Post-peerelowska elita trzyma się mocno.

Post-peerelowska elita trzyma się mocno

Olaf Swolkień

Posted by Marucha w dniu 2024-05-22 marucha/postpeerelowska-elita-trzyma-sie-mocno

W numerze 17-18 MP przeczytałem wypowiedź Marcela Gralca na temat porównania elit PRL i III RP nawiązującą do dyskusji w czasie audycji Minął tydzień na Youtube, w której uczestniczyłem.

Choć odczuwam znacznie mniej entuzjazmu wobec takich postaci jak Mieczysław Moczar czy Konstanty Rokossowski, to zasadniczo zgadzam się z tezą autora, że elita polityczna PRL nie była jednolita. Jej podział jest w literaturze przedmiotu dobrze udokumentowany. Najpierw dokonał tego Jerzy Jedlicki w głośnym eseju „Chamy i Żydy”, a w kilkadziesiąt lat potem szerzej, głębiej, w dłuższej perspektywie czasowej przedstawił dzieje wewnątrz partyjnej walki Ryszard Gontarz (jako Jerzy Brochocki) w książce „Rewolta marcowa”, która dla wiedzy i zrozumienia tego najważniejszego sporu w politycznych dziejach PRL jest fundamentalna.

Nie można natomiast zgodzić się z sugestią, że w 1989 r. dokonała się w Polsce jakakolwiek istotna wymiana elit, stąd przeciwstawianie czy nawet porównywanie elit PRL i 3 RP na płaszczyźnie ustrojowej nie ma uzasadnienia. Pisałem o tym szerzej w numerze 7-8 MP, w artykule „Głębokie państwo” wychodzi z cienia”, ale w tym miejscu przypomnę, że elity komunistyczne pozostały nietknięte w wymiarze sprawiedliwości, w nauce, w większości służb specjalnych, w administracji, a więc w obszarach, w których w dużym stopniu obowiązuje od wielu dekad PRL i potem III RP zasada doboru kadr drogą kooptacji.

Dodatkowo elity PRL przejęły kontrolę nad prawdziwym centrum władzy jaki w nowym systemie stanowią sektor bankowo – finansowy i utrzymywane z reklam media. Taki układ sił pozwalał dawnej elicie odpowiednio kształtować nową elitę polityczną w tradycyjnym rozumieniu, która jednak w nowym systemie pełni funkcje bardziej dekoracyjne i może być skutecznie selekcjonowana poprzez zabiegi finansjery, mediów, służb, wyroki sądów, a w ostateczności przez ciężarówkę ze żwirem czy seryjnych samobójców.

Można też „złych” ale bezradnych „polityków” obarczyć winą za wszelkie katastrofy i ku nim kierować sterowany protest ludu. SLD rządziło Polską całkiem spory okres czasu – 1/4 epoki po 1989 r., ale wpływ bankierstwa, mediów, służb, sądów był obecny i decydujący cały czas.

Obecna elita III RP była kształtowana dla potrzeb nowego ustroju już w latach 1980, a nawet 1970 wraz ze wzrostem wpływu Zachodu na sprawy wewnętrzne Polski. Było to w dużej mierze skutkiem polityki Edwarda Gierka, który próbował uskuteczniać dziwaczną hybrydę zachodniego stylu życia za zachodnie kredyty z zachowaniem gospodarki sterowanej centralnie dogmatami socjalizmu.

Przede wszystkim jednak do ewolucji dawnej elity doszło przez powolną, a potem gwałtowną erozję wiary w ideologię, która stanowiła podstawę dawnego ustroju. Kompletną kapitulację dawnych elit w tej dziedzinie ukazują wspomnienia Wojciecha Wiśniewskiego zatytułowane „Dlaczego upadł socjalizm”. Wielu jej fragmentów nie powstydziłby się Janusz Korwin-Mikke, rzecz jednak w tym, że autor był w drugiej połowie lat 1980 etatowym pracownikiem KC PZPR.

[Książka dostępna pośrednio  przez https://marucha.wordpress.com/wp-content/uploads/2024/05/dlaczego-upadl-socjalizm-wisniewski-wojciech.pdf]

W epoce Gierka o tym kto z tak zwanej opozycji wyrabiał sobie nazwisko i otrzymywał wsparcie decydowały Radio Wolna Europa, naciski ambasad zachodnich wierzycieli i wykonujące pośrednio ich wolę służby. Ten proces przybrał na sile w latach stanu wojennego i trwał do końca PRL.

Jakich ludzi wypchnięto wtedy za granicę, którzy wyrabiali sobie nazwiska i obrastali legendami, którzy wpadali, którzy mogli w więzieniu pisać książki, a którzy tracili zdrowie, o tym decydowała elita PRL, której członkowie coraz częściej jeździli na amerykańskie stypendia.

Myślałem o tym słuchając wywiadu Mateusza Piskorskiego z najpierw internowanym, a obecnie liderem Polonii w USA Wojciechem Jeśmanem, czy śledząc życiorys dr. Normana Pieniążka, który działał w solidarnościowym podziemiu, potem wyemigrował i zrobił karierę w amerykańskim CDC (Centers for Disease Control and Prevention – Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób – agenda rządu USA), by wreszcie stać się jednym z ważniejszych i co ważne fachowym demaskatorem tzw. pandemii. Brakuje takich ludzi tu w Polsce.

Eliminowano skrzydło patriotyczno-narodowe także po stronie PZPR. W tym sensie rok 1980 i w konsekwencji 1989 nie był wymianą elit PRL na elity Solidarności, ale jak to przenikliwie, choć z właściwą sobie elegancką wstrzemięźliwością zauważył Antoni Koniuszewski był ostatecznym zwycięstwem frakcji puławskiej, czy jak kto woli kosmopolitycznej. Miało to wymiar zarówno ideowy jak i personalny choć nieco przysłonięty zmianą pokoleniową.

To zwycięstwo zawdzięczała ona kilku czynnikom. Jej kosmopolityczna, totalitarna wersja komunizmu, okazała się uderzająco zbieżna z tym co obserwujemy dzisiaj pod nazwą globalizmu, klimatyzmu, sanitaryzmu, władzy korporacji, cenzury i wszechogarniającej kontroli. Nie bez podstaw wielu analityków i historyków idei dostrzega związki i podobieństwa pomiędzy tym co obserwujemy pod nazwą Wielkiego Resetu z klasycznym, stalinowskim komunizmem jaki panował do przełomu 1956 r. i na którego straży stali wtedy Marszałek Rokossowski i M. Moczar.

W dużym stopniu sprzyjają temu kierunkowi zmiany technologiczne, choć w wielu wypadkach wpływ jest tu dwukierunkowy. Narodowy, patriotyczny socjalizm nie miałby też prawdopodobnie sił by ostać się w Polsce w kontekście zmian geopolitycznych, a przede wszystkim tego co stało się w czasach Gorbaczowa w ZSRR.

Takie próby podejmowali przywódcy Rumunii i w mniej dramatyczny sposób NRD, ale nie miały one szans powodzenia.

Chlubnym wyjątkiem i niezwykle zręcznym mężem stanu okazał się jedynie przywódca Białorusi. Na to wszystko Polacy, czyli doły zarówno partyjne, jak i solidarnościowe nie mieli większego wpływu.

Nawet w czasie wielkich rewolucji nowe władze zawsze są w pewnym stopniu zmuszone korzystać ze starych kadr. Tak było we Francji po r. 1789, w ZSRR po 1917, ale to co stało się w Polsce w 1989 roku nie miało z tym nic wspólnego. W odróżnieniu od elit polski międzywojennej, które zostały poddane trwającej blisko 6 lat planowej eksterminacji, dokończonej potem w czasach stalinowskich, do niczego takiego nie doszło w Magdalence i przy Okrągłym Stole. Dokonano natomiast bardzo udanej operacji adaptacji starych elit do nowej rzeczywistości geopolityczno-ustrojowej i dokooptowano chętnych i wygodnych do uczestniczenia w tym zabiegu członków odpowiednio sprofilowanej Solidarności. Wszystko przy zachowaniu rzeczywistej kontroli i proporcji. Czasem pojawiał się jakiś sprawiający kłopot pojedynczy działacz czy poseł lub jedno kadencyjna partyjka, ale tak skonstruowany system okazał się nad podziw sprawny i trwa do dzisiaj.

Nie ulega jednak wątpliwości, że strona patriotyczna po obu stronach przegrała też to, czego przegrać nie musiała. Zabrakło prób wzajemnego zrozumienia, bo świadomość tego co dzieje się po drugiej stronie politycznej barykady, a tym bardziej na świecie, wiedza o tym gdzie znajdują się rzeczywiste dźwignie władzy i linie podziałów w nowym ustroju, wśród mas po obu stronach była bliska zeru. Jedni przeklinali solidaruchów, drudzy dawali się uwodzić antykomunistycznej demagogii własnych liderów, po obu stronach wielu odwróciło się od polityki. Puławianie zręcznie przeformatowali swoją władzę, a zdezorientowany lud partyjny i solidarnościowy otrzymał igrzyska w postaci pokazowych walk w politycznym teatrze.

Na czym jeszcze polegała siła Puławian? Na pewno lepiej rozumieli mechanizmy polityki, byli lepiej wykształceni, nie musieli nawet „maszerować przez instytucje”, bo od pokoleń w nich rządzili, mieli kontakty i znali na świecie ważnych ludzi, których trzeba znać. Nie mieli złudzeń co do istoty nowego ustroju, a lud traktowali jak wodę w miednicy pełnej pomyj, gdzie fale można kierować w dowolnym kierunku i w dowolnej wysokości, a nawet trochę wody wylać. Napędzała ich też i napędza trudno zrozumiała dla wielu postronnych żądza władzy dla niej samej, umożliwiająca stawanie na czele kolejnych rewolucji nawet wtedy, gdy są one skierowane przeciw temu, co sami na poprzednim etapie stworzyli.

Cechowała ich i cechuje pozbawiona moralnych hamulców pewna polityczna i życiowa nad-aktywność pozwalająca skutecznie eliminować z gry rywali trzymających się stałych zasad czy cywilizacyjnych pryncypiów. Znakomity portret kolejnych pokoleń tego „kosmopolitycznego” gatunku namalowała genialnym piórem Anna Bojarska w swojej powieści z kluczem „Czego nauczył mnie August”. Wszechwładny twórca Gazety Wyborczej strącił ją za karę w literacki i rynkowy niebyt. Elita takiej nielojalności także u swoich utalentowanych członków nie toleruje.

[https://marucha.wordpress.com/wp-content/uploads/2024/05/bojarska-anna-czego-nauczyl-mnie-august.docx]

Porównanie elit PRL i III RP jest uzasadnione, ale jedynie w wymiarze czasowym, a wtedy wymaga uwzględnienia szerokiego tła zmian cywilizacyjnych następujących w całym zachodnim świecie. By zrozumieć, że kryzys Zachodu i obniżenie poziomu nie jest wynikiem upadku komunizmu czy to w skali świata czy PRL nie trzeba, choć warto, czytać prac np. Neila Postmana czy José Ortegi y Gasseta. Wystarczy zestawić postacie kanclerzy Scholza i Adenauera, prezydentów Bidena i Kennedy’ego, porównać poziom nauki, sztuki, czy trwałość lub estetykę przedmiotów i budynków.

I wreszcie zagadnienie być może najbardziej istotne, choć często pomijane: Elity nowej epoki z reguły niosą ze sobą wykształcenie i bagaż nawyków z epoki poprzedniej. Przedwojenna matura, z której dumny był Jerzy Ziętek, nie mówiąc o studiach Cyrankiewicza, Kliszki czy Jędrychowskiego odcisnęły na nich takie same piętno jak peerelowskie uczelnie na Leszku Balcerowiczu i ludziach III RP, że o wartości dzisiejszych dyplomów nie wspomnę. Stan polskiej nauki pod koniec epoki Gierka trafnie opisał cytowany już przeze mnie we wspomnianym wcześniej artykule ówczesny Prezes PAN prof. Janusz Groszkowski i nie zmieniają tego pojedyncze pozytywne przypadki.

Pomimo fatalnych okoliczności wewnętrznych i beznadziejnej sytuacji geopolitycznej, po części słusznie obarcza się elitę sanacyjną za klęskę września 39 i koszmar kolejnych okupacji, ale dziwnie rzadko stawia się podobne zarzuty elitom PRL za zakończenie jego istnienia tym, co Aleksander Zinowiew celnie nazwał katastrojką. Tamci przegrali, znaleźli się na emigracji lub zginęli. Ci zdradzili i mają się świetnie.

Nostalgia za dawnymi czasami to uczucie sympatyczne, ale użyta jako argument w analizie politycznej zawodne, gdyż omijające zawsze pytanie o to, kto odpowiada za jakość obecnego pokolenia – w jakim stopniu jest to „duch dziejów”, a w jakim pokolenie poprzednie. Ta ostatnia zależność powinna też być ważnym wyznacznikiem dla naszej pracy tu i teraz.

Olaf Swolkień
https://myslpolska.info

Odje..chało jej: Seksuolożka radzi: Proś dziecko o zgodę przed zmianą pieluchy.

Seksuolog radzi: proś dziecko o zgodę przed zmianą pieluchy. „Jego reakcja ma znaczenie”

2023-08-27 mjakmamaseksuolog-radzi-pros-dziecko-o-zgode

Zmiana pieluszki u maleństwa, nie jest niczym trudnym. Prawdziwym wyzwaniem staje się, gdy maluch zaczyna chodzić. Wtedy dzieci z chęcią uciekają rodzicom, albo próbują oszukać, że pieluszka jest wciąż pusta. Pewna edukatorka seksualna radzi, by nie zmuszać dziecka do zmiany pieluchy, a co więcej – prosić je o zgodę.

Zgoda na zmianę pieluchy.
[dalej już p…li jak bardzo potłuczona. MD]

Mgła irańska, mgła smoleńska… Zdjęcia satelitarne pogody … zniknęły. Nadajniki MAYDAY milczały. Gorące poszlaki.

Pojawiają się dowody wskazujące, że katastrofa helikoptera prezydenckiego w Iranie była zamachem

Data: 22 Maggio 2024 Author: Uczta Baltazara

katastrofa-helikoptera-prezydenckiego-w-iranie-byla-zamachem 

Katastrofa prezydenckiego helikoptera w Iranie zaczyna wyglądać na dobrze zaplanowane i celowe zabójstwo. Spisek wydaje się tak dokładny, a teraz tuszowanie, że zdjęcia satelitarne pogody dla tego regionu w dniu katastrofy zostały USUNIĘTE!

Zacznijmy od początku. Prezydent Iranu udał się helikopterem na granicę z Azerbejdżanem, aby odbyć krótkie spotkanie z prezydentem Azerbejdżanu.

Oto zdjęcie przedstawiające spotkanie dwóch prezydentów:

Po wyjściu z tego spotkania prezydent Iranu wraz ze swoim ministrem spraw zagranicznych i współpracownikami wsiedli do helikoptera i odlecieli w kierunku domu. Nigdy tam nie dotarli.

Dziwnym zbiegiem okoliczności premier Słowacji Robert Fico również spotkał się z prezydentem Azerbejdżanu na kilka dni przed tym, jak Fico został postrzelony w zamachu.

Naaaahhhhhh. To tylko zbieg okoliczności, prawda??? – Ale to była dygresja. Wracając do śmierci prezydenta Iranu.

Śmigłowiec spadł w górach północnego Iranu – bez wysłania sygnału MAYDAY lub aktywacji sygnału awaryjnego transpondera!

Co więcej, helikoptery przewożące ważne osoby są wyposażone w nadajniki naprowadzające właśnie w takich sytuacjach.  Nadajniki te aktywują się w przypadku zderzenia.  W tym przypadku tak się nie stało.

Cokolwiek więc stało się z tym śmigłowcem, stało się to albo tak szybko, albo z tak dużymi uszkodzeniami, że nie zadziałało żadne wezwanie MAYDAY, żaden SYGNAŁ NADAJNIKA AWARYJNEGO, a nadajnik naprowadzający został albo wyłączony, albo zniszczony.  Być może eksplozja?

Obszar, na którym spadł śmigłowiec, jest bardzo odległy, z niewielką liczbą dróg między zdradliwym górskim terenem.

Wśród wstępnych doniesień o utracie śmigłowca znalazła się informacja, że na całym obszarze występowała “gęsta mgła”.  To, wraz z ulewnym deszczem, utrudniało odnalezienie rozbitego śmigłowca.

Ponieważ pogoda była zamieszana w tę katastrofę, niektórzy dziennikarze zaczęli badać warunki pogodowe w tym obszarze w czasie poprzedzającym zniknięcie helikoptera.  Nagle natrafili na przeszkodę. 

Zdjęcia satelitarne pogody … zniknęły.

Przejdziemy teraz do obrazowania satelitarnego pogody.

CIRA to Cooperative Institute for Research in the Atmosphere, którego strona internetowa pochodzi z Colorado State University w Fort Collins, CO.

Z ich strony internetowej (TUTAJ) “wizją” tego przedsięwzięcia jest:

Prowadzenie interdyscyplinarnych badań w dziedzinie nauk atmosferycznych poprzez rozwijanie umiejętności wykraczających poza dyscypliny meteorologiczne, wykorzystywanie postępów w inżynierii i informatyce, ułatwianie działań pośredniczących między badaniami czystymi i stosowanymi, wykorzystywanie zarówno krajowych, jak i międzynarodowych zasobów i partnerstw oraz pomaganie NOAA, Uniwersytetowi Stanowemu Kolorado, Stanowi Kolorado i Narodowi poprzez zastosowanie naszych badań w obszarach korzyści społecznych.

Strona internetowa CIRA określa również ich Misję:

Służyć jako łącznik dla multidyscyplinarnej współpracy między naukowcami NOAA a pracownikami naukowymi, wykładowcami i studentami Colorado State University, dostosowując obszary tematyczne badań zidentyfikowane przez NOAA do istniejących od dawna mocnych stron akademickich Uniwersytetu…

Jak można sobie wyobrazić, uniwersytet współpracujący bezpośrednio z National Oceanographic and Atmospheric Administration (NOAA) ma do dyspozycji wszystkie zasoby związane z pogodą, jakie można znaleźć na świecie.

CIRA jest źródłem często wykorzystywanym przez dziennikarzy do “dogłębnego” badania zjawisk pogodowych. Ich strona oferuje szeroką gamę zdjęć satelitarnych dla wszystkich rodzajów warunków pogodowych, w tym… mgły.

Wyobraźmy sobie więc zaskoczenie wszystkich, gdy podczas próby przeglądania zdjęć satelitarnych i odczytów warunków pogodowych w Iranie w czasie katastrofy prezydenckiego helikoptera, dziennikarze odkryli, że WSZYSTKIE DANE Z 19 MAJA (dzień katastrofy) ZOSTAŁY USUNIĘTE.

Oto krótki film pokazujący, że zdjęcia pogodowe zostały USUNIĘTE:

Video Player

00:00 02:15

Dlaczego zdjęcia satelitarne z 19 maja zostały usunięte? – Kto je usunął? – Kto ZLECIŁ ich usunięcie? – Dlaczego?

Powszechnie wiadomo, że radary meteorologiczne często wychwytują “anomalie”, takie jak … roje szarańczy … szczątki tornad … i … silne wybuchy energii mikrofalowej z wież radarowych typu NEXRAD, a nawet to, co powszechnie określa się jako CHEM-TRAILS, czyli aerozole uwalniane przez samoloty.

Czy to możliwe, że “mgła” nie pojawiła się naturalnie? – Czy to możliwe, że zdjęcia CIRA mogły to wychwycić (lub to zrobiły)?

Samolot US Air Force C-17 (pokazany na poniższym zdjęciu) był w powietrzu w tym samym czasie, co irański helikopter prezydencki.

Wylądował w Baku w Azerbejdżanie chwilę po tym, jak spadł prezydencki helikopter. Żaden amerykański wojskowy samolot transportowy nie wylądował w Baku od ponad roku, a jednak jeden z nich był w powietrzu dokładnie w czasie, gdy spadł prezydencki helikopter w Iranie?HMMMMMM.

Oto trasa lotu owego C-17:

[ominął Armenię.. md]

Czy C-17 mógł być wyposażony w broń mikrofalową? – Gdyby została odpalona z C-17 z dużej odległości w kierunku prezydenckiego helikoptera, czy mogło to zniszczyć wszystkie elektroniczne systemy kontrolne helikoptera, powodując jego upadek na ziemię?

Czy radar meteorologiczny był w stanie wychwycić coś takiego, co spowodowało konieczność USUNIĘCIA danych zdjęciowych?

———————-

Wreszcie, do gry wkraczają media społecznościowe.

Konto o nazwie “Israel War Room” na platformie mediów społecznościowych “X” (dawniej Twitter) opublikowało wiadomość, która była pusta, z wyjątkiem… zdjęcia małego helikoptera:

Spójrzcie na znacznik czasu na ich poście… skąd w ogóle wiedzieli, że helikopter spadł, aby się tym chwalić, skoro prawie nikt inny na całym świecie nie wiedział o tym o tej godzinie?

Czy to możliwe, że wiedzieli, ponieważ zrobili to Izraelczycy?

Nikt z nas tego teraz nie wie.  Poszukiwanie odpowiedzi odbywa się wewnątrz Iranu.  Mają wykwalifikowanych ekspertów, którzy mogą przeanalizować szczątki helikoptera pod kątem śladów materiałów wybuchowych, odłamków i odczytać rejestrator parametrów lotu.

Mogą przejrzeć nagrania radarowe i taśmy komunikacji radiowej.

Prędzej czy później dla wszystkich stanie się jasne, czy był to wypadek, czy jawne zabójstwo.

(Uwaga Hala Turnera: W tej chwili obstawiam: zamach.  Przez Izrael lub USA, albo przez obie strony – może również z pomocą Azerbejdżanu. Usunięte zdjęcia satelitarne wskazują mi na potencjalne maskowanie sprawy.  Czy nie byłoby czymś niezwykłym, gdyby tuszowanie zakończyło się ujawnieniem przestępstwa?)

INFO: https://halturnerradioshow.com/index.php/news-selections/world-news/evidence-is-now-appearing-indicating-the-iran-presidential-helicopter-crash-was-an-assassination

Polska wymiera coraz szybciej! Dzietność w Polsce w 2023 roku wyniosła zaledwie 1,158

Polska wymiera! Dzietność w Polsce w 2023 roku wyniosła zaledwie 1,158

dzietnosc-1.158

(fot. Pixabay)

„Dzietność w Polsce w 2023 r. wyniosła zaledwie 1,158. Tak źle nie było od lat, a zdaniem ekspertów nie jesteśmy też przygotowani, by wchłonąć większą liczbę migrantów”, alarmuje w środę „Dziennik Gazeta Prawna”.

„DGP” wylicza główne przyczyny kryzysu demograficznego w Polsce. O dziwo najważniejszymi z nich nie są kwestie finansowe i ekonomiczne, tylko kulturowe i społeczne. Dowiadujemy się na przykład, że „najważniejsza przyczyna bardzo wysokiej bezdzietności w Polsce, dotykającej ok. 30 proc. 40-latków” to… brak związku.

Z kolei najważniejszym czynnikiem niskiej dzietności w ostatnich latach była tzw. pandemia koronawirusa i związane z nią działania polityczne takie jak lockdown, które mocno poluźniły, nadwyrężyły, a w wielu przypadkach zniszczyły więzi społeczne, ale nie tylko. Tzw. pandemia sprawiła, że wiele osób boi się o swoje zatrudnienie. Niepokój ten rośnie z każdym dniem biorąc pod uwagę to wszystko, co przygotowali dla nas eurokraci w tzw. „Zielonym Ładzie”. Chodzi m. in. o potężną podwyżkę cen prądu, gazu i benzyny.

Pozostałe przyczyny to: niedostatek pracy na część etatu dla rodziców, trudności z utrzymaniem rodziny w pierwszych latach po urodzeniu dziecka czy niska dostępność mieszkań o odpowiedniej powierzchni i wiele innych.

„DGP” stawia pytanie: Czy starzejącemu się społeczeństwu mogą pomóc migranci? – Przykłady państw Europy Zachodniej, które mają bogatsze doświadczenia migracyjne od nas, jasno pokazują, że migranci nie rekompensują luki w dzietności. Choć krótkookresowo pojawianie się migrantów może poprawić dzietność w kraju przyjmującym, to ten pomysł na dłuższą metę nie działa już tak dobrze – wyjaśnia dr Sabina Kubiciel-Lodzińska z Politechniki Opolskiej.

Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna” TG

Polska [rząd w Warszawie] podpisała deklarację wzywającą do uznawania związków jednopłciowych w całej UE

Polska podpisała deklarację wzywającą do uznawania związków jednopłciowych w całej UE

Daniel Głogowski 21 maja 2024 polska-podpisal-delegacje-wzywajaca-do-uznawania-zwiazkow-jednoplciowych-w-calej-ue

Zwiazki partnerskie Polska LGBT

Przedstawicielka polskiego rządu podpisała deklarację, wzywającą do uznania związków jednopłciowych w całej UE. Przedstawiciele takich krajów jak Węgry, Rumunia, Włochy, Chorwacja, Litwa i Czechy nie złożyli pod tym dokumentem swoich podpisów.

Według serwisu opoka.org.pl, w ramach obchodów „dnia walki z homofobią, bifobią i transfobią” odbyła się konferencja „Sojusze dumy i polityka. W stronę unii równości”, zorganizowana przez Belgię, która aktualnie sprawuje prezydencję w UE.

Na konferencji podpisano deklarację, która wzywa do uznania związków jednopłciowych w całej UE. Polska znalazła się wśród sygnatariuszy, a reprezentująca rząd minister ds. równości Katarzyna Kotula złożyła swój podpis. Z kolei Węgry, Rumunia, Włochy, Bułgaria, Chorwacja, Litwa, Łotwa, Czechy i Słowacja odmówiły podpisania dokumentu.

Włoska minister rodziny Eugenia Roccella, pytana o brak poparcia Włoch dla deklaracji, stwierdziła: „Próbują zaprzeczyć nie tylko biologii, ale i samemu ciału”.

Serwis opoka.org.pl podkreśla, że deklaracja nie ma mocy wiążącej, ale wskazuje na kierunek działań rządów, które ją podpisały, oraz wzywa Komisję Europejską i inne instytucje unijne do działania. Autorzy dokumentu chwalą Parlament Europejski i Komisję Europejską za działania na rzecz środowisk LGBTIQ i domagają się zakazu terapii konwersyjnych, a także ustanowienia cywilnych związków jednopłciowych w całej UE. Sygnatariusze postulują również o przywileje dla osób homo-, bi- i transseksualnych.

Kilka miesięcy temu Katarzyna Kotula podkreśliła, że penalizacja mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną jest konieczna w kontekście dyskusji o legalizacji związków jednopłciowych w Polsce, a w przyszłości także małżeństw jednopłciowych.

