Kryzys w Kościele: Żadna władza, nawet najwyższa hierarchia, nie może nas zmusić do porzucenia lub umniejszenia naszej katolickiej wiary.

Kryzys w Kościele: Żadna władza, nawet najwyższa hierarchia, nie może nas zmusić do porzucenia lub umniejszenia naszej katolickiej wiary.

Żadna władza

remnant

„Całym sercem i całą duszą należymy do katolickiego Rzymu, stróża wiary katolickiej oraz tradycji niezbędnych do jej zachowania, do wiecznego Rzymu, nauczyciela mądrości i prawdy. Odrzucamy natomiast i zawsze odrzucaliśmy pójście za Rzymem o tendencji neo-modernistycznej i neo-protestanckiej, która wyraźnie zaznaczyła się podczas Soboru Watykańskiego II, a po soborze we wszystkich z niego wynikających reformach.”Deklaracja Abpa Marcelego Lefebvre z 21 listopada 1974 roku

Prawie pięćdziesiąt lat po napisaniu tych słów, jednym z bardziej uderzających aspektów słynnej Deklaracji Arcybiskupa Marcela Lefebvre z 1974 roku jest to, co powiedział później. Stwierdził, iż sporządził ją „w duchu niewątpliwie nadmiernego oburzenia”. Był oburzony tym, że dwóch wizytatorów wyznaczonych przez Komisję Kardynałów do przeprowadzenia wizytacji apostolskiej w seminarium w Ecône, zgorszyło jego seminarzystów swoimi heretyckimi poglądami.

Michael Davies opisał powody zgorszenia w swojej Apologii Marcela Lefebvre:”[Ci] dwaj Wizytatorzy uważali za normalne i wręcz nieuniknione, że duchowieństwo powinno być żonate; nie wierzyli, że istnieje niezmienna Prawda; mieli też wątpliwości dotyczące tradycyjnej koncepcji Zmartwychwstania Naszego Pana”.Z perspektywy czasu wydaje się, że Arcybiskup miał wszelkie powody do oburzenia, które tak wymownie wyraził w deklaracji z 1974 roku.Dr David Allen White opisał niekorzystne skutki Deklaracji z 1974 roku w swoim The Horn of the Unicorn: A Mosaic of the Life of Archbishop Marcel Lefebvre:( Róg jednorożca. Mozaika życia Arcybiskupa Marcelego Lefebvre)”Deklaracja została napisana, aby uspokoić seminarzystów i upewnić ich o kierunku rozwoju seminarium. Nie miała być atakiem na Rzym, ani nie miała być publicznym oświadczeniem.  Jak na ironię, raport wizytatorów kanonicznych był pozytywny, a zatem nie był przydatny dla wrogów Ecône ( ich raport nigdy nie był wykorzystany przez Rzym). Deklaracja jednak posłużyła za doskonały pretekst do ataku. Arcybiskup Lefebvre wręczył swoim przeciwnikom młot, a oni mieli go chwycić i nim uderzyć.” (p. 182)

Mając tę broń w ręku, wrogowie Arcybiskupa Lefebvre, w tym Paweł VI, podjęli nieprzepisową kanonicznie i nieuczciwą akcję prześladowania Arcybiskupa, która ostatecznie doprowadziła do jego „suspensy a divinis” 22 lipca 1976 roku:”Kongregacja Biskupów wydała cenzurę: Arcybiskup Lefebvre został „suspendowany a divinis” (tzn. zakazano mu udzielania sakramentów). Jednak 1) akt, podpisany przez sekretarza, był kanonicznie nieważny; 2) Arcybiskup złożył apelację „in forma surpensiva”, co oznaczało, że akt został zawieszony do czasu wydania decyzji prawnej. Ta nigdy nie nastąpiła”Rok później, jego kazanie w czasie święceń kapłańskich w Ecône,  odzwierciedlało  oburzenie człowieka, który w pełni zdawał sobie sprawę, że ma do czynienia z siłami, które próbują zniszczyć Kościół, który kochał, i wysłać niezliczone dusze do piekła:

„Chcę być i pozostać katolikiem. Dlaczego więc wymaga się ode mnie, abym wygasił nasze seminarium? Dlaczego wymaga się ode mnie, abym wygasił nasze Bractwo Kapłańskie  Świętego Piusa X? Dlaczego wymaga się ode mnie, abym nie dokonywał tych święceń ? Jest tylko jeden powód: aby dostosować mnie do ich polityki. Chcą, abym przyłożył rękę do  zniszczenia Kościoła, abym przyłączył się do tej komunii, która dla Kościoła jest cudzołóstwem. Nie będę cudzołożnikiem. Zachowam moją katolicką wiarę! Dlatego odmawiam. Odmawiam współpracy w niszczeniu Kościoła. Odmawiam współpracy w utracie wiary, w powszechnej apostazji”.To kazanie z 1977 roku jest warte przeczytania w całości, ale na okoliczność Wielkiego Postu 2023 roku, na naszą szczególną uwagę zasługuje kazanie Arcybiskupa Lefebvre wygłoszone kilka miesięcy później w Poitiers.

W tym kazaniu, z okazji prymicji nowego księdza, Arcybiskup dał nam świętą mądrość, której tak bardzo potrzebujemy dzisiaj, gdy wielu katolików zadaje pytania dotyczące posłuszeństwa wobec bezbożnej tyranii pochodzącej z Rzymu:- Wierność Chrystusowi i Tradycji jest znakiem prawdziwego posłuszeństwa. „Obecnie nie można powiedzieć, że jest się posłusznym władzy, nie będąc jednocześnie posłusznym całej Tradycji. Właśnie podążanie za Tradycją jest znakiem naszego posłuszeństwa. Jesus Christus heri, hodie et in saecula – 'Jezus Chrystus wczoraj, dziś i na wieki’.”-

To ci, którzy nas oskarżają, są prawdziwie nieposłuszni. „Myślę, że ci, którzy nas oskarżają,  wybrali drogę pozornego posłuszeństwa, która w rzeczywistości jest nieposłuszeństwem. Ci, którzy idą nową drogą, którzy idą za nowościami, którzy przywiązują się do nowych zasad przeciwnych tym, których uczy nas Tradycja, wszyscy papieże i wszystkie sobory, to oni  właśnie wybrali drogę nieposłuszeństwa.”- „Wystarczy przeczytać przemówienia, które są wygłaszane w naszych czasach, aby uświadomić sobie, że ci, którzy oskarżają nas o nieposłuszeństwo, to właśnie ci, którzy nie podążają za papieżami, którzy nie podążają za soborami, i to oni w rzeczywistości są nieposłuszni”.– Święty Pius V jasno stwierdził, że żadna władza nie może prawomocnie zakazać odprawiania Mszy trydenckiej.

„Papież Św. Pius V ogłosił w sposób uroczysty i ostateczny, że bez względu na to, co wydarzy się w przyszłości, nikt nigdy nie może zabronić kapłanowi odprawiania Ofiary Mszy Świętej; i że wszystkie ekskomuniki, wszystkie suspensy, wszystkie kary, które kapłan mógłby ponieść z powodu odprawiania tej Świętej Ofiary, będą całkowicie nieważne, in futuro, in perpetuum”.- Możemy więc działać z czystym sumieniem. ” Mamy w związku z tym czyste sumienie, cokolwiek miałoby się nam przydarzyć. Jeśli jesteśmy tylko pozornie nieposłuszni, to tak naprawdę jesteśmy posłuszni. Taka jest nasza sytuacja. I słuszne jest, abyśmy o tym mówili, abyśmy to wyjaśniali, ponieważ to my trwamy w Kościele. Naprawdę nieposłuszni są ci, którzy psują Ofiarę Mszy Świętej, Sakramenty i nasze modlitwy, ci, którzy stawiają Prawa Człowieka w miejsce Dziesięciu Przykazań, ci, którzy zmieniają Credo.”– Ich ataki na nas pogrążają ich samych.

„Jest całkiem oczywiste, że nadal jesteśmy w komunii z Kościołem. W ich postawie jest sprzeczność, która ich pogrąża. Oni doskonale wiedzą, że mamy rację, ponieważ nie możemy być poza prawdą, kiedy po prostu kontynuujemy to, co czyniono przez dwa tysiące lat, wierząc w to, w co wierzono przez dwa tysiące lat. To niemożliwe.”- Nasze zbawienie zależy od przestrzegania tradycji. „Jeszcze raz musimy powtórzyć to zdanie i nadal je powtarzać: Jesus Christus heri, hodie et in saecula. Jeśli jestem z Jezusem Chrystusem dnia wczorajszego, to jestem z Jezusem Chrystusem dnia dzisiejszego i dnia  jutrzejszego. Nie mogę być z Jezusem Chrystusem dnia wczorajszego, nie będąc z Jezusem Chrystusem dnia jutrzejszego. Jest tak dlatego, że nasza wiara jest wiarą przeszłości i przyszłości. Jeśli nie jesteśmy związani z wiarą przeszłości, nie jesteśmy też związani z wiarą teraźniejszości, ani przyszłości. To jest to, w co musimy zawsze wierzyć. To jest to, czego musimy się trzymać za wszelką cenę – od tego zależy nasze zbawienie.”

Poprzez dekady, które upłynęły od tego kazania, ci, którzy podążają za Tradycją, nie zmienili się – nadal wierzą i praktykują to, w co wierzyli i praktykowali wszyscy święci. Nasz Pan powiedział nam, abyśmy sądzili po owocach, i widzimy, że owoce przestrzegania Tradycji wyróżniają się swoją prawdą, dobrem i pięknem w świecie ohydnych kłamstw.A co z tymi, którzy są „posłuszni” niszczycielom Kościoła? Tak gwałtownie oddalają się od tego, czego Kościół zawsze nauczał,  że żaden rozsądny człowiek nie może ich uznać za katolików. Stali się potworami, traktując najbardziej perwersyjne i bezbożne obrzydliwości jako zgodne z „katolicyzmem”, jednocześnie potępiając tylko jedną rzecz: To, w co nakazali nam wierzyć święci i papieże przed Janem XXIII.

W kazaniu wygłoszonym w 1977 r. w Poitiers, Abp. Lefebvre powiedział, że kryzys w Kościele jest niezgłębioną tajemnicą:„Powtarzam: Iesus Christus heri, hodie et in saecula. I jeśli dzisiaj, przez tajemnicę Opatrzności, tajemnicę, która dla nas jest niezgłębiona, niepojęta, jesteśmy w pozornym nieposłuszeństwie, to w rzeczywistości nie jesteśmy nieposłuszni, ale posłuszni.”

Ten kryzys jest dziś jeszcze większą tajemnicą dzięki Franciszkowi i jego Synodowi o Synodalności, ale kierunek obrany przez wiernych katolików nie jest już obarczony wątpliwościami: Musimy pozostać przy Chrystusie, więc musimy pozostać przy tym, czego zawsze nauczał Jego Kościół i odmówić współpracy przy jego niszczeniu.

Jak napisał Arcybiskup Lefebvre w swojej Deklaracji z 1974 roku: żadna władza na ziemi nie ma mocy, by zmusić nas do porzucenia naszej katolickiej Wiary:„Żadna władza, nawet najwyższa hierarchia, nie może nas zmusić do porzucenia lub umniejszenia naszej katolickiej wiary, tak jasno wyrażonej i wyznawanej przez Magisterium Kościoła od dziewiętnastu wieków”.

Tak długo, jak pozostajemy wierni Chrystusowi i Tradycji, możemy być pewni, że jesteśmy naprawdę posłuszni, bez względu na to, co mówi Franciszek i burzyciele Kościoła. Co więcej, jeśli kiedykolwiek stwierdzimy, że Franciszek i jego koledzy niszczyciele zaaprobują to, co robimy, możemy być absolutnie pewni, że jesteśmy naprawdę nieposłuszni Chrystusowi i Jego Kościołowi.

Niepokalane Serce Maryi, módl się za nami!

Robert Morrison

tłum. Sławomir Soja

================================

mail:

To kolejna powtórka. A jak III Rzesza towarzysza Hitlera i Goebbelsa grillowała Kościół Katolicki..

To kolejna powtórka. A jak III Rzesza towarzysza Hitlera i Goebbelsa grillowała Kościół Katolicki..

Notka archiwalna pt. Goebbels, OKO. press, TVN24 i katolicy czyli Niemcy 1937 i Polska 2018.

pink-panther  

200 lat temu, w Wigilię Bożego Narodzenia w 1818 r. po raz pierwszy wykonana została kolęda w języku niemieckim „Cicha noc”, która szturmem zdobyła serca wiernych Kościoła Katolickiego. Ale nie tylko, bo śpiewali ją pod Stalingradem także żołnierze Wehrmachtu nieznanego wyznania. Kolęda nie była niemiecka tylko austriacka i zagrano ją w czasie pasterki w Obersdorf bei Salzburg.

Ale siła perswazji czyli inaczej reklamy zrobiła swoje i dzisiaj przypisywana jest Niemcom.  Atmosfera Wigilii 1938 r. w Niemczech 120 lat później była nie tak idylliczna, chociaż zapewne kolęda „Cicha noc” została na pasterce we wszystkich kościołach niemieckich – zaśpiewana.
A wszystko dlatego, że Papież Kościoła Rzymsko Katolickiego Pius XI kilka miesięcy wcześniej ośmielił się stanąć na drodze postępu wdrażanego żelazną ręką towarzysza kanclerza III Rzeszy Niemieckiej Adolfa Hitlera i jego wiernego speca od propagandy dr Josefa Goebbelsa.

Kamieniem obrazy było ogłoszenie przez Papieża Piusa XI w Watykanie w 14 marca 1937 r. i niezwłoczne odczytanie w niemieckich kościołach w Niedzielę Palmową 21 marca 1937 r. Encykliki „Mit brennender Sorge” ( Z palącą troską).

W wielkim skrócie można powiedzieć, iż Papież Pius XI zawarł w niej nie tylko „zażalenie” na łamanie postanowień konkordatu, ale też bezpośrednio skrytykował ideę wyższości rasy i państwa jako bałwochwalstwo oraz wzywa do tego, aby przepisy prawa stanowionego były zgodne w naturalnym prawem Bożym. Zaznacza również prawa rodziców do wychowywania swoich dzieci w duchu wiary, którą sami wyznają.
Ale okazało się, że odczytanie tego dokumentu niemieckim katolikom było dla niemieckich ówczesnych władz jak wybuch granatu w twarz.

Papież OŚMIELIŁ SIĘ pouczać w sprawach moralności i prawa Hitlera i jego całe nazistowskie otoczenie akurat wtedy, kiedy oni już POCZULI MOC.

Płynęli cichutko na fali od czasu Traktatu z Rapallo z 1923 r, z Rosją Sowiecką ale „nurt niemieckiej rzeki” przyspieszył mocno np. od czasu gdy np. pan Ford z USA wykupił w 1929 r. 80% udziałów w firmie Opel i dzięki przyjaznej postawie burmistrza Kolonii otworzył tam w maju 1931 r. fabrykę samochodów Forda o zdolności docelowej 125 tysięcy sztuk na rok. I tak:

1) 7 marca 1936 r. wojska niemieckie wkroczyły do Nadrenii, łamiąc postanowienia wersalskie,

2) w dniach 1-16 sierpnia 1936 r. odbyły się w Berlinie Igrzyska Olimpijskie, będące gigantycznym przedsięwzięciem propagandowym nazistów, zakończonym pełnym sukcesem,

3) 20 sierpnie 1936 r. wprowadzono w Niemczech dwuletnią powszechną służbę wojskową,

4) 25 października 1936 r. Hitler zawarł z Mussolinim, największym antyklerykałem włoskim traktat o przyjaźni Niemiec i Włoch,

5) 28 października 1936 r. dokonał się pierwszy oblot bombowca Dorniera Do19,

6) 8 grudnia 1936 r. zwodowany został pancernik „Gneisenau”,

7) 21 grudnia 1936 r. dokonano pierwszego oblotu samolotu wojskowego Junkers Ju 88,

8) 30 stycznia 1937 r. Hitler ogłosił wycofanie podpisu Niemiec pod Traktatem Wersalskim.
W obliczu takiej mocy pouczenia jakiegoś „klechy z Watykanu”, który nie ma żadnych dywizji, jak zauważył przytomnie największy sojusznik kanclerza Hitlera do 22 czerwca 1941 r. towarzysz Stalin – musiały się spotkać z adekwatną odpowiedzią. I się spotkały.

W dniu 28 maja 1937 r. , kiedy akurat założone zostało słynne państwowe niemieckie przedsiębiorstwo Volkswagen, do narodu niemieckiego przemówił sam minister propagandy III Rzeszy dr Josef Goebbels. Ale nie w sprawie samochodów dla każdego Niemca.

Powiedział natomiast minister propagandy III Rzeszy, co następuje : „… Są przypadki molestowania seksualnego, które wychodzą na światło dzienne każdego dnia w przypadku znaczniej ilości kleru katolickiego. Niestety, nie jest to kwestia przypadków indywidualnych, ale zbiorowy (kolektywny) moralny kryzys, który być może historia kultury ludzkiej nigdy nie znała w tak przerażającym i wprawiającym w moralną konfuzję – wymiarze. Liczni księża i świeccy przyznali się. Nie ma wątpliwości, że tysiące przypadków, które zwróciły uwagę wymiaru sprawiedliwości stanowią jedynie niewielką część całej prawdy, jeśli się uwzględni że wielu molestujących było objętych ochroną i ukrywanych przez hierarchię….”.

Na tym jednym przemówieniu się nie skończyło. Był to fragment większej kampanii, o czym pisze m.in. w swojej książce „Historia Homoseksualizmu w Europie. Tom II: Berlin, Londyn, Paryż;1919-1939” na stronach 231-233 w tomie II „The end of a Dream: The German Model Blows up” pani Florence Tamagne .

W dniu 30 maja 1937 r. dr Josef Goebbels wystąpił w Berlinie w Deutschland Halle przed publicznością w liczbie 25 tysięcy i rozwinął temat poruszony w dniu 28 maja. Powiedział m.in. :”… Przerażający i ohydny fenomen moralnej dekadencji, dla którego nie można znaleźć odpowiednika w całej historii ludzkości (…) Przestępcze zboczenia katolickiego kleru zagrażają fizycznemu i moralnemu zdrowiu naszych młodych ludzi. Oświadczam przed narodem niemieckim, że ta plaga będzie radykalnie wypleniona i, jeśli Kościół jest zbyt słaby, Państwo zrobi to…”.

