Czy stwierdzenie, że Murzyn jest lepszym biegaczem od białego człowieka jest rasizmem?

Wolność słowa?

Portal zyciekalisza.pl 02/11/2024 zyciekalisza

Chciałbym, żeby Ośrodek Monitorowania Rasizmu i Ksenofobii (czy jak to wy tam się nazywacie) wyjaśnił mi o co wolno pytać a co jest niewybaczalną zbrodnią. Czy stwierdzenie (zgodnie z prawdą), że Murzyn jest lepszym biegaczem od białego człowieka jest rasizmem? A czy stwierdzenie (też zgodnie z prawdą), że biały człowiek jest lepszym szachistą od Murzyna to rasizm?
I tak dzisiaj ja, człowiek oględnie mówiąc prosty, zastanawiał się będę co dalej z wolnością słowa i kiedy wyjdzie podręcznik jasno wskazujący o czym wolno mówić i pisać a co zasługuje na ogień piekielny.
Niedawno pewien „mądry” ekonomista związany z koalicją 13 grudnia stwierdził, że powinno się podnieść wiek emerytalny do 70 roku życia gdyż ZUS ledwo dyszy. No proszę, dla nas Polaków nie ma już pieniędzy a dla obcych – zwłaszcza Ukraińców, którzy oględnie mówiąc, nie darzą nas sympatią – to są? No, to ile już miliardów wydaliśmy na nie swoją wojnę na Ukrainie? Wolno o to pytać czy to już jest szczucie na bardzo wdzięczny nam naród? Niedawno wyczytałem, że Ukraińcy studiujący w Polsce studiują za darmo!  i jeszcze otrzymują od polskiego rządu 2 tysiące złotych kieszonkowego! Prawda to? To co, na obcych są pieniądze a na Polaków zabraknie? Ale pieniądze oczywiście się znalazły na szumnie tworzony Legion Ukraiński (czy może mi ktoś powiedzieć ile to kosztowało polskiego podatnika?). Setki tysięcy Ukraińców na naszych ziemiach, a ilu się zgłosiło żeby bronić swojej ukochanej ziemi? Bo z tego co wiem do punktu werbunkowego przywlokło się dwóch kulawych i jeden ślepy, zabrakło tylko niemowy, który by im zaśpiewał „Na zielonej Ukrainie…” Oni nie chcą walczyć, to może my pójdziemy na nie swoją wojnę? 
Jak to nie? Przecież dopiero co jakaś stara dziadyga w randze generała chciał wysłać młodych Polaków na Petersburg!
Swoją drogą dziwna ta wojna, trwa już ponad dwa lata a tam pola zasiane, zaorane i żniwa zrobione… A jak sobie zażyczy ich prezydent to nasz Duda natychmiast leci do Kijowa i nikt nie strzela do jego samolotu. No, jak tam słudzy narodu Ukraińskiego (tak nam nakazał przecież PiS ustami  ministra Jasiny) podoba się to wam? A może ktoś wyjawi ilu Ukraińców dokłada się do polskiego budżetu a ilu go po prostu (za naszym przyzwoleniem) drenuje? O, już słyszę, że jestem człowiekiem Putina. Skoro tak, to wy słudzy Ukrainy jesteście wszyscy ludźmi ludobójcy Bandery!
Mam jeszcze kilka pytań do PiS-urków (bo wobec koalicji 13 grudnia to nie mam żadnych złudzeń). Co u was było z odwagą przez te 8 lat; mieliście wszystko – Sejm, Senat, swojego Prezydenta… ach nie mieliście sądów i nie mogliście nikogo skazać. No dobrze, ale przynajmniej mogliście napiętnować zło z imienia i nazwiska. Poniżej trzy przykłady, takie pierwsze z brzegu.
11 listopada, nasze wielkie święto i oczywiście jak to za rządów PO wielka zadyma (był to bodajże rok 2014). Telewizja pokazuje jak policjant (po cywilnemu) kopie i bije młodego człowieka. Czy PiS-urki jak już doszliście do władzy nie mogliście  pokazać tego policyjnego bandyty? A taki tajny raport WSI (oczywiście do dzisiaj nie ujawniony), który doprowadził do samobójczej próby dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego – też nie mogliście ujawnić kto stał za tą nagonką na niego? Tak z imienia i nazwiska? Nie było chętnych, czy po prostu narobiliście ze strachu we własne kalesony?
A czy mogliście napiętnować z imienia i nazwiska ludzi, którzy doprowadzili do ruiny biznes pana Romana Kluski? Naprawdę nie mogliście? A czy starczyło by wam odwagi (mówię to do  facetów z PiS-u) żeby powiedzieć tak jasno i dobitnie jak pani Minister kultury Słowacji Martina Simkovicova do działaczy LGBT: „Jeśli macie zaburzenia psychiczne, powinniście się leczyć a nie narzucać ludziom, że jesteście swego rodzaju normą i wszystko ma być tak jak wy tego chcecie. Organizacje LGBT nie będą więcej pasożytować na pieniądzach z departamentu kultury. Na pewno nie pozwolę na to pod moim przywództwem”. Można? A u nas przez 8 lat nie można było nawet pozamykać instytucji sponsorowanych przez Georga Sorosa. Na Węgrzech można było, a u nas jak zwykle uwiąd… No to może trzeba było nie pchać się do rządzenia (bo po co mi ludzie, którzy nic nie mogą) albo trzeba było sobie nakupić Viagry żeby się nie kompromitować.

PC. A wszystkim zwolennikom integracji gorąco polecam filmik z lipca tego roku (do obejrzenia na YouTube – chyba, że już usunęli). Centralny plac Kopenhagi, na którym modlą się tysiące muzułmanów. Po chwili wstają ze swoich dywaników i wrzeszczą do Duńczyków: „To jest nasz kraj! Wynoście się z naszego kraju!”. I ta  bezradność i łzy w oczach Duńczyków…

Dobrego samopoczucia życzę!!! Sławomir Gralka

Na lotnisko Olsztyn-Mazury kursuje jeden pociąg w tygodniu. Inwestycja za dziesiątki milionów…

Inwestycja za miliony obróciła się w absurd. Pasażerowie nie kryją śmiechu

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2024-11-02/inwestycja-za-miliony-obrocila-sie-w-absurd-pasazerom-zostalo-sie-smiac

Inwestycja za miliony obróciła się w absurd. Pasażerowie nie kryją śmiechu
Polsat News

Na lotnisko Olsztyn-Mazury kursuje zaledwie jeden pociąg w tygodniu

Pasażerka wpadła w śmiech, dowiadując się, że jej pociąg jeździ tylko raz w tygodniu. Jest mniej wesoło, gdy policzymy, ile wydano na budowę linii kolejowej do lotniska Olsztyn-Mazury. Mowa o 50 mln zł, a to jedynie część większej inwestycji. Jak mówią władze, na częstsze kursy nie ma szans z kilku względów. Zdanie kolejarzy jest jednak inne. Sprawą zajęły się Interia oraz „Wydarzenia” Polsatu.

51 mln złotych pochłonęła budowa linii kolejowej nr 747, jednej z nielicznych powstałych w Polsce po transformacji ustrojowej. Jest ona 1,5-kilometrową odnogą od innego szlaku, a prowadzi pod sam terminal lotniska Olsztyn-Mazury. Zarówno tory, jak i port, oddano do użytku w 2016 roku.

Włodarze obiecywali, że podróż pociągiem ze stolicy województwa warmińsko-mazurskiego do przystanku Szymany Lotnisko zajmie „trzy kwadranse”. Później deklarowany czas wydłużył się do prawie godziny, a dziś jest niekiedy dłuższy niż 60 minut.

Pociąg na lotnisko Olsztyn-Mazury. Jeździ tylko raz w tygodniu

To jednak nie największy kłopot podróżnych, którzy chcieliby skorzystać z połączenia. Z biegiem lat liczba uruchamianych szynobusów z Olsztyna do Szyman i z powrotem kurczyła się, aż stopniała do kuriozalnej liczby jednego połączenia na tydzień. Obecnie koleją można dotrzeć na lotnisko tylko w soboty – i tego samego dnia wrócić.

Kursy skoordynowane są z samolotem przylatującym z Londynu, a później wracającym do Wielkiej Brytanii. Połączeń dowozowych nie ma dla osób chcących skorzystać z innego rejsu na Wyspy, jak również tych, co kupili bilety na trasę Szymany – krakowskie Balice. O sprawie pisał dziennikarz Interii Wiktor Kazanecki.

„Skoro obiecywano szybki i pewny dojazd pociągiem na lotnisko, dlaczego skończyło się na jednej parze kursów w tygodniu? O to zapytałem szefostwo portu Olsztyn-Mazury i Biuro Transportu Kolejowego przy Urzędzie Marszałkowskim w Olsztynie. Ta druga instytucja, za pośrednictwem spółki „Warmia i Mazury”, zarządza lotniskiem, a ponadto – jak inne wojewódzkie władze – organizuje lokalną kolej” – czytamy w artykule.


WIDEO: Wydano miliony, a pociąg raz na tydzień. Tak jeździ się na lotnisko Olsztyn-Mazury

Absurd na Mazurach. „Było super, było pełno ludzi. I zaczęło się coś psuć”

Instytucje stwierdziły m.in., że trudno jest zsynchronizować rozkład pociągów z tablicą odlotów, a dodatkowo szlak nr 747, podobnie jak inne w okolicy, jest jednotorowy, a to – w połączeniu z remontami – obniża przepustowość. Jak podała Interia, zdaniem urzędników istniejący, „wyjątkowy” kurs wybrano tak, aby „odpowiadał zapotrzebowaniu pasażerów„.

Sprawą zajęły się również „Wydarzenia” Polsatu. Reporterzy pojechali w sobotę na stację Szymany Lotnisko, gdzie porozmawiali z pasażerami – bo Zaduszki były akurat jednym z dni, gdy szynobus zawitał przy lotnisku. – Na początku stworzyli ten pociąg super, każdy był zadowolony i było pełno ludzi. Potem zaczęło się coś psuć – wspomina pani Lucyna.

Inna podróżna nie dowierzała, iż rozkład jazdy przewiduje tylko jedno połączenie w tygodniu. – No to bardzo mało jest – zaśmiała się pani Małgorzata. Podkreślić warto, że 51 mln zł to koszt jedynie szerszego fragmentu inwestycji. Na modernizację istniejących już wcześniej torów, peronów czy przejazdów kolejowych, aby dojazd na lotnisko był sprawniejszy, wydano niemal 150 mln zł.

=============================

Pociągi z Olsztyna na lotnisko. Budowa za miliony, a połączenie raz w tygodniu

O innych finansowych obciążeniach dziennikarz Interii mówił w Polsat News. – Koszty budowy tej linii kolejowej, jak i całej inwestycji, nie są jedynymi, co potwierdziły mi PKP PLK. Pieniądze trzeba wydać też na samo utrzymanie szlaku dla jednego pociągu w tygodniu – stwierdził, uściślając, że chodzi o mniej więcej pięć tysięcy złotych miesięcznie. – Przemnóżmy to razy 12 (miesięcy – red.) i liczbę lat, gdy taki rozkład będzie obowiązywał. Wychodzi spora sumka, którą można byłoby wydać na coś innego – ocenił Wiktor Kazanecki.

Głos w „Wydarzeniach” zabrał też dr Michał Beim, zajmujący się transportem. – Olsztyński airportlink („spięcie” pociągów i samolotów w jednym miejscu – red.) od samego początku był wątpliwą inwestycją, jeśli chodzi o uzyskiwane parametry. Z kilku względów: po pierwsze, czas dojazdu koleją nie jest aż taki atrakcyjny w porównaniu z samochodem – wskazał ekspert.

Natomiast Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR przekonywał, iż jeśli na danym porcie nie mamy 3 mln pasażerów lotniczych „to nie ma co w ogóle bawić się w kolej”. – A potem kombinować, czy pociąg pójdzie o tej godzinie w taki dzień, czy inny – sprecyzował.

Województwo: Przepustowość nie pozwala. – PKP PLK mówią co innego

W odpowiedziach przesłanych reporterowi Interii PKP PLK, które są zarządcą infrastruktury kolejowej, przyznały, że nie posiadają narzędzi, „które mogłyby wpływać na decyzje organizatorów” transportu szynowego. „Jedynie poprzez poprawę możliwości infrastruktury, poprawę jej parametrów oraz dostępności możemy stwarzać warunki do tworzenia przez przewoźników atrakcyjniejszej oferty” – wyjaśnił Martyn Janduła z biura prasowego spółki.

Jak podkreśliły PKP PLK, „mimo że trasa kolejowa z Olsztyna do Szczytna oraz do lotniska w Szymanach jest jednotorowa, istnieją miejsca umożliwiające mijanie się pociągów w Marcinkowie, Pasymiu czy Szczytnie„. „Wykorzystanie trasy, pomimo skierowania części pociągów z modernizowanej obecnie trasy Korsze – Giżycko – Ełk, mogłoby być większe. Z naszych analiz wynika, że są możliwości uruchomienia w ciągu dnia na odcinku Olsztyn – Szczytno dodatkowych 2-4 par pociągów, w zależności od pory” – podały.

Ks. prof. Dariusz Kowalczyk: Możemy znaleźć się w sytuacji, w której najlepszym wyborem jest męczeństwo

Ks. prof. Dariusz Kowalczyk: możemy znaleźć się w sytuacji, w której najlepszym wyborem jest męczeństwo

(Oprac. GS/PCh24.pl) pch24/mozemy-znalezc-sie-w-sytuacji-w-ktorej-najlepszym-wyborem-jest-meczenstwo

„Niekiedy wspominamy lata 80. w taki sposób, jakby wówczas prawie wszyscy byli po stronie ks. Popiełuszki, a jedynie jakaś nieliczna, ale jeszcze mocna partyjno-esbecka grupa chciała utrzymać stary system. Rzeczywistość była inna”, pisze na łamach tygodnika „Idziemy” ks. prof. Dariusz Kowalczyk.

Duchowny przypomina, jak potoczyła się w III RP kariera niejakiego Jerzego Urbana, rzecznika stanu wojennego, który nazwał Msze za ojczyznę odprawiane przez ks. Jerzego Popiełuszkę „seansami nienawiści” oraz „sesjami politycznej wścieklizny”.

„Ten sam Urban w tzw. wolnej Polsce założył tygodnik Nie, który w latach 90., czyli dziesięć lat po zamordowaniu ks. Popiełuszki, osiągnął nakład przekraczający 700 tys. egzemplarzy. Siedemset tysięcy! Czytelnicy Nie przyczaili się, ale tym bardziej hołdowali zakłamanemu hasłu, że byli czerwoni, a teraz przyszli czarni, jeszcze gorsi”, relacjonuje kapłan.

Urban pluł na wszystko i na wszystkim. Głównym celem jego ataków był Jan Paweł II. „Wtedy wydawało się nam, że to jednak margines. Ale nie! To nie był margines. Z czasem się okazywało, że wiele innych środowisk mówi Urbanem. Aż doszliśmy do wypisywania na murach kościołów: Jan Paweł II – obrońca pedofilów”, pisze dalej jezuita.

„Ktoś powie, że zbyt pesymistyczna jest ta moja refleksja. Nie! To nie pesymizm. To raczej przypomnienie, że walka o prawdę i wolność nigdy się nie kończy. I że także dziś możemy znaleźć się w sytuacji, w której najlepszym wyborem jest męczeństwo”, podsumowuje ks. prof. Dariusz Kowalczyk.

Źródło: tygodnik „Idziemy” TG

W Nigerii trwa wielka ciemność. Od dwóch tygodni nie ma prądu,rządzą bandy dżihadystów.

Trwa wielka ciemność. Od dwóch tygodni nie ma prądu w połowie kraju

3.11.2024 nczas/wielka-ciemnosc-od-dwoch-tygodni-nie-ma-pradu

W 19 z 36 stanów Nigerii od ponad dwóch tygodni nie ma prądu. Energetycy mają trudności z przeprowadzeniem napraw, bo teren, gdzie doszło do przerwania linii wysokiego napięcia, okupowany jest przez uzbrojone bandy dżihadystów.

Według władz energetyczne linie przesyłowe zostały uszkodzone w kilku trudno dostępnych miejscach. Prezydent Bola Tinubu nakazał armii, w tym lotnictwu, zapewnienie osłony technikom i inżynierom pracującym nad przywróceniem zasilania. W środę minister ds. energii, Adebayo Adelabu, zapewnił, że w ciągu najbliższych 14 dni dostawy prądu w kraju zostaną w pełni przywrócone.

Brak prądu pogrążył w ciemnościach część północno-wschodnią, północno-zachodnią i północno-centralną Nigerii, co jeszcze bardziej spowolniło gospodarkę kraju, który zmaga się z najwyższą od dziesięcioleci inflacją. Problemem w pozbawionych prądu stanach są też wysokie koszty paliwa wykorzystywanego do zasilania przenośnych generatorów. Od czasu objęcia urzędu przez prezydenta Tinubu w maju 2023 r. ceny benzyny wzrosły ponad pięciokrotnie.

Wzrosły również ceny prądu; w kwietniu ubiegłego roku władze podniosły taryfy za energię elektryczną o ponad 300 proc., a dla odbiorców, którzy korzystają z niej przez ponad 20 godzin dziennie, stawki są jeszcze wyższe.

Trudności gospodarcze spowodowały, że ponad 30 mln Nigeryjczyków będzie w przyszłym roku zagrożonych niedoborem żywności – wynika z opublikowanego w piątek wspólnego raportu rządu i ONZ.

Stan Niger i stany północne, gdzie nie ma obecnie prądu, od lat są nękane przez uzbrojonych bandytów, z którymi współdziałają terroryści z Boko Haram i różnych odłamów Państwa Islamskiego. Według ONZ w wyniku ataków tych dżihadystów i bandytów 2,7 miliona Nigeryjczyków zostało przesiedlonych w ciągu minionych 11 lat, większość z nich szukała schronienia w sąsiednim Czadzie i Kamerunie.

Lepsze jest wrogiem dobrego. Kompromitacja bodnarowców

epsze jest wrogiem dobrego. Kompromitacja bodnarowców

3.11.2024 Stanisław Michalkiewicz nczas/kompromitacja-bodnarowcow

Stanisław Michalkiewicz.
Stanisław Michalkiewicz. / foto: PAP

Lepsze jest wrogiem dobrego. Niby to oczywista oczywistość, ale mikrocefale uwiedzeni lewackim doktrynerstwem właśnie takich oczywistych rzeczy nie są w stanie zrozumieć. Może dlatego, że popychani przez żydowskich promotorów rewolucji komunistycznej pogardzają chrześcijaństwem, które – niezależnie od rozmaitych metafizycznych stwierdzeń – dostarcza też bardzo praktycznych, użytecznych wskazówek.

Na przykład w ewangelicznej przypowieści o pszenicy i kąkolu. Jak pamiętamy, właściciel pola porażonego złośliwie kąkolem, zabronił gorliwym sługom interwencji, żeby wyrywając kąkol, z rozpędu nie powyrywali również pszenicy. Jaki z tego praktyczny wniosek? Ano taki, żeby nawet dążąc do dobrego, wystrzegać się przesadnej perfekcji. Żeby umieć zgodzić się i nawet tolerować pewne niedoskonałości, ponieważ pragnienie doskonałości może doprowadzić do wielkich nieszczęść.

Tak właśnie było w przypadku rewolucji zarówno tej francuskiej, jak i tej bolszewickiej. Pod pretekstem dążenia do doskonałości wymordowano tysiące, a nawet miliony ludzi za rozmaite „odchylenia” od jedynie słusznej linii, którą wykoncypowali sobie francuscy, semiccy i rozmaici inni cadykowie. Albo na przykład taka rada św. Pawła, którą kiedyś księża czytali nupturientom podczas ceremonii ślubu kościelnego. Teraz zdaje się tego zaniechano w imię forsowanego przez mikrocefali „partnerstwa”, podczas gdy jest to nie tylko rada bardzo praktyczna, ale w dodatku wychodząca naprzeciw rzeczywistym potrzebom obojga małżonków.

Św. Paweł zaleca mężom, żeby swoje żony kochali, natomiast żonom przypomina, że powinny swoich mężów szanować. Ponieważ Żydowie, którzy na podobieństwo owsików roją się w awangardzie postępactwa, prowadzą, np. przy pomocy Judenratu „Gazety Wyborczej” kampanię przeciwko nauce religii, to młodzi ludzie, którzy myślą, że z tym postępem to wszystko naprawdę, basują kobiecinie z vaginetu Donalda Tuska pani Barbarze Nowackiej i tym samym pozbawiają się szansy poznania myślenia rozsądkowego, skazując się na kierowanie się już tylko instynktem stadnym.

Dlatego rozśmieszyła mnie pretensjonalna pogróżka pani filozofowej, czyli Magdaleny Środziny, że „inteligencja” w odwecie za „zawieszenie” azylu nie będzie głosowała na Volksdeutsche Partei Donalda Tuska. Abstrahując już od tego, że pani filozofowa najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy, że to tylko takie pogróżki przedwyborcze obywatela Tuska Donalda, żeby przelicytować byłego Naczelnika Państwa, to trzeba z naciskiem podkreślić, że na Volksdeutsche Partei nie głosowała żadna „inteligencja”.

Na tę partię, podobnie jak na większość pozostałych, głosowali pół, albo nawet ćwierćinteligenci, podczas gdy nieliczna inteligencja – około 12 procent dorosłej populacji – popierała Konfederację. Po czym bowiem można odróżnić inteligenta od pół albo ćwierćinteligenta? Po tym, że inteligent myśli samodzielnie, podczas gdy ci pozostali kierują się instynktem stadnym. Żadne tytuły naukowe nie mają tu znaczenia, bo – jak mogliśmy przekonać się na przykładzie pana dra Myrchy – często są one następstwem tego, że „uczył Marcin Marcina”.

