Propaganda LGBT w „niewinnej” książce dla kilkuletnich dzieci. W Polsce !!

5 stycznia 2025 https://pch24.pl/propaganda-lgbt-w-niewinnej-ksiazce-dla-kilkuletnich-dzieci-dziennikarz-przestrzega-rodzicow/

Propaganda LGBT w „niewinnej” książce dla kilkuletnich dzieci. Dziennikarz przestrzega rodziców

(fot. PCh24.pl (zdjęcie ilustracyjne))

Jawna propaganda ideologii LGBT znalazła się na łamach jednej z książeczek dla dzieci. Na ilustracjach przedstawiono m.in. dzieci w towarzystwie dwóch „tatusiów”, a także dwie całujące się kobiety.

Jak informuje na portalu X.com dziennikarz Jan Fiedorczuk, wydawnictwo „SAM” wydało książeczkę dla dzieci, zawierającą treści propagujące homoseksualizm oraz postulaty środowisk LGBT. „Oni chcą tylko odwiedzać się w szpitalach. Oraz publikować książki dla dzieci z treściami LGBT” – drwi dziennikarz portalu dorzeczy.pl.

Jednocześnie przestrzega rodziców przed wybieraniem tego typu materiałów „edukacyjnych”, które z pozoru wydają się bezpieczne i przeznaczone dla dzieci. Wydawnictwo „SAM” wydaje bowiem – jak samo się przedstawia – „książki dla dzieci ciekawych świata”. Wśród pozycji poświęconych poznawaniu i odkrywaniu gwiazd, planet czy wulkanów, znalazły się bowiem książki zawierające niebezpieczną propagandę LGBT.

Jan Fiedorczuk w serwisie X.com opublikował kilka zdjęć z książki, którą – jak wskazuje – nieopatrznie kupił dzieciom. „Polecam omijać wydawnictwo SAM” – podkreśla.

Na ilustracjach w książeczce można znaleźć m.in. dwóch mężczyzn określanych mianem „taty” oraz „tatusia”. To oczywiście przedstawienie pary homoseksualistów wychowujących dwójkę małych dzieci. Na innym obrazku widać dwie całujące się kobiety. Kuriozalne wydaje się również ukazanie mężczyzny z brodą, ubranego w damską sukienkę oraz buty na obcasie.

Inna z grafik przedstawia również muzułmanina z tęczową flagą LGBT. To już nie tylko propaganda homoseksualna, ale również zaprzeczenie rzeczywistości. Czy ktoś widział praktykującego muzułmanina wspierającego postulaty środowisk LGBT? Znane są przecież stanowiska wyznawców islamu na temat relacji homoseksualnych mężczyzn czy kobiet.

„Jeśli takie książki w ogóle są dopuszczane do sprzedaży, to powinny zawierać wyraźne oznaczenie, że propagują treści LGBT. Polska podąża drogą Zachodu, gdzie rewolucja zaczynała się od liberalnych haseł wolności i równości, a skończyła się na wchodzeniu LGBT do szkół i okaleczaniu dzieci” – pisze Jan Fiedorczuk.

========================

Jan Fiedorczuk @JanFiedorczuk

„Oni chcą tylko odwiedzać się w szpitalach”. Oraz publikować książki dla dzieci z treściami LGBT. Poniżej kilka zdjęć z książki, którą nieopatrznie kupiliśmy dzieciakom. Polecam omijać wydawnictwo „SAM”.

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

12,4 tys. wyświetlenia

Niewyobrażalne zło. ZORGANIZOWANE GANGI GWAŁCICIELI.

Niewyobrażalne zło

5.01.2025 Autor: Krzysztof Szczawiński https://nczas.info/2025/01/05/niewyobrazalne-zlo/

Wielka Brytania cenzura
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay

Coś nie widzę żeby ktokolwiek w Polsce wystarczająco dosadnie opisał to NIEWYOBRAŻALNE ZŁO, które się panoszyło w Wielkiej Brytanii. Więc ja to zrobię, bo mam tam córkę w szkole…

Od ponad 20 lat funkcjonowały tam ZORGANIZOWANE GANGI GWAŁCICIELI, głównie pakistańskich, gwałcących głównie białe dziewczynki, i było to kryte przez główne media, władze, cały establishment, z obecnym premierem na czele… A to wszystko żeby nie podważać „multikulturalizmu” i nie urazić islamskiej ludności!!!

Działy się rzeczy NIEWYOBRAŻALNE:

-ludzie, którzy próbowali o tym mówić siedzą w więzieniach!
-ojcowie, którzy próbowali ratować swoje córki byli aresztowani!
-media robiły nagonki i niszczyły życia ludzi, którzy próbowali o tym mówić, a facebook ich blokował… O tych gwałtach miało być cicho…
-a te GANGI GWAŁCICIELI działały sobie w najlepsze, z pełną wiedzą policji, nie niepokojone przez nikogo…

Mowa jest o potencjalnie MILIONIE DZIEWCZYNEK, wielokrotnie GWAŁCONYCH PRZEZ CAŁE GANGI – dziewczynek w wieku OD 12 LAT WZWYŻ.

Dziewczynki te były nachodzone pod szkołami (policja o tym wiedziała, ale nikogo o tym nie uprzedzała), albo porywane przez taksówkarzy, i potem były upijane, gwałcone, TORTUROWANE, a i niejednokrotnie MORDOWANE, czasami z całymi rodzinami, gdy było ryzyko że sprawa się wyda!!!

To wszystko jest jakiś niewyobrażalny kosmos!

Czasami, żeby lepiej to kryć, to szefami tych gangów byli PRACOWNICY „OPIEKI SPOŁECZNEJ”!

I to wszystko było kryte przez cały lewicowy, a nawet i „centro-prawicowy” establishment!

Znacie tych ludzi – przecież mamy tu w Polsce takich samych – w rządach, w sądach i w mediach – tak samo bronią „multikulturalizmu” i obcej cywilizacyjnie imigracji…
No więc takie są tego efekty…

====================

[to stąd: md]

Krzysztof Szczawinski @Kristof_Poland

Coś nie widzę żeby ktokolwiek w Polsce wystarczająco dosadnie opisał to NIEWYOBRAŻALNE ZŁO, które się panoszyło w Wielkiej Brytanii. Więc ja to zrobię, bo mam tam córkę w szkole… Od ponad 20 lat funkcjonowały tam ZORGANIZOWANE GANGI GWAŁCICIELI, głównie pakistańskich, gwałcących głównie białe dziewczynki, i było to kryte przez główne media, władze, cały establishment, z obecnym premierem na czele… A to wszystko żeby nie podważać „multikulturalizmu” i nie urazić islamskiej ludności!!! Działy się rzeczy NIEWYOBRAŻALNE: -ludzie, którzy próbowali o tym mówić siedzą w więzieniach! -ojcowie, którzy próbowali ratować swoje córki byli aresztowani! -media robiły nagonki i niszczyły życia ludzi, którzy próbowali o tym mówić, a facebook ich blokował…

O tych gwałtach miało być cicho… -a te GANGI GWAŁCICIELI działały sobie w najlepsze, z pełną wiedzą policji, nie niepokojone przez nikogo… Mowa jest o potencjalnie MILIONIE DZIEWCZYNEK, wielokrotnie GWAŁCONYCH PRZEZ CAŁE GANGI – dziewczynek w wieku OD 12 LAT WZWYŻ. Dziewczynki te były nachodzone pod szkołami (policja o tym wiedziała, ale nikogo o tym nie uprzedzała), albo porywane przez taksówkarzy, i potem były upijane, gwałcone, TORTUROWANE, a i niejednokrotnie MORDOWANE, czasami z całymi rodzinami, gdy było ryzyko że sprawa się wyda!!!

To wszystko jest jakiś niewyobrażalny kosmos!! Czasami, żeby lepiej to kryć, to szefami tych gangów byli PRACOWNICY „OPIEKI SPOŁECZNEJ”! I to wszystko było kryte przez cały lewicowy, a nawet i „centro-prawicowy” establishment!! Znacie tych ludzi – przecież mamy tu w Polsce takich samych – w rządach, w sądach i w mediach – tak samo bronią „multikulturalizmu” i obcej cywilizacyjnie imigracji… No więc takie są tego efekty…

PeterSweden @PeterSweden7 4 sty

UNREAL It’s now been revealed that British police KNEW that grooming r*pe gangs were approaching children at schools. But they decided to not tell anybody in case it led to „community tensions”. Police literally ARRESTED fathers when they tried to save their daughters. And a

Pokaż więcej

92,4 tys. wyświetleń

Pasywne posłuszeństwo czyli „nie mam nic do ukrycia”

Pasywne posłuszeństwo czyli „nie mam nic do ukrycia”

Autor: AlterCabrio , 5 stycznia 2025

Nie musisz wierzyć, że każdy twój ruch jest badany i naraża cię na niebezpieczeństwo, aby przynajmniej zdać sobie sprawę i zrozumieć, że im bardziej jesteśmy podatni na nadzór, tym bardziej prawdopodobne jest, że coś pójdzie nie tak i możemy zostać wrobieni. I bardzo szybko zbliżamy się do czasu, gdy każdy nasz ruch BĘDZIE nadzorowany, oceniany, rejestrowany, szacowany i wykorzystywany „przeciwko” nam. Niezależnie od tego, czy mamy „coś do ukrycia”, czy też nie.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Nic do ukrycia

Zdarzało mi się słyszeć takie zdanie: „Czemu miałbym się martwić? Nie mam nic do ukrycia” częściej, niż bym chciał. To jasne oświadczenie o niewinności z założeniem, że jedynym powodem, dla którego ktoś miałby się martwić o jakiekolwiek reperkusje, jest popełnienie przestępstwa.

Ale co stanowi o przestępstwie? I gdzie tu jest to dziwne nieporozumienie, że władza nigdy nie przejmowała się zbytnio „prawami” i innymi tego typu bzdurami, zanim zaczęła kogoś atakować?

Oczywiście ludzie, którzy twierdzą, że „nie mają nic do ukrycia”, ani przez sekundę nie wierzą, że władza mogłaby ich ścigać nielegalnie, z kaprysu lub z nikczemnych powodów. Każdy, kto tak myśli, jest paranoicznym teoretykiem spiskowym i przesadza. „Naoglądałeś się filmów szpiegowskich”, mogliby powiedzieć — filmów o Niemczech Wschodnich lub Związku Radzieckim z czasów zimnej wojny. Tylko te opresyjne rządy robiłyby takie rzeczy, a tutaj, w „wolnym świecie”, jesteśmy odporni na takie sztuczki. „Mamy już za sobą tego rodzaju szpiegowskie bzdury”, mogliby powiedzieć.

W rzeczywistości wątpię, czy wierzą, że takie rzeczy zdarzają się jeszcze gdzieś na świecie w XXI wieku (czyli, że władza gromadzi ludzi, by ich prześladować przy braku jakiegoś konkretnego naruszenia prawa). Może w Korei Północnej lub niektórych częściach Bliskiego Wschodu, gdzie są terroryści i tym podobne, ale nigdzie w cywilizowanym świecie. Gadka o naiwności.

Ale czyż nie o to chodzi w dzisiejszych czasach? O naiwność. Albo zaprzeczenie. Albo głupotę. Albo brak zdrowego rozsądku.

Dla mnie, a ośmielę się powiedzieć, że dla większości z was czytających to, nie trzeba wiele, aby zobaczyć, jak głupi jest ten sposób myślenia — i jak niekompletny. Nie musisz wierzyć, że każdy twój ruch jest badany i naraża cię na niebezpieczeństwo, aby przynajmniej zdać sobie sprawę i zrozumieć, że im bardziej jesteśmy podatni na nadzór, tym bardziej prawdopodobne jest, że coś pójdzie nie tak i możemy zostać wrobieni. I bardzo szybko zbliżamy się do czasu, gdy każdy nasz ruch BĘDZIE nadzorowany, oceniany, rejestrowany, szacowany i wykorzystywany „przeciwko” nam. Niezależnie od tego, czy mamy „coś do ukrycia”, czy też nie.

Użyłem słowa „przeciw” w cudzysłowie, ponieważ minęły już czasy, gdy musieliśmy złamać w sposób oczywisty prawo lub regułę, aby podjęto działania. „Przeciw” w tym momencie może być o wiele bardziej subtelne niż surowa kara, pobicie przez policyjnych zbirów czy wpakowanie do więzienia. „Przeciw” może być prostsze niż te ekstremalne czyny, może to być całkowity zakaz korzystania z mediów społecznościowych lub internetu, może to być utrata funkcji poczty e-mail, zakaz jazdy samochodem dalej niż 10 mil od domu, brak „zatwierdzenia” pożyczki lub zakaz robienia zakupów w sklepie spożywczym.

