczyznę, Msza Święta za Ojczyznę, Pokuta, Pokutny Marsz Różańcowy, Poznań, różaniec za Ojczyznę, Zamość

Igrzyska nasze i cudze. Profesorissimus i profesorissima.

Igrzyska nasze i cudze. Profesorissimus i profesorissima.

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  13 czerwca 2023 tekst

Próba urządzenia igrzysk dla wyznawców Jarosława Kaczyńskiego z okazji 80 rocznicy rzezi wołyńskiej, podczas której Ukraińcy wymordowali od 120 do 200 tysięcy Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, natrafiła na ukraińską kontrę i musiała zakończyć się tak zwanym „wesołym oberkiem”. Przypomnijmy; w lipcu minie 80 lat od masakry Polaków, jakiej dopuścili się Ukraińcy, przygotowując dla siebie Lebensraum. Jak pisze w swoim pamiętnikach Adam hr. Ronikier, podówczas prezes Rady głównej Opiekuńczej – drugiej – obok Polskiego Czerwonego Krzyża – polskiej organizacji oficjalnie działającej w Generalnym Gubernatorstwie, Delegatura Rządu Na Kraj kategorycznie zabroniła mu organizowania polskiej samoobrony, wskutek czego polscy obywatele przeznaczeni przez Ukraińców do eksterminacji, zostali wydani na pastwę okrutnego wroga.

Okrutnego – bo wszystkie relacje, jakie pieczołowicie zebrali Zbigniew i Ewa Siemaszkowie w dwutomowym dziele o ludobójstwie ludności polskiej na Wołyniu, eksponują okrucieństwo Ukraińców, które nawet w Niemcach budziło zdumienie i odrazę. Na przykład w relacji kobiety, której udało się przeżyć rzeź jako 8-letniej dziewczynce czytamy, że wybiegła z matką z płonącej wsi, której mieszkańców Ukraińcy właśnie mordowali, w pola. Ale rezuny je tam dogoniły; ją przebili bagnetem, a nad matką się pastwili. Oberżnęli jej piersi, wyłupili oczy, ucięli język i – sądząc, że ofiary już nie żyją – sobie poszli. Po jakimś czasie dziewczynka się ocknęła. Ocknęła się też i matka. Usiadła, a przedstawiała sobą widok tak przerażający, iż kobieta po latach wyznaje: „bałam się jej”.

Tymczasem – jak pisze Adam hr. Ronikier – można było temu zapobiec i na dowód podaje przykład dwóch działaczy RGO z Równego, którzy, nie oglądając się na Delegaturę Rządu, załatwili z niemieckim Kreishauptmanem broń. Rozdali ją miejscowym Polakom, a ci – jak pisze Ronikier – nie tylko utrzymali Ukraińców w ryzie, ale w dodatku zaprowadzili bezpieczeństwo i porządek w całym rejonie. Mimo to władze Rzeczypospolitej Polskiej, ze strachu przez Churchillem, który dwa lata później, wraz z prezydentem Rooseveltem, sprzedał Polskę Stalinowi, jak sprzedaje się krowę, wyrzekły się wtedy tych polskich obywateli.

Co gorsza, współczesne władze Rzeczypospolitej Polskiej znowu ich się wyrzekają, tym razem ze strachu przez Panem Naszym Miłosiernym z Waszyngtonu – żeby przypadkiem ich nie zdmuchnął i na pozycji lidera sceny politycznej naszego bantustanu nie zainstalował w charakterze Jasnego Idola, choćby pana Hołowni, czy nawet – pobożnego Jarosława Gowina. W sytuacji Polski taka podmianka nic by nie zmieniła – ale w sytuacji pretorian Naczelnika Państwa zmieniłaby sporo – że wtedy musieliby umizgiwać się nie do Jarosława Kaczyńskiego, tylko do innego Męża Opatrznościowego. Wspominam o tym, by pokazać, za jaką cenę współczesne władze Rzeczypospolitej wyrzekają się tych polskich obywateli po raz drugi.

Ale incipiam. W ramach przygotowywania igrzysk na lipiec, rzecznik MSZ w Warszawie, pan Łukasz Jasina, ten sam, co to poinformował nas, iż Polska jest „sługą narodu ukraińskiego”, ni stąd, ni zowąd chlapnął, że prezydent Zełeński powinien za rzeź wołyńską „przeprosić”. Nie sądzę, by pan Jasina był tak głupi, żeby w to wierzył, albo żeby naprawdę przywiązywał wagę do przeprosin prezydenta Zełeńskiego, ale przypuszczam, że chodziło o to, żeby na wypadek, gdyby w lipcu jakaś Schwein powiedziała, że rząd „dobrej zmiany”, który na podstawie umowy z 2 grudnia 2016 roku zobowiązał się do nieodpłatnego udostępniania Ukrainie zasobów całego państwa, przez 8 lat nie załatwił z Ukraińcami nawet zgody na ekshumację ofiar, nie mówiąc już upamiętnieniu ich na miejscach polskich wsi, które wtedy zostały metodycznie zrównane z ziemią. W zamian za to wyznawcy Jarosława Kaczyńskiego mieliby się onanizować żądaniem pana Jasiny.

Ale dla Ukraińców i tego było za wiele, toteż ambasador tego kraju w Warszawie, pan Bazyli Zwarycz ofuknął Polskę, że żądanie, by prezydent Zełeński, czy Ukraina coś zrobiła, jest niedopuszczalne i nieodpowiedzialne. Rzeczywiście; Polska dała już Ukrainie wszystko, co mogła dać, więc niby dlaczego prezydent Zełeński miałby coś robić, skoro i on wie i my wiemy, że bez względu na to, co Ukraina jeszcze zrobi, Polska będzie jej nadskakiwała? Pozorem moralnego uzasadnienia tego nadskakiwania, jest lansowana przez koła rządowe i sprostytuowaną rządową telewizję fałszywej od samego początku tezy, jakoby Ukraina „broniła Polski”. Już nie chodzi nawet o to, że – jak otwartym tekstem wyjaśnił amerykański sekretarz obrony Lloyd Austin – celem tej wojny jest „osłabienie Rosji”, chociaż warto zwrócić uwagę, że Rosja jakoś tam sobie radzi, podczas gdy Polska została wskutek tej wojny już osłabiona i to nie przez Putina, tylko przez swoje władze państwowe i przez prawie 2 miliony ukraińskich obywateli, których wzięła na swoje utrzymanie.

Teza, jakoby Ukraina walczyła za Polskę, służy jako uzasadnienie roszczeniowej, żeby nie powiedzieć – mocarstwowej – postawy ukraińskich władz wobec Polski, a to, że media rządowe i nierządne zresztą też – bezmyślnie ją powtarzają – to tylko jeszcze jedna ilustracja uwiądu polskiej myśli politycznej, która została oddana w arendę ukraińskiemu Sztabowi Generalnemu.

Po tym obsztorcowaniu Polski, w kręgach naszych Umiłowanych Przywódców zapanowała konsternacja, bo wyglądało na to, że zaplanowane na lipiec igrzyska spaliły na panewce. Przypuszczam tedy, że uprosili prezydenta Zełeńskiego, żeby rzucił im jakiś ochłap, dzięki któremu, po tym pierdnięciu im w nos przez pana ambasadora Zwarycza, mogliby jako-tako wyjść z twarzą. Toteż do Warszawy przybył jegomość piastujący godność przewodniczącego, tamtejszego Najwyższego Sowieta, pan Rusłan Stefańczuk, który powiedział kilka niezobowiązujących banałów, w rodzaju, że „musimy przyjąć bolesną prawdę” – i temu podobnych. Ale i ten ochłap może nam utknąć w gardle, bo sprytny pan Stefańczuk przezornie nie ujawnił, jaką to mianowicie „prawdę” musimy „przyjąć”.

Chodzi o to, że strona ukraińska stoi na nieubłaganym stanowisku, że w 1943 roku na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej trwała „wojna domowa”, a nie żadne „ludobójstwo”, więc właśnie dlatego ambasador Zwarycz poinformował, że o ile w ogóle można w tej sytuacji mówić o przeprosinach, to powinny one odbyć się według formuły: „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. I obawiam się, że nasi Umiłowani Przywódcy tak właśnie zrobią, zwłaszcza gdy naciśnie ich Pan Nasz Miłosierny z Waszyngtonu, żeby Ukraińcom jakoś osłodzić prawdopodobne „zamrożenie konfliktu”, czyli przyjęcie do wiadomości rozbioru Ukrainy – bo zapowiadana ofensywa, której rezultatem ma być ostateczne zwycięstwo, jakoś nie może się rozpocząć. Najpierw był mróz, do niedawna przyczyną było błoto, ale teraz błoto już chyba obeschło, więc obecną przyczyną może być kurz. Strasznie ubolewał nad nim, znaczy – tym kurzem – feldmarszałek Erich von Manstein, pisząc w „Straconych zwycięstwach”, że podczas marszu jeden czołg nie widział czołgu jadącego przed nim, a samochód – samochodu, a na domiar złego filtry powietrza w motorach tego nie wytrzymywały, silniki się zacierały – i tak dalej.

Jakby tego było mało, do Polski przybyła delegacja jakichś Wiece Czcigodnych jejmości z Parlamentu Europejskiego, w którym odsetek wariatów w sensie medycznym przekracza i to znacznie średnią europejską. Pretekstem do tych odwiedzin, była interwencja w sprawie Cioci Ruchli, inaczej – Królowej Anielskiej, czyli pani Barbary Engelking – która podobno doznaje męczeństwa i przeżywa katusze za sprawą pana ministra Czarnka, co to w zatwardziałości swojej zagroził odcięciem forsy dla szaraszek, które pod pretekstem „badań naukowych” uprawiają antypolską, żydowską propagandę. Ale – jak ujawnił pan wiceminister edukacji i nauki pan Tomasz Rzymkowski – przyczyną furii, w jaką wpadły owe Wielce Czcigodne ichmoście, było przekazane im zaproszenie na beatyfikację rodziny państwa Ulmów. Ta rodzina podczas niemieckiej okupacji przechowywała u siebie w Markowej na Podkarpaciu Żydów – za co w Generalnym Gubernatorstwie groziła kara śmierci dla całej rodziny. Tymczasem u państwa Ulmów mieszkało na poddaszu ośmioro Żydów i to ponad rok. Na skutek donosu Niemcy rozstrzelali całą rodzinę Ulmów, to znaczy – rodziców (pani Ulmowa była w ciąży), sześcioro ich dzieci i wszystkich schwytanych Żydów. Zgodnie z decyzją papieża Franciszka, 10 września 2023 roku odbędą się w Markowej uroczystości beatyfikacyjne rodziny państwa Ulmów – i na te właśnie uroczystości pan minister Czarnek zaprosił owe ichmoście, co doprowadziło je do furii.

Warto zastanowić się – dlaczego? Możliwości jest kilka. Pierwsza taka, że po co rozdrapywać stare rany i przypominać Niemcom, że mordowali nie tylko Żydów, ale również Polaków – w ogóle – kogo popadło? Chociaż nie można tego wykluczyć, to myślę, że przyczyną jest beatyfikacja polskiej rodziny, która została zamordowana za ukrywanie Żydów. Tymczasem Ciocia Ruchla, w sprawie której interweniowały ichmoście, przecież dopiero co skarciła Polaków, to znaczy – mniej wartościowy naród polski, że nie pomagał Żydom, tak, jak powinien. Ciocia Ruchla zresztą nie jest tu wyjątkiem, bo basuje jej pan Grabowski, którego zdaniem Polacy do dzisiaj nie potrafią uporać się z holokaustem. Muszę powiedzieć, że jak słyszę takie opinie, że w sprawie holokaustu Polacy nie tylko nie stanęli na wysokości zadania, ale nawet – jak odkryła pani dr Alina Cała z Żydowskiego Instytutu Historycznego – również mordowali Żydów i to nawet wydajniej, niż Niemcy, to sobie myślę, że może szkoda, że to nieprawda – ale mniejsza o to, co ja tam sobie myślę – bo ważniejsze jest przecież to, z jaką rezolucją przeciwko Polsce wystąpi teraz Parlament Europejski i co Polska będzie musiała zrobić w ramach operacji przebłagalnej. Nawiasem mówiąc, warto zwrócić uwagę, że uroczystości beatyfikacyjne są zazwyczaj urządzane w Rzymie, skąd nagłaśniane są na cały świat. Tym razem nie – tylko w zabitej deskami Markowej, skąd niewiele trafi na świat. Najwyraźniej papież Franciszek nie chce narazić się Niemcom, skąd, dzięki istniejącemu tam podatkowi kościelnemu, płyną do Stolicy Apostolskiej pieniądze, umożliwiające watykańskim prałatom dolce vita.

Jestem pewien, że Parlament Europejski wymyśli tu niejedno, ale zanim to nastąpi, w czynie społecznym podsuwam projekt racjonalizatorski w nadziei, że Wielce Czcigodna grafina Róża Thun und HändeHoch oraz inni tamtejsi przedstawiciele obozu zdrady i zaprzaństwa, będzie go popierała. Chodzi o to, by w Polsce pojawił się specjalny stopień naukowy: profesorissimus, który w odmianie kobiecej nosiłby nazwę: profesorissima. Tak, jak Józef Stalin został generalissimusem, to Ciocia Ruchla mogłaby zostać mianowana profesorissimą, zaś pan Grabowski i pan Jan Tomasz Gross – profesorissimusami. Taki stopień były przyznawany za wiekopomne odkrycia, które przedtem nikomu nie przyszły do głowy, albo za nowe, niezwykle oryginalne metody badawcze. Cioci Ruchli taki tytuł mógłby być przyznany za odkrycie, że śmierć goja, to rzecz biologiczna, nie warta nawet splunięcia, podczas gdy śmierć Żyda – aaa, to co innego, ona ma wymiar kosmiczny. Dla pana Jana Tomasza Grossa, jako „historyka” honoris causa i to od razu – „światowej sławy” – tytuł ten mógłby być przyznany za odkrycie nowej, niezwykle oryginalnej metody badawczej w postaci „objawienia”, którą posłużył się przy sporządzaniu na obstalunek wiekopomnego działa „Sąsiedzi”, no a panu Janowi Grabowskiemu – za „korzenie” – a także z powodu, że omne trinum perfectum, wobec czego profesorissimusów też powinno być co najmniej trzech. Nauka polska nic by na tym nie straciła, a być może ciocia Ruchla, podobnie jak pozostała dwójka, by się tym udelektowali przynajmniej na jakiś czas, a w tej sytuacji może i Parlament Europejski przestałby się nas czepiać?

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Kościół a komunizm

Kościół a komunizm

[Przypominam w związku z obecnym {2023} rozlaniem się „błędów Rosji” w postaci „zielonego komunizmu”. MD]

Zawsze Wierni nr 3/2021 (214) zawsze_wierni/artykul

W przeddzień II wojny światowej, 19 marca 1937 roku, w uroczystość św. Józefa, patrona Kościoła Powszechnego, papież Pius XI ogłosił swój osąd dotyczący komunizmu (nawiązujący do wcześniejszego potępienia przez niego narodowego socjalizmu) w encyklice Divini Redemptoris.

Jego poprzednik Pius IX, którego słowa papież cytuje w swym dokumencie, potępił już komunizm jako „doktrynę szkaradną i najbardziej prawu nawet naturalnemu przeciwną, która raz dopuszczona do gruntu wywróci prawa, stosunki i własność każdego, a wręcz także samą społeczność ludzką” (Qui pluribus, 9 listopada 1846, par. 16). Doktryna komunistyczna, propagująca własność wspólną oraz postulująca zniesienie własności prywatnej, uznana została za sprzeczną z prawem naturalnym.

Czy wspólne posiadanie dóbr stanowi nadużycie?

Powinno się zauważyć, że własność prywatna nie jest wymagana w sposób bezwzględny (simpliciter, jak powiedzieliby scholastycy) przez samą naturę ludzką, ale jedynie konieczna dla sprawniejszego funkcjonowania społeczeństwa (ad melius esse). Własność prywatna ułatwia życie wszystkich jednostek, zaś dobra doczesne są wówczas łatwiej i efektywniej zarządzane niż w przypadku własności wspólnotowej, ponieważ człowiek bardziej troszczy się o swą osobistą własność niż o własność wspólną. Wynika to z ograniczeń jego natury – będących konsekwencją grzechu pierworodnego.

Niemniej jednak, jako że nie wszyscy chrześcijanie są świętymi, własność prywatna konieczna jest ze względu na prawo naturalne nawet w społeczeństwie chrześcijańskim. Jedynie z pomocą szczególnej łaski „święci” z Jerozolimy I wieku, a obecnie członkowie zgromadzeń zakonnych, są w stanie żyć, wyrzekając się własności prywatnej. Komunizm, który usiłuje narzucić ten wyjątkowy stan wszystkim bez wyjątku, jest rodzajem angelizmu, naturalistyczną karykaturą łaski. Ów bezwzględny angelizm musi doprowadzić do ruiny społeczeństwo, które nie może zostać w pełni „zangelizowane” nawet przez łaskę, w ustroju chrześcijańskim.

Znane z historii przypadki funkcjonowania własności wspólnej w społeczeństwie chrześcijańskim, takie jak np. „redukcje” jezuickie w Paragwaju czy też misje francuskie w Teksasie, miały charakter jedynie tymczasowy, celem ich było nauczenie ludności tubylczej uprawy ziemi oraz rzemiosła i doprowadzenie jej stopniowo do zarządzania własnością prywatną, pobudzającą inicjatywę oraz kreatywność. Owe bardzo szczególne eksperymenty, ograniczone w czasie i przestrzeni, były raczej „szkołą pracy i własności” niż modelem dla stabilnego, rozwiniętego społeczeństwa.

Wcześniejsze potępienia komunizmu

Pius IX kilkakrotnie nawiązywał do owego błędu, potępiając go w swej encyklice Noscitis et nobiscum z 8 grudnia 1849, w alokucji Singulari quadam z 9 grudnia 1854 oraz w encyklice Quanto conficiamur moerore z 10 sierpnia 1863. Papież piętnował go jako „zbrodnicze systemy nowego socjalizmu oraz komunizmu” (1849), ubolewając równocześnie, iż „nienasycona żądza władzy i posiadania, łamiąca wszelkie zasady sprawiedliwości oraz uczciwości, popycha ludzi nieustannie do gromadzenia wszelkimi możliwymi sposobami bogactw” (1863), przez co rozumiał bez wątpienia pozbawiony wrażliwości na cierpienia ludzkie liberalizm ekonomiczny.

Pius XI cytuje również potępienie ogłoszone przez swego poprzednika, Leona XIII, piszącym o:

(…) sekcie ludzi, którzy są określani różnymi i prawie barbarzyńskimi nazwami – socjaliści, komuniści a nawet nihiliści, a którzy rozproszeni po całym świecie i związani między sobą najściślej nieprawym przymierzem już nie kryją się pod osłoną ciemności tajemnych zebrań, lecz otwarcie i pewni siebie wychodzą na światło dzienne z zamiarem przyjętym już wcześniej, rozbicia fundamentów społeczeństwa cywilizowanego. (…) Nie pozostawiają [oni] nienaruszonym czy nietkniętym niczego, co zostało mądrze postanowione boskimi i ludzkimi prawami dla bezpieczeństwa i przyzwoitości życia (Quod apostolici, 18 grudnia 1878).

Później, w encyklice Rerum novarum z 15 maja 1891, Leon XIII ponowił potępienie „socjalistów”, którzy głoszą, iż „znieść trzeba prywatną własność, a zastąpić ją wspólnym wszystkim posiadaniem dóbr materialnych i to w ten sposób, żeby nimi zarządzali bądź naczelnicy gmin, bądź kierownicy państw”. Opierając swe rozumowanie na „zasadzie własności prywatnej”, mającej swe źródło w naturze ludzkiej, osobistej naturze pracy oraz „powszechnej opinii rodzaju ludzkiego” jak również prawach rodzin, papież potwierdził „nienaruszalność własności prywatnej”.

Osąd ten rozumiany być jednak powinien z uwzględnieniem zastrzeżeń wymienianych przez ogół teologów katolickich. Nauczają oni, że w zwyczajnych okolicznościach normą jest własność prywatna, podkreślając równocześnie, iż Ziemia stworzona została przez Boga dla dobra wszystkich ludzi, co oznacza, że prywatne korzystanie z dóbr musi być ukierunkowane na dobro wspólne.

