Kreml wyznacza czerwoną linię: Ławrow ostrzega i grozi końcem wojny „Ukrainy wraz z Zachodem”.

Kreml wyznacza czerwoną linię: Ławrow ogłasza koniec wojny Ukrainy „wraz z Zachodem”.

Larry C. Johnson

Dzisiejsza rozmowa telefoniczna między Ławrowem a Rubio była niezwykle ważnym i alarmującym elementem komunikacji dyplomatycznej, poruszającym trzy kluczowe kwestie.

Rozmowa odbyła się na prośbę Ławrowa, podczas gdy Rubio przebywa obecnie w czterodniowej podróży do Indii, aby wziąć udział w spotkaniu QUAD w New Delhi. Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Tommy Pigott, potwierdził: „Minister spraw zagranicznych Marco Rubio rozmawiał dziś z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem na prośbę ministra. Strony wymieniły poglądy na temat wojny rosyjsko-ukraińskiej, stosunków dwustronnych oraz sytuacji w Iranie”. Oto pełny raport:

Wiadomość 1: Nieuchronne systematyczne ataki na Kijów – na bezpośrednie polecenie Putina

Najbardziej niepokojącym elementem rozmowy był jej główny cel. Na bezpośredni rozkaz prezydenta Władimira Putina, Ławrow poinformował Rubia, że ​​siły rosyjskie przeprowadzają systematyczne ataki na obiekty w Kijowie wykorzystywane przez ukraińskie siły zbrojne.

Moskwa określiła te ataki jako odpowiedź na ciągłe ataki reżimu w Kijowie na ludność cywilną i infrastrukturę w Rosji – w szczególności odnosząc się do niedawnego śmiertelnego ataku na akademik w rosyjskim mieście Starobielsk, w którym zginęło co najmniej 21 osób, głównie nastoletnie dziewczyny. Moskwa nazwała to „kroplą goryczy”.

Następnie wojska rosyjskie rozpoczęły zmasowany atak na Kijów, wykorzystując pociski manewrujące Iskander, Zircon, X-101 i hipersoniczne pociski Oresznik — łącznie około 50 pocisków i 700 dronów.

Wiadomość 2: Ewakuacja dyplomatów amerykańskich z Kijowa

Ławrow zwrócił uwagę Rubia na oświadczenie wydane przez rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych 25 maja, w którym zalecono Stanom Zjednoczonym i innym państwom posiadającym misje w Kijowie, aby zapewniły ewakuację swojego personelu dyplomatycznego i innych obywateli ze stolicy Ukrainy w oczekiwaniu na zbliżającą się kampanię systematycznych ataków.

Wiadomość 3: Porozumienia Anchorage są podważane

Ławrow przypomniał Rubio o porozumieniach na wysokim szczeblu zawartych w Anchorage w sierpniu 2025 roku, na wniosek Stanów Zjednoczonych, w związku z konfliktem na Ukrainie i wyraził ubolewanie, że „dominująca postawa elit europejskich i reżimu w Kijowie” podważa te porozumienia, które, według Moskwy, „utorowały drogę do trwałego, długoterminowego rozwiązania opartego na równowadze interesów”. Jest to formalny komunikat Rosji do Waszyngtonu, że Moskwa obwinia nie Rosję, ale stolice europejskie i Kijów za załamanie się porozumienia z Anchorage.

Niektórzy pytali: „Dlaczego Rosja czekała z tym cztery lata?”. Myślę, że są dwa powody: po pierwsze, uważam, że Rosja ma źródła informacji wywiadowczych we wszystkich kluczowych ukraińskich jednostkach wojskowych i wywiadowczych w Kijowie i nie chciała ryzykować ich zabicia ani narażenia na niebezpieczeństwo poprzez nieuzasadnione ataki na te miejsca.

Po drugie, Rosja chciała uniknąć zabicia personelu wojskowego i wywiadowczego USA i innych państw NATO, współpracujących z ukraińskimi odpowiednikami, aby zapobiec konfrontacji militarnej z Zachodem.

W obliczu ataku terrorystycznego na dzieci w szkole w Ługańsku, skonfrontowana z faktem, że atak ten został umożliwiony przez zachodni wywiad i technologię, Rosja osiągnęła kres swojej cierpliwości i położy kres możliwości Ukrainy do przeprowadzania kolejnych ataków terrorystycznych – nawet jeśli oznacza to śmierć personelu amerykańskiego i europejskiego. Zostali ostrzeżeni. Rosja daje im czas na wycofanie się. Każdy, kto zostanie, prawdopodobnie zginie. Taka była istota przesłania Ławrowa do Rubia.

Źródło: Ławrow mówi Rubio, że Rosja zakończy wojnę z Ukrainą i Zachodem

Moje książki. I – dość dyskretnie ujawniane – okolice.

Moje książki. I – dość dyskretnie ujawniane – okolice.

Mirosław Dakowski

1. Gdy sięgam pamięcią wstecz, to okazuje się że jestem współ-autorem książki Krzemowe i germanowe detektory promieniowań”.

Na początku lat 60 detektory takie powstały, zostały wynalezione. A my, młodzi fizycy rozszczepienia bardzo ich potrzebowaliśmy. Zaprzyjaźnione laboratorium dr Jadwigi Chwaszczewskiej zaczęło je produkować. A my testowaliśmy je przy reaktorze, na akceleratorach, budowaliśmy dla nich nisko-szumową elektronikę. Przy okazji wyprosiliśmy, wymusili zbudowanie detektorów powierzchniowych krzemowych które wytrzymywały napięcie 300 V [sic!!] . Bo takie nam były potrzebne do badania lekkich cząstek z rozszczepienia. Opublikowaliśmy wspólnie kilka, rewelacyjnych na te czasy publikacji.

Wtedy zgłosił się do nas dyrektor Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej [CLOR] . Że on da pieniądze na druk, ale będzie współautorem książki.

Nazwiska jego nie chce mi się przypominać. Był on wśród kadr Informacji Wojskowej czy wyższych urzędników Urzędu Bezpieczeństwa, w przeważającej wielkości Żydów, którzy zwykle przyjmowali gojskie nazwiska. Jedynie prezes Urzędu do spraw Pokojowego Wykorzystania Energii Jądrowej, zachował swoje nazwisko Billig. Choć, wg jego współ-plemieńców, w młodości był krawcem mężczyźnianym, nicował głównie pelisy.

Ale już Oskar Karliner (właśc. Szyja Karliner, ps. Stefan) cyt. za viki: – dyrektor departamentu/zespołu współpracy międzynarodowej (lub zagranicznej) w Biurze Pełnomocnika. Osoba mocno zaangażowana w sprawy kadrowe, szczególnie dotyczące wyjazdów zagranicznych, kontaktów międzynarodowych i „sprawdzania” pracowników (m.in. blokował wyjazdy osobom z niepożądaną przeszłością lub zapisami służb). Przed przeniesieniem do atomistyki był prokuratorem wojskowym. I krwawym oprawcą. Takich była wśród władców EJ ogromna większość. W Świerku mówiło się, że całe Władze to kadra z właśnie rozwiązanej UB.

W wieku lat 30 chciałem się żenić. Byłem bezdomny. Poszedłem do Szyi, bo od niego zależał przydział. Popatrzył z daleka: „Przecież pan nie jest w naszej nomenklaturze.. „. No tak. Ja byłem w grupie znanej w świecie fizyki jądrowej jako „Warsow school of Ternary Physics”. A on…

————————–

Jednak dodam: On spędził resztę życia w luksusie w Izrael. Powiedział mi o tym b. Dyrektor w X Departamencie UB. Szyja był chyba przez jakiś czas jego podwładnym. A Dyrektor wybrał dalszy pobyt w ten kraj. [Viki: Departament X Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (MBP) był elitarną i jedną z najbardziej tajnych jednostek stalinowskiego aparatu represji w Polsce w latach 1951–1954. Jego głównym zadaniem była walka z tzw. „wrogami klasowymi wewnątrz partii”, czyli inwigilacja, aresztowania i wymuszanie zeznań

—————————————————–

Wracając do książki: Została w sporym nakładzie wydrukowana. Dopiero wtedy zauważyliśmy, że rozdział, którego autorem był ten dyrektor CLOR-u, jest żenująco bzdurny. Zażądaliśmy więc i dopilnowali wykonania przemiału całego nakładu. Udało się, bo jego pracownicy też go bardzo nie znosili.

Mam gdzieś w szpargałach jedyny chyba egzemplarz, dla pamięci. O dziwo, żadne zauważalne kary nas nie dosięgły.

—————————————–

2. Już w roku 1980 [!] ukazała się moja książka o Solidarności po rosyjsku „Солидарность”.

Wydałem pod pseudonimem Andrzej Pomorski w NTS [Народно Tрудовой Cоюз]. Siedzibę mieli pod Frankfurtem n/Menem. NTS to działająca na emigracji, ostro antysowiecka organizacja, ale… robotniczo-socjalistyczna.

Ukazały się tam dwa wydania po 3000 egzemplarzy, w małym formacie i na bibułkowym papierze, by łatwiej przemycało się do Sojuza.

Widzę jeszcze szok i obrzydzenie rosyjskiej arystokratki, naczelnej redaktor z Russkoj Mysli w Paryżu, gdy zauważyła wydawcę. Ale gdy przejrzała treść, wzięła 100 egzemplarzy do przesłania do Rosji. Mamy bezpieczne kanały” – zapewniła mnie.

Brali również emigranci z Czechosłowacji, Rumunii, oczywiście z Polski.

W tym czasie [w PRL] kupiłem pierwszy telewizor kolorowy, z felerną fioletową plamą gdzieś w rogu. Ale był…

Zobaczyliśmy wtedy [jesień 1980] w Dzienniku Telewizyjnym, że prokurator PRL-u we Wrocławiu aresztował Kornela Morawieckiego, który [Solidarność Walcząca] przerzucał tę książeczkę do wojsk sowieckich pod Legnicą [Mała Moskwa].

Ogromna większość nakładów poszła jednak do Sojuza. Moi przyjaciele z Moskwy i Leningradu rozprowadzali ją po Rosji. Powiedzieli mi potem w żartach, że ona skróciła dni Breżniewa. Egzemplarze są na pewno w archiwach KGB i – może  – IPN.

3. Książkę o Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego pod tytułem „Via Bank i FOZZ – o rabunku finansów Polski” wydałem z profesorem Jerzym Przystawą w 1992 roku.


A tak podpisał się Urban..

============================

Poniższą dedykację przeczytałem na wielkim zgromadzeniu w Politechnice Warszawskiej, na sali siedzieli między innymi b. premier Jan Olszewski i b, minister Spraw Wewnętrznych Antoni Macierewicz. Widzę jeszcze zażenowanie byłego już premiera Olszewskiego, gdy po przeczytaniu tej dedykacji wręczyłem mu książkę.

Książka ciągle jest dostępna, widocznie sprawa ciągle budzi zainteresowanie Polaków.

sklep.antyk/o-energetyce-dla-uzytkownikow-i-sceptykow

————————————————

4. W roku 2005 ukazała się O energetyce dla użytkowników i sceptyków”. Potem nastąpiły, kolejne uzupełnione i poprawione wydania. Ciągle jest dostępna. Naprawdę jest potrzebna. Ukazuje liczne skandaliczne błędy rządzących [Po-PiS] , a także krótkowzroczność publicystów N. Czasu. Wskazuje racjonalne drogi wyjścia z katastrofy energetycznej.

sklep.antyk/o-energetyce-dla-uzytkownikow-i-sceptykow

Wydano ja też po ukraińsku:

=============================

5. W roku 2017 ukazała się moja książka „O to co najważniejsze. Kamyk na drodze lawiny”.

Też jest dostępna. sklep.antyk.org.pl/p,o-to-co-najwazniejsze-krzaczek-na-drodze-lawiny

———————————————

6.   Dopiero w roku 2018 w wydawnictwie Bolinari, związanym z Warszawską Gazetą pokazała się książka dziewięciu autorów – analityków Zbrodni: „Maskirowka Smoleńska”.

Widzę, że obecnie jest dostępna tylko na Allegro, ale w razie większego zapotrzebowania Wydawca może ją łatwo dodrukować.

——————————————————–

Dla zabawy : Od trzech dziesięcioleci nie dostałem żadnego honorarium, z wyjątkiem ok 300 zł za „Maskirowkę”.

NWO: – Alternatywa dla MFW i Banku Światowego

Alternatywa dla MFW i Banku Światowego

Rozmowa z byłym wiceprezesem Nowego Banku Rozwoju, prof. Paulo Nogueira Batistą Jr

Zapewne jest Pan jednym z niewielu ekonomistów, którzy na podstawie własnych doświadczeń mogą porównać Międzynarodowy Fundusz Walutowy z zupełnie nową instytucją, czyli Nowym Bankiem Rozwoju działającym przy BRICS. Mamy tu zatem zachodnią instytucję finansową i instytucję finansową BRICS. Jakie widzi Pan między nimi różnice?

– Rzeczywiście spędziłem osiem lat w MFW w Waszyngtonie, a bezpośrednio po tym przeprowadziłem się do Szanghaju, gdzie zostałem jednym z członków-założycieli Nowego Banku Rozwoju. Dlaczego stworzyliśmy Nowy Bank Rozwoju? W szczególności dlatego, że MFW nie reagował na konieczność zmian. Były w MFW pewne zmiany w 2008, 2009 i 2010 roku, ale od 2010 roku struktura MFW – i to samo dotyczy Banku Światowego – uległa jakby skostnieniu. Nie przeprowadzano żadnych reform i żadne reformy nie wydawały się realne, prawdopodobne w możliwej do przewidzenia przyszłości. W pewnym momencie – myślę, że było to jakoś w 2011 czy w 2012 roku – grupa BRICS zdała sobie sprawę, że powinna zająć się tą kwestią.

Nie chodziło o opuszczenie MFW i Banku Światowego, których członkami wszystkie jej kraje nadal pozostawały, lecz o stworzenie pewnej alternatywy. Udało się to zrobić. Przeprowadziłem się do Szanghaju w 2015 roku i zostałem tam do 2017 roku. Podjęliśmy próbę stworzenia czegoś nowego. Nowy Bank Rozwoju, nazywany bankiem BRICS, tak naprawdę dopiero zaczyna działać. Nawet dziś, po 10 czy 11 latach od jego powstania, nadal tylko próbuje stać się silną instytucją. Budowa instytucji wielostronnej nie jest prostym zadaniem. Grupa BRICS nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiła. Uczymy się na własnych błędach. Jestem rozczarowany tempem naszych postępów. Podam jeden przykład. Mieliśmy stworzyć bank globalny, a tymczasem mamy tylko 10 członków i o zasięgu globalnym nie sposób tu mówić. Mamy pięciu członków-założycieli BRICS i jeszcze pięć innych krajów, które dołączyły nieco później. Tymczasem musimy mieć znacznie więcej członków. Nie wiem co na to powiedziałaby Polska. Może Polska zechciałaby do nas dołączyć. Bank jest otwarty na wszystkie rynki wschodzące i kraje rozwijające się, bez żadnych wyjątków. Jest też otwarty na kraje zachodnie, które zechciałyby być kredytodawcami, na kraje o wysokich dochodach, które gotowe są do udzielania pożyczek. Na razie takowych nie mamy, za wyjątkiem Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które są krajem o wysokich dochodach, ale to nieco inny przypadek. Wszyscy pozostali członkowie to państwa o średnich lub niskich dochodach. Uważam, że Polska byłaby niezłym kandydatem, choć nigdy nie słyszałem, by bank się do niej zwracał.

