Wzrost roślinności na skutek wzrostu CO2 zmienia oblicze Afryki

Wzrost roślinności na skutek CO2 zmienia oblicze Afryki niwelując zmiany klimatu

autor: admin (2024-05-03

Źródło: zmiany/na/ziemi

W ostatnich tygodniach media tradycyjne rozpisywały się na temat fali upałów w Mali, Burkinie Faso i innych krajach Sahelu, sugerując, że jest to bezpośredni skutek zmian klimatu wywołanych przez człowieka. Jednak jak pokazują dane, rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.

Średnie temperatury w Mali i Burkinie Faso w ciągu ostatnich 85 lat praktycznie się nie zmieniły, a opady w obu tych krajach nieznacznie wzrosły w ostatnich latach. Co więcej, produkcja rolna rośnie, a proces odwracania procesów pustynnienia jest widoczny na całym obszarze Sahelu. Dlaczego więc media skupiają się wyłącznie na katastroficznych wizjach?

Kluczem do zrozumienia tej sytuacji jest fakt, że wzrost poziomu dwutlenku węgla w atmosferze przyczynił się do znacznego ożywienia roślinności na dużych obszarach świata, w tym właśnie w regionie Sahelu. Jak pokazują badania, w ciągu ostatnich 20 lat odnotowano 14% większy wzrost roślinności, co przyniosło wymierne korzyści dla lokalnej bioróżnorodności i produkcji żywności.

Niestety, media mainstreamowe skupiają się raczej na straszeniu czytelników informacjami o „przepełnionych szpitalach i kostnicach” w wyniku fali upałów, powołując się na pseudonaukowe raporty organizacji WWA. Tymczasem dane meteorologiczne wyraźnie pokazują, że temperatura w Mali nie osiągnęła rekordowych poziomów, a w krajach Sahelu obserwuje się stabilne lub nawet nieznacznie wzrastające trendy opadowe i temperaturowe.

Kluczowe jest, aby zwrócić uwagę na pozytywne zmiany, jakie zachodzą w regionie Sahelu. Powolne odwracanie procesów pustynnienia, wzrost produkcji rolnej i poprawa warunków życia lokalnych społeczności to fakty, które powinny napawać optymizmem. Zamiast koncentrować się na katastroficznych wizjach, media powinny relacjonować realny obraz sytuacji i doceniać pozytywne zmiany zachodzące w tym regionie Afryki.

Z naszej kieszeni – 40 000 zł dopłaty do „elektryków”. Marchewka zamiast kija.

40 000 zł dopłaty dla kierowców. Nowy program rusza w 2024 roku

Tomasz Sewastianowicz dziennik

Nowe dopłaty do samochodów elektrycznych już w 2024 roku. To marchewka zamiast kija?
Nowe dopłaty do samochodów elektrycznych już w 2024 roku. To marchewka zamiast kija?

40 000 zł dopłaty do używanego samochodu elektrycznego przewiduje nowy program, który w 2024 roku wejdzie w życie zamiast podatku od aut. Dotacja o 30 tys. zł obniży też cenę przy zakupie nowego EV. W przypadku złomowania auta i mniej zamożnych kierowców przewidziano jeszcze wyższe wsparcie. Po uwzględnieniu dofinansowania Dacia Spring szokuje niską ceną, a Toyota bZ4X jest tańsza niż Tesla Model 3 i Skoda Enyaq. Nowy system namiesza na rynku. Oto pierwsze szczegóły…

Będą nowe dopłaty do samochodów elektrycznych. To marchewka zamiast kija

Nowe, wyższe dopłaty do samochodów elektrycznych nowych i używanych zastąpią podatek od posiadania aut, który zapisano w Krajowym Planie Odbudowy. Rząd przyjął już odpowiednią uchwałę w sprawie zmiany KPO. Co to oznacza dla kierowców?

– Podatku od posiadania aut spalinowych w Polsce nie będzie – ogłosiła Paulina Hennig-Kloska, Ministra Klimatu i Środowiska. – Komisja Europejska pozytywnie rozpatrzyła wniosek Ministerstwa Klimatu i Środowiska w tej sprawie. Podatek zastąpi program dopłat do zakupu aut elektrycznych. Kij zamieniamy na marchewkę – dodała.

Dopłaty do używanych i nowych samochodów elektrycznych

Jak słodka to będzie marchewka? Nowy program przewiduje wprowadzenie dotacji na zakup, leasing lub wynajem długoterminowy pojazdów elektrycznych nowych i używanych.

– W ramach rewizji KPO utworzony zostanie nowy instrument finansowy dotyczący pomocy w nabyciu pojazdów zeroemisyjnych przez osoby fizyczne. Rozwiązanie pozwoli na popularyzację technologii i zwiększenie liczby pojazdów elektrycznych w Polsce – usłyszeliśmy w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej.

Z części grantowej KPO na dopłaty do zakupu samochodów elektrycznych zostanie przeznaczone 373,75 mln euro, czyli ok. 1,6 mld zł. To dwa razy więcej niż w przypadku programu „Mój Elektryk”.

– Będą środki na 30-tysięczne dopłaty dla samochodów elektrycznych, nie tych z najwyższej półki, tylko tych ze średniej półki. Jeżeli ktoś będzie mniej zamożny, będzie mógł liczyć na trochę więcej. Jeżeli będzie złomowany samochód, znowu będzie można dostać jeszcze trochę więcej – wyjaśniła Katarzyna Pełczyńska Nałęcz, Minister Funduszy i Polityki Regionalnej.

40 000 zł dopłaty do używanego samochodu na prąd. Oto warunki

W przypadku dotacji do zakupu używanego auta elektrycznego dopłata wyniesie nie więcej niż 40 tys. zł dla osoby fizycznej. Auto z rynku wtórnego nie może być starsze niż 4 lata.

Kierowca, który zdecyduje się na leasing czy wynajem długoterminowy także może liczyć na dopłatę. Tu kwota wsparcia nie będzie mogła przekroczyć wysokości opłaty wstępnej.

Dopłatę można zwiększyć o 20 proc. w dwóch przypadkach

Dopłata wzrośnie o 10 proc. jeśli złożymy zaświadczenie o zezłomowaniu auta spalinowego, które posiadaliśmy od co najmniej 3 lat. Wsparcie będzie zwiększone o kolejne 10 proc., jeśli dochód kupującego elektryka był niższy niż 135 tys. zł (za rok poprzedzający złożenie wniosku o dotację).

Pomysłodawcy nowego programu zamierzają ograniczyć wsparcie najdroższych pojazdów elektrycznych, stąd zostanie wprowadzony limit cenowy. W przypadku nowych aut będzie to 225 tys. zł, a w przypadku samochodów używanych – 150 tys. zł.

Dopłaty do samochodów ruszą w 2024 roku. Jaki limit cenowy?

Dopłaty do zakupu samochodów elektrycznych mają ruszyć jeszcze w 2024 roku. Oto warunki w pigułce:

  • W przypadku dotacji do zakupu używanego samochodu elektrycznego, pomoc pokrywać będzie część ceny – dopłata do 40 tys. zł. Auto z rynku wtórnego nie może być starsze niż 4 lata;
  • W przypadku leasingu czy wynajmu długoterminowego, wysokość wsparcia nie będzie mogła przekroczyć kwoty opłaty wstępnej;
  • O 10 proc. wyższa będzie dopłata, jeśli kupujący EV złoży zaświadczenie o zezłomowaniu pojazdu spalinowego, który był w jego posiadaniu od co najmniej 3 lat;
  • Mniej zamożni będą mogli wystąpić o zwiększenie wsparcia o 10 proc., jeśli dochód danej osoby był niższy niż 135 tys. zł (za rok poprzedzający złożenie wniosku o dotację);
  • Limit cenowy ma ograniczyć wsparcie najdroższych pojazdów elektrycznych. W przypadku aut nowych cena nie może być wyższa nić 225 tys. zł, a w przypadku pojazdów używanych – 150 tys. zł.
  • ==============================
  • dalej – propaganda płatna różnych firm.

=========================

mail:

Foreigners Committed 77% of Solved Rape Cases in Paris in 2023

Foreigners Committed 77% of Solved Rape Cases in Paris in 2023

Police union chief concerned for safety of visitors to Summer Olympics

Cordoned by French Gendarmes mobile riot unit, migrants queue to embark buses for temporary shelter during the evacuation of their makeshift camp gathering hundreds, mostly Afghan, in Paris on November 17, 2022.

Christophe ARCHAMBAULT / AFP

With the much anticipated Summer Olympic Games fast approaching, and with Macron’s deeply unpopular government scrambling both to ensure the security of international guests and conceal Paris’s visible degeneration, new crime figures show the capital city in a less-than-favorable light and call into question authorities’ ability to keep women safe.

The figures, recorded by Paris Police Headquarters, revealed that 77% of rape cases in the capital solved in 2023 had been committed by perpetrators who do not hold French passports, with the majority of sexual crimes transpiring in and around tourist areas like Champs de Mars—soon to be packed with visitors to the games.

French broadcaster Europe 1, which saw the Paris Police Headquarters report, revealed 97 rapes were recorded across the capital in 2023, a figure up by 2% compared to those from 2022. Before this past year, the number had stayed relatively stable since 2018. Of the total recorded cases, 30 were solved with 36 perpetrators being arrested. 

Apart from the fact that the vast majority of perpetrators were not French, most were drug-addicted, homeless, and unemployed, according to the report. Twenty were already known to police, including four for acts of sexual assault. 

Grégory Joron, General Secretary of the Unité SGP Police-Force Ouvrière, one of France’s largest police unions, lamented the report’s findings.

That’s still one rape every three days in Paris… This raises a real question since it’s been stable since almost 2018 and overall, we can see that it’s a phenomenon that we can’t manage to extinguish.

For the union chief, the report’s findings are especially worrying in light of the upcoming Olympic games, where Paris is expected to welcome—and maintain the safety and security of— some 15 million visitors.

These are supposed to be places that have 0% delinquency since we are waiting to welcome millions of tourists for the Olympic Games, but, for the moment, these are still places where, unfortunately, we still have a lot of problemson our hands. After a certain time, at night, there is unfortunately still a risk of a woman walking alone to return from a party or even from work.

News of the report from Paris Police Headquarters comes days after Germany’s Federal Interior Minister Nancy Faeser presented the Federal Criminal Police Office’s (BKA) annual crime statistics report which painted a similar picture of the state of affairs there. Like the figures out of Paris, the BKA’s numbers also revealed foreign passport holders were massively overrepresented among sexual assault suspects at a national level.

Unfortunately, France and Germany are not outliers. The trend has also been recorded in recent years in Switzerland, Finland, Denmark, Italy, and elsewhere across Europe.

Edukacja wg. feministry Nowackiej: „Na szparagi”.

2 maja 2024 pch24.pl/brak-obowiazkow-i-cenzura-wiedzy-barbara-nowacka

Brak obowiązków i cenzura wiedzy. Jakie pokolenie Polaków chce „wyhodować” Barbara Nowacka?

(Oprac.GS/PCh24.pl)

„Moralnej nauki poręką jest historia krajowa. Tę każdy obywatel najpierw umieć powinien. Dziecię, które najpierwszy raz otwiera swoje oczy, nic innego widzieć nie powinno nad Ojczyznę, dla której samej tylko zamknąć je niekiedy obowiązek będzie miało. Pierwszą książką, którą w rękę weźmie, niech będą dzieje tych ludzi, z którymi żyć mu trzeba. Ono jest nieczułe i głuche na los Asyryjczyków i Medów, z którymi nie ma związku żadnego, ale o swoich pradziadach, o swoim ojcu posłucha ciekawie i zawsze mu te powieści miłe będą. Wielki jest błąd w tych wszystkich edukacjach, które najpierwej historii czasów i krajów odległych uczyć każą. (…) Młode dusze zbałamucone tymi państwami, w których żadną miarą żyć nie będą, a nie znając tego kraju, w którym koniecznie żyć muszą, stają się jeszcze w młodości męczennikami żądań próżnych: tam być pragną, co znają. W dalszym wieku już swego domu lubić nie będą; znudzą sobie kraj własny, którego nie znają. Będą tęsknić najwięcej do tego, o którym najwięcej słyszeli. Rodzice nieroztropni! Nie ukazujmy dziecku cacka, którego mu dać nie można, bo się rozpłacze. Tak obywatel obrany za senatora lub ministra, za posła prawodawcę, cóż zaradzi o losie swojej Ojczyzny, kiedy on tylko o Francji myślał, a Polski stanu nie zna. (…) Taka jest natura człowieka, tak wyciąga szczęśliwość jego, aby to poznał najpierwej, co się wokoło niego dzieje. Historia narodowa najpierwej być uczoną powinna. (…) Potem uczyć trzeba historii państw sąsiednich, to jest z własnym krajem, stykających się. Dopiero na końcu – i to niekoniecznie wszyscy – niechaj czytają historię czasów i państw odległych.”

Taką oto diagnozę ludzkiej natury i proroczą wizję tego, co nas dziś spotyka sporządził Stanisław Staszic. Choć oświecenie to źródło wielu niepokojących trendów obyczajowych, rozkwitu wolnomularstwa i rewolucyjnych idei niszczących wiarę w Boga, muszę przyznać, że przytoczone słowa zrobiły na mnie wrażenie. Wyczuwam w nich autentyczną troskę o Ojczyznę, która była już na skraju przepaści. Dzisiaj mamy podobną sytuację. Czy, jako Naród, wyciągnęliśmy wnioski z przeszłości? Czy propozycje nowego rządu w sprawie edukacji są „ratunkiem” dla młodzieży, nauczycieli i państwa?

Praca domowa bez oceniania

Dużo kontrowersji wzbudziła zaproponowana przez MEN kwestia prac domowych. Pomysł wydaje się równie absurdalny jak niegdyś wprowadzenie zakazu uczenia literek w przedszkolach i zerówkach – na stronach internetowych MEN widniał nawet specjalny komunikat, aby żadnej nauczycielce nie przyszło do głowy korzystać z elementarza: „korzystanie z podręczników w wychowaniu przedszkolnym jest nie tylko niekonieczne, ale również niezalecane”. Jaka ekipa wówczas rządziła? Odpowiedź może być tylko jedna…

Obecnie w przedmiotowym projekcie rozporządzenia czytamy: „W ramach oceniania bieżącego z zajęć edukacyjnych w szkole podstawowej: 1) w klasach I–III nauczyciel nie zadaje uczniowi pisemnych i praktycznych prac domowych do wykonania w czasie wolnym od zajęć dydaktycznych; 2) w klasach IV–VIII nauczyciel może zadać uczniowi pisemną lub praktyczną pracę domową do wykonania w czasie wolnym od zajęć dydaktycznych, z tym że nie jest ona obowiązkowa dla ucznia i nie ustala się z niej oceny.”

Osobiście nie znam nikogo, kto cieszyłby się z tego, że zadano mu pracę domową, sama też wolałam, gdy nic nie było zadane – myślę, że jest to naturalne odczucie. Podobnie jednak jest z lekarstwami – czasem są gorzkie, lecz niezbędne. Dla starszych roczników temat nie jest aż tak istotny, ponieważ nauczyciele rzadko zadają swoje własne „autorskie” zadania, a w dobie dostępności różnego rodzaju forów internetowych i portali edukacyjnych, oraz przy ciągłym kontakcie online z kolegami rozwiązania zadań z większości przedmiotów i niemal wszystkich podręczników czy ćwiczeniówek są dostępne na wyciągniecie ręki. Dla tych, którzy chcą się czegoś nauczyć, takie rozwiązania są nieocenioną pomocą w samodzielnej pracy, pozwalającą sprawdzić, czy własny tok myślenia jest poprawny, czy na jakimś etapie popełniło się błąd, można także poznać rozwiązanie zadań, których samemu nie można było „ugryźć”. Jednak dla wielu uczniów Internet to po prostu ściąga, z której bezrefleksyjnie przepisuje się zadaną pracę domową. Uczniowie ambitni (lub „dociśnięci” przez rodziców) i tak wiedzą, że aby się czegoś nauczyć na poziomie pozwalającym dobrze napisać sprawdzian, trzeba przerobić wszystkie polecenia i zadania pod danym tematem lekcji. Ci, którym na wiedzy z danego przedmiotu nie zależy, nie przerobią tych zadań, nawet jeśli byłyby nakazane przez nauczyciela. Szkół średnich rozporządzenie nie dotyczy, ale w nich uczniowie z reguły skupiają się na swoich przedmiotach wiodących, a prace domowe z innych, mniej dla nich interesujących przedmiotów, odrabiają „z mniejszym zaangażowaniem”.

Każdy, kto widział filmiki z serii „Matura to bzdura” lub sondy przeprowadzane pod  Uniwersytetem Warszawskim może potwierdzić, że mimo zadawania prac domowych przez dekady, poziom wiedzy ogólnej niektórych, uczniów, maturzystów, a nawet studentów wywołuje mieszane uczucia. Jest jednak jedna niewątpliwa zaleta prac domowych i myślę, że właśnie po to były one przez lata zadawane – młodzi ludzie w okresie szkolnym kształtują swoje przyzwyczajenia, uczą się „jak się uczyć”. Nawyk regularnej pracy, codziennego czytania, czy choćby sprawdzenia „czy coś jest na jutro zadane” jest jednym ze sposobów na ukształtowanie systematyczności i odpowiedzialności przyszłego efektywnego pracownika albo roztropnego rodzica. Zadawanie prac domowych jest zatem realizacją wychowawczej roli szkoły, przy czym zaletą tego narzędzia jest zwykle brak nasycenia ideologicznego. Plusy prac domowych to przede wszystkim promowanie pamięci długoterminowej, zwiększanie umiejętności poznawczych, wsparcie rozwoju krytycznego myślenia, rozwiązywania problemów i umiejętności podejmowania decyzji. Zadania domowe mają też uczyć stawiania czoła wyzwaniom, wytrwałości i samodzielności.

W portalu prawo.pl w artykule Moniki Sewastianowicz „Zakaz zadawania prac domowych w szkole podstawowej – jest projekt rozporządzenia” znajdziemy następujący komentarz Marka Pleśniara, dyrektora biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty: „Uważam, że prace domowe mają głęboki sens, no cóż, gdy mają sens. Czyli są zadawane w jakimś konkretnym celu. Zazwyczaj służą one powtórzeniu, utrwaleniu informacji lub wyćwiczeniu jakiejś umiejętności. Wtedy powtarzanie tabliczki mnożenia czy przepisywanie liter – jakkolwiek monotonne i często mało satysfakcjonujące – służy bardzo ważnym celom, bez tego nie da się ćwiczyć koordynacji neuronowej, utrwalać w pamięci wiadomości.” (…) „Według mnie to populistyczna zmiana i zastanawiałbym się, czy dążeniem w tę stronę nie robimy młodszemu pokoleniu krzywdy. Znów podkreślę – myślę tu o sensownych pracach domowych. Zdaję sobie sprawę, że świat poszedł do przodu, że wszelką wiedzę mamy na wyciągnięcie ręki, ale nawet praca ze sztuczną inteligencją, odpowiednie zadawanie jej pytań, weryfikowanie informacji, wymaga od nas pewnych zasobów, punktów odniesienia. Tymczasem my zdajemy się od tego odchodzić. Trzeba też zastanowić się, co z umiejętnością samodzielnej pracy – nie każdy wie, jak to robić i jeżeli decydujemy się na zniesienie prac domowych, to musimy się zastanowić, jak wyrabiać w uczniach takie umiejętności, bo bez nich trudno im będzie choćby na studiach.”

W raporcie Międzynarodowej Komisji do spraw Edukacji dla XXI wieku przygotowanym dla UNESCO w 1998 r. czytamy: „Pierwszą edukację można uznać za udaną, jeśli da ona impuls i podstawy umożliwiające kontynuowanie nauki przez całe życie, w pracy, lecz również poza pracą.” (…) „Zdobywanie wiedzy zakłada w pierwszej kolejności naukę uczenia się przez ćwiczenie uwagi, pamięci i myślenia. (…) Wszyscy specjaliści są zgodni co do celowości ćwiczenia pamięci od najmłodszych lat i niestosowności eliminowania z praktyki szkolnej niektórych tradycyjnych ćwiczeń uchodzących za nudne.”

Portal money.pl opublikował ciekawą opinię Kamila Fejfera, który w artykule „Prace domowe do kosza? Badania jasno pokazują ich wpływ na dzieci” przytoczył wyniki wielu badań naukowych i opracowań statystycznych dotyczących korelacji między pracami domowymi a wynikami uczniów. Kamil Fejfer konkluduje: „prace domowe w przypadku dzieci uczą sumienności, w przypadku starszych również, a do tego przekładają się na lepsze wyniki w nauce. W tej drugiej grupie służą osobom, które sobie w szkole gorzej radzą. Zmiany w systemie edukacyjnym nie są oczywiście niczym złym. Trzeba jednak wiedzieć, co dokładnie chce się zrobić i dla jakich grup mogą one przynieść korzyści, a dla jakich – i może to jest ważniejsze – szkodę. Przynajmniej na poziomie komunikacji ministerstwa takich informacji zabrakło.”

Warto zauważyć, że według ankiety „Nauczycielu, jak oceniasz zapowiedź likwidacji od kwietnia prac domowych w klasach 1-3 oraz ograniczenia ich w klasach 4-8?” przeprowadzonej przez „Głos nauczycielski” (glos.pl) w styczniu br. z 697 głosujących jedynie 17 % nauczycieli oceniło planowane zmiany jako krok w dobrym kierunku.

„Ocenoza”

Ocenianie pracy domowej jest w istocie ocenianiem obowiązkowości, swego rodzaju „kijem”. Czy do wszystkich dzieci trafi „marchewka”? Co nią będzie? Pani minister chce w tej kwestii „zaufać nauczycielom”. Jej zdaniem szkoły skażone są „ocenozą” i zamierza to zwalczać, choć przecież człowiek w dorosłym życiu również podlega ocenianiu, a szkoła powinna go z tym procesem oswoić. Aby dostać dobrą pracę, trzeba udokumentować lub wykazać niezbędne kwalifikacje i umiejętności, co jest niczym innym jak poddaniem się ocenieniu. Podobnie aby dostać się na studia, trzeba odpowiednio dobrze wypaść na maturze, która… jest przecież oceniana. „Ocenoza” panuje w każdej dziedzinie życia, w kontaktach międzyludzkich, w mediach społecznościowych, nawet w naturze. W kontekście „ocenozy” szkolnej warto zastanowić się jaka jest funkcja ocen wystawianych przez nauczycieli – oceny powinny przecież być informacją zwrotną pozwalającą poznać własne możliwości, braki w wiedzy, stopień opanowania materiału. (Są oczywiście dyskusyjne kwestie, takie jak sprawiedliwość oceniania, nauczyciele zbyt wymagający lub zbyt pobłażliwi, co przekłada się na słabe lub świetne oceny danej klasy bez względu na stan wiedzy uczniów, ale takie problemy wyrównują po części egzaminy państwowe). Dla rodziców ocena jest wskazówką, jakie predyspozycje dziecko posiada, a jeśli zna się rozkład ocen w klasie (wiele dzienników elektronicznych oferuje takie funkcje) można zorientować się, czy uzyskana czwórka to wynik świetny, słaby czy przeciętny w danych warunkach. Oceny mają też moc motywującą lub zniechęcającą do nauki, i to w tej kwestii należałoby „zaufać nauczycielom” – od ich postępowania zależy czasem przyszłość młodego człowieka, polubienie przez niego danej dziedziny wiedzy lub znienawidzenie jej, a co za tym idzie wybór dalszej drogi kształcenia. Wreszcie oceny są wskazówką dla nauczyciela, czy stosowane przez niego metody nauczania są efektywne. Moim zdaniem zamiast zakazywać oceniania, można byłoby wprowadzić nakaz udostępniania przez nauczycieli ocenionych prac z możliwością ich fotografowania lub zabrania do domu w celu przeanalizowania błędów (często nauczyciele tylko na chwilę pokazują sprawdziany, trudne jest więc wychwycenie wszystkich błędów i problemów przez zainteresowanego, a niemożliwe dla rodziców, którzy, aby obejrzeć jakąś pracę dziecka muszą się specjalnie umawiać na spotkanie lub iść na wywiadówkę.) Wtedy ocena szkolna pełniłaby funkcję wspierającą proces nauki.