I tak dalej, bez końca.

Nie mówię, że nie będzie to skutkowało fizycznymi pobiciami (lub wymuszonymi dawkami szczepionek) lub uwięzieniami. Będzie to prawdopodobnie częstsze w przyszłości, ale nie zacznie się od tego.

Ludzie mogą nie mieć czynów przestępczych do ukrycia, jak sugeruje powiedzenie, ale to nie znaczy, że nie są obserwowani, manipulowani i kontrolowani. Z biegiem czasu czyny przestępcze, które uważają za niewinne, staną się coraz trudniejsze do uniknięcia — przestępczość obejmuje teraz przekazywanie pieniędzy „na sprawę”, w którą możemy wierzyć, ale która jest sprzeczna z narracją głównego nurtu. Jak już wiele razy wspominałem, moje konta bankowe zostały zamrożone po tym, jak przekazałem 150 dolarów na rzecz kierowców podczas Konwoju Ciężarówek w Kanadzie. Czyn wystarczająco niewinny. Ani przez myśl mi nie przeszło, że jestem „przestępcą”, kiedy to robiłem, a mimo to zostałem potraktowany jak przestępca.

Członkowie mojej rodziny poparli działania rządu. Powiedzieli mi, że nie powinienem wspierać przestępczej „sprawy” (kierowcy ciężarówek „przejmujący Ottawę” ). A gdybym zachował się grzecznie (i nie protestował), nie zostałbym „ukarany”.

Naprawdę?

Jestem dzieckiem lat 60., również ze Stanów, a protestowanie, a przynajmniej wspieranie protestu przeciwko rządowi, było naturalnym sposobem życia. Kiedy ktoś jest karany za legalne i pokojowe wyrażanie swoich poglądów, nawet jeśli jest to przeciwko rządowi, to rzeczywiście przechodzimy do reżimu totalitarnego.

Ale lemingi nie widzą tego w ten sposób. Trzymają się z dala od kłopotów, bez względu na to, co się dzieje. Wierzą, że każdy, kto zabiera głos w zgiełku rządowej korupcji, jest zły i powinien zostać słusznie ukarany. Krzyczą: „Nie mam nic do ukrycia, nigdy bym czegoś takiego nie zrobił”.

Whitney Webb w swoim wspaniałym dwutomowym traktacie o amerykańskiej korupcji, One Nation Under Blackmail, nazywa to „pasywnym posłuszeństwem”. Bardzo powoli, interpretacja przez ludzi tego, co stanowi „zbyt wiele”, zaczyna obejmować zwykłą mowę, zwykłą zgodę z przeciwstawną ideą i zwykłe wyrażenie tego, co uważają za słuszne. „Nie wychylaj się”, mówią, popijając latte w lokalnym Starbucksie, „Nie chcę sprawiać kłopotów”.

Tak. Kiedyś, zanim władza cię dopadła, musiałeś popełnić prawdziwe przestępstwo. Znalezienie osób popełniających przestępstwa również nie było takie proste. Wymagało to dochodzenia, siły roboczej, czasu i energii. Było drogie. Nawet ukaranie kogoś za przekroczenie prędkości nie było tak łatwe, jak dzisiaj. Policjanci na motocyklach siedzieli za billboardami na autostradach znanych z przekraczania na nich prędkości. Wtedy nie było radarów, kamer drogowych z zaawansowaną technologią zaprojektowaną do łapania przestępców, a nawet wystawiania mandatów — wszystko automatycznie, bez żadnego udziału człowieka.

Przyjrzyjmy się współczesnym wojnom — drony są wyraźnie opracowywane w celu monitorowania lokalnej przestępczości, i wkrótce te drony i roboty będą wykorzystywane do zatrzymywania, a nawet karania domniemanych sprawców, przestępców, a nawet niewinnych obywateli.

Niewinnych? Cóż, jeśli na pewno nie będziesz się wychylać i NIE zrobisz CZEGOKOLWIEK, co mogłoby być zinterpretowane jako jakieś naruszenie, to nie będziesz miał nic do ukrycia przed unoszącym się dronem, polującym robo-psem-policjantem czy kamerą internetową w laptopie lub iPhonie.

Na pewno to nie będzie gdzie się ukryć, a wkrótce będzie zupełnie niemożliwe rozróżnienie, co jest dobre, a co złe — najlepiej w ogóle nic nie robić. Po prostu popijaj latte, graj w gry wideo, oglądaj filmy na TikToku, pal zioło (teraz, gdy jest to legalne) i żyj swoim nudnym i schematycznym życiem. Nie wywołuj zamieszania, to tylko przyciągnie niepotrzebną uwagę.

Ale to nie wystarczy. Tu nie chodzi o karanie przestępców, aby społeczeństwo było „bezpieczne” (chociaż oczywiście to nam bez końca powtarzają). Tu chodzi o kontrolę. A kontrola jest osiągana poprzez ciągły strach. Nie potrzeba czegokolwiek aby znaleźć się na pasku władzy. Nie potrzeba czasu, pieniędzy, a nawet ludzkiej kontroli, aby oznaczyć ludzi, gdy wszystko to będzie już wprowadzone (cyfrowe dowody osobiste, CBDC, wszechobecny nadzór, biometryczne dowody osobiste itp. itp.)

Kara (w formie ograniczenia swobód, czasami fizycznego bólu itp.) będzie automatycznie wymierzana niemal każdemu za niemal wszystko. I zazwyczaj nie będziemy nawet wiedzieć dlaczego. Wtedy nie będzie już można niczego ukryć, a w kłopoty wpędzi cię cokolwiek.

______________

Nothing to Hide, Todd Hayen, Jan 4, 2025

Porcja jadu. Zatrute korzenie Unii Europejskiej (Stanisław Michalkiewicz)

Porcja jadu. Zatrute korzenie Unii Europejskiej (Stanisław Michalkiewicz)

https://sklep-niezalezna.pl/pl/p/MICHALKIEWICZ-Porcja-jadu.-Zatrute-korzenie-Unii-Europejskiej/1796

Czy są Państwo gotowi na porcję jadu? Tym razem Stanisław Michalkiewicz bierze na tapet historię Unii Europejskiej, aby dotrzeć do samych jej korzeni. Zatrutych korzeni. Opowieść, którą snuje w rozmowie z red. Markiem Skalskim, wielu może zaszokować, a niektórym z pewnością dostarczy brakujących elementów układanki. To pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy patrzą na dzisiejszą „Wspólnotę” i dogłębnie czują, że zostali oszukani. W końcu tak promowane „wejście do Europy” zupełnie rozminęło się z obietnicami, którymi byliśmy karmieni. Nastał więc moment, aby poznać prawdziwe plany, na których wsparli się architekci Unii Europejskiej.

W kręgach prounijnych powszechne jest przekonanie, że idea paneuropeizmu wykluła się w kręgach związanych z Ruchem Oporu z lat II wojny światowej. Przykładem tego ma być słynny już Manifest z Ventotene, którego autorem był Altiero Spinelli, uważany za jednego z „Ojców Założycieli” Unii Europejskiej. Podobne znaczenie przydawano publikacjom tzw. Movimento Federalista Europea.

Tymczasem rasistowskie przesłanie filozofii niemieckich nazistów nie jest wcale ideą narodową. Przeciwnie, jest ideą antynarodową. Hitler i jego akolici wielokrotnie dawali wyraz swojej pogardy dla suwerennych państw narodowych, zwłaszcza do małych narodów. Sam Führer o Europie, takiej jaka była w latach trzydziestych ubiegłego wieku, mówił jako o Kleinstaatengerümpel, czyli jako o rupieciarni małych państw. Oczywiście takiej „rupieciarni” nie zamierzał zbyt długo tolerować.

W 1943 roku w ramach Ministerstwa Spraw Zagranicznych III Rzeszy powołano specjalny oddział o nazwie Komitet Europejski, który miał się zająć opracowaniem konkretnej koncepcji politycznej przyszłej „Konfederacji Europejskiej”. Wcześniej to sam marszałek Hermann Göring wydał rozkaz, w wyniku którego powstał projekt „ekonomicznego zjednoczenia Europy na wielką skalę”.

Ktoś mógłby pomyśleć, że te hitlerowskie idee umarły wraz z ich twórcą, pogrzebane w ruinach gmachu Kancelarii Rzeszy w maju 1945 roku, a nawet jeśli nawet jacyś wyjątkowo dociekliwi badacze mieliby się doszukiwać jakichś podobieństw z podwalinami „naszej” Unii Europejskiej, to przecież można uznać, że takowe mogły ewoluować równolegle i myśl nazistowskich dygnitarzy żadnego wpływu na „Ojców Założycieli” Unii nie miała…

Można by oczywiście tak pomyśleć, gdyby nie kilka nazwisk osób odgrywających wyjątkowo ważne role w obu tych „europejskich projektach”.

Ze wstępu do książki

Wiara członków Kongresu USA.

Wiara Kongresu USA. Jaką religię wyznają kongresmeni? Jest ciekawe badanie

https://pch24.pl/wiara-kongresu-usa-jaka-religie-wyznaja-kongresmeni-jest-ciekawe-badanie

(Waszyngtoński Kapitol, siedziba Kongresu Stanów Zjednoczonych. Fot. Pixabay)

Amerykańscy kongresmeni to ludzie wierzący – tak wynika z badania Pew Research Center. Spośród 532 członków Kongresu tylko trzy osoby wskazały, że nie należą do żadnej wspólnoty religijnej.

Co ciekawe, nie odzwierciedla to przekroju amerykańskiego społeczeństwa. Wśród zwykłych Amerykanów aż 28 proc. nie jest związanych z żadną konkretną religią.

Badanie przeprowadziło Pew Research Center, zadając pytania członkom nowego Kongresu USA.

87 proc. Kongresmenów określiło się mianem chrześcijan. To również więcej niż w społeczeństwie USA, gdzie do Chrystusa przyznaje się 62 proc. społeczeństwa.

Większość spośród kongresmenów to protestanci (56 proc.), co ponownie jest wyższym odsetkiem, niż w społeczeństwie (40 proc.). Katolicy stanowią 28 proc. kongresmenów (20 proc. w społeczeństwie).

Wśród denominacji protestanckich dominują baptyści (75 osób), metodyści i prezbiterianie (po 26), anglikanie (22) i luteranie (19). 32 kongresmenów uważa się za religijnych żydów, 9 za mormonów, czterech za muzułmanów. Tyle samo za hindusów, a trzech za buddystów. Są też przedstawiciele innych wyznań czy organizacji religijnych. 

Choć za osoby niezwiązane z żadną religią podało się tylko trzech kongresmenów, najprawdopodobniej liczba osób faktycznie niereligijnych jest wyższa. 21 kongresmenów odmówiło podania odpowiedzi na zadane pytanie. Jedna osoba podała się za „humanistę”. Aż 101 kongresmenów podało się wprawdzie za protestantów, ale niezwiązanych z żadnym z bardziej znanych odłamów, co może wskazywać, że część z nich tak naprawdę nie ma z wiarą nic wspólnego.

Nie wiadomo też, ilu Kongresmenów praktykuje wiarę ani ilu podziela nauczanie swoich wspólnot. Jak wiadomo choćby wśród katolików z partii demokratycznej nie brakuje osób popierających legalne dzieciobójstwo prenatalne, tzw. aborcję.

Według Pew Research Center w obecnym Kongresie jest w sumie najmniej osób podających się za chrześcijan w historii badania, które pracownia przeprowadza od 2011 roku.

Źródło: pewresearch.org Pach

Cywilizacja nad przepaścią – Marek T. Chodorowski

Cywilizacja nad przepaścią – Marek T. Chodorowski

Autor: AlterCabrio , 5 stycznia 2025

Pandemia była potrzebna z dwóch powodów. Po pierwsze: Bestia przygotowuje się do rządów globalnych i to można udowodnić. Przygotowuje się do tych rządów globalnych co najmniej od trzystu lat. Początki tej struktury w epoce nowożytnej. Można obserwować ich pierwsze wyłanianie się i przejmowanie państw od XVI wieku. XVI – XVII wiek jest najbardziej interesujący. Od wieku XVIII Bestia w zasadzie dyryguje już wydarzeniami w skali globalnej. W wieku XIX jest hegemonem. W wieku XX robi co chce.

