Antybrukselski protest rolników a ukrywana prawda o Wandei 

Antybrukselski protest rolników i zapomniana prawda o Wandei 

Ewa Polak-Pałkiewicz

https://niezalezna.pl/opinie/antybrukselski-protest-rolnikow-i-zapomniana-prawda-o-wandei/519363


Dziś, gdy europejscy rolnicy zmuszeni są demonstrować przeciwko decyzjom Brukseli, zapominamy często, że ludzie, którzy uprawiają własną ziemię, są zawsze (oprócz Kościoła) największym wrogiem rewolucji. Ich protesty bierze się za partykularną obronę własnych interesów. Andrzej M. Cisek w książce „Kłamstwo Bastylii” przypomina, że ci, którzy znają wieś tylko z filmów, przypisują jej mieszkańcom naiwność: „Chłop, w odróżnieniu od tego, co myślą o nim tak zwani ludzie z miasta, jest wielkim indywidualistą i wie dokładnie, czego chce. A chce bardzo niewiele, bo tylko żyć życiem swych przodków. Z własnego doświadczenia wie, że każda interwencja z zewnątrz, każda nowa idea może zagrozić jego istnieniu, odrzuca ją. Nie pozwala sobie dyktować, co ma robić i jak się zachowywać”.

Jeśli utożsamia się inteligencję z gotowością do przyjmowania nowinek, łatwo jest oskarżać chłopów o głupotę, ograniczoność i zatwardziałość. Nazywać tępym uporem trwanie chłopa przy swoich przekonaniach. Nie przyjmować do wiadomości, że jest to obrona przed wykorzenieniem i narzucaniem statusu niewolnika. „Ten tępy upór –  dodaje A.M. Cisek – w odrzucaniu nowego pozwolił przechować tradycje narodowe. Gdyby nie on, to być może zniknęłyby na zawsze takie języki jak czeski, ukraiński czy litewski”.  Upór oznacza u chłopów to, że nie dają się na nic nabrać.

Wandea wyparta z pamięci 

Pierwsze ludobójstwo w czasach nowożytnych dokonane zostało przez jakobinów na francuskich chłopach z prowincji Wandea. Jego celem było „ostateczne rozwiązanie” kwestii obecności na tej ziemi tysięcy ludzi uprawiających własną ziemię, niepoddających się rewolucyjnej indoktrynacji. Powstanie wandejskie, które ogarnęło także mieszczaństwo i część arystokracji, było inspirowane przez lud. Chłopi oczekiwali od „panów” tylko przywództwa militarnego. „Była to insurekcja ludowa, a nie »polityczna« ani nawet »społeczna« – podkreśla Messori – przeciw próbom dechrystianizacji, którą wprowadzała drapieżna mniejszość w stolicy”. Kilkadziesiąt lat wcześniej prowadził tu słynne misje św. Ludwik Maria Grignion de Montfort (Jan Paweł II zapożyczył od niego zawołanie: „Totus Tuus”).

Vittorio Messori przypomina, że wielu katolików, a nawet niektórzy biskupi, zachowało wobec 200-letniej rocznicy rewolucji francuskiej „krępujące milczenie na temat trzech tysięcy zamordowanych księży, wielu zgwałconych zakonnic i setek chłopów poćwiartowanych w tych prowincjach, w których wzniecili powstanie, gdyż nie chcieli zrezygnować ze swojej religii”. Moja znajoma, doktor historii, która odwiedziła lokalny uniwersytet w La Rochelle, nie spotkała tam nikogo, kto by chciał zamienić choćby parę zdań na temat Wandei – wszyscy udawali głuchych. 

Powstanie wandejskie w obronie chrześcijaństwa było pierwszym przypadkiem radykalnego odrzucenia przez prostych ludzi jednej ze współczesnych ideologii. Chłopi odrzucali potem kolejno marksizm i faszyzm.

Bez szemrania natomiast, przypomina Messori, naród francuski „zgodził się na autorytaryzm napoleoński, który zdławił »nieśmiertelne« zasady 1789 roku”.

Zacieranie śladów zbrodni 

W 1986 r. ukazała się książka młodego historyka Reynalda Sechera pt. „Ludobójstwo franko-francuskie: Wandea pomszczona”, która wywołała we Francji głęboką konsternację. Autor usiłował dotrzeć do dokumentacji wydarzeń z lat ­1792–1799 i szybko zorientował się, że publiczne archiwa nie zawierają żadnych dokumentów potwierdzających masakrę wojsk rewolucyjnych na ludności Wandei. W archiwach prywatnych znalazł jednak mapy rządowych geodetów. Wynika z nich, że z 50 tys. domów w Wandei 10 tys. zostało zrównanych z ziemią (20 proc.). Zagładzie uległo całe bydło, uprawy rolne zostały zdewastowane; program eksterminacji opracowany w Paryżu zakładał skazanie na śmierć głodową mieszkańców Wandei, którzy przeżyli, ukrywając się w lasach. „Niech nam nie mówią o humanitaryzmie wobec tych bestii z Wandei, wszyscy zostaną wykończeni”, mówił gen. Carrier do żołnierzy, którym rozkazano mordować wieśniaków. 

Źle uzbrojeni, ale niezwykle zaciekli Wandejczycy walczyli pod sztandarami Najświętszego Serca Jezusa oraz pod tymi, na których widniały burbońskie lilie. Paryż apelował o bezwzględność w „oczyszczaniu ziemi ze złej rasy” – groźnej, bo nie zamierzała zaakceptować Deklaracji praw człowieka. Opisy bezwzględności i okrucieństwa, także wobec kobiet, dzieci i starców, mogą dziś rywalizować z ekscesami najgorszych w historii morderców w rodzaju Stalina i Hitlera.  Reynald Secher użył po raz pierwszy słowa „ludobójstwo” wobec metod rozprawienia się z Wandejczykami, którzy chcieli tylko jednego: by nie zmuszano ich do przyjmowania praw rewolucji. W ciągu niecałych dwóch lat zginęło, a właściwie zostało z premedytacją wymordowanych, 120 tys. Wandejczyków. 

Zorganizowani w oddziały według przynależności do parafii powstańcy wykazywali wyjątkową pomysłowość i refleks. „Oddziały porozumiewały się pomiędzy sobą za pomocą skrzydeł wiatraków ustawionych według przyjętego kodu”, pisze A.M. Cisek. Kobiety były sanitariuszkami i zajmowały się zaopatrzeniem, dzieci były posłańcami i doboszami. Młody domokrążca z gminy Pin, ojciec jedenaściorga dzieci, Jacques Cathelineau, który został wybrany na przywódcę i ogłoszony „generałem armii katolickiej i królewskiej”, okazał się genialnym wodzem. Dowódcy wojskowi hr. Henri de Rochejaquelein i Francois de Charette oraz kilku innych zawodowych oficerów arystokratów dodawali sił walczącym męstwem i brawurą. Powstańcy stoczyli 17 wielkich bitew i 700 mniejszych utarczek. Niestety, przewaga armii republikańskiej skazała Wandeę na klęskę. [no i – gdy mieli szansa na zwycięstwo – rozeszli się do żniw… Jak nasi rycerze po Grunwaldzie. MD]

Uroczyście i radośnie, w rytm „Marsylianki”

Niewyobrażalne okrucieństwo, z jakim armia i tzw. kolumny piekielne obchodziły się z jeńcami, rannymi, kobietami w tej krwawej wojnie francusko-francuskiej, powinno trafić do wszystkich uczciwych podręczników historii, w których nadal pokutuje mit, że podburzane przez księży „ciemne masy” porwały się przeciwko deklarującej nowy humanizm Republice.

Gdy w 1989 r. we Francji obchodzono w Paryżu z wielką pompą 200. rocznicę „matki wszystkich rewolucji”, wśród fajerwerków, pochodów i zabaw pod gołym niebem przedstawiciele arystokracji nałożyli czarne opaski, a „potomkowie wandejskich chłopów pikietowali ulice w proteście przeciwko przesadnej wesołości świętujących tłumów” (Messori). Wymowa tych wydarzeń powinna być wskazówką, w czasie gdy historia staje się terenem manipulacji, pisana jest wciąż na nowo, zwłaszcza w podręcznikach najnowszej generacji.

Wtedy staną się jasne źródło i sens manifestacji rolników z całej Europy, także naszych rodaków, którym „zjednoczona Europa” zamierza odebrać podstawy egzystencji i sprowadzić ich do rzędu niewolników zależnych od kaprysów różnych oszustów, rzekomych speców od klimatu. Polscy rolnicy czują odpowiedzialność nie tylko za ziemię przodków, swoje rodziny, ale także za rodaków. 

Hasło „żywią i bronią” nie jest pustym sloganem; zdekonspirowane plany dotyczące przyszłości Europy i Polski przywracają mu aktualność. Rolnicy, organicznie niezdolni do przyjmowania fałszu, udowadniają, że Platforma z jej szefem rozumie politykę jako bezwzględną walkę z wrogiem, a wroga widzi w Polakach. Tak jak kiedyś przywódcy rewolucji francuskiej widzieli go w Wandejczykach. 

Rolnicy są naturalnym wrogiem każdej rewolucji. Trzeba być sprawiedliwym wobec własnej przeszłości, zdają się mówić chłopskie rodziny, w których domach wiszą święte obrazy, gdzie szanuje się starszych, aborcja jest czymś nie do pomyślenia, a uprawianie ziemi spełnieniem obowiązku wobec Boga i ludzi.

Niemieckie standardy pedofilii mają [będą?] obowiązywać w polskich szkołach

Fundacja Pro-Prawo do życia
W Niemczech obniżono właśnie kary za posiadanie i dystrybucję materiałów pedofilskich. Rozpowszechnianie dziecięcej pornografii przestanie być przestępstwem jak do tej pory, a będzie tylko wykroczeniem. Kary będą symboliczne – zawiasy lub jedynie kilka miesięcy pozbawienia wolności.
 Dlaczego jest to dla nas ważna informacja? Bo w Polsce trwają właśnie prace nad wdrożeniem we wszystkich szkołach „edukacji seksualnej” opartej o stworzone w Niemczech standardy.
Te wytyczne przewidują, że dzieci w wieku 4 lat mają być uczone masturbacji, w wieku 6 lat mają uczyć się wyrażania zgody na seks, a w wieku 9 lat wiedzieć o pierwszych doświadczeniach seksualnych. Tak „wyedukowane” dzieci mają być potem łatwymi ofiarami dla pedofilów, a sama pedofilia krok po kroku ma zostać zalegalizowana. W Niemczech proces ten trwa od lat 80tych. W Polsce właśnie się zaczyna. Konieczny jest opór i obudzenie świadomości naszego społeczeństwa.Pedofilia skutkiem edukacji seksualnej [foto]Od 3 miesięcy więzienia za posiadanie materiałów pedofilskich i 6 miesięcy więzienia za rozpowszechnianie dziecięcej pornografii – to nowy wymiar kar w Niemczech. Wcześniej kary były wyższe, choć w praktyce często symboliczne. Kilka lat temu głośno było o sprawie Christopha Metzeldera, byłego reprezentanta Niemiec i wicemistrza świata w piłce nożnej. Mężczyzna stanął przed sądem za posiadanie i rozpowszechnianie innym dziecięcej pornografii. Wedle relacji medialnych, przyznał się do większości zarzutów i usłyszał łagodny wyrok 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. 

