Polski rząd sfinansował Ukraińcom kredyty na zakup ponad 5 tysięcy mieszkań

Mieszkania na Wilanowie, źr. pixabay

Polski rząd sfinansował Ukraińcom kredyty na zakup ponad 5 tysięcy mieszkań

5 May 2024

W ubiegłym roku ponad 5 tys. zakupionych przez obywateli Ukrainy mieszkań zostało sfinansowanych z rządowego kredytu. Dodatkowo banki nie były zobowiązane do weryfikacji faktu posiadania przez nich nieruchomości mieszkalnej poza granicami Polski.

Chodzi o Program Bezpieczny Kredyt 2 proc. wprowadzony przez rząd Zjednoczonej Prawicy. Z programu mogli korzystać obcokrajowcy, podobnie jak jest to możliwe w przypadku rodzinnego kredytu mieszkaniowego w ramach programu “Mieszkanie bez wkładu własnego”. Zwracaliśmy uwagę, że banki nie były zobowiązane do weryfikacji faktu posiadania przez nich nieruchomości mieszkalnej poza granicami Polski.

Cudzoziemcy, głównie Ukraińcy, otrzymali łącznie ponad miliard złotych kredytów w ramach programu.

W środę portal Money.pl przytoczył dane dotyczące ilości kupionych przez nich mieszkań:

W ubiegłym roku cudzoziemcy kupili w Polsce 14 346 mieszkań. Z tej liczby Ukraińcy nabyli nad Wisłą ponad 7,7 tys. nieruchomości bez obowiązku uzyskiwania specjalnego zezwolenia, o łącznej powierzchni prawie 390 tys. m kw. Na kolejnych miejscach znaleźli się m.in. Białorusini i Hindusi

Okazuje się, że ponad 5 tys. z blisko 7,7 tys. zakupionych przez obywateli Ukrainy mieszkań zostało sfinansowanych z rządowego kredytu.

Kupione przez obcokrajowców mieszkania stanowiły w ubiegłym roku około 5 proc. wszystkich kupionych nieruchomości.

Niemiecki generał ostrzega NATO: Kończyć wojnę na Ukrainie !!

Niemiecki generał ostrzega przed „fatalnym błędem”, jaki popełni NATO, jeśli wojna zastępcza na Ukrainie będzie kontynuowana 

Jednak celem tego konfliktu nie jest dobro Ludzkości, a jedynie wzmocnienie potęgi globalistów 

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 5
Dr Ignacy Nowopolski from Dr’s Substack <drignacynowopolski@substack.com>
READ IN APP
 

Siły w krajach zachodnich stojące za przedłużeniem wojny na Ukrainie „fatalnie” mylą się, zakładając, że Kijów mógłby w jakiś sposób zyskać na jej dłuższym przeciąganiu, ostrzega niemiecki generał Harald Kujat, były przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO. Jest jednak oczywiste, że Waszyngton i Kijów planują przedłużającą się kampanię nacisków na Moskwę.

„Byłoby fatalnym błędem sądzić, że perspektywy Ukrainy będą się poprawiać w miarę trwania wojny. Wręcz przeciwnie, katastrofalnych konsekwencji tego błędu można uniknąć tylko wówczas, gdy uda się zapobiec porażce militarnej poprzez wcześniejsze zaprzestanie działań wojennych i [rozpoczęcie] negocjacji pokojowych między obydwoma walczącymi krajami” – stwierdził Kujat w  rozmowie  z niemieckim dziennikiem magazyn Overton Magazin.

„Sytuacja militarna stała się dla Ukrainy bardzo krytyczna po niepowodzeniu ofensywy w zeszłym roku i z każdym dniem staje się coraz trudniejsza. Ukraińskie Siły Zbrojne utraciły zdolność do prowadzenia działań ofensywnych i za radą Amerykanów starają się ograniczyć wysokie straty kadrowe poprzez obronę strategiczną i utrzymanie nadal kontrolowanego przez siebie terytorium” – dodał Kujat.

Jednocześnie niemiecki generał zauważył, że Kijów znajduje się obecnie w „wyjątkowo bezbronnej” pozycji w obszarach kluczowych dla skutecznej obrony strategicznej – brakuje mu wystarczającej obrony przeciwlotniczej i amunicji artyleryjskiej oraz cierpi na „ogromny deficyt wyszkolonych żołnierzy”. Braki te „wzajemnie wzmacniają swoje negatywne skutki”.

„Choć trudno to przyznać, pomimo szerokiego wsparcia finansowego i materialnego, jakie otrzymała od Stanów Zjednoczonych i Europy, Ukraina nie była w stanie zmienić sytuacji strategicznej na swoją korzyść. Wręcz przeciwnie, w zeszłym roku 12 ukraińskich brygad zostało przeszkolonych przez państwa NATO i wyposażonych w nowoczesną broń, aby przebić się przez rosyjską obronę w dużej ofensywie, która rozpoczęła się od wysokich oczekiwań. Ofensywa zakończyła się niepowodzeniem i dużymi stratami” – wspomina.

Kryzysu ukraińskiego można było całkowicie uniknąć, gdyby USA i NATO były skłonne „poważnie negocjować” projekt rosyjskich traktatów bezpieczeństwa zaproponowany przez Moskwę pod koniec 2021 roku, przypomniał Kujat, dodając, że była też kolejna szansa na zakończenie konfliktu – poprzez negocjacje na Białorusi i Turcja w marcu 2022 r., która  została storpedowana przez Zachód poprzez polecenie wydane Zełenskiemu przez ówczesnego premiera Brytanii Borisa Johnsona.

Zamiast jednak dążyć do stopniowej deeskalacji w stosunkach z Moskwą, Waszyngton próbuje utrzymać presję, stale podjudzając Ukrainę.

28 kwietnia prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył w przemówieniu wideo, że prowadzi negocjacje, w których Stany Zjednoczone będą mogły zapewnić Kijowowi wsparcie militarne i finansowe w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Prezydent Ukrainy stwierdził, że negocjacje toczą się w ramach dwustronnej umowy o współpracy w sferze bezpieczeństwa. Celem Kijowa, powiedział, jest uczynienie tego porozumienia „najsilniejszym” ze wszystkich porozumień w sprawie bezpieczeństwa z innymi krajami.

„Pracujemy już nad konkretnym tekstem” – powiedział Zełenski. „Naszym celem jest uczynienie tej umowy najsilniejszą ze wszystkich. Rozmawiamy o konkretnych podstawach naszego bezpieczeństwa i współpracy. Pracujemy również nad ustaleniem konkretnych poziomów wsparcia na ten rok i kolejne 10 lat.”

Jest oczywiste, że Waszyngton wycofuje się z wojny, przerzucając całą odpowiedzialność na Europę, a zamiast tego priorytetowo traktuje zdobycie kontraktów dla amerykańskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego, wokół czego będzie skupiać się większość 10-letniego planu z Kijowem – uzbrojenia Ukrainy i wzbogacania amerykańskich firm. Choć Stany Zjednoczone powoli wychodzą z wojny, nie oznacza to, że Waszyngton poważnie podchodzi do negocjacji, do czego – jak podkreśla Kujat – Moskwa nalegała już od 2021 roku.

NATO nigdy nie traktowało poważnie negocjacji pokojowych, ponieważ ich zdaniem konflikt stanowił szansę na osłabienie Rosji kosztem Ukraińców. Przypomina się, że sekretarz stanu USA Antony Blinken podczas swojej wizyty w Kijowie w kwietniu 2022 r. powiedział, że strategia Waszyngtonu dotycząca poradzenia sobie z konfliktem na Ukrainie nie obejmuje rozmów pokojowych, ale raczej „masowe wsparcie dla Ukrainy, masową presję na Rosję, solidarnie przez ponad 30 krajów.”

Ponad dwa lata później zaobserwowano, że choć Zachód może zapewnić „solidarność” 30 krajów, nie jest już w stanie zapewnić Ukrainie „masowego wsparcia” w celu wywarcia „totalnej presji na Rosję”. Chociaż Stany Zjednoczone przekazują Ukrainie dziesiątki miliardów dolarów, co na pierwszy rzut oka wydaje się gigantyczne i stanowi ogromną sumę pieniędzy, jeśli zostanie wykorzystana na złagodzenie problemów wewnętrznych, ale w rzeczywistości jest to niewielka kwota w porównaniu z kwotą potrzebną do pokonania sił rosyjskich.

Jak powiedział Kujat, fatalnym błędem byłoby ze strony NATO przekonanie, że Kijów mógłby w jakiś sposób skorzystać na przeciąganiu się kryzysu, gdyż w tym scenariuszu cierpi tylko Ukraina, podczas gdy rosyjska gospodarka nadal rośnie, a jej granice terytorialne się poszerzają.

https://kolozeg.org/german-general-warns-of-fatal-error-nato-will-make-if-proxy-war-in-ukraine-continues-ahmed-adel

Deo gratias !?!

Deo gratias

Stanisław Michalkiewicz  „Forum Polskiej Gospodarki” (fpg24.pl)    5 maja 2024 micha

Towarzyszu z Kanady, który zbożem palisz, To nieprawda, że mąki nikomu nie trzeba. Łopatą ziarna ty mnie od głodu ocalisz. Daj chleba!” – Pisał dawno temu Antoni Słonimski w wierszu: „Palenie zboża” . Chodziło o to, że zdarzyło się wtedy, iż gwoli podtrzymania cen na pszenicę, podobnie jak na kawę i bawełnę, w Kanadzie palono zboże, w Brazylii topiono w morzu kawę, a w południowych stanach Ameryki palono bawełnę.

W tamtych czasach zdarzało się to wyjątkowo, podczas gdy teraz jest to rutynowa praktyka, która nazywa się „kwotowaniem produkcji”. Kiedy jeszcze w latach 80-tych byłem we Francji na winobraniu, niszczyliśmy część zbiorów, bo w przeciwnym razie wydajność winnicy przekroczyłaby 50 hl wina z hektara, a wtedy właścicielowi groziły drakońskie kary. Tymczasem taka maksymalna wydajność była podyktowana przez Brukselę, bo produkcja wina już wtedy była w UE „kwotowana”. Była to realizacja ideału gospodarczego Hilarego Minca – jednego z trójki wszechmogących Żydów, których Stalin przysłał do Polski, żeby tresowali nas do komunizmu. Ten Hilary Minc miał ideał gospodarczy w postaci „planu doprowadzonego do każdego stanowiska pracy”. W Polsce to nigdy w stu procentach się nie udało, podczas gdy na Zachodzie, gdzie przez całe dziesięciolecia rządziły partie socjaldemokratyczne, często do spółki z komunistami, udało się ten ideał osiągnąć.

Kwotowanie” jest biurokratyczną reakcją na prawo podaży i popytu. Wielu ludzi reaguje na nie w sposób nieoczekiwany. Adam Grzymała-Siedlecki w swoich wspomnieniach pisze o niejakim panu Zapalskim, ziemianinie gdzieś w Świętokrzyskiem, który nawet skończył uniwersytet. Gospodarował w swoim majątku całkiem sprawnie, aż do momentu, kiedy zimą, wywrócił się z saniami, uderzając głową w węgieł stodoły. Od tego czasu jego umysł zaczął pracować jakimś ilorazem teorii naukowych i bzika. Akurat Europa została zalana tańszym amerykańskim zbożem, co spowodowało kryzys w tutejszym rolnictwie. Pan Zapalski zareagował nań właśnie takim ilorazem: nie mogę zwiększyć popytu na pszenicę, ale mogę zmniejszyć jej podaż na rynek – i ku desperacji oficjalistów i rodziny, zabronił obsiewać pola w swoim majątku.

Ponieważ w Unii Europejskiej, w odróżnieniu od takiej Ukrainy, która do Unii nie należy, rolnictwo, podobnie jak wszystkie inne gałęzie gospodarki – może z wyjątkiem przemysłu molestowania – podlega biurokratycznej dyktaturze, to wskutek tego tutejsze koszty produkcji rolniczej są wyższe, niż gdziekolwiek indziej – również dlatego, że biurokraci w ostatnich dziesięcioleciach popadli w zależność od wariatów, którzy w ten sposób narzucili całemu kontynentowi rozmaite absurdalne pomysły, w rodzaju walki z klimatem, co jeszcze bardziej te koszty podnosi. Dodatkowo w tej sytuacji Unia Europejska jest zasypywana ukraińskim zbożem i innymi produktami rolniczymi, które nie podlegają żadnym standardom, jakie są egzekwowane od tutejszych rolników.