Nawiasem mówiąc, to bardzo ciekawe, bo mamy pewne podobieństwa między krajami Ameryki Łacińskiej a Polską, jeśli chodzi o politykę Międzynarodowego Funduszu Walutowego a także Banku Światowego wobec nich. Mam tu na myśli warunki pożyczek. Jak wiemy w latach 1980-tych pojawiło się pojęcie konsensusu waszyngtońskiego odnoszące się do krajów latynoamerykańskich. Zaraz po rozpadzie bloku wschodniego, w początkach naszej transformacji, nam również MFW i Bank Światowy stawiały podobne warunki. Czy Pana zdaniem Międzynarodowy Fundusz Walutowy i inne instytucje finansowe kontrolowane przez Zachód nadal narzucają warunki określone w przeszłości mianem konsensusu waszyngtońskiego?

– Sądzę, że one nadal obowiązują. Mamy do czynienia z instytucjami bazującymi w Waszyngtonie, z MFW i Bankiem Światowym, które kontrolowane są przez Stany Zjednoczone i największe kraje zachodnioeuropejskie oraz przez Japonię. Te trzy ośrodki wraz z Kanadą i Australią dominują w MFW i Banku Światowym. To zachodni system kontroli. Kraje Ameryki Łacińskiej nie mają do niego dostępu. Co w związku z tym robimy? Unikamy jak tylko można korzystania z tych kredytów, bo ich warunki makroekonomiczne często nie mają nic wspólnego z potrzebami naszych krajów. Brazylia od wielu lat unika już Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jeśli się nie mylę, ostatnie programy przez niego finansowane zamknęliśmy w 2013 roku, a może nawet wcześniej. Słabsze kraje Ameryki Łacińskiej nadal jednak zabiegają o jego wsparcie. Polska to przypadek szczególny, bo otrzymywała ona wsparcie z linii kredytowej określanej mianem Elastycznej Linii Kredytowej, którą współtworzyłem i która charakteryzuje się niewygórowanymi warunkami. Polska była jednym z niewielu krajów mogących z niej korzystać. Świadczyło to o jej potencjale. Generalnie jednak sądzę, że Polska jest także jednym z tych krajów, które czują się w funduszu niereprezentowane na odpowiednim poziomie. Polska i Szwajcaria dzielą się stanowiskiem dyrektora wykonawczego, ale jest to zaledwie jedno z 25 stanowisk kierowniczych. Myślę, że strona polska nie jest z tego zadowolona. Może nie w takim stopniu jak Ameryka Łacińska, ale również nie jest usatysfakcjonowana sytuacją w MFW i Banku Światowym.

Owszem, było tak szczególnie w latach 1990-tych, kiedy postawiono nam warunki w postaci deregulacji czy prywatyzacji dużej części naszej gospodarki. W tamtych czasach cała ta agenda neoliberalna została narzucona krajom, takim jak Polska, z zewnątrz. Chciałbym jednak teraz zapytać o Nowy Bank Rozwoju. Czy istnieją jakieś warunki, jakie musi spełnić kraj zainteresowany współpracą z tym bankiem?

– Cóż, zazwyczaj bank udziela pożyczek krajom członkowskim. W kilku wyjątkowych przypadkach udzielił kredytów krajom spoza tego grona. Zazwyczaj jednak wspiera kraje członkowskie. Stworzyliśmy ten bank właśnie po to, by nie tworzyć żadnych warunków dodatkowych. Taki był nasz cel. Oczywiście, bank musi zaakceptować każdy projekt. Projekty te muszą mieć zdrowe podstawy. Jednak gdy negocjujemy je z krajami członkowskimi, stawiamy akcent na poszanowaniu ram polityki i priorytetów politycznych kraju będącego kredytobiorcą. To odróżnia nas zdecydowanie od Banku Światowego i MFW. Bank Światowy stara się przekształcać kraje, którym pożycza pieniądze, zgodnie z polityką prowadzoną w Waszyngtonie. To samo dotyczy MFW. Tymczasem Nowy Bank Rozwoju może jeszcze nie dokonał jakiegoś przełomu, ale postawił przed sobą pewne cele. Są one częścią jego strategii, zapisane zostały w tekście porozumienia tworzącego bank. Mam trochę wątpliwości, odpowiadając na Pańskie pytanie, bo jednym ze słabych punktów Nowego Banku Rozwoju jest brak przejrzystości. Tym samym, nie będąc już wewnątrz banku – tak jak ja – nie wiesz tak naprawdę co się w nim dzieje. Nawiasem mówiąc, jedną z przyczyn braku transparentności jest to, że przekazaliśmy odpowiedzialność za tą kwestię Rosjanom. Rosjanie to wspaniali ludzie, ale przejrzystość nie jest ich specjalnością. Wręcz przeciwnie – zajmują się oni zwalczaniem walki informacyjnej i ukrywaniem pewnych rzeczy. Bank jest zatem bardzo zamknięty. Nie tylko zresztą przez Rosjan, ale to właśnie oni przyłożyli do tego rękę. Obecnym prezesem Nowego Banku Rozwoju jest była prezydent Brazylii Dilma Rousseff, z pochodzenia częściowo Bułgarka. Rousseff ma bardzo wysokie kwalifikacje. Była prezydentem naszego kraju. Sądzę, że posuwa ona sprawy banku do przodu. W czerwcu prawdopodobnie wybiorę się do Szanghaju i spróbuję przyjrzeć się pracy banku. Jako jeden z jego członków-założycieli jestem szczególnie zainteresowany jego powodzeniem.

Jakie były Pańskim zdaniem najpoważniejsze przeszkody, które stanęły przed nowymi krajami planującymi bądź zamierzającymi dołączyć do Nowego Banku Rozwoju, powodujące, że jeszcze one tego nie zrobiły?

– Sam się nad tym zastanawiam, bo od czasów, gdy tam pracowałem, staramy się bardzo mocno o rozszerzenie. Prowadziłem rozmowy z ponad 50 krajami na świecie, przekonując je do dołączenia do banku. Po tym jak odszedłem ze stanowiska, mieliśmy pewien problem. Była nim po raz kolejny Rosja. Rosjanie chcieli korzystać z kredytów Nowego Banku Rozwoju na swoje potrzeby i obawiali się, że jej przeciwnicy uzyskają członkostwo w banku. To dlatego Rosja blokowała wszelkie negocjacje. Kolejnym problemem są Indie, ponieważ obawiają się one dołączenia do banku państw związanych z Chinami, co osłabiłoby ich pozycję w tej instytucji. Wielka szkoda.

Gdy pracowaliśmy nad tekstem porozumienia o utworzeniu banku, zawarliśmy w nim punkt nie pozwalający na tryb podejmowania decyzji w drodze konsensusu, bo w przypadku metody konsensusu, rozumianej restrykcyjnie jako jednomyślność, każdy kraj członkowski miałby prawo weta. Tak jest w tekście porozumienia. Ale w praktyce bank za każdym razem proceduje w ramach zasady konsensusu. Jeśli zatem Rosja jest temu przeciwna, żaden nowy kraj nie może zostać przyjęty. Podobnie się dzieje, gdy przeciwne są Indie. Niemal nigdy nie przeprowadza się głosowania mogącego odrzucić weto sprzeciwiającego się kraju, a to prowadzi do paraliżu. Wiąże się to z faktem, że wiele naszych krajów – za wyjątkiem Chin – jest na etapie starania się o status istotnych podmiotów w stosunkach międzynarodowych. Dotyczy to wszystkich, poza Chinami, krajów-założycieli Nowego Banku Rozwoju. Ale jak już powiedziałem – mam nadzieję, że ruszymy naprzód. Jest wiele innych przykładów instytucji międzynarodowych, które zaczynały bardzo słabo i nieśmiało, a później dynamicznie się rozwinęły. Jednym z nich jest bank u nas, w Ameryce Łacińskiej, CAF, czyli Comunidad Argentina de Fomento. Zaczynał bardzo skromnie, a dziś jest jednym z największych wielostronnych banków działających na rzecz rozwoju na świecie, choć wciąż jest mało znany, nawet w Ameryce Łacińskiej.

Skoro jesteśmy przy Ameryce Łacińskiej, chciałbym Pana zapytać o możliwości rozszerzenia w przyszłości grupy BRICS. Pamiętamy, że zanim nastąpiły tam polityczne zmiany gotowość do akcesji zgłaszała Argentyna. Czy dostrzega Pan jeszcze jakieś inne kraje latynoamerykańskie gotowe do dołączenia do tej grupy?

– Już dawno zaakceptowane zostało członkostwo Urugwaju. Ostatnio słyszałem, że parlament urugwajski ma jakieś problemy z ratyfikacją umowy akcesyjnej. To bardzo przykra wiadomość. Mam nadzieję, że uda się je przezwyciężyć. Kolejny kraj to Kolumbia. Kolumbia przyłączyła się do banku, sporo do niego wnosząc. A co do Argentyny – ma Pan na myśli sam bank, czy cały blok polityczny?

Blok polityczny, a właściwie polityczno-gospodarczy. Mam na myśli samą grupę BRICS. Ale chodzi mi także o bank.

– Członkami banku są Urugwaj i Kolumbia. Argentyna otrzymała zaproszenie do dołączenia do bloku politycznego, ale na szczęście to zaproszenie odrzuciła. Gdybyśmy bowiem mieli teraz Argentynę z Milei’em podporządkowanym bezpośrednio Trumpowi w procesie integracyjnym grupy BRICS, stanowiłaby ona poważny problem wewnętrzny, szczególnie w obliczu faktu, że grupa ta również działa na zasadzie jednomyślności. Argentyna byłaby w tej sytuacji poważnym elementem blokującym. Jak zapewne Pan wie, kolejnym zaproszonym krajem, który na zaproszenie nie odpowiedział, jest Arabia Saudyjska. Tu również dobrze się stało, bo Arabia Saudyjska jest dziś w obozie zachodnim, co widać szczególnie wyraźnie w kontekście wojny przeciwko Iranowi. Jak jesteśmy już poza Ameryką Łacińską, to kolejnym – poza Iranem – krajem, który otrzymał zaproszenie i je przyjął, były Zjednoczone Emiraty Arabskie. Zastanawiam się kto wpadł na pomysł, by wystosować zaproszenie dla Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Owszem, jest to kraj o wysokich dochodach, kraj bogaty, ale geopolitycznie nie ma on kompletnie nic wspólnego z BRICS. Muszę to sprawdzić, ale wydaje mi się, że przyjęcie ZEA promowane było przez Indie. Indie same stanowią obecnie problem dla BRICS.

Tak, to ciekawa kwestia. Chodzi mi o Indie nie w wymiarze ekonomicznym, lecz politycznym – z ich stosunkiem do Iranu, z ich poparciem dla niektórych działań izraelsko-amerykańskiej koalicji walczącej z Iranem. To co najmniej dziwne. Na przykładzie Indii, chciałbym zapytać Pana czy w obliczu sprzeczności wewnętrznych w bloku BRICS jego dalsza integracja jest w ogóle możliwa?

– To zawsze stanowiło problem, ale teraz stał się on jeszcze większy w związku z coraz poważniejszą sytuacją geopolityczną i militarną po ataku na Iran. Indie mogą budzić niepokój z co najmniej dwóch powodów. Jednym z nich są ich związki z Izraelem. Jak to możliwe, że krótko przed atakiem na Iran premier Modi składa wizytę w Izraelu, ściskając się ze zbrodniarzem wojennym Netanjahu i przemawiając na forum Knesetu? Gdybym był Hindusem, byłoby mi wstyd. To naprawdę skandaliczne. To zachowanie niegodne członka BRICS, bo BRICS miało być grupą krajów postulujących reformy. Nie miała to być grupa antyzachodnia, ale jednak próbująca stworzyć alternatywę dla Zachodu, niekoniecznie przy tym wchodząc z nim w konflikt.

Jak wspomniałem, Iran jest członkiem BRICS. Wygląda na to, że Iran pasuje do BRICS bardziej niż Indie, choć to Indie były jednym z państw-założycieli grupy. Problem polega na rządach Modiego. Rząd Modiego jest z tego punktu widzenia znacznie gorszy od gabinetu poprzedniego premiera, Manmohana Singha. Singh wspierał powstanie Nowego Banku Rozwoju. Wystąpił z tym pomysłem w imieniu Indii, a inne kraje poparły tą ideę. Obecne Indie to zupełnie coś innego. Nie jestem w stanie usprawiedliwić tego, co robią, ale próbując to wyjaśnić w największym skrócie – Indie mają kłopoty z Pakistanem z jednej strony, a z Chinami – z drugiej. Nie mogą już bazować na dobrych relacjach z Rosją, jak to było w przeszłości. I nie chodzi o to, że ich stosunki z Rosją są jakoś wyjątkowo złe, ale Rosja bardzo zbliżyła się do Chin, szczególnie po inwazji na Ukrainę. Rosja nie jest już zatem dla Indii tak bliskim partnerem. W którym zatem kierunku spoglądają Indie? Patrzą na Stany Zjednoczone, bo obawiają się Chin. Modi pogorszył jeszcze sytuację przez swój stosunek do mniejszości muzułmańskiej. Indie muszą zatem prowadzić politykę równowagi, ale ostatnio zbliżają się bardzo do Stanów Zjednoczonych. Dzieje się to pomimo faktu, że w ubiegłym roku Trump wbił im nóż w plecy pod postacią wprowadzenia bardzo wysokich ceł. Mimo to Indie nadal stawiają na Stany Zjednoczone. To tragiczne, bo w 2026 roku Indie przewodniczą BRICS, całemu procesowi integracji grupy. Czego można się po takim przewodnictwie Indii spodziewać? Niczego, zera i jeszcze raz zera. Choć jako Brazylijczyk mógłbym powiedzieć, że brazylijskie przewodnictwo w grupie w ubiegłym roku też okazało się porażką i wielkim rozczarowaniem. Nie mam więc większego prawa do zbyt ostrego krytykowania Indii. Spójrzmy jednak na to, czego możemy się spodziewać. W 2027 roku przewodnictwo obejmą Chiny. Mogę mieć jedynie nadzieję, że w przyszłym roku Chiny zrobią o wiele lepszą robotę niż Indie i Brazylia. Indie mają jeszcze wciąż czas. Biorąc jednak pod uwagę ich relacje z Izraelem, a przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi, nie spodziewałbym się po nich niczego szczególnego.

Uważa Pan zatem, że to Chiny mogą stać się głównym motorem napędowym integracji BRICS?

– Uważam, że takimi największymi motorami napędowymi są Chiny i Rosja, a także Iran. Rosja i Chiny to olbrzymie kraje, które okazały się odporne na presję Zachodu. Chiny pokazały wspaniały przykład jak można radzić sobie z Amerykanami, gdy w ubiegłym roku odpowiedziały na politykę celną wprowadzoną przez Trumpa. Z kolei Rosja udowadnia, że zasługuje na szacunek, na polu walki. To samo robi Iran. Szczerze mówiąc, nie da się powiedzieć tego samego o innych krajach BRICS. Mówiłem już o Indiach. Jednak równie słabymi ogniwami okazują się Afryka Południowa i Brazylia. Dlaczego? Bo tu, w Brazylii, mamy sporą, bogatą mniejszość zapatrzoną w Europę, a w szczególności w Stany Zjednoczone. Jej przedstawiciele uważają, że jesteśmy częścią Zachodu. Tymczasem Brazylia częścią Zachodu nie jest. Brazylia jest częścią Globalnego Południa. Geograficznie znajduje się na zachodzie, ale geopolitycznie nie jest uznawana przez kraje zachodnie za równorzędnego partnera. Dlatego jesteśmy w BRICS. W Brazylii nie ma jednak w tej kwestii konsensusu. Gdy nasz kraj próbował podjąć pewne kroki w zeszłym roku, podniosła się opozycja, zaś groźby wysuwane przez Trumpa przestraszyły również wielu członków rządu. Nie chodzi o prezydenta Lulę, ale o wielu jego ministrów przerażonych groźbami Trumpa. Niestety, zapewne z uwagi na to, nasze działania w BRICS były sparaliżowane.

