Niedziela: Siedlce – Msza święta i 91 Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

30.06.24 Siedlce – Msza święta i 91Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

25/06/2024 przez antyk2013

Zapraszamy 30 czerwca, niedziela, na 92 Pokutny Marsz Różańcowy ulicami Siedlec w intencji naszej kochanej Ojczyzny – Polski. Zaczynamy o 14.00, pod Pomnikiem Św. Jana Pawła II. Kończymy Mszą Świętą, która rozpocznie się o godzinie 16.00 w katedrze siedleckiej.

Uwielbiając Boga w Trójcy Świętej Jedynego, modlimy się razem z Maryją Królową Polski, o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

Szczegóły na plakacie.

Z Panem Bogiem,

Andrzej Woroszyło

Share

Kategorie Msze św. za Ojczyznę, Pokuta, Pokutne Marsze Różańcowe, Siedlce Tagi Jasnogórskie Śluby Narodu, Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, modlitwa za Ojczyznę, Msza Święta za Ojczyznę, Pokuta, Pokutny Marsz Różańcowy, różaniec za Ojczyznę, Siedlce

Czemu – i czyja – taka nienawiść do dzieci, do ludzi, do ludzkości.

Mirosław Dakowski

Powyższe pytanie możemy sobie zadawać od zawsze. Od początku znanej nam ludzkości zdarzały się grupy czy sekty które tępiły dzieci, czy bez powodu mordowały obcych i swoich.

Na przykład wyznawcy Molocha w Azji Mniejszej, o których dużo można przeczytać nie tylko w Starym Testamencie, ale i w innych dokumentach z tych czasów, czcili swojego bożka, czyli właśnie Molocha między innymi w ten sposób, że do jego metalowego posągu zanosili dzieci i wrzucali do palącego się wewnątrz ognia. Zwykle dotyczyło to chłopców pierworodnych.

Podobne kulty trwały bardzo długo,bo aż do przybycia Europejczyków w Ameryce, szczególnie w Ameryce Środkowej. Tak w wierzeniach Azteków, jak i Majów konieczne było przebłaganie bożka zła przez oddawanie mu bijących jeszcze serc wyrwanych z piersi jeńców oraz oddawanie czyli mordowanie dzieci. Dotyczyło to co najmniej setek tysięcy ofiar co roku.

Wspomnę jeszcze o działalności Madame Voisin, która w Paryżu miała ogromne przedsiębiorstwo aborcji czyli mordowania dzieci kochanek książąt i króla. A również urządzała czarne msze, w których krew niemowląt była mieszana z winem dla piekielnej konsekracji. Niedawno, w XXI wieku, na terenie jej rezydencji, w parku odkryto fosę z ponad dwoma tysiącami szkielecików.

Oddzielne umieszczę tekst, właściwie sprawozdanie Andrzeja Sarwy z trzeciej księgi jego czteroksięgu, która ma tytuł „Wieszczba krwawej głowy”.

Czarne msze, czyli msze satanistyczne były odprawiane przez – koniecznie poprawnie konsekrowanych – księży -apostatów już wcześniej, między innymi za czasów i w obecności królowej Katarzyny Medycejskiej.

Rozwinęło się to we Francji silnie pod laickimi rządami masonów, po Wielkiej Rewolucji Anty-francuskiej 1789.

Również Rewolucja Październikowa w Rosji, którą również można nazwać „rewolucją antyrosyjską”, odnosiła się zdecydowanie wrogo do chrześcijaństwa, a w szczególności katolicyzmu i prawosławia. Tak zwaną „wolną miłość” czyli zupełną rozpustę promowały tam rewolucjonistki, kochanki wszystkich, między innymi Lenina, Aleksandra Kołłątaj i Inessa Armand. [Znalazłem krótkie szkice, raczej dla nich zyczliwe, są trochę poniżej tego tekstu]. A dokumenty ujawniające sodomię Lenina opublikowałem gdzie indziej. [Rozkoszna dupa Lenina ]

Przed drugą wojną światową w Polsce zwanej „wolną”, ale rządzoną przez laicką sanację, panoszyła się rozpusta, aborcje, masoński laicyzm. Nawet objawienia i ostrzeżenia Matki Bożej na Siekierkach w 1943r. zostały przez władze Polski podziemnej, w czasie II wojny światowej, jak również zresztą przez episkopat Polski, zlekceważone czy przemilczane.

Tak zwany wojujący feminizm charakteryzuje się nienawiścią do małżeństwa, do uczciwości małżeńskiej, miłości, wierności – i dzietności. Czemu jednak te kobiety narzucają innym, to jest normalnej większości, konieczność uznawania swoich fobii za prawo?

Ostatnio opisano przypadek w USA kobiety mordującej normalnych, zwykłych ludzi, nieznajomych, a szczególnie dzieci – bo ona nie lubi, nienawidzi siebie i swoich rodziców. Przecież lepiej, łatwiej zamordować siebie, najlepiej w długich torturach; chyba dałoby to jej większą przyjemność. Ujawniono treść manifestu terrorystki LGBT. Zamordowała sześć osób, w tym troje 9-letnich dzieci. 

A przypadki coraz bardziej rozpowszechnione – promowanie przez rządy wymuszonych eutanazji? Przecież to są jawne zbrodnie, ale jak widać – ciągle bezkarne.

Ostatnio analizowałem bardzo dziwnie nagłaśnianą aferę tak zwanego adenochromu. Wikipedia podaje że adenochrom jest znanym związkiem chemicznym o podanym wzorze, więc w tych alarmistycznych reportażach, ostrzeżeniach o „eliksirze nieśmiertelności” musi chodzić o inną substancję. Po dyskusjach z lekarzami medycyny, którzy się tą sprawą interesują, uważam że w piekielnych doniesieniach chodzi o substancję pochodną adenochromu a powstającą w czasie śmiertelnych tortur. Szczególnie wydajne jest produkowanie tej substancji, którą nazwijmy B-adenochromem z dzieci, szczególnie z t.zw. „fabryk dzieci” umiejscowionych w różnych krajach. Pewne jest, że fabryki takie są na Ukrainie i tam są torturowane dzieci „oddane” do tych przedsiębiorstw [powiedzmy] czy przez surogatki czy też przez żyjące w nędzy a skuszone sporymi pieniędzmi samotne matki.

Natomiast niedawno natknęliśmy się na tłumaczenia z rosyjskiego, a też teksty pisane po rosyjsku, które wypisują zupełnie nieprawdopodobne historie o jakiś ogromnych naczepach wiozących ten B-adenochrom z Ukrainy do lotniska w Warszawie i w planie – dalej do bogatych użytkowników. Teksty te pisane były pod publiczkę, mówiły o tym, że jakiś specnaz wymordował załogę tego transportu, ale podają zbyt dużo nieistotnych, uwiarygodniających szczegółów. Gdyby rzeczywiście taka akcja specnazu rosyjskiego miała miejsce, to by wszystko sfilmowali, załogę oraz uratowane dzieci odwieźli w bezpieczne miejsce i zrobili z tego prawdziwy skandal międzynarodowy. Tak się jednak nie stało, więc zapewne ktoś, nie wiemy kto, usiłuje całą sprawę ośmieszyć czy zasugerować jej nieprawdziwość.

Jednak to, co wiemy o Wyspie Niewolników [Slave Island] Epsteina, o tym kto na tę wyspę na orgie z dziećmi był zapraszany, wskazuje że również tam udział B-adenochronu był ogromny. Również Marina Abramowich, która urządzała czy urządza dla swoich piekielnych wybrańców uczty czy kolacje gdzie w menu są odrażające dania, o których ledwo wspomnę, musi raczyć swoich bogatych gości tą substancją – B-adenochromem.

Wielkie laickie organizacje międzynarodowe jak WHO, ONZ również promują konieczność zmniejszania ilości ludzi na świecie w poszczególnych państwach – i swoje poglądy narzucają. Również przymus szczepienia, szczególnie dzieci idzie w tym samym kierunku, choć wiadomo z nauk medycznych, że są to szczepienia zbędne ale skutki bywają śmiertelne. To samo dotyczy narzuconych szczepień „przeciw” p(l)andemii, z których ostatnia, kowid, ciągle jest bardzo groźna.

Może to, to znaczy narzucanie z góry, tłumaczy czemu taki Szumowski, oficjalnie „profesor medycyny” śmiał zakazać wszystkim Polakom korzystania ze słońca, z przechadzek, zakazał jazdy na nartach i tym podobne. Lekarz – a ignoruje leczniczą rolę ultrafioletu i ruchu!! Wszyscy tacy, których można by nazwać zbrodniarzami, i im podobni, są teraz zupełnie bezkarni. Te zbrodnicze tendencje i działania, uczestnicy tych tendencji zbrodniczych i działań, są zapewniani o bezkarności i rzeczywiście czują się bezkarnie.

Powstała taka gałąź anty-wiedzy, jakby parodia religii, którą nazwano klimatyzmem. Pojawiły się różne slogany jak „płonąca planeta”, „ostatnie pokolenie” i tym podobne. I wszyscy oni są znów w swoich zbrodniczych działaniach bezkarni. Biedna wagarowiczka chora na Aspergera została uznana za prorokinię w ONZ i nawet była kandydatką na nagrodę Nobla. Niszczenie rolnictwa i przemysłu w Unii Europejskiej również prowadzi do nędzy, a w jej wyniku ogromnego zmniejszenia ilości rodzących się dzieci i zmniejszenia ilości ludzi.

Wszystko to jest działalnością przeciwko logice, przeciwko jednoznacznym twierdzeniom nauki. To dyktatura zawziętego ideologa – idioty.

Czyżby Szatan, przy swojej porażającej, inteligencji był również Naczelnym Idiotą Planety?

Les extrêmes se touchent

=========================================

AS:

Nie! On wie co robi, bo to wszystko służy unicestwieniu Człowieka, którego nienawidzi, a w drugiej kolejności wszystkich innych stworzeń Pana Boga. Nie jest idiotą on udaje idiotę.

Friday Funnies: Biden has fallen – and he can’t get up.

Friday Funnies: Biden has fallen

and he can’t get up.

Robert W Malone MD, MS Jun 28, 2024



CNN is shocked. Shocked, I tell you!

The rest of us, not so much…


But Jill knows that the debate went great!


Joe “ANSWERED EVERY QUESTION!!!”

GOOD BOY, JOE!

At this point, does anyone else think that this is elder abuse?



It is definitely time for the 25th amendment to kick in…

The President’s cabinet must fulfill one of the most important duties, which is making the obvious decision to notify Congress that the President is unable to discharge the powers and duties of the office.

Jill’s presidency could be defined as “ignorant with initiative”


At this point, Joe Biden is nothing more than the village idiot. But Jill Biden—she is an “ignorant person with initiative,” as described by Napoleon (see the meme above). She has seized the reigns of power, and the Cabinet has a duty to ensure that the next seven months are free from the dangers of having an imbecile as President and his wife, who was not elected, acting as Commander-in-Chief.


Of course, as Biden’s support crumbles nationwide, so do the chances of Democrats maintaining the majority in the Senate and not falling even more behind in the House.

Now, the pressure is on to replace him. At this point, with the acting Commander-in-Chief (Jill) Biden as the president, she has no plans to let him go “quietly into the night.”


Hence, the 25th Amendment is the only viable solution for the Democrat party.




Politico is advocating for an open convention

This is not a good look.

The alarm bells for Democrats started ringing the second Biden started speaking in a haltingly hoarse voice. Minutes into the debate, he struggled to mount an effective defense of the economy on his watch and flubbed the description of key health initiatives he’s made central to his reelection bid, saying “we finally beat Medicare” and incorrectly stating how much his administration lowered the price of insulin. He talked himself into a corner on Afghanistan, bringing up his administration’s botched withdrawal unprompted. He repeatedly mixed up “billion” and “million,” and found himself stuck for long stretches of the 90-minute debate playing defense.

