Pokutne Procesje Różańcowe w niedzielę 10 grudnia. GDZIE WZIĄĆ UDZIAŁ?

Pokutne Procesje Różańcowe już 10 grudnia. GDZIE WZIĄĆ UDZIAŁ?

#grzechy przeciwko życiu #Pokutna Procesja Różańcowa #procesja różancowa #Warszawa

Już w niedzielę 10 grudnia przejdą przez Polskę Pokutne Procesje Różańcowe. Jedna z największych odbędzie się w Warszawie. Trzeba wynagrodzić Bogu za grzechy przeciwko życiu, zwłaszcza dziś, gdy władzę w naszym kraju przejmuje lewica.

Tego dnia Kościół katolicki wspomina Matkę Bożą Loretańską. Polacy będą prosić Najświętszą Panienkę o wstawiennictwo w tych trudnych czasach. W związku ze zmianami politycznymi w naszym kraju istnieje poważne ryzyko przyjmowania ustaw, które godzić będą w prawo do życia dzieci poczętych oraz w naturalny ład i porządek moralny. 

Posłowie 29 listopada przyjęli już ustawę o finansowaniu procedury in vitro z budżetu. To oznacza bardzo poważne naruszenie prawa Bożego: opłacanie z podatków selekcjonowania, mrożenia i niszczenia ludzkich zarodków!… A przecież na tym może się nie skończyć, bo przedstawiciele czołowych formacji politycznych zapowiadają kolejne, jeszcze gorsze projekt ustaw. Myśli się na przykład o referendum aborcyjnym, w którym Polacy mieliby postawić się w miejscu Boga i decydować, kto będzie mieć prawo do życia, a kto nie…

Stąd właśnie konieczność wynagrodzenia za grzechy przeciwko życiu właśnie poprzez Pokutną Procesję Różańcową. Za ideą stoi blok organizacji katolickich Zjednoczeni 2022, wśród nich – Centrum Życia i Rodziny, organizator ogólnopolskich Marszów dla Życia. 

Jak piszą organizatorzy na swojej stronie internetowej: „Wobec nadchodzących zmian politycznych, ale także toczących się już od dziesięcioleci przemian społecznych, które odwracają Polaków od prawdy o pierwszym i najgłębszym powołaniu każdego z nas: powołaniu do macierzyństwa i ojcostwa, do ochrony i miłości wobec każdego życia, będziemy dokonywać zadośćuczynienia za grzechy własne, a także ekspiacji za grzeszników najbardziej zagrożonych karą wiecznego potępienia”.

W Warszawie całe wydarzenie rozpocznie się o godzinie 13:00 Mszą świętą w kościele pw. Świętego Krzyża. Po złożeniu Najświętszej Ofiary ruszy procesja do Sanktuarium Jasnogórskiej Matki Życia (kościół Paulinów). Procesja zakończy się około godziny 15:00.

Organizatorzy wskazują, że poza Warszawą można: zorganizować procesję ulicami swojego miasta; zorganizować procesję w swojej parafii; odmówić w kościele parafialnym różaniec przez Najświętszym Sakramentem; pomodlić się na różańcu w domu w intencji wynagrodzenia Panu Bogu za grzechy przeciwko życiu.

Niezbędne informacje znajdą Państwo na oficjalnej stronie wydarzenia: https://www.rozanieczazyciem.pl/

Die Welt stwierdza, że ​​Ukraina „rozpada się”!

DieWelt stwierdza, że ​​Ukraina „rozpada się”!

drnowopolski 7 grudnia, 2023drnowopolski

W szokującym wyznaniu czołowy niemiecki dziennik Welt zauważa, że ​​opinia premiera Węgier Viktora Orbána na temat konfliktu na Ukrainie była przez cały czas słuszna
„Czy Kijów już przegrał?” – niemiecka gazeta Welt stwierdza, że ​​Ukraina „rozpada się” i że Orbán miał rację, ale „nikt nie ma odwagi się do tego przyznać”
.

https://rmx.news/defense/has-kyiv-already-lost-germanys-welt-newspaper-claims-ukraine-is-crumbling-and-that-orban-was-right-but-nobody-dares-admit-it/embed/#?secret=iqIMXLaHKj#?secret=xKmlrHq4mD

Niemiecka gazeta Welt, być może najpopularniejsza gazeta w kraju, znana jest ze swojego proukraińskiego stanowiska i w przeszłości publikowała liczne artykuły na temat prawdopodobnego powodzenia ukraińskiej ofensywy wojskowej przeciwko Rosji.

Jednak w felietonie opublikowanym wczoraj przez głównego korespondenta tej gazety, Saschę Lehnartza, szanse Ukrainy w wojnie ocenia się jako wyjątkowo ponure, pisze John Cody .

Pod tytułem „Czy Kijów już przegrał?” w artykule opisano, jak armia ukraińska popada w coraz większą przygnębienie, do tego stopnia, że ​​naczelny wódz kraju przyznaje, że na froncie panuje „impas”.

„Zima jest tuż za rogiem. Wygląda na to, że kontrofensywa nie powiodła się. Alianci są zmęczeni. A najpóźniej od początku listopada prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ma nowego przeciwnika, którego niekoniecznie się spodziewano: swojego własnego Naczelnego Wodza Walerija Załużnego” – pisze „Die Welt”.

Welt wskazuje na niedawny wywiad dla „The Economist”, w którym najwyższy generał Ukrainy Walerij Załużny stwierdził, że „osiągnęliśmy, podobnie jak podczas pierwszej wojny światowej, poziom techniczny, który stawia nas w impasie” i że aby wygrać, Ukraina , potrzebuje cudownej broni, aby pokonać Rosjan, „jak chiński proch strzelniczy”.

W artykule opisano, jak wyznanie Załużnego stanowi dla Zełenskiego wyraźne zawstydzenie.

„Wszyscy są zmęczeni i niezależnie od statusu są różne opinie” – powiedział Zełenski w odpowiedzi na komentarze na konferencji prasowej z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen, dodając:

„Ale to nie jest impas”. Zastępca szefa jego biura Ihor Żółkiew powiedział, że mówienie o impasie „ułatwia pracę agresorowi” i wywołuje „panikę” wśród ukraińskich sojuszników.

W odpowiedzi Welt napisał, że rosnący podział między ukraińskimi siłami zbrojnymi a rządem w sprawie statusu wojny może stanowić poważny punkt zwrotny.

„Spór między prezydentem a najwyższym oficerem wojskowym pokazuje, że jednolity front wewnętrzny na Ukrainie rozpada się. A wszelkie wątpliwości wyrażane w Kijowie co do perspektyw sukcesu Ukrainy są wzmacniane w korytarzach siedzib rządów europejskich i amerykańskich” – pisze Lehnartz.

Welt zwraca także uwagę, że zwycięstwa polityczne kilku przywódców populistycznych w Europie prawdopodobnie stworzą poważne problemy w zakresie dalszego wsparcia materialnego i finansowego dla Ukrainy. Pogłębiający się kryzys budżetowy w Niemczech może oznaczać także dalsze cięcia w budżecie Ukrainy, zagrażające wysiłkowi wojennemu tego kraju.

„Niedawne zwycięstwa wyborcze Geerta Wildersa w Holandii i Roberta Fico na Słowacji – obaj odrzucili dalsze transakcje zbrojeniowe dla Ukrainy – są także symptomami rosnącego zmęczenia wojną na Zachodzie” – pisze Welt.

„Włoska premier Giorgia Meloni przyznała to we wrześniu, kiedy została oszukana przez telefon przez duet komediowy z Moskwy: widziała „dużo zmęczenia ze wszystkich stron”. Premier Węgier Viktor Orbán już uznał ukraińską strategię za „porażkę”. Wszyscy o tym wiedzą, ale nikt (oprócz Orbána) nie ma odwagi powiedzieć tego na głos” – kontynuuje gazeta.

Orbán od dawna był krytykowany za swoje wysiłki pokojowe na Ukrainie, ostrzegając, że Rosji nie można pokonać, ponieważ jest potęgą nuklearną i że tysiące Ukraińców i Rosjan tracą ojców i braci w wojnie na wyniszczenie.

Następnie Welt wymienia główne przeszkody, jakie Ukraina napotyka na polu bitwy, zauważając, że podczas kontrofensywy Ukraina odbiła niecałe 0,25 procent terytorium, które chce odzyskać od Rosji. W rezultacie „z dnia na dzień maleje liczba osób wierzących, że Ukraina może jeszcze «wygrać» tę wojnę, czyli osiągnąć wyzwolenie wszystkich terytoriów okupowanych przez Rosję. Rosyjski plan A, zakładający zajęcie Kijowa w ciągu kilku dni i rządy mniej lub bardziej bezpośrednio, „poniósł fiasko” – powiedział James Nixey, dyrektor programu Rosja i Eurazja w brytyjskim think tanku Chatham House. Wydaje się jednak, że plan B działa: poczekać, aż sojusznicy Ukrainy się poddadzą i wrócić do domu”.

W artykule zauważono jednak, że ten impas wydaje się być zamierzony – przynajmniej w pewnym stopniu. Na przykład rządy zachodnie mają trudności z dostarczaniem prostych technologii wojskowych, takich jak pociski artyleryjskie, w obiecanych ilościach. Rządy te w dalszym ciągu niechętnie dostarczają bardziej zaawansowaną broń wojskową, taką jak rakiety kierowane Taurus, która teoretycznie mogłaby zniszczyć most Kerczeński – ważny szlak dostaw dla Rosji. Jednak rządy zachodnie nadal bardzo niechętnie dostarczają Ukrainie taką broń w obawie przed eskalacją wojny. W rzeczywistości chcą jedynie dostarczyć wystarczającą ilość broni, aby Ukraina nie mogła ani przegrać, ani wygrać:

Jest to symptomatyczne dla postawy Niemiec, ale ostatecznie także rządu amerykańskiego. Ekspert amerykańskiej polityki zagranicznej Walter Russell Mead poskarżył się niedawno w „Wall Street Journal”, że konflikt był ostatecznym celem administracji Bidena: wyczerpani Ukraińcy powinni w pewnym momencie zaoferować Rosji pokój, „a Biały Dom sprzedaje to wówczas jako chwalebne zwycięstwo demokracji i rządów prawa”.

Artykuł w die Welt kończy się jednak kontrowersyjną notatką.

Pomimo faktu, że znaczna część artykułu opisuje, w jaki sposób wojna znalazła się w impasie, powodując niewiarygodne straty zarówno dla Rosji, jak i Ukrainy, z artykułu wynika, że ​​jedynym wyjściem jest podwoić wsparcie militarne dla Ukrainy, zamiast pracować na rzecz pokojowego rozwiązania.

„Zachód będzie musiał zdecydować, czy nadal wierzy w siebie. I to szybko” – podsumowuje die Welt.

Jednym z naprawdę kontrrewolucyjnych aktów pontyfikatu papieża Piusa IX było ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny

O Niepokalanym Poczęciu Najświętszej

Posted by Marucha w dniu 2023-12-08 marucha/o-niepokalanym-poczeciu-najswietszej

Jednym z naprawdę kontrrewolucyjnych aktów pontyfikatu papieża Piusa IX było ogłoszenie przez niego, dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny (Immaculata Conceptio Beatæ Virginis Mariæ).

Rubens – Niepokalane Poczęcie

Istnieją trzy powody, które wyszczególniają ów dogmat jako kontrrewolucyjny. Powody, które swą istotą napełniają wrogów Kościoła niebywałą nienawiścią.

Powód pierwszy: anty-egalitaryzm

Dogmat ten uczy, że Matka Boża była nieskazitelną w momencie jej poczęcia, co oznacza, że ani przez chwilę nie była splamiona grzechem pierworodnym. Zarówno ona, jak i oczywiście nasz Pan Jezus Chrystus, byli „zwolnieni” od tego prawa, którego nienaruszalnej ścisłości podporządkowani są wszyscy inni potomkowie Adama i Ewy.