Jak dodała od siebie pani Florence Tamagne, :”… Przemówienie było przerywane wielokrotnie przez tłum krzyczący:”… Powiesić ich! Zniszczyć ich!…”.

Goebbels wg książki Petera Longericha „Goebbels. Biography” na stronie 333 miał zanotować w swoim Dzienniku, że Hitler dyktował mu fragmenty przemówień w wojnie przeciwko klerowi katolickiemu odnośnie procesów o molestowanie seksualne.

Zanim doszło do moralnych uniesień dr Goebbelsa i 25 tysięcy nazistowskich aktywistów w Hali Niemiec w Berlinie, nagonka na katolicki kler w Niemczech rozwijała się wg wytycznych  memorandum trzyosobowego zespołu Gestapo z dnia 8 kwietnia 1937 r. autorstwa  Josefa Meisingera , Regirungsrata Haselbachera and SS- Sturmbannfuehrera Hartla.

W samych landach nadreńskich błyskawicznie zostało wszczętych prawie tysiąc śledztw  przeciwko braciom zakonnym. Jak pisze wspomniana pani Tamagne, zgodnie z planem nagonki, każdy szczegół każdego śledztwa był podawany do publicznej wiadomości aby podtrzymywać powszechne oburzenie a artykuły propagandowe oparte na twierdzeniach naukowych były publikowane.

Ogółem 100 tysięcy egzemplarzy broszury pt. „Musisz poznać ich i ich uczynki” było w dystrybucji a niejaki Burghard Assmuss napisał dzieło pt.” Życie zakonne. Ujawnienie Rozpusty w Klasztorach”, które III Rzesza błyskawicznie wydała w 1937 r. Było ono pełne oszczerstw na temat życia zakonników.
Ze wspomnianego tysiąca śledztw sądowych ok. 300 okazało się „ślepymi zaułkami”, 150 zakonników zostało uprzedzonych i zdołało zbiec a 150 posiadało immunitety.

Wg francuskiego dziennika Le Temps z 16 maja 1937 r. oskarżenia zostały złożone lub były w przygotowaniu przeciwko: Franciszkanom w Waltbraitbach, Aleksjanom z Neuss i z Kolonii- Lindentahl, Zakonom Kapucynów i Benedyktynów, Braciom Miłosierdzia z Monabou.

Z powodu zapewne pośpiechu oraz „skali zadania” dochodziło do nieoczekiwanych przez Gestapo sytuacji na salach rozpraw.

W przypadku zakonników ze wsi Waldbraitbach w Palatynacie, opiekujących się upośledzonymi w lokalnym szpitalu, Gestapo wybrało na świadka oskarżenia jednego z podopiecznych opóźnionych w rozwoju. Kiedy prokurator polecił świadkowi, aby rozejrzał się po sali i wskazał sądowi człowieka, który go zwabił i próbował namówić do robienia rzeczy nieprzyzwoitych, świadek się rozejrzał i wskazał pana Przewodniczącego Sądu. Sprawa została oddalona.

Jak napisał na str. 133 książki pt. The Pink Triangle. The Nazi War against Homosexuals” New York, Holz& Cie, 1986 ( Różowy Trójkąt. Wojna nazistowska przeciwko homoseksualistom) :”… Sąd w Paderborn uniewinnił katolickiego opata Sommera, który był oskarżony o nieprzyzwoitość. Świadkowie odwoływali swoje zeznania podczas rozprawy przed sądem. Prokurator żądał 9 miesięcy więzienia. W Münster, Westfalia, opat Deitmaring, ksiądz z Hoetmaer, oskarżony o nieprzyzwoitość, również został uniewinniony z braku dowodów. W tej sprawie prokurator żądał 3 do 5 lat więzienia…”.

Na stronie 233 „Historii Homoseksualizmu w Europie. Tom II. Berlin, Londyn, Paryż 1919-1939” pani Tamagne podsumowuje antykatolicką kampanię Goebbelsa i Hitlera następująco: „… Antykatolicka kampania była prowadzona do roku 1941. Do roku 1936 wszystkie młodzieżowe organizacje katolickie zostały zakazane. Zakonnicy zostali wyrzucenie z ponad 35 klasztorów. W 1941 r. Goebbels zamknął wszystkie katolickie magazyny i gazety. Między 1937 a 1945, ponad 4000 księży zmarło w obozach koncentracyjnych od tortur, chorób i głodu…”.
Czego pani Tamagne nie pisze, to to, że w liczbie „ponad 4 tysięcy księży katolickich zmarłych w niemieckich obozach koncentracyjnych” – 85% byli to polscy księża, którym Goebbels nie stawiał zarzutów „molestowania seksualnego”. Wystarczyło, że byli „POLSKIMI księżmi”.

Na tej samej stronie pisze ona, że :”…Kampania antykatolicka Hitlera, Goebbelsa i niemieckich prokuratorów oraz sędziów w sprawach o rzekome przestępstwa seksualne katolickich księży i zakonników – nie zakończyła się oczekiwanym sukcesem: z około 20 tysięcy niemieckich księży – skazanych zostało 57. Spośród „zwykłego duchowieństwa” w liczbie ok.4 tysięcy – tylko 7 zostało skazanych. W końcu na ok. 3 tysięcy braci zakonnych – skazanych zostało 170, głównie franciszkanów. Między 1933 a 1943 mniej niż 0,5% z 22,4 mln niemieckich katolików odeszło z Kościoła…”.

Wracając do niezwykle ‘wyrazistych” przemówień Ministra Propagandy III Rzeszy i bliskiego współpracownika Hitlera, to te mowy coś nam przypominają. Nie tylko nam zresztą.

Pewien bloger amerykański, który też cytował na swoim blogu fragmenty tych przemówień zwrócił uwagę na fakt, że gdyby nie wiedział, że to mowy Goebbelsa, przypisywałby je gazecie New York Times.

Ten bloger to brat Gordon J. MacRae a notka z 12 maja 2010 r. nosiła tytuł „Katolicki skandal i Trzecia Rzesza: Wzrost i spadek Moralnej Paniki”.

Termin „MORALNA PANIKA” został ukuty w latach 70-tych XX w. przez socjologów aby zdefiniować zjawisko „sztucznie wywoływanego alarmu społecznego poprzez wyolbrzymianie faktów (amplifikacja), przesadzanie w podawaniu liczb oraz wielokrotne „odkrywanie” tego, co opinia publiczna już znała wcześniej . Mamy zatem do czynienia z sytuacją, gdy zjawisko o znikomych rozmiarach zostaje wyolbrzymione do poziomu „problemu społecznego”.

I te cechy „moralnej paniki” spełniała w 100% antykatolicka kampania podjęta w 1937 r. przez Josefa Goebbelsa przeciwko księżom i zakonnikom katolickim w III Rzeszy.

Pisał o tym zagadnieniu Massimo Introvigne w artykule pt.”Goebbels i operacja „księża pedofile” w dniu 16 kwietnia 2010 r. w L’Avvenire”, oficjalnej gazecie biskupów włoskich.
Massimo Introvigne zwrócił uwagę, że o szykującej się „operacji” przeciwko Kościołowi Katolickiemu informował m.in. świeckiego aktywistę katolickiego w Bawarii Josefa Müllera (po wojnie minister sprawiedliwości Bawarii) – dyskretnie, ówczesny szef kontrwywiadu wojskowego Wilhelm Canaris.

Temat bowiem wywołali sami biskupi niemieccy, a konkretnie błogosławiony Klemens August von Galen biskup Münster, który w dniu 2 lipca 1936 r. na wszystkich Mszach świętych wyrażał „ból i smutek” z powodu „wstrętnych zbrodni” w związku z wydarzeniami w Waldbreitbach. Biskupi zaś opublikowali 20 sierpnia 1936 r. list pasterski, w którym „potępili tych odpowiedzialnych” i „podkreślili chęć współpracy Kościoła z trybunałami państwowymi”.

Ale państwo Hitlera i Goebbelsa było, jakie było i Minister Propagandy Rzeszy i dzięki publicznemu „samooskarżaniu” katolickiego episkopatu Niemiec w indywidualnych przypadkach – z pieśnią na ustach rozpoczął akcję „paniki moralnej” przeciwko całej Instytucji Kościoła.

Ktoś pomyślałby, że naziści to ostatni ludzie skłonni do molestowania seksualnego nieletnich. A tymczasem w artykule pana George’a Winstona z dnia 27 kwietnia 2018 r. opublikowanym na portalu www.warhistoryonline.com dowiadujemy się,  iż w mieście Bielefeld otworzona została wystawa pod tytułem „Ciemna strona Hitlerjugend” (albo podobnie), na której udostępnione zostały materiały pokazujące nieoczekiwane skutki uczestniczenia chłopców i dziewcząt niemieckich w nazistowskich zjazdach w Norymberdze np. w roku 1936.

Jednym z tych skutków imprezy typu „mix-gender” , jak nazywa to autor było ok. 900 nieplanowanych ciąż wśród niemieckich nastolatek w wieku poniżej lat 18 – po słynnym Zjeździe w Norymberdze w 1937 r. nie 9 czy 90 ale 900. Kto molestował czy wręcz gwałcił te dziewczęta? No chyba nie katoliccy księża czy zakonnicy właśnie stający przed licznymi trybunałami z oskarżenia o molestowanie seksualne nieletnich podopiecznych.

No i słynna reżyser zaangażowana Leni Riefenstahl nic nie nakręciła na ten drażliwy temat.

Ale i nasze media zaangażowane, z Der Onet i Gazetą Wyborczą na czele – milczą jak zaklęte na ten temat. Podobnie jak na temat tego, że słynny Oskar Dirlewanger od 1923 r. w NSDAP i doktor nauk a także bojówkarz SA – stracił doktorat i 2 lata z życiorysu w 1934-1936 – za gwałt na 13-letniej członkini Bund Deutscher Mädel (BMD) a w czasie okupacji jako członek SS od 1940 r. u Odilo Globocnika w Lublinie miał problemy nie tylko z powodu żydowskiej kochanki ale też z powodu specyficznego „hobby” polegającego na wstrzykiwaniu 14-letnim Żydówkom jakiejś trucizny i przyglądanie się jak umierają.

A 27 kwietnia 2016 r. Julian Robinson w Daily Mail online napisał artykuł pod bardzo znamiennym tytułem: „ Ofiary pedofilskiej sekty prowadzonej przez jednookiego niemieckiego nazistę i torturowani/molestowani codziennie dziecięcy niewolnicy przez 30 lat w Chile mają nadzieję na sprawiedliwość”. Chodziło o słynną „kolonię Dignidad” założoną w 1961 r. w Parral w Chile przez Niemca i nazistę Paula Schaeffera oraz grupę jego niemieckich nazistowskich koleżków.

No ale o tym mogą pisać Brytyjczycy a minister Steinmayer musi grzecznie potakiwać, że to „nie była jasna karta w historii Niemiec” a w III RP – w temacie „pedofilii” jest „monokultura”: podejrzani czyli winni są – wyłącznie –księża katoliccy. Ewentualnie zakonnicy. Albo biskup.

Kampania antykatolicka w Polsce roku 2018 ma wiele a może wszystkie cechy „paniki moralnej” wywołanej przez Goebbelsa Ministra Propagandy III Rzeszy w roku 1937-1941.

Od kilku lat takie media polskojęzyczne jak Der Onet, TVN, TVN24, gazownia – regularnie i często powracają do „proboszcza z Tylawy” albo „biskupa z Dominikany”. Liczby „kleru katolickiego molestującego dziewczynki i chłopców” są rozdymane a rzekome naukowe „autorytety”, jak niejaki Lew Starowicz, robią zaocznie analizy psychologiczne nieznanym sobie księżom czy zakonnikom.

Niejaki Hartmann z Uniwersytetu Jagiellońskiego w wywiadach krzyczy o „7% pedofilskich księży katolickich” ale źródeł tej liczby oczywiście – nie podaje. To jest wymysł.
Der Onet, TVN24 „podrzucają” różne „pomysły” zupełnie świeżo uaktywnionym „organizacjom pozarządowym”, jak np. konieczność „zadośćuczynienia finansowego ofiarom księży pedofili” – przez polski Kościół Katolicki jako instytucję, która „jest odpowiedzialna”.

Ciekawe, że nikt dotychczas nie rzucił pomysłu, żeby ścigać finansowo firmy np. z branży budowlanej, jak np. Mostostal, Budimex czy lokalne „przedsiębiorstwa budownictwa przemysłowego” – bo w więzieniach z prawomocnymi wyrokami za pedofilię siedziało lub siedzi kilkudziesięciu „budowlańców”.
No i firmy Kulczyka podobno budowały autostrady, to może niech płacą za „drogowców”.

Zleceniodawcy czyli: Open Society, Sigrid Rausig Trust czy Fundacja im. Stefana Batorego – nie „podrzucili pomysłu” ?

Bo trzeba Państwu wiedzieć, że ostatnio na czoło peletonu ścigającego w III RP „polskich księży pedofili” wysunęła się fundacja i/lub portal OKO.Press sponsorowana w wysokości łącznej ponad 1 mln zł r wg swojego sprawozdania finansowego za rok 2017 przez wyżej wymienione podmioty.

Portal OKO.press jest „tytułem prasowym zarejestrowanym w rejestrze dzienników i czasopism, prowadzony przez Sąd Okręgowy w Warszawie pod numerem Pr 19832.

Wydawcą tego „medialnego przedsięwzięcia” jest Fundacja Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO”, zarejestrowana 10 marca 2016 r. przez najlepszych specjalistów od kontrolowania moralności Polaków a Kościoła Katolickiego w szczególności: Helenę Łuczywo (córkę towarzysza Ferdynanda Chabera, który od 1929 r. był członkiem KPP a w okresie 1939-1941 „we władzach okupacyjnych sowieckich we Lwowie”, zaś tuż po wojnie w II Departamencie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Centralnym Biurze Kontroli Prasy a potem w Komitecie Centralnym PZPR przez całe lata – zastępca kierownika Wydziału Propagandy i zastępca kierownika Wydziału Prasy i Wydawnictw do emerytury w 1967 r.), Seweryna Blumsztajna (którego przedstawiać nie trzeba), Jacka Rakowskiego, Jana Ordyńskiego i Piotra Pacewicza „filara Gazety Wyborczej”.

Nawiasem Helena Łuczywo i Seweryn Blumsztajn nadal występują w KRS jako wspólnicy firmy Agora Holding Spółka z o.o. KRS 0000035128 zarejestrowanej w 2001 r. a ponadto Helena Łuczywo jest w organie nadzorczym Fundacji im. Stefana Batorego (wraz z Henrykiem Woźniakowskim i Agnieszką Holland), w organie nadzoru Fundacji Nagrody Literackiej NIKE – KRS0000096461 (wraz z Michnikiem) i w organie nadzoru Fundacji „Centrum im. Profesora Bronisława Geremka” KRS 0000319089 (wraz z m.in. Różą Marią Barbarą Grafin Von Thun und Hohenstein).

W Radzie Fundacji OKO.press zasiada m.in. znana i kochana pani prof. Monika Płatek a wraz z nią takie autorytety broniące nas przed złowrogim Kościołem Katolickim jak: prof. Marcin Król, Jarosław Kurski, Jerzy Baczyński oraz Jacek Kucharczyk.
Prezesem tego interesu jest Piotr Pacewicz a zadania, jakie sobie postawili oficjalnie założyciele to: „ochrona i pomnażanie dorobku Rzeczypospolitej Polskiej jako demokratycznego państwa  prawnego, strzeżenie zasad demokracji oraz wolności i praw człowieka i obywatela”
Czym się to całe OKO.press zajmuje z najwyższym zaangażowaniem widać,  kiedy się wrzuci do gugla „OKO press pedofilia księży”, jakieś 10 artykułów z ostatnich miesięcy i dwa spore 2 artykuły z grudnia 2018. A rok 2018 jeszcze się nie skończył.
Wczoraj czyli 19 grudnia 2018 r. niejaki Artur Nowak popełnił dzieło pt. „Polski Episkopat boi się spotkania z ofiarami pedofilii. Ale Watykan każe!”.

Na pierwszy rzut powiało grozą, skoro to sam „Watykan każe” ale już w pierwszym zdaniu jest info, że to jacyś „organizatorzy Komitet Organizacyjny zaplanowanej na luty narady wszystkich episkopatów o pedofilii w Kościele zaapelował, by ich przewodniczący spotkali się wcześniej z ofiarami nadużyć. Polscy hierarchowie dotychczas nigdy tego nie zrobili, a list z postulatami Fundacji „Nie lękajcie się” od 8 miesięcy pozostaje bez odpowiedzi. Teraz prymas Polak powinien w końcu odpisać..”.

A jaka jest „lista postulatów fundacji Nie lękajcie się”? A proszę bardzo:„…Ofiary żądają:

    Utworzenia komisji złożonej z pokrzywdzonych, fachowców (psychologów, prawników) pod patronatem osoby godnej zaufania.  Komisja pracowałaby nad sprawami związanymi z prewencją oraz ustaleniem liczby pokrzywdzonych i sprawców.
    Przyznania odszkodowań.
    Wglądu w akta procesów kanonicznych.
    Usunięcia z wytycznych Episkopatu punktu 14., według którego całą odpowiedzialność karną oraz cywilną przestępstwa  seksualne wobec nieletnich ponosi sprawca jako osoba fizyczna.
Realizacja tych postulatów to kwestia czasu. Na całym świecie powstały raporty, dotyczące nadużyć, a wiele kościołów lokalnych wykupiło polisy, które mają je ubezpieczyć od odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez pedofilów w sutannach. Polskich biskupów też to czeka….”.
I dodam od siebie : żeby Adrian Zandberg z Blumsztajnem mogli zbierać na tacę w katolickich kościołach w Polsce. I żeby Nadredaktor mógł zasiadać w konfesjonałach.
Państwo rozumieją: powtórka z amerykańskiej rozrywki: „komisja pokrzywdzonych 40 lat temu ministrantów, plus fachowcy czyli np. Lew Starowicz z Jankiem Hartmanem plus sędzia Tuleya pod patronatem „osoby godnej zaufania”. No to tylko może być Nadredaktor.
A żeby temat nie „ostygł” to 6 grudnia 2018 r. niejaki Sebastian Klauziński, który udzielał się w Newsweeku i udzielał wywiadów dla Die Welt, popełnił artykuł pt. „Prałat Jankowski, czyli ksiądz pedofil modelowy”. No bomba. Wyroku nie ma, ale jest „fakt prasowy”, na podstawie którego zapewne sąd ma zasądzić „odszkodowanie”.
No to na zakończenie coś z działań telewizji TVN24: na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości zostało zamieszczone oświadczenie następującej treści:”… Nieprawdziwe informacje telewizji TVN24”:
Ministerstwo Sprawiedliwości oświadcza, że telewizja TVN24 w programie „Czarno na białym” wyemitowała 1 października 2018 roku reportaż o Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym (rejestr pedofilów), w którym zawarte są nieprawdziwe informacje i manipulacje. Mimo wielokrotnych publicznych wyjaśnień, sprostowań i komunikatów Ministerstwa Sprawiedliwości telewizja TVN24 powiela kłamstwa, jakoby w rejestrze pedofilów celowo ukryto czy pominięto księży.