Ale dość tych dygresji, bo przecież chciałem pokazać, jak bodnarowcy, razem ze swoim wodzem, czyli ministrem sprawiedliwości w vaginecie Donalda Tuska panem Adamem Bodnarem, zapominając, że lepsze jest wrogiem dobrego, właśnie się zakiwali. Dopóki bowiem bodnarowskim obyczajem realizowali operację „przywracania praworządności” metodą na rympał, dopóty ani były Naczelnik Państwa, ani nikt inny, nie mógł znaleźć skutecznego remedium na te poczynania. Do tej, nazwijmy to, rewolucyjnej praktyki, rewolucyjne teorie dorabiały panu ministru Bodnaru rozmaite autorytety pacanowskie, między innymi – „babunia demokracji walczącej”, czyli pani prof. Ewa Łętowska.

Pan Bodnar jednak sam też jest profesorem, toteż wie, że to towarzycho, to w zdecydowanej większości Scheiss. Zapragnął tedy oprzeć operację „przywracania demokracji” w naszym bantustanie nie tylko na rewolucyjnych teoriach autorytetów pacanowskich, tylko na jakiejś bardziej prestiżowej podstawie i w tym celu zwrócił się do Komisji Weneckiej w nadziei, że przytłoczy ona wszystkich krytyków vaginetu obywatela Tuska Donalda swoim autorytetem. Ta cała Komisja Wenecka nie ma co prawda żadnych kompetencji stanowiących, bo jest tylko organem doradczym Rady Europy, ale pan minister Bodnar w przekonaniu, że wesprze jego rympały swoim autorytetem, nadymał ją jak mógł, również przy pomocy rządowej telewizji i TVN, która na tym etapie słucha się Judenratu. „A tymczasem na mieście inne były już treście” – przestrzegał poeta.

Oto Komisja Wenecka całkowicie zawiodła nadzieje bodnarowców, którzy z tej konfuzji musieli przez cały tydzień ukrywać jej opinię przed polską publicznością. Wreszcie 14 października o godzinie 18.30 opinia Komisji Weneckiej została opublikowana. I cóż z niej wynika? Ano obala ona punkt po punkcie nie tylko rewolucyjną praktykę bodnarowców, ale i rewolucyjne teorie wspierających pana ministra Bodnara autorytetów pacanowskich. Stwierdza ona, że sędziowie bez względu na to, czy Judenrat „Gazety Wyborczej” nazywa ich „neo-sędziami”, odmawiając im autentyczności, są sędziami. Co gorsza, orzeczenia wydane przez nich czy choćby tylko z ich udziałem, są wyrokami, z którymi władza wykonawcza musi się liczyć. Słowem – katastrofa na całej linii.

Co teraz zrobią bodnarowcy, co teraz powiedzą autorytety pacanowskie? Oczywiście bodnarowcy mogą powiedzieć, że również tej opinii „nie uznają” – ale nie będzie to brzmiało przekonująco, choćby ze względu na wcześniejsze lekkomyślne nadymanie Komisji Weneckiej. Autorytety pacanowskie pewnie najpierw zamilkną roztropnie, ale jak już dotrą do nich kolejne zamówienia na rewolucyjne teorie, to zaczną na Komisję Wenecką kręcić mięsistymi nosami, że „kwaśne winogrona”. Mleko się jednak rozlało i ktoś będzie musiał z tej zarzyganej posadzki je pozlizywać. Ktoś – ale nie byle kto, tylko osoby utytułowane. Ano mówi się trudno; nie ma rzeczy doskonałych, a Nemezis dziejowa prędzej czy później wystawi rachunek za wszystkie czeki bez pokrycia i inne bęcwalstwa.

I pomyśleć, że można było tego wszystkiego uniknąć, pamiętając o zasadzie, że lepsze jest wrogiem dobrego i nie ściągać sobie na głupi łeb Komisji Weneckiej. Stało się jednak inaczej, co jest jeszcze jedną ilustracją, że pycha kroczy przed upadkiem – chociaż do tego upadku tak daleko, że na razie go nie widać. Chodzi bowiem o to, że tylko dlatego Pan Bóg nie zesłał na ziemię drugiego potopu, bo przekonał się o bezskuteczności pierwszego.

Nowa holenderska minister zdrowia wyznaje: „Musimy wykonywać rozkazy NATO, USA; Covid to operacja wojskowa”

Nowa holenderska minister zdrowia wyznaje: „Musimy wykonywać rozkazy NATO, USA i NCTV; Covid to operacja wojskowa”

Data: 2 novembre 2024Author: Uczta Baltazara babylonianempire

Nowa minister zdrowia (mianowana 2 lipca 2024) publicznie oświadczyła, że nie może dotrzymać obietnic wyborczych, ponieważ jej ministerstwo podporządkowane jest NATO, USA i NCTV; lekarka Els Van Veen stwierdza: „Oto, skąd wzięła się tak silna cenzura wobec krytyków i lekarzy przeciwnych temu, jak postępowano podczas pandemii”.

……………………..

NCTV: Krajowy Koordynator ds. Bezpieczeństwa i Zwalczania Terroryzmu (Nationaal Coördinator Terrorismebestrijding en Veiligheid), w skrócie NCTV, jest główną holenderską jednostką antyterrorystyczną.

Została utworzona w styczniu 2005 r. jako Narodowy koordynator ds. zwalczania terroryzmu (Nationaal Coördinator Terrorismebestrijding – NCTb). Jednostka została powiększona i przemianowana w październiku 2012 r.[1]. https://en.wikipedia.org/wiki/National_Coordinator_for_Security_and_Counterterrorism#External_links

………………………

Nowa minister zdrowia w Holandii, Marie Fleur Agema https://en.wikipedia.org/wiki/Fleur_Agema, która wywodzi się z partii PVV Geerta Wildersa https://en.wikipedia.org/wiki/Geert_Wilders, otwarcie oświadczyła, że nie może dotrzymać swoich obietnic wyborczych, ponieważ ministerstwo podlega NATO, NCTV (Narodowemu Koordynatorowi ds. Zwalczania Terroryzmu i Bezpieczeństwa) i USA, więc musi podporządkować się ich rozkazom.

PVV (Partia Wolności), czyli partia Gerta Wildersa, z której wywodzi się Agema, po raz pierwszy rządzi w koalicji. Nowo mianowany minister zdrowia dokonała właśnie nieoczekiwanego wyznania na temat „bezpieczeństwa zdrowotnego”. Jako minister wyjaśniła, że musi wykonywać rozkazy NATO. Rozkazy, które miały być również wypełniane podczas pandemii Covid. Według minister, również strategia dotycząca pandemii miała pochodzić od NATO oraz „Krajowego Koordynatora ds. Bezpieczeństwa i Zwalczania Terroryzmu” (NCTV).

Wg Agemy, była to operacja wojskowa – być może ćwiczenia, które wciąż trwają. Istnieją również pewne na to poszlaki, na przykład Austria mianowała wtedy generała, który określił wirusa jako „wroga”. Również w Niemczech, za pośrednictwem RKI (Robert Koch Institut), dowodził wszystkim generał NATO. Nagle, doszło także do militaryzacji opieki zdrowotnej.

Minister otwarcie stwierdziła, że tak Covid, jak również obecna „gotowość na wypadek pandemii” to operacja wojskowa, która nie ma nic wspólnego z opieką zdrowotną w tradycyjnym tego słowa znaczeniu: „Polityka Covid jest dzieckiem NCTV i NATO”.

………………..

PRZEKŁAD TEKSTU TWEETA (link na końcu) opublikowanego 27 października 2024 przez holenderską lekarkę Els Van Veen (w tweecie zamieszczone jest VIDEO z wypowiedzią holenderskiej minister, opatrzone napisami angielskimi):

«Prawie pięć lat po rozpoczęciu Korony znacznie lepiej rozumiem, co się wydarzyło. W zeszłym tygodniu, minister VWS wyjaśniła, że strategia Korona została zlecona przez NCTVKrajowego Koordynatora ds. Bezpieczeństwa i Zwalczania Terroryzmu oraz NATO.  

Była to zatem operacja wojskowa, która nie miała nic wspólnego z opieką zdrowotną. To właśnie ten zaledwie trzyminutowy klip tak wiele mi wyjaśnił. Zachęcam do uważnego wysłuchania tego, co mówi minister Agema. Również pani Paulusma wypowiada kilka słów, ale nadal podąża ścieżką „kontroli chorób zakaźnych”, którą ja również podążałam przez długi czas.

………………….

Wieke Paulusma (ur. 5 grudnia 1978 r.) jest holenderską pracownicą służby zdrowia i politykiem socjalliberalnej partii Demokraci 66 (D66), która od wyborów parlamentarnych w 2021 r. zasiada w Izbie Reprezentantów. Swoją karierę rozpoczęła jako pielęgniarka, a także pracowała jako kierownik opieki zdrowotnej. https://en.wikipedia.org/wiki/Wieke_Paulusma

…………………

Link do pełnego nagrania debaty parlamentarnej z 24 października 2024, wraz z interwencją minister zdrowia Agemy: https://debatdirect.tweedekamer.nl/2024-10-24/financien/plenaire-zaal/vaststelling-van-de-begrotingsstaten-van-het-ministerie-van-volksgezondheid-welzijn-en-sport-xvi-voor-het-jaar-2025-36600-xvi-antwoord-1e-termijn-rest-15-45/markeringen

Rozumiem komentarz pani Paulusmy, która wydaje się myśleć, że gotowość na wypadek pandemii jest tym samym, co kontrola chorób zakaźnych. Przed rokiem 2020 GGD miały pomagać w zwalczaniu chorób zakaźnych, takich jak odra, krztusiec itp. W rezultacie moja dezorientacja w 2020 roku była równie wielka, gdy GGD zaczęły tworzyć najpierw drogie „linie testowe”, a później „linie szczepienia” w roku 2021. Pieniądze nagle wydawały się nie odgrywać roli, podczas gdy do 2020 r. dokonywano cięć w opiece zdrowotnej, a lekarze rodzinni oszczędzali na dodatkowej diagnostyce, takiej jak testy PCR.  Wyjaśniłam to w moim pierwszym wywiadzie dla New World, który miał miejsce w czerwcu 2021 roku.

……………..

W Holandii, Miejska Służba Zdrowia (Gemeentelijke Gezondheidsdienst, GGD) jest zdecentralizowaną organizacją zdrowia publicznego. Zgodnie z prawem, odpowiedzialność za świadczenie tej usługi spoczywa na gminach.[1] Jednak w praktyce gminy współpracują ze sobą w celu świadczenia tej usługi na poziomie regionalnym, co skutkuje dwudziestoma pięcioma “regionami GGD”.[1] Granice regionów GGD w dużej mierze odpowiadają granicom regionów bezpieczeństwa. https://en.wikipedia.org/wiki/Municipal_Health_Service#References

…………….

https://youtube.com/watch?v=pikeM3ohIE0%3Ffeature%3Doembed

Po wysłuchaniu tej części, w której minister zdrowia mówi Izbie Reprezentantów, że strategia Korony wypłynęła z NCTV i ostatecznie NATO, właściwie wszystko rozumiem. Stąd cenzura krytyków, a zwłaszcza lekarzy krytykujących.

Stąd wizyta policji w 2021 roku w moim mieszkaniu w Dalfsen, rzekomo z powodu tweeta na temat mobilnych jednostek szczepień z poprzedniej nocy. Stąd listy i dochodzenie Inspektoratu, oparte na anonimowych i bezpodstawnych doniesieniach, że szerzę dezinformację. Stąd rząd oraz VWS (ministerstwo) odmawiające wydania dokumentów WOB, umieszczonych na czarnej liście, protokołów OMT strzeżonych tak, jakby były tajemnicą państwową.

……………..

Ministerstwo Zdrowia, Opieki Społecznej i Sportu (Ministerie van Volksgezondheid, Welzijn en Sport; VWS) jest holenderskim ministerstwem odpowiedzialnym za zdrowie publiczne, opiekę zdrowotną, jakość życia, pracę społeczną i sport. https://en.wikipedia.org/wiki/Ministry_of_Health,_Welfare_and_Sport

***

Wnioskowanie o informacje od rządu: Holenderska ustawa o otwartym rządzie WOO (dawniej WOB) Od 1 maja 2022 r. ustawa o otwartym rządzie (holenderski skrót: Woo) zastąpi ustawę o informacjach rządowych (dostęp publiczny) (holenderski skrót: WOB). WOO sprawia, że każdy może lepiej i łatwiej znaleźć informacje od rządu. Dzięki temu rząd jest bardziej przejrzysty. https://www.derbg.nl/en/about-us/the-dutch-open-government-act-woo/

***

Zespół ds. zarządzania epidemią (OMT):  Koncepcja zespołu zarządzania epidemią (OMT) została po raz pierwszy wprowadzona w Holandii po ocenie epidemii polio w 1992 roku. Pierwszy OMT został zwołany w 1995 roku w ramach Krajowego Centrum Koordynacji Kontroli Chorób Zakaźnych RIVM (LCI), które zostało utworzone w 1994 roku. Od tego czasu zwoływano OMT dla chorób zakaźnych, takich jak polio, ptasia grypa (H5N1), gorączka Q, nowa grypa A (H1N1), odra i COVID-19 (SARS-CoV-2). https://www.rivm.nl/en/infectious-disease-control/outbreak-management-team

…………………..

Tym krajem rządzi NCTV, ale woli to robić z zamkniętymi oczami. Demokracja i przejrzystość nie są tym, czego powinniśmy chcieć, jeśli rząd i NCTV zamierzają wyznaczyć niczego niepodejrzewających obywateli jako zagrożenie dla państwa. Dla niczego niepodejrzewających lekarzy rodzinnych, takich jak ja, było to doświadczenie dziwaczne i niegodne zaufania. Wolę jednak o tym wiedzieć niż nie i teraz rozumiem, z jakiego punktu widzenia byłam atakowana w ostatnich latach.

Nie rozumiałam tego przez długi czas, ponieważ nie zaprzeczałam koronawirusowi (w 2020 roku nazwano mnie „zaprzeczającą koronawirusowi”, kiedy krytykowałam maski na twarz, które nie funkcjonują przeciwko wirusowi układu oddechowego) i myślałam o opiece zdrowotnej, poprawianiu stanu chorych ludzi, leczeniu ludzi z COVID-19. Wyjaśnianie ludziom, uspokajanie ich tam, gdzie mogłam. To po prostu mój zawód, który wykonuję od lat. 

Ale chodziło o gotowość na wypadek pandemii. Czy to nie to samo, co kontrola chorób zakaźnych? – Nie. Gotowość na wypadek pandemii to badania prowadzone głównie przez wirusologów w celu ochrony ludzkości przed nadchodzącymi pandemiami.

Brzmi to bardzo ładnie, ale praktyka jest o wiele mniej piękna. Trylogia Jana Bonte, która ukaże się w tym roku, dotyczy SARS-CoV-2, możliwości ucieczki wirusa z laboratorium Wuhan Institute of Virology w Wuhan, poprzednich ucieczek wirusów z laboratoriów, gotowości na wypadek pandemii oraz One Health.

………………

One Health to podejście wzywające do “wspólnych wysiłków wielu dyscyplin działających lokalnie, na szczeblu krajowym i globalnym, w celu osiągnięcia optymalnego zdrowia ludzi, zwierząt i naszego środowiska”, zgodnie z definicją One Health Initiative Task Force (OHITF)[2]. Rozwinęło się ono w odpowiedzi na dowody rozprzestrzeniania się chorób odzwierzęcych między gatunkami i rosnącą świadomość “współzależności zdrowia ludzi i zwierząt oraz zmian ekologicznych”[3]: 205 [4] W tym ujęciu zdrowie publiczne nie jest już postrzegane wyłącznie w kategoriach ludzkich[5][6]. https://en.wikipedia.org/wiki/One_Health

…………….

Gotowość na wypadek pandemii ma na celu ochronę ludności przed nadchodzącymi pandemiami, ale w rzeczywistości w grę wchodzą ogromne sumy pieniędzy i prowadzone są badania nad patogenami, takimi jak wirusy, aby uczynić je bardziej niebezpiecznymi dla ludzi poprzez badania nad „wzmocnieniem funkcji”. W ostatnich latach w Erasmus Rotterdam otwarto prestiżowe Centrum Gotowości na Pandemie i Katastrofy.

Oczywiście nie mogę podsumować trylogii Jana Bonte w jednym tweecie, ale możesz zamówić ją w przedsprzedaży tutaj, aby lepiej zrozumieć, o czym piszę. Przeczytałem już trylogię i rozumiem znacznie lepiej niż wcześniej, dlaczego ktoś taki jak Marion Koopmans (holenderska wirusolożka) https://en.wikipedia.org/wiki/Marion_Koopmans tak bardzo interesuje się gotowością na wypadek pandemii, One Health, ale także tym, że SARS-CoV-2 jest chorobą odzwierzęcą.

https://janbhommel.nl/product/de-wuhan-trilogie-corona-ontsnapt-uit-het-lab/embed/#?secret=prvEDSE3pp#?secret=RbnkHcD0Sa

To, co działo się z krytykującymi mnie lekarzami i ze mną w ostatnich latach, zostało wyjaśnione przez minister VWS Agemę w zeszłym tygodniu. Po prostu nie rozumiem jeszcze, dlaczego inni lekarze rodzinni donosili na mnie, nie kontaktując się ze mną wcześniej, ale myślę, że dali się ponieść emocjom i przestraszyli się i uwierzyli, że krytycy są zagrożeniem w „wojnie z wirusem”.

Po prostu wykonywaliśmy swoją pracę, łącznie z krytykującymi lekarzami pierwszego kontaktu, dotrzymywaliśmy przysięgi lekarskiej, staraliśmy się poprawić stan ludzi, gdy byli poważnie chorzy i starzy i nie chcieli iść na przepełniony OIOM. Wyjaśniliśmy działanie nowych zastrzyków mRNA i sprzeciwiliśmy się przymusowi. Ponieważ przymus nie jest dozwolony w żadnej relacji, a już na pewno nie w tej między lekarzem a pacjentem.

Teraz rozumiem również niezwykle surowe traktowanie lekarza rodzinnego Elensa @hapelensrob, który zaobserwował wyleczenie dziesięciu osób z COVID-19 z rzędu po przepisaniu im hydroksychlorochiny. Podawał ten lek poza wskazaniami, ale w porozumieniu z osobami, które były poważnie chore na Covid-19 i którym groziła śmierć.

Czy ministerstwo zdrowia było z tego zadowolone? – Nie, ponieważ COVID-19 był operacją wojskową. Tylko że VWS (ministerstwo) nie powiedział tego uczciwie, więc teraz robi to minister Agema, ale robi to prawie pięć lat później. Inspektorat podjął działania, ponieważ Elens leczył pacjentów. Nie taki był zamiar. W rzeczywistości późniejsze szczepionki nie były celem, ale koronowirusowa przepustka oraz 2G (zaszczepiony, wyleczony – “gevaccineerd”, “genezen” ) miały stać się daleko idącą kontrolą nad obywatelami i ich poczynaniami w zakresie latania, konsumpcji mięsa itp. 

Na szczęście to się nie udało. Na szczęście szczepionki nie zadziałały tak „dobrze”, jak się spodziewano. Zaszczepieni ludzie nadal chorowali na koronawirusa. Był zbyt duży opór ze strony „dziwaków” i lekarzy „szerzących dezinformację”. Jest to również całkowicie zgodne z zasadami operacji wojskowej, co widziałam kilka razy w Museumplein. Demonstracje były zakazane, niewinni cywile byli bici pałkami przez policję, gryzieni przez psy policyjne, używano armatek wodnych. Nota bene w Museumplein nie demonstrowaliśmy siedząc (niebezpiecznie) na autostradzie, nie przyklejaliśmy się do asfaltu, żeby dopiąć swego. Byliśmy po prostu zaniepokojeni, nie rozumieliśmy i byliśmy źle traktowani przez policję, przez wymiar sprawiedliwości i, jak teraz rozumiem, za zgodą NCTV i pana Aalbersberga @PJAalbersberg, który w maju 2024 r. wciąż mówił o „nadchodzących wyzwaniach”.

…………………

Pieter-Jaap Aalbersberg (Delft, 27 czerwca 1959 r.) jest Krajowym Koordynatorem ds. Zwalczania Terroryzmu i Bezpieczeństwa (NCTV) od 1 lutego 2019 r.[1] Wcześniej, od 7 listopada 2011 r. do 1 lutego 2019 r., był komendantem policji w Amsterdamie w randze nadkomisarza. https://nl.wikipedia.org/wiki/Pieter-Jaap_Aalbersberg

………………..

Ale Korona się nie skończyła, nie chodziło o zdrowie. To była operacja wojskowa; minister zdrowia jest podporządkowany NATO i NCTV. Nie cieszy mnie to przyznanie się ministra zdrowia, ale czuję ulgę, że teraz znacznie lepiej rozumiem, dlaczego traktowano mnie tak, jak traktowano.

Nie można już więcej nazywać tego demokracją, gdy minister otwarcie przyznaje, że służy niewybieralnemu NCTV i NATO i nie czuje się odpowiedzialna przed izbą niższą, nie mówiąc już o obywatelach Holandii. Sprawia to, że czuję się bardzo zagrożona, kiedy grupa ludzi z NCTV może wydawać rozkazy z zamkniętymi oczami (opłacane z pieniędzy podatników), aby rozprawić się z lekarzami rodzinnymi takimi jak ja i dopilnować, abyśmy stracili źródło utrzymania. To, co wydarzyło się w ostatnich latach, nie pasuje do mojego wyobrażenia o rządach prawa.