Zlikwidowanie prawa do oceniania prac domowych pozbawia nauczyciela narzędzia egzekwowania wykonania przez ucznia pracy. Skoro nie ma żadnych sankcji za brak wykonania zadania, uczeń nie musi go robić, a zatem większość uczniów poczuje się zwolniona z tego obowiązku. Nie będzie więc informacji zwrotnej o stopniu opanowania części materiału, którą ta praca domowa obejmowała, uczeń nie będzie też kształtował pożytecznego nawyku systematycznego utrwalania nabytej wiedzy.

Z punktu widzenia wielu uczniów oceny nie są aż tak istotne, mogą się jedynie przyczynić do „wzbudzenia niepokoju” rodziców, a tego lepiej unikać:-) Jednak niektóre jednostki ambitne z ocen czerpią motywację – oceny są potwierdzeniem dobrze wykonanej pracy, co jest źródłem zadowolenia i wzmacnia poczucie własnej wartości. Jest to też swego rodzaju miara sukcesu uprawniająca do przyznania pomocy materialnej, np. stypendiów za wyniki w nauce, co wspiera proces edukacji uczniów zdolnych. Efektem ubocznym zapowiedzianej przez MEN walki z „ocenozą” i pracami domowymi może więc być zaprzepaszczenie szansy dostrzeżenia uczniów zdolnych, gdyż ich wyłonienie będzie dla nauczyciela trudniejsze (nie każdy uczeń zdolny jest przecież aktywny na lekcjach). Na uroczystym finale „Rankingu Perspektyw” minister Nowacka zapewniała co prawda, że jedną z podstawowych form działalności dydaktycznej jest rozwijanie uzdolnień, dlatego Ministerstwo będzie wspierać wszystkich uczniów, także tych zdolnych, jak jednak pogodzić wizję „nieróżnicowania” młodzieży i zwalczania „ocenozy” z „wyławianiem pereł”? Zobaczymy, jakie będą propozycje Ministerstwa w tej kwestii. 

Prace domowe dla rodziców?

W argumentacji ministerstwa przewijał się wątek angażowania do odrabiania prac domowych rodziców. Moim zdaniem jeśli w tradycyjnych pracach domowych pomaga jakiś domownik nie jest to nic złego –sportowcy (także dorośli) też mają swojego trenera. Czasem przyda się pomoc w organizacji pracy, zwłaszcza w pierwszych latach szkoły, np. ustalenie czego na który dzień należy się nauczyć, kiedy zacząć żeby zdążyć, jakie materiały przygotować do szkoły itp. Cenna jest też pomoc polegająca np. na przepytaniu z dat albo słówek. Rodzic jest (lub powinien być) najbardziej zainteresowany poziomem edukacji swojej latorośli. Takie stanowisko wynika z nauczania Kościoła, ale też z filozofii klasycznej. Ks. Antoni Swoboda w publikacji „Aspekty wychowawcze w pismach filozoficznych Platona i autorów chrześcijańskich IV wieku (św. Augustyn, św. Hieronim)” wskazuje: „Przeprowadzona analiza porównawcza cytowanych pism pozwala zauważyć, iż Ojcowie Kościoła do pierwszorzędnych obowiązków ciążących na rodzicach zaliczali wychowywanie dzieci i młodzieży. (…) Proces wychowawczy winien mieć charakter powszechny, ustawiczny i przebiegać na najwyższym poziomie. (…) Brak z kolei zainteresowania się dzieckiem ze strony rodziców nie tylko odbija się negatywnie na psychice dziecka, ale sprawia, że staje się ono nie przystosowane do życia w społeczeństwie. (…) Ograniczenie się do oceny wychowania rozumianego tylko jako obowiązku jest niewystarczające. Wychowanie bowiem jest sztuką i to niełatwą. (…) Kolejnym zagadnieniem, które było przedmiotem naszego zainteresowania, stanowiły cele wychowawcze. Z lektury analizowanych pism wynika, iż należały do nich formacja fizyczna, intelektualna, filozoficzna, etyczna oraz duchowa. Punktem odniesienia tej formacji dla Platona było najwyższe Dobro, zaś dla Ojców Kościoła – Bóg.”

Odpowiedzialność wychowawcza spoczywająca na barkach rodziców to zatem także udział w szeroko pojętym procesie uczenia dziecka – myślę, że na etapie pierwszych klas podstawówki,  każdy rodzic przeglądając podręcznik jest w stanie pomóc swojemu dziecku w opanowaniu materiału szkolnego, jeśli wymaga tego sytuacja. Jest to także czas spędzony razem  – dzieci z rodzicami. Taki model zaangażowania rodziców w kwestie nauki dzieci spotyka się często wśród uczniów „olimpijczyków”, a także uczniów szkół muzycznych, dla których wsparcie i motywacja ze strony rodziny to jeden z najważniejszych czynników pozwalających ukończyć szkołę. Nauka gry na instrumencie w zasadzie opiera się w całości na pracy domowej wykonywanej często pod nadzorem rodziców: w młodszych klasach pod kierunkiem nauczyciela następuje nauka techniki gry i rozczytywanie utworów, które następnie są ćwiczone w domu i ponownie „szlifowane” w szkole, z kolei w starszych klasach uczeń potrafi już sam rozczytać utwór i wykonuje to w domu, na lekcje przychodzi przygotowany – z nauczonym tekstem, i pracuje z nauczycielem nad  trudniejszymi fragmentami lub nad wyrazem artystycznym interpretacji. Rolą rodzica początkującego muzyka jest np. przypilnowanie systematyczności, odpowiedniej techniki (postawy, sposobu trzymania ręki) czy czasu ćwiczeń w pierwszych latach nauki. W widniejącym na stronach gov.pl dokumencie „Nauka w szkole muzycznej. Przewodnik dla rodziców” czytamy: „Z grą na instrumencie jest trochę jak z uprawianiem sportu – bez treningu nie ma wyników. Nie da się rozwinąć praktycznych umiejętności artystycznych bez samodzielnej i regularnej pracy. Może to się wydać paradoksalne, ale rozwój umiejętności artystycznych ucznia szkoły muzycznej następuje w znaczącym stopniu nie w szkole, a w domu!” (…) „Rodzic pełni niezwykle ważną rolę w procesie edukacji muzycznej swojej pociechy. To rodzic, szczególnie w początkowym okresie nauki powinien uważnie obserwować rozwój swojego dziecka, monitorować jego postępy i przekazywać pedagogom swoje spostrzeżenia. Najważniejszą kwestią wymagającą wsparcia ze strony rodziców jest domowe ćwiczenie gry na instrumencie, przy czym zaangażowanie rodzica dotyczy dwóch ważnych elementów z tym związanych: 1) inicjowania rozpoczęcia ćwiczenia 2) dbania o to, aby cechowało się ono odpowiednią jakością. Uczeń  musi stopniowo nauczyć się gospodarowania swoim czasem, organizacji obowiązków, oraz tego, jak ćwiczyć w odpowiedni sposób. Zanim rozwinie te umiejętności musi otrzymać od rodziców wsparcie w postaci jasnych wytycznych, które będą stanowić dla niego wzór kształtujący jego przyszłe nawyki. Dlatego to właśnie rodzic zwłaszcza na początkowym etapie nauki powinien sprawować kontrolę nad poprawną realizacją zadawanej pracy domowej i czuwać, by przebiegała ona w sposób określony przez pedagoga (i wcale nie trzeba do tego znać się na muzyce, wystarczy zaufać wskazówkom nauczyciela). Współpraca rodziców z nauczycielami, szczególnie bliska relacja z nauczycielem przedmiotu głównego pozwala wspólnie wspierać i ułatwiać rozwój ucznia. Warto więc (zwłaszcza w początkowym okresie nauki) poświęcić na to swój czas, uczestniczyć w zajęciach z dzieckiem, być w kontakcie z nauczycielem.”

Myślę, że wdrożenie cytowanego modelu współpracy rodziców z nauczycielami dałoby wspaniałe efekty w każdej dziedzinie, wymaga to jednak olbrzymiego zaangażowania ze strony rodziców. Gdyby jedna pensja wystarczała na utrzymanie rodziny, byłoby to możliwe, niestety w obecnych czasach oboje rodzice muszą pracować, a nauka i wychowanie przerzucane jest na szkołę, która formuje młodzież według upodobań aktualnie rządzących i ich „podstaw programowych”… Szkoły muzyczne w większości podlegają pod Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, więc zakaz prac domowych ich (na razie) nie dotyczy.

Skoro zaangażowanie rodziców jest tak negatywnie postrzegane przez ministerstwo, może w zakazie prac domowych w istocie chodzi o to, aby rodzicie nie mieli powodu/chęci wglądu w to, co jest faktycznie „nauczane” podczas zajęć w szkole?

„Wszyscy jesteśmy równi! Wszyscy jesteśmy … przeciętni!”

Powyższy cytat pochodzący z filmu „Modern Educayshun” idealnie odpowiada postępowej wizji MEN. Wiceminister edukacji, dr Katarzyna Lubnauer stwierdziła, że „Odrabianie obowiązkowych prac domowych z automatu różnicuje dzieci, bo nie każdy rodzic potrafi dziecku w tym pomóc (…) Dziecko, które ma dobrze wykształconych rodziców, bez problemu odrobi z nimi zadania domowe. Z kolei dziecko, które nie ma tego zaplecza, opiera swoją edukację na tym, czego dowie się w szkole”. Z wypowiedzi tej wynika, że ci uczniowie, którzy mogliby owe prace domowe odrobić i coś dzięki temu utrwalić nie mogą tego robić, aby innym, którzy tego nie potrafią nie było przykro z powodu wyłaniających się z procesu odrabiania pracy domowej różnic w stopniu opanowania materiału. Co więcej, wypowiedź ta sugeruje, że bazowanie na wiedzy pozyskanej w szkole, nie pozwala na bezproblemowe samodzielne odrobienie pracy domowej przez ucznia! Różnice między uczniami w opanowaniu treści programowych pojawią się też na sprawdzianach, a ostatecznie na egzaminach. Czy następnym krokiem będzie likwidacja lub „uśrednienie” wszystkich ocen, egzaminów, świadectw?

Wspomniany wcześniej Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty w artykule dla portalu prawo.pl stwierdził: „Uważam, że w przypadku dzieci, które mają kapitał społeczny i kulturowy, to nic nie zmieni, rodzice nadal pomagać im będą w nauce, zaszkodzi tym dzieciom, które takich zasobów nie mają – jest spore ryzyko, że te nie będą robić nic”. Bogatsi rodzice zapewnią swoim pociechom alternatywne ścieżki zdobywania wiedzy, które pozwolą ich dzieciom dostać się do najlepszych szkół średnich, prowadzących liczne koła zainteresowań i kształcących „olimpijczyków”, co z kolei umożliwi osiągnięcie przez tę młodzież wysokich wyników maturalnych i dostanie się na świetne kierunki studiów. Efektem „nieróżnicowania” i „zakazu odrabiania lekcji” będzie, jak zwykle, podział na „równych i równiejszych”.

Czego Jaś się nie nauczy…

Zupełnie inną wagę przedstawia kwestia „braku prac domowych” w klasach najmłodszych. Okolice 7 roku życia to początek rozkwitu umiejętności poznawczych – doskonalenie mowy, spostrzegawczości,  koncentracji uwagi, a przede wszystkim pamięci. Warto zauważyć, że w tym wieku dzieci uczą się chętnie, są aktywne i zaangażowane. Wiedzione ciekawością są żywo zainteresowane przekazywanymi treściami, zaś intensywne emocje i wrażenie nowości stymulują ich uwagę i sprawiają, że przekazywana wiedza pozostawi wyraźny ślad w mózgu, innymi słowy zostanie na długo zapamiętana. Wiek wczesnoszkolny to moment rozwoju szybkości, trwałości i pojemności pamięci. Przypadkowe, mimowolne i mechaniczne zapamiętywanie przekształca się w zapamiętywanie dowolne, świadome i logiczne. Aby do tego przekształcenia doszło, aby nauczyć dziecko panować nad pamięcią, należy stawiać przed nim zadania zapamiętywania, ćwiczenia i powtarzania. Szczególnie wyraźnie widać ten proces w przypadku nauczania języka obcego, dla którego przyswajania wielu specjalistów wskazuje wiek 8 lat jako optymalny. Dr hab. Ewa Dźwierzyńska, prof. UR w publikacji „Wpływ rozwoju pamięci dzieci w młodszym wieku szkolnym na organizację nauki języka obcego” pisze: „Młodszy wiek szkolny charakteryzuje się dużym tempem rozwoju procesów poznawczych, w tym dynamicznym kształtowaniem pamięci. Od jej właściwego rozwoju zależy rozwój intelektualny dziecka, a dobra pamięć często decyduje o jego sukcesach w nauce i staje się źródłem motywacji. (…) Koniec wieku przedszkolnego i pierwsze lata pobytu dziecka w szkole są szczególnie istotne dla jego dalszego rozwoju. (…) Z kolei prof. Lidia Wołoszynowa uważa, że „Od tych przeobrażeń w procesach pamięci, prowadzących do szybszego zapamiętywania różnorodnego materiału, trwalszego jego przechowywania oraz łatwiejszego dowolnego reprodukowania zależy w dużym stopniu skuteczność uczenia się szkolnego dzieci” („Rozwój i wychowanie dzieci w młodszym wieku szkolnym”).  „Rozpoczynając naukę w szkole, dziecko staje przed koniecznością zapamiętywania materiału, który nie jest już związany z zabawą. (…) Trudności z zapamiętywaniem materiału, szczególnie jeśli dziecko nie może ustalić w nim związków logicznych, są pokonywane za pomocą wielokrotnych powtórzeń, które biorąc pod uwagę fakt, że dzieci szybko zapominają, należy dobrze zaplanować.” – zaleca prof. Dźwierzyńska.

Z dostępnej wiedzy naukowej dotyczącej rozwoju dzieci w tzw. młodszym wieku szkolnym wynika zatem, że ten okres życia dziecka jest to najlepszy moment na przekazywanie mu wiedzy i umiejętności. Trzeba więc właściwie wykorzystać ten sprzyjający czas w życiu. Nie oznacza to, że w późniejszym wieku już nie można się niczego nauczyć, że pewne obszary mózgu nie mogą się rozwijać czy nie da się wytrenować pamięci – to wszystko jest możliwe, chodzi jednak o szybkość i łatwość zachodzenia owych procesów. Niektóre obszary mózgu w późniejszych latach życia nie będą już tak chłonne, będą wraz z wiekiem słabiej reagować.

Krzywa zapominania Ebbinghausa wskazuje, że jeśli nie podejmiemy próby nauczenia się już poznanej informacji ponownie, z upływem czasu będziemy pamiętać coraz mniej. Po 20 minutach od zakończenia lekcji pamiętamy zwykle zaledwie ok. 60 % materiału, zaś następnego dnia już tylko 1/3. Tony Buzan (konsultant edukacyjny i specjalista ds. zapamiętywania, szybkiego czytania i gier umysłowych) zaleca więc powtórki po godzinie, po 24 godzinach, po tygodniu  i po miesiącu – daje to szansę na utrwalenie materiału. Skuteczne jest powtarzanie rozłożone w czasie – ślad pamięciowy jest wówczas trwały, proces jest mniej nużący a dziecko ma zdolność „wykrzesania” z siebie koncentracji. Temu właśnie służą prace domowe – utrwaleniu poznanego na lekcjach materiału po przerwie czasowej, np. tego samego lub następnego dnia. W przypadku nauki pisania to także ćwiczenie zdolności manualnych – rysowania szlaczków, pisania literek i cyfr. Zapamiętywanie jest jednak potrzebne przy nauce każdego przedmiotu. Zabranie najmłodszym szansy na rozwój zaplecza pamięciowego i manualnego w sprzyjającym ku temu wieku może więc wpłynąć na dalsze lata nauki (utrudniając ją). Małe dziecko samo nie zaplanuje powtórek, robi to nauczyciel zadając pracę domową. Pozbawiając nauczycieli tego narzędzia w istocie pozbawiamy dzieci możliwości wytworzenia w młodszym wieku przydatnych dla dalszego rozwoju struktur pamięciowych w mózgu i określonych nawyków. Planowana „uśmiechnięta zmiana” w zakresie prac domowych może więc mieć wpływ na kondycję poznawczą całego pokolenia.

Co jest pracą domową?

„Burza” wokół pomysłu ograniczania prac domowych zmusiła ministerstwo do refleksji. Joanna Mucha podczas spotkania w Świdniku 10 marca 2024 r. twierdziła, że ministerstwo wypracuje katalog zadań, które są pracą domową, żeby dla wszystkich było jasne, co nią jest, a co nie. Uznała też, że rysowanie szlaczków nie jest pracą domową, podobnie nauczenie się wiersza na pamięć, zaś „przeczytanie lektury nie jest pracą domową, tylko elementem życia dziecka.” Tymczasem portale zajmujące się tematyką szkolnictwa, właśnie te dokładnie czynności zaliczają do prac domowych w edukacji wczesnoszkolnej: „Zadaniem domowym może być przeczytanie fragmentu tekstu, zgromadzenie wiedzy niezbędnej do uczestniczenia w kolejnych zajęciach (często dowiedzenie się pewnych rzeczy od rodziców, rodzeństwa czy dziadków), ale także wykonanie lub przygotowanie się do wykonania pracy plastycznej, nauka wiersza, piosenki czy gry na flecie.” – czytamy w artykule „Praca domowa w edukacji wczesnoszkolnej. Czym powinna się charakteryzować?” na portalu stawiamnaedukację.pl. MEN planuje więc „regulację” za pomocą zmiany definicji (podobnie było z lewicową definicją ciąży) – nauczyciele będą mogli zadawać różne zadania i mówić „przecież wg katalogu MEN to nie jest praca domowa”. Obawiam się, że przygotowany przez MEN katalog prac domowych „wyrzuci” tradycyjne rozwiązywanie zadań z matematyki, a pozwoli na czasochłonne, skopiowane z korporacyjnych wzorców i lubiane przez niektórych nauczycieli tzw. projekty do sporządzania w grupach, które wymagają spotkania się po lekcjach i np. zorganizowania przedstawienia lub wykonania jakiejś pracy plastycznej albo na komputerze, której zrobienie nie przekłada się w żaden sposób na przyswojenie wiedzy przydatnej na maturze i wymaga podwiezienia przez rodziców.  

Program odchudzony… ale godziny zostają

Jeśli ktoś łudził się, że pod hasłem „odchudzenie programu” kryje się „więcej czasu wolnego” lub „mniej godzin” może odczuwać zawód. Mimo planów zmniejszenia podstawy programowej o ok. 20 % uczniowie będą zmuszeni do „odbębnienia” tej samej co poprzednio liczby godzin siedzenia w szkolnej ławce. Co będą w tym czasie robić uczniowie zdolniejsi – może przez godzinę lub dwie analizować przykłady, które odrobiliby w domu w 10 minut? Wszystko zależeć będzie od nauczyciela, który ma mieć, przy mniejszej ilości materiału i utrzymanej ilości godzin, więcej czasu na powtórzenia najważniejszych zagadnień lub tłumaczenie trudniejszych kwestii. Dla niektórych uczniów oznacza to po prostu bezproduktywne siedzenie w szkole, dla innych przydatne powtórki.  Patrząc przez pryzmat liceum z profilami klas– po co komuś powtórki z geografii, jeśli na maturze będzie zdawał biologię, i to jej wolałby się w tym czasie pouczyć? Utrzymanie liczby godzin szkolnych to moim zdaniem dowód na to, że planowane zmiany wcale nie mają na celu poprawy losu uczniów i „odzyskania dzieciństwa”. Minister Nowacka przyznała, że dla Ministerstwa priorytetem jest to, „żeby nauczyciel w szkole czuł się dobrze”, zaś minister Mucha stwierdziła, że jest to pakiet ratunkowy, żeby „nauczyciele mieli poczucie, że nie muszą gonić z tym materiałem.” Co ciekawe jednak, w ankiecie „Nauczycielu, jak oceniasz propozycje zmian w podstawie programowej Twojego przedmiotu, zaproponowane przez ekspertów MEN?” zorganizowanej przez Głos Nauczycielski (glos.pl) w lutym 2024 r. spośród 1395 głosujących 13% nauczycieli oceniło projekty dobrze, a kolejne 13% raczej dobrze, natomiast 37% oceniło propozycje źle, zaś 22% raczej źle (15% oceniło projekty „ani dobrze, ani źle”).

Z propozycji MEN wyłania się też realne zagrożenie – nie można wykluczyć, że w miejsce usuniętych treści pojawią się nowe, zapewne postępowe i nowoczesne. Może będzie to czas na dodatkowe wykłady, tzw. akcje społeczne lub „wpuszczenie” do szkół jakiejś fundacji? Joanna Mucha stwierdziła „Musimy też odczarować fobie związane z edukacją seksualną, oswoić ten temat” zaś Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Chmielowiec postuluje wprowadzenie nowego przedmiotu szkolnego „Wiedza o Zdrowiu” – w swoim wystąpieniu do minister Nowackiej w styczniu 2024 r., rzecznik Chmielowiec przekonuje: „Edukacja zdrowotna pozwoli także na poruszenie takich tematów jak seksualność człowieka, profilaktyka związana ze zdrowiem psychicznym, szacunek dla osób LGBT i ich seksualności.” Ciekawe, czy przedmiot ten będzie obowiązkowy, i czy ocena z „Wiedzy o Zdrowiu” będzie wliczana do średniej, zamiast religii?

Dwie sroki za ogon

Polskie szkolnictwo daje możliwość przyswojenia olbrzymiej ilości wiedzy, a wyniki młodzieży w ogólnoświatowych rankingach edukacyjnych są zwykle zdecydowanie powyżej średniej dla danego badania. System ma jednak zwoje wady i jest surowo oceniany przez Polaków – rodzice i uczniowie narzekają na nawał pracy, nauczyciele na trudności z realizacją programu, a profesorowie akademiccy na niski poziom wiedzy nowych studentów. Na przykładzie liceum ogólnokształcącego widać, że jedną z cech edukacji w polskich szkołach średnich jest próba jednoczesnego osiągnięcia dwóch celów: z jednej strony planuje się, aby absolwent miał szeroką wiedzę ogólną z wielu dziedzin, dlatego przewidziano szerokie spektrum przedmiotów o „podstawowym” zakresie wiedzy, z drugiej zamierzeniem jest „wyprofilowanie” kandydata poprzez szczegółowe poszerzanie treści z wybranych przedmiotów. „Profilowanie” trwa w liceum 4 lata. W tym czasie z innych przedmiotów przekazywana jest wiedza z pozoru podstawowa, w praktyce dość szczegółowa i do matury zbędna, więc szybko zapominana. Wadą tego rozwiązania jest konieczność dokonania wyboru profilu kształcenia przez 15-latków bez rozeznania co się naprawdę chce robić w życiu. Profil klasy determinuje przedmiot zdawany na maturze rozszerzonej, a w konsekwencji określa dostępne po takim kształceniu kierunki studiów i dalszą drogę życiową.