W reportażu „Czarno na białym” wypowiada się m.in. Pani Poseł Joanna Scheuring -Wielgus, która twierdzi, że „faktem jest, iż ominięto albo specjalnie ukryto księży (w rejestrze) pedofilów”. To nieprawda. Umieszczenie w rejestrze, zarówno w części jawnej, jak i niejawnej, zależy tylko i wyłącznie od kwalifikacji czynu sprawcy dokonanej przez sąd i zawartej w wyroku.
Nieprawdą jest, że rejestr stworzono w taki sposób, by nie trafiali tam księża pedofile. Rejestr funkcjonuje w sposób automatyczny – trafiają tam skazani na podstawie wyroków sądów, konkretnych artykułów i paragrafów Kodeksu karnego, zgodnie ze ściśle określonymi przepisami ustawy z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym, na mocy której wprowadzony został Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Nie miała i nie ma tu żadnego znaczenia profesja skazanego czy przynależność do jakiejś grupy społecznej.
Jeśli Pani Poseł Joanna Scheuring-Wielgus publicznie nie wycofa swoich nieprawdziwych stwierdzeń, Minister Sprawiedliwości podejmie wobec niej odpowiednie kroki prawne….”.
Jak państwo widzą, otacza nas dzisiaj w III RP rzeczywistość medialna, w której wynajęci przez nieznane instytucje i nieznane osoby czy nawet państwa – gryzipiórki oraz aspirujący politycy z „niszy nisz” – do znudzenia tłuką w głowy ciemnemu ludowi w Polsce, że jego najgorszym wrogiem są „księża pedofile” i że jedyna rzeczywistość, jaka istnieje, to „zły Kościół Katolicki” i „jeszcze gorszy polski Kościół Katolicki”.
A artystycznie „oprawia” tę politgramotę rodem z Wydziału Propagandy KC PZPR i MBP i nie bójmy się tego słowa „mów dr Goebbelsa” – artysta Smarzowski z filmem „Kler”, w którym jest zawarta stara mądrość, że „diabeł się ubrał w ornat i ogonem na Mszę dzwoni”.

============================
CZĘŚĆ II Grillowanie Kościoła Rzymsko Katolickiego w Polsce czyli jak użyć degenerata , renegata i Holendra do zniszczenia wizerunków największych Polaków czasów współczesnych.

 
https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xi/encykliki/mit_brennender_sorge_14031937.html
http://thesestonewalls.com/gordon-macrae/catholic-scandal-and-the-third-reich-the-rise-and-fall-of-a-moral-panic/
https://books.google.pl/books?


https://books.google.pl/books?id=dbSBBAAAQBAJ&pg=PT350&lpg=PT350&dq=goebbels++catholic+priests+paedophiles&source=bl&ots=_t2RHOtJyy&sig=R5J219VejCB9EljjraIwNVIanfg&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwjWnuKJ4pffAhVloosKHWEgBlIQ6AEwCXoECAIQAQ#v=onepage&q=goebbels%20%20catholic%20priests%20paedophiles&f=false
http://thesestonewalls.com/gordon-macrae/catholic-scandal-and-the-third-reich-the-rise-and-fall-of-a-moral-panic/
https://www.cesnur.org/2010/mi-goebbels_en.html
https://www.dailymail.co.uk/news/article-3561040/Victims-paedophile-sect-led-one-eyed-German-Nazi-oversaw-daily-torture-abuse-child-slaves-three-decades-Chile-hope-finally-justice-legal-bid.html
http://thesestonewalls.com/gordon-macrae/catholic-scandal-and-the-third-reich-the-rise-and-fall-of-a-moral-panic/
https://oko.press/polski-episkopat-boi-sie-spotkania-z-ofiarami-pedofilii-ale-watykan-kaze/
https://www.gov.pl/web/sprawiedliwosc/nieprawdziwe-informacje-telewizji-tvn24-2018-10-02
https://books.google.pl/books?id=P5vODgAAQBAJ&pg=PT23&lpg=PT23&dq=goebbels++catholic+priests+paedophiles&source=bl&ots=7ltZr16dC3&sig=5yRazUgyERqhxNVFw6aakS62rss&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwiT3q6Nh5jfAhUwNOwKHaOpARk4ChDoATAAegQIAhAB#v=onepage&q=goebbels%20%20catholic%20priests%20paedophiles&f=false
https://www.warhistoryonline.com/world-war-ii/dirlewanger-a-child-molester-violent-alcoholic-sadist-war-criminal-was-kicked-to-death-by-hisguards.html
https://www.warhistoryonline.com/war-articles/bielefeld-museum-nazi-youth.html
https://www.dailymail.co.uk/news/article-3561040/Victims-paedophile-sect-led-one-eyed-German-Nazi-oversaw-daily-torture-abuse-child-slaves-three-decades-Chile-hope-finally-justice-legal-bid.html
https://rejestr.io/krs/35128/agora-holding
https://oko.press/polski-episkopat-boi-sie-spotkania-z-ofiarami-pedofilii-ale-watykan-kaze/
https://oko.press/ksiadz-jankowski-pedofil/

https://seminarium-krakow.pl/seminarium/absolwenci/

https://inwentarz.ipn.gov.pl/advancedSearch;jsessionid=3210EF76E8BADF394C76BC9632882F45?q=&page=670&grupaAktotworcyId=3&aktotworcaId=3977&podzespolId=9677&typ=3

https://mnzp.pl/czasy-chorob-i-nieszczesc-pomoc-ksiecia-biskupa-adama-sapiehy/

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ksi%C4%85%C5%BC%C4%99co-Biskupi_Komitet_Pomocy_dla_Dotkni%C4%99tych_Kl%C4%99sk%C4%85_Wojny

https://dziennikpolski24.pl/piata-kolumna-w-sutannach/ar/2612356

https://pl.wikipedia.org/wiki/Karol_Wi%C4%99ckowski

https://inwentarz.ipn.gov.pl/showDetails?id=1991305&q=&page=670&url=[grupaAktotworcyId=3|aktotworcaId=3977|podzespolId=9677|typ=3]

https://inwentarz.ipn.gov.pl/showDetails?id=1991306&q=&page=670&url=[grupaAktotworcyId=3|aktotworcaId=3977|podzespolId=9677|typ=3]

https://inwentarz.ipn.gov.pl/showDetails?id=1991307&q=&page=670&url=[grupaAktotworcyId=3|aktotworcaId=3977|podzespolId=9677|typ=3]

https://tygodnik.tvp.pl/66938096/bezmiar-ignorancji-i-zlej-woli

Prezerwatywy nie gwarantują wcale bezpiecznego seksu… MEMy

==================

===========================

Willa na Majorce w Puerto Andratx.


Kto jest właścicielem pokazanej powyżej willi na Majorce. Otóż jest nim obecny burmistrz Kijowa, dawny bokser Witalij Kliczko. Ten sam, który wysyła apele o pomoc finansową na obronę dla bohaterskiej Ukrainy, walczącej przecież o „nasze wartości” pod znakiem swastyki.

===========================================

Lekarz: Będziesz mi tu horbany i simony opowiadał…

===========================

Już lecą, są blisko…


Ministerstwo Obrony Rosji ujawnia uczestników amerykańskich programów wojny biologicznej na Ukrainie

Ministerstwo Obrony Rosji ujawnia uczestników amerykańskich programów wojny biologicznej na Ukrainie

wojna biologiczna

Przedstawiciele ukraińskich instytucji państwowych i prywatnych firm byli zaangażowani w wojskowo-biologiczne programy USA, powiedział Igor Kiriłow, dowódca wojsk obrony radiologicznej, chemicznej i biologicznej Sił Zbrojnych Rosji.

„Ministerstwo Obrony Rosji podało już nazwiska uczestników wojskowych programów biologicznych USA <…> Dziś chcielibyśmy uzupełnić tę listę o przedstawicieli ukraińskich instytucji państwowych i firm prywatnych zaangażowanych w realizację wojskowych programów biologicznych USA” – powiedział na briefingu.

Na przykład szef Centrum Zdrowia Publicznego Wołodymyr Kurpita kierował współpracą ukraińskich specjalistów z amerykańską Agencją Redukcji Zagrożeń Obronnych (DTRA), a także organizował pobieranie próbek biologicznych od obywateli Ukrainy i ich wysyłkę za granicę. Serhiy Morhun, szef Departamentu Sanitarno-Epidemiologicznego Sił Zbrojnych Ukrainy, jest jednym z organizatorów współdziałania Ministerstwa Obrony Ukrainy z DTRA. Był on jednym z liderów projektu UP-8, nadzorującym badania nad hantawirusem. Morgun, według Kiriłowa, zastąpił Serhija Litowkę, który nadzorował zagrażające życiu i zdrowiu testy na ukraińskich wojskowych w ramach badań nad wirusem gorączki kongijsko-krymskiej i hantawirusem.

W amerykańskie badania zaangażowana była również Iryna Demczyszyna, szefowa laboratoriów referencyjnych Centrum Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia Ukrainy. Pośredniczyła ona w kontaktach z organizacjami kontraktującymi Pentagonu – Black&Veatch i Metabiota, nadzorując realizację projektów DTRA z serii UP i TAP. Ponadto na nowej liście znaleźli się Denis Muzyka, zastępca dyrektora ds. współpracy międzynarodowej w Ukraińskim Instytucie Medycyny Weterynaryjnej Eksperymentalnej i Klinicznej, który przeprowadził większość badań w projekcie UP-4; menedżer ds. finansów i podatków w Black&Veatch Larisa Pekarska, która była zaangażowana w finansowanie projektów DTRA na Ukrainie, a także związany z nimi przepływ dokumentów Black&Veatch.

Wśród upublicznionych nazwisk znaleźli się również kierownik projektów badawczych i realizacji programów w byłym Związku Radzieckim w firmie Metabiota, Natalia Michajłowska, która współpracowała z Muzyką przy projektach UP-4, UP-9, UP-10 i raportach końcowych; oraz Igor Łoziński, kierownik laboratorium naturalnych zakażeń ogniskowych w Ukraińskim Badawczym Instytucie Epidemiologii i Higieny na Lwowskim Narodowym Uniwersytecie Medycznym, który nadzorował modernizację laboratorium do badań wojskowo-biologicznych.

Kiriłłow powiedział, że rosyjskie ministerstwo obrony posiada dane o ponad stu uczestnikach programów biologicznych podwójnego zastosowania. Obecnie Komitet Śledczy sprawdza pod kątem udziału w nich ponad dziesięciu obywateli USA i kilku pracowników ukraińskiego ministerstwa obrony. Ponadto pod pretekstem zmniejszenia ryzyka Kijów nadal współpracuje z Pentagonem nad tak niebezpiecznymi patogenami jak wąglik, ospa, dżuma i patogeny Ebola – powiedział Kiriłow. Nie wykluczył, że Ukraina i USA mogą zaplanować prowokację, by potem obarczyć odpowiedzialnością za nią Rosję.

Całość: pl.sputnik.com (10.03.2023)

Wesprzyj naszą działalność [BIBUŁY md]

W Polsce podano do tej pory 58 milionów śmiercionośnych i chorobotwórczych preparatów

W Polsce podano do tej pory niemal 58 milionów śmiercionośnych i chorobotwórczych preparatów

bibula

Od 27 grudnia 2020 r., czyli od dnia, w którym rozpoczęto w Polsce podawanie śmiercionośnych i chorobotwórczych preparatów rozprowadzanych i reklamowanych jako „szczepionki przeciwko COVID-19”, podano 57 921 737 szczepionek – podaje rządowy Serwis Rzeczypospolitej Polskiej, gov.pl

„Pierwszą dawkę” tzw. szczepionki przyjęło 22,871,039 osób, zaś liczba osób „w pełni zaszczepionych” – cokolwiek kryje się pod tą niemedyczną, bezpodstawną i barbarzyńską klasyfikacją – jest 22 miliony 642 tysiące 926 osób, według raportu z 11 marca 2023 r.

Tzw. dawkę przypominającą przyjęło na wieczną pamiątkę do swego organizmu 15,105,188 osób, zaś w „pełni zaszczepione” zostały 22 642 774 osoby.

Poza przerażającymi statystykami, świadczącymi o głupocie ludzkiej idącej w parze z naiwnością i uległością wobec propagandy, jedynym w miarę budującym wskaźnikiem jest liczba osób, które przyjęły trzecią dawkę, a na ten samobójczy akt zgodziło się 192,136 osób, co w porównaniu z dziesiątkami milionów pierwszych dawek, jest bardziej rozsądne.

W dziennej liczbie szczepień – a okazuje się, że ten kryminalny proceder dalej trwa w najlepsze – przoduje województwo wielkopolskie, z 961 szaleńcami, a najbardziej trzeźwi są mieszkańcy świętokrzyskiego, z 16 hazardzistami. W przeliczeniu na liczbę mieszkańców, świętokrzyskie dalej prowadzi w świadomości i odpowiedzialności, z liczbą wykonanych szczepień na 10 tys.mieszkańców, wynoszącą 0,13. W tym województwie przybywa zatem jeden „w pełni zaszczepiony” dziennie.

Najgłupsi w tym rankingu pozostają mieszkańcy województwa wielkopolskiego, ze wskaźnikiem 2,75 na 10 tys. mieszkańców. Na drugim miejscu są mieszkańcy woj. mazowieckiegoo, ze wskaźnikiem 0,67.

W magazynach zalega niemal 25,5 miliona dawek trucizny reklamowanej jako „szczepionka przeciwko COVID-19”.

Kryminaliści stręczący tzw. szczepionkę, a wśród nich dalej dzierżący najwyższe stanowiska polityczne w Polsce oraz w gremiach medycznych, zezwoliły we wrześniu 2022 r. na przyjmownaie „drugiej dawki przypominającej” przez wszystkie osoby w wieku powyżej 12 lat. Od października 2022 r. zabójcy dopuścili aplikowanie „szczepionki” dzieciom w wieku 5-11 lat, zaś od 12 grudnia 2022 r. ludobójcy dopuścili aplikowanie zabójczego preparatu dla dzieci w wieku od 6 miesięcy do 4 lat.

Niech Niebiosa dla tych decydentów politycznych i medycznych „ekspertów”, specjalizujących się w uśmiercaniu ludzi a szczególnie bezbronnych dzieci, pozostaną niedostępne, a ich mentor i władca, przyjmie ich do swego piekielnego hadesu.

Oprac. www.bibula.com
2023-03-11
na podstawie „Raport szczepień przeciwko COVID-19” – Serwis Rzeczypospolitej Polskiej gov.pl (2023.03.11)

STRUKTURA TAJNYCH STOWARZYSZEŃ. Epiphanius.

STRUKTURA TAJNYCH STOWARZYSZEŃ

Epiphanius, Ukryta strona dziejów. Nowy Porządek Świata.…

ukryta-strona-dziejow

——————————

ROZDZIAŁ XXXIV str. 569 i nn.

Świat dzieli się na trzy kategorie ludzi: nieliczną

grupę tych, którzy powodują wydarzenia; nieco

liczniejszą grupę tych, którzy czuwają nad ich

przebiegiem i uczestniczą w realizacji; wreszcie

zdecydowaną większość pozostałych, którzy nigdy

się nie dowiedzą, co tak naprawdę się wydarzyło.”

Dr Nicholas Murray BUTLER

Niech naszym przewodnikiem po tych mrocznych ostępach będzie po raz kolejny Pierre Mariel, niekwestionowany znawca tematu. Dokonana przezeń klasyfikacja tajnych towarzystw jest bardzo klasyczna:

I. Niższe tajne stowarzyszenia, dość szeroko znane – np. trzy pierwsze stopnie masonerii (tzw. błękitne) lub zewnętrzne kręgi Towarzystwa Teozoficznego.

Pozyskiwanie adeptów odbywa się tam w drodze kooptacji. Najczęściej są to ludzie działający w dobrej wierze, hołdujący jakimś ideałom religijnym, filozoficznym lub politycznym. Nowicjusze są Obserwowani, i jeśli „nie przejawiają zdolności adaptacji, kierowani są na boczny tor; natomiast jeśli okazują się podatnym materiałem, pozwala się im przejść do towarzystw drugiego stopnia.”

Stephen Knight ujawnia w swoim dziele pt. „The Brotherhood ”, że tylko 1/5 masońskich Mistrzów (tytuł uzyskiwany na 3. stopniu) dochodzi do tzw. „Łuku Królewskiego” (Holy Royal Arch) będącego bramą, przez którą posiadacz trzeciego

stopnia może przejść na wyższy poziom. Im wyżej, tym selekcja robi się ostrzejsza: np. w Anglii 31. stopień, czyli tytuł „Komandora Wielkiego Inspektora Inkwizytora”, posiada około 400 członków masonerii, stopień 32. („Wzniosły Książę Królewskiej Tajemnicy”) jest przywilejem ok. 180 „braci”, zaś tytuł „Wielkiego Inspektora Generalnego” (33) należy w sumie do 75 masonów”.

