Wpływy ruskie, pruskie i amerykańskie

Stanisław Michalkiewicz: wplywy

   Ogłoszone zostały tak zwane “jedynki”, czyli pierwsze miejsca na okręgowych listach kandydatów poszczególnych partii, a właściwie – komitetów wyborczych. Do ich zarejestrowania pozostał niecały tydzień, więc trzeba będzie się trochę pouwijać – ale przywódcy umiłowani odgrażają się, że jak już się uwiną z rejestracją list, to wtedy nam powiedzą, w jaki sposób zamierzają przychylać nam nieba. Czekamy na to z niecierpliwością, chociaż tego i owego możemy się domyślić.

Na przykład Volksdeutsche Partei z Donaldem Tuskiem na fasadzie chce przychylić nam nieba w ten sposób, że odsunie od władzy Naczelnika Państwa Jarosława Kaczyńskiego i jego kolaborantów. Wtedy dopiero zapanuje prawo i sprawiedliwość, to znaczy – do konfitur władzy, zwanych wulgarnie “korytem”, dorwie się wyposzczona czereda z Volksdeutsche Partei i jej kolaborantów – bo właśnie na tym polega praworządność, która jest – jak wiadomo – “ostroją trwałości i mocy Rzeczypospolitej”.

Taki przynajmniej napis widnieje na gmachu niezawisłych sądów w Warszawie, który – jak zauważył jeszcze za komuny jeden z felietonistów – został zaprojektowany tak, by pokazać każdemu obywatelowi, że sprawiedliwość jest nieludzka. To oczywiście tylko pozór, jak zresztą wszystko u nas, bo wiadomo, że w tym groźnym gmachu urzędują niezawiśli sędziowie, który – podobnie jak ludzie nie należący do “kasty” – ulegają pospolitym ludzkim przywarom i dlatego tak zażarcie bronią swojej niezawisłości, to znaczy – całkowitej bezkarności – bez względu na bęcwalstwa, jakich się dopuszczają.

Z własnego doświadczenia wiem, że właśnie dlatego tak chętnie wyłączają jawność rozpraw, by nikt się nie dowiedział, co się tam wyprawia. Ale dość już o sądach; kiedyś jeszcze wrócę do tego tematu, przypominając postać starożytnego pastuszka, co to podejrzał tajemnicę króla Midasa, a na razie revenons a nos moutons, to znaczy – do Umiłowanych Przywódców i ich programów przychylania nam nieba.

Naczelnik Państwa zamierza tak przychylać nam nieba, że nie dopuści do władzy Donalda Tuska razem z tą jego całą Volksdeutsche Partei. Obywatele bowiem powinni być szczęśliwi, że pasożytują na nich szczerzy patrioci, a nie jacyś zdrajcy spod ciemnej gwiazdy, co to obwąchiwali się ze złowrogim Putinem. Z kolei Trzecia Droga stręczy się obywatelom w sposób trochę podobny do Kukuńka, który – jak pamiętamy – najpierw wspierał prawą nogę, potem z kolei lewą, aż w końcu został między nogami.

Zagadnienia znajdujące się między nogami zaprzątają też uwagę Lewicy, w ramach której nieba zamierza przychylać nam moja faworyta, Wielce Czcigodna Joanna Scheuring-Wielgus, która niedawno w Afryce łączyła się z Murzynami. Słowem – menażeria, którą nie mógby pochwalić się żaden cyrk. W tym towarzystwie jedyną normalną grupą wydaje się Konfederacja, więc nic dziwnego, że wszyscy pozostali, mimo pozorów zażartej walki, jaką między sobą toczą, zgodnie ją krytykują.

Nawet gdybym nic nie wiedział o Konfederacji, ani o żadnym z jej kandydatów, to na widok szemranego towarzystwa, które ją krytykuje, z Judenratem “Gazety Wyborczej” na czele, zaraz poczułbym w stosunku do tej formacji odruch sympatii. Myślę, z nie jestem w tym odosobniony, bo wielu ludzi pamięta jeszcze kampanię wyborczą z roku 2019, kiedy to “banda czworga” licytowała się między sobą, która wyda więcej naszych pieniędzy na przychylanie nam nieba – i tylko Konfederacja nie wzięła w tej licytacji udziału, informując, że nikomu nic nie będzie dawała, ale też nie będzie uprawiała takiego zdzierstwa fiskalnego.

To już jest coś, bo gdyby rząd nie konfiskował – jak to obliczyliśmy w Centrum im. Adama Smitha jeszcze w 1995 roku – aż 83 procent rocznego dochodu rodziny pracowników najemnych zatrudnionych poza rolnictwem, a tylko – dajmy na to – 20 procent, to ta rodzina mogłaby przychylić sobie nieba sama, bez pośrednictwa armii naszych samozwańczych dobroczyńców. Inna rzecz, że wtedy nie odczuwałaby żadnej wdzięczności wobec biurokratycznych gangów, które oblazły Polskę na podobieństwo jakichś insektów – toteż nic dziwnego, że gangi reprezentujące naszych pasożytów zgodnie ponad podziałami Konfederację krytykują.

Tymczasem, na polecenie Naczelnika Państwa, pani kierowniczka Sejmu Elżbieta Witek, na ostatnim posiedzeniu, które odbyło się 30 sierpnia, wpisała do porządku dziennego sprawę wyboru nadzwyczajnej komisji do badania ruskich wpływów w naszej – pożal się Boże – “polityce”. Donald Tusk, który nabrał rezonu myśląc, że parlamentarzyści już definitywnie stracili zainteresowanie powołaniem tej komisji, której pan prezydent Duda, obsztorcowany przez pana ambasadora Marka Brzezińskiego, powyrywał wszystkie zęby, zaczął się nawet naigrawać, że Naczelnik Państwa przed nim stchórzył.

Takiej zniewagi Naczelnik nie mógł już przeboleć, toteż 30 sierpnia komisja została wybrana sposród pierwszorzędnych fachowców spoza Sejmu. Krzywdy nikomu nie zrobi, ale “każdy grzech palcem wytknie, zademonstruje, święte pieczęcie złamie, powyskrobuje”. Toteż na wieść o powołaniu tej komisji natychmiast odezwały się nożyce w osobach zagranicznych popleczników Volksdeutsche Partei i Donalda Tuska: Reichsleitera od praworządności Didiera Reyndersa i pani Reichsleiterowej Very Jurovej, którzy uznali powołanie nawet takiej bezzębnej komisji za niedopuszczalny zamach na demokratyczne wybory w naszym bansustanie i zapowiedzieli skargę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Ooo, już tamtejsi przebierańcy powinność swojej służby zrozumieją i na pewno obmyślą w stosunku do Polski jakieś dotkliwe kary. Słowem – IV Rzesza stanęła murem za Donaldem Tuskiem i jego Volksdeutsche Partei, w związku z tym już prędzej powinna powstać komisja do badania niemieckich wpływów w naszej – pożal się Boże – “polityce”, a nie ruskich. Inna sprawa, że USA żadnej wojny z Niemcami w tej chwili nie prowadzą, tylko z Rosją do ostatniego Ukraińca, toteż nic dziwnego, że Naczelnik Państwa nie ma pozwolenia na żadną komisję do badania wpływów niemieckich, a tylko – do ruskich.

O tym, żeby powołać komisję do badania wpływów amerykańskich na naszą – pożal się Boże – “politykę”, w ogóle nie ma mowy, tym bardziej, że amerykańskie wojsko już w Polsce stacjonuje, podobnie jak w Niemczech, podczas gdy ruska armia wyniosła się w Polski jeszcze w 1993 roku. Ale i w Ameryce nie dzieje sie najlepiej, bo okazuje się, że nie tylko wybory prezydenckie ustawia tam Putin, ale w dodatku rywal prezydenta Józia Bidena Donald Trump, nadal jęczałby i szlochał w areszcie wydobywczym, gdyby nie udało mu się uzbierać 200 tys. dolarów na kaucję.

Z kolei Republikanie próbują wszcząć procedurę impeachmentu wobec samego prezydenta Józia Bidena pod pretekstem łapówek, jakich cała rodzina miała nabrać od operującego na Ukrainie  oligarchy Mykoły Złoczewskiego, właściciela spółki “Burisma”, na  co najmniej 10 mln dolarów. Jak na Amerykę nie jest to dużo, ale przed przyszłorocznymi wyborami i po to warto się schylić. W rezultacie, w ojczyźnie światowej demokracji może dojść do sytuacji, jak w sztuce Sławomira Mrożka “Policjanci” – że ci wszyscy prezydenci wyaresztują się nawzajem. I co my wtedy zrobimy?

Problem – Reakcja – Rozwiązanie. Czyli pacjent na całe życie

Problem – Reakcja – Rozwiązanie czyli pacjent na całe życie

Kategoria: Archiwum, Biologia, medycyna, Co piszą inni, Kontrowersyjne, Niekonwencjonalne, Polecane, Polityka, Polska, Pudło, Świat, Ważne

Autor: AlterCabrio , 1 września 2023

Ostatnie kilka lat to brutalne wprowadzenie w okrutną rzeczywistość kompleksu medyczno-przemysłowego. Ich niedawne zachowanie całkowicie podkopało zaufanie społeczne. Z dnia na dzień odrzucono etykę lekarską, w tym autonomię ciała i świadomą zgodę [informed consent]. Umierający nie mogli spotkać się z bliskimi, zastosowano powszechne DNR, a osoby poddano przymusowym procedurom (np. testom PCR) lub dyskryminowano ze względu na status szczepienia na covid.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org ekspedyt

[Poniższy wpis ma charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowi porady lekarskiej/medycznej.  – AC]

−∗−

Problem-Reakcja-Rozwiązanie

Big Pharma specjalizuje się w pozyskiwaniu klientów na całe życie

Dla tych z nas, którzy zaczęli wyciągać niewygodne wątki typu „chwileczkę, wydaje się, że coś tu jest nie w porządku” i kontynuowali, świat obecnie stanowi dziwny pejzaż. Jeśli chodzi o nasze zdrowie, wielu z nas doświadczyło rozbicia na kawałki założeń, które towarzyszyły nam przez całe życie.

Ostatnie kilka lat to brutalne wprowadzenie w okrutną rzeczywistość kompleksu medyczno-przemysłowego. Ich niedawne zachowanie całkowicie podkopało zaufanie społeczne. Z dnia na dzień odrzucono etykę lekarską, w tym autonomię ciała i świadomą zgodę [informed consent]. Umierający nie mogli spotkać się z bliskimi, zastosowano powszechne DNR, a osoby poddano przymusowym procedurom (np. testom PCR) lub dyskryminowano ze względu na status szczepienia na covid. Większość zgadzała się z tymi nieludzkimi dyktatami, które pochodziły „z góry”. Czy można się dziwić, że wiele osób byłoby obecnie niechętnych by pójść do szpitala, nawet jeśli zaistniałaby realna potrzeba? Musi pojawić się jakaś równowaga, dzięki której ludzie odzyskają pewność siebie i będą mogli szukać opieki, jeśli będzie ona naprawdę potrzebna. Wylewanie dziecka z kąpielą nie spowoduje zmniejszenia liczby zgonów. Pacjenci słusznie chcą najlepszej dostępnej opieki, ale w obecnym systemie medycyny opartej na procedurach [protocolised medicine] taka ścieżka nie jest gwarantowana.

To, co uderza, gdy spędzamy czas wśród osób wciąż mocno osadzonych za oknem Overtona, jest przekonanie, że na każdą dolegliwość – zwłaszcza związaną z zaawansowanym wiekiem – rozwiązaniem są zawsze interwencje farmaceutyczne lub chirurgiczne, a nie zmiany stylu życia. Jest to absolutnie wspaniałe z punktu widzenia Big Pharmy. Ale już mniej pewna jest korzyść dla użytkownika końcowego. Powszechne zatwierdzenie nowości, zastrzyków mRNA we wszystkich grupach wiekowych – pomimo całkowitego braku danych dotyczących długoterminowego bezpieczeństwa – pokazały nam wyraźnie, w czasie rzeczywistym, jak pieniądze i polityka korumpują organy regulacyjne ds. zdrowia. To sprawia, że ​​obecny system jest całkowicie niesprawny. Ten artykuł w „The Epoch Times” podaje, że 65% rekomendacji FDA dotyczących leków jest zatwierdzanych na podstawie pojedynczego badania. W międzyczasie lekarze, którzy chcą promować zmiany stylu życia jako leczenie pierwszego wyboru (podstawowe) przed bardziej niebezpiecznymi interwencjami, coraz częściej pracują w systemie, który jest im przeciwny.

Próba dokonania świadomej oceny ryzyka i korzyści staje się prawie niemożliwa, gdy zdamy sobie sprawę, jak niegodna zaufania stała się literatura naukowa. A może zawsze tak było. „Ale przecież tak napisali w «Lancecie»…” Miejmy nadzieję, że wielu już zdało sobie sprawę, jak pusto brzmi to zdanie. Na wyniki badań duży wpływ mają oczekiwania podmiotów je finansujących, a tak się składa, że ​​są to producenci leków. Poniższy mem, choć zabawny, jest niepokojąco trafny:

97% naukowców zgadza się z tymi, którzy ich finansują

·

Od statyn po HTZ, przez zabiegi chirurgiczne o udowodnionej nieskuteczności, po leki przeciwdepresyjne – we współczesnej „medycynie” prawie nie ma dyskusji na temat środków zapobiegawczych, które nie przynoszą korzyści Big Pharmie. Dieta, ćwiczenia, techniki oddechowe, radzenie sobie ze stresem, zapewnienie właściwego zbilansowania mikroelementów, dociekanie emocjonalnych i relacyjnych przyczyn złego stanu zdrowia. Powinny to być podstawowe pytania każdego kompetentnego lekarza, na długo przed zaoferowaniem różnych magicznych wynalazków po luksusowej siedmiominutowej konsultacji przez Internet. Lekarze pierwszego kontaktu oferujący tak nędzny poziom usług są współwinni zapewnienia sobie utraty etatu w ciągu kilku krótkich lat. Równie dobrze sprawdziłaby się sztuczna inteligencja, ponieważ czynnik ludzki został prawie całkowicie usunięty.

Większość osób, których rodzice są w podeszłym wieku, wie, że często potrzebują specjalnych plastikowych pojemników do przechowywania licznych leków, które przyjmują na co dzień. Często wiele z tych leków dodawano sekwencyjnie, aby zaradzić efektom ubocznym (lub dokładniej „skutkom”) leków wprowadzonych jako pierwsze. Ta wzruszająca satyra, która krąży w Internecie, prawdziwie to podsumowuje:

„Wziąłem ASPIRYNĘ na ból głowy spowodowany przez ZYRTEC™ na katar sienny, który dostałem od RELENZY™ na rozstrój żołądka i objawy grypopodobne spowodowane przez VIAGRĘ™ na zaburzenia erekcji po PROPECII™ na wypadanie włosów spowodowane przez RITALIN™ na moje problemy z koncentracją spowodowaną przez SCOPODERM TTS™ na chorobę lokomocyjną, której nabawiłem się po LOMOTILU™ na biegunkę spowodowaną przez XENICAL™ na przyrost masy ciała spowodowany przez PAXIL™ na stany lękowe wywołane przez ZOCOR™, który biorę na wysoki cholesterol, bo dobra dieta i ćwiczenia to po prostu zbyt duży problem.”

Wydaje się, że dominuje przekonanie, że człowiek może przeżyć tylko przy ciągłej ingerencji ze strony lekarzy. Ale co, jeśli cały system powoduje, że jesteś chory, aby zatrzymać cię jako lojalnego klienta Firmy? A co, jeśli wiele z tak zwanych danych „bezpieczeństwa” jest w rzeczywistości tak samo błędnych, jak te wykorzystane do promowania „szczepionek” przeciw covid w 2020r.? Dla tych z nas, którzy stali się ciekawi (podejrzliwi?), uznaliśmy, że warto spojrzeć retrospektywnie na inne trendy w diagnostyce i leczeniu medycznym.

Okazuje się, że im więcej szukasz, tym więcej znajdujesz…

Robią więcej szkody niż pożytku?

Wnikliwe przyjrzenie się wątpliwym lekom i praktykom chirurgicznym, które są wbudowane w standardowe procedury tutaj, w Wielkiej Brytanii, wypełniłoby książkę. Może nawet kilka książek. Wykracza to poza zakres tego artykułu, jednak poniżej kilka „bestsellerów” na początek:

  1. Statyny: czasami pozwalano, aby przedostały się one do świadomości głównego nurtu, ale mimo to warto przeczytać książkę napisaną przez dr Malcolma Kendricka, zatytułowaną The Great Cholesterol Con. Po prostu nie ma dobrych dowodów na powszechne stosowanie statyn. Twierdzenie, że nie mają one szkodliwych skutków, jest także bzdurą. 17-letnie badanie wśród osób starszych wykazało, że niski poziom cholesterolu w surowicy był powiązany ze zwiększoną słabością, przyspieszonym pogorszeniem stanu psychicznego i przedwczesną śmiercią. To powinno skłonić każdego rozsądnego klinicystę do zadawania pytań na temat długoterminowych skutków zdrowotnych, jakie może wywołać jego celowe obniżanie. Podczas obchodów oddziału starszy konsultant [lekarz] mówi do swoich młodszych kolegów: „Skończmy z tym cudownym lekiem”, skreślając go z listy leków zalecanych. Młodsi pytają, dlaczego tak to określa, na co ten odpowiada: „Zastanawiam się, jaki z tego pożytek!
    ·
  2. SSRI [selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny]: coraz większa liczba badań pokazuje, że są mniej skuteczne, niż sądzono. Czy spowodowało to spadek liczby recept? Oczywiście, że nie. Tak naprawdę psychiatria w ogóle jest dziedziną, którą wielu lekarzy określa jako barbarzyńską. Powiązania między zdrowiem jelit i mózgu są obecnie powszechnie akceptowane, a mimo to prawie żadne pieniądze nie są przeznaczane na główne działania badawczo-rozwojowe w tej dziedzinie. Leki po prostu nie są tak opłacalne jak klienci na całe życie.
    ·
  3. HTZ [hormonalna terapia zastępcza]: istnieją dowody na zwiększone ryzyko zakrzepów krwi i udaru mózgu, a także zwiększone ryzyko raka piersi i jajnika u kobiet stosujących HTZ. Zbierając informacje do tego artykułu i przesłuchując kobiety, które niedawno rozpoczęły przyjmowanie tych leków, okazało się, że większość nie została odpowiednio poinformowana o związanych z nimi zagrożeniach. Wiele osób nie miało pojęcia, jaki rodzaj HTZ w ogóle stosują. Pokazuje to poziom ślepej wiary, jaką ludzie nadal żywią do systemu, który, sądząc po historii wypłacanych kar pieniężnych, nie ma, delikatnie mówiąc, zbyt dobrej reputacji.
    ·
  4. Angioplastyka: przez dziesięciolecia wmawiano nam, że angioplastyka jest skuteczną metodą leczenia nie tylko dławicy piersiowej (angina pectoris, ból w klatce piersiowej), ale także chroni przed zawałem serca. Obecnie dowody wydają się wskazywać, że procedura jest „bezużyteczna” lub nawet gorsza niż bezużyteczna. Zmiany stylu życia i diety są bardziej skuteczne i mogą odwrócić postęp choroby niedokrwiennej serca. Nie wydaje się to wielką filozofią, ale „urzeczywistnienie” tego zajęło dziesięciolecia.
    ·
  5. Szczepienia dla dzieci: lub jak lubimy je nazywać, Święte Krowy. Odważenie się nawet na wypowiedzenie słów, że takie interwencje mogą wiązać się zarówno z ryzykiem, jak i korzyściami, lub wskazanie, że nie przeprowadzono długoterminowych badań bezpieczeństwa przy zastosowaniu prawdziwego placebo, wydaje się wywoływać reakcję alergiczną nawet u najbardziej sceptycznych osób. Jednakże w HART bardzo cenimy sobie powiedzenie „wszystko znów jest na stole”. Wiele osób, które mają teraz apetyt na kwestionowanie Nauki™ [The Science™], po cichu mruczy tytuł książki Turtles All the Way Down. Być może warto do niej zajrzeć, aby poznać alternatywny punkt widzenia. Nie potrzebujemy ochrony przed teoriami. Musimy je ogłosić i poddać pod dyskusję, abyśmy mogli podjąć pełne i świadome decyzje. Żaden temat nie powinien być poza zasięgiem, z tym włącznie. Być może szczególnie tym.