Encyklika Divini Redemptoris

W czasach tych komunizm był jedynie wywrotową teorią. Wraz z wybuchem rewolucji bolszewickiej z roku 1917 stał się praktyką, której „zasady i taktykę” Pius XI miał uroczyście potępić, napiętnowawszy już uprzednio samą doktrynę w licznych ogłoszonych przez siebie dokumentach: Miserentissimus Redemptor (8 maja 1928), Quadragesimo anno (15 maja 1931) etc. Niedawne prześladowania Kościoła w Meksyku oraz Hiszpanii skłoniły papieża do przedstawiania analizy metod „najzawziętszych wrogów Kościoła, którzy ze swego ośrodka w Moskwie kierują walką przeciw cywilizacji chrześcijańskiej” (par. 5).

Jednakże (co zdziwić może tych Czytelników, którzy obecnie dopiero odkryli encyklikę Divini Redemptoris), Pius XI potępia komunizm w głównej mierze nie dlatego, że jest on ateistyczny czy wrogi własności prywatnej, ale, jak słusznie zauważył Jean Madiran (La vieillesse du monde, 1976), ponieważ stanowi on praktyczny wyraz materializmu dialektycznego, a także metodę służącą zniewoleniu mas przez rządy oparte na nienawiści oraz strachu.

Przewidywane przez komunistów społeczeństwo bezklasowe, stwierdza papież, stanowi w istocie wyraz błędnej idei wyzwolenia. „Fałszywy ideał sprawiedliwości, równości i braterstwa w pracy przepaja bowiem całą jego (tj. komunizmu – przyp. tłum.) doktrynę i wszystkie działania pewnym błędnym mistycyzmem, który daje tłumom pozyskanym złudnymi obietnicami zapał i sugestywnie szerzący się entuzjazm” (par. 8).

Teoria „dialektycznego i historycznego materializmu”, stworzona przez Karola Marksa i uzupełniona przez Lenina, ukierunkowana jest na przyspieszenie konfliktów, które prowadzą społeczeństwo ku ziemskiemu rajowi, budowanego ludzkimi rękoma. „Dlatego dążą do zaostrzenia przeciwieństw między poszczególnymi klasami społeczeństwa i do stworzenia pozoru, że walka klasowa, z całą jej nienawiścią i szałem niszczenia, jest krucjatą w służbie rzekomego postępu ludzkości” (par. 9).

I na koniec komunizm „pozbawia człowieka wolności, a więc duchowej podstawy wszelkich norm życiowych” (par. 10). Kobietę „zaprzęga się do pracy w produkcji kolektywnej, a troskę o gospodarstwo domowe i potomstwo przerzuca na społeczność” (par. 11). Poza opisywanymi przez papieża negatywnymi skutkami komunizmu w życiu gospodarczym, ustrój ten oparty jest na terrorze, „narzucając przemocą niewolnictwo milionom ludzi” (par. 23). Trzydzieści pięć lat przed Sołżenicynem Pius XI potępił rządy oparte na inwigilacji, donosicielstwie, oraz sowieckie obozy pracy – Gułag.

Propaganda oparta na kłamstwie

Przed ogłoszeniem swego potępienia, papież piętnuje taktykę stosowaną przez propagandę komunizmu, który „ukrywając swe prawdziwe zamiary, próbował pozyskać dla siebie tłumy za pomocą wszelkiego rodzaju podstępów oraz haseł, które same w sobie były dobre i pociągające”, jak np. „pokój”, pomimo że równocześnie komunizm „ucieka się do nieograniczonych zbrojeń”. Jak zauważa Pius XI, komuniści „zapraszają katolików do wspólnego działania na polu humanitarnym czy – jak mówią – charytatywnym”, a nawet łagodzą okresowo antyreligijną legislację (par. 57).

I na koniec papież ogłasza swój surowy i zarazem zwięzły werdykt: „Starajcie się, Czcigodni Bracia, najusilniej o to, aby wierni nie dali się zwieść. Komunizm jest zły w samej swej istocie i w żadnej dziedzinie nie może z nim współpracować ten, kto pragnie ocalić cywilizację chrześcijańską” (par. 58).

Lekarstwa proponowane przez Kościół

Będąc, ze względu na swe cele duchowe, strażnikiem prawa naturalnego, Kościół powinien nie tylko potępić zwodnicze praktyki komunizmu, ale też przedstawiać stosowne środki zaradcze. Czynili to wszyscy cytowani wyżej papieże. Wedle Piusa XI chodzi po prostu o konsekwentne „wprowadzenie w życie nauki Kościoła” w obliczu zagrożenia ze strony ideologii komunistycznej (par. 39).

Zarówno ubodzy jak i bogaci muszą praktykować oderwanie od dóbr materialnych, jednakże bogaci winni praktykować również miłosierdzie oraz „realizować wymogi sprawiedliwości społecznej” (par. 51), co obejmuje tworzenie różnego rodzaju publicznych i prywatnych instytucji ubezpieczeniowych, zaś właściciele zakładów pracy powinni „stworzyć organizację skupiającą pracodawców w celu uniknięcia walki konkurencyjnej” (par. 53). Cel ten może zostać osiągnięty, wobec zaniku tradycyjnych organizacji cechowych, jedynie dzięki „zrzeszeniu związków zawodowych opartych na podstawach prawdziwie chrześcijańskich, powiązanych ze sobą i przybierających różne formy w zależności od okoliczności, czyli to, co zwie się korporacją” (par. 54).

Ostatnim remedium zaproponowanym przez Piusa XI było demaskowanie oszustw komunizmu (par. 57). Pod tym względem rada jego nie została wysłuchana, przeciwnie, w okresie powojennym duchowieństwo mówiło jedynie o współpracy z komunistami! Kościół zainfekowany został ideą ochrzczenia komunizmu, co doprowadziło do skandalicznego wyrzeczenia się jego potępienia podczas II Soboru Watykańskiego (…)

Współpraca soborowego Rzymu z Moskwą

Odnośnie współpracy soborowego Rzymu z Moskwą, abp Lefebvre zwykł był mówić: „Sobór, który podjął się odczytania «znaków czasu», zobowiązany został przez Moskwę do przemilczenia najbardziej oczywistego i najpotworniejszego z owych znaków”. Już Jan XXIII, w swej encyklice Pacem in terris (11 kwietnia 1963), rozgrzeszył komunizm ze wszelkich stawianych mu zarzutów, stwierdzając:

Któż zresztą będzie twierdził, że w tych poczynaniach, zwłaszcza jeśli są one zgodne z założeniami zdrowego rozumu i stanowią wyraz słusznych dążeń ludzkich, nie może tkwić nic dobrego i godnego uznania? (par. 159).

W świetle tego łatwo zrozumieć, że inicjatywa bp. Geralda de Proença Sigauda i abp. Marcela Lefebvre’a, mająca na celu doprowadzenie do potępienia komunizmu przez Vaticanum II, skazana była na niepowodzenie. Petycja podpisana przez 332 ojców soborowych (ostatecznie przez 454), którą dwaj wspomniani wyżej biskupi przedłożyli sekretariatowi soboru 9 listopada 1964 roku, niby przypadkiem „zawieruszyła się w szufladzie” (abp Lefebvre, Against the Heresies, s. 329).

Watykańska Ostpolitik

Dzięki owemu skandalicznemu milczeniu soboru Stolica Apostolska kontynuowała w latach 70. XX wieku swą kontrowersyjną Ostpolitik, politykę kompromisu z rządami komunistycznymi Europy Wschodniej – obsadzając stolice biskupie współpracownikami komunistów i byłymi „księżmi pokoju” (…)

Kard. Casaroli, spiritus movens Ostpolitik, w następujący sposób wyjaśniał swą strategię:

Nawet jeśli druga strona jest mniej szczera, do rozwiązania problemu niezbędna jest wnikliwa i uczciwa analiza sytuacji. Przede wszystkim zaś konieczna jest wielka cierpliwość, a podnoszenie głosu, czy też formułowanie gróźb, może jedynie zaszkodzić. [Stanowisko nasze opieramy] na fundamentalnych prawach człowieka, nie odrzucając z góry wzięcia pod uwagę szerszego kontekstu problemu religijnego, aby móc osiągnąć pewne rozwiązania praktyczne, nawet jeśli tylko tymczasowe, w sytuacji gdy – póki co – niemożliwe jest uzyskanie niczego więcej (konferencja wygłoszona we Vienne we Francji, „Fideliter”, nr 67, listopad 1978, s. 52).

Ostpolitik wciąż jeszcze czeka na kompleksową ocenę. Odpowiedzieć należy na pytania: czy upadek „żelaznej kurtyny” w roku 1989 był faktycznie jej owocem oraz czy przyniosła ona istotnie wolność Kościołowi? W naszej opinii odpowiedzi na powyższe pytania muszą być raczej negatywne.              

Za „The Angelus” grudzień 2008 tłumaczył Tomasz Maszczyk

Zarzucone potępienia komunizmu. Schematy przygotowawcze na II Sobór Watykański

Zawsze Wierni nr 3/2021 (214) https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/2959

Zarzucone potępienia komunizmu

Poniżej prezentujemy trzy schematy przygotowawcze na II Sobór Watykański, szkice dokumentów mających stawić czoła zagrożeniu ze strony komunizmu, nakreślić program pozwalający na skuteczne przeciwstawienie się mu i „poskromić jego zuchwałość”. Dokumenty te, oraz wszystkie inne podobne propozycje, porzucone zostały po przejęciu kontroli nad komisjami soborowymi przez biskupów z „sojuszu reńskiego”, koalicji liberalnych prałatów z Niemiec, Francji, Holandii oraz ich sojuszników, działających w sposób wysoce skoordynowany dla osiągnięcia własnych celów. LifeSite1 prezentuje obecnie owe schematy światu anglojęzycznemu, przedstawiając prawdopodobnie pierwsze ich tłumaczenie na język nowożytny.

O pracy duszpasterskiej wśród chrześcijan zainfekowanych komunizmem (De cura animarum pro christianis communismo infectis)

Rozdział 6 części II Praecipuae de animarum cura quaestiones, schematu przygotowawczego na II Sobór Watykański, zatwierdzony w lutym 1962 przez Komisję ds. Biskupów oraz Nadzoru nad Diecezjami.

Znalezione w: ACTA ET DOCUMENTA CONCILIO OECUMENICO VATICANO II APPARANDO. Seria II (PRAEPARATORIA), t. 3, cz. 1, ss. 333–339.

Święta Matka Kościół, wzorem swego Boskiego Oblubieńca i Mistrza oraz posłuszna Jego nakazom, pracuje gorliwie, aby wszyscy ludzie „mieli życie, i obficiej mieli” (Jan 10, 10).

Jednakże w ostatnich czasach zrodziło się niebezpieczeństwo zagrażające doktrynie i działalności Kościoła, a mianowicie ateistyczny komunizm, którego celem jest całkowite zburzenie porządku społecznego i podkopanie fundamentów cywilizacji chrześcijańskiej2.

Doktryna komunistyczna i jej program działania sprzyjają w wyjątkowy sposób szerzeniu się materializmu oraz ateizmu.

Komunizm, choć niekiedy wykorzystuje on sprzeciw wobec spuścizny błędów niesprawiedliwego systemu ekonomicznego3, głosi jednak ludzkości fałszywe orędzie odkupienia. „Fałszywy ideał sprawiedliwości, równości i braterstwa w pracy przepaja bowiem całą jego doktrynę i wszystkie działania pewnym błędnym mistycyzmem, który daje tłumom pozyskanym złudnymi obietnicami zapał i sugestywnie szerzący się entuzjazm”4. Stąd więc komunizm szerzy ze wszystkich sił wizję „organicznego życia”, oferując ludzkości fałszywą religię bez Boga, wykorzeniając równocześnie samą ideę wiecznego Bóstwa oraz nadzieję na życie przyszłe5.

Rezultatem tego jest pozbawianie człowieka wolności, duchowej podstawy wszelkich norm życiowych oraz odebranie osobie ludzkiej całej jej godności i zbezczeszczenie życia ludzkiego, jak również pozbawienie rodziców prawa do wychowywania swych dzieci6.

Usiłując zbudować nowy porządek polityczny, „świat bez Boga”, ateistyczny komunizm „głosi jako orędzie zbawienia i odkupienia ludzkości nową Ewangelię”7.

Kościół katolicki jednakże, będąc prawomocnym i autentycznym interpretatorem prawa moralnego, ma obowiązek potępiać wszelkie akty gwałcące prawo Boże, utwierdzać wiernych oraz oświecać ich w kwestii grożących im niebezpieczeństw, jak również stosowania swych zasad w życiu społecznym.

Kościół, jako Mistyczne Ciało Chrystusa, pracuje nieustannie nad jednoczeniem wszystkich ludzi, nawet tych, którzy błądzą, poprzez głoszenie Ewangelii i poprzez miłość oraz łaskę Chrystusa.

Ten święty oraz wzniosły obowiązek spoczywa przede wszystkim na „wyższych członkach Mistycznego Ciała, a zwłaszcza tych, którzy z nakazu Boskiej Głowy mają kiedyś zdawać sprawę za dusze”8, tj. na biskupach, „których Duch Święty postanowił nad całą trzodą, aby rządzili Kościołem Boga”9.

Tak więc Kościół posiada prawo oraz obowiązek zwalczania ateistycznego komunizmu w sferze zarówno doktryny jak i metod.

Istotne jest, aby starannie rozróżnić owo działanie czy też wypływający z Ewangelii obowiązek Kościoła od antykomunizmu jedynie politycznego, czy też ekonomicznego, który kieruje się innym celem. Z drugiej strony jednak „Kościół ma (…) prawo i obowiązek nie tylko strzeżenia nieskazitelności zasad religii i moralności, lecz także zajmowania autorytatywnego stanowiska, gdy chodzi o wprowadzenie tych zasad w życie”10.

W okolicznościach tych koniecznie jest, aby lud chrześcijański, okazujący posłuszeństwo głosowi swych biskupów, uświadamiany był stosownie w kwestii obecnego zagrożenia dla religii, aby poznawał coraz pełniej atakowane w sposób szczególny prawdy wiary (np. istnienie Boga, wolność człowieka, wartość pracy etc.), aby znał dobrze doktrynę Kościoła odnoszącą się do miłości oraz sprawiedliwości społecznej i w konsekwencji trzymać się mógł wiernie światłych dokumentów papieskich dotyczących zagadnień społecznych11, Kościół zaś mógł odnowić porządek moralny i społeczny w Chrystusie dzięki pracy kapłanów oraz apostolatowi świeckich wiernych.

Jako iż Kościół Boży żadną miarą nie faworyzuje bezpośrednio żadnego konkretnego systemu ekonomicznego i społecznego, ale zabiega o „przystosowania rozwijającego się współcześnie stylu życia do zasad kultury oraz nauki zawartej w Ewangelii”12, niezbędne jest prowadzenie walki duchowej przeciwko ateistycznemu komunizmowi, „systemowi pełnemu błędów i sofizmatów”13, dzięki której chrześcijanie umocnieni zostaliby w wierze, a praca duszpasterska, zwłaszcza wśród robotników, zyskałaby większą skuteczność w oparciu o wypracowanie właściwych norm postępowania.

Celem owej pracy duszpasterskiej powinno być:

  1. Udzielenie należytego wsparcia wiernym żyjącym w regionach nie dotkniętych prześladowaniami komunistycznymi.
  2. Reedukacja młodzieży poddawanej indoktrynacji w krajach komunistycznych.
  3. Udzielenie pomocy „Kościołowi milczenia”.

Art. I O chrześcijanach żyjących w regionach nie dotkniętych prześladowaniami komunistycznymi

1. Jako iż główną przyczyną identyfikowania się wielu chrześcijan z komunizmem jest godna ubolewania słabość wiary i pobożności, a także z powodu, iż doktryna chrześcijańska oraz sumienne praktykowanie życia chrześcijańskiego stanowią najskuteczniejszą zaporę przed ateizmem i materializmem, pasterze oraz wychowawcy młodzieży powinni edukować wiernych w taki sposób, aby umysłów ich nie zwiodły żadne wątpliwości ani przejawy ewidentnej niesprawiedliwości społecznej.

2. A. Istnieje więc potrzeba pogłębiania, poszerzania i upowszechniania wśród nich znajomości zasad doktryny zbawienia, przekazywanych w katechizmach publikowanych pod nadzorem władzy kościelnej, a wyjaśniających zwłaszcza doktrynę o Mistycznym Ciele Chrystusa oraz jej implikacje dla codziennego życia.

B. Katechizacja ma obejmować należycie uporządkowane i jasne wyjaśnienie nauczania społecznego zawartego w skarbcu doktryny katolickiej.

C. Niezbędne jest, aby członkowie Kościoła przeniknięci byli duchem społecznym wypływającym z doktryny chrześcijańskiej, a także stale kierowali się zasadami społecznymi w swym codziennym życiu.

D. Ponadto biskupi powinni usilnie i wytrwale bronić mądrych wskazań papieży dotyczących pokoju, zasad w oparciu o które utrzymywane być powinny przyjacielskie stosunki oraz zgoda między klasami społecznymi, a także zasad wedle których pomagać należy – wystrzegając się „rasizmu” ekonomicznego – krajom mniej rozwiniętym i biedniejszym.

E. Badania, mające na celu zyskanie dokładnej znajomości zasad, na których opiera się komunizm, a także atak doktrynalny na „światopogląd organiczny” i metafizykę komunistów, prowadzone być muszą w każdym kraju w zgodzie z wytycznymi przedstawianymi przez lokalnych biskupów.

F. W tym celu, zarówno klerycy w seminariach jak i kapłani podczas specjalnych kursów, mają być pouczani odnośnie samych doktryn komunizmu, atakowanych przez niego prawd objawionych, a także najskuteczniejszych metod obrony wiary.

G. Krajowe konferencje episkopatów powinny wspierać energiczną oraz stałą akcję przeciwko błędom komunizmu, wykorzystując do tego celu ekspertów; powinny też zadbać, aby w każdej prowincji czy też kraju istniała specjalna grupa ludzi, którzy będąc autentycznymi specjalistami w doktrynie komunistycznej, gorliwie i drobiazgowo zwalczają błędy owej doktryny.

H. Ponieważ działalność duszpasterska powinna być skierowana do wszystkich ludzi, nie wyłączając żarliwych komunistów, biskupi powinni zadbać, aby w każdej prowincji czy też kraju wyznaczona została specjalna grupa kapłanów oraz świeckich, ludzi wyróżniających się wiedzą lub reputacją, a zwłaszcza gorliwością dla ich apostolatu, którzy starać się winni zdobyć dla Chrystusa zwolenników komunizmu oraz ludzi zainfekowanych jego błędami.

I. Działalność apostolska polega na: a) rzetelnym praktykowaniu życia chrześcijańskiego; b) zgodną z duchem Ewangelii pogardą dla bogactw doczesnych; c) potępianiu naruszających sprawiedliwość społeczną niemoralnych praktyk niezależnie od tego, kto się ich dopuszcza (nawet gdy winni są katolicy); d) dokładnej znajomości społecznych zasad Kościoła oraz praktycznym stosowania ich w życiu wspólnoty; e) udzielaniu aktywnej pomocy ubogim i prześladowanym; f) podejmowaniu naukowych i praktycznych wysiłków mających na celu zapewnienie ludziom godniejszych warunków życia, np. poprzez udział w ciałach ustawodawczych, związkach pracowniczych etc.; g) szerzeniu Ewangelii oraz nauk Kościoła, zwłaszcza wśród młodych studentów, ludzi wykształconych, wykwalifikowanych rzemieślników, oraz zamożniejszych robotników i inżynierów; g) pokazywaniu, że doktryna katolicka oferuje lepsze rozwiązania i podejście do rozmaitych problemów.

J. Konieczne jest wstępowanie (świeckich – przyp. tłum.) do cechów oraz stowarzyszeń pracowniczych, aby przeciwdziałać szerzeniu się ateistycznego komunizmu wśród ludzi prostych, którzy nie rozumieją dostatecznie jego natury i nie udzielają mu bezwarunkowego poparcia, choć mogą głosować na komunistów z motywów ekonomicznych.

K. 1) Zarówno duchowieństwo, jak i działacze katoliccy odznaczać się powinni wielką gorliwością, żarliwą miłością bliźniego, duchem wyrzeczenia i wiarą w wartość chrześcijaństwa – nawet w kwestiach doczesnych – oraz w ostateczne zwycięstwo, jak również mieć serca przepełnione pragnieniem zaprowadzenia chrześcijańskiego porządku społecznego.