Ci przeciwko temu protestują, ale te protesty są daremne w sytuacji, gdy oligarchowie, którzy zdominowali ukraińskie rolnictwo, musieli przekupić brukselskich biurokratów, by otworzyli unijny rynek rolny przed ukraińskimi produktami. Toteż jakiekolwiek interwencje u tubylczych ministrów, czy nawet premiera Tuska, nie przynoszą żadnych rezultatów, ponieważ ani oligarchowie z Ukrainy, ani brukselscy biurokraci nie chcą rozmawiać z żadnymi tubylczymi kacykami, od których nic już nie zależy, bo suwerenność polityczną swoich bantustanów już dawno przefrymarczyli za tak zwane „subwencje”. Teraz, gdy chodzi o umieszczenie w brukselskim przytułku dla „byłych ludzi” swoich faworytów, którzy przy okazji będą firmowali kolejne kroki na drodze „pogłębiania integracji”, czyli budowania IV Rzeszy, na użytek naiwniaków, któtrzy w czerwcu mają wziąć udział w głosowaniu, demonstrują asertywność – jak na przykład Książę-Małżonek, czy nawet sam Gauleiter Donald Tusk, albo nawet sprzeciw („jestem za, a nawet przeciw” – mówił Kukuniek) – jak Jarosław Kaczyński, czy Mateusz Morawiecki, który jeszcze niedawno w podskokach podpisywał wszystkie „Zielone łady” i inne biurokratyczne wynalazki – teraz się odgraża, że będzie odbudowywał „Europę Ojczyzn” – jakby nie wiedział, że została ona pogrzebana wraz z wejściem w życie traktatu z Maastricht już w roku 1993. Co ciekawe – i jednym i drugim to uwodzenie swoich wyznawców może się udać, bo – jak zauważył Franciszek ks. de La Rochefoucauld – „tylko dlatego Pan Bóg nie zesłał na ziemię drugiego potopu, bo przekonał się o bezskuteczności pierwszego”.

I chyba nieprzypadkowo (nieżyjący już ksiądz Bronisław Bozowski mawiał, że „nie ma przypadków, są tylko znaki”) doszliśmy do Pana Boga, jako że w Nim ostatnia nadzieja. I rzeczywiście. Kiedy już wyglądało na to, iż na ten kryzys w rolnictwie, spowodowany z jednej strony unijną biurokracją, a z drugiej – ukraińskimi oligarchami – nie ma rady – kiedy Gauleiter Donald Tusk zaczął grozić, że będzie „wypalał żelazem” zatajonych putinowców, do których oczywiście zalicza wszystkich przeciwników Volksdeutsche Partei z rolnikami na czele, kiedy pan wiceminister Kołodziejczak z wyżyn swojej wieży z kości słoniowej zaczął z sejmowej trybuny pomstować na „głupców” – nie było rady – musiał interweniować Pan Bóg. Na szczęście nie w taki sposób, jak to zrobił Putin, który z dnia na dzień zlikwidował pandemię zbrodniczego koronawirusa, tylko po swojemu, to znaczy – dyskretnie.

Zesłał mianowicie na Europę nagłą falę przymrozków, które wymroziły nie tylko znaczną część sadów i zbóż ozimych. Mogłoby się wydawać, że to dla rolnictwa niekorzystne, ale tak nie jest, bo te przymrozki doprowadzą do obniżenia plonów zarówno zbóż, jak owoców, a także miodu – a więc tych produktów rolniczych, z którymi są największe problemy. Dzięki temu jest szansa, że ceny nie tylko nie spadną do jakiegoś katastrofalnego poziomu, ale nawet – że nieznacznie wzrosną. Tak to Pan Bóg sprytnie wykorzystał prawo podaży i popytu, być może nawet wychodząc naprzeciw prośbom zdesperowanych rolników, którzy uznali, że tylko On może jakoś zaradzić złu. „Stąd dla żuka jest nauka”, by nie lekceważyć mechanizmów rynkowych, skoro posługuje się nimi sam Stwórca Wszechświata, który – mówiąc nawiasem – musiał te mechanizmy rynkowe też ustanowić już podczas aktu stworzenia. Dotyczy to nie tylko Lewicy, która ostentacyjnie nie wierzy w Pana Boga, ale również socjalistów pobożnych, którzy wprawdzie w Pana Boga wierzą, ale nie wierzą w istnienie mechanizmów rynkowych – bo bardziej wierzą w Jarosława Kaczyńskiego. Jednak w sprawie kryzysu rolnego Jarosław Kaczyński – podobnie jak Gauleiter Donald Tusk – okazał się całkowicie bezradny, podczas gdy Pan Bóg – przeciwnie – i to w dodatku – przy pomocy mechanizmów rynkowych.

Stanisław Michalkiewicz

Pan rabin jest na pewno w talmudzie bardzo wykształcony, ale w chemii może nie tak bardzo.

Ziemkiewicz po „ataku na synagogę” w Warszawie. „Łączymy kropki, Tomasz Piątek dorysuje strzałki”

5.05.2024 ziemkiewicz-po-ataku-na-synagoge

W „Politycznym podsumowaniu tygodnia” Rafał Ziemkiewicz i Emilia Wierzbicki odnieśli się m.in. do incydentu w warszawskiej synagodze.

– Pan prezydent przeprasza, premier przeprasza. Ludzie, gdyby facet rzucił butelką – nie wiem, wariat, pijak, narkoman, nie wiem, co było w tej butelce. Pan rabin Schudrich twierdzi, że to był koktajl mołotowa, ale jakby był koktajl mołotowa, to by się zapalił – się nie zapalił. Jest jakaś taka plama. Koktajl mołotowa to jest benzyna, to ścieka. Jeżeli by się zapalił, to by się zapalił na dole, a tam jest na ścianie taka plama. Wygląda jakby ktoś rzucił czarną farbą albo jakimś oleistym płynem – wskazał Ziemkiewicz.


CZYTAJ WIĘCEJ:


Pan rabin jest na pewno w talmudzie bardzo wykształcony, ale w chemii może nie tak bardzo. Wolałbym dowiedzieć się od policji, co było w tej butelce, czy to naprawdę było zapalające. Bo jeżeli ktoś chciał podpalić synagogę, rzucając koktajlem mołotowa w ścianę, to jest jak ten gość z kawału, co chciał zrobić WTC w Polsce, ten zamach skopiować i walnął w Pałac Kultury na lotni. To mniej więcej tego typu zamach – skwitował dziennikarz.

Jakaś śmierdząca sprawa, jakaś dziwna. A tu już wszyscy latają, przepraszają, potępiają – skwitował.

– Ale zwłaszcza, że to przecież nastolatek – zauważyła Wierzbicki.

– Na cały świat leci ambasador Brzeziński. Wiesz, co się dzieje w Ameryce w tej chwili? Wiecie Państwo, guzik Państwo wiecie, bo polskie media tego w ogóle nie coverują – mówił dalej Ziemkiewicz.

Na kampusach od czasów wojny wietnamskiej się tak nie gotowało w Stanach. Studenci napier*****ą, przepraszam, swoich żydowskich kolegów. Policja tych studentów propalestyńskich ładuje. Ta sama policja, co tych samych aktywistów lewicowych, to miziała się z nimi, jak było BLM, to teraz oni nie są BLM, teraz oni są Palestyna od morza do rzeki i teraz oni są drugi Holokaust, nazistami, więc tam się dzieje. Generalnie to jest taka rzecz, że tu nie ma z kim sympatyzować, jak mówię, ale generalnie takie rzeczy się dzieją, a Pan Mark Brzeziński lata i się fotografuje pod plamą na ścianie na polskiej synagodze i na cały świat leci straszliwy polski antysemityzm. Kur… – dodał.

– Jakby za takie rzeczy trzeba było przepraszać, to Scholz z Macronem muszą 4-5 razy dziennie przepraszać – stwierdził.

– No nie, oni nie muszą, bo o tym się nie mówi tam w mediach – wskazała Wierzbicki.

Musieliby – odparł Ziemkiewicz.

– Musieliby, o właśnie – podkreśliła dziennikarka.

– Bo tam, zobaczcie Państwo, tam są statystyki, 1500-2000 incydentów rocznie, pobicia, podpalenia, spod synagogi policja nie odchodzi po prostu – mówił Ziemkiewicz.

– Ale to jest akurat fakt, tam w ogóle… – wtrąciła Wierzbicki.

– Wszystko, co mówię, to jest fakt. Ale chcesz powiedzieć, że to widziałaś na własne oczy – zaznaczył Ziemkiewicz.

– Tak, widziałam to na własne oczy rzeczywiście… w niemieckich miastach, no policja stoi tak 24 godziny na dobę – wskazała dziennikarka.

– No i tutaj leci po całym świecie. Nie o tym, że biją Żydów i krzyczą zabijać Żydów na amerykańskich kampusach studenci, i brytyjskich też i w paru innych miejscach, i nie o tym, co się dzieje, jak ktoś w tej kipie wyjdzie na ulicę w Berlinie, jaka jest przeżywalność, mniej więcej taka jak oficera piechoty zmechanizowanej na współczesnym polu walki, to na berlińskiej ulicy – stwierdził Ziemkiewicz.

– O tym wszystkim nie ma słowa, tylko leci: O, w Polsce próbowali podpalić synagogę. Po prostu nie ma szczegółów, że to próbowali, nie próbowali – dodał.

– A były prezes Orlenu miał powiązania z Hezbollachem – wtrąciła Wierzbicki.

– A były prezes Orlenu miał powiązania z Hezbollachem, czyli na pewno on sfinansował, prawda, z przyczynek antysemickich, ten cały atak Hezbollachu – skwitował publicysta.

– I tę butelkę (śmiech) – dodała dziennikarka.

– Łączymy kropki, Tomasz Piątek dorysuje strzałki, prawda, wszystko się zgadza, w butelce było. Powiem, się okaże, że to jakiś facet, co się pomylił i zamiast piwa się napił… soku porzeczkowego i wkurzony rzucił ten, że wziął w całodobowym nie tę butelkę w pijanym widzie albo coś takiego – stwierdził Ziemkiewicz.

No pamiętasz sprawę pogrzebu szyby sławnej, jak w Gdańsku wybił wariat szybę? Potem się okazało, że był meszugenem, no jak to mówią chasydzi. I po prostu wcześniej wybijał szyby po kościołach. Jak wybijał szyby po kościołach, to się nic nie działo. Potem mu się pomyliło i wybił szybę w synagodze i przecież się działo, ale… – dodał.

– I afera – wtrąciła Wierzbicki.

Nie będę przypominał o sławnej mezuzie z Krakowa, którą potem… kamera monitoringu, się okazało, że to sam szef żydowskiej fundacji, której narobił cyrku, że mu mezuzę ukradli, to sam ją ukradł, schował, żeby robić całą histerię – powiedział Ziemkiewicz.

Więc naprawdę apeluję, ludzie, o rozsądek. Już nie dziwię się Tuskowi, ale pan, Panie prezydencie się włącza w takie głupoty? To już naprawdę… – skwitował.

https://youtube.com/watch Źródło:TV Republika

Totalitaryzm wiecznie żywy. Zielona mutacja.

Izabela Brodacka

Francja wpisała prawo do aborcji do konstytucji. Realnie grozi nam wpisanie „prawa do aborcji” do karty praw podstawowych. Znaczenie tych faktów jest ogromne i chyba nie doceniane. Jak świat światem kobiety dokonywały aborcji podobnie jak świat światem ludzie mordowali się nawzajem, okradali, oszukiwali i prześladowali. Zawsze było to zło, banalne zło. Wydawało by się zatem, że nic nie różni mordowania Żydów przez Niemców ( hitlerowców, faszystów, czy jak kto chce – nazistów) od niezliczonych morderstw w historii ludzkości. A jednak różni! Mordowanie Żydów było ludobójstwem.

Z ludobójstwem mamy do czynienia gdy na podstawie pewnej cechy wyklucza się jakąś grupę ludzi ze wspólnoty ludzkiej, wyjmuje się ich spod prawa. W przypadku Żydów tą wykluczającą cechą było pochodzenie etniczne. W przypadku nienarodzonych dzieci jest nią wyłącznie fakt przebywania w łonie matki. Nie jest nią nawet niezdolność dziecka do samodzielnego życia bo w USA dozwolona była w niektórych Stanach tak zwana „późna aborcja” podczas której zdolne do samodzielnego życia dziecko zabijało się wstrzykując trującą substancję do macicy matki. Zabijanie Żydów w hitlerowskich Niemczech nie było morderstwem, przestępstwem, usprawiedliwionym zabójstwem czy tragiczną konsekwencją wojny. Zabijanie Żydów było na mocy ustaw norymberskich obywatelskim obowiązkiem, a ścigani przez hitlerowskie prawo byli ci, którzy się z mordowaniem Żydów nie godzili. Wpisanie prawa do aborcji do konstytucji czyni z zabijania nienarodzonych dzieci niezbywalne prawo człowieka takie jak – paradoksalnie – prawo człowieka do życia. Ścigani przez sądy będą i już są ci, którzy się temu holokaustowi nienarodzonych przeciwstawiają. Nie bez przyczyny po II Wojnie Światowej proces niemieckich morderców odbywał się właśnie w Norymberdze, a niektórzy z nich zawiśli pokazowo na szubienicy.

Holokaust nienarodzonych też doczeka się – mam nadzieję – swojej Norymbergi. Stalinizm nie miał swojej Norymbergi i dlatego odradza się w konwulsjach jak odrastają obcięte głowy nie dobitego smoka. Nie chodzi tu wbrew pozorom o samych komunistów, ani o ich progeniturę roszczącą sobie prawa do dziedzicznych przywilejów. Stalinizmem nazywam tu każdą formę narzucania ludziom przemocą jakiejś utopii – wszystko jedno czy będzie to sprawiedliwość społeczna czy zielony ład. Utopia to koncepcja wydumana, z pozorami słuszności czy nawet szlachetności, lecz nie do zrealizowania bez terroru i ludobójstwa.