Tę listę można ciągnąć ad infinitum, ale zamiast tego zakończymy listą sugestii udzielanych przez różnych praktykujących lekarzy, gdy pytani są o kwestionowane przez nich leki lub interwencje. Jeszcze raz podkreślamy, że ludzie są jednostkami. Procedury nie są dobre dla jednostek. Przeprowadź własne rozeznanie, weź na siebie odpowiedzialność i pamiętaj, że Eksperci mogą mieć ręce związane za plecami przez Pieniądze.

Lista leków o wątpliwej skuteczności/bezpieczeństwie przepisywanych obecnie przez lekarzy:

  1. Leki na demencję: odnotowano słabą skuteczność, poważne skutki uboczne;
    ·
  2. Leki przeciwzakrzepowe: należy stosować rozważniej ze względu na ryzyko krwawień po upadkach;
    ·
  3. Bisfosfoniany: ten lek na osteoporozę ma notorycznie złe skutki uboczne i wykazuje wątpliwą skuteczność;
    ·
  4. Benzodiazepiny i inne tak zwane leki „Z” (zopiklon, eszopiklon, zaleplon i zolpidem): uzależniające z objawami poważnych skutków ubocznych, takich jak demencja, infekcje, zaostrzenie chorób układu oddechowego, zapalenie trzustki i rak. Powodują poważne objawy odstawienia;
    ·
  5. Gliflozyny: nowe „cudowne leki” stosowane w leczeniu cukrzycy i niewydolności serca. Obawy dotyczą uszkodzenia nerek. Nie mają długoterminowego profilu bezpieczeństwa;
    ·
  6. Agoniści receptora GLP-1 (analogi GLP-1), w zastrzyku: pierwotnie sprzedawane jako leki na cukrzycę, obecnie sprzedawane jako leki odchudzające. Obawy dotyczą ryzyka raka tarczycy i trzustki oraz możliwości wywołania zapalenia trzustki;
    ·
  7. Ogólnie leki psychiatryczne. Zalecana lektura: Toksyczna psychiatria, Peter Breggin;
    ·
  8. Leki przeciwwirusowe: na przykład Tamiflu, obecnie określany jako „fiasko”. Lek powodował poważne skutki uboczne, takie jak halucynacje, samookaleczenia, nieprawidłowe zachowanie i zaburzenia czynności nerek;
    ·
  9. Inhibitory pompy protonowej (PPI): dowody na poważne skutki uboczne przy długotrwałym stosowaniu, w tym demencję, przewlekłą chorobę nerek i zwiększone ryzyko raka;
    ·
  10. Beta-blokery: dowody na to, że długotrwałe stosowanie nie wiąże się z poprawą wyników sercowo-naczyniowych, powodują jednak znaczne skutki uboczne, takie jak depresja i zmęczenie;
    ·
  11. Leki przeciw zapaleniu stawów: w szczególności nadużywanie NLPZ może powodować krwawienie, zawał serca, udar i uszkodzenie nerek.

Cytując Aldousa Huxleya: „Nauki medyczne czynią tak niezwykły postęp, że wkrótce nikt z nas nie będzie zdrowy”.

_____________

Problem-Reaction-Solution, HART Group, August 31, 2023

−∗−

Powiązane tematycznie:

Co oni nam mogą czyli jakie wpływy ma Big Pharma?
Są teraz bogatsze i potężniejsze niż kiedykolwiek. W niektórych przypadkach mogą nawet decydować o rządowej polityce zdrowotnej. […]

_____________

Doniesienia z wojny – farmaceutyczna okupacja planety
Patrzymy na największego konia trojańskiego, który powoduje gnicie Ameryki od środka, jak i wszystkich innych krajów. Wojny czy brak wojen, gospodarczy krach czy dobrobyt, medykamenty nadal działają, wyniszczając, rujnując i […]

_____________

‘Choroba bez przyczyny’ czyli skuteczny model biznesowy
Sto lat medycyny rockefellerowskiej „ustaliło”, że istnieją tysiące odmiennych, odrębnych i unikatowych chorób, zaburzeń i zespołów. I każde ma przyczynę. W przypadku wielu chorób przyczyna „nie została jeszcze odkryta”. […]

−∗−

Tagi:algorytmy leczenia, Big Pharma, choroby przewlekłe, nieskuteczne leczenie, problem reakcja rozwiązanie, procedury medyczne, protokoły leczenia

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!

1 komentarz

  1. CzarnaLimuzyna 2 września 2023
  2. To jest ważny artykuł. Ludzie na ogół nie zdają sobie z powagi sytuacji, a jeżeli już to po fakcie, po szkodzie. Mam relacje bezpośrednie od ludzi bystrych i zorientowanych w temacie, którzy po pierwsze, po kontakcie z lekarzami w sprawach nawet błahych odnoszą wrażenie, że nie są to ludzie ani wykształceni ani inteligentni. Po drugie co wynika z pierwszego, ale też z mafijnych procedur, lekarze nie potrafią i nie chcą diagnozować, nie potrafią leczyć – są skłonni faszerować ludzki organizm szkodliwymi trutkami zwalczającymi lub łagodzącymi co prawda niektóre objawy, lecz powodującymi inne objawy (skutki uboczne), uszkodzenia komórek i organów.Nie koncentrują się na przyczynie tylko na objawach, stosując szkodliwą farmakologię. W tym momencie dla inteligentnych inaczej i zabłąkanych konowałów dopowiem, że nie neguję dobrej farmakologii, ale tą złą. Nauczcie się głąby rozróżniać dobrą od tej złej i nie jest to to samo co podpowiada wam komputer.

Friday Funnies: Modern Life. MEMy.

Friday Funnies: Modern Life

Compliance is not mandatory…

ROBERT W MALONE MD, MSSEP 1




To join our community and support our work, please consider becoming a paid subscriber.

Upgrade to paid












“Modern Life”

I tend to think of the early 1930s as a period of intense poverty in the USA due to “the depression” – but the images in the video above speak of the flip side. Just like any downturn so far in American history, there was a large portion of the middle class, a working class and an upper-middle class that was not affected. That people still had the same basic hopes and dreams. 

These mesmerizing images remind me that life almost 100 years ago wasn’t that much different than today. That the beauty of everyday America has not ceased to exist. That the heart of this great country is worth preserving.

The being a patriot is important. Collectively, “we” are the standard-bearers for the future.


Thank you for reading Who is Robert Malone. This post is public so feel free to share it.

Share

Give a gift subscription



======================================

KONIEC WAKACJI. Wkład Jeffrey Epsteina w „oświatę”.

KONIEC WAKACJI

Sławomir M. Kozak 2023-09-01 https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/koniec-wakacji,p207782250

Przez chwilę zrobiło się głośno, również w Polsce, o filmie „Sound of Freedom”, a przy tej okazji o bezwzględnie wykorzystywanych dzieciach i dzisiejszych rządcach świata. Pisałem o nich szczegółowo w „TerraMar Utopia Elit”, wystarczy sięgnąć. Elity… 

Kupili lub zastraszyli najwybitniejszych naukowców. Eksperymentują na żywych ludziach, bo są chronieni przez uległych sobie polityków, policje i rządy. Czują się bezkarni. Chcą nas zapędzić do obozów, bo są przekonani, że wtedy nic już ich nie powstrzyma od pławienia się w luksusie, perwersji i korzystania z wszelkich zasobów naszej planety. Sięgają po oceany,   poszukują sposobu, by podbić wszechświat. Ich plany są bezgraniczne. 

Jeffrey Epstein był powiązany z wieloma instytucjami naukowymi. Poza ścisłym związkiem z MIT, Nowojorską Akademią Nauki, Uniwersytetem Rockefellera, Instytutem Santa Fe (Inicjatywa Biologii Teoretycznej), Uniwersytetem Pensylwanii (Program Grawitacji Kwantowej), a także Uniwersytetem Harvarda i Fundacją Edge, powołał do życia własny instytut naukowy, Fundację VI (Virgin Islands), gdzie zajmowano się badaniami medycznymi. Fundacja, w roku 2003 udzieliła wsparcia w wysokości 35 milionów dolarów Uniwersytetowi Harvard, dla tak zwanego Programu Dynamiki Ewolucyjnej. To nie były, jak wiele osób mogłoby podejrzewać, jakieś niegroźne rojenia psychicznie pokręconych ludzi. To niezwykle poważne, ogromne i wielomilionowe programy badawcze na międzynarodową skalę. Tak należy traktować postać Epsteina, a nie, jak tego chcą media głównego nurtu, tylko przez pryzmat jego dewiacji seksualnych, spychając całe zagadnienie do poziomu rynsztoka. Ten człowiek miał niewyobrażalną sieć uzależnionych od niego naukowców, w tym dyrektorów ośrodków medycznych, szpitali, lekarzy wszelkich specjalności, między innymi chirurgów plastycznych, anestezjologów, zespoły pielęgniarskie, techników, laboratoria. To wszystko, co mogło być niezbędne w handlu ludźmi, aborcjach, przeszczepach, zmianie tożsamości.

Oczywiście, dotyczyło to niezliczonych „inicjatyw” opiekuńczych, ogromnych instytucji powołanych, przynajmniej w teorii, do zajmowania się ofiarami wojen (Bośnia, Irak, Afganistan, Syria) i katastrof (vide – Haiti), w tym sierotami. Nie ma tu miejsca na opisywanie drastycznych przykładów z ostatnich, głośnych w Stanach, afer z tym związanych. Do dziś ludzie naprawdę przepojeni miłością bliźniego, próbują ustalić co się stało z tysiącami dzieci, „uratowanych” przez organizacje powołane do dbania o nie, natrafiają na rozbieżności w liczbie dzieci, które przekroczyły granice USA, a tymi, które trafiły do rodzin zastępczych, czy umieszczone w domach opieki społecznej. Są bezsilni wobec systemu. Jeffrey Epstein był członkiem jeszcze jednej fundacji, zasiadał w jej Radzie Doradczej, ale dziś już nie ma tam po nim śladu, bo fundacja odcięła się od niego na tydzień przed jego śmiercią. Jakkolwiek niewiarygodnie nie brzmiałaby jej idea, należy traktować ją niezwykle poważnie, bo sądzę, że gdyby nie była śmiertelnie poważna, to nie znalazłoby się w niej tyle tysięcy ludzi, z całego świata. Jej nazwa (tratwa ratunkowa), gdyby miała być adekwatna do celu, który sobie stawia, powinna brzmieć Arka Noego. Fundacja zbiera pieniądze od zwykłych ludzi, ale oczywistym jest, że głównymi darczyńcami są znani nam doskonale giganci technologiczni. W roku 2013 pod swoje skrzydła przygarnęła ich NASA. Swój cel, przynajmniej ten oficjalny, przedstawili na swojej witrynie.

„Fundacja Lifeboat jest pozarządową organizacją non-profit, której celem jest wspieranie postępu naukowego i pomaganie ludzkości w przetrwaniu zagrożeń egzystencjalnych oraz możliwego, niewłaściwego wykorzystania coraz potężniejszych technologii, w tym inżynierii genetycznej, nanotechnologii oraz robotyki/AI, w miarę zbliżania się do zjednoczenia.

Lifeboat Foundation rozważa różne opcje, w tym pomoc w przyspieszeniu rozwoju technologii służących obronie ludzkości, takich jak nowe metody zwalczania wirusów, skuteczne nanotechnologiczne strategie obronne, a nawet samowystarczalne kolonie kosmiczne na wypadek, gdyby inne strategie obronne zawiodły (…).

Nad programami, które umożliwią nam przetrwanie, pracują jedne z najlepszych umysłów na naszej planecie. Zapraszamy Cię do przyłączenia się do naszej sprawy! Fundacja Lifeboat pracuje nad prototypem przyjaznej Sztucznej Inteligencji, a także uruchomiła pierwszy na świecie fundusz wieczysty w bitcoinach”.

Ta swoista arka życia, której zapowiedzi widywaliśmy w filmach science-fiction, ma dla ratowania gatunku ludzkiego, aspiracje kolonizowania innych planet. Ale, zanim dojdzie do totalnego exodusu, szykują sobie tu, na Ziemi, schrony, mające dać im szanse przeżycia potencjalnej zagłady atomowej. Z tego, co piszą o jednym z nich, jest to „największy na świecie eksperyment naukowy”. W podpisie pod rysunkiem takiego gigantycznego, wielopiętrowego, podziemnego bunkra czytamy, że ma on być „całkiem dużym miejscem, w którym dzieci będą się rodzić i chodzić do szkoły”. Nie ograniczają się zatem do izolacji od świata zewnętrznego na tygodnie, czy nawet miesiące, ale na całe lata, co przy ewentualnym skażeniu ziemi ładunkami jądrowymi, wydaje się logiczne. Wszystko to, w połączeniu z dużą liczbą chętnych do przedłużenia gatunku ludzkiego i ogromną sumą pieniędzy na to przeznaczanych, nie napawa optymizmem. Ani, jeśli idzie o planowaną przez „elitę” przyszłość naszej planety, ani tym bardziej, jeśli idzie o jakość „wybranych”, mających odbudowywać ludzkość na planecie Ziemia, czy też nieść jej gen w bezbrzeżną otchłań galaktyk. 

Po to potrzebni im są najlepsi psycholodzy i światowej klasy iluzjoniści, którzy mają sprawić, byśmy uwierzyli w magię, w rzeczy, które nie istnieją. Od lat przyzwyczajają nas do przekonania o nieuchronności epidemii i wojen. Dla potrzeb tej walki  medialnej, wykupili prawie wszystkie środki masowego przekazu. Ogłupiają nas idiotycznymi programami w telewizjach całego globu, według tego samego schematu, tworząc reality shows przekonują, że każdy może stać się medialną gwiazdą, że nie są ważne takie przymioty, jak wiedza i doświadczenie, by wielbił nas świat. Hollywood wkleja nam kalki, które pozostają w nas, choć dawno zapomnieliśmy, z których pochodzą filmów. 

W obrazie „Now you see me” („Iluzja”), mówią beztrosko, wprost, o nas samych: „Ktoś stracił dom, ktoś samochód… (…) Któż nie uwielbia magicznych sztuczek?”.

Przeglądają się w naszych oczach, próbując przekonać, że opór jest bezsensowny:

„Rok temu byli ulicznymi magikami. Teraz dokonują spektakularnych rabunków i rozdają całą forsę. (…) To gra na skalę globalną (…) Mamy do czynienia z czymś, co nas przerasta.”

Między sobą mówią: „Łączy nas ta sama idea. Nie możemy się teraz wycofać.”

Przekonują: „Cokolwiek się wkrótce wydarzy, sztuczka, którą pokażą, wszystkich zaszokuje. Patrzcie z bliska. Bo im bliżej jesteście, tym mniej zobaczycie”.

I patrzymy z bliska, w coraz bardziej niewiarygodny przekaz, niczym masy bezwolnych,  biologicznych robotów z klipu Pink Floyd – „Brick in the wall”. Przekonali nas już dawno temu, że „nie potrzebujemy edukacji”, a nauczyciele powinni pozostawić dzieci w spokoju. Prawdziwi wychowawcy w większości pozostawili swoich uczniów, bo poodchodzili z zawodu lub wymarli. Nieliczni, którzy pozostali i nie zostali zastraszeni, zastępowani są przez lewaków i „seksedukatorów”. Nasze dzieci stają się, na naszych oczach, cegiełkami w murze, którym odgradzają się od rodzin, tradycji, od Boga. Nadchodzi kolejny, nowy rok szkolny. Zastanówmy się nad życiem naszych dzieci, przytulmy je do serc, bo następnej szansy możemy już nie dostać. To ostatnia chwila, żebyśmy zrozumieli, że to nas łączy ta sama idea. Nie możemy się teraz wycofać! Koniec wakacji!

Sławomir M. Kozak

==============

Inne zdjęcia z :  potencjalnej zagłady atomowej.

Policja wyszarpuje z ministerialnych gabinetów kobiety broniące dzieci przed zabiciem. W Polsce.

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Policyjna przemoc wobec obrońców życia. Policja wyszarpała z ministerialnych gabinetów kobiety, które przyszły bronić dzieci przed aborcją.

Od dobrych kilku lat czytaliśmy wszyscy o prześladowaniach obrońców życia w krajach takich jak Kanada czy USA. Zakonnicy modlący się pod klinikami aborcyjnymi wyprowadzani siłą przez państwowe służby, Mary Wagner i Linda Gibbons – obrończynie dzieci z Kanady, które spędziły wiele lat w więzieniach, bo odwodziły kobiety od aborcji – to wszystko obrazki, które oglądaliśmy jakby przez szybę. To gdzieś daleko, nie tutaj, w Polsce to się nie stanie.

Tymczasem stało się!

W czasie wtorkowej interwencji do Śródmieścia Warszawy sprowadzono specjalnie z Piaseczna brygadę szturmową Policji, która umówiła się z urzędnikami Ministerstwa Zdrowia na wyprowadzenie siłą kobiet, które asystowały posłowi Konfederacji Grzegorzowi Braunowi w interwencji w budynku MZ.

Przesyłam Panu skrót tego wszystkiego, co działo się na ulicy Miodowej w Warszawie – na zewnątrz i wewnątrz budynku. Szczególnie proszę zwrócić uwagę na zdjęcia od 7:44 – to niepublikowany do tej pory fragment, na którym udało mi się nagrać, jak pracownica ministerstwa kooperuje z brygadą Policji, aby usunąć naszych ludzi z budynku.

Spisek przeciw życiu potrzebuje ciszy…

Drogi Panie!

Przemoc wobec obrońców życia to nie jest już bajka zza oceanu. To dzieje się w Polsce, a my jesteśmy na pierwszej linii i doświadczamy wręcz diabelskich ataków.

Nie zostawimy jednak dzieci nienarodzonych. Tym bardziej, że morderczy zespół dalej chce się zbierać i wyznaczać, które maluszki mają być zabijane.

Już planujemy kolejne działania, by ratować niewinne dzieci – o wszystkim dowie się Pan w kolejnych listach.

Serdecznie Pana pozdrawiam!

Krzysztof Kasprzak
Krzysztof Kasprzak
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Wszystkie działania podejmujemy dzięki wsparciu Przyjaciół Fundacji. Dziękuję Panu za każdą pomoc.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Globalizm czyli szatańskie przygotowania – Abp Carlo Maria Viganò

Globalizm czyli „szatańskie” przygotowania – Abp Carlo Maria Viganò

Kategoria: Archiwum, Co piszą inni, Filozofia, Polecane, Polityka, Polska, Pudło, Świat, Ważne, Wiara

Autor: AlterCabrio , 31 sierpnia 2023 ekspedyt-globalizm-czyli-szatanskie-przygotowania

Stwierdził, że „niezbędne” jest, aby katolicy „zrozumieli, że Sobór Watykański II i Novus Ordo były dla Kościoła tym, czym Rewolucja i Deklaracja Praw Człowieka były dla społeczeństw obywatelskich, ponieważ u korzeni obydwu leży trujący zarodek Rewolucji, to znaczy obalenie naturalnego porządku, który Bóg ustanowił dla człowieka i społeczeństw ludzkich”.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Arcybiskup Viganò: Globalizm to „szatańskie” przygotowanie na „przybycie Antychrysta”

Były nuncjusz papieski wyjaśnił swoje postrzeganie bliskiego związku między globalizmem a satanizmem.

Arcybiskup Carlo Maria Viganò po raz kolejny potępił powstanie „globalizmu”, stwierdzając, że przygotowuje on ludzkość „na polityczne powstanie Antychrysta”.

W wywiadzie udzielonym 24 sierpnia francuskojęzycznemu serwisowi informacyjnemu Viganò skomentował wzrost „globalizmu” i jego wpływ na społeczeństwo. Ponownie potępiając globalizm, arcybiskup powiązał zepsucie w społeczeństwie z zepsuciem w Kościele katolickim:

Elementem, który moim zdaniem należy wyjaśnić – aby zarzuty były pełne – jest lustrzany związek między zamachem stanu w wykonaniu głębokiego państwa [deep state] w sferze cywilnej a podobnym zamachem głębokiego kościoła [deep church] w sferze kościelnej.

„Akcja wywrotowa” podważająca każdą z tych sfer jest „identyczna” – stwierdził – „podobnie jak zasady, którymi się kierują, oraz wyznaczane przez nie cele”.

Stwierdził, że „niezbędne” jest, aby katolicy „zrozumieli, że Sobór Watykański II i Novus Ordo były dla Kościoła tym, czym Rewolucja i Deklaracja Praw Człowieka były dla społeczeństw obywatelskich, ponieważ u korzeni obydwu leży trujący zarodek Rewolucji, to znaczy obalenie naturalnego porządku, który Bóg ustanowił dla człowieka i społeczeństw ludzkich”.

Kontynuując, arcybiskup nakreślił powiązanie między globalizmem a satanizmem, argumentując, że są one niemal synonimami. „Istota globalizmu jest szatańska, a istota satanizmu jest globalistyczna”.