II. Pośrednie tajne stowarzyszenia (tzw. kadra) — stowarzyszenia naprawdę tajne, których członkowie nie są znani osobom należącym do niższych stowarzyszeń. „Jest się do nich wybieranym w sposób autorytarny: osoba, która nie przyjmie zaproszenia, naraża się na trudne do przewidzenia sankcje. Musi ona od tej pory był posłuszna perinde ac cadaver, czyli aż do śmierci, a jakakolwiek niedyskrecja czy nieostrożność jest surowo karana. Jeśli sytuacja tego wymaga, te średnie tajne kręgi zmieniają swoją nazwę, a nawet strukturę. Dzięki temu nie sposób ich wykryć, chyba, że dopiero po ich rozwiązaniu lub przekształceniu”. „

Dokładnie tak, jak w przypadku Iluminatów Bawarskich…

Próżne satysfakcje czerpane z sentymentalnych ideologii pozostawiają one drobnicy z tajnych stowarzyszeń niższego stopnia. Same kierują się realizmem i ponad Dobrem i Złem […] kontrolują najważniejsze mechanizmy państw oraz wielkie organizacje światowe, zarówno polityczne, jak i gospodarcze […]. Jednak te stowarzyszenia w większym stopniu pełnią funkcje wykonawcze niż kierownicze. Opracowywanie planów należy do tajnych stowarzyszeń trzeciego stopnia.”

Wyższe tajne stowarzyszenia. Są one zupełnie nieznane, nawet tajnym stowarzyszeniom niższego stopnia; natomiast dla pośrednich tajnych stowarzyszeń stanowią one „temat tabu”.

„[…] Ten międzynarodowy sztab składa się z bardzo wąskiego grona wtajemniczonych, z których część, dobrze zakonspirowaną, wiedzie żywot ascetyczny, z dala od światowego zgiełku. Wszyscy ci ludzie dysponują olbrzymią władzą. Wydaje się, że ożywia ich wyłącznie pragnienie potęgi, a może – kto wie? – wiara w uniwersalną misję […]. Wyższe tajne stowarzyszenia współpracują z siłami

irracjonalnymi, które w pewnym uproszczeniu można utożsamiać z magią i z okultyzmem […]. Karykaturalne wyobrażenia o tych niezwykłych siłach pozostawiają profanom i głupcom. Wolne od jakiegokolwiek sentymentalizmu, potrafią one oddzielać dobre nasienie od kąkolu, czyli przesądy od rzeczywistości.”

=================

Mariel pisze też o podziale ludzkości na cztery koncentryczne kręgi, jakiego dokonał słynny rosyjski czarnoksiężnik Gurdijew, kolega Stalina z seminarium w Aleksandropolu.

Ich opis rozpoczyna od wewnętrznego kręgu, „obejmującego ludzi całkowicie przebudzonych („odrodzonych” przez magię, wysoko wtajemniczonych, magów przypisek redakcji) i zdolnych przebudzić tych, których wybrali. Między tymi adeptami nie może być rozdźwięków. Ich działania są ściśle skoordynowane i prowadzą ku wspólnemu celowi, bez jakichkolwiek odstępstw i [potrzeby stosowania] przymusu.”

Kolejny krąg, to krąg mezoteryczny, pośredni, którego członkowie znają cele, do których trzeba Dążyć, ale jeszcze nie są zdolni przemieniać ich w działanie.

Mariel stwierdza, że ci ludzie „wiedzą więcej, niż robią”.

Trzeci krąg – egzoteryczny – to „zewnętrzny krąg wewnętrznej części ludzkości”. Należący do niego ludzie mają „niemały zakres wiedzy wspólny z osobami należącymi do wcześniej wymienionych kręgów, ale ich poznanie inicjatyczne jest bardziej abstrakcyjne w stosunku do tego, jakie posiadają ludzie z kręgu mezoterycznego”; jednocześnie to oni „potrafią najlepiej kalkulować” i są najsprawniejszymi wykonawcami.

Czwarty krąg, to zgodnie z typologią Gurdijewa krąg zewnętrzny, „krąg Babel” charakteryzujący się pomieszaniem języków. To ludzkość pogrążona we śnie, niewtajemniczeni, czy też – by posłużyć się określeniem Arthura Machena – „zaniedbywalni”.

Ludzie z tego kręgu, to stado baranów z historyjki, którą Gurdijew lubił opowiadać swoim uczniom. Oto ona:

Był sobie kiedyś bogaty i skąpy mag, posiadający wiele stad baranów. Nie miał on pasterzy i nie grodził swoich pastwisk. Barany błądziły w lesie, wpadały do wąwozów, a przede wszystkim uciekały na widok maga, albowiem przeczuwały, co chce on zrobić z ich mięsem i runem. W końcu mag znalazł na nie skuteczny sposób. Zahipnotyzował barany i wmówił im, że są nieśmiertelne i że odarcie ich ze skóry jest korzystne dla ich zdrowia. Następnie wmówił im, że jest dobrym pasterzem, gotowym poświęcić się za swoje, drogie barany, nie będące już baranami. Wreszcie wmówił im, że są lwami, orłami, a nawet magami. Tak oto nasz mag mógł zacząć wieść beztroskie życie. Barany przez cały czas trzymały się stada i z ufnością czekały na moment, w którym mag przyjdzie ostrzyc je i poderżnąć im gardło.”

Na interesujące nas tutaj kwestie sporo światła rzuca myśl polskiego matematyka Hoene – Wrońskiego (1778 – 1853), członka Kabalistycznego Zakonu Różo-Krzyża i maga, który miał niemały wpływ na Eliphasa Leviego. Wyjaśnia on ten mechanizm osmozy, dzięki któremu postaciom ze szczytu synarchicznej piramidy udaje się oddziaływać na świadomość osób znajdujących się na niższych szczeblach:

Wszystkie tajne towarzystwa, jakie kiedykolwiek istniały i nadal istnieją na naszej Ziemi, a poruszane tajemniczymi sprężynami, które sprawiają, że panują one nad światem niezależnie od rządów, powstają w oparciu o mistyczny scenariusz.

Te tajne towarzystwa, tworzone w miarę potrzeb, są podzielone na ugrupowania z pozoru odrębne, a nawet przeciwstawne. Każdorazowo reprezentują one najbardziej skrajne w danym kontekście historycznym opinie, by móc osobno skutecznie kierować wszystkimi odłamami politycznymi, religijnymi, gospodarczymi, literackimi; niemniej podporządkowują się one wspólnemu centrum – skoro przychodzi czas na wykonywanie rozkazów jednolitego kierownictwa. ”

Znowu powracamy do kwintesencji doktryny masońskiej, czyli Ordo ab Chao, scharakteryzowanej też niezwykle trafnie przez wysoko wtajemniczonego Rene Guenona:

Raz jeszcze przypomnijmy, bez przywiązywania do tego nadmiernej wagi o innej wartości szczególnej natury [. .] a mianowicie o wykorzystywaniu do realizacji całościowego planu – zewnętrznych organizacji nieświadomych tego planu i z pozoru antagonistycznych, lecz podlegających jednolitemu, „niewidzialnemu” przywództwu, które jest ponad wszelkim antagonizmem […]. Same antagonizmy, dzięki wywoływanym przez nie niezbornym działaniom, stanowią coś w rodzaju „chaosu” (w sensie „materii”, na którą oddziałuje „duch” reprezentowany przez najwyższe, wewnętrzne organizacje inicjatyczne), jaki towarzyszy realizacji ogólnegoładu” [. .] Aby tak istotnie było, to, co nadaje kształt owemu „ładowi”, musi spełniać funkcję nieruchomego motoru względem zewnętrznego świata” .

Powtórzmy: błędem byłoby sądzić, że wszyscy członkowie tajnego towarzystwa są świadomi jego skrzętnie skrywanych celów. Wiadomo na przykład, że duże znaczenie ma przyciągnięcie „autorytetów moralnych”, służących jako przykrywka. Mogą być do tego użyte różne preteksty: dobroczynność, studia filozoficzne, literackie, artystyczne itp. Do takiego uwiarygodniania [organizacji masońskiej] służą nieformalne, lecz mające jawny charakter posiedzenia „zacnych gremiów” w rodzaju Klubów Bilderberg, na których pojawiają się znane i powszechnie szanowane osobistości. Poza tym w tę strategię mogą wpisywać się takie wydarzenia, jak wręczenie Matce Teresie Pokojowej Nagrody Nobla (bo tak się składa, że znakomita większość pozostałych laureatów tej nagrody to wysokiej rangi masoni).

Również w tym przypadku powołamy się na autorytet Guenona:

„[…] wielu Masonom, jeżeli nie większości – nawet tym, którzy mogą poszczycić się posiadaniem wysokich stopni – nie jest dane prawdziwe poznanie Masonerii.

=============================

  KAMIEŃ MILOWY

  KAMIEŃ MILOWY

Małgorzata Todd kamienie u szyi

      

Honorowe miejsce, przeznaczone dla wyjątkowych gości, zajęła sama Hrabina Róża Tuman von Hochsztapler. Wszyscy byli ciekawi, co też ma do powiedzenia. Po przydługim przywitaniu przeszła do meritum sprawy:
       – Jest bardzo prosty sposób na to, żeby Polacy nigdy nie zobaczyli żadnych unijnych pieniędzy – powiedziała.
       – Kamienie milowe – podpowiedział Raduś.
       – To oczywiste, ale jakie! Trzeba zażądać od polskiego rządu, żeby wykazał się tolerancją wobec wszystkich płci.
       – Zlikwidować strefy wolne od LGBT i Qkuryku? – Raduś pozwolił sobie na żart, jakiego nikt z obecnych nie ośmieliłby się zaprezentować.
       – Tak. Wprowadzając we wszystkich szkołach, sądach, szpitalach i w innych miejscach publicznych też, osobne ubikacje dla każdej płci.
       – Czyli po ile? – spytał Donald Demokrata.
       – Na razie po 56, ale ta liczba będzie rosła, bo nasza nauka ten temat szybko rozwija.
       – I będzie to nieosiągalny kamień milowy! – Donald Demokrata nie krył zadowolenia.
       – W rzeczy samej. Według unijnej dyrektywy, przewidzianej wyłącznie dla Polski, w korytarzu przeciętnego urzędu będzie sekretariat, gabinet dyrektora i 56 ubikacji różnie oznakowanych. Bez spełnienia tego warunku, żadne pieniądze z Unii do Polski nigdy nie popłyną – zakończyła swój wywód Hrabina Tuman von Hochsztapler.

Rewolucji dokonują zawsze dranie rękami durniów.

Rewolucji dokonują zawsze dranie rękami durniów.

Dranie i durnie

Małgorzata Todd      dranie i durnie


       Szanowni Państwo!
           Każdy rodzaj komunizmu, niezależnie od kolorów: czerwonego, zielonego, czy układu sześciobarwnego, wprowadzają dranie rękoma durniów. Taka jest zasada.

Drania kierującego się własnym interesem można by zawczasu przekupić, gdyby wiadomo było, co knuje. Drania multimilionera przekupić się nie da, bo kogo byłoby na to stać? Nie da się też wyperswadować złoczyńcy zaniechania czynienia zła, jeśli sobie to upodobał.
           Sukces draństwa polega na wmówieniu durniom, że biała jest czarne i odwrotnie. Najpierw ludziom o zdrowym rozsądku zdaje się, że coś jest tak oczywistym absurdem, że nikt normalny w to nie uwierzy. Do czasu. Nie ma takiej bzdury, której „autorytety” nie byłyby w stanie wmówić, zdawałoby się normalnym ludziom.
           Odkąd sztuka przestała zachwycać, a jej jedynym celem jest szokować, zaczęła nudzić i obojętnieć zarazem. Czy jakikolwiek film, wyprodukowany po roku 2020, może obyć się bez brzydoty i głupoty wszelkiej maści? To pytanie retoryczne, (z jednym znanym mi wyjątkiem, którym jest „Czarny sufit”).

Dla współczesnych twórców „artyzm” wyklucza piękno, a ktoś, kto nie jest oczywistym durniem, nie zasługuje na miano filmowego bohatera.
           Obrzydzenie do robactwa jest normalne. Ale czy na pewno? Wystarczy, że „autorytety” włączą się w propagandę, pokażą jak i z czym to się je i mamy je na talerzu, jak w banku. Do szczepionek antycovidowych przekonano nas bez trudu, chociaż wszyscy uczyliśmy się biologii i powinniśmy wiedzieć, że procesów życiowych nie da się przyspieszyć najszybszym nawet komputerem. Z żołędzia umieszczonego w sprzyjających warunkach, dąb wyrośnie, ale musi to trochę potrwać.
           Pamiętajmy, że rewolucji dokonują dranie rękami durniów. 

Z pozdrowieniami

Małgorzata Todd

Szaleństwo, czy raczej metoda?

Szaleństwo, czy metoda?

Stanisław Michalkiewicz szalenstwo-czy-metoda

Obserwator sceny politycznej naszego bantustanu mógłby odnieść wrażenie chaosu. Co prawda w tym chaosie wyróżniają się elementy stałe, jak na przykład – spór o różnicę łajdactwa między obozem “dobrej zmiany”, a obozem zdrady i zaprzaństwa, podobnie jak powtarzajace się objawy porozumienia ponad podziałami, kiedy to obydwa skaczące sobie do oczu obozy idą ręka w ręke. Tak było na przykład w 2003 roku podczas referendum w sprawie Anschlussu Polski do Unii Europejskiej, a tak naprawdę – do IV Rzeszy  – bo jej budowa została przesądzona 10 lat wcześniej w traktacie z Maastricht, który wszedł w życie w 1993 roku – czy 1 kwietnia 2008 roku, kiedy to obóz zdrady i zaprzaństwa, wraz z częścią PiS – bo część odmówiła poparcia –   głosował za upoważnieniem prezydenta do ratyfikacji traktatu lizbońskiego, 13 grudnia 2007 roku podpisanego bez czytania przez premiera Tuska i Księcia-Małżonka, piastującego wtedy  w naszym bantustanie dla odmiany stanowisko ministra spraw zagranicznych.

Jak wiemy, traktat ten amputował Polsce ogromny kawał suwerenności. Wreszcie w roku 2021, kiedy to Naczelnik Państwa, wbrew części własnego obozu politycznego, przy pomocy części obozu zdrady i zaprzaństwa, a konkretnie – klubu parlamentarnego Lewicy – przeforsował w Sejmie ratyfikację ustawy o zasobach własnych UE, która wyposażała Komisję Europejską w prawo zaciągania zobowiązań finansowych w imieniu całej Unii oraz nakładania unijnych podatków i stanowiła milowy krok na drodze budowy IV Rzeszy. Nie przeszkadza to jednak Naczelnikowi Państwa w opowieściach, że tegoroczne wybory do Sejmu i Senatu będą plebiscytem między niepodległością, a zniewoleniem. Najwyraźniej liczy on na to, że społeczeństwo nasze może ma i dobrą pamięć, ale krótką.

Poza tym stałymi elementami, obserwator sceny politycznej naszego bantustanu mógłby odnieść wrażenie chaosu. Tymczasem może to być mylące, bo jeśli spojrzymy na to uważniej, to możemy w tym pozornym szaleństwie dostrzec metodę. Pouczające jest tu i pomocne zwłaszcza porównanie z wiekiem XVIII, kiedy to mocarstwa rozbiorowe zaczęły swoją akcję od stopniowego doprowadzania Polski do całkowitego obezwładnienia. Służyło temu wtedy podtrzymywanie, nawet wbrew części szlachty, anachronicznych rozwiązań ustrojowych np. w postaci liberum veto, uważanego przez inną część szlachty za “źrenicę wolności”. To obezwładnienie państwa było warunkiem sine qua non powodzenia rozbiorów, które w przeciwnym razie mogłyby się nie udać, albo mogłyby zostać osiągnięte z wielkim trudem. Porównując tedy sytuację z wieku XVIII z sytuacją obecną, dostrzegamy w pozornym chaosie  cierpliwe i metodyczne działania, skierowane pozornie na uporządkowanie naszego bantustan, ale tak naprawdę – na stopniowe doprowadzanie go do stanu całkowitego obezwładnienia. To obezwładnienie jest bowiem konieczne m.in. dla sprawnego przebiegu budowy IV Rzeszy, do której Polska ma być włączona, być może również po częściowym rozbiorze. Część szlachty skupionej w obydwu obozach, intensywnie współdziała z budowniczymi IV Rzeszy, niekiedy – jak w przypadku pana premiera Morawieckiego – maskując tylko swoje współdziałanie tromtadracką retoryką, podczas gdy inna część szlachty, to znaczy – niezawisłych sędziów, współdziała z budowniczymi IV Rzeszy w nadziei na utrzymanie bezkarności, dzięki czemu będą mogli nadal się łajdaczyć i korumpować.

Charakterystyczny dla tych działań jest ich kampanijny charakter. Ni z tego, ni z owego, nagle rodzi się w naszym bantustanie ruch na rzecz “obrony demokracji”, który – podobnie jak z dnia na dzień powstał, tak z dnia na dzień zaniknął, żeby ustąpić miejsca płomiennym obrońcom praworządności, którzy działając na rzecz budowniczych IV Rzeszy, już zdążyli doprowadzić do obezwładnienia państwa w sektorze wymiaru sprawiedliwości.

Przykładem tego obezwładniania jest choćby burdel w Trybunale Konstytucyjnym, który jest zaledwie wstępem do jeszcze większego burdelu, kiedy tylko wejdzie w życie nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym, przewidująca “testowanie niezawisłości”. Toteż kiedy  na tym odcinku obezwładnianie państwa powoli dobiega końca, rozpętane zostały dwie nowe kampanie, które dopiero teraz zaczynają układać się w jedność. Pierwszą była kampania w sprawie pedofilii, która bardzo szybko, za sprawą Judenratu “Gazety Wyborczej” i żydowskiej telewizji dla Polaków, skoncentrowała się na katolickim duchowieństwie, jako ognisku pedofilii i związanych z nią sprośnych błędów Niebu obrzydłych. Uwijał się przy tym m.in. pan red. Sekielski, który za swoje usługi został wynagrodzony przez Ringier Axel Springer Polska stanowiskiem redaktora naczelnego “Newsweeka”, a przy okazji przemysł molestowania doznał potężnego impulsu rozwojowego.

Przyszło to tym łatwiej, że wystraszeni biskupi, którzy do dzisiaj nie są pewni, co właściwie “komisja Michnika” znalazła podczas niekontrolowanego buszowania w 1989 roku w archiwach MSW, ustanowili “fundację św. Józefa”, która opodatkowuje Bogu ducha winnych parafian, żeby za jej pośrednictwem przekazywali forsę “ofiarom” molestowania, które po latach przypominają sobie, że przecież były “gwałcone” i to po “kilkaset razy”. Oczywiście nie ma dymu bez ognia, ale i bez tego taka fundacja to prawdziwy dar Niebios, niewyczerpana żyła złota dla szczwanych adwokatów i skorumpowanych sędziów, którzy dzięki temu, pod pretekstem współczucia “ofiarom”, mogą ciągnąć zyski z rozwijającego się dynamicznie przemysłu molestowania. Okazało się jednak, że to wszystko, to był tylko wstęp do kampanii obsrywania Jana Pawła II i kardynała Sapiehy pod pretekstem, że jeden “wiedział, ale nie powiedział”, a drugi bzykał na prawo i lewo  przede wszystkim kleryków, wśród których – jak pamiętamy – był również Karol Wojtyła. W awangardzie tej kampanii stoi również wspomniany Judenrat i żydowska telewizja dla Polaków, co skłania nas do postawienia pytania, po co właściwie zadają sobie tyle trudu?