Zatem, Matka Boża była wyjęta z niedoli upadłego człowieka. Nie była poddana złym wpływom, pozbawiona złych skłonności i tendencji. Całe jej jestestwo poruszało się harmonicznie w prawdzie, dobrze i tym samym, w Bogu. W tym sensie, Matka Boża jest przykładem wolności doskonałej, oświetlonej Wiarą, określonej Dobrem, której wola jest nią całkowicie wypełniona. Nie posiadająca wewnętrznych przeszkód, utrudniających jej praktykowanie Cnót.

Deklaracja, że istota ludzka została obdarowana tak niezwykłym przywilejem, sprawia, że ​​ów dogmat jest esencjonalnie anty-egalitarny. Podkreśla on ogromne nierówności w dziele Bożym poprzez jaskrawe naświetlenie całkowitej przewagi Matki Bożej nad wszystkimi innymi istotami. Tak więc, jego ogłoszenie, zagotowało nienawiścią wszystkie rewolucyjne duchy egalitaryzmu.

Powód drugi: nieskalana czystość Matki Bożej

Jednakże, istnieje jeszcze głębszy powód, przez który Rewolucja nienawidzi tego dogmatu.

Rewolucja kocha zło, żyjąc w harmonii z tymi, którzy są źli, a więc próbuje znaleźć zło we wszystkim. Ci, którzy są bez skazy, są celem jej intensywnej nienawiści. Co za tym idzie: idea, że istota ludzka może być nieskazitelną od pierwszej chwili swego istnienia, jest dla rewolucjonistów odrażająca.

Powód trzeci: nieomylność papieska

Trzecim istotnym powodem, odpowiedzialnym za nienawiść rewolucjonistów wobec niego, jest to, iż był on pierwszym w historii dogmatem ogłoszonym na mocy nieomylności papieskiej.

Dogmat o nieomylności papieża nie był jeszcze podówczas dokładnie zdefiniowany, a w łonie Kościoła istniał dość silny prąd utrzymujący, że papież pozostaje nieomylny jedynie wtedy, gdy przewodniczy kolegium kardynalskiemu. Niemniej jednak Pius IX, definiując dogmat Niepokalanego Poczęcia, powołał się na swoją nieomylność, uprzednio konsultując to posunięcie jedynie z garstką teologów i biskupów.

Dla tzw. teologów liberalnych myślenie to wydawało się błędnym kołem. Jeśli nieomylność nie została jeszcze zdefiniowana, jak papież mógł jej używać? W rzeczywistości jest wręcz przeciwnie: używając swojej nieomylności, Ojciec Święty potwierdzał jej istnienie.

Ta śmiała afirmacja wywołała falę oburzenia wśród rewolucjonistów, tym samym wywołując ogromny entuzjazm wśród kontrrewolucjonistów.

Profesor Plinio Corrêa de Oliveira
Tłumaczył: Arkadiusz Jakubczyk
Powyższe fragmenty, pochodzą z adaptacji tekstu wykładu, wygłoszonego przez prof. Plinio Corrêa de Oliveira w dniu 15 czerwca 1973 roku.

https://myslkonserwatywna.pl

================================

mail:

Tymczasem Franciszek:

Ogólnoświatowa krucjata ku czci Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny. Bp Schneider wzywa do modlitwy

Ogólnoświatowa krucjata ku czci Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny. Bp Schneider wzywa do modlitwy

pch24.pl/ogolnoswiatowa-krucjata-ku-czci-niepokalanego-serca-najswietszej-maryi-panny

Ogólnoświatowa krucjata ku czci Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny

w celu uproszenia Bożej interwencji w związku z kryzysem Kościoła

Maryja podarowała nam w Fatimie modlitwę różańcową i praktykę Pięciu Pierwszych Sobót jako skuteczną duchową pomoc w uzyskaniu szczególnych łask Bożych.

Praktyka Pięciu Pierwszych Sobót polega na tym, by w pierwsze soboty pięciu kolejnych miesięcy przystępować do sakramentu spowiedzi i Komunii Świętej, odmawiać Różaniec i przez piętnaście minut rozważać przynajmniej jedną z piętnastu tajemnic różańcowych w intencji wynagrodzenia za grzechy przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi.

W obliczu ogromnego kryzysu, dotykającego obecnie Kościół katolicki, Bractwo Matki Boskiej Fatimskiej rozpoczyna ogólnoświatową krucjatę duchową, polegającą na codziennej modlitwie różańcowej i praktykowaniu Pięciu Pierwszych Sobót, aby za pośrednictwem Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny błagać Boga o pomoc i interwencję, zwłaszcza dla Stolicy Apostolskiej w Rzymie.

Ta krucjata duchowa rozpocznie się w pierwszą sobotę stycznia 2024 r. (6 stycznia) i zakończy w pierwszą sobotę grudnia 2024 r. (7 grudnia).

8 grudnia 2023 r., Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny

Christopher P. Wendt, dyrektor międzynarodowy Bractwa Matki Bożej Fatimskiej

+ Athanasius Schneider, asystent duchowy Bractwa Matki Bożej Fatimskiej, biskup pomocniczy archidiecezji Najświętszej Maryi Panny w Astanie

Więcej informacji – kliknij TUTAJ

Prześladowania sądowe nasilają się a będą jeszcze bardziej dotkliwe, jeśli w Sejmie uchwalona zostanie zapowiadana przez KO i Lewicę ustawa wprowadzająca kary za tzw. „mowę nienawiści”,

Fundacja Pro-Prawo do życia
Szanowny Panie, 
Adrian, kierowca naszej furgonetki, został skazany prawomocnym wyrokiem sądu w Gdańsku na 6 miesięcy ograniczenia wolności i ponad 5 000 zł kary za ostrzeganie mieszkańców miasta przed następstwami homoseksualnego stylu życia. Niemal równolegle zapadł wyrok sądu I instancji w Szczecinie skazujący naszego wolontariusza Jana na blisko 4 000 zł kary za organizację akcji informacyjnej na temat ideologii LGBT w trakcie tzw. „parady równości”.
Prześladowania sądowe już teraz nasilają się i będą jeszcze bardziej dotkliwe, jeśli w Sejmie uchwalona zostanie zapowiadana przez KO i Lewicę ustawa wprowadzająca kary za tzw. „mowę nienawiści”, czyli treści takie jak prawda o skutkach rozwiązłości i praktykowania zboczeń oraz konsekwencjach aborcji.
Będzie to oznaczało totalną cenzurę, a kary będą mogły dotknąć każdego z nas np. w miejscu pracy lub w szkole.Ograniczenie wolności za prawdę [foto]Media głównego nurtu z entuzjazmem informują o skazaniu kierowcy „furgonetki nienawiści”. 
Jakie treści znajdujące się na naszych pojazdach wywołują takie oburzenie mainstreamu i agresję aktywistów radykalnej lewicy? Ostrzegamy przed konsekwencjami homoseksualnego stylu życia, takimi jak np. epidemia HIV, medycznymi skutkami praktyk homoseksualnych i rozwiązłości seksualnej oraz skutkami tzw. tranzycji, polegającej na „zmianie płci” poprzez przyjmowanie blokerów hormonalnych i amputacji części ciała. Informujemy także Polaków o tym, czego aktywiści LGBT chcą uczyć dzieci w ramach tzw. „edukacji seksualnej” WHO oraz o wynikach badań naukowych wskazujących na powiązania między homoseksualizmem a pedofilią. 
Treści prezentowane na naszych furgonetkach, plakatach i billboardach to prawda na temat społecznych, medycznych i duchowych konsekwencji praktyk homoseksualnych oraz planów lobby LGBT wobec polskich dzieci. Wszystkie informacje, które upowszechniamy w ramach naszych akcji, opierają się na dostępnych publicznie badaniach, a także publikacjach medialnych. 
Prześladowania za mówienie prawdy i ostrzeganie Polaków przed zagrożeniami trwają już teraz. Zaostrzą się jeszcze bardziej, gdy w Sejmie przegłosowana zostanie, zapowiadana przez KO i Lewicę, ustawa o penalizacji tzw. „mowy nienawiści”, czyli zachowań niezgodnych z założeniami ideologii LGBT.
 Będą dotyczyły nie tylko wolontariuszy naszej Fundacji, ale milionów ludzi w całej Polsce; od lat obserwujemy to w krajach Zachodu. Kto będzie mógł zostać skazany za „mowę nienawiści”?
 Na przykład: 
– Nauczyciel, który nazwie chłopca uważającego się za dziewczynkę jego właściwym, męskim imieniem (to już się dzieje np. w Wielkiej Brytanii, gdzie nauczyciele z tego powodu są wyrzucani z pracy), 
– Katolik, który zacytuje Pismo Św. w miejscu pracy lub przestrzeni publicznej (do takich przypadków dochodziło już w Polsce nawet bez formalnego karania za „mowę nienawiści”), –
 Przedsiębiorca, który odmówi świadczenia jakiejś usługi, np. fotografowania „ślubu” homoseksualistów, 
– Lekarz, który powie, że epidemia HIV/AIDS szerzy się głównie w środowiskach homoseksualnych,
 – Bloger lub dziennikarz, który opisze skutki zażywania przez młodzież blokerów hormonalnych dewastujących zdrowie człowieka w celu rzekomej „zmiany płci”. Przykłady potencjalnych osób i zawodów prześladowanych za „mowę nienawiści” można długo mnożyć. Nie tylko oni będą ofiarami totalitarnej cenzury. 
Najgorsze konsekwencje poniosą dzieci i młodzież. To właśnie do najmłodszych najbardziej intensywnie kierowana jest propaganda LGBT mówiąca, że homoseksualizm to radosny, wesoły i bezpieczny styl życia, a „tranzycja” to najlepszy sposób na problemy z tożsamością seksualną. A jak jest naprawdę? Publikowaliśmy już wstrząsające zdjęcia polskiej nastolatki, która za zgodą i aprobatą własnej matki (!) amputowała sobie piersi w ramach „tranzycji”, aby w ten sposób „stać się” chłopcem.
Takich przykładów coraz więcej trafia do mediów społecznościowych. Na Zachodzie „tranzycja” jest już wielką plagą, która pociąga za sobą tysiące ofiar okaleczanych w imię ideologii LGBT. Wyniki kolejnych badań alarmują o pladze pornografii wśród polskich dzieci i młodzieży.
Wedle badań NASK, o których ostatnio informowaliśmyregularną, codzienną praktykę oglądania materiałów pornograficznych deklaruje niemal co czwarty (23,9%) nastolatek w Polsce. To efekt promocji rozwiązłości seksualnej promowanej w ramach tzw. „edukacji seksualnej” i propagandy LGBT. „Edukatorzy seksualni” otwarcie zachęcają młodych Polaków do oglądania pornografii, masturbacji i eksperymentów seksualnych, o czym wielokrotnie już pisaliśmy. Samobójstwa i próby samobójcze to powszechne zjawisko wśród młodzieży zainfekowanej ideologią LGBT. Nastolatki identyfikujące się jako LGBT kilkukrotnie częściej popełniają samobójstwa niż ich rówieśnicy. 
O wiele wyższe wśród młodzieży LGBT są również statystyki depresji, stanów lękowych i innych zaburzeń psychicznych. Aktywiści LGBT twierdzą, że to wszystko przez „homofobię”. Problem w tym, że statystyki te dotyczą również niezwykle „postępowych” krajów i rejonów na świecie, gdzie „mowa nienawiści” od dawna jest karana, homoseksualne związki i „śluby” są legalne, a „edukacja seksualna” jest obowiązkowa w szkołach. Ideolodzy i propagatorzy LGBT nie przyjmują do wiadomości tego, że kolejne ofiary to skutek zatrucia umysłu tęczową indoktrynacją. W 2022 roku w Polsce zarejestrowano rekordową i nienotowaną dotychczas liczbę zakażeń HIV. 
Powszechnie znanym i niepodważalnym faktem, zarówno naukowym jak i statystycznym, jest epidemia HIV/AIDS wśród homoseksualistów. Wedle oficjalnych statystyk, ogromna liczba diagnozowanych przypadków HIV/AIDS jest związanych z praktykami homoseksualnymi. Pomimo tego aktywiści LGBT przekonują polską młodzież, że homoseksualizm to radosny i bezpieczny styl życia.
 Postępy ideologii LGBT oznaczają również jeszcze bardziej intensywną ateizację i laicyzację młodzieży i wzrost nienawiści wobec Kościoła. Proszę spojrzeć na doniesienia z Wielkiej Brytanii. Właśnie opublikowano badanie opinii społecznej z którego wynika, że blisko 25% młodych Brytyjczyków poparłoby zakaz sprzedaży Pisma Świętego z uwagi na rzekomo zawartą w nim „mowę nienawiści”.
Jeśli tendencja utrzyma się, to Brytyjczycy są na prostej drodze do wyrugowania chrześcijaństwa już nie tylko z przestrzeni publicznej, ale również z życia obywateli.Zmieniamy świadomość Polaków [foto]Musimy walczyć, aby powstrzymać proces inwazji ideologii LGBT na Polskę. Pomimo szykan, prześladowań i kolejnych wyroków, nasza Fundacja dalej będzie organizować niezależne kampanie informacyjne ostrzegające Polaków przed zagrożeniami.
Abyśmy mogli dalej działać, potrzebna jest Pana pomoc. Przeciwko nam toczy się obecnie ok. 130 spraw sądowych jednocześnie. Większość z nich wygrywamy, ale zdarzają się również wyroki skazujące, takie jak te w Gdańsku i Szczecinie.
Bez przerwy jesteśmy wzywani na kolejne rozprawy i przesłuchania. To dla nas wielkie obciążenie logistyczne i finansowe. Dlatego proszę Pana o wsparcie naszej walki przed sądami i przekazanie 35 zł, 70 zł, 140 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby umożliwić naszym wolontariuszom obronę i organizację kolejnych kampanii społecznych zmieniających świadomość Polaków.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Kary za tzw. „mowę nienawiści” to nic innego jak totalitarna cenzura, która już wkrótce może stać się faktem. Na razie wyroki skazujące nas za mówienie prawdy o aborcji i ideologii LGBT są nieliczne. Gdy zmienią się przepisy, prześladowania dotkną nie tylko nas, ale wszystkich Polaków chcących prowadzić walkę w przestrzeni publicznej. Polska może iść w innym kierunku niż upadły moralnie Zachód.
Aby tak się stało, konieczna jest zmiana świadomości Polaków. W tym celu organizujemy nasze akcje i bronimy się przed sądami, o wsparcie czego raz jeszcze Pana proszę.
Serdecznie Pana pozdrawiam,Mariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Niedziela 10 grudnia. Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