Tu mógłbym wskazywać na poszczególne daty. Te daty kluczowe dadzą się udowodnić na gruncie historycznym i na gruncie rozległych badań historycznych. Osobą, która będzie się tutaj przewijała w trakcie tej rozmowy, która takie badania wykonała, jest Antony Sutton…

−∗−

Cywilizacja nad przepaścią – Marek T. Chodorowski

/TALK SHOCK EVENT Gdynia 4 maja 2022/

Nagranie z eventu, który odbył się 4 maja 2022 roku w Gdyni.
Gościem specjalnym był Marek Tomasz Chodorowski, autor wyjątkowej książki pt.: „Bestia – cywilizacja nad przepaścią”.

−∗−

BONUS:

Wspominana w materiale wcześniejsza rozmowa z 20 kwietnia 2022r.

CO W NAJBLIŻSZYM CZASIE SZYKUJĄ NAM GLOBALIŚCI? – Marek T. Chodorowski

Zapraszam na spotkanie z autorem wyjątkowej, wydanej pod koniec 2020 roku książki pt.: „Bestia – cywilizacja nad przepaścią ”.

Mój gość twierdzi, że równie groźnie jeszcze nie było. Nawet we wrześniu 1939 roku.

O tym, co nas dzisiaj otacza, co planuje Bestia, skąd się wzięła, dlaczego przez ostatnie 50 lat tak szybko zamieniała się w przerażającą potęgę i wreszcie – o tym co nas czeka, rozmawiamy z Markiem Tomaszem Chodorowskim, autorem książki „Bestia – cywilizacja nad przepaścią”.

Publikacja, o której rozmawiamy, wprowadza nas do rozpoznania sytuacji, w jakiej realnie się znaleźliśmy. Służy do zdemaskowania Bestii i pokazania jej światu.

Książka odsłania paskudny pysk czegoś, co nazywamy„Bestią”. I co stało się istotą działalności osobników patologicznych, kontynuowaną przez wieki. Ludzi zdeformowanych, mających zaledwie jeden cel: przekształcić wolne narody w owadzie kolektywy. Zamienić świat w gigantyczny obóz koncentracyjny. A zatem –zawrócić świat z drogi, na którą wstąpił dwa tysiące lat temu.https://www.youtube.com/embed/AuD2jprXzyA?si=m0EExyUDb8gOPmeC

−∗−

Warto porównać:

Kto nam zbudował plac zabaw czyli czytajcie Suttona
Sutton nie zajmował się jakimiś nierealnymi spekulacjami. Był wybitnym badaczem akademickim, który w kilku pracach nienagannie udokumentował swoje wnioski. Nie będąc w stanie przeciwstawić się jego badaniom, establishment (w tym […]

____________

Kłamstwo założycielskie czyli „tajemnicza choroba” z Wuhan
Najwyraźniej od początku wiedzieli, że to będzie słaby punkt ich narracji, więc zaczęli się z tym uwijać. Musieli przyspieszyć powstanie swojej „nowej choroby”, więc ją odkryli, nazwali, zsekwencjonowali, opublikowali i […]

____________

Nie, „covid” NADAL nie pochodzi z laboratorium
Największy nacisk propagandowy wszech czasów stracił impet zaledwie po dwóch latach i nagle przeszedł do defensywy, by po prostu nie rozpaść się do końca. Dlatego że debata o „wycieku z […]

————————————————

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!

1 komentarz

  1. AlterCabrio 5 stycznia 2025 godz. 11:33Należy brać pod uwagę datę spotkania. Nie wszystkie przewidywania się ziściły. Czy ‘jeszcze nie’, to czas pokaże.Wobec twierdzeń o ‘zgonach covidowych’ i ‘pochodzeniu wirusa’ należy zachować dystans.
    _____________Dla zainteresowanych fragmenty książki w wersji audio. Czyta Ziggy. 🙂Nie było w historii ludzkiej cywilizacji wydarzenia równie socjotechnicznie i informacyjnie zmanipulowanego, jak obecna pandemia. Nigdy dotąd manipulacja i dezinformacja nie przybrały aż takiej skali – pełnej, niepowstrzymanej, totalnej agresji. Zrozumienie, co tak naprawdę się dzieje, kto to wszystko organizuje, do czego nas między innymi pandemia prowadzi, wymaga sięgnięcia po książkę.Równie groźnie jeszcze nie było. Nawet we wrześniu 1939 roku. Zrozumienie tego, co nas dzisiaj otacza, co Bestia planuje, skąd się wzięła, dlaczego przez ostatnie 50 lat tak szybko zamieniała się w przerażającą potęgę, wreszcie – co nas czeka? – stanie się prostsze po tej lekturze.
  2. Odc. 113 – BESTIA: cywilizacja nad przepaścią – Marek Tomasz Chodorowski [30min]

Pedalstwo: Kotula: „Ja już się nie cofnę, już nie ma gdzie się cofać”

Polakom żyje się coraz ciężej, a im tylko jedno w głowie. Kotula: „Ja już się nie cofnę, już nie ma gdzie się cofać”

4.01.2025 https://nczas.info/2025/01/04/polakom-zyje-sie-coraz-ciezej-a-im-tylko-jedno-w-glowie-kotula-ja-juz-sie-nie-cofne-juz-nie-ma-gdzie-sie-cofac/

Rafał Trzaskowski, Katarzyna Kotula oraz Krzysztof Gawkowski.
Rafał Trzaskowski, Katarzyna Kotula oraz Krzysztof Gawkowski. / foto: PAP

Minister ds. równości Katarzyna Kotula powiedziała w TOK FK, że prace nad projektem ustawy o związkach partnerskich wchodzą w ostatnią fazę. – Możemy zmieniać, możemy dopracowywać. Ja już się nie cofnę, już nie ma gdzie się cofać. I naprawdę uważam, że to koncyliacyjna ustawa – przekonywała.

Minister Kotula zapewniła, że jest ustawa o związkach partnerskich to jeden z jej najważniejszych projektów na ten rok.

– Jesteśmy po konsultacjach (…). Część ministerstw w uzgodnieniach międzyresortowych przesłała nam swoje uwagi. Później cały grudzień trwała analiza tych uwag – powiedziała minister Katarzyna Kotula.

Zaznaczyła, że przed programem uczestniczyła w spotkaniu, na którym szeregowano uwagi.

– Właściwie one są już uszeregowane. Będzie raport z konsultacji publicznych, strony społecznej. Tam jest 7 tys. maili. To jest około 10 tys. stron, które zebraliśmy w 250 stron tabelek – relacjonowała.

Obecnie wprowadzane są poprawki na podstawie zebranych uwag. Zapewniła, że projekt trafi na komitet rady ministrów, gdy uznają, że „jest doszlifowany”.

– A potem mam nadzieję, że wyjdzie z rządu i pójdzie do Sejmu. Chciałabym, żeby ustawa była głosowana niezależnie od tego, co zrobi prezydent – zapowiedziała minister ds. równości Katarzyna Kotula.

Przekonywała także, że dla wielu osób los tej ustawy ma być „kwestią życia i śmierci”.

– To jest ustawa o godności, o szacunku, ale przede wszystkim o bezpieczeństwie – przekonywała.

– Mam takie poczucie, że jest zielone światło. Po rozmowie z marszałkiem Zgorzelskim mam takie przekonanie, że PSL chce pracować nad projektem rządowym, a to już naprawdę ogromna zmiana – zaznaczyła.

Wskazała również, że z kilku rzeczy delikatnie się wycofano. Nie ma planowanego pierwotnie pełnego przysposobienia dzieci, tylko mała piecza. Nie ma także ceremonii.

Pozostały natomiast „pozostałe zabezpieczenia, które jasno wynikają z wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka”.

https://nczas.info/2024/11/07/krazy-nieuchronne-widmo-ukryty-cel-zwiazkow-partnerskich/embed/#?secret=buemHCh0uR#?secret=FbDoAeSS7M

Awantura w Ministerstwie. Niewygodne pytania i ucieczka Owsiaka przed dziennikarzami.

Awantura w Ministerstwie. Niewygodne pytania i ucieczka Owsiaka przed dziennikarzami.

Jerzy Owsiak
Jerzy Owsiak Źródło: PAP / Tomasz Gzell

W Ministerstwie Rozwoju doszło do scysji między dziennikarzami a szefem WOŚP Jerzym Owsiakiem.

W poniedziałek w siedzibie Ministerstwa Rozwoju i Technologii odbyła się konferencja, podczas której przekazano serduszko Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Sławoszowi Uznańskiemu, wybitnemu polskiemu astronaucie projektowemu. W wydarzeniu wzięli udział Jerzy Owsiak i minister Krzysztof Paszyk.

————————-

Po konferencji reporterzy chcieli zapytać Owsiaka m.in. o zbiórkę pieniędzy dla powodzian. Przypomnijmy, że decyzją władz – WOŚP została krajowym koordynatorem działań pomocowych. Niemałe zamieszanie wywołała informacja o tym, że Grupa PZU utworzyła specjalny fundusz na sfinansowanie kosztów walki z powodzią. W ramach tego funduszu przekazała 4 mln zł na rzecz Fundacji WOŚP, choć jak zwróciły uwagę media, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w swoim statucie nie ma zadań związanych z usuwaniem skutków powodzi.

Niewygodne pytania do Jerzego Owsiaka

Swoją relację opublikowała telewizja internetowa wPolsce24. Na początku Owsiak w ogóle nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Później pojawił się na sali i pytania zadał mu m.in. Rafał Jarząbek właśnie z wPolsce24 i Monika Rutke z Tysol. – Nasi reporterzy pojeździli trochę po terenach popowodziowych, szukali tej pomocy od Owsiaka, o dziwo nie można jej było za bardzo znaleźć – mówił Jarząbek.

– Nikt nie mówił, że z tych pieniędzy, które my zbieramy, robimy pomoc indywidualną. Tym się zajmujemy. Kupujemy sprzęt, nie kupujemy opału, nie budujemy dróg, nie remontujemy miast, tylko pomagamy ludziom w ten sposób, jaki jest najbardziej związany z nami. […] Od samego początku o tym mówiliśmy – powiedział Owsiak.

Rutke pytała, ile pieniędzy znajduje się na koncie Fundacji. Owsiak odmówił odpowiedzi, bo jak oznajmił „to nie są publiczne pieniądze” i wówczas zakończył rozmowę. Lider WOŚP opuścił salę nie odpowiadając na kolejne pytania, które dotyczyły sprawy bilbordów. – Ile one kosztowały i czy w tym roku również zamierza pan wspierać któregoś z kandydatów? – pytał dziennikarz.

Dziennikarz: Powiedział, że to nie nasz interes

– Padło z ust Jurka Owsiaka, że to, ile pieniędzy znajduje się na koncie WOŚP, to nie jest nasz interes. To nie jest także państwa interes. To są, według Jerzego Owsiaka, jego prywatne pieniądze, którymi może dysponować tak, jak mu się podoba – relacjonował redaktor Jarząbek.

Kończy się czas dla chrześcijan w Syrii. Działaj teraz!


Kończy się czas dla chrześcijan w Syrii. Działaj teraz!
Sebastian Lukomski, CitizenGO” <petycje@citizengo.org>

Czy słyszałeś o tym? Podczas gdy Ty układasz plany na nowy rok, chrześcijanie w Syrii stają w obliczu narastającego horroru i niepewności, z coraz bardziej niepokojącymi sygnałami, że ich sytuacja może się jeszcze pogorszyć – wszystko to jedynie z powodu ich wiary.
To jest druzgocące.
Gdy w zeszłym miesiącu siły dżihadystów przejęły kontrolę nad kluczowymi miastami, w Syrii zapanował chaos.Od tamtego czasu kościoły są brutalnie atakowane, a rodziny zmuszone do opuszczenia swoich domów. Historia zdaje się powtarzać – kolejny koszmar przypominający terror ISIS.
Jednak istnieje sposób, w jaki możesz pomóc.Razem możemy stanąć w obronie tych chrześcijan – naszych braci i sióstr w wierze – i zadbać o to, by ich głos został usłyszany.