Przejdźmy do kolejnego pytania o Amerykę Łacińską. Gdy czytamy strategię Stanów Zjednoczonych, widzimy że deklarują one wprost powrót do doktryny Monroe. Niektórzy komentatorzy twierdzą nawet, że mamy doktrynę nazywaną przez nich doktryną Donroe, która jest znacznie bardziej agresywna od swego historycznego odpowiednika. Niektórzy analitycy utrzymują, że Brazylia jest jedynym krajem zdolnym do przeciwstawienia się koncepcji dominacji Stanów Zjednoczonych nad półkulą zachodnią. Czy uważa Pan, że brazylijski potencjał mógłby stać się rdzeniem dla niepodległej Ameryki Łacińskiej?

– Dokładnie przeczytałem oba dokumenty strategiczne upublicznione przez Stany Zjednoczone – strategie narodową z ubiegłego roku oraz strategię obronną ze stycznia tego roku. Oba podkreślają potrzebę hegemonii Stanów Zjednoczonych na półkuli zachodniej. Półkula zachodnia jest w nich rozumiana jako przestrzeń rozciągająca się od Grenlandii po Patagonię. Traktują ją całościowo. W moim przekonaniu atak na Wenezuelę na początku stycznia tego roku stanowił jej wcielenie w życie. To było naprawdę coś skandalicznego. Nigdy jeszcze nie było podobnej agresji na Amerykę Południową. Stało się to po raz pierwszy na przestrzeni bardzo długiej już historii. Było to szokujące, szczególnie dlatego, że – powiedzmy sobie szczerze – Stany Zjednoczone zrobiły to prawie bez żadnych kosztów lub poniosły koszty bardzo niewielkie, i kontrolują dziś rząd Delcy Rodriguez, która stała się wasalem Amerykanów. To naprawdę poważny problem. Jednak kiedy przeczytamy strategię Stanów Zjednoczonych, przekonamy się, że nie jest prawdą, że – jak niektórzy twierdzą – Amerykanie ograniczają się do półkuli zachodniej. Owszem, chcą sprawować nad nią kontrolę, jednak nie zrezygnowały ze swojego najważniejszego celu, jakim jest status hegemona globalnego. To dość oczywiste. Potwierdzają to ich kolejne działania, w tym przeciwko Iranowi. Stany Zjednoczone nie ograniczają się do półkuli zachodniej. A kogo mamy na tej półkuli zachodniej? Na Kanadę nie można liczyć. Kanada jest istotnym krajem, ale zależna jest od Stanów Zjednoczonych.

Gdy popatrzymy na południe, to obecnie które z krajów nie są związane z Trumpem? Jest Kolumbia, jest Brazylia i jest jeszcze Meksyk. Mamy jeszcze Nikaraguę i Kubę. I to chyba wszystko. Reszta jest już podporządkowana Trumpowi i jego doktrynie, doktrynie Donroe, jak Pan to nazwał. Najlepiej widać to na przykładzie Milei’a, ale mamy wiele innych przypadków.

Dlatego dla Brazylii tak istotne jest odgrywanie niezależnej roli. Nie chciałbym tu opowiadać się za żadnym ugrupowaniem. Nie jestem członkiem partii prezydenta Luli. Jestem często wobec niego bardzo krytyczny. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że opozycja przeciwko niemu w nadchodzących wyborach prezydenckich w tym roku to ludzie Trumpa w Brazylii, czyli syn byłego prezydenta Bolsonaro Flávio Bolsonaro, bardzo mocno obawiam się reelekcję Luli. Wciąż jest on faworytem sondaży, ale różnica jest niewielka. Tymczasem z punktu widzenia Donalda Trumpa i Stanów Zjednoczonych najlepszym, najłatwiejszym sposobem przejęcia kontroli nad półkulą zachodnią byłoby pokonanie Luli w wyborach, które odbędą się w październiku tego roku. Z geopolitycznego punktu widzenia wybory w Brazylii mogą być decydujące dla całego świata. Wcześniej odbędą się również bardzo istotne wybory w Kolumbii. Jeśli zdoła w nich wygrać następca prezydenta Petro, Kolumbia pozostanie w naszym obozie, co jest bardzo ważne.

Powiem jeszcze krótko, że naprawdę znakomita jest Claudia Sheinbaum, prezydent Meksyku, kobieta, Żydówka. Robi świetną robotę. Musimy zdawać sobie przy tym sprawę, że w sensie gospodarczym Meksyk jest bardzo mocno uzależniony od Stanów Zjednoczonych. Mimo to, wykazuje się ona wielką śmiałością w obliczu amerykańskiego dyktatu. Z kolei Kuba jest przykładem niewielkiego kraju, liczącego 10 milionów mieszkańców, podobnie jak Izrael, lecz zdolnego do stawiania oporu sankcjom i naciskom wielkiego supermocarstwa tuż u jej granic, jeszcze od wczesnych lat 1960-tych.

Mam nadzieję, że Brazylia będzie bardziej pomagała Kubie w zachowaniu jej niepodległości. Gdy posłuchamy przywódców kubańskich, dochodzimy do wniosku, że to wspaniali ludzie, bardzo konkretni, bardzo poważni, znacznie lepsi od przywódców w Europie czy w Stanach Zjednoczonych. Szczególnie, gdy popatrzymy na obecną Europę Zachodnią i Stany Zjednoczone. To zadziwiający widok. Naprawdę mam nadzieję, że Kubie uda się wymknąć z pułapki, do której próbuje się ją zagnać. To co teraz powiem jest dość egoistyczne, ale jeden czynnik może tu odegrać korzystną rolę: fakt, że Stany Zjednoczone ugrzęzły w Iranie i na Bliskim Wschodzie, sprawia, że nie mogą one wziąć się za nas. Koncentrują się na innym miejscu. Stany Zjednoczone są jednak potęgą zdolną do działań na różnych frontach jednocześnie. Tak czy inaczej, Iran dowiódł, że nie są one w stanie robić wszystkiego co zechcą, wszędzie, gdzie im się spodoba.

Dziękuję za rozmowę.

———————————————————-

Prof. Paulo Nogueira Batista Jr (ur. 1955 w Rio de Janeiro) – brazylijski ekonomista, w przeszłości m. in. wiceminister planowania, doradca ministra finansów, w l. 2007-2013 – dyrektor wykonawczy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, w l. 2015-2017 – jeden z założycieli i wiceprezes Nowego Banku Rozwoju BRICS.

Całość wywiadu dostępna na kanale YouTube Wbrew Cenzurze.

Myśl Polska, nr 21-22 (24-31.05.2026)

W co wystrzelono pocisk Oresznik?

Bombardowanie Ukrainy

W co wystrzelono pocisk Oresznik?

Thomas Röper  anti-spiegel.ru/worauf-wurde-die-oreschnik-abgefeuert

W niedzielę wieczorem Rosja użyła pocisku Oresznik w odwecie za bombardowanie akademika przez Ukrainę. Ale jaki był cel pocisku?

Anti-Spiegel 26 maj 2026

Trzecie użycie pocisku Oresznik trafiło na pierwsze strony gazet na całym świecie, ale cel pozostaje tajemnicą. Odpowiedzi udzielił rosyjski ekspert, jak donosi rosyjski portal informacyjny. Przetłumaczyłem raport.

===========================================

„Kompleks remontu samolotów to tylko przykrywka”: Generał Lipowoj ujawnia, co prawdopodobnie zniszczył pocisk Oresznik w Białej Cerkwi

Bohater Rosji Siergiej Lipowoj dzieli się swoimi spostrzeżeniami i wyjaśnia, co mogło być prawdziwym celem ataku hipersonicznego pocisku balistycznego Oresznik w Białej Cerkwi pod Kijowem.

W ukraińskich mediach społecznościowych krąży informacja, że ​​celem pocisku Oresznik wystrzelonego w Biełą Cerkiew pod Kijowem był kompleks  garaży. W rzeczywistości jednak zniszczono kompleks remontu samolotów w Białej Cerkwi, a według generała majora Siergieja Lipowoja, przewodniczącego prezydium Wszechrosyjskiej Organizacji „Oficerowie Rosji” i Bohatera Rosji, część podziemna była znacznie ważniejsza niż część naziemna. Zniszczeniu uległ również tamtejszy węzeł kolejowy, na którym w ostatnich miesiącach rozładowywano pociągi ze sprzętem wojskowym z krajów NATO. Pobliskie garaże i warsztaty były jedynie stratami ubocznymi w wyniku ataku broni hipersonicznej.

„Kompleks napraw samolotów to cała sieć fabryk zintegrowanych we wspólnym łańcuchu logistycznym. Praktycznie żaden z samolotów, które Ukraina odziedziczyła po czasach sowieckich, nie przetrwał” – powiedział generał major Lipowoj. „Jednak wycofane z eksploatacji samoloty dostarczone do Kijowa przez NATO wymagają starannej i długotrwałej konserwacji. W przeciwnym razie, używając terminologii lotniczej, stają się drewnem na opał, zaledwie atrapami. Podejmowane są próby ich reaktywacji, w nadziei, że znów będą mogły latać. Ale rosyjskie wojsko nie daje im takiej szansy. Technologia została zniszczona”.

Jak stwierdził Siergiej Lipowoj, ten kompleks remontowy samolotów był jedynie przykrywką. „Ten kompleks został dawno temu przebudowany i zmodernizowany na potrzeby produkcji zbrojeniowej. Hale montażowe znajdują się nie tylko nad ziemią, ale i pod ziemią. Ta sieć obiektów powstała w czasach sowieckich; została zaprojektowana jako arsenał chroniony bunkrami: na dole znajduje się całe podziemne miasto z wszechstronną i rozległą infrastrukturą”.

Ekspert porównuje kompleks remontowy samolotów w Białej Cerkwi do Zakładów Metalurgicznych Azowstal w Mariupolu i Zakładów Rakietowo-Maszynowych Jużmasz w Dnieprze, gdzie podziemne obiekty były chronione masywnymi betonowymi konstrukcjami i zaprojektowane tak, aby wytrzymać nawet atak nuklearny. „Również tam podziemna przestrzeń była kluczowa, ponieważ mieściły się tam budynki fabryczne i łączące je tunele, którymi poruszały się pojazdy. Nic nie porusza się pod Jużmaszem po uderzeniu Oreshnika”.

Według Lipowoja, kompleks remontowy samolotów w Białej Cerkwi był niewątpliwie bazą wojskowego centrum produkcyjno-logistycznego, gdzie pod ziemią montowano drony bojowe i inne systemy uzbrojenia. Prawdopodobnie jednak chodziło o coś więcej, ponieważ sama przestrzeń i możliwości logistyczne podziemnych bunkrów dawały wszelkie możliwości. „W bunkrach mogły również mieścić się centra szkoleniowe, centra dowodzenia i centra decyzyjne, gdzie mogli przebywać generałowie NATO. (Według niektórych źródeł, miejsce to mogło również służyć do przekazywania zachodnich sygnałów satelitarnych i sterowania dronami – red.). Oresznik został użyty do zniszczenia tego wszystkiego jednym zamachem”.

„Niektórzy twierdzą teraz, że byłoby lepiej, gdyby ten Oresznik był uzbrojony w prawdziwe głowice”.

„Chodzi o to, że parametry techniczne Oresznika pozwalają na jego użycie nawet bez głowicy. Pocisk balistyczny osiąga prędkość Mach 10 (około 2,5–3 kilometrów na sekundę). Po uderzeniu penetruje i niszczy wszystko głęboko pod ziemią. Dlatego nawet bez głowic wystarczy, aby stopić wszystko w promieniu do 100 metrów”.

Piękny i wielobiegunowy – Nowy Porządek Świata

Piękny i wielobiegunowy – Nowy Porządek Świata

Podał: AlterCabrio , 26 maja 2026

ONZ, pomysł oligarchów, to partnerstwo publiczno-prywatne, w którym rządy narodowe sprowadzone są do roli partnerów, których zadaniem jest umożliwienie międzynarodowym korporacjom osiągnięcia tego, czego pragną. Najwyraźniej zbliżająca się wielobiegunowa globalna dyktatura będzie przyjemniejsza, gdy BRICS „odegra większą rolę” w dyktowaniu wszystkim, co mają robić, za pośrednictwem Rady Bezpieczeństwa ONZ. Brzmi kusząco, muszę przyznać.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

Grafika: AI

Piękny wielobiegunowy nowy porządek świata

Wielobiegunowość oparta na BRICS uratuje nas przed Technokratycznym Państwem Ciemności, znacznie usprawniając proces wdrażania opresyjnego globalnego państwa inwigilacyjnego.

Będzie to wynikiem „poprawy globalnego zarządzania”. Tak przynajmniej wynika z dokumentu BRICS Outcome Document opublikowanego przez indyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych po ostatnim, pasjonującym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych BRICS.

Scentralizowana globalna dyktatura będzie szczęśliwszą, bardziej puszystą wersją nowego porządku świata, tyranią w ramach wielobiegunowego modelu BRICS, ponieważ będzie „bardziej sprawiedliwa, równa, sprawna, skuteczna, wydajna, responsywna, reprezentatywna, prawowita, demokratyczna i odpowiedzialna”. Fantastyczna wiadomość, niewątpliwie przyjęta z zadowoleniem przez tych, których Hrvoje Morić nazywa „multipolarystami” [Multipolaristas].

Choć dokument BRICS brzmi niczym najgorszy rodzaj globalistycznego szmelcu, jaki można sobie wyobrazić, należy pamiętać, że BRICS obiecuje nam „piękny, wielobiegunowy porządek świata, oparty na współpracy przynoszącej korzyści obu stronom”. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że ludzkość musi być pod jakąś scentralizowaną, kierowaną przez oligarchów globalną dyktaturą, która ją zniewala, aby ktokolwiek z nas miał szansę na „wygraną”.

Oczywiście, jeśli chcecie, to śmiało przedzierajcie się przez tę napuszoną propagandę BRICSu (link powyżej), ale mam nadzieję, że zaoszczędziłem wam czasu. Cytaty, którymi się podzielę, zostały opublikowane zbiorowo przez ministrów spraw zagranicznych BRICS – nie ja je wymyśliłem, choć być może chcielibyście, żebym to zrobił.

Kraje BRICS zamierzają wzmocnić „wielobiegunowość” poprzez przestrzeganie „Celów i Zasad Karty Narodów Zjednoczonych (ONZ) w całości”. Głównym celem Karty Narodów Zjednoczonych jest scentralizowanie globalnej władzy politycznej, przede wszystkim w rękach Rady Bezpieczeństwa ONZ, nad wszystkimi państwami narodowymi.

ONZ, pomysł oligarchów, to partnerstwo publiczno-prywatne, w którym rządy narodowe sprowadzone są do roli partnerów, których zadaniem jest umożliwienie międzynarodowym korporacjom osiągnięcia tego, czego pragną. Najwyraźniej zbliżająca się wielobiegunowa globalna dyktatura będzie przyjemniejsza, gdy BRICS „odegra większą rolę” w dyktowaniu wszystkim, co mają robić, za pośrednictwem Rady Bezpieczeństwa ONZ. Brzmi kusząco, muszę przyznać.

Kraje BRICS są w pełni zaangażowane w globalną technokrację — przepraszam, miałem oczywiście na myśli zrównoważony rozwój — ale obawiają się, że „obecne globalne wyzwania są złożone i powiązane ze sobą” i że ta globalnie powiązana złożoność może „utrudniać wzrost gospodarczy i zrównoważony rozwój”.

Rozwiązaniem tego problemu jest oczywiście uznanie „współczesnych realiów świata wielobiegunowego” i dążenie do „bardziej sprawiedliwego globalnego zarządzania”. To musi być prawdą, bo właśnie tego chce Światowe Forum Ekonomiczne, a któż mógłby się z tym nie zgodzić? Z pewnością nie ministrowie spraw zagranicznych państw BRICS.