9 marca w Sejmie odbyła się debata nad uchwałą w obronie pamięci Jana Pawła II. Jest to oczywiście działanie pozorne, które nie tylko umożliwi Judenratowi kontynuowanie kampanii obsrywania, ale nawet wzbogacenie jej o incydenty z pomnikami, które, w odpowiedzi na tę uchwałę, będą teraz obiektem agresji “aktywistów” – w dodatku agresji bezkarnej – o czym przekonują nas wyroki niezawisłych sądów, m.in. w sprawie mojej faworyty, Wielce Czcigodnej Joanny Scheuring-Wielgus. Ja jej specjalnie nie podziwiam i właściwie nigdy się z nią nie zgadzam, ale 9 marca miała rację, wskazując – podobnie jak inni posłowie – że Sejm w ogóle nie powinien się tym zajmować, zwłaszcza w taki sposób. Ale inicjatorom uchwały wcale nie chodziło, żeby czyjąkolwiek pamięć chronić, tylko – żeby w roku wyborczym pokazać swoim wyznawcom, jak to własną piersią ochraniają Jana Pawła II.

Niezależnie od tego postawmy pytanie, w jakim celu Judenrat i wspomniana stacja rozpętały kampanię obsrywania, a teraz będą ją rozkręcali? Ponieważ w czasach pierwszej komuny, żydokomuna pozbawiła nasz mniej wartościowy naród tubylczy organicznej szlachty, to pełnienie jej roli przypadło katolickiemu duchowieństwu. Kampania obsrywania ma zatem na celu pozbawienie naszego mniej wartościowego narodu tubylczego nawet takiej namiastki szlachty, jaką, jak tam potrafi, próbuje pełnić u nas duchowieństwo.

A dlaczego Judenrat i żydowska stacja telewizyjna dla Polaków chce nas odciąć nawet od tej namiastki? Żeby w ten sposób doprowadzić nasz naród do stanu całkowitej bezbronności, kiedy żydowskie organizacje przemysłu holokaustu  przystąpią do realizowania roszczeń majątkowych wobec Polski, dla których amerykańska ustawa nr 447 dostarczyła pozorów legalności.

Gdzie nie ma biskupa, nie ma i Kościoła… CMENTARZ ŚWIĘTEGO MEDARDA (10)

Gdzie nie ma biskupa, nie ma i Kościoła…

CZĘŚĆ DRUGA CYKLU POWIEŚCIOWEGO

Andrzej Juliusz Sarwa

CMENTARZ ŚWIĘTEGO MEDARDA (10)

Rue du Cloître-Notre-Dame No 8

Zmierzchało. Jakiś zakapturzony mnich szedł brzegiem Sekwany ku Pont Notre-Dame1, przebył ów most, a znalazłszy się na Île de la Cité2, podążył najpierw ulicą de la Lanterne3 i następnymi, kierując się ku ulicy Cloître-Notre-Dame.

Zmierzchało. Niebo przyodziało się w barwny płaszcz w kolorach złota, fioletów, różów i czerwieni.

Zmierzchało. Miasto powoluteńku cichło. Od Sekwany ciągnął zapach świeżych ryb, mułu, wodorostów i wylewanych z domów zbudowanych na mostach nieczystości. Ten ostatni zdecydowanie był najmocniejszy.

Mogłoby się zdawać, że ów tajemniczy mnich w obszernym płaszczu przypominającym benedyktyński podąża ku zabudowaniom kościelnym przylegającym do katedry Notre-Dame, ale nie, on idąc szparkim krokiem ulicą Cloître-Notre-Dame, zatrzymał się przed wejściem do okazałego domu, pod numerem ósmym. Zanim wszedł, ostrożnie, spod oka zerknął w lewo, zerknął w prawo. Okolica była natenczas pusta, poza jakimś – z figury i chodu sądząc, bo był zbytnio oddalony, aby dokładnie owo ocenić – młodym mężczyzną.

Nie wzbudziło to zaniepokojenia mnicha, bo raczej nic nie wskazywało na to, że ów młody człowiek interesuje się jego osobą. Wszedł tedy w bramę trzypiętrowej kamienicy i podążył ku drzwiom jednego z mieszkań usytuowanych na parterze, w które zapukał w pewien charakterystyczny sposób, co by postronnemu obserwatorowi mogło wyglądać na to, iż ów duchowny przybywa tu na schadzkę.

Drzwi się uchyliły i mnich wszedł do środka. Tutaj odsłonił twarz, zdjął wierzchnie odzienie, czyli ów płaszcz z kapturem upodabniający go do benedyktyna, pod którym jednak był odziany jak świecki ksiądz-modniś i bawidamek, w krótką sutannę do kolan, spodnie do pół łydki, obcisłe pończochy i skórzane pantofle z klamrą na niskim obcasie, co również było rodzajem przebrania, by nie rzucać się w niepowołane oczy. Rozdziawszy się, powiedział dobitnie:

Laudetur Jesus Christus!

In saecula saeculorum. Amen4.

Jakiś dość wiekowy mężczyzna imieniem JeanLuc i dwie młode, po około dwadzieścia-dwadzieścia dwa lata liczące kobiety, Madeleine i Rosalie podeszli do duchownego, który, sądząc z wyglądu, nie był o wiele starszy od dziewcząt i po kolei ucałowali mu dłonie, a następnie mężczyzna powiedział:

– Witamy, z serca witamy cię abbé d’Étemare5, witamy! Jakież nowiny nam przynosisz?

Cóż, nie najlepsze. Stan zdrowia najczcigodniejszego arcybiskupa Utrechtu Petrusa Codde6 bardzo się pogorszył. Peregrynuję tedy śród naszych, od drzwi do drzwi, by prosić o wzmożenie modlitw, postów, innych umartwień i dzieł pobożnych w intencji jego ozdrowienia, iżby owce nie pozostały bez pasterza. Póki on żyje, to mają ojca, który, choć w sporze z Rzymem i przez Rzym wyklęty jednak jest… a jeśli umrze? Papież już nie pośle do Niderlandów żadnego biskupa… A wiecie przecież, że gdzie nie ma biskupa, nie ma i Kościoła…

Oczywiście, oczywiście. Tak też i będziemy czynić. Wypełnimy wszystko to, o co prosisz, ojcze.

– Tak… tak trzeba…

A później ksiądz jakby się zadumał. Milczał długo i widać było, iż jest w tej izbie nieobecny duchem. Być może oddawał się modlitwie myślnej?

Jedna z dziewczyn przerywając w końcu ciszę, nieśmiało, bardziej szeptem niż półgłosem poprosiła:

Abbé, tak bardzo byśmy znowu chcieli usłyszeć twoje opowiadanie o tym, jak odprawiałaś swoją Mszę prymicyjną w Port-Royal, zanim grzesznicy nie nakazali go unicestwić…

Duchowny jakby się ocknął.

– Ach! Miałem to szczęście… i tę łaskę… owo przeżycie niezapomniane, słodkie i straszne zarazem… Gdy na moje słowa sam Pan zstępował w chleb, postać chleba przyjmował… a ja ten Chleb trzymałem w dłoniach… unosiłem, adorowałem I ta wizja… wspaniała wizja naszego błogosławionego męczennika, pamięci świętej opata Saint-Cyran, który stawiwszy się z nieba – bo nie mam wątpliwości, że tam właśnie przebywa – z tak słodkim uśmiechem spoglądał spoza kadzidlanych dymów na mnie, że aż serce moje stajało, niczym wosk przy ogniu…

Obie młode kobiety słuchały tych słów z wielkim nabożeństwem, roziskrzonymi oczyma wpatrując się w twarz księdza, lecz mężczyzna obecny w izbie, stojący tuż przy oknie, zerkając przez nie na ulicę, wypatrzył jakiegoś mężczyznę, który przechadzał się w te i nazad przed ich kamienicą i zerkał w okna, jakby kogoś wypatrując.

– Ojcze – ozwał się mężczyzna, przerywając pełne egzaltacji opowiadanie księdza. – Ojcze! Wypatrzyłem szpiega! Co czynić?

Ksiądz nie całkiem przytomnym wzrokiem spojrzał na pytającego i powtórzył pytanie:

– Co czynić?

– No właśnie. Nie odstępuje tego domu, od kiedy tu wszedłeś, musiał cię, ojcze, śledzić. Trudno ci będzie się stąd wymknąć niepostrzeżenie.

Więc wyjdź do niego JeanLuc i zapytaj, czego tu szuka, i że może będziesz mógł mu pomóc. Może się go jakoś pozbędziesz. Z drugiej strony szpieg, tak oficjalnie, jawnie? Ba! Wręcz ostentacyjnie?… Dziwne, dziwne…

Mężczyzna skinął głową i wyszedł.

Ksiądz zerkał spoza zasłony, co też się wydarzy.

Ujrzał z wielkim zdumieniem, iż nieznajomy wyciąga coś, chyba jakiś papier, kartkę wpół złożoną z kieszeni i pokazuje JeanLucowi. Ten ostatni zaś zerknąwszy na nią, gestem zaprasza nieznajomego do środka.

Po chwili w sieni dało się słyszeć odgłos ciężkich męskich kroków, otwierane drzwi wchodowe zaskrzypiały i do izby weszli – Jean-Luc oraz nieznajomy młody człowiek tak na oko niemogący mieć więcej niż osiemnaście-dziewiętnaście lat.

Zobaczywszy duchownego, skłonił się z szacunkiem i pozdrowił Boskim słowem:

Laudetur Jesus Christus!

In saecula… Widzę młodzieńcze iżeś dobrym chrześcijaninem, skoro od pozdrowienia Chrystusa Pana zaczynasz, a nie od życzenia nam tu dobrego wieczoru. Chwali ci się to, chwali!

– Tak mnie, ojcze, nauczono. Pierwej jednak pozwolisz, że się przedstawię. Jestem chevalier Nicola de Bialecki.

Ach, szlachcic! Polak? Wnoszę z nazwiska. Skądże jednak italskie brzmienie waszego imienia, panie kawalerze.

Tak dokładnie, tom Mikołaj Białecki, herbu Leszczyc. Ponieważ jednak kęs czasu przebywałem w Italii, skąd prosto tutaj przybywam, do takiej formy imienia tam przywykłem i może niech tak już zostanie. No i zgadliście, ojcze, iżem Polak.

– A czego tu, synu, szukasz? – zapytał abbé, odzyskując spokój i pewność siebie.

Cóż… nie bardzo wiem co rzec, od czego zacząć…

– Najlepiej ab ovo.

Wtedy Mikołaj opowiedział o dziewczęciu poznanym podczas tłustego wtorku w Wenecji, o tajemniczym doręczycielu liściku i o liściku samym.

– Pokaż synu tę kartkę.

Białecki spełnił prośbę księdza. Ten ostatni wpatrywał się w krótki tekst i kręcił głową. Wreszcie się odezwał:

– Nie wiem… nie wiem… co by tu rzec?… Nie znam tego charakteru pisma. Może ktoś z was zna?

Ale Jean-Luc zaprzeczył i obydwie dziewczyny zerknąwszy na liścik, zrobiły to samo.

Abbé podrapał się w głowę.

– Problem w tym, że wyraźnie jakaś kobieca ręka napisała: „W Paryżu, w domu przy Rue du Cloître-Notre-Dame No 8...” Zatem bez dwóch zdań podała ten adres, wszelako bez oznaczenia kwatery, czy choćby nawet piętra. Jak to dziewczę ci się przedstawiło, panie kawalerze?

– Pauline.

– Znacie którąś z naszych o tym imieniu?

– Ba! A małoż to dziewcząt wyznaje prawdziwą wiarę? Lecz niestety żadnej Pauline, która by w tym domu kiedykolwiek bywała. Żadnej – odparł Jean-Luc.

– A może jakaś mieszka tu po prostu, stale, albo choć czasowo?

– Nie, nie mieszka.

– Albo u kogoś bywa?

Starszy mężczyzna zamyślił się i przez kęs czasu milczał, co i raz drapiąc się w głowę. W końcu jednak przemówił:

Pomieszkuje od czasu do czasu na pierwszym piętrze, gdy ściąga do Paryża, pewna, nieco już leciwa, niewiasta, madame Éléonore Claire d’Estrées, razem z cioteczną wnuczką Pauline. Być może o tę dziewczynę chodzi? Uroda, wiek… to by się zgadzało z opisem pana kawalera.

Ach! Markiza! A co ci o nich więcej wiadomo? – zaciekawił się ksiądz. – I czy w ogóle cokolwiek ci wiadomo.

– Niewiele monsieur abbé, niewiele. Plotka głosi, że obie są duchowymi córkami ojca Jean-Baptiste Girarda7.

– Ach! Tego jezuity z Pontarlier w Burgundii! Nieciekawa to postać, oj, mocno nieciekawa! To, co się o nim szepce na ucho, wróży, iż może popaść w nieliche tarapaty i marnie skończyć!

– I cóż takiego? – zaciekawiła się jedna z panien.

– Wyznaje niebywałą gorszącą herezję i prawdopodobnie roznosi zarazę tejże herezji. Jeśli istotnie starsza dama i jej wnuczka należą do jego duchowych córek, to bezpieczniej byłoby nie wchodzić z nimi w żadne stosunki, nawet czysto towarzyskie. Chociaż… z drugiej strony nie sądzę, iżby tak było. Markiza nie jest lubiana w Paryżu, więc raczej podejrzewam, że to nieprzyjaciele po prostu dorabiają jej gębę.

Białeckiego owe słowa mocno poruszyły.

Zaniepokoiliście mnie, ojcze. Wyglądała mi owa Pauline na słodką niewinną dzieweczkę, a tu wyczuwam podejrzenia czegoś ohydnego, obrzydłego… Choćby to były tylko plotki zawistników, to przecie rzucają cień na panienkę… Jednakowoż… tak czy inaczej… chciałbym mieć możność spotkania się z nią.

Abbé wzruszył ramionami.

– Jeśli jest ci to pisane… Ale przeszkodziłeś nam, zaniepokoiłeś swoim dziwnym zachowaniem na ulicy. Pozwól więc, że cię pożegnamy. Chyba… chyba że zechcesz się pomodlić teraz razem z nami, a dopiero potem każdy się uda w swoją stronę?

Niechaj tak będzie – zgodził się Mikołaj. – Przywykłem do wieczornych wspólnych modlitw, a ponieważ od jakiegoś czasu nie mogę ich praktykować, to chętnie, ojcze, skorzystam z nadarzającej się okazji.

– A gdzie to, panie kawalerze praktykowałeś wspólne modlitwy wieczorne?

– U ojców jezuitów.

Zebrani spojrzeli po sobie z wyraźnym zaniepokojeniem.

– A w którymż to z ich domów, monsieur? Przymierzałeś się może do stanu duchownego?

– Och nie! – Białecki się uśmiechnął. – Nie było mi to w głowie. Ot, najzwyczajniej, mój protektor, gdym osierociał zupełnie, umieścił mnie w uczelni zwanej Academia Gostomiana i konwikcie jezuickim w Polsce, w Sandomierzu.

Ksiądz d’Étemare odetchnął z wyraźną ulgą. Chciał wszelako nabrać jeszcze całkowitej pewności, więc dopytał młodzieńca:

– Zapewne ojcowie z Sandomierza dali ci jakiś list polecający dla jezuitów w innych krajach?

– Nie, ojcze, bo niby dlaczego mieliby to robić? Ukończyłem naukę, mój opiekun mnie zabrał, wyposażył, a teraz podróżuję po świecie. Na razie odbyłem wędrówkę po Italii, teraz zawitałem do Paryża, bo mnie ów liścik zaintrygował i postanowiłem sprawdzić, co się za nim kryje. Czy żarcik tylko karnawałowy, czy też spodobałem się pannie. Ale… ale jeśli nawet to ostatnie, to minęło już tak wiele miesięcy, że mnie pewnikiem zapomniała. Przelotne to było spotkanie… niestety…

I sam tak podróżujesz?

– Nie, w towarzystwie pana Zbyluta Bartusza, który ma mnie ochraniać i bronić, jeśli zaszłaby taka konieczność.

– Czyli jest twoim sługą?

– Nie, raczej towarzyszem, bo to szlachcic, jako i ja, chociaż bardzo ubogi.

– Więc czemu teraz nie zabrałeś go ze sobą?

– Udając się na poszukiwanie panny? – Mikołaj nieomal parsknął śmiechem.

– No tak. Racja – d’Étemare też się uśmiechnął, ale jakby półgębkiem, wymuszenie.

Ksiądz ostatecznie uspokojony, bo słuchając tych słów i bacznie lustrując szczerą twarz młodzieńca, do końca już uwierzył Mikołajowi i pozbył się nawet cienia wątpliwości, że może to być osoba nasłana, iżby go szpiegować.

Uspokojony padł na kolana, pozostali poszli jego śladem i rozpoczęły modły.

Ile one trwały? Długo, niezmiernie długo. Białecki, chociaż u sandomierskich jezuitów zaprawiony w tej sztuce w końcu poczuł ból w kręgosłupie, w lędźwiach i kolanach. „Kimże oni są?” – pomyślał. „To jacyś święci ludzie”.