Czy podpiszesz tę petycję, w której wzywamy Nazilę Ghaneę, SpecjalnegoSprawozdawcę ONZ ds. wolności religii lub przekonań, do podjęcia natychmiastowych działań na rzecz ochrony chrześcijan w Syrii, zanim będzie za późno? 
Sytuacja jest wyjątkowo pilna. Chrześcijanie w Syrii żyją w nieustannym strachu, a ich życie i wiara są ciągle zagrożone.W zeszłym miesiącu terroryści ostrzelali katedrę w Hamie, zbezcześcili krzyże i splądrowali groby. Samaan Satme i Helena Khashouf, zostali brutalnie zamordowani we własnych domach jedynie za swoją wiarę.Jeśli nie zareagujemy teraz, możemy być świadkami bezpowrotnego wykorzenienia, jednej z najstarszych wspólnot chrześcijańskich na świecie. Wystarczy zaledwie kilka minut Twojego czasu, aby wesprzeć tych, którzy desperacko potrzebują naszej pomocy.Ty i ja mamy obowiązek oraz ważną rolę do odegrania w walce o ich bezpieczeństwo.Jesteśmy Ci wdzięczni za to, że wspierasz chrześcijan w potrzebie,Sebastian Lukomski z całym zespołem CitizenGOPS
Nie poprzestawaj na samym podpisie – udostępnij tę petycję rodzinie, przyjaciołom i wszystkim, których znasz. Im więcej osób się przyłączy, tym mocniejsze będzie nasze przesłanie: wspieramy chrześcijan w Syrii i stoimy po ich stronie. 
=====================================
Poniżej wiadomość, którą wysłaliśmy Państwu wcześniej:
Chrześcijanie w Syrii ponownie stoją w obliczu brutalnych prześladowań!Kościoły są profanowane, rodziny wypędzane, a życie ludzi jest poważnie zagrożone. Siły dżihadystów pogrążyły kraj w chaosie, zagrażając istnieniu jednej z najstarszych społeczności chrześcijańskich na świecie.
Podpisz petycję już teraz, wzywając Organizację Narodów Zjednoczonych do natychmiastowego działania, by zapewnić bezpieczeństwo syryjskim chrześcijanom i ochronić ich przyszłość, zanim będzie za późno.PODPISZ PETYCJĘ 

Podczas gdy my mogliśmy cieszyć się spokojnym Bożym Narodzeniem, wielu innych chrześcijan nie miało tego przywileju.Chrześcijanie w Syrii spędzili te święta w strachu i niepewności!Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, przez co muszą przechodzić – dlatego właśnie teraz, na początku nowego roku, czuję, że muszę do Ciebie napisać.
Miesiąc po upadku reżimu Baszara al-Assada syryjscy chrześcijanie stanęli w obliczu nowej, przerażającej rzeczywistości. Przejęcie władzy przez grupy islamistyczne wywołało strach i niepewność, przywołując bolesne wspomnienia brutalnych rządów.Pamiętasz, co zrobiło ISIS? Systematycznie atakowało chrześcijan – paliło kościoły, niszczyło krzyże oraz porywało i zabijało całe rodziny. Przez lata te społeczności żyły w ciągłym strachu, aż do pokonania ISIS w 2019 roku.Wygląda na to, że historia się powtarza. Syryjscy chrześcijanie ponownie są narażeni na prześladowania, przymusowe wysiedlenia i przemoc.Nie mogę już dłużej na to patrzeć i pozostawać obojętny.Najbliższe chwile mogą przesądzić o życiu lub śmierci syryjskich chrześcijan, a oni potrzebują CIEBIE – właśnie teraz.Możesz zażądać stanowczych działań na rzecz ochrony chrześcijan w Syrii. Czy zdecydujesz się pomóc w tym nowym roku?
Podpisz petycję, w której wzywamy Nazilę Ghaneę, Specjalnego Sprawozdawcę ONZ ds. wolności wyznania, do podjęcia zdecydowanych działań w celu zatrzymania prześladowań chrześcijan w Syrii i zapewnienia im pełnej ochrony. 
Po przetrwaniu terroru ISIS dziesięć lat temu dziś znów mierzą się z kolejnym koszmarem. Taka jest codzienność wyznawców Chrystusa w Syrii.Zaledwie kilka dni temu w Hamie terroryści ostrzelali prawosławną katedrę. Wyobraź to sobie – kule przeszywające mury kościoła, gdzie razem z rodziną uczestniczysz w Eucharystii (1).Patriarcha Antiochii w Syrii oficjalnie odwołał obchody Bożego Narodzenia i Nowego Roku ze względu na „aktualne zagrożenia bezpieczeństwa” po niedawnych strzelaninach.W pobliżu zerwano krzyże z grobów. Terroryści zniszczyli także święte ikony i krzyże w kościele św. Jerzego (2).…
Robi się jeszcze gorzej.
13 grudnia w Dolinie Chrześcijan brutalnie zamordowano Samaana Satme i Helenę Khashouf. Oprawcy weszli do ich domu i bestialsko ścięli Samaana, a Helenę zastrzelili. Oboje zginęli w miejscu, które miało być ich azylem (3).
Nie mogę przestać myśleć o tym, przez co przechodzą te rodziny i społeczności. Im dłużej będziemy zwlekać, tym większe będzie ich zagrożenie.Wyobraź sobie, że stoisz w miejscu, gdzie uczniowie po raz pierwszy nazwali siebie chrześcijanami. Gdzie św. Paweł po raz pierwszy głosił Ewangelię. Gdzie do dziś rozbrzmiewa język Jezusa – aramejski.
Teraz wyobraź sobie, że to miejsce znika. Że już go nie ma.To, co łamie mi serce, to świadomość, że nikogo to nie obchodzi. Jakby świat znów o nich zapomniał.
Jednak TY i ja o nich nie zapominamy.
Dlatego proszę Cię o pomoc – podpisz tę petycję, aby wywrzeć jak największą presję na Specjalnego Sprawozdawcę ONZ ds. wolności religijnej. Musimy działać TERAZ, zanim będzie za późno i chrześcijaństwo zniknie z Syrii na zawsze.
 Mówimy o naszych braciach i siostrach w Chrystusie. Jeśli my nie wystąpimy w ich obronie, to kto to zrobi?Dlatego ta kampania jest tak ważna. Razem robimy wszystko, co w naszej mocy, aby świat nie odwracał wzroku od cierpienia chrześcijan.Podpisując petycję, wzywasz Organizację Narodów Zjednoczonych do natychmiastowego działania, aby zapewnić chrześcijanom w Syrii odpowiednią ochronę: Przeprowadzenia śledztw w sprawie aktów przemocy i prześladowań wymierzonych w chrześcijan;Wzmocnienia głosu syryjskich chrześcijan, aby ich potrzeby stały się priorytetem w każdej formie międzynarodowej pomocy;Pociągnięcia sprawców ataków do odpowiedzialności za pomocą międzynarodowych mechanizmów wymiaru sprawiedliwości;Przyjęcia rezolucji gwarantującej ochronę chrześcijan w Syrii.
CitizenGO błyskawicznie jednoczy ludzi takich jak Ty, aby wspólnie działać w obronie tych, którzy najbardziej potrzebują pomocy.Razem informujemy, mobilizujemy i domagamy się konkretnych działań na rzecz ochrony chrześcijan znajdujących się w niebezpieczeństwie. Jednak bez Ciebie nie jest to możliwe.Ta kampania to sposób na naszą walkę o ich prawa. Dzięki niej możemy zadbać o to, by ich głos został usłyszany.
Podpisz tutaj, aby wezwać Organizację Narodów Zjednoczonych do podjęcia natychmiastowych działań na rzecz zapewnienia sprawiedliwości i bezpieczeństwa syryjskim chrześcijanom zagrożonym prześladowaniami. 
Każdy podpis, każde udostępnienie i każda modlitwa za tych ludzi ma ogromne znaczenie. Dziękujemy, że jesteś częścią tej walki,
Sebastian Lukomski z całym zespołem CitizenGO

PS Rozpoczyna się nowy rok, ale proszę Cię – nie odkładaj tej sprawy na później. Dla chrześcijan w Syrii to kwestia życia i śmierci. Ta kampania to realny sposób, by stanąć w ich obronie. Każdy podpis, każde udostępnienie i każda modlitwa to krok, który przybliża nas do zapewnienia im bezpieczeństwa, ochrony ich życia i pokazania, że świat o nich nie zapomniał. Podpisz tutaj i dołącz do mnie w tej ważnej walce już dziś. 
Więcej informacji:Chrześcijanie w Syrii: między radością i strachemhttps://www.onet.pl/informacje/kai/chrzescijanie-w-syrii-miedzy-radoscia-i-strachem/4stv35r,30bc1058Więcej informacji w języku angielskim:(1) SYRIA: Greek Orthodox Archdiocese of Hama targeted in gun attack, graves vandalizedhttps://www.thecaliforniacourier.com/syria-greek-orthodox-archdiocese-of-hama-targeted-in-gun-attack-graves-vandalized/(2) Crosses destroyed and a horrendous murder: All is not well for Syria’s Christianshttps://www.heraldmalaysia.com/news/crosses-destroyed-and-a-horrendous-murder-all-is-not-well-for-syrias-christians/79958/2(3) SYRIA: Greek Orthodox Christians beheaded, shot in the Valley of the Christianshttps://greekcitytimes.com/2024/12/16/shot-syrias-valley-of-the-christians/Don’t rush to claim Syria’s Christians are safe – we’re dealing with Islamists in a volatile situationhttps://catholicherald.co.uk/dont-rush-to-claim-syrias-christians-are-safe-were-dealing-with-islamists-in-a-volatile-situation/Who runs Syria – and what does it mean for its Christians?, https://www.opendoorsuk.org/news/latest-news/syria-hts-christians/“Christians in Syria need urgent help”: An Interview with a Levantine Greek Activist, https://europeanconservative.com/articles/interviews/christians-in-syria-need-urgent-help-an-interview-with-a-levantine-greek-activist/

CitizenGO to społeczność aktywnych obywateli, która stara się, aby ludzkie życie, rodzina i wolność były darzone szacunkiem na całym świecie. Członkowie CitizenGO zamieszkują wszystkie kraje świata. Nasz zespół pracuje w 16 państwach na 5 kontynentach i działa w 12 językach. Więcej o CitizenGO dowiedzą się Państwo tutaj. Mogą nas Państwo także śledzić na Facebooku i Twitterze.

Prof. Ian Brighthope ostrzega przed ogromnym kryzysem zdrowotnym

Prof. Ian Brighthope ostrzega przed ogromnym kryzysem zdrowotnym

Myślenie podstawowe

Tylko prawda jest ciekawa

Prof. Ian Brighthope ostrzega przed nadchodzącym ogromnym kryzysem zdrowotnym wywołanym przez „szczepionki” mRNA przeciw Covid-19.

Profesor Ian Brighthope informuje opinię publiczną o ogromnym zagrożeniu jakie stworzyły szczepionki Pfizera i Moderny mRNA przeciw Covid-19, dla Australijczyków i całego świata, wskazuje na krótkoterminowe i długoterminowe bardzo poważne skutki uboczne preparatów mRNA, takie jak: problemy z układem sercowo-naczyniowym, agresywne nowotwory, alergie i choroby autoimmunologiczne.

Profesor podkreśla konieczność natychmiastowego monitorowania skutków szczepień, które w Australii zostały całkowicie zaniechane oraz krytykuje całkowity brak przejrzystości w danych dotyczących bezpieczeństwa szczepionek, apeluje o podjęcie pilnych działań w związku z nadchodzącym ogromnym kryzysem zdrowotnym, który może zniszczyć całe rodziny.

Za ten kryzys odpowiedzialny jest rząd Australii, który wyszczepił 20 milionów ludzi ponad 60 milionami szczepionek, które nigdy nie powinny być podane ludziom! Profesor  wzywa rząd Australii i obywateli do natychmiastowego działania, aby przeciwdziałać nadchodzącej katastrofie! (więcej na ten temat tutaj:
https://pbs.twimg.com/media/GgUxo27WoAAyRsD.jpg



Apel profesora Brighope (oraz wielu innych  uczciwych naukowców z całego świata) odniósł taki skutek, że światowe media medyczne rozpoczęły „festiwal” ogłupiania gojów , wymyślając kabaretowe teorie tłumaczące przyczyny obecnej katastrofy zdrowotnej.
I tak  choroby serca i nowotwory nie sa skutkiem szczepień, tylko:   zmiany klimatu, nadmiaru szczęścia, zasypiania przed telewizorem,  zbyt energicznego wytrzepywania kołdry,  oraz kilkunastu innych przyczyn   tak głupich i niedorzecznych, że może w nie uwierzyć tylko wyszczepiony pod korek Szczepan albo Szczepanicha.

Jeśli ktoś chciały sobie poprawić humor, to zachęcam do zapoznania się z innymi „teoriami” przyczyn chorób i zgonów poszczepiennych,  które wyszukał  w światowych mediach medycznych i przedstawił Radek Pogoda w filmiku  „Zanurzmy się w odmęty szaleństwa i przeglądnijmy propagandę big pharmy.

O osobach, które NAGLE zmarły na serce” ( film tutaj: Zanurzmy się w odmęty szaleństwa i przeglądnijmy propagandę big pharmy. O osobach, które NAGLE zmarły na serce.