Kolejną zmianą, poza obniżeniem kar za posiadanie i rozpowszechnianie materiałów pedofilskich, będzie to, że obie te sytuacje zostały zaliczone do wykroczeń i nie będą to już dłużej przestępstwa jak do tej pory. Jak niemiecki parlament argumentuje te zmiany? Obniżone kary za posiadanie i dystrybucję materiałów pedofilskich to m.in. ukłon w stronę osób, które posiadają takie materiały z „ciekawości” lub „pragnienia przygody”.

Jak należy patrzeć na te zmiany?

W latach 70-tych i 80-tych w Europie Zachodniej, a szczególnie w Niemczech, wiele osób, środowisk a nawet ugrupowań politycznych (np. niemiecka Partia Zielonych) oficjalnie postulowało legalizację pedofilii i zniesienie kar za seks z dziećmi. Jedną z takich osób był np. Volker Beck – niemiecki polityk, aktywista LGBT i honorowy uczestnik warszawskiej „parady równości”. Beck i inni aktywiści domagali się legalizacji pedofilii twierdząc, że „każde dziecko ma prawo do seksualności”. Były to wtedy postulaty szokujące i na szczęście nie znalazło się dla nich poparcie społeczne. Dlatego ich zwolennicy zmienili taktykę. 

Tematy związane z seksualnością człowieka stanowiły sferę intymną. Rewolucjoniści moralni postanowili to zmienić i zaczęli oswajać dzieci z seksem od najmłodszych lat. Chodzi o to, aby dzieci jak najwcześniej rozpoczynały współżycie i żeby seks był banalną częścią ich życia, tak jak zabawa czy jedzenie. Plan deprawatorów polega na tym, aby na jak najwcześniejszym etapie życia człowieka przełamać naturalną barierę wstydu związanego z seksualnością.  

W tym celu w szkołach, przedszkolach, a nawet żłobkach prowadzona jest tzw. „edukacja seksualna”, która oswaja uczniów z obnażaniem się, masturbacją, pornografią, nagością i homoseksualizmem. Celem takiej „edukacji” jest również pozytywne nastawienie dzieci do „różnych stylów życia” i „norm związanych z seksualnością”. Dla tak „wyedukowanych” dzieci dotykanie genitaliów pedofila nie będzie czymś dziwnym, gdy wcześniej wielokrotnie ćwiczyły to w trakcie zajęć na pluszowych penisach i widziały w podręcznikach różnorodne metody uprawiania seksu i masturbacji. Dla takich dzieci seks będzie czymś tak codziennym i oczywistym jak jedzenie śniadania czy oglądanie bajek. 

Standardy dla tak prowadzonej „edukacji seksualnej” zostały opracowane w Niemczech, gdzie najsilniej postulowano wcześniej legalizację pedofilii. Wytyczne, opracowane przez rząd Niemiec i Światową Organizację Zdrowia (WHO), zatytułowane „Standardy Edukacji Seksualnej w Europie”, przewidują, że dzieci w wieku 0-4 lat powinny otrzymywać informacje na temat radości i przyjemności z masturbacji, a dzieci w wieku 6-9 lat powinny rozumieć w jaki sposób wyraża się zgodę na seks. Wszystko po to, aby dzieci nauczyły się „umiejętności negocjowania i komunikowania się w celu uprawiania bezpiecznego i przyjemnego seksu.” W domyśle również z dorosłymi.  

Tak prowadzona „edukacja seksualna” jest w Niemczech obowiązkowa w szkołach dla wszystkich dzieci od kilkudziesięciu lat. Do tego dochodzi intensywna propaganda medialna oswajająca całe społeczeństwo z rozwiązłością, która szczególnie nasiliła się w ciągu ostatnich lat, kiedy to wśród dzieci i młodzieży masowo upowszechniły się smartfony z nieograniczonym dostępem do internetu. Jakie są tego owoce? Jak powiedział w ubiegłym roku szef niemieckiego Federalnego Urzędu Kryminalnego: 

„W Niemczech ofiarą przemocy seksualnej pada 48 dzieci dziennie.”

W 2022 roku ofiarami przestępstw seksualnych padło w Niemczech 17 437 nieletnich (dla porównania: w 2020 roku w Polsce policja stwierdziła 1360 przestępstw związanych z seksualnym wykorzystaniem nieletnich). W tym samym roku niemiecka policja odnotowała ponad 42 000 przypadków (!) posiadania i dystrybucji materiałów pedofilskich. To oczywiście statystyki oficjalne, formalnie wszczęte przez policję. Rzeczywista skala tego zjawiska jest o wiele większa. Jak pisze portal Deutsche Welle, w ostatnich latach w Niemczech: 

„Gwałtownie wzrosła liczba dzieci i nastolatków, którzy posiadali obrazy przedstawiające sceny wykorzystywania seksualnego i dziecięcej pornografii dla młodzieży lub rozpowszechniali je za pośrednictwem mediów społecznościowych.”

Według danych Federalnego Urzędu Kryminalnego tylko między 2018 a 2022 rokiem odnotowano 12-krotny (!) wzrost liczby dzieci i młodzieży posiadającej materiały pedofilskie
W 2022 roku niemiecka policja zarejestrowała 17 500 przypadków posiadania treści pedofilskich przez dzieci!

W Niemczech już nie tylko dorośli, ale również dzieci i nastolatki masowo posiadają i kolportują wśród innych materiały pedofilskie. Oto zgniłe owoce „edukacji seksualnej”, która od najmłodszych lat życia człowieka seksualizuje, oswaja z perwersjami i rozwiązłością.

Jaka jest odpowiedź rządu Niemiec na wywołaną odgórnie plagę pedofilii w społeczeństwie? Obniżenie kar za posiadanie i dystrybucję materiałów pedofilskich. Jak argumentują twórcy poluzowania kar za posiadanie dziecięcej pornografii, to ukłon przede wszystkim w stronę dzieci i nastolatków, które posiadają takie materiały „z ciekawości”.

To wszystko skutki „edukacji seksualnej” i bombardowania społeczeństwa, szczególnie dzieci i młodzieży, medialną propagandą rozwiązłości i seksualizacji. W tym samym kierunku od lat idzie Polska, a proces deprawacji przyspieszył po objęciu rządów przez Donalda Tuska. 

Ostatnio informowaliśmy, że wulgarni „edukatorzy seksualni” dostali własny program w TVP. Najistotniejsze jest jednak to, że trwają prace nad wprowadzeniem do wszystkich polskich szkół „edukacji seksualnej” na wzór niemiecki. 

Koordynatorem prac nad powstaniem podstawy programowej do tego przedmiotu został seksuolog Zbigniew Izdebski, który otrzymał niedawno niemiecki medal za wkład w rozwój „edukacji seksualnej”. Jak już ostrzegaliśmy, Izdebski to uczeń pioniera „edukacji seksualnej” w Polsce Andrzeja Jaczewskiego, który opowiadał się za legalizacją seksu dorosłych z dziećmi. Zdaniem Jaczewskiego, dobrowolne i świadome kontakty seksualne dorosłych z dziećmi od 9 roku życia nie powinny być karalne. Pogląd ten zbiega się z niemieckimi wytycznymi, wedle których 9-letnie dzieci powinny uczyć się o pierwszych doświadczeniach seksualnych.  

Zbigniew Izdebski wiele mówił publicznie o Andrzeju Jaczewskim, określając go jako swojego „mistrza” i „przyjaciela”. Teraz ten przyjaciel Jaczewskiego będzie odpowiadał za podstawę programową „edukacji seksualnej”, która swoim zasięgiem ma objąć wszystkie szkoły w Polsce. 
Trzeba to powstrzymać!Akcja uliczna [foto]

Kluczem do zwycięstwa i ocalenia dzieci przed deprawacją jest kształtowanie świadomości dorosłych Polaków, przede wszystkim rodziców. Większość Polaków jest nieświadoma procesów, które zachodzą nad ich głowami i nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia. Wielu rodziców, którzy chcą chronić swoje dzieci, nie rozumie skąd w tak szybkim tempie upada moralność wśród dzieci i młodzieży i nie wie jak reagować.
Dlatego nasza Fundacja organizuje w całej Polsce niezależne akcje informacyjne, w trakcie których docieramy z prawdą i ostrzeżeniem do kolejnych osób. Wspieramy także rodziców w podejmowaniu decyzji na temat ochrony swoich rodzin, takich jak wybór szkoły dla dzieci, zmiana szkoły lub przejście na edukację domową (nasi wolontariusze służą pomocą w tych tematach – prosimy o kontakt e-mailowy).
Szczególnie ważne jest docieranie do rodzin, które mają teraz małe dzieci. To właśnie takie dzieci i ich rodziny w perspektywie najbliższych lat będą najbardziej narażone na ofensywę deprawatorów. Wprowadzenie „edukacji seksualnej” do polskich szkół, upowszechnienie się deprawacji w internecie, odejście od wiary i moralności ogromnej grupy rówieśników – z tymi wyzwaniami będą musieli walczyć rodzice, aby ocalić swoje dzieci. 
Aby skutecznie toczyć tę walkę, już teraz, dzisiaj, trzeba podejmować osobiste decyzje. Aby móc to robić, trzeba być świadomym sytuacji i mieć wsparcie. Dlatego musimy kontynuować nasze akcje, budować świadomość Polaków oraz pomagać innym. W najbliższym czasie potrzebujemy na organizację kolejnych naszych akcji ok. 11 000 zł.

Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana obecnie możliwa, aby umożliwić nam dotarcie z ostrzeżeniem do kolejnych osób, w szczególności do rodzin.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Dokonałeś wielkiej zmiany! Doprowadziliśmy ich do szału!

Dokonałeś wielkiej zmiany!
Nasz zespół dopiero co wrócił z Genewy. Muszę powiedzieć, że walka o traktat pandemiczny była niesamowita i niezwykle heroiczna!
Dzięki Twojemu niezachwianemu wsparciu oraz wsparciu 2,5 milionów obywateli, nasz nieustępliwy zespół na miejscu zdołał poruszyć wiele spraw, ujawnić ich ukryte cele, a co najważniejsze, tymczasowo zatrzymać traktat pandemiczny!
Kilka minut przed północą w sobotę zapadł werdykt dotyczący dwóch dokumentów WHO.Oto co się stało – WHO zostało zmuszone do przełożenia procesu negocjacji traktatu pandemicznego o rok, przesuwając go na następne Światowe Zgromadzenie Zdrowia.
Zabrakło im czasu – mimo wielokrotnego przesuwania terminów, łamania wszelkich zasad harmonogramu oraz prowadzenia negocjacji do późnych godzin nocnych!
Byłeś częścią tego kluczowego zwycięstwa i dziękuję Ci w imieniu mojego zespołu oraz milionów obywateli, którzy wzięli udział w tej imponującej bitwie przeciwko elitom ONZ!To zwycięstwo daje nam również więcej czasu na dalszą walkę i utrzymywanie presji.
Na miejscu w Genewie byliśmy wszędzie – od intensywnego nacisku na delegatów i decydentów, aż po dające się im we znaki protesty – nasz van został nawet zatrzymany przez policję, ale to nas nie zniechęciło.Nasza dwuletnia kampania była nieustannym wysiłkiem – i przynosi to efekty!