Zupełnie drugorzędną sprawą jest fakt, że twórcy i realizatorzy tych utopii nie stosują się sami do wyznawanych zasad. Komuniści, w tym polscy, lubowali się w niedostępnych dla społeczeństwa luksusach, w brylowaniu w domach wczasowych (domach pracy tfurczej, ortografia celowa ) utworzonych w zrabowanych dworach i pałacach oraz kawiorze kupowanym w sklepach za żółtymi firankami. Jak mówiono : „ naród pijał koniak ustami swoich przedstawicieli”.

Te wszystkie, ludzkie przecież, słabości można by im darować gdyby nie fakt, że ich następcy, ich mutanci znowu chcą terroryzować ludzi, ograniczać ich wolność przekonań, swobodę wychowywania według tych przekonań dzieci, ograniczać wolność ekonomiczną i swobodę poruszania się. Postulatorzy „ zielonego ładu”, który jest przecież współczesną formą marksizmu planują zamkniecie ludzi w „piętnastominutowych gettach”, zakazanie im poruszania się samochodami na które tych ludzi stać, oraz drastyczne ograniczenie liczby dozwolonych podróży samolotem, podczas gdy sami latają tam i z powrotem odrzutowcami na nikomu nie potrzebne spotkania i konferencje. Chcą zrujnować obywateli cenami energii, pozbawić przez zbrodnicze regulacje prawne własności mieszkań i domów.

Z marksizmem łączy ich zarówno dogmatyzm propagowanych bredni jak i zapał w niszczeniu wszelkich form swobodnej działalności ludzkiej, niszczeniu życia człowieka. Komunizm zawalił się pod ciężarem własnej nieudolności. Pochłonął jednak miliony niewinnych ofiar. Zielony ład też się zawali lecz nieuchronnie kosztem ofiar, których przypuszczalną liczbę trudno obecnie oszacować. Redukcja CO2 – równie fikcyjny i bezsensowny cel jak światowe rządy proletariatu może doprowadzić do „Wielkiego Głodu” nie tylko w Europie lecz na całym świecie. CO2 jest gazem życia, jest podstawowym surowcem asymilacji, a asymilacja roślin pierwszym etapem łańcucha pokarmowego. Powinien to rozumieć najgłupszy uczeń szkoły podstawowej ale nie rozumieją sprzedajni jak za czasów komunizmu uczeni. Do asymilacji potrzebne są wyłącznie chlorofil, światło słoneczne oraz CO2. I pomyśleć, że istnieją idioci, którzy chcieli zasłaniać słońce aby przeciwdziałać rzekomemu globalnemu ociepleniu.

Młodzi aktywiści ekologiczni, nazywający sami siebie „ostatnim pokoleniem” rzekomo płonącej planety przyklejają się w Warszawie do asfaltu aby zablokować ruch samochodowy. To następna cecha wspólna ekologizmu z komunizmem. Komunistyczni młodociani aktywiści, hunwejbini z czerwonego harcerstwa Kuronia jeździli rozkułaczać polskich chłopów rabując im ziarno siewne i zapasy żywności. Opisuje to Anna Bojarska w powieści z kluczem pod tytułem „ Czego nauczył mnie August”. Bez tych pożytecznych idiotów, (a może były to zwykłe młodociane szuje), sowietyzm byłby w Polsce trudniejszy do zainstalowania.

Wracając do CO2 – jak stwierdzono wzrost poziomu dwutlenku węgla w atmosferze przyczynił się do znacznego ożywienia roślinności na dużych obszarach świata, w tym w regionie Sahelu. Jak pokazują badania, w ciągu ostatnich 20 lat odnotowano tam o 14% większy wzrost roślinności, co przyniosło wymierne korzyści dla lokalnej bioróżnorodności i produkcji żywności. Ale cóż to obchodzi ideologów zielonego ładu, którzy chcą nas zagłodzić i karmić owadami. Zakaz stosowania paliw kopalnych może doprowadzić również do „Wielkiego Chłodu”. Ludzie będą umierać z wychłodzenia.

Przymiotem wykluczającym, wyjmującym spod prawa takim jak żydowskie pochodzenie w hitlerowskich Niemczech czy delikatne ręce w Kambodży Pol Pota jest jak widać samo człowieczeństwo.

=====================================

mail:

Pani Izabela Brodacka jest widocznie za młoda, i nie wie, że

w stalinowskim ZSRR obowiązywał zakaz aborcji (1936-54), czyli praktycznie do śmierci J. Stalina 

======================

IB:

P.S . Związek Radziecki jako pierwszy kraj na świecie zalegalizował w 1920 roku aborcję za sprawą komisarz ludowej do spraw społecznych Aleksandry Kołłontaj. Uważała ona, że w ten sposób wyeliminuje w Kraju Rad burżuazyjną obyczajowość . Wprawdzie Stalin uchylił na wiele lat to prawo w 1936 roku ale tylko dlatego, że potrzebne mu było mięso armatnie do czynnej walki o pokój, którą miał zamiar prowadzić czy kontynuować, a nie dlatego przecież, że troszczył się o prawo do życia nienarodzonych.  

Dym Szatana już wszedł do Kościoła. Teraz On sam idzie w procesji.

Dym szatana już wszedł. Teraz on idzie w procesji

https://lanuovabq.it/it/il-fumo-di-satana-era-gia-entrato-ora-va-in-processione

[Umieszczam artukuł Riccardo Barile sprzed pięciu lat (sic!!) . Polsce watykaniśąci nie śmieli o tym wtedy pisać Dowiedziałem się z książki A. Socci „Kościół czasu Apokalipsy”. Warto ją przeczytać w całości, ja umieszczam na mym portalu jedyni małe kawałki. MD]

=========================

W miarę zbliżania się Synodu zamieszanie wokół amazońskich obrzędów plemiennych w ogrodach watykańskich i Bazylice św. Piotra nie słabnie. Kiedy przenosicie obrzędy i symbole spoza chrześcijaństwa, kiedy klękacie przed ziemią, kiedy niesiecie w procesji posąg nagiej kobiety w ciąży, igracie z ogniem. Inny kult i inne znaki kultu są dziełem i zwycięstwem diabła. Prawdziwa inkulturacja to katolickie ziarno zaszczepione w tradycji pogańskiej, a nie odwrotnie. 

Zetknąłem się z dokumentacją fotograficzną obrzędu „panamazońskiego” z 4 października [2019] w ogrodach watykańskich, w którym uczestniczyli nie tylko tubylcy, ale także biskupi wraz z Biskupem Rzymu. Na pierwszy rzut oka szok, wstręt, przerażenie i ból były ogromne. Przede wszystkim nieskończony smutek napełnił moje serce, gdy patrzyłem na umieszczone na prześcieradle przedmioty, które, przynajmniej w bezpośrednim odbiorze, nie miały w sobie nic chrześcijańskiego, a zwłaszcza drewnianą statuetkę nagiej kobiety w ciąży, o której można było powiedzieć: jeśli ktoś ma upodobanie do tych symboli, „nie mamy takiego zwyczaju ani Kościoły Boże” (1 Kor 11,16) (statuetka została użyta do otwarcia synodu). Milczę o osobach klęczących lub prawie zwróconych do ziemi oraz o milczeniu liturgistów, którzy w pozostałych przypadkach ograniczają klęczenie. Zanim jednak dojdzie do ekscytacji lub oburzenia, należy ustalić kryteria oceny wydarzenia i dopiero wtedy wyciągnąć wnioski.

Inkulturacja liturgiczna: od czego zacząć?
Była to próba inkulturacji elementów amazońskich w modlitwie. Jest to procedura, którą Kościół zawsze stosował i dlatego nie ma w niej nic dziwnego. W istocie „modlitwa zaczyna się przede wszystkim od rzeczywistości stworzenia, którą żyje (…) doświadczana przez rzesze sprawiedliwych we wszystkich religiach”, choć „przede wszystkim zaczyna się od naszego ojca Abrahama, któremu (.. .) zostaje objawione» (KKK 2569), a nawet jeśli «w swoim postępowaniu religijnym ludzie wykazują ograniczenia i błędy, które zniekształcają w nich obraz Boga. Bardzo często ludzie zwiedzeni przez złego ducha popadli w urojenia w swoim rozumowaniu pomyliliśmy prawdę Bożą z kłamstwem” (KKK 844). Podobnie jak inne wielkie religie, liturgia Kościoła „zakłada, scala i uświęca elementy stworzenia i kultury ludzkiej, nadając im godność znaków łaski” (KKK 1149), „zawiera znaki i symbole odnoszące się do stworzenia (światło , woda, ogień), życiu ludzkiemu (obmycie, namaszczenie, łamanie chleba) i historii zbawienia (obrzędy wielkanocne)” (KKK 1189), a Eucharystia składa dzięki nie tylko za odkupienie i uświęcenie, ale także za „ stworzenie” (KKK 1328).

Jednakże, jak uczy Kongregacja ds. Kultu Bożego w Instrukcji Liturgia i Inkulturacja Rzymska (25.1.1994), „przed wszelkimi poszukiwaniami inkulturacji należy pamiętać o samej naturze liturgii” i musimy zadbać o to, aby każda forma inkulturacji „nie jawi się wiernym jako powrót do stanu sprzed ewangelizacji” (32), nie wspominając już o tym, że potrzeby kultury zakładają „uwzględnienie także ludności naznaczonej kulturą miejską i przemysłową” (32). 30) i „może się zdarzyć, że pewne zwyczaje i zwyczaje będą miały obecnie jedynie znaczenie folklorystyczne” (49).

Cóż, wydaje się, że obrzęd ogrodów watykańskich nie uwzględniał powyższego w sposób wystarczający. W szczególności – i to jest kluczowa kwestia – metodologicznie ryzykowne, jeśli nie błędne, jest rozpoczynanie od obrzędów niechrześcijańskich, aby uczynić je chrześcijańskimi. Prawdziwy ruch jest dokładnie odwrotny: obrządek chrześcijański (inkultowany w kulturze nosicieli) zostaje wszczepiony niczym ziarno w inną kulturę i stopniowo nabierze typowych konotacji kultury, w którą został wszczepiony, nie bez oczyszczenie i odrzucenie niektórych rdzennych zastosowań rytualnych. Ponadto należy dodać, że nie żyjemy już w II lub IV wieku, zatem Kościół już kilkakrotnie dokonywał rozeznania „między tym, co jest niezgodne z chrześcijaństwem, a tym, co można założyć” (16) i należy to wziąć pod uwagę .

.

Co prawda często przytacza się list św. Grzegorza Wielkiego († 604) o ewangelizacji Anglików (XI,56 z 18.7.601), który pozwala na kontynuację świątecznego zwyczaju budowania szałasów z gałęzi i spożywania uczt w miejscach świętych natomiast papież Grzegorz: a) jeśli nie zaleca burzenia świątyń, zaleca burzenie bożków; b) wyraża obawę, aby wszystkie zwyczaje kultowe zostały wyraźnie schrystianizowane; c) co najmniej trzykrotnie stwierdza, że tym, co było wcześniej praktykowane przez tę ludność, był kult demonów.

NIEOGRANICZONA KATEGORIA OBECNOŚCI DIABŁA


W poprzednich tekstach – por. św. Grzegorz Wielki i KKK 844 – dwukrotnie pojawił się kamienny gość: diabeł! Uświadomiło mi to także następnego dnia, w sobotę, gdy w czytaniach Mszy św. znalazłem słowa: «Obraziłeś swego Stwórcę, składając ofiary demonom, a nie Bogu» (Bar 4,7), zob. także Izraelici, którzy « składane w ofierze demonom niebędącym Bogiem” (Pwt 32,17). Czy w Nowym Testamencie bożek i ofiarowane mu ciało są coś warte? «Nie, ale mówię, że te ofiary są składane demonom, a nie Bogu. Nie chcę, żebyście wchodzili w komunię z demonami. nie możecie pić kielicha Pańskiego i kielicha demonów; nie będziecie mogli uczestniczyć w stole Pana i stole demonów” (1 Kor 10,20-21).

[proszę zwrócić uwagę na tego bałwana z kutasem. to w Watykanie. MD]

====================================

Dlatego inny kult i inne znaki kultu są dziełem i zwycięstwem diabła. Starożytność chrześcijańska czasami mówiła w tym samym sensie: demony wspierały ludzi, przebóstwiając ich (bogowie grecko-rzymscy, ale dlaczego nie przodkowie ludzi pierwotnych?), używali słów Pisma Świętego i Jezusa Chrystusa, aby zwieść, małpowali chrześcijan sakramenty: św. Justyn († 165) w Apologii I 26,1; 54; 62.1. Syryjczyk Tacjan († 180) wyznaje: «Zbadałem wszelkiego rodzaju obrzędy religijne ustanowione przez ludzi zniewieściałych i androgynicznych, znalazłem (…) gdzie indziej inne demony, które wzniecają wybuchy niegodziwości» ( Oracja 29) i Orygenes († 253) pisze, że demony posługują się imionami Bożymi, „aby oddawać im cześć jako najwyższemu Bogu” ( Adhortacja do męczeństwa 46).