Później wiceminister Śmiszek zapowiedział, że „mowa nienawiści” wobec homoseksualistów będzie ścigana z urzędu.

„Przyszedł czas, żeby zakazać obrzydliwych, homofobicznych, dyskryminacyjnych wypowiedzi w przestrzeni publicznej” – oświadczył. Według niego to sąd ma decydować, co jest “mową nienawiści”, a co nie – ściganie będzie z oskarżenia publicznego.

=============

mail:

Biskupi, którzy przyjęliście „Fiducia supplicans”, pokutujcie, póki czas!



Biskupi, którzy przyjęliście „Fiducia supplicans”, pokutujcie, póki czas! 

BKP: Biskupi Słowacji, pokutujcie, póki czas!

Drodzy Biskupi Słowacji!

Kontrowersyjna organizacja kościelna o nazwie KBS (Konferencja Biskupów Słowacji), której przewodniczącym jest abp Bober, manipulowała wami przez swoje decyzje, aż w końcu, przez przyjęcie „Fiducia supplicans” doprowadziła was do najcięższej zbrodni – publicznego buntu przeciwko Bogu! Tym samym publicznie wyrzekliście się Ewangelii Chrystusa i zaakceptowaliście antyewangelię Sodomy, za co według słowa Bożego spadła na Was najsurowsza kara – anatema, przekleństwo i wykluczenie z Kościoła Chrystusowego. Ewangelia Chrystusa jest warunkiem koniecznym wiecznego zbawienia, a z drugiej strony jej odrzucenie powoduje wieczne potępienie.

Zbrodnia, którą popełniliście i przez którą sprowadziliście przekleństwo Boże na siebie i cały naród słowacki, to właśnie ta wasza tęczowa synodalna droga, której kulminacją było celowo ukryte, ale rzeczywiste przekształcenie Kościoła katolickiego w szatański anty-kościół New Age. On nadal pozostaje pod przywództwem tzw. Ojca Świętego, który w Kanadzie publicznie poświęcił się szatanowi przy pomocy czarownika. Wierzący katolicy na Słowacji nawet nie wiedzą o tej zbrodniczej transformacji Kościoła. Doszło do zdrady i zaparcia się naszego Pana Jezusa Chrystusa i Ducha Bożego oraz do akceptacji ducha antychrysta.

Ale wierzący nadal mają tych samych kapłanów, tę samą Liturgię, te same chrzty, te same obrzędy, wszystko jest takie samo, więc nikt nie podejrzewa, co się stało. Ale wy to wiecie! Do samej istoty zbawiającej wiary przeniknęła głęboka wewnętrzna trucizna. Zmieniło to także standardy moralne dane nam przez Boga. Według sodomskiej antyewangelii „Fiducia supplicans”, którą wy, biskupi, publicznie przyjęliście za pośrednictwem KBS, dokonaliście także tej autodestrukcyjnej transformacji Kościoła katolickiego i na Słowacji. W subtelny sposób sprowadzili katolików pod rządami pseudopapieża Bergoglio do satanistycznego  antykościoła New Age.

On zbuntował się przeciwko Bogu i zniszczył istotę Dekalogu, nie nazywając już grzechem jednego z najcięższych grzechów, jakim jest sodomia. Ponadto publicznie błogosławi akty homoseksualne, jak krytycznie stwierdził kardynał Müller. Akceptując „Fiducia supplicans”, odrzuciliście samą istotę Credo. To, że formalnie nadal odmawiacie go w Liturgii, niczego nie zmienia. Ale jak możecie teraz uważać swoje Liturgie za ważne, skoro usprawiedliwiacie najcięższy grzech i w ten sposób praktycznie zaprzeczacie odkupicielskiej śmierci Chrystusa za grzechy?

Przyjmując za pośrednictwem KBS przekleństwo „Fiducia supplicans”, pośrednio zaprzeczyliście Dekalogowi i Credo, wykluczając się w ten sposób z Kościoła Chrystusowego. Wasz nowy antykościół z sodomską antyewangelią „Fiducia supplicans” jest posłuszny pseudopapieżowi, który nigdy nie był i nie jest namiestnikiem Chrystusa na ziemi. Prawdziwy papież broni Ewangelii Chrystusowej, natomiast fałszywy papież 1 listopada 2023 roku w motu proprio „Ad theologiam promovendam” ogłosił zmianę paradygmatów – podstawowych prawd wiary. Nowym fundamentem 18 grudnia 2023 roku ogłosił sodomską antyewangelię zwaną „Fiducia supplicans”. Dopuścił się w ten sposób samobójczej zbrodni przekształcenia Kościoła. Sekta Bergoglio w żadnym wypadku nie jest Kościołem katolickim, nawet jeśli ukrywa się pod jej nazwą. Kościół katolicki wyznaje nauczanie katolickie, ale „Fiducia supplicans”, którą przyjęliście poprzez proklamację KBS, jest zasadniczo sprzeczna z nauczaniem katolickim. Jest rzeczą oczywistą, że ten, kto przyjął antyewangelię „Fiducia supplicans”, publicznie zaparł się Chrystusa i Jego Ewangelii i na niego spada Boże przekleństwo zgodnie z Pismem Świętym: „Kto głosi inną Ewangelię, choćby był to anioł z nieba, niech będzie przeklęty – anatema” (Gal. 1:8-9).

Praktycznie, teraz poprzez tę ukrytą przemianę prowadzicie dusze nie do nieba, ale do piekła. Wszystko dzieje się w ramach tzw. świętego posłuszeństwa tzw. Ojcu Świętemu. Ale nie chcecie przyznać, że arcy-heretyk, który zniósł Boże prawa i przykazania Boże i który publicznie poświęcił się szatanowi, nie jest i nie może być ważnym papieżem. Zarówno Pismo Święte, jak i cała tradycja katolicka wskazują, że papież, który popadł w herezję, ekskomunikował się z Kościoła i nie jest już papieżem. Ale wy bojkotujecie tę rzeczywistość, trzymacie się herezji papolatrii i twierdzicie, że nie chcecie rozbić jedności Kościoła Świętego. Ale już nie ma co rozbijać, oddzielenie od Chrystusa i Jego Ewangelii nastąpiło już 18 grudnia 2023 roku przez proklamację Bergoglio „Fiducia supplicans”. Akceptując FS, także oddzieliliście od Chrystusa i w ten sposób zmieniliście Kościół katolicki na Słowacji w satanistyczny antykościół New Age. To znacznie gorszy stan, niż gdybyś byli w schizmie. Prawosławni, które są wierni Chrystusowi, zostaną zbawieni, ale biskupi katoliccy, którzy przyjęli „Fiducia supplicans” i w ten sposób wyparli się Chrystusa, nie zostaną zbawieni. Jako pasterze nie spełniliście obowiązku informowania katolików, ale wciągnęliście ich na drogę zdrady Chrystusa, która prowadzi do wiecznego potępienia.

W przeciwieństwie do was wszyscy biskupi afrykańscy jednomyślnie odrzucili zbrodnię FS. Ale wy nawet nie chcieliście widzieć dobrego przykładu biskupów polskich, węgierskich, białoruskich, a nawet ukraińskich, którzy odrzucili „Fiducia supplicans”, która prowadzi do samozagłady istoty Kościoła. Daliście się zmanipulować prezesowi KBS, lokajowi Bergoglio Boberowi i zaakceptowaliście tę straszliwą zdradę Chrystusa i Kościoła katolickiego.

Prezes skompromitowanej KBS nigdy nie pokutował za propagowanie eksperymentalnych szczepień, które spowodowały poważne szkody zdrowotne, a nawet śmierć wielu osób. To wstyd i wołająca do nieba zbrodnia, że podczas wizyty tzw. Ojca Świętego warunkiem udziału była akceptacja tej eksperymentalnej szczepionki. Było to rażące nadużycie władzy kościelnej, za które kara latae sententiae automatycznie spadła na abp Bobera, abp Zwolenskiego i podobnych aktorów kościelnych. Poza tym spada na nich Boża kara anatemy, czyli przekleństwo i wykluczenie z Mistycznego Ciała Chrystusa – Kościoła. Na czele słowackiej KBS stoi teraz apostoł Judasz i on decyduje za was wszystkich.

Dziś słusznie potępiamy haniebną zbrodnię zamachowca podczas ataku na Premiera!

Kto może obliczyć, za ile istnień ludzkich jest odpowiedzialny abp Bober  przez propagandę śmiercionośnej eksperymentalnej szczepionki? Za swoje zbrodnicze kłamstwo nigdy nie przeprosił narodu słowackiego i nie okazał skruchy. Duch szczepień, który puścił Judasz Bober, utrzymuje do dziś diecezję Koszycką. Tam nawet ciężko chorzy pacjenci nie mogą dziś trafić do szpitala bez testów na covid!

Drodzy Biskupi, publicznie przypominamy wam przed Bogiem i całym narodem słowackim o waszej zdradzie Chrystusa zarówno aferą covidową, jak i teraz przyjęciem FS, przez co oddzieliliście już Kościół od Chrystusa i Jego nauczania. Wzywamy Was na sąd Boży za waszą wołającą z nieba zbrodnię, jaką jest transformacja, czyli przemiana Kościoła katolickiego na Słowacji poprzez FS w szatański antykościół New Age. Przekleństwo, które spadła na was za waszą zbrodnię, ma już tragiczne konsekwencje. Wasza skrucha lub pozostanie w zatwardziałości zadecyduje o losie całego narodu słowackiego. W tym krytycznym momencie, gdy Słowacja ma jeszcze nadzieję na zbawienie moralne i fizyczne, Bóg oczekuje od was radykalnego kroku pokuty.

Przekleństwo „Fiducia supplicans” ma wpływ duchowy, który objawił się także zewnętrznie w obecnej tragedii, jaką był zamach na Premiera. On zdecydowanie odrzucił niemoralną ideologię, w przeciwieństwie do was, którzy przyjęliście tę ideologię poprzez FS. Otworzyliście w ten sposób drzwi nieograniczonej niemoralności i demonowi wulgarnych kłamstw i śmierci.

Pytacie, jak powinniście pokutować?

Drodzy Biskupi, w tej sytuacji, kiedy już połączyliście się ze zdradą FS, nie wystarczy ją po prostu odrzucić. Bóg chce, abyście podjęli niezbędny krok do  ocalenia Kościoła katolickiego na Słowacji. Krok ten polega na nazwaniu nieważnego papieża nieważnym papieżem i na oddzieleniu się od jego podporządkowania. Jednocześnie złóżcie i opublikujcie swoją prośbę do rządu słowackiego o wydalenie nuncjusza watykańskiego ze Słowacji, ponieważ jego obecność straciła sens. Nuncjusz nie reprezentuje już Kościoła katolickiego, ale sektę Bergoglio.

Polacy i Węgrzy natychmiast odrzucili FS. Ale teraz dajcie im przykład właśnie przez to, że w imię ratowania katolicyzmu, czyli prawowiernego  nauczania i moralności, wyjdziecie spod jurysdykcji pseudopapieża. Jeśli pozostaniecie bierni, pozostaniecie w herezji FS. W ten sposób utrzymujecie Kościół na Słowacji pod przekleństwem transformowanego antykościoła Bergoglio. Konsekwencje waszej bierności są katastrofalne. Dlaczego nie byliście bierny, ale niezwykle aktywny, gdy chodziło o akceptowanie przestępczej FS?! Przekleństwo Boże i ekskomunika kościelna latae sententiae nadal na was ciąży za nadzwyczajną aktywność w zdradzie i niechęć do pokuty za nią. Ale przekleństwo, które rzucili na siebie, ma katastrofalne skutki dla całego Kościoła na Słowacji!

Krokiem prawdziwej pokuty macie szansę nagrodzić swoje tchórzostwo i zdradę, usunąć przekleństwo ze Słowacji i dać przykład wszystkim szczerym biskupom świata, aby podążali za wami na tym etapie pokuty. Takiego rodzaju pokuty Bóg wymaga od was dzisiaj. Za to słowo zdacie sprawę przed sądem Bożym. Od waszej pokuty zależy wasze zbawienie lub wieczne potępienie, a także błogosławieństwo lub przekleństwo narodu słowackiego.

W Chrystusie

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metody OSBMr                      + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

=====================================

mail:

Dokąd rząd prowadzi Polskę? Do piekła. „Pójdę do piekła i zawiążę pakt z diabłem.”

Fundacja Pro-Prawo do życia
Katarzyna Kotula, minister ds. równości w rządzie Donalda Tuska, oświadczyła publicznie, że dla realizacji żądań lobby LGBT: „pójdzie do piekła i zawiąże pakt z diabłem”.
 W tym samym czasie Rafał Trzaskowski zdecydował, że Warszawa jako pierwsze miasto w Polsce zakaże wieszania krzyży w budynkach urzędu miasta, a prezydent Krakowa Aleksander Miszalski zdjął z budynku urzędu biało-czerwoną flagę Polski i zamiast niej powiesił tęczową flagę LGBT.

Na naszych oczach rozgrywa się wielka bitwa cywilizacyjna. 
Bitwa o sprawy fundamentalne. O to, jaka będzie Polska i na czym będzie oparta nasza przyszłość.

Skutków paktu z diabłem od dawna doświadczają narody Zachodu, które pozbawiono Prawdy, a w jej miejsce zażądano składania krwawych ofiar z dzieci w łonach matek oraz publicznych celebracji „dumy gejowskiej”.
Ci, którzy nie chcą tego zaakceptować, są prześladowani. Podobny los spotka Polaków i polskie rodziny, jeśli będziemy bierni. Piekielne deklaracje minister [foto]

W Łodzi odbyła się tzw. „parada równości” LGBT, w trakcie której aktywiści prezentowali swoje żądania polityczne, takie jak „małżeństwa” homoseksualne, wprowadzenie „edukacji seksualnej” do szkół i upowszechnienie aborcji.
W przemarszu wzięła udział minister ds. równości Katarzyna Kotula, która powiedziała, że dla realizacji tych żądań:

„pójdę do piekła i zawiążę pakt z diabłem.”