Było już grubo po północy, kiedy owe żarliwe modlitwy dobiegły końca. Wszyscy dźwignęli się z kolan i przeżegnali nabożnie. Abbé na zakończenie wyrecytował jeszcze fragment jednego z Psalmów Dawidowych:

Przecz-że się buntuje pogaństwo, a po próżnicy szemrzą narodowie? Zastawili się królowie ziemscy, a książęta radzą się społem przeciwko Panu i przeciw pomazańcowi jego mówiąc: Potargajmy związki ich, a odrzućmy powrozy ich. Ale ten, który mieszka w niebie, naśmieje się z nich, a Pan szydzić z nich będzie. Tedy będzie k nim mówił w popędliwości swojej, a w gniewie swoim przestraszy je. Mówiąc: A jam postanowił Króla mojego nad Syjonem, górą świętą moją. Opowiem ten dekret, który mi Pan opowiedział: Syn mój ty jesteś, któregom ja dziś porodził. Żądaj ode mnie, a podam narody w dziedzictwo twoje, a w osiadłość twą, granice ziemie. Potrzesz je laską żelazną, a jako naczynie zduńskie pokruszysz je. Teraz-że zrozumiejcie królowie, nauczcież się sędziowie ziemie. Służcie Panu w bojaźni, a rozradujcie się jemu w strachu. Pocałujcie syna, by się snadź nie rozgniewał, a iżbyście nie zginęli z drogi, gdyby z prędka zapaliła się popędliwość jego. Szczęśliwi wszyscy, którzy jedno w nim ufają8.

– Tak, dzieci. Sąd nad królami – nad królami – zaakcentował coraz się przybliża… bo posłuszeństwa ni zaufania Królowi królów w nich nie ma ani miłości ku poddanym swoim. Potracili się w swej pysze i w swojej rozpuście i w ucisku i w gwałtach i pławią się rozkoszach cielesności.

– Ojcze! – Mikołaj był poruszony do głębi. – Panie, wyście ludzie święci!

– My? – ksiądz uśmiechnął się smutno. – Gdzież to nam do świętości, lecz jeśli chciałbyś zobaczyć świętego, by potem go naśladować swoim życiem, to mogę ci go pokazać. Chciałbyś?

– Ojcze! Z serca mówię – bardzo!

Zostaw zatem swój adres Jean-Lucowi.

* * *

Niebo zaczynało już leciuchno szarzeć, chociaż do świtu było jeszcze daleko. Chłód nocy, a na dodatek niemiła, przenikająca aż do kości wilgoć ciągnąca od Sekwany, sprawiały, że każdy zabłąkany tutaj przechodzień marzył tylko o jednym – o ciepłym schronieniu. Jednakowoż Mikołaj, chociaż zmęczony i skostniały nie poszedł wprost do domu przy rue de la Tannerie na przedmieściu9, który – dla wygody – wynajął cały na czas pobytu w Paryżu. Musiał nieco ochłonąć i pozbierać myśli po owym zdarzeniu, w jakim uczestniczył.

Tłukło mu się po głowie: „Kim byli owi ludzie, tacy pobożni, tacy świątobliwi?”

Z jednej strony go to intrygowało, z drugiej niepokoiło. No bo przecież takie modły można, a nawet należy odprawiać w kościele, a nie w ukryciu w jednej z izb mieszkalnych zwyczajnej kamienicy. Tym bardziej że kościół, i to nie byle jaki, bo katedra Notre-Dame, znajdowała się zaledwie o kilkadziesiąt kroków, po drugiej stronie wąskiej uliczki.

A poza tym czuł się zawiedziony, bo jego rachuby, iż gdy tu przybędzie, natychmiast napotka piękną i tajemniczą Pauline, nie ziściły się. Przez chwilę mocował się ze swoimi myślami – jedne podpowiadały mu, żeby machnął na dziewczynę ręką, bo to jakieś mrzonki niemające najmniejszego sensu, z drugiej zaś utwierdzały go w przekonaniu, że powinien mimo wszystko odnaleźć pannę.

W końcu zaczął żałować czasu straconego na modły wlokące się godzinami, który mógł był spędzić przyjemniej, a z Panem Bogiem porozmawiać jak zwykle, zwracając się doń w codziennym, wieczornym pacierzu. Jedyny pożytek z tego, że trafił w to miejsce, był taki, iż dowiedział się, że „jego” Pauline może być dziewczyną, która niekiedy bywając w Paryżu, pomieszkuje na pierwszym piętrze owej kamienicy, na piętrze, które albo jest własnością babki, albo ta je na stałe wynajmuje.

Przypomniało mu się, że Balletti starą damę tytułował markizą… Abbé posłyszawszy nazwisko babki – Éléonore Claire d’Estrées, również nazwał ją markizą… Czyżby tylko zbieg okoliczności? A może nie? Może chodzi o tę samą osobę? Lecz dlaczego, u Boga, markiza mieszka w tej odrapanej zwyczajnej kamienicy? Bo przybywa tu incognito? Nie inaczej… Tylko czemuż to? Kolejna zagadka. A może żadna zagadka. Ksiądz powiedział, iż nie jest lubiana w stolicy, więc woli być na uboczu, a bywa tu tylko wtedy, gdy z jakiegoś powodu musi. Ot i wszystko.

Ostatecznie, czując się nieludzko zmęczony, jedne i drugie z nachodzących go myśli odpędził precz, marząc o jednym już tylko – by co rychlej znaleźć się w swoim łóżku, w miękkiej ciepłej pościeli…

* * *

Bartusz świdrował oczami twarz Mikołaja, nie zerkając nawet na niezbyt wykwintne śniadanie, jakie im dostarczono z nieodległej gospody.

– Cóż, paniczu?

– A co ma być?

– No jakże? Znaleźliście, czego żeście szukali?

– Nie poszczęściło mi się. Niestety…

– Zatem?

– Zatem na razie tu zostajemy, bo ja tak łatwo nie rezygnuję.

– A co ze mną? Jaką rolę panicz dla mnie wyznaczył? Będę za towarzysza, czy mam tu siedzieć, gapić się w okno i nudzić?

Chyba żeś waszmość zgłupiał. Ja szukam dziewki, młodej i powabnej, a nie pańskiego towarzystwa przez dzień cały.

To akurat jestem w stanie pojąć, niemniej markiz, hrabia, czy jak mu tam, bom się w tych jego nazwiskach i tytułach pogubił, jasno mi przykazał być stróżem panicza. I zapłacił za to. I zapłacił niemało. A ja nie nawykłem do brania pieniędzy za nic, za darmo. Siedzieć tutaj i nie mieć panicza na oku, to byłoby złamanie umowy, jaką zawarłem z markizem, a jam człek uczciwy, choć niezamożny. Niechże mi tedy panicz wybaczy, ale się nie posłucham. Przed oczy pchać się nie będę, ale raczej jako cień trop w trop będę za paniczem podążał. I zawsze z naostrzoną szablą.

– Widzę, że posłuchu u waszmości mieć nie będę.

– Szacunek, a i owszem, ale posłuch? Anim ja panicza sługa ani podwładny.

Mikołaj westchnął ciężko.

– To się, panie Bartuszu, przynajmniej inaczej przyodziejcie, po francusku, i szablę zamieńcie na szpadę, bo w tym kontuszu i z szabliskiem przy boku nie macie najmniejszych nawet szans być moim cieniem. Łażąc za mną tak przyodzianym, to jakbyście mnie paluchem pokazywali: „Oto patrzcie, to ten młody Białecki”.

Hmm… tu akurat muszę się zgodzić z paniczem… tylko…

– Co tylko?

– Grosza mi szkoda na przyodziewek i na szpadę.

– No, jeśli o to tylko chodzi, to wam za swoje kupię, sknero.

– Bóg zapłać, paniczu. Wielkie Bóg zapłać!

Mikołaj sięgnął do sakiewki i nie patrząc nawet, ile monet wydobył, kilkanaście ich sypnął w nadstawione dłonie pana Bartusza.

– Paniczu? A nie za wiele to aby? – zapytał ten ostatni.

– Et! – Białecki machnął ręką. – Mam ich na tyle, a komuś, kto i wiernie mi towarzyszy i opiekuje się mną, a jest mi też przyjacielem, nie będę żałował.

Zatem Bóg zapłać, paniczu. Wielkie Bóg zapłać raz jeszcze! Bóg zapłać!

– No już, już. Starczy tych podziękowań.

=-=================-===============-=

Książkę w wersji papierowej można, klikając w poniższy link, kupić tu:

https://ksiegarnia-armoryka.pl/Cmentarz_Swietego_Medarda_Andrzej_Juliusz_Sarwa.html

1Jeden z mostów na Sekwanie.

2Jedna z dwóch wysp na Sekwanie, serce i najstarsza część Paryża, właściwe miasto.

3Dziś pierwszy odcinek rue de la Cité zaczynający się tuż za mostem.

4Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Na wieki wieków. Amen. (łac.)

5Jean-Baptiste Le Sesne de Ménilles d’Étemare (1682-1770) – jansenistyczny ksiądz francuski.

6Petrus Codde (1648-1710), arcybiskup tytularny Sebasty, wikariusz apostolski w Holandii, najpierw suspendowany, a potem ekskomunikowany przez Rzym za sprzyjanie jansenizmowi.

7Jean-Baptiste Girard (1680-1733) francuski jezuita zamieszany w głośny skandal dotyczący niemoralnego prowadzenia się i jeszcze cięższe występki, w tym paranie się czarami, najbardziej znany z tego, że uwiódł Catherine Cadière (1709-?), mistyczkę, stygmatyczkę i konwulsjonistkę (wg: Rossell Hope Robbins, The Encyclopedia of Witchcraft and Demonology, London [1959], p. 70-71).

8Ps 2, 1-12 z Biblii Brzeskiej.

9 Na przedmieściu w znaczeniu, że nie dosłownie poza miastem, w rozumieniu Wielkiego Paryża, ale nie na Île de la Cité, a więc najstarszej, tej właściwej części stolicy Francji.

O totalnym ocipieniu, ociepleniu. Fizyka atmosfery a oficjalne kłamstwa. TV. Szara strefa może pokonać absurdy strefy oficjalnej

Szara strefa może pokonać absurdy strefy oficjalnej

O totalnym ocipieniu, ociepleniu. Fizyka atmosfery a oficjalne kłamstwa. TV.

pół godziny.

Pod żadnym pozorem nie wypuszczać cugli z rąk 

Pod żadnym pozorem nie wypuszczać cugli z rąk 

:Izabela Brodacka

Jacek Kuroń w swojej wydanej w 1989 roku książce „Wiara i wina. Do i od komunizmu” opisał sposób polowania przez Indian na mustangi. Relata refero – co znaczy powtarzam  co usłyszałam, bo nie przyszłoby mi do głowy czytanie tych bredni. Otóż zdaniem Kuronia Indianin wskakiwał na ogiera, przewodnika stada i przez pewien czas pozwalał się unosić w wybranym przez konia kierunku. Potem stopniowo zakręcał, nawet o 180 stopni i doprowadzał ogiera, a za nim całe stado do zamkniętego koralu. Na koniach się znam i z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że są to brednie, opowieści z książeczek dla dzieci do lat pięciu. Nikt nigdy w ten sposób nie polował na dzikie konie. Opowieść  Kuronia jest jednak doskonałą metaforą sposobu w jaki on i jego środowisko obeszli się z opozycją niepodległościową. Otóż Kuroń i jego drużyna (его отряд) przez dłuższy czas mówili wszystko to, co chcieliśmy słyszeć, oraz galopowali na naszych plecach w wybranym przez nas kierunku. Potem zaczęli zakręcać, aż wreszcie zakręcili dokładnie o 180 stopni, co obecnie jest już chyba dla wszystkich jasne. W czasie strajku w Stoczni Gdańskiej tak zwanym „doradcom” dali się nabrać nie tylko robotnicy. Dali się również nabrać państwo Gwiazdowie i Ania Walentynowicz. Nie tylko wpuścili Kuronia wraz z jego ekipą do stoczni, nie tylko słuchali jego rad, lecz – mówiąc językiem wyścigowym- pozwolili sobie wyrwać cugle z rąk. To Kuroń, Geremek i inni doradcy rozdawali odtąd karty. Montowali, koalicje, zorganizowali Kanciasty Stół niesłusznie zwany Okrągłym, dogadali się z komuną jak swój ze swoim, bo przecież to byli sami swoi. 
Ogólnie rzecz biorąc- pozwoliliśmy wszyscy aby wypustki stalinowskiej grupy interesu przejęły i zagospodarowały naszą oddolną, solidarnościową rewoltę. Od czasu tych wydarzeń, od czasu strajku w Stoczni Gdańskiej minęło kilkadziesiąt lat lecz jak widać niewiele się jako społeczeństwo nauczyliśmy. Kiedy rozmawiałam z Gwiazdami, czy nawet z szeregowymi uczestnikami strajku pytając dlaczego mając przewagę i wiedząc doskonale jakie środowisko doradcy reprezentują, nie wypędzili ich po prostu ze stoczni, odpowiadali nieodmiennie: „Jak to, przecież to byli znani opozycjoniści, nam wszystkim imponowało, że jesteśmy z nimi na ty, że się przyjaźnimy”. Odnoszę wrażenie, że nadal jak przedszkolaki tęsknimy do tego, żeby ktoś nas pochwalił, pogładził po główce, zaliczył do przyjaciół. W takim tonie była odbierana ostatnia wizyta Bidena w Warszawie, która miała jakoby świadczyć o wielkim znaczeniu Polski na arenie międzynarodowej. To, że Tusk przyzwyczajony do poklepywania go jak psa przez Merkel, przechwala się 40 sekundową rozmową z Bidenem nie powinno dziś nikogo  dziwić. To jednak, że oczekujemy uznania ze strony Komisji Europejskiej, że pokornie godzimy się na absurdalne kamienie milowe, czyli kłody rzucane nam pod nogi, że redagujemy ustawy pod dyktando UE, to cytując klasyka:  „ gorzej niż zbrodnia -to błąd”. Nie wykorzystaliśmy możliwości zawetowania powiązania wypłaty należnych krajowi pieniędzy z arbitralną oceną stanu  praworządności  w tym kraju, wątpię nawet czy zawetujemy planowaną przez UE likwidację prawa do takiego weta. Obawiam się, że zgodzimy się na zamianę Unii w federację i będzie to koniec naszej już i tak mocno nadwątlonej suwerenności. Zostaniemy landem kształtującej się IV Rzeszy. Rynkiem zbytu, rezerwuarem taniej siły roboczej. Kilka tygodni temu komisja ochrony środowiska Parlamentu Europejskiego usiłowała przegłosować oddanie polskich lasów pod zarząd UE.  Za tą ustawą i przeciwko interesom Polski głosowali posłowie PO- Ewa Kopacz, która zasłynęła w kraju własną, całkowicie oryginalną, koncepcją przyczyn wyginięcia dinozaurów  (zgodnie z jej słowami ludzie pierwotni wytłukli je kamieniami, tyle, że jak wiemy, za czasów dinozaurów nie było ludzi), Bartosz Arłukowicz, oraz Adam Jarubas z ZSL. Unia usiłując przejąć polskie lasy chce zarządzać jedną trzecią obszaru kraju. Nikt nie zastanawia się nad konsekwencjami przejęcia przez obce państwo czy federację obcych państw również bogactw naturalnych  znajdujących się pod tymi lasami.

Kolejny raz zupełnie dobrowolnie wypuszczamy cugle z rąk. Zdajemy się na realizację cudzego planu, w cudzym interesie. Kolejny raz, bo przecież transformacja ustrojowa mogła zakończyć się zupełnie inaczej. ZSRR walił się pod ciężarem własnej niewydolności, nasi rodzimi aparatczycy byli w defensywie. Był moment gdy można było nie dopuścić do planowego zniszczenia całego polskiego przemysłu, do wyprzedania go za grosze, do spauperyzowania społeczeństwa i do uwłaszczenia komunistycznej nomenklatury. Podobnie jak teraz, gdy jest ostatni moment, żeby nie zgodzić się na zielony totalitaryzm UE. Niestety społeczeństwo ponownie jest zaczadzone samozadowoleniem, podobnie jak było w czasie Solidarności i obrad Okrągłego Stołu. Tym razem pozwoliliśmy się zaczadzić własną szlachetnością w pomaganiu Ukrainie. Nie tylko przechwalamy się tą szlachetnością, lecz odsądzamy od czci i wiary kraje, które próbują dbać o własne interesy. Wydaje się nam, że to my rozdajemy karty, lecz to tylko nasze mrzonki. Konsekwentnie realizujemy cudzą agendę, godzimy się na prześladowanie obywateli pod pretekstem śledzenia mitycznego „śladu węglowego”, godzimy się na zakaz rejestrowania samochodów spalinowych na rzecz drogich i niebezpiecznych elektryków, na budowanie w kraju elektrowni jądrowych przez firmę o wątpliwej opinii. I cały czas „nasładzamy się” ( rusycyzm celowy) swoją rzekomo wyjątkową rolą, nie tylko w Europie, lecz na całym świecie.

 Aż się prosi zacytować tutaj Ignacego Krasickiego.

    „Mnie to kadzą — rzekł hardo do swego rodzeństwa

     Siedząc szczur na ołtarzu podczas nabożeństwa.

     Wtem, gdy się dymem kadzideł zbytecznych zakrztusił

     Wpadł kot z boku na niego, porwał i udusił”.

Po wszystkich naszych historycznych doświadczeniach powinniśmy zaprzestać wypinania piersi do orderów.

I jak w tytule-pod żadnym pozorem nie wypuszczać cugli z rąk.

„Drewno i Ogień” rzuca kolejne wyzwanie ministrom Niedzielskiemu i Kamińskiemu. Pozew za lockdown.

„Drewno i Ogień” rzuca wyzwanie ministrom Niedzielskiemu i Kamińskiemu. Pozew za lockdown.

pozew-za-lockdown

Pizzeria Drewno i Ogień w Radomiu wygrała przed sądem z aparatem państwa za bezprawny lockdown.

Właścicielka Ewa Gutkowska się nie zatrzymuje i zapowiada pozwy przeciwko czołowym politykom, którzy zakazywali działalności.

Ci, którzy bezprawnemu i nieskutecznemu lockdownowi się nie poddali, po wielomiesięcznych bataliach odnoszą sukcesy przed sądem.

Właścicielka lokalu Pizzeria Drewno i Ogień w Radomiu usłyszała właśnie prawomocne wyroki w kwestii kar nałożonych przez sanepid i policję.

Sanepid musi zwrócić 15 tys. zł plus odsetki, a policja tysiąc zł plus odsetki.

Ewa Gutkowska na tym nie zamierza jednak poprzestawać.

Wraz z prawnikami szykuje właśnie pozwy przeciwko ministrowi zdrowia oraz ministrowi spraw wewnętrznych i administracji.

Ten pierwszy firmował i zatwierdzał wszystkie absurdalne covidowe nakazy i zakazy, a drugi z ministrów poganiał służby, by te prowadziły uciążliwe i drobnostkowe kontrole oraz wlepiały kary. Wszystko to było bezprawne.