10.12.2023 Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

05/12/2023przez antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

https://youtube.com/watch?v=zL3tg863fSE%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl-PL%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent
https://youtube.com/watch?v=FA-B8j-Tgbk%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl-PL%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.

Share

Maryja przygotuje nas na przyjście Syna.

Maryja przygotuje nas na przyjście Syna

pch24.pl/maryja-przygotuje-nas-na-przyjscie-syna

Wszystko, co najważniejsze w życiu Chrystusa, wydarzyło się przy współudziale Maryi. Nic więc dziwnego, że gdy Jego ponowne przyjście wydaje się coraz bliższe, Ona… także powraca. I tak jak dwa tysiące lat temu, znów zapowiada Go, prosi o łaski i trwa wierna wśród tych, którzy utracili Wiarę.

Maryja jako pierwsza dowiedziała się, że wyczekiwany od wieków Mesjasz nadchodzi, że urodzi się już za kilka miesięcy. Oświadczył Jej to Archanioł Gabriel. Wiedziała o tym jako pierwsza spośród wszystkich ludzi, mogła dość dokładnie wyznaczyć datę Jego przyjścia i podzielić się Dobrą Nowiną z tymi, których uznała za godnych.

I podzieliła się tą wiadomością. Wiedziała przecież, że nowina jest tak doniosła, iż należy pokonać wszelkie trudności, by ogłosić ją światu! Jest zatem pierwszą apostołką i pierwszą nauczycielką Kościoła, wskazując, że nie ma przeszkód, których nie można by pokonać, by głosić przyjście Zbawiciela! Udaje się więc brzemienna, pieszo, przez góry, do Swej krewnej Elżbiety. Pokonuje przy tym… ponad sto kilometrów! Wszystko, by głosić chwałę Tego, który wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej i sprawi, że odtąd błogosławić [Ją] będą Wszystkie pokolenia!

Zawsze z Synem

Chrystus poświęca Jej trzydzieści lat swojego życia, by potem nauczać świat przez… trzy lata. Gdy ma dokonać Swojego pierwszego publicznego cudu, dzieje się to za… Jej wstawiennictwem. Wszak gospodarze wesela w Kanie Galilejskiej to do Niej się uciekają, prosząc o pomoc, gdy zabrakło wina. A Ona wstawia się za nimi u Syna! Wszak Chrystus Pan, dopiero po prośbie Jego Matki, dokonuje cudu przemiany wody w wino.

Gdy Pan Jezus zostaje skazany na śmierć, Matka trwa przy nim od początku Drogi Krzyżowej aż po ostateczne dokonało się. Współcierpi z Nim. A gdy Apostołowie uciekają, popadając w rozpacz i tracąc nadzieję na zapowiedziane im przecież Zmartwychwstanie, Ona wciąż wierzy. Trwa w wierze w to, iż Jej Syn powróci. W Wielką Sobotę – jak pisał Plinio Corrêa de Oliveira – to Ona jest Kościołem, tylko Ona ma wówczas Wiarę. Dlatego właśnie do dziś sobota jest dniem poświęconym Maryi.

I wreszcie Zmartwychwstanie. Stara chrześcijańska tradycja podaje, że Matki nie było wśród kobiet idących w niedzielę do grobu, gdyż wiedziała, że Jego tam już nie ma. Wiedziała, gdyż w pierwszej kolejności to Jej się ukazał – pisał o tym między innymi Ignacy Loyola, wierzył w to również Jan Paweł II, świadcząc o tym w przejmującej katechezie z maja 1997 roku.

Tak więc Maryja, poprzez swoje wierne fiat, dała nam wszystkim Bożego Syna. Była pierwszym tabernakulum. Ułatwiała dostęp do Zbawiciela i już za Jego życia wypraszała u Niego łaski dla proszących Ją o to. Współodczuwała wraz z Ukrzyżowanym i trwała jako opoka Kościoła, gdy inni zwątpili.

Nie może więc dziwić nas, gdy dziś, w dwa tysiące lat po tych wydarzeniach, w dobie szalejącej antychrześcijańskiej rewolucji, Maryja powraca. Zgodnie z zapowiedziami z Apokalipsy, ma się nam objawić obleczona w słońce i przygotować świat na powtórne przyjście Jej Syna.

Objawiająca się Matka

Dlatego też w dobie nowożytnej Matka Boża objawia się częściej niż kiedykolwiek, reagując na to, co dzieje się na odchodzącym od Wiary świecie. W epoce rewolucyjnej, zapoczątkowanej w 1789 r., pojawia się we Francji kilka razy! Po raz pierwszy w Paryżu, ofiarowując wiernym – za pośrednictwem Katarzyny Labouré – Cudowny Medalik, by pamiętali, iż Maryja pozostaje ich orędowniczką, by nie poddawali się mimo antychrześcijańskiego ucisku. Francja jednak – zamiast nawrócić się – pogrąża się w postrewolucyjnych odmętach. Matka przychodzi więc po raz kolejny, tym razem do La Salette, by przestrzec świat przed karą. Niestety, we Francji znów Jej nie posłuchano.

Matki Bożej posłuchał jednak Kościół założony przez Jej Najświętszego Syna. Katolicy zaczynają uciekać się do Niej jeszcze intensywniej, tak jak Ona diagnozując fatalny stan narodów. Kościół ustanawia wówczas dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny.

W końcu Maryja znów pojawia się we Francji – tym razem w Lourdes. Podaje tam swoje imię, mówiąc: Ja jestem Niepokalane Poczęcie. Potwierdza tym samym dogmat, który Kościół ogłosił zaledwie cztery lata wcześniej. Wydaje się, że pragnie dać Francuzom ostatnią szansę – znów prosi o nawrócenie, ale tym razem ofiarowuje jeszcze dowód autentyczności swego przybycia: źródło, za którego sprawą dokonują się spektakularne cuda. Mimo dziesiątek uzdrowień, zupełnie niewytłumaczalnych z punktu widzenia medycyny, Francja nadal nie chce się nawrócić.

Matka Boża nie wyróżnia więc Francji kolejnymi spektakularnymi objawieniami. Ale wciąż pragnie być ze swoimi dziećmi, które coraz gwałtowniej odwracają się od Kościoła. Na miejsce Swego przybycia wybiera więc inne europejskie kraje, jakby podkreślając, że Europa – kolebka cywilizacji chrześcijańskiej – ma jeszcze szansę na nawrócenie. Maryja pojawia się więc w Gietrzwałdzie, w zaborze pruskim, mówiąc do polskich dzieci w ich języku. Odczytujemy to przesłanie jako orędzie nadziei na to, że polski, katolicki naród przetrwa okres niewoli – jeśli pozostanie wierny Kościołowi. I że – skoro ma przetrwać – ma jeszcze do spełnienia jakąś misję w dziejach świata. Po kilkudziesięciu latach potwierdza to Chrystus Pan słowami przekazanymi siostrze Faustynie.

A Matka Boża, po raz ostatni w sposób tak spektakularny ukazuje się w Europie w roku 1917. W czasie, gdy dokonania rewolucji antyfrancuskiej rozprzestrzeniły się po całym kontynencie, a wybuchnąć miała kolejna, jeszcze straszliwsza rewolucja – bolszewicka. Maryja przestrzega nas po raz kolejny przed karą Bożą, przed kryzysem Kościoła, znów oferując swe wsparcie i wstawiennictwo.

Daje nam konkretne zadania (codzienny Różaniec, nabożeństwo pierwszych sobót i poświęcenie Rosji Jej Sercu), a my… znów zawodzimy. Najświętsza Panna daje nam jednak jeszcze jedną obietnicę – przyrzeka, że mimo upadku Wiary, przyjdzie czas, w którym Jej Niepokalane Serce zatriumfuje. I wydarzy się to jeszcze przed powrotem Jej Syna.

W międzyczasie Kościół, znów obserwując świat i podążając za nadprzyrodzonym zmysłem Wiary, ustanawia dogmat o Wniebowzięciu Maryi. Kolejny raz potwierdzając tym samym wyjątkową rolę Matki Boga w historii zbawienia. Historii, która trwa przecież po dzień dzisiejszy.

Następnie Maryja na swe kolejne objawienia wybiera miejsca poza Starym Kontynentem. Objawia się w japońskim Akita (1973). Dziś to właśnie w Azji i w Afryce Chrystusowa Owczarnia rozwija się najdynamiczniej. W obu tych miejscach Matka Boża znów mówi o masowej apostazji, o wielkim kryzysie w Kościele, o potrzebie nawrócenia i modlitwy różańcowej…

Przymierze z Maryją

Najświętsza Panna chce, byśmy byli przygotowani na powtórne przyjście Jej Syna. I jednocześnie ubolewa, że tak wielu z nas zupełnie nie przejmuje się kwestią zbawienia własnej duszy. Tak jak dwa tysiące lat temu przygotowuje nas na przyjście Zbawiciela. Tak jak wówczas zachęca nas do modlitwy. Tak jak pod krzyżem, tak i dziś cierpi rany zadane Kościołowi. Tak jak w Wielką Sobotę trwa w Wierze, wśród niewiernego tłumu.