Ministrowie BRICS martwią się również o „pokój i bezpieczeństwo”. Biorąc pod uwagę, że Iran jest państwem członkowskim BRICS, które właśnie zostało zaatakowane przez rządy USA i Izraela bez wyraźnego powodu, można by pomyśleć, że ta zbrodnia wojenna spotka się z gromkim potępieniem ze strony naszych wielobiegunowych wybawców z BRICS. Jednak, jak niedawno donosił Edward Slavsquat, wewnętrzna polityka BRICS oznaczała, że ​​faktyczne wystąpienie przeciwko podżegającym do wojny tyranom było nieco trudne. Dlatego delegaci BRICS postanowili nie wymieniać Iranu z nazwy, aby uniknąć kompromitacji.

Zamiast tego ministrowie spraw zagranicznych „wyrazili głębokie zaniepokojenie ostatnimi wydarzeniami w regionie Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej (MENA)” i zwrócili uwagę na „rozbieżne poglądy niektórych członków”.

Chociaż nie wspomniano konkretnie o ataku na Iran – z przyczyn dyplomatycznych, jak należy rozumieć – Kuba, Syria, Sudan i Liban otrzymały wyróżnienia. Ministrowie spraw zagranicznych państw BRICS podkreślili potrzebę „pokojowego rozwiązania konfliktu poprzez dialog”, „misji pokojowych ONZ” oraz „odbudowy i rozwoju po konflikcie” – jak na przykład w Strefie Gazy.

W odniesieniu do ludobójstwa w Strefie Gazy, ministrowie BRICS wyrazili zbiorowo swoje „poważne zaniepokojenie”. Podkreślili jednak, że niektóre państwa członkowskie BRICS „mają zastrzeżenia” co do państwowości Palestyny.

Zdecydowanie sprzeciwiając się ludobójstwu, politycy BRICS „zaapelowali o wdrożenie odpowiednich rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ i Rady Bezpieczeństwa ONZ”. Zauważyli, że dotyczy to również rezolucji RB ONZ nr 2803, która z zadowoleniem i poparciem przyjmuje zarówno „Kompleksowy plan” na rzecz pokoju w Strefie Gazy z 29 września 2025r., jak i późniejszą „Deklarację na rzecz trwałego pokoju i dobrobytu” z 13 października. To właśnie te rezolucje ONZ wykorzystuje administracja Trumpa, aby przekształcić cmentarzysko dzieci w Strefie Gazy w zliberalizowany plac zabaw dla korporacji międzynarodowych i miliarderów, w ramach specjalnej strefy ekonomicznej.

Popierając technokratyczną „pokonfliktową odbudowę” Gazy, ministrowie spraw zagranicznych państw BRICS ostatecznie zdecydowali się na powtarzanie tych samych frazesów, co każdy inny rząd – poza rządem izraelskim. Ministrowie BRICS opowiadali się za powrotem do „Państwa Palestyńskiego w granicach uznanych przez społeczność międzynarodową z 1967 roku”. No, w każdym razie w pewnym sensie.

Jasne! To im dopiero przyłożyli.

Spotkanie ministrów spraw zagranicznych BRICS w 2026 r. Źródło: LINK

.

Dystopijny „Pakt na rzecz przyszłości” ONZ, obejmujący „Globalny Pakt Cyfrowy i Deklarację przyszłych pokoleń”, nie powinien rujnować życia ludzi żyjących w krajach rozwiniętych.

Nie, nie, według BRICS, populacje „rynków wschodzących i krajów rozwijających się (EMDC), a także krajów najsłabiej rozwiniętych (LDC), zwłaszcza z Afryki, Ameryki Łacińskiej i Karaibów”, również muszą zostać zamknięte w cyfrowym Panoptikonie. Jaki sens ma globalne zarządzanie, jeśli nie wszyscy są przez nie kontrolowani?

Oczywiście, właśnie dlatego transnarodowa, kapitalistyczna oligarchia w ogóle wymyśliła wielobiegunowość. Ale odbiegam od tematu.

Podobnie jak rządy USA, Izraela i Wielkiej Brytanii – a także wszystkich innych państw członkowskich UE, państw członkowskich Five Eyes i Wspólnoty Narodów – rządy państw BRICS są zgodne co do tego, że „technologie informacyjno-komunikacyjne (ICT)” są kluczowymi czynnikami napędzającymi „wzrost społeczno-gospodarczy”.

Dlatego globalna „transformacja cyfrowa” musi ruszyć do przodu. Ponownie, Światowe Forum Ekonomiczne i jego partnerzy – tacy jak ONZ – muszą być gotowi na to, by kraje BRICS entuzjastycznie poparły Czwartą Rewolucję Przemysłową (4IR).

BRICS oferują piękną wielobiegunowość, a nie okropną, autorytarną siatkę kontroli technologicznej, którą obecnie oferują brzydkie zachodnie rządy i ich korporacyjni sponsorzy. Dlatego chwytliwy akronim Schwaba „4IR” nie znajduje się w leksykonie BRICS. 4IR nazywa się „Przemysł 4.0”, żeby nie było nieporozumień.

W globalistycznym żargonie BRICS całkowicie odrębna i wyjątkowa transformacja cyfrowa „Przemysłu 4.0” wymaga stworzenia prężnego ekosystemu start-upów dla firm technologicznych. Różni się to również całkowicie od inspirowanego mrocznym oświeceniem akceleracjonizmu oligarchów z Doliny Krzemowej, ponieważ ma ku temu powody.

Widać, że to nie to samo, ponieważ „cyfrowa infrastruktura publiczna wykorzystująca nowe technologie” będzie „miała na celu przyspieszenie wzrostu gospodarczego opartego na innowacjach”.

Ważne jest, aby zrozumieć, że wielobiegunowość pod przewodnictwem BRICS nadeszła, aby uratować nas wszystkich przed podstępnymi planami transnarodowych kapitalistycznych oligarchów. Nie jest to po prostu kolejny logiczny i od dawna planowany krok na drodze do wyobrażonego „nowego porządku świata”. A zresztą, nawet jeśli tak jest, wielu zwolenników wielobiegunowości twierdzi, że model „nowego porządku świata” Rhodesa/Milnera nie oznacza niczego poza tym, że służy jako ogólny termin dla globalnego zarządzania… A, i że globalne zarządzanie jest konieczne.

Wielobiegunowość ma charakter regionalny, a nie globalny.

Wielobiegunowy porządek świata ma na celu zapewnienie sprawiedliwości i zdrowej konkurencji regionalnej, promowanie pokoju oraz stymulowanie innowacji i lepszych międzynarodowych stosunków handlowych. Wielobiegunowość jest dobra, a każdy, kto twierdzi inaczej, po prostu promuje „Imperium Zachodnie” i prawdopodobnie jest zwolennikiem teorii spiskowych, i który uważa, że ​​wszyscy są w to zamieszani.

Rządy BRICS twierdzą, że budowane przez nie „środowisko ICT” będzie „interoperacyjne”. Wielobiegunowa transformacja cyfrowa Przemysłu 4.0 będzie „bardziej inkluzywna, dostępna, zrównoważona i interoperacyjna” niż cyfrowy gułag 4IR oferowany przez Imperium Zachodnie. Dzieje się tak, ponieważ, jak twierdzą ministrowie spraw zagranicznych BRICS, ich cyfrowy Panoptikon będzie oparty na „globalnie interoperacyjnych wspólnych zasadach i standardach”.

Globalnie interoperacyjne zasady i standardy? Interoperacyjne z czym?

IBM — rzekomo największa na świecie organizacja zajmująca się badaniami przemysłowymi — podkreśla, dlaczego „interoperacyjność”, zwłaszcza między systemami ICT, ma znaczenie:

Interoperacyjność jest możliwa dzięki stosowaniu wspólnych standardów, które definiują sposób formatowania i wymiany danych między systemami. […] Interoperacyjność jest ważna, ponieważ optymalizuje udostępnianie danych między oddzielnymi systemami informacyjnymi, co pomaga zapobiegać powstawaniu silosów danych, […] dzięki czemu można łatwo uzyskać dostęp do rozłączonych zestawów danych, aby osiągnąć wspólny cel.

„Globalnie interoperacyjny” oznacza globalny, nie regionalny.

Można to nazwać „wielobiegunowością”, jeśli się chce, ale sprawowanie globalnego nadzoru nad tym zunifikowanym, interoperacyjnym systemem cyfrowym w celu osiągnięcia „wspólnych celów” to scentralizowana kontrola nad systemem globalnym. W świecie, w którym wszystko – od udostępnianych informacji, przez zarządzanie globalnymi łańcuchami dostaw, po kontrolę międzynarodowego systemu finansowego i monetarnego – jest cyfrowe i interoperacyjne, a jedyne co „wielobiegunowość” sugeruje to globalna dyktatura.

Wielobiegunowość to chwyt marketingowy. Multipolaryści stworzyli fałszywą dialektykę, jak się zdaje w imieniu transnarodowych kapitalistycznych oligarchów. Sugerują, że jeden model globalnej dyktatury jest lepszy od innego. Zachęcają ludzi na całym świecie do zaakceptowania własnego zniewolenia w ramach globalnego, cyfrowego państwa nadzoru. Poważnie argumentują, że wielobiegunowa dyktatura jest lepsza. Ale multipolaryści powiedzieliby, że jestem tylko zachodnim imperialistą analizującym wszystko z mojej zachodniej perspektywy, winnym myślenia zero-jedynkowego i nie dostrzegającym potencjalnego piękna wielobiegunowej współpracy, na której wszyscy zyskują.

Uwypuklając miejsca, gdzie zapędziłem się zbyt daleko, ministrowie spraw zagranicznych państw BRICS dodają, że „wzmocnienie cyfrowego bezpieczeństwa finansowego” jest niezbędne dla lepszego wielobiegunowego globalnego zarządzania. Można to osiągnąć poprzez zacieśnienie „współpracy transgranicznej między organami celnymi, jednostkami wywiadu finansowego, organami ścigania, organami podatkowymi i organami nadzoru”. W tym celu rządy państw BRICS są gotowe do podjęcia działań i przejęcia „przewodnictwa MFW i Banku Światowego”.

Na szczęście wielobiegunowy porządek świata „wzmocni legitymację Grupy Banku Światowego jako lepszej, większej i skuteczniejszej instytucji finansowania rozwoju”. To oznacza koniec globalnej dyplomacji spod znaku pułapki zadłużenia, pomijając to, że nastąpi jej rozszerzenie i jeszcze większa centralizacja kontroli nad nią.

Rządy krajów BRICS z niecierpliwością oczekują pogłębienia „współpracy w zakresie globalnych inicjatyw zdrowotnych, w tym w ramach Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)”. Kraje BRICS wydają się być bardzo zainteresowane „Porozumieniem pandemicznym WHO” i mają nadzieję, że „Centrum badawczo-rozwojowe ds. szczepień BRICS” będzie mogło skutecznie przyczynić się do walki z kolejną globalną pandemią, będąc efektem współpracy sektora publicznego i prywatnego.

Ulgę przynosi zatem fakt, że cała ta opresyjna, globalna technokratyczna tyrania „zapewni wszystkim promocję i ochronę demokracji, praw człowieka i podstawowych wolności”. Dzieje się tak, ponieważ w przeciwieństwie do zachodnich rządów, które głoszą dokładnie te same propagandowe bzdury, wielobiegunowy nowy porządek świata pod przewodnictwem BRICS stawia „ludzkość i ludzi w centrum”. To pozostawia ludzkości – obecnie kierowanej przez multipolarystów – swobodę w promowaniu wielobiegunowego nowego porządku świata. Lub, jak to ujęli ministrowie spraw zagranicznych BRICS, „kontakty międzyludzkie” mogą wzmocnić „głos na rzecz większej reprezentacji BRICS w globalnym zarządzaniu”.

Na świecie jest parę osób, które nie są jeszcze do końca przekonane, że piękny, wielobiegunowy porządek świata jest aż tak atrakcyjny. Co więcej, niektórzy posuwają się nawet do publicznego kwestionowania, po co nam w ogóle jakikolwiek porządek świata kierowany przez oligarchów. Bez obaw! Rządy BRICS mogą położyć kres tym nonsensom.

Obawiając się, że „promowanie współpracy BRICS” może spotkać się z pewnym sprzeciwem, ministrowie BRICS twierdzą, że „wyzwania wynikające z i w obrębie sfery cyfrowej” można pokonać. Przyjmując „kompleksowe, zrównoważone i obiektywne podejście” do „bezpieczeństwa” informacji oraz wdrażając „globalnie interoperacyjne wspólne zasady i standardy”, rządy BRICS są przekonane, że poradzą sobie z plagą tego, co uznają za „dezinformację [i] mowę nienawiści”.

Uff, w końcu lepsza globalna cenzura! Może jednak piękny, wielobiegunowy, nowy porządek świata jest kuszący.

Co o tym myślicie?

_______________________

The Beautiful Multipolar New World Order, Iain Davis, May 25, 2026

Warto porównać:

“Wielobiegunowy” świat, czyli państwo sieciowe albo metamorfozy “wybranych”

____________

„Wielobiegunowość” czyli globalna franczyza starego systemu kontroli
Dwa duże zespoły, wyznające niemal identyczne ideologie i wykonujące rozkazy tych samych niewybieranych władz, zaciekle walczące o najmniejszy skrawek gruntu. Spowodują wyborcze bitwy, opierając się na różnicach w ikonografii, frazeologii […]

____________

„Pakt na rzecz przyszłości” czyli jak zdominować masy
Język jest bezpośredni i jednoznaczny: „Rada Bezpieczeństwa poinformuje wszystkie kraje, że jej cierpliwość dotycząca populacji dobiegła końca” i że „wszystkie kraje mają coroczne kwoty do ZREDUKOWANIA” – kwoty, które będą […]

Zamów banner. – Fundacja Życie i Rodzina prześle nieodpłatnie.

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Proszę spojrzeć na projekt tego banneru. To wizualne kazanie, modlitwa, krzyk sumienia. Czy uważa Pan, że warto, aby zobaczyło go jak najwięcej osób?

Piszę do Pana, bo czerwiec tuż tuż. To miesiąc poświęcony Sercu Pana Jezusa. Niestety żyjemy w trudnych czasach – to także miesiąc, który lobby LGBT chce zawłaszczyć i uczynić miesiącem dumy z dewiacji. Nie musimy się jednak godzić na tę podmianę.

Dlatego dziś zapraszam Pana do wspólnej akcji pt. „SERCE JEZUSA”, w której przypomnimy, o co chodzi w czerwcu.

Wspieram tę akcję

Fundacja Życie i Rodzina zaprojektowała banner, który przypomina, że za każdym razem gdy w serce dziecka wbijana jest igła z trucizną, jest to cierpienie zadawane dziecku, ale i samemu Panu Jezusowi. Dziś w Polsce w kolejnych szpitalach morduje się dzieci zastrzykami – tę okrutną praktykę rozpoczęła Gizela Jagielska, kontynuuje szpital na Zaspie w Gdańsku, a teraz organizacje takie jak Aborcyjny Dream Team doradzają, jak zabić w ten sposób dziecko z ciąży bliźniaczej – bo przecież rodzice chcieli jedno, a nie dwoje.

Dziś Serce Jezusa jest ranione tak samo jak 2000 lat temu na Golgocie. Jest ranione igłą aborterów, którzy bez litości zabijają niewinne dzieci.

Chciałabym, aby jak najwięcej osób skonfrontowało się z tą prawdą. Dlatego piszę z pytaniem: czy na swoim płocie, balkonie lub w innym widocznym miejscu może Pan powiesić taką grafikę?

Jeśli tak, to bardzo proszę o kontakt – Fundacja prześle banner nieodpłatnie.

Dlaczego warto włączyć się do akcji?

– Ten plakat to publiczna modlitwa za nienarodzone dzieci i za nasz naród. 24 godziny na dobę.

– To akt zadośćuczynienia za aborcję – Pańska osobista odpowiedź na wezwanie Najświętszego Serca.

– To świadectwo dla sąsiadów, przechodniów i młodzieży, że w tym miejscu jeszcze wierzy się w Boga i broni życia.