Ewa Gutkowska będzie się starać o dodatkowe odszkodowanie z tytułu uniemożliwienia prowadzenia działalności gospodarczej w trakcie ogłoszonej pandemii koronawirusa. W jej ślady idą setki restauratorów w Polsce, którzy już przygotowują pozwy zbiorowe o odszkodowania z tytuły strat związanych z ogłoszeniem lockdownu.

Nie żałuję całej tej batalii, chociaż kosztowało mnie to mnóstwo zdrowia. Gdyby rząd ogłosił stan wyjątkowy i następnie lockdown, to uznałabym, że taka jest konieczność i trudno. Tymczasem rząd – zapewne z obawy o roszczenia finansowe – nie wprowadził stanu wyjątkowego, a jedynie uniemożliwił nam prowadzenie działalności gospodarczej, chociaż przecież mieliśmy legalne zarejestrowane firmy. Nie mogłam pogodzić się z bankructwem, chodziło nie tylko o mnie, ale też przecież o pracowników, których nie mogliśmy zostawić na lodzie– mówi portalowi www.echodnia.eu pani Ewa.

===============

mail:

Gratulacje dla tej Pani. Ale zapłacimy my wszyscy.

Pope Francis Wages Unjust War on the Latin Mass

Pope Francis Wages Unjust War on the Latin Mass

by Luiz Sérgio Solimeo francis-wages-unjust-war-on-the-latin-mass

Shortly after returning from his Africa trip (January 31–February 5, 2023), where he celebrated a Zaire rite Mass to the sound of drums and dances,1 Pope Francis hastened to take another step to hinder even further the celebration and attendance of the traditional Latin Mass.

On February 20, Arthur Cardinal Roche, Prefect of the Dicastery for Divine Worship, signed a rescript in which the pope confirmed the new rules for implementing his July 16, 2021 motu proprioTraditionis custodeson the celebration of the Latin Mass.2

According to the rescript, a bishop must request authorization from the Dicastery for Divine Worship in the following cases:

  1. allowing the celebration of the Latin Mass in parish churches;
  2. establishing personal parishes for the celebration of the Latin Mass;
  3. granting permission for this celebration to priests ordained after July 16, 2021 (the publication date of Traditionis custodes).3

The decree further tightens restrictions on celebrating the traditional Mass because the dicastery headed by Cardinal Roche—a sworn enemy of the improperly called “Tridentine Mass”—will not grant those permissions easily. The goal is to abolish once and for all the traditional Mass, which is of apostolic origin.4

Destroy the Traditional Mass to Impose “Tribalist” Liturgy?

Contrary to the opinion of many, however, this virtual abolition of the Mass of the ages is not intended to leave Pope Paul VI’s Novus Ordo Mass as the only valid rite in the Latin Church.

There is every indication that Pope Francis prefers an “inculturated” and “tribalist” liturgy consistent with the idolatrous worshipping of Pachamama – Mother Earth5 held in Vatican gardens and inside St. Peter’s Basilica in October 2019.6

That is not pure speculation. As already said, during his recent trip to the Democratic Republic of Congo, Pope Francis celebrated Mass “according to the Zaire Use of the Ordinary Form of the Roman Rite.”7 The so-called “Zaire Use of the Ordinary Form of the Roman Rite is an inculturated Mass formally approved in 1988 for the dioceses of what was then known as the Republic of Zaire.”8

By celebrating this “inculturated rite,” Pope Francis signaled once more where he is heading. As he wrote in a preface to a book on the Zairean Rite, “The Zairean Rite suggests a promising way also for the possible elaboration of an Amazonian Rite.”9 He said he hopes this liturgical “inculturation” work “can help to move in this direction.”10

An Amazonian rite is not the only one being prepared. “The Diocese of San Cristóbal, in the south of Mexico, will send Pope Francis a proposal to include in Catholic masses indigenous Mayan rites such as dance, music and the participation of women.11

Incorporating Pagan Rituals Into the Holy Sacrifice of the Mass

In the nineteenth and twentieth centuries, when European missionaries were laboring to convert African peoples to the Catholic Faith, the Mass they celebrated was the Latin Mass. In the second half of the twentieth century, however, missionaries started to succumb to the inculturation ideology. This ideology seeks to adapt the liturgy of the Holy Sacrifice of the Mass to African or indigenous pagan rituals or, alternatively, to incorporate into the Mass elements of today’s secularist “pop” culture.12

Belgian Franciscan, created the famous “Luba Mass” with drums and tribal-style singing. A recording of this “Mass” was disseminated and heard worldwide, inspiring similar celebrations.13

Pope Francis’s Strange Mercy

Pope Francis has a peculiar conception of mercy. For example, he receives homosexual “couples” and allows himself to be filmed while embracing and cordially conversing with them, as in the Washington, D.C. Apostolic Nunciature. He invites a same-sex female couple to the Vatican, one of whom presents herself as a man and poses for a picture with them.14

There are no reports that the pope urged them to repent for offending God and to convert, as authentic mercy would require. One of the spiritual works of mercy is to “admonish sinners” to abandon their sins.

In contrast, Pope Francis shows acrimony and bad humor when priests, seminarians or laypeople strive to follow the traditional Church Magisterium. He ridicules them with insults like “rigid,” “Pelagians,” “Gnostics,” and the like.15 He does the same with those who want to celebrate or participate in the Latin Mass.

Waging Unjust War on the Traditional Latin Mass

Here is how Franca Giansoldati, the Vatican expert for the Roman newspaper Il Messaggero, reported on the rescript’s publication: “Pope Francis declares war on Latin Masses: from now on only if authorized by the Vatican. The feared crackdown on Latin Masses, already abundantly reduced, controlled and subjected to the evaluations of individual bishops, has arrived.”16

Pope Francis’s actions and words speak for themselves. They amount to war (an unjust war at that) against the most sacred and sublime thing the Church Militant has to offer God—the unbloody renewal of the sacrifice of Calvary. Pope Francis is trying to eradicate the Holy Sacrifice of the Mass as the apostles and Tradition have bequeathed it to us in the Roman Rite.17

  1. See, “Apostolic Journey to the Democratic Republic of Congo and South Sudan (31 January – 5 February 2022),” Vatican.va, //www.vatican.va/content/photogallery/en/eventi/rdcongo-sudsudan2023.html; Gerard O’Connell, “Pope Francis Preaches Peace to One Million Congolese People at Zaire Rite Mass,” AmericaMagazine.com, Feb. 1, 2023, //www.americamagazine.org/politics-society/2023/02/01/pope-francis-congo-mass-victims-244638#.
  2. See “Rescriptum ex audientia Ss.mi,” Vatican.va, Feb. 21, 2023, //press.vatican.va/content/salastampa/it/bollettino/pubblico/2023/02/21/0150/00323.html; See also Gerard O’Connell, “Pope Francis Reaffirms Bishops Must Get Vatican Approval to Allow Latin Mass,” //www.americamagazine.org/faith/2023/02/21/pope-francis-latin-mass-restrictions-244776.
  3. See O’Connell, “Pope Francis Reaffirms.”
  4. See Msgr. Klaus Gamber, The Reform of the Roman Liturgy: Its Problems and Background (Una Voce Press-The Foundation for Catholic Reform, 1993), 24.
  5. See “Pachamama,” Wikipedia.org, accessed Feb. 28, 2023, //en.wikipedia.org/wiki/Pachamama#Etymology.
  6. See Luiz Sérgio Solimeo, “Having Worshipped Pachamama, Pope Francis Now Disparages Mary’s Co-Redeeming Role,” TFP.org, Dec. 23, 2019, //www.tfp.org/having-worshipped-pachamama-pope-francis-now-disparages-marys-co-redeeming-role/.
  7. Hannah Brockhaus, “1 Million Attend Joyful Mass With Pope Francis in Democratic Republic of Congo,” CatholicNewsAgency.com, Feb. 1, 2023, //www.catholicnewsagency.com/news/253515/1-million-attend-joyful-mass-with-pope-francis-in-democratic-republic-of-congo.
  8. Brockhaus, “1 Million Attend.” (Our emphasis.)
  9. Paul Samasumo,  “Pope Francis: The Zairean Rite Is a “Promising Model” for the Amazon,” VaticanNews.va, Dec. 1, 2020, Pope Francis: The Zairean Rite is a “promising model” for the Amazon – Vatican News.
  10. Debora Donnini, “O Papa: o rito zairense ‘caminho promissor’ para um rito amazônico,” VaticanNews.va, Dec. 1, 2020, //www.vaticannews.va/pt/papa/news/2020-12/papa-o-rito-zairense-caminho-promissor-para-um-rito-amazonico.html.
  11. Peter Kwasniewski, “Mexican Bishops Will Ask Pope to Include Mayan Rites in Catholic Masses: Zaire Was Just the Start,” Rorate-Caeli.blogspot.com, Mar. 3, 2023, //rorate-caeli.blogspot.com/2023/03/mexican-bishops-will-ask-pope-to.html
  12. On the inculturation of native customs, see Plinio Corrêa de Oliveira, Indian Tribalism: The Communist-Missionary Ideal for Brazil in the Twenty-First Century, TFP.org, accessed Feb. 28, 2023, //www.tfp.org/indian-tribalism-the-communist-missionary-ideal-for-brazil-in-the-twenty-first-century/.
  13. See “Missa Luba,” Wikipedia.org, accessed Feb. 25, 2023, //en.wikipedia.org/wiki/Missa_Luba#References.
  14. See Marissa Marchitelli, “Pope Francis Hugs US Gay Couple at Vatican Embassy,” BBC.com, Oct. 2, 2015, //www.bbc.com/news/av/world-us-canada-34428408; Jesús Bastante, “El transexual recibido por el Papa: ‘Muchos obispos te hacen agachar la cabeza y pedir perdón por existir,’” ElDiario.Es, Oct. 2, 2016, //www.eldiario.es/sociedad/diego-neria-existe-obispos-haciendo_128_3815505.html.
  15. See “Holy Mass Homily of His Holiness Pope Francis; St. Peter’s Basilica Third Sunday of Ordinary Time, 23 January 2022,” Vatican.va, //www.vatican.va/content/francesco/en/homilies/2022/documents/20220123_omelia-domenicadellaparoladidio.html; “The Pope Francis Bumper Book of Insults,” accessed Mar. 4, 2023, The Pope Francis Little Book of Insults (popefrancisbookofinsults.blogspot.com).
  16. Franca Giansoldati, “Papa Francesco dichiara guerra alle messe in latino: d’ora in poi solo se autorizzate dal Vaticano,” IlMessaggero.it, Feb. 21, 2023, //www.ilmessaggero.it/vaticano/papa_francesco_messa_latino_solo_autorizzata-7244578.html.
  17. For an in-depth study of the 1969 Novus Ordo Mass, besides the already cited Msgr. Klaus Gamber, see Arnaldo Xavier da Silveira, Two Timely Issues: The New Mass and the Possibility of a Heretical Pope (Spring Grove, Penn.: The Foundation for a Christian Civilization, Inc., 2022); Fr. Joseph de Sainte-Marie, O.C.D., L’Eucharistie, salut du monde: Études sur le saint sacrifice de la messe (Paris: Éditions du Cèdre, 1982).

Stopniowy rozbiór Polski trwa

„Stopniowy rozbiór Polski trwa”

Stanisław Michalkiewicz 10.03.2023 stopniowy-rozbior-polski

Widzimy, że stopniowy rozbiór Polski trwa, w związku z tym scenariusz rozbiorowy staje się coraz bardziej prawdopodobny – twierdzi Stanisław Michalkiewicz, w swoim felietonie opublikowanym na kanale asmeredakcja.

Publicysta w swoim tekście odniósł się m.in. do pomysłu Unii Europejskiej, która chciałyby, aby lasy państwowe przekazane zostały w ręce brukselskich urzędników. 

Pojawił się jeszcze jeden – jeszcze nie warunek – ale już taki postulat ze strony Unii Europejskiej, żeby przejąć kontrolę nad Lasami Państwowymi. To jest jedna trzecia terytorium państwa polskiego i – jak w Sejmie pan poseł Braun i pan poseł Winnicki zauważyli – że to oznaczałoby, że lasy w Polsce miałyby charakter eksterytorialny – stwierdził.

Zdaniem Stanisława Michalkiewicza to kolejny element składający się na scenariusz rozbioru naszego kraju. Widać to nie tylko poprzez zapowiedzi z Brukseli, ale także wypowiedzi polityków z Rosji.

No więc widzimy, że stopniowy rozbiór Polski trwa, w związku z tym scenariusz rozbiorowy staje się coraz bardziej prawdopodobny, nawet już nie wspominając o tym, że pies łańcuchowy zbrodniarza wojennego Putina, Kadyrow, powiedział, że Śląsk to też może tutaj się odseparować od Polski – wskazał.

No więc albo Kadyrow coś wie, czego my jeszcze nie wiemy albo wyraża tylko własne pobożne życzenia albo również rosyjskie pobożne życzenia. No i kto wie, czy nie niemieckie pobożne życzenia, bo wtedy Niemcy by się już zjednoczyły definitywnie, odzyskując terytoria, jakie miały przed I wojną światową – dodał.

Według publicysty, Polska znajduje się w wyjątkowo trudnym czasie, kiedy to trzeba będzie podejmować tragiczne w skutkach decyzje.

No to rzeczywiście świetlana przyszłość się przed nami rysuje, bo w takiej sytuacji to nie byłoby innego wyjścia, tylko na reszcie terytorium naszego supermocarstwa utworzyć Judeo-Polonię, no i wtedy zrealizować roszczenia żydowskie, zgodnie z ustawą nr 447 – skwitował.

ONZ jest całkowicie przeciwko nam… ponieważ głosimy prawdę!

CitizenGO” <petycje@citizengo.org>
W dniach od 6 do 17 marca odbędzie się 67. doroczna sesja Komisji ds. Statusu Kobiet ONZ (CSW). Radykalne propozycje przedstawione w tym roku budzą poważne obawy.
Pierwsza wersja uzgodnionych wniosków ma na celu promowanie ram „edukacyjnych” pod nazwą „Kompleksowa Edukacja Seksualna”, która popiera kontrowersyjne seksualne praktyki i propagandę LGBT dla dzieci już od 4. roku życia.
Pro-rodzinne grupy, takie jak CitizenGO, są blokowane przed uczestnictwem w tym wydarzeniu. ONZ ucisza każdy sprzeciw, który broni tradycyjnej rodziny i życia nienarodzonego dziecka oraz chroni dzieci przed radykalną indoktrynacją LGBT.
Pomóż nam zrobić wszystko, co możliwe, aby to zatrzymać. Podpisz już teraz, aby domagać się eliminacji seksualizacji dzieci i indoktrynacji płciowej z Uzgodnionych Wniosków Komisji ds. Statusu Kobiet.
PODPISZ TĘ WAŻNĄ PETYCJĘ TERAZ
ONZ jest całkowicie przeciwko nam… ponieważ głosimy prawdę! 
Wiedzą, że to, co mówimy, jest słuszne, że nie istnieje prawo do kończenia niewinnego życia, że chłopcy nie mogą być dziewczynkami, a dziewczynki nie mogą być chłopcami, że mężczyźni i kobiety są określeni przez swoją biologię, a nie ideologię.