Spójrzmy przez pryzmat tych słów na czym w praktyce polega „równość”, której w rządzie patronuje Katarzyna Kotula i jakie są realne owoce paktowania z diabłem. Wyraz tej polityki „równości” niemal równolegle do wypowiedzi Kotuli dał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, który uchwalił nową politykę „antydyskryminacyjną” w stołecznym urzędzie miasta. W ramach walki z „dyskryminacją” Trzaskowski zakazał wieszania krzyży w pomieszczeniach urzędu a pracownikom umieszczania symboli religijnych na swoich biurkach. Natomiast flagi LGBT będzie można wieszać w urzędzie do woli.  

Już wcześni Ojcowie Kościoła nazywali szatana „małpą Pana Boga”, która szyderczo i bluźnierczo próbuje naśladować i podrabiać dzieła Stwórcy. Po zanegowaniu i odrzuceniu Boga nie zostaje pustka. Powstała przestrzeń natychmiast jest wypełniana przez wypaczone gesty, działania i symbole.

Na miejsce bezkrwawych ofiar Mszy Świętej, które każdego dnia dokonują się w kościołach, pojawiają się krwawe ofiary z ludzi. Kiedyś takie ofiary masowo składali na swoich ołtarzach Aztekowie czy Kartagińczycy, dzisiaj w ramach „praw człowieka” robią to wszystkie „postępowe” kraje, które każdego dnia składają ofiary z dzieci mordowanych poprzez aborcję.

Na miejsce rozmaitych publicznych ceremonii, takich jak procesje Bożego Ciała, pojawiają się marsze i parady LGBT. Kult Ciała Chrystusa zostaje zamieniony na kult ciała ludzkiego, polegający na publicznym obnażaniu się i celebracji aktów przeciwko naturze.

Na miejsce świąt i rozmaitych okresów liturgicznych pojawiają się „postępowe” święta i okresy. Dla przykładu – w miejsce czerwca, tradycyjnie poświęconego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, obchodzony jest czerwiec jako miesiąc „dumy gejowskiej”.

Na miejsce małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety pojawiają się „małżeństwa” homoseksualne.

Przykłady można długo mnożyć. Jak pisał G.K. Chesterton

„Kiedy człowiek przestaje wierzyć w Boga, może uwierzyć we wszystko.” 

Próżnię powstałą po odrzuceniu Boga wypełniają coraz bardziej agresywne ideologie, w tym satanizm. Wielu ludzi wciąż w to nie wierzy myśląc, że sataniści to niewielkie grupki ludzi o bardzo skrajnych poglądach, które nie mają żadnego wpływu społecznego. Tymczasem satanizm jest na Zachodzie, zwłaszcza w USA, promowany publicznie i na szeroką skalę przez największe media.

Jakiś czas temu informowaliśmy, że „Świątynia Szatana”, jedna z największych organizacji satanistycznych, która legalnie działa w USA jako formalny związek wyznaniowy, otworzyła własny ośrodek aborcyjny. Co więcej, grupy takie jak Świątynia Szatana zatrudniają profesjonalnych prawników, którzy w ich imieniu domagają się zniesienia zakazu aborcji obowiązującego w niektórych rejonach USA, powołując się przy tym na prawo do „wolności praktyk religijnych”. Dla satanistów zamordowanie nienarodzonego dziecka poprzez aborcję jest „sakramentem”, a zakaz aborcji uniemożliwia praktykowanie „religii” satanizmu poprzez dokonywanie aborcji. 

Na terenie USA sataniści budują nie tylko własne ośrodki aborcyjne i są aktywni na polu działań prawnych przeciwko obronie życia, ale wchodzą także do szkół. Z inicjatywy „Świątyni Szatana” w kolejnych miastach powstają „After School Satan Clubs” czyli „Pozalekcyjne Szkolne Kluby Szatana”, zakładane w szkołach podstawowych. Satanistom udało się już założyć takie kluby już w szeregu szkół, gdzie prowadzą zajęcia dla dzieci, na które werbuje się najmłodszych za pomocą gier, zabaw i przekąsek. 

W Polsce na polecenie polityków takich jak Rafał Trzaskowski ze ścian mają zniknąć krzyże, a zamiast nich mają pojawiać się flagi LGBT. Na Zachodzie sprawy poszły już jednak o wiele dalej.

Miesiąc temu w amerykańskim hrabstwie Ottawa posiedzenie rady lokalnego samorządu rozpoczęło się oficjalnie od „modlitwy” do szatana, którą wygłosił przedstawiciel „Świątyni Szatana”. W tym samym czasie na korytarzu urzędu zgromadziło się ponad 100 osób aby modlić się w intencji przebłagalnej za ten czyn.

W grudniu ubiegłego roku w gmachu Kapitolu amerykańskiego stanu Iowa ustawiono publicznie figurę szatana. Dokonali tego członkowie „Świątyni Szatana” za zgodą lokalnych władz. Figurę zniszczył były żołnierz, który spontanicznie zareagował w ten sposób na akt satanizmu. Zatrzymała go policja i postawiono mu zarzuty… „przestępstwa z nienawiści”! Jak powiedział później:

„Widziałem ten bluźnierczy posąg i byłem oburzony. Moje sumienie jest związane Słowem Bożym, a nie biurokratycznymi dekretami. I zgodnie z tym postąpiłem. W ostatnich dziesięcioleciach wartości antychrześcijańskie coraz częściej włączano do głównego nurtu, a chrześcijanie w dużej mierze zachowywali się jak przysłowiowa żaba w garnku z gotującą się wodą.”

Panie MirosĹ‚awie, syndrom gotowanej żaby polega na tym, że jeśli wrzuci się żabę do wrzącej wody to żaba momentalnie z niej wyskoczy. Jeżeli jednak włoży się żabę do zimnej wody i zacznie się ją powoli podgrzewać, to czujność żaby zostanie uśpiona i w końcu żaba nie zorientuje się, że się ugotuje. Właśnie w taki sposób „gotowani” są dzisiaj Polacy.

Krok po kroku, kawałek po kawałku, do przestrzeni publicznej przedostają się coraz bardziej radykalne poglądy i żądania wynikające z radykalnie lewicowych ideologii. Wiele osób obraca w żart słowa takie jak deklaracje minister Kotuli o chęci pójścia do piekła uważając, że to nic takiego. Wiele osób nie reaguje na kolejne „parady równości” odbywające się w ich miastach. Wiele osób nie reaguje na kolejne aborcje, które dokonują się w ich szpitalach. Tymczasem w ten sposób, powoli, małymi krokami, prowadzi się do zanegowania w Polsce chrześcijaństwa i odrzucenia zasad płynących z Ewangelii. 

Ta cywilizacyjna rewolucja dokonuje się w kolejnych miastach Polski. Tzw. „parada równości” LGBT odbyła się ostatnio również w Krakowie.
Po raz pierwszy wziął w niej udział prezydent miasta Aleksander Miszalski, który z tej okazji zdjął z budynku Urzędu Miasta biało-czerwoną flagę Polski. W jej miejsce zawieszono dwie tęczowe flagi LGBT. Jak powiedział Miszalski:

„Kraków jest miastem otwartym, tak jak brama, która jest w naszym herbie i tak musi zostać, bo wy jesteście u siebie, bo wy się tutaj macie czuć najlepiej, jak tylko możecie.”

Aktywiści LGBT – wy jesteście tutaj u siebie, wy macie się tutaj czuć najlepiej, mówi nowy prezydent Krakowa. A co z pozostałymi mieszkańcami miasta? Jak oni mają się czuć, kiedy zdejmuje się flagi Polski ponieważ po ulicy idzie deprawacyjny przemarsz, którego uczestnicy promują bluźnierstwa i domagają się oswajania dzieci z rozwiązłością, perwersjami i aborcją?
 Właśnie na tym polega „równość”, która jest odgórnie zaprowadzana w kolejnych rejonach Polski. Akcja uliczna [foto]Co w tej sytuacji robić?
Trzeba budzić sumienia Polaków i mobilizować nasze społeczeństwo do działania. Wraz z poprawą pogody rozpoczął się właśnie sezon na tzw. „parady równości”, które będą organizowane w całym kraju. Oprócz deprawacji są one także tubą propagandową żądań politycznych takich jak objęcie wszystkich dzieci w Polsce tzw. „edukacją seksualną” czy upowszechnienie aborcji.
Potrzebna jest kontrofensywa. Dlatego zamierzamy przeprowadzić kolejne akcje uliczne oraz mobilne kampanie furgonetkowe, szczególnie w tych miastach, w których ma wkrótce odbyć się przemarsz deprawatorów. Konieczna jest także organizacja kolejnych publicznych modlitw różańcowych w intencji odnowy moralnej Polski. Szczególnie ważne jest zaangażowanie nowych osób do organizacji takich różańców w swoich miejscach zamieszkania i udzielenie wsparcia takim osobom.
W najbliższym czasie potrzeba na te działania ok. 16 000 zł.
Proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby umożliwić organizację kolejnych działań zmieniających świadomość Polaków i mobilizujących nasze społeczeństwo do walki z anty-moralną rewolucją.
 Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Po symbolicznym zdjęciu krzyża nie pozostanie po nim jedynie puste miejsce na ścianie. Na jego miejsce pojawią się anty-chrześcijańskie symbole, a przestrzeń publiczną wypełni anty-ewangelia: deprawacja, aborcja, bluźnierstwa i nienawiść. Dlatego musimy stawiać opór. 
Pan Jezus obiecał nam zwycięstwo, musimy być tylko konsekwentni w walce i wytrwać do końca. Proszę o wsparcie naszych działań i umożliwienie nam organizacji nowych akcji. 
Z wyrazami szacunku
Mariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Bomby ekologiczne w Polsce. Ministerstwo wie, ale nie powie. „Lista nadal nie została upubliczniona”. Z czego „w 231 zostały nagromadzone odpady niebezpieczne”. Płoną. Mafia rządzi? Mafie rządzą???

Bomby ekologiczne w Polsce. Ministerstwo wie, ale nie powie. „Lista nadal nie została upubliczniona”. Z czego „w 231 zostały nagromadzone odpady niebezpieczne”

22.05.2024 tajne-bomby-ekologiczne-w-polsce-ministerstwo-wie

Paulina Hennig-Kloska.
Paulina Hennig-Kloska. / foto: PAP

Rząd i Główny Inspektorat Ochrony Środowiska mają listę nielegalnych składowisk niebezpiecznych odpadów. Ale jej nie upublicznią. Nie pomogły zmiana rządu ani wyrok NSA – informuje w środowym wydaniu „Dziennik Gazeta Prawna”.

Gazeta przypomniała, że „Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ), który sporządził listę bomb ekologicznych w kraju, utrzymywał najpierw, że nie może jej udostępnić, gdyż jest to dokument wewnętrzny”. „Informacje na temat konkretnych miejsc zostały pozyskane przez wojewódzkich inspektorów ochrony środowiska, w ramach działań kontrolnych” – dodano.

„GIOŚ twierdził, że są one niepełne i nie stanowią informacji publicznej na temat wszystkich miejsc nagromadzenia odpadów w kraju. I to pomimo tego, że wcześniej na listę GIOŚ powoływał się Jacek Ozdoba, były wiceminister środowiska na jednej z komisji sejmowych, twierdząc, że skala porzucania nielegalnych odpadów w Polsce jest »gigantyczna«. GIOŚ sprecyzował wówczas, że chodzi o 768 miejsc, z czego w 231 zostały nagromadzone odpady niebezpieczne” – czytamy w „DGP”.

Gazeta wskazuje, że łącznie chodziło o 3,86 mln t odpadów.

Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego zapadł w grudniu zeszłego roku. Przypomniano, że „od czasu Ozdoby zmieniły się rząd, osoba na stanowisku generalnego inspektora i sytuacja prawna”. „W wyroku NSA podkreślił bowiem, że lista jest informacją publiczną pomagającą społeczeństwu »ocenić skuteczność wykonywania zadań przez organ powołany do kontroli przestrzegania przepisów chroniących środowisko naturalne«” – wskazuje „DGP”, dodając, że „nie zmieniło się tylko jedno: lista nadal nie została upubliczniona”.

„Bezwstydnie kopiują głupie rzeczy z Ameryki. Ale żenujące”… To Elon Musk o Szambelanie don Fekalio.

„Ale wstyd”. Nawet Elon Musk skrytykował Trzaskowskiego za walkę z krzyżem i wokeizm

elon-musk-skrytykowal-trzaskowskiego-za-walke-z-krzyzem-i-wokeizm

(fot. Daniel Oberhaus / Wikimedia Commons)

Tzw. równe traktowanie, preferowanie żądanych zaimków wobec osób transpłciowych lub niebinarnych i usuwanie krzyży ze stołecznych urzędów. Polityka Rafała Trzaskowskiego odbiła się szerokim echem nie tylko w Polsce, ale i na Zachodzie. Do sprawy odniósł się nawet Elon Musk, który działań włodarza Warszawy – delikatnie ujmując – nie pochwalił.

Jak to się stało, że informacje o warszawskiej polityce równościowej dotarły do właściciela platformy X? O sprawie szeroko napisała Free Speech Union, a fragment materiału trafił na X wraz z komentarzem, że Polska staje się ekstremalnie woke’owa. Chodzi o pozbawione sensu i logiki uleganie rozmaitym wymysłom lewackich organizacji.