2) Ludzie posiadający stosowne wykształcenie powinni przeprowadzić szczegółową analizę metod psychologicznych wykorzystywanych przez komunistów przy agitacji wśród ludu.

3) W każdym regionie, po przeanalizowaniu stosowanych tam przez komunistów strategii, biskupi powinni wyznaczyć ludzi, których zadaniem będzie wybór metod pozwalających na najskuteczniejsze przeciwstawienie się „metodzie psychologicznej” komunistów.

4) Gorliwie wspierane być winny chrześcijańskie związki pracownicze, Akcja Katolicka oraz inne tego rodzaju organizacje oraz dzieła pomocy dla robotników, emigrantów, oraz wszystkich członków klasy proletariackiej.

5) Tę ewangeliczną walkę Kościoła z wrogami wiary rozgraniczać należy starannie od politycznego czy ekonomicznego antykomunizmu, niezależnie od słusznych i uprawnionych działań podejmowanych przeciwko komunizmowi przez katolików oraz innych ludzi sprawujących urzędy publiczne.

6) Bezpośrednie lub pośrednie działania komunistów, usiłujące wykorzystać ruchy czy publikacje katolickie do swych własnych celów, powinny być bezzwłocznie potępiane, a lokalni biskupi powinni im skutecznie przeciwdziałać.

7) Katolicy, którzy zainfekowani „postępowymi” doktrynami i popierający rewolucję, czy to wskutek fałszywego tzw. „idealizmu”, błędnego osądu, fałszywego pojmowania miłości bliźniego albo też z obawy przed potęgą Sowietów i ze względów ludzkich, utrudniają działania wymierzone w ateistyczny komunizm, powinni być publicznie piętnowani przez władze kościelne.

8) Ci jednak, którzy niezależnie od tego, czy byliby biskupami, kapłanami czy świeckimi, występują przeciwko ateistycznemu komunistycznemu w zdrowy sposób, powinni być pochwalani i wspierani, a jeśli zajdzie tego potrzeba również bronieni.

L. Utworzona powinna zostać międzynarodowa i złożona z biskupów oraz świeckich ekspertów komisja, która pod kierownictwem Stolicy Apostolskiej, mieć będzie za zadanie nadzorowanie i wspieranie wszystkich tych, którzy starają się bronić i wyzwolić ludzkość od błędów ateizmu oraz komunizmu.

Ł. Głównym obowiązkiem tej międzynarodowej komisji winno być wspieranie i koordynowanie badań, prac, rozporządzeń i praw które osłabiają komunizm oraz poskramiają jego zuchwałość.

Art. II O reedukacji młodzieży poddawanej indoktrynacji komunistycznej

Wypada teraz zająć się godnym ubolewania losem tych ludzi, zwłaszcza młodych, wychowanych pod rządami komunistycznymi, którzy uciekłszy spod jarzma niewoli mieszkają obecnie w wolnych krajach, wśród katolików którzy nigdy nie utracili swej najsłodszej wolności, a także wśród katolików, którzy prześladowani [niegdyś] przez komunizm, wspominają z bólem doświadczone cierpienia. Tacy młodzi ludzie, powracający obecnie na łono Kościoła, nie mogą być jednak postrzegani jako pod każdym względem ugruntowani w wierze katolicy; są oni co prawda spragnieni prawdy, całym sercem pragną miłości oraz sprawiedliwości, czują głęboką odrazę do komunizmu, nie odrzucili jednak w całości wszystkiego, czym nasiąkli pod rządami komunistycznymi.

Są oni często ostrożni i nieufni wobec Kościoła, gdyż – oczekując od niego doskonałości, chcą widzieć w nim jedynie rzeczy najwznioślejsze i gwałtownie się ich domagają; nie przekonuje więc ich ani nie pociąga ciche praktykowanie religii i znaczenie przywiązują przede wszystkim do wyjątkowych dzieł wiary oraz miłości bliźniego.

1. W każdej diecezji, w której przebywają uchodźcy, do opieki duchowej nad taką młodzieżą wyznaczeni mają zostać posiadający odpowiednie predyspozycje kapłani.

2. Najlepiej będzie wybrać ich spośród kapłanów tej samej narodowości (co ich podopieczni – przyp. tłum.), znających dobrze psychologię, język oraz zwyczaje młodzieży oraz innych ludzi, którzy żyli pod rządami komunistycznymi.

3. Popierane być winny te grupy katolickiej młodzieży oraz instytuty świeckie, które, przepojone duchem miłości bliźniego, wyrzeczenia i kierowane przez roztropnych kapłanów, poświęcają czas i środki swym nieszczęśliwym braciom w regionach, do których uciekli młodzi ludzie wychowywani w ustroju komunistycznym, tak aby ci ostatni mogli poznać mogli prawdziwe oblicze Kościoła.

Art. III O „Kościele milczenia”

W Mistycznym Ciele Chrystusa wszyscy jesteśmy „członkami jeden drugiego” i niejako „naczyniami połączonymi”, w których dokonuje się duchowa osmoza życia chrześcijańskiego. „Żeby nie było rozdwojenia w ciele, ale żeby jedne członki o drugie jednako staranie miały. I jeśli co cierpi jeden członek, społem cierpią wszystkie członki” (1 Kor 12, 25–26). Tak więc katolicy żyjący za „żelazną kurtyną” i cierpiący srogie prześladowanie powinni być wspierani modlitwami oraz innymi dziełami miłosierdzia przez chrześcijan, którzy mogą cieszyć się wolnością, tak aby ich wiara mogła zostać umocniona a ich straszliwe cierpienie złagodzone.

1. Rozbudzać należy ostygłą nieco miłość wobec braci żyjących po drugiej stronie „żelaznej kurtyny”, tak aby pomiędzy tymi, którzy niosą swój krzyż w regionach dotkniętych przez komunizm, a chrześcijańskimi wiernymi, którzy żyją w wolnym świecie, istniała zawsze solidarność oraz jedność dusz, a zwłaszcza aby łączył ich duch ofiary i wspólna modlitwa.

2. Jest bardzo pożądane, aby każdego dnia, na całym świecie katolickim, o konkretnych godzinach odmawiane były modlitwy w intencji prześladowanego Kościoła – czy to w postaci modlitwy Anioł Pański, Symbolu Wiary czy też modlitwy po Mszy św.

3. W każdym kościele parafialnym lub klasztornym odprawiana być powinna uroczyście ogłoszona Msza w intencji prześladowanego Kościoła oraz za jego prześladowców, zgodnie z formą określoną przez lokalnego biskupa. Ponadto wierni powinni być wzywani do udziału we Mszy sprawowanej w tej intencji.

4. Każdego roku, w Wielki Piątek, winny być odmawiane pobożnie szczególne modlitwy za chrześcijan cierpiących niesprawiedliwe prześladowanie, jak również o nawrócenie prześladowców.

5. Powinny być także zbierane datki na rzecz prześladowanego Kościoła, w formie ustalonej przez lokalne konferencje biskupów.

6. Bardzo wskazane jest, aby eksperci – kierując się zmysłem krytycznym i zdrowym osądem – tworzyli akta prześladowań dotyczące regionów dotkniętych plagą komunizmu, dzięki czemu budujący przykład chrześcijan, którzy cierpieli tam z miłości do Chrystusa, mógłby być stawiany wiernym za wzór podczas homilii.

7. Należy, w oparciu o roztropne planowanie, rozbudzać i właściwe przygotowywać powołania kapłańskie dla prześladowanego Kościoła, pod ścisłym kierownictwem Stolicy Apostolskiej.

8. Biskupi z krajów wolnego świata powinni zadbać, aby opinia publiczna była właściwie i nieustannie informowana o prześladowaniu Kościoła oraz – kiedy pojawi się po temu okazja – wspólnie i energicznie wstawiać się u najwyższych władz państwowych swych krajów w imieniu prześladowanego Kościoła, aby pobudzić je do aktywnej obrony swobód religijnych oraz praw ludzkich.

Tekst zaaprobowany podczas sesji plenarnej w dniach 5–13 lutego 1962.

O duszpasterstwie i komunizmie (De cura animarum et comunismo)

Schemat przygotowawczy na II Sobór Watykański, zatwierdzony przez Komisję Dyscypliny Duchowieństwa i Ludu Bożego w lutym 1962 roku.

Znaleziony w: ACTA ET DOCUMENTA CONCILIO OECUMENICO VATICANO II APPARANDO, seria II, t. 3, cz. 1, ss. 401–4.

Jest dziś wielu ludzi z rozmaitych narodów, którzy, choć nie przyszli na świat w areligijnych rodzinach, a nawet ochrzczeni zostali oraz wychowani w Kościele katolickim, ulegają propagandzie komunistycznej, zapisują się do organizacji komunistycznych i głosują na komunistów w wyborach krajowych oraz lokalnych14. Wielu z nich nie jest w istocie w głębi serca przekonanych do filozoficznych doktryn komunizmu, i wyłącznym powodem, dla którego udzielają oni praktycznego jedynie poparcia sprawie komunizmu, czy też przynajmniej powodem głównym, jest fakt, iż uważają go za skuteczny sposób na zaprowadzenie doskonałej sprawiedliwości społecznej, a w istocie na uzyskanie lepszych zarobków przy mniejszym nakładzie pracy, na równy udział w dystrybucji bogactw i dóbr materialnych oraz na wygodniejsze i łatwiejsze życie. Ci jednak, którzy popierają komunizm jedynie z motywów ekonomicznych, popełniają poważny błąd. Powinni oni uważnie rozważyć fakt, iż komunizm stara się zmienić warunki społeczne w niesprawiedliwy sposób, że oni sami (udzielając mu poparcia – przyp. tłum.) zwiększają jego potencjał do poważnego zakłócenia ładu społecznego, a ponadto, że zdarza się, iż ludzie, którzy popierają komunizm utrzymując równocześnie, iż odrzucają jego doktryny filozoficzne, stają się ostatecznie całkowicie przesiąknięci zasadami anarchizmu i ateizmu, na których opiera się komunizm.

Ważne jest więc, aby ostrzeżenia, rady i zalecenia, zwłaszcza te, które opublikowane zostały przez papieży Leona XIII, Piusa XI, Piusa XII i Jana XXIII, były jak najusilniej upowszechniane oraz, kiedy tylko pojawiałaby się taka możliwość, doprecyzowywane lub przystosowywane do obecnej sytuacji, w której Kościół stara się umacniać wiarę katolików wobec zagrożenia ze strony komunizmu, a także jasno przedstawiać doktryny chrześcijańskie, dzięki którym najpewniej osiągnięta być może sprawiedliwość w kwestiach społecznych i ekonomicznych. Nie jest jednak właściwe, aby ordynariusze i kapłani bezpośrednio atakowali komunizm ze względu na promowaną przez niego niesprawiedliwość i dokonywane przez niego zmiany społeczne i ekonomiczne, daliby bowiem w ten sposób komunistom oraz innym nieżyczliwie nastawionym do Kościoła ludziom pretekst do oskarżania go o angażowanie się w działalność czysto polityczną.

Należy więc dołożyć starań, aby światło wiary przenikało umysły wiernych, oraz aby karmieni byli zdrowym pokarmem i umacniani łaską Bożą poprzez przyjmowanie sakramentów. Wierni jednakże, zwłaszcza ci, którzy posiadają większe możliwości działania, powinni być zachęcani do wcielania w życie chrześcijańskiej doktryny społecznej, zamykania uszu na błędne doktryny, które przynoszą szkodę dobrobytowi i wolności narodu oraz dobru duchowemu jednostek, jak również do nie dawania wrogom Kościoła pretekstu do kłamliwego oskarżania go o brak zainteresowania tym, co konieczne jest do życia doczesnego.

Po starannym przeanalizowaniu wszystkich tych kwestii, przedstawiamy do rozważenia następujące propozycje:

I. Aby skutecznie odeprzeć niebezpieczeństwo grożące Kościołowi oraz społeczeństwu ze strony materialistycznego i ateistycznego komunizmu, potęgowane dodatkowo przez naturalizm i technicyzm, duchowieństwo powinno otrzymać właściwe przygotowanie, tak aby wykonując swą świętą posługę mogło zawsze i wszędzie umacniać wiernych, którzy nie zostali jeszcze zainfekowani przez komunizm, a także doprowadzać z powrotem do miłości Boga i Jego służby tych wszystkich, którzy nakłonieni zostali przez komunizm do porzucenia wiary i życia chrześcijańskiego.

II. Duszpasterze powinni starać się jak najusilniej, aby wszyscy wierni posiadali pełną znajomość prawd wiary i moralności chrześcijańskiej, dzięki czemu wystrzegać się będą mogli egoistycznego i hedonistycznego indywidualizmu.

III. W jasny i zrozumiały sposób wyjaśniana być winna doktryna [Kościoła] dotycząca godności człowieka, stworzonego na obraz Boży i zdolnego poznać dzięki swemu intelektowi obiektywną prawdę, a także, opierając się na preambula fidei oraz oraz motiva credibilitatis, w rozumny sposób służyć Bogu przylegając do objawionych prawd nadprzyrodzonych.

IV. Ponadto jasno i w pełni wyjaśniana być winna doktryna dotycząca Kościoła, zwłaszcza tego, iż jest on Mistycznym Ciałem Chrystusa, którego członkami są wszyscy ochrzczeni, wierni zaś powinni być napominani, aby zawsze zachowywali się stosownie do tej godności.

V. Duszpasterze powinni też na wszelkie sposoby wyjaśniać i tłumaczyć nauczanie społeczne Kościoła, zawarte w encyklice Leona XIII Rerum novarum, Piusa XI Quadragesimo anno oraz Jana XXIII Mater et magistra, jak również w wielu dokumentach Piusa XII, wykazując, że doktryna społeczna Kościoła zdolna jest przedstawić odpowiedzi na wszystkie pytania i trudności dotyczące konkretnych praw i struktur rządowych, mających związek z kwestiami ekonomicznymi i społecznymi.

VI. Aby doktryna społeczna Kościoła mogła być skuteczniej i owocniej wyjaśniana oraz upowszechniana, robotnicy i pracownicy techniczni powinni być nauczani tych rzeczy w sposób dostosowany do ich możliwości pojmowania, dbając równocześnie, aby otrzymywali oni stosowną katechizację. Ponadto gorliwie propagowane powinny być specjalne – obejmujące wybrane zagadnienia filozoficzne i teologiczne – kursy dla świeckich, które już obecnie organizowane są we wielu miejscach.

VII. Należy dołożyć starań, aby zagadnienia dotyczące społecznej doktryny Kościoła powszechniej jeszcze studiowane były w katolickich szkołach – przede wszystkim w seminariach i instytutach zakonnych – na wszystkich poziomach i jako tematy obowiązkowe.

VIII. Prawdziwe doktryny i prawdziwe cele komunizmu, jak również stosowane przez niego sprytne taktyki mające na celu zwodzenie nieostrożnych, powinny być demaskowane poprzez rozpowszechnianie poświęconych im książek oraz innych pism, przy wykorzystaniu środków przekazu, a także [poświęconych im] kongresów i konferencji. Jak najszerzej, zwłaszcza wśród młodzieży, robotników, rolników i pracowników technicznych, rozpowszechniane być winny broszury i ulotki przedstawiające komunizm w świetle prawa naturalnego oraz zasad doktryny katolickiej.

IX. Usilnie zaleca się aby, w oparciu o dekret II Soboru Watykańskiego, napisane zostały jak najpilniej i możliwie najszerzej rozpowszechnione następujące książki:

1. Kompendium doktryny chrześcijańskiej, zawierające jasne wyjaśnienie tych prawd należących do porządku zarówno naturalnego jak nadprzyrodzonego, które są obecnie w szczególny sposób atakowane, a zwłaszcza: obiektywnej natury prawdy, podstaw wiary, pojęcia grzechu, tajemnic Odkupienia i Mistycznego Ciała Chrystusa, a także ostatecznego zmartwychwstania rodzaju ludzkiego.

2. Streszczenie doktryny antropologicznej, zawierające drobiazgowe i zrozumiałe wyjaśnienie natury człowieka, nieśmiertelności i odpowiedzialności duszy ludzkiej, wrodzonych i niezbywalnych praw rodzaju ludzkiego, a także istoty i natury społeczeństwa świeckiego.

3. Codex socialis, prezentujący w sposób zwięzły, przejrzysty oraz należycie uporządkowany całe społeczne nauczanie Kościoła, w oparciu o dokumenty Magisterium jak również dokumenty będące owocem tzw. „tygodni społecznych”.

X. Aby wierni mogli być skuteczniej chronieni przed wpływem komunizmu, duszpasterze z największą gorliwością szerzyć powinni wśród nich pobożność chrystocentryczną, liturgiczną i eklezjalną, oraz starać się odciągać ich od praktyk i zwyczajów niebędących w stanie karmić autentycznej pobożności; powinni także uczyć ich owocnych sposobów czytania Pisma św. i prowadzenia życia chrześcijańskiego, którego fundamentem jest modlitwa i częste korzystanie z sakramentów, a także starać się usilnie, aby ich styl życia harmonizował z pełni z zasadami wiary, którą werbalnie wyznają, przodując w praktykowaniu wszelkich cnót, zwłaszcza sprawiedliwości oraz miłosierdzia.

XI. Wierni powinni być gorliwie nauczani, że muszą być „solą ziemi” i „światłością świata” (por. Mt 5, 13–14) oraz że zobowiązani są do pracy na rzecz „przyjścia Królestwa Bożego” (por. Mt 6, 10). Powinno się uświadamiać im obowiązek odrzucenia hedonizmu – poprzez swe słowa, kiedy istnieje po temu okazja, ale zawsze przez przykład swego życia – który wyrządza tak wielkie szkody zarówno jednostkom, jak i rodzinom oraz całemu społeczeństwu.

XII. Duszpasterze dołożyć powinni wszelkich starań, aby ci spośród wiernych, którzy posiadają odpowiednie zdolności i odznaczają się nieposzlakowaną moralnością, byli przygotowani do wypełniania swych obowiązków publicznych w sposób uczciwy i budzący powszechny szacunek. Wszyscy wierni jednakże, którzy posiadają prawo głosu w wyborach krajowych i lokalnych, powinni być ostrzegani przez swych ordynariuszy i kapłanów – we właściwy sposób, roztropnie lecz jednoznacznie i gorliwie – iż mają obowiązek głosować na tych kandydatów, którzy prawdziwie posiadać się zdają intencję właściwego wypełniania powierzonego im urzędu.

XIII. Indywidualni duszpasterze powinni wspierać i prowadzić „dzieła społeczne”, jak się je nazywa, na ile to tylko możliwe w swych własnych parafiach. Wszyscy żyjący na terenie parafii ubodzy powinni być otaczani prawdziwe ojcowską, gorliwą i aktywną pomocą, nawet jeśli nie prowadzą życia chrześcijańskiego lub też nie należą do Kościoła katolickiego.

XIV. Wierni, którzy skażeni zostali błędami komunistycznymi, pragną jednak przeważnie aby dzieci ich otrzymały sakrament chrztu, bierzmowania oraz przystąpiły do Pierwszej Komunii, sami też nie wzdragają się przed zawieraniem małżeństw kościelnych i pragną dla siebie katolickiego pogrzebu. Dlatego też duszpasterze, z największą gorliwością, powinni wykorzystywać te okazje, aby okazywać takim ludziom dobroć i życzliwość, dając tym samym praktyczny przykład prawdziwej natury Kościoła, zachęcając ich przez to do ponownego z nim zbliżenia i prowadzenia prawdziwego życia chrześcijańskiego.

XV. Całe duchowieństwo, zwłaszcza zaś duszpasterze, powinno stanowić dla wszystkich ludzi wzór miłości bliźniego oraz cnót pokory i ubóstwa, pokazując w ten sposób, iż obce jest mu pragnienie gromadzenia dóbr doczesnych i że przyświeca mu jeden tylko cel – troska o zbawienie dusz.

XVI. Należy usilnie zalecać, aby o ile pozwolą na to zwyczaje konkretnych miejsc, nie brać pod uwagę statusu społecznego wiernych przy sprawowaniu posług z okazji Pierwszych Komunii, ślubów i pogrzebów.

XVII. Duchownym oraz zakonnikom nie należy zabraniać sprawiedliwego i roztropnego zabiegania o darowizny ze strony zamożnych lub wpływowych ludzi oraz wykorzystywania ich do aktów kultu Bożego, do pracy apostolskiej czy też dzieł miłosierdzia, pilnie wystrzegać powinni się jednak, aby w sposób ten nie uzależniali się od takich darczyńców, gdyż pośród ludzi mniej zamożnych Kościół jest często oskarżany o to, iż jest narzędziem w rękach tych, którzy sprawują kontrolę nad życiem ekonomicznym, społecznym lub politycznym.