Co więc robią nasi przeciwnicy? Próbują nas zablokować, uciszyć, ocenzurować, a nawet nazywają nas „terrorystami”!
Spiskują, aby upewnić się, że jedyną słyszaną narracją będzie ta, która popiera nieograniczone aborcje i propaguje radykalną propagandę LGBT. W tym miesiącu stajemy w obliczu przełomowej bitwy. Teraz Komisja Narodów Zjednoczonych ds. Statusu Kobiet (CSW) ponownie propaguje radykalną lewicową ideologię i atakuje tradycyjną rodzinę, życie ludzkie oraz naukę, poprzez proponowany dokument.
Dlatego właśnie proszę Państwa o pomoc w nadchodzącej walce o pilne ZATRZYMANIE agendy aborcyjnej i LGBT na szczeblu ONZ:
Proszę o podpisanie tej petycji, w której apelujemy do polskich dyplomatów, przedstawicieli rządu i negocjatorów podczas Komisji ds. Statusu Kobiet CSW, aby usunęli z dokumentu fragmenty, które uznają aborcję za prawo oraz propagują seksualizację dzieci i ideologię płciową, ukrytą pod nazwą „Kompleksowa Edukacja Seksualna” (CSE).
Od 6 do 17 marca w ONZ będzie odbywała się 67. doroczna sesja Komisji ds. Statusu Kobiet (CSW) i wezwanie do walki przeciwko ich proponowanej radykalnej agendzie jest bardziej istotne niż kiedykolwiek wcześniej. Mimo, że Konferencja ta jest promowana jako „wydarzenie mające na celu promowanie interesów kobiet na całym świecie”, jest ona teraz zdominowana przez radykalne feministki i osoby popierające aborcję, których główną agendą jest zniszczenie natury i piękna życia i rodziny.
Przez promowanie szalonych poglądów, że kobieta nie może być zdefiniowana biologicznie, a płeć jest konstruktem społecznym, wyrządzają ogromną krzywdę kobietom na całym świecie i narażają wiele z nich na sytuacje zagrażające życiu.
Jesteśmy obecnie w Nowym Jorku, aby przypomnieć im głośno i wyraźnie, że kobieta jest definiowana przez biologię, a NIE przez ideologię! W projekcie dokumentu negocjacyjnego, który zespół CitizenGO dokładnie przeanalizował, Komisja sugeruje promowanie aborcji, seksualizacji dzieci oraz ideologii gender.Tegoroczny temat dotyczy wykorzystania technologii w celu postępu w edukacji… Jednak w rzeczywistości promowana jest „Kompleksowa Edukacja Seksualna” (CSE), która skupia się na indoktrynacji dzieci treściami o naturze seksualnej, w tym propagandą LGBT oraz kłamstwami dotyczącymi tego, co definiuje mężczyznę i kobietę.
Tzw. „Kompleksowa Edukacja Seksualna” (CSE) ONZ nie reprezentuje tego, co rodzice, pedagodzy i badacze uważają za zdrowe.Wśród wielu innych rzeczy, ONZ popiera praktyki takie jak rozwiązłość seksualna, masturbacja dla 4-letnich dzieci oraz wczesne inicjacje seksualne, które są szkodliwe dla dzieci i młodzieży.
Nazywają nas terrorystami, tymczasem to ONZ chce narazić nasze dzieci na przedwczesną edukację seksualną oraz propaguje radykalną ideologię LGBT, udając, że to jest „edukacja”.Kto tak naprawdę jest w tym przypadku “terrosytą”?Jaka to „edukacja” czuje potrzebę „edukowania” 4-letniego dziecka na temat masturbacji?Szczerze mówiąc, to jest jasne, że ich podstępnym celem jest zniszczenie modelu rodziny i władzy rodzicielskiej… A naturalna rodzina jest miejscem, w którym dziecko zawsze będzie najbezpieczniejsze.
To bardzo niebezpieczne, że nasz głos i głos wielu innych ludzi może nie zostać nawet usłyszany, gdyż udział CitizenGO w CSW jest blokowany i uniemożliwia się nam śledzenie negocjacji i poprawek.Głos popierający rodzinę jest atakowany, dlatego nadszedł czas, abyśmy stanęli w jego obronie!
Dołącz już dziś i zażądaj od Komisji ds. Statusu Kobiet ONZ, aby usunęła z pierwszej wersji dokumentu negocjacyjnego punkty 12, 13 (LGBT), 26 (CSE), 31 (SRHR) i 39.1 (SOGI), ponieważ szkodzą niewinnym dzieciom i propagują ideologię gender.
Zgodnie z zaleceniami CSE – “Kompelskowej Edukacji Seksualnej” ONZ, już od piątego roku życia proponuje się nauczanie dzieci, że płeć jest konstruktem społecznym, a od dziewiątego roku życia nauczanie ich „doceniania własnej tożsamości płciowej [niezwiązanej z biologią] i okazywania szacunku dla tożsamości płciowej innych”.Wśród celów CSE znajduje się także promowanie wśród dzieci różnych typów „niestandardowych rodzin” oraz silne naciski na tzw. „prawa LGBT”.UNESCO bezwstydnie promuje swoje podejście jako „oparte na udokumentowanych faktach”.Najgorsze jest to, że nadal robią wszystko, co w ich mocy, aby nas blokować i uniemożliwić nam wypowiedzenie się przeciwko tym postulatom.Dzięki Państwa pomocy cel CitizenGO jest jasny. Pracujemy nieustannie wraz z innymi grupami pro-life i pro-rodzinnymi, aby wpłynąć na ostateczne rezolucje Komisji.Obecne podejście ONZ do edukacji seksualnej stanowi wyraźne zagrożenie dla dzieci!Wiemy, że cokolwiek zostanie przyjęte na tej Komisji ONZ może łatwo stać się podstawą dla globalistycznych działaczy w Polsce do rozszerzenia ideologii gender, seksualizacji dzieci i agendy aborcyjnej. Ważne jest, abyśmy na to nie pozwolili!
Rozumiemy znaczenie walki z każdym akapitem w projekcie tekstu, który stanowi takie odrażające zagrożenie dla naszych dzieci:
Podpisz tę petycję, w której żądamy od negocjatorów na CSW 2023, aby usunęli seksualizację dzieci (CSE) z projektu wniosków.
Jesteśmy Państwu bardzo wdzięczni za wspieranie naszej kampanii.Sebastian Lukomski i cały zespół CitizenGO.PS: Chcesz wesprzeć naszą pracę, aby zakończyć wczesną seksualizację dzieci, chronić prawa do życia nienarodzonych dzieci i bronić naszych rodzin, wolności i przyszłości? Możemy osiągnąć to wszystko, ale tylko jeśli będziemy działać razem.
Czy dokonasz teraz darowizny, aby wspomóc naszą istotną pracę?
Kliknij tutaj, aby wpłacić 20zł lub dowolną kwotę, na którą możesz sobie pozwolić.
=============================================
Więcej informacji w j. angielskim:Strona Komisji ds. Statusu Kobiet Organizacji 2023:
https://www.unwomen.org/en/csw/csw67-2023 
Przewodniczący ONZ wzywa do wprowadzenia edukacji seksualnej w szkołach (The Nation) https://thenationonlineng.net/un-chair-calls-for-introduction-of-sex-education-in-schools/ 
Kompleksowa Edukacja Seksualna https://www.comprehensivesexualityeducation.org/cse-news-page/ 
Wojna przeciw dzieciom: Agenda kompleksowej edukacji seksualnej https://familywatch.org/2020/07/26/the-war-on-children-the-comprehensive-sexuality-education-agenda/#.Y__8zT3MJex

Kto jest tatuś depopulacji?

Kto jest ojcem depopulacji?

uś….

Henry Kissinger

Depopulacja. Wokół tego określenia narosło przez ostatnie lata wiele mitów. A więc nie, nie będziemy mordowani poprzez „szczepionki” i 5G. Owszem, jedno i drugie może negatywnie wpływać na nasze zdrowie, a w skrajnych przypadkach powodować przedwczesną śmierć. To jednak tylko efekt uboczny chciwości, zaślepienia i głupoty korporacji.

Nie, populacja nie zostanie ograniczona do 500 mln i życia w całkowitej niewoli. To tylko poronione marzenia pewnej grupy wpływowych wizjonerów, którzy w dodatku wspomnieli, że do realizacji potrzebna jest wielka naturalna katastrofa w rodzaju globalnego potopu.

Nie, chodzi o coś innego. Tym, co większość rozumie pod pojęciem „depopulacji”, choć może nawet nie zdawać sobie sprawy, jest kontrola światowej populacji, zwana też kontrolą urodzeń.

A czy pamiętacie słynne słowa Billa Gatesa w jednym z jego występów, że dzięki dobrze wykonanej pracy, z pomocą szczepionek i aborcji uda się zahamować gwałtowny wzrost populacji i zabobiec straszliwemu problemowi przeludnienia? Nie on wymyślił to rozwiązanie. Nawet nie on jako pierwszy wprowadził je oficjalnie do publicznej debaty. To stało się już dawno temu. Chcecie wiedzieć kto stoi za tym pomysłem i po co tak naprawdę go zaaprobował? Niektórzy mogą być zaskoczeni, inni trochę mniej.

Choć wielu snuło podobne plany, pierwszym, który wprowadził oficjalnie (choć tajnie) ten program w życie był były doradca gubernatora stanu Nowy Jork Nelsona Rockefellera oraz jeden z najbardziej wpływowych polityków jakich znamy – Henry Kissinger. Dokument nosi nazwę „National Security Study Memorandum 200”, NSSM200 lub potocznie „Raport Kissingera”. Prace nad nim rozpoczęły się jeszcze za prezydentury Richarda Nixona (początek lat 70-tych), a zakończyły już za Geralda Forda (10.12.1974 r.). Kissinger u obudwu pełnił funkcje sekretarza stanu i doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego.

Dokument stwierdza, że ludzka populacja rozrasta się zbyt szybko. Oczywiście zatroskany Henry martwił się, że światu grozi przeludnienie i wzrost liczby darmozjadów, a światowe zasoby wyczerpią się przez to zbyt szybko. Należało więc podjąć „niezbędne środki”: „(…) o ile łatwiejsze byłyby nakłady na walkę z przyrostem naturalnym niż te, które mają na celu zwiększenie produkcji”. A więc antykoncepcja, aborcje, zabiegi chirurgiczne i szpryce. Co do tych ostatnich, choć nie zostało to przyznane wprost, zbiegło się dziwnym zbiegiem okoliczności z licznymi programami i eksperymentami stosowanymi w ubogich krajach.

Oto przykłady:
– w miejscowościach Mollepata, Limatambo i Incahuasi (Peru) poddano obowiązkowemu szczepieniu w grupach po 10, 20 kobiet ze skutkiem sterylizacyjnym;
– w 2014 r. wypłynęła informacja, że 2,3 mln kenijskich młodych dziewczyn i kobiet otrzymało szczepionki ze sterylizującym i poronnym genem HGC
(ONZ nazywa to „szczepionkami regulującymi płodność”).
Takie przykłady można mnożyć.

Kissingerowi jednak co innego najbardziej spędzało sen z powiek.

Jego największym zmartwieniem było to, że większa populacja, szczególnie w tzw. krajach rozwijających się (trzeciego świata), to więcej rąk do pracy. Wiele krajów, bogatych w zasoby naturalne mogłoby dzięki temu szybko rozwinąć się gospodarczo, stworzyć silne armie i ZAGROZIĆ MILITARNEJ I GOSPODARCZEJ HEGEMONII STANÓW ZJEDNOCZONYCH, szczególnie jeśli zawarłyby ze sobą sojusze. Dał to pośrednio do zrozumienia raportując, że wysoki przyrost naturalny i duży odsetek młodych ludzi w biednych państwach „niszczą stabilność wewnętrzną oraz stosunki międzynarodowe krajów, w których interesy USA są bardziej zaawansowane; stwarzają problemy polityczne, a nawet zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych”. Receptą była więc kontrola urodzeń, jednak zalecono, by nie używać tego określenia, ze względu na negatywne zabarwienie. Zamiast tego Kissinger proponawał eufemizmy typu „planowanie rodziny” lub „odpowiedzialne rodzicielstwo”. Ponadto polityk jako cel nadrzędny stawiał maksymalną eksploatację zasobów naturalnych krajów biedniejszych, pozostawiając im najmniej ile to możliwe.

Choć raport został już odtajniony, nie wygląda by coś to zmieniło. Przyglądając się Ameryce i Europie łatwo zauważyć która strona sceny politycznej najbardziej lobbuje na rzecz wprowadzenia wymienionych rozwiązań. Nie ma w tym przypadku. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat byliśmy systematycznie urabiani i przygotowywani do tych zmian, które określa się mianem „postępowych”, a tradycyjne wartości mają się jawić jako przestarzałe i archaiczne.

Jak mogliście się przekonać, Kissinger rzeczywiście obawiał się wyczerpania światowych zasobów (choć oparł swoje przewidywania na spekulacjach, a nie racjonalnych prognozach!), jednak w centrum był i jest interes Stanów Zjednoczonych – utrzymanie statusu supermocarstwa nr 1, motywowany ambicjami tamtejszych polityków i elit bankierskich. Działania wojenne, losy traktatu antypandemicznego i stopień oporu poszczególnych państw wobec lewackiej indoktrynacji prawdopodobnie zadecydują o przyszłym kształcie naszego świata.

=================================

mail: A to mamuszie??

==========================

mail:

A te setki, czy tysiące, z którymi miał jałową przyjemność?? Bo to był wyjątkowy, nawet jak na „polityka”, dziwkarz.

 Kto poparł mordowanie dzieci? Imienna lista hańby.


imienna lista hańby
Zobacz debatę o aborcji w Sejmie

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu nasz wspólny projekt „Aborcja to zabójstwo”. Posłowie uważają, że mogą głosować za zabijaniem dzieci, a konserwatywni wyborcy i tak będą ich popierać.

Cała lista posłów, którzy sprzeciwili się życiu, znajduje się na stronie www.SejmBezAborterow.pl.

Oczy wszystkich są natomiast zwrócone na parlamentarzystów PiS – klub podzielił się w głosowaniu niemal na pół – połowa posłów poparła mordowanie, oto lista hańby:

ADAMCZYK ANDRZEJ
ANDZEL WALDEMAR
ARENT IWONA
AST MAREK
BARTOSIK RYSZARD
BOROWIAK JOANNA
BORTNICZUK KAMIL
BORYS-SZOPA BOŻENA
CYMAŃSKI TADEUSZ
CZARNECKI PRZEMYSŁAW
CZARNECKI WITOLD
CZARNEK PRZEMYSŁAW
CZARTORYSKI ARKADIUSZ
CZERWIŃSKA ANITA
CZOCHARA KATARZYNA
DOBRZYŃSKI LESZEK
DRABEK PRZEMYSŁAW
DWORCZYK MICHAŁ
DZIUK BARBARA
EMILEWICZ JADWIGA
FOGIEL RADOSŁAW
GEMBICKA ANNA
GIŻYŃSKI SZYMON
GLIŃSKI PIOTR
GOLIŃSKA MAŁGORZATA
GONCIARZ JAROSŁAW
GRÓBARCZYK MAREK
GUT-MOSTOWY ANDRZEJ
HOC CZESŁAW
HOFFMANN ZBIGNIEW GRZEGORZ
HORAŁA MARCIN
HRENIAK PAWEŁ
KACZYŃSKI JAROSŁAW
KAMIŃSKI MARIUSZ
KOŁAKOWSKI LECH
KOSSAKOWSKI WOJCIECH
KOWALCZYK HENRYK
KOWALCZYK LESZEK
KRAJEWSKI JAROSŁAW
KRASULSKI LEONARD
KRÓL PIOTR
KRUPKA ANNA
KRYJ ANDRZEJ
KUBIAK MARTA
KUCHCIŃSKI MAREK
KWIECIEŃ ANNA
KWITEK MAREK
LICHOCKA JOANNA
LIPIEC KRZYSZTOF
ŁAWNICZAK TOMASZ
MALĄG MARLENA MAGDALENA
MATEUSIAK-PIELUCHA BEATA
MATUSZNY KAZIMIERZ
MOSIŃSKI JAN
MULARCZYK ARKADIUSZ
OCIEPA MARCIN
OLEJNICZAK WALDEMAR
OSUCH JACEK
PAMUŁA TERESA
PAWŁOWSKA MONIKA
PIECHA BOLESŁAW
PIECHOWIAK GRZEGORZ
PIECZARKA ANNA
PŁAŻYŃSKI KACPER
POGODA SZYMON
POROWSKA VIOLETTA
PORZUCEK MARCIN
PUDA GRZEGORZ
RAU ZBIGNIEW
ROMANOWSKI RAFAŁ
RUSECKA URSZULA
RYCHLIK PAWEŁ
SASIN JACEK
SCHMIDT ANNA
SCHREIBER ŁUKASZ
SIPIERA ZDZISŁAW
SMOLIŃSKI KAZIMIERZ
SOBOLEWSKI KRZYSZTOF
SOBOŃ ARTUR
SOIN AGNIESZKA
SÓJKA KATARZYNA
STACHOWIAK-RÓŻECKA MIROSŁAWA
SUSKI MAREK
SZAŁABAWKA ARTUR
SZCZUREK-ŻELAZKO JÓZEFA
SZEFERNAKER PAWEŁ
SZLACHTA ANDRZEJ
SZWED STANISŁAW
SZYMAŃSKA EWA
ŚNIADEK JANUSZ
ŚWIAT JACEK
TERLECKI RYSZARD
TOMASZEWSKI WŁODZIMIERZ
WASSERMANN MAŁGORZATA
WAWRZYK PIOTR
WITEK ELŻBIETA
WOJCIECHOWSKI GRZEGORZ
ZAGÓRSKI MAREK
ZUBOWSKI WOJCIECH
ZYSKA IRENEUSZ

Drogi Panie!

Proszę zapamiętać nazwiska tych posłów. Oni chcą, aby dalej uważał ich Pan za konserwatywnych, prawicowych polityków, na których warto oddać głos. To z powodu ich głosowania zginą kolejne dzieci, a mordercy pozostaną bezkarni. Tak strasznie żal mi, że ludzie, którzy są u władzy i powinni być obrońcami najbardziej bezbronnych dzieci, zostawiają te dzieci na pastwę aborterów…

Przesyłam też Panu wystąpienia, jakie wygłosiliśmy w Sejmie w obronie nienarodzonych. Pada tam wiele argumentów, które mogą się przydać i Panu, gdy ktoś będzie chciał Pana przekonać, że aborcja jest czymś dobrym.

Gdyby YouTube usunął nagrania, są też w serwisie BanBye na kanale Fundacji: https://banbye.com/channel/ch_8Fu4CGYzdJpO

Szanowny Panie!

Odrzucenie projektu to nie koniec działań w obronie życia, ale jeszcze mocniejszy bodziec, by walczyć o nienarodzone dzieci.

Po głosowaniu w Sejmie musimy zwielokrotnić te działania. Rozpoczynamy kampanię „Sejm bez aborterów”, aby w następnym Sejmie znalazło się więcej posłów za życiem niż w obecnym.

W tej chwili jest już gotowa strona www.SejmBezAborterow.pl oraz rozplanowana akcja uliczna, którą będziemy realizować w całej Polsce. Musimy dotrzeć z informacją o tym, na kogo warto, a na kogo nie warto głosować, aby kolejny parlament był bardziej przyjazny życiu. Musimy pokazać, jak naprawdę wygląda aborcja, bo środowisko feministyczne nieustannie przekonuje ludzi, że jest to zabieg taki sam jak wyrwanie zęba. Perfidnie kłamią!

Wyślemy informacje o posłach za aborcją do ich okręgów, pójdziemy pod ich biura ze zdjęciami zabitych dzieci, nie damy zapomnieć o tym głosowaniu.

Całkowity koszt kampanii „Sejm bez aborterów” wyniesie 70 tysięcy złotych. Będziemy mogli ją przeprowadzić, jeśli Ludzie Dobrej Woli – tacy jak Pan – wesprą finansowo jej realizację.

Koszt obejmuje m.in. druk banerów – każdy z nich to około 300 złotych, wysyłkę 10 tysięcy bezpośrednich listów Pocztą Polską, koszty logistyki i promocji akcji.

Proszę Pana o wsparcie dla tej kampanii.

Czy może Pan przekazać 40, 70, 140 złotych lub inną kwotę, o której wysokości sam Pan zdecyduje, na akcję w obronie życia dzieci?

Czy mogę liczyć na Pańską pomoc?

To niezwykle ważne, aby po głosowaniu w Sejmie nie zostawić dzieci bez pomocy. Nie mają one wystarczająco wielu obrońców w ławach poselskich, dlatego musimy być ich głosem my – Pan i ja.

Raz jeszcze proszę Pana o wsparcie dla kampanii „Sejm bez aborterów” – to najważniejsza akcja przeciw aborcji w najbliższym czasie.

Politycy, którzy głosowali przeciw życiu, chcieliby, abyśmy nie nagłaśniali sprawy. Czy wobec tego zostawimy dzieci nienarodzone bez pomocy…?

Serdecznie Pana pozdrawiam!

Kaja Godek
Podpis

Kaja Godek
Inicjatywa #ZATRZYMAJABORCJĘ
Inicjatywa #STOPLGBT
Fundacja Życie i Rodzina
zycierodzina.pl

PS – Wpłaty można dokonać bezpośrednio na konto Fundacji Życie i Rodzina lub korzystając z systemów przelewowych i do kart płatniczych. Wszystkie dane znajdują się w stopce niniejszej wiadomości. Liczę na Pańskie wielkie serce.