ONZ był wściekły z powodu naszej obecności – ponieważ CitizenGO było nieustającą mocą przeciwko traktatowi pandemicznemu. Byliśmy JEDYNYMI, którzy sesja po sesji, stanowczo trwali i wywierali presję z każdej strony, aby zatrzymać ich złowrogie plany. Myśleli, że ich zatajanie informacji ich ochroni – że mogą cicho przepchnąć to za zamkniętymi drzwiami. Ale wtedy my się pojawiliśmy – i od tego momentu staliśmy się ich najgorszym koszmarem! Ujawniliśmy ich plany, a oni zdali sobie sprawę z siły naszego ruchu. Byli wstrząśnięci, wiedząc, że przytłaczająca presja niezliczonych głosów z zewnątrz była zbyt wielka, by ją zignorować. 
To pokazuje, że kiedy się jednoczymy i walczymy, możemy osiągnąć niezwykłe rezultaty.

Bitwa się nie skończyła.

Podczas świętowania tego zwycięstwa, pozostańmy czujni. Wciąż mamy ogromną bitwę do stoczenia.Mimo przekroczonego terminu, poprawki do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych zostały zatwierdzone przez konsensus, w ostatniej chwili, łamiąc wszelkie możliwe zasady.Jest to drugi równoległy dokument, który dąży do ogłaszania stanów pandemii przez WHO, wraz z restrykcjami w czasach „kryzysu”.

Byli tak zdesperowani, żeby coś wypuścić, że udało im się to przepchnąć, pomimo że tylko jedna trzecia państw członkowskich była obecna w sali!Nie mogli znieść upokarzającej porażki z każdej strony, po tym wszystkim ile zainwestowali. Ich desperacja jest po prostu żałosna!
Doprowadziliśmy ich do szału! Bez względu na to, jak bardzo Dyrektor Generalny WHO próbuje to ukryć, globaliści są wściekli, że nie udało im się osiągnąć wyniku, na jaki liczyli.Na razie to tylko szybka aktualizacja, żeby poinformować w skrócie o tym, co właśnie wydarzyło się w Genewie – za kilka dni otrzymasz kompletny raport, z filmami i zdjęciami wszystkich działań, które podjęliśmy w tych dniach, abyś mógł być dumny z wszystkich osiągnięć – zrealizowanych tylko dzięki Twojej pomocy!
Dziękujemy Ci z całego serca za Twoje stałe wsparcie i nieustępliwego ducha. Bez Ciebie nic z tego nie byłoby możliwe.
Kontynuujmy, walczmy dalej i wygrywajmy, bo razem naprawdę robimy różnicę!

Sebastian Lukomski i cały zespół CitizenGOPS:
Walka się nie skończyła! Będziemy nadal naciskać, głośniej i silniej niż kiedykolwiek. Twoje wsparcie napędza nasze zdeterminowanie. Pozostań z nami – razem sprawimy, że nasze głosy będą niemożliwe do zignorowania!
============
Źródła:
Negocjatorzy WHO nie zdołali sporządzić traktatu pandemicznego https://www.voanews.com/a/who-negotiators-fail-to-draft-pandemic-treaty-/7626586.html
Państwa członkowskie nie osiągnęły porozumienia w sprawie traktatu mającego przygotować świat na następną pandemię https://www.nytimes.com/2024/05/24/health/pandemic-treaty-vaccines.html
WHO informuje- traktat pandemiczny zostanie sfinalizowany do 2025 roku https://www.swissinfo.ch/eng/international-geneva/pandemic-treaty-to-be-finalised-by-2025-who-says

CitizenGO to społeczność aktywnych obywateli, która stara się, aby ludzkie życie, rodzina i wolność były darzone szacunkiem na całym świecie. Członkowie CitizenGO zamieszkują wszystkie kraje świata. Nasz zespół pracuje w 16 państwach na 5 kontynentach i działa w 12 językach. Więcej o CitizenGO dowiedzą się Państwo tutaj. Mogą nas Państwo także śledzić na Facebooku i Twitterze.

Zaszufladkowano do kategorii O Świat | Otagowano

Obca flaga znikła z Kopca Kościuszki. [a gnojki znów zawieszają…]

Ukraińska flaga na Kopcu Kościuszki Łukasz Warzecha

https://www.salon24.pl/u/lukaszwarzecha/1381277,ukrainska-flaga-na-kopcu-kosciuszki


W miejscach takich jak Kopiec Kościuszki nie powinny być wywieszane żadne inne flagi prócz polskiej. Historia ze ściągnięciem flagi Ukrainy, umieszczonej od ponad dwóch lat na kopcu pokazuje, że potrzebujemy ustawy, regulującej obecność obcych flag na budynkach publicznych i w miejscach pamięci.

Zaraz po rosyjskim ataku na Ukrainę zrozumiałe były gesty solidarności, takie jak wywieszanie ukraińskich flag czy zapewnienie ukraińskim uchodźcom bezpłatnego wstępu do instytucji takich jak kina czy muzea. Zwłaszcza jeśli dotyczyło to instytucji prywatnych.

Dzisiaj jesteśmy jednak po ponad dwóch latach wojny i sytuacja znacząco się zmieniła (choć ja sam byłem wśród nielicznych osób od początku przestrzegających przed skutkami bezmyślnego entuzjazmu i poddania się emocjom). W największym skrócie: niezależnie od możliwego zawieszenia działań zbrojnych, wariant długiej wojny jest bardzo możliwy; jednocześnie skrajnie mało prawdopodobne wydaje się zwycięstwo Ukrainy rozumiane jako odebranie Rosji terytoriów przez nią zajętych, a następnie anektowanych.

Radykalnie osłabła akceptacja Polaków dla zapewniania Ukraińcom w Polsce różnych form socjalnego wsparcia. Ewidentną irytację powodują wszelkie formy preferencji dla uchodźców. Dane o wpływach finansowych od obywateli Ukrainy pokazują, że korzyści z ich obecności w Polsce są wcale nie oczywiste przy obecnie przyjętych mechanizmach (wsparcie socjalne gwarantowane, w żaden sposób nie uzależnione od podjęcia pracy). Jasne stało się, że dzielą nas z Ukrainą liczne interesy, dotyczące dostępu do rynku rolnego w UE albo rynku przewozów. Konflikt w tych kwestiach jest momentami bardzo gorący. Wreszcie przez ponad dwa lata bardzo wydatnej pomocy ze strony Polski, która według różnych szacunków, podliczając wszystkie wydatki, mogła nas kosztować kilkadziesiąt miliardów złotych, Ukraińcy nie wykonali praktycznie żadnego gestu w sprawie obciążających wzajemne relacje kwestii historycznych, czyli przede wszystkim ludobójstwa Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Ich milczenie było szczególnie głośne w ubiegłym roku – roku okrągłej rocznicy Krwawej Niedzieli 11 lipca 1943 r.

Wszystko to powoduje, że u osób początkowo rozemocjonowanych, ale posiadających potencjał racjonalnego spojrzenia na sytuację, owe emocje powinny były ostygnąć. Tak, z Ukrainą łączy nas wspólny interes, jakim jest osłabienie Rosji i przede wszystkim powstrzymanie jej przed ewentualną dalszą ekspansją (aczkolwiek istnieje spór co do tego, jaką formę ta ekspansja miałaby przyjąć i czy oznaczać by musiała atak na któryś z krajów NATO – ja tego zdania nie podzielam). I to wszystko. Wcześniejsze mrzonki o jakimś wiekopomnym porozumieniu, federacji czy konfederacji, wielkiej przyjaźni narodów – wszystko to nie ma już dzisiaj racji bytu.

Podtrzymywanie specjalnych reguł dla ukraińskich uchodźców kosztem polskiego podatnika jest wystarczająco niepojęte. Ale trwanie przy czczych, symbolicznych gestach to już świadectwo radykalnego odklejenia od rzeczywistości.

Takie gesty wciąż jednak mają miejsce. Po agresji Rosji na Ukrainę komitet Kopca Kościuszki w Krakowie podjął decyzję o umieszczeniu tam flagi tego państwa.

Tu kilka słów na temat tego ciała, o którego istnieniu wielu zapewne nie słyszało. Komitet istnieje od 1820 r. i początkowo nosił nazwę Komitetu Zarządzającego Budową Kopca. Obecną nazwę nosi od 1867 r. Po II wojnie światowej prezesem komitetu był między innymi wybitny historyk sztuki i zasłużony rewindykator dzieł sztuki należących do Polski z rąk niemieckich Karol Estreicher junior.

Od 1971 r. komitet stał się komisją Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa. Towarzystwo działa na podstawie prawa o stowarzyszeniach. Prezesem towarzystwa jest prof. Jacek Purchla. Wśród członków wspierających są Wodociągi m. Krakowa (spółka komunalna), zaś miasto Kraków jest partnerem towarzystwa. Można bezpiecznie założyć, znając mechanizmy działające w polskim życiu publicznym, że stowarzyszenie tak znaczące jak TMHiZK nie mogłoby funkcjonować bez odpowiedniego politycznego wsparcia i zakorzenienia w politycznych układach miasta.

Nazwiska członków zarządu Komitetu Kopca Kościuszki nic nikomu zapewne nie powiedzą. Prezesem jest prof. Piotr Dobosz, prawnik z Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalizujący się m.in. w prawie ochrony zabytków. Pozostali członkowie to dr Piotr Hapanowicz (związany z Muzeum Krakowa), dr inż. Rafał Sieńsko (Politechnika Krakowska), Witold Górny (przewodniczący rady dzielnicy Zwierzyniec, związany z Koalicją Obywatelską), dr Adam Kozień (Wydział Prawa i Administracji UJ), Mariusz Cupiał (brak informacji, a przynajmniej ja żadnych nie znalazłem) oraz Konrad Myślik, autor książek o Krakowie.

W kwietniu 2022 roku komitet jeszcze pod kierownictwem poprzedniego prezesa, Mieczysława Rokosza, zdecydował, że flaga Ukrainy nadal będzie na kopcu wisieć. Komunikat w tej sprawie stwierdza na wstępie: „Gdyby dla kogoś wymagało to uzasadnienia, to krótko wyjaśniamy”. Zwracam uwagę na arogancką formę: z tych słów wynika, że uzasadnienie tego gestu może interesować tylko jakichś czepialskich, bo ci słusznie myślący powinni zaakceptować decyzję bez potrzeby jakichkolwiek uzasadnień.