Ale, jak wspomniałam, wolę wiedzieć, jak wygląda sytuacja, niż pozostawać w niewiedzy i nie rozumieć, dlaczego ludzie i ministrowie postępują tak, a nie inaczej. Teraz jest wszystko jasne: minister zdrowia – kiedy objęła urząd ministra – otrzymała dyspozycje od NCTV i musi ich przestrzegać.

Chcę zakończyć przysięgą lekarską, którą złożyłam w roku 1997 i która była i nadal będzie dla mnie zasadą przewodnią.

Przysięgam praktykować medycynę najlepiej jak potrafię dla dobra moich bliźnich. Będę opiekować się chorymi, promować zdrowie i przynosić ulgę w cierpieniu.

Będę stawiać interesy pacjenta na pierwszym miejscu i szanować jego poglądy.

Nie będę szkodzić pacjentowi. Będę go słuchać i dobrze informować.

Zachowam w tajemnicy to, co zostało mi powierzone.

Będę promować wiedzę medyczną swoją i innych.

Będę uznawać granice moich możliwości.

Będę otwarty i weryfikowalny.

Znam swoją odpowiedzialność wobec społeczeństwa i będę promować dostępność opieki zdrowotnej.

Nie będę nadużywać swojej wiedzy medycznej, nawet pod presją. W ten sposób będę szanować zawód lekarza.

Tak mi dopomóż Boże Wszechmogący.»

https://twitter.com/veen_els/status/1850525670905888792

INFO: https://www.ilgiornaleditalia.it/video/esteri/656403/olanda-ministro-sanita-agema-ordini-nato-usa-nctv-covid-operazione-militare-video.html

https://babylonianempire.wordpress.com/2024/09/29/protokol-wloskiego-komitetu-techniczno-naukowego-ds-covid-19-poswiadcza-obecnosc-przedstawiciela-nato-na-jego-posiedzeniu-w-dniu-5-marca-2020/embed/#?secret=mNTXsfnm13#?secret=VBSCTOR4pq

https://babylonianempire.wordpress.com/2022/05/05/dane-dotyczace-bezpieczenstwa-tzw-szczepionek-anty-covid-objete-tajemnica-wojskowa/embed/#?secret=Ztss2YAuBw#?secret=pBBX0o2sxF

Świadek Gazy: „Więźniowie i strażnicy są w tym samym więzieniu”.

Świadek Gazy: Wygra ten, kto jest cierpliwy

Przez Agnieszka Piwar 2024-11-02 piwar.info/swiadek-gazy

Wojna izraelsko-palestyńska potrwa jeszcze długo. Na naszych oczach wyrośnie bardzo radykalne pokolenie Palestyńczyków, żądnych zemsty za potężną krzywdę swojego narodu. Izraelczycy sami zacisnęli sobie pętlę na szyi. Takie wnioski nasuwają się po rozmowie z człowiekiem, który widział konflikt od środka.

Więźniowie i strażnicy są w tym samym więzieniu”. Tymi słowami zobrazował mi sytuację dr Tarek Abo Saeid, Palestyńczyk z polskim obywatelstwem, który spędził w Strefie Gazy kilka miesięcy.

Mój rozmówca znalazł się w centrum konfliktu przypadkiem. 1 października 2023 roku pojechał do Gazy, by odwiedzić matkę. Kilka dni później Hamas zaatakował Izrael. Była to reakcja na izraelską okupację, która trwa od 1948 roku. W odpowiedzi na działania palestyńskiego ruchu oporu, syjoniści rozpoczęli ludobójstwo na palestyńskich cywilach, które trwa do dzisiaj, bo świat na to pozwala.

TOTALNE BEZPRAWIE

Tarek Abo Saeid z wykształcenia jest doktorem prawa. Przez wiele lat wykładał na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Porzucił jednak to zajęcie w ramach swoistego protestu. Nie chciał już opowiadać studentom o prawie międzynarodowym czy prawach człowieka, bo na przykładzie Gazy okazało się, że takie prawo nie istnieje.

Palestyńczyk prowadzi teraz firmę zarejestrowaną w Żywcu. Rekrutuje spawaczy, głównie z katolickich Filipin. Filipińczycy są pracowici i sumienni. Stocznie w Gdańsku czy Szczecinie potrzebują takich fachowców, dlatego firma jakoś się kręci.

Pan Tarek przyjął mnie na rozmowę w swoim biurze. Zdawało się, że ani na moment nie może przestać myśleć o krewnych, którzy utknęli we współczesnym getcie jakim jest odcięta od świata Strefa Gazy. „Nienawidzę mojego telefonu. Jak dzwoni boję się odebrać, z obawy co mogę usłyszeć” – powiedział roztrzęsiony.

Złe wieści to dla niego codzienność. Pod izraelskimi bombami zginęło już wielu jego bliskich. Pokazał mi najnowsze nagrania z pogrzebu rodziny. Jedni krewni opłakiwali drugich. Na ziemi leżały białe worki wypełnione ciałami zabitych.

Mimo iż Saeid posiada polski paszport, to jednak rząd III RP nie chciał pomóc w wydobyciu swojego obywatela z Gazy. Wygląda na to, że Izrael sobie tego nie życzył. Palestyńczyk utkwił więc tam na wiele miesięcy. Udało mu się wreszcie wydostać dzięki dawnym kontaktom zagranicznym.

Po powrocie do Polski nie zaznał spokoju. Każdego dnia martwi o bezpieczeństwo krewnych z Palestyny, którym nie ma jak zapewnić bezpieczeństwa. Obok zagrożeń wynikających z bombardowań, dochodzi kryzys humanitarny. Palestyńczykom z Gazy brakuje podstawowych środków do życia, w tym jedzenia i leków.

Izrael czerpie swoją siłę przede wszystkim od Amerykanów, którzy są głównym i największym dostawcą broni. Na kolejnych pozycjach niechlubnej listy znajdują się Niemcy i Anglicy. Co ciekawe, Saeid powiedział, że imigranci, którzy przybyli do Niemiec nie dostaną niemieckiego obywatelstwa jeśli nie złożą deklaracji, iż uznają państwo Izrael.

Na pytanie czy na Zachodzie ktokolwiek ujmuje się za Palestyńczykami, mój rozmówca wskazał na takie kraje jak Hiszpania, Irlandia czy Norwegia, które przynajmniej przyjmują uchodźców z Palestyny.

Tarek Abo Saeid szczególnie ubolewa nad brakiem solidarności w świecie arabskim. Palestyńczycy czują się osamotnieni, bo nie mają realnego wsparcia ze strony krajów arabskich. Rządy większości z nich patrzą jedynie na własne interesy i korzyści, a co się z tym wiąże, nie chcą narażać się Izraelowi i Stanom Zjednoczonym.

Zdaniem mojego rozmówcy utworzenie państwa Palestyny nie będzie możliwe bez zaangażowania Egiptu, a także Syrii. Wiąże się to z położeniem geograficznym i historią. – W przeszłości zawsze mieliśmy wsparcie tych narodów – powiedział Saeid, nawiązując do wcześniejszych dziejów. Jednak obecnie tego wsparcia nie widać.

Przy okazji polsko-palestyński prawnik podzielił się ze mną nowiną. Kiedy do niego przyszłam, właśnie przeczytał, że Izrael przygotował projekt ustawy uznającej UNRWA jako organizację terrorystyczną.

Dzień po naszej rozmowie, izraelski parlament zakazał działalności Agencji Narodów Zjednoczonych dla Pomocy Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie. W ten sposób syjoniści zablokowali na okupowanym przez siebie terenie agencję ONZ.

WIZJA PRZYSZŁOŚCI

Znaczna część rozmowy koncentrowała się na ataku z 7 października 2023 roku i jego konsekwencjach. Mój rozmówca nie szczędził gorzkich słów pod adresem Hamasu. Ma za złe organizacji, że nie skonsultowała akcji z palestyńskim społeczeństwem. Atak na Izrael nastąpił z zaskoczenia. Społeczność Gazy nie była przygotowana na to, co nastąpiło później.

Syjoniści w odwecie najpierw zaatakowali posterunki policji w Gazie, niezwiązane z bojownikami Hamasu. Chodziło o to, by likwidując chroniących porządku policjantów, wywołać jeszcze większy chaos. Izraelczycy zlikwidowali też wielu dziennikarzy telewizji Al Jazeera, by zablokować przepływ informacji.

Saeid przyznał jednak, że Hamas wykazał się w walce. Zaatakowanie Izraela było mocnym uderzeniem. To był konkret, zważywszy na bardzo ograniczone środki i możliwości w porównaniu do potężnych zasobów przeciwnika. Zdaniem Palestyńczyka o sile Hamasu zadecydowała determinacja.

Porównał nawet tę stosunkowo niewielką organizację do potężnej armii Egiptu. Najsilniejsza armia w Afryce w chwili próby nie potrafiła zadać skutecznego ciosu Izraelowi. Tymczasem Hamas tego dokonał, bo potrafi dobrze walczyć.

Palestyńczyk wypowiedział się też o Huti. Jemeńscy bojownicy już wielokrotnie zadali cios Izraelowi, tym samym stając po stronie narodu palestyńskiego. Jego zdaniem, o sile Jemeńczyków, umęczonych wieloletnią wojną, również decyduje determinacja.

Czy zabicie przez Izrael przywódcy Hamasu, architekta ataku z 7 października, osłabi organizację? Zdaniem mojego rozmówcy będzie teraz tysiąc takich jak Jahja Sinwar, gdyż dla wielu zdesperowanych Palestyńczyków stał się on wzorem do naśladowania.

Jednak Saeid nie utożsamia się z Hamasem. Muzułmański Ruch Oporu to organizacja religijna, odwołująca się do islamu. On zaś chciałby państwa świeckiego. – Przecież wśród Palestyńczyków są także chrześcijanie – argumentował.

Jego wymarzony system to technokracja, czyli koncepcja ustroju społecznego, w którym władzę sprawowaliby technicy, eksperci, organizatorzy i kierownicy produkcji.

Mój rozmówca utożsamia się z Organizacją Wyzwolenia Palestyny. Z tą różnicą, że OWP oficjalnie opowiada się za rozwiązaniem dwupaństwowym. Tymczasem Saeid nie widzi takiej możliwości. Jego zdaniem w Palestyńczykach jest za dużo bólu i krzywdy, dlatego będą walczyć ze znienawidzonym wrogiem aż do całkowitego pokonania Izraela.

Zwrócił przy tym uwagę na bardzo istotną kwestię. „Bombardując szkoły w Strefie Gazy, pozbawiono palestyńskie dzieci i młodzież możliwości nauki. Przecież szkoła uczy wartości, także miłości, dlatego pozostała im już tylko zemsta” – skwitował.

Czy to jest w ogóle możliwe, by wygrać z tak mocno uzbrojonym przeciwnikiem? Tarek Abo Saeid uważa, że tak, bo „kto jest cierpliwy, ten wygrywa”. Palestyńczycy – w przeciwieństwie do Izraelczyków – są bardzo cierpliwi i nauczyli się żyć w niezwykle trudnych warunkach. Tymczasem największe trudności dopiero czekają na Izraelczyków, przyzwyczajonych do wygód i dobrobytu.

Palestyńczyk zwrócił ponadto uwagę, że żołnierzy izraelskiej armii cechuje satysfakcja, a wręcz rozkosz z zadawania cierpienia jego rodakom. Jednak ich entuzjazm właśnie zaczął gasnąć, gdyż w ostatnim czasie doświadczyli licznych porażek, których zadał im Hezbollah.

Po stronie izraelskiej w ostatnich dniach zginęło wielu żołnierzy, w tym wojskowych przywódców. „Izraelczycy nie mają bezpieczeństwa, jeśli my Palestyńczycy nie mamy bezpieczeństwa” – podsumował Saeid.

Agnieszka Piwar

Zalew kłamstwa w rządzących mafiach, w „wiodących” mediach, ale też wśród uczonych.

Chciałem dać poniższy tytuł, ale jednak… postawiłem na szczerość.

Rosnąca blokada informacyjna w najważniejszych sprawach.

Mirosław Dakowski 12 sierpień 2024

Omówię parę problemów, pytań wymagających, a właściwie żądających konkretnych, zgodnych z Prawdą, odpowiedzi. Skupię się tylko na tych kilku sprawach, w rozwiązywaniu czy wyjaśnianiu których sam uczestniczyłem. Jest ich oczywiście wielokrotnie więcej.

Czarnobyl, Fukushima.

Ukrywana jest już od 40 prawie lat wiadomość, że ilość ofiar śmiertelnych w Czarnobylu zdecydowanie przekroczyła milion osób. Sprawy te były opisane m. inn. przez profesora Aleksieja W. Jabłokowa i jego zespół w wielu publikacjach oraz w książce, ale spotkały się z całkowitym milczeniem panującym w mediach. Można powiedzieć że jest to cisza cmentarna. Por.: Dziś rocznica: Poprawna ocena ofiar Czarnobyla: półtora miliona (jak dotąd)

W sprawie wybuchu trzech czy czterech reaktorów Fukushima 1 w 2011 roku zasłona tajemnicy jest porównywalnie wielka. Przyczyny tych wybuchów podawane oficjalnie, to znaczy fale tsunami, które zniszczyły podobno [od strony lądu!] linie energetyczne oraz zabezpieczające agregaty diesla, są ewidentnie nieprawdziwe. Ale nawet władze Japonii zakazały publikowania istniejących badań wskazujących na prawdziwe przyczyny tych wybuchów. Pisaliśmy o tym.

Sprawa Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego

– została również ujawniona przez Michała Falzmanna na początku lat 90-tych zeszłego stulecia. Zrabowane Polsce tym sposobem miliardy stały się podstawą wielkich fortun, które posłużyły między innymi jako narzędzie indoktrynacji, w postaci [ciągle kwitnących] centrów telewizyjnych i informatycznych. Istnieje porażająco pełna informacja i dokumentacja rabunku – ale rabusie i ich „interesy” kwitną.

Zielony komunizm

Wprowadzany w ostatnich dziesięcioleciach w skali światowej zielony komunizm jest odwrotnością naturalnych kierunków poszanowania energii i wykorzystania energii odnawialnych które zaproponowaliśmy – a narzucały się one w sposób naturalny – już przed laty ponad 30-tu. Mianowicie można było uzyskać szybkie i pozytywne zmiany w energetyce, więc i w konkurencyjności gospodarki, korzystając z aktywnych i światłych przedsiębiorczych ludzi, pojedynczych osób, bez narzucania „procedur’ i nakazów od góry. Obecny przymus prowadzi do katastrofy, na pewno Europę, więc i bierną Polskę.

Bajki Darwina i darwinistów

Od co najmniej 100 lat wiadomo, udowodniono, że naciągane bajki darwinistów i Darwina, trwające ciągle jako „naukowa teoria”, są sprzeczne z nauką, szczególnie z biologią, logiką i z matematyką. Omówiłem to m. inn. w pracy: CZY EWOLUCJONIZM JEST NAUKĄ. MATEMATYKA EWOLUCJI A LOGIKA EWOLUCJONISTÓW. I nic! Z uporem tego ucza.

WTC – oszustwo w czasie rzeczywistym

Pierwsze wielkie oszustwo na skalę planetarną w czasie rzeczywistym, to było zniszczenie dwóch, a przecież w rzeczywistości trzech wież w New Yorku 9/11 2001 . Są dostępne dziesiątki czy setki dowodów inscenizacji, oraz przejrzyste ukazanie dowodów realnego przebiegu długo planowanej i przygotowywanej zbrodni. Ale setki milionów telewidzów uwierzyło w wersję ukazywaną im na ekranach.

Zbrodnia smoleńska

Drugie oszustwo w czasie rzeczywistym to była inscenizacja tak zwanej „katastrofy” smoleńskiej, a w rzeczywistości Zbrodni Smoleńskiej. Prawdziwa wersja, logicznie wynikająca z ukrywanych, ale jednak dostępnych faktów, ukazuje kłamstwa i fałsze obu wersji oficjalnych, to jest tej rosyjskiej, z generalszą Anodiną i w Polsce z jakimś Millerem z ekipy Tuska, jak i wersje grupy Macierewicza z pseudo-naukowymi symulacjami. Tam sygnalizowano kilkanaście razy kolejne „odkrycia”, z których nic nie wynikało. Dlaczego oni kłamali ??

W rzeczywistości była to nieporadna, kulejąca inscenizacja w czasie rzeczywistym, właśnie na wzór 9/11 i WTC. Por.: Zbrodnia Smoleńska a Zło Absolutne

Covid – plandemia.

I tutaj ilość jednoznacznie udowodnionych kłamstw i sprzecznych wzajemnie wersji oficjalnych jest ogromna. Miliardowe zyski koncernów są faktem. Na łapówki dla marionetek „rządzących” poszły zapewne jedynie miliony. Ale podrzędni sprawcy i wykonawcy są ciągle bezkarni i bezczelnie awansowani.

Zastanawiające jest, skąd u nich ta pewność bezkarności??

Skąd bierze się ta bierność ludzi, którzy by mogli lawinę kłamstwa powstrzymać? Skąd to tchórzostwo, ślepota badaczy, których z definicji powinna cechować ciekawość – jak jest naprawdę?

Parę przykładów.

We wszystkich chyba krajach cywilizowanych, w których prowadzi się statystyki, udokumentowano ogromną ilość nadmiarowych zgonów. Czemu medycy, naukowcy nie publikują prac omawiających przyczyny tego zjawiska? Takie prace pojawiają się tylko w internecie, a nie [o ile wiem], w czasopismach medycznych. A te nieliczne, które tam opisują prawdę, są przemilczane.

Fascynujące jest przecież prześledzenie skutków tej plandemii czyli pandemii zaplanowanej – np. dla demografii.

Medykom, uczonym w Danii udało się zbadać korelację między partiami szczepionek covidowych a ilością objawów szkodliwych, „ubocznych”.

Narzuca się, by takie analizy przeprowadzić we wszystkich krajach. Narzuca się, by rozszerzyć je o szczegółowe dane: Wiek, płeć ofiar, czy ich oddalenie od ośrodka władzy. Przecież to fascynujące! Kowid – jednak świadoma zbrodnia ludobójstwa. Statystyka wykazuje, że są trzy klasy ofiar. KONIECZNE takie badania w Polsce.

Ani w Polsce, gdzie próbowaliśmy do takich badań zachęcić, ani w innych krajach – wyników badań nie ma, w każdym razie ja ich nie znalazłem w dostępnej mi części internetu. Czytamy jedynie, że lekarze alarmujący i piszący o tym są surowo karani. Przecież aż narzuca się, by znów standardowo podzielić takie przypadki pod względem wieku, płci, przebytych innych chorób, i wielu innych parametrów.

Czemu świat medyczny zgodził się bez słyszalnego szemrania, by krew do transfuzji nie była oznaczona od jakiego dawcy pochodzi? Ile dawca przyjął szpryc kowidowych i jakie? Ludzie chcący otrzymać krew dawcy nieszczepionego nie mają do tego prawa!! Wprowadzono jednak zakaz takiego oznaczania!Pacjent obawiający się skutków krwi zmienionej genetycznie [wszystko jedno, czy słusznie] jest bezradny.

Raki turbo

W wielu artykułach w internecie sygnalizuje się, że w ostatnich latach wzrosła ilość nowotworów atakujących błyskawicznie, są to tak zwane nowotwory turbo.

Przecież można opracować statystyki, odpowiadające na pytanie czy turbo-raki wzrosły 200 czy 800 razy.

A może nowe badania wykażą, że wcale nie wzrosły? Byłby to wynik uspokajający.

Przecież na przykład dwóch młodych a ciekawskich mogłoby się zainteresować, statystyką na temat Turbo. I znaleźć, że – może – to nie jest wzrost o kilkaset razy, a odwrotnie – naprawdę ich jest np. 17 razy mniej niż 20 lat temu? Jakżeż byłoby to optymistyczne. Tymczasem czytamy jedynie, że lekarze alarmujący i piszący na ten temat – są surowo karani.

Aż narzuca się, by znów, standardowo, podzielić przypadki pod względem ilości przyjętych szczepień, wieku, płci, przynależności do „klasy panującej” i podobnych parametrów. Nikt tego nie robi.

A przy okazji może mogliby znaleźć chemikalium YZ, tanie, które na przykład raz zażyte eliminuje tendencję do nowotworów 50 razy. Cóż to byłoby za ulga dla ludzi – ale klęska dla koncernów farmaceutycznych.

Za komuny, przy całej nędzy i zacofaniu medycyny, gdy chory jednak dostał się do szpitala, to go naprawdę leczyli, człowieka, a nie tylko – jakoś może i czasem błędnie zdiagnozowaną – chorobę. Bardzo wielu lekarzy, szczególnie starszej daty, znało zioła i ich działanie. Chyba dopiero w latach 80 ubiegłego wieku usunięto ziołolecznictwo z wykładów na akademiach medycznych. Zapanowała za to [narzucona przez kogo??] mania „procedur”. Dzieciak wypisany i usunięty ze szpitala umiera na rękach rodziców w drodze do domu. Ordynator pytany, jak coś takiego mogło się stać – tłumaczy spokojnie, że „wszystko odbyło się zgodnie z procedurami”.

A taki Grzesiowski, jeden z głównych propagandystów szpryc covidowych, jeden z najbardziej odpowiedzialnych za ponad 200 000 nadmiarowych zgonów w Polsce, zamiast iść na długo do więzienia, awansowany jest na stanowisko Głównego Inspektora Sanitarnego.

Czy badacze stracili ciekawość naukową, a medycy – w tym wypadku onkologowie – sprzeniewierzają się podstawowym celom swojego zawodu? Oraz pozwalają, by zniesławiać i tępić lekarza, który o tym ośmieli się mówić i pisać ?? Czy to możliwe, by oni wszyscy przyszli na stronę Ojca kłamstwa i zbrodni?

