Cała Polska żyje pytaniem: Co mówi klasyk demokracji?

Stanisław Michalkiewicz: Co mówi klasyk demokracji? magnapolonia-co-mowi-klasyk-demokracji

Cała Polska żyje oczekiwaniem na utworzenie rządu, który – zanim zacznie obywatelom przychylać nieba – najpierw będzie musiał rozsiąść się własnymi zadami w fotelach, czyli umoczyć usta w melasie.

Oczywiście według uzyskanego przydziału – potem tę melasę należy zacząć przetrawiać, co się musi przełożyć na zasadnicze zmiany w najbliższym otoczeniu Umiłowanych Przywódców: żony zaopatrzą się w toalety i zaczną bywać w tak zwanym mondzie, a w ostateczności – w demi-mondzie – naturalne przyjaciółki dostaną perły i brylanty, które są prawdziwymi przyjaciółmi kobiet, a przyjaciele będą liczyć dochody z hurtowni spirytusu i zastanawiać się, gdzie by tu schować szmalec na wypadek, gdyby z tym całym rządem coś jednak poszło nie tak.

A może pójść nie tak, chociażby z tego powodu, że kiedy już pierwszy głód zostanie zaspokojony, Umiłowani Przywódcy zaczną zapadać na chorobę czerwonych oczu, która jest jednym z grzechów głównych, całkiem zresztą wyjątkowym. Święty Jan Maria Vianey zastanawiał się kiedyś nad grzechami głównymi – dlaczego właściwie ludzie je tak nagminnie popełniają. I jak to Francuz, nie wahał się z odpowiedzią ani chwili. – Nic dziwnego – powiadał – skoro każdy grzech główny dostarcza człowiekowi przynajmniej chwili przyjemności.

Chwila przyjemności – dobre i to. Jest atoli jeden grzech główny, właśnie w postaci choroby czerwonych oczu, czyli zazdrości, który nie dostarcza człowiekowi ani chwili przyjemności, tylko przeciwnie – od samego początku zgryzotę. Dlaczego w takim razie ludzie również ten grzech popełniają nagminnie? To jest tajemnica ludzkiej natury. Nie tylko zresztą ludzkiej natury, bo również wydarzeń politycznych. Czyż nie choroba czerwonych oczu bywa częstą, a może nawet bardzo częstą przyczyną tak zwanej dekompozycji, czyli sytuacji, gdy dawni koalicyjni wspólnicy stają się antagonistami?

Ale mniejsza już o naturę ludzką i jej tajemnice, tym bardziej, że żaden ze mnie teolog. Teraz cała Polska żyje rządem i nierządem, a gdyby wierzyć komentatorom telewizji rządowej i nierządnej, można by odnieść wrażenie, że jesteśmy w przededniu końca świata. Coś takiego powinno mnie konfundować, jako że od co najmniej 30 lat twierdzę, że sytuacja polityczna w Polsce jest stabilna. Naszym nieszczęśliwym krajem bowiem rządzą rotacyjnie trzy stronnictwa; Stronnictwo Ruskie, Stronnictwo Pruskie i Stronnictwo Amerykańsko-Żydowskie.

Skąd się one wszystkie wzięły? Ano, kiedy w drugiej połowie lat 80-tych gruchnęła wieść, że istotnym elementem nowego europejskiego porządku będzie ewakuacja imperium sowieckiego z Europy Środkowej, rozpoczęły się tu przygotowania do transformacji ustrojowej – również w środowisku bezpieczniackim, które – jak wiadomo – było najtwardszym jądrem systemu komunistycznego.

Bezpieczniacy zdając sobie sprawę, że dojdzie do odwrócenia sojuszy, zaczęli się przewerbowywać na służbę do central wywiadowczych naszych przyszłych sojuszników – i tak właśnie doszło do wyodrębnienia się wspomnianych stronnictw. Dochodzą one do władzy w naszym bantustanie w zależności od tego, pod czyją kuratelę akurat trafiamy. Najpierw byliśmy pod kuratelą amerykańsko-ruską.

Potem, kiedy prezydent Obama dokonał słynnego resetu w 2009 roku, przeszliśmy pod kuratelę rusko-niemiecką. Potem, w 2014 roku, kiedy prezydent Obama zresetował swój poprzedni reset, przeszliśmy pod kuratelę amerykańsko-niemiecką. I tak było aż do roku 2017, kiedy to pan prezydent Duda, po 45-minutowej rozmowie telefonicznej z Naszą Złotą Panią dopuścił się felonii wobec swego wynalazcy Jarosława Kaczyńskiego.

To Naczelnika Państwa tak osłabiło, że pod koniec roku 2017 musiał dokonać głębokiej rekonstrukcji rządu, w następstwie której nowym premierem, w miejsce absolwentki Szkoły Liderów przy Departamencie Stanu USA pani Beaty Szydło, został pan Mateusz Morawiecki – były doradca doskonały Donalda Tuska, a wcześniej – tajny współpracownik STASI. Ponieważ aktywa Stasi po zjednoczeniu Niemiec zostały w całości przejęte przez BND, to epizod agenturalny pana Mateusza Morawieckiego mógł mieć dalszy ciąg. To by nawet nieźle wyjaśniało dymisję pani Beaty i Antoniego Macierewicza i wyniesienie pana Mateusza – bo osłabiony felonią pana prezydenta Naczelnik najwyraźniej musiał pójść na kompromisy. Ale teraz pan Mateusz Morawiecki zaprezentował się jako zajadły krytyk Donalda Tuska i odwrotnie – Donald Tusk zionął nienawiścią do Mateusza Morawieckiego. Mamy więc zagadkę, rodzaj wstydliwego zakątka naszej młodej demokracji. Jak ją rozwiązać?

W takich sytuacjach trzeba odwołać sie do klasyków demokracji, a w szczególności do jednego w osobie Józefa Stalina. Sformułował on spiżową sentencję, że jeszcze ważniejsze od tego, kto liczy głosy, jest przedstawienie wyborcom prawidłowej alternatywy.

A kiedy alternatywa jest prawidłowa? Wtedy, gdy bez względu na to, kto wygra wybory, będą one wygrane. Kierując się zatem wskazówką klasyka demokracji, przypatrzmy się sytuacji politycznej naszego bantustanu w czasie, gdy podczas marcowej wizyty kanclerza Scholza w Białym Domu, prezydent Józio Biden pozwolił Niemcom na urządzanie Europy po swojemu, rezerwując sobie tylko za pośrednictwem Trzeciej Nogi kontrolę nad naszą niezwyciężoną armią, której USA przydały zresztą – i chyba na stałe – swój kontyngent.

I jaką sytuację mamy po święcie naszej demokracji? Oto z jednej strony do objęcia rządu pretenduje Donald Tusk, a z drugiej – Mateusz Morawiecki. Donald Tusk, jak wiadomo, jest podejrzewany o to, że był agentem STASI o pseudonimie “Oskar”. Pewne światło rzuca na to nie tylko okoliczność, że były ambasador Niemiec w Polsce, Rudiger Freiherr von Fritsch, wcześniej był sekretarzem niemieckiej ambasady i jako taki zaprzyjaźnił się z niektórymi “gdańskimi liberałami”.

Potem i oni porobili kariery, a jak wielokrotnie mówił pan Paweł Piskorski – Niemcy finansowały Kongres Liberalno-Demokratyczny. Z kolei Mateusz Morawiecki, jak wiadomo, był zarejestrowany w roku 1989 jako tajny współpracownik STASI. Wiadomość o tych niebezpiecznych związkach została – jak pamiętamy – przyjęta grobową ciszą zarówno przez sfery rządowe, jak i – zdawałoby się – wrogie sfery opozycyjne. Jedynie Konfederacja chciała sie czegoś dowiedzieć, ale odpowiedzią było głuche milczenie.

W takiej sytuacji wygląda na to, że ostatnie wybory rozegrały się zgodnie ze wskazówką Ojca Narodów, że najważniejsza jest prawidłowa alternatywa. Bez względu na to, czy wygrałby Mateusz Morawiecki, czy Donald Tusk, wybory byłyby wygrane przez Niemcy, które właśnie gwałtownie przyspieszają budowę IV Rzeszy. Quod erat demonstrandum.

NuScale nie wybuduje SMR-ów w Utah, czy podobnie będzie z KGHM? NuScale miało nadzieję na budowę reaktorów SMR również w Rumunii, Kazachstanie, na Ukrainie i w Polsce.

NuScale Power zakończył projekt energetyczny małego reaktora modułowego (SMR) w Utah, co obniżyło akcje firmy o 20 procent. Stawia to pod znakiem zapytania pozostałe projekty SMR w USA oraz w Polsce.

2023/11/09 .polon.pl/news/nuscale-nie-wybuduje-smr-ow-w-utah

Problemy z SMR

Jak podaje Reuters, w 2020 roku Departament Energii zatwierdził 1,35 mld dolarów na kolejne 10 lat dla elektrowni Carbon Free Project. Od 2014 roku NuScale otrzymała od departamentu około 600 mln dolarów na wsparcie projektowania, licencjonowania i lokalizacji projektu. Firma planowała opracować projekt sześciu reaktorów o mocy 462 MW razem z Utah Associated Municipal Power Systems (UAMPS) i uruchomić go w 2030 roku. Jednak ze względu na wzrost kosztów, kilka miast wycofało się z projektu.

W opublikowanym komunikacie John Hopkins, prezes i dyrektor generalny NuScale, zaznaczył, że firma będzie kontynuować współpracę z innymi krajowymi i międzynarodowymi klientami, aby wprowadzić na rynek amerykańską technologię małych reaktorów modułowych (SMR) i zwiększyć bazę produkcji energii jądrowej. 

Według informacji podanych przez Reuters oczekiwano, że NuScale w Utah będzie pierwszym reaktorem SMR, który uzyska licencję na budowę od amerykańskiej Komisji Nadzoru Jądrowego. Jednak zdaniem firmy jest mało prawdopodobne, aby projekt miał wystarczającą liczbę zainteresowanych, aby kontynuować jego wdrażanie. 

Jak podało w styczniu NuScale, docelowa cena energii z elektrowni wynosi 89 dolarów za 1 MWh, co stanowi wzrost aż o 53 procent w porównaniu z poprzednimi szacunkami. Budzi to obawy dotyczące gotowości klientów do zapłaty. Do tej pory jedynie projekt SMR firmy NuScale został zatwierdzony przez amerykańską Komisję Dozoru Jądrowego (Nuclear Regulatory Commission, NRC).

NuScale ma nadzieję na budowę reaktorów SMR również w Rumunii, Kazachstanie, na Ukrainie i w Polsce. W lutym 2022 roku KGHM podpisało umowę z NuScale w sprawie rozpoczęcia prac nad wdrożeniem SMR-ów w Polsce. W lipcu 2022 roku KGHM zwróciło się do Państwowej Agencji Atomistyki (PAA) z wnioskiem o tzw. opinię ogólną dla wybranego przez siebie modelu reaktora. Otworzyło to proces zmierzający do dopuszczenia amerykańskiej technologii SMR na polski rynek. 

Według dotychczasowych planów KGHM miało zrealizować sześć modułowych jednostek o łącznej mocy 462 MW. Zgodnie z przedstawionym wnioskiem miałyby one stanąć na terenie wielkopolskich gmin, Lubasz i Wieleń.

Źródło: reuters.com

Śmiejmy się z głupich choć i przewielebnych! – ks. prof. Stanisław Koczwara

Śmiejmy się z głupich choć i przewielebnych! – ks. prof. Stanisław Koczwara

Autor: AlterCabrio , 9 listopada 2023

Dziś, gdy w Rzymie rozpanoszyła się na dobre grupa wilków w owczej, a raczej pasterskiej skórze, która usiłuje zmienić odwieczne, niezmienne nauczanie Kościoła w kwestiach wiary, moralności i dyscypliny kościelnej, ustąpienie lub pozostawanie obojętnym gdy chodzi o nienaruszoną jedność Świętej Wiary, nie jest wcale dowodem cnoty i pokory, lecz raczej bojaźliwością, słabością ducha i oziębłością w Miłości Bożej. To nie są moje słowa, lecz św. Bernarda z Clairvaux, który w jednym ze swoich traktatów napiętnował u pasterzy Kościoła również to, że zajęli się doczesnością, a zaniedbali głoszenie ludziom swojego pokolenia Jezusa Chrystusa. Pisał:

«Czego się spodziewamy i czym się kierujemy kiedy nawet nie próbujemy głosić Chrystusa tym, którzy Go nie znają? Czyż nie jest nieprawością nakładać Prawdzie pęta? Będziemy czekać, aż wiara spadnie im z nieba?»

−∗−

Śmiejmy się z głupich choć i przewielebnych! – ks. prof. dr hab. Stanisław Koczwara

Kazanie wygłoszone 9 listopada 2023r.

Niemcy: Każdy „uchodźca” kosztuje podatnika 20 000 euro rocznie.

Niemcy: Każdy „uchodźca” kosztuje podatnika 20 000 euro rocznie.

Prawdopodobnie publikacja horrendalnych kwot była nie zamierzona. Jednak spór dotyczący kosztów ujawnił, ile tak naprawdę kosztują osoby ubiegające się o azyl.

Przemysł azylowy 8 listopada 2023 źródło: https://www.unzensuriert.de/209992-offiziell-ein-fluechtling-bekommt-mehr-als-ein-deutscher-rentner-nach-45-jahren-arbeit/

Oficjalnie: „uchodźca” kosztuje więcej, niż niemiecki emeryt  otrzymuje od państwa po 45 latach pracy.  

    Hendrik Wüst, przewodniczący landu Nadrenii Północnej-Westfalii, ujawnił szokujące dane, które do tej pory skrzętnie ukrywano. 

Niezamierzony wyciek informacji

Okazuje się, że stawka w wysokości 7500 Euro na „uchodźcę”, ustalona przez ministerstwo była dla landów za niska.

 I dlatego Hendrik Wüst podał magiczną ukrywaną kwotę: każdy „uchodźca” kosztuje podatnika 20 000 euro rocznie.

Pieniądze płyną głównie do branży azylowej

  W rozłożeniu na miesiące, każdy niemiecki podatnik musi zebrać 1666 euro na każdego azylanta.

Pieniądze te jednak wpływają głównie do tzw. branży azylowej, czyli do kieszeni wielu osób, które utrzymują się z pomocy dla uchodźców – większość tej kwoty zabierają opiekunowie, pracownicy socjalni, podmioty oferujące zakwaterowanie i dostawcy usług ochroniarskich. Pojedynczy „uchodźca” otrzymuje jedynie niewielką część z kwoty z 1666 euro, około 410 euro miesięcznie. 

Znaczący wzrost kosztów w styczniu

Po 18 miesiącach każdemu ubiegającemu się o azyl przysługuje świadczenie obywatelskie, czyli 502 euro miesięcznie. To także znacznie odbiega od kwoty 1666 euro miesięcznie, o której wspomniał Wüst. Od 1 stycznia 2024 r. świadczenia obywatelskie wzrosną o dwanaście procent, a więc i koszty wzrosną, zwłaszcza że prawie żadna osoba ubiegająca się o azyl nie opuszcza kraju  i tym samym nie pozostaje w Niemczech znacznie dłużej niż 18 miesięcy, a najchętniej przez całe życie. 

Więcej niż emeryci i osoby zarabiające płacę minimalną

Oznacza to, że koszty w przeliczeniu na „uchodźcę” są wyższe niż średnia emerytura w Republice Federalnej Niemiec. Po 45 latach pracy i płacenia składek dla mężczyzn jest to 1543 euro, w przypadku kobiet zaledwie 1323 euro miesięcznie. 

Ale sytuacja też nie wygląda dobrze dla pracowników: pojedynczy pracownik zatrudniony na pełen etat, który zarabia minimalną stawkę, wraca do domu ze 100 euro mniej w miesiącu niż „uchodźca”, (czyli 1505 euro)

przypis:

DLA WSZYSTKICH CZYTAJĄCYCH:

WŁADZA PODAJE CZASEM W TVP TVN INFORMACJĘ ŻE STAWKI Z DE / AT a PL SIĘ POWOLI RÓWNAJĄ – ZAPOMINAJĄ ŻE AUSTRYJAK I NIEMIEC MA 14 PENSJI NA ROK A NIE 12 JAK POLSCE). 

Jednakże, aby sfinansować „uchodźcę”, wymagany jest podatek dochodowy od dwunastu osób zarabiających minimalną stawkę.

Choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną…. Nauka o Całunie.

Choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną….

Date: 9 novembre 2023Author: Uczta Baltazara babylonianempire

“Emisja promieniowania w kierunku Całunu wytworzyła trójwymiarowe widmo warstwowe. Nawet nasza najbardziej wyrafinowana technologia i komputery, w tym systemy laserowe, nie są w stanie tego zrobić. Na naszej planecie nie ma niczego, co byłoby choćby w przybliżeniu podobne do tego zjawiska. To jest pierwszy i jedyny przypadek.

Krew, rzadki typ AB-ujemny, brak w niej chromosomu y, znaleziono wyłącznie chromosom x [matczyny], duża zawartość bilirubiny [towarzysząca ekstremalnemu cierpieniu], cząsteczki piasku w okolicy kostki i zranionego kolana, z obecną specyficzną kombinacją minerałów, występujących na świecie jedynie w okolicy drogi na Golgotę, cząsteczki pyłku, pochodzące od gatunków rodzimych dla Jerozolimy i wytwarzanych właśnie w marcu-kwietniu.

Widmo nie jest rezultatem rozłożenia/naciskania materiału lub otaczania nim ciała, ale promieniowania ciała zawieszonego w powietrzu – nie wywierającego nacisku – rozchodzącego się od wewnątrz na zewnątrz. W okolicy brody, w pobliżu ust, odnaleziono cząsteczki octu.

Owo źródło energii miało również pewne właściwości promieniowania rentgenowskiego. Dlatego niektóre obszary, takie jak dłonie, wewnętrzne części kości palców lub zęby pod dolną wargą, są widoczne w spektrum trójwymiarowym.