Osoby, które kończyły szkołę średnią w latach 90-tych lub wcześniej śmieją się z utyskiwania dzisiejszych licealistów na  liczbę godzin spędzanych w szkole, jednak obecni 40 i 50-latkowie mieli zdecydowanie mniej godzin lekcyjnych i inną formułę egzaminu maturalnego. Gdy porówna się tygodniowe siatki godzin z roku 1999 i obecne, można dostrzec wyraźne, znaczące różnice, sięgające w niektórych klasach nawet 6 godzin w tygodniu. Młody człowiek ma teraz średnio ok. 7 godzin dziennie obowiązkowych zajęć szkolnych, co oznacza, jeśli lekcje zacznie o 8 rano, siedzenie w szkole co najmniej do 15, przy czym na każdej lekcji wypadałoby zachować jakieś skupienie umysłowe, aby coś zapamiętać. (Badania naukowe wskazują, że przeciętny człowiek jest w stanie utrzymać skupienie w pracy umysłowej przez niecałe 4 godziny w ciągu dnia). Do tego dochodzi kilka godzin dziennie nauki w domu lub ewentualnie korepetycje, dla niektórych dodatkowo wstawanie „bladym świtem”, wielogodzinne dojazdy i czekanie na przystankach, bo jeszcze nie mają prawa jazdy albo samochodu. Jeśli czyjąś pasją jest muzyka i realizuje ją chodząc do „popołudniowej” szkoły muzycznej, ma tam dodatkowe kilka lub kilkanaście godzin zajęć w tygodniu, a także chór/orkiestrę i zespół (niektóre zajęcia są w soboty). Czasem plany lekcji z obu szkół zachodzą na siebie i trzeba opuszczać zajęcia w jednej lub drugiej szkole. Choć wielu „dorosłych” (z dużym stażem dorosłości) nie chce tego dostrzec, rozkład zajęć licealnych, szczególnie w drugiej i trzeciej klasie, jest morderczy. Tymczasem przeciążenie nauką i stres upośledzają wydolność pamięciową, więc zbyt rozbudowane plany lekcji nie służą celowi – jedyne, co przynoszą to wyczerpanie fizyczne, uniemożliwiające skuteczne, samodzielne przyswajanie wiedzy w domu (a są przecież licealiści, dla których samodzielna nauka w domu jest efektywniejsza niż siedzenie w szkole). Wielu uczniów, którzy mają pasje, staje przed wyborem: przyzwoita frekwencja i wyniki w szkole czy realizacja zainteresowań. Niektórzy nawet nie zdążą poznać swoich zamiłowań naukowych, bo intensywność „orki” szkolnej skutecznie to uniemożliwia. Oczywiście rozważania te dotyczą tych, którzy chcą się uczyć.

Nieco uwagi należy się też samym treściom programowym – są przeładowane informacjami, co sprawia, że uczniowie, początkowo zaciekawieni jakimś przedmiotem, jeśli w pewnym momencie nie nadążą z przyswojeniem ogromu wiedzy, której nie da się zapamiętać, w efekcie całkowicie tracą zainteresowanie przedmiotem – stają się głusi nawet na absolutne podstawy z nim związane. (Może dlatego są potem filmiki z młodymi ludźmi, którzy nie potrafią wskazać kontynentu, którego nazwa zaczyna się na „a”?) Co więcej, w mniejszych miejscowościach, gdy w liceum organizowana jest jedna klasa pierwsza, czasem profil klasy ustala się po zakończeniu naboru! Co ma zrobić wielbiciel historii i literatury, jeśli profil klasy w najbliżej mu miejscowości, w której wybrał liceum zostanie ustalony na matematyczno-geograficzny? Jak wtedy polubić szkołę i jak znaleźć czas na swoją pasję, gdy się ma cztery godziny niezrozumiałego „rozszerzenia” w tygodniu, nad którym trzeba ślęczeć, aby w ogóle zdać do następnej klasy? Uczenie się o detrakcji, detersji i egzaracji staje się gehenną. W takim stanie rzeczy niektórzy uczniowie po prostu „odpuszczają” pewne przedmioty i skupiają się na celu – przedmiotach „profilowych” zdawanych na maturze. (Dlatego potem śmiejemy się oglądając filmy z serii „Matura to bzdura”.) Uważam więc, że liczbę godzin spędzanych w szkole warto nieco zredukować, bo ilość zajęć szkolnych nie zostawia czasu na pasje, czytanie, rozwój fizyczny, duchowy, ćwiczenia na instrumencie, czy choćby na wystarczającą ilość snu, nie mówiąc już o rozpoznaniu własnych predyspozycji.

„Nauka w szkołach powinna być prowadzona w taki sposób, aby uczniowie uważali ją za cenny dar, a nie za ciężki obowiązek” twierdził Albert Einstein. Zapewne możliwy jest mądry kompromis między wiedzą ogólną a specjalizacją, oraz między jakością programu a ilością lekcji. To zadanie dla ekspertów. Z pewnością lepsze byłoby drobne zmniejszenie liczby obowiązkowych godzin szkolnych, niż pozostawienie liczby godzin przy jednoczesnym celowym, motywowanym ideologicznie okrojeniu programu według klucza „religijno – tożsamościowego”, czego niestety jesteśmy świadkami.

Wychowanie „Europejczyka”

Najwięcej emocji wzbudziły propozycje zmian w podstawach programowych z historii i języka polskiego. Do ich zobrazowania świetnie nadaje się wiersz Adama Asnyka:

„Historyczna nowa szkoła

Swą metodę badań ścisłą,

Sprowadzoną hurtem z Niemiec,

Rozpowszechnia ponad Wisłą,

I nabywszy pogląd świeży,

Nowym łokciem dzieje mierzy.”

Ministerstwo broni się, że podstawa programowa to tylko „szkielet”, któremu nauczyciele programami nauczania nadadzą „ciało”, będą też mogli wprowadzać dodatkowe treści. Jednak to właśnie podstawa programowa zawiera zakres treści nauczania, czyli określenie zagadnień, które powinny być dla danego przedmiotu i danej klasy omówione na lekcjach. Na bazie tej właśnie podstawy przygotowane zostaną podręczniki, nauczyciel będzie mógł jedynie „dodatkowo” opowiedzieć o tym, co uzna za istotne, jeśli znajdzie na to czas. Jakie zatem propozycje przedstawiło grono ekspertów MEN? Przedmioty decydujące o polskiej tożsamości narodowej zostały okrojone z tego wszystkiego, co może wzbudzać zachwyt nad polskim patriotyzmem. Zaproponowano nawet wykreślenie wiersza „Kto ty jesteś, Polak mały…”! Najjaskrawsze przykłady owych propozycji to oczywiście kwestia zakłamywania lub pomijania faktów dotyczących wojen z Krzyżakami, ludobójstwa na Wołyniu, czy zniknięcie tematów dotyczących Żołnierzy Niezłomnych albo usunięcie z poziomu podstawowego Konfederacji Barskiej i przeniesienie tego wątku do rozszerzenia. Zmiany te, usuwając rodzimą historię, kulturę, sztukę i obyczaje oraz narzucając obce spojrzenie i wzorce, jako żywo przypominają germanizację i rusyfikację. Młodzież, jeśli propozycje te wejdą w w życie, zostanie poddana wynarodowieniu! W proponowanym programie nauczania nie ma miejsca na bohaterstwo, na odwagę, na miłość do Ojczyzny, na sprawy narodowe, na Boga, na rolę Kościoła. Wychowany w ten sposób człowiek będzie w przyszłości nieczuły na hasła patriotyczne czy religijne, nie będzie więc głosował na polityków wyznających takie wartości. Wiele kompetentnych osób szczegółowo komentowało usuwane z podstaw programowych treści, zarówno historyczne jak i literackie, ukazując szerszy kontekst tych niepokojących zmian. Prof. Andrzej Nowak postulował nawet konieczność zbudowania alternatywnej ścieżki edukacyjnej pozwalającej uzupełniać te, w oczywisty sposób niezbędne dla formacji narodowej, treści.

„Historia kołem się toczy”, pewne mechanizmy rządzące polityką światową są powtarzalne, zaś człowiek pozbawiony wiedzy o historii własnego kraju, nie będzie umiał ich rozpoznać, ani im przeciwdziałać, bo nie będzie kojarzył przyczyn ze skutkami. Jeśli wiedza o prawdziwej historii Polski, jej literaturze, dorobku cywilizacyjnym czy roli wiary i Kościoła w dziejach naszego Narodu będzie niedostępna w oficjalnym nauczaniu, od świadomości obecnych rodziców zależeć będzie kształt przyszłych pokoleń. Wyniki wyborów parlamentarnych nie pozostawiają jednak wątpliwości – w grupach wiekowych 18- 29 lat, 30-39 lat i 40-49 lat potencjalni rodzice (maluchów lub nastolatków) najwięcej głosów oddali na Koalicję Obywatelską, Trzecią Drogę i Lewicę (łącznie oddano na te ugrupowania we wspomnianych kategoriach wiekowych od 56 do 64 % głosów). Można z dużą dozą pewności założyć, że osoby te nie odczuwają zagrożenia dla własnego światopoglądu w proponowanych przez MEN zmianach w podstawach programowych. Taką postawę przekażą swoim pociechom, które nawet bez ich roli kibicują marszom równości, czarnym protestom, walce „o planetę” i rezygnacji z religii. Prawda historyczna czy świadomość tożsamości narodowej nie mają tu znaczenia. Nasuwa się więc, może nieco patetyczne, ale zasadne pytanie: czy pozostałym 30 % rodziców wystarczy determinacji i wiedzy aby polskość przetrwała?

Żyjemy w czasach powszechnego dostępu dzieci do smartfonów, komputerów, ekranów tv. Komputer jest pożyteczni i niewątpliwie niezbędny w pracy i nauce, lecz niestety media cyfrowe są nadużywane. Wpływ migającego w określony sposób światła, uzależnienie od telefonu, oraz wywoływane poprzez wielogodzinne, codzienne jego użytkowanie reakcje w mózgu i ukształtowane w ten sposób nawyki ogłupiają. Niektórzy naukowcy nazywają to zjawisko demencją cyfrową. Powoduje ona zanik umiejętności racjonalnego myślenia, zaburzenia koncentracji oraz rozleniwienie w stymulowaniu mózgu np. do zapamiętania informacji czy wykonania w pamięci prostego działania matematycznego. Słowem: pojawia się zanik rozumu, co naturalnie przekłada się na wyniki w nauce. W sferze psychicznej dochodzą do tego problemy ze snem, samotność i brak umiejętności nawiązywania relacji z innymi ludźmi, czasem nawet depresja i oczywiście uzależnienie od elektroniki.

Wyniki badań psychologicznych młodzieży są zatrważające. Dane z raportu „Młode Głowy”, dotyczącego młodzieży w wieku 10-19 lat, opublikowanego przez Fundację Unaweza Martyny Wojciechowskiej, przekazał w kwietniu 2023 r portal głos.pl – czytamy tam m.in.: „Aż 28 proc. przebadanych dzieci nie ma chęci do życia; co dziesiąty uczeń w Polsce deklaruje, że podjął próbę samobójczą, blisko 40 proc. doświadczyło myśli samobójczych. Co drugi nastolatek ma skrajnie niską samoocenę i fatalne zdanie o własnej sprawczości; ponad 80 proc. w kłopotliwej sytuacji nie potrafi znaleźć rozwiązania i nie radzi sobie ze stresem dnia codziennego”. 

Na tak zarysowaną zmianami cywilizacyjnymi sylwetkę młodego człowieka nałóżmy aktualne „ratunkowe” pomysły MEN:

  • zapowiadana przez Minister Nowacką reforma edukacji ma za cel zmniejszenie zasobu wiedzy „wkładanej do głów”, więc skutkiem będzie po prostu zmniejszenie zasobu wiedzy „w głowach” uczniów,
  • brak prac domowych w najmłodszych klasach upośledzi zdolności pamięciowe ucznia, co trzeba będzie nadrobić w późniejszych latach (jeśli uczeń będzie miał ku temu chęć), tak więc dziecko mniej zapamięta z mniejszego zasobu wiedzy i będzie się to wiązało z większym wysiłkiem,
  • pogorszone też będą umiejętności płynnego czytania i starannego pisania, (jeśli szlaczki i literki znajdą się w katalogu „prac domowych”)
  • przez brak prac domowych rodzice nie będą mieli codziennego wglądu w treści nauczane w szkole,
  • brak oceniania prac domowych w starszych klasach zaburzy wytworzenie nawyku systematyczności i odpowiedzialności,
  • „dni projektowe” lub temu podobne wynalazki zlikwidują potrzebę umiejętności samodzielnej pracy czy podejmowania decyzji – projekty będą przecież grupowe. Ważne będzie podejmowanie tematów dotyczących „globalnego ocieplenia”, emisji CO2, różnorodności, przeciwdziałania dyskryminacji wobec „uchodźców” i osób o nietypowej tożsamości płciowej,
  • uczeń nie będzie musiał się starać na zajęciach wf, nie będzie „stygmatyzującej” rywalizacji sportowej, można więc będzie nie dawać z siebie wszystkiego, tylko ćwiczyć byle jak albo symulować ćwiczenie, zaś „wyławianie talentów sportowych” będzie niedobre, bo wzmacnia rywalizację,
  • po zwalczeniu „ocenozy”, nikt nie będzie ucznia oceniał, dostanie on może niedyskryminującą informację zwrotną, jednak przy braku jasnego punktu odniesienia (np. rozkładu ocen w klasie) nie będzie do końca wiadomo „czy my są chwalone, czy ganione”,
  • po usunięciu istotnych informacji o historii ojczystego kraju i ważnych pozycji z jego dorobku literackiego i kulturalnego, młodzież nauczy się z literatury współczesnej i starannie dobranych podręczników, że poglądy patriotyczne to „faszyzm”, kapitał nie ma narodowości, w Unii wszyscy jesteśmy na „you”, wszyscy jesteśmy Europejczykami, planeta płonie, zapłodniony zarodek ludzki to nie człowiek itp. Wiedza o chrześcijańskich korzeniach Polski nie jest niezbędna, aby wychować „obywatela świata”. Ważna jest natomiast wiedza i postawa obywatelska,
  • wszelkie dyskusje na tematy narodowe, polityczne, historyczne mogą być obraźliwe i dyskryminujące dla Niemców i Rosjan, więc lepiej ich nie prowadzić, chyba, że chcemy obrazić Brygadę Świętokrzyską, wtedy jak najbardziej można będzie porozmawiać,
  • pod postacią wiedzy o seksualności człowieka przeprowadzona zostanie promocja ryzykownych zachowań seksualnych, ale spokojnie, informacja o dostępności bez recepty pigułek „dzień po” też zostanie uczniom podana,
  • młodzież zapozna się również z aspektami seksualności osób LGBTQ+,
  • przy braku tradycyjnego oceniania nagrody i stypendia dla najlepszych będą przyznawane nie za wyniki w nauce, lecz za inne zachowania, zresztą nie będzie już „najlepszych”, bo wszyscy będą równi,
  • wiedza o roli Kościoła Katolickiego zostanie zredukowana do podstaw – najważniejsze jest, żeby zapamiętać, że wiara to zabobony, a Kościół jest zacofany. Na lekcjach religii, jeśli pozostaną w szkole, nie będzie można formować uczniów w wierze, będą to w istocie lekcje religioznawstwa i wyniki z tych zajęć nie będą się liczyć do średniej ocen (zresztą ocen też nie będzie). Oparcie w wierze nie pasuje do nowoczesnej szkoły XXI w. – wg Lewicy „psycholog w szkole jest znacznie bardziej potrzebny niż ksiądz”,
  • czasu wolnego na pasje czy sport jak nie było, tak nie będzie nadal – trzeba w szkole odsiedzieć swoje, zwłaszcza, że jest to miejsce przyjazne, niedyskryminujące i właściwie, po redukcji programów i likwidacji oceniania, służące głównie towarzyskiemu spędzaniu czasu.

Warto zastanowić się, czy proponowane zmiany, w efekcie których ukształtowany zostanie nowy typ absolwenta, obywatela, wyborcy i człowieka rzeczywiście są „ratunkiem” dla uczniów, ich rodziców i całego kraju. Czy odejście od wiary, zastąpienie jej dostępem do psychologa, da istocie duchowej, jaką jest człowiek, oparcie. W żadnym wypadku nie neguję konieczności wprowadzenia psychologów do szkół, jednak rozpacz i niechęć do życia oraz brak wiary w siebie rodzą się często z przyczyn, których obecny zarząd MEN nie dostrzeże. Tą przyczyną jest brak wyraźnie zarysowanych wartości, celu i ideału, co jest prostą konsekwencją odwrócenia się od Boga. Zapracowani rodzice nie są w stanie dopilnować wszystkich aspektów wychowania, a należy do nich przecież także formacja duchowa. W efekcie dzieci wychowują się na wzorcach czerpanych z  Internetu i grupy rówieśników – nie wszyscy są gotowi na okrucieństwo i deprawację, z którymi tam się zetkną.

„Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go – w porę go karci.” podpowiada Księga Przysłów, która jest przecież emanacją mądrości pradawnych ludów. Można tę zasadę zastosować także do systemu edukacyjnego – obniżenie wymagań szkolnych nie zwiększy pewności siebie, brak oceniania nie wywoła motywacji, bez wykonania pracy nie będzie poczucia spełnienia i zadowolenia z dobrze wypełnionego zadania. Zasiewanie wątpliwości co do własnej tożsamości płciowej, wymazywanie tożsamości narodowej i religijnej nie pozwolą na jasne zrozumienie kim się naprawdę jest. Wzmacnianie skłonności do hedonistycznego, beztroskiego stylu życia będzie przyczyną dramatów życiowych. To nie jest droga do szczęścia człowieka ani do pomyślności kraju.

Zofia Michałowicz

Czy aby na pewno wiemy, co świętujemy? Tekst Konstytucji 3 Maja.

Czy aby na pewno wiemy, co świętujemy?

Autor: stan orda , 3 maja 2024 ekspedyt/czy-aby-na-pewno-wiemy-co-swietujemy

Od lat jesteśmy świadkami ofensywy państwowotwórczej mitomanii mającej za pretekst rocznicę uchwalenia Ustawy Rządowej z 3 maja 1791 r.. Wykazuje ona  symptomy kultu cargo,  a jej przejawem są  coraz bardziej surrealistyczne  intelektualne piruety wyrobników propagandowych. Warto więc przytoczyć  in extenso tekst tejże Ustawy, aby przekonać się o czym właściwie mowa. Ktoś bardziej zdeterminowany może postarać się odszukać w treści ww. Ustawy Rządowej bodaj jeden wers, który znalazł się w obecnie obowiązującej Konstytucji. Mnie się to nie udało. Dlatego uważam, że można fetować podobną rocznicę, gdyby stanowiła ona punkt odniesienia dla obowiązującego prawodawstwa, a nie była jedynie muzealnym rekwizytem , który wyciągany jest  raz do roku  przez  politycznych prestidigitatorów. A  porównanie oryginalnego tekstu ww. Ustawy Rządowej  z  ekwilibrystyką słowną , jaką przy tej okazji wyczyniają politycy i propagandyści może podziałać otrzeźwiająco.

Dla przejrzystości w cytowanym tekście wprowadziłem akapity, jak też wytłuściłem czcionkę w kilku fragmentach.

*******

3 Maja 1791

         Ustawa Rządowa

               W imię Boga w Trójcy Świętej  jedynego.

Stanisław August z Bożej łaski i woli narodu król polski, wielki książę litewski, ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki, kijowski, wołyński, podolski, podlaski, inflancki, smo­leński, siewierski  i czerniechowski, wraz
z stanami skonfederowanemi w liczbie podwójnej naród polski reprezentującemi.

Uznając, iż los nas wszystkich od ugruntowania i wydo­skonalenia konstytucyi narodowej jedynie zawisł, długim doświadczeniem poznawszy zadawnione rządu naszego wady, a chcąc korzystać z pory, w jakiej się Europa znajduje, i z tej dogorywającej chwili, która nas samym sobie wróciła, wolni od hańbiących obcej przemocy nakazów, ceniąc drożej nad życie, nad szczęśliwość osobistą egzystencyją polityczną, niepodległość zewnętrzną i wolność wewnętrzną narodu, którego los w ręce nasze jest powierzony, chcąc oraz na bło­gosławieństwo, na wdzięczność współczesnych i przyszłych pokoleń zasłużyć, mimo przeszkód, które w nas namiętności sprawować mogą, dla dobra powszechnego, dla ugruntowania wolności, dla ocalenia ojczyzny naszej i jej granic, z naj­większą stałością ducha niniejszą Konstytucyję uchwalamy i tę całkowicie za świętą, za niewzruszoną deklarujemy, dopóki by naród w czasie prawem przepisanym, wyraźną wolą swoją nie uznał potrzeby odmienienia w niej jakiego artykułu. Do której to Konstytucyi dalsze ustawy sejmu teraźniejszego we wszystkiem stosować się mają.

                                I
Religia panująca

Religią narodową panującą jest i będzie Wiara Święta Rzymska Katolicka ze wszystkiemi jej prawami. Przejście od wiary panującej do jakiegokolwiek wyznania jest zabronione pod karami apostazyi. Że zaś taż sama Wiara Święta przyka­zuje nam kochać bliźnich naszych, przeto wszystkim ludziom jakiegokolwiek bądź wyznania pokój w wierze i opiekę rządo­wą winniśmy. I dlatego wszelkich obrządków i religii wolność w krajach polskich podług ustaw krajowych warujemy.

                              II 

                          Szlachta ziemianie

Szanując pamięć przodków naszych jako fundatorów rządu wolnego, stanowi szlacheckiemu wszystkie swobody, wolności, prerogatywy, pierwszeństwa w życiu prywatnym i publicz­nym najuroczyściej zapewniamy, szczególniej zaś prawa, statuta i przywileje temu stanowi od Kazimierza Wielkiego, Ludwika Węgierskiego, Władysława Jagiełły i Witolda brata jego wielkiego książęcia litewskiego, niemniej od Władysława i Kazimierza Jagiellończyków, od Jana Alberta, Aleksandra  i Zygmunta 1 braci, od Zygmunta Augusta ostatniego z linii jagiellońskiej sprawiedliwie i prawnie nadane, utwierdzamy, zapewniamy i za niewzruszone uznajemy.

Godność stanu szlacheckiego w Polszcze za równą wszelkim stopniom szla­chectwa gdziekolwiek używanym przyznajemy. Wszystkę szlachtę równemi być między sobą uznajemy, nie tylko co do starania się o urzędy i o sprawowanie posług ojczyźnie, honor, sławę, pożytek przynoszących, ale oraz co do równego używania przywilejów i prerogatyw stanowi szlacheckiemu służących.