I do tego wpisu odniósł się Elon Musk. „Bezwstydnie kopiują głupie rzeczy z Ameryki. Ale wstyd” – napisał na X.

źródło: platforma X MA

Małżeństwo to sakrament, a nie kontrakt. O stwierdzaniu jego nieważności.

Sakrament, a nie kontrakt. Małżeństwo i stwierdzanie jego nieważności

Roman Motoła sakrament-a-nie-kontrakt-malzenstwo

Orzekanie przez sądy kanoniczne o nieważności małżeństw odbywa się na ogromną skalę. Nic dziwnego, że utarło się w związku z nim potoczne określenie „rozwód kościelny”, zrównujące procesy kanoniczne ze świecką procedurą dotyczącą związków cywilnych. Tym bardziej, że złożenie tego rodzaju pozwu jest dość łatwe.

Według internetowej witryny Kancelarii Kanonicznej dr. Michała Poczmańskiego, rok 2023 przyniósł aż 3 643 wyroki w sprawach o stwierdzenie przez Kościół nieważności małżeństw. W znaczącej większości przypadków – bo wynoszącej około 70 procent – sądy kościelne wydały werdykty po myśli wnioskodawców (2 512 razy).

W 2017 roku zapadło więcej, bo 3 875 orzeczeń. Ponad 70 procent (2 755 spraw) zakończyło się rezultatem „pozytywnym”. Jak wylicza portal Infor.pl w ślad za Instytutem Statystyki Kościoła Katolickiego, każdego roku do sądów i trybunałów diecezjalnych trafia mniej więcej 5 tysięcy nowych przypadków.

W sieci internetowej bez trudu znajdziemy strony wielu kancelarii prawnych, które specjalizują się w sprawach dotyczących nieważności sakramentu małżeństwa. Jak podaje na stronie infor.pl adwokat kościelny mgr lic. Kamil Dziura, w zależności od diecezji wraz z wnioskiem o wszczęcie postępowania wystarczy wpłacić od około 1 tysiąca do 3,5 tysiąca złotych.

Małżeństwo według nauki Kościoła katolickiego jest nierozerwalne, zgodnie z prawem kanonicznym nie ma więc możliwości wzięcia rozwodu.

Stwierdzenie nieważności małżeństwa jest czymś innym – jest deklaracją, że konkretne małżeństwo zostało zawarte nieważnie, a więc nigdy nie zaistniało – precyzuje kanonista ks. profesor Wojciech Góralski w rozmowie z PAP.

Kościół przewiduje kilka sposobów rozpatrywania spraw. Najczęściej, bo w przeszło 90 procentach przypadków, toczy się proces zwykły, rozstrzygnięty zazwyczaj w ciągu roku. Postępowanie rozpoczyna się od wniesienia skargi i określenia przedmiotu sporu. W trakcie całego przewodu aż do wyroku gromadzone są dowody.

Sprawa trwa krócej gdy do stwierdzenia nieważności sakramentu wystarczają dokumenty takie jak pisma o charakterze publicznym – na przykład poświadczenia, że strony były związane pokrewieństwem, albo że któraś ze stron zawarła uprzednio małżeństwo.

Warunki procesów określa Kodeks prawa kanonicznego. Zaznacza on, że „jedynie autentyczna władza kościelna może wyjaśnić, kiedy prawo Boże zabrania małżeństwa lub je unieważnia. Również tyko najwyższa władza kościelna ma prawo ustanawiać inne przeszkody dla ochrzczonych” (kan. 1073-1075).

Jak czytamy w Kodeksie, ordynariusz miejsca ma możliwość dyspensowania swoich podwładnych „gdziekolwiek przebywających oraz wszystkich aktualnie przebywających na własnym jego terytorium” od wszystkich przeszkód wynikających z prawa kościelnego, poza przypadkami zastrzeżonymi dla  Stolicy Apostolskiej. Są to święcenia lub wieczyste śluby publiczne czystości, złożone w instytucie zakonnym na prawie papieskim oraz przestępstwa określone w kanonie 1090 (zabójstwo bądź udział w śmierci poprzedniego małżonka).

W żadnym przypadku nie można zawrzeć ślubu [otrzymać dyspensy] w przypadku pokrewieństwa kandydatów w linii prostej oraz w drugim stopniu linii bocznej.

Stwierdzenia nieważności dokonywane są na podstawie przesłanek: poważnego braku rozeznania istotnych praw i obowiązków małżeńskich, zaburzeń psychicznych, psychicznej niezdolności do wypełniania istotnych obowiązków małżeńskich, niedojrzałości emocjonalnej, alkoholizmu, uzależnienia od matki.

Małżeństwo jest również nieważne, gdy zachodzą przypadki wykluczenia przez którąś ze stron całości małżeństwa („żenię się / wychodzę za mąż tylko formalnie, dla pozorów”), wykluczenia wierności i nierozerwalności małżeństwa oraz gdy narzeczeni wykluczają możliwość posiadania potomstwa. 

Przeszkodę stanowi również „błąd co do przymiotu osoby bezpośrednio i zasadniczo zamierzony”.

Jak widzimy, niektóre z przesłanek stwarzają duże pole do interpretacji w przypadkach gdy jednej ze stron bądź parze małżeństwo się „sprzykrzy”.

Wątpliwości otoczenia czy opinii publicznej – gdy stwierdzenie zapada wobec znanych osób – budzą pozytywne dla wnioskodawców orzeczenia zapadające po wielu latach związku.

Przy badaniu ważności małżeństwa sakramentalnego najważniejsze są wydarzenia i okoliczności przed jego zawarciem. To one głównie determinują rozstrzygnięcie danej sprawy – wskazuje na swej witrynie adwokat kościelny dr Michał Poczmański.

Fakt tak długiego pożycia małżeńskiego teoretycznie nie ma większego znaczenia, jeżeli np. jedna ze stron w chwili wyrażania zgody małżeńskiej była dotknięta chorobą psychiczną bądź zaburzeniem struktury osobowości. Moje doświadczenie adwokata kościelnego jednak pokazuje, że bez dokumentów medycznych jest to trudne do udowodnienia, choć nie niemożliwe. Bardzo wiele zależy od wniesionych podstaw prawnych, ich argumentacji, a także przedstawionych dowodów w sprawie – dodaje prawnik. Przytacza on przykład bulwersującej dla wielu sprawy jednego ze znanych polityków.

Warte podkreślenia jest, że procesy kościelne są objęte tajemnicą. Pracownicy sądu kościelnego nie mogą rozpowszechniać żadnych informacji znajdujących się w aktach sprawy. Dlatego też tylko sam polityk mógł potwierdzić bądź zaprzeczyć, z jakich tytułów prowadził stwierdzenie nieważności małżeństwa, czego dotąd nie zrobił – zauważa dr Poczmański.

To sakrament, nie usługa

Nie ma czegoś takiego jak rozwód kościelny, nie było i mam nadzieję, że nigdy nie będzie, ponieważ byłoby to sprzeczne z tym, czego nauczał nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystuszaznacza w nagraniu zamieszczonym na YouTube ksiądz Michał Chaciński („Kiedy małżeństwo jest nieważne”).

Duchowny wskazuje na istotną rolę księży, którzy na spotkaniach z narzeczonymi spisują protokół przedmałżeński. Powinni oni zwracać uwagę na aspekty, które kandydaci na małżonków ignorują, a które po ślubie okazują się być poważnymi przeszkodami do zawarcia ważnego związku. Chodzi na przykład o nieuporządkowane przyzwyczajenia i znajomości czy nałogi. W czasach trwającej od dekad, właściwie wciąż eskalującej rewolucji seksualnej, dla niejednej pary wystarczającym motywem do zawarcia związku jest wzajemny pociąg fizyczny. To oczywiście zbyt mało, bo dosyć szybko w takich przypadkach okazuje się, że para w zasadzie nie zdążyła się nawet dobrze poznać.

– Czasami przy spisaniu protokołu przedmałżeńskiego – bądź, jak to czasami mówię: przeciw-małżeńskiego – zadaję takie pytanie: „rozwód dopuszczalny jest, gdy…?”. I podają bardzo różne powody – opowiada ksiądz Chaciński. – I mówię: nie jesteście gotowi do małżeństwa, ponieważ wy już zakładacie, że może się wam „nie udać”. Jeżeli macie takie myślenie, prawdopodobnie wam się nie uda. Musicie mieć takie rozumienie, że związek małżeński jest na zawsze. Macie walczyć o ten związek, żeby ta druga osoba chciała się przy tobie rozwijać podkreśla kapłan.

– W momencie gdyby ktoś „kupił sobie” tak zwany rozwód kościelny, to z punktu widzenia Pana Boga tak naprawdę nigdy do tego nie doszło, ponieważ ty w sposób ważny składałeś przysięgę. To, że się później znudziłeś, to jest twoja sprawa. To, że nie dbałeś o swoje małżeństwo i ono się później rozpadło, to jest twój problem – mówi duchowny o mitach na temat rzekomych „kościelnych rozwodów”.

Ogromna liczba werdyktów o stwierdzeniu nieważności budzi uzasadnione podejrzenia dotyczące nadużyć. Rodzą się także pytania: czy Kościół nie powinien raczej bardziej rygorystycznie przestrzegać warunków udzielania ślubów? W Kodeksie Prawa Kanonicznego pośród przeszkód do zawarcia ważnego ślubu znajduje się na przykład przeszkoda przyzwoitości publicznej w postaci trwania w „notorycznym lub publicznym konkubinacie”. Czy zgodne z „duchem czasów” – najwyraźniej notoryczne – dyspensowanie od takiej przeszkody nie odbywa się zbyt pochopnie? Czy nie mamy do czynienia de facto z lekkomyślnym szafowaniem świętym sakramentem?

– Nieraz pojawiają się takie informacje: bo mój znajomy miał taką sytuację, że dał w sądzie metropolitarnym jakąś tam łapówkę i oni od razu załatwili. Nie da się tak. Nawet jeśli faktycznie dał, nawet jeśli coś faktycznie załatwił, to wszystko z punktu widzenia logiki prawa Bożego jest niemożliwe. Nie można zbudować czegoś pięknego na kłamstwie. Nie można zbudować Bożego błogosławieństwa na grzechu – podkreśla ksiądz Chaciński.

Roman Motoła

Gigantyczne podwyżki za gaz. Rachunki wzrosną o średnio 50-60 %.

Gigantyczne podwyżki za gaz. Sommer: Polexit natychmiast!

22.05.2024 gigantyczne-podwyzki-za-gaz-polexit-natychmiast

Rachunki wzrosną o średnio 50-60 proc. w drugiej połowie roku 2024, w porównaniu do roku 2022”

„Polexit natychmiast!” – apeluje redaktor naczelny Najwyższego Czasu! Tomasz Sommer, komentując decyzję PGNiG o podwyżce cen gazu dla odbiorców indywidualnych.

Cena gazu na rynku w Europie to obecnie 32 Euro za MWh. Tymczasem PGNiG właśnie wprowadza podwyżkę dla odbiorców indywidualnych do poziomu 80 Euro za MWh. To efekt słynnej dywersyfikacji oraz wymogów UE. Polexit natychmiast!” – apeluje za pośrednictwem mediów społecznościowych redaktor naczelny Najwyższego Czasu! Tomasz Sommer.

Publicysta komentuje w ten sposób artykuł portalu Money.pl, w którym czytamy, że „PGNiG Obrót Detaliczny podniesie cenę paliwa gazowego o ok. 45 proc. – z obecnych 24,62 gr/kWh do 35,79 gr/kWh brutto (z 20,02 gr/kWh do 29,10 gr/kWh netto) dla gazu wysokometanowego grupy E”.

„Podobnie będzie w przypadku gazu zaazotowanego. Dla podgrupy Lw (grupa taryf Z) cena wzrośnie z 24,62 gr/kWh do 35,79 gr/kWh brutto, a dla podgrupy Ls (grupa taryf S) z 24,62 gr/kWh do 36,29 gr/kWh brutto. To oznacza podwyżkę odpowiednio o 45 proc. i 47 proc. Wzrosną też opłaty dystrybucyjne. Przykładowo opłata zmienna skoczy o 55 proc. z 5,43 gr/kWh do 8,41 gr/kWh brutto. Z kolei opłata stała wzrośnie o 59 proc. z 3,85 zł miesięcznie do 6,13 zł miesięcznie brutto w grupie W-1.1. Sumarycznie oznacza to, że rachunki wzrosną o średnio 50-60 proc. w drugiej połowie roku 2024, w porównaniu do roku 2022” – czytamy dalej.

NATO stało się militarnym skrzydłem globalistycznej struktury władzy, która promuje samozagładę wszystkich narodów i wyludnienie świata

NATO stało się militarnym skrzydłem globalistycznej struktury władzy, która promuje samozagładę wszystkich narodów i wyludnienie świata

Tłumaczenie z https://leohohmann.com/2024/05/20/nato-has-become-the-military-wing-of-a-globalist-power-structure-that-promotes-the-self-destruction-of-all-nations-and-a-depopulated-world

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 21
 
READ IN APP
 

Jedną z głównych misji NATO jest szerzenie niestabilności na całym świecie przy użyciu kompleksu wojskowo-przemysłowego do zastraszania krajów niestosujących się do bojowego programu antyrodzinnego, przeciwnego Bogu, wypływającego z zachodnich stolic i promowanego przez zachodnie media.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg potwierdził w piątek zaangażowanie sojuszu w obronę praw osób LGBTQ, współpracując z wieloma zachodnimi urzędnikami, instytucjami i organizacjami podczas obchodów Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Bifobii i Transfobii.