XVIII. Ordynariusze winni czuwać, aby wszystkim wiernym pilnie i w stosowny sposób wpajane były zasady oraz normy sprawiedliwości społecznej, a jeśli sytuacja tego wymaga, nie powinni wahać się potępiać – w sposób najroztropniejszy lecz jednoznaczny – co poważniejszych przypadków publicznego i wywołującego zgorszenie pogwałcenia sprawiedliwości społecznej.

XIX. Wierni, którzy są członkami władz świeckich, nie powinni nigdy zapominać, że wciąż pozostaje wiele do zrobienia w sferze działalności ekonomicznej, która jest szersza i bardziej złożona niż w minionych czasach, oraz że dla osiągnięcia tego celu winny być właściwie dostosowywane zarządzenia, urzędy, instrumenty prawne oraz metody15.

XX. W zgodzie z normami, które przedstawione zostaną przez krajowe lub regionalne ośrodki duszpasterskie, przeprowadzone winno zostać roztropne i dokładne badanie mentalności oraz zwyczajów wiernych w wypełnianiu przez nich obowiązków chrześcijańskich, tak aby można było otoczyć ich owocną opieką duszpasterską, stosownie do lokalnych warunków. Należy również zatroszczyć, aby ci spośród nich, którzy są lepiej predysponowani do tego zadania, byli właściwie przygotowani do prowadzenia działalności misyjnej, umożliwiającej tym, którzy oddalili się od Kościoła poznać jego prawdziwą naturę, tak aby Kościół był w stanie łatwiej i owocniej wypełniać wśród nich swą świętą posługę.

XXI. Członkowie stowarzyszeń świeckich, które określa się mianem „zawodowych”, a także innych do nich podobnych, czy to na terytorium diecezji czy też parafii, powinni gorliwie troszczyć się o to, aby ich współpracownicy, zwłaszcza podwładni, otrzymali pełną formację techniczną, społeczną, moralną oraz religijną, a dzięki temu byli w stanie zbliżyć się do ludzi swego stanu społecznego i – kiedy pojawi się właściwy moment – przekazywać im łatwo prawdę o Kościele.

XXII. Ordynariusze powinni zatroszczyć się, aby nauki przyrodnicze i sztuki wyzwolone kultywowane były przez grono posiadających stosowne przymioty moralne i uzdolnionych duchownych oraz zakonników, tak aby mogli oni zdobywać tytuły naukowe, dzięki którym będą mogli być nauczycielami lub też kapelanami studentów szkół wyższych i uniwersytetów, gdzie wiara i moralność wielu młodych ludzi zagrożone są wskutek nauczania przez licznych wykładowców materializmu dialektycznego lub ateizmu.

XXIII. Należy usilnie zalecać, aby na uniwersytetach czy też innych placówkach wyższej edukacji tworzone były specjalne grupy lub stowarzyszenia dla wykładowców lub studentów, tak aby mogli oni nie tylko dawać publiczne świadectwo swej wiary poprzez głoszone przez siebie poglądy oraz sposób życia, ale też skutecznie uniemożliwiać, a przynajmniej hamować, pracę prowadzoną gorliwie w owych szkołach przez tzw. komórki komunistyczne.

XXIV. W sytuacjach, gdy uznane to będzie za pożądane, duchowni oraz świeccy powinni potwierdzać w słowie oraz na piśmie, iż nie jest prawdą, jakoby Kościół nie szanował wartości doczesnych czy też że nie obchodzą go katastrofy, głód i wojna; powinni też pokazywać, że docenia on chwalebne starania ludzkości mające na celu zgłębienie tajemnic natury i wykorzystywanie w coraz większym stopniu jej bogactw dla zapewnienia łatwiejszego i szczęśliwszego życia, czy to w rodzinie czy też w społeczeństwie.

XXV. Aby centrum duszpasterskie (czy też Biuro Koordynacji Pracy Duszpasterskiej, które utworzone zostało w ramach Kongregacji Soboru) prowadzić mogło swą pracę w sposób bardziej owocny, do członków jego należeć winni także niektórzy kapłani oraz świeccy prowadzący pracę duszpasterską w różnych krajach. Obowiązki ich powinny być następujące:

1. Troska o to, aby zawsze i wszędzie prowadzona była taka forma duszpasterstwa, która prawdziwie odpowiada lokalnym potrzebom.

2. Ustalenie zawczasu ogólnych norm tego rodzaju pracy duszpasterskiej, która roztropnie określona zostanie przez ordynariuszy indywidualnych regionów, i która prowadzona być winna w zróżnicowany sposób, odpowiadający mentalności wiernych oraz ich statusowi społecznemu.

3. Gromadzenie i analizowanie dokumentacji dotyczącej środków i metod pracy duszpasterskiej w różnych regionach, a także ich skuteczności, aby – gdy zajdzie taka potrzeba – mogły być one wykorzystywane także w innych miejscach.

4. Troska o publikację zatwierdzonych książek ilustrujących i wyjaśniających doktrynę chrześcijańską oraz antropologiczną, a także przekazujących normy deontologiczne tym, którzy pracują na polu medycznym, prawnym i w innych podobnych dziedzinach.

5. Udzielanie lokalnym ordynariuszom pomocy przy powoływaniu do życia w poszczególnych krajach centrów duszpasterskich, a także wspieranie owych centrów tak, aby mogły one należycie wypełniać swe obowiązki.

Tekst zatwierdzony podczas sesji plenarnej Komisji w dniach 5–10 lutego 1962.

(Schemat ten dyskutowany był przez Centralną Komisję Przygotowawczą na II Sobór Watykański podczas drugiego i trzeciego zgromadzenia sesji szóstej, w pierwszych dniach maja 1962. Por. Acta et Documenta Concilio Oecumenico Vaticano II apparando, seria II (Praeparatoria), t. 2, z. 3, ss. 798–842.

O apostolacie świeckich w środowiskach przesiąkniętych materializmem, a zwłaszcza marksizmem (De laicorum apostolatu in ambitibus materialismo, praesertim marxistico, imbutis)

Rozdział VII De apostolatu laicorum, schematu przygotowawczego na II Sobór Watykański, zatwierdzony przez Komisję ds. Biskupów i Nadzoru nad Diecezjami w kwietniu 1962

Znaleziony w: ACTA ET DOCUMENTA CONCILIO OECUMENICO VATICANO II APPARANDO, seria II (PRAEPARATORIA), t. 3, cz. 2, ss. 345–348.

Wstęp

[Dostrzec można, że] w narodach, w przeważającej mierze chrześcijańskich, szerzy się, umacnia oraz wkrada do sumień ludzkich praktyczny materializm.

Dominującą formą tego materializmu jest tzw. „marksizm”, głoszący otwarcie wojujący ateizm i podejmujący systematyczne wysiłki mające na celu szerzenie swych doktryn głównie – choć nie wyłącznie – wśród robotników, a także wśród elit16.

Tak więc w obliczu tego poważnego i powszechnego zagrożenia, mając w pamięci miłość z jaką Chrystus nieustannie poszukuje tych, których odkupił, a którzy ulegli najzgubniejszym błędom, święty sobór pragnie przedstawić wskazówki, dzięki którym apostolat wśród chrześcijańskich wiernych mógłby stać się jeszcze skuteczniejszy i bardziej owocny.

Jednakże, aby rozwiać całkowicie wszelkie możliwe wątpliwości odnośnie do intencji Kościoła, a praca apostolska świeckich należących do jego owczarni nie była pozbawiona skuteczności, święty sobór uważa za stosowne oświadczyć co następuje:

Choć marksizm, który papież Pius XII osobiście ganił i potępił17, stanowi najgroźniejszą i najbardziej wrogą wobec wiary chrześcijańskiej formę materializmu, nie jest on bynajmniej jedyną jego współczesną formą. Jest dziś wielu takich którzy, choć oficjalnie deklarują się jako chrześcijanie, biernie aprobują obecną sytuację, utożsamiają ludzkie szczęście z postępem technicznym18 i ekonomicznym, pożądają bogactw19, usiłują budować świat na nich oparty20 i stopniowo oddalają się od Boga, którego krok po kroku usuwają ze swego życia. Ten praktyczny materializm infekuje zwłaszcza tych, którzy odmawiają uznania społecznego nauczania Kościoła, nie chcą uznać praw ubogich oraz słabych, grzeszą przeciwko sprawiedliwości społecznej21 i nie chcą zapobiegać jawnym oraz niesprawiedliwym nierównościom czy też przynajmniej ich łagodzić22. Wszystko to bez wątpienia toruje drogę wszelkim rodzajom wywrotowych doktryn.

Marksistowski materializm nie może być zwalczany skutecznie, jeśli także owe inne formy materializmu nie zostaną otwarcie odrzucone; nie może być też nadziei na to, iż pewnego dnia uda się wyeliminować ze świata i serc ludzi marksistowski ateizm, o ile ustąpi on jedynie miejsca innej formie materializmu, związanej z tzw. ustrojem „kapitalistycznym”, upowszechnianej przez niego w codziennym życiu jednostek.

Tak więc chrześcijanie zaangażowani w apostolat świeckich, którzy choć atakują i potępiają marksistowski materializm zgodnie ze społeczną doktryną Kościoła23, nie starają się w żaden sposób antagonizować klas społecznych, bronić przywilejów bogatych ani w żaden sposób wchodzić w sojusz z władzami doczesnymi lub też tymi, którzy podstępnie podają się za obrońców zasad religii i praw Kościoła, w rzeczywistości jednak pragną bronić własnych przywilejów, tuszując przejawy niesprawiedliwości, bez wątpienia szkodzą w poważny sposób Kościołowi.

55. [Podstawowe zasady] Stosowne jest, aby katolicy zaangażowani w apostolstwo świeckich autentycznie oraz szczerze dzielili życie swych bliźnich. Nie wystarcza też, aby jedynie żyli, pracowali czy też mieszkali z nimi – konieczne jest ponadto, aby aktywnie współdziałali z nimi we wszystkich tych inicjatywach, które prawdziwie przyczyniają się do dobra wspólnego oraz je promują24. Ponadto powinni zdecydowanie odrzucać te rzeczy, które sprzeczne są z Bożym prawem, takie jak nienawiść między ludźmi, kult pieniądza, niegodziwy użytek z bogactw, żądza władzy, kłamstwa i oszustwa, posługiwanie się niemoralnymi metodami; równocześnie jednak powinni być odważni w służbie Bogu oraz niesieniu pomocy swym braciom w duchu ubóstwa, zalecanym tak bardzo przez Zbawiciela w Ewangelii.

56. [Spełnienia poszukiwać winni w Bogu] Aby świeccy wierni mogli skutecznie oraz owocnie zwalczać ateizm, konieczne jest przede wszystkim, aby życie ich wypełnione było Bogiem, czerpiąc swą jedność z owego ścisłego z Nim zjednoczenia oraz uświęcenia przez Niego całej ich pracy. Nie powinni też nigdy ustawać na modlitwie i stale wstawiać się za swoich braci.

57. [Potrzeba roztropności] Świeccy kierować się winni niezbędną roztropnością, aby w codziennych kontaktach z innymi nie przesiąknąć, stopniowo i niedostrzegalnie, różnymi błędami – widzianymi, zasłyszanymi lub takimi, o których mogą przeczytać.

58. [Praca apostolska] Świeccy pokazywać winni, że religia chrześcijańska nie jest jedynie abstrakcyjną doktryną, ale że powinna być ona praktykowana w taki sposób, aby wypełniać należycie obowiązki stanu, nie kolidujące bynajmniej z obowiązkami wobec społeczeństwa. W celu tym konieczne jest konsekwentne prowadzenie życia chrześcijańskiego, zwracając szczególną uwagę na jego wyrazy w relacjach społecznych25.

Ponadto wierni powinni całym sercem starać się o odnowę życia społecznego.

Co do ich apostolatu, niezbędne jest, aby pogłębili swą wiedzę o lokalnych uwarunkowaniach i osądzali je wedle norm Ewangelii, po czym podejmowali właściwe działania.

59. [Szkolenie i formacja] W przypadku świeckich mających angażować się w taki apostolat, konieczny jest specjalny rodzaj szkolenia i formacji: powinno się im zwłaszcza udzielać pouczeń odnośnie do różnych doktryn chrześcijańskich atakowanych przez współczesnych ateistów i marksistów; powinni być odpowiednio szkoleni w zakresie doktryn marksistowskich oraz mentalności materialistycznej, która propagowana jest także poza grupami marksistowskimi; powinni poznać mentalność oraz taktykę marksistów, aby byli w stanie skuteczniej bronić się przed błędami a także efektywniej wyjaśniać i przekazywać prawdę innym.

Konieczne jest, aby poznali dokładnie społeczną doktrynę Kościoła, zwłaszcza odnoszącą się do tych kwestii26.

Warto zauważyć, że sam tylko negatywny osąd nie wystarcza. Jako iż każdy błąd jest zawsze w jakimś stopniu zmieszany z prawdą, konieczne jest nauczanie świeckich właściwego odróżniania dobra od zła, poprzez rozpoznawanie rzeczy wynikających ze sprawiedliwości oraz dostrzeganie postulatów które są niebezpieczne, zwłaszcza w odniesieniu do środków ich realizacji.

60. [Konieczność jedności] Pożądane jest, aby świeccy z konkretnych prowincji apostolatu często się ze sobą spotykali, tak aby działania ich mogły być rezultatem wspólnego planu; co można urzeczywistnić na wiele sposobów, zgodnie z różnymi i coraz nowszymi potrzebami oraz okolicznościami27.

61. [Pomoc ze strony Kościoła] Podejmujący taką pracę świeccy misjonarze powinni być wspierani przez cały Kościół: przez lokalnego biskupa, kapłanów, zakonników oraz wszystkich wiernych, poprzez gorliwą modlitwę, zwłaszcza publiczną, jak również poprzez przydzielanie im do pomocy posiadających właściwe do tego kwalifikacje kapłanów28.

62. [Chrystus cichy i pokorny sercem] Właściwe jest, aby wierni wszystkich klas społecznych współpracowali ze sobą, tak aby Kościół powszechny mógł ukazywać obraz Chrystusa Nauczyciela i Odkupiciela, oni zaś jaśnieli siłą wiary, dobrocią, życzliwością, ubóstwem a zwłaszcza miłością bliźniego, naśladując swój Boski Ideał29 (…)

Tekst zatwierdzony – przy jednym głosie przeciwnym (odn. Rozdz. VI, podr. II) – podczas sesji plenarnej 2–8 kwietnia 1962.

Za portalem LifeSite.news tłumaczył Tomasz Maszczyk

Przypisy

  1. https://s3.amazonaws.com/lifesite/The_Lost_Condemnations_of_Communism_of_Vatican_II_(1).pdf, dostęp: kwiecień 2021.
  2. Pius XI, Divini Redemptoris, AAS, XXIX, 1937, nr 4, s. 66.
  3. Ibidem, s. 91.
  4. Ibidem, s. 69.
  5. Ibidem, s. 70.
  6. Ibidem, ss. 70–71.
  7. Ibidem, ss. 71–72.
  8. Pius XII, Mystici corporis, AAS, XXXV, 1943, nr 7, s. 239.
  9. Dz 20, 28.
  10. Jan XXIII, Mater et magistra, AAS, XLIII, 1961, nr 8, s. 45.
  11. Leon XIII, Rerum novarum, Acta Leonis, t. XI, 1891, s. 97 sqq; Pius XI, Quadragesimo anno, AAS, XXIII, 1931, s. 179 sqq; Pius XII, orędzie radiowe z 1 czerwca 1941, AAS, XXXIII, 1941, s. 195 sqq.; Jan XXIII, Mater et magistra, AAS, XLIII, 1961.
  12. Jan XXIII, Mater et magistra, 1. c., s. 46.
  13. Pius XI, Divini Redemptoris, 1. c., s. 72.
  14. W marcu roku 1961 istniało na świecie 87 partii komunistycznych, zaś w okresie późniejszym pojawić się miało jeszcze wiele innych, zwłaszcza na kontynencie afrykańskim. Pod koniec roku 1960, nie uwzględniając narodów znajdujących się pod władzą Rosji, na całym świecie komunistom udało się zwerbować w swe szeregi ok. 6 mln ludzi.
  15. Jan XXIII, Mater et magistra, AAS, LIII, 1961, s. 414.
  16. Współczesny ateistyczny komunizm jest jednoznaczny w kwestii swego ateizmu. Bez wątpienia zwalcza on wszelkie formy religii, którą uznaje za „opium dla ludu”, w szczególny zaś sposób przeciwstawia się Kościołowi katolickiemu, który postrzega jako władzę jedynie polityczną, sprzymierzoną z „kapitalizmem” w celu obrony wspólnych przywilejów.
    W rzeczywistości współczesny komunizm jest pseudo-religią, którą określić można mianem eschatologicznej. Przyszłe społeczeństwo, które pragnie zbudować, bezklasowe, bez własności prywatnej środków produkcji, wyzwolone od wszelkich będących jej konsekwencją form alienacji, doprowadzić ma do pojednania człowieka z naturą oraz ludzi między sobą, przynosząc im prawdziwą wolność. Proletariat, jako ofiara rabunku, posiada mesjańską misję wyzwolenia, poprzez rewolucję proletariacką, nie tylko siebie samego, ale też całej ludzkości, jak również poskromienia natury. Sakramentem tej religii jest postęp techniczny, poprzez który, dzięki pracy ludzkiej, pojawia się nadzieja na opanowanie natury, otwierając przed ludzkością drogę do szczęścia i pokoju, za pomocą rozwijającej się struktury ekonomicznej, której wszystkie ideologie stanowią jedynie nadbudowę. Wymaga to konfliktu klasowego, aby poskromić tych, którzy sprowadzają proletariat do roli niewolników zachowując dla siebie środki produkcji. Wszystko to jest nieuniknioną konsekwencją materializmu dialektycznego i historycznego.
    Stąd też jednostka nie uważa się za osobę obdarzoną wolnością, ale za część zbiorowości (mas), będącej równocześnie stwórcą wszechświata oraz odkupicielem ludzkości. Religia ta broni swego dogmatycznego marksizmu-leninizmu, potępia heretyków i ekskomunikuje schizmatyków. Na tym właśnie opiera się jej mistyka, jej, wiara, nadzieja oraz miłość – i stąd też wypływają wszystkie jej normy, zarówno etyczne jak jurydyczne.
  17. Divini Redemptoris, AAS, 29 (1937), s. 96; por. Caritate compulsi, 3 maja 1932, AAS, 24 (1932), ss. 180–181; Decretum S. Officii, 1 iulii 1949, AAS, 41 (1949), s. 334.
  18. Pius XII, Nuntius radiophonicus in Natali Domini, 1953, AAS, 46 (1954), s. 9.
  19. Caritate compulsi, AAS, 24, (1932), s. 178.
  20. Mater et magistra, AAS, 53, (1961), s. 452.
  21. Divini Redemptoris, ibidem, s. 91.
  22. Pius XII, orędzie radiowe z 1 września 1944, AAS, 36, (1944), s. 253.
  23. Caritate compulsi, ibidem, s. 180; Divini Redemptoris, s. 69 et sq.
  24. Mater et magistra, ibidem, s. 456.
  25. Quadragesimo anno, AAS, 23, (1931), ss. 222–223; Nova impendet, AAS, 23, (1931), s. 394; Sermo adstantes ex Hispania profugos, AAS, 28, (1936), s. 377; Divini Redemptoris, ibidem, s. 101.
  26. Divini Redemptoris, ibidem, s. 103; Pius XII, Adhortatio apostolica ad clerum uniwersum, 22 września 1950, AAS, 42, (1950), s. 697; Mater et magistra, ibidem, s. 462.
  27. Divini Redemptoris, s. 102.
  28. Pius X, Notre chargé apostolique, 2 sierpnia 1910, AAS, 2, (1910), s. 630; Pius XI, Divini Redemptoris, s. 98; Pius XII, Adhortatio apostolica ad clerum uniwersum, 22 września 1950, AAS, 42, (1950), s. 697; Mater et magistra, ibidem, s. 462.
  29. Divini Redemptoris, s. 98; Pius XI, Ad catholici sacerdoti; AAS, 28, (1936), s. 28 i n.

Nowy wspaniały świat – to „udoskonalona” wersja błędów Rosji zapowiedzianych w Fatimie

Nowy wspaniały świat – to „udoskonalona” wersja błędów Rosji zapowiedzianych w Fatimie!