Plan szatana polega bowiem na ustanowieniu panowania Antychrysta, umożliwieniu mu parodii ziemskiego życia Chrystusa, naśladowaniu Jego cudów groteskowymi dziwadłami, pociągnięcia tłumów nie prostotą Prawdy, ale oszustwem i kłamstwami.

Globalizm stanowi, że tak powiem, scenografię, skrypt i scenariusz, który musi przygotować ludzkość na polityczne powstanie Antychrysta, na rzecz którego władcy świata – jego słudzy – zrzekną się suwerenności narodowej, aby stał się on swego rodzaju światowym tyranem.

Rozwijając kwestię w jaki sposób można dokonać takiego „ustawienia sceny”, Viganò napisał, że „to, co pozostało z panowania Chrystusa, musi zostać wymazane z instytucji, kultury i życia codziennego obywateli”. Jednym ze sposobów osiągnięcia tego byłoby, jego zdaniem, wprowadzenie „moralnego rozkładu”, który zachęcałby ludzi „do występku i kpiny z cnót”.

Jednak podkreślił także takie aspekty, jak próby zniszczenia „naturalnej rodziny, podstawowej komórki społeczeństwa, po wyeliminowaniu której dzieci stają się towarem, produktem, który posiadacze pieniędzy mogą zamówić w Internecie, zasilając rozległą i coraz bardziej kwitnącą siatkę przestępczą, nie wspominając o branży macierzyństwa zastępczego”.

Rozwody, aborcja, eutanazja, homoseksualizm i panseksualizm, okaleczanie związane ze zmianą płci okazały się skutecznymi narzędziami eliminowania nie tylko objawionej Wiary, ale także najświętszych zasad Prawa Naturalnego.

W przeciwieństwie do wiary katolickiej, której sprzeciwiają się ruchy przeciwne życiu, globalizm jest „religią” szerzoną poprzez „przebudzoną ideologię” [woke] – stwierdził arcybiskup. Podczas gdy katolicyzm koncentruje się na Chrystusie, „globaliści stosują katolickie zasady „społecznego panowania”, ale głoszą Szatana jako króla społeczeństw”.

Viganò, który wcześniej był nuncjuszem papieskim w USA w latach 2011–2016, zwrócił uwagę na wzór „cenzury informacji niezgodnej z oficjalną wersją, prowadzonej przy współudziale platform społecznościowych i mediów”. To, jak argumentował, zostało zastosowane we współczesnym społeczeństwie, umożliwiając szerzenie ducha antykatolickiego:

To nie przypadek, że fikcja demokratyczna posługuje się środkami brutalnego tłumienia powszechnych demonstracji, co w wolnej demokracji powinno doprowadzić do barykad i międzynarodowych egzekucji – mam tu na myśli m.in. Macrona, studenta Young Leaders for Tomorrow ze Światowego Forum Ekonomicznego prowadzonego przez Klausa Schwaba. Nie wystarczy nazwać dyktaturę „demokracją”, aby w magiczny sposób się nią stała, zwłaszcza gdy przyzwolenie obywateli na tych, którzy interpretują ich nastroje i oczekiwania, stanowi zagrożenie dla przetrwania tych wywrotowych pasożytów.

Wyraził także wątpliwości co do dotychczasowej niezależności i prawdziwości procesów wyborczych, stwierdzając, że „demokracja” jest iluzją, której „oligarchia masońska” pozwala obywatelom ulegać.

Powtarzam: gdyby demokracja działała, nie pozwoliliby obywatelom bawić się w farsę wyborów i iluzję bycia reprezentowanym w parlamencie. Jeśli na to pozwalają, to dlatego, że masońska oligarchia wie, że może to kontrolować poprzez swoich emisariuszy rozmieszczonych wszędzie. Z drugiej strony Antychryst będzie królem, a nie prezydentem. Będzie sprawował władzę w sposób absolutny, totalitarny, dyktatorski. A ci, którzy wierzą w bajkę o demokracji, zbyt późno odkryją, że zostali oszukani.

Te wypowiedzi arcybiskupa skierowane przeciwko globalizmowi i siłom globalistycznym to bynajmniej nie pierwszy raz, gdy wyraża takie argumenty. W rozmowie ze Stevem Bannonem zeszłego lata Viganò stwierdził, że:

Krótko mówiąc, rządzi nami naczelne dowództwo złożone z lichwiarzy i spekulantów, od Billa Gatesa, który inwestuje w duże gospodarstwa rolne tuż przed kryzysem żywnościowym lub w szczepionki tuż przed wybuchem pandemii, po George’a Sorosa, który spekuluje na wahaniach kursów walut i obligacji rządowych i wraz z Hunterem Bidenem finansuje laboratorium biologiczne na Ukrainie.

Twierdził, że liderzy i szefowie stanów „są zdrajcami naszego narodu, zaangażowanymi w eliminację ludności i że wszystkie ich działania prowadzone są w celu wyrządzenia jak największej szkody obywatelom”.

Jednak uważał również, że pomimo „świadomego zamiaru wyrządzenia szkód” globalistyczne przedsięwzięcie znane jako „Wielki Reset” czeka „nieunikniona” porażka, której czas zależy od „naszej zdolności do przeciwstawienia się temu i od tego, co jest zawarte w w planach Bożej Opatrzności”.

Namawiał rodziny, aby przyłączyły się do ruchu sprzeciwiającego się programowi Wielkiego Resetu „build back better” [„odbudować lepiej”] i zamiast tego „naprawiły to, co zostało zniszczone”.

___________________

Archbishop Viganò: Globalism is ‘satanic’ preparation for the ‘rise of the Antichrist’, Michael Haynes, Aug 29, 2023

Wywiad źródłowy [j. franc]:

Mgr Viganò répond à MPI sur la demande de dissolution de Civitas par Gérald Darmanin, ministre de l’Intérieur français, Paul DEROGIS, 25 août 2023

Wywiad w wersji angielskiej:

Viganò responds to MediaPressInfo on the request for dissolution of “CIVITAS”, the Remnant, August 28, 2023

Dlaczego musimy modlić się za aborcjonistów?[Hej, to nie religianctwo!!]

Fundacja Pro-Prawo do życia
Aktywiści aborcyjni oraz sprzyjające im media bez przerwy nagłaśniają kłamstwa i manipulacje na temat naszej Fundacji. Oskarżają nas m.in. o rzekomą nienawiść do lekarzy wykonujących aborcję oraz aktywistów aborcyjnych. Nie jest to prawda. My kierujemy się wobec aborcjonistów miłością bliźniego. Aborcja to straszny czyn. To brutalne morderstwo na niewinnym dziecku. Ale każdy człowiek uwikłany w ten proceder może się zmienić i dostąpić przebaczenia. Aby mogło się to stać, trzeba przede wszystkim stanąć w prawdzie. To trudne zadanie, gdy ktoś przez lata karmi się propagandą i próbuje zagłuszać własne sumienie, oszukując siebie i innych. Dlatego nasza Fundacja głosi prawdę o aborcji i jej skutkach w przestrzeni publicznej oraz organizuje publiczne modlitwy w intencji powstrzymania aborcji i nawrócenia aborcjonistów. W ten sposób staramy się im pomóc, aby mogli ocalić siebie i swoje człowieczeństwo.Dlaczego musimy modlić się za aborcjonistów? [grafika]Zmiana jest możliwa u każdego, nawet u najbardziej radykalnych aborcjonistów, chociaż po ludzku często wydaje się to niemożliwe. 
Sztandarowym przykładem takiej przemiany jest Bernard Nathanson. To były ateista, seryjny aborcjonista i jeden z czołowych aktywistów aborcyjnych w historii USA, który doprowadził do legalizacji aborcji na terenie Stanów Zjednoczonych. Nathanson wykonał bądź bezpośrednio nadzorował aż 75 000 aborcji na dzieciach. Co więcej, osobiście zamordował poprzez aborcję swoje własne dziecko (!), które miał z kochanką. Był również współzałożycielem jednej z największych aborcyjnych grup lobbingowych w USA, która dała początek całemu przemysłowi aborcyjnemu w Ameryce. To właśnie Nathanson wymyślił tzw. „kliniki aborcyjne”, czyli ośrodki śmierci wyspecjalizowane w mordowaniu nienarodzonych. Bernard Nathanson był także pomysłodawcą całej strategii kłamstw i manipulacji, za pomocą których zaczęto oswajać społeczeństwo z aborcją. Chodzi m.in. o zmianę używanych słów, np. zamiast „aborcja” mówić „przerywanie ciąży” lub „zabieg”, zamiast „dziecko” mówić „płód” albo „zlepek komórek” itp. 
Jego działania doprowadziły do zalegalizowania aborcji w USA w 1973 roku, co w konsekwencji pochłonęło do dzisiaj ponad 63 000 000 (!) ofiar. Aby zobrazować skalę tego ludobójstwa, to tak jakby wymordować wszystkich obywateli takiego kraju jak Włochy. Nathanson wykonywał dziesiątki tysięcy aborcji „na ślepo”, nie widząc przy tym dziecka. Wkrótce jednak w medycynie upowszechniło się stosowanie USG, dzięki czemu można było zobaczyć dziecko w łonie matki. Bernard Nathanson przeżył wstrząs, gdy zobaczył na ekranie monitora USG jak wygląda aborcja. Poprosił swojego kolegę-aborcjonistę, aby nagrał na video całą aborcję od początku do końca. Kiedy obaj obejrzeli taśmę filmową, byli przerażeni. Zobaczyli, jak 12-tygodniowe dziecko próbuje uciekać przed maszyną ssącą, a po chwili jak jego maleńkie ciałko jest miażdżone. 
W ten sposób powstał film „Niemy krzyk” – pierwsze w historii nagranie przedstawiające aborcję na dziecku, które wstrząsnęło milionami ludzi na całym świecie i zmieniło ich świadomość. „Niemy krzyk” w latach 90’tych był wyświetlany w Polsce, m.in. w szkołach, co ukształtowało sumienia setek tysięcy osób z tego pokolenia i przyczyniło się do zmniejszenia liczby aborcji po masowych mordach aborcyjnych epoki PRL. Bernard Nathanson zaprzestał po tym wykonywania aborcji, za co spotkał się z odrzuceniem i agresją ze strony środowiska lobby aborcyjnego, które sam stworzył. Przeżywał po tym bardzo trudny okres w swoim życiu. Miał myśli samobójcze, a w nocy budził się z przerażeniem i myślał o dziesiątkach tysięcy dzieci, które zamordował. 
Wiedział jednak, że wiele osób bez przerwy się za niego modli. W końcu w 1996 roku przyjął chrzest w katedrze św. Patryka w Nowym Jorku. Zmarł w 2011 r. i do końca życia był zaangażowany w obronę życia. Publicznie zdradził m.in. liczne techniki i sposoby manipulacji, których używają aborcjoniści w przestrzeni publicznej. Panie MirosĹ‚awie, właśnie dlatego nasza Fundacja pokazuje prawdę o aborcji – uświadamiamy jak wygląda ten proceder i jakie są jego skutki, co wywołuje wstrząs u odbiorców i zmianę ich świadomości. Dokładnie ten sam proces miał miejsce u Nathansona, gdy zobaczył jak wygląda aborcja na USG. Obalamy także kłamstwa aborcjonistów, korzystając przy tym z dorobku pro-lifera Nathansona. 
Innym przykładem radykalnej zmiany jest historia Abby Johnson, szerzej znanej w Polsce z filmu „Nieplanowane”. Johnson była dyrektorem jednego z ośrodków aborcyjnych Planned Parenthood – największej rzeźni aborcyjnej w USA, odpowiedzialnej za miliony morderstw oraz brutalne eksperymenty medyczne na dzieciach. Sama dokonała dwóch aborcji na własnych dzieciach, a jako szefowa ośrodka śmierci była odpowiedzialna za ponad 22 000 morderstw aborcyjnych. Jej przemiana dokonała się podczas asystowania przy jednej z aborcji w ośrodku, gdy wykonując USG na ekranie zobaczyła rozpaczliwą walkę 13-tygodniowego dziecka o życie, a później widziała jego szczątki rozerwane przez maszynę ssącą. 
Do Abby Johnson w końcu dotarła prawda do aborcji, gdy na własne oczy zobaczyła jak wygląda ten proceder. To spowodowało jej przemianę i nawrócenie. Dziś jest zaangażowana w obronę życia. Swoim świadectwem pokazuje, jak ważne jest pokazywanie prawdy o aborcji oraz dążenie do całkowitego jej powstrzymania. Johnson publicznie przypominała o tym w trakcie swojej niedawnej wizyty w naszym kraju: „Dlaczego wasz parlament nic z tym nie robi? Dlaczego media o tym milczą? Dlaczego nawet katolickie media nie chcą, żebyście o tym słyszeli? Wasi posłowie stwierdzili, że życie jednych ludzi ma wartość, a innych nie. Proszę spojrzeć na Islandię. Mówią, że pozbyli się problemu Zespołu Downa. Nie pozbyli się. Po prostu zabijają wszystkich, u których podejrzewają tę wadę”. 
Mówiła Abby Johnson do Polaków, przypominając o konieczności walki o pełną ochronę życia dla każdego dziecka i objęcie dzieci poczętych takimi samymi prawami, jak ludzi już narodzonych. Dzisiaj w polskich szpitalach wciąż zabija się dzieci z podejrzeniem zespołu Downa. Johnson opowiedziała się także za karalnością aborcji, który to postulat zawierały obywatelskie projekty ustaw „Stop aborcji” zgłoszone do Sejmu przez naszą Fundację w 2016 i 2021 roku. 
Szczególne znaczenie ma dla nas świadectwo jeszcze jednej osoby. To dr Anthony Levatino, nawrócony lekarz-ginekolog, który również wystąpił w filmie „Nieplanowane”. Levatino we wczesnych etapach swojej kariery zamordował poprzez aborcję ponad 1200 dzieci, a teraz działa na rzecz ratowania nienarodzonych. Levatino pewnego dnia przyszedł do pracy, aby wykonać późną aborcję na dziecku poprzez rozczłonkowanie go na kawałki: „wiem, że brzmi to niewiarygodnie, ale po tylu latach, po 1200 aborcjach, po ponad 100 późnych aborcjach, spojrzałem na tę część ciała na stole i pierwszy raz w życiu nie zobaczyłem „prawa do wyboru”, ani tego, że jestem świetnym lekarzem, który rozwiązał problem, ani nawet 800 dolarów, które zarobiłem w kwadrans. Zobaczyłem tylko czyjegoś syna albo córkę. I to mnie uderzyło.” 
Od tej pory Levatino zaprzestał aborcji i stanął po stronie życia. Nasza Fundacja przetłumaczyła na język polski jego nagrania opisujące czym jest i jak dokładnie wygląda aborcja  na poszczególnych etapach ciąży. Filmy mają w polskojęzycznym internecie już w sumie ponad 230 000 wyświetleń. 
Podobne zmiany mogą dokonać się w świadomości i sumieniach innych aborcjonistów, w tym osób, które dokonują aborcji w polskich szpitalach oraz aktywistów handlujących pigułkami poronnymi. Jak powiedział dr Anthony Levatino: „Niezależnie od tego, na jakim etapie jesteś i co zrobiłeś – możesz się zmienić. Podejmij dziś decyzję by chronić nienarodzonych.” Słowa te umieściliśmy na naszej furgonetce, która parkuje w Warszawie pod Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego – uczelni szkolącej lekarzy. Podobny przekaz głosimy w trakcie wszystkich naszych kampanii społecznych oraz publicznych modlitw. W ten sposób staramy się pomóc aborcjonistom i umożliwić im stanięcie w prawdzie, co jest niezbędnym warunkiem dla każdej zmiany.
Dr Anthony Levatino wspomina, że pewnego dnia, gdy jeszcze wykonywał aborcje, do jego gabinetu przyszła pacjentka. „Mam panu do przekazania wiadomość. Jezus pana kocha i troszczy się o pana. I On nie chce, aby pan w swoim życiu zajmował się przeprowadzaniem aborcji. Proszę przestać” – powiedziała kobieta, wywołując szok u lekarza. Levatino dowiedział się później, że ta sama kobieta była w gronie osób, które regularnie modliły się pod oknem jego gabinetu. 
Nawrócenie aborcjonistów jest możliwe, choć po ludzku wydaje się nieprawdopodobne. Dlatego nie możemy ustawać w naszych działaniach – modlitwie i głoszeniu prawdy.Publiczny różaniec o powstrzymanie aborcji [foto]W polskich szpitalach dokonuje się coraz większej liczby aborcji. Są to de facto aborcje na życzenie, wykonywane z wykorzystaniem luki w prawie umożliwiającej zabijanie dzieci na dowolnym etapie ciąży. Szpitale ściśle współpracują z lobby aborcyjnym. Handlarze tabletkami poronnymi każdego roku pomagają w morderstwach dziesiątek tysięcy dzieci. Największe media promują aborcje i zachęcają do niej kobiety.
W tej sytuacji wręcz POTRZEBUJEMY nawróconych aborcjonistów. Ludzi, którzy po dokonanej przemianie mogą zdziałać wiele dobrego, a przede wszystkim poprzez swój przykład i swoją postawę wpłynąć na innych i pociągnąć ich do walki o życie. Aby było to możliwe, musimy działać i konsekwentnie docierać do nich z prawdą oraz modlić się o ich nawrócenie. W tym celu nasza Fundacja organizuje w całej Polsce publiczne modlitwy różańcowe o powstrzymanie aborcji i przemianę serc aborcjonistów.
Takie akcje odbywają się w ruchliwych punktach miast oraz przed szpitalami, w których dokonuje się aborcji. W najbliższym czasie takie różańce odbędą się m.in. w: Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku, Sopocie, Szczecinie, Łodzi, Toruniu, Bydgoszczy, Elblągu, Radomiu, Lublinie, Olsztynie, Ełku, Siedlcach, Białymstoku i Poznaniu
Do naszej Fundacji dołączają też nowe osoby, które chcą organizować takie akcje w swoich miejscowościach. Musimy je odpowiednio przeszkolić, zapewnić im wsparcie logistyczne oraz wyposażyć w niezbędny sprzęt taki jak wielkoformatowe bannery oraz megafony.
Potrzebujemy na te działania ok. 10 000 zł. Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o przekazanie 35 zł, 70 zł, 140 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby umożliwić organizację publicznych modlitw różańcowych w intencji powstrzymania aborcji w Polsce i nawrócenia ludzi, którzy są uwikłani w ten makabryczny proceder. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
————————–
Działania naszej Fundacji są możliwe tylko dzięki zaangażowaniu wolontariuszy oraz stałej i regularnej pomocy darczyńców. Liczę na Pana wsparcie, które umożliwi nam dalszą walkę o życie dzieci i dotarcie z prawdą o aborcji do naszego społeczeństwa, w tym do aborcjonistów.
Serdecznie Pana pozdrawiam,Mariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków stronazycia.pl

Świętokradztwo arcybiskupa w Brazylii : Dał Komunię – muzułmaninowi. Chcą „religii synkretycznej”…

Komunia dla muzułmanów: Kto mianował go arcybiskupem?

28 sierpnia podczas Eucharystii w Katedrze w Londrina (Brazylia) miejscowy arcybiskup, Geremias Steinmetz, lat 58, udzielił sakramentu Komunii Świętej niejakiemu Sheikhowi Ahmadowi Saleh Mahairi, założycielowi meczetu Londrina’s Rei Faiçal.

Media podają, że Mahairi nie skonsumował Hostii. [A co zrobił z Ciałem Chrystusa?? MD]

W nocie prasowej z 30 sierpnia Steinmetz usprawiedliwia (porąbane!) decyzję Mahairiego, odnosząc się do wypowiedzi Franciszka, w których stwierdza on, że Ostatnia Wieczerza była niezasłużona.

Nawet dzieci idące do pierwszej komunii wiedzą, że osoba nieochrzczona nie może przystępować do sakramentów. W głowie się nie mieści, jak Benedykt XVI mógł mianować Steinmetza biskupem w 2011, Steinmetza, nie mającego zielonego pojęcia o wierze, którą ma reprezentować i chronić. [Oczywiście ma pojęcie, pełne: To celowe świętokradztwo wroga Pana Jezusa. MD]

Brutalni i bezczelni: Szczepionki nieskuteczne? Szczepić więcej!

Szczepionki nieskuteczne? Szczepić więcej!