Spójrzmy prawdzie w oczy: Szatan chce być czczony – być jak Bóg: i czy nie była to pokusa, którą zasugerował swoim pierwszym rodzicom w Rdz 3.5 i która jeszcze wcześniej ujawniła jego głębokie pragnienie? – i wie bardzo dobrze, że czarne msze nigdy nie mogą wyjść poza ekscentryczną i niszową praktykę. Dlatego „przybiera postać anioła światłości” (2 Kor 11,14) i próbuje zwieść ludzi poprzez fałszywe obrazy Boga, które prowadzą do próżnego kultu. W tym sensie pokusy szatana są zawsze wysokie i wykraczają poza grzechy ciała: szatan kusił Dawida, aby przeprowadził spis ludności Izraela i Judy w celu zdradzenia Jezusa (por. 1Kr 21,1; J 13,2), a także Jezusa Chrystusa pokusy dotyczyły jego posługi zbawczej aż do prośby o adorację (por. Mt 4,1 i n.).

Adoracja, o której doskonale wie św. Augustyn († 430): „Fałszywe demony z dumą przywłaszczają sobie zaszczyty kultu tylko dlatego, że wiedzą, że należą się one prawdziwemu Bogu (…), blokując drogę człowieka do prawdziwego Boga, tak aby że człowiek nie jest ofiarą Bożą właśnie w tym samym akcie, w którym składa ofiarę czemuś innemu niż Bóg” ( Miasto Boże 10,19), „demony (…) przywłaszczają sobie boską naturę i pragną uważani byćza bogów, żądają ofiar i cieszą się takimi zaszczytami tylko dlatego, że wiedzą, że prawdziwa ofiara należy się prawdziwemu Bogu” (Ivi, 15,16).

To powiedziawszy, nie powiedziałem, że wszystko w  religiach niechrześcijańskich jest złe i że nie powinniśmy inkulturować, a tym bardziej nie powiedziałem, że Biskup Rzymu… jest opętany! Boże spójrz na mnie!

Mówię tylko, że gdy wyprowadzacie obrzędy i symbole poza chrześcijaństwo, gdy klękacie lub prawie klękacie przed ziemią, gdy niesiecie w procesji posąg kobiety w ciąży i nagiej, żartujecie… z ogniem. Nie ma co temu zaprzeczać: pierwsza reakcja, jaka przyszła mi do głowy, była taka: tu tkwi diabeł w postaci kultury i inkulturacji. Następna reakcja była następująca: tak, ale jest Biskup Rzymu i Duch Święty nie mógł pozwolić na tak wiele; Biskup Rzymu dokona rozeznania, które mi umknie, dlatego módlmy się za niego i razem z nim.

Pragnę podkreślić , że prawda jest jedyna i niezależnie od tego, co wydarzyło się w ogrodach watykańskich i w Bazylice, nie da się wyeliminować diabelskiego wpływu na kulty niechrześcijańskie, a ewangelizacja uwalnia się od tego: «Nawróciliście się przez bożki Bogu” (1 Tes 1,9).

DODATKOWE Drobne niedogodności


Przystąpienie do katechumenatu wiąże się z egzorcyzmem i wyrzeczeniem się kultów pogańskich, których celem jest „oddawanie czci siłom duchów lub przywoływanie cieni zmarłych lub uzyskiwanie korzyści poprzez sztuki magiczne” (RICA 78). Wdychanie przewidziano wzorem (RICA 79), który jest taki sam jak w Rytuale Egzorcyzmów (59). Ale po użyciu tych wszystkich innych znaków w ogrodach watykańskich, z czego poganin będzie musiał zrezygnować?

A w takim razie dlaczego każdy nie mógłby spróbować analogii ze swoją własną kulturą? Dlaczego – Ryszard Wagner († 1883), błogosławiony i odrodzony – czy Niemcy nie mogli liturgicznie powrócić do swojej mitologii? Dlaczego nie zastosować tych procedur, zaczynając od islamu itp.?

Czy prawosławni byliby zwolennikami wejścia w pełną komunię z Kościołem praktykującym podobne obrządki? Czy tolerowaliby statuetkę nagiej kobiety w ciąży? Milczę na temat Lefebrystów.

I znowu: z jaką odwagą będziemy odtąd karcić tych, którzy dopuszczają się nadużyć liturgicznych?

DWIE KOŃCOWE UWAGI


Cierpiąc na „udar wiedźmy” i nie mogąc brać środków przeciwzapalnych, pomyślałam, że idąc nowym kursem uda mi się zwrócić do jakiejś wiedźmy. Ale odłożyłem ten pomysł na bok, bo będąc księdzem i ostrzegając wiernych przed zwracaniem się do czarowników, nawet gdybym pojawił się w przebraniu, czarownik prawdopodobnie nie byłby już w stanie kontynuować swych zaklęć. Ale pomyślałem też, że zamiast tego, gdyby przyszedł do niego jakiś prałat z ogrodów watykańskich, czarownik przywitałby go słowami: „Ach… witaj. Cieszę się, że jesteś jednym z nas”! A gdyby powtórzył mu to pozdrowienie na łożu śmierci… Żartuję.

Następnie, podobnie jak Martin Luther King († 1968) i kard. Carlo Maria Martini († 2012) Miałem sen: dlaczego Stolica Apostolska nie mogłaby zamiast zwoływać (drogiego) synodu wysłać do Amazonii tradycjonalistycznych komisarzy religijnych i innych? Będą ewangelizować, inkulturować i oswajać Bolsonaro. Jest to jednak marzenie niemożliwe, ponieważ w przeciwieństwie do Luthera Kinga i Martiniego jest to marzenie tradycjonalistów, a te sny nie są dozwolone. Nie żartuję.

Walka o pokój dla świata

Walka o pokój dla świata

Stanisław Michalkiewicz 5.05.2024 walka-o-pokoj

„Z wielkich idei rodzą się wielkie nieszczęścia” – twierdził Aldous Huxley. Trudno mi powiedzieć, co konkretnie miał na myśli, bo w świecie krążą rozmaite idee, które przez ich wyznawców uznawane są za wielkie, ale przez pozostałych – już niekoniecznie. Jednak zamiast gubić się w domysłach, spróbujmy sprawdzić trafność spostrzeżenia Huxleya na konkretnym przykładzie.

Oto w biblijnej Księdze Rodzaju czytamy, jak to Stwórca Wszechświata, który dlaczegoś upodobał sobie pewnego mezopotamskiego koczownika, pewnego dnia obiecał mu solennie, że „jego potomstwu” oddaje obszar „od Rzeki Egipskiej”, czyli Nilu, aż do „rzeki wielkiej, rzeki Eufrat”. Obecnie, słusznie czy niesłusznie, za potomków Abrahama uważają się Żydzi i z tego tytułu snują marzenia o „wielkim Izraelu”, który miałby rozciągać się właśnie na obszarze ujętym w ramy tych dwóch rzek. Snują marzenia – bo Stwórca Wszechświata przez kilka tysięcy ostatnich lat z zagadkowych przyczyn swojej obietnicy nie spełniał – ale ostatnio jakby coś w tej sprawie drgnęło.

Czy stało się to za sprawą wybitnego przywódcy socjalistycznego Adolfa Hitlera, który – podobnie jak rzymski cesarz Klaudiusz – uważał, że Żydzi są przyczyną „powszechnej choroby świata cywilizowanego”, czy też Marcina Lutra, który dał początek Reformacji, dzięki której w Ameryce pojawił się odłam wyznania protestanckiego, według którego nie będzie na świecie pokoju, dopóki nad światem nie zapanują Żydzi – tego pewnie się nie dowiemy, bo – w odróżnieniu od czasów dawniejszych, kiedy to Stwórca Wszechświata co i rusz rozmawiał z wieloma osobami – teraz jakby przestał się komukolwiek zwierzać, a jeśli w ogóle komunikuje się z ludzkością, to raczej przez czynności konkludentne – ale to nieistotne, bo zamiast dociekać przyczyn, skupmy się na skutkach, które są widoczne.

Oto po II wojnie światowej, której towarzyszyła masakra europejskich Żydów zainicjowana przez wspomnianego wybitnego przywódcę socjalistycznego, w 1948 roku proklamowana została niepodległość Izraela, który – jak to potwierdza niedawna uchwała tamtejszego parlamentu, czyli Knesetu – jest „państwem żydowskim”, czyli ex definitione przeznaczonym dla Żydów.

Warto zwrócić na to uwagę, bo ten pogląd uważany jest przez opinię światową za oczywistą oczywistość, podczas gdy opinie, że takie na przykład Niemcy powinny należeć do Niemców, czy taka na przykład Polska powinna należeć do Polaków, uchodzą nie tylko za „kontrowersyjne”, ale nawet za rodzaj orwellowskiej myślozbrodni, i bywają ścigane przez niezawisłe sądy.

Wynika z tego, że Żydzi, w odróżnieniu od innych mniej wartościowych narodów, cieszą się specjalnym statusem, na straży którego stoi jedno z najsilniejszych współczesnych państw, czyli Stany Zjednoczone. Składa się na to szereg zagadkowych przyczyn, wśród których jedna uważana jest przez nowojorską Ligę Antydefamacyjną za opinię „antysemicką” – że mianowicie Żydzi w Ameryce mają duże wpływy w sektorze finansowym, w mediach i przemyśle rozrywkowym, co sprawia, że tamtejsi twardziele, z obawy, by Żydzi nie zrobili z nich marmolady, skaczą przed nimi z gałęzi na gałąź. Wyraża się to m.in. w tym, że każdy twardziel, który zostaje prezydentem USA, składa bezcennemu Izraelowi coś w rodzaju hołdu lennego – że mianowicie będzie bronić jego interesów przy użyciu całej potęgi Stanów Zjednoczonych i to bez względu na to, co bezcenny Izrael zrobi.

Ponieważ po proklamowaniu niepodległości bezcennego Izraela na Bliskim Wschodzie w ciągu 76 lat wybuchły cztery duże wojny i co najmniej tyle samo mniejszych, wielu ludzi uważa bezcenny Izrael za coś w rodzaju krosty, która na ciele świata wywołuje nieustanne stany zapalne, i nawet twierdzi, że zgoda społeczności międzynarodowej na utworzenie tego państwa była błędem.

Ale takie opinie są energicznie zwalczane właśnie przez amerykańskich twardzieli, spośród których wielu naprawdę wierzy, że nie będzie na świecie pokoju, dopóki nad światem nie zapanuje bezcenny Izrael. Nie tylko wierzy – ale podejmuje w tym kierunku dość skuteczne starania, które dotychczas przyniosły rozmaite rezultaty. Rozmaite, bo wprawdzie dla bezcennego Izraela okazały się korzystne, ale dla sąsiadujących z nim narodów uważanych za mniej wartościowe – już niekoniecznie.

Na przykład w 1991 roku, w następstwie operacji „Pustynna Burza”, pod pretekstem skarcenia złowrogiego Saddama Husajna za samowolne zajęcie Kuwejtu nieżyczliwy bezcennemu Izraelowi Irak został skotłowany. Ale to był dopiero pierwszy krok, bo w 2003 roku, w ramach operacji pokojowej „Iracka Wolność”, iracki potencjał został zniszczony całkowicie, a złowrogi Saddam Husajn, po zawleczeniu go przed niezawisły sąd, został powieszony – i w ten sposób Irak przestał być dla bezcennego Izraela jakimkolwiek problemem. Ot i teraz słyszymy, że irańskie drony i rakiety były przez amerykańskie myśliwce strącane nad Irakiem, z czego wynika, że to państwo jest wasalem USA, podobnie jak Jordania, dzięki czemu zarówno tam, jak i w Arabii Saudyjskiej amerykańscy twardziele nie forsują demokracji, pozwalając tamtejszym królom na samowładne, żeby nie powiedzieć – tyrańskie panowanie. W zamian za to jordańska wielka księżniczka musiała wsiąść do myśliwca i strącać irańskie drony, żeby nie doleciały do bezcennego Izraela. Warto na koniec dodać, że „rzeka wielka, rzeka Eufrat”, która miała stanowić wschodnią granicę obszaru podarowanego przez Stwórcę Wszechświata potomstwu mezopotamskiego koczownika, przepływa akurat przez terytorium Iraku.

Wreszcie w październiku 2010 roku, na szczycie w Deauville, Nasza Złota Pani z Berlina pozwoliła Francji na budowanie sobie kieszonkowego imperium w basenie Morza Śródziemnego. W następstwie tych ustaleń w Tunezji, Egipcie i Libii wybuchły wkrótce „jaśminowe rewolucje”, które doprowadziły do obalenia tamtejszych tyranów, a nowi tyrani ani myślą podskakiwać bezcennemu Izraelowi. Prezydent Obama chciał, by demokracja zwyciężyła też w Syrii, ale tamtejszy tyran, dufny w protekcję Putina, nie chciał ustąpić, za co Syria została ukarana operacją pokojową, która trwa do dzisiaj i po której z Syrii wkrótce nie zostanie kamień na kamieniu, więc i ona przestanie być problemem dla bezcennego Izraela.