Na końcu uzasadnienia czytamy:

Powiewają nad Kopcem Kościuszki w Krakowie przede wszystkim Barwy Biało-Czerwone, ale też 4 lipca – flaga Stanów Zjednoczonych, a 14 lipca Tricolore Republiki Francuskiej, której Kościuszko jest honorowym obywatelem. W obecnym czasie rosyjskiej agresji na suwerenne państwo ukraińskie nie mogła tu nie zawisnąć flaga Ukrainy. Na tym naszym narodowym pomniku jest ona symbolicznym wyrazem oczywistej solidarności nas Polaków z Ukraińcami, obywatelami niepodległego Państwa, których niesprawiedliwie spotkało nieszczęście wojny.

Oczywiście obłudą jest zrównanie okazjonalnego wywieszania flagi innego państwa z okazji jego święta narodowego z permanentną obecnością flagi kraju, który – wbrew zaklęciom pięknoduchów – nie jest nam szczególnie bliski, choć dzielimy wspólną historię i to bynajmniej nie wyłącznie złą. Trzeba przy tym stwierdzić, że Polska – co jest być może dużym zaniedbaniem – nie ma regulacji ustawowych dotyczących obecności flag obcych państw w naszej przestrzeni publicznej (poza oczywiście sytuacjami wynikającymi z konwencji międzynarodowych, w tym z protokołu dyplomatycznego).

Zdanie „w obecnym czasie rosyjskiej agresji na suwerenne państwo ukraińskie nie mogła tu nie zawisnąć flaga Ukrainy” nie wyjaśnia i nie tłumaczy niczego. Nie mogła – bo co? Dlaczego komitet uznał, że jest to jakiś dogmat, niewymagający dalszych wyjaśnień? Nie wiemy. Pamiętajmy jednak – gwoli uczciwości – że mówimy o uchwale i jej uzasadnieniu po półtora miesiąca wojny. Bardziej zadziwiające jest, że po ponad dwóch latach uchwała wciąż obowiązuje.

Dwa dni temu ukraińską flagę ściągnął z masztu pan poseł Grzegorz Braun i zapowiedział, że zwróci ją do ukraińskiego konsulatu. Zapewne akcja ta nie została przypadkowo przeprowadzona niespełna tydzień przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, w których pan Braun kandyduje. Tym razem jednak – inaczej niż w Sejmie ze świecznikiem chanukowym – obyło się bez zakłócania porządku, ekscesów ani też nie doszło do zakłócenia trwającej uroczystości, dotyczącej jednej z mniejszości tworzących Rzeczpospolitą – co było powodem, dla którego tamte działania pana Brauna zdecydowanie krytykowałem i nie zmieniam w tej sprawie zdania.

Prezes komitetu pan prof. Dobosz opublikował w tej sprawie krótkie oświadczenie „w sprawie uszkodzenia masztu na Kopcu Kościuszki w Krakowie i zaboru wiszącej na nim flagi Ukrainy”:

W dniu 4 czerwca 2024 r. doszło do bezprawnego uszkodzenia masztu na Kopcu Kościuszki w Krakowie i zaboru wiszącej na nim flagi Ukrainy. Komitet Kopca Kościuszki w Krakowie, nawiązując do idei Tadeusza Kościuszki walczącego o wolność wielu Narodów, podjął decyzję o zawieszeniu flagi ukraińskiej w ramach solidarności z walczącą bohatersko Ukrainą. Motywy wskazanej decyzji o umieszczeniu flagi na Kopcu Kościuszki zostały zamieszczone na stronie internetowej Komitetu Kopca Kościuszki w Krakowie.

Bezprawny akt uszkodzenia masztu i zaboru flagi przeciwstawia się wartościom, które uosabia Postać i Życie Tadeusza Kościuszki.

Pan poseł Polski 2050 Paweł Zalewski, który z funkcji wiceministra obrony bardzo chce teraz uciec do PE, napisał na Twitterze: „P. Braun zdejmuje flagę ukraińską z Kopca Kościuszki. Tu nie chodzi o wolność gospodarczą i UE ograniczoną do unii celnej. Tu chodzi o obronę interesów Kremla w Polsce i w Europie”. Dalibóg, konia z rzędem temu, kto potrafi wyjaśnić, jaki mianowicie jest związek pomiędzy zdjęciem przez pana Brauna ukraińskiej flagi a „obroną interesów Kremla”. Postawiłbym nawet tezę, że do obrony interesów Kremla najbardziej przyczyniają się ci, którzy zamiast traktować relacje polsko-ukraińskie pragmatycznie, na siłę wciskają Polakom miłość wobec Ukrainy, co oczywiście wywołuje skutek odwrotny: coraz intensywniejszą niechęć.

Nie sposób zgodzić się z opinią, że Komitet Kopca Kościuszki może sobie na nim wieszać, co chce, zgodnie z własną interpretacją historii i ze skrajnie naiwnym, dziecinnym widzeniem sytuacji międzynarodowej. Krajów walczących z agresją jest w każdym momencie na świecie zawsze kilka. Równie dobrze można by wpaść na pomysł, aby powiesić na kopcu flagę Autonomii Palestyńskiej – czemu sprzeciwiałbym się równie zdecydowanie (choć wątpię, żeby akurat w tym przypadku pośpieszył z interwencją pan poseł Braun).

Kopiec Kościuszki jest w zarządzie Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa za pośrednictwem Komitetu Kopca Kościuszki – ale nie jest własnością tych organizacji! Nie jest to prywatna posesja, nad którą można by sobie powiesić na stałe flagę amerykańską, ukraińską, palestyńską, izraelską czy nawet rosyjską, gdyby ktoś miał taką fantazję – i nikomu nic do tego. To własność – nawet jeśli nie w sensie formalnym – narodowa. Jest przykładem wyjątkowej arogancji, że grupa 24 osób (całość komitetu) na podstawie własnych preferencji, upodobań, interpretacji i być może zapotrzebowań politycznych zdecydowała o permanentnej obecności flagi obcego państwa (jakiegokolwiek) w miejscu narodowej pamięci.

W takich miejscach powinno być miejsce tylko i wyłącznie na polskie flagi. Ten przypadek pokazuje, że ustawa, zakazująca trwałego wywieszania obcych flag na budynkach publicznych oraz miejscach pamięci (to samo widziałem kilka miesięcy temu przy pomniku na polu bitwy pod Grunwaldem) i zabytkach jest pilnie potrzebna.

======================

Ukrainizacja Polski w natarciu. Braun zdjął, wojewoda z konsulem zawiesili. Flaga Ukrainy znów na kopcu Kościuszki

Teodor Jeske-Choiński — nieprzejednany przeciwnik „naukowego” ateizmu, świetny pisarz.

P. Krzemiński: Teodor Jeske-Choiński — nieprzejednany przeciwnik „naukowego” ateizmu

Obraz nieznanego autora przedstawia mord dokonany przez rosyjskich żołnierzy na unitach w Drelowie w 1874 r.

Niewielu z nas kojarzy dzisiaj katolickiego powieściopisarza doby pozytywizmu Teodora Jeske-Choińskiego. Pozytywizm był nieodłącznie związany ze scjentyzmem i ubóstwieniem wszystkiego co „naukowe”, nawet jeżeli wkraczało to w sfery stricte metafizyczne i filozoficzne. Jeske-Choiński wyłamał się z tego nurtu, jego prace publicystyczne wymierzone były we wszelkie prądy, które zagrażały wierze katolickiej, spójności rodziny czy tradycyjnemu wychowaniu młodzieży.

Za sprawą Wydawnictwa Diecezjalnego w Sandomierzu ukazało się wznowienie powieści Teodora Jeske-Choińskiego Po złote runo, do której dołączono esej Moralność naukowa. Autor dowodzi w nim, że wszelka etyka oderwana od religii jest fikcją. Jak pisał: „Zachciało się pozytywistom i ewolucjonistom stworzyć własną tak zwaną niezawisłą, świecką, naukową etykę, która by zastąpiła moralność, obowiązującą chrześcijańskie społeczeństwa przed wynalazkami mądrości pozytywistyczno-ewolucyjnej. Bo panowie ci zrozumieli, iż ani człowiek ani narody nie mogą istnieć bez jakichś wyrażanych wskazówek etycznych.” (Teodor Jeske – Choiński, Po złote runo, Moralność naukowa, Sandomierz 2022, str. 373.)

Choiński zastanawia się jak to możliwe, że pozytywiści łączyli podejście naukowe z zabobonną wręcz wiarą w zbawczą moc metody empirycznej, za sprawą której wykraczali poza jej kompetencje. Pozytywiści próbowali ogarnąć szkiełkiem i okiem wszystko co dotyczyło człowieczeństwa: filozofię, antropologię, sztukę, a nawet religię. Esej Moralność naukowa udowadnia, że to niemożliwe. Nie można z badania materii wyciągać wniosków, które będą dotyczyć takich kwestii jak: ludzkie sumienie, dusza czy zbawienie. Jeske-Choiński argumentuje: „Darwin mniemał, że teoria ewolucji nie wyklucza Boga; Renan majaczył o jakimś Panu wszechświata, bujającym w nieskończoności: Comte, Littré i inni milczeli znacząco, gdy zbliżali się do tajemnicy tajemnic; Spencer bąkał niewyraźnie o „niepoznawalnej“, Klaudiusz Bernard gniewał się na nieprzyjemne „le pourquoi des choses“; materialiści niemieccy przeczą wprost.

Któryż z tych mędrców powiedział prawdę?

Dodawszy do pozytywistów i ewolucjonistów jeszcze spirytualistów francuskich (Ravaisson, Franck, Janet, Caro, Jules Simon i in.) i pesymistów niemieckich (Schopenhauer, Hartmann), posiadamy obecnie dwadzieścia kilka różnych moralności.

Kogo należy słuchać, aby być — wyrażając się po staroświecku — człowiekiem dobrym i uczciwym, albo, posługując się modnym żargonem — dostosować się do potrzeb rozwoju?
Zamiast jednego kodeksu moralnego, wyrytego w sercu człowieka od pierwszej chwili jego istnienia, a rozwiniętego przez wysiłki i tęsknoty całej ludzkości cywilizowanej, obmyślili uczeni niezawiśli aż dwadzieścia kilka etyk, z których żadna nie przekonuje.” (Tamże, str. 416-418)

Tym samym Jeske-Choiński dotknął sedna problemu jaki wytworzyli pozytywiści usiłujący wyrzucić religię na bruk. Jak mieli przekonać ludzkość, zwykłych prostych robotników, żeby zachowali elementarne podstawy etyki? Co mieli dać w zastępstwo Dekalogu? Koncepcja każdego z nich była inna!