Zabawa trwa – CDC przyznaje, nowe warianty atakują zaszczepionych więc zaleca więcej szczepień

MARIUSZ JAGÓRA AUG 30

CDC opublikowało podsumowanie oceny ryzyka dla podwariantu BA.2.86 wirusa SARS CoV-2, który wywodzi się ze słynnego Omikrona. Z raportu wynika, że BA.2.86 może wywoływać infekcję u zwłaszcza u osób, które wcześniej chorowały na COVID-19 lub przyjmowały szczepionki przeciwko COVID-19. Jak duże jest zagrożenie? Jesse Bloom, biolog ewolucji wirusów z Fred Hutchinson Cancer Center w Seattle: 

„Nie sądzę, by ktokolwiek musiał być tym zaniepokojony. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest to, że ten wariant zniknie, a za miesiąc nikt poza ludźmi z branży nie będzie nawet pamiętał o jego istnieniu”.

Mimo, że CDC także ocenia, że w tym momencie nie ma dowodów na to, że ten wariant powoduje ciężkie choroby, to naukowcy z agencji już oceniają skuteczność zapowiadanej, zaktualizowanej szczepionki przeciwko COVID-19, i wierzą, że ta zaktualizowana szczepionka będzie skuteczna w ograniczaniu ciężkich chorób i hospitalizacji. 

Prezydent Joe Biden zapowiedział, że zwróci się do Kongresu o więcej pieniędzy na opracowanie kolejnej nowej szczepionki na koronawirusa: 

„Podpisałem propozycję, którą przedstawię Kongresowi, z wnioskiem o dodatkowe fundusze na nową szczepionkę, która jest niezbędna, i która zadziała”. Dodał, że zaleca „aby wszyscy ją otrzymali”.

To się tak prędko nie skończy. Moderna w zeszłym roku podpisała 10-letnią umowę z rządem Wielkiej Brytanii o wartości około 1 miliarda funtów na „zabezpieczenie” tego kraju przed kolejną pandemią poprzez produkcję 250 milionów szczepionek rocznie w centrum produkcji szczepionek mRNA wybudowanym w Wielkiej Brytanii. Podobne centra, finansowane z pieniędzy podatników, powstają w Kanadzie i Australii.

W Europie Komisja Europejska wydała osiem warunkowych pozwoleń na dopuszczenie do obrotu szczepionek opracowanych przez firmy: BioNTech and Pfizer, Moderna, AstraZeneca, Janssen Pharmaceutica NV, Novavax, Valneva, Sanofi and GSK i HIPRA, „zabezpieczając” 4,2 mld dawek dla 450 mln obywateli państw członkowskich.

Dyrektor Generalny Światowej Organizacji Zdrowia wydał „stałe zalecenia” dotyczące COVID-19, w których zaleca się, aby Państwa-Strony nadal oferowały szczepienia przeciwko COVID-19 w oparciu zarówno o zalecenia Strategicznej Grupy Doradczej Ekspertów WHO ds. Szczepień (SAGE), jak i krajowe priorytety oparte na analizie kosztów i korzyści. Dostarczanie szczepionek powinno być odpowiednio zintegrowane z usługami zdrowotnymi.

Ważnym stałym zaleceniem jest „aktywne zajęcie się kwestiami dezinformacji, fałszywej informacji, akceptacji i popytu na szczepionki wśród społeczności i świadczeniodawców opieki zdrowotnej.

Źródła:

https://www.pbs.org/newshour/politics/president-joe-biden-says-he-will-request-more-funding-for-a-new-covid-19-vaccine

https://www.cdc.gov/respiratory-viruses/whats-new/covid-19-variant.html

https://cdn.who.int/media/docs/default-source/documents/ihr/final-report-rc-srs-covid-19_4-august-2023.pdf

https://commission.europa.eu/strategy-and-policy/coronavirus-response/safe-covid-19-vaccines-europeans_pl

========================

mail:

AstraZeneca i Pfizer-BioNTech mają kłopoty. Sypią się pozwy o skutki uboczne szczepionek na COVID

AstraZeneca i Pfizer-BioNTech mają kłopoty. Sypią się pozwy o skutki uboczne szczepionek na COVID-19

astrazeneca-i-pfizer-biontech-maja-klopoty

Do niemieckich sądów trafiły już setki pozwów przeciwko firmom AstraZeneca i Pfizer-BioNTech, a ciągle pojawiają się nowe. Chodzi o skutki uboczne szczepionki przeciwko COVID-19. Pacjenci twierdzą, że firma nie dochowała należytej staranności, informując o możliwych komplikacjach wynikających z zaszczepienia ich preparatem.

Aktualizacja: 31.08.2023 07:01 Publikacja: 30.08.2023 17:41 AstraZeneca i Pfizer-BioNTech mają kłopoty. Sypią się pozwy o skutki uboczne szczepionek na COVID-19

Foto: Adobe stock

mk

Pod koniec 2021 roku na świecie rozpoczęła się kampania szczepień na niespotykaną dotąd skalę w obliczu śmiertelnej pandemii COVID-19, która doprowadziła do izolacji milionów ludzi i paraliżu światowej gospodarki. Europejska Agencja Leków (EMA) oszacowała, że w pierwszym roku pandemii szczepionki przeciw COVID-19 pomogły uratować życie prawie 20 milionów osób.

Jest jednak wielu pacjentów, którzy twierdzą, że te same szczepionki spowodowały pogorszenie stanu ich zdrowia. W samych tylko Niemczech złożono już kilkaset skarg w celu uznania związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy szczepieniem a rozwojem rozmaitych patologii. Coraz więcej pozwów pacjenci składają także we Francji i w Wielkiej Brytanii.

Po szczepieniu młoda kobieta doznała zakrzepicy żylnej

Przykładem może być młoda Niemka, która otrzymała szczepionkę firmy AstraZeneca w marcu 2021 r. Krótko potem zachorowała na zakrzepicę żył jelitowych, zapadła w śpiączkę i usunięto jej fragment jelita. Wskutek pozwu, jaki złożyła, Sąd Okręgowy w Bambergu zażądał opinii biegłego, ponieważ uznał iż powódka nie przyjęłaby szczepionki, gdyby w informacji o produkcie producenta przedstawiono ryzyko wystąpienia zakrzepicy żył jelitowych. Ekspertyza ma służyć wyjaśnieniu, czy „przedstawienie tego ryzyka w informacjach specjalistycznych było wymagane, zgodnie z ówczesnym stanem wiedzy naukowej”.

Czytaj więcej: Pacjentka pozywa firmę AstraZeneca. Chodzi o skutki uboczne szczepionki przeciw COVID-19

33-letnia Niemka pozwała producenta szczepionki przeciw COVID-19 o wysokie odszkodowanie. Niemiecki sąd ma wątpliwości, czy brytyjsko-szwedzka firma AstraZeneca dostarczyła wystarczających informacji na temat skutków ubocznych swojej szczepionki.

Wcześniej sąd okręgowy w mieście Hof oddalił powództwo kobiety, ponieważ nie stwierdził ani wady produktu, ani błędu informacyjnego w przypadku tej szczepionki. Kobieta odwołała się od decyzji. Żąda od producenta szczepionki co najmniej 250 tys. euro odszkodowania za ból i cierpienie, a także 17 200 euro za utratę zarobków i do 600 tys. z tytułu przyszłej utraty zdrowia.

Prawnicy AstraZeneca do tej pory wykluczali zawarcie ugody z powodem, powołując się na wyrok sądu pierwszej instancji.

Lekarka skarży producenta szczepionek z powodu bólu i wyczerpania

Także firmy Pfizer i BioNtech mają podobne kłopoty. Sądy przyjmują coraz więcej skarg na skutki uboczne szczepień ich preparatami.

Czytaj więcej:P Polskie procesy o skutki uboczne szczepionki przeciwko Covid

Polscy pacjenci szykują pozwy za skutki szczepień przeciwko koronawirusowi. Żądają rent i wysokich odszkodowań.

W czerwcu sąd w Hamburgu rozpatrywał skargę lekarki miejscowego szpitala, która stwierdziła, że ​​po otrzymaniu szczepionki Pfizer i BioNtech odczuwała takie skutki, jak „ból górnej części ciała, obrzęk kończyn, wyczerpanie, zmęczenie i zaburzenia snu”. Spowodowało to problemy w pracy lekarki, ta bowiem nie była w stanie pracować w wymaganej liczbie godzin”. Jej prawnik Tobias Ulbrich zażądał w jej imieniu odszkodowania w wysokości co najmniej 150 tys. euro. Ostateczna decyzja sądu jeszcze nie zapadła.

Spośród 192 milionów szczepionek podanych tylko w Niemczech, Instytut Naukowy Paula Ehrlicha otrzymał 338 857 raportów o podejrzeniu działań niepożądanych, w tym 54 879 przypadków uznano za poważne.

W najbliższych miesiącach odbędą się kolejne przesłuchania, a prawnik informuje, że reprezentuje kolejnych  250 powodów, którzy, zanim zostali zaszczepieni, cieszyli się dobrym zdrowiem. Po przyjęciu preparatu przeciwko COVID-19, wystąpiły u nich liczne niepożądane skutki.

Są udary, zakrzepice i choroby serca

„Objawy są bardzo różne, od udaru po zakrzepicę i choroby serca” – dodaje Joachim Cäsar-Pller, inny niemiecki prawnik, który reprezentuje 140 klientów w podobnych procesach.

Czytaj więcej: Polskie procesy o skutki uboczne szczepionki przeciwko Covid

Polscy pacjenci szykują pozwy za skutki szczepień przeciwko koronawirusowi. Żądają rent i wysokich odszkodowań.

Spośród 192 milionów szczepionek podanych tylko w Niemczech, Instytut Naukowy Paula Ehrlicha otrzymał 338 857 raportów o podejrzeniu działań niepożądanych, w tym 54 879 przypadków uznano za poważne.

Firma BioNTech wyjaśnia, że ​​na obecnym etapie „w zbadanych przypadkach nie wykazano związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy opisanymi zaburzeniami a szczepieniem”. Niemniej jednak firma zapewnia w oświadczeniu, że ​​„weźmie na siebie odpowiedzialność i dokładnie zbada każdy przypadek na podstawie dostępnych informacji”.

Efekty uboczne po szczepionce na COVID-19 Pfizer/BioNTech

Według informacji przekazywanych przez regulatorów, którzy dopuścili szczepionkę Pfizer/BioNTech do użycia, jak i producentów szczepionki, najczęstsze efekty uboczne szczepienia na COVID-19 są niegroźne i obejmują:

Ból lub swędzenie w miejscu szczepienia;

Zmęczenie;

Bóle głowy;

Bóle mięśniowe i bóle stawów;

Gorączkę i dreszcze


Objawy te ustępują zazwyczaj po 1-2 dniach i są dowodem na uaktywnienie się układu odpornościowego po wprowadzeniu do organizmu szczepionki zawierającej fragment kwasu nukleinowego mRNA, który zawiera informację o syntezie białka S wirusa SARS-CoV-2.

Rzadkie efekty uboczne po szczepionce na COVID-19 Pfizer/BioNTech.

Rzadkie efekty uboczne obejmują reakcję alergiczną (anafilaksję) – czyli tzw. wstrząs anafilaktyczny, a więc nagła i ciężka reakcja alergiczna, która w skrajnym przypadku może prowadzić do zgonu. Wstrząs jest efektem nadmiarowej reakcji układu odpornościowego na szczepienie.

Szczepionka Pfizer/BioNTech może też wywołać – w rzadkich przypadkach – zapalenie mięśnia sercowego lub zapalenie osierdzia. W większości przypadków zapalenia te przebiegają łagodnie, tym niemniej ich ciężkie przypadki są groźne dla zdrowia i życia. Zazwyczaj do wystąpienia tego efektu ubocznego dochodzi 1 do 5 dni po szczepieniu, częściej po drugiej niż pierwszej dawce szczepionki. Taki efekt uboczny najczęściej występuje u mężczyzn poniżej 40. roku życia.

Jeśli po szczepionce na COVID-19 Pfizer/BioNTech zaszczepiony odczuwa ból w klatce piersiowej, dyskomfort lub napór w klatce piersiowej, migotanie serca, mdleje, ma problemy z oddechem lub czuje ból w czasie oddychania, powinien zgłosić się do lekarza.


75 proc. siatki szpiegowskiej to obywatele Ukrainy. Imigranci służą obcym państwom !

Konfederacja alarmuje: Imigranci służą obcym państwom ! „Poprawność polityczna gra rolę ważniejszą niż bezpieczeństwo Polaków”

imigranci-sluza-obcym-panstwom

75 proc. siatki szpiegowskiej to obywatele Ukrainy, co powinno działać otrzeźwiająco. Im więcej migracji, tym bardziej pojawia się rezerwuar dla rekrutacji przez obce służby specjalne – alarmują politycy Konfederacji.

——————–

Podczas konferencji prasowej w Sejmie Konfederacja omówiła kwestie związane z zagrożeniami wynikającymi z imigracji oraz narastającymi problemami bezpieczeństwa wewnętrznego Polski.

Krzysztof Tuduj podkreślił, że Polska staje się coraz mniej bezpieczna, a zagrożenia ze strony obcych wywiadów rosną. Wspomniał o niedawnej akcji odkrycia i rozbicia siatki szpiegowskiej, operowanej przez GRU, która działała na terenie Polski i miała powiązania z rosyjskim wywiadem.

75 proc. siatki szpiegowskiej to obywatele Ukrainy, co powinno działać otrzeźwiająco. Im więcej migracji, tym bardziej pojawia się rezerwuar dla rekrutacji przez obce służby specjalne – powiedział poseł.

Tuduj zaznaczył, że pomimo tego sukcesu, sytuacja wewnętrznego bezpieczeństwa Polski pogarsza się, a zagrożenia ze strony obcych służb są realne i nadal aktualne. – Konfederacja przestrzega przed masową imigracją – mówił i apelował, by doinwestować polski kontrwywiad.

Michał Urbaniak zwrócił uwagę, że już od dłuższego czasu Konfederacja wzywała do dokładnej selekcji osób migrujących do Polski, zwłaszcza w kontekście wojny na Ukrainie. – Należy weryfikować kto wjeżdża do Polski. Wśród wielu uchodźców, którzy potrzebują schronienia, będą trafiać się osoby, które mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa polskiego – akcentował.

Mieliśmy w tej kwestii rację. Rząd przez wiele miesięcy twierdził, że jesteśmy bezpieczni. Problem jest taki, że dzisiaj nie wiemy, na ile jesteśmy bezpieczni – kontynuował.

Urbaniak zauważa, że chociaż ta siatka szpiegowska została rozbita, pytanie pozostaje, czy polskie służby są w stanie skutecznie zapobiegać kolejnym zagrożeniom i infiltracjom. Podkreślił również, że długotrwała obecność niezasymilowanych imigrantów może rodzić w przyszłości problemy związane z bezpieczeństwem i relacjami wewnętrznymi w kraju.

Urbaniak zwrócił uwagę, że polski rząd stara się ukrywać narodowość sprawców przestępstw w Polsce czy członków siatek szpiegowskich. Przypomniał, że dopiero „Washington Post” ujawnił, że to obywatele Ukrainy stanowili główną siłę w siatce rosyjskiego GRU.

Polskie służby nie chciały o tym powiedzieć. Chyba w imię dobrego samopoczucia swojego czy swoich politycznych sojuszników. Ten rząd przekracza granicę poprawności politycznej, bo kiedy poprawność polityczna zaczyna grać rolę ważniejszą niż bezpieczeństwo Polaków, to rząd działa przeciwko Polakom zakończył Urbaniak.

Politycy podsumowali konferencję słowami, że Konfederacja wyraża poważne obawy dotyczące przyszłych wyzwań, z jakimi Polska może się zmierzyć w kontekście imigracji i zagrożeń bezpieczeństwa. Apelowali o wzmocnienie polskich służb kontrwywiadu oraz zwrócili uwagę na konieczność rzetelnej informacji społeczeństwa o zagrożeniach wynikających z obecnej sytuacji.

Don Fekalio zalewa: Mam ważniejsze sprawy, niż kanalizacja w Warszawie. Galeria zdjęć.

Don Fekalio zalewa: Ma ważniejsze sprawy, niż kanalizacja w Warszawie.

Problemy kierowców w Warszawie. Wojewoda Mazowiecki zwrócił się do Trzaskowskiego o wyjaśnienia

Don

Wojewoda Mazowiecki Tobiasz Bocheński zwrócił się do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego o wyjaśnienia w związku z zalaną trasą S8 – poinformował w czwartek Zespół Prasowy Wojewody Mazowieckiego.

Zespół Prasowy Wojewody Mazowieckiego poinformował, że wojewoda w piśmie skierowanym do prezydenta pyta m.in. o to, jakie działania zostały podjęte w celu usunięcia utrudnień w ruchu kołowym na drodze ekspresowej S8, jakie działania w tym zakresie zrealizowało Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji oraz z jakiego powodu nie został uruchomiony sztab kryzysowy.

„Jak podkreśla Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Warszawie w ramach oddanego, po rozbudowie w 2015 r., do eksploatacji odcinka drogi ekspresowej wykonano system odwodnienia trasy S8, której wody opadowe trafiają do kanalizacji deszczowej miejskiej, a jej parametry zostały specjalnie przebudowane i dostosowane do nowej trasy, poprzez budowę odpowiedniej przepustowości rur kanalizacyjnych i zbiorników retencyjnych” – napisano w informacji przekazanej przez zespół prasowy wojewody.

Dodano, że właściwe funkcjonowanie tego systemu jest możliwe, gdy kanalizacja miejska jest drożna oraz przepustowa. „Do tej pory w tym miejscu trasa nie została zalana, kanalizacja odbierała wody opadowe” – zaznaczono.

Podkreślono, że wojewoda po otrzymaniu informacji o zalaniu drogi S8 „podjął działania mające na celu ustalenie, co spowodowało taki stan rzeczy”. „Okazało się, że przyczyną nie jest infrastruktura drogowa podległa rządowi, a zapchanie infrastruktury miejskiej odbierającej wody opadowe” – czytamy.

W środę w wyniku ulewnych deszczy zalane zostały niektóre ulice w Warszawie. Trasa S8 została podtopiona, zalany został tunel przy rondzie Zesłańców Syberyjskich oraz ulice Złota i Emilii Plater w centrum miasta. W popołudniowym szczycie przejazd przez wszystkie mosty w mieście był sparaliżowany.

=====================

A to – zrzuty do Wisły:

Bergogliowe kłamstwa i manipulacje w Lizbonie i Fatimie

BKP: Bergogliowe kłamstwa i manipulacje w Lizbonie i Fatimie 

(2-6 sierpnia 2023)

wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=20732  https://le-moment-est-venu.wistia.com/medias/yiopxma35t

https://bcp-video.org/pl/bergogliowe-klamstwa/  https://rumble.com/v3arj4a-bergogliowe-kamstwa.html

Cytat Bergoglia z 3.08.2023: „…kiedy widzimy strukturę opowieści o Stworzeniu, która jest opowieścią mityczną w prawdziwym znaczeniu słowa 'mit’, ponieważ 'mit’ jest sposobem poznania”.

Komentarz: Mit – to w powszechnym rozumieniu bajka, bzdura, baśń. Mitologia reprezentuje to, co nierealne. Bergoglio świadomie wiarę w Boga Stwórcę, czyli wiarę wywodzącą się z rozsądnego rozumienia rzeczywistości, relatywizuje i umieszcza ją w obszarze mitów, czyli mitologii i baśni. Tym kwestionuje pierwszy artykuł Credo: „Wierzę w Boga, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych”.

Cytat Bergoglia z 2.08. 2023, Lizbona: „Według klasycznej mitologii Ocean jest dzieckiem nieba (Uranosa): jego ogrom skłania śmiertelnych do patrzenia w górę i wznoszenia się ku nieskończoności. Ale jednocześnie Ocean jest synem (matki) ziemi (Gai), którą obejmuje, zapraszając w ten sposób do objęcia czułością całego zamieszkałego świata”.

Komentarz: Poprzez manipulację słowną Bergoglio wzbudza sympatię do mitologii, czyli do bajek i otwartości na to, co nierzeczywiste. Jego celem jest otwarcie serc młodych ludzi na akceptację tej pseudowiary, poprzez którą pogaństwo czci stworzenie jako bóstwo. Tym samym odrzuca prawdziwą wiarę w Boga Stwórcę i ucieka się do synkretyzmu.

Apostoł potępia tę pseudowiarę i ostrzega, że Bóg takich ludzi karze. Popadają w moralne perwersje  Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta… Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy… Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd (zboczenia)” (Rz 1,18-27).

Cytat Bergoglia z 3.08.2023, Lizbona: „Pamiętajcie, że potrzebujemy ekologii integralnejwsłuchiwania się w cierpienie planety…”

Komentarz: Dzień wcześniej Bergoglio twierdził, że Ocean jest dzieckiem matki ziemi (Gai). Ta jego dwuznaczna terminologia ma na celu zastąpienie jasnych prawd chrześcijaństwa związanych z wiarą i moralnością pogańskimi mitami i jednocześnie wprowadzenie tej mitologii do Mszy Świętej. Próbował to już zrobić na Synodzie o Amazonii. Tam też głosił tzw. ekologiczną konwersję, która oznacza zjednoczenie się z tzw. terytorialnymi demonami na danym terenie.