A propagandyści nie mają żadnych argumentów, tylko oklejają uczciwych badaczy i uczciwe badania inwektywami i pomówieniami.

Nie są to pytania retoryczne, naprawdę oczekujemy na nie odpowiedzi.

Where are the World Bank’s 41 missing billions?

Where are the World Bank’s missing billions? Oxfam says no one knows.

[Tam billions to nasze miliardy. A sam tekst jest pisany w „double think” md] md]

where-are-the-world-banks-missing-billions

The lack of transparency raises serious questions about how climate funds are being used, especially as global leaders prepare to set new targets.

There is no record of up to $41 billion given by the World Bank to vulnerable countries as part of the global battle against the climate crisis, according to a report by Oxfam, a major global charity working to tackle poverty and inequality.

The October 17 report has revealed that the Bank’s poor record-keeping has left up to 40 percent of its climate funds disbursed between 2017-2023 untraceable —funds meant to combat rising temperatures, devastating floods, and worsening droughts in low and middle-income nations.

“There is no clear public record showing where this money went or how it was used, which makes any assessment of its impacts impossible,” the report reads.

“It also remains unclear whether these funds were even spent on climate-related initiatives intended to help low-and middle-income countries protect people from the impacts of the climate crisis and invest in clean energy.”

The core problem, according to Oxfam, lies in the World Bank’s tracking method: it records climate finance amounts when projects are initially approved rather than after they are completed.

This means there’s limited follow-up on what funds are ultimately spent, leading to incomplete and unreliable records of how the money is actually used.

Climate finance is expected to be a key focus at the upcoming COP29 in Azerbaijan, with negotiations set to finalise the New Collective Quantified Goal (NCQG) on climate finance, replacing the former $100 billion target established in 2009.

Developing countries and climate activists are already advocating for a substantial increase, arguing that at least $5 trillion annually is necessary to address the impacts of climate crisis in vulnerable regions, support a transition away from fossil fuels, and cover loss and damage for communities facing irreversible climate impacts.

Emerging markets and developing countries (excluding China) will need nearly $2.4 trillion each year by 2030 to achieve climate goals, according to the UN.

Yet, the lack of traceable spending on climate finance raises unsettling questions about whether existing resources are making any meaningful impact where they’re most needed, according to the Oxfam report.

“Climate finance is scarce, and yes, we know it’s hard to deliver. But not tracking how or where the money actually gets spent? That’s not just some bureaucratic oversight —it’s a fundamental breach of trust that risks derailing the progress we need to make at COP this year,” says Kate Donald, Head of Oxfam International’s Washington DC Office.

Diabelska erystyka kardynała Rysia

Diabelska erystyka kardynała Rysia

Autor: CzarnaLimuzyna , 2 listopada 2024 ekspedyt/diabelska-erystyka-kardynala-rysia

Lucas van Leyden “Ecce Homo”/fragment/

Kardynał Ryś:

*** złą ocenę Soboru Watykańskiego II

*** pytania o synodalność i niezrozumienie synodu

***sceptycyzm wobec działań Franciszka

nazwał „bluźnierstwem przeciw Duchowi Świętemu” .

Bluźnimy przeciw Duchowi Świętemu, kiedy mówimy o tym, że nic gorszego nie mogło spotkać Kościoła jak Sobór Watykański II. Bluźnimy przeciw Duchowi Świętemu, kiedy mówimy, że nic nie rozumiemy z tego synodu, który się tam dzieje w tym Rzymie o tej synodalności, a co to jest w ogóle. Bluźnimy przeciw Duchowi Świętemu niestety, kiedy opatrujemy wielkim znakiem podejrzenia osobę i działania Ojca Świętego.

————————-

Jeżeli kardynał Ryś ma rację oznacza to, że od czasu Soboru Watykańskiego II przeciw „Duchowi Świętemu” bluźniła i bluźni aż do dziś, zaniepokojona owocami tegoż soboru, całkiem spora grupa biskupów, kardynałów i wiernych.

Czyżby wspomniany Duch Święty zaczął dopiero uzupełniać trwający 2 tys. lat okres swojej absencji i niedoskonałości – korzystając z pomocy niewierzących w Chrystusa Żydów, którzy lobbowali za zmianą w nauczaniu Kościoła i współredagowali dokument soborowy Nostra aetate? Zaiste, osobliwy zwrot w dziejach.

A może, po prostu, nie jest to Duch Święty?

I trzecia możliwość: może jest tak jak twierdzą moderniści – to nie Duch, lecz „Kościół się mylił”, i dopiero teraz za sprawą Żydów, Franciszka, teologów K+LGBTQ+P-F oraz kardynała Rysia, który wyjaśniając maluczkim, wyciąga z tego wnioski… niejednokrotnie sprzeczne ze słowami Chrystusa.

“Teologia zastępstwa” zostaje w Kościele ostatecznie obalona, odrzucona i wyrzucona tak daleko, jak się tylko da. Mówiła, że Izrael został zastąpiony przez nowy Izrael, jakim jest Kościół. Dziś nikt w Kościele, kto chce być ortodoksyjny, nie ma prawa w ten sposób mówić! Kościół dzisiaj głosi wyraźnie, że wybranie i wezwanie Izraela trwają, Izrael nie został zastąpiony nowym Izraelem, Stary Testament nie został unieważniony – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas sympozjum dotyczącego relacji Kościoła i Synagogi.

I tu właśnie, parafrazując pewne przysłowie, jest Talmud rozgrzebany. Czy wybranie i wezwanie Izraela trwają? Tak. Każdy nawrócony religijny żyd i każdy inny Żyd mogą przyjąć chrzest, stając się członkami Kościoła katolickiego.

Św. Paweł pisze:

23 Do czasu przyjścia wiary byliśmy poddani pod straż Prawa i trzymani w zamknięciu aż do objawienia się wiary. 24 Tym sposobem Prawo stało się dla nas wychowawcą*, [który miał prowadzić] ku Chrystusowi, abyśmy z wiary uzyskali usprawiedliwienie. 25 Gdy jednak wiara nadeszła, już nie jesteśmy poddani wychowawcy 26 Wszyscy bowiem dzięki tej wierze jesteście synami Bożymi – w Chrystusie Jezusie. 27 Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. 28 Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie. 29 Jeżeli zaś należycie do Chrystusa, to jesteście też potomstwem Abrahama i zgodnie z obietnicą – dziedzicami.

Oznacza to, że to co napisał św. Paweł było w czasach biblijnych, jest teraz i zawsze będzie sprzeczne z każdą modernistyczną hagadą na ten temat.

Cytat pochodzi z Sympozjum na temat „Synagoga i Eklezja – przeszłość, teraźniejszość, przyszłość” 29 lutego 2024 r. na którym wśród prelegentów byli m.in. rabin Abraham Skorka i kardynał Grzegorz Ryś. /link/

Podczas Sympozjum kardynał Ryś zdradził swoje fascynacje:

Podczas swojego wprowadzenia mówił też o „jednej z najlepszych chyba książek napisanych w XXI wieku” – czyli o książce „Not in God’s Name: Confronting Religious Violence” wydanej w 2015 roku przez naczelnego rabina Wielkiej Brytanii Jonathana Sacksa.

Izrael może być zbawiony?

Nie sposób pominąć tego wątku. Warto bez pychy i wywyższania się nad niewiernymi Żydami przeczytać:

Powiesz może: Gałęzie odcięto, abym ja mógł być wszczepiony. Słusznie. Odcięto je na skutek ich niewiary, ty zaś trzymasz się dzięki wierze. Przeto się nie pysznij, ale trwaj w bojaźni. Jeżeli bowiem nie oszczędził Bóg gałęzi naturalnych, może też nie oszczędzić i ciebie. Patrz więc na dobroć i surowość Boga. Surowość wobec tych, co upadli, a dobroć Boga wobec ciebie, jeżeli tylko wytrwasz przy tej dobroci; w przeciwnym razie i ty będziesz wycięty. A i oni, jeżeli nie będą trwać w niewierze, zostaną wszczepieni. Bo Bóg ma moc wszczepić ich ponownie. Albowiem jeżeli ty zostałeś odcięty od naturalnej dla ciebie dziczki oliwnej i przeciw naturze wszczepiony zostałeś w oliwkę szlachetną, o ileż łatwiej mogą być wszczepieni w swoją własną oliwkę ci, którzy do niej należą z natury. /Rz,19-24/

Tak, mogą być zbawieni, „A i oni, jeżeli nie będą trwać w niewierze, zostaną wszczepieni. Bo Bóg ma moc wszczepić ich ponownie”.

„Nie należy się bać nazwać pierwszego sprawcę zła jego imieniem: Diabeł”

Wracając do modernistycznej narracji kardynała Rysia… Nie pamiętam, aby kardynał odnosił się kiedykolwiek do prawdziwych bluźnierstw przeciw Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu, których autorami są środowiska żydowskie i protestanckie. Nie odnotowałem też, aby zareagował w formie poważnej merytorycznej polemiki na wielokrotne ponawiane pytania do Franciszka, kierowane przez część zaniepokojonych hierarchów.

Czy to co powiedział kardynał Ryś jest erystycznym majstersztykiem diabelskiego języka czy może tylko ludzkim błędem kardynała nie widzącego herezji i sprzeczności z nauką Kościoła katolickiego w działaniach koterii skupionej wokół Franciszka? W działaniach środowiska nazywanego również lawendową mafią?

Zanim kardynał zarzucił bluźnierstwo kapłanom i wiernym Kościoła katolickiego chwilę przedtem stworzył odpowiedni kontekst dla tej manipulacji wymuszającej akceptację tezy, którą skrótowo można opisać tak: Duch Święty jest z modernistami, a ich krytycy są grzesznikami i bluźniercami skazanymi na piekło. Kardynał zrobił to przez porównanie krytyków Franciszka do biblijnych oskarżycieli Chrystusa (poniższy cytat stanowił wstęp do konkluzji o bluźnierstwie).

Jezus nas przestrzega przed bluźnierstwem przeciw Duchowi Świętemu. Bardzo mocne słowo. Kto by zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu wybaczone. Kiedy bluźnimy przeciw Duchowi Świętemu? Wtedy, kiedy działanie Ducha Świętego nazywamy diabelstwem. Pamiętacie ten moment z Ewangelii, kiedy oskarżyciele Jezusa mówili mocą Belzebuba działa. A Jezus wtedy odpowiadał nie, bo ja działam palcem Bożym, palcem Boga, mocą Ducha. Bluźnierstwo przeciw Duchowi polega na tym, że działanie Ducha mocne, piękne, pełne miłości nazywasz złem, przypisujesz je szatanowi.

Co należałoby przypomnieć i wypomnieć kardynałowi w tym kontekście?

Jezus mu odpowiedział: Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze mnie. Gdybyście mnie znali, znalibyście też mego Ojca. I już teraz go znacie, i widzieliście go. Powiedział do niego Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy. Jezus mu odpowiedział: Tak długo jestem z wami, a nie poznałeś mnie, Filipie? Kto mnie widzi, widzi i mego Ojca. Jak możesz mówić: Pokaż nam Ojca? /Jana 14:6-9/

Duch Święty nie asystował przy powstawaniu innych, tym bardziej antychrześcijańskich religii. Herezja „Pluralizm i różnorodność religii są chciane przez Boga” zawarta w papkowatym zdaniu w którym ubito na miazgę płeć z religią i innymi rzeczami:

Pluralizm i różnorodność religii, koloru skóry, płci, ras i języków są chciane przez Boga w Jego mądrości przez którą stworzył On rodzaj ludzki”  /deklaracja o ludzkim braterstwie/

To herezja, która notabene odnosi się przede wszystkim do religii powstałych po Objawieniu Chrystusowym. Jest absurdem, aby przywołany „Bóg” (jaki?) chciał, aby po narodzinach, życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa powstawały inne religie, które zaprzeczają Jego Objawieniu.

Herezje Franciszka (ta i późniejsze) przeczą słowom Chrystusa zawartym w Ewangelii.

Idźcie więc i pozyskujcie uczniów pośród wszystkich narodów. Chrzcijcie ich w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego / Mateusza 28:19/

Chodzi o nauczanie i pozyskiwanie, a nie utwierdzanie w niewierze, obojętności lub relatywizmie. Nie chodzi też o mizdrzenie się do innowierców i bluźnierców. Bluźnierców prawdziwych, nie urojonych.

Swoja herezję Franciszek powtórzył we wrześniu 2024 roku

Jedność nie jest uniformizmem, a różnorodność waszych tożsamości kulturowych i religijnych jest darem od Boga. Jedność jest w różnorodności.

Ewidentny fałsz. Nie ma jedności w różnorodności religijnej. Różne prawdy -sprzeczności religijne nie tworzą ze sobą jedności.

Fałsz i zgorszenie szerzy również Kardynał Ryś zachęcając do uczestnictwa w obchodach dni bez Jezusa i Maryi w Kościele katolickim (tzw. dni judaizmu) dodatkowo nazywając niewierzących w Chrystusa Żydów „braćmi w wierze”. Jest to logiczny i teologiczny absurd szczególnie w przypadku współczesnych odmian judaizmów.

P o d s u m o w a n i e

Logiczną konsekwencją przedstawionych tez Franciszka, m.in. tezy o dobrych drogach prowadzących do Boga bez Chrystusa, jest pogląd, że Bóg nie chce jednej religii na świecie.

Rozpatrując to z punktu widzenia magisterium Kościoła katolickiego trzeba stwierdzić, że Bóg modernistów chcąc wielu religii, nie chce sytuacji w której wszyscy ludzie się nawrócą i zostaną przez niego przyjęci. Jest to pogląd zbieżny, przynajmniej częściowo, z teorią podwójnej predestynacji, czyli również w aspekcie wiecznego potępienia grzeszników, którzy nie otrzymali od Boga wystarczającej łaski. Paradoksalnie ten właśnie logiczny wniosek jest szczególnie cenzurowany przez modernistów.

Konsekwencja nowej teologii są dwie rzeczy, o których moderniści jeszcze w tej chwili milczą lub mataczą. O pierwszej będą kłamać do samego końca, lecz o drugiej już szepczą.

  1. Wielu z pozostających poza Chrystusem nie będzie zbawionych (nie trafią do Boga). Jest to prawda, bowiem Biblia zaprzecza pomysłowi pustego piekła. Drogi akceptowane przez modernistów i ich kolejnego awatara wiodą na manowce lub na zatracenie.
  2. Franciszek et consortes i ich następcy tworzą nowy Kościół z nową wiarą degradującą Chrystusa – z religią inną niż katolicyzm.

Nowa doktryna została wygłoszona na przykład przez bp Marka Marczaka podczas tzw. Ekumenicznej Drogi Światła w Łodzi, której patronował kardynał Ryś.

Chcemy być takim Kościołem – matką w którym wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami i w którym jest miejsce dla każdego bez względu na wyznanie, a nawet więcej: bez względu na religię. /link/

Nie analizując już ile gramów dziegciu wkładają do swoich beczek miodu poszczególni moderniści, kończę parafrazą nieustannie ulepszanej doktryny Kościoła posoborowego:

Dopuszczając do spożycia nic nie odrzucamy ze składu złych recept, co w receptach owych jest – chociażby jeden składnik – dobry i nietrujący, niepomni efektu końcowego, którym jest efekt – piorunujący.

Sikorski-Apllebaum powinien zostać natychmiast aresztowany? „Działanie na rzecz wojny z Rosją”

Sikorski powinien zostać natychmiast aresztowany? „Działanie na rzecz wojny z Rosją”

1.11.2024 nczas/sikorski-powinien-zstac-natychmiast-aresztowany-dzialanie-na-rzecz-wojny-z-rosja

Radosław Sikorski. Foto: PAP/CTK
Radosław Sikorski. Foto: PAP/CTK

Minister Spraw Zagranicznych uśmiechniętego rządu Donalda Tuska – Radosław Sikorski, domaga się pozwolenia od Amerykanów na zestrzeliwanie rosyjskich rakiet nad Ukrainą.

To oznacza wejście do wojny.

Warto przypomnieć, że Radosław Sikorski, oprócz polskiego, posiada także brytyjski paszport, jego żona Anne Apllebaum jest opiniotwórczą dziennikarką dla kręgów lewicowych i żydowskich w USA, jego synowie także mają brytyjskie i amerykańskie obywatelstwa, a jeden z nich służy w armii USA. To, że ktoś taki jak Sikorski, którego rodzinne i osobiste czysto formalne zależności ulokowane są poza Polską, został ministrem spraw zagranicznych, jest już skandalem, a jego parcie do wplątania Polski w wojnę na Ukrainie podpada już pod odpowiednie paragrafy.

Sikorski oficjalnie optuje za umożliwieniem Polsce zestrzeliwania rosyjskich rakiet nad terytorium Ukrainy. Potwierdził to osobiście odnosząc się do informacji, że członkowie parlamentu USA lobbują na rzecz zgody Białego Domu dla tej propozycji.

Co to oznacza w praktyce? W praktyce strzelanie do rosyjskich rakiet oznacza wejście do wojny z Rosją, o czym pan Sikorski z pewnością dobrze wie. Tematu, czy Wojsko Polskie posiada takie zdolności, nawet nie warto poruszać, bo nie posiada – na mała skalę może coś nam się uda zestrzelić, ale nie mamy możliwości zestrzeliwania rakiet w skali w jakiej często jest atakowana Ukraina.

Dlaczego pan minister Sikorski tak bardzo chce wplątać Polskę w wojnę z Rosją? Czy zdaje sobie sprawę, że jeżeli Polska, za pozwoleniem USA, zdecyduje o zestrzeliwaniu rosyjskich rakiet, to Rosjanie – choćby dla próby, z pewnością zechcą kilka rakiet wystrzelić w nasze terytorium? Czy pan Sikorski weźmie odpowiedzialność za ewentualne straty materialne i ofiary śmiertelne takich działań? W mediach głównego nurtu temat jest lekko traktowany, ale warto zdawać sobie sprawę z konsekwencji. Ockniemy się kiedy zobaczymy jakiś polski dom w gruzach?

Janusz Korwin-Mikke uważa, że Radosław Sikorski popełnił przestępstwo nawoływania do wojny.

„Tak: siły prowojenne usiłują w ostatnim tygodniu przed wyborami doprowadzić do III WŚw. w nadziei, że podczas wojny wyborcy nie będą chcieli zmieniać rządzących” – napisał JKM na portalu X.

„Wczoraj jako świadek zeznawałem w prokuraturze oskarżając JE Radosława Sikorskiego o działanie na rzecz wojny z Rosją.

„P.Laura Kelly mówi prawdę, że ten nacisk na JE Józia Bidena jest „dwupartyjny”. Jednak p.Stefan Cohen (Dem. Tennessee) jest Żydem (matka Genowefa z d.Goldsand, ojciec Maurycy Dawid Cohen) – a p.Addison Józio Wilson (Rep. S.C.) jest, jak widać, wielkim przyjacielem Izraela i zawsze głosuje popierając jego sprawę; z tego punktu widzenia jest to jedna partia – i wszystko idzie po linii: neokonserwatyści – p.Anna Applebaum – JE Radosław Sikorski, kandydat na zbrodniarza wojennego Nr 1.”

„Jak ktoś po wojnie będzie twierdził, że „To Żydzi doprowadzili do III WŚw!” to ma tu pewne podstawy…” – podsumował Korwin-Mikke.

Janusz Korwin-Mikke @JkmMikke

Gdyby chodziło o osłonę ukraińskich instalacyj gazowych w Stryju czy gdzie bądź należałoby Ukrainie podarować jeszcze te rakiety, niech je rozmieści na Podolu czy Wołyniu, co byłoby znacznie bardziej skuteczne. Nie: tu chodzi o wciągnięcie Polski do wojny. Proszę o propagację!

Zdjęcie

·

86,9 tys. Wyświetlenia

W kolejnym wpisie Korwin-Mikke dodał:

„Gdyby chodziło o osłonę ukraińskich instalacyj gazowych w Stryju czy gdzie bądź należałoby Ukrainie podarować jeszcze te rakiety, niech je rozmieści na Podolu czy Wołyniu, co byłoby znacznie bardziej skuteczne. Nie: tu chodzi o wciągnięcie Polski do wojny.”

Friday Funnies: The Homestretch

Friday Funnies: The Homestretch

Divide and conquer.

Robert W Malone MD, MS Nov 01, 2024













Bye bye, Bruce S?




True story (and headline)

https://www.youtube-nocookie.com/embed/ZdB68pbP9dY?rel=0&autoplay=0&showinfo=0&enablejsapi=0

As the Babylon Bee wrote today, it is hard for comedy to compete – when such headlines are the real deal.




