Nade wszystko zaś prawa bezpieczeństwa osobiste­go i wolności osobistej, własności gruntowych vi ruchomej tak, jak od wieków każdemu służyły, świątobliwie, nienaru­szenie zachowane mieć chcemy i zachowujemy, zaręczając najuroczyściej,  iż przeciwko własności czyjejkolwiek, żadnej odmiany lub ekscepcyi w prawie nie dopuściemy; owszem, najwyższa władza krajowa i rząd przez nią ustanowiony żadnych pretensyi pod pretekstem iurium regalium i jakim­kolwiek innym pozorem do własności obywatelskich, bądź w części, bądź w całości rościć sobie nie będzie.

Dla czego bezpieczeństwo osobiste i wszelką własność komukolwiek z prawa przynależną, jako prawdziwy społeczności węzeł, jako źrenicę wolności obywatelskiej szanujemy, zabezpieczamy, utwierdzamy i aby na potomne czasy szanowane, ubezpie­czone i nienaruszone zostawały, mieć chcemy.

Szlachtę za najpierwszych obrońców wolności i niniejszej Konstytucyi uznajemy. Każdego szlachcica cnocie, obywa­telstwu i honorowi jej świętość do szanowania, jej trwałość do strzeżenia poruczamy, jako jedyną twierdzę ojczyzny i swobód naszych.

                                      III

                                 Miasta i mieszczanie

Prawo na teraźniejszym sejmie zapadłe pod tytułem Miasta nasze królewskie wolne w Państwach Rzeczypospolitej w zu­pełności utrzymane mieć chcemy i za część niniejszej Kon­stytucyi deklarujemy, jako prawo wolnej szlachcie polskiej dla bezpieczeństwa ich swobód i całości wspólnej ojczyzny nową, prawdziwą i skuteczną dające siłę.

                                     IV

                                Chłopi włościanie

Lud rolniczy, spod którego ręki płynie najobfitsze bo­gactw krajowych źródło, który najliczniejszą w narodzie stanowi ludność, a zatym najdzielniejszą kraju siłę, tak przez sprawiedliwość, ludzkość i obowiązki chrześcijańskie, jako i przez własny nasz interes dobrze zrozumiany, pod opiekę prawa i rządu krajowego przyjmujemy, stanowiąc, iż odtąd jakiebykolwiek swobody, nadania lub umowy dziedzice z włościanami dóbr swoich autentycznie ułożyli, czyli by te swobody, nadania i umowy były z gromadami, czyli też z każdym osobno wsi mieszkańcem zrobione, będą stanowić wspólny i wzajemny obowiązek, podług rzetelnego znaczenia warunków i opisu zawartego w takowych nadaniach i umo­wach pod opiekę rządu krajowego podpadający.

Układy takowe i wynikające z nich obowiązki przez jednego właści­ciela gruntu dobrowolnie przyjęte, nie tylko jego samego, ale i następców jego lub prawa nabywców tak wiązać będą, że ich nigdy nie będą mocni samowolnie odmieniać. Nawzajem włościanie jakiejkolwiek bądź majętności od umów dobrowolnych, przyjętych nadań i z niemi złączonych powinności usuwać się inaczej nie będą mogli, tylko w takim sposobie i z takiemi warunkami, jak w opisach tychże umów postano­wione mieli, które czy na wieczność, czyli do czasu przyjęte, ściśle ich obowiązywać będą.

Zawarowawszy tym sposobem dziedziców przy wszelkich pożytkach od włościan im należących, a chcąc jak najsku­teczniej zachęcić pomnożenie ludności krajowej, ogłaszamy wolność zupełną dla wszystkich ludzi, tak nowo przyby­wających, jako i tych, którzy by pierwej z kraju oddaliwszy się, teraz do ojczyzny powrócić chcieli, tak dalece, iż każdy człowiek do państw Rzeczypospolitej nowo z którejkolwiek strony przybyły lub powracający, jak tylko stanie nogą na ziemi polskiej, wolnym jest zupełnie użyć przemysłu swego, jak i gdzie chce, wolny jest czynić umowy na osiadłość, robo­ciznę lub czynsze, jak i dopóki się umówi, wolny jest osiadać w mieście lub na wsiach, wolny jest mieszkać w Polszcze lub do kraju, do którego zechce, powrócić, uczyniwszy zadość obowiązkom, które dobrowolnie na siebie przyjął.

                                          V

                        Rząd czyli oznaczenie władz publicznych

Wszelka władza w społeczności ludzkiej początek swój bierze z woli narodu. Aby więc całość państw, wolność oby­watelska i porządek społeczności w równej wadze na zawsze zostawały, trzy władze rząd narodu polskiego składać powinny i z woli prawa niniejszego na zawsze składać będą; to jest: władza prawodawcza w stanach zgromadzonych, władza najwyższa wykonawcza w królu i Straży i władza sądownicza w jurysdykcyjach na ten koniec ustanowionych lub ustanowić się mających.

                                       VI

                                 Sejm czyli władza prawodawcza

Sejm czyli stany zgromadzone na dwie izby dzielić się będą, na izbę poselską i na izbę senatorską pod prezydencyją króla. Izba poselska jako wyobrażenie i skład wszechwładztwa narodowego będzie świątynią  prawodawctwa. Przeto w izbie poselskiej najpierwej decydowane będą wszystkie projekta.

Co do praw ogólnych, to jest konstytucyjnych, cywilnych, kryminalnych i do ustanowienia wieczystych podatków, w których to materyjach propozycyje od tronu, województwom, ziemiom i powiatom do roztrząśnienia po­dane, a przez instrukcyje do izby przychodzące, najpierwsze do decyzyi wzięte być mają.

Co do uchwał sej­mowych, to jest poborów doczesnych, stopnia monety, zaciągania długu publicznego, nobilitacyi i innych nadgród przypadkowych, rozkładu wydatków publicznych ordyna­ryjnych i ekstraordynaryjnych, wojny, pokoju, ostatecznej ratyfikacyi traktatów związkowych i handlowych, wszelkich dyplomatycznych aktów i umów do prawa narodów ściąga­jących się, kwitowania magistratur wykonawczych i tym podobnych zdarzeń głównym narodowym potrzebom odpo­wiadających, w których to materyjach propozycyje od tronu prosto do izby poselskiej przychodzić mające, pierwszeństwo w prowadzeniu mieć będą.

Izby senatorskiej złożonej z biskupów, wojewodów, kaszte­lanów i ministrów pod prezydencyją króla, mającego prawo raz dać votum swoje, drugi raz paritatem rozwiązywać osobiście lub nadesłaniem zdania swego do tejże izby, obo­wiązkiem jest:

primo
Każde prawo, które po przejściu formal­nym w izbie poselskiej do senatu natychmiast przesłane być powinno, przyjąć lub utrzymać do dalszej narodu deliberacyi opisaną w prawie większością głosów. Przyjęcie moc i świętość prawa nadawać będzie; wstrzymanie zaś zawiesi tylko prawo do przyszłego ordynaryjnego sejmu, na którym, gdy powtórna nastąpi zgoda, prawo zawieszone od senatu przyjętym być musi.

secundo
Każdą uchwałę sejmową w materyjach wyżej wyli­czonych, którą izba poselska senatowi przysłać natychmiast powinna, wraz z tąż izbą poselską większością głosów decy­dować, a złączona izb obydwóch większość, podług prawa opisana, będzie wyrokiem i wolą stanów.

Warujemy, iż senatorowie i ministrowie w obiektach sprawowania się z urzędowania swego bądź w Straży, bądź w komisyi votum decisivum w sejmie nie będą mieli i tylko zasiadać wtenczas w senacie mają dla dania eksplikacyi na żądanie sejmu.

Sejm zawsze gotowym będzie: prawodawczy i ordynaryjny. Rozpoczynać się ma co dwa lata, trwać zaś będzie podług opisu prawa o sejmach. Gotowy, w potrzebach nagłych zwo­łany, stanowić ma o tej tylko materyi, do której zwołanym będzie, lub o potrzebie po czasie zwołania przypadłej.

Prawo żadne na tym ordynaryjnym sejmie, na którym ustanowione było, znoszonym być nie może. Komplet sejmu składać {się} będzie z liczby osób niższym prawem opisanej, tak w izbie poselskiej, jako w izbie senatorskiej.

Prawo o Sejmikach na teraźniejszym sejmie ustanowione, jako najistotniejszą zasadę wolności obywatelskiej uroczyście zabezpieczamy.

Jako zaś prawodawctwo sprawowane być nie może przez wszystkich i naród wyręcza się w tej mierze przez reprezen­tantów, czyli posłów swoich dobrowolnie wybranych, przeto stanowiemy, iż posłowie na sejmikach obrani w prawodawc­twie i ogólnych narodu potrzebach podług niniejszej Kon­stytucyi uważani być mają, jako reprezentanci całego narodu, będąc składem ufności powszechnej.

Wszystko i wszędzie większością głosów decydowanem być powinno. Przeto liberum veto, konfederacyje wszelakie­go gatunku i sejmy konfederackie, jako duchowi niniejszej Konstytucyi przeciwne, rząd obalające, społeczność niszczące, na zawsze znosiemy.

Zapobiegając z jednej strony gwałtownym i częstym odmianom Konstytucyi narodowej, z drugiej uznając po­trzebę wydoskonalenia onej po doświadczeniu jej skutków co do pomyślności publicznej, porę i czas rewizyi i poprawy Konstytucyi co lat 25 naznaczamy, chcąc mieć takowy sejm konstytucyjny ekstra-ordynaryjnym, podług osobnego o nim prawa opisu.

                                           VII

                                     Król. Władza wykonawcza

Żaden rząd najdoskonalszy bez dzielnej władzy wykonaw­czej stać nie może. Szczęśliwość narodów od praw sprawiedli­wych, praw skutek od ich wykonania zależy. Doświadczenie nauczyło, że zaniedbanie tej części rządu, nieszczęściami napełniło Polskę. Zawarowawszy przeto wolnemu narodowi polskiemu władzę praw sobie stanowienia i moc baczności nad wszelką wykonawczą władzą oraz wybierania urzędników do magistratur, władzę najwyższego wykonywania praw królowi w radzie jego oddajemy, która to rada Strażą Praw zwać się będzie.

Władza wykonawcza do pilnowania praw i onych pełnie­nia ściśle jest obowiązana. Tam czynną z siebie będzie, gdzie prawa dozwalają, gdzie prawa potrzebują dozoru, egzekucyi, a nawet silnej pomocy. Posłuszeństwo należy się jej zawsze od wszystkich magistratur, moc przynaglenia nieposłuszne i za­niedbujące swe obowiązki magistratury w jej ręku zostawiamy.

Władza wykonawcza nie będzie mogła praw stanowić ani tłumaczyć, podatków i poborów pod jakimkolwiek imieniem nakładać, długów publicznych zaciągać, rozkładu dochodów skarbowych przez sejm zrobionego odmieniać, wojny wyda­wać, pokoju ani traktatu i żadnego aktu dyplomatycznego definitive zawierać.

Wolno jej tylko będzie tymczasowe z zagranicznemi prowadzić negocjacyje oraz tymczasowe i potoczne dla bezpieczeństwa i spokojności kraju wynikające potrzeby załatwiać, o których najbliższemu zgromadzeniu sejmowemu donieść winna.

Tron polski elekcyjnym przez familie mieć na zawsze chcemy i stanowiemy. Doznane klęski bezkrólewiów pe­riodycznie rząd wywracających, powinność ubezpieczenia losu każdego mieszkańca ziemi polskiej i zamknięcia na za­wsze wpływów mocarstw zagranicznych, pamięć świetności i szczęścia ojczyzny naszej za czasów familij ciągle panujących, potrzeba odwrócenia od ambicyi tronu obcych i możnych Polaków zwrócenia do jednomyślnego wolności narodowej pielęgnowania, wskazały roztropności naszej oddanie tronu polskiego prawem następstwa.

Stanowiemy przeto, iż po życiu, jakiego nam dobroć Boska pozwoli, elektor dzisiej­szy saski w Polszcze królować będzie. Dynastyja przyszłych królów polskich zacznie się na osobie Fryderyka Augusta, dzisiejszego elektora saskiego, którego sukcesorom de lum­bis z płci męskiej tron polski przeznaczamy. Najstarszy syn króla panującego po ojcu na tron następować ma.

Gdyby zaś dzisiejszy elektor saski nie miał potomstwa płci męskiej, tedy mąż przez elektora za zgodą stanów zgromadzonych córce jego dobrany zaczynać ma linią następstwa w płci męskiej do tronu polskiego. Dla czego Maryję Augustę Nepomucenę, córkę elektora za infantkę polską deklarujemy, zachowując przy narodzie prawo, żadnej preskrypcyi podpadać nie mogące, wybrania do tronu drugiego domu po wygaśnieniu pierwszego.

Każdy król wstępując na tron, wykona przysięgę Bogu i narodowi na zachowanie Konstytucyi niniejszej, na pacta conventa, które ułożone będą z dzisiejszym elektorem saskim jako przeznaczonym do tronu i które, tak jak dawne, wiązać go będą.

Osoba króla jest święta i bezpieczna od wszystkiego. Nic sam przez się nie czyniący, za nic w odpowiedzi narodowi być nie może. Nie samowładcą, ale ojcem i głową narodu być powinien i tym go prawo i Konstytucyja niniejsza być uznaje i deklaruje. Dochody, tak jak będą w paktach kon­wentach opisane i prerogatywy tronowi właściwe, niniejszą Konstytucyją dla przyszłego elekta zawarowane, tkniętemi być nie będą mogły.

Wszystkie akta publiczne, trybunały, sądy, magistratury, monety, stemple pod królewskim iść powinny imieniem. Król, któremu wszelka moc dobrze czynienia zostawiona być powinna, mieć będzie ius agratiandi na śmierć skazanych, prócz in criminibus status.

Do króla rozrządzenie najwyższe siłami zbrojnemi krajowemi w czasie wojny i nominowanie komendantów wojska należeć będzie z wolną atoli ich odmianą za wolą narodu. Patentować oficyjerów i mianować urzędniki podług prawa niższego opisu, nominować biskupów i senatorów podług opisu tegoż prawa oraz ministrów, jako urzędników pierwszych władzy wykonawczej jego będzie obowiązkiem.

Straż czyli rada królewska do dozoru całości i egzekucyi praw królowi dodana składać się będzie:
primo –  z prymasa jako głowy duchowieństwa polskiego i jako prezesa Komisyi Edukacyjnej, mogącego być wyręczonym w Straży przez pierwszego ex ordine biskupa którzy rezolucyi podpisywać nie mogą;
secundo – z pięciu ministrów, to jest: ministra policyi, ministra pieczęci, ministra belli, ministra skarbu, ministra pieczęci do spraw zagranicznych; z dwóch sekretarzów, z których jeden protokół Straży, drugi protokół spraw za­granicznych trzymać będą; obydwa bez votum decydującego.

Następca tronu z małoletności wyszedłszy i przysięgę na Konstytucyją wykonawszy, na wszystkich Straży posiedze­niach, lecz bez głosu, przytomnym być może.

Marszałek sejmowy, jako na dwa lata wybrany, wchodzić będzie w liczbę zasiadających {w} Straży, bez wdawania się w jej rezolucyje, jedynie dla zwołania sejmu gotowego, w takim zdarzeniu: gdyby on uznał, w przypadkach ko­niecznego zwołania sejmu gotowego wymagających, rzetelną potrzebę, a król go zwołać wzbraniał się, tedy tenże mar­szałek do posłów i senatorów wydać powinien listy okólne, zwołujące onych na sejm gotowy i powody zwołania tego wyrażając. Przypadki zaś do koniecznego zwołania sejmu są tylko następujące:
primo – w gwałtownej potrzebie do prawa narodu ściągającej się, a szczególniej w przypadku wojny ościennej;
secundo  – w przypadku wewnętrznego zamieszania gro­żącego rewolucyją kraju lub kolizyją między magistraturami;
tertio – w widocznym powszechnego głodu niebezpieczeństwie; 4o w osierociałym stanie ojczyzny przez śmierć króla lub w niebezpiecznej jego chorobie.

Wszystkie rezolucyje w Straży roztrząsane będą przez skład wyżej wspomniony. Decyzyja królewska po wysłucha­nych wszystkich zdaniach przeważać powinna, aby jedna była w wykonywaniu prawa wola.

Przeto każda ze Straży rezolucyja pod imieniem królewskim i z podpisem ręki jego wychodzić będzie, powinna jednak być podpisana także przez jednego z ministrów zasiadających w Straży i tak pod­pisana do posłuszeństwa wiązać będzie i dopełnioną być ma bądź przez komisyje, bądź przez jakiekolwiek magistratury wykonawcze, w tych jednak szczególnie materyjach, które wyraźnie niniejszym prawem wyłączone nie są. W przypadku gdyby żaden z ministrów zasiadających decyzyi podpisać nie chciał, król odstąpi od tej decyzyi, a gdyby przy niej upierał się, marszałek sejmowy w tym przypadku upraszać będzie o zwołanie sejmu gotowego ix jeżeli król spóźniać będzie zwołanie, marszałek to wykonać powinien.

Jako nominowanie wszystkich ministrów, tak i wezwanie z nich jednego od każdego administracyi wydziału do rady swojej czyli Straży króla jest prawem. Wezwanie to ministra do zasiadania w Straży na lat dwa będzie, z wolnym onego nadal przez Króla potwierdzeniem. Ministrowie do Straży wezwani w komisyjach zasiadać nie mają. W przypadku zaś, gdyby większość dwóch trzecich czę­ści wotów sekretnych obydwóch izb złączonych na sejmie ministra bądź w Straży, bądź w urzędzie odmiany żądała, Król natychmiast na jego miejsce innego nominować po­winien.

Chcąc, aby Straż Praw narodowych obowiązaną była do ścisłej odpowiedzi narodowi za wszelkie onych przestęp­stwa, stanowiemy, iż gdy ministrowie będą oskarżeni przez deputacyją do egzaminowania ich czynności wyznaczoną o przestępstwo prawa, odpowiadać mają z osoby i mająt­ków swoich.

W wszelkich takowych oskarżeniach stany zgromadzone prostą większością wotów izb złączonych odesłać obwinionych ministrów mają do sądów sejmowych po sprawiedliwe i wyrównywające przestępstwu ich ukaranie lub przy dowiedzionej niewinności od sprawy i kary uwol­nienie.

Dla porządnego władzy wykonawczej dopełnienia ustanawiamy oddzielne komisyje, mające związek ze Strażą i obowiązane do posłuszeństwa tejże Straży. Komisarze do nich wybierani będą przez sejm dla sprawowania urzędów swoich w przeciągu czasu prawem opisanego.

Komisyje te są:
1/ – Edukacyi,
2/ – Policyi,
3/ – Wojska,
4/ – Skarbu.

Komisyje porządkowe wojewódzkie na tym sejmie usta­nowione, równie do dozoru Straży należące, odbierać będą rozkazy przez wyżej wspomnione poszrednicze Komisyje, respective  co do obiektów każdej z nich władzy i obowiązków.

                                         VIII

                                  Władza sądownicza

Władza sądownicza nie może być wykonywaną ani przez władzę prawodawczą, ani przez króla, lecz przez magistratury na ten koniec ustanowione i wybierane. Powinna być zaś tak do miejsc przywiązaną, żeby każdy człowiek bliską dla siebie znalazł sprawiedliwość, żeby przestępny widział wszędzie groźną nad sobą rękę krajowego rządu.

Ustanawiamy przeto sądy pierwszej instancyi dla każdego województwa, ziemi i powiatu, do których sędziowie wybierani będą na sejmikach. Sądy pierwszej instancyi będą zawsze gotowe i czuwające na oddanie sprawiedliwości tym, którzy jej potrzebują. Od tych sądów iść będzie apelacyja na trybunały główne, dla każdej prowincyi być mające, złożone równie z osób na sejmikach wybranych.

I te sądy tak pierwszej, jako i ostatniej instancyi będą sądami ziemiańskiemi, dla szlachty i wszystkich wła­ścicielów ziemskich z kimkolwiek in causis iuris et facti.

2/ – Jurysdykcyje zaś sądowe wszystkim miastom podług prawa sejmu teraźniejszego o Miastach wolnych kró­lewskich zabezpieczamy.
3/ – Sądy referendarskie dla każdej prowincyi osobne mieć chcemy w sprawach włościan wolnych, dawnemi prawami sądowi temu poddanych.
4/ – Sądy zadworne, asesorskie, relacyjne i kurlandzkie zachowujemy.
5/ – Komisyje wykonawcze będą miały sądy w sprawach do swej administracyi należących.
6/ –  Oprócz sądów w sprawach cywilnych i kryminalnych dla wszystkich stanów, będzie sąd najwyższy, sejmowy zwany, do którego przy otwarciu każdego sejmu obrane będą osoby. vDo tego sądu należeć mają występki przeciwko narodowi i królowi, czyli crimina status.

Nowy codex praw cywilnych i kryminalnych przez wyzna­czone przez sejm osoby spisać rozkazujemy.

                                        IX

                                         Regencyja

Straż będzie oraz regencyją, mając na czele królową, albo w jej nieprzytomności prymasa. W tych trzech tylko przypad­kach miejsce mieć może regencyja:
1/ –  w czasie małoletności króla,
2/ – w czasie niemocy trwałe pomieszanie zmysłów spra­wującej,
3/ – w przypadku, gdyby król był wzięty na wojnie.

Małoletność trwać tylko będzie do lat 18 zupełnych; a niemoc względem trwałego pomieszania zmysłów deklarowaną być nie może, tylko przez sejm gotowy, większością wotów trzech części przeciwko czwartej izb złączonych. W tych przeto trzech przypadkach prymas Korony Polskiej sejm natychmiast zwołać powinien, a gdyby prymas tę powinność zwłóczył, marszałek sejmowy listy okólne do posłów i senatorów wyda.

Sejm gotowy urządzi kolej zasiadania ministrów w regencyi i królową do zastąpienia króla w obowiązkach jego umocuje.

A gdy król w pierwszym przypadku z małoletności wyjdzie, w drugim do zupełnego przyjdzie zdrowia, w trzecim z niewoli powróci, regencyja rachunek z czynności swoich oddać mu powinna i odpowiadać narodowi za czas swego urzędowania, tak jak jest przepisano o Straży, na każdym ordynaryjnym sejmie z osób i majątków swoich.

                                             X

                                          Edukacyja dzieci królewskich

Synowie królewscy, których do następstwa tronu Konsty­tucyja przeznacza, są pierwszemi dziećmi ojczyzny, przeto baczność o dobre ich wychowanie do narodu należy, bez uwłó­czenia jednak prawom rodzicielskim.

Za rządu królewskiego sam król z Strażą i nad wyznaczonym od stanów dozorcą edukacyi królewiców wychowaniem ich zatrudniać się będzie. Za rządu regencyi taż z wspomnionym dozorcą edukacyją ich powierzoną mieć sobie będzie. W obydwóch przypadkach dozorca od stanów wyznaczony donosić winien na każdym ordynaryjnym sejmie o edukacyi i postępku królewiców, Komisyi zaś Edukacyjnej powinnością będzie podać układ instrukcyi i edukacyi synów królewskich do potwierdzenia sejmowi, a to aby jednostajne w wychowaniu ich prawidła wpajały ciągle i wcześnie w umysły przyszłych następców tronu religią, miłość cnoty, ojczyzny, wolności i Konstytucyi krajowej.