And when he wasn’t speaking, he stood frozen behind his podium, mouth agape, his eyes wide and unblinking for long stretches of time.

But the Politico article actually doesn’t explain how this could happen. Biden has an estimated 1,866 delegates out of the 1,968 needed to clinch the Democratic nomination. Therefore, it seems rather naive.


How long before the White House blames CNN for Biden’s performance?

What will tomorrow’s headline from the White House be?

Karine Jean-Pierre: “The debate was shot at all the wrong angles to make the president less presidential. CNN has a lot of explaining to do!”


What will they think of next?

Just blame it all on “a cold.”

Rumor has it that the dem operatives called every media outlet to tell them to say Biden has a cold, and so this debate and his dementia don’t really count. This is now the talking point, being dutifully repeated.


(It must have taken an enormous number of botox injections to get “that look!”)




This circles back around to Robert F. Kennedy Jr., waiting not so patiently in the wings.

The Democrat party would be crazy not to give Kennedy a second look and put him on the ticket as VP, as Kamala will have to go on as the Presidential candidate.

But wait, they can’t do that!


Cause RFKennedy Jr scares the pants off of the fascist-globalist private-partnerships (G3P) and their intelligence community attack dogs. Who are the ones who will actually decide what happens to Biden in the coming months.



Never forget :

Czy [jutro] Izrael spowoduje kataklizm?

Czy Izrael spowoduje kataklizm?

Thierry Meyssan SIEĆ VOLTAIRE, 25 CZERWCA 2024 voltairenet.org/article

Benjamin Netanjahu, premier Izraela, posiadający większość w Knesecie, ale w dużej mierze mniejszość wśród swoich współobywateli, grozi atakiem na Liban. Jeśli ta operacja zostanie rozpoczęta, izraelska armia nie będzie w stanie pokonać Hezbollahu w pojedynkę. Aby uratować państwo hebrajskie, Waszyngton będzie zmuszony do interwencji, ale zamiast bezpośrednio uczestniczyć w straszliwej wojnie, mógłby wesprzeć wojskowy zamach stanu w Tel Awiwie.

Szef sztabu Izraela, generał Herzi Halevi, spotkał się ze swoimi odpowiednikami w Arabii Saudyjskiej, Egipcie, Bahrajnie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Jordanii. Zgodnie z podpisanymi z nimi porozumieniami poinformował ich, że Izrael zaatakuje Liban wieczorem w sobotę, 22 czerwca. Ujawnienie tego tajnego spotkania szybko rozprzestrzeniło się w sieci. Potwierdziły to różne oficjalne źródła. Przy okazji, dowiedzieliśmy się, że osiągnięto porozumienie między Tel Awiwem a Rijadem. Informacje te pozwalają zrozumieć, dlaczego Arabia Saudyjska uczestniczyła – wraz z zachodnim sojuszem – w ochronie Izraela podczas irańskiej reakcji z 14 kwietnia.

W piątek 21 i sobotę 22, kancelarie na całym świecie szeleściły sprzecznymi informacjami i oświadczeniami. António Guterres, Sekretarz Generalny ONZ, powiedział, że konflikt izraelsko-palestyński w żadnym wypadku nie może zostać rozwiązany za pomocą broni. „Narody regionu i świata nie mogą pozwolić Libanowi na stanie się nową Gazą (…) Po obu stronach Błękitnej Linii zginęło już wiele osób, dziesiątki tysięcy ludzi zostało przesiedlonych, a domy i budynki zostały zniszczone (…) Niewybuchnięta amunicja (…) stanowi dodatkowe zagrożenie dla mieszkańców Izraela i Libanu, a także dla personelu ONZ i personelu humanitarnego (…) Nadszedł czas, aby strony zaangażowały się w praktyczny i pragmatyczny sposób na ścieżkach dyplomatycznych i politycznych, które są dla nich dostępne,” powiedział na konferencji prasowej. Ale Izrael odmawia jakichkolwiek negocjacji, a Hezbollah – odmawiając porzucenia Palestyńczyków – powiedział, że nie będzie negocjował delimitacji granicy izraelsko-libańskiej tak długo, jak masakra trwa w Strefie Gazy.

Izraelski minister spraw zagranicznych Israel Katz odpowiedział Guterresowi: „Izrael nie może pozwolić, aby organizacja terrorystyczna Hezbollah nadal atakowała jego terytorium i obywateli, a my wkrótce podejmiemy niezbędne decyzje. Wolny świat musi bezwarunkowo stanąć u boku Izraela w wojnie z osią zła prowadzoną przez Iran i ekstremistyczny islam. Nasza wojna jest również waszą wojną, a zagrożenie Nasrallaha wobec Cypru to dopiero początek.” [1]. Zapowiedział, że „wkrótce podejmie niezbędne decyzje” na ten temat. Tymczasem obie strony zwielokrotniły potyczki. Izrael wystrzelił pociski na Yaroun (caza Bint Jbeil) i Naqoura (Tyr). Uderzył również bronią z białym fosforem na obszarze pomiędzy miejscowościami Taybé i Deir Seriane (Marjeyoun), wywołując w tym rejonie pożar. Wieczorem dwa kolejne ataki uderzyły w miejscowość Khiam, w tym samym czasie. Izraelskie lotnictwo przeprowadziło również atak w dzielnicy Kandouli w Meiss el-Dżabal.

Hezbollah ze swojej strony dokonał co najmniej czterech ataków w ciągu dnia. Zaatakował morski obiekt wojskowy Ras Naqoura (co odpowiada izraelskiemu Rosh Hanikra, naprzeciwko Naqoura) „z pomocą kilku samobójczych dronów, w odpowiedzi na izraelski atak w Deir Kifa (caza of Tyre)” w czwartek, w którym zginął bojownik Hezbollahu. Zapewnił „zniszczenie części terenu i zranienie kilku osób”. Przeprowadził również kolejny samobójczy atak dronów na „izraelską bazę artylerii” w Za’oura w północnym Izraelu i przeprowadził ataki na izraelskie obiekty Rouaissat el-Qarn i Zebdine, znajdujące się w spornych gospodarstwach Chebaa, a także na Sammaka, na poziomie wzgórz Kfarchouba. Stany Zjednoczone, które od 29 stycznia doradzały swoim obywatelom, aby nie jechali już do Libanu z obawy przed porwaniami [2], milczały, podczas gdy irańska misja w ONZ napisała na Twitterze: „Każda lekkomyślna decyzja izraelskiego reżimu okupacyjnego, aby się uratować, może pogrążyć region w nowej wojnie, której konsekwencją byłoby zniszczenie infrastruktury Libanu, a także infrastruktury terytoriów okupowanych w 1948 roku. Nie ulega wątpliwości, że ta wojna będzie miała wielkiego przegranego, a mianowicie reżim syjonistyczny. Libański Ruch Oporu, Hezbollah, ma zdolność obrony siebie i Libanu – być może nadszedł czas na samozniszczenie tego bezprawnego reżimu” [3].

Rzeczywiście, bilans sił zbrojnych znacznie się zmienił od czasu wojny izraelsko-libańskiej w 2006 roku [4]. W tym czasie Hezbollah był niedoświadczony. Dziś, przeciwnie, przeżył 12 lat wojny w Syrii przeciwko dżihadystom uzbrojonym przez NATO i chronionym przez Izraelskie Siły Powietrzne [5]. Ma teraz 2500 Sił Specjalnych (Radwan), 20 000 wykwalifikowanych bojowników, 30 000 rezerwistów i 50 000 niedoświadczonych bojowników. Poprzednio miał pociski krótkiego zasięgu.

Obecnie posiada 120 000 pocisków wszelkiego rodzaju, w tym 150 000 pocisków kierowanych, kilka tysięcy pocisków Zelzal („trzęsienie ziemi”), o zasięgu ponad 120 kilometrów i kilkaset pocisków kierowanych Fateh-110 („Liberation-110”) [6], o zasięgu 300 kilometrów i wciąż dziesiątki tysięcy pocisków krótkiego zasięgu, takich jak irański Fajr-1 i Typ-107, chińskiej produkcji. Ten gigantyczny arsenał powinien pozwolić mu nasycić Żelazną Kopułę, a tym samym pozbawić Izrael obrony przeciwlotniczej [7]. Jeśli nie uda mu się jej nasycić, Hezbollah już od grudnia 2023 roku pokazał, że może zniszczyć elementy Żelaznej Kopuły, przez co nie będzie ona działać. Przede wszystkim ma pociski ziemia-powietrze Sayyad-2 (Hunter-2) i być może rosyjskie baterie SA-22 Pantsir [8]. Po raz pierwszy, Hezbollah zakończł 20 maja, 76 lat izraelskiej dominacji powietrznej. Jeśli nie jest pewne, czy Hezbollah może zestrzelić samoloty na dużej wysokości, jasne jest, że może zniszczyć śmigłowce i samoloty na małej wysokości. Ponadto Hezbollah nabył wszelkiego rodzaju drony, w tym al-Hodhod („Fasciated Hump”), które przeniknęły do Hajfy, gdzie sfilmowali bazę marynarki wojennej i fabrykę uzbrojenia RAFAEL (Rafael Advanced Defense Systems Ltd), nie będąc wykrywanymi przez izraelskie radary. I to nie koniec: Hezbollah ma teraz rosyjskie i irańskie pociski przeciwpancerne Toophan AT-14 Kornet, czołgi ciężkie, takie jak czołgi T-72, wyprodukowane w Rosji. Nadal ma pociski ziemia-morze, takie jak rosyjski Yakhont. Nie ulega wątpliwości, że gdyby zmierzył się z samym Izraelem, bez interwencji Stanów Zjednoczonych, Hezbollah zniszczyłby w ciągu kilku dni Izraelskie Siły Obronne (FDI).

Nie wiadomo, co by się stało, gdyby Pentagon przestał kontynuować niezachwiane poparcie dla swojego pupila. W tej perspektywie wyzwaniem jest opozycja wobec izraelskiej okupacji, która rozwija się szczególnie wśród młodych amerykańskich wyborców. Aby zostać ponownie wybranym, prezydent Biden musi porzucić Izrael. Jednak to porzucenie oznacza zniknięcie państwa hebrajskiego. Natomiast, wejście do wojny amerykańskiej armii spowodowałoby również wojnę z Iranem. Ale wiemy, od 14 kwietnia, że Teheran ma pociski hipersoniczne, prawdopodobnie pochodzenia rosyjskiego, których Zachód jako całość nie jest w stanie przechwycić [9].

Jak Rosja i Oś Oporu były w stanie poczynić takie postępy w dziedzinie zbrojenia i sztuki wojennej? Już w 2012 roku izraelskie służby wywiadowcze twierdziły, że Hezbollah pomnożył swoją zdolność bombową o 400 (czterysta). Mówili wtedy tylko o ilości. Dziś jest to również jakość, której musimy być świadomi [10]. Do przełomu doszło podczas wojny z Syrią. Opisaliśmy to obszernie, ale prasa atlantycka oczerniła nasze uwagi. Rzeczywiście, konieczne było przekonanie zachodniej opinii publicznej, że Syria jest słabym państwem i że ludzie bosi obalą Republikę. Dziś wszystkie armie NATO są w złym stanie, z wyjątkiem Francji ze względu na zdolności atomowe i Stanów Zjednoczonych, nie tylko ze względu na zdolności odstraszające, ale także ze względu na konwencjonalne uzbrojenie sprzed 1991 roku. Przez 23 lata NATO przekształciło się w rzekomo „antydżihadystyczną” koalicję, z pewnością silną, ale niezdolną do prowadzenia „wojny o wysokiej intensywności”.