[a ja, Q… nawet tych słów nie rozumiem – i nie chce poznać… MD]

Autor Jose Nino ładnie podsumował to w artykule dla Big League Politics :

„Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO) jest zaangażowana w szerzenie zdegenerowanych „wartości” za granicą. Ponieważ Rosja pozornie osiąga znaczne zyski w stosunku do wspieranych przez NATO sił ukraińskich we wschodniej Ukrainie, przywódcy NATO angażują się w dziwaczne sygnalizowanie „cnót”, aby odwrócić uwagę od skrajnej porażki tej wojny zastępczej przeciwko Rosji. 

„Od inwazji Rosji na Ukrainę 24 lutego 2022 r. sekretarz NATO Jens Stoltenberg szczególnie głośno wypowiada się na temat wartości NATO i tego, dlaczego jest to instytucja, której należy ufać pomimo jej długich doświadczeń w powodowaniu niestabilności za granicą – od Serbii aż po Libię .” 

W piątek 17 maja Stoltenberg  potwierdził  zaangażowanie NATO na rzecz „wartości LGBTQ+”, arogancko ogłaszając w poście na X obecny zachodni system wartości i to, na czym się on opiera.

Nino przypomina nam, po co w ogóle powstało NATO, tuż po II wojnie światowej w 1949 roku. Miało to na celu przeciwstawienie się wpływom Związku Radzieckiego na kontynencie europejskim.

„Jednakże od upadku Związku Radzieckiego NATO pracowało nad przekształceniem świata w coraz bardziej dysfunkcyjny obraz Ameryki. Jego interwencje na Bałkanach aż do Libii przyniosły same szkody i niestabilność”. 

Większość narodów świata nie postrzega już NATO jako sojuszu obronnego.

NATO rozpoczęło ofensywne wojny przeciwko Jugosławii w 1999 r. i Libii w 2011 r., a także przedłużającą się okupację Afganistanu, nie pozostawiając kraju w 2021 r. ani swobodniejszym, ani w lepszej sytuacji niż wtedy, gdy został najechany 20 lat wcześniej, ale raczej znacznie bardziej niebezpiecznym z udziałem wartych miliardów dolarów w formie broni w rękach talibskich terrorystów.

Ale jeszcze bardziej destrukcyjny jest fakt, że NATO łączy siły z armią organizacji non-profit neomarksistowskich i marksistowskich kulturowo, aby promować wartości sprzeczne z tymi zawartymi w Biblii, w tym „małżeństwa homoseksualne”, aborcję na żądanie aż do urodzenia oraz możliwość dzieci wyboru własnej płci, wraz z całą koncepcją płci jako konstruktu społecznego mającego na celu „uciskanie” dewiantów seksualnych i degeneratów psychicznych. Dlaczego propagują idee tak destrukcyjne dla społeczeństwa? Ponieważ wiedzą, że żaden naród nie może przetrwać długo bez ograniczeń moralnych i pewnego rodzaju oddania władzy najwyższej Bogu.

Nino dodaje:

„W efekcie każdy kraj, który wiąże się z NATO, zapada na chorobę przenoszoną drogą płciową, jaką jest wielokulturowość, degeneracja seksualna i rozkład społeczny. Co ważniejsze, NATO jest uwikłanym sojuszem wojskowym o ideologii krucjaty, która stanowi zagrożenie dla pokoju na świecie. „

Żaden naród nie przetrwa bez silnych ludzi. Transpłciowe kobiety (biologiczni mężczyźni udający kobiety) biegające w spódnicach zwykle nie są dobrymi wojskowymi, ale właśnie taki typ zachowania jest obecnie promowany i stymulowany przez siły zbrojne USA, Europy, Australii, Kanady i Izraela. Cała ta grupa narodów poniesie katastrofalne porażki z rąk Rosji i Chin, jeśli będzie kontynuować swoje plany szturchania niedźwiedzia i tworzenia scenariusza III wojny światowej, jednocześnie pozwalając sobie na najniższą formę ludzkiego zachowania.

W sercu tego zachodniego globalistycznego programu leży demoniczna próba wyludnienia świata zgodnie z zasadami określonymi w Georgia Guidestones i innych globalistycznych dokumentach. Bo wszyscy wiedzą, że małżeństwa homoseksualne nie rodzą dzieci. Wykastrowani, okaleczeni i transpłciowi młodzi ludzie również się nie rozmnażają.

Każdy naród, który jest naprawdę wolny i niezależny, powinien natychmiast opuścić ten sojusz wojskowy, a nawet państwa niebędące członkami powinny całkowicie uwolnić się z lucyferiańskich psychologicznych szponów NATO. Ponieważ psychopatyczni przywódcy NATO opierają swoje przemówienia i działania na alchemii moralnej, podżeganiu do wojny i szatańskiej żądzy władzy nad wolnymi umysłami ludzi na całym świecie.

Polak bestialsko zamordowany w Berlinie przez Turka. Niemiecka prokuratura wypuściła nożownika na wolność, bo – „mógł działać w samoobronie”.

Polak bestialsko zamordowany w Berlinie przez Turka. Rozmawialiśmy z jego córką. „Usiłował mnie obronić”. corka-zamordowanego-w-berlinie-polaka

Niemiecka prokuratura zdecydowała o wypuszczeniu nożownika na wolność, bo – jak stwierdzono na podstawie zabezpieczonego monitoringu – „mógł działać w samoobronie

– Tata na niego skoczył, bo chciał mnie obronić (…) Nie minęła chwila, a mój tata już leżał pod nim. Najpierw uklęknął i zaczął się wykrwawiać, a wtedy ten Turek uciekł – mówi nam pani Weronika, córka zasztyletowanego ponad miesiąc temu w Berlinie Polaka. Niemiecka prokuratura zdecydowała o wypuszczeniu nożownika na wolność, bo – jak stwierdzono na podstawie zabezpieczonego monitoringu – „mógł działać w samoobronie”.

Tyle, że ani adwokat, ani córka zamordowanego Polaka tych nagrań nie widziały, a sama policja przyznaje, że widać na nich, jak Turek dźga nożem ofiarę.

Tragedia w niedzielny poranek

W niedzielę informowaliśmy o tragicznym zdarzeniu, do którego doszło w połowie kwietnia w Berlinie, gdzie przed jednym z tamtejszych barów 50-letni Polak Piotr G. zginął od ciosów zadanych nożem. 

Nożownikiem okazał się 32-letni Turek z niemieckim paszportem, ale mimo że kwestia dokonania zabójstwa przez niego Polaka (w dodatku z użyciem niebezpiecznego narzędzia) była bezdyskusyjna, nie zastosowano zabezpieczenia w postaci aresztu. Śledczy bowiem stwierdzili, że „mógł działać w samoobronie”.

Lokalne niemieckie media o sprawie informowały zdawkowo, nie ujawniając jej kontekstu, a także (co w tamtejszych realiach bardzo symptomatyczne) narodowości sprawcy i ofiary mordu.

Relację brata i szwagierki prezentowaliśmy w tekście poniżej.

ZOBACZ PODOBNE:

Śmierć Polaka w Berlinie! Nożownik o imieniu „Mehmet” – na wolności. Konsulat radzi… sprawy nie nagłaśniać

„Uderzył mnie dwa razy z pięści w twarz”

Córka zamordowanego Polaka, niespełna dwudziestoletnia pani Weronika w rozmowie z Niezalezna.pl postanowiła opowiedzieć o szczegółach zajścia, którego była ofiarą, a także naocznym świadkiem.

Z soboty na niedzielę 14 kwietnia do baru, gdzie była zatrudniona przyszła znajoma jej kobieta ze swoim chłopakiem – 32-letnim Turkiem urodzonym w Niemczech, który także był bywalcem lokalu. – On w soboty często bywał w tym barze. Grał na automatach. Nie miał szacunku do kobiet, do nikogo, nawet do swojej dziewczyny – mówi nam pani Weronika.

– Kiedy kończyłam pracę i robiłam kasę zauważyłam, że zaczął bardzo źle się zachowywać w stosunku do mojej koleżanki z pracy. Przekroczył wszelkie granice, więc postanowiłam zainterweniować  – dodaje.

W rezultacie 32-latek wyszedł z baru, a towarzysząca mu kobieta „kazała” naszej rozmówczyni go przeprosić. 

– Więc wyszłam i zaczęłam go przepraszać, ale on zaczął do mnie krzyczeć (po niemiecku), że mam „wypier….ć”. Powtórzył to parę razy, a potem powiedział, że mnie zaraz uderzy. Nie wierząc, że może to zrobić, powiedziałam „no to dawaj”. I uderzył mnie dwa razy z pięści w twarz. Po pierwszym razie upadłam i kiedy jeszcze nie zdążyłam wstać, uderzył mnie drugi raz. – relacjonuje pani Weronika.

„Potem, kiedy wstawałam i dzwoniłam już do taty, to jego dziewczyna próbowała go zatrzymać i krzyczała: „co ty zrobiłeś!”. On ją odepchnął na krzesła, które mamy przy barze. Wtedy do niego krzyknęłam: „najpierw bijesz dziewczynę, a potem uciekasz!” – tłumaczy nam córka zamordowanego Polaka.

„Szedł do mnie z nożem”

Jak relacjonuje pani Weronika, kiedy przyjechał jej tata i zaczęła z nim rozmawiać nożownik znajdował się w oddali, ale zaczął iść w jej stronę. – Tata na niego skoczył, bo chciał mnie obronić, bo nie wiadomo czy on już szedł do mnie z tym nożem, bo bez powodu by go nie nosił – słyszymy.

– Nie minęła chwila, a mój tata już leżał pod nim. Najpierw uklęknął i zaczął się wykrwawiać, a wtedy ten Turek uciekł. Widziałam, jak tata upadł na kolana i się wykrwawiał. Potem upadł na plecy i dalej się wykrwawiał. Nie mogliśmy się dodzwonić po karetkę, a potem nie mogliśmy się jej doczekać. Albo im policja powiedziała, że już nie ma po co jechać… To wyglądało na jakieś zaniechanie – mówi nam wyraźnie łkając córka zamordowanego pana Piotra.

W miejscu, gdzie doszło do tragedii zainstalowany jest monitoring. Jak twierdzi niemiecka policja, jego zapis miał rzekomo wskazywać na to, że uzbrojony w nóż mężczyzna, mimo zeznań świadków wskazujących na jego niebywałą agresję „mógł działać w samoobronie”. Nawet policja mi powiedziała, że na nagraniu widać, że on zabija mojego tatę i widać, że on ma nóż. I wiem tylko tyle, że policja zabezpieczyła to nagranie – tłumaczy.

Jednocześnie przyznaje, że ani ona, ani adwokat, tych nagrań nie widziały. – Pani adwokat powiedziała mi, że jedyne, za co ten człowiek będzie odpowiadał, to za to, że mnie uderzył. I nawet nie wiadomo czy będzie odpowiadał za to, że posłużył się nożem – dodaje kobieta.

– To jest bardzo niesprawiedliwe, że osoba, która zamordowała mojego tatę, wbijając mu nóż w brzuch może sobie chodzić wolno po Niemczech. Nie mogę w to uwierzyć, że zabrał życie człowiekowi i policja jeszcze może powiedzieć, że on może opuścić Niemcy i że – jak powiedziała mi adwokat – nie poniesie żadnych prawnych konsekwencji, z tego względu, że na tym wideo podobno widać, że on się bronił. A ja jestem pewna, że on szedł w moją stronę. Albo by mnie pobił jeszcze bardziej albo wbiłby ten nóż we mnie – mówi zrozpaczona pani Weronika.

Przyznaje jednocześnie, że „czuję się bardzo winna”, że zadzwoniła do ojca z prośbą o pomoc. – Nie wybaczę sobie tego, ale to nie usprawiedliwia tego, co ten mężczyzna zrobił. To nie jest mężczyzna, to jest potwór, bo zabrał komuś tatę, a wiem, że sam jest ojcem. To, że on nie poniesie żadnej odpowiedzialności dobija mnie. To, że teraz chodzi sobie gdzieś po Berlinie i może robić co chce, to jest nienormalne, niemożliwe… – dodaje.

Smutna refleksja

Córka zamordowanego pana Piotra przyznała, że we wtorek wieczorem wyjeżdża z Berlina i jej „noga już tu więcej nie postanie”. – Mam nadzieję, że ta historia coś da, że ludzie otworzą oczy na to, że tu nie ma czego szukać. Tu jest tylko krzywda i ludzie cierpią. To widać po tym, jak się tu przyjeżdża chociażby z Polski. Ludzie w Polsce są bardziej szczęśliwi niż ludzie, którzy są tutaj.

Zwraca też uwagę na nierówne traktowanie przez niemieckie władze, a zwłaszcza przez policję Polaków i np. osób pochodzenia tureckiego.

– Nie wiem, czy to jest tak, że mój tata nie miał niemieckiego dowodu, a ten Turek się tutaj urodził i uważają, że jest ważniejszy od mojego taty. To jest nieludzkie. Jestem w stu procentach pewna, że gdyby to zrobił mój tata, to byłoby całkiem inaczej. Czemu oni na to pozawalają? Wszyscy Turcy, którzy tutaj są, mogą sobie teraz myśleć, że mogą robić krzywdę innym ludziom. To jest nienormalne – zauważa nasza rozmówczyni.