                                             XI

                                     Siła zbrojna narodowa

Naród winien jest sobie samemu obronę od napaści i dla przestrzegania całości swojej. Wszyscy przeto obywatele są obrońcami całości i swobód narodowych. Wojsko nic innego nie jest, tylko wyciągnięta siła obronna i porządna z ogólnej siły narodu. Naród winien wojsku swemu nadgrodę i powa­żanie za to, iż się poświęca jedynie dla jego obrony. Wojsko winno narodowi strzeżenie granic i spokojności powszechnej, słowem winno być jego najsilniejszą tarczą.

Aby przeznacze­nia tego dopełniło niemylnie, powinno zostawać ciągle pod posłuszeństwem władzy wykonawczej, stosownie do opisów prawa, powinno wykonać przysięgę na wierność narodowi i królowi i na obronę Konstytucyi narodowej. Użytym być wojsko narodowe może na ogólną kraju obronę, na strzeżenie fortec i granic lub na pomoc prawu, gdyby kto egzekucyi jego nie był posłusznym.

                       Deklaracyja Stanów Zgromadzonych

Wszystkie prawa dawne i teraźniejsze przeciwne niniejszej Konstytucyi lub któremukolwiek jej artykułowi znosiemy, a opisy szczególne do artykułów i każdej materyi w niniej­szej Konstytucyi zamkniętych potrzebne, jako dokładniej wyszczególniające obowiązki i układ rządu, za część składającą tęż Konstytucyją deklarujemy.

Władzy wykonawczej zaleca­my, aby Straż swe obowiązki natychmiast pod okiem sejmu rozpoczęła i ciągle utrzymywała.

Bogu i ojczyźnie uroczyście przysięgamy na posłuszeństwo, na obronę wszystkiemi ludzkiemi siłami tej całej Konstytucyi i takową przysięgę za hasło rzetelnej miłości ojczyzny dając, wykonanie onej nakazujemy natychmiast tu w Warszawie przez wszystkie komisyje i jurysdykcyje sądowe, niemniej przez wojsko tu przytomne, a w ciągu najdalej miesiąca od daty niniejszego prawa, za ordynansem Komisyi Wojskowej przez całe wojsko narodowe w państwach Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego konsystujące.

Wyznaczenie nabożeństwa w jednym dniu po wszystkich w całym kraju kościołach, to jest dnia ósmego miesiąca maja roku bieżącego, na podziękowanie Bogu za zdarzoną chwilę pomyślną wydobycia Polski spod przemocy obcej i nieładu do­mowego, za przywrócenie rządu, który najskuteczniej wolność naszą prawdziwą i całość Polski zabezpieczyć może, za postawienie tym sposobem ojczyzny naszej na stopniu mogącym prawdziwą w oczach Europy zyskać jej konsyderacyją, Przewielebnym Biskupom zalecamy, naznaczając dzień Świętego Stanisława, biskupa męczennika, patrona Korony Polskiej za uroczysty w roku, który my i potomkowie nasi obchodzić będziemy za dzień poświęcony najwyższej Opatrzności, po którym ojczyzna śmiało i bezpiecznie po tylu nieszczęściach odetchnąć może.

Chcemy oraz, aby duchowieństwo tak świeckie jako i zakonne w naukach chrześcijańskich, które prawowiernemu winno ludowi, nie prze­stawało zachęcać wszystkich do podobnych Bogu dziękczynień.

Aby zaś potomne wieki tym silniej czuć mogły, iż dzieło tak pożądane, pomimo największe trudności i przeszkody, za po­mocą Najwyższego losami narodów Rządcy do skutku przywo­dząc, nie utraciliśmy tej szczęśliwej dla ocalenia narodu pory, uchwalamy, aby na tę pamiątkę kościół ex voto wszystkich stanów był wystawiony i najwyższej Opatrzności poświęcony.

Uczyniwszy zadosyć radości powszechnej, dajemy pilne oko na ubezpieczenie tej Konstytucyi, stanowiąc, iż ktobykol­wiek śmiał być przeciwnym niniejszej Konstytucyi, lub targać się na jej zepsucie, albo wzruszał spokojność dobrego i szczęśliwym być zaczynającego narodu przez za­siewania nieufności, przewrotne tłumaczenie Konstytucyi, a tym bardziej przez formowanie jakiegokolwiek w kraju rokoszu, czyli konfederacyi, onej przodkował lub jakowym sposobem do tego dokładał się, ten za nieprzyjaciela ojczyzny, za jej zdrajcę, za buntownika uznany, najsurowszemi karami natychmiast przez sąd sejmowy ukarany będzie.

Dla czego rozkazujemy, aby sąd sejmowy w komplecie nieprzerwanym tu, w Warszawie agitował się, sesyje swoje od dnia do dnia limitował, wszystkich zaś doniesionych sobie przez dobrze osiadłego obywatela delacyją biorącego w asy­stencyi instygatorów Obojga Narodów o podnoszenie rokoszu lub namawianie do niego, natychmiast sądził, o oso­bach wyrokowi swemu mających podlegać ubezpieczał się, do czego wojska narodowe za zniesieniem się sądu z władzą wykonawczą mają być gotowe i powolne.

Stanisław Nałęcz Małachowski,
Referendarz Wielki Koronny, Sejmowy i Konfede­racyi Prowincyi Koronnych Marszałek

Kazimierz Książę Sapieha,
Generał Artyleryi Litewskiej, Marszałek Konfede­racyi Wielkiego Księstwa Litewskiego

******

Tekst z przypisami i komentarzem:

http://agad.gov.pl/wp-content/uploads/2018/12/Konstytucja-3-maja_PL-v5.pdf

Tagi:3 Maja 1791

Pięć argumentów o wyższości monarchii nad republikami

5 dających do myślenia dowodów wyższości monarchii nad republikami

Stanisław Bukłowicz pch24.pl/5-dowodow-wyzszosci-monarchii-nad-republikami

Monarchia. To słowo kojarzy się z dawno minionymi czasami, a może i rzekomymi mrokami średniowiecza. Tymczasem królowe i królowie panują w 20 procentach krajów świata. Z okazji rocznicy Konstytucji 3 maja warto przypomnieć sobie najważniejsze „dowody” przemawiające za monarchiczną formą rządu.

Tradycja i ciągłość

Tradycja i ciągłość to podstawowe argumenty przemawiające za systemem monarchicznym. Dynastie monarsze panują przez stulecia i zapewniają ciągłość nie tylko ładowi politycznemu, ale i kulturowemu. Można nawet powiedzieć, że monarchia jest w pewnym sensie bardziej demokratyczna. Uwzględnia bowiem zarówno pokolenia minione, jak i przyszłe.

Zdają sobie z tego sprawę nawet obywatele współczesnych, „postępowych” państw, choćby Wielkiej Brytanii. Darzą oni monarchię ogromnym szacunkiem, bez względu na to, kto aktualnie nosi koronę. Obserwowaliśmy to okazji pogrzebu Elżbiety II i koronacji Karola III, gdy oczy całego świata zwrócone były na Wielką Brytanię.

„Mistyczno-religijny szacunek, kluczowy dla prawdziwej monarchii to twórczy sentyment, którego żadna legislatura nie może sfabrykować” – zauważa Mark Easton na BBC.com. Brytyjski dziennikarz porównał oddawanie szacunku monarchii do teatralnego spektaklu, w którym główną rolę odgrywa władca”.

Co ciekawe, nawet w państwach republikańskich, takich jak Polska zachowały się pewne elementy tradycji monarchicznej. Można to zaobserwować choćby przy okazji zaprzysiężenia na prezydenta. Głowa polskiego państwa składa przysięgę na kaligrafowany egzemplarz konstytucji, oddaje hołd przy tablicach pamięci i bierze udział we Mszy świętej w bazylice archikatedralnej. W dalszej kolejności prezydent przyjmuje insygnia władzy. Zarazem staje się Kawalerem Orderu Orła Białego, Wielkim Mistrzem Orderu, a także przewodniczącym Kapituły Orderu Odrodzenia Polski.

Ta bogata symbolika ma w sobie niewątpliwie coś z koronacji. A szacunek, jakim cieszy się głowa państwa jest z reguły większy niż u zwykłych polityków.

Wartości rodzinne

Kolejnym atutem monarchii jest jej powiązanie z wartościami rodzinnymi. Na czele państwa monarchicznego stoi bowiem familia i to ona znajduje się w centrum uwagi poddanych. W dzisiejszych czasach trzeba dodać, że jest to rodzina tradycyjna. Związki homoseksualne czy wykluczające dzietność nie zapewnią bowiem potomstwa i ciągłości dynastii.

Ponadto w dawnej Europie rody monarsze stanowiły jedną wielką rodzinę. Wzajemne spokrewnienie czy skoligacenie zapewniało utrzymanie bliskich więzi i w znacznym stopniu chroniło od wyniszczających wojen. W monarchii możliwe było pokojowe poszerzenie terytorium za sprawą politycznych mariaży. Jak głosi powiedzenie z czasów Habsburgów „bella gerant alii, tu felix Austria nube” – „Wojny niech inni prowadzą, ty szczęśliwa Austrio, bierz śluby”.

Wspomniana monarsza „międzynarodówka” wykluczała narodowy szowinizm. Ten ostatni rozpoczął się wraz z rewolucją francuską, obalającą monarchię. Z nim też wiązał się masowy zaciąg do wojska umożliwiający prowadzenie wojen totalnych. Te nieprzypadkowo zaczęły się one wraz ze świtem ery demokratycznej (XX wiek).

Austriacki pisarz i erudyta Erik von Kuehnelt-Leddihn (1909-99) trafnie podkreślał powiązanie między monarchią a rodziną. Zauważał, że „ze względu na swój nieodłączny patriarchalizm, monarchia organicznie wpisuje się w kościelny i rodzinny wzorzec chrześcijańskiego społeczeństwa. Relacja między królem jako >ojcem ojczyzny< a ludem jest relacją wzajemnej miłości” – pisał. (Wolność czy równość, str. 155).

Argumenty ekonomiczne

Oprócz zalet etyczno-kulturowych i politycznych władza królów jest także korzystna z gospodarczego punktu widzenia. W średniowiecznej monarchii patrymonialnej król był właścicielem swojego państwa. Dziś trudno oczywiście mówić o pełnym prawie własności monarchy do całego kraju. Mimo to władcy bliżej do właściciela niż demokratycznemu zarządcy. Ten pierwszy – w monarchii dziedzicznej – zamierza bowiem zostawić w spadku swój urząd dzieciom i wnukom. Sam również dysponuje praktycznie gwarancją (większej lub mniejszej w zależności od typu monarchii) władzy do końca życia. W efekcie jego horyzont czasowy jest znacznie dłuższy niż demokratycznie wybranego premiera czy prezydenta.

Z tego właśnie powodu wynikają różnice w sposobie myślenia o państwie. Demokratyczny zarządca ma do dyspozycji jedynie kilkuletnią kadencję z perspektywą reelekcji. Dlatego też jego celem nie jest bynajmniej powiększenie długofalowego dobrostanu państwa. Znacznie większe korzyści może uzyskać w inny sposób. Choćby poprzez przyznawanie sobie nadmiernych apanaży czy przekazywanie lukratywnych stanowisk publicznych rodzinie i znajomym. Ogromną pokusę stanowi również możliwość zapewnienia sobie reelekcji poprzez krótkowzroczne metody, takie jak zaciąganie długów.

Pozytywną zależność między monarchią a odpowiedzialnością finansową ilustrują badania. W 2015 roku agencja ratingowa (badająca zdolność kredytową) Standard&Poor porównała 129 państw, w tym 39 monarchii. Autorzy analizy zauważyli, że średni rating kredytowy monarchii to A- Tymczasem średnia dla republik jest o 3 punkty niższa (między BBB a BBB-).

Co ciekawe autorzy analizy zauważyli, że nie istnieją istotne różnice między monarchiami parlamentarnymi i absolutnymi. W pewnym sensie lepiej wypadają nawet te ostatnie. To jednak może wynikać z umiejscowienia większości badanych monarchii absolutnych w bogatych krajach arabskich.

Niemniej zasadniczo lepsza wiarygodność kredytowa monarchów nie jest przypadkiem. Wynika zaś ze wspomnianej długofalowej perspektywy przyjmowanej przez królów.

Piękno…

Czy słyszałeś kiedyś – drogi Czytelniku – o bajkach, baśniach, mitach czy legendach o premierach, posłach czy prezydentach? Oczywiście- nie. Nawet twórcy scenariuszy z nowoczesnych wytwórni, jak choćby autorzy Króla Lwa nie przedstawiają opowieści o reżymach republikańskich. Nie chcą bowiem ani i widzów zanudzić, ani wzbudzać w nich obrzydzenia. To wszystko dlatego, że monarchia jest ustrojem piękniejszym od republiki. Insygnia władzy, powiązanie monarchii z rodziną, archetypowe postaci mądrego króla i dobrej królowej, to tylko wybrane tegoż przejawy. Nieprzypadkowo też królewskie pałace po dziś dzień należą do ulubionych przez turystów obiektów.

Z kolei system demokratyczny kojarzy się powszechnie raczej z kłótniami, korupcją i oszustwami. Nikogo nie dziwi, że politycy regularnie trafiają na sam dół rankingów najbardziej pogardzanych zawodów.

Pisarz i poeta Andrzej Stasiuk trafnie zauważa: „zawsze byłem za królami i cesarzami, że w tym marnym czasie szczególnie mi ich brakuje, ponieważ demokracja nie zaspokaja pragnień estetycznych ani mitologicznych, i człowiek czuje się nieco osamotniony, gdy musi oglądać w telewizji swoich prezydentów wybranych w powszechnych wyborach” („Moja Europa. Dwa eseje o Europie zwanej Środkową”).

…i skromność

W dzisiejszej egalitarnej epoce monarchia budzi sprzeciw z powodu rzekomo związanego z nią rzekomo nadmiernego przepychu. Choć jednak zdarzali się (i zdarzają) monarchowie nadmiernie przywiązani do luksusu, to taki styl panowania nie jest bynajmniej regułą. Przeciwnie. Istotę tradycyjnej europejskiej monarchii lepiej oddaje przykład św. Ludwika IX, króla Francji.

Pewnego dnia tego ostatniego odwiedził w pałacu jeden z zakonników. Przyjmujący męża Bożego monarcha zwrócił uwagę na jego proste odzienie. „Sire, uczymy się od Chrystusa, który prowadził życie skromne i pokorne. Nasze szaty są wyrazem naszej wewnętrznej skromności i oddania Bogu” – odparł na to zakonnik. Ludwik IX spojrzał na własne szaty i postanowił wziąć z niego przykład. „Jeśli ja, król Francji, nie mogę pokazać pokory wobec Boga i swoich poddanych, to cóż ze mnie za król?” – powiedział. Od tego czasu ubierał się wciąż godnie, lecz skromnie.

Oto przykład – jeden z wielu – monarchy zakorzenionego w wyższych wartościach.

Stanisław Bukłowicz

Polexit – Poland to exit EU – Referendum w sprawie wyjścia Polski z Unii Europejskiej

Polexit – Poland to exit EU – Referendum w sprawie wyjścia Polski z Unii Europejskiej

Tu: petitiongo.org/pl/referendum-w-sprawie-wyjscia-z-unii-europejskiej

Polexit - Poland to exit EU - Referendum w sprawie wyjścia Polski z Unii Europejskiej

43,677

43,677 / 45,000

Polska będąc w Unii Europejskiej zamiast się bogacić to biednieje. Ze względu na nadużycie Unii Europejskiej tj. ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski, narzucanie kwot imigrantów (większość Polaków mówi zdecydowanie najeźdźcom NIE, a media publiczne to ignorują lub przekłamują, lub nie pokazują wszystkiego), znieważanie Polski na arenie międzynarodowej, fałszywe wybory w Polsce (też jest ich sprawką), wysokie podatki, niszczenie i sprzedawanie obcym polskiego kapitału, manipulacje przeciw Polakom, rozbudowany nepotyzm, brak poszanowania ludzkiego życia (aborcja), przeważająca ilość kapitału zagranicznego (banki, supermarkety, firmy). Polska przecież jest w Grupie Wyszechradzkiej. Nie musi być w EU, skoro ma więcej strat niż zysków. Jak Polska wyjdzie z EU, to powinna zmienić polskie godło na to, które było przed przewrotem majowym. Zmianie powinno ulec także hymn Polski (z Mazurka Dąbrowskiego na Rotę), kapitał zagraniczny wyzerować, ogłosić neutralność Polski, zmiana ustroju z systemu parlamentarnego na system prezydencki lub monarchia prezydencka (zależy, co będzie korzystne), wyjście z ONZ, Amerykanie mają się wynieść z Polski, jeden wspólny podatek 10% (tzw. dziesięcina), likwidacja podatku dochodowego, rozwijanie polskiej gospodarki, likwidacje wszystkich lóż masońskich (też zapobieganie tworzenia się judeopolonii). W przeszłości Polskę próbowano rusyfikować, germanizować, ale się nie udało. Ale za to zabór „Euro” ma się niestety dobrze (trzeba temu zapobiec).

=========================

Dlaczego to jest ważne

Adresat: prezydent Rzeczpospolitej Polskiej – Andrzej Duda

„Polacy, którzy są zaniepokojeni dużą ingerencją Unii Europejskiej w sprawy Polski (zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne), zwracają się z prośbą do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy o przeprowadzenie ogólnonarodowego referendum konstytucyjnego w sprawie wyjścia Rzeczpospolitej Polski z Unii Europejskiej.”

Badanie masowych zgonów z powodu raka potwierdza ostrzeżenia Profesora Angusa Dalgleish dotyczące szczepionek przeciw COVID

„Szczepionki” przeciw COVID-19

29 kwietnia 2024 psnlin.pl/badanie-masowych-zgonow-z-powodu-raka

Badanie masowych zgonów z powodu raka potwierdza ostrzeżenia Profesora Angusa Dalgleish dotyczące szczepionek przeciw COVID-19

Profesor Angus Dalgleish cytuje artykuł japońskich naukowców omówiony uprzednio , a takżepracę stanowiącą przegląd opublikowany w International Journal of Biological Macromolecules przez zespół badaczy z kilku krajów i kontynentów. W przeglądzie tym stwierdzono, że wiele szczepionek mRNA hamuje naturalną odpowiedź immunologiczną poprzez zakłócanie sygnalizacji interferonu, co z kolei hamuje wiele immunologicznych szlaków ochronnych.

(Istnieją również opublikowane modele, które pokazują, że szczepionki mRNA mogą stymulować wzrost raka i rozprzestrzenianie się przerzutów). Co więcej, badanie pokazuje, że jest to głównie związane z wstawką – N1-metylo-pseudourydyną (m1Ψ) – stosowaną przez obu producentów szczepionki covid mRNA w celu stabilizacji białka kolca na tyle długo, aby mogło zostać rozpoznane jako obcy antygen

Profesor Angus Dalgleish szkolił się w University College Hospital. Studiował medycynę wewnętrzną i onkologię w szpitalach w Brisbane i Sydney. Wrócił do Wielkiej Brytanii w 1984 roku i podjął pracę na temat retrowirusów z Robertem Weissem. Został mianowany starszym naukowcami klinicznym w Centrum Badań Klinicznych MRC w Northwick Park, gdzie realizował swoje zainteresowania m.in. patogenezą HIV. Od 1991 roku jest profesorem onkologii w St. Uniwersytet George’a w Londynie. W tym czasie skupił się na immunoterapii raka i przeprowadził liczne badania kliniczne z udziałem różnych szczepionek i immunoterapii. Od 2001 roku jest dyrektorem Instytutu Szczepień i Immunoterapii Nowotworów.

Wstęp: dr hab. n. med. Dorota Sienkiewicz

Szczepionki Covid wywołują masowe zgony na raka - PSNLiN-2

………………………………………………

Poniżej tłumaczenie artykułu z translatora Google. Może zawierać nieścisłości

https://www.conservativewoman.co.uk/massive-cancer-deaths-study-vindicates-my-warnings-over-covid-boosters/

Badanie masowych zgonów z powodu nowotworów potwierdza moje ostrzeżenia dotyczące szczepionek przypominających covid – Prof. Angus Dalgleish

15 kwiernia 2024

MINĘŁO dobrze ponad rok, odkąd po raz pierwszy opublikowałem swoje obawy, że u moich pacjentów z czerniakiem po kilku latach remisji dochodzi do nawrotu choroby. Nie udało mi się znaleźć żadnej zwykłej przyczyny, ale po dalszym badaniu odkryłem, że wszyscy otrzymali szczepionkę przypominającą na covid od trzech tygodni do trzech miesięcy przed nawrotem choroby nowotworowej, czyli momentem, w którym zawodzi ich represja immunologiczna.

Było to głównie wbrew ich woli, a większość tylko niechętnie się na to zgodziła, aby móc podróżować po trudach związanych z blokadami. Inni ulegli zastraszaniu ze strony NHS i lekarzy pierwszego kontaktu, którzy nękali ich SMS-ami i telefonami (które ja sam regularnie otrzymywałem) na temat znaczenia stosowania dawki przypominającej, mimo że nie przedstawili żadnych dowodów na to, że może ona być korzystna. Rzeczywiście, moim zdaniem, nie było żadnego, a jedynie spekulatywne i zwodnicze. Pracując przez dziesięć lat nad szczepionkami, przypomniało mi się powiedzenie, że jeśli szczepionka potrzebuje dawki przypominającej, to nie działa! Zaniepokoiło mnie również to, że wzmacniali wirusa, który już dawno opuścił planetę, więc przynajmniej nie przyniósłby nic dobrego, a raczej zaszkodził, wywołując reakcje immunologiczne, które byłyby zdecydowanie szkodliwe i zwiększały podatność na infekcje z innymi wirusami/wariantami, co dokładnie miało miejsce. To nie jest tylko anegdota.

Pomimo kilku prób zaprzeczenia tym wnioskom i twierdzenia, że ​​zostały one błędnie zinterpretowane, badanie z Cleveland bezsprzecznie pokazuje ponad trzykrotny wzrost liczby zakażeń covid-19 u osób, którym podano dawkę przypominającą. Zakrojone na szeroką skalę izraelskie badanie badawcze, opublikowane w BMJ pod koniec 2021 r., wykazało już znacznie zwiększone ryzyko zakażenia covidem po drugiej dawce szczepionki. Zignorowano jego znaczenie. Autorzy przewrotnie doszli do wniosku, że ta negatywna skuteczność może uzasadniać podanie trzeciej dawki.

Byłem tak zaniepokojony możliwością, że dawki przypominające szczepionek mogą wywołać nawrót raka, że ​​zaalarmowałem wszystkich zainteresowanych, ale powiedziano mi, żeby to udowodnili lub zamknęli się i przestali niepokoić pacjentów chorych na raka. Co zaskakujące, jeden z moich kolegów klinicznych, który nie zgodził się ze mną, po prostu odmówił włączenia się w dyskusję. Wtedy dowiedziałem się, że po podaniu dawek przypominających dosłownie dziesiątki osób nie chorowały na raka, zanim rozwinęła się w nich białaczka i chłoniak. Odkąd zwróciłem na to uwagę publiczną, wielu lekarzy i pacjentów z całego świata skontaktowało się ze mną, twierdząc, że obserwują nie tylko to samo zjawisko, ale także wzrost częstości występowania innych nowotworów, szczególnie raka jelita grubego, trzustki, nerek i jajnika.