– To prawdziwa pomoc, bo wiele mam w kryzysie, widząc taki obraz, zaczyna rozumieć, że nosi pod sercem żywe dziecko i rezygnują one z aborcji.

Kwestie techniczne poniżej.

Plakat jest wydrukowany na wodoodpornym materiale, posiada wzmocnienia i jest dostępny w następujących rozmiarach:

1x1m,

1,3×1,3m,

1x2m,

1,3×2,6m,

2x2m.

Montaż poprzez metalowe kółka – najłatwiej przywiązać sznurkiem do płotu lub zamocować przy pomocy plastikowych zacisków.

Najlepiej będzie wyglądał na płocie, balkonie, ogrodzeniu kościoła, w innym miejscu widocznym z ulicy.

Aby zamówić odpowiednią wersję, wystarczy kliknąć „odpowiedz” na niniejszą wiadomość – i napisać krótkiego maila: podać dane do wysyłki oraz wybrany rozmiar banneru.

Jeśli zaś nie dysponuje Pan miejscem do wywieszenia takiego banneru, proszę o włączenie się w akcję poprzez pomoc finansową. Ponieważ chcemy, aby zasięg akcji był jak najszerszy, wysyłamy materiały bez opłat. Jednak będziemy musieli pokryć koszty druku oraz wysyłek.

Koszt najmniejszego banneru z wysyłką to 85 złotych, największego 250 złotych. Wpłacając te kwoty – lub kwoty „pomiędzy” finansuje Pan jeden banner, który zawiśnie gdzieś w Polsce i będzie zmieniał ludzkie serca i umysły.

Jeśli zdecyduje się Pan przekazać większą kwotę – sfinansuje Pan większą liczbę druków.

Pocztą pantoflową rozesłałam informację o akcji już kilka dni temu.

I pierwsze zamówienia już spływają, a zainteresowanie akcją „SERCE JEZUSA” jest duże.

W pierwszym etapie koszty kampanii wyniosą pomiędzy 15 000 a 17 000 złotych.

Bardzo proszę o wpłatę na następujące dane:

Fundacja Życie i Rodzina

Numer konta:

47 1160 2202 0000 0004 7838 2230

Kod SWIFT dla przelewów transgranicznych: BIGBPLPW

Blik/płatności kartami/szybkie przelewy online:

www.RatujZycie.pl/wesprzyj

tytułem: Bannery „Serce Jezusa”

Być może właśnie dzięki bannerowi ufundowanemu przez Pana jakaś matka zrezygnuje z aborcji, a ktoś inny po raz pierwszy od dawna zastanowi się nad losem dzieci zagrożonych aborcją. Trzeba dotrzeć do tych ludzi.

Z wyrazami szacunku,

Kaja Godek Kaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Czerwiec nie jest miesiącem LGBT. To miesiąc Serca Pana Jezusa. Jeśli zna Pan kogoś, kto powinien powiesić banner „SERCE JEZUSA” (księdza, sąsiada, rodzinę, znajomego z parafii), proszę o przesłanie mu tego listu. Razem możemy stworzyć widzialny front obrony życia.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Kolejna eskalacja wojny Imperium z aktywizmem i dziennikarstwem

Kolejna eskalacja wojny Imperium z aktywizmem i dziennikarstwem

Caitlin Johnstone 26 maja 2026 r. caitlinjohnstone-au/yet-another-escalation-in-the-empires-war-on-activism-and-journalism

Wojna imperium z aktywizmem i dziennikarstwem nadal się zaostrza, a administracja Trumpa bierze na celownik lewicowego prezentera internetowego Hasana Pikera i antywojenną aktywistkę Medeę Benjamin za zbrodnię polegającą na dostarczaniu pomocy humanitarnej na Kubę.

{Czytajmy ostrożnie – to jednak lewactwo?.. md}

To kolejny akt agresji w ramach tej samej fali ataków i podważania niewygodnej prawdy i jasnych poglądów moralnych w całym zachodnim świecie na przestrzeni ostatnich lat.

Nie jest to sprawa odrębna od prześladowania Juliana Assange’a za ujawnienie amerykańskich zbrodni wojennych.

Nie jest to oderwane od stale rosnącej eskalacji cenzury internetu, której byliśmy świadkami po wydarzeniach w Strefie Gazy, na Ukrainie, po Covidzie, 6 stycznia, wyborach prezydenckich w USA w 2016 r. i każdej innej wymówce, jaką mogli znaleźć zarządcy narracji imperialnej.

Nie jest to oderwane od wysiłków administracji Trumpa mających na celu deportację cudzoziemców za krytykę państwa Izrael.

Nie jest to działanie oderwane od wysiłków mających na celu tłumienie protestów pro-palestyńskich i demonstracji na kampusach uniwersyteckich.

Nie jest to odrębna kwestia od aresztowań aktywistów w Wielkiej Brytanii pod zarzutem terroryzmu za wypowiedzenie słów „Popieram Palestine Action”.

Nie jest to odrębna kwestia od aktywistów, którym postawiono zarzuty karne za powiedzenie „Od rzeki do morza” w niektórych częściach Australii i Niemiec.

Nie jest to oderwane od wysiłków podejmowanych przez imperium w celu stłumienia ruchu BDS i zakazania bojkotu izraelskich produktów.

Nie jest to coś odrębnego od zakazu wjazdu zagranicznej prasy do Strefy Gazy wprowadzonego przez Izrael, ani od systematycznej eksterminacji palestyńskich dziennikarzy w Strefie Gazy prowadzonej przez Izrael.

Nie jest to oderwane od sztucznie wywołanej histerii na temat „antysemityzmu” w społeczeństwach zachodnich i wysiłków zachodnich rządów, aby uciszyć krytykę Izraela w imię ochrony Żydów.

Nie można tego oddzielić od ogromnego zwiększenia budżetu Izraela na hasbarę w tym roku i od armii płatnych trolli, które zalewają dyskusję w Internecie.

Nie jest to oderwane od nieustannego ostrzału imperialnej propagandy, którą widzimy każdego dnia ze strony plutokratycznej prasy, usprawiedliwiającej każdą wojnę i oczerniającej każdego dysydenta.

Nie jest to oderwane od sposobu, w jaki imperialni oligarchowie, tacy jak Jeff Bezos, Elon Musk i Larry Ellison, wykupują media takie jak The Washington Post i CBS oraz platformy mediów społecznościowych jak TikTok i Twitter, aby manipulować sposobem myślenia, działania i głosowania opinii publicznej.

Nie jest to oderwane od sposobu, w jaki platformy technologiczne manipulują algorytmami, aby ukryć przed opinią publiczną odmienne źródła informacji i wykorzystują fałszywe firmy zajmujące się „weryfikacją faktów”, aby tłumić nieautoryzowane fakty.

Nie jest ona odrębna od środków zachowania tajemnicy rządowej, które zabraniają społeczeństwu dowiedzenia się, co robią rządzący, i które surowo karzą każdego, kto próbuje ujawnić niewygodne fakty.

Imperium prowadzi nieustanną wojnę z jasnością intelektualną i jasnością moralną, gdyż prawda i moralność są jego wrogami.

Nie chcą, abyśmy mieli niczym niezakłóconą wizję, jasny umysł, funkcjonujące ośrodki empatii i dobrze ukształtowane sumienia, ponieważ gdybyśmy je mieli, natychmiast rozebraliśmy imperium cegła po cegle.

Dlatego ścigają każdego, kto próbuje poszerzać świadomość zachodniego społeczeństwa za pomocą aktywizmu i dziennikarstwa. W imperium zbudowanym na kłamstwach i napędzanym ludzką krwią, mówienie prawdy jest postrzegane jako zdrada, a robienie tego, co słuszne, jako bunt.

Jedyną rozsądną reakcją na taką dystopijną sytuację jest przyłączenie się do rewolucji. Pomóżmy rozpowszechniać nieautoryzowane idee i informacje. Podejmijmy działania, aby uświadomić nadużycia w imperium. Próbują utrzymać wszystko w tajemnicy, więc musimy to wydobyć na światło dzienne.

Nie walczyliby tak zaciekle o tłumienie prawdy i współczucia, gdyby nie stanowiło to bezpośredniego zagrożenia egzystencjalnego dla ich struktury władzy.

Inscenizowana panika

Inscenizowana panika

26.05.2026 r. Autor artykułu Marek Wójcik world-scam/inscenizowana-panika

To nie sam wirus zmienił społeczeństwo, ale szum wokół niego – napędzany modelami, masowymi testami, sianiem strachu, selektywnym doborem ekspertów i środkami politycznymi niemającymi wystarczających dowodów. Rok 2020 nie był zatem jedynie historią pandemii. Był lekcją tego, jak szybko społeczeństwo jest gotowe porzucić wolność, wątpliwości i proporcjonalność, gdy codziennie słyszy, że stawką jest samo jego przetrwanie.

Powyższy wniosek można przeczytać we wczorajszym artykule na uncunews.ch: Inscenizowana nauka: „THE HYPE – 2020 REVISITED” pokazuje, jak modele, media i polityka ukształtowały narrację dotyczącą koronawirusa. Źródło.

Moderna pracuje już nad kolejną „szczepionką” mRNA przeciwko hantawirusowi.

… czy te mechanizmy można w każdej chwili reaktywować?
Nowe ryzyko.
Nowe ostrzeżenie WHO.
Nowy model.
Nowe dzienne liczby.
Nowi eksperci.
Nowy szantaż moralny.
Nowe środki.
Nowe wykluczenie krytyków.

Nowy wirus, wydłużony dystans społeczny, gorsze maski, dłuższa kwarantanna, bardziej zabójcze „szczepionki” – tylko strach jest tak samo beznadziejny. Jednak ten strach już nie działa tak, jak przed sześciu laty. Wtedy ten strach był czymś nowym. Dzisiaj większość z nas nie boi się meldunków o nowych „zakażeniach”, modeli matematycznych z eksponencjalnym „wzrostem zachorowań”, fałszywych wyników fałszywych testów i pajaców w białych kitlach z przewieszonymi stetoskopami gadających brednie do kamer telewizyjnych.

Te sześć lat zmieniło nasz świat. Także ten medialny. Niekoniecznie te oficjalne media – one kłamią nawet wtedy, gdy przemilczają niewygodne im wydarzenia. Dzisiaj mniej ludzi wierzy w te bajki. Dlaczego? Choćby po tym, jak rozpowszechniono ten filmik o podejściu prominentów do funkcji „ochronnej” szmat przykrywających ich gęby, ale tylko wtedy, gdy stali przed włączoną kamerą.

Pamiętacie tego wirusa, który był śmiertelny tylko wtedy, gdy kręciły kamery telewizyjne?
To było przedstawienie. Przedstawienie, które miało wzbudzić strach.

Źródło.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Nazwiska i sylwetki przyszłych biskupów Bractwa FSSPX

Komunikat Domu Generalnego w sprawie przyszłych biskupów Bractwa

W oktawie Zesłania Ducha Świętego ks. Dawid Pagliarani, przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, z radością ogłasza nazwiska kapłanów Bractwa św. Piusa X, którzy zostali wybrani do przyjęcia sakry biskupiej 1 lipca w Ecône.

W duchu szacunku dla najwyższej władzy Kościoła powszechnego akta tych kapłanów zostały przedstawione Ojcu Świętemu wraz z niezbędnymi wyjaśnieniami, pozwalającymi na właściwe zrozumienie tej decyzji w nadzwyczajnym i wyjątkowym kontekście tych konsekracji biskupich.

Zostali wybrani:

  • ks. Paschalis Schreiber FSSPX (Szwajcar)
  • ks. Michał Goldade FSSPX (Amerykanin)
  • ks. Michał Poinsinet de Sivry FSSPX (Francuz)
  • ks. Marek Hanappier FSSPX (Francuz)

Przełożony generalny ponownie podkreśla, że wybór i konsekracja tych kapłanów nie wynikają z jakiegokolwiek roszczenia sobie władzy jurysdykcji ani tworzenia równoległej struktury władzy w Kościele. W żadnym razie nie stanowią one negacji, odrzucenia czy wyzwania wobec najwyższej, pełnej i bezpośredniej władzy jurysdykcji Wikariusza Chrystusowego nad Kościołem powszechnym.

Konsekracje z 1 lipca mają na celu wyłącznie zachowanie możliwości udzielania sakramentów święceń i bierzmowania oraz sakramentaliów zastrzeżonych dla biskupów, zgodnie z tradycyjnym rytem świętego Kościoła rzymskiego i wiarą wszech czasów. Biskupstwo, które otrzymają ci kapłani, winno zatem być postrzegane jedynie jako służba duszom i Kościołowi w obliczu bezprecedensowego kryzysu wiary.

Nasza wola służenia świętemu Kościołowi katolickiemu pozostaje niezachwiana, w głębokiej świadomości pilnego obowiązku wiernego i integralnego przekazywania tego, co otrzymaliśmy – to znaczy tego, w co Kościół zawsze wierzył, czego zawsze nauczał i co zawsze praktykował.

Menzingen, 26 maja 2026 r.

==========================================

Sylwetki przyszłych biskupów

Ksiądz Paschalis Schreiber FSSPX, lat 53, urodził się w katolickiej rodzinie z pięciorgiem dzieci, pochodzącej z kantonu Argowii w Szwajcarii. W 1992 r. wstąpił do Seminarium Najświętszego Serca Jezusowego w Zaitzkofen w Niemczech, po czym kontynuował studia w Ecône w Szwajcarii, gdzie latem 1998 r. przyjął święcenia kapłańskie.

Po pięciu latach posługi w Niemczech i we francuskojęzycznej Szwajcarii, w 2003 r. powierzono mu kierownictwo męskiej szkoły średniej w Mels w niemieckojęzycznej Szwajcarii. Dwa lata później objął kierownictwo szkoły podstawowej i średniej dla dziewcząt w Wil, pełniąc tę funkcję przez dziewięć lat.

W 2014 r. został skierowany do Rickenbach, siedziby dystryktu szwajcarskiego, gdzie wpierw przez dwa lata pełnił funkcję ekonoma, a następnie został mianowany przełożonym dystryktu.

Od 15 sierpnia 2020 r. jest rektorem Seminarium Najświętszego Serca Jezusowego w Niemczech, gdzie zajmuje się formacją ponad 50 przyszłych kapłanów i braci pochodzących z 16 krajów. Biegle włada językiem niemieckim i francuskim, posługuje się także angielskim.


Pochodzący z Dakoty Północnej, wychowany w St. Marys w Kansas (Stany Zjednoczone), ks. Michał Goldade FSSPX pochodzi z katolickiej rodziny z dziesięciorgiem dzieci, liczącej trzy siostry Bractwa św. Piusa X. W wieku 18 lat wstąpił do seminarium w Winonie, gdzie w 2004 r. otrzymał święcenia kapłańskie.

Przez pięć lat posługiwał w Armadzie w Michigan, po czym został skierowany do prowadzenia domu rekolekcyjnego w Ridgefield.

W 2014 r. mianowano go przeorem w Kansas City (Missouri), gdzie zajmował się przeoratem, dużą parafią, szkołą oraz wspólnotą sióstr zakonnych. W 2021 roku powierzono mu dodatkowo funkcję asystenta przełożonego dystryktu.

Latem 2023 r. został rektorem Seminarium św. Tomasza z Akwinu w Wirginii, gdzie obecnie czuwa nad formacją blisko 100 seminarzystów. Ma 45 lat, oprócz ojczystego języka angielskiego uczył się francuskiego i zna podstawy hiszpańskiego.


​Narodowości francuskiej, ks. Michał Poinsinet de Sivry FSSPX pochodzi z katolickiej rodziny z siedmiorgiem dzieci i ma 42 lata. Formację kapłańską odbył w seminarium we Flavigny we Francji, a następnie w Ecône, gdzie otrzymał święcenia kapłańskie w 2008 r.

Posługę kapłańską rozpoczął od szkoły Saint-Joseph-des-Carmes na południu Francji, a w 2011 r. został kierownikiem szkoły podstawowej Saint-Louis w Paryżu. Funkcję tę pełnił przez pięć lat, jednocześnie obsługując kaplicę w departamencie Seine-Saint-Denis i pomagając w duszpasterstwie kościoła Saint-Nicolas-du-Chardonnet w Paryżu.

Następnie przez sześć lat kierował gimnazjum i liceum Saint-Jean-Baptiste-de-La-Salle w Camblain-l’Abbé niedaleko Arras w Pas de Calais. W 2022 r. został mianowany przełożonym Dystryktu Beneluksu i funkcję tę pełni do dziś. Oprócz francuskiego biegle włada angielskim, a obecnie kontynuuje naukę niemieckiego i niderlandzkiego.


Ksiądz Marek Hanappier FSSPX, narodowości francuskiej, urodził się w 1990 r. w katolickiej rodzinie z dziesięciorgiem dzieci, która wydała kilka powołań: jeden z jego braci jest kapłanem Bractwa, drugi kapłanem u kapucynów w Morgon, a jedna z jego sióstr jest dominikanką nauczającą ze zgromadzenia w Saint-Pré.

Święcenia kapłańskie otrzymał w 2013 r., odbywszy formację w seminariach we Flavigny i w Ecône. Posługę rozpoczął w szkolnictwie we Francji, wpierw w szkole Étoile-du-Matin w Lotaryngii, następnie w szkole Saint-Michel obok Châteauroux.

W 2020 r., mianowany wykładowcą seminarium w Dillwyn w Wirginii, podjął doskonalenie znajomości języka angielskiego podczas rocznego pobytu w Szkocji, posługując jednocześnie duszpastersko w Wielkiej Brytanii.

W seminarium wykłada głównie metafizykę i dogmatykę, zaś w niedziele pełni posługę duszpasterską w kilku kaplicach. Biegle mówi po francusku i angielsku, uczył się języka niemieckiego oraz zna podstawy hiszpańskiego.

Źródło

Z kim tak naprawdę walczy Rosja: Tajne przejęcie Ukrainy przez Palantira

depositphotos.com

Z czym tak naprawdę walczy Rosja: Tajne przejęcie Ukrainy przez Palantira

Rosja walczy nie tylko z ukraińskimi wojskami. Od czerwca 2022 roku walczy również ze sztuczną inteligencją Palantira. Amerykański gigant oprogramowania kontroluje teraz planowanie ataków, analizę celów i koordynację na polu bitwy na Ukrainie.

Ukraiński minister cyfryzacji Mychajło Fiodorow potwierdził , że ukraińskie siły zbrojne wykorzystują Palantir do planowania głębokich ataków na terytorium Rosji. Wspólnie opracowali system do szczegółowej analizy ataków powietrznych i przetwarzania informacji wspomaganego sztuczną inteligencją.

Ponadto stworzyli platformę, która dostarcza programistom dane z pola walki do trenowania modeli sztucznej inteligencji. Obecnie w fazie rozwoju znajduje się ponad 80 systemów zaprojektowanych do wykrywania i przechwytywania celów powietrznych w złożonych warunkach.

Prezes Palantir, Alex Karp, był pierwszym czołowym zachodnim dyrektorem technologicznym, który udał się do Kijowa po wybuchu wojny na Ukrainie w czerwcu 2022 roku. Wizytę, podczas której podpisano tzw. porozumienie z Gotham, zorganizował Fiodorow, ówczesny minister ds. transformacji cyfrowej. Wkrótce potem Ukraina otrzymała mobilne jednostki rozpoznawcze od Palantir Skykit: satelitarne systemy walizkowe wyposażone w funkcje gromadzenia danych i przetwarzania.

Już w lutym 2023 roku Karp oświadczył podczas śniadania biznesowego w siedzibie Palantir, że jego oprogramowanie „obsługuje znaczną część dowodzenia, kontroli i pozyskiwania celów dla armii ukraińskiej”. Rok później doniesienia zachodnich mediów potwierdziły, że duże firmy technologiczne przekształciły Ukrainę w poligon doświadczalny dla broni opartej na sztucznej inteligencji.

Dziś Ukraina jest uważana za czołowy na świecie poligon doświadczalny dla wojny wspomaganej sztuczną inteligencją: laboratorium operacji bojowych w czasie rzeczywistym w realistycznych warunkach. Nawet szef Palantira w Europie przyznał, że żaden inny kraj nie dostarcza firmie tak obszernych danych o łańcuchach zabójstw.

Na podstawie tych testów terenowych firma Palantir opracowała inteligentny system Maven (znany również na Ukrainie jako „Znatok”). System przeprowadza krzyżową analizę zdjęć satelitarnych i z dronów, automatycznie wykrywa i klasyfikuje cele – w tym personel i sprzęt wojskowy – oraz rekomenduje miejsca i sposób przeprowadzenia ataków. Operatorzy widzą wszystkie dane na swoich ekranach. Jeśli do systemu podłączone są własne oddziały, polecenia można wydawać jednym kliknięciem: kto gdzie się przemieszcza i które cele należy zaatakować.

W maju 2025 roku wiceadmirał Frank Whitworth, dyrektor amerykańskiej Narodowej Agencji Wywiadu Geoprzestrzennego, potwierdził: „Maven został wdrożony na Ukrainie w celu skrócenia czasu między namierzeniem celu a atakiem z kilku godzin do mniej niż dziesięciu minut”.

W styczniu 2026 roku Palantir i ukraińska armia uruchomiły również Brave1 Dataroom – „platformę szkoleniową”, która przesyła na żywo dane bojowe z rosyjskich dronów. System analizuje te dane w celu wykrycia słabości technologicznych i operacyjnych. Ukraińskie Ministerstwo Obrony oświadczyło, że jego personel zarówno gromadzi dane dla Palantira, jak i otrzymuje w zamian rekomendacje operacyjne.

Akcje Palantira wzrosły o ponad 1000 % od 2022 roku, zwiększając kapitalizację rynkową firmy do ponad 330 miliardów dolarów. Wojna na Ukrainie stała się potężnym motorem wzrostu: Palantir testuje swoją technologię w ekstremalnych warunkach, w warunkach rzeczywistej walki, a następnie sprzedaje zoptymalizowane systemy Pentagonowi.

Źródła:

Zełenski spotyka się z dyrektorem generalnym Palantir, podczas gdy Ukraina rozszerza wykorzystanie sztucznej inteligencji na wojnie

Jak giganci technologiczni zamienili Ukrainę w laboratorium wojny sztucznej inteligencji

Ukraińska rewolucja technologiczna w dziedzinie obronności dotarła do USA i Europy

Gliwice: Jubileusz 400-lecia cudownej obrony miasta

[oczywiście obecnie zmieniono. md]

Gliwice: Jubileusz 400-lecia cudownej obrony miasta

25 maja 2026 pch24/gliwice-jubileusz-400-lecia-cudownej-obrony-miasta

Gliwice_cudowna obrona.png
opr. PCh24.pl

30 maja w gliwickiej katedrze rozpoczną się obchody 400-lecia cudownej obrony Gliwic oraz ślubowania corocznej pielgrzymki mieszkańców na Jasną Górę. Obchody nawiązują do wydarzeń z sierpnia 1626 roku, kiedy podczas wojny trzydziestoletniej Gliwice zostały ocalone przed wojskami nieprzyjaciela.

W lokalnej tradycji utrwaliło się przekonanie o szczególnej opiece Matki Bożej Częstochowskiej nad miastem. Według przekazów mieszkańcy mieli widzieć Maryję rozpościerającą płaszcz nad Gliwicami i chroniącą je przed atakiem.

W tradycji miasta zachowała się również opowieść o mieszkankach Gliwic, które podczas oblężenia miały wylewać z murów obronnych wrzącą kaszę jaglaną na szturmujących żołnierzy. Motyw ten pojawiał się później w lokalnych przekazach i literaturze, m.in. w balladzie „Gliwiczanki” autorstwa ks. Antoniego Stabika.

Po zakończeniu oblężenia mieszkańcy miasta złożyli ślubowanie pielgrzymowania do Częstochowy w podziękowaniu za ocalenie Gliwic. Według dawnych przekazów pierwsza pielgrzymka liczyła osiemdziesięciu mieszkańców, którzy udali się na Jasną Górę ze sztandarem przedstawiającym cudowną obronę miasta. Tradycja ta była kontynuowana przez kolejne pokolenia. Po przejściu Śląska pod panowanie Prus i utrudnieniach związanych z pielgrzymowaniem do Częstochowy miejscem dorocznych pielgrzymek stała się Góra św. Anny.

Pamiątką wydarzeń z XVII wieku jest także herb Gliwic. W 1628 roku cesarz Ferdynand II nadał miastu herb uzupełniony o wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej.

Organizatorzy podkreślają, że jubileusz jest okazją do przypomnienia historii miasta oraz duchowego dziedzictwa związanego z kultem Matki Bożej i tradycją pielgrzymowania na Jasną Górę.

Czy Rosja dokona odwetu za masakrę dzieci ?

Thomas Röper anti-spiegel.ru/russisches-aussenministerium-warnt-auslaender-und-diplomaten-kiew-wegen-kommender-angriffe-zu-verlassen

Czy Rosja dokona odwetu?

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wzywa cudzoziemców i dyplomatów do opuszczenia Kijowa z powodu zbliżających się ataków

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało oficjalne oświadczenie, w którym wezwało cudzoziemców, dyplomatów i mieszkańców Kijowa do opuszczenia miasta, ponieważ Rosja przeprowadzi „systematyczne ataki na przemysł zbrojeniowy w Kijowie” i inne obiekty wojskowe.

Anti-Spiegel 25 maj 2026

Atak na internat szkoły zawodowej w obwodzie ługańskim, w którym Ukraina zabiła ponad 20 dzieci i nastolatków, a raniła blisko 50, oraz demonstracyjny brak reakcji Zachodu na tę zbrodnię wojenną, wyraźnie wyczerpały cierpliwość Rosji. W Rosji nastroje po ataku są coraz bardziej napięte, a zarówno eksperci, jak i większość społeczeństwa domagają się zdecydowanej reakcji. Silny rosyjski atak odwetowy w sobotni wieczór nie zmienił tej sytuacji.

Najwyraźniej rosyjskie władze zamierzają teraz zająć twardsze stanowisko wobec ukraińskich decydentów i celów wojskowych, z których wiele Ukraina utworzyła na terenach zaludnionych. Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ogłosiło w oficjalnym oświadczeniu dalsze „systematyczne ataki na przemysł zbrojeniowy w Kijowie” i inne cele wojskowe.

O powadze, z jaką Rosja najwyraźniej zamierza działać, świadczy drugie oświadczenie rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, opublikowane zaledwie kilka godzin później. Doniesiono, że ministrowie spraw zagranicznych Rosji i USA rozmawiali telefonicznie i że Ławrow ostrzegł Rubia przed rosyjskimi atakami odwetowymi i zalecił, aby USA ewakuowały swoich dyplomatów z Kijowa dla ich własnego bezpieczeństwa.

Oba rosyjskie oświadczenia tłumaczę w kolejności ich publikacji.

Początek tłumaczenia pierwszego oświadczenia:

Krwawy atak dronów przeprowadzony przez ukraińskie siły zbrojne w nocy 22 maja na budynek szkoły i akademik Ługańskiego Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego w Starobielsku był kolejnym rażącym dowodem nazistowskiego i terrorystycznego charakteru kijowskiego reżimu, który celowo atakuje ludność cywilną i nie waha się mordować dzieci z zimną krwią.

Junta Zełenskiego i jej zachodni sponsorzy, którzy wyposażają ukraińskie siły zbrojne w środki do popełniania zbrodni przeciwko naszemu narodowi, zademonstrowali całemu światu rażące lekceważenie międzynarodowego prawa humanitarnego. Jest to rażące naruszenie Konwencji Genewskich z 1949 roku i ich Protokołów Dodatkowych, które regulują ochronę ludności cywilnej w konfliktach, Konwencji ONZ o prawach dziecka z 1989 roku oraz szeregu innych ważnych umów międzynarodowych.

Wszystko to wyczerpało naszą cierpliwość. W obecnych okolicznościach rosyjskie siły zbrojne przeprowadzają systematyczne ataki na zakłady przemysłu obronnego w Kijowie, w tym na miejsca, w których drony są opracowywane, produkowane, programowane i przygotowywane do użycia. Władze w Kijowie wykorzystują te drony przy wsparciu specjalistów NATO odpowiedzialnych za dostarczanie komponentów, rozpoznanie i namierzanie celów. Celem ataków będą zarówno centra decyzyjne, jak i stanowiska dowodzenia.

Ponieważ wyżej wymienione obiekty są rozproszone po całym Kijowie, wzywamy cudzoziemców, w tym pracowników misji dyplomatycznych i organizacji międzynarodowych do natychmiastowego opuszczenia miasta i apelujemy do mieszkańców stolicy Ukrainy o unikanie infrastruktury wojskowej i administracyjnej reżimu Zełenskiego.

=========================================================

Poniżej znajduje się drugie oświadczenie strony rosyjskiej dotyczące rozmowy telefonicznej ministrów spraw zagranicznych Ławrowa i Rubia

25 maja minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow przeprowadził rozmowę telefoniczną z sekretarzem stanu USA Mario Rubio.

Na polecenie prezydenta Rosji Władimira Putina Ławrow oficjalnie poinformował stronę amerykańską, że w odpowiedzi na trwające ataki terrorystyczne reżimu kijowskiego na ludność cywilną i obiekty cywilne na terytorium Rosji, rosyjskie siły zbrojne przeprowadzą systematyczne i ukierunkowane ataki na obiekty ukraińskich sił zbrojnych w Kijowie, a także na ośrodki decyzyjne, które podejmują te decyzje. Ławrow odniósł się do oświadczenia wydanego przez rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych 25 maja, w którym zalecono, aby Stany Zjednoczone i inne państwa posiadające przedstawicielstwa w Kijowie zapewniły ewakuację swojego personelu dyplomatycznego i obywateli ze stolicy Ukrainy.

Minister przypomniał porozumienia wysokiego szczebla w sprawie konfliktu na Ukrainie, osiągnięte w Anchorage w sierpniu 2025 roku, na wniosek Stanów Zjednoczonych, i wyraził ubolewanie, że bezczelne wysiłki elit europejskich i reżimu w Kijowie podważają te porozumienia, które utorowały drogę do trwałego, długoterminowego rozwiązania opartego na równowadze interesów.

Ministrowie spraw zagranicznych wymienili poglądy na temat inicjatyw dyplomatycznych mających na celu rozwiązanie kryzysu w Cieśninie Ormuz i sytuacji wokół Kuby.

Pomimo dobrze znanych różnic, Siergiej Ławrow i Marco Rubio potwierdzili swoje wspólne zaangażowanie w zintensyfikowanie wysiłków na rzecz normalizacji warunków pracy w rosyjskich i amerykańskich placówkach dyplomatycznych w swoich krajach.

Nawet amerykańscy jastrzębie wojenni przyznają teraz, że Iran pokona USA – a to zmieni świat

Nawet amerykańscy podżegacze wojenni przyznają teraz, że Iran pokona USA – a to zmieni świat.

Ben Norton

Obecnie tak powszechnie wiadomo, że USA przegrywają wojnę, że przyznają to nawet neokonserwatywni radykałowie. Ubolewają, że zwycięstwo Iranu odzwierciedla upadek hegemonii USA i wzrost wielobiegunowości.

Obecnie powszechnie przyjmuje się, że Stany Zjednoczone przegrywają wojnę z Iranem, którą sam Waszyngton rozpoczął.

Nawet niektórzy neokonserwatywni jastrzębie – architekci wojen z Irakiem, Libią i Syrią, którzy przez lata opowiadali się za atakiem na Iran – teraz niechętnie przyznali, że Teheran wygrywa tę wojnę i że porażka Waszyngtonu będzie miała ogromne reperkusje geopolityczne.