Przewidując zniszczenie pasów startowych izraelskich wojskowych baz lotniczych przez Hezbollah, Izrael przewidywał przemieszczenie samolotów IDF [to armia Izraela] do brytyjskich baz wojskowych Akrotiri i Dhekelia na Cyprze. Hassan Nasrallah ostrzegł zatem Nikozję, że jeśli pozwoli izraelskim samolotom wojskowym zatrzymać się na jej ziemi, zaangażuje się w konflikt i Cypr będzie musiał ponieść konsekwencje. Od początku operacji „Iron Sword” (8 października 2023 r.) IDF masowo masakruje, podczas gdy Hezbollah dokłada wszelkich starań, aby spowodować jak najmniej ofiar. Podczas gdy 37 000 palestyńskich cywilów zostało zabitych w Gazie, tylko około piętnastu izraelskich żołnierzy zostało zabitych przez libański ruch oporu, wobec ponad 300 bojowników Hezbollahu przez IDF. Ten asymetryczny bilans sprawia wrażenie, na pierwszy rzut oka, że Izrael jest zawsze najsilniejszy, a w rzeczywistości pokazuje, że Hezbollah próbuje odeprzeć wojnę, którą przewiduje jako straszną. W 1944 roku upadek III Rzeszy był brutalny pod ciosami Armii Czerwonej. W 2024 roku może to być również brutalne dla NATO.

Osiągnięto zmianę równowagi sił. Nie jest już odwracalna ani w krótkim, ani w średnim okresie. Z tego punktu widzenia niesamowite jest to, że NATO zachowuje się tak, jakby wciąż było panem świata. Ten upór sprawi, że jego upadek będzie tym bardziej bolesny. Jedyną alternatywą dla Stanów Zjednoczonych i Izraela byłoby zachęcenie do wojskowego zamachu stanu w Tel Awiwie. Już tysiąc wyższych oficerów i podoficerów zebrało się w tej perspektywie wokół hasła: „Kto myśli, że w Rafah jest pole do manewru, myli się. Ten, kto wie, że go nie ma a mówi, że jest – kłamie!”

Thierry Meyssan

SIEĆ VOLTAIRE, 25 CZERWCA 2024

[1]. Są gotowi. Decyzja Białego Domu jest nieznana, ale najwyższy urzędnik Departamentu Stanu w tej sprawie, Andrew P. Miller, zastępca podsekretarza stanu do spraw izraelsko-palestyńskich, podał się do dymisji 22 czerwca. Departament Stanu zapewnia, że to z osobistego powodu, ale wszyscy wiedzą, że był przeciwny strategii Bear-Hug prezydenta Joe Bidena [12]. Wdrożył sankcje wobec żydowskich supremacjonistów. [1] שראל כ”ץ Israel Katz, X, 22 juin 2024.

[2] « Lebanon Travel Advisory », US State Department, January 29, 2024.

[3] I.R.IRAN Mission to UN, NY, X, 22 juin 2024.

[4] L’Effroyable imposture 2, Thierry Meyssan, Éditions Alphée.

[5] Sous nos yeux, Thierry Meyssan, Demi-Lune (2017).

[6] « La Syrie aurait livré au Hezbollah des missiles Fateh 110 », Al-Manar (Liban) , Réseau Voltaire, 15 février 2010.

[7] « US concerned Israel’s Iron Dome could be overwhelmed in war with Hezbollah, officials say », Natasha Bertrand Alex, Marquardt Kylie Atwood & Jennifer Hansler, CNN, June 20, 2024.

[8] « US intel suggests Syria’s Assad agreed to send Russian missile system to Hezbollah with Wagner group help », Natasha Bertrand, Zachary Cohen & Katie Bo Lillis, CNN, November 2, 2023. «Russia’s Wagner Group Plans to Send Air Defenses to Hezbollah, U.S. Says», Michael R. Gordon, Wall Street Journal, November 2, 2023.

[9] «Les missiles hypersoniques iraniens instaurent la dissuasion par la terreur, selon Scott Ritter», par Alfredo Jalife-Rahme , Traduction Maria Poumier, La Jornada (Mexique) , Réseau Voltaire, 21 avril 2024. « Thierry Meyssan révèle le dessous des relations irano-israéliennes ». Le Courrier des stratèges, Youtube. Signalons une erreur dans cette vidéo, l’auteur indique que la Syrie s’est opposée à la guerre occidentale en Iraq.

[10] «Israël n’est plus qu’un tigre de papier», par Thierry Meyssan, Réseau Voltaire, 10 décembre 2012.

[11] « Les officiers de réserve à Gaza en colère : donner des ordres clairs pour occuper Rafah, sinon, tout doit être terminée », Infos Israël news, 5 juin 2024.

[12] «State Dept. expert on Israeli-Palestinian affairs resigns amid Gaza crisis», John Hudson, The Washington Post, June 21, 2024.

Dugin: O losach świata zadecydują amerykańskie wybory

O losach świata zadecydują amerykańskie wybory

Aleksander Dugin; Marucha 2024-06-27 marucha/o-losach-swiata-zadecyduja-amerykanskie-wybory

Zbliżające się wybory prezydenckie w USA, które mają się odbyć 5 listopada 2024 r., mają ogromne znaczenie. Los nie tylko Stanów Zjednoczonych, a nawet całego Zachodu, ale całej ludzkości w dużej mierze zależy od ich wyniku.

Świat balansuje na krawędzi wojny nuklearnej, pełnoprawnej i totalnej trzeciej wojny światowej między Rosją a krajami NATO, a to, czy ludzkość będzie istnieć, czy nie, ostatecznie zależy od tego, kto stanie na czele Białego Domu w następnej kadencji.

Dlatego tak ważne jest, aby jeszcze raz przyjrzeć się dwóm kandydatom w tych wyborach, aby zrozumieć ich programy i stanowiska. Biden jest z pewnością osobą o słabym umyśle z oczywistymi oznakami demencji starczej. Ale, choć może się to wydawać dziwne, nie ma to prawie żadnego znaczenia. Biden to fasada. W zasadzie Biden mógłby w ogóle nie rządzić. To by nic nie zmieniło. Ma za plecami zwartą grupę globalistów (czasami nazywanych „rządem światowym”), jednoczącą nie tylko większość amerykańskiego głębokiego państwa, ale także liberalne elity w Europa i na poziomie globalnym.

Biden – uosobienie globalizmu

Ideologicznie Biden uosabia globalizm, czyli projektem zjednoczenia ludzkości pod rządami liberalnych technokratycznych elit z obaleniem suwerennych państw narodowych i całkowitym wymieszaniem narodów i wyznań. Jest to swego rodzaju projekt nowej Wieży Babel.

Ortodoksyjni [prawosławni md] chrześcijanie i wielu chrześcijańskich tradycjonalistów innych wyznań w naturalny sposób widzą w tym „nadejście Antychrysta”.

Globaliści (Yuval Harari, Klaus Schwab, Raymond Kurzweil, Maurice Strong) otwarcie mówią o potrzebie zastąpienia ludzkości sztuczną inteligencją i cyborgami, a zniesienie płci i pochodzenia etnicznego stało się już dla społeczeństw zachodnich faktem.

Osobiście od Bidena nic nie zależy. Nie podejmuje decyzji, a jedynie pełni rolę pełnomocnego przedstawiciela międzynarodowej centrali światowego globalizmu.

Politycznie Biden opiera się na Partii Demokratycznej, która przy całej różnorodności swoich stanowisk i obecności nieglobalistycznych biegunów i postaci, takich jak skrajna lewica Berniego Sandersa lub Roberta Kennedy’ego – osiągnęła wewnętrzne porozumienie w sprawie jego dalszego popierania. Co więcej, nieudolność samego Bidena nikogo nie przeraża, ponieważ zupełnie ktoś inny ma realną władzę – młodszy i bardziej racjonalny.

Ale nie to jest najważniejsze: za Bidenem stoi ideologia, która rozpowszechniła się w dzisiejszym świecie. W mniejszym czy większym stopniu większość przedstawicieli światowych elit politycznych i gospodarczych to liberałowie. Liberalizm zakorzenił się głęboko w edukacji, nauce, kulturze, informacji, ekonomii, biznesie, polityce, a nawet technologii na poziomie planetarnym. Biden jest tylko soczewką, w której zbiegają się promienie tej światowej sieci.

Demokraci w Stanach Zjednoczonych coraz mniej troszczą się o samych Amerykanów, a coraz bardziej o zachowanie za wszelką cenę – nawet kosztem wojny światowej (z Rosją i Chinami) – dominacji na świecie. W pewnym sensie są gotowi poświęcić same Stany Zjednoczone. To czyni ich niezwykle niebezpiecznymi.

Przedstawiciele amerykańskich środowisk neokonserwatywnych również zgadzają się z globalistyczną agendą tych, którzy stoją za Bidenem. Są to dawni trockiści, którzy nienawidzą Rosji i wierzą, że światowa rewolucja jest możliwa tylko po całkowitym zwycięstwie kapitalizmu, czyli globalnego Zachodu w skali globalnej. Dlatego odłożyli ten cel do końca cyklu kapitalistycznej globalizacji, mając nadzieję na powrót do tematu rewolucji proletariackiej później, po globalnym zwycięstwie liberalnego Zachodu.

Neokonserwatyści zachowują się jak jastrzębie, nalegają na budowę jednobiegunowego świata i w pełni popierają Izrael a w szczególności ludobójstwo w Strefie Gazy. Wśród Demokratów też są neokonserwatyści, ale większość z nich skupia się w Partii Republikańskiej. W pewnym sensie jest to piąta kolumna Demokratów i grupy Bidena w Partii Republikańskiej.

I wreszcie amerykańskie Deep State. Mówimy tu o bezpartyjnej elicie urzędników państwowych, najwyższych urzędników i głównych postaci w armii i służbach wywiadowczych, którzy uosabiają swoistych „strażników” amerykańskiej państwowości.

Tradycyjnie, istniały dwa wektory amerykańskiego Deep State, ucieleśnione w tradycyjnej polityce Demokratów i Republikanów. Jednym z nich jest globalna dominacja i rozprzestrzenianie się liberalizmu na skalę planetarną (polityka Demokratów), a drugim wzmocnienie Stanów Zjednoczonych jako wielkiego supermocarstwa, jako hegemona polityki światowej (polityka Republikanów).

Łatwo zauważyć, że nie są to programy wykluczające się wzajemnie, ale oba wektory są skierowane ku realizacji tego samego celu, choć z różnymi niuansami. Dlatego amerykańskie głębokie państwo (Deep State) jest strażnikiem ogólnego kierunku, pozostawiając równowadze stron wybór za każdym razem jednego z wektorów rozwoju, z których oba zasadniczo odpowiadają Władzy Realnej (Deep State).

W tej chwili grupa Bidena dokładniej odzwierciedla interesy i wartości tej najwyższej amerykańskiej biurokracji. Władza Bidena opiera się na wsparciu wielkich korporacji finansowych, światowej prasy i kontroli nad globalnymi monopolami. Jego osobista słabość i starcza demencja zmuszają stojących za nim globalistów do forsowania niedemokratycznych metod utrzymania go przy władzy.

W jednym ze swoich ostatnich przemówień na wiecu wyborczym Biden bez ogródek stwierdził, że „nadszedł czas, aby postawić wolność nad demokracją”. To nie było kolejne przejęzyczenie, ale plan globalistów. Jeśli nie da się utrzymać władzy metodami demokratycznymi, to pod hasłem „wolności” mogą odbywać się wszelkie procesy niedemokratyczne, czyli de facto ustanowienie dyktatury globalistycznej. Podstawą prawną będzie wojna z Rosją, a Biden może powtórzyć sztuczkę Zełenskiego, który pozostał u władzy po odwołaniu wyborów. Macron może wybrać to samo we Francji, po druzgocącej porażce z prawicą w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Globaliści na Zachodzie wyraźnie rozważają scenariusz ustanowienia jawnej dyktatury i zniesienia demokracji.

Dla ludzkości zwycięstwo Bidena lub po prostu fakt jego pozostania u władzy w jakimkolwiek charakterze będzie katastrofą. Globaliści będą nadal budować Nowy Babilon, kurczowo trzymając się rządu światowego, a to jest obarczone eskalacją istniejących konfliktów i początkiem nowych. Biden to wojna. Bez końca.

Trump, czyli inny świat

Za Donaldem Trumpem stoją zupełnie inne siły. Jest to rzeczywiście alternatywa dla Bidena i jego globalistycznego ugrupowania. Dlatego pierwsza kadencja prezydencka Trumpa była nieustającym skandalem. Amerykański establishment kategorycznie odmówił jego przyjęcia i nie uspokoił się, dopóki nie zastąpił go Bidenem.

Trump, w przeciwieństwie do Bidena, jest bystrą, oryginalną, impulsywną i silną osobowością. Indywidualnie, mimo swojego wieku, jest w dobrej formie, pełen pasji, energiczny i wesoły. Co więcej, jeśli Biden jest człowiekiem drużyny, a w rzeczywistości protegowanym środowisk globalistycznych, to Trump jest samotnikiem, ucieleśnieniem amerykańskiego snu o osobistym sukcesie. Jest narcyzem i egoistą, ale bardzo zręcznym i odnoszącym sukcesy politykiem.

Ideologicznie Trump opiera się na klasycznych amerykańskich konserwatystach (nie neokonserwatystach!). Często nazywa się ich paleo-konserwatystami. Są spadkobiercami tradycyjnej republikańskiej tradycji izolacjonistycznej, która wyraża się w haśle Trumpa „America First!”. Ci klasyczni konserwatyści bronią właśnie tradycyjnych wartości: normalnej rodziny jako związku mężczyzny i kobiety, wiary chrześcijańskiej, zachowania przyzwoitości i norm znanych kulturze amerykańskiej.

Ideologia paleo-konserwatystów w polityce zagranicznej sprowadza się do umacniania Stanów Zjednoczonych jako suwerennego państwa narodowego (stąd kolejny slogan Trumpa „Make America Great Again”) i powstrzymywania się od ingerowania w politykę innych państw, gdy nie stanowi to bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa i interesów Stanów Zjednoczonych.

Innymi słowy, program ideologiczny Trumpa jest całkowicie przeciwny programowi Bidena. Dziś ideologia ta jest najczęściej kojarzona z samym Trumpem i określana jest jako „trumpizm”.

Warto zauważyć, że z wyborczego i socjologicznego punktu widzenia ideologię tę podziela większość Amerykanów, zwłaszcza w stanach centralnych między pasami obu wybrzeży. Przeciętny Amerykanin jest konserwatywny i tradycjonalistyczny, choć kultura indywidualizmu czyni go obojętnym na to, co myślą inni, w tym władze. Pewność siebie sprawia, że tradycyjni Amerykanie są sceptyczni wobec rządu federalnego, który z definicji ogranicza tylko ich wolności. To właśnie bezpośredni apel do tego zwykłego Amerykanina – ponad głowami elit politycznych, finansowych i medialnych – pozwolił Trumpowi zostać wybranym na prezydenta w 2016 roku.

Ponieważ wśród Republikanów są nie tylko paleo-konserwatyści, ale także neokonserwatyści, Partia Republikańska jest w dużej mierze podzielona. Neokonserwatyści są bliżej Bidena i stojących za nim sił, a ideologia Trumpa jest sprzeczna z ich pryncypialnymi zasadami. Jedyne, co ich łączy, to deklaracja wielkości Ameryka oraz dążenie do wzmocnienia swojej władzy w sferze wojskowo-strategicznej i gospodarczej.

Co więcej, byli trockiści stworzyli wpływowe i głośne think tanki w ciągu dziesięcioleci swojej nowej polityki w Stanach Zjednoczonych, a także zaczęli infiltrować już istniejące. Paleokonserwatyści nie mają już prawie żadnych poważnych think tanków.

W latach dziewięćdziesiątych Patrick Buchanan skarżył się, że neokonserwatyści po prostu przejęli kontrolę nad Partią Republikańską, spychając tradycyjnych polityków na peryferie. To mina podłożona pod Trumpem.

Ale z drugiej strony wybory mają ogromne znaczenie dla Republikanów, a wielu liczących się spośród nich polityków – kongresmenów, senatorów i gubernatorów – bierze pod uwagę kolosalną popularność Trumpa wśród elektoratu i jest zmuszonych go poprzeć nawet z powodów pragmatycznych. To wyjaśnia znaczenie Trumpa wśród republikańskich kandydatów na prezydenta. Dla Republikanów – nie tylko paleokonserwatystów, ale prostych pragmatyków – Trump jest kluczem do władzy.

Deep State i Trump

Ale neokonserwatyści pozostaną niezwykle potężną grupą, z którą Trump raczej nie zaryzykuje zerwania. Stosunek do Trumpa ze strony Władzy Realnej od samego początku był raczej chłodny. W oczach rządzącej biurokracji Trump wyglądał na parweniusza, a nawet na kogoś z marginesu, opierającego się na popularnych i tradycyjnych dla Amerykanów ideach, ale wciąż niebezpiecznego. Ponadto nie miał wystarczającego poparcia w establishmencie. Stąd konflikt z CIA i innymi służbami.

Władza Realna oczywiście nie jest po stronie Trumpa, ale jednocześnie nie może ignorować jego popularności wśród ludności i faktu, że wzmocnienie Stanów Zjednoczonych jako państwa nie stoi w sprzeczności z fundamentalnymi interesami samych przedstawicieli Władzy Realnej. Trump, gdyby chciał, mógłby w tym środowisku stworzyć dla siebie imponujące poparcie, ale jego temperament polityczny się do tego nie nadaje. Woli działać spontanicznie i impulsywnie, polegając na własnych siłach. W ten sposób przekupuje wyborcę, który widzi w nim kulturowo znajomy amerykański archetyp.

Jeśli Trumpowi uda się wygrać wybory prezydenckie w 2024 r., wbrew wszelkim przeciwnościom, relacje z Władzą Realną z pewnością się zmienią. Rozumiejąc wyjątkową naturę jego postaci, Władza Realna będzie wyraźnie próbowała nawiązać z nim systematyczną relację.

Najprawdopodobniej globaliści stojący za słabym Bidenem będą próbowali za wszelką cenę usunąć silnego Trumpa z wyborów i uniemożliwić mu zostanie prezydentem. Można tu stosować wszystkie metody: morderstwo, więzienie, organizowanie zamieszek i protestów, aż po zamach stanu czy wojnę domową. Albo pod koniec swojej kadencji Biden rozpęta III wojnę światową. Jest to również bardzo prawdopodobne. Ponieważ globaliści mają silne wsparcie ze strony Władzy Realnej, każdy z tych scenariuszy może być realny. Jeśli jednak założymy, że popularny i populistyczny Trump wygra i zostanie prezydentem, to oczywiście będzie to miało poważny wpływ na całą światową politykę.

Po pierwsze, druga kadencja prezydenta USA z taką ideologią pokaże, że pierwsza kadencja była wzorcem, a nie „niefortunnym” (dla globalistów) wypadkiem przy pracy. Jednobiegunowy świat i projekt globalistyczny zostaną odrzucone nie tylko przez zwolenników wielobiegunowego świata – Rosję, Chiny, kraje islamskie – ale także przez samych Amerykanów. Będzie to potężny cios dla całej sieci liberalno-globalistycznej elity. I najprawdopodobniej nie wyzdrowieją po takim ciosie.

Mimo wszystko nadzieja

Obiektywnie rzecz biorąc, Trump będzie mógł stać się zaczynem wielobiegunowego porządku światowego, w którym Stany Zjednoczone będą odgrywać ważną, ale nie dominującą rolę. „Ameryka znów będzie wielka”, ale jako państwo narodowe, a nie jako globalistyczny hegemon świata.

Jednocześnie, oczywiście, konflikty, które automatycznie istnieją dzisiaj i są rozpętane przez globalistów, nie ustaną same z siebie. Żądania Trumpa wobec Rosji, by zakończyła wojnę z Ukraina będą realistyczne, ale jednak dość surowe. Jego poparcie dla Izraela w Strefie Gazy będzie nie mniej bezwarunkowe niż w przypadku Bidena. Co więcej, Trump postrzega prawicową politykę Netanjahu jako pokrewna ideologicznie. I będzie prowadził dość twardą politykę wobec Chin, zwłaszcza w zakresie wywierania presji na chiński biznes w Stanach Zjednoczonych.

Główna różnica między Trumpem a Bidenem polega na tym, że ten pierwszy skupi się na racjonalnie skalkulowanych amerykańskich interesach narodowych (co odpowiada realizmowi w stosunkach międzynarodowych) i zrobi to z pragmatycznym uwzględnieniem równowagi sił i zasobów. Natomiast ideologia globalistów stojących za Bidenem jest w pewnym sensie totalitarna i bezkompromisowa.

Dla Trumpa nuklearna apokalipsa nie jest warta ryzyka, nawet za najwyższą cenę. Dla Bidena, a przede wszystkim dla tych, którzy uważają się za władców Nowego Babilonu, stawką jest wszystko. A ich zachowanie jest nieprzewidywalne nawet w krytycznej sytuacji.

Tak, Trump jest hazardzistą. Bardzo twardym i odważnym, ale jest jednocześnie powściągliwy i racjonalny, biorący pod uwagę szanse i konkretne korzyści.

Trumpa trudno przekonać, ale można się z nim targować. Biden i jego mocodawcy są szaleni.

Wybory w USA w listopadzie 2024 r. odpowiedzą na pytanie, czy ludzkość ma szansę, czy nie. Tyle i aż tyle.

Aleksander Dugin Za: RIA Novosti https://myslpolska.info

Danią rządzą ideologiczne wariatki: Pierwszy na świecie podatek od mięsa w wysokości 80 funtów rocznie od krowy. Feministra z balonikiem przy dupie?

https://www.telegraph.co.uk/world-news/2024/06/26/denmark-charge-farmers-per-cow-in-world-first-meat-tax

Dania nakłada na rolników pierwszy na świecie podatek od mięsa w wysokości 80 funtów rocznie od krowy

Kraj zajmie się emisją gazów cieplarnianych pochodzących od bydła, aby zachęcić Duńczyków do wypróbowania diet przyjaznych dla środowiska

Dania będzie pobierać od rolników opłatę do 80 funtów za każdą krowę w ramach pierwszego na świecie podatku węglowego od rolnictwa. Kraj ten stara się w ten sposób zachęcić ludzi do jedzenia mniejszej ilości mięsa, aby przeciwdziałać zmianie klimatu.

Rolnictwo jest sektorem emitującym najwięcej gazów cieplarnianych w Danii , a także głównym eksporterem wieprzowiny i produktów mlecznych. Rząd ma nadzieję, że podatek ten pomoże mu osiągnąć cel ograniczenia emisji o 70 procent w tej dekadzie.

Z wpływów z podatku zostanie utworzony fundusz, który będzie wspierał ekologicznych rolników. Ponadto firma zainwestowała 58 milionów funtów w dodatki paszowe, aby ograniczyć emisję metanu przez krowy . [Te kontr-rewolucyjne krowy ośmielają sie pierdzieć na RZĄD !! md]

Nowy podatek, który został uzgodniony po negocjacjach z grupami rolniczymi i ekologicznymi, będzie wynosił 13,50 GBP za tonę CO2 w 2030 r., a w 2035 r. wzrośnie do 85 GBP, choć obowiązywać będzie 60-procentowy zwrot. [Uś, to musiał wymyślić stary rabin.. md]

Według duńskiego ekologicznego think tanku Concito, który powołuje się na grupę roboczą duńskiego rządu, początkowy koszt wyniesie około 80 funtów na krowę mleczną, co oznacza emisję średnio sześciu ton ekwiwalentu CO2.