Pozostał jednak złowrogi Iran, na który, jak się wydaje, właśnie przyszła kryska. Jeśli „siły obronne” bezcennego Izraela zdecydują się skarcić go za zuchwalstwo, to może to rozpalić kolejną dużą wojnę w regionie, a może nawet w skali światowej, zwłaszcza gdyby się okazało, że złowrogi Iran, podobnie jak bezcenny Izrael, też ma broń jądrową. Wtedy na świecie może rzeczywiście zapanować pokój – jak to sobie wyobrażają niektórzy amerykańscy protestanci.

Kierwiński nie był w trzy dupy pijany. To problemy z mikrofonem.

Na pl. Piłsudskiego w Warszawie odbyły się Centralne Obchody Dnia Strażaka oraz promocja na pierwszy stopień oficerski w Państwowej Straży Pożarnej. W uroczystości wziął udział m.in. prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą, marszałek Sejmu Szymon Hołownia, oraz szef MSWiA Marcin Kierwiński. Przemówienie tego ostatniego wzbudziło wiele pytań…

Internet huczy od plotek i podejrzeń dotyczących ministra Marcina Kierwińskiego. Jego wystąpienie, choć w treści w miarę spójne i logiczne, wywołało wielkie zainteresowanie. Wszystko przez artykulację pana Kierwińskiego.

Niektórzy życzliwi podejrzewają jedynie udar, inni mocno zakrapianą noc z 3 na 4 maja.

====================================

Marcin Kierwa Kierwiński, minister MSWiA. Posłuchajcie przemówienia Kierwy, jakiś dziwny taki.

583,3 tys. Wyświetlenia

A może pan minister po prostu poparzył sobie język i policzki poranną kawą?

Minister Kierwiński po przemówieniu wytłumaczył, co było jego zdaniem przyczyną takiego odbioru: problemy z mikrofonem. Podobno nagłośnienie było źle przygotowane i był straszny pogłos.

– Akurat był straszny pogłos na tych uroczystościach i coś zdarzyło się z mikrofonem – oświadczył minister i dodał, że „Wszystko jest w najlepszym porządku”. Dopytywany przez reporterkę Polsat News o to, czy nie ma zamiaru zrobić sobie prewencyjnych badań odpowiedział, że nie, ponieważ czuje się bardzo dobrze.

Był straszny pogłos na tych uroczystościach i coś zdarzyło się z mikrofonem –

@MKierwinski

29,2 tys. Wyświetlenia

Nagranie przemówienia ministra Marcina Kierwińśkiego powyżej. Jak widać prezydent Andrzej Duda uważnie się przyglądał przemawiającemu ministrowi.

=====================================

mail:

Uważam, że to jednak „problemy z mikrofonem”. Nie mógł się na nim utrzymać. I mównicę słabowatą mu, szuje, zbudowali. Ale się utrzymał.

=================================

„pourazowy zespół przeciążenia goleni prawej”.

============================

„Podsumowując: Kierwiński wczoraj był napruty, jak Messerschmidt. Gadanie o problemach technicznych, to ściema dla maluczkich, jak niegdyś o słynnym dziadku” – dodał Protasiewicz.

Walka z wiatrakami. Czy walka z „kowidem”?

4 maja 2024 r. | Nr 18/2024 (670)
mtodd


Walka z wiatrakami
       Szanowni Państwo!
        Czy walka z „kowidem” była może tą przysłowiową walką z wiatrakami? Zgodnie z decyzją Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych szczepionki na Covid-19 NIE SĄ SZCZEPIONKAMI.
Czym zatem są? Wielkim przekrętem koncernów farmaceutycznych, na skalę światową.
           Nowym globalnym przekrętem jest „klimatyzm” (przypominający komunizm), dla którego wiatraki stały się symbolem, taki wirujący sierp z młotem. „Ostatnie pokolenie” wygląda jakby urwało się z takiego wirującego wiatraka i w zamroczeniu przykleja się do asfaltu.
Miejmy nadzieję, że jest to naprawdę ostatnie pokolenie głupków. Wraz z nim odejdzie może „ministra klimatu” mianowana na to stanowisko przez niemieckich producentów wiatrakowego złoma, którzy upatrzyli sobie Polskę na składowisko niewygodnych gabarytowo, wiatrakowych śmieci. Wystarczyło mianować odpowiednią osobę na ministe­rialne stanowisko, żeby odpady uznała za przedmioty produkujące darmowy, ekologiczny prąd i to z niczego! Brawo kompetencja!
           Walka z draństwem i głupotą jest wyczerpująca, może więc w ramach odpoczynku poczytajmy o przygodach Don Kichota, albo chociaż obejrzyjmy rysunek Don Kichota jako Błędnego Centaura z La Manchy?
Z pozdrowieniami
Małgorzata Todd
---
---

Francja: Złe wieści dla uniofilów

Złe wieści dla uniofilów

4.05.2024 Autor: Bogdan Dobosz nczas/zle-wiesci-dla-uniofilow

Budynek Parlamentu Europejskiego w Brukseli.
Budynek Parlamentu Europejskiego w Brukseli. / foto: Wikimedia, Jorge Franganillo,

Na dwa miesiące przed wyborami sondaże dotyczące wyborów do Parlamentu Europejskiego stają się coraz bardziej ciekawe. Badanie Ifop-Fiducial dla „Le Figaro”, LCI i Sud Radio daje prawicowego Zjednoczenia Narodowego (RN) Jordana Bardelli dużą przewagę nad innymi partiami. Sondaże przyznają tej partii 32-33 proc.

Lista RN pilotowana jest przez Jordana Bardellę i ma 32 proc. głosów poparcia oraz dynamikę wzrostową. To najwyższy poziom sondażowy. 89 proc. deklarujących obecnie poparcie narodowców twierdzi, że swoich preferencji nie zmieni. W przypadku partii prezydenckiej „Renesans” taki odsetek „zdecydowanych” wynosi tylko 72 proc. To właśnie lista Renesansu jest na drugim miejscu, ale powodów do zadowolenia Emmanuel Macron raczej nie ma. Listę „macronistów” pilotuje Valérie Hayer i może ona liczyć na 19 proc. głosów. Trzecie miejsce na podium zajmuje podnosząca się z gruzów Partia Socjalistyczna (PS – Place Publique) kierowana przez Raphaëla Glucksmanna. 11 proc. Francuzów twierdzi, że jest gotowa do jej poparcia.

Nieoczekiwanie PS stała się liderem lewicowego peletonu, bo reszta nie przekracza wyniku dwucyfrowego.

Zbuntowana Francja (LFI) otrzymuje zaledwie 7,5 proc., ekolodzy (EELV) – 6,5 proc., lista komunistyczna kierowana przez Léona Deffontainesa ma zaledwie 3 proc. głosów poparcia i może swoich europosłów nie wprowadzić. Słabo prezentuje się też centroprawica i niegdyś silni Republikanie (LR). Ich lista, którą pilotuje François-Xavier Bellamy może liczyć na 7,5 proc., czyli poniżej wyniku z 2019 r. Liderką listy prawicowej „Reconquête!” Zemmoura jest Marion Maréchal Le Pen (siostrzenica Marie). W przypadku jej listy notowania wynoszą 6 proc., co oznacza przekroczenie progu wyborczego.

Niezbyt pomyślne dla uniofilów sondaże uzupełnia też spadek popularności Emmanuela Macrona i jego premiera Gabriela Attala. W sondażu YouGov dla HuffPost z kwietnia, Francuzi dość surowo ocenili politykę obu panów. 74 proc. respondentów uważa, że zwłaszcza źle zarządzają gospodarką. Liczba pozytywnych opinii na temat Macrona wynosiła na początku marca jeszcze 27 proc., w kwietniu jest to 25 proc. Wychodzi na to, że tylko co czwarty Francuz ma pozytywny stosunek do głowy państwa.

Francuzi bardzo krytycznie oceniają też sytuację gospodarczą kraju i sposób zarządzania gospodarką przez rząd. Notowania premiera Attala także spadły o 2 punkty procentowe w porównaniu z sondażem z marca. Obecnie ma 31 proc. pozytywnych ocen, ale od czasu objęcia urzędu szefa rządu stracił 6 punktów procentowych. Sondaż kwietniowy pokazuje, że spada odsetek Francuzów „bez swojego zdania na ten temat”, a rośnie ilość osób z opiniami niepochlebnymi o premierze i rządzie. Odsetek opinii negatywnych przekroczył ważną granicę 50 proc. Większość Francuzów pozostaje zwłaszcza bardzo krytyczna wobec zdolności Gabriela Attala do uporządkowania finansów publicznych. Tylko 23 proc. ankietowanych uważa, że Attal będzie w stanie przeprowadzić taką reformę. 74 proc. uważa, że władza wykonawcza źle radzi sobie z zarządzaniem gospodarką. Nawet w szeregach zwolenników prezydenckiej partii Renesans, odsetek zaufania dla rządu wynosi tylko 67 proc.

Vaccinated people were at higher risk of contracting COVID-19, researchers find.

People With More COVID-19 Vaccine Doses More Likely to Contract COVID-19: Study

Vaccinated people were at higher risk of contracting COVID-19, researchers find. the/epoch/times

People With More COVID-19 Vaccine Doses More Likely to Contract COVID-19: Study
A health care worker fills a syringe with Pfizer’s COVID-19 vaccine in an undated file image. (Robyn Beck/AFP via Getty Images)
Zachary Stieber

By Zachary Stieber, Senior Reporter 5/3/2024

People who received more than one dose of a COVID-19 vaccine were more likely to contract COVID-19, according to a new study.

An analysis of data from Cleveland Clinic employees found that people who received two or more doses were at higher risk of COVID-19, Dr. Nabin Shrestha and his co-authors reported.

The risk of contracting COVID-19 was 1.5 times higher for those who received two doses, 1.95 times higher for those who received three doses, and 2.5 times higher for those who received more than three doses, the researchers found. The higher risk was compared to people who received zero or one dose of a vaccine.

Even after adjusting for variables, the elevated risk remained.

“The exact reason for this finding is not clear. It is possible that this may be related to the fact that vaccine-induced immunity is weaker and less durable than natural immunity. So, although somewhat protective in the short term, vaccination may increase risk of future infection,” the researchers said in the paper, which was released as a preprint.

Related Stories EXCLUSIVE: CDC Found Evidence COVID-19 Vaccines Caused Deaths

5/1/2024

EXCLUSIVE: CDC Found Evidence COVID-19 Vaccines Caused Deaths

5/3/2024

Court Upholds COVID-19 Vaccine Mandate for WA Police, Disciplinary Action to Follow

Dr. Robert Malone, a vaccine researcher who was not involved in the paper, told The Epoch Times that the paper served as “another acknowledgment that the products are not effective or are at very low effectiveness and are contributing to negative effectiveness [down the line].”

He noted that the researchers did not study vaccine safety among the employee population. The COVID-19 vaccines can cause a number of side effects, including fatal heart inflammation, according to the literature and death records.

Earlier studies and data have also suggested that people with more vaccine doses are more susceptible to COVID-19 infection, including previouspapers from the Cleveland Clinic scientists and a study from Iceland.

The U.S. Centers for Disease Control and Prevention (CDC), which has repeatedly declined requests to comment on outside research, recommends virtually all people aged 6 months and older receive one of the currently available COVID-19 vaccines, regardless of how many shots they’ve received, although a meeting later in May is set to discuss whether to update the vaccine formulations to improve protection.

CDC scientists said in a paper published in February in the agency’s weekly report that the latest version of the vaccines, a monovalent targeting the XBB.1.5 subvariant, provided 49 percent effectiveness between 60 and 119 days later when the JN.1 virus strain was dominant. Supplementary data, however, showed that people aged 50 and older who received the previous bivalent version were more susceptible to symptomatic infection.

Authors disclosed no conflicts of interest and acknowledged at least five limitations, including how they used a proxy for infection with JN.1.

Another study, released ahead of peer review in April, estimated the effectiveness of Pfizer’s updated vaccine as 32 percent against hospitalization from late 2023 through early 2024. The research was conducted by scientists from multiple institutions, including the U.S. Department of Veterans Affairs and Pfizer, many authors reported conflicts of interest, and some of the funding came from Pfizer.

https://www.ganjingworld.com/embed/1g34rj9tkri3oZBbLsw0Ewd2U14g1c

People’s immune systems being trained to react to older virus strains at the expense of protection against newer variants is one theory for why the vaccinated might be more prone to infection.

“Multiple vaccine doses may have the effect of antibody-dependent enhancement or ‘original antigenic sin,’ which increase the infection response disproportionally to antibodies generated from the first vaccine dose, rather than from the current vaccine or the current infection, making the antibody response less effective,” Dr. Harvey Risch, professor emeritus of epidemiology at the Yale School of Public Health, told The Epoch Times in an email after reviewing the paper.

Dr. Shrestha, who did not respond to a request for comment, and the Cleveland Clinic researchers aimed to analyze the effectiveness of the XBB.1.5 shots against JN.1, which displaced XBB.1.5 before the end of 2023.