W tym roku na jego dyskretne polecenie jeden z jego zwolenników w Meksyku przygotował i wprowadził tzw. ryt Majów do Mszy Świętej z elementami pogańskimi. Tak zwany pryncypał, którym może być również kobieta, oraz okadzacz są w pewnych momentach Mszy ważniejsi od kapłana. Pojawia się tu pytanie, czy jest to świętokradztwo, czy całkowite wypędzenie Ducha Świętego, a tym samym nieważność takiej pseudo-liturgii. Bergogliowy zwolennik następnie zmanipulował i innych meksykańskich biskupów, a oni bezmyślnie, nie zdając sobie sprawy z tragicznych konsekwencji [czyżby?? md] , mu tę satanizację Liturgii aprobowali. Teraz muszą pokutować, w przeciwnym razie spadnie na nich kara ekskomuniki, wykluczenie z Kościoła!

Cytat Bergoglia z 2.08.2023, Lizbona: „Proszę, nie róbcie z Kościoła celnika: … Nie. To nie jest Kościół. Sprawiedliwi i grzesznicy, dobrzy i źli: wszyscy, wszyscy, wszyscy”.

Komentarz: Kto to mówi i w jakim celu? Mówi to nieważny papież Franciszek, który odrzucił wszystkie podstawowe filary wiary zapewniające zbawienie. Czyniąc to, sprowadził na siebie Bożą anatemę, przekleństwo i wydalenie z Kościoła. Oczywistym jest, że ten, kto jest ekskomunikowany za zbrodnie przeciwko Bogu i Kościołowi, nie może być namiestnikiem Jezusa Chrystusa. On jest okupantem, który nadużywa katolickiej mentalności ślepego posłuszeństwa papieżowi, co jednak jest sprzeczne z Bożym objawieniem. „Kto głosi inną ewangelię, chociażby był to anioł z nieba, niech będzie wyklęty, anatema – ekskomunikowany” (Ga 1,8-9).

Jaki jest cel Bergoglio? Nadużywając najwyższej władzy, chce przekształcić Kościół Chrystusowy w jeden satanistyczny anty-kościół New Age. Tak, oszustwami i kłamstwami chce zaciągnąć tam biskupów, księży, wierzących, czyli wszystkich, wszystkich, wszystkich. W takim pseudo-kościele nie ma już rozróżnienia między dobrem a złem, sprawiedliwymi i niesprawiedliwymi. Ta Bergogliowa sekta prowadzi wszystkich, wszystkich do piekła.

Cytat Bergoglia z 5.08.2023, Fatima: „…to jest dom Matki, a Matka zawsze ma otwarte serce dla wszystkich swoich dzieci, wszystkich, wszystkich, wszystkich bez wyjątku”.

Komentarz: To właśnie Matka Jezusa z Fatimy zachęca wszystkie, wszystkie, wszystkie swoje dzieci do pokuty, ponieważ jako matka pragnie ich zbawienia. Jest tutaj ale tajemnica ludzkiej wolności, którą Bóg szanuje. Bóg również kocha wszystkich i chce, aby wszyscy byli zbawieni. I właśnie dlatego trzeba głosić pokutę. Jezus, który za nas wszystkich, wszystkich umarł, wie, że Jego cierpienie będzie dla wielu daremne. A to dlatego, że wielu ludzi z powodu swojej pychy nie kocha i odrzuca prawdę. Dlatego zostaną potępieni na wieki. Postanowili zjednoczyć się ze złem i ostatecznie odrzucili pokutȩ. Matka Jezusa zgodnie z Ewangelią ostrzega właśnie w Fatimie przed piekłem wszystkie, wszystkie swoje dzieci! Jezus też wiele razy ostrzega, ale ten głos jest przez Bergoglia uciszany lub zniekształcany tak, żeby wszyscy, wszyscy, wszyscy dali się zwieść jego superreligijnym frazesom, za którymi stoi duch antychrysta, i aby szli do piekła.

Cytat Bergoglia z 2.08.2023, Lizbona: „Kiedy ruch Kościelny lub diecezja… czyni prozelityzm, to nie jest chrześcijańskie. Chrześcijańską rzeczą jest zapraszać, przyjmować, pomagać, ale bez prozelityzmu”.

Komentarz: Bergoglio mówi tutaj kilka kłamstw i jednocześnie manipulacji. Obraźliwym terminem prozelityzm nazywa prawdziwą misję. Jezus nakazuje apostołom: „Idźcie na cały świat i głoście ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; ale kto nie uwierzy, będzie potȩpiony.” (Mk 16,15). Bergoglio jednak swoją demagogią likwiduje prawdziwą misję. Ewangelię zastępuje anty-ewangelią, akceptując tzw. kulturę pogańską i poświęcanie się demonom. On sam ustanowił precedens w Kanadzie pod przewodnictwem szamana. Ta satanizacja Kościoła jest także podstawą jego synodalnej drogi, prowadzącej do wiecznej zagłady.

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metodiusz OSBMr               + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

10.08.2023

Bergogliowe kłamstwa i manipulacje w Lizbonie i Fatimie

vkpatriarhat.org/en/?p=23415  /english/

vkpatriarhat.org/fr/?p=16819  /français/

vkpatriarhat.org/es/?p=13328  /español/

vkpatriarhat.org/de/bergoglios-lugen/  /deutsche/

Zapisz się do naszego newsletter  lb.benchmarkemail.com//listbuilder/signupnew?5hjt8JVutE5bZ8guod7%252Fpf5pwVnAjsSIi5iGuoPZdjDtO5iNRn8gS049TyW7spdJ

=================

mail:

Stany Zjednoczone jako centrum międzynarodowej surogacji komercyjnej. Chińskie zagrożenie dla amerykańskiego bezpieczeństwa narodowego.

Grzegorz Górny usa-centrum-miedzynarodowej-surogacji-

Stany Zjednoczone jako centrum międzynarodowej surogacji komercyjnej. Chińskie zagrożenie dla amerykańskiego bezpieczeństwa narodowego.

Ośrodki surogacji, zwłaszcza w Kalifornii, przeżywają dziś prawdziwe oblężenie przez chińskich klientów.

Zazwyczaj, kiedy słyszymy o międzynarodowym rynku surogacji oraz turystyce porodowej, myślimy o przedstawicielach bogatego Zachodu, którzy wynajmują kobiety do rodzenia dzieci w biednych krajach Trzeciego Świata. Niektórym staje wówczas przed oczami obraz dziecięcych łóżeczek z noworodkami w klinice prowadzonej przez agencję macierzyństwa zastępczego BioTexCom z Kijowa, do której zgłaszają się klienci z zagranicy.

Amerykański sen chińskiego Smoka

A jednak ten obraz nie do końca odpowiada prawdzie. Coraz częstszym zjawiskiem jest bowiem to, że pary z krajów biedniejszych zamawiają dzieci w państwach bogatszych. Dzisiaj, wbrew pozorom, centrum międzynarodowej surogacji komercyjnej nie stanowi wcale uboga Ukraina, lecz bogate Stany Zjednoczone, jak wynika z badań Emmy Waters, pracownik naukowej think tanku Heritage Foundation w Waszyngtonie. Decydującym czynnikiem nie jest stopień zamożności, lecz stan regulacji prawnych.

Dla porównania: w Chinach macierzyństwo zastępcze jest surowo zabronione, natomiast w niektórych stanach USA legalne (najbardziej liberalne prawo pod tym względem panuje w Kalifornii). Bezdzietne pary chińskie nie mogą korzystać z usług surogatek w swoim kraju, jednak mogą w Stanach Zjednoczonych. Ponieważ Państwo Środka staje się coraz bogatsze, coraz większa liczba bezpłodnych Chińczyków może sobie pozwolić na taki wydatek.

Dodatkowa korzyść polega na tym, że zamówione dziecko w momencie urodzenia zyskuje obywatelstwo amerykańskie, możliwość ubezpieczenia społecznego i dostęp do edukacji w USA, zaś ich biologicznym rodzicom (czyli dawcom nasienia, komórek jajowych lub zarodków) przysługuje zielona karta, gdy dziecko ukończy 21 lat. Nie trzeba dodawać, że owym chińskim rodzicom łatwiej będzie później uzyskać obywatelstwo Stanów Zjednoczonych.  

Amerykańskie kliniki leczenia niepłodności, reklamując swoje usługi Chińczykom, podkreślają, że kupno dziecka z surogacji jest znacznie tańsze niż uzyskanie wizy EB-5, będącej najszybszą i najpewniejszą drogą otrzymania zielonej karty, lecz kosztującą aż 900 tysięcy dolarów. [??? Tak: Wiza EB-5, czyli emigracja do USA dzięki inwestycji md]

Nic więc dziwnego, że wspomniane ośrodki surogacji, zwłaszcza w Kalifornii, przeżywają dziś prawdziwe oblężenie przez chińskich klientów. Nie ma oficjalnych danych na ten temat, ale szacunki mówią o skali rzędu dziesiątek tysięcy urodzin rocznie. Tyle właśnie chińskich par ma każdego roku pozyskiwać dzieci z USA. Korzyść dla nich jest podwójna: po pierwsze – posiadanie potomstwa, po drugie – obywatelstwo amerykańskie dla dziecka oraz związane z tym profity dla biologicznych rodziców.

Odejście od zasad moralnych a bezpieczeństwo kraju

Na dłuższą metę, wraz z zaostrzaniem się globalnej rywalizacji chińsko-amerykańskiej, powyższe zjawisko może stać się – jak alarmuje wspomniana Emma Waters – poważnym problemem dla bezpieczeństwa narodowego USA. Mamy bowiem do czynienia z całą rzeszą obywateli Stanów Zjednoczonych, liczoną w dziesiątkach tysięcy osób, które od dziecka wychowywane będą w komunistycznych Chinach, zachowując zarazem prawo do życia i pracy w USA. Mogą więc w przyszłości zostać zatrudnione w strategicznych sektorach administracji, gospodarki lub sił zbrojnych. Służby USA nie mają z kolei możliwości, by monitorować życie tych ludzi na terenie Chin, aby sprawdzić ich ewentualną lojalność wobec państwa amerykańskiego.

Znając naturę reżimu w Pekinie dziwne byłoby, gdyby nie wykorzystał on takiej okazji do penetracji struktur kluczowych dla bezpieczeństwa w kraju wroga.

Powyższa historia pokazuje jak w soczewce rezultat odchodzenia w życiu publicznym od moralności oraz kierowania się jedynie względami komercyjnymi. Zarówno prawodawcy (politycy), jak i przedsiębiorcy (właściciele klinik) akceptują haniebny proceder handlu ludźmi, hołdując logice zysku. Niszczący efekt będzie odłożony w czasie i nastąpi w zupełnie innym miejscu, ale może mieć tragiczne skutki dla całego kraju.

Neo-kons. KABAŁA I MENORA PIS-u

© wawel ekspedyt-kabala

MOTTO 

1. “Od lat kilkudziesięciu funkcjonuje sobie w Waszyngtonie komunistyczna lub komunizująca formacja polityczna, przez siebie przewrotnie (albo dla niepoznaki) zwana neokonserwatywną, a przez prawdziwych konserwatystów zwana neotrockistowską, która dokonała wrogiego przejęcia amerykańskiego konserwatyzmu i konserwatywnych instytucji. U szczytu swej władzy okupowali Biały Dom, Pentagon i wpływowe think-tanki. Dziś są dobrze okopani w ośrodku administracji najbardziej Polsce wrogim – Departamencie Stanu. „Konserwatyzm” neokonserwatystów sprowadza się do skrajnej postawy proizraelskiej oraz zapalczywości w awanturach wojennych.

To oni wywołali inwazję na Irak. To oni bronili „demokracji” w Syrii. To oni stali za przewrotem na kijowskim Majdanie.

Wszyscy wywodzą się ze Wschodniej Europy. Wszyscy są synami lub wnukami liderów Komunistycznej Partii USA. Wszyscy odziedziczyli po przodkach ambicje „robienia porządków” w krajach (lub z krajami) swego pochodzenia, tj. Polsce, Rosji, Ukrainie. Wśród nich jest tak dużo Żydów, że nazwa „neokonserwatysta” odbierana jest jak antysemicka obelga, a ich postulaty jak cytaty z „Protokołów Mędrców Syjonu”. Jeden z nich jest autorem słów: „Nienawidzę terminu neokonserwatysta, bo w wielu kręgach to grzeczne określenie Żyda”.

2. “W takiej perspektywie wojna z Rosją jest niekorzystna dla interesów USA, i na zdrowy rozum Waszyngton powinien kontynuować politykę poprzedników, szachując Moskwę i Berlin wspieraniem inicjatywy Trójmorza. Ale równie nielogiczna i niekorzystna dla interesów USA była inwazja na Bagdad.

Czy w obu przypadkach nie mamy do czynienia z tą samą machinacją – wojna niekorzystna dla interesów USA, ale korzystna dla interesów pewnego lobby w Waszyngtonie? [Ambasador Krzysztof Baliński]

3.  “W świetle powyższego wzajemna sympatia i przyciąganie się – wedle tajemnej zasady duchowych powinowactw – pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Izraelem jest czymś naturalnym i zrozumiałym. Wszakże protestantyzm w ogóle jest rejudaizacją chrześcijaństwa, a purytanizm jest nią w takim stopniu, że można wątpić czy jest jeszcze chrześcijański; w każdym razie cywilizacyjnie należy do cywilizacji żydowskiej. Już w epoce Szekspira trzymających się całkowicie sformalizowanej i bezdusznej etyki, „skrupulatnych” (precise) purytanów nazywano „Żydami Nowego Testamentu”. Meksykański myśliciel katolicki i przywódca synarchizmu – Salvador Abascal nazywał Stany Zjednoczone krajem „żydowsko-jankeskim” (judío-yankee). Żyd – ateista, poeta Heine, wyrażał to dosadniej, a nawet cynicznie, lecz nie bez racji, mówiąc, że anglosaski protestantyzm to „żydostwo, które żre wieprzowinę”. Oś „Waszyngton – Tel-Aviv” ma zatem – niezależnie od niepokoju, jaki wzbudza to u prawdziwych amerykańskich patriotów, a zarazem katolików, takich jak Patrick J. Buchanan, przerażonych ideologiczno-politycznym szaleństwem „amerykańskich likudników” – głębokie podstawy cywilizacyjne. Tylko co to ma wspólnego z „cywilizacją chrześcijańską”? I z powołaniem Polski, jako antemurale christianitatis – nie mówiąc już, bardziej „przyziemnie”, o jej interesach?”

[prof. J. Bartyzel]

Ilustracja. Po lewej u góry (za mównicą) Lev Davidovich Bronstein, czyli Lew Trocki.

KABAŁA I MENORA PIS-u

Nic innego nie robią od kilku setek lat – bezustannie świętują swój upadek – pojęcia nie mając o regułach zwyciężania. O sztuce wojny. Arkanach niewidzialnej walki.  Spraszają zewsząd tych, co ich państewko osłabią i rozszarpią. Za swoich przywódców obierają sobie od pewnego czasu tych, którym podpowiedzieliśmy, że Polska ma prowadzić politykę ewangeliczną. Tymczasem nie ma niczego takiego jak “polityka zwyciężania zła dobrem”. To kwadratowe koło. Kabała. Ale oni lubią kabałę.

Pozwalają nam modlić się do świętych i bogów kabały u siebie, w najważniejszym budynku państwa. Tradycja Chanuki. Abrakadabra!  Abrakadabra bęc! Świętując Chanukę – świętują swój upadek, swoja przegraną. I  tak się przy tym cieszą, rozpromienieni uśmiechem! Święto Chanuki to święto zwycięstwa cywilizacji azjatyckiej, ekskluzywistycznej, plemiennej, klanowej, kastowej nad grecką  cywilizacją klasyczną opartą na logice Stagiryty, rzymskiej jurystyce i uczciwej agonistyce. [Agonistyka – w antycznej Grecji wszelka rywalizacja. md]

Przeczytaj ideowy podkład zapalania tych menor w okolicy Bożego Narodzenia. To herezja niebywała! To magiczny, antychrześcijański obrzęd połączony z kultem jakiejś mrocznej osoby, kabalisty ogłaszającego się Mesjaszem oraz wzbogacony o symbolikę ucinania głowy obezwładnionemu podstępem wrogowi Żydów.  Ci Żydzi, którzy do nich przyszli z tą magią Chanuki i oprawnym w złoconą ramę portretem tego osobliwego kabalisty – wyczytali w ich oczach lubość w celebrowaniu swoich porażek i wyczytali w tychże oczach świętą naiwność. Dali im więc święto własnej przegranej, by nigdy nie zrozumieli, że świętując upadek – wpadają w coraz większą kabałę – nie wiedząc dlaczego tak się dzieje. Myślą, że ich niepowodzenia to jakieś uwzięcie się sił wyższych na nich albo pech. Ich upadki są tylko żałosnym widowiskiem – nie daje się z nich wyciągnąć żadnych nauk na przyszłość.

Kiedy są już najbliżej niepodległości – na czoło wysuwają zbyt uczciwych, zbyt dobrych, zbyt naiwnych.

image

Za plecami tych naiwnych kryje się udająca dobrych chmara spryciarzy, pochlebców. I oto masz receptę na setny z rzędu upadek marzeń… Nawet nie musimy ich infiltrować za bardzo! Po prostu obserwujemy  ich z daleka, podsuwamy rachuneczki do spłacenia przez podatnika. Obserwujemy tę kotłującą się grupę naiwnych przemieszanych ze sprytnymi i zdrajcami. Warunkiem jest, by kilku naiwnych stało na czele. To dodaje wiarygodności całej operacji. Sprytni mają udawać dobrych, zdrajcy udawać postępowych. I tak ta trojka pędzi do przodu – Naiwny, Sprytny i Zdrajca. I czekamy na moment, gdy zaprzęg się roztrzaska. Wtedy proponujemy… ratunek, pożyczki, kredyty, okrągłe stoły, prezydenckie weta, rekonstrukcje rządu etc. I cały czas pilnie “monitorujemy”, czy zarysowuje się możliwość , jakby to powiedzieć, no rozumiesz…, możliwość bardziej “dogłębnego” i “szerszego”  zarządzania…

W sumie nic nadzwyczajnego ta nasza strategia –  koncepcja znana już starożytnym Chińczykom, Asyryjczykom i dziesiątkom innych kultur. Ale my im wmówiliśmy, że nie mogą się z tą treścią  zapoznawać, bo książeczka ujawniająca mechanizmy tej sztuczki – to fałszywka, bardzo brzydka, fuj!  Napisana przez, niech ją piekło pochłonie, carską ochranę, haha. Nazwaliśmy ja biblią antysemityzmu i zakazaliśmy czytania pod karą… wiecznego potępienia, hahaha!  Chyba raczej wietrznego…, bo przecież my nigdy w żadne głupoty o nieśmiertelności nie wierzyliśmy. I wyobraź sobie: oni w tę bajkę uwierzyli. boją się nawet brać do ręki tę książeczkę. No wiesz, jak w bajce, powiedzieliśmy im: wiecie, ta książka jest przeklęta, nie ruszajcie jej, bo kto jej dotknie spłonie lub piorun go jasny strzeli. To stary numer z tym tabu, nauczyli go nas… Aborygeni. I oni… uwierzyli, hahaha!  Posłuszne bywają te narody świata, hehe, trzeba tylko porządnie na nich huknąć.

Nie widzą, że w tej książeczce nie ma niczego zdrożnego. To samo mają u takich autorów jak Sun Tsy i Machiavelli. Tylko, że ta książeczka, której im zakazaliśmy czytać dostosowuje makiawelizm do naszych czasów, do czasów parlamentu, partii, prasy, powszechnej oświaty. Jest więc zbyt niebezpieczna w ujawnianiu znanych od tysiącleci metod czynienia z obywateli – niewolników i metod zarządzania tymi niewolnikami oraz metod niezauważalnego podbijania obcych krajów. A ponieważ jest tak niebepieczna i nadzwyczaj aktualna w epoce globalnej, światowej wioski medialnej – musieliśmy podłączyć do niej ogrodzenie pod wysokim napięciem, by ją omijali i to… przeżegnując się, haha!