Strona Mirosława Dakowskiego, Zanurzmy się w odmęty szaleństwa i przeglądnijmy propagandę big pharmy. O osobach, które NAGLE zmarły na serceCo zabija nasze serca?

Apel naukowców jest „musztardą po obiedzie”. Miliardy ludzi na całym świecie zostało zatrutych tak zwanymi szczepionkami (a w istocie bronią biologiczną) i  w żaden sposób nie można już im pomóc.   
Co się z tymi ludźmi stanie  przekonamy się  niebawem! Czy rok 2025 będzie rokiem wymierania całych „wyszczepionych” populacji, jak to wieszczą  różni wróżbici?


Antony Ivanowitz 04.01.2024r. www.pospoliteruszenie.org

Kontrybucja energetyczna. Trump jest bardzo wdzięcznym obiektem dla analityka, wykłada bowiem „kawę na ławę”.

Kontrybucja energetyczna

2025-01-04 https://marucha.wordpress.com/2025/01/04/kontrybucja-energetyczna/

Donald Trump jest bardzo wdzięcznym obiektem dla analityka, wykłada bowiem „kawę na ławę”.


Zwykle ważne sprawy rozgrywają się w kuluarach, publicznie padają okrągłe słówka, więc żeby dojść, jak naprawdę jest, trzeba pieczołowicie analizować fakty, wysnuwać wnioski, które publicznie nie są mile widziane…

A tu Donald wali prosto z mostu. Pisze otwarcie: „Powiedziałem Unii Europejskiej, że powinni wykorzystać swój potężny deficyt wobec Stanów Zjednoczonych na wielkie zakupy naszej ropy i gazu. Inaczej będą cła i to na całego!!!”

Donald Trump ma doświadczenie w smaganiu Europy taryfami celnymi. W 2018 roku nałożył cła na unijną stal i aluminium. Ale może nałożyłby i znacznie większe, gdyby nie wymusił z Europy zakupów amerykańskiego LNG, ostro oponując przeciwko budowie Nord Stream. I swoje cele osiągnął – Jean-Claude Juncker w Ogrodzie Różanym Białego Domu deklarował: „EU wybuduje więcej terminali do importu LNG z USA”, a prezydent Trump triumfalnie uzupełniał: „Europa chce importować więcej LNG ze Stanów i będzie wielkim, bardzo wielkim odbiorcą. Ułatwimy im to, a oni będą potężnym kupcem LNG.”

Trump zna się na biznesie i doskonale wie, że LNG nie jest konkurencyjny dla Europy. Sam o tym wtedy mówił: „Będziemy sprzedawać LNG i będziemy konkurować z sukcesem z rurociągami, choć mają one lokalnie niewielką przewagę”. Jak to osiągnął? Po widowiskowym upokorzeniu liderów Unii na szczycie w Brukseli wyjaśnił: „długo dyskutowaliśmy i Niemcy obiecali się poprawić”.

Wtedy Bruksela miała jeszcze wąską przestrzeń autonomii. Dzisiaj jest z jednej strony szantażowana cłami, z drugiej karana sankcjami za zbyt powolne odcinanie się od Rosji. Czy to sankcje na LNG, czy na płatności za gaz lub atom, czy żądanie od malutkiej Serbii zerwania więzi energetycznych z Rosją pod groźbą sankcji… wszystko to przypomina przyciskanie przez policjanta kolanem do ziemi leżącej w gospodarczych konwulsjach Europy.

Brukselskie elity już te tortury przechodziły. Dlatego na samą myśl o powtórce kładą się na plecy i machają wszystkimi odnóżami na znak poddania się.

I choć dla podtrzymania wizerunku wśród wyborców (a przepraszam, zapomniałem, że brukselskie elity nie pochodzą z wyborów) padają deklaracje o jakiejś „bardziej suwerennej Europie”, ale nikt tego już nie bierze poważnie. Po totalnej katastrofie koncepcji „strategicznej autonomii” to już tylko śmiech może ogarniać przy powtarzaniu takich haseł.

Dlatego chcąc uniknąć ponownych tortur i uprzedzając gniew Donalda Trumpa, Ursula von der Leyen zaproponowała, by całkowicie zrezygnować z rosyjskiego gazu i kupić więcej sojuszniczego LNG. Stwierdziła nawet, że ponoć jest on „tańszy”.

To oczywiście nijak się ma do faktów. Zarówno w raporcie Draghi’ego stoi jak byk, że sojusznicze dostawy amerykańskie były o połowę droższe niż dostawy rurociągowe w 2022 roku. Niemcy także podają, że próbując zastąpić rosyjską ropę dla rafinerii Schwedt, płacili za amerykańską o jedną trzecią drożej.

Ale to trzeba im wybaczyć te drobne nieścisłości. Ronald Reagan w 1982 roku europejskich liderów określał jako „zastrachane kurczaczki”, bojące się własnego cienia. A dzisiaj unijni politycy to przecież cień cienia ówczesnych przywódców tej klasy, co Margaret Thatcher czy Helmut Kohl.

Czy strach ten jest uzasadniony? Podobną kontrybucję ekonomiczną Donald Trump narzucił pięć lat temu Chińczykom. Bezceremonialnie i publicznie zażądał, by kupili od Stanów dodatkowo towarów za 200 miliardów dolarów. Była to potężna kwota, gdyż wcześniej import ten nie przekraczał 150 miliardów. Wyszczególniono konkretne produkty i z pompą kazano Chińczykom podpisać zobowiązanie. Potem odpowiednie instytuty badały na bieżąco, jak idzie realizacja.

Dzięki temu wiemy, że Chińczycy całkowicie zignorowali to narzucone im zobowiązanie. Import z USA nie zwiększył się, utrzymując się na poziomie 150 miliardów. Nic się im z tego powodu nie stało.

Dlatego w tytule użyłem określenia „kontrybucja”. Jego znaczenie dzisiaj może nie być jasne, nie jest zbyt często używane. To pojęcie od czasów imperium rzymskiego oznacza daninę, narzuconą przez państwo zwycięskie państwu pokonanemu. Oznacza też opłatę za odstąpienie od oblężenia lub zaniechanie agresji terytorialnej, co bardzo pasuje do szantażu, zastosowanego przez amerykańskiego prezydenta elekta.

I choć przegranymi w ostatniej wojnie światowej były państwa Osi, to Ameryka chłoszcze całą Europę kontrybucjami. Może jest tak, jak ostrzega Viktor Orbán, że członkowie NATO to nie sojusznicy, a „zakładnicy”?

Andrzej Szczęśniak https://myslpolska.info

BKP: Bergoglio nadużywa roku jubileuszowego 2025 do maskowania duchowego samobójstwa Kościoła

BKP: Bergoglio nadużywa roku jubileuszowego 2025 do maskowania duchowego samobójstwa Kościoła

Patrz wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=23073   https://youtu.be/Bl0H4IuRhJM

https://rumble.com/v64ihss-bergoglio-naduywa.html   https://bcp-video.org/pl/bergoglio-naduzywa/

https://cos.tv/videos/play/57964548122775552   bitchute.com/video/3nQ9K3QvbVh2/

Bergoglio ogłasza jubileuszowy rok przebaczenia, ale sam radykalnie odrzuca pokutę, czyli warunek przebaczenia! Nie ustępuje ani na krok od samobójczej „Fiducia supplicans”. Bergoglio nie ustąpi i od zasady zmiany paradygmatów, za pomocą której systematycznie likwiduje Kościół katolicki. Uparcie trwa w antypokucie! Ten uzurpator papiestwa trwa w publicznym buncie przeciwko Bogu! Cynicznie bluźni Chrystusowi, uparcie popełnia grzech przeciwko Duchowi Świętemu i podstępnie ściąga katolików na drogę antypokuty. Jak na tej samobójczej drodze ten fałszywy prorok może w imieniu Boga ogłaszać rok jubileuszowy i odpusty? Jest to kpina z najświętszego Boga oraz świętych apostołów i męczenników Kościoła. Święta sprawa i pobożne praktyki są w najwyższym stopniu nadużywane. Po co? Aby odwrócić uwagę od niezbędnego kroku ratunkowego, jakim jest oddzielenie się od samobójczej „Fiducia supplicans” i od uzurpatora papiestwa.

Po rażących przejawach apostazji Bergoglia katolicy już zaczynali widzieć, kim naprawdę Bergoglio jest. Teraz jednak obchody roku jubileuszowego z cyklem pielgrzymek i tzw. odpustami całkowicie zdezorientują katolików! Nie będą już w stanie dostrzec ukrytej drogi śmierci, na którą ciągnie ich Bergoglio. Ten rok jubileuszowy Bergoglia służy jednocześnie wdrażaniu i stabilizacji przestępczej „Fiducia supplicans”! Bergoglio umacnia status quo. Fakt, że niektórzy nie zaakceptowali „Fiducia supplicans”, Bergoglio przestanie brać pod uwagę! Wszystkich, którzy fałszywie mu się podporządkują i nie oddzielą się od niego, pseudopapież w wyniku fałszywego posłuszeństwa zmusi do przejścia w fazę realizacji swoich zbrodni. Dlatego jedynym ratującym rozwiązaniem jest radykalne oddzielenie się każdego biskupa i jego diecezji od Bergoglio. Trzeba to zrobić jak najszybciej, zanim będzie za późno!

Bergoglio w sposób suwerenny łamie przykazania Boże i prowokacyjnie dopuścił się bałwochwalstwa, intronizując demona Pachamamę i publicznie poświęcając się szatanowi w Kanadzie. Uzurpował sobie papiestwo, aby zalegalizować wołający do nieba grzech sodomii! Wraz z sodomską antyewangelią „Fiducia supplicans” rozpoczął otwarty bunt przeciwko Bogu! Czyniąc to, sprowadził przekleństwo i przekształcił Kościół w antykościół New Age, synagogę szatana. To, że arcyheretyk Bergoglio w tym samobójczym procesie ogłasza rok jubileuszowy, jest niesamowitym paradoksem! Bergoglio wielokrotnie wykluczył się z Kościoła za jawne herezje. Więc nie jest i nie może być jego głową. Świadczą o tym Pismo Święte, święci Ojcowie i nauczyciele Kościoła.

Bulla dogmatyczna „Cum ex apostolatus officio” stwierdza, że wszystko, co czyni heretycki biskup lub papież, jest nieważne i nieskuteczne. Więc i ogłoszony przez niego rok jubileuszowy jest bluźnierczą farsą, która ma przywrócić wizerunek niezwykle skompromitowanemu zbrodniarzowi Bergogliowi.

Ale milczenie biskupów jest skandaliczne. Wydaje się, że kolegium biskupie wyparowało. Tutaj jest tylko tchórzliwa bierność i nieumiejętność obrony podstawowych prawd naszego zbawienia. Biskupi pozostają w niewolniczym podporządkowaniu temu arcyheretykowi i stwarzają mu w ten sposób warunki do bezkompromisowej eskalacji samobójczego procesu likwidacji Kościoła.

Swoim motu proprio „Ad theologiam promovendam” Bergoglio zburzył podstawowe filary wiary i zapoczątkował proces zmiany paradygmatu. Następnie wydał doktrynalną deklarację „Fiducia supplicans” z błogosławieństwem wzywającego do nieba grzechu sodomii. W ten sposób de facto zniósł zarówno Dekalog, jak i Credo. W dziedzinie nauczania Bergoglio już przekształcił Kościół katolicki w swój antykościół New Age. Ten antykościół kierowany przez fałszywego proroka teraz ogłasza i obchodzi rok jubileuszowy! Wszystkie tzw. pielgrzymki i inne wydarzenia jubileuszowe mają zamaskować bezprecedensową apostazję Bergoglia! Celem jest ustabilizowanie i normalizacja tej katastrofalnej sytuacji. Nadal będzie głoszono o odpustach, o przebaczeniu, o miłosierdziu bez granic dla wszystkich, o nadziei, która jednak jest fałszywa.

Tą atmosferą pseudopokuty zostanie zarażony i każdy zwykły katolik. Zniknie świadomość, że prawdziwa pokuta ma na celu oddzielenie się od samobójczej drogi Bergoglio i od tego pseudopapieża, który poświęcił się szatanowi. Katolicy pozostaną na pochyłej drodze Bergoglia prowadzącej do zagłady. W euforycznej atmosferze jubileuszowych pielgrzymek Bergoglio zniesie celibat i tym samym świadomie spowoduje wielki chaos. W nim, bez sprzeciwu społeczeństwa katolickiego, kobiety zaczną być wyświęcane na diakonisy i kapłanki. Jednocześnie Bergoglio wprowadzi praktyki pogańskie do Świętej Liturgii i tym samym ucieleśni ducha pogaństwa. Wykorzysta ten chaos, aby odwrócić uwagę od rzeczywistości, że jego droga synodalna jest samobójcza. Fałszywa ortodoksja Bergoglio w fazie realizacji w roku 2025 ucieleśnia się w fałszywej ortopraksji.