Jednak w zeszłym tygodniu ukazał się niesamowity artykuł z Japonii. Był dostępny na serwerze przed publikacją w zeszłym roku, ale teraz został poddany recenzji i opublikowany w czasopiśmie Cureus. Autorem artykułu jest Miki Gibo i współpracownicy, zatytułowany Zwiększona śmiertelność z powodu nowotworów dostosowana do wieku po trzeciej dawce szczepionki mRNA z nanocząsteczkami lipidowymi podczas pandemii Covid-19 w Japonii . Jest to ogromne badanie, które porównuje pełne oficjalne statystyki według rocznych i miesięcznych współczynników umieralności skorygowanych względem wieku (AMR) za lata 2020, 2021 i 2022 z analizą regresji.

Wyniki są zdumiewające. Pokazuje, że w roku 2020, kiedy wystąpiła pierwsza i druga fala covidu, wystąpił deficyt wszystkich nowotworów. W 2021 r. odnotowano nadwyżkę zgonów o 2,2% i wzrost zachorowań na nowotwory o 1,1%. Jednak do 2022 r. liczba nadmiernych zgonów wzrosła o 9,6%, a liczba nowotworów o 2,1%. Artykuł ten ukończono i opublikowano przed publikacją danych za 2023 r., które prawie na pewno będą znacznie gorsze. Godne uwagi jest to, że mówimy o śmiertelności, czyli zgonów z powodu raka, a nie o zachorowalności na niego.

W artykule przyjrzano się 20 podtypom nowotworów, przy czym w ciągu trzech lat nie zaobserwowano znaczących zmian w rodzaju zgonów. Głównymi typami nowotworów, których liczba wzrosła, były płuca, trzustka, wątroba, drogi żółciowe, jajnik, białaczka i prawie wszystkie inne typy. Najbardziej znaczącym zaniedbaniem jest brak wzrostu zachorowalności na raka jelita grubego, który moi koledzy zaobserwowali tutaj, w Wielkiej Brytanii. Od razu przypomniało mi się, że Japonia ma wyjątkową dietę niezapalną i że może to wyjaśniać różnicę.

Jaka jest więc przyczyna tego nagłego wzrostu? Zostało to ujawnione w tytule artykułu! Rzeczywiście, artykuł bada ścisły związek między trzecim wstrzyknięciem covid mRNA a wzrostem. Jak zauważyłem wcześniej, trzeci bezużyteczny zastrzyk nie tylko nie przynosi żadnych korzyści, ale niszczy to, co pozostało z odpowiedzi immunologicznej i kontroli nowotworów poprzez tłumienie odpowiedzi komórek T i przełączanie odpowiedzi przeciwciał na tolerancyjną, a tym samym całkowite zniszczenie odpowiedzi immunologicznej, która kontrolowała te podstawowe nowotwory. W dyskusji omówiono wiele innych możliwych przyczyn, w tym zdolność białka mRNA spike do indukowania krzepnięcia, o którym wiadomo, że sprzyja nowotworom i zwiększa ekspresję różnych cząsteczek, które pomagają nowotworom uniknąć kontroli immunologicznej.

Kiedy kończyłem ten ostatni akapit, zostałem poinformowany przez radio i e-mailem od mojego lekarza rodzinnego, że nasza całkowicie niekompetentna NHS i Departament Zdrowia oferują wiosenną szczepionkę przypominającą na Covid dla osób powyżej 75. roku życia i znajdujących się w grupie ryzyka. Będą zagrożeni, zwiększając ryzyko śmierci z powodu raka. Czy ci ludzie nie czytają literatury, czy są po prostu głupi lub po prostu nie przejmują się tym?

Link do artykułu:

https://www.conservativewoman.co.uk/massive-cancer-deaths-study-vindicates-my-warnings-over-covid-boosters

artykuł pdf (en)

artykuł pdf (pl)

Austria: Ogromy procent zgonów poszczepiennych.

https://www.aussie17.com/p/austrias-alarming-press-conference

Alarmująca konferencja prasowa w Austrii: Zgony w 17,5% z 50 000 udokumentowanych przypadków obrażeń poszczepiennych (jak dotąd…)

==========================================

„Z tych 50 000 przypadków 35 000 skatalogowano według wieku, płci i symptomatologii. Nawiasem mówiąc, 17,5% z nich to przypadki śmiertelne, co oznacza, że śmierć nastąpiła po szczepieniu”.

AUSIE17 3 kwietnia 2024 r

Transkrypcja

W zeszłym tygodniu (23 marca 2024 r.) w Austrii konferencja prasowa wywołała poważną debatę i obawy dotyczące bezpieczeństwa szczepionek przeciwko Covid-19, odkrywając więcej niepożądanych prawd na temat eksperymentalnej terapii genowej, o której rzadko poruszają się media głównego nurtu. W konferencji udział wzięli fascynujący grono prelegentów, w tym ofiary skutków ubocznych szczepionek, eksperci medyczni i przedstawiciele prawni, z których każdy przedstawił swoje obserwacje i doświadczenia ze szczepionkami przeciwko Covid-19.

Centralnym punktem konferencji była poruszająca relacja Rudolfa Wagnera, który opisał poważną i niepokojącą reakcję po szczepieniu przeciwko Covid-19. Historia Wagnera przybrała niepokojący obrót i objawiała się różnymi objawami, od zawrotów głowy i drętwienia po zagrażającą życiu zatorowość płucną. Pomimo szukania pomocy Wagner twierdził, że lekarz odrzucił jego stan jako psychologiczny, który przepisał leki przeciwdepresyjne, zamiast zagłębiać się w możliwe powiązania ze szczepionką.

Pani Maria Barnett, reprezentująca Stowarzyszenie Ofiar Szczepionek, podkreśliła wysiłki grupy w zakresie dokumentowania niepożądanych reakcji poszczepiennych. Według Barnetta stowarzyszenie zgromadziło bazę danych obejmującą 50 000 przypadków od czerwca 2021 r., z czego szokujące 17,5% tych przypadków kończyło się śmiercią po szczepieniu. Baza przypadków dostępna tutaj (https://www.impfopfer.info/)

Specjaliści medyczni obecni na konferencji przedstawili swoje spostrzeżenia, co jeszcze bardziej skomplikowało narrację na temat bezpieczeństwa szczepionek. Dr Helmut Luck podkreślił, że liczba ofiar śmiertelnych w 2021 r., po wprowadzeniu szczepionek, była większa niż liczba ofiar śmiertelnych w 2020 r., kiedy szczepionka nie była jeszcze dostępna. Zdaniem dr Lucka kontrast ten sugeruje obawy dotyczące bezpieczeństwa terapii genowej stosowanej w szczepionce.

Profesor uniwersytecki dr Hannes Strasser przedstawił krytyczne spojrzenie na światową kampanię szczepień, potępiając ją jako „największy eksperyment na ludziach w historii”. Strasser skrytykował brak kompleksowej wiedzy na temat długoterminowych skutków szczepionki i potępił decydentów za postępowanie bez ostrożności.

Musimy w dalszym ciągu udezryć do drzwi tak zwanych godnych zaufania mediów głównego nurtu i agencji rządowych, które najwyraźniej uważają, że można po prostu zamiatać pod dywan te zmieniające życie problemy, jakby nie miały znaczenia. To absolutnie oburzające, jak udają, że wszystko jest w porządku, ignorując płacz i cierpienie osób dotkniętych tą sytuacją. Mówię ci, najwyższy czas, abyśmy rozgłosili tę prawdę daleko i szeroko! Nie pozwólmy im wyciszyć naszych głosów. Pomóżcie udostępnić to daleko i szeroko!

Pochodzenie kowid – kłamstwo stulecia. Podsumowanie.

https://www.heritage.org/public-health/commentary/the-lie-the-century-the-origin-covid-19

Cztery lata po wybuchu pandemii Covid-19 w chińskim mieście Wuhan, co wiemy o pochodzeniu wirusa SARSCOV2?

Na początku przedstawiono nam dwie konkurencyjne teorie: przeniesienie substancji pochodzenia naturalnego ze zwierząt na ludzi oraz przypadkowy wyciek z laboratorium. Na początku kadra elitarnych naukowców z pasją argumentowała , że dowody w przeważającej mierze przemawiają za naturalnym pochodzeniem. Z porównywalnym zapałem odrzucili możliwość wycieku SARSCOV2 z laboratorium, uznając ją za „ teorię spiskową ”.

Z kilkoma godnymi uwagi wyjątkami media głównego nurtu i większa społeczność naukowa stanowczo pokiwały głowami, zgadzając się. NPR stwierdziło, że teoria wycieku z laboratorium została „ obalona ”, „Vanity Fair” nazwało ją „ prawicowym spiskiem dotyczącym wirusa”, a Facebook zablokował posty sugerujące, że wirus mógł zostać wyprodukowany w laboratorium.

Cztery lata później ta narracja zaczęła się łamać – i słusznie.

To zawsze było kłamstwo; jedno z najbardziej znaczących kłamstw XXI wieku . Jak wszystkie wielkie kłamstwa, to doskonale odwróciło prawdę: dowody potwierdzające naturalne skutki uboczne zawsze były wątłe. I odwrotnie, dowody wskazujące na wyciek z laboratorium zawsze były przekonujące, a z czasem stały się znacznie bardziej przekonujące.

Koalicja elitarnych naukowców i współwinnych mediów okazała się niezwykle skuteczna w ukrywaniu prawdy przez tak długi czas. Jednak w ostatnich miesiącach, w miarę nasilania się dochodzeń Kongresu , uczciwi naukowcy i dziennikarze zaczęli z większą skwapliwością kwestionować fałszywy konsensus, gdy nowe odkrycia jeszcze bardziej przechyliły szalę w kierunku wycieku z laboratoriów.

Klika elitarnych naukowców propagujących teorię naturalnego efektu ubocznego zawsze miała na rękach kilka problemów. Pomimo wyczerpujących, czteroletnich poszukiwań, nie odnaleziono żadnego zwierzęcia będącego pośrednim żywicielem. Najbliższych naturalnych krewnych SARSCOV2 można znaleźć u nietoperzy w Laosie i prowincji Yunnan oddalonej o ponad 1000 km.

>>>  Jak przywódcy Fauci i NIH pracowali nad zdyskredytowaniem teorii wycieków laboratoryjnych dotyczących Covid-19

Dwa z bardziej popularnych argumentów wysuwanych przez zwolenników rozprzestrzeniania się wirusa – że pandemia rozpoczęła się na mokrym targu Huanan w Wuhan i że przeniosła się na ludzi z jenotów i łuskowców – straciły na znaczeniu podczas analizy. Artykuły akademickie potwierdzające oba argumenty zostały wydrążone przez fatalne wyzwania dotyczące leżących u ich podstaw danych, metod i wniosków.

Jak dotąd naturalne wyjaśnienie pandemii Covid-19 pozostaje jedynie odległą teoretyczną możliwością.

Teoria wycieków laboratoryjnych

Najbardziej oczywistym obciążającym dowodem na rzecz teorii wycieku z laboratorium zawsze było istnienie laboratorium biologicznego w Wuhan, zaledwie wiele kilometrów od początkowej epidemii. To nie było zwykłe laboratorium biologiczne – Instytut Wirusologii w Wuhan (WIV) był zaawansowaną placówką badawczą badającą koronawirusy , która „ współpracowała przy publikacjach i tajnych projektach z chińską armią”. I nie były to byle jakie stare badania nad koronawirusem – WIV prowadziła najbardziej ryzykowne badania wirusowe na świecie.

Niepokojące badania nad zwiększeniem funkcji , które mogą zwiększyć zdolność wirusów do przenoszenia się na ludzi, rzekomo w celu stworzenia szczepionek, były tak ryzykowne, a ryzyko wywołania przypadkowej pandemii tak duże, że rząd USA zakazał finansowania tych badań w 2014 r. Niemniej jednak agencje amerykańskie w dalszym ciągu finansowały te niebezpieczne badania w WIV, nawet przed oficjalnym zniesieniem moratorium w grudniu 2017 r.

To była spektakularnie nieodpowiedzialna decyzja. Władze amerykańskie odwiedziły WIV i stwierdziły, że posiada ono zdecydowanie nieodpowiednie protokoły bezpieczeństwa . W iście Strangelowowskim wydaniu dowiedzieliśmy się później, że WIV prowadziła badania nad wirusami, które teoretycznie mogłyby zakończyć cywilizację ludzką w warunkach BSL-2 , mniej więcej odpowiadających protokołom bezpieczeństwa gabinetu dentystycznego. „ To schrzanione ” – odpowiedział dr Ian Lipkin, wczesny zwolennik naturalnego efektu ubocznego, po zapoznaniu się z protokołami bezpieczeństwa WIV. „Ludzie nie powinni przyglądać się wirusom nietoperzy w laboratoriach BSL-2. Mój pogląd się zmienił.”

Tak samo jak powinno. Zaledwie kilka kilometrów od Strefy Zerowej pandemii koronawirusa, w chronicznie niebezpiecznych warunkach, laboratorium rządowe współpracujące z chińską armią prowadziło niezwykle ryzykowne badania nad koronawirusami – w tym najbliższymi znanymi krewnymi SARSCOV2.

Przygotuj się, jest tego więcej.

Chińskie ukrywanie

Gdyby pandemia Covid-19 nie była wynikiem wycieku z laboratorium, można by zasadnie oczekiwać, że chiński rząd zapewni pewien stopień współpracy ze społecznością międzynarodową, chociażby po to, by oczyścić swoje imię.

Chiny oczywiście postąpiły dokładnie odwrotnie. Szybko aresztowano lekarzy i sygnalistów. Nakazał laboratoriom przeniesienie lub zniszczenie wszelkich powiązanych próbek wirusów i „niepublikowanie żadnych informacji związanych z nieznaną chorobą”. Uchylając się od zobowiązań wynikających z międzynarodowych przepisów zdrowotnych, odmówiła udostępnienia kluczowych danych międzynarodowym śledczym.

Kiedy Światowa Organizacja Zdrowia zażądała przeprowadzenia audytu WIV i mokrego rynku, Chiny ponownie odmówiły . Odmówiła także przekazania istotnych dowodów, takich jak próbki krwi pracowników laboratorium czy zwierzęta na mokrym targu.

Co więcej, na kilka miesięcy przed stwierdzoną epidemią w grudniu 2019 r. „kilku badaczy z WIV zachorowało ”. WIV zmieniło swoje protokoły bezpieczeństwa, zamówiło kosztowną nową spalarnię powietrza i system wentylacji, a także – w środku nocy – w tajemniczy sposób usunęło internetową bazę danych zawierającą 22 000 próbek wirusów nietoperzy.

Nie zapominajmy też o tym, że Pekinowi w niewytłumaczalny sposób udało się wyprodukować szczepionkę w rekordowym czasie , dzięki patentowi złożonemu w lutym 2020 r. Większość naukowców uważa, że harmonogram stworzenia szczepionki jest nieprawdopodobnie krótki – chyba że ktoś w Chinach miałby dostęp do SARSCOV2 przed grudniem 2019 r. .

Warto zauważyć, że tę tajemniczą szczepionkę stworzył chiński naukowiec wojskowy. Zamiast zostać okrzykniętym bohaterem za stworzenie szczepionki w nieprawdopodobnym tempie, pan Zhou Yusen w podejrzany sposób zmarł kilka miesięcy później i został praktycznie wykreślony z rejestrów przez Komunistyczną Partię Chin. Co najmniej jeden raport twierdził, że „ spadł ” i zginął z dachu WIV.

Podsumowując, zamiast zapewniać pozory współpracy lub przejrzystości w sprawie początków najbardziej śmiercionośnego wydarzenia XXI wieku, Chiny zachowały się dokładnie tak, jak można by oczekiwać od paranoicznego kraju komunistycznego próbującego zatuszować wyciek z laboratorium.

Przygotuj się, jest tego więcej.

Pistolet do palenia

Ta lista gigantycznych czerwonych flag wydłużyła się jeszcze bardziej wraz z odkryciem i zbadaniem propozycji „DEFUSE” , złożonej do Pentagonu w 2018 roku przez grupę organizacji pod przewodnictwem Petera Daszaka i jego EcoHealth Alliance.

Podczas badań laboratoryjnych SARSCOV2 był zawsze nieco tajemniczy, ozdobiony pewnymi osobliwymi cechami. Wirus wydawał się lepiej zaprojektowany do atakowania ludzi niż zwierząt, „ w pełni zoptymalizowany pod kątem interakcji z ludzkim receptorem ACE2” i „spójny ze zoptymalizowanym laboratoryjnie koronawirusem, który w pełni wyewoluował do populacji ludzkiej”.

Jeszcze ważniejszą osobliwością była obecność miejsca rozszczepiania furiny (FCS), które ma niefortunną właściwość zwiększania przenoszenia wirusów. Obecność FCS była szczególnie zagadkowa, ponieważ żaden z ponad 1500 znanych sarbekowirusów (podrodzaj SARSCOV2) nigdy nie został znaleziony w naturze z FCS. Z drugiej strony nierzadko wirusolodzy wstawiają FCS podczas przeprowadzania eksperymentów ze wzmocnieniem funkcji w laboratorium.

Przez chwilę wydawało się, że obecność FCS w SARSCOV2, zlokalizowanego na granicy S1/S2, pozostanie dokuczliwą, nierozwiązaną tajemnicą. Następnie poznaliśmy szczegóły propozycji DEFUSE o wartości 14 milionów dolarów . Rok przed pandemią pan Daszak i jego współpracownicy zwrócili się do Pentagonu o fundusze na przeprowadzenie badań nad wzmocnieniem funkcji w WIV. W szczególności zaproponowali wprowadzenie FCS do wirusa korony na granicy S1/S2 – dokładnie w ramach nigdy wcześniej nie widzianych cech występujących w SARSCOV2, które ułatwiły szybką transmisję wirusa.

Pentagon mądrze odmówił finansowania propozycji DEFUSE, ale rosnąca liczba dowodów sugeruje, że badania te i tak w jakiejś formie były kontynuowane – lub były już prowadzone – i prawdopodobnie uciekły z laboratorium w Wuhan i rozpoczęły pandemię Covid-19. „Jeśli będziesz badać setki różnych wirusów nietoperzy w BSL-2 [protokoły bezpieczeństwa], twoje szczęście może w końcu się wyczerpać ” – przyznaje jeden z ojców chrzestnych badań nad zyskiem funkcji i częsty współpracownik WIV, dr Ralph Baric.

Z dwóch możliwych teorii pochodzenia Covid-19 tylko jedna stoi na szczycie góry coraz bardziej przekonujących dowodów. Niemniej jednak zwolennicy naturalnego efektu ubocznego starali się odrzucić ten potępiający akt oskarżenia jako jedynie łańcuch błędnie zinterpretowanych zbiegów okoliczności. Bliskość WIV, badania nad wzmocnieniem funkcji, martwi naukowcy z PLA, tajemnicze szczepionki, protokoły bezpieczeństwa gabinetu dentystycznego, miejsce rozszczepienia Furina, usunięte bazy danych, uciszeni lekarze, propozycja DEFUSE, brak zwierzęcy żywiciel to tylko… zbiegi okoliczności.

Każdy z nich byłby uzasadnionym powodem do zapytań i obaw. Kilkanaście z nich, zgodnie z prawami prawdopodobieństwa i zdrowym rozsądkiem, stanowi dymiącą broń.

Prawdziwy spisek

Nasuwa się ostatnie pytanie: jak ta grupa elitarnych naukowców mogła tak straszliwie błędnie sformułować to najważniejsze pytanie?

Nieunikniona odpowiedź brzmi: nie. Nie mylili się. Kłamali.

Z informacji wewnętrznych, które wyciekły, wiemy, że niektórzy z tych samych naukowców, którzy najzacieklejej odrzucali teorię wycieku z laboratorium, spojrzeli tylko na SARSCOV2 i doszli do wniosku, że według słów biologa Kristiana Andersena jest „ tak cholernie prawdopodobne ”, że wirus uciekł z Wuhan. laboratorium, „ponieważ wykonywali już tego typu prace, a dane molekularne są w pełni zgodne z tym scenariuszem”.

Wirus wydawał się „ wstępnie przystosowany od samego początku ” – zauważył wirusolog Edward Holmes. Obecność bezprecedensowego miejsca rozszczepienia furiny w SARSCOV2 nie pozwalała naukowcowi Bobowi Garry’emu spać przez całą noc . Genom SARSCOV2 był „ niezgodny z teorią ewolucji” – stwierdził dr Andersen 31 stycznia 2020 r.

Dzień później niektórzy z tych samych naukowców odbyli rozmowę telefoniczną z dyrektorem Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych, dr. Anthonym Faucim, i szybko zmienili zdanie, potępiając teorię wycieku z laboratorium jako „ szaloną ” konspirację i zaciekle atakując każdego. kwestionując ich sfabrykowany konsensus. Szybko dołączyła do nich większa sieć naukowców i dziennikarzy naukowych. Zaczęło się ukrywanie.

Zakrywanie

Ciasna sieć elitarnych naukowców wkrótce podjęła niezwykle skuteczną próbę oszukania świata. Wspólnie poinformowali rząd USA, Światową Organizację Zdrowia i wszystkie media, które chciały słuchać: Nauka została ustalona, nie był to wyciek z laboratorium. Niektórzy z nich opublikowali w marcu 2020 r. w czasopiśmie Nature Medicine cieszący się obecnie złą sławą artykuł dotyczący Proximal Origins , uznany za najbardziej wpływowy artykuł naukowy tego roku. „Nie wierzymy, że jakikolwiek scenariusz laboratoryjny jest prawdopodobny” – stwierdzili autorzy artykułu.

W ich wysiłkach mających na celu zdyskredytowanie teorii wycieków z laboratorium znacząco pomógł prezes EcoHealth Alliance, Peter Daszak. Był zaangażowany w wielokrotną współpracę z Instytutem Wirusologii w Wuhan, w tym w niesławną obecnie propozycję DEFUSE, która zawierała prawdziwy plan stworzenia SARSCOV2. Eksperymenty były tak niebezpieczne, a protokoły bezpieczeństwa WIV tak kiepskie, że Daszak celowo próbował oszukać Pentagon, sugerując, że badania zostaną przeprowadzone w USA, a nie w Chinach.

(Szokujące jest to, że Daszak i EcoHealth Alliance nadal otrzymują dziesiątki milionów dolarów z grantów badawczych rządu USA, w tym siedmiocyfrowy grant przyznany w grudniu 2022 r.)

Po wybuchu pandemii Daszak w wygodny sposób uniknął ujawnienia swoich osobistych powiązań z ryzykownymi badaniami nad koronawirusem w WIV, organizując i współautorem listu w The Lancet , w którym „zdecydowanie potępił teorie spiskowe sugerujące, że COVID-19 nie ma naturalnego pochodzenia”.

„Pomysł, że ten wirus uciekł z laboratorium, to czysta bzdura. To po prostu nieprawda” – oznajmił Daszak w wywiadzie z kwietnia 2020 roku .

Daszak udało się także zostać powołanym do dochodzenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w sprawie pochodzenia Covid-19. Dochodzenie doprowadziło do raportu z marca 2021 r., w którym stwierdzono , że wyciek wirusa SARSCOV2 z laboratorium jest „wyjątkowo mało prawdopodobny”. (W obliczu coraz większej analizy druga faza śledztwa WHO została „ po cichu odłożona na półkę ”).