To do so, they analyzed the incidence of COVID-19 among Cleveland Clinic employees from Dec. 31, 2023, to April 22, 2024.

Among approximately 47,500 employees included in the study, 838 tested positive for COVID-19 during that period.

Unadjusted data showed no difference between people who received one of the updated shots and people who didn’t, but after adjusting for age and other factors, the researchers estimated the shots provided 23 percent effectiveness against infection.

Federal and global guidelines consider vaccines ineffective if they provide under 50 percent shielding.

The number of severe illnesses among the study population was too small to estimate effectiveness against severe illness, the researchers said.

Listed limitations included the inability to separate symptomatic and asymptomatic infections. No conflicts of interest were reported and authors said they received no funding.

Homo-drag-queen weźmie udział w olimpijskiej sztafecie z pochodnią w Paryżu

Homo-drag-queen weźmie udział w olimpijskiej sztafecie z pochodnią w Paryżu

Data: 3 Maggio 2024 Author: Uczta Baltazara

babylonianempire

Arthur Raynaud, francuski homoseksualista-drag queen został wyznaczony przez burmistrza Paryża do wzięcia udziału w sztafecie z pochodnią podczas Igrzysk Olimpijskich. https://www.france24.com/en/live-news/20240503-paris-drag-queen-targeted-over-olympic-torch-relay-role https://fr.wikipedia.org/wiki/Minima_Gest%C3%A9

Perchée sur des talons de 25 cm, pour des performances de plus de 2 heures, la drag queen

@minima_geste

est prête pour son relais de la Flamme olympique RDV cet été, les 14 & 15 juillet prochains, pour le passage de la Flamme dans la capitale !

·

1,1 mln Wyświetlenia

Marion Maréchal (należąca do klanu Le Pen) w #BonjourLaMatinaleTF1 na temat niesienie ognia olimpijskiego przez drag queen Minimę Gesté: “Po raz kolejny musimy udawać, że to reprezentuje Francję (…) Nie sądzę, że to dobry sposób na reprezentowanie Francji w oczach świata”. https://en.wikipedia.org/wiki/Marion_Mar%C3%A9chal

Condividi:

Dwudziestu katolickich uczonych ujawnia zbrodnie Franciszka

Dwudziestu katolickich uczonych ujawnia zbrodnie Franciszka

Franciszek

Prawie dwudziestu naukowców napisało 2 maja oświadczenie podsumowujące „zbrodnie i herezje” Franciszka.

Wśród sygnatariuszy jest duchowny, ks. Linus Clovis. Wzywają oni Franciszka do „rezygnacji z urzędu papieskiego”.

W długim, 18-stronicowym t ekście wymieniono „zbrodnie” Franciszka, w tym długą listę przypadków, w których Franciszek chronił homoseksualnych oprawców, a następnie kłamał na ten temat („sabotowanie wymiaru sprawiedliwości”). Wymienia również herezje Franciszka i analizuje jego korzenie oraz ich konsekwencje w odniesieniu do kadencji Franciszka.

Promowanie sprawców nadużyć homoseksualnych

Kiedy był arcybiskupem Buenos Aires, Bergoglio chronił swojego przyjaciela, ks. Julio Grassiego, który został później skazany za molestowanie chłopców w domach dla dzieci ulicy, które założył. Franciszek zlecił sporządzenie 2600-stronicowego raportu dla argentyńskiego Sądu Najwyższego, który uniewinnił Grassiego i zaatakował jego ofiary. Próba Bergoglio nie powiodła się. Zapytany o raport, skłamał i powiedział, że nie miał z nim nic wspólnego.

Przyjaciel Franciszka, były biskup Gustavo Óscar Zanchetta z Orán w Argentynie, był jednym z pierwszych biskupów mianowanych przez Franciszka w 2013 roku. Został on skazany za molestowanie homoseksualne seminarzystów. Stolica Apostolska została poinformowana o nagich selfie na telefonie Zanchetty w 2015 roku. Zanchetta zrezygnował dopiero w 2017 roku, a Franciszek natychmiast utworzył dla niego specjalne stanowisko w Watykanie.

Kiedy był wikariuszem generalnym, arcybiskup Mario Delpini z Mediolanu przeniósł księdza Mauro Galli do innej parafii po tym, jak Galli rzekomo molestował młodego mężczyznę. Delpini przyznał się do tego w zeznaniach sądowych w 2014 roku, a Stolica Apostolska o tym wiedziała. Franciszek mianował Delpiniego arcybiskupem Mediolanu w 2017 roku, ale od tego czasu nigdy nie darzył go zbytnią sympatią [sprawa Gallego nie powinna być uwzględniona na liście, ponieważ wyrok przeciwko niemu został uchylony przez włoski Sąd Najwyższy. Sprawa została rozwiązana dopiero 12 lat później w drodze ugody, która zaowocowała trzema latami aresztu domowego, podczas gdy Galli został uniewinniony przez sąd kościelny].

W grudniu 2013 r. i ponownie w maju 2014 r. grupa głuchoniemych dzieci i nastolatków ze Szkoły dla Głuchoniemych Provolo w Lujan de Cuyo w Argentynie poinformowała Franciszka, że ojciec Nicola Corradi, który pracował w szkole, znęcał się nad nimi. Corradi wcześniej molestował nieletnich we Włoszech, a następnie został przeniesiony do Argentyny. Franciszek skierował sprawę do włoskiej konferencji biskupów, która jednak nic nie zrobiła. W Argentynie Corradi kontynuował swoje nadużycia. W 2016 r. Corradi został aresztowany wraz z innymi sprawcami, a instytut został zamknięty. W 2019 r. został skazany na 42 lata więzienia za wykorzystywanie seksualne dzieci w latach 2004-2016, a wkrótce potem zmarł.

Franciszek chroni ojca Marko Rupnika, którego świętokradcze cudzołóstwo z dwoma tuzinami zakonnic zostało uznane za wiarygodne przez Kongregację Nauki Wiary i jezuitów. Rupnik został nawet ekskomunikowany w 2020 roku. Franciszek niemal natychmiast zniósł ekskomunikę i zaprosił ojca Rupnika kilka tygodni później do wygłoszenia rekolekcji wielkopostnych w Watykanie. Rupnik kontynuuje swoją karierę pod ochroną Bergoglio.

Franciszek wspierał również kardynałów, którzy nie podjęli odpowiednich działań przeciwko nadużyciom seksualnym. Wszyscy oni należą do jego partii: Danneels, De Kesel, Marx, Murphy-O’Connor, Rodriguez Maradiaga, Errazuriz Ossa, McCarrick i jego współpracownicy Cupich, Tobin, Gregory, McElroy, Wuerl.

Inne przestępstwa Bergoglio

Franciszek zaangażował się w bałwochwalstwo, gdy Pachamama, południowoamerykański demon, został umieszczony przed głównym ołtarzem Świętego Piotra podczas Synodu Amazońskiego w 2019 roku. [Jan Paweł II umożliwił podobne rzeczy podczas spotkań w Asyżu].

Nakazał rozgrzeszać niepokutujących cudzołożników i udzielać im Komunii, jeśli świadomie i dobrowolnie pozostają w cudzołóstwie. Wprowadził [pseudo] błogosławieństwa dla cudzołożnych i homoseksualnych par.

Franciszek usunął biskupów bez podstawy moralnej lub prawnej (bp Strickland, bp Daniel Fernández). Próbował zlikwidować obrządek rzymski. Poświęcił też Kościół w Chinach na rzecz państwa.

Lista herezji Franciszka

Amoris Laetitia, 2016: „Nie można już po prostu powiedzieć, że wszyscy w sytuacji 'nieregularnej’ [= cudzołóstwo] żyją w stanie grzechu śmiertelnego i są pozbawieni łaski uświęcającej”.

Amoris Laetitia: Franciszek twierdzi, że w niektórych okolicznościach cudzołożnicy nie grzeszą, popełniając cudzołóstwo, a cudzołóstwo może być moralnie dobre.

Deklaracja z Abu-Dhabi, 2019: Bóg nie tylko zezwala, ale pozytywnie chce pluralizmu i różnorodności [fałszywych] religii, zarówno chrześcijańskich, jak i niechrześcijańskich.

Fiducia supplicans, 2023: Katoliccy księża mogą błogosławić konkubentów, nawet jeśli podstawą ich konkubinatu jest cudzołóstwo, cudzołóstwo lub stosunki homoseksualne.

Kara śmierci jest „zawsze” i „wszędzie” moralnie zła.

W swojej odpowiedzi na Dubia z 2023 r. Franciszek zasugerował, że dogmaty lub fragmenty Pisma Świętego można odrzucić jako „fałszywe”.

Skutki przestępstw Franciszka

Deklaracja zauważa również, że Franciszek jest produktem modernistycznego kryzysu z początku XX wieku, który znacząco wpłynął na Sobór Watykański II. Wyznaje on neomodernistyczny pogląd na objawienie, wiarę i teologię.

„Franciszek stosuje tradycyjną technikę mianowania podwładnych, którzy są osobiście skompromitowani, aby mieć pewność ich absolutnego posłuszeństwa i lojalności”.

Podstawowym celem Franciszka jest „zabezpieczenie przewagi, jaką neomodernizm osiągnął nad Kościołem po połowie XX wieku, i przekształcenie tej przewagi w trwałe zwycięstwo, które doprowadzi do wykorzenienia katolickiej wiary, moralności i kultu raz na zawsze”.

Franciszek rzekomo rozumie swoich przeciwników, „którzy zazwyczaj nie rozumieją jego i jego strategii” i polega głównie na ich strachu.

Deklaracja wie, że rezygnacja lub deklaracja utraty urzędu przez Franciszka nie rozwiąże problemów: „Kiedy Franciszek odejdzie, korupcja klerykalna, która go wyprodukowała i którą promował, pozostanie”.

Jak III RP zdradziła Olega Zakirowa

Jak III RP zdradziła Olega Zakirova

4 listopada 2022 zakazanehistorie.pl/jak-iii-rp-zdradzila-olega-zakirova

Jak III RP zdradziła Olega Zakirova, swojego człowieka w KGB

W dzisiejszym moim filmie pt. Jak III RP zdradziła Olega Zakirova, swojego człowieka w KGB opowiem Państwu historię Olega Zakirova, majora z KGB, który w swoim śledztwie w sprawie Zbrodni Katyńskiej dokonał wielu kluczowych ustaleń, za co później został zwolniony ze służby. Obawiając się zemsty swoich kolegów z KGB, uciekł do Polski. Ta jednak nie wyciągnęła do niego pomocnej dłoni. Ten film zatytułowałem „Jak III RP zdradziła Olega Zakirova, swojego człowieka w KGB”. Gorąco zapraszam do oglądania.

Patronat honorowy

Patronat honorowy - Ministra Edukacji i Nauki

Patronat honorowy nad kanałem “Zakazane historie” sprawuje Minister Edukacji i Nauki, który odpowiada za prowadzenie polityki państwa w obszarze oświaty i wychowania oraz nauki i szkolnictwa wyższego.

Siedem lat temu zmarł Oleg Zakirow, major KGB badający sowiecką zbrodnię w Katyniu. Zaszczuty w Polsce.

Siedem lat temu zmarł Oleg Zakirow, major KGB badający sowiecką zbrodnię

Hubert Bekrycht, Paweł Tomczyk PUBLIKACJA: 18.04.2024

Oleg Zakirov podczas promocji swojej książki "Obcy element", 2010 r. PAP/A. CiereszkoOleg Zakirov podczas promocji swojej książki „Obcy element”, 2010 r. PAP/A. Ciereszko

Oleg Zakirow, major KGB badający zbrodnię katyńską, zmarł 18 kwietnia 2017 r. w Łodzi. „Zabiła go prawda o Katyniu, bo w świecie schizofrenii prawda nie działa jak odtrutka, tylko jak trucizna” – ocenił Józef Śreniowski, społecznik i analityk, współzałożyciel KSS „KOR”.

W całej Polsce trwały akurat obchody i uroczystości upamiętniające sowieckie ludobójstwo polskich obywateli.

„Zabiła Go prawda o Katyniu, bo w świecie schizofrenii prawda nie działa jak odtrutka, tylko jak trucizna.”

Jego zdaniem, Zakirow „nie rozumiał pewnie w punkcie wyjścia, że godzi w aliancki paradygmat najnowszej historii i podważa swymi odkryciami ład ustanowiony na dziesięciolecia w Jałcie. Politykę, której historia winna pozostawać posłuszna. Tak bardzo, że >>nie trzeba głośno mówić<<…”.

„Motyw katyński jest bowiem samym centrum >>dwójmyślenia<<, wszyscy bowiem, sprawcy i ofiary, wiedzą, co się zdarzyło, mimo że nie ma świadków, i powtarzają to szeptem, głośno mówiąc coś przeciwnego, popartego załganymi argumentami. Jeśli się wyłamują z tego porządku fałszywych świadectw, ryzykują zwykle poddanie się presji poprawności: dobrze, pomnik katyński, ale skromny i na peryferiach Londynu, żeby nie drażnić ambasady. Mroczny klimat jak z >>Tajnego agenta<< Józefa Conrada. Prawda uchodząca za zuchwalstwo” – wyjaśnił Śreniowski.