Piotr Relich udoskonalona-wersja-bledow-rosji

Przesłanie Matki Bożej o „błędach Rosji”, często utożsamiane jest z ekspansją ideologii komunistycznej, zarówno w jej politycznym jak i kulturowym wymiarze. Tymczasem w obliczu rodzącego się na naszych oczach, nowego technokratycznego totalitaryzmu o globalnej skali, część z nas wskazuje, że jego ośrodki już nie leżą w Moskwie, lecz Davos, Nowym Jorku czy Waszyngtonie. Ale to właśnie z Moskwy się tam przeniosły.

Bolszewicka rewolucja seksualna

Po 1917 r., zgodnie z orędziem przekazanym pastuszkom w Fatimie, komunizm w postaci systemu politycznego rozlał się na cały świat. Jednak już od dawna badacze objawień fatimskich przestrzegali, by „błędów Rosji” nie redukować wyłącznie do wymiaru politycznego. Wszak naczelne idee komunizmu; chęć budowy materialistycznego „raju na Ziemi”, usunięcia religii z życia publicznego i politycznego czy potrzeba wychowania „nowego człowieka” bez rodziny i własności, nie zniknęły wraz z upadkiem Związku Sowieckiego.

Nie ma większej potrzeby szerzej wyjaśniać, że to, co dzisiaj utożsamiamy z zepsuciem moralnym Zachodu, stanowi dalekosiężne skutki eksperymentu przeprowadzonego pierwszy raz pod bagnetami bolszewików. Zanim w USA powstały pierwsze hippisowskie komuny, pół wieku wcześniej w Rosji kwitła komsomolska „wolna miłość”, seks traktowano jak „szklankę wody”, rozwód można było kupić za 3 ruble, a aborcja służyła jako główny „środek antykoncepcyjny”.

Po latach przeznaczonych na odbudowę gospodarki po wojnie „skrzydlaty Eros” Aleksandry Kołłątaj w końcu wylądował na Amerykańskiej ziemi. Zatruty owoc rewolucji seksualnej, trafiając na żyzną glebę liberalizmu (libertynizmu), podlewany reakcją na protestancki purytanizm, mógł rozrastać się znacznie swobodniej niż w surowych stalinowskich warunkach.

Postępującą seksualizację wzmacniał również dziki i bezwzględny kapitalizm, upatrujący w libido dominandi szans na stworzenie konsumenta doskonałego – niewolnika swoich namiętności. Straszliwe skutki tego procesu; plaga pornografii, aborcyjna hekatomba, zerwane więzi międzyludzkie, zaburzenia własnej tożsamości czy w końcu – trwałe okaleczanie nieletnich w imię zwodniczej i nieprawdziwej antropologii, to wciąż twórcze rozwinięcie systemowego błędu dokonanego po raz pierwszy przez bolszewicką Rosję. Choć komunizm w sensie politycznym poniósł porażkę, wciąż żyją idee stojące za jego powstaniem. 

Nowe zagrożenia?

Jak zdołaliśmy się niedawno przekonać, naszej suwerenności, już nie tylko politycznej – ale przede wszystkim osobistej – zagraża nowy totalitaryzm spod znaku zrównoważonego rozwoju i IV rewolucji przemysłowej. Świetlaną przyszłość chce nam zapewnić, bez pytania nas o zdanie, sojusz organizacji międzynarodowych i wielkiego kapitału, reprezentowanego przez banki oraz instytucje finansowe.

Nad wszystkim czuwają niezmienne gremia eksperckie i ciała doradcze, a poszczególne rządy traktowane są zaledwie jako ostatnie ogniwo; lokalną „władzę wykonawczą” dalekosiężnych i kompleksowych planów. Globalny proces, choć teoretycznie obejmuje cały świat, najsilniej wspierają czołowe demokracje, a najskuteczniej wdraża cudowne dziecko systemu kapitalistycznego – międzynarodowa korporacja. Gdzie tu zatem mowa o „błędach Rosji”, zwłaszcza, gdy od 2022 środowiska globalistyczne odcinają się od Kremla jak od zarazy?

Żeby lepiej zrozumieć naturę zachodzących procesów, należy pominąć atrakcyjną fasadę i wsłuchać się w słowa orędowników globalizmu. Dzięki temu zrozumiemy, że pod szlachetnie brzmiącymi hasłami o zrównoważonym rozwoju, powszechnym zdrowiu i ekologicznych technologiach, kryje się zwyczajny materializm historyczno-dialektyczny, wykraczający daleko poza poszukiwania sposobu na kontrolę środków produkcji.

„Zmiany klimatu”; motor napędowy globalistycznych „pięciolatek” (w przypadku ONZ – piętnastolatek) mniej niż faktycznemu ograniczaniu śladu węglowego, służy głównie likwidacji kapitalizmu dzięki systemowej rewolucji społeczno-środowiskowej. O potrzebie jego „przebudowy” mówią bowiem już nie tylko czołowi lewicowi myśliciele, ale i przedstawiciele naczelnych instytucji finansowych świata, do niedawna stojący na straży systemu kojarzonego z wolnym rynkiem i przedsiębiorczością. Transformację podyktowaną koniecznością zmniejszenia wpływu człowieka na środowisko naturalne, mają zapewnić nie tylko odpowiednie reformy polityczne, ale przede wszystkim narzędzia dostarczone przez cyfrową rewolucję.

Otóż współczesne technologie informacyjne takie jak sztuczna inteligencja, cyfrowy pieniądz czy wszelkie systemy zdalnego nadzoru mają już wkrótce rozwiązać wadę fabryczną planowania centralnego; niezdolności uzyskiwania i przetwarzania wystarczającej ilości danych. Dzięki ciągłemu podpięciu do sieci, system będzie o nas wiedział wszystko i na bieżąco tę wiedzę wykorzystywał. Dlatego, jak przekonuje Aaron Bastani, po raz pierwszy w historii otwiera się realna szansa na stworzenie rzeczywistego komunizmu, który nie będzie skutkował głodem, powszechną biedą i obozami pracy.

Co więcej, rozwój współczesnych technologii, w jego opinii, umożliwi funkcjonowanie w oderwaniu od eksploatacji środowiska naturalnego. Energia będzie wytwarzana w sposób czysty, nauczymy się produkować tanią laboratoryjną żywność, a powszechne trapie genowe zapewnią faktyczną równość z uwagi na możliwość modyfikacji kodu DNA na etapie prenatalnym. Wreszcie stworzymy idealny system społeczno-ekonomiczny, pozbawiony wszelkich elementów wyzysku i niesprawiedliwości, z własnością prywatną na czele.

To właśnie dlatego współczesne korporacje, zwłaszcza technologiczne coraz bardziej przypominają komunistyczne molochy, tłamszące w zarodku konkurencję i wymagające od swoich pracowników bezwzględnej jednomyślności światopoglądowej. Wspierając obyczajową rewolucję liczą na uznanie giełdowych weryfikatorów, oceniających ich działalność na podstawie zaangażowania społeczno-środowiskowego. Uczciwe konkurowanie i zabieganie o klienta zastępują monopolizacją, państwowymi subsydiami oraz wsparciem potęgi funduszy inwestycyjnych. Wynikające z tego obawy związane z promocją dewzrostu (degrowth) balansują, rozpalając wiarę we wszechmoc postępu.

Właśnie to na myśli ma Sam Altman, „Bill Gates” sztucznej inteligencji, mówiąc, że AI uczyni ludzi super great. Nic dziwnego zatem, że pracując nad rozwojem swojej technologii marzy o „likwidacji kapitalizmu” i zapewnieniu ludziom gwarantowanego dochodu podstawowego.

Wynurzenia Altmana to jednak nic w porównaniu z wizją Wielkiego Resetu, promowanego przez szefa WEF Klausa Schwaba, czy filozofią naczelnego orędownika globalizmu Yuvala Noaha Harari’ego, marzącego o społeczeństwie bez Boga, narodu, własności, tradycyjnej rodziny, prywatności a nawet wolnej woli.

W ich myśli globalizm; ostateczna forma wszystkich systemów społeczno-politycznych, nie ma stanowić przeciwieństwa ZSRR, ale jego udoskonalone wcielenie.

Demograficzna katastrofa Polaków. Po 2035 r. ulegnie przyspieszeniu.

Demograficzna katastrofa. Po 2035 r. ulegnie przyspieszeniu.

demograficzna-katastrofa-ulegnie-przyspieszeniu

Liczba ludności w wieku produkcyjnym w Polsce będzie stopniowo spadać i za niespełna 17 lat zmaleje o 8,4 proc. – wskazali eksperci CBRE. Według nich zmiany te może odczuć m.in. sektor biurowy i rynek mieszkaniowy.

Eksperci firmy CBRE powołali się na prognozy Oxford Economics, z których wynika, że do końca 2040 r. liczba ludności w wieku produkcyjnym w Polsce będzie stopniowo spadać. „Tempo to ulegnie przyspieszeniu zwłaszcza po 2035 r.” – wskazano.

Analitycy przewidują, że za niespełna 17 lat liczba ludności w wieku produkcyjnym zmaleje o 8,4 proc., „co spowoduje wzrost wskaźnika obciążenia demograficznego z 30 proc. w 2022 r. do 40 proc. w 2040 r.”. W ocenie CBRE zmiany te może odczuć sektor biurowy.

Agnieszka Mikulska z CBRE zwróciła uwagę, że zmiana demograficzna, z którą mamy do czynienia, a która będzie postępowała, wynika ze starzenia się społeczeństwa i spadku współczynnika dzietności. „Te dwa trendy oddziałują mocno na siebie, co już w 2040 r. zobaczymy wyraźnie w wielu aspektach życia społecznego.

==========

[dalej wata – w oryginle md]

Nie pieprz

Nie pieprz

    Małgorzata Todd      Nie pieprz

Szanowni Państwo!
           „Nie pieprz Pietrze wieprza pieprzem, bo przepieprzysz Pietrze wieprza pieprzem”, recytowali adepci sztuki aktorskiej, dla wykazania się dobrą dykcją.

Młodemu pokoleniu aktorów dykcja nie jest już potrzebna. Wulgaryzmy towarzyszące scenom mordobicia wszyscy znają na pamięć, a dłuuuuu…gie pocałunki przerywane są tylko oświadczeniem stron, sakramentalnym „kocham cię” i „ja cię też”. Pozostałe teksty niczego do akcji wnosić nie powinny.

Twórcy najwyraźniej zakładają, że widz (podobnie jak oni sami) preferuje efektowny bełkot bez znaczenia.
           Znaczenie, i to niebagatelne, ma pieprz jako nieodzowna przyprawa wielu potraw. Pamiętać jednak należy, że danie zbyt pikantne, albo przesolone nadaje się do wyrzucenia. Serialowym i politycznym kucharzom zdaje się, że lekarstwem na przesolenie jest przesłodzenie. Otóż są w „mylnym błędzie”, jak mawia nasz noblista. Przyprawy to jedno, a to co przyprawiamy, to coś całkiem innego. Chleb powszedni składa się głównie z mąki, o czym wszyscy zdają się zapominać.
           Trzymając się nadal tej kuchennej analogii, sól i cukier można przyrównać do emocji, a mąkę do zdrowego rozsądku. Przestańmy wreszcie podgrzewać emocje, albo raczej dosypywać je bez opamiętania.

Zajmijmy się tym co istotne, czyli racjonalnym myśleniem. Ci, którzy nie umieją posługiwać się argumentami wypadają z gry. Taka powinna być zasada. Najbardziej rozpalonemu „wielkiemu artyście” nie warto powtarzać: „panie, panie pohamuj się”, czy nawet: „chamie, chamie opanuj się”. Skuteczny mógłby być jedynie kaftan bezpieczeństwa.

Z pozdrowieniami

Małgorzata Todd

Homoseksualny półnagi tancerz „Ludzkiego Braterstwa” Franciszka (10 czerwca). Światowe Forum Ekonomiczne: Jest „Młodym Globalnym Liderem”. Pustki na Placu św Piotra.

Homoseksualny półnagi tancerz „Ludzkiego Braterstwa” Franciszka (10 czerwca). Pustki na Placu św Piotra. Światowe Forum Ekonomiczne: Jest „Młodym Globalnym Liderem”.

…dwóch papieży… Homoseksualny półnagi tancerz

Półnagim tancerzem baletowym z La Scala, który to zaszczycił wszystkich swoim występem w trakcie „Ludzkiego Braterstwa” Franciszka (10 czerwca), okazał się nijaki Roberto Bolle, lat 48, żyjący w homo-konkubinacie z angielskim projektantem mody, Robertem Lee, lat 37.

W kwietniu 2004 Bolle tańczył na portyku Placu Św. Piotra dla Jana Pawła II. Z kolei w marcu 2009 Światowe Forum Ekonomiczne w Davos okrzyknęło go „Młodym Globalnym Liderem”.

Wydarzenie „Ludzkie Braterstwo” okazało się totalną klapą, mimo iż VaticanNews.va utrzymuje, że zgromadziły się „tysiące wiernych” (jedzie mi tu czołg?). W każdym razie zdjęcia z „miejsca zajścia” mówią same za siebie:

Pustawo…

PUSTO:





Anatomia podkopywania chrześcijaństwa, czyli dialog “tohu” z “wabohu”, mętu z zamętem

Anatomia podkopywania chrześcijaństwa, czyli dialog “tohu” z “wabohu”, mętu z zamętem

Wawel 12 czerwca 2023 /anatomia-podkopywania-chrzescijanstwa

Ostatnio mieliśmy do czynienia z dwoma ważkimi wydarzeniami:

1. skandaliczna sprawa Marciniaka, czyli kwestia legalności działalności dywersyjnych NGO-osów 

2. antypolska hucpa Grossa w Niemieckim Instytucie Historycznym przerwana przez Grzegorza Brauna.

Są to fakty brzemienne, zasługujące na analizy i zdecydowane reakcje – co do tego wszyscy są zgodni.

W tym, żeby wybrać właściwe zachowania w narastającej orwellowskiej rzeczywistości przydatne może być szczegółowe wniknięcie w jej genezę, korzenie, źródła, początki oraz lokalizacja inseminatorów owego chorego świata czyniącego Polskę “mocarstwem humanitarnym” rozgrabianym ze wszystkich stron i podkładającym się każdemu.

Cofnijmy się więc do roku 1988, gdy Titanic transformacji wyruszał z portu…

DIALOG TITANICA Z GÓRĄ LODOWĄ)

SPIS TREŚCI

  • Rok 1988 – otwarcie bram dla powolnej dezintegracji chrześcijaństwa i jego zasad: uczciwości i wspólnotowości
  • Wały antypowodziowe przerwane czyli obcy żywioł w natarciu
  • Przedefiniowanie chrześcijaństwa wyszło z kolebki polskości
  • Rok 1997 – filosemityzm antychrześcijański i walka z polskim patriotyzmem zaczyna drugi etap ofensywy
  • Ekspansja i dziedzictwo dialogu: aktywny antypolonizm organizacji pozarządowych
  • Tolerancja sprytnie i za państwowym wynagrodzeniem  zarządzająca wzbudzaniem poczucia winy i strachu
  • Niektóre metody erodowania chrześcijaństwa
  • Nieoczekiwana puenta wesołego święta czyli fałszywy rabin naucza w kościele
  • Gazeta Wyborcza i jej autorytety (prof. Zoll, Frasyniuk) węszą faszyzm
  • Paleta metod dezinformacji – agencje odwracające fakty ogonem i… „znaczy kapitan”
  • Nadpobudliwość antynarodowa
  • Smutny finał czyli proislamizacja, ciągłość środowisk i złowieszczy letarg strażników wiary

ROK 1988 – OTWARCIE BRAM DLA POWOLNEJ DEZINTEGRACJI CHRZEŚCIJAŃSTWA I JEGO ZASAD: UCZCIWOŚCI I WSPÓLNOTOWOŚCI

Pamiętam wywiad ze starym księdzem egzorcystą, który zapytany przez dziennikarza kiedy Zło do nasz weszło odpowiedział: na Zachód w latach 60-tych, do Polski w początku lat 90-tych. Pytający zaoponował, jak to, przecież wolność, demokracja, ksiądz odparł coś w tym rodzaju – Polska wtedy, do początku lat 90-tych, była jeszcze czysta (…)                                                           [komentarz internauty]

Jak przebiegały (w skrócie) etapy powrotu, mówiąc językiem prezydenta Dudy, „przyjaciół” Polski oraz ich specyficznej internacjonalnej, tęczowej kultury i mentalności na ziemie polskie? Przyjaciół wraz z ich tradycyjną, koteryjną, kastową, nepotyczną i antychrześcijańską mentalnością, które nie mogły nie odbić się na ekonomii i gospodarce. A co stokroć ważniejsze: na kulturze i duchowości Polski… Jak wyglądało przygotowanie gruntu pod „prace wykończeniowe” firmy nomenklaturowej abpa Gądeckiego? No cóż… Bez zagłębiania się w szczegóły i preliminaria sektorowe możemy uznać za datę graniczną 1988 rok i spotkanie Sorosa z Jaruzelskim omawiające wariant „wybawienia” Polski (wybawienia od… własności i chrześcijaństwa) za pomocą planu Sorosa-Sachsa-Liptona.

1988 – to b. ważny rok w tym antypolskim rozkładzie (jazdy):

  1. plan dwóch zreformowanych członków światowej społeczności żydowskiej (Sorosa-Sachsa) wspomaganych przez D. Liptona, pierwszego Prezydenta MFW (wcześniej zaufanego pracownika banku – jakiegoż, jak nie tego, który tworzyli kiedyś Moses Taylor i Samuel Osgood – czyli banku Citi)
  2. drugi efekt wizyty Sorosa: zgoda władz na utworzenie filii Open Society, czyli Fundacji Batorego [„judaizm otwarty” – termin mój, wawel]
  3. wznowienie działalności Kongregacji Wyznania Mojżeszowego w Warszawie i wybór pierwszego od lat rabina Warszawy oraz Naczelnego Rabina Polski (Pinchasa Menachema Noskowicza) na mocy porozumienia z Izraelem  (judaizm ortodoksyjny i reformowany)
  4. przygotowanie do odtworzenia głównych polskich gmin wyznaniowych żydowskich (GWŻ), ważniejsze gminy zostały odtworzone w 1993 r. od razu zaczynając się ubiegać o zwrot mienia
  5. rozpoczęcie wydawania Gazety Wyborczej (organu KOR, organizacji w dużej mierze animowanej przez „podziemne” polskie loże).
  6. preparacja partii będącej – w terminologii Baudrillarda – symulakrum polskiej prawicy narodowej “pod przewodnictwem” Jarosława Kaczyńskiego (“duchowego” sukcesora papieża polskiej opozycji, Jana Józefa Lipskiego).

I

Ilustracja 1. Polska klapa

WAŁY ANTYPOWODZIOWE PRZERWANE CZYLI OBCY ŻYWIOŁ W NATARCIU

Potem, po tych położonych pod koniec lat 80 kamieniach węgielnych profilu środowiskowego i „metodologicznego” Nowej Rzeczpospolitej (ty posadę mnie, a ja, kuzynie, tobie, byle przy żłobie…) było już z górki. Powoli narastała atmosfera stygmatyzowania 

1. wiary

2. patriotyzmu, ba, stygmatyzowania nawet

3. przyzwoitości i uczciwości (uczciwość ma się przecież nijak do kastowości i nepotyzmu).

Wszak dla Nadreprezentantów owe trzy „przesądy (wiara, patriotyzm, uczciwość) były to tylko przeszkody w rozwijaniu środowiskowych interesów, oderwanych od poczucia wspólnoty i odpowiedzialności elit za… resztę. Póki reszta – po szekspirowsku – była tylko milczeniem, praca i interesy internacjonalnych koterii szły dobrze.

W 2015 wygrała Dobra Zmiana – zdawało się, że realnie, okazało się, że tylko deklaratywnie i szczątkowo. Zamiast odpowiedzialności narodowej (nie kastowej i niewolniczej wobec zewnętrznych “centrów siły”) mieliśmy tylko projekcję 3D i symulację polskości. Z wierzchu palenie świeczek i zawodzenie pieśni powstańczych a jak poskrobać głębiej, to widać było rwący nurt antypolonizmu a nawet – w pewnych fragmentach – antychrystianizmu pod flagą biało niebieską i tęczową oraz skandaliczny trend historycznego rewizjonizmu II wojny światowej (Gross, Engelking) obficie finansowany z budżetu.

Zaczęły mnożyć się przeróżne kuriozalne wypowiedzi J. Kaczyńskiego, J. Gowina, A. Dudy, P.Glińskiego oraz bulwersujące czyny i inicjatywy:  rezygnacja z polskiej ustawy o IPN na rzecz ustawy pisanej przez służby Izraela w siedzibie Mosadu, rejestracja B’nai B’rith, ściągnięcie do Polski agendy neomarksistowskiej (AJC), zagadkowy duumwirat Morawiecki-Daniels, budżetowy wikt dla Engelking, Grossa, Bilewicza itp. itp.).

Powoli przygotowywano dwie „sprawy” (spraw, o spraw, bym widziany był jako człek praw…): reaktywację wolnomularstwa w naszej biednej ojczyźnie oraz budowę „świątyni dialogu”, czyli muzeum Polin („eksterytorialne centrum antypolskiej agitacji” wg genialnej definicji G.Brauna). Loża BB prawie pierwszego dnia po reaktywacji zabrała się… do ograniczania polskiego rynku medialnego i zarządzania nim wysuwając żądania odebrania koncesji TV Trwam i Radiu Maryja.

Co za tupet i bezczelność! Cóż za naiwność Polaków (czytaj: zinfiltrowanie, snobizm plus dobroduszność i sentymenty piłsudczykowskie partii PIS), by zgodzić się na postawienie tego sakralnego (Religia Narodowego Ego i Religia Holokaustu) obiektu, którego 90% funkcji sprowadza się do bycia celem pielgrzymek izraelskiej młodzieży i młodzieży z diaspory intoksykowanej nienawiścią do Polaków. I tak to Polska „za ostatni grosz” (Gross) postawiła sobie betonowy pręgierz na siebie… Cóż, gdy większość Polaków pod urokiem zielonego jabłuszka i chmielu pełnych snu (jak w podtekście głosiła piosenka: “jabłuszko jabłuszko jabłuszko pełne snu / Gdzie spojrzeć jabłuszko jabłuszko tam i tu”) – dała palec, wzięto im rękę. Ułożoną dla żartu w znak „V” (znany z dialektu „Mazowieckiego” ;).

Tak zazwyczaj bywa, gdy jedna ze stron nie wytrwa w postanowieniu separacji lub rozwodu pod namową episkopatu teściowej. Wtedy toksyczny związek zaczyna się na nowo a spokój oddala się. I żonę przywiązuje się do męża wymuszając na niej, by dała mu jeszcze jedną szansę i by unikała mówienia źle o nim („antysemityzmu”). A on, jak to on, wynosi kolejne rzeczy z domu spieniężając je, by było na picie. Tak najczęściej wygląda „dialog” (musicie porozmawiać ze sobą, nie bądź taka uparta – rajfurzy teściowa episkopatu…).

PRZEDEFINIOWANIE CHRZEŚCIJAŃSTWA WYSZŁO Z KOLEBKI POLSKOŚCI

Mentalność żydowska (zwrot JE abpa Gądeckiego) jest tak silna i monolityczna (etnocentryzm), że każdy, kto daje się wciągnąć w bliższe z nią relacje – zmuszany będzie do… przedefiniowania samego siebie, do zmiany albo wręcz porzucenia swoich zasad i swojej, odmiennej mentalności. Tym samym zacznie tracić własną tożsamość.

Teksty programowe różnych niemieckich środowisk „ekumenicznych” rajfurzących polskiemu Kościołowi, i co ważne, także państwu, „dialog polsko-żydowski”- nie skrywając swoich intencji zbytnio mówiły o „redefiniowaniu”, „konieczności redefiniowania chrześcijaństwa”. Starania dążące do wymuszenia na chrześcijaństwie, żeby się „zredefiniowało” (co oznacza: poddało derridowej dekonstrukcji i rozwodniło w Poznaniu nie do poznania…) osobliwie upodobały sobie jeden region naszego kraju – Poznań i Gniezno (jak podaje stowarzyszenie „Coexist”: „W Poznaniu – wzorem lat minionych – Dzień Judaizmu miał „moc trwania” dni kilkanaście”).

Sądzę, że były dwa powody tego „zbiegu okoliczności”, praktyczny i symboliczny. Praktyczny to ten, iż przez wieki tamtejsza gmina żydowska była trzecią w kolejności, najbardziej liczebną, gminą w Polsce. Symboliczny – być może ważniejszy nawet – to fakt, iż diecezja poznańska była historycznie pierwszą diecezją na ziemiach polskich a Gniezno było miejscem przyjęcia wiary katolickiej przez Mieszka. Nie lekceważyłbym przyczyn symbolicznych, gdyż, jak uważał nie tylko Spengler, religia i kultura żydowska były i są sensu stricto magiczne.

ROK 1997 – FILOSEMITYZM ANTYCHRZEŚCIJAŃSKI I WALKA Z POLSKIM PATRIOTYZMEM ZACZYNA DRUGI ETAP OFENSYWY

Często opisywany w tym tekście Dzień Judaizmu nie jest  jego”tematem”. Wgląd w jego obrzędy daje wgląd w mechanizmy oswajające z herezją, z czymś nieakceptowalnym, czyniąc je popularnym, a na koniec pożądanym. Dzień Judaizmu w schemacie Okna Overtona stanowiłby 5. etap.

O inicjatywie abpa Gądeckiego utworzenia Dnia Judaizmu tak pisały agencje:„Podczas Konferencji Episkopatu Polski, która miała miejsce w 1997 roku w Gdańsku, został przedstawiony pomysł wprowadzenia w Kościele katolickim w Polsce Dnia Judaizmu. Zamiar ten wywołał w opinii publicznej zrozumiałe rozdwojenie. Dla jednych był to następny sygnał dokonującej się „judaizacji chrześcijaństwa”. Dla innych – radosny znak pogłębiania samoświadomości Kościoła na temat swoich korzeni i roli w świecie.”

Oczywiście, pomysł został wprowadzony w życie. Zgodnie z planem (może z tym planem, o którym śpiewał Lech Janerka: „Obawiam się, że powstaje plan zatykania trąby

Dokładny plan w którym nie masz już

szpar dziur

Jest jak w niebie…”).

Jeśli chodzi o słowa-klucze, to trzeba zanotować niezbywalną obecność we wszelkich informacjach o Dniu Judaizmu tego samego słowa, które już poznaliśmy w dialogu hierarchów rosyjskich z polskimi, czyli słowa „korzenie”.

W każdym razie tradycja zapoczątkowana przez jedynego z Ekscelencji z wysokich kręgów nie oznaczonego indeksem TW (ach, co za okoliczności zbieg, taki zbieg, co był i… zbiegł) obchodzi co roku… kolejne rocznice. Co ciekawe, jak już wspominałem, wzmiankowany Dzień ma tendencję do rozrostu. W poprzednich latach dzień trwał już tydzień. W tym roku, dzień pobił rekord i trwał już… 10 dni. Jak tak dalej pójdzie, dzień ów potrwa i… rok cały.

A co do treści, weźmy na przykład Dzień Judaizmu z 2016 r. (rok po objęciu władzy przez Dobrą Zmianę, wydawało się, że pronarodową, a okazało się, że obłędnie filosemicką, kontynuującą sukcesję lipską (J. J. Lipskiego):

“Dęta orkiestra grała ile tchu, mówię wam / trąby tu, tuby tam, ach! szkoda słów… / Panie, panowie, to był wspaniały dzień, to był dzień!!! / Ach, co za dzień!”.

Ale nie bądźmy złośliwi. Oczywiście nie wszystko w Dniu Tym ograniczało się „do trąb i tub”, choć przyszło ich trochę…   Trąby i tuby stanowią pewien constans procentowy w każdym społeczeństwie. Bardziej interesujące są propozycje, jakie przygotowano dla owych… trąb i tub. Czego tam nie było!

Na przykład: Warsztaty Chanukowe prowadzone przez oszusta przebranego za rabina (głośna swego czasu historia), zapalanie Menory Dialogu, dziwny wykład ks. Hockena „Znaczenie Izraela dla jedności chrześcijan”, rozmowa rabina, muftiego i arcybiskupa z okazji rocznicy ogłoszenia – wg wielu teologów – heretyckiego dekretu Nostra Aetate z Vaticanum II, „Judasz” – czytanie sceniczne. „W kręgu tradycji żydów wielkopolskich” – projekt edukacyjny: warsztaty dla młodzieży licealnej w zakresie tradycji, historii i współczesności.

Mamy też „Warsztat empatii” dla Polaków. Wykład: Kim był faryzeusz? Ujęcie proposologiczne – prof. Joseph Sievers (Rzym) .Wykład „Midraszowe poszukiwania w judeochrześcijańskim skarbcu”. „Dla Nas i dla Przyszłości” – jak rozmawiać z młodzieżą o polsko-żydowsko-niemieckiej historii? (warsztaty dla nauczycieli i pedagogów). Nagroda „Menora Dialogu” dla profesora Władysława Bartoszewskiego „za zbliżanie ludzi, kultur, religii i narodów” przyznawana przez Stowarzyszenie COEXIST (czy nagroda obejmuje też intencję: za oddzielanie bydła od nie-bydła, zgodnie ze słynną deklaracją „profesora”??).

Wszystko to pod patronatem abpa Gądeckiego i z jego udziałem. Całość wieńczyło nabożeństwo biblijne pod przewodnictwem abpa Gądeckiego.

EKSPANSJA I DZIEDZICTWO DIALOGU: AKTYWNY ANTYPOLONIZM ORGANIZACJI POZARZĄDOWYCH

To tylko mały wybór ofert Dnia Judaizmu. Otwarcie bram przez ustanowienie tego „święta” umożliwiło powstawanie dziesiątek pozarządowych, czerpiących obficie z budżetu organizacji dialogowych. Pieniądze z budżetu zużytkowane są m.in. na to, by „badać mniemaną korelację „wzrostu antysemityzmu w Polsce” ze wzrostem „nastrojów anty-imigranckich”, o czym doniosą natychmiast agencje (dez)informacyjne grające swój wielki koncert na pudła rezonansowe, rozlegający się od Warszawy, przez Tel Aviv, aż po Windhuk (stolicę Republiki Namibii) – jak obrazowo opisał to G.Braun.

Z tą…Namibią, to nie przesada! Na początku 2017 r. pojawiło się „doniesienie NAMPA, tj. Namibijskiej Agencji Prasowej o „wzroście antysemityzmu w Polsce” (sic!). A więc nawet na południowe krańce Czarnego Lądu, aż pod zwrotnik koziorożca dotarła już ta hiobowa wieść, że Polska roi się od „antysemitów”. Świetną robotę wykonał G. Braun, zadał był sobie trud by prześledzić źródła tego antypolonizmu, tego obłędnego czarnego pijaru. Trop prowadził od Namibii (agencja prasowa NAMPA) poprzez francuską AFP i Reutersa.

A skąd czerpał swe talmudyczne objawienia Reuters? Pytanie retoryczne… Uniwersytet Warszawski! „A konkretnie jedna z jego agend na Wydziale Psychologii (W projekcie biorą udział naukowcy z Wydziału Psychologii, Instytutu Socjologii, a także Instytutu Studiów Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego): Centrum Badań nad Uprzedzeniami (centrum bada, za pieniądze podatnika stężenie w powietrzu takich chorób jak: dyskryminacja kobiet, nietolerancja wobec cudzoziemców, homofobia, antysemityzm, czy też rasizm). Ulubioną z chorób, którą się bardzo przyjemnie bada za odpowiednimi opłatami (grantami) jest oczywiście antysemityzm i islamofobia oraz niechęć do „uchodźców”.

„Na czele tego państwowego ośrodka akademickiego, stoi niejaki Michał Bilewicz, wyposażony w dumny stopień doktora i przeróżne posady, których dorobił się chyba właśnie na „polskim antysemityzmie” – mimo stosunkowo młodego wieku jest to wielce już zasłużony działacz frontu ideologicznego, “badacz”, w swoim czasie red. nacz. pisma „Jidełe” / „Żydek”, znany czytelnikom „Krytyki Politycznej”, „Forum Żydów Polskich”, no i oczywiście słuchaczom radia (Rynsz)TOK-FM; stypendysta Fulbrighta, zastępca szefa Komitetu Psychologii Polskiej Akademii Nauk [sic!], kierownik ww. Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW, udzielający się również aktywnie pod szyldem Forum Dialogu Między Narodami (Forum Dialogu to największa i najstarsza polska organizacja pozarządowa zajmująca się dialogiem polsko-żydowskim). Kiedy internetowa strona tej ostatniej “agencji dialogu” była „w przebudowie”, to wszelkie informacje można było znaleźć na stronach… Narodowego Centrum Kultury.

A więc najwyraźniej szczodry naród polski zapewnia panu doktorowi Bilewiczowi wikt i opierunek, już nie tylko pośrednio, czyli utrzymując Uniwersytet Warszawski, czy Polską Akademię Nauk, ale także lekką ręką kolejnych ministrów kultury, którym wszak Narodowe (?) Centrum Kultury podlega. Wszystko po to, aby pan dr Bilewicz mógł spokojnie badać mniemaną korelację „wzrostu antysemityzmu w Polsce” ze wzrostem „nastrojów anty-imigranckich”.

Oddajmy jeszcze na parę zdań głos G.Braunowi: „Tak, czy inaczej, fundowanie przez naród polski działalności, która służyć ma za pożywkę kolejnej fali antypolskiej nagonki – to jest praktyka, której normalne, poważne państwo nie powinno tolerować. A przecież III/IV RP nie tylko toleruje, ale ewidentnie wspiera i stymuluje – właśnie poprzez utrzymywanie na koszt podatnika takich antypolskich ośrodków dywersji propagandowej, jak ww. Centrum czy Forum. Żadnej „dobrej zmiany” na tym odcinku nie widać, wręcz przeciwnie”.

TOLERANCJA SPRYTNIE I ZA PAŃSTWOWYM WYNAGRODZENIEM  ZARZĄDZAJĄCA WZBUDZANIEM POCZUCIA WINY I STRACHU

Zajrzyjmy jeszcze do wizytówki wspomnianego Forum Dialogu Między Narodami, w którym b. aktywnie udziela się ów „przyjaciel Polski”, chodzący po ulicach z kieszonkowym wykrywaczem rasizmu, faszyzmu i nacjonalizmu oraz niechęci do wyznawców Allacha, dr Michał Bilewicz obsmarowujący Polskę, gdzie się tylko da, za polskie pieniądze:

„Fundacja Forum Dialogu Między Narodami jest organizacją pozarządową zajmującą się działalnością na rzecz zbliżenia pomiędzy Polakami a Żydami, przeciwdziałaniem przejawom antysemityzmu i ksenofobii, a także edukacją na rzecz tolerancji. Forum realizuje swoje cele poprzez seminaria, wystawy, publikacje i programy wymiany, skierowane do młodzieży i środowisk opiniotwórczych. (…)

Do głównych typów działalności edukacyjnych Forum należą wycieczki po żydowskiej Warszawie, warsztaty „Trudne Pytania” i polsko-żydowskie spotkania młodzieży.

Wycieczki po żydowskiej Warszawie pozwalają młodym Polakom poznać nieznane dotychczas miejsca, które są ważne ze względu na historię polskich Żydów.

Warsztaty mają na celu uwrażliwienie uczniów na problemy ksenofobii i nietolerancji, ze szczególnym uwzględnieniem problemu antysemityzmu.”

Warsztaty prowadzone są przez „zawodowych, doświadczonych trenerów”:

„Podczas warsztatów licealiści odgrywają np. spotkanie Polaka z Żydem, który wyjechał z Polski tuż po wojnie i po raz pierwszy zjawił się tu dopiero w latach 90.

Wcielając się w obie role mogą zrozumieć odczucia człowieka, który emigruje zostawiając za sobą zgliszcza. Kiedy przyjeżdża – widzi antysemickie napisy. Co wtedy czuje?

Jak Polacy powinni się zachować wobec antysemityzmu i jak go zwalczać?

W czasie zajęć młodzież czyta także fragmenty książki przygotowanej przez Forum Dialogu Między Narodami oraz American Jewish Committee . (…) Obok siebie siadają licealiści: Polak i Żyd. Rozmawiają o miłości, muzyce i sporcie, ale także sytuacji w Polsce, Izraelu, czy o Holokauście. Od dziesięciu lat Forum Dialogu Między Narodami organizuje spotkania młodzieży polskiej z żydowską, dzięki którym młodzi mogą przełamać stereotypowe myślenie. Efekty są znakomite!

Co roku przyjeżdża do Polski 30 000 młodych Żydów z Izraela, USA, Kanady, Australii, Francji oraz innych państw. Są w kraju, który jest przez nich często odbierany jako cmentarz narodu żydowskiego, i w którym wizyta jest trudnym doświadczeniem.”

Trenerzy, oczywiście, muszą być wcześniej wyszkoleni:

„Trenerzy Forum Dialogu Między Narodami to zespół współpracujących z nami od kilku lat studentów i absolwentów m.in. psychologii, socjologii, hebraistyki, historii, pedagogiki, kulturoznawstwa, którzy zainteresowani są relacjami polsko-żydowskimi i edukacją o Holocauście.

W ciągu roku trenerzy przechodzą cykl szkoleń dotyczących zarówno podstawowych umiejętności psychologicznych koniecznych w pracy z grupą, jak i specyfiki prowadzonych przez Forum zajęć. Każdego roku latem organizowana jest „Letnia Szkoła Trenerów”, podczas której trenerzy odbywają intensywny kurs wiedzy (kultura i historia Żydów) i umiejętności trenerskich (trening interpersonalny, moderowanie dyskusji, rozwiązywanie konfliktów).”

Tak wygląda próbka  d z i e d z i c t w a  otwarcia drzwi dialogowi i patronowania mu przez  abpa Gądeckiego…

Ilustracja 2. Episkopalne Okno Overtona do anihilacji chrześcijaństwa “religią tęczy” i “religią holokaustu”

NIEKTÓRE METODY ERODOWANIA CHRZEŚCIJAŃSTWA

Jak wiadomo jedną z najlepszych metod dekonstrukcji upatrzonego, spójnego systemu ideowego jest perwersja pojęć, wywracanie ich na nice, zmiana znaczeń, wprowadzenie w obręb spójnej konstrukcji doktrynalnej – pojęć jej obcych, sprzecznych z jej fundamentami. Po takich działaniach „drążenia od środka” dalsza korozja następuje już częściowo automatycznie.

Klasycznym przykładem takich technik jest homilia (przemówienie, wykład? Gdyż chyba tak należałoby nazywać mowę wygłoszoną na nabożeństwie biblijnym pod przewodnictwem) abpa Stanisława Gądeckiego zatytułowana: Co ty tu robisz Eliaszu? (XIX Dzień judaizmu, Poznań, kościół pw. św. Wojciecha – 17.1.2016).

Mamy tam opowieść jak „prorok ucieka z Izraela do źródeł jahwizmu, do ojczyzny Bożego objawienia”. Hmm. Nie zajmiemy się tutaj ilością potencjalnej heterodoksji w każdym prawie słowie tego cytatu, bo zwiększyłoby to objętość tekstu znacznie.

Dalej w tej „homilii” mamy deformację ewangelicznego wskazania, by nie służyć dwóm panom. Antagonizm ewangeliczny: Bóg w Trójcy Jedyny versus Mamona zostaje zmyślnie zdekonstruowany i podmieniony na dylemat wyboru między dwoma narodowymi bóstwami: Baalem i Jahwe. Majstersztyk perwersji…, (ucz się, Polaku, ucz, bo nauka to potęgi klucz).

Dalej mamy… wykład elementów „mentalności żydowskiej” oraz „gorliwości żydowskiej”. Całkiem nieźle, jak na nabożeństwo (Chrześcijańskie? Biblijne? Synkretystyczne? Internacjonalne?). Dalej mamy cytat z Rew Mosze Chajim Luzzatto, Ścieżka sprawiedliwych (Mesilat Jeszarim). Czy to jest TO, co zastąpi wkrótce na mszach „czytania liturgiczne” i słowa Ewangelii? Dalej mamy kuriozalne stawianie za wzór chrześcijanom części mentalności żydowskiej, jaką jest gorliwość żydowska. Ubiera to abp Gądecki w surrealistyczny obraz: chrześcijanina, który… wszczepia sobie mentalność i gorliwość żydowską i z tą gorliwością żydowską… goni przykazania (sic!).

Całość wątku kończy puenta: „Gorliwość jest rodzajem szybkości w boskich sprawach”.

Zaiste. Od 1997 r. i przegłosowania przez KEP Dnia Judaizmu do kilkanaście lat późniejszych takich „kazań” – i dra Bilewicza mierzącego antysemityzm i islamofobię w swym alchemicznym laboratorium na UW, by za chwilę rozsyłać do zagranicznych agencji prasowych ataki na Polskę – jest to duża szybkość gorliwości żydowskiej w „boskich sprawach”… Gorliwa szybkość i… szybka gorliwość „mentalności żydowskiej” (zwrot abpa Gądeckiego) w boskich, ups, swoich sprawach.

Idźmy dalej tym dziwnym szlakiem skojarzeń abpa. Jak wyczuwamy z tonu, homilia zbliża się ku końcowi, czyli syntezie i „dyrektywom dla wiernych”. Jest to znana pieśń, okraszona postraszeniem. Zacytujmy całość wytycznych:

„Antyjudaizm i antysemityzm są grzechem przeciwko miłości bliźniego, grzechem niweczącym prawdę o chrześcijańskiej tożsamości i dlatego ich kategorycznego potępienia nie można łagodzić przez uwarunkowania kulturowe, polityczne czy ideologiczne, w jakich antyjudaizm i antysemityzm występowały w przeszłości.”

Po tym mamy wielki finał antypoloneza:

„Wyznanie grzechu antysemityzmu jest dojrzałym owocem nawrócenia i wiary w Ewangelię.”

To już koniec „homilii”. A może nie tylko homilii…, a czegoś o wiele większego.

NIEOCZEKIWANA PUENTA WESOŁEGO ŚWIĘTA – fałszywy rabin naucza katolików

Gdy zakończyła się homilia abpa Gądeckiego nastąpił kolejny punkt programu nabożeństwa biblijnego, do mikrofonu podszedł rabin Jakoob Ben Nistell, aby wygłosić „komentarz żydowski”. Trochę to dziwne, gdyż oddając się lekturze homilii abpa wydawało mi się, iż to właśnie jest „komentarz żydowski” z jednokrotnym zacytowaniem ewangelii. Mielibyśmy więc tu komentarz żydowski do komentarza żydowskiego na katolickim nabożeństwie biblijnym. Oryginalne, nie ma co… Ociera się o… pokojową nagrodę Nobla.  Rabin, stylowo odziany w skórzany płaszcz „podkreślił, że dzisiaj również ludzie tworzą sobie wiele bożków i zapominają o wierze w prawdziwego Boga. − Potrzebne były ogień i wichura, aby przypomnieć ludziom, że jest tylko jeden Bóg − zaznaczył. Zwrócił uwagę, że mimo wielu fałszywych proroków jak biblijna Izebel, Pan Bóg ma swoich gorliwych wyznawców, którzy będą przekazywali wiarę w Niego następnym pokoleniom.”

Pięknie! Świetna sprawa, przemądry, zapewne, rabin komentuje słowa Jego Ekscelencji, szczególnie zwracając uwagę na „fałszywych proroków”.  Sęk w tym (pies pogrzebany), że ów nauczający zasłuchanych katolików w katolickiej świątyni rabin jest… fałszywym rabinem, najzwyklejszym oszustem. Wcześniej uczestniczył np. w rekolekcjach abpa Gądeckiego, odmawiał kadisz na uroczystości pamięci ofiar holokaustu, czy występował jako rabin w Bibliotece Raczyńskich. Jak podała prasa: „Występował pod fałszywym imieniem i nazwiskiem oraz oszukiwał, że pochodzi z Izraela. Zapraszano go na ważne uroczystości, gdzie zabierał głos jako znawca judaizmu. Przez lata nikt nie sprawdził jego tożsamości. Kierująca filią Gminy Żydowskiej w Poznaniu uwierzyła mu ze względu na wygląd.

– Znam go, ale to nie żaden Nistell tylko Jacek Niszczota. On jest z Ciechanowa – z taką rewelacją zadzwonił do “Głosu Wielkopolskiego” mieszkaniec woj. małopolskiego po obejrzeniu w TVN24 relacji z rekolekcji.. Zapewnił, że zetknął się z nim osobiście i poznał go również po głosie. Rzeczywiście po sprawdzeniu okazało się, że występujący w „Almanachu Żydowskim” Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP jako osoba odpowiedzialna za „religijne przygotowanie oraz prowadzenie szabatu i świąt”, nie jest tym, za kogo wszyscy go uważają. Jaakob ben Nistell na Facebooku podaje swoje imię jako Yaakav i informuje, że urodził się w 1968 roku w Hajfie w Izraelu. Fałszywe jednak okazało się nie tylko imię i nazwisko, ale i informacja o izraelskim pochodzeniu oraz znajomości języka hebrajskiego. Dziennikarze zadzwonili anonimowo na komórkę Nistella i zapytali o Jacka Niszczotę. Fałszywy rabin był wyraźnie zaskoczony. Po chwili zmyślił, że wyszedł on do sklepu i będzie za 10 minut. Po wskazanym czasie komórkę odebrał ten sam mężczyzna tyle, że zaczął mówić łamanym rosyjskim. Przedstawił się jako Igor, który jedynie odebrał komórkę, która „leży w firmie”, a żadnego Niszczoty nie zna. Dopytywał jednak w jakim celu dzwoniący szukają mężczyzny. W końcu powiedział, by zadzwonić o godz. 20:00. O wskazanej godzinie ponownie odebrał ten sam człowiek. Tym razem przedstawił się jako Jacek Niszczota. Zaprzeczył, że jest Nistellem. Oświadczył, że nie zna go ani nikogo z gminy żydowskiej w Poznaniu. Przedstawił się jako „brygadzista na zmianie w hurtowni cateringowej we Wrocławiu”. Powiedział, że Igor (który wcześniej zaprzeczył, że zna Niszczotę) jest jego zastępcą. Odmówił podania nazwy i adresu firmy.”

Podaję więc ja nazwy tej firmy: „Infiltracja”, „Wciąganie w dialog, w którym tracisz tożsamość”, „Naiwnych nie sieją, sami się rodzą”, „Od rzemyczka do koniczka”.

GAZETA WYBORCZA I JEJ AUTORYTETY (Zoll, Frasyniuk) WĘSZĄ FASZYZM

Organizatorzy Dnia Judaizmu zapraszają też Polaków na fascynujące spotkania dyskusyjne. Spotkania na których naukowcy ze stajni Michnika i „znaczące autorytety” uświadomią nas, że Rzeczpospolita to III Rzesza. Spójrzmy na tę zapowiedź:

“Prof. Anna Wolff-Powęska i prof. Waldemar Łazuga dyskutować będą o sensie używania analogii historycznych we współczesnych dyskusjach i sporach politycznych. Spotkanie poprowadzi dr Paweł Stachowiak.

Nawet liczące się autorytety naszego życia publicznego dostrzegają w dzisiejszej sytuacji wewnętrznej Polski symptomy zagrożenia totalitaryzmem (prof. Andrzej Zoll). Mnożą się wypowiedzi sugerujące podobieństwa, które jakoby występują między polityką i retoryką obecnie rządzących, a stosowaną przez narodowych socjalistów w III Rzeszy (Władysław Frasyniuk). Czy takie analogie historyczne są dziś uprawnione? Czy służą właściwemu zrozumieniu tego, co dzieje się obecnie w Polsce? Czy faktycznie stoimy przed zagrożeniem totalitarnym? (…)Być może właściwe i odpowiedzialnie używane analogie historyczne pozwolą nam zapobiec zagrożeniu demokracji (…).”

Czy jest na to jakieś lekarstwo? Każdy niech sobie sam odpowie…

Każdy zna radiowy głos kończący korespondencję: „Z Rzymu mówił korespondent Polskiego Radia, Marek Lehnert.” Marek Lehnert zmarł w 2020 r. Ale ponieważ miał znaczący wkład w akcję infiltracyjną – trzeba się nim zająć bliżej.

Po pracy w Wolnej Europie Marek Lehnert płynnie przeszedł do pracy w Katolickiej Agencji Informacyjnej. Pan Lehnert (może „rebe” należy mówić, skoro nawet taki Jacek Niszczota został przez polskich hierarchów „urebewiony”?) specjalizuje się w korespondencjach dotyczących relacji chrześcijańsko-żydowskich. Jego dziełem jest skandaliczna korespondencja z Watykanu, gdzie posunął się do świadomego kłamstwa i wypaczenia watykańskiego dokumentu. Dowód tego kłamstwa wisi po dziś dzień w internetowych serwisach informacyjnych! Czy trzeba dodawać, że we władzach tej dezinformacyjnej agencji (KAI) znajdziemy oczywiście… nieśmiertelnego abpa Gądeckiego, który ponad 20 lat (w latach 1992–2014) był członkiem Rady Programowej Katolickiej Agencji Informacyjnej, która winna być zwana KAD (Katolicka Agencja Dezinformacyjna). Filosemityzm posuwający się wręcz do zakłamywania sensu dokumentów watykańskich w celu lobbowania na rzecz interesów żydowskich, to znak rozpoznawczy tych panów z agencji (“agentów”?), powołanych przez episkopat w tym samym roku, w którym abp Gądecki został wiceprzewodniczącym Komisji ds. Dialogu z Judaizmem. Abp Gądecki jak bóstwa hinduskie wydaje się mieć… wiele rąk.

Ilustracja 4. Prawa ręka abpa Gądeckiego: Marek Lehnert, autor słynnej fałszywki

Rola KAI jest duża: „Katolicka Agencja Informacyjna (KAI) – polska agencja powołana w 1993 przez KEP celem informowania o wydarzeniach związanych z działalnością Kościoła katolickiego na całym świecie. Głównym założeniem KAI jest ewangelizacja przez informację polegająca na przekazywaniu wiadomości religijnych oraz przedstawieniu stanowiska Kościoła w odpowiednich kwestiach. Jest głównym źródłem informacji większości mediów katolickich – prasowych, radiowych i telewizyjnych – w Polsce. Niemniej na co dzień z agencji korzystają także media świeckie jak TVP, PR i ogólnopolskie gazety codzienne.”

Jak „informuje” KAI? Jak wiadomo, Kościół na Vaticanum II w kontrowersyjnym dokumencie Nostra Aetate zbliżył się do zanegowania pewnych najważniejszych elementów swej doktryny. Stało się to poprzez wyłączenie Żydów z misji ewangelizacyjnej i uznanie, że… jest im ona niepotrzebna z powodu nieodwołalnego wybraństwa bożego (emerytowany profesor St. Mary’s College w Notre Dame, Indiana – E. Michael Jones nazywa to odstępstwo herezją). Stworzyło to precedens: w istocie rzeczy ustanowiło religię judaistyczną równorzędną względem chrześcijaństwa, czego bez wypaczenia przesłania ewangelii i spuścizny pawłowej nie da się zrobić. Ale zostawmy ten trudny temat doktrynalny. Nas interesuje tu fakt, iż wypowiedzi Kościoła w tych kwestiach są dość zniuansowane (częściowo też sprzeczne): otóż Żydzi jako całość zostali zwolnieni przez Nostra Aetate  z bycia przedmiotem ewangelizacji, ale Kościół podkreśla, iż każdy chrześcijanin  jest „wezwany do dawania świadectwa wiary w Jezusa Chrystusa, także Żydom”.

W grudniu 2015 r. z okazji 50 rocznicy Nostra Aetate Watykan wydał dokument w którym jeszcze raz to powtarza. Co zrobiła z tego dokumentu KAI rękoma korespondenta o inicjałach „ml” (Marek Lehnert)? Zrobiła fałszywkę liczącą na to, iż do oryginału nikt nie sięgnie. Fałszywkę zdemaskowali internauci a konkretnie Paweł Milcarek. Jednak przekłamany i dezinformujący, filosemicki news wisi do dziś w serwisach info!!

Manipulacja wyglądała tak: na stronach KAI ukazał się tekst „Watykan: Kościół nie przewiduje żadnej misji wobec Żydów”. Fałszerstwo najlepiej ukazuje komentarz jednego z internautów, którzy wykryli oszustwo translacyjne:

Uwaga na fałszywki!

Najświeższy dokument Papieskiej Rady ds. dialogu z judaizmem w polskim streszczeniu KAI mówi: “Komisja zapewniła, że jeśli nawet katolicy w dialogu z judaizmem dają świadectwo swej wiary w Jezusa Chrystusa, to jednak powstrzymują się od wszelkich prób nawracania lub prowadzenia misji w swych kontaktach z żydami”.

Tymczasem oryginalny przekaz jest dokładnie odwrotny: “While there is a principled rejection of an institutional Jewish mission, Christians are nonetheless called to bear witness to their faith in Jesus Christ also to Jews”, czyli “Chociaż zasadniczo odrzuca się instytucjonalną misję wobec Żydów, to jednak chrześcijanie są wezwani do dawania świadectwa wiary w Jezusa Chrystusa, także Żydom.”

Ten eksces nie wymaga komentarza… Tym co zwraca uwagę w fałszerstwie jest też… wciśnięcie do „przekładu” nieobecnego w oryginale słowa „dialog”, w czym niechybnie poznajemy rękę i… ducha abpa Gądeckiego. Manipulacje relacjami z Watykanu są podpatrzone w USA. W czasie Vaticanum II, co dopiero niedawno wychodzi w pełni na jaw, miała miejsce zorganizowana akcja (przy udziale służb i lobbystów loży B’nai B’rith) przekłamywania korespondencji z trwających obrad! Akcja mająca na celu manipulowanie świadomością społeczeństwa na tematy będące przedmiotem obrad soboru.

Jednym słowem skandal. Ale z drugiej strony… normalne zachowanie. Normalne wg mentalności żydowskiej. Jeśli ktoś nie rozumie, iż w mentalności żydowskiej źle się czuje pojęcie  „prawdy obiektywnej” (oszukiwanie Boga jest jedną z głównych nauk Talmudu a sprawność w wymyślaniu sposobów oszukiwania Boga jest jedną z większych „cnót” kultury żydowskiej, bardzo dobrze ten rys “mentalności żydowskiej” opisuje wielokrotnie Feliks Koneczny a także np. Sombart), to mam nadzieje, że po przeczytaniu poniższej opowieści zacznie rozumieć:

„Karol Olgierd Borchardt wspomina, jak to będąc oficerem na transatlantyku „Polonia” pływającym na linii palestyńskiej z rumuńskiej Konstancy do Hajfy, spotkał pewnego razu na korytarzu wzburzoną delegację Żydów z rabinem na czele. Okazało się, że delegacja trafiła do kapitana Mamerta Stankiewicza z zamiarem zakupu statku. Na zdumienie kapitana zaskoczonego tą ofertą przewodniczący delegacji rabin odpowiedział, że oni „zawsze” kupują statek. Zdumienie kapitana było tym większe, że – jak wyjaśnił swoim rozmówcom – statek można kupić tylko raz, więc w jaki sposób oni „zawsze” go kupują? Na to rabin zapytał, czy on, znaczy – kapitan, tym razem chce więcej pieniędzy? Na to coraz bardziej zirytowany kapitan zapytał, dlaczego właściwie chcą kupić statek. Rabin wyjaśnił, że właśnie zbliża się szabas, kiedy Żydom nie wolno podróżować. Kiedy kupią statek będą u siebie w domu [ergo: nie będą w podróży]. Na to oburzony Mamert Stankiewicz oświadczył, że on do spółki z nimi nie będzie oszukiwał ichniego Pana Boga. Nic tak nie gorszy, jak prawda, więc rozwścieczony rabin wybuchnął: „uj, jak pan wiele o sobie myśli! Pan Bóg nie ma nic lepszego do roboty, tylko patrzeć, co pan o Nim myśli! Ja takiego zarozumiałego człowieka jeszcze nie widziałem!” W rezultacie kapitan wyrzucił delegację za drzwi i dopiero Borchardt wybawił ją z kłopotu wyjaśniając, że pomylili drzwi i zamiast do intendenta, który za każdym razem sprzedawał im statek za 10 groszy, trafili do kapitana.”

Został nam jeszcze rzut oka na nadpobudliwą awersję abpa Gądeckiego do organizacji narodowych.

NADPOBUDLIWOŚĆ ANTYNARODOWA

“Wyobraź sobie, że nie ma podziału na kraje
Nie jest to trudne
Nie ma powodu do zabijania lub poświęcania życia
I żadnej religii nie ma” [Imagine”]

„Dezaprobatę wobec wykorzystywania świątyni do głoszenia poglądów obcych wierze chrześcijańskiej wyraził we wtorek przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. Oświadczenie ma związek z zachowaniem członków ONR w sobotę w katedrze białostockiej” – taką wiadomość mogliśmy przeczytać w kwietniu 2016.

Tak – z rewolucyjną wręcz czujnością – zareagował abp Gądecki na list-donos, którego autorem był Bogdan Białek. Pan Bogdan Białek to aktywny założyciel i działacz niezliczonych fundacji i stowarzyszeń filosemickich. „P. Bogdan Białek uwielbia nagrody, przyznawać, dostawać, przyznawać, dostawać… Trudno by je było nawet zliczyć i nie spisałby  ich człowiek nawet na skórze 24 wołów przyprowadzonych przez książąt izraelskich na ofiarę biesiadną z okazji namaszczenia ołtarza (Księga Liczb 7,88). Czasem nawet – jak w przypadku przyznawanej przez Żydowski Instytut Historyczny nagrody imienia Marii i Łukasza Hirszowiczów – p. Białek będąc członkiem jury przyznaje nagrodę sam sobie „za utrwalanie w Kielcach pamięci o pogromie 1946 roku”. Pasjami zaś, p. Białek lubi – oprócz paradowania i fotografowania się w jarmułkach różnego kroju – udostępniać łamy redagowanego przez siebie czasopisma „Charaktery” światowej sławy polskiemu socjologowi Zygmuntowi Baumanowi oraz zapraszać – przy udziale GW – profesora… Grossa do Kielc, żeby stworzyć warunki do bezpośredniej konfrontacji ze współczesnymi mieszkańcami miasta a także animować… warsztaty antydyskryminacyjne dla nauczycieli, pedagogów i psychologów szkolnych w ramach projektu „O sprawiedliwość, o wolność, o godność”. O… Boże…

Aha, zapomniałbym, jeszcze lubi p.Białek przyznawać nagrody osobom duchownym, członkom episkopatu, takim np. jak bp Mieczysław Cisło, przewodniczący Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem.

Akcja: Białek – abp Gądecki zakończyła się donosem (nie będzie Polak pluł nam w twarz) do prokuratury w sprawie publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic wyznaniowych oraz publicznego znieważania ludności z powodu przynależności wyznaniowej. Oczywiście prokuratura zdecydowała o umorzeniu dochodzenia. Jak napisał w wydanym we wtorek komunikacie szef tej prokuratury Marek Czeszkiewicz, autorzy dwóch niezależnych od siebie zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa „złożyli je bez zapoznania się z rzeczywistym przebiegiem wydarzeń, lecz opierając się na przekazach medialnych”.

„Opierając się na przekazach medialnych” – cóż, jeśli się najpierw owe przekazy medialne spreparuje (vide: metody KAI), to później aż chce się człowiekowi na nich opierać. Nie mówiąc już o tym, że świat mentalności żydowskiej jest w dużej mierze światem wirtualnym, rozmiłowanym w mediach, w ich demiurgicznej, stwarzającej i niszczącej światy – sile. Najpierw skonstruujemy przekazy medialne, potem się na nich… oprzemy. A później będzie można sobie wzajemnie poprzyznawać nagrody. Za zwalczanie polskiego patriotyzmu…

O ile mnie pamięć nie myli, pierwszym, który na… przemysłową skalę zastosował tę technologię był Bronisław Geremek. Jak “produkował fakty” Geremek pokazuje ten cytat: “Die Welt  15.07.2006 “Następstwem tego – pisze Geremek – była rezolucja PE. Jej autorzy uznali Polskę za kraj, w którym nastąpił wzrost nietolerancji powodowanej rasizmem, ksenofobią, antysemityzmem i homofobią. Pomimo że jest to dla mnie bolesne, muszę stwierdzić, że Parlament Europejski miał jednak prawo do tak krytycznej reakcji na wypowiedzi przedstawicieli polskiego rządu (…)” – stwierdził były polski minister spraw zagranicznych Bronisław Geremek. Jego zdaniem, niektóre wypowiedzi przedstawicieli rządu koalicyjnego są sprzeczne ze standardami europejskimi i mogą spowodować, że Polska znajdzie się na peryferiach Europy.

Drugi przykład produkcji faktów i podżegania przeciw Polsce:

Marek Edelman
telegraph 24.06.2006
Wskazując na podobieństwa do narodzin faszyzmu w latach trzydziestych p. Edelman powiedział: “Jeśli koalicja będzie w dalszym ciągu kształtować kraj to szczerze wierzę, że nasza wolność jest zagrożona. Prześladowania zaczynają się od drobnych spraw: najpierw język, potem pobicia, w końcu morderstwo.” (…) “Chcę zwrócić uwagę, że rząd daje wsparcie najbardziej reakcyjnym prądom ksenofobii i antysemityzmu” powiedział p. Edelman.

Oczywiście poznajemy tu identyczny ton, którym już ponad 7 lat śpiewają w Brukseli (Paryżu, Berlinie) niektórzy osobnicy reprezentujący “mentalność żydowską” (© abp Gądecki), lub jej pilni uczniowie. A było TO już w 2006 r., z którego pochodzą powyższe przykłady.

To, co dzisiaj nas oburza było już jako napęczniałe ziarno w 1988 r. Dalej to po prostu kiełki, pędy, gałęzie itd. Przyroda.

SMUTNY FINAŁ czyli SAMOBÓJCZY PROISLAMIZM, CIĄGŁOŚĆ ŚRODOWISK I ZŁOWIESZCZY LETARG STRAŻNIKÓW WIARY

Aż przykro o tym pisać, ale tym co nie może potężnie nie zaniepokoić, jest wybór prymasa Polski w 2014. Prymasem został bp Wojciech Polak, duchowny przez wiele lat „terminujący” u boku abpa Gądeckiego ( był biskupem pomocniczym gnieźnieńskim w latach 2003–2014 i sekretarzem generalnym Konferencji Episkopatu Polski w latach 2011–2014). Zanosi się na ścisłe kontynuowanie linii abpa Gądeckiego… Niestety.

Poprzedni prymas, arcybiskup Józef Kowalczyk (zarejestrowany jako KI „Cappino”) wsławił się jawnym wspieraniem Hanny Gronkiewicz-Waltz, jak to opisano: „mówił jednym głosem z Andrzejem Halickim, Donaldem Tuskiem i Bronisławem Komorowskim.”

Arcybiskupi Gądecki, Kowalczyk, bp Polak, bp Pieronek – to postaci z tej samej bajki, przez lata związane wspólną pracą i… poglądami. To jest ta sama opcja. Bp Pieronek (nazwany przez internautów „biskupem pomocniczym TVN” otwarcie wspierał hucpy Rzeplińskiego, grudniowych puczystów etc. Wszyscy oni – owa nomenklatura episkopatu – nawołują – w pewnym sensie do islamizacji Europy i Polski (abp Gądecki: „Trzeba żeby każda parafia przygotowała miejsce dla tych ludzi, którzy są prześladowani, którzy przyjadą tutaj”, bp Pieronek w… grudniu 2016: „Polska jest gotowa na przyjęcie nawet setek tysięcy uchodźców”). Prymas Polak tropi nacjonalizm w patriotyzmie zawzięcie w wywiadach dla TVN, namawia do islamizacji. Jeśli nawet T. Terlikowski, do którego mam wiele zastrzeżeń, nie wytrzymał słuchając przeróżnych wypowiedzi prymasa Polaka, to… mówi to samo za siebie. Zacytujmy więc publicystę:

”Eminencje i Ekscelencje, nie jesteście powołani do tchórzliwego chowania głowy w piasek, ale do… głoszenia Prawdy Ewangelii w porę i nie w porę, a także do obrony doktryny. Od obrony politycznej poprawności mamy innych”. Gdy w Polsce zawisły tęczowo-chrześcijańskie billboardy sponsorowane przez Środowiska LGBT i Sorosa – prymas o tym ani nie wspomniał, zajęty… rozliczaniem polskiego patriotyzmu i oskarżaniem go o nacjonalizm. „”Kardynałowie, biskupi, ba nawet Prymas, nawet się o niej nie zająknęli; nie dostrzegli, że pod ich okiem harcują homolobbyści, z których część przebrana jest w szaty duchowne, a część prezentuje środowiska, przynajmniej z nazwy katolickie”.

”Polski Episkopat zajęty jest ściganiem i piętnowaniem fundamentalizmu i nacjonalizmu. Prymas przekonuje, że są one niebezpieczną herezją”  – pisze T.T. i zaraz dodaje, że Episkopat “błyskawicznie reaguje, gdy tylko „Gazeta Wyborcza” opublikuje donosik (nie zawsze prawdziwy) na temat jakiegoś kazania”.

“Może bym to nawet zrozumiał, gdyby to właśnie nacjonaliści a nie agresywne środowiska gejowskie, ciągały hiszpańskich biskupów po sądach; gdyby to nacjonaliści zamykali w Wielkiej Brytanii katolickie ośrodki adopcyjne. I oni próbowali, na różne sposoby i za gigantyczne pieniądze skłonić Kościół do rezygnacji z autorytetu Pisma Świętego”. ”Od obrony politycznej poprawności mamy innych!” – kończy swój felieton publicysta.

Mamy do czynienia ze zwartym środowiskiem, sterowanym przez nieustępliwe lobby. Widzimy powolne, mało zauważalne ale konsekwentne pranie mózgów. Podkopywanie chrześcijaństwa swoistą „religią tolerancji” oraz „religią holokaustu”. „Religia holokaustu” jest szczególnie groźną herezją drenującą chrystianizm z jego tożsamości. Religią, która – jak słusznie pisze jeden z publicystów: „Holocaust znosi chrześcijaństwo, uwidacznia bezsens chrześcijaństwa, jego małość, a nawet bluźnierczość w obliczu Shoah. Holocaust „usuwa w cień centralne wydarzenie chrześcijaństwa, czyli Ofiarę Chrystusa”. Teolog niemiecki Joachim Baptist Metz pisze: „Uważam każdą chrześcijańską teodyceę i każde mówienie o «sensie» w obliczu Oświęcimia, które biorą początek poza lub poniżej tej katastrofy, za bluźnierstwo”.

Tak, do tego doszliśmy… Chrześcijaństwo jest…bluźnierstwem i głoszą to teologowie i duchowni… chrześcijańscy. Czy powinno to dziwić? Skoro materiały propagandowe związane ze „świętowaniem” Dni Judaizmu zawierają wykłady stawiające absolutnie poważnie pytania: „Czy osoba Jezusa jest przeszkodą w dialogu chrześcijańsko-żydowskim?” (takie artykuły zawiera np. Periodyk “Der Freiburger Rundbrief. Zeitschrift für Christlich-Jüdische Begegnung”, z kolei podczas austriackiego Dnia Judaizmu mamy np. wykład: „Czy św. Paweł uniemożliwia dialog z Żydami?”) – to jesteśmy na kursie ku… paranoi. Większość polskiej hierarchii stoi tu, niestety, na mostku kapitańskim.

Na zakończenie pozostaje tylko zacytować fragment tekstu znakomitego niemieckiego filozofa i teologa, Dietricha von Hildebranda:

„Jedną z najbardziej przerażających chorób, które dziś szerzą się w Kościele, jest letarg strażników wiary. Nie mam tu na myśli owych biskupów – członków piątej kolumny, którzy niszczą Kościół od środka lub chcą go przekształcić w coś całkiem innego, co równa się zniszczeniu prawdziwego Kościoła. Mam na myśli o wiele liczniejszych biskupów, którzy nie mają takich intencji, a jednak – gdy idzie o interwencje przeciwko heretyckim teologom i księżom lub przeciwko bluźnierczemu de formowaniu kultur – nie czynią żadnego użytku ze swego autorytetu.

Albo zamykają oczy i próbują ignorować ciężkie niedomagania oraz obowiązek podejmowania interwencji, prowadząc strusią politykę. Albo też boją się, iż zaatakuje ich prasa oraz środki masowego przekazu i okrzyczy mianem ludzi reakcyjnych, małodusznych, średniowiecznych. Boją się bardziej ludzi niż Boga. Do nich odnoszą się słowa św. Jana Bosko: Potęga ludzi złych żywi się tchórzostwem dobrych”.

Ilustracja 6. Różne formy TEGO, w co przekształcają chrześcijański krzyż środowiska filosemickie

A kiedy już episkopalne Okno Overtona wykona na nas całą robotę, możemy sobie pochodzić po ulicy trzymając w ręku “krzyż ofiary Chrystusa” w formie stylowego wiatraczka (w jaki z tupetem przekształcono “krzyż chrystusowy” na powyższym obrazku), lub znaku Międzynarodowego Czerwonego Krzyża (kolejnej przeróbki świętego symbolu naszej religii oferowanej nam przez dialogistów), bo zaiste, pomocy medycznej możemy potrzebować…

Po udzieleniu nam pierwszej pomocy medycznej możemy udać się na mszę do Teatru Powszechnego:

lub na “Klątwę” w reżyserii  Olivera Frljića, do tej samej świątyni

ZAMIAST ZAKOŃCZENIA

I wszystko mi przed oczyma się miesza, jedno przechodzi w drugie. Czy fałszywy rabin jest prawdziwym oszustem, czy może prawdziwy rabin jest fałszywym księdzem, synagoga kościołem, kościół synagogą, patriarcha oligarchą, duchowni korporacją, metropolita przemytnikiem papierosów, agent ojcem duchowym, kopia ikony – ikoną kopii, Matka Boska w klapie, czy klapa z Polską. A może dostojnicy i ekscelencje są brygadzistami na zmianie w hurtowni cateringowej? W firmie, w której kościół, synagoga i meczet piją na zapleczu Stolicznuju… Imam i rabin winią księdza, ksiądz darowuje im ikonę w klapie agenta, A nam prostym zewsząd nędza…

Nie wiem już gdzie jestem. Czy stworzenie świata się już zaczęło, czy właśnie mamy stan przed stworzeniem, gdy ziemia była tohu-wabohu, męt i zamęt.

A dialog? Cóż, najlepszy dialog prowadzą męt z zamętem… Kończący się najściślejszą jednością. Doskonałością czyli pełnią. Pełnią chaosu… A może czymś gorszym, niż chaos. Wyższym stopniem chaosu czyli zgorszeniem.

Potrzebne byłyby ogień i wichura…

Imam: Po co ich importujecie? Ci islamscy ekstremiści nie chcą pracować.

Przypominamy słowa imama: Po co ich importujecie? Ci islamscy ekstremiści nie chcą pracować. 12 czerwca 2023

imam-tawhidi-imigranci-nie-chca-pracowac

Po co importujecie imigrantów? Oni nie chcą pracować. Chcą bogactwa za darmo – tłumaczył zachodnim mediom Mohammad Tawhidi. Media przypominają tę wypowiedź, ponieważ powrócił temat przymusowej relokacji.

Ministrowie spraw wewnętrznych krajów członkowskich Unii Europejskiej zgodzili się na tzw. pakt migracyjny. Unia Europejska ponownie chce wymusić na Polsce, żeby wpuściła na swoje terytorium nielegalnych migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Rząd zapewnił, że nie ulegnie presji i nie zgodzi się na przymusową relokację.

Tawhidi: Migranci chcą bogactwa za darmo

W związku z powrotem sprawy na agendę część polskich mediów i polityków przypomina w poniedziałek ubiegłoroczną wypowiedź imama z Australii Mohammada Tawhidiego, dotyczącą problemu, jaki powodują na zachodzie Europy nielegalni cudzoziemcy.

– To wy macie problem. To wy poszliście do muzułmańskich krajów i zaimportowaliście najgorsze śmieci, które te kraje chciały umieścić w więzieniach lub odizolować od reszty społeczeństwa. Wy przyszliście i wzięliście ich do siebie. Po co ich importujecie? Dla taniej siły roboczej. Ale ci islamscy ekstremiści nie chcą pracować. Oni chcą bogactwa za darmo. Chcą żenić się z francuskimi. Z kobietami z blond włosami i niebieskimi oczami. Oni nie mają czasu, by pracować – powiedział w wywiadzie telewizyjnym imam Mohammad Tawhidi.

Imam: Mądra polityka Polski

Muzułmański duchowny zwrócił uwagę, że Polska prowadzi mądrą politykę w zakresie migracji. – Spójrzcie na Polskę, oni nie narzekają na islamski ekstremizm. Nie było ani jednego ataku terrorystycznego w Polsce. Od razu jak wyczuli, że będzie problem, zasłonili się przed nim polską polityką. Pięknie! Francuzi – nie. Chodźcie, zapraszamy – powiedział.

Piękne przypadki. Amerykanie już pewni. „Tajny projekt Chin wymknął się spod kontroli”

Piękne przypadki. Amerykanie już pewni. „Tajny projekt Chin wymknął się spod kontroli”

Bwana Kubwa 12 czerwca 2023, Bwana Kubwa

[Oczywiści przeczytałem „sprostowania”; Niemądre, nierzetelne, często kłamliwe. MD]

„(…) Chińskie laboratorium biologiczne w Wuhan jest własnością firmy GlaxoSmithKline, która (przypadkowo) jest właścicielem firmy Pfizer, która produkuje szczepionkę przeciwko wirusowi, który (przypadkowo) wydostał się z laboratorium biologicznego w Wuhan, które było (przypadkowo) sfinansowane przez dr Fauci, który (przypadkowo) promuje szczepionkę!GlaxoSmithKline jest (przypadkowo) zarządzany przez dział finansowy Black Rock, który (przypadkowo) zarządza finansami Open Foundation Company – Fundacja Sorosa!Soros (przypadkowo) jest właścicielem niemieckiej firmy Winterthur, która (przypadkowo) zbudowała chińskie laboratorium w Wuhan i została kupiona przez niemiecki Allianz, który (przypadkowo) ma Vanguard jako udziałowca, który (przypadkowo) jest udziałowcem Black Rock, która (przypadkowo) kontroluje banki centralne i zarządza około jedną trzecią światowego kapitału trwałego.

„Black Rock” jest także (przypadkowo) głównym udziałowcem firmy MICROSOFT, której właścicielem jest Bill Gates, który (przypadkowo) jest udziałowcem Pfizera (który – pamiętajcie – sprzedaje cudowną szczepionkę) i Bill Gates (przypadkowo) jest teraz pierwszym sponsorem WHO ! (…)

Tęczowe taksówki w Gdańsku?? 27%.: nie wsiądę. Freenow – pedalska firma!! Też w Warszawie, Białymstoku, Zielonej Górze czy Kielcach??

Tęczowe taksówki w Gdańsku?? 27%.: nie wsiądę. Freenow – pedalska firma!!

Michał Sielski

12 czerwca 2023, teczowe-taksowki-w-Gdansku-27-%-nie-wsiade

Część kierowców wprost przyznała, że nie zgadzają się na oklejenie auta, bo boją się jego zniszczenia i o swoje zdrowie.

Część taksówek sieci Freenow w Gdańsku zostanie oklejona w tęczowe flagi – symbol „społeczności” LGBT+. 27 proc. respondentów twierdzi, że do takich pojazdów nie wsiądzie, 42 proc. taksówkarzy nie zgodziło się na oklejenie, ale firma przekonuje, że „takie działania są w Polsce bardzo potrzebne”.

Pomysł oklejenia taksówek tęczowymi flagami to efekt współpracy Freenow ze „Stowarzyszeniem Miłość Nie Wyklucza”.

Na kilkudziesięciu taksówkach w różnych miastach w Polsce – m.in. w Gdańsku, Warszawie, Białymstoku, Zielonej Górze czy Kielcach – pojawią się niebawem tęczowe flagi i odnośnik do strony z „materiałami edukacyjnymi” współtworzonymi ze stowarzyszeniem. Takie zmiany zajdą tylko na samochodach kierowców, którzy się na to zgodzili. Nie wszyscy podeszli bowiem do pomysłu entuzjastycznie.

Półnagi Ukrainiec zaczepiał kobiety, wybijał szyby w witrynach i atakował ludzi na Krupówkach.

Półnagi Ukrainiec wybijał szyby w witrynach i atakował ludzi na Krupówkach.

Mężczyzna wybijał szyby w witrynach i atakował ludzi.

8.06.2023, Mezczyzna_wybijal_szyby_i_atakowal_ludzi

Półnagi mężczyzna mówiący po ukraińsku został zatrzymany przez zakopiańską policję. Do zdarzenia doszło na Krupówkach w Zakopanem.

Po godz. 11 mieszkańcy Zakopanego zaczęli dzwonić na numer alarmowy 112 z informacją o agresywnym mężczyźnie. Mężczyzna mówiący po ukraińsku zaczepiał kobiety. W obronie stanął jeden z zakopiańczyków, który został uderzony głową przez agresora. Agresywnie zachowujący się mężczyzna zaczął wybijać szyby w jednym z pomieszczeń usługowych na Krupówkach.
Na miejscu bardzo szybko pojawił się patrol Policji. Mężczyzna został obezwładniony i zakuty w kajdanki. Mimo to, cały czas stawiał opór kopiąc w radiowóz. Przybyły kolejny patrol Policji pomógł umieścić mężczyznę w radiowozie.
Dojechała także karetka pogotowia.
Dwaj mężczyźni powstrzymujący napastnika ranni zostali. Jeden z nich ma uszkodzone oko, drugi zakrwawioną nogę.

290 milionów dolarów dla ofiar seksualnego drapieżcy Jeffreya Epsteina. Zapłaci zamieszany w to kolejny bank – JP Morgan.

290 milionów dolarów dla ofiar seksualnego drapieżcy Jeffreya Epsteina. Zapłaci zamieszany w to bank JP Morgan.

[a tak to nazywa sRalon:

„290 milionów dolarów dla ofiar seksualnego drapieżcy. Zapłaci znany ban”]

salon24.pl/newsroom

—————————–

Ofiary Jeffreya Epsteina doczekały się „sprawiedliwości”. Bank JP Morgan będzie musiał zapłacić 290 milionów dolarów osobom, które w przeszłości stały się ofiarami procederu handlu ludźmi kierowanego przez finansistę [To seksualny satanista. Cudzysłowy poniżej – moje, by nie pozwolić na rozmycie prawdy „domniemaniami”. md] . Jest to efekt zawartej ugody sądowej.

Setki milionów dolarów dla ofiar Epsteina

Gigant bankowy JPMorgan Chase „zgodził się” na ugodę z ofiarami Jeffreya Epsteina.

Wstępne porozumienie, ogłoszone 12 czerwca, jest efektem pozwu wniesionego pod koniec zeszłego roku w związku z powiązaniami banku z skompromitowanym biznesmenem. JP Morgan miał obracać pieniędzmi finansisty także po tym, gdy okazało się, że jest on zamieszany w nakłanianie nieletnch dziewczyn do prostytucji. „Niewykluczone”, że do banku w latach 2000-2010 trafiały pieniądze pochodzące z procederu handlu ludźmi.

Szczegóły ugody sądowej nie zostały jeszcze podane do publicznej wiadomości. Wiadomo, że odszkodowanie od banku może otrzymać około 100 osób.

Wcześniej – na skutek podobnego procesu – bank Deutsche Bank zgodził się wypłacić ofiarom Epsteina 75 milionów dolarów.

Jest oświadczenie banku

„Wszyscy teraz rozumiemy, że zachowanie Epsteina było potworne i wierzymy, że ta ugoda leży w najlepszym interesie wszystkich stron, zwłaszcza ocalałych, którzy doznali niewyobrażalnych nadużyć z rąk tego człowieka. Wszelkie skojarzenia z nim były błędem i żałujemy tego. Nigdy nie kontynuowalibyśmy z nim interesów, gdybyśmy wierzyli, że w jakikolwiek sposób wykorzystuje nasz bank do popełnienia ohydnych przestępstw” – przekazał bank w oświadczeniu przesłanym portalowi Rollingstone.com

Kim był Jeffrey Epstein?

Jeffrey Epstein był znanym amerykańskim biznesmenem z branży finansowej. W 2019 roku postawiono mu zarzuty dotyczące seksualnego wykorzystywania nieletnich dziewcząt za pieniądze i oferowania ich innym milionerom i znanym osobistościom. Obrzydliwy proceder „miał mieć miejsce” w jego nieruchomościach. Na skutek ugody z prokuraturą na Florydzie został skazany na jedynie 13 miesięcy więzienia. Na wolność nigdy nie wyszedł – zmarł w „niewyjaśnionych okolicznościach” na terenie aresztu. [ W celi monitorowanej 24/24. „Powiesił się” w pozycji poziomej. Na moim portalu należy wkleić „Jeffrey Epstein” pod „szukaj”, bo pojawiło się ze 20 artykułów na jego temat. MD]