A imię tego elektrycznego ogrodzenia: “antysemityzm”, kto  dotknie – pada porażony nazwaniem go “antysemitą”. I wije się biedak, tłumaczy, usprawiedliwia. Im bardziej się tłumaczy – tym bardziej jest przegrany, tym bardziej oplątują go liany, liny, nitki słownych pajęczyn. Usprawiedliwia się przed nieistniejącym trybunałem z niezaistniałych win – a inni go wytykają palcem, aż czuje się robakiem wzgardzonym. Jak ten nasz nieszczęsny literat, no wiesz, ten Kafka, który kiedyś obudził się jako robak na swoim łóżku. To jest nasz powojenny majstersztyk; zaaplikowanie Europie (Ameryka jakoś potrafiła się obronić) tego, iż dzięki terrorowi naszym jednym słówkiem “antysemityzm” uczyniliśmy z każdego Europejczyka – zastraszonego niewolnika jakby żywcem wyjętego z powieści Kafki. Cymes! Mechanizmy zarządzania schowaliśmy do sejfu z napisem “antysemityzm”. Mechanizmy demokracji ( i tak zawodne i kiepskie) wypaczyliśmy przez okresowe , rotacyjne wypychanie na czoło ludzi zbyt uczciwych.

Skarbem dla nas jest ktoś ponad miarę dobroduszny, ktoś maksymalnie naiwny  a do tego inteligentny. Na takich czekamy nieraz kilkanaście lat. Taki to zrobi większą dla nas robotę niż dziesięciu agentów. A wiesz, jak za nim idą ludzie, jak mu zawierzają… Tacy dobrzy aż do przesady i do tego inteligentni są dla nas jak kondensatory gromadzące wokół siebie miliony dusz i umysłów. A potem się tych dobrych pozbywamy. Dajemy na czoło naszego bezwzględnego kłamcę, retora. Ten dobry umocował instytucjonalnie przeróżne nasze przyczółki. Za pomocą tych przyczółków wzbudzamy naprzemiennie – chaos, nadzieję, zagrożenie, obojętność. I jakoś się kręci. Powoli obsadzamy komórki do wynajęcia w sektorze państwowym i prywatnym. I tak to jakoś leci, nie narzekamy. Powolutku. Byle była rotacja. Nadziejom nie można dać wygasać , ani ich rozprzęgać.

Czy się nigdy nie mylimy, czy nasze plany nie “wysypują się” , czy nie bywa tak, że gubi nas nasza łapczywość, syndrom trzeciego życzenia do złotej rybki, po którym wszystkie darmowe dary znikają?  Po którym zaczynamy być nienawidzeni?  Czy nie musimy walczyć z podobnymi grupami z innego kodu kulturowego, też stosującymi “sztukę wojny”?  Za dużo chciałbyś wiedzieć… Pewnie chciałbyś jeszcze zapytać, kto z nami wygra na pewnym określonym terenie. Hmm, wygra ten, który dobro w sobie okiełzna dalekowzrocznym rozumem i ten, kto znajdzie klucz do tego, jak dezaktywować nasza magię słów, naszą kabałę zabierania mocy państwom i ich obywatelom . To jest do zrobienia i jest jeden, który może to zrobić. Tylko musi  się nauczyć przenikać wzrokiem pochlebców i zdrajców..  

No, ale teraz muszę już kończyć, bo idą nasi gospodarze, nasi naiwni, za nimi sprytni i kilku zdrajców i zaraz będą zapalać  światełka naszej cywilizacji, haha!. Śmierć Grecji, Rzymowi i religii Jeszui ! Niech żyje sztuka wojny! Niech żyje kabała, dzięki której słowa wypowiadane przez człowieka stają się jego największymi wrogami!  Konstytucja staje się  brzmiącym jak cymbał poematem nieistniejącego humanitaryzmu, kodeksy karne – mętnymi stawami sprzecznych dygresji, sterowanymi przez nas za pomocą śluz wieloznaczności. Kabała ta nasza święta, dzięki której nic nie oznacza już niczego stałego a wszystko opalizuje jak bańka z błota w kałuży. Nic już nic nie znaczy, słowa wszystkie tracą sens a  mimo to wszyscy idą tam, gdzie MY chcemy. Ave, Kabbalah, morituri te salutant! Witaj Kabało! Idący na śmierć cię pozdrawiają!

Wiesz, oni myślą, że najgorsze będzie dla nich, gdy przejmiemy ich mienie bezspadkowe. Nie wiedzą, że od pewnego czasu już przejmujemy ich myśli. A na drugim etapie,  żeby tak powiedzieć – czynimy ich myśli „bezspadkowymi”, zrywamy ciągłość ich idei, ich ideałów. Odbieramy im ich bohaterów, ich święta, ich marzenia. Nazywamy je ksenofobicznymi, chorobliwymi, niezdrowymi.

Oczywiście bez prowokatorów byłoby trudno. Wstawiamy więc w ich tłumy kilku takich, którzy mają za pomocą techniki wylewania dziecka z kąpielą zneutralizować i napiętnować te ich ideały, które mogłyby być dla ich państwa barierą immunologiczną. Wyjmujemy z ich imaginarium kilka idei przez co pozostałe stają się bezskuteczne lub niezrozumiałe. Wyjmujemy te idee napiętnowując je jako ksenofobiczne, skrajne, radykalne, nacjonalistyczne. Nie zauważają tego. Nie zauważają,  gdyż dzieje się to już w połowie procesu anestezjologicznego, w połowie hipnozy kabalistycznej.

Tak już ich urobiliśmy magią naszych pojęć, że uwierzyli nawet w taką niedorzeczność jak ta, że ksenofobia to największy grzech, haha! Tak im wytrepanowaliśmy mózgi, że przestali rozumieć, iż ksenofobia to po prostu idea organizmu, całości, idea obecna w błonie komórkowej, idea bariery immunologicznej, straży granicznej, straży celnych i polityki migracyjnej. Czasem to mnie aż szokuje jak powierzchownie myślą i jak łatwo i szybko wpadają w nasze, dość proste pojęciowe siatki na motyle… Powinni się rumienić nawet śpiąc, dumni potomkowie Herona, Galena kupują od nas taka słomę pojęciową, że aż papier się czerwieni.

Operujemy na przemian zawstydzaniem ich, presją, groźbą. Ale – o, cudzie dawnej, świątynnej inkantacji – najskuteczniej działa właśnie repetycja, inkantacja, zaklęcie i wielokrotność jego powtarzania. Wymuszamy na ich przywódcach pewne zaklęcia, pewne magiczne zobowiązania, które oni zaczynają coraz częściej wstawiać do swoich przemówień, mów takie sekwencje wyrazów jak: Nie będzie zgody na…, Państwo polskie będzie walczyć z… Nigdy nie pozwolimy na… Po takiej anatemie (Anathema sit! – znaczy w języku dogmatyki ‘bądź przeklęty!”, źródło tego typu uzurpacji kontroli słów jest jawnie religijne) przemawiający przywódcy narodu  mogą wstawić przymiotnik „chorobliwy”, mogą połączyć go z rzeczownikiem „nacjonalizm” lub ‘patriotyzm”, „chorobliwy” mogą zastąpić przymiotnikiem „radykalny”, „ekstremistyczny”, „skrajny”. Oczywiście musi być w tej inkantacji słowo „antysemityzm”. Jakby go nie było, a była tylko ksenofobia i faszyzm, to tak jakby przeżegnać się w imię Syna i Ducha św. – pomijając Ojca. A muszą być wszystkie 3 osoby gwarantujące myśli osłabiające zdolności państwa do trwania i przetrwania. I to osłabianie instynktu państwowotwórczego i tożsamościowego płynie z tych przemówień, wpływa do głów słuchaczy. Tresuje ich myśli i uczucia, piętnuje i selekcjonuje.

Anatematyzmowanie (religijne wyklinanie, obkładanie klątwą, przekleństwem) dość szybko odsłania swoją magiczną (genologicznie) naturę i zaczyna działać na tego, kto… wypowiada te słowa. Jest to magiczna autosugestia, autohipnoza. Mamy więc w rezultacie dość śmieszne, tragikomiczne widowisko i nonsensowne pragmatycznie. Oto przywódca narodu – osłabia naród, obezwładnia i otwiera na anihilację przez czynniki wrogie tożsamościowemu umacnianiu państwowości i narodu. Dla nas to wymarzone miejsce na osiedlenie się, dla nich – katatonia państwa, paraliż ducha. I co najśmieszniejsze, ten ich przywódca, np. Prezydent robi to posługując się arsenałem obcej taumaturgii, obcej magii pojęciowej, magicznego sztafażu religijnego… nieznanej temu, kto przemawia i nie rozpoznanej przez niego religii. I nie zapyta się, nie poradzi, będzie używał nierozumianych i nie zdefiniowanych przez siebie słów wymuszanych na nim przez obcych. Nakłada fatwę obcej, internacjonalistycznej religii, destrukcyjnej dla jego narodu. Wyklina być może najbardziej żywotne siły swego narodu. Jest to zbrodnia na tkance emocji i ideałów narodu. I robi to kompletnie poza swoją świadomością oraz coraz bardziej ekscytując się mocą tego zaklęcia.

Miarą wielkości jest nie przyjmowanie sfabrykowanych, wypichconych, spreparowanych przez innych kategorii idei, wypchanych jak skóry padłych na pomór zwierząt, lecz kreacja nowych, dopasowanych do ducha czasu i do potrzeb ojczyzny. Żeby nie wpadli na znaczenie roli kreacji indywidualnych kategorii ideowych dla swego narodu, dla każdego narodu, żeby nie wpadli na to, co jest miarą wielkości i jakie jest źródło siły, zwłaszcza siły politycznej podsuwamy, podrzucamy im bezustannie  n a s z e   k a t e g o r i e , pojęcia słowa, zaklęcia, anatemy i ewokacje. Są już w połowie zbudowani z naszych, obcych im słów i kategorii pojęciowych i dlatego już w połowie ich nie ma. To i tak dobrze, bo Francji, a właściwie Francuzów ergo: Francji, bo taka jest kolejność nie ma już w trzech czwartych… Biorąc nasze nigdy nie wykreują swoich, tym bardziej że nasze kategorie, hasła i idee zawierają immanentnie kod, niszczący dążenie do mocy każdego innego narodu oprócz nas samych.

Czy są u nich jacyś politycy, którzy zdolni są wymknąć się presji powtarzania naszych, niszczących ich tożsamość – zaklęć?? Pamiętasz jak Harry Potter narzuca na siebie czarodziejski płaszcz i znika wszystko, co przykrył ten płaszcz, aż w końcu zostaje tylko jego głowa. Magia naszej kabały działa w przeciwnym kierunku. Temu, kto narzuca na siebie płaszcz naszych kategorii, naszych klątw i naszych błogosławieństw – najpierw znika głowa. Zostają mu tylko ręce i nogi. Więcej niewolnikowi nie trzeba. Kiedyś musieliśmy po niewolników wysyłać liczne i bitne oddziały. Dzisiaj umieszczamy w ich przemówieniach kilka słów – a skutek jest taki sam. Ba, jest nawet lepiej. Porwani przemocą niewolnicy wciąż skłonni byli do buntu. Natomiast ci,  p r z e k a b a c e n i  sami wkładają głowy w uprząż, całują nas po rękach i lubią się umartwiać. Sam widzisz, że nie można wołać do naszego boga Wojny innymi słowy, niż dziękczynne: Bądź pozdrowiona wszechmocna kabało wybranych! Oby tylko nie zbrakło dobrych i naiwnych do twoich sukcesów.

© wawel

Smoleńsk i (m.inn. PiS-owska) propaganda –

Smoleńsk i (m.inn. PiS-owska) propaganda –

Platforma jest rozsądniejsza,…

,… bo milczy, gdy można tu co najwyżej kłamać i pleść głupoty. PiS drąży temat, posługując się propagandą, a rozsądny bloger, za jakiego uważam Krzysztofa Wojtasa – w nawiązaniu do ostatniego odcinka ’Resetu’powiela smoleńska sieczkę. Pisze bloger Neonu:
„Mnie zastanawia zaś postawa Rosjan biorących udział w pracach związanych z wydarzeniem. […] Pogarda dla ciał, brak jakiegokolwiek szacunku, a wręcz świadome traktowanie przedmiotowe – i to  jak przedmiotów do których czuje się obrzydzenie. […] To świadectwo czegoś gorszego niż barbarzyństwo, świadectwo, że rosyjska barbaria nie zna ograniczeń w podłości”.
 
I dalej: „Nie wiem, czy ktoś zwrócił uwagę na spojrzenie Putina na Tuska w czasie ich spotkania w Smoleńsku po katastrofie. Ja odebrałem je jak przepełnione najwyższą pogardą i obrzydzeniem, a tylko obowiązki polityczne przymuszały go do ’zrobienia misia’ z Tuskiem”.
 ==============================
Przypomnę młodszym Czytelnikom, że po zdarzeniach 10 kwietnia 2010 roku utworzyły się dwie oficjalne grupy badające przyczyny ’katastrofy’: komisja Millera oraz zespół parlamentarny Macierewicza. Obie wydały swoje ekspertyzy i w obu roi się nie tylko od błędów, ale też niedorzeczności.
 
Ta pierwsza oficjalna założyła wypadek komunikacyjny, którego przyczyną było m.in. zderzenie z brzozą o średnicy 30 cm. Biorąc pod uwagę masę tupolewa to taka przeszkoda znaczy tyle, co dla samochodu o średniej wielkości badyl o średnicy 8 mm.
 
Druga mniej oficjalna komisja, ale w końcu parlamentarna, przyjęła za podstawę wybuch bomby podczas lotu. Trudno tu wytłumaczyć, dlaczego oderwany silnik nie zarył się w ziemię, tylko sobie leżał spokojnie. [Oraz- jeden silnik leżał na błocie, ale.. nie wysuszył go. A miałby ponad 800 stopni celsjusza.. A drugi – są zdjęcia: leży na suchej trawie, ale jej nie zapalił. I któryś ma wbita w oś obrotu – skośnie ściętą .. rurkę hydrauliczną. MD]
 
Takich niedorzeczności w ekspertyzach i szalejącej propagandzie były setki, a towarzyszyły temu seryjne śmierci osób, mających wiedzę o tym, co działo się 10 kwietnia i w okolicach tego dnia.

Tak więc obie ekspertyzy dotyczyły faktów, które nie zaistniały. Co działo się więc w tych smutnych dniach?
 
Najprościej można wyrazić to słowami prof. Mirosława Dakowskiego: „Nie wiemy dokładnie, co działo się w Smoleńsku, ale wiemy na pewno, co nie mogło się dziać”. Może jednak wiedział więcej inż. Krzysztof Cierpisz, absolwent Politechniki Warszawskiej na Wydziale Budowy Samolotów?
 
Już w kwietniu 2010 roku pisał autor, iż delegacja polska, udająca się do Katynia, nie zginęła w samolocie, którego wrak znajduje się w Rosji. Można było przyjąć taką wersję, gdyż:

1.  Widać było w telewizji rozbity samolot, ale ofiar nikt nie widział. Polski kamerzysta Wiśniewski oraz ambasador Jerzy Bahr stwierdzili, że nie dostrzegli ciał zabitych lub rannych.

2.  Do miejsca wypadku nie podjechała ani jedna karetka.

3.  Wnętrze kadłuba samolotu, pokazanego w relacji filmowej w dniu tragedii, pozbawione było wszelkich elementów wewnętrznych, takich jak fotele czy półki bagażowe.

4.  Czarna skrzynka nie została zabezpieczona w jej oryginale na miejscu rzekomej katastrofy i jako taka nie stanowi dowodu w sprawie. [W innym kolorze była ona „zaraz po wypadku”, a w innym – i już pognieciona -w „dokumentach MAK i Anodiny” MD].

5.  Filmy ze scenami ’gaszenia pożaru’ ukazują palącą się ziemię, a nie płonący samolot.

6.  Części wraku, pokazywane na filmach, nie bilansują całości samolotu, z którego mogły powstać. Nie ma m.in. kabiny pilotów.

7.  Wirnik nie kręcił się w momencie kontaktu z ziemią, więc silnik nie pracował.

8. Elementy skrzydła zostały ułożone ’ludzką ręką’.[ Na zdjęciach – duże kawałki płata stoją sobie oparte o drzewo – ale po drugiej stronie od hipotetycznego „toru samolotu” MD]

W raporcie MAK nie ma zapisu w CVR i FDR z ostatnich 3 do 6 sekund lotu, to jest od rzekomego uderzenia skrzydłem w brzozę do momentu rozbicia się. Brak więc dowodów na to, że nastąpił wypadek lotniczy. Nie są dowodem resztki poszarpanego samolotu, jak też ’znalezienie’ ciał zabitych w Smoleńsku czy w prosektorium w Moskwie.

[Dużo o tym w moim Archiwum, które zostało przez bardzo sprytnych informatyków uratowane od „dziwnego” zniszczenia. MD]

Kto mógł być sprawcą zamachu na delegację polską? Jakie okoliczności zaistniały? Co mogło być przyczyną tragedii? – Inż Krzysztof Cierpisz próbuje odpowiedzieć na te pytania. Zwrócimy tu uwagę na jego słowa: „Zamach był przedsięwzięciem międzynarodowym”.Autor przypomina różne fakty, które potwierdzają jego hipotezę i stwierdza:

„Wsadzenie wszystkich do wirtualnego tupolewa po to, aby dokonać w nim wirtualnej katastrofy, a dopiero w Smoleńsku podrzucić autentyczne trupy członków delegacji, tego nikt by nie wykombinował jako opcji rzeczywistego zamachu na życie tylu ludzi, ani tym bardziej nie udowodnił w sądzie”.

Czy mamy szansę poznać prawdę? – Inż Krzysztof Cierpisz odpowiada: „Błędy, cechy szczególne, rozpoznanie stron biorących udział w akcji zagłuszania, dają możliwość zidentyfikowania sprawców, których było wielu”. W innym miejscu pisze autor: „Należy zbadać całą drogę osób zaginionych od momentu rozstania się z bliskimi do momentu opuszczenia terytorium RP. Tu jest wielka tajemnica. Poruszenie tego kamienia ujawni prawdę”.

Minęło już ponad 13 lat od wydarzeń smoleńskich i nie znamy prawdy. Zapewne jej nie poznamy. I tu postawimy zasadnicze pytanie: „Czy jest możliwa inscenizacja na tak wielką skalę?” – Przypomnę, że udały się wcześniej, jak i później, inne inscenizacje, np. zburzenie trzech nowojorskich wież przez dwa samoloty czy liczne katastrofy lotnicze, m.in. w Mirosławcu (2008r.) czy w Donbasie (2014r.).
 
Przez kilka lat Europa Zachodnia była wstrząsana przez liczne ’muzułmańskie zamachy’, które po bliższej analizie okazywały się inscenizacjami.

I jeśli mamy wątpliwości co do wydarzeń smoleńskich, to zwrócę tu uwagę, że ta najszerzej zakrojona odbyła się w latach 2020 – 2022, gdy cały (prawie) świat uległ hipnozie (i przymusowi) i wziął udział w covidowym cyrku.
—————– 

MD: Polecam bardzo sensowne komentarze w oryginale.

Kijowskiego reżimu wojna z Panem Bogiem zagraża także wiernym w Polsce. Ukrainizacja prawosławia w Polsce?

Kijowskiego reżimu wojna z Panem Bogiem zagraża także wiernym w Polsce.

Konrad Rękas koscioly-swietego-bandery

Powołanie jeszcze przez reżim Poroszenki własnej prawosławnej organizacji kościelnej, której przyznano państwowy monopol na reprezentowanie wschodnich chrześcijan na Ukrainie, stanowiło usankcjonowanie trwającej już od Euromajdanu kampanii agresji przeciw jedynej kanonicznej wspólnocie, jaką na tych terenach stanowi Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego.

Akcja ta spotykała się z aplauzem rusofobicznych środowisk w Polsce, bezkrytycznie pomijających antychrześcijańskie i antyreligijne podłoże gwałtownej westernizacji, a więc w praktyce neoliberalnej ateizacji Ukrainy, gdzie napadom na cerkwie towarzyszy wprowadzana pod takie samo dyktando Zachodu promocja agendy LGBTQ+. Nijak to jednak nie przeszkadza fałszywej „prawicy narodowo-chrześcijańskiej” III RP, wprost przeciwnie zupełnie głośno zaczęto się w tych kręgach domagać… ukrainizacji prawosławia w Polsce.

Wojna z chrześcijaństwem

Także dla chrześcijanin obrządków zachodnich powinno być już zupełnie jasne, że wbrew zaciemniającej propagandzie nie mamy do czynienia z żadnym kryzysem (wyłącznie) prawosławia. Od dłuższego już czasu trwa natomiast bezwzględny atak, mający na celu rozsadzenie wspólnot chrześcijańskich od środka, co widzimy przy okazji kolejnych przypadków zastraszania wiernych, przejmowania i profanowania świątyń. To wszystko są nieodłączne elementy prowadzonej przez globalistyczny, neoliberalny, imperialistyczny Zachód duchowej kolonizacji chrześcijańskiego Wschodu.