Oleg Zakirow urodził się 29 października 1952 r. w Andiżanie w Uzbeckiej Socjalistycznej Republice Sowieckiej. Ukończył prawo na Uniwersytecie w Taszkiencie. W latach 1975–1991 służył w KGB, początkowo w Urgenczu, Frunze (obecnie Biszkek) i Ałma-Acie, a od 1983 r. w Smoleńsku. W latach 1984–86 uczestniczył w wojnie w Afganistanie, po czym powrócił do służby w KGB w Smoleńsku.

Ojciec Olega, Zakir Chałhodżajew, urodził się 15 maja 1926 r. W ankietach zawsze podawał, że jest wychowankiem domu dziecka i nie wie, kim byli jego rodzice. „Tajemnicę rodzinną, raniącą mu serce przez całe świadome życie, zdradził mi dopiero przed śmiercią w 1981: W 1931 r. jego ojciec został rozstrzelany przez organy bezpieczeństwa jako wróg ludu (na podstawie art. 58 kodeksu karnego RFSRR). Oskarżono go o +kierowanie organizacją kontrrewolucyjną+ w Dżałał-Abadzie i wzniecanie tam +masowych zamieszek zmierzających do obalenia władzy sowieckiej+. W tej sprawie skazano w sumie dziesięć osób – na rozstrzelanie i łagry.

Podczas egzekucji dziadek wczepił się rękami w siatkę ogrodzenia i trząsł nią, krzycząc: +Za co?! Za co?! Mam troje dzieci!+” – napisał Zakirow w swej autobiografii pt. „Obcy element”. „A więc ja, kapitan KGB, wywodzę się ze starego uzbeckiego rodu! I jestem wnukiem wroga ludu!” – dodał.

„Na gruncie rosyjskim działanie każdego, kto usiłował doprowadzić do prawdy na temat zbrodni katyńskiej, było działaniem przeciwko wszystkim.”

W 1989 r., w okresie gorbaczowskiej pierestrojki, Zakirow znalazł się w specjalnej grupie funkcjonariuszy smoleńskiego KGB zajmującej się rehabilitacją ofiar stalinizmu. Wyszedł poza zaplanowany przez władze sowieckie zakres badań nad mordami stalinowskimi, dotarł do bezpośrednich świadków i wykonawców zbrodni katyńskiej dokonanej na Polakach przez NKWD w 1940 r., spisał i przechowywał ich zeznania. Zapoznał się z dokumentacją zbrodni na Polakach w sowieckich obozach jenieckich. Dotarł również do dokumentacji mordów dokonywanych na Polakach w okresie wielkiego terroru w latach 30. XX wieku.

„W latach 1989-90 KGB była w stanie jakby niepewności. I ja ten krótki okres wykorzystałem” – wyjaśnił.

Zakirow rozpoczął współpracę z rozgłośnią radiową w Smoleńsku i z Giennadijem Żaworonkowem, dziennikarzem tygodnika >>Moskowskije Nowosti<< publikującym materiały na temat zbrodni katyńskiej. Nawiązał także kontakt z Marcelem Łozińskim, reżyserem filmu „Las Katyński”, z dziennikarką Krystyną Kurczab-Redlich oraz Aleksiejem Pamiatnychem, działaczem rosyjskiego Stowarzyszenia „Memoriał” poszukującego informacji o zagładzie polskich oficerów.

„Zakirow za plecami przełożonych wysłał krótkie sprawozdanie do >>Moskowskich Nowosti<<. Przyjechali dwaj reporterzy” – napisał niemiecki dziennikarz Thomas Urban w książce „Katyń. Zbrodnia i walka propagandowa wielkich mocarstw” (2019). „Z Moskwy przyjechała również ekipa telewizyjna. Jednakże reportażu nie pozwolono wyemitować. Później autor dowiedział się, że Gorbaczow osobiście interweniował, żeby tych materiałów nie wydrukować. Nie powstał też dokument telewizyjny, bo smoleńskie KGB zarekwirowało kasetę wideo, a w drodze z jednego planu filmowego na drugi samochód reporterów został zepchnięty przez ciężarówkę i wylądował w rowie” – opisywał Urban.

Gdy 26 listopada 1989 r. polska delegacja rządowa przybyła do Katynia, miejsce ludobójstwa wciąż „upamiętniał” sowiecki memoriał, na którym wypisano datę „1941” jako moment dokonania „faszystowskiej zbrodni”. Premier Tadeusz Mazowiecki złożył więc kwiaty pod drewnianym krzyżem postawionym w 1988 r. z inicjatywy prymasa Józefa Glempa goszczącego w ZSRR na obchodach tysiąclecia chrztu Rusi.

„Z okazji wizyty Mazowieckiego lokalne radio smoleńskie wyemitowało audycję opartą na rezultatach poszukiwań Zakirowa, w której wypowiedział się również jeden z byłych enkawudzistów. Jego przełożeni w smoleńskim KGB byli wściekli. Z Moskwy zjechało dwóch pułkowników KGB, żeby ostrzec Zakirowa przed samowolą” – przypomniał Thomas Urban.

„Na gruncie rosyjskim działanie każdego, kto usiłował doprowadzić do prawdy na temat zbrodni katyńskiej, było działaniem przeciwko wszystkim” – powiedziała Krystyna Kurczab-Redlich, wieloletnia korespondentka w Rosji, w filmie dokumentalnym Jarosława Mańki „Prywatne śledztwo majora Zakirowa”.

„Dla mnie było ważne, aby wyjaśnić, jaka jest prawda” – wyjaśnił Zakirow w filmie Mańki.

W 1991 r. został usunięty ze służby w KGB pod pretekstem „schizofrenii o spowolnionym działaniu”.

„Złoty medal Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej wręczył mu ambasador Stanisław Ciosek. Ale dla wyrzutka z KGB nie było w Rosji pracy, żonie obniżono rentę, córka nie mogła dostać się na studia” – napisała Kurczab-Redlich. Konsul generalny RP w Moskwie Michał Żórawski i Ciosek umożliwili wyjazd do Polski żonie i córce Zakirowa.

On sam zdecydował się na wyjazd z Rosji w 1998 r. Rok później rozpoczęto budowę polskiego cmentarza wojennego w Katyniu.

„Polska przyjęła go jak wroga: wysoki urzędnik Kancelarii Prezydenta, który kiedyś na blankiecie z orłem dziękował mu za odwagę, teraz nie wpuszcza go za próg gabinetu.”

„Polska przyjęła go jak wroga: wysoki urzędnik Kancelarii Prezydenta, który kiedyś na blankiecie z orłem dziękował mu za odwagę, teraz nie wpuszcza go za próg gabinetu, milczą wykorzystujący kiedyś jego pracę reżyserzy, podejrzliwie go traktują Rodziny Katyńskie. Zakirowowie wpadają w bezlitosny tryb procedur uchodźczych, co rusz słysząc o Ruskich, >>co tu ponajechali<<, albo o Ruskich, >>co nas tu wystrzelają<<. Żona Olega pracuje jako sprzątaczka, córka (studiując psychologię kliniczną) dźwiga skrzynki w Makro, sprząta biura. Zakirow zarabia pokątnie jako murarz, dekarz. Gdy zabrakło pieniędzy nawet na żyletki, obrośnięty i chory na depresję siadł na Piotrkowskiej w Łodzi i żebrał” – opisywała Krystyna Kurczab-Redlich.

To dzięki m.in. jej interwencjom w 2002 r. otrzymał polskie obywatelstwo i rentę – 1,5 tys. zł. Później doszły odznaczenia: Krzyż Kawalerski i Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.

„Chciał jednak pracować dla Polski, ale nie znalazła się instytucja (włącznie z IPN), która wykorzystałaby jego wiedzę i umiejętności” – napisał we wspomnieniu pt. „Sprawiedliwy wśród zakłamanych” Tadeusz A. Kisielewski.

„On był przecież jedynym w swoim rodzaju specjalistą – idealnym do pracy np. w jakimś archiwum. Kto w Polsce umie czytać tak naprawdę – ze zrozumieniem – sowieckie i rosyjskie dokumenty, akta NKWD? Nie ma takich, podobnie jak nie ma już fachowców od akt gestapo, bo po prostu wymarli” – powiedział PAP Józef Śreniowski, który podejrzewa, że o losie Zakirowa zdecydowała też jakaś urzędnicza małość, ludzka zawiść.

Autobiografię wydał w 2010 r., ale – jak napisał Kisielewski – „już wtedy był zrezygnowany i zgorzkniały”. Odrzucał zaproszenia na spotkania, zamknął się w sobie, oddawał się mistycznym rozważaniom i nie widział dla siebie przyszłości.

„Jako pracownik łódzkiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej wiedziałam oczywiście, kto to jest Oleg Zakirow i jakie zasługi ma dla Polski, ile kosztowała go pomoc w ujawnianiu okoliczności zbrodni stalinowskich, m.in. masakry w Katyniu” – powiedziała PAP Marzena Kumosińska z łódzkiej Pracowni Dokumentacji Multimedialnej Stowarzyszenie Ślad. „Nigdy jednak nie zdawałam sobie sprawy, że Oleg Zakirow, bohater, który przecież wtedy przebywał już długo w Łodzi, mieszkał kilka ulic ode mnie” – wspominała.

CZYTAJ TAKŻE W Łodzi pochowano Olega Zakirowa, b. mjr. KGB badającego zbrodnię katyńską

„Oleg Zakirow ciężko odpokutował swoją wiarę w Polaków i pomoc polską. Popadł w kliniczną depresję” – przypomniała Krystyna Kurczab-Redlich. „Na kopercie z pieczęcią, w której przyszła jakaś kolejna odmowa, Oleg nabazgrał: +Zamęczył mnie wiek dwudziesty/ I jego skrwawione rzeki./ I nie mówcie o prawach człowieka/ Ja już dawno nie jestem człowiekiem+. Umarł nagle. Między obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej a krzyżem prawosławnym. Uzbek po ojcu, Rosjanin po matce, z obywatelstwa Polak” – napisała w „Rzeczpospolitej”.

„Oleg Zakirow nie był jedyną osobą, która po sprowadzeniu do Polski została pozostawiona sama sobie. W latach 90. XX w. często zdarzało się, że repatriantom lub azylantom politycznym dawano polski paszport, i tyle. Musieli sami sobie radzić. Niektórzy wrócili do Rosji lub Kazachstanu – do życia, które znali” – powiedziała PAP Anna Kulik, która przygotowuje książkę o Zakirowie.

„On jest największym wyrzutem sumienia Polski i najbardziej spektakularnym przykładem jej zeszmacenia” – skomentował opublikowane na Facebooku zdjęcie grobu Zakirowa historyk i publicysta Piotr Skwieciński.

„Tragiczna postać. Z całą pewnością powinniśmy mu bardziej pomóc, niż to zostało zrobione” – powiedział PAP historyk prof. Wojciech Materski. W jego ocenie działania Zakirowa nie wniosły wiele do naszej wiedzy o zbrodni katyńskiej – niewątpliwą jego zasługą jest jednak bardzo poważne podejście do oficjalnego śledztwa, odnalezienie i przesłuchanie ostatnich żywych świadków sowieckiego mordu.

Nagrobek na łódzkim cmentarzu ewangelicko-augsburskim, z krzyżem prawosławnym i wizerunkiem odwróconej tyłem sylwetki oficera KGB patrzącego na las katyński, opatrzony jest inskrypcją w języku polskim i rosyjskim: „Wybaczcie mi wszyscy, kogo zraniłem niesłusznie, i nawet ci, kogo słusznie”. Żona i córka Zakirowa mieszkają w Kanadzie.

„Korespondencja z panią Galiną Zakirow bardzo mnie wzrusza, bo wynika z niej, że ona uważa Polskę za swoją ojczyznę” – ocenił Józef Śreniowski.

„On się do końca bał [on był ostrożny md] , wbrew tytułowi jednego z artykułów, który brzmiał +Major Zakirow już się nie boi+. Na spotkania przychodził z własną butelką wody. Nie korzystał z cateringu. Był udręczony i rozczarowany kłopotami finansowymi i walką o codzienny byt. Bardzo przeżył śmierć kotki, którą przywiózł do Polski zza wschodniej granicy” – wspominała Anna Kulik.

Dziennikarz TVP3 Łódź Waldemar Wiśniewski kilka miesięcy przekonywał Zakirowa do udzielenia mu obszernego wywiadu. „Był wtedy sfrustrowany, zawiedziony tym, jak go na początku potraktowano w Polsce” – wspominał. „Na trwające dość długo nagranie przyniósł swoje jedzenie i picie” – mówił. „Była to bardzo wyrazista osobowość”- ocenił.

Wspominał też, w jakiej tajemnicy – na żądanie Zakirowa – wiózł go prywatnym samochodem z Łodzi do Warszawy na uroczystość wręczenia mu nagrody za książkę „Obcy element”. „Było to zrozumiałe ze względu na doświadczenia Zakirowa. Nigdy nie zapomnę tej ukrywanej do dnia wyjazdu podróży i przygotowań do niej. Zakirow po prostu bał się o bezpieczeństwo rodziny” – podkreślił Wiśniewski.