W ten sposób, z powodu zdrady i bierności biskupów, przejście do antykościoła New Age nastąpi wszędzie, aż do ostatniej parafii. Oszukani katolicy nie będą już w stanie odróżnić, co jest herezją, a co prawowierne nauczanie, co jest dobre, a co złe, co jest moralne, a co niemoralne. Bez oporu przyjmą ducha antychrysta, którego ucieleśnia w Kościele katolickim odstępca Bergoglio. Do profesjonalnego oszustwa używa charyzmatycznego słownictwa, który wpływa na uczucia i dezorientuje katolików, przez co nie chcą widzieć ani słyszeć prawdy o tym, kim naprawdę jest Bergoglio.

Dlatego w tej kryzysowej sytuacji przynajmniej kilku amerykańskich biskupów i ich diecezji muszą wyrzec się „Fiducia supplicans” i fałszywego papieża. Aby wyjaśnić ten krok zbawienia, niech napiszą list pasterski. Kiedy tych kilku odważnych biskupów zjednoczy się, utworzą Patriarchat Amerykański. Inni mogą stopniowo do niego dołączać, inaczej Ameryka nie uratuje się. Uparci biskupi i kardynałowie oczywiście pozostaną w odstępstwie z Bergogliem.

Biskupi Afryki odrzucili „Fiducia supplicans”, ale jeśli nie oddzielą się od Bergoglio, będzie ich traktował tak, jakby przyjęli „Fiducia supplicans”.

W tej chwili kryzysu na każdym biskupie spoczywa straszliwa odpowiedzialność. Jeśli nie opowie się wyraźnie za Chrystusem i Jego Ewangelią, pozostaje w zdradzie i odstępstwie pod anatemą.

Uświadommy sobie jeszcze raz, że Bergoglio nadużyje roku jubileuszowego i w ten sposób [chce]dokończy[ć] bez oporu nie tylko duchową, ale i praktyczną przemianę Kościoła katolickiego w antykościół szatana. Gdy już mu się to uda, będzie się śmiał z pielgrzymek i odpustów, tak jak śmiał się z przykazań Bożych, gdy zalegalizował grzech sodomii. Wtedy na ratunkowe oddzielenie będzie już za późno.

Droga fałszywego proroka Bergoglia prowadzi tzw. pielgrzymów nadziei pod sztandarem LGBTQ na wieczną zagładę.

Dlatego głosem wołającego na pustyni wzywam nagląco wszystkich aniołów, proroków, apostołów, męczenników i świętych! Zwracam się szczególnie do Niepokalanej Dziewicy i Matki naszego Zbawiciela, która stąpa po głowie piekielnego węża: Nie pozwólcie duchowemu mordercy i jego pomocnikom nadużywać roku jubileuszowego i fałszywej pokuty z fałszywymi odpustami w celu masowej likwidacji Kościoła!

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metody OSBMr            + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

27.12.2024

Bergoglio nadużywa roku jubileuszowego 2025

vkpatriarhat.org/en/?p=25425  /english/

vkpatriarhat.org/fr/?p=18448  /français/

Wizerunkowy kryzys WOŚP „największy w historii”. W tle pytania o pomoc dla powodzian

Wizerunkowy kryzys WOŚP „największy w historii”. W tle pytania o pomoc dla powodzian

https://pch24.pl/wizerunkowy-kryzys-wosp-najwiekszy-w-historii-w-tle-pytania-o-pomoc-dla-powodzian

(Fot. Mikołaj Kamieński / Forum)

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy przechodzi największy wizerunkowy kryzys w swej historii – podaje na X analityczny profil „Polityka w sieci”. Wyniki badania przeprowadzonego na bazie komentarzy zamieszczonych w mediach społecznościowych wskazują, że po przeszło trzech dekadach działalności przedsięwzięcia wspieranego nieustannie przez masową propagandę Polacy dochodzą do wniosku, że jednak coś jest z nim „nie tak”.

Jak przypominają analitycy, Orkiestra od początku istnienia była projektem nadzwyczaj cenionym i rozpoznawalnym. Obecnie jednak zderza się z powszechną krytyką. Większość komentarzy na jej temat ma wydźwięk negatywny. W informacji podsumowującej badanie internetowe „Polityki w sieci” czytamy:

„Z analizowanych komentarzy wynika, że aż 60% treści wyraża negatywny stosunek do fundacji. Dominujące wątki krytyczne obejmują zarzuty dotyczące:

– Braku przejrzystości finansowej (np. niewystarczających rozliczeń z zebranych środków).

– Nadmiernych kosztów organizacyjnych fundacji, które zdaniem krytyków pochłaniają znaczną część zebranych funduszy.

– Rzekomego upolitycznienia działań WOŚP, szczególnie w kontekście wypowiedzi Jerzego Owsiaka.

– Osobistych korzyści Owsiaka, co wywołuje falę negatywnych emocji” – czytamy we wpisie podsumowującym badania.

O ile w poprzednich latach więcej było wśród internetowych wpisów głosów wsparcia dla „Jurka” i jego przedsięwzięcia, to obecnie poparcie wyraża już 40 procent. Komentujący chwalą zakup sprzętu medycznego przez WOŚP oraz jednoczenie społeczeństwa wokół pożytecznej idei, lecz krytykują sposób zarządzania organizacją.

Negatywne opinie wskazują na brak przejrzystości a ich autorzy oskarżają Owsiaka o prywatne korzyści z podobno charytatywnej działalności. Piętnowane są: niejasne transfery finansowe, wykorzystywanie dzieci jako wolontariuszy, upolitycznienie organizacji, ideologizacja w kierunku lewicowo-liberalnym.

Co dziesiąty komentarz obecny w sieci internetowej wskazuje na dwuznaczne odczucia autorów: uznanie dla pozytywnych aspektów działalności WOŚP, przy równoczesnym nieprzychylnym stosunku do takich zjawisk jak brak finansowej transparentności.

Według autorów analizy, emocje wokół WOŚP rozkładają się pośród internautów w następujący sposób:

– „Złość (45%) – zdominowana przez krytyczne opinie i zarzuty wobec WOŚP oraz Jerzego Owsiaka.

– Radość (30%) – wyrażająca wdzięczność i wsparcie dla fundacji oraz jej rezultatów, takich jak zakup sprzętu medycznego.

– Smutek (15%) – wynikający z rozczarowania obecnym kryzysem wizerunkowym i polaryzacją opinii” – czytamy w podsumowaniu badania.

„Tym się nie zajmujemy”

W listopadzie i na początku grudnia minionego roku Monika Rutke z „Tygodnika Solidarność” usiłowała dowiedzieć się u źródła o obiecywaną przez Jerzego Owsiaka pomoc na rzecz poszkodowanych przez powódź na Dolnym Śląsku.

„Niestety Fundacja nie udziela precyzyjnych informacji, a na stronie internetowej WOŚP wbrew temu, co deklaruje Jerzy Owsiak, takich informacji nie znajdziemy” – czytamy w tekście poświęconym tej sprawie.

Jak przypomina autorka, z kasy WOŚP miało na pomoc powodzianom powędrować 40 milionów złotych. Kolejne 34 mln wpłacili darczyńcy na osobne konto Orkiestry dedykowane temu celowi. Organizacja w odpowiedzi na zapytania stwierdziła, że „na działania związane z walką ze skutkami powodzi” przeznaczyła niespełna 25 milionów, czyli mniej więcej jedną trzecią sumy wymienionych wyżej kwot (stan na 19 listopada).

Tymczasem we wrześniu, w obliczu tragedii, jaka spotkała wiele dolnośląskich miast, premier Donald Tusk reklamował przed kamerami Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. – Skontaktowaliśmy się z Jerzym Owsiakiem jako pewnie najwybitniejszym w świecie specjalistą od szybkiej, dobrej pomocy dla ludzi. Staramy się koordynować pomoc, ponieważ jest to bardzo trudne przedsięwzięcie logistyczne z oczywistych względów. Drogi są zalane, trzeba znaleźć miejsca, tak jak tutaj we Wrocławiu jesteśmy na stadionie. Trzeba znaleźć miejsca w wielu miejscowościach, gdzie będzie mogła dotrzeć pomoc. Pomoc zorganizowana m.in. przez WOŚP – mówił szef rządu.

Podczas tej samej konferencji prasowej „Jurek” Owsiak zapowiadał, że Orkiestra przeznacza 40 milionów PLN na szybkie zakupy rzeczy, których pilnie potrzebują powodzianie. Po wyczerpaniu tej kwoty fundacja obiecywała sięgnąć po środki ze specjalnej zbiórki. Pieniądze miały być kierowane na zakup towarów wskazanych przez potrzebujących za pośrednictwem samorządów, a także sprzętu medycznego i innych potrzebnych artykułów.

Późną jesienią reporter stacji wPolsce24 pytał Owsiaka o to, jaka kwota na rzecz powodzian wpłynęła do WOŚP od Fundacji PZU. Wtedy szef Orkiestry uchylił się od odpowiedzi. Podał jedynie ogólną kwotę ze zbiórki – 32 miliony – oraz powtórzył informację o przeznaczeniu na ten cel przez jego organizację 40 milionów.

W grudniu Monika Rutke napisała na portalu Tysol.pl: „Zapytałam także o te 40 mln złotych, o których Jerzy Owsiak mówił podczas konferencji z premierem Donaldem Tuskiem, na jakie cele zostały przekazane”. Dziennikarka zacytowała treść uzyskanej pisemnej odpowiedzi:

„Te środki – zgodnie z wcześniejszą deklaracją – zostaną przeznaczone m.in. na zakupy sprzętu medycznego do remontowanych szpitali. Jeśli miałaby Pani jeszcze jakieś pytania, prosimy o wiadomość mailem, dobrego dnia” – napisała WOŚP.

Na pytania o to, dlaczego „najwybitniejszy na świecie specjalista od szybkiej pomocy” nie wykonał zapowiadanych niezwłocznych zakupów na rzecz poszkodowanych, Monika Rutke odpowiedzi już nie uzyskała.

Pod koniec grudnia dziennikarze Tysol i wPolsce ponownie próbowali spytać Jerzego Owsiaka o powód, dla którego kilkadziesiąt milionów złotych dla powodzian zostały wydane jedynie w stosunkowo niewielkiej części, skoro wielu poszkodowanym brakuje podstawowych środków do życia. Szef Orkiestry najpierw salwował się ucieczką przed dziennikarzami, a następnie – gdy ci nie ustępowali – zaprezentował wywód, w którym wyliczał pomoc przekazaną m.in. szpitalom i straży pożarnej na łączną kwotę ponad 38 milionów złotych. Z zadeklarowanych zaś 40 milionów od samej Fundacji mówił o wydaniu ponad 6 mln. – Nigdy pieniędzy, które otrzymujemy od społeczeństwa, także są to pieniądze na naszym koncie, nie wydajemy na opał, nie wydajemy na bieżące sprawy ludzi poszkodowanych, bo nie tym się zajmujemy – oświadczył.

Fundacja PZU powiadomiła Tysol-a o przekazaniu Fundacji WOŚP 2,5 mln złotych. „(…) fundacja jest w kontakcie z zarządem WOŚP i otrzyma pełną dokumentację z rozliczeniem na co konkretnie zostały wykorzystane przekazane środki” – głosi informacja.

Do WOŚP od początku stycznia płyną również pieniądze od Orlenu, który z każdej kawy sprzedanej na stacjach swojej sieci przekazuje Jerzemu Owsiakowi złotówkę. Miesięczne wpływy fundacji z tego tytułu szacowane są na około 4 milionów złotych.

Źródła: Twitter (X), Tysol.pl, PCh24.pl RoM

https://pch24.pl/tonacy-tusk-chwyta-sie-owsiaka-warzecha-wos-karpiel/embed/#?secret=Qh1lh10lUA#?secret=DuGtNP5TH9

Propaganda Abteilung

Propaganda Abteilung

Stanisław Michalkiewicz  4 stycznia 2025 http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5748

Z komunizmu nie wychodzi się bezkarnie. Wprawdzie Józef Stalin powiedział, że komunizm pasuje do Polaków, jak siodło do krowy – ale przez 45 lat chyba się dopasowało i to tak dobrze, że współczesne krowy bez siodła nie mogą już chyba żyć. Można się o tym przekonać, przyglądając się funkcjonowaniu niezależnych mediów głównego nurtu na przestrzeni ostatnich 80 lat. Żyją jeszcze ludzie pamiętający, że za pierwszej komuny, zwłaszcza w czasach stalinowskich, kiedy to w Polskim Radio funkcjonowała „Fala 49” z Wandą Odolską i Stefanem Martyką, ówczesne niezależne media głównego nurtu prezentowały dwie postawy.

Albo zwalczały „wroga klasowego”, którym zostać mógł każdy człowiek, co naraził się bezpiece, albo każde środowisko, które partia i bezpieka chciały spacyfikować, albo wychwalały – przede wszystkim Józefa Stalina i Stalinów drobniejszego płazu, którzy byli wielkorządcami w poszczególnych „demokracjach ludowych” – ale również osoby z tych czy innych względów zasłużone dla reżymu. Opisanie kogoś takiego w gazecie, czy zaprezentowanie go w radio, było rodzajem nobilitacji – nagrody za wzorowe sprawowanie. Krótko mówiąc, niezależne media głównego nurtu za pierwszej komuny przejmowały cześć kompetencji Stwórcy Wszechświata, nie tylko stwarzając „fakty prasowe”, o których tak pięknie mówił „Drogi Bronisław”, czyli profesor Bronisław Geremek, ale również karząc za „złe”, a wynagradzając za „dobre”, przy czym o tym, co jest akurat „złe”, czy „dobre” decydował Wydział Prasy KC PZPR, według etyki sytuacyjnej. Etyka sytuacyjna charakteryzuje się tym, że ocena co jest „złe”, a co „dobre”, zależy od Biura Politycznego Partii, które kieruje się tak zwaną „mądrością etapu”.

Jak pamiętamy w tamtych czasach tak zwana „nienawiść klasowa” uchodziła za cnotę, podobnie zresztą, jak i teraz, z tym, że wtedy ostrze nienawiści kierowało się w stronę „wrogów klasowych”, podczas gdy teraz – przeciwko nienawistnikom. Jest bowiem rozkaz, że nienawiść powinna być znienawidzona i nawet uchwalane są stosowne zmiany w kodeksie karnym, który w ten sposób upodabnia się do kodeksu karnego Rosyjskiej Federacyjnej Republiki Socjalistycznej. Był tam uniwersalny art. 58, na podstawie którego miliony ludzi powędrowały albo przed pluton egzekucyjny, albo do łagrów, albo na zsyłkę pod pretekstem „agitacji kontrrewolucyjnej”. Ta agitacja była bardzo pojemna, podobnie jak dzisiaj „mowa nienawiści”. Co to jest „mowa nienawiści”? Ano, to każda opinia, która z jakichś powodów nie podoba się bezpiece i jej konfidentom, poumieszczanych w instytucjach państwowych, gdzie rozmaite pomysły przyjmują postać obowiązującego prawa. O tym, co jest „mową nienawiści” będzie decydowała bezpieka, a jej dyrektywy będą w podskokach wykonywały niezawisłe sądy, podobnie, jak to robiły również za pierwszej komuny. Jak widzimy, narzędzia recydywy zostały już stworzone; system jest domykany, a jak już zostanie domknięty, to każdy na własnej skórze odczuje jego działanie. Jak powiada ruskie przysłowie, „nikt nie jest bez grzechu wobec Boga, ani bez winy wobec cara”.

Właśnie ponownie zanurzyłem się, tym razem w najgłębsze, najbardziej przerażające kręgi piekła, dzięki „Opowiadaniom kołymskim” Warłama Szałamowa. Spędził on na Kołymie 18 lat jako więzień i pisze m.in. jak to Stiepan Garanin, który w latach 1937-1938 był naczelnikiem „Siewwostłagu”, czyli Północno Wschodnich Obozów Pracy, zasłynął z masowych egzekucji, tak zwanych „egzekucji garaninowskich”, kiedy to rozstrzeliwano całe brygady, aż w końcu w 1938 roku sam trafił do łagru, gdzie zmarł. Listy więźniów przeznaczonych do rozstrzelania były odczytywane podczas nocnych apeli, co przydawało całej procedurze iście infernalnego charakteru.

I niech nikomu nie przyjdzie do głowy, że to się nie może powtórzyć. Skoro przygotowywane są narzędzia terroru, to i terror musi się pojawić, a jeśli komuś się wydaje, że u nas nie znajdzie się jakiś Garanin, czy Jeżow, to niech porzuci tę iluzję. Nie tylko znajdzie się takich wielu, ale będą garnąć się do tych czynności jeden przez drugiego, nie tylko popychani instynktem samozachowawczym, ale również fanatyzmem, który właśnie jest rozbudzany przez funkcjonariuszy Propaganda Abteilung, dla niepoznaki pozatrudnianych w niezależnych mediach głównego nurtu.

Jak wiadomo, III Program Polskiego Radia, po ubiegłorocznej podmiance na pozycji lidera sceny politycznej naszego bantustanu, został – podobnie jak rządowa telewizja – obsadzony wypróbowanymi funkcjonariuszami Propaganda Abteilung. Łatwo takich funkcjo9nariuszy odróżnić od dziennikarzy. Dziennikarze z zaproszonymi do studia gośćmi rozmawiają, podczas gdy funkcjonariusze Propaganda Abteilung swoich gości poddają przesłuchaniu, podobnemu do tych, jakim ubowcy poddawali AK-owców. Podczas tych przesłuchań nie tyle chodziło o ustalenie jakichś faktów, tylko o to, żeby delikwent się przyznał – w przypadku AK-owców – że AK kolaborowała z Niemcami, a z Gestapo w szczególności.

I oto w dniach ostatnich zdarzyło się, że do studia III programu Polskiego Radia został przez panią Renatę Grochal zaproszony poseł PiS Marcin Przydacz. Kiedy pan Przydacz nie chciał się przyznać – a musiałby, gdyby zaczął odpowiadać na „naprowadzające” pytania pani Renaty – próbował złożyć spontaniczne wyjaśnienia, pani Renata mu przerwała pod pretekstem, że nie potrzebuje tu żadnych „wykładów”. A kiedy pan Przydacz nazwał ją „funkcjonariuszką polityczną”, wyrzuciła go ze studia.

W ten oto sposób spełniają się również w III Programie Polskiego Radia leninowskie normy życia partyjnego w zakresie organizatorskiej funkcji prasy, czy szerzej – mediów. Jest rzeczą oczywistą, że tych organizatorskich zadań nie wykonują i nie mogą wykonywać dziennikarze, bo zadaniem dziennikarza jest docieranie do prawdy, podczas gdy czynności śledcze , których ukoronowaniem jest przyznanie się przesłuchiwanego do winy, a także – że jest głupszy od przesłuchującego – należą do funkcjonariuszy Propaganda Abteilung. Dlatego pan Przydacz nie miał racji, nazywając panią Renatę „funkcjonariuszką polityczną”. Nie „polityczną” – bo od polityczności to są wypróbowani towarzysze, starsi i mądrzejsi – tylko funkcjonariuszką Propaganda Abteilung. Mówią, że żadna praca nie hańbi, a skoro tak, to i w takiej funkcji nie ma nic hańbiącego.

Na koniec muszę wyrazić żal, że dygnitarze, którzy przyjmują wezwania na przesłuchania w niezależnych mediach głównego nurtu, nie tylko nie żądają wezwania na piśmie, z numerem sprawy i zaznaczeniem, czy będą przesłuchiwani w charakterze świadka, czy podejrzanego, ale – zwłaszcza w telewizji, na przykład u naszej resortowej „Stokrotki”, czyli pani Olejnik, albo pani Agnieszki Gozdyry – starają się zachowywać pozory, jakby rzeczywiście trwała tam jakaś rozmowa. Tymczasem od samego początku, kiedy tylko przesłuchująca funkcjonariuszka zadaje pierwsze naprowadzające pytanie, powinni scenicznym szeptem zapytać, ją, jak brzmi poprawna odpowiedź, zapewniając, że jak tylko ją usłyszą, to zaraz głośno ją powtórzą do kamery. Jeśli chodzi o wspomniane wezwanie na piśmie – i tak dalej – to właśnie taki żądanie przedstawiłem przed kilkoma laty asystentowi naszej „Stokrotki” – dodając, że „porządek musi być”. I miałem spokój z przesłuchaniami – ale bo też ja nie traktuję zaproszenia do niezależnych mediów głównego nurtu jako nagrody za dobre sprawowanie.

I tego życzę każdemu w Nowym Roku.

Stanisław Michalkiewicz

Tadeusz Płużański: (Niestety) zdrajca Rzepecki

Tadeusz Płużański: (Niestety) zdrajca Rzepecki

04.01.2025 https://www.tysol.pl/a133307-tadeusz-pluzanski-niestety-zdrajca-rzepecki

4 stycznia 1947 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie rozpoczął się proces I Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Na ławie oskarżonych zasiadł prezes płk Jan Rzepecki, razem z dziewięcioma innymi WIN-owcami.

Jan Rzepecki Tadeusz Płużański: (Niestety) zdrajca Rzepecki

Jan Rzepecki / Wikipedia domena publiczna

Proces nazwano – od nazwiska głównego podsądnego – procesem Rzepeckiego. Jego patriotyczna karta była długa: żołnierz Legionów, za udział w wojnie polsko-bolszewickiej odznaczony Srebrnym Krzyżem Virtuti Militari, w okresie międzywojennym służył zawodowo w wojsku, w maju 1926 r. stanął po stronie rządu przeciwko zamachowi Józefa Piłsudskiego.

Koniec pięknej karty

We wrześniu 1939 r. szef oddziału operacyjnego w sztabie armii „Kraków”, od października 1939 r. w Służbie Zwycięstwu Polski, następnie w Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej (szef Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej – za czteroletnią służbę na tym stanowisku otrzymał Złoty Krzyż Virtuti Militari), po Powstaniu Warszawskim w niewoli niemieckiej, organizator i dowódca Delegatury Sił Zbrojnych, a następnie Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość.

Tu niestety piękna karta Rzepeckiego się kończy.

„Wydał wszystkich i wszystko”

Stefan Korboński (ostatni delegat Rządu na Kraj, podwładny Rzepeckiego) zapisał:

„Po aresztowaniu ujawnił on wszystko bez wyjątku: ludzi, adresy, broń i pieniądze, obliczane na około jeden milion dolarów. Według wiadomości, jakie do mnie doszły, nie zostało to na nim wymuszone torturami [potwierdzają to inne relacje], a stało się dzięki pewnemu systemowi obrony, jaki Rzepecki przyjął. Przyznał on uroczyście i kategorycznie, że pozostanie w konspiracji było ciężkim błędem i oświadczył, że ze swej strony dokona wszystkiego, by ten błąd naprawić i podziemie WiN ostatecznie zlikwidować. Wobec tego w śledztwie wydał wszystkich i wszystko. W zamian za to otrzymał przyrzeczenie, że nikt z ludzi przez niego ujawnionych nie zostanie aresztowany i to przyrzeczenie było przez szereg miesięcy przez bezpiekę honorowane. Jest to pierwszy wypadek masowego ujawnienia podwładnych, dokonany przez przełożonego, bez ich wiedzy i zgody”.

Potem, gdy na Rakowiecką trafił rtm Witold Pilecki, ubecy chcieli go „przekonać”, aby namawiał żołnierzy niepodległościowego podziemia do ujawnienia się, tak jak to zrobił prezes WiN. Pilecki odpowiedział:

„Rzepeckiemu za to, co zrobił, prawdziwi patrioci naplują w twarz”.

Dlatego Rzepecki uniknął śmierci, a Pilecki musiał zginąć.

Garnowski i Hryckowian 

Trwającemu miesiąc procesowi przewodniczył płk Władysław Garnowski. Ten przedwojenny prawnik (studia na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie), AK-owiec, po wojnie w sądownictwie wojskowym (m. in. szef WSR w Poznaniu i w Warszawie), a w końcu prezes Najwyższego Sądu Wojskowego, ma na koncie w sumie 23 wyroki śmierci.

Prócz Garnowskiego sądzili: Jan Hryckowian i Stanisław Kaczmarek. Hryckowian, też przedwojenny prawnik (po Uniwersytecie Jagiellońskim), w czasie wojny – jako oficer AK – odznaczony Krzyżem Walecznych (jego żona, Stanisława Hryckowian była adiutantem gen. Fieldorfa „Nila”). Miesiąc po procesie Rzepeckiego, w marcu 1947 r., już w randze podpułkownika, został szefem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie. Wtedy właśnie dopuścił się największej liczby zbrodni sądowych (w sumie 16., w tym mord na Witoldzie Pileckim).