„Ernest Renan, żongler filozoficzny XIX stulecia, zawołał w chwili zapomnienia, w mowie, wygłoszonej w Akademii francuskiej dnia 4-go sierpnia 1881 roku: – Mówicie o źródle cnoty? Ależ panowie, nikt z nas o niem nic nie wie, albo raczej wiemy wszyscy tylko to, że każdy z nas odnajduje we własnym sercu. Pomiędzy dwudziestoma teoriami o obowiązku, nie wytrzymuje ani jedna krytyki. Istota cnoty polega na tym, że człowiek cnotliwy nie zdaje sobie sprawy, dlaczego dobrze postępuje. Bohater, zastanowiwszy się po dokonanym czynie, przyszedłby bez wątpienia do przekonania, że działał jak nierozważny głupiec. A właśnie dlatego, że w danej chwili nie medytował, jest bohaterem. Uległ wyższemu rozkazowi, nieomylnej wyroczni, słowem, głosowi, który nakazuje, nie tłumacząc się przed nikim z tego, co postanawia. Stary cynik, zapomniawszy na chwilę, że jest „niezależnym mędrcem“, wskazał właściwe źródło etyki.” (Tamże, str. 418)

Pozytywiści zapędzili siebie samych w kozi róg. Weszli w rejony, w które nauka nie ma prawa wkraczać, a takim rejonem jest ludzkie sumienie. Jak napisał inny wybitny myśliciel Wiktor Catherin T.J: „Widzimy zatem, że człowiek pod względem odziedziczonych własności jest znacznie mniej wyposażony do walki o byt niż zwierzęta. Pomimo to znacznie je przewyższa i podbija je pod swoje panowanie nie siłą fizyczną, lecz potęgą swojego ducha. Człowiek nie może tego zawdzięczać procesowi ewolucyjnemu. Wręcz inna przyczyna musiała dać mu stanowisko panujące. Ową przyczyną jest dusza rozumna, tchnienie duchowe, które tchnął weń Stwórca.” (Wiktor Catherin T.J., Katolicki pogląd na świat, str. 31, tłum. ks. Adam Kuleszo)

I właśnie tych prawd nie mogą do dziś znieść „naukowi” ateiści.

Teodor Jeske-Choiński był autorem kilkudziesięciu powieści, noweli, studiów krytycznoliterackich i publicystycznych. Jego dorobek został skazany na zapomnienie za sprawą cenzury PRL-u, a także braku przychylności ze strony literaturoznawców akademickich. Ta zapomniana twórczość jest niezwykle aktualna w obliczu problemów z pojmowaniem etyki w samym Kościele, dlatego warto przypomnieć jego niestrudzone wysiłki w obronie podstawowych prawd cywilizacji chrześcijańskiej.

Współpracował też z najważniejszymi organami prasowymi swoich czasów takimi jak: Przegląd Tygodniowy, Ateneum czy Niwa. Nie zaniedbywał też pracy dla mniejszych ośrodków jak: Biblioteka dzieł chrześcijańskich czy Towarzystwo im. Piotra Skargi.

"Krwawe łzy unitów polskich" - Teodor Jeske-Choiński
„Krwawe łzy unitów polskich” – Teodor Jeske-Choiński. Książka dostępna na https://sklep-wprawo.pl

==========================

Dodaję parę tytułów, które mam pod ręką:

Z cyklu o Imperium Rzymskim jest „Gasnące Słońce” – o przełomie za Marka Aureliusza.

Poniżej – o czasach i walkach za Teodozjusza Wielkiego (391-39). Fascynujące !!

To zmagania władzy świeckiej, cesarza, z władzą duchową. Kanossa.

Ale jak !!

================================

Powyżej pierwsza powieść z trylogii o źródłach Wielkiej Rewolucji Anty-francuskiej:

================

My też wydaliśmy parę rzeczy tego autora:

https://ksiegarnia-armoryka.pl/Kobiety_rewolucji_francuskiej_Teodor_Jeske_Choinski.html

https://ksiegarnia-armoryka.pl/Walka_Lutra_z_katolicyzmem_Teodor_Jeske_Choinski.html

https://ksiegarnia-armoryka.pl/Neofici_polscy_Materialy_historyczne_Teodor_Jeske-Choinski.html

———–

Andrzej Sarwa

Za atak na wiarę i wolność dostali… 130 tys. zł! Warszawski ratusz za to odpowiada!

Ordo Iuris, Centrum Życia i Rodziny
W ostatnią sobotę na Pani skrzynkę trafiła wiadomość, w której prosiłem – wspólnie z Marcinem Perłowskim z Centrum Życia i Rodziny – o włączenie się w akcję sprzeciwu wobec antychrześcijańskiego zarządzenia Prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Dzisiaj chciałbym serdecznie podziękować każdemu, kto w jakikolwiek sposób wsparł naszą akcję – przez finansowe wsparcie prowadzonych działań, przez podpis pod naszą petycję, wysłanie do urzędu miasta skargi na bezprawne zarządzenie prezydenta stolicy lub udział w zbiórce podpisów pod Obywatelską Inicjatywą Uchwałodawczą, która zmusi Radę Warszawy do poddania sprawy zdjęcia krzyży głosowaniu.Dzięki naszej akcji, udało nam się właśnie ustalić skandaliczne kulisy powstania zarządzenia, które wcale nie powstało w warszawskim ratuszu…
W odpowiedzi na liczne pisemne skargi, których wzór przygotowali prawnicy naszego Instytutu, stołeczny urząd miasta ujawnił, że antychrześcijańskie zarządzenie zostało przygotowane przez zewnętrzny podmiot – fundację „Instytut Miast Praw Człowieka”.
Na ten cel Rafał Trzaskowski przekazał fundacji aż 129 910 zł z naszych podatków. 
Ogromne wątpliwości budzi sposób wyłonienia podmiotu, który przygotował zarządzenie. Konkurs w tej sprawie został ogłoszony 5 kwietnia 2023 roku. 
Fundacja, która go wygrała, zaledwie miesiąc wcześniej – 8 marca 2023 – zmieniła w Krajowym Rejestrze Sądowym swoją nazwę oraz cele statutowe, dodając do nich „wsparcie procesów tworzenia i wdrażania polityk wewnętrznych instytucji i organizacji”. To dzięki tej zmianie fundacja mogła idealnie wpasować się w wymagania konkursowe. Trzeba przyznać, że niełatwo jest uwierzyć w przypadkowość tych zmian, a pytania o uczciwość konkursu nasuwają się same. Tym bardziej, gdy dowiemy się, kim są ludzie, którzy konkurs wygrali.Przed ogłoszeniem wyników konkursu, do zarządu fundacji dołączono Katarzynę Wilkołaską, która od 2019 do 2021 r. pełniła w warszawskim ratuszu funkcję pełnomocniczki Rafała Trzaskowskiego ds. kobiet, a w latach 2021-2023 była asystentką skrajnie lewicowej europosłanki Sylwii Spurek. 
W radzie fundacji „Instytut Miast Praw Człowieka” od 2023 roku zasiadają zadeklarowane aktywistki LGBT Marta Abramowicz i Anna Strzałkowska, które znane są z nienawistnych ataków na Kościół katolicki. Abramowicz była kiedyś prezesem stowarzyszenia Kampania Przeciw Homofobii, zastępując na tym stanowisku Roberta Biedronia. W lutym 2024 roku kobieta udzieliła wywiadu pt. „To kobiety powstrzymały Kościół. Mężczyźni stworzyli piekło kobietom w imię Boga”. Z kolei Strzałkowska zajmowała stanowisko prezesa w Stowarzyszeniu na rzecz osób LGBT „Tolerado”, a teraz zasiada w zarządzie fundacji „Tęczowe Rodziny”. Aktywistka w listopadzie 2020 roku w wywiadzie dla jednego z periodyków LGBT wezwała do zniszczenia Kościoła katolickiego, mówiąc „niech runie, taki Kościół niech runie”.
Widzimy zatem, że praca nad dokumentem, który miał w teorii zapewniać mieszkańcom Warszawy równe traktowanie i „neutralność” urzędów, nie miała z tą „neutralnością” od samego początku nic wspólnego. Przygotowanie dokumentu powierzono bowiem osobom znanym z nienawiści do chrześcijan i z jednoznacznego, osobistego zaangażowania w propagandę i wdrażanie agendy ruchu LGBT.
Więcej na temat naszych ustaleń, napisaliśmy właśnie na naszej stronie internetowej
Zachęcamy Panią do szerokiego rozpowszechniania tej skandalicznej informacji

Z wyrazami szacunkuAdw. Jerzy Kwaśniewski - Prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

Zatrzymano tony malin z Ukrainy

Służby zatrzymały tony malin z Ukrainy tony-malin-z-ukrainy

4.06.2024

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) kolejny raz zatrzymała na granicy towary z Ukrainy. Tym razem padło na dwadzieścia ton malin. Jakie obiekcje mieli polscy urzędnicy?

We wtorek Główny Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych wydał kolejny komunikat ws. produktów przywożonych z Ukrainy do Polski.

Tym razem urzędnicy [nie] mieli wątpliwości, co do jakości wwożonych na teren Rzeczypospolitej malin.

IJHARS w Lublinie podjęła decyzję „o zakazie wprowadzania do obrotu na teren Polski partii 20 000 kg mrożonej maliny importowej z Ukrainy”.

Jako powód takiej decyzji, urzędnicy podają „obecność pleśni i zawyżona zawartość zanieczyszczeń organicznych”.

Mniej więcej od połowy maja GIJHARS wraz ze służbami sanitarnymi i resortem rolnictwa prowadzi „zintensyfikowane kontrole”na giełdach rolno-spożywczych.

Franciszek sugeruje [wierzy??], że Matka Boża „jednoczy” chrześcijan i muzułmanów

Franciszek wierzy, że Matka Boża „jednoczy” chrześcijan i muzułmanów

gloria

Podczas wizyty w więzieniu Montorio w Weronie 18 maja Franciszek stwierdził, że „postać Maryi jest wspólna zarówno dla chrześcijaństwa, jak i islamu”.

Dodał o Matce Bożej, że „jednoczy nas wszystkich”, co nie jest prawdą, ponieważ islam zaprzecza, że Matka Boża jest Matką Boga.

Raymond Ibrahim wskazuje na LifeSiteNews.com (31 maja), że Watykan próbuje przekonać „katolików” poprzez konferencje lub publikacje, że islam jest „siostrzaną wiarą”. W tym celu przekształca postacie biblijne nadając im zupełnie inne, antybiblijne atrybuty.

Na przykład islam przedstawia Dziewicę Maryję jako „poślubioną” Mahometowi w raju. W hadisie zawartym w korpusie słynnego Ibn Kathira (1300-1373) Mahomet oświadczył, że „Allah poślubi mnie z Marią w raju”.

Święty Eulogiusz z Kordoby, biskup i męczennik w okupowanej przez muzułmanów Hiszpanii, napisał: „Nie powtórzę świętokradztwa, które ten nieczysty pies [Mahomet] ośmielił się wypowiedzieć o Błogosławionej Dziewicy, Królowej Świata, Świętej Matce naszego czcigodnego Pana i Zbawiciela. Twierdził, że będzie ją obnażał w przyszłym świecie”.