Podczas pracy nad wywiadem telewizyjnym prowadzonym przez Wiśniewskiego Zakirow zgodził się na obecność jeszcze tylko jednego dziennikarza – Huberta Bekrychta (wtedy z Polskiego Radia Łódź, obecnie PAP). Dokładnie go obszukał, prosił o pokazanie sprzętu do nagrywania, rozmontowanie go, sprawdził mikrofon i torbę. Po kilkuminutowym nagraniu dla rozgłośni określił, co ma być na antenie wówczas, a co może być wyemitowane po latach, i to też za jego zgodą.

„Pod koniec życia już nie prosił o pracę ani o pomoc. Żył skromnie. Nawet podczas odbioru nagrody za książkę +Obcy element+ zdołał wykrztusić podziękowania dla państwa Redlichów i czytelników. Szybko zszedł ze sceny” – przypomniała Anna Kulik.

„Fakt, że oficer KGB okazał się uczciwym, mającym sumienie człowiekiem – co samo w sobie brzmi trochę jak oksymoron – ma wielkie znaczenie” – powiedział prof. Materski. „Zamanifestował człowieczeństwo i odwagę cywilną, za co zapłacił wysoką cenę. Nie wolno nam o nim zapomnieć” – podkreślił. (PAP)

autorzy: Hubert Bekrycht, Paweł Tomczyk

hub/ pat/ miś/

Siedem groźnych schorzeń, które zwalcza przytulia czepna [chwast]

7 groźnych schorzeń, które zwalcza przytulia czepna.

Autor: mgr Dominik Kaźmierczak 06-07-2021

Przytulia czepna (Galium aparine), nazywana też potocznie lepczycą, czepiadłem czy ostrzycą, to pospolita roślina, którą spotkać można w praktycznie każdym zakątku świata, głównie zaś w strefie klimatu umiarkowanego. Znana i ceniona była już w starożytności, wspierając w stanach silnego wyczerpania i osłabienia organizmu, zaś w medycynie ludowej wykorzystywana była głównie do leczenia ran, oparzeń i wszelkiego rodzaju dolegliwości skórnych. Wśród rolników i ogrodników przytulia uchodzi za trudny do zwalczenia chwast, jednak dla osób zainteresowanych naturalnymi metodami leczenia stanowi cenny surowiec i panaceum na wiele dolegliwości. Co leczy przytulia czepna i jak ją rozpoznać?

Jak wygląda przytulia czepna?

Charakterystycznym elementem przytulii czepnej są haczykowate, sztywne włoski, które sprawiają, że roślina łatwo przyczepia się do odzieży, sierści zwierząt, a także do okolicznych pędów, tworząc gęste zarośla. Łatwo można stąd wywnioskować, skąd wzięła się polska nazwa Galium aparine – „przytulia czepna”, gdyż przyczepia się do wielu powierzchni, otulając je. Lepczyca posiada lancetowate, okółkowe liście oraz czterokanciastą łodygę z owłosionymi węzłami, leżącą lub wspinającą się. Gdy rośnie w pobliżu innych roślin, które może wykorzystać jako podporę, osiąga do 200 cm, w innym wypadku jej przeciętna wysokość waha się między 30 – 150 cm. Posiada baldachokształtne kwiatostany i niewielkie, białe lub zielonkawo-białe kwiaty o średnicy korony około 2 mm, które pojawiają się od czerwca do sierpnia. Owoce przytulii czepnej mają kształt kulisty (średnica ok. 2–3,5 mm) i są pokryte haczykowatymi szczecinkami.

Gdzie rośnie przytulia czepna?

Przytulię czepną można spotkać w każdym zakątku świata, w Polsce występuje pospolicie na całym obszarze kraju. Najczęściej spotykana jest na łąkach, polach uprawnych (gdzie postrzegana jest jako uciążliwy, trudny do zwalczenia chwast), pastwiskach, przydrożach, zaroślach, lasach, zagajnikach, ale również na podwórkach, w ogrodach i w parkach.

Kiedy zbierać przytulię czepną?

Ziele przytulii, które jest surowcem lekarskim, można zbierać już od wczesnej wiosny (marzec, kwiecień) aż do jesieni. Napary z przytulii sporządzone wiosną doskonale oczyszczają i wzmacniają cały organizm. Warto zrobić też zapasy na zimę, zbierając zioło w ciągu lata.

Jak przechowywać przytulię czepną?

Po zebraniu przytulię suszymy w zacienionym, przewiewnym miejscu, najlepiej wieszając ją za łodygę. Już po około dwóch dniach roślina powinna być wysuszona, ale wcześniej należy sprawdzić, czy uzyskała odpowiednią kruchość. Jeżeli zioło bez problemu rozpada się w palcach, należy je dokładnie rozkruszyć i tak uzyskany susz szczelnie zamknąć w szklanym słoju, który następnie umieszczamy w ciemnym pomieszczeniu.

Przytulia czepna – właściwości zdrowotne

Przytulia czepna zawiera bogactwo składników takich jak flawonoidy, taniny, antrachiniony, kwasy polifenolowe, glikozydy, saponiny, krzemionka, liczne sole mineralne oraz olejki eteryczne. To głównie im zawdzięcza swoje właściwości zdrowotne, wielostronnie wpływając na organizm. Ostrzyca działa przeciwzakrzepowo, zmniejszając ryzyko rozwoju miażdżycy i chorób zakrzepowo-zatorowych, detoksykująco i drenująco, głęboko oczyszczając organizm z toksyn, oczyszczając krew i wspomagając funkcje układu limfatycznego, regenerująco, wzmacniając siły życiowe i witalność, moczopędnie, ułatwiając pozbycie się obrzęków, antyseptycznie i przeciwzapalnie, rozkurczowo i ściągająco (głównie w obrębie przewodu pokarmowego), regulując rytm wypróżnień i zapobiegając biegunkom, a także odchudzająco, skutecznie przyspieszając przemianę materii. Galium aparine wzmacnia również wątrobę, trzustkę i śledzionę.

Na co pomaga przytulia czepna?

Przytulia czepna znalazła zastosowanie w leczeniu wielu różnych schorzeń, spośród których do najistotniejszych należą:

1. Schorzenia układu limfatycznego – roślina stymuluje przepływ limfy, wspierając w przypadku powiększonych węzłów chłonnych, mononukleozy zakaźnej, anginy czy zapalenia migdałków.

2. Schorzenia układu krwionośnego – zioło poprawia krążenie krwi, wspomagając leczenie żylaków, hemoroidów, miażdżycy i dolegliwości związanych z łagodnym przerostem prostaty.

3. Stany zapalne dróg moczowych – przytulia działa diuretycznie, wspomagając leczenie infekcji i zapaleń dróg moczowych; wykazuje również skuteczność w leczeniu kamicy nerkowej, dny moczanowej, artretyzmu i chorób przebiegających z zatrzymaniem moczu.

4. Nadwaga i obrzęki – cenna roślina słynie z działania drenującego, głęboko oczyszczając cały organizm, pomagając uporać się z cellulitem, obrzękami, opuchlizną, nadmiernym gromadzeniem się wody w organizmie, a nawet z nadwagą.

5. Stany skurczowe – przytulia działa rozkurczająco, szczególnie na mięśnie gładkie przewodu pokarmowego, dzięki czemu wspiera w stanach nieżytowych żołądka lub jelit, niestrawnościach, biegunkach, zatruciach pokarmowych i dolegliwościach spowodowanych zastojem żółci.

6. Stany osłabienia i wyczerpania – przytulia czepna doskonale regeneruje i wzmacnia cały organizm, stanowiąc nieocenioną pomoc w stanach osłabienia (zwłaszcza związanego z porą wiosenną), przemęczenia oraz w stanach wyczerpania organizmu.

7. Schorzenia skórne  – zewnętrznie Galium aparine w postaci odwaru skutecznie leczy uporczywe egzemy, czyraki, łuszczycę, wrzody, trudno gojące się rany, skaleczenia, uszkodzenia skóry, nadmierną potliwość i łojotok, zaś stosowana na skórę głowy skutecznie likwiduje łupież.

Bogacz rolniczy z Ukrainy zarobił 141 mln dol. w rok – dzięki UE. Naszych rolników zatkało.

Największy rolnik Ukrainy pokazał, ile zarobił dzięki UE. Naszych rolników zatkało.

wiadomosci.wp

Spółka MHP – największy ukraiński konkurent polskich firm drobiarskich – podała, że głównie dzięki eksportowi mięsa do Unii Europejskiej przychody są rekordowe i przekroczyły 3 mld dol. Szefowie MHP wspominają o pokonaniu takich barier w handlu, jak protesty na polskiej granicy. Nasi rolnicy grzmią: – Ich zysk to nasze pieniądze.

Powtarzające się strajki na polskiej granicy (red. chodzi o blokady rolników i przewoźników), w połączeniu z podobnymi problemami na granicach Węgier, Rumunii i Słowacji, w dalszym ciągu zwiększają koszty dostaw mięsa drobiowego do Unii Europejskiej. (…) Aby przeciwdziałać strajkom, szybko zmienialiśmy środek transportu lub trasę, na przykład przekierowując naszą flotę ciężarówek przez inne kraje i alternatywne, dłuższe trasy – poinformowali w czwartek szefowie firmy MHP z Ukrainy.

Firma zarządza 351 tysiącami hektarów ziemi w Ukrainie. Prowadzi hodowle kurczaków i produkuje mięso, żywność, a także uprawia zboża. Właścicielem 60 proc. akcji spółki, notowanej na giełdzie w Londynie, jest Jurij Kosiuk. W czwartek miał powody do zadowolenia, gdy łącząc się z inwestorami z Londynu i innych rynków, prezentował wyniki finansowe za rok 2023.

Przychody wzrosły do 3 mld dolarów (przed agresją Rosji było 1,9-2,3 mld dol).

Wpływy z eksportu (głównie na rynki UE) wzrosły do 1,8 mld dol. (wcześniej eksport wynosił ok. 1 mld rocznie). Zysk na czysto wyniósł 141 mln dol. (za 2022 rok ponieśli 240 mln straty). MHP odnotowała urodzaj w plonach zbóż,głównie kukurydzy i pszenicy, które z zyskiem sprzedano na rynkach zagranicznych. Dane pochodzą raportu rocznego opublikowanego 2 maja.

Mięso po dwa dolary. Nasi drobiarze w szoku

W najnowszym raporcie MHP poinformowała też, że średnia cena sprzedawanego przez nich mięsa kurczaków wynosiła niecałe dwa dolary za kilogram (1,95 dol. w przeliczeniu ok. 8 zł). Taka stawka gwarantowała im zyskowność handlu. 45 proc. eksportu kurczaków szło do Unii Europejskiej.

Już rok temu nasi drobiarze rwali włosy z głowy. – Produkt MHP rozszedł się po UE w cenach dla nas nieosiągalnych, wręcz dumpingowych – mówił w WP Dariusz Goszczyński, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa-Izby Gospodarczej.

– W efekcie mamy w sklepach pierś kurczaka po 13-14 zł, gdy polski producent nie ma co myśleć o opłacalności, jeżeli cena będzie poniżej 19 zł. Ten produkt wypiera polski drób z ważnego segmentu unijnego rynku, jakim jest zaopatrzenie restauracji i hoteli – podkreślał.

Przypomnijmy, jednak, że swobodny handel firm z Ukrainy z odbiorcami UE jest możliwy, odkąd w marcu 2022 unijni politycy uzgodnili, że jest to forma pomocy w prowadzeniu obrony przed Rosją. Jurij Kosiuk nawiązał do tego wątku. – Wpłaciliśmy równowartość 164 mln dolarów podatków do ukraińskiego budżetu państwa i jesteśmy największym podatnikiem sektora rolnego. Nigdy to wsparcie nie było większe i ważniejsze niż podczas trwającego konfliktu – ogłosił Kosiuk, zwracając się do akcjonariuszy.

Dodatkowo 21 mln dol. spółka wydała na inicjatywy związane z pomocą dla sił zbrojnych Ukrainy. 2380 pracowników MHP zostało zmobilizowanych do ukraińskiej armii, a 125 spośród nich zginęło, zaginęło lub jest w niewoli. – Opłakujemy ich tragicznych los – skomentował Kosiuk.

Ich zysk to nasza strata?

Do danych potentata rolnego odniósł się Roman Kondrów z ruchu Podkarpacka Oszukana Wieś, inicjator blokad na granicy. – Miliardy? Ja dobrze słyszę!? To potwierdzenie słuszności naszych protestów. Staliśmy przeciwko oligarchom i ich korporacjom, nie na przekór ukraińskim rolnikom. Za takimi firmami nie ma rolników, są różni bogaci ludzie z tego świata – komentuje Kondrów w rozmowie z WP.

Towar z Ukrainy przeszedł przez UE, zabierając nam nasze rynki zbytu, a my tu walczymy o przetrwanie rodzinnych gospodarstw rolnych. Czyli ich zyski to są właściwie nasze pieniądze! – dodaje.