Zdaniem minister gospodarki Danii Stephanie Lose, może to spowodować wzrost kosztów o 23 pensy za kilogram mielonej wołowiny. [Tak sobie wymyśliła. Oczywiście gdzieś w hurcie, a w sklepie parę razy więcej. Mordy tej idiotki wam nie pokażę. Ona zapewne też sobie przyczepiła szczelny balonik przy organie, którym myśli. MD]

Powiedziała, że ​​nowe prawo zwiastuje „historyczną reorganizację i restrukturyzację duńskiej ziemi i produkcji żywności”.
Stephanie Lose, duńska minister gospodarki, twierdzi, że podatek może zwiększyć cenę kilograma mielonej wołowiny o 23 pensy [Beka jej się, czy co?? To już było. md]

Chociaż ustawa została uchwalona po negocjacjach między głównymi organizacjami handlu żywnością i rolnictwem, a także nią i jej największą organizacją ochrony środowiska, została skrytykowana przez niektóre grupy rolnicze. Organizacja rolników Bæredygtigt Landbrug powiedziała Financial Times, że umowa była szalona i pokazała, że ​​rząd nie słucha rolników.

Torsten Hasforth z Concito powiedział, że istnieją pewne obawy, że nowe prawo może zaszkodzić duńskim rolnikom poprzez zwiększenie importu, jednak przyjęto pogląd, że „ktoś musi zacząć”.

„Cały pomysł polega na tym, aby pobudzić innowacje i rozwiązania z branży” – powiedział. „To próba wypróbowania czegoś, co faktycznie zakończy się redukcją emisji”.

Dania ma jeden z najwyższych wskaźników spożycia wołowiny na świecie, a rząd prowadzi jedną z najbardziej ambitnych polityk zachęcających do spożywania żywności pochodzenia roślinnego. [Jak ci Duńczycy mogli „dać głos” ta takich okrutnych idiotów? MD]

Wieprzowina, również bardzo popularna w Danii, emituje mniej, ale również podlegałaby podatkowi węglowemu.

W zeszłym roku Dania opublikowała pierwszy na świecie plan zachęcania do produkcji i spożycia większej ilości warzyw i alternatywnych białek. Nastąpiło to po zmianie przez rząd krajowych wytycznych mających na celu ograniczenie spożycia mięsa zgodnie z zaleceniami dotyczącymi diet zrównoważonych pod względem środowiskowym.

Jednak Duńczycy są mniej entuzjastycznie nastawieni do mięsnych alternatyw i twierdzą, że w porównaniu z innymi Europejczykami, w najbliższej przyszłości prawdopodobnie ograniczą spożycie mięsa – wynika z badań Uniwersytetu Kopenhaskiego.

Premier Danii Mette Frederiksen wyraziła podobno nadzieję, że nowy podatek utoruje drogę podobnym opłatom w innych krajach w przyszłości.

Ministrowie rządu Wielkiej Brytanii już wcześniej przedstawiali pomysł opodatkowania brytyjskiego rolnictwa, ale wycofali się z tego pomysłu w niedawnych propozycjach rozszerzenia systemu podatku węglowego.

Unia Europejska również prowadziła dyskusje na temat włączenia rolnictwa do swojego systemu handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla, ale jakiekolwiek posunięcie prawdopodobnie spotkałoby się ze znacznym sprzeciwem ze strony grup rolniczych, które w ostatnich miesiącach organizowały protesty w całej UE.

Odwołać Grzesiowskiego!

Odwołać Grzesiowskiego!

pokutujący łotr ekspedyt , 27 czerwca 2024

Rozszerza się protest w związku z powołaniem przez najsłynniejszą w Polsce panią od polskiego czyli aktualnie minister zdrowia Izabelę Leszczynę, dr. Pawła Grzesiowskiego na stanowisko Głównego Inspektora Sanitarnego. Lekarza tego – nazwanego przez publicystę Stanisława Michalkiewicza Mengelem (“brakuje jeszcze dr. Mengele jako ministra zdrowiahttps://x.com/ChlopWciazyx/status/1802764963603177584 ) polskie społeczeństwo pamięta jako jednego  z najhałaśliwszych i najbardziej złowieszczych heroldów zamordyzmu szczepionkowego podczas tzw. pandemii COVID-19. 

Poglądów swych – domagających się wprowadzenia przymusu szczepień lekarzy, nauczycieli, sprzedawców, osób w branży usług a także szczepienia dzieci – ten maniak tzw. testów i noszenia maseczek (publicznie psikał się jakimś sprejem aby dowieść “szczelności” maseczki i chwalił się, że testuje na COVID własną rodzinę, by móc razem zasiąść do karpia na Wigilię) nigdy nie odwołał, mimo potwierdzonych obecnie w poważnych doniesieniach medycznych zwłaszcza na Zachodzie (media reżimowe w Polsce nie są skłonne by wypełniać obowiązek informowania w tej sprawie) powikłań wywołanych nieprzebadanym do końca preparatem zwanym ”szczepionką anty-COVID 19”.

Na Zachodzie (na razie w dwóch stanach USA: Teksasie i Kansas)  rozpoczynają się sprawy sądowe wytaczane przez prokuratorów generalnych firmie Pfizer za dezinformowanie społeczeństwa i zatajanie informacji o szkodliwości produkowanego przez siebie preparatu. Kłopoty sądowe będzie też miał p. Anthony Fauci – podobny do swego kolegi w Polsce fioł szczepionkowy i doradca w tej sprawie nie mniej odklejonego od rzeczywistości prez. Bidena. Już stanął przed komisją na Kapitolu w sprawie „zaginionych” 710 milionów dolarów którymi w czasie plandemii prywatne koncerny farmaceutyczne wspierały podczas plandemii National Institute of Health w USA i do których obecnie nikt – włączając w to odpowiedzialnego za te sprawy Fauciego – się nie przyznaje.  https://thenationaldesk.com/news/americas-news-now/fauci-covid-hearing-coronavirus-nih-niaid-congress-doctor-pandemic-congress-testimony-lawsuit-filed-adam-andrzejewski-open-the-books-senator-rand-paul

Trwanie p. Grzesiowskiego przy tych poglądach, obecnie weryfikowanych przez fatalny dla wielu zaszczepionych postęp wydarzeń (udokumentowane zgony wskutek zakrzepicy, jako powikłanie poszczepionkowe, także doniesienia o mnożeniu się schorzeń nowotworowych w tej grupie) przemawia przeciw tej osobie jako lekarzowi, do tego na tak wysokim stanowisku publicznym, i wróży jak najgorzej o sprawowaniu przez niego tej funkcji.

Co więcej, jeszcze dobrze nie objął urzędu, a już straszy społeczeństwo – zgodnie z wcześniej wypróbowaną metodą – o „nadchodzącym wybuchu kolejnej epidemii w Polsce w lipcu br.” https://politykazdrowotna.com/artykul/kolejna-fala-zachorowan/1252233 Skąd p. Grzesiowski – przedstawiciel zawodu, który posługuje się a przynajmniej powinien posługiwać, wiedzą ścisłą, medyczną i empiryczną posiadł informacje o przyszłych wydarzeniach w Polsce? Bo jego twierdzeń o „wyraźnym wzroście zachorowań w Europie Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych” żadne poważne źródła medyczne nie potwierdzają? Raz już  zasłynął ze swych przepowiedni, gdy w  styczniu 2022 wieszczył nadchodzący armageddon zachorowań w  Polsce i tysiące czekających nas zgonów. A tu nagle, miesiąc  później – przykra niespodzianka, gdy Putin w jednej chwili zakończył „armageddon” w Polsce wkraczając na Ukrainę i powodując masowy eksodus do Polski Ukraińców nie mających żadnego zamiaru się szczepić ani nosić maseczki. Tu pan Grzesiowski nagle zamilkł.

Biorąc powyższe pod uwagę, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepionkach STOP NOP wystosowało do Min. Zdrowia Izabeli Leszczyny petycję o odwołanie tej nominacji.  W petycji mówi się też, iż dr. Grzesiowski jako wykładowca, organizator kursów itp. otrzymywał granty od Big Pharmy, w tym m.in. od firmy Pfizer, Solvay,  Aventis, Glaxo SmithKline piastując zarazem funkcję Sekretarza Pediatrycznego Zespołu Ekspertów d. Szczepień Ochronnych w Ministerstwie Zdrowa. https://www.petycjeonline.com/petycja_o_odwoanie_pawa_grzesiowskiego_ze_stanowiska_gownego_inspektora_sanitarnego

Do przyjmowania przez Grzesiowskiego pieniędzy od firm Big Pharmy odniósł się też w wystąpieniu poselskim Grzegorz Adam Płaczek z Konfederacji, domagając się udzielenia informacji przez resort zdrowia, czy przeprowadzono badanie ewentualnego konfliktu interesów u powołanego na to stanowisko i czy ministerstwo posiada jego oświadczenie w tej sprawie. https://www.youtube.com/watch?v=jcmxC35lfAc  (2:45)

Jak łatwo się domyśleć, wniosek został przez Izbę odrzucony.

Swój przecież nie będzie sądził swego.

Zagłosowali za demontażem państwa polskiego na rzecz budowy superpaństwa komunistycznego pod egidą Niemiec.

„Nie będę czarował, scenariusz raczej nie jest zbyt optymistyczny”. Zgierski o ponurej przyszłości Unii Europejskiej

27.06.2024 nczas/nie-bede-czarowal-scenariusz-nie-jest-optymistyczny

wywiad z Jakubem Zgierskim / screen YouTube, Instytut myśli Schumana
wywiad z Jakubem Zgierskim / screen YouTube, Instytut myśli Schumana

„Panie Jakubie, dyktatura partii rewolucyjnych ma stworzyć nową demokrację. Za tym zagłosowali Polacy w dużej części. Zagłosowali za demontażem państwa polskiego na rzecz budowy superpaństwa, superpaństwa komunistycznego pod egidą Niemiec. Czy się mylę?” – Tak brzmiało pierwsze pytanie zadane przez Annę Wiejak redaktorowi Jakubowi Zgierskiemu. – „Generalnie diagnoza jest słuszna” – odpowiedział.

Jakub Zgierski wziął udział w rozmowie dotyczącej przyszłości Unii Europejskiej i jej ewentualnej – z jego perspektywy niezwykle niepożądanej – federalizacji. „Nie będę czarował, scenariusz raczej nie jest zbyt optymistyczny” – powiedział. Zasugerował tym samym, że być może jest już za późno na cofnięcie procesów, które miałyby doprowadzić do powstania jednego europejskiego supermocarstwa.

Kto stanowi zagrożenie?

„W warunkach polskich, głosując czy na KO, czy Lewicę, czy Trzecią Drogę, tak czy inaczej głosowało się za tym jednym programem; na tym polega problem” – oznajmił. Wszystkie te partie są bowiem euroentuzjastyczne i w Parlamencie będą działać w ten sam sposób – choć, jak podkreślił, często niezupełnie jawnie. – „Problem jest na tyle głęboki, że tak się buduje państwo totalitarne” – ostrzegł.

Zwracał też uwagę na stronnictwo, które utworzyło się w Parlamencie Europejskim: grupę Spinelli optującą za federalizacją Europy. Podkreślił, że należą do niej wszyscy – nie tylko komuniści – ale także chadecja, Zieloni, liberałowie czy socjaliści. Wszyscy głosują tak samo i wciąż stanowią większość w Parlamencie Europejskim.

Sprzeciwy narastają

Przeciw postulatom takim jak jedna waluta w całej Europie, jedna armia i jedna konstytucja europejska opowiadają się bloki centro-prawicowe i prawicowe. Zgodnie ze słowami Zgierskiego podczas ostatnich wyborów, wbrew zapowiedziom niektórych, „nie doszło do antyunijnej rewolucji”, choć w Parlamencie zwiększono liczbę posłów konserwatywnych.

„Polskiej i europejskiej prawicy nie udało się zablokować budowy superpaństwa. Mogą się sprzeciwiać werbalnie, ale w samym głosowaniu przegrają” – przewidywał. – „Gdyby ludzie wiedzieli, z czym to się wiąże, że jest to program komunistyczny, może by inaczej zagłosowali”.

Jak podsumował, możemy się temu oprzeć tylko w jeden sposób: konsekwentnie wzmacniając program antyunijny (nie „antyeuropejski”!) i nagłaśniać tę problematykę – problematykę grupy Spinelli.

Powszechne wywłaszczenie. Kataster, „dyrektywa budynkowa”…

Powszechne wywłaszczenie. Kataster, „dyrektywa budynkowa”…

Izabela Brodacka

W Polsce kilkakrotnie usiłowano wprowadzić podatek katastralny czyli podatek od wartości nieruchomości. Projektanci tego podatku nie ukrywali swoich intencji. Starzy ludzie – twierdzili- zajmują należące do nich domy i mieszkania o dużym, zbędnym dla nich metrażu. Jeżeli nie będzie ich stać na opłacenie podatku katastralnego będą zmuszeni te domy i mieszkania sprzedać. Z prawa popytu i podaży wynika, że ceny nieruchomości spadną i staną się one dostępne dla młodych rodzin wielodzietnych. Taka była oficjalna – oczywiście kłamliwa – wykładnia tego projektu.

Tak naprawdę beneficjentów Okrągłego Stołu czyli stalinowską grupę interesu drażniło, że niektóre należące do obywateli domy i mieszkania wymknęły im się z rąk. Ich przejęcie miało im zagwarantować wprowadzenie podatku katastralnego. Głosząc na użytek transformacji „święte prawo własności” tak naprawdę zamierzali pozbawić szerokie masy resztek tej własności.

Trzeba pamiętać, że wszelkie struktury totalitarne zawsze miały na celu pozbawienie ludzi własności i sprowadzenie ich- jak twierdzili dla ich własnego dobra- do roli łatwo sterowalnego bydła roboczego. Komuniści mieli to w programie i konsekwentnie realizowali przez długie lata swego panowania. W ZSRR udało im się to przeprowadzić skutecznie, natomiast w Polsce nie udało im się odebrać ziemi chłopom choć udało im się oskubać do gojej skóry (to nie literówka, tak żartobliwie mówił mój ojciec) ziemiaństwo i arystokrację.

To samo mają na celu obecni totalitaryści i wcale tego nie ukrywają. „ Nie będziesz miał nic i będziesz szczęśliwy bo wszystkie twoje potrzeby będą zaspokojone”. Koncepcje „miasta piętnastominutowego” przypominają dawne utopie takie choćby jak falanster. „Miasto piętnastominutowe to obszar, którego nie będziesz musiał opuścić aby zaspokoić wszystkie swoje potrzeby i załatwić wszystkie swoje sprawy”- głoszą hasła reklamujące tę utopię naiwnym. Początkowo, dla zachęty mówi się, że obywatel nie będzie miał potrzeby opuszczania swojej zagrody czyli obszaru, którego skrajne punkty można osiągnąć maszerując przez kwadrans niezbyt szybkim krokiem. Okazałoby się, że nie ma prawa go opuszczać, a władza zadba o jego dobrostan tak jak dba się o dobrostan bydła. Komuniści posługiwali się w realizacji swego terroru hasłem sprawiedliwości społecznej. Obecni totalitaryści walczą o dobro planety, której rzekomo grozi samospalenie jak pijakowi z opowieści Zoli. To zupełnie obojętne jakim hasłem posługuje się totalitaryzm. Jego celem jest zawsze zniewolenie człowieka.

Tak zwana „dyrektywa budynkowa” UE ma dokładnie ten sam ukryty cel jaki miało wprowadzenie podatku katastralnego. Tym celem jest pozbawienie ludzi własności mieszkań i domów. Jeżeli prawo nakaże modernizację wszystkich budynków tak, żeby były one zero-emisyjne ( cokolwiek to miałoby znaczyć) większości ludzi nie będzie stać na taką modernizację. Co gorsza kryteria totalitarystów spod znaku Zielonego Ładu nieustannie się zmieniają.

Ludzie nakłaniani do zamiany pieców węglowych na ogrzewanie gazowe, którzy w tę zamianę zainwestowali dowiadują się teraz, że gaz już też nie jest w porządku. Teraz trzeba zakładać pompy cieplne i ogrzewanie elektryczne. Każdy pretekst jest dobry do rabunku. Ludzie będą zmuszeni brać na te przebudowy kredyty pod zastaw nieruchomości. Nie będąc w stanie tych kredytów spłacać będą musieli dom czy mieszkanie sprzedać co spowoduje, że na rynku pojawi się wiele nieruchomości będących łatwym łupem dla rodzimych oligarchów. Oczywiście banki też będą przejmować nieruchomości za długi i sprzedawać z licytacji, często ustawionej, wybranym osobom.

Zadziałają wszelkie mechanizmy wywłaszczania społeczeństwa, których nie udało się uruchomić poprzez wprowadzenie podatku katastralnego. W zwalczaniu podatku katastralnego mam swoją znaczącą rolę więc mam prawo tym się przechwalać. Kiedy projekty wprowadzenia tego podatku były już mocno zaawansowane, a dyskutowana była tylko jego stopa, w mediach panowało na ten temat całkowite milczenie. Obowiązywała omerta. To milczenie udało mi się przerwać tylko dzięki ojcu Rydzykowi. Przez dłuższy czas pozwalał mi na antenie Radia Maryja poruszać w ramach „Rozmów Niedokończonych” różne ważne problemy społeczne, bez żadnej z jego strony cenzury. Pierwsza audycja na temat podatku katastralnego trwała do późnych godzin nocnych, jak pamiętam chyba do 3 nad ranem. Dzwoniło wiele osób z różnych krajów uzupełniając podane przeze mnie informacje i wnioski. Szczerze mówiąc dopiero po tej audycji stałam się ekspertem w sprawie podatku katastralnego.

Audycja przerwała omertę. W prasie zaroiło się od artykułów lepiej czy gorzej omawiających tę problematykę, pisałam o podatku katastralnym w „Naszym Dzienniku” oraz w „Ładnym Domu”, z którym to pismem wówczas współpracowałam. Umieściliśmy obliczenia symulacyjne, z których wynikało ile musiałby płacić miesięcznie tego podatku właściciel małego domku jednorodzinnego w Warszawie czy Krakowie. Nikogo z pracujących nie byłoby na to stać nie wspominając nawet o emerytach. Pomimo, że powstały rejestry katastralne nieruchomości, projekt upadł. Władze nie odważyły się prowokować buntu społecznego. Ku mojej prawdziwej satysfakcji premier Olszewski wioząc mnie kiedyś samochodem na jakieś seminarium, zacytował co mówiono na ten temat w Ministerstwie Skarbu. Jak powiedział, ktoś z ministerstwa zapytał go czy wie „kim jest to wstrętne babsko, które utrąciło taki wspaniały projekt?” Dodam, że rozmówca pana Olszewskiego zamiast terminu „utrąciło” użył terminu powszechnie znanego, choć bardziej wulgarnego, który Olszewski ku mojej radości zacytował dosłownie.

Innym sposobem przejmowania nieruchomości przez oligarchiczne grupy interesu było złodziejstwo niesłusznie zwane dziką reprywatyzacją. Okradani byli prawdziwi właściciele, a poszkodowani wyrzucani na bruk lokatorzy. Proceder ten firmowała, a także brała w nim osobiście udział Hanna Gronkiewicz Waltz.

„Pakt budynkowy” to kolejne bandyckie działanie mieszkaniowych rabusiów.

Zanikające Imperium Putina. Wpływ wojny na Ukrainę i kryzys populacyjny w Rosji

Zanikające Imperium Putina

Wpływ wojny na Ukrainę i kryzys populacyjny w Rosji

Gary Isbell 24.06.2024 Putin’s Fading Empire: The Impact of the War on Ukraine and Russia’s Population Crisis

Kampania propagandowa Kremla lubi przedstawiać Rosję prezydenta Władimira Putina jako prorodzinną oazę pośród dekadenckiego liberalnego świata. Jednak gdy analizujemy liczby, sytuacja w Rosji jest w każdym calu równie zła jak na całym świecie. Rosja stoi w obliczu zbliżającej się demograficznej zimy zagrażającej stabilności narodu. Problem pogłębia konflikt na Ukrainie, który pochłonął prawie 300 000 rosyjskich ofiar i spowodował, że prawie milion kolejnych uciekło z kraju. Rosja również nie przyciąga imigrantów w dużych ilościach. Wskaźnik urodzeń jest historycznie niski, zwłaszcza w regionach w pobliżu stref konfliktu.

Aby przeciwdziałać tym trendom, Putin próbuje zwiększyć wskaźnik urodzeń, nazywając 2024 „Rokiem Rodziny”. Podobnie jak inne kraje, które próbowały płacić ludziom za posiadanie większej liczby dzieci, wprowadził dotacje i świadczenia dla rodzin z trójką lub więcej dzieci. Podkreślił szlachetne dążenie do macierzyństwa jako kamień węgielny życia kobiety, niezależnie od jej kariery. Obecny plan wymaga 157 miliardów dolarów na wsparcie rodzin i promowanie posiadania większej liczby dzieci. Wynik był taki sam jak w innych krajach: niski wskaźnik urodzeń i małżeństw. Posiadanie dzieci nie jest problemem ekonomicznym, lecz moralnym.

Wizja Putina dla asertywnej Rosji opiera się na odwróceniu spadku liczby ludności, przekształceniu norm społecznych i wspieraniu zmiany demograficznej w kierunku większych rodzin i większej imigracji. Musi również zapobiegać ucieczce cennych ludzkich talentów, co podważyłoby perspektywy gospodarcze Rosji i przyszłą stabilność społeczną. W lipcu 2023 r. od czasu wojny Putina z Ukrainą uciekło około 920 000 obywateli Rosji.

Chociaż niektórzy wrócili, znaczna część składa się z wykwalifikowanych specjalistów z branży IT i innych sektorów, którzy na stałe przesiedlili się za granicę. Oficjalne dane pokazują wzrost emigracji, osiągając około 668 000 w 2022 r. i 450 000 w 2023 r., co jest najwyższą liczbą od 1992 r. Jednak ekonomista polityczny Nicholas Eberstadt zauważa, że najbardziej udaną strategią populacyjną wydaje się być inwazja i aneksja części sąsiednich krajów, a nie zwiększenie wskaźnika urodzeń. Okupacja Krymu w 2014 roku dodała do liczby ludności 2,4 mln osób. Inne czynniki przyczyniają się do malejących trendów populacyjnych. Naród doświadcza rosnącej śmiertelności, samobójstw i wczesnych zgonów wśród młodych mężczyzn. Średnia długość życia w Rosji spadła do 65 lat do 2003 roku, co stanowi alarmujący spadek z 69 lat w 1990 roku.

Pomimo kilku nowszych postępów dzięki programom przeciwalkoholowym i antynikotynowym, wyzwania utrzymują się. „Śmierć z rozpaczy” to powracający termin używany przez demografów, aby wyrazić niepokój przed potencjalnym wzrostem tragicznych zgonów z powodu trwającej wojny połączonej z życiem w autorytarnym reżimie. Te zgony, często związane z depresją, nadużywaniem substancji, chorobami związanymi z alkoholem i innymi przyczynami, pojawiają się teraz z alarmującą częstotliwością wśród Rosjan, którzy widzą niewielką nadzieję w przyszłości. Kiedy COVID-19 uderzył, Rosja doznała druzgocącego ciosu, plasując się wśród najbardziej dotkniętych narodów na świecie. Ponad 1,12 miliona zgonów zostało odnotowanych z powodu wirusa, podobnie jak liczba ofiar amerykańskich, mimo że Rosja to mniej niż połowa amerykańskiej populacji.

Według raportu Bloomberga, rosyjska opieka zdrowotna zajmuje ostatnie miejsce wśród 55 krajów rozwiniętych, podkreślając jej nieefektywność. Wyjątkowo wysokie wskaźniki aborcji to kolejny poważny problem, spowadniający wzrost populacji. Szkody osiągnęły punkt, w którym władze zwróciły się do niektórych prywatnych klinik o zaprzestanie aborcji. Uznając to za palący problem, Putin bronił aborcji, mówiąc, że „prawa i wolności kobiet muszą być szanowane przy rozwiązywaniu kwestii aborcji”. Jednym z bezpośrednich skutków spadku populacji jest obecny niedobór siły roboczej w gospodarce wojennej. Putin skupił się na produkcji wojskowej, biorąc pracowników wyspecjalizowanych dla zwykłej gospodarki.

Firmy produkcyjne zmagają się z niedoborami personelu, a 47 procent zgłaszało deficyty w styczniu 2024 r., co jest najwyższym wynikiem w ankietach od 1996 r. Rosyjska Akademia Nauk szacuje niedobór 4,8 miliona pracowników, szczególnie w sektorach produkcji, transportu, logistyki i budownictwa. Długoterminowym skutkiem tych niedoborów jest spadek poziomu życia, który prawdopodobnie wpłynie na wskaźnik dzietności w Rosji, która stoi przed poważnymi wyzwaniami. W Rosji dominuje zmiana nastrojów, co wskazuje na rosnącą skłonność do odkładania rozwoju rodziny. W czasach, gdy Moskwa nadal wysyła niezliczoną ilość młodych i mężczyzn w średnim wieku do bezużytecznej wojny z Ukrainą, którzy maja zostać zamordowani, obecna kampania na rzecz większej liczby dzieci nabiera nacjonalistycznego tonu. „Zostań w domu i wychowuj więcej żołnierzy” – wydaje się być niewypowiedzianym przekazem, który unosi się przez rosyjskie dacze.

Lobby zboczeńców LGBT przegrało w Bielsku-Białej


Lobby LGBT przegrało w Bielsku-Białej
RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Lobby LGBT przegrało w Bielsku-Białej. Sami przyznają, że choć od wielu miesięcy szykowali paradę równości, to impreza im nie wyszła. Główna uwaga uczestników skupiła się na naszej kontrmanifestacji. Zostało im już tylko wylewanie żali w lokalnej prasie (screen z radiobielsko):

Promotorzy zboczeń mieli precyzyjny cel: zanieść do Bielska-Białej zgorszenie i udawać świetną zabawę. Chcieli, aby młodzi ludzie nie zorientowali się, w jak groźne środowisko są wciągani. Aby przyszli nowi, młodzi „aktywiści” i zaprzyjaźnili się ze starszymi – doświadczonymi – gejami i lesbijkami. Takie „przyjaźnie” w środowisku skażonym pedoflią są niezwykle cenne…

Pokrzyżowaliśmy ich plany i w mgnieniu oka zajęliśmy schody na Placu Chrobrego – eksponowany punkt w miejscu parady. Stamtąd puszczaliśmy nagrania przestrzegające przed pedofilią w środowisku LGBT i pokazywaliśmy banery z ofiarami homogwałcicieli. Prawda poszła w eter.

Drogi Panie,

Najbardziej zastanawia mnie postawa Policji. Idąc na miejsce zbiórki musieliśmy sprytnie ominąć nie tylko platformę z drag queens – mężczyznami przebranymi w wyuzdany sposób za kobiety – ale i szpaler Policji, który ochraniał marsz dewiacji. Potem próbowali zasłonić nasze banery, aby prawda o pedofilach z LGBT nie dotarła do uczestników zgromadzenia. Na szczęście bielski oddział ŻiR-u jest sprawny i poradził sobie z tymi próbami cenzury. Ostrzegliśmy wiele osób i nie pozwoliliśmy na dominację gorszycieli.

Podobne sytuacje jak w Bielsku-Białej mają miejsce także w innych miastach w Polsce.

Warszawie nasza akcja edukacyjna o LGBT rozwijała się bez przeszkód, aż do chwili, gdy na jej wysokości zaczęła przechodzić parada równości prowadzona przez Rafała Trzaskowskiego i Minister Równości Katarzynę Kotulę. Policja właśnie wtedy ruszyła do akcji i próbowała osłonić uczestników parady, by nie zobaczyli faktów o LGBT. Koordynatorka naszej akcji umiejętnie nią pokierowała i właśnie dlatego prawda o homolobby przedostała się do idących w marszu.

Musi Pan zobaczyć relację z Warszawy. Także dlatego, że w materiale zamieściliśmy przerażające statystyki dotyczące skłonności samobójczych u młodzieży wciągniętej w sodomicką subkulturę. To okrutne, ale lobby LGBT chce, aby jak najwięcej dzieciaków pogubiło się w swojej płciowości i doświadczyło depresji, myśli samobójczych i innych zaburzeń…

Prawda, która kłuje w oczy? Której nikt nie chce? Naszym powołaniem jest pokazywać ją, by uratować życie jak największej liczby dzieciaków.

Jesteśmy na posterunku.

Działamy dzięki Pańskiej modlitwie i wsparciu finansowemu.

Dziękuję Panu za wszelką pomoc.

Najserdeczniej pozdrawiam,

Krzysztof KasprzakKrzysztof KasprzakKrzysztof Kasprzak
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Prawda nie obroni się sama. Dlatego razem – Pan i ja – łączymy się w działaniu, aby kłamstwo nie zagłuszyło faktów. Tak zrobiliśmy w Bielsku-BiałejWarszawie i wielu innych miejscowościach. Zawsze na pierwszej linii.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Film dokumentalny: Skorumpowany Przemysł Spożywczy. Meat Lobby.

EM poleca

EM poleca (#13): Film dokumentalny “The Meat Lobby: Big Business Against Health?”

Tomasz Kubowicz

W dzisiejszym odcinku “EM Poleca” mamy film dokumentalny, który z pewnością da nieco do myślenia i być może (na co liczę) będzie impulsem dla widza, żeby bardziej świadomie sięgać po niektóre produkty, ale również z dużą dozą ostrożności podchodzić do różnych badań prezentowanych przez naukowców.


Film jest zatytułowany “The Meat Lobby: Big Business Against Health?” (ang. Mięsne Lobby: Wielki biznes kontra zdrowie?), a polski tytuł w dystrybucji to: “Skorumpowany Przemysł Spożywczy”. Jest to zapis śledztwa, jakie prowadzą francuscy dziennikarze w sprawie azotynu sodu, jego zastosowania w przemyśle mięsnym i historii regulacji zawartości tego konserwantu (znanego także jako E250) w wyrobach mięsnych. Sam azotyn sodu nie jest toksyczny (oczywiście jeśli jest w odpowiednim stężeniu), ale jego reakcje biochemiczne w organizmie prowadzą do powstawania rakotwórczych nitrozoamin.

Badania wykazały ponad wszelką wątpliwość związek pomiędzy zachorowaniami na raka jelita grubego a spożyciem produktów zawierających azotyn jako konserwant. Przy czym dodajmy, że azotyn sodu hamuje rozwój bakterii Clostridium botulinum. Bakteria ta w warunkach beztlenowych produkuje toksynę botulinową, znaną szerzej jako jad kiełbasiany. Do tej pory nie znaleziono zamiennika dla azotynu sodu i to jest często argument używany przez przemysł mięsny do ciągłego stosowania tego konserwantu (w filmie pokazana jest firma Hanegal, która go w ogóle nie stosuje i z sukcesem sprzedaje wędliny).
Oczywiście przemysł mięsny krytycznie patrzył przez lata na jakiekolwiek próby regulacji (i nawet całkowitego zakazu) używania azotynu sodu z prostej przyczyny – klient nie kupi wędlin o nieatrakcyjnym, szarym wyglądzie, a tak właśnie wygląda wędlina niekonserwowana azotynem. Przez lata lobby mięsne robiło wszystko, żeby utrzymać status quo, jeśli chodzi o użycie E250 jako dodatku do swoich wyrobów.
I film brutalnie obnaża hipokryzję oraz cynizm mięsnych potentatów. Opłacanie swoich naukowców, podważanie wyników badań, dyskredytowanie innych badaczy (zarówno jedni, jak i drudzy wypowiadają się w filmie), a także lobbowanie za określonymi zmianami w regulacjach. Dziennikarze prezentują w filmie dokumenty, które ukazują mechanizmy działania koncernów i zakłamanie niektórych ludzi ze świata nauki.

Film jest pełen interesujących, często nieznanych faktów, ale ja nie będę ich zdradzał. Dlatego jeśli chcecie się dowiedzieć:
– co wspólnego miał Ronald Reagan z zakazem stosowania azotynów w USA,
– jaki proces wygrała Dania z Komisją Europejską,
– co to były procesy nikotynowe w latach 90-tych,
– co wspólnego miało lobby tytoniowe z hot-dogami,
to koniecznie obejrzyjcie ten film.

Podkreślę, że rekomenduję ten film nie dlatego, żeby kogoś namawiać do niejedzenia mięsa – nic z tych rzeczy. Chcę tylko pokazać, jak ważna jest świadomość tego, co jemy i zrozumienie tego, że dla koncernów liczy się przede wszystkim zysk. Troska o zdrowie konsumentów nie jest (aż tak) ważna.
Równie mocno chcę zaznaczyć inny wniosek płynący z filmu. Nie ufajmy bezkrytycznie wszystkim prezentowanym badaniom – nawet jeśli pochodzą ze świata nauki. Film dobitnie pokazuje, że zdarzają się eksperci “chodzący na smyczy” koncernów i podpierając się nauką często szerzą nieprawdę stosując przy tym nieetyczne metody. Obecnie obserwujemy takie trendy nie tylko w przemyśle mięsnym.

Zakończę cytatem z filmu. Są to słowa lobbysty (z koncernu tytoniowego) z lat 60-tych:

“Wzbudzajmy wątpliwości, bo tylko tak możemy konkurować z faktami w sferze opinii publicznej.”

Link do filmu – You Tube


Skorumpowany Przemysł Spożywczy (2016)
Reżyseria: Guillaume Coudray, Sandrine Rigaud
Scenariusz: Guillaume Coudray, Sandrine Rigaud
Gatunek: Dokumentalny
Kraj: Francja
Język: Polski
Data premiery: 1 grudnia 2016 (Francja)

azotyn, koncerny, lobby, nitrozoaminy, przemysl miesny

Dwóch bratanków na robocie. Czyli obraz stosunków polsko- niemieckich

Dwóch bratanków na robocie 

Czyli obraz stosunków Polsko- niemieckich

DR IGNACY NOWOPOLSKI JUN 27
READ IN APP
 

We współczesnej, postawionej na głowie, narracji, III RP i bundesrepublikę wiążą nierozerwalne więzy przyjaźni. Ta ostatnia awansowała do grona naszych odwiecznych przyjaciół już 1989 roku, jako “największy adwokat III RP w UE”.

Znając tysiącletnią historię naszych stosunków bilateralnych, nie trzeba było być mężem stanu dla przewidzenia autentycznej natury stosunków dwustronnych i ich efektów. 

Jednakowoż sprzedajni agenturalni “przywódcy” III RP, jak również społeczeństwo, zaślepione rządzą posiadania na własność mercedesa, nie chciało i nie mogło widzieć tych oczywistości, tym bardziej że nachalna propaganda “uświęcała” to “braterstwo” jako “porozumienie ponad podziałami” wszystkich liczących się polskich opcji: od Wojtyły do Urbana.

Nie będę tu rozpisywać się o efektach tej największej zbrodni polskiej zdrady stanu, bo szereg artykułów zamieszczonych na tym Substacku, o tym dywaguje.

Nieprawdą byłoby przy tym stwierdzenie, że cała agenturalna “elita” III RP służyła bundesrepublice. Nie! bundesrepublika była i jest jedynie pasem transmisyjnym kolonialnego wyzysku, intelektualnej deprawacji i programowego “kundlenia” Polaków w ramach projektu globalizacji.