„Nie będzie powrotu do status quo ante, nie będzie ostatecznego amerykańskiego triumfu, który mógłby cofnąć lub naprawić wyrządzone szkody” – napisał wybitny  neokonserwatysta Robert Kagan w magazynie „The Atlantic”  . „Dzięki kontroli nad Cieśniną Ormuz Iran staje się kluczowym graczem w regionie i jednym z kluczowych graczy na świecie. Rola Chin i Rosji jako sojuszników Iranu ulega wzmocnieniu; rola Stanów Zjednoczonych natomiast ulega znacznemu osłabieniu”.

Zachodnie media donoszą, że USA przegrywają wojnę z Iranem.

Zaledwie kilka tygodni po tym, jak Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły 28 lutego tę agresywną wojnę, brytyjski dziennik The Independent przyznał: „ Iran jest wyraźnym zwycięzcą  , ponieważ desperacka oferta pokojowa Trumpa pokazuje, że chce on wycofać się z wojny”.

Niedługo później amerykańskie media korporacyjne również zaczęły to przyznawać.

W połowie kwietnia „Wall Street Journal” opublikował artykuł, w którym stwierdzono, że „  wojna z Iranem najwyraźniej kończy się porażką  ”. Artykuł napisał Gerard Baker, były konserwatywny redaktor naczelny gazety i były zwolennik Trumpa.

Tymczasem amerykańskie agencje wywiadowcze przekazały mediom w USA informacje wskazujące na to, że sytuacja na wojnie jest bardzo zła.

W maju gazeta „New York Times” poinformowała, powołując się na amerykańskie źródła wywiadowcze, że Iran wciąż  ma dostęp do większości potencjału rakietowego tego kraju  .

Teheran może nadal korzystać z 30 z 33 wyrzutni rakietowych w Cieśninie Ormuz, która jest najważniejszym wąskim gardłem w tranzycie ropy naftowej na świecie. Przed wojną przez tę cieśninę codziennie transportowano około 20% światowej sprzedaży ropy naftowej.

Trump nałożył amerykańską blokadę morską na Cieśninę Ormuz, aby powstrzymać eksport irańskiej ropy naftowej.

Jednakże przedstawiciele amerykańskiego wywiadu przyznali w artykule w „Washington Post”, że Iran był w stanie  przeciwstawić się amerykańskiej blokadzie militarnej przez wiele miesięcy  .

Co więcej, przedstawiciele amerykańskiego wywiadu poinformowali liczne media – w tym  CNN NBC News New York Times Washington Post  – że Iranowi udało się zniszczyć lub przynajmniej poważnie uszkodzić większość amerykańskich baz wojskowych i innych obiektów w Azji Zachodniej.

W tym samym czasie magazyn Fortune poinformował, że armia amerykańska  szybko wyczerpała swoje zapasy pocisków rakietowych  .

Magazyn Fortune zacytował Lindę Bilmes, wykładowczynię z Harvard Kennedy School, która oszacowała, że ​​wojna USA z Iranem będzie kosztować ponad bilion dolarów.

Trump publicznie zaprzeczył wszystkim tym doniesieniom i stanowczo ogłosił, że odniósł zwycięstwo.

„Są  militarnie pokonani  . Być może sami nie są tego świadomi” – powiedział Trump o Iranie.

Jednak ciągłe przecieki od amerykańskich agentów wywiadu do szerokiego kręgu mediów malują zupełnie inny obraz. Pokazują, że ta wojna zmierza w bardzo złym kierunku.

https://youtube.com/watch?v=m_wC4KuEcWI%3Ffeature%3Doembed

Neokonserwatywni jastrzębie przyznają, że Iran wygrywa wojnę

W rzeczywistości wojna przebiega w tak złym kierunku, że niektórzy z najbardziej prominentnych neokonserwatywnych ideologów w Stanach Zjednoczonych publicznie przyznali, że Iran wygrywa.

Do takich wniosków doszedł artykuł opublikowany w proatlantyckim organie prasowym „The Atlantic”. Artykuł nosił tytuł „  Szach-mat w Iranie  ” i podtytuł „Waszyngton nie może ani cofnąć, ani kontrolować konsekwencji porażki w tej wojnie”.

Autorem tego eseju nie jest nikt inny, jak Robert Kagan, prawdopodobnie najbardziej wpływowy intelektualista neokonserwatywny.

Kagan był jednym z pierwszych zwolenników amerykańskiej inwazji na Irak i od dawna opowiadał się za podobną wojną przeciwko Iranowi.

Kagan był współzałożycielem wpływowego think tanku Project for the New American Century (PNAC), którego miano najściślej wiązało się z określeniem „kościoła neokonserwatyzmu”.

PNAC prowadził hiperagresywną politykę zagraniczną. Jego neokonserwatywni zwolennicy byli dumni, że Stany Zjednoczone rządzą globalnym imperium. Uważali, że armia amerykańska powinna prowadzić wojnę wszędzie, aby obalić niezależne rządy sprzeciwiające się hegemonii Waszyngtonu.

Wśród członków założycieli PNAC znajdowało się kilku wysoko postawionych urzędników z administracji George’a W. Busha, takich jak Dick Cheney (wiceprezydent) i Paul Wolfowitz (zastępca sekretarza obrony i były prezes Banku Światowego).

Innym sygnatariuszem-założycielem Deklaracji Zasad PNAC był John Bolton, radykał, który pracował w administracji Busha i został przywrócony przez Donalda Trumpa na stanowisko doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego w trakcie jego pierwszej kadencji (i  miał nadzorować próbę zamachu stanu w Wenezueli przeprowadzoną przez Waszyngton  ).

Pierwotny sojusz neokonserwatywnych członków PNAC rozpadł się podczas wyborów w 2016 roku. Mniej więcej połowa poparła Trumpa, reszta  Hillary Clinton  .

Kagan należała do prominentnych neokonserwatystów, którzy stali się Republikanami sprzeciwiającymi się Trumpowi.

Kagan jest również mężem innej wpływowej neokonserwatystki, Victorii Nuland, która pełniła funkcję ambasadorki USA przy NATO w administracji George’a W. Busha, a później zajmowała wysokie stanowiska w Departamencie Stanu za rządów Baracka Obamy i Joe Bidena.

Nuland  odegrała kluczową rolę w zamachu stanu na Ukrainie w 2014 r., który zapoczątkował wojnę zastępczą trwającą ponad dekadę.

W tym kontekście  artykuł Kagan w „The Atlantic”  , w którym przyznaje, że Iran pokona Stany Zjednoczone, wydaje się niemal niewiarygodny. To niemal tak, jakby papież publicznie przyznał się do błędu i przeszedł na islam.

Kagan należy do najgorętszych zwolenników wojny w polityce amerykańskiej. Dlatego poniższy fragment jego autorstwa jest szczególnie istotny (podkreślenie dodane):

Porażka w obecnej konfrontacji z Iranem będzie zupełnie inna [w porównaniu do porażek USA w wojnach w Wietnamie i Afganistanie]. Nie można jej ani cofnąć, ani zignorować. Nie będzie powrotu do status quo ante , żadnego ostatecznego amerykańskiego triumfu, który mógłby cofnąć lub zniwelować wyrządzone szkody. Cieśnina Ormuz nie będzie już „otwarta” jak kiedyś. Kontrolując cieśninę, Iran staje się kluczowym graczem w regionie i jednym z kluczowych graczy na świecie Rola Chin i Rosji jako sojuszników Iranu jest wzmocniona rola Stanów Zjednoczonych, z drugiej strony, jest znacznie osłabiona . Daleko od zademonstrowania amerykańskiej siły, jak wielokrotnie twierdzili zwolennicy wojny, konflikt ujawnił, że Ameryka jest zawodna i niezdolna do dokończenia rozpoczętych projektów . Wywoła to reakcję łańcuchową na całym świecie, gdy zarówno przyjaciele, jak i wrogowie przygotują się na porażkę Ameryki.

Co więcej, Kagan nie jest jedynym znanym neokonserwatystą, który doszedł do takiego wniosku.

Drugi współzałożyciel Project for a New American Century, Bill Kristol, niechętnie potwierdził to.

Kristol jest redaktorem neokonserwatywnej witryny The Bulwark, gdzie ubolewał nad tym, że Stany Zjednoczone  zostały „upokorzone” przez nieudaną wojnę Trumpa  z Iranem.

Wojna USA z Iranem jest wśród Amerykanów wyjątkowo niepopularna.

Jak wytłumaczyć nagły opór tych znanych neokonserwatywnych jastrzębi, którzy od dziesięcioleci walczą o wojnę z Iranem?

Najwyraźniej rozpoznali znaki czasu. Wojna zakończyła się katastrofalną porażką i jest niezwykle niepopularna w kraju.

Według sondażu opublikowanego w maju przez NPR, PBS News i Marist Poll, 60% Amerykanów nie pochwala  działań Trumpa w wojnie z Iranem, podczas gdy jedynie 33% je popiera.

sondażu YouGov  przeprowadzonego w maju wynika, że ​​tylko 13% Amerykanów wierzy, że USA wygrają wojnę z Iranem, podczas gdy 39% jest przekonanych, że nie.

Wybitni neokonserwatyści po prostu opuszczają tonący okręt. Zdają sobie sprawę, że Trump i Partia Republikańska są skrajnie niepopularni i że ta wojna będzie miała dla nich poważne konsekwencje.

Źródło: Nawet amerykańscy jastrzębie wojenni przyznają teraz, że Iran pokonuje USA – i że zmieni to świat

NATO: Czas przejść na abonament obowiązkowy. 0,25 % PKB dla Ukrainy

NATO: Czas przejść

na abonament obowiązkowy.

0,25 %. PKB dla Ukrainy

Leszek Miller

Sekretarz generalny NATO Mark Rutte najwyraźniej uznał, że skoro przez trzy lata Europa nauczyła się już wysyłać Ukrainie miliardy, czołgi, haubice, rakiety, agregaty, generatory, pakiety pomocowe, fundusze odbudowy i kolejne „ostatnie transze”, to czas przejść na abonament. Najlepiej obowiązkowy.

Taki polityczny gest solidarności: 0,25 proc. PKB rocznie z budżetu każdego państwa członkowskiego. Rutte wyglądał przy tym jak księgowy, który właśnie odkrył, że wspólnicy nie chcą dopłacać do interesu bez końca.

Problem polega jednak na tym, że część państw NATO zaczęła dostrzegać drobny szczegół: Ukraina nie jest już sprzedawana własnym społeczeństwom jako „inwestycja w zwycięstwo”, lecz jako studnia bez dna z wyjątkowo kosztowną coraz bardziej przeciekającą instalacją.

I tu pojawia się brutalny zgrzyt między propagandą a rzeczywistością. Bo Zachód przez lata słyszał dwie opowieści jednocześnie. Pierwsza była heroiczna: Ukraina walczy za całą Europę.

Druga — dużo bardziej przyziemna — mówiła o oligarchach, znikających miliardach, pospolitych złodziejstwach, fałszowanych przetargach, ministrach wymienianych seryjnie po kolejnych aferach korupcyjnych i armii urzędników, którzy odkryli, że wojna może być również bardzo dochodowym sektorem gospodarki.

Pomysł Ruttego zablokowały państwa, które wcześniej najgłośniej pouczały innych o „moralnym obowiązku solidarności”. Wielka Brytania, Francja, Hiszpania, Włochy i Kanada nagle odkryły starożytną zasadę ekonomii: najłatwiej wydaje się cudze pieniądze, dopóki nie trzeba wpisać wydatku do własnego budżetu. Rutte jest rozżalony, bo uznał, że skoro przez lata politycy Zachodu licytowali się na deklaracje wsparcia, to społeczeństwa będą gotowe płacić bez końca.

Tymczasem wyborcy zaczynają zadawać pytania wyjątkowo niewygodne: ile już wydano? gdzie są efekty? kto to kontroluje? i dlaczego każde kolejne miliardy mają być „tym decydującym pakietem”, skoro poprzednich kilkadziesiąt też miało nimi być?

Największym dramatem tej historii jest jednak to, że Zachód sam wpadł we własną pułapkę moralnego szantażu. Przez lata każdą próbę dyskusji o skali pomocy kwitowano oskarżeniem o „sprzyjanie Putinowi”. Dziś te same państwa, które najgłośniej moralizowały, po cichu naciskają hamulec. Okazuje się bowiem, że solidarność jest pięknym słowem — zwłaszcza dopóki nie wystawia się za nią faktury.

Leszek Miller Za: „X”

Dugin: Technologiczna Republika i Samobójstwo Zachodu

Technologiczna Republika i Samobójstwo Zachodu

alexanderdugin/the-technological-republic

W tym filozoficznym tekście Aleksander Dugin przedstawia technologię nie jako neutralne narzędzie, lecz jako destrukcyjną siłę metafizyczną, nierozerwalnie związaną z systemami kontroli, przemocy i duchowego rozkładu.

Aleksander Dugin 26 maja 2026

Czy czysto teoretycznie mogłoby w Stanach Zjednoczonych powstać potężne ruch polityczny — jawnie sprzeciwiający się sieci Epsteina i autentycznie oddany amerykańskiemu narodowi? W obecnej chwili taki rozwój wydaje się prawie niemożliwy.Sama technologia stała się klątwą ludzkości — demoniczną siłą.

Marcel Mauss i Georges Bataille już badali metafizyczne wymiary wymiany i zniszczenia poprzez koncepcję potlaczu. W tym sensie każda technologia ostatecznie staje się narzędziem dominacji, a potencjalnie — morderstwa.Obsesja na punkcie technologii jest więc obsesją na punkcie demona. „Technologiczna Republika” może być najbardziej precyzyjną nazwą dla porządku politycznego rządzonego przez to, co Pismo nazywa „księciem tego świata”.


[Potlacz to tradycyjna ceremonia i forma wielkiej uczty połączonej z rozdawnictwem lub niszczeniem mienia, praktykowana przez Indian. Jej głównym celem było zyskanie szacunku i potwierdzenie lub podniesienie swojego statusu społecznego – osobą o najwyższej pozycji stawał się ten, kto potrafił najwięcej rozdać lub publicznie zniszczyć. md]

=============================================

Istota problemu tkwi w samej zachodniej nowoczesności, a także w historycznych tendencjach uwolnionych przez Renesans i Reformację. Te procesy przygotowały drogę dla obecnego stanu cywilizacji. Jedynym prawdziwym rozwiązaniem byłaby de-modernizacja Zachodu i de-westernizacja Reszty.

Kapitalizm funkcjonuje jako maszyna zbiorowego samobójstwa.

Zewnętrzny świat materialny jest w istocie ciemną iluzją. Wszystko jest Umysłem — niekoniecznie tylko ludzkim umysłem, lecz Umysłem jako takim, w którym uczestniczy ludzka świadomość. To, co nazywamy rzeczywistością materialną, składa się jedynie z jego projekcji. [oj.. to jakiś deizm, gnoza czy co?? md]

Jak trafnie zauważył Johann Gottlieb Fichte, uczciwi i cnotliwi ludzie skłaniają się ku idealizmowi, podczas gdy okrutni i skorumpowani są bardziej skłonni ku materializmowi.

250 000 000 powodów, dla których Trump wycofuje się z umowy z Iranem

Larry C. Johnson

250 000 000 powodów, dla których Trump wycofuje się z umowy z Iranem

Larry C. Johnson

Jeśli nadal masz wątpliwości co do siły wpływu syjonistów na Donalda Trumpa, wydarzenia ostatnich 36 godzin powinny je rozwiać.