Podczas ekstremalnie okrutnego bólu, krew nie krzepnie z powodu substancji uwalnianej przez organizm w tego rodzaju warunkach. Więc ciało po śmierci nadal krwawi. Na Całunie znajduje się krew wyciekająca przed śmiercią oraz krew wyciekająca po śmierci.

Nacięcie boku zawiera krew i wodę wypływające z płuc. Cięcie odpowiada dokładnie rozmiarowi grotu włóczni używanej przez armię rzymską w I wieku, z których niektóre zachowały się po dzień dzisiejszy i eksponowane są w muzeach archeologicznych. Rzymskie bicze używane w I wieku miały na swych końcach 2 metalowe sfery. Skaleczenia charakteryzują  podwójne równoległe nacięcia wzdłuż całych pleców, ramion i ud.

Ta sama specyficzna krew, nasiona roślin, ślady na twarzy zostały znalezione na “Sudarium z Oviedo” w Hiszpanii. W rzeczywistości jest to serweta. Naukowcy odkryli niedawno, że Całun nie jest tkaniną pogrzebową ze względu na rozmiar i kształt, ale raczej tkaniną paschalną, której zwykle używały bogate rodziny przyjmujące gości. Wygląda to tak, jakby ktoś w pośpiechu podarował go uczniom Jeszuy, aby mogli go pochować.

W Izraelu zwyczaj nakazuje, by krew człowieka grzebać razem z jego ciałem. Również obecnie w Izraelu, gdy żołnierz lub cywil zostaje zamordowany na ulicy, czyści się owo miejsce śmierci i zakopuje ową tkaninę razem z ciałem zabitego. Ewangelia Jana podaje, że tkanina, która okrywała głowę Jeszuy, była złożona i leżała z boku kamiennego grobowca.

Niedawno odkryto, że datowana na węgiel próbka została wycięta z tego rogu Całunu Turyńskiego, który został uszkodzony i naprawiony przez wplecenie nici bawełnianych w nici lniane uszkodzonego obszaru Całunu około 1400 r. n.e..

Ten człowiek, któremu się przyglądasz, mój drogi przyjacielu, to Jeszua”.

Rita Setti https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=pfbid034mo8rJ1SG7Zriq6NmnCZz42m4g8Z6RTvcxzVSbbfsRjC3Csx2ZXubSk5euWPeFS1l&id=1560094146

Zdjęcie

100,9 tys. Wyświetlenia

https://t.co/Wqiz32bA2o

=============================

Kard. Robert Sarah: Kryzys Kościoła wszedł w nową fazę. To kryzys Magisterium.

9 listopada 2023

Kard. Robert Sarah: Kryzys Kościoła wszedł w nową fazę. To kryzys Magisterium

pch24.pl/kard-robert-sarah-kryzys-kosciola-wszedl-w-nowa-faze-to-kryzys-magisterium

#bp Athanasius Schneider #bp Schneider #kard. Sarah #katolicyzm #religia #Robert Sarah #wiara katolicka

(Fot. François-Régis Salefran, kardynał Robert Sarah, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0 .)

Kryzys Kościoła wszedł w nową fazę. To kryzys Magisterium. Biskupi i księża mówią o świętej wierze katolickiej tak wiele sprzecznych rzeczy, że w sercach wiernych lęgną się niepewność i zamieszanie. Światło wiary przywraca najnowsza książka biskupa Athanasiusa Schneidera, która pokazuje fundamentalne pryncypia katolicyzmu. Mówił o tym kardynał Robert Sarah.

Kard. Robert Sarah wystąpił 26 października w Rzymie na prezentacji angielskiego wydania najnowszej książki bp. Athanasiusa Schneidera pt. „Credo: Compendium of the Catholic Faith” wydanej przez Sophia Press (Credo: Kompendium wiary katolickiej). Poniżej prezentujemy całość przemówienia kardynała, wychodząc od anglojęzycznej wersji opublikowanej na łamach The Catholic Herald.

***

Wesprzyj nas już teraz!

25 zł

50 zł

100 zł

Po pierwsze chciałbym podziękować Jego Ekscelencji biskupowi Athanasiusowi Schneiderowi za zaproszenie mnie do udziału w prezentacji jego najnowszej książki.

Jak mógłbym jednak nie podziękować również wam wszystkim tu obecnym za waszą przyjaźń, a szczególnie za zaszczycenie nas waszą obecnością. Tego wieczoru zgodziliście się poświęcić swój drogocenny czas na przyjście po słuchanie znakomitych mówców, którzy pomogą nam docenić to Kompendium i bogactwo tajemnic naszej katolickiej wiary.

W obecnym czasie poważnego kryzysu w Kościele, w czasie zamieszania, kiedy zbyt często słyszymy niezgodne opinie pochodzące z ust wielu wysokich rangą prałatów – opinie dotyczące kwestii doktrynalnych i moralnych, w tym akceptacji ideologii kwestionujących Boga i Jego nauczania na temat natury i powołania człowieka – publikacja książki „Credo: Kompendium wiary katolickiej” jest inicjatywą wielkiej wagi. Ukazuje się we właściwym czasie. Panuje dziś istotnie prawdziwa kakofonia nauczania pasterzy: biskupów i księży. Zdają się przeczyć sobie nawzajem. Każdy narzuca swoją własną opinię tak, jakby był to pewnik. Efektem jest konfuzja, dwuznaczność i apostazja. W duszach wielu chrześcijan zalęgły się wielka dezorientacja, głęboki chaos, niszcząca niepewność.

Niemiecki filozof Robert Spaemann celnie opisał ten chaos cytatem z pierwszego listu św. Pawła do Koryntian: „Albo jeśli trąba brzmi niepewnie, któż będzie się przygotowywał do bitwy?” (1 Kor 14, 8).

Dzisiaj tak wielu mówi tak wiele o wierze katolickiej – część z tego wprowadza zamieszanie, część jest wprost błędna – że musimy być głęboko wdzięczni biskupowi Schneiderowi za jego wierne, zwięzłe, głębokie i naprawdę nowoczesne wyłożenie nauczania Kościoła katolickiego. W pełni świadomy obowiązku otrzymanego wraz z konsekracją biskupią, to znaczy wiernego przekazania w nienaruszonym stanie tego, co sam otrzymał w żywej tradycji Kościoła, w swoim Kompendium biskup Schneider zaprasza mężczyzn i kobiety dobrej woli do pogłębienia (a jeżeli to potrzebne, także do poprawy) swojej wiedzy na temat doktryny katolickiej. Jego jasne i precyzyjne pytania oraz odpowiedzi czynią to łatwym, podczas gdy jego skrupulatna znajomość źródeł zachęca do głębszego poznania bogactw wiary.

Jestem przekonany, że ta książka będzie służyć celowi biskupa Schneidera, jakim jest niesienie pomocy tym maluczkim, którzy są «głodni chleba prawdziwej doktryny»; okaże się też z pewnością ważnym narzędziem w fundamentalnej, misyjnej pracy ewangelizacyjnej oraz w apologetyce polegającej na ogłaszaniu zbawczej prawdy Jezusa Chrystusa w naszym świecie; świecie, który tak desperacko jej potrzebuje.

Ta książka przypomina nam o naturze i prawidłowej strukturze prawd chrześcijańskich. Pomaga nam wierzyć. Wiara zakłada wiedzę, a wiedza implikuje zaangażowanie rozumu na rzecz lepszego poznania, uwewnętrznienia, nauczania i przekazywania dalej. Dzięki tej książce każdy z nas może zyskać zdolność do ponownego odbycia podróży wiary, do powrotu do jej fundamentalnych źródeł, do nowego odkrycia pogodnej wiary, która nie wstydzi się sama siebie. Książka ta może pomóc nam głębiej odkryć Jezusa Chrystusa, miłować Go i wierzyć w Niego, być zdolnym do powtórzenia za św. Pawłem: „Wiem, komu uwierzyłem, i pewien jestem, że mocen jest ustrzec mój depozyt aż do owego dnia” (2 Tm 1, 12).

Nie wierzymy w doktrynę, ale kochamy Osobę, Jezusa Chrystusa; to w Niego wierzymy. Nie wierzymy w dogmaty, ideologie czy w mądrość tego świata (1 Kor 2, 6), ale poprzez naszą wiarę w Jezusa Chrystusa każdy z nas może powiedzieć: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2, 19-20). Wierzymy w Tego, który powiedział: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8, 12). Pod nieobecność światła wszystko staje się pomieszane; jest niemożliwe odróżnić dobro od zła. Istnieje pilna konieczność dostrzec na powrót, że wiara jest światłem, bo gdy raz płomień wiary zgaśnie, ciemnieć zaczynają również wszystkie inne światła.

Światło wiary jest w istocie wyjątkowe, bo jest zdolne oświetlić każdy aspekt ludzkiego życia. Tak potężne światło nie może pochodzić od nas samych, ale z bardziej pierwotnego źródła: mówiąc krótko, musi pochodzić od Boga (Lumen fidei, 3-4). Kiedy mówimy o kryzysie w Kościele, musimy koniecznie wskazać, że Kościół, jako Mistyczne Ciało Chrystusa, pozostaje «jeden, święty, katolicki i apostolski». Źródła teologii oraz doktrynalnego i moralnego nauczania Kościoła pozostają niezmienione i niezmienne. Kościół, jako kontynuacja i rozszerzenie Chrystusa w świecie, nie jest w kryzysie. To my, grzeszne dzieci Kościoła, jesteśmy w kryzysie. Kościół cieszy się obietnicą życia wiecznego: bramy piekielne go nie przemogą. Jezus powiedział do Piotra: „Tu es Petrus, et super hanc petram aedificabo Ecclesiam meam et portae inferi non praevalebunt adversum eam” (Mt 16, 18). Wiemy i mocno wierzymy, że w Kościele zawsze będzie dość światła dla tych, którzy szczerze pragną szukać Boga.

Wezwanie św. Pawła do Tymoteusza, jego syna we wierze, dotyczy nas wszystkich: „Nakazuję w obliczu Boga, który ożywia wszystko, i Chrystusa Jezusa – Tego, który złożył dobre wyznanie za Poncjusza Piłata… strzeż depozytu [wiary] unikając światowej czczej gadaniny i przeciwstawnych twierdzeń rzekomej wiedzy, jaką obiecując niektórzy odpadli od wiary” (1 Tm 6, 13; 1 Tm 6, 20-21). Depozyt wiary pozostaje nadprzyrodzonym Bożym darem. Dzisiaj jednak kryzys Kościoła wszedł w nową fazę: jest to kryzys Magisterium. Jest pewne, że autentyczne Magisterium, jako nadprzyrodzona funkcja Mistycznego Ciała Chrystusa, wypełniane i prowadzone niewidzialnie przez Ducha Świętego, nie może być w kryzysie; głos i działanie Ducha Świętego są stałe, a prawda, do której nas prowadzi, jest stabilna i niezmienna.

Ewangelista Jan mówi nam: „Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi” (J 16, 13-15). Dogmat, doktryna, Boże Objawienie – w ogóle się nie zmieniają. Kościół stoi przed Panem ażeby Go adorować i chwalić; kościelny sposób modlitwy i wiary, zawsze pozostając zdolny do harmonijnego wzrostu i ubogacenia, jest zasadniczo niezmienny.

Lex credendi i lex orandi szły ręka w rękę i karmiły się nawzajem na przestrzeni dziejów Kościoła. Jeżeli wierzymy, że nasz dogmat jest jak ziarno, które wzrasta z dnia na dzień, dlaczego tak samo nie postrzegamy sposobu, w jaki się modlimy i wyrażamy nasz dogmat? Teologowie rozpoczynają studia w swojej dziedzinie od pogłębienia wiedzy na tym polu, tak jak zostało to im ukazane w Starym Testamencie, pismach Nowego Testamentu, u Ojców Kościoła i wreszcie w Magisterium Kościoła. Dopiero po długiej podróży mogą twierdzić, że znają Tradycję i rozwijają teorię, która stoi w ciągłości z jednej strony z wcześniejszymi teologami, a z drugiej proponuje aktualną i – w pewnym sensie – oryginalną perspektywę na dany temat. Bez zmiany doktryny.

O tym właśnie chce przypomnieć nam Jego Ekscelencja biskup Schneider w swojej książce „Credo: Kompendium wiary katolickiej”. Składamy mu za to ogromne podziękowania, a ja dziękuję wam za waszą cierpliwość i przychylne wysłuchanie.

Źródło: catholicherald.co.uk Pach

SREBRNY EKRAN I PAMIĘTNIK

SREBRNY EKRAN I PAMIĘTNIK

Sławomir M. Kozak 2023-11-10 oficyna-aurora

Amelia Mary Earhart, to  – jak podaje Wikipedia – amerykańska pilotka, dziennikarka i poetka. Była pierwszą kobietą, która w 1928 roku przeleciała nad Atlantykiem (jako pasażer) i pierwszą kobietą, która już jako pilot uczyniła to samotnie w 1932 roku (jako druga samotna osoba na świecie). W 1937 roku podjęła próbę okrążenia kuli ziemskiej wzdłuż równika. Po 40 dniach podróży i przebyciu około 3/4 dystansu, lecąc nad Oceanem Spokojnym razem z nawigatorem Fredem Noonanem,  utracili kontakt radiowy. Pomimo natychmiastowego podjęcia poszukiwań (na które rząd USA wydał około 4 milionów dolarów) nie odnaleziono żadnych śladów zaginionego samolotu.

O Amelii Earhart zrobiono wiele filmów dokumentalnych, najczęściej zgodnych z lansowaną przez rząd wersją o jej zaginięciu… w odmętach oceanu. Pojawiały się w stacjach telewizyjnych, które nie mogły przecież przechodzić obok tego tematu obojętnie, by nie stracić swoich wiernych widzów. Przy okazji, telewizja, jako medium zyskujące z każdym rokiem coraz większy wpływ na kształtowanie opinii społecznej, kodowała w umysłach odbiorców jedyną, obowiązującą wersję wydarzeń. Taką rolę odegrać też miały trzy filmy fabularne opowiadające perypetie Amelii, pierwszy jeszcze pod postacią tak zwanego miniserialu TV, kolejne już w wersji całkowicie bajkowej, w pełni kolorowe i z coraz lepszą ścieżką dźwiękową.

Pierwszy film fabularny o Amelii Earhart był obrazem telewizyjnym, powstał w roku 1976 i nosił tytuł „Ostatni Lot”. Wiemy o nim niewiele. Za reżyserię odpowiadał George Schaefer, scenariusz napisała Carol Sobieski, która popularność u nas zdobyła dzięki pracy przy filmach „Smażone, zielone pomidory”, czy „Tożsamość Bourne’a”. Amelię zagrała Susan Clark, którą za tę rolę nominowano do nagrody Emmy. W George’a Putnama wcielił się John Forsythe, a film trwał 2 godziny i 30 minut.

Kolejny film fabularny powstał w roku 1994 i nosił tytuł „Amelia Earhart: Ostatni Lot”. Jego reżyserem był Kanadyjczyk, Yves Simoneau. Scenariusz napisała również Kanadyjka, ale węgierskiego pochodzenia, Anna Sandor. Role pierwszoplanowe zagrali: Diane KeatonBruce Dern i Rutger Hauer.  Zdjęcia kręcono w miastach Quebec w Kanadzie i Los Angeles, w Stanach Zjednoczonych. Czas trwania filmu to 1 godzina i 35 minut.

Ostatni film o Earhart pochodzi z roku 2009 i zatytułowany został po prostu „Amelia”. W Polsce obraz wszedł na ekrany w lutym roku następnego. Reżyserii podjęła się indyjska reżyser Mira Nair. Scenariusz był dziełem pary Amerykanów – Anna Hamilton Phelan nominowana była wcześniej do Oscara za scenariusz do filmu „Goryle we mgle”, a jej współpracownik Ronald Bass otrzymał Nagrodę Akademii za scenariusz do filmu „Rain Man”. Główne role przypadły w udziale takim aktorom, jak Hilary SwankRichard GereEwan McGregor i Christopher Eccleston. W filmie wystąpiła także australijska aktorka polskiego pochodzenia, Mia Wasikowska. Zdjęcia kręcono w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych, a budżet projektu wynosił 40 milionów USD. Film trwa 1 godzinę i 51 minut. Ponoć na film wydano tylko połowę tej kwoty, druga gdzieś się rozpłynęła. (…)

Chciałbym wspomnieć w tym miejscu jeszcze o jednej, bardzo ważnej pozycji. Oto, już w roku 1937, ukazała się książka zatytułowana „Last Flight” (Ostatni Lot), autorstwa… Amelii Earhart. Jak to możliwe?

Książkę wydał, po zaginięciu Amelii, wydawca George Palmer Putnam, jej mąż. Zebrał wszelkie jej zapiski i uwagi notowane w prowadzonym przez nią dzienniku, obejmujące okres od marca 1937 roku, czyli początków tego nieszczęśliwego lotu, do 1 lipca, to jest dnia poprzedzającego jej zaginięcie. Zawarł w niej także te spostrzeżenia, które przekazywała mu w trakcie codziennych rozmów telefonicznych, radiowych i wysyłanych telegramów, a także wpisy dokonywane przez nią w książce lotu, które przesyłała za pośrednictwem poczty. Do książki dołączony jest też ogólny zarys przyszłej relacji z podróży, który Amelia spisała po ostatnim pobycie w  Honolulu. Książka, którą planowano wydać po triumfalnym powrocie Earhart, miała pierwotnie nosić tytuł „World Flight”, jednak z uwagi na to, co się wydarzyło, jej mąż postanowił go zmienić. Część książki napisał on sam, opierając się, między innymi, na wspomnieniach ludzi, którzy ją znali, jak i tych, którzy spotkali ją w trakcie jej ostatniego lotu. 