True story:




This is today’s order of events for us;


Rząd Tuska i UE wprowadzają do Polski setki tysięcy migrantów


Ordo Iuris
 Jerzy Kwaśniewski Ordo Iuris <kontakt@ordoiuris.pl>
Niemiecki rząd już dzisiaj może odesłać do Polski… nawet 40 000 nielegalnych migrantów. Tak zwana „readmisja” jest możliwa na podstawie już obowiązujących przepisów unijnych.
to jedynie zapowiedź wielkiej fali relokacji migrantów, która nastąpi na podstawie Paktu Migracyjnego Unii Europejskiej. Podczas gdy rządy Holandii i Węgier żądają wyłączenia ich spod tej regulacji, Donald Tusk uspakaja Polaków i podejmuje pozorowane działania.Dlatego w Ordo Iuris kończymy pracę nad raportem, w którym udzielamy odpowiedzi na 26 najczęściej zadawanych pytań na temat migracji, Paktu Migracyjnego, polityki ochrony granic. Nie pozwolimy, by kłamliwa narracja suflowana przez główne media usypiała czujność rodaków wtedy, gdy słuszne oburzenie Polaków może powstrzymać zgubną politykę rządu.Czasem wystarczy ujawnić, co o Pakcie Migracyjnym ma do powiedzenia sama Komisja Europejska. W jej oficjalnym komunikacie czytamy, że „migracja jest stałym elementem historii ludzkości” oraz „może przyczynić się do wzrostu, innowacji i dynamiki społecznej”. Urzędnicy dodają, że celem Paktu Migracyjnego jest „stworzenie szybszych, płynnych procesów migracyjnych”.
Polacy muszą wiedzieć, że nikt nie zamierza nas przed migracją chronić. Faktycznym celem wielkiej reformy prawa migracyjnego UE jest uznanie nielegalnych migrantów za legalnych i przemieszczenie ich do państw, które dotąd broniły się przed falami nachodźców. W tym do Polski.Co prawda unijni urzędnicy na razie mówią jedynie o… 30 000 migrantów wysyłanych do Polski rocznie od 2026 roku. Jednak prosta kalkulacja wielkości nielegalnej migracji do Europy (1,3 mln wniosków azylowych w 2023) pokazuje, że udział Polski w przyjmowaniu migrantów szybko urośnie nawet do ponad 100 000 relokowanych migrantów rocznie! Trzeba też wiedzieć, że decyzja o skali relokacji zostanie podjęta bez istotnego udziału Polski, podobnie jak decyzja o kwocie „wykupnego”, przez które Polska mogłaby zwolnić się z obowiązku przyjęcia migranta. Kwalifikowaną większość w tych sprawach mają bowiem państwa dotknięte kryzysem migracyjnym, a Polsce nie przysługuje prawo weta.Co oznacza taka fala migracji? Według danych europejskiej agencji Eurostat, pomimo wydawania setek tysięcy decyzji nakazujących opuszczenie granic UE, jedynie 22,9% nielegalnych migrantów udaje się wydalić. Reszta, korzystając z niewydolnego systemu, wciąż mieszka w UE. To już miliony nielegalnych przybyszów.Sytuacja wielu państw jest tragiczna. Podczas niedawnej konferencji w Pradze wysłuchałem wykładu austriackiego profesora, który mówił o klasach szkolnych, w których 90% dzieci nie mówi po niemiecku, nie wspominając już o wzroście przestępczości oraz wymuszonej zmianie stylu życia milionów ludzi. Nic dziwnego, że kraje dotknięte takim kryzysem chcą „podzielić się” z Polską skutkami własnej błędów w polityce migracyjnej.
W tej krytycznej sytuacji rząd zwodzi Polaków fałszywymi hasłami o obronie granic. Każdy już chyba słyszał o propozycji Donalda Tuska, by „zawiesić prawo do azylu”. Główne media szeroko omawiały te słowa. Tym bardziej, że premiera poparła szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Szczerość intencji szefa rządu wydawały się potwierdzać ataki ze strony organizacji wspierających masową migrację.Tymczasem, okrągłe hasła Donalda Tuska nie oznaczają w ogóle wstrzymania migracji. W naszym raporcie wyjaśniamy, że zgodnie z prawem UE każde państwo może w pewnych okolicznościach „wstrzymywać udzielanie azylu”. Jednak w tym czasie ma obowiązek przyjmować migrantów, udzielając im… ochrony tymczasowej i pozwalając swobodnie przemieszczać się po kraju. Nie ma zatem mowy o uznaniu przez UE prawa Polski do obrony granic i powstrzymywania fali migrantów przez Straż Graniczną!Nasz raport ma przebudzić czujność Polaków, mediów i liderów opinii. Ale nie poprzestajemy na tym.Nasi eksperci zostaną zgłoszeni do udziału w zapowiedzianych przez Ministra ds. społeczeństwa obywatelskiego konsultacji nowej rządowej strategii migracyjnejZadbamy, by konsultacje nie zostały zdominowane przez radykalną lewicę, która w czasie zagrożenia polskiego bezpieczeństwa skupia się na promocji migracji i ignoruje prawo Polaków do poczucia bezpieczeństwa, do pierwszeństwa na rynku pracy i do ochrony przed falami migracji ekonomicznej udającej uchodźców.Jednocześnie wiemy, że w dłuższej perspektywie ochrona przed masową, nielegalną migracją nie będzie możliwa bez wypracowania międzynarodowego porozumienia w sprawie zmian w obowiązującym prawie uchodźczym. Potrzeba nam także zupełnie nowych założeń krajowej polityki migracyjnej wobec legalnych migrantów i ich społeczności.Dlatego eksperci Instytutu Ordo Iuris rozpoczęli już prace nad międzynarodowym raportem, w którym zaproponujemy, w jaki sposób kraje dotknięte przez migrację powinny kształtować prawo międzynarodowe, by nie było już narzędziem destabilizacji państw i społeczeństw. Już trzy lata temu pisaliśmy, że masowa migracja przez granicę białoruską to „broń masowej migracji” stosowana przez Federację Rosyjską. Wtedy za głoszenie tych oczywistych wniosków „eksperci” praw człowieka odmawiali nam podania dłoni.Jeśli chcemy, aby nasze dzieci żyły w bezpiecznej Ojczyźnie, musimy działać już teraz. Dlatego gorąco zachęcam Pana do finansowego wspierania działań Instytutu Ordo Iuris, które już wkrótce przełożą się na zapewnienie bezpiecznej przyszłości dla nas i naszych dzieci.
Przestępczość w Polsce rośnie z każdym miesiącem!
Państwa Europy zachodniej od lat borykają się ze wzrostem przestępczości i radykalnym ograniczeniem bezpieczeństwa na ulicach miast. Zjawiska te są wprost skorelowane ze wzrostem migracji z państw Afryki i Bliskiego Wschodu. Wszyscy chyba widzieliśmy dramatyczne przekazy w mediach. Niestety podobne problemy zaczynają się już także w Polsce…29 września w Otwocku obcokrajowiec pod marketem strzelał z broni palnej do Polaka i Ukrainki. 8 września dwaj migranci strzelali do policjantów na warszawskim bazarze „Olimpia”. 7 września w Śremie agresywni obcokrajowcy zaczepiali ludzi nad jeziorem. Gdy dwóch Polaków zwróciło im uwagę, pięciu napastników zaatakowało ich potłuczonymi butelkami. W nocy z 26 na 27 sierpnia czterej mówiący z wschodnim akcentem bandyci brutalnie napadli w Sanoku na prywatny dom. Sterroryzowali domowników i ich wnuki a torturami zmusili mieszkańców do wydania pieniędzy i kosztowności.Mamy już w Polsce wielu polityków i aktywistów, którzy chcieliby zakazać otwartego informowania o narodowości sprawców przestępstw, a nawet o samej okoliczności, że nie byli oni Polakami. Jednak to przecież nie bez znaczenia, że sprawcami coraz liczniejszych zbrodni są cudzoziemcy, niektórzy zapewne zresztą przebywający w naszym kraju legalnie. W praktyce każda masowa, zatem praktycznie niekontrolowana migracja, stwarza takie niebezpieczeństwo.Z tej wiedzy należy czynić użytek. Potrzebna nam jest nowa polityka migracyjna. Nie tylko obejmująca ochronę granic przed masowym napływem nielegalnych migrantów, ale także pozwalająca asertywnie i stanowczo kształtować stosunki państwa i legalnych migrantów i ich rosnących społeczności. Temu ma służyć kolejny raport przygotowywany przez Instytut Ordo Iuris, który będzie pakietem założeń szerokiej polityki migracyjnej, gotowym do wdrożenia na poziomie krajowym, a – kiedyś – może także unijnym.Musimy się spieszyć, gdyż problemy będą narastać. Już teraz wskutek pogorszenia bezpieczeństwa i braku odpowiedniej reakcji służb, Polacy sami, oddolnie organizują się, aby chronić siebie nawzajem. W wielu miejscach mieszkańcy organizują patrole obywatelskie. Niestety lewica zamiast zająć się poprawą bezpieczeństwa Polaków, wzywa do karania uczestników takich akcji, co przekłada się na określone nastawienie służb.
Jeśli Polacy w porę nie zareagują i nie zmuszą rządzących do prowadzenia racjonalnej polityki migracyjnej oraz do dbania o bezpieczeństwo wewnętrzne, to bardzo szybko możemy znaleźć się w sytuacji Brytyjczyków. Gdy latem w brytyjskim Stockport młody potomek rwandyjskich imigrantów brutalnie napadł na dom kultury i zamordował nożem 3 dziewczynki w wieku 6, 7 i 9 lat, Brytyjczycy zaczęli organizować masowe protesty, żądając od nowego, lewicowego rządu poprawy bezpieczeństwa w kraju. Rząd labourzystów uznał protestujących Brytyjczyków za „rasistów” i szerzycieli „mowy nienawiści” – nie tylko brutalnie stłumił antyimigranckie protesty, ale też zaczął masowo wsadzać do więzień ich uczestników oraz zwykłych ludzi, którzy w internecie poparli protesty albo napisali antyimigrancki komentarz. Aresztowano tak wielu ludzi, że z powodu braku miejsca w więzieniach władze zdecydowały się zwolnić przedterminowo część przestępców, aby w ten sposób zrobić miejsce dla ludzi krytykujących politykę migracyjną rządu.
Zachód zrywa z dotychczasową polityką migracyjną?Widząc coraz gorsze skutki liberalnej polityki migracyjnej wdrażanej od lat przez Zachód, kolejne kraje zaczynają rewidować swoją politykę migracyjną. Szwecja, która od 2 lat coraz bardziej zaostrza politykę migracyjną, doprowadziła do tego, że po raz pierwszy od 50 lat do kraju przyjeżdża mniej migrantów niż go opuszcza.Z uwagi na ogromną skalę nielegalnej migracji i zagrożenie terroryzmem islamskim, Niemcy od 16 września przywróciły na okres sześciu miesięcy kontrole na swoich granicach lądowych. Minister Spraw Wewnętrznych RFN Nancy Faeser uzasadniała decyzję chęcią odciążenia systemu azylowego Niemiec. Nie bez znaczenia jest tu też rosnące poparcie antyimigranckiej Alternatywy dla Niemiec (AfD), która osiągnęła ostatnio znakomite wyniki w wyborach regionalnych w Turyngii (pierwsze miejsce) i Saksonii (drugie miejsce).Kilka dni po decyzji o przywróceniu kontroli na granicach Niemiec rząd Holandii, w którym po ostatnich wyborach największą siłę stanowi prawicowa Partia Wolnościowa, zwrócił się do Komisji Europejskiej z wnioskiem o wyłączenie Holandii z unijnej polityki migracyjnej.Uzasadniając decyzję, holenderska Minister ds. imigracji i azylu Marjolein Faber stwierdziła, że Holandia „musi ponownie stać się odpowiedzialna za swoją politykę azylową”. Minister Faber już wcześniej zapowiedziała wprowadzenie „najsurowszej polityki azylowej w historii”.
Bardzo szybko do inicjatywy Holandii dołączyły Węgry, które sprawują obecnie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej. Tamtejszy Minister ds. UE János Bóka powiedział, że jego kraj, „tak jak Holandia, uważa, że w odniesieniu do migracji ściślejsze krajowe kontrole mają decydujące znaczenie dla ochrony służb publicznych i suwerenności”.
Polski rząd nie przyłączył się do tej inicjatywy. Z kolei w Finlandii wprowadzono ustawę, zgodnie z którą w reakcji na presję migracyjną ze strony Rosji zrezygnowano z przyjmowania wniosków o azyl w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z Rosją w celu ochrony suwerenności Finlandii. Omówiliśmy ten dokument w osobnym komentarzu prawnym, wskazując, że akt ten ma istotne znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego Finlandii, podkreślając konieczność obrony przede wszystkim interesu narodowego i ochrony obywateli przed skutkami rosyjskiej wojny hybrydowej oraz obecnością nielegalnych imigrantów w kraju.Z nielegalną migracją do Europy chce walczyć także Rada Europy. W czerwcu działający w ramach Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy Europejski Komitet ds. Problemów Przestępczości przedstawił raport, w którym zawarł rekomendacje dla państwa członkowskich RE poświęcone problematyce zwalczania przemytu nielegalnych migrantów.Poświęciliśmy tej publikacji analizę, w której wskazujemy, że choć dokument odznacza się dużym stopniem ogólności, to jednak dobitnie podkreśla, że nielegalne przemycanie migrantów to międzynarodowa działalność przestępcza wymierzona w prawo suwerennych państw do kontrolowania swoich granic. Autorzy raportu wykazują, że przemyt migrantów niesie ze sobą ogromne ryzyko także dla osób chcących w ten sposób przedostać się do Europy. Dokument zachęca, aby zwalczanie działalności przestępczej nie odbywało się kosztem migrantów oraz podkreśla, że należy uczynić przemyt migrantów działalnością nieopłacalną.Gdyby polski rząd zechciał korzystać z podobnych stanowisk międzynarodowych organów oraz coraz ostrzejszych decyzji innych rządów, mógłby stanąć po stronie bezpieczeństwa Polaków przed niekontrolowaną migracją.
Co oznacza dla Polski Pakt Migracyjny?
W trosce o polski interes przygotowaliśmy analizę poświęconą Paktowi Migracyjnemu UE. Pakt to aż 10 aktów prawnych. Państwa członkowskie UE mają 2 lata na przygotowanie się do ich wdrożenia. W praktyce nowe przepisy zaczną obowiązywać dopiero od 2026 roku. Za ich nieprzestrzeganie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej będzie mógł nałożyć na państwa wspólnoty kary finansowe.
Aby nasza analiza trafiła do szerokiego grona odbiorców, ujęliśmy ją w 26 odpowiedzi na 26 najczęściej zadawanych pytań na temat Paktu Migracyjnego i ochrony granic.
Zwrócimy w niej uwagę na to, że obowiązujące przepisy międzynarodowego prawa uchodźczego zakazują odmowy pomocy ludziom, którzy uciekają przed wojnami. W świetle tych regulacji, by oddzielić uchodźców od imigrantów ekonomicznych konieczne jest przeprowadzenie procedury azylowej w przypadku każdego przybysza, który złoży stosowny wniosek. W efekcie, państwom zakazuje się budowy murów i stosowania innych skutecznych środków ochrony własnej ludności przed niekontrolowanymi falami migracji.Owe międzynarodowe przepisy powstawały jednak w okresie poprzedzającym wielkie fale migracji – w tym fale migracji prowokowanej jako „broń masowej migracji” przez Federację Rosyjską czy Białoruś oraz w okresie poprzedzającym wykorzystywanie fali migracji przez organizacje islamistyczne do przemycania terrorystów-dżihadzistów.
Dlatego wskazujemy na zasadność i konieczność rewizji międzynarodowego systemu gwarancji uchodźczych – tak, aby nie mogły być one wykorzystane jako środek destabilizacji państw UE.
Wyjaśniamy w raporcie, że jedną z najważniejszych zmian, jakie wprowadza Pakt Migracyjny, jest mechanizm solidarnościowy, w ramach którego państwa w lepszej sytuacji migracyjnej zostaną zobowiązane do pomocy państwom mierzącym się ze wzmożoną migracją. Jedną z form tej pomocy będzie relokacja migrantów. Alternatywnymi formami pomocy będzie przekazywanie funduszy krajowych na projekty UE związane z migracją albo pomoc operacyjna państw w obronie granic UE.W naszej analizę zwracamy uwagę na to, że ustalanie wysokości solidarnościowego wkładu finansowego, jak i procedura ewentualnego zapewniania alternatywnych środków solidarnościowych nie są w pakcie migracyjnym ściśle określone, pozostawiając szeroką przestrzeń do arbitralnych decyzji Brukseli. Doświadczenie selektywnego wykorzystywania przez Komisję Europejską tzw. mechanizmu praworządności oraz funduszy z KPO, potwierdza poważne ryzyko, że mechanizm solidarnościowy może stać się kolejnym narzędziem szantażu wobec rządów krajowych, wykorzystywanym do osiągnięcia celów ideologicznych – zupełnie niezwiązanych z migracją.W raporcie rozwiewamy też nadzieje, że Polska ma szanse na zwolnienie z udziału w mechanizmie solidarnościowym ze względu na przyjętych uchodźców z Ukrainy lub sytuację na granicy z Białorusią. Wszelkie rozstrzygnięcia w tych kwestiach będą bowiem miały charakter polityczny i arbitralny, a ich podjęcie będzie kwestią uzyskania większości w Radzie UE.
Wspólnie obronimy polską granicę!Znajdujemy się w kluczowym momencie dla obrony naszej tożsamości i spoistości kulturowej. Jeśli nie będziemy patrzeć rządzącym na ręce i nie będziemy wymagać od nich skutecznej obrony granic, to wkrótce Polska zmieni się nie do poznania. Spokojny i bezpieczny kraj, jaki znamy, ustąpi miejsca niebezpiecznej rzeczywistości zdominowanej przez imigrancką przestępczość, w której nikt nigdy nie będzie mógł czuć się bezpiecznie.Kończymy prace nad wspomnianym raportem o Pakcie Migracyjnym i obronie granicy.Odpowiedzi na 26 najczęściej zadawanych pytań mogły powstać dzięki zaangażowaniu zespołu ekspertów, z których wielu nie mogło ujawnić swoich nazwisk z obawy przed negatywnymi reperkusjami i ostracyzmem w ich środowisku zawodowym. Koszt tego przedsięwzięcia, obejmujący także skład publikacji, jej promocję i druk, to nie mniej niż 20 000 zł.Przygotowanie raportu o postulowanej polityce migracyjnej krajowej i w ramach UE to wielkie wyzwanie, któremu nie podołamy bez wsparcia Polaków pragnących zachować polską tożsamość. Do tego projektu niezbędne będzie szczególne zaangażowanie naszych Darczyńców. Chociaż raport będziemy pisać z zagranicznymi partnerami z krajów pragnących chronić się przed migracją i tak potrzebować będziemy nie mniej niż 50 000 zł na prace studyjne, analizy i zatrudnienie zespołu analitycznego. W ten sposób powstanie jednak raport, który będzie gotową rekomendacją dla każdego rządu pragnącego zmian i prawdziwego zabezpieczenia przed skutkami niekontrolowanej migracji.
Zapewniając przyszłemu polskiemu rządowi gotowe rozwiązania, możemy uchronić Polskę od popełnienia błędów państw zachodnich w polityce migracyjnej.
Monitorowanie prac organów UE takich jak Parlament Europejski czy Komisja Europejska, które decydują o kształcie polityki migracyjnej wspólnoty, oznacza dla naszych analityków wiele godzin pracy, czego miesięczny koszt szacujemy na 6 000 zł.Trzymanie ręki na pulsie w kwestii polityki UE pozwala nam na reagowanie natychmiast, gdy eurokraci chcą uderzyć w polski interes.Opracowanie każdej analizy to – w zależności od poziomu skomplikowania omawianej materii i proponowanych zmian – koszt od 10 000 do nawet 15 000 zł. Jej koszt podnosi także niezbędne w wielu przypadkach tłumaczenie. W ten sposób pokazujemy Polakom i decydentom konsekwencje nieskutecznej polityki migracyjnej.
Dlatego bardzo proszę Pana o wsparcie Instytutu kwotą 80 zł, 130 zł, 200 zł lub dowolną inną, dzięki czemu będziemy mogli skutecznie bronić polskich granic.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk
Z wyrazami szacunkuAdw. Jerzy Kwaśniewski - Prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

P.S. Mieszkańcy krajów zachodnich przez lata z założonymi rękami obserwowali, jak władze wpuszczają do ich państw miliony nielegalnych migrantów, co wpływało na pogorszenie ich bezpieczeństwa. Teraz wielu z nich żałuje swojej obojętności. Polska wciąż ma szansę uniknąć tych błędów. Musimy jednak wyciągnąć wnioski z klęski polityki migracyjnej Unii Europejskiej i obronić nasze granice. Wierzę, że z pomocą ludzi takich jak Pan, którym zależy na naszej Ojczyźnie i bezpiecznej przyszłości młodych Polaków, będziemy w stanie tego dokonać.
Działalność Instytutu Ordo Iuris możliwa jest szczególnie dzięki hojności Darczyńców, którzy rozumieją, że nasze zaangażowanie wymaga regularnego wsparcia.
Ustaw stałe zlecenie i dołącz do naszej misji.Dołączam do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris

Rzucony na pożarcie

Rzucony na pożarcie

Izabela Brodacka 1.XI. 2024

Pędzi trojka, звoнят колокольчики ( dzwonią dzwoneczki ) uczepione do dugi, w sankach rozpiera się jaśniepaństwo rozkoszując się zimową przejażdżką. Za sankami ciągnie jednak sfora wygłodzonych, gotowych do ataku, wilków. Jaśniepaństwo zrozumiawszy, że nie umkną wilkom decydują się wyrzucić im na pożarcie kucharczyka. Po kucharczyku leci psiarczyk, potem lokaj i ochmistrz. Lepiej przecież stracić służbę niż życie.

Ta stara rosyjska bajka jest doskonałą metaforą sposobów zarządzania własnym wizerunkiem przez większość partii politycznych. Aby przekonać wyborców o rzetelności i nieprzekupności członków partii należy poświęcić jednego ze swoich i wyrzucić go wilkom, czyli opinii publicznej, na pożarcie. Lepiej stracić jednego ze swoich niż władzę i wpływy. Tę strategię próbował kiedyś zastosować Adam Michnik nagrywając i denuncjując Rywina. Niezbyt mu się to jak pamiętamy udało. Przejdzie do historii jako prekursor nagrywania rozmów ze znajomymi i przyjaciółmi i donoszenia na nich władzom i mediom.

Zasada „Amicus Plato, sed magis amica veritas”, na którą powołują się szlachetni w swoim mniemaniu donosiciele jest raczej zasłoną dymną dla prawdziwej strategii, którą przez analogię do defenestracji, starej komunistycznej metody rozliczania się ze swoimi, proponuję nazywać desankizacją. (i tu apel do korekty- proszę mi tego neologizmu nie wyrzucać)

Byłam pewna, że obecne władze zdecydują się prędzej czy później rzucić opinii publicznej kogoś ze swoich na pożarcie. Naiwnie przypuszczałam, że będzie to Sławomir Nowak, którego kryminalna i biznesowa operatywność przekroczyła cierpliwość nawet wyjątkowo skorumpowanych służb Ukrainy. O wiele lepszym kandydatem do wyrzucenia z sanek okazał się jednak Janusz Palikot.

Janusz Palikot funkcjonował przez wiele lat jako enfant terrible polskiej polityki. To z mojej strony bardzo uprzejme określenie. Powinno się go nazywać – настоящий хам. Palikot był prekursorem niewyobrażalnego chamstwa, które stało się znakiem rozpoznawczym zwolenników Koalicji Obywatelskiej. Te wszystkie babcie Kasie, panie Lempart, a także pani profesor Uniwersytetu Szczecińskiego wykrzykująca dosłownie hasło ukryte zwykle pod kryptonimem ośmiu gwiazdek oraz Krystyna Janda ze swą publicznie deklarowaną koprofilią to uczniowie Janusza Palikota.

W 2007 roku Palikot, ówczesny poseł PO, wystąpił na konferencji prasowej uzbrojony w gumowy członek i atrapę pistoletu. „To są rzeczywiście symbole prawa i sprawiedliwości dzisiaj w Polsce” – oświadczył. Gdy pojawiał się problem grożący Platformie zniżką w sondażach, Tusk dawał mu zlecenie na prowokację odwracającą uwagę społeczeństwa od realnych problemów. „Zajmij się lepiej tym Kaczyńskim, skoncentruj na nim, bo ci to dobrze wychodzi” cytuje Tuska Palikot w książce „Kulisy Platformy”

Zapewne na zlecenie Tuska Palikot obrażał również ofiary katastrofy smoleńskiej i ich rodziny. Pikietowanie łódzkiej kurii z pętem kiełbasy, flaszką wódki i twarzą kardynała Głódzia na krzyżu zbitym z brudnych listew (2010) miało być formą protestu przeciwko klerykalizacji przestrzeni publicznej oraz forsowaniem programu finansowania zabiegów in vitro z budżetu państwa. Ulubioną pieśń Jana Pawła II  czyli „Barkę” Palikot kwituje jednym zdaniem: „Przerażająca muzycznie, niewolnicza w słowach”. Wykonując kolejne zadania zbiera również kapitał polityczny. „Wykorzystywałem sytuacje, kiedy Platforma miała kłopoty, bo wiedziałem, że wtedy będą mnie pompować. Ale mnie zawsze chodziło o jakąś sprawę, o jakiś standard!”.

Kapitał polityczny zbity na szarganiu wszelkich narodowych świętości okazał się jednak mizerny.

W wyborach parlamentarnych w 2015 roku partia Palikota Twój Ruch utworzyła ze Zjednoczoną Lewicą koalicję, która nie zdołała przekroczyć 8-procentowego progu i nie weszła do Sejmu. W rezultacie Palikot nieodwracalnie wypadł z polityki. Nigdy nie miało sensu pytanie Palikota o poglądy. Poglądy dostosowuje on do mądrości politycznego etapu, a polityka to czysta gra. Będąc etatowym skandalistą wyrzuca z partii Jana Hartmana za felieton o legalizacji kazirodztwa (2014). Widać tak zawiał wiatr historii. Na temat tygodnika „Ozon”, który jak pamiętamy wylansował hasło „zakaz pedałowania” Palikot wyraża jednak czynną skruchę i składa samokrytykę : „To jest coś, czego ja najbardziej się wstydzę. Nawet ten mój radykalizm dzisiejszy może po części wynikać z tego, że wciąż nie wybaczyłem sobie tego, co się wtedy w «Ozonie» zdarzyło”.

Palikotowi wydawało się, że będąc z wyboru błaznem odgrywa w kraju ważną rolę moralną. On sam i jego gloryfikatorzy posługiwali się przy tym słynnym esejem Leszka Kołakowskiego z 1969 roku pod tytułem „Kapłan i błazen” przeciwstawiającego sobie te dwie społeczne role. Palikot aspirował również do roli Stańczyka.

Nie przyszło mu do głowy, że będąc błaznem i to kiepskim błaznem tak naprawdę jest tylko kukiełką na sznurku Tuska wykonującą na jego zlecenie idiotyczne podrygi. Jest łątką z fraszki Jana Kochanowskiego, którą na wiele lat wsadzono do mieszka, a obecnie wyciągnięto tylko po to żeby wyrzucić z sanek jak kupkę zbutwiałych szmatek.

Nie umiem ustalić czy Palikot, jak mu zarzuca prokuratura, faktycznie okradł znajomych i kontrahentów na blisko 70 milionów. Wybór Palikota na ofiarę pokazowego dochodzenia ma jeszcze jeden aspekt. W książce „ Kulisy Platformy” autor dość bezceremonialnie obsmarowuje znajomych polityków i biznesmenów, w tym samego Tuska. Dziwne, że znając mściwość Tuska nie oczekiwał takiego finału ich relacji.

Wilki byłyby chyba rozczarowane gdyby zamiast w smakowitym lokajczyku zatopiły zęby w zbutwiałej szmacie.

Dla przypomnienia czytelnikom-fraszka: „ O żywocie ludzkim” Jana Kochanowskiego.

Fraszki to wszytko, cokolwiek myślemy,
Fraszki to wszytko, cokolwiek czyniemy;
Nie masz na świecie żadnej pewnej rzeczy,
Próżno tu człowiek ma co mieć na pieczy.
Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława,
Wszystko to minie jako polna trawa;
Naśmiawszy się nam i naszym porządkom,
Wemkną nas w mieszek, jako czynią łątkom.

Rok Święty 2025: Watykan angażuje rysownika, który projektował gadżety dla „Gay Pride” oraz linię wibratorów

Rok Święty 2025: Watykan angażuje rysownika, który projektował gadżety dla „Gay Pride” oraz linię wibratorów

Stworzył wibratory w kształcie diabła oraz tęczowe jednorożce

————————————

Data: 31 ottobre 2024Author: Uczta Baltazara

babylonianempire/watykan-a-gadzety-dla-gay-pride-oraz-linie-wibratorow

Ledwie zaprezentowana, a już rozpętała burzę: maskotka „Luce” na potrzeby Roku Świętego 2025 nie tylko przypomina Gretę Thunberg, ale została zaprojektowana przez Simone Legno, który jest bardzo aktywny za sprawą swej marki „Tokidoki”; opracował dla niej gadżety z okazji «Dumy Gejowskiej» oraz linię wibratorów. Czy jest możliwe, że dykasteria ds. ewangelizacji kierowana przez monsignora Rino Fisichellęhttps://en.wikipedia.org/wiki/Rino_Fisichella o tym nie wiedziała?

Nieunikniona dyskusja i żarty na temat maskotki wybranej przez watykańską Dykasterię ds. Ewangelizacji z okazji Roku Świętego 2025 będą się z pewnością nasilać. I to nie tylko ze względu na niezwykłe podobieństwo „Luce” do Grety Thunberg i jej wszechobecnego żółtego mackintosha.

Maskotka jest bowiem wynikiem artystycznego wysiłku projektanta, który w przeszłości był zaangażowany w wiele inicjatyw, w tym paradę gejowską, a nawet linię tzw. sex-toys.

Maskotka została zaprezentowana w poniedziałek podczas konferencji prasowej przybliżającej wydarzenia kulturalne zaplanowane w Rzymie przed oficjalnym otwarciem Roku Świętego oraz inauguracji Pawilonu Stolicy Apostolskiej na Expo Osaka. Rino Fisichella zakończył swoje wystąpienie prezentując „Luce”, maskotkę obu wydarzeń, stwierdzając: „Dulcis in fundo, mam przyjemność zaprezentować maskotkę obchodów Roku Świętego i Osaki; jest nią Luce, stworzona z pragnienia życia również w popkulturze, tak ukochanej przez naszą młodzież”.

„Zrodzona z kreatywności Simone Legno, Luce jest maskotką, która będzie nam towarzyszyć. Jak widać, jest ona pielgrzymką ze wszystkimi typowymi dla pielgrzymów elementami: żółtym płaszczem chroniącym przed niepogodą; butami ubrudzonymi przemierzoną drogą; krzyżem misyjnym na szyi; laską pielgrzyma, a przede wszystkim świetlistymi oczami, symbolem Nadziei serca”. https://press.vatican.va/content/salastampa/it/bollettino/pubblico/2024/10/28/0837/01663.html

Ale… Czy to możliwe, że Watykan, zlecając Legno to zadanie, nie wiedział, że zatrudnia projektanta w dziedzinie merchandisingu związanego z markami komercyjnymi, które z wielkim trudem kojarzą się z Kościołem, tj. takimi jak wibratory w kształcie diabła oraz tęczowe jednorożce?

Tymczasem wystarczy trochę poszperać, by odkryć, że Simone Legno, bo tak nazywa się projektant, jest rzeczywiście zaangażowany w wiele przedsięwzięć i angażuje się w partnerstwa komercyjne, by za pomocą swoich „postaci” reklamować najróżniejsze produkty.

Można powiedzieć, że takie jest prawo handlu, ale czy w całym katolickim świecie nie było artystów zdolnych do zaprojektowania maskotki na Rok Święty i jednocześnie takich, którzy nie mieliby na swym koncie sukcesów w sektorach zdecydowanie niestosownych z punktu widzenia Kościoła?

Wszystko staje się jasne po przeczytaniu strony Simone Legno na Instagramie, który wczoraj z wielką dumą ogłosił, że uczestniczył w historycznym projekcie dla Watykanu: narodzinach pierwszej maskotki poświęconej Jubileuszowi. Jak widać na zdjęciu zamieszczonym przez Legno, w lewym dolnym rogu widnieje napis „Designed by Tokidoki” wraz z logo firmy, której Legno jest współzałożycielem i frontmanem.

Co znaczy Tokidoki? – Słowo to pochodzi z języka japońskiego i oznacza „czasami”. Ale Tokidoki to marka stworzona przez Simone Legno, która dziś współpracuje z najważniejszymi światowymi markami: od Karla Lagerfelda po Muzeum Guggenheima, od Sephory po Hello Kitty, Marvel, Barbie i Canon. https://www.ied.it/news/simone-legno

Krótko mówiąc, Legno tworzy wizerunki inspirowane kulturą japońską (Luce został zresztą od razu uznany za typowy produkt komiksów z Kraju Wschodzącego Słońca). Jest to rysownik, który jest bardzo ceniony i uznany w świecie komiksów i który staje się coraz bardziej popularny na arenie międzynarodowej. Jest na przykład twórcą „Italia Chan”, oficjalnej maskotki włoskiego pawilonu na Expo 2025 w Osace, która została zaprezentowana podczas niedawnego Milan Design Week. Nie ma wątpliwości, że na nadchodzącej japońskiej wystawie Expo, Włochy i Stolica Apostolska będą reprezentowane przez tego samego twórcę. Całkiem spory sukces!

Wydaje się zatem, że Watykan zaufał „nazwisku” z gatunku komiksowego. „Ta postać, narysowana przez ilustratora Simone Legno, została stworzona z zamiarem odzwierciedlenia popkultury, która jest szczególnie popularna wśród młodych ludzi i niesie przesłanie nadziei i gościnności” – powiedział Fisichella.

Jednak nie wszystko złoto, co się świeci. W bogatej puli kooperacji rysownika, markę Tokidoki odnajdujemy skojarzoną z miesiącem „dumy”. W specjalnym poście na Instagramie, Legno życzy „Wesołej dumy dla wszystkich”  i robi to za pomocą dedykowanej grafiki z ostro-zębnymi postaciami i tęczą z napisem „miłość”.

Zaangażowanie Tokidoki w merchandising na rzecz dumy gejowskiej, które sięga 2021 roku i przywiodło go do San Francisco, przybiera również formę tworzenia specjalnego merchandisingu opartego na lalkach i jednorożcach, które wydają się być jego specjalnością. Na stronie Tokidoki oraz w serwisie E-bay, w sprzedaży dostępne są takie gadżety jak Pride Lulu Unicorn, Prisma Unicorn oraz czapki z logo Tokidoki o nazwie New Era Toki pride. Czyli gadżety na sprzedaż, bo powiedzmy sobie jasno, nie mamy do czynienia z działalnością charytatywną, ale z merchandisingiem związanym z wszelkiego rodzaju imprezami. https://www.tokidoki.it/search?q=pride

Wczoraj była parada gejów, a dziś jest watykański jubileusz. Czy nie budzi zażenowania fakt, że parady gejów coraz częściej mają charakter komercyjny i propagandowy, z wyraźnym antykatolickim nastawieniem i często przedstawiający sceny znieważające Kościół, a czasem wręcz bluźniercze?

Ale to nie wydaje się przeszkadzać dykasterii kierowanej przez Fisichellę, w końcu pecunia non olet. Nie ma znaczenia, że ktoś, kto stworzył maskotkę, która trafi do kieszeni milionów pielgrzymów na całym świecie, zarobił pieniądze zarówno na dumie, jak i na Jubileuszu. Należy zatem oczekiwać, że za sprawą tej operacji Stolica Apostolska ma nadzieję zebrać kilka tysięcy euro, jeśli nie setki, ze sprzedaży lalki Luce we wszystkich jej odmianach i mackintoshach. W ten sposób Legno będzie mógł pochwalić się, pośród swoich różnych partnerstw, także tym z Watykanem, co z pewnością przyniesie korzyści jego biznesowi.

To nie przypadek, że wiadomość przekazana przez monsignora Rino Fisichellę o powstaniu Luce miała miejsce w tym samym czasie co inauguracja Lucca Comics & Games – najważniejszej europejskiej imprezy w tej branży, która do toskańskiego miasta przyciągnie ponad 200 000 odwiedzających i gdzie Simone Legno wraz z Tokidoki będzie jednym z wystawców najczęściej odwiedzanych. A dzięki rozgłosowi, jaki Watykan zapewnia mu za sprawą Operacji Maskotka, widoczność ta wzrośnie już w tych godzinach.

Wszystko, o czym mowa jest legalne, ale na litość boską, to, że również Stolica Apostolska nagina się do zasad rynku i marketingu, jest nieco osobliwezwłaszcza jeśli kontekstem jest Jubileusz, który ma świętować radość wiernych pielgrzymujących do Rzymu, wreszcie uwolnionych od wszystkich wypaczeń grzechu i odnajdujących Boże miłosierdzie.. Krótko mówiąc, coś tu zgrzyta.

Tak samo, jak zgrzytający jest fakt, że w karnecie Tokidoki i Simone Legno znajdują się również przedmioty, które niekoniecznie są odpowiednie dla pielgrzymów. Na przykład, w roku 2017, we współpracy z marką Lovehoney, Tokidoki użyczyło swoich wizerunków również linii wibratorów.

Artykuły te można również znaleźć na stronie Ebay, wraz z opisem, a na innych stronach znajduje się nawet recenzja specjalnej zabawki erotycznej wpisana przez kogoś, kto najwyraźniej zna się na niej. Wszystko za „skromną” sumę – że tak powiem – 26 euro plus koszty wysyłki. Na opakowaniu wyraźnie widoczne jest logo Tokidokitworu Simone Legno – który wczoraj z wielką dumą ogłosił, że nawiązał ważną współpracę z Watykanem dotyczącą maskotki.

Tak więc od tej pory, w jego prestiżowym curriculum będzie można przeczytać nie tylko Tokidoki for Pride czy Tokidoki for Lovehoney(wibratory – red.), ale także Tokidoki for Vatican. Takie jest prawo rynku, które nie ma względu na nikogo i na nic.

Nie wspominając już o grzechu przeciwko szóstemu przykazaniu.

INFO: https://lanuovabq.it/it/giubileo-il-vaticano-si-affida-al-creativo-di-gay-pride-e-sex-toys

„Bezczelność, buta i Chrystofobia”. Co resort edukacji proponuje katechetom po redukcji lekcji religii

31 października 2024 pch/bezczelnosc-buta-i-chrystofobia-to-resort-edukacji

„Bezczelność, buta i Chrystofobia”. To resort edukacji proponuje katechetom po redukcji lekcji religii

(Oprac. GS/PCh24.pl)

Doktor nauk prawnych Łukasz Bernaciński z zarządu Ordo Iuris przyjrzał się przygotowanej przez MEN ocenie skutków zmniejszenia liczby godzin lekcji religii począwszy od przyszłego roku szkolnego.

„(…) wskazano, że dostrzegalnym problemem będzie utrata pracy przez ponad 9 tys. katechetów. Ale drodzy katecheci nie lękajcie się❗️Ministerstwo ma gotowe rozwiązanie Waszego problemu” – napisał prawnik w mediach społecznościowych.

Dalej dr Bernaciński przytoczył fragment oceny, do której komentarzem mogą być słowa popularnego dawniej, potocznego powiedzenia: „kpi [MEN] czy o drogę pyta?”.

Otóż okazuje się, że w poważnym dokumencie resort edukacji proponuje katechetom przekwalifikowanie się na wykładowców… gospodarowania odpadami, promowania aut elektrycznych czy też instruktorów tak zwanej seksedukacji.

„Minister Edukacji zamówi w roku akademickim 2024/2025 w uczelniach studia podyplomowe o charakterze kwalifikacyjnym dla nauczycieli. Będą to studia przygotowujące do nauczania przedmiotów (prowadzenia zajęć):

1) edukacja zdrowotna;

2) informatyka;

3) przedmiot zawodowy: elektromobilność;

4) przedmiot zawodowy: gospodarowanie odpadami;

5) wczesne wspomaganie rozwoju dziecka;

6) pedagogika specjalna;

7) przygotowanie pedagogiczne (tylko dla psychologów).

Studia te będą bezpłatne dla nauczycieli, w tym nauczycieli religii” – czytamy w ocenie skutków wprowadzenia zmiany programowej w szkołach.

Drodzy katecheci – nie będziecie już potrzebni w nauczaniu religii, ale możecie pozostać w szkole nauczając, że trzeba kupować używane niemieckie elektryki, wyrzucania śmieci albo prowadząc warsztaty dla 12-latków z używania prezerwatyw (program edukacji zdrowotnej w klasie V)” – ironicznie skomentował Łukasz Bernaciński.

Bezczelność, buta i Chrystofobia Nowackiej nie zna granic. Wstyd, że ministrem odpowiedzialnym za kształcenie przyszłych pokoleń Polaków została osoba zaczadzona ideologicznie” – dodał, już całkiem poważnie.

Źródło: Twitter (X) RoM

Przestępcy z Aborcyjnego Dream Teamu, korzystając z parasola ochronnego, jaki daje im władza, planują otwarcie rzeźni dla dzieci nienarodzonych. 

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Galeria to klub nocny dla gejów w budynku warszawskiej Hali Mirowskiej. To tutaj odbyła się impreza z okazji otwarcia prywatnej przychodni aborcyjnej ABOTAK.

O co tu chodzi? Co mają geje do aborcji i co to za przychodnia?

Już tłumaczę.

Przestępcy z Aborcyjnego Dream Teamu, korzystając z parasola ochronnego, jaki daje im władza, planują otwarcie rzeźni dla dzieci nienarodzonych. 

Swoją przychodnię nazwali ABOTAK. To gra słów. Twierdzą, że nie ma lepszych i gorszych powodów do aborcji, każdy jest dobry. Dlaczego zatem mordują dzieci? A bo tak.

Przed kilkoma dniami zorganizowali imprezę z okazji otwarcia Abotaku. Co ciekawe, do żadnego otwarcia nie doszło, zbierali po prostu pieniądze na swoje mordercze działania. Jednak sama forma imprezy wiele mówiła o tym, czego chce Aborcyjny Dream Team: zabijania dzieci na masową skalę, w atmosferze zabawy, w klimacie promocji zboczeń i seksu wszystkich ze wszystkimi.

Biedne dzieci…

Aborcyjni zbrodniarze tak zapowiadali swoją imprezę:

To będzie najbardziej aborcyjna noc roku – pełna mocy, przebieranek i wspaniałej energii. Każdy bilet, każda koszulka i każdy grosz przybliża nas do otwarcia pierwszej przychodni aborcyjnej w Polsce! (…) Dress Code: Aborcyjny Halloween – odważnie, kreatywnie, pełna fantazja!

W gejowskim klubie Galeria śpiewano karaoke, było aborcyjne bingo, a jeden z drag queens stawiał tarota dla aborcji.

Tego wieczora zaserwowano diabelską miksturę. Zło wymieszane z zabawą i śmiechem, odrażający striptiz mężczyzn przebranych za kobiety, radosne wymienianie się tabletkami  dzień po. Halloweenowa zabawa śmiercią była tutaj całkiem realna – przecież w aborcji naprawdę giną konkretni, niewinni ludzie.

Szanowny Panie, ja wiem, o co im chodziło. Impreza w Galerii była po to, aby aborcja kojarzyła się z czymś fajnym – częścią stylu życia, śmiechem i zabawą. To przecież nic strasznego czasem zabić sobie dziecko, prawda…?

W ten sposób lobby aborcyjne miesza ludziom w głowach i stara się sprawić, że zaakceptują mordowanie dzieci. Idą przemyślaną ścieżką: akceptacja, potem popularyzacja, w końcu pełna legalizacja.

Dlatego tak nienawidzą nas, obrońców życia.

Przeszkadzamy im, bo nieustannie ujawniamy prawdę o aborcji.

Tę prawdę przynosimy na pikiety i Publiczne Różańce o zatrzymanie aborcji. Także pod szpital w Oleśnicy, gdzie morduje się najwięcej dzieci i sprzeciw wobec aborcji jest tam najbardziej potrzebny.

Tysiące osób mogło już zobaczyć, czym naprawdę jest aborcja – po Polsce jeździmy z filmem Miało nie żyć. Tym unikatowym dokumentem zmieniamy świadomość ludzi, i poruszamy serca. Nikt, kto go zobaczył, nie pozostaje obojętny.

Stajemy naprzeciw czystego zła i opieramy się przeciwnikowi, który jest silny pieniędzmi, wpływami i wsparciem instytucji międzynarodowych. Jednak nie zejdziemy z frontu dopóki ostatnie dziecko w Polsce nie będzie bezpieczne. Dziękuję, że jest Pan z nami i wspiera nas w tej walce.

Serdecznie Pana pozdrawiam,

Kaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Czegokolwiek nie uczyniliśmy jednemu z tych najmniejszych

Fundacja Pro-Prawo do życia
Wspomnienie Wszystkich Świętych i Dusz Czyśćcowych skłania nas do rozważania naszego życia.
Czy ja rzeczywiście chciałbym być zbawiony? Czy może bardziej zależy mi na wygodnym i przyjemnym życiu? Czy chcę uniknąć walki, czy też za cenę jej podjęcia i trudów z nią związanych chcę dołączyć do grona zwycięzców? 
Zachęcam Pana do lektury krótkich rozważań.Rozważania [foto]1 listopada będziemy wspominać Wszystkich Świętych, czyli tych, którzy dostąpili już radości przebywania z Bogiem w Niebie. Patrzą stamtąd na naszą walkę na ziemi i wspierają nas swoimi modlitwami. Oni swoją walkę, często bardzo trudną, już zakończyli i cieszą się owocami zwycięstwa. 
Myślimy o świętych powszechnie znanych i wyniesionych na ołtarze przez Kościół – np. świętym Maksymilianie Kolbem i błogosławionym księdzu Jerzym Popiełuszce. Dali nam przykład, że nawet w sytuacjach po ludzku beznadziejnych, można stać się zwycięzcą dzięki zaufaniu Bożej Opatrzności. Świadectwu męczenników zawdzięczamy naszą wolność. Myślimy w tym dniu nie tylko o wyniesionych na ołtarze, ale również o świętych dnia codziennego, których zmagania w sprawach drobnych był często heroiczne; o  rodzicach, którym zawdzięczamy życie, chrzestnych i kapłanach, którym zawdzięczamy wiarę. Ogarnia nas wdzięczność.
2 listopada wspominamy wszystkich Wiernych Zmarłych. Tych, którzy zakończyli swoją wędrówkę pojednani z Bogiem, ale nie zdołali w tym życiu zadośćuczynić za grzechy, które popełnili. Cierpią w Czyśćcu, wiedzą, że dzięki cierpieniu oczyszczą się aby móc radować się Najdoskonalszym Bogiem. Również im jesteśmy wdzięczni, że nie dali pokonać się złu. Możemy skrócić czas ich oczyszczenia ofiarując za dusze czyśćcowe odpusty.

Wspomnienie Wszystkich Świętych i Dusz Czyśćcowych skłania nas do rozważania naszego życia. Czy ja rzeczywiście chciałbym być zbawiony? Czy może bardziej zależy mi na wygodnym i przyjemnym życiu? Czy chcę uniknąć walki, czy też za cenę jej podjęcia i trudów z nią związanych chcę dołączyć do grona zwycięzców? 
Jeśli chcę być zbawiony, jak to osiągnąć? Wskazówką może być opis Sądu Ostatecznego u świętego Mateusza. Król zaprasza stojących po prawej stronie do swojego królestwa, a tych po stronie lewej wysyła w ogień nieugaszony. A pytany przez jednych i drugich wyjaśnia:  „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” i „Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili”.
Możemy, a nawet powinniśmy rozważać te słowa w kontekście ataków na życie dzieci poczętych i projektów deprawacji tych, którym udało się urodzić.
W tych dniach każdy z nas powinien zadać sobie pytanie: co robię ja widząc agresję przeciw najsłabszym? Czegokolwiek nie uczyniliśmy jednemu z tych najmniejszych nie uczyniliśmy Jezusowi.

Jest wiele możliwości działania. Każdy może stanąć w obronie najmniejszych i na przykład:
1) Z pomocą koordynatorów naszej Fundacji zorganizować w swoim miejscu zamieszkania publiczną modlitwę różańcową w intencji powstrzymania aborcji, deprawacji dzieci i odnowy moralnej Polski. Wystarczy wypełnić krótki formularz i oczekiwać na kontakt z naszej strony.
2) Zamówić wydane przez naszą Fundację broszury ostrzegawcze przed przymusową „edukacją seksualną”, która już od 1 września 2025 r. wchodzi do wszystkich polskich szkół, a następnie rozdać je znajomym, zwłaszcza rodzicom i nauczycielom, w swoim miejscu zamieszkania, w parafii, w duszpasterstwie, w szkole, w miejscu pracy itp. Broszury można zamówić za darmo za pomocą formularza na naszej stronie
3) Wesprzeć finansowo organizację kolejnych publicznych różańców, wydruk tysięcy egzemplarzy kolejnych broszur, przeprowadzenie akcji informacyjnych na ulicach miast, organizację kampanii billboardowych, przejazdy furgonetek oraz innych akcji podejmowanych przeciwko aborcji i deprawacji dzieci.

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Z wyrazami szacunku
Mariusz DzierżawskiFundacja Pro – Prawo do życia


ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Polska przekracza bramy aborcyjnego Pandemonium. Moloch zaciera ręce. Mamon taż.

Polska przekracza bramy aborcyjnego Pandemonium. Moloch zaciera ręce

Polska-przekracza-bramy-aborcyjnego-pandemonium

Wystarczy rzut okiem na wydarzenia z ostatnich kilku lat, by przekonać się jaką ścieżką podążają mieszkańcy świata „zachodniego”, w tym także Polski. Każda taka wiadomość z osobna wywołuje przerażenie, zaś zestawione razem pokazują siłę trwającego zmasowanego ataku lewicowej, antyludzkiej ideologii, słusznie zwanej „antycywilizacją śmierci”.

23 lipca 2024 roku. Warszawa. Pod Sejmem zebrało się niewielkie, ale hałaśliwe zgromadzenie – powiewają flagi „Babcie polskie”, „Strajk kobiet” itp. To manifestacja Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Na scenie przemawia młoda dziewczyna, używa wulgarnych słów, których wydźwięk jest mniej więcej taki: Miałam aborcję, i co mi zrobicie? 11 lipca 2024 r. w Sejmie poseł Koalicji Obywatelskiej Franciszek Sterczewski stwierdził: Najwyższy czas powiedzieć wprost: pomoc w aborcji to czyn po prostu dobry. W 2024 r. parlamentarzyści francuscy zdecydowali o wpisaniu aborcji do swojej konstytucji miażdżącą przewagą głosów, co oznacza, że za tym rozwiązaniem głosowali też deputowani „prawicowi”. W 2021 r. Parlament Europejski w swej rezolucji uznał aborcję za prawo człowieka i krytykował klauzulę sumienia przysługującą lekarzom. Od 2022 r. WHO zaleca usunięcie barier politycznych dla „bezpiecznej” aborcji, wzywa do jej dekryminalizacji, a nawet sugeruje szerokie ułatwienia w dostępie do niej, w tym do tabletek aborcyjnych, także za pomocą systemu telemedycyny.

W marcu 2023 r. proaborcyjna fundacja Federa „wywalczyła” stanowisko polskiego Rzecznika Praw Pacjenta w sprawie uznania zagrożenia zdrowia psychicznego kobiety jako przesłanki legalnego przerwania ciąży. W grudniu 2023 r. Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę zapewniająca finansowanie ze środków publicznych kontrowersyjnej etycznie procedury zapłodnienia metodą in vitro, skazującej niektórych ludzi w zarodkowej fazie życia na „utylizację” lub trwanie w zamrożeniu, bez szansy na rozwój. W 2024 r. polski Sejm umożliwił 15-latkom zakup tabletek „dzień po” bez recepty – środki te mogą mieć działanie poronne. W 2024 r. podczas debaty o aborcji, lekarka wykonująca takie zabiegi nazywała dziecko w łonie matki „pasożytem”, zaś w innym programie aktywistka proaborcyjna ostentacyjnie i demonstracyjnie połknęła „na wizji” tabletkę wczesnoporonną. W czerwcu 2024 r. weszło w życie rozporządzenie minister zdrowia Izabeli Leszczyny lekceważące klauzulę sumienia i wymuszające na szpitalach, pod groźbą dotkliwych konsekwencji finansowych, obowiązek zatrudnienia abortera.

Minister Leszczyna w wywiadzie z lipca 2024 r. stwierdziła, że woli, aby kobiety, dokonały aborcji do 12 tyg. ciąży, „kiedy płód jeszcze nie czuje”, niż maltretowały dziecko już urodzone (uznała tym samym, że osoby zdolne do aborcji, jeśli jej nie wykonają, będą maltretować urodzone dzieci?). W marcu 2024 r. doszło do tragicznego pomylenia pacjentek w Praskim Szpitalu Uniwersyteckim w Czechach, w wyniku czego usunięto dziecko zdrowej kobiecie w czwartym miesiącu ciąży, która przyszła na wizytę kontrolną. W 2017 „wynaleziono” kapsułę Sarco do samodzielnej eutanazji, którą można samemu sobie wydrukować w technologii 3D. W lutym 2024 r. holenderski działacz Katolickiej (!!!) Partii Ludowej (KVP) i Apelu Chrześcijańsko-Demokratycznego (CDA), były premier Holandii Dries van Agt, wspólnie z żoną poddał się eutanazji…

To tylko niektóre fakty z ostatnich kilku lat wskazujące ścieżkę, jaką podążają mieszkańcy świata „zachodniego”, w tym Polski. Każda taka wiadomość z osobna wywołuje przerażenie, zaś zestawione razem pokazują siłę zmasowanego ataku lewicowej, odczłowieczonej ideologii na odwieczne wartości. Konserwatywni użytkownicy portalu X komentując zachowanie proaborcyjnych i progresywnych „Julek” oraz podstarzałych pomocnic aborcyjnych piszą: „Kometo przybywaj!”, zaś wierni katolickiemu nauczaniu muszą łapać się za głowę – dokąd ten świat zmierza? Dlaczego chcemy karmić Molocha? Czy jesteśmy jeszcze ludźmi czy staliśmy się już kierującymi się najniższymi instynktami, egoistycznymi bestiami?

Są i pozytywne wieści. W Sejmie szczęśliwie odrzucono pierwszy z kilku zgłoszonych projektów liberalizujących prawo aborcyjne. Dzięki Ci Panie Boże za ludzi, którzy odmawiali różaniec w tej intencji! Nader skromna frekwencja na wspomnianej demonstracji aktywistek aborcyjnych daje nadzieję, że, wbrew sondażom, poglądy organizatorek podziela w rzeczywistości mniejszość obywateli Polski. W dodatku reakcje na ordynarne zachowanie promotorek pro-choice były skrajnie nieprzychylne, nawet po lewej stronie aborcyjnej barykady, zaś tegoroczne marsze „dla Życia” zgromadziły tłumy uczestników.

Regulacje „pozaustawowe”

Sytuacja nadal jest jednak niebezpieczna. Obserwujemy nieustanne próby systemowej zmiany prawnej podstawy dla aborcji oraz łagodzenia odpowiedzialności karnej dla jej sprawców – w Sejmie czekają na procedowanie 3 kolejne projekty ustaw liberalizujących aborcję, a i odrzucony projekt ma być ponownie złożony. Poza tym obecny rząd jest zdeterminowany, aby wprowadzić nieludzkie rozwiązania aborcyjne, nawet z pominięciem procedur legislacyjnych Sejmu i obowiązujących przepisów prawa.

W artykule z 26 lipca 2024 r. opublikowanym na portalu medexpress.pl czytamy: W czwartek ministra zdrowia Izabela Leszczyna poinformowała, że na prośbę premiera Donalda Tuska wypracowuje z ministrem sprawiedliwości Adamem Bodnarem standardy działań związanych z przerywaniem ciąży, które zapewnią bezpieczeństwo kobietom, a jednocześnie nie będą wymagały zmian ustawowych. – Spotykamy się w najbliższych dniach z prawnikami i lekarzami, by wypracować jeszcze coś, co pozwoli kobietom, które nie chcą, nie mogą, nie czują się na siłach z różnych powodów być matkami, żeby do 12 tygodnia ciąży mogły zgodnie z prawem dokonać terminacji ciąży. Mamy dwie przesłanki, które na to pozwalają – zapowiedziała, dość enigmatycznie, Leszczyna. Wcześniej media informowały, że prokuratury otrzymały wytyczne, by sprawy dotyczące pomocnictwa w aborcji, prowadzić w kierunku umorzenia postępowań.

Zmiana filozofii

Na stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pod datą 30 sierpnia 2024 r. pojawiła się informacja, że resorty sprawiedliwości i zdrowia przekazały w sprawie aborcji specjalne wytyczne do stosowania przez prokuraturę i szpitale. Wskazano w nich m.in. jednoznacznie, że aborcja ze względu na stan zdrowia psychicznego kobiety jest dopuszczalna i wystarczy w tej sytuacji opinia jednego lekarza. Według słów premiera Tuska wytyczne dla prokuratorów i szpitali zmienią realia stosowania obecnych przepisów w sprawie aborcji: Szukamy takich sposobów działania, które zgodnie z prawem umożliwią w praktyce dostęp do legalnej aborcji dla kobiet, które z różnych powodów do tej aborcji powinny mieć prawo. Minister Leszczyna stwierdziła: Jeśli w podmiocie leczniczym będzie żądanie drugiego orzeczenia lekarza bądź zwoływania konsylium, to należy to uznać za utrudnianie dostępu do procedury medycznej, która jest w koszyku świadczeń gwarantowanych, zaś minister Bodnar dodał w kwestii przesłanki zdrowia psychicznego: To jest okoliczność, która w świetle prawa jest absolutnie dopuszczalna. W takich sytuacjach nie powinna ona powodować zaangażowania prokuratury. Chodzi o to, żeby zmienić atmosferę i filozofię działania. Prawa kobiet muszą być w centrum, a nie na odwrót.

Wytyczne zawierają także sugestię, że lekarz nie może skorzystać z klauzuli sumienia w przypadku, gdy zwłoka w udzieleniu pomocy lekarskiej mogłaby wywołać zagrożenie utraty życia kobiety, uszkodzenia jej ciała lub „ciężkiego rozstroju zdrowia”.

Co z godnością człowieka?

W wywiadzie dla RMF FM 3 września 2024 r. prof. Andrzej Zoll z Uniwersytetu Jagiellońskiego powiedział, iż przedstawione wytyczne rządowe w sprawie aborcji nie uwzględniają odpowiedzi na pytanie o status płodu – czy to jest rozwijający się człowiek, czy przyszły człowiek. Prawnik przypomniał, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał w 2011 r., że każdy zarodek ma godność człowieka. Z tego wynika, że mamy tutaj do czynienia z rozwijającym się człowiekiem, więc elementem, który ma godność ludzką i wartość. Oczywiście aborcja w pewnych sytuacjach musi być dozwolona – wtedy, kiedy mamy kolizję dobra rozwijającego się człowieka i dobra kobiety – powiedział profesor (rmf24.pl). Dodał jednak, że to kobieta, której życie jest poważnie zagrożone, ma prawo decydować, czyje życie ma być najpierw ratowane – jej czy dziecka, a nowe dyrektywy kompletnie pomijają te kwestie.

Prof. Zoll uważa też, że wytyczne zakazujące ponownej konsultacji przesłanek do wykonania aborcji, stwierdzonych wcześniej przez innego lekarza, ingerują w prawa lekarza mającego wykonać „zabieg”, który musi przecież najpierw zbadać pacjentkę. Wytyczne nie pozwalają na sprawdzenie, czy przesłanki wskazane przez innego lekarza są prawidłowe.

Jeśli teraz ministra Leszczyna podkreśla, że wystarczy jedno zaświadczenie specjalisty i lekarz, który ma dokonać aborcji, musi to zrobić po przebadaniu pacjentki, nie może tego zrobić „z biegu”, to w takim razie jego zdanie też musi być brane pod uwagę. On może się całkowicie nie zgadzać z tą diagnozą, czy stwierdzeniem zawartym w zaświadczeniu, które ma zezwalać na przeprowadzenie aborcji. […] Lekarz dokonujący aborcji nie może być całkowicie pozbawiony swojej podmiotowości i nieliczenia się z jego wiedzą lekarską. Bo on może stwierdzić, że zaświadczenie to nie oddaje stanu rzeczywistego. Pominięcie tego, już wprowadzanie sankcji w sytuacji, kiedy lekarz odmówi przeprowadzenia aborcji z tego względu, że się nie zgadza ze stanowiskiem osoby wystawiającej zaświadczenie, to jest dla mnie nie do przyjęcia. – podsumował prof. Zoll.

Podczas tej rozmowy red. Terlikowski zwrócił uwagę, że w przedstawionych wytycznych w ogóle nie ma odniesień do życia ludzkiego czy embrionu – jest uwzględniona wyłącznie „kwestia kobiety”. Dyskutanci wspomnieli też, że Ministerstwo Zdrowia w swoich dyrektywach twierdzi, iż można wykonać aborcję na każdym etapie ciąży, a nie zajęto się w nich w ogóle sytuacjami, gdy w późnych aborcjach rodzi się żywe dziecko, zdolne do przeżycia.

Mordercze naciski

Kamila Ferenc, prawnik z Fundacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny Federa stwierdziła w rozmowie z Moniką Chruścińską- Dragan (artykuł Aborcja z zaświadczeniem od lekarza nawet z teleporady. Powstaną aborcjomaty? „To absurd” obublikowany na portalu rynekzdrowia.pl), że Fundacji bardzo zależało na wytycznych, dlatego kilka miesięcy temu jej działaczki przekazały Ministerstwu Zdrowia opracowany przez siebie tekst wraz z załącznikami i przez kilka miesięcy nalegały na ich przyjęcie.  […] Z doświadczenia wiemy, że na lekarzy działa tylko władza. Wytyczne są potrzebne, żeby ukrócić nielegalne praktyki szpitali wobec pacjentek. Już teraz nie będą mogli powoływać się na to, że „takie jest prawo”, bo właśnie dostali jego podsumowanie z samego ministerstwa. To nam i pacjentkom ułatwi egzekwowanie od nich świadczeń zdrowotnych – powiedziała Ferenc.

W artykule napisano również: Kamila Ferenc jest także zdania, że od zmiany prawa aborcyjnego w Polsce nie uciekniemy. Wymaga tego od nas bowiem Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet (CEDAW) w swoich zaleceniach z 21 sierpnia 2024 r. – Według Komitetu niezbędna jest legalizacja aborcji bez konieczności podawania powodu, dekryminalizacja pomocy w aborcji, a jako środek tymczasowy zanim nie zostaną przyjęte ww. ustawy – moratorium na stosowanie prawa karnego w zakresie ścigania pomocy w aborcji. Tylko takie zmiany położą kres poniżającemu traktowaniu kobiet – zaznacza.

Federa opublikowała w sierpniu 2024 r. swój komentarz do najnowszych wytycznych Prokuratora Generalnego dotyczących prowadzenia postępowań o pomocnictwo w przerywaniu ciąży. „Progresywna” organizacja uznała je za zbyt zachowawcze, a przez to rozczarowujące, choć sama idea wydania takich wytycznych jest przez nią oceniana pozytywnie. Federa przygotowała własne wytyczne „społeczne”, w których napisano: Mimo że Prokuratura sugeruje, by przy czynnościach kierować się przede wszystkim dobrostanem kobiety, nadal pozostaje ryzyko, że prokuratorzy konserwatywni, w tym Ci zainstalowani w czasach PiS-u, będą kierować się nie zdaniem przełożonych, lecz swoim skrajnym nastawieniem antyaborcyjnym. […] Przede wszystkim rekomendujemy, aby w sytuacjach, w których chodzi o oczekiwaną pomoc w chcianej, dobrowolnej aborcji, prokuratorzy od początku odmawiali wszczęcia postępowania z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość czynu

„Nieszkodliwa” czyli … dobra?

Taka wypowiedź obnaża poglądy działaczek proaborcyjnych uznające przerwanie ludzkiego życia za czyn o „znikomej” szkodliwości. Warto w tym kontekście przywołać ciekawą analizę Katarzyny Doroszewskiej Społeczna szkodliwość czynu jako określenie zła w polskim prawie karnym? opublikowaną w kwartalniku studentów doktorantów Wydziału Prawa i Administracji UKSW „Młody Jurysta” (nr 4, 2016):

Istotnym aspektem prawa karnego jest krytyka szkodliwych czynów, a polskie prawo czyni to, stosując klauzulę „szkodliwości społecznej”. Pytanie brzmi, co jest uważane za zło w polskim prawie i jakie czynniki je determinują. […] Komisja Kodyfikacyjna, działająca w latach transformacji ustrojowej zdecydowała się na ujęcie formalno-materialne przestępstwa, stanowiące art. 1 obowiązującego dziś Kodeksu karnego. W paragrafie pierwszym tego artykułu ujęto część formalną definicji („odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto popełnia czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia”), natomiast w paragrafie drugim część materialną („nie stanowi przestępstwa czyn zabroniony którego społeczna szkodliwość jest znikoma”). Oznacza to, że właśnie pojęcie „społecznej szkodliwości” ma stanowić kryterium, według którego ocenia się wyrządzoną przez czyn krzywdę. […] Wprowadzenie pojęcia społecznej szkodliwości miało doniosłe konsekwencje dla stosowania prawa. Nie tylko decyduje o istnieniu przestępstwa, ale również w pośredni sposób o wysokości kary wymierzonej sprawcy czynu zabronionego. Przepisy dotyczące oceny społecznej szkodliwości kierowane są głównie do sądu, ale również do prokuratora. Doniosłość tej oceny związana jest przede wszystkim z wyznaczaniem wysokości kary, ale również z instytucją warunkowego odstąpienia od wykonania kary czy też warunkowym umorzeniem postępowania karnego. […] Leksykalne znaczenie pojęcia społecznej szkodliwości prima facie nie wywołuje większych wątpliwości. Jest to bowiem cecha czynu oznaczająca, że czyn wywołuje szkodę, krzywdę bądź w inny sposób narusza porządek społeczny. Przymiotnik „społeczny” nie jest w tym wypadku w żadnej mierze ograniczony, nie ma tu odniesień do obywateli Polski, czy też mieszkańców danego regionu bądź nawet świadków zdarzenia. Pomijając kwestie definicji społeczeństwa, można uznać że wedle kodeksu karnego będzie to możliwie największa grupa ludzi dotkniętych przez czyn sprawcy. Jednakże i takie ujęcie wywołuje pewne wątpliwości, bowiem wciąż nie wyjaśnia jakie dokładnie kryteria ma spełniać czyn szkodliwy społecznie. Jak wskazuje M. Derlatka, wykładnia językowa prowadzi do ujęcia społecznej szkodliwości jako cechy czynu określającej naruszenie przez ten czyn dobra prawnego, interesu jednostki lub społeczeństwa. Cecha ta zaś wiąże się z jego negatywnymi konsekwencjami, a zatem poniesioną przez jedna lub więcej osób szkodą.

Jeśli zatem przez pryzmat „społecznej szkodliwości” ocenia się wyrządzoną przez czyn krzywdę, aborcja jest czynem ze wszech miar szkodliwym społecznie. Narusza ona interes jednostek oraz wyrządza krzywdę poprzez m.in. odebranie poczętemu człowiekowi jego praw, (przede wszystkim oczywiście prawa do życia), odebranie praw poszczególnym członkom jego rodziny, narażenie i dziecka i rodziny na cierpienie. Aborcja narusza też interes społeczeństwa, które traci wartość zyskania obywatela – być może wybitnego, traci przyszłego pracownika lub przedsiębiorcę, podporę systemu zdrowia i systemu emerytalnego. Aborcja to też pogłębianie zjawiska depopulacji, naruszenie porządku społecznego, zachęta do rozwiązłości, dawanie złego moralnie i społecznie przykładu otoczeniu, oraz łamanie obowiązującego prawa. Wszystkie te wymienione elementy są z punktu widzenia jednostki i społeczeństwa niekorzystne.

Twierdzenie działaczy Federy, że czyn aborcji ma znikomą szkodliwość społeczną sugeruje, że nie powstaje z jego powodu szkoda dla choćby jednej osoby – jest to rzecz jasna kłamstwo, skoro najbardziej oczywistą krzywdę ponosi sama ofiara aborcji, czyli człowiek we wczesnej fazie swojego rozwoju. Szkoda ta – utrata życia – jest nieodwracalnym pozbawieniem człowieka największej doczesnej wartości. W myśl przytoczonego rozumowania o szkodliwości społecznej aborcja jest przestępstwem, czyli zjawiskiem, które państwo powinno zwalczać i karać. Zupełnie bezsensowna jest w tym kontekście postawa rządzących, którzy zamiast wprowadzać rozwiązania wspierające rodziny witające na świecie dzieci chore lub niepełnosprawne, wolą promować postawy nie tylko naganne moralnie, ale dążące w dłuższej perspektywie do zagłady społeczeństwa poprzez przyzwolenie na zabijanie dzieci – własnych obywateli (w tym przecież także dzieci zdrowych, bo do tego przedmiotowe wytyczne zmierzają). Rząd wspierając postawy proaborcyjne nie działa dla dobra społeczności i jednostek, którym ma pomagać, lecz jest niewolnikiem światopoglądu, w którym opóźnianie lub rezygnacja z macierzyństwa jest oznaką „postępu, sukcesu i wolności”.

Dopuszczam oczywiście możliwość, że kwestia aborcji używana jest przez polityków jako narzędzie polaryzacji narodu, odwracające uwagę od innych ważnych spraw. Może tak jest, ale nie zmienia to faktu, że krwawe wytyczne w sprawie aborcji zostały przez rząd przygotowane, przedstawione i najprawdopodobniej będą egzekwowane. Urzędnicy którzy się tym zajmowali otrzymują wynagrodzenie z podatków opłacanych przez społeczeństwo, które wkrótce, m.in. dzięki takim działaniom, zredukuje się liczebnie. Żadne inne sprawy polityczne, gospodarcze czy finansowe nie mogą być ważniejsze niż rozpętująca się na naszych oczach rzeź niewiniątek.

Destrukcyjne „ja”

Niektóre osoby chcą zabić własne dziecko lub same nie chcą dalej żyć. Różne są powody takich pragnień i niszczycielskich dążeń – niekiedy ich przyczyną są zaburzenia psychiczne, przytłaczające poczucie bezradności i osamotnienia. Są oczywiście sytuacje dramatyczne, w których np. dochodzi do zagrożenia życia matki, lub pojawiają się śmiertelne komplikacje genetyczne i rozwijające się w łonie kobiety struktury ostatecznie nie stają się ludzkim organizmem.

Takie sytuacje się zdarzają i zarówno działacze pro-life, jak i Kościół Katolicki nie negują tego stanu rzeczy. Korzystają oni z osiągnięć nauki i mają świadomość, że ilość możliwych powikłań ciąży i nieprawidłowości na etapie życia zarodkowego i płodowego jest spora, a ich skutkiem może być oczywiście obumarcie zarodka, śmierć płodu, czy np. powstanie groźnych dla życia i zdrowia kobiety zaśniadów. Żaden z proliferów nie nawołuje do „zabijania matek”, tylko do niezabijania dzieci na podstawie bliżej niesprecyzowanego „prawdopodobieństwa”, czy zaledwie „podejrzenia” wystąpienia u dziecka choroby, z którą przecież można żyć, a także do nie zabijania dzieci z powodu „obniżonego nastroju matki” – nastrój przecież może się poprawić, a życia dziecku już się nie wróci, jak słusznie zauważyła Kaja Godek.

Jednak lobby aborcyjne domaga się prawa do mordowania dzieci także „na żądanie”, bez podawania przyczyny. Dowodem na to jest fakt, że udostępnione niedawno bez recepty dla 15-letnich dziewcząt tabletki „dzień po” w ogóle nie dają szansy na jakiekolwiek sprawdzenie kondycji zarodka czy przebadanie matki, a przecież takie środki mogą mieć działanie wczesnoporonne. Co więcej, aktywistka aborcyjna Natalia Broniarczyk w debacie na portalu „Goniec” przyznała, że nienarodzeni to dzieci, ale ten fakt nie ma dla niej znaczenia.

W proaborcyjnym świecie nieistotne są przesłanki wymienione w polskim prawie, pomija się też całkowicie aspekt życia wiecznego, duszy, chrztu, losu dziecka po śmierci, sumienia matki czyli całe spektrum zagadnień etycznych związanych z zajściem w ciążę. Pojedyncze dramatyczne przypadki śmierci kobiet ciężarnych, których nie zdołano/nie umiano uratować lub popełniono błąd w ich leczeniu, wykorzystywane są propagandowo, aby wzmagać poparcie dla ruchu proaborcyjnego. Tak więc to nie sytuacje takie jak podejrzenie śmiertelnej choroby poczętego dziecka czy zagrożenie życia matki są przyczyną masowych aborcji. Nie są nią również gwałty, które, jak wynika ze statystyk udostępnianych przez Ministerstwo Zdrowia, odpowiadają za „śladową ilość” niechcianych ciąż. Wiele decyzji o zakończeniu ciąży w rzeczywistości podejmowanych jest z powodów, które w porównaniu do „życia” są po prostu błahe i zwykle mieszczą się w kategorii „egozim” (moja kariera zawodowa, moja wygoda, ja chcę decydować, moje ciało itp.). Wygrywa „pierwszeństwo materii nad duchem” – dążenie do wygody fizycznej, skupienie na własnej przyjemności i względy materialne zagłuszają prawo moralne.

„Wyleczone” z ciąży?

Nawet oficjalne, figurujące w rządowych statystykach aborcje mogą mieć „naciąganą” podstawę prawną. Liczba aborcji, według danych opublikowanych przez Ministerstwo Zdrowia, wyniosła w 2023 r. 425, z czego zdecydowaną większość wykonano z powodu zagrożenia życia lub zdrowia matki. Oznacza to trzykrotny wzrost aborcji wykonanej z przesłanki zdrowotnej w stosunku do roku 2022 i aż dwunastokrotny w stosunku do lat wcześniejszych (2012-2021)!

Są to dane z okresu rządów PiS, a ponieważ obecny rząd jawnie wspiera proaborcyjne dążenia, liczba aborcji może znacznie wzrosnąć. Przesłanka „zagrożenia dla zdrowia psychicznego”, trudna do zweryfikowania, stosowana jest nader często, szczególnie w szpitalu w Oleśnicy. Niektóre z dzieci zabito w tym szpitalu w 3 trymestrze ciąży!

Na stronie Ordo Iuris adw. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu, opisał oleśnicki proceder: Ze 144 aborcji dokonanych w roku 2023, aż 139 wykonano z powodu rzekomego zagrożenia „zdrowia psychicznego” kobiety. Obrońcy życia, których od lat bronimy przed polskimi sądami, zwrócili się do szpitala z żądaniem doprecyzowania tej informacji. Okazało się, że tym „poważnym zagrożeniem zdrowia psychicznego” były „zaburzenia adaptacyjne”. To oznacza jedno – w Oleśnicy dokonywane są de facto aborcje na życzenie. Przy całkowitej bierności i za milczącą zgodą władz.

Warto zauważyć, że owe zaburzenia adaptacyjne są naturalną reakcją niektórych ludzi na stresującą sytuację taką jak np. przeprowadzka, kłopoty finansowe, ślub czy właśnie narodziny dziecka. Mogą minąć same lub można je leczyć, choćby psychoterapią. W żadnym przypadku sytuacji stresogennej, sposobem na przystosowanie się do życiowej sytuacji nie jest zabicie człowieka. Czy można wyobrazić sobie, że ktoś zabija innych, bo stracił pracę, albo się przeprowadził? Uznalibyśmy taką osobę za psychopatę lub niebezpiecznego szaleńca, którego należy odizolować od społeczeństwa. Przy ciąży jednak sięga się po argument zaburzeń adaptacyjnych. Są lekarze, którzy swoim autorytetem i nazwiskiem podpisują się pod taką diagnozą.

Zbigniew Kaliszuk z Fundacji Grupa Proelio stwierdził: Organizacje aborcyjne mają już zorganizowaną grupę psychiatrów, gotowych do wystawienia naciąganych zaświadczeń. Można je uzyskać w ramach jednej teleporady (eKai.pl). Fundacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny Federa (której prawnicy skarżyli szpital w Pabianicach za odmowę aborcji) tworzyła w 2021 r. bazę  „przyjaznych pacjentkom ginekologów i ginekolożek” – przyjaznych, czyli zapewne rozumiejących „potrzeby reprodukcyjne” „cis-kobiet, jak również osób transpłciowych/niebinarnych korzystających z usług ginekologicznych”.

Aparat ścigania udaje, że nie widzi absurdalności teorii „zaburzeń adaptacyjnych”, dokumenty się zgadzają, maleńki człowiek ginie „w majestacie prawa” za sprawą własnej matki i ludzi wykształconych za pieniądze podatników na lekarzy mających ratować życie i zdrowie. Groza tego procederu jest porażająca.

Aborcyjne lobby oraz sprzyjający mu urzędnicy i politycy mają swoje metody – ignoruje się ustalenia naukowe, zmienia się definicje medyczne, formułuje niezgodne z prawem zalecenia dla lekarzy i prokuratorów, wypacza sens pierwotnych zapisów prawa międzynarodowego próbując interpretować je w sposób zgodny z lewicową agendą, co sprawnie „wyłapują” i podkreślają m.in. prawnicy Ordo Iuris. Furtką do aborcji może być też zmieniona niedawno przez Sejm definicja gwałtu. Jak wspomniała Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina we wpisie na portalu X, do wszczęcia procedury aborcyjnej „z czynu zabronionego” wystarczy zaświadczenie z prokuratury o toczącym się postępowaniu o gwałt – nikt nie będzie czekał z „zabiegiem” do zakończenia tego postępowania czy ewentualnego procesu sądowego.

Prawdziwe powody

Podczas debaty o aborcji zorganizowanej przez portal „Goniec” 18 lipca 2024 r., jedna z dzwoniących aktywistek proaborcyjnych wstrząsająco obnażyła mentalność szukających aborcji i faktyczne powody, dla których aborcja jest niektórym osobom potrzebna – po wykropkowaniu „niecytowalnych” fragmentów wypowiedź ta brzmiała tak: To co ja mówię osobom, które się do mnie zgłaszają, które boją się ciąży, które stosują 2 środki antykoncepcyjne naraz i jeszcze do tego stosunek przerywany, ja im mówię wtedy, nie masz się czego bać, ty nie zasługujesz na ten strach. My zasługujemy na bezpieczny seks, na radosny seks […] i chciałabym powiedzieć wszystkim dziewczynom, które tego słuchają: […] macie prawo do tylu partnerów, ilu chcecie, macie prawo się puszczać, i nie musicie się tłumaczyć z tego, kiedy wpadniecie i napiszecie do mnie, że potrzebujecie aborcji. Ja was nie będę rozliczać, ja zapytam tylko, w którym jesteście tygodniu.

Natalia Broniarczyk z „Aborcyjnego dream teamu” w rozmowie z Onetem w 2022 r. wskazała, jakie osoby najczęściej poszukują aborcji: To są na przykład kobiety, które żyją w przemocowej relacji lub z takiej relacji właśnie odeszły i mają poczucie, że ciąży nad nimi jakieś fatum. A także osoby w trudnej sytuacji finansowej, w której znalazły się przez pandemię, mające trudności z utrzymaniem rodziny. Zgłaszają się do nas także młode kobiety, dopiero co zaczynające studia lub w relacji, która trwa bardzo krótko i one wiedzą, że to nie jest czas na dziecko. W tym samym artykule czytamy też: Aborcyjny Dream Team udostępnił niedawno grafikę z hasłem: „Rzuć go, jeśli jest przeciwny aborcji”. Bo coraz częściej zdarzają się osoby, które boją się powiedzieć partnerowi, że są w ciąży i zamierzają ją przerwać. Myślę, że ich obawy nie są bezpodstawne. Ordo Iuris już parę tygodni temu zapowiedziało, że zamierza reprezentować prawa ojca nienarodzonego dziecka. I zdarza nam się obserwować, jak mężczyźni nie wspierają swoich partnerek, które podjęły decyzję o aborcji. One często muszą przerywać ciążę w ukryciu przed nimi, nie mówią, że są w trakcie poronienia, symulują bolesną miesiączkę. Albo wyznają prawdę, ale później żyją w strachu, że w przypadku kłótni czy rozstania, ta informacja zostanie przeciwko nim wykorzystana.

Ruch proaborcyjny dąży więc też do przeprogramowania całego życia kobiety – wmawia jej, że potrzebuje ona aborcji oraz namawia do porzucenia partnera i rozbicia rodziny. Czy aborcjonistki chcą, aby każda kobieta prowadziła samotny (lub z psieckiem-substytutem) żywot z poczuciem winy do końca życia?

Bezczelność i obłuda

Możesz to zrobić, nie musisz czekać aż politycy ustalą prawo – zachęca Broniarczyk w debacie w „Gońcu”, nawołując tym samym do łamania prawa. Wszechobecne proaborcyjne przekazy medialne utrwalają fałszywy obraz zamachu na ludzkie życie przedstawiając go jako szlachetny postępek. Młode kobiety publicznie „chwalą się” dokonanym zabiegiem aborcji, i nie jest to dla nich powód do wstydu czy żalu. Aborcja trafia na sztandary feministek, a politycy szukają sposobu, by „spełnić oczekiwania kobiet”, czyli umożliwić im bezkarne zabijanie dzieci. Nawet osoby deklarujące przywiązanie do chrześcijańskich korzeni nie mają oporów by przyłożyć rękę do nieetycznej procedury in vitro lub głosują za dalszą dyskusją o projektach aborcyjnych tak jakby w ogóle można było je brać pod uwagę. Akty przemocy i wandalizmu wobec działaczy organizacji pro-life nie spotykają się z odpowiednią reakcją władz ani stosowną karą. W takiej atmosferze aktywistki proaborcyjne czują się pewnie, zachowują się bezczelnie i chwalą się tym, że złamały prawo, a państwo ich za to nie ukarało. Pro-liferom zaś lewicowe trolle przyklejają łatkę obskurantyzmu i „robiących to, co im ksiądz każe”.

Aktywiści pro-choice nie wahają się sięgać po maski religijności i korzystać ze wsparcia podmiotów mających w nazwie słowo „chrześcijański” lub nawet „katolicki”, co uważam za perfidną manipulację. Gdy aktywna w działaniach proaborcyjnych fundacja Federa funkcjonowała jako porozumienie kilku organizacji, wśród podmiotów ją tworzących znajdowały się: Liga Kobiet Polskich, Polskie Stowarzyszenia Feministyczne, Stowarzyszenia Pro Femina, Neutrum – Stowarzyszeni na rzecz Państwa Neutralnego Światopoglądowo oraz … Stowarzyszenie Dziewcząt i Kobiet Chrześcijańskich Polska YWCA!

Z zaskoczeniem przeczytałam, że „prawa reprodukcyjne” to jeden z głównych obszarów działania tego ruchu – na stronach organizacji-matki YWCA widnieje jasna deklaracja: Autonomia ciała i prawo do aborcji są podstawowymi prawami wszystkich osób. Współpracująca z proabrocyjną Federą YWCA Polska cieszy się poparciem Polskiej Rady Ekumenicznej dla swoich niektórych inicjatyw, a „kobiety-księża” dają twarz jednej z jej kampanii. To wszystkie dzieje się pod szyldem „chrześcijaństwa”.

Z kolei wśród podmiotów sponsorujących albo wspierających lub rekomendujących działania Aborcyjnego Dream Teamu widnieją ambasady Belgii, Francji, Holandii i Kanady, organizacje międzynarodowe takie jak ONZ czy Amnesty International oraz oczywiście organizacje feministyczne, a wśród nich organizacja o nazwie… Catholics for Choice. Jej szefowa Jamie L. Manson, napisała: Jako część większości katolików, którzy wiedzą, że dostęp do aborcji to wartość, stoimy dzisiaj w solidarności z aktywistkami ADT. Wierzymy, że osoby wybierające aborcję, robią to z czystym sumieniem. Katechizm naucza nas: We wszystkim co mówisz i czynisz jesteś zobligowana by podążać za tym, w co wierzysz, że jest sprawiedliwe i dobre. Wierzymy, że miłość do bliźnich i pomoc ludziom w potrzebie są filarami człowieczeństwa i nie mogą spotykać się z represjami i prześladowaniami.

Ta organizacja nie jest oczywiście afiliowana przy Kościele Katolickim ani w żaden sposób z nim związana, ponieważ po prostu stoi w kontrze do jego nauczania. Co więcej, uznawany za konserwatywnego Biskup Fabian Bruskewitz z Lincoln w Nebrasce wydał w marcu 1996 r. interdykt zakazujący katolikom w swojej diecezji członkostwa w Catholics for Choice. Biskup Bruskewitz stwierdził, że przynależność do tej grupy zagraża wierze katolickiej i najczęściej jest z nią całkowicie niezgodna. Członkowie diecezji otrzymali miesiąc od daty interdyktu na wycofanie się z uczestnictwa w organizacji pod groźbą automatycznej ekskomuniki. Ówczesne władze CFC uznały oczywiście tę decyzję za błędną i obstawały przy swoim przekonaniu, że działają w „dobrej wierze”.

Sprzeczność celów i działalności CFC z nauczaniem Kościoła Katolickiego jest ewidentna, mimo to, organizacja ta używa bezczelnie słowa „katolicy” sugerując publicznie, że ludzie tego wyznania w większości popierają aborcję. Może to prowadzić u niektórych wiernych do konfuzji i zagubienia w kwestiach duchowych, zatem faktycznie jest to zagrożenie dla wiary.

Cóż, przybieranie masek i mierna imitacja to znane sposoby działania złego. Jak trafnie zauważył biskup Napierała w homilii z 2008 r.: Wy, którzy propagujecie aborcję, którzy do niej nakłaniacie, a nawet na różne sposoby do niej zmuszacie, jesteście, owszem, bogaci; bogaci w rozmaite środki materialnego nacisku. Jednego wszakże wam brak. Brak wam prawdy. A ona jest tu najważniejsza. Ona decyduje o godności i randze cywilizacji. Ona jest kryterium postępu i nowoczesności. Żyjecie w kłamstwie i kłamstwem się posługujecie. Żyjecie w zaślepieniu. Czas się przebudzić i wyjść z niewoli tego, który jest ojcem kłamstwa i zabójcą od początku. Trzeba się nawrócić! Dla was też jest miłosierdzie, za was też umarł Chrystus. Trzeba się nawrócić!

Zofia Michałowicz