23 maja Trump opublikował na portalu Truth Social wpis: „Porozumienie zostało w dużej mierze wynegocjowane, z zastrzeżeniem jego finalizacji między Stanami Zjednoczonymi Ameryki…”. Ogłosił, że Cieśnina Ormuz zostanie ponownie otwarta, podczas gdy pozostałe szczegóły umowy – w tym to, co otrzyma Iran – pozostały niejasne. W niedzielę dodał: „Nie zawieram złych umów!” i zaapelował do krytyków: „Nie słuchajcie przegranych, którzy krytykują coś, czego nie rozumieją”.

Krytyczna reakcja w mediach społecznościowych była gwałtowna, gwałtowna i pochodziła z niezwykle szerokiego spektrum — z lewicy, prawicy i centrum — co sprawiło, że sobotnia reakcja była jednym z najbardziej niezwykłych momentów krytyki w obrębie jego własnej koalicji.

Przeciwny wiatr republikanów i konserwatystów – najbardziej szkodliwy

Największy sprzeciw wyraziło prawicowe skrzydło Trumpa, którego krytycy twierdzili, że cele wojny zostały porzucone:

Senator Ted Cruz napisał na X:

Jeśli w rezultacie tego wszystkiego powstanie irański reżim – nadal rządzony przez islamistów krzyczących „Śmierć Ameryce!” – który otrzymuje miliardy dolarów, potrafi wzbogacać uran i rozwijać broń jądrową, a także sprawuje faktyczną kontrolę nad Cieśniną Ormuz, to taki wynik będzie katastrofalnym błędem.

Mike Pompeo, były sekretarz stanu Trumpa, wyraził się miażdżąco:

Płacenie Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej za stworzenie programu broni masowego rażenia i terroryzowanie świata nie jest nawet w przybliżeniu zgodne z zasadą „Ameryka przede wszystkim”. To proste: Otworzyć tę cholerną cieśninę. Odciąć Iranowi dostęp do pieniędzy. Unieszkodliwić wystarczająco dużo irańskich możliwości, żeby nigdy więcej nie mogli nam zagrozić.

Marjorie Taylor Greene, niegdyś lojalna sojuszniczka Trumpa, napisała:

Trump, „prezydent pokoju”, nigdy nie powinien był rozpoczynać tej wojny u boku Izraela, który ewidentnie nie chce pokoju.

Senator Lindsey Graham zasługuje na nagrodę Chutzpah. Graham opublikował wpis w mediach społecznościowych:

Jeśli zostanie osiągnięte porozumienie kończące konflikt irański, ponieważ istnieje przekonanie, że Cieśnina Ormuz nie może być chroniona przed irańskim terroryzmem, a Iran nadal ma możliwość zniszczenia najważniejszej infrastruktury naftowej w Zatoce Perskiej, to Iran będzie postrzegany jako dominująca siła, która wymaga rozwiązania dyplomatycznego.

Kontynuował:

Ta kombinacja — Iran jest postrzegany jako kraj stale zdolny do terroryzowania cieśniny i wyrządzania ogromnych szkód infrastrukturze naftowej w Zatoce — oznacza znaczącą zmianę w regionalnym układzie sił i będzie go tylko nasilać z czasem.

Opublikował również:

Osobiście jestem sceptyczny co do poglądu, że nie można pozbawić Iranu możliwości terroryzowania cieśniny i że region nie jest w stanie obronić się przed irańską siłą militarną.

Graham nie był odosobniony. Senator Roger Wicker z Missisipi, przewodniczący senackiej Komisji Sił Zbrojnych, ostrzegł, że „pogłoski o 60-dniowym zawieszeniu broni – w przekonaniu, że Iran kiedykolwiek będzie negocjował w dobrej wierze – będą katastrofą”, dodając, że wszystko, co osiągnięto dzięki operacji Epic Fury, zostanie „zaprzepaszczone”. Wicker oskarżył w piątek doradców Trumpa o naciskanie na niego w kierunku porozumienia „niewartego papieru, na którym jest napisane”, zamiast pozwolić prezydentowi „dokończyć rozpoczętą pracę”.

„The Times of Israel” zacytował wysokich rangą izraelskich urzędników i opublikował artykuł pod tytułem: „Koszmar dla Izraela”: czołowi senatorowie Partii Republikańskiej krytykują rzekome warunki nowej umowy z Iranem”. Oficjalne konto senatorów Partii Republikańskiej w serwisie X retweetowało wpis Grahama, podobnie jak senator Tom Cotton, przewodniczący senackiej komisji ds. wywiadu – sygnał, że sceptycyzm Grahama odzwierciedlał znaczącą część opinii republikanów w Senacie, a nie tylko pojedynczy głos sprzeciwu.

Największą ironią stanowiska Grahama – szeroko komentowanego w mediach społecznościowych – jest fakt, że przez lata wzywał do podjęcia działań militarnych przeciwko Iranowi, świętował rozpoczęcie operacji Epic Fury, a teraz stoi przed możliwością, że wojna, którą popierał, przyniosła strategiczny wynik, który wzmocnił, a nie osłabił regionalną dominację Iranu.

Powstanie w sekcji komentarzy Fox News

W jednym z najbardziej niezwykłych momentów w mediach społecznościowych, nawet post Trumpa spotkał się z oporem ze strony odbiorców Fox News. Kiedy Fox News udostępnił w mediach społecznościowych wpis Trumpa, ujawniający „prawdę” o umowie, jego obserwatorzy zareagowali z głębokim sceptycyzmem. Jeden z komentujących napisał: „Nikt tego nie widział, nikt nie wie, co to jest, nie jest jeszcze w pełni wynegocjowane” – ale zaufajcie mu, to lepsze niż umowa Obamy. Niesamowita reklama!”. Inny napisał: „Musi posłuchać krytyków, zanim podpisze coś głupiego”. Trzeci napisał: „Krytycy nie pytają, co zawiera umowa, pytają, dlaczego w ogóle została zawarta”.

Reakcja lewicy

Demokraci znacznie wyolbrzymili sprzeczności — zauważając, że Trump publicznie oświadczył, iż irańska armia została „zdziesiątkowana”, a jej program nuklearny „zniszczony”, podczas gdy teraz najwyraźniej zgodził się na zamrożenie irańskich aktywów i umożliwienie dalszego wzbogacania, i zadając pytanie, po co właściwie była ta wojna.

Jak wskazałem w nagłówku tego wpisu, 250-milionowy wkład Miriam Adelson na kampanię Trumpa daje jej bezpośredni dostęp do Trumpa, z którego chętnie korzysta. Niszczycielska reakcja Miriam, prawodawców i opinii publicznej sprawia, że ​​jest wysoce nieprawdopodobne, aby Trump faktycznie zawarł porozumienie z Iranem. Spodziewam się, że ta szarada negocjacyjna będzie trwała do ceremonii zaprzysiężenia, która ma się rozpocząć wieczorem 26 maja, a główny dzień ceremonii przypada na 27 maja – za trzy dni. Uroczystości potrwają do soboty, 30 maja. Chociaż możliwe, że Trump wznowi wojnę z Iranem już w środę, sądzę, że poczeka do przyszłej soboty z rozkazem nowego ataku na Iran – aby uniknąć antagonizowania Saudyjczyków, którzy goszczą w Arabii Saudyjskiej około trzech milionów muzułmańskich pielgrzymów pielgrzymujących do Hadżdż.

Źródło: 250 000 000 powodów, dla których Trump wycofuje się z umowy z Iranem

Zrobiliśmy wiele, ale wiele jeszcze zostało do zrobienia. MEM-y

———————————

————————————-

———————————————————–

————————————————————

————————————-

—————————

————————————————————

Portugalscy weterynarze nie będą leczyć „ludzi-psów”

Portugalscy weterynarze nie chcą leczyć „ludzi-psów”

magnapolonia/weterynarze-nie-chca-leczyc-ludzi-psow

W Portugalii wydarzyło się coś, co jeszcze kilka lat temu brzmiałoby jak kiepski żart z Internetu. Portugalska Ordem dos Médicos Veterinários (OMV), czyli tamtejsza Izba Lekarzy Weterynarii, musiała oficjalnie przypomnieć społeczeństwu, że weterynarze leczą zwierzęta, a nie ludzi, którzy akurat uznali, że są psem, wilkiem, lisem albo kotem po obejrzeniu na TikToku trzydziestu lewackich filmików „uświadamiających”.

TAK, naprawdę wydano w tej sprawie wytyczne i NIE, to nie jest satyra.

Portugalscy weterynarze ogłosili, że nie będą diagnozować, leczyć ani wykonywać żadnych procedur medycznych na chorych psychicznie osobach „identyfikujących się” jako zwierzęta, czyli tzw. „terianach”. Innymi słowy: jeśli ktoś uważa się za kota, to nadal nie dostanie odrobaczenia, szczepienia przeciw wściekliźnie ani obcinania pazurów w gabinecie weterynaryjnym.

Według portugalskiego Euronews organizacja postanowiła działać prewencyjnie, ponieważ moda na „terian” rośnie w mediach społecznościowych. Chodzi głównie o młodych ludzi, którzy deklarują duchową lub psychiczną więź ze zwierzętami, chodzą w maskach, noszą ogony i poruszają się na czworakach.

OMV uznała jednak, że trzeba jasno wyznaczyć granice rzeczywistości. W wytycznych przypomniano więc rzecz dla większości ludzi dość oczywistą: człowiek pozostaje człowiekiem również wtedy, gdy miauczy, szczeka albo przedstawia się jako „duchowy wilk arktyczny”. Weterynarz ma w takiej sytuacji odmówić świadczeń medycznych i skierować osobę do lekarza medycyny człowieka. Rewolucyjne odkrycie XXI wieku: anatomia nadal działa niezależnie od „identyfikacji” z huskym czy inną pchłą szachrajką.

Portugalskie media podkreślają, że dokument ma głównie charakter prawny i etyczny. Portugalskie prawo nie przewiduje bowiem kategorii „człowiek, ale wewnętrznie golden retriever”. Gdyby weterynarz zaczął wykonywać procedury medyczne na człowieku, mógłby mieć bardzo poważne problemy zawodowe.

Co ciekawe, Izba zaznacza, że nie odnotowano jeszcze przypadków ludzi domagających się pełnoprawnego leczenia weterynaryjnego. Sytuacja wygląda zatem mniej więcej tak: problem praktycznie nie istnieje, ale rzeczywistość zrobiła się na tyle absurdalna, że organizacja zawodowa uznała za konieczne wydanie komunikatu w stylu „prosimy nie przyprowadzać ludzi na kastrację do lecznicy dla psów”.

Portal NiT cytuje również zalecenie OMV, aby weterynarze zachowywali wobec takich osób „szacunek i spokój”. Trudno się dziwić — zapewne ciężko zachować powagę, kiedy dorosły człowiek w lisiej masce próbuje przekonać recepcję, że potrzebuje karmy gastro-intestinal i badania łap. Niemniej, wciąż jest to osoba chora, tyle, że potrzebująca innego leczenia, niż to, które może jej zaproponować weterynarz.

Cała sprawa wywołała ogromną dyskusję w portugalskiej Sieci. Jedni twierdzą, że wytyczne są rozsądne i po prostu przypominają podstawy zdrowego rozsądku. Inni uważają, że media sztucznie pompują temat dla kliknięć. Problem polega jednak na tym, że skoro izba weterynaryjna musi oficjalnie tłumaczyć społeczeństwu różnicę między człowiekiem a labradorem, to być może Internet rzeczywiście zaszedł już odrobinę za daleko. Portugalscy weterynarze najwyraźniej uznali, że ktoś musi w końcu powiedzieć stop.

NASZ KOMENTARZ: Na podobnej zasadzie działa genderyzm – wprawdzie dewianci „identyfikują się” jako płeć przeciwna, jednak wciąż muszą chodzić do tego samego ginekologa albo androloga. Prawdy o człowieku nie da się bowiem oszukać.

Hymn ku czci szatana w kolebce Solidarności – komu dziś służą władze Gdańska?

Hymn ku czci szatana w kolebce Solidarności

– komu dziś służą władze Gdańska?

[Dopowiadam: To Dulkiewicz i jej „bracia” masoni. Czują się w Gdańsku panami. Mirosław Dakowski]

Hymn ku czci szatana w kolebce Solidarności – komu dziś służą władze Gdańska?

Michał Rogalski | 25/05/2026 polskakatolicka/hymn-ku-czci-szatana-w-kolebce-solidarnosci–komu-dzis-sluza-wladze-gdanska

Obecność symboliki satanistycznej w przestrzeni publicznej otwarcie zaprzecza „neutralności światopoglądowej” świeckiego państwa. W dodatku sytuacja, z jaką mamy do czynienia w Gdańsku w kontekście nadchodzącego Mystic Festival 2026, ukazuje rażący brak wrażliwości władz miasta na przekonania wierzących Polaków

Bluźnierstwo jako „hymn” festiwalu

Skalę prowokacji obrazuje wybór oficjalnego utworu wydarzenia. Jak podaje serwis Metalunderground.com, hymnem tegorocznej edycji został utwór „The Return of Darkness and Evil” w wykonaniu zespołu Behemoth. Tekst ten to bezpośrednia inwokacja do sił ciemności:

„To POWRÓT ciemności i zła / To POWRÓT mojego mistrza szatana (…) Szatan pojawia się w pełnej glorii i dumie / Zgwałcone dusze nieba krzyczą”

Epatowanie tak drastycznymi obrazami — odwróconą liturgią czy przywoływaniem złego ducha — nie jest neutralne. Zgodnie z nauczaniem Kościoła (KKK 2148), bluźnierstwo jest ciężkim wykroczeniem, a jego publiczna promocja prowadzi do niebezpiecznej normalizacji zła wśród opinii publicznej.

Boże Ciało pod znakiem profanacji

Szczególny niepokój budzi dobór daty. Festiwal zaplanowano na dni 3-6 czerwca 2026 r., co bezpośrednio pokrywa się z Uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (Bożym Ciałem).

To nieprzypadkowe uderzenie w dogmat o Realnej Obecności Chrystusa. W czasie, gdy miliony Polaków wychodzą na ulice w procesjach eucharystycznych, w sercu historycznego Gdańska planuje się wydarzenie, które tę wiarę lży. Obecność grup takich jak Rotting Christ czy Marduk w dniu tak szczególnym dla katolików to akt buntu przeciwko Stwórcy i próba duchowego wyjałowienia narodu.

Głos katolików kontra milczenie Ratusza

Jako strona społeczna podjęliśmy zdecydowane działania. Nasza petycja do Prezydent Miasta Gdańska, Aleksandry Dulkiewicz, zebrała już prawie 11 tysięcy podpisów. Dokument ten jest jasnym wyrazem sprzeciwu wobec wykorzystywania przestrzeni publicznej do celów antychrześcijańskich.

Niestety, mimo tak potężnego mandatu społecznego, Pani Prezydent ignoruje głos społeczeństwa. Władze miasta, dając przyzwolenie na organizację tego typu wydarzeń w tak symbolicznym czasie, biorą pełną odpowiedzialność za promocję treści, które uderzają w katolików i profanują sacrum.

Publiczny grzech wymaga publicznej ekspiacji

Milczenie w obliczu lżenia Zbawiciela i deptania świętości w naszej Ojczyźnie byłoby zgodą na panowanie ciemności. Dlatego, poza wysyłaniem petycji, stajemy do konkretnej walki duchowej. Zapraszamy wszystkich wiernych do udziału w Różańcu pokutnym, który będzie aktem zadośćuczynienia Bogu za zniewagi, jakich dopuszczają się organizatorzy i uczestnicy festiwalu.

STAŃ DO MODLITWY POKUTNEJ:

·       MIEJSCE: Gdańsk, róg ulic ks. Popiełuszki i Nowomiejskiej

·       TERMIN: 4 czerwca 2026 (Uroczystość Bożego Ciała)

·       GODZINA: 17:00

„Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10, 32).

Niech nasza obecność będzie mężną obroną wiary. Przyjdź, aby wynagrodzić Panu Jezusowi za publiczne bluźnierstwa, które mają dokonać się w sercu Gdańska. Nie pozwólmy, by sacrum stało się sceną profanacji!