Opowieść Amelii o początkach kariery odbiega odrobinę od tego, co pojawiało się w mediach. Otóż, zgodnie z jej wersją, kiedy pracowała w charakterze pracownika socjalnego w Denison House w Bostonie, któregoś dnia poproszono ją do telefonu. Rozmówca, w odróżnieniu od wszelkich wcześniejszych zleceniodawców, których interesowało zatrudnianie bezrobotnych pilotów na lotnicze festyny, zastrzegających, iż chcą bezpiecznych pokazów lotniczych, zapytał czy zgodziłaby się na „dokonanie czegoś niebezpiecznego”. Zaintrygowana, jeszcze tego samego wieczoru spotkała się z niezwykłym klientem, którym okazał się być wydawca George Putnam. To on zapytał, czy zechce wziąć udział w locie nad Atlantykiem. Zgodziła się bez namysłu. Dopiero po tej rozmowie umówił ją na spotkanie w Nowym Jorku, z rzeczywistymi decydentami w tym przedsięwzięciu, którymi byli David T. Layman i John S. Phipps. Wynikało z niego, że panowie dokonują swoistego „przesłuchania” kandydatki do roli pierwszej kobiety mającej odbyć transatlantycką podróż i nie jest ona jedyną osobą chętną na takie wyzwanie. Pozytywną decyzję zakomunikowano jej kilka dni później, w trakcie kolejnego spotkania. Dowiedziała się, że ma wystąpić w roli pasażerki, a faktyczną załogę mają stanowić doświadczeni lotnicy, pilot „Bill” Stultz i mechanik Lou Gordon. Pomimo, że nie zaproponowano jej sterowania maszyną, przyjęła propozycję dającą jej mimo wszystko wspaniałe perspektywy, których na dobrą sprawę, nie była nawet wówczas w stanie przewidzieć. Ten skok przez ocean był początkiem jej wielkiej sławy, a przede wszystkim uczucia, które rozwinęło się między nią i mężczyzną, którego głos usłyszała tamtego pamiętnego dnia w słuchawce telefonu, i któremu dwa lata później ślubowała miłość oraz wierność, aż do śmierci.

Książka „Requiem dla Amelii Earhart”, będąca pierwszą na rynku polskim opowieścią o tej ciekawej postaci,  jest efektem wielomiesięcznych badań, które poświęciłem zarówno jej samej, ludziom z jej otoczenia i wyprawie dookoła świata, która zakończyła się zupełnie inaczej, niż podaje to wersja oficjalna, pokutująca w przestrzeni publicznej od dziesięcioleci. Książka, dostępna w formie papierowej oraz e-book ma również dedykowaną stronę, na której znajdują się materiały dodatkowe, jak dokumenty, ryciny, zdjęcia i filmy.

Zachęcam również do obejrzenia moich nagrań na ten temat, czyli REQUIEM DLA AMELII EARHART oraz ZABIŁY JĄ PASJA I POLITYKA.

Polecam i zapraszam do zakupu książki, w której znajdziecie dużo o lotnictwie, polityce, ale też o niezwykłej miłości.

Sławomir M. Kozak

Jak nie zbożem to olejem… Polska największym importerem olejów rzepakowego i słonecznikowego w UE, głównie z Ukrainy.

Jak nie zbożem to olejem... Polska największym importerem olejów rzepakowego i słonecznikowego w UE, głównie z Ukrainy.

Mateusz Wasak nie-zbozem-to-olejem

Według raportu Komisji Europejskiej Unia Europejska zwiększyła import olejów roślinnych o 3% r/r z wolumenem 2,39 mln ton w okresie od 1 lipca do 2 listopada. Najwięcej oleju roślinnego trafiło do Wspólnoty z Ukrainy.

Jak podaje serwis OleoSkop, w wymienionym okresie UE zaimportowała 1,19 mln ton oleju palmowego (-10% r/r), 781,6 tys. ton słonecznikowego (+22%), 245,3 tys. ton sojowego (+40%) i 173,7 tys. ton oleju rzepakowego (-9%).

– W raportowanym okresie najwięcej olejów do Europy dostarczyła Ukraina – 854,8 tys. ton wobec 685,35 tys. ton od 1 lipca do 2 listopada ubiegłego roku. Znaczące wolumeny dostarczono także z Indonezji, Malezji i Gwatemali – odpowiednio 424,6 tys. ton, 271,3 tys. ton i 167,8 tys. ton. Kolejne 135 tys. ton zakupiono z Argentyny – informuje OleoSkop.

Jak się okazuje, jesteśmy największym importerem olejów słonecznikowego i rzepakowego; w wymienionym okresie zaimportowaliśmy ich odpowiednio 179 i 43,4 tys. ton.

Niedziela: Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

12.11.2023 Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

07/11/2023przez antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

https://youtube.com/watch?v=zL3tg863fSE%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl-PL%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent
https://youtube.com/watch?v=FA-B8j-Tgbk%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl-PL%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.

Share

Kategorie Biłgoraj, Msze św. za Ojczyznę, Pokuta, Pokutne Marsze Różańcowe, Warszawa Tagi Biłgoraj, Jasnogórskie Śluby Narodu, Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, modlitwa za Ojczyznę, Msza Święta za Ojczyznę, Pokuta, Pokutny Marsz Różańcowy, różaniec za Ojczyznę, Warszawa

Abp Viganó: Działania Bergoglio otwiera kolejną ranę w poobijanym ciele Kościoła….

Abp Viganó: Działania Bergoglio otwiera kolejną ranę w poobijanym ciele Kościoła.
Mają bezprecedensową wagę. „Otwieranie drzwi nieco szerzej”….

gloria

OŚWIADCZENIE w sprawie ostatnich odpowiedzi Dykasterii Nauki Wiary dla biskupa José Negri, biskupa Santo Amaro (Brazylia)

Kiedy ostatnia deklaracja Jorge Mario Bergoglio nie zakończyła jeszcze skandalizowania wiernych i prowokowania podziałów wśród pasterzy, pojawia się nowa, tego samego znaku, która otwiera kolejną ranę w poobijanym ciele Kościoła.

Niedawno opublikowane, datowane na 31 października 2023 r., są Odpowiedzi na niektóre pytania JE Monsignora José Negri, biskupa Santo Amaro w Brazylii, dotyczące udziału w sakramencie chrztu i małżeństwa transseksualistów i osób homo-afektywnych. Poza obłudną definicją „osób homo-afektywnych” – tak jakby można było oddzielić tożsamość homoseksualną od grzesznego z natury korzystania z nienaturalnej seksualności, która ją definiuje – dokument ten stanowi nowe odejście od doktryny katolickiej, nie tylko ze względu na pytania, na które zgadza się odpowiedzieć, nie tyle ze względu na odpowiedzi, które formułuje, ale przede wszystkim ze względu na skutki, jakie jego interpretacja medialna będzie miała dla wiernych; interpretacja w znacznym stopniu zgodna z tak zwaną metodą indukcyjną, teoretyzowaną przez samego Bergoglio w innym dokumencie dotyczącym studium świętej teologii.

Zgodnie z tą teorią – potępioną przez Piusa XII – konieczne jest „rozpoczęcie od różnych kontekstów i konkretnych sytuacji, w których znajdują się ludzie, pozwalając sobie na poważne wyzwanie ze strony rzeczywistości, aby dojść do rozeznania znaków czasu”. To nie przypadek, że od wczoraj wszystkie media podają nagłówki: „Watykan otwiera się na osoby transseksualne i homoseksualne”, „Tak dla rozwodników jako rodziców chrzestnych”, „Osoby transseksualne mogą być chrzczone, punkt zwrotny dla Watykanu”.

Dokument dykasterii pod przewodnictwem Tucho Fernándeza – autora „Amoris lætitia” i „Sáname con la boca, el arte de besar” [ Uzdrów mnie swoimi ustami, sztuką całowania] (sic) – najwyraźniej nie jest motywowany duszpasterską gorliwością o dusze tych, którzy żyją w nawykowym i publicznym stanie grzechu śmiertelnego, aby pokutowali i nawrócili się, ale pragnieniem normalizacji ich zachowania, usuwając sodomię z listy grzechów wołających o pomstę do nieba lub czyniąc z jej potępienia teorię, a w rzeczywistości dopuszczając tych, którzy ją praktykują, nie tylko do sakramentów, ale także do tych funkcji – takich jak ojciec chrzestny na chrzcie i bierzmowaniu lub drużba na weselu – z których Kościół zawsze wykluczał tych, których postępowanie publicznie zaprzecza nauczaniu naszego Pana.

Jest to funkcja, która w roli ojca chrzestnego nabiera szczególnego znaczenia. Odrzucamy zatem wszelkie możliwe usprawiedliwienia oparte na rzekomej błędnej interpretacji słów Bergoglio, między innymi dlatego, że precedens „Kim jestem, by osądzać?„, który przyniósł mu okładkę magazynu LGBTQ The Advocate, okazał się już katastrofalny w skutkach. Skutki zamierzone, powtórzone w kolejnych oświadczeniach i wywiadach, potwierdzone w najnowszym dokumencie Watykanu.

„Otwieranie drzwi nieco szerzej” jest rzeczywiście strategią Bergoglio. Ci, którzy twierdzą, że te bezprecedensowe oświadczenia są owocem improwizacji i nie mają wpływu na ciało kościelne, są w błędzie lub w złej wierze. Sięgają one daleko wstecz – w tym przypadku do 7 grudnia 2014 roku – i pokazują metodyczne planowanie, złośliwe intencje i upartą wolę szkodzenia duszom, doprowadzenia Kościoła do niełaski i obrażania Majestatu Bożego.

Atak na tradycyjną rodzinę i otwarte poparcie dla grzesznych związków i zachowań konkubinatów, cudzołożników, homoseksualistów i transseksualistów wywodzi się z Synodu o Rodzinie, który był próbą generalną dla obecnego Synodu o Synodalności. To właśnie z okazji tego zgromadzenia Bergoglio chciał udzielić wywiadu argentyńskiej gazecie La Nación, przewidując ruchy, które widzimy, jak wykonuje dzisiaj i których żadna z dubii kardynała nie zdołała uniknąć.

Bergoglio mówi: Co z nimi [rozwiedzionymi i ponownie żonatymi] zrobić, jakie drzwi otworzyć? Istnieje obawa duszpasterska: czy wtedy pójdziemy i udzielimy im komunii? Udzielanie im komunii nie jest rozwiązaniem. Samo to nie jest rozwiązaniem, rozwiązaniem jest integracja. Nie są ekskomunikowani. Ale nie mogą być rodzicami chrzestnymi podczas chrztu, nie mogą czytać czytań podczas mszy, nie mogą rozdawać komunii, nie mogą prowadzić katechezy, nie mogą robić siedmiu rzeczy, mam tutaj listę. Gdybym to powiedział, wyglądałoby na to, że są de facto ekskomunikowani! Więc otwórz drzwi trochę szerzej, dlaczego nie mogą być rodzicami chrzestnymi? „Nie, spójrz, jakie świadectwo dadzą swojemu chrześniakowi? Świadectwo mężczyzny i kobiety, którzy mówią: „Słuchaj, moja droga, popełniłem błąd, pomyliłem się w tym punkcie, ale wierzę, że Pan mnie kocha, chcę podążać za Bogiem, grzech mnie nie pokonał, idę dalej”. Ale co to za chrześcijańskie świadectwo? Albo jeśli jeden z tych skorumpowanych politycznych łajdaków, których mamy, skorumpowanych, przybywa, by działać jako ojciec chrzestny i regularnie żeni się w Kościele, czy on to akceptuje? I jakie świadectwo daje swojemu chrześniakowi? Świadectwo zepsucia?

Słowa te, równie irytujące w formie, co zwodnicze w treści, zawierają w sobie wywrotowy projekt Bergoglio, który znajduje aktualne potwierdzenie w najnowszym dokumencie watykańskiej dykasterii, która zastąpiła pod względem nazwy i funkcji skompromitowaną już Kongregację Nauki Wiary; na jej czele mianowano osobę, która nie ukrywa swojej całkowitej i absolutnej tożsamości poglądów z argentyńskim jezuitą, zwłaszcza w kwestii sodomii.

Specyfika argumentów ujawnia absolutną niezgodność między tym, czego naucza katolickie Magisterium, a tym, co Bergoglio chce osiągnąć, wykonując rozkazy wydane mu przez tych, którzy go wybrali. Nie zapominajmy, że wśród rezultatów, które miały zostać osiągnięte wraz z odwołaniem Benedykta XVI i promowaniem „wiosny Kościoła”, e-maile Johna Podesty wymieniały właśnie zmianę moralności poprzez wprowadzenie „równości płci”, obłudnego eufemizmu, za którym Agenda 2030 kryje normalizację transseksualizmu, sodomii i pederastii, a także zniszczenie poprzez rozwód naturalnej rodziny złożonej z mężczyzny i kobiety.

To wystarczyłoby, w oczach uczciwego i prawego człowieka, aby z najwyższą starannością unikać wszelkich najmniejszych różnic – nawet jeśli tylko dyscyplinarnych – w tych kwestiach, które powinny widzieć Kościół katolicki i globalistyczny świat na diametralnie przeciwnych i niemożliwych do pogodzenia stanowiskach. Dlatego też, jeśli jakiś „papież” – będący wyrazem najbardziej rozpasanego progresywizmu i hołubiony jako taki przez historycznych wrogów Kościoła – decyduje się otworzyć okno Overtona w sprawie potępienia sodomii, konkubinatu i transseksualizmu, czyni to nie tylko słusznie, ale wyłącznie w celu otwartego zaprzeczenia Magisterium i obalenia misji Hierarchii w jej rdzeniu.

To „otwieranie drzwi nieco bardziej„, ponieważ według Bergoglio „rozwiązaniem jest integracja”, jest deklaracją intencji sprzed dziewięciu lat, która dziś znajduje terminową realizację, przed zdumionym milczeniem Świętego Kolegium i biskupów, w istocie za ich znaczącą aprobatą. Łatwo jest bowiem zadowolić możnych tej ziemi, tych, którzy manewrują z rządami, a nawet z głowami Hierarchii, aby osiągnąć swoje zbrodnicze cele. Znacznie mniej łatwo jest stawić czoła z wiarą i odwagą bonum certamen, które Kościół zawsze zwalczał przeciwko księciu tego świata, z dumą potwierdzać Ewangelię Chrystusa i stawić czoła męczeństwu za obronę tego, czego On nakazał swoim Pasterzom wiernie nauczać.

Poważna analiza dokumentu Dykasterii Nauki Wiary nie może i nie powinna ograniczać się do obalenia każdej z heretyckich propozycji, ponieważ skończyłoby się to uleganiem pokrętnej metodzie, za pomocą której zostały one wymyślone i napisane: wręcz przeciwnie, konieczne jest rozważenie natychmiastowych i długoterminowych skutków, biorąc pod uwagę, w jaki sposób Odpowiedzi są usytuowane w stosunku do innych wcześniejszych wypowiedzi, a przede wszystkim do ich sensu, który kieruje je w jednym, bardzo jasnym i jednoznacznym kierunku.

Stwierdzenie Bergoglio w wywiadzie z Elisabettą Piquè, „Rozwiązaniem jest integracja”, ujawnia ten woluntarystyczny i wywrotowy sens, który czyni jego autora nie tylko poważnie odpowiedzialnym przed Bogiem za przestępstwa i grzechy, które powoduje, oraz wieczne potępienie, na które skazuje tych, którzy je popełniają, ale także pokazuje niegodność i wrogość argentyńskiego jezuity do sprawowania urzędu papieża rzymskiego i powszechnego pasterza trzody Pańskiej.

Inimicus Ecclesiæ, powiedziałem w mojej interwencji na temat wady konsensusu. Wróg, który działa z konsekwencją i premedytacją, czyniąc dokładnie odwrotnie do tego, czego oczekuje się od Wikariusza Chrystusa i Następcy Księcia Apostołów.

Musimy zmierzyć się z bolesną i straszną rzeczywistością: Bergoglio przedstawia się jako wrogi wiernym katolikom, Magisterium – które wyśmiewa, potępia i marginalizuje – oraz wspólnik tych, którzy otwarcie zaprzeczają temu, czego Kościół naucza niezmiennie od dwóch tysięcy lat. Mało tego: chce doprowadzić dobrych katolików – a wraz z nimi nielicznych biskupów i kapłanów, którzy nadal wyznają wiarę w jej integralności – do oddzielenia się od sekty, która przeniknęła i zaatakowała Kościół, prowokując ich bezczelną arogancją, aby poczuli się zgorszeni i obrażeni.

Inkluzywność, którą Bergoglio inspiruje w swoim dziele burzenia, jest dokładnym przeciwieństwem tego, czego nauczał nas nasz Pan, który w przypowieści o uczcie weselnej (Mt 22:1-14) nie pozostawia wątpliwości co do potrzeby założenia szaty łaski, aby zostać przyjętym. W tym fragmencie Ewangelii Pan, który znajduje gościa bez szaty, każe go związać swoim sługom i wrzucić do ciemności zewnętrznych, gdzie jest płacz i zgrzytanie zębów (tamże, 13).

Słowa Zbawiciela „Będziecie przyjaciółmi moimi, jeśli czynić będziecie to, co wam przykazuję” (J 15, 14) „Kto mówi „Panie, Panie„, nie wejdzie do Królestwa Niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca” (Mt 7, 21), nie wprowadzają w błąd, a fakt, że „papież” ośmiela się im zaprzeczać, ma bezprecedensową wagę, której nie można tolerować w żaden sposób, dla dobra dusz i z powodu obrazy Boga. Dziś mamy do czynienia z paradoksem samozwańczego „mistrza” Kościoła – ponieważ Bergoglio działa jako taki – który wyrzuca z bankietu tych, którzy noszą strój weselny i bezkrytycznie dopuszcza do niego wszystkich innych. Ale jeśli „Kościół” Bergoglio nie chce katolików, to jak może nazywać się „katolickim”? Jeśli ten, kto sprawuje władzę jako „papież”, czyni to wbrew autorytetowi Chrystusa, jak może być uważany za Jego wikariusza?

W National Gallery w Londynie znajduje się wspaniały obraz Rembrandta, wykonany w 1636 roku: Uczta Baltazara, który podejmuje historię proroka Daniela (Dn 5). Babiloński król Baltazar, w środku oblężenia króla Persji Cyrusa Wielkiego, zorganizował wystawny bankiet na dworze, wykorzystując do libacji święte naczynia ze Świątyni, skradzione jako łup od Nabuchodonozora. Przy tej okazji, na oczach wszystkich gości i dostojników, pojawiła się ręka i napisała niezrozumiałe słowa na ścianie sali królewskiej, przed latarnią (Dn 5:5). To Daniel zinterpretował te niejasne słowa: Mane, Tecel, Phares (Dan 5:25):

Takie zaś jest znaczenie wyrazów: Mene – Bóg obliczył twoje panowanie i ustalił jego kres. 27 Tekel – zważono cię na wadze i okazałeś się zbyt lekki. 28 Peres – twoje królestwo uległo podziałowi; oddano je Medom i Persom» (Daniel 5:26-28).



Kontemplując passio Ecclesiæ z rąk Bergoglio i jego wspólników, możemy mieć nadzieję i modlić się, aby ci, którzy nie uwierzyli w ciche działanie Dobra, nawrócili się w obliczu niepokojących dowodów tego, co się temu sprzeciwia. Zanim będzie za późno.

+ Carlo Maria Viganò, arcybiskup 9 listopada 2023 r.
Exsurgedomine.it//religionlavozlibre

Izrael przeprowadził ataki na trzy szpitale w Strefie Gazy

Izrael przeprowadził ataki na trzy szpitale w Strefie Gazy

pch24.pl/izrael-przeprowadzil-ataki-na-szpitale-w-strefie-gazy

Władze Strefy Gazy poinformowały, że Izrael przeprowadził w piątek nad ranem naloty na co najmniej trzy szpitale lub w ich pobliżu, co jeszcze bardziej komplikuje działanie przeciążonego systemu opieki zdrowotnej w palestyńskiej enklawie, gdzie leczą się tysiące ludzi rannych w wyniku walk wojsk izraelskich z Hamasem.

W ciągu ostatnich godzin izraelski okupant przeprowadził jednoczesne ataki na kilka szpitali – powiedział telewizji Al-Dżazira rzecznik ministerstwa zdrowia Strefy Gazy Aszraf al-Kidra.

Jak sprecyzował, wśród zaatakowanych placówek medycznych znajdował się największy szpital w Gazie, al-Szifa, w którym, według władz Izraela, Hamas ukrył centra dowodzenia i tunele. Kidra powiedział, że żołnierze izraelscy obrali za cel dziedziniec kompleksu medycznego w Gazie, gdzie są ofiary, ale nie podał szczegółów.

W czwartek ministerstwo zdrowia Strefy Gazy stwierdziło, że 18 z 35 szpitali w enklawie i 40 innych ośrodków zdrowia było nieczynnych z powodu zniszczeń powstałych w wyniku bombardowań lub braku paliwa.

Źródło: PAP

Świecki teolog: Nie żyjemy już w czasach napomnień z Nieba, lecz realizowania się przepowiedni

13 października 2023 pch24.pl/swiecki-teolog-nie-zyjemy-juz-w-czasach-napomnien-z-nieba

Świecki teolog: nie żyjemy już w czasach napomnień z Nieba, lecz realizowania się przepowiedni

Niebo wymaga i prosi wiernych… Przede wszystkim o postawę opanowania, o modlitwę całym sercem, o ile to możliwe, o spowiedź pierwszosobotnią każdego miesiąca, przystępowanie do Komunii Świętej wierząc całym sercem, że nie jest to zaledwie symbol czy upamiętnienie Ostatniej Wieczerzy, ale prawdziwe Ciało i Krew, Dusza i Bóstwo naszego Pana Jezusa Chrystusa – powiedział w kontekście trwających konfliktów zbrojnych teolog Xavier Ayral w rozmowie z redaktorem Life Site News Johnem-Henrym Westenem.

Gość redaktora Westena skomentował kontekst wojny w Ziemi Świętej. Przypomniał między innymi, że terroryści islamscy traktują poniesienie śmierci za swoje przekonania jako rzecz zaszczytną. Wynika to z dawanej im przez duchowych przywódców obietnicy, że osiągną raj.

Według Ayrala, zarówno Hamas, jak i jego libański odpowiednik Hezbollah są finansowane przez islamskie władze w Teheranie. – Ponieważ ludzie na całym świecie są słusznie wściekli z powodu ohydnych zbrodni Hamasu, rząd Izraela może wykorzystać to jako pretekst do rozpoczęcia ataku nie tylko na Gazę, ale także na „mózg” napaści: Iran – ocenił.

Iran przez ostatnie 20 lat wzbogacał duże ilości zubożonego uranu tylko w jednym celu: rozwinięcia arsenału nuklearnego, dzięki czemu zapowiadał „wykorzenienie państwa Izrael” – dodał komentator.

Z kolei cios militarny Izraela w Iran „bez wątpienia zjednoczyłby każdy naród i organizację muzułmańską w celu wykonania kontrataku w ten czy inny sposób” – przewidywał.

Obydwaj rozmówcy zgodzili się, iż trwająca obecnie ze szczególnym nasileniem wojna nie jest „czarno-białym” przypadkiem wystąpienia dobrych ludzi przeciwko złym, ale bardzo złożonym konfliktem, w którym obie strony są zdolne do uśmiercania ludności cywilnej.

W dyskusji pojawił się wątek proroctw dotyczących czasów ostatecznych. – Nie żyjemy już w czasach napomnień. Ten okres już za nami – podkreślił Xavier Ayral.

Teraz będziemy dosłownie żyć wydarzeniami z proroctw. I z przykrością muszę stwierdzić, że to, co nas czeka, jest najbardziej niepokojące – dodał.

Według gościa Life Site News, wojna izraelsko-palestyńska, konflikt na Ukrainie oraz potencjalna chińska inwazja na Tajwan są powiązane geopolitycznie, a ich efektem może być wybuch trzeciej wojny światowej.

„Według teologa wojna rosyjsko-ukraińska nie jest po prostu sporem terytorialnym pomiędzy Ukrainą a Rosją, ale raczej wojną zastępczą, która doprowadziła do starcia dwóch sojuszy: NATO oraz sojuszu zawiązanego wyraźnie przez Iran, Rosję, Koreę Północną i Chiny” – czytamy na stronie LSN.

Jeśli dojdzie do gwałtownych starć lub brutalnego ataku na Iran, nie może to pozostać bez reakcji – podkreślił. – I jest to pułapka zastawiona od przedednia ataku Hamasu na Izrael. To była pułapka, która miała skłonić Izrael do tak brutalnej odpowiedzi – dodał Ayral.

Rozmówca Johna-Henry’ego Westena wskazał, że katolicy nie są bezradni wobec dziejowych wydarzeń, które mogą doprowadzić świat do katastrofy.

Niebo wymaga i prosi wiernych… Przede wszystkim o postawę opanowania, o modlitwę całym sercem, o ile to możliwe, o spowiedź pierwszosobotnią każdego miesiąca, przystępowanie do Komunii Świętej wierząc całym sercem, że nie jest to zaledwie symbol czy upamiętnienie Ostatniej Wieczerzy, ale prawdziwe Ciało i Krew, Dusza i Bóstwo naszego Pana Jezusa Chrystusa – powiedział Ayral.

Teolog wezwał katolików do czytania Pisma Świętego i Katechizmu, odmawiania Różańca oraz postu.

To są środki zbawienia i środki zmiany biegu historii – przypomniał Ayral.

Jeśli [obecne wydarzenia] będą nadal podążać dotychczasową ścieżką, nastąpi poważny międzynarodowy kataklizm. Musimy się więc modlić, bo jest to jedyna broń, o którą Niebo nas prosi – abyśmy unikali nienawiści i uczuć odwetu wobec tych, którzy nie są natchnieni przez Pana Boga, ale przez Jego przeciwnika – powiedział rozmówca red. Westena.

Źródło: Life Site News RoM

Przemówienie Macrona z okazji 250-lecia loży Wielkiego Wschodu. Pochwalna „oda do masonerii”

Prezydenckie przemówienie z okazji 250-lecia loży Wielkiego Wschodu. Pochwalna „oda do masonerii”

9.11.2023 prezydenckie-przemowienie-z-okazji-250-lecia-lozy-wielkiego-wschodu-pochwalna-oda-do-masonerii

Emmanuel Macron.
Emmanuel Macron. / foto: PAP/EPA

Francuski prezydent odwiedził siedzibę loży masońskiej Grand Orient [nr.16 md] przy ulicy Cadet w Paryżu, gdzie 8 listopada wygłosił przemówienie do jej członków. Okazją była 250. rocznica działalności Wielkiego Wschodu Francji.

W siedzibie masonerii przemówienia wysłuchali „bardzo szanowani wielcy mistrzowie”, ale gośćmi byli także deputowani i prefekci. Ciekawostką jest, że Macron określił siebie jako „profana”, czyli człowieka, który nie przynależy do masonerii. Jednak zwrócono uwagę, że w 28-minutowym przemówieniu używał wszystkich kodów języka masońskiego, aż do ostatniej formuły – „Powiedziałem”.

Przemówienie Emmanuela Macrona nazwano pochwalną „odą do masonerii”, przedstawionej jako „najstarsza córka Oświecenia”, co było niewątpliwie nawiązaniem do formuły dotyczącej Francji, jako „najstarszej córki Kościoła”. Pokazuje to prawdziwe „korzenie” Republiki.

Zresztą sam prezydent Macron mówił o wewnętrznych powiązaniach łączących masonerię i Republikę Francuską: „Masoneria została utworzona jako wzór zamysłu narodu francuskiego”. Przedstawił też „bliźniacze losy” masonerii i projektu republikańskiego. „Wkład masonerii jest prawdą historyczną” – dodał.

Prezydent odnosząc się do „ojców założycieli republiki”, oświadczył, że chociaż „nie wszyscy z nich byli masonami, to wszyscy bronili takich wartości”. Macron stwierdził nawet, że bez masonerii „republika nie powstałaby”, a „loże rozumu były kuźniami naszych praw”. Wymienił tu m.in. ustawę o rozdziale Kościoła od państwa z 1905 roku. Na końcu prezydent poruszył aktualny wątek „antysemityzmu”. Stwierdził, że „atak na Żyda (…) jest zawsze próbą zaatakowania republiki”.

Macron wymienił też trzy wyzwania stojące obecnie przed masonerią: „musimy utrzymać żywy związek między masonerią a republiką”. Dla ilustracji podał przykład wprowadzania… eutanazji, zwanej „prawem do godnej śmierci”. Podziękował tu masonom za ich wkład w tego typu projekty.

Drugie wyzwanie dla masonerii to konfrontacja z teoriami spiskowymi: „Nienawiść do Żydów, nienawiść do masonów, to dwa oblicza nienawiści do Republiki”.

Za trzecie wyzwanie dla wolnomularzy, Macron uznał „ponowne połączenie się z duchem humanizmu”, „projektem, którego formę kształtowaliście przez 250 lat”. „Dopóki masoneria będzie działać, republika nie usypia” – zakończył. Wystąpienie ważne, bo pokazujące wprost, że tzw. „wartości republikański” są tożsame z „wartościami” propagowanymi przez loże masońskie.

Źródło:Media-Presse-Info

==========================

Wpis

Jean-paul Gamondes

@GamondesPaul

Le discours d’Emmanuel Macron au Grand Orient de France en intégralité https://youtu.be/VMKRLSjwyE4?si=5Z_T_tJSj7VptiVA

via @YouTube une escroquerie grotesque de plus de l’utilisation du Pouvoir politique !

youtube.com

Le discours d’Emmanuel Macron au Grand Orient de France en intégralité

Emmanuel Macron s’est exprimé ce mercredi à l’occasion du 250e anniversaire du Grand Orient de France.

Nachodźcy ubogacają: Nad Wisłą lawinowo rośnie liczna sklepowych kradzieży.

Nachodźcy ubogacają: Nad Wisłą lawinowo rośnie liczna sklepowych kradzieży. Winny m.in. rozwój grup przestępczych.

pch24.pl/nad-wisla-lawinowo-rosnie-liczna-sklepowych-kradziezy

Od kilkunastu miesięcy w Polsce notuje się znaczący wzrost liczby kradzieży w sklepach. W bieżącym roku mienie o wartości powyżej 800 złotych znika z półek o 40%częściej. To m.in. skutek rozwoju zorganizowanej przestępczości, wskazują eksperci. Jak dowodzą statystyki, zbrodnia staje się nad Wisłą coraz częstsza m.in. wskutek napływu migrantów.

Od początku bieżącego roku do października krajowe służby zarejestrowały 33 tysiące kradzieży. Chodzi o przestępstwo przywłaszczenia dóbr, których wartość przekracza 800 złotych – według polskiego prawa złodzieje sięgający po tańszą własność winni są jedynie wykroczenia.

Liczba tych drugich również zauważalnie podskoczyła – W porównaniu z rokiem poprzednim zaobserwowano ich o 20 proc. więcej – w sumie 204 tysiące. W 80 proc. przypadki wykroczeń dotknęły dużych sklepów.

Zdaniem komentatorów źródłem dla problemu są inflacyjne wzrosty cen – ale to zaledwie jedna z możliwych przyczyn. W kraju rozwijają się grupy zorganizowanej przestępczości – ich ekspansja odciska piętno na kryminalnych statystykach.

Nie bez znaczenia z pewnością pozostaje intensywny napływ migrantów do Polski w skutek liberalizacji przepisów przez rząd PiS oraz cudzoziemców z dotkniętej wojną Ukrainy. Jak donosiły media, powołując się na policyjne dane, napływ obcokrajowców wiąże się z istotnym wzrostem przestępczości. Jednym z najchętniej popełnianych przez migrantów czynów jest właśnie kradzież.

Źródło: rp.pl FA

Dziesięć pytań ws. śmierci Grzegorza Borysa. Żądamy odpowiedzi.

Dziesięć pytań ws. śmierci Grzegorza Borysa

Szymon Zięba, Michał Stąporek 8 listopada 2023,

trojmiasto.pl/wiadomosci/10-pytan-ws-smierci-Grzegorza-Borysa

Po 17 dniach poszukiwań policjanci zakończyli działania.

fot. Piotr Hukało/

Śmierć Grzegorza Borysa, 44-letniego marynarza podejrzewanego o zabójstwo swojego 6-letniego syna, wbrew pozorom nie zamyka sprawy, którą przez ponad dwatygodnie żyło Trójmiasto i cała Polska. Informacje, przekazane przez prokuraturę po sekcji zwłok mężczyzny, skłaniają do stawiania kolejnych pytań. Śledczy powinni na nie odpowiedzieć, by rozwiać wątpliwości opinii publicznej i ukrócić powstawanie teorii spiskowych.

Na wstępie przypomnijmy: we wtorek, 7 listopada, czyli dzień po znalezieniu ciała Grzegorza Borysa na mokradłach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, w zbiorniku wodnym Lepusz, przeprowadzono sekcję zwłok mężczyzny. Oto, co ustalił biegły we wstępnej opinii:

  • Bezpośrednią przyczyną śmierci Borysa było utonięcie.
  • Na przedramionach, udach oraz na szyi mężczyzny ujawniono płytkie, powierzchowne rany cięte, charakterystyczne dla osób, które podejmowały próby samobójcze.
  • Na skroniach ujawniono dwie rany od postrzału z broni pneumatycznej. Te obrażenia nie były śmiertelne. Nie spowodowały śmierci Borysa, ale mogły go ogłuszyć.
  • Do zgonu mogło dojść ok. 2 tygodnie przed znalezieniem ciała.

Miejsce, w którym znaleziono ciało Grzegorza Borysa.

graf. trojmiasto.pl

Informacje podane przez prokuraturę po sekcji zwłok Grzegorza Borysa, zestawione z oficjalnymi i nieoficjalnymi przekazami służb, które poszukiwały 44-latka, skłaniają do postawienia kolejnych pytań, na które powinni odpowiedzieć śledczy.

To szczególnie istotne w sytuacji, gdy wokół sprawy narastają kolejne teorie spiskowe.

Poniżej przedstawiamy 10 kluczowych naszym zdaniem kwestii, które powinny zostać wyjaśnione.

Pytania w sprawie poszukiwań i śmierci Grzegorza Borysa

  1. Na skroniach Grzegorza Borysa znaleziono 2 rany od postrzału. Ponieważ tych ran nie uznano za śmiertelne, nie może więc chodzić o rany wlotową i wylotową. To oznacza, że Borys strzelił dwukrotnie. Jak to możliwe, że obrażenia po pierwszym strzale były na tyle niewielkie, że strzelił do siebie po raz drugi?
  2. Z czego oddano strzały: z broni-samoróbki (jak informowały media) czy z normalnego pistoletu pneumatycznego?
  3. Czy znaleziono ten pistolet?
  4. Kiedy i jak Borys zadał sobie rany, o których prokuratura mówiła, że są „charakterystyczne dla prób samobójczych”? Czy tnąc się po udach, zdjął spodnie, czy też ciął przez nie? Czy rany powstały, gdy był już na bagnach, czy jeszcze, zanim uciekł z mieszkania przy ul. Górniczej?
  5. Czy znaleziono nóż, którym się samookaleczył?
  6. Czy to ten sam nóż, którym sprawca zabił 6-latka?
  7. Czy w plecaku Borysa faktycznie znaleziono telefon i czy ten telefon faktycznie logował się do sieci w czasie poszukiwań? Jeśli tak, to ile razy się logował i kiedy po raz ostatni?
  8. Kiedy dokładnie i w jakim miejscu (na stałym lądzie czy na wyspie pośrodku stawu Lepusz) znaleziono plecak należący do Grzegorza Borysa?
  9. Kiedy zaczęto przeszukiwać staw, w którym odkryto ciało Borysa?
  10. Prokuratura stoi na stanowisku, że „wszystko wskazuje na to”, iż Borys popełnił samobójstwo. Czy śledczy dysponują już rekonstrukcją przebiegu tego zdarzenia? W jaki sposób ciało Grzegorza Borysa znalazło się pod wyspą torfową, skoro zbiornik Lepusz pozbawiony jest prądów?


Uważamy, w interesie społecznym jest, by prowadząca sprawę zabójstwa 6-latka prokuratura zorganizowała konferencję prasową, podczas której przedstawi swoje ustalenia oraz wyczerpująco odpowie na wszystkie pytania nurtujące opinię publiczną.

Poszukiwania Grzegorza Borysa. Znaleziony po 17 dniach


Poszukiwania Grzegorza Borysa trwały od 20 października. Od tego czasu służby krok po kroku przeczesywały lasy Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. W poszukiwaniach brały udział setki policjantów, żandarmów, funkcjonariuszy straży granicznej.

W piątek, 3 listopada, służby poinformowały o zawężeniu terenu poszukiwań do 2 hektarów w rejonie zbiornika wodnego Lepusz, który znajduje się w otulinie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.

To tam znaleziono w poniedziałek przed południem ciało. To miejsce – w linii prostej – oddalone o zaledwie 400 m od mieszkania, w którym doszło do morderstwa.

=======================

Nowy komentarz:

Grzegorz Borys. Czyżby zabiła go (Mafia) bo za dużo wiedział?

Najpierw zabił własne dziecko i psa, potem poszedł nad staw, pobił się sam ze sobą, dźgnął się nożem, potem stwierdził, że się zastrzeli, a na koniec utopi w stawie w taki sposób, żeby 1000 chłopa go nie znalazło przez dwa tygodnie. A Policja oczywiście wszystko potwierdza. O co tu chodzi, bo średnio inteligentny człowiek czuje smród na odległość. Podobnie dziwnie wygląda rozszerzone samobójstwo żołnierza Formozy sprzed kilku tygodni. Po zabiciu własnego dziecka i psa, zamyka się w łazience i kilkukrotnie dźga się nożem. Warto przypomnieć, że pracowali w tym samym miejscu, czyli w porcie Marynarki Wojennej w Gdyni. Czy to możliwe, że ktoś chciał ich uciszyć, bo wiedzieli za dużo? Jeśli tak, to czemu miało służyć zabicie dzieci? Przecież mogli spowodować im „nieszczęśliwy wypadek”. Dzieci to bardzo czuły punkt. Myślę, że ta zbrodnia miała na celu uciszenie tych ludzi, ale także zastraszenie innych, którzy też mogą dużo wiedzieć. Pikanterii dodaje fakt, że Policja zachowuje się tak, jakby współpracowała z zabójcami i nie próbowała wykryć prawdziwych sprawców tych strasznych zbrodni. To uciszy innych, bo zrozumieją, że na Policji pomocy nie znajdą, ale to akurat nie dziwi. Tak samo Policja zachowywała się przy zabójstwie Leppera, generała Petelickiego, Berdychowskiego jeszcze kilku innych „samobójców”. I tak oto z żołnierzy Policja zrobiła morderców. Ja tego nie kupuję. Ilu żołnierzy wróciło z wojen w Afganistanie i Iraku z PTSD i jakoś nikt o takich zbrodniach nie słyszał. A przecież często żołnierze wracali z tych wojen w ciężkim stanie psychicznym. Na serio dwóm żołnierzom służącym w tym samym miejscu nagle bez powodu odbija i obaj dokonują podobnej zbrodni? A Policja nie potrafi połączyć dwóch kropek? Mają ludzi za idiotów czy sami są idiotami? Niektórzy Policjanci bardzo przejęli się, że wypłynęło zdjęcie zwłok Borysa w internecie. I bardzo dobrze, że są ludzie którzy nie zamiatają spraw pod dywan i patrzą Policji na ręce. Człowiek który zrobił to zdjęcie, pokrzyżował plany zabójcom i teraz będą stawać na głowie, żeby dorobić historię do tej szopki, która im nie wyszła za bardzo. A jaka jest prawda i o co tu chodzi raczej się nie dowiemy. Na pewno nie od Policji. Już w necie pojawiają się teorie spiskowe, że do portu w Gdyni przybyła jakaś broń biologiczna czy gorące odpady radioaktywne. Czas pokaże, bo na pewno będziemy jeszcze świadkami ciekawych wydarzeń.

„Jestem gejem, bo mam złote paznokcie”- relacja z sądu.


„Jestem gejem, bo mam złote paznokcie” – relacja z sądu

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Jestem po pierwszej rozprawie z 16 działaczami LGBT. Minęły już blisko dwie doby, a ja wciąż nie mogę się otrząsnąć z tego, co widziałam i słyszałam na sali sądowej. Zeznawały osoby twierdzące, że są homoseksualistami. Dość szczegółowo opowiadali, jak to jest być gejem. Rozprawa była o 9:00 rano, a ja po wyjściu z sądu cały dzień walczyłam z mdłościami i do wieczora prawie nie mogłam jeść

Ten proces już raz wygrałam, jednak powodowie złożyli apelację i sprawa trafiła ponownie do pierwszej instancji. Twierdzą, że naruszyłam ich dobra osobiste nazywając homoseksualizm zboczeniem i przestrzegając przed wykorzystywaniem seksualnym dzieci przez ruch LGBT. Choć żadnej z tych osób nie znałam ani żadnej nie wymieniłam w swoich wypowiedziach. Proces jest jawny, dlatego mogę Panu napisać, co się działo. 

Maroko i złote paznokcie

Zeznało pierwszych trzech powodów. Jeden z nich – Michał Korchowiec – twierdził, że po tym, jak w Polsacie powiedziałam słowo „zboczenie”, przestraszył się i wyjechał na dwa lata z Polski. Dopytywany, do jakiego państwa wyjechał, odpowiedział, że do Maroka. W Maroku nawet za pojedynczy stosunek homoseksualny karze się więzieniem. Ten mężczyzna nie potrafił wyjaśnić, dlaczego czuł się bezpieczniej tam niż w Polsce, gdzie przecież Policja nie zagląda nikomu pod kołdrę…

Pytany, jak może udowodnić, że jest gejem (skoro jego osobiście uraziło zdanie o gejach), pokazał dłonie i powiedział: mam złote paznokcie.

Wraz z moim pełnomocnikiem poszukiwaliśmy jakiegoś dowodu na to, że powodowie mają jakikolwiek związek z moimi wypowiedziami. Było o te dowody niezwykle trudno. 

Słyszeliśmy za to wiele opowieści, jak bardzo są wrażliwi i jak ciężko zaczęło być w Polsce po tym, jak nazwałam zboczenie zboczeniem

Czy wolno jeszcze przestrzegać przed pedofilią wśród LGBT?

Powodowie obruszali się też na słowa o pedofilii wśród homoseksualistów. Niepokoi mnie, czy w przyszłości nie doprowadzą do tego, że nie będzie wolno bronić dzieci – o ile sprawca pedofilii był gejem lub lesbijką. 

Poniżej zobaczy Pan dwie krótkie videorelacje z procesu. Członkowie Fundacji i ludzie dobrej woli wspierali mnie pikietą i obecnością na sali sądowej. Zostałam też rozpoznana na korytarzu sądowym i otrzymałam wyrazy wsparcia od przypadkowych osób, które widziałam pierwszy raz w życiu. Jestem za te gesty niezwykle wdzięczna. Charakterystyczne: jeden z powodów, wykładowca UW na Wydziale Prawa – wpadł w złość widząc pikietę #StopLGBT przed sądem. Próbował zmusić Policję, aby usunęła naszych wolontariuszy. Ideologizacja uniwersytetów postępuje na naszych oczach.

Ekskluzywni prawnicy i duże wpływy

Szanowny Panie!

Ja rozumiem, co się dzieje. Środowisko LGBT chce zrobić hucpę w polskim wymiarze sprawiedliwości. Chcą doprowadzić do sytuacji, w której każdą krytykę sześciokolorowego ruchu interpretuje się jako obrazę pojedynczych osób. Wystarczy, że te osoby złożą oświadczenie, że są gejami lub lesbijkami – deklarację zupełnie bez pokrycia. Nie udało im się za pierwszym razem, bo sąd zorientował się, co się dzieje? To spróbują kolejny raz! 

Mają wielkie zasoby, aby się procesować. Reprezentują ich prawnicy wywodzący się z ekskluzywnej kancelarii Dentons. To globalny gracz z oddziałami w 80 państwach świata, w tym w Polsce. O sobie kancelaria pisze: Policentryczni, nastawieni na realizację celów i zaangażowani w integrację, różnorodność, równość oraz zrównoważony rozwój, skupiamy się na tym, co jest najważniejsze dla klientów (podkreślenia moje). Na swojej stronie internetowej chwalą się, że obsługują wielki biznes. Z pewnością mają duże kontakty i możliwości.

Naprzeciw nim staję ja, zespół prawny i researcherski ŻiR-u i wiem, że ta bitwa toczy się o bezpieczeństwo polskich dzieci. I że nie można się poddać, choć środki wydają się nieproporcjonalne

Powiem wprost: koszt ponownego prowadzenia tej sprawy w I instancji wyniesie co najmniej 15 000 złotych i wciąż nie mam tych pieniędzy. Udało się zebrać dopiero niespełna połowę kwoty. Potrzebuję wsparcia.

Czy może Pan pomóc finansowo? Nie chce pisać przykładowych kwot, bo Pan sam najlepiej wie, jakie pieniądze może przekazać. Każda wpłata ma znaczenie, bo każda pomoże walczyć o prawdę i dobro

Dane do wpłat znajdzie Pan w stopce niniejszego maila i na www.RatujZycie.pl/wesprzyj. Proszę o dopisek „HOMOPOZEW”.

Proszę o to wsparcie, bo to, co dzieje się obecnie w sądzie, to nie jest moja prywatna sprawa. To sprawa o znaczeniu dla każdego z nas. Czy Polska zdoła przeciwstawić się sześciokolorowej rewolucji? Czy środowisko LGBT ośmielone po ostatnich wyborach zniszczy naszą Ojczyznę, a każdego myślącego człowieka wsadzi do więzienia za mówienie oczywistych prawd? Czy wyciągnie rękę po adopcję dzieci, by mieć do nich łatwy dostęp? 

Serdecznie Pana pozdrawiam!

Kaja GodekKaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Pomoc finansowa jest w tej chwili bardzo potrzebna. Wraz z nią proszę także o modlitwę, abym wytrzymała kolejne rozprawy. Jestem tylko kobietą i słuchanie opowieści o tym, kto jest gejem, jak to udowadnia i jak gejem został, jest ekstremalnie trudne

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Jezus Chrystus – plagiator i niewygodny dodatek do Tory? Ofensywa „dziwnej wiedzy”

ekspedyt—jezus-niewygodny-dodatek-do-tory

Jezus – niewygodny dodatek do Tory? A może wszyscy jesteśmy Amalekitami?
Kto pisze polską Wikipedię? Germano-judejska ofensywa dziwnej wiedzy

MOTTO

1. “I nadciągnie niszczyciel na każde miasto, i żadne nie ocaleje, spustoszona będzie dolina i zniszczona będzie równina – rzekł Pan. Wznieście Moabowi pomnik, ponieważ całkiem przepadnie! Jego miasta staną się pustkowiem, nie będzie w nich mieszkańców. Przeklęty, kto wykonuje dzieło Pana niedbale, i przeklęty, kto powstrzymuje miecz od krwi!” [Jeremiasza 48: 8-10]

2. “Najistotniejszą prawdą o Bogu jest to, że On jest dobry. Wiara w to, że Bóg może nakazać ludziom czynienie okrutnych aktów niesprawiedliwości i okrucieństwa, jest największym błędem, jaki można popełnić przeciwko Niemu. […]

Zeus w Iliadzie nie nakazuje okrucieństwa. Grecy wierzyli, że “błagający Zeus” mieszka w każdej nieszczęśliwej osobie, która błaga o litość. Iahveh jest “Bogiem zbrojnych [Bogiem armii, Sabaoth]”. Historia Hebrajczyków pokazuje, że nie chodzi tylko o gwiazdy [jak jest to najczęściej komentowane, przyp. mój, wawel], ale także o wojowników Izraela.Herodot wymienia dużą liczbę ludów helleńskich i azjatyckich, wśród których tylko jeden miał “Zeusa armii”. To bluźnierstwo było nieznane wszystkim innym.” [Simone Weil]

“Lud też, który był w mieście, wywiódłszy, podał pod piły, i pod brony żelazne, i pod siekiery żelazne, i wegnał je w piec cegielny.”

[2 Samuela 12:31]

WSTĘP

W 2020 r. Netanjahu utworzył grupę do studiów nad Biblią. “Postanowił odtworzyć tradycję, która obowiązywała w czasach” dowódcy terrorystycznego oddziału Hagana, Dawida Ben Guriona, który później, w ramach nagrody za zasługi w czysztkach etnicznych został pierwszym premierem Izraela. Posłuchajmy co dalej mówi Netanjahu o Biblii i o terroryście Gurionie: “Ben Gurion rozumiał, że Księga nad Księgami jest mandatem dla naszego kraju(…). Postrzegał Biblię jako niezwykłą opowieść o narodzie żydowskim, o unikalnym duchowym, kulturowym i historycznym dziedzictwie naszego narodu”. No cóż, jeśli ktoś nie wiedział “o czym” jest Biblia – teraz już wie…

28 paź 2023 — Netanjahu ogłasza inwazję: „Musisz pamiętać, co ci zrobił Amalek , mówi nasza Święta Biblia” 1 Samuela 15:3 „Teraz idź i uderz Amaleka …”

Czy Netanjahu ma prawo mówić “nasza Święta Biblia”? A może on nazywa tylko Stary Testament [dalej: ST] Biblią? Jaki jest przekaz ST rozpatrywany w oderwaniu od Nowego Testamentu? Jak czytać ST by niezliczone w nim wezwana do ludobójstw “zrozumieć”? Czy da się w ogóle je “zrozumieć”? Czy jeśli tych wezwań nie potępimy, to nie zamykamy sobie na zawsze drogi do odkrywania przesłania Ewangelii? W czym jest nowość przesłania Nowego Testamentu?

Te i wiele innych, podobnych pytań stają przed nami na nowo…

image
image
image

Jezus jako nikomu niepotrzebny plagiator. Włóczęga, który przypętał się nie wiadomo skąd i  nie wiedzieć czemu powziął zamiar by poprawić  doskonałe już od wieków zalecenia i prawa hebrajskie. Mąciwoda i epigon. Taki obraz głównego przesłania chrystianizmu prezentuje polska Wikipedia idąc w ślad za niemiecką.

Niedawno otworzyłem Wikipedię na haśle „Przykazanie miłości”. Przeczytałem i… oczom nie wierzyłem. Otóż z w/w hasła wynika obraz chrześcijaństwa i Jezusa jako plagiatorów Tory.

Początek opracowania hasła brzmi następująco:

„Przykazanie miłości – według Ewangelii dwa przykazania ustanowione przez Jezusa Chrystusa: miłości do Boga i miłości bliźniego (tj. do każdego człowieka). Zwane są też największym przykazaniem. W rzeczywistości mogły być przez Jezusa Chrystusa co najwyżej powtórzone – występowały już w Torze co najmniej kilkaset lat przed spisaniem Ewangelii.”

Ton komentarza jest… niewiarygodny. Wsłuchajmy się dokładnie:  W rzeczywistości mogły być przez Jezusa Chrystusa co najwyżej powtórzone.  No i jako puenta tej terminologicznej hucpy mamy podsumowanie: – występowały już w Torze co najmniej kilkaset lat przed spisaniem Ewangelii.

No tak, co najwyżej powtórzone i to  co najmniej kilkaset lat wcześniej.To po diabła w ogóle On przyszedł?

Ton (co najwyżej, co najmniej, w rzeczywistości, mogły być tylko powtórzone) tych enuncjacji jest bez precedensu na tle innojęzycznych Wikipedii. Żadna z wersji Wikipedii nie posuwa się aż tak daleko. Tekst polskiej Wikipedii jest po prostu skandaliczny!

Do marca 2009 początek hasła brzmiał tak:

[Wersja z 18:27, 19 mar 2009]Przykazanie miłości – dwa przykazania ustanowione przez Jezusa Chrystusa: miłości do Boga i miłości bliźniego (tj. do każdego człowieka). Zwane są też największym przykazaniem.

W kwietniu 2009 wkroczył jakiś nieziemski, anonimowy autorytet (87.205.54.80) ze swoją pseudomądrością i początek tekstu przybrał taką filosemicką postać, wypaczającą istotę chrześcijaństwa:

[Wersja z 23:26, 22 kwi 2009]Przykazanie miłości – wg Ewangelii dwa przykazania ustanowione przez Jezusa Chrystusa: miłości do Boga i miłości bliźniego (tj. do każdego człowieka). Zwane są też największym przykazaniem. W rzeczywistości mogły być przez Jezusa Chrystusa co najwyżej powtórzone – występowały już w Torze co najmniej kilkaset lat przed spisaniem Ewangelii.

W dyskusji hasła w archiwum Wikipedii uwaga owego „mędrca” brzmi jeszcze bardziej gorliwie: (sprostowanie – tekst przykazań miłości pochodzi z Tory, a nie Ewangelii Mateusza i jest starszy co najmniej 600, a prawdopodobnie ponad 1000 lat.).

Ustalenia z ostatnich 40 lat (mają tu swój wkład także polscy badacze, por. Czy autorzy Księgi Rodzaju inspirowali się Odyseją? – dr hab. Jan Kozłowski & dr Sławomir Poloczek) doprowadziły wreszcie do rozbratu z mitologiczną chronologią ST, data powstania Tory i innych ksiąg ST jest przesuwana coraz bliżej przełomu er a w  sztucznie zarchaizowanej (zhagadyzowanej) Torze odnajdywane są plagiaty, zapożyczenia i trawestacje z Homera.

W świetle urealniania chronologii powstawania ST owe mądrości z polskiej Wikipedii brzmią jak … bombowce nad gettem Gaza. Niemiecka Wiki w hasłach dotyczących chrześcijaństwa jest jeszcze bardziej hucpiarska.

2.

Polskie opracowanie hasła jest w duchu niemieckiego (Nächstenliebe, https://de.wikipedia.org/wiki/N%C3%A4chstenliebe). W niemieckiej Wikipedii zamiast  Jezusa Chrystusa mamy Jezusa z Nazaretu i zdanie, że przykazanie miłości pochodzi z judaizmu, z nakazu Tory. Cały tekst niemiecki (bardzo obszerny) jest kuriozalny i wygląda, jakby pisał go John Lennon wraz z Bronisławem Geremkiem.

Czego my tam nie mamy: mamy judaistyczny wykład przykazania miłości, mamy pośrednio przeprowadzony „dowód”, iż przesłanie chrześcijaństwa, to żadna nowość, bo to samo mamy we wszystkich religiach świata. Mamy rozdział zatytułowany: Krytyka miłości bliźniego [sic!], gdzie omówione są spekulacje na ten temat Nietzschego i Freuda, mamy, oczywiście, i Kanta. Cały rozwlekły jak midrasze tekst niemieckiej Wikipedii pokazuje monstrualny wymiar sterylizacji intelektualnej, jakiej dokonano na narodzie niemieckim po wojnie.

Teksty Wikipedii w innych językach są w miarę racjonalne i wyważone. W wersji francuskiej, włoskiej i angielskiej nie padają terminy: Tora, judaizm. Pozytywnie zwraca uwagę wersja francuska, która odmiennie od innych Wikipedii nie cytuje przykazania miłości w wersji ewangelii synoptycznych, tylko zajmuje się nie poruszaną przez inne Wikipedie wersją z Ewangelii wg św.Jana, która radykalizuje przekaz łącząc nierozerwalnie przykazanie miłości z wiarą w Syna Bożego i przeciwstawiając ten przekaz duchowi religii Starego Przymierza.

Wersje polska i niemiecka biją rekordy propagandy określonych, opiniotwórczych antychrześcijańskich lobby.

Mógłby ktoś powiedzieć, po co przejmować się jakimś tam hasłem z Wikipedii. Jednak w dobie kultury masowej owa encyklopedia wirtualna dla wielu (młodzież, uczniowie etc.) jest źródłem wiedzy.

Na koniec trzeba wspomnieć, iż nawiązanie przez Chrystusa do pewnych fragmentów zdań ze Starego Testamentu nie jest żadną kontynuacją, lecz – by tak rzec – parafrazą konfrontacyjną (o ile nie metafrazą…). Przykazanie miłości członków własnego plemienia Jezus rozszerza na całą ludzkość. W przykazaniu miłości Boga dodaje z kolei nie istniejący w tekście Starego Testamentu postulat miłowania boga swoim  u m y s ł e m, co zmienia całkowicie sens rabinicznego zalecenia. [O tym, że środowisko talmudyczne było całkowicie niezdolne pojąć dodany przez Jezusa nakaz  uniwersalnej racjonalności (διάνοια) świadczy najlepiej fragment pawłowego Listu do Efezjan 4,18].

Tworzenie z rewolucji chrześcijańskiej odłamu talmudyzmu („jedna z sekt judaizmu okresu drugiej świątyni”) pozostaje w tym samym kręgu ofensywy antychrześcijańskiej, co fabrykowane pojęciowe konie trojańskie, dziwotwory typu „judeo-chrześcijański”, „religie abrahamiczne” lub islamistyczny zwrot „ludzie księgi”.

Oczywiście hasło „Przykazanie miłości” w polskiej Wikipedii to nie żaden wyjątek ani wypadek przy pracy. Wystarczy tylko wczytać się w inne hasła z tego kręgu tematycznego. W haśle „Chrześcijaństwo” mamy np. taką perełkę: „Zgodnie z najstarszymi Credo (IV w. n.e) Jezus jest współistotny z Bogiem judaizmu”. Ofensywa herezji trwa w najlepsze.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Przykazanie_mi%C5%82o%C5%9Bci

https://de.wikipedia.org/wiki/N%C3%A4chstenliebe

https://en.wikipedia.org/wiki/Judeo-Christian

https://pl.wikipedia.org/wiki/Chrze%C5%9Bcija%C5%84stwo

=========================

mail:

U żydów, w talmudzie, „bliźni” to tylko żyd, nigdy goj…

Furiacki „ostateczny atak” komuny. Z Ventotene. Federalizacja Europy i świata. Nowy Manifest z Ventotene i złowieszcza reforma traktatów unijnych

Furiacki „ostateczny atak” komuny. Z Ventotene. Federalizacja Europy i świata. Nowy Manifest z Ventotene i złowieszcza reforma traktatów unijnych

Agnieszka Stelmach federalizacja-europy-i-swiata

Globalizacja podważyła istnienie państw jako suwerennych podmiotów, które zabiegając o realizację własnych interesów narodowych, stają się groźne dla innych krajów. Lekarstwem na to jest wielopoziomowa federalizacja świata – prognozują europejscy federaliści. Właśnie podjęli oni kolejną próbę realizacji wizji komunisty Altiero Spinellego i jego słynnego Manifestu z Ventotene – tym razem w formie odmienionej i rozszerzonej w 2022 roku.

========================

25 października 2023 r. Komisja Spraw Konstytucyjnych Parlamentu Europejskiego (AFEC) przyjęła sprawozdanie zalecające zmianę unijnych traktatów. Okazją do tego stały się kryzysy spowodowane „pandemią” i agresją Rosji na Ukrainę, a także kryzys energetyczny, żywnościowy, inflacyjny, klimatyczny itd. Znalazł się pretekst, by dopełnić proces integracji i utworzyć Stany Zjednoczone Europy.

Deklaracja Rzymska (2017)

Wcześniej, po spotkaniu z papieżem Franciszkiem, który ostrzegł, że blok pogrążony w kryzysie rozpadnie się bez nowej wizji, 25 marca 2017 r. przedstawiciele najwyższych władz UE i rządów wchodzących w skład Wspólnoty zatwierdzili – w 60. rocznicę podpisania Traktatów Rzymskich – „Deklarację Rzymską”.

Treść dokumentu dyplomaci unijni negocjowali w głębokiej tajemnicy. Mówiła o „bezprecedensowych wyzwaniach” takich, jak: regionalne konflikty, terroryzm, rosnąca presja migracyjna, protekcjonizm oraz nierówności społeczne i ekonomiczne.

Deklaracja określiła cztery obszary, w których liderzy zobowiązali się do działania na rzecz „bezpiecznej”, „zamożnej i zrównoważonej oraz socjalnej Europy”, promującej „postęp ekonomiczny i społeczny”, a także „różnorodność kulturową”. UE miała być silniejsza globalnie, aktywniejsza w ramach ONZ i jeszcze bardziej koncentrować się na „globalnej polityce przeciwdziałania zmianom klimatycznym”.

Na konferencji prasowej ówczesny szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker powiedział, że deklaracja jest początkiem „zmiany”, „powrotem do tego, czym miała być UE”.

Wielopoziomowy system zarządzania globalnego

Od marca 2017 roku sporo się wydarzyło, a działania podjęte przez eurokratów sprzyjały zacieśnieniu władzy. Propozycja zmian traktatowych zatwierdzona w październiku tego roku przez AFEC, odzwierciedla inicjatywy europejskich federalistów.

W najnowszym wydaniu „The Federalist Debate” z lipca 2023 r. zwolennicy ścisłej integracji wskazują nie tylko na trwającą reorganizację europejskiego systemu partyjnego przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, zaplanowanymi na czerwiec 2024 rok. Piszą też o dalekosiężnych planach przekształcenia Europy i utworzenia światowej federacji oraz wielopoziomowego systemu globalnego zarządzania.

Zwraca się uwagę, że jesteśmy świadkami kryzysu porządku światowego porównywalnego z Wielkim Kryzysem z 1929 r., będącego preludium do II wojny światowej. Państwa odeszły od modelu federalizacji, jaki zainicjował Michaił Gorbaczow w sowieckiej Rosji i późniejszej transformacji po upadku Związku Sowieckiego. Obecnie odradza się nacjonalizm, Rosja staje się społeczeństwem zamkniętym, ponownie narzuca reżimy autorytarne w swoich domenach, a tendencje autorytarne stanowią realne zagrożenie dla systemów konstytucyjnych. Przykładem tego miały być domniemane zamachy stanu Donalda Trumpa z 6 stycznia 2021 r. w USA i Jaira Bolsonaro w Brazylii z 8 stycznia 2023 r.

Jednak, ich klęska oraz zdecydowane zaangażowanie państw zachodnich po stronie Ukrainy w następstwie agresji Rosji, ma znamionować odporność demokracji w walce z autokracjami.

Mimo to doszło do naruszenia europejskiego porządku bezpieczeństwa i obecnie nadszedł czas, by zmienić oblicze UE. Jej instytucje mają być więc wzmocnione, ponieważ po raz pierwszy od wyborów powszechnych do Parlamentu Europejskiego w 1979 roku – od kiedy de facto przez 40 lat rządziły dwie partie w zgromadzeniu w Strasburgu: Europejska Partia Ludowa (EPP) wraz z Socjalistami i Demokratami (S&D) – w 2024 r. mogą nie uzyskać wystarczającej liczby głosów do zdobycia większości.

Tworzony jest między innymi sojusz Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR) z EPP. Ma powstać nowa centroprawica, do której miałyby należeć jedynie takie ugrupowania, które są za integracją europejską, praworządnością i wspierają Ukrainę. Jej liderzy dystansują się od partii skrajnie prawicowych, za jakie uchodzą np. francuskie Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen czy niemiecka Alternatywa dla Niemiec i Liga Włoska.

EPP konkuruje z Partią Socjalistów i Demokratów, z Grupą Renew Europe, będącą pod silnym wpływem Emmanuela Macrona, która chce zniszczyć plan utworzenie centroprawicy. Można śmiało powiedzieć, że europejski system partyjny obecnie opiera się na koalicjach centroprawicy i centrolewicy.

Federaliści podkreślają, że w Europie, ale i na świecie toczy się walka pomiędzy demokracją a reżimami autokratycznymi. Konieczne jest zatem wznowienie multilateralizmu w celu realizacji globalnej transformacji środowiskowej i programu zrównoważonego rozwoju.

Pomocne są zmiany zachodzące w Ameryce Łacińskiej, w tym powrót do władzy Luli w Brazylii oraz Obradora w Meksyku. Dzięki temu – jak uważa były wiceprezydent Boliwii Álvaro García Linera – Ameryka Łacińska „przeżywa drugą falę postępową”, chociaż w przeciwieństwie do pierwszej fali, która rozpoczęła się od prezydentury Cháveza w Wenezueli w 1999 r i trwała do 2014 roku, charakteryzuje się ona „umiarkowanym progresywizmem”. Dzięki tym zmianom jest szansa – a taka trafia się raz na pokolenie – aby proces federalizacji świata pchnąć na wyższy poziom.

Postulowane jest najpierw tworzenie federacji regionalnych, po to by ostatecznie powstał jeden związek światowy. Sprawowanie władzy odbywałoby się za pośrednictwem zreformowanej ONZ. Rządziłby Światowy Komitet Wykonawczy, egzekwując prawa światowe. Nie byłoby prawa weta państw w takim Komitecie w stosunku do egzekwowania prawa światowego, przywódców zamieszanych w zbrodnie przeciw ludzkości, w „ekobójstwo” (prace nad nowym typem zbrodni już trwają) i międzynarodowy terroryzm. Działałyby sądy światowe oraz krajowe. Korporacje transnarodowe podlegałyby regulacji. Firmy i osoby prywatne, które przyczyniają się do „globalnego ocieplenia” byłyby ścigane, a lasy deszczowe można byłoby kupić i zarządzać nimi jak parkami światowymi.

Promowanoby obywatelstwo światowe i „lojalność wobec ludzkości”. Obywatele nie byliby suwerenami. Początkowo należy dążyć do stworzenia regionalnych federacji narodów, by rozwiązywać problemy różnych części świata. Jeśli te regionalne federacje będą skuteczne, to wtedy mogłyby w końcu połączyć siły, by utworzyć światową federację. Czynnikiem spajającym wszystkie kraje byłby jeden konkretny problem światowy, np. „zmiany klimatyczne” lub broń nuklearna. Powołanoby do życia globalną agencję zajmującą się rozwiązaniem problemu. Światową federację utrzymywać mają państwa oraz wpływy z podatków od podróży międzynarodowych i eksploracji czy też korzystania ze wspólnych zasobów planety. Ogromną rolę do odegrania ma światowa religia oparta na wierzeniach wschodnich, rdzennych afrykańskich i latynoskich. Zaznaczono, że dopóki wiele osób będzie się trzymać swoich głębokich przekonań, te zmiany nie będą możliwe. Powstałyby światowe siły policyjne, światowe więzienia, konstytucja światowa, jedna waluta itp.

Europejscy federaliści podkreślają, że do ponadnarodowej federacji muszą należeć kwestie polityki klimatycznej, zagranicznej i bezpieczeństwa, jak również polityka energetyczna. Powinno być jedno centrum zakupów energii i jedno wojsko, zamiast dwudziestu siedmiu armii.

Entuzjaści superpaństwa zawyrokowali, iż model konfederacji nawiązujący do „Europy ojczyzn” De Gaulle’a, nie sprawdza się. Jako przykład podają Stany Zjednoczone Ameryki, które początkowo były konfederacją. Po kilku latach zdano sobie jednak sprawę, iż taki model nie pozwalał na skuteczne podejmowanie decyzji i w 1789 roku wybór padł na federację oraz wspólny rząd.

Dziś tłumaczy się, że Europa musi uzyskać „strategiczną autonomię”, by skutecznie rywalizować o wpływy z wielkimi mocarstwami. Europa ma zredukować biurokratyzację i dlatego państwa suwerenne skazane są na przekazanie uprawnień wąskiej grupie decydentów zdolnych szybko podejmować decyzje, gdy zajdzie taka potrzeba. Krótko mówiąc, UE ma stać się graczem globalnym i potrzebuje do tego narzędzi.

Nowy Manifest z Ventotene (2022)

Na początku października zeszłego roku europejscy federaliści przedstawili nowy, obszerny i dalekosiężny Manifest z Ventotene – nawiązując do programu przekształcania Europy zarysowanego przez włoskich komunistów w 1941 roku. Wezwali do utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy. Jednak ostatecznym celem jest stworzenie „globalnej federacji”. Te postulaty zostały odzwierciedlone w propozycjach zatwierdzonych w październiku 2023 r. przez Komisję Spraw Konstytucyjnych Parlamentu Europejskiego.

Zatem przyjrzyjmy się temu, co zostało zapisane w nowym Manifeście z Ventotene z 2022 r. Uznano tam, że pretekstem do pchnięcia naprzód planu federalizacji stała się tak zwana pandemia koronawirusa i rosyjska agresja na Ukrainę, a także kryzysy „wpółistniejące”.

Tylko poprzez przyznanie większej władzy strukturom federacyjnym możliwe będzie zapobieganie i przeciwdziałanie agresji nacjonalistycznej i autokratycznej.

Manifest zatwierdziła licząca ponad 100 europosłów Grupa Spinellego, do której należy kilku polskich polityków.

Senat RP 16 września 2010 r. informował o powstaniu Grupy im. Altiero Spinellego na rzecz Europy Federalnej i Postnarodowej. Grupę tworzyło początkowo 33 posłów, a głównymi inicjatorami jej powstania byli były premier Belgii Guy Verhofstadt, „legendarny przywódca” ruchu studenckiego we Francji z 1968 roku Daniel Cohn-Bendit i eurodeputowani: Isabelle Durant (Belgia) oraz Sylvie Goulard (Francja). Zaznaczono, że „brukselska grupa refleksyjna” ma podejmować działania na rzecz Europy federalnej i postnarodowej. Dodano, że włoski polityk Altiero Spinelli – który tak naprawdę był komunistą – „podobnie jak Jean Monnet i Robert Schuman, zaliczany jest do grona ojców Europy. W 1970 roku został komisarzem unijnym odpowiedzialnym za przemysł, a w 1979 roku – posłem do Parlamentu Europejskiego. Był federalistą, orędownikiem powołania unii politycznej, wizjonerem i wielkim Europejczykiem”.

Grupa Spinellego zaznaczyła w 2010 roku, że „jest odpowiedzią na rosnące w UE tendencje rozluźniania integracji europejskiej i opowiada się za jej przyspieszeniem”.

„Historia Unii Europejskiej udowodniła, że to więcej Europy, a nie mniej, jest odpowiedzią na problemy, przed którymi stoimy. (…) Nacjonalizm jest ideologią przeszłości. Naszym celem jest federalna i postnarodowa Europa, Europa obywateli” – głosiło oświadczenie z 2010 r.

Najnowsza deklaracja Grupy Spinellego, zatytułowana „Propozycja Manifestu dla Europy Federalnej: suwerennej, społecznej i ekologicznej”, została sporządzona w związku z przypadającą w 2021 roku 80. rocznicą Manifestu z Ventotene. Spinelli napisał go wraz z innymi komunistami więzionymi na wyspie o wspomnianej nazwie.

Dokument rozesłano do wszystkich posłów w Parlamencie Europejskim. Autorzy opowiadają się za „demokracją bez granic, aby zapewnić pokój i wspólny dobrobyt”. Na razie nie wspominają o likwidacji państw narodowych, a jedynie o tym, że mają one wejść w skład federacji regionalnych, a ostatecznie federacji globalnej.

W preambule przypomniano, że wyspa Ventotene została uznana 6 kwietnia 2022 roku przez Parlament Europejski za „historyczną, moralną i intelektualną stolicę Europy”. Od 1982 r. odbywają się tam „seminaria ludowe” poświęcone federalizacji Europy i świata – zgodnie z propozycją Altiero Spinellego, który w 1941 roku wraz m. in. Ernesto Rossim, wzywali do utworzenia Europy federalnej. Zainspirowali w ten sposób powstanie Unii Europejskich Federalistów (założona w 1946 r.) i Międzynarodówki Ruchu Europejskiego (1948, Haga).

Zdaniem obecnych federalistów, wizja zawarta w Manifeście z Ventotene i projekcie Traktatu z 1984 r. ustanawiającego Unię Europejską („plan Spinellego” zaaprobowany przez Parlament Europejski) jeszcze nie została zrealizowana z powodu istnienia „dogmatu o absolutnej suwerenności państw narodowych”, co „w epoce współzależności” jest nie do utrzymania. Należy więc stworzyć system federacyjnego, wielopoziomowego zarządzania w celu przezwyciężenia „anarchicznego charakteru systemu międzynarodowego opartego na stosunkach władzy”, by zagwarantować powszechną demokrację, prawa człowieka i praworządność, bez względu na miejsce urodzenia, narodowość, płeć, religię i inne czynniki.

W manifeście, poddanym dyskusji w grupach roboczych uczestników Konferencji w sprawie przyszłości Europy, zawarte jest odwołanie do paradygmatu ekocentrycznego i potrzeby „ustanowienia nowych relacji z innymi żywymi istotami i przyrodą jako całością”, a także zachowania „różnorodności biologicznej”, odwrócenia trendu „globalnego ocieplenia” i rozprzestrzeniania się broni jądrowej. Paradygmat ekocentryczny ma głęboko przemodelować system prawa europejskiego i globalnego, uderzając w podstawowe uprawnienia ludzi, w tym w prawo do życia, własności itp.

W manifeście jest mowa o potrzebie ponadnarodowego zarządzania z udziałem obywateli, stowarzyszeń, społeczności lokalnych, regionów, państw, władz kontynentu europejskiego i całego świata.

Ma być zachowana równowaga między korporacjami, organizacjami non-profit, stowarzyszeniami i państwami. Wspomina się o zasadzie pomocniczości oraz większej współpracy władzy na szczeblu lokalnym, krajowym czy regionalnym, ze szczeblem władzy federalnej.

Europa federalna ma pogodzić interesy i tożsamość europejską, narodową i regionalną, opierając się na dziedzictwie grecko-rzymskim, judeo-chrześcijańskim, oświecenia i islamu.

Manifest przywołuje – poza wkładem Spinellego, także dokonania Ursuli Hirschmann, Józefa Retingera, Salvadora de Madariagi, Alcide de Gasperi, Konrada Adenauera, Françoisa Mitterranda, Paul-Henri Spaaka, Winstona Churchilla, Alberta Camus i Etienne’a Hirscha (żydowskiego bojownika ruchu oporu, który później przyczynił się do napisania projektu Deklaracji Schumana przez Jeana Monneta i został prezydentem Unii Federalistów Europejskich w 1964 r.).

Wskazano, że UE brakuje jednolitej polityki zagranicznej i sił zbrojnych pozostających pod jej wyłącznym dowództwem, jak zalecano w 1941 roku. Ponadto – pomimo postępu na rynku pracy – Europa socjalna pozostaje słabo rozwinięta od czasu uchwalenia Europejskiego filaru praw socjalnych, czyli regulacji, która nie jest wiążąca. UE nie ma także własnego systemu fiskalnego, a władza podatkowa pozostaje wyłącznie w rękach państw członkowskich. Parlament Europejski zaś nie ma możliwości inicjowania działań legislacyjnych.

„Unia pozostaje podmiotem hybrydowym”, łączącym w sobie cechy międzyrządowe i federalistyczne, ale stwarza to zasadnicze problemy co do legitymizacji demokratycznej władz UE i rzutuje na jej zdolność do działania.

Projekt Spinellego z 1984 r. miał to zmienić, przypisując coraz więcej uprawnień Parlamentowi Europejskiemu. Jednak, z biegiem czasu ograniczenia i wewnętrzne sprzeczności tego modelu stały się bardziej widoczne. Doszło do „ogromnej koncentracji władzy w Radzie Europejskiej” od czasu kryzysu euro, która stała się de facto prawodawcą, przekraczając postanowienia traktatu.

Nawiązując do idei końca historii Francisa Fukuyamy, czyli końca ewolucji ideologicznej wraz z triumfem kapitalistycznej liberalnej demokracji, stwierdzono, że dla tego właśnie modelu nie ma realnej alternatywy.

Niemniej nie nastąpiła powszechna demokratyzacja świata, co pokazuje „autorytarny kapitalizm państwowy w Chinach” i „dyktatura kapitalizmu oligarchicznego w Rosji” ponad trzydzieści lat po upadku żelaznej kurtyny.

System międzynarodowy jest niestabilny i potrzeba „demokratycznego, regionalnego i globalnego zarządzania dobrem wspólnym”. Potrzebne są nowe regulacje społeczne i środowiskowe gospodarki rynkowej z powodu rzekomo wywołanego przez człowieka „globalnego ocieplenia” i radykalnej transformacji miejsc pracy spowodowanych globalizmem oraz postępem technologicznym, informatyzacją tudzież rozwojem technik telekomunikacji.

Z powodu autorytarnego regresu w Rosji, wojna powróciła do Europy. Zagrożeniu egzystencjalnemu dla UE ma przeciwdziałać silna federacja – na razie – państw narodowych, które są najważniejszymi elementami składowymi federacji regionalnych i ostatecznie federacji globalnej.

Jak zaznaczono, w odróżnieniu od imperializmu „federacja opiera się na dobrowolnym podziale suwerenności”. Ma uchronić kraje dobrowolnie wchodzące w skład federacji przed agresją zewnętrzną dzięki klauzulom o wzajemnej pomocy.

Dlatego UE powinna mieć wspólną politykę zagraniczną, obronną i bezpieczeństwa, by zapewnić suwerenność strategiczną, samowystarczalność energetyczną i lepiej konkurować na świecie pod względem technologicznym.

Zjednoczona Europa ma mówić „językiem władzy” i wykorzystywać konieczne środki oraz możliwości, by odgrywać silniejszą rolę w świecie. Nie chodzi jedynie o Rosję, Chiny, Indie, Stany Zjednoczone i inne potęgi kontynentalne, ale także „wielkie przestrzenie”, które będą kształtować świat stosunków, jeśli Europa nie będzie bardziej zjednoczona. Silny, politycznie zintegrowany Stary Kontynent ma być zdolny do „projekcji władzy za granicą” – czytamy.

Ma powstać coś więcej – „nowy, wspólny system bezpieczeństwa i utrzymywania pokoju w świecie wielobiegunowym”, „planetarny pakt współistnienia”, do którego zawarcia wzywa także papież Franciszek.

Federalna Europa musi rozwiązać problem rosnących nierówności na świecie. Nie wystarczy zapewnienie czterech podstawowych swobód rynkowych: przepływu towarów i usług, pracy, kapitału oraz przestrzeganie reguł konkurencji.

Nie może być odrębnych systemów fiskalnych, walutowych, ponieważ zakłócają konkurencję na rynku. Należy ustalić inny wskaźnik pomiaru postępu gospodarczego i społecznego w miejsce Produktu Krajowego Brutto.

Ma się pojawić nowy europejski mechanizm oparty na zachowaniu równowagi pomiędzy społeczeństwem, rynkiem, państwem i środowiskiem. Innymi słowy, autorzy manifestu – nawiązując do raportów Klubu Rzymskiego („Granice wzrostu”) i Raportu Bruntland, które zapoczątkowały kluczową ideę zrównoważonego rozwoju – wskazali, iż świat musi realizować tylko tę wizję.

Wymiar ekologiczny musi być zinternalizowany w systemie gospodarczym. Dlatego tak ważną rolę pełni Porozumienie klimatyczne z Paryża z 2015 roku.

Celem jest podjęcie „drastycznych działań”, by walczyć z hiperprodukcją, dużym spożyciem mięsa, „śladem węglowym”. Należy upowszechnić coroczne kampanie szczepień, promować równość, zdrowie, dobrobyt, solidarność i ochronę przyrody „w bardziej zjednoczonym, demokratycznym i opartym na współpracy systemie globalnym”.

Ważną rolę pełnią przepływy migracyjne ze względu na „nierównowagę demograficzną w Europie”. Dlatego należy podkreślać korzyści społeczne, kulturowe i nawet genetyczne mieszania się ras, „niezbędną rewitalizację demograficzną coraz starszej i kurczącej się populacji Europy”.

Wskazano, że w 2019 roku osoby potrzebujące ochrony międzynarodowej stanowiły zaledwie 0,6 procenta całkowitej liczby osób w UE, a nielegalnie na teren Unii wjechało „zaledwie 100 tys. osób”. Dlatego jest to „całkowicie akceptowalny napływ wraz z polityką relokacji osób przybywających do naszych granic w różnych krajach Unii. Ponadto w 2019 r. całkowita imigracja netto do UE wyniosła 1,5 miliona ludzi”. Zaznaczono, że bez importu ludności populacja Europy skurczyłaby się o połowę z powodu mniejszej liczby urodzeń i większej liczby zgonów.

W obawie o problemy strukturalne na rynku pracy, uznano, że konieczne jest ułatwienie legalnej migracji. Wiąże się to „ze znaczną europejską wartością dodaną”. Dlatego należy tworzyć coraz więcej legalnych kanałów migracji zarobkowej, zwiększać atrakcyjność Europy dla migrantów. Europa „musi odwrócić zimę demograficzną poprzez planowanie bezpiecznej, regularnej i legalnej migracji, jak stwierdzono w inicjatywie ONZ Global Compact oraz poprzez promowanie aktywnej polityki urodzeń. W przeciwnym razie pojawi się strach przed niebezpiecznymi obcymi, rzekomymi nieprzezwyciężalnymi różnicami między kulturami i rasami”, co tylko „zuboży Europę i Afrykę oraz zwiększy radykalizację, zarówno w krajach muzułmańskich (z tragicznymi skutkami dla gospodarki i turystyki) oraz w świecie zachodnim”.

W manifeście jest mowa o „sprawiedliwym, inkluzywnym i demokratycznym ponadnarodowym zarządzaniu sferą cyfrową”, prawach mniejszości, ponadnarodowym porządku politycznym ze sprawnym systemem egzekwowania orzeczeń sądowych, bez sprzeciwu ze strony rządów krajowych.

Mają być wzmacniane ramy prawne i ramy zarządzania, które podkopały Węgry czy Polska. Trzeba na nowo określić, czym jest demokracja liberalna i jak jej bronić w obliczu narastających nierówności, nierównomiernego rozłożenia środków pieniężnych, korzyści wynikających z niezrównoważonej globalizacji, powtarzających się kryzysów kapitalizmu rynkowego. Należy walczyć z eurosceptycyzmem i eurofobią, z retoryką populistyczną.

Ludzkość znajduje się dziś w stanie permanentnego kryzysu. Dlatego potrzebna jest ponadnarodowa integracja demokratyczna i federalizm w dwóch uzupełniających się wymiarach.

Kwestie polityczne, które z natury mają charakter transgraniczny i ponadnarodowy, takie jak: pokój międzynarodowy i społeczny, klimat, pandemie, cyfryzacja czy gwarancja podstawowych praw, muszą zostać powierzone ponadnarodowemu szczeblowi sprawowania władzy. Z drugiej strony, zarządzanie to musi być skuteczne, przejrzyste, demokratyczne i reprezentatywne. Stąd należy wykluczyć ustalenia czysto międzyrządowe, oparte na jednomyślności.

Należy wzmocnić zarządzanie ponadnarodowe. W Europie oznacza to przyznanie Parlamentowi Europejskiemu inicjatywy ustawodawczej i kompetencji w zakresie ustalania podatków, tworzenia zasobów własnych i zaciągania długu. Należy znieść jednomyślność w Radzie Europejskiej.

Należy stworzyć silny system bezpieczeństwa europejskiego i dopilnować, by rosyjska agresja się nie powiodła (niezbędne jest utrzymywanie pomocy wojskowej dla Ukrainy, aby mogła odzyskać integralność terytorialną). Konieczne jest również sparaliżowanie finansowania machiny wojennej Putina poprzez całkowity zakaz importu energii z Rosji.

Należy skonsolidować Europejski Plan Odbudowy jako narzędzie stałe, by móc emitować wspólny dług UE w celu zapewnienia długoterminowego finansowania transformacji ekologicznej, zakupu alternatywnych dostaw energii, utworzenia rezerw strategicznych i budowy nowych połączeń międzysystemowych gazu ziemnego i skroplonego oraz ekologicznego wodoru w Europie.

Należy utrzymać transfery wyrównawcze dla niektórych gospodarstw domowych oraz małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) w obliczu wzrostu cen energii i żywności.

W perspektywie średnioterminowej konieczne jest wdrożenie Kompasu Strategicznego zaproponowanego przez Josepa Borrella, w tym utworzenie liczących 5 tysięcy żołnierzy Sił Szybkiego Reagowania.

Ma powstać unia obronna. UE ma zaktualizować globalną strategię, by zapewnić podstawowe dobra publiczne, jakimi są „bezpieczeństwo ludzkie i zrównoważony rozwój”, ze szczególnym uwzględnieniem państw sąsiadujących (Morze Śródziemne, Bliski Wschód i Europa Wschodnia); kraje zachodnich Bałkanów mają zostać zintegrowane.

Ponadto Strategiczny Kompas ma umożliwić Europie opracowanie polityki wobec Afryki i Bliskiego Wschodu (kwestie ułatwienia migracji, rozwój energetyki słonecznej np. projekt Desertec).

UE ma mieć wspólną politykę zagraniczną. W Radzie ma obowiązywać głosowanie większością kwalifikowaną. Konieczne jest także wznowienie batalii o przyznanie UE miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

UE ma mieć własną Akademię Dyplomatyczną, własny system gromadzenia danych wywiadowczych. Europol docelowo ma stać się „europejskim FBI”.

Konieczna jest stopniowa ewolucja w kierunku unii państw demokratycznych. UE ma ambicje, by propagować i bronić demokracji na całym świecie.

Manifest przewiduje gruntowną reformę systemu ONZ (demokratyzacja i parlamentaryzacja, które mają być kluczowym celem polityki zagranicznej UE wraz ze wsparciem integracji regionalnej na całym świecie).

Jest mowa o unii klimatycznej, ekologicznej i energetycznej oraz nowej globalnej umowie społeczno-ekologicznej, skupiającej się na rozwoju odnawialnych źródeł energii, ochronie różnorodności biologicznej i walce ze „zmianami klimatycznymi”.

Rok 2025 ma być punktem zwrotnym i dlatego postuluje się ustanowienie podatku Tobina od transakcji finansowych w celu pozyskania niezbędnych środków na finansowanie działalności ekologicznej. Kwestia „neutralności węglowej” i cele Porozumienia paryskiego mają być włączone do ram konstytucyjnych poprzez pakiet legislacyjny „Fit for 55”, za pomocą którego chce się wdrożyć radykalną politykę ekologiczną.

Twórcy manifestu wskazują, że również na poziomie powszechnym ONZ powinna przyjąć Globalny Zielony Ład oparty na zrównoważonym rozwoju, polegający na ustanowieniu światowego systemu handlu emisjami dwutlenkiem węgla, aby uniknąć rozbieżności w handlu np. pojazdami spalinowymi. W międzyczasie UE powinna przyjąć podatek węglowy na granicy od emisji dwutlenku węgla, nakładając cła na towary, które w swojej produkcji nie przestrzegają międzynarodowych zobowiązań klimatycznych.

Zaznacza się, że transformacja europejskiego systemu energetycznego będzie możliwa, jeśli uda się importować „zieloną energię” – słoneczną, wodną i wiatrową – z Afryki. W tym kontekście konieczne będzie uwzględnienie granicznego podatku od emisji dwutlenku węgla jako środka euro-afrykańskiego.

UE i świat przygotowują się do corocznych kampanii szczepień przeciwko Covid-19 dla całości populacji. Europa powinna mieć system Narodowych Instytutów Zdrowia jak w USA, by wzmocnić Europejski Mechanizm Ochrony Ludności w związku z przyszłymi pandemiami i zakłóceniami na rynku na poziomie międzynarodowym.

Ma być jedna, zharmonizowana polityka antypandemiczna. Kwestia zdrowia stałaby się kompetencją wspólną państw członkowskich i instytucji UE. Na arenie międzynarodowej kluczowe jest przyjęcie Globalnego Paktu Zdrowia obejmującego negocjowany obecnie traktat antypandemiczny.

Europa będzie organizować przepływy migrantów i zyska uprawnienia do egzekwowania mechanizmów relokacji migrantów w oparciu o solidarność między państwami członkowskimi. Miałyby być stworzone regulacje zabraniające wydalania migrantów i system monitoringu we wszystkich państwach członkowskich.

Proponuje się ustalenie prawa do przemieszczania się jako prawa człowieka, by zakazać globalnie budowania murów i zapór na granicach.

Ponadto proponuje się bardziej sprawiedliwą redystrybucję dochodów poprzez stworzenie globalnego systemu podatkowego, który byłby w stanie śledzić transnarodowe ruchy aktywów finansowych i wykrywać ukryte bogactwo (m.in. porozumienie OECD ws. minimalnej stawki podatku od osób prawnych wynoszące 15% od zysków korporacji to pierwszy krok w tym kierunku). Inne rozwiązania to podatek od transakcji finansowych, karanie spekulacji finansowych, podatek od emisji dwutlenku węgla, by karać zanieczyszczających. Podatki w związku z realizacją „sprawiedliwości społecznej i klimatycznej”. Należy zlikwidować wszystkie raje podatkowe, nielegalne przepływy finansowe i inwestycje ze strony reżimów kleptokratycznych i karteli przestępczości zorganizowanej. Miałby być powołany Międzynarodowy Trybunał Antykorupcyjny i miałby być ustanowiony obowiązkowy minimalny poziom ochrony płac we wszystkich państwach członkowskich.