Maryja, tak jak przy pierwszym przyjściu Chrystusa, tak i dziś pragnie być z Jego uczniami. Pragnie zawrzeć z nami przymierze. Tylko czy my zechcemy zawrzeć przymierze z Maryją?

Łukasz Sitan

Zieloni walczą z Bożym Narodzeniem. Feministyczna „Mikołajka”uprawia jogging.

Zieloni walczą ze Świętami. Feministyczna „Mikołajka”uprawia jogging.

8.12.2023 :Bogdan Dobosz nczas/zieloni-powalcza

Zieloni walczą z choinkami... Screen
Zieloni walczą z choinkami… Screen

[Skandal !! Co za dyskryminacja! Dlaczego nie z 37-mej płci?!!?]

—————————————

Zieloni miewają lepsze pomysły desakralizacji Bożego Narodzenia niż Sowieci ze swoim „Dziadkiem Mrozem”. We francuskim Nantes jako miejska ozdoba bożonarodzeniowa pojawiła się np. feministyczna „Mikołajka”, czyli kobieta w czerwonym stroju, która – aby było jeszcze nowocześniej – uprawia jogging. Nic dziwnego, że wielu mieszkańców Nantes było oburzonych takimi dekoracjami bożonarodzeniowymi wystawionymi przez miejski ratusz. Jest też niemal „tęczowo”. Jeśli chodzi o kolory ozdób, te tradycyjnie bywały zwykle w czerwieni i zieleni; tym razem fasady 35 budynków miejskich są podświetlane od koloru różowego do barw tęczowych.

Miasto ujawniło cały program dekoracji miejskich na okres świąteczny pod nazwą „Le Voyage enhiver”. Zamiast św. Mikołaja, czyli Pere Noel, jest Mère Noël, dzieło Virginie Barré, która zdecydowała się „wyjść poza konwencje” i stworzyła wspomnianą rzeźbę przedstawiającą Mikołajkę. Ozdobiona lekkimi girlandami rzeźba stanie w dzielnicy Bouffay w centrum miasta. Zmiany czekają też bożonarodzeniowy koncert miejski. Chór z Nantes wykona jedynie dwa utwory związane jakoś z Bożym Narodzeniem, a „reszta będzie przyjemna i popowa”. Do tego na jarmarku świątecznym będzie… „kuchnia mongolska i afrykańska”.

Po zgłoszonych obiekcjach ze strony mieszkańców, merostwo wytłumaczyło im, że „w XXI wieku duch Świąt Bożego Narodzenia jest wielokulturowy. Nie jest już wyjątkowy, ale pozostawia miejsce dla wszystkich wyznań i niewierzących, aby te magiczne dni jednoczyły wszystkich pod tą samą flagą kreatywności”. W mieście rządzą Zieloni, ale niektórzy podejrzewają, że ta opcja polityczna powoli popada w delirium…

Tradycyjna choinka w odwrocie

Zieloni rządzą także w Bordeaux, gdzie zamiast choinki po raz kolejny staje instalacja z metalu i szkła. Zielony mer miasta Hurmic uznał w 2021 roku, że na środku miasta nie ma miejsca na „martwe drzewko” i za 130 tysięcy euro zamówił szklano-stalową rzeźbę, która zastąpiła tradycyjną choinkę. W tym roku ta instalacja ponownie staje przed ratuszem. Zielony Pierre Hurmic jest od 2020 r. merem Bordeaux. Przed jego kadencją na Place Pey Berland co roku pojawiało się zielone drzewko. Mer postanowił zastąpić je sztuczną instalacją, która jednak ma nadal „zachować magię świąt Bożego Narodzenia bez marnowania publicznych pieniędzy” i pozwoli „przemyśleć na nowo nasze praktyki, faworyzując żywych”.

Na mera posypały się gromy, ale po trzech latach mieszkańców Bordeaux przyzwyczajono do nowej, „świeckiej tradycji”. Ważny jest tu podobno argument ekonomiczny. Prawdziwe drzewo, instalowane dokładnie w tym samym miejscu, kosztowało miasto 60 000 euro rocznie (licząc transport, montaż i ochronę). „Szklano-metalowa instalacja” autorstwa Arnauda Lapierre’a ma być bardziej odporna na kaprysy pogody (w 2019 huragan wywrócił choinkę) i tańsza. W 2021 roku zapłacono jednorazowo za „sztuczną magię” 130 000 euro. Do tego dochodzą jednak co roku koszty magazynowania i instalacji tej corocznej „instalacji”. Rzeźba ze szkła i stali ma jedenaście metrów wysokości i pięć metrów średnicy. Zawiera 400 elementów, w tym 100 m² szkła i 176 luster w 22 różnych formatach. Zdaniem projektanta Francuza Arnauda Lapierre’a jego dzieło nadal „utrwala magiczny charakter świąt”. Za przykładem Bordeaux idą powoli inne miasta i ostatnio o zastąpieniu choinki instalacją informowało miasto La Rochelle. Choinka pójdzie do lamusa?

Zaostrza się walka z przemocą domową

Modnym tematem na lewicy stała się od lat walka z „przemocą wobec kobiet” i tzw. „przemocą domową”. Pionierem jest tu Francja, gdzie przyjęto masę nowych ustaw, powołano odpowiednie wydziały policji i telefony alarmowe. Wykorzystano do tego pandemię covida, kiedy to zamknięcie rodzin w domach miało wywołać eksplozję owej „przemocy”. Pandemii jednak dawno już nie ma, a tymczasem najnowsze dane mówią, że „przemoc domowa” we Francji znowu wzrosła w 2022 roku i to o 15 proc. Już Stalin mówił, że w czasie budowy komunizmu następuje „wzrost sprzeczności”, ale w przypadku lewicy wszystko, co „budują” takie sprzeczności, wyzwala, a czym bardziej z czymś walczą, tym bardziej to zjawisko się umacnia.

We Francji w 2022 r. policja i rozmaite służby doliczyły około 244 000 ofiar „przemocy domowej”. Większość to kobiety – podaje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Oznacza to wzrost o 15 proc. w porównaniu z 2021 r. Rachunek zakłada, że tylko co czwarta ofiara złożyła skargę, więc bilans byłby znacznie większy. Od 2016 r. liczba tylko „zarejestrowanych ofiar” podwoiła się – twierdzą służby (Służba Statystyczna Bezpieczeństwa Wewnętrznego – SSMSI). 87 proc. ofiar to kobiety, a 89 proc. napastników to mężczyźni. Dwie trzecie zgłaszanych przypadków przemocy, to przemoc fizyczna, 30 proc. to przemoc werbalna lub psychiczna, a 5 proc. to przemoc seksualna. Podobnie jak w latach poprzednich, dominują departamenty zamorskie i „imigranckie” – Seine-Saint-Denis, Gujana, Pas-de-Calais, Nord i Reunion.

Język arabski drugim najczęściej używanym

Język arabski jest używany w mowie przez więcej osób niż wszystkie języki regionalne na terytorium Francji razem wzięte, a jest ich niemało. Zgodnie z Konstytucją obowiązującą od 1992 r. oficjalnym językiem Republiki jest francuski, ale są też języki „uznane”. Media zauważają coraz „bardziej zmieniający się krajobraz językowy, charakteryzujący się niezwykłą różnorodnością”.

W „Le Figaro” Xavier North, były delegat generalny ds. języka francuskiego i języków Francji wyjaśniał, że w kraju są w użyciu 72 języki regionalne, ale najczęściej używanym językiem na tym terytorium po francuskim jest język arabski dialektalny. Języki Francji składają się z języków regionalnych, ale także z siedmiu „języków nieterytorialnych”, którymi są dialektalny arabski, berberyjski, jidysz, romski, ormiański, judeo-hiszpański (idioma castellano – dialekt używany przez Sefardyjczyków), a także język migowy.

Język arabski praktykowany jest głównie w północnoafrykańskiej formie, na którą wpływ miała francuska obecność kolonialna w tym regionie. Jest uznawany za „język mniejszości”, którym „posługują się obywatele francuscy na terytorium Republiki przez wystarczająco długi czas, aby stanowić część narodowego dziedzictwa kulturowego” – wyjaśnia Ministerstwo Kultury. Natomiast języki powstałe w wyniku niedawnej imigracji nie są brane pod uwagę jako „dziedzictwo kultury”.

Dotyczy to polskiego, portugalskiego czy włoskiego, chociaż emigranci z tych krajów osiedlali się m.in. w zwartych grupach we Francji od ponad 100 lat. Polacy, Portugalczycy czy Włosi szybko się jednak zintegrowali. Tymczasem język arabski zyskuje z roku na rok na popularności. Liczba osób mówiących po arabsku we Francji pozostaje trudna do ustalenia. We Francji jest on praktykowany głównie właśnie w północnoafrykańskich dialektach.

Wybierasz się na IO? Trzymaj się za kieszeń!

Igrzyska olimpijskie Paryż 2024 będą podobno „eko”, ale też drogie. Kibice powinni się trzymać za kieszeń zarówno ze względu na ceny, jak i kieszonkowców. Może warto zrezygnować np. z metra? Właśnie podano, że podczas Igrzysk Olimpijskich cena biletu na ten środek transportu zostanie podwojona.

Koszt zwykłego biletu na metro zostanie podwojony w okresie od 20 lipca do 8 września 2024 r., czyli na czas igrzysk olimpijskich i następującej po nich paraolimpiady. Ma to sfinansować zwiększenie liczby kursujących w tym okresie składów pociągów. Firma Île-de-France Mobilités wprowadzi jednak karnet „Paryż 2024”, oferujący określone ceny na okres od 20 lipca do 8 września 2024 r. Bilet tygodniowy można będzie kupić za 70 euro, dzienny za 16 euro; dwudniowy za 30 euro, a na trzy dni za 42 euro. Karnet 10 biletów można będzie nabyć za 32 euro (16 euro bilety ulgowe). Jednak zwykły bilet jednorazowy będzie kosztował 4 euro. Obecnie jest to 2,10 euro. Ceny te zostały wprowadzone w związku z „znacznymi inwestycjami Île-de-France Mobilités”. Zarządca metra chce wygenerować 200 mln euro dodatkowych przychodów na sfinansowanie wzrostu usług transportowych o 15 proc. w okresie igrzysk olimpijskich.

Podwyższone zostaną także w tym okresie ceny biletów kolejowych i na RER (szybka kolej regionalna). W RER podróże do 3 i 4 strefy regionu paryskiego będą kosztowały 6 euro. W tym okresie nie będą dostępne karnety dzienne i tygodniowe Navigo, ale karnety miesięczne i roczne zachowają ważność.

Zrezygnować z metra będzie jednak trudno, bo na czas olimpiady region paryski zostanie podzielony na 4 strefy bezpieczeństwa i całe dzielnice będą miały ograniczony lub wstrzymany ruch samochodowy. Zwolnienia będą dotyczyć lokalnych mieszkańców i przedsiębiorców, ale nawet pojazdy ratownicze będą musiały „wcześniej zarejestrować się na platformie cyfrowej, okazując odpowiednią liczbę dokumentów potwierdzających adres”. Podróżujący metrem i wysiadający na niektórych stacjach będą rewidowani. Zamknięte zostaną na czas olimpiady stacje Concorde, Tuileries, Champs-Élysées Clemenceau i Trocadéro.