Uznany za winnego mówienia źle o islamie, Eulogiusz był publicznie torturowany i stracony w Kordobie w 859 roku.

=================================

M.D.:

Wahałem się, czy w tytule użyć pojęcia bredzi, czy bluźni. Jakżeż bolesne, że oba opisują obecny stan papiestwa. Kościół to wytrzyma, bo bramy piekielne nie przemogą go. Przecież człowiek okupujący obecnie tron Świętego Piotra nie jest nieomylny, nie musimy go jakoś takiego traktować, w dodatku ze czcią.

Ostatnie orzeczenie papieża w formule nieomylności to ogłoszony przez Piusa XII w 1950 roku dogmat o Wniebowzięcie Maryi. Od tej pory papieże nie chcieli, nie mogli niczego podać w uroczystej i precyzyjnie określonej formule nieomylności. Tylko „wątpią”, ostatnio rozmywają. Również sobór watykański II określił się jako „pasterski”, nie dogmatyczny.

Już od wieków teologowie zastanawiali się, co będzie, co należy czynić, jeśli następcą św. Piotra będzie heretyk lub apostata. Kościół sobie z tym poradzi.

Ale ilu ludzi odejdzie przez obecną ekipę satanistów w Watykanie?

Franciszek na drodze skandali. Piewca „obrzydliwości” potępionej w Biblii.

pch24/franciszek-na-drodze-kolejnego-skandalu

Franciszek na drodze skandalu. Znów napisał przedmowę do książki jezuickiego promotora LGBT

Urzędujący papież po raz kolejny wplątał się w skandal propagowania homoseksualn0-genderowych treści. Stało się tak za sprawą opublikowanej właśnie po włosku książki Wychodźmy: Wskrzeszenie Łazarza i obietnica największego cudu Jezusa, której autorem jest dysydencki jezuita, wprost zwalczający moralne nauczanie Kościoła w kwestii grzechu sodomskiego i zaburzeń psychicznych na tle płciowym.

W najbliższy poniedziałek ukaże się we Włoszech tłumaczenie jednego z „dzieł” jezuickiego gorszyciela Jamesa Martina. W upublicznionym przez wydawnictwo HarperOne wstępie do tej publikacji papież Franciszek pisze o tym, jakim „szokiem” jest fakt, że Bóg zdecydował się przemawiać do człowieka, Pismo Święte nazywając „listem miłosnym”, skierowanym do nas przez Stwórcę.

Biskup Rzymu stwierdza, że o historii Łazarza słyszało wielu, ale niewielu ją głęboko zrozumiało. „Ewangelia jest wieczna i konkretna, dotyczy naszej intymności i naszego życia wewnętrznego, podobnie jak historia i życie codzienne. Jezus nie tylko mówił o życiu wiecznym, On je dał. Wiara chrześcijańska jest zorientowana nie tylko na wieczność, ale także na konkretne, bieżące życie, nigdy jedno bez drugiego” – pisze Franciszek.

Stwierdza przy tym, że Łazarz to „każdy z nas” i dodaje: „O. Martin, który w tym aspekcie podąża za tradycją ignacjańską, pozwala nam utożsamić się z historią tego przyjaciela Jezusa. My także jesteśmy jego przyjaciółmi, my także czasami jesteśmy martwi z powodu naszego grzechu, naszych niedociągnięć i naszej niewierności, zniechęcenia, które nas zniechęca i miażdży nasze dusze”.

Urzędujący przekonuje, że Pan Jezus nie boi się do nas zbliżyć, „nawet jeśli śmierdzimy jak trup, który był pochowany przez trzy dni”, zaś autorowi udało się jego zdaniem uchwycić „głębokie znaczenie” owego zbliżania się do grzeszników.

Nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie fakt, że autorem książki jest bezwstydny propagator zboczeń seksualnych, który „zasłynął” niedawno skandalem „błogosławienia” par homoseksualnych i który otwarcie wyznawał, że utożsamia historię Łazarza z dzisiejszą neomarksistowską walką o przywileje dla zboczeńców.

Zapytany przez portal National Catholic Register, czy łączy historię Łazarza z „wyzwoleniem ludzi marginalizowanych”, w tym „katolików LGBTQ+”, odpowiedział: „Absolutnie! W rzeczywistości słowa, których Jezus użył przy grobie Łazarza w Betanii, przetłumaczone w najprostszy sposób z języka greckiego, brzmią: Wyjdź!. Powiedziałem mojemu wydawcy, że gdyby tak dokładnie brzmiał tytuł książki, ludzie błędnie by go zinterpretowali. Jednak zaproszenie do wyjścia i przyjęcia tego, kim jesteś, świętowania swoich darów i zaakceptowania tego, jak Bóg cię kocha, jest czymś, co wiele marginalizowanych osób zrozumie”.

Źródło: kai.pl

Francuski jeniec pojmany przez Rosjan na Ukrainie. III Wojna Światowa już się rozpoczęła…

Pierwszy francuski jeniec pojmany przez Rosjan na Ukrainie

III Wojna Światowa już się rozpoczęła i nie martwmy się czy historycy ten właśnie dzień uznają za jej początek. Nie będzie komu pisać historii!

DR IGNACY NOWOPOLSKI JUN 4
 
READ IN APP
 

W charakterze post scriptum do mego poprzedniego artykułu, “Przewodzą nam nie wybitnie inteligentni stratedzy, ale infantylni degeneraci”:

Na poniższym krótkim video, można zobaczyć moment poddania się Francuza, w pełnym francuskim rynsztunku wojennym, żołnierzowi rosyjskiemu:

To ma być wojsko?!? Nie zabijają wroga, pozwalają się zabijać, ale nie mają krwi dla rannych…

Dowództwo Generalne @DGeneralneRSZ

Oddaj krew dla naszego Brata Gdzie i kiedy? 5 czerwca: 8:00 -11:30 placówka Straży Granicznej – Czeremcha ⁠7 czerwca: 7:20 -11:45 Terenowy Oddział Krwiodawstwa – Hajnówka ⁠9 czerwca: 10: 00 – 14:00 k. kościoła – Zabłudów

Nasz Brat został zraniony nożem w trakcie służby na granicy, aktualnie przebywa w szpitalu w Hajnówce i walczy o życie. Pilnie poszukiwana jest grupa krwi 0 Rh+, ale każda inna grupa również jest potrzebna – liczy się każda ilość oraz czas.

Stańmy na wysokości zadania!

Zdjęcie

46,6 tys. Wyświetlenia

================================

MD: Czemu nie zabijają wrogów? A tego oficera, który nie zapewnił krwi dla żołnierzy – pod sąd wojenny. Stańcie na wysokości zadania!


A co by było, gdyby to nie był jeden ranny, a np. dwa tysiące?

Zaszufladkowano do kategorii Wojna | Otagowano

Grzegorz Braun z patriotyczną interwencją w Krakowie. Ukraińska flaga znika z Kopca Kościuszki

Grzegorz Braun z „interwencją” w Krakowie. Ukraińska flaga znika z Kopca Kościuszki

https://pch24.pl/grzegorz-braun-z-interwencja-w-krakowie-ukrainska-flaga-znika-z-kopca-kosciuszki


Na zamieszczonym w sieci przez Grzegorz Brauna nagraniu widać, jak poseł Konfederacji zdejmuje ukraińską flagę, zawieszoną na maszcie Kopcu Kościuszki w Krakowie. Jak poinformował kandydat do euro-poselskiego mandatu z Małopolski i Świętokrzyskiego, przekazał barwy do konsulatu ukraińskiego.

Mimo niesprzyjającej aury pogodowej we wtorek 4 czerwca przewodniczący Konfederacji Korony Polskiej pojawił się na terenie zabytkowych umocnień stolicy Małopolski. Cel jego wizyty ujawnia opublikowany na platformie X materiał wideo.

Na nagraniu widać, jak polityk Konfederacji ściga z jednego z masztów umieszczonych na szczycie Kopca barwy narodowe Ukrainy. „Flagę UKR, która znajdowała się w niewłaściwym miejscu, jako uczciwy znalazca przekazuję do konsulatu w Krakowie”, komentował upubliczniony klip Grzegorz Braun.

Przewodniczący Konfederacji Korony Polskiej startuje jako „jedynka” Konfederacji w wyborach do europarlamentu z województw Świętokrzyskiego i Małopolskiego, przewidzianych już na najbliższą niedzielę 9 czerwca.

W odpowiedzi na czyn Grzegorza Brauna krótkie oświadczenie wystosował Komitet Kopca Kościuszki. „W dniu 4 czerwca 2024 r. doszło do bezprawnego uszkodzenia masztu na Kopcu Kościuszki w Krakowie i zaboru wiszącej na nim flagi Ukrainy. Komitet Kopca Kościuszki w Krakowie, nawiązując do idei Tadeusza Kościuszki walczącego o wolność wielu Narodów, podjął decyzję o zawieszeniu flagi ukraińskiej w ramach solidarności z walczącą bohatersko Ukrainą. Motywy wskazanej decyzji o umieszczeniu flagi na Kopcu Kościuszki zostały zamieszczone na stronie internetowej Komitetu Kopca Kościuszki w Krakowie. Bezprawny akt uszkodzenia masztu i zaboru flagi przeciwstawia się wartościom, które uosabia Postać i Życie Tadeusza Kościuszki” – czytamy w komunikacie podpisanym przez prezesa Komitetu, prof. Piotra Dobosza.

Źródło: X / Grzegorz Braun / kopieckosciuszki.pl

270,4 tys. Wyświetlenia

Przewodzą nam nie wybitnie inteligentni stratedzy, ale infantylni degeneraci

Przewodzą nam nie wybitnie inteligentni stratedzy, ale infantylni degeneraci

Prowadząc Ludzkość w otchłań Armagedonu

DR IGNACY NOWOPOLSKI JUN 4
 
READ IN APP
 

Od momentu majdanu zorganizowanego przez CIA na Ukrainie w 2014r, zaczęła się de facto kinetyczna wojna NATO z Rosją. Na początku miała ona formę ostrzeliwania przez banderowców ludności cywilnej odłączonych terytoriów, oraz zamachów terrorystycznych, w wyniku czego życie straciło wiele tysięcy cywilów. 

Dopiero w 2022 roku Kreml zdecydował się na ograniczoną akcję kinetyczną zwaną Specjalną Operacją Wojskową. W krótkim czasie po tym na negocjacjach w Turcji Rosja i Ukraina doszły do porozumienia pokojowego, na podstawie którego, w geście dobrej woli, wojsko rosyjskie wycofało się z Kijowa. Od tego momentu zachodnia propaganda cytowała to jako “klęskę” Rosji.

Porozumienie powyższe nie weszło w życie, gdyż do Kijowa przybył ówczesny premier Brytanii, Boris Johnson z żądaniem jego zerwania, co marionetkowy “prezydent” Zełenski, wykonał bez sprzeciwu. I tak rozpoczęła się ukraińska droga do zagłady.

Do tej pory wojna kosztowała Ukrainę około półtora miliona zabitych i rannych, zniszczenie w 90% infrastruktury energetycznej i większości przemysłu, oraz wielomilionową emigrację. Jedynie dzięki “zakupom” energii elektrycznej w Polsce, szkieletowe państwo ukraińskie utrzymuje się przy wegetacji.

Równolegle z dynamiką sytuacji militarnej, zmieniała się też retoryka propagandowa zachodnich mediów.

Początkowo opisywano Rosję jako nieudaczną “stację benzynową uzbrojoną w broń nuklearną”, którą Ukraina ,uzbrojona w najlepszą zachodnią broń, szybko pokona. 

W tym okresie propaganda zachodnia obracała się wokół “wszędobylskich zielonych ludzików Putina”, którzy “zagrażali bezpieczeństwu” państw zachodnich.

Kiedy jednak Rosja przeprowadziła mobilizację i rozkręciła przemysł zbrojeniowy, oraz wprowadziła na uzbrojenie sowieckie rozwiązania technologiczne, jak na przykład rakiety hipersoniczne, a “renomowana” zachodnia broń okazała się w większości tandetą, retoryka propagandowa przestawiła się na nowe tory. 

Teraz okazało się, że Rosja nie jest tak niekompetentna, jak dotychczas twierdzono, a nawet wręcz przeciwnie, stała się groźna. 

Taka sytuacja zmusza “niewinne, pokojowe” NATO do eskalacji pomocy, oprócz broni coraz to dalszego zasięgu, na Ukrainę popłynęli zachodni “ochotnicy”. Po zdjęciu mundurów swoich natowskich armii, przedzierzgali się “bojowników o wolność i demokrację” (taka współczesna zachodnia wersja ZBOWID).

Truizmem jest stwierdzenie, że największy kontynent pochodził z III RP.

Jednak, ani rosnące dostawy “renomowanej zachodniej broni”, ani “ochotników” nie odwróciły szali zwycięstwa na korzyść banderowców. 

Zaczęto więc rozbudowywać “tajne” bazy NATO, jak ta zniszczona przez Rosjan w maju w Jaworowie pod Lwowem, lokalizując je głównie na terytoriach zrabowanych Polsce przez sowietów po II Wojnie Światowej. 

Teraz zachodnia propaganda przestawiła się na nowy tor. Już nie neguje aktywnego zaangażowania NATO w wojnie, ale je się po prostu ignoruje jako rzecz oczywistą. 

Rosja zniszczyła nasze wojska na Ukrainie! Cóż to za straszny akt agresji! Zmusza nas to do dalszej eskalacji! Jesteśmy zagrożeni- charczą natowscy propagandyści.

Jak bardzo by być niechętnym Rosji, każdy obiektywny obserwator MUSI się zgodzić z faktem, że w opisany powyżej scenariusz przedstawia agresję NATO na Rosję a nie vice versa!

Pomimo, że podżeganie do wojny i sama niesprowokowana wojna to zbrodnie przeciw Ludzkości, nie jest mym celem ocena aspektu moralnego tego co się obecnie dzieje.

To, że społeczeństwo jest tak otumanione i zdezorientowane mistrzowską propagandą, nie zmienia też faktu odpowiedzialności naszych globalistycznych “władców” w spychaniu Ludzkości w otchłań wojny, a w szczególności nuklearnej, którą widać już na horyzoncie. 

No cóż; Przewodzą nam nie wybitnie inteligentni stratedzy, ale infantylni degeneraci, ze wszystkimi tego faktu konsekwencjami!

Nie wprowadzono szczepionek z powodu kowida, lecz kowida dla szczepionek

Wiedeń 2.06.2024 Autor artykułu Marek Wójcik pierwszy-krok

Oczywiście, że po doprowadzeniu do śmierci milionów ofiar, nie wystarczy powiedzieć: przepraszam. Jest to jednak pierwszy, nieodzowny krok w kierunku rozliczenia zbrodni przeciwko ludzkości. Bez uczciwego przyznania się do świadomej lub nieświadomej zbrodni, nie może być mowy o żadnym rozliczeniu.

Tak powinno wyglądać prawdziwe rozliczanie plandemii.

Minęły już ponad cztery lata od skoordynowanego narzucenia na prawie całym świecie, teorii fałszywej pandemii zagrażającej ponoć życiu i zdrowiu ludzi. Wiele ludzi dało się zastraszyć. Nie było wcześniej sytuacji, w której politycy i media w zaplanowany sposób okłamywali opinię publiczną na całym świecie.

Niewielu polityków i dziennikarzy miało odwagę przyznać się do popełnionych błędów. Ci, którzy się na to odważyli, zostali przez ich kolegów zniesławiani epitetami w rodzaju „teoretycy spiskowi”. Trudno było znaleźć w tym bełkocie jakiekolwiek rozsądne argumenty. W ten właśnie sposób zdławiono wszelkie próby dyskusji. Oficjalnie głoszone kłamstwa uznane zostały za jedyną prawdę, która jest tak oczywista, że nie ma potrzeby jej uzasadniać.

Następnie pojawiło się cudowne rozwiązanie problemu pandemii: pseudo szczepionka. Wraz z nią polityczny i ekonomiczny nacisk, by ten niesprawdzony przez odpowiedzialne instytucje środek, rozprowadzić wśród jak największej liczby ludności. W Austrii parlament wprowadził nawet przymus tych „szczepień”. Minister ds. Konstytucji w Austrii pani Karolina Edtstadler powiedziała wtedy: Nieszczepione osoby tak naprawdę nie mają prawa mieszkać w Austrii!

Jeśli wziąć pod uwagę ciągle jeszcze odkrywane składniki tych „szczepionek” powodujące nowe odmiany agresywnego raka i wielu innych groźnych chorób, nasuwa się jedyne rozsądne wyjaśnienie: komuś zależało na zabiciu wielkiej ilości ludzi.

W piątek odbyły się w Japonii masowe demonstracje przeciwko dyktaturze WHO. Były Minister Spraw Wewnętrznych Japonii wygłosił na jednej z tych demonstracji mowę, podczas której przeprosił za działania rządu, które doprowadziły do niepotrzebnej śmierci wielu milionów ludzi. Japoński przywódca przeprasza niezaszczepionych: „Mieliście rację, szczepionki zabijają miliony naszych bliskich”. Źródło.

Japoński minister przeprasza za śmierć szczepionkową.

Kiedy rozmawiam z lekarzami, nie dziwi mnie, że większość z nich nie chce się wypowiadać na temat plandemii. Grozi im utrata wykonywania tak ciężko zdobytego przecież zawodu. Izby lekarskie tylko czekają na tych, co się nieopatrznie wychylą. Politycy, to jeszcze gorsza kasta. Panuje wśród nich przekonanie, że polityk, który przyznaje się do popełnienia błędu, jest skończonym politykiem. Stąd właśnie mamy tyle nieomylnych marionetek w polityce.

Kiedy uświadomisz sobie, że nie wprowadzono szczepionek z powodu kowida,
lecz kowida dla szczepionek, wtedy nabiera to wszystko jakiegoś sensu.

Autor artykułu Marek Wójcik

Lewicowi pederaści pokłócili się z sodomitami i satanistkami.. W tym roku w Warszawie będą aż 3 Parady Równości… Dupiarz na ilu?

Lewicowi aktywiści pokłócili się. W tym roku w Warszawie będą aż 3 Parady Równości

e-warszawa.pl

Parada Równości 2018 | fot. Andrew J.Kurbiko, Wikipedia
Parada Równości 2018 | fot. Andrew J.Kurbiko, Wikipedia

W 2024 roku w Warszawie odbędą się trzy Parady Równości, organizowane tydzień po tygodniu. To rezultat konfliktów wśród organizatorów. Fundacja Wolontariat Równości, dotychczasowa organizatorka, zmieniła prezesa, co wywołało spory i podziały. W wyniku tych napięć odbędą się trzy odrębne parady, z różnymi organizatorami.

8 czerwca – Kolektyw Prawa Równości, organizujący wydarzenie bez wsparcia finansowego, chcący skupić się na postulatach dotyczących praw osób LGBT+.

15 czerwca – Fundacja Wolontariat Równości, z patronatem Prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, organizująca do tej pory paradę. I prawdopodobnie to na tej paradzie pojawi się sam Rafał Trzaskowski.

22 czerwca – Grupa wolontariuszy związana z wcześniejszymi edycjami, organizująca paradę pod hasłem „Jesteśmy rodziną”.

Członkowie społeczności LGBT+ zastanawiają się, w której paradzie uczestniczyć.

Szatan nie ma żadnych praw! NIE !! dla festiwalu szatana w Stoczni Gdańskiej

Szatan nie ma żadnych praw!

W dniach 5-8 czerwca 2024 r. na terenie Stoczni Gdańskiej ma się odbyć pełen bluźnierczych zespołów Mystic Festival. Co najbardziej oburzające data tego festiwalu też nie jest bez znaczenia, ponieważ 7 czerwca przypada Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Szatan nie ma żadnych praw!

Udostępnij apel

Szatan nie ma żadnych praw! NIE dla bluźnierczego terroru Mystic Festival!

NIE dla festiwalu Szatana!

Wśród zespołów, które mają wystąpić na tym festiwalu są m.in.:

Megadeth, to zespół zaliczany do tzw. satanistycznej wielkiej czwórki (parodia trójcy świętej);

Sodom, ich utwory przesiąknięte są wątkami satanistycznymi bluźnierczymi i nawołującymi do zabijania z „M-16”;

Satyricon – z satanistycznymi tekstami między innymi „Now, Diabolical”, „The Pentagram Burns” czy „King”, gdzie otwarcie nazywają szatana swoim królem;

Life Of Agony zasłynął utworem „River Runs Red”. Tytułowa czerwona rzeka to krew płynąca z podciętych żył;

Suffocation – w bluźnierczym utworze „Jesus Wept” (Jezus zapłakał) wyśmiewają mękę Naszego Pana Jezusa Chrystusa;

Bruce Dickinson – wokalista zespołu Iron Maiden, którego występy przesiąknięte są okultyzmem;

Oraz zespoły o nazwach: Furia, Schizma, Fear Factory (fabryka strachu), Sznur, Blasphemy (bluźnierstwo), Evil Invaders (Najeźdźcy zła)…

Przygotowaliśmy petycję do pani Prezydent Miasta Gdańsk Aleksandry Dulkiewicz o anulowanie antykatolickiego Mystic Festival.

Oczekujemy natychmiastowej interwencji, aby nie doszło do bluźnierczego festiwalu.

Szanowna Pani Prezydent Miasta Gdańsk,

W dniach 5-8 czerwca 2024 r. na terenie Stoczni Gdańskiej ma się odbyć pełen bluźnierczych zespołów Mystic Festival. Co najbardziej oburzające data tego festiwalu też nie jest bez znaczenia, ponieważ 7 czerwca przypada Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Podczas gdy miliony katolików w Polsce będą oddawać cześć Panu Jezusowi w Najświętszym Sakramencie w Stoczni Gdańskiej, zamierzają bluźnić Bogu, wychwalać bunt Lucyfera, sadyzm, samobójstwa i dewiacje seksualne.