Daszak stanął także na czele „Komisji ds. COVID-19” w The Lancet . W następnym roku przewodniczący dr Jeffrey Sachs rozwiązał komisję ze względu na „obawy dotyczące konfliktu interesów jednego z jej członków i jego powiązań… z Instytutem Wirusologii w Wuhan”. Sachs ubolewała później, że Dazsak „nie powiedział mi prawdy” i „był pełen fałszywych wskazówek”, przyznając, że „czas się przyznać, że [SARSCOV2] mógł wyjść z laboratorium”.

„Nie mamy ostatecznych dowodów na żadną hipotezę” – stwierdziła Sachs. „Mamy jednak niezbite dowody na to, że urzędnicy próbowali odwrócić nasz wzrok od wycieku z laboratorium”.

Doktor Fauci również pracował w godzinach nadliczbowych, aby odwrócić uwagę od teorii wycieków z laboratorium. Podczas licznych zeznań w Kongresie Fauci zaangażował się w gry semantyczne, aby upierać się, że Stany Zjednoczone nie były zaangażowane w finansowanie niebezpiecznych badań nad wzmocnieniem funkcji w WIV. ( Było ). Przy kilku okazjach Fauci publicznie argumentował, że dowody „ bardzo, bardzo mocno ” skłaniają się ku naturalnemu pochodzeniu. (Tak nie jest). Osoby kwestionujące Fauciego w tych kwestiach, jak powiedział w rozmowie z CBS Face the Nation, „tak naprawdę krytykują naukę, ponieważ ją reprezentuję ”.

Fauci próbował także wyjaśnić oszałamiający brak współpracy Chin ze społecznością międzynarodową i wymyślne tuszowanie sprawy , które kosztowało świat niezliczone życia, obwiniając „oskarżycielski charakter” administracji Trumpa za śmiertelne zaciemnianie rzeczywistości przez Chiny.

Fauci podjął także próbę poinformowania innych agencji rządowych USA o pochodzeniu Covid-19, podobno opierając się na społeczności wywiadowczej, Białym Domu i Departamencie Stanu, aby stwierdzić, że wyciek z laboratorium jest mało prawdopodobny. Jeden z sygnalistów stwierdził później, że „opinia Fauciego zasadniczo zmieniła wyciągnięte później wnioski”.

Co dziwne, amerykańskie agencje wywiadowcze okazały się w dużej mierze podzielone i niezdecydowane w swoich wnioskach, a prawie wszystkie przedstawiły oceny z „niskim poziomem pewności”, że był to albo wyciek laboratoryjny, pochodzenie naturalne, albo dowody były niejednoznaczne. Tylko jedna agencja miała „średni poziom zaufania” do którejkolwiek teorii: FBI jest przekonane, że SARSCOV2 jest produktem wycieku z laboratorium. Podobnie twierdzi były dyrektor wywiadu narodowego John Ratcliffe, który w 2023 r. wyjaśnił: „wyciek z laboratorium to jedyne wyjaśnienie wiarygodnie poparte naszym wywiadem, nauką i zdrowym rozsądkiem”.

Konspiracja

To był prawdziwy spisek. Wielu elitarnych naukowców, którzy chcieli zdyskredytować teorię wycieku z laboratorium, przez cały czas wiedziało, że jest to najbardziej wiarygodne wyjaśnienie. Nie tylko celowo oszukiwali świat, ale także oczerniali każdego naukowca lub dziennikarza, który rzucił im wyzwanie. Za ośmielenie się kwestionować ten oszukańczy konsensus naukowiec Alina Chan została brutalnie zaatakowana jako „intelektualnie nieuczciwa, manipulująca spiskowczyni z bardzo małą wiedzą merytoryczną, która… rekompensowała swoją przeciętność dążeniem do osobistego zysku”.

>>>  Utknęłam z powodu niepowodzeń w WHO

Dlaczego więc establishment naukowy zachował się z taką hańbą i oszustwem? Ich motywacje były wieloprzyczynowe.

Po pierwsze, niektórzy z tych naukowców byli bezpośrednimi współpracownikami Instytutu Wirusologii w Wuhan. Doktor Peter Hotez przeznaczył fundusze rządu USA na pięć projektów badawczych nad koronawirusem prowadzonych przez Chińską Akademię Wojskowych Nauk Medycznych i WIV w latach 2016–2019. Propozycja pana Daszaka DEFUSE zawierała prawdziwy plan dla SARSCOV2. Słusznie obawiali się, że mogą zostać pociągnięci do osobistej odpowiedzialności.

Po drugie, niektórzy z tych naukowców od lat po cichu toczyli zakulisową bitwę, aby bronić ryzykownych badań nad zyskaniem funkcji, pomimo znacznych zastrzeżeń innych wirusologów. Jeśli pandemia w rzeczywistości była wynikiem wycieku z laboratorium, mogłaby zadać śmiertelny cios ich krucjacie mającej na celu zachowanie tych kontrowersyjnych badań. Co gorsza, z ich punktu widzenia oznaczałoby to koniec współpracy naukowej z Chinami.

Po trzecie, niektórzy z tych naukowców mieli silne bodźce finansowe i związane z reputacją, aby stłumić teorię wycieków z laboratorium, zwłaszcza po wtrąceniu się doktora Fauciego. Na przykład dr Andersen miał wówczas oczekującą dotację w agencji rządowej Fauciego na kwotę około 9 milionów dolarów… grant, który został zatwierdzony dwa miesiące po tym, jak był współautorem przełomowej pracy akademickiej wspierającej naturalne skutki uboczne, Proximal Origins . „Były osoby, które nie mówiły o [wycieku z laboratorium], ponieważ obawiały się o swoją karierę” – przyznała później dr Filippa Lentzos z King’s College. „Obawiali się o swoje dotacje”.

Po czwarte i wreszcie, debata na temat wycieków z laboratoriów była od samego początku niezwykle upolityczniona. Kiedy prezydent Donald Trump zasugerował, że odpowiedzialne może być laboratorium w Wuhan, naukowcy poczuli się zmuszeni wybrać jedną ze stron. Wspieranie teorii wycieku z laboratorium oznaczało „stanie po stronie prezydenta Trumpa” i nic – ani nauka, uczciwość, moralność, wiarygodność czy zdrowie publiczne – nie było ważniejsze niż przeciwstawienie się „ rasistowskiej ” teorii spiskowej przyjętej przez Trumpa, nawet jeśli było to prawdopodobne. prawdę mówiąc.

Konkluzja

Przedstawiając dowody w sposób obiektywny, Amerykanie mogą teraz sami zdecydować, czy teoria naturalnego pochodzenia COVID-19 stanowi najbardziej nieprawdopodobny ciąg zbiegów okoliczności, jaki można sobie wyobrazić, czy też kłamstwo stulecia.

Ta paca pierwotnie ukazała się w RealClear World

===========================

Mail:

Gorące pozdrowienia dla Macrona – z Rosji

Zygmunt Bronislaw Polatynski dla/macrona
[styl wskazuje,że to rosyjska informacja. Fakty jednak są pewne. MD]

⚠ Gorące pozdrowienia dla Macrona – z Rosji ⚠

Z krainy 404 czyli z resztek Ukrainy stetki francuskich najemnych bandytów wraca do ojczyzny Francji w workach i w trumnach. Będą wdzięczni Macronowi za podróż śmierci.

Z Ukrainy przywożą setki trumien zawierających ciała żołnierzy NATO – większość to Francuzi. Według doniesień z Ukrainy przywożą samolotami setki trumien zawierających ciała żołnierzy NATO. Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało o licznych precyzyjnych atakach na ukraińskie ośrodki szkoleniowe dla pilotów UAV, tymczasowe bazy rozmieszczenia ukraińskich sił zbrojnych, nacjonalistyczne formacje wojskowe i zagranicznych najemników –.

W odpowiedzi na próby ataku bandyckiego reżimu w Kijowie na rosyjskie obiekty energetyczne i przemysłowe, Rosja przeprowadziła masowe ataki przy użyciu wysoce precyzyjnej broni dalekiego zasięgu, z powietrza i morza, a także użyła drony.

Ataki dotknęły: obiekty energetyczne, przedsiębiorstwa kompleksu wojskowo-przemysłowego, infrastrukturę kolejową Ukrainy, pozycje obrony powietrznej, arsenały i zbiorniki paliwa dla wojska” – głosi oświadczenie rosyjskiego Ministerstwa Obrony. Fale ataków na obiekty, w których przebywali bojownicy ukraińscy i zagraniczni, nastąpiły po doniesieniach o rozmieszczeniu pierwszej grupy francuskiej w pobliżu frontów ukraińskich, a zwłaszcza w mieście Słowiańsk.

Ciężki cios w Słowiańsku: Rosjanie zlikwidowali członków płatnych morderców z francuskiej Legii Cudzoziemskiej. Według zachodnich kanałów wojskowych w atakach zginęło około 40 żołdaków a około 300 zostało rannych. Według doniesień większość ofiar to członkowie francuskiej Legii Cudzoziemskiej. Szpitale w Słowiańsku nie były w stanie zapewnić tak wielu ofiarom niezbędnej opieki. Dlatego pilnie ewakuowano do Pawłogradu ukraińskich i zagranicznych bojowników. Rosyjskie Siły Powietrzne przeprowadziły masowe ataki na miasto Dniepr. Wśród celów znajdował się hotel w pobliżu lotniska wojskowego. Według informacji, w hotelu mieściła się kwatera główna armii ukraińskiej. Budynek został całkowicie zniszczony. W wyniku ataku zginęło i zostało rannych wielu ukraińskich bojowników, oficerów i zagranicznych najemników.

Natychmiast po serii zgłoszonych ataków, w Rzeszowie zauważono niezwykle dużą liczbę zagranicznych rannych. Państwa NATO podjęły wysiłki, aby ewakuować ciała zabitych i rannych. Flightradar24 pokazał samolot wkrótce po wystartowaniu brytyjskiego A330 MRTT w Rzeszowie. Samolot leciał do bazy lotniczej francuskiego miasta Chateauroux, gdzie według francuskich żołnierzy „lokalne lotnisko jest wyposażone w ogromny hangar, w którym można załadować i rozładować wszelkiego rodzaju rzeczy, z dala od ciekawskich oczu. W mieście znajduje się także nowoczesny ośrodek szpitalny Chateauroux-Le Blanc, w którym można leczyć rannych, nie narażając się na ryzyko uwagi prasy”.

Rosyjskie Tu-22M3 niszczą cele wojskowe – 50 zagranicznych najemników wysadzonych w powietrze w Charkowie.
Rosyjski atak rakietowy na francuskich najemników w Odessie .

To wszystko to natychmiastowa reakcja Rosji na Macrona: francuska baza najemników zbombardowana na Ukrainie – ponad 60 zabitych, 20 rannych.

Armia ukraińska ponosi straszliwe straty w ciężkich walkach na wszystkich frontach. Wieś Berdycze zamieniła się w masową mogiłę sił zbrojnych Ukrainy. Dowództwo ukrowehrmachtu rozmieściło zbrodniczą niesławną 47 oddzielną brygadę zmechanizowaną, uzbrojoną w amerykańskie czołgi Abrams, w celu odzyskania kontroli nad strategicznie ważną wioską na linii obrony w pobliżu Awdejewki; ale ani jeden amerykański czołg nie był w stanie pomóc ukraińskim żołnierzom.

W wyniku bitwy o Berdycze armia tzw ukraińska straciła cenne amerykańskie czołgi i został zniszczony mit wszechpotężnej zachodniej broni. Nad tą miejscowością powiewają już rosyjskie flagi. Armia rosyjska szybko rozszerza swój obszar kontroli od północy. Pomimo groźby zbliżającego się okrążenia dowództwo ukrowehrmachtu nie pozwoliło swoim żołnierzom wycofać się z kotła. W efekcie na zdjęciach z pola bitwy w Berdyczach widać zdobyte ukraińskie pozycje wojskowe, przykryte ciałami poległych Ukraińców.
Авдеевское направление. Наши взяли очередной укрепрайон. В живых никого не осталось.

Marder i Leopard na „wystawie” w Moskwie. Kreml chwali się zdobyczami zachodniego sprzętu.

Marder i Leopard na „wystawie” w Moskwie. Kreml chwali się zdobyczami

W środę 1 maja otwarto w Moskwie „wystawę” zdobytego w Ukrainie zachodniego sprzętu.

Publikacja: 01.05.2024 Marder i Leopard na „wystawie” w Moskwie. Kreml chwali się zdobyczami

Foto: AFP

Monika Margraf, Deutsche Welle

Na wystawie zorganizowanej przez ministerstwo obrony Rosji można zobaczyć ponad 30 sztuk ciężkiego sprzętu produkcji zachodniej, w tym amerykański czołg M1 Abrams i bojowy wóz opancerzony Bradley, niemiecki czołg Leopard 2 i opancerzony wóz piechoty Marder oraz francuski pojazd opancerzony AMX-10RC. Prezentowane są także elementy broni i dokumenty.

W Moskwie pokazano sprzęt zdobyty na Ukrainie

Wystawa potrwa miesiąc. Otwarto ją z okazji obchodów rocznicy zwycięstwa nad Niemcami w II wojnie światowej. Już wcześniej media zapowiadały, że Rosja ma wykorzystać propagandowo podczas parady 9 maja właśnie zachodni sprzęt zdobyty w Ukrainie.

Pieskow: świetny pomysł

Rosyjski reżim krytykuje dostawy zachodniej broni i sprzętu wojskowego do atakowanej Ukrainy, twierdząc, że to dowód na udział NATO w konflikcie. Jednocześnie prezydent Rosji Władimir Putin wielokrotnie twierdził, że wsparcie Zachodu dla Kijowa nie zmieni przebiegu konfliktu.

Wystawa ma miejsce po zajęciu przez Rosję kolejnych terenów wschodniej Ukrainy z wykorzystaniem opóźnienia dostaw przez spory w Kongresie USA.

– Genialny pomysł – tak wystawę skomentował rzecznik Putina Dmitrij Pieskow. – Wystawa sprzętu-łupów będzie cieszyła się dużym zainteresowaniem mieszkańców Moskwy, gości naszego miasta i wszystkich mieszkańców kraju – powiedział. – Wszyscy powinniśmy zobaczyć sprzęt wroga.

====================

https://iz.ru/1690469/2024-05-01/na-vystavke-na-poklonnoi-gore-pokazali-trofeinye-zapadnye-tanki-i-bmp-marder

На выставке на Поклонной горе показали трофейные западные танки

В Москве в Парке Победы на Поклонной горе проходит организованная Минобороны РФ выставка трофейного оружия и техники из стран НАТО и с Украины, захваченных российскими военными в зоне специальной операции по защите Донбасса. «Известия» 1 мая показывают кадры с выставки.https://iz.ru/video/embed/1690637#inside

В частности, гости выставки могут увидеть американский танк Abrams, который получил повреждения при атаке FPV-дрона.

«Он был захвачен, повреждения у него минимальные были, в основном они касались ходовой части танка. Сейчас он отремонтирован, и его можно на выставке как минимум с трех сторон хорошо разглядеть», — рассказал о танке военный, участвующий в организации выставки.

Еще можно увидеть немецкий танк Leopard 2 и украинский Т-72АГ. Также представлены немецкая боевая машина пехоты Marder, британский бронетранспортер (БТР) Saxon и различные армейские автомобили.

Можно увидеть и оружие — например, украинские мины «Лепесток» и разнообразные боеприпасы НАТО, винтовки, автоматы, пистолеты, беспилотники и военное оборудование. Все эти предметы разделены на тематические отделы и снабжены информационными табличками.

[—-]

16 maja. Wysłuchanie publiczne ws. proaborcyjnych ustaw. Możesz zabrać głos – za zabijaniem lub za życiem. Pan też ma prawo przyjść do Sejmu i mówić..

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

To krytyczny moment dla obrony życia dzieci.

Dlatego wzywam: wszystkie ręce na pokład. TERAZ.

16 maja o godzinie 10:00 Sejmowa Komisja Nadzwyczajna ds. aborcji organizuje wysłuchanie publiczne ws. proaborcyjnych ustaw. Oznacza to, że każdy obywatel może zgłosić się i zabrać głos – za zabijaniem lub za życiem. Pan też ma prawo przyjść do Sejmu i mówić.

Nie trzeba wiele, wystarczy być i powiedzieć tylko dwie rzeczy: że dziecko jest człowiekiem od poczęcia i że pod żadnym pozorem nie wolno mordować niewinnych dzieci. Lub w inny wybrany przez Pana sposób dać świadectwo prawdzie.

Pański głos się liczy.

Na wysłuchanie publiczne trzeba się zgłosić w określony sposób:

  1. Wejść na https://www.sejm.gov.pl/Sejm10.nsf/page.xsp/wysluchanie_publiczne,
  1. Wydrukować formularz zgłoszenia w PDF wpisując numer druku sejmowego 176 lub 177 lub 223 lub 224 – dowolny z nich. W okienku w części D wystarczy wpisać „Będę bronić życia dzieci” lub podobne zdanie.
  1. Zanieść wypełniony dokument do Biura Podawczego Sejmu Al. Na Skarpie 16 w Warszawie lub nadać pocztą listem poleconym 
    (najlepiej także priorytetowym).

Ostatni dzień na zgłoszenia to 6 maja – decyduje data stempla pocztowego lub dzień zaniesienia zgłoszenia osobiście do Biura Podawczego w Warszawie.

NIE można zgłaszać się mailem.

Czy może Pan być 16 maja w Sejmie? Jeśli tak, to bardzo proszę się zgłosić. Proszę pamiętać, że dzieci zagrożone aborcją nie będą mogły nic powiedzieć w swojej obronie, dlatego potrzebują właśnie Pana.

Proszę także o przekazanie tej wiadomości innym osobom o poglądach pro-life – im więcej z nich zjawi się na posiedzeniu komisji, tym lepiej.

Serdecznie Pana pozdrawiam,

Kaja Godek
Kaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Wysłuchanie publiczne to czas, gdy posłowie dostają informację, jak powinni się zachować. Dlatego obecność w Sejmie każdego, kto żąda ochrony życia dzieci, jest kluczowa.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

Obserwuj nas:      

CDC Found Evidence COVID-19 Vaccines Caused Deaths

CDC Found Evidence COVID-19 Vaccines Caused Deaths

Internal documents contradict claims from the CDC, which refused to explain the discrepancy.

EXCLUSIVE: CDC Found Evidence COVID-19 Vaccines Caused Deaths
(Illustration by The Epoch Times, Getty Images, Envato Elements)

By Zachary Stieber May 01, 2024

U.S. Centers for Disease Control and Prevention (CDC) officials found evidence that the Pfizer-BioNTech and Moderna COVID-19 vaccines caused multiple deaths before claiming that there was no evidence linking the vaccines to any deaths, The Epoch Times has learned.

CDC employees worked to track down information on reported post-vaccination deaths and learned that myocarditis—or heart inflammation, a confirmed side effect of the vaccines—was listed on death certificates and in autopsies for some of the deaths, according to an internal file obtained by The Epoch Times.

Myocarditis was also described as being caused by vaccination in a subset of the deaths.

In other cases, the CDC workers found that deaths met the agency’s definition for myocarditis, that the patients started showing symptoms within 42 days of a vaccine dose, and that the deceased displayed no virus-related symptoms. Officials say that after 42 days, a possible link between the vaccine and symptoms becomes tenuous, and they list post-vaccination deaths as unrelated if they can find any possible alternative causes.

image-5640001

Vials of Moderna and Pfizer-BioNTech COVID-19 vaccines. (Hazem Bader/AFP via Getty Images)

In cases with those three features, it’s “absolutely” safe to say that the vaccines caused the deaths, Dr. Clare Craig, a British pathologist and co-chair of the Health Advisory and Recovery Team Group, told The Epoch Times in an email.

Despite the findings, most of which were made by the end of 2021, the CDC claimed that it had seen no signs linking the Moderna and Pfizer messenger RNA (mRNA) vaccines to any deaths reported to the Vaccine Adverse Event Reporting System (VAERS).

CDC officials in a letter to The Epoch Times dated June 13, 2023, said that there were no deaths reported to the VAERS for which the agency determined “the available evidence” indicated Moderna or Pfizer vaccination “caused or contributed to the deaths.”

The agency also said that evidence from seven deaths from thrombosis with thrombocytopenia syndrome following the Johnson & Johnson vaccination suggested that the vaccine led to people dying.

“That’s a scandal, where you have information like this and you continue to put out this dishonest line that there’s only seven deaths and they’re all unrelated to the mRNA vaccines,” Dr. Andrew Bostom, a heart expert based in the United States, told The Epoch Times.

The CDC is “concealing these deaths,” he said.

A CDC spokeswoman, presented with the file and dozens of questions about it, said that “determining a person’s cause of death is done by the certifying official, physician, medical examiner, or coroner, who completes the death certificate.”

The spokeswoman declined to explain why the CDC doesn’t consider autopsies or death certificates as evidence of causality, the criteria that would establish vaccine-caused deaths, or whether the numbers have been updated since 2023. She also declined to answer questions about specific deaths outlined in the file, citing “privacy and confidentiality.”

People who die in the United States with confirmed or suspected COVID-19 are counted as COVID-19 deaths. That count has included a number of deaths from unrelated causes. The CDC also in 2023 advised death certifiers to include COVID-19 on certificates even if the deaths happened years after COVID-19 infection.

“They are taking the exact opposite approach to COVID deaths! Every death after a test was a COVID death. No death after a vaccine is a vaccine death!” Dr. Craig said. She questioned what it would take for the CDC to admit that the vaccines have caused some myocarditis-related deaths.

More People Died

The file, acquired by The Epoch Times through a Freedom of Information Act request, has never before been reported. The file was obtained after U.S. authorities rejected another Freedom of Information Act request for the autopsies themselves. The file outlines the agency’s investigation into reports submitted to VAERS of suspected cases of myocarditis or a related condition, pericarditis, following COVID-19 vaccination.

CDC employees, starting in April 2021, contacted health care providers and other agencies to obtain medical records, death certificates, and autopsies as they sought to confirm whether each report was legitimate.

The file shows the CDC examined 3,780 reports through April 13, 2023, a small number of which were duplicates. Among the reported cases, 101 resulted in death.

In one instance, a 37-year-old man started suffering symptoms that can be caused by myocarditis, such as shortness of breath, shortly after receiving a Moderna COVID-19 shot. The man collapsed three days after vaccination and was soon pronounced dead.

Dr. Darinka Mileusnic, the medical examiner who examined the man, said in an autopsy report that the patient died of “post vaccination systemic inflammation response” which caused, among other problems, acute myocarditis, according to the CDC file.

The CDC worker who was assigned to look into the death wrote that it was “evident of a sudden death post second dose of Moderna vaccine.”

“One of the factor[s] to death [sic] is acute myocarditis. There are other findings related to VAE [vaccine adverse event] and non vaccine related. Thus, it can’t be distinguished that only vaccine may have caused the death,” the CDC employee wrote.

