Szanowni Państwo! Dziwimy się Niemcom, że nie znają historii drugiej wojny światowej, którą przecież sami rozpętali. Skąd mają znać, skoro szkolna propaganda od dawna im wmawia, że wojnę wywołali jacyś naziści niewiadomego pochodzenia, którzy nie lubili Żydów? Kraj pochodzenia tych „nazistów” nie jest znany, można tylko „ logicznie” domniemywać, że skoro obozy zagłady powstały na ziemiach polskich, to automatycznie odpowiedzialność za nie ponoszą Polacy. W tej sytuacji zupełnie niepojęte są roszczenia Polaków do reparacji wojennych od biednych, niewinnych Niemców, ofiar nazistów. Nic nie wskazuje na to, żeby akurat przysłowiowe blondynki wymyśliły „polskie obozy koncentracyjne”. Co zatem mają wspólnego blondynki z tym tematem? Takie refleksje przyszły mi do głowy, kiedy spostrzegłam, że większość aktorek występujących w popularnym od lat serialu, stało się brunetkami. Czyżby był to rezultat dowcipów opowiadanych o blondynkach od połowy ubiegłego stulecia? Kropla drąży skałę, a rasizm, prawdziwy, czy zmyślony, najlepiej leczyć większą dawką innego rasizmu. Eksperyment się powiódł. Dla „przeciętnego” oraz „nieprzeciętnego” Polaka „blondynka” stała się synonimem głupoty. Trzeba być brunetką, a najlepiej murzynką, żeby twój intelekt dostrzeżono i doceniono. Na tym polega skuteczność propagandy zarówno w odniesieniu do niemieckich bandytów, jak i zwykłych blondynek. Z pozdrowieniami Małgorzata Todd
O rozmyślaniu męki Pańskiej i różnych stąd uczuciach wewnętrznych.
Ks. Wawrzyniec Scupoli (11)
Utarczka duchowa inaczej Walka duchowa, czyli nauka poznania, pokonania samego siebie, i dojścia do prawdziwej doskonałości chrześcijańskiej (11)
Warszawa 1858.
ROZDZIAŁ XLIV. O modlitwie
Jeżeli nieufność w sobie, zaufanie w Bogu i dobre użycie władz duszy i ciała, jakieś widział synu, są konieczną bronią w tej utarczce duchowej, modlitwa – ten czwarty oręż, jeszcze jest nad tamte potężniejszy i bardziej niezbędny; przezeń to bowiem zdobywamy, otrzymujemy od Boga nie tylko cnoty, ale w ogólności wszelkie dobro, które nam jest potrzebne. Tym kanałem modlitwy spływają na nas wszystkie łaski z wysoka; modlitwa sprowadza nam na pomoc z nieba Najwyższego, Najpotężniejszego wszechrzeczy Pana, i sprawia, że my co jesteśmy słabością, nicestwem, kruszymy najstraszniejszych wrogów naszych. Abyś dobrze mógł używać tego oręża, następujące synu, roztrząśnij uwagi.
1) Pragnąć winieneś synu, służyć Bogu gorliwie i w sposób Jemu najprzyjemniejszy. Serce twoje łatwo rozpromieni się tym pragnieniem, jeżeli na następujące trzy rzeczy zwrócisz uwagę: Naprzód, że Bóg nieskończenie jest godzien, abyś Mu służył, Jego wielbił, z powodu nieograniczonego Majestatu Jego, dobroci, piękna, mądrości, potęgi i wszystkich innych przymiotów. Po wtóre, że Ten niezmierzony w Majestacie Bóg, stawszy się człowiekiem, przez lat 33 nie przestał bezustannie pracować nad twym zbawieniem; że raczył własnymi rękami opatrywać straszne, obrzydliwe rany grzechów naszych, że je uleczył, już nie wino i oliwę, ale wlewając w nie swoją Krew Najdroższą i swoje Ciało Najświętsze, tym celem całe zbite okropnymi razami, cierniem, włócznią, gwoździami porozdzierane. Po trzecie, że na tym nam szczególniej zależy, abyśmy zachowali Jego prawo, dobrze spełniali nasze powinności, bo to jest jedyny środek, przez który stać się możemy panami siebie, zwycięzcami szatana, dziećmi Boga.
2) Miej żywą wiarę synu, i mocną nadzieję, że ci Bóg nie odmówi potrzebnej pomocy do służenia Jemu i pracowania na zbawienie. Dusza posiadająca całą ufność w Bogu, jest na podobieństwo świętego naczynia, w które miłosierdzie Boskie wlewa skarby łask swoich, im ono jest większe, tym większą obfitość błogosławieństw niebiańskich modlitwa w nie ściąga. Jakżeby bowiem Bóg, któremu nic niepodobnego nie ma i który nikogo nie omyla, miał nam nie udzielać swych darów, kiedy sam nas zachęca, abyśmy o nie błagali, kiedy sam przyrzeka Przenajświętszego Ducha swego, bylebyśmy Go o to z wiarą i wytrwaniem prosili?
3) Modlitwa twoja niech ma zawsze za pobudkę czynienie to tylko, co Bóg chce, a nie to, co ty chcesz synu; tak dalece, że my powinniśmy zabierać się do modlitwy tylko z tego powodu, że Bóg tak zaleca i że pragniemy być wysłuchani tylko o tyle, o ile się to Bogu podoba; czyli, powinniśmy wolę naszą nagiąć do Boskiej woli, nie zaś aby Bóg swą najświętszą wolę do naszej miał stosować. Przyczyna zaś tego jest nader jasna, mianowicie, że miłość własna szpeci i krępuje wolę naszą, tak, iż najczęściej nie wiemy o co prosimy; przeciwnie, wola Boska, jako w istocie swej słuszna i święta, nigdy nas oszukać nie może: ona ma być wszelkiego chcenia prawidłem: nie iść bowiem za wolą Boską, byłoby oddalić się od Boga. Nie proś przeto o nic synu, co by nie miało być miłym i przyjemnym Bogu. Jeżeli jest obawa, że to o co prosisz może niezgodne z wolą Jego, wznoś wtenczas swe błagalne modły z zupełnym poddaniem się Jego Opatrzności; jeżeli zaś rzeczy które pragniesz pozyskać, są Bogu przyjemnymi, jak np. łaski i cnoty, błagaj o nie raczej dla przypodobania się Bogu i dla służenia Jego woli, niż z innych jakich bądź pobudek, chociażby te także duchowymi były.
4) Jeżeli chcesz synu, aby modły twoje wysłuchane były, staraj się aby sprawy twoje z prośbami twymi były zgodne; potrzeba, abyś przed modlitwą i potem wszystkie obracał starania stać się godnym tych łask o które prosisz, modlitwa bowiem ustna i wewnętrzne usposobienie serca, nigdy z sobą sprzeczne być nie powinny, inaczej byłoby kuszeniem Boga, prosić Go o jaką cnotę, a żadnych nie przykładać starań do jej wykonywania.
5) Wprzód nim zaczniesz wznosić swój błagalny głos do Boga, złóż w najgłębszej pokorze powinne dzięki za wszystkie dobrodziejstwa, jakimi cię już Bóg udarować raczył. Możesz tak do Pana odezwać się: Panie, któryś z nieskończonego miłosierdzia swego mnie stworzył i po wielekroć wyrwał z rąk zaciętych nieprzyjaciół moich, przybądź mi teraz na pomoc, zapomnij wszystkich ubiegłych niewdzięczności, nie odmawiaj mi łaski o którą Cię w uniżeniu, z poddaniem Twej woli proszę! Jeżeli zaś w chwili gdy prosimy o jaką cnotę szczególną, jesteśmy nagabani od występku jej przeciwnego, nie zaniedbujmy jednocześnie podziękować Bogu za sposobność jaką nam nastręcza do wykonania tej cnoty; albowiem to także nie mały jest dar Boga.
6) Ponieważ modlitwa nasza całą moc i skuteczność swoją bierze z nieskończonej dobroci Boga, z zasług życia i męki Jezusa Chrystusa Pana naszego, a wreszcie z obietnicy jaką uczynił wysłuchania nas, na końcu przeto próśb naszych możemy zamieścić jedną, lub więcej z następujących konkluzji: Przez wnętrzności miłosierdzia Twego, błagam Cię Panie o tę łaskę. – Boże, racz mi to, o co proszę, udzielić przez zasługi Zbawcy naszego. – Wspomnij Panie na swe obietnicei wysłuchaj wołania moje. – Dobrze jest także wzywać wstawiennictwa za nami Najświętszej Dziewicy Maryi i innych świętych, ich bowiem pośrednictwo jest znakomite na niebiosach i Bóg nie przestaje w dobroci swojej udzielać im czci, w miarę jak oni w swym życiu doczesnym składali cześć Bogu.
7) Nade wszystko nie należy ustawać w modlitwie, owszem zanoś ją synu z wytrwaniem; Bóg bowiem taką wytrwałością, w uniżeniu zanoszoną, poruszonym zostaje. Jeżelić bowiem natręctwo wdowy Ewangelicznej mogło zmiękczyć serce sędziego przewrotnego, jakżeby uniżone modły nasze nie miały poruszyć Boga nieskończenie dobrego? A tak, kiedy Bóg ociąga zadość uczynienie naszym modłom, kiedy się zdaje nie chcieć wysłuchiwać naszych wołań, nie powinniśmy tracić ufności, ani przestawać Go prosić, On bowiem w najwyższym stopniu posiada wszystko to, co nam jest potrzebne i może i chce nam dać, uczynić to, co jest z naszym dobrem. Jeżeli zatem nie zachodzi żadna z strony naszej przeszkoda, otrzymamy niezawodnie czego pragniemy, a nawet może coś lepszego, albo jedno i drugie. Zresztą, im więcej uważać się będziemy za opuszczonych, tym więcej wzbudzać mamy nienawiść i wzgardę ku sobie, tak jednak, abyśmy nędzę swą rozważając, nie spuszczali z uwagi miłosierdzia Boskiego i nie tylko nie mamy usuwać naszej ufności w tymże miłosierdziu, ale jeszcze coraz bardziej w duszy rozbudzać ją winniśmy, pamiętając, że im dłużej zostawać będziemy na równi z tymi, co już by zwątpić powinni, tym więcej dla nas będzie zasługi.
Na koniec, nie przestawajmy nigdy składać podzięk Bogu, błogosławiąc zarówno Jego mądrość, Jego dobroć, Jego miłość, bądź że Pan odrzuci, bądź że przyjmie i spełni nasze prośby i cokolwiek stać by się mogło, bądźmy zawsze spokojni, zadowoleni, poddani we wszystkim Jego Opatrzności.
ROZDZIAŁ XLV. O modlitwie myślnej
Modlitwa myślna, jest wzniesienie ducha ku Bogu i błaganie w duchu wyraźne, lub domyślne o rzeczy, które sądzimy nam być potrzebne. Błagamy wyraźnie Boga, kiedy w sercu się odzywamy: O Boże! udziel mi tej łaski dla uwielbienia Twego świętego Imienia. Albo: Panie wierzę mocno, że chcesz i to jest z chwałą Twoją, że błagam o takowe duszy dobrodziejstwo: spełnij zatem teraz Panie we mnie Twoją świętą wolę. Kiedy nieprzyjaciele naciskają na nas i uderzają z całą mocą, możemy w te do Pana przemówić słowa: Boże, ucieczko moja, wszystka mocy moja, pospiesz na ratunek mój, abym nie upadł. Jeśli natarczywość pokusy nie przestanie na nas uderzać, nie przestawajmy w podobny modlić się sposób do Pana, dając zawsze mężny złośliwemu napastnikowi odpór. Kiedy najważniejsza część utarczki już minie, zwrócisz się wtenczas synu ku Panu naszemu i błagając aby wspomniał z jednej strony na siłę wroga, a z drugiej na twą słabość, możesz mówić: Oto Panie ja stworzenie Twoje, dzieło rąk Twoich, ja ceną krwi Twojej najdroższej okupiony: Patrz jak szatan wysila się, aby mnie pochwycił w swe sidła i zgubił. Do Ciebie przeto Panie się uciekam, w Tobie całą mą nadzieję pokładam, boś Ty jest nieskończenie dobry, nieskończenie potężny. Miej Panie litość nade mną, niewidomym, choć ta ślepota z mej własnej pochodzi winy, bo bez pomocy Twej nie zdołam uniknąć popadnienia w rękę Twoich nieprzyjaciół. Trzymaj mnie Panie, jedyna nadziejo, jedyna mocy mej duszy.
Błagamy Boga domyślnie o łaski, kiedy Mu przedstawiamy tylko nasze potrzeby, nie mówiąc nic więcej. Stawiwszy się przeto w obecności Boga uznajemy, że sami z siebie nie jesteśmy uczynić zdolni nic dobrego, ani uniknąć złego, pałając nadto gorącym pragnieniem Jemu służenia, zwracamy całą naszą uwagę ku Bogu i oczekujemy w pokorze, w ufności Jego pomocy i wsparcia. To wyznanie naszej nędzy, to pragnienie służenia Bogu, to wreszcie uczucie wiary i ufności, stanowią modłę i błaganie domyślne, które nam wyjedna od Boga to, co duszy jest potrzebnym. I ono tym jest skuteczniejsze, im naszej nędzy wyznanie jest szczersze, im pragnienie służenia Bogu w nas jest gorętsze, im wiara żywsza.
Jest jeszcze inny rodzaj modlitwy nieco krótszej, która się odbywa przez pogląd tylko na duszę i przedstawienie Panu swej nieudolności i taki pogląd jest przypomnieniem łaski, o jaką już błagaliśmy Pana, o jaką jeszcze błagamy, chociaż ani tego błagania, ani naszego pragnienia nie wyrażamy słowy. Staraj się synu nawyknąć do tego rodzaju modły i naucz się jej używać przy każdej sposobności, a doświadczenie cię przekona, że nie ma nad to nic łatwiejszego, a przecież jednocześnie nic nad to wyborniejszego i pożyteczniejszego.
ROZDZIAŁ XLVI. O rozmyślaniu
Kiedy zamierzamy nieco więcej czasu poświęcić modlitwie, np. półgodziny, godzinę lub więcej, możemy do niej dołączyć rozmyślanie niektórych ustępów życia, lub męki Pana naszego Jezusa Chrystusa i stosować wszystkie uwagi, jakie w tej mierze czynimy do cnoty, o jakiej nabycie się staramy.
Jeżeli uważasz synu, że ci potrzebne nawyknienie do cierpliwości, zastanawiaj się nad biczowaniem naszego Zbawcy. Pomyśl:
1) jak żołdactwo otrzymawszy rozkaz, poprowadziło Pana na miejsce, gdzie miał być sieczony, wlokło Go tam z wielkim krzykiem i krwawym natrząsaniem się z Pana;
2) jak ci dzicy okrutni oprawcy zdarłszy szaty, obnażyli Jego najczystsze ciało;
3) jak Jego święte ręce gwałtownie przymocowano do słupa;
4) jak całe ciało nielitościwie rozdzierane było biczami, haczykami żelaznymi, zaopatrzonymi tak, iż potoki krwi płynęły po ziemi;
5) jak często powtarzane na tymże miejscu razy, powiększały, odnawiały rany.
Kiedy nad tym, lub innymi podobnymi, właściwymi do rozniecenia w twej duszy cierpliwości, przedmiotami zastanawiać się będziesz, natęż naprzód swą władzę wewnętrzną duszy, abyś mógł uczuć niepojęte boleści, jakie Pan nasz cierpiał, już na wszystkich, już na każdej po szczególe części swego ciała. Przejdź potem do rozważania, ile jednocześnie cierpiał w głębi świętej swej duszy; staraj się pojąć z jaką cierpliwością, bez wydania żadnego burzliwego jęku to wszystko wycierpiał, będąc zawsze gotowym na nowe męki dla chwały swego Ojca, i dla dobra twego. Następnie spojrzyj na Pana, całego krwią zlanego, i bądź pewnym, że to najwięcej jest na sercu Jezusa, abyś ty także znosił w cierpliwości twe utrapienia, On nawet prosi swego Ojca o pomoc, abyś mógł znieść nie tylko ten krzyż, ale jeszcze wszelki inny, w dalszym biegu twego życia przydarzyć się mogący. Ponów potem i utwierdź nowymi aktami twe postanowienie, jakieś uczynił cierpieć w radości dla Pana; dalej wznosząc swe oczy w niebo, po tysiąckroć składaj Ojcu miłosierdzia podzięki, że raczył zesłać na ziemię Syna swego jedynego, aby cierpiał tak okropne męczarnie, aby wstawiał się nieustannie za tobą. Błagaj wreszcie, aby ten Ojciec na niebiosach udzielił ci cnoty cierpliwości, a to przez wysługę i wstawiennictwo tegoż Syna, którego On tak jak siebie miłuje.
ROZDZIAŁ XLVII. Inny sposób modlitwy za pomocą rozmyślania
Możesz jeszcze synu, w inny sposób rozmyślać i modlić się do Pana. Rozważywszy dobrze trudy i boleści, jakie nasz Zbawiciel z upragnieniem i ochotą wycierpiał, od rozmyślań nad cierpliwością i mękami Pana, możesz przejść do dwóch nie mniej ważnych i potrzebnych uwag, to jest: rozważaj najprzód, nieskończone zasługi Pana, a następnie, zadość uczynienie sprawiedliwości i chwałę jaką otrzymał Ojciec Przedwieczny z tego nieopisanego posłuszeństwa swego Syna, posłuszeństwa aż do śmierci, a śmierci krzyżowej. Przedstawiaj te dwie uwagi nieskończonemu Majestatowi Boga, jako dwie potężne pobudki do otrzymania potrzebnej ci łaski, o którą zanosisz swą modłę. W taki sposób rozmyślać możesz nie tylko o wszystkich tajemnicach męki Pańskiej, ale nadto o każdej sprawie, bądź zewnętrznej, bądź wewnętrznej, jaką Pan dokonał przy każdej z tajemnic życia swego.
ROZDZIAŁ XLVIII. O modlitwie zanoszonej do Boga przez wstawiennictwo Najświętszej Dziewicy Maryi
Prócz wskazanych dopiero sposobów błagania Boga, mamy jeszcze inny uciekania się pod opiekę Najświętszej Dziewicy. Naprzód, staw w wyobraźni swojej nieskończony majestat Ojca Przedwiecznego, następnie Jezusa Chrystusa naszego Zbawcy, a wreszcie Jego Najświętszą, bez zmazy poczętą Matkę.
Pod względem Ojca Przedwiecznego, dwie szczególniej uważaj rzeczy: naprzód, osobliwsze zamiary łaski, jakie odwiecznie miał dla tej Przeczystej Dziewicy, wprzód nim Ją wyprowadził z nicości; po wtóre: osobliwszą świątobliwość jaką Jej Bóg udzielił i wszystkie dobre sprawy, jakie Maryja od chwili swego poczęcia do skonu dokonała.
Abyś pierwszą rzecz dobrze rozważył, wznieś się w duchu nad wszystkie stworzenia, zapuść swą myśl poza wszystkie czasy, przeniknij całą przepaść wieczności, wnijdź, że się tak wyrażę, aż do głębi serca Boskiego i przypatrz się jak wdzięcznym okiem spoglądał Pan Bóg w przyszłości na Tę, którą wybrał i przeznaczył za Matkę Synowi swemu. Przez to upodobanie, jakie stąd miał Najwyższy, błagaj, aby ci Pan udzielił dosyć siły do zwyciężenia wrogów, a nade wszystko tego, który na teraz najsrożej na ciebie naciera. Przedstaw potem i ofiaruj Panu wszystkie cnoty, wszystkie heroiczne sprawy, jakie wykonała Najświętsza Dziewica, ofiaruj czy łącznie wszystkie, czy też po szczególe i uczyń sobie z tego pobudkę dla otrzymania od dobroci Boga wszystkiego, cokolwiek ci potrzeba.
Zwróć następnie swą myśl ku Jezusowi Chrystusowi, i błagaj, aby raczył wspomnieć na swą ukochaną Matkę, która Go w swym łonie nosiła; a porodziwszy, z najgłębszym uszanowaniem hołdy i cześć oddała, wyznając Go swym Stwórcą i swym Synem zarazem, która z rzewnym współczuciem spoglądała nań ubogiego w stajence, w żłóbku złożonego, która Go dziewiczą piersią karmiła, która Go uściskiem i tysiącem najczulszych pocałunków okryła, która z Nim przez cały ciąg Jego żywota, a zwłaszcza przy śmierci nie do opisania boleści cierpiała. Przedstaw tak tkliwie to wszystko Jezusowi, aby przez wzgląd na te uwagi raczył wysłuchać twą modlitwę.
Wreszcie, kierując swą myśl i głos błagalny ku Najświętszej Dziewicy, powiedz Jej, że Opatrzność przed wszystkimi wieki wybrała Ją za Matkę miłosierdzia i obronę dla grzeszników, że po Jej Synie w Niej całą pokładasz nadzieję. Przypomnij Jej prawdę, powszechnie przez Ojców Kościoła przyjętą i niezliczonymi cudami stwierdzoną, że nie słyszano nigdy aby zginął, aby nie doznał pomocy w potrzebie, ktokolwiek Jej wzywał z wiarą i ufnością. Przedstaw wreszcie Tej Matce ukochanej, wszystkie męczarnie jakie Jej Syn poniósł dla twego zbawienia, aby Ona przez te wszystkie pobudki otrzymała ci łaskę z nich korzystania, dla chwały i upodobania tegoż Boskiego Jej Syna i Zbawcy.
ROZDZIAŁ XLIX. Niektóre uwagi pobudzające grzeszników do uciekania się z ufnością do Najświętszej Maryi Dziewicy
Chceszli być nabożnym synu, do Najświętszej Dziewicy, rozbierz dobrze następujące uwagi:
1) Doświadczenie uczy, że naczynie w którym wonny balsam, lub inne wdzięcznego zapachu zostawało pachnidło, zatrzymuje w sobie tęż woń przyjemną, zwłaszcza, jeżeli czas długi ów balsam, pachnidło, w nim się mieściło, albo cząstka onego tam została. Z tym wszystkim i balsam i każde pachnidło ma siłę nie wieczną, ale ograniczoną, tak jak i ogień po którym pozostaje ciepło, chociaż ogień usunięto. Jeśli tak jest z rzeczami zmysłowymi, cóż powiemy o miłości, o miłosierdziu Najświętszej Dziewicy, która dziewięć miesięcy nosiła w swym łonie i jeszcze nosi w swym sercu jedynego Syna Boga, miłość niestworzoną, której potęga żadnymi granicami nie jest zamknięta? Jeśli niepodobieństwem jest zbliżyć się do wielkiego płomieni ogniska, abyśmy ogrzani nie byli, jakże tym bardziej twierdzić mamy, że ktokolwiek zbliży się do Maryi, do Matki miłosierdzia, do Jej serca nieustannie miłością Boga gorejącego, tym większy skutek stąd uczuje, im częściej zbliżać się z pokorą nie omieszka, im więcej nadziei w Niej położy.
2) Nigdy żadne stworzenie, nie miało i nie ma tyle miłości ku Jezusowi Chrystusowi, tyle poddania się Jego świętej woli, co Jego błogosławiona Dziewica Matka. Jeżeli zatem Ten Boski Zbawca, co się ofiarował za nas nędznych grzeszników na najokrutniejsze męki, jeżeli nam dał własną Matkę, za wspólną, dla każdego z nas Matkę, za Obronicielkę, Pośredniczkę przed Nim, jakżeby mógł dla tychże samych pobudek nie wysłuchać, nie przybyć nam z pomocą, gdy przez Matkę błagamy? Nie zaniedbujmy przeto wzywać Jej miłosierdzia, uciekajmy się do Niej w każdej potrzebie z ufnością, bo Ona jest źródłem łask pełnym, nieprzebranym i rozdzielać nam zwykła te łaski w miarę ufności, z jaką się do Niej udajemy.
ROZDZIAŁ L. Sposób modlitwy ustnej i myślnej przez przyczynę świętych Aniołów i błogosławionych zanoszonej
Aby przyczyna świętych Aniołów i innych Niebian, pomocną ci była synu, następujące dwie w pamięci zachowaj uwagi:
Zwróć się naprzód synu, ku Ojcu Przedwiecznemu, przedstaw wszystkie hołdy, jakie całe niebo nieustannie Mu składa, przedstaw wszystkie trudy, prześladowania, katownie i męczarnie, jakie święci z miłości ku Niemu na ziemi znosili i przez te wszystkie piętna ich hołdów, ich wierności, ich miłości, błagaj o to, co ci jest potrzebnym.
Następnie, wzywaj tych błogosławionych nieba mieszkańców, którzy nie tylko pragną, abyśmy się tak jak oni doskonałymi stali, ale jeszcze abyśmy wyżej nad nich w chwale wyniesieni byli. Proś ich statecznie o pomoc do pozbycia się swych zdrożności, o łaskę odniesienia zwycięstwa nad wrogami zbawienia, a szczególniej, aby cię wspierali w chwilę skonu twego. Podziwiaj niekiedy nadzwykłe łaski, jakie święci otrzymali od Pana, ciesz się z nich jakby z własnego dobra; miej nawet większą pobudkę do radości, że im właśnie a nie tobie większe udzielił Pan łaski; bo to Pan tak chciał i dlatego masz powód chwalić Go i błogosławić.
Abyś zaś w swych modłach, do przyczyny Świętych, mniej trudności a więcej miał ładu, możesz podzielić podług dni w tygodniu, różne niebian Zastępy w taki sposób: W niedzielę możesz wzywać przyczyny dziewięciu Chórów Aniołów; w poniedziałek św. Jana Chrzciciela, we wtorek Patriarchów i Proroków, w środę Apostołów, w czwartek Męczenników, w piątek Biskupów i Wyznawców, w sobotę Świętych Dziewic i innych świętych.
Nie zapominaj jednakże nigdy modłów do Najświętszej Dziewicy, jako Królowej wszystkich Świętych, do twego Anioła Stróża, do błogosławionego Michała Archanioła i innych, do których masz osobliwsze nabożeństwo.
Błagaj wreszcie co dzień Maryi, Jezusa, Ojca Przedwiecznego, aby ci dać raczyli za osobliwszego Patrona i obrońcę Józefa św., najczcigodniejszego Oblubieńca Niepokalanej Dziewicy; zwracając się potem z ufnością do tegoż Świętego, proś aby cię raczył pod swoją przyjąć obronę. Niezliczone bowiem cuda i łaski wyjednała przyczyna św. Józefa tym, którzy Go w różnych już duchowych, już doczesnych nawet wzywali potrzebach, zwłaszcza, kiedy błagali o oświecenie z nieba, albo o przewodnika niewidzialnego dla nabycia umiejętności dobrego modlenia się. Jeśli bowiem Bóg przyznaje każdemu z świętych cześć mu należną, odpowiednio jak każdy z nich wielbił Boga na ziemi, jakaż cześć i pierwszeństwo przed innymi świętymi należy się temu, którego już na ziemi sam Bóg uczcił, tak, iż raczył poddać się Jemu i był mu jakby ojcu posłusznym.
ROZDZIAŁ LI. O rozmyślaniu męki Pańskiej i różnych stąd uczuciach wewnętrznych
To cośmy niedawno mówili o sposobie modlenia się i rozmyślania męki Zbawiciela, odnosiło się głównie do wyproszenia łask od Pana nam potrzebnych; teraz przypatrzmy się jak z tegoż rozmyślania możemy rozliczne, poruszające serce, wyprowadzić uczucia:
Jeżeli np. za przedmiot rozmyślania wybrałeś ukrzyżowanie Boga człowieka, wśród licznych okoliczności tej tajemnicy, możesz zatrzymać myśl nad następującymi uwagami. Zważ:
1) Że skoro Jezus przybył na Kalwarię, oprawcy z gwałtownością zdarli z Niego odzienie, odrywając zarazem skórę rozszarpaną biczami, do której przywarły szaty Jego, przesiąknięte krwią, co tak obficie z Jego ran przy biczowaniu płynęła.
2) Że Mu zerwano z świętej głowy ciernistą koronę i wtłoczono potem na powrót, zadając nowe boleśniejsze rany.
3) Że uderzeniem ciężkiego młota i grubymi tępymi gwoździami przybito Go do hańby drzewa.
4) Że Jego święte ręce nie mogące sięgnąć do miejsca gdzie je przybić miano, z gwałtownością przyciągano, tak, że wszystkie kości wyszły z swych stawów i jak Psalmista mówi: policzyć je można było.
5) Że będąc podniesiony z krzyżem na którym jedynie gwoździe Go trzymały, sam ciężar ciała przy każdym krzyża wstrząśnieniu, rozdzierał Jego rany i powodował najokropniejsze boleści.
Jeśli tymi lub podobnymi uwagami pragniesz w sercu swoim obudzić miłość ku cierpiącemu Panu, staraj się przez rozmyślanie poznać cały ogrom nieskończonej dobroci Jego, jak z miłości ku tobie chciał cierpieć tyle męczarni, im bowiem do lepszego przyjdziesz poznania Jego miłości ku tobie, tym wzajem większa ku Panu obudzi się miłość i przywiązanie. A tak poznawszy bezmierną miłość Jego, niepodobna aby serce twoje nie miało się poruszyć żalem i skruchą, żeś tak często niegodnie obrażał Pana, który dobrowolnie za ciebie, dla zagłady twych złości na tak wielkie zaofiarował się katusze.
Przejdziesz następnie do wzbudzenia w sobie aktów nadziei, rozbierając w myśli, że Bóg nie inny miał zamiar w swych cierpieniach krzyżowych, jak tylko zagładę grzechu, wyswobodzenie człowieka z paszczy piekła, oczyszczenie naszych win, pojednanie nas z Ojcem Przedwiecznym i abyśmy doń we wszystkich z ufnością udawali się potrzebach. Jeśli po zastanowieniu się nad mękami, rozważysz wynikłe z nich skutki, że przez swą śmierć Pan zgładził winy ludzi, uśmierzył gniew sprawiedliwego Sędziego, pokonał piekło i z samej śmierci odniósł tryumf, że zapełnił wybranymi miejsce na niebiosach po buntowniczych Aniołach; wtenczas żal twój zamieni się w radość, która się jeszcze zwiększy wspomnieniem wesela chwały, jaką wielkie dzieło odkupienia przyniosło trzem osobom Trójcy Przenajświętszej, Niepokalanej Dziewicy, Kościołowi wojującemu i tryumfującemu już w niebie.
Jeśli chcesz wzbudzić żal szczery i żywy za swe winy, zwróć głównie uwagę w swym rozmyślaniu, że jeżeli Jezus cierpiał tyle, to dlatego aby natchnął w twe serce zbawienne obrzydzenie samego siebie i twych nieporządnych skłonności, a zwłaszcza tej, która tylu tobie była win powodem, która tym samym najwięcej nie podoba się Bogu.
Jeśli pragniesz obudzić w sobie uczucie podziwienia, rozważ, cóż bardziej może być zdumiewającego nad widok, że Twórca wszechświata, dawca życia, umiera z rąk swego stworzenia: że Majestat nieogarniony całkowicie się wyniszcza, że sprawiedliwość niesłusznie potępiona, że piękno niestworzone, plwocinami zeszkaradzone i prawie zniszczone, że jedyny przedmiot umiłowania Ojca Przedwiecznego, staje się igraszką naigrawań grzeszników, że światło nieogarnione, na wściekłość czarnych potęg piekła i ciemności wystawione; że chwała, szczęśliwość bezmierna, w ohydzie i nędzy zagrzebane.
Chceszli współubolewać nad cierpieniami Zbawcy i Boga twego; prócz zewnętrznych męczarni wystaw w swej wyobraźni boleści wewnętrzne, które były bez porównania okropniejsze. Jeżeli pierwsze wzruszają cię swym widokiem, jakże tym bardziej, aż do głębi serca przeniknąć cię winny ostatnie. Dusza Zbawcy widziała jasno, tak jak teraz w niebie widzi i poznaje istotę Boską, znała dobrze, jak Bóg godzien jest wszelkiej czci i chwały, jak Ona była ukochaną od Boga nieskończenie i pragnęła wzajem, aby wszystkie stworzenia kochały Go ze wszystkich sił swoich. Widząc tedy, jak straszliwie po całej ziemi najobrzydliwszymi sprośnościami Majestat Boski jest sponiewierany, pogwałcony, była na ten widok przejęta, niemniej nieograniczoną boleścią, tak jak Jej miłość była nieskończona, jak pragnienie, aby Bóg był od wszystkich ukochany, uwielbiony był nieskończenie. Ogrom tej miłości i pragnienia w duszy Jezusowej, przechodzi wszelkie nawet Aniołów pojęcie, a tym samym, niepodobieństwem jest opisać i pojąć jak wielkie było wytężenie boleści wewnętrznych, umierającego na krzyżu Jezusa.
Nadto, ponieważ Boski Zbawca, kochał wszystkich ludzi w sposób niewymowny, miłość zatem i tkliwość jaką miał ku nim, sprawiała, iż na widok grzechów, co odrywały grzeszników od Niego, bolał nieskończenie. Wiedział On, że ktokolwiek popełnia grzech śmiertelny, ten świętokradzko zrywa i niszczy węzeł miłości i łaski, jaki utrzymuje w skojarzeniu i spójni dusze sprawiedliwych duchownie z Nim zjednoczone: to zatem zerwanie węzła jedności z Chrystusem, było dla Jego najświętszej duszy nierównie boleśniejszym, nad samo szarpanie, nad odrywanie członków od swojego ciała. I w tym nie ma nic zdumiewającego; dusza bowiem będąc duchem i natury doskonalszej niźli ciało, do zniesienia przeto i większych boleści jest zdolną. Nade wszystko jednak, najdotkliwszą boleścią i strapieniem było dla naszego Zbawcy, spoglądać na zbrodnie potępieńców, którzy nie mogąc już pokutować, muszą na wieki być odłączeni od Niego.
Jeżeli na widok tylu boleści, serce twoje się przeraża i porusza współczuciem dla ukochanego Jezusa, pomyśl jeszcze, a dostrzeżesz, że Jezus cierpiał te niewymowne męczarnie za ciebie, nie tylko za te grzechy, któreś rzeczywiście popełnił, ale jeszcze i za te, któreś już miał popełnić; albowiem On wylał wszystką krew swoją, aby cię uwolnił i oczyścił od grzechów i win któreś popełnił, i zachował od tych, coś miał i mógł popełnić. Wierz mi synu, iż nigdy ci nie może zbywać na silnych pobudkach wiodących cię do współubolewania nad cierpieniami ukrzyżowanego Jezusa. Wiedz o tym, że nie było i nie będzie żadnego zła i nieszczęścia w jakimkolwiek bądź rozumnym stworzeniu, nad którym by słodki Zbawca najżywiej nie bolał. Czuł i pojmował daleko lepiej wszelkie krzywdy i zniewagi, natarczywość pokus i chorób, niż ci sami co takowe ponoszą. Ponieważ bowiem ten Ojciec pełny miłosierdzia i litości, poznaje najdokładniej wszelkie ludzi utrapienia, wielkie i drobne, duchowe i odnoszące się do ciała, aż do lekkiego ukłucia, aż do chwilowego zabolenia głowy, nad wszystkim przeto Jego Boska rozczuliła się dobroć.
Któż znowu opisać podoła, jak boleści Jego Najświętszej Matki były Mu dotkliwe? Wszystko cokolwiek słodki Jezus najokrutniejszego, najsromotniejszego w swojej męce cierpiał, ukochana Jego Matka cierpiała także z tychże samych pobudek i powodów, a chociaż Jej boleści nie wyrównały Jezusowym, zawsze jednak były niezmierne. To właśnie zdwajało cierpienia Jezusa i sercu Jego zadawało głębokie rany. Słusznie zatem, pewna święta dusza w całej niewinności powtarzała: że Serce Jezusa bolejące wydawało się jej niby rodzajem osobliwszego piekła, gdzie wszystkie męczarnie były dobrowolne,a płomienie ognia stanowiła sama miłość.
Na koniec, jakiż powód jest tych wszystkich mąk i boleści? Nasze grzechy. Najlepszy przeto będzie sposób współboleć z Jezusem i okazywać Mu wdzięczność za tyle cierpień, kiedy obżałowywać bodziemy nasze niewierności, jedynie z pobudek czystej miłości ku Niemu; kiedy nade wszystko grzech w nienawiści mieć będziemy, jako Jemu nieskończenie się niepodobający; kiedy nieustannie zwalczać będziemy nasze występki i zdrożności, jako największych wrogów naszych; kiedy wreszcie zewlókłszy z siebie starego człowieka z wszystkimi jego błędami, przywdziejemy nowego i przyozdobimy duszę naszą w wdzięczne cnoty chrześcijańskie, które stanowią niewypowiedziane i jedyne jej piękno.
Dzisiaj mogę powiedzieć, że lustracja w Kościele została zadeptana, nie doprowadzono do zamknięcia tej sprawy. Co jakiś czas wybuchają kolejne bomby. Szkoda, że nie rozbrojono ich kilkanaście lat temu. Dużo namieszał ojciec Tadeusz Rydzyk – mówi Salonowi 24 Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, duszpasterz demokratycznej opozycji w PRL, prezes Fundacji Świętego Brata Alberta.
Ponad tydzień temu minęło 18 lat od ujawnienia listy Wildsteina. Z okazji rocznicy wielu komentatorów podkreślało, że akcja publicysty uruchomiła pewien proces, stworzyła klimat do rozliczenia trudnej, peerelowskiej przeszłości. Ale klimat ten skończył się, gdy wybuchła sprawa lustracji w Kościele. Hierarchowie schowali głowę w piasek, rozliczeniami przestano się zajmować. Zgadza się Ksiądz z tymi opiniami?
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Nie do końca. Uważam, że jednak przełomem jeśli chodzi o lustrację była nie tyle lista Wildsteina, co w ogóle powstanie Instytutu Pamięci Narodowej. Pamiętamy ile było dyskusji, sporów, problemów wokół powstania IPN. Już wtedy było widać, że opór jest ogromny. Łatwo było się domyślać, że pochodzi głównie ze strony osób, które nie chcą ujawnienia pewnych wydarzeń, które miały miejsce w czasach komunizmu. Celowała tu przede wszystkim „Gazeta Wyborcza”. Dziennik ten prezentował poglądy jednoznacznie przeciwne lustracji.
Faktycznie – jednym z przełomów, choć nie jedynym, była lista Wildsteina. Wywołała ogromne dyskusje i spory. Interpretowano ją jako listę agentów, co nie było prawdą. Była to bowiem lista informacji o tym, co w ogóle znajduje się w archiwach Instytutu. I trzeba pamiętać, że ta lista oczywiście nie oddawała całego zasobu IPN-u. Odnosiła się do tych fragmentów, które wtedy były znane. Bo przecież wiemy, że wiele akt przebadano dopiero w kolejnych latach. Ale faktycznie, ujawnienie tych informacji było pewnym impulsem. Cała dyskusja, która wybuchła potem w mediach, moim zdaniem zadziałała na korzyść lustracji.
No właśnie, to był rok 2005. W 2006 pojawił się temat lustracji w Kościele. Ksiądz sam w tym uczestniczył, jako autor bardzo głośnej książki, która wtedy wywołała ogromny rezonans, reakcje zarówno pozytywne, jak i negatywne. Czemu jednak episkopat nie stanął wtedy w prawdzie, sprawę zamieciono pod dywan?
Tak, myślę, że tu zostało popełnionych bardzo wiele błędów. Kościół miał możliwość zająć się sprawą już za czasów czterech pierwszych rządów po okrągłym stole, a więc Tadeusza Mazowieckiego, Jana Krzysztofa Bieleckiego, Jana Olszewskiego i Hanny Suchockiej. Gdyby wówczas episkopat chciał otrzymać akta, które się znajdowały w archiwach dawnej Służby Bezpieczeństwa (IPN jeszcze nie było) to akta te by otrzymał. I tu powołam się na wypowiedź nieżyjącego już metropolity gdańskiego, arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego.
W 2005 roku w rozmowie ze mną oraz jedną z osób świeckich, która interesowała się tymi sprawami, metropolita powiedział, że na początku lat 90-tych ówczesny sekretarz episkopatu, arcybiskup Bronisław Dąbrowski przyniósł na jedną z konferencji episkopatu taki gruby notatnik. W notatniku tym wynotowano kilkunastu najważniejszych agentów Służby Bezpieczeństwa wśród księży. I w czasie tej konferencji – wg relacji abp. Gocłowskiego – ten notatnik krążył z rąk do rąk. Każdy z biskupów diecezjalnych mógł zajrzeć. Niektórzy mieli wypieki na twarzy, bo często były tam nazwiska szokujące. Najczęściej ważni duchowni z poszczególnych diecezji.
Ale jak wspominał abp Gocłowski, gdy rozgorzała dyskusja, co z tymi informacjami zrobić, biskupi zdecydowali, że nic robić się nie powinno.
Co było powodem takiej decyzji?
Pierwszy padał argument klasyczny, który w dyskusjach o rozliczeniu przeszłości pada zawsze. Przeciwnicy ujawnienia zawartości notatnika argumentowali, że to już jest przeszłość, że ludzie się tym już nie interesują. Nie interesuje się tym młodzież. W ogóle nie ma sensu tego ruszać.
Drugi argument był taki, że część opisanych duchownych to już osoby w podeszłym wieku. Zbliżają się do emerytury. Lub już są emerytowani. Problem się sam rozwiąże, czyli ci ludzie odejdą z czynnej aktywności duszpasterskiej, bądź w ogóle odejdą z tego świata. No, i że to się wszystko rozmyje. I niestety to był błąd ogromny, co zresztą arcybiskup Gocłowski w rozmowie z nami po latach sam przyznał. Bo przez niezałatwienie tej sprawy wybuchł potem ogromny skandal.
Byłem dwa lata w wojsku, więc użyję tu takiego określenia wojskowego, że dokumenty na temat przeszłości duchownych to było pole minowe. Co się robi z polem minowym? Wysyła saperów, którzy te ładunki rozbroją. W tym wypadku należało wysłać ekspertów, którzy czytaliby te wszelkie dokumenty, sporządzali raporty.
Przede wszystkim należało nie powoływać na ważne funkcje ludzi „umoczonych” w te rozmaite historie. Nie zrobiono tego. I potem doszło do spraw już naprawdę szokujących, jak historia księdza Mieczysława Malińskiego, czy byłego sekretarza Episkopatu Jerzego Dąbrowskiego (nie mylić z biskupem Bronisławem Dąbrowskim). Wtedy zaczęły te bomby wybuchać.
Ksiądz w pewnym momencie sam zajął się sprawą przeszłości duchownych. Dlaczego?
W 2005 roku byłem na uroczystościach 25-lecia Solidarności w Gdańsku. Było wynajętych kilka wagonów z Krakowa do Trójmiasta, jechali nimi sami byli działacze Solidarności. Byłem świadkiem wielu rozmów ludzi, którzy już zdążyli zajrzeć do swoich teczek. Mówili wprost, że wśród tajnych współpracowników są także księża. Mnie to ogromnie zmobilizowało. Postanowiłem sam do tych archiwów zajrzeć, ustalić, czy to jest prawda, czy nie. Osobiście bowiem nie dowierzałem w te doniesienia.
Myślałem, że to może jest przesada, a może jakieś pojedyncze przypadki. No i w październiku 2005 roku ówczesny dyrektor oddziału małopolskiego IPN-u, Janusz Kurtyka, udostępnił mi te akta. Poszedłem do archiwum. Pamiętam to jak dziś. Już w pierwszej chwili przeżyłem wstrząs.
Dlaczego?
Wchodząc do IPN byłem przekonany, że może są w tych archiwach jakieś luźne kartki, jakieś tam drobne materiały dotyczące kapłanów. A tu na stole leżało kilka opasłych segregatorów. Dla mnie wstrząsem był sam fakt, że ten materiał jest tak obszerny. No ale jak zacząłem te wszystkie dokumenty czytać, to ku swojemu zdziwieniu zacząłem się rzeczywiście przekonywać, że problem współpracy duchownych jest poważny, a informacje na jego temat nie były przesadą. Wtedy na jednym z spotkań z działaczami Solidarności powiedziałem publicznie, że warto byłoby jednak to wszystko zbadać.
Kościół powinien zacząć od siebie, zmierzyć się z trudną przeszłością. Wtedy właśnie wybuchła ta cała historia. Dodam, że nawet gdy zapoznałem się z pierwszymi dokumentami, wydawało mi się, że to jest sprawa lokalna. Powiedzmy krakowsko-nowohucka. Potem jednak zaczęła się rozszerzać. Wiedziałem, że trzeba temat podjąć. Jak wyglądały kulisy pracy nad książką, reakcje kościelnych przełożonych?
Napisałem do mojego ówczesnego przełożonego, którym był już wtedy kardynał Stanisław Dziwisz. Zapytałem wprost, co należy z tą sprawą zrobić. Na pierwszy list nie odpowiedział. Tak, jakby sprawa nie istniała. Kiedy napisałem drugi list, zadbałem, żeby już trafił bezpośrednio do jego rąk. Odpisał, że poleca mnie opiece Matki Bożej. Koniec, kropka.
Wtedy zacząłem przeczuwać, że to jednak jest sprawa poważna i że to jest taki taktyczny unik metropolity. W końcu zgodę na napisanie książki otrzymałem, zacząłem pisać. Ale tu postawa kardynała była zaskakująca. Dwa razy się zgodził, dwa razy wycofał, dwukrotnie narzucał mi zakaz wypowiedzi. W końcu, kiedy już książka była ukończona, przyjechał do mnie, co było ogromnym zaskoczeniem, że przyjeżdża do mnie jako zwykłego księdza do Radwanowic. Podczas spotkania powiedział, że pogodził z tym, że ta książka się ukaże. Poprosił jednak, bym nie poruszał wątków homoseksualnych.
Otworzyły mi się oczy, że w tym wszystkim nie chodziło tylko o to, że książka będzie zawierała nazwiska duchownych, którzy współpracowali. Kardynałowi zależało na tym, żeby nie podawać, co było powodem werbunku. Posłuchałem go, to znaczy wydałem książkę, nie opisując tych problemów obyczajowych. Po publikacji spodziewałem się, że będą procesy.
Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że nikt, na żadnym etapie nie wytoczył mi sprawy sądowej. Ani na drodze cywilnej, ani karnej, ani kościelnej. Okazało się, że można opisać te materiały bez obawy, że zostanie się oskarżonym o zniesławienie.
Procesów nie było. Ale minęło wiele lat, a sprawa lustracji wciąż nie została dogłębnie w Kościele rozliczona?
Dzisiaj mogę powiedzieć, że lustracja w Kościele została zadeptana, nie doprowadzono do zamknięcia tej sprawy. No i co jakiś czas wybuchają kolejne bomby. Szkoda, że nie rozbrojono ich kilkanaście lat temu.
Skupmy się na tych wątkach obyczajowych. Jedni uważają, że SB werbowała ludzi, którzy dopuszczali się czynów pedofilskich, inni, że mówienie o tym to relatywizowanie systemowego problemu, jakim jest pedofilia w Kościele. Jak Ksiądz ocenia ten wątek na podstawie wykonanej pracy?
W aktach IPN-u nie pada w ogóle słowo pedofilia. W czasach, kiedy te akta powstawały, a więc w latach 60., 70., 80. takie pojęcie nie było w aktach bezpieki używane. Natomiast w wielu miejscach była mowa na przykład o tym, że powodem werbunku były „skandale obyczajowe z nieletnimi chłopcami”. No to można się domyślać o co chodzi. Z tym, że tam nie było powiedziane wprost, czy dany chłopiec miał skończone 15 lat czy nie. Tego w dokumentach SB nie interpretowano. Chodziło o sam fakt szantażu.
Rzeczywiście Służba Bezpieczeństwa nie doprowadzała do skazania takiej uwikłanej osoby, ale ją werbowała jako agenta. Jeśli były mocne dowody, taki agent był wierny do samego końca. I tego typu przypadki są bardzo liczne. Nie chodzi tylko o molestowanie chłopców, co było moim zdaniem najczęstsze, ale także dziewcząt, bezbronnych dorosłych ludzi. Z tym, że czytając akta nigdy nie spotkałem się, żeby SB martwiła się, czy on ma 15, 16, czy 18 lat. Nie, chodziło o sam fakt skandalu obyczajowego, który był podstawą werbunku.
Na przełomie 2006 i 2007 roku najgłośniejsza była sprawa arcybiskupa Stanisława Wielgusa. Były biskup płocki został metropolitą warszawskim, był niemal pewnym kandydatem na prymasa Polski. Po ujawnieniu jego przeszłości metropolita zrezygnował. Ale do dziś zdarzają się konserwatywni katolicy, którzy twierdzą, że abp Stanisław Wielgus został zniszczony. Że to był wspaniały kapłan iporządny człowiek. Jeszcze niedawno w niektórych mediach prawicowych pojawiały się opinie, że niedoszły metropolita warszawski był wielką nadzieją polskiego Kościoła, zniszczoną przez „hunwejbinów lustracji”?
To jest dość powszechny mechanizm, nie dotyczy wyłącznie arcybiskupa Wielgusa. Jest to nawet zrozumiałe. Ludzie znają jedną, pozytywną twarz tej osoby. Agenci zazwyczaj nie byli ludźmi antypatycznymi. Rzadko zachowywali się w sposób gorszący zewnętrznie, nie zawsze byli uzależnieni od alkoholu, czy narkotyków.
Siła takiego agenta polegała na tym, że on na zewnątrz był w sumie bardzo pozytywną osobą. Przez to tym bardziej niektórzy mu ufali. Miał łatwiejszy dostęp do innych osób.
Natomiast jeśli chodzi o sprawę arcybiskupa Wielgusa, dużo namieszał w niej ojciec Tadeusz Rydzyk. W sierpniu 2006 roku, kiedy miała być wydawana moja książka, on mnie zaprosił do Radia Maryja. Odbyłem tam wielogodzinną dyskusję w ramach „Rozmów Niedokończonych” na temat lustracji. Przed tym wywiadem w radiu, który szedł na żywo, ojciec Rydzyk zaprosił mnie na kolację. Mówił, że on wie, że co najmniej 20 biskupów jest umaczanych we współpracę z bezpieką. Byłem zdumiony, skąd on wie, że tych biskupów jest akurat 20.
Ale w rozmowie ojciec dyrektor podkreślił, że najważniejsze, żeby lustrować konkretne osoby. Wymienił tu z nazwiska arcybiskupa Józef Życińskiego i biskupa Tadeusza Pieronka. Oczywiście ja też uważałem, że trzeba lustrować te osoby, natomiast uważałem, że należy być obiektywnym, ujawnić wszystkich. Audycja w radiu się odbyła, można ją odtworzyć. Trwała kilka godzin, do późnych godzin nocnych. No i ojciec Rydzyk wtedy był za lustracją.
Gdy potem się dowiedział, że lustracja dotyczy także tych biskupów, których on popiera, czyli na przykład Stanisława Wielgusa, zmienił nastawienie o 180 stopni. Nagle stał się zajadłym przeciwnikiem lustracji. I sprawa arcybiskupa Wielgusa została przez niego przedstawiona jako atak na Kościół. Gdy lustrowano biskupów Życińskiego i Pieronka, to dla ojca Rydzyka było dobre. Ale kiedy rozliczanie dotyczyło Stanisława Wielgusa, to już to był atak na Kościół katolicki w Polsce.
Pamiętamy, co się działo dalej. Z tego co wiem, kropką nad „i”, była interwencja ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego u władz kościelnych. W dniu ingresu Stanisław Wielgus, na pewno naciskany przez władze kościelne, złożył rezygnację. Ale tego skandalu można było uniknąć, gdyby jednak przeprowadzono lustrację, zanim otrzymał nominację na arcybiskupa.
Karpie, indyki, lasy tropikalne i lodowce stały się zastępczym proletariatem. Co na to owsiki?
Izabela Brodacka 11 II 2023
Wiele lat temu Józefa Hennelowa, publicystka „Tygodnika Powszechnego” (zwanego powszechnie Obłudnikiem Powszechnym) zadała bardzo rozsądne pytanie: „Czy postępuję ekologicznie wietrząc własne mieszkanie, czy wręcz przeciwnie wietrząc, wpuszczam do mieszkania spaliny? A może postępuję nieekologicznie, zatruwając wyziewami ze swego mieszkania środowisko Krakowa?”
Czy buty skórzane są ekologiczne, bo są naturalne, zdrowe i nie torturują naszych stóp, czy nie są ekologiczne, bo ich produkcja wymaga zabijania zwierząt? Futra naturalne z pewnością nie są ekologiczne, bo przeciwko używaniu futer występują „aktywiści ekologiczni”, polewając je farbą na plecach elegantek, lecz może warto się zastanowić, jak niszcząco wpływa na środowisko produkcja futer sztucznych?
Czy postępujemy ekologicznie karmiąc psa brukwią i soczewicą, czyli dręcząc zwierzę i narażając je na śmierć, czy należy dawać mu mięso, co wiąże się z dręczeniem i zabijaniem innych zwierząt?
Czy opakowania od jajek poplamione białkiem powinny trafić do papierów, czy do pojemnika z napisem „bio” ?
Wielu z nas swego czasu ulegało „dziecięcej chorobie ekologizmu”. Wówczas nie była to ideologia ani szkodliwa utopia, lecz racjonalna troska o środowisko człowieka.
O to żeby nie spożywać z mięsem antybiotyków, a z chlebem środków ochrony roślin, żeby nie niszczyć Tatr, żeby nie składować odpadów radioaktywnych w jaskiniach, żeby nie przywozić do Polski śmieci z Niemiec. Naczelnym paradygmatem tak uprawianej ekologii był „zrównoważony rozwój”- cokolwiek to miałoby znaczyć.
Otrzeźwienie przyszło wkrótce. Przede wszystkim powstały liczne fundacje i stowarzyszenia z bardzo skrajnymi programami. Pamiętam „Pracownię na rzecz wszystkich istot żywych” . Zastanawialiśmy się, czy chcą chronić również pasożyty, bakterie i wirusy.
Poza tym wiele z tych organizacji wyspecjalizowało się w wyciąganiu pieniędzy z budżetu państwa i z międzynarodowych organizacji. Dla mnie momentem otrzeźwienia była wizyta w ekologicznym gospodarstwie prowadzonym przez sympatycznego Szwajcara ożenionego z Polką. Wizytę trzeba było oczywiście zapowiadać, a ponieważ przyjechaliśmy wcześniej, zaparkowaliśmy samochód w pobliżu jego gospodarstwa i spacerując po okolicy, widzieliśmy naszego gospodarza popijającego kawę na werandzie i prowadzącego rozmowę przez telefon komórkowy, który wówczas był w Polsce prawdziwym rarytasem. Gdy stanęliśmy w bramie, gospodarz w zniszczonych farmerkach pracowicie przerzucał widłami gnój, a gospodyni zagniatała ciasto. Podczas długiej rozmowy przekonywali nas gorąco, że żyją w zgodzie z naturą, gospodarują według tradycyjnych wzorców, nie używają żadnej elektroniki ( telefon gdzieś znikł) , nie posiadają telewizora, a dzieci uczą w domu w ramach tak zwanego homeschooling . Jakoś udało nam się przełamać lody (czytajmy- „skuć” gospodarzy nie nadużywając osobiście procentów) i przestali udawać amiszów. Przyznali się ze śmiechem, że nie żyją bynajmniej z gospodarstwa, lecz wyspecjalizowali się w pobieraniu grantów z wszelkich zajmujących się ekologią instytucji i programów, że dzieci nie uczą się w domu, lecz uczęszczają do prywatnych szkół za granicą, a widły, farmerki i mocno zwietrzała kupa gnoju to tylko rekwizyty przeznaczone dla mniej wnikliwych gości.
Naszych gospodarzy można było nazwać ekologicznymi pieczeniarzami, wkrótce jednak pojawiło się zjawisko ekologicznego terroryzmu, to znaczy pojawiły się ugrupowania czerpiące dochody z szantażowania przedsiębiorców i deweloperów. Za stosowne datki na rzecz fundacji czy stowarzyszenia (a może do rąk własnych) odstępowali oni od protestów uniemożliwiających prowadzenie inwestycji. Nie ma w tym nic dziwnego, Polacy wyćwiczeni w szkole rozbiorowego przetrwania wytworzyli w sobie specyficzną mentalność. Potrafili sobie radzić z komuną, radzili sobie z postkomuną i poradzą sobie– mam nadzieję- ze współczesnymi idiotyzmami. Zaniepokojenie budził również fakt wyjątkowej hojności postkomunistycznego państwa wobec tak zwanych NGO (non-government organization). Widać było, że władze traktują te organizacje jako formę skanalizowania niezależnej działalności obywateli, sposób skierowania jej na boczny tor. Popularne było wówczas hasło: „myśl globalnie- działaj lokalnie”, co oznacza: „zajmuj się ginącymi gatunkami czy bezdomnymi kotkami i pieskami, a wszystkie ważne decyzje pozostaw nam”.
Nie przyszło mi do głowy, że ochrona środowiska stanie się kiedyś groźną ideologią zastępczą wobec marksizmu, że ogarnie większość świata, a karpie, indyki, lasy tropikalne i lodowce staną się zastępczym proletariatem. Nie przyszło mi również do głowy, że będzie można terroryzować ludzi walką z globalnym ociepleniem tak, jak kiedyś terroryzowano ich dyktaturą proletariatu.
Marksizm przetransformował się ostatecznie w marksizm kulturowy, którego częścią jest ekologizm. Wdrażającym marksizm nigdy nie chodziło o losy sztandarowego proletariatu, lecz o władzę nad światem. Ekologicznym ideologom też chodzi tylko o władzę nad światem. Losy białych niedźwiedzi, porostów na Grenlandii i lodowców tak naprawdę nic ich nie obchodzą. Niestety, władzę tę uzyskali i podobnie jak marksiści generują potworne problemy, z którymi nieudolnie walczą. Walczą z kryzysem energetycznym, który sami wywołali, z nieuchronnym wkrótce brakiem żywności, spowodowanym przez kryzys energetyczny oraz przez idiotyczny program likwidowania hodowli w imię ograniczania emisji gazów cieplarnianych. Jak ostatnio doniosły media, ludzkość ma się przestawić na spożywanie białka pochodzącego z owadów. Nasuwają się kolejne nierozwiązalne przez swe sprzeczności problemy. Czy będzie można pozyskiwać robaki tylko z własnej łąki i czy na zbieranie robali i koników polnych z cudzych łąk i pól będzie potrzebna zgoda właściciela?
A co z pasożytami ludzkimi? Czy będzie opracowana jakaś forma recyklingu? I– to najważniejsze- czy według norm unijnych ktoś, kto ma owsiki, ma prawo, a może nawet obowiązek, być jednocześnie producentem i konsumentem?
Przysłowie powiada, że słowo wylata wróblem, a powraca wołem. Wiem coś o tym, bo kiedy tylko skomentowałem pewien wyrok sądowy, to zaraz wpadłem w tryby machiny przemysłu molestowania, na którego usługach są nie tylko rozmaici filuci, ale i niezawisłe sądy. Właśnie jeden taki niezawisły sąd, konkretnie – dla dzielnicy Warszawa- Żoliborz, który w ubiegłym roku wydał na mnie “wyrok nakazowy”, czyli tak zwaną “kiblówkę”, od której złożyłem sprzeciw – wyznaczył był termin rozprawy, którą zresztą wcześniej utajnił w całości – na wszelki wypadek – żeby opinia publiczna o niczym nie mogła się dowiedzieć. Ja w piśmie procesowym zwróciłem uwagę, że sąd dla dzielnicy Warszawa-Żoliborz jest chyba niewłaściwy miejscowo, bo ja mieszkam na Powiślu i tam piszę teksty na swoją internetową stronę, więc właściwy miejscowo byłby chyba niezawisły sąd dla Dzielnicy Warszawa-Śródmieście. Myślałem, że głuche milczenie będzie mi odpowiedzią, ale nie – dostałem właśnie pismo informujące, że zgodnie z obowiazującym prawem sąd bada swoją właściwość “z urzędu”. Tak się stało i tym razem; sąd “zbadał” i uznał się za niewłaściwy, w związku z czym przekazał sprawę do Śródmieścia. Dlaczego rok temu niezawisły sąd z Żoliborza z urzędu nie zbadał swojej właściwości i wydał na mnie wyrok w “kiblówce” nawet nie widząc mnie na oczy – tajemnica to wielka, której nawet nie śmiem się domyślać, żeby nie padło na mnie kolejne podejrzenie o myślozbrodnię. Tedy zgodnie z zaleceniem św. Pawła, który radzi: “w każdym położeniu dziękujcie” – dziękuje niezawisłemu sądowi, że tym razem, przy niejakiej mojej pomocy, zorientował się w niewłaściwości swojej i w ten sposób zapobiegł złamaniu prawa, co – jak wiadomo – gorsze jest od śmierci.
————————————-
Ale mniejsza już o to, bo znacznie ważniejsze, a przy tym – chyba rozwojowe – jest męczeństwo Księcia-Małżonka, czyli Radosława Sikorskiego. Jeszcze kilka lat, a nawet jeszcze rok temu, Książę-Małżonek nie kojarzył się nikomu z palmą męczeńską. Przeciwnie – sprawiał wrażenie pieszczocha losu, który niczym motylek z kwiatka na kwiatek, przeskakuje na coraz to bardziej prestiżowe, a przy tym – intratne stanowiska. Ale wszystko, co dobre, kiedyś się kończy tym bardziej, że Książę-Małżonek najwyraźniej uwierzył w swoją szczęśliwą gwiazdę, nawet mimo niekorzystnego splotu wydarzeń w roku 2015.
Jak wiadomo, w związku z powrotem USA do aktywnej polityki w naszym zakątku Europy, co zaowocowało najpierw Majdanem, a obecnie wojną, którą Stany Zjednoczone prowadzą z Rosją do ostatniego Ukraińca, w roku 2015 doszło do podmianki na pozycji lidera sceny politycznej naszego bantustanu. Ekspozyturę Stronnictwa Pruskiego zastąpiła na pozycji lidera ekspozytura Stronnictwa Amerykańsko-Żydowskiego.
Wskutek tego Książę Małżonek nie tylko przestał być ministrem spraw zagranicznych – co nastąpiło wcześniej – ale nawet Marszałkiem Sejmu – aż po różnych przejściach wylądował w luksusowym przytułku dla “byłych ludzi”, czyli – Parlamencie Europejskim. To jeszcze nie było żadne męczeństwo, bo w Parlamencie Europejskim “byli ludzie” mają wszelkie luksusy – i pieczone i smażone – a jak się niedawno okazało, mogą nawet się korumpować, chociaż nikt dobrze nie wie dlaczego, skoro ten cały Parlament jest tylko takim demokratycznym kwiatkiem do totalniackiego unijnego kożucha i właściwie nie ma żadnej władzy. Ale nie jest to jedyna tajemnica Brukselskich kazamatów, na którą lepiej rzucić zasłonę.
Można powiedzieć, że Książę-Małżonek również i tam pełnymi garściami korzystał w dobrego fartu, co w końcu musiało doprowadzić go do utraty rewolucyjnej czujności. Takie rzeczy zdarzają się i innym. Dawno temu w magistracie w Nicei wybuchła afera korupcyjna, której bohaterem był szef jednego z wydziałów, przypadkowo Żyd. Mer Nicei, przesłuchiwany intensywnie przez tamtejszych niezależnych dziennikarzy, trzeciego dnia stracił czujność rewolucyjną i powiedział, że “nie zna Żyda, który nie przyjąłby prezentu, nawet jak mu się nie podobał”. Klangor podniósł się aż pod Niebiosa, w których – jak wiadomo – przebywa Najwyższy; w rezultacie mer został zmuszony do ustąpienia, a w tym zamieszaniu o skorumpowanym szefie wydziału wszyscy zapomnieli.
Tak było i z Księciem-Małżonkiem. Upojony powodzeniem złożył Stanom Zjednoczonym gratulacje z powodu wysadzenia przez nieznanych sprawców gazociągu NordStream 2. Amerykanie na ten wybryk zareagowali z pozoru bardzo miękko, stwierdzając, że te gratulacje były “niefortunne”. Najwyraźniej zachęciło to rozdokazywanego Księcia-Małżonka do dalszego komentowania otaczającej nas coraz ciaśniej rzeczywistości. Powiedział mianowicie, że rząd “dobrej zmiany” w pierwszych tygodniach wojny rozważał przystąpienie do rozbioru Ukrainy, żeby odzyskać Lwów z przyległościami. Wprawdzie rząd “dobrej zmiany” energicznie to zdementował, ale za to ruscy szachiści, kierując się wskazówką księcia Gorczakowa, co to nie wierzył informacjom niezdementowanym mało nie rozpłynęli sie z zachwytu nad okazją, jaką Książę-Małżonek wepchnął im w ręce. Na nic się zdała umowa z 2 grudnia 2016 roku, na podstawie której Polska zobowiązała się do bezpłatnego udostępnienia Ukrainie zasobów całego państwa, na nic zdało się nadskakiwanie pana prezydenta Dudy, któremu się wydawało, że posadę kierownika antyrosyjskiej koalicji europejskiej ma już w zasięgu ręki, na nic zdały się umizgi rządu “dobrej zmiany” do Ukraińców.
Ziarno nieufności zostało zasiane i w rezultacie prezydent Zełeński namawia się w Londynie z Angielczykami, a w Paryżu z prezydentem Macronem i kanclerzem Scholzem, podczas gdy premier Morawiecki w Brukseli na ucałowanie ręki prezydenta Zełeńskiego musi czekać w długiej kolejce.
Ale to jeszcze nic, bo najwyraźniej miarka sie przebrała i amerykańska bezpieka zabrała się za Księcia-Małżonka po swojemu. Jak w “Rzeźni numer 5” pisze Kurt Vonnegut, amerykańska bezpieka, komunikując rodzicom oficera, że przeszedł on na stronę Vietcongu, powiedziała: “z waszym chłopcem jest brzydka sprawa” . Co amerykańska bezpieka powiedziała niezależnym holenderskim dziennikarzom i dlaczego właśnie ich wyznaczyła do zoperowania Księcia-Małżonka – to oczywiście tajemnica wielka, ale tak czy owak zabrali się oni do medialnej podgotowki pod rysujące się męczeństwo Księcia-Małżonka, któremu rozgrzebują intratne ale potencjalnie niebezpieczne związki ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi.
Nie wiadomo jeszcze jak się na to zapatruje bezcenny Izrael, a od tego zależy, czy sprawa zakończy sie wesołym oberkiem, jak wszystkie dotychczasowe przygody Księcia-Małżonka, czy też będzie musiał on obrywać kolejne listki z męczeńskiej palmy.
Pope Francis has inaugurated a new kind of magisterium—media interviews. Amid relaxed conversations with journalists, he addresses complex doctrinal topics that require precision and clarity.
“Talismanic Words”
Journalists pick through his confusing expressions looking for soundbites to turn into headlines for their media outlets and then spread them worldwide. One could call these slogans “talismanic words,” in the sense explained by Prof. Plinio Corrêa de Oliveira in his famous work, Unperceived Ideological Transshipment and Dialogue: “[A talismanic word] is a word whose legitimate meaning is friendly and, at times, even noble, but it is also a word with some elasticity. When used tendentiously, it shines with a new radiance, fascinating the patient and taking him much farther than he could have imagined.”1
“Who Am I to Judge?”
In 2013, the first year of his pontificate, during an interview with journalists on the plane back to Rome from his visit to Brazil, Pope Francis uttered the famous phrase, “Who am I to judge?”2 It was immediately turned into thunderous headlines.
This talismanic expression became famous. It characterizes the pope’s teaching concerning sins against nature. Fr. James Martin, the homosexual movement’s leading Jesuit promoter, says that Pope Francis’s expression signaled “a dramatic shift in tone from previous popes” since they usually employed a “condemnatory and accusatory language.” “I think that was the beginning of the opening of the door in his pontificate” to “LGBT people.”3
“Being Homosexual Is Not a Crime”
Almost ten years later, Pope Francis’s latest phrase on homosexuality aroused the same excitement in the media and the homosexual movement.
In a lengthy January 24, 2023 interview with the Associated Press’s Nicole Winfield, he declared that being homosexual is not a crime but a sin. However, much of the media highlighted only the first part of the statement—that homosexuality is not a crime.4
The statement is made in a confusing context in which the homosexual act’s sinful aspect seems to lack real importance. Let us look at the transcript in Spanish, the language in which Pope Francis gave the interview. He states, “[W]e are all children of God, and God wants us as we are and with the strength that each of us fights for our dignity.”5
The statement that we are all God’s children and, therefore, “God wants us as we are” is highly ambiguous. It seems to imply that a person’s moral state and the severely sinful state of those who engage in homosexual acts do not matter to the Creator.
Now, as the Catechism of the Council of Trent explains, by analogy, as Creator, God can be called the Father of every human being. Nevertheless, only a person in the state of grace is truly an “adopted son” of God.6 And Saint John is adamant: “In this, the children of God are manifest, and the children of the devil. Whosoever is not just, is not of God” (1 John 3:10).
On the other hand, authentic human dignity comes from the practice of virtue, not vice. Sin, which is an offense against God, does not dignify man.
Then comes the statement that has been spread: “Being homosexual is not a crime. I is not a crime. Yes, but it is a sin. Well, first, let us distinguish sin from crime.” He added, “But the lack of charity with one’s neighbor is also a sin. How are you doing in this regard?”7
Although Pope Francis says that homosexuality is a sin, he implies it is a sin like any other, for example, “the lack of charity toward one’s neighbor.” Moreover, in asking, “How are you doing in this regard?” he implies that everyone sins in some way or another, so it is wrong to single out homosexual acts. But since the practice of sodomy seriously undermines the moral order, it was included among those “sins that cry out to heaven for vengeance.” According to Scripture, these sins are voluntary homicide (Gen. 4:10); sodomy (Gen. 19:13); oppression of widows and orphans (Exod. 22:22ff.); and depriving workers of their just wage (Deut. 24:17ff.; James 5:4).”8
Does Homosexuality Stem From the Human Condition?
A little later, he repeats: “And being homosexual is not a crime. It is a human condition.”9
While this phrase is unclear, Pope Francis seems to be saying that being homosexual is part of the human condition and, therefore, cannot be criminally or morally censurable.
Letter to Fr. James Martin
Among the pro-homosexuality media that celebrated the AP interview is Outreach.Faith—a Catholic LGBTQ website founded and directed by Father Martin.10
The notorious Jesuit was not satisfied with Pope Francis’s statement that homosexuality “is not a crime” because it was followed by the observation that it is “a sin.” He hastened to write the pope, asking for clarification.
“Do You Think That Simply Being Gay Is a Sin?”
Father Martin asked the pope, “Do you think that simply being gay is a sin?” In his handwritten reply, Pope Francis tries to justify himself for not having been clear and precise: “In a televised interview, where we spoke with natural and conversational language, it is understandable that there would not be such precise.definitions.” In stating that homosexuality is a sin, says Pope Francis, “I was simply referring to Catholic moral teaching, which states that every sexual act outside of marriage is a sin. Obviously, one must keep the circumstances in mind, which diminish or annul guilt.”11
What Is Intrinsically Evil Will Always Be Sinful
Traditional Catholic morals have always sustained that an intrinsically evil act never ceases to be sinful because of circumstances. John Paul II affirms this in his encyclical Veritatis splendor: “In teaching the existence of intrinsically evil acts, the Church accepts the teaching of Sacred Scripture. The Apostle Paul emphatically states: ‘Do not be deceived: neither the immoral, nor idolaters, nor adulterers, nor sexual perverts, nor thieves, nor the greedy, nor drunkards, nor revilers, nor robbers will inherit the Kingdom of God’ (1 Cor. 6:9—10).”
The Polish pope continues: “If acts are intrinsically evil, a good intention or particular circumstances can diminish their evil, but they cannot remove it. They remain ‘irremediably’ evil acts; per se and in themselves, they are not capable of being ordered to God and to the good of the person. ‘As for acts which are themselves sins (cum iam opera ipsa peccata sunt), Saint Augustine writes, like theft, fornication, blasphemy, who would dare affirm that, by doing them for good motives (causis bonis), they would no longer be sins, or, what is even more absurd, that they would be sins that are justified?’”12
What About the Salvation of Souls?
Let us note that, in this and other interviews, Pope Francis does not seem concerned with the Church’s goal proper—the salvation of souls. He deals with everything—politics, economics, ecology—but does not mention, when dealing with morals, the need for conversion and the practice of virtue.
In this interview, he uses the word conversion only to refer to African bishops who are supportive of laws criminalizing homosexual practice; and his own conversion in the fight against sexual abuse inside the Church. However, he does not say that people who engage in homosexual acts should convert.
A Double Standard
In September 2016, four cardinals, Raymond Leo Cardinal Burke, Patron of the Sovereign Order of Malta, Walter Cardinal Brandmüller, former president of the Pontifical Committee for Historical Sciences, Joachim Cardinal Meisner, former archbishop of Cologne, and Carlo Cardinal Caffarra, former archbishop of Bologna, submitted a series of Dubia to Pope Francis on doctrinal points that are handled ambiguously in the apostolic exhortation Amoris Laetitia.13
Today, six years later, Pope Francis has still not publicly answered these Dubia [Doubts] of the cardinals, two of whom, Meisner and Caffarra, have already died.
Nevertheless, Pope Francis immediately answered Fr. J. Martin’s dubia on whether homosexuality is a sin. The interview to the Associated Press was on January 24, and Fr. Martin received the above-mentioned handwritten, affectionate, and confusing answer to his dubia on the 27th.
The Law of God Is Immutable
Ambiguity and doctrinal confusion are not part of the Church’s perennial magisterium. Her guide, the Holy Spirit, is a “Spirit of truth” (John 16:13). Furthermore, as the First Vatican Council taught when defining papal infallibility, “For, the Holy Spirit was not promised to the successors of Peter that by His revelation they might disclose new doctrine, but that by His help they might guard sacredly the revelation transmitted through the apostles and the deposit of faith, and might faithfully set it forth.”14
In Thick Doctrinal Fog, Let Us Invoke Mary
However thick the mists Divine Providence mysteriously allowed to envelop Holy Mother Church, testing our faith in this terrible crisis, let us not forget Our Lord’s words: “I am with you all days, even to the consummation of the world” (Matt. 28:20).
In Fatima, Mary Most Holy promised, “Finally, my Immaculate Heart will triumph.” May she grant us courage and fidelity to hold fast to the Church’s perennial magisterium and not be led astray by Pope Francis’s confusing statements.
“How Pope Francis Is Changing the Vatican’s Tone on LGBT people,” YouTube.com, America–The Jesuit Review, accessed Feb. 3, 2023, //www.youtube.com/watch?v=rrslGK0kls4. (4:36–38’)
See The Catechism of The Council of Trent (Rockford, Ill.: Tan Books and Publishers, Inc., 1982), 20–21.
“Transcripción.”
Dom Gregory Manise, O.S.B., s.v. “Sins That Cry to Heaven for Vengeance,” in Dictionary of Moral Theology, comp. Francesco Cardinal Roberti, ed. Pietro Palazzini, trans. Henry J. Yannone (Westminster, Md.: Newman Press, 1962).
Wielka Brytania przekazała do tej pory Ukrainie sprzęt wojskowy o wartości ponad 2,3 mld funtów, zaś brytyjskie ministerstwo obrony na uzupełnienie uszczuplonych zapasów otrzymało 560 mln funtów.
W przypadku wojny brytyjskie siły zbrojne „wytrzymałyby około pięciu dni” – ostrzegł Tobias Ellwood, przewodniczący komisji obrony w Izbie Gmin.
————————-
Ellwood, poseł rządzącej Partii Konserwatywnej, powiedział dziennikowi „Financial Times”, że wysoka inflacja i koszty wymiany sprzętu wysłanego na Ukrainę malują „naprawdę ponury obraz” i pozostawiły zapasy wojskowe istotnie uszczuplone. Wskazał, że wojskom lądowym brakuje pocisków ziemia-powietrze i pocisków przeciwczołgowych, które znajdują się wśród broni przekazywanej Ukrainie.
Jak zwraca uwagę „FT”, kondycja brytyjskich sił zbrojnych stała się ostatnio istotną kwestią polityczną, szczególnie w kontekście tego, że w marcu minister finansów Jeremy Hunt ma przedstawić budżet. W związku z tym z jednej strony nasila się lobbing, by zwiększyć wydatki na obronność, a z drugiej ministerstwo finansów szuka we wszystkich resortach oszczędności.
Hunt pod koniec zeszłego roku mówił, że zarówno on, jak i premier Rishi Sunak uznają potrzebę zwiększenia wydatków na obronność, ale wyjaśnił, że przed podjęciem jakichkolwiek decyzji musi poczekać na zakończenie rewizji przeglądu obronnego, który powstał przed rosyjską napaścią na Ukrainę. Sunak nie zadeklarował, że podtrzyma zobowiązanie swojej poprzedniczki Liz Truss, która obiecała wzrost wydatków na obronę do 2030 r. do poziomu 3 proc. PKB.
„Jestem bardzo zaniepokojony tym, że wiadomości wychodzące z ministerstwa finansów wskazują, iż musimy przygotować się na dalsze cięcia w ujęciu realnym, ponieważ inflacja rośnie” – powiedział Ellwood.
Wielka Brytania przekazała do tej pory Ukrainie sprzęt wojskowy o wartości ponad 2,3 mld funtów, zaś brytyjskie ministerstwo obrony na uzupełnienie uszczuplonych zapasów otrzymało 560 mln funtów.
Według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w 2022 roku wydano w Polsce 365,5 tys. zezwoleń na pracę dla cudzoziemców. Aż 136 tys. wniosków dotyczyło imigrantów z krajów muzułmańskich, choć Prawo i Sprawiedliwość od wielu lat tytułuje się jako partia antyimigrancka.
Jeszcze w 2016 roku wydano w Polsce 3,7 tys. pozwoleń na pracę dla imigrantów z krajów muzułmańskich. Już w 2021 roku było to 58,6 tys., co oznacza, że w ciągu kilku lat nastąpił kilkunastokrotny wzrost. Jednak ubiegły rok okazał się rekordowy. Jak wynika z danych dostępnych na stronie psz.praca.gov.pl/-/8180075, w 2022 roku pozwolenia na pracę w naszym kraju otrzymało łącznie ponad 136 tys. imigrantów z państw, w których islam jest religią dominującą.
Pamiętacie jaką aferę zrobił PIS, gdy @EwaKopacz chciała przyjąć do Polski 7 tys uchodźców w ciągu 3 lat, mając możliwość wyboru np. chrześcijan spośród uchodźców. Dzisiaj, tylko w jednym roku,PiS zezwolił na pracę 136 tys. pracowników z krajów muzułmańskich i co? cisza?
Najwięcej pracowników z krajów muzułmańskich przyjechało do Polski z Uzbekistanu (33,3 tys. osób). W czołówce zestawiania opracowanego przez MRPiPS znalazły się: Turcja (25 tys.), Bangladesz (13,5 tys.), Turkmenistan (11,9 tys.), Indonezja (10 tys.), Kazachstan (8,8 tys.), Kirgistan (8 tys.), Azerbejdżan (7,7 tys.), Tadżykistan (niecałe 5,4 tys.), a także Pakistan (4,6 tys.). Pod względem miejsca wykonywania pracy, najwięcej zezwoleń wydano dla woj. mazowieckiego (66,7 tys.), wielkopolskiego (53,2 tys.) oraz śląskiego (37,2 tys.).
Gdy w czasach rządów PO-PSL do Polski miało trafić 7 tys. imigrantów w ramach relokacji, to politycy Prawa i Sprawiedliwości bili na alarm, obiecując, że gdy dojdą do władzy, taka sytuacja nie będzie miała miejsca. “Dziś po cichu, bez pytania opinii publicznej PiS sprowadza ich wielokrotnie więcej” – przypomniał poseł Krystian Kamiński z Konfederacji. “Proimigracyjny PiS oszukał i zdradził wyborców – fala przyjętych przez rząd PiS muzułmanów to już wielokrotność tego co chciała nam przysłać UE w 2015 roku” – skomentował Krzysztof Bosak.
@K_Kaminski_ „Wice MSZ Piotr Wawrzyk stwierdził, że ponad 136 tys. muzułmańskich imigrantów zostało sprowadzonych w 2022 roku do Polski na prośbę…rolników .” (FB)
Pobili 40-latka, który wsiadł do taksówki. W trakcie napadu założyli mu foliowy worek na głowę i okradli. Trzy dni temu trzech mężczyzn zostało zatrzymanych przez gdańską policję. W czwartek sąd zastosował wobec nich trzymiesięczny areszt.
=========================
– Na al. Grunwaldzkiej w Gdańsku ok. godz. 4 nad ranem pokrzywdzony zatrzymał auto, które miało oznaczenia taksówki i usiadł na przednim fotelu pasażera – relacjonowała przebieg zdarzenia, które rozegrało się pod koniec stycznia, oficer prasowa KMP Ciska.
Podała, że w samochodzie poza kierowcą na tylnym siedzeniu siedziało jeszcze dwóch mężczyzn, którzy po chwili zaatakowali 40-letniego pasażera.
– Napastnicy założyli pokrzywdzonemu foliową siatkę na głowę, zaczęli dusić, bić pięściami, a następnie ukradli pokrzywdzonemu kurtkę, portfel z dokumentami, kartę bankomatową, kluczyki do samochodu i telefon po czym wyrzucili 40-latka z samochodu i odjechali – podała Ciska.
Funkcjonariusze zabezpieczyli monitoring i ustalili pojazd, którym poruszali się sprawcy.
Do zatrzymań mężczyzn doszło we wtorek w godzinach porannych. – Kryminalni z Wrzeszcza weszli do jednego z salonów gier i podczas przeszukania pomieszczenia na zapleczu lokalu zatrzymali 19-latka. Tego samego dnia zatrzymali również 27-latka. Kilka godzin później na terenie Sopotu w ręce funkcjonariuszy wpadł 40-letni mężczyzna – wskazywała Ciska.
Trzej Ukraińcy zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty za rozbój oraz za usiłowanie wykonania transakcji kartą bankomatową należącą do pokrzywdzonego.
W czwartek Sąd Rejonowy zastosował wobec podejrzanych środek w postaci trzymiesięcznego aresztu. Za przestępstwo rozboju grozi do 12 lat pozbawienia wolności. Za usiłowanie kradzieży z włamaniem grozi do 10 lat więzienia. [Ciekawe, ile dostaną? MD]
===========================
mail, oficer policji:
Wpuszczano bez sprawdzania.. Teraz – nie wiem, czy da się złapać choć jednego z dziesięciu.
Po raz kolejny wszystko wskazuje na to, że poseł do Parlamentu Europejskiego przyjął duże sumy pieniędzy, tym razem dotyczy to Polaka Radosława Sikorskiego – informuje „EenVandaag”, program telewizji publicznej NPO 1.
„Walizki z pieniędzmi i słodkie wycieczki do kurortów” – czytamy na stronie programu, który dodaje, że sprawa polskiego europosła nakłada się na wcześniejsze podejrzenia o korupcję w PE.
– Co za skorumpowany gang – mówi Lousewies Van der Laan, szefowa Transparency International Nederland.
To kolejny skandal w Brukseli, ocenia popularny program publicystyczny holenderskiej telewizji publicznej. „Mogę sobie wyobrazić, co myślą ludzie: co za skorumpowany gang” – mówi Lousewies Van der Laan, szefowa Transparency International Nederland (deputowana do PE w latach 1999–2003).
Była eurodeputowana zszokowana rewelacjami nt. Sikorskiego
Według Van der Laana ostatnie skandale podważają demokrację. Szefowa holenderskiego oddziału organizacji walczącej z korupcją twierdzi, że jest „zszokowana” rewelacjami dotyczącymi Radosława Sikorskiego. – Myślałam, że osiągnięto dno – dodaje Holenderka.
W czwartek wyszło na jaw, że eurodeputowany PO Radosław Sikorski otrzymuje rocznie 100 tys. dol. ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Ujawnił to po swoim dziennikarskim śledztwie liberalny dziennik „NRC”. „Jego zachowanie podczas głosowań w połączeniu z płatnościami budzi podejrzenia” – napisano w artykule gazety.
„NRC” poinformował, że Sikorski otrzymuje od ZEA 100 tys. dol. rocznie za doradztwo przy konferencji Sir Bani Yas. „Konferencja została utworzona przez Emiraty nieco ponad 10 lat temu jako sposób na prowadzenie międzynarodowej dyplomacji za pomocą »miękkiej siły«” – czytamy w dzienniku. Gazeta zaznacza, że konferencja (działająca obecnie w formie stałej instytucji) ma charakter zamknięty. „Prasa nie jest mile widziana, wszystko odbywa się w tajemnicy” – podkreśla „NRC”.
11 lipca 2023 roku przypada 80. rocznica Krwawej Niedzieli, czyli apogeum ukraińskiego ludobójstwa na Polakach zaplanowanego i przeprowadzonego przez OUN-UPA. W ludobójstwie wzięli też udział zwykli ukraińscy chłopi, którzy bestialsko mordowali swoich polskich sąsiadów w imię Samostijnej Ukrainy. W ramach „walki o wolność” Ukraińcy zabijali wszystkich Polaków, którzy nie zdołali przed nimi uciec. Okrutnie mordowali dzieci, kobiety, mężczyzn i starców. Żyją jeszcze świadkowie tych zbrodni, a od ponad dwóch lat Jacek Międlar nagrywa ich wspomnienia, publikuje nagrania na portalu wPrawo.pl, a niedługo wyda je w formie książkowej.
Nie wiadomo ilu Polaków zamordowali Ukraińcy podczas ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Różni historycy podają różne dane, ale wynika z nich, że możemy mówić o co najmniej 100 tysiącach ofiar. Wszyscy oni zostali zamordowani z jednego powodu – byli Polakami, a Ukraińcy chcieli Ukrainy czystej jak szklanka wody. Dziś na Ukrainie kwitnie kult Stepana Bandery i OUN-UPA. Gloryfikacja tych zbrodniarzy jest elementem budowania ukraińskiej tożsamości i odbywa się w sposób zorganizowany przez ukraińskie instytucje państwowe. Przez 30 lat polskie władze nie potrafiły lub nie chciały podjąć skutecznych działań, żeby się temu przeciwstawić. Po rosyjskim ataku na Ukrainę, do którego doszło 24 lutego 2022 roku, jest jeszcze gorzej. Propaganda ukraińska przedstawia współczesnych ukraińskich żołnierzy jako spadkobierców „bohaterskiej” UPA, a Polacy przypominający o ukraińskich zbrodniach i domagający się zaprzestania gloryfikacji ludobójców są opluwani jako „ruskie onuce” rozpowszechniające „narrację zbieżną z rosyjska propagandą”. Dyżurnym argumentem jest to, że sprawę Wołynia załatwimy po wojnie, a teraz trzeba Ukrainę wspierać bezwarunkowo i trzymać dziób na kłódkę. Po raz kolejny odpowiadam, że po wojnie banderyzm będzie na Ukrainie jeszcze silniejszy i żadnego „załatwienia sprawy” nie będzie.
Tymczasem zbliża się 80. rocznica Krwawej Niedzieli i nawet wyzywanie Polaków od „ruskich agentów” nie pozwoli zamieść jej pod dywan. Co z tym fantem zrobić? Z odpowiedzią pospieszył Rafał Ziemkiewicz w swoim wideoblogu pt. „Polska-Ukraina. Rachunki krwi” opublikowanym 30 stycznia. Oto, co ma nam do powiedzenia „nowoczesny endek”:
W tym roku mamy 80. rocznicę Rzezi Wołyńskiej. Nie jest to sprawa, od której można uciec. Jest to sprawa, którą trzeba rozładować, trzeba ją w kontrolowany sposób odpalić. Bo o tym musimy mówić. I tę rocznicę musimy w przemyślany sposób uczcić. Czcząc ofiary, ale tu podpowiadam, bo brakuje mi tego wątku: w tych rachunkach krwi trzeba zobaczyć, że na rachunku bieżącym pojawia się coś, co można uznać za symboliczną przeciwwagę dla zbrodni banderowców. Pojawia się mianowicie te 100 tysięcy ofiar, mniej więcej, które padły teraz, w ciągu ubiegłego roku na Ukrainie. Te 100 tysięcy ofiar to są oczywiście ofiary walki o wolną Ukrainę, ale – przypominam – to są też ofiary walki o Polskę. Ukraińcy bronią i nas. W pewnym sensie, chcę być tutaj dobrze zrozumiany – nie mówię o żadnym usprawiedliwianiu – ale w pewnym sensie ten rachunek krwi, rachunek win się wyrównuje. I ta myśl powinna być w głowach wszystkich, którzy będą się zastanawiać nad tym, jak uczcić 80. rocznicę Rzezi Wołyńskiej.
Po tych rewelacjach Internauci nie zostawili na Ziemkiewiczu suchej nitki. Gdy zaapelowałam do niego na Twitterze, żeby się opamiętał, bo to, co mówi jest nie tylko niemoralne, ale zwyczajnie głupie, gdyż de facto oznacza, że Rosjanie zabijający dziś Ukraińców wymierzają im karę za ludobójstwo na Polakach, „nowoczesny endek” odpisał mi, że „nie rozumuję racjonalnie”. – Narody nie mają niezmiennych przyjaciół ani wrogów a tylko niezmiennie interesy. Nawiasem, znaczące, że ci sami, którzy wobec Ukraińców jadą emocjami o Wołyniu, stręcząc nam porozumienie z Rosją wołają o realizm – napisał Ziemkiewicz.
Odpisałam, że nie stręczę porozumienia z Rosją, ale nie zgadzam się na relatywizację ukraińskiego ludobójstwa na Polakach, a dobrych stosunków polsko-ukraińskich nie uda się zbudować, jeśli Ukraina będzie gloryfikować zbrodniarzy i udawać, że tego ludobójstwa nie było. Odpowiedzi nie dostałam, natomiast Ziemkiewicz zarzucił mi, że słuchałam jego wywodu „z zacietrzewieniem”, a nie „ze zrozumieniem”. – Rzecz oczywista, że trzeba skłonić Ukraińców do przepracowania pamięci Wołynia, ale nie wolno pozwalać grać tą pamięcią Kacapii (zwł. że to dopiero megazbrodniarze) – napisał. Zapytałam jak zamierza skłonić Ukraińców do przepracowania Wołynia i po co Ukraińcy mieliby cokolwiek przepracować, skoro rachunek krwi został wyrównany. Ziemkiewicz nie odpowiedział. Ale za to nagrał kolejny wideoblog, który opublikował 9 lutego. Tytuł brzmi „Kacapia kontraatakuje”, a to, co mówi Ziemkiewicz sprowadza się do trzech tez. Pierwsza teza: po nagraniu o wyrównywaniu rachunków krwi między Polakami i Ukraińcami Ziemkiewicz został zaatakowany przez trolle szerzące rosyjską dezinformację. Druga teza: rosyjska propaganda kontratakuje, a jej zadaniem jest „zasiewać wątpliwości i przypominać o Wołyniu”. Trzecia teza: musimy „przepracować” 80. rocznicę Rzezi Wołyńskiej, bo „tych trolli będzie coraz więcej”.
Jak widzicie, Rafał Ziemkiewicz nie wycofał się z pomysłu „wyrównania rachunków krwi”, krytykę tego pomysłu uznał za rosyjską propagandę, a Polakom zaleca, żeby „przepracowali” rocznicę ukraińskiego ludobójstwa. Do lipca jest jeszcze sporo czasu, więc jest bardzo możliwe, że podczas obchodów rocznicy Krwawej Niedzieli wielu Polaków będzie już oswojonych z tym pomysłem, a nawet go zaakceptuje. Dlatego od razu ostrzegam: Ziemkiewicz robi Polakom wodę z mózgu! Dlaczego? Dlatego, że to nie my mamy „przepracować” tę rocznicę. To Ukraińcy mają ją „przepracować”, bo to Ukraińcy dokonali ludobójstwa na Polakach, a nie Polacy na Ukraińcach. Obecna wojna to są „rachunki krwi” pomiędzy Ukraińcami i Rosjanami. Natomiast „rachunki krwi” za ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej nie mają tu nic do rzeczy. Gdyby przyjąć logikę Ziemkiewicza, to polskie „rachunki krwi” z kacapami i szkopami wyrównała walka ZSRR z III Rzeszą. Co prawda, mordowali nas jedni i drudzy, ale kacapy mordowały szkopów, którzy nas mordowali, a szkopy mordowały kacapów, którzy nas mordowali. Czyli nie ma o co kopii kruszyć, tak? Nie wypominajmy Niemcom Palmir, Auschwitz, Rzezi Woli i nie domagajmy się reparacji wojennych od RFN. Nie wypominajmy Federacji Rosyjskiej operacji polskiej, Katynia, wywózek na Syberię i do Kazachstanu oraz mordowania żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Skoro „Wołyń był dawno” i należy iść do przodu, to zbrodnie dokonywane na Polakach przez kacapów i szkopów też były dawno, a „rachunki krwi” wyrównał ktoś inny.
Ciekawa jestem, czy Rafał Ziemkiewicz miałby na tyle odwagi, żeby spojrzeć w oczy żyjącym jeszcze świadkom ukraińskiego ludobójstwa, którym wymordowano rodziny i zalecić im, żeby „przepracowali” 80. rocznicę Rzezi Wołyńskiej, bo jeśli tego nie zrobią, to znaczy, że służą kacapskiej propagandzie. Obstawiam, że takiej odwagi by nie miał. Bo ci ludzie jeszcze po osiemdziesięciu latach od tej zbrodni płaczą na jej wspomnienie i ciągle mają przed oczami swoich bliskich bestialsko pomordowanych przez Ukraińców. Dla nich Rzeź Wołyńska nie jest czymś, co „było dawno”. Dla nich to jest coś, co trwa do dziś. I to właśnie powinno wybrzmieć podczas 80. rocznicy Krwawej Niedzieli, a nie niemoralne i głupie pomysły Ziemkiewicza o „wyrównaniu rachunków krwi” cudzymi rękami.
Не далее как 6 февраля польский премьер Матеуш Моравецкий заявил: „мы стоим перед чётким выбором: либо победа России и поражение Запада, либо ренессанс западной цивилизации”. Самое интересное, что в истории Польши был момент, когда она действительно спасла Запад от казавшегося неминуемым поражения.
Было это 340 лет назад, но угрозу Западу составляли не русские и не немцы (именно подлинные или мнимые победы над ними составляют ядро польской национальной мифологии), а Османская империя. Правда, моментом этим Варшава не воспользовалась. Но ведь иногда так хочется снова почувствовать за спиной крылья… Но обо всём по порядку.
В январе 1683 года, когда турки начали мобилизацию армии в Эдирне для похода на Вену, в Варшаве воевать с ними не собирались. У Речи Посполитой с Портой был мир, который поляки, безусловно, готовы были нарушить, но лишь имея более мощных союзников. Речь Посполитая ранее пыталась создать антитурецкую коалицию с Францией и Швецией, а потом с Австрией и Россией – но оба раза неудачно.
В феврале-марте 1683 года переговоры о союзе против турок между Варшавой и Веной шли ни шатко, ни валко. И лишь после того, как 31 марта великий визирь Кара Мустафа от имени султана Турции Мехмеда IV прислал императорскому двору Габсбургов ноту об объявлении войны, император Священной Римской империи Леопольд I заключил союз с королём Польши и великим князем Литовским Яном III Собеским воинский союз. Австрийцы обязались помочь Речи Посполитой, если турки осадят Краков, а поляки, в свою очередь, помочь Австрии в случае турецкой осады Вены.
Стоит отметить, что в то время фактические границы турецких владений проходили неподалёку от Вены и Кракова, ведь Верхняя Венгрия (нынешняя Словакия) уже несколько лет находилась под властью магната-бунтовщика Имре Тёкёли, который был вассалом Порты.
В начале лета 1683 года, когда турецкое войско уже приближалось к Австрии, король Польши прибыл в Вену, демонстрируя тем самым готовность выполнить свои обязательства. Ради этого он даже оставил свою страну незащищённой. Правда, чтобы уберечь Польшу от иноземного вторжения во время своего отсутствия, он пригрозил Имре Тёкёли разорить дотла его земли, если тот посягнёт на польские.
Правда, Ян Собеский приехал не только с символической целью: он получил от Леопольда I деньги на формирование части польского войска. Сам король выделил на это около полумиллиона злотых, и, наконец, Сейм Польши объявил мобилизацию и сбор чрезвычайного налога на создание и содержание 48-тысячной армии (на тот момент в Польше было всего 12 тысяч регулярных войск).
14 июля 1683 года, когда более чем 150-тысячная турецкая армия подошла к Вене и начала осаду города, мобилизация в Речи Посполитой была в самом разгаре. 16 июля под Краков, где в военном лагере находился король Ян Собеский, прибыл посланец от императора Леопольда I. Он привёз паническую просьбу о помощи – при этом сам император уже бежал в Линц. Но лишь 29 июля, решив не ждать опаздывающих запорожских казаков и литовское войско, поляки выдвинулись в направлении Вены.
Ещё в первый день осады Кара Мустафа отправил командиру гарнизона графу Эрнсту фон Штарембергу ультиматум о сдаче города: „если станете мусульманами, то уцелеете. Если же будете сопротивляться, то по милости Всевышнего Вена будет завоёвана и взята, а тогда никому не будет пощады, никто не спасётся”.
Но, хотя под началом фон Штаремберга было всего 11 тысяч солдат и 5 тысяч ополченцев, он наотрез отказался капитулировать. За несколько дней до этого граф получил страшное известие о резне в городе Перхтольдсдорфе, расположенном к югу от Вены. Власти этого города приняли предложение о сдаче, но турки его вероломно нарушили и убили практически всех жителей.
У турецкого командования было два варианта взятия города: либо ринуться всеми силами на приступ (что вполне могло привести к победе, так как их было почти в 20 раз больше, чем защитников города), либо осадить город. Турки выбрали второй вариант. Они перерезали все пути снабжения осаждённого города. Гарнизон и жители Вены оказались в отчаянном положении. Истощение и страшная усталость стали настолько острыми проблемами, что граф фон Штаремберг приказал казнить любого, кто заснёт на своём посту.
Хотя турки имели более 300 современных орудий, укрепления Вены были очень крепкими, построенными по последнему слову тогдашней фортификационной науки. Поэтому туркам пришлось прибегнуть к минированию массивных городских стен. В начале сентября 5 тысяч опытных турецких сапёров взорвали один за другим значительные участки городских стен: Бургский бастион, Лёбельский бастион и Бургский равелин. В итоге образовались бреши шириной в 12 метров. 8 сентября турки всё же заняли Бургский равелин и Низовую стену, и осаждённые приготовились сражаться в самом городе. Только известие о приближении подкрепления из Польши поддерживало боевой дух защитников Вены.
При этом турки не приняли в расчёт время. Их неторопливость в деле захвата Вены, а также предшествовавшее этому неспешное продвижение армии вглубь Австрии привели к тому, что силы во главе с Яном Собеским подоспели вовремя.
Кроме собственно польских войск (26 тысяч солдат и офицеров, из них 25 рот „летучих гусар”), в их состав входили 18400 австрийцев (из них 8100 кавалеристов) под командованием герцога Карла Лотарингского, 20 тысяч баварских, франконских и швабских солдат, 9 тысяч саксонцев и даже 150 запорожских казаков. Стоит отметить, что король ещё с апреля пытался набрать для участия в войне с Турцией сначала 1200, а потом 3000 казаков – но безуспешно.
Несмотря на многонациональность и разнородность сил, союзники всего за несколько дней наладили чёткое командование войсками. Боевой дух солдат был силён, ибо они шли в бой не только во имя интересов своих властителей, а во имя христианской веры. К тому же, в отличие от крестовых походов, война велась в самом сердце Европы. Ядром войск стала польская тяжёлая кавалерия („крылатые гусары”) под командованием короля Польши.
Любопытно, что польские гусары использовали тактику, от которой к тому времени в Европе повсеместно отказались – копейный удар сомкнутым строем.
В XIV-XV веках латная кавалерия была хозяином на полях сражений, легко сминая многократно превосходящие по численности пехотные рати. Остановить её удар могли только передвижные крепости – вагенбурги, таборы, гуляй-города. Но в XVII веке вместо рыхлого строя дружин и городового ополчения на полях развернулись баталии и терции наёмных пикинёров (разновидностью такого войска были запорожские казаки, сражавшиеся в пешем строю). Именно новая тактика и „кадровая политика” пехоты, а вовсе не огнестрельное оружие, с его условной точностью и малой убойной силой, положили конец господству рыцарской кавалерии.
Исключением стали „крылатые гусары”, использовавшие ряд технических новшеств. Во-первых, копьё снабжалось мощным противовесом, что позволяло держать его не посредине, а за конец – в результате его рабочая длина была не 2-2,5, а до 5 метров. Во-вторых, копьё упиралось в чашу, которая, в свою очередь, привязывалась ремнём к луке седла, что позволяло перераспределять силу удара. Сила эта была чудовищной – гусар с наскока мог пробить несколько врагов.
Естественно, эта конструкция не была лишена недостатков. Во-первых, маневрирование копьём было практически исключено – поворачивать нужно было всю конструкцию. Во-вторых, невероятно дорогое копьё было одноразовым – вытащить его после удара было уже нельзя, и его специально облегчали с тем, чтобы при ударе оно ломалось (как римские пилумы).
И всё же гусары были единственной высокомобильной силой, способной сокрушить пехотные порядки – настоящим Panzerwaffe XVII века.
11 сентября войска под командованием Яна Собеского прибыли на Каленберг (Лысую гору), господствовавшую над Веной, и дали знать осаждённым о своём прибытии при помощи сигнальных ракет. На военном совете союзники пришли к решению переправиться через Дунай в 30 км выше по течению, и наступать на город через Венский лес, где была возможность скрыть передвижение части войск.
Битва началась до того, как все силы христиан были развёрнуты. В 4 часа утра 12 сентября 1683 года утра турки атаковали, чтобы помешать союзникам как следует построить свои силы. Карл Лотарингский и австрийские войска контратаковали с левого фланга, в то время как немцы атаковали центр турок.
Тогда Кара Мустафа в свою очередь контратаковал, а часть элитных янычарских подразделений оставил для штурма города, чтобы захватить Вену до прибытия Собеского. Турецкие сапёры прорыли туннель для полномасштабного подрыва стен, но пока они лихорадочно его засыпали для усиления мощности взрыва, австрийцы успели прорыть встречный туннель и вовремя нейтрализовать заряд.
Пока турецкие и австрийские сапёры состязались под землёй, на земле шла яростная битва. Польская кавалерия нанесла мощный удар по правому флангу турок. Последние же сделали основную ставку не на разгром союзных армий, а на срочный захват города. Эта ошибка их и погубила.
После 12 часов битвы поляки продолжали прочно держаться на правом фланге турок. Христианская конница весь день простояла на холмах и наблюдала за битвой, в которой пока участвовали в основном пехотинцы. Примерно в 17 часов 20 тысяч кавалеристов – крупнейшая кавалерийская атака в истории – под личным командованием Яна Собеского спустились с холмов и прорвали ряды турок, и без того сильно уставших после целого дня битвы на два фронта. Всадники, большинство из которых составляли „крылатые гусары”, ударили прямо по турецкому лагерю, в то время как гарнизон Вены выдвинулся из города и присоединился к контратаке.
Османские войска были не только физически измотаны, но и пали духом после провала попытки подорвать стены и ворваться в город. А нападение сокрушающей всё на своём пути кавалерии заставило турок отступить на юг и на восток. Менее чем через три часа после атаки своей кавалерии христиане одержали полную победу и спасли Вену. После битвы Ян Собеский в письме папе Иннокентию XI перефразировал знаменитое изречение Юлия Цезаря, написав: „Venimus, Vidimus, Deus vicit” („Мы пришли, мы увидели, Бог победил”).
Хотя в то время ещё никто этого не знал, битва под Веной предопределила ход дальнейшего противостояния христиан и мусульман в Европе на ближайшие века, и позже короля Польши Яна III Собеского стали называть „спасителем Европы”. Турки безуспешно сражались последующие 16 лет, потеряв Венгрию и Трансильванию, пока окончательно не признали своё поражение, подписав Карловицкий мир. С тех пор османы постепенно теряли свои европейские владения.
Ни сам Собеский, ни Речь Посполитая от спасения Австрии ничего существенного не выиграли. Напротив, битва под Веной ознаменовала зарождение будущей Австрийской империи и падение Речи Посполитой. В 1772 и 1795 годах Габсбурги приняли участие в первом и третьем разделах Речи Посполитой, в результате чего это государство исчезло с политической карты Европы.
Показательно высказывание императора России Николая I: „самым глупым из польских королей был Ян Собеский, а самым глупым из русских императоров – я. Собеский – потому, что спас Австрию в 1683-м, а я – потому, что спас её в 1848-м”. Он имел в виду, что Крымская война была проиграна Россией в первую очередь из-за вероломства Австрии: половину своей армии Россия вынуждена была держать на австрийской границе во избежание „удара в спину”.
Сейчас, судя по высказываниям Моравицкого, поляки не хотят проиграть после сражения, а намереваются построить „новый мировой порядок”. Правда, предыдущий опыт строительства „новых порядков” подсказывает, что строят их, в основном, не под руководством Польши, а за счёт Польши…
Jedną z bardziej interesujących historii, które wypłynęły w zeszłym tygodniu z „ula szumowin i łajdaków” z Davos, była zapowiedź Samanthy Power, administratora waszyngtońskiego ramienia soft power, USAID, że Waszyngton ma nadzieję na powtórzenie „sukcesu” ukraińskiej aplikacji dla e-administracji, Diia, w innych krajach na całym świecie.
−∗−
Tłumaczenie artykułu z serwisu Naked Capitalism omawiającego plany elit z Davos dotyczące szerokiego zastosowania w wielu krajach, opracowanej na Ukrainie platformy dla e-administracji DIIA. /AlterCabrio – ekspedyt.org/
___________***___________
USAID po cichu ujawnia plany eksportu ukraińskiego modelu zarządzania cyfrowego na cały świat
=============================
Hurtowa cyfryzacja usług rządowych na Ukrainie miała miejsce jeszcze przed wojną, ale w odwiecznym duchu, by nigdy nie zmarnować dobrego kryzysu oraz przy wsparciu finansowym USAID i UE. Od tego czasu została znacznie rozszerzona.
Jedną z bardziej interesujących historii, które wypłynęły w zeszłym tygodniu z „ula szumowin i łajdaków” z Davos, była zapowiedź Samanthy Power, administratora waszyngtońskiego ramienia soft power, USAID, że Waszyngton ma nadzieję na powtórzenie „sukcesu” ukraińskiej aplikacji dla e-administracji, Diia, w innych krajach na całym świecie. Pomimo swojej wartości informacyjnej, historia była ledwie wspomniana w głównym nurcie czy w mediach finansowych. W rzeczywistości jedyną relacją, jaką mogłem znaleźć, był artykuł w Axios, którego autor przeprowadził wywiad z S. Power na marginesie dorocznej imprezy WEF.
Ale najpierw film promocyjny oznaczony na Twitterze przez brytyjską grupę kampanii Stop Common Pass:
[jest w oryginale md]
I dalej w artykule z Axios:
[Samantha] Power postrzega to jako część większych wysiłków, aby pomóc demokratycznym reformatorom na całym świecie w zapewnieniu korzyści swoim obywatelom i mówi, że kraje zostaną odpowiednio wybrane.
„Chcemy przyjrzeć się jasnym punktom, krajom, które są zaangażowane w przejrzystość i program antykorupcyjny, które przeciwstawiają się światowym trendom” – powiedziała Power. Zauważyła, że reformatorski rząd Mołdawii już wyraził zainteresowanie ukraińskim podejściem do e-administracji.
Power ma również nadzieję na partnerstwo z krajami globalnego południa. Powiedziała, że biorąc pod uwagę obecne „trudności gospodarcze”, nawet przywódcy, którzy pracują nad wyeliminowaniem korupcji i poprawą rządów, mogą mieć trudności z poprawą życia swoich obywateli. Argumentowała, że aplikacja, która pozwala obywatelom składać deklaracje podatkowe lub uzyskiwać dostęp do aktów urodzenia bez czekania godzinami w kolejce, może być namacalną poprawą.
Kijów już w grudniu podpisał DTA [digital trade agreement] czyli Cyfrową Umowę Handlową (tak, one istnieją) z rządem Wielkiej Brytanii. Umowa ta obejmuje zobowiązanie do współpracy nad tożsamością cyfrową, o czym pisałem w artykule “Against Backdrop of War, Rolling Blackouts and Internet Outages, Ukraine Is Trying to Digitize Everything“ [Na tle wojny, ciągłych awarii i przerw w dostępie do internetu Ukraina próbuje zdigitalizować wszystko].
Teraz Ukraina jest „chętna do dzielenia się” z innymi krajami podejściem i technologią, którą opracowała dla e-administracji. A będzie wspierana w tym przedsięwzięciu przez USAID czyli Amerykańską Agencję ds. Rozwoju Międzynarodowego.
Jednym z krajów, które obecnie pracują nad replikacją ukraińskiego systemu identyfikacji cyfrowej jest Estonia, która już jest jednym z najbardziej zdigitalizowanych krajów na świecie. Jak zauważyła premier Estonii Kaja Kallas, posunięcie to stanowi „nowy rozdział” w cyfrowej współpracy obu krajów.
Finansowanie z USA i UE w działaniu
Cyfryzacja usług rządowych na Ukrainie poprzedza konflikt z Rosją, ale w odwiecznym duchu, by nigdy nie zmarnować dobrego kryzysu, od rozpoczęcia działań wojennych została ona znacznie rozszerzona. Tak jak teatry działań wojennych w Iraku i Afganistanie służyły jako poligon doświadczalny dla masowego gromadzenia i przechowywania wrażliwych danych biometrycznych, z których część wpadła w ręce talibów, gdy Stany Zjednoczone opuściły Afganistan, teraz rozdarta wojną Ukraina jest wykorzystywana do pilotowania szybkiej budowy wszechstronnego cyfrowego systemu zarządzania.
Pomimo faktu, że sieć energetyczna Ukrainy została zdziesiątkowana przez chirurgiczne ataki rosyjskie, co spowodowało coraz bardziej powszechne przerwy w dostawie prądu, jej bank centralny również nie może się doczekać wprowadzenia własnej waluty cyfrowej, tak zwanej e-hryvny. W zeszłym tygodniu w Davos Minister Transformacji Cyfrowej Ukrainy Mychajło Fiedorow (który jest także wicepremierem, a także absolwentem programu Młodych Globalnych Liderów Światowego Forum Ekonomicznego) zgłosił się na ochotnika jako pierwszy użytkownik.
„Dwa tygodnie temu widziałem pilota elektronicznej e-hryvny na Ukrainie”, powiedział o planach emisji CBDC w połączeniu z zajmującą się kryptowalutami i pochodzącą z San Francisco organizacją non-profit, Stellar Development Foundation. „Planuję zostać pierwszym testowym użytkownikiem elektronicznej hrywny i planuję otrzymywać wynagrodzenie w e-hrywnach.”
Uruchomiona w lutym 2020r. przez Ministerstwo Transformacji Cyfrowej, które samo powstało pod koniec 2019r., platforma Diia służy do zapewniania publicznego dostępu do większości usług rządowych on-line. W sumie ma dziewięć cyfrowych danych uwierzytelniających: dowód osobisty, certyfikat dostawcy tożsamości (IDP) umożliwiający dostęp do sieci, akt urodzenia, paszport, prawo jazdy, numer podatkowy, legitymację studencką i dowód rejestracyjny pojazdu.
Platforma jest częściowo finansowana z unijnej inicjatywy eu4digital, która, jak sama mówi, „ma na celu rozszerzenie korzyści płynących z jednolitego rynku cyfrowego Unii Europejskiej na kraje Partnerstwa Wschodniego, kierując wsparcie UE na rozwój potencjału cyfrowej gospodarki i społeczeństwa, aby przyczynić się do wzrostu gospodarczego, stworzenia większej ilości miejsc pracy, poprawy poziomu życia ludzi i biznesu”. UE pracuje również pełną parą, aby do 2024r. uruchomić własny system tożsamości cyfrowej, tzw. „eID”.
Ukraińskie Ministerstwo Transformacji Cyfrowej również otrzymało finansowanie początkowe od USAID, aby pomóc mu uruchomić system Diia i wzmocnić jego cyberbezpieczeństwo. Następnie, po rozpoczęciu wojny, ministerstwo otrzymało kolejny zastrzyk funduszy (8,5 miliona dolarów), jako pomoc w rozszerzeniu usług aplikacji. Teraz USAID wlewa dodatkowe 650 000 dolarów w Diię, co jest raczej marną kwotą. Ale inicjatywa prawie na pewno będzie otrzymywać fundusze z innych źródeł.
Oczywistym celem USAID jest eksport ukraińskiego modelu zarządzania cyfrowego do innych krajów, zarówno w Europie, jak i na globalnym południu. Aby rozpocząć ten proces, administratorka USAID Samantha Power i minister transformacji cyfrowej Ukrainy spotkali się w Davos, aby omówić ten pomysł z kilkoma krajami i potencjalnymi partnerami z sektora prywatnego, którzy mogliby pomóc w jego skalowaniu.
„Państwo w smartfonie”
Ostatecznym celem Diia – co po ukraińsku oznacza „działanie” i jest skrótem od derzhava i ia – „państwo i ja” – jest cyfryzacja i automatyzacja wszystkich usług rządowych w ramach koncepcji „państwo w smartfonie” prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
„Dla obywateli administracja powinna być tylko usługą – prostą, ale przede wszystkim zrozumiałą” – powiedział Zełenski na początku prezentacji Diia na początku 2020 roku. „Ogólnie rzecz biorąc, naszym celem jest, aby wszystkie relacje z państwem można było przeprowadzić za pomocą zwykłego smartfona i Internetu. W szczególności głosowanie. To jest nasze marzenie, które zrealizujemy podczas wyborów prezydenckich, parlamentarnych czy samorządowych. To jest wyzwanie. Ambitne, ale osiągalne”.
I wyjątkowo niebezpieczne, zwłaszcza w kraju o tak kruchym, dysfunkcjonalnym i nękanym korupcją systemie rządzenia. Jak ostrzega grupa ukraińskich analityków ds. cyberbezpieczeństwa, zezwolenie na używanie aplikacji Diia do celów głosowania to katastrofa, która może się wydarzyć. Analitycy powołują się na list otwarty wysłany przez American Association of the Advancement of Science do gubernatorów, sekretarzy stanu i komisji wyborczych USA w kwietniu 2020r., wzywający ich do „powstrzymania się od zezwalania na korzystanie z jakiegokolwiek internetowego systemu głosowania”.
Podpisany przez amerykańskie organizacje badawcze, naukowców i światowej sławy ekspertów, w tym Bruce’a Schneiera, technologa na rzecz interesu publicznego, Martina Hellmana, kryptologa i matematyka ze Stanford, list stwierdza, że w tym momencie „głosowanie przez Internet w Stanach Zjednoczonych nie jest bezpiecznym rozwiązaniem do głosowania i nie będzie w dającej się przewidzieć przyszłości. Podczas głosowania internetowego nadal możliwe są potencjalnie niewykrywalne manipulacje głosami oraz liczne luki w zabezpieczeniach, w tym ataki typu „denial of service” [blokada usług], włamania przy użyciu złośliwego oprogramowania i masowe naruszenia prywatności”.
Jak zauważają ukraińscy analitycy, tylko jeden kraj zachodni posunął się tak daleko, by przeprowadzić wybory krajowe on-line — Estonia — i to po 20 latach starannego opracowywania modelu głosowania pod okiem społeczeństwa obywatelskiego, partii politycznych i przedstawicieli UE:
Po drodze wykryto wiele krytycznych luk w systemie głosowania on-line, a najlepsi eksperci stale go ulepszają. Działa, ponieważ obywatele estońscy mają nieprawdopodobnie wysokie zaufanie do swojego rządu, a jego podstawa metodologiczna jest w jaskrawym kontraście z metodologią Diia.
Analitycy zgłaszają cały szereg innych problemów z aplikacją Diia, w tym poważne defekty w architekturze aplikacji, jej potencjał do wykorzystania w defraudacjach i oszustwach, brak możliwości wyłączenia konta, jej skutki wykluczające (niektórych obywateli nie stać lub nie wiedzą, jak korzystać z aplikacji Diia), podatność na włamania i cyberataki, zależność od połączenia internetowego i oczywiście funkcjonującej sieci energetycznej (na Ukrainie to nie jest zapewnione, ani obecnie, ani w dającej się przewidzieć przyszłości) oraz brak przejrzystości i odpowiedzialności organizacji obsługujących aplikację. Aplikacja tworzy również nadmiernie scentralizowaną formę zarządzania, a także nienaturalny monopol.
Zdigitalizowane, sprywatyzowane, zautomatyzowane i zlecone na zewnątrz
Celem rządu Zełenskiego jest stworzenie systemu identyfikacji cyfrowej, który w ciągu trzech lat uczyni Ukrainę najbardziej „wygodnym” państwem na świecie, działając jak dostawca usług cyfrowych, jak opisał to Fiedorow uczestnikom edycji programu WEF Young Global Leaders w 2021, którego sam jest wychowankiem. „Kształtujemy wizję powojennego rządu” – powiedział. W tej wizji administracja zostanie zdigitalizowana, sprywatyzowana, zautomatyzowana i zlecona podmiotom zewnętrznym [outsourced]:
Rząd musi stać się elastyczny i mobilny jak firma informatyczna, zautomatyzować wszystkie funkcje i usługi, znacząco zmienić strukturę, zredukować 60% urzędników, wprowadzić prywatyzację na dużą skalę i outsourcing funkcji administracjnych. Nawet w urzędzie celnym. Tylko taki rząd będzie w stanie przeprowadzić szybkie i odważne reformy odbudowujące kraj i zapewnić szybki rozwój.
Ten szybki rozwój najwyraźniej zostanie osiągnięty dzięki wielu partnerstwom publiczno-prywatnym, dla których Światowe Forum Ekonomiczne jest wiodącym na świecie swatem. Tylko w tym tygodniu Zełenski złożył podziękowania i pochwały amerykańskim korporacjom, w tym Goldman Sachs, BlackRock, JP Morgan, Westinghouse i Starlink, za inwestowanie na Ukrainie, gdzie „bronimy”, jak powiedział, „wolności i własności”. Jednocześnie jego rząd opycha [flog] najcenniejsze składowe majątku kraju zagranicznym firmom i inwestorom, głównie z USA i Europy, w cenie centów za dolara.
To krótkie przemówienie brzmi jak oda do broni, wojny i Wall Street. Noszące tytuł „Po zakończeniu wojny amerykański biznes może stać się lokomotywą globalnego wzrostu gospodarczego”, zawierało następujące dwa akapity:
Udało nam się już przyciągnąć uwagę i nawiązać współpracę z takimi gigantami międzynarodowego świata finansowego i inwestycyjnego jak Black Rock, J.P. Morgan czy Goldman Sachs. Takie amerykańskie marki jak Starlink czy Westinghouse stały się już częścią naszej ukraińskiej drogi. Wasze genialne systemy obronne – takie jak HIMARS czy Bradleys – już łączą naszą historię wolności z waszymi przedsięwzięciami. Czekamy na Patrioty. Uważnie przyglądamy się Abramsom…
I każdy może robić wielkie interesy, współpracując z Ukrainą. We wszystkich sektorach – od broni i obrony po budownictwo, od komunikacji po rolnictwo, od transportu po IT, od banków po medycynę.
Innymi słowy, zbliża się kolejny plan Marshalla XXI wieku. Poprzez uzbrojenie i ostateczną „odbudowę” (ha!) Ukrainy, niezliczone miliardy dolarów, euro i funtów zostaną, parafrazując Juliana Assange’a, „wypłukane” z systemów podatkowych Stanów Zjednoczonych, Europy i Wielkiej Brytanii i z powrotem w ręce ponadnarodowej elity.
Abyśmy nie zapomnieli (jak wydaje się, że większość decydentów politycznych i opiniotwórczych na Zachodzie wygodnie to zrobiła), przed wybuchem wojny o Ukrainie otwarcie mówiono, że jest jednym z najbardziej skorumpowanych krajów w Europie. W Indeksie Percepcji Korupcji Transparency International w 2021r. Ukraina zajęła drugie miejsce pod względem korupcji w Europie, po Rosji. We wrześniu 2021r., zaledwie pięć miesięcy przed rozpoczęciem działań wojennych, Trybunał Obrachunkowy UE stwierdził, że wielka korupcja i zawłaszczanie państwa są nadal szeroko rozpowszechnione na Ukrainie, pomimo wszystkich miliardów pomocy napływających do kraju:
Wielka korupcja i zawłaszczanie państwa są powszechne na Ukrainie. Nie tylko utrudniają konkurencję i wzrost, ale także szkodzą procesowi demokratycznemu. W wyniku korupcji co roku traci się dziesiątki miliardów euro.
Oczywiście endemiczna korupcja nie zniknęła. Tylko w ubiegłym tygodniu pięciu wojewodów, czterech wiceministrów, dwóch szefów agencji rządowej, zastępca szefa administracji prezydenckiej i zastępca prokuratora generalnego złożyli rezygnacje (lub zostali zwolnieni, w zależności od źródła) w związku z zarzutami o szerzące się przekupstwa i sprzeniewierzenia funduszy publicznych. Być może najbardziej godne potępienia jest to, że urzędnicy Ministerstwa Obrony są oskarżeni o kupowanie żywności dla żołnierzy po mocno zawyżonych cenach, a następnie zagarnianie różnicy.
Mimo to rząd Zełenskiego otrzymuje więcej pieniędzy na pomoc wojskową niż kiedykolwiek wcześniej. Jednocześnie USAID przedstawia głęboko wadliwy system zarządzania cyfrowego jako wzór do naśladowania dla innych rządów. Jak zauważa nawet artykuł w Axios, eksportowanie aplikacji Diia na cały świat budzi potencjalne obawy dotyczące bezpieczeństwa i prywatności:
Nietrudno wyobrazić sobie rząd używający takiej aplikacji do śledzenia ruchów i działań obywateli lub manipulowania świadczeniem usług rządowych za pośrednictwem aplikacji w celu uzyskania korzyści politycznych.
Istnieje oczywiście wiele innych problemów, w tym ochrona danych, kruchość systemu i niezliczone zagrożenia, jakie tożsamość cyfrowa, systemy nadzoru i płatności stwarzają dla podstawowych praw i wolności człowieka. W czerwcu zeszłego roku Centrum Praw Człowieka i Globalnej Sprawiedliwości (CHRGJ) NYU School of Law ostrzegło, że inwestowanie w systemy tożsamości cyfrowej grozi „brukowaniem cyfrowej drogi do piekła”.
W swoim wywiadzie dla Axios Samantha Power odrzuciła te obawy. Pomimo że przyznaje, iż niektóre kwestie nie zostały jeszcze przemyślane i podkreśla potrzebę podejścia do projektu z „oczami otwartymi na ryzyko związane z technologią i zarządzaniem”, uważa jednocześnie, że replikacja modelu Diia będzie z ogólną korzyścią netto dla usług, wzrostu gospodarczego i przejrzystości rządów w innych państwach-klientach USA.
CBDC czyli ostateczna kontrola nad stadem Jeśli CBDC ostatecznie stanie się nowym systemem monetarnym, jego podstawowe cechy sprawią, że światowe rządy nie będą już potrzebować czegoś takiego jak globalny kryzys zdrowotny, aby drukować pieniądze lub zamykać […]
__________________
Tryptyk cyfrowy czyli w przededniu bezgotówkowej tyranii Wprowadzają nas do Niewolniczego Systemu Kredytu Społecznego opartego o zerową emisję dwutlenku węgla z walutą cyfrową banku centralnego – i o TO właśnie w tym wszystkim chodzi. Zastrzyk Śmierci, kontrolowane […]
__________________
Davos 2023 – podsumowanie sabatu Dziś dobiega końca coroczny tygodniowy szczyt Światowego Forum Ekonomicznego. Nie wiedziałbyś tego, gdybyś czytał gazety głównego nurtu, które ‘zakopały’ to pod doniesieniami o Ukrainie. Ale dla tych z nas, którzy […]
__________________
„Musimy lepiej kłamać” czyli „Nowy System” z Davos Ale może to być coś innego, być może to znak, że etap propagandy „wielkiego resetu” się skończył i teraz przechodzimy do następnego etapu. Sygnalizacja odejścia od biernej manipulacji i psychologicznych […]
Wystąpienie Rogera Watersa. W Radzie Bezpieczeństwa ONZ…
Nawet tacy mówią czasem ludzkim głosem…
======================
[MD: Ponieważ nic mi ten „ Waters” nie mówi, zapytałem, oto odpowiedź:
„On jest rocznik 43, hippis i lewak. Od lat występuje przeciw NWO, syjonizmowi, a ostatnio przeciw szczypawkom. W Polsce odwołano mu koncerty z powodu protestów przeciwko „inwazji NATO na Rosję, pod pozorem obrony Ukrainy.” Jedyny z tej bandy, który zachowuje się jako tako. Gębę mu trudno zamknąć, ponieważ jest legendą muzyki. Na pewno pan słyszał o Pink Floyd, nawet niechcący.” [No, nie.. niż o nim nie wiem… To jakiś różowy?? MD]
Pani Przewodnicząca, Ekscelencje, Szanowni członkowie Rady Bezpieczeństwa, Panie i Panowie,
Korzystając z Waszej cierpliwości, odczuwam ogromny zaszczyt z możliwości wyrażenia myśli, które w moim przekonaniu, podzielają bracia i siostry na całym świecie.
Zapraszam wszystkich w te czcigodne mury, do wysłuchania tego, co mam do powiedzenia. Rozważamy tutaj możliwości zaprowadzenia pokoju w rozdartej wojną Ukrainie, co jest szczególnie istotne wobec zapowiadanego jeszcze większego dozbrojenia tego nieszczęsnego kraju. Każdego ranka gdy zasiadam do swojego laptopa, myślę o naszych braciach i siostrach na Ukrainie i w innych miejscach, którzy bez swojej winy znaleźli się w potwornych i zagrażających życiu okolicznościach.
Myślę o żołnierzach, którzy w tej chwili stoją w obliczu śmierci na froncie lub matkach i ojcach stających przed strasznym pytaniem, czym nakarmię dzisiaj swoje dzieci? Myślę o cywilach, którzy zadają sobie pytania, czy znowu dzisiaj zgasną światła, jak to się zwykle dzieje w strefach działań wojennych. Czy będzie dzisiaj woda i opał, czy będzie koc do okrycia? Zamiast tego, mają tylko druty kolczaste, wieże strażnicze, mury i otaczającą ich wrogość.
Tacy ludzie są również tutaj, w bogatych miastach jak Nowy Jork. Tutaj również, bez względu na to jak ciężko pracują, mogą znajdować się na równi pochyłej, dlatego, że utracili równowagę na tym neoliberalno – kapitalistycznym statku zwanym „Życie w Mieście” i wypadli za burtę, tonąc w głębinach.
Być może zachorowali, być może wzięli kredyt studencki, być może spóźnili się ze spłatą raty kredytu, granica jest bardzo wąska. Kto wie co ich spotkało? Dzisiaj żyją na ulicy, na stercie kartonu, być może widzą stamtąd budynek ONZ? Gdziekolwiek oni się znajdują, czy w strefie wojny czy nie, wszyscy razem stanowią większość, milczącą większość i dzisiaj postaram się mówić w ich imieniu.
My Narody Świata, chcemy żyć w pokoju, w warunkach umożliwiających nam zadbanie zarówno o siebie jak i naszych najbliższych. Potrafimy ciężko pracować i nie boimy się ciężkiej pracy. To, czego potrzebujemy, to równe szanse. Być może nie jest to właściwe określenie, po 500 latach imperializmu, kolonializmu i niewolnictwa.
Dzisiaj wołamy o pomoc. Aby nam pomóc musicie zrozumieć sytuację w jakiej się znaleźliśmy, spojrzeć w innym kierunku i na chwile odłożyć wasze własne cele i interesy. Przy okazji zapytajmy o te wasze cele i interesy. To pytanie kieruję szczególnie do pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa. Jakie są wasze cele? Jaki jest ten garniec złota ukryty po drugiej stronie tęczy?
Czy są to większe zyski dla przemysłu zbrojeniowego? Więcej globalnej władzy? Większy kawałek globalnego tortu? Czy Matka Ziemia to tort do pożarcia? Ten większy kawałek tortu dla was, oznacza mniej dla pozostałej reszty. Spróbujmy w tym bezpiecznym miejscu spojrzeć w innym kierunku. Na przykład w kierunku naszej zdolności do odczuwania empatii. Spróbujmy znaleźć się w butach innych ludzi, w sytuacji człowieka po drugiej stronie ekranu, czy w butach tej milczącej większości, jeśli w ogóle ma ona jakieś buty.
Ta milcząca większość obawia się, że wasze wojny, tak, wasze wojny, zniszczą Planetę, nasz dom. Razem z innymi rzeczami, zostaniemy poświęceni na ołtarzu dwóch spraw: zysków z wojny, wypychających kieszenie nielicznych oraz hegemonistycznego pochodu tego czy innego mocarstwa w kierunku jednobiegunowej dominacji.
Proszę, przekonajcie nas, że nie jest to wasz zamiar, ponieważ nie ma dobrego końca tej drogi. Ta droga prowadzi tylko do katastrofy. Wszyscy podążający tą drogą mają czerwony przycisk ukryty w ich dyplomatkach. Im dalej tą drogą podążają, tym bardziej zaczynają ich swędzieć palce i tym bardziej zbliżamy się do Armagedonu. Rozejrzyjcie się wokół siebie, wszyscy jesteśmy w tej samej sytuacji.
Wracając do Ukrainy. Inwazja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę była nielegalna. Potępiłem ją w najostrzejszych możliwych słowach. Nie była to jednak inwazja niesprowokowana. Zatem, potępiłem również w najostrzejszych możliwych słowach prowokatorów, którzy do tego doprowadzili. Gdy wczoraj przygotowywałem to wystąpienie, włączyłem do niego uwagę, że prawo weta w tej Radzie, przynależy tylko jej stałym członkom. Przykuło to moją uwagę, ze względu na niedemokratyczny charakter tego przywileju. Sprawia to, że ta Rada jest w jakiś sposób bezzębna.
Jakkolwiek, dzisiejszego poranka doznałem pewnego oświecenia. Być może ta bezzębność ma również dobre strony? Jeśli ta Izba jest bezzębna, to wtedy ja mogę otworzyć swoją wielką gębę w imieniu milczącej większości, bez obawy odrąbania mi głowy. Uważam, że to dobry pomysł.
Przeczytałem dzisiejszego ranka słowa pewnego anonimowego dyplomaty, że Roger Waters ma dzisiaj wystąpić w Radzie Bezpieczeństwa, hahaha. Kto następny? Jaś Fasola? Hahaha… Dla tych, którzy nie wiedzą, Jaś Fasola, to postać z angielskiego programu komediowego. Stawiam więc orzechy przeciw dolarom, że ten anonimowy dyplomata jest Anglikiem.
Myślę, że jest to odpowiedni czas aby przedstawić moją matkę, Mary Duncan Waters. Miała na mnie ogromny wpływ. Była nauczycielką, mówię była, ponieważ nie żyje od 15 lat. Mój ojciec, Eric Fletcher Waters, miał na mnie również ogromny wpływ. On również nie żyje. Zginął 18 lutego 1944 roku pod Anzio. Miałem wtedy 5 miesięcy. Wiem zatem coś o wojnie i stracie jaka się z nią wiąże.
Wracając do mojej matki. Gdy miałem około 13 lat, zmagałem się z problemami dojrzewania, próbowałem decydować kim chcę zostać. Nie pamiętam dokładnie o co chodziło, ale moja mama usiadła ze mną i powiedziała mi: Posłuchaj, w twoim życiu przyjdzie ci borykać się z wieloma problemami. Dam ci jedną radę. Czytaj, czytaj i jeszcze raz czytaj. Dowiedz się wszystkiego na temat tego co cię otacza, patrz na to z każdej możliwej strony, słuchaj różnych opinii, a szczególnie tych, z którymi się nie zgadzasz. Badaj to dogłębnie, a gdy już to zrobisz, gdy cała ciężka praca będzie już za tobą, to co pozostanie będzie już łatwe. Czyżby? Ale co oznacza to łatwe, które pozostanie? Oznacza to, że wtedy zrobisz to, co trzeba zrobić. Odpowiedziała mama.
Rozmowa o tym, co trzeba zrobić, kieruje nas w stronę praw człowieka. My Narody Świata, chcemy powszechnych praw człowieka dla wszystkich braci i sióstr na całym świecie, bez względu na ich narodowość, religię czy pochodzenie. Dotyczy to również prawa do życia i posiadania. Dotyczy to Ukraińców i Palestyńczyków oraz oczywiście wszystkich pozostałych.
Jednym z problemów jakie powodują wojny, jest ten, że w strefie konfliktu wojennego albo na terenach okupowanych, nie ma miejsca na stosowanie prawa, nie ma miejsca dla praw człowieka. Dzisiejsze posiedzenie jest poświęcone możliwości zaprowadzenia pokoju na Ukrainie, ze szczególnym uwzględnieniem dozbrajania reżimu kijowskiego przez strony trzecie. Co na ten temat ma do powiedzenia milcząca większość? Mówi tak: Dziękujemy za wysłuchanie tych słów. Jesteśmy tymi, którzy nie czerpią korzyści z przemysłu zbrojeniowego, nie wychowujemy naszych synów po to aby dostarczać wam mięsa armatniego. Naszym zdaniem, jedynym rozsądnym rozwiązaniem w obecnej chwili jest wezwanie do natychmiastowego i bezwarunkowego zawieszenia broni na Ukrainie.
Nie może już zginąć ani jeden Ukrainiec, ani jeden Rosjanin, w naszych oczach są oni jednakowo cenni. Nadszedł czas stawienia czoła przemocy. Pamiętacie opowieść o nowych szatach cesarza? Oczywiście, że pamiętacie. Przywódcy waszych imperiów w mniejszym lub większym stopniu stoją przed wami nadzy. Mamy im coś do powiedzenia. Jest to przesłanie płynące ze wszystkich obozów uchodźców, ze wszystkich slamsów i faweli, przesłanie od wszystkich bezdomnych, ofiar trzęsień ziemi i powodzi. Jest to również przesłanie od ludzi, którzy jeszcze nie głodują ale zastanawiają się jak związać koniec z końcem za to nędzne wynagrodzenie jakie otrzymują.
W Anglii, mojej ojczyźnie, która Bogu dzięki nie jest już imperium, pojawiło się nowe powiedzenie: Albo jeść albo nie marznąć, nie stać nas na jedno i drugie. Krzyk rozpaczy rozbrzmiewa w całej Europie. W odpowiedzi słyszymy, że „jedyną rzeczą na jaką nas stać, jest nieustanna wojna”. Przecież to szaleństwo.
W imieniu 4 miliardów braci i sióstr, tej milczącej większości, wraz z wielomilionowym ruchem antywojennym, mówimy: Dość tego. Domagamy się zmian.
Prezydencie Biden, Prezydencie Putin, Prezydencie Zelenski, USA, NATO, Rosjo, Unio Europejska, wy wszyscy: Prosimy was, nie idźcie tą drogą. Doprowadźcie natychmiast do zawieszenia broni na Ukrainie. To będzie oczywiście początek, ale wszystko od tego zależy. Wyobraźcie sobie to wielkie, globalne westchnienie ulgi, wielki wybuch radości, wielki międzynarodowy hymn radości wyśpiewany w imię pokoju, wyobraźcie sobie Johna Lennona, który zza grobu wznosi rękę w geście radości.
Będzie to radość z tego powodu, że nareszcie wysłuchano nas w kuluarach władzy, że łobuzy ze szkolnego boiska przestali się w końcu bawić w kotka i myszkę i usłyszeli, że nie chcemy ginąć w nuklearnym holokauście, przynajmniej na razie. Radość z tego, że mocarstwa zakończyły wyścig zbrojeń, że kończą nieustanną wojnę, ten ich nieprzerwany modus operandi.
Nie wolno nam roztrwaniać naszych cennych zasobów na wojny. Zamiast tego możemy wyżywić nasze dzieci i je ogrzać. Możemy się nawet nauczyć współpracy wszystkich braci i sióstr na całym świecie i uratować naszą piękną Planetę od zniszczenia. Czy nie byłoby to piękne? Ekscelencje! Dziękuję za waszą cierpliwość.
„Pańska krytyka szczepionek jest całkowicie uzasadniona. Zawód lekarza znalazł się pod zgubnym wpływem firm farmaceutycznych, więc lekarze muszą udawać, że szczepionki nie mogą zaszkodzić. Jestem lekarzem i uważam szczepienia za oszustwo i farsę.”
−∗−
Tłumaczenie artykułu z serwisu Exposé, w którym przytaczany jest fragment książki autorstwa dr Vernona Colemana pt. „Anyone who tells you vaccines are safe and effective is lying: Here’s the proof”. /AlterCabrio – ekspedyt.org/
_____________***_____________
Ci, którzy promują szczepionki, mają obowiązek udowodnić, że są one bezpieczne
Poniższy fragment pochodzi z mojej książki „Każdy, kto mówi, że szczepionki są bezpieczne i skuteczne, kłamie: oto dowód”, którą napisałem kilka lat temu.
Zbyt wielu tak zwanych dziennikarzy medycznych czy zdrowotnych to niekompetentne mięczaki, które nie wydrukują ani nie wyemitują niczego, co mogłoby zaszkodzić ich ciepłym relacjom z establishmentem medycznym i międzynarodowym przemysłem farmaceutycznym.
Siła lobby proszczepionkowego jest potężna i dalekosiężna. Kiedy napisałem krótki felieton dla Oriental Morning Post w Chinach, redaktorzy początkowo byli niechętni opublikowaniu mojego tekstu krytykującego szczepienia. W końcu wydrukowali artykuł (po prostu dlatego, że odmówiłem dostarczenia alternatywy). Po ukazaniu się felietonu moi wydawcy książek w Chinach napisali do mnie, że chiński rząd poinformował ich, iż nie mogą już publikować moich książek. Moi wydawcy w Chinach wydali cztery moje książki, z których wszystkie sprzedawały się bardzo dobrze, ale rząd powiedział im, że tylko „wydawnictwa medyczne” mogą w przyszłości wydawać książki dotyczące opieki zdrowotnej. Inni chińscy wydawcy, którzy wykazywali wielki entuzjazm do publikowania moich książek, nagle zmienili zdanie.
Czasami słyszę, że to właśnie moim zadaniem, jako krytyka szczepień, jest udowodnienie, że szczepionki są niebezpieczne i że powinienem przestać krytykować szczepienia, dopóki nie będę miał dowodów na to, że szczepionki mogą być niebezpieczne i są często nieskuteczne. To nonsens. To obowiązkiem tych, którzy wytwarzają, zatwierdzają i aplikują szczepionki, jest upewnienie się, że są one bezpieczne. Firmy farmaceutyczne mają obowiązek udowodnić, że ich produkty są bezpieczne i skuteczne. Niestety, w dzisiejszych czasach rządy często pozwalają przemysłowi robić rzeczy bez wykazywania, że są bezpieczne, a następnie oczekują, że to przeciwnicy udowodnią, że coś jest niebezpieczne. To samo dzieje się na przykład z inżynierią genetyczną i genetycznie modyfikowaną żywnością. Faktem jest oczywiście, że niemożliwe jest przedstawienie dowodów na to, że dana procedura czegoś nie robi. Oczywiście obowiązek przedstawienia dowodów na to, że są one bezpieczne, powinien spoczywać na tych, którzy promują te procedury. Nie ma dowodów na to, że żywność modyfikowana genetycznie jest bezpieczna do spożycia, ponieważ osoby sprzedające te rzeczy nie przeprowadziły (lub nie oczekiwano tego od nich) żadnych badań potwierdzających bezpieczeństwo ich produktu. Przeciwnicy i krytycy są bezczelnie deprecjonowani i mówi się im, że to na nich spoczywa obowiązek udowodnienia, że żywność modyfikowana genetycznie jest niebezpieczna. Jednak bez ogromnych pieniędzy i dostępu do firmowych laboratoriów nie jest to po prostu możliwe.
Oczywiście, zadaniem tych, którzy sprzeciwiają się szczepieniom, nie jest wcale udowadnianie, że nie są one ani bezpieczne ani skuteczne. Faktycznie, nawet przy nieograniczonych zasobach jest praktycznie niemożliwe podważenie tego twierdzenia. Jak mogę niezbicie udowodnić, że człowiek z tej samej ulicy nigdy nie oszukiwał na podatkach? Jak mogę udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że rząd nigdy nie podsłuchiwał twojego telefonu?
W logicznym, rozsądnym, naukowym świecie zadaniem tych, którzy propagują szczepienia, jest udowodnienie, że procedura jest ogólnie bezpieczna i skuteczna, a poszczególne szczepionki są bezpieczne i skuteczne w użyciu.
Niestety, tak się nie stanie.
Problem (o czym firmy farmaceutyczne wiedzą aż za dobrze) polega na tym, że kiedy zaczyna się naprawdę poważne badania, istnieje realne ryzyko, że uzyska się wyniki, które są komercyjnie niewygodne. A przemysł farmaceutyczny, rząd i lekarze mają żywotny interes w zapewnieniu kontynuacji programów szczepień. Gdyby niewygodne prawdy zostały ujawnione, przemysł farmaceutyczny straciłby miliardy, rząd musiałby wypłacić miliardowe odszkodowania, a poszczególni lekarze straciliby tysiące funtów rocznie z tytułu braku opłat i premii. Tak więc, nikt nie ma żadnej motywacji do przeprowadzenia jakichkolwiek właściwych badań.
Zwolennicy szczepień, którzy ignorują ten brak dowodów na ich korzyść, zostali oszukani przez establishment, aby uwierzyli, że szczepionki ratują życie. Często są obelżywi, a czasem niemal histeryczni, atakując tych kilku lekarzy, którzy odważą się zabrać głos, i tych, którzy ośmielają się dzielić prawdą o szczepieniach z pacjentami i rodzicami małych dzieci. Być może nie jest więc zaskakujące, że większość lekarzy, których martwią szczepionki, mówi niewiele i niewiele robi publicznie.
Czytelników może jednak zainteresować fakt, że wbrew powszechnej opinii wielu lekarzy jest zaniepokojonych nieokiełznanym entuzjazmem branży medycznej dla szczepień. Większość z nich (całkiem rozsądnie) woli pozostać anonimowa.
Oto jeden z wielu nawiązujących do tego listów, które otrzymałem od praktykujących lekarzy w ostatnich latach. Ten przyszedł od lekarza rodzinnego. Napisał:
„Pańska krytyka szczepionek jest całkowicie uzasadniona. Zawód lekarza znalazł się pod zgubnym wpływem firm farmaceutycznych, więc lekarze muszą udawać, że szczepionki nie mogą zaszkodzić. Jestem lekarzem i uważam szczepienia za oszustwo i farsę. Czarownice z Makbeta też mogłyby uwzględnić w swoim przepisie nowoczesne szczepionki.
Wszyscy, którzy krytykujemy szczepienia, powinniśmy nabrać otuchy po słowach amerykańskiego producenta Jerry’ego Weintrauba, który napisał kiedyś: „Jeśli jakaś grupa ludzi dyskutuje o tobie, spotyka się z twojego powodu i planuje cię zniszczyć, prawdopodobnie oznacza to, że robisz coś dobrze”.
Powyższe pochodzi z książki „Każdy, kto mówi, że szczepionki są bezpieczne i skuteczne, kłamie: oto dowód” autorstwa Vernona Colemana.
Malkontenci narzekający na zmniejszające się pogłowie zwierząt hodowlanych mają trudny orzech do zgryzienia. Konkretnie, nie chodzi o orzechy, lecz o robaki. Realizując wytyczne “zrównoważonego niedorozwoju” PiS postanowiło wyjść na czoło unijnej stawki i śmiałą dotacją w wysokości 14,4 mln zł wesprzeć budowę zakładu produkującego robaczaną biomasę. Firma HiProMine, która mieści się w podpoznańskim Robakowie już jakiś czas temu zwróciła uwagę ekspertów z Davos hodowlą larw owada zwanego czarną muchą(Hermetia illucens).
“czarna mucha” /commons.wikimedia/ Muhammad Mahdi Karim
Tak było wczoraj, a dziś plany producenta “alternatywnego białka i tłuszczu” sięgają dalej. Pod koniec ubiegłego roku pojawiła się informacja, że Ministerstwo Rozwoju i Technologii dofinansuje budowę nowego zakładu produkcji pasz z biomasy owadów kwotą 14,4 mln zł. Projekt jest konsekwencją strategii UE „od pola do stołu”. Zwolennicy Wielkiego Resetu uzasadniając plany włączenia robaków w skład paszy spożywanej przez ludzi i zwierzęta argumentują, że w warunkach naturalnych różne gatunki owadów są naturalnym pożywieniem dla ptaków, ssaków i ryb. Ważkim argumentem jest wielkość śladu węglowego, a ten przy produkcji robaków jest o wiele mniejszy niż przy hodowli zwierząt.
W mediach społecznościowych pojawiły się już pierwsze spory o nowe zrównoważone menu. W grupie zagorzałych przeciwników można zauważyć pewną prawidłowość. Grupy antyrobaczanych fanatyków na ogół składają się z antyszczepionkowców, antybanderowców i ogólnie: qrwofobów. Wklejają oni złośliwe memy, a nawet prawdziwe zdjęcia produktów spożywczych z robakami w środku. Z kolei zwolennicy nowego pożywienia argumentują, że w nowych produktach robaki nie będą widoczne. Zgodnie z nowym unijnym standardem będą dokładnie rozgniecione lub zmielone na proszek.
Pojawił się też spór w gronie lewicy.
Zwolennicy ochrony praw robaka cytują wypowiedź pani Środy:
Jest taka propozycja, żeby zwierzętom przydzielić obywatelstwo. Są zwierzęta udomowione, które powinny być traktowane jak współobywatele. Potem są zwierzęta liminalne, te, które żyją z nami, na przykład szczury, albo karaluchy, albo coś takiego… I one powinny mieć status uchodźców. I są zwierzęta dzikie, które powinny mieć status obywateli państw suwerennych.
“Robaki dla ludzi, ludzie dla robaków, robak też obywatel, robaki są ludźmi, wszystkie robaki są równe, a tylko niektóre główne” – to tylko niektóre z haseł rozgrzewających światopoglądowy spór…
To, że Anthony Fauci kłamał podejrzewali wszyscy, ale mało kto przypuszczał, że otwarcie i publicznie się do tego przyzna.
Po 3 latach rozpowszechniania kłamstw o jedynej skutecznej broni w walce z COVID-19 w postaci szczepień mRNA, Anthony Fauci przyznaje, że wirusy, które replikują się w błonie śluzowej dróg oddechowych człowieka (bez zakażenia ogólnoustrojowego), takie jak grypa typu A, SARS-CoV-2, endemiczne koronawirusy, RSV i wiele innych wirusów „przeziębienia”, zazwyczaj nie wywołują pełnej i trwałej odporności ochronnej, i że do tej pory nie zostały skutecznie zwalczone przez licencjonowane lub eksperymentalne szczepionki.
Dotychczasowe nieudane próby wywołania solidnej ochrony przed wirusami oddechowymi występującymi na błonach śluzowych i opanowania wywoływanych przez nie śmiertelnych epidemii i pandemii były naukową i publiczną porażką zdrowotną konkluduje Anthony Fauci w pracy opublikowanej w styczniu 2023 w Cell Host&Microbe. Autorzy w opublikowanym przeglądzie analizują problemy, które uniemożliwiają opracowanie skutecznych szczepionek na choroby układu oddechowego, podkreślając, że te „wirusy replikują się niezwykle szybko w nabłonku powierzchniowym i są szybko przenoszone na innych gospodarzy, w wąskim przedziale czasowym, zanim adaptacyjna odpowiedź immunologiczna może być w pełni wykorzystana.”
Wszyscy pamiętamy propagandę płynącą z mediów głównego nurtu cytujących „ekspertów” nawołujących do szczepienia bo to “jedyny sposób na wygraną z wirusem SARS-CoV-2, bo to “ochroni nasze babcie i dziadków i naszych bliskich”, bo “szczepienia w 100% chronią nas przed hospitalizacją i zgonem” (Cessak), i “dadzą długotrwałą odporność” (Horban).
Z czasem ta skuteczność w dziwny sposób malała, więc “oczywistym” stało się, że trzeba ją przypomnieć boosterem. WHO stworzyło termin Vaccine Denier odnoszący się do osób, które nie akceptują szczepień, i zaprzeczają „konsensusowi naukowemu i dowodom związanym ze szczepieniami”.
Wypada spytać ekspertów: jaki więc jest ten konsensus? I jakie są te dowody? Bo jak się okazuje, sam Car pandemiczny, który przez 3 lata wmawiał nam, że szczepionki są jedynym ratunkiem przed Covid-19 teraz bez cienia zażenowania przyznaje (jeszcze niedawno za takie wypowiedzi traciło się konta na FB a twitterowe posty flagowane były jako dezinformacja), że próby wzbudzenia ochrony przed wirusami oddechowymi występującymi na błonach śluzowych i opanowania wywoływanych przez nie śmiertelnych epidemii i pandemii to porażka zdrowotna.
Czyli, żewszystko co mówił to było kłamstwo. W pracy czytamy: „Ponad 50 lat temu opracowanie skutecznych szczepionek przeciwko niektórym najważniejszym wirusom oddechowym, w tym odrze, śwince i różyczce, dało nadzieję, że wkrótce będzie można opracować szczepionki przeciwko wszystkim innym wirusom atakującym górny układ oddechowy. Jednak naturalne zakażenia tymi trzema wirusami oddechowymi, jak również wirusem ospy wietrznej i półpaśca, nie są reprezentatywne dla zakażeń wywołanych przez większość wirusów górnych oddechowych. Różnią się one co najmniej w trzech krytycznie ważnych aspektach, które są związane z ich skuteczną kontrolą za pomocą szczepionek:
(1) po pierwszej replikacji śluzówkowej, wszystkie te ogólnoustrojowe wirusy oddechowe wywołują znaczną wiremię, która powoduje rozsiewanie ogromnej liczby zakaźnych wirusów po całym organizmie, co powoduje ich kontakt z wieloma obszarami układu odpornościowego i typami komórek posiadających właściwości immunologiczne
(2) mają stosunkowo długie okresy inkubacji, które odzwierciedlają początkową replikację śluzówkową i późniejsze ogólnoustrojowe rozprzestrzenianie się zakaźnych wirusów, co daje czas na indukcję pełnej siły odporności adaptacyjnej, oraz
(3) wywołują długotrwałą lub dożywotnią odporność ochronną.”
Fauci przyznaje, że właśnie dlatego szczepionki przeciw grypie nigdy nie były w stanie wytworzyć trwałej odporności ochronnej przeciwko szczepom wirusa grypy sezonowej. Chociaż obecne szczepionki przeciw grypie w pewnym stopniu zmniejszają ryzyko ciężkiej choroby, hospitalizacji i zgonu, ich skuteczność w walce z klinicznie widoczną infekcją jest zdecydowanie nieoptymalna i w ciągu ostatnich 15 sezonów grypy wynosiła od 14% do 60%. Ponadto, czas trwania odporności wywołanej przez szczepionkę jest mierzony jedynie w miesiącach.
Obecne szczepionki wymagają corocznego ponownego szczepienia przy użyciu uaktualnionych preparatów, które często nie są dokładnie dopasowane do krążących szczepów wirusa. Dodatkowo „po ponad 60 latach doświadczeń ze szczepionkami przeciwko grypie odnotowano bardzo niewielką poprawę w zapobieganiu infekcji. Wskaźniki skuteczności najlepszych zatwierdzonych szczepionek przeciwko grypie byłyby niewystarczające do udzielenia licencji w przypadku większość innych chorób.”
Rodzi się pytanie o fundamentalnym znaczeniu: skoro naturalne zakażenia wirusami oddechowymi przez błonę śluzową nie wywołują pełnej i długotrwałej odporności ochronnej przed ponownym zakażeniem, to jak możemy oczekiwać od szczepionek, zwłaszcza tych podawanych ogólnoustrojowo, że będą w stanie to zrobić?
Dr Norman Pieniążek tak skomentował tę pracę: „Ciekawe, że potwierdza się to, co mówiłem od prawie 3 lat. Fauci przyznaje, że wirusy takie jak SARS-CoV-2 nie powodują wiremii, czyli nie pojawiają się we krwi, w przeciwieństwie do wirusów wykorzystujących drogi oddechowe zakażenia, ale wywołujących choroby ogólnoustrojowe.
Brak wiremii SARS-CoV-2 oznacza, że publikacje, które donosiły o znalezieniu RNA SARS-CoV-2 w różnych narządach ciała, krwi i kale jest wynikiem błędnych odczytów testów PCR. To samo dotyczy doniesień o obecności RNA SARS-CoV-2 w ściekach. Brak wiremii SARS-CoV-2 oznacza także, że „Long COVID” to mit oraz, że kłamią ci, którzy twierdzą, że COVID-19 to choroba głównie układu naczyniowego. Nie ma także w pracy wzmianki o infekcjach bezobjawowych. Można więc spokojnie założyć, że Fauci przyznaje się do kłamstwa.”
Dr Pieniążek od zawsze twierdził, że od dawna wiadomo było, że żadne skuteczne szczepionki nie są w stanie kontrolować wirusów infekujących układ oddechowy, i jedynie fałszywi eksperci (w tym Anthony Fauci) twierdzili, że wirusowym przeziębieniom, takim jak SARS-CoV-2, można zapobiegać za pomocą szczepionek, w ten sam sposób jak to jest przy polio lub odrze – to były bezczelne kłamstwa. Przypomnijmy, że takie argumenty użyte zostały w uzasadnieniu do wyroku Okręgowego Sądu Lekarskiego w Krakowie w sprawie Dr Martyki, kiedy ten poddawał w wątpliwość skuteczność szczepień mRNA: „działania profilaktyczne są fundamentem medycyny. Profilaktyka chorób zakaźnych realizowana poprzez szczepienia pozostaje jednym z największych osiągnięć medycyny, co potwierdzają liczne, w pełni wiarygodne wyniki badan naukowych. Należy mieć na względzie, iż dzięki systematycznym szczepieniom zlikwidowano jedna z najgroźniejszych chorób zakaźnych – ospę prawdziwą, a wiele innych chorób zostało znacząco ograniczonych.” Czy „eksperci” wyznający „konsensus naukowy” to ignoranci, czy kierują nimi inne powody?
Czytając analizę “Rethinking next-generation vaccines for coronaviruses, influenzaviruses, and other respiratory viruses” nie da się uniknąć pytania – co czują „nasi eksperci”?
Tym artykułem zapowiadamy cykl publikacji omawiających rozpoczynającą się polityczno-medialną „sraczkę wyborczą” sezonu 2023.
Początek sezonu wyborczego, a więc Polacy (głównie ci o krótkiej pamięci politycznej lub zbyt młodego wieku) dają się kolejny raz nabierać karierowiczom prącym do parlamentarnego żłobu.
Rozpoczynamy od „jasnogórskich” bajerów pod chwytliwą nazwą „Polski Ruch Antywojenny”.
Jak Wałęsa z Matką Boską w klapie w 1981 r., tak samo, grając na emocjach, góral spod samiuśkich Tater, Sebastian Pitoń w góralskim kapelusicku, miłośnik politycznie sprostytuowanej Konfederacji, – 40 lat po KORowsko – Solidarnościowej ściemie, ponownie prowadzi naiwnych Polaków w „patriotyczne” maliny. Sekunduje mu Leszek Sykulski, komediant wychowany przy PiSowskim żłobie (praktykował w syjonistycznym mateczniku, czyli w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego), potem miłośnik Nowoczesnej (startował w 2015 z list tej partii), a teraz twórca „sieciowej inicjatywy antywojennej” rzucający sloganami, że „do każdego patrioty wyciąga dłoń”, i który za chwilę… odbiera mikrofon uniemożliwiając zadawanie „niewygodnych politycznie pytań”.
Czy Polakom znowu, odebrało rozum – ?!
Sykulski powiedział przecież wprost na sabacie w Częstochowie, że „ich inicjatywa obliczona jest na pół roku”, czyli… do wyborów, gdyż właściwy plan i cel inicjującego duetu, to – na nośnym obecnie hasełkach „To nie nasza wojna”, „Stop amerykanizacji Polski”, – dostać się w wyborach do żłobu na Wiejskiej (najprawdopodobniej z list Konfederacji, a jak nie to z jakiejś Nowej Nadziei, Polska Jest Jedna lub nawet od Hołowni, wszystko jedno, byle do żłobu !).
W uproszczeniu obowiązujący slogan środowiskowy brzmi : to My, to My – „W-O-L-N-O-Ś-C-I-O-W-C-Y”, czyli w większości bękarty stojącego nad grobem JKM, piewcy prywatnej przedsiębiorczości, wolnego rynku, „minimalnego państwa” i jak najmniejszych podatków, który to nierób od ponad 30 lat żyje z diet poselskich (do Sejmu lub Parlamentu Europejskiego), czyli z pieniędzy podatników oraz z intryg politycznych.
JKM i jego przydupasy, zaczadzili w swoim czasie naiwne głowy liberalno-wolnorynkowymi bzdurami, „ideami” ustroju, którego nigdy nie było i prowadzą od 30 lat młodych, naiwnych (do niedawna Kolibrów, a obecnie w średnim wieku zagubionych korpoludków albo zbankrutowanych mikroprzedsiębiorców) w łapska korporacji i finansowej oligarchii, wywodzącej się z „narodu wybranego”….przez ich plemiennego boga Mamona.
PoKorwinowe bękarty kokietują także rozmodlonych „Polaków-katolików”, czyli ludzi, którym wydaje się, że są solą ziemi polskiej, rycerzami walczącymi w okopach przedmurza „ cywilizacji łacińskiej”.
Zmanipulowani „polako-katolicy” raz walczą w okopach skierowanych na Zachód (to wmawiano im, gdy za sprawą unijnej indoktrynacji „naszego papieża” JP II, ponoć mieli dawać świadectwo wiary i ewangelizować Europę Zachodnią – a jak się okazało większość skończyła jako ekonomiczni emigranci, pomywacze, opiekunowie starców schyłkowej Europy, a w najlepszym razie jako hydraulicy, kierowcy, robotnicy magazynowi lub rolno-ogrodniczy), ale przede wszystkim walczą w okopach skierowanych na Wschód – przeciwko potopowi sowieckiemu, przeciwko „bezbożnictwu”, „komunizmowi” i antycywilizacji.
Jak się jednak okazało z kierunku wschodniego przywiało nie sowietów, ale zagorzałych banderowców lub zmanipulowanych obywateli Ukrainy, okradanych przez tychże samych, jakże nam znajomych przedstawicieli „ narodu wybranego”…przez ich plemiennego boga Mamona.
Elity „narodu wybranego” przez boga Mamona realizują dwa scenariusze.
Główny, nadrzędny – polegający w pierwszym etapie na pozbyciu się „nadmiarowej”, nieprodukcyjnej części światowej populacji drogą ludobójczego eksperymentu medycznego nazwanego eufemistycznie „pandemią”, w drugim etapie na skatalogowaniu roboczo-konsumpcyjnego stada i wydzieleniu mu w drodze cyfrowego nadzoru pola „wolności” skorelowanego z reglamentowanym- gwarantowanym dochodem oraz ze stopniem uległości wobec narzuconych standardów polityczno-cywilizacyjnych. W skrócie jest to soft wersja cyfrowego obozu koncentracyjnego i współczesnego feudalizmu.
Cel o drugim stopniu ważności, podrzędny – polegający na etapowej, ale konsekwentnej depopulacji najliczniejszej etniczno-cywilizacyjnej grupy białej rasy człowieka, jaką stanowią rdzenne ludy słowiańskie, zamieszkujące Europe Środkowo-Wschodnią. Osłabienie populacji tych ludów w wyniku wojen najeźdźczych, rewolucji, wojen i konfliktów regionalnych ma stworzyć warunki do przejęcia władzy nad zamieszkałymi przez te ludy terytoriami i ich zasobami naturalnymi. Temu służy m.in. trwająca wojna domowa ruskiej ludności na terenach tzw. Ukrainy, która ma przerodzić się – w wyniku wciągnięcia w nią Polaków, Białorusinów, a być może także Słowaków, Serbów, Bułgarów itd. – w regionalną wojnę wewnątrzsłowiańską.
Dla odwrócenia uwagi od rzeczywistych inicjatorów i zaplanowanych beneficjentów wspomnianej wojny regionalnej, czyli „ psychopatycznych panów świata” z narodu wybranego … przez boga Mamona inicjowane są wprowadzające chaos inicjatywy na wzór omawianego tu „Polskiego Ruchu Antywojennego”. Głoszącego oprócz połowicznie słusznego skądinąd hasła „To nie jest nasza wojna” ( gdyż sedno tkwi w tym, kogo uważamy za „ naszego”?) także drugie, ogólnikowe i kłamliwe hasło: „ Stop amerykanizacji Polski”, które właściwe winno brzmieć „ Stop judaizacji Polski”.
Warto bowiem przypomnieć panom Sykulskiemu i Pitoniowi, że 13 grudnia 2023 r. przypada 110 rocznica powołania do życia w USA, w wyniku spisku kilku rodzin żydowskich finansistów, Banku Rezerwy Federalnej. Powołanie tego banku było skutecznym zamachem na republikańsko-wolnościowe ideały państwa amerykańskiego, a zarazem odebraniem Amerykanom praw obywatelskich i podstaw suwerenności państwowej.
Hasło „Stop amerykanizacji Polski” podobnie jakrozgrzebane i zarazem pogrzebane hasło „ Stop ustawie Just 447” przez fałszywy, gdyż w swych strukturach przywódczych niepolski tzw. Ruch Narodowy – jest odwracaniem uwagi Polaków od zasadniczego zagrożenia ich bytu państwowego i rodzinnego przez agresywne, grabieżcze i destrukcyjne środowiska żydowskie.
Z pewnością u wielu z Państwa czytających powyższy tekst wywoła on reakcję niezgody na zawarte w nim refleksje, dotyczące panów L.Sykulskiego i S.Pitonia. Bo jakże to tak można, atakować przyzwoitych Polaków, którzy dzielą się z nami swoimi rozsądnym politycznymi spostrzeżeniami i poglądami, z którymi zgadzają się myślący, świadomi Polacy -? Czy tylko Autor tych refleksji posiada placet na jedynie słuszną PRAWDĘ i tylko On jest jedynym jej głosicielem?
Otóż, nikt tu nie kwestionuje poglądów panów L.Skulskiego i S.Pitonia, ich antycowidowych opinii, a zwłaszcza antywojennych postulatów. Rzecz leży w zupełnie innym miejscu. Zawiadowcy syjonistycznego, żydowskiego reżimu IIIRP/Polin doszli do wniosku, że wojna z Rosją na Ukrainie i angażowanie w nią Polaków poprzez militarną i gospodarczą pomoc żydowskiemu reżimowi Ukrainy, a być może i przyszłe zaangażowanie w działaniach militarnych przeciw Rosji, nie cieszą się aprobatą polskiego społeczeństwa. Wojna Zachodu z Rosją pozwoliła Polakom dostrzec, że między bandą rządzących w IIIRP/Polin syjonistów i bandą syjonistycznej opozycji nie istnieją praktycznie jakiekolwiek różnice polityczne – jedna i druga banda syjonistów opowiada się za wojną z Rosją. A to może odbić się negatywnie na wyborczej frekwencji.
Niewielu już pamięta jak reżim IIIRP/Polin przygotowywał się do referendum akcesyjnego do UE. Media o.T.Rydzyka udzielały swojej propagandowej tuby przeciwnikom wejścia do UE. W 2001r. powstała partia LPR pod przywództwem R.Giertycha, która organizowała nas do referendum akcesyjnego – to było jej główne zadanie zlecone przez założycielską agenturę – organizowała nas w proteście „NIE dla UE”. Autor tekstu i ja angażowaliśmy się w „NIE dla UE” – młodsi o dwadzieścia lat i niestety, także o brak doświadczenia politycznego z syjonistycznym reżimem, daliśmy się ograć jak dzieci. Poszliśmy do referendum akcesyjnego głosując na NIE. Syjonistycznemu reżimowi IIIRP/Polin właśnie o to chodziło – chodziło wyłącznie o frekwencję, resztę reżimowi specjaliści załatwili już sami i wyniki referendum sfałszowali. Czy można to sprawdzić? – NIE, ponieważ dokumentacja referendalna decyzją sejmu IIIRP/Polin została całkowicie zniszczona 30 dni po referendalnym przekręcie.
Dzisiaj panowie L.Sykulski i S.Pitoń organizują frekwencję na wybory parlamentarne – grają po stronie syjonistycznego, żydowskiego, reżimu IIIRP/Polin, który boi się niskiej frekwencji. I o to w tej imprezie chodzi. Wypada jednak zastanowić się, dlaczego żydo-katolicki Kościół, który oficjalnie popiera walkę Zachodu z Rosją, udzielił swoich pomieszczeń „antyamerykańskiej” inicjatywie antywojennej (?).
___
L.Skulski był także członkiem komisji weryfikacyjnej A.Macierewicza.