Ukraina jest tylko kolejnym frontem tej wojny, jak były nimi wcześniej Bośnia, Kosowo czy Syria. Zniszczenie Kościoła jest wszak odwiecznym i niezmiennym celem Antychrysta, niezależnie od tego czy posługuje się on bombami i rakietami, demoralizującą anty-kulturą czy fałszywymi katechezami kłamliwych proroków. Wojna na Ukrainie jest również wojną religijną i ten jej duchowy aspekt nie może pomijany w żadnych analizach.

Groźba ukrainizacji polskiego prawosławia

Zagrożenia tak dotkliwie doświadczające Ukrainę i ukraińskich chrześcijan – przeniknęły także do Polski. Przyjazd blisko 5 milionów przesiedleńców z Ukrainy, przybywających z zamiarem stałego osiedlenia i korzystających z licznych przywilejów politycznych i finansowych – przekształca nasz kraj w państwo faktycznie dwunarodowe, a więc i dwukulturowe. Nowi przybysze, poczynając sobie bezczelnie, starają się zdominować zastane struktury, w tym i te kościelne. Pod pozorem ukrainizacji polskiego prawosławia – na terytorium kanonicznym Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego mamy do czynienia z próbami tworzenia alternatywnej hierarchii, podległej bezpośrednio sekcie Dumenki-Poroszenki-Zełeńskiego. Polskim biskupom zarzuca się „kolaborację z Moskwą”, denuncjuje się używanie rosyjskiego w kazaniach i starocerkiewno-słowiańskiego w Boskiej Liturgii, domagając się zastąpienia ich ukraińskim (nawet w parafiach polskich i białoruskich). Ba, nawet w dawnych parafiach ukraińskich atakuje się duchownych, którzy nie chcą przyjmować zapisków w intencji „walczących na Ukrainie przeciw rosyjskiej agresji”. Taka sytuacja miała miejsce np. w Lublinie, gdzie aktywiści banderowscy chcieli przejąć jedną z cerkwi i naciskali na władze duchowne i państwowe, by usunęły jej proboszcza.

Śmiertelny błąd katolickiej hierarchii

Hasła te wydają się nieprzypadkowo znajome. Od dawna występuje z nimi inne niebezpieczne narzędzie antychrześcijańskie – Ukraińska Cerkiew Uniacka, obecnie z powodzeniem współpracująca z sektą Dumenki. Uniaci działają nie tylko pod osłoną administracji państwowej, ale niestety także części hierarchii rzymsko-katolickiej, która toleruje ośrodki nazistowskiej, banderowskiej propagandy w uniackich seminariach duchownych i na katolickich uczelniach. To kolejny bardzo poważny błąd instytucjonalnego Kościoła w Polsce, po wcześniejszym poddaniu się COVID-dyktaturze państwowo-medialnych ciemniaków. Krok zaś to tym bardziej fatalny, że niemal na pewno nie ustrzeże katolicyzmu przed takim samym naciskiem imperialistyczno-banderowskim, z jakim od lat zmaga się już prawosławie.

Katolicy będą następni

Poparcie dla nazizmu i nienawiść do prawosławia do główne punktu wspólne sekty Dumenki, uniatów i władz w Kijowie, którym wsparcia udziela ślepo także podporządkowana Anglosasom III RP. Czy lepiej pamiętającym lata 90-te nie przypomina to koalicji nienawiści przeciw Jugosławii? Naziści, fałszywi chrześcijanie, fundamentaliści islamscy – zawsze ci sami wrogowie, zawsze w pierwszej linii walki przeciw Prawdzie, podobnie zresztą jak m.in. w Iraku i zwłaszcza w Syrii, gdzie chrześcijańskich wspólnot przed „demokratycznymi przyjaciółmi Zachodu” musiały bronić czy to wojska rządowe, czy proirańskie milicje szyickie. Nie miejmy jednak złudzeń. W Nowym Wspaniałym Świecie miejsca na chrześcijaństwo nie będzie w ogóle, dlatego po Asyryjczykach i jakobitach uderzyli w ukraińskich prawosławnych, ale na liście nie zabraknie i katolicyzmu.

Po wystąpieniu papieża Franciszka do młodzieży rosyjskiej jest tylko kwestią czasu, kiedy na Ukrainie wykreowana zostanie kolejna schizma, tym razem wymierzona w Kościół katolicki, a wraz z jej objawieniem rozpoczną się prześladowania wiernych podejrzanych o sprzyjanie „prokacapskiemu Rzymowi”. W procederze tym chętnie będzie zapewne uczestniczyć Cerkiew uniacka, która podobnie jak sekta Dumenki-Poroszenki-Zełeńskiego już przecież nawet nie udaje, że jest czymś więcej niż zapleczem banderyzmu w duchu fałszywej religijności i szowinizmu. Pierwszym sygnałem wydaje się być wystąpienie biskupa Skomarowskiego, który w imieniu Konferencji Episkopatu Ukrainy pouczył papieża o konieczności „odpowiedniego dialogu” z Kijowem. Niezależnie od tego czy stanowisko to zostało wymuszone, czy jest dowodem politycznej demoralizacji hierarchii katolickiej na Ukrainie – jest to znak, że rzekomy kryzys prawosławia staje się coraz wyraźniej bezpośrednim atakiem na całe chrześcijaństwo w jego kanonicznych formach i wartościach.

Na dzisiejszej Ukrainie nie ma już miejsca na inną wiarę niż ta w nazizm, ideologicznie przykrywający upadek państwa i jego oligarchiczny zarząd w interesie anglosaskiego imperializmu. Nie ma innych apostołów tej wiary niż aktorzy wynajęci do ról prezydentów, metropolitów, patriotów i duchownych. I nie ma innych świętych niż Bandera i jemu podobni.

A te grzechy bałwochwalstwa prowadzić mogą, niestety, tylko do dalszego męczeństwa.

Konrad Rękas

Wystąpienie na konferencji „Kršenje verskih prava sa posebnim osvrtom na Ukrajinsku pravoslavnu crkvu”, zorganizowanej 28. sierpnia 2023 r. w Belgradzie przez serbski Centar za Geostrateške Studije.

Por. także: https://chart.neon24.org/post/172889,kijowskiego-rezimu-wojna-z-panem-bogiem

Bomba wybuchła; teologia moralna „Kościoła V2” leży w gruzach. Może jednak – kościół niemiecko-katolicki?

Bomba wybuchła; teologia moralna „Kościoła V2” leży w gruzach.

Może jednak – kościół niemiecko-katolicki?

https://pch24.pl/bomba-wybuchla-teologia-moralna-kosciola-lezy-w-gruzach/

Amoris laetitia papieża Franciszka – to dokument, na którym od A do Z oparta jest nowa praktyka duszpasterska w Berlinie, gdzie błogosławione będą pary homoseksualne, rozwodnicy i pary żyjące bez ślubu. Abp Heiner Koch jest przekonany, że jego decyzja zyska wsparcie Watykanu. Najprawdopodobniej ma rację, a błogosławienie par LGBT to bynajmniej nie koniec. To dopiero początek.

Metropolita Berlina abp Heiner Koch ogłosił, że w jego archidiecezji księża – a także świeckie duszpasterki i świeccy duszpasterze – mogą błogosławić pary homoseksualne, rozwodników w powtórnych związkach albo pary kohabitujące. Uzasadnił to wyłącznie nauczaniem papieża Franciszka, a przede wszystkim jego adhortacją Amoris laetitia. Gdy Franciszek wydał ten dokument w 2016 roku liberalny kard. Walter Kasper mówił pochlebnie o wielkiej „zmianie paradygmatu”, a konserwatywny austriacki filozof Josef Seifert przestrzegał przed „teologiczną bombą atomową”, która może obalić całe dotychczasowe nauczanie moralne Kościoła. Polskie mainstreamowe media kościelne dostrzegały wprawdzie pewien problem w jednym z przypisów do adhortacji, ale studziły nastroje, przekonując, że to tylko mały przypis i nie ma on większego znaczenia.

Jednak Amoris laetitia to nigdy nie był „tylko jeden przypis”. Adhortacja Franciszka jest pełna fragmentów, które składają się na Seifertowski „ładunek wybuchowy”. Pisałem o tym szeroko w książce „Niemiecka rewolucja. Jak za Odrą ginie katolicka wiara” wydanej w 2019 roku przez Stowarzyszenie ks. Piotra Skargi. Papieski dokument proponuje Kościołowi etykę sytuacyjną i odejście od nauki o obiektywnych normach, których nigdy nie wolno naruszać. Jest wprost sprzeczny z Tradycją Kościoła; przyjmuje za dobrą monetę dokładnie te poglądy, które zaledwie w 1993 roku św. Jan Paweł II odrzucił jako błędne w encyklice Veritatis splendor.

Właśnie dlatego abp Heiner Koch mógł wykorzystać Amoris laetitia do uzasadnienia błogosławienia grzesznych związków. Nie tylko rozwodników, a nawet nie przede wszystkim ich; w liście, który datowany jest na 21 sierpnia tego roku, chodzi przecież głównie o pary homoseksualne. Gdy w 2016 roku ukazała się Amoris laetitia tylko nieliczne środowiska przestrzegały, że kwestia rozwodników to dopiero początek. Tak się rzeczywiście stało.

Najważniejszym passusem Amoris… jest punkt 301, który w części abp Heiner Koch zacytował w liście. Kluczowe zdania brzmią: „Dlatego nie można już powiedzieć, że wszyscy, którzy są w sytuacji tak zwanej «nieregularnej», żyją w stanie grzechu śmiertelnego, pozbawieni łaski uświęcającej. Ograniczenia nie zależą tylko od ewentualnej nieznajomości normy. Podmiot, choć dobrze zna normę, może mieć duże trudności w zrozumieniu «wartości zawartych w normie moralnej», lub może znaleźć się w określonych warunkach, które nie pozwalają mu działać inaczej i podjąć inne decyzje bez nowej winy”.

Innymi słowy: para rozwodników w nowym związku/para homoseksualna/para kohabitująca dobrze wie, że jej sytuacja jest obiektywnie grzeszna. Uważa jednak, że w normie, do której mieliby dążyć, nie ma „wartości”. Co więcej sądzą, że w ich konkretnej sytuacji życiowej porzucenie partnera albo zachowywanie czystości prowokowałoby „nową winę”. Co mają zrobić?

Najważniejsze jest „włączenie” ich do Kościoła, pisze abp Heiner Koch, cytując z punktu 297 Amoris…: „Trzeba pomóc każdemu w znalezieniu jego sposobu uczestnictwa we wspólnocie kościelnej, aby czuł się przedmiotem «niezasłużonego, bezwarunkowego i bezinteresownego» miłosierdzia”.

Żeby zrealizować cel „włączenia” pary „w sytuacji nieregularnej” należy odejść od dążenia do realizacji „normy ogólnej”. Trzeba uznać, że norma ta po prostu nie obejmuje tej konkretnej sytuacji życiowej. Heiner Koch znowu zacytował Amoris…, punkt 307: „To prawda, że normy ogólne stanowią pewne dobro, którego nigdy nie powinno się ignorować lub zaniedbywać, ale w swoich sformułowaniach nie mogą obejmować absolutnie wszystkich szczególnych sytuacji”.

Ostateczną decyzję musi podjąć osoba, o którą w sprawie chodzi. Jak pisze abp Koch – cytat z Amoris… 37: „Jesteśmy powołani do kształtowania sumień, nie zaś domagania się, by je zastępować”.

Z tego wszystkiego metropolita wyprowadza potencjalną możliwość błogosławienia par homoseksualnych. Powołuje się przy tym dodatkowo na inną adhortację Franciszka, Evangelii gaudium z 2013 roku, gdzie czytamy: „Eucharystia, chociaż stanowi pełnię życia sakramentalnego, nie jest nagrodą dla doskonałych, lecz szlachetnym lekarstwem i pokarmem dla słabych”. Jak argumentuje abp Koch, jeżeli Eucharystia nie jest nagrodą dla doskonałych, ale pokarmem dla słabych, to dotyczy to również innych sakramentów, a w konsekwencji – także błogosławieństwa. Dlatego, uznał, nie ma przeszkód, żeby udzielać błogosławieństwa parom homoseksualnym, rozwodnikom czy kohabitującym.

Gdyby abp Heiner Koch chciał jeszcze silniej wzmocnić swoją argumentację, mógłby zacytować z punktu 303 Amoris laetitia, gdzie Franciszek raz jeszcze wyraził myśl o obchodzeniu normy ogólnej z powołaniem się na „konkretne okoliczności”. Papież pisał tam: „Sumienie może jednak uznać nie tylko to, że dana sytuacja nie odpowiada obiektywnie ogólnym postanowieniom Ewangelii. Może także szczerze i uczciwie uznać to, co w danej chwili jest odpowiedzią wielkoduszną, jaką można dać Bogu i odkryć z jakąś pewnością moralną, że jest to dar, jakiego wymaga sam Bóg pośród konkretnej złożoności ograniczeń, chociaż nie jest to jeszcze w pełni obiektywny ideał”.

Biorąc to wszystko pod uwagę metropolita Berlina orzekł, co następuje: jeżeli duszpasterze i duszpasterki w jego archidiecezji będą błogosławić pary homoseksualne, rozwodników czy kohabitujące, to mają wolną rękę – on nie będzie występował przeciwko nim z żadnymi środkami dyscyplinarnymi. Ważne jest jedynie to, by błogosławieństwa udzielano po wcześniejszej rozmowie z taką parą, która będzie mieć na celu kształtowanie decyzji sumienia a następnie zaakceptowanie takiej decyzji.

Czy Stolica Apostolska zareaguje na decyzję abp. Heinera Kocha? We wrześniu 2022 roku biskupi belgijskiej Flandrii opublikowali dokument z propozycją specjalnej liturgii połączonej z błogosławieństwem dla par LGBT. Hierarchowie odbyli w listopadzie wizytę ad limina Apostolorum, podczas której rozmawiali o swoim rozwiązaniu z urzędnikami Kurii Rzymskiej oraz z samym papieżem. Bp Johan Bonny z Antwerpii powiedział później, że papież zaakceptował ich dokument. Dlaczego? Według Bonny’ego chodziło o to, że Belgowie mówili jednym głosem, nikt z nich się nie sprzeciwiał. Jest jednak jeszcze jeden element: dokument z Flandrii, tak jak list abp. Kocha, został oparty na adhortacji Amoris laetitia. Belgowie zacytowali stosowne passusy papieskiego tekstu, uzasadniając na ich podstawie swoje „rozwiązanie duszpasterskie”. Gdyby papież ich potępił, musiałby stwierdzić, że ich odczytanie Amoris laetitia jest nieprawidłowe. Było przecież jednak prawidłowe: wprawdzie Amoris laetitia jest sprzeczna z nauczaniem Kościoła poprzednich wieków i lat, ale tekst sam w sobie rzeczywiście uprawomocnia błogosławienie par LGBT. To samo dotyczy metropolity Berlina. Jeżeli Watykan powie mu „nie”, powie „nie” dokumentowi Franciszka. Byłby to absurd.

Tymczasem abp Heiner Koch zrobił dokładnie to, czego oczekuje Ojciec Święty: ogłosił list duszpasterski oparty na jego, Franciszka, nauczaniu. 1 lipca tego roku papież wysłał list do nowego prefekta Dykasterii Nauki Wiary, abp. Victora Manuela Fernándeza. Napisał w nim między innymi: „[…] twoje zadanie polega również na tym, by przykładać specjalną troskę do weryfikowania, czy dokumentu twojej własnej Dykasterii oraz innych mają wystarczające zaplecze teologiczne, czy są spójne z bogatym podłożem wieczystego nauczania Kościoła, a jednocześnie biorą pod uwagę najnowsze Magisterium”. Innymi słowy: wszystko, co wychodzi z Kurii, musi być naznaczone „zapachem Franciszka”. Abp Fernández w jednym z wywiadów udzielonych prasie po tym, jak papież mianował go prefektem DKW, zapowiedział nadawanie takiego „zapachu” właśnie dokumentowi Watykanu z 2021 roku mówiącego o zakazie błogosławieństwa par LGBT. „Sądzę, że jest nadal możliwe sprecyzować te wypowiedzi, dopełnić je oraz ulepszyć – tak, by naświetlić je lepiej nauczaniem papieża Franciszka” – powiedział. Uzasadniając swoją otwartość na takie błogosławieństwa abp Heiner Koch powołał się na „zapowiedzi” abp. Fernándeza, sugerując, że może pozwolić duszpasterkom i duszpasterzom na swobodę działania – bo sprawa, o których mowa, niedługo i tak zostanie rozstrzygnięta na korzyść niemieckiej wizji.

Postępowanie abp. Heinera Kocha jest ponadto w pełni zgodne z innym pryncypium, jakim – zgodnie z poleceniem Franciszka – ma kierować się abp Fernández jako prefekt DKW. Papież zalecił mu dbanie o to, by w Kościele rozwijały się „różnorodne prądy myśli w filozofii, teologii i praktyce duszpasterskiej”, co, o ile będzie „pojednane przez Ducha w poszanowaniu i miłości”, ma „pomagać Kościołowi wzrastać”. Decyzja metropolity Berlina niewątpliwie spełnia wszystkie konieczne kryteria: jest duszpasterska, oparta na Amoris laetitia, wyraża różnorodność prądów myśli, odwołuje się do prymatu miłosierdzia… Nie sposób sądzić, że Watykan mógłby ją zatrzymać, chyba, że nagle do głosu doszłyby w Kurii Rzymskiej inne niż dotąd środowiska, a Fernández popadłby nagle w niełaskę.

Błogosławienie związków LGBT nie jest, oczywiście, końcem rewolucji Amoris laetitia, tak jak końcem nie była zgoda na udzielanie Komunii świętej rozwodnikom. Na gruncie wyłożonych w tej adhortacji zasad zmienić można bardzo, bardzo wiele. To na przykład antykoncepcja – chyba nic nie nadaje się łatwiej do tego, by stać się płaszczyzną stosowania „obejścia norm ogólnych”. To również kontakty z niekatolikami – dlaczego nie dopuszczać ich do pracy w duszpasterstwie, dlaczego odmawiać im sakramentów? Norma ogólna, ale w tej sytuacji… Mnożyć różne zastosowania można w nieskończoność. W końcu, jak pisał Seifert, chodzi o bombę teologiczną. Ta bomba już wybuchła – a teraz obserwujemy kolejne „zniszczenia” jakich dokonała.

Czy nam się to podoba, czy nie – takie są fakty; teologia moralna Kościoła jest po prostu w gruzach.

Paweł Chmielewski

Wołyń wyklęty. Siedem kłamstw o ludobójstwie OUN-UPA

Wołyń wyklęty. 7 kłamstw o ludobójstwie OUN-UPA

https://pch24.pl/wolyn-wyklety-7-klamstw-o-ludobojstwie-oun-upa/

Polskojęzyczni politycy i dziennikarze, którzy negują lub minimalizują zbrodnie ukraińskich nacjonalistów albo przypisują je Rosjanom bądź też głoszą, że to nie jest dobry czas (aby szczerze pomówić o bandytyzmie OUN-UPA) – wszyscy oni są mentalnym pomiotem komunistycznych propagandystów, ongiś zakłamujących rzeź katyńską wedle identycznego wzorca.

Kłamstwo pierwsze: Żołnierze, nie bandyci

O czasach komuny można powiedzieć jedną rzecz dobrą – bandytów UPA nazywano wtedy zwyczajnie bandytami. Dziś co rusz wyskakuje jakiś zgorszony esteta, dla którego takie określanie sprawców zarzynania dzieci, wyłupywania im oczu czy wbijania na pal to relikt komunistycznej propagandy. Przed laty śp. profesor Paweł Wieczorkiewicz przykładnie zdruzgotał ów sposób myślenia. Wskazał, że UPA była organizacją przestępczą nie dlatego, że walczyła przeciw Polakom, ale ponieważ 90 do 95 proc. jej ofiar było cywilami.

Rzeczywiście, zabijanie bezbronnych stanowiło modus operandi wszelkich formacji zbrojnych OUN. W 1939 roku ukraińskie bojówki nie odniosły spektakularnych sukcesów w bojach z Wojskiem Polskim, podobnie jak w roku 1941 „grupy marszowe OUN” nie epatowały męstwem w spotkaniach z Armią Czerwoną; za to w obu przypadkach ochoczo wybijano cywilów. Na Ukrainie sowieckiej w pierwszych „powojennych” ośmiu latach (do 1953 roku) UPA zgładziła 30 676 osób, z tego zaledwie 8340 żołnierzy i milicjantów. Podobne wyliczenia przedstawił polsko-ukraiński historyk Jarosław Syrnyk odnośnie do powiatu leskiego (lata 1944-1947) – spośród 800 zabitych tam przez UPA na ludność cywilną przypadło aż 600 ofiar.

Prawdziwie szokujące są proporcje uśmierconych polskich cywilów i wojskowych na Wołyniu oraz w Małopolsce Wschodniej w latach 1943-1944. W klasycznym dziele o ludobójstwie na Wołyniu Ewy i Władysława Siemaszków wyliczono, że wśród 60 000 zamordowanych wołyńskich Polaków zaledwie paruset zginęło z bronią w ręku. Wiedząc to możemy lepiej ocenić naszych estetów, oburzających się na nazywanie UPA bandytami.

Kłamstwo wtóre: Nie ten czas

Każdy, kto dorastał w PRL, miał wątpliwą przyjemność wysłuchiwania wynurzeń partyjnych funkcjonariuszy dowolnego szczebla, bajdurzących o odpowiedzialności Niemiec hitlerowskich za Katyń. Bywało jednak, szczególnie u schyłku komuny, że niektórzy z owych złotoustych łgarzy potrafili przyznać półgębkiem, że z tym Katyniem przecież wszyscy wiemy, jak było. Jednakowoż (prawili łgarze, przybierając pozę zatroskanych mężów stanu) jeszcze za wcześnie głośno o tym mówić, jako że wróg nie śpi. Przecie dookoła czyhają hordy obcych agentów tudzież imperialistów, gotowych zaatakować nasz ukochany kraj! Dlatego właśnie nie możemy ulegać prowokacjom, godzącym w nasze sojusze (tu boleściwy ton łgarzy przechodził w pryncypialną nieugiętość); dlatego jeszcze nie czas, jeszcze nie ta pora, by porozmawiać o tych tragicznych wydarzeniach…

Czyż nie brzmi to znajomo dla obserwatorów dzisiejszej dyskusji „wołyńskiej”? Komunizm upadł, ale mentalność partyjnych poprawiaczy historii okazała się ponadczasowa.

Kłamstwo trzecie: Słowa czyli Orwell po polsku

Wspomniane tragiczne wydarzenia to eufemizm ukuty w PRL na określenie mordów popełnionych przez funkcjonariuszy reżimu. Oficjalnie „władza ludowa” nie mogła popełniać zbrodni, skądże znowu, ale dochodziło do tragicznych wydarzeń tragedii. Mieliśmy więc tragiczne wydarzenia w Poznaniu i na Wybrzeżu, tragedię w kopalni „Wujek” i tak dalej.

Współcześni kłamcy podchwycili tę manierę. Piszą o tragicznych wypadkach na Wołyniu oraz wołyńskiej tragedii (chyba chodzi o to, żeby niewyedukowana historycznie tłuszcza myślała, że na tym Wołyniu wydarzyła się kiedyś powódź albo trzęsienie ziemi). Furorę zrobiło enigmatyczne określenie antypolska akcja UPA. Mnie doprowadził do szału pewien utytułowany profesor historii, który obwieścił wszem wobec, że w 1943 roku na Wołyniu UPA rozpoczęła walki partyzanckie z Polakami.

Głęboko niesmak pozostawiły po sobie zacięte spory w polskim Sejmie o użycie słowa ludobójstwo w rocznicowych uchwałach (część parlamentarzystów wyrażała troskę, że tak ostre sformułowanie urazi delikatne uczucia Ukraińców). W 2003 roku posłowie przyjęli zdumiewające „Oświadczenie”, w którym przeprowadzona z premedytacją wielka akcja ludobójcza OUN-UPA została zrównana z przypadkami polskich odwetów, podejmowanych tu i ówdzie przez lokalnych komendantów. Tragedii Polaków mordowanych i wypędzanych z ich miejsc zamieszkania przez zbrojne formacje Ukraińców towarzyszyły również cierpienia ludności ukraińskiej – ofiar polskich akcji zbrojnych. Była to tragedia obu naszych narodów – mogliśmy przeczytać.

Kiedyś myślałem, że właśnie w tym momencie polscy politycy osiągnęli ostateczną granicę podłości. Po latach zrewidowałem ów pogląd, gdy obserwowałem inicjowanie przez Kaczyńskiego, Tuska i Dudę banderowskich pozdrowień (Sława Ukrainie – herojom sława!) czy pamiątkowe fotki Niedzielskiego i Błaszczaka na tle czerwono-czarnych barw. Na polu upokarzania własnego kraju nadwiślańscy plenipotenci wykazują się ogromną kreatywnością.

Kłamstwo czwarte: Baćko nasz Bandera

Komuna miała swoje okresy błędów i wypaczeń, wynikające rzekomo nie z ideologii, a z czynnika ludzkiego. Niby ustrój był świetlany, ale stało się nieszczęście, bo do władzy dorwał się psychopata Stalin. Ale któż był konkurentem Stalina? Toż Bronstein-Trocki, obu zaś wywindował na szczyty Lenin. W czym przejawiała się wyższość moralna Bronsteina nad Dżugaszwilim? Całe to towarzystwo miało ręce umazane krwią.

Podobnie dziś trwają poszukiwania banderyzmu z ludzką twarzą. – No dobrze, Szuchewycz czy Klaczkiwski byli rzeźnikami  – zgadzają się łaskawie piewcy pojednania. – Ale czym wam zawinił Bandera?

Dopóki tak idiotyczne pytanie stawiały jakieś pętaki, można było kwitować je wzruszeniem ramion. Ale bakcyl rezuńskiego rewizjonizmu był zaraźliwy. Naprawdę zdębiałem, kiedy z usprawiedliwianiem Krwawego Stiepana pospieszył mecenas Jan Olszewski, były premier. Pouczył on Polaków, że Bandera popełnił jedno przestępstwo przeciw Polsce, zaś z ludobójstwem UPA nie miał nic wspólnego, bo od roku 1941 Niemcy więzili go w obozie w Sachsenhausen.

Owym jednym przestępstwem miał być, wedle pana mecenasa, zamach na ministra Pierackiego w 1934 r. Tylko że, poza Pierackim, z rozkazów Bandery uśmiercono jeszcze przynajmniej dwanaście osób. W świetle prawa przestępstwem było przewodzenie organizacji terrorystycznej, jak i działania na rzecz oderwania fragmentu obszaru Rzeczypospolitej. Właśnie za te liczne przestępstwa sąd wymierzył Banderze karę śmierci – niestety, nieodmiennie pobłażliwe w takich przypadkach państwo polskie ocaliło go przed stryczkiem.

W roku 1941 Bandera współorganizował rozmaite formacje paramilitarne – „grupy marszowe OUN”, batalion „Nachtigall”, milicję „Sicz” i inne, które po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej ochoczo masakrowały Polaków i Żydów. Tylko podczas niesławnych Dni Petlury” w lipcu 1941 roku na ulicach Lwowa naliczono dwa tysiące trupów. Gdy Bandera pokłócił się z niemieckimi pryncypałami, w następnych latach działania ludobójcze realizowali jego współpracownicy, których wódz wychował w nienawiści do Lachów, Moskwy i Żydów.

Kłamstwo piąte: Ruscy agenci

Nie tylko komuniści traktowali historię jako poręczną kłonicę do okładania oponentów. Skoro Katyń był kiedyś przypisywany Niemcom, to czemuż zbrodniami UPA nie obciążyć Sowietów (bądź „Rosjan”)?

Pojawiające się tu i ówdzie stwierdzenie, że ludobójstwo wołyńsko-małopolskie przeprowadziło NKWD przebrane za UPA było tak beznadziejnie głupie i łatwe do obalenia, że mało kto odważył się na tak ostentacyjną kompromitację. Pewną popularność, szczególnie wśród osób skłonnych do teorii spiskowych, zdobyła teza o rosyjskiej prowokacji. W 2008 roku Bronisław Komorowski, podówczas marszałek Sejmu RP, udzielił wywiadu „Rzeczpospolitej”, opatrzonego wymownym tytułem: Za Wołyń odpowiadają Sowieci. Pięć lat później „Gazeta Wyborcza” odpaliła wytwór Mirosława Czecha (posła UD i UW, członka władz Związku Ukraińców w Polsce): Jak Moskwa rozpętała piekło na Wołyniu. Po kolejnych trzech latach ówczesny minister obrony Antoni Macierewicz pozwolił sobie na uwagę: Prawdziwym wrogiem, który rozpoczął i który użył ukraińskich sił nacjonalistycznych do tej straszliwej zbrodni ludobójstwa, jest Rosja. To tam jest źródło tego straszliwego nieszczęścia.

Interesujące jest obserwowanie takich przypadków, kiedy prominentne postacie z (podobno) zwaśnionych obozów politycznych, niespodziewanie prezentują zadziwiającą zbieżność poglądów, łżąc w zgodnym chórze ponad podziałami. Ale teza o moskiewskiej prowokacji nie przyjęła się, z dwóch powodów. Po pierwsze rzetelni historycy nie znaleźli na nią dowodów. Po wtóre – gadanie, że UPA była sterowana przez Sowietów wywołało wzburzenie na… Ukrainie. I trudno się temu dziwić – gdyby twierdzenie potraktować na serio, stanowiłoby srogie oskarżenie względem dzisiejszych elit politycznych Kijowa. Skoro stawiają pomniki sowieckiej agenturze – to pewnikiem sami są agentami! To zaś oznaczałoby, że PO, PiS, GazWyb i Związek Ukraińców w Polsce wspierają agenturę Kremla…

Kłamstwo szóste: Łzy Mariupola

Sprytnym zabiegiem lewicowej propagandy na całym świecie było „przykrywanie” Katynia poprzez podkreślanie cierpień narodów ZSRS podczas II wojny światowej. W Polsce udawało się to średnio – każdy normalny człowiek szczerze współczuł głodzonym mieszkańcom Leningradu albo rodzinom z chutorów palonych przez niemieckich Europejczyków, czemu jednak miałby traktować ulgowo Stalina i siepaczy z NKWD?

Dziś dyskusje o OUN mają być zniwelowane przez obecną wojnę toczącą się na Ukrainie. Doświadczył tego pan Wojciech Cejrowski, gdy na antenie Radia Wnet w kwietniu 2022 roku postulował, że Polska powinna wymusić na naszym sąsiedzie stosowne ustępstwa: Teraz jest najbardziej właściwa chwila. Skoro Ukraina jest w ogniu, to możemy od nich zażądać jasnego stanowiska: – Jesteście w Europie czy jesteście w Azji? Czy potępiacie przybijanie mężczyzn do ściany stodoły, żeby obserwowali, jak gwałcone są żony i córki? […] Kaczyński pojechał do Kijowa i nie zająknął się ani słowem o Wołyniu. A groby wyją!.

Cejrowskiemu dał odpór nie byle kto, bo Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Poza powtarzaniem mantry, że o Wołyniu można porozmawiać wtedy, kiedy będzie na to pora, pouczył także, że Bandera jest bardziej skomplikowany, a przypominanie tej rzezi jest na rękę Rosjanom. Zdaje się, że to ostatnie było dlań najistotniejsze. Jak ulał pasowała tu kwestia Romana Dmowskiego sprzed ponad stu lat: Bardziej Rosji nienawidzicie niż Polskę kochacie.

Pan Skowroński podkreślił cierpienia spowodowane obecną wojną, posuwając się do stwierdzenia, że w samym Mariupolu Rosjanie wymordowali 50 do 100 tysięcy UkraińcówCiekawe, skąd pan redaktor wytrzasnął owe liczby? Wiele miesięcy później, w lutym roku 2023, po roku działań wojennych, ONZ potwierdziła śmierć jedynie 8000 cywilów na obszarze całej Ukrainy, najczęściej z powodu wzajemnych ostrzałów artyleryjskich. Kiedyś powstaną prace naukowe na temat rzetelności mediów podczas obecnej wojny – i nie wątpię, będą to prawdziwe księgi hańby.

Proszę mnie nie zrozumieć źle. Osiem tysięcy cywilów zabitych na Ukrainie w ciągu roku to straszna tragedia. Jednak tylu samo zginęło w Iraku podczas pierwszych sześciu tygodni amerykańsko-brytyjskiej inwazji w roku 2003, co nie wywołało specjalnego poruszenia polskich mediów. Podobna liczba Polaków poniosła śmierć na Wołyniu w kilka godzin, w Krwawą Niedzielę 11 lipca 1943 roku. Kłopot w tym, że „nasi” dziennikarze na ogół nie mają pojęcia o wojsku, nie odróżniają ofiar działań wojennych od ofiar zbrodni, szastają pojęciami nie znając ich definicji (ludobójstwo to dla nich po prostu duża liczba trupów).

Polacy na Wołyniu nie zginęli przypadkiem, dlatego że na ich dom spadła rakieta, bo mieszkali za blisko bazy wojskowej albo ktoś im ustawił armaty na podwórku, czyniąc z obejścia cel uprawniony. Ani ponieważ jacyś żołnierze zamienili ich domostwa w fortece, które przeciwnik uparł się szturmować, bo zwaśnione strony wybrały sobie ich wieś czy miasto na pole bitwy. Nie zginęli nawet dlatego, że w tej czy innej armii trafił się zwyrodnialec albo osoba z zaburzeniami psychicznymi bądź chłopak zwyczajnie przerażony grozą wojny i strzelający na oślep dookoła.

Nie, Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej mordowano na zimno, z premedytacją. Cechą ludobójstwa jest jego intencjonalność. Ludobójstwo to nie bitewny amok, to działanie zaplanowane. W przypadku wbijania ludzi na pal, przerzynania ich piłami, wbijania im gwoździ w czaszkę, wypruwania wnętrzności – nie sposób mówić o przypadkowych ofiarach wojny.

Kłamstwo siódme: Wczoraj i dziś

Gdy już nie staje argumentów, wybielacze banderowców mówią, że to było dawno. Że nie ma sensu spierać się dziś o sprawy sprzed 80 lat.

Jednak pomniki Bandery i Szuchewycza to nie dawne zamierzchłe dzieje. Podobnie jak zadeptywanie mogił pomordowanych Polaków, dekrety o konieczności wychowania ukraińskiej młodzieży w kulcie zbrodniarzy, tłumy fanatyków maszerujących z pochodniami i skandujących swe uwielbienie dla UPA i SS-Galizien. Nie 80 lat temu, ale w kwietniu 2022 roku aż 71 proc. Ukraińców deklarowało swój „pozytywny stosunek” do OUN-UPAJak nasi macherzy od „polityki wschodniej” wyobrażają sobie sąsiedztwo z narodem wychowanym w kulcie morderców?

Mnie przypomniał się inny sondaż, przeprowadzony w naszym kraju w roku 2008. Zaledwie 31% Polaków wiedziało, kto padł ofiarą zbrodni wołyńskiej, tylko 14% poprawnie wskazało sprawców (19% było przekonanych o winie Rosjan!). Tubylczy politycy i dziennikarze głównego ścieku winni być z siebie dumni. Podobno coś zmieniło się od tego czasu, ale niby dlaczego przeciętny człek ma być wyedukowany lepiej niż reprezentanci narodu?

Wszyscy mogliśmy oglądać na ekranach telewizorów, jak w Warszawie fetowano prezydenta Ukrainy. Na tę okazję Wołodymyr Zełenski nie założył bluzy ze zwykłym ukraińskim tryzubem, w jakiej spotykał się choćby z amerykańskimi politykami. Nie, wystąpił we wdzianku, na którym tryzubybyły specjalnie wystylizowane, ze środkowym ostrzem przybierającym postać miecza. Jest to plagiat godła Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, a następnie (od 1940 roku) jej frakcji melnykowskiej (OUN-M) – tej, co do końca dochowała wierności Hitlerowi. Tak wystrojony Jego Ekscelencja stanął w centrum Warszawy – miasta ongiś spalonego przez Grupę Korpuśną Ericha von dem Bacha, który miał w swych szeregach także oddziały melnykowców! I co? Nikt nie podszedł do prowokatora, by zerwać mu kryptonaziolskie naszywki. Dostojnego gościa powitały radosne facjaty nadwiślańskich klaunów.

Podczas wystąpienia na Zamku Królewskim Zełenski zwrócił się do zgromadzonych, inicjując banderowskie hasło Sława Ukrajini – herojom sława!. Znowu odpowiedzią była klaka. Czekałem zaciekawiony, czy imć Wołodymyr nie ryknie teraz gromko: Sieg heil!, coby uczcić patriotyczne zaangażowanie ukraińskich wachmanów z Treblinki i Sobiboru. Jakoś się powstrzymał, może przez wzgląd na żydowskich przodków. Jednak nie wątpię, że gdyby tak uczynił, przyjazne uśmiechy na twarzach polskich polityków stałyby się jeszcze szersze, zaś szczebiot dziennikarzy jeszcze radośniejszy.

Glosa: Nam mówić nie kazano

Jeśli władze państwa ukraińskiego chcą stawiać na pomnikach przestępców, jeżeli od wielu lat szantażują nas brakiem zgody na ekshumacje pomordowanych – to jest to ich (anty)cywilizacyjny wybór. Dodajmy do tego bieżące „dowody przyjaźni”, jak kłamstwa w sprawie ostrzału rakietowego Przewodowa, blokowanie polskich pociągów i tirów, przestępczy eksport tzw. zboża technicznego itd., itp.

Wypadałoby te fakty uznać, nazwać je po imieniu, po czym podjąć adekwatne działania. Jak słusznie zauważył przywołany tu pan Cejrowski, Polska ma dziś wszystkie narzędzia, pozwalające na wyegzekwowanie naszych racji. Już dawno ktoś mądry napisał, że wystarczyłoby ogłosić konieczność czasowego zamknięcia lotniska w Rzeszowie, choćby „ze względu na pilne prace remontowe”, a ukraińscy dyplomaci gięliby się w pokłonach, spiesząc na wyścigi do załatwiania kwestii spornych. Ale tak się nie stanie.

Niestety, polscy politycy to w głównej mierze stado trzęsących portkami niedołęgów o zacięciu masochistycznym, za to z szerokim gestem do rozdawania nieswoich pieniędzy, niczym pokraczna karykatura Świętego Mikołaja. Zaś dziennikarze mediów głównego nurtu od lat specjalizują się w pudrowaniu ekskrementów.

Postscriptum: Słodko-gorzki czyli samotność zdradzonych

Od lat powtarzam, że jest grupa szczególnie poszkodowana obrzydliwym pojednaniem między ukraińskimi spadkobiercami zbrodniarzy a polskojęzycznymi zaprzańcami.

Nigdy dość wspominania uczciwych Ukraińców, odrzucających kult Bandery i SS-Galizien. Niegdyś mordowano ich bezlitośnie jako zdrajców nacji. Dziś są piętnowani jako rzekoma piąta kolumna Putina i ruscy agenci. A przecież to oni mogliby stać się fundamentem prawdziwego porozumienia. Niestety, polityczna „Warszawka” odwróciła się do nich plecami.

Ktoś przekazał mi relację z pewnej rzymskokatolickiej parafii na zachodzie Ukrainy. W ubiegłym roku osiedliła się tam gromada uchodźców ze wschodu, wiernych obrządku greckiego. Po jakimś czasie wydelegowali oni swych przedstawicieli na rozmowę z miejscowym proboszczem.

– Nie ma ksiądz nic przeciw temu, że będziemy przychodzili do waszego kościoła? – zagaili.

– Ależ… Zapraszam! Jednakowoż tutaj, zaraz obok, stoi cerkiew. Czemu tam nie idziecie? – zdumiał się kapłan.

– Proszę księdza – wyjaśnili mu. – Tam wiszą flagi banderowców. My nie będziemy modlić się w świątyni, w której czci się morderców!

Ktoś może uznać, że w tej krzepiącej opowieści tkwi spora łyżka dziegciu. Wiedza historyczna owych zacnych Rusinów wcale nie była owocem jakiejś kampanii informacyjnej prowadzonej przez państwo polskie. Nie, ci ludzie wyznali szczerze, że prawdę o zbrodniczości Bandery i UPA poznali z… rosyjskiej telewizji. Przypuszczam, że taki redaktor Skowroński byłby tym wielce zgorszony…

Podkreślmy z szacunkiem ogromną odwagę, jaką mieć trzeba, by otwarcie wystąpić przeciw oficjalnemu kultowi państwowemu, i to w kraju ogarniętym wojną. W kraju, w którym osoby posądzone o „zdradę” neobanderowcy z Prawego Sektora katowali na śmierć albo palili żywcem. Poziom męstwa i godności tych prostych Ukraińców wydaje się całkowicie nieosiągalny dla pełniących obowiązki Polaków włodarzy Kraju nad Wisłą.

Andrzej Solak