Mniej znany, ale równie krwawy oprawca w todze – kpt. Stanisław Kaczmarek, też był sędzią warszawskiego WSR. Jako przewodniczący składu i sędzia pomocniczy skazywał byłych żołnierzy AK (w tym 3 i 5 Wileńskiej Brygady) oraz działaczy niepodległościowych. Wielu zostało straconych.

„Terroryzm”

Oskarżał Naczelny Prokurator Wojskowy Henryk Holder. Urodzony w 1914 r. w Szczerzcu (Lwowskie), syn Mojżesza i Wincentyny. Tak jak Garnowski był absolwentem prawa na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. W czasie wojny podporucznik Armii Czerwonej. Naczelnym Prokuratorem Wojskowym był w latach 1946-1948. Przez następne dwa lata kierował Departamentem Służby Sprawiedliwości MON (odmawiał m. in. ułaskawienia skazanych na karę śmierci). Po przeniesieniu do rezerwy, m. in. dyrektor Biura Prawnego Rady Państwa.

W mowie oskarżycielskiej płk Holder zarzucił WiN-owcom m. in. terroryzm, morderstwa, szpiegostwo, propagandę antypaństwową, a także współpracę z faszystami z NSZ i UPA, oraz uchylanie się od służby wojskowej (oczywiście w „l”WP). Atakował „reakcję” – PSL i rząd na emigracji, wykazując ich związki z WiN (w rzeczywistości nie chciał ich premier Mikołajczyk, słusznie obawiając się prowokacji).

„Wyjdź z podziemia – buduj Polskę”

Pokazowy proces I Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość trwał do 3 lutego 1947 r. Prezes Jan Rzepecki został skazany na karę 8 lat pozbawienia wolności. Wyroki usłyszeli też: Marian Gołębiewski, Jan Szczurek-Cergowski, Antoni Sanojca, Tadeusz Jachimek, Henryk Żuk, Kazimierz Leski, Józef Rybicki, Ludwik Muzyczka i Emilia Malessa.

Rzepecki został ułaskawiony przez Bolesława Bieruta. Po przedterminowym opuszczeniu więzienia przyjęto go do „ludowego” Wojska Polskiego. Był wicedyrektorem Wojskowego Instytutu Naukowo-Wydawniczego a potem szefem Wydziału Studiów w Akademii Sztabu Generalnego. 22 kwietnia 1947 r. wygłosił wykład „Wyjdź z podziemia – buduj Polskę”, którego tekst ukazał się następnie w kilku pismach.

W latach 1949 – 1954 był ponownie aresztowany. Następnie zrehabilitowany. W latach 1955 – 1969 zatrudniony w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk. Zmarł 28 kwietnia 1983 r. pochowany na stołecznych Powązkach Wojskowych.
 

Uciekająca Panna niemłoda

Uciekająca Panna niemłoda.

Izabela BRODACKA

Osoby, które widzą w Rafale Trzaskowskim godnego kandydata na prezydenta RP nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć, że jako prezydent miasta stołecznego Warszawy finansował on i wspierał agentkę SB TW Jolantę Gontarczyk vel Lange posługującą się pseudonimem Panna podejrzewaną o zamordowanie księdza Franciszka Blachnickiego.

Ucieczka to modus vivendi Jolanty Gontarczyk. Pierwsza ucieczka z RFN do Polski po śmierci księdza Blachnickiego zaowocowała dla niej przyznaniem jej przez komunistyczne władze na własność ogromnego mieszkania w warszawskiej śródmiejskiej kamienicy. Choć Gontarczyk z właściwym sobie tupetem wcisnęła się do zarządu wspólnoty mieszkaniowej administrującej kamienicą zmieniła adres po ukazaniu się artykułu wyjaśniającego okoliczności jej pierwszej ucieczki czyli ucieczki z RFN.

Otóż 27 lutego 1987 r. w niemieckim Carlsbergu zmarł nagle ksiądz Franciszek Blachnicki założyciel Ruchu Światło-Życie, w czasie II wojny światowej więzień niemieckich obozów koncentracyjnych. Za przyczynę śmierci uznano zator płucny choć wiele wskazywało na to, że śmierć kapłana nastąpiła w wyniku otrucia. Ksiądz był inwigilowany przez SB w czym główną rolę odgrywali Jolanta I Andrzej Gontarczykowie. Najprawdopodobniej ośrodek w Carlsbergu był również rozpracowywany przez Stasi.
Ogłoszenie Stanu Wojennego zastało księdza Blachnickiego w Rzymie. W 1982 r. zamieszkał w ośrodku polskim Marianum w Carlsbergu, gdzie powołał Międzynarodowe Centrum Ewangelizacji Światło-Życie. W tym samym roku założył tam Chrześcijańską Służbę Wyzwolenia Narodów mającą wspomagać narody Europy Wschodniej walczące o wyzwolenie spod komunizmu.
Zaufanie księdza Blachnickiego zdobyła i w roku 1984 została prezesem CSWN Jolanta Gontarczyk, posługująca się [w SB md] pseudonimem Panna . Ojciec Jolanty Gontarczyk Julian Lange podpisał volkslistę i służył w Wehrmachcie. W 1948 roku zmienił nazwisko na Pławski. Małgorzata Jolanta Gontarczyk vel Lange urodziła się w 1949 roku. Uzyskała stopień naukowy doktora socjologii. Została adiunktem w Instytucie Kształcenia Nauczycieli w Łodzi. Wstąpiła do łódzkiej „Solidarności”. Jej mężem został Andrzej Gontarczyk, kierownik Przedsiębiorstwa Rozpowszechniania Filmów, w 1981 roku kierownik łódzkich kin „Gdynia” i „Wisła”.

6 września 1982 r. oboje wyjechali do Republiki Federalnej Niemiec w ramach łączenia rodzin, i otrzymali niemieckie obywatelstwo.Według dokumentów wywiadu (Departament I MSW PRL) Jolanta Gontarczyk została zwerbowana do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa w Łodzi jako tajny współpracownik w 1977 roku a jej mąż już w 1974 r. Jak twierdzi Piotr Wojciechowski, który opublikował dokumenty na temat agentki, do werbunku Jolanty doprowadził jej mąż, który bał się, że jeśli do tego nie dojdzie, zostanie przez nią nieświadomie zdekonspirowany.

Wyniki śledztwa prowadzonego przez Instytut Pamięci Narodowej w latach 2001–2005 bezspornie wykazały, że oboje przebywając w latach 80 XX w. w RFN działali jako agenci wywiadu SB, realizując zadania pod przykryciem dla XI Wydziału I Departamentu MSW – Jolanta Gontarczyk jako TW „Panna”, zaś Andrzej Gontarczyk jako TW „Yon”.

Ich zadaniem miało być rozbicie środowiska działaczy „Solidarności” w RFN, zaś po poznaniu księdza Blachnickiego zajmowali się jego inwigilacją oraz infiltracją założonej przez niego w Carlsbergu Chrześcijańskiej Służby Wyzwolenia Narodów, do której przystąpili w 1984 roku. W ramach zaangażowania się w działalność ChSWN małżeństwo podjęło pracę w wydawnictwie „Maximilianum”, którego Jolanta Gontarczyk została kierownikiem, a jej mąż pracownikiem technicznym. „Maximilianum” wydawało czasopismo „Prawda Krzyż Wyzwolenie”, na łamach którego swoje teksty pisała także Jolanta Gontarczyk. 30 czerwca 1985 została wybrana na prezesa ChSWN, pełniła także funkcję sekretarza, a jej mąż Andrzej Gontarczyk został doradcą księdza Blachnickiego.

W związku z napływającymi do ks. Blachnickiego informacjami o agenturalnej działalności Gontarczyków, przede wszystkim przekazanych przez Andrzeja Wirgę z Solidarności Walczącej, 26 lutego 1987 roku ksiądz wezwał małżeństwo Gontarczyków na rozmowę. Był przekonany, że w ciągu kilku dni otrzyma dowody na potwierdzenie swoich podejrzeń. Następnego dnia małżeństwo Gontarczyków faktycznie spotkało się z księdzem Blachnickim, który kilka godzin później nagle zmarł. Według świadków podczas ostatniego spotkania małżeństwa z duchownym doszło między nimi do kłótni.

W kwietniu 1988 roku Gontarczykowie zostali ostrzeżeni o ich zdemaskowaniu, po czym zbiegli z Niemiec do Polski. W 2006 roku po ujawnieniu przez media ich agenturalnej działalności Gontarczyk zmieniła nazwisko na Lange. 

W latach dziewięćdziesiątych Gontarczyk działała w środowiskach lewicowych promując feminizm, aborcję, związki jednopłciowe.
W 2019 r. jej fundacja reklamująca ideologię LGBT dostała od prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego dwa miliony złotych. W 2020 r. pion śledczy IPN w Katowicach wznowił śledztwo dotyczące okoliczności śmierci kapłana. 14 marca 2023 roku IPN poinformował, że śmierć ks. Franciszka Blachnickiego w dniu 27 lutego 1987 nastąpiła na skutek zabójstwa poprzez podanie ofierze śmiertelnych substancji toksycznych. Wtedy Jolanta Lange vel Gontarczyk uciekła z Polski. Była to właśnie jej druga ucieczka.

W tak zwanej wolnej Polsce Gontarczyk vel Lange pełniła wiele istotnych funkcji.
W rządzie Marka Belki pełniła stanowisko zastępcy dyrektora Departamentu Administracji Publicznej w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, była również doradcą Izby Włosko-Polskiej.Postanowieniem Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego została nawet odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi za wybitne zasługi w działalności społecznej (sic!)

Jolanta Lange od kilku lat szefuje Stowarzyszeniu „Pro Humanum”. Na stronie Stowarzyszenia przedstawiana jest jako aktywistka antydyskryminacyjna.

Obecnie Jolanta Lange vel Gontarczyk wróciła do kraju. Jak widać pod rządami koalicji 13 grudnia czuje się całkowicie bezpieczna.

Mimo śmierci ciężarnej matki lekarze uratowali dziecko. Zdrowa dziewczynka trafiła do domu.

Mimo śmierci ciężarnej matki lekarze uratowali dziecko. Zdrowa dziewczynka trafiła do domu.

https://pch24.pl/mimo-smierci-ciezarnej-matki-lekarze-uratowali-dziecko-zdrowa-dziewczynka-trafila-do-domu

W wyniku tragicznego rozwoju nowotworu 31- letnia kobieta w stanie błogosławionym na kilka miesięcy przed końcem ciąży była już bliska pewnej śmierci. Lekarze nie widząc szans na uratowanie matki w porozumieniu z rodziną podtrzymywali życie kobiety, mając nadzieję na uratowanie dziecka. Trudne przedsięwzięcie zakończyło się sukcesem. Dziewczynka trafiła już do domu, a medykom udało się ocalić przynajmniej jedno istnienie.

Lekarze z legnickiego szpitala przez kilka miesięcy utrzymywali w śpiączce farmakologicznej kobietę, która we wczesnej ciąży doznała pęknięcia tętniaka mózgu. Medykom udało się doprowadzić ciążę do 30. tygodnia i zakończyć ją cesarskim cięciem. Szczęśliwie dziecko w dobrym stanie zostało wypisane do domu.

31-latka doznała pęknięcia tętniaka mózgu w pierwszych tygodniach ciąży. Jej ratunek w tym przypadku był niemożliwy. Medycy z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy zdecydowali w porozumieniu z rodziną, że spróbują podtrzymać ją przy życiu, aby uratować dziecko.

Kobieta była utrzymywana w śpiączce farmakologicznej przez kilka miesięcy. Została podłączona do specjalistycznej aparatury podtrzymującej funkcje życiowe organizmu, a jej stan był codziennie konsultowany przez zespoły z zakresu ginekologii, kardiologii i neonatologii – przekazał w piątek rzecznik legnickiego szpitala Krzysztof Maciejak.

Ciążę udało się doprowadzić do 30. tygodnia. – Zapadła decyzja, by zakończyć ciążę cesarskim cięciem, ponieważ wystąpiła infekcja wewnątrzmaciczna i rozpoczęły się skurcze porodowe – wyjaśnił Wojciech Kowalik, kierownik Oddziału Neonatologii z Pododdziałem Intensywnej Terapii Wcześniaków, Noworodków i Dzieci.

Dziewczynka przyszła na świat z masą ciała 1550 gramów. Jak podano, urodziła się w stanie zamartwicy i z niewydolnością oddechową. Dzięki intensywnej opiece neonatologicznej dziecko udało się uratować. Po dwóch miesiącach dziewczynka została wypisana do domu w dobrym stanie – przekazał Kowalik.

Praca lekarzy i ich troska o nienarodzone życie okazały się bezcenne.

(PAP)/oprac. FA