Chciałoby się zapytać – jak żyć będąc paryżaninem? W dodatku nawet dla uspokojenia nie będzie łatwo sięgnąć po papierosa, bo w imię walki z paleniem tytoniu ceny papierosów od 1 stycznia wzrosną we Francji do 12-13 euro, a „przestrzenie wolne od tytoniu” rozszerzają się na plaże, parki, a nawet otoczenie miejsc publicznych (np. szkół).

TYLKO SPOKÓJ NAS URATUJE?

https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/tylko-spokoj-nas-uratuje,p1437432985

TYLKO SPOKÓJ NAS URATUJE?

Sławomir M. Kozak

Minął zaledwie tydzień od ostatniego felietonu, a ja znowu mam garść lotniczych przypadków.  Kłopoty, które jeszcze nie tak dawno przytrafiały się na niebie innych państw zawitały niestety do Polski. 26 listopada, z Londynu do Rzeszowa leciał samolot Boeing 737-8 MAX, linii Ryanair. Był około 160 km na północny zachód od Krakowa, na wysokości 11 000 m, kiedy jeden z pilotów zasłabł. Jego kolega przejął stery, zgłosił kontroli ruchu lotniczego komunikat „Mayday” i poprosił o możliwość lądowania na najbliższym lotnisku. Maszynę, która musiała w ciągu 10 minut wykonać bardzo szybkie zniżanie, skierowano na krakowskie Balice. Lądowanie, jak każde awaryjne, odbyło się w asyście straży pożarnej, do Boeinga podjechała również karetka. Jak podała Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, która bada obecnie okoliczności zdarzenia, „samolot wylądował bezpiecznie, a pilot uzyskał asystę medyczną”.

Wszystko zakończyło się dobrze, choć gdyby to zdarzenie miało miejsce tydzień później, osamotniony drugi pilot miałby znacznie trudniejsze zadanie. W pierwszy, grudniowy weekend europejskie lotniska zaatakowała bowiem zima z silnymi opadami śniegu i na wielu z nich sparaliżowała ruch lotniczy. Nie można było lądować na kilku w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Czechach i Polsce, między innymi na krakowskich Balicach. Oczywiście, w takich przypadkach szuka się kolejnego, najbliższego portu, w którym można „usiąść”, ale w sytuacji, gdy przez znaczną część Europy przetacza się tego typu front, z każdą minutą liczba tych dostępnych lądowisk może maleć. Sytuacja awaryjna, prawie zawsze, jest walką z czasem i wtedy te minuty liczone są na wagę złota.

Nie piszę tego, by budzić sensację, a tylko wykazać, że także w lotnictwie, łańcuch bezpieczeństwa jest tylko tak silny, jak jego najsłabsze ogniwo. Naturalnie, wszystkie one są dublowane, z tego powodu w kokpicie mamy dwóch pilotów. I bardzo dobrze, bo na ogół  zawodzi tzw. czynnik ludzki. Na przestrzeni ostatnich miesięcy, niestety coraz częściej. Co gorsza, jak niedawno wspominałem, decydenci planują „wyjąć” na stałe z kabiny pilotów jednego z nich, co nie wróży najlepiej. Jest to postępowanie, które zaobserwować można już chyba w każdym obszarze naszego życia, zgodne z destrukcyjną, samobójczą wręcz zasadą – im gorzej, tym lepiej.

W europejskiej przestrzeni powietrznej problem i tak jest mniejszy, aniżeli w locie nad terenami słabo zurbanizowanymi, na dalekich trasach Azji, Afryki, Kanady, czy nad oceanami, gdy nie ma dużego wyboru miejsc do szybkiego, bezpiecznego lądowania. Co prawda, trasy są planowane w taki sposób, aby nawet po minięciu tzw. punktu bez możliwości powrotu, mieć w razie potrzeby szansę dolotu na lotnisko zapasowe. Taki punkt (Point of  No Return) definiuje się, jako miejsce, po minięciu którego statek powietrzny nie jest już w stanie powrócić na lotnisko, z którego wystartował, ze względu na brak paliwa. Po jego przekroczeniu samolot musi kontynuować lot do portu docelowego. Istnieje kilka czynników, które wpływają  na określenie takiego właśnie punktu, jak konfiguracja statku powietrznego, wysokość lotu i składowa wiatru. Na dalekich dystansach tego typu zdarzenie medyczne, jak opisywane wyżej, obarczone jest zatem większym ryzykiem dla osoby poszkodowanej, jak też innym rodzajem wyzwania dla tej pilotującej maszynę.

Z podobnego rodzaju przypadkiem zmierzył się pilot samolotu Airbus 330-200, rejs TS186, lecącego 20 listopada br. z Toronto w Kanadzie do Punta Cana na Dominikanie. W trzeciej godzinie lotu jego kolega  stracił przytomność. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności, wśród 299 pasażerów lecących na wakacje był pilot tej samej linii lotniczej (Air Transat), który zajął fotel poszkodowanego i załoga bez dalszych przeszkód kontynuowała lot, by po godzinie wylądować w porcie docelowym. 

Przeglądając najnowsze informacje dotyczące problemów zdrowotnych wśród pilotów wojskowych w USA, dochodzę do wniosku, że tamtejsze dowództwo zmierza chyba w ramach modnego partnerstwa publiczno-prywatnego, do scedowania swych obowiązków na rzecz armii prywatnych najemników. Wskazują na to liczby, które mówią, że w porównaniu ze średnią z pięciu lat przed rokiem 2022, u pilotów wojskowych odnotowano wzrost przypadków nadciśnienia o 36%, choroby niedokrwiennej serca o 69%, chorób płuc o 62%, kardiomiopatii o 152% i niewydolności serca o 973%!

Jeśli to nie jest sabotaż, to nie wiem, co nim jest. Co prawda, nie powinien to być nasz problem, niemniej jednak należy pamiętać, że jakaś część amerykańskich załóg lata po naszym niebie. Z powodów oczywistych, nie mamy żadnych statystyk dotyczących lotników polskich. 

Tymczasem 28 listopada wieczorem, w odległej Tanzanii odnotowano niezwykle zastanawiające, lotnicze przypadki. Samolot z 34 osobami na pokładzie rozbił się wkrótce po starcie z lądowiska Kikoboga w Parku Narodowym Mikumi. Dwusilnikowy Embraer 120,  należący do Unity Air z Zanzibaru leciał z turystami właśnie na wyspę Zanzibar. Podczas przymusowego lądowania doszło do awarii prawego podwozia i urwane zostały dwie łopaty śmigła jednego z silników. Wszystkim pasażerom i członkom załogi udało się wyjść z tej opresji cało. Nie to jest jednak w tym zdarzeniu najciekawsze, a to, że był to jeden z dwóch wypadków, które wydarzyły się w tym miejscu, w ciągu kilku zaledwie godzin. Wcześniej tego dnia rano, inny samolot tego samego typu Embraer 120, należący do tej samej firmy Unity Air, rozbił się na tym samym pasie startowym. Samolot, w którym w czasie lądowania złamało się, tym razem  przednie podwozie, uderzył prawym skrzydłem w budynek portu lotniczego. Również w tym przypadku, załodze i wszystkim pasażerom, których było 60, udało się ujść z życiem. Władze Parku poinformowały, że pas startowy na lądowisku pozostaje w dobrym stanie operacyjnym, a działalność transportowa i turystyczna w tym rejonie trwa nieprzerwanie. I takiego, stoickiego spokoju w tych trudnych czasach, pozostaje życzyć zarówno wszystkim przewoźnikom, jak i korzystającym z ich usług pasażerom.

  Sławomir M. Kozak
www.oficyna-aurora.pl

Uniwersytet Waszyngtoński: Precz z białym, najlepiej wykwalifikowanym na stanowisko profesora. Zatrudnić czarną kobietę! [mam nadzieję, że lesba..]

https://www.city-journal.org/article/racial-discrimination-at-the-university-of-washington

Niedopuszczalny biały wydział

Na Uniwersytecie Waszyngtońskim przepisy dotyczące praw obywatelskich nie powstrzymały rażącej dyskryminacji rasowej przy zatrudnianiu wykładowców.

6 grudnia 2023 r

Niedawne wewnętrzne dochodzenie w sprawie zatrudniania wykładowców na Uniwersytecie Waszyngtońskim ujawnia wyczerpujące wysiłki podejmowane przez uniwersytety, aby dyskryminować białych kandydatów do pracy. Po tym, jak na początku 2023 r. Wydział Psychologii uniwersytetu zidentyfikował białego kandydata jako najlepiej wykwalifikowanego na stanowisko profesora etatowego, działający na tym wydziale Komitet Doradczy ds. Różnorodności wywarł presję na komisję ds. rekrutacji, aby ponownie sklasyfikowała kandydatów zgodnie z metodologią określoną w wewnętrznym podręczniku zatytułowanym „Obiecujące praktyki zwiększania równości w poszukiwaniach wydziałowych”, tak aby zamiast tego pracę otrzymała czarna kobieta. Podręcznik ten,  uzyskany przez Krajowe Stowarzyszenie Uczonych , opisuje, w jaki sposób wykluczać kandydatów rasy niepożądanej i zapewniać zatrudnienie kandydatów rasy preferowanej.

Podręcznik rzuca światło na dyskryminujące praktyki zatrudniania stosowane w przeszłości na wydziale psychologii. W roku akademickim 2020–21 wydział zatrudniał  wyłącznie  kandydatów BIPOC (czarni, rdzenni mieszkańcy, ludzie kolorowi) na pięć stanowisk na czas nieokreślony. Zachwycony sukcesem w wykluczeniu wszystkich białych kandydatów, działający przy tym departamencie Komitet Doradczy ds. Różnorodności zamówił podręcznik „Obiecujące praktyki” jako studium przypadku dokumentujące manipulacje procesem rekrutacji w przeszłości. Podręcznik służył jako podręcznik instruktażowy w roku akademickim 2022–2023, zapewniając zatrudnienie kandydata BIPOC na jedyne w tym roku stanowisko profesora stałego na wydziale.

Po pierwsze, podręcznik radzi rekruterom, aby „przygotowali się na sukces” poprzez opracowanie strategii zatrudniania na podstawie rasy. Aby zagwarantować kandydatom rasy innej niż biała, osoby rekrutujące powinny kontaktować się bezpośrednio z kandydatami z niedostatecznie reprezentowanej mniejszości (URM). Komisja poszukiwawcza wydziału „wysłała ponad 100 osobistych e-maili, głównie do badaczy URM”. W podręczniku starannie sklasyfikowano uprzywilejowane grupy mniejszościowe, w szczególności „Czarnych/Afroamerykanów, Latynosów/Latynosów lub Indian amerykańskich/rdzennych”, ponad mniej preferowanymi, w szczególności „Amerykanami pochodzenia azjatyckiego lub Amerykanami z Bliskiego Wschodu”.

Następnie podręcznik zaleca sporządzenie opisów stanowisk pasujących do życiorysów konkretnych kandydatów z mniejszości. Dzięki temu aplikacje będą idealnie dopasowane do ogłoszenia o pracę. Nakazuje instytucjom „[v]wizualizację idealnych kandydatów i cofanie się od tego momentu, aby sformułować ogłoszenie. Jeśli mógłbyś wybrać kogokolwiek, mając na uwadze naukowców z URM, którzy obecni naukowcy w Twojej dziedzinie byliby najlepszymi kandydatami na to stanowisko? Jak opisują swoją pracę i cele? Rozważ użycie podobnego języka”.

Komisja rekrutacyjna nie powinna także oceniać kompetencji kandydatów. Komitety powinny „[d]konstruować, w jaki sposób ocenianie kandydatów” pod kątem ich produktywności, umiejętności komunikacji werbalnej lub przywództwa „może zapewniać przewagę grupom uprzywilejowanym nad grupami niedostatecznie reprezentowanymi”.

Podręcznik oferuje kolejną wskazówkę dotyczącą tego, w jaki sposób wydział odniósł tak duży sukces w zatrudnianiu kandydatów z mniejszości: jeśli kandydat URM został odrzucony, wydział po prostu cofnął decyzję o odrzuceniu. Wszystkim „odrzuconym kandydatom do URM automatycznie przyglądano się ponownie przed przejściem dalej”.

Aby zagwarantować, że status mniejszości otrzyma odpowiednią wagę, w podręczniku zasugerowano także „umieszczenie wkładu w różnorodność na wysokim miejscu” lub nawet uczynienie tego „kryterium, które kandydaci muszą spełnić, aby przejść do drugiej tury” – na przykład poprzez „wkład w różnorodność ” lub „służenie jako wzór do naśladowania dla studentów URM”. Ponieważ biali kandydaci nie mogą „przyczyniać się do różnorodności” ani „służyć za wzór do naśladowania” dla uczniów różnych ras, gwarantuje to, że zostaną zatrudnieni przedstawiciele właściwych ras.

Jeżeli w jakiś sposób komisji udało się zatrudnić białych ludzi lub niewłaściwe mniejszości, w podręczniku sugeruje się opracowanie procesu audytu w celu określenia kryteriów, w przypadku których „biali kandydaci, kandydaci płci męskiej… . . uzyskać wyższe wyniki”, tak aby kryteria te mogły zostać usunięte. W szczególności rygorystyczne praktyki naukowe, takie jak „publiczne publikowanie danych, hipotez i materiałów w celu ochrony przed oskarżeniami o wybiórcze raportowanie wyników lub fałszowanie danych”, zwykle „dadzą stronnicze wyniki”, a mianowicie zatrudnianie białych mężczyzn. Można to łatwo rozwiązać poprzez „późniejsze porzucenie” rygoru naukowego od „kryterium oceny” poszukiwań kandydatów.

Uniwersytet Waszyngtoński przeprosił najwyżej notowaną białą finalistkę, której odmówiono pracy podczas ostatnich poszukiwań wydziału ze względu na rasę. Zgłasza również, że podjęła nieujawnione jeszcze działania zaradcze i aktualizuje politykę instytucjonalną, aby „uwzględnić obszary, w których wysiłki mające na celu wyeliminowanie uprzedzeń mogą prowadzić do naruszeń przepisów lub zasad”. Jednak uderzenie w rękę przez dział wewnętrzny i przyznanie się do niewłaściwego postępowania nie wystarczą, aby powstrzymać dyskryminację. Dochodzenie uniwersytetu koncentruje się na wyniku końcowym jednego procesu rekrutacyjnego i nie bada dyskryminacji rasowej w innych poszukiwaniach pracy przy użyciu podręcznika. Co więcej, koncentruje się tylko na jednym wydziale, ale wydział, który poczuł się ośmielony, aby udokumentować tak wyrafinowaną dyskryminację rasową i zaoferować ją kolegom jako praktyczne ramy (z naruszeniem wytycznych urzędników uniwersyteckich), to prawdopodobnie wierzchołek góry lodowej.

Tytuł VII Ustawy o prawach obywatelskich z 1964 r. zabrania dyskryminacji osób ubiegających się o pracę ze względu na rasę. Dokumentacja takiego niewłaściwego postępowania na Uniwersytecie Waszyngtońskim otwiera drzwi do potencjalnych procesów sądowych ze strony kandydatów należących do ras defaworyzowanych. Jednak indywidualne pozwy nie odstraszyły jeszcze uniwersytetów od naruszania praw obywatelskich.

Na początku tego roku powodowie w sprawie  Students for Fair Admissions przeciwko Harvardowi  szczegółowo opisali wszechobecną dyskryminację rasową w procesie rekrutacji na uniwersytet, co stanowi podobne naruszenie Ustawy o prawach obywatelskich. Zgodnie z tytułem VI uniwersytetom grozi utrata całego finansowania federalnego. Mimo to, nawet po tym, jak Sąd Najwyższy nakazał uniwersytetom zaprzestanie dyskryminacji w SFFA , uniwersytety i administracja pozostają przeciwne .

Dochodzenie Uniwersytetu Waszyngtońskiego ujawnia, jak powszechna jest dyskryminacja rasowa na amerykańskich kampusach. Rządy federalne i stanowe muszą wykorzenić tę nielegalną dyskryminację rasową. Jeżeli odmówią, opracowany przez Uniwersytet Waszyngtoński podręcznik dotyczący dyskryminacji rasowej będzie skutecznie pełnił funkcję prawa obywatelskiego.

Anita Kinney jest studentką prawa na Northwestern University Pritzker School of Law. Anthony Pericolo jest gościem w Centrum Równych Szans.

Boycott Genocide Supporters

Boycott Genocide Supporters

inminds 5 December 2023

Israel is committing genocide right now, openly in front of the world. Our governments are refusing to support a ceasefire to end the genocide, instead they are cheer leading the slaughter, providing arms and political cover so that Israel can continue exterminating Palestinians with impunity. As of today (4th Dec 2023) over 15,000 Palestinians have been killed, most of them (70%) are women and children.

We must act now, to do whatever we can to oppose this genocide. One of the easiest things to do is to boycott those that support genocide.

There are many companies that support Israel and deserve to be boycotted, but this list of companies we have researched below are particularly despicable in that they have ramped up their support for Israel, often specifically for the military, whilst it commits genocide in front of their eyes.

Please share the electronic version (4 images below – right-click on them and select 'save image’) on social media, your whatsapp groups, with family and friends.

We have launched this campaign jointly with the Islamic Human Rights Commission. The list is also available as a printed leaflet from IHRC, for for distribution in your local communities. To order your free printed leaflets contact huseyin@ihrc.org with your address and the number of leaflets that you want.

Source: www.inminds.com

Ukraina awaryjnie importuje energię elektryczną z Polski. Już mrozik…

Ukraina awaryjnie importuje energię elektryczną z Polski

7 December 2023|

W związku z deficytem mocy w systemie energetycznym Ukrainy, Polska w ramach pomocy doraźnej zaopatrywała ją w energię elektryczną.

W czwartek operator ukraińskiego systemu przesyłowego poinformował, że w związku z brakami mocy w systemie energetycznym Ukrainy tego dnia Centrum Dyspozytorskie „Ukrenergo” skorzystało z pomocy doraźnej trzech krajów. Jak informuje strona ukraińska, pomocy Ukrainie udzieliły systemy energetyczne Rumunii, Polski i Słowacji. Trwało to od godziny 11:00 do godziny 19:00 czasu kijowskiego.

W związku z tym Ukrenergo zaapelowało do Ukraińców o wyłączanie zbędnego oświetlenia w mieszkaniach, nie włączanie naraz kilku urządzeń zużywających relatywnie dużo prądu czy odłączanie ładowarek, jeśli urządzenia zostały naładowane.

„Zużycie przewyższa produkcję, w systemie elektroenergetycznym powstał deficyt energii elektrycznej. Pomoc awaryjna jest doraźnym środkiem mającym na celu przezwyciężenie deficytu” – podkreśla Ukrenergo.

Miesiąc temu informowaliśmy, że Polska przeznaczyła na pomoc Ukrainie około 100 mld złotych, a Ukraina zwraca się do Polski o pilny zakup nadwyżek energii elektrycznej, a Polski operator nadwyżki kupuje. Przykładowo, 6 listopada NPC Ukrenergo zwrócił się do polskiego operatora systemu przesyłowego Polskich Sieci Elektromagnetycznych (PSE) w sprawie pilnego zakupu 900 MWh. nadwyżki energii elektrycznej wyprodukowanej przez stronę ukraińską. Ukraiński operator podał, że strona polska udzieliła Ukrainie pomocy.

Czytaj także: Ukraiński system energetyczny w połowie zniszczony

epravda.com.ua / Kresy.pl

Oglądałem dziś Wiadomości i tego nie podali. „Nature” ws. niepożądanych skutków szpryc na covid.

Fundacja Ordo Medicus @OrdoMedicus

Gazeta Lekarska pisze nt. publikacji w czasopiśmie Nature ws. niepożądanych działań na covid. Szczepionki mRNA sprzyjają produkcji niepożądanych białek: Cambridge – Nowe badanie opublikowane w Nature pokazuje, że szczepionki mRNA sprzyjają produkcji niepożądanych białek poprzez zmianę ramek rybosomalnych. Kiedy podobne artykuły będą wzmiankowane w Gazecie Lekarskiej

@NaczelnaL

? Czy też pan ekspert Grzesiowski nie pozwala, bo są 100% skuteczne, bezpieczne i dokładnie przebadane?

Deutsches Ärzteblatt @Dt_Aerzteblatt

mRNA-Impfstoffe begünstigen Erzeugung unerwünschter Proteine: Cambridge – Eine neue Studie in Nature zeigt, dass mRNA-Impfstoffe die Bildung unerwünschter Proteine durch ribosomales Frameshifting begünstigen. Dieser… http://dlvr.it/SzqxmZ #Nature #mRNA #Impfen

Zdjęcie

·

Władcy Poznania mają gest! Za cudze pieniądze. Siedem nowych karetek z wyposażeniem za 5 mln jedzie na Ukrainę.

Siedem nowych karetek z wyposażeniem za blisko 5 mln zł jedzie z Poznania na Ukrainę. „Pomoc nadal jest potrzebna”

, 6.12.2023 r., epoznan-siedem_nowych_karetek-za_5_mln_jedzie_z_poznania_na_ukraine

fot. UMWW Poznań
fot. UMWW Poznań

Marszałek Marek Woźniak przekazał w środę kluczyki do 7 ambulansów, które trafią do Obwodu Charkowskiego.

Podczas spotkania p Marka Woźniaka, Marszałka Województwa Wielkopolskiego z Tetianą Jehorową-Łucenko, Przewodniczącą Charkowskiej Rady Obwodowej zostało przekazanych 7 ambulansów z wyposażeniem za blisko 5 mln zł, sfinansowanych z budżetu Samorządu Województwa Wielkopolskiego. W spotkaniu wziął udział Wasyl Zwarycz, Ambasador Ukrainy w RP.

„Finalizujemy dziś projekt, który rozpoczęliśmy na początku tego roku. Chcieliśmy wtedy w znaczący, materialny sposób wesprzeć Ukrainę, który zmaga się na co dzień z rosyjską agresją. Solidaryzujemy się z tym heroicznym wysiłkiem narodu ukraińskiego w obronie wolności. Zdajemy sobie sprawę, jak ogromne są straty ludzkie i materialne” – podkreślił Marek Woźniak, marszałek województwa wielkopolskiego. „W pierwszych tygodniach wojny entuzjastów pomocy było wielu, w Polsce pojawił się wtedy wielki, społeczny ruch pomocy uchodźcom ukraińskim. Niestety po wzniosłych chwilach następuje szara codzienność, która już nie jest tak bogata w działania. Dlatego teraz chcieliśmy dać wyraźny sygnał, że pomoc nadal jest potrzebna” – dodał.

„Strona polska przekazała wiele używanych pojazdów, ale my chcieliśmy dać nowy sprzęt” – stwierdził marszałek. „To nie jest nasze ostatnie słowo. W Wielkopolsce jesteśmy organicznikami, wiemy, że jeśli chce się osiągnąć sukces i zwycięstwo, trzeba być upartym, konsekwentny, być długodystansowcem. Możecie na nas liczyć, bo jesteśmy cały czas z wami” – podkreślił.

W przyszłym roku Województwo Wielkopolskie ma pomóc ukraińskim partnerom z obwodu charkowskiego w stworzeniu centrum dla weteranów. „To będzie forma wsparcia psychologicznego, rehabilitacyjnego, by osoby poszkodowane w działaniach wojennych mogły normalnie funkcjonować” – powiedział Marek Woźniak.

To, że w obwodzie charkowskim pojawi się siedem nowych karetek, będzie ogromnym wsparciem, a także informacją dla naszego wspólnego wroga, że stoimy razem – Polska i Ukraina, ramię w ramię. Chciałbym podziękować wszystkim Wielkopolanom za ogromne serce i solidarność z mieszkańcami Ukrainy. Po długim dystansie będzie wspólna, szczęśliwa meta” – mówił Wasyl Zwarycz, Ambasador Ukrainy w RP.

„Marszałek Marek Woźniak jest naszym potężnym sprzymierzeńcem w Europejskim Komitecie Regionów i w innych instytucjach europejskich. Dzięki niemu udało się załatwić wszelkie formalności i otrzymałam zaproszenie, żeby osobiście wystąpić w na tym forum i opowiedzieć, jak realnie wygląda sytuacja w Ukrainie” – przyznała Jehorowa – Łucenko.

Do Charkowa pojedzie 7 ambulansów typ B Volkswagen Crafter, wyposażonych m.in. w urządzenia do mechanicznej kompresji klatki piersiowej, defibrylatory, nosze główne z transporterami czy przenośne ssaki elektryczne.

Ferdynand Goetel – wyklęty za prawdę o Katyniu

Ferdynand Goetel – wyklęty za prawdę o Katyniu

(1939-1945) II wojna światowa

Waldemar Kowalski 17.02.2020 przystanekhistoria/,Ferdynand-Goetel-wyklety-za-prawde-o-Katyniu

Uznawany był przez Sowietów i komunistów znad Wisły za pomocnika III Rzeszy. Powód, dla którego przyczepiono mu łatkę kolaboranta, to udział w delegacji, która wiosną 1943, na wniosek Niemców, badała doły śmierci polskich oficerów w Lesie Katyńskim. Prawda o zbrodni miała nigdy nie wyjść na jaw.

Przez dziesięciolecia twórczość Goetla – polskiego pisarza, publicysty i działacza politycznego  – pozostawała nieznana wielu Polakom, bo nawet w szkołach słowo „Katyń” było zakazane. W bibliotekach próżno było szukać książek pisarza, który stał nad grobami pomordowanych i widział mechanizm sowieckiej zbrodni. W przekonaniu sprawców zobaczył o wiele za dużo.

Widział doły śmierci

Mijał trzeci rok od masowej egzekucji oficerów Wojska Polskiego w Lesie Katyńskim, gdy świat – za pośrednictwem Agencji Transocean – usłyszał pierwszy oficjalny komunikat o tej zbrodni. 11 kwietnia 1943 roku, powołując się na niemieckie ustalenia, poinformowała ona o „masowym grobie ze zwłokami 3000 oficerów polskich” pod Smoleńskiem. Po dwóch dniach o makabrycznym odkryciu mówiono już na konferencji prasowej, zorganizowanej w berlińskiej siedzibie MSZ. Niemcy, ujawniając okoliczności zbrodni, nie byli przejęci losem tysięcy pomordowanych. Realizowali własny plan, licząc szczególnie na skłócenie aliantów.

W okupowanej Warszawie zapoznawano się z pierwszym sprawozdaniem w tej sprawie, nie pochodzącym ze źródeł niemieckich. Z miejsca zbrodni raportował Ferdynand Goetel, wysłany tam z ramienia Polskiego Czerwonego Krzyża na zaproszenie Niemców, za wiedzą i akceptacją władz RP na emigracji.

Prawdę o sowieckiej zbrodni rozpowszechniały odtąd zagraniczne agencje i stacje radiowe. Gdy w Berlinie informowano media o śmierci tysięcy polskich oficerów, w okupowanej Warszawie zapoznawano się z pierwszym sprawozdaniem w tej sprawie, nie pochodzącym ze źródeł niemieckich. Z miejsca zbrodni raportował Ferdynand Goetel, wysłany tam z ramienia Polskiego Czerwonego Krzyża na zaproszenie Niemców, za wiedzą i akceptacją władz RP na emigracji.

Polski pisarz, przed wojną wieloletni prezes PEN Clubu oraz Związku Zawodowego Literatów Polskich, w czasie obrony Warszawy we wrześniu 1939 roku współpracownik bohaterskiego prezydenta stolicy Stefana Starzyńskiego, miał rzetelnie odnieść się do niemieckich sensacyjnych d. 10 kwietnia polska delegacja, a w jej składzie – poza Goetlem – m.in. publicyści Jan Emil Skiwski i Józef Mackiewicz, a także dyrektor Zarządu Głównego Rady Głównej Opiekuńczej dr Edmund Seyfried, odleciała do Smoleńska.

Nie zadbali, by ślady zbrodni starannie ukryć

Polscy delegaci ujrzeli na miejscu kaźni tysięcy rodaków wstrząsające widoki:

„Jakiż ogrom zagadnień zamyka tajemniczy katyński las! Radio sowieckie, powiadomione już o wyjeździe naszej delegacji, ujmuje tę sprawę w swoisty sposób, (…) że Niemcy natrafili w pobliżu Smoleńska na stare, archeologiczne wykopaliska, które tłumaczą oszukańczo jako groby pomordowanych Polaków. Cyniczne szyderstwo miało się częściowo sprawdzić. Katyń i wszyscy w nim pochowani mieli być wyłączeni z biegu historycznych dochodzeń, a sprawa ich miała zawisnąć nad nowoczesnym światem jak mit” – zapisał w relacji z Lasu Katyńskiego Goetel.

Zapamiętał mogiłę, do której funkcjonariusze NKWD wrzucali ofiary bez szacunku dla ludzkich zwłok.

„Przeszywa ją wąwóz wykopany wzdłuż pokładu trupów, leżących zwartą i zlepioną masą jeden na drugim. Tu wychyla się ze ściany ręka bezwładna, ówdzie zwisają nogi. W miejscu, gdzie odkryta jest wierzchnia warstwa zwłok, jest postać związana sznurem. Ta zdaje się żyć jeszcze dramatem przedśmiertnej walki. Na dnie opadającej ku dołowi mogiły czernieje woda zmieszana z krwią” – relacjonował.


Pierwsza ekshumacja zamordowanych przez NKWD oficerów Wojska Polskiego w Katyniu zlecona przez Niemców – kwiecień 1943 r. Fot. AIPN


Na stole leżą zwłoki ofiary mordu katyńskiego. Komisja ekshumacyjna przegląda dokumenty znalezione przy ciele ofiary – kwiecień 1943 r.
Fot. AIPN

Widok tysięcy rozkładających się ciał musiał być wstrząsający. Jak zwrócił uwagę Goetel, Sowieci nie przywiązywali nawet wagi do dokładnego ukrycia śladów zbrodni.

„Staję na uboczu i usiłuję ogarnąć myślą wszystko, co tu zastałem. Mogiły znajdujące się w tym lesie nie były trudne do odnalezienia. Najprostszym wskaźnikiem są przecież posadzone na nich sosenki. (…) Trupy, choć ułożone w największym porządku w grubej warstwie, przysypane są niewielką tylko warstwą ziemi (…) Przypominam sobie dokumenty, oznaki, mundury pozostawione przez zabitych i pojmuję, że oprawcom i grabarzom tutejszym przyświecać miała pewność, iż miejsce to długo, długo jeszcze będzie niedostępne dla nikogo, prócz zaufanych, swoich ludzi” – pisał.

Polski pisarz, przed wojną wieloletni prezes PEN Clubu oraz Związku Zawodowego Literatów Polskich, w czasie obrony Warszawy we wrześniu 1939 roku współpracownik bohaterskiego prezydenta stolicy Stefana Starzyńskiego, miał rzetelnie odnieść się do niemieckich sensacyjnych doniesień.

Dzieło „faszystowskich zbirów”

O sensacyjnych doniesieniach członków polskiej delegacji do Katynia na bieżąco informowano na pierwszych stronach tzw. gadzinówek – propagandowych gazet wydawanych w języku polskim za przyzwoleniem Niemców. Między innymi ten fakt posłużył później komunistom do oskarżeń pod adresem Goetla, jakoby współpracował z Niemcami. Ostro atakowała go m.in. Wanda Wasilewska, rzeczniczka wcielenia Polski do Związku Sowieckiego. Związek Patriotów Polskich, którym kierowała, wydał nawet publikację „Prawda o Katyniu”. Z prawdą, rzecz jasna, nie miała nic wspólnego.

Natychmiast po ujawnieniu przez Niemców mogił katyńskich Sowieci rozpoczęli szeroką akcję propagandową, która miała przedstawić opinii publicznej rzekome fakty. 15 kwietnia 1943 roku Sowieckie Biuro Informacyjne obwieściło, że winnymi śmierci polskich jeńców, zatrudnionych jakoby przez Sowietów przy robotach budowlanych, są „faszystowskie zbiry”, które „nie cofają się w tej swojej potwornej bredni przed najbardziej łajdackim i podłym kłamstwem, za pomocą którego usiłują ukryć niesłychane zbrodnie, popełnione, jak to teraz widać jasno, przez nich samych”. Dziesięć dni po tym komunikacie Stalin zerwał stosunki dyplomatyczne z polskim rządem w Londynie.

Komisja Burdenki

W styczniu 1944 roku Sowieci powołali specjalną komisję – pod przewodnictwem Nikołaja Burdenki – która miała znaleźć „dowody” niemieckiej winy. Gdy już obwieszczono światu rzekomą prawdę, wyprawiono dodatkowo ofiarom uroczysty pogrzeb…

Pod niektórymi względami Rosjanie zdystansowali Niemców, urządziwszy przed mogiłami defiladę czerwonych wojsk i wystawiwszy honorowy posterunek. Pod innymi nie dociągnęli, zaniechawszy dopuszczenia do grobów przedstawicieli już nie Polski, ale chociażby nie zainteresowanych narodów. Jest coś niewymownie potwornego w sarabandzie, wyprawianej przez Niemcy i Rosję nad grobami wymordowanych najhaniebniej Polaków. Z naszej strony możemy powiedzieć tylko jedno: chcemy wiedzieć prawdę Katyniu. Mamy głębokie przekonanie, że prawda ta jest wiadoma rządowi rosyjskiemu (…). Spór polsko-sowiecki nie jest sporem o granice. Nie jest sporem o taki czy inny skład rządu. Jest czymś więcej. O pojmowanie człowieka i świata. Polaków poległych w Katyniu będziemy uważać i uważamy za najlepszych synów Polski. Kiedy jednak słyszymy, że Rosja na równi z Niemcami nazywa ich «bohaterami», stygnie nam krew w żyłach i pytamy: kto ich w takim razie zamordował, bo przecież nie popełnili samobójstwa” – napisano w artykule o Katyniu, zamieszczonym w konspiracyjnym piśmie kulturalnym „Nurt”, wydawanym przez Goetla do spółki reżyserem teatralnym Wilamem Horzycą.

Kłamstwo katyńskie powtarzano przez dekady. Stało się jednym z mitów założycielskich komunizmu nad Wisłą. Gdy w listopadzie 1960 roku w Londynie umierał Ferdynand Goetel, w PRL o Katyniu nie mówiono jeszcze głośno. Dopiero przemiany roku 1989 pozwoliły Polakom na nowo odkryć dorobek skazanego na przymusową emigrację, ściganego listem gończym pisarza. „Wyklętego” za to, że miał odwagę pisać prawdę.

Generuj PDF

Wielka Brytania: Badania potwierdziły katastrofalny wpływ zamknięcia kościołów na zdrowie wiernych

Wielka Brytania: badania potwierdziły katastrofalny wpływ zamknięcia kościołów na zdrowie wiernych

pch24-katastrofalny-wplyw-zamkniecia-kosciolow-na-zdrowie-wiernych

Zamknięcie kościołów katolickich w 2020 r., pod pozorem zapobiegania rozprzestrzenianiu się zakażenia Covid-19, „przyczyniło się do powszechnego cierpienia psychicznego i fizycznego” – wskazuje „Catholic Herald”, powołując się na wyniki badań przeprowadzonych przez Unię Katolicką w Wielkiej Brytanii. Unia sugeruje, że już nigdy nie można dopuścić do zamknięcia świątyń i należy traktować miejsca kultu jako „niezbędne” usługi.

20 marca 2020 r., to jest wtedy, kiedy rząd w Londynie zamknął szkoły, katoliccy biskupi Anglii i Walii – zastrzegając, że chcą zapobiec rozprzestrzenianiu się Covid-19 – podjęli drastyczną decyzję o zawieszeniu odprawiania publicznych Mszy św. Kościoły były zamknięte aż do lipca 2020 r., siedem tygodni dłużej niż centra ogrodnicze. Zaliczono je do tej samej kategorii ryzyka, co puby, kina, zakłady fryzjerskie i salony kosmetyczne.

Unia Katolicka zrobiła pierwsze poważne badanie postaw katolików wobec zamykania kościołów podczas domniemanej pandemii i jej wpływu na zdrowie.

Ankieta przeprowadzona wśród 1000 katolików wykazała, iż w przypadku 62 proc. pytanych osób wystąpiły negatywne skutki psychiczne i fizyczne. 90 proc. wskazało, że w razie przyszłej pandemii nie można zamykać miejsc kultu i należy je traktować jako „niezbędne” usługi obok sklepów spożywczych i placówek opieki zdrowotnej.

Szefowa Unii Katolickiej, baronowa Hollins z Wimbledonu, była przewodnicząca Królewskiego Kolegium Psychiatrów, uznała, że wyniki są „szokujące”, ponieważ potwierdzają, iż „zamknięcie kościołów było nie tylko niezwykle niepopularne, ale miało realny wpływ na samopoczucie ludzi”.

Szczególnie szokujący jest wzrost liczby osób odczuwających samotność lub depresję, będące bezpośrednią konsekwencją zamknięcia placówek. Ważne jest, aby w dochodzeniu w sprawie Covida należycie uwzględniono decyzje o zamykaniu i ponownym otwieraniu kościołów podczas pandemii – konstatowała.

Dodała, że „istnieje bardzo silne poczucie, iż wiara i wspólnoty wyznaniowe zostały zepchnięte na bok przy podejmowaniu decyzji i należy się tym zająć, wyciągając wnioski z dochodzenia”. Wskazała ponadto, że z badania wynika jednoznacznie, iż „miejsca kultu nie powinny być już nigdy zmuszane do zamykania”.

Jeden z ankietowanych stwierdził, że zamknięcie kościołów było „jednym z najbardziej przygnębiających doświadczeń w jego życiu”. Inny mówił, iż przyczyniło się to do popadnięcia w depresję. Jeszcze inna samotna osoba zaznaczyła, że codzienna msza jest najważniejszym wydarzeniem w jej życiu.

Jedynie 25 proc. respondentów uważało, że na początku pandemii zgodnie z prawem konieczne było zamknięcie kościołów i innych miejsc kultu. 93 proc. respondentów było zdania, że politycy w niewystarczającym stopniu uwzględniali wiarę ludzi podczas podejmowania decyzji o lockdownach. 89 proc. respondentów stwierdziło, że różne ograniczenia prawne nakładane na kościoły w różnych regionach Wielkiej Brytanii nie są pomocne. 10 proc. osób przyznało, że od czasu „pandemii” chodzą do kościoła rzadziej lub wcale.

Unia Katolicka zamierza przedstawić wyniki badań w sprawie dochodzenia covidowego. W zeszłym miesiącu lord Greenhalgh z Fulham, minister odpowiedzialny za wiarę i społeczność podczas pierwszej blokady, powiedział, że decyzje o zamknięciu miejsc kultu były „oburzające”.

W Wielkiej Brytanii nie tylko zamknięto kościoły, ale także zakazano spowiedzi, nawet na świeżym powietrzu i nie zezwolono na udzielanie Sakramentu Namaszczenia Chorych. Odwołano chrzty, bierzmowania i pierwsze Komunie Święte, a ponadto ograniczono liczbę żałobników biorących udział w pogrzebach.

W całej historii Wielkiej Brytanii zakazywano odprawiania publicznych Mszy podczas reformacji protestanckiej w XVI i XVII wieku. Ponadto katolikom odmówiono dostępu do sakramentów w latach 1208 – 1214, kiedy papież Innocenty III zamroził publiczne nabożeństwa, aby ukarać króla Jana za odmowę przyjęcia Szczepana Langtona na arcybiskupa Canterbury. [to była klątwa, czyli ekskomunika. MD]

Źródło: catholicherald.co.uk
AS

W Hamburgu odebrali dzieciom choinkę. Wykluczają chrześcijan, żeby nie „urażać” innych.

W Hamburgu odebrali dzieciom choinkę. Wykluczają chrześcijan, żeby nie wykluczać innych.

[Nawet w sowietach był Дед Мороз…

Дед Мороз, Дед Мороз

борода из ваты,

Ты подарки нам принёс,

пeдераст горбатый.

md]

——————————

Postęp na Zachodzie. Odebrali dzieciom choinkę, żeby „nie wykluczać żadnego dziecka i jego wiary”

nczas-odebrali-dzieciom-choinke-zeby-nie-wykluczac-zadnego-dziecka-i-jego-wiary

W przeciwieństwie do poprzednich lat, w przedszkolu w Hamburgu-Lokstedt nie będzie już choinki na Boże Narodzenie; powód tego kroku został przekazany rodzicom na piśmie. „Zdecydowaliśmy się na to jako zespół, ponieważ nie chcemy wykluczać żadnego dziecka i jego wiary” – napisano w liście, cytowanym przez portal dziennika „Welt”. Czyli wykluczą chrześcijan żeby nie wykluczać innych.

Pierwsza o sprawie poinformowała gazeta „Hamburger Abendblatt”.

„W dalszej części listu napisano, że można zrezygnować z +tego jednego symbolu+, ponieważ pokoje dziecięce są przystrojone na Boże Narodzenie”. Ponadto dzieci wykonały już ozdoby i upiekły świąteczne ciasteczka.

„Planowane jest również świąteczne śniadanie. Jednak kierownictwo przedszkola wykluczyło wyraźnie chrześcijańskie obchody” – pisze portal stacji RTL, zauważając, że „wątpliwe jest, czy dzieci rzeczywiście wczują się w świąteczny nastrój bez choinki, która jest największym symbolem święta miłości (..)”.

Fakt, że stawia się choinkę, a tym samym upamiętnia chrześcijańskie święto, nie oznacza, że na przykład muzułmańskie dzieci są gorzej traktowane. „Wręcz przeciwnie, ich święta (…) mogą być również należycie obchodzone w przedszkolu” – zauważa RTL.

Decyzja przedszkola „spotyka się z niewielkim zrozumieniem ze strony wielu rodziców” – zauważa portal dziennika „Bild”. Niektórzy mówią o wszechogarniającej „kulturze anulowania”. Inni uważają po prostu, że to „wielka szkoda”, że nie będzie choinki.

Przedszkole „Mobi” jest częścią fundacji Stiftung Kindergaerten Finkenau, która prowadzi placówki opieki dziennej . [—]

W Niemczech… odjebało: Obywatelstwo niemieckie dla imigrantów tylko… za poparcie istnienia Izraela.

[przepraszam za chamskie słowo, ale długo myślałem jakie, w miarę „kulturne”, tu użyć. Nie znalazłem. md]

rzepa-obywatelstwo-niemieckie-dla-imigrantow-tylko-za-poparcie-izraela 6.12.2023

Saksonia-Anhalt to pierwszy niemiecki land, który uzależnił naturalizację od pisemnego potwierdzenia, że Izrael ma prawo istnienia. To reakcja na antyizraelskie i antysemickie wystąpienia w Niemczech związane z wojną na Bliskim Wschodzie.

Rozporządzenie w tej sprawie już obowiązuje, rozesłała je pod koniec listopada do wszystkich powiatów i miast na prawach powiatów w Saksonii-Anhalt szefowa landowego MSW Tamara Zieschang, wywodząca się z chadeckiej partii CDU.

Każdy obcokrajowiec starający się teraz o niemieckie obywatelstwo w urzędach w Saksonii-Anhalt musi na piśmie uznać prawo Izraela do istnienia, a także „potępić wszelkie działania przeciw istnieniu państwa izraelskiego”. Landowe MSW podkreśliło w rozporządzeniu, że prawo istnienia Izraela to niemiecka racja stanu. 

Istnienie i bezpieczeństwo Izraela to niemiecka racja stanu

Stosunek Niemiec do Izraela od lat kształtuje „poczucie odpowiedzialności za zbrodnię Holokaustu”. Stwierdzenie, że istnienie – a także bezpieczeństwo – Izraela jest niemiecką racją stanu powtarzają kanclerze RFN. Pierwsza ujęła to w ten sposób Angela Merkel (CDU) podczas przemówienia w Knesecie w 2008 roku. 

W 85. rocznicę tzw. nocy kryształowej, czyli pogromu Żydów w III Rzeszy, zainicjowanego przez ówczesne władze Niemiec, kanclerz Olaf Scholz oświadczył, że czuje się „zawstydzony i oburzony” obecną falą antysemickich incydentów w Niemczech. Podobne zapewnienie wygłosił Olaf Scholz (SPD), gdy jako jeden z pierwszych zagranicznych przywódców odwiedził Izrael po ataku Hamasu z 7 października.

Wielu imigrantów pochodzi z krajów muzułmańskich, które nie uznają Izraela, wielu wyrosło w atmosferze nienawiści do Żydów i państwa izraelskiego. Poglądy zachowują po przeniesieniu się do Europy, co szczególnie widoczne od czasu wybuchu wojny Izrael-Hamas.[a może to wiedza o tym państwie i jego zbrodniach? MD]

Hasło „jednoznacznie nawołujące do mordowania Żydów” namalowane w gmachu ministerstwa sprawiedliwości

Nie jest do końca jasne, dlaczego to właśnie nieduży wschodnioniemiecki land wprowadził taki obowiązek dla imigrantów ubiegających się o obywatelstwo. Odsetek obcokrajowców jest tam niższy niż w większości landów. 

Po 7 października – po ataku terrorystycznym Hamasu na Izrael, który doprowadził do wojny – doszło tam co prawda do zdecydowanego wzrostu przestępstw o charakterze antysemickim i antyizraelskim (w tym demonstrowania symboli organizacji terrorystycznych), ale na tle całych Niemiec było ich stosunkowo niewiele – dane landowego MSW (do 5 listopada) wymieniły ich 24, a w całej Republice Federalnej w tym czasie zanotowano ich około tysiąca. 

Jednym z tych 24 przestępstw było wymalowanie hasła „jednoznacznie nawołującego do mordowania Żydów” na gmachu ministerstwa sprawiedliwości Saksonii-Anhalt w Magdeburgu – w miejscu dostępnym dla wielu ludzi. Sprawca nie jest znany.

Saksonia-Anhalt chce być przykładem dla innych landów

To nie Saksonia-Anhalt była też miejscem, w którym odbywały się – lub planowano je, ale zostały zakazane – znaczące propalestyńskie demonstracje. [—- wyciąłem politpoprawny bełkocik. md]

To szef CDU Friedrich Merz pierwszy zażądał, by naturalizację uzależnić od poparcia dla istnienia państwa izraelskiego. Saksonia-Anhalt ma nadzieję