Dr. Mileusnic declined a request for comment through her employer, the Knox County Regional Forensic Center in Tennessee. The center said it would only provide an autopsy report if the decedent’s name and date of death were provided. The CDC file did not include names.

image-5639959

The Centers for Disease Control and Prevention headquarters in Atlanta on Aug. 25, 2023. (Madalina Vasiliu/The Epoch Times)

After another man, 24, died on Oct. 27, 2021, about two months after receiving a second Pfizer injection, his health care provider diagnosed him with myocarditis. An autopsy listed “complications of COVID-19 vaccine-related myocarditis” as the cause of death, according to the file.

A post-mortem test for COVID-19 returned negative, there were no viral organisms found in post-mortem testing of the heart, and there were no other signs of viruses causing the myocarditis, the notes show.

Another vaccine recipient, a 77-year-old man, was found dead at home on Nov. 14, 2021. The autopsy confirmed the man had pericarditis and listed the cause of death as “complications from the COV-19 booster,” according to the file.

The CDC worker who looked at that case said it met the CDC’s definition of pericarditis based on the autopsy and death certificate but noted there were comorbidities such as coronary artery disease that were listed as contributing to the death. The patient also received shots against influenza and shingles about two months before death, so “it is difficult to say that COV-19 vaccine alone caused pericarditis,” the worker wrote.

A voicemail left for the man’s doctor was not returned.

Among other deaths in the CDC file are:

  • A male, whose age was redacted, suffered sudden cardiac death in April 2021 following a Johnson & Johnson vaccination. He was diagnosed with myocarditis, which was confirmed by the medical examiner. A CDC worker stated that the case did not technically meet the agency’s case definition, but they would “consider probable subclinical myocarditis, given the histopathological findings.”
  • A 21-year-old woman who died in 2021 after seizures and cardiac arrhythmias following Pfizer vaccination was found on autopsy to have lymphocytic myocarditis. The CDC listed her case as confirmed myocarditis with no evidence of viral causes.
  • A 45-year-old man was found dead in his bed in 2021 after Moderna vaccination but testing for myocarditis and pericarditis was not performed.
  • A 55-year-old woman who was “found unresponsive in [a] field” in 2021 after Johnson & Johnson vaccination was confirmed on autopsy to have myocarditis and to have suffered a cardiac arrest. The death met the CDC’s case definition but concurrent upper respiratory infection “makes viral myocarditis a potential alternative cause,” a CDC worker stated. The medical examiner declined to comment.
image-5639962

People receive a dose of the COVID-19 vaccine at a vaccination site organized by Amazon in downtown Seattle on Jan. 24, 2021. (Grant Hindsley/AFP via Getty Images)

Pfizer, Moderna, and Johnson & Johnson did not return requests for comment.

Lot numbers for the vaccines injected into people who died were among the information in the file redacted by the CDC. Some vaccine lots have caused significantly more problems than others, according to CDC data obtained by the nonprofit Informed Consent Action Network.

Deaths in other countries from vaccine-induced myocarditis have been reported in journals, including deaths among young people. More deaths from vaccines in cases that didn’t include myocarditis have been confirmed by international authorities. Death certificates obtained by The Epoch Times from several U.S. states have also listed the COVID-19 vaccines as causing or contributing to dozens of deaths.

image-5641134

Overruling

The file and a tranche of emails also obtained by The Epoch Times shows the agency started intervening shortly after the vaccines were introduced in post-vaccination cases that led to death and sometimes overruled the certifier.

Take the case of a 23-year-old man who left home on April 13, 2021, to go for a jog and was found dead on the side of the road. His death occurred four days after receiving Johnson & Johnson’s COVID-19 vaccine.

An autopsy found myocarditis and the case met the CDC’s case definition for myocarditis. But the CDC’s Infectious Diseases Pathology Branch (IDPB) then weighed in. “Per IDPB evaluation, not myocarditis,” the notes for the case say.

The evaluation is one of the documents the CDC has refused to disclose. It also refused to answer questions about the man’s death or other specific cases, referring vaguely to privacy.

Dr. Bostom, after reviewing the notes on the case, said it was a “clear-cut” example of vaccine-caused myocarditis.

The CDC doesn’t conduct autopsies itself but gathers the files as part of the investigation. Autopsies aren’t perfect but are considered the gold standard in figuring out the cause of death, Dr. Bostom said.

“It’s about the strongest evidence we can get,” he said.

Two of the cases in the file were reported by Dr. James Gill, the chief medical examiner of Connecticut, and several other doctors in a February 2022 peer-reviewed paper. The doctors revealed findings of atypical myocarditis in two teenagers after Pfizer vaccination, describing it as a “post-vaccine reaction” that might have developed due to “an excessive inflammatory response.”

image-5639964

An employee tends to the inventory of pre-sold caskets at a funeral home in New York City on April 29, 2020. (Spencer Platt/Getty Images)

CDC officials issued a public response saying IDPB’s evaluation of the cases pointed to non-vaccine causes: a parvovirus in one case, and sepsis from a bacterial infection in the other.

“These omissions could lead incorrectly to the assumption that COVID-19 vaccines were directly responsible for the deaths of these 2 patients. We believe that providing these important pathologic findings will allow readers a fuller perspective of the causes of death in these cases,” the CDC said at the time.

Dr. Christopher Paddock, one of the officials, said in an email obtained by The Epoch Times that the CDC response detailed “the work we did to identify the actual cause of death in this young man.”

In a blunt reply, the doctors said the CDC “overstepped its role” with the response and explained why the CDC’s claims didn’t hold up. The parvovirus, they said, wouldn’t cause the type of heart injury seen in the boy who died. The presence of bacteria is “not the cause of death but a consequence of death,” they said.

The certificate for the boy who died in Connecticut mentioned vaccination, Dr. Gill has told The Epoch Times. The autopsy report of the other boy notes he died of “myocarditis of uncertain etiology.”

Another death of a minor was examined by CDC workers after being reported to VAERS. A 7-year-old in Washington state died on Feb. 26, 2022, about two weeks after receiving a Pfizer shot. The medical examiner identified myocarditis as a cause of death, but, “per IDPB, infectious causes [were] identified,” according to the file.

“CDC followed-up to assist in [the] investigation of the case. From the investigation, the cause of the myocarditis could not be clearly determined,” a spokesperson for Public Health – Seattle & King County told The Epoch Times via email.

Other emails obtained by The Epoch Times show that in addition to Washington state officials, authorities in multiple states asked the CDC to test tissue samples from people who died after vaccination. They also reveal that the CDC knew of several additional post-vaccination deaths in which myocarditis was found on autopsy—and at least some other possible causes were ruled out—before issuing its 2023 statement on zero deaths.

image-5640857

A doctor administers a dose of the Pfizer COVID-19 vaccine in downtown Seattle on Jan. 24, 2021. (Grant Hindsley/AFP via Getty Images)

Details From Emails

A man on active duty in the Army, for example, “collapsed after a short run” and was unable to be resuscitated, Dr. John Su, the lead official for vaccine safety for the CDC’s COVID-19 vaccine task force, wrote on March 30, 2022. “On autopsy, the pathologist observed evidence of myocarditis.”

Testing for COVID-19 came back negative, and “toxicology and other analyses were unremarkable,” according to the email, although there were indications that an “anatomic variant in the vasculature of the heart” could have caused the sudden cardiac arrest.

Premium Picks

Pfizer ‘Chose Not To’ Tell Regulators About SV40 Sequence in COVID Shots: Health Canada Official

Pfizer ‘Chose Not To’ Tell Regulators About SV40 Sequence in COVID Shots: Health Canada Official

NIH Refuses to Release Details of COVID-19 Vaccine Royalty Agreement

NIH Refuses to Release Details of COVID-19 Vaccine Royalty Agreement

A Host of Notable COVID-19 Vaccine Adverse Events, Backed by Evidence

A Host of Notable COVID-19 Vaccine Adverse Events, Backed by Evidence

The case was not reported to VAERS, military officials said.

The Department of Defense did not respond to a request for comment.

The CDC around the same time received a request to analyze tissue from a 42-year-old New Hampshire resident who died in early 2022 after a Pfizer vaccine dose. The autopsy found “extensive acute and subacute myocarditis,” Dr. Jennie Duval, the chief medical examiner at the New Hampshire Department of Justice, told the CDC. Postmortem testing for COVID-19 returned negative.

A spokesperson for the department told The Epoch Times in an email that its Office of the Chief Medical Examiner “will not release cause and manner of death or any other information because autopsy reports, investigative reports and supporting documentation are confidential medical records.”

The CDC also in 2022 receivedautopsy reports for George Watts Jr., a 24-year-old from New York state who collapsed at home after receiving a Pfizer vaccine, died from “COVID-19 vaccine-related myocarditis,” and tested negative for COVID-19; and Joseph Keating, a 26-year-old man from South Dakota who, per an autopsy and death certificate, died from vaccine-induced myocarditis.

It’s not clear why the CDC doesn’t count the death certificates or autopsies as evidence that vaccines contributed to or caused the deaths.

The CDC’s position is not surprising since it was among agencies that “were the leaders of the disinformation campaign to convince the American public, including George Watts, Jr., that experimental vaccines were safe and effective even before they were licensed,” Ray Flores, an attorney representing the Watts family in a lawsuit filed against the government, told The Epoch Times via email.

image-5639970

A funeral director transfers a body from a hospital in New York City on April 23, 2020. (Misha Friedman/Getty Images)

“Now everyone knows they’ve unequivocally been shown to kill,” he said.

A CDC official said in one missive in early 2022 that the CDC’s IDPB had recently become “heavily involved in coordination, consultation, and laboratory evaluation of autopsy tissues from deaths occurring after COVID-19 vaccination, including cases of suspected myocarditis.”

The effort involved closely coordinating with the CDC’s Immunization Safety Office, state health officials, and CDC officials working on policy and communications, she said.

“When requested, CDC can provide consultation for analysis of tissue specimens,” a CDC spokeswoman told The Epoch Times.

The CDC’s 2023 statement of zero deaths being linked to the Moderna or Pfizer vaccines was attributed to the Immunization Safety Office.

The office was headed at the time by Dr. Tom Shimabukuro, who offered false information about COVID-19 vaccine safety during the pandemic. The CDC also hid the finding of hundreds of safety signals for the shots, including sudden death and tinnitus, and published a paper this month that was falsely promoted as debunking an association between sudden death and the mRNA vaccines.

More than 676 million doses of the vaccines have been administered to date, the CDC noted. While the Johnson & Johnson vaccine has been pulled from the market, the agency maintains that shots from Pfizer, Moderna, and Novavax are “safe and effective.”

“The authorized and approved COVID-19 vaccines are being administered under the most comprehensive and intensive vaccine safety monitoring effort in U.S. history,” the CDC spokeswoman told The Epoch Times.

The spokesperson said the agency “has not detected any unusual or unexpected patterns for deaths following COVID-19 vaccination that have not already been thoroughly described and made public in the published biomedical literature or public presentations.”

Najbliższe konklawe: Homoseksualni aktywiści wśród kardynałów. Nazwiska co najmniej siedmiu.

Następne konklawe: Homoseksualni aktywiści wśród kardynałów gloria

Częściowa lista mniej znanych homoseksualnych propagandystów wśród kardynałów została opublikowana na stronie LaNuovaBq.it (30 kwietnia). Żaden z nich nie pochodzi z Afryki:

– Cardinal Anthony Poola, 62, of Hyderabad, India, supports various programmes to propagate transvestitism. He has personally participated in such events (e.g. „inclusive Christmas celebrations”, Transvestite Day). Takie działania są wspierane przez Misereor, organizację pomocową niemieckich biskupów. Poola also praised the Vatican’s decision to „allow” transvestites to participate in the sacraments of baptism and confirmation.

– 72-letni kardynał Jose Fuerte Advincula z Manili na Filipinach umył stopy Ryanowi Borji Capitulo, wybranemu do reprezentowania homoseksualnej machiny propagandowej, w Wielki Czwartek 2023 roku. Jednak Capitulo nazywa swoją homoseksualność „walką” i chce żyć w czystości zgodnie z nauczaniem katolickim.

– 62-letni kardynał Soane Patita Paini Mafi z Tonga w Polinezji jest przyjacielem Leitis, jedynej homoseksualnej grupy propagandowej w Tonga. 6 grudnia 2016 r. Mafi powiedział ich krajowej konwencji: „Najważniejszą rzeczą jest sprawienie, by poczuli się akceptowani”. In December 2020, he presided at a Eucharist for the local transvestite community at the Basilica of St Anthony of Padua.

– Cardinal Sérgio da Rocha, 64, of São Salvador da Bahia, Brazil, presided at a Eucharist for so-called „victims” of „transphobia” on 21 May 2021 and accepted a request from homosexual propagandists to have the Hail Mary sung by a transvestite.

– 73-letni kardynał Ulrich Steiner z Manaus w Brazylii opowiada się za państwowym uznaniem homoseksualnego konkubinatu.

Czołowi promotorzy grzechów homoseksualnych wśród kardynałów to Fernández (Dykasteria ds. Doktryny Herezji), Cupich (Chicago), McElroy (San Diego), Marx (Monachium), Gracias (Bombaj), Schönborn (Wiedeń) i Hollerich (Luksemburg).

Były wiceprezydent Gdańska pedofilem. Wdrażał edukację seksualną


Były wiceprezydent Gdańska pedofilem? Wdrażał edukację seksualną
Fundacja Pro-Prawo do życia

Piotr K., były wiceprezydent Gdańska ds. edukacji, został właśnie skazany przez sąd za pedofilię. Usłyszał wyrok wykorzystania seksualnego małoletniego i doprowadzenia go do tzw. innej czynności seksualnej. Wcześniej Piotr K. publicznie domagał się ukarania wolontariuszy naszej Fundacji za organizację akcji „Stop pedofilii” na ulicach Gdańska.
Piotr K. to współpracownik gdańskiego lobby LGBT, odpowiedzialny jako wiceprezydent za wdrażanie w szkołach Gdańska tzw. „edukacji seksualnej”. To właśnie z inicjatywy tego środowiska zostałem skazany na rok ograniczenia wolności za organizację kampanii „Stop pedofilii” w Gdańsku. Urząd Miasta Gdańsk i współpracujące z nim organizacje lobby LGBT od dawna prześladują wolontariuszy naszej Fundacji za kampanię „Stop pedofilii”. Chcą wszelkimi metodami nas uciszyć, gdyż „edukacja seksualna” oparta o te same standardy co w Gdańsku ma być wprowadzona w szkołach całej Polski. Nie możemy się na to zgodzić!Niemiecka edukacja seksualna w polskich szkołach [foto]Sąd w Gdańsku wydał właśnie wyrok na Piotra K., byłego wiceprezydenta Gdańska ds. edukacji. Został skazany za seksualne wykorzystanie małoletniego. Nieprawomocny wyrok to m.in. 1 rok więzienia, warunkowo zawieszony na okres próby wynoszący 3 lata, oraz kwota 5 000 zł zadośćuczynienia.

Trzy miesiące temu w Gdańsku zapadł prawomocny wyrok sądu wobec mnie. Jako członek zarządu naszej Fundacji zostałem skazany na 1 rok ograniczenia wolności i 15 000 zł kary za organizację mobilnej akcji informacyjnej „Stop pedofilii” na ulicach Gdańska. Miesiąc wcześniej za udział w tej samej akcji „Stop pedofilii” na pół roku ograniczenia wolności sąd w Gdańsku skazał kierowcę naszej furgonetki Adriana. Nasza kampania dotyczyła deprawacyjnego programu tzw. „edukacji seksualnej”, który władze Gdańska wdrażały w szkołach przy współudziale lokalnych aktywistów LGBT. Za pomocą akcji społecznych i kampanii furgonetkowych ostrzegaliśmy rodziców z Gdańska przed lekcjami deprawacji. Osobą odpowiedzialną za kwestie edukacyjne z ramienia Urzędu Miasta Gdańsk był wiceprezydent Piotr K. 

I to właśnie Piotr K. był jedną z osób, które aktywnie zabiegały o to, abyśmy zostali skazani za organizację akcji „Stop pedofilii”. 

Piotr K. jako wiceprezydent Gdańska oficjalnie poparł zawiadomienie do prokuratury, jakie przeciwko nam złożyli aktywiści LGBT z organizacji Tolerado domagający się ukarania nas w związku z furgonetkową akcją „Stop pedofilii” na ulicach Gdańska. Sprawa ciągnęła się od 2019 roku. 28 lutego 2019 r. aktywiści LGBT wraz z wiceprezydentem Piotrem K. zorganizowali w Gdańsku specjalną konferencję prasową, podczas której złożyli na nas donos do prokuratury. W trakcie konferencji głos zabrała m.in. Marta Magott, wiceprezes Tolerado, która powiedziała: 

„…czujemy się jako osoby homoseksualne bezpośrednio dotknięci jakimikolwiek sugestiami próbującymi zestawić nas z osobami wykorzystującymi seksualnie dzieci.”

Gdy Marta Magott mówiła te słowa, tuż obok niej stał Piotr K., który został właśnie skazany przez sąd za pedofilię i wykorzystanie seksualne małoletniego. 

Do podobnej sytuacji doszło dwa miesiące temu w Szczecinie. Kierowca naszej furgonetki Jan Bienias został skazany przez sąd na 30 000 zł kary za udział w akcji „Stop pedofilii„, ostrzegającej rodziców przed „edukacją seksualną”. Wyrok na Janazapadł krótko po tym, jak do opinii publicznej przedostała się informacja, że polityk Koalicji Obywatelskiej i lider lokalnego lobby LGBT trafił do więzienia za pedofilię. Krzysztof F., bo o nim mowa, prowadził razem ze swoim homoseksualnym partnerem restaurację w centrum Szczecina, w której organizował „randki LGBT”. Był współzałożycielem Stowarzyszenia Równość na Fali, które najpierw działało pod nazwą Kampania Przeciw Homofobii Szczecin. W sierpniu 2020 roku Krzysztof F. wykorzystał seksualnie 13 letniego chłopca. Przed gwałtem usiłował podać dziecku narkotyki. 
Gdy sąd w Gdańsku skazywał mnie na rok ograniczenia wolności za organizację akcji „Stop pedofilii”, skazujący mnie sędzia argumentował, że nasza kampania „Stop pedofilii” utrudnia aktywistom LGBT „działalność edukacyjną”. Ta działalność „edukacyjna” to forsowanie w polskich szkołach tzw. „edukacji seksualnej” według Standardów Edukacji Seksualnej opracowanej przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) i rząd Niemiec. 

Piotr K. w 2020 roku wziął udział w propagandowym wiecu „Jestem LGBT”, w trakcie którego wyrażał swoją solidarność z aktywistami LGBT, obiecując wdrażanie w życie kolejnych żądań politycznych i prawnych tego środowiska. Jednym z takich zrealizowanych już żądań było wprowadzenie do szkół Gdańska programu „edukacji seksualnej” zatytułowanego ZdrovveLove, prowadzonego według Standardów Edukacji Seksualnej w Europie autorstwa WHO i rządu Niemiec. W ramach tego programu gdańscy uczniowie dowiadywali się m.in., że: 

– „Istnieją przeróżne sposoby masturbacji, poszczególne osoby mogą stosować niepowtarzane techniki lub przedmioty.”

– „Jeżeli jesteś osobą LGBT, to masz prawo nią być i tworzyć takie relacje intymne, jakie będą dla Ciebie i Twojego partnera, partnerki lub partnerów satysfakcjonujące”.

Gdański program „edukacji seksualnej” zakłada promocję wśród uczniów zachowań homoseksualnych, transseksualizmu, „zmiany płci”, antykoncepcji, masturbacji oraz posiadania wielu partnerów seksualnych równocześnie. Skazany za pedofilię wiceprezydent Gdańska Piotr K. przyznawał, że gdański program „edukacji seksualnej” został stworzony w oparciu o wytyczne WHO i niemieckich instytucji.
Wśród tych wytycznych znajduje się m.in.: 

Dzieci w wieku 0-4 lat mają być zachęcane do masturbacji. 

W wieku 4-6 lat dzieci mają wyrażać uczucia seksualne takie jakie podniecenie oraz rozwijać w sobie szacunek dla różnych „norm seksualnych”. 

W wieku 6-9 lat dzieci mają zrozumieć, na czym polega wyrażanie zgody na seks. 

W wieku 9 lat dzieciom należy przekazać informacje na temat pierwszych doświadczeń seksualnych i orgazmu.

„Edukacja seksualna” według Standardów Edukacji Seksualnej ma prowadzić do tego, że dzieci mają posiąść „umiejętności negocjowania i komunikowania się w celu uprawiania bezpiecznego i przyjemnego seksu”. W Gdańsku forsowano zajęcia z takiej „edukacji seksualnej” w czasie gdy za kwestie edukacji odpowiadał skazany za pedofilię były wiceprezydent Piotr K.
Umiejętność wyrażania przez dzieci zgody na seks nie jest potrzebna dzieciom. Jest potrzebna pedofilom. Właśnie dlatego nasza Fundacja jest prześladowana za utrudnianie aktywistom LGBT „działalności edukacyjnej” i za ostrzeganie rodziców przed „edukacją seksualną”. Akcja uliczna [foto]Próby wdrożenia w Polsce „edukacji seksualnej” na wzór niemiecki, inspirowane Standardami WHO, były już wielokrotnie podejmowane. Od wielu lat odbywa się to lokalnie w miastach takich jak Gdańsk, Warszawa, Poznań czy Wrocław, gdzie lokalne władze zezwalają organizacjom „edukatorów seksualnych” wchodzić do szkół z wulgarnymi i deprawacyjnymi zajęciami. 
Teraz „edukacja seksualna” ma zostać odgórnie narzucona we wszystkich szkołach w Polsce. Decyzją Donalda Tuska we wszystkich szkołach mają odbywać się lekcje „edukacji seksualnej”. Nowy przedmiot, dla zmylenia czujności rodziców, ma nazywać się „Edukacja zdrowotna”. Rzekomo prozdrowotny charakter tego przedmiotu zachwala rząd. Dokładnie takiej samej argumentacji używał skazany za pedofilię Piotr K. – „edukacja seksualna” w Gdańsku również miała mieć charakter „prozdrowotny”.
To, co stało się w Gdańsku, ma mieć teraz wymiar ogólnopolski i wejść do wszystkich szkół. Szerzej informowaliśmy już o tym na naszej stronie. Jako społeczeństwo musimy powstrzymać plany deprawatorów wobec naszych dzieci. Trzeba działać i walczyć, aby „edukacja seksualna” w ogóle nie weszła do polskich szkół. Nasza Fundacja Pro-Prawo do Życia mobilizuje Polaków do działania i organizuje opór w całej Polsce. Organizujemy niezależne akcje społeczne i docieramy do rodziców z ostrzeżeniem.
W związku z nasileniem się działań deprawatorów w ostatnim czasie, musimy organizować kolejne akcje uliczne, kampanie furgonetkowe, wystawy i akcje plakatowe. Jak najwięcej osób powinno się dowiedzieć czym jest „edukacja seksualna” i kto za tym stoi.
Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby umożliwić organizację niezależnych kampanii informacyjnych ostrzegających Polaków przed zagrożeniem deprawacją ich dzieci. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPWJesteśmy prześladowani za organizację kampanii „Stop pedofilii”, gdyż ujawnia ona plany deprawatorów wobec polskich dzieci.
 Najbardziej przeszkadza ona środowiskom, których członkowie lub współpracownicy okazali się pedofilami. Trzeba prowadzić ją dalej w całej Polsce pomimo prześladowań i represji.
Proszę Pana o pomoc i umożliwienie nam tych działań. 
Z wyrazami szacunkuMariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl