„PIELGRZYMI”

PIELGRZYMI

2024-03-22 Sławomir M. Kozak oficyna-aurora.pl/aktualnosci/pielgrzymi

Przyzwyczajeni do medialnej narracji Zachodu, książek szpiegowskich i filmów, na ogół zresztą bardzo dobrych, przywykliśmy uważać, że w efekcie zmagań wywiadów giną tylko  jednostki, a agenci służb eliminują je w ograniczonej ilości i zawsze dla ochrony demokracji oraz w obronie społeczeństw, którym rzekomo służą. Tymczasem, zapewne niewiele osób ma świadomość, że w wyniku poczynań CIA, tylko do końca 1987 r., zginęło na świecie ponad 6 mln ludzi. Dzięki uruchomieniu takich propagandowych działań, jak opisywana przeze mnie operacja „Mockingbird”, odbiorcy medialnej papki nie mają o tym pojęcia. Były analityk Departamentu Stanu William Blum, który porzucił pracę w proteście wobec amerykańskiej polityki w Wietnamie, określił efekty działalności CIA mianem „amerykańskiego holokaustu”. Jego opinia była tym ważniejsza i trudna do zbicia przez potencjalnych oponentów, że Blum był uznanym felietonistą i autorem książki „Państwo zła. Przewodnik po mrocznym Imperium”, której lekturę polecał Amerykanom rzekomo sam Osama Bin Laden, natomiast z całą pewnością znany filozof i działacz polityczny Noam Chomsky nazwał inną pozycję jego autorstwa („Killing Hope”) traktującą o zagranicznych interwencjach USA, „bez wątpienia najlepszą książką napisaną na ten temat”. Musimy pamiętać o tym, że od 1987 r. minęły trzy dekady, w czasie których miały miejsce wszystkie „wojny z terroryzmem”, bombardowanie Jugosławii i wszelkie kolorowe rewolucje. Część z nich nadal trwa i rozwija się na naszych oczach.

Dziś, dla uspokojenia oddechu, przyjrzyjmy się jednak propagandzie innej agencji, według mojej opinii, będącej matką tej amerykańskiej. Mowa o brytyjskiej MI-6. Dla przypomnienia o co chodzi, przywołam urywek jednego z rozdziałów książki „Operacja Terror”, którą gorąco wszystkim polecam.

„Kiedy w lipcu 2014 roku pasażerski samolot malezyjskich linii lotniczych, Boeing 777-2H6,  rejs MH-17 został zestrzelony we wschodniej Ukrainie, 40 mil od granicy z Rosją, samoloty i okręty NATO miały pełen obraz sytuacji w regionie Doniecka i Ługańska. Można pokusić się o stwierdzenie, że nie tylko obraz, ale wręcz kontrolę owego ruchu. Na Morzu Czarnym trwały właśnie 10-dniowe manewry Paktu, z wykorzystaniem takich maszyn, jak Boeing E3 Sentry z systemem AWACS, który pozwala obserwować wszystko, co rusza się na obszarze setek kilometrów i Boeing EA-18G Growler, którego sprzęt potrafi zagłuszyć, oślepić oraz  zneutralizować każdy radar w nadzorowanym teatrze działań. Ale teren ten był objęty nie tylko nadzorem statków powietrznych, bo na Morzu Czarnym pojawił się krążownik Vella Gulf, wyposażony również w elementy wspominanej wcześniej Tarczy, jakimi są nie tylko pociski rakietowe, ale przede wszystkim radar AN/SPY-1, śledzący zarówno loty wszelkich samolotów, jak i potencjalnych pocisków, które mogłyby być wystrzelone w ich kierunku. 

Ćwiczenia połączonych sił Paktu i Ukrainy nosiły nazwę Bryza 2014. Były elementem większych manewrów NATO, z udziałem 7 państw, o nazwie kodowej Rapid Trident II. (…) okryte były dość długo tajemnicą do tego stopnia, że zatwierdzający je ukraiński parlament nie znał dokładnej daty ich rozpoczęcia (…). 5 sierpnia przybyła do Kijowa specjalna grupa Pentagonu ‘w celu pomocy w śledztwie’ wokół katastrofy malezyjskiego B-777. Kiedy oficjalnego przedstawiciela resortu wojskowego zapytano, czym konkretnie będą się zajmować eksperci z tej grupy, odpowiedział tylko, że nie pojadą na miejsce katastrofy, ale będą z Kijowa konsultować śledczych z Holandii, Australii i Malezji. Do zadań Pentagonu nigdy nie należało badanie awarii i katastrof samolotów pasażerskich. Tym w USA zajmowały się zawsze NTSB i FAA. Pentagon ściągano wyłącznie w przypadku katastrof samolotów wojskowych. W skład obecnej delegacji, jeśli wierzyć Pentagonowi, wchodzą eksperci ds. operacji specjalnych, logistyki i planowania operacji wojskowo-powietrznych. (…) 8.08.2014 r. Holandia, Ukraina, Belgia i Australia uznały, że dochodzenie zostanie utajnione!”

W listopadzie 2022 r. zapadł ostateczny wyrok w procesie domniemanych sprawców zamachu na samolot MH17. Obywatele Rosji Igor Girkin i Siergiej Dubiński oraz separatysta z Donbasu Leonid Charczenko (ścigani listami gończymi) zostali skazani zaocznie za zabicie 283 pasażerów i 15 członków załogi na dożywocie. Orzeczono, że zorganizowali oni przekazanie rakiet systemu ziemia-powietrze Buk, która podobno uderzyła w samolot. Oleg Pulatow, jedyny oskarżony, który miał ochronę prawną podczas procesu, został natomiast uniewinniony od wszystkich zarzutów, od czego prokuratorzy się nie odwoływali. Sąd uznał, że strącenia MH-17 dokonano omyłkowo, a sprawcy tego czynu prawdopodobnie chcieli zestrzelić zupełnie inny, wojskowy samolot. Mimo ogólnoświatowego oburzenia na akt terroryzmu z r. 2014, o werdykcie sądu niewiele było słychać. Nie było o nim głośno również w naszych mediach. Dlaczego? I tu powracamy do macierzystej firmy ulubionego na całym świecie Jamesa Bonda, która na długo przed tym wypadkiem powołała do życia tzw. „Grupę Pielgrzymów”, prywatną firmę ochrony oferującą elitarne usługi dla londyńskich ambasad, dyplomatów, agentów wywiadu i przedstawicieli biznesu poza granicami wysp brytyjskich. Kierowana jest przez weteranów brytyjskich sił specjalnych, szkoli zagraniczne wojska i grupy paramilitarne, a także zapewnia ochronę reporterom i ich pracodawcom. To ta firma kształtowała relacje medialne, a przez to oficjalne dochodzenie dotyczące MH17. Utrzymywała obecność w Kijowie dziennikarzy już od początków „rewolucji” na Majdanie (schyłek 2013 r.), przewożąc ich w miejsca najważniejszych wydarzeń. W procesie dotyczącym malezyjskiego samolotu utrzymywała kontrolę nad tym, co reporterzy pod jej okiem widzieli i,  jak relacjonowali sytuacje, z którymi się spotykali. Ich główną tubą propagandową była Bellingcat, założona cudownym zrządzeniem losu w lipcu 2014 r. „brytyjska witryna dziennikarstwa śledczego która specjalizuje się w sprawdzaniu faktów i białym wywiadzie”.

Powołany miesiąc później trybunał do zbadania tragedii MH-17 być może nie korzystał z tych danych, ale z pewnością czyniły to inne światowe media i rządy. Wątpię, by ktokolwiek w Polsce słyszał o grupie „Pielgrzymów”, choć jest ona powszechnie znana w światku dziennikarskim, chełpi się na swej stronie „doświadczeniem w ułatwianiu bezpiecznego zbierania wiadomości i kręcenia filmów”. Zapewnia swych klientów, że przy jej udziale „dziennikarze i pracownicy produkcji mogą działać bezpiecznie i pewnie”. Również w tak nieprzyjaznych miejscach, jak „kraje słabo rozwinięte, państwa upadające i tereny po katastrofach”. W odniesieniu do Ukrainy, chwaliła się tym, że jej zespoły „działały w wielu głównych skupiskach ludności kraju, w tym w Doniecku, Charkowie, Kijowie, Lwowie, Odessie, i na całym Krymie”. Zaangażowanie dotyczące sprawy MH-17 przedstawiane było przez „pielgrzymów” w komunikatach ofertowych, jako dowód na szybkość ich działania w mobilizacji swoich operatorów. Do 27 działających tam wówczas zespołów, w ciągu 6 godzin dołączyło 7 dodatkowych. Ramy felietonu uniemożliwiają rozwinięcie tego tematu, ale polecam zakup moich książek, w których tego typu spiskowa praktyka dziejów jest przeze mnie od lat opisywana. Przykre jest to, że polski czytelnik nie ma prawa dowiedzieć się niczego o dokonaniach tego typu pielgrzymów z naszych mediów, ale o czym tu marzyć, skoro w tydzień po pielgrzymce za Wielką Wodę najważniejszych przedstawicieli naszego państwa, o ich sukcesach też niewiele wiemy.

Sławomir M. Kozak

Wesprzyj emisję billboardów, których boją się politycy forsujący ekoterroryzm… Strefa czystego Absurdu.

WESPRZYJ AKCJĘ BILLBOARDOWĄ
Odsłaniamy prawdę o ekorewolucji i nazwiska polityków popierających szkodliwe „strefy” w miastach!
Szanowny Panie 
Zwracam się dzisiaj do Pana w bardzo ważnej sprawie. To dotyczy tak naprawdę mieszkańców wszystkich dużych miast w Polsce, nawet jeżeli jeszcze nie zdają sobie z tego sprawy.Być może już Pan wie, że od lipca 2024 roku w dwóch polskich miastach pojawi się tzw. strefa czystego transportu. Będą to Warszawa i Kraków.
To jednak jest tylko początek! Problem szkodliwych „stref” dotyczyć może każdego większego miasta. Prace już trwają.
A mówimy o uchwałach rad gmin, które uniemożliwiają jazdę po własnym mieście, jeśli nie posiada się dostatecznie nowego auta lub auto to nie spełnia rygorystycznych norm emisji spalin!Podobnie jak sprawa obrony naszej narodowej waluty, tak i chory pomysł z katalogu Agendy 2030 i Europejskiego Zielonego Ładu, mocno nami poruszyły. Wielu członków i pracowników naszego Stowarzyszenia zaangażowało się w akcje społecznego protestu przeciwko tym zmianom.Zdajemy sobie bowiem sprawę, że jeśli teraz – wykorzystując podwójną kampanię wyborczą – nie zdołamy ich powstrzymać, kolejne miasta wprowadzą to bezprawie: dziś „strefy czystego transportu”, a jutro getta „miast 15-minutowych” itd.
WSPIERAM WALKĘ Z EKOREWOLUCJĄ
(pod tym linkiem może Pan włączyć się w wielką akcję billboardową, którą prowadzimy od początku marca)

 No właśnie!  Pana przecież nie muszę przekonywać o potrzebie zachowania przez naszą ojczyznę suwerenności i przeciwstawienia się tej rewolucji. Wspólnie widzimy, że Fit for 55, Zielony Ład i Agenda 2030 zmierzają do uczynienia z Europy wielkiego, socjalistycznego państwa multikulturowego, w którym – jak przystało na realia socjalizmu – utracimy w części lub całości swoją własność oraz zostaniemy poddani gigantycznej kontroli i represji.
Pana podpis pod petycją „Nie chcemy euro”, która z każdym dniem niesie się coraz szerzej wśród internautów, jest tego najlepszym dowodem.Ale, o ile kwestia likwidacji polskiego złotego pozostaje na razie w planach lewicowej większości rządzącej Polską – czemu słusznie się sprzeciwiamy – o tyle pomysły ekorewolucjonistów pod hasłem „stref czystego transportu” to już zagrożenie, które za moment zacznie obowiązywać w największych polskich miastach…… chyba, że wspólnie zdołamy je powstrzymać!Skąd takie przekonanie?Proszę spojrzeć na te trzy zdjęcia z naszej kampanii billboardowej, którą już prowadzimy:Kampania billboardowa pod hasłem „Strefa czystego absurdu”, w ramach której alarmujemy mieszkańców przed zagrożeniem SCT i ujawniamy nazwiska polityków popierających ekorewolucję, to efekt ciężkej pracy dużej grupy ludzi, którą udało nam się zgromadzić w ramach nieformalnego ruchu społecznego „Nie Oddamy Miasta”.
Działamy w ten sposób, często po godzinach czy w weekendy, od kwietnia zeszłego roku. Muszę Panu powiedzieć, że nasze starania przyniosły już pierwsze efekty.Nie wiem, czy dotarła już do Pana wiadomość, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w styczniu tego roku – w postępowaniu, w którym brali udział także działacze naszego ruchu – wydał wyrok unieważniający w całości pseudo-strefę w Krakowie. Sędziowie nie mieli wątpliwości co do tego, że w treści uchwały istnieje szereg naruszeń prawa oraz że cała ta „strefa” – poprzez objęcie zasięgiem całego miasta – właściwie nawet nie spełnia ram definicyjnych takiego pojęcia.
Proszę sobie wyobrazić, że krakowscy radni utrzymują dalej, że… SCT w Krakowie i tak powstanie! Wbrew wyrokowi i licznym głosom mieszkańców!Sami zorganizowaliśmy dotąd trzy wiece, na które przychodziły setki krakowian, a nasze petycje, czy też niezależne obywatelskie inicjatywy uchwałodawcze, które wspieraliśmy, zyskiwały poparcie liczone w tysiącach podpisów.Dlatego – oprócz wielu innych działań, takich jak ulotki, pisma i wnioski do organów władzy, spotkania z mieszkańcami, o których szerzej piszemy na stronie NieOddamyMiasta.pl – podjęliśmy się zadania ekstremalnie trudnego: zorganizowania akcji billboardowej przeciwko „strefom czystego transportu”.I to pomimo tego, że niektóre firmy odmawiały nam publikacji naszego projektu graficznego, inne z kolei – przeciągały negocjacje i kluczyły.
Ale to, co widzi Pan powyżej na zdjęciach, to billboardy już wiszące w aglomeracji krakowskiej (m.in. Skawina, Wieliczka, Michałowice), jak też w kilku miejscach Warszawy. Jest to nasz wspólny głos sprzeciwu, pobudka dla setek tysięcy jeszcze niezorientowanych Polaków i zarazem czerwona kartka wobec radnych, którzy skompromitowali się głosowaniami za SCT, czyli na szkodę mieszkańców.
Dzięki dużej determinacji oraz wsparciu finansowemu naszych Przyjaciół, to już się udało zrobić!Wszyscy jednak wiemy, że tych billboardów przydałoby się nie kilkanaście, lecz KILKASET. Tak, by nie mogły tego zignorować, zarówno władze samorządowe, jak też i lokalne media.Mając to na uwadze, zarezerwowaliśmy nowe powierzchnie pod billboardy i wznowiliśmy zbiórkę pieniędzy, którą może Pan zobaczyć pod poniższym linkiem.
Tutaj może Pan wesprzeć drugi etap kampanii, aby pomnożyć liczbę billboardów oraz zawiesić je w kolejnych miastach
Powiem Panu o czymś, o czym jestem szczerze przekonany. Widzę to dzięki wieloletniej działalności społecznej.
Masowe dotarcie do Polaków z prawdą o tych pseudo strefach spowoduje, że politykom nie uda się tego „po cichu” przegłosować np. we Wrocławiu, czy w Rzeszowie.
W Warszawie z kolei ciężko będzie im utrzymać SCT w batalii sądowej. Czy wie Pan o tym, że w ostatnich dniach Rzecznik Praw Obywatelskich (w końcu! Sami przecież  apelowaliśmy do niego w tej sprawie) zadał magistratowi kierowanemu przez Rafała Trzaskowskiego serię niewygodnych pytań, otwarcie podważając uchwaloną SCT?Biuro Rzecznika zauważa, że:„przepisy załącznika Nr 2 do uchwały w sprawie strefy czystego transportu różnicują uprawnienia właścicieli aut wyposażonych w silniki benzynowe oraz w silniki Diesla. Wydaje się, że zróżnicowanie to nie ma racjonalnych podstaw. Rodzi też obawy, czy spełnia standardy konstytucyjne, które gwarantują obywatelom prawo do równego traktowania przez władze publiczne”.
Ta interwencja wobec „strefy”, która teoretycznie w stolicy ma wejść w życie już 1 lipca, to kolejny dowód na to, że presja społeczna na masową skalę ma sens.Wiemy o tym nie tylko my, ale również np. setki tysięcy rolników, którzy wyszli i wyjechali na ulice miast w protestach m.in. przeciwko Europejskiemu Zielonemu Ładowi. To jedna z katalogu tych ekorewolucyjnych strategii płynących z Brukseli (Green Deal), które mogą doprowadzić do katastrofy gospodarczej, upadku setek tysięcy firm i powszechnej biedy.
Efekt protestów?
Ministrowie rządu Donalda Tuska już zaczęli mówić językiem protestujących i podważać ustalenia eurokratów. Jak to się mówi, nie chwalmy dnia przed zachodem słońca, ale warto zauważyć, że pojawiają się pierwsze doniesienia medialne o planowanych zmianach w przepisach Zielonego Ładu…Jak Pan doskonale widzi, na polityków działa tylko naga siła społecznego gniewu, której zaczątki udało nam się już stworzyć w ruchu „Nie Oddamy Miasta”.
Dlatego właśnie potrzebujemy Pana wsparcia w dalszej pracy.
TAK, JESTEM Z WAMI. POSTAWCIE JAK NAJWIĘCEJ BILLBOARDÓW PRZECIWKO „STREFOM” I EKOREWOLUCJI!
Gdy piszę do Pana te słowa, jesteśmy już dość blisko celu naszej zbiórki. Wchodząc na linkowaną powyżej stronę, zobaczy Pan, jak niewiele nam brakuje, by zebrać pieniądze potrzebne do tej kampanii.
Dlatego też za każdą złotówkę przekazaną na kontynuację tej przełomowej kampanii oraz na nowe billboardy w kolejnych miastach już teraz ogromnie Panu dziękuję! Proszę przyjąć moje serdeczne pozdrowienia.


Sławomir Skiba
Wiceprezes Stowarzyszenia
Kultury Chrześcijańskiej
im. Ks. Piotra Skargi 

Rektor Collegium Humanum zaczął sypać. Liczy na skorzystanie z «małego świadka koronnego». Handel dyplomami, nie tylko MBA, ale także doktoratami i habilitacjami.

Rektor Collegium Humanum zaczął sypać. Liczy na skorzystanie z „sześćdziesiątki”

22.03.2024 nczas/rektor-collegium-humanum-zaczal-sypac

========================

M. Dakowski. Nie wiem, w jakim dziale te sprawy kryminalne umieszczać. Przecież to nie „nauka”, bo czego np. kieszonkowiec może się od „rektora” nauczyć?

============================

Collegium Humanum, afera z dyplomami.
Logo Collegium Humanum. / Fot. PAP

Rektor Collegium Humanum z zarzutem przyjęcia ponad 1 mln zł za wystawienie ponad tysiąca dyplomów. Poszedł na współpracę z prokuraturą – podaje piątkowa „Rzeczpospolita”

„Rz” informuje, że „aresztowany miesiąc temu Paweł C., rektor Collegium Humanum, ujawnia prokuraturze nazwiska osób, które kupowały lub dostawały za darmo dyplomy MBA w jego uczelni”.

„To nie tylko politycy, ale również menedżerowie, samorządowcy, policjanci, strażacy, sportowcy, artyści i naukowcy. W tym osoby (lub ich współmałżonkowie), które obecnie są na świeczniku.

Sypie również cały układ, który pozwalał mu latami prowadzić lukratywny biznes dyplomami, nie tylko MBA, ale także doktoratami i habilitacjami, jak np. fakt, że za łapówkę uczelnia dostała akredytację. – Czegoś takiego jeszcze nie widziałem w swej karierze – mówi nam osoba znająca kulisy tej sprawy” pisze gazeta.

Według dziennika „C. liczy, że dzięki ujawnieniu całej wiedzy o korupcyjnym układzie skorzysta z tzw. sześćdziesiątki, czyli instytucji «małego świadka koronnego» – wyjdzie z aresztu, a sąd złagodzi mu przyszły wyrok”.

„Zarzuty czekają również tych, którzy kupowali dyplomy (niektórym je fundowano za darmo). Śledczy sukcesywnie weryfikują, w jaki sposób je uzyskali. Są już pierwsi «skruszeni»” – informuje „Rz”.

– Do tej pory dobrowolnie zgłosiło się pierwszych kilka osób. Pozostałe serdecznie zapraszamy. Jeżeli zgłoszą się same, zanim my po nie przyjdziemy, to będą mogły skorzystać z klauzuli niekaralności, jaką daje art. 229 par. 6 kodeksu karnego – mówi „Rz” Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.

Czemu Transformacja energetyczna słabnie. Koszty farm wiatrowych i słonecznych gwałtownie rosną.

Transformacja energetyczna słabnie. Dariusz Galczak.

17 grudzień 2023 altershot.tv/transformacja-energetyczna-slabnie

Koszty farm wiatrowych i słonecznych gwałtownie rosną – jak wpływa to na konsumentów?

Teoretycznie energia elektryczna ze słońca i wiatru powinna być tania, ponieważ nic nie kosztuje. Ale tak było kiedyś. Wysokie stopy procentowe, wąskie gardła w dostawach, cła, niekończące się procedury autoryzacji i roszczenia gwarancyjne sprawiają, że energia odnawialna jest złym interesem. Plany Dubaju dotyczące potrojenia produkcji energii to myślenie życzeniowe.

Nadeszły ciężkie czasy dla inwestorów w zrównoważone wytwarzanie energii. Pieniądze zainwestowane w budowę elektrowni i infrastruktury przesyłowej nie przynoszą już takich zysków, jak pięć lat temu. Zwroty są wyższe gdzie indziej, co ma konsekwencje dla wszystkich: Projekty przeciągają się w czasie, a za niektóre z nich nie ma już kto zapłacić. W tym kontekście ambitne cele, takie jak potrojenie rocznej produkcji energii ze źródeł odnawialnych, są warte dążenia, ale są po prostu myśleniem życzeniowym.

Ceny modułów słonecznych i turbin wiatrowych znacznie spadły

Rzeczywistość wygląda następująco. Według danych Międzynarodowej Agencji Energii, ceny paneli słonecznych i turbin wiatrowych zlokalizowanych na lądzie lub w morzu spadły o 87% (energia słoneczna), 64% (wiatr na lądzie) i 55% (wiatr na morzu) w latach 2010-2020. Czysta energia stała się konkurencyjna w stosunku do brudnych alternatyw i była kupowana bezpośrednio od deweloperów przez duże firmy zużywające energię elektryczną. Przyczyną spadku cen były coraz bardziej zaawansowane technologie i rozwój producentów.

Niektóre z największych na świecie firm zarządzających aktywami, takie jak kanadyjskie grupy inwestycyjne Brookfield i australijska Macquarie Group, postawiły na energię odnawialną. Podobnie postąpiły niektóre firmy zajmujące się paliwami kopalnymi, takie jak BP. Przedsiębiorstwa użyteczności publicznej, takie jak RWE i EnBW w Niemczech, zainwestowały w zielone projekty. Według brytyjskiego dziennika ekonomicznego Economist, średni zwrot z inwestycji dla deweloperów projektów wzrósł z trzech procent w 2015 r. do sześciu procent w 2019 r., czyli do poziomu podobnego do produkcji ropy i gazu, choć z mniejszymi wahaniami.

Perspektywy dla branży były tak dobre, że na przykład wartość rynkowa NextEra, wiodącej amerykańskiej firmy zajmującej się energią słoneczną i wiatrową, na krótko przyćmiła wartość Exxon Mobil, najpotężniejszego amerykańskiego giganta naftowego. Przez kilka tygodni NextEra była najcenniejszą amerykańską spółką energetyczną. Dziś inwestorzy zadają sobie pytanie na swoich forach: Co, u licha, dzieje się z NextEra?

Rentowność odnawialnych źródeł energii osłabiona

Sytuacja wygląda następująco: W ciągu ostatnich dwóch lat rentowność energii odnawialnej ucierpiała z powodu rosnących stóp procentowych, problemów z łańcuchem dostaw, opóźnień w wydawaniu pozwoleń i coraz bardziej protekcjonistycznych działań niektórych rządów. „Zielona premia” dla akcji zamieniła się w „zielone dyskonto”, pisze Ecomomist. Dowodem na poparcie tej tezy jest indeks S&P Global Clean Energy, który śledzi wyniki tego sektora. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy spadł on o 32 procent, podczas gdy globalne rynki akcji wzrosły o jedenaście procent. NextEra jest warta około jedną trzecią tego, co Exxon Mobil. Większość producentów turbin wiatrowych odnotowała straty.

Splot kilku czynników

Trudności w branży są wynikiem połączenia kilku czynników. Są to rosnące koszty w łańcuchu dostaw. Cena polikrzemu, kluczowego materiału do produkcji modułów słonecznych, wzrosła z 10 USD za kilogram w 2020 r. do 35 USD w 2022 r. z powodu problemów z łańcuchem dostaw w Chinach spowodowanych pandemią.

Koszt turbin wiatrowych również gwałtownie wzrósł. Z jednej strony wynika to z inwazji Rosji na Ukrainę, która spowodowała wzrost cen stali. Ale wynika to również z faktu, że turbiny stają się coraz bardziej złożone. Aby zbudować mocniejsze łopaty wirnika, producenci zapuszczają się w nowe obszary technologii i eksperymentują z drogimi materiałami kompozytowymi z włókna węglowego. Aby uchwycić silniejszy wiatr na większych wysokościach, przeciętna wieża ma obecnie prawie 100 metrów wysokości. W 2018 r. firma General Electric zaprezentowała morską turbinę wiatrową o wysokości 260 metrów – wielkości wieży Eiffla. Dostawcy około 8000 części turbiny wiatrowej mają trudności z dotrzymaniem kroku. Statki i ciężarówki mają trudności z transportem części wielkości boisk piłkarskich. Transport wymaga niekończących się procesów zatwierdzania, co sprawia, że projekty są droższe.

Zatwierdzenia i budowa są szybsze w USA

W Ameryce zatwierdzenie farmy słonecznej zajmuje średnio cztery lata, a lądowej farmy wiatrowej – sześć lat. Zasada UE, zgodnie z którą czas zatwierdzania projektów energii odnawialnej w UE nie powinien przekraczać dwóch lat, zwykle nie jest przestrzegana. Ponieważ farmy słoneczne i wiatrowe generalnie generują mniej energii niż konwencjonalne elektrownie i są coraz częściej budowane w odległych obszarach ze względu na już zajęte, łatwe do podłączenia lokalizacje, często wymagają nowych i długich linii przesyłowych. Te również muszą najpierw uzyskać pozwolenie.

Niemieckie ciekawostki

W Niemczech prowadzi to do takich kuriozów, jak „ghost power”: turbiny wiatrowe muszą być wyłączone, ponieważ w przeciwnym razie produkowałyby energię elektryczną, której nie można by przetransportować. Operatorzy otrzymują jednak za to rekompensatę. Według szacunków Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Energetycznego i Wodnego, tylko w 2022 r. ograniczono dobre trzy miliardy kilowatogodzin energii wiatrowej, która mogłaby zostać wyprodukowana przez turbiny lądowe. Koszt tego może teraz wynieść ponad miliard euro.

Co więcej: W październiku turbina duńskiej firmy Vestas zapaliła się w stanie Iowa. Mniej więcej w tym samym czasie łopaty turbiny GE w Niemczech odłamały się i spadły na pole. Ze względu na zapisy gwarancyjne w umowach zakupu, producenci muszą ponosić koszty. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy takie gwarancje kosztowały Vestas 1,2 miliarda dolarów.

Problemy z jakością w Siemens Gamesa, w tym zagniecenia łopat wirnika, spowodowały, że roczne straty operacyjne spółki-matki Siemens Energy wzrosły do 4,6 mld euro. 14 listopada niemiecki rząd udzielił firmie gwarancji kredytowej, w przeciwnym razie Niemcy doświadczyłyby kolejnego spektakularnego bankructwa. Wszystko to doprowadziło na przykład do wzrostu cen morskich projektów wiatrowych o 50% w ciągu ostatnich dwóch lat, zgodnie z obliczeniami dostawcy danych energetycznych BloombergNEF. I to nawet biorąc pod uwagę dotacje zawarte w ustawie o redukcji inflacji (IRA), gigantycznej ustawie klimatycznej prezydenta Joe Bidena.

Deweloperzy projektów z problemami

Deweloperzy projektów, którzy uzgadniają ceny energii elektrycznej ze swoimi klientami przed ustaleniem kosztów, wpadają w pułapkę nierentownych projektów. Według BloombergNEF, w Ameryce anulowali oni lub próbowali renegocjować kontrakty na połowę budowanych obecnie morskich elektrowni wiatrowych. W październiku duńska firma Orsted, największy na świecie deweloper morskich elektrowni wiatrowych, musiała odpisać 4 miliardy dolarów, gdy anulowała dwa duże projekty u wybrzeży New Jersey, jak podaje The Economist.

Wszystko to pogarsza rosnący protekcjonizm. Ameryka skutecznie zablokowała chińskich producentów energii słonecznej wysokimi cłami antydumpingowymi. Według firmy konsultingowej Wood Mackenzie, moduły słoneczne są ponad dwukrotnie droższe w tym kraju niż gdzie indziej.

First Solar, największy amerykański producent modułów, zwiększa obecnie swoje krajowe moce produkcyjne z 6 GW w tym roku do 14 GW do 2026 roku. Jest to jednak tylko niewielki ułamek tego, czego Ameryka potrzebuje, aby osiągnąć swoje cele w zakresie dekarbonizacji. W dniu 22 listopada UE przyjęła ustawę Net Zero Industry Act, która wprowadzi minimalny udział energii krajowej w publicznych kontraktach na energię odnawialną. Komisja Europejska rozważa również przeprowadzenie dochodzenia w sprawie chińskich dotacji dla producentów turbin, którzy sprzedają swoje turbiny o 70% taniej w kraju niż zachodni konkurenci w innych częściach świata. Prawdopodobne są niedobory dostaw. Niewiele wskazuje też na to, by protekcjonistyczne nastroje miały ulec poprawie.

Największym zagrożeniem jest protekcjonizm polityczny

Czy jest jakaś nadzieja na poprawę sytuacji? Problemy z podażą będą prawdopodobnie możliwe do opanowania. Jednak protekcjonizm jest napędzany politycznie – i taki pozostanie. Przynajmniej branża zdaje sobie sprawę, że musi pozycjonować się inaczej. „Większe nie zawsze znaczy lepsze”, jeśli chodzi na przykład o turbiny wiatrowe, mówi Henrik Andersen, dyrektor generalny Vestas. Duńska firma niedawno odzyskała rentowność.

autor: Oliver Stock źródło: https://www.focus.de/finanzen/news/energiewende-stockt-kosten-fuer-wind-und-solarparks-explodieren-wer-soll-das-noch-bezahlen_id_259472497.html

Dowody, jak „decydenci” kłamali w sprawie kowida: „Należy zwiększyć ocenę ryzyka” – właśnie BEZ DOWODÓW…

Należy zwiększyć ocenę ryzyka Dariusz Galczak

21 marzec 2024 altershot.tv/ze-swiata/nalezy-zwiekszyc-ocene-ryzyka

Multipolar ujawnił dotychczas tajne protokoły zespołu kryzysowego Instytutu Roberta Kocha (RKI) ds. koronawirusa. Wynika z nich jasno, że zaostrzenie oceny ryzyka z „umiarkowanego” do „wysokiego” ogłoszone w marcu 2020 r. – podstawa wszystkich środków blokujących i wyroków sądowych – nie opierało się na eksperckiej ocenie RKI, ale na instrukcjach politycznych podmiotu zewnętrznego – którego nazwisko/nazwa została zaciemniona w protokole.

zobacz także:

Nauka w czasach „zarazy”.

Chińska kampania promująca „Globalny Lockdown”

==========================

Głos Lothara Wielera brzmiał jak zwykle dźwięcznie i spokojnie, gdy 17 marca 2020 r. ogłosił przed kamerami decyzję, która stanie się podstawą wszystkich środków blokujących, a tym samym wywróci życie w Niemczech do góry nogami na kilka lat:

„Dzisiaj zmienimy ocenę ryzyka dla zdrowia ludności w Niemczech. Od dziś będziemy je oceniać jako wysokie. Powód jest dość prosty. Widać dynamikę. (…) Tłem dla zmiany oceny ryzyka jest dalszy wzrost liczby przypadków (…)”.

Uaktualnienie oceny ryzyka było, jak się wkrótce okaże, podstawą prawną dla wszystkich środków związanych z koronawirusem. Powołały się na nią wszystkie sądy, które odrzuciły skargi osób dotkniętych koronawirusem. Tenor: Ocena ryzyka przeprowadzona przez RKI – jako właściwy organ wyznaczony przez ustawę o ochronie przed infekcjami – nie jest kwestionowana przez sąd. Jeśli RKI stwierdzi, że ryzyko jest wysokie, to tak jest, a zatem odpowiednie środki polityczne są uzasadnione.

Niewiarygodne uzasadnienie

Multipolar już pod koniec marca 2020 r. zbadał niewiarygodność krótkiego uzasadnienia Wielera dla aktualizacji („dynamika”, „rosnąca liczba przypadków”). Nie tylko liczba przypadków potroiła się w marcu, ale także liczba przeprowadzonych testów – co RKI przyznał drobnym drukiem w swoim raporcie o stanie z 26 marca 2020 r., kilka dni po zapytaniu naszego magazynu, ale czego wówczas prawie nikt nie zauważył.

W szczególności rzeczywisty wzrost rozprzestrzeniania się wirusa w stosunku do liczby testów wyniósł zaledwie jeden punkt procentowy na krótko przed blokadą. Między 9 a 15 marca 2020 r. sześć procent osób poddanych testom w Niemczech uzyskało pozytywny wynik testu na obecność wirusa, a siedem procent między 16 a 22 marca (raport sytuacyjny RKI z 26 marca 2020 r., s. 6). Ten wzrost o jeden punkt procentowy stanowił tak zwany „wykładniczy wzrost” epidemii, o którym mówili wówczas wszyscy w polityce i mediach. 22 marca kanclerz Niemiec Angela Merkel ogłosiła lockdown, uzasadniając to tym, że koronawirus „nadal rozprzestrzenia się w alarmującym tempie”.

Eksperci z RKI, na czele z Lotharem Wielerem i jego zastępcą Larsem Schaade, musieli zdawać sobie sprawę, że ta interpretacja była myląca. Co więc tak naprawdę stało za wzrostem oceny ryzyka? Jakie dyskusje miały miejsce w RKI, jakie argumenty były wymieniane wewnętrznie? Krótko mówiąc: na czym opierała się decyzja?

Spór prawny

RKI konsekwentnie blokowało odpowiednie zapytania. Po pierwszym pozwie złożonym przez Multipolar w listopadzie 2020 r. w celu wyegzekwowania prawa do informacji na mocy prawa prasowego, berliński sąd administracyjny wydał w marcu 2021 r. orzeczenie, zgodnie z którym organ musiał ujawnić przynajmniej nazwiska wyższych rangą członków zespołu kryzysowego RKI. W następstwie tego Multipolar złożył wniosek na podstawie ustawy o wolności informacji za pośrednictwem renomowanej berlińskiej kancelarii Partsch & Partner. RKI zwlekała z odpowiedzią, więc pod koniec 2021 r. złożyliśmy pozew o dostęp do protokołów zespołu kryzysowego RKI. Po latach przeciągania liny między prawnikami, w 2023 r. RKI zdecydowała się na zaskakujący zwrot i opublikowała protokoły, choć z obszernymi redakcjami.

Multipolar wkrótce opublikuje pakiet ponad 200 protokołów liczących łącznie ponad tysiąc stron z okresu od stycznia 2020 r. do kwietnia 2021 r. (Aktualizacja z 20 marca: dokumenty zostały już opublikowane). Obecnie pozywamy berliński sąd administracyjny o zniesienie redakcji. Rozprawa odbędzie się tam 6 maja.

Do tej pory postępowanie kosztowało nasz magazyn około 15 000 euro. Finansujemy je z niewielkich darowizn od naszych czytelników – i jesteśmy wdzięczni za dalsze wsparcie.

Protokoły

Po przejrzeniu protokołów, które zostały teraz opublikowane, jasne jest, że początkowo odbyła się wewnętrzna dyskusja ekspertów na temat oceny ryzyka, ale aktualizacja w marcu była nagła i najwyraźniej została zainicjowana spoza RKI. Cały proces konsultacji naukowych został wyraźnie przyćmiony przez presję polityczną.

Poniżej znajduje się przegląd wydarzeń. W poniedziałek, 24 lutego 2020 r., Włochy zgłosiły łącznie pięć zgonów, Tagesschau poinformował: „Po pojawieniu się nowego koronawirusa we Włoszech, niemiecki rząd widzi zmianę sytuacji w Niemczech. Minister zdrowia Spahn spodziewa się, że wirus może rozprzestrzenić się również w tym kraju”. Protokół zespołu kryzysowego RKI z tego samego dnia stwierdza, że ryzyko dla ludności niemieckiej pozostaje „niskie”.

Fragment protokołu z posiedzenia zespołu kryzysowego RKI z 24 lutego 2020 r.

W całkowitej sprzeczności z tym, Heiko Rottmann-Großner, starszy członek personelu Spahna z doskonałymi kontaktami na amerykańskiej scenie zarządzania pandemią, powiedział tego samego dnia kilku sekretarzom stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, że konieczne jest teraz „sparaliżowanie gospodarki” i podjęcie środków ostrożności w zakresie godzin policyjnych na czas nieokreślony. Rok wcześniej powiernik Spahna uczestniczył jako przedstawiciel Niemiec w symulacji pandemii wysokiego szczebla zorganizowanej przez prywatne instytucje amerykańskie.

WHO również zwiększyła presję, jak donosi Tagesschau 25 lutego: „Światowa Organizacja Zdrowia wzywa rządy na całym świecie do przygotowania się na wybuch koronawirusa”. 26 lutego Spahn oświadczył: „Jesteśmy na początku epidemii koronawirusa w Niemczech”. Punktem wyjścia było siedem nowych przypadków w Niemczech, w których nie można było już prześledzić drogi zakażenia. Tego samego dnia w wewnętrznym protokole RKI odnotowano, że strona główna została zaktualizowana, „teraz ryzyko dla ogółu populacji w Niemczech” niskie do umiarkowanego „, lepiej pasuje do aktualnej oceny”.

Fragment protokołu z posiedzenia zespołu kryzysowego RKI z 26 lutego 2020 r.

Tego samego dnia tagesschau.de rozpoczął blog na żywo, który nie kończył się przez miesiące i lata. Pierwsze nagłówki brzmiały: „WHO wzywa do przygotowań”, „Pacjent w NRW w stanie krytycznym” i „Strach przed pandemią przygnębia Dax”.

W tym momencie RKI nie przyłączył się jeszcze do chóru. W piątek, 28 lutego, wicedyrektor RKI Lars Schaade uspokoił sytuację przed kamerami:

„Oceniam, że sytuacja jest mniej więcej tak samo poważna, jak w przypadku silnej lub bardzo silnej epidemii grypy”.

Tego samego dnia Bill Gates wkroczył na publiczną arenę koronawirusa. Artykuł „Jak reagować na Covid-19” pojawił się na jego blogu, a także został opublikowany w New England Journal of Medicine, jednym z najbardziej szanowanych i poczytnych czasopism medycznych na świecie. Gates ostrzegł w nim, że ze względu na niezwykle wysoki wskaźnik śmiertelności z powodu Covid-19, rozwój szczepionek musi być teraz znacznie przyspieszony i wspierany ze środków publicznych. „Miliardy dolarów” są szybko potrzebne od rządów, aby szczepionki były gotowe do zatwierdzenia. Śmiertelność rzędu normalnej grypy – jak podejrzewał wówczas RKI – nie pasowała do tego obrazu.

W poniedziałek, 2 marca, RKI zaostrzyła ocenę ryzyka z „niskiego do umiarkowanego” na „umiarkowane”. Odpowiednia sekcja w protokole z 2 marca jest prawie całkowicie zaciemniona.

Fragment protokołu z posiedzenia zespołu kryzysowego RKI z 2 marca 2020 r.

W dalszej części protokołu, w sekcji „Diagnostyka laboratoryjna”, wspomniano, że Grupa Robocza ds. Grypy w RKI przetestowała „ponad 140 próbek do tej pory” pod kątem koronawirusa, ale „wszystkie były negatywne”.

Tego samego dnia Jens Spahn pojawił się z dużą obsadą na federalnej konferencji prasowej. Christian Drosten pojawił się obok niego po raz pierwszy, podobnie jak szef RKI Wieler i inni profesorowie. Minister otwarcie przyznał, że „dzisiejsze wystąpienie było częścią zintensyfikowanej ofensywy komunikacyjnej”. Kampania reklamowa jest już prowadzona we wszystkich głównych gazetach, emitowane są również reklamy radiowe specjalnie wyprodukowane przez rząd, a kanały mediów społecznościowych są wykorzystywane „na wszystkich poziomach„.

Następnego dnia w protokole RKI odnotowano: „80 próbek przetestowanych wczoraj, wszystkie negatywne”.

Fragment protokołu z posiedzenia zespołu kryzysowego RKI z 3 marca 2020 r.

6 marca: „213 próbek przebadanych wczoraj, wszystkie negatywne”.

Fragment protokołu z posiedzenia zespołu kryzysowego RKI z 6 marca 2020 r.

11 marca w ocenie ryzyka stwierdzono: „brak potrzeby dostosowania”. Tego dnia WHO ogłosiła pandemię. Następnego dnia w protokole odnotowano: „Ocena ryzyka została uzupełniona o informację, że WHO ogłosiła pandemię. Skorygowana ocena ryzyka zostanie opublikowana online. Pod względem finansowym, praktycznym itp. nic się nie zmienia”. Następnie dalej: „AGI Sentinel Surveillance: brak nowych przypadków”.

Fragment protokołu z posiedzenia zespołu kryzysowego RKI z 12 marca 2020 r.

Tydzień zakończył się w piątek 13 marca zwięzłym stwierdzeniem: „Aktualna ocena ryzyka pozostaje niezmieniona”. Ryzyko dla populacji było zatem nadal uważane przez RKI za „umiarkowane”, pomimo podekscytowania w mediach i pomimo ogłoszenia pandemii przez WHO. Instytut Roberta Kocha nadal opierał się na faktach – na razie.

Tego samego dnia WHO nadal wywierało presję. „Szef WHO: Europa jest teraz epicentrum”, donosi Tagesschau i wyjaśnia: „Według szefa WHO Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa, Europa stała się epicentrum pandemii koronawirusa. Każdy kraj, który wierzy, że uniknie poważnych epidemii koronawirusa, takich jak te w innych krajach, popełnia śmiertelny błąd”.

W sobotę, 14 marca, nowy numer Der Spiegel został opublikowany pod nagłówkiem „Czy jesteśmy gotowi?” z lekarzem ratunkowym w odzieży ochronnej na okładce, stojącym między plandekami namiotu szpitala wojskowego. Tego dnia Berlin zaczął kopiować chińskie środki z zaskakującą szybkością i rygorystycznością. Senat zakończył życie publiczne w stolicy zwykłym dekretem. Wszystkie puby, kluby, targi, kina i teatry zostały zmuszone do zamknięcia – łącznie z kościołami. Władze miasta zakazały wszelkich zgromadzeń liczących więcej niż 50 osób, w tym wszelkich demonstracji politycznych.

Coś stało się również z RKI w ten weekend. Świadczy o tym przede wszystkim protokół z poniedziałku 16 marca, w którym napisano: „W weekend przygotowano nową ocenę ryzyka. Zostanie ona zwiekszona w tym tygodniu. Ocena ryzyka zostanie opublikowana, gdy tylko [redacted] da na to sygnał”.

Fragment protokołu z posiedzenia zespołu kryzysowego RKI z 16 marca 2020 r.

„Zostanie ona zwiększona w tym tygodniu” – to najwyraźniej decyzja polityczna, a nie naukowa, a także nagła i zaskakująca, bez żadnych wskazówek w poprzednich protokołach i bez znaczących zmian podstawowych kluczowych danych. W protokole odnotowano, że „VPräs” przedstawił tę informację zespołowi kryzysowemu, tj. wiceprezesowi RKI Larsowi Schaade. Czekali tylko na „sygnał” do wdrożenia, który miała dać osoba zaciemniona w protokole. Może był to Jens Spahn, a może ktoś inny. W każdym razie Wieler ogłosił aktualizację następnego dnia.

Wydaje się oczywiste, że jeśli, jak stwierdzono w protokole, „przygotowano nową ocenę ryzyka” w weekend od 14 do 15 marca – a miało to mieć miejsce w RKI – to RKI powinna oczywiście również posiadać dokumenty na ten temat: samą ocenę ryzyka, a także całą komunikację i porady na jej temat. Tak się jednak nie stało. Kancelaria prawna Raue, która reprezentuje RKI w postępowaniu wszczętym przez Multipolar, nawet stanowczo temu zaprzecza w piśmie z września 2023 r. do berlińskiego sądu administracyjnego w imieniu swojego klienta:

„Po zakończeniu tego przeglądu nadal nie są dostępne żadne dalsze dokumenty dotyczące zmiany oceny ryzyka w dniu 17 marca 2020 r. z „umiarkowanego” na „wysokie”. (…) Informacje, które nie są dostępne, nie mogą zostać ujawnione przez pozwanego”.

Wniski z tego wszystkiego: Twierdzenie, że RKI dokonał aktualizacji – a tym samym podstawy blokady i stanu wyjątkowego – na podstawie opinii naukowych nie jest już możliwe do utrzymania. Aktualizacja nastąpiła nagle, bez udokumentowanej dyskusji i procesu konsultacji, na polecenie nienazwanego podmiotu.

Oznacza to również, że jest teraz jasne, że sądy w Niemczech, które oparły się na fakcie, że ocena ryzyka przeprowadzona przez RKI była oparta na podstawach naukowych w swoich orzeczeniach dotyczących legalności środków związanych z koronawirusem – i nie poddały krytycznej ocenie tej oceny ryzyka w odpowiednich postępowaniach – popełniły błąd, który musi zostać jeszcze uznany i rozwiązany.

autor:

Paul Schreyer

źródło:

https://multipolar-magazin.de/artikel/rki-protokolle-1

dokumenty do wglądu:

https://my.hidrive.com/share/2-hpbu3.3u#$/
https://bastian-barucker.de/RKIProtokolleganz.pdf

Fragment protokołu z posiedzenia zespołu kryzysowego RKI z 26 lutego 2020 r.

Środki ochrony przed zakażeniem

– Trwa dyskusja na temat środków ochrony indywidualnej, maski (MNS) są rzadkością, maski FFP2 są rzadkością, pojawiają się pytania, czy można używać przeterminowanych masek.

– Dowody przemawiające za maskami – brak badań potwierdzających skuteczność /są wręcz przeciwne, brak dowodów na korzyść

– ECDC nie zaleca stosowania u zdrowych osób w populacji ogólnej.


– RKI podtrzymuje: niezalecane w miejscach publicznych, w środowisku domowym w uzasadnionych przypadkach, również w celu ochrony innych osób.

źródło ( str. 230 – 231):

https://bastian-barucker.de/RKIProtokolleganz.pdf

Dariusz Galczak

Hej jestem Dariusz Galczak współtwórca AlterShot. Od marca 2020 wyszukuję i tłumaczę teksty o zachodzących wokół nas przemianach, także o „wiadomej sprawie”, by dać szerszą perspektywę tam gdzie jej brakuje. Od lipca 2020, tworzę też filmy i relację głównie z konferencji. Mimo, że jak wielu „nowa sytuacja” postawiła mnie w nowej roli, to staram się współpracować z profesjonalistami i stale rozwijać umiejętności i warsztat.

Zima prawem człowieka, czyli aborcja wiosny do 12 tygodnia

Zima prawem człowieka, czyli aborcja wiosny do 12 tygodnia

https://www.salon24.pl/u/brixen/1367948,zima-prawem-czlowieka-czyli-aborcja-wiosny-do-12-tygodnia


Marcin B. Brixen 21.03.2024 

– Dzisiaj mamy pierwszy dzień kalendarzowej wiosny – oświadczył tata Łukaszka zaglądając do swojej gazety. Ale mama Łukaszka zajrzała do swojej i oznajmiła, że nic z tego, wiosny nie ma i nie będzie.

– Dzisiaj mamy pierwszy dzień kalendarzowej wiosny – oświadczył tata Łukaszka zaglądając do swojej gazety. Ale mama Łukaszka zajrzała do swojej i oznajmiła, że nic z tego, wiosny nie ma i nie będzie.
– To pieniędzy zawsze nie ma i nie będzie – wtrącił dziadek Łukaszka.
– Za tego rządu, za poprzednich jakoś były  – zauważyła babcia Łukaszka. 
– O co chodzi z tą wiosną i dlaczego jej nie będzie  w pierwszy dzień wiosny? – zapytała siostra Łukaszka jedząc budyń.
– Bo planeta płonie – odparł Łukaszek.
– Wreszcie ktoś, kto się choć trochę w tym orientuje! – zakrzyknęła mama Łukaszka z radością. – Tak, synu mój, masz rację! Planeta płonie!
I dramatycznym gestem pokazała okno kuchenne, za którym drobno siąpił deszcz a termometr pokazywał plus dwa stopnie Celsjusza.
Siostra Łukaszka rzuciła się do okna i zaczęła zachłanni wpatrywać w dal.
– To co z tą wiosną? – powtórzyła pytanie babcia Łukaszka.
– Wiosna została abortowana – oznajmiła z satysfakcją mama Łukaszka i położyła na stole „Wiodący Tytuł Prasowy” tak by wszyscy mogli przeczytać wywiad z aktywiszczem grupy „Zimowy Dream Team”.
W wywiadzie stało, że ze względu na płonącą planetę wiosna została abortowana. Aktywiszcze bardzo się z tego cieszyło, bo odzyskało łyżwy, sanki, czapki i rękawiczki i inne zimowe akcesoria, które już uważało za pogodowo wykluczone. Na końcu był podany telefon, pod który można było zadzwonić i zakupić trochę sztucznego śniegu zamiast jeździć po niego za granicę.
– Co za bzdury – skomentował dziadek Łukaszka. – I jak oni niby tą wiosną abortowali? Czym?
– Uchwałą Sejmu – rzekła z namaszczeniem mama Łukaszka. – Przegłosowano, że aborcja wiosny do dwunastego tygodnia jest bezpłatna, legalna i jest prawem człowieka. Mamy prawo znów nosić zimowe…
– Zaraz, czy ten projekt uchwały nie wniosło do Sejmu jakieś NGO? – przypomniał sobie tata Łukaszka.
– Tak, Stop The Spring PL – przypomniała mama Łukaszka.
– Tak myślałem – Łukaszek podał tacie telefon.
– Co tam macie?
– Zarząd tej fundacji. Ho ho, kogo tu mamy? Sami Niemcy – ironizował tata Łukaszka. – Przewodniczący Alexander von Futtro, członkowie zarządu Heinrich Koschuch i Jorgen Schalnaschyje.
– Czyli lobby czapkowo rękawiczkowe – skomentował dziadek Łukaszka. – To było do przewidzenia. 
Mama Łukaszka chciała coś powiedzieć, ale od okna odwróciła się siostra Łukaszka.
– Nic nie widzę. Gdzie ta planeta płonie?
I została wyrzucona z kuchni.

“Transformacja żywieniowa” to wojna z żywnością, rolnikami – i ludzkością.

“Transformacja żywieniowa” to wojna z żywnością, rolnikami i społeczeństwem

Data: 21 marzo 2024 Author: Uczta Baltazara babylonian-empire

https://youtube.com/watch?v=Xq5qmyYNwHk%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dit%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

Artykuł rozpoczyna się od krótkiego wideo opartego na wywiadzie z badaczką Sandi Adams, która opisuje plany dotyczące rolnictwa w wiejskim hrabstwie Somerset w południowo-zachodniej Anglii i ogólnie w Wielkiej Brytanii. Jest to ważny klip, ponieważ to, co opisuje, wydaje się być częścią szerszej agendy Organizacji Narodów Zjednoczonych przekazanej przez niezwykle bogatą, nieodpowiedzialną i niewybieralną elitę.

Elita ta uważa, że może wykonać lepszą pracę niż natura, zmieniając istotę żywności i genetyczny rdzeń dostaw żywności (poprzez biologię syntetyczną i inżynierię genetyczną). Plan obejmuje również usunięcie rolników z ziemi (farmy bezrolne napędzane sztuczną inteligencją) i wypełnienie dużej części terenów wiejskich farmami wiatrowymi i panelami słonecznymi. Chociaż system żywnościowy ma problemy, które wymagają rozwiązania, ten błędny program jest receptą na brak bezpieczeństwa żywnościowego, na który nikt nie głosował.

Na całym świecie, od Holandii po Indie, rolnicy protestują. Może się wydawać, że protesty te mają ze sobą niewiele wspólnego. Ale mają. Rolnicy mają coraz większe trudności z utrzymaniem się, czy to na przykład z powodu neoliberalnej polityki handlowej, która prowadzi do importu produktów, które osłabiają produkcję krajową i obniżają ceny, wycofania wsparcia państwa lub wdrożenia polityki zerowej emisji netto, która wyznacza nierealistyczne cele.

Wspólnym wątkiem jest to, że w ten czy inny sposób rolnictwo jest celowo uniemożliwiane lub finansowo nieopłacalne. Celem jest wyparcie większości rolników z ziemi i przeforsowanie programu, który z samej swojej natury wydaje się powodować niedobory i podważać bezpieczeństwo żywnościowe.

Globalny program “jednego światowego rolnictwa” jest promowany przez Fundację Gatesów i Światowe Forum Ekonomiczne. Obejmuje ona wizję żywności i rolnictwa, w której firmy takie jak Bayer, Corteva, Syngenta i Cargill współpracują z Microsoftem, Google i gigantami technologicznymi w celu ułatwienia prowadzenia gospodarstw bez rolnictwa opartego na sztucznej inteligencji, “żywności” modyfikowanej laboratoryjnie i sprzedaży detalicznej zdominowanej przez Amazon i Walmart. Kartel właścicieli danych, zastrzeżonych dostawców środków produkcji i platform handlu elektronicznego na szczytach gospodarki.

Program ten jest pomysłem kompleksu cyfrowo-korporacyjno-finansowego, który chce przekształcić i kontrolować wszystkie aspekty życia i ludzkich zachowań. Kompleks ten stanowi część autorytarnej globalnej elity, która jest w stanie koordynować swoją agendę na całym świecie za pośrednictwem Organizacji Narodów Zjednoczonych, Światowego Forum Ekonomicznego, Światowej Organizacji Handlu, Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i innych organizacji ponadnarodowych, w tym wpływowych think tanków i fundacji (Gates, Rockefeller itp.).

Jej program dotyczący żywności i rolnictwa jest eufemistycznie nazywany “transformacją żywnościową”. Wielki agrobiznes i fundacje “filantropijne” pozycjonują się jako zbawiciele ludzkości ze względu na ich szeroko promowane plany “wyżywienia świata” za pomocą zaawansowanego technologicznie “precyzyjnego” rolnictwa, rolnictwa “opartego na danych” i “zielonej” (zerowej netto) produkcji – z mantrą “zrównoważonego rozwoju”.

Integralną częścią tej “transformacji żywieniowej” jest narracja “zagrożenia klimatycznego”, komentarz, który został starannie skonstruowany i promowany (patrz praca dziennikarza śledczego Cory’ego Morningstara), a także ideologia zerowego netto związana z uprawamisprzyjającymipochłanianiu dwutlenku węglaprzez glebę i handlem uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla.

“Transformacja żywnościowa” polega na zamknięciu rolników (przynajmniej tych, którzy pozostaną w rolnictwie) w rolnictwie kontrolowanym przez korporacje, które wydobywa bogactwo i służy potrzebom rynkowym globalnych korporacji, schematom Ponzi handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla oraz inwestorom instytucjonalnym i spekulantom niezwiązanym z rolnictwem, którzy uważają rolnictwo, towary spożywcze i grunty rolne za zwykłe aktywa finansowe. Rolnicy ci zostaną zredukowani do korporacyjnych agentów czerpiących zyski, którzy ponoszą całe ryzyko.

Ta drapieżna komercjalizacja obszarów wiejskich wykorzystuje błędne założenia i alarmizm klimatyczny, aby legitymizować wdrażanie technologii, które rzekomo uchronią nas wszystkich przed załamaniem klimatu i katastrofą maltuzjańską.

W społeczeństwie w ogóle widzimy również, że kwestionowanie oficjalnych narracji jest zniechęcane, cenzurowane i marginalizowane. Widzieliśmy to w przypadku polityki i “nauki”, które zostały wykorzystane do legitymizacji działań państwa związanych z COVID. Bogata elita w coraz większym stopniu finansuje naukę, określa, co powinno być badane, jak powinno być badane oraz w jaki sposób wyniki są rozpowszechniane i jak należy wykorzystywać wytworzoną technologię.

Elita ta ma moc zamykania prawdziwej debaty oraz oczerniania i cenzurowania innych, którzy kwestionują dominującą narrację. Dominuje przekonanie, że problemy, z którymi boryka się ludzkość, powinny być rozwiązywane poprzez innowacje techniczne determinowane przez plutokratów i scentralizowaną władzę.

Ten wyniosły sposób myślenia (lub wręcz arogancja) prowadzi i jest symptomem autorytaryzmu, który dąży do narzucenia ludzkości szeregu technologii bez demokratycznego nadzoru. Obejmuje to samonośne szczepionki, inżynierię genetyczną roślin i ludzi, syntetyczną żywność, geoinżynierię i transhumanizm.

To, co widzimy, to błędny eko-modernistyczny paradygmat, który koncentruje władzę i uprzywilejowuje ekspertyzę techno-naukową (forma technokratycznej wyątkowości). Jednocześnie historyczne relacje władzy (często zakorzenione w rolnictwie i kolonializmie) oraz ich dziedzictwo w społeczeństwach i między nimi na całym świecie są wygodnie ignorowane i odpolityczniane. Technologia nie jest lekarstwem na destrukcyjny wpływ ubóstwa, nierówności, wywłaszczenia, imperializmu czy wyzysku klasowego.

Jeśli chodzi o technologie i polityki wdrażane w sektorze rolnym, zjawiska te zostaną wzmocnione i utrwalone – w tym choroby i zły stan zdrowia, które znacznie wzrosły w wyniku nowoczesnej żywności, którą spożywamy oraz agrochemikaliów i praktyk już stosowanych przez korporacje naciskające na “transformację żywnościową”. Otwiera to jednak inne możliwości zarabiania pieniędzy w sektorze nauk przyrodniczych dla inwestorów takich jak BlackRock, którzy inwestują zarówno w rolnictwo, jak i farmaceutyki.

Jednak w neoliberalnej sprywatyzowanej gospodarce, która często ułatwiała rozwój członkom kontrolującej bogatej elity, rozsądne jest założenie, że jej członkowie posiadają pewne założenia dotyczące tego, jak świat działa i powinien nadal działać: świat oparty na deregulacji z ograniczonym nadzorem i hegemonią prywatnego kapitału oraz świat kierowany przez osoby prywatne, takie jak Bill Gates, które uważają, że wiedzą najlepiej.

Niezależnie od tego, czy chodzi na przykład o patentowanie form życia, handel emisjami dwutlenku węgla, umacnianie zależności rynkowej (korporacyjnej) czy inwestycje w grunty, ich eko-nowoczesna polityka służy jako przykrywka do generowania i gromadzenia dalszego bogactwa oraz do cementowania ich kontroli.

Nie powinno więc dziwić, że potężni ludzie, którzy mają pogardę dla zasad demokracji (a co za tym idzie, dla zwykłych ludzi) uważają, że mają boskie prawo do podważania bezpieczeństwa żywnościowego, zamykania debaty, dalszego wzbogacania się dzięki swoim technologiom i polityce oraz ryzykowania przyszłością ludzkości.

INFO: https://off-guardian.org/2024/03/05/the-food-transition-is-a-war-on-food-farmers-and-the-public/ (przekład automatyczny)

Życie na linie 10. Knucie.

Życie na linie 10 Pędząca Glizda

Knucie

Jak Polska długa i szeroka podstawowym zajęciem ludzi młodych, starszych i zupełnie starych było w opisywanych czasach knucie czyli konspirowanie. Gdyby energię wpakowaną w zadrukowywanie milionów stron papieru szybko znikającą farbą drukarską włożyć w coś pożytecznego, na przykład w budowę domów, w Polsce nie byłoby permanentnego niedostatku mieszkań. Z jakiejś przyczyny komuna zdecydowanie przeszkadzała jednak budować domy a nie przeszkadzała knuć. Może chciała społeczeństwu upuścić trochę pary czyli energii społecznej. Gdyby zaoszczędzić drzewa, które poszły na te, czytane najczęściej wyłącznie przez ich autorów, ich żony, mężów, kochanków i kochanki samizdaty, nie byłoby globalnego ocieplenia, bo drzewa zmieniałyby CO2 na cukier prosty, a cukier jak wiadomo jest podstawowym surowcem dla domowej produkcji napojów wyskokowych. Tradycję produkcji tych napojów przejęły od prostego ludu ówczesne elity intelektualne, w środowiskach uniwersyteckich wymieniano się mniej czy bardziej sprawdzonymi przepisami na te napoje, a wspólna degustacja produktów konspiracyjnej działalności pogłębiała międzyludzkie więzi i nadawała knuciu czyli konspirowaniu specyficzny urok. Sprzyjała również demografii. Gdyby niepodległość wybuchła nieco później nie trzeba by było sprowadzać obecnie do roboty Ukraińców.

W „Okienku” knucie odbywało się na ogół w łazience z trudem mieszczącej knującą elitę, reszta czyli prosty okienkowy lud zazdrośnie rejestrowała nagłe kłopoty żołądkowe kolegów, a z łazienki dochodził przedłużający się szum bezmyślnie marnowanej wody. Bezmyślnie, bo po kilku dniach tout le monde znał i dyskutował poruszone w kiblu ważkie problemy a dzięki obdarzonej nadzwyczaj długim jęzorem ciotce Irence omawiała je tout Varsovie. Gdy kiedyś ( to był zupełnie inny, wcześniejszy etap konspiry) na sali sądowej zapytano znanego goprowca, partyjnego kapusia, czy poważnie traktował noszenie przez tak zwanych „taterników” tam i z powrotem przez Tatry konspiracyjnej makulatury odpowiedział: „ e tam – to były tylko takie podchody”. Pikanterii tym podchodom dodaje fakt, że noszący bibułę w większości nie znali dobrze Tatr, aktywna w tym procederze dama, krytyk teatralny lokalizowała w swych opowieściach schronisko Murowaniec na przełęczy Krzyżne, a realne były tylko wyroki za te podchody no i realna była późniejsza kariera kapusia, między innymi kariera literacka.

Wracając do „ Okienka”, nie wiem po co zamykano się w łazience jeżeli po kilku dniach i tak wszyscy wszystko wiedzieli. Do konspiracyjnej tradycji tych czasów należało posiadanie w swych szeregach jakiegoś jawniaka czyli kapusia, który nie krył swojej proweniencji, pomagał czasem w uniknięciu mandatu za złe parkowanie, albo w uzyskaniu paszportu i był zbratany a nawet wręcz spoufalony z konspiracyjną elitą ugrupowania. Była to wyraźna mentalna подготовка do Kanciastego Stołu (nie wiadomo dlaczego zwanego okrągłym) gdzie coitus tajniaków z jawniakami spłodził bękarta zwanego III RP.

No cóż- tajniacy z jawniakami dawno ustalili i wmówili naiwnym konspiratorom, że dzieci nie odpowiadają za grzechy swoich rodziców. Ten paradygmat, dogmat, wręcz wyznanie wiary pozwolił różnym dysydentom ze stalinowskiej grupy interesu wśliznąć się w opozycyjne szeregi, zdominować je, przejąć przywództwo społecznego buntu i poprowadzić go w wybranym przez siebie kierunku. Wprawdzie w niektórych społecznościach i kulturach dzieci odpowiadają za zbrodnie rodziców i to aż do dziesiątego pokolenia, ale my jesteśmy przecież społeczeństwem nietolerancyjnym więc odrzucamy takie przez wieki sprawdzone, cudze wzorce. Elita „ Okienka” bratała się więc z kapusiami przy pracy na linie oraz podczas pijatyk w lokalnych knajpach. Elita warszawki bratała się podczas spotkań (połączonych najczęściej z pijatyką) w inteligenckich salonach. Rezultaty tego powszechnego braterstwa okazały się opłakane. Knujących było podobno 10 milionów. Tajniaków, jawniaków, nawróconych, odwróconych, przechrzczonych, trockistów i maoistów, zdecydowanie mniej. Ale łyżka dziegciu niszczy podobno beczkę miodu. W każdym razie na pewno psuje jej smak. A jak mówi poeta „ lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku”. I tego smaku knującym wyraźnie zabrakło.

C D N

Zbieżność nazwisk i sytuacji jest przypadkowa. W kolejnych odcinkach mojej opowieści poznają państwo losy innych osób pracujących w spółdzielni „Okienko”

Komu „lewy dyplom”, komu? Ziemkiewicz punktuje „tuskowe media” w sprawie skandalu Collegium Humanum

Komu „lewy dyplom”, komu? Rafał Ziemkiewicz punktuje „tuskowe media” w sprawie Collegium Humanum

pch24.pl/komu-lewy-dyplom-komu-ziemkiewicz-punktuje-tuskowe-media-w-sprawie-collegium-humanum/

„Nic tak nie śmieszy, jak widok, że ktoś sam wpada w dołek, który kopał pod innym”, pisze na łamach tygodnika „Do Rzeczy” Rafał Ziemkiewicz.

Publicysta opisuje sprawę Collegium Humanum i wydawanych przez tę placówkę „lewych” dyplomów. „Media tuskowe rzuciły się na sprawę na pewniaka w przekonaniu, że podrzucono im kolejny sposób do zdezawuowania, ośmieszenia i poniżenia PiS”, zauważa.

Wywołane przez RAZ-a media, zgodnie z zasadami obowiązującymi w ich bańce psycho-moralno-mentalnej byli przekonani, że za chwilę wejdą w posiadanie listy „PiS-owców”, którzy kupili sobie dyplom CH.

Problem pojawił się, kiedy okazało się, iż podobne dyplomy zakupili sobie wspierani przez nich politycy koalicji 13 grudnia.

„No i sprawa się rypła: najpierw wyszło, że pan Sutryk i że Wrocław, potem że od absolwentów Kolegium Tumanum roi się na listach koalicji w Warszawie i innych metropoliach…”, kpi autor „Polactwa”.

„Wtedy pojawiła się narracja nowa: o ile pisowscy nominaci są przestępcami i oszustami, o tyle działacze PO i jej stronnictw sojuszniczych – ofiarami. Zapłacili normalnie za studia, nie kontrolowali oczywiście ich toku, no bo kto by… Wszystko w dobrej wierze. (…) Zdobyty w trudzie dyplom okazał się lewizną!”, podsumowuje Rafał Ziemkiewicz.

Źródło: tygodnik „Do Rzeczy” TG

Niedzielski napędził klientów Collegium Humanum.

Niedzielski napędził klientów Collegium Humanum. Wystarczyła jedna zapowiedź

21.03.2024 niedzielski-napedzil-klientow-collegium-tumanów

Prokuratura bierze pod lupę dyplomy MBA uzyskane na Collegium Humanum przez menedżerów ochrony zdrowia. Klientów tej uczelni swoja decyzją napędził Adam Niedzielski, były minister zdrowia.

Jak ujawnia radio RMF FM, „śledczych interesują wszelkie kwestie związane z trybem uzyskiwania świadectw ukończenia studiów podyplomowych przez kadrę zarządzającą ochroną zdrowia”

Wśród absolwentów owianej złą sławą uczelni dużą grupę stanowią dzisiejsi „menedżerowie służby zdrowia”.

Ci lgnęli do Collegium Humanum po tym, gdy w 2021 roku minister zdrowia Niedzielski zapowiedział, że do pełnienia funkcji menadżera ochrony zdrowia będzie wymagany egzamin państwowy. W projekcie ustawy „o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa” znalazł się jednak zapis, który zwalniał z państwowego egzaminu absolwentów studiów dyplomowych dla kadry menedżerskiej (MBA).

Na Collegium Humanum dyplomy MBA można było uzyskać w sposób daleko odbiegający od normalnego trybu kształcenia. Rekordziści mieli odpowiedni papier już po niecałym miesiącu.

Według RMF FM, śledczy badają także współpracę uczelni z innymi podmiotami – organizacjami, stowarzyszeniami i samorządami. Umowę o współpracy z uczelnią dotyczącą MBA podpisała między innymi rządowa Agencja Badań Medycznych.

Pytany o tę kwestię Niedzielski odmówił komentarza. Powiedział jedynie, że nie rozmawia z mediami.

Jak wyglądał szokujący proceder na Collegium Humanum, można przeczytać w kilku poniższych tekstach.

Piątek: Bielsko-Biała – Msza Święta i Różańcowy szturm do Nieba za Ojczyznę

22.03.24 Bielsko-Biała – Msza Święta i Różańcowy szturm do Nieba za Ojczyznę

20/03/2024 przez antyk2013

Zapraszamy na Różańcowy szturm do Nieba za Ojczyznę w piątek 22.03 na godz.15.00 do Parafii MB Królowej Świata (Lasek Cygański).

Zakończenie drogą krzyżową, modlitwami do św. Rity oraz Mszą świętą o godz. 18.00 w intencji Polski i Polaków.

Share

Kategorie Bielsko-Biała, Msze św. za Ojczyznę, Nabożeństwo Różańcowe, Pokuta Tagi Bielsko Biała, Jasnogórskie Śluby Narodu, Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, modlitwa za Ojczyznę, Msza Święta za Ojczyznę, Pokuta, Pokutny Marsz Różańcowy, różaniec za Ojczyznę

1700 włoskich profesorów, naukowców i badaczy wzywa do zawieszenia współpracy z ośrodkami izraelskimi. Obowiązek zapobiegania ludobójstwu.

1700 włoskich profesorów, naukowców i badaczy wzywa do zawieszenia współpracy z ośrodkami izraelskimi. Obowiązek zapobiegania ludobójstwu.

20 marzo 2024 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/700-wloskich-profesorow-naukowcow-i-badaczy-wzywa-do-zawieszenia-wspolpracy-z-osrodkami-izraelskimi

Do włoskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Współpracy Międzynarodowej został wysłany list otwarty podpisany przez ponad 1700 profesorów, naukowców i badaczy ze świata uniwersyteckiego i badawczego, wzywający do zawieszenia ofert współpracy między włoskimi i izraelskimi instytucjami w zakresie badań naukowych.

“Wzywamy do zawieszenia współpracy przemysłowej, naukowej i technologicznej między włoskimi i izraelskimi uniwersytetami i ośrodkami badawczymi” – piszą sygnatariusze – “w celu wywarcia presji na państwo Izrael, aby zobowiązało się do przestrzegania całego prawa międzynarodowego, czego słusznie wymaga się od wszystkich państw na świecie”.

Wniosek ten składamy również w celu ochrony włoskich instytucji przed oskarżeniami o niedopełnienie nadrzędnego obowiązku zapobiegania ludobójstwu, wszędzie tam, gdzie istnieje takie niebezpieczeństwo, co jest obowiązkiem państw członkowskich ONZ zgodnie z Konwencją w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa, lub współudziału w zbrodniach wojennych, które są obecnie przedmiotem dochodzenia Międzynarodowego Trybunału Karnego”.

Naukowcy zwracają uwagę, że wiele uniwersytetów na całym świecie działa w tym kierunku: w lutym 2024 r. Uniwersytet Kalifornijski w Davis wycofał 20 milionów dolarów na współpracę, podobnie jak cztery uniwersytety norweskie.

“W Strefie Gazy”, czytamy dalej w liście, “z powodu izraelskich operacji wojskowych jesteśmy świadkami prawdziwego “zabójstwa szkolnictwa “, tj. systematycznego, całkowitego i celowego niszczenia lokalnego systemu edukacji oraz masowego mordowania uczniów, naukowców i nauczycieli. Jak wynika z licznych raportów, w ciągu ostatnich czterech miesięcy system edukacji w Strefie Gazy, który przed październikiem 2023 r. obejmował ponad 625 000 uczniów oraz około 23 000 nauczycieli i profesorów, został unicestwiony. Izrael systematycznie niszczył wszystkie uniwersytety w Strefie Gazy. Oprócz zniszczenia uniwersytetów, większość budynków szkolnych w Gazie jest uszkodzona”.

INFO: https://www.ansa.it/canale_legalita_scuola/notizie/universita_news/2024/03/19/lettera-studiosi-sospendere-il-bando-con-israele-per-la-ricerca_4b04bfb8-625a-45b9-b1f1-78ac949e945c.html

W zaszczepionej populacji Anglii w ciągu dwóch lat zginęło prawie milion osób; w populacji nieszczepionej zmarło mniej niż 61 tys. osób

W zaszczepionej populacji Anglii w ciągu 23 miesięcy zginęło prawie milion osób; w populacji nieszczepionej w tym samym okresie zmarło mniej niż 61 tys. osób

https://www.naturalnews.com/2024-03-01-england-million-vaccinated-deaths-61000-unvaccinated-deaths.html

Szokujące dane opublikowane przez rząd Wielkiej Brytanii pokazują, że w ciągu ostatnich dwóch lat zaszczepiona populacja w Anglii doświadczyła szokującej liczby zgonów w porównaniu z populacją nieszczepionych, mimo że około 30 procent populacji nie otrzymało nawet ani jednej dawki szczepionki na koronawirus z Wuhan (COVID).

Według brytyjskiej Agencji Bezpieczeństwa Zdrowia (UKHSA) do lipca 2022 r. 18,9 mln osób odmówiło przyjęcia pierwszej dawki zastrzyku na Covid-19, 21,5 mln osób odmówiło przyjęcia drugiej dawki zastrzyku na Covid, a 2,6 mln osób, które otrzymało pierwszą dawkę, ale odmówiło przyjęcia drugiej, a 30,4 mln osób odmówiło przyjęcia trzeciej dawki zastrzyku na Covid, podobnie jak 8,9 mln osób, które otrzymały drugą dawkę, ale odmówiły podania trzeciej. 

(Powiązane: Brytyjskie szpitale uznawały zgony z powodu zapalenia płuc za zgony z powodu Covid-19, aby stworzyć iluzję pandemii .)

Według danych UKHSA do szczepień kwalifikowało się wówczas 63,4 mln osób. Od lipca 2022 r. 30 % populacji Anglii pozostało całkowicie nieszczepionych; 34 % nie było dwukrotnie zaszczepionych; a 50 % nie było potrójnie zaszczepionych.

 Jednak zaszczepiona populacja jako całość była odpowiedzialna za 95 procent wszystkich zgonów z powodu Covid w okresie od stycznia do maja 2023 r., podczas gdy populacja niezaszczepiona stanowiła zaledwie pięć procent.

Jednak naprawdę przerażający jest fakt, że te zgony nie dotyczą populacji zaszczepionej jedną lub dwiema dawkami. Zdecydowana większość to osoby zaszczepione czterokrotnie, przy czym populacja ta odpowiada za 80 procent wszystkich zgonów z powodu Covid i 83 procent wszystkich zgonów z powodu Covid-19 wśród zaszczepionych .

Twarde fakty

Poniższe dane opublikowane przez Urząd Statystyczny Krajowych (ONS) w zbiorze danych „Zgony na podstawie statusu szczepień” można znaleźć na stronie internetowej ONS:

W okresie od lipca do września 2021 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn wśród niezaszczepionych osób miała miejsce w sierpniu wśród osób w wieku od 70 do 79 lat i wyniosła 676 zgonów. Natomiast we wrześniu 2021 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn związanych ze szczepieniami wystąpiła wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła szokujące 13 294 zgonów.

W okresie od października do grudnia 2021 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn wśród niezaszczepionych osób miała miejsce w grudniu wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła 776 zgonów. Dla kontrastu, w grudniu 2021 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn związanych ze szczepieniami wystąpiła wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła szokujące 16 171 zgonów.

W okresie od stycznia do marca 2022 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn wśród niezaszczepionych osób miała miejsce w styczniu wśród osób w wieku od 70 do 79 lat i wyniosła 776 zgonów. Dla porównania, w styczniu 2022 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn związanych ze szczepieniami wystąpiła wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła szokujące 15 948 zgonów.

W okresie od kwietnia do czerwca 2022 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn wśród niezaszczepionych osób miała miejsce w kwietniu wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła 500 zgonów. Jednocześnie w kwietniu 2022 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn związanych ze szczepieniami wystąpiła wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła szokujące 14 902 zgonów.

W okresie od lipca do września 2022 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn wśród niezaszczepionych osób miała miejsce w lipcu wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła 493 zgony. Dla porównania, w lipcu 2022 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn związanych ze szczepieniami wystąpiła wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła szokujące 14 286 zgonów.

W okresie od października do grudnia 2022 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn wśród niezaszczepionych osób miała miejsce w grudniu wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła 604 zgony. Dla kontrastu, w grudniu 2022 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn związanych ze szczepieniami wystąpiła wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła szokujące 19 914 zgonów.

W okresie od stycznia do marca 2023 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn wśród niezaszczepionych osób w styczniu 2023 r. miała miejsce wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła 551 zgonów. Największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn związanych ze szczepieniami wystąpiła w styczniu 2023 r. wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła szokującą liczbę 18 297 zgonów.

W okresie od kwietnia do maja 2023 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn wśród niezaszczepionych osób miała miejsce w maju wśród osób w wieku od 70 do 79 lat i wyniosła 405 zgonów. Jednocześnie największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn związanych ze szczepieniami wystąpiła w kwietniu wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła szokujące 13 713 zgonów.

================================

Niezwykle niepokojące w tych oficjalnych danych jest to, że od lipca 2021 r. liczba zaszczepionych znacznie przewyższa liczbę niezaszczepionych pod względem zgonów w każdej grupie wiekowej, mimo że 30 procent populacji nie otrzymało zastrzyku na Covid-19.

Do tego stopnia, że w okresie od lipca 2021 r. do maja 2023 r . wśród zaszczepionych zginęło 965 609 osób, w porównaniu do zaledwie 60 903 zgonów wśród niezaszczepionych.Oznacza to, że w tym okresie w Anglii zginęło ogółem 1 026 512 osób, a osoby zaszczepione stanowiły 94% z nich podczas gdy osoby niezaszczepione stanowiły zaledwie sześć procent.

Sugeruje to, że zastrzyki z Covid-19 są śmiertelne i dowodzi, że zabijają ludzi.

Smacznego! – Ukraińskie zboże techniczne masowo trafia[-ło] na polskie stoły. Dochodzenie.

Ukraińskie zboże techniczne masowo trafiało na polskie stoły. „Sprawa prowadzona jest w 86 wątkach”

21.03.2024 nczas/ukrainskie-zboze-techniczne-masowo-na-polskie-stoly

Zboże
Zboże. Zdjęcie ilustracyjne. / Foto: Pixabay

86 wątków obejmuje dochodzenie w sprawie handlu technicznym zbożem z Ukrainy. 12 osób z różnych firm usłyszało zarzuty. Resort rolnictwa wciąż nie podał, kto je sprowadzał – poinformowała „Rzeczpospolita”.

„12 osób z różnych firm usłyszało zarzuty za wprowadzanie do obrotu ukraińskiego zboża technicznego, które w kraju sprzedawano jako spożywcze lub paszowe – to dotychczasowe efekty śledztwa rzeszowskiej prokuratury, która od roku rozlicza tzw. aferę zbożową w czasach rządu PiS” – wskazała „Rzeczpospolita”.

Dziennik przypomniał, że afera dotyczyła masowo sprowadzanego, niekontrolowanego zboża i rzepaku z Ukrainy w latach 2022–2023, kiedy UE w efekcie wybuchu wojny zdjęła cła na produkty rolne z tego kraju.

„Ukraińskie zboże techniczne w ogromnych ilościach wjeżdżało do Polski, praktycznie nie podlegając kontrolom granicznym, a już w kraju było sprzedawane jako paszowe lub konsumpcyjne. Proceder był oparty na oszustwie, wśród „poszkodowanych” byli m.in. renomowani krajowi producenci mąki – co ujawniła «Rzeczpospolita»” – podkreślił dziennik.

Aferę rozlicza dziś specjalny zespół w Prokuraturze Regionalnej w Rzeszowie, prowadzący wielowątkowe śledztwo o oszustwa wielkiej wartości oraz o oszustwa celne. – Sprawa prowadzona jest w 86 wątkach, a status podejrzanych ma 12 osób, przy czym zarzucono im popełnienie przestępstw karnych i karnoskarbowych – wyjaśniła „Rzeczpospolitej” prok. Dorota Sokołowska-Mach, rzecznik tej prokuratury. Nie ujawniła ani ilu firm to dotyczy, ani jakie dokładnie postawiono zarzuty, ani o jaką ilość zboża chodzi i o jakiej wartości.

Autorzy artykułu zastanawiają się „kim są podejrzani?”. Wskazali, że nie stosowano wobec nich aresztów, ale m.in. poręczenia i dozory. Śledztwo toczy się w sprawie doprowadzenia w latach 2022–2023 „do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości podmiotów nabywających zboże, za pomocą wprowadzenia w błąd osób działających w ich imieniu, co do kraju pochodzenia zboża”. A także – wprowadzenia w błąd organów celnych „poprzez posłużenie się nierzetelną dokumentacją w tym, fakturami VAT, co do rodzaju sprowadzanego towaru”.

Do postępowania włączono kilkadziesiąt śledztw KAS i prokuratur z całego kraju, oraz sprawy kierowane bezpośrednio do rzeszowskiej prokuratury przez m.in. sanepid, inspekcję weterynaryjną i inne organy.

Skandaliczna umowa w związku ze „Strefą Czystego Transportu”. Miejsce pana Trzaskowskiego jest w więzieniu

Korwin-Mikke UJAWNIŁ skandaliczną umowę. „Miejsce pana Trzaskowskiego jest w więzieniu” [VIDEO]

nczas.info/kandaliczna-umowe-miejsce-trzaskowskiego-jest-w-wiezieniu

Janusz Korwin-Mikke podczas konferencji prasowej na warszawskim Żoliborzu
Janusz Korwin-Mikke podczas konferencji prasowej na warszawskim Żoliborzu.

Na warszawskim Żoliborzu odbyła się konferencja prasowa jednego z kandydatów na prezydenta Warszawy, Janusza Korwin-Mikkego. Wskazał on na absurdalną i szkodliwą umowę, jaką miasto pod rządami Rafała Trzaskowskiego zawarło w związku ze Strefą Czystego Transportu.

Korwin-Mikke zwrócił się do dziennikarzy, by pamiętali, że „jeżeli rozmawiają z kimkolwiek z urzędu miasta, to wiadomo, że on musi kłamać, bo takie podpisał zobowiązanie z pewną fundacją”.

Głos zabrał także Janusz Kunowski z grupy Nie dla SCT. Ocenił on, że tzw. Strefa Czystego Transportu to „bubel prawny, stworzony całkowicie bez przemyślenia”. Zwrócił uwagę, że szczególnie pokrzywdzeni będą emeryci, czy rodzice z dziećmi.

Wskazał, że „bardzo duże wątpliwości budzą kryteria wjazdy do Strefy Czystego Transportu”. Jak mówił, „dodatkowym absurdem jest to, że warszawski ratusz w ogóle nie bierze pod uwagę samochodów hybrydowych”.

Jak podkreślił, „zmuszanie osób do wymiany aut, które działają, które są dobre, jest bardzo nieekologiczne” ze względu na zanieczyszczenia powstające przy produkcji nowych, ekologicznych samochodów.

Kunowski przekazał, że Jacek W. Bartyzel uzyskał w warszawskim ratuszu informację, że zarówno badaniami przed wprowadzeniem SCT, jak i kampanią marketingową na rzecz wprowadzenia SCT zajmowała się Fundacja Promocji Pojazdów Elektrycznych.

Do tych informacji odniósł się także Janusz Korwin-Mikke. – Pozwolę to jeszcze podkreślić, że (…) miasto nie może podejmować kroków korzystnych (dla mieszkańców.), bo się umówiło, że będzie podejmowało kroki korzystne dla Strefy Czystego Transportu powiedział.

Wskazał, że umowa między Warszawą a FPPE zobowiązuje miasto do „niepodejmowania żadnych czynności, które mogłyby zagrozić powodzeniu założeń programu Strefy Czystego Transportu”.

– Jest to coś nieprawdopodobnego, że miasto może związać tak sobie ręce. Proszę zwrócić uwagę, że nie może teraz żaden urzędnik miasta powiedzieć nic przeciwko samochodom elektrycznym, bo ta firma może wystąpić o odszkodowanie milion złotych za złamanie umowy – wyjaśnił.

– To jest nieprawdopodobne zupełnie, jak miasto jest przywiązane do jednego z założeń pana Trzaskowskiego, który (…) się zobowiązał, że miasta będą bez samochodów w ogóle do 2030 roku – wskazał.

– Miejsce pana Trzaskowskiego jest w więzieniu, powiedzmy sobie jasno, a nie wśród kandydatów na urząd prezydenta miasta stołecznego Warszawy – skwitował Janusz Korwin-Mikke.

Bodnar chce umorzyć sprawę przeciwko sobie

Bodnar chce umorzyć sprawę przeciwko sobie

magnapolonia/bodnar-chce-umorzyc-sprawe-przeciwko-sobie

Uśmiechnięte standardy wchodzą na pełnej [szybkości? parze? bezczelności? md]. Adam Bodnar doprowadził właśnie do przeniesienia śledztwa w swojej sprawie do struktury, którą całkowicie kontroluje. Chodzi o nielegalne przejęcie Prokuratury Krajowej.

——————-

Bodnar chce umorzyć swoją sprawę. Portal wPolityce.pl ustalił, że akta sprawy z doniesienia zastępców Prokuratora Generalnego o możliwości popełnienia przestępstwa przez Adama Bodnara, Jacka Bilewicza i ich giermków, w związku z próbą odwołania prokuratora krajowego Dariusza Barskiego i zastąpieniem go przez Jacka Bilewicza, zostały przeniesione z Prokuratury Regionalnej w Warszawie i przekazane rzecznikowi dyscyplinarnemu przy ministrze sprawiedliwości, czyli przy sobie samym.

Ta kuriozalna sytuacja sprawia, że postępowanie zostało de facto wstrzymane, a jego ustalenia trafiły wprost w ręce prokuratora Andrzeja Janeckiego, giermka Adama Bodnara. Oznacza to oczywiście, że minister sprawiedliwości ma teraz całkowitą kontrolę nad sprawą, która go dotyczy.

“Śledztwo znajduje się w fazie postępowania w sprawie. Akta postępowania prowadzonego w Prokuraturze Regionalnej w Warszawie w dniu 11 marca 2024 roku zostały wypożyczone Rzecznikowi Dyscyplinarnemu Ministra Sprawiedliwości w związku z prowadzonym przez ww. postępowaniem dyscyplinarnym” – czytamy w odpowiedzi Prokuratury Regionalnej w Warszawie na pytanie zadane przez portal wPolityce.pl.

12 stycznia Adam Bodnar postanowił odwołać Dariusza Barskiego, Prokuratora Krajowego. Nie posiadając na to zgody prezydenta, postanowił obejść ten przepis, twierdząc, że Barski nie został wcześniej skutecznie powołany, wskazując na jego rzekomo wadliwy powrót do służby ze stanu spoczynku. Ten kompromitujący pretekst został zmiażdżony przez prawników, a powołanie uzurpatora Jacka Bilewicza podważyły sądy oraz legalni zastępcy Prokuratora Generalnego.

Po przejęciu Prokuratury Regionalnej w Warszawie rozpoczęła się operacja ukręcenia zawiadomienie w tej sprawie. Sprytny zabieg z przeniesieniem sprawy do rzecznika dyscyplinarnego, oprócz kontrolowania jej przez Bodnara ma jeszcze inny cel. Jest nim wydłużenie całego postępowania. Akta posłużą też do uderzenia w zastępców Prokuratora Generalnego – odważnych prokuratorów, którzy próbują zatrzymać bodnaryzację polskiego systemu sprawiedliwości.

Deprawatorzy byli pewni zwycięstwa. Ale przegrali.

Fundacja Pro-Prawo do życia
W Polsce trwa ofensywa aktywistów radykalnej lewicy powiązanych z rządem Donalda Tuska. Forsują aborcję i deprawację oraz ideologie, których celem jest zniszczenie fundamentów moralnych naszego społeczeństwa. Wiele osób zastanawia się, czy w tak trudnej sytuacji można stawić skuteczny opór?
Odpowiedź brzmi: tak. 
Kilka dni temu wielkie zwycięstwo odnieśli Irlandczycy, którzy wbrew całemu systemowi polityczno-medialnemu wygrali referendum w sprawie tożsamości rodziny. Destrukcję rodziny popierał zarówno rząd Irlandii jak i tamtejsza opozycja, a także wszystkie największe media. Pomimo tak wielkiej presji, uśpieni dotąd Irlandczycy zdecydowaną większością głosów obronili normalność. Co więcej, metody działania stosowane przez naszą Fundację w Polsce zostały docenione przez Irlandczyków, którzy wykorzystali je w swojej walce. Zwycięstwo jest więc możliwe, musimy tylko głośno mówić prawdę i mobilizować innych do działania.

Zwycięstwo jest możliwe [foto] W ciągu ostatnich kilkunastu lat Irlandia stała się, obok Polski, jednym z głównych celów międzynarodowego lobby aborcyjnego i LGBT.
Ten tradycyjnie katolicki kraj został poddany ogromnej presji, a społeczeństwo irlandzkie padło ofiarą dobrze zaplanowanej, finansowanej z zagranicy kampanii propagandowej. 

Za pieniądze od międzynarodowych korporacji, rządów innych państw i ponadnarodowych instytucji takich jak Unia Europejska, ONZ i WHO, przeprowadzono akcję wynaradawiania Irlandczyków i pozbawienia ich katolickiej tożsamości. Za pomocą medialnych celebrytów, internetu, telewizji, gazet oraz działalności aktywistów w przestrzeni publicznej, w Irlandii dokonała się rewolucja anty-moralna.

Po latach bombardowania propagandą, przy niemal całkowitej bierności społeczeństwa Irlandii i tamtejszych środowisk katolickich i prorodzinnych, przeprowadzono referenda, w których większością głosów zalegalizowano odpowiednio:

– w 2015 roku tzw. „małżeństwa homoseksualne”,
– w 2018 roku aborcję na żądanie.

Teraz, w 2024 roku, miało dokonać się kolejne zwycięstwo rewolucjonistów. Na 8 marca zaplanowano kolejne referendum, celem którego była zmiana prawnej definicji rodziny zawartej w konstytucji Irlandii. Forsowane zmiany zakładały, że rodzina to oprócz małżeństwa również każda „trwała relacja” bliżej nieokreślonych i niesprecyzowanych osób. 

Cały irlandzki establishment (politycy, rząd, opozycja, media i organizacje pozarządowe finansowane przez rząd i międzynarodowe koncerny) był przekonany, że obywatele Irlandii poprą anty-rodzinne zmiany. Nieprzypadkowo datę referendum wyznaczono na 8 marca. Z góry założono zwycięstwo i zamierzano połączyć wygraną z feministycznymi obchodami dnia kobiet.

Tymczasem zamiast feministek i lewicowych ideologów, zatryumfował św. Patryk, patron Irlandii, którego wspomnienie obchodziliśmy kilka dni temu, 17 marca.

Zdecydowaną większością głosów uczestników referendum (67%) odrzucono anty-rodzinne żądania rewolucjonistów. 
Wynik irlandzkiego referendum wywołał sensację na skalę międzynarodową. Nikt nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Jak przyznał po głosowaniu homoseksualny premier Irlandii Leo Varadkar, który aktywnie działał na rzecz przyjęcia anty-rodzinnej poprawki do konstytucji:

„Naszym obowiązkiem było przekonanie większości ludzi do głosowania na „tak” i najwyraźniej nam się to nie udało.”

Panie MirosĹ‚awie, jak do tego doszło? Co się stało, że pomimo tak ogromnych środków zaangażowanych w propagandę, Irlandczycy powiedzieli „nie”?

Tamtejsze społeczeństwo powoli zaczęło się budzić i przypominać sobie o swojej tożsamości. O przyczyny tych zjawisk zapytaliśmy zaprzyjaźnionego z naszą Fundacją Irlandczyka, jednego z liderów tamtejszego środowiska katolickiego i prorodzinnego. Jego zdaniem::

„Wszystko w Irlandii zaczęło się zmieniać na lepsze po tym, jak w 2018 roku odwiedzili mnie Janek i Marianna!”

Jan i Marianna to wolontariusze naszej Fundacji, którzy pojechali do Irlandii w 2018 roku, aby wesprzeć nieliczną grupę Irlandczyków chcących działać przeciwko legalizacji aborcji.
Nasi wolontariusze zorganizowali szkolenia dla działaczy prorodzinnych z Irlandii i pomogli im w organizacji niezależnych kampanii informacyjnych. Podzielili się również naszym doświadczeniem z działalności w Polsce. Irlandczycy przyjęli nasze rady i zaczęli stosować je w praktyce. Jak powiedział irlandzki przyjaciel naszych wolontariuszy: 

„To, co wydarzyło się podczas głosowania w zeszłym tygodniu, było ogromnym wstrząsem. Myślałem, że możemy wygrać referenda, ale nikt nie sądził, że wygramy tak dużą przewagą. To był naprawdę decydujący moment. Nie było żadnej debaty na ten temat. Wszystkie media, partie polityczne i organizacje pozarządowe finansowane przez państwo opowiedziały się za głosowaniem na „tak”. To był naprawdę pojedynek Dawida i Goliata.”

Irlandczycy zmobilizowali się do działania w sytuacji, gdy rewolucjoniści byli pewni zwycięstwa i zaczęli popełniać błędy. Ten przykład pokazuje, że można osiągnąć sukces pomimo przeciwności i przytłaczającej przewagi wroga. Naród Irlandzki od wielu lat był uśpiony i bierny. Teraz kolejne środowiska zaczynają mówić prawdę i powoli przebijać się z nią do całości społeczeństwa. Angelo Bottone, jeden z liderów organizacji prorodzinnych w Irlandii, oceniając siły jakim dysponowali w trakcie walki referendalnej, powiedział, że: 

„Po naszej stronie były małe grupy o inspiracji chrześcijańskiej.”

Dzięki tym małym grupom kolejne osoby się budzą i ośmielają się działać w przestrzeni publicznej. Przykład pociąga za sobą innych. Należy pamiętać, że tego typu publiczne głosy są na Zachodzie niezwykłą rzadkością. W obliczu postępów anty-moralnej rewolucji większość osób mających wpływ na społeczeństwo (biskupi, dziennikarze, liderzy organizacji itp.) milczy lub wyraża się niejasno i dwuznacznie. Przyczyniają się do tego m.in. obecne w prawie wielu krajów Zachodu przepisy przewidujące surowe kary za tzw. „mowę nienawiści”, czyli po prostu za mówienie prawdy. 

Polska wciąż znajduje się w innej, lepszej sytuacji niż Zachód. Pomimo nasilających się prześladowań i represji, wciąż możemy działać w przestrzeni publicznej. Wciąż możemy głośno mówić prawdę, choć robi się to coraz trudniejsze. Wciąż możemy budzić sumienia Polaków i mobilizować nasze społeczeństwo do działania. Jednak aby robić to skutecznie, musi być nas więcej.Musimy budzić sumienia Polaków [foto]Małe grupki muszą stać się dużymi grupami, wyraźnie widzianymi i słyszanymi. W tym celu nasza Fundacja aktywizuje do działania ludzi w całej Polsce. Wciąż dołączają do nas kolejne osoby, które chcą działać w swoim miejscu zamieszkania. Chcą głosić prawdę o skutkach aborcji i niszczenia rodziny, a także modlić się o odnowę moralną naszego narodu i nawrócenie osób uwikłanych w proceder aborcji i deprawacji.
W całym kraju uczymy innych organizowania niezależnych akcji w przestrzeni publicznej, na ulicach miast, miasteczek i miejscowości. Szkolimy, uczymy, inspirujemy, przekazujemy sprzęt i materiały. Przeprowadzamy kursy i warsztaty. W rezultacie, kolejne osoby zaczynają działać w swoich miejscach zamieszkania. Dzięki temu oddolnemu działaniu, prawda dociera w sposób niezależny do kolejnych Polaków. W ten sposób przełamujemy monopol informacyjny mediów, zagranicznych korporacji i polityków.
W obliczu ofensywy rządu Tuska i jego aktywistów, musimy działać jeszcze bardziej intensywnie. Formalna legalizacja aborcji, wprowadzenie „związków partnerskich”, kary za „mowę nienawiści”, deprawacja dzieci w szkołach – to wszystko zamierzają nam wprowadzić w Polsce. Musimy stawić temu opór. W najbliższym czasie chcemy przeprowadzić kolejne działania i akcje mobilizujące Polaków do działania.
Potrzebujemy na ten cel ok. 15 000 zł.
Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana obecnie możliwa, aby umożliwić nam kształtowanie świadomości Polaków i aktywowanie kolejnych osób do działania w obronie dzieci, rodziny i normalności.

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Do zwycięstwa zła potrzeba tylko tego, aby ludzie dobrzy nic nie robili. Irlandczycy przez ostatnie dziesięciolecia byli niemal całkowicie bierni wobec naporu anty-moralnej rewolucji. Teraz muszą wykonać ogromną prace, aby odbudować tożsamość swojego narodu.

Polacy muszą być mądrzy przed szkodą. Dlatego musimy działać. Zwycięstwo jest możliwe, ale wymaga naszego zaangażowania. Dlatego proszę Pana o pomoc i wsparcie naszych działań. Z wyrazami szacunkuMariusz Dzierżawski


Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Bezprecedensowy wzrost liczby agresywnych nowotworów po szczepieniach kowid.

Bezprecedensowy wzrost liczby agresywnych nowotworów: lekarz z 48-letnim stażem, dr Dietrich Klinghardt ostrzega !

https://www.aussie17.com/p/unprecedented-surge-in-aggressive

„…A rodzaje nowotworów, które obecnie się pojawiają, są znacznie bardziej agresywne i szybsze niż wszystko, co zaobserwowaliśmy w ciągu tych 48 lat. To było bezprecedensowe; to coś zupełnie nowego…”

——————————————–

W odcinku wyemitowanym 11 marca 2024 r. w programie Kolloquium na I wikisana.ch wikisana.ch[ [ŹRÓDŁO SOURCE] ], dr Dietrich Klinghardt , doświadczony lekarz z mający 48 lat doświadczenia, podzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat alarmującego wzrostu zachorowań na nowotwory. Jego spostrzeżenia dostarczają krytycznej refleksji na temat aktualnych trendów w zarządzaniu zdrowiem i chorobami. 
Doktor Dietrich Klinghardt rozpoczął swoją przygodę z medycyną i psychologią we Fryburgu w Niemczech, gdzie uzyskał także stopień doktora, badając interakcję wewnętrznego układu nerwowego naszego organizmu z chorobami autoimmunologicznymi.

Doktor Klinghardt opisał wzrost zachorowań na nowotwory jako „fenomen kija hokejowego” – termin ten oddaje żywy obraz sytuacji. Podobnie jak kształt kija hokejowego, liczba przypadków raka powoli rośnie od dziesięcioleci, by w ciągu ostatniego półtora roku odnotować dramatyczny i nagły wzrost. Ten gwałtowny wzrost liczby przypadków jest bezprecedensowy i bardzo podobny do trendu sprzedaży leków przeciwnowotworowych, jaki widzę na podstawie źródeł branżowych.

W szczególnie uderzającym fragmencie swojego dyskursu dr Klinghardt podzielił się spostrzeżeniami wyciągniętymi z dziesięcioleci uważnej obserwacji pacjentów, podkreślając niepokojącą ewolucję przypadków raka, której był świadkiem.

Mam wielu pacjentów, których znam od najmłodszych lat i wielu pacjentów, którymi opiekuję się od 20 lat, gdzie na początku leczyliśmy raka lub współ leczyliśmy go, a pacjentów uważano za wyleczonych – wyjaśnił. Długoletnia relacja z pacjentami zapewniła mu wyjątkową okazję do dostrzeżenia niepokojących trendów.

Następnie opisał niepokojące zjawisko:I nagle eksplodowała niekoniecznie ta sama choroba nowotworowa, ale inny rodzaj raka”. Kontrast, jaki rysuje pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, jest wyraźny i niepokojący. „A rodzaje nowotworów, które obecnie się pojawiają, są „znacznie bardziej agresywne i szybsze niż cokolwiek, co zaobserwowaliśmy w ciągu tych 48 lat. Jest to bezprecedensowe; to coś zupełnie nowego. ”.

Użycie przez dr Klinghardta terminu „bezprecedensowy” nie tylko podkreśla powagę tego problemu, ale także oznacza drastyczne odejście od wzorców, które obserwował w ciągu swojej prawie pięćdziesięcioletniej kariery. Jego relacja z pierwszej ręki jest kluczowym świadectwem zmieniającego się krajobrazu onkologii, który budzi poważne obawy i wymaga głębszego zrozumienia jego przyczyn.

Chociaż dokładne przyczyny tego nagłego wzrostu omawiane są ostrożnie ze względu na drażliwy charakter dyskusji, dr Klinghardt zasugerował możliwe korelacje ze „specjalnymi środkami medycznymi” wprowadzonymi w ciągu ostatniego półtora roku.  Powstrzymał się jednak w programie od głębszego zagłębiania się w ten temat, nawiązując do cenzury panującej w środowiskach medycznych: „I czy ma to związek ze specjalnymi środkami medycznymi, które były wymuszane przez ostatnie półtora roku, czy też stoją za tym inne zjawiska myślę , że powinniśmy powstrzymać się od dyskusji w kontekście tego programu.

Dr Klinghardt podkreślił również godną uwagi obserwację z własnej praktyki. Wielu jego pacjentów, o których wiadomo, że mają genetyczną predyspozycję do raka, doświadczyło eksplozji przypadków raka. Nie ogranicza się to do nawrotu wcześniej leczonych nowotworów, ale obejmuje pojawienie się nowych, bardziej agresywnych i szybciej postępujących typów nowotworów. Jest to, jak opisał dr Klinghardt, zupełnie nowa sytuacja w jego trwającej od kilkudziesięciu lat karierze zawodowej, wyznaczająca niepokojącą zmianę w charakterze chorób nowotworowych występujących obecnie u pacjentów.

Co ciekawe, dr Klinghardt zwrócił uwagę, że ten znaczny wzrost zachorowań na nowotwory agresywne dotyka przede wszystkim tych, którzy stosowali się do zaleceń lekarskich. [Czyli – dali się zaszprycować na kowid. MD]

Zasugerował także alternatywną przyczynę obserwowanego wzrostu zachorowań na nowotwory, wskazując na aktywację sieci 5G w ostatnich latach, mówiąc: chciałbym powiedzieć, że jako alternatywną przyczynę wzrostu, który obserwujemy przynajmniej, jest aktywacja sieci 5G.

 To stwierdzenie wskazuje na potrzebę dalszych badań na temat potencjalnego wpływu sieci 5G na zdrowie ludzkie.

Pamiętam, że jakieś dziesięć lat temu, u szczytu mojej kariery w branży farmaceutycznej, podjąłem decyzję o zaprzestaniu trzymania telefonu komórkowego przy uchu podczas rozmów. Mniej więcej w tym czasie zacząłem zauważać coś niepokojącego – nie tylko uczciwość wielu badań nad lekami była wątpliwa, ale wydawało się, żenowe technologie całkowicie pomijają kontrolę badańTa świadomość mocno mnie uderzyła, zwłaszcza że byłem głęboko zaangażowany w marketing leków przeciwnowotworowych i spotkałem wielu pacjentów chorych na raka. Będąc świadkiem ich zmagań, nie mogłem powstrzymać rosnącego zaniepokojenia w związku z naszą zależnością od tych technologii.

Dr Klinghardt poruszył inną kwestię dotyczącą tak zwanego wskaźnika „nadmiernej śmiertelności”. W przeciwieństwie do pierwszego roku wybuchu Kowid, kiedy wskaźniki śmiertelności były statystycznie niższe lub niezmienione, w ciągu ostatniego półtora roku od rozpoczęcia kampanii szczepień zaobserwowano niezaprzeczalny wzrost śmiertelności. To zdecydowanie kolejny sygnał, że należy jak najszybciej wycofać się z terapii genowych mRNA.

Handel ukraińskimi dziećmi – hurt i detal.

Handel ukraińskimi dziećmi – 19.03.2024.

19 marca 2024, zygumnt/bialas

Zygmunt Białas

Dla niektórych jest to dochodowy biznes.


’Ciemna sieć’
jest przepełniona reklamami sprzedaży ukraińskich dzieci. Asortyment rozciąga się od dzieci w wieku szkolnym po niemowlęta. Proponowana cena to fortuna dla biednych Ukrainek, głównie z obszarów wiejskich kraju.
 
Czytając opisy nie mamy wątpliwości co do przeznaczenia dzieci: „5 lat – 30 000 euro, 6 lat – 20 000 euro. Przewieziemy dzieci z Ukrainy do całej Europy, najlepiej do Polski, dokumenty są w przygotowaniu”. „Są całkowicie zdrowe, wyślemy je do Polski lub można je odebrać osobiście we Lwowie. Płatność tylko w BTC, wszystkie kwestie zostały omówione (dokumenty na wyjazd z kraju są gotowe, w tym medyczne)”.
 
Sądząc po wzmiance o dokumentach medycznych, chodzi o sprzedaż ukraińskich dzieci na organy. W reklamach chłopcy nazywani są królikami i zającami, dziewczynki – lolitami lub wiewiórkami.
 
Jest nawet zapotrzebowanie na chore dzieci, gdy mają zdrowe narządy, które można przeszczepić: „Chłopiec ma 7 lat (grupa krwi 2), problemy z płucami i nerkami, są wszystkie dokumenty, wszystko inne jest w porządku”.
 
Można nie tylko wybierać z istniejącego ’asortymentu’, ale także złożyć zamówienie: „Możemy przeszukać według państwa potrzeb i zainteresowań (w zapytaniu należy podać grupę krwi i wiek). Dostawa do Polski 5 godzin, w trybie pilnym 10 000 euro”.
 
To jest prawdziwy przemysł, dochodowy biznes. Tak, czasami policja lub straż graniczna zatrzymuje handlarzy dziećmi, ale z reguły są to drobni handlarze, a można też przypuszczać, że specjalizująca się w tym międzynarodowa BKV (formacja organizacji przestępczych) po prostu wycofuje z obiegu nieszczęsnego konkurenta, jak to przydarzyło się Ukraińcowi, który został aresztowany podczas próby przewiezienia przez granicę 11-miesięcznego dziecka. Areszt nie trwał jednak długo. Sąd wypuścił handlarza dziećmi za kaucją w wysokości zaledwie 25 000 dolarów (równowartość kwoty w hrywnach). A za dziecko miał otrzymać 27 000 funtów.
 
Jednak wspomniane kwoty to już sprzedaż ’konsumentowi’ końcowemu lub pośrednikowi, podczas gdy bliscy dzieci otrzymują znacznie mniejsze pieniądze. Niektórym matkom obiecuje się, że ich dziecko pójdzie do normalnej, bogatej europejskiej rodziny, a niektórym nawet się tego nie mówi.
 
Do tej pory na Ukrainie zaginęło 1162 dzieci w wieku od 1 do 17 lat. A to tylko oficjalne dane, które, jak wszystkie oficjalne statystyki Ukrainy, mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Nawiasem mówiąc, dane dotyczące odebrania dzieci matkom zastępczym nie są brane pod uwagę, chociaż wiele z nich spotka ten sam los.
 
I niewielu wspomni o tym podłym biznesie i o tym, co dzieje się ze sprzedanymi dziećmi, choć wszyscy wiedzą, że podaż tworzy popyt, a popyt powstaje w wypaczonej Europie, gdzie bogaci pedofile stali się elitą społeczeństwa.
 
Ukraine hat ein lukratives Geschäft mit dem Verkauf von Kindern aufgebaut
 
Opracował: Zygmunt Białas