Ponadto można było mieć cichą nadzieję, że prawie czterdzieści lat tego procesu otworzy społeczeństwu oczy na prawdziwy charakter przynależności do “ekskluzywnego klubu bogatych” i więzi “tysiącletniej przyjaźni polsko-niemieckiej”.

Nic z tego! W ostatnich wyborach społeczeństwo zagłosowało za kolejnym etapem “integracji europejskiej”, tym razem za ukształtowaniem Generalnej Gubernii Bis!

W ramach której to, III RP weźmie jedynie słuszny udział w agresji na FR, ze wszystkimi jej konsekwencjami. No cóż, jak Pan Bóg chce kogoś ukarać, to mu rozum odbiera!

Polacy ponownie stali się biedniejsi od Hiszpanów i Rumunów

https://obserwatorgospodarczy.pl/2024/06/26/polacy-ponownie-stali-sie-biedniejsi-od-hiszpanow-i-rumunow

KZ : Sprawa prosta, celowe działanie. Tusku jeszcze dorżnie gospodarkę Zu Befehl! ale jebać pisy będą szczęśliwe, dziopom się da bon na 100 do pierwszej abocji i wszystko będzie git!

Polska gospodarka ma za sobą naprawdę trudny okres. W 2023 roku dobrobyt materialny polskich gospodarstw domowych w relacji do średniej dla UE spadł. Co więcej, w ubiegłym roku na tej płaszczyźnie wyprzedziła nas między innymi Portugalia, Hiszpania oraz Rumunia. 

Polska gospodarka dawno nie radziło sobie tak źle

Polska gospodarka w 2023 roku weszła w stan stagnacji. PKB Polski wyrażony w wartościach realnych (skorygowany o wzrost cen) wzrósł o zaledwie 0,2 proc. rok do roku. Tak niskiego wyniku, pomijając okres pandemii, nie odnotowaliśmy w naszym kraju od lat 90., kiedy to Polska zmagała się z transformacją ustrojową. Przy czym, wynik ten był na tyle słaby, że w 2023 roku polskiej gospodarce nie udało zbliżyć się pod względem rozmiarów do tych zachodnich. 

Na poniższym wykresie został zamieszczony PKB per capita wyrażony w parytecie siły nabywczej (skorygowany zarówno o różnice w cenach, jak i w tempie ich wzrostu między krajami) poszczególnych państw w relacji do średniej dla wszystkich krajów wspólnoty. Jak widać, PKB per capita Polski w 2023 roku wyniósł 80 proc. unijnej średniej, czyli był dokładnie na takim samym poziomie, jak w 2022 roku. Ostatni raz brak konwergencji zaobserwowaliśmy w latach 2016-2017. 

Co więcej, ze względu na, że staliśmy w miejscu, niektórym państwom udało się nas dogonić albo nawet prześcignąć. Gospodarka Portugalii, którą wyprzedziliśmy dwa lata temu, odzyskała swoje miejsce w 2023 roku. PKB tego kraju w przeliczeniu na jednego mieszkańca wzrósł w analizowanym okresie z 79 do 83 proc. unijnej średniej. Gospodarka Rumunii, która jest naszym największym konkurentem o miano najszybciej rozwijającego się europejskiego państwa, w ubiegłym roku stała się równie duża co polska gospodarka. PKB per capita w relacji do średniej dla całej UE tego państwa podskoczyło z 75 do aż 80 proc., czyli aż o 5 pkt proc. 

PKB per capita nie mówi całej prawdy o dobrobycie

Jednakże nie samym PKB per capita człowiek żyje! Wskaźnik ten cierpi na wiele bolączek, które sprawiają, że nie ukazuje on w pełni dobrobytu, nawet tego materialnego. Dość skrajnym przypadkiem udowadniającym tę tezę jest Irlandia. W 2023 roku wyrażony w parytecie siły nabywczej PKB tego państwa w przeliczeniu na jednego mieszkańca był wyższy od unijnej średniej aż o 111 proc.! Jednakże jeżeli zajrzymy do danych OECD dotyczących rozporządzalnych dochodów gospodarstw domowych, zobaczymy poniższy obrazek. Wynika z niego, że irlandzkie gospodarstwa domowe odstają na tle UE, ale negatywnie! Ich dochody są mniejsze o niemal 10 proc. od unijnej średniej. 

Różnica między wskaźnikami wynika z faktu, że Irlandia jest rajem podatkowym. Kraj ten uchwalił bardzo korzystne przepisy dla międzynarodowych korporacji technologicznych. W wyniku tego działania wiele z nich założyło swoje główne europejskie siedziby w Irlandii, a następnie zaczęło masowo rejestrować swoje zyski na terenie analizowanego państwa. To znacząco podniosło i nadal podnosi PKB per capita, które jest tożsame z sumą dochodów wygenerowanych na terenie danego państwa. Jednakże, co należy podkreślić, opisane działania praktycznie w żaden sposób nie przekładają się dobrobyt mieszkańców Irlandii. Zaraz po zarejestrowaniu zyski są transferowane do kieszeni zagranicznych właścicieli korporacji. 

Z  tego oraz nie tylko z tego powodu ekonomiści w celu dokładnego określenia dobrobytu materialnego obywateli poszczególnych państw zamiast z PKB per capita korzystają się z rzeczywistej, indywidualnej konsumpcji (AIC) w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Wskaźnik ten mierzy wielkość konsumpcji towarów i usług, niezależnie od tego, czy są one dostarczane przez rynek, rząd, czy organizacje non-profit, krajowych gospodarstw domowych. W praktyce oznacza to, że przykładowo wszelkie zyski rejestrowane w Irlandii przez wielkie, międzynarodowe korporacje, ze względu na to, że nie przekładają się w żaden sposób na konsumpcję mieszkańców tego kraju, nie są uwzględnione przez analizowany wskaźnik. 

Zobacz także: Wielka, zacofana i biedna. Taka właśnie była Polska w XVI-XVIII w. [RAPORT OG]

Materialny dobrobyt polskich gospodarstw domowych spadł!

No dobrze, jak na tej płaszczyźnie prezentuje się nasz kraj? Otóż jeszcze gorzej! Zgodnie z danymi opublikowanymi przez Eurostat, dobrobyt materialny polskich gospodarstw domowych w stosunku do średniej dla UE spadł w 2023 roku z 87 do 86 proc. Co warto zaznaczyć, od 1995 roku, od kiedy to Eurostat zbiera dane dotyczące wielkości analizowanego wskaźnika w europejskich krajach, relatywna wielkość konsumpcji w Polsce w przeliczeniu na jednego mieszkańca spadła jedynie trzy razy. Podobna sytuacja miała miejsce na przełomie lat 2015-2016 oraz 2004-2005. Co gorsze w wielu innych krajach, które również napotkały na wiele trudności w 2023 roku, nie zaobserwowano podobnego spadku. Doprowadziło to do tego, że pod względem dobrobytu materialnego wielu państwom udało się nas przegonić.

W 2022 roku mogliśmy się pochwalić porównywalną wielkością konsumpcji per capita co Portugalia i Słowenia oraz wyższą niż Rumunia i Hiszpania. W 2023 roku Słowenii udało się utrzymać AIC na poziomie 87 proc. unijnej średniej, a Portugalii podnieść go z 87 do 88 proc. Z kolei Hiszpania doświadczyła wzrostu dobrobytu materialnego gospodarstw domowych w relacji do średniej dla całej wspólnoty z 86 do 88 proc. a Rumunia z 85 do 89 proc., czyli aż o 4 pkt proc. Z drugiej strony, dla niektórych państw 2023 rok mógł być na analizowanej płaszczyźnie nawet jeszcze bardziej bolesny niż dla nas. Przykładowo Węgry w ubiegłym roku stały się najmniej zamożnym krajem UE. Poziom konsumpcji per capita w tym państwie spadł poniżej poziomu notowanego na terenie Bułgarii, która od 1995 roku rok w roku zajmowała ostatnie miejsce w analizowanym zestawieniu. 

Putin’s Fading Empire: The Impact of the War on Ukraine and Russia’s Population Crisis

Putin’s Fading Empire: The Impact of the War on Ukraine and Russia’s Population Crisis

by Gary Isbell J une 24, 2024

Putin’s Fading Empire: The Impact of the War on Ukraine and Russia’s Population Crisis

The Kremlin’s propaganda campaign likes to portray the Russia of President Vladimir Putin as a pro-family oasis amid a decadent liberal world. However, when one crunches the numbers, the situation in Russia is every bit as bad as the world as a whole. Russia faces an impending demographic winter threatening the stability of the nation.

The problem is aggravated by the conflict in Ukraine that has claimed nearly 300,000 Russian casualties and caused almost a million more to flee the country. Russia also does not attract immigrants in great numbers. Birth rates are at a historic low, especially in regions near the conflict zones.

To counter these trends, Putin is attempting to boost the birth rate, labeling 2024 “The Year of the Family.” Like other countries that have tried to pay people to have more children, he has introduced subsidies and benefits for families with three or more children. He has emphasized the noble pursuit of motherhood as the cornerstone of a woman’s life, regardless of her career.

The present plan calls for $157 billion to help support families and promote having more children. The result has been the same as in other countries: a flat birth and marriage rate. Having children is not an economic problem but a moral one.

Putin’s vision for an assertive Russia hinges on reversing the population decline, reshaping societal norms, and fostering a demographic shift towards larger families and greater immigration. It must also prevent the flight of valuable human talent, which would undermine Russia’s economic prospects and future social stability.

As of July 2023, approximately 920,000 Russian citizens have fled since Putin’s war on Ukraine. Although some have returned, a significant portion is comprised of skilled professionals in IT and other sectors who have permanently resettled abroad. Official figures show a spike in emigration, reaching around 668,000 in 2022 and 450,000 in 2023, the highest numbers since 1992.

However, political economist Nicholas Eberstadt notes that the most successful population strategy seems to be invading and annexing parts of neighboring countries rather than boosting the birthrate. The occupation of Crimea in 2014 added 2.4 million people to the population count.

Other factors contribute to the declining population trends. The nation is experiencing rising mortality rates, suicides and early deaths among young men. Russia’s life expectancy plummeted to 65 years by 2003, an alarming drop from 69 in 1990. Despite some more recent advances due to anti-drinking and anti-smoking programs, challenges persist.

“Deaths of despair” is a haunting term used by demographers to express their fear of a potential rise in such tragic deaths due to the ongoing war coupled with life under the authoritarian regime. These deaths, often linked to depression, substance abuse, alcohol-related diseases and other underlying causes, are now resurfacing with alarming prevalence among Russians who see little hope in the future.

When COVID-19 struck, Russia suffered a devastating blow, ranking among the hardest-hit nations globally. Over 1.12 million deaths were recorded due to the virus, the same as the American toll despite having less than half of the American population. According to a Bloomberg report, Russian healthcare ranks last among 55 developed countries, highlighting its inefficiency.

Extremely high abortion rates are another major problem dragging down population growth. The damage has reached the point that authorities have asked some private clinics to stop providing abortions. While recognizing it as a pressing problem, Putin has defended abortion, saying that “The rights and freedoms of women need to be respected when addressing the abortion issue.”

One immediate effect of the population decline is the present labor shortage in a wartime economy. Putin has shifted focus toward military production, taking specialized workers for the regular economy. Manufacturing firms are grappling with staff shortages, with 47 percent reporting deficits in January 2024, the highest in surveys since 1996.

The Russian Academy of Sciences estimates a shortfall of 4.8 million workers, particularly affecting the manufacturing, transportation, logistics and construction sectors. The long-term effect of these shortages is a decline in living standards that will likely affect Russia’s fertility rate, which faces severe challenges. There is a shifting sentiment in Russia, indicating a growing inclination towards postponing family expansion.

In a time when Moscow continues to dispatch countless young and middle-aged men to a useless war against Ukraine to be slaughtered, the present campaign for more children takes on a nationalistic tone. “Stay home and raise more soldiers” seems to be the unspoken sentiment that wafts through Russia’s dachas.