Docelowo UE ma zmierzać w kierunku paktu na rzecz zrównoważonego rozwoju, by w inny sposób traktować niedochodowe inwestycje publiczne i narastający dług. Każdy kraj miałby odmienną ścieżkę redukcji długu spowodowanego polityką klimatyczną i ochroną środowiska oraz polityką społeczną.

Europejski Bank Centralny (EBC) miałby mieć możliwość zapewnienia finansowania w sytuacjach nadzwyczajnych Unii i wykluczania z dostępu do środków przedsiębiorstw charakteryzujących się największą emisją dwutlenku węgla.

To organy unijne decydowałyby o polityce cyfrowej, o nowych prawach człowieka, o charakterze i zakresie danych użytkowników, które można byłoby gromadzić i wykorzystywać, o ograniczeniu konsumpcji, sposobie funkcjonowania internetu, o ściganiu przestępców i egzekwowaniu prawa w przypadku przestępstw przeciwko środowisku itp.

Miałaby powstać konstytucja europejska zgodna z Manifestem i Projektem Spinellego, która lepiej chroniłaby praworządność i „wartości europejskie”, wartości demokratyczne zapisane w art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej.

Kluczowe jest zapisanie pierwszeństwa prawa UE nad konstytucjami narodowymi. Rozwijano by kosmopolityczną wizję obywatelstwa europejskiego i światowego poprzez projekty kulturalne i edukację w zakresie obywatelstwa europejskiego.

Silniejszy mechanizm warunkowości, umożliwiający wstrzymywanie funduszy UE dla projektów krajowych, które nie są zgodne z prawem UE miałby stopniowo ewoluować i w pełni objąć wartości zapisane w Karcie praw podstawowych.

Głosowanie kwalifikowaną większością głosów w Radzie dotyczyłoby ustalania nowych podatków, polityki rozszerzania, polityki zagranicznej, bezpieczeństwa, obrony, zdrowia.

Rada powinna zatwierdzić wprowadzenie list ponadnarodowych w okręgu wyborczym obejmującym całą Unię itp. Należy także dążyć do zrównania demokracji uczestniczącej z demokracją przedstawicielską (inicjatywy ludowe) i demokracją deliberatywną. Powinna powstać Stała Europejska Agora Obywatelska zainspirowana doświadczeniami Konferencji w sprawie przyszłości Europy (parodia demokracji z udziałem nielicznej grupy 400 obywateli odpowiednio dobranych pod względem genderowym, rasowym itp., którzy popierali integrację europejską; ich dyskusje moderowali „eksperci” unijni).

W dłuższej perspektywie przewiduje się wyłączenie spod kompetencji państw kwestii edukacji, przynajmniej w odniesieniu do obywatelstwa europejskiego i globalnego. Państwa powinny również rozpocząć wzmacnianie edukacji na rzecz globalnego obywatelstwa, która jest częścią celów zrównoważonego rozwoju ONZ.

Federacja światowa

W manifeście wskazano, że „Globalne kryzysy wymagają rozwiązań globalnych. Dlatego budowanie demokratycznego i federalnego zarządzania globalnego jest kluczowe dla interesów UE”.

Nawiązując do Manifestu z Ventotene z 1941 r., który zaproponował utworzenie globalnej federacji jako cel drugorzędny, a uznając za główny priorytet utworzenie federacji europejskiej, nowy manifest z 2022 r. uzupełnia ten z 1941 r. o zasady wielopoziomowego federalnego systemu globalnego zarządzania, który skupia się na polityce klimatycznej, zapobieganiu wojnom między rywalizującymi ze sobą superpotęgami, unikaniu dominacji korporacji nad resztą ludzkości, gwarantowaniu pełnych i równych praw obywatelstwa globalnego wszystkim na nadającej się do zamieszkania planecie, w tym dziewczętom, kobietom, mniejszościom i przyszłym pokoleniom.

Mowa jest więc o nowym prawie globalnym, o prawie do demokratycznej federacji świata i konieczności walki z autokracjami i kleptokracjami, wzmacnianiu demokracji, praw człowieka, praworządności i zrównoważonego rozwoju.

Federację Światową można utworzyć stopniowo. Najpierw powinny powstać kontynentalne, demokratyczne, regionalne protofederacje inspirowane UE. Z czasem powinny one być uznane i reprezentowane w ONZ, by równoważyć system światowych supermocarstw kontynentalnych takich, jak USA, Rosja i Chiny. Mercosur, Unia Afrykańska, Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) i Liga Arabska to na razie kandydaci do takiego statusu regionalnego.

Z drugiej strony należy zreformować system ONZ, aby uczynić go bardziej skutecznym i demokratycznym. W szczególności reforma Rady Bezpieczeństwa miałaby ograniczyć możliwość stosowania weta, przynajmniej w sprawach dotyczących wspólnie uzgodnionych zagrożeń egzystencjalnych takich, jak: „zmiany klimatu” i walka z bezkarnością. Ponadto reforma powinna przewidywać przedefiniowanie składu członkowskiego Rady, aby lepiej odzwierciedlała rzeczywistość geopolityczną poprzez m.in. przyznanie miejsca UE itd. Rada Bezpieczeństwa powinna stać się Radą wielkich regionów świata wraz ze stopniowym znoszeniem prawa weta.

Zgromadzenia Parlamentarne ONZ powinno ewoluować w kierunku Parlamentu Światowego wybieranego bezpośrednio przez obywateli. Należałoby zreformować Kartę Narodów Zjednoczonych, by powstała konstytucja światowa. Mógłby powstać parlament globalny (dwuizbowy z reprezentacją obywateli i państw) z prawem inicjatywy ustawodawczej w sprawach krytycznych na szczeblu globalnym np. klimat, zdrowie, migracja. Nadzorowałby władzę wykonawczą oraz podlegał światowemu sądownictwu.

W szczególności miałyby być wzmocnione Program Środowiskowy ONZ, Światowa Organizacja Zdrowia, Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji i Międzynarodowa Organizacja Pracy.

Miałaby powstać niezależna Wysoka Władza, która w skoordynowany sposób reagowałaby na sytuacje kryzysowe związane ze środowiskiem, zdrowiem i migracją. Byłaby wyposażona we własne zasoby finansowe poprzez ustanowienie globalnego podatku od emisji dwutlenku węgla, ogólnoświatowego podatku od transakcji finansowych i podatku cyfrowego od sieci.

Powstałoby szereg mechanizmów i inicjatyw jak Sojusz Cywilizacji, wspierany przez 119 krajów i międzynarodowych organizacji, który ma na celu wspieranie dialogu międzykulturowego oraz zapobieganie radykalizacji i konfliktom między Zachodem a światem arabsko-muzułmańskim.

Federalizacja miałaby położyć kres podziałom partyjnym. Chociaż w manifeście podkreślono, że proces federalizacji nie będzie łatwy, to jednak Europejska konstytucja i rząd federalny są „niezbędnymi narzędziami do realizacji polityki zjednoczenia Europy metodami demokratycznymi”.

Wizja federalizacji zarysowana w manifeście z 2022 r. opiera się na perspektywie kosmopolitycznej i ekocentrycznej, która służy modernizacji prawa. Wszystkie obecne problemy chce się rozwiązać dzięki wielopoziomowemu systemowi globalnego zarządzania. Rezonuje ona z programem reform ONZ zaproponowanym przez Sekretarza Generalnego Antonio Guterresa w Our Common Agenda i negocjowanym Paktem przyszłości. Nadto ze strategiami walki z kleptokracją i autokracją USA oraz UE przedstawionymi jesienią tego roku.

To kontynuacja działań wspominanych w Białej Księdze na temat przyszłości Europy, przedstawionej przez przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckera, który wprost odwołał się do idei tworzenia państwa ponadnarodowego, zarysowanego w Manifeście z Ventotene Altiero Spinellego.

Propozycje AFEC

Plan stworzenia jednego ponadnarodowego państwa z silnym aparatem przymusu (rozbudowaną policją, służbami, realizującą w szybkim tempie program „zrównoważonego rozwoju” itp.) jak widać nie jest czymś nowym. Nie pojawił się w ostatnich miesiącach, a mimo to politycy prawicowi nie dość informowali i przeciwstawiali się temu planowi w ostatnich latach.

Dopiero teraz, gdy Zjednoczona Prawica nie jest zdolna do samodzielnego rządzenia, podniosła alarm, iż AFEC przyjęła w głosowaniu w dniu 25 października 2023 r. sprawozdanie zalecające zmianę unijnych traktatów.

Treść dokumentu została uzgodniona przez liderów pięciu frakcji – Europejskiej Partii Ludowej (EPL), socjaldemokratów (S&D), liberałów (Renew), Zielonych i Lewicę. Obejmuje 267 zmian w obu Traktatach – o Unii Europejskiej oraz o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

Zmiany te dotyczą dokładnie tego, co od dawna proponują federaliści europejscy, w tym w szczególności zniesienia zasady jednomyślności w głosowaniach w Radzie UE w odniesieniu do 65 obszarów oraz transfer kompetencji z państw do instytucji unijnych poprzez utworzenie dwóch nowych kompetencji wyłącznych UE – w zakresie ochrony środowiska oraz bioróżnorodności (art.3 TFUE), a także rozszerzenie kompetencji współdzielonych (art.4) dotyczących ośmiu nowych obszarów: polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, ochrony granic, leśnictwa, zdrowia, obrony cywilnej, przemysłu i edukacji.

Odnoszą się dokładnie do tych sfer, które są potrzebne do centralizacji władzy w celu budowania federacji już nie tylko europejskiej, ale światowej oraz eko-transformacji.

Dwie nowe kompetencje dotyczą bowiem wzmocnienia roli Unii w kwestiach polityki klimatycznej. Współdzielenie kompetencje dotyczą dziedzin, które obecnie są wyłączną prerogatywą państw członkowskich. Władze unijne zyskałby większy wpływ na edukację, system opieki zdrowotnej z możliwością narzucania tzw. prawa do aborcji i edukacji seksualnej. Łatwiej można byłoby dyscyplinować niepokorne kraje, które naruszą „wartości unijne”.

Propozycje dot. wzmocnienie pozycji Komisji Europejskiej, demokracji partycypacyjnej pozwolą na zatwierdzanie radykalnych projektów przez garstkę obywateli europejskich.

Słynne już konsultacje o przyszłości Europy zainicjowane w maju 2021 r. dopuściły do wyrażania opinii około 400 obywateli o odpowiednim profilu genderowym, rasowym, etnicznym.

Początkowo mówiono, że eksperyment z tzw. demokracją uczestniczącą poniósł klęskę, chociaż Bruksela odtrąbiła sukces i niezrażona „pchała” reformę prawa wyborczego oraz transformację eko-cyfrową i rewizję traktatów europejskich, by pozbawić państwa prawa weta.

Sama Konferencja w sprawie przyszłości Europy była pierwszym eksperymentem UE z zakresu „demokracji deliberatywnej”, czyli polegającej na kontaktowaniu się z obywatelami w celu osiągnięcia kompromisu w pewnych sprawach.

Szefowa KE Ursula von der Leyen – mimo stosunkowo niewielkiego udziału Europejczyków w konsultacjach – uznała, iż wszyscy mieszkańcy państw UE chcą głębokich zmian traktatowych i ściślejszej integracji.

Tymczasem nawet ci wybrani uczestnicy wyrażali wielokrotnie frustrację, wskazując, że czuli się bardziej ignorowani, instrumentalizowani i marginalizowani, ponieważ często prezentowali swoje wnioski przy niemal pustej sali Parlamentu Europejskiego. Niemal nikt nie był zainteresowany ich pomysłami. Chodziło bardziej o sprawienie wrażenia, że odbyły się konsultacje, które rzekomo potwierdziły, iż obywatele europejscy chcą zmian od lat forsowanych przez zwolenników federalizacji.

Ostatecznie unijni politycy wybrali 49 spośród 178 rekomendacji Panelu do dalszego rozpatrzenia. Dotyczyły zdrowia, energii, migracji, zwalczania nierówności i obrony. Eurodeputowany Guy Verhofstadt pod koniec kwietnia 2022 r. tweetował, że „[CoFoE] aprobuje radykalną przebudowę UE: koniec jednomyślności, zniesienie weta, uruchomienie Wspólnych Sił Zbrojnych Unii, ponadnarodowe listy i wiele innych reform (…)”. Będą one wymagały gruntownej zmiany traktatów.

Posłowie czterech największych frakcji w Parlamencie Europejskim, którzy od dawna zabiegali o reformę unijnego prawa wyborczego, przyjęli rezolucję popierającą propozycje Konferencji w sprawie przyszłości Europy , dotyczące zmiany traktatów unijnych i prawa wyborczego.

Potem szefowa KE, Ursula von der Leyen, powołując się na konkluzje Konferencji oraz nadzwyczajne okoliczności wojny na Ukrainie wskazała, iż trzeba realizować projekt zainicjowany przed kilkudziesięcioma laty. Wspomniała Ursulę Hirschmann, pionierkę tak zwanych praw kobiet w Europie, która „kształtowała przyszłość Europy na wyspie Ventotene”.

Szefowa KE wskazała, że „Europa to marzenie”, które „nie może stać w miejscu”. Bo kto stoi, ten się cofa.

I tak doszliśmy do akceptacji propozycji komisji konstytucyjnej UE z października 2023 r. Federaliści zabiegają o to, by umożliwić głosowanie – jeszcze przed wyborami w 2024 r. – 16-latkom. Próby wprowadzenia zmian w tej kwestii podejmowano w latach 1998, 2011 i 2018 r.

28 marca 2023 r. Unia Europejskich Federalistów wraz z Ambasadorami Panelu Obywatelskiego Konferencji na temat Przyszłości Europy (CoFoE) i Grupą Spinelli wszczęła petycję do Rady, wzywając do przyspieszenia prac nad reformą traktatów, by wdrożyć wnioski CoFoE w oparciu o eksperyment z demokracją deliberatywną Jürgena Habermasa, przedstawiciela szkoły frankfurckiej.

Why does a rabbi own PornHub? Bo porno jest dla gojów…

Why does a rabbi own PornHub?

Ancestral Vril

Ancestral Vril Apr 12, 2023 ancestralvril-why-does-a-rabbi-own-pornhub

Why does a rabbi own PornHub?

Solomon Friedman is the new owner of PornHub. He is a Jewish attorney and rabbi. His private equity firm took over Mindgeek, the umbrella company of virtually every porn site.

He vowed to save PornHub from ruin and make it a better place.

But how?

PornHub is used to post videos where minors are raped by adult men. There’s an endless stream of 14-year-old girls being posted against their will. Besides the obvious evils of pedophilia being posted, the site can only do evil. Whether both parties engage in consensual intercourse or not.

So what did rabbi Friedman mean by making it a place for good?

Before PornHub came under fire for profiting off rape videos, anyone could post a video. Under Friedman’s watch, users are now required to be verified. Seems good right?

What Friedman doesn’t want you to know is that the people starring in the videos don’t require to be verified. Verification is just a license to continue posting rape and child porn.

Luckily, PornHub hired hundreds of in-house moderators to view the porn before it goes live. But who verifies these moderators? Imagine spending an entire workweek to ”verify” content for PornHub. What kind of person does that?

My guess would be a certain type who isn’t concerned with Christian morals or someone who is aware of the dangers of porn:

  • Brain damage.
  • Eviscerated dopamine receptors.
  • A skewed reality of sexual relations.
  • Social isolation.
  • Emotional numbness.

So nothing will change under Friedman’s new management. It seems like he’s doing damage control. Pretending to be more humane for the public so MindGeek can continue damaging the cultural fabric of society without much scrutiny.

MindGeek has actually developed a very sophisticated technology to snuff out illegal videos. Their algorithm to keep users hooked is unparalleled.

They’re more of a software company than a porn business.

MindGeek has no technological excuse for its crimes. It’s so easy to implement a KYC verification to filter out minors. It’s the same verification method you need to buy Bitcoin from an exchange.

But they won’t do it because it would hurt their bottom line. Even worse, the site would be significantly less powerful as a psychological weapon. And at its core, it would go against Jewish conduct.

Much like abortion and usury. Porn is a Jewish sacrament. Whatever the Bible forbids, the Talmud permits. This is the Jewish mindset and it permeates Christian society.

Jewish conduct is opposite world for a Christian. So it’s not surprising why a rabbi would run PornHub now. He is actually being consistent with his faith which not many Jews would like to admit.

He is consistent with the Jews who killed Christ 2000 years ago.

Idą w zaparte: W magazynach znajduje się 25 milionów dawek szczepionek przeciw COVID, a rząd… zamówił następne ćwierć miliona.

Idą w zaparte: W magazynach znajduje się 25 milionów dawek szczepionek przeciw COVID, a rząd w Warszawie… zamówił następne ćwierć miliona.

pch24-magazynach-znajduje-sie-25-milionow-dawek

„Około 250 tysięcy dawek nowej, zmodyfikowanej szczepionki przeciwko koronawirusowi ma dotrzeć do Polski w drugiej połowie listopada. Chodzi o preparat Novavax, który Europejska Agencja Leków dopuściła do użytku w ubiegłym tygodniu”, informuje serwis rmf24.pl.

Ćwierć miliona nowych dawek szczepionki przeciwko COVID zostanie dostarczone do Polski pomimo faktu, że w naszych magazynach znajduje się ponad… 25 milionów dawek poprzednich preparatów!

Jednego dnia na szczepienie, głównie dawkami przypominającymi, zgłasza się teraz średnio w skali kraju około 40- 60 osób”.

Nowe preparaty mają trafić do Polski 1 grudnia. Źródło: rmf24.pl, RMF FM