Ostatnio też była podobna sprawa, że facet, Turek, kogoś zabił. Wypuścili go, a kiedy pomyśleli, że trzeba by było go z powrotem zamknąć, to złapano go na lotnisku w Polsce, kiedy chciał odlecieć do Turcji. To jest pokazywanie im, że oni mogą robić co chcą. I na tym ucierpiała moja rodzina” – kończy pani Weronika.

Intelektualiści z innych cywilizacji ubogacają Europę: “Wzorowy” uchodźca z Konga skazany za pobicie i zgwałcenie własnej matki.

Intelektualiści z innych cywilizacji ubogacają Europę: Wzorowy” uchodźca z Konga skazany za pobicie i zgwałcenie własnej matki.


Makumba- Lohombo

https://modernity.news/2024/05/18/poster-boy-migrant-imprisoned-after-beating-and-raping-his-own-mother

Kongijczyk, który był wcześniej uznawany za przykład udanej integracji migrantów, został skazany w Niemczech na zaledwie dziewięć lat więzienia za zgwałcenie własnej matki i pobicie jej niemal na śmierć.

Niemiecki dziennik Nuis donosi , że 30-letni Moise Lohombo został skazany przez Sąd Rejonowy w Wiesbaden, a sędzia ledwo mógł uwierzyć w to, co przeczytał w aktach sprawy.

W raporcie zauważono, że Lohombo, który w sierpniu ubiegłego roku został zwolniony z więzienia za przestępstwa związane z narkotykami, wrócił do mieszkania, które dzielił z matką, która jest tylko o 12 lat starsza od niego, i zaczął grozić jej nożem, i zażądał, że będzie z nią uprawiać seks.

W akcie desperacji matka zaoferowała mu pieniądze, które mógł wydać na prostytutkę – zauważa dalej raport.

Następnie Lohombo zgwałcił własną matkę, wielokrotnie uderzając ją w twarz. Następnie wezwał pogotowie i uciekł.

Śledczy zauważyli, że ściany mieszkania były pokryte odpryskami krwi, które Lohombo próbował oczyścić.

W raporcie szczegółowo opisano, że matka cudem przeżyła po leczeniu z powodu ciężkiego krwawienia mózgowego. Doznała także traumy psychicznej i wyraziła obawę, że mógł ją zapłodnić jej własny syn.  

Sąd uznał migranta za winnego i odrzucił wniosek o umieszczenie go w zakładzie psychiatrycznym. Z raportu wynika, że jedyną rzeczą, którą Lohombo powiedział podczas procesu, było: „Nie wiem, jak to się stało”.

…Lohombo pojawił się w artykule z 2017 r. w gazecie Deutsche Handwerkszeitung jako migrant, który odmienił swoje życie w Niemczech po przybyciu z Kongo w wieku 8 lat, odwróceniu się od wcześniejszej przemocy i przestępczości oraz odbyciu praktyki zawodowej jako piekarz i następnie trenował, aby zostać zawodowym bokserem.

W artykule opisano Lohombo jako „czarującego, przyjaznego młodego mężczyznę, który z entuzjazmem pokazuje na telefonie komórkowym zdjęcia swojego bulteriera Betty”.

Dalej opisano życie Lohombo jako pełne „wzlotów i upadków” i stwierdzono, że „dosłownie przebił się przez to” i pozostawił za sobą „młodzieńcze grzechy”…

Najnowsze statystyki niemieckiego rządu pokazują, że 41 procent wszystkich podejrzanych o popełnienie przestępstwa to obcokrajowcy, mimo że stanowią oni znacznie mniejszy odsetek populacji.

Tarcza „WSCHÓD” Tuska. Wilczy szaniec naszych czasów.

Tusk rozpoczął budowę „Tarczy Wschodniej” od swojej rezydencji

Daniel Głogowski 21 maja 2024 tusk-rozpoczal-budowe-tarczy-wschodniej-od-swojej-rezydencji

Tusk Tarcza Wschodnia

W poprzek ulicy Parkowej, obok Łazienek Królewskich i kompleksu rządowych willi, wzniesiono konstrukcję przypominającą bramę więzienia.

Mieszkańcy pobliskich domów nazywają ją „Ścianą płaczu”.

Według Centrum Informacyjnego Rządu, ma to na celu zapewnienie bezpieczeństwa najważniejszym osobom w państwie. Konstrukcja składa się z czarnej metalowej ściany o wysokości około 2,5 metra, zwieńczonej trzema liniami drutu kolczastego.

W jej środkowej części zamontowano automatycznie przesuwane wrota, z boku natomiast umieszczono furtkę. Ogrodzenie zostało wzniesione w poprzek ulicy Parkowej, na skrzyżowaniu z ulicą Sulkiewicza. Rządowe wille w Warszawie zostały odgrodzone płotem z drutu kolczastego. Ten obszar, znany jako Dzielnica Rządowa, jest jednym z najbardziej eleganckich rejonów stolicy, graniczącym z Łazienkami Królewskimi. Jego urbanistyczny układ podlega ochronie konserwatorskiej i jest wpisany do gminnej ewidencji zabytków.

Ulica Parkowa stanowi granicę dla pomnika historii o nazwie Historyczny Zespół Miasta z Traktem Królewskim i Wilanowem, ustanowionego w 1994 roku przez prezydenta RP, oraz parku kulturowego Historyczne Centrum Warszawy, utworzonego w 2023 roku przez samorząd Warszawy. Rozciąga się od ulicy Gagarina na północy, między ogrodzeniem Parku Łazienkowskiego a zabudową mieszkalną, z modernistycznymi kamienicami z lat międzywojennych i współczesnymi apartamentowcami. Na tej trasie, pod numerem 23, znajduje się willa w stylu dworkowym z początku XX wieku, należąca niegdyś do Gabriela Narutowicza, dostępna dla ogółu mieszkańców.

Za ulicą Sulkiewicza sytuacja się zmienia. Tutaj znajdują się rządowe wille, w tym rezydencja premiera. Ulica Parkowa skręca na zachód i kończy się przy ulicy Belwederskiej, zabezpieczona niewysokim ogrodzeniem z bramą i furtką, gdzie przęsła ze stalowych krat są osadzone w kamiennych murach.

Przez wiele lat ten odcinek ulicy Parkowej był otoczony podobnym ogrodzeniem z południa. Dzięki swojej niskiej wysokości i ażurowym przęsłom, ulica, istniejąca od początku XX wieku, zachowywała spójność wizualną. Nawet dodanie paneli z desek w pewnym momencie nie zmieniło tego faktu. Teraz jednak w tym miejscu wznosi się nowo zbudowana czarna ściana, zamykając perspektywę ulicy. Jej budowa właśnie dobiegła końca.

O kontrowersyjną wymianę ogrodzenia redakcja „Wyborczej” zapytała Centrum Informacyjne Rządu.

W odpowiedzi na zapytanie CIR napisało: „Dotychczasowe ogrodzenie było w złym stanie technicznym. W związku z tym Centrum Obsługi Administracji Rządowej, które administruje terenem, zdecydowało o remoncie ogrodzenia i jednocześnie dostosowania go do obecnie obowiązujących wymagań dot. bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie”.

Brama willi premiera przypominająca strukturę więzienną stała się symbolem współczesności

Pod koniec kwietnia bieżącego roku Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków [WUOZ] wydała zalecenia konserwatorskie dotyczące nowego ogrodzenia, sugerując zmiany w jego konstrukcji, użycie pełnych przęseł oraz podniesienie wysokości, zachowując przy tym istniejący mur.

Gazeta „Wyborcza” doniosła, że urząd zaakceptował zaproponowane przez wnioskodawcę rozwiązania z uwagi na zapewnienie bezpieczeństwa użytkownikom terenu, szczególnie w obszarze Dzielni Rządowej, zgodnie z oczekiwaniami Służby Ochrony Państwa. W ramach tych zmian stara brama została zastąpiona nieprzezroczystą, przy czym układ komunikacyjny pozostał bez zmian. „Z uwagi na istniejący zakres ochrony konserwatorskiej prace nie wymagały pozwolenia organu konserwatorskiego” – podała gazeta przytaczając stanowisko WUOZ.

Warto jednak w tym miejscu dodać, że prace przy budowie „ściany płaczu” zostały wykonane jeszcze przed uzyskaniem zaleceń z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. W momencie ich otrzymania prace budowlane były już w zaawansowanym stadium.

Czyli można już nazywać Izrael zbrodniczym krajem. Tak, oficjalnie. Magiczne słowo „antysemityzm” traci swą moc.

Magiczne słowo „antysemityzm” traci swą moc

Posted by Marucha w dniu 2024-05-20 marucha/magiczne-slowo-antysemityzm-traci-swa-moc

Ci, którzy się boją, umierają codziennie. Ci, którzy się nie boją, umierają tylko raz.
Polak

Izrael oskarżony o zbrodnie wojenne. A wydawało się, że zbroja i miecz w postaci antysemityzmu służącego Żydom do oskarżania i atakowania wszystkich i z każdego powodu są niezniszczalne.

Właśnie się rozsypały.

Prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego Karim Khan składa wnioski o wydanie nakazów aresztowania w stosunku do Benjamina Netanjahu i Yoava Gallanta za zbrodnie wojenne.

Khan oznajmił, że jego biuro ma „uzasadnione podstawy”, aby sądzić, że izraelski premier Benjamin Netanjahu i minister obrony Yoav Gallant ponoszą „odpowiedzialność karną” za „zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości”.

Khan dodał, że izraelskie oblężenie Strefy Gazy poprzez zamknięcie przejść granicznych i ograniczenie transferu żywności, wody i środków medycznych było częścią izraelskiego planu wykorzystania głodu jako „metody wojny”.

Proponuję temu prokuratorowi omijać samoloty i helikoptery szerokim łukiem.

Izrael nie jest członkiem MTK i nie uznaje jego jurysdykcji. Kilku izraelskich ministrów potępiło oświadczenie Khana.

Minister gabinetu wojennego Benny Gantz powiedział, że to posunięcie jest „zbrodnią na skalę historyczną”.
Porównywanie przywódców demokratycznego kraju, zdecydowanego bronić się przed nikczemnym terrorem, z przywódcami krwiożerczej organizacji terrorystycznej jest głębokim wypaczeniem sprawiedliwości i rażącym moralnym bankructwem” – stwierdził Gantz.

Lider opozycji Yair Lapid nazwał tę decyzję „katastrofą”. Minister finansów skrajnej prawicy Bezalel Smotrich powiedział, że decyzja tą była „przejawem hipokryzji i nienawiści do Żydów”.

„Nakazy aresztowania wobec nich są nakazami aresztowania nas wszystkich” – stwierdził.

Moim skromnym zdaniem

Chociaż jedno jest już wyjaśnione. I nie ważne czy ich dorwą. Najważniejsze sprawy zostały nazwane po imieniu. To jest ludobójstwo, a to są sprawcy.

Prokurator musi mieć odpowiednią ochronę, są zbrodnie których Izrael nie wybacza. Nie wiadomo jak daleko sięgają macki Mossadu. Może jeszcze jakaś sprawiedliwość istnieje na tym świecie. Ale czas pokaże – oby tak było.
Szkoda tylko, że w tych wnioskach nie będzie nic o rozpowszechnianiu kłamstw o udziale Polaków w holokauście.

Czyli można już nazywać Izrael zbrodniczym krajem. Tak, oficjalnie. Jest jeszcze jakaś sprawiedliwość na tym świecie.

Aryo  https://obywatel-ro.neon24.net

Energetyczny odwet Rosji

Andrzej Szczęśniak myslpolska/szczesniak-energetyczny-odwet

Z ukraińskiej energetyki, odziedziczonej w spadku po ZSRR, może nie zostać kamień na kamieniu. Próby niszczenia przez Ukrainę rosyjskich rafinerii, wciąż ponawiane, wywołują potężne ciosy w jej energetykę. To bardzo nierówna walka.

Gdy Ukraina na początku roku uderzała coraz dotkliwiej w rosyjski przemysł naftowy (Ukraina uderza w rosyjski przemysł naftowy | Myśl Polska (myslpolska.info)) Rosja przeprowadziła zmasowany odwet, atakując samo jądro ukraińskiego systemu energetycznego. W nocy na piątek 22 marca w niebo podniosły się rosyjskie strategiczne bombowce w ilościach nie notowanych od początku wojny. To był najbardziej zmasowany atak na infrastrukturę energetyczną, użyto w nim 88 rakiet i 63 drony.

To były zupełnie inne ataki niż półtora roku temu. Ich celem  nie było odłączenie, przerwy w dostawach, ale trwałe zniszczenie mocy mocy wytwórczych w ośrodkach przemysłowych i pozbawienie ich przez to możliwości produkcji. Uderzano z dużą trafnością, co widać na zdjęciach, w hale turbin. I to nie pojedynczymi rakietami, ale całymi ich stadami. Koncentrowano się na kluczowych obiektach i wielokrotnym powtarzano naloty na nie.

Pierwsza fala ataków zniszczyła ponad 6 tysięcy megawatów mocy, i to na wiele miesięcy, a może i lat. Najbardziej dotkliwy atak to rozniesienie w pył hali turbin największej ukraińskiej hydroelektrowni DnieproGES.

Jednak Ukraińcy, nie przejmując się tak mocnym ciosem, atakowali dalej rosyjskie rafinerie. Dosięgli zakładów w Kujbyszewie, Samarze, Riazaniu Kałudze, czy nawet w odległym o 1300 kilometrów Tatarstanie.

Ale te ataki powodowały tylko kolejne zmasowane zniszczenia. Rosja uderzała jeszcze kilka razy. Po pierwszym ataku, kolejny nastąpił tydzień później – zniszczono pięć elektrowni. 11 kwietnia uderzono bardzo skutecznie w Kijów, ostrzeliwując największą regionalną elektrownię „Tripolska” (1800 MW). Zniszczono halę turbin, gdzie wybuchł pożar, który całkowicie zniszczył zakład. Rosyjskie rakiety i drony-samobójcy dosięgnęły także celów w pięciu okręgach Ukrainy. 200 tysięcy osób odcięto od prądu.

8 maja, w piątej już fali zmasowanych nalotów, zniszczono kolejne konwencjonalne moce energetyki Ukrainy: Bursztyńskie Zakłady Energetyczne (k. Stanisławowa), Ładyżyńskie ZE (k. Winnicy) i Dobrotworskie ZE (k. Lwowa).

Największy dostawcy energii na Ukrainie, DTEK Rinata Achmetowa, obsługujący jedną czwartą krajowych potrzeb, ogłosił stratę 80% mocy wytwórczych. Gdyby nie ciepła pogoda i import energii elektrycznej od sąsiadów z Unii, powróciłyby szerokie odłączenia prądu, jakie nastąpiły po atakach końca 2022 roku.

Energetyka Ukrainy została zdestabilizowana. Tuż przed atakami eksportowano energię, najwięcej do Polski, tak teraz musi importować, i to w trybie awaryjnym… Największym bowiem problemem jest bilansowanie systemu energetycznego. Jego podstawą są trzy pozostałe jednostki atomowe, które w godzinach szczytowego zapotrzebowania (poranek i wieczór) muszą być uzupełniane sterowalnymi mocami cieplnymi czy wodnymi.

Te tygodnie bombardowań to był odwet wymierzony właśnie w te moce. Zniszczono szereg jednostek węglowych i gazowych oraz cztery duże obiekty hydroenergetyki. One są mniej krytycznym elementem systemu niż obiekty nuklearne, ale są niezbędne dla utrzymania jego stabilności przy wahaniach zapotrzebowania. Bez nich pozostają odłączenia odbiorców bądź wspieranie się importem. Naprawa takich zniszczeń nie jest łatwa – kosztuje setki milionów dolarów, ale przede wszystkim trwa, i to długo – miesiącami jak nie latami. Takie urządzenia nie stoją na półce i nie czekają na klienta. Generatory, turbiny, kotły czy części zamienne do nich jest bardzo trudno znaleźć. Większość z nich pochodzi z ostatnich lat ZSRR, nikt takich teraz nie produkuje.

Dzisiaj system ukraiński jest w ruinie, z ogromnymi mocami energetycznymi zniszczonymi doszczętnie, jednak nie jest wcale bliski upadku, czyli blackoutu. Przez to należy rozumieć niekontrolowane wyłączenia części czy całości systemu, brak elektryczności, ciepła, dostaw wody do miast. Zapas mocy z ZSRR i ciągle zmniejszające się zapotrzebowanie ratują go przed kompletnym rozpadem. Pytanie, jak długo?

Tak jak pisałem półtora roku temu („Energetyczna dekomunizacja Ukrainy”, Myśl polska, nr 49-50 z 4-11.12.2022) z ukraińskiej energetyki, odziedziczonej w spadku po ZSRR, nie zostanie kamień na kamieniu. I rzeczywiście dzisiaj ten scenariusz wydaje się realizować.

Andrzej Szczęśniak

Myśl Polska, nr 21-22 (19-26.05.2024)

Netanjahu: „Aj-waj!! Nowa forma antysemityzmu !!” : Żądanie ukarania zbrodniarzy.

„Izraelscy żołnierze prowadzą sprawiedliwą wojnę”. Netanjahu: pomysł aresztowania mnie to nowa forma antysemityzmu

izraelscy-zolnierze-prowadza-sprawiedliwa-wojne-netanjahu

(fot. EPA/ALAA BADARNEH Dostawca: PAP/EPA.)

Wniosek prokuratora Międzynarodowego Trybunały Karnego (MTK) jest absurdalny i fałszywy. To forma nowego antysemityzmu – powiedział w poniedziałek premier Izraela Benjamin Netanjahu. Tymi słowami skomentował on działania prokuratury MTK, która wystąpiła w poniedziałek o nakaz aresztowania m.in. Netanjahu i ministra obrony Joawa Gallanta.

Prokurator MTK Karim Khan ogłosił w poniedziałek, że wniósł o nakaz aresztowania Netanjahu, Galanta oraz trzech przywódców Hamasu – Jahji Sinwara, Mohammeda Deifa i Ismaila Hanije – w związku z uzasadnionymi podejrzeniami o ich odpowiedzialność za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości popełnione od października 2023 r. na terytorium Izraela i Strefy Gazy.

Według Netnjahu, który od początku izraelskiej inwazji na Strefę Gazy milczy, gdy tylko pojawiają się pytania o zbrodnie żydowskich żołnierzy na palestyńskich cywilach w tym wielu dzieciach, tego typu działania MTK nie są przeciwko niemu, ale przeciwko „izraelskim żołnierzom, którzy z najwyższym bohaterstwem walczą z podłymi mordercami z Hamasu”.

Z obrzydzeniem odrzucam dokonane przez prokuratora w Hadze porównanie między demokratycznym Izraelem i masowymi mordercami z Hamasu (…), jak można mieć śmiałość, by porównywać Hamas, który mordował, palił, gwałcił i porywał naszych bliskich, z izraelskimi żołnierzami, którzy prowadzą sprawiedliwą wojnę – zaznaczył izraelski premier.

Netanjahu oświadczył, że całkowicie odrzuca wniosek Khana, który „całkowicie zniekształca rzeczywistość” i jest przejawem „nowego antysemityzmu”.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że ten sam Netanjahu do dzisiaj nie przeprosił za zamordowanie z zimną krwią przez żydowskich żołnierzy Polaka – wolontariusza organizacji humanitarnej niosącego pomoc Palestyńczykom, których Izrael odciął od żywności i wody. Premier Izraela nie zareagował również, kiedy ambasador Izraela w Polsce stwierdził, że czymś dużo gorszym niż zamordowanie niewinnego człowieka chcącego nieść pomoc potrzebującym jest… zgaszenie świeczek gaśnicą, co uczynił poseł Konfederacji Grzegorz Braun.

źródło: PAP / Oprac. TG

Dlaczego popieram Roberta Fico? Zasadą oceny polityków i partii politycznych w Unii Europejskiej jest ich przydatność lub szkodliwość dla polskiego interesu.

Dlaczego popieram Roberta Fico? Wiem, że w Polsce to pogląd zupełnie abstrakcyjny

21.05.2024 Adam Wielomski dlaczego-popieram-roberta-fico

Piszę te słowa w dzień po zamachu na premiera Słowacji Roberta Fico i, prawdę mówiąc, nie wiem, czy ten polityk będzie jeszcze żył, gdy będą Państwo czytali te słowa.

Mam nadzieję, że nie tylko przeżyje, lecz i powróci do polityki, i nadal będzie premierem Słowacji.

Gdy na wiadomość o przeprowadzonym przez „uśmiechniętego” zamachowca akcie terroru politycznego zacząłem w swoich mediach społecznościowych zamieszczać posty z sympatią dla Roberto Fico, pojawiły się trzy rodzaje komentarzy:

1) wyrażające solidarność z ciężko rannym, czy to ze względu na ludzkie współczucie, czy też z powodu sympatii dla prowadzonej przezeń polityki zagranicznej;

2) pełne nienawiści wpisy „uśmiechniętych” demoliberałów, którzy nawet nie kryli swojej radości z możliwej śmierci „wroga Ukrainy” i „onucy Putina”;

3) wpisy w stylu: „Dlaczego popiera pan Roberta Fico, skoro to socjalista?”.

O ile pierwszy typ wpisów jest po prostu ludzki, drugi świadczy o demoliberalnym odczłowieczeniu, to trzeci wymaga poszerzonej odpowiedzi. Szczególnie, że już wielokrotnie pytano mnie, dlaczego popieram „socjalistów”, takich jak Fico, Orban i Marine Le Pen.

Wyznam, że kompletnie nie interesują mnie poglądy gospodarcze wspomnianych powyżej Fico, Orbana, Marine Le Pen czy kogokolwiek innego, o ile tylko nie próbują tych poglądów na sprawy ekonomiczne narzucać Polsce. To zresztą różni wyżej wymienionych od Ursuli von der Leyen czy Olafa Scholza, pragnących narzucić nam formuły niemieckiego tzw. zorganizowanego kapitalizmu, czyli miksu państwowego interwencjonizmu i oligopolizacji gospodarki przez wielkie korporacje. Generalną zasadą mojej oceny poszczególnych polityków i partii politycznych w Unii Europejskiej jest ich przydatność lub szkodliwość dla polskiego interesu, dla polskiej racji stanu. Rację stanu Polski w chwili obecnej zdefiniowałbym zaś w kilku następujących punktach:

1) Anihiliacja, rozbicie imperium niemiecko-europejskiego w postaci ciążącej ku federalizacji Unii Europejskiej. Najlepiej, aby UE w ogóle się rozpadła, ale póki istnieje, to należy ją maksymalnie dekoncentrować, wzmacniając państwa narodowe.

2) Emancypacja spod panowania anglosaskiego, nieformalnie, lecz skutecznie dominującego nad polską polityką za pomocą naszej autochtonicznej, jak to nazywam, „elitki infantylno-agenturalnej”. Polski rząd ma realizować cele ustalane w Warszawie, a nie w Waszyngtonie lub w siedzibie CIA w Wiedniu. Nie oznacza to wyjścia z NATO, ponieważ znajdująca się pomiędzy mocarstwami Polska musi być w jakimś sojuszu wojskowym, aby nie stać się polem bitwy mocarstw, jak to się stało z Ukrainą. Przykłady Francji, Turcji, Węgier i Słowacji, dowodzą dobitnie, że można być członkiem tego paktu, nie stając się amerykańską marionetką.

3) Zapobieżenie wciągnięcia Polski w wojnę na Ukrainę i zmniejszenie ponoszonych przez nas w związku z tą wojną kosztów finansowych. Odesłanie do domów uchodźców obciążających polskiego podatnika. Blokowanie wejścia Ukrainy do UE, gdyż stałoby się to na koszt europejskiego, a więc i polskiego podatnika.

4) Ustabilizowanie pogranicza NATO-Rosja poprzez szybkie zawarcie pokoju Moskwy z Kijowem, w wyniku którego Ukraina stanie się państwem buforowym (neutralnym) oddzielającym granicę NATO (czyli także Polski) od Rosji. Ukraina winna znajdować się między blokami, czyli bez rosyjskich i amerykańskich baz na swoim terytorium, przy czym delimitacja granic między Rosją i Ukrainą ma dla nas znaczenie trzeciorzędne i powinna nastąpić w wyniku zawarcia traktatu pokojowego.

5) W związku z wyraźnym zmierzchem potęgi Zachodu na rzecz szybko rosnącej w siłę Azji, nawiązanie możliwie dobrych relacji politycznych i handlowym z państwami BRICS, wykorzystując dogodne położenie geograficzne jako stacji przekaźnikowej w handlu między Europą Zachodnią a Chinami, które w XXI wieku najprawdopodobniej zdobędą pozycję homogeniczną nad Eurazją, wypierając Stany Zjednoczone.

Na ile sprawy widzę z Polski, rząd Roberta Fico wpisuje się mniej więcej we wszystkie te pięć punktów, które uważam za priorytety polskiej racji stanu. I zadacie pytanie: „No i cóż z tego, skoro Robert Fico jest socjalistą”? A niech sobie będzie. Dla realizacji wskazanych przeze mnie pięciu postulatów wypełniających polską rację stanu jest mi kompletnie wszystko jedno, jakie sojusznik w tym dziele ma zdanie na temat podatku progresywnego, obniżki VAT-u czy prywatyzacji hut na Słowacji, Węgrzech czy we Francji. Nie będąc socjalistą, nie mam nic przeciwko wspólnym profanowaniu zwłok Unii Europejskiej wespół ze słowackimi czy portugalskimi socjalistami, jak również wraz z francuskimi nacjonalistami i włoskimi anarchistami.

Wiem, że jest to stanowisko w Polsce kompletnie odosobnione, ale w polityce międzynarodowej mnie interesuje tylko i wyłącznie Polska i jej interes. Nie walczę o demokrację na Białorusi, o obniżkę podatków na Słowacji, prawa kobiet w Indonezji, etc. Oczywiście, w każdej z tych kwestii mam swoje zdanie i nie zawaham się go wyrazić, gdy ktoś mnie o to spyta, lecz nie ma to najmniejszego znaczenia przy zawieraniu sojuszy międzynarodowych. Wiem, że w Polsce to pogląd zupełnie abstrakcyjny, lecz sojusze międzynarodowe wynikają z interesów państw, a nie z podobieństwa poglądów na podatki.

I to nie tylko na podatki, lecz także ze względu na wyznawaną ideologię, a nawet religię. Przypomnę, że katolicka Francja w XVI wieku najpierw zawiązała sojusz z islamską Turcją przeciwko katolickim Habsburgom (tzw. sojusz bezbożny), a stulecie później kardynał katolicki Armand de Richelieu w Wojnie Trzydziestoletniej poparł niemieckich protestantów, obawiając się zjednoczenia przez Habsburgów Rzeszy i przekształcenia jej w mocarstwo niemieckie. Dlaczego Richelieu tak uczynił, choć we Francji wysyłał protestantów na galery, traktując jako stronnictwo heretyków i buntowników w jednym? Ponieważ taka była racja stanu Francji w XVIII wieku. Racja stanu to jedyna uznawana przeze mnie polityczna „bogini”, a z Fico jest nam akurat po drodze.