Organizacja Mystic Festival wpisuje się w wielką akcję dywersji ideologicznej, która prowadzona jest w Polsce od 1989 roku. Jej celem jest zniszczenie religijnych i moralnych podstaw państwa i narodu polskiego, a zwłaszcza polskiej młodzieży.

Apeluję do pani Prezydent Miasta Gdańsk o anulowanie antykatolickiego Mystic Festival.

Z poważaniem,

[Imię i Nazwisko]

Stowarzyszenie Użytecznych Idiotów zaprasza na marsz 4 czerwca

Stowarzyszenie Użytecznych Idiotów zaprasza na marsz 4 czerwca

Autor: CzarnaLimuzyna , 3 czerwca 2024

W 1988 roku w obaleniu komuny przeszkodził Lech Wałęsa jeżdżąc i gasząc strajki Solidarności. Rok później komuna obaliła Solidarność. Triumfalny powrót żydokomuny na synekury, po trwającej od 1968 roku przerwie, stał się faktem.

Libacja w Magdalence była koszerna. Chanuki nie palono, ale na stole stał 6- ramienny świecznik. Na dołączonym zdjęciu, na pierwszym planie, widoczny jest Adam Michnik, syn żydowskiego przestępcy Ozjasza Szechtera członka Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, dalej po prawej Lech Kaczyński, którego rodzinne korzenie czerpały soki z ukraińskiej ziemi w okolicach Odessy.

W operacji brali udział komuniści z okresu stalinowskiego oraz szef całego przedsięwzięcia, generał komunistycznej Bezpieki, Czesław Kiszczak. Przy okazji nie wypada pominąć faktu, że słynna szafa Kiszczaka z dokumentami, wśród których znalazły się też te dotyczące tajnego, a potem już jawnego współpracownika o kryptonimie Bolek, odnalazła się w… USA.

Na specjalne wyróżnienie również zasługuje urodzony się jako Benjamin Lewertow w rodzinie Borucha i Szarcy Lewertowów – używający nazwiska – Geremek. W niektórych publikacjach można przeczytać, że „Drogi Bronisław” nie uważał się za Żyda. Jeszcze dalej idą jego wielbiciele, którzy nie uważają go za komunistę. Geremek spędził w organizacjach komunistycznych 20 lat (1948-1968).

„Wasz prezydent nasz premier”.

Istotą sprawy było porozumienie. Frakcja Chamów po długotrwałej wojnie z frakcją Żydów porozumiała się ponad głowami naiwnych Polaków w sprawie podziału władzy. Oznaczało to ostateczną klęskę niepodległościowego ruchu Solidarność. Po 4 czerwca 1989 roku prezydentem został, z rekomendacji USA, komunistyczny zamordysta, Jaruzelski, a premierem komunistyczny publicysta, Mazowiecki.

 „Chamy i Żydy” powołują rząd Mazowieckiego

Autor nowego rozdania Kiszczak posługując się agentem „Chamów” Bolkiem i pomniejszym sortem tajnych i jawnych współpracowników ustalił z przedstawicielami odsuniętych od koryta „Żydów” parytety w ramach których 65% miejsc w przyszłym sejmie zajmą „Chamy”, a 35% przypadnie na użytecznych idiotów i „Żydów” mających za zadanie reprezentować  “opozycję”.

3 lipca 1989 roku w „Gazecie Wyborczej” ukazał się artykuł Adama Michnika pod znamiennym tytułem „Wasz prezydent, nasz premier”…

Geopolityczny kontekst całej operacji był dopięty na ostatni guzik. W 1985 roku autor Stanu Wojennego w Polsce generał Jaruzelski, nie bacząc na niewygody przewiózł przez ocean i zdeponował u Rockefellera realne insygnia władzy w PRL – kijek i marchewkę. W ten oto symboliczny sposób centrum zarządzające przeniosło się z Moskwy do innych ośrodków kierowniczych. W „chwilę potem”, Soros zarejestrował w Polsce swoją fundację (1988).

Nie wymieniam wszystkich polskich i żydowskich pionków oraz figur na tej szachownicy. Można je wszystkie odnaleźć w historycznych publikacjach.

Wpasowując się jednak w atmosferę jutrzejszego święta wznieśmy toast:

Szybsze rozbiory, Więcej wody w kranie, mniej dwutlenku węgla!

_________________________________________________

1) Chamy– “Natolińczycy byli przeciwnikami liberalizacji systemu, głosili hasła nacjonalistyczne (nie było to prawdą – przypis mój) i antysemickie”.

2) Żydy – “Puławianie, wielu pochodzenia żydowskiego, co natolińczycy wykorzystywali w propagandzie, nazywając puławian Żydami”.

_________________________________________________

Grafika: Barbara Piela GIF/link/

Konwertyta, były kapelan Elżbiety II krytycznie o „Dignitas Infinita”.

Były kapelan Elżbiety II krytycznie o „Dignitas Infinita”. Ważne pytanie słynnego konwertyty

pch24.pl/byly-kapelan-elzbiety-ii-krytycznie-o-dignitas-infinita

(fot. prtscr/youtube/ PCh24.pl )

Katolicka konwersja Gavina Ashendena wywołała niemałą sensację – w najlepszym tego słowa znaczeniu. Ten wyjątkowy mężczyzna porzucił funkcję anglikańskiego biskupa, choć poszczycić się mógł znaczną sławą, piastując swego czasu nawet urząd kapelana królowej Elżbiety II… Wszystko dla katolickiej wiary. Obecnie pozostaje świeckim, a swoje teologiczne wykształcenie wykorzystuje jako religijny publicysta. Swój ostatni artykuł poświęcił ciepło przyjętej deklaracji „Dignitas Infinita”. Jego zdaniem dokument niesie ze sobą nie tylko wartość w postaci powtórnego potępienia dzieciobójstwa, czy eutanazji – ale również poważne ryzyko.

„Najnowsza rekonfiguracja teologii katolickiej przybyła z Rzymu pod postacią (…) deklaracji o godności ludzkiej i kwestiach tożsamości płciowej. Została ona słusznie pochwalona za utrzymanie linii depozytu wiary wbrew najnowszemu wybuchowi upolitycznienia dysforii płciowej do postaci zbiorowej psychozy, która przewinęła się przez kulturę zachodnią”, zauważył w opublikowanym 2 czerwca na łamach portalu catholicherald.co.uk Gavin Ashenden. Jak podkreślał nie należy jednak ulegać jednostronnemu odbiorowi dokumentu. Spotkał się on również z, według konwertyty zasadną, krytyką jako zniekształcający katolicką naukę poprzez liczne „spekulacje teologiczne” i „zmianę hierarchicznego porządku prawd wiary”.

W czym tkwi problem? Zdaniem Ashendena w „Dinitas Infinita” nie natrafimy na rzetelną katolicką antropologię. Dokument wydaje się ciążyć w kierunku podziwu skierowanego względem człowieczeństwa – dostrzegając bogactwo potencjału, jakim Bóg obdarzył rodzaj ludzki, a przemilczając spowodowane grzechem pierworodnym zranienie naszej kondycji.

Jak wspomina nawrócony na katolicyzm były anglikański biskup, do zbagatelizowania pesymistycznej strony katolickiej wizji człowieka przyznał się zresztą sam prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Manuel Fernandez. Podczas konferencji prasowej ten kontrowersyjny hierarcha miał powiedzieć, odpowiadając na pytanie znanej katolickiej dziennikarki Diane Montagna, że papież Franciszek zadaje sobie co jakiś czas pytanie, czy mimo wolnej woli Bóg nie może „szanować” wolności człowieka na tyle, by piekło było puste.

Zdaniem Ashendena takie rozważania zmuszają do umniejszenia tragizmu grzechu pierworodnego. Tymczasem, jak zauważa publicysta catholicherald.co.uk wizja chrześcijaństwa bez odpowiedzialności moralnej i bez Sądu Ostatecznego byłaby porzuceniem wiary przodków. Zdaniem Ashendena to jednostronne przedstawienie katolickiej antropologii jest problemem, na który należałoby zwrócić uwagę…

Problem w tym, że w obecnej sytuacji w Kościele mało kto odważy się zaproponować szczery namysł nad dokumentem Dykasterii Nauki Wiary. Jak wyliczał były anglikański duchowny, w ostatnim czasie modne stało się piętnowanie i obkładanie sankcjami karnymi wszystkich kapłanów, którzy zdobyli się na odwagę upominania się o prawdy wiary, rzucając wyzwanie popularnym na Watykanie przekonaniom.

W tej atmosferze zadanie troski o rzetelny wykład wiary spada, zdaniem Ashendena również na świeckich, którzy nie muszą obawiać się podobnych sankcji. Tak właśnie sądził, jak przypomniał Gavin Ashenden, słynny Abp Fulton Sheen. Przypominając jego słowa, o tym, że rolą wiernych staje się zadbanie, by kapłani i hierarchowie stawali na wysokości swojego powołania, publicysta catholicherald.co.uk sięgnął również po refleksję tego amerykańskiego biskupa dotyczącą zachwytów nad godnością człowieka.

„Zapewniając nam narzędzie do ponownej oceny Dignitas Infinita Sheen całkiem dobrze podsumował niebezpieczeństwo obecne w pokusie bagatelizowania grzechu i promowania naszej przyrodzonej godności”, ocenił były biskup Kościoła Anglii przywołując następujące słowa sługi bożego:

„Im lepszymi się stajemy, tym mniej jesteśmy świadomi własnej dobroci. Jeśli ktokolwiek przyznaje się do bycia świętym, jest on blisko do stania się diabłem. Jean Jacques Rousseau wierzył, że ze wszystkich ludzki on był najdoskonalszy, ale miał w swojej duszy tyle pęknięć, że porzucił własne dzieci po ich urodzeniu. Im świętsi się stajemy, tym mniej jesteśmy świadomi własnej świętości. Dziecko jest urocze tak długo, jak o tym nie wie. Gdy tylko zacznie myśleć, że takie jest, zmienia się w bachora. Prawdziwa dobroć jest nieuświadomiona”.

Te kilka słów zdaje się cennym komentarzem do coraz silniejszego nurtu podziwu dla człowieczeństwa, jaki mości sobie miejsce w Kościele. Zachwyt nad ludzkością, posunięty do niebezpiecznych granic  już w papieskich dokumentach Jana XXIII i Pawła VI, wzmaga się nieustannie wraz z tym, jak kultura zachodu zmierza w kierunku coraz większej bezbożności. Pokora i poczucie grzechu człowieka średniowiecza i peany na cześć ludzkości XX i XXI wieku. Ciekawy kontrast.

Źródło: catholicherald.co.uk FA https://youtube.com/watch?v=C3mTCDRPc_s%3Ffeature%3Doembed

===========

mail: